Zaginiona Biblioteka

Fantastyka zagraniczna - Neil Gaiman i jego twórczość

Tigana - 2007-10-31, 16:07
: Temat postu: Neil Gaiman i jego twórczość
Neil Gaiman to człowiek orkiestra - autor (scenarzysta) komiksów, powieściopisarz, tekściarz. Pierwszy raz spotkałem się z jego twórczością w ś.p "Fenix-ie" za sprawą jego opowiadań. O ile jednak krótkie teksty Gaimana bardzo mi się spodobały to już jego powieść "Nigdziebądź" była dużym rozczarowaniem. Sapkowski i inni recenzenci pisali peany na jej temat, a mnie się zbytnio nie spodobała. Za to kolejne książki tegoż autora ( "Gwiezdny pył ", a zwłaszcza "Amerykańscy bogowie" ) zwróciły mi wiarę w tego autora. No i świetny zbiór krótkich form "Dym i lustra" - czyli dla każdego coś miłego - od horrorów, przez fantasy po opowiadanka obyczajowe. Palce lizać.
No i "Sandman" - komiks trudny do sklasyfikowania, bo dużo zależy od tego czego oczekuje . Bo jeśli tylko czystej rozrywki to można sobie Władce Snów odpuścić - ten cykl trzeba niekiedy kontemplować. To nie jest lektura na jeden wieczór, a raczej komiks wielokrotnego użytku. Za każdym czytaniem odkrywa się w nim coś nowego - nowy trop, smaczek, aluzje. Sandman to wyprawa w świat mitów, historii, zapomnianych opowieści, a przede wszystkim snów. Szczególnie wartościowe (imo) są tomy składające się z kilku opowieści - są one kwintesencja twórczości Gaimana - tajemnicze, wciągające, nieprzewidywalne. To po prostu trzeba przeczytać.

Tak pisałem jakiś czas temu. Czas uzupełnić.

Może sie komuś narażę i zasłużę na //patykiem lub //pacnij ale uważam, ze od czasów "AB" (książki bardzo kontrowersyjnej co do jej oceny) Gaiman stanął w miejscu. "Chłopcy Anansiego" to dobra książka, ale nie dla mnie. Kolejne zbiory opowiadań są bardzo nierówne - a najciekawsze utwory pochodzą z wcześniejszego etapu twórczości Gaimana. Zapowiadany "Interworld" też jakoś mnie nie kusi. Coś mi się wydaje, ze dopiero kolejna "poważna" książka Gaimana zapowiadana na 2008 lub 20009 rok będzie strzałem w "10".

Bibliografia:
Powieści:
Dobry omen (Good Omens, 1990) napisana wraz z Terrym Pratchettem
Nigdziebądź (Neverwhere, 1996)
Gwiezdny pył (Stardust, 1998)
Amerykańscy bogowie (American Gods, 2001)
Koralina (Coraline, 2002), ilustracje Dave McKean
Chłopaki Anansiego (Anansi Boys, 2005)
InterŚwiat (InterWorld, 2007) napisana wraz z Michaelem Reavesem
Księga Cmentarna (Graveyard Book, 2008) [ nota ]

Zbiory opowiadań
Dym i lustra (Smoke and Mirrors, 1998)
Rzeczy ulotne (Fragile Things. Short Fictions and Wonders, 2006)
M jak Magia (M is for Magic, 2007)
Metzli - 2007-10-31, 20:04
:
"Sandman", przede wszystkim "Sandman". Ten komiks mnie po prostu urzekł i tak pewnie będę musiała cały cykl, poszczególne tomy przeczytać jeszcze raz żeby wyłapać wszystkie smaczki. Gaiman pokazuje, że komiks wcale nie musi być płytką rozrywką. Jedyne co mi się nie podobało to fakt, że przy każdym tomie jest inny rysownik. A kreska nie zawsze przypadała mi do gustu. Czasami te postacie były takie kanciaste ;)

Z książek czytałam jak na razie tylko "Amerykańskich bogów" oraz opowiadania "Dym i lustra", "M jak magia". Nie są to jakieś powalające pozycje, na pewno nie w takim stopniu jak komiks. Czyta się je miło, czasami autor zwraca czytelnikowi uwagę na różne aspekty jednej sprawy, ale.. to cały nie jest to "coś" co tak spodobało mi się w "Sandmanie".
Tigana - 2007-10-31, 20:55
:
Metzli napisał/a:
. Jedyne co mi się nie podobało to fakt, że przy każdym tomie jest inny rysownik. A kreska nie zawsze przypadała mi do gustu. Czasami te postacie były takie kanciaste ;)

Szczególnie jest to widoczne, gdy dany album składa się z kilku odrębnych opowieści vide "Koniec światów". Najbardziej pod względem rysunku podobał mi się ostatni tom "Przebudzenie", najmniej chyba "Panie łaskawe" Na szczęście w większosci wypadków komiksy Gaimana bronią się niebanalnym scenariuszem.
Wilko - 2007-10-31, 21:12
:
Właśnie, tak brzydko powiem, wzięłam się za Gaimana. Pożyczam skąd tylko mogę jego książki. Mam za sobą Nigdziebądź, Chłopaków Anansiego i czytam właśnie Dym i lustra. Czekają na mnie jeszcze Amerykańscy bogowie oraz Gwiezdny pył.

Nigdziebądź przeczytałam jako pierwszą książkę tego autora, było to raczej dawno. Jak dobrze pamiętam wchodziła wtedy Koralina (właśnie to wypożyczę sobie z biblioteki XD ). Wtedy bardzo mnie oczarowała ta książka, bo skończyła się tak, jak chciałam, żeby się skończyła. Poza tym nie mogłam się oderwać i bardzo chciałam przeczytać, jak najszybciej.

Potem nastąpiły lata przerwy i los sprawił, że w moje łapki trafili Chłopaki Anansiego. Jak na razie podobała mi się ta książka najbardziej. Czekam niecierpliwie, aż skosztuję Amerykańskich bogów i Gwiezdny pył. Potem postanowiłam, że warto byłoby przypomnieć sobie Nigdziebądź. Już mi się nie podobało, jak na początku, żeby nie mówić, że w ogóle mi się nie podobało. Nie jest to jednak najlepsza pozycja Gaimana.

Dym i lustra. Hm.. tu sprawa ma się różnie. Owszem wszystkie opowiadania są ciekawe, ale prawdę powiedziawszy kończąc niektóre mam wrażenie, że są niedokończone. Czegoś im brakuje, czegoś co spowodowałoby, że ze zdziwieniem odkryłabym koniec. Nie powiem, czasem się udawało. Czytanie bardzo wciąga, kiedy zaczynam kolejne opowiadanie MUSZĘ je skończyć. Nie ma mowy, a że czytam w autobusie to czasem jadę na ślepo i na ślepo wychodzę na przystanek z nosem w książce. To jednak coś musi w tym być. Najbardziej mnie wkurza, kiedy stojąc na przystanku ludzie przechodzą przede mną i trącają książkę! W takich warunkach czytać nie można, a przechodniów zabijam wzrokiem.
Ogółem wrażenie pozytywne.
Toudisław - 2007-10-31, 23:16
:
Nigdziebądź to książka ciekawa i warta uwagi. Jej mocną stroną są ciekaw i wyraziste postacie oraz nietuzinkowy pomysł. Czytając miałem poczucie jakiegoś niedosytu czegoś mi tu wyraźnie brakowało. Może klimat był inne niż w innych dziełach Gaimana. Może postawiłem wysoko poprzeczkę. W każdym razie książkę czytał się przyjemnie ale z jakimś poczuciem że mogło być lepiej.


Po przeczytaniu "Amerykańskich Bogów" maiłem naprawdę dobre zdanie o tej książce. Klimat jaki udało się w niej zbudować jest raczej nie powtarzalny.
No i te słowiańskie klimaty, Czrnogóbóg jest mało znanym bogiem z panteonu Słowian a szkoda bo bardzo, w końcu to jedna z kluczowych postaci
zakończenie mistrzowskie

Chłopcy Anansiego
Dziwna ta książka. Niby dość ciekawa, pomysłowa i zrobiona dobrze. Ale czuć jakiś niedosyt, no bo po Gaimanie można by się czegoś lepszego spodziewać. Chyba to, że Chłopcy są w świecie Amerykańskich bogów, powiększyło moje oczekiwania. Spodziewałem się czegoś podobnego, z głęboką treścią. Dostałem za to lekturę ciekawą, ale bez jakiś podniosłych treści.
Pewne rzeczy było już dość przewidywalne. Co mi się spodobało to udany klimat, który momentami był dość mroczny.
Tigana - 2007-11-01, 00:05
:
Mój prywatny ranking Gaimana
- Sandman
- "Amerykańscy bogowie"
- zbiory opowiadań
- "Gwiezdny pył"
- "Chłopcy Anansiego"
- "Koralina"
- "Nigdziebądź" [/b]


BTW. Z pozostałych komiksów Gaimana podoba mi się "1620"[i] (o ile się nie mylę) czyli przeniesienie najsłynniejszych bohaterów Marvela do czasów Elżbiety I. Świetny komiks z beznadziejnym zakończeniem.
ASX76 - 2007-11-02, 13:08
:
Mój pierwszy raz... z twórczością Gaimana (chciałem już napisać Sandmana... ;) ) to... już zapomniałem co było pierwsze... chyba "Nigdziebądź" (ale głowy, tudzież innej części ciała w zakład nie postawię). Pamiętam, że kupiłem kilka jego książek i "z marszu" wziąłem się za tą, która wydała mi się najbardziej ponętna (w sensie lektury, rzecz jasna).
Szczerze pisząc, to właśnie "Nigdziebądź" najbardziej przypadła mi do gustu spośród powieści. Na drugim miejscu postawiłbym "Amerykańskich bogów", którzy nie znaleźli się na podium, bo czegoś mi tam zabrakło...
Jednak zdecydowanie największym i najlepszym dzielem Gaimana jest komiksowy cykl "Sandman" do którego napisał scenariusze i to takie, że palce lizać :!: :D Sama esensja...
Można powiedzieć, że zainteresowałem się tą serią przypadkiem. Przeglądałem zbiory komiksowe na komputerze i któregoś wieczoru z taką pewną dozą nieśmiałości (i niechęci, bo wtedy uznawałem tylko w miarę realistyczne rysunki) sięgnąłem po "Dom lalki" i... zakochałem sie w pięknej historii.:D Już następnego dnia rozpocząłem wielką akcję kompletowania całej serii zakończoną powodzeniem. Co prawda miałem pewne problemy z zakupem "Nocy nieskończonych", ale czego się nie robi dla swojej ulubionej serii komiksowej...
Z niedawno przeczytanych komiksów Gaimana, bardzo spodobały mi się: "Księgii Magii" (zalety wymieniałem na forum MAG-a) oraz "Morderstwa i tajemnice", znakomicie zaadoptowane przez Russella.

Metzli :arrow: Według mnie, to właśnie zmiany rysowników wyszły wielkiemu dziełu na dobre. Podejrzewam, że nie było w tym żadnego przypadku, po prostu Gaiman dobierał do swoich kolejnych historii takich autorów, którzy najtrafniej mogliby oddać jego pomysły w formie rysunku.
Metzli - 2007-11-02, 13:19
:
ASX napisał/a:
Metzli :arrow: Według mnie, to właśnie zmiany rysowników wyszły wielkiemu dziełu na dobre. Podejrzewam, że nie było w tym żadnego przypadku, po prostu Gaiman dobierał do swoich kolejnych historii takich autorów, którzy najtrafniej mogliby oddać jego pomysły w formie rysunku.


Jak teraz o tym myślę to dochodzę do wniosku, że zupełnie inaczej odbierałoby się komiks gdyby za szatą graficznę odpowiedzialny byłby cały czas ten sam rysownik. Może faktycznie Sandman by troche na tym stracił? Jak na razie zajmowałam się kompletowaniem całej serii, co tak prawdę powiedziawszy nie dobiegło jeszcze końca bo cał czas brakuje mi "Nocy nieskończonych". Więc patrzyłam na cała sprawę z punktu jednorazowego przeczytania ;) Chyba najbardziej nie podobał mi się rysunek w zeszycie "Panie łaskawe" - postacie były straszne kanciaste O.o
Tigana - 2007-11-02, 14:08
:
ASX76 napisał/a:
Co prawda miałem pewne problemy z zakupem "Nocy nieskończonych", ale czego się nie robi dla swojej ulubionej serii komiksowej...

//wred Wiadomość z ostatniej chwili - seria niewyjaśnionych morderstw wstrząsnęła światkiem polskich miłośników komiksów. Ostatnie słowa jednej z ofiar brzmiały - "Nie oddam"

Może i różni rysownicy urozmaicali serię, ale niektórym z nich zakazałbym rysować pod groźbą dożywotnich ciężkich ronbót.
Rumcajs - 2007-11-02, 14:14
:
Zaczynam żałować, że w moje łapki nie dostał się jeszcze żaden z komiksów Gaimana. Trzeba będzie pobuszować po księgarniach.
Co się tyczy książek - dla mnie to przede wszystkim Nigdziebądź, Gwiezdny pył i Koralina (właśnie w tej kolejności). Pozostałe - no cóż, wiem, że o gustach się nie dyskutuje, ale Amerykańskich Bogów ledwo przeczytałem, a Chłopaków Anansiego nie skończyłem. I uważam, że facet jest przeciwieństwem wina - im starszy, tym gorszy. Może zmienię zdanie, jak przeczytam coś jeszcze.
ASX76 - 2007-11-02, 14:48
:
Tigana napisał/a:
ASX76 napisał/a:
Co prawda miałem pewne problemy z zakupem "Nocy nieskończonych", ale czego się nie robi dla swojej ulubionej serii komiksowej...

//wred Wiadomość z ostatniej chwili - seria niewyjaśnionych morderstw wstrząsnęła światkiem polskich miłośników komiksów. Ostatnie słowa jednej z ofiar brzmiały - "Nie oddam"

(...)


He, he. :-) Aż tak źle to nie było. Facet wolał z własnej i nieprzymuszonej woli przyjąć pieniądze za komiks, niż pożegnać się nie tylko z nim, ale i z życiem. ;)

Jak dla mnie, scenariusze Gaimana wynagradzają wszystko. Nawet momentami niezbyt wyszukaną kreskę.

Rumcajs :arrow: Radziłbym się streszczać z tą akcją poszukiwawczą, bo im dłużej będziesz zwlekał, tym będzie kosztowniejsza. :-) Pozycje, których już nie ma w księgarniach (tak swoją drogą polecam sklepy internetowe np. Imago lub Gildia, gdzie zapłacisz znacznie taniej - matematyka nie kłamie), można zdobyć np. na Allegro.
Największy problem stanowią "Noce nieskończone" - nakład wyczerpany, w ciągu najbliższych 5 lat dodruku nie będzie, a cena komiksu (na Allegro) będzie rosnąć...
Tigana - 2007-11-02, 15:12
:
ASX76 napisał/a:
Jak dla mnie, scenariusze Gaimana wynagradzają wszystko. Nawet momentami niezbyt wyszukaną kreskę.

Z tym scenariuszem to bym też nie popadał w wysokie tony. Według mnie część cyklu jest przekombinowana lub po prostu słaba ("Zabawa w Ciebie" )Zdarza się również, że dany album ma bardzo ciekawe wejście by zakończyć się bez puenty czy wręcz sztampowo( "Pora mgieł", "Ulotne życia" )
ASX76 - 2007-11-02, 15:45
:
Owszem, zdarzają się słabsze momenty, ale w przypadku wieloczęściowych cykli, jest to chyba nieuniknione. Oczywiście nie zmienia to faktu, że "Sandman" to świetny komiks i póki co jakoś nie widzę, żeby pojawiło się coś lepszego czy choćby zbliżonego jakością pod względem fabularnym. :-)
Tigana - 2007-11-02, 15:50
:
ASX76 napisał/a:
Oczywiście nie zmienia to faktu, że "Sandman" to świetny komiks i póki co jakoś nie widzę, żeby pojawiło się coś lepszego czy choćby zbliżonego jakością pod względem fabularnym. :-)

Tego nikt nie podważa. Czy jest jakiś podobny cykl ? Powiem szczerze - nie wiem. Niestety jesteśmy dosyć zapóźnieni za resztą świata i wiele rzeczy do nas jeszcze nie trafiło. Na pewno komiks Gaimana jest unikatowy za sprawą połączenia licznych gatunków, konwencji i tematów. Z jednej strony bohaterowie Ligi Sprawiedliwej z gospoda "Koniec Światów" Ważne jest również to, że Gaiman umiał w odpowiednim momencie powiedzieć: "Koniec" i nie ciągnał swojej serii w nieskończoność. W swiecie dzisiejszej komercji to duże osiągnięcie.
ASX76 - 2007-11-02, 16:01
:
Tak po prawdzie to trochę mi szkoda, że nie pociągnął tego dalej. Z jego wyobraźnią i pomysłowością, mógłby jeszcze wiele opowiedzieć... :cry: No, przynajmniej kilka części więcej... ;)
Gaiman ma sporo innych projektów na głowie i obawiam się, że pisanie książek czy scenariuszy filmowych, bardziej go interesuje, niż tworzenie fabuł do komiksów.
Za to pierwsze i drugie, jak mi się zdaje, zarobi nieporównywalnie więcej - może więc decyzja o zakończeniu serii była podyktowana rachunkiem ekonomicznym :?: <tak sobie tylko spekuluję>
MadMill - 2007-11-02, 16:07
:
No ja pierwszą książkę Gaimana jaką przeczytałem i było to dawno dawno temu... byli Amerykańscy Bogowie i wtedy byłem tą książka bardziej zachwycony niż jakąkolwiek "klasyką" fantastyki. Młody umysł to tak odebrał. ;) Potem było Nigdziebądź i Gwiezdny Pył... i wtedy sięgnąłem po Koralinę do dziś - po przeczytaniu wszystkiego Gaimana - jeśli chodzi o powieści i opowiadania, to tylko ona przebiła Amerykańskich Bogów. Tak Koralina i AB to najlepsze dla mnie utworzy z literatury Neila. ;)

Sandman - bardzo mi się podoba, ale mało przeczytałem abym mógł się wypowiadać szerzej o komiksie. ;)

ASX76 napisał/a:
Gaiman ma sporo innych projektów na głowie i obawiam się, że pisanie książek czy scenariuszy filmowych, bardziej go interesuje, niż tworzenie fabuł do komiksów.

Neila najbardziej interesują... scenariusze do słuchowisk radiowych. ;) Tylko, że z tego wyżyć się nie da temu pisze książki, komiks i scenariusze filmowe. ;)
ASX76 napisał/a:
Za to pierwsze i drugie, jak mi się zdaje, zarobi nieporównywalnie więcej - może więc decyzja o zakończeniu serii była podyktowana rachunkiem ekonomicznym :?: <tak sobie tylko spekuluję>

Nie sądzę, bo Sandman był zakończony o wiele wcześniej niż Gaiman stał się łakomym kąskiem. Więc myślę, że zaplanował Sandmana i taki miał plan tyle. ;)
Tigana - 2007-11-02, 16:14
:
MadMill napisał/a:
Tak Koralina i AB to najlepsze dla mnie utworzy z literatury Neila. ;)

Ciekawy zestaw. Ja nigdy "Koraliny" nie traktowałem poważnie. Ot taki miły drobiażdżek i nic więcej.

MadMill napisał/a:
Więc myślę, że zaplanował Sandmana i taki miał plan tyle. ;)

Myślę dokładnie tak samo. W dwóch ostatnich tomach wszystkie wątki i postaci z poprzednich tomów zazębiają się i tworzą jedną całość. IMO Gaiman miał wszystko opracowane z góry, a poszczególne tomy prowadziły dokładnie do "Przebudzenia"
ASX76 - 2007-11-02, 16:19
:
Przemawia przeze mnie gorycz, bo chcę więcej "Sandmana", dlatego proszę nie traktować moich spekulacji zbyt poważnie. ;) Zawiedziony zamknięciem serii fan, może mieć różne myśli..., nie zawsze mające związki z rzeczywistością. :-P
MadMill - 2007-11-02, 16:20
:
Tigana napisał/a:
Ciekawy zestaw. Ja nigdy "Koraliny" nie traktowałem poważnie. Ot taki miły drobiażdżek i nic więcej.

