Zaginiona Biblioteka

Czytelnia - "Fantastyczne" czasopisma

Tigana - 2007-11-02, 18:25
: Temat postu: "Fantastyczne" czasopisma
Papierowe gazety są coraz mocniej wypierane z rynku przez internet. Szczególnie jest to widoczne na naszym poletku. O wiele więcej serwisów istnieje w Sieci niz czasopism na rynku. Ja wiele lat temu zacząłem przygodę z "Fenixem". Pierwszy numer kupiłem na jakiejś wycieczce, bo mi się nudziło, potem zaintrygowało mnie opowiadanie Mastertona, w końcu wykupiłem prenumeratę aż do ostatniego numeru. Zresztą koniec mojej ostatniej prenumeraty pokrył się z zamknięciem pisma i czasami zastanawiam się czy to nie z mojej winy byo bo zapomniałem opłacić kolejny rocznik :oops:
IMO"Fenix" był the best - do dnia dzisiejszego mam prawie cały komplet :P O ile za "Nową Fantastyką" nigdy nie przepadałem (kupowałem okazyjnie 1-2 numery na rok) to tak jak wspomniałem wyżej "Fenix-a " miałem zaprenumerowanego i z utęsknieniem czekałem na każdy nowy numer. Bądź co bądź to on wylansował Pilipiuka (J. Wędrowycz, ale i opowieści z Czarnobyla), Nowosada (miejskie opowieści grozy), Piekarę (Arivald) czy Kresa (min. Egaheer). Świetne były felietony Pauliny Braiter (Tygrys Szablozębny), wieści "Z Ansibla" czy opiniotwórczy dla mnie "Bazar".
Z nowszych rzeczy podobał mi się "Fantasy" J. Piekary a szczególnie większe artykuły o poszczególnych autorach (Gaiman, Pratchett), nurtach w kinie i literaturze (gore) czy seriach (Obcy, Terminator). Minusem była cena - szczególnie za 2 ostatnie numery (wliczając w to "Fantasmę") Podoba mi się także odprysk "NF" - "Czas fantastyki" - sporo ciekawych artykułów dla bardziej wyrobionego czytelnika. Aktualnie jestem wiernym czytelnikiem SFFiH - głównie za sprawą recek w Katedrze. Poziom pisma jest różny - raz lepszy, raz gorszy. Widać, ze mamy sporo młodych autrów, którzy chcą i umieją pisać. Co ciekawe wiele opowiadań to czyste s-f, o co w Polsce trudno. Widać też, ze twórcy szybko wsiąkają w stworzony przez siebie świat i piszą cykle opowiadań. Mój ulubiony opowiada o załodze ORP Dzik i jej fantastycznych przygodach. Ciekawy jest też cykl "Pies i Klecha", w którym milicjant w ramię w ramię z księdzem walczą z siłami nieczystymi w okresie PRL-u.
Dla mnie czasopisma w erze internetu powinny koncentrować się na publicystyce i opowiadaniach bo z aktualnymi njusami nie wygrają. A jakie jest wasze zdanie. Czytacie coś w ogóle ?
andy - 2007-11-02, 19:08
:
Teraz już nie ale św. pamięci Fantastykę to mam prawie całą (- jeden numer) Nowa F mi nie podeszła podobnie Fenix
Prev - 2007-11-02, 19:15
:
Tigana napisał/a:
Aktualnie jestem wiernym czytelnikiem SFFiH

No więc jest nas już dwóch XD
Tigana napisał/a:
Mój ulubiony opowiada o załodze ORP Dzik i jej fantastycznych przygodach.

O wiecznie zachlanej, lub skacowanej załodze ORP dzik, którym zdarzają się przygody nie z tego świata, ale są zbyt nachlani żeby zdać sobie z nich sprawę :DDD

Ogólnie uważam że takie pisma powinny zostać, bo są łatwo dostępne, miło napisane, zwierają opowiadania, publicystykę - a jak ktoś nie chce chodzić do kiosku to zawsze pozostaje prenumerata, prawda ? Internet nie wyprze papierowych pism, bo mają one za dużo stylu :))
Tigana - 2007-11-04, 01:16
:
Daniem głównym październikowego numeru SFFiH jest opowiadanie Sebastiana Uznańskiego „Księga, która wyjada oczy”. Zajmująca ponad 2/3 objętości pisma opowieść jest hybrydą gatunkową łączącą elementy fantasy i science-fictione. Pod względem fabuły przypomina ona „Grę Endera” Orsona Scotta Carda, ale i cykl o Harrym Potterze Joanne K. Rowling. Dlaczego? Akcja „Księgi...” osadzona jest bowiem wśród planet kosmicznego Imperium, gdzie równie często jak statków kosmicznych używa się magii. Główny bohater, Artelion, syn władcy jednego z licznych królestw, zostaje wysłany do szkoły czarodziejów Arcanum Mage. Tutaj ma się nauczyć nie tylko magii potrzebnej do walki z technosmokami, ale i znaleźć schronienie przed skrytobójcami. Poznaje nowych przyjaciół, lecz zyskuje także wrogów, lubianych przez jednych nauczycieli, znienawidzony przez innych odkrywa tajemnice cytadeli magów i staje przed szansą zdobycia wielkiej mocy. Czy czegoś to wam nie przypomina? Tylko jakiś zawodów sportowych zabrakło. Jednak spłycenie odczytania sensu opowiadania Uznańskiego do historyjki o dorastaniu byłoby niesprawiedliwe. Autor stara się przekazać w swojej opowieści liczne prawdy o charakterze uniwersalnym, zadaje również pytanie o cenę, którą musimy zapłacić za poznanie nowej wiedzy. Czy w ogóle warto się poświęcać? Czy mądrość jest najwyższą wartością?
Autor zadbał również o „dekoracje”, w których rozgrywa się akcja opowiadania – w tekst są umiejętnie wplecione wzmianki o historii Imperium oraz jego obecnej sytuacji politycznej. Sporo miejsca Uznański poświecił także opisowi biblioteki – przypomina się w tym miejscu „Imię róży” Umberto Eco. Podobnie jak u włoskiego pisarza jest to miejsca fascynujące, ale i pełne niebezpieczeństw czyhających na nieostrożnego mędrca.. Przekonała się o tym dobitnie grupka magów, którzy uzależnieni od książek nie potrafią, a raczej nie chcą wyjść z biblioteki. Jedna rzecz za to mnie zdegustowała – ciasteczka, ale nie takie zwykłe a wyprodukowane z męskiego nasienia. Opis zajadania się nimi przez głównego bohatera na długo pozostanie w mojej pamięci. Zresztą takich „erotycznych” wstawek jest w tekście więcej i w moim odczuciu nie wnoszą one nic ważnego.
Podsumowując – „Księga, która wyjada oczy” to całkiem niezłe opowiadanie, które, kto wie, może rozwinie się w coś większego. O ile jednak główny motyw, czyli edukacja w szkole magów, nie zachwyca, to liczne dygresje i wątki poboczne sprawiają, że utwór czyta się z przyjemnością.
A pozostałe teksty literackie? Dariusz Domagalski znów każe dzielnej załodze ORP „Dzik” zmierzyć się z siłami nieczystymi ( „Wiedźma” ), Cezary S. Frąc pisze o kulisach polityki ( „Mechanizm” ), a Rafał W. Orkan próbuje wypędzić szatana ( „Egzorcysta” ) Znalazło się też miejsce na garść opowiadań Adama Mrozka i „Karton” Andrzeja Kozakowskiego. Wybór jest więc spory i każdy znajdzie coś dla siebie. Ja osobiście polecam utwory mojego imiennika Adama Mrozka – są oparte na ciekawych pomysłach i zakończone celną puentą.

W dziale publicystyki raz dochodzą do głosu sentymenty, raz sprawy bieżące: Wiktor Żwikiewicz wspomina początki NF i swoich przyjaciół z dawnych lat, Adam Cebula piszę wszystko, co chcielibyśmy wiedzieć o podsłuchach, ale baliśmy się zapytać. A Feliks W. Kres? Udziela lekcji - pierwszej, a zarazem ostatniej.
Tanit - 2007-11-04, 09:47
:
Już nie kupuję... chyba że coś mnie bardzo zaciekawi.
'starej' fantastyki mam pół szafy i choć mi miejsce zajmuje to istnym zbeszczeszczeniem byłby oddanie tego na makulaturę - nie mam serca ^.^'
Swego czasu podobało mi się 'Fantasy' - mam kilka numerów na półce. 'Feniksa' nie kupowałam ale często przeglądałam. Nie zachwycił mnie jednak na tyle by wydać na niego te pare groszy (a jeśli już, to paru groszy nie miałam >_> - life is brutal).

Au revoir!
Shadowrunner - 2007-11-04, 10:56
:
Ja lubię czytać Magazyn Fantastyczny - tam są przede wszystkim zarąbiste komiksy o "wikingach" :mrgreen: Ale rzadko kiedy go kupuję, choć uważam jego poziom za całkiem niezły (tam w ogóle jest sporo fajnych komiksów :P ), częściej ślęcze nad nim w Empiku.

Czas Fantastyki przypadł mi tak średnio do gustu - jego nie kupowałem w ogóle, NF przestałem czytać dawno temu, zanim jeszcze upadła "Magia i Miecz" (tą mam prawie wszystkie numery poza najstarszymi - bo nie skompletowałem jeszcze wszystkiego)
MadMill - 2007-11-04, 12:38
:
Tigana napisał/a:
Daniem głównym październikowego numeru SFFiH

Przeczytałem dziś w empiku tylko szorta Orkana - Egzorcysta. No i jak to jego szorty bardzo zgrabne, i z ciekawym zakończeniem... "Po prostu fajnie" ;)
Tigana - 2007-11-04, 12:43
:
MadMill napisał/a:
Przeczytałem dziś w empiku tylko szorta Orkana - Egzorcysta. No i jak to jego szorty bardzo zgrabne, i z ciekawym zakończeniem... "Po prostu fajnie" ;)

Taki właśnie powinien być short - krótki, oparty na pomyśle, zakończony zaskakującą puentom. I "Egzorcysta" właśnie taki jest. Najlepszym pismem na polskim rynku jest imo "Czas fantastyki" - mało literatury, dużo publicystyki. Będę szczery - niektóre artykuły do mnie nie docierają, są zbyt hermetyczne i wymagają znajomości nauk ścisłych niemniej sążniste wywiady z twórcami, recenzje Jacka Dukaja i artykuły opisujące zjawiska zachodzące w światowej fantastyce wiele wynagradzają. Polecam, chociaż nie dla wszystkich.
MadMill - 2007-11-04, 12:47
:
Tigana napisał/a:
Najlepszym pismem na polskim rynku jest imo "Czas fantastyki" - mało literatury, dużo publicystyki.

I znowu go w Empiku, es ist nicht da. --_-
Lubię publicystykę i z chęcią bym poczytał, ale ciężko to dostać jak zaczynam szukać, a jak jest to pewnie ja nie pamiętam. ;)
Tigana napisał/a:
Taki właśnie powinien być short - krótki, oparty na pomyśle, zakończony zaskakującą puentom. I "Egzorcysta" właśnie taki jest.

Wiem co dobre wybrać jak mam 5 minut na czytanie. :mrgreen: Znaczy to było najkrótsze z całości więc dlatego taki wybór, ale mi się podobało. ;)
Tigana - 2007-11-04, 12:50
:
MadMill napisał/a:
I znowu go w Empiku, es ist nicht da. --_-

To jest kwartalnik - 2 tygodnie temu pojawił się nowy numer. Ma mały format (książkowy) i łatwo można go przeoczyć.
MadMill napisał/a:
Wiem co dobre wybrać jak mam 5 minut na czytanie. :mrgreen: Znaczy to było najkrótsze z całości więc dlatego taki wybór, ale mi się podobało. ;)

Jeszcze krótsze są utwory Adama Mrozka - 4 zajmują tyle miejsca co "Egzorcysta"
Asuryan - 2007-11-05, 21:33
:
Jestem wiernym czytelnikiem "Fantastyki", pomimo jej zmiany w "NF" Reszta czasopism których byłem wiernym czytelnikiem upadła - czyli "Magia i Miecz" oraz "Złoty Smok" :mrgreen:
Tigana - 2007-12-15, 18:10
:
Utwory w listopadowym numerze SFFiH zostały zebrane w myśl zasady „dla każdego coś miłego”. Mamy zatem opowiadanie utrzymane w konwencji fantasy („Stara Gwardia Dawida Juraszki), mniej lub bardziej klasyczną science-fiction („Zdarzenie na Kaiser-Re” Andrzeja Miszczaka, „Struktura” Wojciecha Piechoty), a także horror („Infernalizacja” Piotra Patykiewicza). A kiedy do tego artystycznego miszmaszu dodamy jeszcze stały blok felietonów pióra Feliksa Kresa i Adama Cebuli oraz kolejną odsłonę „Żwikipedii” obraz stanie się kompletny.
Pierwsze co się rzuca w oczy przy lekturze „Infernalizacji” to nietypowe miejsce akcji. Otóż większość wydarzeń rozgrywa się na miejskim wysypisku śmieci. Jego właściciel, a jednocześnie główny bohater opowiadania, na wskutek działań konkurencji zostaje zmuszony do podpisania umowy z tajemniczym biznesmenem. Szybko jednak okazuje się, że kwestia utylizacji śmieci to tylko przykrywka dla czegoś o niebo poważniejszego. Utwór czyta się bardzo przyjemnie – wartka akcja, ciekawi bohaterzy, można mieć natomiast pewne zastrzeżenia do samego zakończenia – jest przewidywalne, a w dodatku naciągane. Nie strzela się z armaty żeby zabić muchę.
„Zdarzenie na Kaiser-Re” to opowieść o aktorskiej trupie, którzy wędrują po kosmosie w poszukiwaniu sławy. W drugim wątku niejaki Arnes próbuje uciec przed groźnym gangsterem. I jak to zwykle bywa złośliwe przeznaczenie skrzyżuje ich losy. Niestety utwór nie grzeszy oryginalnością. Podobnych, dziejących się w różnych epokach było już wiele i wszystkie miały bardzo zbliżone zakończenie - zmieniają się tylko rekwizyty i kostiumy. Do przeczytania i natychmiastowego zapomnienia.
Lubicie oryginalne utwory o przygodach Conana autorstwa Roberta Howarda? Jeśli tak to opowiadanie „Stara Gwardia Dawida Juraszki na pewno przypadnie wam do gustu. Znajdziecie w nim, bowiem wszystkie niezbędne elementy dla porządnej heroic fantasy: osiłka z dalekiej krainy o wdzięcznym imieniu Cairen, piękną kobietę, zaginiony skarb i kilka głów do skrócenia. Nawet styl autora przypomina Howarda – krótkie treściwe zdania pozbawione zbędnych ozdobników. A już zachowanie Cairena w stosunku do płci pięknej jak żywo przywodzi na myśl poczynania mocarnego Cymeryjczyka.
Największy problem mam ze „Strukturą” Wojciecha Piechoty. Do mnie opowieść o heroicznej walce administratora sieci z wyjątkowo dziwnym wirusem nie dociera. Na komputerach znam się tyle żeby wiedzieć, co należy zrobić, gdy zacznie wariować – stąd też duża część historii opisywanej przez autora była dla mnie czarną magią czy jak ktoś woli czystą abstrakcją. Znam jednak osoby, które są tym utworem urzeczone i czytały go po kilka razy. Cóż, widocznie coś w tym opowiadaniu siedzi, chociaż ja tego akurat nie dostrzegam. Napiszę, więc za Robertem J. Szmidtem z przedmowy do czasopisma: „dla zwolenników science-fiction z naciskiem na science”.
Oprócz dłuższych utworów w najnowszym SFFiH znalazły się dwa shorty „Kasjopeja” Adam Mrozka i „Do białości, Satanaelu” Andrzeja Kozakowskiego. Króciutkie i przeciętne. I tylko jedna rzecz mnie gryzie – skąd się wziął tytuł utworu Kozłowskiego, bo z treści to on nie wynika.
Duże wrażenie wywarł na mnie kolejny odcinek wywiadu z Wiktorem Żwikiewiczem. Tym razem nie traktował on o literaturze, lecz o samym pisarzu i jego życiu. Jest to wyznanie bardzo osobiste, gorzkie i przejmujące. Z drugiej strony niosące nadzieje, ze jeszcze są porządni ludzie na tym świecie.
Czym w tym miesiącu oczaruje nas Adam Cebula? Wizją świata zamieszkanego przez człowieka informatycznego i płynących z tego szans i zagrożeń.
„War never changes” brzmiało motto gier z serii „Fallout” i właśnie temu zagadnieniu tj. wojnie poświęcił swój felieton Feliks Kres. A że jest to temat rzeka tak naprawdę dostaliśmy dopiero wstęp do właściwej opowieści. Ja, mając w pamięci „Panią Dobrego Znaku” i zawarte tam drobiazgowe opisy wojennych batalii, nie mogę się już doczekać.
Na zakończenie warto jeszcze zapoznać się z tekstem Tomasza Bochińskiego, w który autor broni przed Kresem koncepcji swojego cyklu „polecankowych” felietonów.
Tigana - 2007-12-28, 11:53
:
Najnowszy numer SFFiH otwiera opowiadanie „Głodomór” Łukasza Orbitowskiego i Jarosława Urbaniuka będące kolejnym spotkaniem z bohaterami cyklu „Pies i Klecha”. Tym porucznik Zbigniew Enka i ksiądz Andrzeje Gil będą musieli zmierzyć się ze sprawą opętania jednej z krakowskich studentek. Gwarantuje, że miłośnicy klimatów a’la „Egzorcysta” będą zadowoleni. Spodobać się może także wierne odtworzenia barwnego życia studenckiej braci z końca lat 80-tych: grupowe seanse video, dyskusje do białego świtu i opijanie pierwszych sukcesów, także literackich. Jednakże najciekawszym miejscem w „Głodomorze” jest bez wątpienia Nowy Świat – ostatnie piętro jednego z akademików zamieszkiwane przez studentów z Afryki i Ameryki. Ściany ozdobione gobelinami, maskami, piórami i koralami, egzotyczne zapachy i muzyka stanowią o niesamowitym klimacie tamtego miejsca. A jego mieszkańcy – to już zupełnie inna opowieść.
„Gdybym miała brata” Roberta M. Wegnera to opowiadanie o dumie, honorze i rodzinie osadzone w realiach imperium meekhańskim. Autor kontynuuje w nim losy zamaskowanego górala-zabójcy Yatecha. Po tragicznych wydarzeniach z poprzednich opowiadań bohater ucieka do rodzinnej wioski, lecz przeszłość nie daje mu o sobie zapomnieć. Jeśli komuś spodobały się wcześniejsze utworu Wegnera i tym razem nie będzie zawiedziony.
Ciekawostką jest natomiast tekst Konrada Fiałkowskiego „Elektronowy miś” sprzed ponad czterdziestu lat. Historia futurystycznej zabawki nie dość, że świetnie wkomponowuje się w świąteczny klimat to na dodatek przypomina o zapomnianym autorze. Więcej o samym pisarzu i jego twórczości można znaleźć w felietonie Tomasza Bochińskiego, „Polecanka druga”. Dodatkowo znajdziemy tam także garść wiadomości o chyba najważniejszym dziele Krzysztofa Borunia i Andrzeja Trepki trylogii „Zagubiona przyszłość”
Za to konia z rzędem temu, kto wytłumaczy mi, o co chodzi w tekście „Wigilia szatana” Emmy Popik. Mamy jakiś trzech mędrców o wdzięcznych imionach Psi, Zeta i Tau, wzmianki o rzezi niewiniątek i małego Saytana – tylko, że jak dla mnie nic z tego nie wynika. Polecam głównie miłośnikom autorki.
W ostatniej odsłonie Żwikipedii panowie Marek Żelkowski i Wiktor Żwikiewicz narzekają na stagnacje ludzkości i snują domysły, dokąd zmierza nas świat. Jednego wszelako są pewni: ”(...) będzie jeszcze ciekawie. A nuda, bezpieczeństwo i dobrobyt na pewno ludzkości nie grożą”.
W drugiej części swojego felietonu „Wojna w fantasy” Feliks W. Kres zadaje czytelnikom banalne pytanie: „Co to takiego jest broń ?” Prawda, że łatwe? Broń to przecież narzędzie służące do zabijania, oręż. Tylko, dlaczego po przeczytaniu całego tekstu okazało się, że moja definicja do niczego się nie nadaje? Kolejny bardzo dobry felieton – zwłaszcza dla osób, które zamierzają próbować swych sił w pisarstwie.
Równie frapujący jest tekst Adama Cebuli „CTRL+C” dotyczący „prawdy”, a może raczej jej braku w naszej rzeczywistości. Czyżbyśmy żyli w świecie stworzonym przez PR, gdzie jest ona tworzona tylko dla doraźnych korzyści?
Dabliu - 2008-01-17, 15:53
:
Z pewnym poślizgiem ukazał się jubileuszowy (ze względu na dziesięciolecie istnienia) 61 numer najstarszego w Polsce periodyku sieciowego FAHRENHEIT.
Numer pełen tekstów wspominkowych, publicystyki i oczywiście literatury.

Wrzuciłem info do wątku o czasopismach, bo Fahrenheit jest czasopismem właśnie, tyle że sieciowym.
Tigana - 2008-01-29, 19:04
:
Taka miła dla wielu forumowiczów ciekawostka z najnowszego numeru "Czasu Fantastyki"

Arkadiusz Grzegorzak w artykule "Janusz A. Zajdel i e-pokolenie" napisał/a:
Ciekawa jest dyskusja na forum REPUBLIKA FANASTYKI* l RZECZYWISTOŚCI. Mtodzi i starzy zastanawiają się, o czym pisałby Zajdel, gdyby byt pośród nas. Są tu też bardzo prywatne wspomnienia różnych ludzi ze swojego pierwszego spotkania z twórczością pisarza. Podjęto wreszcie aspekt jej relacji z dziełami Wiśniewskiego-Snerga. Jednak najbardziej serce roście, gdy czyta się taki oto post: Tyle dobrego mówicie o tym autorze, że chyba po niego sięgnę.

* pisownia oryginalna
MadMill - 2008-01-29, 21:43
:
Czemu tam jest tyle błędów?! x.x

Ale faktycznie ego mi połaskotał jak diabli. :mrgreen: innym pewnie też, muszę kupić ten numer. :mrgreen:
Tigana - 2008-02-09, 23:03
:


Styczniowy SFFiH to aż osiem utworów literackich i cztery felietony. Szkoda tylko, że ilość nie przechodzi każdorazowo w jakość. Jest za to prześliczna okładka – aż trudno oderwać oczy.
Na pierwszy ogień idzie debiutanckie opowiadanie Grzegorza Drukarczyka „Reguła przetrwania”. W tym konkretnym wypadku określenie „debiutanckie” należy traktować jednak dosyć umownie – tekst miał swoją premierę na łamach „Fantastyki” w 1985 roku. Warto go jednak sobie przypomnieć - mocne, męskie opowiadanie utrzymane w post apokaliptycznych klimatach nie straciło nic na swojej wartości.
„Cargo” Tomasza Kiliama oraz” Bandyci uniwersum: prądy wirowe w tyłku smoka”
Romualda Pawlaka pomimo dzielących je różnic (fantasy – klasyczna space opera, kapitan statku kosmicznego – młody barbarzyńca) wiele łączy. Oba stanowią wstępu do większej całości, prawdopodobnie cyklu opowiadań, i oba podobnie rozczarowują. Być może w kolejnych utworach autorzy pokażą, na co ich stać – póki co słabiutko.
Milutkie jest „Ekologia snu” Agnieszki Rogowskiej z cyklu „Akademii Snów”, ale nie daje ona czytelnikowi zbytniej satysfakcji. Ot taka sobie utrzymana, dosłownie, w onirycznym klimacie błahostka. Ciekawie zapowiadało się „Idąc w cieniu wieży” Michała Cetnarowskiego. Autor wykorzystał tekst piosenki Boba Dylana „All along the watchtower” jako punkt wyjścia do opisu wędrówki błazna i złodzieja w tytułowej wieży. Efekt dyskusyjny, ale warty poznania. Szkoda, ze całość psuje sztampowe zakończenie.
„Kamienica na lodowej” Roberta Cichowlasa to horror opowiadający o tajemnicy nawiedzonej kamienicy. Jak na utwór mający wzbudzać lęk u czytelnika cała historia za mało straszy, a sama fabuła i wykonanie są bardzo przeciętne.
Na deser dwie miniaturki – „Pakiet” Szymona Rózka i „Utracone dzieciństwo” Dariusza Domagalskiego. O ile to pierwsze, opowieść o pechowym dniu pewnego urzędnika zapomina się zaraz po przeczytaniu, to nastrojowy utwór Domagalskiego pozostaje w pamięci na dłużej.
O ile większość tekstów literackich zawodzi to wciąż mocną strona SFFiH pozostaje publicystyka. Recenzja książki Romualda Pawlaka „Bo to jest wojna, rzeź, rąbanka” duetu Żelkowski&Żwikiewicz otwiera nowy cykl artykułów zatytułowany „Żerowisko na Żwirowisku”. Jeśli kolejne odsłony będą równie udane czytelników czeka mnóstwo dobrej zabawy. Jak zawsze na wysokim poziomie stoją teksty Kresa (kolejny felieton o wojnie w świecie fantasy) oraz Adama Cebuli (o Lemie, ekologii i 1001 drobiazgach). A na zakończenie wspomnienia o książkach dzieciństwa i wieku dorastania snuje w „Polecance trzeciej” Tomasz Bochiński.
Tigana - 2008-03-06, 22:46
:
Dlaczego warto kupić lutowy numer „SFFiH”? Powodów jest wiele, ale jeden decydujący – „Babie lato” Anny Brzezińskiej czyli kolejna wizyta w Wilżyńskiej Dolinie, gdzie niepodzielnie dzieli i rządzi Babunia Jagódka. Tym razem zostaje ona wynajęta przez braci Bardawców, aby, za przeproszeniem, „wybawić ich siostrę od kurestwa”. Nie ma co ukrywać - pod względem fabuły nie jest to najlepszy utwór z cyklu, ba w pewnym momencie miałem nawet ochotę przestać go czytać, ale wtedy ... podziałała magia prozy Brzezińskiej. Świetne zakończenie, słodko-gorzki klimat oraz cudowny styl czynią z „Babiego lata", mimo wszystko, hit numeru.
Do wypróbowanego bohatera powraca również Rafał Dębski w utworze „Stepowy kobierzec gwiazd” Tym razem kat Jakub, bo o nim mowa, bierze udział w kozackiej wyprawie na obóz Tatarów. Mnie osobiście proza Dębskiego nie przekonuje – brakuje mi w niej lekkości. Dodatkowy mankament to rwanie się fabuły – akcja raz toczy się w teraźniejszości, aby akapit dalej cofnąć się o kilka dni. Nie miałem do tej pory okazji przeczytać wcześniejszych opowiadań o Jakubie – podejrzewam jednak, że ich wielbiciele także i w tym utworze znajdą coś dla siebie.
Kłopot z „Powrotem do Polski” Tomasza Duszyńskiego polega na tym, ze cokolwiek się o nim napisze to i tak będzie za dużo. Będzie zatem krótko – mamy do czynienia z humoreską poruszającą kwestię emigracji, a także poniekąd leczącą nasze narodowe kompleksy. Zaintrygowanych odsyłam do czasopisma.
Ostatnim tekstem literackim w lutowym „SFFiH” jest „Wariant konia trojańskiego” Adama Szymanowskiego. Jest to klasyczne opowiadanie z gatunku cyberpunku, którego akcja osadzona jest w futurystycznej Warszawie. Grupka hakerów dostaje zlecenie - wirtualny napad na jedną z firm. O ile sama fabuła jest dosyć przewidywalna to może spodobać się sama wizja świata stworzona przez autora. Ludzie bezpośrednio podłączani do sieci, cyborgizacja ciała – inna sprawa, że nie jest to nic odkrywczego dla tego gatunku.
A na zakończenie rzut okiem na publicystykę – Żelkowski&Żwikiewicz zniechęcają do „Filatelisty”, Feliks W. Kres opuszcza pola bitewne fantasy, aby tu i teraz walczyć z „nowym, wspaniałym światem”, a Adam Cebula wybiera się w kosmos.
Tigana - 2008-04-05, 22:16
:
Na początek dwie wiadomości: zła i zła. Pierwsza - od najnowszego numeru cena SFFiH wynosi 9,99 zł. Druga – poza jednym wyjątkiem - żadne z zaprezentowanych opowiadań specjalnie się nie wyróżnia.
„Trupi jad” Dawida Juraszki to kolejna opowieść o barbarzyńcy Cairenie. Tym razem nasz muskularny przyjaciel zostaje wplątany w konflikt pomiędzy miastem Kaebong i Cesarstwem Mengutów, a dodatkowo przyjdzie mu się zmierzyć z armią zombie. Mnóstwo akcji, krwi i odpadających kończyn. Ot taki klasyczny Conan w krajowym wydaniu.
Najmocniejszym punktem marcowego SFFiH jest moim zdaniem „Srebrzyste pióro” Joanny Kułakowskiej. Nie chcę tutaj za dużo pisać o fabule ponieważ mógłbym odsłonić jedną z licznych tajemnic. Powiem tylko, ze ważną rolę odegrają w utworze anioły. Wciągająca fabuła oraz dobrze przemyślany zabieg konstrukcyjny to największe walory tego tekstu. W dodatku za każdym razem, kiedy już się wydaje , że już wiemy jak potoczy się fabuła autorka sprawnie myli tropy i oszukuje czytelników.
Klasyczną space-operą zaprezentował w „Pięknie!” Paweł Majka. Oszałamiająco piękna zabójczyni, łowca głów z nierozłącznym kompanem czy pułkownik Oko to tylko część elementów tej barwnej historii. Czyta się przyjemnie w czym główna zasługa umiejętnie zachowanych proporcji. Majka nie popełnił błędu wielu innych twórców i nie pozwolił by dekoracje (autorskie uniwersum) zasłoniło fabułę. Ciąg dalszy nastąpi.
Słabo prezentuje się „Infigen” osadzony w świecie „Gamdeku” – dla mnie słabiutki utwór o niczym, ale być może fani cyklu znajdą w nim coś dla siebie.
Opowiadanie Tomasza Fąsa i Marka Żelkowskiego „Za wszelką cenę” powinno trafić do gustu miłośnikom fantasy. Sama fabuła nie powala na kolana (prosta intryga polityczna) , ale dobry styl i niezłe tempo opowiadania sporo wynagradzają. No i zakończenie.
W bloku publicystycznym warto , jak zawsze zwrócić uwagę na felietony Feliksa Kresa (temat wiodący religia) i Adama Cebuli (o Himalajach, „Titanicu” i kiepskich filmach). A na deser Żelkowski i Żwikiewicz w kolejnej odsłonie „Zerowiska na Żwirowisku” rozprawiają się na swój sposób z „Legendami miejskimi” Marka Barbera. Korzystając z okazji zapraszam do przeczytania mojej recenzji tej książki na łamach "Katedry"
Tigana - 2008-05-11, 22:45
:
Najnowszy, kwietniowy numer „SFFiH” to trzy duże opowiadania, garść miniatur i mała, niestety, dawka publicystyki.
Czasopismo otwiera opowiadanie Tomasza Kiliana „Jeden z pięciu”. Jest rok 1940. Gdzieś w okupowanej Francji spotykają się dwaj niemieccy oficerowie Karl Meier i Hans Grossmann. Nie jest to bynajmniej przypadkowe spotkanie – 22 lata wcześniej wzięli oni udział w wyprawie do pobliskiego klasztoru, która już na zawsze odmieniła ich życie. Odżywają wspomnienia gorącego lata 1918 roku.
Niewątpliwym atutem opowiadania jest wierne odtworzenie realiów I wojny światowej: życie w okopach, krwawe, a zarazem bezsensowne szturmy, szaleństwo dowódców. Później klimat ulega zmianie i autor serwuje nam prawdziwy horror. W miarę zagłębiania się w ruiny klasztoru atmosfera gęstnieje, zaczynami wraz z żołnierzami odczuwać strach, a ogarniająca bohaterów ciemność staje się wręcz namacalna. Nieco gorzej jest z samą fabułą, która nie dość, że jest schematyczna, to jeszcze przewidywalna. Mam również zastrzeżenia, co do samego rozwiązania zagadki, a raczej jego braku. Odniosłem bowiem wrażenie, że w pewnym momencie autor się pogubił i sam nie był w stanie wszystkiego sensownie wyjaśnić. Niemniej opowiadanie warte przeczytania.
Podobne zarzuty mam w stosunku do „Według Barnaby” Jewgienija T. Olejniczaka. O ile nie można nic zarzucić nastrojowi utworu (krakowska Nowa Huta po zmierzchu) to sama intryga szwankuje. Sam autor pisze: „Cały horror to przecież tylko kilka prostych opowieści, kilka archetypów, które ubiera się w nowe szatki.” I to się potwierdza. Dostajemy bowiem kolejną wersje historii o nawiedzonym środku transport, w tym wypadku tramwaju, do którego wsiada ducha winny bohater. Być może całego opowiadania nie należy jednak brać zbyt serio, a potraktować jedynie jako zabawę z konwencją horroru. Skąd to przypuszczenie? W kilku miejscach można odnieść wrażenie, że autor mruga do czytelników np. poprzez nawiązanie do twórczości Cliva Barkera. Tak czy siak bardzo przeciętnie.
Miłą odmianę stanowią za to „Sznurki przeznaczenia” Magdy Kozak. Tym razem, zamiast kolejnej historii o wampirach, autorka prezentuje klasyczne fantasy. Niby głównymi bohaterami są dzielny rycerz Trianon i piękna księżniczka Arnilda, ale w rzeczywistości to ich sprytni słudzy pociągają za tytułowe sznurki. W trakcie lektury warto zwrócić uwagę na ciekawy zabieg jaki zastosowała autorka. Przeplotła ona fabułę opowiadania fragmentami z „oficjalnej” kroniki opisującej dzieje Trianona i Arnildy – konfrontacja obu wersji tej samej historii to kawał dobrej zabawy. I bezcenna nauka relatywizmu. Jeśli dodamy do tego żywą akcję, sympatycznych bohaterów i sporo humoru otrzymujemy miłą historyjkę w sam raz na majowy weekend.
Po trzech daniach głównych, niejako na deser, czytelnicy otrzymują garść miniatur literackich – jedne lepsze, drugie gorsze – na szczęście żadne nie spada poniżej pewnego poziomu. Tematyka różna – o Stwórcy, magii i technice. Na pewno każdy znajdzie coś dla siebie.

Tak jak wspomniałem na wstępie w kwietniowym „SFFiH” nie znajdziemy za dużo publicystyki. Zabrakło felietonu Adam Cebuli, a honoru działu bronią jedynie twórcy „Żerowiska na żwirowisku” (o książce Anny Starobiniec „Szczeliny”) a także Feliks W. Kres (o powodach niechęci do Internetu i dlaczego jest słoniem)
Tigana - 2008-06-06, 22:10
:
Wielkimi krokami zbliża się lato, a z nim czas urlopów. Zanim jednak spakujemy walizkę i wsiądziemy na pokład samolotu do ciepłych krajów warto wybrać się w podróż z majowym numerem SFFiH. W ofercie mamy kosmiczną wycieczkę na opuszczoną planetę, nocną wizytę na cmentarzu , a także spacer po postnuklearnej Ameryce. Nie zapomniano również o strawie duchowej – wizyta w operze lub wirtualnym świecie to tylko część atrakcji.
„Wszystkie dzieci Barbie” Roberta M. Wegnera wpisują się w nurt cyberpunku. Głównym bohaterem historii jest doktor Shen Denawer specjalista od leczenia ludzi, których osobowość „przepadła” gdzieś w wirtualnej rzeczywistości. Wynajęty przez międzynarodowe konsorcjum ma zająć się kolejnym pacjentem, szybko się jednak okazuje, że to dopiero czubek góry lodowej. Nie jestem zwolennikiem „cybernetycznych” klimatów niemniej opowiadanie przeczytałem z przyjemnością. Ciekawie poprowadzona akcja, kilka zaskakujących zwrotów akcji, ale także zawsze aktualne pytania o granice człowieczeństwa czynią z utworu Wegnera rzecz wartą przeczytania i przemyślenia.
„Sztukmistrz” Pawła Ciećwierza przypomina swoim klimatem, ale i założeniami fabularnymi „Mojego własnego diabła” Mika Careya. Tutaj też mamy świat, gdzie koło siebie egzystuje świat żywych i umarłych, a główny bohater to egzorcysta do wynajęcia. Autorowi na pewno sporo brakuje do klasy Careya, ale opowiadanie dobrze rokuje na przyszłość, bo ciąg dalszy przygód Brighella na pewno nastąpi.
Akcja „Co wy wiecie o jednorożcach” rozgrywa się w świecie bardzo podobnym do naszego z tą różnicą, że tutaj na porządku dziennym jest spotkanie się z tytułowym stworzeniem. Niestety te piękne zwierzęta padają ofiarą myśliwych, trzeba więc wymyślić skuteczny sposób na ich ocalenie. A że do głosu dochodzą polscy politycy możemy być pewni, że będzie równocześnie śmiesznie i strasznie.
Ciekawie prezentują się również krótsze utwory: "Bogowie są śmiertelni" Grzegoraz Drukarczyka, "Stacja Ashiego" Andrzeja Miszczaka, "W świetle jupitera" Joanny Patyk oraz "Perpetuum Mobile" Marka Hemerling . Zróżnicowana tematyka, od horroru po klasyczną fantastykę naukową, a na dokładkę ciekawe pomysły i dobre wykonanie. Mnie najbardziej przypadła do gustu "Stacja Ashiego" - klasyczne s-f z nostalgiczną nutką.
Dział publicystyki jak prezentują, jak zawsze zwarci i gotowi, Żelkowski i Żwikiewicz, Feliks Kres i powracający po krótkiej przerwie Adam Cebula. Szczególnej uwadze polecam artykuł tego ostatniego, w którym autor snuje niewesołe rozważania na temat współczesnego świata i jego przyszłości.
Dabliu - 2008-06-06, 23:57
:
Robert M. Wegner.
Tigana - 2008-06-07, 00:11
:
Dabliu napisał/a:
Robert M. Wegner.

