Zaginiona Biblioteka

Fantastyka zagraniczna - Neal Stephenson

Elektra - 2007-10-31, 13:22
: Temat postu: Neal Stephenson
Neal Stephenson jest obecnie jednym z bardziej oryginalnych pisarzy sf. W Polsce wydano kilka jego książek, których nakłady szybko się skończyły i na allegro zaczęły osiągać kosmiczne ceny. Na szczęście są wydawcy, którzy postanowili wznowić niektóre z nich.

Kilka miesięcy temu ukazało się wznowienie Diamentowego wieku, powieści o świecie przyszłości, po rewolucji kulturalnej, w którym króluje nanotechnologia.
Jakoś ta książka nie potrafiła mnie wciągnąć, bardzo podobała mi się konstrukcja i dopracowanie świata, ale... czegoś mi brakowało. No i zakończenie okazało się jakieś takie niepełne.

Na dniach ma się ukazać Zamieć, książka, która łączy m.in. rzeczywistość wirtualną z sumeryjskimi mitami. Ja tam co prawda nie znałam za bardzo sumeryjskiej mitologii, ale jest ona bardzo ciekawie przedstawiona i jak się okazuje, ma naprawdę kluczowy wpływ na wydarzenia.
Stany Zjednoczone, jakie znamy obecnie, nie istnieją. Na ich terenie mamy za to mnóstwo burbklaw, czegoś w rodzaju samodzielnych państw - miast (pewnie zaczęło się wszystko od strzeżonych osiedli, z własną ochroną itp., które można spotkać obecnie wszędzie ;) ). Wszystkie służby publiczne są skomercjalizowane, policja, wojsko i inne takie. Kto chce może sobie ich wynająć. ;)
No i oczywiście istnieje wszechobecny Metawers (czyli coś w rodzaju naszego internetu), ale znacznie bardziej rozwinięty. Normalnie można się w nim spotykać, rozmawiać, wymieniać dane, zażywać rozrywki, zwyczajna rzeczywistość wirtualna. ;)
Pewnego razu w Metawersie pojawia się tajemnicza Zamieć, początkowo brana za narkotyk, a może wirusa, okazuje się mieć bardzo poważny wpływ na wszystkich hakerów.

Książkę czyta się znakomicie. Na początku nieco dziwne wydawały mi się niektóre tłumaczenia, ale potem bardzo ładnie wpasowały się w styl całej powieści. Co ciekawe (wcześniej się z tym nie spotkałam) cała historia jest opowiadana w czasie teraźniejszym, co sprawia, że czujemy, jakbyśmy naprawdę na bieżąco śledzili całą akcję i można odnieść wrażenie, że rzeczywiście nikt nie wie, jak to się skończy.

Poza powyższymi książkami (które wydaje ISA) ukazał się jeszcze Zodiac: thriller ekologiczny
Zodiac to typ pontonu, którym poruszają się bardzo często obrońcy środowiska.
Właśnie oni są bohaterami tej powieści, zawierającej podtytuł thriller ekologiczny. Mamy w niej do czynienia z wielkimi koncernami chemicznymi, zatruwającymi ziemię i wodę w okolicach Bostonu oraz z ludźmi, którzy starają się temu przeciwstawiać, ale działając zgodnie z prawem. Narratorem jest Sangamon Taylor, chemik z wykształcenia, który zrezygnował z intratnej pracy w zakładzie analitycznym na rzecz bezpośrednich działań ekologicznych. Nie jest on supermanem, ale nie daje sobie w kaszę dmuchać i nie obawia się podskoczyć tym najpotężniejszym, w garniturach i białych kołnierzykach, którzy dla własnych zysków gotowi są zanieczyszczenia całej okolicy (byle tylko tropy nie wiodły bezpośrednio do nich).

Zodiac
czytało mi się bardzo, a opisy chemicznych (i nie tylko) zniszczeń mogą przyprawiać o dreszcze, chociaż nie brakuje też humoru. Powieść skłania do zastanowienia się nad tym, czy my robimy coś w kwestii ochrony przyrody, a wcale nie muszą być to jakieś radykalne działania. Do tego jest napisana bardzo lekkim językiem, a niezbędne chemiczne wykłady są przedstawione tak, że każdy laik je zrozumie.



Poza tym rozpoczęto wydawanie Cyklu Barokowego (składającego się z: Żywego srebra, Zamętu i Ustroju świata), którym Neal Stephenson pokazuje, że jego wyobraźnia i wiedza nie znają granic. ;)

Ostatnią książką, która ukazała się w Polsce (ładnych parę lat temu) jest Cryptonomicon. O niej nie powiem za wiele, bo nie miałam szczęścia jej dorwać (ale też jest nadzieja na wznowienie), która podobno jest mistrzostwem.

Osobiście uwielbiam styl Stephensona, ale wiem, ze jest dość specyficzny i nie wszystkim podchodzi.

Ciekawe, czy komuś zechce się przeczytać tego posta do końca... ;P
Tigana - 2007-10-31, 13:33
: Temat postu: Re: Neal Stephenson
Elektra napisał/a:
Ciekawe, czy komuś zechce się przeczytać tego posta do końca... ;P

Przeczytałem ostatnie zdanie - wystarczy ? Jakoś Neal mi nie służy - chyba, że nie mogę usnąć. Lata świetlne temu próbowałem czytać "Cryptomicon" i z miejsca mnie zamuliło. Podobnie z 'Żywym Srebrem" - początek jest dla mnie nie do strawienia. Niestety jestem osobą niecierpliwą i zapewnienia, ze po 200 setnej stronie książka nabierze rumieńców, a w 3 tomie to już w ogóle szaleństwo do mnie do docierają. Nie neguje wielkości autora, lae jest on dla specyficznej grupy czytelników, do której moja skromna osoba się nie zalicza.
MadMill - 2007-10-31, 13:40
:
Elektra napisał/a:
Kilka miesięcy temu ukazało się wznowienie Diamentowego wieku, powieści o świecie przyszłości, po rewolucji kulturalnej, w którym króluje nanotechnologia.
Jakoś ta książka nie potrafiła mnie wciągnąć, bardzo podobała mi się konstrukcja i dopracowanie świata, ale... czegoś mi brakowało. No i zakończenie okazało się jakieś takie niepełne.

A mnie ta książka zauroczyła, ciągle się zastanawiam czy nie jest to najlepsza książka jaką czytałem w tym roku. ;) Pięknie pokazane to o czym uczyłem się na studiach odnośnie globalizacji od strony ekonomii. Pokazane jak to sie wszystko może potoczyć, poparte - tak mi się zdaje - tekstami naukowymi. Oczywiście także cała historia, mnie Lekcjonarz i Nell wcale nie nudziła, ani nie irytowała. Świetnie pokazane jak to jest z nauką od "nicnieumienia" do wielkiej wiedzy. To raczkowanie, tłumaczenie najprostszych pojęć... no jak to było w dzieciństwie. ;)
Elektra - 2007-10-31, 13:44
:
MadMill napisał/a:
nie Lekcjonarz i Nell wcale nie nudziła, ani nie irytowała.

Mnie też nie. Akurat ten wątek najbardziej mi się podobał. A teraz, po paru miesiącach od przeczytania, nie potrafię sobie dokładnie przypomnieć, o czym ta książka była. //panda Oprócz wątku Nell i tego twórcy Lekcyjonarza. Pozostaje tylko wrażenie, że ciekawie przedstawiony świat i wszelkie nowinki techniczne, ale reszta? No i to zakończenie bez epilogu...
Metzli - 2007-10-31, 18:43
:
Na razie mam za sobą jedynie "Diamentowy wiek" - książka mnie nie zachwyciła, ale też nie była zła. Na pewno warto ją przeczytać :mrgreen: Najbardziej kuleje właśnie zakończenie, tak jakby książka urywa się w pół zdania. ;)

Mad napisał/a:
Pięknie pokazane to o czym uczyłem się na studiach odnośnie globalizacji od strony ekonomii.


Mi szczególnie utkwił w pamięcie motyw pewnej samowystarczalności ludzi. Praca nie jest już tak niezbędna żeby przeżyć, wystarczy jedynie kompilator energii. Ale jakie skutki społeczne to za sobą pociąga...
Właśnie w "DW" podobał mi się pomysł jako całość - jak spojrzeć tak na książkę, to jest szalenie ciekawa. Jednak nie ma w sobie tego elementu, który mógłby "przykuć" czytelnika. Tak na pewno było w moim przypadku.
Mam zamiar wziąć się jeszcze za inne książki Stephensona, ciekawe czy mi przypadną do gustu.
ghosia - 2007-11-06, 17:12
:
Uwielbiam książki Stephensona. Zaczęłam od "Diamentowego wieku" i "Zamieci", potem był "Zodiac" i "Cryptonomicon", którą przeczytałam w jeden weekend i która jest moją ulubioną książką tego autora, no i ostatni "Cykl barokowy".

Najbardziej u Stephensona podoba mi się chyba humor. Pełno go w każdej jego książce, przeplata się z tymi wszystkimi technicznymi opisami, jest właściwie ich częścią i dzięki temu można je czytać w tę i z powrotem ;) .

Poza tym, są jeszcze super zwroty fabuły, których przedsmak można znaleźć choćby w krótkim fragmencie "Zamieci", jaki ISA ostatnio udostępniła - mamy opis Dowozicielatora, który wygląda na jakiegoś tajnego agenta rządowego i dopiero po kilku akapitach okazuje się, że to dostawca pizzy. Takich zagrań Stephenson ma pełno i ja je bardzo lubię.

No i oczywiście ogromna ilość informacji na temat świata, w którym się dzieją jego książki. Chemia w "Zodiacu", historia w "Cyklu barokowym", komputery i nanotechnologia w całej reszcie książek - widać, że autor wie, o czym pisze, a to zawsze podnosi walory książki.

Obojętnie, o czym Stephenson pisze, zawsze doskonale potrafi pokazać, jak wygląda świat, w którym dzieją się jego książki, ale nie przez nużące opisy, tylko dzięki kilku zdaniom w odpowiednim miejscu. Nie podaje też wszystkiego na tacy, czasem się trzeba domyślać, jak ten świat właściwie działa i porównać swoje przypuszczenia z tym, co Neal napisze kilka(set) stron później. Dzięki temu książki nie są nudne i przewidywalne.

To wszystko sprawia, że żadna książka Stephensona nie zostanie przeze mnie zignorowana. Właściwie, to poza "Cyklem barokowym", każdą przeczytałam co najmniej dwa razy :) .

Przymierzam się do przeczytania "Zamieci" po raz kolejny, jak tylko merlin zdecyduje mi się ją przysłać :) .
batou - 2007-11-06, 22:47
:
ghosia napisał/a:
Przymierzam się do przeczytania "Zamieci"

No to w temacie "Zamieci" ;)

Książka jest genialnie nowatorska i wyprzedzająca czasy współczesne, a i pewnie za 30 lat też będzie można o niej to napisać.
Z wierzchu klasyczny cyberpunk z jego pojmowaniem informatyki, elektroniki i wszystkiego co "techniczne", rządami korporacji i przestępczością w nowoczesnym wydaniu, a pod spodem bogactwo znaczeń i odwołań do religii, kultury...
Wplecenie mitologii sumeryjskiej i neurolingwistyki w powieść cyberpunkową już jako hasło brzmi interesująco. Po przeczytaniu książki i zobaczeniu, jak to wszystko się ze sobą układa można tylko złożyć dłonie do oklasków.
Całe mnóstwo ciekawych postaci. Wspomnę tylko D.U. i Kruka spoiler z jego głowicą nuklearną przymocowaną do motocykla spoiler. No i Hiro.

Metawers moim zdaniem jest przedstawiony co najmniej tak samo porywająco jak wirtualna rzeczywistość z "Neuromancera" Gibsona. Wspaniały, barwny, alternatywny wobec realnego świat, w którym postaci mienią się dopieszczonymi do granic fetyszu awatarami (tutaj awatar to wirtualne odwzorowanie całej postaci, takie jakie tylko sobie wymarzysz), prawa fizyki można naginać, jeśli jest się zdolnym programistą, a jeśli do tego jesteś sprytny i potrafisz się w nim odnaleźć, możesz mieć wszystko.

Książka moim zdaniem absolutnie genialna i Stephenson też :)
MadMill - 2007-11-19, 21:56
:
Połowa Zamieci za mną, powiem szczerze że mnie wgniotło w fotel. Kapitalne opisy którą są dynamiczne i nawet jak coś jest opisywane to nie ma efektu ziewania tylko jest płynność i ciągłość. Opisy było na początku teraz to już sama akcja, człowiek w pewnym momencie stwierdza, że nie wie co się kompletnie dzieje, a potem Stephenson potrafi 1-2 akapitami wszystko wyjaśnić. No i humor, Zamieć jest w dużej mierze satyrą, karykaturą i wyszło to bardzo ciekawie. Bardzo fajne pomysły świat interaktywny, państwa-miasta, prywatyzacja wszystkiego - parę rzeczy się nawet spełniło - książka jest z 1992 roku, ale wiele rzeczy jest też bardzo interesującą wizją przyszłości. No jak na razie Stephenson w drugiej swojej książce którą czytam(pierwszy był Diamentowy Wiek) mnie powala, zobaczymy jak to wszystko się skończy. ;)
MadMill - 2008-02-12, 23:39
:
Na Katedrze pojawił się wspaniały, cudowny, prześwietny news, a mianowicie 27 sierpnia 2008 roku ukarze się Anathem, nowa powieść Neala Stephensona. Cieszycie się? Bo ja tak! :))
ASX76 - 2008-02-12, 23:46
:
Bardzo się cieszymy. Cieszylibyśmy się jeszcze bardziej, gdyby MAG zainteresował się szybkim wydaniem tej książki, oczywiście w miarę możliwości tj. żeby nie czekać na nią do 2011.
W pierwszej kolejności martwiłbym się jednak o los "Cryptonomiconu".
MadMill - 2008-02-12, 23:50
:
ASX76 napisał/a:
W pierwszej kolejności martwiłbym się jednak o los "Cryptonomiconu".

Cykl Barokowy pierw trzeba dokończyć, a to stanie się w lipcu. Z Crypto jest problem znowu, bo to cegła, a Andrzej pisał, że nie chce tego dzielić, czyli myślę, że myślą nad HC jak w przypadku Simmonsa czy Gaimana. Będziemy musieli trochę na to poczekać...

Co do wydania w Polsce Anathem. Z jednej strony Mag, a z drugiej może ISA to złapie i wyda jak poprzednie Stephensony. ISA może nie ma renomy Maga, ale te pozycje im się udały - mnie się podobają. Biorąc pod uwagę zawalenie Maga i poszukiwanie przez ISA czegoś ambitniejszego to może jednak Grzegorz Szulc się skusi. ;)
ASX76 - 2008-02-13, 00:21
:
MadMill napisał/a:
Co do wydania w Polsce Anathem. Z jednej strony Mag, a z drugiej może ISA to złapie i wyda jak poprzednie Stephensony. ISA może nie ma renomy Maga, ale te pozycje im się udały - mnie się podobają. (...)


Mnie tam cegła nie przeszkadza, a nawet cieszy - zawsze to więcej czytania w znakomitym wykonaniu Stephensona. :-) Jestem przy nadziei, że raz dwa uda się dociągnąć cykl barokowy do szczęśliwego finału w lipcu, a później kombinować nad "Cryptonomiconem". Nie wyobrażam sobie innego rozwiązania niż wydanie tej obszernej knigi w HC :!: Może chociaż w 2009 roku się uda. Z niepokojem patrzę na liczbę tytułów czekających na wydanie. Przy nader optymistycznym założeniu, że w bieżącym Roku Pańskim wszystko pójdzie jak po maśle (już to widzę... ;) ), to i tak następny Anno Domini będzie zawalony pozycjami i ktoś znowu obejdzie się smakiem. Coś czuję, że w razie braku miejsca Donaldson ze "Skokami" znowu zostanie przesunięty w jakieś odległe lata świetlne. ;)

Mi także wydanie książek Neala przez ISĘ się podoba (ze względu na duży format i HC) jednak wolałbym, gdyby "Anathem" wypuścił u nas MAG, ponieważ liczę, że wydrukują knigę na białym papierze i że zapewnią tłumacza odpowiedniej klasy. Z drugiej strony trochę się boję, że nie dadzą HC - u ISY są chyba na to większe szanse. Ponadto MAG ma tyle książek w planach... :shock: :-) Już sam nie wiem...
Tigana - 2008-02-13, 00:25
:
MadMill napisał/a:
Cieszycie się? Bo ja tak! :))

A jest z czego? Powiem szczerze, ze nie rozumiem tych zachwytów nad facetem , cóż są gusta i guściki. Może kiedyś sie do niego przekonam, ale nie nastąpi to chyba za szybko. Lepiej żeby MAG wziął się za Kearneya.
ASX76 - 2008-02-13, 00:44
:
Tigana napisał/a:
MadMill napisał/a:
Cieszycie się? Bo ja tak! :))

A jest z czego? Powiem szczerze, ze nie rozumiem tych zachwytów nad facetem , cóż są gusta i guściki. Może kiedyś sie do niego przekonam, ale nie nastąpi to chyba za szybko. Lepiej żeby MAG wziął się za Kearneya.


A Ty zamiast marudzić po próżnicy lepiej byś się od razu wziął za RaSa, tudzież innego Cooka, Tigana-san. :-P
Co byś o Stephensonie nie sądził, jest mądry, oczytany i pisze o niebo lepiej, niż te wszystkie rzemiechy spod znaku: Eriksona, Kearneya, Jordana, Kresa, Cooka... razem wzięte. O Twoim wielkim bożyszczu, Pilipiuku, już litościwie nie wspomnę... :-P ;) :-P
MadMill - 2008-02-13, 00:52
:
A ja tak sobie myślę, że jakbyście nie pisali o waszych animozjach względem siebie to dyskusja byłaby o wiele ciekawa. :P

ASX napisał/a:
Mi także wydanie książek Neala przez ISĘ się podoba (ze względu na duży format i HC) jednak wolałbym, gdyby "Anathem" wypuścił u nas MAG, ponieważ liczę, że wydrukują knigę na białym papierze i że zapewnią tłumacza odpowiedniej klasy. Z drugiej strony trochę się boję, że nie dadzą HC - u ISY są chyba na to większe szanse. Ponadto MAG ma tyle książek w planach... :shock: :-) Już sam nie wiem...

Papier to ostatnia rzecz jaka by mi przeszkadzała. Po pierwsze liczy sie treść. Barokowy zacząłem, ale czeka jeszcze trochę aby nie mieć dużej przerwy miedzy poszczególnymi tomami, w dwóch książkach które przeczytałem Stephensona autor trafił do mnie, tematyką, style, językiem, podejściem do świata, urokiem samych powieści. Czego mogę więcej chcieć? Nie wiem czy mogę tak powiedzieć, ale czuję że Stephensona pisze tylko i wyłącznie dla mnie. :P Po prostu wszystko mi tutaj gra i śpiewa. ;)

ISA - zawsze może się premiera przeciągać... no ale wydanie ala DW i Zamieć wcale bym się nie obraził. Mag ma Crypto, a jego wydanie zajmie, w końcu w tym roku go nie ma, a czy będzie w 2009? Mam ogromną nadzieję, że tak.
Elektra - 2008-02-13, 06:19
:
ASX76 napisał/a:
Cieszylibyśmy się jeszcze bardziej, gdyby MAG zainteresował się szybkim wydaniem tej książki, oczywiście w miarę możliwości tj. żeby nie czekać na nią do 2011.

Patrząc na to, jak 'wspaniale' sprzedaje się Cykl Barokowy, nie byłabym taką optymistką.
A w ogóle wolałabym najpierw Cryptonomicon. Nawet podzielony.


No ale nie ma to jak podniecać się wydaniem książki, o której kompletnie nic nie wiadomo..., gdy zna się tylko autora i tytuł...



Tigana napisał/a:
A jest z czego? Powiem szczerze, ze nie rozumiem tych zachwytów nad facetem, cóż są gusta i guściki.

A jak możesz rozumieć, gdy przeczytałeś 20 stron jego książek? Równie dobrze mógłbyś w ogóle nie przeczytać. Jeszcze trochę i będziesz go oceniał tak, jak niektórzy oceniają Harry'ego Pottera, czy inną fantastykę, w ogóle tego nie czytając, tylko słysząc to, co w mediach gadają.
batou - 2008-02-13, 09:56
:
Co do wydawania Stephensona to nie jestem obłąkany na punkcie tego, że ma to wydać MAG i nikt inny. Zysk potrafił wydać jego książki, ISA potrafiła je świetnie wznowić, a Cryptonomicon wydany przez Prószyńskiego też jest w porządku. Wyda MAG - kupię, wydałby ktoś inny - też.

No właśnie. Cryptonomicon był już wydany. Wiem, że już dawno jest po nakładzie i trzeba szukać w antykwariatach i na Allegro, ale można to kupić, więc jeśli wznowienie tej książki miałoby blokować nową powieść to moim zdaniem można poczekać.

Tigana napisał/a:
Powiem szczerze, ze nie rozumiem tych zachwytów nad facetem , cóż są gusta i guściki.

Gusta i guściki można wyciągać jeśli ktoś napiszę, że coś mu się podoba, bo tak. W przypadku Stephensona nie spotkałem się z tak ubogimi opiniami. Jeśli facet pisze cyberpunk i powieści historyczne, a w każdym z tych gatunków robi to genialnie i za każdym razem wyrywa się ze schematów to nawet jeśli "klimat" komuś nie pasuje minimum szacunku chyba jednak się należy.

Tigana napisał/a:
Lepiej żeby MAG wziął się za Kearneya.

Gusta i guściki ;)
Elektra - 2008-02-13, 10:28
:
batou napisał/a:
Wiem, że już dawno jest po nakładzie i trzeba szukać w antykwariatach i na Allegro, ale można to kupić, więc jeśli wznowienie tej książki miałoby blokować nową powieść to moim zdaniem można poczekać.

No ale często wznowienia znacznie lepiej się sprzedają, niż coś nowego. A zresztą na razie to tylko takie marzenia niektórych, żeby akurat MAG wydał tę książkę, nikt nigdzie na razie nie powiedział, że ona ma miejsce w czyimś planie wydawniczym.

A Cryptonomicon można kupić... za ponad 100 zł na allegro. No naprawdę super pomysł. Lubię kupować książki, ale bez przesady...
AM - 2008-02-13, 10:39
:
batou napisał/a:
Co do wydawania Stephensona to nie jestem obłąkany na punkcie tego, że ma to wydać MAG i nikt inny. Zysk potrafił wydać jego książki, ISA potrafiła je świetnie wznowić, a Cryptonomicon wydany przez Prószyńskiego też jest w porządku. Wyda MAG - kupię, wydałby ktoś inny - też.

No właśnie. Cryptonomicon był już wydany. Wiem, że już dawno jest po nakładzie i trzeba szukać w antykwariatach i na Allegro, ale można to kupić, więc jeśli wznowienie tej książki miałoby blokować nową powieść to moim zdaniem można poczekać.


Tylko Mag i nikt inny ;) I w następnym roku (i niestety) Cryptonomicon...

Swego czasu Stephenson mówił, że bierze się za książkę science fiction, której akcja toczy się w przyszłości, po Crypto, ale w pewnym momencie się zorientował , że, aby ją napisać, musi wrócić najpierw do korzeni świata, jaki znamy, i tak powstał Cykl Barokowy. Przypuszczam, że Anathem, to właśnie ta książka, dalszy ciąg tryptyku rozpisanego na setki lat, że ponownie spotkamy bohaterów o znanych nazwiskach i zagłębimy się w kolejną fascynującą opowieść mojego ukochanego autora.
batou - 2008-02-13, 11:05
:
MadMill napisał/a:
Mag ma Crypto

AM napisał/a:
Tylko Mag i nikt inny ;)

Więc dla mnie wszystko jasne ;) Nie wiem, czy się skuszę, bo mam już to wydanie Prószyńskiego.

Elektra napisał/a:
A Cryptonomicon można kupić... za ponad 100 zł na allegro. No naprawdę super pomysł. Lubię kupować książki, ale bez przesady...

W sumie niedawno można było kupić za 30 Zł, a teraz są 2 aukcje w okolicach 40 Zł ;) Ale masz rację, chociażby z powodu zwiększenia ilości tego tytułu "w obiegu" nowe wydanie się przyda. Chodziło mi o to, że ta książka jest już dostępna w Polsce i jeśli komuś zależy to ją przeczyta. Czy kupi, czy wypożyczy, ale ma jakieś możliwości. Moim zdaniem jeśli jest możliwość wydania nowej powieści przed tym wznowieniem, to właśnie tak powinno się stać. Nie przeczę, że piszę to lekko egoistycznie z pozycji posiadacza ;)
Elektra - 2008-02-13, 11:12
:
batou napisał/a:
W sumie niedawno można było kupić za 30 Zł,

To chyba jakiś przypadek był. ;) A obecne aukcje... zobaczymy po zakończeniu. ;)


batou napisał/a:
Nie przeczę, że piszę to lekko egoistycznie z pozycji posiadacza

Ja to bardzo dobrze rozumiem. :) Gdybym mogła pożyczyć z mojej biblioteki (niestety ktoś chyba sobie przywłaszczył tamten egzemplarz), tudzież od kogoś innego, to pewnie też bym wolała coś nowego.
ASX76 - 2008-02-13, 12:53
:
Elektra napisał/a:
ASX76 napisał/a:
Cieszylibyśmy się jeszcze bardziej, gdyby MAG zainteresował się szybkim wydaniem tej książki, oczywiście w miarę możliwości tj. żeby nie czekać na nią do 2011.

Patrząc na to, jak 'wspaniale' sprzedaje się Cykl Barokowy, nie byłabym taką optymistką.
A w ogóle wolałabym najpierw Cryptonomicon. Nawet podzielony.

No ale nie ma to jak podniecać się wydaniem książki, o której kompletnie nic nie wiadomo..., gdy zna się tylko autora i tytuł...



Elektruś, przecież to sam Stephenson... Jak najbardziej jest czym się podniecać. :-) Dla mnie w kazdym razie wystarczy w tym przypadku "tylko" nazwisko autora... Nawet tytułu nie muszę znać. :-P

To, że cykl Barokowy niezbyt dobrze się sprzedaje, to żadna niespodzianka. Podejrzewam, że pan AM doskonale wiedział, że tak będzie, a mimo to wytrwale szerzy kaganek oświaty wśród czytelniczego luda. ;)
Pewnie, że najpierw byłoby lepiej "Cryptonomicon".
P.S. Swego czasu nawet miałem tę knigę, ale na wieść, że MAG ją wznowi "spyliłem" ją na Allegro za dość słoną cenę.
Tigana - 2008-02-13, 14:48
:
Elektra napisał/a:
A jak możesz rozumieć, gdy przeczytałeś 20 stron jego książek? Równie dobrze mógłbyś w ogóle nie przeczytać. Jeszcze trochę i będziesz go oceniał tak, jak niektórzy oceniają Harry'ego Pottera, czy inną fantastykę, w ogóle tego nie czytając, tylko słysząc to, co w mediach gadają.

Mnie ta próbka wystarczyła żeby stwierdzić, ze póki co ten autor mi nie leży.Ja nie oceniam - nie piszę, ze nie warto go czytać czy że jest kiepski - on po prostu mi nie leży i już. Może kiedyś sie za niego wezmę, ale to odległa przyszłość. Z tego też powodu wolałbym żeby MAG wydał inne pozycje autorów, o których wiem, ze przypadną mi do gustu np Kearney.
p.s
ASX dogryzam sporadycznie, chociaż kilka razy klawiatura mnie świerzbiła - to on się czepia //patykiem
Dabliu - 2008-02-13, 15:37
:
Tigana napisał/a:
MadMill napisał/a:
Cieszycie się? Bo ja tak! :))

A jest z czego? Powiem szczerze, ze nie rozumiem tych zachwytów nad facetem


To tak jak ja nie rozumiem zachwytów nad Sapkowskim, ale to nie znaczy, że to zły autor jest i że nie ma z czego się cieszyć, jeśli na rynku pojawia się wieść o nowej książce.
Ergo -> Tigana, jeśli nie cieszy Cię wieść o nowej książce Stephensona, to nie znaczy, że ma nie cieszyć innych. Mnie cieszy :-)
Romulus - 2008-02-13, 15:57
:
Przeczytałem wszystko co napisał Stephenson i co ukazało się w Polsce (czyli poza debiutem). Jego nazwisko jest dla mnie wystarczającą rekomendacją, aby kupić ksiązkę w ciemno. Nawet jeśli będzie to analiza książki telefonicznej Nowego Jorku.
AM - 2008-02-13, 23:24
:
Właśnie dostałem Anathem. I... jest to coś zupełnie innego niż się spodziewałem. Orgia pomysłów i wyobraźni. Być może arcydzieło? W każdym bądź razie zupełnie inna książka niż to co Stephenson do tej pory napisał. Na pierwszy rzut oka przypomina Księgę Nowego Słońca, oczywiście nie pod względem narracji czy fabuły, a niesamowitej kreacji przyszłości ludzkości (zero związków z cyberpunkiem itp)...
Toudisław - 2008-02-13, 23:37
:
AM napisał/a:
Orgia pomysłów i wyobraźni. Być może arcydzieło?

//hurra
A MAG to Wyda //ari proszę. Wyda? //panda
A nie wie ktoś czy ISA planuje wydać DW i Zamieć w miękkiej okładce po bardziej przystępnej cenie? Fajnie by było.
romulus napisał/a:
Jego nazwisko jest dla mnie wystarczającą rekomendacją, aby kupić ksiązkę w ciemno. Nawet jeśli będzie to analiza książki telefonicznej Nowego Jorku.

Pod tym się mogę podpisać obiema rękami.
AM napisał/a:
Tylko Mag i nikt inny ;) I w następnym roku (i niestety) Cryptonomicon...

Ale kiedyś wyda? mam nadzieję //kciuki
Romulus - 2008-02-13, 23:38
:
I jak po takiej wypowiedzi mozna spokojnie czekać ! ? ! ?
MadMill - 2008-02-13, 23:44
:
AM na forum nast.pl nawet pokusił sie o stwierdzenie, że to możliwe "książka życia" Stephensona. No ciekawe, ciekawe, teraz tylko czekać nam pozostaje. ;)
ASX76 - 2008-02-13, 23:47
:
To teraz nawet Elektruś nie będzie dziwiła się naszemu zdrowemu podnieceniu. :-) :-P

Madku :arrow: Nie wiem czy wytrzymam. ;)
AM - 2008-02-14, 00:45
:
Bardzo dużo obiecuję sobie po tej książce. Dla mnie Stephenson to jeden z największych skarbów literatury fantastycznej w ogóle. I tak naprawdę jedyna osoba, która mogłaby ewentualnie stworzyć w chwili obecnej coś miażdżącego, przełomowego itd. Rzeczywiście, na pierwszy rzut oka wygląda, ze przeskoczył siebie samego. I, jeśli okaże się to być prawdą, czeka nas coś wielkiego.
Elektra - 2008-02-14, 06:20
:
Toudisław napisał/a:
A nie wie ktoś czy ISA planuje wydać DW i Zamieć w miękkiej okładce po bardziej przystępnej cenie? Fajnie by było.

Pewnie wie Grzegorz Szulc. ;) Spróbuj może zapytać na forum ISY.

Toudisław napisał/a:
Ale kiedyś wyda? mam nadzieję

No przecież jest napisane, że w przyszłym roku.

ASX76 napisał/a:
To teraz nawet Elektruś nie będzie dziwiła się naszemu zdrowemu podnieceniu.

Wręcz przeciwnie. Cały czas nie rozumiem tego szału. //panda Sprawianego przez książkę, która jest w tak odległych planach. Przynajmniej z rok trzeba będzie na nią czekać. I po co JUŻ się tak ekscytować? Ale widzę, że to ja jakaś dziwna jestem. ;)

AeSIKsik napisał/a:
Madku :arrow: Nie wiem czy wytrzymam.

A co zrobisz? :>
Toudisław - 2008-02-14, 07:20
:
Elektra napisał/a:
No przecież jest napisane, że w przyszłym roku.

Ustrój świata miła już być wydany i co ? Pytam o to kiedy będzie wydany a nie kiedy planuje się go wydać. Czyli o bardziej realną datę.
AM napisał/a:
I, jeśli okaże się to być prawdą, czeka nas coś wielkiego.

Ale smaki mi pan zrobił :/ na razie czekam na DW a potem dokończenie cyklu barokowego.
Elektra napisał/a:
Pewnie wie Grzegorz Szulc. ;) Spróbuj może zapytać na forum ISY.

A Pan Grzegorzu może tutaj odpowie?
Elektra - 2008-02-14, 07:30
:
Toudisław napisał/a:
Pytam o to kiedy będzie wydany a nie kiedy planuje się go wydać. Czyli o bardziej realną datę.

To jest przyszły rok, czyli minimum 10 miesięcy. Kto Ci poda dokładną datę wydania? Czy jakiekolwiek polskie wydawnictwo tak robi?

AM zaczął podawać takie odległe plany i teraz ludzie się rozbestwili i chcą konkretnych dat z rocznym wyprzedzeniem...


A tak w ogóle bardziej niż na to arcydzieło czekam właśnie na dokończenie Ustroju świata.
ASX76 - 2008-02-14, 08:42
:
Elektra napisał/a:
(...)

AeSIKsik napisał/a:
Madku :arrow: Nie wiem czy wytrzymam.

A co zrobisz? :>


Tego jeszcze nie wiem. :-P Może uschnę z tęsknoty :?: ;)
Przynajmniej rok czekania to nie taki znowu odległy termin, patrząc na datę premiery na Zachodzie... :-)

Ja tam na poważnie wezmę się za cykl Barokowy, kiedy zostanie w całości wydany - wolę przeczytać jednym ciągiem całość, bez przerw.

Z tą liczbą mnogą rozbestwionych ludzi to jednak pewna przesada - póki co, ujawnił się tylko jeden osobnik. ;)
Dokładną datę wydania może podać wróżka. :-P
Elektra - 2008-02-14, 08:48
:
ASX76 napisał/a:
Ja tam na poważnie wezmę się za cykl Barokowy, kiedy zostanie w całości wydany - wolę przeczytać jednym ciągiem całość, bez przerw.

Ja się spokojnie wzięłam we wrześniu, bo jakoś do końca zeszłego roku miał się cały ukazać. Więc wychodziło mi, że akurat będę czytała na bieżąco i nie będę musiała czekać na resztę. A jaka jest rzeczywistość, to wiemy, tak więc na razie wstrzymuję się z Zamętem do lipca (mam nadzieję, że już nie dłużej).


Ale, jak dobrze pójdzie, to w przyszłym tygodniu będę mogła poczytać Cryptonomicon. No i teraz nie wiem, w jakiej kolejności najlepiej by było. Bo chronologicznie najpierw chyba powinien być Cykl Barokowy, ale z drugiej strony, Cryptonomicon powstał wcześniej...
MadMill - 2008-02-14, 08:56
:
Toudi napisał/a:
A nie wie ktoś czy ISA planuje wydać DW i Zamieć w miękkiej okładce po bardziej przystępnej cenie? Fajnie by było.

Z tego co pamiętam, co mówił GS, to nie planują "na miękko" wydawać Stephensona.
Toudisław napisał/a:
Ustrój świata miła już być wydany i co ? Pytam o to kiedy będzie wydany a nie kiedy planuje się go wydać. Czyli o bardziej realną datę.

Ustrój ma poślizg, bo tłumacz który tłumaczy Cykl barokowy jest zawalony bardziej priorytetowymi pracami, np. Lynchem.

A ja za Cykl barokowy biorę się niedługo tylko przeczytam popożyczane książki, a zacząłem już ostatnią. ;)
AM - 2008-02-14, 09:59
:
Drugi tom Ustroju jest już w drukarni (ukaże się 7 marca). Trzeci w wakacje. Powodem opóźnień jest Lynch i Simmons (Upadek Hyperiona), które są tłumaczone przez tę samą osobę (to PWC miał tłumaczyć Lyncha, ale pewne nieprzewidziane okoliczności sprawiły, że trafił do Wojtka, który poświęcił swoje wakacje, by mi pomóc; mieliśmy tylko trochę ponad miesiąc na przetłumaczenie książki).

Anathem ukaże się asap. Przypuszczam, że albo w czerwcu, albo wrześniu następnego roku (mam nadzieję, że w jednym tomie, choć pewnie w cenie Lodu Dukaja). Wojtek zacznie go tłumaczyć gdzieś tak koło października (w wakacje będzie chodził po dżunglach i górach w Azji). Potem czeka nas jakieś 5-6 miesięcy tłumaczenia i 3 miesiące na prace redakcyjne oraz druk (a więc jednak wyjdzie chyba po wakacjach).
ASX76 - 2008-02-14, 10:11
:
Świetna informacja (euforii ciąg dalszy... ;) ) :!: :mrgreen:

Jeśli owe duże objętościowo dzieło ma ukazać się w jednym tomie, to optymistycznie zakładam, że zostanie wydane w HC na obraz i podobieństwo "Hyperiona". Błagam, dajcie twarde okładki... :-)
P.S. Nie dałoby się nieco ograniczyć Panu Wojtkowi wakacji :?: ;)
Elektra - 2008-02-14, 10:36
:
ASX76 napisał/a:
P.S. Nie dałoby się nieco ograniczyć Panu Wojtkowi wakacji :?: ;)

Jesteś okrutny. I nie patrzysz realnie. Jeśli tłumacz będzie przepracowany i nie będzie miał kiedy odpocząć, będzie gorzej pracował. Czyli będzie gorzej przetłumaczona książka. Czy naprawdę chcesz tego? Byle co, byle szybko?


ASX76 napisał/a:
Błagam, dajcie twarde okładki...

Błagam, przestań błagać o twarde okładki do wszystkich książek, które chcesz mieć na półkach i zachwycać się ich posiadaniem. To już naprawdę robi się nudne.
ASX76 - 2008-02-14, 11:10
:
Elektra napisał/a:
ASX76 napisał/a:
P.S. Nie dałoby się nieco ograniczyć Panu Wojtkowi wakacji :?: ;)

Jesteś okrutny. I nie patrzysz realnie. Jeśli tłumacz będzie przepracowany i nie będzie miał kiedy odpocząć, będzie gorzej pracował. Czyli będzie gorzej przetłumaczona książka. Czy naprawdę chcesz tego? Byle co, byle szybko?



Przecież tylko żartowałem o czym świadczy emotikonek na końcu pytania. Bądź co bądź nie został tam postawiony przypadkowo...

Chodzenie po dżunglach w Azji, że o górach już nie wspomnę, zdaje się nieco ryzykowne. Powiedziałbym raczej, że martwię się o zdrowie wycieczkowicza, a nie wykazuję okrucieństwem. :-) Troszkę niewłaściwie zinterpretowałaś moją wypowiedź. Delikatnie mówiąc.
Gorzej przetłumaczona książka nie będzie, ponieważ wierzę w umiejętności pana Wojtka. :-)
Elektra - 2008-02-14, 11:24
:
ASX76 napisał/a:
Przecież tylko żartowałem o czym świadczy emotikonek na końcu pytania. Bądź co bądź nie został tam postawiony przypadkowo...

To ja chciałam zwrócić uwagę na moją sygnaturkę. ;P

ASX76 napisał/a:
Chodzenie po dżunglach w Azji, że o górach już nie wspomnę, zdaje się nieco ryzykowne. Powiedziałbym raczej, że martwię się o zdrowie wycieczkowicza, a nie wykazuję okrucieństwem.

A jakbyś wycieczkowiczowi skrócił urlop, to byłoby bezpieczniejsze? A gdyby miał mniej czasu na zobaczenie wszystkiego i bardziej się spieszył, mógłby się gdzieś np. potknąć, albo co... ;P
AM - 2008-02-14, 11:38
:
A może wydamy Stephensona w Uczcie Wyobraźni?
Toudisław - 2008-02-14, 12:00
:
AM napisał/a:
A może wydamy Stephensona w Uczcie Wyobraźni?

//hurra Ja jestem Za. Jak najbardziej pasuje to może być bardzo fajny pomysł. Byle nie opóźniło to wydania
AM napisał/a:
Anathem ukaże się asap. Przypuszczam, że albo w czerwcu, albo wrześniu następnego roku (mam nadzieję, że w jednym tomie, choć pewnie w cenie Lodu Dukaja). Wojtek zacznie go tłumaczyć gdzieś tak koło października (w wakacje będzie chodził po dżunglach i górach w Azji). Potem czeka nas jakieś 5-6 miesięcy tłumaczenia i 3 miesiące na prace redakcyjne oraz druk (a więc jednak wyjdzie chyba po wakacjach).

I to jest dokładna informacja ;] Super. Nie wiedziałem, że prace redakcyjne aż tyle trwają :/
batou - 2008-02-14, 12:11
:
Jeśli Anathem ma być wydana w jednym tomie to wg mnie lepiej w twardej oprawie, a z tego co wiem seria Uczta Wyobraźni jest właśnie tak wydawana. Jestem za. Takie solidne tomiszcza lepiej się czyta i dłużej przetrwają jeśli są na twardo.

A przy okazji. Co z książkami napisanymi przez Sthepensona jako Stephen Bury? Takie tytuły jak Interface czy The Cobweb mają szansę ukazać się w Polsce?
ASX76 - 2008-02-14, 18:44
:
AM napisał/a:
A może wydamy Stephensona w Uczcie Wyobraźni?


Yes, yes, yes :!: :-) Byłoby super :!: :-)

Jeśli mógłbym coś zasugerować - biorąc pod uwagę format książek w tej serii, możeby tak podzielić knigę na dwa tomy (oczywiście w HC), w razie gdyby zaistniał problem ze zmieszczeniem całości tekstu w jednym tomie.
Elektra - 2008-02-14, 18:58
:
AM napisał/a:
A może wydamy Stephensona w Uczcie Wyobraźni?

Rozumiem, że w cenie Lodu, ale format taki by nie był? Bo jeśli objętościowo książka jest podobna, to może lepszy byłby format Hyperiona (bo jak już miałabym wybierać, to wolę czytać taką cegłę jak Hyperion niż taką jak Lód (i to jeszcze takimi małymi literkami... ;) )).
ASX76 - 2008-02-14, 19:26
:
Elektra napisał/a:

Rozumiem, że w cenie Lodu, ale format taki by nie był? Bo jeśli objętościowo książka jest podobna, to może lepszy byłby format Hyperiona (bo jak już miałabym wybierać, to wolę czytać taką cegłę jak Hyperion niż taką jak Lód (i to jeszcze takimi małymi literkami... ;) )).


Do "Lodu" powinni dołączać lupy powiększające. ;)
Uważam, że lepiej zapłacić kilka(naście) zł więcej i mieć knigę wydaną na naprawdę porządnym poziomie, niż męczyć się z małymi, ściśniętymi jak śledzie w beczce literkami i nieporęczną cegłówką, którą trudno ucapić. Uprzedzając ewentualny atak - nie twierdzę, że każda pozycja powinna być wydana w bardziej luksusowej formie, niemniej jednak... kto jak kto, ale Stephenson na to zasługuje - z tym chyba się zgodzisz, Pani Czepialska. :-P
Pewnie, że lepszy byłby format a la "Hyperion" (i to bez żadnego "może"), jednak gdyby kniga Neala miała ukazać się w serii "Uczta Wyobraźni", to otwartym pozostaje pytanie czy jednotomowe wydanie nie okaże się zbyt małego formatu (chodzi mi o wysokość).
MadMill - 2008-02-14, 22:20
:
AM napisał/a:
A może wydamy Stephensona w Uczcie Wyobraźni?

A Uczta nie miała być czymś nowym? Powiewem świeżości, zazwyczaj nowi autorzy, debiutanci nawet. Coś co wyrywa się poza wszelkie szablony? ;) Broń Boże, żeby stawiał Stephensona niżej niż MacLeoda czy Duncana, tylko czy właśnie pasuje on do tej serii? ;)
ASX76 - 2008-02-15, 14:01
:
MadMill napisał/a:
AM napisał/a:
A może wydamy Stephensona w Uczcie Wyobraźni?

A Uczta nie miała być czymś nowym? Powiewem świeżości, zazwyczaj nowi autorzy, debiutanci nawet. Coś co wyrywa się poza wszelkie szablony? ;) Broń Boże, żeby stawiał Stephensona niżej niż MacLeoda czy Duncana, tylko czy właśnie pasuje on do tej serii? ;)


Ludzie... Trzymajcie, bo nie wytrzymam i zaraz przemienię się w Mr Hyde'a. ;)

Ależ jak najbardziej książka Stephensona będzie/jest powiewem świeżości, czymś, co wyrywa się poza wszelkie szablony - nie czytałeś wypowiedzi pana Andrzeja :?: ;)

A teraz już bardziej serio - uważam, że zasady są dla ludzi, a nie ludzie dla zasad i to takich przysłowiowym patykiem po wodzie pisanych.
Uczta dla Wyobraźni - nazwa serii chyba mówi sama za siebie... I według mnie to właśnie ów tytuł powinien nie pozostawiać wątpliwości co zasługuje i pasuje do tego, żeby się tu znaleźć, a co nie (oczywiście kto o tym decyduje to już insza bajka). Chyba nie wątpisz w to, że "Anathem" będzie taką Ucztą :?: :-P
Piszesz - "zazwyczaj nowi autorzy"... Skoro tak, to "Atrament" nie powinien znaleźć się w "Uczcie Wyobraźni", ponieważ autor już nie jest nowy... A książka jest "tylko" kontynuacją "Welinu"... Gdzie tu powiew świeżości :?: ;) ;)
Prawdę rzekłwszy zależy mi, jak powszechnie wiadomo ( ;) ) na HC (a Uczta Wyobraźni to gwarantuje), natomiast gdyby kniga została wydana nie w tej serii, zacząłbym naprawdę się bać. Co jednak nie zmienia faktu, że znaleźć się tam powinna :!: To przecie sam Stephenson... :-)
Dabliu - 2008-02-15, 14:57
:
Też miałem to napisać. Poza tym, Ian R. MacLeod debiutował już ponad 10 lat temu i "Wieki światła" nie były jego pierwszą książką.
"Anathem" IMHO jak najbardziej łapie się pod Ucztę Wyobraźni.
Metzli - 2008-02-15, 18:50
:
Dobrze, że to MAG wyda Anathem. Okładki ISY są paskudne, co to w ogóle jest? --_- A np. okładka takiego Hyperiona to cudo *-* Ładniej się będzie prezentować na półce. I zgadzam się z Elektrą, jeśli Stephenson ma być takiej objętości jak Lód to już wolę większy format, niż taki jaki jest w Uczcie Wyobraźni.