Ja lubie Alicję w Krainie Czarów, a kot też był fajny. ;) Książka jak dla mnie była skondensowana, nasączona i nie rozwodniona. Taka Powieść w pigułce, bez ozdobników i innych ceregieli. ;) No mnie się podobała i też ją traktowałem jako mniej poważną książkę, ale to mi nie przeszkadzało. ;)
Tigana napisał/a:
Myśle dokładnie tak samo - Gaiman miał wszystko opracowane z góry, a poszczególne tomy prowadziły dokładnie do "Przebudzenia"

I to mi się podoba, ustalone z góry zaplanowane i ani tomu więcej, nie rozcieńczamy historii i nie powtarzamy wątków(piję tu do serii na T.).
Toudisław - 2007-11-02, 19:58
:
MadMill napisał/a:
Koralinę do dziś - po przeczytaniu wszystkiego Gaimana - jeśli chodzi o powieści i opowiadania, to tylko ona przebiła Amerykańskich Bogów. Tak Koralina i AB to najlepsze dla mnie utworzy z literatury Neila. ;)

Nie rozumiem zachwytu na tą książką //mysli Dobra jest z tym się zgodzę. Ma swój niepowtarzalny klimat i nastrój, czyta się ja dość dobrze. Gaiman ciekawe pokazał bohaterów i to mu się chwali. Tylko jak słyszę jak to dorośli się bali czytając to książkę i że oni by jej swojemu dziecku nie dali do przeczytania to mi się śmiać chcę.
Rumcajs napisał/a:
I uważam, że facet jest przeciwieństwem wina - im starszy, tym gorszy. Może zmienię zdanie, jak przeczytam coś jeszcze.

No aż tak źle to chyba nie jest. Poczekamy na nawową książkę i na następną. Gaiman pewnie się zmienia ale nie był bym pewien czy na gorsze.
ASX76 napisał/a:
chciałem już napisać Sandmana... ;)

Wstyd się przyznać ale nie czytałem nic z tej serii i nawet bym nie wiedział od czego ma zacząć i czy mi się spodoba
MadMill - 2007-11-02, 20:23
:
Toudisław napisał/a:
Nie rozumiem zachwytu na tą książką //mysli Dobra jest z tym się zgodzę. Ma swój niepowtarzalny klimat i nastrój,

Sam sobie odpowiedziałeś. ;) Klimat i pomysł, to mnie wystarcza. ;)
Toudisław napisał/a:
Tylko jak słyszę jak to dorośli się bali czytając to książkę i że oni by jej swojemu dziecku nie dali do przeczytania to mi się śmiać chcę.

To przegięcie, nie mówiąc już o głupocie. ;)
Bruja - 2007-11-02, 21:24
:
Dawno, dawno temu... kiedy fantastyka była jakimś dziwnym, niezbadanym pojęciem dorwałam w swoje łapki "Amerykańskich bogów" i... nic już nie było takie jak kiedyś xD Książka okazała się świetną furtką do świata fantastyki i jakoś tak w tych klimatach zostałam.
Nie pamiętam co było potem, ale jakoś tak po drodze wciągnęłam wszystkie powieści i jakieś pojedyncze opowiadania tego pana.
Podobały mi się wszystkie książki, chociaż są nierówne i tylko niektóre potrafiły dać porządnego kopa. Najwyższą półeczkę zajmują "AB" i tak już pewnie zostanie, wiadomo, sentymenty i tak dalej ;)
grubshy - 2007-11-03, 01:59
:
Metzli napisał/a:
Jedyne co mi się nie podobało to fakt, że przy każdym tomie jest inny rysownik. A kreska nie zawsze przypadała mi do gustu. Czasami te postacie były takie kanciaste ;)

Wg mnie to jeden z atutow 'Sandmana' - rysownikow jest wielu, ale jak Gaiman sam napisal bawili sie w jego piaskownicy i rysowali tak jak on chcial.
Dzieki temu nawet jesli czyjs styl rysowania mi srednio odpowiadal, to przyznaje pasowalo to do klimatu opowiesci. Najlepiej widac to na przykladzie tomu 'Konce swiatow' gdzie np. opowiesc marynistyczna jest narysowana kreska realistyczna, a czesc o snie miasta, ma kreske bardzo umowna dosc nierealna.

Scenariuszowo nie kazda czesc powala na ziemie, czasem fabula gubi sie w gaszczu nawiazan i aluzji ('Zabawa w Ciebie') ale jako caloksztalt seria jest poprostu swietna.

ASX76 napisał/a:
bardzo spodobały mi się: "Księgii Magii" (zalety wymieniałem na forum MAG-a)

Ja wymienilem tam wady : )

ASX76 napisał/a:
oraz "Morderstwa i tajemnice", znakomicie zaadoptowane przez Russella.

I komiks i zawarte w zbiorku 'Dymy i Lustra' opowiadanie - PALCE LIZAC!
Zła - 2007-11-03, 03:18
:
Gaiman to dla mnie komiksy, próbowałam czytać jego książki, ale jakoś mi nie podchodzą.To co strawiłam to M jak Magia, czyli opowiadanka.
Na ten moment żeruję na Metz i jak tylko jestem we Wrocławiu to czytam sobie Sandmana. Najśmieszniejsze jest to, że też zaczęłam kupować, ale więcej wydaję na książki i jakoś zawsze brak mi kasy na komiks.
Mi osobiście przeszkadza to, że rysownicy się zmieniają. Bohaterowie w jednym komiksie wyglądają tak, a w kolejnym już inaczej --_- i zupełnie nie przypominają siebie. To minus.
Całość jest rewelacyjna i basta :))
Metzli - 2007-11-03, 13:14
:
grubshy napisał/a:
Dzieki temu nawet jesli czyjs styl rysowania mi srednio odpowiadal, to przyznaje pasowalo to do klimatu opowiesci.


Przeczytałam tylko raz i nie zwracałam za bardzo uwagi czy kreska pasuje do opowiadanej historii. Raczej skupiałam się na wątkach fabuły, te są zawsze interesujące - nawet jak rysunek lekko irytuje ;)

A wczoraj skończyłam czytać "Gwiezdny pył" - mam iść na film z Brujką, a tak głupio nie przeczytać wcześniej książki na podstawie której jest ekranizacja. Sama książka jest cieniutka, raptem 200 stron ;) Czytało się ją bardzo szybko, baśń z typowymi chwytami stylistycznymi. Przyjemna lektura na odprężenie na jeden wieczór.
ASX76 - 2007-11-05, 14:19
:
Ech, gdyby tak całego "Sandmana" zilustrowała czwórka wspaniałych pracujących przy "Księgach Magii", a więc: Bolton, Hampton, Vess i Johnson, to cały cykl czytałbym chyba codziennie... :-) Malunki o wiele bardziej do mnie przemawiają, niż uboga w porównaniu z nimi, "zwykła" kreska. Ale już nie marudzę. :-P
Tigana - 2007-11-09, 23:21
:
Coraz bliżej do premiery najbliższego Gaimana - moje nastawienie mocno sceptyczne. Raczej wstrzymam się z zakupem i poczekam na jakieś recki. No chyba, że uda się zdobyć na "Katedrze"




MAG napisał/a:
Najnowsza powieść mistrza nastroju, ulubieńca czytelników i cieszącego się uznaniem krytyków Neila Gaimana, najwybitniejszego pisarza postmodernistycznego.
Mistrz opowieści Neil Gaiman i nagrodzony Emmy pisarz science fiction Michael Reaves połączyli swe siły i stworzyli niesamowitą historię o magii, nauce, honorze i przeznaczeniu pewnego wyjątkowego chłopca – i innych jemu podobnych.1
Joey Harker nie jest bohaterem.
W istocie potrafi się zgubić nawet we własnym domu.
Lecz pewnego dnia Joey naprawdę się gubi. Ze swego świata przechodzi do innego wymiaru.
Wędrówka między światami ściąga na niego uwagę dwóch straszliwych potęg. Armie magii i nauki zrobią wszystko, byle zdobyć jego moc, umożliwiającą podróże między wymiarami.
Odkrywszy, jak wielkie zło czynią obie potęgi, Joey dołącza do armii, złożonej z różnych wersji samego siebie, pochodzących z alternatywnych Ziemi i bez wyjątku dysponujących podobną mocą. Razem gotowi są walczyć w obronie wszystkich światów.


A Wy jakie macie opinię na temat tej książki ?
MadMill - 2007-11-09, 23:39
:
Tigana napisał/a:
A Wy jakie macie opinię na temat tej książki ?

Kupie, przeczytam, postawię na półce. w końcu to Gaiman u mnie jeszcze wpadki nie zaliczył jako takiej, więc... ;) Nie jest to ten Gaiman którego lubię najbardziej, ten będzie za jakieś 2 lata coś mi się zdaje, ale mam słabość do tego autora i tyle. ;)
Metzli - 2007-11-11, 17:33
:
Ja kupię, nie oczekuję za wiele od tej książki szczególnie po tym jak przeczytałam to mini streszczenie, które zamieścił Tigana. Pewnie będzie się miło czytało, bo to mimo wszystko Gaiman. Dam znać jakie wrażenia zostaną po przeczytaniu i już. ;)

Ja tam czekam na "Dni pośród nocy", reszta jest nieważna :P
Tigana - 2007-11-13, 21:23
:
Według dobrze poinformowanych źródeł zbliżonych do EGMONT istnieje spora szansa, zę "Sandman" HC będzie wznowiony z częstotliwością jednego tomu na rok. Zresztą już ASX wspominał, ze w 2008 wyjdzie "Nadzieja w piekle"
MadMill - 2007-11-13, 21:28
:
Tigano a nie Dom Lalki? Nadzieja w Piekle jest w Preludiach i Noktrunach. o_O Ja będą wznawiać tak, to właśnie w tym momencie zawiesiłem zakup Domu Lalki. xD

JUż 26 listopada 2007 roku - jak widać w moim podpisie - będziemy mogli zapoznać się z InterWordl - polski tytuł kole mnie w oczy. x.x
Tigana - 2007-11-13, 21:44
:
MadMill napisał/a:
Tigano a nie Dom Lalki? Nadzieja w Piekle jest w Preludiach i Noktrunach. o_O Ja będą wznawiać tak, to właśnie w tym momencie zawiesiłem zakup Domu Lalki. xD

Tak chodzi o "Dom lalek" - nie mam tego HC więc dokładnie nie wiem co zawiera.

Tomasz Kołodziejczak napisał/a:

3. Kiedy wreszcie doczekamy się wznowienia kolejnych części "Sandmana" w HC (jeśli nie jesteście pewni czy warto to zrobić już teraz, można przecież wysondować rynek... Myślę, że chętnych nie powinno zabraknąć)?

Rynek sondujemy non stop – obserwując sprzedaż 1. tomu. Sądzę, że 2. tom może ukazać się w roku 2008. ale to na razie tylko plan, a nie zobowiązanie.


Najlepiej zerknij tutaj i poczytaj o wszystkich zapowiedziach
Metzli - 2007-11-13, 21:51
:
Ja wiedziałam, że tak będzie :P Mam już (prawie) całego Sandmana to Egmont zacznie wydawać powoli wszystkie części w HC. Ale nie wiem czy kupię, owszem to takie małe arcydzieło, ale z drugiej strony szkoda tej kasy, którą możnaby wydać na coś innego. Wychodzi, że nie jestem jakimś strasznie zajadłym fanem :P
Zła - 2007-11-13, 21:57
:
A ja sobie poczekam na HC //kas
Mam tylko Preludia i nokturny oraz Dom lalki.
Teraz pozostaje cierpliwie czekać, z czym nie mam problemu, bo większość przeczytałam u Metz :))
MadMill - 2007-11-22, 23:39
:
BTW trochę spóźnione ale zawsze. Na Katedrze jest fragment powieści InterŚwiat, która ukaże się w poniedziałek w księgarniach. Taki niepozorny trochę kawałem chociaż nawet ciekawie się zapowiada.
Tigana - 2007-12-01, 23:42
:
MadMill napisał/a:
Taki niepozorny trochę kawałem chociaż nawet ciekawie się zapowiada.

Miałem nie kupować , kupiłem i raczej żałuje. "Interświat" to zdecydowanie najsłabsza pozycja Gaimana na naszym rynku. Płaska, dziecinna, z mocno wyeksploatowanym wątkiem cudownego chłopca, który pomimo przeciwieństw losu okazuje się bohaterem. Z tym, że pisze to wszystko osobnik już prawie 30letni - dla młodocianych miłośników HP czy innego Eragona ta książka może okazać się rewelacją.
AM - 2007-12-02, 00:56
:
Tigana napisał/a:
MadMill napisał/a:
Taki niepozorny trochę kawałem chociaż nawet ciekawie się zapowiada.

Miałem nie kupować , kupiłem i raczej żałuje. "Interświat" to zdecydowanie najsłabsza pozycja Gaimana na naszym rynku. Płaska, dziecinna, z mocno wyeksploatowanym wątkiem cudownego chłopca, który pomimo przeciwieństw losu okazuje się bohaterem. Z tym, że pisze to wszystko osobnik już prawie 30letni - dla młodocianych miłośników HP czy innego Eragona ta książka może okazać się rewelacją.


Tigano, Interświat został napisany przez Gaimana i Reavesa ponad 11 lat temu. Nigdy nie miał być książką, a jedynie scenariuszem (bądź też zarysem scenariusza) serii filmów dla młodzieży. Niestety, Reaves poważnie zachorował (miał operację mózgu) i potrzebuje kasy, a Gaiman zgodził się mu pomóc...

Piszę to tylko dlatego, żeby zrechabilitować Neala w twoich oczach. Interświat to nie spadek formy, a jedynie książka, która nie ujrzałaby światła dziennego, gdyby nie choroba Reavsa.
Tigana - 2007-12-02, 02:00
:
AM napisał/a:
Piszę to tylko dlatego, żeby zrechabilitować Neala w twoich oczach. Interświat to nie spadek formy, a jedynie książka, która nie ujrzałaby światła dziennego, gdyby nie choroba Reavsa.

Gaiman nie jest cudotwórcą, aby g..no pod jego dotykiem stawało się złotem i ma prawo do popełnienia słabych utworów. Za takie niewypały uznaje chociażby komiks "Ostatnie kuszenie" czy nawet niektóre "Sandmany".
Dzięki Andrzeju, że to piszesz - postaram sie złagodzić ton recenzji.
Maeg - 2007-12-14, 23:12
:
Przeczytałem już Amerykańskich Bogów. Dobra książka, choć zabrakło mi czegoś aby uznać ją za genialną, poza tym takie może mało konkretne odczucie ale zbyt amerykańska się zrobiła od pewnego momentu. Udało się Gaimanowi mnie zaskoczyć, niektórymi elementami fabuły, co można zaliczyć na plus. Po przebrnięciu przez pierwsze 40, 50 stron czytało się dobrze, wciągnęła choć początkowo zapowiadało się na długą, powolną lekturę.

A teraz czytam Gwiezdny Pył, trzeba tylko przyzwyczaić się do baśniowego klimatu opowieści. Jedyny minus zauważalny na początku, to czemu to takie krótkie. Więcej jak refleksji jak już skończę.
Astarael - 2007-12-15, 14:56
:
To ja się przyznam bez bicia, że z Gaimana czytałam tylko powieści i opowiadania. Jakoś nie jestem "komiksowa" i po Sandmana nie mam ochoty sięgać. Na razie przynajmniej.

Co to powieści... może powiem tylko, że na podstawie "Nigdziebądź" i "Gwiezdnego pyłu" piszę magisterkę o światach równoległych :mrgreen: Więc moje widzenie tych pozycji jest nieco spaczone, co nie oznacza, że bezkrytyczne. Ale powiem, że bardzo dużo można szczególnie z Nigdziebądź wyciągnąć, gdy się przyjrzy tej książce krytycznie i przez pryzmat książek do fizyki pana Michio Kaku. :mrgreen:

Co do "Amerykańskich bogów" to moim zdaniem sam koncept jest dobry, a jak się zna mitologie, do których się autor odwołuje to czyta się to bardzo smacznie. :)

Jeszcze baaardzo lubię "Wilki w ścianach", powieść graficzną. :)
Tigana - 2007-12-15, 15:37
:
Astarael napisał/a:

Co to powieści... może powiem tylko, że na podstawie "Nigdziebądź" i "Gwiezdnego pyłu" piszę magisterkę o światach równoległych

To spróbuj jeszcze wziąć się jeszcze za "InterŚwiat" - tam też jest mnóstwo światów równoległych.
Astarael - 2007-12-16, 22:53
:
Tigana napisał/a:
To spróbuj jeszcze wziąć się jeszcze za "InterŚwiat" - tam też jest mnóstwo światów równoległych.


Mam przyobiecane pod choinkę :) Więc po świętach będzie przeczytane. A teraz właśnie dostałam od znajomego "Gniazdo światów" Marka S. Huberatha. Będziem testować :mrgreen:
Tigana - 2007-12-17, 20:58
:
Astarael napisał/a:
A teraz właśnie dostałam od znajomego "Gniazdo światów" Marka S. Huberatha. Będziem testować :mrgreen:


:offtop:
Z takich "równoległych" książek polecam też twórczość G.G. Kaya , który często wykorzystuje ten wątek. Najmocniej i najprościej w "Fionovarskim gobelinie", później bardziej subtelnie - kolejne światy (Tigana, Sarancjum) stanowią jakby swoje dalekie echa. No i oczywiście "Amber" Zelaznego.
Sporo tytułów wymienia też Sapkowski w swoim "Rękopisie", ale pewnie już od dawna o tym wiesz.

Btt

Kupił i czytał ktoś może komiks "Drastyczne przypadki "
Brilchan - 2007-12-17, 21:18
:
Z książek Mistrza Gaimana czytałem tylko 2 (ale zamierzam nadrobić ten błąd :-) ) "Amerykańskich Bogów " i "chłopaki Ananasiego " obie są świetne i choć zbliżone tematycznie całkowite różnią się tematyką . Osobiście wolę pierwszą mroczna admosfera, sarkazm Cienia i wspaniała zaskakująca intryga taaak to lubię:))) Gaiman to prawdziwy król współczesnej fantastyki IMHO
Tigana - 2007-12-22, 13:38
:
A tutaj można obejrzeć pierwszy fragment ekranizacji "Koraliny"
Tigana - 2007-12-28, 14:12
:
Dla fanów Neila Gaimana rok 2008 zapowiada się bardzo intrygująco. Na FantasticFiction można znaleźć zapowiedzi dwóch pozycji z cyklu graphic nowel ( "Koralina", "The Dangerous Alphabet ") , dwóch nowych powieści ("Odd and the Frost Giants", "The Graveyard Book"), a także zbioru opowiadań "Stories" - ale to już luty 2009 rok.
Ciekawe ile z tych pozycji ukaże się w Polsce :roll:
MadMill - 2007-12-28, 14:38
:
Tigana napisał/a:
Odd and the Frost Giants

Ta pozycja najprawdopodobniej się nie pojawi po polsku. Z tego co wyczytałem na blogu Neila jakiś czas temu, to on sam nie wie czy w ogóle pojawi sie gdziekolwiek oprócz Wielkiej Brytanii, była napisana na ich Dni Książki, kosztowała 1 funta i tylko w czasie tej imprezy(czy jak to nazwać) była sprzedawana.

Mnie bardziej interesuje Melinda... ale jakoś ani widu ani słuchu.
Tigana - 2007-12-28, 15:13
:
MadMill napisał/a:
Tigana napisał/a:
Odd and the Frost Giants

Ta pozycja najprawdopodobniej się nie pojawi po polsku.


A ja na to cytuje

Andrzej Miszkurka na forum MAGa napisał/a:
Na pewno Graveyard Book i Odd and the Frost Giants.