Dzięki :mrgreen:
Tigana - 2008-07-14, 00:07
:
Daniem głównym czerwcowego numeru SFFiH jest opowiadanie Dariusza Domagalsiego „Silentium Universi”. Autor, do tej pory znany z serii humoresek o dzielnej załodze „ORP Dzik”, tym razem zabiera czytelników w międzygwiezdną podróż. Z pozoru mamy do czynienia z klasyczną opowieścią o eksploracji nowej planety, ale dzięki wprowadzeniu wątku religijnego dostajemy skrzyżowanie prozy Bena Bovy z filmem „Poza horyzontem”. Domagalski zrezygnował przy tym z epatowania bezsensowną przemocą rodem z filmów gore, a skoncentrował się na bohaterach. Każda z postaci została obdarzona przez autora indywidualnym charakterem, a także bagażem życiowych doświadczeń. Na pokładzie kosmolotu „Marek Aureliusz” spotykają się więc min: zatwardziały ateista, wyrachowana psycholog, rozwodnik, żarliwy katolik. „Skazani” na trzyletnią podróż powoli odkrywają swoją prawdziwą naturę, budzą się w nich głęboko śpiące demony. Najbardziej spodobało mi się stopniowo dawkowane napięcie, nieoczekiwane zwroty akcji oraz ciekawe zakończenie. Owszem jest ono w dużej części przewidywalne, ale jednocześnie niesie ze sobą niespodziankę. Jedyne moje zastrzeżenie, jako humanisty, budzi spore nagromadzenie wywodów naukowych, wygłaszanych ustami bohaterów. Owszem autor stara się je wytłumaczyć na prostych przykładach, nie zmienia to jednak faktu, iż część z nich pozostała dla mnie nie zrozumiała. Jest to jednak moje prywatne odczucie, a dla zwolenników science-fiction może to być wrecz zachętą aby sięgnąć do „Silentium Universi”.
Na tle utworu Dobrowolskiego znacznie gorzej prezentują się pozostałe opowiadania. „Lament” Roberta Cichowlasa to nic innego, jak kolejna wersja opowieści o nawiedzonym domu – ani lepsza, ani gorsza od wielu podobnych. Mam za to kłopot z „Perła” Bereniki Birkenmajer. Przeczytałem to opowiadanie trzy razy i pomimo najszczerszych chęci nie uchwyciłem jego sensu. Z założenia dostajemy horror, ale o co w nim dokładnie chodzi nie wiem. Nie do końca jasne pozostaje dla mnie także „I podobieństwo” Andrzeja Kozakowskiego, ale jak już wyżej pisałem science-fiction nie jest moją domenom.
W dziale publicystyki tym razem znalazły się dwie pozycje. W kolejnej odsłonie „Żerowiska na Żwirowisku” znajdujemy wręcz entuzjastyczną ocenę antologii polskiego horroru „Pokój do wynajęcia”, a Feliks Kres toczy walkę z lekturami szkolnymi. I chociaż do końca nie zgadzam się z autorem, to przyjemnie jest poczytać wyważonego głosu na dodatek popartego rozsądnymi argumentami. Gdyby tak można było ten zwyczaj zaszczepić na inne gałęzie życia w Polsce.
Najnowszy numer SFFiH to oprócz opowiadań i publicystyki równocześnie okazja do wzięcia udziału w tegorocznej edycji „Nautilusa”. W środku numeru znajduje się lista zakwalifikowanych utworów, a także kupon konkursowy. W tym roku można głosować jedynie drogą pocztową.
Tigana - 2008-09-12, 15:55
:
Zacznę trochę nietypowo. Sierpniowy SFFiH to bodajże czwarty, kolejny numer czasopisma, w którym okładkową grafikę zastąpiła reklama – tym razem gry „Space Siege”. Ja rozumiem, że prawa rynku, że z czegoś trzeba się utrzymać... Rozumiem. Po prostu żal mi dawnych okładek.
A co w numerze?
Tym razem redakcja SFFiH postawiła na ilość. W rezultacie dostajemy pięć opowiadań wzbogaconych o dwie miniaturki. Do tego dochodzi zwyczajowy blok publicystyczny – „Żerowisko na Żwirowisku” (dyskusja o „Gorszych światach” Cezarego Michalskiego) oraz jak zwykle kontrowersyjne „Kreskówki na dobranoc” (m.in. o odpowiedzialności pisarzy i zwykłej ludzkiej głupocie). Zaś na dokładkę lista utworów nominowanych do nagrody Nautilus 2007.
Gdyby kazano mi wskazać hit numeru, bez wątpienia wybrałbym utwór Mariusza Kaszyńskiego „Wrzeciono”. Debiutujący na łamach SFFiH autor napisał mroczny retelling baśni o śpiącej królewnie. Zapomnij, czytelniku, o radosnej bajce i delektuj się gorzką opowieścią (z niezłym zakończeniem) o utraconej miłości i zemście.
Ciekawe jest też opowiadanie Cezarego Frąca, „Spowiedź posłańca”, którego akcja rozgrywa się w realiach XIX-wiecznej Afryki. Początkowo mamy do czynienia z historią obyczajową, później klimat ulega zmianie i pojawiają się elementy rodem z horroru. Do zalet „Spowiedzi...” zaliczyłbym przede wszystkim dobrze oddany klimat epoki oraz postać głównego bohatera. Z kolei wytknąć mogę i powinienem pewną przewidywalność fabularną. Tym niemniej utwór wart przeczytania.
Pochwalić należy także Martę Gapińską. Jej miniaturka „Wyniesiony”, oparta na przewrotnym pomyśle, stanowi prawdziwą perełkę. Niestety nie da się tego samego powiedzieć o „Białym śniegu” Marka Hemerlinga. Mimo że jest utworem dwukrotnie dłuższym, nie dał mi nawet połowy tej radości, co „Wyniesiony” [1].
Niezły jest pisany z przymrużonym okiem „Pentagram przymierza” Stanisława Truchana. Główny bohater w wyniku katastrofy lotniczej rozbija się w puszczy z dala od cywilizacji. Jak szybko okazuje się miejsce nie jest odludne. Początek niczym w serialu „Zagubieni” – z jednej strony elementy s-f, z drugiej przygody w puszczy. Szkoda tylko, że wątek fantastyczno – naukowy został ledwo naszkicowany i w rezultacie mocno powiązane z nim zakończenie wypada nijako. „Aniołki Czackiego” Andrzeja Sawickiego to utwór zawierający cechy charakterystyczne dla space opera: cyborgi, skolonizowane planety, futurystyczne gadżety Historię śledztwa prowadzonego przez trzy nietuzinkowe panie czyta się bardzo szybko i przyjemnie, niestety nie było mi dane poznać jego zakończenia. W moim numerze SFFiH na stronie 24-25 znajduje się, bowiem nie finał opowiadania, ale „Biały śnieg” Marka Hemerlinga. Mam nadzieje, że inni czytelnicy mieli więcej szczęścia


Na deser zostały mi do omówienia „Siostry! Siostry!” Pawła Majki. Powiem szczerze, że to opowiadanie w ogóle nie przypadło mi do gustu. Być może osoby obdarzone większą subtelnością będą się w czasie jego lektury dobrze bawić, do mnie jednak nie przemawia. Dziwny utwór, dziwny świat, dziwne zakończenie.
Tigana - 2008-10-13, 21:32
:
Wrześniowy numer „SFFiH” wita nam klimatyczną okładką, tym razem nie jest to żadna reklama, a i sama zawartość nie rozczarowuje. W środku znajdziemy bowiem ogłoszenie wyników w plebiscycie „Nautilius 2007”, cztery różnorodne opowiadania oraz sporą dawkę ciekawej publicystyki.
Na początek jednak czekają nas przeprosiny. Dla niewtajemniczonych w ostatnim numerze czasopisma na wskutek błędu w produkcji zabrakło dwóch ostatnich stron opowiadania Andrzeja Sawickiego „Aniołki Czackiego”. Niby niewielka rzecz, ale skutecznie popsuła ona humor wielu fanów fantastyki. Dobrze więc się stało, że redakcja z Robertem J. Szmidtem na czele postanowiła nie chować głowy w piasek udając, że nic się nie stało tylko powiedziała: „Przepraszamy”
Co do „Nautiliusa 2007”. W kategorii powieść roku zwycięzcą został, dobrze znany z łamów „SFFiH”, Rafał Dębski i jego „Gwiazdozbiór kata”, a w kategorii opowiadanie roku wyróżnienie przypadło Tomaszowi Bocheńskiemu za tekst „Cudowny wynalazek pana Bella” Przynajmniej jedna tegoroczna nagroda nie padła łupem „Lodu” Jacka Dukaja
„Hannya” Pawła Ciećwierza to już drugie spotkanie z Bringhellem – egzorcystą i nekromantą do wynajęcia. Tym razem, główny bohater chcąc wywiązać się ze starego zobowiązania zgłasza się na ochotnika do niebezpiecznej misji: wraz z córką swojej dawnej mentorki ma pomóc w odbiciu pewnego więźnia. Sprawa, jak to zwykle bywa, wygląda na prostą, ale… Nie będą tu zdradzam dalszych szczegółów – po prostu przeczytajcie. Szczególnie mocno polecam zwolennikom czarnego humoru i mocnej, męskiej prozy a’la Mordimer Madderdin – nie będziecie zawiedzeni.
Miłośnicy mocniejszych wrażeń powinien również przypaść do gustu „Armageddon 2012” – akcja toczy się tu w iście lawinowym tempie, a czytelnik nie ma czasu na złapanie oddechu. I bardzo dobrze, bo wtedy nie widać słabo skrojonych postaci i przewidywalna fabuła nie przeszkadza.
„Sny zniewolone” Agnieszki Rogowskiej to z kolei powrót do cyklu o Akademii Snów. Osobiście lubię oniryczne klimaty, a „Sandman’a” autorstwa Neila Gaimana zaliczam do grona najlepszych komiksów, które dane mi było czytać. Gdyby jednak przyszło mi wybrać pomiędzy „Snami zniewolonymi” a kolejnym albumem o Władcy Snów nie mam wątpliwości, że wybrałbym to drugie. Przedzieranie się przez metafory, nawiązania i senne mary Rogowskiej okazało się bowiem dla mnie prawdziwie katorżniczą pracą.
„Nexus” Michała Centrowskiego to utwór dedykowany pamięci Philipa K. Dicka. Pierwsza rzecz, która się rzuca to fabuła nawiązująca do „Blade Runnera”. Innymi słowy czeka nas kolejne poszukiwanie ukrywającego się androida. Skłamałbym, gdybym powiedział, że autor się nie starał, ale pisanie w stylu amerykańskiego mistrza science fiction wymaga naprawdę dużego talentu. Owszem mamy lekko paranoidalny klimat, sny, zacieranie się rzeczywistości, ale jednocześnie w trakcie lektury opowiadania towarzyszy nam wrażenie wtórności i średniej jakości naśladownictwa..

W dziale publicystyki czekają na czytelników dwa smakowite dania: recenzja „Spook Country” Wiliama Gibsona pióra Żelkowskiego&Żwikiewicza oraz felieton Feliksa W. Kresa „Słowa, słowa”. Warto poświecić im kilka chwili uwagi, chociażby dlatego aby dowiedzieć się, czy ktoś faktycznie zastrzelił Walta Disneya oraz jak stworzyć literackiego bohatera z krwi i kości.
Tigana - 2008-11-02, 00:49
:
Ostatnimi czasy przełom października i listopada kojarzony jest, niestety, coraz bardziej z Halloween. W telewizji nagminnie emitowane są horrory, a czasopisma branżowe serwują swoim czytelnikom opowiadania grozy. Są jednak wyjątki. W październikowym numerze SFFiH strachów jest jak na lekarstwo, za to znajdujemy tu sporą dawkę dobrej i ciekawej prozy.
„Diabeł z pudełka” Adama Szymanowskiego to kolejna odsłona przygód pary hakerów Padre i Zero. Treść opowiadania jest klasyczna – rutynowa akcja włamania się do serwera pewnej firmy okazuje się początkiem kłopotów, a nasi bohaterzy muszą się nieźle nagimnastykować by ocalić własną skórę. Na całe szczęście rutynową fabułę ratuje interesująco przedstawiony świat przyszłości pełen cyberpunkowych gadżetów, wirtualnej rzeczywistości oraz chińskiej dominacji.
Jak pech to pech. Nie tak dawno temu, bo w sierpniu SFFiH ”zaliczyło” wpadkę polegającą na błędnym wydrukowaniu dwóch stron czasopisma. Podobno zmieniła się drukarnia, ale stare problemy pozostały. Tym razem, co prawda, nie zabrakło żadnej strony, za to ich kolejność… Dobrze chociaż , że dotyczy to jedynie „Tropiciela z Nowej Moskwy” Macieja Musialika, ale zgrzyt pozostaje. Co do samego utworu, a dokładnie rzecz biorąc trzech składających się nań miniaturek, bardzo sympatyczna lektura. Nie tak dawno temu Moskwa została zaatakowana tajemniczą bombą, która, dosłownie, spowodowała zniknięcie części miasta i jej mieszkańców. Nie był to efekt jednorazowy. Kolejne „wyparowywania” ludzi wciąż się zdarzają, a wtedy do akcji wkracza tytułowy tropiciel – Watson. Skojarzenia z pewnym doktorem mieszkającym na Baker Street wydają się tu jak najbardziej na miejscu tym bardziej, że w jednym z historyjek pojawia się niejaki Doyle. Spodobał mi się i pomysł, i kameralność – wszystkie zagadki kryminalne są rozwiązywane w zaciszu mieszkania głównego bohatera.
Zaskakuje „Odejście głupca” Marka Żelkowskiego. Otrzymujemy bowiem opowiadanie (?) składające się z samych dialogów nagranych na taśmy przez służby specjalne. Efekt finalny przypomina trochę dramat, a trochę zapis z przesłuchania. Akcja utworu rozgrywa się w alternatywnej wizji świata na utopijnej wyspie Sybelii. Społeczność założona przez Kamila Mauryciusa Opennforsta od ponad 150 lat jest odizolowana od reszty świata nieprzeniknioną kopułą. Problem zaczyna się wtedy, gdy ktoś przypadkowo odnajduje wyjście. Wyrazy uznania dla autora, któremu udało się stworzyć zajmujące rozważania na temat praw i wolności jednostki ubrane w futurystyczną otoczkę.
Nie polecam natomiast opowiadania Joanny Askutji „Cztery i pół ronina” będącego kolejną wersją „Siedmiu samurajów” osadzoną tym razem w postapokalitycznych klimatach. Przeczytać owszem można, ale proszę nie spodziewać się zbyt wielu wrażeń.
Dużo ciekawiej prezentuje się „Istotny element” Pawła Majki. Autor stworzył na potrzeby opowiadania świat, w którym śmierć oznacza jedynie początek następnego życia. Reinkarnacja? I tak, i nie. Zmarli zachowują pamięć o dawnych wcieleniach, a i z wyglądu czy płci się nie zmieniają. Największym atutem opowiadania nie jest sama fabuła, ale analiza konsekwencji, jakie spowodowało powstanie społeczeństwa „nieśmiertelnych”. I choćby dla tego warto sięgnąć po „Istotny element”.
Jedynym elementem SFFiH przypominającym o nadchodzącym Halloween jest dyskusja Żelkowskiego i Żwirkiewicza na temat biografii Stephena Kinga. Wnioski z niej płynące: grunt to właściwa kobieta. Dlaczego? Zachęcam do lektury.
Już dawno nie czytałem tak dobrego, a zarazem kontrowersyjnego felietonu jak ”Sen wariata” Feliksa W. Kresa. Gdyby SFFiH był gazetą bardziej masową niż niszową na głowę autora posypałyby się już pewnie gromy oburzonych czytelników. No, ale jeśli staje się do walki przeciwko powszechnie uznawanym dogmatom dotyczących pedofilii?
Mały_czołg - 2008-12-09, 09:52
:
Adashi napisał/a:
Czołgu Twoja awersja do pisma Roberta Szmidta jest powszechnie znana, spotkałem się z nią na kilku forach jako lurker, tak że nie zamierzam się z Tobą spierać.

Nie chodziło mi o awersję, ale o fakty.
Faktem jest, że SF było pierwszym pierwiosnkiem boomu polskiej fantastyki. Jednak wydaje mi się, że był to raczej zwiastun nowych czasów niż kamyczek, który spowodował lawinę.

W swoich początkach SF było wentylem dla ciśnienia polskich twórców. Udostępniało łamy coraz liczniejszym debiutantom w nadziei, że rozwiną się literacko z korzyścią dla siebie, pisma i polskiej fantastyki. Nie wiem jednak co zacięło się w tym mechaniźmie, bo minęło 7 lat i ten proces nadal coraz to powtarza we właściwie nie zmienionej formie.
Toudisław - 2008-12-10, 11:48
:
Co do SF ( SFFiH ) To Mały czołg ma sporo racji. Ja nie widzę w jego wypowiedzi jakiejś stronniczości. Ma na pewno rację wskakując na Fenixa bo tam publikowało ilu pisarzy którzy dziś są sztandarowi. Ja raczej bym zwrócił uwagę na fakt jak padły nakłady podobnych publikacji. Teraz to pisma prawie że marginalne a kiedyś NF miała ponoć 200 tyś nakładu
Adashi - 2008-12-10, 12:57
:
Toudisław napisał/a:
Co do SF ( SFFiH ) To Mały czołg ma sporo racji. Ja nie widzę w jego wypowiedzi jakiejś stronniczości.

Kamuflaż taktyczny, ani chybi :mrgreen:

Toudisław napisał/a:
Ma na pewno rację wskakując na Fenixa bo tam publikowało ilu pisarzy którzy dziś są sztandarowi.

Fenix był wspaniałym pismem i z łezką w oku wspominam poszczególne numery, ale jego moce przerobowe odnośnie polskich tekstów były porównywalne z NF i ograniczone przez przekłady. IMHO, to pojawienie się na rynku SF rozpoczęło tzw. boom na polską fantastykę, oczywiście proces ten wzmocniło pojawienie się FS oraz Runy. To wtedy nagle się okazało, że Polacy chcą czytać polską fantastykę, że to się może sprzedać, nawet jeśli na okładce jest ktoś inny niż Sapkowski, czy ew. Ziemkiewicz (w tamtych czasach jedni z nielicznych polskich twórców fantastycznych, których książki cieszyły się większym powodzeniem).

Toudisław napisał/a:
Ja raczej bym zwrócił uwagę na fakt jak padły nakłady podobnych publikacji.

Mimo wszystko nie trywializowałbym roli periodyków (jakichkolwiek), pamiętając że nakład takiego pisma to kilkanaście tysięcy egzemplarzy, a nakład książki debiutanta to jakieś 3000-3500 sztuk, to o czym my rozmawiamy? Oczywiście zawsze można zrobić dodruk książki, no ale teksty z pisma zawsze można puścić w zbiorze opowiadań, prawda? ;)
Marketingowo patrząc, czasopisma są fajnym miejscem, żeby dać się czytelnikom poznać, może któryś zapamięta nazwisko, skojarzy jakieś utwory i wtedy łatwiej sięgnie po książkę. Debiutowanie od razu książką przy minimalnych nakładach na promocję ze strony wydawców wydaje mi się być bardziej ryzykowne.
Jeszcze dwie kwestie odnośnie czasopism; po pierwsze wydaje mi się, że można zauważyć coraz większy rozdźwięk pomiędzy zbiorami ‘nabywcy książek’ i ‘nabywcy czasopism’, tzn. kiedyś te zbiory miały o wiele więcej punktów wspólnych, tym samym rola czasopism (o której pisałem) nieco spadła, choć nadal myślę, że jest dość silna. Po drugie spora część funkcji informacyjno-promocyjnych przeszła z magazynów papierowych na ziny internetowe i serwisy fantastyczne.

Toudisław napisał/a:
Teraz to pisma prawie że marginalne

Marginalne to IMHO są właśnie sieciowe ziny i serwisy (choć ich znaczenie rośnie), jako nośnik promocyjny i informacyjny sprawdzają się świetnie, ale jako nośnik literatury nie bardzo, ja osobiście nie lubię czytać z ekranu.

Toudisław napisał/a:
kiedyś NF miała ponoć 200 tyś nakładu

Zamierzchłe czasy...
Tigana - 2008-12-10, 14:10
:
Toudisław napisał/a:
Co do SF ( SFFiH ) To Mały czołg ma sporo racji. Ja nie widzę w jego wypowiedzi jakiejś stronniczości. Ma na pewno rację wskakując na Fenixa bo tam publikowało ilu pisarzy którzy dziś są sztandarowi.

jest to dyskusja raczej do innego działu, ale słów pare skreślę.
"Fenix" A SFFiH- podstawowa różnica - ten pierwszy zamieszczał sporo opowiadań zagranicznych. I ze wschodu, i z zachodu. Trudno więc porównywać poziom- chyba że oddzielnie potraktujemy opowiadania zagraniczne i polskie. Autorzy - ze "stajni" Fenixa - Kres, Pilipiuk, Pawlak, Nowosad, Kossakowska. SFFiH - Orbitowski, Uznański, R. Dębski, Bochiński, Olejniczak. Moim zdaniem poziom podobny.
Mały_czołg - 2008-12-10, 14:44
:
Tigana napisał/a:
(...)Autorzy - ze "stajni" Fenixa - Kres, Pilipiuk, Pawlak, Nowosad, Kossakowska. (...)

Zakładam że Grzędowicz, Kres i Kołodziejczak wypadli Ci na podłogę, gdy niosłeś tę listę do klawiatury?
Tigana napisał/a:
Moim zdaniem poziom podobny.

O. Nie wiedziałem, że jesteś zwolennikiem tezy, iż redakcja jest elementem nie odbijającym się na formie tekstu w żaden sposób ergo zbędnym.

BTW Orbitowski jest autorem SFiHIHI? How come?
Toudisław - 2008-12-10, 15:38
:
Adashi napisał/a:
IMHO, to pojawienie się na rynku SF rozpoczęło tzw. boom na polską fantastykę,

Sorki ale jakoś nie jestem przekonany. No bo zgadzam się że Boom rozpoczęli tacy jak Pilipiuk czy Ziemiański. Później Grzędowicz Kosakowska. I oni przecież nie w SFFiH zaczynali. Nie twierdzę że ta gazeta nie miała pływu na popularyzację gatunku jednak uważam że dochodziły tutaj wile innych czynników. Może po prostu przyszedl na nią już czas. Bo jakoś nie wieżę by cała gama czytników Fabryki wcześniej cy nawet teraz masowo czytała SFFiH.
I Troszkę Kres burzy to równanie bo był popularny w okresie gdy polska fantastyka miała się marnie. A teraz jest troszkę zapomniany. Ale raczej dlatego że nic nie wydaje ostatnio. Osobiście uważam że żadna z istniejących gazet nie może sobie rościć prawa do tytułu Ojca/Matki ostatniego Bumu. Pewną wylęgarnią i bazą dla niego był śp.Fenix. Sam Bum był IMO wtnykiem pewnego cyklu koniunkturalnego oraz dobrych posunieć Marketingowych FS. Jak już to ona i po trosze Runa mogę się chwalić takim osiągnięciem. Zrezygnowano z Stylu naukowego z fantastyki Socjologicznie i postawiono na łatwą rozrywkę. Sporo racji miał Dukaj w Krajobrazie po zwycięstwie. Ciekawe jak długo ta fala wznosząca się utrzyma.
martva - 2008-12-10, 15:45
:
Mały_czołg napisał/a:
Tigana napisał/a:
(...)Autorzy - ze "stajni" Fenixa - Kres, Pilipiuk, Pawlak, Nowosad, Kossakowska. (...)

Zakładam że Grzędowicz, Kres i Kołodziejczak wypadli Ci na podłogę, gdy niosłeś tę listę do klawiatury?


Ten Kres, co jest wymieniony na pierwszym miejscu, czy jakiś inny?

Mały_czołg napisał/a:
BTW Orbitowski jest autorem SFiHIHI? How come?

SF bez dodatkowych literek, numer drugi, Diabeł na Jabol Hill - debiut Łukasza, o ile mnie pamięć nie myli. A potem jeszcze całkiem sporo.
You Know My Name - 2008-12-10, 15:48
:
Adashi napisał/a:
IMHO, to pojawienie się na rynku SF rozpoczęło tzw. boom na polską fantastykę, oczywiście proces ten wzmocniło pojawienie się FS oraz Runy. To wtedy nagle się okazało, że Polacy chcą czytać polską fantastykę, że to się może sprzedać, nawet jeśli na okładce jest ktoś inny niż Sapkowski, czy ew. Ziemkiewicz (w tamtych czasach jedni z nielicznych polskich twórców fantastycznych, których książki cieszyły się większym powodzeniem).
Ja bym to ujal troszke inaczej, to sukcesy i Sapkowskiego, Ziemkiewicza oraz Wolskiego (na nowe ksiazki tych autorow czekano i byly to wydarzenia na rynku) spowodowaly, ze ludzie zaczeli pisac, wyciagac z szuflad teksty, albo po prostu stwierdzali, ze beda w ten sposob na zycie zarabiac. Polaczylo sie to z cisnieniem na rynku wydawniczym aby polska fantastyke wydawac (w formie ksiazek a nie tylko w formie niszowej NF), bo ludziska kupuja a pochodna procesu bylo powstanie nowych czasopism, bo gdzies trzeba bylo trudne pierwsze kroki stawiac.
Toudisław - 2008-12-10, 15:49
:
Adashi napisał/a:
po pierwsze wydaje mi się, że można zauważyć coraz większy rozdźwięk pomiędzy zbiorami ‘nabywcy książek’ i ‘nabywcy czasopism’, tzn. kiedyś te zbiory miały o wiele więcej punktów wspólnych, tym samym rola czasopism (o której pisałem) nieco spadła, choć nadal myślę, że jest dość silna

W moim przypadku jest odwrotnie bo takimi czasopismami się nie interesowałem i faktycznie dopiero nie dawno zacząłem spoglądać na nie łaskawszym okiem. Wcześniej uważam je po prostu za drugie gdzie tak naparwde nie wile jest. Teraz kupuje NF ze zwrotów więc 4 zł przeżyje a mogę całkiem dobre opka przeczytać. Podobnie ma się z Fenixami. Kupiłem je nie dawno w przyzwoitej cenie t korzystam z bogactwa jakie w sobie zawierają. \
Adashi napisał/a:
Po drugie spora część funkcji informacyjno-promocyjnych przeszła z magazynów papierowych na ziny internetowe i serwisy fantastyczne.

To było do przewidzenia. Magazyn internetowy po prostu reaguje szybciej na pojawienie się nowości i szybciej można umieścić recenzję. Siłą internetu
Toudisław - 2008-12-10, 15:54
:
martva napisał/a:
SF bez dodatkowych literek, numer drugi, Diabeł na Jabol Hill - debiut Łukasza, o ile mnie pamięć nie myli. A potem jeszcze całkiem sporo.

Sukces ma wieli Ojców.

Cytat:
bo ludziska kupuja a pochodna procesu bylo powstanie nowych czasopism, bo gdzies trzeba bylo trudne pierwsze kroki stawiac.

I upadek starych ? Myślę że na zainteresowanie polską fantastyką miały wpływ tez magazyny internetowe. Początki odrodzenia to przecież okres wielkiego rozwoju sieci. Dzięki internetowi do wielu dotarło że Polska fantastyka się pisze i że jest co czytać.

A co do magazynów to zapraszam tutaj
http://www.zaginiona-bibl...p?p=44470#44470
Mały_czołg - 2008-12-10, 16:01
:
martva napisał/a:
Ten Kres, co jest wymieniony na pierwszym miejscu, czy jakiś inny?

Wbrew pozorom ja jednak umiem czytać. Daj mi tylko szansę, to udowodnię...
martva napisał/a:

SF bez dodatkowych literek, numer drugi, Diabeł na Jabol Hill - debiut Łukasza, o ile mnie pamięć nie myli. A potem jeszcze całkiem sporo.

W takim razie wygląda, że Tigana miał rację.
Tigana - 2008-12-10, 18:57
:
Mały_czołg napisał/a:
Zakładam że Grzędowicz, Kres i Kołodziejczak wypadli Ci na podłogę, gdy niosłeś tę listę do klawiatury?

Tak jak niżej - Kresa wymieniłem. Grzędowicz i Kołodziejczak - głównie kojarzą mi sie z felietonami niż z tekstami literackimi dlatego ich nie umieściłem.

Mały_czołg napisał/a:
W takim razie wygląda, że Tigana miał rację.

Ponad 10 tekstów - coś w tym jest :mrgreen:

Może sie czepiam Mały Czołgu, ale krytykujesz SFFiH a jednocześnie nie do końca wiesz co on dokładnie zawiera. Czyżby twoja niechęć dotyczyła głównie redakcji?
Taclem - 2008-12-10, 19:59
:
Toudisław napisał/a:
martva napisał/a:
SF bez dodatkowych literek, numer drugi, Diabeł na Jabol Hill - debiut Łukasza, o ile mnie pamięć nie myli. A potem jeszcze całkiem sporo.

Sukces ma wieli Ojców.


Ktoś jednak temu sukcesowi musi dopomóc. Sapkowski też wygrał konkurs w "Fantastyce", bez którego nie byłoby go być może na sklepowych półkach.
Mały_czołg - 2008-12-10, 22:05
:
Tigana napisał/a:
Grzędowicz i Kołodziejczak - głównie kojarzą mi sie z felietonami niż z tekstami literackimi dlatego ich nie umieściłem.

Hmm, najlepsze IMO polskie teksty fabularne w Fenixie wyszły spod ich pióra.
Z tego względu lista w zaproponowanej przez Ciebie formie wydaje mi się wyraźnie niekompletna. Zwłaszcza w kontekście umieszczenia na niej niektórych okazów literackiej jakości.
Tigana napisał/a:
Może sie czepiam Mały Czołgu, ale krytykujesz SFFiH a jednocześnie nie do końca wiesz co on dokładnie zawiera.

Powiedzmy sobie szczerze, że kiedyś dawkowałem sobie rzeczone pismo częściej. Dawno jednak spotkania owe zamieniły się w krótkie i przypadkowe incydenty. Póki co nie widzę zmian, które sygnalizowałyby że to pismo dla mnie. Są również inne okoliczności potęgujące to zwątpienie.
Tigana napisał/a:
Czyżby twoja niechęć dotyczyła głównie redakcji?

Staram się oddzielać osobę od pisma, faktem jest jednak że w tym konkretnym przypadku to bardzo utrudnione.
Tigana - 2008-12-10, 22:26
:
Mały_czołg napisał/a:
Zwłaszcza w kontekście umieszczenia na niej niektórych okazów literackiej jakości.

Podałem te nazwiska, które od zawsze kojarzą mi się z "Fenix'em" Zdaje sobie przy tym sprawę, że jakoś ich utworów jest dyskusyjna (przynajmniej w kilku wypadkach)

Mały_czołg napisał/a:
Staram się oddzielać osobę od pisma, faktem jest jednak że w tym konkretnym przypadku to bardzo utrudnione.

Wiadomo, ze trudno redaktora "odciąć" od czasopisma ( i doboru opowiadań) Pamiętam jak w swoim czasie wojowały ze sobą NF i Fenix - głównie na linii redakcji. Inna sprawa, że autorzy tekstów są od pisania, a nie prowadzenia wojenek.
Mały_czołg - 2008-12-10, 22:43
:
Tigana napisał/a:
Wiadomo, ze trudno redaktora "odciąć" od czasopisma ( i doboru opowiadań) Pamiętam jak w swoim czasie wojowały ze sobą NF i Fenix (...)

Osobiście mam te sytuacje za nieporównywalne.
Pod względem specyficznych aspektów funkcjonowania IMO SF samotnie przynależy do jedynej w swoim rodzaju kategorii pism fantastycznych. No, może znalazłoby się tam miejsce dla "Łowcy wyobraźni".
Feline - 2008-12-11, 00:22
:
Tigana napisał/a:
Pamiętam jak w swoim czasie wojowały ze sobą NF i Fenix

Czy aż tak bardzo wojowały... Odnosiłem wówczas wrażenie (mając kontakt z onymiż), że ostatecznym rozrachunku bardziej się uzupełniały. W sumie - były jednak odmienne.
Taclem - 2008-12-11, 08:58
:
To takie pozytywne wojowanie było. Publicystyka z tamtego okresu dobrze to pokazuje. Inne wizje fantastyki, a co za tym idzie, inne nazwiska w druku. No i walka o tych znanych :-)
Tigana - 2008-12-11, 18:43
:
Okładka listopadowego numeru SFFIH idealnie oddaje jego zawartość. W środku czeka nas osiem opowiadań napisanych z myślą o konkursie „Kanon barbarzyńców”, który został ogłoszony z okazji 75. rocznicy publikacji pierwszego opowiadania o Conanie z Cymerii. Część konkursowych utworów została, a część zostanie opublikowana w ramach antologii Fabryki Słów, zaś niektóre pozostałe trafiły na łamy współorganizatora konkursu – SFFiH. Nie oznacza to jednak, że dostaliśmy jakieś słabe, nienadające się do druku odrzuty – każde z prezentowanych opowiadań to kawałek solidnej, rozrywkowej literatury.

Gatunek „heroic fantasy”, do którego zalicza się większość oryginalnych tekstów Roberta Howarda może wydawać się wyeksploatowany. Bo ile razy można pisać o muskularnym barbarzyńcy poszukującym zaginionego skarbu czy ratującym z opresji nadobną dziewicę. Tymczasem polscy autorzy udowadniają, że w tym subgatunku fantastyki nie powiedziano jeszcze ostatniego słowa i można stworzyć coś oryginalnego.

Moim zdaniem na szczególne wyróżnienie zasługuje „Teraz, kurna, my” Darka Domagalskiego oraz „Bogini szaleństwa” Marka Żelkowskiego. Pierwsze opowiadanie wyróżnia spora dawka ironicznego humoru (świetne sceny z tłumaczeniem wyrafinowanych wypowiedzi na „barbarzyński”), drugie zaskakuje zakończeniem. Ciekawie prezentuje się także „Wojownik w lustrze” Rafała W. Orkana i „Miasto strażników” Andrzeja Sawickiego, gdzie autorzy połączyli klasyczne fantasy z elementami science fiction (statki kosmiczne, broń masowej zagłady, komputery). O ile jednak Orkan w końcówce „puszcza oko” do czytelników, utwór Sawickiego jest pisany na serio.

Kolejne historie („Barbarzyński zwyczaj” Pawła Ciećwierza, „Złoto Gór Szarych” Michała Lebiody, „Córka lodowych pustkowi” Marcina Pągowskiego) są dużo bardziej klasyczne, a ich fabuła dotyczy „standardowych” zajęć barbarzyńcy: pracy w charakterze najemnika, poszukiwania skarbów lub likwidacji potworów. I chociaż nie wnoszą one nic nowego do wizerunku umięśnionego osiłka, to czyta się je bardzo przyjemnie.

Najsłabszym opowiadanie jest jak dla mnie „Skarb!” Katarzyny Mach. Umiejscowienie akcji w pobliskim Krakowie rozbudziło moje nadzieje, ale niestety tylko na nadziejach się skończyło. Utwór sprawia wrażenie niedopracowanego, a i do fabuły, jako niezbyt logicznej, można się przyczepić.

Ucieczkę od barbarzyńców zapewnia dopiero dział publicystyki. W ramach „Żerowiska na żwirowisku” zostaje omówiona „Rdza” – debiutancką powieść Rafała Nowakowskiego, a Feliks Kres w swoim felietonie szuka wiarygodności w świecie fantasy.
Adashi - 2008-12-13, 14:04
:
Toudisław napisał/a:
Nie twierdzę że ta gazeta nie miała pływu na popularyzację gatunku jednak uważam że dochodziły tutaj wile innych czynników.

Oczywiście, że wiele czynników miało na to wpływ, choćby sukces Sapkowskiego na przykład, tutaj nie chodzi jednak o czynniki a o objawy bardziej. Pojawienie się SF, pisma stawiającego na polską fantastykę jest pewnym punktem granicznym, jeśli chodzi o tzw. boom na polską fantastykę. To zjawisko oczywiście nakręcała również FS, ale też Runa, czy MAG z udanym come backiem Kresa.

Toudisław napisał/a:
No bo zgadzam się że Boom rozpoczęli tacy jak Pilipiuk czy Ziemiański. Później Grzędowicz Kosakowska. I oni przecież nie w SFFiH zaczynali.

Tigana napisał/a:
Autorzy - ze "stajni" Fenixa - Kres, Pilipiuk, Pawlak, Nowosad, Kossakowska. SFFiH - Orbitowski, Uznański, R. Dębski, Bochiński, Olejniczak.

Nie chodzi też o to gdzie dany pisarz debiutował, czy z jakim pismem jest kojarzony.
Jak nastał czas hossy, to Fenix obrócił się w popiół, mam nadzieję, że kiedyś się odrodzi ;) Lukę po żarptaku niejako zapełniło SF, dodatkowo skupiając się głównie na fantastyce z metką 'Made in Poland'. Oczywiście chronologicznie to się pokrywało, SF było już na rynku, a Fx jeszcze na nim egzystował, o ile dobrze pamiętam.

Toudisław napisał/a:
W moim przypadku jest odwrotnie bo takimi czasopismami się nie interesowałem i faktycznie dopiero nie dawno zacząłem spoglądać na nie łaskawszym okiem. Wcześniej uważam je po prostu za drugie gdzie tak naparwde nie wile jest. Teraz kupuje NF ze zwrotów więc 4 zł przeżyje a mogę całkiem dobre opka przeczytać. Podobnie ma się z Fenixami. Kupiłem je nie dawno w przyzwoitej cenie t korzystam z bogactwa jakie w sobie zawierają.

I to jest dla mnie pewne novum, dotychczas byłem przyzwyczajony, że periodyki branżowe w pewnym mniejszym lub większym stopniu znajdują się w polu zainteresowania statystycznego zjadacza fantastyki w tym kraju, ale jak mówiłem sytuacja się zmienia, rynek się rozwija.

Mały_czołg napisał/a:
Są również inne okoliczności potęgujące to zwątpienie.

Mały_czołg napisał/a:
Staram się oddzielać osobę od pisma, faktem jest jednak że w tym konkretnym przypadku to bardzo utrudnione.

Mówiłem, że awersja :devil:

Mały_czołg napisał/a:
Pod względem specyficznych aspektów funkcjonowania IMO SF samotnie przynależy do jedynej w swoim rodzaju kategorii pism fantastycznych. No, może znalazłoby się tam miejsce dla "Łowcy wyobraźni".

Rozwiń gąsienice, znaczy myśl, Czołgu. O co konkretnie Ci chodzi? Rad będę też poznać Twe zdanie o innych periodykach, obecnych i przeszłych, takich jak NF, MF, Fenix, SFinks, SFera, Ubik, czy Fantasy.
Tigana - 2009-01-19, 17:37
:
Numerem jeden grudniowo-styczniowego numeru „SFFiH” jest mini powieść Piotra Patykiewicza „Umieralnia”. Fabuła wygląda znajomo: małe miasto gdzieś na Ziemiach Odzyskanych, czterech nastoletnich bohaterów i mroczna tajemnica miejscowego szpitala. Daleko nie szukając, na podobnym schemacie opiera się chociażby „To” Stephena Kinga czy „Letnia noc” Dana Simmonsa. Pomijając jednak tę kwestią, „Umieralnia” stanowi dowód, że Patykiewicz potrafi pisać i ma kilka niezłych pomysłów. I chociaż do poziomu wymienionych wyżej autorów jeszcze dużo mu brakuje, to już Guy N. Smith czy nawet Graham Masterton są w jego zasięgu.

„Umieralnia” wyróżnia się mrocznym klimatem (szczególnie sceny rozgrywające się w szpitalu), sugestywnie oddaną atmosferą zagrożenia oraz kreacją głównych bohaterów. Na uwagę zasługuje też połączenie wątków mitologicznych i historycznych – chociaż nie jest to żadne novum, udało się autorowi całkiem zgrabnie. Odniosłem jedynie wrażenie, że Patykiewicz nie za bardzo poradził sobie z zakończeniem utworu: kiedy dochodzi do kulminacyjnych scen, za dużo w nich przypadkowości i tak nielubianych przez czytelników rozwiązań „dues ex machina”, a za mało logiki.

Do historii nawiązuje także „Ryfka” Andrzeja Miszczaka – tekst kameralny, nieco „leniwy”, mówiący o miłości, pamięci i śmierci. Jestem na tak.

Czy utwór zatytułowany „;-)” można potraktować poważnie? Raczej nie – inna sprawa, że do opowiadania Dawida Juraszka trzeba mieć odpowiednie nastawienie. Do mnie akurat nie trafił, ale być może moje poczucie humoru jest nieco wypaczone.

„Papieros, kawa i wino” to powrót na łamy „SFFiH” ubiegłorocznego zdobywcy „Nautilusa”, Rafała Dębskiego. Przyznam, że czytałem już lepsze opowiadania pana Rafała – chociażby te zamieszczone w zbiorze „Serce teściowej”. Niemniej historia, w której znajdziemy odniesienia do historii doktora Fausta, posiada w sobie to coś, co sprawia, iż czyta się je z przyjemnością.

Cargo, barbarzyńca stworzony na potrzeby cyklu opowiadań Tomasza Kiliana, powraca. Tym razem, na żądanie samego wodza Hunów, Atylli, ma wyruszyć w podróż na krańce świata i przywieść stamtąd magiczne pierścienie. Ot, takie klasyczne „veni, vide, vici”. „Strefa”, oprócz osadzenia akcji w realiach starożytnego Rzymu, nie wyróżnia się jednak niczym od setek innych utworów utrzymanych w konwencji heroic fantasy; a sam Cargo to klasyczny młodzian-osiłek, który przy podejmowaniu decyzji zdaje się na instynkt barbarzyńcy, tzn. najpierw działa, a dopiero potem myśli.

Na zakończenie bloku literackiego „Odrobina luksusu” Marka Hemerlinga – miniaturka, o której zapomina się zaraz po przeczytaniu.