A ja powoli będę się zaznajamiać z autorem, dzisiaj kupiłam Zamieć. Tylko pojęcia nie mam kiedy znajdę czas żeby to przeczytać. Szczegół :P
Dabliu - 2008-02-15, 21:36
:
Metzli napisał/a:
Okładki ISY są paskudne, co to w ogóle jest?


Akurat "Zamieć" i "Diamentowy wiek" mają świetne okładki.
Metzli - 2008-02-15, 21:40
:
Akurat mam u siebie tylko te dwie książki Stephensona, dla mnie te okładki są straszne. Cóż kwestia gustu i tak najważniejsze co jest w środku :))
batou - 2008-02-15, 22:03
:
Dabliu napisał/a:
Akurat "Zamieć" i "Diamentowy wiek" mają świetne okładki.

Powiedziałbym nawet, że rewelacyjne... w wydaniu Zysku :P Ale ISA też się postarała.
ASX76 - 2008-02-15, 22:16
:
Dabliu napisał/a:
Metzli napisał/a:
Okładki ISY są paskudne, co to w ogóle jest?


Akurat "Zamieć" i "Diamentowy wiek" mają świetne okładki.


Całkowicie się zgadzam. I format też. :-) Można wygodnie usiąść w fotelu, książkę oprzeć sobie na kolanach (a nie nosie jak np. w przypadku nieporęcznego i zbyt ściśle wydrukowanego "Lodu") i bez problemu sycić się bogatą treścią.
Toudisław - 2008-02-15, 22:43
:
Okładki z ISY są naprawdę dobre. Ładnie zrobione i pasują klimatem do książki. No i trochę podobne do siebie w tonacji więc ładnie wyglądają na półce. Te z Zysku są takie sobie. Ale ta seria nigdy okładkami nie wybijała się ponad przeciętność.

Czytam sobie właśnie Diamentowy wiek. Jetem wniebowzięty ;) czyta się trudniej niż Zamieć i trochę jak Żywe srebro tom I ale książka ma niesamowity klimat i jak na razie jest po prostu cudna
Romulus - 2008-02-17, 11:19
:
Okładki ISY nie są wcale złe. Przynajmniej w porównaniu z okładkami pierwszych wydań Stephensona jeszcze przez ZYSK-a. Tamte są w ogóle "przeintelektualizowane". Diamentowy wiek to jednobarwna szata graficzna. A Zamieć to niebieskie tło z białymi kulkami. Jedyną zaletą ich było to, ze czytelnik nie spodziewał się tego co mu spadnie na głowę po otworzeniu książki :)
Grzegorz Szulc - 2008-02-18, 12:24
: Temat postu: Zamieć i Diamentowy na miękko
Witam,

Diamentowy na miękko powinien ukazać się na przełomie marca i kwietnia. Może w połowie marca. Zamieć - powinna w pierwszym rzucie ukazać sie razem z DW, albo na Targi książki w maju.
Toudisław - 2008-02-18, 12:41
:
Grzegorz Szulc napisał/a:
Może w połowie marca. Zamieć

I na to pewnie będę czekał :)) Zresztą jak kasa pozwoli postaram się i o DW w tym wydaniu. Będę miał w twardej i miekkiej i ta druga najwyżej będzie czasem pożyczana.
Jander - 2008-02-18, 14:55
:
A dla mnie to będzie akurat na pierwsze kupno, bo nie mam twardookładkowych potrzeb, im taniej tym lepiej :)
(i nikt mnie nie przekona, że Stephenson jest wart każej ceny :P )
Dabliu - 2008-02-18, 15:01
: Temat postu: Re: Zamieć i Diamentowy na miękko
Grzegorz Szulc napisał/a:
Diamentowy na miękko powinien ukazać się na przełomie marca i kwietnia. Może w połowie marca. Zamieć - powinna w pierwszym rzucie ukazać sie razem z DW, albo na Targi książki w maju.


Cieszy mnie to bardzo :-)
Elektra - 2008-03-06, 17:36
:
Przeczytałam Cryptonomicon i jestem zachwycona. To chyba jak na razie moja ulubiona książka Neala. Mimo pewnych niedociągnięć i wpadek.

Czytało mi się ją znakomicie. Do samiutkiego końca, który tym razem, nie był tak ucięty, jak np. w Diamentowym Wieku. Ta składanka różnych wątków, przeskakiwanie w miejscu i czasie baaardzo mi się spodobały.

Cieszę się, że nie przeczytałam blurba przed skończeniem książki. Jak zwykle powiedzieli trochę za dużo (przynajmniej jak dla mnie), no i trochę bzdur się tam też znalazło... no ale czymś trzeba przyciągnąć. ;)
Romulus - 2008-03-06, 20:53
:
He, he, naprawdę cieszy mnie, że spodobał ci się Cryptonomicon. To równiez moja ulubiona powieść Neala. Lubię do niej wracać. Ostatnio uczyniłem tak po przeczytaniu ZAMĘTU. Fajnie było doszukiwac się w Cryptonomiconie nawiązań do Cyklu (Góra Elizy w Kinakucie na przykład, nie rozgryzłem jeszcze białych sułtanów, ale może po 3 tomie coś się uda wyniuchać, chyba że to tylko mój mały domysł, którego na razie nie zdradzę...). Ci którzy najpierw przeczytają Cykl a potem Cryptonomicon będa mieli dużą frajdę z tego powodu, choć Crypto to przecież powieść wcześniejsza.

I przede wszystkim brak elementów fantastycznych (sorry za spoiler) w ogóle jej nic nie ujął. Co więcej, właśnie dlatego jest to taka rewelacyjna lektura! Lawrence Waterhouse to mój idol. Opis narady w Australii z Comstockiem, Ręczna Konfiguracja, Plan Rżnięcia Mary... Płakałem ze śmiechu, poważnie. No i Bobby Shaftoe... Brak słów...
Elektra - 2008-03-08, 19:43
:
romulus napisał/a:
Góra Elizy w Kinakucie na przykład,

HA!
Tak myślałam, chociaż Zamętu jeszcze nie czytałam. ;)
romulus napisał/a:
Ci którzy najpierw przeczytają Cykl a potem Cryptonomicon będa mieli dużą frajdę z tego powodu, choć Crypto to przecież powieść wcześniejsza

Taki miałam plan, ale opóźnianie się Ustroju świata i nagłe pożyczenie Crypto zmieniło plan.



Spoilerek z Crypto i Cyklu Barkokowego


romulus napisał/a:
I przede wszystkim brak elementów fantastycznych (sorry za spoiler) w ogóle jej nic nie ujął.

A Enoch Root? :>

A tak w ogóle to też uznałam, że im mniej fantastyki u Neala tym lepiej.
Romulus - 2008-03-08, 19:57
:
MAŁY SPOILER :)

O żesz... Zapomniałem o Enochu. Zwłaszcza że autor przyznał, że Enoch Root z Crypto i z Cyklu to ta sama osoba :) Tak liczę po cichu, że może w Cyklu będzie coś więcej o Societas Eruditorum.

Z tą Górą Elizy to tylko moje przypuszczenia. Ale po prostu nie mogę uznać tego za przypadek :) Zwłaszcza że i Kinakuta pojawia się w Zamęcie zdaje się.
Kal - 2008-03-13, 20:57
:
Elektra napisał/a:

A można wiedzieć, co przeczytałaś? I ile?

Można. Próbowałam przeczytać "żywe srebro" i kompletnie, ale to kompletnie mi jego styl nie odpowiada. Nawet nie mam ochoty na zapoznanie się z innymi jego książkami. Co dziwne, mam tak tylko z jego książkami.
Elektra - 2008-03-13, 21:46
:
Kal napisał/a:
Próbowałam przeczytać "żywe srebro" i kompletnie, ale to kompletnie mi jego styl nie odpowiada.

A ile stron? Trzydzieści? :> Tak jak Tigana? ;)

Kal napisał/a:
Co dziwne, mam tak tylko z jego książkami.

A najdziwniejsze, że tylko po fragmencie jednej. Tak jakbyś zakładała, że on pisze wszystkie książki na jedno kopyto. Nic bardziej błędnego.
Toudisław - 2008-03-13, 21:53
:
Elektra napisał/a:
Mad jest dobrym przykładem, za nim poszła np. Metz i Magiel, Ari, Soul Hunter, Toudi, Brujka...

Ja zostałem skuszone przez ciebie nie przez Mada :P i przeczytałem żywe Srebro a on nie :P a wkrótce wezmę za Cryptonomicon //kas
MadMill - 2008-03-13, 22:03
:
Toudisław napisał/a:
Ja zostałem skuszone przez ciebie nie przez Mada :P i przeczytałem żywe Srebro a on nie :P

Ty mnie nie lubisz temu tak piszesz i się przyznać nie chcesz. :P
Kal napisał/a:
Próbowałam przeczytać "żywe srebro" i kompletnie, ale to kompletnie mi jego styl nie odpowiada.

Po 5 stronach wpadłem jak śliwka w kompot, czuję sie jak ryba w wodzie, cud, miód, orzeszki i oczywiście pyszna kawa. :P Tak, właśnie czytam Żywe Srebro i właśnie temu odkładałem jak mogłem najdalej lekturę tego, bo wiedziałem, że tak się to skończy. :P W ogóle to idę, bo pisząc tracę czas, a Boston stygnie. :))
Tigana - 2008-03-13, 22:20
:
Elektra napisał/a:
A ile stron? Trzydzieści? :> Tak jak Tigana? ;)

Obrażasz mnie. Po jakich trzydziestu? Ja wymiękłem po góra 15-20 :mrgreen: .
Po prostu czułem jak opornie wchodzi mi ta książka. Wiele osób ma chyba podobne zdanie,co do tego autora - w 200 tyś Sosnowcu jego książki leżą w bibliotece od lat niewypożyczone - począwszy od "Diamentowego wieku" a skończywszy na "Cryptonomicu". Chyba jedynie czasami ktoś "Żywe srebro" wypożyczy.
Elektra - 2008-03-13, 22:33
:
Tigana napisał/a:
Wiele osób ma chyba podobne zdanie,co do tego autora - w 200 tyś Sosnowcu jego książki leżą w bibliotece od lat niewypożyczone

Wiesz, te dane kompletnie nic nie mówią. Ile jest innych książek od lat nie wypożyczanych w tej bibliotece? Na ile wszystkich książek?
Zamiast mówić, że nie lubią autora, może należałoby pomyśleć, że go po prostu nie znają?

Sorry, ocenianie całej twórczości autora po przeczytaniu kilkunastu - kilkudziesięciu stron jednej książki zakrawa na ignorancję.
Romulus - 2008-03-13, 23:33
:
Jestem świeżo po audycji w Radio Kraków "Tam i z powrotem". Właśnie o Stephensonie. Pomijam głosy wydawców (z którymi się w zupełności zgadzam - ale oni z urzedu muszą chwalić autorów, których wydają), ale obecny krytyk i sam prowadzący nie mieli wątpliwosci, iż NS to najważniejszy pisarz w literaturze fantastycznej. Jeśli nie największy.

Sam, we własnym zadufaniu śmiem twierdzić, iż nieznajomość jego książek - nawet jeśli się go nie lubi - znacznie upośledza, nazwijmy to, ocenę gatunku i/lub jego znajomość. A najważniejsze: ci którzy Neala nie znają, nie mają pojęcia o fantastyce dnia dzisiejszego. Nie można zapominać też o fakcie, że stracili prawdziwą ekstazę intelektualną płynącą z czytania jego powieści.

W zasadzie zgodzę się, że pierwszy tom Żywego Srebra jest ciężki. Sam - gdybym nie wiedział, kim jest autor i nie znał jego wcześniejszych powieści - być może bym odpadł. Jednak potem... Palce lizać!

I jakim byłbym wówczas ignorantem w dyskusjach o fantastyce! Nie znać Neala to tak jakby oceniać, czy znać fantastykę tylko przez pryzmat znajomości "produktów" fantastycznopodobnych wypuszczanych hurtowo przez Fabrykę Słów. Piszę to tak, ogólnie, bez robienie osobistych wycieczek.

Neal to dziś klasyk. Można go uwielbiać (jak autor tego posta) albo nie trawić. Ale znać trzeba. Taka jest prawda. Chyba że przebywanie w stanie ignorancji sprawia komuś przyjemność. Na to już lekarstwa nie ma.

Wiele ciekawych ksiązek zalega nie czytanych w bibliotekach. Za to zaczytywane są na śmierć "produkty" FS, romanse Barbary Cartland, czy Danielle Steele itd. To o niczym nie świadczy. Ja, w zasadzie cieszę się z tego. Fakt, że Neala zna mało ludzi daje mi jakieś, być może chore, poczucie przynależności do tej elity (piszę to zupełnie serio), która go zna i stoi przez to na poziomie wyższym od tych, którzy nie znają i przebywają w słodkiej nieświadomości istnienia tej wspaniałej literatury.
MadMill - 2008-03-14, 09:15
:
romulus napisał/a:
ci którzy Neala nie znają, nie mają pojęcia o fantastyce dnia dzisiejszego.

Raczej dnia jutrzejszego. Jak to było w audycji, a ja z przymrużeniem oka mogę się z tym zgodzić: Neal Stephenson wyprzedza trochę swoją epokę. ;)
romulus napisał/a:
W zasadzie zgodzę się, że pierwszy tom Żywego Srebra jest ciężki.

To chyba czytam inną książkę, ja się oderwać nie mogę od samego początku. Właśnie jestem po zarwanej nocy przez ten tom. :P
romulus napisał/a:
Nie znać Neala to tak jakby oceniać, czy znać fantastykę tylko przez pryzmat znajomości "produktów" fantastycznopodobnych wypuszczanych hurtowo przez Fabrykę Słów.

Ty to jednak masz jakiś problem z tą FS. :mrgreen: Zgodzę się ze słowami Andrzeja które padły w audycji, czyli to że Cykl Barokowy wcale fantastyką nie jest - chociaż jest fantastyczny. :P Fantastyka jest tam między wierszami gdzieś, w alchemii czy też w postaci samego tajemniczego Enoch - ja jestem zaintrygowany po tym co usłyszałem w radiu, to powiązanie z Crypto, czeka mnie parę tygodni niesamowitej przygody ze Stephensonem. :mrgreen:

Żywe srebro i trudności podczas lektury. Po pierwsze style i "ślamazarną" akcją przypomina mi Diamentowy wiek, gdzie autor nigdzie się nie spieszył tylko przelewał powoli i konsekwentnie swoje pomysły na papier. Mnie się np. DW podobał o wiele bardziej od Zamieci. Od samego początku, akcją w Bostonie, potem w Instytucie i Cambridge, NS mnie zaciekawił na tyle, że nawet nie chodzi o tempo akcji, bo go nie ma i chwała bogom wszystkim! Czyta się powoli i delektuje całością, na razie jest to pewnie zapowiedź tego co mnie czeka, ale jak juz jest świetnie to co bedzie dalej? :D
Romulus - 2008-03-14, 09:38
:
Początem Cyklu szedł mi wolno ponieważ, po Cryptonomiconie spodziewałem si e tego samego. Crypto w ogóle dla mnie był jak chór aniołów, ktory odezwał się nagle po otwarciu niebios. Każdy rozdzial tej powieści to perełka. I porownując z Cyklem nie mogę nie przyznać wyższości Cryptonomiconowi. Ale Cykl też jest rewelacyjny. Kiedy przebiłem się przez pierwszy tom, nie mogłem już przestać czytać, ani grymasić.

z FS rzeczywiście mam problem :) Ale muszę mieć jakiegoś Chłopca do bicia :) To mnie uspokaja a FS nadaje się do tej roli jak nikt inny :mrgreen:
Elektra - 2008-03-14, 09:49
:
romulus napisał/a:
Crypto w ogóle dla mnie był jak chór anielskich aniołów, ktory odezwał się nagle po otwarciu niebios. Każdy rozdzial tej powieści to perełka.

Pod tym mogę się podpisać. Im więcej czasu mija od skończenia książki, tym bardziej mi się podoba. No i Bobby Shaftoe... ;)

Może i po całym Cyklu Barokowym zmienię zdanie, ale jak na razie pierwsze miejsce zajmuje Crypto.
MadMill - 2008-03-20, 23:23
:
Skończyłem pierwszy tom Żywego Srebra, fantastyką tego nazwać nie można, chyba że postać Enocha i śladowe ilości alchemii podciągniemy pod jakieś magiczne zjawiska, ale jednak większość to powieść historyczna. Niesamowita, wciągająca, piękna. Trochę mi zgrzytała ta akcja na morzu, znaczy na oceanie już... wolałem opisy Cambridge, Epsom czy Londynu. Spotkania z Newtonem czy Leibnizem. No i jak zawsze Stephenson najlepszy w momentach kiedy snuje powoli historię czy też opisuje powoli zdarzenia, różne zjawiska. Wtedy jest świetnie. Biorę się za drugi tom, czas zapoznać się z Jackiem. ;)

---

Zacząłem drugi tom Żywego Srebra... i myślałem, że rzucę książkę po 20 stronach w kąt. Pierwsze 30-40 stron niesamowicie ciężkie do przebrnięcia. Nie wiem czyja to wina, czy moja (słaba dyspozycja dnia) czy tez książki. No po prostu było nudno jak diabli z początku. Jest se Jack, no i se idzie i idzie i idzie... --_- Dobrze, że Sobieski pobił Turków pod Wiedniem a nie pod Konstantynopolem, bo chyba bym umarł...

Potem poszło błyskawicznie i mnie zassało. No ale ten początek będę Stephensonowi pamiętał długo. :P
Elektra - 2008-03-21, 08:23
:
MadMill napisał/a:
ierwsze 30-40 stron niesamowicie ciężkie do przebrnięcia. Nie wiem czyja to wina, czy moja (słaba dyspozycja dnia) czy tez książki.

To Twoja wina. ;P Po prostu się nie wczułeś. ;)


Przeczytałam mniej więcej połowę pierwszego tomu Zamętu i mam mieszane uczucia. Jakoś nie mogę się połapać w tym, co się dzieje. I nawet nie chodzi o przeskoki pomiędzy miejscami akcji (bo w Crypto było ich znacznie więcej), przypuszczam, że to dlatego, że nie bardzo mam czas przysiąść nad tą książką. Czytam po 10-20 stron i muszę przerywać. I tak w kółko... Dobrze, że zaraz parę dni wolnego i będę mogła poświęcić Zamętowi więcej czasu. :)
Romulus - 2008-03-21, 12:27
:
Fakt. Rzucenie czytelnika w historię Jacka i to w oderwaniu od poprzednich wydarzeń trochę wprowadza zamętu ( :) ). Ale potem jest już lepiej. Generalnie "droga" Jacka do Elizy to chyba motyw przewodni tej powieści. Szczerze mówiąc to Shaftoe wbił mi się najmocniej w pamięć. Były tam jeszcze intrygi Elizy (całkiem, całkiem), ale już z wątku Daniela Waterhouse kojarzę żałośnie mało.
Toudisław - 2008-03-22, 13:07
:
Jakiś czas temu przeczytałem Diamentowy Wiek. Zostałem całkowicie zauroczony twórczością tego pisarza. Książka jest po prostu GENIALNA. Pomysł, narracja, intryga wszytko dopięte na ostatni guzik i okraszone rewelacyjnym językiem. Jak dla mnie najlepsza książka Stephensona i nawet Crypto nie jest tak dobre. Po prostu miodzio :mrgreen:
Stephenson staje się po prostu jednym z moich ulubionych pisarzy. Po małej przerwie wezmę się za Cykl Barokowy.

Link do Audycji
Elektra - 2008-03-22, 14:23
:
Toudisław napisał/a:
Jak dla mnie najlepsza książka Stephensona i nawet Crypto nie jest tak dobre.

Skończyłeś czytać już Crypto? Czy oceniasz po połowie? ;P

Ja się oczywiście nie zgadzam, że DW jest genialną książką, dopiętą na ostatni guzik. Bo brakuje w niej porządnego zakończenia. Konstrukcja świata w porządku, reszta też nieźle, a potem się to wszystko urywa. Za to ma minusa.
Toudisław - 2008-03-22, 14:35
:
Elektra napisał/a:
Skończyłeś czytać już Crypto? Czy oceniasz po połowie? ;P

2/3 :P Ale Crypto ma inny nastrój niż DW. Jest bardzo dobre ok. Ale to jak dla mnie zwykła szpiegowsko matematyczna opowiastka i tyle. DW mnie urzekł i jest IMO o wiele lepszy od Zamieci.
Elektra napisał/a:
Ja się oczywiście nie zgadzam, że DW jest genialną książką,

Elektra się czepia //hurra i nie ma racji, bo zakończenie DW nie jest dla mnie wadą. :P
Elektra - 2008-03-22, 14:40
:
Toudisław napisał/a:
Ale to jak dla mnie zwykła szpiegowsko matematyczna opowiastka i tyle.

Zwykła? Zwykła? Czytałeś może takich na pęczki? ;P Cholera, wydawało mi się, że wysłałam Ci Cryptonomicon, ale mam wrażenie, że czytasz zupełnie inną książkę, zwyczajną szpiegowską opowiastkę...

Jasne, jak ktoś poszukuje całego nowego i oryginalnego świata, to DW jest bardziej atrakcyjny, bo w końcu Crypto dzieje się w naszej rzeczywistości i tu za dużo pokombinować nie można.

Toudisław napisał/a:
bo zakończenie DW nie jest dla mnie wadą.

No masz rację. Bo DW nie ma zakończenia, więc nie może ono być wadą. ;)
AM - 2008-03-22, 14:42
:
Elektra napisał/a:
Ja się oczywiście nie zgadzam, że DW jest genialną książką, dopiętą na ostatni guzik. Bo brakuje w niej porządnego zakończenia. Konstrukcja świata w porządku, reszta też nieźle, a potem się to wszystko urywa. Za to ma minusa.


Ona ma porządne zakończenie, choć jego odbiór to bardzo indywidualna sprawa (wszystko zależy od osobistych preferencji i tego, jakie sami najchętniej byśmy widzieli ;) ).
Toudisław - 2008-03-22, 16:23
:
Elektra napisał/a:
Zwykła? Zwykła? Czytałeś może takich na pęczki?

Trochę czytałem. Ale może nie precyzyjnie się wyraziłem. Crypto jest naprawdę dobrą książką. Ale nie porwała mnie tak jak DW. Dużo się pośmiałem i ogólnie naprawdę dobrze mi się tak książkę czyta. DW to była jednak dla mnie uczta każda strona była przeżyciem.
Elektra napisał/a:
No masz rację. Bo DW nie ma zakończenia, więc nie może ono być wadą. ;)

No może faktycznie nie ma. Ale od czego mamy wyobraźnie
AM napisał/a:
Ona ma porządne zakończenie, choć jego odbiór to bardzo indywidualna sprawa

//hurra ktoś mnie popiera :)
MadMill - 2008-04-05, 23:18
:
Skończyłem Żywe Srebro, znaczy wszystkie trzy tomy. Dla mnie re-we-la-cja! Stephenson w świetnej formie. Która część najlepsza? Ciężko się zdecydować. Drugi tom był najbardziej rozrywkowy, najzabawniejszy ze względu na wyczyny Jacka, ale mnie osobiście najbardziej ciekawiły wątki związane z Londynem i ogólnie Anglią. Tylko zdecydować się nie mogą czy lepsze były czasy młodości Daniela czy już czasy kiedy był w okolicach 40stki. No i ostatnia scena, Hocke mnie rozwalił. :mrgreen:

Barwne postaci, żywa akcja, piękne opisy, czego chcieć więcej? Wiele prawd o świecie i tamtym z przeszłości, ale także wiele o tym współczesnym. Pewne problemy są uniwersalne i ponadczasowe, brutalne, ale prawdziwe.
Toudisław - 2008-04-06, 10:05
:
MadMill napisał/a:
Która część najlepsza? Ciężko się zdecydować

I to się pewnie zmieni po czasie. Długo uważałem, że najlepszy jest tom I. Bo mimo iż nie było Jacka to wątek Anglii i Daniela był bardzo fajny. Tom 3 jednak wygrał bo łączył to co było najlepsze w dwóch poprzednich.
Tylko nie czytaj teraz Zamętu ;) poczekaj jakiś czas. Bo język i Forma Stephensona może być już mniej atrakcyjna jak się je za dużo łyknie na jeden raz.

Skończyłem Zamęt tom II i Crypto i dla mnie miodzio :mrgreen:
Zamęt to naprawdę zamęt na całego. Dużo się można dowiedzieć jak wyglądał świat na przełomie XVII i XVIII wieku. Za jakiś czas biorę się za Ustrój świata, ale teraz przerwa od Stephensona
Elektra - 2008-04-06, 14:04
:
Ja też skończyłam oba tomy Zamętu. I niestety trochę się rozczarowałam. Nudziła mnie trochę ta książka, a szczególnie wątek Jacka. Najbardziej za to podobały mi się wątki naukowe, z Danielem, z Leibnizem. Szkoda, że było ich tak mało.

Teraz sobie robię przerwę (pewnie gdzieś do lipca), bo jednak za dużo Stephensona na raz to dla mnie niedobrze.
Toudisław - 2008-04-22, 10:53
:
Elektra napisał/a:
I niestety trochę się rozczarowałam. Nudziła mnie trochę ta książka, a szczególnie wątek Jacka. Najbardziej za to podobały mi się wątki naukowe, z Danielem, z Leibnizem. Szkoda, że było ich tak mało.

A to inaczej niż mnie. Przyznaję, że sceny z Leibnizem były genialne, ale Jacek też był w świetnej formie i mnie absolutnie nie nudził. Był teraz bardziej samodzielną jednostką i ciągle mnie rozśmieszał. Podobało mi się, że jako postać się zmienia i po prostu uczy. "Zamęt" ma bardzo adekwatny tytuł, a zakończenie powoduje, że człowiekowi ślinka cieknie na myśl o dalszej części opowieści.

Dalej jednak uważam że DW nic nie przebije. No chyba, że ta nowa pozycja, którą tak zachwalał AM. Przekonamy się.
MadMill - 2008-04-24, 23:05
:
Skończyłem Zodiac: Thriller ekologiczny. No i cóż można o tej książce powiedzieć? Na pewno nie to, że jest słaba, ale to nic nowego. Po pierwsze jest to inny wymiar Stephensona. Thriller trzymający w napięciu, a za razem coś w rodzaju traktatu o współczesnym świecie zanieczyszczonym przez odpady z różnego rodzaju fabryk. Z tym, że autor nie opisuje to kolejnych akcji Greenpeacu polegających na przykuwaniu się do torów, bram, kominów, a inteligentną walkę z zanieczyszczeniem - no powiedzmy, bo główny bohater to częściej jest na haju niż jest trzeźwy. :P Właśnie, książka jest naszpikowana specyficznym dla Stephensona humorem, dużo żartów sytuacyjnych gdzie po chwili dezorientacji do człowieka dociera co bohaterowie wyprawiają i wpada się w głośny i radosny rechot. Niektóre sceny są kapitalne. Wracając do sprawy ekologii i ekoterroryzmu, główny bohater S.T. jest ekologie, a nie terrorystą i tutaj widać różnice, chociaż i jego nachodzą czasami myśli ilu ludziom zaszkodził przez swoje zachowanie i działania. Książka chociaż wesoła skłania do refleksji nad postrzeganiem środowiska naturalnego i naszych gospodarstw domowych. Nie ma co więcej pisać, ja polecam gorąco! :mrgreen:
Maeg - 2008-05-08, 23:28
:
Wiem, że to jeszcze sporo czasu i to nie polska wersja okładki (a z reszta kto wie? ;) ) Ale tak prezentuje się ona na zachodzie ;)

Kliknij w okładkę by zobaczyć, większą wersje ;)
Romulus - 2008-05-08, 23:35
:
Intrygująca. Tajemnicza. Bez obciachu. Nowa powieść Stephensona jest w moim przypadku najbardziej oczekiwaną książką. Wszystkie inne na drugim miejscu. Nie wiem, czy nawet Dukaj i Erikson daliby radę przebić ten trawiący duszę głód...
MadMill - 2008-05-08, 23:46
:
romulus napisał/a:
Nie wiem, czy nawet Dukaj i Erikson daliby radę przebić ten trawiący duszę głód...

A kto to jest Dukaj? 8)
Jestem w trakcje Cyklu Barokowego i przed mną jeszcze Cryptonomicon, ale to co pokazał Stephenson w pozostałych książkach to zadowoliło mnie w 100%. Drugiego takie autora jeszcze nie spotkałem chyba, jak CB i Crypto co najmniej utrzymają poziom to definitywnie Stephenson będzie moim numerem jeden - chociaż nie wiem czy już nim nie jest. ;)

A więc czekam na Anatheme z niecierpliwością. ;)
Regissa - 2008-05-09, 10:22
:
A jakieś wieści, kiedy tłumacz zdąży to na nasze przetłumaczyć? Bo wprawdzie jeszcze sporo przede mną (choćby "Cryptonomicon"), ale coś czuję, że do czasu wydania "Anatemy" braknie mi już polskojęzycznych Stephensonów :mrgreen:
A okładka zapowiada smakowite wnętrze... Tytuł również :mrgreen:
Elektra - 2008-05-09, 10:30
:
Ha! Kolejna 'zarażona' Stephensonem. :mrgreen:

Na razie AM milczy w tej sprawie. Mam nadzieję, że to się w przyszłym roku ukaże (bo w ten jakoś nie wierzę).

No i ciekawe jak z tym Crypto w końcu będzie, bo o nim też ucichło... //mysli
MadMill - 2008-05-09, 11:08
:
Elektra napisał/a:
Na razie AM milczy w tej sprawie. Mam nadzieję, że to się w przyszłym roku ukaże (bo w ten jakoś nie wierzę).

Czerwiec lub wrzesień 2009 w Uczcie Wyobraźni - tak było wstępnie gdzieś(Mag lub Katedra, albo nawet w tym wątku) napisane. ;)
Elektra napisał/a:
No i ciekawe jak z tym Crypto w końcu będzie, bo o nim też ucichło... //mysli

Nikt mi nie chce odpowiedzieć na to pytanie już z 3 miesiące... eh...
Regissa napisał/a:
Bo wprawdzie jeszcze sporo przede mną (choćby "Cryptonomicon")

A i jeszcze cyberpunkowe DW i Zamieć. ;)
Regissa - 2008-05-09, 11:14
:
MadMill napisał/a:
A i jeszcze cyberpunkowe DW i Zamieć. ;)

Wiedziałam, że się znajdzie ktoś, kto mi to wypomni :-PP
Dobrze, dobrze, pamiętam, choć nie wiem, czy cyberpunk będzie mi się tak samo podobał, jak reszta...
MadMill - 2008-05-09, 11:15
:
Regissa napisał/a:
Dobrze, dobrze, pamiętam, choć nie wiem, czy cyberpunk będzie mi się tak samo podobał, jak reszta...

Najważniejsze to się nie uprzedzać i podejść jak do każdej inne książki. ;)
Jander - 2008-05-09, 11:17
:
Swoją drogą Uczta Wyobraźni ma zwykle mniej niż 500 stron(a najnowsza Akwaforta będzie miała nieco ponad 300), a Anathem ma ponad 900 w oryginale. Ciekawe jak sobie z tym MAG poradzi ;)
Ja "kocham" cyberpunk tak samo jak Tolkiena, więc pewnie ograniczę się w Stephensonie do książek około barokowych.
pozdrawiam
Romulus - 2008-05-09, 12:26
:
Mnie również cyberpunk nie podchodził nigdy. Ale ZAMIEĆ uwielbiam. Faktycznie, to nie Stephenson go wymyślił tylko przyszedł "na gotowe". Ale upiekł taką pieczeń, że nic tylko spożywać i umierać z rozkoszy :)

Mam tylko nadzieję, że nie będzie dzielenia ANATHEM na tomy... Już i tak cierpię przez pokawałkowany Cykl.
AM - 2008-05-09, 12:32
:
Jander napisał/a:
Swoją drogą Uczta Wyobraźni ma zwykle mniej niż 500 stron(a najnowsza Akwaforta będzie miała nieco ponad 300), a Anathem ma ponad 900 w oryginale. Ciekawe jak sobie z tym MAG poradzi ;)
Ja "kocham" cyberpunk tak samo jak Tolkiena, więc pewnie ograniczę się w Stephensonie do książek około barokowych.
pozdrawiam


To kwestia ceny... Niestety, ta będzie musiała być wysoka (postanowiliśmy, że nie podzielimy Anathem) i zamknie się w przedziale pomiedzy 49 a 59 PLN (książka będzie miała koło 1000 stron a może więcej).
Elektra - 2008-05-09, 12:35
:
romulus napisał/a:
Już i tak cierpię przez pokawałkowany Cykl

Mnie się ostatnio zamarzyło takie niepodzielone wydanie CB. I w twardej oprawie. Ale to pewnie pozostanie marzeniem. ;) No chyba że opanuję wystarczająco angielski (jakoś nie mam nadziei).


Andrzeju, a co z Crypto?
Romulus - 2008-05-09, 12:38
:
Za Neala w ciemno zapłacę nawet 100 zł.
AM - 2008-05-09, 12:46
:
Elektra napisał/a:
romulus napisał/a:
Już i tak cierpię przez pokawałkowany Cykl

Mnie się ostatnio zamarzyło takie niepodzielone wydanie CB. I w twardej oprawie. Ale to pewnie pozostanie marzeniem. ;) No chyba że opanuję wystarczająco angielski (jakoś nie mam nadziei).


Andrzeju, a co z Crypto?


Crypto już kupiliśmy, ale mamy tak przeładowane plany wydawnicze, że może się nie zmieścić w następnym roku.

I jeszcze kilka słów o Anathem. Książka pod pewnymi względami przypomina to, co robi u nas Jacek Dukaj; koncept jest oparty na platońskim idealiźmie...
ASX76 - 2008-05-09, 15:40
:
Panie AM :arrow:
- nie da się przesunąć czegoś na późniejszy termin, a na to miejsce wpuścić "Cryptonomicon" Mistrza?
- jeśli wydacie "Anathem" w jednym "kawałku" i w HC, cena w granicach 49 - 59 zł przy około 1000 stron wcale nie będzie wysoka :))
- czy już podjęliście decyzję, jak wydacie "Cryptonomicon"? Co jak co, ale HC by się bardzo przydało.
AM - 2008-05-09, 16:07
:
ASX76 napisał/a:
Panie AM :arrow:
- nie da się przesunąć czegoś na późniejszy termin, a na to miejsce wpuścić "Cryptonomicon" Mistrza?
- jeśli wydacie "Anathem" w jednym "kawałku" i w HC, cena w granicach 49 - 59 zł przy około 1000 stron wcale nie będzie wysoka :))
- czy już podjęliście decyzję, jak wydacie "Cryptonomicon"? Co jak co, ale HC by się bardzo przydało.


Niestety nie.

Myślę, że HC w przypadku Crypto jest jak najbardziej prawdopodobny.
Elektra - 2008-05-28, 19:47
:
Wg wcześniejszych zapowiedzi Zamieć w miękkiej oprawie miała ukazać się w maju... Dziś dostałam maila, że będzie dopiero w ostatnim kwartale. >.< Cholera, skąd Mad wiedział?
MadMill - 2008-05-28, 19:52
:
Elektra napisał/a:
Cholera, skąd Mad wiedział?

Jasnowidz. //dystans a poważnie to coś mi się poplątało i taką datę rzuciłem... na nieszczęście znowu miałem rację. :/
Toudisław - 2008-06-03, 23:13
:
Jestem po pierwszym tomie "Ustroju świata", mam też za sobą kilka stron tomu 2. Muszę powiedzieć, że moje obawy o wtórność pomysłów jak na razie się nie sprawdzają. Książka nieraz rozbawiła mnie wręcz do łez. Mamy tu połączenie wszystkich moich ukochanych wątków w odpowiedniej proporcji. Tom pierwszy obudził mój czytelniczy głód. Myślę, że "Cykl Barokowy" zostanie zakończony z odpowiednią pompą i kunsztem ;)

Kurcze, człowiek to przeczyta i już nie będzie po co żyć. ;(
Mam nadzieję, że coś nowego zostanie wydane zanim się wnuków dorobię. --_-
MadMill - 2008-06-24, 12:40
:
Skończyłem Zamęt - przez pewien czas nie mogłem zrozumieć czemu ludzie tak narzekają na tą książkę, ale jak mi uświadomili że chodzi o brak Daniela i wątków naukowych to wtedy przyznałem im racje. Tych wątków w pierwszym tomie jest mało, ale drugi to wynagradza. Leibniz i Newton, a szczególnie ten pierwszy i jego rozprawy o przeróżnych zjawiskach - nawet o katalogowaniu ksiąg w bibliotece - miodne. Eliza i jej intrygi i gry na arenie politycznej i finansowej Europy, oraz Jack i jego podróże, podboje i totalnie absurdalne sytuacje. Wielu nowych bohaterów, przenikanie się wątków i zakończenie Zamętu to coś świetnego. Od razu wziąłem się za Ustrój świata, co grozi tym, ze przeczytam dwa tomy tak szybko, że zacznę marudzić, ze trzeci jeszcze nie wydany. :) Polecam wszystkim Cykl barokowy, kawał porządnej, treściwej i pięknej literatury! :))
Romulus - 2008-08-17, 20:59
:
SPOILERY

Cykl Barokowy zakończony. Nareszcie! Trwało to lat parę. Nie wiem, czy nie straciłem dużo nie czekając z czytaniem na zakończenie.

Na pewno jednak CYKL nie przebił w moim prywatnym rankingu CRYPTONOMICONU. Choć nadal uważam Neala Stephensona za pisarza genialnego. I jest on bez wątpienia moim numerem jeden.

Mimo to CYKL w zestawieniu z Cryptonomiconem wyróżnia się pozytywnie, jeśli chodzi o zakończenie. W Ustroju autor nie porzucił już swoich bohaterów tak samopas jak w C. Podobnie, jak nie porzucił pomysłów i idei. Zamknął wszystko jednoznacznie, mimo że można swobodnie pisać ciąg dalszy.

Żałuję tylko jednego. Jak pisałem na Katedrze, szkoda że Jack nie zabrał Elizy i nie popłynął na Kinakutę by jej imieniem nazwać tamtejszą górę. A to z kolei zestroiłoby się z moją teorią dotyczącą pochodzenia nazwy tej góry obecnej w C. Ale w sumie, zakończenie tego też nie wyklucza, więc dalej mogę się co do tego upierać. I będę to robił.
Nie spodziewałem się także, że Stephenson wyjawi pochodzenia i wiek Enocha Roota. Zdziwiło mnie to bardzo, ale i nie zawiodło. W zasadzie, daleko tej odpowiedzi szukać nie trzeba :)

Mimo że Cykl do moich ulubionych powieści należeć nie będzie, to mam nadzieję do niego wrócić, w szczególności czekając na te tomy, gdzie prym wiedzie niezawodny Jack Shaftoe. Z tego też względu najwyżej cenię sobie ZAMĘT. Wątek "naukowy" też mnie ciekawił, ale na dłuższą metę mogłoby go nie być :) Ale i powieść przez to byłaby inna, lub nie byłoby jej wcale...
Romulus - 2008-09-02, 21:40
:
Recenzja z WP.PL na temat Cyklu. Krótka i pobieżna, ale usprawiedliwiona (długim cyklem wydawniczym)
http://ksiazki.wp.pl/kata...5,recenzja.html
Elektra - 2008-09-29, 19:16
:
Czytam sobie drugi tom Ustroju świata powoli, delektując się. Momentami się dłuży, ale to w sytuacji gdy z doskoku mogę przeczytać tylko parę stron na raz. Jak przysiądę na dłużej, to jest ok, chociaż myślałam, że autor mnie już jakoś specjalnie nie zaskoczy. A dziś rzucił mi granat przed oczy


SPOILER z drugiego tomu Ustroju świata



zdradzając pewne szczegóły z operacji wycięcia kamienia moczowego Danielowi... przez chwilę siedziałam w autobusie tak: O.O (a potem musiałam wysiadać do pracy).
Jak ja lubię takie drobiazgi, ujawniane długi czas po jakimś wydarzeniu i zmieniające spojrzenie na nie. :)) Znowu nabrałam większej ochoty na czytanie.


Inna sprawa, że ktoś zrobił duży błąd w tym miejscu (tj. str. 183), wspomniane jest: relacja z wydarzenia w roku 1689. Zabieg chirurgiczny na mężczyźnie w wieku 23 lat. Ktoś mówi do Daniela i Isaaka: wasz rówieśnik, panowie. I za nic tego nie rozumiem, bo Daniel miał w tym czasie 43 lata, a Isaak jeszcze więcej. I zastanawiam się, czyj to błąd, tłumacza, czy autora. //mysli
Elektra - 2008-10-04, 23:49
:
Skończyłam Cykl barokowy i tak w skrócie: uwielbiam Stephensona! Co prawda moją ulubioną jego książką pozostaje Cryptonomicon, ale wreszcie jestem usatysfakcjonowana zakończeniem. No i całą opowieścią. Uśmiałam się przy tym ostatnim tomie, mimo smutku i pewnej... tęsknoty za odchodzącymi czasami.

romulus napisał/a:
gdzie prym wiedzie niezawodny Jack Shaftoe. Z tego też względu najwyżej cenię sobie ZAMĘT. Wątek "naukowy" też mnie ciekawił, ale na dłuższą metę mogłoby go nie być

A mnie się jednak bardziej podobał właśnie wątek naukowy, chociaż ten Jacka prawie mu dorównywał. ;)

Parę SPOILERÓW z trzeciego tomu Ustroju świata




romulus napisał/a:
Żałuję tylko jednego. Jak pisałem na Katedrze, szkoda że Jack nie zabrał Elizy i nie popłynął na Kinakutę by jej imieniem nazwać tamtejszą górę. A to z kolei zestroiłoby się z moją teorią dotyczącą pochodzenia nazwy tej góry obecnej w C. Ale w sumie, zakończenie tego też nie wyklucza, więc dalej mogę się co do tego upierać. I będę to robił.

Hm... ale Góra Elizy pojawiła się już w Zamęcie...

Cytat:
Nie spodziewałem się także, że Stephenson wyjawi pochodzenia i wiek Enocha Roota. Zdziwiło mnie to bardzo, ale i nie zawiodło.

A mnie właśnie nie bardzo zdziwiło. ;) Pomyślałam sobie tylko: o, to ten Enoch. Bardziej mnie zaskoczyło to, co pisałam w poście powyżej, a także przedwczesna śmierć Isaaka.


A najbardziej rozbawiła mnie wizja pojedynku na haubice. :lol:
Romulus - 2008-10-05, 11:02
:
Sprawdziłem w ZAMĘCIE i rzeczywiście Góra Elizy tam już jest... :shock: Tak to jest, czytać cykl rozpięty na lata wydawnicze 8) I mam zagwozdkę: sam wymyśliłem hipotezę z Górą, czy zasugerowałem się Zamętem. >.<
MadMill - 2008-10-05, 11:27
:
Spoiler z Cyklu
romulus napisał/a:
Sprawdziłem w ZAMĘCIE i rzeczywiście Góra Elizy tam już jest... :shock:

No oczywiście, że była. Jack chciał ją tak nazwać już wcześniej, ale się inny sprzeciwili - Enoch? żeby nie było to skojarzone z Elizą która w tym momencie chyba była w Wersalu. ;)
Elektra - 2008-10-05, 11:34
:
Spoilery z Cyklu Barokowego

MadMill napisał/a:
No oczywiście, że była. Jack chciał ją tak nazwać już wcześniej, ale się inny sprzeciwili - Enoch? żeby nie było to skojarzone z Elizą która w tym momencie chyba była w Wersalu

Jack chciał nazwać statek imieniem Elizy i wtedy się Enoch sprzeciwił. Do góry już nic nie miał. Chyba. ;)

romulus napisał/a:
I mam zagwozdkę: sam wymyśliłem hipotezę z Górą, czy zasugerowałem się Zamętem.

