Zaginiona Biblioteka

Fantastyka zagraniczna - Steven Erikson i jego Malazańska Księga Poległych

Tigana - 2007-10-28, 00:38
: Temat postu: Steven Erikson i jego Malazańska Księga Poległych
Troszkę (co ja mówię/piszę ogromnie) się zdziwiłem, ze nikt nie założył jeszcze tematu poświęconemu temu autorowi. ponoć wszyscy (prawie) są jego wielbicielami. Mój chłodny stosunek do tegoż autora znacie więc nie będę powielał argumentów z dawnych postów. Niemniej temat mu się należy.
W ramach zagajenia dyskusji - czytał ktoś już ostatni tom //toudi
(przepraszam nie mogłem się powstrzymać - btw to mój pierwszy i ostatni post w tym temacie)
Dhuaine - 2007-10-28, 02:06
:
Tigano, jesteś trochę niezorientowany w temacie :P Druga część siódmego tomu jeszcze nie wyszła, więc dyskusje się nie zaczęły. Nie ma co spekulować, przeczytawszy tylko połowę książki ;)

Niemniej jednak na temat Eriksona mam takie samo zdanie co Tigana. Owszem, to dobry pisarz i całkiem dobrze się go czyta, ale jego wizja świata i bohaterów w ogóle mi nie podchodzi ^^
MadMill - 2007-10-28, 09:58
:
Bo Wy się nie znacie i jesteście uprzedzenie, ot co! ;P

Dobra ja jestem w połowie pierwszego tomu siódmego tomu - brzmi to absurdalnie. :mrgreen: No czyli siódmy tom - Wicher Śmierci i jego pierwsza część czyli Imperium. Powinni wszyscy zrozumieć teraz. ;P I czyta się świetnie, Erikson pisze po prostu tak fajnie, ze aż bym go schrupał. A ignoranci ciągle go błotem obrzucają. xD No ale wracając na właściwy to dyskusji to 7. tom jest nawiązaniem do Przypływów Nocy i podobno w kolejnych rozdziałach także w Łowców Kości - ale sam do tego nie doszedłem jeszcze. Mnie się podoba, ale to jakaś 1/4 całej książki czyli połowa pierwszego tomu i wiele powiedzieć nie można. Wiele osób już na tę część narzekało, że taka bezpłciowa wyszła. Jak będzie lepsza od Domu Łańcuchów i Przypływów Nocy będzie dobrze, a na razie jest. ;)
Tyraela - 2007-10-28, 11:31
:
MadMill napisał/a:
Bo Wy się nie znacie i jesteście uprzedzenie, ot co! ;P

Otwierając "Ogrody Księżyca" byłam pełna entuzjazmu, optymizmu i w ogóle och ach. A im dalej w las, tym ciemniej. Na szczęście BDU bardzo podniosło mi opinię o Eriksonie ;P w kartonie czekają kolejne tomy Malazańskiej i oczywiście przeczytam każdą.

Ogólnie Erikson wg mnie nawala za dużo postaci w jeden tom (piję tu do OK) i przez to są spłaszczone, sporządzenie psychologicznego portretu praktycznie niemożliwe, uwaga czytelnika jest rozproszona i trudno mieć o tym pozytywne zdanie. Postaci to imo największa wada Eriksona. W BDU już jest ten błąd poniekąd naprawiony, ale niesmak po OK nadal jest ;P
Poza tym wkurza mnie to powracanie zza światów każdego bohatera. Po którymś razie przestaje to zaskakiwać, a szkoda.
Elektra - 2007-10-28, 12:20
:
Tyraela napisał/a:
to powracanie z zaświatów każdego bohatera.

Nie przesadzacie aby z tym powracaniem każdego bohatera (pytam tych wszystkich, którzy tak uważają)? Ilu ich powróciło? Tak konkretnie.
W OK kojarzę dwoje (w tym wyłącznie jeden wskrzeszony), w BDU ciut więcej (ale nie więcej niż pięcioro). Ale przecież nie każdy.
Zła - 2007-10-28, 12:32
:
Oj to po prostu wyolbrzymianie. Nie przepadają za tym autorem i nic tego nie zmieni, jakby nie wskrzesił nikogo to czepialiby się czegoś innego.
Dhuaine - 2007-10-28, 13:29
:
Elektra napisał/a:
ale nie więcej niż pięcioro

Jakby Ci to powiedzieć... dla mnie pięciu wskrzeszonych to już jest bardzo dużo ;)

Zła, nie przesadzaj :P Gdyby Erikson nie uskuteczniał śmierci na niby, to byłby jeden powód do czepiania się mniej :P
Tyraela - 2007-10-28, 13:35
:
Elektra napisał/a:
ale nie więcej niż pięcioro

To jest chyba 1/3 wszystkich postaci (istotniejszych) występujących w BDU i OK :mrgreen: tym sposobem, czytając o śmierci jakiegoś bohatera, zamiast czuć stratę, żal, cokolwiek - ziewam jedynie wiedząc, że i tak wróci. I z reguły moje przewidywania się sprawdzają xD

Zła, tak samo mogłabym powiedzieć, że uwielbiasz tego autora i nic nie sprawi, że przyjmiesz krytykę na jego temat. Osobiście Eriksona bardziej lubię niż nie znoszę (ale tylko po przeczytaniu BDU) i to nie jest tak, że jestem uprzedzona ;P

Poza tym Dhu ma rację xD
Elektra - 2007-10-28, 18:57
:
Tyr napisał/a:
To jest chyba 1/3 wszystkich postaci (istotniejszych) występujących w BDU

Jassne, a troje z nich to wyłącznie z jednego plemienia pochodziło...

Coltaine, Duiker, Bult, Sormo E’nath, Nul, Nadir, Kalam, Skrzypek, Apsalar, Crokus, Icarium, Mappo, Iskaral Krost, Felisin, Heborik, Baudin, Gesler, Chmura, Prawda, Perła, Pormqual, Admirał Nok, Lostara Yil... plus od cholery innych żołnierzy a także wrogów. I tylko pięcioro z nich się odrodziło... rzeczywiście wszsyscy... ;P

Dhuaine napisał/a:
Gdyby Erikson nie uskuteczniał śmierci na niby, to byłby jeden powód do czepiania się mniej

Oczywiście, ciekawe tylko, że w momencie gdy się go krytykuje, argument o masowym wskrzeszaniu okazuje się bardzo ważny, a jak się zastanowić, to okazuje się, że ożywienia są bardzo nieliczne.
Dhuaine - 2007-10-28, 19:45
:
Elektra napisał/a:
ożywienia są bardzo nieliczne

Kwestia gustu. Dla mnie pięciu wskrzeszeńców na ksiązkę to bardzo dużo. Optymalna liczba to jeden czy dwóch na cykl :P
Tyraela - 2007-10-28, 19:55
:
Elektra napisał/a:
argument o masowym wskrzeszaniu okazuje się bardzo ważny, a jak się zastanowić, to okazuje się, że ożywienia są bardzo nieliczne.

Ok, z postaciami mnie zagięłaś (chociaż ja jeszcze bym je posortowała w kwestii "ważności"). Ale policz sobie zgony w tych dwóch tomach, a później odejmij te, które są zgonami na amen. Odejmiesz bardzo niewiele :mrgreen:
Elektra - 2007-10-28, 20:53
:
Dhuaine napisał/a:
Kwestia gustu. Dla mnie pięciu wskrzeszeńców na ksiązkę to bardzo dużo. Optymalna liczba to jeden czy dwóch na cykl

Ok, rozumiem, że to kwestia gustu, ale mimo wszystko nie uważam, żeby można mówić o ciągłych ożywieniach.

Tyr napisał/a:
Ok, z postaciami mnie zagięłaś (chociaż ja jeszcze bym je posortowała w kwestii "ważności").

Ej, ja wymieniłam tylko te najważniejsze. Już nie będę się bawić w mniej najważniejsze i bardziej najważniejsze.



SPOILERY Z OK i BDU



Zgonów była cała masa. Łatwiej byłoby policzyć tych, co przeżyli. W BDU zgony nie na amen są dwa. W Ogrodach Księżyca jest jeden wskrzeszony całkiem i jedna odrodzona.
Metzli - 2007-10-28, 21:06
:
Ech, profani :P

Dla mnie tych wskrzeszenia nie były tak liczne ;) A zgony, które się są o wiele bardziej dotkliwe niż np. w ksiażkach Martinie, który szaleje swoją małą kosą śmierci wśród bohaterów. Co się tyczy jeszcze bohaterów - ich liczba może na początku może przytłaczać, ale to zmusza czytelnika do większego wysiłku i jest też kwestią gustu. Ja np. wolę takie obszerne powieści, gdzie pojawia się wiele wątków niż mniejsze, gdzie autor skupia się na może kilku najważniejszych bohaterach, nie ta skala ;)

Tyraela napisał/a:
Ogólnie Erikson wg mnie nawala za dużo postaci w jeden tom (piję tu do OK) i przez to są spłaszczone, sporządzenie psychologicznego portretu praktycznie niemożliwe, uwaga czytelnika jest rozproszona i trudno mieć o tym pozytywne zdanie.


Tu się wybitnie nie zgodzę. Postacie u Eriksona nie są spłaszczone, autor po prostu nie wykłada od razu wszystkiego na ławę "o ten bohater ma lekkie problemy emocjonalne, ten jest silny psychicznie, a ten..." :P Pewnych rzeczy trzeba się domyślać, inne wychodzą dopiero po jakimś czasie - jak dla mnie jest to na plus a nie minus.

Mad napisał/a:
I czyta się świetnie, Erikson pisze po prostu tak fajnie, ze aż bym go schrupał.


Cieszę się, że mamy podobne odczucia co do tej książki :mrgreen: "Wicher śmierci - Imperium" przeczytałam w rekordowym czasie, jak na moje warunki. I od długiego czasu trafiła mi się książka, od której nie mogłam się oderwać. Praca, wstawanie na 8 rano, mało istotne - ja muszę chociaż dokończyć ten rozdział! :mrgreen: Czytałam opinie, że w tym tomie jest za dużo refleksji nad ludzką naturą itd. Dla mnie taka postać rzeczy zapisuje się jak najbardziej na plus. Podczas czytania wypisałam sobie nawet numery stron fragmentów, które szczególnie mi się spodobały. Zazwyczaj tak nie robię ;)

A czy u was na 47 stronie też jest taka literówka, że zamiast "skinęła głową" jest "siknęła głową"? :P Jak to przeczytałam to myślałam, że padnę ze śmiechu xD
Toudisław - 2007-10-28, 21:15
:
Tyraela napisał/a:
Postaci to imo największa wada Eriksona

Raczej zaleta. Nidy nie spotkałem się z masą atak wyrazistych i ciekawych postaci. Inteligiętnuch zabawnych i niepowtarzalnych. To właśnie kreacja postaci jest dla mnie największą zaletą Malazańskiej. Toc to postać dla której mam szczególny sentyment. Jest inteligiętną i ciekawą postacią. Karsa to postać bardzo kontrowersyjna jak wile postaci w malazańskiej.
Co do wskrzeszdń to na skale całego cyklu nie ma ich nie wiem jak wile. nie można mylić wskrzeszenia z oszukaniem śmierci. Bo z bramy kaptura jeszcze nikt nie wrócił
Tigana - 2007-10-28, 22:30
:
Toudisław napisał/a:
Tyraela napisał/a:
Postaci to imo największa wada Eriksona

Raczej zaleta.

Słuchaj jak dziewcze słusznie prawi. Tyrcia ma rację - postaci u Eriksona to w większości porażka. Przeczytałem 3 tomy i nie pamiętam żadnej ciekawej postaci - jeszcze ten Coltaine ujdzie, ale reszta DNO. Martin - ten to tworzy postaci.
Toudisław napisał/a:
Co do wskrzeszdń to na skale całego cyklu nie ma ich nie wiem jak wile. nie można mylić wskrzeszenia z oszukaniem śmierci. Bo z bramy kaptura jeszcze nikt nie wrócił

Czy wskrzeszenie, czy oszukanie śmierci taki zabiegi wskazują na brak pomysłów u Eriksona - zabija się raz na śmierć.
MadMill - 2007-10-28, 22:49
:
Tigana napisał/a:
Czy wskrzeszenie, czy oszukanie śmierci taki zabiegi wskazują na brak pomysłów u Eriksona - zabija się raz na śmierć.

Ale to jest po pierwsze zupełnie inne uniwersum, nie świat ala Tolkien, Martin, Hobb, tylko ala Erikson. Gdzie każdy może stać się bogiem i każdy bóg może zginąć w ciągu chwili. Narzekacie tak na tego Eriksona... że on taki siaki i owaki. Co do wskrzeszeń to już Elektra Wam wyłożyła ile zginęło osób.

Spoilery z BDU

No co do postaci, co to znaczy że są spłaszczone. To że Skrzypek nie zastanawia się czy warto jednak przelecieć Apsalar i czy nie wbić Crokusowi noża w plecy jak ten będzie spała. I nie mamy jego przemyśleń na papierze w formie dzienniczka podróży? xD

Spoilery z WL

To że Sójeczka nie ma przemyśleń co do związku z Korlat co 10 stron? To, że ginie w ciągu 2 akapitów? To, że Płot wysadza się jak debil? To, że Rake poświęca Odprysk Księżyca w tak beznadziejny sposób? Za to cenię Eriksona, nie ma u niego świętych Aragonów i niezwyciężonych Legolasów. Są ludzie na wojnie którzy popełniają błędy, są omylni, dają się zwieść zagraniom przeciwników itd.

No i ile tych zmartwychwstań było? Nie licząc Cesarza i Tancerza - u nich do końca nie było wiadomo czy w ogóle zginęli. Płot? Podpalacze Mostów uzyskali coś na miarę ascendencji grupowej, to też dziwna sprawa. Kto tam jeszcze... Paran i Żal? Nie do końca pamiętam ich przejścia powiem szczerze. Odrodzona Felisin? Tutaj nie było zabijania nikogo na nieśmierć tylko następczyni tronu raczej. No i wciąż nie mogę uznać tego za minus Eriksona, ponieważ wielu tych najważniejszych bohaterów odeszło i to na zawsze, definitywnie. a byli to bohaterzy najbardziej lubiani przez czytelników. ;)
Toudisław - 2007-10-29, 22:08
:
Tigana napisał/a:
Martin - ten to tworzy postaci.

No sory winetu ale dla mnie większość postaci z Martin jest wybitnie nijaka. A kobiety to już zupełnie. Te postacie albo są sztampowe albo nudne. Mało która jakiś szczególnie mnie urzekła. Erikson tworzy postacie barwne ciekawe i chwytające za serce. Jak chośby Toc młodszy
Tigana napisał/a:
czy oszukanie śmierci taki zabiegi wskazują na brak pomysłów u Eriksona - zabija się raz na śmierć.

A w Martinie nie wskrzeszeń nie ma ? powiedzial bym ze wręcz masowe. Byle klecha wskrzesza jak popadnie.
Elektra - 2007-10-29, 22:10
:
Może założycie sobie oddzielny wątek, w którym będziecie po raz kolejny porównywać Martina i Eriksona (nie żeby miało to jakiś większy sens, ale skoro musicie ;P ). Bo tak to jest trochę postów tutaj, trochę tam i w sumie same porównania zamiast konkretów. ;P
Tigana - 2007-10-29, 22:13
:
Toudisław napisał/a:
Erikson tworzy postacie barwne ciekawe i chwytające za serce. Jak chośby Toc młodszy

Wmawiaj sobie, wmawiaj.
Toudisław napisał/a:
A w Martinie nie wskrzeszeń nie ma ? powiedzial bym ze wręcz masowe. Byle klecha wskrzesza jak popadnie.

Primo - nie byle klecha, secundo - ożywiono jedną ważną postać, reszta to płotki.
Dobra koniec b znów wychodzi temat Erikson vs Martin. Szkoda spamu, bo mnie i tak nikt nikogo nie przekona. Ja jestem uprzedzony doEriksona, Toudi do Martina itp
p.s
w następnym poście Toudi napisze, ze wcale nie jest uprzedony, a ja się nie znam lub się czepiam //toudi
grubshy - 2007-11-02, 03:27
:
Tigana napisał/a:
Primo - nie byle klecha, secundo - ożywiono jedną ważną postać, reszta to płotki.

Jedna z tych plotek ozywiono z piec razy. Poza ta wazna postacia, za ozywienie mozna uznac pojawienie sie 'Zimnorekiego'.
Calkiem niezle jak na swiat gdzie magia prawie nie wystepuje.
W MKP jest wskrzeszen wiecej, ale tamten swiat az kipi od czarow - ciezko rzucic kamieniem by nie trafic w ascendent, personifikacje starozytnego boga albo chociaz maga druzyny.
Nutiliel - 2007-11-04, 10:23
:
Podchodziłam do Eriksona kilka razy. Na początku było ciężko ta ksiązka ani troche do mnie nie przemawiała. Za każdym razem definitywnie kończyłam w połowie Ogrodów Księżyca i odkładałam książke na półkę żeby się wziąć za coś innego. Aż pewnego razu byłam w nastroju i zdjełam to z półki. Zauważyłam, że całkiem mi się podoba i potoczyło się z górki. Obecnie uważam Malazańską za najlepszą pozycje w mojej biblioteczce. Wicher Śmierci ( tzn tą połówke co wyszła ) czytało mi się bardzo dobrze. Książka nie straciła poziomu czego się obawiałam, jest rewelacyjna.

Co do Martina to ciągle stoi na półce.
Asuryan - 2007-11-05, 19:55
:
Po przeczytaniu jakichś 100 stron "Ogrodów Księżyca" musiałem zacząć czytać je od początku by zacząć rozumieć co się tam dzieje i wciągnąć w klimat - potem poszło jak z płatka. Co tom, to lepszy - choć w "Przypływach Nocy" zauważyłem wyraźną tendencję spadkową. Zacząłem wręcz obawiać się, że autor schodzi na manowce i kolejne tomy będą coraz gorsze - aż tu miłe zaskoczenie w "Łowcach Kości" i "Wichrze Śmierci". Jak na razie saga ta, to mój absolutny numer jeden całej fantasy. Ciężko jest mi wskazać co najbardziej mnie zachwyciło, ale chyba niesztampowa konstrukcja świata.
Kal - 2007-11-06, 19:09
:
Asuryan napisał/a:
Po przeczytaniu jakichś 100 stron "Ogrodów Księżyca" musiałem zacząć czytać je od początku by zacząć rozumieć co się tam dzieje

Też tak miałam, tylko ja nie czytałam od początku bo mi się nie chciało. Nie wiem jakim cudem udało mi się w to wciągnąć, ale jakoś udało i teraz Erikson to jeden z tych autorów których uwielbiam :)

Asuryan napisał/a:
Ciężko jest mi wskazać co najbardziej mnie zachwyciło, ale chyba niesztampowa konstrukcja świata.

U mnie konstrukcja i napakowani herosi. I Anomander Rake - kocham gościa.
Toudisław - 2007-11-06, 22:51
:
Wicher Śmierci na razie tom pierwszy za mną. Niby myślałem ż będzie inaczej że jak podobnie z Przypływami nocy książka powieje nudą, ze bohaterowie jacyś nie tacy. Początek może nie porywał ale był ciekawy inny niż się przyzwyczaiłem, jakby lekka zmian koncepcji. Z każdą kolejną stroną coraz to lepiej i lepiej. Powrót kilku postaci i fajny styl pisana sprawił że przypomniałem sobie jak fajnie czytało sie wcześniejsze części cyklu. Po Tomie I mam o WŚ jak najlepszą opinię
Kal - 2007-11-07, 17:23
:
Ja chyba jestem jakaś dziwna, bo nie zauważyłam żadnej zmiany w stylu pisania u Eriksona. Ba, jest taki sam, może trochę lepiej mu wszystko wychodzi, z wyjątkiem tekstów Tehola i Bugga (są slabsze), ale tak to nic innego nie wyczaiłam.
MadMill - 2007-11-22, 23:44
:
Jestem na ostatniej prostej Wichru Śmierci i podoba mi się o wiele bardziej niż Przypływy Nocy - które uznaję za słabą książkę tak samo jak i Dom Łańcuchów. W tym tomie wreszcie mogę czytać o Edur z przyjemnością, moim zdaniem Erikson wyrabia się z warsztatem i w ogóle pisarsko z tomu na tom. Plusami książki na pewno są znowu Tehol i Bugg chociaż ich mało. Bardzo dobry wątek z Udinnasem i resztą "uciekinierów". Są też bogowie i ascendenci, wątek z Kotylionem. Bałem się że będzie gorzej, a jest dobrze. ;)

---

Dla spragnionych mocnych wrażeń, czyli osób które się doczekać już nie mogą na wielu serwisach pojawiły się fragmenty powieści, a w zasadzie 13 rozdział Wichru Śmierci czyli pierwszy który znalazł się w drugim tomie. Przykładowy fragment z Katedry, sporo tego i niezłe. Oczywiście dla osób które nie czytały pierwszego tomu i poprzednich sześciu to nic nie powie, a może popsuć także zabawę. ;)
Maeg - 2007-11-24, 15:39
:
Skończyłem wczoraj a raczej dziś nad ranem Ogrody Księżyca. Cóż mogę powiedzieć, dobre czytadło, nie przeszkadzał mi natłok bohaterów, wszędobylskość bogów, starych ras, magia prawie na każdym kroku. Co świat kreowany przez autora to nowe realia, albo się przyzwyczaisz do nich albo lektura stracona.

Trochę irytowały mnie imiona (pseudonimy) Podpalaczy Mostów, nie pasowały do konwencji świata. Lubię mieć też pewność, że jeśli ktoś ginie to za ileś tam stron nie uratuje komuś innemu życia. Ale nie jest to wada książki (przynajmniej na etapie pierwszego tomu). Pomysłowość Eriksona przypadła mi do gustu ale rozwiązania fabularne nie były czymś odkrywczym, kolejna podobna historia opowiedziana na nowo choć w dobrym stylu. Książka wciąga. Za to chyba największy plus za to, że nie mogłem się zdecydować się po której stronie jako czytelnik mam stanąć. Za która ze stron się opowiedzieć.

Do Ogrodów mimo wielu pozytywnych słów podchodziłem ostrożnie. Nie nastawiałem się, że będzie super i w ogóle. Dlatego pewnie też nie zawiodłem się, ksiązka mi sie podobała ale nie wyrwała jakiegoś gigantycznego wrażenia. Wciągnęła to prawda, ale Pilipiuka też potrafię czytać do rana ;)
Elektra - 2007-11-26, 10:09
:
SPOILER Z PIERWSZEJ CZĘŚCI WICHRU ŚMIERCI

Jak na razie chciałam się tylko odnieść do jakiejś tam wcześniejszej rozmowy z Madem, w której twierdził, że Karsa jest cały czas takim samym tępakiem i w ogóle nie ewoluuje. To jest niesprawiedliwa potwarz. ;) Mad, pomyśl, jak ten młodszy Karsa, z początku DŁ by zareagował na bezczelność żołnierzy, gdy przybył do Letheras. Rozniósł by ich na strzępy bez wahania. A teraz? ;)

KONIEC SPOILERA


_____


A tak poza tym to jest średnio. Wiem, że to dopiero połowa książki, ale... ta połowa mnie nie porwała. Przeszkadzała mi masa wątków, zamiast rozwinąć coś porządnie, autor cyka po kawałeczku różnych historii. Tehol i Bugg jakoś mnie nie rozśmieszali, już bardziej zabawny był czarny humor Udinaasa i wątek Shurq.

Wkurza mnie (jak zawsze) zachowanie Letheryjczyków, ale to może dlatego, że mam dość wszelkich spisków, kombinowania i tym podobnych. I coraz bardziej ich nie lubię (czy ja ich w ogóle kiedykolwiek lubiłam //mysli ), już Tiste Edur wydają mi się lepsi.

Kolejny minus to za mało Karsy. ;)

Tak ogólnie rzecz biorąc, to jestem trochę rozczarowana. Metz się zachwycała, Toudi się zachwycał... a ja nie czułam większych emocji. Coś czuję, że ta część nie będzie należała do moich ulubionych.
Metzli - 2007-11-26, 21:22
:
Elektra napisał/a:
Tak ogólnie rzecz biorąc, to jestem trochę rozczarowana. Metz się zachwycała, Toudi się zachwycał... a ja nie czułam większych emocji. Coś czuję, że ta część nie będzie należała do moich ulubionych.


Z tym to już trudno dyskutować, ale to kwestia gustu. Ty dla przykładu zachwycałaś się BDU a dla mnie ta część nie jest powalająca ;) A i do Letheru też nigdy nie pałałaś większą sympatią.

możliwe spoilery z WŚ

Mi przedstawienie państwa jakim jest Lether zawsze się podobało, tym bardziej teraz - w sytuacji kiedy Tiste Edur panują, a w całym systemie tak naprawdę nic się nie zmieniło. Ba, nowi "panowie" zaczynają przejmować cechy ludu, który najechali. Byłabym baaardzo rozczarowana gdyby było inaczej ;)

Co do Karsy - dobrze, że jest go tak mało :P Ta postać tylko mnie denerwowała. Zawsze taki potężny, wszystkich pokonuje... z miłą chęcią popatrzyłabym jak ostro dostaje po tyłku :)) No i czekam kiedy Tehol doprowadzi do końca swój plan, pewne symptomy już było widać w pierwszej części.
Elektra - 2007-11-26, 21:42
:
Metzli napisał/a:
Ty dla przykładu zachwycałaś się BDU a dla mnie ta część nie jest powalająca

Ogólnie to dla mnie w BDU jest powalający jeden wątek. Reszty mogłoby nie być. ;)

Metzli napisał/a:
Co do Karsy - dobrze, że jest go tak mało :P Ta postać tylko mnie denerwowała

Mnie on wkurzał na początku. Potem jakoś się zmienił (tak, wiem, powtarzam to przy każdej okazji) i wcale nie jest tępym, bezmyślnym mięśniakiem, za którego niektórzy go uważają. I mam nadzieję, że nawet jeśli dostanie lanie, to nie będzie ono miało poważnych skutków.

możliwe spoilery z WŚ

Metzli napisał/a:
Ba, nowi "panowie" zaczynają przejmować cechy ludu, który najechali.

Jak już wyżej pisałam, te letheryjskie intrygi tylko mnie irytowały (ileż można knuć), więc bardzo mi się spodobało jak jeden z Edur (zapomniałam jego imienia) zaczął rozwiązywać problemy siłowo (szkoda tylko, że nie sprał Karosa Invictada mocniej).

Z kolei niewiarygodne wydało mi się aż takie zlekceważenie Czerwonej Maski przez atri-predę Bivat (?). Ja wiem, że uważała Awli za zbieraninę niewyszkolonych pasterzy, ale wydaje mi się, że wcześniejsza ucieczka Czerwonej Maski powinna dać jej przynajmniej trochę do myślenia. Jeśli w letheryjskiej armii było więcej takich idiotów, to ja nie wiem, jakim cudem oni podbili te wszystkie ludy.


koniec spoilerów


Ogólnie, tak jak mówiłam, czuję niedosyt i pewne rozczarowanie, ale mimo to czekam z niecierpliwością na przesyłkę z MAG-a z dalszym ciągiem. Niestety mam przeczucie, że jeszcze sobie poczekam. --_-
MadMill - 2007-11-26, 21:42
:
Pierwsza część była taka sobie, skłaniałbym sie do określenia jest mianem przyzwoitej. Fabuła? Nie ma jakiś super wątków, ale ja zaobserwowałem już zazębianie się wątków i dążenia do zakończenia całej historii, chociaż jeszcze daleko. ;) Nie rzuca to na kolana, ale Erikson się wyrobił pisarsko, tak ja to odczuwałem podczas lektury. Czyta się lekko i z przyjemnością. To też ważna sprawa. ;)

Spoilery z WŚ
Po pierwsze Lether - nie podoba mi się to państwo ze względu na ich ideologie, a raczej wykreowanie ich na krwawych materialistów. Co nie znaczy, że mnie to odrzuca. Nie, to mi się podoba, Erikson pokazał mechanizm rynku na przykładzie Letheru i Tehola. Cała zabawa z gromadzeniem majątku. Jako że w tym siedzę to taka zabawa, chociaż uproszczona mi się podobała. :P

Wybitnie za to nie lubię Edur, po prostu są nijacy, nie mają w sobie życia. No może poza takim Trullem, który może postacią tragiczną jest, ale ma coś w sobie. Reszta to takie jałowe pole. Co innego Andii, oni mają w sobie jakaś iskrę, coś c przyciąga. Najbardziej było to pokazane w WL i związek Korlat i Sójeczki, czy sam Rake. Nie jest jakimś skończonym bufonem, jak to w przypadku Tomada ma miejsce.

Karsa. może trochę zmądrzał, ale ja za nim nie przepadam, ciągle jest dla mnie bardzo irytującym bohaterem i tyle. Tak samo jak Rhulad - nie czuję współczucia dla niego. Sam wybrał taką drogę, teraz płaci za swoją głupotę. ;)
Elektra - 2007-11-26, 21:45
:
Spoilery z WŚ


MadMill napisał/a:
Wybitnie za to nie lubię Edur, po prostu są nijacy, nie mają w sobie życia. No może poza takim Trullem, który może postacią tragiczną jest, ale ma coś w sobie. Reszta to takie jałowe pole. Co innego Andii, oni mają w sobie jakaś iskrę, coś c przyciąga.

Hyh... przeczytałam trzynasty rozdział na Katedrze i to co piszesz o Edur, spokojnie mogłabym przypisać Andii. Tacy bez życia, nijacy, znudzeni itp. Tylko właśnie jeden Rake się wyróżnia. ;)

MadMill napisał/a:
Tak samo jak Rhulad - nie czuję współczucia dla niego. Sam wybrał taką drogę, teraz płaci za swoją głupotę.

O, czyżby na pewno sam wybrał swoją drogę? Moim zdaniem wręcz przeciwnie, został idealnie zmanipulowany, a teraz, jak już jest przeklęty, to nie ma nic do gadania.

Czy w ogóle ktokolwiek w MKP wybiera swoją własną drogę? ;)
Asuryan - 2007-12-03, 20:50
:
Elektra napisał/a:
Czy w ogóle ktokolwiek w MKP wybiera swoją własną drogę? ;)

Kilku by się znalazło, przynajmniej wśród Ascendentów :mrgreen: Np Anomander Rake, Kotylion i Tron Cieni.
Elektra - 2007-12-03, 21:01
:
Albo Karsa? :mrgreen:

No właśnie, wśród Ascendentów... akurat ci, których wymieniłeś, długo budowali swoją potęgę, wiedzą, czego chcą. Co może zrobić w porównaniu z nimi taki biedny Rhulad? ;)
Asuryan - 2007-12-03, 21:16
:
Elektra napisał/a:
No właśnie, wśród Ascendentów... akurat ci, których wymieniłeś, długo budowali swoją potęgę, wiedzą, czego chcą.

Inny przykład, nie Ascendent - Przyboczna Paran.

Elektra napisał/a:
Co może zrobić w porównaniu z nimi taki biedny Rhulad? ;)

Przede wszystkim Rhuald nie był biedny. To samolubny dzieciak zazdroszczący innym tego co osiągnęli. Poprzez swój egoizm sam sobie zgotował taki los.
Elektra - 2007-12-03, 21:27
:
Możliwe spoilery z Przypływów Nocy i Wichru śmierci

Asuryan napisał/a:
Przede wszystkim Rhuald nie był biedny. To samolubny dzieciak zazdroszczący innym tego co osiągnęli.

Raczej dzieciak żyjący w cieniu swoich braci, który chciał pokazać, że sam też jest coś wart. ;)

Asuryan napisał/a:
Poprzez swój egoizm sam sobie zgotował taki los.

E tam, po prostu znalazł się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie i padło na niego spojrzenie Przykutego.

W sumie to ja bronię Rhulada tylko dla zasady, bo nawet go nie lubię. Po prostu mi go żal. Tego jak został przez wszystkich wykorzystany, stał się marionetką i nawet nie mógł spokojnie umrzeć.


Asu napisał/a:
Inny przykład, nie Ascendent - Przyboczna Paran.

A czego chce Tavore? O co jej chodzi? Potrafisz to powiedzieć? Ona jest jedną z najbardziej tajemniczych postaci, a jej cel jest cholernie tajemniczy. Ja nie mam pojęcia, czego ona chce, jakoś nie wydaje mi się żeby prowadzenie kolejnych wojen było celem samym w sobie, ale nie przypominam sobie, żeby kiedyś było wyjaśnione, do czego ona dąży.
Asuryan - 2007-12-04, 09:47
:
Spoiler z "Przypływów Nocy"

Elektra napisał/a:
Raczej dzieciak żyjący w cieniu swoich braci, który chciał pokazać, że sam też jest coś wart. ;)

To swoją drogą, ale odebranie bratu ukochanej wynikło z czegoś więcej niż potrzeby dowartościowania się.

Elektra napisał/a:
E tam, po prostu znalazł się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie i padło na niego spojrzenie Przykutego.

Który oceniwszy chłopaka stwierdził, że doskonale nada się do tej roli :mrgreen:

KONIEC SPOILERA

Elektra napisał/a:
A czego chce Tavore? O co jej chodzi? Potrafisz to powiedzieć? Ona jest jedną z najbardziej tajemniczych postaci, a jej cel jest cholernie tajemniczy. Ja nie mam pojęcia, czego ona chce, jakoś nie wydaje mi się żeby prowadzenie kolejnych wojen było celem samym w sobie, ale nie przypominam sobie, żeby kiedyś było wyjaśnione, do czego ona dąży.

To, że my nie wiemy czego chce, nie oznacza że nie ma ona żadnych celów. Jak na razie, poza jednym wyjątkiem, osiąga to do czego w danej chwili dąży.
Elektra - 2007-12-04, 11:02
:
Asu napisał/a:
To, że my nie wiemy czego chce, nie oznacza że nie ma ona żadnych celów. Jak na razie, poza jednym wyjątkiem, osiąga to do czego w danej chwili dąży.

Raczej chodziło mi o to, że nie wiemy za bardzo, czego ona chce i nie wiemy też, czy nie jest przez kogoś sterowana.

Ale tak sobie możemy gdybać i pewnie do czegoś dojdziemy za jakieś trzy lata, po skończeniu dziesiątego tomu. ;)


Parę spoilerów z drugiego tomu Wichru śmierci



Takie mam pytanka, może Ty się zorientowałeś:
- co w końcu uruchomił Icarium i co się potem z nim stało,
- kim Twoim zdaniem był Czerwona Maska?
Asuryan - 2007-12-04, 14:46
:
Parę spoilerów z drugiego tomu Wichru śmierci

Elektra napisał/a:
- co w końcu uruchomił Icarium i co się potem z nim stało,

Wydaje się mi że coś w rodzaju zegara świata. Według mnie dostąpił boskości poprzez przyjęcie aspektu samego czasu. A co dokładniej się z nim stało pewno poznamy dopiero w następnym tomie.

Elektra napisał/a:
- kim Twoim zdaniem był Czerwona Maska?

Według mnie letheryjsą sierotą wychowaną przez Awli.

Koniec Spoilerów
MadMill - 2007-12-28, 12:20
:
Skończyłem Wicher Śmierci, wrażenia po lekturze mieszane strasznie, i raczej in minus. Zacznijmy od tego że za Letherem nie przepadam, a Przypływy Nocy nie były moim ulubionym tomem. ;) No więc tak, po pierwsze książka strasznie się ciągnie, jest sporo opisów bitew, które w BDU czy WL były naprawdę porywające, a tutaj są strasznie nudne i toporne. Wątki z jednopochwyconymi, ascendentami etc niby takie ważne i opisywane pompatycznie na początku kończą się za jednym uderzeniem miecza - czyli tak jakby ktoś wyjął wtyczkę z kontaktu. Te kulminacyjne momenty Eriksonowi nie wyszły w tej części wybitnie. Wszystkie kończą sie w ciągu paru akapitów, a rozwój akcji i dochodzenie do punktu kulminacyjnego zajmowało po paręset stron. Jedynymi plusami dla mnie były pojedyncze sceny i wątki w których występowała armia malazańska, szczególnie Podpalacze Mostów czy Łowcy Kości. Ciągle Skrzypek pozostaje moim ulubionym bohaterem, ta część to potwierdziła. Karsa przestał mnie wreszcie irytował. :P I polubiłem drania. :P Wątek z Awlami moim zdaniem był beznadziejny...

Spoilery z WŚ



Po pierwsze to nie do końca zrozumiałem to co zrobił Icarium... pół miasta szlag trafił w jakimś wirze z maszyny którą Icarium zrobił kiedyś tam w przeszłości.

Karsa i to co zrobił po zabiciu Cesarza w pałacu, potem nie zabija boga... no myślałem, ze się pozbędzie gościa. Trochę to dla mnie niezrozumiałe.

Toc Młodszy/Anaster dowiaduje się że jego ojciec żyje. Myślałem że zginął. o_O

Dziób, jedna z najlepszych postaci epizodycznych u Eriksona. Ostatnia scena z jego udziałem, była jedną z najlepszych w całej książce. Naprawdę jedna ze scen która mnie ruszyła. ;)

Wskrzeszenia, a raczej niby i to jedno. Płot powraca i staje w cieniu Skrzypka. Wcale mi to mi nie wadzi. Płot chociaż w pierwszych tomach był postacią wybitnie marginalną jednak podoba się samemu Eriksonowi i zrobił z niego gościa z charakterem. No i humor armii malazańskiej. Zamiast Skrzypek ucieszyć się ze widzi najlepszego kumpla, prosi bogów o ochronę. ;) Powrót Szybkiego Bena, brakuje mi jeszcze Kalama. ;)

Asuryan napisał/a:
Według mnie letheryjsą sierotą wychowaną przez Awli.

Z tym też bym się zgodził, tak mi się zdaje, bo czemu miałby w innym przypadku nosić maskę?
Elektra - 2007-12-28, 12:32
:
MadMill napisał/a:
Karsa przestał mnie wreszcie irytował. :P I polubiłem drania.

HA!

Spoilery z WŚ




MadMill napisał/a:
Toc Młodszy/Anaster dowiaduje się że jego ojciec żyje. Myślałem że zginął.

A mnie jakoś to zupełnie nie zdziwiło. Jak się okazuje, stara gwardia cesarza wciąż żyje i się ukrywa. I po kolei wyskakuje z kapelusza.

MadMill napisał/a:
Dziób, jedna z najlepszych postaci epizodycznych u Eriksona

Dziób był cały czas wzruszający.

MadMill napisał/a:
Wskrzeszenia, a raczej niby i to jedno.

Przecież nie jedno. A Brys? ;P

MadMillek napisał/a:
potem nie zabija boga... no myślałem, ze się pozbędzie gościa

Hyh... też się nad tym zastanawiałam. Jednym ciosem mógłby wszystko skończyć... Ale to przecież Karsa... ;P
Asuryan - 2007-12-28, 16:59
:
Spoilery z WŚ

MadMill napisał/a:
Po pierwsze to nie do końca zrozumiałem to co zrobił Icarium... pół miasta szlag trafił w jakimś wirze z maszyny którą Icarium zrobił kiedyś tam w przeszłości.

Według mnie w przeszłości zbudował coś na kształt zegara, ale go wtedy nie uruchomił. Co robią wskazówki przy nastawianiu zegara chyba wiadomo. Jeśli zaś wyobrazić sobie że te budowle, które się zawaliły, zostały zbudowane na torze poruszania się tychże wskazówek... to już co nieco się wyjaśnia. Aczkolwiek to tylko moja hipoteza.

Koniec Spoilerów
Kal - 2007-12-28, 17:30
:
Ciąg dalszy spojlerów


MadMill napisał/a:
Karsa i to co zrobił po zabiciu Cesarza w pałacu, potem nie zabija boga... no myślałem, ze się pozbędzie gościa. Trochę to dla mnie niezrozumiałe.

Pomyśl przez chwilę jak Karsa. W danej chwili Okaleczony nic mu nie zrobił - to po co go zabijać? Karsa uważa Okaleczonego jak o robaku - irytujący, ale niewarty uwagi.


Elektra napisał/a:
Mad napisał/a:
Dziób, jedna z najlepszych postaci epizodycznych u Eriksona

Dziób był cały czas wzruszający.

Dziób mnie ani razu nie wzruszył. Ani jego ostatnia scena również mnie nie wzruszyła - a ja spodziewałam się po waszych reakcjach że zaleje książkę łzami.
MadMill - 2007-12-28, 17:34
:
Spoilery z WŚ


Elektra napisał/a:
Przecież nie jedno. A Brys? ;P

To było zwrócenie uwagi na jedno które dla mnie było najważniejsze. ;P A wiem, że było więcej, narzekający powiedzą, że i tak wszystkich zliczyć się nie da. ;) Chociaz Płot był gotowy do wskrzeszenia już długi czas, prawd e mówiąc wcale nie umarł. To że się wysadził nic nie znaczyło, bo już za chwilkę było wiadomo, że Podpalacze osiągnęli zbiorową ascendencję, Płot wrócił jako duch. W Wichrze jest mu poświęcone bardzo dużo, tak samo jak Benowi. A ich powrót mnie ucieszył powiem szczerze. ;)
Elektra napisał/a:
Hyh... też się nad tym zastanawiałam. Jednym ciosem mógłby wszystko skończyć... Ale to przecież Karsa... ;P

Wcześniej siekał wszystko co się rusza... no właśnie, a bóg się nie ruszał. ;P

I tak mógł być to jakiś zegar, niewykluczone. To by wyjaśniało to zniszczenia, ale co się stało z samym Icariumem?
Asuryan - 2007-12-28, 23:39
:
Spoilery z WŚ

MadMill napisał/a:
To by wyjaśniało to zniszczenia, ale co się stało z samym Icariumem?