I tak trzymać
MadMill - 2007-12-28, 15:18
:
Gaiman znowu nieświadomy. :P Tak odpowiedział na maila chyba jakiejś Kanadyjki. No nic, fajnie, ale ja chcę Melindę, ale nie wiem czy to nie pytanie jednak do Egmontu... czyli mogę pomarzyć. :P
AM - 2007-12-28, 15:20
:
Odd and the Frost Giants to tak naprawdę opowiadanko, które wyjdzie w formie książkowej. Z innymi planami Gaimana nie jest różowo. Wiadomo, że w następnym roku ukaże się The Graveyard Book (u nas w drugiej połowie roku). I to wszystko. Następny zbiór opowiadań pewnie jest możliwy, ale co miałoby się tam znaleźć, skoro do Dymu, Rzeczy M jak Magia trafiło większość tekstów Gaimana (nie wierzę, że będzie miał czas na napisanie nowych, tym bardziej, że coraz bardziej angażuje go kino; rozmawiałem z nim na temat planów w czasie wizyty i w paździeniku z jego agentką na targach we Frankfurcie i nie wyglądało to różowo).

Co wobec tego dalej. Właściwie jedyną pewną rzeczą (poza jakimiś krótkimi formami) jest jego kolejna powieść dla dorosłych. Gaiman mówił mi, że będzie ambitniejsza i poważniejsza od Amerykańskich Bogów (nie mogę się już doczekać), ale tak naprawdę gorzej było z podaniem jakiegoś terminu. Obawiam się, tym bardziej, że jego agentka była bardzo ostrożna (i jest realistką), że otrzymamy ją najwcześniej w 2009 roku, ale tak naprawdę może się to udać dopiero w 2010.

Co do Melindy, miała być drukowana w Polsce i nawet znalazł się odpowiedni drukarz, którego teraz poszukują (ulotnił się jak kamfora z kasą).
Tigana - 2007-12-28, 18:38
:
AM napisał/a:
Odd and the Frost Giants to tak naprawdę opowiadanko, które wyjdzie w formie książkowej.

Tak sobie właśnie pomyślałem, że to nie będzie powieść tylko jakaś miniaturka.
AM napisał/a:
Wiadomo, że w następnym roku ukaże się The Graveyard Book (u nas w drugiej połowie roku).

Czy to będzie pozycja dla młodszych czy starszych czytelników?
AM napisał/a:
Obawiam się, tym bardziej, że jego agentka była bardzo ostrożna (i jest realistką), że otrzymamy ją najwcześniej w 2009 roku, ale tak naprawdę może się to udać dopiero w 2010.

My poczekamy - gorzej dla wydawnictwa.
Toudisław - 2007-12-29, 11:17
:
AM napisał/a:
Odd and the Frost Giants to tak naprawdę opowiadanko, które wyjdzie w formie książkowej.

Tzn? Jak cienkie? Mam nadzieje, że jakaś strasznie cienka broszurka to to nie będzie. I że cena tez nie będzie powalać.
AM napisał/a:
M jak Magia jest bardzo dobrym zbiorem, problem, że większość opowiadań ukazała się całkiem niedawno w innych książkach. Na zachodzie, jednak, przygotowano ją specjalnie dla szkolnych bibliotek, dla młodszego odbiorcy. Tutaj to się zatarło, ale to zupełnie inna historia...

M jak Magia to dobry zbiorek, ale powalać nie powala. Ja czytałem go przed Dymem i Rzeczami, więc nie traktowałem go jak odgrzewany kotlet. Chyba wolę jednak jego powieści niż opowiadania. Choć nie wychodzą one źle.
AM napisał/a:
rozmawiałem z nim na temat planów w czasie wizyty i w paździeniku z jego agentką na targach we Frankfurcie i nie wyglądało to różowo).


Oj. Niefajnie. Szkoda, że kino go aż tak absorbuje. Czekałbym na kolejne powieści. Mam nadzieję, że może jednak to się zmieni.
AM napisał/a:
Co wobec tego dalej. Właściwie jedyną pewną rzeczą (poza jakimiś krótkimi formami) jest jego kolejna powieść dla dorosłych.

Chętnie na to poczekam. Tylko coś czuje że długo.
Tigana - 2007-12-29, 11:31
:
Toudisław napisał/a:
Tzn ? Jak cienkie? Mam nadzieje, że jakaś strasznie cienka broszurka to to nie będzie. I że cena tez nie będzie powalać.

Biorąc pod uwagę cenę "M jak magia" czy "InterŚwiata" raczej nie należy się spodziewać jakiejś drożyzny.
AM - 2007-12-29, 15:39
:
Tigana napisał/a:
My poczekamy - gorzej dla wydawnictwa.


Na szczęście mamy Christophera Paoliniego ;)

Toudisław napisał/a:
M jak Magia to dobry zbiorek, ale powalać nie powala. Ja czytałem go przed Dymem i Rzeczami, więc nie traktowałem go jak odgrzewany kotlet. Chyba wolę jednak jego powieści niż opowiadania. Choć nie wychodzą one źle.


Najfajniejsze w Gaimanie jest to, że niemal każdy z jego fanów lubi co innego w jego twórczości. Niektórzy preferują Nigdziebądź inni Amerykańskich, a jeszcze inni Chłopaki. Ogromna grupa woli opowiadania od powieści i vice versa. To świadczy tylko o jego ogromnej wszechstronności i, że nadaje na bardzo szerokim spektrum ludzkich smaków, uczuć itd (u każdego różnymi utworami porusza różne struny). Za to właśnie najbardziej go cenię.

Toudisław napisał/a:
Oj. Niefajnie. Szkoda, że kino go aż tak absorbuje. Czekałbym na kolejne powieści. Mam nadzieję, że może jednak to się zmieni.


Na gorsze. Gaiman będzie również sam reżyserował filmy. Już się do tego przygotowuje. Jeśli mu się uda (mam nadzieję, że tak) na jednym się nie skończy.
Tigana - 2008-01-01, 13:30
:
AM napisał/a:
Na szczęście mamy Christophera Paoliniego ;)

I co najmniej 2 książki.
AM napisał/a:
Najfajniejsze w Gaimanie jest to, że niemal każdy z jego fanów lubi co innego w jego twórczości.

W sumie nie ma co sie dziwić - każda jego książka to coś innego. No i jeszcze są niesamowite komiksy - często lepsze od książek
AM napisał/a:
Gaiman będzie również sam reżyserował filmy. Już się do tego przygotowuje. Jeśli mu się uda (mam nadzieję, że tak) na jednym się nie skończy.

No to może życzyć mu żeby mu się nie udało i wrócił do pisania ;) Czy on się ma zabrać za ekranizację "Śmierci" czy coś innego ?
Tigana - 2008-01-05, 22:20
:
Złe wieści dla fanów Gaimana - Neil znów kreci. A przynajmniej zamierza.
Stopklatka napisał/a:
Niemal dwa lata temu pojawiła się informacja, że Roger Avary i Neil Gaiman mają zamiar napisać razem scenariusz filmu, który będzie ekranizacją jednego z najsłynniejszych komiksów ostatnich lat - "Black Hole" Charlesa Burnsa. Twórcy poświęcili się jednak fabule "Beowulfa", a "Black Hole" trafił do szuflady.

Zgodnie z najnowszymi doniesieniami rozmowy o ekranizacji "Black Hole" zostały niedawno wznowione, a Avary i Gaiman są nadal zainteresowani napisaniem jego scenariusza. Na razie nie są znane jeszcze żadne inne szczegóły dotyczące realizacji filmu. Nie wiadomo też, czy Alexandre Aja, autor "Bladego strachu" i nowej wersji "Wzgórza mają oczy", który miał "Black Hole" wyreżyserować, jest nadal związany z tym projektem.

AM - 2008-01-06, 00:35
:
Tigana napisał/a:
Czy on się ma zabrać za ekranizację "Śmierci" czy coś innego ?


Ma się zająć Śmiercią właśnie. Z tego powodu sporo podróżówał; był między innymi na planie Hellboya 2 i podpatrywał tajniki warsztatu Guillermo del Toro.
grubshy - 2008-01-06, 00:59
:
Hmmm, zastanawiam sie, czy 'Smierc' nie jest przymiarka do ekranizacji 'Sandmana' - bal bym sie chyba bardziej niz o 'Straznikow'
Tigana - 2008-01-06, 18:34
:
grubshy napisał/a:
Hmmm, zastanawiam sie, czy 'Smierc' nie jest przymiarka do ekranizacji 'Sandmana' - bal bym sie chyba bardziej niz o 'Straznikow'

W jednym z wywiadów Gaiman faktycznie sugerował, że po "Śmierci" przyjdzie czas na "Sandmana". Z tym, że Neil twierdził, ze on sam się za to raczej nie weźmie i wspominał o jakiś innych reżyserach. W wywiadzie padło nazwisko Burtona, ale nie wiem czy to nie była sugestia dziennikarza.
Maeg - 2008-02-26, 11:29
:
Dobra wiadomość dla fanów Gaiman, autor skończył pisać The Graveyard Book. Teraz pozostaje czekać aż książka zawędruje w końcu do Polski. Zainteresowanych odsyłam na bloga autora. Wersja angielska | wersja polska. Proponuje też prześledzić poprzednie wpisy, można trochę więcej informacji na temat The Graveyard Book zdobyć.
Romulus - 2008-02-26, 14:15
:
Reżyserem BLACK HOLE będzie David Fincher (podaję za Stopklatką.pl).
Chyba dobrze, choc wielu nie podobał się jego ostatni film ZODIAC. Dla mnie był rewelacyjny, ale byłem w mnejszości zdaje się.

Wolę Gaimana dla dorosłych, więc muszę chyba jeszcze poczekać, aczkolwiek The Graveyard book zapowiada się interesująco - przynajmniej w zapowiedziach autora :)
Tigana - 2008-02-26, 16:47
:
romulus napisał/a:
Wolę Gaimana dla dorosłych, więc muszę chyba jeszcze poczekać, aczkolwiek The Graveyard book zapowiada się interesująco - przynajmniej w zapowiedziach autora :)

Jeden z rozdziałów ("Nagrobek dla czarownicy") jest zamieszczony w "M jak Magia". Dla mnie bomba wiec nowego Gaimana na pewno kupię.
Regissa - 2008-02-28, 15:23
:
Od jakiegoś czasu zagłębiam się w "Dym i lustra". Opowiadania są różne: bardzo podobała mi się "Rycerskość" (może dlatego, że było pierwsze? ;) ) z wątkiem arturiańskim w roli głównej, sympatyczne były "Złote rybki i inne historie" (Anglik w Hollywood ;) ) oraz "Karty wampirzego tarota". Reszta trochę mniej ciekawa i jak na mój gust zbyt "horrorowata" (nie przepadam za tym gatunkiem), ale jednak do strawienia. Natomiast zupełnie nie przypadły mi do gustu opowieści wierszowane... Pomysły na treść w większości interesujące, ale forma straszna :-/ Zostało mi jeszcze parę opowiadań do końca, ale myślę, że już teraz mogę powiedzieć, iż mam ochotę na lekturę "Amerykańskich bogów", żeby zobaczyć, jak mu wychodzą formy ciągłe. No i "Nigdziebądź", bo tytuł mi się spodobał :mrgreen:
Acha, a za oprawą okładki (książka jest z biblioteki) znalazłam stare 100 złotych z Waryńskim, ciekawe, co to może znaczyć? //mysli
Tigana - 2008-02-28, 15:33
:
Regissa napisał/a:
Zostało mi jeszcze parę opowiadań do końca, ale myślę, że już teraz mogę powiedzieć, iż mam ochotę na lekturę "Amerykańskich bogów", żeby zobaczyć, jak mu wychodzą formy ciągłe. No i "Nigdziebądź", bo tytuł mi się spodobał :mrgreen:

A co byś powiedziała na prezent w postaci pierwszego wydania "AB"?. Nie jest może w stanie idealnym, ale się trzyma całkiem dobrze.
Regissa napisał/a:
Acha, a za oprawą okładki (książka jest z biblioteki) znalazłam stare 100 złotych z Waryńskim, ciekawe, co to może znaczyć? //mysli

Szkoda, ze nie z Władkiem Jagiełłą.
Regissa - 2008-02-28, 15:39
:
Tigana napisał/a:
A co byś powiedziała na prezent w postaci pierwszego wydania "AB"?. Nie jest może w stanie idealnym, ale się trzyma całkiem dobrze.

Braciszku! //przytul

Tigana napisał/a:
Szkoda, ze nie z Władkiem Jagiełłą.

Wierz mi, ja też żałuję :mrgreen:
MadMill - 2008-02-28, 15:59
:
Tigana napisał/a:
A co byś powiedziała na prezent w postaci pierwszego wydania "AB"?. Nie jest może w stanie idealnym, ale się trzyma całkiem dobrze.

To widzę, że kolega Swojego wydania też nie oszczędzał. ;P Moje stare - a raczej mojego brata - było pożyczane ponad 10 razy. W 50% się spodobało na tyle, że te osoby dalej czytają Gaimana. ;) Za to nowe wydanie z autografem jest nietykalne, jest moje i tylko moje. :mrgreen:
Romulus - 2008-02-28, 19:58
:
Odważni jesteście. Ja swoich AB i w ogóle Gaimana nie pożyczam nikomu.
Dhuaine - 2008-02-29, 14:28
:
Na http://tiny.cc/WRiXE można przeczytać pełną wersję "Amerykańskich bogów" za friko :D Książka będzie dostępna przez cały miesiąc. :D
Tigana - 2008-03-03, 00:38
:
Ma ktoś zbędne 250 złotych? Ja nie ;(
MadMill - 2008-03-27, 23:44
:
Od wielu lat uważam się za wielkiego i wiernego fana Neila Gaimana, a więc na każdą jego książkę czekam z niecierpliwością, a później czytam ją z wypiekami na twarzy. Aż do teraz. Dosłownie przed chwilą skończyłem najsłabszą książkę promowaną nazwiskiem autora Koraliny czy Amerykańskich bogów. Była beznadziejna. Gdyby nie cała otoczka wydania/powstawania książki to bym powiedział, że zawiodłem sie na Gaimanie, chociaż czuję pewne podobne uczucia po lekturze. Pierwszy raz książka czy w ogóle utwór Neila mnie nudził, odrzucał i sprawiał, że książkę czytałem na siłę i bez żadnej przyjemności. Może jako opowiadanie, niezbyt długie InterŚwiat były czymś fajnym, zgrabny i miłym, ale jako powieść jest nudny, infantylny, sztucznie rozciągnięty, mamy od groma dłużyzn i brak pomysłów na fabułę w środku książki. Eh...
AM - 2008-03-27, 23:50
:
MadMill napisał/a:
Od wielu lat uważam się za wielkiego i wiernego fana Neila Gaimana, a więc na każdą jego książkę czekam z niecierpliwością, a później czytam ją z wypiekami na twarzy. Aż do teraz. Dosłownie przed chwilą skończyłem najsłabszą książkę promowaną nazwiskiem autora Koraliny czy Amerykańskich bogów. Była beznadziejna. Gdyby nie cała otoczka wydania/powstawania książki to bym powiedział, że zawiodłem sie na Gaimanie, chociaż czuję pewne podobne uczucia po lekturze. Pierwszy raz książka czy w ogóle utwór Neila mnie nudził, odrzucał i sprawiał, że książkę czytałem na siłę i bez żadnej przyjemności. Może jako opowiadanie, niezbyt długie InterŚwiat były czymś fajnym, zgrabny i miłym, ale jako powieść jest nudny, infantylny, sztucznie rozciągnięty, mamy od groma dłużyzn i brak pomysłów na fabułę w środku książki. Eh...


Weź pod uwagę, że Interświat powstał kilkanaście lat temu i nigdy nie miał być książką (powieścią czy nawet opowiadaniem), tylko konspektem serialu dla 11 lub 12 latków
MadMill - 2008-03-27, 23:54
:
Wiem, wiem. Temu nie napisałem, że Gaimana jest zły i że nigdy nie sięgnę po inne jego rzeczy. Dla mnie ciągle pozostaje jednym z ulubionych i z niecierpliwością czekam na The Graveyard Book, oraz inne dzieła Neila niekoniecznie literackie, ale także komiksowe czy filmowe. A o tym o czym wspominasz Gaiman napisał w Posłowiu, co nie zmienia faktu, że słabiutko to wyszło. Ale wierzymy w Gaimana! Ja na pewno. ;)
AM - 2008-03-28, 11:28
:
MadMill napisał/a:
Wiem, wiem. Temu nie napisałem, że Gaimana jest zły i że nigdy nie sięgnę po inne jego rzeczy. Dla mnie ciągle pozostaje jednym z ulubionych i z niecierpliwością czekam na The Graveyard Book, oraz inne dzieła Neila niekoniecznie literackie, ale także komiksowe czy filmowe. A o tym o czym wspominasz Gaiman napisał w Posłowiu, co nie zmienia faktu, że słabiutko to wyszło. Ale wierzymy w Gaimana! Ja na pewno. ;)


Jako że czytam właśnie Graveyard Book, mogę zapewnić, że o Gaimana nie musisz się obawiać :-) .
MadMill - 2008-03-28, 12:05
:
AM napisał/a:
Jako że czytam właśnie Graveyard Book, mogę zapewnić, że o Gaimana nie musisz się obawiać :-) .

Cieszy mnie to niezmiernie. Wielkie dzięki. ;)
Tigana - 2008-03-28, 13:25
:
MadMill napisał/a:
Może jako opowiadanie, niezbyt długie InterŚwiat były czymś fajnym, zgrabny i miłym, ale jako powieść jest nudny, infantylny, sztucznie rozciągnięty, mamy od groma dłużyzn i brak pomysłów na fabułę w środku książki. Eh...

Rzecz podstawowa Mad - nie jesteś targetem tej książki - musiałbyś sobie odjąć z 5-10 żeby stać się jej czytelnikiem docelowym. Dalej - podejrzewam, że gdyby "InterWorld" wyszedł spod pióra innego autora - jego obiór byłby zupełnie inny - ale co Gaiman to Gaiman.
Reasumując - tak jak napisałem w recenzji - książka nie najgorsza o ile zabiorą się za nią mniej doświadczeni "czytacze".
p.s
Też czekam na następne pozycje Gaimana - szczególnie na tą dużą powieść, co sie ma okazać za 2-3 lata.
MadMill - 2008-03-28, 16:30
:
Tigana napisał/a:
Rzecz podstawowa Mad - nie jesteś targetem tej książki - musiałbyś sobie odjąć z 5-10 żeby stać się jej czytelnikiem docelowym.

Wypominać mi wiek, świnia z Ciebie! :P
Tigana napisał/a:
Dalej - podejrzewam, że gdyby "InterWorld" wyszedł spod pióra innego autora - jego obiór byłby zupełnie inny - ale co Gaiman to Gaiman.

Zawsze od swoich ulubionych autorów, czy to książka, film, komiks, gra itd wymagam więcej niż od innych. Już to gdzie tutaj chyba pisałem. ;)
Tigana napisał/a:
Też czekam na następne pozycje Gaimana - szczególnie na tą dużą powieść, co sie ma okazać za 2-3 lata.