W dziale publicystycznym to co zwykle: Żerowisko na Żwirowisku i „Kreskówki dla dorosłych” Kresa. W pierwszym tekście można zapoznać się z listą peanów pod adresem Wojciecha Chudzińskiego i jego książki „Ten drugi z nas”; w drugim dowiadujemy się, dlaczego Kres cieszy się z nadchodzącego kryzysu ekonomicznego.
Tigana - 2009-02-06, 21:31
:


W najnowszym numerze „SFFiH” generalnie podoba mi się wszystko – począwszy od klimatycznej okładki, poprzez opowiadania, aż po felietony. Tak trzymać.
Na początek powracają Pies (porucznik Enka) i Klecha (ksiądz Gil), by raz jeszcze u schyłku PRL-u stawić czoła siłom nieczystym. Niby klasycznie, ale duet Orbitowski-Urbaniuk i tym razem zaskakuje. Wątek metafizyczny, chociaż istotny, zostaje zepchnięty na boczny tor, a o wiele ważniejsza staje się szara rzeczywistość. „Więcej światła” jest bowiem najmocniej osadzoną w realiach schyłku „demokracji ludowej” częścią cyklu i właśnie to stanowi największą zaletę tekstu. Szemrane interesy esbeków, pierwsze reklamy, budki z hot-dogami, moda z Zachodu, a równocześnie przaśność, swojskość. Prawdziwa lekcja historii, której nie omawia się w szkole. Wiem, bo sam uczę. No i jak nie polubić tekstu, w którym jedne z pierwszych zdań to: „W łysiejącą czaszkę księdza doktora uderzyła tłusta kropla. Za nią następna, pac, pac rozpryskiwały się na głowie i z każdą kolejną w Andrzeju Gilu narastało zupełnie niechrześcijańskie wkurwienie”.
Spore nadzieje wiązałem z opowiadaniem Romualda Pawlaka „Sokół i skała”, nadzieje okazały się, niestety, niespełnione. Krótki tekst, historia pewnego zakładu, zaostrza jedynie apetyt na nadchodzącą powieść pana Romualda o dziejach zakonu joannitów na Malcie, ale sam satysfakcji nie przynosi. Nic tylko zacisnąć zęby i czekać.
Sporą dawkę godziwej rozrywki dostarcza kolejne opowiadanie Andrzeja Sawickiego z serii o „Aniołkach Czackiego”. Tym razem urokliwe agentki mają za zadanie rozwiązać kłopoty pewnej kopalni. Tekst czyta się bardzo dobrze – autor umiejętnie korzysta w nim ze wszelkich dobrodziejstw, jakie daje space opera, a dodatkowo serwuje wątek rodem z Szekspira. Bądź co bądź, tytuł „Romeo i Julia” zobowiązuje. Sama intryga nie należy do zbyt skomplikowanych czy oryginalnych, niemniej utwór trzeba zaliczyć do grona udanych.
Oprócz wspomnianych wyżej tekstów w lutowym „SFFiH” znajdziemy jedenaście shortów. I jak zwykle, mam kłopot z ich oceną. Co jest ważniejsze, warsztat pisarski czy pomysł, na którym oparte są poszczególne teksty? Najlepiej samemu przeczytać i ocenić – szczególnej uwadze polecam „Górę” Marcina Zdebskiego i „Gwiezdne przesłanie” Aleksandra Kusza.
Po sporej dawce literatury warto zerknąć do działu z publicystyką, gdzie wracają starzy, dobrzy znajomi. Oprócz stałych ostatnio punktów programu („Żerowisko na Żwirowisku”, „Dobranocki dla dorosłych”), otrzymujemy felieton Adama Cebuli pod frapującym tytułem „Majtki Dody”, a także kolejną polecankę Tomasza Bochińskiego (tym razem o Lemie i Snergu-Wiśniewskim). Szczególnie rekomenduję pierwszy tekst; Cebula w specyficzny dla siebie sposób pokazuje, jak zwodnicza może być statystyka.
Tigana - 2009-04-11, 22:26
:
SFFiH 42 - kwiecień 2009

Prawda czy żart? To pytanie nasuwa się po przeczytaniu wstępniaka do kwietniowego numeru SFFiH. Jak traktować oświadczenie naczelnego pisma Roberta J. Szmidta o jego rychłym odejściu z piastowanej funkcji? Odpowiedź – śmieszną lub nie – poznamy prawdopodobnie w maju (ewentualnie na forum czasopisma).
Zdecydowanie żartobliwe jest za to kolejne opowiadanie Roberta M. Wegnera „Każdy dostanie swoją kozę”. Tym razem zamiast następnej krwawej opowieści o barbarzyńcach autor uraczył nas zabawną historią o kapryśnej magii. Ciekawie pomyślane, dobrze napisane i naprawdę zabawne. Dla mnie numer jeden numeru.
Podejrzewam, że z założenia zabawne miało być też opowiadanie „2647: Odyseja sarmacka” Dawida Juraszka. „Z założenia”, bo mnie jakoś ten tekst nie rozbawił. Niby pomysł dobry: połączenie klimatów rodem z Aleksandra Fredry z odrobiną sienkiewiczowskiej „Trylogii” przyprawione futurystycznymi gadżetami. Efekt dyskusyjny – mnie nie przekonał.
O wiele poważniejszą w nastroju jest „Laterna magica” Jacka Rostockiego – krótki, ale zapadający w pamięć utwór o tym, że wszystko ma swoją cenę.
„Ognie na wzgórzach” Dariusza Domagalskiego tematycznie („chrystianizacja” Żmudzi przez Krzyżaków) są bardzo zbliżone do „Rejzy” Jewgienija T. Olejniczaka1). Różnica polega na tym, iż tym razem zaoszczędzono nam niepasującego do całości zakończenia. W rezultacie dostajemy nieźle pomyślaną pogańską fantasy. Ot, taki suplement do „Krzyżaków” Henryka Sienkiewicza. Nawet sposób przedstawienia braci zakonnych identyczny.
Warto również pochwalić Andrzeja Miszczaka – jego „Kamień Samuela” broni się przede wszystkim świetnie dopracowanymi realiami przełomu XIX i XX wieku, a także dobrze przemyślaną intrygą.
W dziale publicystyki po staremu. W dalszym ciągu nie przekonuje mnie nowa forma „Żerowiska na żwirowisku”, chociaż sama dyskusja o „Requiem dla lalek” Cezarego Zbierzchowskiego interesująca. Z kolei Kres w swoim felietonie odnosi się do kwestii miejsca fantastyki we współczesnej literaturze, a także raz jeszcze porusza temat wolności jednostki. Nad posługiwaniem się sarkazmem autor nie musi pracować – według mnie opanował tę sztukę do perfekcji.
Na zakończenie numeru działa dużego kalibru wyciąga Adam Cebula, któremu w końcu udało się znaleźć głównych winowajców światowego kryzysu. Do tej pory winni byli internauci, Żydzi, masoni, żurnaliści i cykliści (ewentualnie wozacy bądź elfy); teraz okazało się, że za wszystkich stoją... fizycy. Dlaczego? – zapraszam do lektury.
Maeg - 2009-05-04, 14:09
:
SFFiH przejęte przez Fabrykę. Jak sądzicie jak bardzo zmieni się teraz te czasopismo? Mi nie daje spokoju kwestia, że SFFiH stanie się organem propagandowym Fabryki. A od czerwca nowym naczelnym będzie Rafał Dębski. ;)

http://katedra.nast.pl/no...Zmiany-w-SFFiH/
Romulus - 2009-05-04, 14:15
:
Od dawna nie czytam SFFiH, od czasów, kiedy jeszcze była "tylko" SF. Choć i wtedy czytałem ją dla "księgarni alternatywnej" Dukaja. Pojawiały się tam także czasami fajne opowiadania (Obłęd... Szczepana Twardocha, czy Kuzynki Pilipiuka - zanim zostały niedorzecznie rozdęte). Ale głównie publicystyka i recenzje. A potem było tego coraz mniej, coraz słabiej i mi się znudziło. Bo i polska fantastyka nudą wiała. Teraz już nie ma dla mnie powrotu do pism branżowych - chyba że w sieci. Esensja, Katedra i nasze forum w zupełności mi wystarczają. Może pojedyncze numery kupię (jak ostatnio NF), ale nic na stałe. Więc, mimo że redaktorowi nowemu życzę dobrze, to dla mnie nie ma fakt tej zmiany żadnego znaczenia.
Tomasz - 2009-05-04, 19:48
:
A mnie ta wiadomość zaskoczyła. Że RD będzie redaktorem naczelnym to na plus, że FS przejmuje to na minus. Doświadczenie pokazuje, że jednak wysiadają wszelkie próby podpięcia czasopisma pod wydawnictwo, tak z MAGiem zdechł Feniks, tak nie miał szans SFINKS, a NF obroniła się odcinając jednak od Prószyńskiego.
Ja kupuję regularnie tylko NF, choć przez pewien czas nie czytałem. Ale przekonał mnie bardzo dobry krok rozbicia na NF i CzF, kupuję oba tytuły.
Ale kibicuje SFFH, bo jednak sama NF to za mało, a Esensja robi się coraz bardziej portalem niż czasopismem, a mnie ta formuła czasopisma bardziej odpowiada. Kluczem wydaje mi się to czy Rafał będzie potrafił wprowadzić do SFFH więcej ciekawej publicystyki, bo jesli tylko o prozę będzie szło to nie ma wątpliwości że to będzie reklamówka Fabryki.
Ale jest to z drugiej strony szansa na jakieś profesjonalne podejście do tematu. Szmidt nie był przyzwyczajony do płacenia za cokolwiek, wiem bo sam nieraz walczyłem o jakąkolwiek formę zapłaty, choćby w postaci ekwiwalentu w książkach gdy SF był połączony z księgarnią wysyłkową. Dlatego kiepsko było w SF z publicystyką, napisało się jakąś recenzję, jakiś tekst, a potem trzeba było walczyć o pieniądze. Za opowiadania ponoć debiutanci też pieniędzy nie dostawali, przynajmniej w pewnym okresie, potem już nie wiem jak było.
Dabliu - 2009-05-04, 20:29
:
Tak samo. Przy czym słowo debiutant miało tu baaardzo rozdęte znaczenie. I wcale nie mówię o sobie.
toto - 2009-05-04, 20:44
:
SFFiH nie czytam już od dawna. Właściwie straciłem zapał, gdy zaczęły się problemy kilka lat temu, przy okazji zmiany nazwy. Pismo miało problemy z regularnością lub dystrybucją, pamiętam jak przez kilka miesięcy (może i do pół roku) miałem problemy z dostaniem pisma. W końcu dałem sobie spokój. Należałoby teraz dać szansę nowemu naczelnemu i nowemu wydawcy. Ale dzisiaj w empiku i kilku kioskach też nie mogłem kupić majowego numeru. Ale pewnie kilka numerów kupię i przeczytam. Jak będę miał czas i będzie mi się podobać, zacznę kupować regularnie. Jeśli choć jedna z tych rzeczy nie zagra, raczej sobie odpuszczę. Ale na starcie życzę Rafale samych sukcesów i jak najmniejszego nacisku wydawcy na zawartość pisma. No i wspaniałych debiutów.
Tomasz napisał/a:
a NF obroniła się odcinając jednak od Prószyńskiego.
Ale to chyba znowu jedna rodzina.
Tomasz - 2009-05-04, 21:49
:
toto napisał/a:
Tomasz napisał/a:
a NF obroniła się odcinając jednak od Prószyńskiego.
Ale to chyba znowu jedna rodzina.


Niby tak, ale teraz Prószyński już się jako wydawca fantastyki nie liczy to nie ma też tendencji do zawłaszczania pisma. Był taki moment kiedy tym pachniało, jeszcze gdy seria książkowa wydawnictwa była z logiem NF, ale tam doszło o ile pamiętam do spięcia i wyszło dobrze. Teraz na NF jako całość nie narzekam, ewentualnie na poszczególne numery. Ni o NF broni się regularnością wydania, są zawsze na czas, często w ostatnich dniach poprzedniego miesiąca. To ważne dla miesięcznika. SF, a potem SFFH miało/ma wieczne opóźnienia.
Maeg - 2009-05-07, 00:51
:
Za Vampem:
Projekt czerwcowej okładki SFFiH:



Nie wiele widać, wiem ale ciekawe jak tam marginesy i czcionka w nowym numerze? Ciekawe też czy zmienią szatę graficzną. ;) A okładka może sugerować drogę w którą zmierza gazeta? ;)
Toudisław - 2009-07-02, 07:33
:
Przejecie SFFiH przez FS widać bardzo wyraźnie i moim zdaniem to nie są dobre zmiany. Gazeta staje się ulotką reklamową wydawnictwa. Okładka, reklamy, czy top FS bardzo wyraźnie to pokazują. Do tego gazeta przeszła jakąś drakońską dietę, bo straciła sporo kartek. W lipcu jest jak by troszkę lepiej. Ale czcionka urosła do fabrycznych rozmiarów a marginesy są szerokie niczym stepy Azji. Do tego wybóraAutorów jak by troszkę fabryczny. SFFiH mocno się zmieniło, a RD pisał, że na razie zmian nie będzie. Jak to nie są zmiany, to aż strach się bać.

Raczej nie ma już szans, by w SFFiH przeczytać coś np. Sebastiana Uznańskiego, bo gazeta tego pewnie nie pomieści.
Tomasz - 2009-07-02, 18:36
:
Toudisław napisał/a:
Przejecie SFFiH przez FS widać bardzo wyraźnie i moim zdaniem to nie są dobre zmiany. Gazeta staje się ulotką reklamową wydawnictwa. Okładka, reklamy, czy top FS bardzo wyraźnie to pokazują. Do tego gazeta przeszła jakąś drakońską dietę, bo straciła sporo kartek. W lipcu jest jak by troszkę lepiej. Ale czcionka urosła do fabrycznych rozmiarów a marginesy są szerokie niczym stepy Azji. Do tego wybóraAutorów jak by troszkę fabryczny. SFFiH mocno się zmieniło, a RD pisał, że na razie zmian nie będzie. Jak to nie są zmiany, to aż strach się bać.

Raczej nie ma już szans, by w SFFiH przeczytać coś np. Sebastiana Uznańskiego, bo gazeta tego pewnie nie pomieści.


Też odniosłem takie wrażenie. Myślałem, że FS będzie mniej topornie prowadzić swoją kampanię w SFFiH ale nic z tego, jadą ostro. Jedyny pozytyw to czas wydania nowego numeru, tzn bez dramatycznych opóźnień jak to nieraz miało miejsce. Tylko wobec reszty to nic nie znaczy.
Dabliu - 2009-07-03, 00:09
:
Ale wiecie, że te reklamy są konieczne, żeby pismo zarabiało? W jakim innym celu wydawnictwo miałoby je kupować?
Poza tym, gdyby zajrzeć do starych numerów jeszcze SF, a nie SFFiH, to reklam tam było znacznie więcej; katalog książek do zamówienia itp.
Tomasz - 2009-07-03, 09:53
:
Dabliu napisał/a:
Ale wiecie, że te reklamy są konieczne, żeby pismo zarabiało? W jakim innym celu wydawnictwo miałoby je kupować?
Poza tym, gdyby zajrzeć do starych numerów jeszcze SF, a nie SFFiH, to reklam tam było znacznie więcej; katalog książek do zamówienia itp.


Ale to jest tylko nastawione na FS. Autorzy też właściwie tylko z ich stajni. Kiedyś na tym pojechał SFINKS, mimo że mieli o wiele więcej do zaoferowania.
Czy nie lepiej by te reklamy wyglądały obok opowiadań innych autorów, wydawanych przez inne wydawnictwa, obok reklam innych wydawnictw? A tak to zmierza w stronę katalogu reklamowego FS.
Stare SF miało katalog książek ale różnych wydawnictw. Zresztą Szmidt miał raptem parę swoich książek do reklamowania. W katalogu były książki wielu wydawnictw. Teraz miesięcznik operuje tylko swoją ofertą.
Toudisław - 2009-07-06, 21:53
:
Dabliu napisał/a:
Ale wiecie, że te reklamy są konieczne, żeby pismo zarabiało? W jakim innym celu wydawnictwo miałoby je kupować?

Dla mnie wydawnictwo zbyt wyraźnie pokazuje czyj to ogródek. No i sugeruje że to ich taka ulotka reklamowa. na razie 2 numery jeszcze wyjdzie w praniu
Sharin - 2009-07-06, 22:08
:
Toudisław napisał/a:
Dla mnie wydawnictwo zbyt wyraźnie pokazuje czyj to ogródek. No i sugeruje że to ich taka ulotka reklamowa.


Zabieg czysto marketingowy. Niczego, innego nie należało się spodziewać. FS dostała możliwość dalszego się promowania i korzysta z niej bardzo dobrze. Ma do tego święte prawo. Wszak dobra reklama dla konkretnej firmy jest niemalże jak życiodajna woda.
Tigana - 2009-07-06, 22:14
:
A ja bym polemizował i z Tomaszem i Toudim - od 3 lat czytam SFFiH i specjalnie nie widze różnicy w prowadzeniu pisma kiedyś i teraz.
Gwoli ścisłości:
- dobór autorów i tekstów - podobny - nawet pismo zzyskało, bo podejrzewam, że w każdym numerze będzie utwór jednej z gwiazd FS - czy przez to znikło z łamów autorzy wydajacy w innych oficynach czas pokaże
- publicystyka - pojawił się Pawlak, szykuje się Grzędowicz, wróci Bocheński - dla mnie ok
- kwestia reklam - podobieństwa: reklama gier jak były tak są; poprzednio nie przypominam sobie zbyt dużej liczby zajawek różnych wydawnictw - najwięcej było FS. W aktualnym numerze mamy też audiobook i Red Horse (tak wiem, ze są związani z FS) I taka ciekawostka jak MAG przejął "Fenixa" od Prószyńskiego to jakoś nie było dyskusji (może dlatego, ze internet był w powijakach) o tym, że i grafiki, i reklamy, a nawet teksty były "magowe". Dziwne.
- okładki - mogą drażnić, ale jeszcze gorsze było, gdy mieliśmy do czynienia z plakatami marnych filmów lub średnich gier
- czcionka - kilka osób już policzyło ile znaków mniej jest na stronie - ale po prawdzie jakoś nie odczułem tego braku, co więcej nowy numer jest grubszy. Może wiec wychodzimy na zero.

Podsumowując - pożyjemy zobaczymy.
Toudisław - 2009-07-14, 13:43
:
http://www.youtube.com/watch?v=WXkCDYu5bvE

informacja o nowym numerze SFFiH
Widać teraz to są dopiero zmiany. Grzędowicz i Pilipiuk jako publicyści do tego recenzję/. ( kto to ten czarny Iwan ? )
Tomasz - 2009-07-14, 18:18
:
Toudisław napisał/a:
http://www.youtube.com/watch?v=WXkCDYu5bvE

informacja o nowym numerze SFFiH
Widać teraz to są dopiero zmiany. Grzędowicz i Pilipiuk jako publicyści do tego recenzję/. ( kto to ten czarny Iwan ? )


Mnie postać nieznana, ale cóż, magazynów z grami nie kupuję. Ale co do zmian to recenzje też sporo powiedzą o zmianach w magazynie. Jeśli będą porządne, krytyczne w stosunku do książek FS i do tego będą recenzje książek innych wydawnictw to dam SFFH jeszcze jedną szansę, ale jeśli będzie to pieść pochwalna na temat nowości fabrycznych to dajmy sobie z tym spokój.

Miałem niegdyś przyjemność pisać recenzje dla SF jeszcze, zresztą wprowadziliśmy tam z kolegą jako pierwsi dialogi o książkach fantastycznych. Ruszyło i dostaliśmy do recenzji "Zaklinacza" czy jak się ten potworek Szmidta nazywał. I go skrytykowaliśmy. Tekst nie poszedł, dialogi spadły z rozkładu, potem w ogóle recenzje. Takie podejście mi nie odpowiada. Bezkrytyczna pochwała nazywa się reklamą a nie recenzją. Ciekawy jestem tego co będzie w SFFH.

Tigana napisał/a:
A ja bym polemizował i z Tomaszem i Toudim - od 3 lat czytam SFFiH i specjalnie nie widze różnicy w prowadzeniu pisma kiedyś i teraz.
Gwoli ścisłości:
- dobór autorów i tekstów - podobny - nawet pismo zzyskało, bo podejrzewam, że w każdym numerze będzie utwór jednej z gwiazd FS - czy przez to znikło z łamów autorzy wydajacy w innych oficynach czas pokaże
- publicystyka - pojawił się Pawlak, szykuje się Grzędowicz, wróci Bocheński - dla mnie ok
- kwestia reklam - podobieństwa: reklama gier jak były tak są; poprzednio nie przypominam sobie zbyt dużej liczby zajawek różnych wydawnictw - najwięcej było FS. W aktualnym numerze mamy też audiobook i Red Horse (tak wiem, ze są związani z FS) I taka ciekawostka jak MAG przejął "Fenixa" od Prószyńskiego to jakoś nie było dyskusji (może dlatego, ze internet był w powijakach) o tym, że i grafiki, i reklamy, a nawet teksty były "magowe". Dziwne.
- okładki - mogą drażnić, ale jeszcze gorsze było, gdy mieliśmy do czynienia z plakatami marnych filmów lub średnich gier
- czcionka - kilka osób już policzyło ile znaków mniej jest na stronie - ale po prawdzie jakoś nie odczułem tego braku, co więcej nowy numer jest grubszy. Może wiec wychodzimy na zero.

Podsumowując - pożyjemy zobaczymy.


Przepraszam, że wcześniej ten post przegapiłem jakoś. Sam poniekąd wskazujesz co może czekać SFFH. Jak pamiętam to po tym jak MAG (nie obrażając wydawnictwa bo to mój numer jeden w Polsce jeśli chodzi o fantastykę) zrobił sobie z Fenixa pole reklamowe i platformę wprowadzania swoich autorów, to Fenix padł. Mylę się? Tak samo nie obronił się SFINKS gdy startowało wydawnictwo Solaris.
Teraz kwestia recenzji może pokazać czy rzeczywiście SFFH idzie tą drogą. Moim zdaniem tak. Warto pamiętać jak NF wydawana przez Prószyńskiego kłóciła się z wydawnictwem i odbierała patronat i znaczek słynnej serii książek tego wydawnictwa. Jak skrytykowała książkę bodajże Tomaszewskiej czy kogoś takiego z tej serii. To jednak świadczy o walce o niezależność redakcji NF. Dlatego lepiej czy gorzej im idzie to ja jednak NF wiernie czytuję.
toto - 2009-07-14, 18:37
:
Tomasz napisał/a:
Tak samo nie obronił się SFINKS gdy startowało wydawnictwo Solaris.
Ale wtedy Sfinksa wydawał chyba Zysk?
Tomasz - 2009-07-14, 19:19
:
toto napisał/a:
Tomasz napisał/a:
Tak samo nie obronił się SFINKS gdy startowało wydawnictwo Solaris.
Ale wtedy Sfinksa wydawał chyba Zysk?


Chyba tak, ale to nie zmienia faktu że było to reklamowanie autorów i książek Zyska i Solaris
Tak przynajmniej to pamiętam. Wydawał Zysk ale maczał tam palce Sedeńko albo coś mi się całkiem myli.
Tigana - 2009-07-14, 20:02
:
Tomasz napisał/a:
Jak pamiętam to po tym jak MAG (nie obrażając wydawnictwa bo to mój numer jeden w Polsce jeśli chodzi o fantastykę) zrobił sobie z Fenixa pole reklamowe i platformę wprowadzania swoich autorów, to Fenix padł. Mylę się?

Nie sądzę zeby Fenix padł z powodu reklamy MAGa. Zarówno Prószyński, jak i później MAG dokładali do magazynu, a jak wydawnictwo było na skraju zagłady (mówimy o czasach przed Gaimanem czy "Eragonem") to musiał zamknąć pismo. Prawo rynku. Ponoć "stare" SFFiH wychodziło na góra kilka tysięcy do przodu.
Tomasz napisał/a:
Wydawał Zysk ale maczał tam palce Sedeńko albo coś mi się całkiem myli.

Maczał i nadal macza - w najbliższym czasie czeka nas prawdopodobnie reaktywacja SFIKNKSa.
toto - 2009-07-14, 20:11
:
Tomasz napisał/a:
Chyba tak, ale to nie zmienia faktu że było to reklamowanie autorów i książek Zyska i Solaris
Tak przynajmniej to pamiętam. Wydawał Zysk ale maczał tam palce Sedeńko albo coś mi się całkiem myli.
Tylko, podobno Wojtek Sedeńko dlatego zrezygnował, bo pismo stawało się parodią pisma. A wiele dłużej Sfinks już nie pociągnął. Pamiętam agonalne dodatki z poradnikami do Diablo. Porażka.
Tigana napisał/a:
Maczał i nadal macza - w najbliższym czasie czeka nas prawdopodobnie reaktywacja SFIKNKSa.
Ale to ma być chyba nieco inne pismo. Raczej informator. Ale się zobaczy. Trzeba będzie zrobić zakupy w sierpniu w Solaris (podobno ma być dodawane do zamówień), wtedy się przekonam.
Tomasz - 2009-07-14, 20:22
:
Tigana napisał/a:
Tomasz napisał/a:
Jak pamiętam to po tym jak MAG (nie obrażając wydawnictwa bo to mój numer jeden w Polsce jeśli chodzi o fantastykę) zrobił sobie z Fenixa pole reklamowe i platformę wprowadzania swoich autorów, to Fenix padł. Mylę się?

Nie sądzę zeby Fenix padł z powodu reklamy MAGa. Zarówno Prószyński, jak i później MAG dokładali do magazynu, a jak wydawnictwo było na skraju zagłady (mówimy o czasach przed Gaimanem czy "Eragonem") to musiał zamknąć pismo. Prawo rynku. Ponoć "stare" SFFiH wychodziło na góra kilka tysięcy do przodu.


Nie twierdzę, że wprost było przełożenie, że MAG rozłożył Feniksa. Chodzi o to, że taka polityka się nie sprawdza. Albo ludziom to się nie podoba, no bo pamiętam jak taki numer Feniksa to w 80% trzy opowiadania Gaimana które pojawiły się miesiąc później w zbiorze Dym i lustra bodajże. To po co kupować taki magazyn? Albo próba reanimacji magazynu doczepianiem do wydawnictwa nie daje rezultatu. Tak czy inaczej efekt ten sam. Dotychczas połączenie magazynu wprost z wydawnictwem przynosiło klęskę. Z SFFH może być inaczej bo FS ma spore grono czytelników, to może oni powędrują do SFFH jako do katalogu reklamowego FS.
Tigana - 2009-07-14, 22:12
:
toto napisał/a:
Ale to ma być chyba nieco inne pismo. Raczej informator. Ale się zobaczy. Trzeba będzie zrobić zakupy w sierpniu w Solaris (podobno ma być dodawane do zamówień), wtedy się przekonam.

Nowy "Sfinks" ma być dostępny tylko i wyłącznie jako dodatek do zamówień w księgarni Solaris. No i będzie za darmo. Zawartosć - na pewno recenzję, może opowiadania
Tomasz napisał/a:
Albo ludziom to się nie podoba, no bo pamiętam jak taki numer Feniksa to w 80% trzy opowiadania Gaimana które pojawiły się miesiąc później w zbiorze Dym i lustra bodajże. To po co kupować taki magazyn?

A to akurat był dobry pomysł - gdyby nie te opowiadania to nie wiem czy sięgnąłbym po Gaimana. Na dobrą sprawę Neil dla dużej grupy czytelników był kompletnie nieznany. No i nie było wtedy zapowiedzi "Dymu i lustra" wiec kupowało się premierowe rzeczy.
Maeg - 2009-07-29, 18:51
:
A teraz słów kilka o zmianach, które są następstwem przejęcia SFFiH przez Fabrykę Słów. Udało mi się dziś nabyć 45 numer i porównałem sobie go z starszym numerem, który wyszedł spod ręki Roberta Szmidta.

Moja opinia dotyczy tylko kwestii wizualnych, w treść się jeszcze nie zagłębiałem. Wszystkie te głosy krytyki uważam za grubo przesadzone, Fabryka oddała w nasze ręce bardzo dobry produkt. Co bardzo dla mnie ważne produkt czytelny. Stare SFFiH właśnie brakiem czytelności mnie odrzucało, wyglądało trochę tak jak by to był półprofesjonalny magazyn bądź wydawany w latach 80/90 XX wieku. To właśnie ta odrobinę większa czcionka i marginesy powodują, że nie odrzuca mnie od tekstu. Po drugie nowy magazyn jest drukowany na lepszym papierze. SFFiF bije obecnie na głowę NF pod względem ilustracji, które według mnie są lepiej wkomponowane w treść, doskonale to widać w tekście Tomasza Bochińskiego.

SFFiH jest też lepiej zaplanowane, widać że Fabryka dba właśnie także o to by magazyn dobrze wyglądał. Okładki, którym się chyba najmocniej dostaje, są również ciekawsze – nie chodzi tylko o ilustracje.
Jak dla mnie Fabryka Słów i Rafał Dębski odwalili kawał dobrej roboty, tak trzymać!
moffiss - 2009-08-07, 10:10
:
czytuje ostatnio Magazyn Fantastyczny, co prawda ostatni numer na dziwnym składanym papierze, ale opowiadania są ciekawe. To czasopismo kojarzy się ze sceną undergroundową, robioną przez fanów dla fanów. Trochę mnie dziwi, że prawie nikt nie wypowiada się o MF. Kiedyś nawet usłyszałem opinię kilku znanych pisarzy, że na szczęście nie muszą tam wysyłać swoich tekstów, że to III liga. Hy? Osobiście uważam, że ukazują się tam ciekawsze opowiadania niż SFFH czy NF. Nie wiem jaki jest nakład, pewnie ok 5000 egzemplarzy, może więcej?
Romulus - 2009-11-06, 08:01
:
Nie znalazłem lepszego miejsca na tego posta.

Poczytuję sobie "na boku", głównie w pracy ostatni numer Wydania Specjalnego NF dedykowanego autorom z Uczty Wyobraźni.

Na razie za mną opowiadanie K. J. Bishop - oparte głównie na budowaniu melancholijnego nastroju, ale nie tylko. Fabułka nie jest zbyt skomplikowana, ale nie ona jest najważniejsza. Szczerze mówiąc, po lekturze "Akwaforty" nie byłem zbytnio zaskoczonym.

Za to "Nerównowaga sił" Ch. Strossa to bardzo dobry tekst oparty na ciekawym pomyśle "porwania" Ziemi, które miało miejsce gdzieś po pierwszej misji na Księżyc i przeniesienia jej w inne "miejsce". Do tego wymowa tekstu o "zagrożeniach" indywidualizmu człowieka. Nic odkrywczego, ale również czyta się dobrze. Bardziej pasuje do zbioru niż impresjonistyczny tekst Bishop.

Przede mną jeszcze VanderMeer i Duncan.
gelaZz - 2009-11-06, 10:46
:
Romulus napisał/a:
Poczytuję sobie "na boku", głównie w pracy ostatni numer Wydania Specjalnego NF dedykowanego autorom z Uczty Wyobraźni.


Ja już jestem po lekturze :-P

Romulus napisał/a:
Przede mną jeszcze VanderMeer i Duncan.


Czyli najlepsze przed Tobą. Mi najbardziej do gustu z całego numeru przypadła powieść Duncana Ucieczka z piekła. Świetna wizja piekła :evil: dobrze nakreśleni bohaterowie. Trudno się od tego utwou oderwać. Polecam. Po jego przeczytaniu strasznie się napaliłem na Welin.
MadMill - 2009-11-06, 10:51
:
gelaZz napisał/a:
Po jego przeczytaniu strasznie się napaliłem na Welin.

Zupełni inny Duncan niż w Welinie. To jakby nie Duncan :P
AM - 2009-11-06, 15:43
:
Miło mi, że Duncan się podoba, bo o ten tekst się najpardziej bałem, mimo że jest prostszy pod pewnymi względami od Welinu.
ASX76 - 2009-11-06, 15:59
:
AM napisał/a:
Miło mi, że Duncan się podoba, bo o ten tekst się najpardziej bałem, mimo że jest prostszy pod pewnymi względami od Welinu.


Może dlatego się podoba :?: ;)
AM - 2009-11-06, 16:06
:
ASX76 napisał/a:
AM napisał/a:
Miło mi, że Duncan się podoba, bo o ten tekst się najpardziej bałem, mimo że jest prostszy pod pewnymi względami od Welinu.


Może dlatego się podoba :?: ;)


Dla mnie i Welin i Ucieczka są proste; nie wiedziałem jednak czy Ucieczka będzie wystarczająco... przystępna ;)
Romulus - 2009-11-06, 21:00
:
Przy tekście VANDERMEERA trochę się rozczarowałem, że on znowu o Mieście. Opowiadanie napisane pięknym stylem, ale, mam nadzieję, na jakąś fabułkę większą, która już nie będzie o miastach. Połowa tych tekstów (czyli VANDERMEER i Bishop) ma, według mnie, impresjonistyczny charakter (chodzi mi bardziej o to, że oparte są one na budowaniu nastroju - nie wiem, czy formalnie łapie się one na utwór impresjonistyczny). Stross już bez nastroju, trzyma się bardziej "ziemi", tj. tradycyjnej fabuły (i dlatego podoba mi się bardziej). Duncana zostawię sobie na przyszły tydzień.
Fidel-F2 - 2009-11-07, 01:33
:
Sztuka Umierania - Bishop Za krótkie. Sama w sobie historia bez rewelacji, wartosci dodaje, choć przyciężkawa, atmosfera świata. Niestety, gdy przebrnąłem przez bariery konieczne do wczucia się, opowiadanie się skończyło.
Nierównowaga Sił - Stross Rasowe SF. Swietnie napisane, wciągające od początku do końca.
Trzy dni w przygranicznym miasteczku - VanderMeer Krótka myśl podana bez sensu. Mimo zwięzłości męczy. Rozczarowanie.
Ucieczka z Piekła - Duncan Historia sama w sobie ciekawa, barwna i dobrze napisana. Podobało się. Jeden tylko zarzut. Wszystko byłoby pieknie gdyby to był jakiś obcy świat, kolonia ziemska lub coś w ten deseń. Umieszczenie takiej akcji w ramach piekła trąci okrutną naiwnością. W rozważaniach religijnych Duncan jest strasznie zapóźniony i naiwny właśnie. Wizja sama w sobie świetna ale jako wizja piekła lekko żenuje.
Dabliu - 2009-11-08, 23:39
:
Tigana, właśnie zapoznałem się z Twoim omówieniem najnowszego SFFiH i chcę powiedzieć, że nieuważnie czytałeś mój tekst :P Przeczytaj jeszcze raz, a niechybnie zauważysz swoją omyłkę :mrgreen:

Edit:
Tigana napisał/a:
Czy zamieszkanie w niespodziewanie odziedziczonej posiadłości zawsze musi kończyć się nawiedzeniem przez poprzedniego właściciela? Ile razy jeszcze koniec opowieści staje się równocześnie jej początkiem?


Mam na myśli to, że bohater wcale nie zamieszkał w niespodziewanie odziedziczonej posiadłości, posiadłość wcale nie została nawiedzona przez poprzedniego właściciela, a koniec opowieści wcale nie staje się jej początkiem :P

Opowiadanie skonstruowałem w taki sposób, że do pełnego odczytania należy się trochę nad nim skupić i zwracać uwagę na szczegóły, łączyć rzucane mimochodem uwagi itd.
Wówczas opowieść wcale nie ma tak "przeciętnej i przewidywalnej fabuły" :mrgreen:
gelaZz - 2009-11-09, 09:22
:
Będę wdzięczny jeżeli ktoś mi napisze jak się mają do siebie Nierównowaga sił i Accelerando Strossa? Czytałem ten pierwszy utwór i był całkiem niezły. Czy Accelerando jest w podobnym klimacie?
Romulus - 2009-11-09, 09:25
:
gelaZz napisał/a:
Będę wdzięczny jeżeli ktoś mi napisze jak się mają do siebie Nierównowaga sił i Accelerando Strossa? Czytałem ten pierwszy utwór i był całkiem niezły. Czy Accelerando jest w podobnym klimacie?

Nie. ACCELERANDO jest, moim zdaniem, ciekawsze. Ale - przede wszystkim - jest innym utworem niż to opowiadania. Bardziej skupionym na przyszłości człowieka a mniej zwróconym ku tradycyjnej sci-fi w opowiadaniu o tym. Poza tym, jest tam więcej fantastyki ekonomiczne, co mnie, bardzo kręci.
Metzli - 2009-11-09, 18:11
:
Omówienie numeru przez Mada :)
Metzli - 2009-11-13, 22:54
:
I w końcu sama się za to zabrałam ;)

W moim odczuciu najlepsze było opowiadanie Strossa (trzeba w końcu zabrać się za Accelerando), VanderMeer dobry - ale kolejny raz czytać o mieście już się trochę znudziło, ile można w kółko wałkować to samo? Tekst Bishop za krótki, widać jakieś przebłyski tego co tak mnie urzekło w Akwaforcie. A Duncan, hmm... kolejna wizja piekła...

Generalnie zebrane opowiadania nie powalają jakoś specjalnie. Jestem ciekawe jak taki malutki zbiorek odbiera osoba, która wcześniej nie miała do czynienia z książkami z UW ;)
Fidel-F2 - 2009-11-15, 00:26
:
Sztuka Umierania - Bishop Za krótkie. Sama w sobie historia bez rewelacji, wartosci dodaje, choć przyciężkawa, atmosfera świata. Niestety, gdy przebrnąłem przez bariery konieczne do wczucia się, opowiadanie się skończyło.
Nierównowaga Sił - Stross Rasowe SF. Swietnie napisane, wciągające od początku do końca.
Trzy dni w przygranicznym miasteczku - VanderMeer Krótka myśl, podana bez sensu. Mimo tej zwięzłości męczy. Rozczarowanie.
Ucieczka z Piekła - Duncan Historia sama w sobie ciekawa, barwna i dobrze napisana. Podobało się. Jeden tylko zarzut. Wszystko byłoby pieknie gdyby to był jakiś obcy świat, kolonia ziemska lub coś w ten deseń. Umieszczenie takiej akcji w ramach piekła trąci okrutną naiwnością. W rozważaniach religijnych Duncan jest strasznie zapóźniony i naiwny właśnie.
Romulus - 2009-11-18, 08:53
:
Fidel-F2 napisał/a:
Ucieczka z Piekła - Duncan Historia sama w sobie ciekawa, barwna i dobrze napisana. Podobało się. Jeden tylko zarzut. Wszystko byłoby pieknie gdyby to był jakiś obcy świat, kolonia ziemska lub coś w ten deseń. Umieszczenie takiej akcji w ramach piekła trąci okrutną naiwnością. W rozważaniach religijnych Duncan jest strasznie zapóźniony i naiwny właśnie.

Powiedziałbym, że jest popkulturowy :) Wizja piekła u Duncana jest bardziej realistyczna (to głupie słowo w tym przypadku, wiem), niż u Thomasa w jego "Listach z Hadesu". To właśnie "Listy..." nie musiałyby się dziać w piekle tylko np. na innej planecie, w innym świecie itd.
Toudisław - 2009-11-28, 18:34
:
http://www.facebook.com/t...947&topic=11432

Wedle plotek szykują się spore zmiany na NF. Najbardziej dostanie się pewnie publicystyce i pismo chyba ma być bardziej "sprzedawane" Ciekawe czy NF przetrwa to zamieszanie
Tomasz - 2009-11-28, 19:28
:
Szkoda, NF pod dowództwem Pawła M. mi odpowiadała. Zmiany jeśli miałyby być "komercyjne" to będą psuły pismo.
Ale ciekawe co za projekt ma na myśli Paweł M. wespół z Konradem W.
Maeg - 2009-12-08, 11:32
:
Niebawem na naszym blogu książkowym będziecie mogli przeczytać pierwszą część wywiadu z Pawłem Matuszkiem, w którym to opowiada, o swoim odejściu z Nowej Fantastyki, o nowym projekcie we współpracy z Konradem Walewskim.

Już dziś możemy ujawnić, że na początku 2010 roku, prawdopodobnie w lytum na rynku pojawi się nowy magazyn literacki. "Fantasy & Science Fiction" będzie kwartalnikiem, a jej redaktorem naczelnym został właśnie Paweł Matuszek...
toto - 2009-12-08, 11:54
:
Maeg napisał/a:
Już dziś możemy ujawnić, że na początku 2010 roku, prawdopodobnie w lytum na rynku pojawi się nowy magazyn literacki. "Fantasy & Science Fiction" będzie kwartalnikiem, a jej redaktorem naczelnym został właśnie Paweł Matuszek...
Fajna wiadomość. Żeby tylko ktoś dobrze pilnował terminów. Bo już jedno pismo o podobnym tytule prawie ruszyło...
Maeg - 2009-12-08, 12:00
:
O jeszcze okładka:


Cytat:
Żeby tylko ktoś dobrze pilnował terminów.

Tego się najbardziej boję. Wiadomo Konrad W.
Toudisław - 2009-12-08, 12:03
:
Maeg napisał/a:
Tego się najbardziej boję. Wiadomo Konrad W.

Z okładki już mi się podoba dobór Autorów

Tylko ten kod kreskowy --_-
i Cena 12 zł ( troszkę sporo ale pierwszy numer kupię na 100 % )
Romulus - 2009-12-08, 12:04
:
12 złotych jak na kwartalnik to jest nieźle. Chyba. A też sięgnę po pierwszy numer. Bo NF mi ciężko podchodzi. Chyba że się zdarzy fajne Wydanie Specjalne.
Toudisław - 2009-12-08, 12:25
:
Romulus napisał/a:
12 złotych jak na kwartalnik to jest nieźle. Chyba. A też sięgnę po pierwszy numer. Bo NF mi ciężko podchodzi. Chyba że się zdarzy fajne Wydanie Specjalne.

Teraz zauważałem, że to kwartalnik. No to nie ma się co bawić tylko kupić prenumeratę :) będzie spokój na rok.
Z tego co Paweł Matuszak Pisał na FB to wkrótce ma ruszyć strona magazynu. Fajnie ;)
kurp - 2009-12-08, 19:14
:
A może by tak, dla zwiększenia zamieszania na rynku, wydać własny tytuł - "Fantasy, science-fiction & horror", konkurencyjny wobec "Fantasy & Science Fiction" i "Science-fiction, fantasy & horror"? Konia z rzędem temu, kto by to wówczas rozróżnił ;)
Toudisław - 2009-12-08, 19:55
:
ja mam pytanie czy ktoś zna objętość Magazynu ? Bo to będzie dość istotny Fakt.
Ciekawi mnie czy magazyn się utrzyma w tym dość już ciasnym rynku. No i czy jak tych pism nie zrobiło się troszkę to nie warto pomyśleć o jakiejś nagrodzie dla najlepszego czasopisma,
Metzli - 2009-12-11, 21:19
:
Zgodnie z obietnicą, zapraszamy do pierwszej części wywiadu z Pawłem Matuszkiem. Miłej lektury :)

Wywiad przeprowadza Maeg.
toto - 2009-12-11, 21:40
:
Wiem, że chcieliście wykorzystać dobry moment, ale widać, że pomysł na publikację już teraz, to był impuls. Pomimo, że wywiad, póki co, króciutki, to zgrzyta. Pierwsze pytanie wygląda, że zostało zadane jeszcze przed informacją o odejściu Matuszka z NF, za to ostatnie wydaje się wyciągnięte z innej bajki. Opisuje już inną rzeczywistość. Ale pewnie się nie spodziewaliście, że taka wiadomość się pojawi (przynajmniej już teraz) a chcieliście się podzielić pewnymi informacjami.

A ocena polskiej literatury wydaje się podobna do oceny Dukaja.
Metzli - 2009-12-11, 21:43
:
Wywiad zaczęliśmy kiedy Paweł Matuszek był jeszcze redaktorem naczelnym NF, bo i informacja o odejściu wypłynęła stosunkowo niedawno ;) Kolejna część powinna być już wolna od takich "zgrzytów".
Maeg - 2009-12-11, 21:58
:
Przy pierwszym pytaniu sam Paweł nie miał pojęcia, że odejdzie z NF. Tak naprawdę aby nie zgrzytało nic, trzeba byłoby pozbyć się pierwszego pytania. Ale uznałem, że lepiej je zostawić. Będzie można sobie porównać jaką wizję miał poprzedni redaktor naczelny a jaka jest obecnie. Dlatego jest to krótki tekst i dlatego tak chaotyczny.
xan4 - 2009-12-11, 22:19
:
Pomimo tego, że popieram Matuszka w tym co robi i w większości zgadzam się z tym co lubi, a już bardzo szanuję Jego recenzje, to nie podobało mi się, że organizował nowe pismo, kiedy był jeszcze naczelnym w NF. Mogła mu się nie podobać nowa linia prezesa, ale wtedy trzeba powiedzieć dość, odejść i coś zrobić. A tak, to wyszło, że tak za plecami, po cichutku, nieładnie, no i na dodatek tak się tym chwalić...
Toudisław - 2009-12-11, 23:20
:
xan4, Pełna zgoda. Troszkę to nie fajne takie podejście albo się robi jedno albo drugie. Takie przygotowywanie się do Ewakuacji i tworzenie wtedy konkurencyjnego pisma jest co najmniej dziwne. Bo Michał Cetnarowski Współpracował z NF teraz przechodzi do F&SF. Myślę, że o firmie w której się pracowało powinno się mówić dobrze albo Wcale.
AM - 2009-12-12, 00:57
:
xan4 napisał/a:
Pomimo tego, że popieram Matuszka w tym co robi i w większości zgadzam się z tym co lubi, a już bardzo szanuję Jego recenzje, to nie podobało mi się, że organizował nowe pismo, kiedy był jeszcze naczelnym w NF. Mogła mu się nie podobać nowa linia prezesa, ale wtedy trzeba powiedzieć dość, odejść i coś zrobić. A tak, to wys
zło, że tak za plecami, po cichutku, nieładnie, no i na dodatek tak się tym chwalić...


Jak na podstawie poniższej wypowiedzi można dojść do takich wniosków?