Na ten temat tez można jak na razie snuć tylko przypuszczenia. Według mnie osiągnął ascendencję i być może jednocześnie stał się energią napędzającą tenże "zegar".

Koniec Spoilerów
Shadowrunner - 2008-01-21, 16:52
:
Jestem świeżo po przeczytaniu Ogrodów Księżyca i mam takie lamerskie pytanie:

Czy któryś z pozostałych tomów jest lepszy? Czy może jest już tylko gorzej?

Bo muszę stwierdzić - że o ile książka częściowo mi się podobała (Anomander Rake Rulez - jak on jest k...a Lewą Ręką Ciemności - to aż strach myśleć kim może być Prawa Ręka [no chyba że Matka Ciemność jest mańkutem :P ]) to jednak nie spełniła pokładanych w niej nadziei - jak na pozycję - która zgodnie z tym co pisze na okładce jest: "Najleszą powieścią fantasy '99" :roll:

Szczerze powiedziawszy odebrałem tą książkę jako dłuuuuugi prolog do MKP. Niby jest tam sporo rzeczy, które mi się spodobały: jak choćby Moranthowie i ich alchemia, Tiste Andi i Brood, jakhuci, Immasowie - ale w rzeczywistości to z tej książki gówno się o nich dowiedziałem - informacje na ich temat są dawkowane ze zbyt dużym niedosytem. Co prawda ja zwykle od pozycji fantasy to wymagam zwykle przedstawienia świata co najmniej na poziomie Silmarilionu, więc może dlatego się czepiam, ale momentami odczuwałem naprawdę olbrzymi niedosyt gdy pojawia się jakiś ciekawy wątek - np. starszych ras które kiedyś władały malazjanskim światem - ale na dobrą sprawę to nic o nim nie wiadomo (momentami musiałem się zastanawiać jak oni w ogóle wyglądali - bo opisy wyglądu zewnętrznego momentami skracane są do "tajemniczy wojownicy zakuci w hitynowe pancerze"). Moja domagać się więcej mięsa! Krwi!!! Krwii!!! Świerza mięcho!!! Grrrrr...

I tego mięsa w postaci szczegółowych opisów moja nie dostać :cry: I moja się zastanawiać czy opłaca się nabywać następne tomy?
Tyraela - 2008-01-21, 16:59
:
Mogę Cię pocieszyć, że "Bramy Domu Umarłych" są lepsze ;P powinny Ci się spodobać bardziej, bo nie ma tego nawału postaci i wątków, a widzę, że cierpisz na tą samą przypadłość, co ja. W BDU jest zwyczajnie tego mniej, więcej zagłębiania się w konkretne postaci, bez rozdrabniania na milion jeden. Chociaż w BDU raczej nie spotkasz postaci z OK ;P
Shadowrunner - 2008-01-21, 17:14
:
Tyraela napisał/a:
Chociaż w BDU raczej nie spotkasz postaci z OK ;P


A jak wielkie jest to "raczej"? ;-) Znaczy nie będzie Anomandera? Nie będzie Grywy Chaosu? WFT :P

Najlepiej od razu powiedzcie mi w których tomach Rake się pojawia tak ja pojawiał się w OK, to już będę wszystko wiedział. :mrgreen:

I tnx za info, Tyr :-)
Kal - 2008-01-21, 17:21
:
Shadowrunner napisał/a:
Znaczy nie będzie Anomandera? Nie będzie Grywy Chaosu? WFT :P

Nie będzie. Będą nowi bohaterowie.
grubshy - 2008-01-21, 17:49
:
Anomandarisa w BDU nie ma, ale to i tak IMO najlepszy tom sagi.
Z pewnymi wyjatkami mozna przyjac, ze postacie z tomu 1. powroca w czesci 3. (Wspomnienie lodu) te z 2. - w 4. (Dom Lancuchow)
Watki te lacza sie w 'Lowcach Kosci' czyli czesci 6.
A 'Przyplywy Nocy' i 'Wicher Smierci' to juz zupelnie inna bajka... : )

PS. 'Ogrody Ksiezyca' sa uznawane przez ogol za najslabsza czesc - dalej jest juz tylko lepiej.
Tyraela - 2008-01-21, 18:08
:
Czy ja wiem, czy lepiej. Jak na razie zmęczyłam pierwszą część "Wspomnienia lodu" i jakoś mnie specjalnie nie ciągnie. Dla mnie Erikson nie ma tej iskry, nieładnie tak zrażać czytelnika na samym początku. I jak wydawały mi się postacie płaskie, to już raczej takie pozostaną w mojej świadomości aż do końca świata ;P a szkoda, bo z tego, co piszecie, mogłoby być niezłe czytanie xD
Shadow - polecam się na przyszłość, pamiętaj, jestem najlepsza <wyciąga wizytówkę ze stanika>
Asuryan - 2008-01-21, 18:18
:
Shadowrunner napisał/a:
Szczerze powiedziawszy odebrałem tą książkę jako dłuuuuugi prolog do MKP.

W sumie prawidłowo. W zasadzie wszystkie rzeczy które pojawiły się w tej książce będą rozwijane w następnych.

Shadowrunner napisał/a:
np. starszych ras które kiedyś władały malazjanskim światem - ale na dobrą sprawę to nic o nim nie wiadomo (momentami musiałem się zastanawiać jak oni w ogóle wyglądali - bo opisy wyglądu zewnętrznego momentami skracane są do "tajemniczy wojownicy zakuci w hitynowe pancerze").

Z K’Chain Che’Malle, bo raczej o nich chodzi, spotkać się możesz w następnych tomach.

Shadowrunner napisał/a:
I tego mięsa w postaci szczegółowych opisów moja nie dostać :cry: I moja się zastanawiać czy opłaca się nabywać następne tomy?

Według mnie opłaca się, choćby dlatego że to mięso będzie w nich dawkowane w coraz większych porcjach :mrgreen: Dowiesz się sporo więcej o Tiste (nie tylko Andii), Caladanie Broodzie, Annomanderze Rake, Jaghutach, Immasach (nie tylko Tlan), K’Chain Che’Malle i innych.

Shadowrunner napisał/a:
Co prawda ja zwykle od pozycji fantasy to wymagam zwykle przedstawienia świata co najmniej na poziomie Silmarilionu

Gdyby autor wyłożył wszystko w pierwszym tomie cyklu, to nie pozostałaby mu żadna tajemnica do wyjawienia w następnych tomach :mrgreen:
Elektra - 2008-01-21, 20:06
:
Shadowrunner napisał/a:
Co prawda ja zwykle od pozycji fantasy to wymagam zwykle przedstawienia świata co najmniej na poziomie Silmarilionu, więc może dlatego się czepiam,

Co najmniej, a w jakiej książce znalazłeś więcej? :> Tak, czepiasz się. ;P

Tyraela napisał/a:
Czy ja wiem, czy lepiej. Jak na razie zmęczyłam pierwszą część "Wspomnienia lodu" i jakoś mnie specjalnie nie ciągnie. Dla mnie Erikson nie ma tej iskry, nieładnie tak zrażać czytelnika na samym początku. I jak wydawały mi się postacie płaskie, to już raczej takie pozostaną w mojej świadomości aż do końca świata ;P a szkoda, bo z tego, co piszecie, mogłoby być niezłe czytanie xD

Pewnie masz rację. Po prostu akurat Erikson nie trafia w Twój gust.I tak już zostanie. ;)

grubshy napisał/a:
PS. 'Ogrody Ksiezyca' sa uznawane przez ogol za najslabsza czesc - dalej jest juz tylko lepiej.

Ja tam się wyłamuję z ogółu, mnie się podobały. Może dlatego, ze wszyscy mnie ostrzegali, że nie najlepsze, że ciężkie do zrozumienia itp., a ja uznałam, że to naprawdę dobra lektura.

Asuryan napisał/a:
Shadowrunner napisał/a:
bo opisy wyglądu zewnętrznego momentami skracane są do "tajemniczy wojownicy zakuci w hitynowe pancerze").


Z K’Chain Che’Malle, bo raczej o nich chodzi, spotkać się możesz w następnych tomach.

Tutaj to raczej o Moranthów chodzi.

Ja tam nie rozumiem tego dążenia do poznania koniecznie wszystkich ras. Seria nazywa się Malazańska Księga Poległych, mówi o imperium w rozkładzie. Widzimy historię z ich strony, dowiadujemy się tyle, ile oni, czemu czytelnik miałby być wszechwiedzący? Czy to byłaby atrakcja, gdybyśmy dostawali opis każdej postaci, gdy tylko ona sie pojawi? A gdzie miejsce na powolne odkrywanie wszystkiego?
Kal - 2008-01-21, 20:15
:
Elektra napisał/a:
Ja tam nie rozumiem tego dążenia do poznania koniecznie wszystkich ras. Seria nazywa się Malazańska Księga Poległych, mówi o imperium w rozkładzie. Widzimy historię z ich strony, dowiadujemy się tyle, ile oni, czemu czytelnik miałby być wszechwiedzący? Czy to byłaby atrakcja, gdybyśmy dostawali opis każdej postaci, gdy tylko ona sie pojawi? A gdzie miejsce na powolne odkrywanie wszystkiego?

Mi się wydaje, że sam Erikson powoli odchodzi od swojego pierwotnego planu. Bo jeśli tak miałoby być jak piszesz, to nie byłoby Letheru, nie byłoby Edur, nie byłoby w końcu Icariuma.
Gand - 2008-01-21, 20:38
:
Ok, to ja się wypowiem z perspektywy człowieka, który w cykl ciągle wchodzi.
Ogrody Księżyca były średnie aż do ~300 strony, gdzie świetnie się rozwinęły. Końcówka byłą naprawdę pasjonująca i jak wcześniej momentami się męczyłem się nieco, to finisz pochłonąłem jednym tchem.
I zabrałem się za BDU. Problem jest z w tym, że ja mam kłopot z długimi cyklami. :P Zważając na mój chroniczny brak czasu [matura] na czytanie wole raczej jednostrzałowce, które nawet, gdy mają po kilkaset stron pochłaniam błyskawicznie. Za to gdy czytam cykl taki jak MKP mam wrażenie czegoś wielkiego i monumentalnego, staram się czytać uważnie i nieco wolniej; w skupieniu. Dlatego póki co z BDU przeczytałem z 200 stron w te i z powrotem do Warszawy, siedząc w pociągu. Potem książkę odłożyłem i pewnie chwycę ją w ten weekend, bo zaczynają mi się ferie.
Co jednak mogę napisać na podstawie tego, co przeczytałem do chwili obecnej? Że mi się podoba, chociaż nie ukrywam, iż znajduję rzeczy, które mnie drażnią mniej, lub bardziej. Na przykład uśmiercanie bohaterów, którym potem zdarza się ożywać nim zdążą umrzeć; nie powiem, że słaba, ale gorsza niż się spodziewałem kreacja postaci, które jakoś nie chcą wryć się czytelnikowi w pamięć [może poza Kruppe i Anomanderem Rake]; nieco zbyt dużo tam boskości, ale to już kwestia tego, że preferuję realia raczej takie jak u np. Martina ; ) ; poza tym na początku poziom komplikacji i niezrozumienia przeze mnie świata książki był wysoki, potrzebowałem prawie całego 1 tomu, żeby oswoić się z wszędobylskimi bogami, grotami i innymi cudami. Cykl, chociaż nadal na liście moich ulubionych zdecydowanie prowadzi Martin, jest jednak naprawdę przyzwoicie napisany, czyta się go przyjemnie i kiedy już nad nim usiądę, to wciąga jak diabli [momentami podczas czytania Ogrodów Księżyca miałem wrażenie, jakbym oglądał świetny film akcji, wręcz w głowie układał mi się gotowy montaż scen ; D]. No i chce się wiedzieć, co dalej, a to chyba najważniejsze w takich cyklach - żeby nie czytać na siłę.
Więc będę kontynuował lekturę, powoli, w międzyczasie pochłaniając inne książki, ale zdecydowanie MPK nie zostawię.
Shadowrunner - 2008-01-22, 14:06
:
Shadowrunner napisał/a:
Z pewnymi wyjatkami mozna przyjac, ze postacie z tomu 1. powroca w czesci 3. (Wspomnienie lodu) te z 2. - w 4. (Dom Lancuchow)

Erikson powinien pisać na końcu każdego tomu w którym następnym powrócą, tak jak ten tekst o pewnym znanym agencie: "James Bond powróci w filmie ..." ;)
Ułatwiłby życie czytelnikom, bo jeżeli tak, to chyba teraz kupie sobie tom trzeci :)

Tyraela napisał/a:
Shadow - polecam się na przyszłość, pamiętaj, jestem najlepsza <wyciąga wizytówkę ze stanika>

I shall forever remember ;) <bierze wizytówkę, chowając w kapeluszu>

Elektra napisał/a:
Co najmniej, a w jakiej książce znalazłeś więcej? :>

W storylajnie do WFRP :P no ale to się w sumie nie liczy, bo to nie książka fabularna...

Elektra napisał/a:

Asu napisał/a:
Shadowrunner napisał/a:
bo opisy wyglądu zewnętrznego momentami skracane są do "tajemniczy wojownicy zakuci w hitynowe pancerze").


Z K’Chain Che’Malle, bo raczej o nich chodzi, spotkać się możesz w następnych tomach.


Tutaj to raczej o Moranthów chodzi.

Tak - raczej o Mornathów, przekręciłem trochę cytat, tam w zasadzie była mowa o twarzach ukrytych pod czarnymi hełmami o chitynowych zasłonach.
Elektra napisał/a:
Seria nazywa się Malazańska Księga Poległych, mówi o imperium w rozkładzie.
No właśnie - się nazywa :mrgreen: W tymże "ogrodowym prologu" o samym imperium też się prawie nic nie dowiadujemy - mimo iż poznajemy 3 najważniejsze (oprócz cesarzowej) osoby w tym państwie: wielką pięść, arcymaga i przyboczną. Mnie się to trochę "dzikie" wydaje. Jakby autor był zbyt pochłonięty kontruowaniem fabuły i zapomniał o tle świata przedstawionego. Ja co prawda nie lubię jakiś ordynarnych stawek o świecie przedstawionym w stylu: "dawno, dawno temu było takie, a takie imperium o powierzchni XXXX hektarów, YYYYYY ludności, rocznym przychodzie w wysokości ZZZZZ, zadłużeniu zagranicznym jak smocze gówno oraz FFFFF latach histori. Imperium to założył... itd. itp.". No ale to nie znaczy że tego ma nie być w ogóle (a z taką sytuacją prawie że mamy do czynienia w OK), pierwszy tom powinien wciągnąć jakoś czytelnika w swój niebanalny świat, tak by czytelnik był nim oczarowany. Ja tak miałem z "Kronikami Wielkiego Hjorwardu", gdzie autor praktycznie każdą wolną chwilę między głównym nurtem akcji wykorzystywał na wciągnięcie czytelnika w kolejny apsekt świata przedstawionego - a to jego historię, a to hierarchię bytów, a to coś tam innego. Tego tutaj moim zdaniem bardzo brakuje.
Gdybym np. nie miał dostepu do waszych opinii, to nie wiem czy bym się skusił na nastepny tom :P
Gand napisał/a:
[momentami podczas czytania Ogrodów Księżyca miałem wrażenie, jakbym oglądał świetny film akcji, wręcz w głowie układał mi się gotowy montaż scen ; D]

Więc nie jestem odosobniony w moich odczuciach :mrgreen:
Jander - 2008-01-22, 14:26
:
Erikson na szczęście prowadzi akcję wątkami, nie angażując się w wszechwiedzącego narratora, który bezczelnie opisuje mi cały świat, zdradzając wszystkie tajemnice. To nie jest safari, to akcja widziana oczami lwów i tygrysów. Gdyby autor podobnie prowadził książkę jak Silmarillion (bądź cokolwiek Tolkiena) to żałowałbym każdego wydanego grosza.
Historii postaci poznamy tylko tyle, ile wyniknie z samej akcji - gdyby pewien gość nie rozmawiał z Anomanderem w trzecim tomie nt. swojej historii to nigdy nie poznalibyśmy jak doszedł do swoich umiejętności. A co za przyjemność odkrywania wszystkich kart gdy tylko pojawi się postać, tudzież rasa? To epopeja ukazywana oczami bohaterów, nie jakiegoś sztucznego, "bezstronnego" obserwatora.
Mnie Ogrody Księżyca nie sprawiały większego problemu, gorzej miałem z BDU.
pozdrawiam
Elektra - 2008-01-22, 14:35
:
Shadowrunner napisał/a:
Ułatwiłby życie czytelnikom, bo jeżeli tak, to chyba teraz kupie sobie tom trzeci

W sumie to jest niezły pomysł, jak czytałam MKP drugi raz, to właśnie w ten sposób, po pierwszym tomie trzeci, a dopiero później drugi, moim zdaniem w niczym to nie przeszkadza, momentami jest łatwiej zrozumieć niektóre rzeczy z drugiego. A do tego przecież w epilogu Wspomnienia lodu parę osób siada, żeby wysłuchać tego, co się przydarzyło na kontynencie Siedmiu Miast.


Shadowrunner napisał/a:
No ale to nie znaczy że tego ma nie być w ogóle (a z taką sytuacją prawie że mamy do czynienia w OK), pierwszy tom powinien wciągnąć jakoś czytelnika w swój niebanalny świat, tak by czytelnik był nim oczarowany. Ja tak miałem z "Kronikami Wielkiego Hjorwardu", gdzie autor praktycznie każdą wolną chwilę między głównym nurtem akcji wykorzystywał na wciągnięcie czytelnika w kolejny apsekt świata przedstawionego - a to jego historię, a to hierarchię bytów, a to coś tam innego. Tego tutaj moim zdaniem bardzo brakuje.

Hihihihi... świat Eriksona jest tak ogromy, jego historia tak obszerna, że zupełnie nie wyobrażam sobie przedstawienia czegoś więcej niż zarysów w pierwszym tomie.
Moim zdaniem te zarysy były wystarczające. Ale dla mnie świat przedstawiony nie jest priorytetem. Powinien być spójny i logiczny, ale nie wymagam, żeby był dopracowany do ostatniego szczególiku w powieści. Autor, jeśli chce, może stworzyć jakąś encyklopedię, historię świata i inne takie, ale to dodatkowo.
Asuryan - 2008-01-22, 15:29
:
Shadowrunner napisał/a:
Ułatwiłby życie czytelnikom, bo jeżeli tak, to chyba teraz kupie sobie tom trzeci :)

Radziłbym Ci jednak wcześniej przeczytać drugi tom. Choćby ze względu na motyw Fenera.

Shadowrunner napisał/a:
Tak - raczej o Mornathów, przekręciłem trochę cytat, tam w zasadzie była mowa o twarzach ukrytych pod czarnymi hełmami o chitynowych zasłonach.

Morantha też spotkasz w którymś z następnych tomów.

Shadowrunner napisał/a:
No właśnie - się nazywa :mrgreen: W tymże "ogrodowym prologu" o samym imperium też się prawie nic nie dowiadujemy - mimo iż poznajemy 3 najważniejsze (oprócz cesarzowej) osoby w tym państwie: wielką pięść, arcymaga i przyboczną.

W drugim tomie, BDU, akcja rozpoczyna się w samej stolicy Imperium i sporo mówi o nowej przybocznej.
Elektra - 2008-01-22, 18:53
:
Asu napisał/a:
Radziłbym Ci jednak wcześniej przeczytać drugi tom. Choćby ze względu na motyw Fenera.

Szczerze mówiąc, to bez przeczytania trzeciego tomu nic nie rozumiałam z tego wątku w BDU. Był sobie i już, ale wydawał mi się zupełnie do niczego.

Asuryan napisał/a:
akcja rozpoczyna się w samej stolicy Imperium

To że się tam rozpoczyna, nie znaczy, że dużo się o niej dowiemy. I że zobaczymy jej pełny obraz. ;)
Asuryan - 2008-01-22, 23:26
:
Elektra napisał/a:
Szczerze mówiąc, to bez przeczytania trzeciego tomu nic nie rozumiałam z tego wątku w BDU. Był sobie i już, ale wydawał mi się zupełnie do niczego.

Ponieważ jego konsekwencje pojawią się dopiero w trzecim tomie. Ale bez wydarzeń z drugiego tomu, sporo w trzecim raczej nie ma większego sensu (przyczyny).
Geoffrey - 2008-04-23, 11:37
:
Przed chwilą skończyłem Bramy Domu Umarłych
Drugi tom smakował zdecydowanie lepiej, niz pierwszy.

Może to kwestia poznania i przywiązania się do świata?

Po pierwszym tomie byłem nieco zawiedziony.
Ogrody Księżyca nie zachwyciły mnie swoją akcją.
Kreacja świata podobała mi się od początku,
nie miałem też zastrzeżeń do powolnego "odsłaniania" świata przez autora.
Wręcz przeciwnie - zbyt duża dawka informacji sprawiłaby, ze
świat rozrasta sie ponad miarę i powieść jest niestrawna
( coś w rodzaju Silmarillionu - świat piękny, ale czyta się to jak zakalec )
I tak myślę, że pierwszy tom za mało "się klei".

Za to akcja drugiego tomu znacznie przyspiesza,
w końcu wciąga i wywołuje jakieś uczucia ;)

Historia ze Sznurem Psów ma porządną dawkę emocjonalną,
która zaczyna przypominać kaliber Fionavarskiego Gobelinu.

Wiem już w końcu, ze Malazańskiej Saperki - prawdziwej, czy nie - nie nosi się w plecaku,
a Wickanka, to nie nazwa wyznania ;)

Pozdrawiam fanów i fanki Eriksona !
Toudisław - 2008-04-24, 11:53
:
Geoffrey napisał/a:
Drugi tom smakował zdecydowanie lepiej, niz pierwszy.

Ja mam jednak spory sentyment do Ogrodów. Faktycznie BDU jest lepsze ale to nie znaczy że OK mi się nie podobały :) Erikson po prostu poprawił się językowo. Fabularnie jak dla mnie OK jest całkiem przyzwoite a już szczególnie od połowy. Z BDU jest to że niektóre motywy ściskają za serce szczególnie i jest tutaj więcej głębszych treści.
Geoffrey napisał/a:
Po pierwszym tomie byłem nieco zawiedziony.
Ogrody Księżyca nie zachwyciły mnie swoją akcją.
Kreacja świata podobała mi się od początku,

I chyba o to chodziło. Jak pisałem Erikson się uczył i fabułą i język dopiero się rozkręcały a świt powstał już wcześniej. No i świat jest jedyny w swoim rodzaju :) I te postacie no miodzio ;)
Geoffrey napisał/a:
Pozdrawiam fanów i fanki Eriksona !

I co wysłać 3 tom :> ( 4 nie mam w tej chwili )
Romulus - 2008-04-24, 12:24
:
Trzeci tom jest moim ulubionym - z uwagi na pewną damską postać. Oczywiście Pani Zawiść i jej "słudzy". Ostatnio tak się podkręciłem tą powieścia, że mam zamiar zabrać ją na wakacje niedługo.
Geoffrey - 2008-04-24, 15:46
:
Toudisław napisał/a:
Jak pisałem Erikson się uczył i fabułą i język dopiero się rozkręcały a świ(a)t powstał już wcześniej. No i świat jest jedyny w swoim rodzaju :) I te postacie no miodzio ;) .

Na początku Ogrodów trochę byłem zagubiony:
mnóstwo ras, wiele z nich nieśmiertelnych, Ascendenty, Bogowie starzy, bogowie nowi, Groty, Domy,
Z początku trudno było się w tym połapać.
To mógłby być np. drugi tom,
a w pierwszym przydałaby się jakaś mniej zagmatwana historia,
jak na przykład ta ze Sznurem Psów.

Toudisław napisał/a:
I co wysłać 3 tom :> ( 4 nie mam w tej chwili )

A pewnie.
Ale chyba najpierw mam Ci wysłać to, co już przeczytałem?

P.S. A jak tam Wolny Świat?
Toudisław - 2008-04-26, 07:24
:
romulus napisał/a:
Trzeci tom jest moim ulubionym -

Mój jest raczej BDU. Ale Wspomnienia też są IMO bardzo dobrą książką. Językowo pewnie lepszą niż poprzedniczki. Styl Eriksonowi się znacznie poprawił. Fabularnie BDU ma"Sznur Psów" a to trudno przebić czymkolwiek.
romulus napisał/a:
Oczywiście Pani Zawiść i jej "słudzy"
No to zapewne ucieszy cię wiadomość, że Erikson jeszcze do tej postaci powróci. Zobaczymy co z tego wyniknie ;)
Geoffrey napisał/a:
Z początku trudno było się w tym połapać.
To mógłby być np. drugi tom,

Miałem dokładnie tak samo. Tom drugi pomógł mi ułożyć w głowie wiedzę na temat świata przedstawionego przez Eriksona. Wszytko było już bardziej zrozumiałe na tyle na ile to możliwe. :mrgreen: Poczekaj na Wspomnienia Lodu. Ciekawe jak je osądzisz. No i jak :> Martin czy Eriskon :>
Romulus - 2008-04-26, 10:09
:
Toudisław napisał/a:
romulus napisał/a:
Oczywiście Pani Zawiść i jej "słudzy"
No to zapewne ucieszy cię wiadomość, że Erikson jeszcze do tej postaci powróci. Zobaczymy co z tego wyniknie ;)


Auuuuuu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! To z radości. Ale spodziewałem się tego :)

Też po pierwszym tomie nie łapałem wszystkiego, ale potem rozplątywanie tych wszystkich węzłów zależności i podległości . . .

Martin to pussy przy Eriksonie (z całym szacunkiem dla Brodacza :) którego też lubię ) jeśli chodzi o fabułę, bo językowo to chyba Dżordżo rządzi. Ale z drugiej strony porównywanie ich to troszkę nieporozumenie chyba.
Kal - 2008-04-26, 13:53
:
romulus napisał/a:
Auuuuuu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! To z radości. Ale spodziewałem się tego :)

Witaj bracie ;)
Pani Zawiść rządzi :D Zaraz obok Anomandera, Silchasa, Szybkiego Bena, Tehola i kilku innych postaci o których zapomniałam :)

Toudisław napisał/a:
Geoffrey napisał/a:
Z początku trudno było się w tym połapać.
To mógłby być np. drugi tom
Miałem dokładnie tak samo. Tom drugi pomógł mi ułożyć w głowie wiedzę na temat świata przedstawionego przez Eriksona. Wszytko było już bardziej zrozumiałe na tyle na ile to możliwe. :mrgreen:

Przy drugim tomie przyszło lekkie hmm lekka ulga. Tom pierwszy jest trudnym tomem, bo wszystko jest nowe i w ogóle, ale w trakcie czytania drugiego niektórzy mogą już uporządkować swoje myśli :)
Farin - 2008-05-03, 05:28
:
Karsa, Karsa jeeeeee ;]

Ja tam jakoś ze zrozumieniem co gdzie i jak w pierwszym tomie nie miałem zbyt dużych problemów. Choć przyznam się, że w następnych tomach troszkę parę rzeczy pozmieniał(np. w charakterach niektórych postaci), co spowodowało małego kręćka.
Osobiście 2 tom nie podobał mi się tak bardzo jak jedynka. Ten cały sznur kundli jest przereklamowany. Noi najsłabszą strona Eriksona są opisy bitew, choć od drugiego tomu trochę mu się poprawiło :]
mec - 2008-05-03, 23:22
:
Tigana napisał/a:
postaci u Eriksona to w większości porażka. Przeczytałem 3 tomy i nie pamiętam żadnej ciekawej postaci - jeszcze ten Coltaine ujdzie, ale reszta DNO.


Dno? Bez jaj. Czego Ci brakuje? Wewnętrznych moralnych rozterek, filozoficznych monologów, a może postacie są nijakie. No c'mon , rozumiem że można być do Eriksona uprzedzonym, ale żeby takie farfocle wypisywać. :-P


Skromny Kruppe z Darudżystanu? 8) Pani Zawiści? Szybki Ben? Kalam? Anomander Rake? Sójeczka? Iskaral Krost? Icarium? Itkovian? Hetan? itd.

Jest masa bohaterów, z których każdy ma w sobie 'coś' , z pewnością nie są płytcy, nijacy, denni.
Erkison w inny sposób buduje bohaterów niż Martin, który to skrobnie 'był rudy, piegowaty, miał odstające uszy, kaprawe oczy, jego matka była pomywaczką' i wszyscy wiedzą z czym sie delikwenta 'będzie jadło'. ;)
Erikson ukazuje nam bohaterów przez pryzmat wydarzeń, ich wyborów, motywacji, trzeba ich odkryć, tak jak ludzie w realnym życiu odkrywają siebie przez dłuższy czas, nie wystarczy rzucić okiem. Ten sposób wymaga od czytelnika więcej skupienia, zaangażowania, co mi w żadnym wypadku nie przeszkadza, choć zdaje sobie sprawę że może to być ponad siły niektórych czytających.

O wspaniałości wykreowanego świata nie będę sie teraz rozwodził , może innym razem. ;)

btw. mój pierwszy postu tutaj, witam wszystkich. :)
Maeg - 2008-05-03, 23:33
:
Nie chcę wyjść na fana czy nie fana któregoś z autorów, ale nie krzywdził bym tak bohaterów Martina. Przyznam sie, że bardziej przypadło mi do gustu jak oni są przedstawiani, ale to temat dotyczący Eriksona. Obaj w inny sposób kreują światy, świat u Martina wydaje mi się trochę bardziej mroczny od MKP. MKP za to jest stworzona z większym rozmachem, choć trochę czasami irytuje mnie wszechobecność bogów, starychbogów itd… ;)
Farin napisał/a:
Noi najsłabszą strona Eriksona są opisy bitew, choć od drugiego tomu trochę mu się poprawiło :]

To chyba nie czytałeś Kaya, ten w ogóle nie ma ręki do opisów bitew. Przy nim Erikson może uchodzić za naprawdę dobrego w tym elemencie.
mec napisał/a:
btw. mój pierwszy postu tutaj, witam wszystkich

A witam i zapraszam do wątku powitania ;)
Kal - 2008-05-06, 21:05
:
Maeg napisał/a:
choć trochę czasami irytuje mnie wszechobecność bogów, starychbogów itd… ;)

A mi się to właśnie bardzo podoba. Ba, tych bogów da się zabić, czy osłabić tak, żeby wypadli z gry.

Maeg napisał/a:
Obaj w inny sposób kreują światy, świat u Martina wydaje mi się trochę bardziej mroczny od MKP.

A mi się wydaje dokładnie na odwrót. A przynajmniej w pierwszych 2 tomach "mroczność" czy posępność aż skapywała z Eriksona - IMHO.
Romulus - 2008-05-06, 21:22
:
U Eriksona jest bardziej posępnie niż u Brodacza - zgadzam się.

U Brodacza posępność wynika raczej z sytuacji, w jakiej znalazło się królestwo i z tarapatów, które dopiero nadejdą.

U Eriksona mroczność wpisana jest w samą konstrukcję świata, którego rozpad wydaje się nieunikniony. A raczej śmierć magii - to nie spoiler, tylko moje typowanie ! - która niewiadomo do czego doprowadzi.

U Brodacza kwestią podstawową jest - póki co - zbliżające się starcie z potworkami a w międzyczasie trzeba będzie ustalić hierarchię: wyrżnąć trochę chłopa, zgwałcić kupę kobiet, aby prawowita królowa zasiadła na tronie. Chyba że Brodacz czymś zamierza zaskoczyć (wątpię). I wszystko zostanie po staremu tylko, że z nową władzą.

A u Eriksona w taki czy inny sposób nadchodzi pewien nieuchronny koniec dotychczasowego świata - choć po ostatnim tomie tak naprawdę przestałem być pewien czegokolwiek.

A Brodacz wpadł w koleiny przewidywalności. Pytanie tylko, na ile tą przewidywalność rozciągnie w czasie (w tomach).
Jander - 2008-05-06, 21:46
:
romulus napisał/a:
A raczej śmierć magii - to nie spoiler, tylko moje typowanie ! - która niewiadomo do czego doprowadzi.

Typowanie u Eriksona jest pewne zawsze w jednym względzie - nigdy się nie sprawdza ;) Dla mnie może będzie to jedna z konsekwencji, ale na pewno nie największa. Śmierć magii już była w innych dziełach fantastycznych, a dla Eriksona oryginalność jest b. istotna.
romulus napisał/a:
Chyba że Brodacz czymś zamierza zaskoczyć (wątpię). I wszystko zostanie po staremu tylko, że z nową władzą.

GRRM już nie raz i nie dwa nas zaskakiwał - naprawdę uważasz, że poprowadzi rozgrywkę tak jak się wszyscy spodziewają? O ile w ogóle dokończy cykl, to myślę, że porządnie nas zaskoczy, choć przez rozdrobnienie wątków akcja toczy się relatywnie wolno.
pozdrawiam
Kal - 2008-05-07, 17:23
:
A czy możecie iść ze swoimi porównaniami Brodacza w swój temat? Jak to się dzieje, że Martinowcy zawsze wejdą w temat Eriksona i gadają o tym jaki to jest Martin świetny :/
Drażni mnie to :P

Jander napisał/a:
Typowanie u Eriksona jest pewne zawsze w jednym względzie - nigdy się nie sprawdza ;)

Jedno może być pewne - Erikson pod koniec cyklu wybije 90% bohaterów ;)
Elektra - 2008-05-07, 17:25
:
Kal napisał/a:
Jak to się dzieje, że Martinowcy zawsze wejdą w temat Eriksona i gadają o tym jaki to jest Martin świetny

Szczególnie gdy mają specjalny wątek do porównań: Pieśń Lodu i Ognia vs. Malazańska Księga Poległych. ;)
Jander - 2008-05-07, 18:05
:
Kal napisał/a:
Jak to się dzieje, że Martinowcy zawsze wejdą w temat Eriksona

Wypraszam sobie, jestem Eriksonowcem :P
Kal napisał/a:
Jedno może być pewne - Erikson pod koniec cyklu wybije 90% bohaterów ;)

A może wszyscy się ze sobą dogadają i będą żyli długo i szczęśliwie? ;) Poza tym trudno mówić o wybiciu bohaterów u Eriksona - zabić można, ale na śmierć to zdarza się bardzo rzadko.
pozdrawiam
Kal - 2008-05-07, 18:14
:
Jander napisał/a:
Wypraszam sobie, jestem Eriksonowcem :P

Ale ja o Tobie nie pisałam. To było ogólne spostrzeżenie.

Jander napisał/a:
A może wszyscy się ze sobą dogadają i będą żyli długo i szczęśliwie? ;)

Noo, znając Eriksona to tak może być :roll:

Jander napisał/a:
Poza tym trudno mówić o wybiciu bohaterów u Eriksona - zabić można, ale na śmierć to zdarza się bardzo rzadko.

Tak, wiem. Przecież sama jestem Eriksonowcem ;P
Toudisław - 2008-05-21, 09:49
:
http://www.allegro.pl/show_item.php?item=354295053

można kontaktować się z sprzedawcą i kupić taniej kolekcjonerskiego Eriksona ;)
wred - 2008-06-23, 12:34
:
Tak szczerze to nie wiem czym Wy się tu zachwycacie ;P. Ja po kilku podejściach czytam teraz Ogrody Księżyca, mam już ponad 20% i jestem raczej znudzony :) . Nie pociągnął mnie ani styl pisania, ani wstawiane co chwila udziwniające określenia które spokojnie można nazwać sztucznym 'fantasy-bełkotem', no a najgorsze z tego wszystkiego są chyba postacie - jakieś bezbarwne i płytkie. Generalnie czuję się jakbym czytał kronikę historyczną z pokazanymi kolejnymi suchymi faktami odrobinę poprzedzielanymi jakimiś namiastkami akcji. Nie ma w tym życia. Nie jestem w stanie się utożsamić i wczuć w klimat - bo i klimatu żadnego tam nie znalazłem. Jak na razie mizerniutko. Może doczytam do końca i się mi zdanie zmieni.
Elektra - 2008-06-23, 12:38
:
wred napisał/a:
Może doczytam do końca i się mi zdanie zmieni.

No właśnie. Przeczytaj do końca. Bo tak po 1/5 książki to trochę mało. W sumie to należałoby przeczytać OK i jeszcze kolejny tom, ale to może już być ponad Twoje siły. ;P

A my się zachwycamy całą historią, która ma już siedem tomów (a pierwszy jest najkrótszy ;P).
Gand - 2008-06-23, 13:09
:
wred napisał/a:
Ogrody Księżyca, mam już ponad 20% i jestem raczej znudzony :)

Czytaj dalej, Ogrody rozkręcają się jakoś około 200. strony. ;)
Szczerze to mnie też Malazańska średnio chwytała, pierwszy tom był fajny, drugi średni i gdyby nie to, że trzeci stał już zakupiony na półce to mołogby się odsunąc w czasie moje sięgnięcie po niego. Ale chwyciłem 'Wspomnienie Lodu' i nie żałuję, bo było świetne, wręcz porywające - właśnie tego oczekiwałem od Eriksona. Za 4 tom pewnie wezmę się już niedługo - w każdym razie nawet na tym etapie czytania moge powiedzieć: warto czytać dalej.
Romulus - 2008-06-23, 13:52
:
Czytaj czytaj WRED: przed tobą Sznur Psów w tomie 2, Pani Zawiść w 3 i Karsa Orlong w 4, Bugg i Tehol w 5.

Wprawdzie Erikson mistrzem pióra nie jest i rękę miewa ciężką, to jednak fabuła wszystko wynagradza. Im dalej tym lepiej :)
Nabu Nezzar - 2008-06-24, 01:33
:
romulus napisał/a:
Czytaj czytaj WRED: przed tobą Sznur Psów w tomie 2, Pani Zawiść w 3 i Karsa Orlong w 4, Bugg i Tehol w 5.
Zgadzam się z wszystkim oprócz punkt dot. Pani Zawiść. Co w niej takiego specjalnego? Postać jakich wiele :-P

Widzę, że większość miała trudne początki z Malazańską. Przeważnie słychać głosy, że musieliście się przebijać z mozołem przez pierwszy tom, szczególnie jego początek. Było ciężko, przytłoczył was ogrom postaci i wielowątkowość, ciężki klimat a czasem brak takowego czy wreszcie trudny język autora. Kompletnie nie rozumiem takiego podejścia. Mnie książka zachwyciła już dosłownie od pierwszych stron. Przystępny język i warsztat Eriksona. Ale przede wszystkim klimat! Ciężki, wręcz przytłaczający i przywodzący na myśl ten mroczny warhammerowski. Mistrzowski opis po oblężeniu Pale. Rzeź i poczucie beznadzieji powstałe po bitwie no i przede wszystkim ta wisząca w powietrzu obecność ogarów... Prawdzie dark fantasy! Byłem wręcz zachwycony! Co prawda potem klimat stał się nieco mniej gęsty i ponury, ale nie znaczy to wcale, że gorszy. Po prostu pierwsze kilkanaście stron spowodowało, że zakochałem się w tej książce a kolejne tomy powodują, że uczucie kwitnie i w żądnym wypadku nie zanosi się na rozwód. Ba! Nawet myśl separacji jest mi obca :-P
Lady_Aribeth - 2008-06-24, 11:46
:
Podobnie jak Nab nie mialam wielkich problemow z przebrnieciem przez Ogrody Ksiezyca o.o. Mimo ze mi sie podobala od samego poczatku, to miala pecha trafic na moj kryzys czytelniczy (wiec bylo to niezalezne od tej ksiazki i nie jest winna mojemu kryzysowi czytelniczemu xD) - odlozylam ja na bok, odpoczelam kilka miesiecy od wszelkich ksiazek, a potem siegnelam z powrotem do OK i tak sie wessalam w fabule, ze nie potrafilam odejsc od ksiazki, dopoki jej nie skonczylam (kiedy rodzice odrywali mnie od lektury to cierpialam istne katusze xD).
Calkiem niedawno skonczylam Dom Lancuchow, jestem naprawde zadowolona z tej ksiazki, choc zakonczenie nie usatysfakcjonowalo mnie w 100%. Malutki spoilerek Spodziewalam sie takiej miazdzacej koncowki, jak w BDU czy tez WL, a tu kicha, wszystko tak jakos rozeszlo sie po kosciach... koniec malutkiego spoilerka.
No coz, w najblizszym czasie planuje siegnac po nastepny tom, ktory juz lypie na mnie z polki :mrgreen:
Romulus - 2008-06-24, 11:50
:
Nabu Nezzar napisał/a:
romulus napisał/a:
Czytaj czytaj WRED: przed tobą Sznur Psów w tomie 2, Pani Zawiść w 3 i Karsa Orlong w 4, Bugg i Tehol w 5.
Zgadzam się z wszystkim oprócz punkt dot. Pani Zawiść. Co w niej takiego specjalnego? Postać jakich wiele :-P


Ech Nabu... Gdybym był młodszy to rozpaliłbym dla ciebie mały stosik i przypiekł troszkę na wolnym ogniu :badgrin:

Osobiście uważam, że bez Pani Zawiści trzeci tom straciłby wiele swego uroku. Erikson pisze drętwo o miłości i tym podobnych pierdołkach damsko - męskich, ale w tym przypadku wzbił się na wyżyny w portretowaniu tej postaci. Nie wiem co takiego w sobie ma, ale jadłbym jej z ręki :)
Gand - 2008-06-24, 18:02
:
romulus napisał/a:

Ech Nabu... Gdybym był młodszy to rozpaliłbym dla ciebie mały stosik i przypiekł troszkę na wolnym ogniu :badgrin:

chcąc nie chcąc muszę sie zgodzić z Nabem - Pani Zawiść wcale mnie nie powaliła, zwłaszcza. Taka kreacja postaci nie jest niczym nadzwyczajnym - i nawet nie mówię tu o literaturze, sam spotkałem się z czymś takim w miastach RPG na forach chociażby. ;)

Poza tym jej wątek do pewnego momentu jest ciekawy a potem wszystko rozchodzi się po kościach. Może oczekiwałem za wiele, ale to, jak sytuacja się potoczyła czyni dla mnie wątek Pani Zawiści i Toca Młodszego najmniej zajmującym w całym "Wspomnieniu Lodu". o_O

Osobiście z Malazańską wchodziłem ciężko nawet nie dlatego, że autor pisze jakimś ciężkim językiem czy ze względu na całkiem nowy, nieznany świat (groty? wtf? w całym tym bajorku z grotami, domami itd zacząłem się orientować tak naprawdę dopiero w WL :P ) - po prostu zawsze ciężko zaczyna mi się nowe cykle. Tak samo miałem nawet z Martinem, którego pierwszy tom męczyłem dość długo.
Metzli - 2008-06-24, 18:48
:
Nabu napisał/a:
Mnie książka zachwyciła już dosłownie od pierwszych stron. Przystępny język i warsztat Eriksona. Ale przede wszystkim klimat! Ciężki, wręcz przytłaczający i przywodzący na myśl ten mroczny warhammerowski. Mistrzowski opis po oblężeniu Pale. Rzeź i poczucie beznadzieji powstałe po bitwie no i przede wszystkim ta wisząca w powietrzu obecność ogarów... Prawdzie dark fantasy!