Tzn. jaką? Że Góra Elizy jest od imienia tej Elizy? Hm... dla mnie było to dość oczywiste w trakcie czytania Crypto (który poznałam przed Zamętem).
Shadowmage - 2008-10-05, 19:16
:
Chodzi raczej o to, że romulus czytał "Crypto..." i tam była góra Elizy. Potem przeczytał "Zamęt", ale zapominał o tym, że Jack nazwał górę. Następnie wymyślił, ze to Jack nazwał górę na cześć Elizy i czekał, aż to nastąpi :D
Romulus - 2008-10-05, 20:08
:
//piwo
Dokładnie. I teraz romulus ma doła, bo myślał, że jest taki zajebiście domyślny. Ale i tak kocha Cryptonomicon.
Tixon - 2008-10-29, 11:53
:
Przeczytałem Diamentowy Wiek, bo Toudi długo o niej marudził :> Zaufałem mu i... nie zawiodłem się, bo to znakomita lektura. Spróbuję wyjaśnić czemu:
:arrow: Jest to niebanalna wersja przyszłości. Ludziom w końcu udało się coś zrobić. Ziemi nie zagraża zagłada (no przynajmniej nie w TYM sensie :D) . Nie najechali nas kosmici. Ale mamy ludzkie problemy.
:arrow: Konstrukcja świata. Bardzo logiczna, bardzo spójna. Mało elementów, do których można się doczepić (np brak słowa o eksploracji kosmosu).
:arrow: Każda strona ujawnia nam coś ze świata stworzonego przez autora. A z uwagi na pkt. 2 jest to bardzo interesujące.
:arrow: Kultura i plemiona. Czuć to w zachowaniu postaci, ich stylu, ich mowie. Mogą wygłaszać długie dialogi o niczym, bo tak każe etykieta. I wiecie, że to czyta się fajnie?
:arrow: Lektura zmusza nas do uwagi. Z uwagi na specyficzny żargon, bardzo dużej, wręcz olbrzymiej. Osoby, które nie mają chociaż podstaw informatyki, niewiele z tego zrozumieją. Inne nie załapią aluzji.
:arrow: Lekcjonarz. Powieść wewnątrz powieści. Znakomite.
:arrow: Lekcjonarz. Nauka poprzez zabawę. Cudowne
:arrow: Lekcjonarz. Sam w sobie. Świetne :>
:arrow: Styl - jak już mówiłem, trudny. Pełen barokowego słownictwa, iskrzący bogactwem, czyli pasujący do diamentowego wieku :>
:arrow: Opisy rozdziałów prezentujące zdarzenia, które w nich się odbędą. Nie potrafię wam tego ładnie wytłumaczyć, ale polega to na tym, iż zamiast skupiać sie na fabule, skupiamy się na świecie i tym, co autor w nim ukrył.
:arrow: ISA zrobiła rzecz niesamowitą - zatrudniła dobrego tłumacza Jędrzeja Polaka, który wykonał znakomitą robotę.
:arrow: Dostała nagrodę Hugo. W pełni zasłużenie.
W sumie jestem zadowolony, chociaż trochę jakby brakowało porządnego zakończenia.
Metzli - 2008-11-07, 22:36
:
Wzięłam się za Żywe srebro, jak to niektórzy stwierdzili: w końcu! :P Nie powiem żeby książkę czytało mi się szybko i przyjemnie. Na początku trochę nużyły eksperymenty, niektóre zupełnie chybione lub niemożliwe do wykonania przez nieposiadanie odpowiednich narzędzi. Poza tym, trudno znaleźć mi elementy, które mogłyby mi się nie podobać. Nie chcę się uskarżać na brak akcji, bo przypomina mi to takie nastoletnie marudzenie ;) Ja chyba mam po prostu problem ze Stephensonem i jego książkami, bo podobnie miałam z Diamentowym wiekiem. Książka dobra, ale nie wciągająca - chociaż to nie najlepsze słowo. Bliższe prawdy byłoby stwierdzenie, że taka proza nie potrafi mnie porwać. Chyba każdy zna to uczucie kiedy od lektury wręcz nie można się oderwać. Wydaje się, że dla mnie Stephenson zostanie takim dobrym rzemieślnikiem, z dobrym warsztatem, ale bez tej części ducha, który już cechuje prawdziwych artystów. Np. nie było tej irytacji, kiedy coś przeszkadzało mi w lekturze

Tyle mojego marudzenia, ale im bliżej końca tym sprawy coraz bardziej nabierały rumieńców. Na pewno kupię kolejny tom, podobno powinien bardziej mi się spodobać ;)

I mam nową ładną zakładkę z reklamą 2 tomu Żywego srebra :)) Później mi się przypomniała, że przy jakiejś okazji AM wspominał o takiej formie reklamy jaką użyli do tej pozycji.
Toudisław - 2008-11-07, 23:03
:
Metzli napisał/a:
a chyba mam po prostu problem ze Stephensonem i jego książkami, bo podobnie miałam z Diamentowym wiekiem. Książka dobra, ale nie wciągająca

DW nie wciąga ? Ta książka mnie zauroczyła i wciągnęła. One wymagają uwagi i skupienia a wiec poniekąd wciągają.
Metzli napisał/a:
który już cechuje prawdziwych artystów

Phi --_-
Dla mnie on tego ducha ma jak mało kto. Ten człowiek pisze dla mnie z pasją. To nie wyrobnik bo nie sadzę by pisał tylko dla kasy. Profesor MIT raczej nie zarabia źle. może Jadnak powinnaś próbować Zamieć //mysli

Ja się nie mogę doczekać aż do mnie dotrze ustrój świata tom 3
Metzli - 2008-11-07, 23:08
:
To już subiektywne odczucia i trudno na ten temat dyskutować, każdy ma swoje ;) Ja mam takie, a nie inne, ale może to zbyt przedwcześnie prezentowany pogląd. Okaże się jakie będzie moje zdanie po zaznajomieniu się z resztą książek tego autora, po które mam zamiar sięgnąć.

A Zamieć stoi na półce i czeka, kupiona już jakiś czas temu ;)
AM - 2008-11-07, 23:18
:
Toudisław napisał/a:
DW nie wciąga ? Ta książka mnie zauroczyła i wciągnęła. One wymagają uwagi i skupienia a wiec poniekąd wciągają.


"One man's meat is another man's poison". To chyba kwintesencja wszystkich dyskusji na temtat gustów.
batou - 2008-11-07, 23:21
:
Metz, poczekaj spokojnie do drugiego tomu. Musi "zaskoczyć", bo pojawia się Jack ;) Mnie też wątek naturalistów wciągnął dopiero nieco później, chociaż nie mogę powiedzieć, że się specjalnie męczyłem z pierwszym tomem, bo akurat te eksperymenty to była perełka :)
Toudisław - 2008-11-07, 23:22
:
Metzli napisał/a:
To już subiektywne odczucia i trudno na ten temat dyskutować, każdy ma swoje ;) Ja mam takie, a nie inne,

Wiem ale czy jest sens zabijając dyskusje ? Od tego sa chyba Fora Dyskusyjne
Metzli napisał/a:
Okaże się jakie będzie moje zdanie po zaznajomieniu się z resztą książek tego autora, po które mam zamiar sięgnąć.

Jasne. Po prostu w tym momencie cię nie rozumiem. Bo skąd niby argument że to wyrobnik albo rzemieślnik. Bo ja Kaya za takiego nie uważam, po prostu mi nie pasuje. Rzemieślnik to Pilipiuk a nie człowiek u którego widać że przygotowuje się do pisania i ma olbrzymią wiedzę
Romulus - 2008-11-07, 23:53
:
Podejrzewam, że gdybym zaczynał poznawać twórczość Stephensona od Cyklu Barokowego, nie znając jego wcześniejszych powieści, również nie byłbym zachwycony. Ani też rozczarowany, bynajmniej. Jednak Cykl nie zachwycił mnie aż tak bardzo. Co rzadko mi się zdarza, uwielbiałem wątek przygodowy (Jack Shaftoe), a jeśli chodzi o naukę, to głównie w kwestii handlu, pieniądza, czy ogólnie - ekonomii. I jestem akurat wśród dotychczasowych forumowych czytelników w mniejszości, zdaje się.

Po Cyklu mój ranking twórczości Stephensona nie zmienił się. Nadal prowadzi Cryptonomicon, potem Zamieć, Diamentowy Wiek, Cykl, Zodiac. A Neal Stephenson nadal należy do moich ulubionych autorów.
Elektra - 2008-11-08, 01:39
:
Toudisław napisał/a:
DW nie wciąga ? Ta książka mnie zauroczyła i wciągnęła. One wymagają uwagi i skupienia a wiec poniekąd wciągają.

Kiedy wreszcie zrozumiesz, że inni mają odczucia odmienne od Twoich. ;) Ciebie wciągnęła ta książka, innych nie, albo po prostu mniej. Pogódź się z tym. I tu nawet nie ma o czym dyskutować. Bo o czym dyskutować w tym miejscu? Dziwić się, że Metz (czy mnie) DW nie porwał? Przekonywać, że to niemożliwe, bo przecież musiał? To do niczego nie prowadzi.

Metz, trzeba było najpierw poczytać Zamieć. To jedna, skończona część, przy niej nie pakujesz się w serię. ;)


W moim rankingu: Cryptonomicon, Zamieć, Cykl Barokowy, Diamentowy wiek, Zodiac (chociaż tej ostatniej wcale nie uważam za złą książkę :) ).
Shadowmage - 2008-11-08, 07:34
:
batou napisał/a:
Metz, poczekaj spokojnie do drugiego tomu. Musi "zaskoczyć", bo pojawia się Jack ;) Mnie też wątek naturalistów wciągnął dopiero nieco później, chociaż nie mogę powiedzieć, że się specjalnie męczyłem z pierwszym tomem, bo akurat te eksperymenty to była perełka :)
Eeee.... nieee.... Jak się pojawia Jack, to wszystko się psuje :P Najlepszy był sam początek. I tyle jeśli chodzi o gusta :P
romulus napisał/a:
Podejrzewam, że gdybym zaczynał poznawać twórczość Stephensona od Cyklu Barokowego, nie znając jego wcześniejszych powieści, również nie byłbym zachwycony. Ani też rozczarowany, bynajmniej. Jednak Cykl nie zachwycił mnie aż tak bardzo. Co rzadko mi się zdarza, uwielbiałem wątek przygodowy (Jack Shaftoe), a jeśli chodzi o naukę, to głównie w kwestii handlu, pieniądza, czy ogólnie - ekonomii. I jestem akurat wśród dotychczasowych forumowych czytelników w mniejszości, zdaje się.
Ja właśnie tak zacząłem i byłem zachwycony. Fakt, w między kolejnymi tomami cyklu czytałem inne powieści Stephensona (choć, niestety, nadal tylko dwie) i moze dlatego późniejsze tomy nie wydawały mi się już aż tak dobre - choć z drugiej strony mniej w nich było właśnie tych elementów, które najbardziej mi się podobały - czyli całego tła, mechanizmów rządzacych światem, nauki, a więcej przygody czy kryminału. Ja juz od dawna mówię, że Stephenson jest najlepszy jak nudzi :->
Toudisław - 2008-11-08, 09:33
:
Elektra napisał/a:
Kiedy wreszcie zrozumiesz, że inni mają odczucia odmienne od Twoich. ;)

Kiedy wreszcie zrozumiesz że forum to miejsce dyskusji i wymiany poglądów. A nie tylko na umieszcznia postów 1. podoba mi się 2 nie podoba mi się
Zauwaz tez że w tym momencie robisz coś za co ganisz mnie. nie rozumiesz że mogę myśleć inaczej lub nie podoba ci się że tak myślę.
Shadowmage napisał/a:
Ja właśnie tak zacząłem i byłem zachwycony. Fakt, w między kolejnymi tomami cyklu czytałem inne powieści Stephensona (choć, niestety, nadal tylko dwie)


Robiłem dokładnie tak samo.
Elektra - 2008-11-08, 09:52
:
Toudisław napisał/a:
A nie tylko na umieszcznia postów 1. podoba mi się 2 nie podoba mi się

No dobra, ale co w tym przypadku chciałbyś jeszcze zrobić. Tobie się podoba, mnie się podoba mniej. I tyle. O czym tu dyskutować? Czy wypisując zalety (wg Ciebie) DW i wszystkie momenty, które Ciebie urzekły, sprawisz, że mnie się spodoba bardziej?

Toudisław napisał/a:
Zauwaz tez że w tym momencie robisz coś za co ganisz mnie. nie rozumiesz że mogę myśleć inaczej lub nie podoba ci się że tak myślę.

Ja tego tak nie widzę. Dokładnie rozumiem, że możesz myśleć inaczej (czyli Ciebie książka zachwyciła). A nie podobać mi się może to, że od dawna usiłujesz mnie przekonać, że nie mam racji, bo DW jest genialny (czyli: musi się podobać wszystkim). ;)
To jest taka rozmowa:
[ja] mnie DW nie przypadł go gustu.
[Ty] ale to niemożliwe, przecież DW jest genialny, mnie zachwycił.
I tak w kółko. Możemy jeszcze z pięćdziesiąt postów napisać, ale żadne z nas nie zmieni zdania. Dlatego uważam, że w tym wypadku dyskusja zabrnęła w martwy punkt.
Metzli - 2008-11-08, 17:13
:
Zgadzam się z Elcią, dyskusja odnośnie książek może trwać tylko do pewnego momentu. Brnąć w to dalej nie ma sensu i należy przyjąć do wiadomości, że książka, która mnie zachwyciła niekoniecznie musi tak działać na wszystkich innych. I np. Shadowowi podobało się ten element, który dla mnie był ciut nużący. Ale cóż, gusta ;)

A porównując Stephensona do dobrego rzemieślnika miałam na myśli to, że wydawałoby się, że nic mu nie można zarzucić. Warsztat bardzo dobry, książki w ostatecznym rozrachunku też oceniam jako dobre, ale... Właśnie brakuje tego czegoś. Przede mną jeszcze trochę pozycji, może zrewiduję ten pogląd ;)

El napisał/a:
Metz, trzeba było najpierw poczytać Zamieć. To jedna, skończona część, przy niej nie pakujesz się w serię. ;)


No już za późno jest. Ale Żywe Srebro i tak już długo przeleżało na półce, doszłam do wniosku, że w końcu należałoby się za nie zabrać. A jak już się zaczęło serię... ;)
ASX76 - 2008-11-08, 18:05
:
... to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby dokończyć ją później. ;)
Gdy spodobają się inne knigi Stephensona, wówczas może na cykl Barokowy spojrzysz życzliwszymi "głazami". :-P
Metzli - 2008-11-08, 18:12
:
ASX napisał/a:
... to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby dokończyć ją później. ;)


Teoretycznie tak. Ale z własnego doświadczenia wiem, że takie odkładanie serii nie jest zbyt bezpiecznym pomysłem. Kto wie kiedy się po to powtórnie sięgnie? ;) A z drugiej strony, później znowu zagłębiać się w ten świat... Lepiej od razu.
MadMill - 2008-11-08, 18:21
:
No ale ja nie widzę żadnego problemu. Metz nie powiedziała, że książki Stephensona się jej nie podobają. Wręcz przeciwnie. Moim zdaniem wina leży tez po nasze stronie - stronie fanów, który trąbią o wielki Stephensonie wszędzie i Metz podeszła z dużymi wymaganiami do książki, oczekiwała czegoś wiekopomnego i chyba trochę to wypaczyło przyjemność lektury. Moja wina też spora, bo ja się strasznie Diamentowy wiekiem zachwycałem i już wtedy Metz kręciła nosem. :P

Inna sprawa, że w Cyklu barokowym są jakby 3 wątki główne, nawet je sobie nazwałem kiedyś ciekawie, ale zapomniałem i nie chce mi się przeszukiwać tematów. :P Oczywiście chodzi o wątek Naukowy - Waterhouse, Newton; wątek Przygodowy - Jack; a potem wyklaruje się watek Polityczno-ekonomiczny - Eliza. Oczywiście one się przeplatają, a pod koniec pewnie stają się jednością - nie skończyłem Cyklu jeszcze. Każdy z tych wątków jest inny i dla innego czytelnika jakby pisany. Ci co lubią przygodę i rozrywkę, a humor stawiają wysoko to jednak watek Jacka im się będzie najbardziej podobał, ci co wolą mozolną akcję, opisy miejsc i zdarzeń, powolna niegoniącą fabułę odnajdą się w wątku z Danielem, a ci co lubią intrygi i szemrane interesy w książkach to im spełnienie przyniesie Eliza. ;)
ASX76 - 2008-11-08, 18:27
:
Metzli napisał/a:
(...)Kto wie kiedy się po to powtórnie sięgnie? ;) A z drugiej strony, później znowu zagłębiać się w ten świat... Lepiej od razu.


I tak źle i tak niedobrze. ;)
Sięgnie się wtedy, kiedy przyjdzie ochota. Jeśli Ty tego nie wiesz, ja tym bardziej. :-P
Owo "zagłębianie się w ten świat" rzeczywiście stanowi problem wręcz nie do przezwyciężenia? Sklerozy chyba nie masz... ;)
Elektra - 2008-11-08, 18:37
:
Metz, ciekawa jestem, czy dasz radę przeczytać CB jednym ciągiem. Ja musiałam sobie zrobić przerwę i po Żywym srebrze i po Zamęcie (chociaż takie cykle wolę czytać ciągiem) i to nie tylko dlatego, że nie wszystkie tomy ukazywały się o czasie, po prostu momentami następował przesyt. Ale kiedyś przeczytam CB jeszcze raz, tym razem bez przerw. ;)

ASX-ie, a jak Tobie idzie czytanie CB?
Metzli - 2008-11-08, 19:09
:
ASX napisał/a:
Owo "zagłębianie się w ten świat" rzeczywiście stanowi problem wręcz nie do przezwyciężenia? Sklerozy chyba nie masz... ;)


Oczywiście, że ten problem da się przezwyciężyć, ale zawsze to lepiej kiedy konkretne wydarzenia są jeszcze świeże w pamięci ;)

El, czy uda się przeczytać jednym ciągiem to się dopiero okaże. Zawsze można lekturę odłożyć i w zamian wziąć się za inną jeśli ta będzie za bardzo męczyć. Albo robić małe przerwy między poszczególnymi tomami, sięgając po coś zupełnie innego ;)

Mad napisał/a:
Moja wina też spora, bo ja się strasznie Diamentowy wiekiem zachwycałem i już wtedy Metz kręciła nosem. :P


Wtedy to faktycznie moje oczekiwania były bardzo duże, teraz z ŻS już tak nie było. I jak patrzę na to z perspektywy czasu to moja reakcją na DW była ciut przesadzona, wszystko po to żeby zrównoważyć twój wielki zachwyt. Dziecinne trochę ;P
Ale to jest właśnie problem, chwalimy - a później ktoś podchodzi do tego już z konkretnymi oczekiwaniami. Ale z drugiej strony, jeśli tak nam się podobało to dlaczego mamy robić inaczej? ;)
ASX76 - 2008-11-08, 22:06
:
Elektra napisał/a:


ASX-ie, a jak Tobie idzie czytanie CB?


Nawet nie zaczęło iść, bo jeszcze się nie wziąłem... Mam inne priorytety. Gdybym czytał tylko fantastykę, nie byłoby "problemu". ;)

Metz -> Jeśli nie zrobisz sobie długiej przerwy w lekturze CB, to "konkretne wydarzenia" zachowają "świeżość" w pamięci. Marudzisz. :-P
Elektra - 2008-11-08, 23:01
:
ASX76 napisał/a:
Nawet nie zaczęło iść, bo jeszcze się nie wziąłem...

Tak mi się właśnie wydawało...

ASX76 napisał/a:
Jeśli nie zrobisz sobie długiej przerwy w lekturze CB, to "konkretne wydarzenia" zachowają "świeżość" w pamięci. Marudzisz

Konkretne wydarzenia zachowają świeżość, nawet gdy przerwa będzie większa, gorzej, że tam jest cała masa drobiazgów, które umykają.

ASX76 napisał/a:
Mam inne priorytety. Gdybym czytał tylko fantastykę, nie byłoby "problemu".

Gdybyś trochę poczytał ŻS, zobaczyłbyś, że jest tam tyle fantastyki, co kot napłakał. Pewnie mniej niż u Pielewina.
ASX76 - 2008-11-08, 23:31
:
Elektra napisał/a:

Gdybyś trochę poczytał ŻS, zobaczyłbyś, że jest tam tyle fantastyki, co kot napłakał. Pewnie mniej niż u Pielewina.


Nie tu leży kot pogrzebany... ;) Jeśli chodzi o ścisłość - troszkę czytałem, ale kilkanaście stron chyba się nie liczy? :-P To było na długo przed ukazaniem się ostatniego tomu ostatniej części.
CB jest długaśny, nie mam go pod rączką (bo nie mieszkam tam gdzie trzymam główną część zbiorów) i, co najistotniejsze, nie czuję wewnętrznego przymusu/pokusy do rzucania się na dzieło pana Stephensona.
Pisząc: "gdybym czytał nie tylko fantastykę..." miałem na myśli to, że dzięki temu znacznie zwiększa się liczba pozycji które do mnie się "uśmiechają". ;) Statystyka nie kłamie...
batou - 2008-11-09, 19:00
:
Co do kolejności czytania to ja leciałem prawie chronologicznie. Prawie, bo został mi jeszcze Zodiac.
Przerwy w czytaniu CB moim zdaniem są jak najbardziej wskazane. Nie chodzi mi o to, żeby odłożyć lekturę na pół roku, ale między poszczególnymi "dużymi" tomami wato się oderwać na 2-3 inne książki. Wracając nie gubimy się wtedy w fabule, a mamy trochę świeższe spojrzenie na książkę. Bez tego faktycznie, jak pisze El, może wystąpić przesyt. Ja sobie przeplatałem barokowy Tokarczuk, Dukajem, Moorem i Martelem. Wyszło mi to chyba na dobre ;)
Toudisław - 2008-11-10, 12:56
:
Elektra napisał/a:
Ja musiałam sobie zrobić przerwę i po Żywym srebrze i po Zamęcie

Ja raczej tez. Tego Autora raczej nie czytał bym ciągeim to nie ma sensu.

Metzli napisał/a:
Zgadzam się z Elcią, dyskusja odnośnie książek może trwać tylko do pewnego momentu.

Tu się nawet nie zaczęła El nie może zroumieć, że ktoś może mieć inne zdanie :P
A ja chce poznać przyczyny Metz dla których uważasz tak a nie inaczej. Co ci się a tej książce nie spodobało a co spodobało. Co przyczyniło by się do faktu że
Metzli napisał/a:
że taka proza nie potrafi mnie porwać.
gdzie jest ta granica.

No i chciałbym żebyś sprecyzowała
Metzli napisał/a:
a początku trochę nużyły eksperymenty, niektóre zupełnie chybione lub niemożliwe do wykonania przez nieposiadanie odpowiednich narzędzi.

Nie możliwe dlaczego ? Teraz czy wtedy ?
AM - 2008-11-10, 13:24
:
Toudisław napisał/a:
Elektra napisał/a:
Ja musiałam sobie zrobić przerwę i po Żywym srebrze i po Zamęcie

Ja raczej tez. Tego Autora raczej nie czytał bym ciągeim to nie ma sensu.

Metzli napisał/a:
Zgadzam się z Elcią, dyskusja odnośnie książek może trwać tylko do pewnego momentu.

Tu się nawet nie zaczęła El nie może zroumieć, że ktoś może mieć inne zdanie :P
A ja chce poznać przyczyny Metz dla których uważasz tak a nie inaczej. Co ci się a tej książce nie spodobało a co spodobało. Co przyczyniło by się do faktu że
Metzli napisał/a:
że taka proza nie potrafi mnie porwać.
gdzie jest ta granica.

No i chciałbym żebyś sprecyzowała
Metzli napisał/a:
a początku trochę nużyły eksperymenty, niektóre zupełnie chybione lub niemożliwe do wykonania przez nieposiadanie odpowiednich narzędzi.

Nie możliwe dlaczego ? Teraz czy wtedy ?


Touduniu, dlaczego tak trudno ci zrozumieć, że ktoś inny posługuje się odmiennym systemem wartości i zupełnie inaczej odbiera jakąś książkę :P . Co więcej, nawet w przypadkach, gdy wasze opinie się pokrywają, dana pozycja moze was zachwycać z zupełnie innych powodów.
Toudisław - 2008-11-10, 13:33
:
AM napisał/a:
Dlaczego tak trudno ci zrozumieć, że ktoś inny posługuje się odmiennym systemem wartości i zupełnie inaczej odbiera jakąś książk

Ale ja to doskonale rozumiem. Po prostu nie lubię Dyskusji
Podoba mi się
Nie podoba mi się

:)
Ot mnie ciekawi skąd inne zdanie. Dlaczego tak. Czego brakuje.

Ja nikogo nie namawiam do zmiany zdania bo sam bym go nie zmienił. Interesuje mnie po prostu DLACZEGO.
AM napisał/a:
dana pozycja moze was zachwycać z zupełnie innych powodów.

Tak jak z El. Ale tutaj potrafimy to wytłumaczyć co się nam podoba a co nie
AM - 2008-11-10, 14:05
:
Toudisław napisał/a:
AM napisał/a:
Dlaczego tak trudno ci zrozumieć, że ktoś inny posługuje się odmiennym systemem wartości i zupełnie inaczej odbiera jakąś książk

Ale ja to doskonale rozumiem. Po prostu nie lubię Dyskusji
Podoba mi się
Nie podoba mi się


Zwracam honor :-) .
MadMill - 2008-11-10, 14:10
:
Toudi wie lepiej. :P
Ja nie wiem czy to też nie wina samych zainteresowań. W DW jest pięknie pokazany proces globalizacyjny - może jestem zboczony, ale ja go tam widzę. :P Toudi studiuje i pasjonuje się ekonomią i temu tak bardzo mu się DW podobał, mnie zresztą też z tego powodu. W Zamieci obserwujemy to samo, ale inny kierunek trochę procesy objęły i skupiają się też na samej sieci. No i Zamieć przytłacza ogromną dawką humoru. :P
Metzli - 2008-11-10, 14:34
:
Męczysz Toudi, rozkładanie gustów na czynniki pierwsze, zupełnie niepotrzebne moim zdaniem. To tak jakbyś drążył sprawę, dlaczego nie przepadam za serem ;P Nie lubię i należy przejść z tym do porządku dziennego.

Toudi napisał/a:
Metzli napisał/a:

że taka proza nie potrafi mnie porwać.

gdzie jest ta granica.


Jakby to dało się zmierzyć i operować tym jak jakimiś wielkościami matematycznymi. Nie, nie podam ci takiej granicy, bo ona jest płynna, bardzo subiektywna. Dopiero po lekturze mogę stwierdzić czy od książki mogłam się oderwać czy nie. Przy jednej jestem w stanie siedzieć do 4 rano, nie przejmując się, że na 8 muszę wstawać do pracy. Inna zostanie odłożona. Przy DW i ŻS 1 tomie Stephenson była ta druga sytuacja, fakt, który jest niezaprzeczalny i jako taki nie podlega dyskusji. Przykro mi ;)

Toudi napisał/a:
Nie możliwe dlaczego ? Teraz czy wtedy ?


Logiczne, że wtedy ;) Powoli trzeba było dochodzić do pewnych rzeczy.

Mad napisał/a:
Ja nie wiem czy to też nie wina samych zainteresowań.


Trudno żeby wychodziło inaczej ;) Tzw. zboczenie zawodowe czy jak ktoś woli uczelniane, ja np. zawsze lubię kiedy pojawiają się wątki społeczno-polityczne.
Bruja - 2008-11-10, 14:42
:
Czy powinno mi być głupio dlatego, że najbardziej podobało mi się jak kroili psy? I inne stworzonka <niewinna minka>

Metzli napisał/a:
Jakby to dało się zmierzyć i operować tym jak jakimiś wielkościami matematycznymi.

Nic prostszego każdemu pojęciu przypisujesz liczbę pierwsza, tylko co najmniej pięciocyfrową, a potem radośnie je mnożysz. Wynik każdy sobie we własnym zakresie zinterpretuje ;)

Dawno nie miałam takiego odpału czytając wątek o danym autorze xDDD
A sera nieładnie nie lubić :P
Metzli - 2008-11-10, 14:51
:
Bru napisał/a:
Nic prostszego każdemu pojęciu przypisujesz liczbę pierwsza, tylko co najmniej pięciocyfrową, a potem radośnie je mnożysz. Wynik każdy sobie we własnym zakresie zinterpretuje ;)


Nie mogę... xDDD Można oczywiście to rozwiązać w taki sposób, wynik każdy w tym momencie może otrzymać inny. Nie ma jednej uniwersalnej granicy na książka mnie porywa/nie porywa ;)
Maeg - 2008-11-10, 14:59
:
Jeśli chodzi o CB, to mam podobnego spojrzenie co Shadow, pierwszy tom z ŻS podobał mi się najbardziej, w drugim tomie autor popsuł to co stworzył w pierwszym. ;) Trzeci już się broni, ale im mniej Jacka a więcej Daniela tym lepiej. :P Dlatego mam problem z rozpoczęciem Zamętu, wiadomo kto na początku występuje. Shadow ma też racje w tym, że Stephenson najlepszy jest wtedy gdy zaczyna przynudzać.

Poza Cyklem, czytałem już Zamieć i Zodiac, w kolejce na półce czeka jeszcze Diamentowy Wiek. Zamieć na początku trochę opornie się czytało, to przez ten wszędobylski humor, dość mocno w głowie zostały wspomnienia po Żywym Srebrze. A Zodiac to kolejne zaskoczenie, znów zupełnie inny gatunek, może trochę mniej w niej Stephensona jakiego lubię ale to thriller i swoje wymagania jako gatunek ma. ;)

I mała uwaga: Z jednej strony ponoć o gustach się nie dyskutuje, ale wtedy pozostało by tylko nam napisanie, ta książka podobała mi się dlatego i tego, albo nie podobało, ot uchwycić granice trzeba w przekonywaniu drugiej strony do swoich racji. ;)
Beata - 2008-11-10, 15:06
:
No dobra, to i ja powiem, co o książkach pana Stephensona myślę. I trudno. ;)

W łapach miałam do tej pory Diamentowy wiek i Cykl Barokowy.
DW mnie nie zachwycił, choć przyznaję, że parę pomysłów było świetnych - taki lekcyjonarz dla naprzykładu. Ale ogólnie trochę wydawała mi się ta książka przegadana (tylko proszę mnie nie bić ;) ). Ale może na moje wrażenie miała wpływ okropna HC edycja z ISY - format zdecydowanie nie jest "mój" i drażni.
W CB stanęłam dokładnie w połowie, po pierwszym tomie "Zamętu". Pozostałe części czekają na półce, ale nie jestem w stanie powiedzieć, kiedy się za nie ponownie chwycę, co jest tym bardziej dziwne, że cykl mi się o wiele bardziej podobał. Ciągle się zastanawiam, jak Autor te trzy wątki splecie na koniec (bo splecie, prawda?). W zasadzie wątek "naukowy" podobał mi się najbardziej, a Jack - najmniej, bo trochę mnie złości ta jego zdolność do wychodzenia cało z różnych opresji. Chociaż z drugiej strony - chyba niesłusznie, bo taka sama przypadłość Reynevana z "Trylogii Husyckiej" wcale mi nie przeszkadzała... muszę to sobie jeszcze przemyśleć...
Elektra - 2008-11-10, 16:22
:
Toudisław napisał/a:
Tu się nawet nie zaczęła El nie może zroumieć, że ktoś może mieć inne zdanie

Nie rozumiem teraz. W którym miejscu nie rozumiem, że ktoś (kto?) ma inne zdanie?
No i powiedz, jak tu dyskutować, skoro Ty piszesz, że DW jest genialny (ja uważam, że jak ktoś używa takiego określenie, to jest zamknięty na argumenty przeciwników, bo skoro książka jest genialna, to nie może mieć żadnych wad :) ). Ja tak nie uważam, wymieniałam kiedyś powody, dla których mnie ta książka nie zachwyciła. Albo tutaj, albo jeszcze na fir. Z głowy ich nie przytoczę, bo czytałam książkę półtora roku temu i nie pamiętam. ;P

I poproszę o odpowiedź: w którym miejscu nie rozumiem, że ktoś ma inne zdanie? Rozumiem, że mówimy cały czas o DW?
Metzli - 2008-12-07, 12:26
:
Żywe srebro przeczytane, całe - wczoraj skończyłam lekturę trzeciego tomu. Mała uwaga na boku, miałam niejakie problemy żeby zakupić ostatni tom ŻS. Najśmieszniejsze było to, że cały cykl barokowy był oprócz właśnie tej jednej pozycji. Ale teraz to tylko detale, bo książkę udało się zdobyć ;)

Wrażenia? Wbrew pozorom nie przypadł mi aż tak do gustu drugi tom i wątek z Jackiem. Zresztą na samym początku ten bohater lekko mnie irytował, taki cwaniaczkowaty był ;P Później było ciut lepiej, ale te ciągłe wpadanie w tarapaty... doszłam do wniosku, że jednak wolę jak Stephenson przynudza. Jednak w moim odczuciu najlepszy jest tom trzeci, gdzie pewne wątki zbiegają się w jednym punkcie. Zdecydowanie numer jeden jeśli chodzi o ŻS :) Na pewno wpływ na taką ocenę miał fakt rozwinięcie przez Elizę skrzydeł i rozwinięciu wątku politycznego. Dynastie, wzajemne przetasowania wewnątrz nich, polityka poszczególnych władców, Ludwik XIV, Wilhelm Orański, Jakub II... Miodzio :D

Trzeba było poczekać na trzeci tom, żeby jednak ŻS ocenić bardziej pozytywnie :) Teraz Zamęt i Ustrój świata.
Kennedy - 2008-12-07, 12:40
:
Dostałem kiedyś w prezencie pierwszy tom Żywego Srebra i zupełnie mi to nie podeszło, chociaż lubię ksiązki historyczne. Przebrnąłem przez 70 stron i poległem. Ksiązka powędrowała na póółke i tak sobie stoi już któryś rok.

W zeszłym tygodniu pożyczyłem z biblioteki DIamentowy Wiek i tu już jest lepiej. Ksiązka jest ciekawie napisana, świat przedstawiony dosyć oryginalny, a i fabuła niezgorsza. Cieszy fakt, że pomimo mnogości wątków, wszystko się ładnie zazębia.
Rzuciło mi się w oczy duże poczucie humoru autora. Niby cała historia jest zupełnie poważna, ale humor gdzieś tam się kłebi pod spodem, właściwie przez cały czas. A to w jakichś drobnych opisach, a to w nazwach i imionach (tu uznanie dla tłumacza).
Jedyne co nieco zgrzyta to zakończenie. Nie to, że jest złe, tylko jakieś takie urwane w połowie jakby.

Chyba jednak spróbuję jeszcze raz ugryźć Żywe Srebro, ale to dopiero jak będę miał w kieszeni zabezpieczenie finansowe na ewentualny zakup kolejnych tomów (jak się spodoba, lecę o dwa następne, jak nie... wydam na coś innego). Niestety, moja uniwersytecka biblioteka, chociaż w fantastykę zaopatrzona bardzo dobrze, Stephensona za wiele nie ma.
Metzli - 2008-12-07, 13:05
:
Kennedy napisał/a:
Dostałem kiedyś w prezencie pierwszy tom Żywego Srebra i zupełnie mi to nie podeszło, chociaż lubię ksiązki historyczne. Przebrnąłem przez 70 stron i poległem. Ksiązka powędrowała na póółke i tak sobie stoi już któryś rok.


Żywe srebro jest pozycją, której wielkość można ocenić dopiero po zapoznaniu się z całością. I jak sądzę, właściwa ocena całego cyklu barokowego będzie dopiero możliwa po przeczytaniu kolejnych części, na razie zapoznałam się dopiero z pierwszą. Dlatego też m.in. zwlekam u siebie z większą recenzją, prezentując tylko małe wrażenia tutaj, na forum. Oczywiście można narzekać, kręcić nosem, że nie chce się przedzierać przez kolejne tomy, dochodzić np. do tego trzeciego, żeby zobaczyć jak kolejne układanki dopasowują się do siebie. Ale uważam takie opinie za lekko dziecinne, coś w rodzaju: chcę zjeść ciastko już teraz, bez czekania na lepszy wypiek ;)
ghosia - 2008-12-07, 14:32
:
Metzli napisał/a:

Żywe srebro jest pozycją, której wielkość można ocenić dopiero po zapoznaniu się z całością. I jak sądzę, właściwa ocena całego cyklu barokowego będzie dopiero możliwa po przeczytaniu kolejnych części, na razie zapoznałam się dopiero z pierwszą.

Dokładnie.

Najgorszą rzeczą, jaka spotkała Cykl Barokowy, był sposób wydania książki - dzielenie tomów na trzy części i wydawanie ich w tak długim odstępie czasu, że można było zapomnieć, o czym książka właściwie jest... Najlepiej czytać właśnie teraz, jak już wszystkie części są dostępne. Znam kilka osób, które do cyklu zraziła nie tyle treść czy styl książki, co konieczność oczekiwania na kolejne tomy, które nie wiadomo kiedy się pojawią...

Żywe srebro to jedna książka, nie ma sensu oceniać jednej trzeciej, chyba, że od razu odrzuca kogoś styl czy język autora - wtedy jak najbardziej jedna część wystarczy. Ale fabularnie - trzeba przeczytać wszystkie trzy i dopiero wtedy można ocenić całą książkę. Autor sobie rozłożył treść na jedną książkę, odpowiednio zbalansował wydarzenia, więc wypadałoby przeczytać całość i dopiero potem recenzować...
Beata - 2008-12-19, 20:30
:
Przed chwilą byłam w Merlinie i zauważyłam, że Cryptonomicon ma być ponownie w sprzedaży od 12 stycznia. Na stronie Prószyńskiego nie było żadnej informacji na ten temat. Tajne wznowienie? ;)
Romulus - 2008-12-19, 20:41
:
Tajne, czy jawne - nieważne. BRAĆ ! ! ! Wart każdej ceny, skoro nie ma na razie widoków na wznowienie. Chyba że Prószyński wznawia... Albo magazyny wietrzą.
Toudisław - 2008-12-19, 21:08
:
Beata napisał/a:
Przed chwilą byłam w Merlinie i zauważyłam, że Cryptonomicon ma być ponownie w sprzedaży od 12 stycznia. Na stronie Prószyńskiego nie było żadnej informacji na ten temat. Tajne wznowienie?

Raczej ściema. Prawa do Crypto ma już wykupiony MAG a on znowi w 2010. Nie sądze by były to wieści prawdziwe
AM - 2008-12-20, 01:30
:
Toudisław napisał/a:
Beata napisał/a:
Przed chwilą byłam w Merlinie i zauważyłam, że Cryptonomicon ma być ponownie w sprzedaży od 12 stycznia. Na stronie Prószyńskiego nie było żadnej informacji na ten temat. Tajne wznowienie?

Raczej ściema. Prawa do Crypto ma już wykupiony MAG a on znowi w 2010. Nie sądze by były to wieści prawdziwe


Też bym się bardzo zdziwił :) . Oczywiście, może się okazać, że Prószyńskiemu zostało coś w magazynie i chcą to upłynnić. Jeśli na 3 miesiące przed wygaśnięciem umowy zapłacili agentowi za niesprzedane egzemplarze (drugą opcją jest ich zniszczenie) jest to jak najbardziej możliwe. Jeśli nie...
ASX76 - 2008-12-20, 07:26
:
Beata napisał/a:
Przed chwilą byłam w Merlinie i zauważyłam, że Cryptonomicon ma być ponownie w sprzedaży od 12 stycznia. (...)


Bez dowodu (gdzie link?), nie uwierzę. Prima Aprilis w grudniu? :-P
Shadowmage - 2008-12-20, 09:20
:
A może chodziło o wersję angielską? Ona się czasem w pojawia w sprzedaży. A w zamieszaniu przedświątecznym wiele może ciekawych informacji się pojawić :)
Beata - 2008-12-20, 11:03
:
ASX76 napisał/a:
Bez dowodu (gdzie link?), nie uwierzę. Prima Aprilis w grudniu? :-P


Niedowiarek! :-P ;) Proszę, oto link
Faktycznie, chyba wymiatają magazyny - w zapowiedzi napisane, że chodzi o wydanie z 2001 roku.
Shadowmage - 2008-12-20, 11:23
:
Ale jednak zamówić nie można.
Czas realizacji zamówienia: 100000000007 dni roboczych :P
I mi wycofali zamówienie. Komuś się udało?
Beata - 2008-12-20, 11:29
:
Nie udało się. Chyba trzeba poczekać do stycznia, bo Merlin teraz realizuje jedynie zamówienia 24-godzinne (świąteczne), a potem będzie miał inwentaryzację (do 4.01). Tak mi napisali...
Shadowmage - 2008-12-20, 11:33
:
Mnie napisali natomiast, że informacjee o dostępności książki zostaną zmienione na stronie w ciagu 24h. Co prawda to była odpowiedź z automatu, więc tak naprawdę nic nie wiadomo.
ASX76 - 2008-12-20, 14:28
:
Beata napisał/a:


Niedowiarek! :-P ;) (...)


...(i do tego) Covenant. Miło mi. ;)

Szukałem rano i nie udało mi się znaleźć tego tytułu ani w zapowiedziach, ani w nowościach, dlatego pozwoliłem sobie na okazanie odrobinki braku wiary. W info Merlina, ma się rozumieć, bo na jego stronie niekiedy różne "rewelacje" się ukazują, nie zawsze zgodne ze stanem faktycznym/rzeczywistością. :-P
Za taką cenę bardzo chętnie kupię (o ile ichniemu systemowi cosik się nie pochrzaniło), bo na wznowienie przez MAG (jeśli w ogóle do niego dojdzie...) trzeba będzie jeszcze długo poczekać. Obawiam się, że mogę nie dożyć tej wielkopomnej chwili.
Jak to mówią: "lepsza kurtyzana w garści, niż hrabina na dachu". ;)
Shadowmage - 2008-12-20, 15:11
:
ASX76 napisał/a:
Beata napisał/a:


Niedowiarek! :-P ;) (...)


...(i do tego) Covenant. Miło mi. ;)
Wiedziałem, że jesteś trendowaty i zboczony :P

Ale fakt, też nie mogłem znaleźć książki na stronie Merlina, dopiero link zadziałał.
ASX76 - 2008-12-20, 15:41
:
Shadowmage napisał/a:
Wiedziałem, że jesteś trendowaty i zboczony :P



Toż nie napisałem - Thomas. Czyżbyś zapomniał, że pozory mylą?
Covenant nie był zboczony. Jak Ty czytasz? Smotrisz w knigu, widisz figu. :-P

Proszę o definicję słowa - "trendowaty". :badgrin:

Dziwne, że dopiero po tylu latach odkryto zapasy "Cryptonomiconu". Gdyby Merlin zatrudnił archeologów, może "dokopaliby się" inszych skarbów. ;)
KreoL - 2008-12-20, 16:27
:
Ja jestem po "Zodiacu". Trochę czasu zajeło mi przeczytanie tego ze względu na inne przyjemniejsze zajęcia :mrgreen: a czasami mniej fajne ale obowiązkowe. >.<

Książka ciekawa i skłania do refleksji nad środowiskiem, dając jakiś wgląd na to, co sie dzieje wokoło, i że naprawdę bardzo ciężko firmy produkujące odpady chemiczne powstrzymać, czego akurat, jako chemik z wykształcenia, i tak byłem świadomy. :)) Jednak nie zamierzam kupować pontonu, zatykać rur i zatapiać statków. :P

Autor, widać, przygotował się z chemicznego punktu widzenia dość dobrze i większych błędów nie było, co najwyżej pomylenie chemii kwantowej z fizyczną, ale to takie niuanse nieważne dla przeciętnego czytelnika.
ASX76 - 2008-12-22, 21:59
:
Info, jakoby "Cryptonomicon" Stephensona był dostępny w sprzedaży od 12 stycznia na stronie Merlina uważam za błąd ichniego systemu (czy co tam mają). Jak za chwilę udowodnię, wcale nie trzeba czekać do stycznia, żeby się o tym przekonać.
Proszę kliknąć na poniższy link:

http://merlin.pl/cart/show/4.html

Wybrałem tu pozycje (tyle wystarczy, czy mam jeszcze bardziej rozwinąć listę?) od długiego/dłuższego czasu niedostępne w sprzedaży (szczególnie "Azyl Arkham" i "Noce nieskończone"). Jak widać "białe kruki" mają niby być dostępne od 12 stycznia, co jest NIEMOŻLIWE!!! Nakłady wyczerpane, a czarodziej Merlin dokona(ł) CUDU i wszystkie unikaty wyczaruje z przepastnych kazamatów swoich magazynów?!? LOL :badgrin:
Jeśli ktoś się łudzi(ł), może już porzucić iluzoryczną nadzieję. :-P
Beata - 2008-12-22, 22:05
:
ASX76 napisał/a:
Jeśli ktoś się łudzi(ł), może już porzucić iluzoryczną nadzieję. :-P

Daj się połudzić, co? Bo zauważyłam, że termin realizacji zamówienia ze strasznej liczby 100000000007 dni spadł mi na 100000000006 dni. Może coś z tego będzie?
ASX76 - 2008-12-22, 22:10
:
Beata napisał/a:

Daj się połudzić, co? Bo zauważyłam, że termin realizacji zamówienia ze strasznej liczby 100000000007 dni spadł mi na 100000000006 dni. Może coś z tego będzie?


Życia nie wystarczy, żeby się doczekać. Może następne pokolenia... :-P
Proszę zerknąć na listę tytułów, jeśli łaska. To powinno dać do myślenia. ;)
omar - 2009-01-06, 19:29
:
Znalazłem ciekawy opis nowej książki mistrza Supergigant
Apetyty wzrosły.

P.S. Pierwszym postem (mam nadzieję, że nie ostatnim) witam forumowe grono ;)
Romulus - 2009-01-06, 19:44
:
Ja wyznawcą Neala jestem od lat :mrgreen: I na książkę czekam cierpliwie - niecierpliwie. Opis jest fajny i tylko mnie podkręcił i na pewno nie zrażają mnie filozoficzne opowiastki. Byle nie zabrakło stylu Stephensona, bo jego poczucie humoru uwielbiam.
AM - 2009-01-06, 20:32
:
Romulus napisał/a:
Ja wyznawcą Neala jestem od lat :mrgreen: I na książkę czekam cierpliwie - niecierpliwie. Opis jest fajny i tylko mnie podkręcił i na pewno nie zrażają mnie filozoficzne opowiastki. Byle nie zabrakło stylu Stephensona, bo jego poczucie humoru uwielbiam.