Poczekamy sobie trochę, ale w międzyczasie będą inne rzeczy. ;)
Tigana - 2008-03-28, 17:27
:
MadMill napisał/a:
Wypominać mi wiek, świnia z Ciebie! :P

A co "wieczna osiemnastka" jesteś ;)
MadMill napisał/a:
Poczekamy sobie trochę, ale w międzyczasie będą inne rzeczy. ;)

Tylko żeby Neil się postarał. Obawiam się tylko, ze natłok obowiązków (Hollywood) może spowodować, ze będzie rzadziej pisał //mur
Regissa - 2008-05-07, 11:11
:
Właśnie zakończyłam (?) swoją przygodę z "Amerykańskimi bogami" i ich Cieniem :-> I jedno, co mogę powiedzieć, to że Gaiman jest świetnym pisarzem :mrgreen: I odwrotnie do Sapkowskiego, bardziej wychodzą mu powieści niż opowiadania, o ile mogę o czymkolwiek wyrokować po przeczytaniu jednej powieści i jednego zbioru opowiadań...
Co mi się w tej książce szczególnie podobało, to fakt, że pisał ją Anglik, czego nie udało mu się ukryć (choć podobno się starał). Doskonale widać, że autor ma zdrowy dystans do Ameryki, prawie jak Krakus piszący o Warszawie :mrgreen:
Mam tylko jedno pytanie do znawców: czy to w zamierzeniach miał być horror?
AM - 2008-05-07, 14:01
:
Regissa napisał/a:
Właśnie zakończyłam (?) swoją przygodę z "Amerykańskimi bogami" i ich Cieniem :-> I jedno, co mogę powiedzieć, to że Gaiman jest świetnym pisarzem :mrgreen: I odwrotnie do Sapkowskiego, bardziej wychodzą mu powieści niż opowiadania, o ile mogę o czymkolwiek wyrokować po przeczytaniu jednej powieści i jednego zbioru opowiadań...
Co mi się w tej książce szczególnie podobało, to fakt, że pisał ją Anglik, czego nie udało mu się ukryć (choć podobno się starał). Doskonale widać, że autor ma zdrowy dystans do Ameryki, prawie jak Krakus piszący o Warszawie :mrgreen:
Mam tylko jedno pytanie do znawców: czy to w zamierzeniach miał być horror?


Nie jestem znawcą, ale to nie miał być horror.
MadMill - 2008-05-07, 15:06
:
Regissa napisał/a:
Doskonale widać, że autor ma zdrowy dystans do Ameryki, prawie jak Krakus piszący o Warszawie :mrgreen:

Sam Neil przyznał, że "Amerykańscy bogowie" to powieść napisana dopiero wtedy kiedy on sam zaczął rozumieć USA i opisał je tak jak je widział "zatwardziały Angol". :P Mówił też, że chociaż mieszka już w USA wiele lat to ciągle jest bardzo tradycjonalnym Anglikiem, taki wypisz wymaluj ze stereotypowych dowcipów. :P
Regissa napisał/a:
Mam tylko jedno pytanie do znawców: czy to w zamierzeniach miał być horror?

Z tego co powiedział w jednym z wywiadów, miała być to książka która pokazuje jego dojrzałość amerykańską. ;)
Geoffrey - 2008-05-07, 16:24
:
MadMill napisał/a:
Z tego co (Gaiman)powiedział w jednym z wywiadów, miała być to książka która pokazuje jego dojrzałość amerykańską. ;)

Dojrzałość i znajomość Ameryki. (osobno)
Amerykanin by za Chiny nie napisał powieści tak mocno zakotwiczonej w przeszłości, ( i to przeszłości importowanych bogów)
Przecież Ameryka to "nowa jakość" powstała z uciekinierów z zapadłej Europy :badgrin:
Kraina nowego, amerykańskiego podejścia do takich zjawisk jak kultura, sztuka kulinarna, czy kawa....
Regissa - 2008-05-07, 16:30
:
Mad napisał/a:
Z tego co powiedział w jednym z wywiadów, miała być to książka która pokazuje jego dojrzałość amerykańską.

Czyli jednak horror :mrgreen:
Jak to Dżef pięknie powiedział, "nowa jakość" amerykańskiego podejścia do życia i literatury powinna dojrzałego człowieka, wychowanego w porządnej Brytanii, nakłonić do natychmiastowej ucieczki :mrgreen:
Żarty na bok, ale ze względu na pochodzenie autora ta książka zyskała dodatkowy wymiar pewnego studium społeczeństwa amerykańskiego. Może to nie nazbyt naukowe, ale za to jakże prawdziwe...
MadMill - 2008-05-07, 17:03
:
Geoffrey napisał/a:
Dojrzałość i znajomość Ameryki. (osobno)
Amerykanin by za Chiny nie napisał powieści tak mocno zakotwiczonej w przeszłości, ( i to przeszłości importowanych bogów)

Oczywiście trzeba traktować tą amerykańskość Gaimana z przymrużeniem oka, przecież sam następnie powiedział, że jest do cna Anglikiem. ;)
Regissa napisał/a:
Żarty na bok, ale ze względu na pochodzenie autora ta książka zyskała dodatkowy wymiar pewnego studium społeczeństwa amerykańskiego. Może to nie nazbyt naukowe, ale za to jakże prawdziwe...

Już dokładnie nie pamiętam, ale Gaiman przeniósł się do USA ze względu na komiksy, na tworzenie serii Sandmana, ale głowy sobie nie dam uciąć za to. :P "AB" mieli dla niego stanowić jakieś podsumowanie pewnego etapu życia. Napisał ich dopiero wtedy kiedy zadomowił się w Stanach, kiedy poczuł, że wie "z czym to się je". ;)

Co do tego co napisał Dżef. Przecież USA w "AB" stanowi pewnego rodzaju ziemię, na którą zostają zesłani zapomniani bogowie, którzy przybyli tam wraz ze swoimi wyznawcami. Nie mówię tylko o tych skandynawskich, których widać na pierwszym planie, ale są też bogowie/demony z mitologii bliskiego wschodu na przykład. USA stanowiły swoistą ziemię obiecaną dla wielu nacji w naszym świecie, a Gaiman pokazał, że z tymi ludźmi przyszli ich bogowie, przez to też obyczaje, tradycje itd. Autor przeciwstawia tych starych bogów z nowymi, najczęściej takimi których ojczyzną są właśnie Stany. ;)
Geoffrey - 2008-05-07, 21:44
:
MadMill napisał/a:

Co do tego co napisał Dżef. Przecież USA w "AB" stanowi pewnego rodzaju ziemię, na którą zostają zesłani zapomniani bogowie, którzy przybyli tam wraz ze swoimi wyznawcami. Nie mówię tylko o tych skandynawskich, których widać na pierwszym planie, ale są też bogowie/demony z mitologii bliskiego wschodu na przykład. USA stanowiły swoistą ziemię obiecaną dla wielu nacji w naszym świecie, a Gaiman pokazał, że z tymi ludźmi przyszli ich bogowie, przez to też obyczaje, tradycje itd. Autor przeciwstawia tych starych bogów z nowymi, najczęściej takimi których ojczyzną są właśnie Stany. ;)

Zgadza się.
Ale chodziło mi o to, że współcześni Amerykanie nie przyznają się do starych bogów,
według nich Ameryka wszystko robiła sama/najlepiej/po raz pierwszy.
Historia świata niemal zaczyna się od kolonizacji Dzikiego Zachodu, a Wojna Secesyjna była największym konfliktem w dziejach ludzkości ;)
Amerykanie są generalnie bardzo amerykanocentryczni i niechętnie słuchają głosów, że coś zawdzięczają innym kulturom.
W tym kontekście opowieść Gaimana jest wybitnie "nieamerykańska".

Pozdrawiam !
.
Metzli - 2008-05-11, 21:36
:
Dżef napisał/a:
Amerykanie są generalnie bardzo amerykanocentryczni i niechętnie słuchają głosów, że coś zawdzięczają innym kulturom.


A który naród czy grupa taka nie jest? Poczucie, że to my jesteśmy w centrum świata i wydarzeń, wszystko co najważniejsze toczy się obok nas jest bardzo rozpowszechnione. Polacy są niesłychanie polocentryczni itd., itd. ;) Amerykanie nie są więc tutaj jakimś wyjątkiem.

Co do AB, zderzenie starego z nowym i pewna koncepcja widzenia USA.Imo, najlepsza powieść, która wyszła od Gaimana, nie uwłaczając innym wydanym przez niego pozycjom. Oczywiście mowa o powieściach, Sandman to zupełnie inna bajka :mrgreen:
Geoffrey - 2008-05-11, 22:07
:
Metzli napisał/a:

A który naród czy grupa taka nie jest? Poczucie, że to my jesteśmy w centrum świata i wydarzeń, wszystko co najważniejsze toczy się obok nas jest bardzo rozpowszechnione.

Metz, nie prowokuj mnie.
Naprawdę chcesz odpowiedzi?
Wszystkie noże w domu sobie stępisz wycinając z mojego posta offtopy :))
Metzli napisał/a:
Co do AB, zderzenie starego z nowym i pewna koncepcja widzenia USA.
Całkiem nowa, oryginalna koncepcja widzenia USA.
Nie trafia się spojrzenie na Amerykę głębiej, niż Święto Dziękczynienia. Plus Kolumb.
Powiązanie Ameryki ze starożytnym Egiptem to mistrzostwo świata.

Metzli napisał/a:
Imo, najlepsza powieść, która wyszła od Gaimana,

Tez tak myślę.
Tigana - 2008-05-11, 22:20
:
W najnowszym "Czasie Fantastyki" jest ciekawy esej o Gaimanie i jego twórczości naprawdę warto :mrgreen:
Tixon - 2008-05-16, 16:47
:
Przygodę z tym panem zacząłem od Omenu. Dobrego Omenu. A nawet wspaniałego :)
Dlatego gdy tylko dostałem się do empiku, zakupiłem pełen dostępny ówcześnie pakiecik: Koralinę, Gwiezdny Pył, Nigdziebądź i Amerykańskich Bogów. I w takiej kolejności ich czytałem, a każda była lepsza od poprzedniej. Aczkolwiek obecnie bardziej cenię sobie Nigdziebądź ^^
Oprócz tego udało mi się wysępić od znajomego M jak Magia, czyli zbiór przyjemnych krótkich form, a potem kupić Chłopaków. Nie byli nadzwyczajni, ale ile humoru w sobie mieli...
Za to Gaiman ma u mnie wielki kredyt zaufania. Teraz tylko wziąć się za jego Sandmana... <rozgląda się, komu może zabrać>
Toudisław - 2008-07-25, 08:51
:
Geoffrey napisał/a:
Amerykanin by za Chiny nie napisał powieści tak mocno zakotwiczonej w przeszłości, ( i to przeszłości importowanych bogów)

Gaiman to niby Angol, ale mieszka w USA. To trochę czuć. Bo, jak mówi Dżef, widać, że ma dystans do USA i potrafi napisać coś z innymi kulturami w tle. Z drugiej strony klimat USA jest bezbłędny. Czuć nastrój sennych miasteczek i brudu na ulicach. To naprawdę dobra książka, bo mamy odczucie jak byśmy byli cieniem Cienia.
Tixon napisał/a:
obecnie bardziej cenię sobie Nigdziebądź ^^

Dla mnie ta książka to była lekka przygodówka. Dobra ale daleko jej do AB.

Przypominam o Polskim Blogu NG i o tym, że jest tam nasz banerek :)
http://neilgaiman-pl.blogspot.com/
Procella - 2008-07-26, 11:15
:
Czytałam "Gwiezdny pył" i "Amerykańskich bogów". Pierwsza z tych książek mnie rozczarowała - za krótka i taka jakby... szkicowa. Szast-prast i po wszystkim, choc kilka pomysłów dobrych i momentami sympatyczny klimat. "AB" to już zupełnie inna liga. Kapitalna książka, jedna z lepszych, na jakie ostatnio trafiłam. Oryginalny pomysł, ciekawe postacie, dobra i sprawnie opowiedziana historia, świetna atmosfera... Rewelacja.
BitterSweet - 2008-07-26, 11:35
:
A mnie "Amerykańscy bogowie" nie przypadli do gustu. o_O Musiałam przerwać czytanie około 200. strony. Być może to zmęczenie materiału, bo wcześniej przeczytałam "Gwiezdny pył" i "Koralinę". Choć ten argument jest trochę naciągany, bo spokojnie przebrnęłam kilka dni później przez "Rzeczy ulotne", a poza tym "GP" I "Koralina" są lekkie łatwe i przyjemne, zupełnie odległe tematycznie od "AB" (przynajmniej tych 200 stron, które zdołałam przeczytać ;P).
[Możliwe spojlery]
Szczerze powiem, że nawet już pierwsze strony powieści o bogach wcale mnie nie zachwyciły. Wkurza mnie ta bezwolność Cienia i powolny rozwój akcji (tak wiem, że nagle facet zostaje ochroniarzem boga i zdarzają mu się niesamowite rzeczy, ale jakoś mnie to nie urzekło ani nie zaintrygowało o_O ). Może akcja potem jest naprawdę świetna i genialna, ale ja tam chyba nie dojdę, dziwny wstręt mnie bierze, gdy przez głowę przemknie mi myśl o ponownym jej czytaniu.
[Koniec możliwych spojlerów]
Wielką nadzieję pokładam w "Chłopakach Anansiego", jednak jeśli wrócę do Gaimana, to na pierwszy rzut pójdzie "M jak Magia". "Nigdziebądź" zostawiam na sam koniec, bo jakoś mnie do niej nie ciągnie. o.o

Procella napisał/a:
Czytałam "Gwiezdny pył" i "Amerykańskich bogów". Pierwsza z tych książek mnie rozczarowała - za krótka i taka jakby... szkicowa. Szast-prast i po wszystkim, choć kilka pomysłów dobrych i momentami sympatyczny klimat.

Ja bym się więcej po przygodówce nie spodziewała. ;) Mnie naprawdę wciągnęła i czytanie jej było wielką przyjemnością, mimo że bardzo krótko trwającą.

Jeszcze ogólnie co do samego stylu pisania Gaimana- bardzo mi się podoba. Sposób w jaki się wysławia nie jest aż tak wszechwiedzący, jak na trzecioosobowego narratora można by przypuszczać. Zawsze pojawia się tam jakiś dystans, szczególnie w postaci autoironicznego komentarza.
Tyraela - 2008-07-26, 11:48
:
BitterSweet napisał/a:
Może akcja potem jest naprawdę świetna i genialna, ale ja tam chyba nie dojdę, dziwny wstręt mnie bierze, gdy przez głowę przemknie mi myśl o ponownym jej czytaniu.

Jak dla mnie nie była - książka utrzymuje swój powolny i ślamazarny rozwój akcji, czytało mi się potwornie ciężko i ledwo przebrnęłam.
Natomiast "Nigdziebądź" jest zupełnie inna i źle robisz, że ją zostawiasz sobie na koniec : D
Lady_Aribeth - 2008-07-26, 12:08
:
Tyraela napisał/a:
Natomiast "Nigdziebądź" jest zupełnie inna i źle robisz, że ją zostawiasz sobie na koniec : D


Właśnie czytam "Nigdziebądź" i męczę się potwornie podczas lektury o_O . Byle do końca, byle do końca... Jak zauważyłam, że zostało mi jeszcze 100 stron, to się załamałam --_- . Męczy mnie Richard, męczy mnie Drzwi, męczy mnie Croup i Vandemar --_- . Może jeszcze zmienię zdanie o tej książce, ale prawdopodobnie nie będę jej miło wspominać.
"Gwiezdny Pył" czytało się szybko i całkiem sympatycznie, tylko po przeczytaniu jej miałam takie dziwne wrażenie, że jest za krótka o_O xD.
Gaimana najbardziej mi podchodzą jego "Sandmany". Wspaniała lektura ^_^.
Procella - 2008-07-26, 13:37
:
Tyraela napisał/a:
Jak dla mnie nie była - książka utrzymuje swój powolny i ślamazarny rozwój akcji, czytało mi się potwornie ciężko i ledwo przebrnęłam.

No bo to nie jest ten typ książek, gdzie mamy fajerwerki akcji na każdej stronie... W tym jej urok.
BitterSweet - 2008-07-26, 13:39
:
Procella napisał/a:
No bo to nie jest ten typ książek, gdzie mamy fajerwerki akcji na każdej stronie... W tym jej urok

Czyli dokładnie w czym? Że brak fajerwerków? Bo nie za bardzo sprecyzowałaś.
Tyraela - 2008-07-26, 13:44
:
Procella napisał/a:
No bo to nie jest ten typ książek, gdzie mamy fajerwerki akcji na każdej stronie... W tym jej urok.

Raczej to ten typ książki, w której niby coś się dzieje, ale tak powoli, że aż się nie chce czytać, bo akcja się rozwleka. Dla mnie jest to męczący zabieg i tylko utrudnia mi czytanie. Podobnie jest ze Trylogią Kusziela - czyta się ciężko i długo, ale po skończeniu dochodzi się do wniosku, że fabuła jednak była fajna : P

Ari bo Ty masz dziwny gust i tyle : P
Procella - 2008-07-26, 14:13
:
BitterSweet napisał/a:
Procella napisał/a:
No bo to nie jest ten typ książek, gdzie mamy fajerwerki akcji na każdej stronie... W tym jej urok

Czyli dokładnie w czym? Że brak fajerwerków? Bo nie za bardzo sprecyzowałaś.

W tym, że nie ma tylko wydarzenia za wydarzeniem, byle więcej, byle szybciej, jak w telewizji, tylko jest czas na to, żeby się zastanowic, bliżej poznac bohaterów, lepiej sobie wyobrazic otoczenie... Ja akurat takie książki lubię.

Wcale zresztą nie mam wrażenia, że w książce dzieje się jakoś bardzo mało.
MadMill - 2008-07-27, 21:21
:
"Nigdziebądź" w ogóle miejscami jest tak naiwne i sztampowe, że się trochę dłuży jego lektura. Ciągle uważam je za najsłabsze ogniwo w twórczości Neila - nie licząc "Interświata". W "Amerykańskich bogach" sama akcja nie jest możne najważniejsza, tam najciekawsze było pokazanie kultury masowej w USA, powiązanie jej z religią, przedstawienie innego punktu widzenia spraw duchowych, bla bla bla. itd. Pod tym względem AB do dziś się bardzo dobrą książką. Kiedyś uznawałem ją za genialną, ale to było jakieś 5 lat temu pewnie.
AM - 2008-07-28, 02:41
:
MadMill napisał/a:
"Nigdziebądź" w ogóle miejscami jest tak naiwne i sztampowe, że się trochę dłuży jego lektura. Ciągle uważam je za najsłabsze ogniwo w twórczości Neila - nie licząc "Interświata". W "Amerykańskich bogach" sama akcja nie jest możne najważniejsza, tam najciekawsze było pokazanie kultury masowej w USA, powiązanie jej z religią, przedstawienie innego punktu widzenia spraw duchowych, bla bla bla. itd. Pod tym względem AB do dziś się bardzo dobrą książką. Kiedyś uznawałem ją za genialną, ale to było jakieś 5 lat temu pewnie.


Może powinieneś przeczytać jeszcze raz; sporo w AB smaczków, które wychodzą z każdą kolejną lekturą. Jeśli zaś chodzi o NIgdziebądź... no cóż, sam Gaiman uważa, że to jego najsłabsza powieść. Interświat... nigdy nie miałbyć książką... skleroza nie boli :) , przecież już o tym kiedyś rozmawialiśmy.
MadMill - 2008-07-28, 08:33
:
AM napisał/a:
Może powinieneś przeczytać jeszcze raz; sporo w AB smaczków, które wychodzą z każdą kolejną lekturą.

A to pewnie się zdarzy nie raz jak pożyję jeszcze parę latek. ;P Smaczków wyłapałem bardzo dużo, tylko że minęło sporo czasu od kiedy czytałem tę książkę Gaimana i się pozapominało. Teraz to czekam na Księgę Cmentarną - już zacieram łapki, bo na mojej liście książek przeczytanych przybywa coraz więcej, a Gaiman niezmiennie jest jednym z moim ulubionych pisarzy. ;)
AM napisał/a:
Interświat... nigdy nie miałbyć książką... skleroza nie boli :) , przecież już o tym kiedyś rozmawialiśmy.