W tym samym czasie porozmawiałem z Konradem Walewskim i informacja o moim rychłym odejściu z „NF” podziała jak katalizator, który uruchomił projekt, z którym Konrad nosił się od dawna. Od słowa do słowa zdecydowaliśmy się połączyć siły. Wspólnie robimy polską edycję „F&SF”.
Toudisław - 2009-12-12, 01:09
:
Cytat:
A kiedy wiele rzeczy w F&SF było już dopiętych prezes Prószyńskiego wezwał mnie na rozmowę i jakież było jego zdziwienie, kiedy przyznałem mu rację i powiedziałem: „Też uważam, że powinniśmy się rozstać, bo po pierwsze pisma zmienionego pod dyktando Adriana nie podpiszę swoim nazwiskiem, a po drugie wkrótce ruszam z innym, konkurencyjnym projektem… Cóż, trzeba wiedzieć, kiedy i jak odejść.


To wskazuje na to, że pracę trwały jeszcze za Kadencji Pawła Matuszaka. Jest to dla mnie pewna niezręczność. To są pisma konkurencyjne i każde zachowanie może być istotne. Wygląda to jak by już na stracie konfrontowano NF z F&SF a dla mnie to błąd.

Szanuje Pawła Matuszaka. Podoba mi się zamysł jego nowego projektu ale nie widzę sensu w waśniach pomiędzy magazynami. Co do nowego numeru NF to przekonamy się już niedługo.


Nowa mocno komiksowa okładka
AM - 2009-12-12, 02:38
:
Toudisław napisał/a:
Cytat:
A kiedy wiele rzeczy w F&SF było już dopiętych prezes Prószyńskiego wezwał mnie na rozmowę i jakież było jego zdziwienie, kiedy przyznałem mu rację i powiedziałem: „Też uważam, że powinniśmy się rozstać, bo po pierwsze pisma zmienionego pod dyktando Adriana nie podpiszę swoim nazwiskiem, a po drugie wkrótce ruszam z innym, konkurencyjnym projektem… Cóż, trzeba wiedzieć, kiedy i jak odejść.


To wskazuje na to, że pracę trwały jeszcze za Kadencji Pawła Matuszaka. Jest to dla mnie pewna niezręczność. To są pisma konkurencyjne i każde zachowanie może być istotne. Wygląda to jak by już na stracie konfrontowano NF z F&SF a dla mnie to błąd.


No pewnie, że w trakcie pracy, ale ciągle nad tym samym numerem NF. To wynika z tekstu. Czyli najpierw kończymy numer (bo do tego jesteśmy zobowiązani), a potem się żegnamy (do czego doszło), a w międzyczasie robimy, co chcemy (łącznie z planowaniem konkurencyjnych pism), tym bardziej, że zostaliśmy potraktowany w sposób iście PZPNowski i nie mamy powodu, żeby bawić się w sentymanty, tym bardziej, że gdyby nie Konrad, wylądowalibyśmy na pieprzonym lodzie tuż przed radosnymi świętami Bożego Narodzenia. Alleluja!!!
Maeg - 2009-12-12, 09:35
:
xan4, a czy okej jest wsadzanie Ci do redakcji osoby, która ma decydować za Ciebie jakie będzie pismo? Bo nie wydaje mi się. Paweł zrobił ostatnim numer i dopiero odszedł, a że w między czasie (gdy miał już wepchniętego człowieka, który miał faktycznie decydować) zajął się nowym pismem to mnie wcale nie dziwi. Sam bym w podobnej sytuacji postąpił identycznie.
Toudisław - 2009-12-12, 09:36
:
AM napisał/a:
nie mamy powodu, żeby bawić się w sentymanty,

Jedyny powód jaki mi się nasuwa jest to by Wybić się ponad ich poziom.

Może przesadzam ale ale odebrałem wypowiedz w tym wywiadzie jako pewną niezręczność. Rozumiem, że emocje grają tu spora rolę bo podesłanie komuś " komisarza politycznego " może zirytować.

Nie mam zamiaru krytykować za to Pawła Matuszaka a jedynie podobnie jak xan4, zwróciłem uwagę, że albo się tak nie robi albo się o tym nie mówi ;)
Temat uważam za wyczerpany ;) w styczniu będę mógł ocenić i jeden i drugi magazyn.
Shadowmage - 2009-12-12, 09:42
:
W styczniu? Optymista :)
MadMill - 2009-12-12, 09:43
:
Magiel to chyba napisał, że pierwszy numer w lutym.
Maeg - 2009-12-12, 09:49
:
No niby styczeń/luty ma się pojawić, przynajmniej tak wspominał Paweł ale lepiej podać datę późniejszą. Później przyśpieszenie będzie lepiej wyglądać niż opóźnienie. :mrgreen:
Toudisław - 2009-12-12, 09:50
:
Shadowmage, W Wywiadzie było, że pod koniec stycznia. No to liczę, że się uda. Ktoś musi zrównoważyć twój pesymizm.
Co do wywiadu jeszcze to cena 15 zł jest bardzo fajna. Ale zgadzam się z AM. Może nie starczyć dla utrzymania czasopisma.
Shadowmage - 2009-12-12, 10:17
:
Powiem tak - data premiery nadal podlega negocjacjom między wydawcą a redakcją. Osobiście wolałbym, żeby wyszło później, ale było dopracowane.
xan4 - 2009-12-12, 14:54
:
Sam się wywołałem do tablicy, więc odpowiadam ;)
Trochę to dla mnie dziwne, bo muszę pisać trochę wbrew sobie, ale ok,

AM napisał/a:
xan4 napisał/a:
Pomimo tego, że popieram Matuszka w tym co robi i w większości zgadzam się z tym co lubi, a już bardzo szanuję Jego recenzje, to nie podobało mi się, że organizował nowe pismo, kiedy był jeszcze naczelnym w NF. Mogła mu się nie podobać nowa linia prezesa, ale wtedy trzeba powiedzieć dość, odejść i coś zrobić. A tak, to wys
zło, że tak za plecami, po cichutku, nieładnie, no i na dodatek tak się tym chwalić...


Jak na podstawie poniższej wypowiedzi można dojść do takich wniosków?


AM napisał/a:
No pewnie, że w trakcie pracy, ale ciągle nad tym samym numerem NF. To wynika z tekstu. Czyli najpierw kończymy numer (bo do tego jesteśmy zobowiązani), a potem się żegnamy (do czego doszło), a w międzyczasie robimy, co chcemy (łącznie z planowaniem konkurencyjnych pism), tym bardziej, że zostaliśmy potraktowany w sposób iście PZPNowski i nie mamy powodu, żeby bawić się w sentymenty, tym bardziej, że gdyby nie Konrad, wylądowalibyśmy na pieprzonym lodzie tuż przed radosnymi świętami Bożego Narodzenia. Alleluja!!!


Toudi już odpowiedział za mnie i zacytował odpowiedni fragment.
Z mojej strony uwaga, przedstawię Wam to od strony pracodawcy. Prezes spółki zatrudnił Pawła Matuszka na stanowisko naczelnego. Na pewno zostało zaproponowane coś, co zostało przyjęte, że tak będzie pismo prowadzone. Prezes po pewnym czasie stwierdza, że nie odpowiada mu sprzedaż, a co za tym idzie linia pisma (nie wierzę, że nie było wcześniej rozmów pomiędzy MM., a PM.), po jakimś czasie zsyła mu "politycznego" jak to ktoś napisał, bo pewno nie umiał dogadać się z naczelnym (czytaj: naczelny nie chciał słuchać jego uwag co do zmiany pisma). "Polityczny" proponuje różne "badziewia", którym PM nie akceptuje, bo on jest za "kulturą wysoką". Prezes zwalnia naczelnego.
Do czego zmierzam. Prezes miał prawo domagać się zmian w piśmie, a naczelny miał prawo nie zgodzić się z nimi. Jednak za spółkę, a więc i za NF, jako jeden z jej głównym składników odpowiada prezes.
Naczelny mógł się nie zgodzić i odejść, mógł się zgodzić i pozostać. Miał wybór, słaby, bo słaby, ale miał. Spójrzcie na to od strony spółki. Tak samo miał prezes, mógł się zgodzić z tym, że naczelny działa tak jak działa i w jego opinii NF idzie na dno i zaraz je trzeba będzie zamknąć, czy wpłynąć na naczelnego, a jeżeli to nic nie da, to go zwolnić.
Prezes wymyślił, że NF potrzeba pulpy, bo to się sprzedaje (okładka pokazana przez Toudiego to potwierdza) i ok. Nie podoba mi się to, ale to jest jego pismo, ja mogę przestać je czytać, tyle i aż tyle.

Maeg napisał/a:
xan4, a czy okej jest wsadzanie Ci do redakcji osoby, która ma decydować za Ciebie jakie będzie pismo? Bo nie wydaje mi się. Paweł zrobił ostatnim numer i dopiero odszedł, a że w między czasie (gdy miał już wepchniętego człowieka, który miał faktycznie decydować) zajął się nowym pismem to mnie wcale nie dziwi. Sam bym w podobnej sytuacji postąpił identycznie.


Do pierwszej uwagi odniosłem się powyżej, co do drugiej: nie wiem jak ja bym się zachował, bo nie byłem w takiej sytuacji, ale wolałbym się tak nie zachować.
Podsumowując: nie chodzi mi o to, że PM tworzy nowe pismo, bo to mnie bardzo cieszy, ale chodzi mi o formę, że tworzył je, będąc jeszcze naczelnym w innym czasopiśmie, które będzie jego głównym konkurentem i na dodatek chwali się tym w necie, tyle.
Dodając, kupię ich pismo nawet jak będzie po 30 zł, kupię prenumeratę po pierwszym numerze, jak zaproponują, aby im pomóc. Cenię gust Matuszka, NF zazwyczaj zaczynałem czytać od jego recenzji, a potem w większości kupowałem książki przez niego polecone, Walewski u mnie wygrał, jak w Solarisie redagował pierwsze wznowione numery Kroków w nieznane (zwłaszcza za Imperium lodów Forda). opowiadania redagowane przez nowego redaktora już mi tak nie odpowiadają.
AM, z tego jak czytam Twoje posty, w Magu dzieje się podobnie jak w NF, sam o tym piszesz. Idziecie w pulpę, bo to się sprzedaje, misja też ma swoje granice.
Na koniec: mówimy tutaj o paru tysiącach zapaleńców, którzy kupują tego typu literaturę, a zachowujemy się jakby nas były miliony.

Shadowmage napisał/a:
data premiery nadal podlega negocjacjom między wydawcą a redakcją


a zdradzisz kto jest wydawcą?
Maeg - 2009-12-12, 15:03
:
xan4 napisał/a:
a zdradzisz kto jest wydawcą?

To tylko na szybko dodam, że w wywiadzie padają dwa nazwiska, które spokojnie można połączyć z konkretnym wydawnictwem.

a wydawniczo najprawdopodobniej będą nas wspierać Kasia i Rafał Kosik.

Co do pierwszej sprawy. Ja to widzę tak, że Paweł wiedział, że to będzie jego ostatni numer i w międzyczasie zaczął przygotowywać nowy projekt. Chciał od razu po rezygnacji ruszyć pełną parą z F&SF. Nie widzę w tym nic złego. Gorzej było by gdyby odszedł w połowie miesiąca, nie kończąc grudniowego numeru NF.
toto - 2009-12-12, 15:11
:
xan4 napisał/a:
a zdradzisz kto jest wydawcą?
W wywiadzie jest mowa o pomocy ze strony Rafała Kosika. Czyli pewnie chodzi o Powergraph.
xan4 - 2009-12-12, 17:01
:
Faktycznie nie skojarzyłem, mc też w takim wypadku pasuje do tej układanki.
Życzę wszelkiej pomyślności F&SF i aby wszelkie krakania o rychłym jego zejściu sprawdziły się tak jak w przypadku SF/SFFiH ;)
Spike - 2009-12-16, 13:27
:
xan4 napisał/a:
Walewski u mnie wygrał, jak w Solarisie redagował pierwsze wznowione numery Kroków w nieznane (zwłaszcza za Imperium lodów Forda).

Ale żeś sobie przykład dobrał... Akurat za "Imperium lodów" należą się Walewskiemu niezłe baty, bo sam to opowiadanie tłumaczył i skopał przekład równo (momentami miałem wrażenie, że w ogóle nie zrozumiał, o czym jest ten tekst).

Przykład? Już w pierwszym akapicie "There is a certain imported Swiss cheese I am fond of that is all triangles, whereas the feel of silk against my fingers rests on my tongue with the flavor and consistency of lemon meringue" przełożył jako "Istnieje pewien gatunek importowanego szwajcarskiego sera, który lubię, a który składa się z trójkątnych kawałeczków - gdy go dotykam, czuję pod palcami jedwab, w ustach zaś smak cytrynowej bezy". 8)
AM - 2009-12-16, 15:20
:
xan4 napisał/a:
Podsumowując: nie chodzi mi o to, że PM tworzy nowe pismo, bo to mnie bardzo cieszy, ale chodzi mi o formę, że tworzył je, będąc jeszcze naczelnym w innym czasopiśmie, które będzie jego głównym konkurentem i na dodatek chwali się tym w necie, tyle.


Czy naprawdę tak trudno zrozumieć, że Paweł został "wspólnikiem" Konrada, kiedy nie był już de facto pracownikiem Nowej Fantastyki, po tym, gdy dowiedział się, że w firmie nia ma dla niego miejsca; po prostu to wszystko rozegrało się błyskawicznie.

Nikt (a na pewno nie ja) nie kwestionuje samego aktu zwolnienia (właściciel ma do tego całkowite prawo, tym bardziej, że to on wydaje kasę na pismo) i przyczyn. Tu chodzi o formę (wyłącznie), a nie sam fakt zmiany pracownika. Z ludźmi można się po prostu rozstawać na wiele sposobów, a jednym z nich jest taki, który wybrał Lato, zwalniając poprzedniego selekcjonera.

xan4 napisał/a:
z tego jak czytam Twoje posty, w Magu dzieje się podobnie jak w NF, sam o tym piszesz. Idziecie w pulpę, bo to się sprzedaje, misja też ma swoje granice.


W Magu nie dzieje się podobnie, ale nie będę się wgłębiał w dokładniejsze wyjaśnienie różnic. Osobiście również jest mi obojętny kierunek, w jakim podąży Fantastyka; nie podchodzę do wydawania literatury ideologiczne. Liczą się efekty. Doskonale wiem również, jak to się, niestety, skończy.
xan4 - 2009-12-17, 12:56
:
Spike, co do tłumaczenia Imperium lodów to się nie odnoszę, bo moja znajomość angielskiego jest tak znikoma, że i tak by nic nie wyszło z porównania. Chodziło mi o same opowiadanie, bo według mnie jest świetne.

AM napisał/a:
Czy naprawdę tak trudno zrozumieć, że Paweł został "wspólnikiem" Konrada, kiedy nie był już de facto pracownikiem Nowej Fantastyki, po tym, gdy dowiedział się, że w firmie nia ma dla niego miejsca; po prostu to wszystko rozegrało się błyskawicznie.


Myślę, że nie będziemy już przerabiać tego tematu, bo nie ma sensu. Nie wiem jak było faktycznie, bo mnie przy tym nie było, odnosiłem się tylko i wyłącznie do słów Pawła Matuszka z jego wywiadu. Do słów, że wezwał go szef, aby go zwolnić, a on poinformował go, że kręci już inny interes, więc nie ma żadnego problemu ze zwolnieniem.
AM napisał/a:
Z ludźmi można się po prostu rozstawać na wiele sposobów, a jednym z nich jest taki, który wybrał Lato, zwalniając poprzedniego selekcjonera.


Tak, tutaj się zgadzam, forma rozstania opisana przez Pawła Matuszka była od strony pracodawcy, delikatnie mówiąc, źle zrobiona.

Co do pozostałych uwag odnośnie Maga, oczywiście nie będę polemizował, chociaż chętnie poznałbym szczegóły, bo ja ciekawska istota jestem.
AM - 2009-12-17, 21:24
:
xan4 napisał/a:

Myślę, że nie będziemy już przerabiać tego tematu, bo nie ma sensu. Nie wiem jak było faktycznie, bo mnie przy tym nie było, odnosiłem się tylko i wyłącznie do słów Pawła Matuszka z jego wywiadu. Do słów, że wezwał go szef, aby go zwolnić, a on poinformował go, że kręci już inny interes, więc nie ma żadnego problemu ze zwolnieniem.


Moim źródłem z kolei nie jest ten wywiad ;) ... Ale jak już napisałem chodzi mi głównie o formę, a nie fakt zwolnienia.

Niezależnie od tego wszystkiego, Fantastyka znajduje się w szalenie trudnej sytuacji. Największy problem stanowi znikomy dopływ świeżych (młodych) czytelników i jednoczesny nieubłagany odpływ starych (bo umierają, bo przestają czytać, bo...). Z jednej strony trzeba wygenerować atrakcyjną zawartość dla nowych, z drugiej nie stracić dotychczasowych. Według mnie jest to zadanie niewykonalne. Nie da się tak zmienić pisma, żeby było atrakcyjne dla wszystkich, a już na pewno nie w ten sposób. Jednym słowem skończy się na pozornych ruchach, jak za każdym razem w przeszłości (większa czcionka, wiecej zdjęć, inna objętość recenzji), może pojawi się więcej rozrywkowych tekstów itp (chociaż niby dlaczego, redaktorzy działów literackich zostali, a im w przeszłości nikt, nic nie narzucał). To jednak za mało, żeby rzeczywiście coś zmienić.
Toudisław - 2009-12-19, 18:26
:
A Kidy następny wywiad z PM ? Wie ktoś kiedy ruszy strona F&SF ?
Toudisław - 2009-12-24, 12:44
:
http://www.fsfmag.pl/

Strona ruszyła
Toudisław - 2009-12-28, 08:09
:
Cytat:


OPOWIADANIA I NOWELE
JEFFREY FORD Nocna whiskey
URSULA K. LE GUIN Zbiorowe sny Frynian
LAUREL WINTER Oczy Niebios
DAVID MOLES Finisterra
ORSON SCOTT CARD Medium
CHINA MIÉVILLE Jack
TERRY BISSON Cyber oko

ROZMOWY DŁUGIE I KRÓTKIE
NEAL STEPHENSON
JEFFREY FORD

FELIETONY I ESEJE
PAUL DI FILIPPO Cukier i przyprawy
URSULA K. LE GUIN Social Dreaming of the Fin
URSULA K. LE GUIN Social Dreaming of the Fin
URSULA K. LE GUIN Social Dreaming of the Fin

RECENZJE I OMÓWIENIA
MAGDALENA BEŁCIK Catherynne M. Valente OPOWIEŚCI...
PAWEŁ MATUSZEK John Crowley MIŁOŚC I SEN
KONRAD WALEWSKI Jeffrey Ford W LABIRYNCIE PAMIĘCI
MICHAŁ CETNAROWSKI J.R.R. Tolkien LEGENDA O ...



Wiadomo coś więcej o zwartości nowego magazynu. Jak dla mnie bomba !
Palarani - 2009-12-28, 20:31
:
Dużo znanych nazwisk i dobrze. Normalnie powiedziałabym że to na przyciągnięcie klienteli, ale patrząc na staż tego pisma, to inna bajka :) Pierwszy numer kupię na pewno, choćby dlatego, że warto wspierać coś na takim poziomie :)
Sharin - 2009-12-28, 21:30
:
Nie sądzę aby styl Matuszka czy Cetnarowskiego zmienił się jakoś drastycznie więc recenzjami, ich poziomem, zaskoczony nie będę.
Cieszę się na Le Guin i Mieville - to na pewno mocne punkty nadchodzącego numeru.
Tigana - 2010-01-08, 18:22
:
Zapraszam do lektury omówienia styczniowego numeru "SFFiH". Całkiem dobry początek roku dla tego czasopisma.
Toudisław - 2010-01-16, 14:01
:
http://esensja.pl/komiks/wiesci/tekst.html?id=8909

oraz

http://www.egmont.pl/pl/d...owe/art195.html


Miłego czytania
Metzli - 2010-02-11, 21:59
:
Od jutra do dystrybucji trafia trzeci numer SFinksa.

Tutaj pierwsza strona, razem ze spisem treści.
Tigana - 2010-02-19, 11:15
:
Tutaj można przeczytać "katedralną" dyskusję na temat gazet i/lub czasopism fantastycznych A.D. 2009. Polemika niemile widziana - redakcja ma zawsze rację ;)
Toudisław - 2010-02-19, 23:56
:
Cytat:
Koszt rocznej prenumeraty mieści się w cenie jednej książki w twardej oprawie!

Jak opłacić roczną prenumeratę?
Przelewem w banku lub na poczcie

Powergraph Sp. z o.o.
ul. Cegłowska 16/2
01-803 Warszawa
13 1020 1097 0000 7502 0193 5147

Prosimy o wpłacanie odpowiednich kwot na podane wyżej konto oraz o podawanie na przelewie dokładnych danych imiennych i adresowych z dopiskiem:
F&SF Edycja Polska – prenumerata rok 2010

Warunki prenumeraty:

* koszt prenumeraty wynosi 49 PLN;
* prenumeratę można zamówić do 30 kwietnia 2010 r.;
* roczna prenumerata kwartalnika F&SF Edycja Polska nie obejmuje publikowanego raz do roku wydania specjalnego;
* reklamacje należy zgłaszać w ciągu dwóch miesięcy;
* koszty manipulacyjne związane z dokonaniem wpłaty w banku lub na poczcie ponosi zamawiający;
* koszt wysyłki ponosi wydawca.

Pierwszych 50 prenumeratorów otrzyma w prezencie książkę wydawnictwa POWERGRAPH

Pytania dotyczące prenumeraty: prenumerata@powergraph.pl, tel.: 22 834 18 25 (pon.-pt. 10-15)


Cena Przyzwoita a biorąc pod uwagę książkę i dostawę do domu powiedział bym że śmiesznie niska. Ja już wykupiłem ! Teraz wasza kolej
You Know My Name - 2010-02-20, 00:57
:
Łomatko! Nabendem, jeno za niedzielę, bom ze szczętem obran z gotowizny.
Romulus - 2010-02-20, 09:20
:
Ja także się skuszę - po wypłacie, więc dla mnie pewnie zabraknie :-|
Toudisław - 2010-02-20, 09:39
:
Romulus napisał/a:
Ja także się skuszę - po wypłacie, więc dla mnie pewnie zabraknie :-|

Gazety na pewno nie zabraknie ;) A Książek nie wiadomo jakie będzie zainteresowanie prenumeratą po pierwszym numerze. Tak czy siak warto myślę wykupić prenumeratę bo nie trzeba będzie szukać w kioskach
Tixon - 2010-02-20, 16:06
:
Toudisław napisał/a:
Cena Przyzwoita a biorąc pod uwagę książkę i dostawę do domu powiedział bym że śmiesznie niska. Ja już wykupiłem ! Teraz wasza kolej

Gotowe, zobaczymy co to będzie :>
Jander - 2010-02-20, 16:35
:
Niech będzie, dam ten kredyt zaufania.
Toudisław - 2010-02-23, 11:56
:
Cena bez prenumeraty to 15 zł. Prenumerata jest więc opłacalna ( 10 zł w kieszeni ) no i nie trzeba latać po kioskach. Ja mam jeszcze nadzieję na bycie w pierwszej 50 czyli załapanie się na książkę. Szkoda tylko ze prenumerata nie obejmuje wydania specjalnego co mnie dziwi. Będę musiał go szukać w kiosku. Szkoda, że nie ma opcji z NR specjalnym. A teraz czekam na sam magazyn. Pierwszy numer powinienem mieć w piątak w łapkach. Od razu wezmę Autograf Forda i redakcji ;)
You Know My Name - 2010-02-23, 12:18
:
Może ilość specjali lub nawet ich wydanie nie jest pewne. Kupujmy, to będą wydawać.
Toudisław - 2010-02-23, 12:22
:
Cytat:
Może ilość specjali lub nawet ich wydanie nie jest pewne. Kupujmy, to będą wydawać.

Ilość jest raczej pewna. To 1 specjal rocznie. A co do Faktu to chyba ma się to tak jak z całym magazynem. Myślę, że przynajmniej jeden się powinien ukazać. Z tego co wiem będzie to raczej na jesieni.
Ja zamierzam kupować. Namawiam też innych do prenumeraty. Trzeba popierać takie inicjatywy po zagranicznych opowiadań u ans jak na lekarstwo.
Beata - 2010-02-23, 12:36
:
O prenumeracie zdecyduję po przeczytaniu pierwszego numeru pisma (nie potrafię kupić kota w worku - opór psychiczny taki mam i już). I dlatego z prawdziwym uznaniem przyjęłabym opcję prenumeraty bez pierwszego numeru.
A swoją drogą - obawiam się, że prenumerata to będzie jedyna droga do nabycia pisma - moi okoliczni kioskarze (i nawet ten z salonu prasowego) mają w ofercie tylko NF i SFFiH. :(
MORT - 2010-02-23, 15:02
:
A ja nadal liczę, że dostanę prenumeratę za darmo ^^
Tixon - 2010-02-25, 10:50
:
Toudisław napisał/a:
Ja mam jeszcze nadzieję na bycie w pierwszej 50 czyli załapanie się na książkę.

Cholera, ja też :)
Beata napisał/a:
O prenumeracie zdecyduję po przeczytaniu pierwszego numeru pisma (nie potrafię kupić kota w worku - opór psychiczny taki mam i już)

W sumie to i ja tak mam, ale raz na jakiś czas można zaryzykować, no nie? :)
MORT napisał/a:
A ja nadal liczę, że dostanę prenumeratę za darmo ^^

W jaki sposób? :>
Toudisław - 2010-02-25, 10:55
:
MORT napisał/a:
A ja nadal liczę, że dostanę prenumeratę za darmo ^^

Nie tylko ty ;)
Tixon napisał/a:
Cholera, ja też :)

Ja już wiem że ejstem w tej pierwszej 50 ;) Zresztą byłem chyba jednym z pierwszych ( jeszcze konta pocztowego nie uruchomili a ja już wysyłałem potwierdzenie przelewu ). No i ta pierwsza 50 dostanie Nowe Idzie.
Tixon napisał/a:
W jaki sposób? :>

Konkurs na stronie magazynu
Beata - 2010-02-25, 11:19
:
Tixon napisał/a:
Beata napisał/a:
O prenumeracie zdecyduję po przeczytaniu pierwszego numeru pisma (nie potrafię kupić kota w worku - opór psychiczny taki mam i już)

W sumie to i ja tak mam, ale raz na jakiś czas można zaryzykować, no nie? :)

Właśnie obserwuję, że zaczęłam się łamać - już nawet wydrukowałam sobie numer konta. ;)

Czy ktoś wie, jaką objętość ma mieć F&SF? Majaczy mi się, że gdzieś widziałam jakąś liczbę, ale teraz za nic nie umiem jej odnaleźć... :(
Toudisław - 2010-02-25, 11:27
:
Beata napisał/a:
Majaczy mi się, że gdzieś widziałam jakąś liczbę, ale teraz za nic nie umiem jej odnaleźć... :(

koło 150 stron miało być. Albo i więcej. Ale to nie jest gazeta formatu A4 ;)
Jander - 2010-02-25, 11:54
:
Uzupełniając Toudiego - 192 strony w formacie większym od książkowego.
toto - 2010-03-01, 17:47
:
A kiedy można spodziewać się drugiej części wywiadu z Pawłem Matuszkiem?
kurrrak - 2010-03-01, 17:59
:
Wiadomo kiedy można się spodziewać pierwszego numeru fandsf w skrzynce?
Toudisław - 2010-03-01, 18:10
:
Ja już mam pierwszy nr. nie mam kiedy go przeczytać od deski do deski ale to co uszczknąłem nastraja mnie naprawdę dobrze. No i magazyn jest porządnie wydany. Mnie się podoba.
kurrrak napisał/a:
Wiadomo kiedy można się spodziewać pierwszego numeru fandsf w skrzynce?

E tym tygodniu powinien być w kioskach oraz wysyłany
kurrrak - 2010-03-01, 18:15
:
Toudisław napisał/a:
kurrrak napisał/a:
Wiadomo kiedy można się spodziewać pierwszego numeru fandsf w skrzynce?

E tym tygodniu powinien być w kioskach oraz wysyłany


Dzięki za szybką odpowiedź. Też nie wiem kiedy to przeczytam :D, cierpię na syndrom kupowania więcej niż potrafię przeczytać. Tak czy siak, zawartość prezentuje się bardzo zachęcająco.
Toudisław - 2010-03-01, 18:20
:
kurrrak napisał/a:
Dzięki za szybką odpowiedź.

Ok. Ale gwarantować ci tego nie mogę. Teraz magazyn rusza do kolportażu. Wiec w tym tygodniu powinni być na rynku. Dziś jest dyżur Naczelnego na GG więc można zapytać. Mnie ciekawi jak to pójdzie dalej.
You Know My Name - 2010-03-01, 19:03
:
Dałem pisemku szansę mnie przekonać. Prenumerata zamówiona.
kurrrak - 2010-03-03, 18:52
:
Przyszło! :D
Załapałem się nawet na książkę.
jmpiszczek - 2010-03-04, 19:38
:
Ktoś może widział F&SF w sieci prasowej? Byłem dziś w empiku i nie mieli. Była tylko zastanawiająca dziura na półce obok N.Fantastyki....
MORT - 2010-03-04, 20:07
:
Dzisiaj byłem w Empiku i... nic. Nawet dziury! ;)
toto - 2010-03-04, 20:13
:
MORT napisał/a:
Dzisiaj byłem w Empiku i... nic. Nawet dziury! ;)
Ja niedawno byłem w jednym empiku, to nawet rodziny NF i SFFiH nie było. Jakaś reorganizacja.
Tixon - 2010-03-04, 23:46
:
Fantasy & Science Fiction część publicystyczna za mną. I jak na razie mój stosunek jest letni - publicystyka ani nie odrzuca, ani nie wzbudza wielkiego zainteresowania. Główny punkt programu to jednak opowiadania i to one zadecydują o być albo nie być.
Znalazłem dwa błędy - Zanim u nas w spisie treści jest podane na błędnej stronie (184, jest na 186) oraz recenzja Opowieści sieroty jest urwana.
Brakuje mi również wstępu, słowa od redakcji, ot czegoś na wprowadzenie.
Co zaś do tekstu Walewskiego, to całkowicie go rozumiem z pozaprecepcyjnym zawołaniem książki - ja tak miałem z Imieniem Wiatru :)
Format dosyć wygodny, elegancko się na półce mieści, ale zawartość (tekst, tekst, tekst), wydaje się taki jakiś... suchy?
Konkurs rysunkowy - fajna sprawa. Ja tam typuję "Cholera, tu też dolewają wody" :)
Toudisław - 2010-03-05, 18:38
:
Cytat:
I jak na razie mój stosunek jest letni -

Sam jesteś letni. A o swoich stosunkach w innym temacie. Jak masz problem idź do specjalisty .

Tixon napisał/a:
Brakuje mi również wstępu, słowa od redakcji, ot czegoś na wprowadzenie.

I go nie będzie. To pismo z opowiadaniami i publicystyką. REd Nacz nie zdecydował się na wstępniak.
Tixon napisał/a:
Główny punkt programu to jednak opowiadania i to one zadecydują o być albo nie być.

A te są świetne. Ale mogą być gwoździem do trumny magazynu. Są zupełnie inne niż te do których jest przyzwyczajony polski czytelnik. Widać, że na zachodzie piszę się po prostu zuepłnie inaczej i tyle. Nie tylko tematyka i szafaż jest inny ale i styl. Tutaj widać, że fantastyka to dodatek do opisywanego zagadnienia. mnie się te opka diabelnie podobają



A ja czytam MF i wydany niestety słabo. Papier cienki jak by się miał sam rozpaść. Ale zawartość fajna nie powiem. Publicystyka Pilipiuka spoko ;)
Tixon - 2010-03-05, 20:57
:
Toudisław napisał/a:
Sam jesteś letni. A o swoich stosunkach w innym temacie. Jak masz problem idź do specjalisty .

Jaka agresja przez Ciebie przemawia :>
I jakoś mi się wydaje, że ominąłeś, ewentualnie nie doczytałeś linijki o błędach jakie znalazłem, bo ani słowem o tym nie wspomniałeś :)
Toudisław - 2010-03-05, 21:09
:
Tixon napisał/a:
Jaka agresja przez Ciebie przemawia :>

E takm agresja. Drobna złośliwość
Tixon napisał/a:
jakoś mi się wydaje, że ominąłeś, ewentualnie nie doczytałeś linijki o błędach jakie znalazłem, bo ani słowem o tym nie wspomniałeś :)

Nic nie ominąłem. Po protu te dwa błędy uznałem za nie istotne. Są po pierwsze tylko dwa no i to błędy druku generalnie. Do naprawienia i nie uniemożliwiają lektury.
Elektra - 2010-03-05, 21:13
:
Toudisław napisał/a:
Są po pierwsze tylko dwa no i to błędy druku generalnie. Do naprawienia i nie uniemożliwiają lektury.

Eee... do naprawienia? Nawet jeśli jeden błąd (inna numeracja), jest nieistotny, to drugi wręcz przeciwnie. No jak tu czytać recenzję, gdy nie jest w całości? ;)
Tixon - 2010-03-05, 21:16
:
Toudisław napisał/a:
Nic nie ominąłem. Po protu te dwa błędy uznałem za nie istotne. Są po pierwsze tylko dwa no i to błędy druku generalnie. Do naprawienia i nie uniemożliwiają lektury.

Tylko dwa znalazłem, a raczej to one na mnie wpadły. No i o ile numeracja jest takim bzdetem, to już przy recenzji niemile się zdziwiłem i tego zbyt szybko nie zapomnę :>
No i liczę, że naprawią :P
Toudisław - 2010-03-05, 21:23
:
Elektra napisał/a:
to drugi wręcz przeciwnie. No jak tu czytać recenzję, gdy nie jest w całości? ;)

Oj wie linijki. Zdarza się no. To pierwszy numer i zawaliła drukarnia.
Tixon napisał/a:
już przy recenzji niemile się zdziwiłem i tego zbyt szybko nie zapomnę :>

Ależ ty zawistny. To głupie tak oceniać. Bo liczy się ogólny poziom magazyny. Gdyby takie błędy były częstsze to co innego. Na razie oceniam jakość opowiadań i publicystyki a nie błąd drukarski.
Shadowmage - 2010-03-06, 09:33
:
Toudi, ty to jednak jesteś strasznym fanboyem :D Jak się do czegoś zapalisz, to nie przyjmujesz do wiadomości agrumentów i opinii innych... Naprawdę, inni mogą mieć inne zdanie niż ty, wiesz?

Za mną publicystyka z F&SF - kilka tekstów niezłych, Crowley mętny. Ogólnie ok, ale nie to, żeby przed tym klękać i wynosić pod niebiosa.
Toudisław - 2010-03-06, 09:37
:
Shadowmage napisał/a:
Toudi, ty to jednak jesteś strasznym fanboyem :D Jak się do czegoś zapalisz, to nie przyjmujesz do wiadomości agrumentów i opinii innych... Naprawdę, inni mogą mieć inne zdanie niż ty, wiesz?

Ależ przyjmuje. Bo Nie zaprzeczam, że to jest pewien błąd. Ale dla mniej jednak ważniejsza jest treść. Jak by takie "problemy" się powtarzały to co innego. I tutaj nie ma żadnego fanatyzmu. A ty się czepiasz tych dwóch błędów ? Daje Czasopismu szansę. I sprzeciwiam się fanatyzmowi Tixa on jak się na coś uweźmie to tarci obiektywizm.

A F&SF czytam sukcesywnie. Jak na razie bardzo fajnie.
Shadowmage - 2010-03-06, 10:05
:
Akurat o te błędy się ciebie nie czepiam, tylko na pozostałe rzeczy, które odpisałeś Tixonowi :) Obaj jesteście siebie warci, ze skrajności w skrajność.
toto - 2010-03-06, 15:42
:
Miałem poczekać z prenumeratą i wykupić dopiero jeśli pierwszy numer mi się spodoba, ale pękłem. Nie chce mi się chodzić po kioskach i szukać, poczekam w domu, tym bardziej, że koszt nie taki wielki. W najgorszym razie numery F&SF podzielą los innych kupowanych i nieczytanych gazet. Ale trzeba dać ludziom kredyt zaufania, tym bardziej, że ich wcześniejsze dokonania świadczą raczej na ich korzyść.

A dystrybucja to naprawdę pięta achillesowa. Ci, którzy są obecni na forach/portalach związanych z fantastyką, bez problemów dowiedzą się o piśmie i mogą kupić nawet prenumeratę. Czytelnicy okazjonalni i potencjalni prawdopodobnie nawet nie zauważą pisma. Albo trafią na nie przypadkiem, jak kiedyś ja na Ubika (jedyny lub ostatni egzemplarz w empiku, wtedy jedynym w Białymstoku). To teraz czekam na paczkę (gdybym wiedział wcześniej, że będą problemy z dostaniem, prenumeratę wykupiłbym najpóźniej w poniedziałek i cieszył się książką).
kurrrak - 2010-03-08, 21:16
:
Cały numer ogarnięty. Ogólna ocena bardzo pozytywna, szczególnie jeśli chodzi o opowiadania, pozostaje tylko trzymać poziom. Jak uda mi się zebrać myśli to napiszę coś więcej.
Fidel-F2 - 2010-03-10, 06:58
:
toto, w kraju jest kilkadziesiąt tysięcy punktów sprzedaży prasy a nakład F&SF raczej nie przekracza 10000 jak sądzę, trudno, żeby trafiło do każdego kiosku po kilka egzemplarzy.
You Know My Name - 2010-03-10, 08:39
:
Masz rację Fidel, ale z drugiej strony w Wawie i Piasecznie ani w Empiku ani w sieciowych kioskach jeszcze nie uświadczyłem...
Cieszy mnie za to, że nie załapałem się na Nowe Idzie, oznacza to, że chociaż po forach info się rozchodzi i ludziska prenumeratę kupują.
toto - 2010-03-10, 16:06
:
Fidel, nie chcę żeby F&SF było w każdym kiosku. Niech już będzie tylko w empikach i salonach kolportera, ale niech będzie. I niech możliwość jego kupienia i czasem przypadkowego trafienia, gdy trafi się na kilka minut do empiku.
Shadowmage - 2010-03-10, 19:46
:
Fidel-F2 napisał/a:
toto, w kraju jest kilkadziesiąt tysięcy punktów sprzedaży prasy a nakład F&SF raczej nie przekracza 10000 jak sądzę, trudno, żeby trafiło do każdego kiosku po kilka egzemplarzy.
Dystrybucja ma być tylko w empikach i salonach korpoltera bodajże, to nie kilkadziesiąt tysięcy punktów, raczej kilkaset. A co do nakładu - 3000. A poza tym... podobno od tego czwartku ma być powszechnie dostępny.
Fidel-F2 - 2010-03-11, 18:38
:
dziś zakupiony w jakimś warszawskim empiku
jmpiszczek - 2010-03-11, 18:52
:
W Gdańsku jeszcze dzisiaj nie było...Może jutro.
Dabliu - 2010-03-11, 19:19
:
Do Wro też nie dotarło... :evil:
toto - 2010-03-15, 17:26
:
W końcu dotarło i do mnie. Długo szło, ale doszło.
rybieudka - 2010-03-16, 09:54
:
Mi się kupić F&SF we Wrocku nie udało. Skorzystałem za to z wizyty u rodziców i zakupiłem w Legnicy. Cieszy:)
Jander - 2010-03-16, 16:30
:
Widziałem już kilka egzemplarzy we Wrocku w Empiku na rynku.
Toudisław - 2010-03-17, 13:52
:



W tym miesiącu obie redakcję się zmówiły. Kto wyda gorszą okładkę
rybieudka - 2010-03-17, 14:12
:
A mi się obie te okładki podobają:P
toto - 2010-03-17, 17:30
:
Mamma mia.



Czytam sobie F&SF i przyzwoicie. Le Guin, Mieville, Winter za mną, Moles w trakcie. I na razie najbardziej podobał mi się Jack Mieville'a. Zbiorowe sny Frynian mają intrygującą formę.
kurrrak - 2010-03-17, 20:10
:
To i ja wtrącę swoje 3 grosze odnośnie FandSF #1.
Jak już wspominałem ocena ogólna bardzo pozytywna. Najmocniejszą stroną pisma są zdecydowanie opowiadania. Jeśli kolejne numery utrzymają poziom to będzie dobrze. Może krótko, tylko o utworach:

- JEFFREY FORD Nocna whiskey - świetne opowiadanie... o zrzucaniu ludzi z drzew, dosłownie. Element fantastyczny ma tu charakter paranormalny. Gdyby napisane to było w latach 60' to spokojnie można byłoby dołączyć to do Niebezpiecznych Wizji Ellisona.

- URSULA K. LE GUIN Zbiorowe sny Frynian - pisany w pierwszej osobie, utwór traktuje o fenomenie jakim jest współśnienie mieszkańców tytułowej krainy. Ogromną zaletą jest tu forma oraz wykorzystane niemal do cna implikacje tegoż zjawiska. Jeden z moich ulubionych smaczków to stwierdzenie "współśnienie z górami i rzekami".

- LAUREL WINTER Niebo w oczach - przyjemnie, ale bez rewelacji. Ciężko mi w zasadzie jest nawet wymienić jakikolwiek element fantastyczny, chyba chodzi o jakąś telepatię. Utwór traktuje chyba o dojrzewaniu czy coś, nie moja działka akurat, więc nie będę się rozwodził. ;p Ważne, że lekko się czyta.

- DAVID MOLES Finisterra - akurat podczas czytania tego opowiadania albo ciężko mi było się skupić, albo nie było zbyt wciągające. To jedno z rodzaju tych, które "mogłyby być dłuższe, bo świat warty rozwinięcia", itp., czyli takie, za którymi nie przepadam. ;]

- CHINA MIEVILLE Jack - coraz poważniej zastanawiam się nad sięgnięciem po jakąś książkę tego pana, bo każde jego opowiadanie jakie do tej pory czytałem jest świetne. I tu jest nie inaczej. Autora chwali się za tworzenie barwnych światów co przez większość pisarzy praktykowane jest jako nudne wstawianie zbyt dokładnych, nic nie znaczących opisów. Dukaj kiedyś powiedział, że rysunki w książce to gwałt na wyobraźni czytelnika. Ja uważam, że przerośnięte, szczegółowe opisy to jeszcze gorszy gwałt. Mieville na szczęście unika tego błędu, świat przedstawiony w Jacku tworzy się sam na podstawie zgrabnego opisu akcji, klimatu i intrygującej wielkiej niewiadomej, którą jest Jack.