Muszę się zgodzić z Nabu, do czego to doszło ;P Też nie miałam jakiś problemów z przeczytaniem pierwszego tomu, wessał od początku. Klimat - świetny, taki przyciężkawy, ale wcale nie oznacza, że Ogrody ciężko się czytało. Wręcz wbrew przeciwnie. Chociaż jak człowiek poprzegląda różne fora to widać, że jednak dla wielu osób przejście przez ten pierwszy tom nie było najłatwiejszym zadaniem ;)
Tigana - 2008-06-24, 19:14
:
Gand napisał/a:
Osobiście z Malazańską wchodziłem ciężko nawet nie dlatego, że autor pisze jakimś ciężkim językiem czy ze względu na całkiem nowy, nieznany świat (groty? wtf? w całym tym bajorku z grotami, domami itd zacząłem się orientować tak naprawdę dopiero w WL :P ) - po prostu zawsze ciężko zaczyna mi się nowe cykle. Tak samo miałem nawet z Martinem, którego pierwszy tom męczyłem dość długo.

O ile Martin "wszedł" mi bez przeszkód to "Ogrody księżyca" były dla mnie orką na ugorze, które skutecznie zniechęciła mnie do całej MKP. I chociaż potem przeczytałem jeszcze 2 tomy (nawet "BDU" mi się podobały) to resztę sobie darowałem. Jeśli jednak ktoś od pierwszego tomu zakochał sie w Eriksonie to pewnie kolejne tomy "łyknął" bez przepitki.
Maeg - 2008-06-24, 19:30
:
Co do Ogrodów Księżyca to ja miałem problem z Krupe i pierwszą częścią o Darudżystanie. Okropne to było. Męczące. Poza tym na początku, też mnie imiona wkurzały. te wszystkie Sójki itd :P Póki co jestem po WL i jakoś nie naszła mnie jeszcze ochota na 4 tom. Fajna książka, ale cała ta historia mnie nie wciągnęła, ani nie pasjonuje. Ot dobre czytadło. :P
Lady_Aribeth - 2008-06-24, 20:32
:
Maeg napisał/a:
Co do Ogrodów Księżyca to ja miałem problem z Krupe i pierwszą częścią o Darudżystanie.


Wlasnie w OK Kruppe jest chyba jedna z najciekawszych postaci :mrgreen: Chyba wlasnie najlepiej mi sie czytalo te fragmenty w ktorych pojawial sie Kruppe... no i Podpalacze Mostow :mrgreen:
No i osobiscie uwazam, ze Eriksonowi najlepiej wyszli malazanscy saperzy - kocham ich po prostu :mrgreen:
wred - 2008-06-24, 21:03
:
ja tam czytam dalej OK i dalej się nudzę ;P - te problemy egzystencjonalne czarodziejki, czy szlacheckiego rycerzyka, że nikt go nie lubi ;P. Klimat nie jest przyciężkawy - tylko jak na razie jest chaos ;p
Gand - 2008-06-24, 21:26
:
Lady_Aribeth napisał/a:
Wlasnie w OK Kruppe jest chyba jedna z najciekawszych postaci :mrgreen: Chyba wlasnie najlepiej mi sie czytalo te fragmenty w ktorych pojawial sie Kruppe... no i Podpalacze Mostow :mrgreen:
No i osobiscie uwazam, ze Eriksonowi najlepiej wyszli malazanscy saperzy - kocham ich po prostu :mrgreen:

Fakt, dla mnie Kruppe w ogóle jest przezajebistą postacią - jego wejścia we "Wspomnieniu Lodu" to poezja, każdy dialog z jego udziałem kończył się u mnie głośnym śmiechem. Bezwzględnie jeden z moich ulubionych postaci.
Za to Podpalaczy Mostów w OK nie zrobili na mnie wrażenia. Dopiero we WL zyskali jaki "sens". W ogóle dopiero w kolejnych tomach postaci zyskują jakąś osobowość i charakter - w OK brak jakiś bardziej wyrazistych person, poza Kruppem. A tak czytamy o wspaniałych bohaterach, ale ich na papierze nijak nie czuć.
I rozumiem odczucia wreda oraz słowa o chaosie, bo sam miałem podobne wrażenie z początku.
Metzli - 2008-06-24, 21:48
:
Wred napisał/a:
te problemy egzystencjonalne czarodziejki


A mi właśnie ten fragment się podobał, jakoś utkwił mi w pamięci ;) Może dlatego, że dosyć człowiek się naczytał o niezwyciężonych ludków parających się magią, w kreacji płaskich jak kłody ;P I myślę, że u ciebie jest reakcja odrzucenia - tyle osób wcześniej się tym zachwycało ;)

Magiel napisał/a:
Fajna książka, ale cała ta historia mnie nie wciągnęła, ani nie pasjonuje. Ot dobre czytadło. :P


Przypomniało mi się jak Andrzej Miszkurka na Polconie tak samo nazwał MKP - co w jego wykonaniu wcale nie brzmiało obraźliwe (choć od razu wywołało naszą reakcję ;P). Bo mimo wszystko taki Erikson to jednak twórczość rozrywka - z bardzo rozbudowaną fabułą, powiedziałabym monumentalną historią. Gdzie autor czasami próbuje przemycać jakieś głębsze treści, taka można powieść literatura rozrywkowa, ale ta z trochę wyższej półki. Podobnie można tak nazwać Martina. Coś w tym złego? Nie, dobrze, że takie powieści istnieją :)
Nabu Nezzar - 2008-06-24, 23:35
:
Gand napisał/a:
A tak czytamy o wspaniałych bohaterach, ale ich na papierze nijak nie czuć.
I rozumiem odczucia wreda oraz słowa o chaosie, bo sam miałem podobne wrażenie z początku.
A Anomander Rake? Przecież w OK już od pierwszych stron bije od niego majestat i potęga. Tak samo jest z Caladanem Broodem, choć z tego co pamiętam osobiście na kartach powieści się nie pojawia, ale już po opiniach o jego osobie innych bohaterów daje się wyczuć to samo co przy Rake'u.
Gand - 2008-06-24, 23:43
:
MadMill napisał/a:

Co do Pani Zawiść to jej wątek w WL był naprawdę ciekawy i poświęcone było jej sporo miejsca i myślę, ze Erikson do niej wróci w 8. tomie, który już w lipcu na zachodzie się ukarze. ;)

Do 8. tomu to mi jeszcze daleko, ale mógłby, bo - zakładając, że po 3., który jakiś czas temu skończyłem - Pani Zawiść nie wraca, to zdecydowanie wątek byłby zmarnowany, a o coś takiego Eriksona nie śmiałbym posądzić. ;)
Nabu Nezzar napisał/a:
A Anomander Rake?

No tak, Rake, racja. Widziałem, że coś pominę. Przy Broodzie tego mimo wszystko nie czuć. Rake faktycznie robi wrażenie, ale to ciągle tylko jedna postać. Dujek, Sójeczka - charyzmatyczni przywódcy, ale w OK tego nie czuć. Ich postacie da się tak naprawdę poznać - tak jak i większość z tych, z którymi się do tej pory stykałem - dopiero po jakimś czasie, bo po 1. tomie wyglądało to naprawdę licho, nie było do kogo się przywiązać. Lepiej wyglądało to w BDU (sznur psów, Coltaine i Duiker), w WL było już świentnie (Sójeczka, Itkovian, Podpalacze Mostów, którzy wreszcie pokazują swój potencjał - a to nie wszyscy).
Tigana - 2008-06-25, 01:20
:
Nabu Nezzar napisał/a:
A Anomander Rake? Przecież w OK już od pierwszych stron bije od niego majestat i potęga.

Czytałem OK lata temu więc mogę szczegółów nie pamiętać, ale wydaje mi się, ze akurat ten bohater pojawia się, gdzieś w połowie książki i to nie jako pierwszoplanowa postać, a tak bardziej z boku. Zresztą tak prawdę mówiąc to cały blurb OK jest ciut przekłamany sugerując zupełnie inny rozwój akcji książki i jej bohaterów.
Nabu Nezzar - 2008-06-25, 23:43
:
Tigana napisał/a:
Czytałem OK lata temu więc mogę szczegółów nie pamiętać, ale wydaje mi się, ze akurat ten bohater pojawia się, gdzieś w połowie książki i to nie jako pierwszoplanowa postać, a tak bardziej z boku. Zresztą tak prawdę mówiąc to cały blurb OK jest ciut przekłamany sugerując zupełnie inny rozwój akcji książki i jej bohaterów.
Też czytałem już parę ładnych lat temu. Rake jest postacią drugoplanową przez większość książki ale tyle o nim się rozmawia, że już same te rozmowy, opinie o nim budują niesamowity klimat wokół tej postaci i kreują jej wizerunek. On nawet nie musi pojawiać się na kartach powieści :-) Identycznie jest z Caladanem Broodem.
Himura - 2008-07-02, 23:05
:
A co tam pochwalę się:
Miałem okazję pogadać sobie chwilę z Autorem. :mrgreen:
Przyznać muszę, iż to bardzo sympatyczny facet. Pozwoliłem sobie przy okazji zareklamować trochę Michała Jakuszewskiego (mam nadzieję, że nie będzie mi miał za złe), ponieważ Steven Erikson pytał się mnie (m.in.) o tłumacza jego książek w Polsce, a cóż mogłem powiedzieć, jak nie że MJ jest jednym z najlepszych, jak nie najlepszym tłumaczem w Polsce.

Najważniejsza sprawa o której chciałem napisać to to, iż SE nic nie wie o tym, że ma zawitać w przyszłym roku do Poznania (bądź do Polski w ogóle). Niemniej jednak autor stwierdził, iż gdyby go zaproszono to na konwent do Polski przyjedzie bardzo chętnie.


Nabu Nezzar - 2008-07-02, 23:09
:
Taki trochę zabiedzony :-P
Gdzie go spotkałeś? I o czym gadaliście? No i jaki jest Erikson? Miły gość czy raczej ktoś w stylu gwiazdy-sztywniaka? :-P
Toudisław - 2008-07-02, 23:18
:
Himura napisał/a:
Miałem okazję pogadać sobie chwilę z Autorem. :mrgreen:

Nie lubie cię --_-
I nie myj ręki którą ci podał XD
Himura napisał/a:
Najważniejsza sprawa o której chciałem napisać to to, iż SE nic nie wie o tym, że ma zawitać w przyszłym roku do Poznania (bądź do Polski w ogóle). Niemniej jednak autor stwierdził, iż gdyby go zaproszono to na konwent do Polski przyjedzie bardzo chętnie.

Nawet mnie nie strasz --_- Mam nadzieję, że się jednak pojawi. Może pan Andrzej wie coś więcej ?
Ja Chce nowego Eriksona
Himura - 2008-07-03, 00:48
:
SE spotkałem w Nottingham.
Pogadaliśmy chwilkę m.in. zagadnąłem go o domniemany Jego przyjazd do Poznania. Zdziwił się dość mocno, ale jak już pisałem jeżeli dostanie zaproszenie to chętnie przyjedzie.
Erikson zdecydowanie nie obnosi się gwiazdorstwem, to bardzo miły i sympatyczny człowiek.
Pytał też trochę o Jego książki w Polsce: Czy dzieli się je na tomy, jak z poziomem tłumaczenia, itp.
Zamieniliśmy też parę słów na temat Paula Kearney'a.

No i oczywista zdobyłem dedykację :mrgreen: //kas


AM - 2008-07-03, 10:08
:
Toudisław napisał/a:
Nawet mnie nie strasz --_- Mam nadzieję, że się jednak pojawi. Może pan Andrzej wie coś więcej ?
Ja Chce nowego Eriksona


Nie uczestniczymy w tym, więc trudno mi cokolwiek powiedzieć; nie wiem czy całej sprawy nie pilotują organizatorzy konwentu.
Arlzermo - 2008-07-06, 21:47
:
Z Eriksonem zetknąłem się niedawno, choć jego nazwisko obijało mi się o uszy już od dłuższego czasu - głównie dlatego się na niego skusiłem. Zacząłem do "Ogrodów księżyca". Po przeczytaniu kilku recenzji i usłyszeniu wielu rekomendacji z ust znajomych spodziewałem się wiele. Niestety, konfrontacja tych wyobrażeń z rzeczywistością przyjemna nie była. Pierwszy tom sagi niespecjalnie przykuł moją uwagę. Nawet ciężko jest mi jednoznacznie powiedzieć dlaczego... Może ze względu na zdawkowy styl Eriksona, składający się głównie z prostych i krótkich zdań. Może to kwestia bohaterów. Ale myślę, że przede wszystkim winny jest świat - szczegółowy i duży. Nie zdążyłem do niego przywyknąć i z początku czułem się cholernie zagubiony. Przez to ksiażkę czytało się piekielnie wolno. Ogólne wrażenie po lekturze pierwszej odsłony - ujdzie, ale nic wybitnego. W "BDU" wszystko się zmieniło - na szczęście na lepsze. Przywykłem do świata, a nawet go polubiłem, więc siłą rzeczy nie miałem już takich trudności z domyślaniem się znaczenia poszczególnych terminów. Postaci także zostały lepiej potraktowane, więc łatwiej było się z nimi "utożsamiać", co zawsze dodaje smaczku lekturze. Akcja. Lepiej poprowadzona i nie tylko bardziej dynamiczna, ale także bardziej nieprzewidywalna. Wrażenia po drugiej części mam bardzo pozytywne i zapewne niedługo sięgnę po "Wspomienia lodu".
Aha, jedna rzecz, którą bardzo polubiłem u Stefka - takie pomniejsze, niby nic nie znaczące refleksje wtrącane rzekomo przypadkowo. Ot, takie drobne smaczki.
derbullaw - 2008-07-07, 00:35
:
Arlzermo napisał/a:
Niestety, konfrontacja tych wyobrażeń z rzeczywistością przyjemna nie była.


Pierwsze wrażenia i spotkania na ogół przyjemne nie są. Sam podchodziłem dwa razy. Dziwię się jednak, że tak nisko oceniasz pierwszy tom. Jak jak już załapałem o co chodzi (koło dwusetnej strony :lol: ), zacząłem się wielkością i odmiennością świata delektować.

Arlzermo napisał/a:
Aha, jedna rzecz, którą bardzo polubiłem u Stefka - takie pomniejsze, niby nic nie znaczące refleksje wtrącane rzekomo przypadkowo. Ot, takie drobne smaczki.

Później pojawią się dwie postaci i humor z nimi związany. Choćby po to warto czytać :-) .
Tigana - 2008-08-28, 14:25
:


Troszkę nie pasująca ta okładka do reszty MKP.

Po radosnym postoju w mieście Smętna Lalunia nieustraszeni czarodzieje Bauchelain i Korbal Broach – a wraz z nimi ich świeżo wynajęty lokaj Emancipor Reese – wyruszają na szerokie morza na solidnym statku Słoneczny Lok.

Niestety, okazuje się, że statek przewozi ładunki niedostrzegalne dla szczurzych oczek załogi, a po dotarciu na przeklęty szlak morski znany jako Koniec Śmiechu – czerwoną drogę, w której płynie krew pradawnego boga – okropne monstra budzą się ku powściągliwemu przerażeniu wszystkich.

Powiadają, że liczy się nie cel, lecz sama podróż. To bardzo szlachetna opinia. Tak jest, liczy się podróż, zwłaszcza gdy towarzyszą jej groza, morderstwa, pech i przelew krwi. Dla Bauchelaina, Korbala Broacha i Emancipora Reese’a jest to rzecz jasna tylko kolejna noc na szerokich morzach podczas ich podróży bez końca – a to z pewnością się liczy
.
MadMill - 2008-08-28, 14:29
:
Bardziej ta okładka pasuje do tych z nowej serii wydawanych na zachodzie, w tym stylu i tonie jest utrzymana.
Toudisław - 2008-08-28, 15:03
:
Tigana napisał/a:
Troszkę nie pasująca ta okładka do reszty MKP.

No troszkę tak. Ale zła nie jest XD

Fajnie że ukazują się te maleństwa. Mogły by co prawda wychodzić jako jedna całość. Ale trzeba by było dłużej na nie czekać :/ Tak czy siak to dobry drobiazg by wytrzymać do nowego Eriksona.
Himura - 2008-08-28, 18:02
:
Ta przynajmniej choć trochę pasuje, bo okładki poprzednich dwóch nowelek z cyklem Eriksona miały tyle wspólnego, że były autorstwa Stone'a (kupione zresztą chyba hurtem jako seria trzech prac, z których trzecią "wciśnięto" na okładkę "Nocy noży") - czyli tego grafika, który ozdabia okładki malazańskiej (w wydaniu angielskim i na większości polskich).
Romulus - 2008-08-28, 18:24
:
Taa, to jedna z najlepszych okładek do Eriksona. Szkoda że MKP takich nie ma, tylko tamte ohydztwa...
You Know My Name - 2008-08-29, 09:09
:
A ja napisze dlaczego cykl ten mi sie podoba (moze i bede innych kopiowal ale czytac to wszystko tak na raz... :mrgreen: ):
1. Rozmach - swiat duzy, pomysl na intrygi (bo nie jedna) niezly. Plus za to, ze to o czym czytamy mimo, ze wazne nie sprawia wrazenia, ze to jedyne ciekawe zdarzenia na calym swiecie.
2. "Smierc jak kromka chleba" - zycie bardzo jest tanim bez wzgledu kim, jestes. Nie wazne kim sie stales, smierc przychodzi chaotycznie. Czasem ten i ow bogiem po smierci sie staje ale czy z Jezusem bylo inaczej?? Wojna jest obrazem zniszczenia, chaosu, zdrady i przypadku, zadnych zasad poza jedna: zabic/przezyc
3. Wypracowany przypadek - czesto to co uderza w bohaterow jest przypadkowa implikacja decyzji kogos niezwiazanego z mini w zaden sposob. To nie sa ciagle knowania ZUEGO, ale ciag wydarzen bedacych "efektem ruchu skrzydel motyla na drugiej polkuli"
4. Lubie ogladac interakcje pomiedzy roznymi postaciami 2-, 3-, 4-planowymi. Czesto jest to miernik jakosci warsztatu autora. musi byc odpowiednia ilosc postaci powiazanych na najprzerozniejsze sposoby, ale nie mozna zapominac o tak zwanych "wolnych koncach", postaciach przypadkowo wmieszanych, z zewnatrz. Tu z powodu rozmycia pojecia "glowny bohater" prawie wszystkie postacie maja jakies smaczki.

Lekko sie czyta, jest kilkanascie ciekawych bon motow, fajnie rozwiazano istnienie martwiakow, wiele plusow, a minusow malo.
elTadziko - 2008-09-14, 13:47
:
W tym roku zdaję maturę. Mam już jeden temat na oku, a, że Malazańska Księga Poległych jest skarbnicą bohaterów i wydarzeń, chciałbym ją wykorzystać w prezentacji z polskiego (oczywiście jako przykład któryś z kolei, a nie ten najważniejszy) ;)
Mój temat brzmi:
"Postacie w cieniu głównych bohaterów - opisz najbardziej interesujące postacie drugoplanowe."
Kto jest najciekawszym bohaterem drugoplanowym? :P
Oczywiście mam już pewne swoje typy, ale w związku z tym, że cykl jest bardzo rozbudowany, mogłem o czymś zapomnieć ;)
MadMill - 2008-09-22, 00:37
:
Męty Końca Świata czyli trzecia odsłona przygód dwóch nekromantów i ich lokaja. Tym razem po Opuszczeniu Smętnej Laluni udają w rejs na statku Słoneczku Lok. No ale jak to przystało na nich, trafiają w sam środek bagna... no po prostu Niefartowny Mancy wsiadł na felerny statek. To wystarczyło. ;) W porównaniu z poprzedniczkami jest podobnie - nie będe oceniał czy równie dobrze czy tez równie źle, bo humor zawarty w tych nowelkach jest specyficzny i nawet fanom głównego cyklu MKP nie odpowiada często. Ja jestem zadowolony z zakupu i lektury, szybko się t czytało, człowiek się uśmiał w paru sytuacjach i to jest najważniejsze, taki cel tej książki. ;)
Tixon - 2008-10-29, 12:07
:
Wczoraj skończyłem Męty... I jak dla mnie - mała perełka. Wiele humoru, czyta się szybki i przyjemnie, dobre pomysły. Wszystkie założenia tej książeczki są spełnione, więc jestem w pełni usatysfakcjonowany.
Co zaś do samego cyklu - jak na razie jestem w pełni usatysfakcjonowany. Chociaż jedno muszę przyznać - Martin ma bardziej charakterystycznych bohaterów. :mrgreen:
Elektra - 2009-01-07, 21:51
:
Jakby ktoś był zainteresowany, to MAG zamieścił prolog i pierwszy rozdział Myta ogarów. :)
Himura - 2009-01-22, 12:37
:
Pojawiła się okładka do polskiego wydania.
Delikatnie mówiąc nie zachwyca:

Romulus - 2009-01-22, 12:50
:
Ja nie kojarzę żadnej okładki MKP, która by mnie zachwyciła. Aczkolwiek i tak bardziej lubię je od okładek Koła Czasu R. Jordana.

Czekam i odliczam dni do polskiej premiery...
AM - 2009-01-22, 15:50
:
Himura napisał/a:
Pojawiła się okładka do polskiego wydania.
Delikatnie mówiąc nie zachwyca:
Obrazek


Rozumiałbym narzekania, gdyby okładki do tomów 3-6 były wystrzałowe (dla mnie to były koszmarki). Ta przynajmniej już jakoś wygląda, choć nadal musi być choć trochę utrzymana w podobnej konwencji.
MadMill - 2009-01-22, 16:49
:
AM napisał/a:
Rozumiałbym narzekania, gdyby okładki do tomów 3-6 były wystrzałowe (dla mnie to były koszmarki).

A na 7 tomie jest Drizzt. :P
I tak kupię, bo wypadałoby cykl skończyć, a przyjemność z czytania czerpałem i przy ostatni tomie to czemu miałbym zrezygnowąć? ;)
Lady_Aribeth - 2009-01-23, 00:23
:
Romulus napisał/a:
Ja nie kojarzę żadnej okładki MKP, która by mnie zachwyciła.


E tam. Wg mnie okładka do "Ogrodów księżyca" jest całkiem udana. Ciekawa i przyciągająca wzrok. Co prawda średnio się miała do treści książki, ale jest ładna, więc czy to ważne? xD.
AM - 2009-01-23, 00:45
:
MadMill napisał/a:
A na 7 tomie jest Drizzt. :P


Bo Drizzit to podstawa :-) .
Gand - 2009-01-23, 01:28
:
Lady_Aribeth napisał/a:
Wg mnie okładka do "Ogrodów księżyca" jest całkiem udana

Akurat OK mają chyba najbardziej tragiczną okładkę z całego cyklu :P
Nowa okładka że tak powiem trzyma poziom całej serii - ostry kicz, ale cóż, taka konwencja widać. ;p
I chyba muszę po sesji wrócić do MKP bo skończyłem na 5. tomie a tu już się 8. szykuje. ;0
Elektra - 2009-01-23, 09:18
:
Lady_Aribeth napisał/a:
Wg mnie okładka do "Ogrodów księżyca" jest całkiem udana.

A najlepsze są pazury przy zbroi... ;)

Jedyna okładka, która mi się podoba, to ta z Bram. Pozostałe są moim zdaniem beznadziejne, ale cóż zrobić... ;)

A w ogóle czy już wiadomo, kiedy będzie można zamawiać kolekcjonerskiego? :>
MadMill - 2009-01-23, 10:16
:
Gand napisał/a:
Akurat OK mają chyba najbardziej tragiczną okładkę z całego cyklu :P

Wspomnienie lodu ma gorsze, te postaci na okładce jakby je dziecko wycinało, nie komponują się z tłem itd. Fui!
Gand napisał/a:
I chyba muszę po sesji wrócić do MKP bo skończyłem na 5. tomie a tu już się 8. szykuje. ;0

Widać, że Ty jesteś na pierwszym roku i masz pierwszą sesję... podczas sesji to się najwięcej książek czyta. :P

Chciałbym tylko prosić jednak o to, żeby obsuw nie było. Chociaż i tak miesiąć różnicy między oba tomami będzie.
AM napisał/a:
Bo Drizzit to podstawa :-) .

Jako osoba należącego do masońskiego kółka drizztowego się zgodzę. 8) Co nie Ari-brie? :mrgreen:
Moonlight - 2009-02-20, 21:41
:
Wiecie co? Powróciłem do Księgi i się z tego cieszę. Po przeczytaniu wszystkich dostępnych części Pieśni Lodu i Ognia Martina Georg'a R.R. (jak zwykle myślicie, fan RR będzie psioczył na Eriksona) podszedłem do Malazańskiej z dużymi nadziejami. Czytam czytam, dwadzieścia, może trzydzieści stron ... nuda. Rzuciłem na bok i nie wracałem przez długie tygodnie. Ale z braku laku i po przestudiowaniu tego wątku postanowiłem że ścierpię i spróbuję od nowa. I powiem wam, chociaż pewnie wiecie, że warto było. Ogrody są 1 z najgorszych części? Bo jak dla mnie ksiącha bardzo dobra (nie wiem, która strona -> mbook, jestem po zapoznaniu z Sójeczką i Żalem). No nic, napiszę o wrażeniach jak będę dalej.
Romulus - 2009-02-20, 21:59
:
Dlaczego fan PLiO musi psioczyć na MKP? Ja jestem fanem obydwu lecz (relatywna) wyższość Eriksona dla mnie wynika z tego, że pisze on regularnie. Nie tak jak Brodacz, który stracił serce do PLiO (jak można stwierdzić po UCZCIE i jego wpisach na blogu a przede wszystkim na przeciągającym się zakończeniu DwD - o innych tomach nie wspominając nawet).
Romulus - 2009-02-26, 21:59
:
Pierwsza część 8 tomu MKP za mną. Za wcześnie oceniać całość, napisze więc oględnie. Albo sie stęskniłem za Eriksonem, albo napisał jedną z najlepszych części cyklu. Jak zwykle dużo nowych i starych wątków. Akcja powoli się zagęszcza, bohaterowie niektórzy zaczynają wchodzić na kolizyjne kursy. Na szczęście mimo przeniesienia akcji z powrotem na Genabackis, powracają też bohaterowie znani z Siedmiu Miast. Nie będzie dużym spoilerem, jeśli napiszę, że Karsa też nie zniknął. Poza tym może tylko irytować zapowiadania CZEGOŚ, co ma się wydarzyć. Ale z drugiej strony, pomaga to budowac klimat niepewności, nadchodzącej apokalipsy (???).

{spoiler?}
Najbardziej ucieszył mnie wątek, na razie ledwie zaznaczony Mottańskich Pospolitaków. Jedna z bohaterek ma tak cudne imię, że należy się za to medal i autorowi i tłumaczowi... {koniec spoilera}

Przyznam szczerze, że nie próbuję ogarniać całości. Nie mam pojęcia, jaki może być finał, kto przeciwko komu i co będzie stawką.

Czekam niecierpliwie na drugą część. Jestem w pełni usatysfakcjonowany póki co. Ponad 600 stron świetnej fantasy. Aż się chce czytać więcej tego typu powieści. Szkoda, że to towar nie popularny na naszym rynku tak, jak na to zasługuje.
Elektra - 2009-04-28, 08:09
:
Wczoraj skończyłam pierwszy tom Myta ogarów i... tak średnio mi się podobał. Trochę za dużo smęcenia i filozofowania jak na Eriksona. ;) I za dużo emo w postaci Tiste Andii a za mało osób, które polubiłam wcześniej. Tak wielu świeżych bohaterów jak na ósmy tom, to moim zdaniem przesada. No i brakuje naprawdę zapadających w pamięć. We wcześniejszych byli tacy, którzy, nawet pojawiając się epizodycznie, robili wrażenie, w Mycie ogarów takich nie znalazłam. Wiem, że to dopiero połowa i mam nadzieję, że potem się jakoś rozkręci (i tutaj kolejny raz przekonuję się, że powinnam czytać takie książki w całości, bez robienia przerwy pomiędzy tomami) i jeszcze zachwyci.

Odnośnie wydania... brakowało mi mapki całego kontynentu. Dwa miasta to stanowczo za mało, czasem aż się chciało zajrzeć do Wspomnienia lodu. ;)

Całkiem możliwy drobny spoiler

Romulus napisał/a:
Poza tym może tylko irytować zapowiadania CZEGOŚ, co ma się wydarzyć.

Taa... i wszyscy zmierzają do Darudżystanu. ;)
Shadowmage - 2009-04-28, 08:22
:
W sumie masz bardzo podobną opinię do tej, którą wyrażałem we wczoraj napisanej recce (ale kiedy się ukaże, to nie wiem :P ). Jak dla mnie zdecydowanie najsłabsza część cyklu.
Romulus - 2009-04-28, 09:09
:
Hm... Pierwszy tom wprawdzie nie porywał, ale nie rozczarował mnie tak bardzo, aby traktować go jako najsłabszą część. Może to także była wina tęsknoty za nowym Eriksonem, że mu wiele wybaczyłem, nieświadomie nawet. Na "emowatość" Tiste Andii nie zwróciłem uwagi, ale rzeczywiście drażniła ich "dupowatość". W weekend rzucę się na drugi tom i może dołączę do was, ale będę się starał tego uniknąć. :-)
mec - 2009-05-01, 12:29
:
Drugi tom jest znacznie lepszy, sie dzieje wreszcie. :badgrin:
Asuryan - 2009-05-01, 19:03
:
Pierwszy tom w zasadzie można traktować jako przygotowanie tła do tego co dzieje się w drugim, a faktycznie dzieje się w nim wiele. Najbardziej ze wszystkiego zaskoczył mnie plan Kaptura, choć Anomadera Rake'a był jeszcze bardziej niesamowity. Z niecierpliwością czekam na kolejną część cyklu, choćby po to by dowiedzieć się w co wpakował się Władca Talii.
Romulus - 2009-05-03, 10:10
:
Ufff... skończyłem 8 część MKP. Wcale nie jestem rozczarowany. I w zasadzie mogę podtrzymać to, co napisałem o pierwszym tomie MYTA OGARÓW. To może nie jest najlepszy tom w serii, ale na pewno trzyma wysoki poziom. Tylko wątek wędrujących "dzieci" był nużący i irytujący, ale na szczęście do finału doszli, gdzie dojść mieli. Rozwiązania fabularne były zaskakujące. Nie spodziewałem się takiego obrotu sprawy z Anomanderem, czy Kapturem. Trochę rozczarowały mnie wątki Pani Zawiści i jej Siostry Złośliwości.

Finał był niezły także jeśli chodzi o rozbudzenie apetytu na ciąg dalszy. Bohaterowie zmierzają ku swym przeznaczeniom. Finał w zasięgu wzroku, a ja nadal nie wiem kto, z kim i dlaczego... Uznajcie mnie za opóźnionego :P Nie męczy mnie także pewna schematyczność kolejnych tomów, które finalizują się jakąś konwergencją.

Zasadniczo każda opowieść musi w końcu znaleźć finał. MKP skończy się na tomie 10. I bardzo tego żałuję, bo każda podróż z Eriksonem jest rewelacyjną przygodą. Gdyby Dżordż Brodacz nie był takim leniwym łosiem maskującym swoją niemoc twórczą dziadowskimi tłumaczeniami, że jest autorem, który dba o wysoką jakość swych dzieł i tak dalej i tak dalej w ten żałosny deseń... Ech... Ale nie szkoda mi tego dziada. Erikson rządzi.
Shadowmage - 2009-05-04, 08:25
:
Zapolemizowałbym, ale że wlaśnie na Katedrze pojawiła się moja recka, to odsyłam właśnie tam :P Zgodzę się jednak, że nadal główny cel bohaterów jest w dużej mierze zakryty. Ciekawe czy Erikson stanie na wysokości zadania i zamknie cykl piękną kartą. A może pójdzie na łatwiznę i część wątków przeniesie do trylogii dziejącej się na Assail, czy jak to tam się nazywa planowene coś :)
Romulus - 2009-05-04, 08:44
:
Shadowmage napisał/a:
Zgodzę się jednak, że nadal główny cel bohaterów jest w dużej mierze zakryty. Ciekawe czy Erikson stanie na wysokości zadania i zamknie cykl piękną kartą. A może pójdzie na łatwiznę i część wątków przeniesie do trylogii dziejącej się na Assail, czy jak to tam się nazywa planowene coś :)

Całe szczęście, że nie jestem sam :P Przeczytać osiem opasłych części, które łącznie liczą z 10 tysięcy stron i nie wiedzieć o co chodzi w tym cyklu - to jest trochę przerażające :P Chyba rzeczywiście wszystko rozstrzygnie się na kontynencie Assail. Było by świetnie, bo próbka tego, kim są ci osobnicy była już Domu Łańcuchów.
MadMill - 2009-05-06, 19:10
:
Jestem w 1/3 pierwszego tomu i jedno co mogę powiedzie to to, że czyta się bardzo przyjemnie. Jakiś wielkich wymagań co do Eriksona nie mam, chce po prostu poczytać coś nieźle napisanego o dalszych losach ulubionych bohaterów. Spędzić miło czas na lekturze i chyba tyle. Na razie mi to autor zapewnia na początku tego tomu, fajerwerków nie ma, raczej budowanie po raz kolejny fundamentu na jakiś finał po 800 stronach opowieści. Czemu nie? ;)
Elektra - 2009-05-24, 13:23
:
No, w końcu przeczytałam ten ósmy tom. Jeszcze nigdy czytanie Eriksona nie szło mi tak powoli, dopiero czwarta część mnie wciągnęła. Dla mnie było zbyt dużo filozofowania, nie do tego pisarz przyzwyczaił.

Romulus napisał/a:
Rozwiązania fabularne były zaskakujące. Nie spodziewałem się takiego obrotu sprawy z Anomanderem, czy Kapturem. Trochę rozczarowały mnie wątki Pani Zawiści i jej Siostry Złośliwości.

Pod tym mogę się podpisać. :) Tak samo jak pod tym:

Romulus napisał/a:
Finał był niezły także jeśli chodzi o rozbudzenie apetytu na ciąg dalszy. Bohaterowie zmierzają ku swym przeznaczeniom. Finał w zasięgu wzroku, a ja nadal nie wiem kto, z kim i dlaczego... Uznajcie mnie za opóźnionego :P

Pokaż lepiej kto to wszystko wie i przewiduje (oprócz autora oczywiście ;) ).

Możliwe spoilery

Co do wątku córek Draconusa... zauważyłam już wcześniej pewną tendencję Eriksona. Umieszcza w fabule pewne interesujące postaci, które w jednej części odgrywają znaczącą rolę, wydaje się, że dalej też tak będzie, a tu... ich wątek się rozmywa, lub jest tylko wspomniany ich nie najciekawszy koniec (np. armia Togga i Fanderay, Dujek czy Kallor - hm... zupełnie nie rozumiem jego roli w Mycie. Wcześniej był taką ważną postacią, a teraz ciągle się błąka... no chyba że jego wędrówka ma właśnie pokazać bezcelowość, bezsens, udrękę i nudę wiecznego życia, z przerwami na zdobycie jakiegoś imperium, porządzenie, a potem znów błąkanie się... ;) ).
KreoL - 2009-05-24, 13:37
:
Elektra napisał/a:
No, w końcu przeczytałam ten ósmy tom.


No czas najwyższy, ile można czekać ;) To wreszcie ja będę mógł sie dorwać :mrgreen:
KreoL - 2009-07-21, 23:55
:
"Myto Ogarów" przecztane <dalej spoilery>. W tydzien skończyłem w końcu drugą częśc po 2 miesięcznej przerwie od Eriksona i pierwszego tomu tej ksiażki i troche się zapomniało :mrgreen: . Ale na szczęście nic istotnego i głównie dotyczących Emo-andi. Już od samego początku czytania zdałem sobie sprawe, że autor będzie chciał uśmiercić Rake'a dlatego ten fakt dla mnie nie był zaskoczeniem w przeciwieństwie do bezceremonialnej śmierci Kaptura. Jednak po zniszczeniu Dragnipura wydaje mi się, że On również się wydostał, tak więc będzie wielki come back wesołego Jaghuta. Również oczywiste wydaje mi się kto jest Segulehem, który na masce nie ma żadnej kreski - Oprawca z karmazynowej gwardii, na punkcie, którego ma straszną obsesje 'drugi'. W kolejnej części będzie myśle więcej o posunięciach Okaleczoego, który zacznie wygrywać i cała nadzieja będzie wydawała się stracona na koniec tak by z niesamowita ciekawością czekać na ostanią część. W 10 myśle, ze Andomandera pod jakąś postacią zobaczymy jeszcze. hmmm to narazie tyle przemyśleń, może potem jeszcze coś mi do głowy wpadnie xD nic tylko czekać teraz koło 8 miechów na 9 część >.<
Sosnechristo - 2009-08-30, 23:49
:
Jestem w trakcie drugiego tomu Myta Ogarów. Brakuje mi tu jednego bohatera. Zbiorowego. Malazańskiej armii :mrgreen:
Ale poza tym, nie narzekam. Tylko wreszcie muszę przeczytać pierwsze pięć tomów Księgi (nie pytajcie...). ;)
mec - 2009-08-31, 01:46
:
KreoL napisał/a:
W kolejnej części będzie myśle więcej o posunięciach Okaleczoego, który zacznie wygrywać i cała nadzieja będzie wydawała się stracona na koniec tak by z niesamowita ciekawością czekać na ostanią część. W 10 myśle, ze Andomandera pod jakąś postacią zobaczymy jeszcze.


w 10 części coś czuje że okaleczony będzie przeważąl, albo zrobi nam sie jakis wielki megaburdel i brood zrobi ''reseta'' i koniec ... a co za tym idzie seria wspaniale , nietypowo nam się skończy ;].
You Know My Name - 2009-09-20, 23:37
:
Ja po prośbie, czy koś się orientuje czy Myto Ogarów lepiej jest czytać przed czy po Powrocie Karmazynowej Gwardii Esslemonta. Czy może dla poznania świata i intryg jest to kompletnie bez znaczenia??
ryba72 - 2009-09-21, 11:23
:
Mag_Droon napisał/a:
Ja po prośbie, czy koś się orientuje czy Myto Ogarów lepiej jest czytać przed czy po Powrocie Karmazynowej Gwardii Esslemonta. Czy może dla poznania świata i intryg jest to kompletnie bez znaczenia??