Ależ ja dobrze pamiętam wszystko, i pamiętam jak mi się ją "przyjemnie" czytało... ale po pewnym czasie już ochłonąłem i nie będę się więcej znęcał. Trzeba patrzeć w przyszłość. ;)
AM - 2008-07-28, 11:39
:
MadMill napisał/a:
Ależ ja dobrze pamiętam wszystko, i pamiętam jak mi się ją "przyjemnie" czytało... ale po pewnym czasie już ochłonąłem i nie będę się więcej znęcał. Trzeba patrzeć w przyszłość. ;)


Ale to ja mam problemy z pamięcią :-)
Tigana - 2008-07-28, 11:44
:
Gaiman należy do pisarzy, których każda kolejna książka jest pisana inaczej - inny pomysł, koncepcja, styl. Powoduje to, że tylko nieliczni (najbardziej zagorzali) fani lubią wszystkie jego dzieła. Większość marudzi i selekcjonuje.
Mój prywatny ranking
1) "AB" i wszystko jasne
2) Zbiory opowiadań - trdno wybrać jedną, bo każda zawiera jakieś perełki (i wieprze też)
3) "Gwiezdny pył" - bo to fajna bajeczka jest
4) "Chłopcy Anansiego" - bo to nie są "AB II"
5) "Nigdziebądź" - straszny zawód, który o mało co nie zakończyłby mojej przygody z Gaimanem
6) "Interświat"- bez komentarza - czytaj recenzje

Nie uwzględniłem "Koraliny" bo to troszkę inna broszka.
Romulus - 2008-07-28, 13:57
:
To u mnie podobnie:
Amerykańscy Bogowie
Gwiezdy Pył
Nigdziebądź
Chłopaki Anansiego
a potem reszta.

AB to jedna z najważniejszych i najpiękniejszych powieści jakie przeczytałem.
AM - 2008-07-28, 18:13
:
U mnie troszkę inaczej.

1. Amerykańscy bogowie (zdecydowanie najważniejsza i najpoważniejsza książka w dorobku Gaimana) i Chłopaki Anansiego (zdecydowanie najpełniejsza i najdojrzalsza pisarsko powieść Gaimana; uwielbiam j za to http://wyborcza.pl/1,75517,3186140.html i za delikatne Chestertonowskie poczucie humoru.

2. Księga cmentarna (wszyscy piszą, że to jedna z najlepszych książek Gaimana i się nie mylą; humor, groza, wyobraźnia, nastrój, czyli Gaiman w naprawdę bardzo wysokiej formie).

3. Gwiezdny pył

4. Nigdziebądź

5. Koralina


Opowiadań nie klasyfikuję, ale gdyby z Dymu i Luster i Rzeczy ulotnych wybrać te najlepsze... byłoby bardzo wysoko.
Tigana - 2008-07-28, 19:41
:
AM napisał/a:
2. Księga cmentarna (wszyscy piszą, że to jedna z najlepszych książek Gaimana i się nie mylą; humor, groza, wyobraźnia, nastrój, czyli Gaiman w naprawdę bardzo wysokiej formie)

"Nagrobek dla wiedźmy" był smakowity więc kto wie jak wysoko w moim rankingu zawędruje całość. Nie mogę się już doczekać.
elTadziko - 2008-08-08, 11:52
:
Ja przeczytałem tylko dwie książki Gaimana i na razie na tym pozostanę :P Mam wiele ciekawszych rzeczy do kupienia ;) Ale do rzeczy.

Pierwsze moje zetknięcie to "Koralina". Znalazłem ją na stoisku taniej książki za 7 złotych, to wziąłem. Od początku słyszałem, że to książka nietypowa, może się nie sposobać, więc nie nastawiałem się na niewiadomo co. Ale i tak się trochę zawiodłem. Dla mnie była nudna i nieciekawa :P

Potem sięgnąłem po "Amerykańskich Bogów" nie zrażając się "Koraliną" ;) Niby dobrze się czytało, szybko szło, ale po każdym odłożeniu książki jakoś nie miałem ochoty do niej wracac i czytać dalej. Nie wiem, chyba po prostu nie odpowiada mi taki "współczesny" świat w powieści fantasy ;) Ale musze przyznać, że końcówka była całkiem ciekawa.
Ogólnie niby nic złego nie mogę książce zarzucić, ale...
BitterSweet - 2008-08-18, 13:17
:
Niespodziewanie (zaskoczyłam nawet siebie :P ), mimo wcześniejszych zapewnień, wzięłam się za czytanie powieści Gaimana, a nie za opowiadania. Przemknęłam jak burza przez "Chłopaków Anansiego" (umilali mi czas podczas grypy żołądkowej xD). G-e-n-i-a-l-n-i. Wciągający, zabawni, mądrzy. Dlatego też wypisałam sobie z nich masę cytatów. Wartka akcja, zaskakująca fabuła, wspaniałe postacie. Aktualnie mój numer jeden u Gaimana. Dzięki nim zyskałam nawet ochotę powrotu do AB. o_O "Chłopaki" przywrócili mi wiarę w geniusz Neila.
Ale teraz chyba zrobię sobie odpoczynek od dłuższych form i poczytam "M jak Magia", żeby za ciężko znowu nie było. :P
Ach! I niecierpliwie czekam na "Księgę Cmentarną." :>
Subgard - 2008-08-20, 21:31
:
Mam większość dzieł Gaimana, ale jak dotąd przeczytałem dwie jego książki i jedną której był współautorem. Zatem niezwlekajmy i opiszmy te, które już znam.

Koralina
Różne rzeczy o niej słyszałem, więc gdy znalazłem ją w Ctk postanowiłem kupić i samemu się z nia zmierzyć. Nie którzy mówią, że to książka "nietypowa", ale ja jestem daleki od takiego określenia. Gdzie jest jej nietypowość? Osobiscie jej nie zauważyłem. Koralina to horror, ale dla dzieci. Gdybym czytał ją parenaście lat wcześniej to pewnie bym się bał. Teraz bedąc już dorosłym facetem przeczytałem ją bez większych emocji. Na pewno nic nie można zarzucić stylowi. Fabuła może nie oryginalna, ale jak na książke tego rodzaju, może być. W każdym razie wciąż uważam, że była ona skierowana do młodych. Być może się mylę i na siłę usiłuje znaleść powód, dla którego wygląda tak, a nie inaczej. Czyta się ją szybko, ale jest dość przewidywalna. Gdybym miał wystwić ocenę to uznając, że jest skierowana do młodych dałbym jej 7. Jeśli nie była tak ukierunkowana do moja ocena balansowałaby między 4/5. Oczywiście wszystko w dziesięcio stopniowej skali.

Gwiezdny Pył
Książka nie jest zła. Potrafi rozbawić, dobrze się ją czyta. Mamy tu taką typową luźną opowiastkę o miłości okraszonej humorem i baśniowym światem. Niby nic wymagającego, ale czy o od razu musi oznaczać, że coś jst słabe? Ja tak nie uważam :-P Mi się to podobało, ale musze zaznaczyć, że film był znacznie lepszy. To jedna z nie wielu książek, która jest gorsza niż film, który powstał na jej podstawie. Na szczeście w pamięci mam, że przy produkcji filmu brał udział sam Gaiman. Poprawił więc swoje błędy, czy raczej po prostu ulepszył swoje dzieło. Nic tylko ustanowić nakaz, iż autorzy mają brać udział przy powstawaniu ekranizacji! Niestety rzadko tak bywa i potem mamy słynnego i powalającego..."Wiedźmina" :-/ Moja ocena to 7/8.

Dobry Omen(współautorem jest Pratchett)
G-e-n-i-a-l-n-e. Cóż nie którzy nie uważają tej książki za cudo, ale mnie ta książka urzekła. Połączenie humoru Gaimana i Pratchetta to mistrzostwo świata. Książka wyśmiewa się z serii horrorów "omen". Scena z czarnym jadącym bentleyem z Conway'em to dla mnie cód, miód i orzeszki mówią kolokwialnie :mrgreen: Ja daje je 10 i polecam każdemu. Zwłaszcza jeśli lubi Świat Dysku i dzieła Gaimana.

Cóż w poczekalni są jeszcze Chłopaki Anansiego i Nigdźiebądź. Potem dorwie się Amerykańskich i trzon jego twórczości będe mieć opanowany...no może jeszcze lustra :P

Pozdrawiam
BitterSweet - 2008-08-21, 12:19
:
elTadziko napisał/a:
Ja przeczytałem tylko dwie książki Gaimana i na razie na tym pozostanę

A ja proponuję, chociaż żaden ze mnie wielki ekspert, żebyś skusił się na jakieś opowiadania- np. "Rzeczy ulotne"- w przeważającej części są lekkie i łatwe, przy czym nie-banalne. Mnie one pokazały twórczość Neila od jeszcze innej strony niż w "Koralinie", czy "Amerykańskich Bogach", i zachęciły do sięgnięcia po więcej. Chyba muszę przyznać, że w tym zbiorze znajduje się jedno z najlepszych jak dla mnie opowiadań Gaimana : "Smak goryczy" (także parę innych było naprawdę porządnych), choć nie czytałam jeszcze "Dymu i luster". Także wszystko może się zmienić. ;)

"M jak Magia" skończona. Wrażenia pozytywne, "Nagrobek dla Wiedźmy" bardzo ciekawy. Poza tym "Trollowy most" niezły, całkiem w porządku "Rycerskość" i bardzo dobre "Jak sprzedać Most Pontyjski". Chociaż czuję niedosyt, że to takie krótkie formy, bo z przyjemnością przeczytałabym więcej.

Jestem w 1/3 "Nigdziebądź" i wcale nie uważam jej na tym etapie za skrajnie słabą, jak niektórzy odważyli się ją ocenić. Nie będę porównywać z "AB", ani "Chłopakami Anansiego", bo, po pierwsze zbyt duża różnica czasowa, po drugie trochę inny dział tematyczny. ;) Dla mnie "Nigdziebądź" jest generalnie sensowne. Może momentami trochę sztampowe, jak to ujął Mad, ale jako lekturka na ciepłe, leniwe dni bardzo odpowiednia. Czyta się miło i akcja nie nuży.
AM - 2008-08-24, 10:18
:
BitterSweet napisał/a:
Dla mnie "Nigdziebądź" jest generalnie sensowne. Może momentami trochę sztampowe, jak to ujął Mad, ale jako lekturka na ciepłe, leniwe dni bardzo odpowiednia. Czyta się miło i akcja nie nuży.


Z tym sztampowym, to Mad przesadził . Nigdziebądź jest słabsze od późniejszych dzieł Gaimana (co akurat dobrze o nim świadczy), ale 12 lat temu, kiedy powstała, była jedną z najciekawszych książek urban/contemporary fantasy na rynku.
MadMill - 2008-08-24, 10:27
:
Mnie bardziej chodziło o to, że wiele rzeczy było już w wielu książkach wykorzystywanych, może sztampa to za wielkie słowo, ale o "małooryginalność" w wielu miejscach można Neila w Nigdziebądź posądzić.
A to, że Neil się rozwinął to jedna z największych jego zalet. Jeszcze można dodać, że moja ocena może być spowodowana tym, że ja Nigdziebądź czytałem i po Amerykańskich bogach, Gwiezdnym pyle oraz zbiorze Dym i Lustra. Sandmana też wcześniej poznałem. ;)
Toudisław - 2008-08-28, 12:55
:
MadMill napisał/a:
Mnie bardziej chodziło o to, że wiele rzeczy było już w wielu książkach wykorzystywanych, może sztampa to za wielkie słowo, ale o "małooryginalność" w wielu miejscach można Neila w Nigdziebądź posądzić.

Chyba nie tylko tam. Bo mimo róznic powieści Gamina są czasem dość podobne fabularnie. Mamy bohatera mężczyznę. Człowieka nijakiego lub zagubionego. Jednego z wielu często nie zadowolonego z swojego życia/ Który nagle i czasem przypadkowo wplątuje się w sytuacje której nie rozumie, która jest dla niego obca. Pomaga mu ktoś życzliwy ( albo tak na początku się wydaje ). I fabuła się ciągnie. Bohater poznaje kobietę która mu pomaga przezwyciężyć trudności a na końcu się zakochują. Od 0 do bohatera XD
Tylko, że Gaiman ma dużo talentu
AM napisał/a:
ale 12 lat temu, kiedy powstała, była jedną z najciekawszych książek urban/contemporary fantasy na rynku.
by nie było to tak widoczne
Z tym się zgodzę. Ja mam do tej książki szczególny sentyment. Rozbawiał mnie i dała dużo przyjemności bo o to przecież chodzi :mrgreen:
Tigana - 2008-09-18, 18:47
:
Czas na odświeżenie tematu. Oto wielkimi krokami nadchodzi <fanfary, gromkie brawa i okrzyki>



Ja już książkę przeczytałem <dobrze czasami być recenzentem :P > a teraz pracuje nad recką, która powinna ukazać się w weekend. Ogólne wrażenie dobre, a nawet bardzo - strasznie wciągająca rzecz. Szczegóły wkrótce.
elTadziko - 2008-09-18, 20:46
:
Ciekaw jestem Twojej recenzji :P Może dzięki Twoim pochwałom zmienię zdanie i dam jeszcze Gaimanowi szansę? ;)
MadMill - 2008-09-18, 23:24
:
Tiguś dawaj tą recenzje, mogę być pierwszym korektorem, Achmed sobie poradzi. :P
Wreszcie coś nowego Neila, mrrrr... :DD
Toudisław - 2008-09-19, 07:40
:
MadMill napisał/a:
Wreszcie coś nowego Neila, mrrrr... :DD

A interświat się nie podobał :P

A z przecieków wiem, że mam wpływ na tą książkę. Jest opko o smoku wawelskim XD ( no pewnie tym z koszulki )
Kurde fajnie się to zapowiada. Chętnie przeczytam jak się pojawi. Tigana dawać reckę nie marudzić
Procella - 2008-09-19, 09:51
:
Świetna okładka. Ale z opisu na stronie wydawnictwa winika, że to książka dla młodzieży, a już się cieszyłam :(
AM - 2008-09-19, 10:39
:
Procella napisał/a:
Świetna okładka. Ale z opisu na stronie wydawnictwa winika, że to książka dla młodzieży, a już się cieszyłam :(


Nie musisz się obawiać, to książka dla czytelników w każdym wieku i w dodatku jedna z najbardziej udanych Gaimana.
Procella - 2008-09-19, 11:24
:
A, to dobrze :) Zmylił mnie ten opis, coś takiego się tam pojawia :)
Gand - 2008-09-19, 13:25
:
Yeah, nowy Gaiman - w końcu. ; 0 Osobiście biorę w ciemno, chociaż recenzję Tigany oczywiście z chęcią przeczytam. ;)
Procella - 2008-09-19, 13:55
:
A tak w ogóle... wg Merlina "Księgę cmentarną" wydaje Nowa Proza a nie Mag (dowód). Dlaczego tak jest? Oczywiście wiem, że te wydawnictwa są ze sobą bardzo ściśle powiązane, ale i tak mnie to zaintrygowało.

Nie żeby mi to przeszkadzało, po prostu jestem ciekawa ;) A może to Merlin coś pomieszał, bo na stronie NP tego nie widzę, a na stronie Maga jest...
Toudisław - 2008-10-04, 06:41
:
Zapomniał bym ...
Współpracujemy z Polskojęzycznym Blogiem Gaimana
Cytat:

Zapytaj Neila
Jeśli nurtuje Cię jakieś pytanie związane z Neilem, jego blogiem, jego dziełami lub w ogóle coś o czym on może coś wiedzieć, ale nie znasz nikogo kto napisze Twoje pytanie po angielsku, możesz wysłać je do mnie w mailu na adres: lutnia_elfa@o2.pl (w temacie wpisz "Zapytaj Neila"), a ja przetłumaczę je i wyślę do działu "Zapytaj Neila" na jego stronie. Neil zamieszcza odpowiedzi tylko na wybrane pytania, proszę więc o wzięcie tego pod uwagę i nie mordowanie tłumacza, jeśli wasze pozostanie bez odpowiedzi :D


Więc można pytać i Autora :mrgreen:
MadMill - 2008-10-09, 15:58
:
Księga cmentarna skończona. No i po InterWorld miałem obawy, ale Gaiman mnie kolejną książką uspokoił i zaspokoił też. ;) Niby książka dla dzieci, ale dorośli mogą ją czytać bez obawy, że okażę się infantylna. Gaiman w swym dobrym wydaniu bym rzekł. W wielu miejscach książki też widać było same poglądy Neila na różne sprawy: nauka, światopogląd, żywienie. :P No i jak to sam Gaiman przedstawiał, "bajki" mają dzieci uczyć, przecież muszą wiedzieć, ze złą wiedźmę trzeba spalić w piecu, przyda im się to w życiu. ;)

Nie wiem czemu, ale Shadow ostatnio mi próbował wmówić że to zbiór opowiadań... aż uwierzyłem. :P Trochę mylące jest pewnie to, ze Nagrobek dla wiedźmy ze zbiou M jak Magia, w Księdze cmentarnej staje się jednym z wątków.

I tak Toudi, jest o Wawelu, i o smoku jest jedno zdanie. :P Ciekawe czy to dzięki tej koszulce. ;)
Sharin - 2008-10-11, 23:23
:
Neil Gaiman „Amerykańscy Bogowie”

Za pierwszym razem, kiedy czytałem „Amerykańskich Bogów” byłem iście oczarowany. Styl, i życiowe porady płynące z ust bohaterów z niemalże co drugiej strony zapewniały mnie, że czas z tym dziełem nie będzie można uznać za stracony. Może nie były to dosłowne sugestie, ale na pewno co bardziej uważny czytelnik wśród tego całego pesymizmu i sarkazmu zalewającego książkę dostrzeże je. W końcu rozważania na przykład na temat tego, czym jest dla świata uzależnienie od tworzącej się kultury konsumpcjonizmu jest tym, co tygryski lubią najbardziej. Przynajmniej mają one co robić, kiedy reszta – ubolewam, że niestety ta większa reszta naszego społeczeństwa – dojrzewa na skrzyżowaniach ulic i jedyne co robi to narzeka na wszystko, tylko nie na siebie. Przynajmniej te nieliczne tygryski mają czym zając swoje myśli, odpędzić je od gorzkich zgadywanek z cyklu „Czy moja żona nie powinna być już w domu?”.
Gaiman zorganizował dla mnie czas, zmusił do zamyślenia się. Podobało mi się, gdyż miałem dość na jakiś czas płytkich fabuł, jakich w ostatnich czasach pojawia się zdecydowanie za wiele.

Lubię baśnie, legendy no i oczywiście bajki. Przypominają mi o tych momentach, które są najistotniejsze w życiu każdego człowieka. Mówią o ważnych rzeczach w prosty sposób, tak by każdy mógł je zrozumieć. Dzięki Gaimanowi i podobnym do niego (jakkolwiek dziwnie to brzmi) pisarzom możemy czytać o bajkach dziejących się w czasach współczesnych. Są one zdeformowane i z lekka inaczej stylizowane, ale to ciągle bajka. Czyż „urban fantasy” nie można by nazwać bajką dla dorosłych, bajką dziejącą się na wyciągnięcie ręki od nas?
Elżbieta Żukowska pisała:
„Akcja baśni miejskich rozgrywa się we współczesnych wielkich miastach, które okazują się zawierać w sobie krainy czarodziejskie i tajemnicze (...) oba światy przenikają się i wpływają na siebie”.
Wstaję rano, idę do pracy, wstępuję na pyszne pierożki do Mabel i wychodząc potykam się o białego króliczka zmierzającego do swojej nory (to dawniej) bądź też strzela do mnie wampir z precyzją iście fantastyczną (to dziś).
Czyż nie jest to piękne? Gaiman trafił w bardzo dobry czas. W okres, kiedy choć nie czyta się już bajek to wciąż się za nimi tęskni. Nie wiem, czy wstydzimy się bajek, ale jeżeli „tak” to uważam, że staramy się to zatuszować właśnie poprzez czytanie takich książek, jak „Amerykańcy Bogowie”.