- ORSON SCOTT CARD Medium - siłą tego opowiadania jest to, że do końca nie wiemy co spotkało głównego bohatera, czy wystąpił element fantastyczny. Ważniejszy jest tu aspekt psychologiczny. Dobre opowiadanie, ale ciężko mi napisać coś więcej.

- TERRY BISSON Cyberoko - no i piękne zakończenie działu. Opowiadanie zadające pytanie: czy w niedalekiej przyszłości, gdzie świat mediów elektronicznych zdominowany został przez podglądactwo jest jeszcze miejsce na prawdziwą, fizyczną miłość. (oczywiście, że jest, ale jak to ładnie opowiedziane). ;]

Nie wiem czy to ogólna, założona koncepcja pisma, czy tylko tego konkretnego numeru, ale generalnie położony został nacisk na Social SF i trzeba przy tym zaznaczyć, że bardzo dobre. Przynajmniej ja, będąc fanem Hard SF, nie czułem niedosytu tym działem.

Inaczej jest już w działach pozostałych. Nie będę się tu rozpisywał, bo szczerze mówiąc niewiele z nich pamiętam. ;] Wywiad ze Stephensonem najlepiej podsumowuje jego tytuł, bo pisarz powoli traci cierpliwość i zdaje się, że od drugiej połowy wywiadu chce powiedzieć: "nie doszukujcie się w mojej literaturze żadnych spekulacji, interpretacji, po prostu siadam i piszę książki!". Drugi wywiad, choć nieco ciekawszy, podobnie przeszedł bez echa w mych komórkach mózgowych, może dlatego, że prawie nie znam autora.
Shadowmage - 2010-03-17, 20:36
:
Stephenson mógł być o tyle zniechęcony, że podobne pytania odpowiadał już w innych wywiadach i pewnie nie chcialo mu się powtarzać.
Fidel-F2 - 2010-03-18, 21:58
:
kurrrak napisał/a:
Ogromną zaletą jest tu forma oraz wykorzystane niemal do cna implikacje tegoż zjawiska.
imho ledwo draśnięte
elTadziko - 2010-03-18, 22:24
:
Fidel-F2 napisał/a:
kurrrak napisał/a:
Ogromną zaletą jest tu forma oraz wykorzystane niemal do cna implikacje tegoż zjawiska.
imho ledwo draśnięte

Według mnie właśnie też :P
Na tym opowiadaniu najbardziej się zawiodłem. Sam pomysł bardzo fajny, ale szkoda, że Le Guin ograniczyła się do suchych przemysleń, z których imho nic odkrywczego nie wynika :P Pomyślcie jakie to by było fajne opowiadanie, gdyby wprowadziła jakichs bohaterów i fabułę :P
kurrrak - 2010-03-19, 06:35
:
elTadziko napisał/a:
Pomyślcie jakie to by było fajne opowiadanie, gdyby wprowadziła jakichs bohaterów i fabułę

Kiepski mini-kryminał? :P
Fidel-F2 - 2010-03-19, 06:51
:
siur, wszystkie utwory Le Guin jakie znam to kiepskie mini-kryminały
Romulus - 2010-03-20, 11:00
:
kurrrak napisał/a:
To i ja wtrącę swoje 3 grosze odnośnie FandSF #1.


//muzyka Wszyscy mają Fantasy & Science Fiction - mam i ja //muzyka
Kupiłem dziś pierwszy numer w Empiku, bo nie mogłem się zebrać na prenumeratę jednak - jestem leniwą pierdołą, przyznaję. Zabiorę się dziś za czytanie, bo aktualnie czytam tylko włoskie "romanse" Marleny de Blasi, które są trochę rozczarowujące (myślałem, że znaczek WL jednak coś znaczy, ale zobaczymy jak "1000 dni w Toskanii" się spisze) i nie mam co czytać w oczekiwaniu na Jeffa VanderMeera.
Toudisław - 2010-03-30, 17:35
:
http://www.fantastyka.pl/....php?f=1&t=3316

No to chyba nowa zmiana na Stanowisku naczelnego NF
Beata - 2010-03-30, 19:19
:
Kolejna zmiana RedNacza? Łomatko jedynasta... ja tam się nie znam, ale tak co kwartał szefa zmieniać? Pfff... chyba nie jest dobrze...
Urshana - 2010-03-31, 12:54
:
Z małym poślizgiem nabyte "Fantasy & Science Fiction. Edycja polska" - znalazłam w dziale zdrowie i uroda w gliwickim Empiku :-P zobaczymy, czy było warto.
Toudisław - 2010-03-31, 13:00
:
Urshana napisał/a:
Z małym poślizgiem nabyte "Fantasy & Science Fiction. Edycja polska" - znalazłam w dziale zdrowie i uroda w gliwickim Empiku :-P zobaczymy, czy było warto.

Ja po małej przerwie kończę ostanie opko. I całość oceniam dobrze. Nie żałuj kupna prenumeraty. Za dobą cenę mam kilka dobrych ( albo bardzo dobrych ) tekstów.

A co no NF to po prostu tragedia taka częsta zmian red Nacza. Jeszcze ta afera z forum. NF traci z dnia na dzień. A teraz skończą się teksty zamówione czy zarezerwowane przez PM i zobaczymy jak to będzie wyglądać
jmpiszczek - 2010-03-31, 21:40
:
Źle by się stało, gdyby Fantastyka zniknęła z rynku. Nerwowe ruchy wykonywane przez Wydawcę źle wróżą pismu.
Nie byłem fanem Śmiałkowskiego na stołku rednacza, ale wywalanie go po 4 wydanych numerach to chyba przesada. No, chyba że tak zawalił robotę nad następnymi numerami... Horror.
toto - 2010-03-31, 22:11
:
Jeśli dobrze zrozumiałem, Śmiałkowski zrezygnował, bo miał inną wizję pisma oraz obowiązków jakie musiałby pełnić jako naczelny po zapowiadanych zmianach. Myślę, że obie strony umówiły się, że funkcja jest tymczasowa (tezę tę może potwierdzać jego stanowisko, p.o. naczelnego, nie naczelny) i jeśli się dogadamy, Kamil Śmiałkowski zostaje za sterem NF, jeśli nie, rozstają się bez żalu. Widać, że się rozstają, czy bez żalu, nie wiem.
O poziomie pisma się nie wypowiem, bo z tegorocznych numerów, żadnego nie przeczytałem w całości (większość styczniowego i ułamki lutowego i marcowego). Jeśli chodzi o poziom tekstów, znaczącej różnicy nie odczułem, wizualnie, dużo gorzej. Ale może to kwestia przyzwyczajenia. Bo już w trzecim numerze jakoś mniej mnie raził nowy wygląd pisma. Po roku pewnie bym był nastawiony neutralnie, bo ważniejsza jest treść, nie forma.
Ciekawe kto będzie następny?
Toudisław - 2010-04-01, 09:19
:
toto, Trudno określić o co tak naprawdę chodzi. Raczej o to że na statku nie może być dwóch kapitanów. Tak w redakcji też nie może być jakiejś dziwnej dwuwładzy. Może " wydawca" spodziewał się cudu a jak wiemy cudów nie ma ;) Teraz Parowski jest Zastępcza naczelnego. Nie mam pojęcia kto realnie steruje pismem.
Zresztą NF ma nową stronę www i jak patrzę to nie widzę na niej Forum. Forum NF przestało istnieć czy co ?
Shadowmage - 2010-04-01, 09:32
:
Albo postanowili się pozbyćtej niewygodnej dostawki, albo się zgubiło przy przenosinach.
Tousi, widzę, że skorzystałeś z okazji i dałeś reckę.
Toudisław - 2010-04-01, 09:49
:
Shadowmage napisał/a:
Albo postanowili się pozbyćtej niewygodnej dostawki, albo się zgubiło przy przenosinach.

"zgubił się " i "przypadkowo" stracił ? może

Shadowmage napisał/a:
Tousi, widzę, że skorzystałeś z okazji i dałeś reckę.

No na. Ostatnio mało książek kupuje bo mnie nie stać. Trzeba inaczej sobie rodzić
Toudisław - 2010-04-18, 08:24
:
Shadowmage napisał/a:
Tousi, widzę, że skorzystałeś z okazji i dałeś reckę.

Nawet mnie "wydawca" Pochwalił :P

A Forum NF istnieje i zostało już podpięte pod stronę główną.

Co do F&SF to od ponad miesiąca nic nie zmieniło się u nich na stronie. A miał być to strona aktywna i ważna część czasopisma. Szkoda wielka bo uważam że tak niszowe pismo musi dbać o budowanie w okuł siebie pewnej społeczności. A tutaj i nie ma Forum i dyżury redakcyjne jak by zostały zaniechane. Martwi mnie to troszkę. No bo po pierwszym numerze powinno się zadbać o reklamę i o to by jak najwięcej osób kupiło nr. 3 I na pewno pomogła by aktywna strona www bo szeptanka to jednak w tym małym środowisku całkiem ważne narzędzie reklamy.

A Lśnienie wygląda już na projekt porzucony. Dziwi mnie to bo zebrał pewną grupę czytników. No bywa
mc - 2010-04-18, 09:51
:
O stronę upominam się regularnie; ale niewiele mogę tu zrobić. A co do moich dyżurów, jakby kto pytał :], to rzeczywiście biję się w pierś - w ostatnie czwartki wybitnie mi nie pasowało; pardon. Gdyby ktoś szukał kontaktu w najbliższych dniach, to jestem oczywiście pod mailem redakcyjnym.
Toudisław - 2010-04-18, 10:28
:
mc napisał/a:
O stronę upominam się regularnie; ale niewiele mogę tu zrobić

A Szkoda. Bo przecież zamiar miał być inny że to integralna cześć magazynu. Uważam że Forum pomogło by budować w oku F&SF pewną społeczność fanów i to dla magazynu niszowego IMO bardzo ważne. W końcu prenumerata to zawsze dobra kasa z góry. Konkurencji mają Fora i to są mocne środowiska. Do tego nie tylko ciebie trudno złapać na dyżurze.

Ważniejsze jest jednak to co w magazynie a tutaj prezentuje się fajnie ;) Czekam na nr. 2 i kiedy można go oczekiwać ?
mc - 2010-04-18, 11:46
:
Pewnie. Przy czym sytuacja, należy mieć nadzieję, jeszcze się unormuje :] (Wciąż takie nasze założenie.)

A numer drugi powinien ukazać się na przełomie maja i czerwca.
Fidel-F2 - 2010-04-21, 06:21
:
F&SF przeczytane

Ford - Nocna Whiskey Fajna rzecz, chetnie bym poczytał więcej
LeGuin - Zbiorowe sny Frynian Rzetelny pomysł ale słabo wykorzystany, powieść nim wypełniona mogłaby być ciekawa, rozwinięcie implikacji takiej sytuacji mogłoby powieść w interesujące rejony.
Winter - Niebo w oczach eee, takie tam
Moles - Finistera Świat ciekawy choć logicznie taki sobie, dobra fabuła mogłaby odwieść od dywagacji na ten temat i wciągnąć a tu fabuły sensownej niemal brak.
Mieville- Jack nudna kupa
Card - Medium Ładnie napisane ale nim sie zaczęło na dobre, to się skończyło. Zasadniczo całe opowiadanie to jeden długi wstęp z pięcioma gramami pomysłu na koniec. Ale czytało się dobrze
Bisson - Cyberoko Ładna erotyka i to wszystko. Fantastyka wciśnieta na siłę. Wziął się i zakochał w interesującej kobiecie. Ok. No i co dalej?

Publicystyka rozdenta nadmiernie, większość przelatywałem jednym okiem, niczego zdecydowanie iteresującego nie namierzyłem. 1/3 pisma wypełniona publicystyką, średnią publicystyką, skłania mnie do poważnego rozważenia decyzji co do dalszych zakupów. Może kupię jeszcze jeden numer.
mc - 2010-04-21, 10:36
:
Hm, 60 stron publicystyki? Nie mam numeru przed sobą, ale mógłbyś sprawdzić raz jeszcze - bo chyba jest tego mniej (tak przynajmniej pamiętam, ale mogę się mylić).

Abstrahuję od tego, czy publicystyka dobra, czy zła; ja osobiście lubię.
Tixon - 2010-04-21, 10:39
:
191 stron.
Opowiadania i nowele od 3 do 142.
Rozmowy 143-155
Felietony 156- 173
Goście - 171-173
Recenzje - 174-183
Zanim u nas, perły, konkurs - 184, 189, 191
mc - 2010-04-21, 12:21
:
Dzięki :]
You Know My Name - 2010-04-21, 14:38
:
mc napisał/a:
Abstrahuję od tego, czy publicystyka dobra, czy zła; ja osobiście lubię.
Ja lubię jak mam czas, a teraz czytam wyłącznie w drodze do i z pracy oraz czasem w wannie. Czasem szkoda czasu :) A co do "Zimy" to mnie osobiście znudził swoim narzekaniem DiFillipo (czy jak mu tam). Mam nadzieję, że jak mu będą proponować ekranizację jego opowiadanek, to uniesie się honorem i nie da.
Tomasz - 2010-05-05, 16:31
:
Nie wiem czy to tylko moja opinia będzie, ale z NF już naprawdę źle się dzieje. Majowy numer mnie nijak nie zainteresował.
Po pierwsze proza zagraniczna sprowadzona do trzech stron made by Gaiman, nic wielkiego.
Proza polska słaba. Nic specjalnie mi do gustu nie przypadło.
Wciąż się zastanawiam po co komu strona 2-3 czyli aktualności. Zamiast dawniej dawanych krótkich ciekawych informacji mamy kaszanę do zrobienia po 5 minutowym buszowaniu w necie.
Teksty Wiśniewskiego i Cholewy to taka słaba średnia. Grzegorczyk jako ciekawostka, podobnie tekst o ideach. Tekst Miaśkiewicza chyba przez nikogo za odkrywczy ani ciekawy uznany nie będzie, bo co w nim ciekawego czy nowego?
Potem w cholerę recenzji, średnio pisanych, często o książkach które z góry odrzucam, no bo o jakiś Kronikach Świata Wynurzonego, Zwiadowcach, wynurzeniach Szmidta, Akademiach wampirów. Help. Komu przeszkadzały dawne recenzje, fajnie ułożone na zasadzie 4 na stronę w standardzie, 2 na stronę o ciekawszych rzeczach i na stronę bądź dwie o najciekawszych, wyjątkowych itd. Czemu to nie mogło dalej tak wyglądać tylko musi mi teraz pachnieć jakimś Click Fantasy od Piekary. Reszta magazynu ujdzie, tylko jakoś reklam chyba więcej.
Oj kiepsko to widzę. Jeszcze parę takich numerów i nie będę kupował więcej.
You Know My Name - 2011-03-25, 23:07
:
Dziś z przyzwyczajenia sięgnąłem w kiosku po NF i, co za niespodzianka, na okładce zauważyłem nazwisko "Kosmatka". Nie patrząc na nic więcej nabyłem, zobaczymy czy było warto.
rybieudka - 2011-03-28, 10:13
:
Ja ku własnemu zdumieniu kupiłem juz drugi numer z rzędu. W następnym ma byc Watts, wiec pewnie też kupię. Mama wrazenie, ze od momentu pojawienia sie w redakcji NF Malakha poziom pisma idzie w górę. Tylko się cieszyc. Za to poziom SFFiH w mojej opinii systematycznie się obniża...
You Know My Name - 2011-05-10, 18:56
:
Przeczytałem op-ka z ostatniego NF. Wyspa - świetna, wielu się już rozpływało, więc nie dodam nic od siebie nowego zapewne. Doskonałe szczególnie zakończenie.
Arwy też całkiem niezłe, trochę przypominające reportaż, co znajduję bardzo ciekawą formą dla fantastyki.
Ale objawieniem dla mnie jest tekst Wojnarowskiego wraz z info, że będzie on częścią zbiorku, który będzie wydany przez NCK. Kupię na pewno.
Shadowmage - 2011-05-10, 19:36
:
Czy ja wiem? Zakończenie jest w zasadzie takie, jakiego się spodziewałem. Niemniej bardzo fajne opko. Reszta w trakcie.
Ł - 2011-05-26, 10:16
:
Malakh dopiął swego - Peter Watts będzie stałym felietonistą NFu. Gratulacje!
rybieudka - 2011-05-26, 11:40
:
Ano, zasłużone. Ale w sumie to zaintrygowało mnie coś, co ktoś napisał na fb - czy to będą teksty pisane specjalnie na potrzeby NF?
ASX76 - 2011-05-26, 14:40
:
Ł napisał/a:
Malakh dopiął swego - Peter Watts będzie stałym felietonistą NFu. Gratulacje!


Malakh przyczynia się do podnoszenia poziomu "NF". Oby tak dalej! :-)
kurrrak - 2011-05-26, 18:08
:
Mogę pożałować, że nie czytam NF, bo bloga Wattsa czytuję regularnie i uwielbiam.
malakh - 2011-05-27, 15:10
:
rybieudka napisał/a:
Ale w sumie to zaintrygowało mnie coś, co ktoś napisał na fb - czy to będą teksty pisane specjalnie na potrzeby NF? !


W sierpniu/wrześniu Peter skończy "State of Grace". Wtedy będzie pisał dla nas teksty zupełnie nowe. Do tego czasu, jeżeli nie będzie się wyrabiał, może korzystać z tego, co wcześniej było publikowane na blogu - po poprawkach, oczywiście.
ASX76 - 2011-05-27, 15:40
:
malakh napisał/a:
Do tego czasu, jeżeli nie będzie się wyrabiał, może korzystać z tego, co wcześniej było publikowane na blogu - po poprawkach, oczywiście.


Czy możecie, niezależnie od jego wyrabiania się bądź nie, zapodawać to, co wcześniej było publikowane na blogu? Wybrać najciekawsze texty czy coś w tym stylu...
malakh - 2011-05-27, 16:40
:
Nie bardzo rozumiem, po co? Co miesiąc będą nowe teksty Petera - mamy co jakiś czas rezygnować z nowego, a dawać stary? A po co? Ja wierzę, że te nowe będą lepsze;]
ASX76 - 2011-05-27, 16:49
:
malakh napisał/a:
Nie bardzo rozumiem, po co? Co miesiąc będą nowe teksty Petera - mamy co jakiś czas rezygnować z nowego, a dawać stary? A po co? Ja wierzę, że te nowe będą lepsze;]


Dlaczego rezygnować? Chodziło mi o to, żeby były i nowe i stare texty, czyli dajta mu więcej miejsca w "NF" np. kosztem któregoś z opowiadań.
malakh - 2011-05-27, 20:42
:
I zmienmy nazwę na "Wattso Fantastyka". Raczej odpada. Ja nie oddam miejsca w dziale zagranicznym - i tak mam go mniej, niż bym chciał, bo tekstów do pokazania dużo.

Powodzenia w przekonywaniu MP :P
ASX76 - 2011-05-27, 21:35
:
malakh napisał/a:
I zmienmy nazwę na "Wattso Fantastyka".

Raczej odpada.

Ja nie oddam miejsca w dziale zagranicznym - i tak mam go mniej, niż bym chciał, bo tekstów do pokazania dużo.

Powodzenia w przekonywaniu MP :P


1. Nie miałbym nic przeciwko temu zacnemu pomysłowi. :-P

2. Szkoda.

3. Pozostaje życzyć, aby wszystkie były warte poświęconego im miejsca. ;)

4. Prędzej uda mi się przejść przez ucho igielne. :-P
Sharin - 2011-08-21, 14:45
:
Sierpniowe omówienie Nowej Fantastyki już na Książkach 8)
Sharin - 2011-09-10, 21:41
:
Omówienie wrześniowej Nowej Fantastyki już na Książkach 8)
Ł - 2011-09-25, 16:35
:
Tu moje omówienie wrześniowego NFu tutaj - http://katedra.nast.pl/ar...owienie-numeru/ - ogólnie z powodu "ekranowości" wrześniowego numeru raczej letnio niż gorąco go przyjąłem. Teraz chyba dla równowagi następny numer nazywa się "fantastyka w praktyce"- http://katedra.nast.pl/no...na-pazdziernik/ - i chyba rzuca się w oczy zamiana Ćwieka na Kosika w felietonach, co chyba wróży zmianę akcentu z popkulturowości na tech-gadżeciarskość - w połączeniu z rubryką Wattsa nadaje NFowi bardziej ścisły ton. Fajnie.

No i jeden z artykułów w październikowym wydaniu już znam, bo go popełniłem, więc zachęcam do lektury - tu próbka wpuszczona do sieci.
malakh - 2011-09-27, 09:32
:
Kosik nie zastąpił Ćwieka :P

Kuba miał poblemy z kompem i nie dał rady dosłać tekstu na czas - dlatego jego felietonu nie ma. Rafał nikogo ze składu nie wypchnął, tylko go wzmocnił.
Ł - 2011-09-27, 10:28
:
A, to git, wyciągnąłem pochopnie długofalowy wniosek po okładce jednego numeru. Choć w sumie moja prognoza pozostaje w sile - ostatnie nabytki - Watts i Kosik, będą troszkę balansować tematykę NFu. Bo jak Orbit i Ćwiek pisali o filmach, a reszta numeru też była filmowa to robiła się troszkę taka mądrzejsza telegazeta z dołączonymi opowiadaniami. :P
ASX76 - 2011-09-27, 11:42
:
Panowie, dawajcie więcej artykułów do "NF" i będzie dobrze! :-)
toto - 2011-09-27, 14:20
:
Tylko dystrybucja to wam leży i kwiczy.
You Know My Name - 2011-10-03, 22:16
:
NF miałem w ręku w kiosku. Nabędę na pewno, bo jest tekst Kosmatki oraz artykuŁ
Sharin - 2011-10-10, 20:57
:
Omówienie październikowego numeru Nowej Fantastyki już na Książkach 8)
Sharin - 2011-11-13, 11:50
:
Fantastyka Wydanie Specjalne nr 04 2011, krótkie omówienie :)
Sharin - 2011-12-09, 21:34
:
Słówko o listopadowym numerze Nowej Fantastyki :)
Sharin - 2012-01-02, 23:02
:
okładka pierwszego numeru Specjalnego NF w 2012 r.
Sharin - 2012-03-21, 20:16
:
Czarny rok dla czasopism? http://katedra.nast.pl/no...za-dzialalnosc/
MadMill - 2012-03-22, 06:01
:
Kondukt pokutny już idzie w sąsiednim temacie o kondycji fantastyki :P
ASX76 - 2012-03-22, 15:09
:
MadMill napisał/a:
Kondukt pokutny już idzie w sąsiednim temacie o kondycji fantastyki :P


A nie żałobny? ;)
MadMill - 2012-03-22, 17:05
:
Niektórzy wierzą jeszcze w zmartwychwstanie, więc może się kajają, że od następnego numeru zaczną kupować czasopismo. Taaa, na pewno.
Fidel-F2 - 2012-10-19, 11:10
:
Moja subiektywność w ocenie październikowego wydania Nowej Fantastyki.

http://szortal.com/node/2091
Fidel-F2 - 2013-10-11, 21:03
:
Fantastyka październikowa 2013

http://szortal.com/node/3748
Tixon - 2013-10-11, 21:24
:
//pacnij
____
Cytat:
Wydaje się, że King wielkim pisarzem jest – muszę zawierzyć na słowo jako, że to działka zupełnie spoza moich kompetencji.

IMO to najlepszy żyjący pisarz. Zajmująco pisze o wszystkim. W wielu przypadkach więcej jest u niego obyczajowej niż horroru.
MadMill - 2013-10-11, 22:49
:
Tixon, rozumiem że jak krytykujesz Diunę to chcesz być kontrowersyjny, ale teraz to nie wiem czy mam płakać czy się śmiać. Chyba że aronia mi gdzieś uciekła.
Tixon - 2013-10-11, 23:05
:
Mam ograniczony dostęp do neta, więc nie powalczymy, ale masz chociaż to //jump
Shadowmage - 2013-10-12, 00:05
:
Tak, King potrafi lać wodę o wszystkim jak nikt. No i? Jeśli to czyni go najwybitniejszym pisarzem, to ja wolę wyrobników :P
Młodzik - 2013-10-12, 21:20
:
Przepraszam, czy to nie ten facet, który uznał, że jedynym sposobem na odnalezienie wyjścia z kanałów przez przerażone dzieciaki (które uprzednio walczyły ze straszliwym stworem) jest seks grupowy w tychże? Logika hasa nago po łące nafaszerowana LSD, amfą i czym tam jeszcze się da.
Po tej scenie podziękowałem Kingowi.
Tixon - 2013-10-14, 15:59
:
To ten sam gościu, u którego zabójca na zlecenie walczył z armią plastikowych żołnierzyków :-P
Urshana - 2013-10-23, 20:31
:
Nie wiem czy ktoś już wspominał, ale nr 1/2013 i 2/2013 "Czasu Fantastyki" można też pobrać na czytniki w Nexto.pl, a jako że czasopismo jest obecnie darmowe, więc oczywiście wersja elektroniczna też za 0 zł.
Fidel-F2 - 2013-11-08, 10:12
:
Fantastyka - Wydanie specjalne 4/41/2013
Większość numeru (2/3) zajmuje mini-powieść Zelaznego Ciemna noc październikowa. Oryginalny koncept, potraktowany gdzieś na granicy mrugnięcia okiem. Czyta się z niesłabnącym zainteresowaniem. Bardzo dobra rzecz.
Pozostałe cztery pozycje sa autorstwa Polaków i choć żadne nie idzie na rekord to wszystkie są warte polecenia. Każde z nich zapewnia stosowną dawkę swoistych smaczków tudzież napięcia i nastroju. Najsłabiej wypada chyba Wartość sentymentalna Śliwińskiego choć cieszy pewną nutą klasyki.

Tak czy owak, bardzo dobry numer.
rybieudka - 2013-11-13, 09:29
:
Cytat:
Fantastyka - Wydanie specjalne 4/41/2013
Większość numeru (2/3) zajmuje mini-powieść Zelaznego Ciemna noc październikowa. Oryginalny koncept, potraktowany gdzieś na granicy mrugnięcia okiem. Czyta się z niesłabnącym zainteresowaniem. Bardzo dobra rzecz.
Pozostałe cztery pozycje sa autorstwa Polaków i choć żadne nie idzie na rekord to wszystkie są warte polecenia. Każde z nich zapewnia stosowną dawkę swoistych smaczków tudzież napięcia i nastroju. Najsłabiej wypada chyba Wartość sentymentalna Śliwińskiego choć cieszy pewną nutą klasyki.

Tak czy owak, bardzo dobry numer.

W pełni zgadzam się z przedpiścą. ;)
Shadowmage - 2013-11-13, 11:14
:
Dopiero zacząłem, ale Zelazny już mnie kupił (zresztą zwykle to robi) demonicznym psem Kuby Rozpruwacza :D
Cintryjka - 2013-11-13, 12:30
:
Czy FWS ma wersję elektroniczną?
mc - 2013-11-14, 15:36
:
Niestety, nie. (Wiem, lipa).
Cintryjka - 2013-11-16, 13:15
:
Ano:(
Ł - 2014-01-07, 09:45
:
http://www.fantastyka.pl/plebiscyt.html < Plebiscyt NFu na najlepszą okładkę, opowiadania, publicystykę. Jak komuś podobały się moje artykuły to śmiało głosować. A jak nie to głosować na innych śmiało.
Fidel-F2 - 2014-01-14, 09:42
:
Kilka słów o styczniowej NF.

http://szortal.com/node/4322
Fidel-F2 - 2014-02-06, 16:03
:
Fantastyka - Wydanie Specjalne 1 (42) 2014

Wieczór w ogrodzie - Ewa Bury Może nie jestem w stanie docenić głębi i piękna tego typu literatury. Może mam jakąś dysfunkcję ale dla mnie to bełkotliwe brednie, napisane rekordowo męczliwie. Przegrałem ten nierówny pojedynek w jednej trzeciej tekstu. Nie jestem w stanie powiedzieć jednego słowa o czym to było.
Koła na wodzie - Małgorzata Wieczorek Dobrze napisana kolejna wariacja na temat podróży w czasie. Czyta się z zainteresowaniem.
Upadek Troi - Łukasz Górski Jajcarska wersja wydarzeń związanych z drewnianym osł... koniem zmontowanym pod murami Troi. Świetne dialogi, bardzo przyjemny humor i ogólniejsza kpina z powagi historycznych wydarzeń.
Nieproszeni goście - Laird Barron Śliczne tło, rewelacyjne postacie, i świetna, w zasadzie pozbawiona fabuły część pierwsza opowiadania. Druga część, gdzie autor poczuł się zobowiązany wymyślić jakąś fabułę a'la Lovecraft, znacznie słabsza. Wijąca się i przerażająca ciemność budzi zażenowanie.
Tysięczna noc - Alastair Reynolds Redaktor pisze w notce Nikt tak nie pisze space oper jak Reynolds. A ja dodaję ...i chwała bukowi roztoczańskiemu bo smutne to reynoldsowe pisanie że hej. Żadna to space opera tylko mocno prymitywny kryminał w przerośniętych dekoracjach. Słabe dialogi i nużąca fabuła. Czytałem na raty zmuszając się do kolejnych transz. Naczytałem się jaki to Reynolds świetny i powoli przymierzałem się do sięgnięcia ale teraz autor zostaje w zawieszeniu. Nie mam najmniejszej ochoty zapoznawać się z jego większymi dziełami. Kilkuset stron w podobnym stylu bym raczej nie zniósł. Niech ktoś powie, że Tysięczna noc to wypadek przy pracy a nie reguła.
Fidel-F2 - 2014-05-03, 13:48
:
Fantastyka Wydanie Specjalne 2/43/2014

Powołanie Iwana Mrowli - Radek Rak Napisane świetnym językiem, z wyobraźnią poczuciem przestrzeni, w stylu swoistego realizmu magicznego. Z jednej strony zgrabność ta owocuje lekturą wciągającą, w najmniejszym stopniu nie nużąca czytelnika, z drugiej zaś ciężką, zdecydowanie nieradosną atmosferą. Opowiadanie przedstawia życie Iwana, postaci z pogranicza kultur i światów gdzieś w południowej Galicji. Zdecydowanie warto.

Niepomszczeni - Piotr Górski Bardzo dobrze napisana, grabarska fantasy. Fabuła nieprzerośnięta, z klimatem. Bardzo przyjemny kąsek.

Poczwórna koniunkcja - Bartłomiej Dzik Nieortodoksyjny steampunk, z pomysłem, dobrym piórem i przyjemnym dowcipem. Sympatyczna lektura.

Atmosphera Incognita - Neal Stephenson Zajmująca opowieść z placu budowy. Nienajgorsze.

Spirey i Królowa - Alastair Reynolds Zaczynam podejrzewać, że gdyby od Reynoldsa zależał wzorzec metra, to ów metr miałby rozmiary średniej galaktyki. Wyczuwam jakieś działania kompensacyjne. Tysięczna noc z poprzedniego numeru FWS była nadzwyczaj kiepska, tym razem jest lepiej ale zaledwie odrobinę. Fabuła pokraczna, trzeba mocno przymykać oczy, postacie głupkowato-gamoniowate, dialogi miejscami żenujące i styl dla którego określenie 'męczenie buły' jest najstosowniejszym. Na plus ogólne koncepcje i pewna wizja oraz niektóre rozwiązania operacyjne. Ogólnie rzecz biorąc pomysł nie najgorszy, wykonanie fatalne. Najsłabsza, rzecz z zestawu.

Sułtan chmur - Geofrrey A. Landis Podobnie jak u Reynoldsa acz lepiej. Jest kosmiczna wizja, spora wyobraźnia, przyzwoity styl (niemniej żadne objawienie) a z drugiej strony odrobinę nadmiernie napięta konstrukcja fabularna, trochę naiwności i nie do końca przemyślanych szczegółów.

Podsumowując, naprawdę niezły numer i wyraźnie Polacy górą.
Ł - 2014-05-21, 09:02
:





W najnowszej Nowej Fantastyce mój art o Michaelu Moorcocku.
Shadowmage - 2014-05-21, 11:39
:
I mój wywiad z Andersonem (jak już się chwalimy, to chwalimy :P )..
MadMill - 2014-05-21, 19:51
:
Taaa... na zasadzie: z kim? o kim?

EDIT: a jaki Ty ten wywiad tłumaczysz że tyle czasu go nie widać?
Shadowmage - 2014-05-21, 20:14
:
Każdy z ostatnich mi się trochę odleżał. Teraz mam jeszcze do puszczenia z Robinsonem i Beukes.
MadMill - 2014-05-22, 05:42
:
A właśnie, Robinson...
Jachu - 2014-11-06, 20:53
:
Mogę za grosze kupić NF WS 2/2014 (Neal Stephenson "Atmosphera Incognita") i 3/2014 (Charles Stross "Equoid"). Warto?
sanatok - 2014-11-06, 20:59
:
Equoid mi się bardzo, ale ja jestem fanboy'em cyklu o Laundry, który polecam przy okazji.
Jachu - 2014-11-06, 21:01
:
sanatok napisał/a:
Equoid mi się bardzo, ale ja jestem fanboy'em cyklu o Laundry, który polecam przy okazji.
Czytałem "Betonową dżunglę" i było naprawdę ok. Coś jeszcze z tego cyklu wyszło u nas?
sanatok - 2014-11-06, 21:14
:
Nadgodziny w: Nowa Fantastyka 4 (331), 2010.

Były też plotki gdzieś ze dwa lata temu, że Mag się przymierza, ale koniec końców okazało się, że nie.
Fidel-F2 - 2014-11-06, 21:19
:
2 cała na wysokim poziomie, wyrównana (Stephenson taki sobie, lepsi od niego są w numerze Górski i Rak)
3 ma świetnego Equoida, dla którego zdecydowanie warto ale resztą słabuje ale też bez tragedii
Jachu - 2014-11-06, 21:35
:
sanatok napisał/a:
Nadgodziny w: Nowa Fantastyka 4 (331), 2010.
Będę szukał. Dzięki.

Fidel-F2 napisał/a:
2 cała na wysokim poziomie, wyrównana (Stephenson taki sobie, lepsi od niego są w numerze Górski i Rak)
3 ma świetnego Equoida, dla którego zdecydowanie warto ale resztą słabuje ale też bez tragedii
Zachęciłeś mnie. Dzięki.
Fidel-F2 - 2015-03-06, 16:25
:
Nowa Fantastyka 2 (389) 2015

Cykle - Charles Yu Dość interesujące podejście do robociej psychiki. W porządku.
Epoka - Cory Doctorow Świetne podejście do robociej psychiki. Świetnie napisane, z rozmachem, pomysłem, głową. Najlepsza rzecz w numerze.
Euforystia - Iwona Michałowska-Gabrych Próba zrozumienia człowieka umysłowo upośledzonego, sposobu postrzegania świata. Przejmujące. Warto.
Każdy cywilizowany człowiek - Mike Gelprin Post-apo plus fajne podejście do robociej psychiki. Dobra rzecz.
Objawienica - Tomasz Kaczmarek Oryginalne spojrzenie na pierwszy kontakt. Warto
Ostatni pierdziel na świecie - Jarosław Urbaniuk Z jednej stronyz zaangażowaniem, na poważnie i z sensem, z drugiej jakoś nie porwało. Może mało odkrywcze, lekko wtórne. Można.
Tuziemcy/Zaziemcy - Jędrzej Burszta Niby znowu roboty z jeszcze innej strony ale z jakieś siakiej bełkotliwej, coś jak zupa chluśnięta na ścianę, jeśli postawisz w galerii to jakiś czubek kupi za 100 tysięcy dolarów a to tylko breja na ścianie. Nie warto.
Fidel-F2 - 2015-03-17, 17:46
:
Nowa Fantastyka 3 (390) 2015 Świetny numer.

Draconitas - Anna Łagan Najsłabsza pozycja w zestawie a i tak warta polecenia. O mitologicznych demonach, które tak naprawdę są demonami w nas.
Serce kniei - Mari Ness Popularna historia opowiedziana jeszcze raz, trochę inaczej. Szybko orientujemy się o kogo chodzi choć ani razu nie pada jego imię. Świetne.
Słońce i ja - K. J. Parker O powstawaniu religii. Trochę z przymrużeniem oka, trochę na poważnie, z humorem, inteligencję i klarownym warsztatem. Po świetnych Składany nóż i Młot, autor powoli awansuje na półkę z ulubionymi. Będęwypatrywał.
Wojna Vasyla Kavalenko - Szymon Stoczek Wojnę widzimy zwykle w postaci propagandy i obrazków dziarskich/podłych wojaków. Tutaj dostajemy obrazek z punktu widzenia cywila przetrąconego wojną. Bardzo dobra rzecz. Widać mocna inspirację wydarzeniami ostatniego roku na Ukrainie.
Fidel-F2 - 2015-04-28, 09:10
:
Fantastyka - Wydanie Specjalne 1 (46) 2015

Bardzo nierówny numer

Człowiek, który sprzedał księżyc - Cory Doctorow Najlepsza rzecz, bardziej obyczajowa niż fantastyczna, doskonale napisana literacko, ze świetnymi postaciami, doskonale umocowanymi psychologicznie, zgrabnie skrojoną rzeczywistością i kilkoma myślami do zastanowienia. Zdecydowanie warto.
Grom prawdy z niebios - K. J. Parker Druga najlepsza rzecz. Z jednej strony typowa, z drugiej oryginalna fantasy, ładnie napisana, z prostym ale zgrabnym pomysłem. Czyta się bardzo przyjemnie.
Implant - Leszek Bigos Bliski zasięg, rozważania na temat zakresu ingerencji technologicznej w człowieka. Dość stereotypowo ale z kilkoma fajnymi pomysłami i dobrym warsztatem. Niezbyt długie, takie w sam raz. Można przeczytać z tendencją do warto.
Klątwa sów - Maria Dunkel A to zupełna pomyłka. Wszystko tu jest złe. Rzecz sprawia wrażenie wypracowania licealnego z żenującym stylem. Głupawa fabuła rodem z FR upstrzona fatalnymi dialogami. Na dodatek ktoś się pomylił i wysłał do druku plik pierwotny, przed przeprowadzeniem jakiekolwiek korekty czy redakcji. Omijać szerokim łukiem.
Ogień na przełęczy - Piotr Patykiewicz Nie przepadam za horrorem i innym dreszczykiem ale w tym przypadku muszę przyznać że to porządna, rzetelnie wykonana robota. Szczególnie na początku, powolna narracja, smaczna i nastrojowa, ozdobiona świetną kreacją mrocznej rzeczywistości wciąga czytelnika bez reszty. Partie końcowe nie są złe ale jak dla mnie przekombinowane, nerwowe, gubią pierwotną atmosferę opowiadania zmieniając się w banalny horrorek. Ale mimo wszystko polecam.
Fidel-F2 - 2015-05-05, 10:29
:
Fantastyka - Wydanie Specjalne 2 (47) 2015

Numer trudny do oceny dla mnie. Sporo tu rzeczy niejednoznacznych, nieoczywistych, emocjonalnych. I tak chyba powinno wyglądać Wydanie Specjalne.

Filiżanka słonych łez - Isabel Yap Nuda, a jednak coś w tym jest. Gęsto od, nie do końca dla mnie zrozumiałych, emocji, uczuć, lęków, traum.
Malowane ptaki, potrzaskane kości - Kat Howard W sumie mógłbym napisać to samo co o poprzednim opowiadaniu. Zresztą konstrukcja, narracja i fabuła bardzo podobne, jakby od jednego schematu rysowane.
Nigdy nie takie same - Polenth Blake Świat narysowany kilkoma kreskami ale bardzo umiejętnie, bohater nietuzinkowy ale fabuły za grosz nie kumam, to takie mruganie autora - no wiecie, jak to jest, przecież nie muszę mówić - chyba za mądre dla mnie.
Szary wiruje pył - Marcin Podlewski Nie powinienem oceniać chyba, bo przerwałem w połowie. Po kilku godzinach prób miałem za sobą pięć czy sześć stron i bladego pojęcia o czym autor do mnie rozmawia.
Tam, gdzie zawracają pociągi - Pasi Ilmari Jääskeläinen Bardzo ładna rzecz. Dobrze napisana, fajna fabuła, dywagacje nad paradoksami, pierwszorzędni bohaterowie, świetna psychologia. Robi wrażenie. Zdecydowanie przeczytać.
W labiryncie - Marcin Rusnak W sumie fajne, dobrze napisane, jest jakiś pomysł ale ogólna koncepcja trochę naciągana. Na pierwszy rzut oka wszystko to bardzo ładne i zgrabne i do siebie pasuje ale po zastanowieniu, pasuje nadmiernie, sztucznie i nieprawdziwie. Łykać i nie myśleć 5/6, po namyśle 4/6. Ale w sumie warto.
Większe związanie Hatecrafta - Jacek Wróbel Standardowa, humorystyczna fantasy. Ani specjalnie zła ani dobra. Ale chyba z delikatnym plusikiem.
Fidel-F2 - 2015-05-15, 09:45
:
Fantastyka / Nowa Fantastyka 4 (391) 2015

Numer nadzwyczaj przeciętny.