IMO prawdopodobnie bez znaczenia. Na zagranicznych forach przeczytałem, że lepiej nie czytać "Myta...", bo są jakieś wątki związane z "Powrotem KG". Niestety ale takowych nie zauważyłem, oprócz tylko prawdopodobnie jednej rzeczy (nie znam jeszcze 2 tomu PKG). A mianowicie skad na kontynencie Genabackis wziela sie jedna ważna postać. I tyle :-)
Chcesz juz czytać "Myto..." to czytaj, chcesz zachować nieby jakas chronologię to przeczytaj najpierw PKG. Cokolowiek wybierzesz, bedzie dobrze :-)
You Know My Name - 2009-09-21, 11:39
:
ryba72 napisał/a:
IMO prawdopodobnie bez znaczenia. Na zagranicznych forach przeczytałem, że lepiej nie czytać "Myta...", bo są jakieś wątki związane z "Powrotem KG". Niestety ale takowych nie zauważyłem, oprócz tylko prawdopodobnie jednej rzeczy (nie znam jeszcze 2 tomu PKG). A mianowicie skad na kontynencie Genabackis wziela sie jedna ważna postać. I tyle
Chcesz juz czytać "Myto..." to czytaj, chcesz zachować nieby jakas chronologię to przeczytaj najpierw PKG. Cokolowiek wybierzesz, bedzie dobrze
Za dwa dni odbiorę Esslemonta, więc zacznę od niego, Myto ... może troszkę poczekać. Eriksona sięgnę z półki przed końcem roku (liczę, że z PKG 2 nie będzie miał poślizgu dłuższego niż miesiąc względem obecnych planów ;) ).
Romulus - 2010-10-03, 09:47
:
Ufffff... Dziewiąty, przedostatni tom MKP, za mną. Trochę szkoda, że 9 tom to w zasadzie pierwsza część finału. Akcja urywa się w bardzo ciekawym momencie. I można chyba snuć już coraz poważniejsze scenariusze końca.

Trochę miałem problemy na początku. Trzeba było ponownie wgryźć się w ten wielowarstwowy, wielowątkowy, wielopostaciowych (wszech)świat. Na dodatek Erikson, jak to ma w zwyczaju, niczego czytelnikowi nie ułatwia. Pierwszy tom wydał mi się chaotyczny i hermetyczny, z mnóstwem niedopowiedzeń (ale to norma w tym cyklu) i - pozornie - nic nie znaczących epizodów. Ale w pierwszym tomie zostanie już zarysowane tło finałowego konfliktu i jego strony. W drugim tomie akcja przyspieszyła - doszło już nawet do mniejszych lub większych starć, łącznie z finałowym dla tego tomu, które okazało się dosyć zaskakujące w swoim wyniku. I pozostawiło czytelnika ze sporym mętlikiem i niedowierzaniem.

Nie jest to może najlepszy z dotychczasowym tomów MKP. Ale Erikson nigdy nie był stylistą ani mistrzem słowa. Wystarczająco satysfakcjonujące jest dla mnie dalsze trzymanie w ryzach tego ogromnego uniwersum i konsekwencja w realizacji planu. Największym minusem jest brak Karsy Orlonga.

TO NIE SPOILER TYLKO MOJE PRZYPUSZCZENIE:
Tak, czy siak - w ostatnim tomie obstawiam ostrą rozpierduchę. Założyć się jestem gotów, że jej efektem będzie całkowite zniszczenie świata. Albo coś w rodzaju oczyszczającego (z magii, bogów i tym podobnych) armagedonu.
Jander - 2010-10-03, 10:54
:
Podobno zakończenie ma sprawić, że zakończenie Wspomnienia Lodu będzie w porównaniu z tym spotkaniem przy herbacie. :)
Ja już czytałem blurba 10tki, więc założenia znam i są zachęcające. Rozważam kupno ostatniej części w dniu premiery, cena taka sama jak przy kupnie polskiego wydania (circa 70zł).
Asuryan - 2010-10-04, 20:57
:
Romulus napisał/a:
I pozostawiło czytelnika ze sporym mętlikiem i niedowierzaniem.

I niecierpliwością by dowiedzieć się kto dokładnie owe starcie przeżył.
iselor - 2010-12-29, 21:42
:
Pytanko. Czy warto kupować:
- Krwawy trop
- Męty końca śmiechu
- Zdrowe zwłoki
?????????????
Tixon - 2010-12-29, 22:28
:
W sumie to tak. Krótkie i przyjemne.
Jander - 2010-12-29, 22:41
:
Kupować nie, przeczytać tak.
ASX76 - 2010-12-30, 07:02
:
iselor napisał/a:
Pytanko. Czy warto kupować:
- Krwawy trop
- Męty końca śmiechu
- Zdrowe zwłoki
?????????????



Ani kupować ani czytać.
Fidel-F2 - 2010-12-30, 07:04
:
jakie pytanie taka odpowiedź
utrivv - 2010-12-30, 10:00
:
Fidel-F2 napisał/a:
jakie pytanie taka odpowiedź

Fidelu podejmujesz ambitne próby ale chyba nie rozumiesz do końca o co chodzi w spamie.
Jedna wypowiedź dziennie to chyba za mało?


Zgadzam się z Janderem:
Kupować nie, przeczytać tak.
Tomasz - 2011-04-09, 18:20
:
rybieudka napisał/a:
Tak w ramach sobotniego spaceru wstąpiliśmy z żoną do taniej książki, że niby ona szukała czegoś Somozy (znalazła, ale to już inna sprawa). No i się nie powstrzymałem i coś kupiłem. Tym razem padło na Kwawy trop Eriksona. niczego z Malazjańskiej jeszcze nie czytałem, więc nie wiem czego sie spodziewać, ale że dziełko niewielkie to w wolnej chwili się za nie zabiorę. Gorzej jak się spodoba i trzeba będzie się zapoznawać z resztą cyklu...


Zły ruch. Trzeba zacząć od "Ogrodów Księżyca", a tę nowelkę dopiero przeczytać tak po "Wspomnieniu lodu". To nie daje obrazu cyklu, jest całkowicie inne, a dopiero jak już się zna głównych bohaterów "Krwawego tropu", to nabiera on dodatkowej wartości. A tak się jeszcze zniechęcisz, bo jednak wielu osobom te nowelki o nekromantach się nie spodobały.

Przeniosłem z kółka... - Tix
rybieudka - 2011-04-09, 20:29
:
Tomasz, ok. To sobie poleży na półce i poczeka aż sie zapoznam z Ogrodami...
Tixon - 2011-04-09, 20:58
:
Tomasz napisał/a:
Zły ruch. Trzeba zacząć od "Ogrodów Księżyca", a tę nowelkę dopiero przeczytać tak po "Wspomnieniu lodu"

A ja o tym nie wiedziałem i przeczytałem przed Ogrodami. Dobra, pomysłowa książka obroni się sama ;)
Sosnechristo - 2011-04-10, 13:00
:
Jestem w 2/3 Wspomnienia Lodu. Pierwsza połowa wyglądał na bardziej optymistyczną, niż przesycone cierpieniem Bramy Domu Umarłych, ale teraz dostrzegam coraz bardziej pesymistyczne tony. Chyba na którejś poprzedniej stronie stało, że zakończenie będzie ostre.

BTW, zastanawiam się, dlaczego niektórzy z uporem maniaka piszą MalazJańska.
Asuryan - 2011-04-10, 13:38
:
Widocznie mają problem z poprawną deklinacją i błędnie uważają, że skoro Mars - marsjańska, to Malaz - malazjańska.
mrtobi - 2011-04-10, 13:49
:
Pesymistyczne to dopiero jest Myto Ogarów. Żadna część mnie tak nie przygnębiała (choć nie zgadzam się z opiniami że to najsłabsza część). Te rozważania nad śmiercią i żałobą bardzo działały na moją psychikę. Raz nawet, po przeczytaniu kolejnego takiego fragmentu zaraz przed snem, śniły mi się jakieś koszmary. :shock:
Tixon - 2011-04-10, 13:53
:
Czy Dom Łańcuchów jest jeszcze normalnie dostępny w sprzedaży, czy trzeba już za nim intensywnie się rozglądać?
MadMill - 2011-04-10, 13:57
:
AM zapowiedział że druk może być dopiero po wakacjach. - link
Tomasz - 2011-04-10, 14:26
:
Sosnechristo napisał/a:
Jestem w 2/3 Wspomnienia Lodu. Pierwsza połowa wyglądał na bardziej optymistyczną, niż przesycone cierpieniem Bramy Domu Umarłych, ale teraz dostrzegam coraz bardziej pesymistyczne tony. Chyba na którejś poprzedniej stronie stało, że zakończenie będzie ostre.

BTW, zastanawiam się, dlaczego niektórzy z uporem maniaka piszą MalazJańska.


Przypominam sobie właśnie po kolei wszystkie tomy, tzn. czytam powoli całość na nowo, tak aby skończyć akurat na ukazanie się u nas ostatniej części. I akurat zabieram się za drugi tom "Wspomnienia lodu". Tę część już chyba czwarty raz czytam. I gwarantuję ci, że ten tom będzie mocniejszy niż "Bramy Domu Umarłych", a końcówka po prostu wymiata.

A przy okazji polecam takie odświeżenie cyklu. Czyta się to wciąż rewelacyjnie, nawet jak człowiek wie co się dalej będzie działo. A do tego sporo szczególików zapomnianych się przypomina.
Sosnechristo - 2011-04-10, 15:33
:
mrtobi, z jednej strony Myto jest pesymistyczne, a z drugiej strony jest w nim sporo optymistycznych akcentów. Kruppe mówił, by się radować, bo to czas powrotów, a ja mu wierzę. :)

Mnie się ten tom bardzo podobał (może oprócz wędrówki tych "młodych" Tiste Andii, to było akurat nudnawe), ale cała reszta była świetna, zwłaszcza hipnotyzująca, niesamowita narracja prowadzona z perspektywy Kruppego. Przy użyciu prostych środków powstało coś pięknego.

Oprócz tego bardzo dobrze czytało się o przygodach Karsy i Wędrowca. To spotkanie dwóch silnych osobowości było tak magnetyzujące, że na każdą, nawet najkrótszą scenę z ich udziałem, czekałem z utęsknieniem.

Poza tym końcówka Myta Ogarów jest niesamowita.

Fuuck, Dom łańcuchów jest niedostępny? :( To sięgnę po tom piąty, zdaje się, że opowiada o Letherze, więc nie stracę nic z historii Malazańczyków. Przynajmniej na razie.

Tomasz, racja, jadąc w kolejności, powtórzę sobie tak idąc Wicher Śmierci i Myto Ogarów, od których zacząłem znajomość z prozą Eriksona :)

BTW

:!: SPOILER :!:



Jak myślicie, czy Anomander Rake powróci w ostatecznej rozgrywce? Coltaine zyskał kolejną inkarnację, Tattersail też, Toc młodszy wrócił z Groty Chaosu, że nie wspomnę o całej armii nieszczęśników z Dragnipura



/SPOILER
Jander - 2011-04-10, 21:00
:
Mogę zaspojlerować, bo znam zakończenie. :P Które jest zresztą na poziomie zakończenia Wspomnienia Lodu, choć w innym klimacie.
Sosnechristo - 2011-04-10, 23:00
:
Ani mi się waż!! ;)
Sosnechristo - 2011-04-14, 23:36
:
Skończyłem Wspomnienie Lodu. Wzruszyłem się. To chyba przez ten nostalgiczny epilog, w którym pojawia się Duikier.
Tixon - 2011-08-02, 20:26
:
Avallach napisał/a:
A nie było przypadkiem mówione, że pierwszy tom czwartej części będzie dodrukowany? Może nie teraz, ale jakoś na początku przyszłego roku?

Z tego co czytałem na forum MAGa, nie planują na razie dodruku.
Benson - 2011-08-03, 05:59
:
Tixon napisał/a:
Avallach napisał/a:
A nie było przypadkiem mówione, że pierwszy tom czwartej części będzie dodrukowany? Może nie teraz, ale jakoś na początku przyszłego roku?

Z tego co czytałem na forum MAGa, nie planują na razie dodruku.

Andrzej Miszkurka na forum MAGa napisał:
"Erikson - niewielkie nakłady brakujących tomów pojawią się w pierwszym półroczu 2012 w starej formule, choć może zmienią się ceny. Pewnie wystartują już w styczniu lub lutym."
Urshana - 2011-08-03, 10:15
:
Dzięki za informację. To daje szansę na zdobycie kolejnych tomów, szkoda tylko, że jak już się wzięłam za czytanie, będę musiała czekać pół roku na szansę zdobycia następnego tomu.
Jander - 2011-08-03, 10:55
:
Pożycz od kogoś. :)
adamo0 - 2011-08-17, 20:01
:
Warto przymusić się do przeczytania całej Malazańskiej?
Jakiś czas temu próbowałem przeczytam tom 1, ale mnie kolokwialnie mówiąc "zmuliło" i nie dałem rady. Czy jest to dalej taka zwyczajna fantastyka, gdzie czary latają na prawo i lewo, a postaci reprezentują milion różnych ras? Czy jest to to może coś bardziej dojrzałego na kształt PLiO? <- nie chcę zaczynać wojny pomiędzy zwolennikami obu cykli. Pytam bo nie wiem czy się przymuszać do dalszego czytania.
Romulus - 2011-08-17, 20:15
:
Czary latają na prawo i lewo, owszem. Ale pod względem skomplikowania fabuły i kreacji świata PLiO to przedszkole. Słowo :) I piszę to jako fanatyk PLiO :)
Asthariel - 2011-08-17, 20:42
:
To, że czary lataja na lewo i prawo nie oznacza, że fantasy nie jest dojrzała. Też polecam Malazazańską, którą osobiście cenię wyżej od Pieśni... .
adamo0 - 2011-08-17, 21:07
:
Źle się wyraziłem. Była to swego rodzaju przenośnia. Chodzi o to, że nie za bardzo potrafię się wciągnąć w książki, gdzie smoka tak samo łatwo spotkać jak zwykłego człowieka, a bogowie przemierzają świat. OD razu kojarzy mi się to z Forgotten Realms.

No to chyba mnie przekonaliście. Skoro MAG zamierza wznawiać cykl to może się skuszę.
You Know My Name - 2011-08-17, 21:34
:
Zły dotyk boli przez całe życie...
ASX76 - 2011-08-17, 21:35
:
Romulus napisał/a:
Czary latają na prawo i lewo, owszem. Ale pod względem skomplikowania fabuły i kreacji świata PLiO to przedszkole. Słowo :) I piszę to jako fanatyk PLiO :)


Natomiast Martin góruje nad Eriksonem pod względem: warsztatu pisarskiego, kreacji bohaterów, emocji i realizmu.
adamo0 - 2011-08-17, 22:15
:
Mag_Droon napisał/a:
Zły dotyk boli przez całe życie...


Ano. Kiedyś pan Salvatore i Spółka wyciągneli z mojej kieszeni masę pieniędzy. Jak dorosłem dopiero zdałem sobie sprawę, jakie te książki były słabe i nie chcę teraz popełnić podobnego błędu zaczynając inwestować w 10cio tomową serię ;)
MadMill - 2011-08-17, 22:39
:
adamo0 napisał/a:
OD razu kojarzy mi się to z Forgotten Realms.

Wcale tak łatwo nie było spotkać tam smoka, a elfy chowały się po lasach jak u Sapkowskiego...
You Know My Name - 2011-08-17, 22:40
:
adamo0, porównanie trochę jak balonika do zeppelina.
adamo0 - 2011-08-17, 23:26
:
No takie porównanie, bo jakiegoś musiałem użyć, a że nie znam Malazańskiej to zapytałem się czy nie jest podobna do książek z FR, bo nie chciałbym czytać czegoś podobnego. Teraz już wiem, że nie więc mogę zacząć czytać.
Sammael - 2011-08-18, 01:58
:
To ja mam prośbę, czy mogłaby jakaś dobra dusza powiedzieć jakie tomy są obecnie problematyczne do dostania? Stwierdziłem, że mam ochotę na kolejnego fantastycznego tasiemca, a skoro i tu są problemy z dostępnością to chciałbym wiedzieć na czym się skoncentrować gdy MAG rzuci coś na rynek.
Asthariel - 2011-08-18, 09:38
:
Są problemy z dostępnością Ogrodów Księżyca (tom pierwszy), i pierwszą częścią Domu łańcuchów (tomu czwartego).
mad5killz - 2011-08-24, 00:55
:
Na allegro Ogrody Księżyca osiągają prawie i ponad 100zł na kilku aukcjach. Czyżby ludzie nie orientowali się, że niedługo planowane są dodruki? Pasja i niewiedza kosztuje. (:
Tixon - 2011-08-25, 13:14
:
Sprzedać swój? //diablica
ASX76 - 2011-08-25, 13:16
:
Tixonie, który cykl cenisz wyżej: "MKP" Eriksona czy "Czarna Kompania" Cooka?
Tixon - 2011-08-25, 13:18
:
Niezbyt miarodajne porównanie. MKP czytałem dwa tomy i to świetne epickie fantasy, Czarnej tomów dziesięć i to zbliżone było do realizmu ;)
Sammael - 2011-10-11, 18:47
:
Dla zainteresowanych, dodruki już są. Na Allegro można nawet znaleźć selkarową paczkę ze wszystkimi tomami w jakiejś okazyjnej cenie. Może sobie zrobię prezent na święta?
Urshana - 2011-10-11, 23:06
:
O świetnie, to jutro zamówienie poleci do księgarni chyba. Tylko się muszę zastanowić, gdzie będzie najlepiej. Moja rodzina będzie miała co czytać, bo ja ostatnio kiepsko sobie z tą umiejętnością radzę.

edit:
Poleciało zamówienie na kolejne tomy od czwartego do szóstego. A przy okazji nowy Llosa i Marian Pilot (laureat Nike) - wszystko w Selkarze. Bardzo się cieszę z dostępności dodruków "Malazańskiej...", bo już się obawiałam, że nie uzbieram.
Tixon - 2011-10-20, 23:25
:
Ktoś ma ochotę pokrótce przypomnieć mi zagadnienia z dwóch pierwszych tomów? Coś o T' lan Imassach, Jaghutach, członkach Podpalaczy Mostów.
Jander - 2011-10-20, 23:53
:
Ale konkrety - jesteś przed trzecim tomem tak? Bo stan faktyczny można łatwo ustalić w kwestii Podpalaczy Mostów, natomiast przy Imassach czy Jaghutach to mógłbym rzucić informacjami z dalszych tomów, bo informacje o nich są ostrożnie dawkowane.
Tixon - 2011-10-21, 00:01
:
Tak, dokładnie po prologu. ;)
Jander - 2011-10-21, 01:11
:
W sumie po zastanowieniu chyba mniej pamiętam od Ciebie, czytałem Ogrody Księżyca z 7 lat temu. Lepiej przeczytaj gdzieś streszczenie jeśli tylko orientujesz się choć trochę w angielskim. Drugiego tomu nie musisz pamiętać, nawiązań z tego co pamiętam jest niewiele, dopiero w 4 tomie warto kojarzyć.
Asthariel - 2011-10-21, 07:50
:
Co do Imassów i Jaghutów, stan wiedzy z pierwszego tomu:

Ci pierwsi byli prymitywnym ludkiem, który oddawał boską cześć Raestowi, jaghuckiemu tyranowi o wielkiej mocy. W koncu jednak jego sekret się wydał (że nie jest bogiem, tylko zwykłym jaghutem), i do walki z nim stanęli zarówno Imassowie, jak i zdegustowani jego postępkiem Jaghuci. Udało się go pokonać, ale Imassowie, aby nigdy więcej nie dopóścić do podobnej sytuacji, postanowili całkowicie wybić całą rasę, mimo, że Jaghuci im pomogl posprzątać bałągan po jednym z swoich, Imassowie odprawili rytuał Teliann, który dał im nieśmiertelność na czas wojny z nimi, a Jaghuci zaczęli się wycofywać, i okazjonalnie walczyć przy pomocy Omtose Phellack, groty lodu. Szamani Imassów są nazywani Rzucającymi Kości, i w pierwszym tomie Ogrodów dochodzi do narodzin pierwszej od tysiącleci śmiertelnej Rzucajacej - dziecka powstałego z przeniesienia duszy Tattersail tuż przed jej śmiercią.
Ł - 2011-10-21, 11:11
:
To ma sens.
Tixon - 2011-10-21, 15:21
:
Łaku... :-P
Dzięki, Asthariel.
Możesz jeszcze powiedzieć coś więcej o tej rzucającej, jak skończyła się sprawa z gościem z kurhanu, który walczył z Rake, co się stało w mieczu Rake z Paranem, jak skończył Loczek i co zrobił z Tockiem Młodszym i jak Tool stał się wolny?
Asuryan - 2011-10-21, 17:35
:
Pewno by mógł, ale by zepsuł Ci przyjemność z czytania następnych tomów.
Tixon - 2011-10-21, 17:41
:
Ale to wszystko było w pierwszym, tylko moja pamięć okazuje się dziurawa (np właśnie się dowiedziałem/przypomniano mi, że Tattersail była kochanką Parana :roll: ).
Asuryan - 2011-10-21, 17:54
:
Spora część z tego co chcesz się dowiedzieć będzie kontynuowana/wyjaśniana w następnych tomach. Nie pamiętam by Pożoga była kochanką Parana, choć to by też sporo wyjaśniało jakim cudem został Władcą Talii. Paran uwolnił z miecza Rake'a ogara cienia, nie pamiętam jednak jak sam się stamtąd wydostał. Jaghuta z kurhanu szlag trafił.
Jander - 2011-10-21, 19:41
:
Tattersail kochanką Parana?
Tattersail = Pożoga?
Eee...
Sporo rzeczy wyjaśni Ci się do 10 tomu, ale też nie wszystko, więc czytaj też Esslemonta jak dobijesz do 6 tomu Eriksona. I przeczytaj Dramatis Personae to pierwszego tomu, masz tam kto kogo pieprzył.
Asuryan napisał/a:
Jaghuta z kurhanu szlag trafił.

Ee tam.
Asuryan - 2011-10-21, 19:56
:
Nie pamiętam by była kochanką Parana, ale tego że ukrywała się w Niej Pożoga wyjaśnia się w którymś z dalszych tomów. Co do jaghuta... ewentualnie został strażnikiem w Domu Umarłych, też nie jestem pewny, muszę sobie chyba przypomnieć początki sagi.
Jander - 2011-10-21, 19:59
:
Info o Jaghucie pojawia się przy okazji powrotu do Darudżystanu chyba w 8 tomie.
Asuryan - 2011-10-21, 20:31
:
Czyli tak jak podejrzewałem - wyjaśnianie teraz tego Tixonowi było by spoilerem z tomów, których jeszcze nie przeczytał. A tu linki do streszczeń dla wcześniej wspomnianego lenia, któremu nie chciało się ich wygooglać:
http://www.mythai.info/liter/opis05b.php - streszczenie tomu I
http://www.mythai.info/liter/opis05c.php - streszczenie tomu II
Asthariel - 2011-10-21, 20:54
:
Przeczytałem wszystko poza ostatnim tomem, i nigdzie nie było nic o związku Tattersail - Pożoga, tak więc coś ci sie chyba myli Asuryan

Jaghut z kurhanu, Raest, został strażnikiem nowo powstałego w Darudżystanie domu Azath.
O Rzucajacej będzie więcej w 3 tomie.
Paran uwolnił z miecza Rake'a 2 Ogary, jednocześnie zapewniając sobie pewnego rodzaju więź z nimi.
Loczkowi odbiło i próbował zabić Parana. Toc Młodszy został wessany w Grotę Chaosu, i co z nim dalej, oczywiście w 3 tomie. Sam Loczek został zabity przez Ogary, gdy Szybki Ben przeciął jego "sznurki". To chyba tyle z twoich pytań.
Tixon - 2011-10-22, 11:04
:
Asuryan napisał/a:
A tu linki do streszczeń dla wcześniej wspomnianego lenia, któremu nie chciało się ich wygooglać:

Dzięki ;)
Asuryan napisał/a:
Nie pamiętam by była kochanką Parana

Ano była. Dlatego w trzecim tomie miał początkowo opory aby spotkać się z Lisicą.
Asthariel, jeszcze raz dzięki.
Jander - 2011-10-22, 11:18
:
Tixon napisał/a:
Ano była. Dlatego w trzecim tomie miał początkowo opory aby spotkać się z Lisicą.

Hm, no w sumie spędzili jedną noc a potem Tattersail padła.
Tixon - 2011-10-22, 11:35
:
U Eriksona ludzie jakoś szybko się zakochują :)
Jander - 2011-10-22, 12:51
:
Dziwnym nie jest, krótko żyją.
Asuryan - 2011-10-22, 14:04
:
Asthariel napisał/a:
Przeczytałem wszystko poza ostatnim tomem, i nigdzie nie było nic o związku Tattersail - Pożoga, tak więc coś ci sie chyba myli Asuryan

Heh, chyba faktycznie pomyliłem Tattersail z Nightchill. Co zresztą po tym co się stało z duszą Tattersail nie jest znów takim wielkim błędem.
Elektra - 2011-10-22, 14:32
:
Asu, coś kombinujesz, Nightchill i Pożoga?
Asuryan - 2011-10-22, 15:00
:
Jednak inna Starożytna Bogini, doczytałem - jakaś Siostra Zimnych Nocy, która wraz z K'rulem i Dragnipurem przeklęła Kallora. Nie wiem czemu pomyliłem te dwie boginie.
Sammael - 2011-10-22, 20:05
:
Widzę że w Polsce wyszło 9 tomów Malazańskiej (podzielone w sumie na 16), ale nie ma ostatniego - The Crippled God. WTF? Olali czy po prostu od lutego się za to nie zabrali?
Asthariel - 2011-10-22, 20:24
:
MAG cienko przędzie, to przełożyli wydanie. Ma być podobno na zimę, stawiam na późną wiosnę / wczesne lato.
toto - 2011-10-22, 20:31
:
Tłumaczyć książkę ma chyba Michał Jakuszewski. Wybór był "Taniec ze smokami" lub książka Eriksona. Chyba proste który autor ma pierwszeństwo?
Ł - 2011-10-22, 20:48
:
Asthariel napisał/a:
MAG cienko przędzie,

Bo, ponieważ?
Asthariel - 2011-10-22, 21:07
:
Bo sami stwierdzili na forum, że mają problemy, i dlatego ograniczają liczbę wydanych powieści w tym roku.
Tixon - 2011-10-22, 21:07
:
toto napisał/a:
Tłumaczyć książkę ma chyba Michał Jakuszewski. Wybór był "Taniec ze smokami" lub książka Eriksona. Chyba proste który autor ma pierwszeństwo?

Fani Martina czekali pięć lat, więc rok różnicy nic by im nie zrobił.
Stary Ork - 2011-10-22, 21:08
:
Tixon napisał/a:
Fani Martina czekali pięć lat, więc rok różnicy nic by im nie zrobił.


Trza było kuć żelazo póki gorące i wykorzystać hype po serialu.
toto - 2011-10-22, 21:17
:
Tixon napisał/a:
Fani Martina czekali pięć lat, więc rok różnicy nic by im nie zrobił.
Fanów Martina jest pewnie z 5 razy więcej niż fanów Eriksona. I dzięki serialowi przebił się do masowego odbiorcy. Co pewnie daje kolejne 5 razy sprzedaż książek Eriksona. Albo i więcej.
ASX76 - 2011-10-22, 21:35
:
Tixon napisał/a:

Fani Martina czekali pięć lat, więc rok różnicy nic by im nie zrobił.


Jako fan twórczości Ser Martina, zapewniam Cię, że rok różnicy zrobiłby wielką różnicę! :-P

Jakiegoś tam Eriksona macie stosunkowo szybko wydawanego i nie czekacie latami na jego kolejne książki, więc proszę mi tu nie mącić spokojnej powierzchni psychiki. ;)

Weź Pan również pod łaskawą uwagę, iż Martin nie dość, że jest lepszym pisarzem, to ma znacznie większe rzesze czytelników i zwykła ludzka przyzwoitość nakazuje ustąpić mu miejsca. :-P
Sammael - 2011-10-22, 21:38
:
I niechcący rozpętałem dyskusję o niczym. Czegokolwiek byście nie uważali - Martin poszedł przodem i tego nie zmienicie :-P Mi to osobiście wszystko jedno, bo nim do jednego czy drugiego dobrnę, dużo wody w Wiśle jeszcze upłynie. Zatroskałem się tylko czy ten ostatni tom będzie, a skoro mówicie że będzie to ok.
Tixon - 2011-10-22, 21:44
:
ASX76 napisał/a:
Jakiegoś tam Eriksona macie stosunkowo szybko wydawanego i nie czekacie latami na jego kolejne książki, więc proszę mi tu nie mącić spokojnej powierzchni psychiki.

Wiesz, zapewne wynika to z tego, że Erikson nie robił czytelników w ciula i podczas pisania cyklu, kolejne tomy oddawał w miarę terminowo.
ASX76 napisał/a:
Weź Pan również pod łaskawą uwagę, iż Martin nie dość, że jest lepszym pisarzem

Od tego jest odpowiedni wątek ;)
ASX76 - 2011-10-22, 21:53
:
Tixon napisał/a:

Wiesz, zapewne wynika to z tego, że Erikson nie robił czytelników w ciula i podczas pisania cyklu, kolejne tomy oddawał w miarę terminowo.


Ja przepraszam, ale w którym miejscu Martin zrobił czytelników w ciula? Zauważ, że George nie jest młodzieniaszkiem i musi dłużej się regenerować. ;)

Azaliż Martin zobowiązywał się, że daną część cyklu napisze do określonej daty? Dowody proszę! :-P
Tixon - 2011-10-22, 21:59
:
ASX76 napisał/a:
Azaliż Martin zobowiązywał się, że daną część cyklu napisze do określonej daty? Dowody proszę!

Erikosn powiedział - dziesięć tomów, to i masz dziesięć. A sir Martin? Zaczął coś kręcić, że mu się historia rozrosła, że nie zmieści wszystkiego i tak rośnie lista tomów w których chce przedstawić historię. A, że nie jest młodzieniaszkiem, to widmo Jordana się do niego zbliża...
ASX76 - 2011-10-22, 22:28
:
No dobra, ale gdzie tu zrobienie w chu.a, się pytam? :-P
Jander - 2011-10-22, 22:54
:
ASX, z fanbojstwem wynocha do tematu o Martinie.
MORT - 2011-10-22, 23:49
:
Tixon napisał/a:
ASX76 napisał/a:
Azaliż Martin zobowiązywał się, że daną część cyklu napisze do określonej daty? Dowody proszę!

Erikosn powiedział - dziesięć tomów, to i masz dziesięć. A sir Martin? Zaczął coś kręcić, że mu się historia rozrosła, że nie zmieści wszystkiego i tak rośnie lista tomów w których chce przedstawić historię. A, że nie jest młodzieniaszkiem, to widmo Jordana się do niego zbliża...

Mogę się mylić, ale gdzieś mi się obiło o oczy, że cykl co prawda skończony, ale w Malazańskiej powstaną kolejne historie.
Jander - 2011-10-22, 23:54
:
Mort napisał/a:
Mogę się mylić, ale gdzieś mi się obiło o oczy, że cykl co prawda skończony, ale w Malazańskiej powstaną kolejne historie.

Powstają i powstaną - kontynuując wątki z malazańskiej. Obecnie MAG ma już do wydania nie tylko ostatni tom, ale też Stonewielder Esslemonta.
Tixon - 2011-10-22, 23:55
:
Bo w Malazańskiej nie tylko Erikson pisuje, ale Ian Cameron Esslemon również. Przy okazji, jego Noc noży i Powrót Karmazynowej Gwardii przed którym tomem MKP czytać?
Jander - 2011-10-23, 00:00
:
Powrót przeczytaj po 6 tomie, natomiast Nocy nie czytałem bo nasłuchałem się sporo, że kiepskie i mało istotne dla serii.
Tixon - 2011-10-23, 01:41
:
Mam do was jedno cholernie ważne pytanie i lepiej zastanówcie się przed udzieleniem odpowiedzi :
Czy Kruppe nie ma w sobie czegoś z ASXa? :mrgreen:
MORT - 2011-10-23, 02:00
:
Tixon napisał/a:
Bo w Malazańskiej nie tylko Erikson pisuje, ale Ian Cameron Esslemon również. Przy okazji, jego Noc noży i Powrót Karmazynowej Gwardii przed którym tomem MKP czytać?

Co nie zmienia faktu, że właśnie mu się świat rozrasta.
Asthariel - 2011-10-23, 09:01
:
MORT napisał/a:
Tixon napisał/a:
Bo w Malazańskiej nie tylko Erikson pisuje, ale Ian Cameron Esslemon również. Przy okazji, jego Noc noży i Powrót Karmazynowej Gwardii przed którym tomem MKP czytać?

Co nie zmienia faktu, że właśnie mu się świat rozrasta.


No ale właśnie, główny wątek został już zakończony: teraz będą dwie trylogie, o Tiste Andii i Toblakai. Z kolei Esslemonta niedługo się ukaże pierwszy tom trylogii z akcją w Darudżystanie.
Jander - 2011-10-23, 10:29
:
Asthariel napisał/a:
Z kolei Esslemonta niedługo się ukaże pierwszy tom trylogii z akcją w Darudżystanie.

To chyba będzie część pięcioksięgu, z którego dwie części już wyszły (w tym Powrót Karmazynowej Gwardii). Jakoś tak zawsze pamiętam, że ICE planował 5 tomów. W sumie kolejny tom w styczniu, muszę przyspieszyć ze Stonewielderem. :)
Asthariel - 2011-10-23, 10:49
:
Nie, jeszcze chyba inaczej. Trylogia Darudżystańska to coś innego, a po niej Esslemont napisze jeszcze powieści o Jacurucku i Assail.
Romulus - 2011-10-23, 15:03
:
Tixon napisał/a:
Czy Kruppe nie ma w sobie czegoś z ASXa? :mrgreen:

Zawsze ASX-a podejrzewałem o różne niecne rzeczy. Bycie natchnieniem dla Eriksona? A czemu nie?
Asuryan - 2011-10-23, 15:50
:
Więcej wspólnego z ASX'em ma chyba Iskaral Krost.
Jander - 2011-10-23, 16:08
:
Asuryan napisał/a:
Więcej wspólnego z ASX'em ma chyba Iskaral Krost.

A może z jego żoną?
utrivv - 2011-10-24, 09:09
:
Asthariel napisał/a:
teraz będą dwie trylogie, o Tiste Andii

Chyba sobie podaruję - nie przetrwam kolejnych tomów quasi filozoficznych rozważań o dupie Maryni jakie nam zaserwowano w poprzednim w przedostatnim tomie. Chyba że bohaterem będzie jakiś dzielny paladyn bo tacy nie mają rozterek - ewentualnie Liosan bo ich dialogi przypominały mi Monty Python i Święty Graal.

Noc Noży jest pozycją mocno średnią ale jednak rzuca nieco światła na sposób w jaki Cesarz stał się bogiem więc uważam że dla fana jest to pozycja obowiązkowa :)
Tixon - 2011-11-02, 19:23
:
Jander napisał/a:
Mi trzeci tom zdecydowanie bardziej podszedł od drugiego. Sznur Psów był niezły, ale to tylko fragment tego tomu - Gessler i Chmura byli ok (w sumie moi ulubieni bohaterowie po 10 tomie), natomiast jakiekolwiek wątki z Nożownikiem to nędza. Jak się pojawiał wątek, że znowu gdzieś idą to tylko czekałem aż się skończy.

Jako suma swych części, Wspomnienie Lodu jest lepsze od Bram Domu Umarłych. Ma wielu porównywalnie ciekawych bohaterów, część zdecydowanie lepszych wątków (wędrówki przez pustynie trochę nużyły), rozwalający humor (Szybki i nekromanci, to było rewelacyjne), ale na razie Sznur Psów jest najlepszym, najmocniejszym fragmentem z trzech tomów.
Jander - 2011-11-02, 19:45
:
Ciekawe czy zmienisz zdanie o MKP jak dobijesz do 5 tomu, bo wtedy humor staje się jeszcze bardziej absurdalny i pojawia się sporo przemyśleń bohaterów (używanie mózgu to dla mnie których "quasi filozofowanie", więc nic fajnego).
Tixon - 2011-11-02, 19:52
:
Wstępne plany zakładają, że w listopadzie dobiję do 6 tomu, więc zobaczymy :)
Romulus - 2011-11-02, 20:00
:
Piąty tom mi się podobał bardzo. Był jak nowe otwarcie, miałem wrażenie, że Erikson zaczął pisać sagę od początku, tyle, że z zupełnie innej strony. Tehol i Bugg - to jest to.
Tomasz - 2011-11-02, 20:06
:
Piąty tom wyskakuje jak z innej bajki. Świetny przeskok w inne klimaty. A Tehol i Bugg to odlot po prostu.
Jander - 2011-11-02, 20:06
:
I tak pewnie skończysz 9 tomów i dodatkowe powieści przed premierą ostatniej części. Chociaż cykl Esslemonta nie jest dodatkowy - raczej obowiązkowy.
Asthariel - 2011-11-02, 21:56
:
Ja też bardzo lubię tom piąty. Jak dla mnie, poziomem odstają tomy numer 4, 7 i (najbardziej) 9.
Jander - 2011-11-02, 21:57
:
Trudno oceniać 9 bez przeczytania 10, wszak to praktycznie połowa jednej książki. Dla mnie odstają wszystkie tomy z wątkiem z Nożownikiem, chyba 8 najbardziej.
Shadowmage - 2011-11-03, 09:44
:
Chyba nie w Nożowniku problem, przynajmniej z ósmym tomem. Dziewiąty natomiast był wzrostem formy po słabszych 2 poprzednich. Niedościgniona nadal pozostaje dwójka, z czwórką depczącą jej po piętach.
ASX76 - 2011-11-03, 13:51
:
Romulus napisał/a:
Piąty tom mi się podobał bardzo. Był jak nowe otwarcie, miałem wrażenie, że Erikson zaczął pisać sagę od początku, tyle, że z zupełnie innej strony. Tehol i Bugg - to jest to.


Tomasz napisał/a:
Piąty tom wyskakuje jak z innej bajki. Świetny przeskok w inne klimaty. A Tehol i Bugg to odlot po prostu.


To co Was zachwyciło, mię totalnie zemdliło i zniechęciło. :-P
Jander - 2011-11-03, 13:58
:
Nie wiem o co chodziło z dwójką, może mała czcionka mnie dobijała, ale zacząłem ogarniać książkę dopiero po kilkuset stronach, jak już wszystko się zaczęło. A Sznur Psów miał mało miejsca w książce.
Sammael - 2011-11-03, 14:07
:
Tak czytam te wasze posty i czytam, i naprawdę nie wiem czy warto inwestować w tę serię, czy nie. A cierpię na niedobór epickiego fantasy.
Romulus - 2011-11-03, 14:18
:
Czytaj, czytaj. Bardziej epickiej fantasy nie znajdziesz. A zauważ, że ten cykl już się skończył. Erikson może mistrzem pióra nie jest, ale jest doskonałym rzemieślnikiem, wręcz artystą jeśli chodzi o budowę ogromnego świata i zaludnienie go postaciami, które pozostają w pamięci.
utrivv - 2011-11-03, 14:18
:
Mogę cię zapewnić że epickości w tym cyklu jest aż za dużo. Praktycznie każdy staruszek okazuje się supergościem który bogów zjada na śniadanie a jedno jedyne wejście boga Draconusa kładzie trupem całe ludy :)
Nie mniej cykl jest świetny a świat spójny (nie licząc dat) i rozbudowany.
ASX76 - 2011-11-03, 14:20
:
Sammael napisał/a:
Tak czytam te wasze posty i czytam, i naprawdę nie wiem czy warto inwestować w tę serię, czy nie. A cierpię na niedobór epickiego fantasy.


Dlaczego od razu inwestować w serię? Czyż nie można, na początek, pożyczyć lub kupić tylko pierwszą część, i w zależności od tego czy się spodoba, podjąć dalsze działania? Tak byłoby logicznie i ekonomicznie. :-P
Erikson, obok Mistrza Martina, jest uznawany za gwiazdę epickiej odmiany fantasy, więc... ;)
Jander - 2011-11-03, 14:25
:
Na pewno nie kupuj od razu wszystkich tomów - najlepiej sprawdź pierwsze dwie części, wydasz mało bo nie były dzielone, a upewnisz się czy Ci pasują.
Sammael - 2011-11-03, 15:44
:
Jako człowiek nielogiczny, kupuję od razu całe serie. Jak na razie, nigdy się nie przejechałem :-P w takim razie będzie prezent na święta.
ASX76 - 2011-11-03, 16:07
:
Sammael napisał/a:
Jako człowiek nielogiczny, kupuję od razu całe serie. Jak na razie, nigdy się nie przejechałem :-P w takim razie będzie prezent na święta.


No to jadziesz Pan z tym koksem! ;)
rybieudka - 2012-02-20, 10:43
:
Zachęcony do MKP lekturą nowelek o Beauchelainie i Korbalu Broachu sięgnąłem po Ogrody księżyca. No i w sumie nie ma szału. Tzn. ok, doceniam pomysł, doceniam rozmach, ale książka napisana jest trochę chaotycznie. Erikson miał wyraźny problem z takim zawiązaniem fabuły żeby czytelnika skutecznie wciągnąć w wir wydarzeń, udaje mu się za to trochę go swą kreacją przytłoczyć. Niemniej jednak od pewnego momentu wszystkie elementy układanki wskakują na swoje miejsce i wychodzi z tego całkiem przyzwoita opowieść, której najlepszą stroną są intrygujący bohaterowie i świat ze sporym potencjałem. Brakowało mi trochę charakterystycznej dla wspomnianych nowelek "szydery" ale rozumiem, ze tam to był raczej eksperyment. Koniec końców wypada za jakis czas znów sięgnąć po MKP, bo choć sama powieść na kolana nie powaliła to jednak sporo obiecuje na przyszłość. Tym bardziej, że powszechnie krąży opinia, ze Bramy Domu Umarłych są znacznie lepsze. Poczytamy, zobaczymy.
Jander - 2012-02-20, 11:50
:
Ogrody są moim zdaniem najsłabsze ze wszystkich tomów, Bramy są sporo lepsze, a już Wspomnienie Lodu rewelacyjne (moim zdaniem trochę w odbiorze pomaga większa czcionka). A szydera wróci, tak gdzieś w okolicach 5 tomu.
Shadowmage - 2012-02-20, 11:58
:
Najsłabszy jest ósmy moim zdaniem. "OK" są średnie, służa jako wprowadzenie.