Jakiś czas temu wszedłem do księgarni, przejrzałem półki, zniesmaczyłem się widząc, ile drzew ucierpiało przez pewną słów fabrykę i sięgnąłem po nowe wydanie „Amerykańskich Bogów”.
Zerkam na okładkę i czytam:
„Amerykańscy Bogowie to prawdziwy cud. Gaiman opowiada w nich całkowicie niewiarygodną historię, historię iście mityczną w sposób przejmujący i wiarygodny. To bardzo ważne książka. Pablo Neruda powiedział coś podobnego o innej klasycznej powieści: nie przeczytać jej, to tak jak nigdy nie skosztować pomarańczy”.
Może ktoś mi wyjaśnić dlaczego jest ona taka ważna? Przeczytałem tą wersję rozszerzoną i jakoś sam nie umiem na to pytanie odpowiedzieć a przynajmniej nie do końca. Owszem niesie ta książka pewne ostrzeżenia dla społeczeństwa i to nie tylko amerykańskiego, ale tak naprawdę znam wiele pozycji literackich, które w jeszcze większym stopniu wtłaczają nam do głów pouczenia o zmianach w codzienności naszego świata. O tym, że zapominamy o ważnych rzeczach a coraz bardziej zaplątujemy się w pętla konsumpcjonizmu pisał między innymi Cezary Michalski i wielu innych.
Uważam, że książka jest oryginalna, to chyba jest najlepsze jej określenie. Jest indywidualnością, gdyż Gaiman potrafił powiedzieć o sprawach trudnych w prosty, dość zabawny sposób. Wybija się na tle innych pozycji, ale tylko pod wpływem stylu. Problemy poruszane w „Amerykańskich Bogach” nie są już oryginalne. Nie powiem, że są oklepane, ale przynajmniej coraz bardziej popularne w ostatnich czasach. Przecież coraz więcej powstaje pisarzy, którzy nie widzą już siebie w roli rzemieślników pióra, ale w pozach artystów słowa, którzy niczym romantycy, mają stanąć przed społeczeństwem i wytykać mu grzechy.
O jej „ważności” można było by mówić, gdyby to Gaiman powiedział pierwszy o zagrożeniach wynikających ze zbytniego zapatrzenia w sukces, w dzień codzienny. Tak jednak nie jest.

Podsumowując swoje wywody powiem, że Gaimana lubię i szanuję głównie za to, że po prostu jest. Dokładne analizowanie jest wad i zalet zostawiam krytykom. Dla mnie ważne jest to, co do mnie dociera i co ja mam szansę przekazać innym.
Miłą, przyjemną, pouczającą książkę.

Dziękuję za uwagę!
Sharin, Czekoladowy Rycerzyk
Toudisław - 2008-10-14, 08:22
:
Sharin napisał/a:
Może ktoś mi wyjaśnić dlaczego jest ona taka ważna?

Bo patrząc z perspektywy czasu w jakim była wydana (wiem, nie tak znowu dawno), to była to nie tylko książka stosunkowo nowatorska, ale też jedna z niewielu, która zebrała tak dobre recenzje od bardzo różnych recenzentów taka, która pozwalała wyrwać się autorowi z Getta. To była książka, która dość znacznie wstrząsnęła środowiskiem i miała dobre opinie u krytyków i fanów. A potem długo długo nic...
Tigana - 2008-10-28, 23:30
:
"Księga Cmentarna" na szklanym ekranie.

Gaiman czyta "Księgę cmentarną" - zajebisty akcent. Cosik jak Alan Rickman w HP.
MadMill - 2008-10-28, 23:34
:
Super. Książka jest skierowana do młodszych czytelników - zasadniczo - ale to naprawdę fajna powieść - no powiedzmy - i ekranizacja może wyjść... wyjdzie dobrze. :P Ja czekam na kolejny film powiązany z Gaimanem. :P

A akcent ma świetny. ;)
Shadowmage - 2008-10-29, 08:18
:
"Gwiezdny pył" był niezły, więc i to może wyjść. Zresztą przecież Gaiman jest bardziej filmowo-komiksowy niż literacki.
AM - 2008-10-29, 09:02
:
Shadowmage napisał/a:
"Zresztą przecież Gaiman jest bardziej filmowo-komiksowy niż literacki.
Mniej "literacki"?
Shadowmage - 2008-10-29, 09:18
:
No... chodziło mi o to, że jego fabuły jak dla mnie bardziej sprawdzają się w mediach choćby na poły wizualnych. Takie "Nigdziebądź" na przykład to dla mnie idealny temat na komiks; bardziej niż na książkę.
Tixon - 2008-10-29, 11:42
:
Shadowmage napisał/a:
Takie "Nigdziebądź" na przykład to dla mnie idealny temat na komiks; bardziej niż na książkę.

Chwileczkę, a czy nie aby Nigdziebądź to nie aby powieść stworzona ze scenariusza do serialu telewizyjnego, którą Gaiman napisał na podstawie komisku Lenny'ego Henry'ego? :>
Tigana - 2008-10-29, 14:02
:
Tixon napisał/a:
Chwileczkę, a czy nie aby Nigdziebądź to nie aby powieść stworzona ze scenariusza do serialu telewizyjnego, którą Gaiman napisał na podstawie komiksu Lenny'ego Henry'ego? :>

I tak, i nie. Komiks "Nigdziebądź" powstał na podstawie książki Gaimana. Jego scenarzystą jest sam Mike Carey.


A tu Gaiman czyta "Instructions"
Caesar - 2008-10-31, 14:42
:
Miałem okazję ostatnio przeczytać 10 tomow Sandmana i pierwszy tom Lucyfera (ten drugi akurat napisany przez kogoś innego, ale wydany jako seria odpryskowa od Sandmana) i jestem obydwoma zachwycony. Fakt, że Preachera nie pobije, ale to trochę inna kategoria.
Tigana - 2008-11-02, 16:19
:
Nowy plakat do ekranizacji "Koraliny"


Sharin - 2008-11-02, 17:30
:
„Księga cmentarna” Neil Gaiman

Już po przeczytaniu dwóch pierwszych opowiadań można powiedzieć, że Gaiman po raz kolejny zasłużył sobie na solidne pochwały.
Nie zawodzi nas, jeżeli chodzi o styl a także fabułę. Teksty nie nużą nas a wręcz przeciwnie. Przygody małego chłopca, który wychowuje się na cmentarzu są wciągające, dość oryginalne a momentami wręcz straszne i tajemnicze. Co prawda pojawiają się stare motywy z ghulami czy też z tańcem śmierci, ale ukazane są one w ciekawy, rzadko prezentowany sposób.

Jeżeli dodamy do tego klimat iście z filmów Tima Burtona będziemy wiedzieli w stu procentach, że warto zainwestować w tą pozycję

Pozdrawiam!
Sharin, Czekoladowy Rycerzyk
Tigana - 2008-11-11, 13:46
:
I "Koralina" raz jeszcze




Póki co Gaiman jest bezrobotny - zrezygnował z udziału w ekranizacji "Black Hole"- szczegóły
Może by się tak zabrał za pisanie jakiejś książki?
AM - 2008-11-11, 13:58
:
Tigana napisał/a:
I "Koralina" raz jeszcze

Obrazek


Póki co Gaiman jest bezrobotny - zrezygnował z udziału w ekranizacji "Black Hole"- szczegóły
Może by się tak zabrał za pisanie jakiejś książki?


Miłośnicy jego beletrystyki będą k.... rozczarowani.

http://www.publishersweek.../CA6612086.html
MadMill - 2008-11-11, 14:06
:
Co to ma k... być? Cudnie...

Co do Coraliny to najbardziej oczekiwany prze mnie film...
Black - 2008-11-11, 14:08
:
Z Gaimana czytałem trzy książki - "Nigdziebądź", "Amerykańskich Bogów" i "Gwizdny Pył". Najbardziej do gustu przypadła mi ta pierwsza, może to jakaś zasada, że pierwszy raz jest zwykle najlepszy, ale w każdym razie najlepiej wspominam właśnie "Nigdziebądź". Przede wszystkim Gaimanowi należą się słowa uznania za pomysłowośc i oryginalność w kreowaniu świata. To co opisuje w swoich książkach nie jest do końca stuprocentową fantastyką, ale i nie jest to powieść realistyczna. To coś na pograniczy jawy i snu, lekko groteskowe, surrealistyczne wizje. Coś jak bajki, a jednak na bajki zbyt mroczne, niejednoznaczne. Ciężko to uchwycić, sprecyzować, co jest dużym plusem. Pokusiłbym się o stwierdzenie, że jego twórczość bardzo przypomina mi to, co w swych filmach tworzy Tim Burton. Nie wiem czemu, po prostu skojarzenia same mi się nasuwają.
Jak już wspomniałem najprzyjemniej czytało mi się "Nigdziebądź". Chyba było to najbardziej plastyczne dzieło tego pisarza, najlepiej oddziaływało na moją wyobraźnię. Było to coś nowego, czego się nie spodziewałem, coś co sprawiało, że nie mogłem się oderwać. To ciekawe, bo szczerze mówiąc, nie jest to specjalny mistrz pióra, jego opisy nie są wybitnie plastyczne ani szczególnie rozbudowane. A mimo wszystko działa to na odbiorcę w stopniu bardzo dobrym. "Amerykańscy bogowie" też mnie wciągnęli, chociaż już nieco mniej - trochę za dużo tego było, akcja się trochę miejscami rozmywała i zdarzały się momenty nieco przymulające, chociaż w dalszym ciagu była to bardzo dobra i wciągająca lektura. "Gwiezdny Pył" zaś był już moim zdaniem mocno średni - przyjemna czytanka na jedno popołudnie, ale nic specjalnie porywającego, zbyt mocno już sprawiało to wrażenie bajki dla dzieci żebym potrafił się w to mocniej wciągnąć. Ale chętnie poczytałbym więcej jego książek. Wydaje mi się, że teraz zapoluję właśnie na "Koralinę", chociaż może ktoś mógłby mi doradzić co nieco w tej kwestii?
ASX76 - 2008-11-11, 15:20
:
Ja tam jestem za tym, żeby Gaiman zabrał się za to, co wychodzi mu najlepiej, czyli pisania scenariuszy komiksowych. :) "Sandmana" nie przebije żadna książka tego autora.
Fajnie byłoby, gdyby wymyślił coś nowego i zbliżonego klasą.
AM - 2008-11-11, 16:02
:
ASX76 napisał/a:
Ja tam jestem za tym, żeby Gaiman zabrał się za to, co wychodzi mu najlepiej, czyli pisania scenariuszy komiksowych. :) "Sandmana" nie przebije żadna książka tego autora.
Fajnie byłoby, gdyby wymyślił coś nowego i zbliżonego klasą.


Bardzo lubię twoje "kategoryczne" opinie ;)
ASX76 - 2008-11-11, 16:08
:
AM napisał/a:


Bardzo lubię twoje "kategoryczne" opinie ;)


Nic nie poradzę, że Gaiman jako scenarzysta bardziej mi przypadł do gustu. ;)
Faktem jest, że "Sandman" (nieźle komponuje się z nazwiskiem Gaiman) jest powszechnie uznawany za jedno z największych dokonań komiksowych, natomiast proza Neila, przy całym dlań szacunku, nie robi już takiego wrażenia (ze względu na dużą liczbę fanatycznych miłośników prozy Gaimana używam delikatnych sformułowań). ;)
Toudisław - 2008-11-11, 16:13
:
AM napisał/a:
Bardzo lubię twoje "kategoryczne" opinie ;)

z ASX się nie dyskutuje on obwiesza tylko co Bogowie objawią. Bądźmy dumnie za takiego proroka który przeprowadzi nas przez niezliczone bagna kiepskiej prozy
MadMill napisał/a:
Co do Coraliny to najbardziej oczekiwany prze mnie film...

Dobrze, że mam Imax w Krakowie bo była by tragedia. Mam tylko nadzieję że nie będę czekała ten film do usranej śmierci.
AM napisał/a:
Miłośnicy jego beletrystyki będą k.... rozczarowani.

--_- Ej no ...
ASX76 - 2008-11-11, 16:26
:
Toudisław napisał/a:

z ASX się nie dyskutuje on obwiesza tylko co Bogowie objawią. Bądźmy dumnie za takiego proroka który przeprowadzi nas przez niezliczone bagna kiepskiej prozy


Nie pier..l . //pisowcy Nigdy nie napisałem, że proza Gaimana jest kiepska. Naucz się czytać ze zrozumieniem. Napisałem tyle, że bardziej podobają mi się jego komiksy. Tylko tyle, a Ty doszukujesz się w tym czort wie czego. Czyżbyś zapomniał, że każdy ma prawo do własnego zdania i nie każde musi być tożsame z Twoim? :-P
MadMill - 2008-11-11, 16:41
:
ASX76 napisał/a:
Nigdy nie napisałem, że proza Gaimana jest kiepska.

Byś spróbował, a jeszcze by ktoś nadużył władzy moderatorskiej. :P
No a poważnie to ja też uważam, że w Sandmanie Gaiman jest najlepszy, ale czy to źle? Nie sądzę, Gaiman wychodzi z komiksu, to widać nawet w jego książkach, mało opisów, wiele rzeczy branych na domysł. Scenarzysta w komiksie nie musi opisywać jak wyglądała komoda w pokoju, czy jaki krzywo ogrodnik przyciął żywopłot. Tym zajmuje się rysownik, który to przedstawia na planszy, po części to właśnie widać w książkach. Pamiętam dyskusję z forum ISA na temat, czy główny bohater Chłopaków Anansiego był biały czy czarny, bo w książce o tym nie ma ani jednego zdania. :P
ASX76 - 2008-11-11, 16:55
:
MadMill napisał/a:
ASX76 napisał/a:
Nigdy nie napisałem, że proza Gaimana jest kiepska.

Byś spróbował, a jeszcze by ktoś nadużył władzy moderatorskiej. :P
No a poważnie to ja też uważam, że w Sandmanie Gaiman jest najlepszy, ale czy to źle? (...)


Wręcz tragicznie, jak widać po nienaturalnie ostrej i niczym nieuzasadnionej reakcji Toudika. :-P
Na wszelki wypadek napiszę: Gaiman jest dobrym autorem i potrafi pisać ciekawe książki np. "Nigdziebądź" czy "Amerykańscy bogowie". Tego nikt tutaj nie kwestionuje. Natomiast to, że część osób uważa "Sandmana" za najlepsze dzieło, w niczym przecież nie umniejsza twórczości Gaimana... Bądź co bądź komiks jest jego dziełem...
DonChristo - 2008-11-16, 18:46
:
Czytałem Nigdziebądż i uważam tę książkę za coś wyjątkowego... piękna rzecz, na długo zapadająca w pamięć. Komiksów nie czytałem, więc się nie wypowiadam.

Jedno wiem: Facet ma łeb... i mocne pióro!
:mrgreen:
Kennedy - 2008-11-16, 21:01
:
Z powieści najbardziej mi się podobała chyba "Koralina". Napisana jakby dla młodszego czytelnika, ale jednocześnie zbyt mroczna i surrealistyczna jak na baśn/bajkę. Wciągająca, nastrojowa, a jednocześnie krótka i zwarta. Żadnych zbędnych momentów, żadnych dłużyzn. Zdecydowanie polecam.

Reszta znanych mi gaimanowsich powieści mnie niespecjalnie podnieca (chociaż nie uważam żebby dorobek literacki Gaimana był słąby). Język powala, piórem Gaiman posługuje się perfekcyjnie. "Nigdziebądź" jest dobre, oryginalne i pomysłowe, "Gwiezdny Pył" w porządku, "Amerykańscy Bogowie" mnie znudzili nieco, "Dym i Lustra"... słabo pamiętam, jakieś bez wyrazu te opowiadania były.

Najbardziej żałuję, że komiksem, a nie powieścią, jest "Sandman". Forma nie umniejsza geniuszu tej serii, uważam ją za wybitną, ale w formie powieści (lub kilku) czytało by się to chociaż trochę dłużej : P I jestem pewien, że Gaiman ze swoim talentem językowym potrafiłby przenieść oprawę wizualną komiksu w sugestywne opisy. Niestety tego nie zrobił, trudno się mówi.
Toudisław - 2008-11-16, 21:09
:
Ja już jestem po księdze cmentarnej. Książka byłą dobra. Trudno mi się zgodzić z opinią że najlepsza w jego twórczości. inna kwestia że nie mam jej jak porównać z AB. Dla mnie Księga trzyma dobry poziom M jak Magia i stylowo jest do niego podobny. książka mogła być nie co dłuższa. No i wątek krakowski nie wykorzystany ...
stoniu - 2008-11-16, 21:34
:
"Amerykańscy Bogowie" jak do tej pory, są najlepszą książką Neila Gaimana jaką czytałem. Najbardziej w niej podobało mi się zestawienie mitów, bóstw z róznych stron śiwata. A przede wszystkim pokazanie nowych bogów, których tworzą sami ludzie. Zresztą to bardzo ciekawy problem, jak obecnie człowiek zawierza technice.I nieświadomie tworzy totemy, które są dla niego najważniejsze. Postać głównego bohatera była ok, ale dla mnie, przede wszystkim liczył się konfilkt. Te zderzenie dwóch światów.
Jaskier - 2008-11-17, 17:12
:
DonChristo napisał/a:
Czytałem Nigdziebądż i uważam tę książkę za coś wyjątkowego... piękna rzecz, na długo zapadająca w pamięć. Komiksów nie czytałem, więc się nie wypowiadam.


Musze przyznac ze to jedna z niewielu ksiazek ktore pamietam, pomimo tego ze byly czytane stosunkowo dawno.
Gaiman przynajmniej w ''Nigdziebadz'' stworzyl baaaardzo wyrazistych bohaterow ktorych naprawde trudno zapomniec. Szczegolnie w pamieci zapadla mi bohaterka o niesamowicie oryginalnym imieniu, chyba tylko Gaiman mogl wpasc na pomysl zeby nazwac bohatera tak jak przedmiot materialny.
MadMill - 2008-11-21, 16:24
:
Wydawnictwo Mag napisał/a:
Koralina, powieść grozy dla starszych dzieci, napisana przez Neila Gaimana dla swoich córek i ilustrowana wspaniałymi rysunkami Dave’a McKeana będzie miała premierę w Polsce 13 lutego 2009 roku . Głosu tytułowej Koralinie użyczyła Dakota Fanning. Zwiastun można obejrzeć tutaj.

Z okazji premiery filmu wydawnictwo Mag wydaje Koralinę w edycji filmowej (filmowa okładka). Filmowa edycja ukaże się 23 stycznia 2009.

Film powstał w technice CGI. Reżyserem i autorem scenariusza jest Henry Selick.

Bruja - 2008-11-21, 16:35
:
...powinna mieć zdecydowanie dłuższe włoski o.o
MrSpellu - 2008-12-23, 11:05
:
Czytałem Dobry Omen, Nigdziebądź, Amerykańskich Bogów i Koralinę. Wszystkie mi się podobały, a Amerykańscy Bogowie chyba najbardziej. Teraz dostałem pod choinkę (z dziewczyną spędzamy święta oddzielnie to i prezenty dajemy sobie wcześniej) Księgę Cmentarną. Jak przeczytam to podzielę się uwagami :)

@edit:

Przeczytałem. Księga Cmentarna jest podobna do Koraliny. Czyli całkiem fajne czytadło na jeden wieczór ;)
martva - 2009-01-09, 16:38
:
Przeczytałam Księgę cmentarną i uczucia mam mieszane. Pomysł fantastyczny, bohaterowie mili sercu, świat przedstawiony ciekawie jak zwykle, ale... jakiś taki niedosyt zostaje. Człowiek by chciał wiedzieć więcej i wejść głębiej.
Tigana - 2009-01-28, 00:36
:
martva napisał/a:
Przeczytałam Księgę cmentarną i uczucia mam mieszane. Pomysł fantastyczny, bohaterowie mili sercu, świat przedstawiony ciekawie jak zwykle, ale... jakiś taki niedosyt zostaje. Człowiek by chciał wiedzieć więcej i wejść głębiej.