Poczucia humoru jest dużo mniej. Nie pasowało za bardzo do koncepcji książki.
Shadowmage - 2009-01-06, 22:55
:
Hmm.... Stephenson na poważnie? Brzmi ciekawie. Zresztą... humor u niego jest git, ale poważne, wolę go jak pisze głęboko zaangażowany niż sobie żartuje.
Beata - 2009-01-11, 15:34
:
ASX76 napisał/a:
Info, jakoby "Cryptonomicon" Stephensona był dostępny w sprzedaży od 12 stycznia na stronie Merlina uważam za błąd ichniego systemu (czy co tam mają).

I niestety, zmuszona jestem przyznać Ci rację. To był błąd systemu (albo operatora) - wszystkie pozycje (nie tylko "Cryptonomicon") z adnotacją "ponownie w sprzedaży od 12 stycznia" mają obecnie status "towaru niedostępnego". Zresztą wszystko jedno, czyj błąd - książek nie da się kupić. A takie nadzieje miałam... ;(
ASX76 - 2009-01-11, 16:03
:
Beata napisał/a:

I niestety, zmuszona jestem przyznać Ci rację. To był błąd systemu (albo operatora) - wszystkie pozycje (nie tylko "Cryptonomicon") z adnotacją "ponownie w sprzedaży od 12 stycznia" mają obecnie status "towaru niedostępnego". Zresztą wszystko jedno, czyj błąd - książek nie da się kupić. A takie nadzieje miałam... ;(


Racja jest tak oczywista, że nawet nie wymaga przyznawania. :-P
Starałem się, w miarę skromnych możliwości, nieco stonować te złudne/próżne (wszak "dlaczego tak, a nie inaczej" wyłożyłem wszystko jak na talerzu) i niczym niepoparte nadzieje, żeby później, gdy przyjdzie zmierzyć się z twardą rzeczywistością i stawić czoło faktom, ból był mniejszy, niemniej z tego co widzę, nie udało się... ;)

"Anathem" zapowiada się bardzo ciekawie. :-)
MadMill - 2009-03-02, 15:15
:
Po długim czasie wreszcie skończyłem drugim tom Ustroju Świata. Jednak taki odpoczynek od prozy Stephensona spowodował taki "głód", że w 2 dni przeczytałem cały tom. Wrażenia? Jak najbardziej pozytywne, wszystko zmierza ku końcowemu finałowi. Wszystko układa się w mozaikę, a zwieńczenie zapowiada się bardzo interesująco. Cóż, pozostaje mi tylko teraz zabrać się za trzeci tom i skończyć wreszcie Cykl Barokowy.
AM - 2009-03-02, 18:07
:
A Stephenson po zwycięstwie w klasyfikacji redaktorów Sf Site, wziął również pierwszą nagrodę w rankingu czytelników :) .

http://www.sfsite.com/columns/best09b.htm
You Know My Name - 2009-05-14, 20:22
:
Jestem po Żywym srebrze i w trakcie Cryptonomiconu i jestem oczarowany. Galerie bohaterów prześwietne, a już geniusz Uotr haus to ekstraklasa, jakbym patrzył na Johna Nasha w Pięknym umyśle, no i ten test na inteligencję.... majstersztyk!! Bardzo podoba mi się prowadzenie akcji: retrospekcje w Żywym... i przeplatanie w Crypto..., coś czuję, że nabędę Diamentowy Wiek , bo tu i ówdzie jeszcze leży na półkach. Cieszę się, że w końcu po jego książki sięgnąłem, naprawdę warto.
Romulus - 2009-05-14, 21:41
:
Gdzieś ty Cryptonomicon wynalazł? Ja swój egzemplarz traktuję, jak Amerykanin ze środkowych stanów swoją domową Biblię :mrgreen: Cryptonomicon czyta się z rozdziawioną z radości gębą. :mrgreen:
batou - 2009-05-14, 22:23
:
Romulus napisał/a:
Ja swój egzemplarz traktuję, jak Amerykanin ze środkowych stanów swoją domową Biblię :mrgreen:

Hmm, a ja swój potraktowałem tak --> http://www.allegro.pl/ite...con_unikat.html :P Kupię sobie nowy jak MAG wyda i będę miał śliczny i na twardo ;) A do zachwytów się przyłączam :)
You Know My Name - 2009-05-14, 22:40
:
Romulus napisał/a:
Gdzieś ty Cryptonomicon wynalazł?
biblioteka bemowo, ale liczę na MAGa
Elektra - 2009-05-24, 12:05
:
Peanatema wg Dukaja, może ktoś będzie chciał poczytać. Ja się powstrzymałam, w obawie przed spoilerami. ;)
Romulus - 2009-05-24, 23:13
:
Jest tylko jeden spoiler. A tekst mnie trochę przestraszył :-) Szczególnie druga "strona", gdzie zaczęła mnie boleć głowa od trudnych pojęć filozoficznych. Lektura mistrza Stephensona będzie więc masochistyczna na swój sposób :-)
Romulus - 2009-09-21, 09:27
:
W temacie Co teraz czytam napisano coś takiego:
Kennedy napisał/a:
toto napisał/a:
Toudisław napisał/a:
Diamentowy Wiek lepszy
Cykl barokowy jeszcze lepszy. :mrgreen: Powaga. To przy tej książce Stephensona najwięcej cieszyłem japę. I czytałem z takim zacięciem, że ho ho. I jeszcze Zodiac daje dużo radości. Wiem, że właściwie wszystkie książki Stephensona należą do różnych gatunków (akurat DW i Zamieć są najbardziej zbliżone), ale właśnie Cykl barokowy (Cryptonomicon jeszcze przede mną, Peananatema także) uważam za najlepsze dzieło Stephensona. Pomimo tego, że uważam siebie za fana sf przede wszystkim.

Muszę się w końcu za Cykl Barokowy zabrac na porządnie, ale mam pewne obawy, czy przeskoczy to poziom Cryptonomiconu, który stawia poprzeczkę bardzo wysoko. Acz nawet jeśli Cykl tej poprzeczki nie przeskoczy, to i tak nie powinno być źle.

CRYPTONOMICON jest moją ulubioną powieścią Stephensona. Jeśli ktoś ma możliwość ją przeczytać i odkłada to w czasie - popełnia karygodny błąd :-) Uważam, że w tej powieści Stephenson jest najlepszy (choć zakończenie trochę takie rozmyte). Fabuła jest pełna humoru, ale na poważnie jednocześnie, wielowątkowa, rozgrywająca się w zarówno współcześnie, jak i w trakcie II wojny światowej. W zasadzie, jak pisałem wcześniej i będę to powtarzał, każdy rozdział CRYPTONOMICONU to perełka. Zarówno te dotyczące R. Waterhouse'a, jak i jego dziadka Lawrence'a (tu Stephenson po prostu powala, zwłaszcza kiedy Lawrence udaje się do Australii: Plan Rżnięcia Mary rozłożony na wzory matematyczne, Towarzystwo Kontroli Ejakulacji, zdawanie raportu Comstockowi itd.; a i wcześniej, jeszcze w Anglii: spacer po Londynie, choćby), jak i te, w których prym wiedzie Bobby Shaftoe.

Miałem tu wrzucić "na zachętę" jakiś fragment, ale nie mogę się zdecydować, który wybrać.
ASX76 - 2009-09-21, 10:41
:
Ani błąd, ani tym bardziej, karygodny. "Cryptonomicon" ma być, podobno, wznowiony przez MAG-a, skoro więc czekało się z lekturą tyle czasu, troszkę więcej nie zrobi żadnej różnicy, zwłaszcza, że za możliwość jego zdobycia i przeczytania, trzeba sporo zapłacić, a w bibliotekach raczej trudno z dostępnością tegoż tytułu.
Jeśli nie możesz się zdecydować, to dawaj wszystkie "jak leci". :-P

Na tym forum im coś jest bardziej reklamowane, tym większą niechęć wzbudza. ;)
You Know My Name - 2009-09-21, 11:47
:
Chyba nie spojleruję.

Romulus napisał/a:
Miałem tu wrzucić "na zachętę" jakiś fragment, ale nie mogę się zdecydować, który wybrać.
Myślę, że najbardziej pasujący byłby fragment o zależności efektywnosci pracy dziadka Waterhouse'a na niwie łamania szyfrów od poziomu zaspokojenia seksualnego wraz ze wzorami i wykresami. Drugim typem są wizje Bobby'ego Shaftoe podczas odwyku w Szwecji.
Oba fragment mają moc.
toto - 2009-09-21, 12:15
:
Co za czasy, ASX wie jak działa mój mózg przy planowaniu przeczytania Cryptonomiconu.
Romulus - 2009-09-21, 15:02
:
Mag_Droon napisał/a:
Chyba nie spojleruję.

Romulus napisał/a:
Miałem tu wrzucić "na zachętę" jakiś fragment, ale nie mogę się zdecydować, który wybrać.
Myślę, że najbardziej pasujący byłby fragment o zależności efektywnosci pracy dziadka Waterhouse'a na niwie łamania szyfrów od poziomu zaspokojenia seksualnego wraz ze wzorami i wykresami. Drugim typem są wizje Bobby'ego Shaftoe podczas odwyku w Szwecji.
Oba fragment mają moc.

Zgadzam się. Aby docenić komizm z "raportu" przed Comstockiem trzeba jednak trochę poznać Waterhouse'a, aby docenić, dlaczego każde jego otwarcie ust wywołuje panikę :)

Zatem, aby poszczuć wszystkich, którzy nie czytali, mały rozdzialik - maleńki spoiler przy tym, zatem można czytać bez strachu. Niestety, nie mam umiejętności, aby wkleić ze wzorkami i wykresami, więc tu są pewne niedoskonałości, ale nie psują ogólnego obrazu.
Neal Stephenson w Cryptonomiconie napisał/a:

Konkury
Waterhouse przegryzał się przez egzotyczne nippońskie szyfry w tempie mniej więcej jednej sztuki na tydzień, ale kiedy ujrzał Mary Smith w saloniku pani McTeague, jego produktywność spadła niemal do zera. A właściwie to nawet poniżej zera, bo kiedy czyta poranną gazetę, jawny tekst miesza mu się przed oczami, szyfrując się w locie - nie daje rady wyciągnąć z niego żadnej sensownej informacji.
Mimo że z Turingiem różnili się co do tego, czy ludzki mózg jest maszyną Turinga, musi przyznać, że Turing nie miałby problemu z napisaniem kilku instrukcji symulujących działanie mózgu Lawrence'a Pritcharda Waterhouse'a w tej chwili.
Waterhouse dąży do samozadowolenia. Osiąga je, łamiąc nippońskie szyfry i grając na organach. Ale skoro organy trudno znaleźć, poziom zadowolenia jest w rezultacie całkowicie uzależniony od łamania szyfrów.
Nie może łamać szyfrów (a tym samym osiągnąć zadowolenia), jeśli jego umysł nie jest jasny. Określmy zatem jasność umysłu zmienną Ju, znormalizowaną czy przeskalowaną w taki sposób, że zawsze:
0< = t"<l
gdzie Ju = 0 oznacza umysł całkowicie mętny, a Ju - l to boska jasność - nieosiągalny, boski stan nieskończenie wysokiej inteligencji. Liczba odszyfrowanych przez Waterhouse'a szyfrogramów, którą oznaczymy liczbą AAodsz, będzie zależeć odJu mniej więcej tak:

(...)

Jasność umysłu (Ju) zależy od wielu czynników, najważniejszy jest zdecydowanie wskaźnik napalenia, który oznaczymy o z oczywistych powodów anatomicznych. W obecnym emocjonalnym stanie wydaje się to Waterhouse'owi bardzo zabawne.
Wskaźnik napalenia startuje od zera w czasie t = 1Q (czyli natychmiast po ejakulacji) i rośnie liniowo w czasie:
αα(t-to)
Jedynym sposobem sprowadzenia go z powrotem do zera jest spowodowanie kolejnej ejakulacji.
Istnieje też próg krytyczny okt; kiedy a > ok Waterhouse kompletnie nie może się na niczym skupić, albo w przybliżeniu:
Ja = lira r-*-^
" »-» (O -Oj)
co oznacza tyle: kiedy o wzrośnie powyżej progu ak, Waterhouse zupełnie nie może łamać nippońskich kodów. Wskutek tego nie może osiągnąć zadowolenia (chyba że pod ręką są organy).
Na ogół (osiąga ten poziom po jakichś dwóch, trzech dniach od ejakulacji:

(...)

A zatem, by Waterhouse był zdrowy na umyśle, krytyczną sprawą jest możliwość ejakulacji co dwa-trzy dni. Jeżeli może to załatwić a zmienia się jak klasyczny przebieg piłokształtny, optymalnie mający maksima w pobliżu ok (patrz str. 416 u góry), gdzie pola zamalowane na szaro symbolizują okresy, podczas których jest zupełnie nieproduktywny.
Tyle teoria podstawowa. Lecz podczas pobytu w Pear! Harbor odkrył coś, co teraz wydaje mu się szalenie niepokojące. A konkretnie, że ejakulacje osiągnięte w burdelu (tzn. spowodowane kontaktem z prawdziwą kobietą) obniżają t o wiele bardziej niż te spowodowane Ręczną Rekonfiguracją. Innymi słowy, wskaźnik napalenia po ejakulacji nie zawsze jest równy zero, jak zakłada uproszczona teoria powyżej, lecz w pewnym stopniu zależy od tego, kto sprowokował ową ejakulacje - Sam czy Kto Inny; po masturbacji o = os, ale po wyjściu z burdelu o = Ofa-, gdzie os > Ou, - tej nierówności Waterhouse zawdzięcza wszystkie swe sukcesy w łamaniu kodów nipponskiej marynarki na Stacji Hypo, ponieważ bliskość wielu domów publicznych pozwalała mu na dłuższe okresy produktywności pomiędzy ejakulacjami.

(...)

Zwróćmy uwagę na ten dwunastodniowy okres (powyżej) od 19 do 30 maja 1942, w którym nastąpiła tylko jedna krótka przerwa w pracy - w tym to okresie Waterhouse (niektórzy by polemizowali) osobiście wygrał bitwę o Midway.
Po namyśle martwi go to - nierówność OA > <?& ma parę nieprzyjemnych implikacji, zwłaszcza jeśli obie wartości (i najświętsza ze świętych o^ nie są stałe. Gdyby nie ta nierówność, Waterhouse mógłby funkcjonować jako całkowicie niezależny i samowystarczalny organizm. Jednak z os > Ofa- wynika, że jest na dłuższą metę zależny od innych ludzi, jeśli chodzi o jasność umysłu, a co za tym idzie, także zadowolenie. Cóż za upierdliwość!
Może właśnie dlatego, że jest to bulwersujące, unikał dotąd analizowania tych spraw. W tydzień po spotkaniu z Mary Smith wie już, że będzie musiał sporo się nad tym zastanawiać.
Wraz z przyjazdem dziewczyny coś kompletnie popieprzyło cały układ równań. Teraz, gdy osiąga ejakulację, jasność umysłu nie wznosi się skokowo. Waterhouse zaczyna uporczywie myśleć o Mary. Tyle warte jest wygranie wojny!
Wybiera się na poszukiwanie domu publicznego, mając nadzieję, że stare, dobre a*, uratuje mu dupę. Ciężka sprawa. W Pearl te rzeczy były dostępne i niekontrowersyjne. Lecz dom pani McTeague leży w dzielnicy mieszkaniowej, która, jeśli w ogóle ma coś takiego jak burdele, to troszczy się o ich zakamuflowanie. Waterhouse musi więc pojechać do centrum, a to nie takie łatwe w mieście, gdzie pojazdy spalinowe zasilane są przez barbecue w bagażniku. Ponadto pani McTeague ma na niego oko. Zna jego zwyczaje. Jeśli zacznie wracać z pracy cztery godziny później albo wychodzić po kolacji, będzie się musiał z tego wytłumaczyć. I to przekonująco - bo ona chyba chroni Mary Smith pod swym galaretowatym skrzydłem; jeszcze czegoś jej nagada. Ale to nie wszystko; tłumaczenia muszą odbyć się publicznie, przy stole jadalnym, gdzie siedzi z nim kuzyn Mary (jak się okazuje, ma na imię Rod).
No dobra, ale Doolittle zbombardował Tokio, nieprawdaż? Waterhouse powinien przynajmniej umieć przekraść się do burdelu. Przygotowania zajmują mu tydzień (podczas którego, z uwagi na niebotyczny poziom o, jest niemal bezproduktywny), ale wieńczy je sukces.
Trochę mu to pomaga, ale tylko na płaszczyźnie troski o o. Do niedawna była to jedyna płaszczyzna i wszystko grało. Teraz jednak (co Waterhouse uświadamia sobie po długiej kontemplacji w godzinach pracy) w układzie równań rządzących jego zachowaniem pojawił się nowy czynnik; będzie musiał napisać do Alana, że trzeba uzupełnić symulującą Waterhouse'a maszynę Turinga o parę nowych instrukcji. Ów nowy czynnik to BMS - czynnik Bliskości Mary Smith.
W prostszym świecie, BMS byłby ortogonalny względem o, co znaczy, że te dwa czynniki byłyby całkowicie od siebie niezależne. Wtedy Waterhouse mógłby dalej, bez zmian prowadzić swój piłoksztaltny przebieg od ejakulacji do ejakulacji. Dodatkowo musiałby dbać o dość częste rozmowy z Mary, by utrzymać jak najwyższy poziom BMS-
Lecz biada! Ten świat nie jest aż tak prosty. BMS i o nie dość że nieortogonalne, to jeszcze splecione są ze sobą zależnością tak ścisłą jak smugi kondensacyjne za myśliwcami toczącymi walkę kołową. Poprzedni algorytm kontrolowania o już nie działa. A platoniczna miłość faktycznie obniży tylko BMS, miast je podwyższyć. Jego życie, dotychczas będące prostym układem w zasadzie liniowych równań, stało się nagle równaniem różniczkowym.
Uświadamia mu to dopiero wizyta w burdelu. W marynarce chodzenie do burdelu jest mniej więcej tak kontrowersyjne jak sikanie przez spływnik podczas rejsu - najgorsze, co można o tym powiedzieć, to to, że w innych okolicznościach mogłoby uchodzić za mało kulturalne. Dlatego Waterhouse robił to przez wiele lat, nie czując najmniejszych wyrzutów sumienia.
Jednak podczas swej pierwszej wizyty w burdelu w epoce post-Mary Smith czuje do siebie obrzydzenie. Potem też. Już nie patrzy na świat własnymi oczami, lecz jej - a także, uogólniając, oczyma kuzyna Roda, pani McTeague i całej bogobojnej okolicznej ludności, na którą dotąd nie zwracał najmniejszej uwagi.
Wygląda na to, że inwazja czynnika BMS na równanie opisujące jego szczęście jest ostatnią kroplą przepełniającą czarę, pozostawiającą Waterhouse'a na łasce i niełasce mnóstwa niekontrolowanych czynników i zmuszającą go do zadawania się z normalnym ludzkim społeczeństwem. To przerażające: Lawrence Pritchard Waterhouse właśnie przygotowuje się do wyjścia na potańcówkę.
Potańcówkę organizuje australijskie stowarzyszenie ochotników - nie zna i nie obchodzą go szczegóły. Pani McTeague uważa najwyraźniej, że czynsz, który jej płacą lokatorzy, zobowiązuje ją nie tylko do zapewniania im dachu nad głową, wiktu i opierunku, ale również do znalezienia im żon. Ględzi więc czas dłuższy, że koniecznie muszą przyjść i w miarę możności przyprowadzić dziewczyny. Rod w końcu ucina dyskusję stwierdzeniem, że zjawi się z dużą grupą znajomych, w tym także kuzynką Mary. Gość ma chyba z dwa i pół metra wzrostu, więc nietrudno będzie go wypatrzyć. Przy odrobinie szczęścia drobniutka Mary będzie gdzieś w okolicy.
Waterhouse idzie więc na tańce, plądrując pamięć w poszukiwaniu dobrych tekstów na rozpoczęcie rozmowy. Przychodzi mu na myśl kilka możliwości:
- Wyobrażasz sobie, że nippoński przemysł jest w stanie wyprodukować ledwo czterdzieści buldożerów rocznie? - i kontynuując: - Nic dziwnego, że zatrudniają niewolników do budowy umocnień!
Albo: - Z uwagi na konstrukcyjne ograniczenia układu anten, nippońskie radary okrętowe mają z tyłu ślepy punkt - zawsze trzeba do nich podchodzić dokładnie od rufy.
Albo: - Pomniejsze, mało ważne kody nippońskiej armii są w istocie trudniejsze do złamania niż te najważniejsze. Czy to nie zakrawa na ironię?
Albo: - A więc, jesteś ze wsi... czy wy tam puszkujecie jedzenie na zimę? Może zainteresuje cię fakt, że bakteria powodująca psucie się puszkowanej zupy ma bliskiego krewnego, który jest odpowiedzialny za gangrenę.
Albo: - Nippońskie pancerniki zaczęły wybuchać bez powodu, bo materiał wybuchowy w pociskach, które wożą w ładowniach, z czasem stał się chemicznie niestabilny.
Albo: - Doktor Turing z Cambridge mówi, że dusza jest złudzeniem i że wszystko, co sprawia, że jesteśmy ludźmi, można sprowadzić do ciągu mechanicznych działań.
I jeszcze mnóstwo w tym stylu. Na razie nie wpadł na żadne zdanie, które na pewno zwaliłoby ją z nóg. Właściwie, to nie ma zielonego pojęcia, co ma z nią, do cholery, zrobić. Zawsze miał taki właśnie problem z kobietami - dlatego nigdy tak naprawdę z żadną się nie spotykał.
Ale teraz to co innego. Teraz to desperacja.

Co można powiedzieć o tej imprezie? Wielka sala. Faceci w mundurach, przeważnie wyglądający na zbyt inteligentnych jak na swój stopień. Przeważnie wyglądający na inteligentniejszych niż Waterhouse. Kobiety w sukniach i fryzurach. Szminki, perły, big band, białe rękawiczki, bójki na pięści, parę pocałunków i paw puszczany ukradkiem. Waterhouse spóźnia się - znowu te problemy z transportem. Cała benzyna świata służy do napędzania potężnych bombowców zrzucających na Nipów materiały wybuchowe. Przemieszczanie owej bryły mięsa zwanej Waterhouse'em po Brisbane, aby mógł podjąć próbę zdeflorowania dziewicy, ma prawie najniższy priorytet. Musi iść spory kawał na piechotę, w twardych, błyszczących lakierkach. Potem już mniej błyszczą. Kiedy dociera na miejsce, jest niemal pewien, że buty służą mu tylko jako opaski uciskowe, chroniące go przed gwałtownym krwotokiem tętniczym z ran, które same spowodowały.
Sporo spóźniony wypatruje Roda na parkiecie i śledzi go, odczekawszy najpierw dobre kilka kawałków (Rod nie uskarża się na brak partnerek do tańca) w rogu, gdzie wszyscy najwyraźniej się dobrze znają i bawią się świetnie bez pomocy Waterhouse'a.
W końcu rozpoznaje szyję Mary Smith, wyglądającą niewypowiedzianie podniecająco przez trzydzieści metrów gęstego papierosowego dymu - tak samo atrakcyjnie jak w salonie pani McTeague. Mary ma na sobie suknię i sznur pereł pięknie podkreślających smukłość szyi. Waterhouse bierze kurs na nią i przedziera się, jak komandos pokonujący kilka ostatnich metrów do nippońskiego bunkra, choć dobrze wie, że zginie. Ciekawe, czy jak zostanie zestrzelony i buchnie płomieniem na potańcówce, to dostanie pośmiertnie jakiś order?
Jest ledwie kilka kroków od tej onieśmielającej, białej kolumny szyi, gdy niespodziewanie kończy się melodia. Słyszy głos Mary i głosy jej przyjaciół. Gadają sobie miło. Ale nie po angielsku.
Po chwili Waterhouse poznaje ten akcent. I nie tylko, rozwiązuje jeszcze jedną zagadkę - zagadkę listu, który widział u pani McTeague, zaadresowanego do kogoś o nazwisku cCmndhd.
Bo to jest tak: Rod i Mary to Qwghlmianie! I nie nazywają się Smith - to tylko brzmi z grubsza jak Smith. Naprawdę - cCmndhd. Rod dorastał w Manchesterze - bez wątpienia w jakimś qwghlmiańskim getcie - a Mary pochodzi z gałęzi rodziny, która parę pokoleń temu popadła w tarapaty (pewnie jakiś bunt albo powstanie) i została zesłana na Wielką Pustynię Piaszczystą.
No, spróbowałby Turing to wytłumaczyć! To czysty, żywy dowód na istnienie Boga, będącego w dodatku bliskim przyjacielem i sprzymierzeńcem Waterhouse'a. Problem zagajenia rozmowy rozwiązuje się sam, elegancko jak twierdzenie. C.b.d.u., maleńka.

Waterhouse pewny siebie sunie naprzód, składając w ofierze swym żarłocznym butom kolejny centymetr kwadratowy naskórka. Rekonstruując później to zdarzenie, widzi, że niechcący wcisnął się między Mary Smith a jej chłopaka, pewnie jeszcze szturchnął go w łokieć i rozlał mu drinka. Ten zaskakujący ruch sprawia, że rozmowy milkną. Waterhouse otwiera usta i mówi:
- Gxnn bhldh sqrd m!
- E, koleś! - mówi chłopak Mary. Waterhouse odwraca się w stronę głosu. Niedbały
uśmiech na jego twarzy robi za tarczę strzelecką; pięść chłopaka Mary trafia nieomylnie w
dziesiątkę. Waterhouse'owi drętwieje dolna połowa twarzy, a jama ustna wypełnia się ciepłą
cieczą o pożywnym smaku. Betonowa podłoga znienacka unosi się w powietrze, zawirowuje
jak rzucona moneta i odbija się od jego głowy. Ciężar ciała przygniata mu do podłogi
wszystkie cztery kończyny.
Na odległej płaszczyźnie, metr pięćdziesiąt, metr osiemdziesiąt nad podłogą, gdzie plasuje się większość ludzkich głów i odbywa większość interakcji społecznych, trwa jakieś zamieszanie. Potężny, silny facet wynosi Mary gdzieś na bok - pod tym kątem trudno rozpoznać twarz, ale to pewnie Rod. Krzyczy coś po qwghlmiańsku. Właściwie, wszyscy krzyczą po ąwghlmiańsku - nawet ci, co mówią po angielsku - bo ośrodki rozpoznawania mowy w mózgu Waterhouse'a dostały jakiegoś zwarcia. Ale te bajery zostawmy na później i skupmy się na podstawowej filogenezie; nieźle byłoby, na przykład, znowu stać się kręgowcem. A potem przydałaby się umiejętność poruszania na czterech nogach.
Energiczny Qwghlmiano-Australijczyk w mundurze RAAF podchodzi i łapie go za prawą płetwę piersiową, przedwcześnie podciągając go o dobrych parę szczebli drabiny ewolucyjnej. Nie tyle pomaga mu, ile chce przyjrzeć się jego twarzy. Krzyczy na niego (bo znowu gra muzyka):
- Gdzieżeś się nauczył tak gadać?
Waterhouse nie wie, od czego zacząć, broń Boże, nie chciałby jeszcze raz obrazić tych gości. Ale nie musi nic mówić. Lotnik wykrzywia twarz z obrzydzeniem, jakby właśnie zauważył wypełzającego z gardła Waterhouse'a dwumetrowego tasiemca.
- Górny Qwghlm? - pyta.
Waterhouse kiwa głową. Zdezorientowane i zszokowane twarze wokół niego tężeją w złowrogie maski. Dolni Qwghlmianie! Oczywiście! Mieszkańcy południowej wyspy od wieków dostają w dupę, dlatego mają najlepszą muzykę i najciekawsze osobowości, ale są bez przerwy wywożeni na Barbados do zbioru trzciny cukrowej, na Tasmanię do pasania owiec, albo... hmm... na południowo-zachodni Pacyfik, żeby ganiali ich po dżungli

wygłodzeni Nippończycy obwieszeni wiązkami granatów.
RAAF-owiec zmusza się do uśmiechu i klepie go delikatnie po ramieniu. Ktoś wśród tego towarzystwa będzie musiał wejść w nieprzyjemną rolę dyplomaty i załagodzić całe spięcie. Ten facet ma prawdziwie dolnoqwghlmiańskiego nosa do gównianych zadań - a więc zgłasza się na ochotnika.
- U nas - wyjaśnia pogodnie - to, co powiedziałeś, to nie jest grzeczne powitanie.
- O rany, no to co ja takiego powiedziałem?
- Powiedziałeś, że kiedy byłeś we młynie, żeby poskarżyć się na słaby worek, który
rozpruł ci się w zeszły czwartek, zrozumiałeś po tonie głosu właściciela, że cioteczna babka
Mary, podlotka o nie najlepszej reputacji, dostała grzybicy na palcach stóp.
Zapada długa cisza. Potem wszyscy krzyczą naraz. Wreszcie przez kakofonię przebija się damski głos: -Nie, nie! Waterhouse zerka: to Mary.
- Ja zrozumiałam, że to było w pubie, gdzie przyszedł, żeby zatrudnić się jako
szczurołap, a na wściekliznę zdechł pies mojego sąsiada.
- Poszedł do bazyliki wyspowiadać się... ksiądz... na anginę... - krzyczy ktoś z tyłu.
Potem wszyscy mówią naraz: - W porcie... przyrodnia siostra Mary... trąd... w środę... ze
skargą, że przyjęcie było za głośne!
Otacza go czyjeś silne ramię i wyprowadza ze środka zamieszania. Nie może odwrócić się i sprawdzić, kto to, bo jego kręgi znów mają problem z pozycją pionową. Domyśla się, że to Rod, w porywie szlachetności, bierze pod swe skrzydła biednego, zagubionego jankeskiego współlokatora. Rod wyciąga z kieszonki czystą chusteczkę i przykłada ją do warg Waterhouse'a. Potem cofa dłoń. Chusteczka przykleja się do ust. Usta przypominają kształtem balon zaporowy.
Ale to nie ostatni dobry uczynek. Rod przynosi mu nawet drinka i znajduje krzesło.
- Słyszałeś o Nawaho? - pyta. - Hę?
- Wasi marines zatrudniają Indian Nawaho jako radiooperatorów - mówią do siebie
własnym językiem i Nipy ni chuja nie rozumieją.
- Ach, no tak. Słyszałem - mówi Waterhouse.
- Winnic Churchill też o tym usłyszał. Spodobał mu się pomysł. Chciał, żeby wojska
Jego Wysokości robiły podobnie. Nie mamy Nawahów. Ale...
- Ale macie Qwghlmian - wtrąca Waterhouse.
- Są dwa różne programy - mówi Rod. - Marynarka wojenna korzysta z Qwghlmian

Górnych. Siły lądowe i lotnictwo - z Dolnych.
-1 jak to się sprawdza? Rod wzrusza ramionami.
- Średnio. Qwghlmiański to bardzo zwięzły język. Nie ma nic wspólnego z angielskim
ani celtyckim - jego najbliżsi krewni to !Qnd, używany przez plemię pigmejów na
Madagaskarze, oraz aleucki. W każdym razie im zwięźlejszy, tym lepszy, nie?
- Naturalnie. Mniejsza redundancja to kod trudniejszy do złamania.
- Problem polega na czym innym. Może ten język nie jest jeszcze martwy, ale już leży
na marach, a ksiądz udziela ostatniego namaszczenia, rozumiesz.
Waterhouse kiwa głową.
- Dlatego każdy rozumie go trochę inaczej. Tak jak teraz - usłyszeli twój akcent z
Górnego Qwghlm i pomyśleli, że rzucasz obelgę. Ja jednak poznałem, że mówisz co innego:
że według plotek, jakie posłyszałeś na targu z mięsem, Mary szybko zdrowieje i w ciągu
tygodnia stanie na nogi.
- Chciałem powiedzieć, że pięknie wygląda - protestuje Waterhouse.
- Ach, to trzeba było powiedzieć "Gxnn bhldh sqrd m!".
- Tak właśnie powiedziałem!
- Nie, pomyliłeś śródnagłośniowy z przednionagłośniowym - wyjaśnia Rod.
- A tak szczerze, to udaje się wam odróżnić je przez szumiące radio?
- Nie. Przez radio gadamy tylko o prostych rzeczach: "Leć tam, rozwal ten schron albo
cię zapierdolę". I tym podobne.
Niebawem orkiestra kończy ostatnią wiązankę. Koniec imprezy.
- Posłuchaj - mówi Waterhouse - wyjaśniłbyś Mary, co naprawdę chciałem
powiedzieć?
- Och, jestem pewien, że nie trzeba - mówi pewnym tonem Rod. - Mary zna się na
ludziach. Na pewno wie, o co ci chodziło. Qwghlmianie są świetni w komunikacji
niewerbalnej.
Waterhouse ledwo powstrzymuje się przed powiedzeniem "Pewnie nie mają wyjścia", po czym prawdopodobnie jeszcze raz dostałby w mordę. Rod ściska mu dłoń i wychodzi. Waterhouse, uwięziony przez swe buty, kuśtyka do drzwi.

elTadziko - 2009-09-24, 16:11
:
Skończyłem trzeci tom "Ustroju świata", a tym samym cały "Cykl Barokowy". Tym samym mogę ogłosić, ze Stephenson trafia do moich ulubionych autorów, a cały cykl do ulubionych książek :P
Cykl Barokowy mnie oczarował. Wszystkie wątki, których było sporo, były ciekawe i wciągały. Każdy mógł znaleźć sobie coś miłego. Do tego język Stephensona i nienachalny humor jeszcze bardziej zachęcał do lektury.
Nie mogę się doczekać, aż przeczytam Cryptonomicon i Peanatemę. Co do tego pierwszego nie mam większych obaw, jednak boję się, że Peanatema może mi się nie spodobać, ze względu na tematykę - jakoś nie przepadam za daleka przyszłością w książkach :P Ale i tak ją na pewno zakupię ;) Bo po Cyklu Barokowym wszystko Stephensona chętnie bym zakupił :P

SPOILERY
Trochę nie podobało mi się przywrócenie Newtona do życia, bo jednak wcześniej nie było zbyt dużo wątków fantastycznych. Ale mogę to autorowi wybaczyć ;) . Rozbroił mnie fragment jak Daniel jeszcze raz spogląda do lektyki, by sprawdzić, czy Newton naprawdę nie żyje, bo po nim to nigdy nic nie wiadomo :D
Rozczarowało mnie też trochę to, że Jack przeżył. Na szczęście autor dośc ciekawie i racjonalnie to wytłumaczył, a nie jakimś hokus pokus :P Dziwi mnie tylko ta zażyłość z królem Francji w epilogu. Czy nie było tak, że Ludwik nienawidził go?
I denerwował mnie też Newton w ostatnim tomie, bo w sumie "zdradził" Daniela :P
Romulus - 2009-09-26, 15:13
:
W Empikowej przedsprzedaży jest już dostępna PEANATEMA:
http://www.empik.com/pean...,prod23340057,p

Cena jest niezła :) Ale - psiakość - to Stephenson. Wart każdej złotówki. Okładka szału nie robi, ale też nie jest brzydka.
Elektra - 2009-09-26, 15:46
:
960 stron, to 50 więcej niż Triumf Endymiona, mam nadzieję, że literki będą trochę mniejsze.
Romulus napisał/a:
Ale - psiakość - to Stephenson. Wart każdej złotówki.

Mogę się pod tym podpisać. :)

A okładka niezła. Podoba mi się taka czarno-biała. :)
Jander - 2009-09-26, 16:03
:
W sumie póki nie skończę Cyklu Barokowego nie będę się zabierał za kupno innych książek Stephensona. Toteż Peanatema poczeka.
toto - 2009-09-26, 16:39
:
I tak wychodzi taniej niż za trzy tomy Ustroju świata czy Żywego srebra, które łącznie mają po około 1000 stron. A znając życie, w tanich księgarniach będzie do kupienia za około 50 zł tydzień lub dwa po premierze. Akurat prezent pod choinkę.
Kennedy - 2009-09-26, 16:41
:
Drogo, ale w sumie za takie wydanie to nie dziwi. Okładka niezła, ale napisy mi się nie kleją z tym czarno-bialym tłem, może w większym formacie i na książce, a nie na monitorze, będzie prezentować się lepiej.
Elektra - 2009-09-26, 16:41
:
toto napisał/a:
A znając życie, w tanich księgarniach będzie do kupienia za około 50 zł tydzień lub dwa po premierze. Akurat prezent pod choinkę.

Kurczę, gdzie ty masz aż tak tanie księgarnie? o_O U nas to bywają 2-3 zł tańsze książki.
Toudisław - 2009-09-26, 16:57
:
toto napisał/a:
A znając życie, w tanich księgarniach będzie do kupienia za około 50 zł tydzień lub dwa po premierze. Akurat prezent pod choinkę.

Też mnie zastanawia gdzie ty tak tanio kupujesz ?

Okładka mi się podoba. Wydanie ogólnie zapowiada się ciekawie. Na 100 % kupię
Metzli - 2009-09-26, 17:23
:
Romulus napisał/a:
Okładka szału nie robi, ale też nie jest brzydka.


Ja bym raczej powiedziała, że jest rewelacyjna :mrgreen: Ewentualnie można tylko trochę pojęczeć nad ceną, ale i tak kupię.
toto - 2009-09-26, 17:30
:
Elektra napisał/a:
Kurczę, gdzie ty masz aż tak tanie księgarnie? o_O

Hmm, Triumf Endymiona kupiłem za chyba 43 zł (zamiast 60). Przy pozostałych książkach Simmonsa podobnie, wznowienie Diuny, Stephensona z ISY też. Wszystko (przynajmniej jeśli chodzi o te książki) minimum 20 % taniej (często nawet 1/3 ceny). Największa oszczędność jest właśnie przy najdroższych książkach. Im tańsze, tym słabiej - rabaty czasem tylko 10%. A gdzie? Białystok.
Simmons na przykład (dwa razy wyszukiwałem, raz Triumf Endymiona był za 43 zł, drugi raz za 52, ki czort?; to sprawdziłem jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze...; czasem wychodzi 43, czasem 52; jestem pewien, że można kupić za 43 zł, więc jak ktoś jest napalony na rabaty, niech próbuje kilka razy, a nuż mu się uda).
Tylko jest pewien myk. W księgarni internetowej jest czasem drożej niż w klasycznej (czasem odwrotnie :mrgreen: ), a odbierając osobiście można uciec od kosztów przesyłki. Czyli taniocha. Koniec tej reklamy, ale sami pytaliście, więc grzecznie odpowiedziałem ;)

Wracając do taniego Stephensona. Widziałem trzeci tom Ustroju świata za 10 zł. Była też reszta Cyklu barokowego, ale nie wiem czy też w tak atrakcyjnej cenie, nie sprawdziłem. Ale jeśli tak, byłaby to niezła gratka. 80 zł za całość zamiast około 200 zł.
ASX76 - 2009-09-26, 17:36
:
Metzli napisał/a:


Ja bym raczej powiedziała, że jest rewelacyjna :mrgreen: Ewentualnie można tylko trochę pojęczeć nad ceną, ale i tak kupię.


Gdyby wyszło w dwóch lub trzech tomach przyszłoby zapłacić więcej, dlatego nie można jęczeć!! Gdy wezmę bat i zrobię z niego użytek, to dopiero wtedy będzie dobry powód do jęków. ;)
Uważam, że należy się cieszyć, że MAG wydał książkę jak należy!! <owacja na stojąco>

Jeśli "Cryptonomicon" i "Drood" zostaną tak wydane, to będzie super.

Toto -> Białystok rządzi! A dokładnie -> "Selkar". :-P
Cykl barokowy po 10-11 zł za tom!! A np. "Shogun" za 42 zł...
toto - 2009-09-26, 17:43
:
ASX76 napisał/a:
Toto -> Białystok rządzi! A dokładnie -> "Selkar". :-P
No ba, od kilku lat obniżają mi koszty uzysku lektur. Tylko mi się nazwa bardziej z komisem samochodowym kojarzy :P
ASX76 napisał/a:
Jeśli "Cryptonomicon" i "Drood" zostaną tak wydane, to będzie super.
Teraz należy tylko zgrzytać zębami na widok Cyklu barokowego, który wyszedł w wersji barbarzyńskiej.
Kennedy - 2009-09-26, 17:49
:
ASX76 napisał/a:

Toto -> Białystok rządzi! A dokładnie -> "Selkar". :-P
Cykl barokowy po 10-11 zł za tom!! A np. "Shogun" za 42 zł...

Zerknąłem sobie na ich stronę.
:shock:
Mają nowego klienta :lol: Tzn. będa mieli od początku października :lol:
Romulus - 2009-09-26, 17:50
:
toto napisał/a:
ASX76 napisał/a:
Jeśli "Cryptonomicon" i "Drood" zostaną tak wydane, to będzie super.
Teraz należy tylko zgrzytać zębami na widok Cyklu barokowego, który wyszedł w wersji barbarzyńskiej.

A ile miejsca na półce zajmuję. I jak utrudnia ocenę całości...
Stephenson to autor, którego mam zawsze na krótkiej liście do zamówień. Nie będę czekał na promocje, obniżki. Biorę od razu, dzień po premierze muszę mieć na półce. Choć Empik się popsuł ostatnio, a i tak moja z nim współpraca wynika z konieczności niż z miłości. Dziś dostałem maila, że 3 sezon House M. D. dostanę za tydzień prawie, bo mają opóźnienie z powodu "braku w magazynie". Jak tak będzie ze Stephensonem to puszczę im "wiązankę". albo będę świnią: złożę zamówienia za, dajmy na to, 500 zł i nie odbiorę :badgrin:
Maeg - 2009-09-26, 18:01
:
Ja tam przestałem korzystać z empiku, chyba, że tak jak ostatnio dostałem akurat bon do wykorzystania, to musiałem jakoś przeżyć. Ale wolę kupić sobie Stephensona za około 55 zł, w Księgarni Warszawa (z tego co toto pisze widzę, że w ogólnym rozrachunku wychodzi na to samo, tam mam stały 20/21% rabat na książki, z resztą każdy ma ;) ), niż sponsorować Empik.

A okładka, wstrzymam się jak zobaczę książkę, tam mi na kompie nie wygląda powalająco ale co tam, liczy się treść.
ASX76 - 2009-09-26, 18:05
:
toto napisał/a:
Teraz należy tylko zgrzytać zębami na widok Cyklu barokowego, który wyszedł w wersji barbarzyńskiej.


Szkoda niepotrzebnie marnować ząbki. ;)
Wydaje mi się, iż dla wydawcy nie opłaciłoby się wypuścić Cykl Barokowy w twardej oprawie, niezależnie od "konfiguracji" wydania, czyli wszystko w jednym albo każda część scalona w jedno. Pewnie, że tak byłoby lepiej dla nas, ale... ;)

Kennedy napisał/a:

Zerknąłem sobie na ich stronę.
:shock:
Mają nowego klienta :lol: Tzn. będa mieli od początku października :lol:


Lepiej późno, niż wcale. Dodatkowo, stali klienci mają 5% rabatu za każdym razem. Przy wyjątkowo dużym zamówieniu np. ponad 1000 zł, można spróbować negocjacji z bossem o kolejne 5% rabatu, czyli razem wyszłoby 10%...

Romulus napisał/a:
Dziś dostałem maila, że 3 sezon House M. D. dostanę za tydzień prawie, bo mają opóźnienie z powodu "braku w magazynie".

Jak tak będzie ze Stephensonem to puszczę im "wiązankę". albo będę świnią: złożę zamówienia za, dajmy na to, 500 zł i nie odbiorę :badgrin:


1. "House 3" widziałem ostatnio na Allegro po 90 zł, tak jak i dwa poprzednie sezony.

2. Świnka mogłaby się obrazić. ;)
toto - 2009-09-26, 18:27
:
Ostatnio korzystałem z empiku (w wakacje) dość często, bo jedyna księgarnia w okolicy, co do której miałem pewność, że jest otwarty tuż przed 20. I za niektóre książki się przepłacało. Niby wchodziło się po jedną książkę, a wychodziło z dodatkowym bagażem (zawsze jakiś rajd między półkami jest, bo może jakaś ciekawa książka się chowa).
Romulus napisał/a:
A ile miejsca na półce zajmuję. I jak utrudnia ocenę całości...
Szczerze, ja traktuję cykl jako jedną zamkniętą całość, wtedy jest najłatwiej ocenić. Bogactwo wszystkiego :mrgreen: . Od intryg na szczytach władzy, formowanie się nowego porządku na świecie, największe umysły epoki i prości ludzie, którzy mają pasjonujące przygody niczym w powieści przygodowej. Wszystko przyprawione humorem. Do tego rajd po niemal całym świecie. Tylko końcówka trochę siada. Ale jestem skłonny wybaczyć, w końcu ponad dwa tysiące stron pozwoliło mi zżyć się z bohaterami i życzyć im jak najlepiej.

ASX napisał/a:
Wydaje mi się, iż dla wydawcy nie opłaciłoby się wypuścić Cykl Barokowy w twardej oprawie, niezależnie od "konfiguracji" wydania, czyli wszystko w jednym albo każda część scalona w jedno. Pewnie, że tak byłoby lepiej dla nas, ale... ;)
Każdy z trzech tomów w twardej okładce, wyjście najlepsze (dla książek). Cena do zaakceptowania to nawet te piekielne 69 zł za tom (moim zdaniem). Faktycznie, wydawca może by gorzej wyszedł, ale czytelnicy nie i trudniej by było o wpadkę (w końcu trzy grzbiety to nie osiem :P ). Ale nie ma co marudzić nad rozlanym mlekiem. Ważne, że książki są świetne. Może kiedyś doczekamy się ładniejszego wydania?
elTadziko - 2009-09-26, 19:34
:
Okładka "Peanatemy" jest taka nijaka. W oryginale lepsza.
Cena też nie zachęca, ale cóż... Jako fan Stephensona jakoś przeboleję :P
ASX76 - 2009-09-26, 20:08
:
elTadziko napisał/a:

Cena też nie zachęca, ale cóż... (...)