Cytat:
(moim zdaniem trochę w odbiorze pomaga większa czcionka)
Prawie jak filozofia ASXa i odczytywanie książki poprzez rodzaj okładki :D
rybieudka - 2012-02-20, 12:12
:
Shadowmage napisał/a:
(moim zdaniem trochę w odbiorze pomaga większa czcionka)
Prawie jak filozofia ASXa i odczytywanie książki poprzez rodzaj okładki :D

Ej, ta mała czcionka faktycznie momentami bardzo męczyła, więc to nie jest argument zupełnie z czapy. No nic, teraz czekam na Wegnera i Niebo ze stali, byle tylko kuriera ze szczotką po drodze nie zasypało ;)
MrSpellu - 2012-02-20, 12:13
:
czytanie ze szczotki to jest dopiero mordęga...
rybieudka - 2012-02-20, 12:19
:
MrSpellu napisał/a:
czytanie ze szczotki to jest dopiero mordęga...

Zależy jakiej. Z takiej do włosów na stojąco trochę niewygodnie, wtedy lepsza taka na długim kiju. ale przy biurku najlepiej sprawdza się taka to polerowania butów (tylko trzeba uważać żeby resztkami szuwaksu stron nie zapaćkać ;) ) Zdecydowanie nie polecam natomiast czytania ze szczotki do zębów, no chyba, ze w podróży.
Jander - 2012-02-20, 12:23
:
Shadowmage napisał/a:
Prawie jak filozofia ASXa i odczytywanie książki poprzez rodzaj okładki :D

I prawie jak czytanie bez okularów gdy ma się problemy ze wzrokiem? ;) Swoją drogą wysoko oceniam piąty tom, który był pierwszym czytanym w oryginale. Tak więc myślę, że na ocenę książki nie wpływa sama treść. Ale wpływ okładki oceniam na minimalny.
ASX76 - 2012-02-20, 15:40
:
Shadowmage napisał/a:
Prawie jak filozofia ASXa i odczytywanie książki poprzez rodzaj okładki :D


Shadowku, jak Ci nie wstyd takie historie wymyślać? --_- Zdajesz sobie sprawę, że wszystkie negatywne wpisy o ASX-ie, niezależnie od tego czy prawdziwe, stanowią doskonałą pożywkę dla jego adwersarzy i niechętnie nastawionych osobników? Prosiłbym, jeśli łaska, o zaprzestanie bujania w obłokach i i niewymyślanie głupot godzących w szlachetnego Trybuna. :-P

rybieudka --> Wysyłka dopiero od 1 marca, więc na razie nie ma na co czekać. ;)
rybieudka - 2012-02-20, 15:52
:
ASX76, właśnie dziś przyjechał do mnie kurier z wydrukiem, więc ja już czekać nie muszę. Trzeba tylko zaplanowaną na dziś pracę skończyć i można czytać ;)
MrSpellu - 2012-02-20, 15:58
:
rybieudka, zdarzyło mi się recenzować książkę w formie szczotki i mój wpis był na poważnie --_-
By było zabawnie, to był drugi tom Wegnera //spell
adamo0 - 2012-02-20, 16:30
:
ASX76 napisał/a:
Wysyłka dopiero od 1 marca, więc na razie nie ma na co czekać.


A o jakiej książce mowa?
ASX76 - 2012-02-20, 16:40
:
adamo0 napisał/a:
ASX76 napisał/a:
Wysyłka dopiero od 1 marca, więc na razie nie ma na co czekać.


A o jakiej książce mowa?


A o trzech książkach mowa w jednym pakiecie --> http://sklep.powergraph.p...a-twarde-oprawy

P.S. Trochę się pośpieszyli z tym 1 marca... ;)
adamo0 - 2012-02-20, 16:47
:
Aha :-) żałuję, że mam to pożyczone w miękkiej wersji.
rybieudka - 2012-02-20, 16:57
:
MrSpellu, są szczotki i szczotki. Z Powergraphu przyszedł teraz prosty wydruk złożonej książki, jakby z pdf'a (chyba przed korektą). Dużo tego, niemal ryza papieru, ale spokojnie jakoś da radę. Z MAGa dostałem kiedyś normalną, regularna książkę, tyle, ze z białą, gładką okładką, jedynie z tytułem książki (i chyba w trochę innym formacie), z Amberu dostałem normalną regularną knigę z okładką i wszystkim, tyl, ze z dodaną na okładce uwagą, iż jest to egzemplarz recenzencki, przed korektą. także full cyna. Za to z Solarisu dostałem kiedyś wydruki pełnych arkuszy z drukarni (takie po 9 stron na jednej) posklejane klejem biurowym, poskładane i spięte gumkami recepturkami. To była dopiero jazda!
Przeniosłem.
T

Shadowmage - 2012-02-20, 20:25
:
Ooo... tej ostatniej wersji to nie miałem, niezłe :)
Jander - 2012-02-20, 22:43
:
Skończyłem Orb, Sceptre, Throne Esslemonta (kontynuacja 8ego tomu Eriksona, tak na oko równorzędne z wydarzeniami z 9ego tomu). W sumie najsłabszy tom napisany przez niego (nie licząc nieczytanej przeze mnie Nocy Noży), plus taki że rozwinął i chyba zakończył dość interesujące wątki pojawiające się od pierwszych tomów. Ale nim to zrobił to przez 2/3 książki w mało ciekawy sposób prowadził akcję.
Teraz pozostaje czekać do sierpnia na pierwszy tom nowego cyklu, tym razem tylko trzech książek, Eriksona. A w listopadzie pewnie ostatni tom Esslemonta.
A w Polsce to wszystko pewnie w okolicach 2015. :mrgreen:
Such a fanboy I am.
królobójca - 2012-03-12, 12:39
:
Witam wszystkich. Wiecie może gdzie uda mi się zdobyć pierwszym tom sagi?
Przeszukałem wszystkie księgarnie internetowe i nic, na allegro jest jedna aukcja. Gdzies natknąłem się, że ma być nowe wydanie tylko, że według tamtego artykułu miało być bodajże na jesień 2011. Zaostrzyłem sobie ząbki, a tutaj zderzenie z rzeczywistościa i ogromne rozczarowanie.
toto - 2012-03-12, 13:38
:
Cytat:
Gdzies natknąłem się, że ma być nowe wydanie tylko, że według tamtego artykułu miało być bodajże na jesień 2011.
Na razie wygląda na to, że nowe wydanie pojawi się w okolicach wakacji. Ale nie traktuj tego jako coś pewnego, bo plany bardzo często są korygowane.
królobójca - 2012-03-12, 15:29
:
Niezbyt ciekawie to wygląda bo na cały szczecin jest jeden egzemplarz w książnicy pomorskiej. Nie wiem czy wytrzymam do wakacji.
ASX76 - 2012-03-15, 22:30
:
http://www.mag.com.pl/ksi...3%B3g_t.1_.html

Nie dożyjemy daty wydania pierwszego tomu "Okaleczonego Boga". ;)
Walder Frey - 2012-03-16, 11:59
:
Hmmm... Nabrałem ochoty na zakup całości w wydaniu kolekcjonerskim. Ze sprzedaży butelek mam odłożone trochę grosza specjalnie na ten cel, więc jeśli MAG przygotuje jakieś ładne pudełeczko, to kto wie... Cykl lubię... Jestem spaczony? :P
ASX76 - 2012-03-16, 14:21
:
Walder Frey napisał/a:
Hmmm... Nabrałem ochoty na zakup całości w wydaniu kolekcjonerskim.

Ze sprzedaży butelek mam odłożone trochę grosza specjalnie na ten cel, więc jeśli MAG przygotuje jakieś ładne pudełeczko, to kto wie...

Cykl lubię... Jestem spaczony? :P



1. Hmm... Bardzo drogo wyjdzie. Nie lepiej poczekać, aż wyjaśni się kwestia wznowienia cyklu? Chyba niedługo wszystko będzie wiadomo.

2. No to musiałeś "dłuuuuugo" je zbierać... ;) Ładne pudełeczko - duże szare kartonowe pudło zaspokoi/spełni pańskie oczekiwania? ;)

3. Nie sposób wyrokować/osądzać po jednym czynie/upodobaniu. Jednak żeby zasłużyć na miano spaczeńca, trzeba się bardziej postarać. :-P
Walder Frey - 2012-03-16, 23:49
:
ASX76 napisał/a:
1. Hmm... Bardzo drogo wyjdzie. Nie lepiej poczekać, aż wyjaśni się kwestia wznowienia cyklu? Chyba niedługo wszystko będzie wiadomo.

Jęsli to będzie wydanie w twardej okładce, to warto. Ale sądziłęm, że skoro już jest możliwość nabycia w twardej, to czemu nie. A to nowe wydanie będzie się czymś szczególnie różniło od starego? Bo nie śledziłem tej kwestii. A że drogo. No, zdaję sobie sprawę, że nie tanio, ale wbrew pozorom, sporą kwotę można odłożyć poprzez regularne odkładanie małych. Sprawdzone. Udowodnione.
ASX76 napisał/a:
2. No to musiałeś "dłuuuuugo" je zbierać... Ładne pudełeczko - duże szare kartonowe pudło zaspokoi/spełni pańskie oczekiwania?

Od zeszłych wakacji, w międzyczasie niczego sobie nie odmawiając- bieżące książki, filmy, kino, itp.
Pudełko takie wsuwane miałem na myśli, coby 10 tomiszczy wlazło. Ale pewnie nic z tego.
ASX76 napisał/a:
3. Nie sposób wyrokować/osądzać po jednym czynie/upodobaniu. Jednak żeby zasłużyć na miano spaczeńca, trzeba się bardziej postarać.

No, nabywam też sagę Martina w twardych okładkach, mimo posiadania całości na 'miękko'. :)
ASX76 - 2012-03-17, 00:54
:
Walder Frey napisał/a:

Jęsli to będzie wydanie w twardej okładce, to warto. Ale sądziłęm, że skoro już jest możliwość nabycia w twardej, to czemu nie. A to nowe wydanie będzie się czymś szczególnie różniło od starego?

Pudełko takie wsuwane miałem na myśli, coby 10 tomiszczy wlazło. Ale pewnie nic z tego.

No, nabywam też sagę Martina w twardych okładkach, mimo posiadania całości na 'miękko'. :)



1. Na obecną chwilę, to nie wiadomo jaka będzie oprawa. Podobno mają być nowe ilustracje na okładkach. Na więcej informacji trzeba jeszcze trochę poczekać. Pan AM z MAG-a "trzyma karty przy orderach" i zachowuje pokerową twarz. ;)

2. Gdyby cykl Eriksona był dużym hitem wydawniczym, wtenczas taki bajer byłby prawdopodobny. A że nie jest, więc nic z tego, rzecz jasna.

3. Porównując jakość wydania na miękko ze wznowieniem na twardo - nie ma w tej decyzji o zakupie nic "spaczeniowego". ;)
MORT - 2012-03-17, 01:52
:
Mogło mi się coś poplątać, ale wydaje mi się, że miały być na twardo. A na pewno w nowym formacie.
ASX76 - 2012-03-17, 02:07
:
MORT napisał/a:
Mogło mi się coś poplątać, ale wydaje mi się, że miały być na twardo. (..)


Coś Ci się poplątało. ;) Kwestia typu okładek nie została ustalona, jak dotychczas.
Była natomiast mowa o nowym formacie i ilustracjach na okładkach.
Walder Frey - 2012-03-17, 10:23
:
A, i jeszcze jedna, absolutnie kluczowa kwestia- rozumiem, że te nowe wydania będą na zasadzie, że 1 tom= 1 książka?
Bo w przeciwnym razie w ogóle nie ma tematu.
toto - 2012-03-17, 10:36
:
Myślę, że najlepiej zrobisz jeśli to pytanie zadasz tutaj.
AM - 2012-03-19, 03:25
:
Walder Frey napisał/a:
A, i jeszcze jedna, absolutnie kluczowa kwestia- rozumiem, że te nowe wydania będą na zasadzie, że 1 tom= 1 książka?
Bo w przeciwnym razie w ogóle nie ma tematu.


Tak. W miękkich oprawach. W formacie takim, jak wydanie kolekcjonerskie. Z okładkami Stone'a.
Tomasz - 2012-03-19, 08:21
:
Szkoda że nie w twardych. Kupiłbym wtedy na pewno, a tak to się zastanowię.
ASX76 - 2012-03-19, 12:53
:
Tomasz napisał/a:
Szkoda że nie w twardych. Kupiłbym wtedy na pewno, a tak to się zastanowię.


Nad zakupem wydania kolekcjonerskiego? ;)
Tomasz - 2012-03-19, 20:44
:
Za drogo jakoś.
ASX76 - 2012-03-19, 22:30
:
Tomasz napisał/a:
Za drogo jakoś.


Obawiam się, że w tej sytuacji chyba daruję sobie zakup cyklu Eriksona. Stare wydanie prezentuje się "średnio na jeża", kolekcjonerskie - bardzo ładne, ale za drogie... Najnowsze: co prawda (ma być) bez dzielenia na tomy, w dużym formacie i fajnymi okładkami, lecz bez twardej oprawy... //zemdlal
Jak miałem problem z dokonaniem wyboru między wydaniami: pierwszym a kolekcjonerskim, tak teraz zrodził się jeszcze większy. :roll:

Czy ktoś jest zorientowany w aktualnej cenie wydania kolekcjonerskiego MKP? Ile kosztują poszczególne części? Jest rabat?

Panie Andrzeju, skoro będzie miękka oprawa, to może chociaż dacie do niej "skrzydełka", na otarcie łez? ;)
Walder Frey - 2012-03-20, 08:58
:
ASX76 napisał/a:
Stare wydanie prezentuje się "średnio na jeża"

Stare w ogóle się nie prezentuje, niestety.
Ja chyba jednak skuszę się na to najnowsze. Tomy są na tyle grube, że brak twardej okładki jakoś przeżyję. Natomiast jeśli zaprzestaną wydawać po np. 5 tomach to oświadczam, że pożałują. Albo wszystko, albo nic. //pisowcy
rybieudka - 2012-04-04, 09:49
:
Moje wrażenia z lektury Ogrodów księżyca - ZAPRASZAM!
Greybrother - 2012-04-14, 14:29
:
Po 50 stronach OB wątki pędzą jak szalone. W tym tempie może mu się uda wszystko pozamykać
Romulus - 2012-04-14, 14:36
:
Czekam z ustęsknieniem na 2 tom i zaczynam czytać. A już można 2 tom OB zamawiać w przedsprzedaży Empikowej, więc już niedługo...
Jander - 2012-04-14, 14:57
:
Greybrother napisał/a:
Po 50 stronach OB wątki pędzą jak szalone. W tym tempie może mu się uda wszystko pozamykać

Wszystkie wątki zaczęte w 10 tomach? :mrgreen:
Romulus - 2012-04-18, 17:01
:
Powrót do MKP jest nieco bolesny. Pozapominałem sporo i trudno się wgryźć. Po przeczytaniu 10 tomu chyba muszę przeczytać cały cykl od początku. Tak dla frajdy i próby ogarnięcia ogromu fabuły.
islu - 2012-04-24, 21:12
:
Mam nietypową prośbę... Mógłby ktoś obfocić kolekcjonerkę? Z racji tego, że sprzedaje wydawnictwo, nie ma nigdzie real foto tego... Dziękuję :)
Elektra - 2012-05-10, 19:41
:
Tak na szybko zrobione. Może być? ;) Nie bardzo chce mi się wyciągać i jakoś rozkładać książki. A tak w ogóle one nie są różnej wysokości, tylko obwoluty krzywo się ułożyły. ;)
Ciekawa jestem, czy przy obecnym zamawianiu tego wydania, logo na wszystkich częściach jest takie samo.





------------------------------------------


Od jakiegoś czasu zabieram się za przeczytanie Pyłu snów. Ale nie wiem, czy nie lepiej byłoby powtórzyć sobie całość, bo niektóre rzeczy wyleciały z pamięci, a najgorzej jest z Mytem ogarów. A może chciałoby się komuś streścić ten tom? //panda
Jander - 2012-05-10, 19:55
:
SPOILERY
W sumie niewiele trzeba pamiętać - najważniejsze to: Anomander zabija Kaptura (którego rolę przejmują Podpalacze Mostów) Dragnipurem, to samo z Rake'em robi Dassem, Matka Ciemności powraca, a Dragnipur zostaje zniszczony przez Caladana Brooda. Reszta wydarzeń jest praktycznie nieistotna dla dalszych tomów.

Swoją drogą ktoś już skończył ostatni tom?
Romulus - 2012-05-10, 20:38
:
Jander napisał/a:
Swoją drogą ktoś już skończył ostatni tom?

Jestem w połowie 2 tomu "Okaleczonego Boga". Aktualnie utknąłem z powodu innych przeszkód i zobowiązań. Ale już przeczytałem najnowszy numer "Książek", więc myślę, że w ciągu tygodnia skończę lekturę.
utrivv - 2012-05-11, 09:47
:
Musiałem przeskakiwać całe strony smętów ale jestem już po. Podsumować można w trzech zet:
Zbyt słodko, zbyt późno i zbyt krótko
Jander - 2012-05-11, 10:04
:
Omijałeś strony i twierdzisz, że za krótkie? ;)
utrivv - 2012-05-11, 10:28
:
Jander napisał/a:
Omijałeś strony i twierdzisz, że za krótkie? ;)

Za krótkie zakończenie, tak. W jednym tomie zakończono wątki które IMO powinny kończyć się w 3-4 przez co nie ma zupełnie dramatyzmu a nagromadzenie dramatyzmu i scen pełnych chwały zaczyna szybko nużyć - trudno mi to teraz wyrazić ale były tylko ze dwie sceny które wywołały dreszczyk czy łezkę wzruszenia. Do tego dochodzi przesłodzony koniec "i żyli długo i szczęśliwie a jeżeli nie pomarli to żyją do dziś".
Jander - 2012-05-11, 10:53
:
Nie miałem takiego wrażenia, zwłaszcza że sporo wątków pozostało niedokończonych. Zakończenie pewnych wątków pozostawiło dla mnie pewien niedosyt, ale nie każdy musi się kończyć czymś wielkim - marny koniec jednego z bohaterów był w sumie odpowiedni.
Oczywiście stężenie epickości pod koniec przerasta wszystkie części, ale tego się spodziewałem - pierdolnięcia do potęgi. Zakończenie raczej mi odpowiadało, Erikson wyszedł ze schematów, które sam stworzył przez poprzednie tomy. I w sumie poza jedną rodziną nikt jakoś cudownie nie skończył - najwyżej zasłużony odpoczynek w postaci łowienia ryb. Czułem się zadowolony z tego, jak skończyli. Jakieś elementarne poczucie sprawiedliwości po 9 tomach nędzy i rozpaczy.
Swoją drogą raz mówisz, że smęty, a raz że za dużo dramatyzmu. Może przez omijanie stron zatrzymywałeś się tylko na bardziej epickich fragmentach i dlatego miałeś poczucie, że jest ich za dużo?
Oczywiście mam świadomość, że sporej ilości osób zakończenie nie przypadnie do gustu, dlatego czekam na opinię innych. Dla mnie to cecha dobrego zakończenia, że nie będzie się koniecznie podobało wszystkim.
utrivv - 2012-05-11, 11:02
:
Oczywiście możesz mieć racje, może powtórna lektura sprawi że moje zdanie się zmieni. Co do zakończeń to:
SPOILERY
Nie wyjaśnił się wątek Icariuma - trochę to dziwne, zakładam że autor potrzebuje go do innych cykli.
Crokus żeni się z Apsalar
Skrzypek z przyjaciółmi jak gdyby nigdy nic wracają do Malazu gdzie jak wiemy rządzi morderczy Mallick i nikt im nic nie robi, ot żyją sobie spokojnie szczęśliwi i syci
Żywi Immasi wiodą idylliczne, bezpieczne życie
Smoki rozpierzchły się po świecie i nikomu krzywdy już nie czynią - kto wie, może jak demony uprawiają gdzieś ziemię?


Porównaj to z zakończeniem Wiedźmina.
Jander - 2012-05-11, 12:35
:
SPOILERY
Nie sądzę, żeby Icarium wrócił - historia zatoczyło koło, do bodajże drugiego tomu - tak samo wygląda jego pierwszy dialog z Mappo. Według mnie sporo pozostanie owiane tajemnicą. Autor pozostawił jednak sporo tropów po cyklu.
Mallick nie jest tak banalny - jego agenda jest trudna do odgadnięcia, więcej na ten temat może powiedzieć Stonewielder, ja nie będę nic sugerował. Poza tym Skrzypek i reszta kompanii ma jednak silnych przyjaciół, więc wątpię, żeby ktoś ryzykowałby dobranie im się do dupy.
Sprawa z Immasami czy smokami pozostaje otwarta, do interpretacji. Smoki nigdy nie były głównym elementem książki, raczej krążyły po różnych grotach. Immasowie żyją, ale też będą umierać. Poza tym chyba nie wszyscy otrzymali dar życia, tylko Ci obecni przy bitwie.


Wiedźmina nie czytałem, więc się nie wypowiem.
utrivv - 2012-05-11, 15:17
:
Jander napisał/a:
SPOILERY
Nie sądzę, żeby Icarium wrócił - historia zatoczyło koło, do bodajże drugiego tomu - tak samo wygląda jego pierwszy dialog z Mappo. Według mnie sporo pozostanie owiane tajemnicą. Autor pozostawił jednak sporo tropów po cyklu

Spoiler

Chodziło mi o to że Icarium konsekwentnie dążył do odzyskania pamięci - zbudował maszynę (fakt że niekompletną) otworzył w sobie nowe groty i nagle reset - nic się nie stało?
Całą jego historia to tylko zapychacz? Trudno to przyjąć zwłaszcza że Bezimienni w większości nie żyją więc coś jednak się zmieniło. Podobnie Ublala - raczej nie wygląda na nowego strażnika a do tego zupełnie bezsensowny okazał się wątek ze zbroją i maczugą - kilka snów i koniec

Jander - 2012-05-11, 17:46
:
Tak jak mówisz - jednak coś się zmieniło i może tym razem uda mu się odzyskać pamięć? Zwłaszcza, że Ublala nie ma świadomości kim jest Icarium, więc kolejny cykl może skończyć się inaczej. Z grotami też nic nie wiadomo. W ogóle niewiele wiemy co się stało po ostatnich wydarzeniach, ale cytując: "the story was going on before we started reading it, and continues after we're done." Tak jak pisałem, nie każdemu taki model będzie odpowiadał. Natomiast ogólnie rzecz biorąc książki Esslemonta mają być epilogiem dla serii, chociaż póki co kontynuuje inne wątki, niż rozwiązuje sprawę zakończenia OB.
Romulus - 2012-05-13, 11:32
:
O żesz, skończyłem. W zasadzie powinienem się napuszyć i napisać, że z końcem "Okaleczonego Boga" skończyła się pewna epoka :) W końcu czytałem te powieści kilka dobrych lat. Nawet nie pamiętam, w którym roku zacząłem. Na pewno nie w 2000 :) 2005? 2006? Monumentalność tego cyklu musi robić wrażenie na każdym, kto przez niego się przedrze.

Samej powieści jakoś nie potrafię ocenić i odnieść się do fabuły, bo aby to zrobić muszę przeczytać ten cykl ponownie. Tym razem od 1 do 10 tomu i bez naturalnych przerw między oczekiwaniem na ukazanie się kolejnej części. To może być niezła jazda. Obowiązkowa :)

BTW: widzę, że na Empikowym topie tom 2 "OB" wylądował na 11 miejscu.
Jander - 2012-05-13, 11:41
:
U mnie prawdopodobnie 2004, gdy na półkach w księgarni pojawiły się Przypływy Nocy.
Romulus napisał/a:
Samej powieści jakoś nie potrafię ocenić i odnieść się do fabuły, bo aby to zrobić muszę przeczytać ten cykl ponownie. Tym razem od 1 do 10 tomu i bez naturalnych przerw między oczekiwaniem na ukazanie się kolejnej części. To może być niezła jazda. Obowiązkowa

No nie żartuj, przecież nie musisz oceniać od razu całego cyklu, tylko sam ostatni tom, zakończenie.
Ja może przeczytam kiedyś całość w oryginale, ale ciężko powiedzieć kiedy autorzy skończą pisać - w tym roku na Zachodzie ukazała się jedna książka i wychodzą jeszcze dwie. Co prawda to nie sama Malazańska Księga Poległych, ale dla czytających ją to pozycje obowiązkowe.
Romulus - 2012-05-13, 14:27
:
Zakonczenie z pewnością nie jest zamknięte i zastanawiam się jeszcze czy mi to pasuje, bo po tylu tysiącach stron chętnie poznałbym losy co ważniejszych postaci. Podobał mi się jednak finał wątku Skrzypka (i, jak sądzę, najważniejszych jego kompanów), bo on był chyba najbardziej "domknięty". Z pewnością sięgnę po inne powieści Eriksona, jeśli będzie eksploatował ten świat a nawet bohaterów. Sam Karsa Orlong to spokojnie może być bohater ze dwóch trylogii czy tetralogii. Jak sobie przypominam co poniektóre wątki, to naprawdę jest tu sporo materiału do odrębnych powieści.

Mocne było rozwiązanie sprawy z Okaleczonym Bogiem i nurtuje mnie ta kwestia trochę, tj. czy musiało tak być.
islu - 2012-05-13, 15:08
:
Elektra napisał/a:
Tak na szybko zrobione. Może być? ;) Nie bardzo chce mi się wyciągać i jakoś rozkładać książki. A tak w ogóle one nie są różnej wysokości, tylko obwoluty krzywo się ułożyły. ;)
Ciekawa jestem, czy przy obecnym zamawianiu tego wydania, logo na wszystkich częściach jest takie samo.


Obrazek



Dziękuję :) (A jak wygląda okładka pod obwolutą? Jednolita w jakimś kolorze?)
Jakiś obraz jest :) Swoją drogą kolekcjonerka ok 90 zł za tom (rozumiem, że nie ma tutaj podziałów), a zwykłe wydanie (poza 1 tomem) w dwóch tomach po 35-39 zł, więc cenowo nie ma takiej dużej różnicy :)
Zaczęłam czytać 1 tom... Zapowiada się fajnie, jednak muszę wracać do spisu postaci żeby wszystko ogarniać ^^
Elektra - 2012-05-13, 16:04
:
islu napisał/a:
(A jak wygląda okładka pod obwolutą? Jednolita w jakimś kolorze?)

Jest dokładnie taki sam obrazek.

Nie ma podziału na tomy, czcionka jest znacznie bardziej przystępna (dobijała mnie ta z Bram Domu Umarłych), za to są to dość duże kobyły, do czytania wyłącznie w domu, na wygodnym fotelu lub przy stole. ;)
Romulus - 2012-05-13, 17:05
:
islu napisał/a:
Elektra napisał/a:
Tak na szybko zrobione. Może być? ;) Nie bardzo chce mi się wyciągać i jakoś rozkładać książki. A tak w ogóle one nie są różnej wysokości, tylko obwoluty krzywo się ułożyły. ;)
Ciekawa jestem, czy przy obecnym zamawianiu tego wydania, logo na wszystkich częściach jest takie samo.


Obrazek



Dziękuję :) (A jak wygląda okładka pod obwolutą? Jednolita w jakimś kolorze?)
Jakiś obraz jest :) Swoją drogą kolekcjonerka ok 90 zł za tom (rozumiem, że nie ma tutaj podziałów), a zwykłe wydanie (poza 1 tomem) w dwóch tomach po 35-39 zł, więc cenowo nie ma takiej dużej różnicy :)
Zaczęłam czytać 1 tom... Zapowiada się fajnie, jednak muszę wracać do spisu postaci żeby wszystko ogarniać ^^

Hahahahahaha. A co to będzie, kiedy zaczniesz kolejne tomy. W 1 wszystko jest ładne - zgrabne i powabne. Ogarnąć to łatwo. Ale jazda zaczyna się z każdym kolejnym tomem i trwa gdzieś do połowy jeśli chodzi o wprowadzanie nowych wątków i postaci.

Chyba zabiorę się jednak do ponownej lektury szybciej niż myślałem.
Tixon - 2012-05-13, 17:13
:
Romulus napisał/a:
W 1 wszystko jest ładne - zgrabne i powabne. Ogarnąć to łatwo. Ale jazda zaczyna się z każdym kolejnym tomem i trwa gdzieś do połowy jeśli chodzi o wprowadzanie nowych wątków i postaci.

E, nie. Pierwszy tom jest najtrudniejszy do ugryzienia. To takie wprowadzenie do świata MKP bez wprowadzenia. Czytelnik sam musi rozgryźć bohaterów, przeszłość, system magii. Da się ogarnąć, ale wymaga pewnego wysiłku ;)
islu - 2012-05-13, 17:15
:
Zdecydujcie się :P

Najgorsze, że 1 tom pożyczyłam, a dalej planuję zakup jednak przy niskim poziomie stanu gotówki oraz wysokim książek do przeczytania, pewnie to potrwa i będę musiała czytać 1 tom ponownie ^^
Romulus - 2012-05-13, 17:25
:
Tixon napisał/a:
Romulus napisał/a:
W 1 wszystko jest ładne - zgrabne i powabne. Ogarnąć to łatwo. Ale jazda zaczyna się z każdym kolejnym tomem i trwa gdzieś do połowy jeśli chodzi o wprowadzanie nowych wątków i postaci.

E, nie. Pierwszy tom jest najtrudniejszy do ugryzienia. To takie wprowadzenie do świata MKP bez wprowadzenia. Czytelnik sam musi rozgryźć bohaterów, przeszłość, system magii. Da się ogarnąć, ale wymaga pewnego wysiłku ;)

Niewielkiego wysiłku.
Nie znając nawet zarysu tego, co zamierzył sobie Erikson czytałem na pełny luzie. Problem był zasadniczo jeden: czy to na pewno 1 tom? Bo miałem wrażenie jakbym został wrzucony gdzieś w środek opowieści :) Wrażenie całkiem poprawne, bo Erikson wrzuca czytelnika w 1 tomie w środek opowieści i radź sobie człowieku :) Mnie się to podobało.
MadMill - 2012-05-13, 17:31
:
Wszystkich Was z trudnościami pierwszego tomu to pomyliło... od pierwszej sceny przecież ta książka wciąga, a jeżeli nie to znaczy że ten cykl nie jest dla was i tyle. Oczywiście, za każdym kolejnym czytaniem czerpie się z niego więcej przyjemności ponieważ człowiek się bardziej orientuje.
Tixon - 2012-05-13, 17:35
:
Romulus napisał/a:
Problem był zasadniczo jeden: czy to na pewno 1 tom? Bo miałem wrażenie jakbym został wrzucony gdzieś w środek opowieści Wrażenie całkiem poprawne, bo Erikson wrzuca czytelnika w 1 tomie w środek opowieści i radź sobie człowieku Mnie się to podobało.

Dokładnie - od razu na głęboką wodę. Fajne to jest, ale wymagające :>
MadMill napisał/a:
Wszystkich Was z trudnościami pierwszego tomu to pomyliło... od pierwszej sceny przecież ta książka wciąga, a jeżeli nie to znaczy że ten cykl nie jest dla was i tyle.

Bądź na tyle łaskaw, by nie mylić trudności z ogarnięciem świata z wciąganiem :>
Tomasz - 2012-05-13, 17:51
:
Romulus napisał/a:
Bo miałem wrażenie jakbym został wrzucony gdzieś w środek opowieści :) Wrażenie całkiem poprawne, bo Erikson wrzuca czytelnika w 1 tomie w środek opowieści i radź sobie człowieku :) Mnie się to podobało.

Mnie też. Świetny pomysł.
Jednocześnie wydaje mi się, że trudności z pierwszym tomem nie można mieć, bo on jest bardzo prosty. Łatwa niemal liniowa fabuła, losy paru postaci, wątki się nie plątają i nie łączą tak jak w późniejszych tomach.
I zgodzę się z MadMillem, że jak kogoś to od razu wciąga to nijak to dla niego nie jest wymagające. Dopiero potem zaczyna się gmatwanie, zwiększanie liczby wątków, postaci, poszerzanie miejsca wydarzeń, komplikacje zależności przeszłości z teraźniejszością itd.
Myślę Tixon, że to co piszesz, o tym, że było to wymagające to raczej efekt zbyt wielu lektur typowego sztampowego fantasy gdzie akcja zaczyna się od spokojnego miejsca, gdzie jakiś bohater coś tam sobie robi a potem powoli jest w coś wplątywany.
islu - 2012-05-13, 18:30
:
Wymyślacie :)

Nie pisałam, że książka nie wciąga, ani że jest zbyt wymagająca... Po prostu zaczynając coś nowego imiona bohaterów trzeba (przynajmniej ja tam mam) sobie przyswoić... Pewnie winą tego jest też fakt, że jednocześnie czytam Wegnera i Martina...
MadMill - 2012-05-13, 18:49
:
Ja nie mówię o ogarnięciu świata, tylko przyjemności czytania od pierwszej strony.
Tixon - 2012-05-13, 18:51
:
MadMill napisał/a:
Ja nie mówię o ogarnięciu świata, tylko przyjemności czytania od pierwszej strony.

A to przepraszam. Wydawało mi się, że pisałeś coś o trudności i pomyleniu. ;)
MadMill - 2012-05-13, 19:03
:
Tylko, że was pomyliło z tym psioczeniem na pierwszy tom :P
Walder Frey - 2012-05-17, 10:25
:
Ja przebiłem się tylko przez pierwsze cztery tomy. Stwierdziłem bowiem, że to trzeba ogarnąć jednym ciągiem, a przerwy w lekturze cyklu mi nie służą ( to samo tyczy się zresztą cyklu o Cainie Stovera- 3 tomy za mną, myślę o restarcie). Obiecałem sobie lekturę całości, jak już cykl zostanie ukończony. Jest. Wyjdzie nowe wydanie, będzie w sam raz. Tylko takie pytanie mam: czy jest tom, który przebija jakością "Bramy Domu Umarłych"? Z czterech przeczytanych przeze mnie był on zdecydownie najlepszy.
Pokusi się ktoś o chronologię według kryterium jakości?
Jander - 2012-05-17, 10:45
:
Bramy mnie akurat nie ruszyły mocno - zrzucam winę na czcionkę (cześć Shadow), momentami większym wysiłkiem było czytanie, niż przejmowanie się losami bohaterów. Poza tym mało Coltaine'a, a reszta tomu to przygody mojego "ulubionego" Nożownika.
Z mojej strony:
1. Wspomnienie Lodu
2. Okaleczony Bóg
3. Przypływy Nocy
4. reszta tomów
5. Myto Ogarów
Nie nazwałbym jednak tego kryterium jakości - myślę że całość stoi na równym poziomie, a kwestią gustów (OB i PN czytałem w oryginale i to podbija moją ocenę) jest, który tom komu będzie bardziej odpowiadał (z wyłączeniem Myta Ogarów, choć są też miłośnicy tego tomu).
Walder Frey napisał/a:
przerwy w lekturze cyklu mi nie służą

Ja raz przerwałem lekturę w połowie 7 części, jakoś się zmęczyłem. Wróciłem po miesiącu. A teraz mi szkoda jednak czasu na ponowne czytanie, gdy tyle innych, ciekawych rzeczy.
Walder Frey - 2012-05-17, 10:50
:
Jeśli "Bramy..." nie łapią się nawet na podium, to... To bardzo dobra wiadomość, znaczy- nie ma lipy :)
A o co chodzi z czcionką? Mała, owszem, ale to gruba książka jest. Mnie w każdym razie wciągnęła na tyle, ze nie zwracałem uwagi na czcionkę.

Z drugiej strony- "Wspomnienie Lodu" najlepsze? Serio?

@"A teraz mi szkoda jednak czasu na ponowne czytanie, gdy tyle innych, ciekawych rzeczy."
Są jednak rzeczy, do których warto wracać.
Romulus - 2012-05-17, 11:04
:
Również dałbym "Wspomnienie Lodu" na 1 miejsce. Ale z powodu niezdrowej fascynacji pewną bohaterką :P
Jander - 2012-05-17, 11:08
:
Dla mnie była stanowczo za mała, utrudniała czytanie ze zrozumieniem. Wątek militarny był ok, ale cała reszta mnie srogo zmęczyła.
Wspomnienie Lodu uważam za najmocniejsze ze wszystkich - Szare Miecze, Podpalacze Mostów, Anomander, Caladan i brak zapełniaczy stron, jak Crokus z poprzedniego tomu. Każdy wątek był ciekawy, chyba że jakiś wyparłem w pamięci.
Asuryan - 2012-05-18, 15:39
:
W końcu kupiłem i nie żałuję, księga wciągnęła mnie całkowicie. Zakończenie sagi jest epickie, Erikson wspiął się w nim na wyżyny mego rankingu najlepszych pisarzy fantasy. Udało się mu zapętlić wątki ze wszystkich poprzednich dziewięciu części z rozmachem zapierającym dech w piersiach. Więcej napisać nie mogę by nie psuć innym przyjemności z czytania.
Jander - 2012-05-18, 16:03
:
Asuryan napisał/a:
Więcej napisać nie mogę by nie psuć innym przyjemności z czytania.

Oznacz spojlery i pisz, parę osób też już skończyło. ;)
Asthariel - 2012-05-28, 18:18
:
Przeczytałem ostatni tom. 640 stron poszło w dwa dni. Generalnie, mogę już umrzeć. Są niedociągnięcia, urwane wątki, epilog mógłby być dłuższy, ale oceniając całokształt, mogę to wszystko wybaczyć. Śmiałem się, płakałem, byłem zdumiony i zachwycony. Dla mnie, Erikson jest królem fantasy, i Martin może mu buty czyścić.
Ajmdemen - 2012-05-29, 19:08
:
Jander napisał/a:
SPOILERY
W sumie niewiele trzeba pamiętać - najważniejsze to: Anomander zabija Kaptura (którego rolę przejmują Podpalacze Mostów) Dragnipurem, to samo z Rake'em robi Dassem, Matka Ciemności powraca, a Dragnipur zostaje zniszczony przez Caladana Brooda. Reszta wydarzeń jest praktycznie nieistotna dla dalszych tomów.

Swoją drogą ktoś już skończył ostatni tom?