Akt - Tadeusz Michrowski Warsztat bardzo przyzwoity, koncepcja interesująca, kilka pytań do zastanowienia. Nieźle
Bo tyle możemy - Carrie Vaughn Kontakt z obcą cywilizacją. Wydawałoby się, że nic tu nowego nie da się wymyślić, a tu proszę, niespodzianka, da się. Z przymrużeniem oka, przez pryzmat słabszych stron naszej cywilizacji. Bardzo w porządku.
Cmentarny taniec pani Henderson - Carrie Cuinn Zombie z humorem i dystansem. Miał być absurd i jest absurd lecz, choć wiem że to dziwnie brzmi, raczej bez sensu. Po prostu mdło wyszło.
Dobór naturalny - Sławomir Prochocki Interesująca koncepcja (acz nie jakoś szczególnie odkrywcza) ale poza tym słabo, warsztat miejscami nieporadny, zasadniczo na granicy przyzwoitości; fabuła, postaci - słabiutko. Rzecz by pewnie zyskała przy mocnej redakcji. Można ale obowiązku nie ma.
Magia i demon Laplace'a - Tom Crosshill Jest jakiś pomysł ale zbytecznie, męcząco udziwniony; fabularnie rzecz umowna, formalnie potrzaskana i usmarkana; postaci symboliczne, wydumane. Męcząca lektura.
Północ, południe, pomiędzy - Bartłomiej Dzik Miło się czyta, zgrabne scenki, język przyjemny, finezyjny miejscami dowcip ale całość odrobinę kanciasta i koncepcja w tej formie naciągana. Rozciągnięcie tego do sporej nowelki pozwoliłoby na wygładzenie kantów, zgrabniejsze wykonanie pewnych przejść i połączeń.
Strzegący drogowskazów - Ina Goldin Jakaś taka opowieść niesamowita, gdzieś na subtelniejszym pograniczu horroru. Ani specjalnie dobra ani zła.

Czasem nachodzą mnie myśli coby wrócić do recenzowania NF, ale wtedy trafia się numer w którym mamy artykuł o świecie Marvela czy wywiad z aktorami Gry o tron. Do recenzji musiałbym je czytać, a tak, z największą przyjemnością omijam.
You Know My Name - 2015-05-20, 22:08
:
Zastanawia mnie jak można zrecenzować wywiad. Dureń pytał a idiota odpowiadał czy może na odwrót //mysli
Fidel-F2 - 2015-06-08, 16:18
:
To tak jak z opowiadaniem. Dureń pisze a idiota czyta. A czasem na odwrót.

Fantastyka / Nowa Fantastyka 5 (392) 2015

Bilans zysków i strat - Peter Watts Typowy styl Wattsa, bardziej intelektualny niż, literacki. Opowieść przyzwoita acz ewidentnie pretekstowa dla myśli i rozważań. Podobało się.
Księżycowy chłód - Sunny Moraine Nie trafiło do mnie, może zła chwila, ale zupełnie mi nie podeszło. Można by to odczytać jako przeżycia stratowanego psychicznie dziecka ale jakieś takie niewiadomopoco to jest. Opowieści w tym jako takiej nie ma, raczej impresjonistyczne wrażenie.
O tym, jak markiz odzyskał swój płaszcz - Neil Gaiman Nie czytałem wcześniej Gaimana, i jeśli to jest jego typowa próbka to nie będę próbował więcej. Surrealizm jako narzędzie akceptuję i lubię, surrealizm dla surrealizmu to tylko maskowanie pustki, na dłuższą metę nudzi. Na plus trzeba policzyć pojedyncze zdania, akapity czy scenki, z bardzo ładnym klimatem i zgrabnością. Raczej z trudem dotrwałem do końca.
Świadectwo istnienia - Istvan Vizvary Rzecz bardzo podobna do opowiadania Wattsa i równie dobra. Fabuła raczej pretekstowa ale podziwiam umiejętność intelektualnego sięgnięcia w przyszłość. I to nawet nie w jednym aspekcie a kilku. I na dodatek całość doskonale ze sobą współgra, mocując się wzajemnie w prawdopodobieństwie. Koncepcja rozwoju społeczeństwa w kontekście rozwoju sieci, mediów społecznościowych i zmian prawnych zasługuje na najwyższe uznanie. I Istvan ewidentnie wygrywa z Wattsem na polu warsztatu literackiego.
Wiedźma - Barbara Pławska Ładnie napisana opowiastka, czytałem z przyjemnością.
Wizgun - Jacek Komuda Świetnie skonstruowany świat, konsekwentnie i interesująco. Sama opowieść nie wyróżnia się ani na plus ani na minus.

Większość pierwszej części publicystycznej do kosza.
Fidel-F2 - 2015-08-23, 19:21
:
Fantastyka / Nowa Fantastyka 6 (393) 2015

Numer bez ekstremów, niemal idealnie średni.

Ciśnienie - Jeff G. Carlson Trylogia ryfterów nasuwa się nieodparcie. Poza tym rzecz napisana dobrze i z sensowną koncepcją fabularną. 4/6
Dzban wody - Ursula K. Le Guin W zasadzie nie wiem o co w tym chodziło ale czytało mi się bardzo miło. W związku z tym opowiadaniem, nachalnie dobija się słowo 'naturalność'. Nie wiem jak go zastosować ale napisałem bo takie zrobiło na mnie wrażenie. 4/6
Dzieci Moriabe - Paolo Bacigalupi A tu odwrotnie. Jest dramat, koncept i przesłanie, obserwacja a nawet ocena moralna ludzkości i artystyczny wysiłek. I nic. Męczyłem się przy tym krótkim opowiadaniu może nie jakoś okrutnie, ale męczyłem. I jakoś tak napisane, że w ogóle mnie nie obeszło. Jak dla mnie 3/6
Nałóg pośmiertny - Jacek Łosak Bardzo przyjemna miniaturka. Niby klocki znane, ale tak poskładane, że mi odrobinę pogrzebały w środku. 4,5/6
Overkill - Dominik Sokołowski Napisane sprawnie, i się czyta, ale poza tym wtórne do bólu i bez specjalnego pomysłu. Jako wypełniacz do zaakceptowania, ale pod szyldem "Nowe Perspektywy"? W żadnym razie. 2,5/6
Parch - Piotr Patykiewicz Dobrze, plastycznie, sugestywnie napisane. Świat przedstawiony po prostu widzimy. Podana historia zgrabna, z jakimś pomysłem, bohaterowie mają charaktery i charakterki. I zachęca do powieści umieszczonej w tym samym uniwersum. Tzn, trochę zachęca, a trochę nie. W czym problem? Jako ogólne wrażenie zachęca, ale szczegóły mi zgrzytają. Od trzystu lat świat jest pokryty, lodem, śniegiem i mrozem. Jest ciężko. Ale w tym świecie wino dostępne jest na lewo i prawo. Skąd? Od trzystu lat nie wyrosło ani źdźbło trawy ale popularnym jadłem jest baranina a na popitkę kumys. Skąd? Po lasach (!?!) pełno zwierzyny i drapieżników na nie polujących. W opuszczonej ruderze, pełno koców, tylko brać. Skąd? I jak na początku lektury powziąłem twarde postanowienie kupienia książki, tak teraz już mi przeszło. Ale jeszcze pomyślę. Za ogólne wrażenie 4/6

Publicystyka w podobnie średniej tonacji, osobiście najbardziej ucieszył mnie artykuł o kinie post-apo. O kilku rzeczach nie wiedziałem.
Fidel-F2 - 2015-08-28, 15:42
:
Fantastyka / Nowa Fantastyka 7 (394) 2015

Finis - Janusz Cyran Opowiadanie którego głównym bohaterem jest świat przyszłości, ekstrapolowany na podstawie mniej lub bardziej zaznaczających się dziś tendencji społeczno-politycznych. Mocarstwowość Rosji, przesunięcie środka ciężkość światowych interesów w stronę Azji, Kierunki migracyjne, ekspansja islamu, itp, itd. Autor bardzo zgrabnie to wszystko splótł i umieścił w tym świecie niezbyt skomplikowaną, po części pretekstową historyjkę. Całość opowiedziana zgrabnie, ładnym językiem. Interesujące. 4,5/6
Spotkanie w tunelach: Opowieść z postapokaliptycznej aglomeracji - Bartek Biedrzycki Jedyna zaleta to w miarę bezbolesny język. Reszta aspektów żenująco słaba, fabuły brak (gość traci przytomność i przenosi się w czasie w przyszłość, gada o pierdołach z kilkoma ludźmi i znów traci przytomność i wraca w swoje czasy, koniec) , postacie drętwe, tło/świat standardowo standardowy - post-apo w tunelach. Aż się chce płakać. 2/6
Jeden - Nancy Kress Świetnie napisane, dobry pomysł, fabuła jak się należy i tylko zakończenie za cukierkowate jak dla mnie. Czyta się połykając akapity i całe strony. Polecam. 5/6

Publicystyka bez ekstremów. No dobra, recenzja nowego Mad Maxa, autorstwa J. Rzymowskiego mocno mnie ubawiła. Ocena 6/6 i określenie tego filmu kamieniem milowym kinematografii wprawiły mnie w lekki szok. Ostatni Mad Max to głupawy film bez fabuły, którego zaletą jest tylko ładny obrazek, na dodatek nudny, bo przez dwie godziny powtarza się kilka tych samych scen. W recenzji nie wspomniano, że fabularnie w całości zerżniętny z Rango (kilka scen niemal skopiowanych 1:1), z tym, że skrajnie uproszczony.
Fidel-F2 - 2015-10-13, 08:24
:
Czas Fantastyki 1 (41) 2015 Zachęcający przybliżacz prozy Adam Przechrzty, do tej pory czytałem tylko rzeczy w czasopismach, a teraz czuje się zachęcony. Poza tym kilka całkiem porządnych tekstów i trzy żenady. Pierwsza to krótka wypowiedź Jęczmyka. Gdybym nie wiedział kto to jest, to po tym tekście obstawiałbym bezmyślnego prymitywa. Już kilka lat temu ktoś, przyjaciel najlepiej jakiś, powinien mu wytłumaczyć, że pora zejść ze sceny. Bo dziś też już pora ale ostateczna. Ci co drukują mu teraz teksty, robią mu krzywdę. Druga żenada to Parowski (też chyba właśnie pora na emeryturę) i jego tekst nad grobem Edmunda Wnuka-Lipińskiego. Parowski ostatnimi czasy został agitatorem politycznym więc i tu się nie powstrzymał, przy okazji obrażając nieboszczyka. No ale to typowe PiSowskie zachowanie na cmentarzach. A trzecia żenada to komiks. Nie mam pojęcia po co publikować tak prymitywny debilizm. Ergo, zupełnie przyzwoity numer.
adamo0 - 2015-10-13, 11:25
:
Czuję się oszukany październikowym numerem Nowej Fantastyki. Tak szumnie zapowiadane nowe opowiadanie Teda Chianga i wielki nadruk na okładce sugerował coś większego niż półtorej strony.
Fidel-F2 - 2015-10-24, 16:59
:
Fantastyka - Wydanie Specjalne 3 (48) 2015

Drobina serca - Grzegorz Gajek Mieszanka fantasy, steampunku i Sherlocka Holmesa. Kryminał odrobinę podobny do tych które swego czasu pisała Ela Graf, bez specjalnych eksperymentów, ładnie napisane, czyta się przyjemnie.
Dzieło mojego życia - Maciej Król, Paweł Król Ledwie dotrwałem do końca, zresztą ostatnie strony bardzie przeglądałem niż czytałem. Flaki z olejem.
Jubileusz - Karl Schroeder Wydumana rzeczywistość ale klimat dość przyjemny, historyjka taka sobie. Całość w sumie ok.
Łaska Suwerena - Marek Żelkowski Podobnie jak wyżej, prosta historia, pomieszanie fantasy i sf. Czyta się, ale żadne odkrycie.
Nie obiecuj - Rachel Halpern Typowo kobieca literatura. Emocje, relacje, itp. W porządku.
Rybka w butelce - Thomas Olde Heuvelt Lekko abstrakcyjne, metaforyczne opowiadanie. Przemyślane. Dobra rzecz.
Składany Pekin - Hao Jingfang Ludzkie społeczeństwo zorganizowane trochę na podobieństwo owadzich. Trochę uproszczonej/naiwnej ekonomii, trochę oryginalnego konceptu, i kawałek przyzwoitej opowieści. Dobra rzecz.
Wieczny powrót - Rękopis odnaleziony w górnym biegu Oksusu - Adam Podlewski Rzecz utrzymana w stylu opowieści o XIX-wiecznych odkrywcach nieznanych lądów. Sympatyczne.

Numer bez katastrof. Oprócz słabego opowiadania bliźniaków, reszta satysfakcjonująca, momentami nawet bardzo.
Fidel-F2 - 2016-02-03, 14:52
:
Fantastyka / Nowa Fantastyka 8 (395) 2015

Białe konopne rękawy - Ken Liu Rzetelne ale ten posthumanizm już chyba zaczyna mnie męczyć, coraz mniej w tym oryginalności. Nie wzruszyło
Bóg Miasta - Paweł Paliński Chybione odniesienie do mitologii chrześcijańskiej, poza tym w porządku acz znów opowiadanie które w sumie czytałem już kilka razy a sama fabuła jakoś nie porywa.
Fragmenty biografii Juliana Prince'a - Jake Kerr Oryginalna forma, pomysł niegłupi, na minus nadmierny schematyzm koncepcji.
Jason Zerrillo to straszny kutas - Robert Shearman Fajna demitologizacja, zabawa intelektualna. Sympatyczne.
Krypty NeoAzji - Marcin Staszak Przekombinowane. Autor skupił się na budowie świata, fabuła leży i kwiczy. Poza tym warsztat do poprawki.
Ogród walk - Marcin Luściński Przeciętniak. Ortografy walą po oczach.
Wędrówka Ziemi - Michael Swanwick Dobrze się zaczyna i marnie kończy. Jest jakiś pomysł ale mocno niedopracowany. Robota na chybcika, pod tezę.

Publicystyka ok.
Fidel-F2 - 2016-04-12, 15:49
:
Nowa Fantastyka 9 (396) 2015

Numer wyjątkowo słaby literacko.


Ukojeniec - Marcin Podlewski
Przerost formy nad treścią. Samej opowieści jest tu ze dwa akapity, reszta to gnębienie chomika, duszy granie, męczenie buły i wyżymanie ściery. Omijać szeroki łukiem. Redaktor Cetnarowski pisze 'cymesik'. Ubawiłem się setnie. 1/6
Dwa groszki z jednego strąka - Aleksandra Buczek-Stachowska Dość standardowa opowieść fantasy w treści i w formie. Plus czuć kobiece pióro. Lektura nie boli ale i nie zachwyca. 3,5/6
Klątwa G. - Kazimierz Kyrcz (Junior) Żarcik bez większego sensu i logiki. 2,5/6
Misje atomowe - Michael Andre-Driussi Historia alternatywna pomieszana z umysłem pomyleńca czyli ostrzeżenie przed bronią atomową. Niechby i było. 3,5/6
Przewodnik po owocach wyspy Hawai'i - Alaya Dawn Johnson Opowiadanie zasadniczo bez fabuły, opiera się na duszy i emocjach. Jest totalnie beznamiętne, nudne i nijakie. Autorka opisuje fontanny emocji które kompletnie mnie nie obchodziły. 2/6
Stojąca kobieta - Yasutaka Tsutsui Opowieść z lekką dozą absurdu. Przyjemna, nierewelacyjna. 3,5/6

W publicystyce Wielgosz, Kosik, Watts na plus. Tradycyjnie do łez bawią recenzje pani Kułakowskiej.
Tixon - 2016-04-15, 10:27
:
Fidel-F2 napisał/a:
Tradycyjnie do łez bawią recenzje pani Kułakowskiej.

Powiesz coś więcej na ten temat?
Fidel-F2 - 2016-04-15, 10:32
:
Są do dupy
Jachu - 2016-04-15, 10:39
:
Tix - dyskutuj z takim argumentem :mrgreen:
Fidel-F2 - 2016-04-15, 10:43
:
Rzymowski czasem plecie trzy po trzy ale bywa, że powie coś z sensem. Kułakowska jednakowoż, klękajcie narody.
Fidel-F2 - 2016-04-18, 16:04
:
Smokopolitan 2 (2) 2015 Ktoś, gdzieś dał za darmo. Literatura to kilka średnich szortów i jakiś fragment Majki, którego z powodu tej fragmentaryczności nie przeczytałem (zresztą całość gdzieś już była drukowana kilka lat wcześniej). Publicystyka strasznie amatorska, im dalej tym szybciej przebiegałem wzrokiem. Ubawiły mnie przypisy. Redakcja uznała za stosowne tłumaczyć czytelnikom co znaczą takie pojęcia jak purytanizm, leitmotiv, arbitralny czy bohater bajroniczny.

Okrutnie gamoniwate wydawnictwo.
Tixon - 2016-04-18, 17:03
:
Fidel-F2 napisał/a:
Redakcja uznała za stosowne tłumaczyć czytelnikom co znaczą takie pojęcia jak purytanizm, leitmotiv, arbitralny czy bohater bajroniczny.

Jeśli docelowy czytelnik ma 15-17 lat, to nie widzę w tym nic złego.
Fidel-F2 - 2016-04-18, 17:05
:
W jaki sposób doszedłeś to takich wniosków?
Tixon - 2016-04-18, 19:02
:
Ponieważ w książkach dla gimnazjalistów, licealistów te trudne słówka są podkreślone i mają zaraz z boku definicje podane.
Shadowmage - 2016-04-18, 19:32
:
Co to gimnazjum?

Ogólnie zgodzę się z Fidelem, że w piśmie mającym aspiracje do bycia literackim (a tak wnioskuję z rozmów z twórcami zinu) tłumaczenie co trudniejszych znaczeń to strzał w stopę. Nawet jeśli trafi na nie ten przysłowiowy gimnazjalista, to jeśli ma potrzebę, to sprawdzi. A reszta raczej się przy tym uśmieje.
Fidel-F2 - 2016-04-18, 19:49
:
Tixon, we wstępniaku rednacz informuje, że naczelną ideą przyświecającą twórcom pisma jest idea "fani dla fanów". Z twojego rozumowania wynika, że fanem fantastyki może być jedynie nieogarnięty nastolatek. Myślę, że gdzieś popełniłeś błąd w owym rozumowaniu.
Shadowmage - 2016-04-18, 20:27
:
Wiesz, w tym macza palce Toudi :P
Fidel-F2 - 2016-04-18, 20:34
:
faktycznie, jest w stopce, ale jako niefunkcyjny współpracownik, niemniej siła osobowości mogła zrobić swoje
toto - 2016-04-18, 20:39
:
//spell

A tak z ręką na sercu, kto z was jeszcze czyta Nową Fantastykę? Ja przez jakieś 2 lata kupowałem jeszcze siłą rozpędu, ale czytałem tylko pojedyncze opowiadania i publicystykę też na sztuki. Od roku (może już i dłużej) kupuję tylko wybrane numery, ostatnio dla Dukaja. Ogółem publicystyka wydawała mi się skierowana właśnie raczej do nastolatków i nastolatków starszych. I mnie to nie dziwi, że nowe pismo jest do tej samej grupy skierowane.
Fidel-F2 - 2016-04-18, 20:47
:
Ja czytam NF. Różnie bywa ale trafiają się fajne rzeczy. Bywa też, że numer jest całkiem dziadowski. Publicystykę wybiórczo, omijam wszelkie marvele, mangi, startreki czy podobne klopsy. Czytam monografie literackie, naukowe teksty Wielgosza, felietony. Do recenzji nie przywiązuję wagi.

Nie wiem czy Smokopolitan jest skierowany do młodego czytelnika. Moim zdaniem po prostu jest robiony przez amatorów więc wychodzi amatorka. Braki w warsztacie, braki w wiedzy, braki w talentach.
Tixon - 2016-04-18, 21:56
:
Fidel-F2 napisał/a:
Z twojego rozumowania wynika, że fanem fantastyki może być jedynie nieogarnięty nastolatek

Nie wiem skąd wziąłeś taki wniosek.
Fidel-F2 - 2016-04-18, 23:48
:
z Twojej wypowiedzi
MadMill - 2016-04-19, 09:22
:
Shadowmage napisał/a:
Wiesz, w tym macza palce Toudi :P

Sugerujesz niby, że tłumaczenie jest dla Niego? Jesteś podły.
Shadowmage - 2016-04-19, 09:59
:
Ze niby ja? Przecież tobie takie rzeczy przychodzą do głowy :) Ja się tylko odwołuję do długiej tradycji tłumaczenia z toudiowego na nasze :)
MadMill - 2016-04-19, 12:56
:
Może masz racje, ale skąd mi się to wzięło //mysli
Fidel-F2 - 2016-06-07, 16:06
:
Nowa Fantastyka 397 (10/2015)

Fikcja polityczna - Michał Protasiuk Bardzo dobre opowiadanie. Ładnie napisane, ładnie zaobserwowana rzeczywistość i ładnie wyekstrapolowane przewidywania rozwoju cywilizacji. Tylko trochę brak fabuły, to co mamy to raczej rusztowanie na którym dopiero zdałoby się coś skonstruować. Ale i tak jest bardzo dobrze, mamy rzecz bardziej intelektualną niż literacką.
Raskolnicy - Piotr Nesterowicz Nieortodoksyjna fantasy słowiańsko-prawosławna. Pomysł niezły i początkowo szło całkiem całkiem, ale koniec końców autor przesadził z metafizyką, tajemniczością i przespryceniem i rozmydlił się w nieprzejrzysty męt. Nie pomaga też ciężkawy, pozbawiony polotu styl Nesterowicza.
Dalekowzroczność - Jeff G. Carlson Popierdółka, bez specjalnego pomysłu, w modnym sztafażu i lekko napisana. Klasyczny wypełniacz.
Eter - Zhang Ran Podobnie jak u Protasiuka mamy tu rozważania nad tym dokąd zmierza nasza cywilizacja. Inteligentne, dobrze napisane, czyta się z wielką przyjemnością. I znów, fabularnie lekko upośledzone, ale nie w stopniu by to przeszkadzało.
Wielka cisza - Ted Chiang, Jennifer Allora, Guillermo Calzadilla Jakiś pomysł ale raczej dość prymitywny, wykonanie ciężkie do oceny bo to bardziej konspekt niż opowiadanie. Drugoligowy szort.

Publicystyka jak na Fantastykę bardzo dobra. Felietony interesujące, artykuły tematyczne też w porządku, zwłaszcza te autorstwa Mateusza Wielgosza. Recenzje książek bez wpadek choć do tego i owego można by się przyczepić.

Numer zupełnie niezły
Tixon - 2016-06-07, 16:09
:
Jest coś ciekawego o vanity?
Fidel-F2 - 2016-06-07, 16:13
:
Tixon napisał/a:
vanity
co to?
Tixon - 2016-06-07, 16:37
:
Fidel-F2 napisał/a:
Nowa Fantastyka 397 (10/2015)

Mój błąd, przeczytałem NF i dalej odpuściłem, zakładając, że to nowy numer. A interesujący mnie artykuł (vanity publishing) jest w 06/16.
Shadowmage - 2016-06-07, 18:07
:
Malakh trochę się autopiaglatuje. W tekście jest to samo, co już gdzieś puszczał (Polityka? LC? - nie pamiętam) i chyba na konwentach opowiadał.
Kalevala - 2016-06-07, 22:41
:
Tixon napisał/a:
Jest coś ciekawego o vanity?

Nic specjalnie nowego czy odkrywczego ponad to, co pisze się od kilku dobrych miesięcy w sieci. Raczej przybliżenie tematu osobom, które nie miały styczności ze zjawiskiem. Całość w tonie przestrzegania potencjalnych debiutantów.
Tixon - 2016-06-08, 01:06
:
Znaczy pierwotne założenie - ostrzec młodych ambitnych przed wyłożeniem forsy jest zrealizowane?
Shadowmage - 2016-06-08, 09:56
:
Niby tak... ale IMO takim tłumaczeniem się do nich nie trafi.
Kalevala - 2016-06-08, 19:05
:
Do tych, którzy już zdecydowali się na taką ścieżkę publikacji może nie trafi, ale może uświadomić potencjalne przyszłe ofiary, które o vanity jezzcze nie słyszały, a mogłyby na taką firmę trafić w przyszłości.
bio - 2016-06-08, 20:26
:
Kolega starszy, acz młodszy grzecznie spytał, co to ta vanity? Jasne, że można w necie. Ale po to są forumy, by się porozumiewać bezpośrednio trochę. Gaworzycie sobie, a nikt nie odpowiedział. Kto pierwszy?
Fidel-F2 - 2016-06-08, 20:42
:
Tixon, odpowiedział
bio - 2016-06-08, 20:46
:
W skrócie na narcyzach żerują wampiry. Też mi coś. A salony piękności to co innego? Nie odpowiedział tym, co nie czytają NF. Ja nie czytam.
Shadowmage - 2016-06-08, 20:59
:
Mnie się po prostu wydaje, że na to decydują się osoby zdesperowane: one chcą mieć wydaną książkę. I może jakieś tam znaczenie ma marketingowy kit ze strony pseudowydawnictw, ale generalnie to są osoby zaimpregnowane wizją swej genialności i potrzeby wydania. I nawet info, że inni się dali oszukać i wydanie było klapą do nich nie trafia, BO PRZECIEŻ ONI SĄ INNI.
bio - 2016-06-08, 21:16
:
Trochę z innej perspektywy. Mam kumpla drukarza w szerokim tego słowa znaczeniu. Przyniósł mi kiedyś tomik wierszy pewnej pani, która zażyczyła sobie wydania swego dorobku. Kolega acz drukarz - nie czyta. No tak ma. Ale rzekł - zerknij na to, bo po mojemu to grafomania. Każdy by poznał, poza autorką. Ale jej kaprys. Wydała swoje pieniądze i zarobiła na tym tylko drukarnia. Nikt jej nie mamił ani nie pasożytował. Każdy tak może zrobić. To po co dawać zarobić nieuczciwym pośrednikom?
Shadowmage - 2016-06-08, 21:51
:
A dlaczego kupujesz w sklepie, a nie u producenta, rolnika, piekarza? Bo wygodniej.
Tixon - 2016-06-08, 22:03
:
bio napisał/a:
Trochę z innej perspektywy. Mam kumpla drukarza w szerokim tego słowa znaczeniu. Przyniósł mi kiedyś tomik wierszy pewnej pani, która zażyczyła sobie wydania swego dorobku. Kolega acz drukarz - nie czyta. No tak ma. Ale rzekł - zerknij na to, bo po mojemu to grafomania. Każdy by poznał, poza autorką. Ale jej kaprys. Wydała swoje pieniądze i zarobiła na tym tylko drukarnia. Nikt jej nie mamił ani nie pasożytował. Każdy tak może zrobić. To po co dawać zarobić nieuczciwym pośrednikom?

Pani chciała, poszła zapłaciła i miała wydrukowane. Ot kaprys, próżność.

Vanity publishing jest to rodzaj działalności, który uderza w rynek. Łudzi on młodych (chociaż niekoniecznie) i naiwnych, że to co napisali nadaje się do sprzedaży na rynku, tylko muszą zapłacić wydawcy za redakcję, korektę, skład, druk, nadanie numeru ISBN i podobne.
Dużo więcej o tym można przeczytać na blogu Pollacka http://pawelpollak.blogspot.com/
Trojan - 2016-06-08, 22:58
:
bardziej zaawansowani samo-pisarze zakładają własne wydawnictwa
Fidel-F2 - 2016-06-08, 23:08
:
Cytat:
Vanity publishing jest to rodzaj działalności, który uderza w rynek. Łudzi on młodych (chociaż niekoniecznie) i naiwnych, że to co napisali nadaje się do sprzedaży na rynku, tylko muszą zapłacić wydawcy za redakcję, korektę, skład, druk, nadanie numeru ISBN i podobne.
i w czym problem? bio ma rację, jest potrzeba, znajdzie się ktoś kto ją zrealizuje, jak w każdej innej sferze, świat nigdy nie działał inaczej
Tixon - 2016-06-08, 23:23
:
Psuje rynek. Udaje, że właściwym modelem wydania jest płacenie wydawcy przez pisarza. Wrzuca na rynek wyrób książkopodobny. Oszukuje czytelnika.
Shadowmage - 2016-06-08, 23:31
:
Z wrzucaniem w rynek (i psuciem go) bym nie przesadzał, tym bardziej z oszukiwaniem czytelnika. Nakłady są nikłe i zwykle bez dystrybucji. Naprawdę ciężko natknąć się na taką książkę postronnemu. To po prostu naciąganie naiwnych i żerowanie na tych, co książek raczej nie powinni pisać, a chcą.
bio - 2016-06-08, 23:34
:
Ale wszyscy wiedzą skąd ta książka. Jak z tytułem magistra. UW to nie inne dziwne skróty.
Chętnie bym kupił czereśnie nad Wisłą, a nie na targowisku, ale musiałbym zapieprzać 20 kilosów. To nie było trafione porównanie, sam przyznaj. Kto kupi taką książkę? Przez zrządzenie losu, statystycznie jednak ktoś. I autor będzie zadowolony, albo popłacze się w kątku, że nowym Kingiem nie został. Jak kto głupi, to jego zmartwienie. Co mi do tego?
Fidel-F2 - 2016-06-08, 23:44
:
Niczego nie psuje, niczego nie udaje. Daje dodatkową możliwość i to wszystko. Jeśli kto ślepy i nie rozróżnia to jego problem. Zresztą, wydawnictwa też wrzucają wyroby książkopodobne. Sonia Draga, Drageus, Akurat, ArsMachina potrafiły wrzucić na rynek coś czego nie można nazwać inaczej jak brudnopisem. Oszustów jest na pęczki. Imho vanity niesie też ze sobą funkcję oczyszczającą. Musisz być czytelnikiem bardziej świadomym, dokonującym świadomych wyborów.
Shadowmage - 2016-06-08, 23:44
:
bio-->Ale pośrednik ci wciśnie kit, że to jajo ściółkowe i ekologiczne, a kury spa mają i witaminy ze słońca czerpią. A w rzeczywistości siedzą w przeludnionym kwadracie i sztuczną karmę wcinają. I co? Jajo niekoszerne.
A czytelnik powszechny, to nie czytelnik świadomy. Ktoś poleci, ktoś przeczyta. I się rozczaruje. I generalnie zgoda, nic nam do tego - my wiemy czego i jak szukać. A i już kilka krzyżyków na karku mamy i się z fantazji o karierze literackiej wyleczyliśmy, jeśli mieliśmy takowe. A młodzi i niespełnieni? Nabierają się na robaka smakowitego nie widząc i haczyka, i żyłki.

Fidel-->ale przecież to nie o czytelnika się rozchodzi. Ten ma marne szanse na taką książkę trafić. Cała rzecz polega na tym, że takie wydawnictwo obiecuje ci (jako pisarzowi) coś, czego nie spełnia.
Fidel-F2 - 2016-06-08, 23:49
:
daj ludziom popełniać własne błędy, każdy jakieś kiedyś popełnił

nie ten haczyk to będzie inny, kiedyś sprzedawali kolumnę Zygmunta, dziś możliwość publikacji, kto wie co za kolejne pięćdziesiąt lat

naiwnego zawsze ktoś wyryćka, zmienia się tylko forma

edit

Cytat:
takie wydawnictwo obiecuje ci (jako pisarzowi) coś, czego nie spełnia.
nie wiem czy nie spełnia, nie znam szczegółów, może tam jest tylko napisane: redakcja, druk, dystrybucja, wtedy oszustwa nie ma, a że trochę podkolorują?, kurwa, 90% ludzkości tak działa, Zwierzchowski z Cetnarowskim w każdym numerze NF same genialne opowiadania wrzucają jeśli wierzyć notkom autorskim
Shadowmage - 2016-06-08, 23:52
:
Dlatego mówię, że mnie to nieszczególnie rusza. Ale nie odmawiam innym potrzeby ratowania zagubionych dusz.
Fidel-F2 - 2016-06-08, 23:56
:
ależ oczywiście, misjonarzy nigdy nie braknie
Shadowmage - 2016-06-08, 23:59
:
A co do kitu - ten bywa naprawdę bardzo barwny i nie podpada pod lekkie koloryzowanie rzeczywistości. To raczej marketing spod znaku namolnego akwizytora, który powie wszystko i skaże babkę z matką na męki piekielne, by tylko wcisnąć ci swój szajs.
Fidel-F2 - 2016-06-09, 00:15
:
byś może, nie wnikam, nie zamierzam korzystać, podobnie jak nie zamierzam korzystać z tych wszystkich niesamowitych okazji które mi przychodzą na skrzynkę mailową
Tixon - 2016-06-09, 01:12
:
Fidel-F2 napisał/a:
daj ludziom popełniać własne błędy, każdy jakieś kiedyś popełnił

Wolę edukować, aby błędów nie popełniali, aby nie wierzyli oszustom.
Fidel-F2 napisał/a:
Zresztą, wydawnictwa też wrzucają wyroby książkopodobne. Sonia Draga, Drageus, Akurat, ArsMachina potrafiły wrzucić na rynek coś czego nie można nazwać inaczej jak brudnopisem

Zgadzam się z tym. Też trzeba to o tym mówić, nie pozwalać na wciskanie niedorobionych, niedopracowanych rzeczy.

Dlatego o tym rozmawiamy.
utrivv - 2016-06-09, 06:41
:
No to postanowione, znajdźmy jakiegoś fajnego wydawcę i wydajmy nasze ostrzeżenie drukiem. Podobne zwalczaj podobnym --_-
Fidel-F2 - 2016-06-09, 08:33
:
Tixon, potrafisz być rzeczowy ale jeśli Ci to potrzebne to cudnie jedziesz mocno nieprecyzyjnymi ogólnikami. :)
Trojan - 2016-06-09, 18:57
:
Tixon: szukasz dziury w całym.
dokładnie na tym samym polega obecny światowy ład polityczno-gospodarczo-finansowy

chcesz coś zmienić? zrób rewolucję
Fidel-F2 - 2016-09-03, 11:49
:
Fantastyka / Nowa Fantastyka 11 (398) 2015

Zapalę Ci znicz - Michał Rybiński
Napisane przyzwoicie, czytanie nie boli ale nic poza tym. Drukowane w ramach "Nowych perspektyw" więc powinno czymś błyszczeć. Nie błyszczy. Problem ani nowy ani nowatorsko potraktowany. Koncepcja duszy semantycznie naciągana dla podłapania się na tanią 'głębię'. Fabuła dość prowizoryczno-umowna plus kulejące zagrywki 'problemowe'. 3,5/6 za ogólne ogarnięcie się.
Adept - Adam Przechrzta Nic nowatorskiego ale też autor nie obiecuje gruszek na wierzbie. Literacko nienagannie ale to nic zaskakującego, Adam sroce spod ogna nie wypadł. Pod względem fabuły i konstrukcji ontologicznej rzetelna przygodowa robota. Solidne 4,5/6
Ta przypadkowa planeta - Elizabeth Bear Językowo bez zarzutu w czym z pewnością niemała zasługa Kuby Małeckiego, z całym szacunkiem dla autorki. Poza tym rzecz nic nie warta, obyczajowy banał banałów. Szkoda czasu. 2/6 za ładne tłumaczenie.
Pokój w izolacji - John Chu Temat wałkowany od dziesięcioleci, nic specjalnie nowego ta historia nie wnosi, fabuła pretekstowa, być może to taki dalekowschodni sznyt którego nie chwytam. Ale w sumie czyta się przyjemnie. 3/6
Wczepiony - Rich Larson I znów podobna sytuacja. Dość banalna, ładnie napisana obyczajówka w standardowym sztafażu sf bliskiego zasięgu z typowymi okołocyberpankowymi problemami. Ale ma jedną przewagę nad pozostałymi opowiadaniami. Autorowi, jako jedynemu w tym zestawie, udało się świetnie rozegrać emocje bohaterów i czytelnika. Szacunek. 4/6
Kontrola bezpieczeństwa - Han Song Lekko abstrakcyjne w środkach rozważania spod szyldu 'dokąd zmierza ten nasz świat'. Niezbyt odkrywcze acz bardzo przyjemne w odbiorze. 3,5/6

Publicystyka odrobinę poniżej średniej - masowa reklama Metra udająca publicystykę, Parowski coraz bardziej popadający w manierę zrzędzącego starego pierdoły, pierdyliardowe miałkie opowieści o grozie, dreszczyku i obesranym Lokim (dżizzzz, ileż można). Przyjemny jak zwykle Wielgosz i ratujący dział felietoniści choć i tu tym razem bez efektu WOW!.
Fidel-F2 - 2016-10-03, 17:09
:
Fantastyka - Wydanie Specjalne 4 (49) 2015

Druga strona lasu - Sebastian Uznański Typowy dla Sebastiana odrobinę kanciasty styl, w sumie dość lekko się czyta. Fabularnie groch z kapustą. Reinterpretacja Czerwonego Kapturka, jakieś naćpane krasnoludki, oniryczna niedookreśloność płaszczyzn rzeczywistości, zombi, problemy psychiczne/emocjonalne, Ufo. Nie bardzo wiadomo skąd i dokąd to wszystko zmierza i co jedno ma wspólnego z drugim. Jakieś obrazy, mrugnięcia okiem na plus. Nie zachwyciło. 3/6

Pajęczarka - Przemysław Zańko Sprawnie napisane, fabularnie konkretne, dość sensowne postacie, dobrze się czyta. Może nawet zrobiłoby jakieś wrażenie gdyby nie to, że brak tu jakiejkolwiek myśli dodanej od autora. Wszystko to już było. Steampunkowa stylizacja, świat dystopijnej rzeczywistości, standardowa, prosta fabuła - w opresyjnym systemie żyje bohater ślepo mu oddany i dzięki przypadkowi zaczyna się buntować, na swej drodze spotyka tajną dysydencką organizację z pomocą której wyrywa z kolein stabilny by się wydawało system. Wszystko to było ładniej i lepiej u różnych MacLeodów, Zajdli, Zamiatinów, Huxleyów czy innych Orwellów. Na duży plus zasługuje scena z matką bohaterki. 3,5/6

Syn archanioła - Przemysław Karbowski Międzywojenna gra polityczno-szpiegowska. Napisane zgrabnie i z jajem, bohaterowie wyraźni i interesujący. 4,5/6

Dziesięć zasad dla każdego (skutecznego) międzygalaktycznego przemytnika - Holly Black Humoreska, dość zabawna, z jakąś tam też myślą i przesłaniem dla młodszego chyb czytelnika. 4/6

Euonimista - Neil Williamson Całe opowiadanie to pomysł - moim zdaniem antycypacja jednego z aspektów rozwoju UE (lub ogólniej koegzystencji społeczeństw) i nic specjalnie więcej. Fabuła pretekstowa (chociaż trzeba szczerze przyznać, że wystarczająca), bohater przekonujący. W sumie całość nie olśniewa ale jest to wciąż zupełnie przyzwoite opowiadanie. 3,5/6

Ziemia i wszystko, co pod nią - K. M. Ferebee Magiczna rzeczywistość, emocje, odchodzenie. Nic nowego, znużyło mnie. 2/6

Towarzystwo smogowe - Chen Qiufan W aspekcie idei opowiadanie podobne do poprzedniego tyle, że umieszczone w przyszłości bliskiego zasięgu miast w świecie fantasy. Prywatne problemy bohatera nakładają się na problemy ogólnospołeczne przynosząc interesujące zakończenie. Przemyślane, fajnie napisane. 4/6

Pyłek z przyszłych zbiorów - Darek Künsken Najlepsze moim zdaniem opowiadanie z zaserwowanego zestawu. Przemyślane, wymagające intelektualnie, sprawnie napisane z interesującymi bohaterami i pełnym, bogatym tłem. Niestety zmasakrowane pod względem korektorskim. Mamy tu zatrzęsienie pomyłek, przestawień, rozmaitych błędów składni i składu. Szkoda. Niemniej wciąż 5/6.

W sumie numer wart lektury.
Fidel-F2 - 2016-10-27, 21:01
:
Fantastyka / Nowa Fantastyka 12 (399) 2015

Rok z Ewą -Iwona Michałowska Bardzo przyjemna miniaturka na temat rozwoju AI. Z pomysłem i humorem. 4,5/6

Zgodnie z planem - Adam Podlewski Też miniaturka, temat podobny, rodzaj humoru odrobinę inny ale również przyzwoity. 4/5

Anatomia cudu - Anna Kańtoch Na plus bardzo ładny język, forma klasycznego opowiadania, bez jakichkolwiek eksperymentów i wciągająca narracja. Na minus jednak mało ambitna fabuła i umowna logika przyczynowo-skutkowa. 4/6

Spotkałem człowieka, którego nie było - K. J. Parker Lekko humorystyczne, lekkie czytadło podśmiewające się z pewnych schematów fantasy. Bardzo lubię twórczość tego autora, jak dotąd nie zawiodłem się ani na opowiadaniach ani na powieściach. Tym razem też jest nieźle, chociaż uważam, że to najsłabsza rzecz jaką czytałem K. J. Parkera. 4/6

Granica - Anna Starobiniec Oryginalny pomysł na podróże w czasie, interesujące tło i tyle, brak przemyślanej fabuły i puenty. Szkoda, mogło być nieźle. 3/6

Hotel na Antarktydzie - Geoffrey Alan Landis Pomysłowe, dobrze napisane, czyta się z zainteresowaniem a na koniec nie bardzo wiadomo po co to wszystko. Wygląda to jak pierwszy rozdział powieści. Momentami odrobinę naiwne. 3,5/6

Z publicystyki lektury wart Wielgosz i felietony autorskie, poza wspominkami Parowskiego, które nic nie warte.

Literacko, w sumie, numer przyjemny, ze sporym plusem, szczęśliwie bez wpadek.
Fidel-F2 - 2016-11-08, 14:34
:
Nowa Fantastyka 1 (400) 2016

Z okazji jubla miała być salwa z ciężkich dział. No i nazwiska są pierwszorzędne ale teksty, en masse, najwyżej takie sobie.