Ale cóż... Gdyby MAG wydał książkę w trzech tomach (i to nie od razu...) po 25 zł (za) każdy, czy wtedy cena również by nie zachęcała? lol
Nie cierpię takiego narzekania. Brać i całować wydawcę po rączkach!! :P
Elektra - 2009-09-26, 21:20
:
ASX76 napisał/a:
Nie cierpię takiego narzekania.

To nie czytaj. Nie ma przymusu.

ASX76 napisał/a:
Brać i całować wydawcę po rączkach!!

Ehe. To bierz prosto od wydawcy, za cenę okładkową, a nie z 20-25 % upustem ;) (Łatwo mówić tym, którzy będą mieli tańsze wydanie, że to przecież wcale nie jest tak drogo).
ASX76 - 2009-09-26, 21:35
:
Elektra napisał/a:

To nie czytaj. Nie ma przymusu.

Ehe. To bierz prosto od wydawcy, za cenę okładkową, a nie z 20-25 % upustem ;) (Łatwo mówić tym, którzy będą mieli tańsze wydanie, że to przecież wcale nie jest tak drogo).


1. Owszem, przymusu nie ma, ale jako że jest to forum dyskusyjne, więc nie widzę niczego złego w "podzieleniu się" tym co myślę. ;)

2. Jeśli książka jest tego warta, to opłaca się ją kupić nawet za cenę okładkową. Bądź co bądź jest to dzieło Stephensona, a nie byle pisarzyny. Wychodzę z założenia, że lepiej kupić jedną książkę, ale za to dobrą i nie żałować na nią kasy, niż kilka średnich/przeciętnych, o których zapomni się zaraz po lekturze, o ile w ogóle da się radę dobrnąć do ich końca.
Proszę również wziąć pod uwagę, że MAG wyda(ł) knigę w jednym "kawałku", bez sztucznego dzielenia na trzy tomy. Jest rzeczą oczywistą, że przy tak obszernej powieści, tanio być nie może. Wolisz inne wydanie?
Toudisław - 2009-10-03, 12:11
:
elTadziko napisał/a:
Okładka "Peanatemy" jest taka nijaka. W oryginale lepsza.

E tam. Ta nasza bardzo mi się podoba i na twardej oprawie pewnie będzie wyglądać rewelacyjnie. MAG pewnie dopieści to wydanie. A Taka cena za taką cegłe to nie tak wile. Spodziewałem się więcej i byłem gotowy więcej zapłacić. Cyklu barkowego w Nowym wydaniu ( gdyby było ) pewnie bym nie kupił.
Elektra napisał/a:
(Łatwo mówić tym, którzy będą mieli tańsze wydanie, że to przecież wcale nie jest tak drogo).

Ty będziesz też miała 32 % taniej ;) źle nie będzie.
elTadziko - 2009-10-06, 21:23
:
"Peanatema" jest w polecankach Esensji na październik. Bardzo zaciekawił mnie tekst umieszczony obok niej:
Cytat:
Autor „Diamentowego wieku” powraca do science fiction książką, której już sama recenzja pióra Jacka Dukaja stawia czytelnikowi niemałe wymagania w zakresie wiedzy o filozofii. Za „Peanatemą” przemawiają: genialny „Cryptonomicon”, „Zamieć” i wspomniany już „Diamentowy wiek”. Przeciwko – erudycyjny i pouczający, ale kompletnie nieudany jako powieść „Cykl barokowy”. Wygląda na to, że warto dać Stephensonowi szansę.


To, co pogrubiłem to dla mnie herezja :P Przestaje wierzyć w oceny Esensji :P
ASX76 - 2009-10-06, 21:31
:
Czy herezja? Nie do końca... Kilka razy próbowałem zacząć "Żywe srebro" i nie w(y)chodziło... :P
Tomasz - 2009-10-06, 23:58
:
elTadziko napisał/a:
Przestaje wierzyć w oceny Esensji :P


No dziwacznie to wygląda. Ja osobiście najbardziej ceniłem na Esensji recenzje Remiezowicza, ale on zniknął. Szkoda, bo miał gust zbliżony do mojego.
A ta opinia to jakby z ust wyjęta kogoś kto za wzorzec powieści ma próbki Piekary.
Metzli - 2009-10-07, 00:05
:
Esensja napisał/a:
Wygląda na to, że warto dać Stephensonowi szansę.


//ke?

Bo przecież autor swoimi poprzednimi książkami, które zostały wydane w Polsce nie udowodnił, że pisać potrafi....
Toudisław - 2009-10-07, 00:20
:
Eh ale wtopa. Esensia chyba chce wygrać ten plebiscyt co go sam robi na największy absurd roku.

Cytat:
erudycyjny i pouczający, ale kompletnie nieudany jako powieść „Cykl barokowy”

przetłumaczy mi ktoś to zdanie czy tylko ja tu widzę sprzeczność ? jak coś jest pouczające i erudycyjne to jak ma być kompletnie nie udane ? no przynajmniej częściowo chyba udane ?

Na co oni chcą dać mu szansę ?
Ja wiem że CB nie każdemu może się spodobać. Ale warto uważać z tak ostrymi sądami jak kompletnie nie udany gdy pisarz potrafi pisać świetnie i tyle dobrych opinie zbiera. A może problem w tym że to niezabardzo fantastyka
Tixon - 2009-10-07, 00:27
:
Toudisław napisał/a:
erudycyjny i pouczający, ale kompletnie nieudany jako powieść „Cykl barokowy”

przetłumaczy mi ktoś to zdanie czy tylko ja tu widzę sprzeczność ?

Hmm, postaram się.
"Autor pokazał swą rozległą wiedzę na różne tematy, dał też do myślenia, lecz jako utwór narracyjny, posiadający fabułę i bohaterów nie sprawdza się".
Tyle udało mi się zrobić.
I widocznie pisała to osoba, której ten cykl nie podszedł.
Tomasz napisał/a:
A ta opinia to jakby z ust wyjęta kogoś kto za wzorzec powieści ma próbki Piekary.

I zupełnie nie rozumiem po co kogoś obrzucać takimi inwektywami.
Toudisław - 2009-10-07, 00:32
:
Tixon napisał/a:
I widocznie pisała to osoba, której ten cykl nie podszedł.

No to powinien to napisać nie że " kompletnie nie udany " To nie jest recenzja tylko zapowiedz. Taki ostry komentarz i do tego nie podpisany ? Warto by jakiś argumentować nie ? Zresztą jak mówię jak kompletnie to kompletnie.
Tixon napisał/a:
I zupełnie nie rozumiem po co kogoś obrzucać takimi inwektywami.

Masz u mnie piwo jak znajdziesz jedną Inwektywę w tej wypowiedzi

Zresztą Tomasz ma wile racji.
Tixon - 2009-10-07, 01:00
:
Toudisław napisał/a:
Taki ostry komentarz i do tego nie podpisany ?

Bla bla bla. Chrzanisz. Wyciągnięte jedno zdanie z kontekstu, całość zaś jest wielką pochwałą autora ("genialny „Cryptonomicon”, „Zamieć” i wspomniany już „Diamentowy wiek”. " ) - trzy książki genialne na jedną nie, to daje 75%. Całkiem niezły wynik genialności.
Toudisław napisał/a:
Warto by jakiś argumentować nie ?

Zwłaszcza przy tych trzech genialnych. Jeśli ma argumentować, czemu Cykl Barokowy jest zły, domagam się od Ciebie konsekwencji w żądaniu argumentów, dlaczego pozostałe książki są genialne.
Toudisław napisał/a:
Ale warto uważać z tak ostrymi sądami jak kompletnie nie udany gdy pisarz potrafi pisać świetnie i tyle dobrych opinie zbiera.

Święta krowa, czy co? Peany pochwalne przyjmowane jako oczywistość, na krytykę reagować agresywnie?
Cytat:
Masz u mnie piwo jak znajdziesz jedną Inwektywę w tej wypowiedzi

Stwierdzenie, że autor wypowiedzi ma denne gusta (czyli wzorowane na Piekarze), bo jedna książka (cykl) na cztery autora mu niepodpasowała, jest obraźliwą wypowiedzią :>
Piwo odstąpię Spellowi. Upewnij się, aby było Tyskie ;)
Toudisław - 2009-10-07, 01:13
:
Tixon napisał/a:
na cztery autora mu niepodpasowała, jest obraźliwą wypowiedzią :>

Ale nie inwektywą. Zerknij do słownika zanim użyjesz słowa którego nie znasz. inwektywa to słowo najczęściej rzeczownik lub przymiotnik

Cytat:
Wyciągnięte jedno zdanie z kontekstu, całość zaś jest wielką pochwałą autora ("genialny „Cryptonomicon”, „Zamieć” i wspomniany już „Diamentowy wiek”. " ) - trzy książki genialne na jedną nie, to daje 75%. Całkiem niezły wynik genialności.

Tym dziwniejsza powiedz. 3 genialne i 3 beznadziejne.
Tixon napisał/a:
Zwłaszcza przy tych trzech genialnych. Jeśli ma argumentować, czemu Cykl Barokowy jest zły, domagam się od Ciebie konsekwencji w żądaniu argumentów, dlaczego pozostałe książki są genialne.

A tak. Bo w przypadku pochwały argumentacja jest mile widziana w przypadku tak ostrej nagany jest konieczna. Naganę zawsze bardziej się uzasadnia.
Tixon napisał/a:
Święta krowa, czy co? Peany pochwalne przyjmowane jako oczywistość, na krytykę reagować agresywnie?

Przeczytałeś Cykl barokowy ? Nie święta krowa tylko dobry pisarz. Zresztą notka pisana chaotycznie. Mnie śmieszy taka mocna wypowiedz bo wygląda na całkowicie nie przemyślaną.
Tomasz - 2009-10-07, 01:30
:
Tixon napisał/a:

Stwierdzenie, że autor wypowiedzi ma denne gusta (czyli wzorowane na Piekarze), bo jedna książka (cykl) na cztery autora mu niepodpasowała, jest obraźliwą wypowiedzią :>
Piwo odstąpię Spellowi. Upewnij się, aby było Tyskie ;)


Tam nie jest napisane, że komuś nie podpasowała, tylko że "Cykl barokowy" jest kompletnie nieudany jako powieść. To zdanie jest kosmiczną głupotą. Bo to nie stwierdzenie nie podoba mi się, jest nudne, męczące, przeładowane wątkami itd, co byłoby zdaniem autora wypowiedzi, wtedy nic by złego w tym nie było, ale jest określeniem potężnej powieści, podzielonej na trzy tomy, z wątkami, bohaterami, ciekawostkami itd jako nieudanej jako powieść. Jaki jest sens takiej wypowiedzi? Mogę go odczytać w jedyny narzucający się sposób, mianowicie, że autor wypowiedzi uważa, że cykl został napisany zbyt rozwlekle, że jest w nim za wiele rzeczy, że nie ma sprawnej fabuły, że postacie są do bani, a w ogóle że jest nie fabularny tylko erudycyjny i pouczający, czyli jak np. słownik może? leksykon? encyklopedia?
No to dla mnie ktoś kto uważa że to nie jest "udane jako powieść", ma za powieść coś prostego, z liniową fabułą, dwoma bohaterami na krzyż i niekoniecznie mądre i pouczające, lepiej głupie i o niczym. No patrz, wyszedł mi Piekara? No to moja wina czy tego co taką mądrą wypowiedź napisał?

A tak w ogóle co to znaczy: "nieudane jako powieść"? "Ulisses" jest nieudany jako powieść? A może "Nad Niemnem" jest nieudane jako powieść?
A może "21 gramów" (taki film co warto moim zdaniem obejrzeć) jest mądre i pouczające, ale nieudane jako film fabularny? Czyli czym jest? Udane jako film dokumentalny? Udane jako etiuda filmowa? Udane jako film animowany krótkometrażowy?
Co to do cholery znaczy?
Esensja ma na koncie sporo bardzo fajnych tekstów, uznaną markę, nad którą latami pracowała i powinna się pilnować a nie puszczać takie potworki.
Jak ktoś pisze coś takiego to ma denne gusta. Każdy ślepy na jedno oko widzi że Stephenson się rozwija dość sensownie, idzie w określonym kierunku ze swoją prozą. Nawet nie trzeba przeczytać wszystkich jego powieści, że zrozumieć jak się rozwija od "Zamieci", przez "Diamentowy wiek" i "Cryptonomicon" po "Cykl barokowy". Wystarczy przeczytać recenzje choćby i na Esensji. Zresztą chyba na Esensji "Cykl barokowy" chwalili akurat.
Romulus - 2009-10-07, 07:52
:
Z twierdzeniem, że CB jest nieudany nie zgadzam się. Aczkolwiek, na tle innych powieści Stephensona - szczególnie Cryptonomiconu, Zamieć i Diamentowego Wieku, nie ma on takiej mocy i stawiam go jednak na pewno niżej od Cryptonomiconu. Aby być konsekwentnym: nie podobało mi się w CB rozwlekłość, szczególnie w warstwie naukowej. Nie dlatego, że stawiam na szybką akcję, ale dlatego że lubię akcję żywą (nomen omen). Może właśnie z powodu zniechęcenia warstwą naukową brakuje mi w tych powieściach jakiejś konkluzji (chyba że za taką uznać finał Ustroju Świata). Ale, z drugiej strony, powieści Stephensona cechują się brakiem wyrazistych zakończeń (może poza Zamiecią) zatem Cykl Barokowy jakoś mieści się w "manierze" autora pod tym względem. Tak, czy siak, ostatecznie porywały mnie w tych powieściach te częsci, w których przeważał Jack Shaftoe i Eliza - szczególnie te części dotyczące ekonomii. Bo te z Newtonem i Leibnizem uważam za "zapychacze" - choć cel autora był zapewne odwrotny :0
Elektra - 2009-10-07, 08:19
:
ASX76 napisał/a:
Kilka razy próbowałem zacząć "Żywe srebro" i nie w(y)chodziło...

Tak z ciekawości, na której stronie kończyło się to zaczynanie? :>

Moim zdaniem CB jest tak samo powieściowy jak inne książki Stephensona. A że bardziej rozwlekły, z całą masą 'zapychaczy' (które akurat mnie bardzo się podbały) itp? Tytuł do czegoś zobowiązuje. ;)
Shadowmage - 2009-10-07, 08:56
:
"CB" miał momenty gorsze i lepsze, ale nawet w tych gorszych czytało się go świetnie. Po prostu niektórym bardziej odpowiadały wątki przygodowe, a innym naukowe. I tak powinno być. Ale że to książka nieudana jako powieść? Interpretować mogę to jedynie tak, że autorowi tego zdania nie odpowiadała konstrukcja, nie mógł znaleźć klamer spinających tą opowieść w całość.
Tixon - 2009-10-07, 11:27
:
Toudisław napisał/a:
Przeczytałeś Cykl barokowy ? Nie święta krowa tylko dobry pisarz. Zresztą notka pisana chaotycznie. Mnie śmieszy taka mocna wypowiedz bo wygląda na całkowicie nie przemyślaną.

A co to ma do rzeczy? Moje osobiste zdanie na temat książek nie ma nic do rzeczy w tym przypadku. Dobry pisarz - to mogę przeczytać z tej notki. A, że zupełnie nie podobał mu się cykl barokowy - jego prawo. Moje to samemu sprawdzić.
Toudisław napisał/a:
A tak. Bo w przypadku pochwały argumentacja jest mile widziana w przypadku tak ostrej nagany jest konieczna. Naganę zawsze bardziej się uzasadnia.

Bo wazelina zawsze była przyjemniejsza od (o)chrzanu. Ale wymagam konsekwencji - albo przyjmuje się formę luźnych tekstów zawierających zdanie piszących bez żadnych argumentacji (Ostatni tom sagi o zbóju Twardokęsku, najlepszego polskiego cyklu fantasy od czasów Wiedźmina., Za „Peanatemą” przemawiają: genialny „Cryptonomicon”, „Zamieć” i wspomniany już „Diamentowy wiek”. , (Connie Willis jest mistrzynią poruszania tzw. „poważnych tematów” w złudnie lekkiej formie.) i to w stosunku pozytywów na równi z negatywami, albo wymóc konieczność uzasadniania każdej wypowiedzi.
Delikatnie przypomnę że artykuł odnosi się do zupełnie innej książki, a cykl barkowy jest ledwo wspomniany, więc trudno o uzasadnienie:P
Toudisław napisał/a:
Tym dziwniejsza powiedz. 3 genialne i 3 beznadziejne.

Jeśli na bazie trzech książek genialnych (a trudno mi znaleźć coś wyżej od tej pochwały) jedna taka nie będzie, różnica w poziomie będzie stosunkowo widoczna. Dlatego mnie nie dziwi.
Tomasz napisał/a:
A tak w ogóle co to znaczy: "nieudane jako powieść"?

Zawsze można do nich napisać z prośbą o wytłumaczenie się.
Tomasz napisał/a:
Wystarczy przeczytać recenzje choćby i na Esensji. Zresztą chyba na Esensji "Cykl barokowy" chwalili akurat.

Więc o co chodzi? I gdzie tu powód, by po jednej wypowiedzi rzuconej w tle, przestać wierzyć w oceny Esensji (picie do wypowiedzi elTadzika). Ot zwykłe czepianie się jak dla mnie.
Tomasz napisał/a:
No to dla mnie ktoś kto uważa że to nie jest "udane jako powieść", ma za powieść coś prostego, z liniową fabułą, dwoma bohaterami na krzyż i niekoniecznie mądre i pouczające, lepiej głupie i o niczym. No patrz, wyszedł mi Piekara? No to moja wina czy tego co taką mądrą wypowiedź napisał?
Podążając zgodnie z Twoją logiką, porzucam szukanie Peanatema, bo jest polecona przez gościa który za wzorzec powieści ma Piekarę.
Toudisław - 2009-10-07, 11:34
:
Cytat:
Jeśli na bazie trzech książek genialnych (a trudno mi znaleźć coś wyżej od tej pochwały) jedna taka nie będzie, różnica w poziomie będzie stosunkowo widoczna. Dlatego mnie nie dziwi.

Czytaj uwaznie. 3 genialne i 3 słabe. Cykl barokowy to 3 książki.

Tixon, ty serio nie łapiesz ? To zdanie jest bzdurne bez sensu i zawiera wewnętrzną sprzeczność. No i taki mocny zdecydowany ton wypowiedzi. Do tego zdanie by dać Stephensonowi szanse . Jeżeli ktoś pisze o 3 książkach że są genialne to zdanie które najczęściej odnosi się do debiutantów powinien sobie darować
MadMill - 2009-10-07, 11:41
:
Ja nie wiem czy osoba pisząca notkę zwróciła uwagę na to, że ten u nas wydany w 8 książkach Cykl barokowy to jedna całość. Ani poszczególne części czy tom nie mają struktury zamkniętej. Akcja rozpoczęta w pierwszym tomie Żywego Srebra kończy się w trzecim tomie Ustroju świata. W USA wydali to nawet w jednym tomie, jako jedną powieść - chociaż też wydali ją tak jak u nas w 8 częściach. Dla mnie ta część o "nieudanych powieściach" jest po prostu bez sensu.
Tixon - 2009-10-07, 12:01
:
Toudisław napisał/a:
Czytaj uwaznie. 3 genialne i 3 słabe. Cykl barokowy to 3 książki.

Cykl barokowy to cykl i niezależnie od ilości wydanych książek (czy trzy, czy też osiem), w notce podany jako całość bez rozbijania na części i tak samo przeze mnie liczony.
Toudisław napisał/a:
Tixon, ty serio nie łapiesz ? To zdanie jest bzdurne bez sensu i zawiera wewnętrzną sprzeczność. No i taki mocny zdecydowany ton wypowiedzi.

Łapię. Dla Ciebie sensem jest 'Cykl barokowy jest znakomity' - 1 (prawda). Zdanie przeciwne do tego - 0 (fałsz) jest bez sensu. Jeśli inaczej, pokaż gdzie jest bzdurna(I), gdzie jest bez sensu(II) i gdzie jest wewnętrznie sprzeczna (III). Wtedy na pewno będę łapał.
Tak, mamy mocny ton wypowiedzi. W obu przypadkach. Ty widzisz to tylko w przypadku negatywnym.
Toudisław napisał/a:
Do tego zdanie by dać Stephensonowi szanse . Jeżeli ktoś pisze o 3 książkach że są genialne to zdanie które najczęściej odnosi się do debiutantów powinien sobie darować

Jakieś inne powody oprócz tego, że Ty tak uważasz? Bo jak nie, to ja uważam, że jak autor napisał kilka dobrych książek i kilka złych (jeden, trzy osiem jak chcesz liczyć, Twoja wola), to nie ma wcale pewności jaka będzie następna, ale jest duża szansa, że będzie wystarczająco dobra, by dać jej szansę.
A co do pogrubionego - najczęściej do debiutantów, a rzadziej do kogo w takim razie? I czy tu nie ma akurat tego rzadszego zastosowania?
ASX76 - 2009-10-07, 17:57
:
Elektra napisał/a:
ASX76 napisał/a:
Kilka razy próbowałem zacząć "Żywe srebro" i nie w(y)chodziło...

Tak z ciekawości, na której stronie kończyło się to zaczynanie? :>

Moim zdaniem CB jest tak samo powieściowy jak inne książki Stephensona. A że bardziej rozwlekły, z całą masą 'zapychaczy' (które akurat mnie bardzo się podbały) itp? Tytuł do czegoś zobowiązuje. ;)


1. Dokładnej strony nie podam, ponieważ nie zwróciłem na to uwagi (używam zakładki).
Przeczytałem około kilkadziesiąt stron.

2. Jeśli coś jest bardziej rozwlekłe, z całą masą 'zapychaczy', to zbyt powieściowe chyba nie jest? ;)

Ogólnie rzecz biorąc zgadzam się ze zdaniem Tixa. Uważam, że reakcja Toudika była zbyt ostra/alergiczna/panikarska. :-P
Toudik -> może nie było więcej miejsca na uzasadnienie "nagany" w tym miejscu? Chyba nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś zwrócił się w tej sprawie do osoby która jej "udzieliła" i przynajmniej spróbował dowiedzieć się/poznać uzasadnienie, skoro narobiłeś takiego rabanu? ;)
Podniecanie/zachwycanie się Cyklem Barokowym nie jest obowiązkowe... Wszak każdy ma prawo do własnego zdania, prawda?
Beata - 2009-10-07, 18:17
:
ASX76 napisał/a:
2. Jeśli coś jest bardziej rozwlekłe, z całą masą 'zapychaczy', to zbyt powieściowe chyba nie jest? ;)

Ekhem... tego... wracamy do definicji powieści? Mogłabym się zgodzić z Twoją opinią, gdyby nie brak doprecyzowania - chyba miałeś na myśli powieść klasyczną?
A poza tym zaskoczona jestem, bo książki pani Tokarczuk, którymi się tak zachwycasz, też powieściami klasycznymi nie są.
A w ogóle, żeby w temacie dyskusji pozostać, to denerwują mnie takie próby uogólniania (mam na myśli opinię o CB Stephensona). Bo uogólnienia z reguły grzeszą niedookreśleniem.
Elektra - 2009-10-07, 18:21
:
Cytat:
2. Jeśli coś jest bardziej rozwlekłe, z całą masą 'zapychaczy', to zbyt powieściowe chyba nie jest?

Niby dlaczego? Każdy może inaczej interpretować 'zapychacze', dla niektórych będą elementy z CB, dla innego zwykłe opisy przyrody. I moim zdaniem takie elementy nie sprawiają, że utwór nie jest powieścią.

ASX76 napisał/a:
Podniecanie/zachwycanie się Cyklem Barokowym nie jest obowiązkowe... Wszak każdy ma prawo do własnego zdania, prawda?

Oczywiście. Tak samo krytykowanie go bez znajomości treści.
ASX76 - 2009-10-07, 18:47
:
El -> Nie ja krytykuję Cykl Barokowy, lecz pan z Esensji.
Pisząc: "Podniecanie/zachwycanie się Cyklem Barokowym nie jest obowiązkowe... Wszak każdy ma prawo do własnego zdania, prawda?" chodziło mi o niego, o to, że nie musi mu się podobać... (częściowo 'piłem' do wypowiedzi Toudika)

Beata -> Zatem doprecyzuję: jak dla mnie, początek CB nie jest zbyt powieściowy w sensie dobrej (o)powieści, tzn. jest rozwlekły i nudny, nie czuję się z nią dobrze.
Elektra - 2009-10-07, 19:03
:
ASX napisał/a:
El -> Nie ja krytykuję Cykl Barokowy, lecz pan z Esensji.

Wiem. Przypominam sobie tylko, że Ty nie raz wyrażałeś się bardzo pozytywnie o tej serii.
ASX76 - 2009-10-07, 19:12
:
Elektra napisał/a:

Wiem. Przypominam sobie tylko, że Ty nie raz wyrażałeś się bardzo pozytywnie o tej serii.


Czy aby na pewno o CB? Nie wydaje mi się... :-P
Tomasz - 2009-10-07, 19:13
:
Tixon napisał/a:
Zawsze można do nich napisać z prośbą o wytłumaczenie się.

No i to już świadczy że ktoś głupotę napisał. Bo tłumaczenie nie powinno być konieczne. Jak się pisze jakiś osąd to może być nawet kontrowersyjny ale zrozumiały.

Tixon napisał/a:
Więc o co chodzi? I gdzie tu powód, by po jednej wypowiedzi rzuconej w tle, przestać wierzyć w oceny Esensji (picie do wypowiedzi elTadzika). Ot zwykłe czepianie się jak dla mnie.

Ja tam nie napisałem że Esensji wierzyć nie będę tylko że puścili głupotę. Zauważ że sama esensja rożnym mediom wypomina i punktuje takie wpadki, to jej nie można też wypunktować?

Tixon napisał/a:
Podążając zgodnie z Twoją logiką, porzucam szukanie Peanatema, bo jest polecona przez gościa który za wzorzec powieści ma Piekarę.

No i się popisujesz. Dla tabunu ludzi np. Harry Potter to mistrzostwo świata i tym samym ludziom może się spodobać "Hyperion". I czy to coś oznacza? Nic.
I dalej mogę twierdzić tylko że nie trzeba się kierować opiniami kogoś o takich gustach. Co znaczy że w ogóle mnie nie interesuje co on poleca a co nie.

ASX76 napisał/a:
2. Jeśli coś jest bardziej rozwlekłe, z całą masą 'zapychaczy', to zbyt powieściowe chyba nie jest? ;)

Hmm, a co to znaczy? To palnąłeś teraz koszmarnie. Powieść nie może być rozwlekła? To jak jest rozwlekła to czym wtedy jest jeśli nie powieścią? Opowiadaniem? Reportażem? Poezją? Nie łamcie mnie ludzie. A "Ulisses" Joyce'a to powieść? A "Lód" Dukaja?
Gość jakby napisał że to nudne, do kitu, nie da się czytać, fabułę ma w ogóle nie interesującą czy coś podobnego to by to była jego opinia i tyle, do której ma prawo. Ale pisanie że coś jest nieudane jako powieść? Przecież to jest jakiś językowy potworek.

ASX76 napisał/a:
Beata -> Zatem doprecyzuję: jak dla mnie, początek CB nie jest zbyt powieściowy w sensie dobrej (o)powieści, tzn. jest rozwlekły i nudny, nie czuję się z nią dobrze.

Już nie kombinuj bo tego potworka nie obronisz. Po prostu nie uważasz CB za dobrą opowieść. I ok. Masz prawo do takiego zdania. I można je szanować. Ale nie wmawiaj mi że coś nie jest powieściowe. Chyba że odpowiesz jakie jest: reportażowe? poetyckie? eseistyczne? bajkowe?
ASX76 - 2009-10-07, 19:27
:
W porządku, użyłem niewłaściwego sformułowania. Pardon. Zapatrzyłem się na posty gdzie pisano/rozważano co jest mniej/bardziej powieściowe i strzeliłem "bramkę samobójczą". Zdarza się. :P
Toudisław - 2009-10-07, 20:42
:
Tomasz napisał/a:
A "Lód" Dukaja?

Opowiadanie :P Jedno z króla Bólu :P

Tixon napisał/a:
Tak, mamy mocny ton wypowiedzi. W obu przypadkach. Ty widzisz to tylko w przypadku negatywnym.

Tiz tu nie chodzi o gust. Jak bym o tobie powiedział że jako że choć jesteś wysoki to jako człowiek jesteś mały ? ma to zdanie jakiś sens ? żaden. Czym jest CB jak nie powieścią ? i jeżeli coś jest choć trochę dobre ( erudycyjny i pouczający ) to nie może być całkiem złe ( kompletnie nieudany ) to jak z tą opinią ? Wychodzi że CB jest częściowo całkowicie nie udaną nie powieścią. Esensja puściła bzdurę. Gdyby tak napisali o Rapsodii też bym ich wyśmiał. Bo Była by to dobrze napisana i wzruszająca ale kompletnie nie udana i nie była by to powieść. Więc pozostaje pytanie czy aktor opinie ejst zdecydowany czy mu się podobało czy nie. Oraz czy nie uważa rapsodi za Wiersz/ pieść/ nowele/ limeryk / Dramat
Beata - 2009-10-07, 21:03
:
Toudisław napisał/a:
Jak bym o tobie powiedział że jako że choć jesteś wysoki to jako człowiek jesteś mały ? ma to zdanie jakiś sens ? żaden.

Mam wrażenie, że to nie całkiem dobry przykład. Gdyż to zdanie akurat ma sens. I nie o wzroście jest w nim mowa.
Toudisław - 2009-10-07, 21:14
:
Beata napisał/a:
I nie o wzroście jest w nim mowa.

A Tix nie jest człowiekiem ? ktoś wysoki nie może być raczej mały ? może być szczuły.
Tixon - 2009-10-07, 21:14
:
Toudisław napisał/a:
Tiz tu nie chodzi o gust

Patrz mi na usta. T jak Tomasz. I jak inteligencja. X jak X (Anime). O jak olśniewający. N jak niepowtarzalny. W skrócie Tix. Zapamiętać, zastosować.
Toudisław napisał/a:
Jak bym o tobie powiedział że jako że choć jesteś wysoki to jako człowiek jesteś mały ? ma to zdanie jakiś sens

Takie same jak kierowane pod adresem Małysza swego czasu - mały, wielki człowiek. Ta sama zasada, Toudi.
Toudisław napisał/a:
Czym jest CB jak nie powieścią ?

Nie czytałem. Z waszych wypowiedzi wynika, że gatunkowo jest to powieść. Natomiast z wypowiedzi na esencji nie ma żadnych wskazań, że człowiek to mówiący odnosił swoje słowa do gatunku Cyklu barokowego. Interpretacja jego wypowiedzi w tym kierunku jest językowym czepialstwem.
Na bazie różnych wypowiedzi mogę jedynie skonstruować hipotezę, że autor owej wypowiedzi uważa cykl barokowy za fabularyzowany zbiór poglądów autora na naukę i wydarzenia historyczne. Ale nie będę się o to kłócił.
Toudisław napisał/a:
jeżeli coś jest choć trochę dobre ( erudycyjny i pouczający ) to nie może być całkiem złe

Erudycyjne i pouczające nie jest równoznaczne z byciem dobrym w znaczeniu jakości. Przy okazji, znaczenie dobrego i złego nadałeś Ty - tam byłą mowa o udanym/nieudanym w kategorii powieści. Cokolwiek to znaczy.
Toudisław napisał/a:
Gdyby tak napisali o Rapsodii też bym ich wyśmiał. Bo Była by to dobrze napisana i wzruszająca ale kompletnie nie udana nie była by to powieść

Nigdzie nie napisał (a uważam, że to jest jedna osoba, czyli napisał), że Cykl Barokowy był dobrze napisany i nieudany. Nie dodawaj od siebie, nie zmieniaj.
Toudisław napisał/a:
Więc pozostaje pytanie czy aktor opinie ejst zdecydowany czy mu się podobało czy nie. Oraz czy nie uważa rapsodi za Wiersz/ pieść/ nowele/ limeryk / Dramat

Zapytaj. To rozwiąże wątpliwości.
Tomasz napisał/a:
No i to już świadczy że ktoś głupotę napisał. Bo tłumaczenie nie powinno być konieczne. Jak się pisze jakiś osąd to może być nawet kontrowersyjny ale zrozumiały.

Mamy wątpliwości jak to interpretować. Więc zamiast samemu stawiać teorie, możemy zapytać się bezpośrednio do tego, co to napisał. Rozwiąże to jeden z problemów.
nosiwoda - 2009-10-08, 08:53
:
Kupiłem jogurcik firmy xXx. Opakowanie było bardzo duże, więc cieszyłem się na obfitość pokarmu. Jednak kiedy otworzyłem, okazało się, że w środku jest przede wszystkim galaretka, płatki i posypka. Całość była smaczna i sycąca, jednak w kategorii jogurtów - zupełnie nieudana.
Capisci?
ps. nie, to nie ja pisałem tę notkę o Peanatemie. Ale wychodzi na to, że nie potrzebuję do niej tłumaczenia. Cud? I tak, to chodzi o gust, tylko i wyłącznie. Wasz gust.
ernest_papug - 2009-10-08, 09:23
:
Aż się zarejestrowałem. Ale tylko na okoliczność tej dyskusji.
nosiwoda:
Cytat:
ps. nie, to nie ja pisałem tę notkę o Peanatemie. Ale wychodzi na to, że nie potrzebuję do niej tłumaczenia. Cud? I tak, to chodzi o gust, tylko i wyłącznie. Wasz gust.


Owszem, gust ma znacznie, ale nie on jest, nosiwodo, istotą tej dyskusji. Chodzi w niej o kategoryczność i ostrość sądu wyrażonego w notce. Dla przykładu, jeśli napiszę: "autor notki jest debilem" będzie to zdanie nieusprawiedliwione i krzywdzące, tudzież raczej kategoryczne. Jeśli natomiast napiszę: "nie zgadzam się z autorem notki w jego ocenie CB", takie zdanie będzie i prawdziwe i sensowne.
Ktokolwiek autorem omawianej notki jest dał się ponieść subiektywnym odczuciom, na które jest owszem miejsce np. w recenzji powieści, ale nie w notce na temat zupełnie innej książki. Musiał owego autora mocno ów cykl barokowy zaboleć, skoro niechęć doń tak mocno w nim siedzi. Jego opinia jest i za mocna i nie na miejscu. No i jest nieprawdziwa, bo CB to znakomicie skonstruowana powieść. Może być trudna w odbiorze, może się nie podobać, owszem. Ale autor notki pojechał i nic dziwnego, że mu się obrywa.
nosiwoda - 2009-10-08, 09:42
:
ernest_papug napisał/a:
No i jest nieprawdziwa, bo CB to znakomicie skonstruowana powieść.
Według Ciebie :P Wracamy do kwestii gustu.
A ponieważ mój gust nie ma zdania na temat CB, to pod tym kątem nie będę mógł kontynuować.
Beata - 2009-10-08, 09:51
:
Ale widzicie, nie wszystko jest kwestią gustu. Stwierdzenia, że CB jest "kompletnie nieudany jako powieść" nie odebrałam jako degustibusa autora notki, a jako beznamiętną i arbitralną klasyfikację literaturoznawcy. I właśnie ta klasyfikacja budzi mój sprzeciw. Nie czepiałabym bym się, gdyby tam było jedno słowo więcej (powieść klasyczna)...
Toudisław - 2009-10-08, 10:00
:
nosiwoda, Ignorujesz mnie ale i tak zapytam. Jeżeli CB jest nieudany jako powieść jest udany jako Mikser czy udany jako Toster ?
Tixon napisał/a:
Takie same jak kierowane pod adresem Małysza swego czasu - mały, wielki człowiek. Ta sama zasada, Toudi.

Ale wielki jest tutaj w przenośni
Cytat:
że autor owej wypowiedzi uważa cykl barokowy za fabularyzowany zbiór poglądów autora na naukę i wydarzenia historyczne.

Czyli powieść XD
Tixon napisał/a:
Erudycyjne i pouczające nie jest równoznaczne z byciem dobrym w znaczeniu jakości.

jeżli coś jest w 0, 1 % dobre to nie może być w 100 % złe.
ernest_papug - 2009-10-08, 10:55
:
nosiwoda napisał/a:
ernest_papug napisał/a:
No i jest nieprawdziwa, bo CB to znakomicie skonstruowana powieść.
Według Ciebie :P Wracamy do kwestii gustu.
A ponieważ mój gust nie ma zdania na temat CB, to pod tym kątem nie będę mógł kontynuować.


Chwyciłeś się kwestii gustu pomijając zupełnie cały fragment o istocie problemu. Ale nawet trzymając się gustu nie masz racji. A to dlatego, że akurat konstruowanie powieści to niemal nauka ścisła - wykonanie może się nie podobać, ale sposób konstrukcji, swoiste odrobienie lekcji z teorii pisania, jest już poza gustem.
Maeg - 2009-10-21, 20:39
:
http://www.youtube.com/watch?v=713zhxf6NRU

To pierwsza wersja, w kilku miejscach tekst jest słabo widoczny więc będą poprawki, ale drugi filmik już jest. W ten sposób można sobie skrócić oczekiwanie na Peanateme.

Wielkie dzięki dla Romulusa za dwa świetne cytaty. :mrgreen:
Metzli - 2009-10-21, 21:27
:
O wiele lepsza wersja od tej, którą widziałam wczoraj (czy dzisiaj baaardzo wcześnie rano ;P). Tylko poprawić ten tekst, żeby wyraźniejszy był :)
Maeg - 2009-10-21, 21:33
:
Już się przygotowuje nowa wersja, w lepszej rozdzielczości ale plik za to o wiele większy. I trzy błędy też poprawione.
Romulus - 2009-10-21, 21:35
:
Maeg napisał/a:
Wielkie dzięki dla Romulusa za dwa świetne cytaty. :mrgreen:

Spoko, od poniedziałku do piątku między 8 a 10 rozdaję za darmo :)

I zacząłem "naliczać" Empik. Mieli mi Stephensona dostarczyć w dniu premiery. W zasadzie wcale nie chciałem u nich zamawiać, ale wyszedł mi za pół ceny. Bo poprzednie zamówienie Empik mi skopał tak haniebnie, że po jego anulowaniu napisałem do nich list, w którym grzecznie acz stanowczo napisałem, dlaczego uważam takie traktowanie klienta za równanie do standardów białoruskich albo radzieckich. I zapytałem retorycznie, czy chcą, abym wrzucił na YouTube jakiś filmik wizualizujący mój stosunek do podeptania mojego zaufania. Nie liczyłem na odpowiedź. Ale ją dostałem. Od Kierownika jakiegoś z przeprosinami i propozycją zrealizowania jakiegoś zamówienia z aktualnej oferty za połowę ceny. Wybrałem Stephensona (bo tylko on był na przysłanej liście ciekawy). I zacząłem ich "naliczać", bo miał być dziś. Chyba przeproszę się z kurierami... Dobrze, że mam co czytać.

W najgorszym razie poczytam Stephensona trochę później.
MadMill - 2009-10-21, 21:55
:
I za szybko niektóre plansze znikają, że człowiek nie zdąży przeczytać...
Maeg - 2009-10-21, 23:08
:
MadMill napisał/a:
I za szybko niektóre plansze znikają, że człowiek nie zdąży przeczytać...


Teraz powinno być lepiej, taką przynajmniej mam nadzieje.
http://www.youtube.com/watch?v=713zhxf6NRU
Toudisław - 2009-10-22, 09:43
:
Maeg napisał/a:
Teraz powinno być lepiej, taką przynajmniej mam nadzieje.

Bardzo fajnie. Ale to chyba pierwszy Mad napisał że kupi Stephensona nawet jak by to był instrukcja obsługi pralki ( albo coś takieto )

A Książkę mam już przy sobie XD jest Cudownie wydana :D 69 zł ale było warto. Jak sobie pomyślę że Upiór południa kosztuje 100 zł ...
Romulus - 2009-10-25, 22:25
:
Na razie dałem radę przeczytać tylko 50 stronnic. Czytam wolno nie tylko z powodu stale rozpraszających zajęć, ale także dlatego, że bardzo często uciekam się do słowniczka. Bo to trudne tak wgryźć się w tą powieść. A bez słowniczka to chyba byłoby niemożliwe. Tak, czy siak - często mózg mi się grzeje od prób przypomnienia sobie co znaczy dane słowo, grzebania w słowniczku i ponownego osadzenia się w kontekście jego znaczenia. Bomba, jak dla mnie.
Maeg - 2009-10-25, 22:32
:
To ja jestem trochę dalej bo już 100 stron za mną. Też często zaglądam do słowniczka, ale kilka terminów już w mojej głowie siedzi, a wtedy lektura z niezwykle ciekawej robi się arcyciekawa.

Zastanawiam się czy kiedyś nie zrobię eksperymentu i nie przeczytam tej książki dwa razy w krótkim odstępie czasu by móc poświecić całą uwagę treści bez tego skakania.
Sharin - 2009-10-26, 05:39
:
Ja jestem na około 70, jeżeli już się chwalimy :mrgreen:
Sięgam do słowniczka ale muszę powiedzieć, że wraz z dłuższym czytaniem terminy coraz łatwiej zapadają w pamięć. Autor operuje tak naprawdę tylko kilkoma udziwnionymi na maxa nazwami własnymi :)

PS. Za cholerę, nie mogę sobie wyobrazić miejsca gdzie odbywa się ich ta cała ceremonia. Opis mnie przytłacza. To jakiś klasztor z wieloma wejściami?
Romulus - 2009-10-29, 20:41
:
Dałem czadu i doczytałem do Pielgrzymki. Rzeczywiście, po początkowych trudnościach z przyswojeniem sobie pojęć, po jakimś czasie wypływa się na szerokie wody doskonałej powieści. Czytam z zapartym tchem, choć przecież fabuła - poza specyfiką wykreowanego świata - nie jest, na razie, zbyt skomplikowana. Bałem się jakiejś naukowej cegły, a to taki - przyrównując - Dukaj light :) Rewelacyjna powieść.
Regissa - 2009-10-30, 15:54
:
Przepraszam bardzo, ale czy mógłbyś, Romulusie, napisać CO czytasz? :-/ Próbowałam wyciągnąć wnioski z powyższych postów, ale chyba jestem za mało inteligentna... A sama chętnie bym poczytała takie coś Stephensona, co się z czasem rozkręca :badgrin:
toto - 2009-10-30, 16:21
:
Oczywiście Peanatemę Stephensona. Tak zaangażowany czytaniem, że zapomniał wymienić tytułu, zresztą nie tylko on.
Sharin - 2009-10-30, 22:00
:
toto napisał/a:
Oczywiście Peanatemę Stephensona. Tak zaangażowany czytaniem, że zapomniał wymienić tytułu, zresztą nie tylko on.


:mrgreen: Święte słowa. Ostatnio szefowa przyłapała mnie z książką na kolanach.
Miała pewne zastrzeżenia ale jakoś udało mi się ją przebłagać, że po prostu muszę czytać w robocie bo jak wracam do domu, po 10h, to nie mam zwyczajnie sił na zmagania intelektualne :/
Romulus - 2009-10-30, 22:10
:
Sharin napisał/a:
toto napisał/a:
Oczywiście Peanatemę Stephensona. Tak zaangażowany czytaniem, że zapomniał wymienić tytułu, zresztą nie tylko on.


:mrgreen: Święte słowa. Ostatnio szefowa przyłapała mnie z książką na kolanach.
Miała pewne zastrzeżenia ale jakoś udało mi się ją przebłagać, że po prostu muszę czytać w robocie bo jak wracam do domu, po 10h, to nie mam zwyczajnie sił na zmagania intelektualne :/

Stephenson jednak nie stracił tego, co jest jedną z zalet jego powieści. Rzeczy (idee) skomplikowane potrafi sprowadzić do pewnych, prostych, zrozumiałych dla każdego wywodów, które sprawiają czystą frajdę. Peanatema, choć dopiero minąłem połowę, to czysta przyjemność czytania.
Sharin - 2009-10-30, 22:25
:
Romulus napisał/a:
Stephenson jednak nie stracił tego, co jest jedną z zalet jego powieści. Rzeczy (idee) skomplikowane potrafi sprowadzić do pewnych, prostych, zrozumiałych dla każdego wywodów, które sprawiają czystą frajdę. Peanatema, choć dopiero minąłem połowę, to czysta przyjemność czytania.


Święta racja :) Niemniej dla osoby, która przebrnęła powiedzmy przez 50 pierwszych stron może wydawać się dość zagmatwana. Wraz z zagłębianiem się w fabułę, zwiększającą się powtarzalnością nazw własnych (wszak człowiek najlepiej uczy się na konkretnych przykładach) książka - tak jak powiedziałeś - zamienia się w czystą przyjemność czytania :mrgreen: Jutro kolejna jej dawka bo na 7 h idę do pracy ;)
Miłego wieczoru.
Shadowmage - 2009-10-31, 10:18
:
Z pewnym poślizgiem wreszcie ukazala się moja recka "Peanatemy". Więcej w linku.
http://katedra.nast.pl/ar...Neal-Peanatema/
toto - 2009-10-31, 14:28
:
Romulus napisał/a:
Peanatema, choć dopiero minąłem połowę, to czysta przyjemność czytania.
Wczoraj udało mi się przeczytać pierwsze sto stron. Sporo nowych pojęć, nieznanych nazw. Ale zawsze można skoczyć do słowniczka. Z biegiem stron, coraz rzadziej zachodzi potrzeba przerywania lektury tylko po to, by sprawdzić co znaczy dane słowo. I coraz większa radość z lektury.
Maeg - 2009-10-31, 22:37
:
A ja przed chwilą skończyłem Peanateme. Nie powiem nic mądrego, tak od razu po lekturze, muszę sobie kilka rzeczy przemyśleć ale wizja którą wykreował Stepehenson jest zachwycająca. Trudno mi też powiedzieć, który z elementów powieści wyszedł najlepiej, Świetnie skonstruowany świat matemów - tożsamy w tym wpisie z ideami, język też jest świetne dopasowany, na fabułę narzekać nie można. Mam wrażenie, że Peanatema to świetnie wyważona powieści, oczywiście nie na wszystkie aspekty jest położony ten sam nacisk ale są odpowiednio dobrane.