Dobry człowieku, jakbyś jeszcze tak zaspoilerował mi przedostatni tom, bo też już niewiele pamiętam (chyba ponad rok temu czytałem) a właśnie biorę się za ostatni :)

Swoją drogą chyba niedługo wezmę urlop w pracy, żeby przeczytać całą sagę za jednym zamachem i w końcu ogarnąć te wszystkie wątki :D roczne przerwy to zdecydowanie za dużo.
Asthariel - 2012-05-29, 19:16
:
Jeśli nie pamiętasz 9 tomu, to 10 ci się nie opłaca czytać - tyle wątków, że po protu nie da się streścić tak, aby pokryć cały materiał poruszony w Okaleczonym. Przeczytaj od nowa przynajmniej Pył snów.
Jander - 2012-05-30, 12:04
:
Podpisuję się pod powyższym - ostatnie dwie części są ze sobą nierozerwalne, więc jeśli chcesz czerpać pełną przyjemność to musisz przynajmniej przeglądnąć 9 tom. Ważnych wydarzeń jest zbyt dużo, żeby to łatwo streścić, a sam czytałem zaraz po premierze.
utrivv - 2012-05-30, 12:50
:
Spoiler. Streszczę:Tavore idzie i wpada na jaszczury z 5 gęstości, jaszczury z czwartej gęstości wpadają na jaszczury z piątej, Icarium nadlatuje i się wtrąca, Draconus przybywając na świat omyłkowo zabija wszystkich Barghastów, Tool traci wszystko co może stracić Imass oprócz dzieci. Spoiler
Asuryan - 2012-05-30, 23:24
:
W ostatnim tomie, w armii pod dowództwem Królowej Bolkando, przypadkiem nie ma żadnych żywych Barghastów? :mrgreen:
utrivv - 2012-05-31, 08:02
:
Są ale oni się nie liczą bo to po prostu najemnicy. W jej armii są też Segulah co pokazuje że to osoba nieprzeciętne.
Asuryan - 2012-05-31, 12:44
:
Nie napisałeś wszystkich liczących się, tylko wszystkich... a poza tym w Okaleczonym Bogu jest wyjaśnione dlaczego ten cały klan stał się najemnym.
utrivv - 2012-05-31, 12:49
:
Gdybym napisał wszystko nie było by niespodzianki... synu Trake'a
You Know My Name - 2012-06-01, 21:46
:
Przypominam sobie pierwsze tomy MKP i jestem pod wrażeniem zakończeń większości tomów. Tyle wspaniałych, bezsensownych śmierci i porażek. waśni. Cymes.
Tixon - 2012-06-10, 23:47
:
Dom Łańcuchów <nie bez przeszkód> za mną.
Erikosn po raz kolejny porwał mnie opowieścią, chociaż nie taką, na jaka liczyłem. Oczekiwałem zemsty za Sznur Psów, powolnego marszu przeciwko Tornadzie, szkoleniu żołnierzy, rozgrywkom w pustynnym obozie, w końcu decydującej bitwy, a tu... pierwsza setka stron poświęcona jakiemuś ambitnemu wojennemu wodzowi (z trzyosobową armią) z innej strony świata i w lekko zmienionej konwencji. Ale i tak mnie zainteresowało. Dopiero pod końcówkę skojarzyłem, że występował on już w drugim tomie, ale nie odgrywał zbyt wielkiej roli. I to kolejna świetna cecha Eriksona - postacie odgrywające drugo- czy trzeciorzędną rolę w jednym tomie, mogą stać się pierwszoplanowymi w kolejnym (tak jak Pięść Przybocznej, czy Szpon). Nigdy nie wiadomo, co wydawało by się, że zwykła postać może skrywać.
Niemniej szkoda, że czwarty tom jest mniej epicko-spektakularny, zwłaszcza, że często są odwołania do tomu drugiego (a tam walk było sporo i był Sznur Psów, którego do tej pory nic nie przebiło) i trzeciego. Za mało bitew, o które aż się prosiło - dwa starcia z Leomanem to ledwo przystawki przed główna bitwą, która też nie była jakoś szczególnie dramatyczna, jeśli porównać ją z końcówką Wspomnienia.
Brakuje też nowych porywających bohaterów na miarę pani Zawiść, (chociaż Wędrowiec jest bardzo ciekawą postacią, ale mało go, mało) ale i tak jest dobrze. Choćby możliwość patrzenia jak pomiatani są Tiste Liosan, jest warta czytania.
W sumie - dobry tom, ale nie najlepszy.
Jander - 2012-06-11, 00:04
:
Tixon napisał/a:
Oczekiwałem zemsty za Sznur Psów

Nie oczekuj od Eriksona takich rzeczy.
Tom niezły, ale raczej służy ustawieniu pionków do dalszej rozgrywki, niż samej akcji (Karsa, Łowcy Kości no i 5 tom).
Romulus - 2012-06-11, 10:15
:
Tixon napisał/a:
Dom Łańcuchów <nie bez przeszkód> za mną.
Erikosn po raz kolejny porwał mnie opowieścią, chociaż nie taką, na jaka liczyłem. Oczekiwałem zemsty za Sznur Psów, powolnego marszu przeciwko Tornadzie, szkoleniu żołnierzy, rozgrywkom w pustynnym obozie, w końcu decydującej bitwy, a tu... pierwsza setka stron poświęcona jakiemuś ambitnemu wojennemu wodzowi (z trzyosobową armią) z innej strony świata i w lekko zmienionej konwencji. Ale i tak mnie zainteresowało. Dopiero pod końcówkę skojarzyłem, że występował on już w drugim tomie, ale nie odgrywał zbyt wielkiej roli. I to kolejna świetna cecha Eriksona - postacie odgrywające drugo- czy trzeciorzędną rolę w jednym tomie, mogą stać się pierwszoplanowymi w kolejnym (tak jak Pięść Przybocznej, czy Szpon). Nigdy nie wiadomo, co wydawało by się, że zwykła postać może skrywać.
Niemniej szkoda, że czwarty tom jest mniej epicko-spektakularny, zwłaszcza, że często są odwołania do tomu drugiego (a tam walk było sporo i był Sznur Psów, którego do tej pory nic nie przebiło) i trzeciego. Za mało bitew, o które aż się prosiło - dwa starcia z Leomanem to ledwo przystawki przed główna bitwą, która też nie była jakoś szczególnie dramatyczna, jeśli porównać ją z końcówką Wspomnienia.
Brakuje też nowych porywających bohaterów na miarę pani Zawiść, (chociaż Wędrowiec jest bardzo ciekawą postacią, ale mało go, mało) ale i tak jest dobrze. Choćby możliwość patrzenia jak pomiatani są Tiste Liosan, jest warta czytania.
W sumie - dobry tom, ale nie najlepszy.

Piszesz o tej powieści i nie wspomniałeś ani razu Karsy Orlonga --_- Dziwne :)

A poczekaj aż zaczniesz tom 5. Zdziwisz się okrutnie :)
ASX76 - 2012-06-11, 10:38
:
Romulus napisał/a:


A poczekaj aż zaczniesz tom 5. Zdziwisz się okrutnie :)


Oby nie tak jak ja. --_-
Tixon - 2012-06-11, 10:56
:
Romulus napisał/a:
Piszesz o tej powieści i nie wspomniałeś ani razu Karsy Orlonga Dziwne

Nie? :>
Tiuxon napisał/a:
a tu... pierwsza setka stron poświęcona jakiemuś ambitnemu wojennemu wodzowi (z trzyosobową armią) z innej strony świata i w lekko zmienionej konwencji. Ale i tak mnie zainteresowało.

Romulus napisał/a:
A poczekaj aż zaczniesz tom 5. Zdziwisz się okrutnie

Wiem, że jest inna od poprzednich, wiem ;)
ASX76 - 2012-06-11, 11:23
:
Tixon napisał/a:

Wiem, że jest inna od poprzednich, wiem ;)


Koszmar. --_-
Jander - 2012-06-11, 11:30
:
Doskonała. :mrgreen:
Romulus - 2012-06-11, 15:01
:
Jander napisał/a:
Doskonała. :mrgreen:

No właśnie. Trudno nie docenić Eriksona za to, że - tak jakby - zaczynał sagę od początku, od całkowicie innej strony i nie masz pojęcia, jak to się ma do reszty :) I to wszystko w zaplanowanej połowie całej MKP. Wówczas można było zwątpić w autora :) Bo jesteś niby w połowie a i tak nie ogarniasz, o co chodzi.
Tomasz - 2012-06-11, 20:14
:
A tam zaraz od początku. A piąty tom to rewelacja. Genialny. To, że Erikson każdy tom pisze inaczej to też jego zaleta.
Tixon - 2012-08-14, 20:21
:
Przypływ nocy.
Jander napisał/a:
Doskonała.

Romulus napisał/a:
No właśnie.

Tomasz napisał/a:
piąty tom to rewelacja. Genialny.

Panowie, pozwólcie, że się z wami zgodzę.
Piąty tom za mną i jestem nad wyraz zadowolony. Erikson - po czterech tomach - znowu mnie zaciekawił opowiadaną historią. Powoli historia zaczyna się łączyć (zwłoki Edur z 3 tomu, przykuty Edur z 4), ale nie za szybko. Zmagania o narodziny imperium do samego końca utrzymane są w napięciu, stopień intryg również mi się podobał. Pojawiają się rewelacyjne nowe postacie : Rhulad (nie cierpię drania, ale jak fajnie i niejednoznacznie wykreowany bohater), Theol i Bugg (ten duet niszczy wszystko co było do tej pory), członkowie Karmazynowej Gwardii (to dopiero jej epicka jazda, nie mogę się doczekać, aż będzie z nimi bliższe spotkanie).
Niestety, zabrakło mi epickich starć, za dużo bitew rozwiązuje magia i następuje rzeź.
Podsumowując - dobry tom, niedługo biorę się za następny.

A przy okazji widzieliście nowe wydanie Ogrodów? Mrrrau :


Tomasz - 2012-08-14, 20:58
:
Widzieliśmy. Tyle, że okładka bardzo miękka, nawet bez skrzydełek i jeszcze przy tym formacie rogi ma zagięte zanim się pojawia na półkach księgarń.
Do kitu. Liczyłem chociaż na skrzydełka, coby miały okładki większą trwałość. A tak chyba jednak się nie skuszę skoro mam stare wydanie w całości.
onceuponatime - 2012-08-14, 22:57
:
Bez przesady z tą trwałością. Na pewno lepsze od zyskowej PLiO. Po jednym czytaniu książka jest jak nowa, czego nie mogę powiedzieć o wcześniej wymienionej sadze.
Jander - 2012-08-20, 00:43
:
Tixon napisał/a:
Niestety, zabrakło mi epickich starć, za dużo bitew rozwiązuje magia i następuje rzeź.

Mnie to zadowalało, a momentami miałem minę jak Tyrion po użyciu wildfire. Z moich ulubionych postaci tej części to jeszcze Ceda, ostatnia z nim scena to piękna epickość. W ogóle Erikson musi mieć duszę ryzykanta, skoro w połowie dekalogii napisał część prawie zupełnie nie związaną w poprzednimi czteroma.
A u mnie na czytniku grzeje się The Forge of Darkness, czyli pierwszy tom trylogii o Tiste Andii.
You Know My Name - 2012-08-20, 22:53
:
Zbliżam się do końca Myta Łogarów. Bardzo podoba mi się lekko zmieniona narracja. Całość oczywiście przytłaczają dialogi Anomandarisa ze współ(???)ziomkami, choć tekstem książki jest jedna z mądrości Iskarala Krosta. Ta o bogach, ascendentach i kobiecych pośladkach.
utrivv - 2012-08-31, 13:14
:
You Know My Name napisał/a:

Erikson powoli zbliża się do końca. Pył Snów Wymarsz jest całkiem niezły.

A co sądzisz o sposobie przybycia Draconusa?
You Know My Name - 2012-08-31, 13:37
:
Jeszcze przede mną. Czyżby szykowało się deus-sex-machina //mysli
utrivv - 2012-08-31, 13:46
:

You Know My Name - 2012-09-15, 12:03
:
Znowu to za co kocham Eriksona - zbliża się odświeżająca rzeź na koniec tomu. Pył snów ma się ku końcowi, apetyty rosną.
Mam takie pytanie - czy nazwa Forkrul Assail jest znacząca, czyli czy to były początkowo "ukochane dzieci Krula"?
Shadowmage - 2012-09-15, 12:12
:
Raczej nie, bo to co spotkało ich boga jest inne od losów K'rula.
Jander - 2012-09-15, 12:17
:
Nie można tego wykluczyć. //mysli
Shadowmage - 2012-09-15, 12:19
:
Dlatego napisałem, że chyba nie. Niemniej wydarzenia z ostatniego tomu jakoś na to nie wskazują; zakładałbym, że K'rul coś by o tym chlapnął :P
Jander - 2012-09-15, 12:23
:
Myślę, że o K'rulu i tak więcej rzeczy nie wiemy niż wiemy.
utrivv - 2012-09-17, 09:59
:
Sądzę że z K'rulem by se tak nie zagrali, Pradawni naprawdę potrafią dokopać a K'rull był wtedy jednym z głównych graczy.
You Know My Name - 2012-09-29, 10:38
:
SPOJLERY i nie tylko
Za mną około 1/3 Okaleczonego Boga Kolanse i wracają pytania:
Tiste: Andii są dziećmi Matki Ciemności, Liosan Ojca Światło a Edur bękartami obojga.
Zagadkowa jest postać Osserca, który w DŁ lub ŁK występuje w rozmowach z L'orikiem jako Ojciec Światło a gdzie indziej jako syn Ojca Światło.
Kwestia jednopochwyconych Andii: w PS Liosan uzyskują drugą postać pijąc krew prawdziwych smoków, wcześniej były retrospekcje z Anomanderem i Ossercem sugerujące zmiennokształtność jako efekt związków seksualnych z T'iam (Siostry Zmierch, Brzask i Cętka). Pewnie obie wersje są prawdziwe, choć pozostaje pytanie jak jednopochwyconymi stali się najstarsi (???) znani Andii czyli Anomander i Silchas.
Wiąże się z tym pytanie o Olar Ethil, która jest uważana za pierwszą jednopochwyconą, której "potomstwem" są wszyscy jednopochwyceni i d'iversi (może tylko wśród Tlanów i ludzi).
Czy Tlanowie i ludzie są efektem ewolucji Eres'ali?

To na początek, jeżeli jakieś pytania mi się przypomną to napiszę. Oczywiście na pytania dotyczące Tiste odpowiedź da zapewne nowa trylogia Eriksona.
Jander - 2012-09-29, 10:58
:
Osserc to syn Ojca Światło, tak jak Anomander to syn Matki Ciemność. Może błąd tłumacza.
Olar Ethil to w ogóle tajemnicza postać - byłem i w sumie jestem dalej przekonany, że to inkarnacja Pożogi.
utrivv - 2012-10-01, 12:34
:
Olar Ethil to jeden z avatarów Pożogi - nie sama Pożoga (bo jak wiemy gdyby się obudziła nastąpił by koniec ziemi) i nie jedyny avatar choć prawie na pewno najstarszy i najpotężniejszy. Niestety Olar znacznie osłabła po odbyciu rytuału.

Silchas i Anomander pili krew Tiam więc tak jakby takiego protosmoka, matki smoków. Dlatego nie tyle są smokami co prastarymi smokami - tak jak towarzyszka Anomandera.
Sama Tiam zapewne jest nie tyle osobą co ideą (takim bogiem jakby) więc zapewne po zabiciu się odradza. Nie jest jasne czy oni naprawdę napili się tej krwi czy też w tym przypadku to jednak metafora. Podobno nawa książka SE wszystko miesza i nic się nie zgadza.
You Know My Name - 2012-10-03, 19:58
:
Koniec, może trochę za mało epicki. Za to epilogi świetne. Co do samego zakończenia to wcześniejsze podejrzenia się mniej - więcej potwierdziły.
Opera Maxima gatunku, bez dwu zdań.
sanatok - 2012-10-03, 22:21
:
You Know My Name napisał/a:
Opera Maxima gatunku, bez dwu zdań.


W ten sposób zachęcony, dzisiejszą noc poświęcam na odrabianie zaległości fantastycznych.
Jander - 2012-10-03, 22:44
:
utrivv napisał/a:
Podobno nawa książka SE wszystko miesza i nic się nie zgadza.

Prolog wskazuje, że o to mu chodziło.
Mag - mi epickości w zupełności wystarczyło.
sanatok - planujesz przeczytać całego Eriksona dzisiejszej nocy? Poinformowałeś komisję rekordów Guinessa?
sanatok - 2012-10-03, 22:56
:
Jander napisał/a:
sanatok - planujesz przeczytać całego Eriksona dzisiejszej nocy? Poinformowałeś komisję rekordów Guinessa?


Nie, Ogrody Księżyca tylko.
Tixon - 2012-10-03, 22:57
:
Powodzenia :mrgreen:
Młodzik - 2012-10-04, 08:26
:
Powiedzcie mi proszę jedną rzecz. Eriksonem interesuję się od jakiegoś czasu i chciałem zabrać się za "Malazańską Księgę Poległych" tym bardziej, że "Okaleczony Bóg" miał być jej ostatnim tomem. To czymże jest książka, która wyszła/wychodzi za oceanem - "Forge of Darkness"?
Romulus - 2012-10-04, 08:35
:
Początkiem trylogii osadzonej w tym świecie. Nie czytałem, ale wnosząc z tego co pisze Jander, chyba nie ma sensu jej zaczynać bez znajomosci MKP.

Już MKP jest ostro skomplikowana fabularnie i - hmmmm - ontologicznie - więc lepiej nie zaczynaj od tej trylogii. Zapewniam, że sama MKP przyprawi cię o solidny wysiłek.
You Know My Name - 2012-10-04, 08:37
:
OB kończy MKP, definitywnie, ale nie kończy uniwersum, które jest całkiem sporawe, więc różnej maści bajędy mogą się tam dziać. Szczególnie wcześniej.
Młodzik - 2012-10-04, 08:57
:
Dzięki wielkie. Po prostu nie znoszę niedokończonych cykli, dlatego wolałem się upewnić. W takim razie mogę powoli brać się do czytania.
Jander - 2012-10-04, 09:45
:
MKP jest jak najbardziej dokończone.
Natomiast kontynuacje pewnych wątków pisze współautor świata Ian C. Esslemon - u nas wydane zostały póki co dwie książki z pięciu. Jednak poznanie ich nie jest niezbędne do zrozumienia i docenienia MKP.
utrivv - 2012-10-08, 12:07
:
Młodzik napisał/a:
Powiedzcie mi proszę jedną rzecz. Eriksonem interesuję się od jakiegoś czasu i chciałem zabrać się za "Malazańską Księgę Poległych" tym bardziej, że "Okaleczony Bóg" miał być jej ostatnim tomem. To czymże jest książka, która wyszła/wychodzi za oceanem - "Forge of Darkness"?

Akcja "Forge of Darkness" toczy się milion lat przed wydarzeniami Malazańskiej. Plus minus.
Jander - 2012-10-08, 15:49
:
utrivv napisał/a:
Akcja "Forge of Darkness" toczy się milion lat przed wydarzeniami Malazańskiej. Plus minus.

I robi z rzeczy, które wydają nam się faktami mity, niewiele mające wspólnego z rzeczywistością.
http://wszystkosiekojarzy...czesc-pierwsza/
utrivv - 2012-10-09, 08:18
:
Jander napisał/a:
utrivv napisał/a:
"Forge of Darkness"

I robi z rzeczy, które wydają nam się faktami mity, niewiele mające wspólnego z rzeczywistością.
http://wszystkosiekojarzy...czesc-pierwsza/

Oczywiście nie należy zapominać że SE jest zwolennikiem tezy że błądzić jest rzeczą ludzką i on bardzo często błądzi że wspomnę tylko chronologie Malazańskiej. Mówiąc wprost nie wiadomo która nieścisłość czy zmiana jest zamierzona a która jest wynikiem błędu, zapomnienia, roztargnienia, nie zwracania uwagi na szczegóły i niefrasobliwości.
Ja mu to wybaczam :)
Jander - 2012-10-09, 18:32
:
Cytując artykuł: "Steven Erikson stworzył dziesięć grubych tomów, w których mity przedstawił jako fakty, stworzył wokół tego rzeszę fanów i fanatyków – a potem dopiero napisał co się naprawdę wydarzyło [...] gwoli ścisłości – akcja „Forge of Darkness” to tak naprawdę opowieść jednej osoby, więc to też może nie być wersja „prawdziwa” – cudzysłów stąd, że naprawdę ciężko mówić o prawdziwej wersji świata, który istnieje tylko na kartach papieru i w głowie Eriksona"
utrivv - 2012-10-10, 08:14
:
Przeczytałem ale zauważyłem że autor przemilcza wyjątkową niefrasobliwość autora w podejściu do szczegółów (do tego stopnia że wszyscy są już zgodni że pierwszy tom nie należy do cyklu bo każdej wiadomości tam podanej autor konsekwentnie zaprzecza w kolejnych książkach, nie można też stworzyć mapy świata bo kontynenty zmieniają kształt i rozmiar gdy to autorowi pasuje, daty są podawane bez ładu i składu, najwyraźniej czas płynie wolniej lub szybciej w zależności od miejsca)

Co najważniejsze sam autor zdaje sobie z tego wszystkiego sprawę ale uważa że to nieistotne :)
Tixon - 2012-10-11, 22:24
:
I szósty tom Malazańskiej Księgi Poległych za mną. Książka już idzie siłą rozpędu cyklu i nie jestem w stanie ocenić jej niezależnie. W sumie jest to co zwykle - dużo humoru(w tej części prym wiodą chyba duchy Apsalar), dużo smutku, trochę przemyśleń, trochę intryg. Jednak nadal jest więcej zagadek niż odpowiedzi i chyba to się nie zmieni.
Od ostatnich dwustu stron wręcz nie mogłem się oderwać, spodziewałem się też, że ostatecznie zginie trochę więcej osób. Na szczęście, jeszcze nie nadszedł ich czas.
Muszę teraz odetchnąć od typowej fantastyki. Sięgnę sobie po klasykę.

Smutną wiadomością jest to, że skończył mi się Erikson.
MrSpellu - 2012-10-26, 12:21
:
Dzisiaj na porannym kibelku przeczytałem prolog do Malazańskiej... Świat może mi się spodobać, ale jakoś tak topornie szło.
Tixon - 2012-10-26, 12:24
:
Przyzwyczaj się. Początek może być nieco toporny, może się ciężko czytać. Ale warto się przez to przebić.
sanatok - 2012-10-26, 12:26
:
Tixon napisał/a:
Przyzwyczaj się. Początek może być nieco toporny, może się ciężko czytać. Ale warto się przez to przebić.


Obyś się nie mylił, bo po Ogrodach Księżyca jakoś mi się nie śpieszy do kolejnej części.
Jander - 2012-10-26, 12:30
:
Ogrody są moim zdaniem najsłabsze, dopiero jak następne tomy nie przypadną do gustu, można rezygnować.
MrSpellu - 2012-10-26, 12:34
:
Jander napisał/a:
Ogrody są moim zdaniem najsłabsze, dopiero jak następne tomy nie przypadną do gustu, można rezygnować.


sanatok napisał/a:
Obyś się nie mylił, bo po Ogrodach Księżyca jakoś mi się nie śpieszy do kolejnej części.

Chcecie mi wmówić, ze muszę się przerąbać przez cały tom zasieków, by zacząć czerpać przyjemność z lektury?!
sanatok - 2012-10-26, 12:35
:
No tak, a od 8 tomu to się dopiero zaczyna perełka :P
Jander - 2012-10-26, 12:46
:
Milcz Spellu, dopiero skończyłeś prolog.
Ogrody są niezłe, ale dalsze tomy są znakomite.
MrSpellu - 2012-10-26, 13:24
:
Jander napisał/a:
Milcz Spellu, dopiero skończyłeś prolog.

A już tyle emocji //spell
Luinloth - 2012-10-26, 13:51
:
Jander napisał/a:
Milcz Spellu, dopiero skończyłeś prolog.
Ogrody są niezłe, ale dalsze tomy są znakomite.
Dokładnie. Ogrody rozkręcają się za połową i wręcz galopują w końcówce, a w kolejnych tomach tempo końcówki się utrzymuje. Nie ma się co zrażać początkiem.
MrSpellu - 2012-10-26, 13:57
:
Nie zrażam, się. Ale zasugerowałem opinią sanatok.
ASX76 - 2012-10-26, 17:13
:
MrSpellu napisał/a:
Nie zrażam, się. Ale zasugerowałem opinią sanatok.


Nie mógłbyś czasem zasugerować się opinią ASX-a i sięgnąć po choćby pierwszą część cyklu "Pieśń Lodu i Ognia" G.R.R. Martina? Znacznie ciekawsze i o wiele bardziej realistyczne, że o lepszym stylu pisarskim nie wspomnę.
Erikson, zwłaszcza w początkowych książkach "MKP" wypada dość topornie.
Tomasz - 2012-10-26, 17:31
:
Spellu, teraz po opinii ASXa po prostu musisz dalej czytać MKP. Z Martinem poczekaj, aż skończy pisać cykl, wtedy sobie całość łykniesz. :mrgreen:
Młodzik - 2012-10-26, 17:50
:
ASX76 napisał/a:

Nie mógłbyś czasem zasugerować się opinią ASX-a i sięgnąć po choćby pierwszą część cyklu "Pieśń Lodu i Ognia" G.R.R. Martina? Znacznie ciekawsze i o wiele bardziej realistyczne, że o lepszym stylu pisarskim nie wspomnę.
Erikson, zwłaszcza w początkowych książkach "MKP" wypada dość topornie.

Khem, jeśli wierzyć fanom Eriksona, to jakość poszczególnych części jest wprost proporcjonalna do ich numerku. W przypadku Pieśni Lodu i Ognia - odwrotnie proporcjonalna :P .
Romulus - 2012-10-26, 19:08
:
Młodzik napisał/a:
ASX76 napisał/a:

Nie mógłbyś czasem zasugerować się opinią ASX-a i sięgnąć po choćby pierwszą część cyklu "Pieśń Lodu i Ognia" G.R.R. Martina? Znacznie ciekawsze i o wiele bardziej realistyczne, że o lepszym stylu pisarskim nie wspomnę.
Erikson, zwłaszcza w początkowych książkach "MKP" wypada dość topornie.

Khem, jeśli wierzyć fanom Eriksona, to jakość poszczególnych części jest wprost proporcjonalna do ich numerku. W przypadku Pieśni Lodu i Ognia - odwrotnie proporcjonalna :P .

Pod tym mógłbym się podpisać. Aczkolwiek PLiO zaczyna się kiepścić, moim zdaniem, dopiero od "Uczty...". Ale MKP rzeczywiście zyskuje z każdym kolejnym tomem.
Tixon - 2012-10-26, 19:12
:
Romulus napisał/a:
Aczkolwiek PLiO zaczyna się kiepścić, moim zdaniem, dopiero od "Uczty...". Ale MKP rzeczywiście zyskuje z każdym kolejnym tomem

Ja się pod tym podpisuję.
ASX76 napisał/a:
Nie mógłbyś czasem zasugerować się opinią ASX-a i sięgnąć po choćby pierwszą część cyklu "Pieśń Lodu i Ognia" G.R.R. Martina? Znacznie ciekawsze i o wiele bardziej realistyczne, że o lepszym stylu pisarskim nie wspomnę.

Tylko w przypadku Pieśni, ten realizm ma dwa ostrza. A w ogóle, to ASXie, masz od tego inny temat.
ASX76 - 2012-10-26, 19:35
:
Zrozumcie, obywatele Republiki pod dyktaturą Augustusa, że zniechęcając Mr Spella do Eriksona, tym samym go zachęciłem, gdyż moje działania na forum zazwyczaj osiągają efekt odwrotny od zamierzonego.
Czekam na zasłużony medal. :-P
MrSpellu - 2012-10-26, 19:54
:
Tomasz napisał/a:
Spellu, teraz po opinii ASXa po prostu musisz dalej czytać MKP

No, zacisnąłem zęby, władowałem się do wanny i dojechałem do portalu prowadzącego do stolicy. Ale to zrobiłem zanim przeczytałem wypociny ASXa.

Tomasz napisał/a:
Z Martinem poczekaj, aż skończy pisać cykl, wtedy sobie całość łykniesz.

Nie czuję takiej potrzeby.

ASX, znowu pieprzysz o realizmie w sadze fantasy? srsly?
Rozumiem, że chodzi ci o "wiarygodność".
Shadowmage - 2012-10-26, 20:03
:
Może mu chodzi o cechy tzw. hard fantasy? Chociaż w sumie po ASXie nie należy spodziewać się sensu :)
MrSpellu - 2012-10-26, 20:06
:
Shadowmage napisał/a:
Może mu chodzi o cechy tzw. hard fantasy?

Hmm... czyli chodzi o wiarygodność świata przedstawionego.
ASX76 - 2012-10-26, 20:09
:
MrSpellu napisał/a:

Hmm... czyli chodzi o wiarygodność świata przedstawionego.


Także kreacji postaci i związków przyczynowo-skutkowych.
MadMill - 2012-10-26, 20:11
:
No to ASX teraz nam strzeli przykładami... czekamy...
MrSpellu - 2012-10-26, 20:23
:


Nie mogłem się powstrzymać...
Shadowmage - 2012-10-26, 20:28
:
MrSpellu napisał/a:
Shadowmage napisał/a:
Może mu chodzi o cechy tzw. hard fantasy?

Hmm... czyli chodzi o wiarygodność świata przedstawionego.
No nie do końca - raczej o realia świata przedstawionego, w którym zasady funkcjonowania sił nadprzyrodzonych są jak u nas mniej więcej :P
MrSpellu - 2012-10-26, 20:33
:
Shadowmage napisał/a:
raczej o realia świata przedstawionego, w którym zasady funkcjonowania sił nadprzyrodzonych są jak u nas mniej więcej

Wyjaśnij.
Shadowmage - 2012-10-26, 20:49
:
To taki termin co robił furorę parę lat temu i był w sumie wewnętrznie sprzeczny :) W założeniach to fantasy, które nie ma magii itp. i świat przedstawiony działał na takich samych zasadach fizyki jak nasz. Co przy okazji nie przeszkadzało, żeby od czasu do czasu jakiś smok czy dziwny stwór się przypałętał. Chyba największym ciosem okazało się finalnie, że cykle, które miały służyć za przykłady, w końcu i tak ewoluowały zwykle w typowe fantasy z magią.

Wiarygodność świata przedstawionego rozumiem inaczej: poprzez wewnętrzną spójność jego założeń.
Młodzik - 2012-10-26, 20:53
:
Ej, czy tylko ja dzielę fantastykę na realistyczną i odrealnioną? Tzn. poza elementem fantastycznym, wszystkie inne cechy realizmu zachowane, czyli ciąg przyczynowo skutkowy, logika wydarzeń, wiarygodni bohaterowie, etc?
Shadowmage - 2012-10-26, 20:54
:
Nie, tak się dzieli literaturę na dobrą i gównianą :P
Młodzik - 2012-10-26, 20:57
:
Gombrowicza spuszczać, wstydziłbyś się.
Shadowmage - 2012-10-26, 21:04
:
Cóż, rysowanie grubej kreski zawsze powoduje straty :D
MrSpellu - 2012-10-26, 21:06
:
Shadowmage napisał/a:
Wiarygodność świata przedstawionego rozumiem inaczej: poprzez wewnętrzną spójność jego założeń.

Tak i ja też to rozumiem, bo to o czym piszesz wyżej, to by mi pasowało (ale też nie do końca) do pewnych założeń realizmu magicznego.

Dobra, do dyskusji wrócę po kolacji i dwóch filmach (o ile żona mi pozwoli).
Fidel-F2 - 2012-10-27, 06:11
:
Kończę pierwszy tom, z 10% mi zostało. Szału nie ma ale tragedii też. Miejscami zagina mieliznami, miejscamiwsysa. Trochę to przesadnie nadęte i logika wyższego poziomu bywa umowna ale daje radę.
Jander - 2012-11-08, 14:17
:
Jako że wyjątkowo całość wróciła na moją półkę, to wrzucam bling-bling:

To, że 5 tom mam w oryginale zupełnie mi nie przeszkadza, każda kolekcja musi mieć czarną owcę. Zresztą, gdybym miał polską wersję to chyba nie zmieściłoby mi się już na półce - teraz jest na styk.
*kurz 19.99$
dworkin - 2012-11-08, 15:53
:
Apologetyzacja rozrywkowości Eganem. Sprytnie.
MrSpellu - 2012-11-08, 21:24
:
urwał, mam jeszcze metr do przeczytania --_-
Jander - 2012-11-08, 22:16
:
dworkin napisał/a:
Apologetyzacja rozrywkowości Eganem. Sprytnie.

To chyba lepiej niż Engelsem. //spell
Romulus - 2013-01-25, 17:18
:
Coraz bardziej nakręcam się na kupowanie nowych, ładnych wydań MKP. Tylko co zrobić z poprzednimi. To znaczy wiem: jak nie będzie można wymienić to oddam do książnicy miejskiej, niech naród chłonie :) Jakby kto miał jakieś rozsądne propozycje odnośnie wymiany to zapraszam na PW. Nie mam koncepcji jak to zrobić. Czy tom po tomie - w miarę kupowania nowych wydań, czy wszystko razem.
Shadowmage - 2013-01-25, 17:30
:
A ja dzisiaj trzymałem tom 4 w ręku i podziękuję. Wolę wcześniejsze dwa mniejsze, które przynajmniej jakoś da się trzymać. Jeszcze jakby była twarda oprawa to jakoś by szło, a tak książka się "rozlewa".
Młodzik - 2013-01-25, 17:33
:
Akurat zacząłem zbieranie MKP w nowym wydaniu, ale będę musiał je zabunkrować przed siostrą. Po jej czytaniu książka będzie się nadawała tylko na przemiał.
ASX76 - 2013-01-25, 20:00
:
Shadowmage napisał/a:
A ja dzisiaj trzymałem tom 4 w ręku i podziękuję. Wolę wcześniejsze dwa mniejsze, które przynajmniej jakoś da się trzymać. Jeszcze jakby była twarda oprawa to jakoś by szło, a tak książka się "rozlewa".


Otóż to.
Gdyby była twarda oprawa, to nawet może i ja bym się skusił. //mysli
Shadowmage - 2013-01-25, 21:00
:
Ja i tak bym się nie skusił, ale byłoby wygodniejsze :P
Jander - 2013-01-25, 21:04
:
Chyba największym plusem nowego wydania jest cena. Szkoda że od razu tak nie można było.
Tomasz - 2013-01-25, 21:28
:
Ale wydaje mi się, że to wydanie na miękko to pomyłka. jakby miało twarde okładki to bym kupił, a tak zrezygnowałem.
Jander - 2013-01-25, 21:31
:
W twardej już była edycja kolekcjonerska.
Romulus - 2013-01-25, 21:46
:
Ciekawe, czy zajmie mi mniej miejsca, niż obecne.
Shadowmage - 2013-01-25, 22:24
:
Trzeba mieć wyższe półki :P
Jachu - 2013-02-09, 13:07
:
Przyznam się szczerze, że z Eriksonem do czynienia dotychczas nie miałem, więc na temat jego twóczości poniekąd nic nie wiem i nic sensownego powiedzieć nie mogę... Wczoraj w hipermarkecie real widziałem na półce z książkami "Bramy Domu Umarłych" i przyznam się, że się nieco zainteresowałem. Kniga duża, sensownych rozmiarów, z ciekawym fragmentem w miejscu gdzie otworzyłem książkę na przypadkowej stronie... i zacząłem się zastanawiać, czy nie spróbować rozpocząć znajomości z tym autorem i jego cyklem, zwłaszcza że wychodzi obecnie w miarę na bieżąco i można sukcesywnie zapoznawać się z wizją autora. Pytanie mam tylko jedno - czy warto, bo cena niestety pokaźna. Osobiście tylko z doskoku czytam fantasy, więc nie można mnie nazwać stuprocentowym fan(atykiem), stąd mam prośbę - powiedzcie czy warto się za nią zabierać? Jak się ma fabuła i styl pisania do np. Martina, Tolkiena czy Williamsa? :) Z góry dzięki :)
Romulus - 2013-02-09, 13:55
:
Chłopie...
Kup pierwszy tom "Ogrody Księżyca". Z drugiej strony "Bramy Domu Umarłych" można czytać i bez znajomości pierwszego.

Ten cykl jest monumentalny w sposób do jakiego Martin nie dorasta. Jordan zresztą też. Erikson może słabiej pisze od Martina, ale patrząc na dwa ostatnie tomy PLiO Martina, to wodolejstwa i nuuuuuudy jest tam tyle, ile nie znajdziesz w najsłabszych "Eriksonach". Kiedy moja żona czytała (i nie doczytała) Malazańską cały czas narzekała, że nic nie rozumie, że co tom to kolejni nowi bohaterowie. Dotrwała do "Przypływów Nocy" i powiedziała "pas" :) bo już nie wyrobiła z tym, że ten tom to w ogóle "aleosochozi..." :) Nie chciała mi uwierzyć, że można napisać pięć tomów, które w zasadzie są jakby ekspozycją dla kolejnych pięciu, w których "wszystko" się ze sobą dopiero "łączy".

I pomyśl sobie, że ten cykl już się zakończył. Zresztą Erikson pisał go z regularnością i dyscypliną, której Martin mógłby się od niego uczyć, zamiast wydawać jedną powieść na kilka lat i tak rozwleczoną i nijaką, że aż boli, kiedy przypomnę sobie trzy początkowe tomy PLiO.

Weź przestań kupować inne książki, szczególnie fantasy, bo i tak na rynku nie ma nic ciekawego. Kup sobie MKP i przeczytaj.
Misiel - 2013-02-09, 14:41
:
Romulus napisał/a:
Chłopie...
Kup pierwszy tom "Ogrody Księżyca". Z drugiej strony "Bramy Domu Umarłych" można czytać i bez znajomości pierwszego.

Ten cykl jest monumentalny w sposób do jakiego Martin nie dorasta. Jordan zresztą też. Erikson może słabiej pisze od Martina, ale patrząc na dwa ostatnie tomy PLiO Martina, to wodolejstwa i nuuuuuudy jest tam tyle, ile nie znajdziesz w najsłabszych "Eriksonach". Kiedy moja żona czytała (i nie doczytała) Malazańską cały czas narzekała, że nic nie rozumie, że co tom to kolejni nowi bohaterowie. Dotrwała do "Przypływów Nocy" i powiedziała "pas" :) bo już nie wyrobiła z tym, że ten tom to w ogóle "aleosochozi..." :) Nie chciała mi uwierzyć, że można napisać pięć tomów, które w zasadzie są jakby ekspozycją dla kolejnych pięciu, w których "wszystko" się ze sobą dopiero "łączy".

I pomyśl sobie, że ten cykl już się zakończył. Zresztą Erikson pisał go z regularnością i dyscypliną, której Martin mógłby się od niego uczyć, zamiast wydawać jedną powieść na kilka lat i tak rozwleczoną i nijaką, że aż boli, kiedy przypomnę sobie trzy początkowe tomy PLiO.

Weź przestań kupować inne książki, szczególnie fantasy, bo i tak na rynku nie ma nic ciekawego. Kup sobie MKP i przeczytaj.


Sama prawda. Na pewno moj ulubiony cykl fantasy, moze wraz z wiedzminem (ale Sapkowskiego nie czytalem juz jakies 10 lat, wiec nie wiem jak u niego z proba czasu). Ale gwoli sprawiedliwosci trzeba przyznac, ze ta ekspozycja, czyli pierwsze 5 tomow, jest troche lepsza od rozwiniecia i finalu (szczegolnie tomy 8 i 9 mecza bule na poziomie zblizonym do 4 i 5 Martina).
Fidel-F2 - 2013-02-09, 16:44
:
Nie wiem. Pierwszy tom był przyzwoity, drugi przez chwilę leciałem z rozpędu a potem to był marsz z maczetą przez amazonię, zaginąłem w trzech czwartych, wciąż sobie obiecuję, że zmartwychwstanę i dokończę ale kto to wie. Zasadniczo, w mojej opinii, poza fragmentami, Erikson jest nudny.
Jander - 2013-02-09, 18:44
:
Czy ja wiem czy Martin pisze lepiej... Według mnie Erikson sporo traci w tłumaczeniu. Ze swojej strony zdecydowanie polecam, lojalnie jednak ostrzegając że może Ci się nie spodobać. Eriksona albo się uwielbia albo nie znosi.
A co do ceny to na pewno znajdziesz paru chętnych do sprzedaży starego wydania. :)
Jachu - 2013-02-09, 19:15
:
Dobra chłopaki, przekonaliście mnie, że warto się zapoznać. Wezmę jakoś w tygodniu w pracy ściągnę e-booka z chomików i poczytam kilka rozdziałów, aby sprawdzić czy mnie fabuła wciągnie :) Wtedy podejmę ostateczną decyzję.

Jander napisał/a:
A co do ceny to na pewno znajdziesz paru chętnych do sprzedaży starego wydania. :)
Sęk w tym, że mi się te nowe podobają :mrgreen: Ale gdyby ktoś faktycznie tanio sprzedawał stare... Ktoś chętny? To na priv :)
Tixon - 2013-02-10, 00:10
:
Jachu napisał/a:
mam prośbę - powiedzcie czy warto się za nią zabierać? Jak się ma fabuła i styl pisania do np. Martina, Tolkiena czy Williamsa? Z góry dzięki

Zią, na tym forum jest tylko jedna poprawna odpowiedź na to pytanie i udzielił jej właśnie Romulus ;)
Romulus - 2013-02-10, 01:09
:
W tym sęk, Jachu, że po paru rozdziałach to ty się nawet nie zorientujesz, jaka pogoda tam panuje :) A co dopiero w fabule :)
MrSpellu - 2013-02-10, 09:37
:
Pierwszy tom mnie nie zwilżył, ale też nie odstraszył.
Po drugi sięgnę jak kiedyś przypadkiem ktoś zechce mi pożyczyć albo coś.

Albo wyrosłem (i jestem za stary na fantasy) albo się uwsteczniłem (bo nie było tam bolterów i chainswordów) //spell
Jachu - 2013-02-10, 11:07
:
Tixon napisał/a:
Zią, na tym forum jest tylko jedna poprawna odpowiedź na to pytanie i udzielił jej właśnie Romulus ;)
Przypadkowa jednomyślność czy siłą narzucona jedyna obowiązująca doktryna? ;)

Romulus napisał/a:
W tym sęk, Jachu, że po paru rozdziałach to ty się nawet nie zorientujesz, jaka pogoda tam panuje :) A co dopiero w fabule :)
Kurczę, źle się wyraziłem. Chodziło mi w sumie o to, aby zobaczyć na własne oczy i przekonać się jaki styl ma Erikson. Czasami po kilkunastu stronach można się przekonać czy autor pisze w sposób zrozumiały i przemawiający dla danego czytelnika... Coś ostatnio ciężko mi zebrać myśli, aby je w sposób logicznie spójny przekazać na forum :P


MrSpellu napisał/a:
Albo wyrosłem (i jestem za stary na fantasy)
No nie wiem.

MrSpellu napisał/a:
albo się uwsteczniłem
Hmmm... ;)
Młodzik - 2013-02-10, 11:32
:
"Ogrody Księżyca" przeczytam za jakiś tydzień. Ciekaw jestem, czy "Malazańska" okaże się lepsza od "Pieśni Lodu i Ognia", bo te są dla mnie wzorowym przykładem fantastyki rozrywkowej (oceniam na podstawie dwóch pierwszych tomów, choć już "Starcie Królów" było dla mnie wodolejstwem do kwadratu).
You Know My Name - 2013-02-10, 11:32
:
Nie jedyna Jachu, JEDYNIE SŁUSZNA !!11!!1
AM - 2013-02-10, 12:28
:
Młodzik napisał/a:
"Ogrody Księżyca" przeczytam za jakiś tydzień. Ciekaw jestem, czy "Malazańska" okaże się lepsza od "Pieśni Lodu i Ognia", bo te są dla mnie wzorowym przykładem fantastyki rozrywkowej (oceniam na podstawie dwóch pierwszych tomów, choć już "Starcie Królów" było dla mnie wodolejstwem do kwadratu).