Pierwocina - Jacek Dukaj Wyraźnie robione na zamówienie jeśli nie na odwalsię. Koncept jak koncept, ani specjalnie wyjątkowy, ani nowatorski. Wykonanie ok, wszak autor nie ma problemów z piórem. A sama treść, no jakaś jest, ale wrażenia nie robi, potraktowana na chybcika po macoszemu, niczego specjalnie ze sobą nie niesie. 3,5/6
Czas Cezarów - Łukasz Orbitowski Najlepszy tekst numeru. Sama w sobie opowieść bardzo tradycyjna, ale opowiedziana tak, że dusza się raduje. Niczego Orbit tu nie wciska na siłę, na nic się nie sili. Robi po prostu bardzo dobrą gawędziarską robotę. 5/6
Setka Fantastyki - Rafał Cywicki Garść stusłówek, ani specjalnie dobrych, ani złych, czyta się z umiarkowaną przyjemnością i zaraz potem wylatują z pamięci nie pozostawiając specjalnego śladu. 3/6
Kasandra - Ken Liu Lekko wymęczona koncepcja superbohaterska, odrobinę inaczej. ogólne przesłanie - róbmy swoje. 4/6
Nienawidzę smoków - Brandon Sanderson Niby żartobliwa fantasy. Powiedzieć, że mało śmieszna to komplement. Całość odrobinę ratuje końcówka. 2,5/6
Spadając - Ted Kosmatka Koncept intelektualny, nadający się na szorta i nic więcej. Czysto abstrakcyjna zabawa. 3,5/6
Chwyć mnie - Greg Egan Mocno próbowałem przeniknąć fizyczne podstawy metody podróżowania zastosowane w opowiadaniu. Albo Egan mętnie to opisał, albo ja za głupi jestem. Fabularnie smętnie nudne. 2,5/6

Publicystyka/felietonistyka - w średnim standardzie, Orbitowski znów najlepszy. Nad niektórymi recenzjami pokiwałem łebkiem z politowaniem.
Fidel-F2 - 2016-12-01, 19:48
:
Fantastyka - Wydanie Specjalne 1 (50) 2016

Imago - Radomir Darmiła Ładny język, zgrabne dialogi, postacie przekonujące i w sumie interesujący pomysł chociaż nie do końca przemyślany, pewne analizy nie do końca rozkminione i nie przekonała mnie paranoja ochrony. Przyjemna rzecz. 4/6

Pajęcza Wieża - Joanna Skalska Wyraźne problemy językowe, ciężka nużąca narracja, fabuła trzymająca się na ślinę i klej, niewiarygodne postacie (np. wg. autorki, omnipotentny główny bohater, który jest szarą eminencją - drugim po bogu w królestwie, wszystko wie, wszyscy się go boją, ma masę szpiegów, kardynał Richelieu przy nim to przedszkolak - w rzeczywistości nie wie o najbardziej podstawowych sprawach w królestwie, wszystko go zaskakuje, nie potrafi przeprowadzić w zasadzie żadnych swoich planów a jeśli mu się coś udaje to przypadkiem, albo zupełnie wbrew jego działaniom - dawno nie spotkałem się z tak nieudolnie skonstruowanym bohaterem). Nędza i badziew. 1,5/6

Determinanty uczuć - Michał Marzec-Remiszewski Literacka lipa, to felieton o teoriach świadomości, wolnej woli, determinantach emocji, marny felieton. Schemat, stereotyp, poruta. Szkoda czasu. 2/6

Kokon - Greg Egan Dobrze napisane, interesujący pomysł - działania korporacji i stosunki społeczne w nieodległej przyszłości, świetnie przeprowadzony, szkoda tylko, że mniej więcej w połowie zorientowałem się, że zabił kamerdyner. Ale i tak najlepsza rzecz w numerze. 5/6

Kheldyu - Karl Schroeder Ciekawy pomysł - nietypowa walka z zanieczyszczeniem w dość bliskim zasięgu, fabuła jak cie moge ale daje radę, przyzwoicie napisane. 4/6

Kroniki marsjańskie - Cory Doctorow Pomysł na grę-społeczeństwo odrobinę wydumany ale biorąc pod uwagę, że to YA to jak najbardziej do przyjęcia. Fabuła, postaci na plus. Dorosłemu rzucą się w oczy pewne uproszczenia, dla młodziaków w sam raz. 4,5/6
Fidel-F2 - 2016-12-23, 12:06
:
Nowa Fantastyka 2 (401) 2016

Pan powieszonych - Łukasz Malinowski Przez chwilę rozważałem sensowność lektury tego opowiadania, znam autora od jak najgorszej strony. Nieudolność w każdym aspekcie to jego znak firmowy. Ala myślę, dam szansę. Nie było warto. Od czasów Karmiciela kruków, gniota wzorcowego, widać niejaką poprawę, ale to wciąż marnowanie czasu. 2/6

Noże - Marta Malinowska Drewno, drewno, drewno. Pani Marta nie jest pisarzem a gimnazjalistką piszącą wypracowanie. Niezbyt zdolną gimnazjalistką. Każdy aspekt roboty literackiej leży. Był jakiś pomysł, ale został przekuty w ciało wyjątkowo nieudolnie. Omijać 2/6

Miniatury Literackie - Grzegorz Janusz Napisane przyzwoicie ale pomysły nudne, pozbawione cienia błyskotliwości, z puentami ogranymi. Słabizna. 2,5/6

Broniąc Elizjum - Brandon Sanderson Psychologia postaci podwórkowa, koncepcje rzeczywistości naiwne, fabuła rzygawicznie banalna. Praca tłumacza, pani Patricii Sorensen, wyjątkowo słaba, niezgrabności stylistyczne mocno irytujące. No i nie jest to żadne SF, nauka potraktowana jest tu w sposób raczej wzbudzający uśmiech swoją naiwnością, zarówno sprawy ściśle techniczne, jak psychologiczne czy socjologiczne. Tak naprawdę, to historia ślepego maga, gdzieś na rubieżach cesarstwa, z potężną Gildią Magów w tle i elfami w roli obcych. Raczej po powieści autora nie sięgnę. 2,5/6

Pasożyt - Anna Starobiniec Najlepsza w sumie rzecz, po wschodniemu napisana, ładnie przetłumaczona, z pomysłem ale bez bigla. 3,5/6

Wyjątkowo nędzny numer. Czytałem jakiś czas temu, i nie che mi się nawet do niego zaglądać, a nic nie pamiętam z publicystyki. Nawet Orbita. Na do datek pomylone imię jednej z autorek.
Tixon - 2016-12-29, 12:41
:
Przez chwilę zastanawiałem się nad prenumeratą NF. A potem przeczytałem nowy numer 01 (412) 2017 i przypomniałem sobie, dlaczego, z drobnymi wyjątkami, magazynu nie kupuję.
Słabe to to.
Publicystyka wygląda na pisaną od niechcenia, bardziej przypominają tekst do odfajkownaia na blogu. Ot obejrzałem ciekawy film, jestem zdziwiony tym, że ludzie wolą dobrze chwytliwe kłamstwo niż prawdę, miałem fazę po narkotykach czy powiem parę banałów o nieśmiertelności. Pełen oczywistości jest też tekst o pisaniu Piskorskiego, niby też takich trzeba, ale przypominam sobie kącik Kresa i to dopiero była klasa. Wspominki Parowskiego utwierdzają mnie w przekonaniu, że ze starą ekipą wspólnego języka nie znajdę, nie podzielam ich estetyki, nie uznaję tych samych walorów artystycznych, czego innego szukam w prozie.
Temat z okładki wygląda jak próba podczepienia się pod hype na assasina. To co mogło być asumptem do analizy bohaterów od mokrej roboty, wejściem głębiej w temat, sprowadza się do cekiniarstwa i trzymania brzegu: Deadpool, Deadshoot, Agent 47 i Asasyni. Stricte książkowe przykłady reprezentuje gildia skrytobójców Pratchetta i Bastard Hobb.
Przynajmniej z tekstów o Wellsie jeden trzyma poziom - ten o licznych próbach adaptacji Wyspy, bo historia audycji radiowej wojny światów jest chyba celowo napisana tak, aby mało kto ją zrozumiał.

Co zaś do opowiadań, nie zawodzi Lekcja samotności Gula (i właściwie powód dla którego kupiłem numer) - jest szybka, wciągająca i odpowiednio bolesna, z językiem zbliżonym do Sapka i licznymi smaczkami do wychwycenia.
Rozmiażdżą Nesterowicza i Szepty Lech nie mają już tego czegoś, co budzi zainteresowanie, nie wciągają od pierwszych stron. Pierwsze to kompozycyjnie ciekawa historia z trzech głosów, trzech punktów widzenia, która jednak jest obojętna, druga jest "historią na pograniczu baśni i etnografii" o gubieniu podmiotu i odnajdywaniu swojej roli w społeczeństwie (chociaż oba twierdzenia są trochę na wyrost), ale również nie wzbudza żadnych emocji.
W prozie zagranicznej są dwa teksty: króciutki Pyłowy ogród Liu, o którym można powiedzieć tyle, że koncept opiera się na rzeczywistej pracy naukowej; oraz dłuższy Ginący gatunek Tidhar z historią alternatywną o Londynie pod okupacją niemiecką. Nic specjalnego ale wciąga.
Na koniec zostają minimalistyczne recenzje, w których nie za wiele można powiedzieć (no poza tym, że Pilipiuk jest lepszy od Szostaka).

Ot magazyn wygląda jakby był pisany przez znajomych dla znajomych.
Fidel-F2 - 2017-01-05, 11:30
:
Nowa Fantastyka 3 (402) 2016

Rzeka zapomnienia - Adam Dzik Opowiadanie ma kilkanaście stron, przeczytałem półtora i dałem spokój. W najmniejszym stopniu nie jestem zainteresowany tym, co autor ma do powiedzenia. Jest to konsekwencją poziomu językowego, literackiego i intelektualnego. Czytając czułem złość, przykrość i zażenowanie. W stopce redaktor cieszy się, że to opowiadanie (wraz z pozostałymi z działu polskiego) ma swym twardym SF uhonorować rocznicę śmierci Stanisława Lema. Mistrz pewnie przewraca się w grobie. 0/10

Kołowrót przeznaczenia - Mateusz Petryka To opowiadanie jest odrobinę krótsze od poprzedniego ale mimo wszystko porzuciłem go mniej więcej w 1/3. W stopce redaktor ostrzega, tym razem zupełnie słusznie, że "narracja i fabuła schodzą tym razem nieco na dalszy plan". Pomijając eufemizm "nieco" wszystko się zgadza, nie da się tego bełkotu czytać. 0/10

Tytus Androidus - Jakub Łukaczyński Dział literatury polskiej ratuje ostatnie, najkrótsze, opowiadanie. Dłuższy szort, dobrze napisany, z pomysłem, fajnym nawiązaniem. 7/10

Przymierze - Elizabeth Bear Niezłe, problemowe opowiadanie. Skłania do zastanowienia się nad granicami człowieczeństwa, stopniem odpowiedzialności za czyny, kierunkiem w którym zmierza ludzkość, . 7/10

Bubołak - Elizabeth Bear i Sarah Monette
Przyzwoity pomysł na świat, jakiś pomysł na fabułę, ale wykonanie niedorobione, pewne dziury logiczne plus lekki infantylizm i brak zdecydowania czy to ma być farsa, groteska, czy dramat. Szkoda, mogło być zupełnie nieźle. 5/10

W pętli - Ken Liu Kolejne dobre opowiadanie problemowe. W zasadzie o wartościach, o kondycji człowieka, etyce. Jedyną wadą jest nadmiernie publicystyczna forma, rzecz przypomina felieton dla zmyłki ubrany w formę fabularną. Merytorycznie - 10, językowo -10, literacko - 4. I tak najlepsza rzecz w numerze 8/10

Felietoniści na plus, Wielgosz na plus, Parowski na dwa minusy (już nie ma o czym bredzić - zaczyna opowiadać po raz wtóry te same anegdoty), recenzje zasadniczo do zsypu - na dziesięć zamieszczonych jedna, góra dwie ma sens.


Numer raczej słaby, warto przeczytać Liu, Bear i króciaka Łukaczyńskiego.
Tixon - 2017-01-05, 18:19
:
Tak właśnie zauważyłem, że deczko na bieżąco z numerami nie jesteś ;)
Fidel-F2 - 2017-01-05, 18:44
:
nie mam ciśnienia
Fidel-F2 - 2017-01-30, 15:39
:
Nowa Fantastyka 04 (403) 2016

O czym szumi mrok - Wojciech Zembaty Przyzwoity średniak fantasy, napisany językiem strawnym ale nie wzbudzającym zachwytów. Fabularnie rzecz lekko kulejąca, nadrabia pewną oryginalnością, odbieganiem od utartych standardów. Końcówka dość nieudolna, autorowi pewnie się wydawało, że błyskotliwa. Autor twierdzi, że opowiadanie to alegoria, nie wiem, może i tak. 5/10

Kumple Zbawiciela - Paweł Dantych Jakiś pomysł, standardowa dość fabuła ale brak dopracowania, kanciaste to jakieś. Ale krótkie i czytanie nie męczy. 5/10

Zmierz nad Golgotą Moralitet - Sebastian Wójcik Makabreska w lekkich oparach absurdu. Dość dowcipna. Zakończenie niejednoznaczne, można wytyczyć kilka zakulisowych ścieżek prowadzących do zakończenia. Narracja klimatyczna, interesująca. Ładna rzecz. 7/10

Teraz tak będzie już zawsze - Mike Gelprin Dzień świstaka w trochę innej, lekko makabrycznej aranżacji. Na pierwszy rzut oka wydaje się koncepcyjną kalką ale koniec końców autor dorzuca od siebie interesującą "wartość dodaną". Ładnie napisane. 7/10

Dziś jestem Paulem - Martin L. Shoemaker Kolejne z serii opowiadań bliskiego zasięgu rozkminiające kierunki rozwoju społeczeństw, sztucznej inteligencji, itp. Niezgorsze. 6/10

Nasza Pani Czarnobylska - Greg Egan Kryminał z delikatnym sf bliskiego zasięgu, napisany wyjątkowo zgrabnie, czyta się lekko i z zainteresowaniem. Koncepcja fabularna dość niecodzienna ale nie rewolucyjna, przemyca kilka myśli. Ładna rzecz 7/10

Literacko numer dość równy, na poziomie wyższym niż zazwyczaj i znacznie wyższym niż miesiąc temu.

Publicystyka to felietoniści, zadowalająco z plusem. Reszta mnie nie interesuje.

Nie żałuję lektury.
Fidel-F2 - 2017-03-04, 16:03
:
Fantastyka Wydanie Specjalne 02/16 (51)

Pięćdziesiąt kawałków Quentina - Cezary Zbierzchowski
Rzecz której nie można niczego zarzucić, napisana formalnie i stylistycznie bardzo dobrze, pomysł interesujący, postacie wielowymiarowe, dialogi naturalne i z głową, poszczególne scenki robią wrażenie, całość z pewną głębią i niejednoznacznościami indukującymi myślenie. Ale mi jakoś nie podeszło, nie wzbudziło zainteresowania, czytałem bo czytałem. Czemu? Nie wiem. Może zły dzień miałem?, albo przejadły mi się już te niekończące się, dickowskie, warstwy rzeczywistości? Ale nie zniechęcam, to dobre opowiadanie. 4/6

Pieśń dla kamienia - Sebastian Uznański
Sebastian w końcu pozbył się tej swoistej kanciastości stylu albo redaktor mu rzecz wygładził. Opowiadanie dobrze napisane, z pomysłem odrobinę w dawnym stylu, z jakąś myślą. Czyta się przyjemnie. 4/6

Człowiek zza wielkiej rzeki - Adam Podlewski
Przyjemne, krótkie opowiadanie dziejące się na styku mocno odmiennych kultur/cywilizacji. Sympatyczne, choć mam wrażenie, że gdzieś to już kiedyś czytałem. 4/6

Krwawa osa - Ted Kosmatka, Michael Poore
Bardziej obyczajowe, trochę z zagadką, dobrze napisane, pomysłowe, z porządnymi bohaterami. 4,5/6

Dzieci Dagona - Adrian Tchaikovsky
Najkrótsze i najsłabsze opowiadanie w numerze. To w zasadzie, pomysł, konspekt czegoś większego. Ale ujdzie. 3/6

Dziewiąte uwiedzenie - Sean McMullen
Nietypowe fantasy, jakby pomieszane ze steampunkiem, w lekko baśniowym sosie i z jakąś nieznaną ingrediencją w przyprawie. Koncepcja fabularna dość prosta, ale opisana sprawnie i z niejakim humorem. Sympatyczne. 4/6

Obrona konieczna - Leonid Aliochin
Znów fabuła nieskomplikowana ale jak napisana. Z przepyszną niespiesznością, statecznością i smakiem. Jest tu gdzieś odległy Lem, trochę bliższy Bułyczow, trochę kosmicznego westernu i dobrego samopoczucia. Opowiadanie stricte rozrywkowe ale na najwyższym poziomie. Najlepsza rzecz w numerze. 5/6

Literówki i ortografy irytujące.
Fidel-F2 - 2017-03-17, 13:47
:
Nowa Fantastyka 5 (404) 2016

Nadzieja: Opowiadanie bizantyńskie - Bartosz Działoszyński
Najlepsza pozycja w numerze. Oryginalny pomysł, takiż świat, świetne wykonanie - napisane bardzo eleganckim stylem, spokojnie, bez szarpaniny. Mamy tu jakiś dylemat moralny, odrobinę filozofii, powód do zastanowienia się. Dzięki takim opowiadaniom wciąż kupuję Fantastykę. 5/6

Coś za coś - Tomasz Przewoźnik Bliski zasięg, lekko antyutopijne. Trochę schematu, trochę oryginalności. Przeszkadza mi wciskanie, w moim pojmowaniu, dwóch równorzędnych konceptów i brak decyzji na którym się skupić. Pod koniec wkrada się jakiś chaos. Językowo zupełnie w porządku. 3,5/6

Doskonały wzrok - Arie Coleman
Oryginalne podejście do podróży w czasie, niecodzienny koncept fabularny, napisane porządnie. 4/6

A za nami ginęła chwała Babel - Michael Swanwick
Fabuła zupełnie pretekstowa ale rzecz nadrabia bogactwem ornamentyki i wyobraźni, pozytywna też jest próba odnalezienia jakiejś głębi acz już nie tak pierwszorzędna. W sumie zupełnie dobra rzecz, warta lektury. 4,5/6

Lilia i róg - Catherynne M. Valente
Ciekawy pomysł, napisane w miarę, i prawie całkowity brak fabuły. Gdyby w tak wykreowanej rzeczywistości opisać jakąś interesującą historię to byłoby coś. A tak to tylko wygładzony pomysł z brudnopisu. 3,5/6

Selfie - Sandra McDonald
Podróże w czasie i rozwój AI w których można zapisać świadomość żyjącego człowieka i jakie mogą tego być konsekwencje. Moim zdaniem te podróże w czasie zupełnie niepotrzebne, ale nie szkodzą. Dobry pomysł, dobrze napisany, dobrze nakreślony problem i dylematy. 4,5/6

Nieliterackiej części pisma nie chce mi się komentować, po prostu osiągnąłem stan w którym mnie takie rzeczy w zasadzie nie interesują i szkoda mi czasu. No dobra, felietony czytam z zainteresowaniem. Były ok. No i wywiad z Wnukiem-Lipińskim też ok, chociaż rozmawiająca redaktorka niezbyt wybitna.
Fidel-F2 - 2017-04-01, 15:46
:
Nowa Fantastyka 6 (405) 2016

Kod Leopolda Tyrmanda - Marcin Kowalczyk
Złego Tyrmanda nie zdzierżyłem, odpadłem gdzieś w 1/5. Uznałem, że nie ma co się gnębić na siłę. Warszawy nie lubię, opowieść była drętwa, nużąca. Jakieś sześćset stron za długa. Na szczęście, opowiadanie Marcina Kowalczyka pozbawione jest większości tych wad. Elegancko i zgrabnie napisane, z pomysłem, tymi wszystkimi nawiązaniami które wszyscy lubią jeśli rozpoznają. W sumie drobiazg, ale ładny.
7/10

Zmącony strumień - Maria Dunkel
W tym przypadku mam ambiwalentne odczucia. Początkowo nie mogłem się w ogóle wgryźć, pierwsze trzy strony czytałem trzy dni, może byłem zmęczony?, ale gdy już zaskoczyło, okazało się, że to ładny język, że świat + klimat przyjemne i nastrojowe. I opowieść zasłużyłaby na wyższą notę, gdyby nie to, że autorka za nic ma logikę i następstwa przyczynowo-skutkowe. No, może "za nic", to za silne określenie, ale zdarza się jej, nie raz i nie dwa, nie dbać o takie drobiazgi.
5,5/10

Cywilizacja tłumaczenie - Vylar Kaftan
Forma z przymrużeniem oka, treść niby lekka i rozrywkowa ale sedno to konstatacja pyłu na wietrze, determinizmu losów społeczeństw, bezwzględnej beznadziejności z szerszej perspektywy. Niby nic odkrywczego ale z sensem.
7/10

Wody Wersalu - Kelly Robson
Czysta rewelacja. Rekonstrukcja arystokratycznej socjety bardzo ładna, pomysł na historię zupełnie nieskomplikowany ale ciekawy, oryginalny. W tej bezpretensjonalnej prostocie jest tak bogata tęcza emocji, znaczeń, niuansów; podana tak zgrabnie i smacznie, że człowiek napełnia się jednocześnie radością czytelniczą i smutkiem życiowej natury, wynikającym z człowieczej empatii. Na dodatek wszystko to napisane stylem w najlepszym gatunku, za który również odpowiada tłumaczący Jerzy Rzymowski. Duże brawa.
9/10

Literacko bardzo satysfakcjonujący numer.

Publicystyka w sumie przyzwoita. Recenzje skupiają się na prozie klasy D lub niższej. Zupełnie nie rozumiem po co recenzować brykiety do kominka.
ASX76 - 2017-04-01, 17:30
:
Przypuszczam, NF dostaje je od wydawnictw do recenzji. Ponadto dochodzą książki Prószyńskiego, który wypuszcza "NF", więc... "biznes jest biznes" //panda
Fidel-F2 - 2017-04-01, 17:37
:
To było pytanie retoryczne.
Fidel-F2 - 2017-05-02, 02:05
:
Fantastyka Wydanie Specjalne 03/16 (52)

Czarne kwiaty - Andrzej Miszczak
Oryginalny, błyskotliwy pomysł, przekonująca wizja niedalekiej przyszłości, postaci wykreowane bez zarzutu, fabuła zgrabna, językowo bez zarzutu. Jedyni minus to lekko toporny finał. Spłycający. Nie jest to ciężki zarzut, bo jest tu logika, wszystko ma ręce i nogi, tyle, że drewniane. Uczciwie rzekłszy, chyba jednak trochę się czepiam.
8/10

Jurand - Wiesław Gwiazdowski
Jak sięgam pamięcią, z Gwiazdowskim wiążą się same marne literacko wspomnienia. Podchodziłem do tego opowiadania jak pies do jeża i przez pierwsze kilka chwil lektury, byłem odrobinę zaskoczony. Pierwsze wrażenie było niezłe. Niestety im dalej tym gorzej. Fabuła z, e..., no wiadomo skąd; pozbierane jakieś klocki, którymi bawimy się od dziesięcioleci, i zbudowana jakaś koślawa wieża. Logika całości, delikatnie mówiąc, umowna. Warsztatowo ociężale, język z problemami, mimowolnie wizualizujemy męczącego się w nadludzkim wysiłku autora. Zbrużdżone, pokryte kroplami potu czoło, w oczach szaleństwo i skupienie, przygryziony język, obgryziony ołówek kopiowy. Szkoda czasu.
3/10

Gianca - Jacek Łukawski
Koncepcja rzeczywistości skopiowana ze Słońca słońc Karla Schroedera w zasadzie jeden do jednego. Językowo napisane przyzwoicie. Postaci raczej uproszczone, podobnie jak poszarpana dynamicznie fabuła, sprawiająca wrażenie szkicu, konspektu powieści. W sumie można, ale obowiązku nie ma.
5/10

Wędkarz - Julia Zonis, Igor Awilczenko
Wygląda to jak rozdział wyjęty z Pikniku na skraju drogi Strugackich. Tyle, że zamiast Zony jest Mgła. Żeby grzybów barszcz był pełen, autorzy otwartym tekstem nawiązują, w sumie nie wiedzieć czemu, do Solarisu Lema. Fabularnie wtórnie. Zmęczyło mnie.
4/10

Spalę ten świat w płomieniu mojej nienawiści - Jewgienij Szikow
Krótkie, ale nie za krótkie, po prostu pozbawione niepotrzebnej waty. Opowiadanie koncepcyjne, bardzo zgrabne, pomysłowe, językowo ładne. Śliczności. Sprawiło mi dużo radości.
9/10

Kościane łabędzie Amandale - C. S. E. Cooney
Artystyczna wizja legendy o fleciście z Hameln. Okrutnie mnie zmęczyło, kilka razy byłem o krok od porzucenia tekstu i żałuję, że tego nie zrobiłem. Świat przedstawiony oparty na mechanice baśni, czyli wszystko ma sens. Przez magiczne wrota, dzieci wskakują do płonącego wewnątrz pnia magicznego jałowca o duszy dziecka, który dzięki temu rodzi srebrne pąki i srebrne pszczoły, które to pszczoły zapylają te pąki i dzięki temu jałowiec rodzi owoce w postaci srebrnych jaj z których wykluwają się zmiennokształtne łabędzie. I są to kamienne łabędzie. I są nieprzeniknione i przerażające. I mają kościane łuski. I jak wszystkie niemowlaki domagają się jedzenia. I takie pierdololo przez trzydzieści stron. Wiem, że są entuzjaści takiej papki, ale jak czytam coś takiego, to całkowicie zamiera we mnie zainteresowanie tokiem fabuły, losem bohaterów. Wszak z każdej katastrofy wyjdą cało, wystarczy, że pomasują lewy bok prawotylnonożnej surykatki, by garnek miodu misia Puchatka zamienić w Sokoła Milenium i odlecieć do Suwałk lub do Kowna by raczyć się tam zeppelinami omaszczonymi smalcem z marsjańskiego bobra i lokalnym samogonem zdejmującym każdy czar piątego poziomu, w cieple pieca opalanego myślącą gruszą, która od nadmiaru disco-polo zbezmyślniała i dała się złapać plemieniu Masajów z Harlemu które dzięki globalnemu konsorcjum gejowskich krasnoludów handluje tym paliwem z całym światem, połową wszechświata i jednym powiatem królestwa Szatana. Można tak dowolnie długo. Spróbujcie, to nic trudnego. Pozornie to nawet zabawne, ale na dłuższą metę, to po prostu bełkot.
2/10 Dodatkowy punkcik za kilka ładnych zdań.

Statystycznie numer średni.
Fidel-F2 - 2017-05-17, 11:54
:
Fantom 1 (maj-czerwiec)/2017. Dwumiesięcznik

Kupiłem dla testów. Poniżej subiektywne wyniki.

1. Proza

Gumofilc - Andrzej Pilipiuk
Dość prymitywny szort, wyraźnie pisany na kolanie, na zamówienie. Językowo i stylistycznie kanciasty. Pomysł wtórny, wcześniej wykorzystany w masie dowcipów, a i sam autor wykorzystał motyw pewnie już z dziesięć razy. Poziom dowcipu żenujący. Zasadniczo obraza dla czytelnika.
0/10

Dziady - Jan Madejski
Zaczyna się przyjemnie, by rozwinąć się w znów przymitywną fabułę (przepraszam za ten oksymoron) ze zwichniętą logiką. Styl w miarę poprawny ale nie wyrobiony, takie licealne wypracowanie. Końcówka ze standardowym twistem. Produkcyjniak bez ambicji.
4/10

Tancerka i żandarm - Andrzej Sawicki
Najładniej napisane, znów proste ale tym razem z wdziękiem i przyjemnym humorem. Nieszczęśliwie są tam jakieś anioły (nie ma chyba większego literackiego upadku niż pisanie o aniołach, no, może o emo-wampirach gejach) ale szczęśliwie autor nie wdaje się specjalnie w mechanikę ich bytowania. Żaden szał ale nie boli.
6/10

Lawliet - Anna Szumacher
Tytuł to jakieś bezsensowne imię które niby powinno coś znaczyć skoro znajduje się w tytule. Nic mi nie mówiło więc sprawdziłem. Jakies mangowe imię. I znów o aniołach, tyle, że tym razem na ostro i do samego dna na serio. Gorsze od pisania o aniołach może chyba być tylko pisanie o mangowych aniołach. Na serio. Nuda, nuda i dylematy moralne, że tylko siąść i płakać. Umiejętości pisarskie takie sobie, w połowie miałem dosyć, zmusiłem się z kronikarskiego obowiązku. Summa summarum zero przyjemnści literackiej i intelektualna degradacja.
1/10

2. Publicystyka

Temat numeru - horror rustykalny - podany miernie. Autor w zasadzie nie zna tematu, napisał o czymś co wszyscy wiedzą i co tam zasłyszał, pomijając na początek choćby Inwazję z Aldebarana Lema a potem całe mnóstwo tekstów powstałych w późniejszych czasach (O weselu w Atomicach Mrożka wiedział bo miał w szkole). Ocena co najwyżej mierna.
3/10

Artykuł Naczenego o Klubie Tfurcuf standardowy, kotlet mielony już wielkokrotnie. Ani nic nowego ani specjalnie ciekawego, chociaż może dla młodziaków będzie to odkrycie.

Dalej mamy Toudiego obszernie o historii studia Ghibli. Znów mi to nic nie mówiło. Okazało się, że znów manga. Nie wyszedłem poza pierwszy akapit. Jeszcze tak nisko nie upadłem by czytac o mandze.

I tyle jeśli idzie o publicystykę. Z mojego punktu widzenia wyjątkowa nędza.

3. Wywiady

Prywatnie, forma komunikacji literackiej mieszcząca się gdzieś na szarym końcu moich zainteresowań. Niespecjalnie interesują mnie poglądy drugoligowych pisarzy (proszę się nie obrażać) tworzących przeciętne albo słabe książki, tudzież osobistości internetowych (Osobistość inetrnetowa - do tej pory rechotam). Tacy ludzie po prostu nie mają mi nic istotnego do powiedzenia. Zwykle o tym jak, gdzie i kiedy pisać, słać i że szanują fanów i że są przeciw dziurze ozonowej, globalnemu ociepleniu i marnowaniu żywności. Nie przeczytałem, żadnego z wywiadów, tu i ówdzie jeno rzucając okiem na pojedyncze zdania. Szkoda życia na pierdoły, szczerze wątpię by padł tam chociaż jeden świeży, odkrywczy pogląd czy nieznana mi interesująca informacja.

4. Quasi-literatura

Sporą cześć magazynu zajmują reklamy w postaci fragmentów opowiadań czy powieści. Nie czytam tego nawet w sieci, gdzie moim zdaniem miejsce dla takich pomysłów. Umieszczanie tego w piśmie to jakieś kuriozum. Chociaż może się nie znam.

5. Recenzje

Wartość zaniedbywalna.

6. Komiks

Mrok: Dibelskie misterium - jakaś długaśna czereda twórców
Brzydki, graficznie paskudny, nieczytelny, fabularnie żenujący. Też chyba jakiś reklamowy fragment.
1/10

7. Technikalia

Papier, kolorystyka-estetyka bardzo na plus, trzyma się w łapkach przyjemnie. Mam dwa zarzuty. Pierwszy to mnóstwo pustego miejsca. Podczas II wojny światowej marginesy wykorzystano by na pokłady startowe lotniskowców. Dwa, irytująca maniera umieszczania plam z drukowanymi powiększoną, wytłuszczoną czcionką wyimkami z zamieszczonych tekstów. I mnóstwo takich sobie obrazków.

8. Podsumowanie

Może ktoś o innych kryteriach, lepiej oceni pierwszy numer Fantoma, niestety ja jestem mocno zawiedziony. Opowiadania, czyli coś co mnie w periodykach literackich najbardziej interesuje, zajmuje jakąś niemożliwie skromną część - w granicach 1/5 całości - i na dodatek jest fatalna. Reszta numeru wypełniona jest, w mojej ocenie, bezwartościową sieczką. Ale chyba takie czasy a ja jestem z wczoraj.
Trojan - 2017-05-17, 12:22
:
:)
ostro

studio Ghibli to nie manga a anime i nie takie jakie znasz... jeżeli miałbyś coś obaczyć z obszernej działki "anime" to właśnie coś produkcji Ghibli - w obyczajowe historie z fantastyczno-basniowym zabarwieniem


podaj przykład "Osobistość internetowa"
Fidel-F2 - 2017-05-17, 12:40
:
zajrzyj do pisma :-/
Beata - 2017-05-17, 20:18
:
Fidel-F2 napisał/a:
Dwa, irytująca maniera umieszczania plam z drukowanymi powiększoną, wytłuszczoną czcionką wyimkami z zamieszczonych tekstów.

Łomatko, jak dobrze coś takiego przeczytać. No po prostu miód i balsam. Czyli jeszcze kogoś to denerwuje! Bo mnie doprowadza do szału - rozbija mi ciągłość przyswajania tekstu. Rozprasza. Oko ucieka do grubej czcionki, czytam i orientuję się, że już to czytałam, że wyrwany z kontekstu fragment ma zupełnie inną wymowę (gdyż w tak zwanym międzyczasie kontekst się zmienił), mam wrażenie, że zapętlam się w tekście. Nie wspominając już o takim detalu, że IMHO nietaktem (delikatnie mówiąc) jest wskazywać mi superduperważne/śmieszne wyimki, które niekoniecznie takie w mojej ocenie są. Czy ja sama nie mogę dokonać wyboru? No zupełnie jakby mi ktoś paluchem pukał w kartkę i mówił: "tu czytaj, tu!". :roll:
bio - 2017-05-17, 21:30
:
Fidel napisał "w łapkach".Dla mnie świat już nie jest taki sam. Albo go nie ma.
Plejbek - 2017-05-22, 09:51
:
Się pochwalę trochę.
Jest sobie taki fanowski kwartalnik - "OkoLica Strachu".
OkoLica Strachu

Bardzo dobry magazyn - jeszcze się na nich nie zawiodłem.


W czerwcowym (szóstym już) numerze będzie tam mój bardzo obszerny tekst o Snergu. Może kogoś zainteresuje.



Fidel-F2 - 2017-05-22, 11:09
:
Gratuluję. Niestety okolice strachu są raczej rzadko odwiedzanymi przeze mnie miejscami na mapie literatury.
Fidel-F2 - 2017-05-29, 17:11
:
Nowa Fantastyka 7 (406) 2016

Złość bogów - Piotr Górski
Fantasy pomieszane z płaszczem i szpadą, nietrywialne. Napisane rzetelnie, językiem spokojnym, przyjemnym, może bez ognia ale z nastrojem wciągającym w historię. Postaci kształtne i wiarygodne; motywacje, działania uzasadnione, pięknie zarysowane dramaty. Świat interesujący, wydaje się solidny. Samo opowiadanie jest zamkniętą opowieścią ale równie dobrze mogło by być prologiem dużej historii. Najlepsza rzecz w numerze.
8/10

Upgrade - Marcin Podlewski
Bardzo nowocześnie napisane opowiadanie apokaliptyczne, właśnie trwa powolna zagłada świata jaki znamy. Sam świat w sumie dość przyzwoity ale jakoś momentami niewiarygodny; taki jakś rozcapierzony, nawrzucane pomysłów i tak w sumie nie wiadomo po co. Fabuły w zasadzie brak, to co jest to taka fastryga, ida sobie i spotyka ich pech i jakieś tam przygody z których niewele wynika. Postaci nie najgorsze ale też jakoś niespecjalnie mnie satysfakcjonują. W mojej ocenie to dość przyzwoity produkcyjniak jakich wiele ale nic ponadto.
6/10

Terminal tłumaczenie - Lavie Tidhar
Lecą jasyć tacy niepozbierani na tego Marsa, nie wiadomo po co, za czym i na co to komu. Wokół panuje nieustanny płacz i lament, smutek, bezwład i czarna melancholia. Siedzą w tych kapsułach i smęcą, i bredzą, pletą jakieś koszałki opałki, majaczą, jęczą. Redaktor twierdzi, że to jedno z najlepszych opowiadań 2016 roku, nie wiem, nie znam się, ledwie dotrwałem do końca choć to najkrótsza rzecz w numerze.
4/10

Uszkodzenie - David Don Levine
AI dostają uczucia by związać je z ludźmi i by troszczyły się o nich bardziej. Głównym bohaterem jest AI zaimplementowane do kosmicznego myśliwca bombardującego, które jest zakochane w swym pilocie, dupku i prymitywie. No i AI ma dylematy moralne. Rzecz jest o uczuciach i kosmicznych bitwach czyli jedziemy na schematch przy pomocy monotonnej, wypranej z emocji narracji. I docieramy do końca i zapominamy.
6/10

Tom, Thom - K. M. Ferebee
Doczytałem z trudem do połowy, reszę przebiegłem wzrokiem bez zainteresowania monotonną naracją, rozdeptanymi, nudnymi bohaterami, fabułą bez jakiejkolwiek logiki, w baśniowym klimacie kiedy wszystko może być wszystkim albo niczym albo czymolwiek i pełno w tym głębi tak głebokiej, że głębszej to już nie ma. No nie ma i już. Reaktor twierdzi, że to w jego ocenie jeden z lepszych tekstów ostatnich lat. Nie wiem, nie znam się i daję 2/10.

Publicystyki w zasadzie nie czytałem, tu akapit, tam akapit, na resztę szkoda mi czasu. Nawet zazwyczaj intersujące felietony słabo. Ziębiński nędza, Watts jak cię mogę i tylko Orbitowsk na zwykłym bardzo przyjemnym poziomie.

Gdyby nie opowiadanie Górskiego, numer miałby dla mnie wartość makulatury. Może trochę wyzłośliwiam, ale nie bardzo.
Fidel-F2 - 2017-08-18, 13:41
:
Nowa Fantastyka 8 (407) 2016

Wszystko dobre, co się dobrze kończy - Marcin Rusnak
Kolejna wariacja na temat rozwoju sztucznej inteligencji. Tym razem słaba. Opowiadanie sponsoruje literka I jak infantylny. Wszystko jest tu infantylne łamane przez uproszczone łamane przez naiwne. Fabuła, bohaterowie, koncepcja AI, styl. Dla młodszych nastolatków.
3/10

Trzy uśmiechy Adinary - Marta Malinowska
Reportaż z nieistniejącego kraju, stojącego na krawędzi katastrofy. Z jednej strony fajny pomysł, nastrój depresyjnej nieuchronności i w sumie nie najgorszy język, z drugiej narracja odrobinę monotonna i strukturalnie opowiadanie lekko kanciaste. Jest tu jakaś oryginalność.
7/10

Problematyka bezskutecznej fotoskopii kotów - Robert Shearman
Alternatywna rzeczywistość, czarny humor, dystans, elegancki anturaż, nie przekombinowane. Ładne.
8/10

Letnicy tłumaczenie - Kelly Link
Redaktor twierdzi, że opowiadanie ociera się o geniusz. Mamy tu więc jedną z większych różnic wrażliwości. Dla mnie to rzecz bez sensu. Mamy tu wycinek życia jakiejś nastolatki ze zbzikowanym ojcem i krasnoludkami w sąsiedztwie. Postaci zapełniające tę rzeczywistość robią wrażenie przerysowanych i sztucznych, rzeczywistość składa się z losowo dobranych dziwolągów, które z niczego nie wynikają, nijak się nie zazębiają ani nic z tego specjalnego nie wynika. Fabuła streszcza się w kilku słowach. Chora nastolatka robi cokolwiek*, ponieważ cokolwiek* i wynika z tego cokolwiek*. *pod słowo cokolwiek podstaw cokolwiek. Na dodatek błędy ortograficzne (jakby co to mam świadomość, że ta ortografia to nie "zasługa" autorki). Strata czasu. Plus tej lektury jest taki, że od dziś, z pełną świadomością, będę unikał autorki.
2/10

Głodne córki głodujących matek - Alyssa Wong
O wampirach i jak im ciężko w życiu. Napisane przyzwoicie, z nastrojem, z jakimś pomyślunkiem. Można.
6/10

Publicystyka słabo. Wywiad z Kenem Liu pokazuje fajnego człowieka, Orbitowski ładnie jak zawsze, to jednak marka. A reszta? Mogło by jej nie być, nawet Kosik, zwykle interesujący, tym razem jakoś marnie.
Fidel-F2 - 2017-08-22, 23:27
:
Nowa Fantastyka 9 (408) 2016

Z innych głębin - Wojciech Zembaty
Interesujący świat ale jakoś nie do końca załapałem mechanikę tej rzeczywistości, nie za bardzo rozumiałem po co i dlaczego jedni robią to a inni tamto. Brak klarowności?, nadmierna skrótowość?, nie wiem. Ale w sumie czytało się nieźle.
6/10

Evol. - Grzegorz Piórkowski
Cyberprzestrzeń, sztuczna inteligencja, osobliwość chyba jakaś. Nie jestem w stanie przypomnieć sobie fabuły. Bełkot, raczej nudny. Było tego już dotąd pełno, i zwykle lepiej.
2/10

Wiedźma i Filozof - Olga Niziołek
Jest jakiś pomysł, odrobinę rozmazana rzeczywistość, ale brak mi tu jakiejś genezy i celu. Średniak acz przyzwoicie napisany.
5/10

Na swój obraz - Paweł Figura
Bardzo składna rzecz, świat z punktu widzenia sztucznej inteligencji zmuszonej do bytowania w opresyjnym systemie wykazującym silne podobieństwo do systemów niewolniczych z naszej historii. I coś z tego wynika. Ładne
7/10

Theodore "Ted" Canoe, Our Image, Our Likeness (Obraz i podobieństwo), projekt niezrealizowany - Adam Podlewski
Oryginalne podejście w kwestii pojawienia się cybernetycznej osobliwości, gdzieś pomiędzy AI a bezrozumnymi siłami natury. Interesujące.
7/10

Granica - Katarzyna Szelenbaum
Prościutkie i banalne, pomysł tani, wykonanie standardowe.
3/10

Amicae Aeternum - Ellen Klages
Zupełnie inne spojrzenie na koncepcję długoletnich wypraw kosmicznych. Króciutkie, doskonale skonstruowane, niosące bardzo silny przekaz. Świetne.
8/10

I po trupach ją poznacie - Brooke Bolander
Akcja, krew, wulgaryzmy, walka, gangsterka, podstępy i taka nuda, że ledwie dotrwałem do końca. Końca z finałem tak drętwym, że aż mnie zatkało. Napisane z niestrawnym przesytem środków stylistycznych, zwłaszcza prymitywnych porównań. Zmarnowany czas i papier.
2/10

Ześlizg - Lauren Beukes
Wizja rozwoju społeczeństwa w kontekście rosnącej władzy koncernów i korporacji. Wizja odpychająca. Ku przestrodze.
7/10

Z pierwszej części publicystycznej Wielgosz i wywiad ze Strossem, reszta zsyp. Dalej felietony tym razem przyzwoite, Orbitowski z wyróżnieniem.
Fidel-F2 - 2017-10-04, 19:56
:
Postanowiłem z wolna czytać Fantastykę od początku, od pierwszego numeru.