Świetna lektura, która nie zawiodła moich oczekiwań.
Shicho - 2009-11-05, 08:34
:
Jak prawidłowo wymawia się nazwisko Stephensona? Gdy przed paroma dniami kupowałem "Peanatemę", poprosiłem o Stefensona, natomiast przy innej okazji, w innym już miejscu, słyszałem wymowę Stifenson.
Shadowmage - 2009-11-05, 10:47
:
No, jak dla mnie wymowa przez"i" jest właściwa i nigdy nie przyszło mi do głowy wymawiać inaczej :)
Romulus - 2009-11-05, 17:16
:
Skończyłem PEANATEMĘ. Rewelacyjna powieść. Doskonała w każdym calu. Cieszę się, że po Cyklu Barokowym Stephenson wzbił się jeszcze wyżej.

Co ciekawsze, fabuła nie jest specjalnie odkrywcza ani rewolucyjna. Wątpię, aby określać tą powieść jako rekonfigurację sci - fi. Ale, dzięki talentowi pisarza, pewne "stałe fragmenty gry" podane zostały w sposób przejrzysty. Rzeczywiście, jest ta powieść pochwałą ludzkiego intelektu, co znajduje odbicie w sposobie skonstruowania fabuły. Pyszne dialogi między głównymi bohaterami sprowadzają skomplikowane twierdzenie filozoficzne, naukowe do zrozumiałych konstrukcji, które, kiedy podążać za ich rozwijaniem następnym, krok po kroku, sprawiają, że "ślepiec" odzyskuje wzrok. A żeby nie było zbyt prosto, wszystko w scenografii obcej planety, z całym dobrodziejstwem inwentarza.

Czytelnik lepiej wykształcony w naukach ścisłych (a tych pewnie nie ma za dużo) z większą przyjemnością wyłuskiwałby przetworzone przez Stephensona teorie naukowe.

To mój faworyt jeśli chodzi o powieść roku 2009.
Beata - 2009-11-09, 08:21
:
Skończyłam lekturę Peanatemy wczoraj wieczorem. I zgadzam się ze wszystkimi pochwałami, a nawet parę własnych dopisywać mam ochotę. Na początek rzecz podstawowa dla mnie: jestem pod wrażeniem pomysłu na historię opisywanego świata, w którym społeczeństwo (politycy?) zdecydowali, że naukowców należy odseparować/odsunąć/odosobnić; że bez nich społeczeństwu będzie lepiej/przyjemniej. A oni, na tej pustyni, mając tylko kawałek szmaty, sznurek i sferę - i tak pozostali sobą. Ktoś mógłby powiedzieć, że na złość tym, którzy ich tam wygnali, ale IMHO raczej dlatego, że nie potrafią być inni, że nie potrafią żyć i nie myśleć. I dalej mi się lęgną różne dygresje na okoliczność, że postępu nauki nie da się zatrzymać, że wszelkie zakazy w tej dziedzinie są bezsensowne, że problemem nie jest jakieś odkrycie, ale to - do czego to odkrycie zostanie wykorzystane. I takie tam.

Do licha, znowu w dygresje pojechałam...
moffiss - 2009-11-09, 08:28
:
Tak z głupia frant zapytam, kogo z polskich autorów możemy porównać do N.S. ?
Toudisław - 2009-11-09, 08:36
:
moffiss napisał/a:
Tak z głupia frant zapytam, kogo z polskich autorów możemy porównać do N.S. ?

N.,S jest tylko jeden ;) jeżli chodzi o Klasę to pewnie Jacka Dukaja ale to inny sposób pisania. Myślę, że nie ma porównania.
moffiss - 2009-11-09, 08:40
:
to może kto rokuje>? //mur
Toudisław - 2009-11-09, 08:42
:
moffiss napisał/a:
to może kto rokuje>? //mur

Żeby tak pisać jak on ? Nie ma szans ;) ale nie miejmy kompleksów. Na całym świecie jest tylko jeden NS
Beata - 2009-11-19, 11:29
:
Czytam Zamieć. Jakoś tak przez twórczość Stephensona poruszam się pod prąd i nawet miałam w związku z tym pewne obawy - no bo w końcu "Zamieć" jest znacząco wcześniejsza niż "Peanatema" i martwiłam się, że może się rozczaruję, że książka słabsza, że doświadczenie pisarskie autora jeszcze nie bardzo... takie tam różne. A tu nic właśnie. :) Na razie wszystko mi się podoba (jestem tak w okolicy połowy książki), a najbardziej różne ironiczne uwagi autora. Np. taka:

"Rząd nie zajmuje się rozrywką, nie? Rozrywką zajmują się zboczeńcy z przemysłu rozrywkowego, którzy zrobili dyplomy ze stepowania. Federałowie nie są tacy. Federałowie są poważnymi ludźmi. Którzy kończyli nauki polityczne. Przewodniczyli radom studenckim. Sekretarzowali w kółkach dyskusyjnych. Są ludźmi mającymi dość samozaparcia, by chodzić w garniturach z ciemnej wełny i zapiętych pod szyją koszulach nawet przy czterdziestostopniowym upale i wilgotności, o którą rozbijają się odrzutowce. Są ludźmi, którzy czują się najlepiej po niewidocznej stronie weneckiego lustra."

Gdy sobie przenoszę tego typu uwagi na nasz własny, rodzimy grunt, to nie mogę powstrzymać się od śmiechu - przed oczami pojawiają mi się nasi "wybrańcy narodu", każdy z odpowiednim wykształceniem (akurat!) i w stosownym ubranku, które nosi jak drugą skórę (tu już śmieję się całkiem otwarcie, bo mi się kojarzą członkowie pewnego klubu, którzy zwykli poruszać się ławą po Sejmie, błyskając przy tym charakterystycznymi krawatami), tłoczący się i przepychający, aby choć zerknąć przez owo lustro na społeczeństwo i sprawdzić czy grzeczne... A zaraz potem nachodzi mnie refleksja, że niektórzy nasi "politycy" robią wrażenie, jakby mieli dyplom ze stepowania właśnie - a jednak zostali wybrani (a może właśnie dlatego). I jakoś tak mniej wesoło mi się robi...

Dobrze pisze ten Stephenson. :)
REMOV - 2009-11-19, 18:13
:
Beata napisał/a:
Dobrze pisze ten Stephenson.
Warto nawet dodać stopniowanie - "bardzo dobrze" ;)
MadMill - 2009-12-01, 21:26
:
Zapraszamy do recenzji Peanatemy, która została dziś zamieszczona na Książkach. Autorem tekstu jest Romulus.

Pożytecznej lektury! :)
elTadziko - 2009-12-25, 01:18
:
Przeczytałem "Peanatemę" Stephensona. Po 950 stronach tej powieści mogę już z całą pewnością powiedzieć, że Stephenson jest jednym z moich ulubionych autorów.
Powieść napisana jest rewelacyjnie. Stephenson ma wielki dar. Czytając go, delektuje się każdym zdaniem. Bardzo do gustu przypadło mi słowo "pyerd" ;) Po prostu genialne w swojej prostocie, a do tego fajnie używane przez autora.
Bardzo ciekawe są też rózne dialogi prowadzone przez bohaterów. Najbardziej w pamięci zapadł mi dialog o tym, co znaczy martwic się i czemu nasz główny bohater nie martwi się np. różowym smokiem pierdzącym gazem paraliżującym ;)
Najlepszą częścią powieści był według mnie początek - kiedy Erasmus przebywał w matemie. Miało to swój klimat. Bardzo fajnie poznawało się zwyczaje panujące w tym miejscu oraz czytało się dialogi pomiedzy bohaterami.
Dalsza część jednak też jest świetna - jest w niej więcej akcji. Podobało mi się to, że w rozmowach miedzy bohaterami było dużo niedopowiedzeń. Że bardzo często inni nie zdradzali wszystkiego głównemu bohaterowi. Razem z nim trzeba było składać elementy układanki, by w końcu doznać olśnienia.
Zakończenie Stephensonowi też wyszło bardzo dobre. Wszystkie wątki ładnie pozamykał. Końcowe akcje były po prostu kosmiczne :P
Dla mnie jest to najlepsza książka, którą przeczytałem w 2009 roku. Nie mogę się doczekać wydania w przyszłym roku "Cryptonomiconu" Stephensona.
A teraz wziąłem się za czytanie "Zodiaca" Stephensona ;)

SPOILER
Czemu fraa Jaad zginął? Przecież chyba nic nie stało na przeszkodzie by przeżył w Historii, w której deklarantom udaje się wejść na statek obcych?
Metzli - 2009-12-29, 00:14
:
Na książkach ukazała się druga recenzja Peanatemy, tym razem autorstwa Spella.

Zapraszamy do lektury :)
Wezyr - 2009-12-29, 12:26
:
Dostałem Peanatemę pod choinkę. To moje pierwsze zetknięcie z prozą Stephensosa. Po 100 stronach jestem oczarowany, a żona złości się na mnie, bo niektóre fragmenty czytam nawet po kilka razy i jak już siądę do książki, to już po kilku stronach tracę kontakt z rzeczywistością. Bardzo przyjemna lektura, oj bardzo.
ghosia - 2010-01-04, 13:16
:
elTadziko napisał/a:

SPOILER
Czemu fraa Jaad zginął? Przecież chyba nic nie stało na przeszkodzie by przeżył w Historii, w której deklarantom udaje się wejść na statek obcych?

SPOILERa ciąg dalszy
Nie było tam czegoś na temat tego, że po prostu nie istniała żadna wersja świata, w której on przeżywa i wszystko toczy się tak, jak powinno? Nie pamiętam już dokładnie, ale wydaje mi się, że sam tak powiedział, bo to samo pytanie zadał mu Erasmas.
Romulus - 2010-04-16, 21:11
:
Jestem fanem Neala Stephensona na Facebooku. Jakiś czas był spokój, ale teraz nie ma dnia, aby jakiś filmik naukowy nie pojawił się. Zastanawiam się zatem, czy to konto jest rzeczywiście Neala? Wie ktoś? Bo profil tych filmików pasuje do niego. Choć wolałbym jakieś zapowiedzi odnośnie kolejnych powieści :)
Shadowmage - 2010-04-17, 09:38
:
Profile wielu celebrytów i innych postaci medialnych prowadzą spece od marketingu, może tak jest i w tym przypadku?
Ł - 2010-04-17, 22:29
:
Myślę że w tym konkretnym przypadku to raczej Stephenson wrzuca na FB newsy jakie wynajduje przy okazji resaerchu, bo nie ma w tym marketingowego czy promocyjnego szlifu za bardzo, jestporpostu nerdowa frajda typowa dla science-fiction i nauki popularnej.
Romulus - 2010-04-18, 10:48
:
Oby tak było, ponieważ mozna się wcześniej przygotować do nadchodzącej powieści. Po PEANATEMIE szukam jakiego przystępnego "bryka" z filozofii cały czas.
You Know My Name - 2010-04-27, 15:00
:
Romulus napisał/a:
Oby tak było, ponieważ mozna się wcześniej przygotować do nadchodzącej powieści. Po PEANATEMIE szukam jakiego przystępnego "bryka" z filozofii cały czas.
Jak już znajdziesz taki, który odpowie na Twoje pytania, to podziel się tytułem. Przeczytam przed Peanatemą. Żeby wziąć się za Stephensona to muszę mieć "urlop od domu", a tego zwykle jest tylko ze 3-4 tygodnie rocznie, w wakacje.
moffiss - 2010-04-28, 14:06
:
Romulus napisał/a:
Skończyłem PEANATEMĘ (...)


Czytelnik lepiej wykształcony w naukach ścisłych (a tych pewnie nie ma za dużo) z większą przyjemnością wyłuskiwałby przetworzone przez Stephensona teorie naukowe.

.


Przyznam szczerze, że jestem rozczarowany. Pierwsze skojarzenie jakie przyszło mi do głowy: klon Fundacji Asimova.
Ilość neologizmów jest porażająca. Nie wiem, czy to zasługa tłumacza, czy tez stylu autora. Zbędne zamulanie czytelnika. Wątła fabuła plus rozbudowany do granic wytrzymałości pseudonaukowy bełkot.
Romulus - 2010-04-28, 18:18
:
Hmmm... Przede wszystkim jest to napisane lepiej od "Fundacji".

Podejrzewam, że wrzuciłeś tego posta, aby trochę sprowokować. Niestety, jestem marnym dyskutantem, ponieważ filozofią interesuję się po łebkach. Totez nie podejmę rękawicy na tym gruncie. Mimo to jednak nie zgadzam się z tobą... hmmm... intuicyjnie. Przede wszystkim dlatego, że znam całą twórczość Stephensona, która ukazała się w Polsce (znam i posiadam). W żadnej powieści nie zarzuciłbym mu czegoś takiego, co ty mgliście określiłeś jako bełkot (fajnie byłoby to rozwinąć, swoją drogą). W każdej powieści widać - i tylko ślepy tego nie zauważy - że Stephenson odwala przed jej pisaniem bardzo głęboki research. Dlatego czasami tylko jego styl i lekkość pióra gwarantują to, że czytanie np. Zodiaca jest jak dzika przejażdżka po chemii. Podobnie z Cyklem Barokowym, który jest przejażdżką po historii, ekonomii, polityce i nauce XVII - XVIII wieku. (Nie piszę o mojej ulubionej powieści tego autora, czyli CRYPTONOMICONIE).

Zatem nie rozumiem, choćby od tej strony, twojego zarzutu.

Faktem jest, iż filozofia w PEANATEMIE - na ile dobrze rozumiem intencje autora - to w zasadzie jakaś alter-filozofia będąca zlepkiem, wymieszaniem filozofii nam znanych tyle że przetworzonych na użytek wykreowanego świata umieszczonego w innym wszechświecie, niż nasz (a to, że są one nam znane wynika z faktu przyjętej przez Stephensona idei uniwersalności niektórych twierdzeń, coś jak z matematyką). Podejrzewam zatem, że może stąd się brać twoje stwierdzenie o bełkocie.

Co można zarzucić Stephensonowi bezpiecznie: słabe zakończenia. Słabe - szybkie, jakby niedopracowane (CRYPTONOMICON). Ale nie jest to reguła. Tak mu się po prostu zdarzyło.
AM - 2010-04-28, 19:10
:
moffiss napisał/a:
Pierwsze skojarzenie jakie przyszło mi do głowy: klon Fundacji Asimova.


To dosyć śmiała teoria ;)

moffiss napisał/a:
Ilość neologizmów jest porażająca. Nie wiem, czy to zasługa tłumacza, czy tez stylu autora. Zbędne zamulanie czytelnika. Wątła fabuła plus rozbudowany do granic wytrzymałości pseudonaukowy bełkot.


One man's meat is another man's poison.
Tixon - 2010-05-14, 20:13
:
Aby w bibliotece dostać się do działu z fantastyką, trzeba minąć horrory (bardzo mało), thrillery (troszkę więcej) i sensacje (tych jest już sporo). Zwykle nie tracę czasu nawet na ich oglądanie, jednak pewnego dnia dojrzałem naprawdę dużą książkę. Jestem ciekawski i musiałem sprawdzić co to jest, chociaż wiedziałem, że nie wypożyczę jej. I deczko się zdziwiłem, bo oto miałem w rękach Cryptonomicon. Zabrałem ze sobą. I była to najdłużej czytana książka w roku.
Po kilkunastu dniach powolnej lektury wyznaczyłem sobie ścisły czas czytania, 4 godziny dziennie, podczas których udawało mi się zaledwie przeczytać po 50 stron. Nie, żeby była zła; Stephenson kupił mnie już na pierwszej stronie, a potem było równie dobrze.
Po prostu czytając o matematyce, szyfrowaniu i informatyce, nie mogłem sobie pozwolić nie zrozumieć, o czym autor pisze, w szczególności nie przeanalizować przykładu czy schematu szyfrowania. Owe fachowe podejście było tak mocne, że dopiero za którymś razem, wzmianką, zorientowałem się, że pewien opis (górne, dolne) jest całkowicie wymyślony.
Jeszcze słówko na temat fabuły - niby nie było rewelacyjnie, ale opowiedzenie historii drugiej wojny światowej w ujęciu pojedynku szyfrantów było pasjonujące.
Było by w ogóle cudnie, gdyby jeszcze zakończenie było dobre. Niestety, takie nie jest.
Mimo wszystko mocne 9/10
Metzli - 2010-07-16, 21:26
:
Zamieć, zakupiona w lutym 2008, przeczytana w lipcu 2010. Tak swoją drogą to by było ciekawe - zestawianie dat zakupu i przeczytania konkretnych pozycji.

Po lekturze pojawiła się pierwsza refleksja, że kolejność mojego czytania książek Stephensona była do niczego. Np. najpierw trzeba było sięgnąć po Zamieć a dopiero później po Diamentowy wiek. I pewnie odbiór tej drugiej byłby troszkę inny, zresztą mam zamiar się przekonać sięgając ponownie (ciekawe czy się wyrobię w tym roku... ;P)

A sama Zamieć, jakie słowo najbardziej będzie tu pasować? Świetna, fenomenalna, znakomita, rewelacyjna? Ta mocna karykatura na amerykańskie społeczeństwie (chociaż niektóre wątki brzmią czasem bardziej uniwersalnie), przedstawienie mitologii Sumerów z poważnymi przemyśleniami na temat religii, lingwistyczne teorie i rzeczywistość Metawersu (aż można zapomnieć, że książka wyszła w 1992 roku).

Świetnie się bawiłam przy lekturze, szkoda, że to już koniec.
Olek - 2010-07-24, 18:19
:
Szukałem co przyszłości i wygląda, że następna powieść Stephensona README już w 2011 (2012 w Polsce). Osobiście mam nadzieję na (luźną) kontynuację CRYPTONIMICONu. Marzyć każdy może ...
Romulus - 2010-07-24, 22:31
:
Ktoś w ogóle się orientuje, o czym to będzie? W sieci skąpo (o stronie autora nie wspominam nawet). Krótkie notki tu i tam: http://sfscope.com/2009/0...s-readme-t.html
I ma mieć tytuł "Reamde", a nie "Readme". Choć, piekło wie, ostatecznie.
To w ogóle ma nie być fantastyka: http://io9.com/5314665/ne...enres-to-get-it
Romulus - 2010-09-01, 08:40
:
Za "kontem" na Fejsbuku dotarłem tu:
http://venturebeat.com/20...-the-mongoliad/
Garść ciekawych informacji na temat nowego projektu autora. Jeszcze się nie wczytałem.
GilGalad - 2010-11-10, 19:22
:
Peanatema... jeden z moich wujków zadzwonił do mnie, aby zdać relacje ze swoją dwutygodniową przygodą jaką przeżył z tą książką, był po prostu przerażony tym co przeczytał!!! Od dawna nie czytał nic (śledzi m.in. Nową Fantastykę, zna pozycje wielu świetnych pisarzy, np. Dukaja) co jest literaturą na najwyższym poziomie a nie chłamem, że przeżył prawdziwy szok emocjonalny ;) Ja zachęcony takim obrotem spraw od razu zakupiłem tą pozycję na allegro i zniecierpliwiony czekałem na kuriera. Gdy tylko dorwałem książkę, zabrałem się za nią... i teraz mogę tylko i wyłącznie zgodzić się z moim wujkiem, od tak dawna nie czytałem nic co byłoby tak dopracowane, posiadające ogromną ilość ciekawych informacji naukowych, posiadającą świetną "puentę"... Czytałem tą książkę przez 15dni, musiałem sobie notować nazwiska, szczegóły zdarzeń i wątki ponieważ mógłbym się pogubić, a po drugie podobało mi się to! Niektóre rozdziały musiałem czytać po 2-3 razy aby wszystko dokładnie zrozumieć... Najlepsze było szukanie "smaczków", których były dziesiątki, odwołanie do fizyki, filozofii, biologii i wielu innych nauk. Także fantastyczne były dialogi, niekiedy potrafiły powalić :-) Byłem tak dumny jak to skończyłem jak jeszcze chyba po żadnej innej książce (no może poza "Ulissesem" Joyce'a). Rewelacja.
Fabuła jest także bardzo dobra, Smok pisze, że w Cryptonomiconie, fabuła nie jest najlepsza i słabe zakończenie... tutaj dla mnie jest inaczej, zakończenie jest naprawdę dobre, a fabuła cały czas trzyma w napięciu...

W najbliższym czasie mam zamiar zapoznać się z Cyklem Barokowym...
Tixon - 2010-11-10, 19:34
:
GilGalad napisał/a:
Smok pisze, że w Cryptonomiconie, fabuła nie jest najlepsza i słabe zakończenie...

Ej ej ej, bo mnie zaraz zjedzą :>

Cytat:
Jeszcze słówko na temat fabuły - niby nie było rewelacyjnie, ale opowiedzenie historii drugiej wojny światowej w ujęciu pojedynku szyfrantów było pasjonujące.
Było by w ogóle cudnie, gdyby jeszcze zakończenie było dobre. Niestety, takie nie jest.

GilGalad - 2010-11-10, 19:51
:
Tixon napisał/a:
Ej ej ej, bo mnie zaraz zjedzą :>


Prawdziwy smok nie da się zjeść :P
Romulus - 2010-11-10, 19:52
:
Fabuła nie najlepsza??? WTF, Tixon??? Zakończenie słabuje - ok, tu się zgodzę. Ale jakoś to nie psuje mi efektu. Ostatecznie zaś i tak mozna się spierać, czy nie taki był zamysł autora. Choć, spoglądając po zakończeniu "Zamieci", czy "Diamentowego wieku" (ale nie "Zodiaka"), to nie był wyjątek.

EDIT: sorry, Tixon mnie wyprzedził i zrzucił kamień z serca :)

GilGalad - o jednym nie napisałeś: nie rżałeś jak dziki koń ze smiechu podczas lektury?
Metzli - 2010-11-19, 13:15
:
Od dzisiaj w księgarniach Cryptonomicon wznowiony przez wydawnictwo Mag. Objęliśmy książkę naszym patronatem :) Cena trochę może zaboleć, 89 zł ;)

Cytat:
Stephenson prowadzi narrację swojej książki dwutorowo - część akcji rozgrywa się w czasie drugiej wojny światowej, a część współcześnie, w czasach komputerowych hakerów walczących o nieskrępowaną swobodę internetu.

W roku 1942 Lawrence Pritchard Waterhouse - geniusz matematyczny i młody kapitan Marynarki Wojennej USA - zostaje przydzielony do Jednostki 2702. Ta formacja jest tak tajna, że o jej istnieniu wie zaledwie garstka ludzi; niektórzy z nich noszą nazwiska w rodzaju Roosevelt czy Churchill. Misja Waterhouse′a i Jednostki 2702 dowodzonej przez żołnierza piechoty morskiej Bobby′ego Shaftoe: utrzymać Niemców w niewiedzy, że aliancki wywiad złamał legendarną Enigmę, to rodzaj gry, kryptograficznej partii szachów między Waterhouse′em a jego niemieckim odpowiednikiem, tłumaczonej na język akcji wojskowych przez dzielnego Shaftoe i jego żołnierzy.

Przewijamy w przód do teraźniejszości, gdzie wnuk kryptohackera Waterhouse′a, Randy, próbuje utworzyć w Azji Południowo-Wschodniej "przechowalnię danych" - miejsce, gdzie zaszyfrowane dane mogą być trzymane i wymieniane. Gdy przedsięwzięcie atakują władze oraz wielkie korporacje, Randy łączy siły z wnuczką Shaftoe′a, Amy. Niebawem ich plan doprowadza do ujawnienia potężnego spisku, sięgającego Jednostki 2702. Droga prowadzi do niewyobrażalnego bogactwa, do świata osobistej i cyfrowej wolności... albo do odrodzenia ogólnoświatowego totalitaryzmu.

Cryptonomicon to zapierający oddech popis talentu, jak dotąd najbardziej udana i porywająca książka Stephensona; głęboki i proroczy, hipnotyczny i hipertekstowy. Łączy w jedno znakomity styl, myśl i twórczą śmiałość; to dzieło prawdziwie ikonoklastycznej wyobraźni pracującej z intensywnością pieca hutniczego.

Książka nominowana do Nagrody Hugo w kategorii powieść w roku 2000.

Romulus - 2010-11-19, 13:49
:
Cena może zaboleć. Ale to wydatek zapewniający doskonałą lekturę, zaś samo wydanie jest zapewne lepsze od I wydania w Prószyńskim. Żal nie mieć, skoro jest dostępna.
You Know My Name - 2010-11-19, 14:14
:
Nowy Davies kosztuje tyle samo... Kupię Crypto (Daviesa zresztą też)
Tanit - 2010-11-19, 18:57
:
Dżizus Krajst From Nazaret :shock:
No cóż... chyba jednak się pożegnam... moooże na gwiazdkę... ale wolę poprosić Mikołaja o 4 a nie jedną książkę... :-|
Tixon - 2010-11-19, 19:02
:
Ilość czy jakość? Może chcesz sagę zmierzchu - 4 tomy jak znalazł ;d
Nie ma szans abym to kupił, ale zawsze mogę liczyć, że szef portalu spojrzy na mnie przychylnym okiem, kiedy będzie szukał jelenia do recenzji :mrgreen:
ASX76 - 2010-11-19, 19:02
:
Jeśli cena okładkowa jest 89 zł, to przecież bez problemu można znaleźć księgarnię, gdzie da się kupić tę knigę taniej o około kilkanaście zł. Nabędę, jak tylko się ukaże u "Selkara".

Dla przykładu:
http://selkar.pl/advanced...ords=sza%B3amow <porównać cenę rynkową ze sklepową>

Pewnie analogicznie będzie i z "Crypto...".
AdamB - 2010-11-19, 19:06
:
Książka formatu 16x23 cm, w twardej oprawie, szyta, dobry papier, 1060 stron, bardzo dobry tytuł. W niektórych księgarniach za około 65 zł. To drogo?
To bardzo atrakcyjna cena.
Tanit - 2010-11-19, 19:12
:
Tixon napisał/a:
Może chcesz sagę zmierzchu - 4 tomy jak znalazł ;d

Błagam, nawet tak nie żartuj :shock:

Ale można kupić 4 naprawdę dobre książki za te 90 zł. A przynajmniej 3 ;)
ASX76 - 2010-11-19, 19:49
:
AdamB napisał/a:
Książka formatu 16x23 cm, w twardej oprawie, szyta, dobry papier, 1060 stron, bardzo dobry tytuł. W niektórych księgarniach za około 65 zł. To drogo?
To bardzo atrakcyjna cena.


I bądź tu człowieku mądry... ;) Kiedy wydawca dzielił książkę na trzy tomy (i za każdy trzeba było zapłacić, rzecz oczywista), to marudzono na takie praktyki, z kolei teraz, gdy wypuścił w jednym "kawałku", to też źle, bo za drogo... Każdy, kto nie ma klapek na oczach i potrafi liczyć, dobrze wie, iż właśnie na takich jednotomowych wydaniach klient/kupujący/czytelnik zyskuje najwięcej. Gdyby "Crypto..." puszczono w trzech tomach wydawanych w kilkumiesięcznych odstępach, to:
Primo - zapłaciłoby się w sumie więcej (bardzo wątpię, czy udałoby się zmieścić poniżej 65 zł za trzy książki...)
Secundo - trzeba by czekać, a tak ma się całość od razu, że nie wspomnę o ładnym wydaniu: twarda oprawa, szyta, dobry papier...
No żesz kuźwa, krew mnie zalewa, kiedy czytam "narzekaczy"... :-P
AdamB - 2010-11-19, 20:13
:
ASX76 napisał/a:
AdamB napisał/a:
Książka formatu 16x23 cm, w twardej oprawie, szyta, dobry papier, 1060 stron, bardzo dobry tytuł. W niektórych księgarniach za około 65 zł. To drogo?
To bardzo atrakcyjna cena.


I bądź tu człowieku mądry... ;) Kiedy wydawca dzielił książkę na trzy tomy (i za każdy trzeba było zapłacić, rzecz oczywista), to marudzono na takie praktyki, z kolei teraz, gdy wypuścił w jednym "kawałku", to też źle, bo za drogo... Każdy, kto nie ma klapek na oczach i potrafi liczyć, dobrze wie, iż właśnie na takich jednotomowych wydaniach klient/kupujący/czytelnik zyskuje najwięcej. Gdyby "Crypto..." puszczono w trzech tomach wydawanych w kilkumiesięcznych odstępach, to:
Primo - zapłaciłoby się w sumie więcej (bardzo wątpię, czy udałoby się zmieścić poniżej 65 zł za trzy książki...)
Secundo - trzeba by czekać, a tak ma się całość od razu, że nie wspomnę o ładnym wydaniu: twarda oprawa, szyta, dobry papier...
No żesz kuźwa, krew mnie zalewa, kiedy czytam "narzekaczy"... :-P



Wszystko jasne tylko po jaką cholerę mnie cytujesz? Przecież wyraźnie stwierdzam, że to dobra cena. Ja już zamówiłem, oczywiście w inbook.pl, za 65zł i darmową przesyłką.
Czekam na więcej takich wydań.
Romulus - 2010-11-19, 20:32
:
Ja kupię, ale, na razie, bez pośpiechu. Mam przecież pierwsze wydanie :) I też je kupiłem drogo. Za prawie 50 zł (49 jeśli się nie mylę). A było to w 2003 r. :) W nowym wydaniu dochodzi szycie, twarda oprawa i (pewnie) obwoluta. Myślę, że to niewielka różnica. Zwłaszcza że - czy się to komuś podoba, czy nie - za jakość trzeba zapłacić. A nowe wydanie to przecież wysoka jakość, nie? I nie tylko chodzi o wydanie, ale i zawartość powieści :)
ASX76 - 2010-11-19, 20:35
:
AdamB -> Zacytowałem pański wpis, aby się pod nim podpisać, gdyż się z nim zgadzam. Czy to taki ciężki grzech? ;)
Wpisu Tan nie mogłem zacytować, bo mnie zirytował brakiem logiki. :-P
Jander - 2010-11-19, 23:00
:
70zł dajemy za tom Eriksona, 89zł za dobre twarde wydanie to niewielka różnica. Chociaż wiadomo, że początkowo może nastąpić szok.
Z mojej strony - nie ma e-booka nie ma zakupu. No i Stephenson nie jest na liście moich autorów must-have.
AdamB - 2010-11-19, 23:57
:
ASX76 napisał/a:
AdamB -> Zacytowałem pański wpis, aby się pod nim podpisać, gdyż się z nim zgadzam. Czy to taki ciężki grzech? ;)
Wpisu Tan nie mogłem zacytować, bo mnie zirytował brakiem logiki. :-P


Wyglądało mi to na polemikę ze mną. Ale jak tak to wszystko OK. :)
Metzli - 2010-12-18, 11:18
:
Recenzja Romka z Cryptonomiconu, miłej lektury :)
Beata - 2011-01-05, 21:43
:
Skończyłam czytać Cryptonomicon. Całość jest świetna, ale najlepsze wydały mi się kawałki, w których pokazany jest inny sposób podejścia niezwyczajnych przecież bohaterów do zwyczajnych spraw: wspomniany już przez Romulusa spacer Lawrence'a po Londynie, nowatorskie i nietypowe wykorzystanie parkingu przy podziału majątku w rodzinie Randy'ego... to są prawdziwe perełki.
Czy wspominałam już, że Neal Stephenson jest autorem, którego każdą nową książkę kupię w ciemno? :mrgreen:
toto - 2011-01-05, 21:49
:
Perełka? Rozwiązywanie zadania przez Lawrence'a ze statkiem płynącym po rzece w dwie strony.

Cryptonomiconu jeszcze nie skończyłem, ale jestem zauroczony.
GilGalad - 2011-01-05, 23:48
:
Romulus napisał/a:

GilGalad - o jednym nie napisałeś: nie rżałeś jak dziki koń ze smiechu podczas lektury?


A i owszem. Różowy smok pierdzący gazem paraliżującym rządzi. I na zdrowie Tixowi :mrgreen:

Cytat:
Czy wspominałam już, że Neal Stephenson jest autorem, którego każdą nową książkę kupię w ciemno?


O tym nie trzeba wspominać :P
adamo0 - 2011-04-21, 14:02
:
Kończę Cryptonomicon. Świetna książka.

Pomimo objętości pozostawiła we mnie niedosyt na dalsze książki tego autora.
Kupiłem Peanatemę, ale słyszałem, że lepiej najpierw przeczytać Cykl Barokowy bo te książki jakoś się ze sobą łączą? To prawda? Niby cykl barokowy to przeszłość, a peanatema daleka przyszłość - taka plotka do mnie doszła, chociaż wydaje mi się mało prawdopodobna.
You Know My Name - 2011-04-21, 20:11
:
Nie, nie łączą się. Peanathemę możesz traktować jak każdego innego stand alone'a. No i polecam Zodiak.
MrSpellu - 2011-04-22, 09:53
:
adamo0 napisał/a:
Kończę Cryptonomicon. Świetna książka.

True, true. IMO momentami lepsza niż Cykl barokowy.
Romulus - 2011-04-22, 10:11
:
Tylko momentami? "Cryptonomicon" jest cały lepszy od "Cyklu Barokowego". To "Cykl Barokowy" momentami bywa na zbliżonym poziomie :)
adamo0 - 2011-04-22, 10:29
:
Nie zniechęcajcie mnie do lektury Cyklu ;)
Romulus - 2011-04-22, 11:32
:
Zniechęcać cię to nie powinno, bo "Cykl..." jest znakomitą lekturą i przednią rozrywką. Stephenson konkuruje po prostu sam ze sobą :)
Kennedy - 2011-04-22, 12:49
:
Musze się w końcu za Cykl barokowy zabrać. Za słabo znam Stephensona, a to co czytałem było jak na razie albo świetne (Diamentowy wiek) allbo genialne (Cryptonomicon). Ten ostatni to w ogóle majstersztyk, a język jakim jest napisany.... o jezu. "Smutny krajobraz pustych pudełek po pizzy".
MarcinusRomanus - 2011-04-22, 12:59
:
No u mnie czeka owy "Cryptonicon" na półeczce. A po " Peanatema" warto sięgnąć i tracić przy tym czas? ;P
MrSpellu - 2011-04-22, 13:18
:
Cryptonomicon, nie uwłaczając Peanatemie, jest zdecydowanie lepszy.
You Know My Name - 2011-04-22, 14:12
:
Ale to nadal poziom nieosiągalny dla wielu pisarzy, tak jak napisał Romulus.
Tixon - 2011-06-20, 14:40
:
MrSpellu napisał/a:
Cryptonomicon, nie uwłaczając Peanatemie, jest zdecydowanie lepszy.

U mnie jednak odwrotnie.
Urshana - 2011-07-20, 18:44
:
Jakiś czas temu skończyłam "Peanatemę", ale ponieważ mam ostatnio poważne poślizgi w spisywaniu własnych wrażeń więc kilka słów na jej temat na moim blogu dopiero teraz.
Romulus - 2011-07-29, 07:25
:
Neal Stephenson zapowiada swoją nową powieść:
http://www.youtube.com/wa...58-4246D22B65E0
Jak zwykle - nie mogę się doczekać. Interesujący projekt okładki pokazujący tytuł. Niby "Reamde", a jednak "Read me". Cieszy mnie także, że autor odejdzie trochę od fantastyki. W "Cryptonomiconie" i "Zodiacu" pokazał, że daje radę i na innych polach, niż fantastyka.
Tixon - 2011-08-10, 22:19
:
Ł napisał/a:
Neal Stepheson w Cryptonomiconie zdaje się mówi w pewnym momencie o post-tolkienowskim drzewie geneaologicznym właśnie w kontekście ras, w których główny bohater znajduje porównania do rzeczywistości, (np. on ścisłowiec jest krasnoludem etc.).

Wiem, ale przestań się w końcu tym jarać. Wkurza mnie to ;)
Romulus - 2011-08-10, 22:21
:
Tixon napisał/a:
Ł napisał/a:
Neal Stepheson w Cryptonomiconie zdaje się mówi w pewnym momencie o post-tolkienowskim drzewie geneaologicznym właśnie w kontekście ras, w których główny bohater znajduje porównania do rzeczywistości, (np. on ścisłowiec jest krasnoludem etc.).

Wiem, ale przestań się w końcu tym jarać. Wkurza mnie to ;)

I czyż nie jest cudowna ironia, w której takie zjeby jak G.E.B. Kivistik stają się "hobbitami" :) ? A może to nie ironia. Bo może tak wyglądały hobbity z punktu widzenia konserwatywnych krasnoludów? Ciekawe....
Ł - 2011-08-10, 22:53
:
Ogłaszam że będę się jarać Cryptonomiconem przez jeszcze długi czas. Ręczna rekonfiguracja nad treścią tej książki to coś naturalnego.
Romulus - 2011-08-11, 08:27
:
O tak :P
MadMill - 2011-08-11, 17:23
:
Załóż śliniak, niekoniecznie na szyję :P
Stary Ork - 2011-08-12, 18:46
:
Ł napisał/a:
Ogłaszam że będę się jarać Cryptonomiconem przez jeszcze długi czas. Ręczna rekonfiguracja nad treścią tej książki to coś naturalnego.


To dlatego, że jesteś brodatym białym technokratą --_- .

A w ogóle to furda ręczna rekonfiguracja, w trakcie lektury można sobie obesrać łydki ze szczęścia, ot co //orc . Waaaaaaaaaaaaaaaaaaaaagh.
Ł - 2011-08-12, 20:22
:
Swoją drogą moja niedawna obszerna recenzja Cryptnomiconu: http://www.kawerna.pl/akt...ptonomicon.html

ps. Tixon może przeniesimy wątek do tematu Stephensona?
adamo0 - 2011-08-12, 21:13
:
Świetna recenzja Ł. Całkowicie się z nią zgadzam.
Co do samego Cryptnomiconu to jest się czym zachwycać, jednak to chyba Peanatema jest "większym" dziełem Stephensona. Czytając Peanatemę dostrzegłem geniusz autora, ale znowu zabrakło mi tego humoru z Crypto. Nie można mieć książki idealnej ;) Może Reamde (Readme?) nie zawiedzie w tej kwestii :-)
GilGalad - 2011-09-19, 21:42
:
http://www.forbes.com/sit...de-video-games/ Jeszcze ciepły wywiad :)
Ł - 2011-09-19, 22:17
:
GG, dzięki za link, wystarczyło parę linijek o Reamde i już się jaram. Szczególnie wątek walijskiego dżihadysty grającego w MMORPGI zapowiada się srrrogo znając możliwości NS. :mrgreen:

Romulus napisał/a:
Jak zwykle - nie mogę się doczekać. Interesujący projekt okładki pokazujący tytuł. Niby "Reamde", a jednak "Read me". Cieszy mnie także, że autor odejdzie trochę od fantastyki. W "Cryptonomiconie" i "Zodiacu" pokazał, że daje radę i na innych polach, niż fantastyka.

Fantastyka jest dziwką Stephesona, a nie Stepheson dziwką fantastyki. Używa jej kiedy chce, a ona robi to co on jej karze. Tym niemniej zarówno w "Cryptonomicon"ie i "Zodiaciu" występuje ten fantastycznonaukowy sposób myślenia autora, nawet jeśli nie ma gadżetów (chociaż akurat w Crypto pojawia się parę gadżetów fantastycznych np wunderwaffe U-Boot). No i sama fantastyka występuje też w postaci - NS pisze nie tylko fantastykę ale i o fantastyce. Więc tak czy siak, nie czyniłbym takiego rozróżnienia szczególnie istotnym.
MadMill - 2011-09-19, 22:59
:
Ł napisał/a:
Szczególnie wątek walijskiego dżihadysty grającego w MMORPGI zapowiada się srrrogo znając możliwości NS. :mrgreen:

Ja nie chcę nic insynuować... czy on na pewno kończył fizykę a nie chemię?
GilGalad - 2011-09-19, 23:01
:
Też się jaram niemiłosiernie, aż szlag mnie trafia, iż "tyle" trzeba jeszcze czekać :-) Mam nadzieję, że jak w każdej swojej pozycji NS zmiażdży czytelnika.

Znając życie, pewnie się nie wyrobie z Cyklem Barokowym przed Reamde (znów przełożyłem przeczytanie go, aż do czasu nowego wydania od MAGa, w twardej oprawie w I kwartale 2012). :-> Już nawet nie pamiętam ile to przekładam...
MadMill - 2011-09-19, 23:26
:
GG napisał/a:
Znając życie, pewnie się nie wyrobie z Cyklem Barokowym przed Reamde (znów przełożyłem przeczytanie go, aż do czasu nowego wydania od MAGa, w twardej oprawie w I kwartale 2012). :-> Już nawet nie pamiętam ile to przekładam...

Może przeczytać Reamde od razu, potem powtórzyć wszystkie dzieła od nowa, a następnie po raz kolejny i jeszcze raz... NS to autor, którego książki można czytać na okrągło. Ma i pomysły i wykonanie, a podaje to tak znakomicie, że przy powtórnej lekturze wrażenie jest co najmniej tak świetne jak przy pierwszym czytaniu.
MrSpellu - 2011-09-20, 08:43
:
Ł napisał/a:
GG, dzięki za link, wystarczyło parę linijek o Reamde i już się jaram. Szczególnie wątek walijskiego dżihadysty grającego w MMORPGI zapowiada się srrrogo znając możliwości NS.

//slina

MadMill napisał/a:
a i pomysły i wykonanie, a podaje to tak znakomicie, że przy powtórnej lekturze wrażenie jest co najmniej tak świetne jak przy pierwszym czytaniu.

Na moich zajęciach z cyberkultury Stephenson jest lekturą obowiązkową :mrgreen:
Romulus - 2011-09-20, 09:10
:
MrSpellu napisał/a:
Ł napisał/a:
GG, dzięki za link, wystarczyło parę linijek o Reamde i już się jaram. Szczególnie wątek walijskiego dżihadysty grającego w MMORPGI zapowiada się srrrogo znając możliwości NS.

//slina

//slina

Po "Cryptonomiconie" dostałem szmergla na punkcie szyfrowania poczty i bezpieczeństwa informatycznego. Do tego stopnia, że zaraziłem tym kolegę, ale na krótko. Teraz nie mam z kim wymieniać szyfrowanych mejli dotyczących spotkania przy piwie lub winku.

Po "Reamde" mogę dostać fioła na punkcie MMORPG-ów i trwałego uszkodzenia mózgu z ekstazy.
MrSpellu - 2011-09-20, 09:41
:
Romulus napisał/a:
Po "Reamde" mogę dostać fioła na punkcie MMORPG-ów

E... lepiej nie. Wierz mi, wciąga jak bagno.
Ł - 2011-09-20, 11:25
:
Ja po przeczytaniu Zodiaku, podjąłem próby uzyskania N2O...
GilGalad - 2011-09-20, 21:14
:
MadMill napisał/a:
NS to autor, którego książki można czytać na okrągło. Ma i pomysły i wykonanie, a podaje to tak znakomicie, że przy powtórnej lekturze wrażenie jest co najmniej tak świetne jak przy pierwszym czytaniu.


Zasugerowałem gdzieś coś przeciwnego?

MadMill napisał/a:
Może przeczytać Reamde od razu, potem powtórzyć wszystkie dzieła od nowa, a następnie po raz kolejny i jeszcze raz...


Zazwyczaj nie czytam czegoś kilkukrotnie, przynajmniej nie dopóki nie minie trochę czasu albo pamięć nie zawodzi. Jest dużo innych lektur, które warto poznać.

CB przesuwam cały czas, z różnych ważniejszych lub głupich powodów...
MadMill - 2011-09-20, 21:33
:
MrSpellu napisał/a:
Na moich zajęciach z cyberkultury Stephenson jest lekturą obowiązkową :mrgreen:

Umieściłeś książkę spisie lektur szkolnych? o.O
A poważnie, którą bierzesz na warsztat na zajęciach? Zamieć czy DW?
Tixon - 2011-09-20, 22:00
:
Zamieć. ;)
MrSpellu - 2011-09-21, 08:17
:
aye.
coxrox - 2011-09-22, 10:07
:
..
toto - 2011-09-22, 10:14
:
Jezujezujezu. Przeczytaj książkę, wtedy się wypowiadaj.
Jander - 2011-09-22, 10:15
:
AFAIK (Crypto nie czytałem) Polacy byli w sojuszu zwanym Aliantami.
Ł - 2011-09-22, 10:21
:

toto - 2011-09-22, 10:26
:
Brakuje opornika i matki boskiej w klapie. --_-
coxrox - 2011-09-22, 10:30
:
..
Tixon - 2011-09-22, 10:31
:
W Crypto rola Polaków jest nieistotna, to fikcja literacka ;)
toto - 2011-09-22, 10:32
:
Trzeba było insynuować?
Ł - 2011-09-22, 10:32
:
Tak, trzeba było napadać bo:

Cryptonomicon napisał/a:
- W tym tutaj - Chattan wskazuje na mały domek nieopodal, a własciwie nedzna
ceglana stodołe - mieszcza sie Bomby Turinga. Pisze sie "Bombe", z "e" na koncu. To
maszyny liczace, wynalazł je pana przyjaciel, Profesor.
- Czy to naprawde Uniwersalne Maszyny Turinga? - wyrywa sie Waterhouse. Jest pod
wpływem zdumiewajacej wizji, e Bletchley Part moe byc w istocie tym tajemnym
królestwem, gdzie Alan znalazł srodki na realizacje swego marzenia. Królestwa nie
rzadzonego przez ludzi, ale informacje, gdzie skromne budyneczki zrobione z plusów
mieszcza Uniwersalne Maszyny, które mona skonfigurowac do wykonywania kadej
policzalnej operacji.
- Nie - odpowiada Chattan z delikatnym, smutnym usmiechem. Waterhouse robi długi
wydech.
- Ach.
- Moe za rok albo dwa.
- Byc moe.
- Bomby zostały wykonane przez Turinga, Welchmana i innych na podstawie projektu
wymyslonego przez polskich kryptoanalityków.
Składaja sie z wirujacych bebnów, które
bardzo szybko testuja wiele moliwych kluczy do Enigmy

coxrox - 2011-09-22, 10:37
:
..
toto - 2011-09-22, 10:46
:
Risercz ziemkiewiczowski czy kłamstwo? Oto jest pytanie.