Akurat siła Martina polega na czymś innym niż Eriksona, dlatego Malazańska niekoniecznie musi ci się spodobać.
Młodzik - 2013-02-10, 12:38
:
Zdaję sobie sprawę, że "Malazańska" i "Pieśni" mają ze sobą wspólną tylko przynależność gatunkową i rozmach, dlatego ciekaw jestem swoich wrażeń.
Jander - 2013-02-10, 12:42
:
Młodzik napisał/a:
Zdaję sobie sprawę, że "Malazańska" i "Pieśni" mają ze sobą wspólną tylko przynależność gatunkową i rozmach

Z tym rozmachem to się nie zgodzę, w MKP jest on dużo większy. Wydarzenia sprzed setek tysięcy lat wpływają na współczesność.
AM - 2013-02-10, 13:25
:
Jander napisał/a:
Młodzik napisał/a:
Zdaję sobie sprawę, że "Malazańska" i "Pieśni" mają ze sobą wspólną tylko przynależność gatunkową i rozmach

Z tym rozmachem to się nie zgodzę, w MKP jest on dużo większy. Wydarzenia sprzed setek tysięcy lat wpływają na współczesność.


Myślę, że przynależność gatunkowa Martina jest sprawą drugorzędną. Głównym atutem jest wykonanie, sprawność warsztatowa. O jego sukcesie decydują te same elementy, które można znaleźć na przykład w "Filarach ziemi" Folleta czy "Muzyce plaży" Conroya. Tymczasem w przypadku Eriksona to gatunkowość właśnie jest największym atutem, co jednocześnie zawęża krąg odbiorców. Pod względem "kreatywności fantastycznej" Erikson bije Martina na głowę. Wizja i złożoność świata Malazańskiej pewnie nie mają sobie równych na polu literatury fantasy, za to wszystkie inne elementy "nie nadążają", przynajmniej na tle "Pieśni".
Tomasz - 2013-02-10, 13:35
:
Nie sposób się z opinią AM nie zgodzić. Dodam, że MKP ma jeden dodatkowy atut, którym też bije PLiO na głowę. Jest to cykl zakończony, czyli zabierając się za niego ma się pewno, że w wybranym przez siebie tempie pozna się całość.
Romulus - 2013-02-19, 10:30
:
Przełamałem się i od marca zaczynam kompletować drugie wydanie MKP. Po dokładnym obejrzeniu egzemplarzy nowego wydania doszedłem do wniosku, że będzie lepsze od starego i może nawet mniej miejsca mi zajmie na półce. A i okładki są ładniejsze. Więc pozbywam się starego. Na razie tom po tomie, w miarę postępów w zakupach. Tom 1 drugiego wydania zamówiony więc mam na zbyciu z wydania pierwszego. Albo będę oddawał w darowiźnie do książnicy miejskiej.
Misiel - 2013-02-19, 16:36
:
Mnie tez to kusi jak widze roznice pomiedzy okladkami. Szczegolnie to widac po takich "Przyplywach nocy", gdzie grafika pierwszego wydania jest ohydna, a ta nowa niby ma tylko jakiegos kloca w morzu, ale strasznie mi sie podoba.
Jander - 2013-02-19, 17:34
:
Romulus ja Ci polecam poczytać w oryginale. Czytałem tak tylko dwa tomy, ale różnica jest spora, na niekorzyść tłumaczenia.
Fidel-F2 - 2013-02-19, 19:15
:
Skończyłem Bramy Domu Umarłych Zmęczyło mnie strasznie. Wyrzuciłbym trzydzieści procent tekstu i trzydzieści procent bohaterów. Ta rozwlekłość mnie wykańczała, zupełnie nie byłem zainteresowany kolejnymi męczliwymi dialogami (a już wewnętrzne dumania Mappo Jaghut Icariuma Trella to jest rekord świata kaszany), nudnymi lokacjami i dwieście dwudziestą siódmą wersją deus ex machina. Poza tym w Erikson jest mierny w wielkich bitwach, a niezły w akcjach z gatunku płaszcza i szpady.
onceuponatime - 2013-02-20, 21:44
:
Próbowałem ostatnio zmęczyć "Wspomnienie lodu", ale dałem sobie spokój gdzieś w połowie książki. Nie jestem w stanie przebrnąć przez ten chaos i hordy bohaterów, którzy się mnożą i mnożą, a ja ich ni cholery nie ogarniam. Przyznam, że świat stworzony przez Eriksona jest naprawdę fajny i ciekawy. Prawdopodobnie, to on był przyczyna dobrnięcia, aż do trzeciego tomu. Ale na nim poprzestaję i jeśli jest na forum jakiś Eriksonowy masochista (a widzę, że jest nawet spore grono ;) ) zainteresowany odkupieniem wszystkich trzech tomów (w stanie bardzo dobrym) za 125zł, to czekam :mrgreen:
Sammael - 2013-06-13, 19:46
:
I ja zacząłem czytać Malazańską. Przeczytałem, chociaż może bardziej adekwatnym byłoby określenie: zmęczyłem, tom pierwszy, a teraz walczę z drugim. "Ogrody księżyca" czytałem dwa miesiące, "Bramy domu umarłych" czytam już dwa tygodnie i dobrnąłem do 120 strony.

Wrażenia mam mieszane, mocno przechylające się w stronę negatywnych. Największy problem jaki mam z tą serią jak dotychczas, to: jest nudna. Tak po prostu. Składa się na to kilka czynników, z czego najważniejszy to beznadziejna kreacja postaci. Nie wiem jaki jest tego powód, czy Erikson lepiej nie umie, czy celowo uczynił bohaterów książki tak płaskimi, żeby pokazać że to świat jest tu ważniejszy... W końcu w drugim tomie wystąpiła praktycznie totalna wymiana głównych bohaterów, a ponoć dalej jest podobnie. Więc może o to chodzi, żeby czytelnik się skoncentrował na "big picture"? Zazwyczaj wolę rozstrzygać takie wątpliwości na korzyść autora.
No w każdym razie, do rzeczy: mnóstwo postaci, każda niby kimś tam jest, coś tam robi, sporo z nich ginie, ale ani razu nie poczułem żadnych emocji z tym związanych. Za pół roku pewnie nie będę już nawet pamiętał kto jest kim. Do kreacji postaci z Koła Czasu czy Pieśni Lodu i Ognia to się nawet nie umywa.

Dodatkowo, Erikson uprawia sporo wodolejstwa, przez co - przynajmniej "Ogrody księżyca" - ogromnie straciły na dynamice, sporo fragmentów można by wyciąć i książka tylko by na tym zyskała.

Na plus? Świetna kreacja świata, widać że Erikson ma to ładnie przemyślane i stopniowo odsłania przed czytelnikiem ogrom intrygi... więc czytam dalej z nadzieją, że kiedyś się poprawi. Są przesłanki, że tak będzie.

PS. W porównaniu do pierwszego tomu Malazu, "Samo ostrze" Abercrombiego, które czytałem w tym samym czasie, to była prawdziwa przyjemność. Teraz się zabrałem za "Nim zawisną na szubienicy", bo o wiele bardziej mnie interesuje, co będzie dalej... A jako, że mam już też "Ostateczny argument królów" i "Zemsta najlepiej smakuje na zimno", to Malaz poczeka sobie na lepsze (gorsze?) dni.
Jezebel - 2013-06-13, 21:22
:
Sammael napisał/a:
Wrażenia mam mieszane, mocno przechylające się w stronę negatywnych. Największy problem jaki mam z tą serią jak dotychczas, to: jest nudna. Tak po prostu.

[+1]

Sammael napisał/a:
Składa się na to kilka czynników, z czego najważniejszy to beznadziejna kreacja postaci.

[+1]

Sammael napisał/a:
No w każdym razie, do rzeczy: mnóstwo postaci, każda niby kimś tam jest, coś tam robi, sporo z nich ginie, ale ani razu nie poczułem żadnych emocji z tym związanych. Za pół roku pewnie nie będę już nawet pamiętał kto jest kim. Do kreacji postaci z [...] Pieśni Lodu i Ognia to się nawet nie umywa.

[+1]

Sammael napisał/a:
Dodatkowo, Erikson uprawia sporo wodolejstwa, przez co - przynajmniej "Ogrody księżyca" - ogromnie straciły na dynamice, sporo fragmentów można by wyciąć i książka tylko by na tym zyskała.

[+1]

Miód na me uszy wśród tych wszystkich zachwytów :P Od siebie jako mankamenty dodam jeszcze paskudnie nadużywane deus ex machina oraz wyciąganie rozwiązań niektórych wątków z... rękawa, żeby nie powiedzieć brzydko.
You Know My Name - 2013-06-13, 21:57
:
Szukamy zatem innych wartości. Tyle.
Tixon - 2013-06-13, 22:13
:
Poniekąd Sammael ma rację. Świat dominuje, Martin ma lepiej nakreślonych bohaterów, ale mimo wszystko Eriksona czyta mi się nadzwyczajnie przyjemnie. RPGowe fantasy pierwszej klasy.
utrivv - 2013-06-14, 07:35
:
Tixon napisał/a:
mimo wszystko Eriksona czyta mi się nadzwyczajnie przyjemnie. RPGowe fantasy pierwszej klasy.

Dokładnie tak!
BTW przydała by się emotka [+1]
Fidel-F2 - 2013-06-14, 12:51
:
Mogę się podpisać pod każdym, w zasadzie bo nie znam Koła Czasu czy Pieśni Lodu i Ognia, zdaniem Sammaela i Jezebel w tem temacie. Dodam, że Erikson podobał mi się gdy odpuszczał smęcenie i opisywał sceny akcji, jakieś podchody, walki, zasadzki, to było świetne.
Jander - 2013-06-15, 11:44
:
Fidel-F2 napisał/a:
sceny akcji, jakieś podchody, walki, zasadzki, to było świetne.

Przeczytaj "Bohaterów" Abercrombiego, tam masz tylko to przez 700 stron. :mrgreen:
Ja też wyciąłbym tak z 1/3. Ale reszta jest znakomita.
Fidel-F2 - 2013-06-15, 11:51
:
Abercrombie po ostatniej lekturze przesuwa się z cały arsenałem coraz bardziej do przodu kolejki mojej czytelniczej i wygląda na to, że będzie czytany do wyczerpania zapasów magazynowych. Oczywiście z przerwami coby nie stracić skali.

Jander napisał/a:
Ja też wyciąłbym tak z 1/3. Ale reszta jest znakomita.
Mogę mówić tylko o dwóch pierwszych tomach ale np. taki wątek Mappo Jaghut Icariuma Trella wyrobił we mnie alergię na Eriksona, totalna ciapowata nuda i... wymyśl wszystkie możliwe negatywne określenia szerzej i barwniej opisujące nudę i ciapowatość.
You Know My Name - 2013-06-15, 12:01
:
Icarium to idealny przykład strzelby. Jego dialogi z Mappo wzbogacone o wewnętrzne dialogi Trella bardzo mi się podobały.
Fidel-F2 - 2013-06-15, 12:09
:
W pewnym momencie przestałem ich słuchać ograniczając się do przyglądania literkom.

edit lit
Jander - 2013-06-15, 12:11
:
Icariuma też bym zostawił, ale wyciąłbym Nożownika. Jego wątki nudziły mnie strasznie, chociaż rozumiem, że były ważne dla całości.
Jezebel - 2013-06-15, 18:40
:
Fidel-F2 napisał/a:
Dodam, że Erikson podobał mi się gdy odpuszczał smęcenie i opisywał sceny akcji, jakieś podchody, walki, zasadzki, to było świetne.

Co prawda przeczytałam tylko 'Ogrody Księżyca', ale z powyższym mogę się zgodzić - kiedy akcja przeniosła się do Darudżystanu i pojawiły się motywy łotrzykowskie, zrobiło się zdecydowanie ciekawiej.
Choć nie podobało mi się, że wszelkie spiski intrygi były tajemnicą tylko dla bohaterów, czytelnik miał przez cały czas jasny obraz sytuacji, a jedyne elementy (powiedzmy) zaskoczenia wiązały się z nagłym pojawieniem się dodatkowych, dotąd nieznanych graczy.
You Know My Name - 2013-06-15, 19:15
:
To pomyśl tylko jak klęłabyś na deus sex machina, gdybyś nie wiedziała kto i jak wodę mąci.
Jezebel - 2013-06-15, 19:29
:
Przecież nie wiem - w kulminacyjnym momencie autor, w myśl przyjętej konwencji, może zesłać w środek wydarzeń zupełnie nowego bohatera/byt wyższy i wszystko, co się dotąd wydarzyło właściwie przestaje być ważne, wszystko da się rozwiązać za pomocą królika z kapelusza. Więc w sumie żadne rozbudowane intrygi nie mają większego sensu.
Tomasz - 2013-06-15, 21:18
:
Jezebel napisał/a:
Co prawda przeczytałam tylko 'Ogrody Księżyca',

Co uniemożliwia sensowną rozmowę o cyklu Eriksona, bo pierwszy tom jest całkiem inny niż reszta. Ale jeśli ci się nie spodobał, to się za resztę nie zabieraj.
Fidel-F2 - 2013-06-16, 17:59
:
Widzisz, Tomasz, mi się pierwszy tom nawet spodobał, dopiero drugi mnie zamęczył. Głównie Mappo Jaghut Icarium Trell, łażenie bez celu i przenudny przemarsz uciekinierów z najsłabiej chyba opisanymi bitwami ever.
Jander - 2013-06-16, 20:08
:
W trzecim tomie nie ma Mappo i Icariuma, bitwy są niezłe. Ale nie mam co polecać, skoro ledwo zmęczyłeś.
Fidel-F2 - 2013-06-16, 20:27
:
Nie mam po co siadać do Eriksona jak jeszcze tyle Abercrombiego mi zostało. No i kiedyś Martina muszę popróbować.
Sammael - 2013-06-17, 00:19
:
Fidel-F2 napisał/a:
Widzisz, Tomasz, mi się pierwszy tom nawet spodobał, dopiero drugi mnie zamęczył. Głównie Mappo Jaghut Icarium Trell, łażenie bez celu i przenudny przemarsz uciekinierów z najsłabiej chyba opisanymi bitwami ever.


Jeżuś Maria, tak bardzo pan nie zachęcasz. A ja wciąż miał nadzieję że w 2 tomie się poprawi :/
Fidel-F2 - 2013-06-17, 01:23
:
Sammael, zależy czego szukasz. Są tacy którzy najbardziej irytujące/męczące mnie elementy mają za największe rarytasy. Chyba musisz popróbować samodzielnie. Ostatecznie zysk taki, że będziesz wiedział czy zwracać uwagę na moje oceny i polecanki.
ASX76 - 2013-06-17, 16:07
:
Fidel-F2 napisał/a:
Nie mam po co siadać do Eriksona jak jeszcze tyle Abercrombiego mi zostało. No i kiedyś Martina muszę popróbować.


Dziwuję się, żeś Pan jeszcze nie zaczął i nad Martina przedkłada Eriksona. :shock:
Jeśli mogę cokolwiek zasugerować., to proponowałbym "popróbować" od następujących opowiadań: "Pieśń dla Lyanny" (moje ulubione), "Pieśń samotności Larena Dorra", "Piaseczniki", "Lodowy smok"..., a nie od ekranizowanej sagi. Choćby dlatego, że są to znakomite utwory. Wiele osób nie wie lub zapomina, że najlepsze rzeczy które wyszły spod ręki G. Martina to opowiadania, a szkoda.
Fidel-F2 - 2013-06-17, 16:30
:
No nie zacząłem, nie zacząłem, masę rzeczy jeszcze nie zacząłem ale życie jest kwestią wyborów i każdy dokonuje ich samodzielnie. Poza tym nie wiem skąd myśl, że przedkładam Eriksona za którym nie przepadam nad Martina, którego nie znam.

ASX76 napisał/a:
Jeśli mogę cokolwiek zasugerować., to proponowałbym "popróbować" od następujących opowiadań: "Pieśń dla Lyanny" (moje ulubione)
Czytałem dwa razy, raz za młodu ze dwadzieścia/dwadzieścia pięć lat temu a drugi raz jakość kilka lat temu. Nie moja wrażliwość, raczej się wynudziłem. W tej chwili już nie za bardzo wiem o czym to było.
ASX76 napisał/a:
"Pieśń samotności Larena Dorra"
Tego nie znam
ASX76 napisał/a:
"Piaseczniki"
Genialne opowiadanie, też czytałem ze trzy razy już. Jedna z lepszych rzeczy w historii fantastyki.
ASX76 napisał/a:
"Lodowy smok"
Czytałem synowi, ale przecież to bajkowa nowelka dla dzieci? Nie wiem czemu polecasz to na zachętę dorosłemu.
Poza tym czytałem trochę innych jego opowiadań. Zasadniczo trzymają poziom a autor niespecjalnie ma przekonanie do koncepcji puenty, jakiegoś konkretnego finiszu. Zazwyczaj stara się obejść bez tego wynalazku, co w przypadku opowiadań jest jednak rzeczą ryzykowną.
Mówiąc o popróbowaniu Martina mam na myśli wyłącznie sagę w tej chwili.
MadMill - 2013-06-17, 17:49
:
ASX76 napisał/a:
Dziwuję się, żeś Pan jeszcze nie zaczął i nad Martina przedkłada Eriksona.

Pewnie temu, że jestem kończyć potrafi, a drugiemu ani razu nie wyszło :P
Fidel-F2 - 2013-06-17, 17:51
:
fakt faktem, że nie lubię brać się za nieukończone sagi

ale z drugiej strony w niczym to Eriksonowi nie pomogło bo raczej nie dokończę Malazańskiej
Tixon - 2013-07-11, 12:33
:
You Know My Name napisał/a:
Cintryjka, Jachu, zobaczę co będzie po Pierwszym prawie. Inna sprawa, że Eriksona łyknąłem w zeszłym roku robiąc sobie tylko przerwy na lektury Stolykowe.

Bo Erikson jak już wejdzie, to nie chce wyjść. Nie można przestać o nim myśleć. Żal tracić czas na cokolwiek innego.
Hmm, wracam do czytania Wichrów śmierci ;)
adamo0 - 2013-07-11, 14:38
:
Tixon napisał/a:
Bo Erikson jak już wejdzie, to nie chce wyjść. Nie można przestać o nim myśleć. Żal tracić czas na cokolwiek innego.


Gwarantuję Ci, że można przestać o nim myśleć. Jestem tego przykładem. O R.A. Salvatore też już zapomniałem.
Jander - 2013-07-12, 11:17
:
adamo0 napisał/a:
Tixon napisał/a:
Bo Erikson jak już wejdzie, to nie chce wyjść. Nie można przestać o nim myśleć. Żal tracić czas na cokolwiek innego.


Gwarantuję Ci, że można przestać o nim myśleć. Jestem tego przykładem. O R.A. Salvatore też już zapomniałem.

Powtarzałem to już wiele razy - Eriksona albo się kocha albo nienawidzi. Jeśli nie wciągnie to nie ma co się z nim dalej męczyć, a jak wciągnie to nie ma opcji żeby nie skończyć.
ASX76 - 2013-07-12, 14:02
:
Jander napisał/a:
na albo się kocha albo nienawidzi. Jeśli nie wciągnie to nie ma co się z nim dalej męczyć, a jak wciągnie to nie ma opcji żeby nie skończyć.


No jak tak, skoro nie, dude. :-P
"MKP" mnie wciągnęła i dotarłem do "Przypływów nocy". Męczyłem się z tą pozycję tygodniami, pomijając przygody T&B (humor całkowicie nie w moim typie) i dałem se spokój.
Jander - 2013-07-12, 14:19
:
I nie spróbowałeś szóstego tomu, który nie jest związany z piątym?
ASX76 - 2013-07-12, 14:24
:
Jander napisał/a:
I nie spróbowałeś szóstego tomu, który nie jest związany z piątym?


Skoro dałem se spokój po "Przypływach nocy", rozumie samo przez się, iż nie spróbowałem szóstej części.
Jander - 2013-07-12, 14:30
:
Ale zatrzymałeś się na tomie, w którym nie ma prawie żadnych wspólnych bohaterów z poprzednimi, ergo - mogłeś spróbować go ominąć, gdyby Ci zależało.
utrivv - 2013-07-12, 14:41
:
Jander napisał/a:
Ale zatrzymałeś się na tomie, w którym nie ma prawie żadnych wspólnych bohaterów z poprzednimi, ergo - mogłeś spróbować go ominąć, gdyby Ci zależało.
ergo uznajemy cię winnym drogi ASXsie i skazujemy na 150 godzin prac społecznych, czytanie dzieciom w szpitalach MKP Eriksona.
Tixon - 2013-07-12, 14:42
:
Jander, przecież oczywistym jest, że ASX ściemnia --_- . Gdyby MKP naprawdę go wciągnęła, to po Łowców (czyli kontynuację wątków z Domu Łańcuchów) by sięgnął. A tak... poczytał tyle o ile, byle móc mówić, że Martin jest lepszy.
Jander - 2013-07-12, 14:45
:
utrivv napisał/a:
Jander napisał/a:
Ale zatrzymałeś się na tomie, w którym nie ma prawie żadnych wspólnych bohaterów z poprzednimi, ergo - mogłeś spróbować go ominąć, gdyby Ci zależało.
ergo uznajemy cię winnym drogi ASXsie i skazujemy na 150 godzin prac społecznych, czytanie dzieciom w szpitalach MKP Eriksona.

Biedne dzieci, którym ASX czytałby cokolwiek. Nie skazuj ich na ten przykry los.
ASX76 - 2013-07-12, 15:07
:
Tixon napisał/a:
Jander, przecież oczywistym jest, że ASX ściemnia --_- . Gdyby MKP naprawdę go wciągnęła, to po Łowców (czyli kontynuację wątków z Domu Łańcuchów) by sięgnął. A tak... poczytał tyle o ile, byle móc mówić, że Martin jest lepszy.


Oczywistym jest, że pieprzysz Pan od rzeczy, gdyż wiem lepiej od Ciebie, w którym miejscu "podziękowałem" MKP i dlaczego. Ty natomiast, usiłujesz sprawiać takie wrażenie, iż wiesz o mnie więcej ode mnie. :lol:
Gdyby MKP mnie nie wciągnęła, to darowałbym se ten cykl po "Ogrodach księżyca", ewentualnie "wysiadł" po "Bramach domu umarłych". Ja jednak kupowałem i czytałem kolejne części, a to świadczy o tym, że mi się podobało. "Wykoleiłem się" dopiero na piątej części.

Tak więc: póki co przeczytałem 4 części cyklu Martina i 5 części serii Eriksona - w zupełności wystarczy(ło), aby wyrobić sobie zdanie.
Jeszcze raz powtórzę: także Eriksona czytałem dla przyjemności, a nie po to, żeby "móc mówić, że Martin jest lepszy". QED
k - 2013-07-12, 15:49
:
Nie czytałem Eriksona.Rzadko czytam coś co się nie zamyka w trzech,góra czterech tomach.Cykle doprowadzają mnie do szału,pewnie dlatego że autorzy nie wiedzą kiedy skończyć.Ale kusicie...Zaopatrzę się w "Ogrody'i zobaczymy .Półtora metra półki,chyba jeszcze znajde --_-
ASX76 - 2013-07-12, 15:55
:
Lepiej bierz się Pan za cykl Martina. Szczerze radzę. :-)
k - 2013-07-12, 15:59
:
Czytałem,I po 5000 stron wiem, że dziad tego nigdy nie skończy.
Jander - 2013-07-12, 16:07
:
ASXowi chyba to wisi, bo i tak nie kończy cykli.
dworkin - 2013-07-12, 16:08
:
Ja też nie skończyłem "Malazańskiej", choć mi się podobała. Szybko i z zainteresowaniem łyknąłem pierwsze trzy tomy. Kiedyś pewnie wrócę...
k - 2013-07-12, 16:20
:
Tu masz już wszystkie części dostępne,a w tym drugim przypadku musiałbym żyć ze dwieście lat. :badgrin:
ASX76 - 2013-07-12, 17:18
:
Jander napisał/a:
ASXowi chyba to wisi, bo i tak nie kończy cykli.


Wisi mi co innego. :-P
Nie kończy jedynie w sytuacji, gdy:
- pisanina autora przestaje mu się podobać (nie ma sensu się męczyć przez ileś tam części tylko po to, żeby dobrnąć do zakończenia)
- polski wydawca nie kontynuuje danej serii
Tixon - 2013-07-12, 17:31
:
ASX76 napisał/a:
Ty natomiast, usiłujesz sprawiać takie wrażenie, iż wiesz o mnie więcej ode mnie

Znam Twój kod źródłowy --_-
Jander - 2013-07-12, 17:34
:
ASX napisał/a:
- pisanina autora przestaje mu się podobać (nie ma sensu się męczyć przez ileś tam części tylko po to, żeby dobrnąć do zakończenia)

Hoho, to przez ile części się męczyłeś? Bo wspominałeś wyłącznie o nieprzebrnięciu przez jeden (niezwiązany z innymi) tom.
A Martina przeczytałeś jak piszesz trochę wyżej cztery części. Czyli też sobie odpuściłeś?
Tixon - 2013-07-12, 17:37
:
Jander napisał/a:
Bo wspominałeś wyłącznie o nieprzebrnięciu przez jeden (niezwiązany z innymi) tom.

Związany czy niezwiązany, nie ma wielkiej różnicy, bo napisany jest tak samo jak poprzednie, o ile nie lepiej.
Elektra - 2013-07-12, 18:33
:
Tixon napisał/a:
Związany czy niezwiązany, nie ma wielkiej różnicy, bo napisany jest tak samo jak poprzednie, o ile nie lepiej.

Dla niektórych jest. ;) Czytasz sobie cztery tomy z akcją w dwóch (głównych) miejscach, a tutaj nagle zostajesz rzucony na zupełnie obce tereny, z zupełnie innymi bohaterami. Ja byłam rozczarowana. Szczególnie, że na kolejny tom, Łowców Kości, trzeba było czekać półtora roku.

k napisał/a:
Nie czytałem Eriksona.Rzadko czytam coś co się nie zamyka w trzech,góra czterech tomach.Cykle doprowadzają mnie do szału,pewnie dlatego że autorzy nie wiedzą kiedy skończyć.

Akurat Erikson skończył tak, jak planował, w 10 tomach. Chociaż uważam, że np. Pył snów był rozwleczony niemożebnie.

Najbardziej w jego książkach nie podobało mi się to, że wprowadzał fajnych bohaterów, a potem od niechcenia się ich pozbywał, jakoś tak znikali bez słowa. To już lepiej wychodziły dramatyczne śmierci. ;)
MrSpellu - 2013-07-12, 18:38
:
Ja skończyłem na piątym tomie. A przestałem, bo mi tomów zabrakło :(
Jander - 2013-07-12, 18:51
:
Elektra napisał/a:
Najbardziej w jego książkach nie podobało mi się to, że wprowadzał fajnych bohaterów, a potem od niechcenia się ich pozbywał, jakoś tak znikali bez słowa. To już lepiej wychodziły dramatyczne śmierci.

Kogo na przykład?
Fidel-F2 - 2013-07-12, 20:35
:
Jander napisał/a:
Eriksona albo się kocha albo nienawidzi.
ani jedno, ani drugie, Erikson nudzi
Elektra - 2013-07-12, 21:00
:
Jander, może w sumie nie tyle znikali bez słowa, co ich losy były wspomniane pobieżnie i stawali się jacyś tacy... bez znaczenia, epizodyczni (ja tak to odebrałam). Na przykład:

Możliwe spoilery



Pani Zawiść - pojawiła się z siostrzyczką w Mycie Ogarów, żeby się trochę pokłócić i stwierdzić: tatuś wrócił... o ja...

Szare Miecze (?) ta nowa ekipa, do której dołączył Toc Młodszy jako Anaster i która pojawiła się w postaci trupów w Wichrze śmieci.

Duiker, Srebrna Lisica, Karsa

W sumie zakończenia losów części bohaterów nie pamiętam za bardzo, więc musiało być jakieś nieznaczące (chociaż nic z tego "i żyli długo i szczęśliwie" - no może oprócz Apsalar ;) ).

Ech... przydałoby się przeczytać całość jeszcze raz, ale kiedy? ;)
Jander - 2013-07-12, 21:40
:
Kilka postaci pojawia się u Esslemonta (chyba Zawiść), Duiker jakby nie było został zastąpiony (e: sorry, pomyliłem z Dujekiem, Duiker też pojawia się u Esslemonta w powieści u Darudżystanie), a o Karsie będą książki.
Erikson sporo wątków celowo nie kończył jakimiś konkretnymi zakończeniami, bo Malazańska to tylko fragment większej historii świata. Bohaterowie żyli przed wydarzeniami z niej i będą żyć po niej.
MadMill - 2013-07-13, 12:11
:
Duiker miał cała książkę dla siebie, Bramy Domu Umarłych to on jest główną postacią. Karsa miał jeszcze więcej, więc to że autor traktował ich wątku pobieżnie jest trochę nietrafionym zarzutem. Cała saga miała nawał postaci, a historia opowiadała o losach imperium, więc nie mogła skupiać się na paru ulubionych przez nas bohaterach.
Elektra - 2013-07-13, 12:22
:
MadMill napisał/a:
Duiker miał cała książkę dla siebie, Bramy Domu Umarłych to on jest główną postacią. Karsa miał jeszcze więcej, więc to że autor traktował ich wątku pobieżnie jest trochę nietrafionym zarzutem.

Chyba źle mnie zrozumiałeś. Chodziło mi o zakończenie ich wątków. Właśnie, byli takimi ważnymi postaciami, a tu książka się skończyła (w przypadku Karsy Myto Ogarów) i potem co? Coś tam. Może to miało jakieś założenie (będzie cała seria o Karsie), ale nie podoba mi się to. I irytuje.
MadMill - 2013-07-13, 13:49
:
Myślę że trudno byłoby dotrzymać autorowi słowa że zamknie się w 10 tomach jakby chciał opisać losy wszystkich ważnych bohaterów. Mielibyśmy z tego Koło czasu albo Honor, i tak ciągle dopisywałby dalsze tomy. Opowiedział jedną, dużą historię z Malazańskiej Księgi Poległych, a dalsze losy (wcześniejsze) bohaterów będą opisywane w oddzielnych dziełach przez Eriksona czy też przez Esslemonta.
Elektra napisał/a:
...ale nie podoba mi się to. I irytuje.

//przytul zostało jeszcze dużo do czytania ;)
Sammael - 2013-07-14, 16:18
:
... a tymczasem ja kończę Bramy Domu Umarłych. Walczę z nimi dopiero od miesiąca, więc uważam to za bardzo dobry wynik. A sposób w jaki tego dokonałem jest bardzo sprytny: wziąłem "Bramy..." do pociągu na Openera (7h w jedną drogę), i choć czasami tępe gapienie się za okno było ciekawszą alternatywą do czytania tej książki, to jednak zazwyczaj było na odwrót.

Postacie dalej beznadziejnie zarysowane, chociaż po tylu setkach przeczytanych stron zacząłem już niektóre przynajmniej rozróżniać - Apsalar, Crokus, Duiker, Heboric, siostra Parana itd.

Fabuła ciągnie tą książkę, mimo że prezentowana w strasznie nudnym stylu - chcę wiedzieć co będzie dalej. Parę zwrotów akcji naprawdę mnie zaskoczyło.
Tixon - 2013-07-19, 19:17
:
Skończyłem Wichry Śmierci i jest to dla mnie za mało. Odrobinę poniżej poziomu poprzednich, troszkę za bardzo rozwleczona i zakończona ze zbyt małym przytupem.
Ostatnie dwieście, trzysta stron jest pełne porywającej akcji, ale nawet jak dochodzi do kulminacyjnych spotkań, to wypadają one tak jakoś zwyczajnie (ot, wątek z siostrami).
Co do postaci, to szkoda mi Tysiąca Śmierci, bo to biedny głupiec, którego wszyscy wykorzystywali, ale koniec końców, zasłużył sobie na swój los za brak odwagi.
Fajnie, że Karsa stał się rozsądny na swój sposób, jakkolwiek nie byłby potężny, jeden wstrząsacz by nim porządnie wstrząsnął (tak na marginesie, ta broń jest over 9000, jeśli ot tak sobie ściąga ascendenty).
No i wyrazy uznania za wyciągnięcie wielkiego maga z kapelusza, a potem mimo to świetne rozegranie gościa. A Zbłąkany to skurwysyn jest, ot co.
A Zbłąkany to skurwysyn jest, ot co. --_-
Jander - 2013-07-19, 19:19
:
Tixon napisał/a:
A Zbłąkany to skurwysyn jest, ot co.

No nie? :mrgreen:
Też uważam siódmy tom za słabszy, nawet okładka jest słaba. Ale teraz przed Tobą tom ósmy, który już w sporym gronie jest uznawany za kiepski. Tam to dopiero nic się nie dzieje.
ASX76 - 2013-07-19, 19:23
:
Jander napisał/a:

Też uważam siódmy tom za słabszy, nawet okładka jest słaba. Ale teraz przed Tobą tom ósmy, który już w sporym gronie jest uznawany za kiepski. Tam to dopiero nic się nie dzieje.


Piąta część jak gdyby spoza..., siódma taka, ósma owaka... A Ty niedawno próbowałeś mnie do tego cyklu przekonywać... :lol:
Tixon - 2013-07-19, 19:30
:
Jander napisał/a:
No nie?

Rozumiem wtrącanie się, popchnięcie tu, przytrzymanie (pod wodą) tam. Ale nie wtrącenia się mu nie daruję.
Jander napisał/a:
Ale teraz przed Tobą tom ósmy, który już w sporym gronie jest uznawany za kiepski. Tam to dopiero nic się nie dzieje.

No przez pierwszą część jest dużo tego nic nie dziania się. Rozumiem, czemu tak uważają, ostateczną ocenęwydam po zakończeniu.
ASX76 napisał/a:
A Ty niedawno próbowałeś mnie do tego cyklu przekonywać...

Pisarz też człowiek i słabsze części mogą mu się trafić. Trudno jest otrzymać cykl cały czas w zwyżkowej formie.
A i tak spadek ten jest mniejszy niż w przypadku Martina. Tam po kompletnie drętwym 4 tomie nie mam ochoty sięgać po dalsze.
Romulus - 2013-07-19, 19:50
:
ASX76 napisał/a:
Jander napisał/a:

Też uważam siódmy tom za słabszy, nawet okładka jest słaba. Ale teraz przed Tobą tom ósmy, który już w sporym gronie jest uznawany za kiepski. Tam to dopiero nic się nie dzieje.


Piąta część jak gdyby spoza..., siódma taka, ósma owaka... A Ty niedawno próbowałeś mnie do tego cyklu przekonywać... :lol:

ASX - jeśli Erikson dał nieco ciała przy tomie 7 lub 8 a George R. R. Martin już przy 4 (i nadal dawania dupy konca nie widać), to kto wygrywa i tak? :)
Jander - 2013-07-19, 21:45
:
Niekoniecznie aż "dał ciała", po prostu są części lepsze i gorsze i akurat 7 i 8 uważam za gorsze.
Fidel-F2 - 2013-07-19, 21:56
:
Erikson dał dupy w drugim.
ASX76 - 2013-07-19, 21:57
:
Romulus napisał/a:

ASX - jeśli Erikson dał nieco ciała przy tomie 7 lub 8 a George R. R. Martin już przy 4 (i nadal dawania dupy konca nie widać), to kto wygrywa i tak? :)


Co do Martina, to się nie zgadzam. Otóż uważam, iż czwarta część jego cyklu jest jak najbardziej OK. Co więcej, czytałem ją po zapoznaniu się z opiniami narzekaczy, z tym większą zatem obawą podchodziłem do lektury i zostałem miło zaskoczony.

Erikson "dał dupy" przy piątej części na tyle, że mi się odechciało dalszego ciągu. Ponadto, styl Stevena jest cokolwiek tępą siekierą ciosany. Czarny humor w jego wykonaniu jest dla mnie nie do przyjęcia, a Podpalacze Mostów niemiłosiernie wkurzający.
Romulus - 2013-07-19, 22:08
:
ASX76 napisał/a:
Romulus napisał/a:

ASX - jeśli Erikson dał nieco ciała przy tomie 7 lub 8 a George R. R. Martin już przy 4 (i nadal dawania dupy konca nie widać), to kto wygrywa i tak? :)


Co do Martina, to się nie zgadzam. Otóż uważam, iż czwarta część jego cyklu jest jak najbardziej OK. Co więcej, czytałem ją po zapoznaniu się z opiniami narzekaczy, z tym większą zatem obawą podchodziłem do lektury i zostałem miło zaskoczony.

Erikson "dał dupy" przy piątej części na tyle, że mi się odechciało dalszego ciągu. Ponadto, styl Stevena jest cokolwiek tępą siekierą ciosany. Czarny humor w jego wykonaniu jest dla mnie nie do przyjęcia, a Podpalacze Mostów niemiłosiernie wkurzający.

Nie przekonamy się nawzajem. Dla mnie 4 i 5 tom PLiO to żałosny zapis impotencji autora. Może 6 to się zmieni. Ale naprawdę trzeba być idiotą albo zabawnym optymistą, aby uwierzyć, że GRRM dożyje finału PLiO. Erikson może i słabował czasami, ale miał to czego Martinowi zabrakło. Jaja, aby skończyć swój cykl. I siłę, aby dalej czerpać z wykreowanego swiata. Czytam powoli "Kuźnię Ciemności" i po pierwszym rozdziale jestem zadowolony. Oby tak dalej.
Jander - 2013-07-19, 22:36
:
ASX76 napisał/a:
Ponadto, styl Stevena jest cokolwiek tępą siekierą ciosany. Czarny humor w jego wykonaniu jest dla mnie nie do przyjęcia, a Podpalacze Mostów niemiłosiernie wkurzający.

Osobiście uważam, że jego styl to raczej wina tłumaczenia, niż Eriksona. W oryginale jest przyjemny i czasem poetycki.
A jaki czarny humor jest dla Ciebie do przyjęcia? Bo ten jest znakomity. A Podpalacze jako tacy są tylko w trzech tomach.
Sabetha - 2013-07-20, 08:56
:
To tam jest jakiś humor? Nie zauważyłam, a przeczytałam ponad dwieście stron "Ogrodów księżyca" //mysli
Jachu - 2013-07-20, 09:04
:
Tixon napisał/a:
A i tak spadek ten jest mniejszy niż w przypadku Martina. Tam po kompletnie drętwym 4 tomie nie mam ochoty sięgać po dalsze.
Mój ojciec wczoraj do mnie dzwonił i powiedział, że "facet poszedł po bandzie i tak go wk***ił, że nie ma ochoty sięgać po następne tomy" :mrgreen:

Romulus napisał/a:
Nie przekonamy się nawzajem. Dla mnie 4 i 5 tom PLiO to żałosny zapis impotencji autora. Może 6 to się zmieni. Ale naprawdę trzeba być idiotą albo zabawnym optymistą, aby uwierzyć, że GRRM dożyje finału PLiO.
Tego się właśnie obawiam... że będziemy mieli casus Roberta Jordana i kto inny dokończy cykl ;) Wolałbym jednak, aby sam Martin skończył i bym mógł się wtedy wziąć za cykl, bo po przeczytaniu 10 lat temu pierwszych dwóch tomów niewiele pamiętam, a i ochoty na czytanie nie posiadam ;)

Ale to tak OT.
Tixon - 2013-07-20, 09:12
:
Sabetha napisał/a:
To tam jest jakiś humor? Nie zauważyłam, a przeczytałam ponad dwieście stron "Ogrodów księżyca"

Oj jest. I kto jak kto, ale Ty powinnaś to zauważyć :roll:
Fidel-F2 - 2013-07-20, 09:38
:
Tixon, dasz jakieś wsparcie?
MrSpellu - 2013-07-20, 11:57
:
Ja czytam właśnie Łowców Kości. I z perspektywy tych kilku tomów mam raczej ambiwalentne odczucia. Cykl ma swoje fajne momenty i ma też dość sporo momentów zamulających. Czasami bywało tak, że zmuszałem się do pyknięcia dziesięciu stron na kibelku, a czasami pożerałem połowę tomu w jedno popołudnie. Najwiekszym plusem jest chyba epicki rozmach. Pierdalny świat rozciągniety w czasoprzestrzeni. Część pewnie zapyta - i co z tego wynika, skoro w tym świecie wieje sandałem? Odpowiem, że nie wiem. Po prostu jest w tej prozie coś takiego, co sprawia, że chcę się dowiedzieć co będzie dalej.
adamo0 - 2013-07-20, 13:10
:
Humor? Poproszę cytaty bo nie uwierzę inaczej. Chyba że przez humor rozumiecie dziwne imiona postaci vide Loczek.
Sabetha - 2013-07-20, 13:57
:
Tix napisał/a:

Oj jest. I kto jak kto, ale Ty powinnaś to zauważyć :roll:


No właśnie, też mi się wydaje, że powinnam :P .
Ale ja to czytam codziennie od piątej trzydzieści do szóstej rano, moje poczucie humoru się jeszcze wtedy wysypia i dołącza do mnie dopiero około siódmej. Może to jest przyczyna :badgrin:
sanatok - 2013-07-20, 18:23
:
adamo0 napisał/a:
Humor? Poproszę cytaty bo nie uwierzę inaczej.