A teraz będzie film - biorąc pod uwagę osobę Neila Gaimana zapowiada się całkiem ciekawie. Ciekawe czy będą kręcić film w Polsce?
You Know My Name - 2009-01-28, 09:18
:
Jestem po Chlopakach... No i wzielo mnie bardziej niz po AB. Mniej fantastyki, wiecej ludzi, emocji, mniej fajerwerkow, wiecej aksamitu. Dla mnie majstersztyk, ze z tak oklepanego wzorca Gaiman wytrzasnal tak wspaniale czytajaca sie powiastke.
elfka - 2009-02-06, 12:23
:
Jeśli chodzi o Gaimana, to w zasadzie mam za sobą tylko trzy jego książki (Gwiezdny Pył, Nigdziebądź oraz Dym i Lustra), aczkolwiek jak najprędzej zamierzam nadrobić braki w tej materii. Jako komiksowy laik (siła wyższa maczała w tym palce – nigdy nie dane mi było zachwycić się tą formą ;) ) po ,,Sandmana” raczej nie sięgnę, choć tyle pochlebnych opinii na ten temat sugeruje, iż chyba jednak warto by. Może kiedyś...

Odnośnie Dymu i Luster to właściwie prawie wszystkie zamieszczone tam opowiadania są rewelacyjne. Do mniej zajmujących zaliczyłabym jedynie Rycerskość (w ogóle zakończenie takie nie za bardzo jak dla mnie), Złote rybki i inne historie, Szkło, śnieg i jabłka, a także zamieszczony na początku Prezent Ślubny.

Pozostałe kwalifikują się jak najbardziej do wielokrotnego delektowania się nimi, co też czynię od czasu do czasu. No i dodam jeszcze, że świetne w moim uznaniu są te krótkie jak np. Zamiatacz snów, Dziecizna, czy Córka sów.
Regissa napisał/a:
Natomiast zupełnie nie przypadły mi do gustu opowieści wierszowane... Pomysły na treść w większości interesujące, ale forma straszna

A mi wręcz odwrotnie, bardzo się spodobały (zarówno treść jak i forma), a szczególnie Wampirza sestyna, czy Zmienne morze. :-P
Tigana - 2009-02-08, 21:47
:
"Koralina" zadebiutowała w USA - w pierwszy weekend zarobiła ponad 16 milionów $ - jak na kreskówkę spoza wielkiego studia całkiem nieźle. O wiele gorzej brzmi tytuł tego filmu po polsku - "Koralina i tajemnicze drzwi", szkoda, że nie "komnata tajemnic" --_-
MadMill - 2009-02-08, 21:50
:
Tigana napisał/a:
"Koralina i tajemnicze drzwi", szkoda, że nie "komnata tajemnic" --_-

... i pudełko guzików, lub ... i gadający kot, albo jeszcze ... i The MouseBand. ;)
Romulus - 2009-03-12, 10:41
:
Gdyby to kogoś interesowało, to w jutrzejszym wywiadzie dla magazynu Kultura w Dzienniku będzie wywiad z Neilem Gaimanem, pewnie z okazji zbliżającej się premiery, może będzie coś więcej niż standardowa, promocyjna sieczka dla prasy.
Lady_Aribeth - 2009-03-12, 21:53
:
Wczoraj skończyłam czytać Dym i lustra. I mam wrażenie, że to był najbardziej pesymistyczny zbiór opowiadań z jakim kiedykolwiek miałam do czynienia o_O .
W opowiadaniach zło triumfuje. Żeruje na ludzkiej chciwości ("Załatwimy ich panu hurtowo"), naiwności ("Biała droga"), czy na samym człowieku ("Poczucie obcości", "Uczta"). Człowiek jest skazany na przegraną ("Szukając dziewczyny"), staje się pustą skorupą ("Jak myślisz, jakie to uczucie?"), zakładnikiem czasu i fortuny ("Trollowy most"). Świat zostaje odwrócony do góry nogami, a happy end jako taki okazuje się być zjawiskiem dość jednostronnym ("Szkło, śnieg i jabłka"). Czy też zakrawa o "najczarniejsze czarnowidztwo" ("Dziecizna", okropność o_O ). A jeśli już nawet dobro wygrywa, to na końcu pojawia się pytanie "na jak długo?" ("Cena").
Największe wrażenie chyba wywarła na mnie "Zmiana" (niesamowita historia, po prostu), "Rycerskość", która tak przyjemnie odstaje tematyką od reszty opowiadań oraz "Kufelek Starego Shoggotha", który we wspaniały sposób wykorzystuje twórczość Lovecrafta xD.
Wielkim plusem tego zbioru okazuje się być bardzo bogaty wstęp w którym sam Gaiman objaśnia, co go zainspirowało do napisania każdego z opowiadań. Skąd przyszedł pomysł, jakie były okoliczności - jak dla mnie bomba, taki zabieg świetnie buduje więź między autorem a czytelnikiem.

Ogólnie rzecz biorąc, KAŻDE opowiadanie jest niecodzienne. Zadziwia, niekiedy zachwyca konceptem na bazie którego zostało zbudowane. Mogłabym się nawet pokusić o stwierdzenie, że wprowadza w swoistą zadumę nad poruszonym tematem ("Wirus", "Zmiana", "Morderstwa i tajemnice" to nie są opowiadania, nad którymi można przejść spokojnie). Tylko jak już mówiłam - porażają pesymizmem... a ja jednak jestem czytelnikiem, który lubi happy endy... albo chociaż ich cień o_O
Metzli - 2009-03-13, 23:54
:
Zawodna ludzka pamięć... próbuję sobie przypomnieć dokładnie te wszystkie opowiadania, bez sięgania po książkę ;) Ale na pewno nie odebrałam je jako tak bardzo pesymistycznych jak je przedstawiasz. Oczywiście, nie są to milutkie historie ze słodziutkim happy endem. I całe szczęście. A tak czasami zmusi do zastanowienie czy wzbudzi mały niepokój.

Ari napisał/a:
Wielkim plusem tego zbioru okazuje się być bardzo bogaty wstęp w którym sam Gaiman objaśnia, co go zainspirowało do napisania każdego z opowiadań. Skąd przyszedł pomysł, jakie były okoliczności - jak dla mnie bomba, taki zabieg świetnie buduje więź między autorem a czytelnikiem.


O wiele mniej mi się to podobało. Przez te kilka słów wyjaśnienia od razu sugerowałam się jakiego rodzaju opowiadanie zaraz przeczytam. Może bez tego ich odbiór byłby zupełnie inny? Na drugi raz będę opuszczać takie wstępy albo czytać je po już właściwiej lekturze ;D
Black - 2009-03-14, 10:12
:
Przeczytałem wczoraj "Chłopaków Anansiego". Jakoś nie mogę rozgryźć tego Gaimana, nie do końca wiem jak traktować jego twórczość, jak się do niej zabierać. "Chłopaki Anansiego" to historia bardzo ciekawa, opisana w bardzo przystępny, oddziaływujący na czytelnika sposób i okraszona sporą dawką humoru (ja do tej pory chichoczę jak sobie przypomnę dialog w komisariacie o herbacie i delicjach... w sumie to za cholerę nie wiem czemu) i przede wszystkim bardzo intrygująca. Jak mówiłem, nie wiem jak traktować twórczość Gaimana. Mój umysł wzbrania się przed nazywaniem tego fantastyką, ponieważ to od razu szufladkuje i wrzuca do jednego worka z elfami, krasnoludami i tak dalej, a to krzywdzące. Oczywiście w "Chłopakach Anansiego" elementów fantastycznych jest mnóstwo, ale występują one w sposób bardziej... subtelny, elegancki. Gaiman jest pisarzem naprawdę cholernie inteligentnym i co najważniejsze, oryginalnym, z pomysłem, wie jak przykuć uwagę czytelnika. Nie wydaje mi się, żeby jakakolwiek jego książka podobała mi się bardziej od "Nigdziebądź", ale "Chłopaków Anansiego" też polecam. Bo przeczytać warto.
You Know My Name - 2009-03-15, 18:50
:
W przypadku Chłopaków mamy raczej do czynienia z korzystaniem z konwencji fantastycznej. Historyjka opowiedziana jak bajeczka (no, nie ad usum delphini ale zawsze). Ma wiele wspólnego z fantastyką, ale jej przykładem definicyjnym być raczej nie może.
MadMill - 2009-03-19, 15:30
:
Wydawnictwo MAG napisał/a:
Polska prapremiera scenicznej realizacji Koraliny Neila Gaimana

Bestsellerowa Koralina Neila Gaimana będzie miała premierę teatralną. Spektakl lalkowy Koralina w reżyserii Włodzimierza Fełenczaka wystawia Gdański Teatr Miniatura.

Gdański Teatr Miniatura jako pierwszy i jedyny w Polsce uzyskał prawa do scenicznej realizacji książki. Spektakl będzie miał premierę 26 kwietnia tego roku.

Przekład – Paulina Braiter
Adaptacja – Włodzimierz Fełenczak
Reżyseria – Włodzimierz Fełenczak
Scenografia – Mikołaj Malesza
Muzyka – Czesław Wrzos
Ruch sceniczny – Andrzej Komorowski

Gdański Teatr Miniatura
Ul. Grunwaldzka 16
80-236 Gdańsk

Romulus - 2009-03-25, 20:03
:
Wreszcie przeczytałem Księgę Cmentarną. Oderwałem się na chwilę od opasłego tomu o winach świata, bo wyrzuty sumienia, jeśli chodzi o zaległości na półce, nie dawały mi spokoju. A Gaiman gwarantował szybką i lekką lekturę (co, niech Władcy Kobolu bronią, nie jest żadną wadą). I nie rozczarowałem się. Czyta się wyśmienicie, Paulina Braiter jako tłumacz to "znak" jakości :)

Bądź dziurą, bądź pyłem, bądź myślą, bądź tchnieniem.
Bądź nocą, ciemnością, umysłem, marzeniem.
I wśliźnij się, wsuń się, przeniknij, czym prędzej
Nad, pod, dookoła, w kąt, na bok, pomiędzy.

Na tych wersach można ćwiczyć giętkość i melodyjność mowy...

Nie będę się powtarzał w komplementach, tylko do nich dołączę. Czytając myślałem sobie, że chciałbym obejrzeć filmową adaptację tej książki. Tylko w reżyserii Tima Burtona - to byłaby uczta o nieziemskim smaku. Taki "wariant" "Corpse Bride". Nie wiem, czy ktoś inny byłby w stanie przenieść to na ekran bez strat. Nikt mi do głowy nie przychodzi.
Black - 2009-03-25, 20:14
:
"Koralina" za mną.
Pierwsze myśli po skończeniu - to było naprawdę krótkie. Rzadko kiedy zdarza mi się przeczytać książkę w nieco ponad godzinę, a "Koralina" była w sam raz na nudny wykład, tyle, że strasznie szybko się skończyła. Może to i lepiej, dzięki temu klimat się nie rozmył i czytało się przyjemnie. Nie będę się rozwlekał - książka ma atmosferę grozy, tajemnicy, lekkiego niepokoju, a do tego (do czego już mnie Gaiman zdążył przyzwyczaić) sporo ciekawych, niesztampowych pomysłów. Łyka się szybko, przyjemna lektura, która nie pozostawia wrażenia zmarnowanego czasu. Pozostaje mi jeszcze "Dym i lustra", no i "Księga cmentarna".
MadMill - 2009-05-06, 17:04
:

MAG napisał/a:
Na tegorocznej edycji Polskiego Konkursu Reklamy KTR w kategorii Ilustracja nagrodę Brąz otrzymał Irek Konior za ilustrację do książki Księga Cmentarna autorstwa Neila Gaimana, wydanej przez Wydawnictwo Mag w październiku 2008 roku.

MadMill - 2009-07-06, 17:45
:
Mag napisał/a:
W „Literaturze w Jedynce” w „Lekturach na głosy” - letniej niedzielnej audycji Jedynki Polskiego Radia - prezentowane jest słuchowisko na motywach powieści Nigdziebądź Neila Gaimana. Pierwsza audycja wyemitowana została 5 lipca o godz. 20.09 kontynuacja będzie 12 lipca. Słuchowisko zostało zrealizowane przez Annę Juśkiewicz a występują m.in. studenci wydziału aktorskiego Wyższej Szkoły Komunikowania i Mediów Społecznych im. Jerzego Giedrojcia w Warszawie. W audycji o niuansach powieści opowiada tłumaczka Paulina Braiter.

Asturas - 2009-07-07, 15:59
:
Gaimana przeczytałem, na razie, tylko Amerykańskich bogów.
Na początku czułem niedosyt, lekki zawód. Liczyłem na coś innego. Dopiero gdy po 40-50 stronach mój mały móżdżek załapał konwencję tej powieści zachwyciłem się w pełni.
Może nie dałbym 10/10, ale jest to zdecydowanie pozycja wybitna i oryginalna. Oryginalność nie wynika z samego pomysłu, że się tak wyrażę, ściśle fabularnego, ale z samego przesłania i formy wykorzystania tegoż pomysłu/zamysłu fabularnego. Tak prawdę powiedziawszy powieść ta jest prosta jak konstrukcja cepa. Ale niezwykła :)
moffiss - 2009-08-06, 13:26
:
Nigdziebądź - przypomina Alicję w krainie czarów, tyle że w Londonie. Tłumaczenie przyzwoite, wyłapany kontekst angielskiego humoru. Gaiman pisze językiem prostym, nienachalnie szasta opisami, pasują jak ulał do fabuły, powoli i raczej wiarygodnie wprowadza w wykreowany świat Podziemia. Pomysły nie zalewają czytelnika, wrzucane w odpowiednich dawkach umożliwiają bezkolizyjne chłonięcie fabuły, bez uczerbku na synapsach. Nie jest to powieść wybitna, ale kawał dobrego rzemiosła.
Didgeridoo - 2009-09-08, 19:10
:
"Koralina" była pierwszą książką Gaimana, którą przeczytałam (adaptacja filmowa bardzo mi się podobała, mimo niektórych odstępstw od fabuły książki). Po "Koralinie" kupowałam Gaimana już w ciemno i nie zaznałam dotychczas jakiś rozczarowań. "Nigdziebądź" naprawdę mnie urzekło (w szczególności zakończeniem), bo sama mam ochotę czasem zniknąć z tego świata:). "Sandmana" określam tylko jednym słowem - cudeńko. Postacie wykreowane przez Gaimana są tak wyraziste, że każdy może wybrać swojego ulubieńca ( ja osobiście uwielbiam Delirium). Co tu dużo gadać,każda jego książka ma w sobie coś magicznego i coś, co sprawia, że jest inna niż wszystkie. Teraz zamierzam się zabrać za "Amerykańskich Bogów" i juz nie mogę się doczekać:).
ASX76 - 2009-09-08, 19:27
:
Didgeridoo napisał/a:
"Nigdziebądź" naprawdę mnie urzekło (w szczególności zakończeniem), bo sama mam ochotę czasem zniknąć z tego świata:).

"Sandmana" określam tylko jednym słowem - cudeńko.


1. Na zniknięcie z tego świata jeszcze przyjdzie czas. Nie ma co się z tym śpieszyć, bo to droga tylko w jedną stronę, w dół, do ziemi. ;)

2. Nic dodać, nic ująć. :-)
Toudisław - 2010-02-16, 11:28
:
Cytat:
Dobra wiadomość dla wszystkich fanów tego autora - we wczorajszym wpisie na blogu, Gaiman oficjalnie potwierdził swoją wizytę w Polsce. O tym, że pojawi się w kraju czytelnicy bloga wiedzieli już od dawna - Gaiman wielokrotnie wspominał, że udaje się w podróż po Europie, by spotkać się ze swoją narzeczoną Amandą Palmer z zespołu Dresden Dolls, która aktualnie przebywa na tournée swojej solowej płyty "Who Killed Amanda Palmer" na Antypodach - jednakże dopiero ten wpis potwierdził spotkanie autora z miłośnikami jego książek.
Jak to Gaiman ujął "(...)informacje o Warszawie i Moskwie (będę w obu miejscach w tygodniu po 22 Marca) jeszcze się pojawią..."
Pozostaje więc tylko czekać na oficjalną notkę w zakładce "Gdzie jest Neil" na oficjalnej stronie autora.

Toudisław - 2010-02-23, 12:11
:
Z Blogu Gaimana

Cytat:
Część z Was już pewnie wie, że w ostatnich notkach na blogu Neil wspomniał o planowanym przyjeździe do Polski. Jak na razie wiadomo, że nastąpi to w tygodniu po 22 marca. Na pytanie, czy odbędzie się jakieś spotkanie pisarza z fanami, Katarzyna Rodek z wydawnictwa MAG odpowiedziała:

Witam,

Jesteśmy w trakcie ustalania terminu spotkania. Będzie na pewno spotkanie w Warszawie. Przy tej okazji wydajemy dwie książki : wydanie twarda oprawa CHŁOPAKI ANANSIEGO oraz nowa książka dla młodzieży - od 13 lat +

Metzli - 2010-03-03, 22:22
:
Informacja od wydawnictwa Mag:

Cytat:
Neil Gaiman przyjeżdża do Polski

Neil Gaiman, scenarzysta filmowy i teatralny, pisarz, scenarzysta komiksowy, autor m.in. bestsellerowej Koraliny, której ekranizacja jest nominowana do Oscara, tej wiosny przyjeżdża do Polski. 22 marca będzie gościem Wydawnictwa Mag. 22 marca spotka się z fanami w Warszawie, w Empiku Megastore Junior przy ul. Marszałkowskiej o godz. 17.00.

Jego wizyta towarzyszy promocji dwóch powieści: Chłopaki Anansiego oraz Odd i lodowi olbrzymi – mitologicznej opowieści dla młodych czytelników z ilustracjami Bretta Helquista.

MadMill - 2010-03-23, 18:28
:
Z okazji wizyty Neila Gaimana w Warszawie Wydawnictwo Mag przygotowało wydanie dwóch powieści autora: "Chłopaków Anansiego" twarda oprawa oraz powieści dla młodzieży od 10 lat "Odd i Lodowi Olbrzymi".


MAG napisał/a:
„Odd i Lodowi Olbrzymi” to powieść inspirowana tradycyjną mitologią norweską. Neil Gaiman zabiera w niej czytelnika w dziką i tajemniczą podróż do krainy bogów i olbrzymów.

Pewnego razu w małej norweskiej wiosce żył sobie chłopiec o imieniu Odd, którego ojciec zginął podczas najazdu Wikingów, a matka ponownie wyszła za mąż za człowieka, który dbał bardziej o swoje dzieci niż o Odda. Nogę Odda złamało upadające drzewo, a niekończąca się zima zagroziła życiu wszystkich mieszkańców wioski. Pewnego zimowego dnia zrozpaczony Odd opuszcza wioskę i udaje się do lasu, gdzie spotyka lisa, orła i niedźwiedzia, troje zwierząt, które opowiadają mu dziwną historię. Teraz Odd musi wyruszyć w niezwykłą podróż gdzie stawką jest ocalenie Asgardu, mitologicznego miasta bogów, spod władzy najeźdźców - Lodowych Olbrzymów. Aby przechytrzyć Olbrzymów, przywrócić pokój miastu bogów i zakończyć długą zimę potrzeba będzie wyjątkowego chłopca.

Kogoś radosnego, zdeterminowanego i mądrego…

Kogoś takiego jak Odd…



MAG napisał/a:
„Chłopaki Anansiego” to historia o dwóch synach Anansiego, Grubym Charliem i Spiderze. Czytelnicy na całym świecie poznali Pana Nancy’ego w poprzedniej powieści Neila Gaimana dla dorosłych, w „Amerykańskich bogach”. Gdy ojciec Grubego Charliego raz nadał czemuś nazwę, przyczepiała się na dobre. Na przykład kiedy nazwał Grubego Charliego „Grubym Charliem”. Nawet teraz, w dwadzieścia lat później, Gruby Charlie nie może uwolnić się od tego przydomku, krępującego prezentu od ojca – który tymczasem pada martwy podczas występu karaoke i rujnuje Grubemu Charliemu życie.

Pan Nancy pozostawił Grubemu Charliemu w spadku różne rzeczy. A wśród nich wysokiego, przystojnego nieznajomego, który zjawia się pewnego dnia przed drzwiami i twierdzi, że jest jego utraconym bratem. Bratem tak różnym od Grubego Charliego, jak noc różni się od dnia, bratem, który zamierza pokazać Charliemu, jak się wyluzować i zabawić... tak jak kiedyś ojciec. I nagle życie Grubego Charliego staje się aż nazbyt interesujące. Bo widzicie, jego ojciec nie był takim zwykłym ojcem, lecz Anansim, bogiem-oszustem. Anansim, buntowniczym duchem, zmieniającym porządek świata, tworzącym bogactwa z niczego i płatającym figle diabłu. Niektórzy twierdzili, że potrafił oszukać nawet Śmierć.