Gdybyś takie pytanie zadała w każdym innym wątku nie byłoby problemu, ale Neal Stephenson to lokalny Bóg.
Ł napisał/a:
Ogłaszam że będę się jarać Cryptonomiconem przez jeszcze długi czas. Ręczna rekonfiguracja nad treścią tej książki to coś naturalnego.

Ł - 2011-09-22, 10:51
:
coxrox, Twoje pytanie było pytaniem, tak jak stwierdzenie Busha było stwierdzeniem ( http://pl.wikipedia.org/wiki/You_forgot_Poland ).
coxrox - 2011-09-22, 10:54
:
..
Ł - 2011-09-22, 11:16
:
Coxrox, a teraz marsz czytać Crytpo, jak skończysz to możesz napisać następnego posta. Na tym forum kwestionowanie wartości pewnych książek, nawet poprzez pytania, jest możliwe tylko jak ma się za sobą co najmniej taki z nią trening: http://www.youtube.com/watch?v=Abh63B4Pzo0 . A wtedy i tak napadniemy Cię i zniszczymy, ale przynajmniej będziesz miała świadomość że się starałaś (no i po przeczytaniu będziesz mieć tak: http://www.youtube.com/wa...feature=related )

Tixon napisał/a:
W Crypto rola Polaków jest nieistotna, to fikcja literacka ;)

Poza tym wszyscy my, małe zawistne narodki, jesteśmy Qwghlmianami (chociaż Litwini są bardziej).
adamo0 - 2011-09-22, 12:04
:
Kto śmiał źle mówić o Cryptonomiconie!? :evil: To niewybaczalne.
Ł - 2011-09-22, 12:21
:
Słyszałem że Nergal wywołał oburzenie, niszcząc na koncercie jakąś ważną książkę po czym ciskał kawałki w publiczność i krzyczał "żryjcie to gówno". Czyżby chodziło o Cryptonomicon. //mysli
You Know My Name - 2011-09-22, 12:30
:
To mogła być jednak Peanatema
Sammael - 2011-09-22, 14:49
:
Ale podrzeć takie wielkie bydle to też nie takie proste, musiał mieć chłop parę w łapach. Pewnie od SATANA :mrgreen:
Tomasz - 2011-09-22, 22:12
:
toto napisał/a:
Gdybyś takie pytanie zadała w każdym innym wątku nie byłoby problemu, ale Neal Stephenson to lokalny Bóg.


Czytam właśnie "Cryptonomicon" i jako że mam bardzo mało czasu i brnę powoli łapanymi chwilami wolnego, to już się deklaruję jako wyznawca :)
Stary Ork - 2011-09-22, 22:24
:
A ja jako heterodoks na pograniczu herezji twierdze, ze Nergal darl "Zamiec" --_- Kto wyskoczy na gole dogmaty, co?
Tixon - 2011-09-22, 22:26
:
ISA, rozumiem go. Sam przez pierwsze parę stron chciałem to zrobić. Dostarczycielator, sic...
Stary Ork - 2011-09-22, 22:31
:
Masz to lipne tlumaczenie bez ruskiego slangu? Bo w moim byl dowozicielator, DU i ruski slang. A ruski slang jest fpyte, zwlaszcza ze to patent tlumacza.
toto - 2011-09-22, 22:32
:
Daewoo --_-

e2:
W oryginale była zabawa imieniem kurierki? U nas D.U./Daewoo. W angielskim co? Y.T./E.T.?

e:
Rusycyzmy są genialne w Nakręcanej pomarańczy.
Romulus - 2011-09-23, 07:14
:
Stary Ork napisał/a:
Bo w moim byl dowozicielator, DU i ruski slang. A ruski slang jest fpyte, zwlaszcza ze to patent tlumacza.

Oł jes. W ogóle "azjatyckie" odjazdy są w tej powieści powalające. Tarzałem się ze śmiechu przy Tadżykach.
Ł - 2011-09-23, 21:56
:
Czy "Zamieć" to debestof Stephensona? No ja bym polemizował. Z jednej strony chyba największy wśród powieści Neala impakt gatunkowy, unikalna stylistyka, ładunek humoru i dystansu który można by rozdzielić szczodrze wśród publicystów "Uważam Rze" i jeszcze by zostało. Z drugiej strony kompozycyjna patatajowatość, wlekące się sceny akcji i jedno z najbardziej nijakich zakończeń. Kompozycję Stephenson doszlifował perfekcyjnie czego przykładem jest Peanatema, w opisach akcji sam się ograniczył. Zamieć jest jest genialną konwencją literacką i absolutnym musem czytelniczym, ale powieścią jako powieścią - średnią.


W sumie to przychylałbym się do tego że Nergal podarł Peanatemę i stąd ten szum.
MrSpellu - 2011-09-26, 08:19
:
Ł napisał/a:
Czy "Zamieć" to debestof Stephensona? No ja bym polemizował.

Też bym polemizował, ale za to książka w pewnych aspektach świetnie obrazuje "intuicję technologiczną" autora. Weźmy metawers i zestawmy go z Second Life lub częściowo z jakimkolwiek MMO :) Niedawno przeczytałem też Diamentowy Wiek i bardzo mi podeszła przemycona na kartach powieści wykładnia determinizmu technologicznego. Ze Stephensona brakuje mi tylko lektury Zodiaku.

toto napisał/a:
Rusycyzmy są genialne w Nakręcanej pomarańczy.

A nie w Mechanicznej?

A Nergal podarł książkę telefoniczną, na pół --_-
adamo0 - 2011-09-26, 08:59
:
MrSpellu napisał/a:
Ze Stephensona brakuje mi tylko lektury Zodiaku.


Na Allegro w bardzo przystępnych cenach. Sam ostatnio kupiłem (oczywiście są to książki używane) ;)
toto - 2011-10-25, 20:13
:
MrSpellu napisał/a:
A nie w Mechanicznej?
--_-

Robert Stiller napisał/a:
Sam tytuł A Clockwork Orange, chociaż kilka razy wspomniany w tekście, wymaga dodatkowych objaśnień.

Również i dlatego, że z wydań skróconych wypada wraz z ostatnim rozdziałem najdobitniejsza z autorskich wykładni tytułu. Wystarczy wiedzieć, że tłumaczy się to Nakręcana pomarańcza. U nas jakiś ignorant wymyślił "mechaniczną" i w kilku publikacjach tak na razie zostało. Pogodziłem się z tym najpierw z przyczyn głównie handlowych; później dla lepszego rozróżnienia dwóch wersji przekładu*; ale w przyszłości każę w obu wersjach stosować tytuł poprawny. Bo nie zachodzi tu nawet przypadek w rodzaju tego, co sprawił, że dla powieści Conrada The Shadow-Line trzeba zachować tytuł Smuga cienia, błędnie przełożony, lecz efektownie brzmiący i po polsku już idiomatyczny.


*chodzi o Nakręcana pomarańcza (wersja A) oraz Nakręcana pomarańcza (wersja R); wersja A jest angielsko-polska a wersja R jest rosyjsko-polska (lepsza)
MrSpellu - 2011-10-26, 08:21
:
Wybacz, jako prosty człowiek stosuję tylko podstawowe tłumaczenie.
GilGalad - 2011-11-23, 20:09
:
Dla tych co jeszcze nie odsłuchali, wywiad (po angielsku):

http://fast-forward.tv/bl...terview-ff-250/
GilGalad - 2012-02-07, 19:01
:
Może kogoś zainteresuje:
http://www.youtube.com/wa...d&v=TE0n_5qPmRM
Greybrother - 2012-03-22, 00:49
:
Witajcie
To mój debiut na forum, więc wybaczenia proszę, jeśli coś głupio... Stephensona poznałem w ub. roku i pochłonąłem wszystko. Peanatema ma niebywały klimat. Cryptonomicon to bajka po prostu a Cykl Barokowy powala. Czy on pisze coś nowego, będzie to tłumaczone ? Mam wrażenie, że mało kto o nim wie a przecież to literatura najwyższej próby
ASX76 - 2012-03-22, 01:16
:
Witam

Zdaje się, że w tym roku "Reamde" ukaże się w Polsce.

Stephenson jest jednym z ulubionych pisarzy Pana AM z MAG-a, więc spokojna głowa, ten autor nie zginie (w sensie wydawniczym). ;)
Shadowmage - 2012-03-22, 10:47
:
Greybrother napisał/a:
Witajcie
To mój debiut na forum, więc wybaczenia proszę, jeśli coś głupio... Stephensona poznałem w ub. roku i pochłonąłem wszystko. Peanatema ma niebywały klimat. Cryptonomicon to bajka po prostu a Cykl Barokowy powala. Czy on pisze coś nowego, będzie to tłumaczone ? Mam wrażenie, że mało kto o nim wie a przecież to literatura najwyższej próby
Diamentowy wiek, Zamieć i Zodiac oczywiście też znasz?
Greybrother - 2012-03-22, 21:47
:
Nie znam Zodiaku, ale wiem gdzie szukać :-)
mad5killz - 2012-05-03, 15:14
:
Czy Diamentowy wiek ma ukazać się w Uczcie Wyobraźni, jeśli tak, czy przybliżony czas wydania (data) jest znany? (:
MadMill - 2012-05-03, 20:01
:
Z moich wyliczeń ostatnie informacje mówiły, że przyszły rok.
Romulus - 2012-05-21, 10:24
:
Słuchałem wczoraj na Trójce program pt. "Trójkowo Filmowo". Gościem była m. in. polska reżyserka Agnieszka Wójtowicz - Vosloo, której kariera w USA nabiera rumieńców. Wspomniała, że w najbliższym czasie (bez podawania dat) zaczyna pracę przy adaptacji filmowej "Zamieci". Wie ktoś może coś więcej na temat tego filmu? W sieci nie za wiele znalazłem. Ale już się cieszę, że plany powoli stają się rzeczywistością, skoro pani została "zakontraktowana".
adamo0 - 2012-05-21, 13:07
:
Bardzo ciekawe info. Miejmy nadzieję, że film powstanie.
Chociaż podpisanie kontraktu wcale nie musi oznaczać rozpoczęcia nad nim prac (vide film na podstawie gry Bioshock - wszystko rozbiło się w końcu o budżet).
Romulus - 2012-05-21, 15:26
:
Z rozmowy wynikało, że to duży projekt wielkiego studia, więc może nie będzie z tym problemu. Zastanawiam się, jaka to będzie adaptacja. To jest, ile z "Zamieci" pozostanie w filmie.
adamo0 - 2012-07-27, 13:01
:
Do księgarń rodacy! Reamde rzucili! (przypominam jakby ktoś zapomniał) ;)
ASX76 - 2012-07-27, 13:07
:
adamo0 napisał/a:
Do księgarń rodacy! Reamde rzucili! (przypominam jakby ktoś zapomniał) ;)


Nie pali się w gaciach. ;)
Pierwej poczekam na Wasze meldunki z wrażeń (po)lekturowych. :-P
adamo0 - 2012-07-31, 23:08
:
Zaciekawiło mnie to: http://www.harpercollins....TB_Some+Remarks

;)
Beata - 2012-08-05, 21:34
:
Jestem za połową "Reamde" i cóż... Dukajowi nie sposób odmówić racji. Może moja ocena nie będzie aż tak ostra, bo "Reamde" jest (jak do tej pory, oczywiście) bardzo sprawnie napisana. Przede wszystkim, po świetnym początku (wliczam tu znakomitą scenę z Apostrokalipsą i kapitalne opisy sposobów pracy dwóch pisarzy tworzących fabułę gry), okazało się, że czytam powieść sensacyjną, której punktem wyjścia jest historia jakby żywcem wzięta z życiorysu Maxa Butlera (na szczęście przeczytałam wcześniej "Hakera", więc przynajmniej wiedziałam, o co chodzi z okupem za odszyfrowanie plików). Owszem, nie brakuje w "Reamde" smaczków i poczucia humoru, ale żadną miarą nie jest to rzecz pokroju "Cryptonomiconu" czy "Peanatemy". Jak dotąd, bo zakończenie może zmienić powyższe.
Romulus - 2012-08-05, 21:39
:
"Reamde" +220 czyli wgryzłem się :) I podoba mi się. Z fantastyką nie ma nic wspólnego, ale to już wiadomo chyba wszystkim. Choć może umownie łącznikiem z fantastyką jest sama gra, jej rozwoj, budowa, mechanika, "kuchnia" i "afera" związana z jednym z (jak na razie) dwóch wątków.

Powieść czyta się znakomicie, bo Stephenson jest dokładny w budowie tła. Więc jest uczta. Najbliżej w porównaniach jest jej do "Cryptonomiconu", ale bez II wojny światowej. Jeśli się sprężę to mam duże szanse w tym tempie skończyć lekturę do piątku. Pozwala na to nie tylko nadmiar wolnego czasu, ale i styl powieści. "Wchodzi się" w nią, jak w masło. I żal się odrywać.

EDIT: wydaje mi się, że nie będę rozczarowany (?) jak Beata. Bo przygotowałem się na to, żeby nie liczyć na powtórkę z "Cryptonomiconu", a już tym bardziej z "Peanatemy". Szczególnie z tej drugiej :)
Beata - 2012-08-05, 21:58
:
Rozczarowana nie będę (jak sądzę), jednak jakiś tam niedosyt może mi się ulęgnąć (albo nie, zależy od zakończenia). Wydaje mi się, że Dukaj ma rację w jednym: to nie jest powieść "totalna", jak poprzednie książki Stephensona. Ale czy każda książka musi być taka?
AM - 2012-08-05, 22:18
:
Beata napisał/a:
Rozczarowana nie będę (jak sądzę), jednak jakiś tam niedosyt może mi się ulęgnąć (albo nie, zależy od zakończenia). Wydaje mi się, że Dukaj ma rację w jednym: to nie jest powieść "totalna", jak poprzednie książki Stephensona. Ale czy każda książka musi być taka?


Legenda o powieściach "totalnych" jest piękna, życie, jednak, to nie bajka i... wygląda na to, że każdy musi mieć swojego Wrońca :P .
Młodzik - 2012-08-05, 22:36
:
"Diamentowy wiek" zmęczył mnie niemożebnie, że na widok Stephensona robiło mi się niedobrze. Ale widzę tu zachwyty, zachwyty i jeszcze więcej zachwytów, a ostatnio tęskno mi do lepszego SF... Chyba sprawię sobie we wrześniu "Anathem", głównie przez to powiązanie z "Imieniem róży" (choć to pewnie tylko chwyt reklamowy :P ).
Romulus - 2012-08-05, 22:41
:
Bosz, i to jaki :)
Najpierw przeczytaj "Zamieć", potem "Cryptonomicon", potem "Cykl barokowy". Ale w sumie, po co ta chronologiczność...

Z drugiej strony, czytając "Reamde" trudno uwierzyć, że wcześniej był "Diamentowy wiek" i "Zamieć" :)
Tixon - 2012-08-05, 22:46
:
Młodzik napisał/a:
"Diamentowy wiek" zmęczył mnie niemożebnie, że na widok Stephensona robiło mi się niedobrze.

Od tego zaczynałem i było świetne. Chociaż ISA odpowiadała za tłumaczenie. Zamieć również jest na wysokim poziomie. Natomiast zastanawiam się co lepsze - Peanatema czy Crypto. Obie miażdżą.
AM - 2012-08-05, 23:06
:
Tixon napisał/a:
Młodzik napisał/a:
"Diamentowy wiek" zmęczył mnie niemożebnie, że na widok Stephensona robiło mi się niedobrze.

Od tego zaczynałem i było świetne. Chociaż ISA odpowiadała za tłumaczenie. Zamieć również jest na wysokim poziomie. Natomiast zastanawiam się co lepsze - Peanatema czy Crypto. Obie miażdżą.


Isa wykorzystała przekłady Zyska.
mad5killz - 2012-08-05, 23:13
:
Przekład Diamentowego wieku do UW czyj będzie?
AM - 2012-08-05, 23:35
:
mad5killz napisał/a:
Przekład Diamentowego wieku do UW czyj będzie?


Nowy. Mam wiele opcji.
Shadowmage - 2012-08-06, 08:15
:
Młodzik napisał/a:
"Diamentowy wiek" zmęczył mnie niemożebnie, że na widok Stephensona robiło mi się niedobrze. Ale widzę tu zachwyty, zachwyty i jeszcze więcej zachwytów, a ostatnio tęskno mi do lepszego SF... Chyba sprawię sobie we wrześniu "Anathem", głównie przez to powiązanie z "Imieniem róży" (choć to pewnie tylko chwyt reklamowy :P ).
Jak zatwardziały fan fantasy nie wiem czy powinieneś :D Patrząc na rozbieżność naszych opinii nie sądzę by którykolwiek Stephenson Cię zainteresuje... chociaż chciałbym się mylić :)
Młodzik - 2012-08-06, 09:45
:
E, przesadzasz. Wolę fantasy, ale do sf nie podchodzę jak pies do jeża od dobrych pięciu lat. Że jeden Stephenson nie przypadł mi do gustu, to nie znaczy, że tak będzie z pozostałymi.
Shadowmage - 2012-08-06, 10:02
:
Może, ale jednak większość jego książek pod niektórymi względami jest podobna.
Tixon - 2012-08-06, 10:03
:
E, Shadow, zatwardziały fan fantasy spokojnie może czytać Stephensona ;)
Shadowmage - 2012-08-06, 10:07
:
Ja nie mówię, że nie może - ja mówię, że na bazie doświadczeń nie wydaje mi się, by w tym konkretnym przypadku odniosło to pożądany przez czytelnika efekt :)
A już na marginesie dyskusji - pewnie, czytać można. Tylko czy się zrozumie? :P
Młodzik - 2012-08-06, 10:08
:
Shadowmage napisał/a:
Może, ale jednak większość jego książek pod niektórymi względami jest podobna.

A tam. Zrobię ci na złość i polubię Stephensona :P .
Jeśli tylko pozostałe jego powieści nie dążą nie wiadomo dokąd w tak przedziwny sposób jak "Diamentowy Wiek" to będzie dobrze.
Tixon - 2012-08-06, 10:13
:
Shadowmage napisał/a:
Tylko czy się zrozumie?

No weź, to tylko matematyka, informatyka i filozofia. :-P
Młodzik - 2012-08-06, 10:20
:
Gorzej niż u Dukaja być nie może, a z Dukajem mi po drodze.
AM - 2012-08-08, 01:02
:
:)
http://www.tor.com/storie...neal-stephenson
Romulus - 2012-08-08, 09:44
:
Tak sobie myślę (po przeczytaniu 50 procent powieści), że mógłby by to być bestseller w Polsce. Nie ma fantastyki, jest szybka, wciągająca akcja, z doskonale zbudowanym pierwszym i drugim planem, intryga, która i tak już do pewnego stopnia zajmująca nagle nabiera dodatkowych rumieńców. Żyć nie umierać. Minus największy - dla przeciętnego przeżuwacza strawy książkowej - grubość powieści. To nie Harlan Coben, do przeżucia między jedną spaloną w śmierdzącym tłuszczu bałtycką rybą a drugą :) Nie wiem, jakie są teraz bestsellery literatury sensacyjnej, ale Stephenson je nakrywa czapką na każdym poziomie.
AM - 2012-08-08, 09:55
:
Romulus napisał/a:
Nie wiem, jakie są teraz bestsellery literatury sensacyjnej, ale Stephenson je nakrywa czapką na każdym poziomie.


I to jest problem. W dzisiejszych czasach powinien być dużo prostszy i bardziej przystępny od Cobena. Najlepiej, żeby był fanfikiem jakiejś miłośnika lub miłośniczki książek sensacyjnych :) , z infantylnym dodatkiem BDSM.
Romulus - 2012-08-08, 10:14
:
To fakt, sądząc po sukcesie "50 twarzy Greya" :) To może i Ludlum i Clancy byliby dziś zbyt trudni? Cholera, parszywieje wszystko.
Romulus - 2012-08-09, 10:05
:
Przeczytałem "Reamde". Nadal uważam, że Stephenson sprawdził się w tym biznesie :) tj. gatunku. Zakasował większość dostępnej na rynku literatury sensacyjnej. Może mógłbym zaryzykować tezę, że przyszedł i pozamiatał na podwórku, po prostu. Innymi słowy: czytanie powieści sensacyjnych, thrillerów szpiegowskich czy jak się tam to zwie, nie będzie już takie samo, jak wcześniej.

Aby nie utonąć w pochwałach zarzucę tylko zakończeniu zbytnią rozwlekłość. Ale kiedy rozpisuje się je na tyle osób i tak, aby każda miała w nim swój udział, to nie mogło się skończyć inaczej. Choć nie pogniewałbym się, gdyby doprowadzili sprawę do końca szybciej. Bo przypominało to najbardziej irytujące momenty w Końcowych Rozwałkach w filmach. No trwa to i trwa... :) Ale, odnośnie zakończenia, autor pozamykał wszystkie wątki w sposób nie budzący wątpliwosci :) Co nie było dotychczas jego mocną stroną. No i znowu przyczepię się nieco: czy, aby nie za słodko było w finale?

Może być także zarzutem fakt, że świat gry, który opisywał autor, nie do końca został wykorzystany w powieści. Chyba tkwił w tym niezły potencjał. Z drugiej strony, w odpowiednich momentach pełnił on znaczącą rolę.

Lektura powieści była przyjemnością. Styl i język Stephensona dał o sobie znać i momentami bardziej mnie cieszyło to, co autor robił "w tle", niż na głównym planie.

Rozumiem nieco zarzuty Dukaja. Ale, z drugiej strony, Stephenson wcale nie próbował w żaden sposób wyjść poza konwencję. Bawił się w piaskownicy i nie próbował jej poszerzać ani zbytnio kombinować. Z tego punktu widzenia może i "Reamde" jest "słabsze" od poprzednich powieści. Mnie to nie przeszkadzało.

Czekam na informację o sprzedaży praw do książki jakiejś wytwórni. Najlepiej na mini-serial :) z racji objętości. Po zapowiedzi realizacji "Zamieci", tym bardziej "Reamde" wręcz wydaje się wymarzoną podstawą pod dynamiczny film akcji.
AM - 2012-08-09, 10:18
:
Romulus napisał/a:

Rozumiem nieco zarzuty Dukaja. Ale, z drugiej strony, Stephenson wcale nie próbował w żaden sposób wyjść poza konwencję. Bawił się w piaskownicy i nie próbował jej poszerzać ani zbytnio kombinować. Z tego punktu widzenia może i "Reamde" jest "słabsze" od poprzednich powieści. Mnie to nie przeszkadzało.


Jak ci płacą największą zaliczkę w twojej karierze, to nie jest wskazane, żebyś poszerzał piaskownicę :) .
Cintryjka - 2012-08-11, 10:35
:
Wczoraj kurier przyniósł Reamde i wygląda świetnie. Już nie mogę się doczekać, choć niestety będzie musiało troszkę poczekać na lekturę. Normalnie wcześniejsza Gwiazdka:) Może rodziców nawrócę, bo Crypto nie dali rady.
Romulus - 2012-08-18, 13:09
:
http://katedra.nast.pl/ar...on-Neal-Reamde/
Fidel-F2 - 2012-08-18, 17:21
:
W sumie zniechęciło
Walder Frey - 2012-08-19, 21:15
:
Romulus napisał/a:
http://katedra.nast.pl/artykul/6200/Stephenson-Neal-Reamde/

Zachęciło jeszcze bardziej.
To będzie mój pierwszy Stephenson :)
Plejbek - 2012-08-26, 22:52
:
Ja też przeczytałem właśnie Reamde.

AM napisał/a:
Romulus napisał/a:

Rozumiem nieco zarzuty Dukaja. Ale, z drugiej strony, Stephenson wcale nie próbował w żaden sposób wyjść poza konwencję. Bawił się w piaskownicy i nie próbował jej poszerzać ani zbytnio kombinować. Z tego punktu widzenia może i "Reamde" jest "słabsze" od poprzednich powieści. Mnie to nie przeszkadzało.


Jak ci płacą największą zaliczkę w twojej karierze, to nie jest wskazane, żebyś poszerzał piaskownicę :) .


Może właśnie dlatego nie jest to rzecz na miarę takiej Peanatemy chociażby. Nie wydaje mi się jednak, żeby Stephenson z rozmysłem poszedł tylko taktyką odcinania kupona - podczas czytania książki czuć, że wykonany został rzetelny i wprost gigantyczny research. Po przeczytaniu tej książki każdy, kto nie miał do czynienia ze Stephensonem od razu stwierdzi, jakiego rodzaju geekiem jest ten facet i jak bardzo zaangażowany jest w swoje hobby.
Fakt, książka łatwiejsza w odbiorze niż poprzednie, nie tak "problematyczna" i na pewno przeznaczona dla szerszego grona odbiorców. No ale, kurczę, niechby każdy zasłużony autor ciął kupony tak jak ten gość - moglibyśmy zapomnieć o negatywnym wydźwięku tego określenia.

Poza tym, linkuję dla Stephenson-geeków ostatni z nim wywiad:
http://www.theverge.com/2...ang-kickstarter
Jest tam parę ciekawych rzeczy, np. projekt Mongoliad czy gra komputerowa, przy którą Stephenson pracuje obecnie - CLANG.
Romulus - 2012-10-04, 15:44
:
To a propos malkontenctwa odnośnie "Reamde": http://esensja.pl/ksiazka...t.html?id=15063
Choć tu jest łagodnie. Drugi zarzut uważam za nieporozumienie.
Elektra - 2012-10-04, 17:01
:
A ja właśnie niedawno skończyłam Peanatemę. Mogę podziwiać autora za wiedzę i przygotowanie, ale książką zachwycać się nie będę. Z jednej strony mi się podobała, z drugiej trochę się przy niej męczyłam. Zaczynałam ze cztery razy i wymiękałam koło 130 strony, a jak się ostatnio okazało, właśnie zaraz potem zrobiło się ciekawie. ;)

W każdym razie nie zaliczę Peanatemy do ulubionych książek Stephensona, ale podobała mi się bardziej niż Diamentowy wiek.

Mam nadzieję, że Reamde będzie bardziej przystępne. ;)
Cintryjka - 2012-10-04, 18:14
:
Romulus napisał/a:
To a propos malkontenctwa odnośnie "Reamde": http://esensja.pl/ksiazka...t.html?id=15063
Choć tu jest łagodnie. Drugi zarzut uważam za nieporozumienie.


Zbliżam się do 900-ej strony Reamde, ale w tej recenzji odnajduję dokładnie to, o czym wcześniej wspominałam w innym wątku.

recenzja napisał/a:
Drugim potężnym rozczarowaniem jest bowiem fakt, że powieść należy zaklasyfikować jako sensacyjne, poprawnie skonstruowane czytadło. A to już dla twórcy choćby znakomitej „Peanatemy” powinna być obelga.


Po pierwsze, klasyfikację Reamde jako zaledwie poprawnego sensacyjnego czytadła uważam za nieporozumienie, gdyż jest to znakomita, świetnie przemyślana, wciągająca, dynamiczna, wielowątkowa powieść sensacyjna, prezentująca miszmasz oryginalnych pomysłów.
Nie rozumiem, jak można napisać, że jedynym ciekawym konceptem jest T'rain i że w książce nie ma napięcia. Ale to są, można się umówić, kwestie subiektywnego odbioru.
Najbardziej natomiast chodzi mi o to, że głównym zarzutem recenzenta wobec Stephensona jest zmiana konwencji - z fantastyki na sensację, co automatycznie jest denobilitujące. Dlaczego miałoby takie być? Stephenson napisał, w charakterystycznym dla siebie stylu, powieść sensacyjną. Jeżeli recenzent narzeka na brak napięcia i rzekome dłużyzny (których nie stwierdziłam), to ciekawe, co sądzi o cyklu barokowym.
Na obecnym etapie lektury Reamde oceniam na 10/10
Sammael - 2012-10-04, 18:18
:
Elektra napisał/a:
Zaczynałam ze cztery razy i wymiękałam koło 130 strony, a jak się ostatnio okazało, właśnie zaraz potem zrobiło się ciekawie. ;)


Łoo, 130? Szacunek. Ja zaczynałem dwa razy i za każdym razem grzęzłem między 50 a 65.
AM - 2012-10-04, 18:38
:
Cintryjka napisał/a:
Dlaczego miałoby takie być?


Kiedyś na innym forum usłyszałem od pracownika innego wydawnictwa zarzut, że ośmieliliśmy się wydać Eragona dla pieniędzy. Zrobił to tak, jakby zdemaskował jakąś straszną zbrodnię, co mnie szczerze rozbawiło :) . Wielu fanów Metalliki uważa, ze zespół sprzedał się, nagrywając Czarny album, ci bardziej ekstremalni twierdzą, że miało to miejsce dużo wcześniej, bo już po Kill 'em All. Czy to po prostu nie podobny przejaw dwuwymiarowego postrzegania rzeczywistości?
Cintryjka - 2012-10-04, 19:34
:
A potem fantaści narzekają, że istnieje getto. Sami się w nim zamykają i tyle. Frustruje mnie to strasznie, i tyle. Można sobie Reamde (i jakiejkolwiek innej książce) zarzucać, co się chce, o ile potrafi się przedstawić sensowne uzasadnienie. Albo jakiekolwiek uzasadnienie, jeśli o to chodzi.

Zarzut, że Zula rozumie arabski, też uważam za wyjątkowo chybiony, gdyż jest to świetnie wyjaśnione w tekście - podstawy języka opanowała w obozie dla uchodźców, będąc dzieckiem, w którym to wieku najszybciej się języki przyswaja. Stephenson, z jego zamiłowaniem do cyzelowania detali, nigdy by nie walnął tak fundamentalnego babola.
You Know My Name - 2012-10-05, 09:29
:
15% Reamde za mną i jestem bardzo zadowolony z lektury. Większość zarzutów znajduję jako przejaw tego, by autor pisał to co chcą "czytelnicy" (znaczy ten i ów krytyk) a nie to co chce opowiedzieć. Nonsens.
Ciekaw jestem, czy gdyby wydawano u nas Stephensona "w czasie rzeczywistym" to podobne zarzuty w drugą stronę byłyby po Zamieci - kompletne odejście od konwencji znanej z Zodiaka.
AM - 2012-10-05, 11:41
:
Swoją drogą czytałem bardzo dużo zachodnich recenzji Reamde i trochę smutne jest to, że w tych negatywnych przodowali głównie miłośnicy fantastyki, choć oczywiście nie tylko.
Cintryjka - 2012-10-05, 11:52
:
W tym kontekście ciekawi mnie, czy Reamde jest promowane/pozycjonowane tak, by miało szansę zainteresować ludzi, którzy w ogóle nie czytają fantastyki? Za to lubią dobrą literaturę sensacyjną?
AM - 2012-10-05, 12:39
:
Cintryjka napisał/a:
W tym kontekście ciekawi mnie, czy Reamde jest promowane/pozycjonowane tak, by miało szansę zainteresować ludzi, którzy w ogóle nie czytają fantastyki? Za to lubią dobrą literaturę sensacyjną?


Problem polega na tym, że gdybyśmy zdobyli jakimś cudem przepis na udaną i bestsellerową książkę sensacyjną, a potem mieli podrasować Reamde według zaleceń, musielibyśmy wyciąć 70% tekstu. Reamde jest równie, a może nawet bardziej, nieprzyswajalna dla miłośników Pattersona, Cobena czy Gerritsen, jak wielu miłośników fantastyki. Zresztą w Stanach również sięgnęli po nią głównie fani jego twórczości, tylko że oni są być może bardziej otwarci na nowe propozycje Neala.

Drugą sprawą jest to, że nawet, jeśli mielibyśmy książkę łatwą i przyjemną, materiał na bestseller, i tak trudno byłoby nam dotrzeć do miłośników sensacji, ponieważ nie mamy żadnej pozycji na tym rynku, jesteśmy kojarzeni wyłącznie z fantastyką. Kuryłowiczowi byłoby znacznie łatwiej.

Trzecim problemem jest cena. Trudno mówić o jakimś większym sukcesie za 89 PLN.
Cintryjka - 2012-10-05, 12:45
:
Zdaję sobie z tego sprawę. Ale są też ludzie szukający w kryminale czegoś więcej niż kolejna fabułka spod sztancy, taka jak Coben. Są fani kryminałów, czy ogólnie - fabuł - bardziej skomplikowanych. I tacy - moim zdaniem - mogliby być Remade zachwyceni. A nie zajrzą na półki z fantastyką, bo po prostu nigdy tego nie robią. I książka im umknie. A cena, gdy spojrzeć na objętość i jakość, nie jest aż tak bardzo zaporowa. Byle jaki kryminał z Czarnej Serii, z dużą większą czcionka i interlinią, kosztuje dzisiaj 45 PLN.
Bo na bestseller to ta powieść - czy to w kategorii fantastyki, czy sensacji - jest za trudna, choć jak na standardy Stephensona jest łatwa. Ale chyba nigdy bestsellerem być nie miała? Chodzi mi tylko o próbę poszerzenia targetu poza fantastyczne getto, które, jak widać, Reamde nie docenia z powodów nieracjonalnych.
AM - 2012-10-05, 13:04
:
Cintryjka napisał/a:
A cena, gdy spojrzeć na objętość i jakość, nie jest aż tak bardzo zaporowa. Byle jaki kryminał z Czarnej Serii, z dużą większą czcionka i interlinią, kosztuje dzisiaj 45 PLN.


Tylko że nikt tak na to nie patrzy. Ludzie bez mrugnięcia okiem płacą 34.90 na przykład za to http://www.empik.com/wiel...85929,ksiazka-p , a mają problem z książką taką, jak Reamde, która ma 13 razy więcej stron maszynopisu. Dlatego dzielimy książki na tomy.

Cintryjka napisał/a:

Bo na bestseller to ta powieść - czy to w kategorii fantastyki, czy sensacji - jest za trudna, choć jak na standardy Stephensona jest łatwa. Ale chyba nigdy bestsellerem być nie miała? Chodzi mi tylko o próbę poszerzenia targetu poza fantastyczne getto, które, jak widać, Reamde nie docenia z powodów nieracjonalnych.


Nie jesteśmy w stanie poszerzyć grupy odbiorców bez nakładów finansowych. Środki są ograniczone i jeśli mielibyśmy wykonać podobne działanie, to w przypadku lepiej rokującego tytułu. Mam jednak wrażenie, ze w USA i UK Reamde sprzedało się zdecydowanie gorzej niż kilka ostatnich książek Neala, więc im chyba też to nie wyszło.
Cintryjka - 2012-10-05, 13:38
:
Wysłać kilka egzemplarzy do recenzji autorom poczytnych blogów o kryminałach/sensacji? Np. niedawno przekonałam do Terroru - i potem do Hyperiona - autorkę mocno opiniotwórczego w kręgach czytelników tego typu literatury bloga "Jane Doe z offu".
Poszukać kilku takich blogerów, to chyba nie będzie jakiś masakryczny koszt. A efekt może być niezły.
AM - 2012-10-05, 14:13
:
Cintryjka napisał/a:
Wysłać kilka egzemplarzy do recenzji autorom poczytnych blogów o kryminałach/sensacji? Np. niedawno przekonałam do Terroru - i potem do Hyperiona - autorkę mocno opiniotwórczego w kręgach czytelników tego typu literatury bloga "Jane Doe z offu".
Poszukać kilku takich blogerów, to chyba nie będzie jakiś masakryczny koszt. A efekt może być niezły.


Takie działania rozumieją się same przez się, to część normalnej rutyny. Zrobiliśmy jeszcze kilka innych rzeczy. To za mało, żeby wiele zmienić, tym bardziej, że jak już napisałem również zachodnim wydawcom nie udało się z nią wiele osiągnąć. Może poza tym, przy zachowaniu wszelkich proporcji, Reamde sprzedaje się u nas podobnie jak w USA, tzn kilkanaście, kilkadziesiąt razy słabiej niż powieści Pattersona czy Cobena?

Edit: Właśnie spojrzałem na otwarcia Peanatemy i Reamde. Peanatema debiutowała na 1 miejscu listy bestsellerów NYT, Reamde na 22. To bardzo słabo, jak na Stephensona.
Romulus - 2012-10-08, 14:58
:
Trochę koło tematu wrzucam, ale zaraz mi się skojarzyło z "Reamde": http://wow.joystiq.com/20...-certain-realms
Jachu - 2013-07-11, 09:42
:
Pierwszy ("Reamde") Stephenson za mną. Piszę pierwszy, bo kilkunastu stron "Diamentowego wieku" nie liczę ;) Muszę przyznać, że początkowo nieco obawiałem się tej książki. Nie byłem w pełni przekonany czy odstająca nieco od reszty twórczości pozycja przekona mnie, że Stephenson jest pisarzem, któremu warto dać większą szansę niż owe wspomniane kilkanaście stron ;) Nie zawiodłem się, bo książka bardzo przypadła mi do gustu. Szczegółowe i drobiazgowo bogate przedstawienie fabuły, dynamiczna i obfitująca w liczne pościgi akcja oraz strzelaniny i wybuchy, bez wątpienia przyciągnęły moją uwagę. W całości mogę zgodzić się ze słowami Romulusa, który napisał, że "Reamde" zakasowało większość dostępnej na rynku literatury sensacyjnej.

Teraz tylko sięgając po kolejne książki Stephensona, muszę się nastawić, że to będzie coś zupełnie innego. Nastawić się jak do lektury książek Dukaja.
Shadowmage - 2013-07-11, 10:43
:
Trochę przesadzasz, do Stephensona nie trzeba się zbroić jak do Dukaja, nawet te bardziej wymagające książki są podane w bardzo przystępny sposób, ze sporą dozą humoru.
Cintryjka - 2013-07-11, 11:32
:
Przede wszystkim Stephenson o wiele lepszym stylistą jest i kreuje lepsze postaci.
Jachu - 2013-07-11, 11:44
:
Shadowmage napisał/a:
Trochę przesadzasz, do Stephensona nie trzeba się zbroić jak do Dukaja, nawet te bardziej wymagające książki są podane w bardzo przystępny sposób, ze sporą dozą humoru.
Być może. Wyciągnąłem wnioski na podstawie tzw. doniesień medialnych ;) Być może Stephenson to nie Dukaj, ale nastawienie muszę mieć inne, bo powtórki z "Reamde" na pewno nie będzie ;)

Cintryjka napisał/a:
Przede wszystkim Stephenson o wiele lepszym stylistą jest i kreuje lepsze postaci.
Prawda to. Stephenson posługuje się językiem pełnym barwnych opisów, a jego styl to prawdziwy majstersztyk tworzący świetny klimat. Potrafi też stworzyć ciekawych bohaterów i odwzorować barwność oraz różnorodność targających nimi emocji. Oby tak było w innych książkach :)
k - 2013-07-11, 12:02
:
Stephenson to czysta frajda.Natomiast Dukaj...od "Lini oporu"odbiłem się dwukrotnie.O "Science fiction"nie chcę na razie myśleć.Jak wyda coś nowego bez zbrojeń się chyba nie obejdzie :badgrin:
Shadowmage - 2013-07-11, 12:10
:
Jachu napisał/a:
Być może. Wyciągnąłem wnioski na podstawie tzw. doniesień medialnych ;) Być może Stephenson to nie Dukaj, ale nastawienie muszę mieć inne, bo powtórki z "Reamde" na pewno nie będzie ;)

Duże fragmenty "Cyklu barokowego" to też czysta akcja, trochę w stylu płaszcza i szpady. Ale fakt faktem, że przed "Reamde" jeśli na coś się narzekało, to na to, że Stephenson nie za bardzo potrafi pisać o dynamicznych wydarzeniach i najlepszy jest, jak nudzi :D
You Know My Name - 2013-07-11, 12:15
:
Shadowmage napisał/a:
Jachu napisał/a:
Być może. Wyciągnąłem wnioski na podstawie tzw. doniesień medialnych ;) Być może Stephenson to nie Dukaj, ale nastawienie muszę mieć inne, bo powtórki z "Reamde" na pewno nie będzie ;)

Duże fragmenty "Cyklu barokowego" to też czysta akcja, trochę w stylu płaszcza i szpady. Ale fakt faktem, że przed "Reamde" jeśli na coś się narzekało, to na to, że Stephenson nie za bardzo potrafi pisać o dynamicznych wydarzeniach i najlepszy jest, jak nudzi :D
Co do "nudzenia" to Peanatema jest najlepszym przykładem, ale we wcześniejszych utworach Stephensona dynamiczna akcja jest jedynie dodatkiem, czasem nieodzownymn, ale tylko dodatkiem.
Romulus - 2013-07-11, 12:55
:
Przeczytaj najpierw "Zamieć", potem wcześniejszy "Zodiak". Obowiązkowo "Cryptonomicon" (przed "Cyklem Barokowym). A na koniec zostaw sobie nieco bardziej wymagające, jak "Peanatema" i cały "Cykl Barokowy".
Shadowmage - 2013-07-11, 13:43
:
A gdzie w tym "Diamentowy wiek"?
You Know My Name - 2013-07-11, 13:45
:
W piecu //mysli
Jachu - 2013-07-11, 13:57
:
Romulus napisał/a:
Przeczytaj najpierw "Zamieć", potem wcześniejszy "Zodiak". Obowiązkowo "Cryptonomicon" (przed "Cyklem Barokowym). A na koniec zostaw sobie nieco bardziej wymagające, jak "Peanatema" i cały "Cykl Barokowy".
"Zamieć" kupiłem dwa dni temu, więc już pewnie jest w drodze. "Cryptonomicon" i "Peanatema" czekają na półce. Na "Cykl Barokowy" poczekam na przyszłoroczne wznowienie MAG-a, co by 9 książek nie kupować ;) Zastosuję się do twoich zaleceń.

Shadowmage napisał/a:
A gdzie w tym "Diamentowy wiek"?
W zapowiedziach MAG-a na 2015 rok ;)
k - 2013-07-11, 14:22
:
Jachu napisał/a:
Na "Cykl Barokowy" poczekam na przyszłoroczne wznowienie MAG-a, co by 9 książek nie kupować ;) Zastosuję się do twoich zaleceń.
Optymista --_-
Jachu - 2013-07-11, 15:52
:
k napisał/a:
Jachu napisał/a:
Na "Cykl Barokowy" poczekam na przyszłoroczne wznowienie MAG-a, co by 9 książek nie kupować ;) Zastosuję się do twoich zaleceń.
Optymista --_-
Oj tam, oj tam. Nieładnie tak od razu wyzywać ;)
Po prostu wierzę w zapowiedzi i plany wydawnicze MAG-a ;) Jedni wierzą w zamach smoleński, a inni w słowa AM ;)
k - 2013-07-11, 16:07
:
Jachu napisał/a:
k napisał/a:
Jachu napisał/a:
Na "Cykl Barokowy" poczekam na przyszłoroczne wznowienie MAG-a, co by 9 książek nie kupować ;) Zastosuję się do twoich zaleceń.
Optymista --_-
Oj tam, oj tam. Nieładnie tak od razu wyzywać ;)
Po prostu wierzę w zapowiedzi i plany wydawnicze MAG-a ;) Jedni wierzą w zamach smoleński, a inni w słowa AM ;)
Będzie już ze 2 lata,jak przeczytałem na jakimś forum o wznowieniu.Zamiast grzecznie czekać na nowe wydanie,w przypływie dobrego humoru oddałem stare wydanie znajomej.A co...niech ma //mur .Wiedząc doskonale ,że to przymiarki :-)
ASX76 - 2013-07-11, 16:42
:
Jachu napisał/a:

Po prostu wierzę w zapowiedzi i plany wydawnicze MAG-a ;) Jedni wierzą w zamach smoleński, a inni w słowa AM ;)


Póki poszczególne tytuły nie znajdą się w dziale Zapowiedzi na stronie MAG-a, są jedynie przymiarkami/szkicami, a od drugiego do pierwszego nieraz daleka droga, przy czym bywa, że donikąd. ;)
Jachu - 2013-07-11, 19:36
:
Marudzicie oboje. Wiadomo, że słowa AM to głównie przymiarki i nie należy ich brać w 100% za pewnik, bo terminy często kończyły się obsuwą. Grunt to wiara, która góry przenosi ;) Poza tym, Stephenson to nie Donaldson ;)
k - 2013-07-11, 19:56
:
Jachu napisał/a:
Marudzicie oboje. Wiadomo, że słowa AM to głównie przymiarki i nie należy ich brać w 100% za pewnik, bo terminy często kończyły się obsuwą. Grunt to wiara, która góry przenosi ;) Poza tym, Stephenson to nie Donaldson ;)
Narzekam tu na swoją niefrasobliwość,a nie na AM czy Maga.
tomas - 2013-07-11, 20:02
:
Wie ktoś gdzie można dostać Peanatemę albo chociaż czy będzie wznawiana?
Jachu - 2013-07-11, 20:03
:
tomas napisał/a:
Wie ktoś gdzie można dostać Peanatemę albo chociaż czy będzie wznawiana?
Na Allegro jest jeden egzemplarz. AM pisał, że w przyszłym roku ma być wznowienie w miękkiej oprawie.
tomas - 2013-07-11, 20:08
:
Cholera, zależy mi na twardej oprawie, a to na allegro jest z naderwaną obwolutą :-( Dzwoniłem do obsługi klienta tespis.pl z zapytaniem o ten tytuł i mówili, że MAG zmienił magazyn(?) i żeby dzwonić za miesiąc to pewnie będzie, więc może jest jeszcze jakaś nadzieja :oops:
Jachu - 2013-07-11, 20:24
:
Musisz polować. Mi się udało kupić bodaj około 2 miesięcy temu i to w zasadzie egzemplarz nieczytany, ściągnięty z półki :) Co prawda zapłaciłem kwotę zbliżoną do ceny z obecnej aukcji Allegro, ale się opłaciło. Moje polowanie trwało około 1,5 miesiąca - raz nie miałem pieniędzy, a za drugim razem zanim się zdecydowałem, to już mi ktoś zwędził sprzed nosa... a już czułem jej zapach ;) Powodzenia w polowaniu :)

A weź zadzwoń do MAGa i zapytaj czy mają jakąś obwolutę na zbyciu. Wtedy kupisz z naderwaną, a od nich dostaniesz nową ;)
tomas - 2013-07-11, 20:26
:
Kwota to nie problem, tylko żeby dostać egzemplarz w dobrym stanie.
Jander - 2013-07-11, 22:16
:
Tak, polecam polować na Allegro, też tam dorwałem, w prawie idealnym stanie za cenę okładkową.
nosiwoda - 2013-07-12, 14:50
:
Chyba kiedyś kupiłem "Peanatemę" bez obwoluty za kilka złotych z kosza w Auchan, musiałbym spytać flamenco, bo jeśli dobrze pamiętam, to jemu opyliłem.
tomas - 2013-07-12, 17:48
:
Na allegro ktoś wystawił jeden egzemplarz, ale po dostaniu dokładniejszych zdjęć odechciało mi się ten egzemplarz kupować :evil:
Ł - 2013-07-14, 11:29
:
Styl Stephensona a styl Dukaja to dość fajny temat na dyskusje. Zwłaszcza że S. był dla D. dość silnym punktem odniesienia przez długi czas jego twórczości.
Jachu napisał/a:

Cintryjka napisał/a:
Przede wszystkim Stephenson o wiele lepszym stylistą jest i kreuje lepsze postaci.