Wziąłem Bramy Domu Umarłych (II wydanie) z półki, otworzyłem na chybił-trafił, wypadło na stronę 468. Prawie sam początek.

Steven Erikson napisał/a:
Duiker uniósł głowę i wpatrzył się w twarz człowieka, który przykucnął obok niego. W zmasakrowanym, krwawiącym obliczu lśniło jedno niebieskie oko. Potężny cios buzdyganu wbił policzek hełmu w twarz kapitana. Kość policzkowa pękła, oko wypłynęło, a nos został urwany. Przerażająca maska, która była kiedyś twarzą Cichacza, wykrzywiła się w czymś przypominającym uśmiech.
- Mam szczęście, historyku. Zobacz, nie straciłem ani jednego zęba. Żaden się nawet nie chwieje.


I następna strona (469), również prawie początek.

Steven Erikson napisał/a:
Duiker wiedział, że bez względu na wysiłki uczonych nikt nie potrafi wyjaśnić mrocznych prądów, które budzi w ludzkich umysłach rozlew krwi. Wystarczyło, by spojrzał na to, jak sam zareagował, gdy dotarł do miejsca, gdzie Nul i Nadir dotykali oblepionymi krzepnącą krwią i potem dłońmi boków martwej, stojącej klaczy. Siły życia były potężne, niemal niepojęte, i poświęcenie jednego zwierzęcia po to, by obdarzyć prawie pięć tysięcy innych przerażającą siłą ciała i woli, mogłoby wydawać się czymś godnym i szlachetnym.
Gdyby nie fakt, że głupie bydlę nic nie rozumiało, konając pod dotykiem kochających dłoni dwójki zrozpaczonych dzieci.


Może nie najwyższej próby, ale czarno panie.

Przeczytam BDU na dniach, to napiszę coś więcej.
ASX76 - 2013-07-20, 20:17
:
adamo0 napisał/a:
Humor? Poproszę cytaty bo nie uwierzę inaczej. Chyba że przez humor rozumiecie dziwne imiona postaci vide Loczek.


"Przypływy nocy": dialogi Tehol vs Bugg (non stop)
adamo0 - 2013-07-20, 20:34
:
No nie podchodzi mi ten humor. Trochę 'suchy' jak dla mnie. No, ale jak wiadomo ja do fanów MKP nie należę, więc moja opinia na ten temat jest chyba niepotrzebna.

O wiele bardziej podchodzi mi humor takiego typu jak prezentuje Stephenson na przykład.
MrSpellu - 2013-07-21, 09:20
:
Ogólnie Tehol to jest jeden wielki kawał :badgrin:
I do tej pory moja ulubiona postać.

adamo0 napisał/a:
O wiele bardziej podchodzi mi humor takiego typu jak prezentuje Stephenson na przykład.


A to insza inszość.

Weź poprawkę na to, że są różne rodzaje humoru. Do tej pory nie potrafię sobie wyobrazić, że są ludzie, którzy nie lubią Monty Pythona o_O
Tixon - 2013-07-21, 09:25
:
NI!
adamo0 - 2013-07-21, 10:03
:
MrSpellu napisał/a:
Weź poprawkę na to, że są różne rodzaje humoru. Do tej pory nie potrafię sobie wyobrazić, że są ludzie, którzy nie lubią Monty Pythona o_O


Ale ja lubię Monty Pythona ;)
Za dużo to ja MKP się nie naczytałem (dwa tomy), ale w tym co przeczytałem nie znalazłem momentów, które by mnie rozśmieszyły - to znaczy czytając poznawałem jaka scena miała być zdaniem autora zabawna, ale było to tak drewniane i sztuczne jak humor prezentowany w czytanej kiedyś przeze mnie "Kłopotach w Hamdirholm" ś.p. Wojciecha Świdziniewskiego.
Tixon - 2013-07-21, 10:11
:
adamo0, takie delikatnie prywatne pytanie. Grałeś kiedyś może w RPG? Takie tradycyjne, z Mistrzem Gry i w ogóle?
adamo0 - 2013-07-21, 10:38
:
Jasne, kiedyś sporo się grało. Teraz już oczywiście nie. Tylko to co jest albo inaczej - co może być śmieszne w czasie sesji nie zawsze sprawdza się jak humor w książce (jeżeli o to Ci chodzi).

Humor w stylu "koleś dostał obuchem w ryj, stracił oko, ale cieszył się że ma wszystkie zęby" jest delikatnie mówiąc mało śmieszny (albo ja tego nie chwytam), a po drugie stanowi kliszę i kopię z miliona filmów akcji, gdzie bohater wyskakuje w ostatnim momencie z wybuchającego budynku, podnosi się, otrzepuje i mówi do swojego partnera "urwa jak to dobrze, że nie pobrudziłem marynarki! kosztowała milion baksów!". Takie mam skojarzenie.
Tixon - 2013-07-21, 11:08
:
I oto chodzi.
Erikson pisze mocno umiejscowiony w takiej konwencji (miejscami rozsadzając jej granice), wszak cykl wywodzi się z autorskiego systemu RPG. Masz mieszaninę patosu, groteski, komizmu, filozofii. Czasami śmiejesz się przez łzy, czasami płaczesz ze śmiechu.

A ode mnie przykład z VII tomu, gdzie grupa żołnierzy spotyka w chatce w leśnej głuszy śmiertelnie groźne demony. Które ukryły się tam by uprawiać ziemię.

adamo0 napisał/a:
Humor w stylu "koleś dostał obuchem w ryj, stracił oko, ale cieszył się że ma wszystkie zęby" jest delikatnie mówiąc mało śmieszny

Utratę oka da się w tym uniwersum zregenerować magią. Zresztą, oko to tylko oko, da się bez niego żyć. Utrata czy uszkodzenie zębów to ból. Wchodzenie jedzenia między dziury, nieprzespane noce z powodu bólu, ogólna upierdliwość. Więc facet cieszy się, że chociaż wygląda to źle, nie jest tak źle jak mogło by być : żyje i ma całe zęby. Trzeba znać priorytety.

Widziałbym też tu małe mrugniecie okiem do tego :
Cohen : "What is it that a man may call the greatest things in life?"
- "Hot water, good dentishtry and shoft lavatory paper."
Fidel-F2 - 2013-07-21, 11:48
:
Tixon, żyjesz w jakiejś dziwnej rzeczywistości. :-|
MadMill - 2013-07-21, 17:56
:
Jander napisał/a:
Ale teraz przed Tobą tom ósmy, który już w sporym gronie jest uznawany za kiepski. Tam to dopiero nic się nie dzieje.

Nie kiepski, on jest po prostu o emo.
Asthariel - 2013-07-22, 13:58
:
Kiepski, kiepski. Naprawdę dobre są w nim tylko ostatnie rozdziały, a znając resztę cyklu podczas czytania Myta Ogarów można się załamać, bo naprawdę znikoma ilość wątków okazuje się być istotna dla późniejszej fabuły. No i w tym tomie trafiają się dwa najbardziej epickie faile dotyczące chronologii wydarzeń i upływu czasu.
MadMill - 2013-07-22, 20:48
:
W sumie wątek Karsy, Wędowca i Kaptura jest bez znaczenia dla całości fabuły. Wątek Andii też, po cholerę on to pisał?
Romulus - 2013-07-22, 21:30
:
Może, aby rozwijać je w kolejnych powieściach? Choc w "Kuźni..." cofnął się baaaardzo w czasie i pojawiają się tam tylko Anomander, Andarist, Silchas Ruin i inni.
AM - 2013-07-22, 22:26
:
MadMill napisał/a:
W sumie wątek Karsy, Wędowca i Kaptura jest bez znaczenia dla całości fabuły. Wątek Andii też, po cholerę on to pisał?


Bo czuje się lepiej, wiedząc, że wepchnął do serii więcej wątków, niż Martin do swojej?
MadMill - 2013-07-23, 06:23
:
Na dobrą sprawę u Martina wcale tych wątków też tak mało nie ma, a wątpię aby ambicją Eriksona było tylko dorównać Martinowi.

Moim zdaniem np. wątek Wędrowca jest dobrą opowieścią o podążaniu drogą zemsty, tak zaślepionej aż kończy się innym zgonem niż miało na początku ;)
Tixon - 2013-07-23, 22:22
:
Myto ogarów za mną. Specyficzny rozdział w MKP, w dużej mierze opowiadany przez Kruppego, a on sam ma swoją manierę opowiadania.
No i to dosyć powolny tom z niekiedy męczącymi fragmentami (podróż Klipsa i spółki), ale jak zwykle ostatnie dwieście stron czyta się z zapartym tchem.
Napisałbym coś więcej, ale mam Żałobę, więc sami rozumiecie.
sanatok - 2013-07-30, 20:05
:
Skończyłem Bramy Domu Umarłych. Jak na mój gust było zdecydowanie lepiej niż w Ogrodach Księżyca. Przede wszystkim przejąłem się losem bohaterów na tyle, że zapamiętałem ich imiona. Mimo nawały wątków dużo łatwiej śledziło mi się wydarzenia, narracja sprawia wrażenie bardziej spójnej, nie tak porwanej i posklejanej bez ładu i składu. To co jednak głównie przykuwało do książki to jej monumentalność i gigantyzm wymieszany niestety z dość skwaśniałą pretensjonalnością, która jednak była do strawienia. Erikson dmucha //mysli swoją wizją używając do tego skali i pompatyczności. Momentami zdaje się to już prawie pękać, tymczasem jednak wytrzymuje kolejne dziesiątki stron robiąc stopniowo coraz lepsze wrażenie. Podobał mi się wątki związane ze wędrówką armii Coltaine'a oraz historia Felisin - w których ładnie było widać, że Erikson się ze swoimi bohaterami nie patyczkuje (przybierało to jednak czasami dość groteskową formę - momentami postaci obrywały niczym Ashley Williams we wszystkich częściach Evil Dead razem wziętych). Nie było źle i za jakiś czas sięgnę po następny tom. 3=/4-.

Cytat:
Humor w stylu "koleś dostał obuchem w ryj, stracił oko, ale cieszył się że ma wszystkie zęby" jest delikatnie mówiąc mało śmieszny (albo ja tego nie chwytam), a po drugie stanowi kliszę i kopię z miliona filmów akcji, gdzie bohater wyskakuje w ostatnim momencie z wybuchającego budynku, podnosi się, otrzepuje i mówi do swojego partnera "urwa jak to dobrze, że nie pobrudziłem marynarki! kosztowała milion baksów!". Takie mam skojarzenie.


Co do humoru w książce - nie jest on najwyższych lotów, jednak operuje przyjemną paletą czerni - nie do końca rozumiem skąd porównanie do ogranych numerów z filmów akcji. oba zacytowane przeze mnie wcześniej fragmenty pochodzą z wspomnianego wcześniej przemarszu Siódmej Armii. Nie wiem czy czytałeś BDU, jeżeli nie, to może stąd twoja moim zdaniem błędna intuicja. Kontekstem jest przemarsz przez pustynie ogromnej armii uchodźców (40 tys.) ochranianej właśnie przez Siódmą Armię - przemarsz skazany na klęskę, z najlepszymi przyjaciółmi wojny takimi jak głód, śmierć, kalectwo etc. to wszystko przedstawione jest w skali przeogromnej tak i pod względem cierpienia, poświęcenia jak i wysiłku tworząc raczej smutną, pełną przemocy mozaikę. A humor tu (a co tam, psychoanaliza4life) pełni rolę tarczy ochronnej, którą postaci bronią się przed przytłaczającą rzeczywistością etc. itp. itd.
Sammael - 2013-08-02, 16:08
:
Kończę trzeci tom - "Wspomnienie Lodu". Jest o wiele, wiele lepiej niż w pierwszych dwóch. Jestem autentycznie zaciekawiony, cały wątek Panniońskiego Jasnowidza i sojuszu przeciwko niemu jest świetny. Wrócili ci ciekawsi bohaterowie z "Ogrodów księżyca", dobrze kontynuowane/wyjaśniane są poruszone wcześniej wątki.

"Bram Domu Umarłych" wciąż nie skończyłem. Beznadzieja.
Jander - 2013-08-03, 20:22
:
Romulus napisał/a:
Może, aby rozwijać je w kolejnych powieściach? Choc w "Kuźni..." cofnął się baaaardzo w czasie i pojawiają się tam tylko Anomander, Andarist, Silchas Ruin i inni.

Tylko? Gdzieś połowa bohaterów pojawiała się w malazańskiej. To bardzo konkretna kontynuacja-prequel. Jeszcze nie skończyłem, ale póki co uważam, że to obowiązkowa lektura po przeczytaniu dziesięcioksięgu. Sporo wątków z malazańskiej jest kontynuowanych w tej książce.
A w ogóle to po dziesięciu tomach Eriksonowi dalej zdarzają się durne, pretensjonalne momenty i nudne dłużyzny. Na szczęście jest ich dużo mniej w porównaniu z pierwszymi tomami.
Luinloth - 2013-08-04, 18:40
:
MrSpellu napisał/a:
Ogólnie Tehol to jest jeden wielki kawał
Mnie bawi też Hellian. Dla mnie taki humor trochę czarny, a trochę rubaszny pasuje jak ulał do opowieści o wojsku. Kiedy słońce praży, z głodu żujesz rzemienie, a gdzieś tam czai się wielokrotnie liczebniejszy wróg i zapewne zginiesz w mniej lub bardziej nieepicki sposób, to ciężko o wysublimowany dowcip.
MrSpellu - 2013-08-04, 18:56
:
potwierdził spellu po litrze rabarbarówki

@

12:45 05/08/13
Ha! Piłeś? Nie pisz! :mrgreen:
MrSpellu - 2013-08-05, 12:44
:
Tak sobie myślę, że cykl powinien się zwać Malazańska Książka Telefoniczna //mysli
Sabetha - 2013-08-05, 12:51
:
Spell napisał/a:
Tak sobie myślę, że cykl powinien się zwać Malazańska Książka Telefoniczna //mysli


To ja chcę numer Anomandera Rake //mysli
Jander - 2013-08-05, 12:54
:
Lubisz starszych mężczyzn? Anomander ma chyba kilkaset tysięcy lat. :freak:
Sabetha - 2013-08-05, 13:00
:
Nie szkodzi, on się dobrze trzyma, a i ja już nie taka młoda jak kiedyś :mrgreen:
Tomasz - 2013-08-05, 18:04
:
Sabetha napisał/a:
Nie szkodzi, on się dobrze trzyma, a i ja już nie taka młoda jak kiedyś :mrgreen:


Ale jak widzę miotełka i nóżki zgrabne.
Tixon - 2013-08-05, 22:18
:
Skończyłem Pył snów.
Znowu zostałem wewnętrznie rozbity.
Nadal nie wiem o co w tym wszystkim chodzi, jaki jest cel, kto z kim i jak się to skończy.
Po przeczytaniu 6 książek po plus minus 600 stron, nadal nie mam dosyć. Ba, chcę więcej.
Do czytania finału przystąp.
Tixon - 2013-08-11, 21:03
:
Wszystkie drogi prowadzą ku Okaleczonemu Bogu, Przykutemu.
Chociaż po drodze było wiele wątpliwości i sporo rzeczy pozostało do wyjaśnienia, było warto.
Szczególnie za:
:arrow: Anomandera Rake'a
:arrow: Podpalaczy Mostów
:arrow: pociski Moranthamów
:arrow: Sznur Psów
:arrow: Apsalar
:arrow: Szybkiego Bena
:arrow: Panią Zawiść
:arrow: Telorast i Serwatkę
:arrow: Theola i Bugga
:arrow: Karsę
:arrow: Toola(i w ogóle T'lan Imassów)
:arrow: K'Chain Che'Malle
:arrow: Kotyliona i Tron Cienia

Tak btw w oryginale sporo imion jest deczko innych.
Jander - 2013-08-11, 22:10
:
To teraz zabieraj się za Kuźnię Ciemności - szybko się dowiesz, że większość wiedzy jaką poznałeś o świecie malazańskiej jest błędna. :)
Tixon - 2013-08-12, 00:54
:
Poczekam na całą trylogię :-P
Romulus - 2013-08-12, 06:29
:
Jander napisał/a:
To teraz zabieraj się za Kuźnię Ciemności - szybko się dowiesz, że większość wiedzy jaką poznałeś o świecie malazańskiej jest błędna. :)

Właśnie to miałem napisać.
Skończyłem czytać, myślę nad recenzją. Wadą powieści (która wadą być nie musi) było jej tempo. Początkowo mnie irytowało. Ale gdzieś po połowie już nie miałem nic przeciwko.
Jander - 2013-08-12, 10:04
:
Tixon napisał/a:
Poczekam na całą trylogię

Jest to jakaś opcja. To może Esslemont po angielsku? ;)
Romulus napisał/a:
Wadą powieści (która wadą być nie musi) było jej tempo.

Tempo na pewno jest inne niż w innych jego powieściach. Nie ma standardowej rozpierduchy na ostatnich 200 stronach. Mi się podobało, że wyszedł z tego schematu.
Walder Frey - 2013-08-12, 15:13
:
Romulus napisał/a:
Wadą powieści (która wadą być nie musi) było jej tempo. Początkowo mnie irytowało. Ale gdzieś po połowie już nie miałem nic przeciwko.

W sensie, że zbyt wolne, czy zbyt szybkie?
Pewnie wolne, bo po SE galopady się nei spodziewam, ale...
utrivv - 2013-08-21, 08:02
:
Zacząłem Kuźnię Ciemności i jest dużo lepiej niż w MKP, po prostu łał! :)
ASX76 - 2013-08-21, 11:12
:
utrivv napisał/a:
Zacząłem Kuźnię Ciemności i jest dużo lepiej niż w MKP, po prostu łał! :)


Pod jakim względem? //mysli
utrivv - 2013-08-21, 11:33
:
ASX76 napisał/a:
utrivv napisał/a:
Zacząłem Kuźnię Ciemności i jest dużo lepiej niż w MKP, po prostu łał! :)


Pod jakim względem? //mysli

Dużo mniej chropowaty język i stylistyka, fabuła gładsza i z większym rozmachem. Można powiedzieć że różnica jest jak między MKP a PKG.
Misiel - 2013-08-21, 15:38
:
Z wiekszym rozmachem, serio (nie czytalem jeszcze Kuzni)? Ciezko uwierzyc...
You Know My Name - 2013-08-21, 20:27
:
w sumie same półbogi, nie?
Jander - 2013-08-21, 21:41
:
Misiel napisał/a:
Z wiekszym rozmachem, serio (nie czytalem jeszcze Kuzni)? Ciezko uwierzyc...

Czy ja wiem... jeśli MKP to Nowy Testament, Kuźnia Ciemności to Księga Rodzaju.
Toc - 2013-09-11, 17:22
:
A ja może przeczytam Kuźnie gdy będę miał czas bo na razie czytam MKP i jestem na części 7 "Wicher Śmierci" :-) . I wciąż jestem ciekaw starcia Icariuma z Rhuladem.
MrSpellu - 2014-01-16, 20:35
:
Właśnie zaczynam Myto Ogarów. Po Wichrze Śmierci nasunęły mi się dwie refleksje:

SPOILER

1. Pierwszy raz cieszyłem się (jak dziecko!), że jeden z bohaterów został zabity jak pies. Trull Sengar, bo o nim mowa, był bardzo męczącą postacią. Jeszcze tylko killnąć Onracka Strzaskanego i będę szczęśliwy //spell

2. Mam ochotę zagrać w jakiegoś RPG w klimacie heroic fantasy //spell
Jander - 2014-01-16, 21:03
:
Ja go bardzo lubiłem. :(
utrivv - 2014-01-16, 23:31
:
Wreszcie zrozumiałem co mnie tak pociąga u Eriksona - to jest jak mitologia, bogowie i herosi chodzą po świecie a zwykły ciołek może utrzeć nosa władcom świata a jednocześnie autor napłodził tyle postaci że bez problemu się ich pozbywa.
MrSpellu - 2014-01-17, 10:46
:
Jander napisał/a:
Ja go bardzo lubiłem. :(


Fragmenty z nim i z Onrackiem były jeszcze bardziej męczące niż z Trellem i Icariumem --_-
MadMill - 2014-01-17, 12:10
:
MrSpellu napisał/a:
Trellem i Icariumem

Toż to robić BDU jako książkę --_-
Stary Ork - 2014-01-17, 12:14
:
MrSpellu napisał/a:
Mam ochotę zagrać w jakiegoś RPG w klimacie heroic fantasy


Dark Heresy na gwardzistach, anyone? //orc
Fidel-F2 - 2014-01-17, 20:12
:
MrSpellu napisał/a:
bardziej męczące niż z Trellem i Icariumem
ciężko mi to sobie wyobrazić
MrSpellu - 2014-01-17, 21:22
:
Fidel-F2 napisał/a:
MrSpellu napisał/a:
bardziej męczące niż z Trellem i Icariumem
ciężko mi to sobie wyobrazić


No bo Mappo i Icarium to było zwykłe smęcenie i męczenie buły, Trull i Onrack to było smęcenie i męczenie buły o silnym podtekście homoseksualnym. Kto zaprzeczy? :badgrin:
Fidel-F2 - 2014-01-17, 21:34
:
jakimż bogom dziękować że mie natchnęły i żem na drugim tomie poprzestał
adamo0 - 2014-01-17, 22:05
:
Nie wiem jakim, ale ja też im dziękuję :-P
You Know My Name - 2014-01-17, 22:11
:
Myślicie, że Erikson gra w grę gendera?
Tixon - 2014-01-18, 11:25
:
MrSpellu napisał/a:
No bo Mappo i Icarium to było zwykłe smęcenie i męczenie buły, Trull i Onrack to było smęcenie i męczenie buły o silnym podtekście homoseksualnym. Kto zaprzeczy?

E, zwykła przyjaźń. Chyba za dużo fanfików z nimi czytałeś :-P
MrSpellu - 2014-01-18, 11:39
:
Chyba bromance...
Toc - 2014-03-04, 18:49
:
MrSpellu napisał/a:
Fidel-F2 napisał/a:
MrSpellu napisał/a:
bardziej męczące niż z Trellem i Icariumem
ciężko mi to sobie wyobrazić


No bo Mappo i Icarium to było zwykłe smęcenie i męczenie buły, Trull i Onrack to było smęcenie i męczenie buły o silnym podtekście homoseksualnym. Kto zaprzeczy? :badgrin:


Racja miejscami strasznie ciężko się czytało Icariuma i Mappa ale jakoś przez to przeszłem i teraz przyszedł czas na Pył Snów //jupi
Gorzej było jak taki Endest Silann zaczął swoje filozofie o Ciemności
MrSpellu - 2014-03-04, 19:34
:
No, to też było bolesne. Teraz jestem gdzieś na początku "drugiego tomu" Pyłu Snów :)
Fidel-F2 - 2014-03-05, 06:50
:
Toc napisał/a:
przeszłem
no, to już przesada
Beata - 2014-03-05, 08:33
:
Nawet jeśli tylko z pokoju do pokoju, tj. w obrębie mieszkania? //evil

Serio, takie właśnie wytłumaczenie kiedyś usłyszałam. Poczułam się tak, jak przy tej herbacie, która - jeśli słodzona i zamieszana - pisana jest przez "ch".
MrSpellu - 2014-03-05, 10:56
:
Odkąd uznałem, że na takie rzeczy mam (brzydko pisząc) wyjebane, to jestem zdrowszy. Serio.
MadMill - 2014-03-05, 11:32
:
poszłem bo blisko, poszedłem bo daleko - tak szło to wyjaśnienie
Toc - 2014-03-05, 15:34
:
Więc jeśli czytanie Malazańskiej sprawiło Ci trudność to Kuźni Ciemności nawet nie zaczynaj.

No więc podobno 2 część trylogii Kharkanas ma być dopiero (!!!) we wrześniu 2015.
Toc - 2014-11-20, 17:51
:
Zauważyliście podobieństwo?
Drakk - 2015-02-26, 21:18
:
Ostatnio zapoznałem się z dwiema opowiastkami ze świata MKP. "Krwawy trop" i "Zdrowe zwłoki" to dowcipne, sympatyczne rozwinięcia historii dwóch przerażających jegomości i ich lokaja.

Co do głównego cyklu to za mną dopiero 3 tomy. Na półce czeka już 7 kolejnych (posiadam całość w pierwszym wydaniu). W marcu biorę się za "Dom Łańcuchów" wierząc, że utrzyma się tendencja zwyżkowa jak przy każdym z poprzednich tomów :-)
Jander - 2015-02-26, 21:20
:
Jest trochę słabszych momentów i wątków, ale poza tym raczej równy poziom.
Drakk - 2015-06-20, 22:24
:
Pierwsza część czwartego tomu za mną - 7/10.

Nie porwała mnie ta początkowa historia Karsy. Może jego dalsze losy będą ciekawsze (choć przyznać trzeba - niezły z niego skurczybyk).
Struna, Mątwa, Gesler - to lubię, już samo spotkanie Mątwy ze Struną i banan na twarzy natychmiastowy ;)
Ciekawe wątki: 1. Trulla i Onracka 2. Nożownika (co z Apsalar?) 3. Perły i Lostary
Zanosi się na "bitewną" kontynuację (oby!) i mam nadzieję, że ocena całości podskoczy po drugiej części 8)
Romulus - 2015-06-20, 22:27
:
No weź, Karsa to niezły maderfaker, choć nieco mnie rozczarowało zakończenie jego wątku w MKP. Ale wiele dobrego jeszcze przed tobą, z tym bohaterem :)
Trojan - 2015-06-20, 22:34
:
Mnie po tym tomie ( chyba po tym ) Ericsson znuzyl i opuściłem sobie (albo po następnym )
Fidel-F2 - 2015-06-21, 01:19
:
Twardy jesteś, już drugi tom przypominał elegancją kurwę na deszczu.
adamo0 - 2015-06-21, 08:27
:
Święte słowa Fidel.
utrivv - 2015-06-22, 07:34
:
Chwileczkę, ustalmy coś. Gdzie dwóch polaków tam trzy zdania. Trojan, Fidel-F2, adamo0 - OGARNIJCIE SIĘ!
Fidel-F2 - 2015-06-22, 13:20
:
utrivv, popełniasz błąd logiczny. Erikson ma problemy z ogarnięciem, niestety światła rada jest spóźniona, co napisał to napisał i raczej nic tego już nie zmieni, beka pozostanie po wsze czasy.
Romulus - 2015-06-22, 14:30
:
Fidel-F2 napisał/a:
utrivv, popełniasz błąd logiczny. Erikson ma problemy z ogarnięciem, niestety światła rada jest spóźniona, co napisał to napisał i raczej nic tego już nie zmieni, beka pozostanie po wsze czasy.

Problemy z ogarnięciem to mógłbyś wytknąć mając ogląd na 100 procent świata wykreowanego, a nie na 10 :)
Fidel-F2 - 2015-06-22, 16:00
:
skoro na dziesięciu procentach wykazał się kompletną drętwotą to w stu ma być lepiej, Romulus, musisz popracować nad logiką

Erikson nadawałby się do czytania gdyby mu kto zawczasu wykasował 30-50% tekstu, nudnego, męczliwego crapu
Trojan - 2015-06-22, 18:05
:
Fidel-F2 : przesadzasz
SE miał swój czas
Jak przeczytałem naście lat temu BOU to było jak obuchem. Bardzo mi się. Takie skrzyżowanie Zelaznego z Cookiem. Potem przeczytałem Ogrody - jak się zorientowałem w trakcie czytania to po raz drugi to czytałem. Pierwszy tom dużo słabszy. Potem jeszcze ze dwa- trzy tomy, ale jak już Steve namnożyl wątków, bohaterów + jakieś wygibasy z czasem i miejscem to się znudzilem, zmeczylem i dałem sobie pokój
Taki Jordan dla większych chłopców
Fidel-F2 - 2015-06-22, 18:12
:
Trojan napisał/a:

Fidel-F2 : przesadzasz
nie
Trojan napisał/a:
BOU
:?:
Trojan napisał/a:
Pierwszy tom dużo słabszy.
pierwszy przyzwoity, drugi nędzny, dalej mi się nie chciało
Tixon - 2015-06-22, 22:50
:
Ale męczyć bułę w temacie to ci się chce? Daj już pokój, komu się podobało, ten przeczytał 10 tomów i czeka na więcej, komu nie, ten porzucił i wziął się za innych, bardziej mu leżących.
Fidel-F2 - 2015-06-23, 01:10
:
Ostrzegam nieświadomych. Mam taki wewnętrzny imperatyw. Uczciwy ze mnie gość po prostu.
ASX76 - 2015-06-23, 10:51
:
Erikson, to taki bard z "kołczejącym" językiem ;)
A Fidel hejter :-P
Jander - 2015-06-23, 11:45
:
Każdy ma tu już swoje zdanie, tylko Fidel ciągle stoi na rogu i krzyczy: "Idzie apokalipsa! Nawracajcie się i nie czytajcie Eriksona!". Nuda.
Fidel-F2 - 2015-06-23, 12:29
:
wiem, że nuda, przepraszam Jander, ale nie czuję potrzeby nieustannie wymyślać nowych głupot, tylko po to by Cię rozekscytować
utrivv - 2015-06-23, 12:59
:
Śpieszmy się argumentować nasze zdanie, tak szybko się zmienia //mysli
Jander - 2015-06-23, 13:02
:
Fidel, marnujesz czas swój i innych. Wszyscy znają Twoje zdanie, więc na ch jeszcze męczysz bułę? Gorzej niż Erikson.
MadMill - 2015-06-23, 13:47
:
Fidel ma w sobie coś z Terlikowskiego //mysli
Tomasz - 2015-06-23, 18:18
:
MadMill napisał/a:
Fidel ma w sobie coś z Terlikowskiego //mysli


+1 :badgrin:
mad5killz - 2015-06-23, 20:10
:
Zaglądnijmy do alternatywnej rzeczywistość przez szkiełko fantazji.
*(podobieństwa i skojarzenia wszelakie... ekhm przypadkowe)

Mały Fidel dostaje dwa tomy MKP na święto Lakszmi,
bo Tatuś przybył handlować na Narodowy, jeszcze lekko mokry od wód Gangesu.

Fidel, odkąd pamiętał, nigdy nie lubił obrażać cudzej inteligencji rozwlekłym ględzeniem o oczywistościach.

Przeczytał dwa tomy MKP, bo nie było nic innego.

Po czym jednoznacznie wyraził swoją opinię, mazakiem, na ścianie w pokoju:
"Erikson CH*J!"

Tata zniesmaczony gustem syna kazał mu to natychmiast zmyć.

Fidel na to: "WODOODPORNY!"
MrSpellu - 2015-06-23, 20:18
:
Ksylenem go? Mazak znaczy //panda
MadMill - 2015-06-24, 07:49
:
Nie, CH*J. --_-
Gebrus - 2016-10-16, 19:36
:
Straszny dół mam. Dotrwałem do 6 tomu ( ŁK ) i dalej mi się nie chce, a z drugiej strony chciałoby się skończyć serię. Erikson jest beee.
Crozier - 2017-04-11, 18:50
:
Nie jestem pewien, czy w dobrym temacie pada to pytanie, ale mimo to je zadam: obecnie kończę szósty tom MKP, następne cztery już czekają na półce, podoba mi się bardzo, pomimo kilku minusów i wielu dłużyzn, ale no właśnie - już tylko cztery (opasłe bo opasłe) książeczki do końca i w sumie smutno będzie to kończyć. Dlatego pytanie: znacie inne, godne polecenia serie fantasy (niekoniecznie tak długie), przynajmniej nieco podobne do Eriksona? Chodzi mi o low fantasy, z przemocą, bluzgami i barwnymi bohaterami. Dodam, że oczywiście znani mi są zarówno Martin, jak i Abercrombie.

No i byłoby miło, gdyby rzeczona seria była nadal dostępna do kupienia.
Trojan - 2017-04-11, 18:55
:
Komuda.
Romulus - 2017-04-11, 18:58
:
Crozier napisał/a:
Nie jestem pewien, czy w dobrym temacie pada to pytanie, ale mimo to je zadam: obecnie kończę szósty tom MKP, następne cztery już czekają na półce, podoba mi się bardzo, pomimo kilku minusów i wielu dłużyzn, ale no właśnie - już tylko cztery (opasłe bo opasłe) książeczki do końca i w sumie smutno będzie to kończyć. Dlatego pytanie: znacie inne, godne polecenia serie fantasy (niekoniecznie tak długie), przynajmniej nieco podobne do Eriksona? Chodzi mi o low fantasy, z przemocą, bluzgami i barwnymi bohaterami. Dodam, że oczywiście znani mi są zarówno Martin, jak i Abercrombie.

No i byłoby miło, gdyby rzeczona seria była nadal dostępna do kupienia.

Śmiem twierdzić, że już nic lepszego nie przeczytasz, skoro znasz również twórczość wymienionych autorów.
Trojan - 2017-04-11, 19:02
:
Glena Cooka znasz li? Zwłaszcza Czarna kompania.
w sumie Malazan niewiele ma wspólnego z low f. Ale jak Malazan to musisz znać jeszcze Amber Zelaznego.
a jeszcze tak w klimacie nieco Abercrombie to Piesn Krwi - Ryan Antek.


Romku, lepszy jest Scott Lynch.a to przykład Low fantasy. Przynajmniej na początku 1 i 2 tom
Crozier - 2017-04-11, 19:28
:
Scotta Lyncha też czytałem, Komuda nie kojarzy mi się z niczym dobrym.

Tak, wiem, że MKP daleko do low fantasy, generalnie trudno ją skategoryzować, bo rozstrzał gatunkowy bywa naprawdę spory długimi fragmentami. Cooka również znam, ale zmęczyły mnie dwa pierwsze tomy i sobie odpuściłem. Zelazny to od dawna planowane nadrabianie klasyki.

A jakieś W OGÓLE dające się czytać serie fantasy dla dorosłych? Wiem, że na rynku jest tego mało, ale może coś mi umknęło, dlatego dopytuję. Bo niby Martin, Erikson, Abercrombie, R.S Bakker czy Cook to już liczna grupa, ale jak człowiek czytał to wszystko, to nagle robi się dziwnie pusto.
Beata - 2017-04-11, 19:44
:
A może byś Kresa łyknął?
Crozier - 2017-04-11, 19:50
:
Wolałbym jednak zagranicznych autorów. Może zabrzmię mało patriotycznie, ale mam jakiś zupełnie niewytłumaczalny awers do polskich autorów.

No ale jeśli już nic innego nie znajdę, może rzeczywiście spróbuje Feliksa, bo coś tam dobrego się jednak o nim słyszało gdzieniegdzie. Od czego zacząć w razie W?
Beata - 2017-04-11, 19:54
:
Cóż, najkorzystniej chyba za pokoleją.
Fidel-F2 - 2017-04-11, 21:33
:
Po kolei nie jest źle, ale trzeba pamiętać, że tomy 1-2 są jednak trochę słabsze, potem to już tylko miód i orzeszki.

Prywatnie zaś twierdzę, że Erikson może co najwyżej nosić piórnik za Kresem.
Tixon - 2017-04-11, 21:35
:
Sanderson. To taki sympatyczny Erikson w wersji light.
A, że pisze dużo, nie powinno go zabraknąć w najbliższym czasie.
Trojan - 2017-04-11, 21:52
:
Mówisz Sanderson ja odpowiadam Jordan.
Jedno i,drugie spokojnie odpuszczasz bo każdy z wymienionych autorów wcześniej jest 3,14 razy lepszy.

Czytaj Amber, czytaj Kane'a (k.e. Wagner)
Tixon - 2017-04-11, 22:10
:
Zgodzę się, jeśli wywalisz Komudę.
Trojan - 2017-04-11, 22:14
:
Komuda jest specyficzny - podchodzi albo nie, zdecydowanie low fantasy. Takie swojskie. :)
Fidel-F2 - 2017-04-12, 11:17
:
Może cykl Michaela J. Sullivana? Podobno przyjemny acz nie czytałem acz mam w planach.

No i co z Wegnerem? Z tomu na tom słabszy co prawda, ale im słabszy tym coraz więcej głosów, że coraz bardziej przypomina Eriksona, więc może ten tego.
Trojan - 2017-04-12, 11:40
:
słuszna uwaga z tym Wegnerem - im dalej w las tym bardziej Eriksson
ale to Polak.
bio - 2017-04-12, 20:25
:
Fantasy sucks.
dworkin - 2017-04-13, 08:23
:
Jak twierdzą zapomniane dziadki pokroju Oramusa, co jakiś czas pukając w ściankę słoika z naftaliną. Od środka //spell
AM - 2017-04-13, 11:20
:
Trojan napisał/a:
Mówisz Sanderson ja odpowiadam Jordan.
Jedno i,drugie spokojnie odpuszczasz bo każdy z wymienionych autorów wcześniej jest 3,14 razy lepszy.

Czytaj Amber, czytaj Kane'a (k.e. Wagner)


Amber i Kane to ramotki (poza tym lektura na góra tydzień), co nie jest samo w sobie wadą, ale... dzisiaj pisze się inaczej. Trzeba brać to pod uwagę, jeśli poleca się je komuś, kto nie ma sentymentu z dzieciństwa. To samo dotyczy Cooka.
Fidel-F2 - 2017-04-13, 11:27
:
Głos rozsądku
utrivv - 2017-04-13, 11:37
:
Zelazny podobnie jak Dick to nie ramotka. Sentyment z dzieciństwa to można mieć do Mickiewicza, Kane owszem krótki ale czy to wada uniemożliwiająca czytanie? Saga o Ludziach Lodu jest dość długa, ty AM byś ją polecił?
Fidel-F2 - 2017-04-13, 11:48
:
Sofistyka
AM - 2017-04-13, 12:27
:
utrivv napisał/a:
Zelazny podobnie jak Dick to nie ramotka. Sentyment z dzieciństwa to można mieć do Mickiewicza, Kane owszem krótki ale czy to wada uniemożliwiająca czytanie? Saga o Ludziach Lodu jest dość długa, ty AM byś ją polecił?



Jak już napisałem, dzisiaj pisze się inaczej. Wtręt o objętości nie dotyczył sedna tematu.
Trojan - 2017-04-13, 13:10
:
może inaczej, widać jestem wychowany na innych tekstach i CzK czytałem kilka lat temu - dalej mi się podobała, co w przypadku starych tekstów nie jest już taka oczywistością. Więc po mojemu - Cook się broni.
Kane'a nie czytałem od czasów PhantomP - więc tutaj ręki nie dam, ale to prekursor Anomanderów i innych takich więc ten tego.

Amber to Amber, broni się zawsze i wszędzie - tak jak i Tolkien czy LeGuin.

może sposób pisania fantasy ewoluował ale nie przełożyło się to na jakość, dalej dostajemy 80-90% szajsu fantasy.
utrivv - 2017-04-13, 13:13
:
AM napisał/a:
utrivv napisał/a:
Zelazny podobnie jak Dick to nie ramotka. Sentyment z dzieciństwa to można mieć do Mickiewicza, Kane owszem krótki ale czy to wada uniemożliwiająca czytanie? Saga o Ludziach Lodu jest dość długa, ty AM byś ją polecił?



Jak już napisałem, dzisiaj pisze się inaczej. Wtręt o objętości nie dotyczył sedna tematu.

Ty masz inną perspektywę bo czytasz po angielsku ale patrząc na to co się ukazało w polsze to jakiegoś skoku jakości fantasy nie zauważyłem a Amber cały czas zdobywa nowych fanów
Romulus - 2019-01-09, 18:28
:
Nowa powieść Eriksona? Science-fiction? https://www.empik.com/rej...64579,ksiazka-p Fabuła jakoś nie jest zachęcająca.
bio - 2019-01-10, 17:11
:
Ma fatalne komentarze. Straszą nudą. A ja nie wierzę w nawrócenie na SF piszących fantasy. Sanderson też to ostatnio uczynił. Tylko patrzeć jak wydadzą i u nas.
ASX76 - 2019-01-10, 17:21
:
Na dodatek Erikson ma drewniany styl.
goldsun - 2019-01-11, 09:42
:
bio napisał/a:
A ja nie wierzę w nawrócenie na SF piszących fantasy.

Już chciałem zaripostować Fritzem Leiberem, ale się zorientowałem, że on najpierw S-F (Wędrowiec), a dopiero potem "Fafrd i Szary Kocur" ...

C.J. Cherryh, Le Guinka i Poul Anderson raczej skakali pomiędzy gatunkami, więc też nie pasują.
W sumie to ciekawe (dla mnie) pytanie: czy jest jakiś pisarz (płci dowolnej) który przeskoczył z typowego fantasy do sajfajów i pisał te sajfaje sensownie ... ?
Trojan - 2019-01-11, 11:47
:
Fantasy jest nieporównywalnie prostsze do wymyślenia/napisania niż tru sajfaj
ASX76 - 2019-01-14, 17:05
:
bio napisał/a:
Sanderson też to ostatnio uczynił.

Tylko patrzeć jak wydadzą i u nas.



W Kaczystanie jest bardzo poczytny wśród fantastycznego luda, więc to kwestia nieodległej przyszłości.