Shadowmage - 2010-03-23, 19:15
:
A sama książka (znaczy "Odd...") to taka krótka bajeczka dla naprawdę młodych czytelników.
Metzli - 2010-04-28, 19:30
:
Mad podzielił się swoimi wrażeniami z lektury właśnie tej książki, mowa oczywiście o Odd i lodowi olbrzymi.
Tixon - 2012-04-06, 23:40
:
Nowe wydanie Nigdziebądź Gaimana 20 kwietnia.
Okładka :

Zdania estetów są podzielone. Ja jestem na nie.
Ł - 2012-04-07, 11:21
:
Sama ilustracja i jej kompozycja jest spoko, ale chyba grafik zasnął na kwadrans przed skończeniem postprodukcji całości. Przede wszystkim tło poprzez swój kolor i blur na krawędziach sprawia wrażenie ciężkiego jednolitego kremu, a chyba powinien wywoływać bardziej lekkie-senne-zwiewne wrażenie. Karminowy kolor napisu też średnio się komponuje, ale to można by ładnie zestawić z ustami postaci, tutaj niestety przyciemnionych za bardzo.

Ja bym to rozegrał tak:

utrivv - 2012-04-11, 13:25
:
Mnie się podoba - o ile to Drzwi jest na okładce.
adamo0 - 2012-07-27, 19:25
:
Z nudów przeczytałem Koralinę. Ciekawa książka, chociaż nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia. Przyjemny klimat, który pewnie jeszcze bardziej przypadłby mi do gustu gdybym miał tak z 15 lat mniej ;)
utrivv - 2012-07-30, 11:33
:
Oglądnij jeszcze film. Jak na kino familijne - REWELACYJNY
Tixon - 2013-02-08, 14:01
:
Interświat. Świetna książeczka na podróż. Prosta, przyjemna, szybko się czyta i jest z dużym potencjałem, aż szkoda, że nie został on szerzej wykorzystany.
Romulus - 2013-02-22, 08:02
:
http://www.bbcamerica.com...-of-neverwhere/
Obsada, musicie przyznać, jest niezła :) Szkoda, że to tylko słuchowisko :)
Tixon - 2013-04-08, 18:41
:
Odd i Lodowi Olbrzymi. Książka krótka i prosta (poszedł, pogadał, wrócił), ale bardzo sympatyczna.
Romulus - 2013-04-15, 17:17
:
Za wydawnictwem:
Cytat:
Studio Focus Features rozpoczyna adaptację zapowiadanej na czerwiec nowej powieści Neila Gaimana. Za kamerą stanie Joe Wright, współtwórca Anny Kareniny i Pokuty a producentem jest Tom Hanks.
Książka jest historią opowiadaną przez mężczyznę, który wspomina pewne zdarzenie ze swojego życia, kiedy miał 7 lat i lokator mieszkający u jego rodziny ukradł ich samochód i popełnił w nim samobójstwo. Śmierć ta przywołuje starożytne złe moce, których rodzina może uniknąć jedynie dzięki pomocy trzech tajemniczych kobiet mieszkających na końcu ulicy. Najmłodsza z nich uważa, że staw przy jej domu to ocean a najstarsza pamięta Wielki Wybuch…

Polska premiera następnego dnia po światowej

Romulus - 2013-10-17, 11:59
:
Widziałem dziś w Ępiku nowe wydanie "Amerykańskich bogów" - wersji autorskiej. Pytanie w związku z tym mam: czym się różni wersja autorska od poprzedniej wydanej w Polsce przez MAG? Bo chciałem kupić i pozbyć się wersji starej, ale powstrzymałem się. Przynajmniej do czasu, aż znajdę odpowiedź na to pytanie.

A "Ocean..." chyba mi nie przypadnie do gustu, bo to znowu dla małolatów... :(
Sabetha - 2013-10-17, 15:37
:
Nie mam pojęcia, czytałam i posiadam jedynie wersję autorską, którą nabyłam ładnych kilka lat temu.
AM - 2013-10-17, 16:20
:
Romulus napisał/a:


A "Ocean..." chyba mi nie przypadnie do gustu, bo to znowu dla małolatów... :(


Na tej samej zasadzie co "Władca Much" i "Blaszany bębenek"...

Właściwie tylko pierwsze wydanie Amerykańskich (to z szosą na okładce) nie jest wersją autorską.
Tixon - 2013-10-17, 16:23
:
Czyli to, co ja biedny mam :-(
Plus drukarnia poskąpiła mi stron i niektóre są puste :(
Romulus - 2013-10-18, 07:00
:
I ja też mam to z szosą. Zatem kupię. Choć starego się chyba nie pozbędę. Mam do niego sentyment. Zresztą i sama powieść należy do moich ulubionych.
nosiwoda - 2013-10-22, 15:55
:
Mam dwa - szosowe i wcześniejsze autorskie, większych zmian nie stwierdziłem.
rybieudka - 2013-10-23, 19:45
:
Tak btw. jak ktoś ma ochotę pogadać o "Amerykańskich Bogach" i będzie w weekend w okolicach Wrocławia to zapraszam w sobotę o 17.00 do Cocofli na Włodkowica na WSF
Romulus - 2014-02-09, 20:02
:
No tak, HBO zrezygnowało z "Amerykańskich bogów" i prawa do serialu, wraz z opieką Gaimana, przytuliła inna stacja, która raczej fajnych rzeczy nie produkowała dotychczas. Ciekawe, co z tego wyjdzie ostatecznie.

Ale za to BBC wciąż chce zrobić miniserial na podstawie "Chłopaków Anansiego" http://hatak.pl/artykuly/...i-neila-gaimana

Szkoda, że z "Sandmana" projektują kinowego blockbustera zamiast serialu :(
Tixon - 2014-05-31, 18:21
:
Ocean na końcu drogi to jest to, za co uwielbiam Gaimana - esencja fantasy. Piękno i prostota, magia której nie trzeba tłumaczyć, bo czytelnik ją instynktownie rozumie.
Romulus - 2014-06-13, 23:49
:
Dlaczego HBO odpuściło ekranizację serialową "Amerykańskich bogów" http://hatak.pl/artykuly/...owalo-z-serialu
Cintryjka - 2014-06-14, 12:28
:
Jak oni nie umieli znaleźć scenarzysty, to coś ciemno to widzę:> IMHO zwykła ściema.
Romulus - 2014-06-14, 16:38
:
Własnie. Kto by nie chciał pracować dla HBO?
MadMill - 2014-06-15, 11:20
:
Za mało cycków było w scenariuszach, odpadły o.o
Tixon - 2015-09-12, 12:29
:
Drażliwe tematy czyli czwarty zbiór opowieści Gaimana.
Autor jak zwykle nie zawodzi, chociaż w moim przypadku główne założenie zbioru nie zostało spełnione - opowiadania czasami były mroczne, często nie miały dobrych zakończeń, ale nie zabrały mnie z mojej comfort zone.
Niemniej, to zbiór bardzo dobrych opowiadań, z czego najlepsze są o postaciach z innych przygód - ostatnia zagadka Sherlocka, jedna z przygód Doktora (cudo, po prostu cudo), czy perypetie Cienia w Anglii. Oprócz tego świetne są historie o śpiącej królewnie oraz tajemniczej jaskini w górach. Pozostałe opowiadania również były niezłe, ale te wymienione najbardziej zapadły mi w pamięć.
Ogólnie, bardzo udany zbiór i pozostaje mi tylko czekać aż wpadnie mi w łapki wznowienie Rzeczy ulotnych.
Tixon - 2017-03-01, 21:19
:
Ach ten MAG... :(
ASX76 - 2017-03-01, 21:32
:
Nowa edycja, to i inna wysokość kniżek //mysli
Masz Pan powód, żeby znowu kupić to samo ;)
toto - 2017-03-02, 17:49
:
To trochę zaczyna przypominać kolejne wydania Fabryki Słów.
Romulus - 2017-03-29, 18:36
:
"Mitologia nordycka" mnie nie porwała. Fajnie napisane, dobrze opowiedziane, ciekawie. Na to zawsze można u Gaimana liczyć. Ale nie porwało. Za bardzo mi się "dorosłe" powieści Gaimana wryły w pamięć. Ale przeczytać warto.
ASX76 - 2017-03-30, 00:53
:
Co to za mitologia nordycka, który liczy sobie jedynie 240 stron (stanowczo za mało!!) i poza: Odynem, Thorem i Lokim nikt więcej się tam nie liczy?? :lol:
To już lepiej sięgnąć po "Herojów Północy" Jerzego Rosa...
Romulus - 2017-03-30, 15:56
:
Raczej nie. :-P Bo mnie to nie interesuje. Myślałem, że Gaiman mnie zainteresuje tym na nowo. Ale się nie udało. Choć dzięki niemu trochę sobie odświeżyłem mitologię. Zatem to poczytuję za zaletę. Jednak po tym odświeżeniu stwierdziłem, że to mnie nie interesuje, stąd rozczarowanie (umiarkowane). Wolę mitologię nordycką przemieloną w popkulturze, niż taką "czystą".
ASX76 - 2017-03-30, 20:26
:
Ale jaką "czystą", na Odyna? ;) Toż "Heroje Północy" są sfabularyzowane... //pacnij
Romulus - 2017-03-30, 20:30
:
ASX76 napisał/a:
Ale jaką "czystą", na Odyna? ;) Toż "Heroje Północy" są sfabularyzowane... //pacnij

Nie znam. Ale może poznam. Niemniej jednak, nawet nie chce mi się szukać. :) Ale zapamiętam.
ASX76 - 2017-03-30, 20:39
:
W dzieciństwie była to jedna z moich najbardziej ulubionych książek. Czytałem ją wielokrotnie :-)
Rashmika - 2017-03-30, 22:41
:
Romulus napisał/a:
że to mnie nie interesuje, stąd rozczarowanie (umiarkowane)


Ja tak mam z każdą książką Gaimana.
ASX76 - 2017-03-30, 23:44
:
Rashmika napisał/a:
Romulus napisał/a:
że to mnie nie interesuje, stąd rozczarowanie (umiarkowane)


Ja tak mam z każdą książką Gaimana.


Jak to dobrze, że nie wspomniałaś o komiksach... ;)
Rashmika - 2017-03-31, 11:44
:
ASX76 napisał/a:
o komiksach


W komiksach grafomania jest mniej widoczna:>
Trojan - 2017-03-31, 11:55
:
hmm, Gaiman jako grafoman ?
jesteście pewni że interesujecie się odpowiednią literaturą ?:)
Fidel-F2 - 2017-03-31, 12:19
:
Jak dotąd czytałem wszystkiego jedno opowiadanie Gaimana, było gówniane. Żona mnie teraz namawia na Gwiezdny pył. Mam opory.
Trojan - 2017-03-31, 12:33
:
Fidel-F2 napisał/a:
Jak dotąd czytałem wszystkiego jedno opowiadanie Gaimana, było gówniane. Żona mnie teraz namawia na Gwiezdny pył. Mam opory.


Gwiezdny ? daj pokój. nawet nie podchodź.

Nigdziebadź.
Fidel-F2 - 2017-03-31, 12:39
:
gadaj z żoną
Trojan - 2017-03-31, 12:43
:
film widziałeś ?
podobał się ?
xan4 - 2017-03-31, 13:12
:
Amerykańscy bogowie, a Magdzie powiesz, że się myli :)
Fidel-F2 - 2017-03-31, 13:33
:
xan4 napisał/a:
a Magdzie powiesz, że się myli
że namawia? mamy taki punkt programu małżeńskiego, że czytamy jedną książkę (żona wybiera) a potem mamy o niej dyskutować, no i wybrała Gwiezdny pył, który sama dopiero zaczęła

Film był w dechę
Trojan - 2017-03-31, 13:41
:
Fidel-F2 napisał/a:


Film był w dechę


no to książka zupełnie odwrotnie.
bio - 2017-03-31, 13:49
:
Facet świetnie zaczyna a kiepsko kończy. Jak Leszek Miller, acz gadał, że vice versa.
Romulus - 2017-03-31, 14:37
:
Chyba piszemy o różnych pisarzach. :-P
Fidel-F2 - 2017-03-31, 14:44
:
Jeśli Romulus się zachwyca to faktycznie chyba nie dla mnie.
Jachu - 2017-03-31, 15:20
:
Szczerze mówiąc, Neila Gaimana znam bardzo słabo, a to co znam, nie zachęca do podejmowania kolejnych prób sięgnięcia po jego twórczość. Czytałem łącznie cztery książki (Dobry omen, Gwiezdny pył, Koralina, Wilki w ścianach), jakieś 2-3 opowiadania w gazetach i jeden komiks (Morderstwa i tajemnice)... i z tych pozycji najlepiej wypadł komiks. Książki były albo średnie albo porażająco słabe, więc tak naprawdę nie rozumiem fenomenu tego pisarza. Być może przeczytane przeze mnie książki nie są reprezentatywne dla całej twórczości autora ale jak na razie skutecznie odrzuciły mnie od jego pisarstwa. Raczej nastawiam się na to, że kiedyś polecę go córce //kas
Romulus - 2017-03-31, 15:20
:
Przeczytałeś jego najsłabsze książki. W większości dla młodych czytelników.
Trojan - 2017-03-31, 15:27
:
Romulus napisał/a:
Przeczytałeś jego najsłabsze książki. W większości dla młodych czytelników.

dokładnie
Jachu - 2017-03-31, 15:33
:
Być może. Ale i tak nie chce mi się wierzyć, że jedne są arcydziełami a inne gniotami. Cała twórczość autora musi być gdzieś uśredniona.
Romulus - 2017-03-31, 16:43
:
"Sandman", "Amerykańscy bogowie", "Nigdziebądź", "Chłopaki Anansiego".
Przeczytaj to i możemy gadać o uśrednianiu. :) Zostaną wtedy średniaki: zbiory opowiadań, "Księga cmentarna", "Ocean na końcu drogi". :)
bio - 2017-03-31, 17:01
:
I zawsze to samo. Super początek i pikowanie nosem w muł.
Rashmika - 2017-04-01, 13:23
:
Trojan napisał/a:
hmm, Gaiman jako grafoman ?
jesteście pewni że interesujecie się odpowiednią literaturą ?:)


Jachu napisał/a:
Cała twórczość autora musi być gdzieś uśredniona.


Gaiman jest słabym pisarzem. W "niedpowiedniej literaturze", czyli, jak mniemam, fantastykę miał na myśli Trojan, słabizny warsztatowe po prostu częściej uchodzą i tyle. Opus magnum, czyli Amerykańscy bogowie, którzy byli moją pierwszą książka Gaimana, znanego mi wcześniej wyłącznie z Sandmana, poraziło mnie napuszeniem i nudą, szczerze mówiąc to nawet nie pamiętam zakończenia. I podobnie jest z pozostałymi książkami: pozostało mi po nich znużenie oczekiwaniem na ostatnią stronę i nic poza tym. Audiobook nie pomógł nawet. I od tego czasu uważam, że Gaiman najlepiej bawi się scenariuszami - w komiksach, to, co nadmiarowe i niestrawne w jego pisaniu, przejmuje rysownik i robi z tego coś fajnego, w filmie jest podobnie.
Tixon - 2017-04-02, 23:57
:
Rashmika, ma rację, że w fantastyce słaby warsztat częściej uchodzi płazem. Ale jestem daleki od zarzucania Gaimanowi słabego stylu. Myślę, że rzecz tkwi w czymś innym - Gaiman jest pisarzem specyficznym, grającym na czymś, co nazwałbym esencją fantasy, magią opowieści. Bawi się tym, przerabia, podsuwa czytelnikowi co i rusz z innej strony. Dlatego dla jednych jego książki są jak wyprawa do domu z młodości, gdzie wszystko jest w jakiś sposób znajome, przywołujące wspomnienia, a inni po prostu tego nie czują.

Również ciężko mi się zgodzić z zarzutami odnośnie Mitologi Nordyckiej. Nie idźcie drogą oceniania co chcielibyście, aby autor napisał, ale tego co rzeczywiście dostaliście.
Mitologia nordycka to "tylko" spłata długu, jaki autor uważa, że zaciągnął, korzystając z różnych elementów we wcześniejszych utworach. Spłata w formie przepisania w swoim stylu najistotniejszych treści, szkieletu mitologii.
Rozumie się samo przez się, że nie pełni to roli pełnoprawnego dania, tylko przystawki. Mają rozbudzić zainteresowanie, zachęcić do sięgnięcia po więcej. Na tym polu książka spełnia swe zadani - wciąga i chce się więcej.
Rachunek Gaimana można więc uznać za wyrównany.
Rashmika - 2017-04-03, 13:21
:
Tixon napisał/a:
Gaiman jest pisarzem specyficznym, grającym na czymś, co nazwałbym esencją fantasy, magią opowieści. Bawi się tym, przerabia, podsuwa czytelnikowi co i rusz z innej strony. Dlatego dla jednych jego książki są jak wyprawa do domu z młodości, gdzie wszystko jest w jakiś sposób znajome, przywołujące wspomnienia, a inni po prostu tego nie czują.


Tixon, czaję bazę, że konteksty wyznaczają rozmach i obszar gustu, ale dla mnie Gaiman był wyjątkowo "bezmagiczny". Gaiman mnie nudzi, nie angażuje umysłu, nie potrafi porwać mojej wyobraźni a styl jego narracji, czyli ten cały "warsztat" jest co najwyżej poprawny. Dla kontrastu mogę przywołać Davida Mitchella, którego właśnie czytam - fabularnie, czuję, będzie gorzej niż przy Czasomierzach, ale to, jak pisze Mitchell, jest przyjemne do czytania samo w sobie. Tak więc literacka wyprawa do magicznego domu mej młodości u Gaimana zwyczajnie nie wyjdzie, bo magiczny dom mej młodości jest pewnie w książkach innych autorów. Tak mnie kusiło, żeby sobie tą mitologią złagodzić niechęć, ale po przeczytaniu gratisowego fragmentu widzę, że to taka wydawnicza nadymka, ładnie wydane nudy.
ASX76 - 2017-04-05, 20:15
:
Rashmika napisał/a:
[ Opus magnum, czyli Amerykańscy bogowie, którzy byli moją pierwszą książka Gaimana, znanego mi wcześniej wyłącznie z Sandmana, poraziło mnie napuszeniem i nudą, szczerze mówiąc to nawet nie pamiętam zakończenia.


Opus magnum Gaimana jest seria komiksowa "Sandman". Tutaj jest o wiele lepszy niż w książkach.
Romulus - 2020-05-13, 19:04
:
Słuchowisko na podstawie "Sandmana" posiada imponującą obsadę: https://naekranie.pl/aktualnosci/the-sandman-obsada-anglojezycznego-audiobooka-serkis-mcavoy-sheen-i-inni Ślinka cieknie. A Netflixowa adaptacja pewnie będzie słabizną.
Auri - 2020-05-13, 23:27
:
Gdy dziś scrollowałam Fejsa i zobaczyłam grafikę z obsadą, myślałam, że idzie o serialową. Ale nie żałuję. Słuchowisko będzie awesome.
Trojan - 2020-05-16, 15:50
:
Romulus napisał/a:
Słuchowisko na podstawie "Sandmana" posiada imponującą obsadę: https://naekranie.pl/aktualnosci/the-sandman-obsada-anglojezycznego-audiobooka-serkis-mcavoy-sheen-i-inni Ślinka cieknie. A Netflixowa adaptacja pewnie będzie słabizną.


Słuchowisko z komiksu? Kurła a cototo za dziwoląg?
Fidel-F2 - 2020-05-16, 20:11
:
Jakby mi zapłacili, z 50pln/h, to może bym wysłuchał