Lepszy/gorszy to chyba słabe rozróżnienie. Stephenson kreuje inne postacie w innym celu. Wyrazistość i często egzaltowane zachowanie wynika z nieco komiksowego przerysowania ich umiejętności i cech charakteru. Takich głównych postaci na przestrzeni jednej książki-cegły jest sporo i są zazwyczaj dość statyczne jeśli chodzi o zmianę postaci w trakcie fabuły.

Dukaj kładzie nacisk na jedną postać - introwertycznego protagoniste, który na początku ma plastyczną tożsamość, którą wydarzenia powieści kształtują. Bohater Dukaja z początku i końca książki to często zupełnie kto inny, i ten właśnie aspekt transformacji, przemiany interesuje tego autora.

Także nie lepszość/gorszość ale inne zamiary artystyczne, inne środki, proste.
Cintryjka - 2013-07-14, 15:12
:
Ałe chyba mogę preferować efekty metody pisarskiej Stephensona? W tym wypadku to dobre określenie.
Ł - 2013-07-14, 15:49
:
Nie, to dalej niefortunne określenie, bo pisząc lepszy/gorszy obu autorów stawiasz oceniane rzeczy na jednej płaszczyźnie. Z takim samym sensem można porównywać że jazda rowerem jest lepsza od tańca, a mycie zębów lepsze od mycia pachy. Oczywiście każdy ma swoje preferencje i jedni wolą rower od tańca, ale nadal zestawianie obu dziedzin w kategorii że jednajest lepsza od drugiej jest niefortunne. Bohaterowie Stephesona, choć świetni, w zamyśle prozy Dukaja sprawdzaliby się jak szczotka do zębów służąca do mycia pachy, albo jak pedałowanie podczas tańca. I vice versa.
Cintryjka - 2013-07-14, 19:21
:
Ł napisał/a:
Z takim samym sensem można porównywać że jazda rowerem jest lepsza od tańca, a mycie zębów lepsze od mycia pachy.


No, to już jest sofistyka z twojej strony, bo porównuję dwóch pisarzy, w dodatku tworzących w ramach tego samego gatunku. I dla mnie bohaterowie i język Dukaja są czynnikami nakazującymi stawiać jego twórczość niżej od twórczości Stephensona. Co z tego, że wynika to z odmiennej koncepcji twórczej? Przez to, że jest wewnętrznie spójna, nie wolno jej porównywać wartościująco z inną, także wewnętrznie spójną? To się nie dogadamy.
Ł - 2013-07-14, 21:03
:
Cintryjka napisał/a:

No, to już jest sofistyka z twojej strony, bo porównuję dwóch pisarzy, w dodatku tworzących w ramach tego samego gatunku.

Ten gatunek ma do siebie że setting świata jest nadrzędny względem sposobu kreacji bohaterów i doboru języka. Ocenianie bohaterów i języka bez uwzględnienie tego kontekstu jest zabieraniem się do tematu od dupy strony. Także odpowiadając na niby retoryczne pytanie:

Cintryjka napisał/a:
Co z tego, że wynika to z odmiennej koncepcji twórczej?

Wszystko.
  • Stephensona interesuje rozwarstwienie nowoczesnych społeczeństw. Dlatego jego bohaterowie to przedstawiciele subkultur (hackerzy, neowiktoranie, mafiozi, ekologowie, zakonnicy, surwiwaliści ew. miksy). Stephenson dla odpowiedniego efektu i podkreślania przejaskrawia te cechy, dlatego jego bohaterowie są przystępni, często nawet komiczni.
  • Watts wybiera na swoich bohaterów dewiatów, skrzywionych przez życie, genialnych idiotów dlatego że interesuje go przystosowanie do warunków brzegowych cywilizacji. I czy to beda Ryfterzy przystosowani do ciągłego stresu czy Żargonauci do egzystencji w post-osobliwości i zalewie informacji.
  • Wreszcie Dukaj i jego "plastusie" (za Król Bólu), czyli początkowo rozmyci i zagubieni bohaterowie realizujący przemianę, często od zero do bohatera, od człowieka do postczłowieka, pnący się po drabinach hierarchi kolejnych światów Dukaja, najczęsciej w poszukiwaniu swoich ojców, a potem już siłą inercji stający się półbogami.

Wszyscy Ci autorzy należą do mojej czołówki literackiej, każdego uwielbiam za coś innego, za znalezienie w tym gatunku własnej niszy i takie dobranie środków wyrazu (bohaterowie, język, scenografia) żeby eksplorować swój temat w maksymalnym stopniu - ale w życiu nie zdobyłbym się na porównywanie ich pod kątem lepszy/gorszy bohater. Bohaterowie Dukają są najlepsi do realizowania jego tematu, a bohaterowie Stephesona do realizowania jego wizji. Oczywiście mam swoich faworytów, postacie z którymi utożsamiam się mocniej, czy te które zapadły mi w pamięc bardziej, ale jest to w tym gatunku miły dodatek do całości, ale nie sedno sprawy.


Jeśli Ciebie stać na taką nonszalancję oceniania sylwetki bohatera, bez uwzględnienia celowości doboru właśnie takiej postaci w kontekście całości utworu, to spoko ale Twoje opinie od tej pory są dla mnie bezwartościowe.
AM - 2013-07-14, 21:18
:
Ł napisał/a:

Ten gatunek ma do siebie że setting świata jest nadrzędny względem sposobu kreacji bohaterów i doboru języka. Ocenianie bohaterów i języka bez uwzględnienie tego kontekstu jest zabieraniem się do tematu od dupy strony. Także odpowiadając na niby retoryczne pytanie:



Nie wiem tylko czy to efekt zamierzony, czy raczej wynik tego, że przez długie lata sf pisali głównie inżynierowie, którzy byli niekoniecznie obdarzeni talentem literackim.
Ł - 2013-07-14, 21:33
:
Ja bym raczej obstawiał zbieżność - tylko w tym gatunku 'inżynierska maniera pisania' przebijała się do pierwszego szeregu. Ale sama nisza i zapotrzebowanie na taką literaturę od istniały niezależnie od tego zjawiska. Dobrym przykładem jest chociażby Orwell, który przez większość życia publicystą politycznym, pisał głownonurtowe powieści obyczajowe, satyry, a jednak dla wyrażenia pewnych koncepcji musiał sięgnąć po science-fiction.
Cintryjka - 2013-07-14, 21:33
:
Bym raczej obstawiała to drugie. Ze względu na swoje polonistyczne korzenie, nie umiem nie oceniać utworu całościowo, bez względu na jego przynależność gatunkową. W efekcie najlepszy koncept podany słabszym stylem i poprzez papierowych protagonistów zawsze przegra u mnie z konceptem słabszym, ale zaprezentowanym w lepszym stylu i żywymi bohaterami, którzy mnie obejdą.
Sędzia - 2013-07-14, 21:39
:
AM napisał/a:

Nie wiem tylko czy to efekt zamierzony, czy raczej wynik tego, że przez długie lata sf pisali głównie inżynierowie, którzy byli niekoniecznie obdarzeni talentem literackim.


Zamierzony, czy nie, nie ma znaczenia, Ł ma rację, bo gdyby nie nadrzędność 'settingu', to wówczas ten 'setting' przestaje być potrzebny, a wręcz staje się zawadą dla autora, który używając takiego 'settingu' skazuje się na niszę.
Cintryjka - 2013-07-14, 21:46
:
Ale czy to znaczy, że nie wolno oceniać autorów sf wg takich samych kryteriów, jak tworzących w innych gatunkach? Ani porównywać ich ze sobą, bo każdy ma własną wizję? Nie zgadzam się.
vagabond - 2013-07-14, 21:51
:
Cytat:
Nie wiem tylko czy to efekt zamierzony, czy raczej wynik tego, że przez długie lata sf pisali głównie inżynierowie, którzy byli niekoniecznie obdarzeni talentem literackim.


Nawet jeśli, to wyjaśnijcie mi proszę w czym bohaterowie Dukaja są gorsi. Bo kiedy patrzę choćby na ostatnich Caldwella i Kostrzewę to widzę postacie kompletne psychologicznie, wewnętrznie spójne i zupełnie dopasowane do koncepcji. Na pewno zdarza się pewna schematyczność, o której pisał Ł, nie jest to jednak reguła. Stephenson w świetnej powieści ze znakomitą koncepcją (Panatema) wstawił bohatera wyrżniętego z najprostszego szablonu jaki istnieje. I oczywiście także nie jest to reguła.
Cintryjka - 2013-07-14, 22:05
:
Z powodu marnego języka (stylu) i bezpłciowych bohaterów porzuciłam PN, kupione na fali zachwytu IP. Wroniec był moim ostatnim kontaktem z JD, jako że w baśni główny protagonista był z drewna.
vagabond - 2013-07-14, 23:03
:
Owszem "Wroniec" to rzeczywiście śmiały wybieg i może nie tak dobry jak reszta dorobku. Także w kwestii głównego bohatera. W PN natomiast Zamoyski jest napisany na tyle, na ile trzeba go do prezentacji settingu, ale tylko pozornie. Jego wartość jest widoczna IMHO dopiero z perspektywy całego tekstu, metafabularnie.
Jeśli porzuciłaś jego książki po tych dwóch próbach to muszę powiedzieć, że straciłaś bardzo wiele. Sięgnij kiedyś po "Linie oporu" jeśli zmienisz zdanie.
Ł - 2013-07-18, 22:16
:
Ale wracając do kwestii piszących inżynierów i piszących akademików, to Stephenson ma właśnie taki inżynierski rys zainteresowań który odbija się w jego prozie. Np. w Cryptonomiconie macie opis działania CKMu i dygresja o podobieństwach z piłami tarczowymi zajmująca całą stronę. Stephenson jara się tymi wszystkimi detalami, podczas gdy Dukaj ma bardziej akademicką manierę syntezy danych (i zmusza do tego swoich czytelników, a bohaterów sprowadza do roli soczewki).
Jachu - 2013-08-28, 17:55
:
"Zamieć" za mną. To drugi Stephenson, z jakim miałem przyjemność się zapoznać. Podobnie jak w "Reamde" akcja zasuwa do przodu i przyznam się, że momentami gubiłem się w zakamarkach fabuły, przez co musiałem spowalniać czytanie, aby wyłapać wszystkie smaczki. Do najlepszych momentów zaliczam rozmowy Hiro z Bibliotekarzem o aspektach historyczno-lingwistycznych, zaś przy lekturze okólnika biurowego dotyczącego użytkowania papieru toaletowego zrywałem boki ze śmiechu :mrgreen: Świetna książka.
Walder Frey - 2013-09-20, 11:19
:
Skończyłem "Reamde", mój pierwszy kontakt z twórczością N. Stephensona.
Czytało mi sie świetnie, były momenty, że nie mogłem sie oderwać. Jęki Yackodukajopodobnych krytyków zbywam głośnym "pfff", gdyż są to pretensje garbatego do sąsiada, że ów sąsiad ma zgrabne i proste dzieci.
Jest to po prostu świetna literatura rozrywkowa, i jako taka jest na najwyższym poziomie. A to, że ktoś się spodziewał "więcej", to nie problem Autora.
Ktos tu wcześniej wspomniał, że ta książka kasuje zdecydowana większość literatury sensacyjnej. I jest to IMO prawda.

Zdecydowanie polecam- 8/10, czyli rewelacyjna (skala ocena z lubimyczytac.pl).

Nastepny będzie "Cryptonomicon" i z tego, co o nim dotąd przeczytałem, będzie jeszcze lepiej. Pachnie mi 'dyszką' ;) Ale to się dopiero stwierdzi 'organoleptycznie'.
Shadowmage - 2013-09-20, 11:39
:
Ja akurat za "Crypto..." specjalnie nie przepadam. Znaczy bardzo dobre, ale jednak (oprócz Zodiaca którego nie czytałem) w mojej klasyfikacji jest na ostatnim miejscu.
Walder Frey - 2013-09-20, 12:00
:
Znaczy- uważasz, że "Reamde" jest lepsze?
You Know My Name - 2013-09-20, 12:16
:
Nie nastawiaj się tak czy inaczej. Crypto jest inne. IMO lepsze, ale sam to sobie ocenisz po lekturze, bo naprawdę warto przeczytać i ocenić samemu. Ja osobiście najniżej oceniam Diamentowy wiek.
Shadowmage - 2013-09-20, 12:45
:
Walder Frey napisał/a:
Znaczy- uważasz, że "Reamde" jest lepsze?
Inne. I dostarczyło mi więcej frajdy. Sporo rozwiązań z "Crypto..." widziałem w innych książkach Stephensona, więc pewnie sporo zależy od kolejności czytania.
A "DW" jest u mnie w czubie - ale znów, to była pierwsza książka Stephensona dla mnie.
Cintryjka - 2013-09-20, 19:18
:
Inne, zgadzam się. Nie można tego porównywać.
utrivv - 2013-10-22, 11:40
:
http://www.dobreprogramy....News,48605.html
Taka ciekawostka około tematyczna :)

Cytat:
Dwa lata temu Neal Stephenson opublikował bardzo dobry technothriller pt. Reamde, w którym jeden z kluczowych dla fabuły wątków dotyczy wirusa typu ransomware o tytułowej nazwie, szyfrującego dane na komputerze ofiary, a następnie dającemu możliwość ich odzyskania po opłaceniu okupu. Okup miał być opłacony za pomocą wirtualnego złota – oficjalnej waluty świata gry T'Rain – poprzez pozostawienie określonej kwoty we wskazanej przez wirusa lokacji tego świata.(...)
Coraz więcej internautów donosi o napotkaniu nowego szkodnika o nazwie CryptoLocker. Przenosi się on zwykle w załącznikach do poczty z samorozpakowującymi się archiwami ZIP, ale też poprzez botnet Zeus. Działa on na systemach Windows XP, Vista i 7, zarówno 32- jak i 64-bitowych (na razie nic nie wiadomo w kwestii Windows 8) , ignorując całkowicie zabezpieczenia UAC czy ewentualny brak uprawnień administracyjnych zalogowanego użytkownika. Po uruchomieniu w rejestrze systemu umieszcza klucz publiczny, łączy się z serwerem dowodzenia i kontroli by pobrać klucz prywatny (niezapisywany lokalnie), a następnie szyfruje z wykorzystaniem algorytmów RSA (2048 bit) i AES (256 bit) wszystkie dokumenty, do których użytkownik ma dostęp, nie tylko w lokalnym systemie plików, ale też w zasobach sieciowych.
Grafika

Po ukończeniu procesu szyfrowania ofierze zostaje wyświetlony komunikat, informujący, że pliki zostały zaszyfrowane algorytmem RSA, z wykorzystaniem 2048-bitowego klucza prywatnego – i ich zawartość zostanie bezpowrotnie utracona, o ile poszkodowany nie zapłaci operatorom CryptoLockera okupu w wysokości 300 dolarów, w ciągu 72 godzin od zarażenia systemu. Od tego momentu zaczyna się odliczanie. Jak informują napastnicy, gdy licznik dojdzie do zera, serwer obsługujący klucze szyfrujące skasuje klucz użyty do zaszyfrowania.

ero - 2014-01-07, 17:28
:
Czytam sobie Cryptonomicon, zrobiłem już coś 600 stron i jestem zachwycony. Oczekiwania, po genialnych Peanatemie i Cyklu Barokowym, były wywindowane bardzo, a tu jest znowu tak samo dobrze, albo i lepiej. Ile to jest "od chuja" kasy, jaszczur, zawsze najpierw zabijać tych z mieczem, krótka wycieczka przez faszystowskie Włochy (które się powinny ogarnąć), wzory na funkcjonowanie mózgu Waterhouse'a, korespondecja najlepszego niemieckiego dowódcy U-boota z Dönitzem, no takich scenek jest po prostu za wiele. Chyba najśmieszniejsza z książek Stephensona, a przecież tamte też dawały radę (mocno). Ciągle oczywiście zachęca do sprawdzania jak to wszystko naprawdę było i autentycznie zachęca do pogłębiania wiedzy na tematy które porusza, jak to zwykle u niego. Czy da się lepiej wydać 60 złotych? ;)
Te postacie to swoją drogą potomkowie bohaterów Cyklu Barokowego, coś Stephenson o tym mówił? W sumie nieważne.
Aha, no i oczywiście: jebać Azteków :)
Tixon - 2014-01-30, 14:16
:
Druga część Żywego Srebra przeczytana. Świetna jest, chociaż bardzo specyficzna, pełna dygresji i nieoczekiwanych zwrotów. No i Eliza :mrgreen:
Romulus - 2014-02-12, 21:24
:
Niby "tylko" nowe wydanie, ale ekscytacja jest: http://www.empik.com/zywe...35899,ksiazka-p Cena nie jest zaporowa, biorąc pod uwagę ilość stron i twardą okładkę. Nie mogę się doczekać i chętnie pozbędę się wydania pierwszego.
Jachu - 2014-02-12, 21:36
:
Też się doczekać nie mogę, zwłaszcza że do tej pory nie miałem okazji się zapoznać z tym cyklem. Wręcz celowo nie inwestowałem w stare wydanie ani też nie wypożyczałem z biblioteki :) Tylko zaskoczyła mnie informacja o ilości stron. Ponad 1000? :shock: Te małe tomiki które widywałem na wyprzedażach wydawały się mniej obszerne ;)
toto - 2014-02-12, 21:42
:
Żywe srebro w pierwszym wydaniu to: 370 + 300 + 340 > 1000. Chyba Zamęt ma najmniejszą objętość, ale też wyjdzie coś pod 900 stron.
elTadziko - 2014-02-13, 00:24
:
Tez mam całość w poprzednim wydaniu, ale chyba tez się skusze na nowe :D Stare nie dość, że są różnej wielkości, to jeszcze grzbiety mają co chwila w inną stronę ;/ A tu piękna twarda oprawa i mam nadzieję jednolite wydanie całości :P
Cintryjka - 2014-02-13, 11:56
:
A ja zostanę przy starym, bo choć oprawa ładna, to niewygodne w czytaniu (takie były już jednotomowe wersje anglojęzyczne, choć mniejsze i lżejsze). Cały cykl gorąco polecam, aż mam ochotę sobie przypomnieć, bo czytałam poszatkowany, w miarę ukazywania się kolejnych części poszczególnych tomów, a tam szczegóły grają tak istotną rolę, że całościowo wrażenie będzie bez wątpienia jeszcze lepsze. Moje wrażenia z pierwszego tomu (ostatni tekst na stronie) .
onceuponatime - 2014-02-20, 09:12
:
O jaa, "Cykl barokowy", w końcu //slina No i jeszcze na twardo, szok. Na stronie wydawnictwa w zapowiedziach cisza. Na ile można ufać empikowym?
tomas - 2014-02-20, 11:42
:
Myślę że można ufać empikowym zapowiedziom ponieważ AM wspominał na forum, iż trwają prace nad stroną. Jak już naprawią to będą też wszystkie zapowiedzi :)
Romulus - 2014-04-10, 16:20
:
Wkurza mnie kolejne przesunięcie nowego wydania "Żywego srebra". Teraz na połowę maja. Czy to ostatni raz? Kto to wie.
MadMill - 2014-04-10, 16:26
:
Gadasz jak moja żona --_-
You Know My Name - 2014-04-10, 17:18
:
Romulus, pamiętasz ile czasu odsuwano Crypto...?
Romulus - 2014-04-10, 18:12
:
Weźcie mnie nie dołujcie dłużej :) Mam jednak nadzieję, że skoro z "Malazańską..." Eriksona się udało w miarę sprawnie, to ze Stephensonem nie będzie większych obsuw.
Shadowmage - 2014-04-10, 18:41
:
Pewnie jak już zaczną wydawać to szybko pociągną.
adamo0 - 2014-04-10, 18:45
:
Znowu przesunęli? Niech ich szlag.
toto - 2014-04-10, 18:48
:
Czy to właściwa pora na "mam pierwsze wydanie i nie zawaham się go sprzedać"? //mysli
Shadowmage - 2014-04-10, 19:50
:
Pierwsze wydanie i tak można kupić po taniości. Ale to chyba chodzi o magię twardej oprawy, innego powodu dla tego użalania się nie widzę. Zresztą podobnie jest z "Imajiką".
Romulus - 2014-04-10, 21:38
:
Tak, mieć wszystko w twardej oprawie i "zbite" w trzy książki a nie osiem.
bimali1 - 2014-04-11, 09:26
:
Romulus napisał/a:
Weźcie mnie nie dołujcie dłużej :) Mam jednak nadzieję, że skoro z "Malazańską..." Eriksona się udało w miarę sprawnie, to ze Stephensonem nie będzie większych obsuw.


Rzeczy, których MAG-owi udało się wydać w miarę sprawnie jest znacznie mniej niż tych, których się nie udalo, szczególnie jeśli chodzi o cykle.
Jachu - 2014-05-27, 15:16
:
Ma ktoś już "Żywe srebro" na twardo? Właśnie odebrałem z empiku i tak się zastanawiam: według info z kilku stron w necie wychodzi, że książka powinna mieć 1120 stron. Tymczasem mój egzemplarz ma 940 stron, ale na pierwszy rzut oka wydaje się, że nic nie brakuje. Ktoś mnie pocieszy i przytuli? --_-

Edit
Ale to jest pięknie wydane //amor
Tomasz - 2014-05-27, 15:44
:
Nigdzie w empikach w mojej okolicy nie mają. Tylko na zamówienie. To jakaś nowa strategia sprzedaży?
tomas - 2014-05-27, 18:09
:
Właśnie odebrałem swój egzemplarz "Żywego srebra" i też ma ok. 940 stron. To w końcu ma być 1120 stron czy właśnie te 940? :)
Romulus - 2014-05-27, 18:40
:
I ja mam swój, ale stron mu nie liczyłem :)
Chętnie pozbędę się starego wydania. Ale chyba oddam do biblioteki miejskiej, bo szkoda zachodu na internetowe targi.
Tixon - 2014-05-27, 20:22
:
Nie po to kilka lat po CTKach szukałem kompletu, żeby teraz wymieniać na cegły --_-
Jander - 2014-05-27, 20:36
:
Chcesz drugi? :mrgreen:
Romulus - 2014-05-27, 20:58
:
Tixon napisał/a:
Nie po to kilka lat po CTKach szukałem kompletu, żeby teraz wymieniać na cegły --_-

Ależ sentymentalista z ciebie :) Aczkolwiek pewnie trzema grubymi knigami w miejsce 8 nowego miejsca na półce nie zyskasz aż tyle, aby zobaczyć różnicę. Ale jak poprawisz estetykę :) I jak ci półka spoważnieje :)
Shadowmage - 2014-05-27, 21:02
:
Trzymam książki w stosach na podłodze, więc argument z ładnie prezentującymi się stosami do mnie nie trafia :)
Samej książki nie widziałem jeszcze, ale jeśli przypomina wydania Simmonsa, to ja wolę moje rozczłonkowane na 8 tomów pierwsze wydanie. Czyta się to jednak wygodniej.
MadMill - 2014-05-27, 21:06
:
Romku, zajrzyj na ostatni numer nadrukowany na końcu książki, nie musisz liczyć wszystkich stron, w końcu mamy XXI wiek! ;P
Shadowmage - 2014-05-27, 21:13
:
MadMill napisał/a:
Romku, zajrzyj na ostatni numer nadrukowany na końcu książki, nie musisz liczyć wszystkich stron, w końcu mamy XXI wiek! ;P
Jak XXI wiek, to niech poda ile książka ma procent :D
utrivv - 2014-05-27, 22:24
:
Początkowo było 1120 ale potem vat, marża sprzedawcy i zostało 940. Gdyby Urban był prezydentem książki miały by 6000 stron --_-
You Know My Name - 2014-05-28, 16:18
:
a jakby był Orban //mysli
Tomasz - 2014-05-28, 16:36
:
to by w ogóle nie wyszła, bo pewnie podejrzana
toto - 2014-05-28, 17:32
:
You Know My Name napisał/a:
a jakby był Orban //mysli
Prawa do książki by znacjonalizował, a dopisanie ciągu dalszego zlecił Gazpromowi.
Romulus - 2014-07-16, 18:47
:
Zacząłem czytać "Mongoliadę". Choć autorów wielu, jak wynika z podziękowań - Neal Stephenson był spiritus movens :) Pierwszy rozdział ciekawy - zapowiada się heroicznie. Ale ciekaw jestem okrutnie, co dalej.
Kurczę, mam nadzieję, że pozostałe tomy zostaną wydane w miarę szybko.
Shadowmage - 2014-07-16, 19:21
:
Dalej jest kęsim-kęsim!
Romulus - 2014-07-22, 17:12
:
Przeczytałem na razie 112 stron i za dużo tego kęsim-kęsim nie było :) Ale minąłem dopiero 1/4 powieści. Choć akurat heroicznych jatek niespecjalnie mi brakuje. Jedna scena była świetna, na początku kiedy bohaterowie wracali z Iłłarionem i pojawiły się "duchy".

Podoba mi się klimat (z braku lepszego określenia) tej powieści. Niby akcja rozgrywa się w średniowiecznej Europie, niedługo po bitwie pod Legnicą i zawadza o polskie ziemie, to jednak ma jakiś... posmak fantasy. Dzięki bohaterom właśnie i Mongołom. Choć na razie nic w typowym klimacie fantasy się nie pojawiło. Nie żebym tęsknił :)
Romulus - 2014-08-08, 06:58
:
Napisałem recenzję: http://katedra.nast.pl/ar...ngoliada-tom-1/
Przyznam szczerze, że spodziewałem się czegoś innego, bogatszego, "soczystego". Ale nie czuję zawodu. To dobry początek opowieści, która ma jeszcze szanse, aby porwać czytelników. Pierwszy tom jest na tyle interesujący, że warto czekać na kolejny. Ale żałuję, że mało w nim Stephensona.
Romulus - 2014-10-07, 18:26
:
I to jest dopiero premiera z dawna oczekiwana:
http://upcoming4.me/news/...te-and-synopsis
Nowa, soczysta powieść. //kas //kas //kas
Nawet pomyślałem, ze kupię zaraz po premierze angielskie wydanie. Ale może nie będę się spieszył i poczekam na polskie. Mam nadzieję, że będzie szybko :)

"Seveneves" - od dziś to najbardziej oczekiwana premiera 2015 r.
Cintryjka - 2014-10-07, 19:29
:
Premiera na moje urodziny<3
AM - 2014-10-07, 20:43
:
Romulus napisał/a:
I to jest dopiero premiera z dawna oczekiwana:
http://upcoming4.me/news/...te-and-synopsis
Nowa, soczysta powieść. //kas //kas //kas
Nawet pomyślałem, ze kupię zaraz po premierze angielskie wydanie. Ale może nie będę się spieszył i poczekam na polskie. Mam nadzieję, że będzie szybko :)

"Seveneves" - od dziś to najbardziej oczekiwana premiera 2015 r.


Mam nadzieję, że w tym miesiącu dostaniemy tekst, bo też już nie mogę się doczekać :) .
Jachu - 2014-10-07, 21:56
:
Swietna wiadomosc :-) Czekam z niecierpliwoscia :-)
Beata - 2014-10-07, 22:20
:
Łomatko! //cheerleader Mam na co czekać. :mrgreen:
Ł - 2014-10-15, 11:56
:
Patrze na wznowienie cyklu barokowego. Jest super, ale jedyne co mnie dziwi to kolor obwoluty zamętu i ustroju świata. Skoro zdecydowano się przełamać kolorystykę po "żywym sreberze" z srebra na bordo, to konsekwentnie powinno się tego trzymać i trzeci tom zrobić np. słomiano-złoty, albo inny szlachetny kolor. A tak I tom jest srebrny a II i III bordo minimalnie różnego odcieniu. Nie rozumiem zamysłu.
Shadowmage - 2014-10-15, 12:01
:
To akurat nie jest zbyt oryginalna myśl :)




Ł - 2014-10-15, 12:08
:
No pomysł nie jest oryginalny bo jest oczywisty, uniwersalny i po prostu stanowi ładną trójdzielną kompozycję, co widać na załączonych przykładach. :-) Stąd moje zdziwko. Ale samo opracowanie graficzne magowskiego wznowienia jest super i pomijając kolorystykę lepiej się prezentuje niż powyższe. Do pełnego szczęścia może brakuje mi jeszcze tych naukowo-okultystycznych rycin, albo mapek na wyklejce okładek (coś jak w Lodzie)
Shadowmage - 2014-10-17, 07:15
:
AM na forum Maga napisał, że proofy wyglądały inaczej niż finalny efekt, więc docelowo zróżnicowanie między tomami miało być większe.
Elektra - 2014-10-23, 20:21
:
Czy ktoś, kto ma nowe wydanie, mógłby zrobić poglądowe zdjęcie i tutaj wrzucić?
Jachu - 2014-10-24, 15:20
:
Przyłączam się do prośby.
Romulus - 2014-10-24, 22:09
:
What's the purpose?

Zrobiłem fotki, ale w tym świetle (22.05) nic nie widać :) Może przy dziennym... Ale WTF? Zastanawiacie się nad kupnem HC? Tu nie ma nad czym myśleć, trzeba kupować :)
adamo0 - 2014-10-24, 22:30
:
Postaram się jutro cyknąć fotkę.
Jachu - 2014-10-24, 23:02
:
Romulus napisał/a:
Ale WTF? Zastanawiacie się nad kupnem HC? Tu nie ma nad czym myśleć, trzeba kupować :)
Spoko, na pewni kupie. Chcialbym sie jednak najpierw ponapawac widokiem :-)
Shadowmage - 2014-10-25, 20:48
:
Proszę bardzo. Co prawda przy marnym świetle i akurat z 2 innymi książkami. Jak jest słonecznie, to prezentują się znacznie lepiej.

Eee... coś dziwnie wygląda, ale jak się kliknie, to jest lepiej.
mad5killz - 2014-10-25, 22:35
:
Shadowmage, papierki się zdejmują? Zdejmij papierki.
Jak już zrobiłeś smaka, to zrób małą sesję. //jaga
Shadowmage - 2014-10-25, 22:55
:
Bez papierków wszystkie są czarne, więc to chyba mija się z celem.
MadMill - 2014-10-26, 08:30
:
Dupa z tymi zdjęciami, na żywo bardziej się te obwoluty od siebie różnią...
Elektra - 2014-10-26, 16:47
:
Nic mi się nie wyświetliło, jak kliknęłam obrazek tylko pusta strona. :roll:
Romulus - 2015-01-30, 06:54
:
Jaka ładna okładeczka:
http://boingboing.net/201...al-for-for.html
Ciekawe, jaka będzie w Polsce.
Jachu - 2015-01-30, 07:01
:
Okładka faktycznie świetna. Może MAG kupi ją razem z powieścią? ;-)
Swoją drogą, zainteresował mnie opis. Szykuje się coś wielkiego.
Ł - 2015-02-04, 22:56
:
Idźcie do okulisty bo ta okładka tragiczna i wygląda na jakiś szkic czy projekt wstępny mający unaocznić redaktorowi prowadzącemu idee docelowej okładki. Taką mam nadzieje.


Ps. Skończyłem Cykl Barokowy. Miód.
Ł - 2015-02-05, 11:35
:
elTadziko napisał/a:
Dziwi mnie tylko ta zażyłość z królem Francji w epilogu. Czy nie było tak, że Ludwik nienawidził go?

Co prawda większość negatywnych postaci w książce to Francuzi albo ich stronnicy, ale sam Ludwik XIV pokazany jest jako będący ponad wszystko - politykę, konwenanse etc. Było też wspomnianie że misja z jaką Ludwik posłał Jacka do Londynu się już zdezaktualizowała i była inicjatywą głównie de Gexa, wojna się skończyła, Hanowerczycy na tronie Wlk Brytani zostali uznani, więc karanie go za niepowodzenie też odpada. No i Jack na końcu książki został "koronowany" i wyniesiony na swoje specyficzne miejsce pośród królów (dlatego obaj Panowie mówią sobie per Kuzynie). Poza tym wydaje mi się że Ludwik go lubił od samego początku, to jest od ubarwienia balu maskowego w "Żywym Sreberze".
Stary Ork - 2015-05-15, 19:58
:
Wywiad ze Stephensonem na MoJo o nowej powieści i nie tylko.
Romulus - 2016-08-15, 11:42
:
Najnowszą powieść Stephensona czyta (lub czytać zamierza) także Barack Obama: https://www.whitehouse.go...er-reading-list :-P
Beata - 2016-08-15, 19:16
:
Masz go w znajomych? //evil
Romulus - 2016-08-15, 19:29
:
Podrzucam mu propozycje lektur. :mrgreen:
bio - 2016-08-15, 20:03
:
I wszystko jasne, co do prezydentury. Popodrzucaj Putinowi. Hm.
Shadowmage - 2016-08-15, 23:32
:
On już czytał. Jakiś Nowy wspaniały świat albo coś w tym stylu :P
AM - 2016-08-16, 13:53
:
To jeszcze Bill Gates:

http://www.independent.co...6-a7035301.html
Tixon - 2016-08-16, 14:47
:
Nieźle.
Ale wiesz co by było fajniejsze? Gdyby Stephenson przyjechał do Polski na jakiś konwent ;)
Trojan - 2016-08-16, 20:27
:
Shadowmage napisał/a:
On już czytał. Jakiś Nowy wspaniały świat albo coś w tym stylu :P


Jak hartowała się Stal.
Romulus - 2016-09-23, 10:08
:
"7EW" można już zamawiać w Ępiku. Z tym że piszą, że premiera od 28 października, a wczoraj dostałem maila, że termin dostarczenia: 10-11 listopada 2016 r. Ktoś coś wie? Bo przecież żadnego długiego weekendu nie ma między 1 a 11 listopada. :mrgreen:

No nic, jeśli znajdę wcześniej na jakiejś półce w innej księgarni, to nie odbiorę. Za karę. :-P
Shadowmage - 2016-09-24, 08:42
:
AM już dawno pisał, że przesunęli premierę na 9.11
Romulus - 2016-11-19, 16:14
:
W końcu wgryzłem się w "7EW" na tyle, że przeczytałem wszystkie części, do momentu, kiedy fabuła skacze do przodu o pięć tysięcy lat.

Z początku nie szło mi dobrze, nie tylko z braku czasu, aby dostatecznie "zanurzyć się" w fabułę, ale i dlatego, że jest to powieść inna od poprzednich Stephensona. W zasadzie należało to wiedzieć przed rozpoczęciem lektury, bo przecież Stephenson lubi zmieniać gatunki i nawet w science fiction się nie powtarza, tylko pisze coś, czego do tej pory nie próbował. A "7EW" najbliżej jest do twardej science - fiction. Nie "wizjonerskiej", ale inżynierskiej. Stąd tak trudno mi szło na początku. Ale kiedy już się wciągnąłem, to w kilka dni pochłonąłem ponad połowę powieści.

Ale cieszę się, że nie próbowałem tego czytać po angielsku. To byłyby źle wydane pieniądze i gwarantowane rozczarowanie.

Teraz została mi do przeczytania ostatnia część.

Po tych dotychczasowych nie jestem rozczarowany. Ale i nie skaczę z zachwytu. Myślę, że wielu się rozczaruje, szczególnie z powodu takiego prowadzenia fabuły - gdzie nie są ważni bohaterowie, tylko ważna jest sama idea budowy Arki i sposób, w jaki to jest robione.

Ciekawe, na ile Stephenson wymyślał, a na ile opierał się na aktualnym stanie wiedzy i technologii. Ale to już materia do rozważań dla specjalistów.

Zapewne napiszę recenzję, więc pewne rzeczy muszę jeszcze przemyśleć - odnośnie tego, jak autor prowadził fabułę, na czym się skupiał, co pominął i czy to "dobrze", czy "źle".
Romulus - 2016-11-21, 10:57
:
I kolejna uwaga - szacunek dla autora za tak drobiazgowe podejście do budowy świata. I na dodatek, bywa to ciekawsze od samej "normalnej" fabuły.
ASX76 - 2016-11-21, 11:25
:
Romulus napisał/a:
I kolejna uwaga - szacunek dla autora za tak drobiazgowe podejście do budowy świata. I na dodatek, bywa to ciekawsze od samej "normalnej" fabuły.


A to nie jest typowe dla Stephensona? //mysli
Romulus - 2016-11-21, 17:51
:
I tak i nie. W "Peanatemie" chyba tak mocno w budowę świata nie wchodził. Ale nie pamiętam, więc nie będę się sprzeczał.
Romulus - 2016-11-22, 16:40
:
Skończyłem. Jestem z siebie dumny. Aczkolwiek chyba nie mam podstaw. :-P Aż tak trudno nie było. Stephenson dobrze tłumaczy to co, "buduje". Szkoda, że fabuła taka w gruncie rzeczy skąpa. Choć w pewnym momencie, jeszcze przed "skokiem" w czasie, zdarzenia przyspieszyły i doszło do pewnej eskalacji, która wszystko postawiła na głowie. Ostatnia część była spokojniejsza i muszę przyznać, że w niej fabuły było więcej i była ciekawa - jak to wizja dalekiej przyszłości. Dla czytelnika bardzo przyjaznej w opisie i konsekwentnej, bo wydarzenia +5000 lat okazują się zaskakująco mocno związane z pewnymi fragmentami z części wcześniejszych, które można było traktować jako zapychacze fabularne. Ale w tej finałowej części widać, że to wrażenie mylne.

Ktoś wie, ile lat przyjdzie czekać na kolejną powieść Neala Stephensona? :-P
Elektra - 2016-11-22, 16:51
:
Ja jakoś nie mogę się wczytać w tę trzecią część, za duży przeskok. Ale po tych bardziej współczesnych wydarzeniach naszły mnie takie dwie refleksje.

Możliwe spoilery z 7EW


Po pierwsze, Moira potrafiła eksperymentować na komórkach, manipulować genami, zmieniać cechy ludzi, a nie potrafiła poradzić sobie z menopauzą jednej z bohaterek.

Drugie... ludzkość wybrała najlepszych przedstawicieli o Arki i okazało się że większość (wszyscy) nie poradzili sobie z ciężarem wyzwania. A niby mieli być tacy wspaniali, inteligentni i w ogóle. Niezbyt dobrze świadczy to o ludzkości. ;)
AM - 2017-01-09, 23:38
:
Romulus napisał/a:

Ktoś wie, ile lat przyjdzie czekać na kolejną powieść Neala Stephensona? :-P


Niedługo :)

The Rise and Fall of D.O.D.O.
A Novel
Neal Stephenson, Nicole Galland


#1 New York Times Bestselling Author
From bestselling author Neal Stephenson and critically acclaimed historical and contemporary commercial novelist Nicole Galland comes a captivating and complex near-future thriller combining history, science, magic, mystery, intrigue, and adventure that questions the very foundations of the modern world


Description

When Melisande Stokes, an expert in linguistics and languages, accidently meets military intelligence operator Tristan Lyons in a hallway at Harvard University, it is the beginning of a chain of events that will alter their lives and human history itself. The young man from a shadowy government entity approaches Mel, a low-level faculty member, with an incredible offer. The only condition: she must sign a non-disclosure agreement in return for the rather large sum of money.

Tristan needs Mel to translate some very old documents, which, if authentic, are earth-shattering. They prove that magic actually existed and was practiced for centuries. But the arrival of the scientific revolution and the Age of Enlightenment weakened its power and endangered its practitioners. Magic stopped working altogether in 1851, at the time of the Great Exhibition at London’s Crystal Palace—the world’s fair celebrating the rise of industrial technology and commerce. Something about the modern world “jams” the “frequencies” used by magic, and it’s up to Tristan to find out why.

And so the Department of Diachronic Operations—D.O.D.O.—gets cracking on its real mission: to develop a device that can bring magic back, and send Diachronic Operatives back in time to keep it alive . . . and meddle with a little history at the same time. But while Tristan and his expanding operation master the science and build the technology, they overlook the mercurial—and treacherous—nature of the human heart.

Written with the genius, complexity, and innovation that characterize all of Neal Stephenson’s work and steeped with the down-to-earth warmth and humor of Nicole Galland’s storytelling style, this exciting and vividly realized work of science fiction will make you believe in the impossible, and take you to places—and times—beyond imagining.
Plejbek - 2017-01-10, 08:00
:
Od razu przyszedł mi na myśl Aegipt Crowley'a . Tylko, że to będzie zapewne nie tak hermetyczne a po prostu po stephensonowsku rozrywkowe. Czekam.
MadMill - 2017-01-10, 08:01
:
Pytanie kiedy pan redaktor to wyda?
Romulus - 2017-01-10, 08:18
:
Kto by nie czekał po takiej zapowiedzi? :)
Ale zapowiada się chyba lajtowo, w stylu "Reamde".
AM - 2017-01-10, 13:10
:
MadMill napisał/a:
Pytanie kiedy pan redaktor to wyda?


Raczej nie planujemy.
Jachu - 2017-01-10, 14:48
:
Nie ma to jak podsycić ciekawość, po czym dać z bańki rujnując marzenia --_-
Szkoda.
Romulus - 2017-01-10, 16:59
:
Kupię zagramaniczne wydanie z nadzieją, że język nie będzie betonową ścianą.
bio - 2017-01-10, 22:42
:
Język Neala jest bardzo dostępny. Bez obaw.
utrivv - 2017-01-10, 22:50
:
bio napisał/a:
Język Neala jest bardzo dostępny. Bez obaw.
Chodzi o jakąś relikwię? //panda
Beata - 2017-01-11, 22:11
:
Ozorek. ;)
Sorry, NMSP.
Romulus - 2018-07-09, 17:32
:
Kusiło mnie kilka tygodni temu, aby kupić angielskie wydanie "Wzlotu i upadku D.O.D.O". Ale, na szczęście, powstrzymałem się. Takie ładne wydanie przygotował MAG: https://naekranie.pl/aktualnosci/bedzie-seria-ksiazek-sf-neala-stephensona-zobacz-pierwsze-okladki-3326317?gal-0-img=0
Nie wspominając już o kolejnych jego książkach, które mają się ukazać. Żal będzie nie kupić.
m_m - 2018-07-09, 17:46
:
Zajebiscie. Tylko ciekawe czy wydadzą w ebooku.
Romulus - 2018-07-09, 21:51
:
Akurat w przypadku tego autora kupię papier. Nie mogę się doczekać, aby dać wydawcy moje pieniądze. :)
m_m - 2018-07-09, 23:41
:
Mam Siedemew w papierze, pięknie wydane. Jednak nową książkę kupię w ebooku.
Romulus - 2018-08-21, 12:49
:
Można już zamawiać "Epokę diamentu" w Ępiku. Twarde wydanie kosztuje niespełna 30 zł. Trochę mnie to zdziwiło, choć przecież powieść obszerna nie jest. Ale zamówiłem, bo mi to drugie wydanie ISY nie pasuje do reszty. :) Oby się sprzedało, teraz liczę na "Zamieć".
Trojan - 2018-08-21, 13:05
:
Diamentowy wiek miał coś kole 500 stron - więc całkiem obszernie.
m_m - 2018-08-21, 14:42
:
Trojan proszę cię...
Trojan - 2018-08-21, 15:00
:
nie no jak wiem że jak postawimy to obok publikacji fantasy to te 500 stron to tycinka,
ale znajdź grubsze cyberpunki ;)
m_m - 2018-08-21, 15:38
:
Ale rozmawiamy o Stephensonie, 500 stron DW to nic w porównaniu do Reamde, 7EW. O Cyklu Barokowym nie wspomnę.
Trojan - 2018-08-21, 18:04
:
Cykl to cykl.
Jednocześnie Stephenson napisał Zodiaka i Zamieć które były krótsze.
Po prostu z czasem pisze coraz obszerniej
Chyba jak Dukaj
m_m - Dzisiaj 23:25
:
Cholewcia, Wzlot i upadek D.O.D.O. dopiero w styvzniu 2019, a miało się ukazać w listopadzie.

https://www.swiatksiazki....97-ksiazka.html