Fantastyka 1 (1) 1982

Opowiadania:

Wieczorna modlitwa - Lester del Rey
O tym jak człowiek pogrywa z bogiem. Nic nie poradzę, że mnie nie porywają takie dumania, zazwyczaj proste i płytkie. Formalnie autor zastosował prostą zagrywkę, nie precyzując początkowo o kogo chodzi. Napisane przyzwoicie. Średniak z plusem. 6/10

Czek in blanco na bank pamięci - John Varley
To opowiadanie pokazuje, że posthumanizm miał się dobrze gdy Dukaj ze Zbierzchowskim uczyli się raczkować. Bardzo dobrze skonstruowana rzecz, z wieloma problemami do rozważenia. Biorąc pod uwagę czas powstania, wyjątkowa. 8/10

Zabawa w strzelanego - Andrzej Drzewiński
Czytałem dawno temu w Spotkaniu w przestworzach, zrobiło bardzo duże wrażenie. Dziś mniejsze ale to wciąż nadzwyczaj zgrabny szort. 8/10

Co większe muchy - Jerzy Lipka
Kolejna pozycja znana mi ze Spotkania w przestworzach. Czytana po raz pierwszy w latach osiemdziesiątych, wdrukowała mi się w mózg do tego stopnia, że dziś wciąż pamiętałem treść bez większych strat. Ekstrakt absurdu, dzieło niemal abstrakcyjne z nurtu dystopii socjologicznej. Arcydzieło kiedyś i dziś. 10/10

Teksty z wkładki:

Pieśń dla Lyanny - George R. R. Martin
Postanowiłem sobie, że będę czytał te stare numery bez odpuszczania, ale do przeczytanie tego tekstu nie byłem w stanie się zmusić. George R. R. Męczybuła zazwyczaj posługuje się piórem w sposób który mnie dręczy. Komentowana pozycja jest ceniona przez ogół czytającego fantastykę społeczeństwa ale to nie pierwszy raz gdy nie zgadzam się z powszechną oceną. Naturalnie nie twierdzę, że to katastrofa literacka, a że średniak bez szczególnej urody. 5/10

Żuk w mrowisku - Borys Strugacki, Arkadij Strugacki
Bracia potrafili pisać rzeczy świetne, jak chociażby Piknik na skraju drogi ale również gnioty niemożebne, tu przykładem będzie Ślimak na zboczu. Tym razem mamy rzecz gdzieś pośrodku. Ciekawy pomysł został zmarnowany przez kiepskie wykonanie i nie najszczęśliwszą koncepcję konstrukcyjną. Większą część powieści zajmują rozmemłane dumania, modelowo drętwe, sztuczne dialogi, gdzie kukły wygłaszają przemówienia (choćby i jednozdaniowe, to zawsze są przemówienia z mównicy), a przerysowane postaci reagują z teatralną emfazą. Clou powieści ujawnione w jej końcowej części troszkę osładza tę amatorszczyznę ale nie na tyle by warto było rzecz polecać.

Dodatkowo pozycja zestarzała się pod względem socjologicznym. Koncepcja rzeczywistości dość zrozumiała w czasach zamordystycznego ZSRR dziś zmusza by kołek do zawieszania niewiary zamienić na stalowy hak zatopiony mocno w żelbecie.

Troszkę na wyrost daję ocenę 5/10

Publicystyka:

Część rzeczy, z dzisiejszej perspektywy, oczywiście straciła na aktualności ale ówcześnie była zupełnie przyzwoita. Zaskakuje, że już wtedy spostrzegano wiele trendów i zjawisk, które dziś przeżywają apogeum i dzisiejszemu zjadaczowi popkultury wydaje się, że to jego odkrycie i wynalazek. Należy zdjąć kapelusz przed intelektem ekipy tworzącej wtedy pismo.

Można dostrzec religijne niemal uwielbienie i szacunek w stosunku do S. Lema.

Recenzje:

W przeciwieństwie do współcześnie zamieszczanych recenzji w NF (które charakteryzują się zazwyczaj skrajnym uproszczeniem, szablonowością i trywialnym ujęciem problemów) w pierwszym numerze Fantastyki mamy styl mocno przeintelektualizowany pełen trawiastej 'profesjonalnej' maniery, ale jednocześnie autorzy próbują zbadać zawarte w utworach problemy.

Komiks:

Eksponat AX
Rzecz oparta na opowiadaniu Tadeusza Markowskiego - Ludzie jak... złodzieje zamieszczonym w zbiorze Tak bardzo chciał być człowiekiem. Komiks, opowiadanie jaki cały zbiór, wszystkie po równo, niebywale nędzne. Komiks nie jest w żaden sposób opisany. Nie ma danych rysownika, twórcy fabuły ani faktu, że to na podstawie wspomnianego wcześniej opowiadania.

Dzisiejsza, często krytykowana choroba - skłonność do literówek i błędów językowych rozmaitej proweniencji - ma długą tradycję. W pierwszym numerze znalazłem błąd ortograficzny. Niemniej, na korzyć przemawia fakt, że wtedy nie było edytorów poprawiających tekst i skład odbywał się w warunkach wymagających znacznie większego nakładu pracy.

Całość 8/10
Fidel-F2 - 2017-10-19, 12:57
:
Fantastyka - Wydanie Specjalne 4 (53) 2016

Opowieść cyberszwankowa - Piotr Jedliński
Kolejne, modne tematycznie opowiadanie o nadchodzących zmianach cywilizacyjnych - dehumanizacji, cybernetyzacji, utracie prywatności, itp. Raczej wtórne, fabularnie niezbyt zachwycające, napisane dość topornie, odrobinę infantylnie. Na plus pewne wątpliwości, brak jednoznacznej konkluzji.
6/10

Rzeczy, które gasną - Jacek Wróbel
Ani życie, ani czasy mistrza Haxerlina specjalnie mnie nie tykają. Autor nie potrafi mnie za bardzo zainteresować czy rozbawić swoimi pomysłami. Co nie znaczy, że to jest złe opowiadanie. To porządny średniak, zwłaszcza, że da się zauważyć poprawę warsztatu w stosunku do tego co reprezentował autor jakiś czas temu.
6/10

Trzecia helisa - Tomasz Suwalski
I znów o zmianach cywilizacyjnych ale tym razem znacznie lepiej. Tematem są zmiany w branży farmaceutycznej. Intersujący pomysł, świetnie przeprowadzony fabularnie, z pełnowymiarowymi bohaterami. Warsztat autora bez zarzutu. Czytałem z dużą przyjemnością. Momentami nawet się autentycznie wzruszyłem.
8/10

Dezorientacja lwów - Ted Kosmatka
O tym co można wydobyć jeśli zbierze się odpowiednią ilość, odpowiednich danych i znajdzie się odpowiedni wzór. Rzecz przeciwstawna koncepcyjnie do czytanego ostatnio przeze mnie Śledztwa Lema. Napisana elegancko, świetnie się czyta.
8/10

Poślubiłam potwora z kosmosu - Dale Bailey
Taki trochę E.T. 2.0 ale w rzeczywistości to fantastyka dość pretekstowa sam zaś tekst jest o tym jak sobie zmarnować życie będąc amerykańską nastolatką i jak to potem przeżywać mieszkając w przyczepie kempingowej. Napisane zupełnie nieźle, jednakowoż to tekst do Pani domu albo innego Twojego stylu nie zaś do Fantastyki.
5/10

Żony widm - Jana Dubinianskaja
Klimatycznie mieści się gdzieś w przestrzeni Pikniku na skraju drogi Strugackich. Początkowo wygląda to dość ładnie ale z czasem odrobinę się rozjeżdża, odczuwamy pewien brak sensowności, pojawiają się dziury logiczne, by zakończyć się kompletnie po głupiemu. Od strony warsztatu pisarskiego zupełnie w porządku.
6/10
Fidel-F2 - 2017-11-03, 12:13
:
Nowa Fantastyka 409 (10/2016)

Opowiadania:

Inkaust - Marcin Staszak
Redaktor w stopce pisze o opowiadaniu: Malownicze. I ma rację, ale to malowniczość podobna do dzieła które stworzyła krowa paciając płótno pędzlem przymocowanym do ogona. Przy okazji oganiania się od much. Ale po kolei. Przede wszystkim autor niespecjalnie potrafi posługiwać się językiem polskim. Używa zwrotów frazeologicznych których nie rozumie - mieć posłuch u kogoś, wić się jak piskorz - używa ich niezgodnie ze znaczeniem. Nie rozumie również odrobinę trudniejszych słów, np. nie wie co znaczy słowo "sromotnie". Leży również ortografia. Dziewczynki mają "przekute uszy", coś w bliskim położeniu to "nie daleko". Podobnie jest ze składnią i gramatyką.
Na tej bazie mamy fabułę, której logikę w pewnym momencie przestałem śledzić, nijak się to nie zapina. Cała intryga wydumana, spiski w spiskach zupełnie bez sensu. Mało co ma jakiekolwiek związki przyczynowo-skutkowe. W tym wszystkim szamoczą się postacie niespójne, niewiarygodne. Autor ma ewidentne problemy z klarownym wyrażaniem co mu się tam w głowie roi.
Wyraźnie widać, że ani autor nie zadbał o własny tekst, ani redakcja pisma nawet nie tknęła tego palcem korekty i redakcji. Bo jeśli ktoś pracował nad tym tekstem, to powinien natychmiast wylecieć z roboty. Zwyczajnie okrada pracodawcę.
Jedynym plusem w tym wszystkim, to jakieś tam mikropomysły (np. Konie parowe), które miałyby szansę, gdyby potraktować je z dystansem i ironią, w jakiś groteskowy sposób. Coś jak lemowskie koncepty z Bajek robotów. Niestety autor traktuje te swoje pomysły całkiem poważnie, co niestety, paradoksalnie, czyni je śmiesznymi.
Na koniec pewna zabawna rzecz. Mogę się mylić i wyłazi ze mnie megaloman ale dużo wskazuje na to, że mogę mieć rację. Wydaje się, że autor, złożył w tekście hołd mojej osobie. A konkretniej internetowemu Fidelowi-F2. Znalazłem tam fragment tekstu, zupełnie poboczny, nijak nie związany z fabułą gdzie portretowany jest pewien staruszek (sam autor jest młodszy ode mnie piętnaście lat więc by się zgadzało), Dorgan Fidelewicz (Nagroda Fidela?). Postać ta przedstawiona jest w barwach tak czarnych, jest to indywiduum tak podłe i odrażające (kłamca, zakazana twarz, pies na usługach, masa gówna, plus bardziej opisowe określenia), że mam głębokie przekonanie, iż to musi być o mnie. Gdzieś, kiedyś musiałem autorowi, na jakimś internetowym forum, nadepnąć na kilka odcisków naraz, o co jak wiadomo nietrudno. Na razie czuję się wyróżniony. Autorze, jeśli gdzieś tam istniejesz w wirtualnym świecie, odezwij się.
2/10

Depcząc milenia - Wiktor Ruszkiewicz
Schemat odrobinę przypomina Atlas Chmur Mitchella, akcja kolejnych minirozdziałów oddzielona jest odległymi interwałami a jednocześnie bohaterów łączy odległa nić pokrewieństwa. A o czym to? Z grubsza o sensie istnienia i pochodnych czyli pytania odwieczne, ciągle bez odpowiedzi. Bardzo ładnie napisane.
7/10

Głód kamieni - N. K. Jemisin
Ciekawie obmyślany świat ale fabuła mało zajmująca, odrobinę pokraczna. Nuda w zasadzie. Nie pomaga marne tłumaczenie, ornamentyka/poetyka tekstu na poziomie wierszy częstochowskich.
5/10

Kamienne modły - Kate Marshall
Najkrótsze opowiadanie w zestawie. Nie doczytałem. Zbiór losowych wyrazów poustawianych w przypadkowej kolejności. Z rzadka jakieś zdanie ma odrobinę sensu.
0/10

Międzystanowa piosenka miłosna (Mordercza ballada nr 8) - Caitlin Rebekah Kiernan
Opowiadanie bezfantastyczne. Krótka historia o zabijaniu. Impresja o bardzo silnym oddziaływaniu emocjonalnym. Najmocniejsza i najlepsza rzecz w numerze.
8/10

Publicystyka:

Dobry tekst Magdaleny Świerczek z lemowskiego uniwersum, przyzwoite teksty o Westworld i grach 4X. Oczywiście musi być też być jakiś szajs o superbohaterach. Z felietonów naprawdę w porządku jest tylko Orbitowski i nie najgorszy Kosik, reszta słabo.

Recenzje:

Tradycyjnie od przeciętnych do chały.

Numer bardzo nierówny, trudno całościowo ocenić ale niech będzie
6/10
Fidel-F2 - 2017-11-09, 07:23
:
Nowa Fantastyka 410 (11/2016)

Opowiadania:

Finalna fantazja - Piotr Mirski
Początkowo zaczyna się ładnie, pisane zgrabnym językiem, zapowiada może nie najoryginalniejszy świat ale ciekawą historię. Niestety od pewnego momentu zaczyna się nieudolna psychoanaliza, elementy przestają mieć sensowny związek by zakończyć się jakimś głupawym wyjaśnieniem. Dodatkowo irytują całe tabuny nawiązań popkulturowych ale bez jakiejkolwiek finezji, gry, ot wyliczanka jeden do jednego. Trafiają się ortografy. Szkoda.
3/10

Cisza - Michał Stonawski
Polska mocarstwowa zdobywa kosmos ale wraży Ruski cwaniakuje. Niby horror, niezbyt udany. Fabuła podporządkowana straszeniu, jednak nie straszy, sama z siebie nie reprezentuje specjalnych walorów. Konstrukcja rzeczywistości z myślą ale niedopracowana. Zakończenie przekombinowane, próbujące na siłę wprowadzać jakiś element nieoznaczoności. Nieudanie. Językowo poprawnie.
4/10

Selfie 2048 - Marcin Jamiołkowski
Ekstrapolacja trendów cywilizacyjnych, zwłaszcza wpływu mediów społecznościowych. Rzeczywistość standardowo przerysowana. Napisane zupełnie w porządku, poza ortografami. Fabuła pretekstowa, bez znaczenia, sednem opowiadania jest kreacja rzeczywistości. Gdyby ten tekst powstał kilkanaście lat temu, gdy np. Dawid Juraszek pisał swoje Obywatelstwo w standardzie, to byłoby coś. Dziś to po prostu przyzwoicie napisany wtórniak jakich wiele.
6/10

Projekt Empatia - Dominica Phetteplace
Mogę tu napisać w zasadzie to samo co w przypadku poprzedniego opowiadania. Schemat ten sam. Kreacja rzeczywistości, brak fabuły, media społecznościowe, bla, bla bla. Tyle, że bez ortografów. Chyba, że nie zauważyłem. Przyzwoity przeciętniak.
6/10

Dom świętej Łucji dla dziewcząt od wilków - Karen Russell
O tym jak zresocjalizować wilkołaki. Interesujący pomysł, czyta się z lekkim uśmieszkiem. Językowo przyzwoicie, fabuła szczątkowa, jakieś tam, niezbyt wnikliwe, obserwacje społeczne.
6/10

Wszystko, co dotknie powietrza - An Owomoyela
Oldskulowe opowiadanie kosmiczne. Odległa planeta, habitat, obcy z którymi trzeba się dogadać, wyalienowany bohater z fobiami. Krótka opowieść z żartobliwym twistem na koniec. Wszystko na miejscu, bez fajerwerków ale rzetelnie.
7/10

Publicystyka:

Niestety Marvel a potem trochę horroru przyzwoicie, poza tym, że rednacz pisząc o obliczach zombie w popkulturze zauważa różne badziewia a omija tak rewelacyjne kino jakim jest Juan de los Muertos. Ale i tak nie jest źle. Haska i Stachowicz przybliżają barona Münchausena. Brakowało mi tu wspomnienia o naszym własnym bohaterze munchausenowskim czyli o Radziwille "panie kochanku".

No i jak zwykle Maciej Parowski. Czytam, że pisze o wpływie na Lema i jego twórczość rzeczywistości okupacji niemieckiej i zagłady Żydów. Fakty do tej pory nieznane wypływają dzięki staraniom badaczy. Myślę sobie, O! nareszcie pisze z sensem ale gdzie tam. Po początkowych akapitach na temat i rzeczywiście wartych lektury, tradycyjnie uderza w nacjonalistyczne i katolskie tony godnych tępego karka z bejsbolem. Standardowo zamyka oczy na rzeczywistość oferując narrację wybierającą "rodzynki" na poparcie tezy. Rzygać się chce.

Felietony bez ekstremów, jak zwykle najprzyjemniej czytało się Orbitowskiego.

Recenzje:

W widełkach średniej długookresowej. Nieustannie zadziwia mnie dobór tytułów. Po co w miesięczniku z ambicjami, recenzje pozycji, które nawet bez czytania można określić konfekcyjna sieczką? Niepojęte. Na plus zaskoczyła mnie recenzja hrorrorowatej planszówki. Fajnie.

Numer raczej słabujący, spokojnie można sobie darować. Niczego wyjątkowego nie stracimy.
5/10
Fidel-F2 - 2017-12-07, 14:03
:
Fantastyka 2 (2) 1982

Fundacja - Isaac Asimov
Dobry pomysł, postacie i intryga trochę teatralne ale tak się wtedy pisało. Warsztat przyzwoity. Czytało się dość przyjemnie.
7/10

Uczeń domokrążcy - Joan Dennison Vinge, Vernor Vinge
Rzecz podobna do poprzedniej. Koncepcja zarysowana na tysiąclecia, wielkie plany wąskich elit kosztem maluczkich. Fabuła przygodowa, lekko kulejąca, postaci w porządku, warsztat również. Do przeczytania.
7/10

Zakład zamknięty - Andrzej Ziemiański
Chyba najlepsze opowiadanie w dorobku autora. Ascetyczny anturaż, silny przekaz. Odrobinę kuleje strona literacka ale tu to specjalnie nie przeszkadza. Alegoryczne przedstawienie co z człowieka i społeczeństwa robi religia czyli samookłamywanie się wspomagane przez innych.
9,5/10 (połówkę zabrałem za owe braki techniczne)

Styk - Czesław Białczyński
Coś o kontakcie z obcymi, ale podane w sosie jakim afektowanym, chaotyczne, stylistycznie kanciaste, w efekcie nużące. Można przeczytać ale nie bardzo jest po co.
4/10

Teksty z wkładki:

Pieśń dla Lyanny - George R. R. Martin
Postanowiłem sobie, że będę czytał te stare numery bez odpuszczania, ale do przeczytanie tego tekstu nie byłem w stanie się zmusić. George R. R. Męczybuła zazwyczaj posługuje się piórem w sposób który mnie dręczy. Komentowana pozycja jest ceniona przez ogół czytającego fantastykę społeczeństwa ale to nie pierwszy raz gdy nie zgadzam się z powszechną oceną. Naturalnie nie twierdzę, że to katastrofa literacka, a że średniak bez szczególnej urody.
5/10

Żuk w mrowisku - Borys Strugacki, Arkadij Strugacki
Bracia potrafili pisać rzeczy świetne, jak chociażby Piknik na skraju drogi ale również gnioty niemożebne, tu przykładem będzie Ślimak na zboczu. Tym razem mamy rzecz gdzieś pośrodku. Ciekawy pomysł został zmarnowany przez kiepskie wykonanie i nie najszczęśliwszą koncepcję konstrukcyjną. Większą część powieści zajmują rozmemłane dumania, modelowo drętwe, sztuczne dialogi, gdzie kukły wygłaszają przemówienia (choćby i jednozdaniowe, to zawsze są przemówienia z mównicy), a przerysowane postaci reagują z teatralną emfazą. Clou powieści ujawnione w jej końcowej części troszkę osładza tę amatorszczyznę ale nie na tyle by warto było rzecz polecać.

Dodatkowo pozycja zestarzała się pod względem socjologicznym. Koncepcja rzeczywistości dość zrozumiała w czasach zamordystycznego ZSRR dziś zmusza by kołek do zawieszania niewiary zamienić na stalowy hak zatopiony mocno w żelbecie.

Troszkę na wyrost daję ocenę 5/10

Publicystyka:

Redakcja brała udział w VII Euroconie '82 i pokłosiem, oprócz relacji z pobytu i prezentacji wydawnictwa Wilhelm Hayne Verlag, jest kilka wywiadów dotyczących środowiska literackiego i wydawniczego na świecie. Rozmawiano z Pierre Barbetem, Wolfgangiem Jeschke i Johnem Brunnerem. Ciekawostka, dziś w kilku miejscach interesująca archeologicznie.

Prócz tego w dziale Nauka i SF ekologia, rozwój społeczeństw w kontekście relacji ze środowiskiem, poszukiwania obcych w kosmosie i kilka nowinek techniczno-naukowych, z których przynajmniej część wydaje się wyssanym z palca humbugiem.

Recenzje:

Styl mocno przeintelektualizowany, pełen trawiastej 'profesjonalnej' maniery, ale jednocześnie autorzy próbują zbadać zawarte w utworach problemy. Wydaje się, że recenzenci chwilami próbują odnaleźć w omawianych utworach rzeczy których tam nie ma.

Całość uzupełnia Słownik autorów i pożółkłe kartki oraz komiks.

Komiks:

Licencja
Funki Koval zdobywa licencję kosmicznego detektywa. Narysowane ładnie, fabularnie miernota zarówno na poziomie koncepcyjnym jak i narracyjnym.
Graficznie 8/10
Fabularnie 3/10

Czytałem fragmentami przez dłuższy czas i już nie pamiętam czy to był ortograf czy wyraźny błąd gramatyczny ale był. Niestety :)

Całość 7/10
Trojan - 2017-12-07, 14:10
:
hmmm


wyceniasz Kovala fabularnie na 3/10 za całość czy za ten konkretny odcinek ?
Fidel-F2 - 2017-12-07, 15:28
:
Jasne, że za całość.
utrivv - 2017-12-08, 09:15
:
Dałeś 7 Fundacji //panda
7 :shock:
Fidel-F2 - 2017-12-08, 09:38
:
za dużo?
Tixon - 2017-12-08, 10:15
:
Niom.
Trojan - 2017-12-08, 10:23
:
bez jaj. 7 jest w sam raz. nie za dużo nie za mało.
toto - 2017-12-08, 19:50
:
Kupiłem ostatni numer NF. Z publicystyki tylko Orbitowski czytalny. Opowiadań nie ruszałem, zmieniłem kontekst na książkę. Pewnie niedługo wrócę do Kosmatki i tyle. Smutny powrót po latach.
Fidel-F2 - 2018-01-11, 11:58
:
Nowa Fantastyka 411 (12/2016)

Kres cudów - Piotr Jedliński
Zwycięzca konkursu wiedźmińskiego. Opowiadanko proste, tu i tam nawiązujące do oryginału ale brak mu płaszczyzny problemowej naturalnej dla utworów Sapkowskiego. Językowo w miarę poprawnie acz nie bez kanciastości i nierówności, ten aspekt nie zachwyca. W sumie żaden aspekt nie zachwyca. Takie tam blade echo pierwowzoru. Można przeczytać, lektura w zasadzie nie boli, ale nie bardzo jest po co. Jeśli to jest zwycięzca, to dalszymi miejscami nie jestem w żaden sposób zainteresowany.
5/10

Komplementarny człowiek - Paweł Figura
Opowiadanie z nurtu zajmującego się bliskozasięgową ekstrapolacją zjawisk społeczno-psychologicznych, cywilizacyjnych, itp. Tym razem mamy telewizyjny program z rodzaju 'talent-show' i konsekwencje nieodpowiedzialnego korzystania z pewnego nadprzyrodzonego daru. Język bez zastrzeżeń; konstrukcja jasna, konkretna, logiczna; postacie wiarygodne, bez braków. Opowiadanie dobre, może nie wybitne ale dobre.
7/10

Karta i księga - Wojciech Szyda
Oldskulowe opowiadanie z rodzaju opowieści niesamowitych, oparte na pomyśle gdzie zwyczajna rzeczywistość zaburzona jest przez niewyjaśnialny element nadprzyrodzony. Dobrze napisane, ładnie poprowadzone, przyjemne.
6/10

Spadająca Persefona - Derek Kunsken
Opowiadanie oparte na pomyśle podobnym do koncepcji Marsjanina Andy'ego Weira, tyle że w mniejszej skali, ale za to z większą intensywnością i tempem. Bohaterka w skutek sabotażu traci pojazd i w samym jedynie skafandrze musi przetrwać kilka dni w oczekiwaniu na ratunek. Rzecz ma miejsce w skrajnie niesprzyjającej atmosferze Wenus, gdzie wszędobylski siarkowodór, gigantyczne burze, wysokie temperatura i ciśnienie, kolejne sabotaże, itp, czynią zadanie skrajnie trudnym. Hard SF pełną gębą. Napisane bez zastrzeżeń, z niezłą wyobraźnią, czyta się bardzo dobrze.
8/10

Słoik z ciasteczkami - Stephen King
Podobnie jak u Szydy, rzeczywistość zwyczajnego, obyczajowego opowiadania zakłóca element nadprzyrodzony. Ładnie napisane, dobrze się czyta.
6/10

Publicystyka:

Kosik dobrze, Watts też nie najgorzej, Piskorski niepotrzebnie, Orbitowski jak zwykle bardzo, bardzo. Parowski, o Wiedźminie, o dziwo zupełnie przyzwoicie.
Teksty tematyczne o apokryfach Star Wars, twórczości Ransoma Riggsa i grach komputerowych zupełnie niezłe. Wywiad z Chrisem Achilleosem śmieciowy, szkoda papieru.

Recenzje:

Bez wpadek chyba, acz zauważalnie, kryteria doboru oraz wartościowania, mamy z redakcją odmienne.

Numer całkiem fajny, równy, nie ma olśnień ale i miernoty nie doświadczymy.
Fidel-F2 - 2018-01-26, 06:15
:
Nowa Fantastyka 1 (412) 2017

Rozmiażdżą wszystkie jego kości - Piotr Nesterowicz
O tym jak z byle czego, z byle przypadku, szczególnej koincydencji, rosną mity, legendy, religie. Jak to u Nesterowicza napisane odrobinę męczliwie, tekst nie ciągnie czytelnika, trzeba wyraźnej chęci by podążać za narracją.
7/10

Lekcja samotności - Przemysław Gul
Kolejny rezultat konkursu wiedźmińskiego - wyróżnienie przyznane przez redaktora Cetnarowskiego. I moim zdaniem, zdecydowanie atrakcyjniejszy od opowiadania zwycięskiego. Mamy tu lepsze, lżejsze, bliższe oryginałowi pióro, bardziej wysublimowany humor, wyraźny motyw przewodni, logiczną, dramatyczną opowieść. A nawet dwie. Ładne.
7/10

Szepty lasu - Justyna Lech
Przyzwoite opowiadanie choć szczerze mówiąc nic wielkiego czy odkrywczego. O tym by podążać za marzeniami, mieć swoje zdanie, iść przez życie swoją ścieżką, choćby przez dżunglę pomiędzy wężami czy inną dziczyzną.
6/10

Pyłowy ogród - Ken Liu
W przypadku tego autora zwykle stoję w lekkiej kontrze do oceny ogółu. Zazwyczaj są to achy i ochy, ja zaś mam przeważnie stosunek chłodniejszy, nie porywa mnie poetyka tych tekstów. I podobnie jest tym razem. Mamy jakiś pomysł, dopisany do niego przepisowy/słuszny/normatywny/należyty/bezbłędny/wzorcowy/profesjonalny kokon z bawełny, i zero emocji. Gdyby nie fakt, że to króciak, nazwałbym to paszą objętościową. Zieeeew, następny proszę.
6/10

Ginący gatunek - Lavie Tidhar
Historia alternatywna, Niemcy wygrały II wś.. Akcja toczy się w Londynie, podupadającej (w klasycznych klimatach noir) mieścinie kolonii imperium niemieckiego. Fabuła kryminalna, a jakżeby, pełną gębą noir, z lekka rozwodniona i w pewnym momencie nużąca ową, moim zdaniem niepotrzebną, rozwlekłością. Wszystko toczy się wokół klasycznej kobiety fatalnej, by zakończyć się finałem, który może dać kilka interpretacji i powodów do zastanowienia o szerszym znaczeniu.
7/10

Publicystyka: Fajny felieton Mateusza Wielgosza o ludzkiej głupocie, Kosika o nieśmiertelności i duetu Haska/Stachowicz o historii kolejnictwa. Orbitowski jak zwykle we własnej klasie. Poza tym rzeczy które pewnie nie są złe ale nie czytam ich, czasem przeglądam pobieżnie, bo ileż można czytać o wyspie doktora Moreau czy o słuchowisku wywołującym panikę. Mamy też Parowskiego który pisze sam nie wie o czym, Piskorskiego nie wiadomo po co i wywiad z głupawą N.K. Jemisin.

Recenzje tym razem jakby całkiem ok. Chyba muszę się przebadać, kto wie czy jakiś wirus mnie nie podgryza.

W tym numerze mamy ortografa.

Sumując, dość rzetelna robota na lekkim plusie, chyba warto przeczytać chociaż szczególnych olśnień nie doznamy.

6,5/10
Fidel-F2 - 2018-02-15, 22:49
:
Fantastyka 3 (3) 1982

Wojna - moja miłość? - Harry Harrison
Akcyjniak wojenny w kosmicznym anturażu, raczej standardowy, z wartością dodaną w postaci diagnozy ludzkiej kondycji.
6/10

Ostatnia runda - Joe Haldeman
Rzecz podobna w wymowie do poprzedniego opowiadania - antywojenna. W realiach Wiecznej wojny. I podobnie jak powieść, od strony militarno-fizyczno-fabularnej durna jak paczka gwoździ ale zaangażowana i z przesłaniem. Da się czytać.
6,5/10

Krwawe jezioro (fragment powieści) - Adam Hollanek
Nie wiem czy to rzeczywiście fragment jakiejś powieści (krótki research wskazywałby, że raczej nie ale pewności nie mam, nie zależało mi na tyle by się uprzeć i szukać do całkowitej pewności) czy wybieg formalny by nie musieć opisywać obszernych didaskaliów i pozostawić czystą symbolikę. Bo to jakaś taka wydestylowana alegoria starcia odmienności, niezrozumienia. Napisana masakrycznie drętwo, z bełkotliwymi dialogami, fabułą o niczym, wszystkim i czymkolwiek. Bez sensu.
2/10

Pomóż swojej gwieździe - Maciej Parowski
Dość sympatyczna humoreska, bez fajerwerków, nic wielkiego ale sympatyczna.
6/10

Powieści w odcinkach:

Żuk w mrowisku - Borys Strugacki, Arkadij Strugacki
Bracia potrafili pisać rzeczy świetne, jak chociażby Piknik na skraju drogi ale również gnioty niemożebne, tu przykładem będzie Ślimak na zboczu. Tym razem mamy rzecz gdzieś pośrodku. Ciekawy pomysł został zmarnowany przez kiepskie wykonanie i nie najszczęśliwszą koncepcję konstrukcyjną. Większą część powieści zajmują rozmemłane dumania, modelowo drętwe, sztuczne dialogi, gdzie kukły wygłaszają przemówienia (choćby i jednozdaniowe, to zawsze są przemówienia z mównicy), a przerysowane postaci reagują z teatralną emfazą. Clou powieści ujawnione w jej końcowej części troszkę osładza tę amatorszczyznę ale nie na tyle by warto było rzecz polecać.

Dodatkowo pozycja zestarzała się pod względem socjologicznym. Koncepcja rzeczywistości dość zrozumiała w czasach zamordystycznego ZSRR dziś zmusza by kołek do zawieszania niewiary zamienić na stalowy hak zatopiony mocno w żelbecie.

Troszkę na wyrost daję ocenę 5/10

Zapomnij o Ziemi - C. C. MacApp

Ziemia po zagładzie, przegrała wojnę z obcą cywilizacją (tak w ogóle, to tych cywilizacji jest trochę i ciut ciut i zajmują jakieś trudne do pojęcia przestrzenie/obszary wszechświata). W kosmosie zostało kilkuset mężczyzn, bez kobiet, co naturalnie nie wróży najlepiej ludzkiej rasie i skutkuje degeneracją niedobitków. Aż nagle okazuje się, że kobiety gdzieś tam jednak są ale za informację gdzie, trzeba zapłacić na kilka sposobów, a głównie chodzi o to by włożyć palce między drzwi a futrynę i sprowokować wojnę między galaktycznymi imperiami. Niemal wszyscy zdolni do noszenia broni (czyli w zasadzie wszyscy), stadem, zgłaszają akces i zabierają się ochoczo do awantury.

Pomysł i scena zakrojone są bardzo szeroko lecz opisane krańcowo skrótowo, to w zasadzie koncept sagi. Jest tu mnóstwo miejsc i sytuacji które aż się proszą o szersze potraktowanie a załatwione są kilkoma akapitami. Dodatkowo bóg z maszyny ma tu pełen etat i nadgodziny.

Leżą i kwiczą: konstrukcja psychologii postaci, pomysł na obce rasy (wszystkie zachowują się tak samo i przypominają angielskich dżentelmenów z połowy XX w.), procesy socjologiczne. Ogólnie jest naiwnie i infantylnie.

Warsztat literacki mierny, tłumaczenie równie kiepskie. Narracja monotonna, jednostajna, bez polotu. Emocje aż kipią w opisach, czytelnik pozostaje chłodny, bez wzruszeń.

Ciekawy jest pomysł na grawitację i późniejsze rozwinięcie w postaci koncepcji napędu grawitacyjnego. Acz gdy autor uderza w szczegóły fizyczne zaczyna być słabo.
Tu i tam są pomysły, które mogły być brylantami gdyby nie amatorka wykonania.

Oczywiście te zarzuty stawiane są z punktu widzenia dzisiejszego czytelnika. Pół wieku temu pisało się inaczej i powieść mogła być odbierana znacznie lepiej. Niestety bardzo się zestarzała, myszką nie trąci a cuchnie na odległość i dziś raczej nie jest warta lektury.

4/10

Publicystyka:
Sporo paleoastronautyki, wywiad z Jęczmykiem - na temat rynku wydawniczego, pożółkłe kartki, recenzja Wizji lokalnej. Zupełnie przyzwoity poziom

Komiks:

Miss Universum
Funki Koval ratuje Miss Universum przed śmiercią jako ofiara na ołtarzu jakiegoś czarownika. Narysowane ładnie, fabularnie miernota zarówno na poziomie koncepcyjnym jak i narracyjnym.
Graficznie 8/10
Fabularnie 2/10

Całość 5/10
Fidel-F2 - 2018-02-21, 22:18
:
Nowa Fantastyka 413 (02/2017)

Zwykle nie komentuję wstępniaków ale tym razem ręce mi opadły gdy przeczytałem te brednie. Otóż redaktor naczelny pisma za szkodliwe dla filmu ma realizm, logikę, sens i wielowymiarowość bohaterów. Czyli co? Zostaje nam kicz, pulpa, rechot i disco-polo. I ktoś taki kieruje wydawnictwem kulturalnym. Powinien iść w politykę, tam tego typu podejście jest pożądane. Szkoda gadać.

Wyrównanie - Szymon Stoczek
Świetnie obmyślana, oryginalna, rzeczywistość. Jakiś taki świat post-apo z settingiem celnie określonym przez redaktora clockworkpunkiem ale to wszystko bez ewidentnych kalek i zapożyczeń. Ów świat zapełniają postacie złożone, przemyślane. Do tego ładnie poprowadzona narracja, elegancki język. Fabułę mamy tu raczej dość prostą, acz interesującą, ładnie sprzęgniętą z kreacją rzeczywistości. Po stronie minusów można zapisać niechlujną redakcję tekstu. Chętnie przeczytałbym powieść w tym świecie. Jakąś dobrze pomyślaną przygodę filozoficzno-awanturniczą.
8/10

Czwarta wiadomość - Magdalena Kucenty
Krótkie, mięsiste, dorzeczne. SF średniego zasięgu na temat rozwoju biotechnologii i związanych z tym konsekwencji i dylematów etycznych. Temat dość ostatnio modny i pospolity, acz potraktowany oryginalnie. Warto.
7/10

Ballada o Kwiatuszku - Michał Smyk
Kolejny owoc konkursu wiedźmińskiego i kolejne opowiadanie lepsze od zwycięskiego. Z przymrużeniem oka, z sympatycznym humorem, fabułą taką sobie co prawda, ale z jakimś tam drugim dnem, niezbyt głębokim wszakże. Sympatyczne.
6/10

Botanica veneris: Trzynaście wycinanek wykonanych przez Idę, hrabinę Rathangan - Ian McDonald
Barokowa kwiecistość świata przedstawionego, nieśpieszna narracja, oryginalny pomysł fabularny, wiarygodni bohaterowie. Wyjątkowy kunszt literacki. Rzecz, przynajmniej początkowo, wymaga skupienia i uwagi, później mnie wciągnęło i płynąłem wraz z bohaterką przez egzotyczne krajobrazy.
9/10

Córki Posejdona - Seanan McGuire
Redaktor w stopce twierdzi, że to jedno z najciekawszych opowiadań ostatnich lat. Ja twierdzę, że najsłabsze w tym numerze. Co prawda numer mocny jak rzadko, ale jednak. Brak tu w zasadzie fabuły, opowiadanie opiera się na koncepcie dotyczącym konsekwencji i problemów etycznych związanych z interwencjami genetycznymi. Czyli na poziomie problemowym opowiadanie bardzo podobne do Czwartej wiadomości Magdaleny Kucenty z tego numeru. Ale napisane słabiej, problemowo płycej, mniej subtelnie rozegrane i zdecydowanie bardziej wtórne w warstwie czystej opowieści.
5,5/10

Publicystyka

Najpierw coś o grach, nie czytałem, potem o realizmie i fantastyce na przykładzie przemian w twórczości kilku polskich autorów, tajemnicach z przeszłości, polskich diabłach i człowieczeństwie robotów. Wszystkie artykuły na przyzwoitym poziomie. Z felietonistów wart czytania jest Kosik i Orbitowski.

Recenzji nie chciało mi się czytać. Po pobieżnym przeglądzie gwiazdek wiosek taki, że recenzenci chyba nazbyt lekką ręką je przyznają.

Podsumowując, numer wyjątkowo wart lektury.
8/10
Fidel-F2 - 2018-02-28, 00:19
:
Fantastyka - Wydanie Specjalne 1 (54) 2017

Pies, papuga i płastuga - Piotr Gociek
Przede wszystkim bardzo ładny język, autor bardzo zręcznie nagina materię literacką do swych potrzeb i zamiarów. Ładnie też gra nastrojem, początkowo pocieszna komedyjka w finale zamienia się w rasową tragikomedię z naciskiem na aspekt tragiczny wyłuszczając antywojenne przesłanie. W to wszystko zgrabnie wpasowują się przewrotnie przepisane postacie literackie (Doktor Dolittle czy duet Sherlock Holmes i doktor Watson). Słabszym momentem jest tu fabuła, która gra rolę drugorzędną i rzeczywiście jest drugorzędnej klasy, niemniej pasująca do konceptu.
7,5/10

Przed siebie i jeszcze dalej - Piotr Zawada
Odwieczne pytanie o sens. Napisane z dystansem, wyczuciem, fajnym humorem. Język bez zarzutu. Postacie zagrane bardzo zgrabnie. Twórczo przerobione klasycznie stereotypowe, typowe rasy fantasy. Całość robi wrażenie z jednej strony pewną głębią z drugiej lekkością podania.
8/10

Bóg Au - Ann Leckie
Pomieszanie mitologii z baśnią? przypowieścią? podaniem? klechdą? Takie to niewyraźne trochę, naciągane ździebko, nudnawe odrobinę. A w skrócie o tym jak gupi Jasiek diaboła okpił. Takie se.
5/10

Bez sztandaru - Carrie Vaughn
Miękkie post-apo. Ocalała ludzkość dochodzi do wniosku, że praźródłem katastrofy było przeludnienie, więc reglamentuje prawo do posiadania dziecka. W takiej sytuacji o dramat nietrudno. Pomysł rzeczywistości intrygujący, napisane nie najgorzej, fabuła pretekstowa.
6/10

Oderwany - Sam J. Miller
Znów post-apo. Fantastyka pretekstowa, sednem jest niełatwa relacja ojciec-syn i shakespeare'owski dramat. Warsztatowo ok.
6/10

Slup bojowy "Argo" - Julia Zonis
Mocno swobodna trawestacja dzieł homerowskich. Żeby to miało stron pięć albo sześć to bym dotrwał, ale dwadzieścia? Dałem spokój po trzeciej. Bełkot.
0/10
Fidel-F2 - 2018-03-12, 17:49
:
Nowa Fantastyka 3 (414) 2017

Wiewiórka - Łukasz Malinowski
Wziąłem w garść pismo, przeczytałem mniej lub bardziej pobieżnie działy nieliterackie, i przyszedł czas na opowiadania. No i masz, na starcie Malinowski. Kilka dni się odbijałem, bo na myśl, że mam czytać Malinowskiego odchodziła mnie jakakolwiek chęć na lekturę. Ale nic to, w końcu zacisnąłem zęby i zacząłem czytać. Strona, druga, trzecia. Dałem spokój. Malinowski to jednak Malinowski, lepiej sobie drutem w uchu pogrzebać niż brnąć przez to coś do samego końca. Facet ma dar do pisania jak kura do krakowiaka. Odradzam.
1/10

Sieroty - Hubert Fryc
Ładnie napisane, przyjemny dość styl, warsztatowo nie można się przyczepić. Ale co z tego kiedy to nic nowego, pomysł fabularny nie wiadomo za bardzo po co i dlaczego, niewiele z tego wynika. Rustykalne klimaty były już nie raz, i bardziej szczere jakieś były. Język prostego, bosonogiego chłopięcia wsiowego zgrzyta, bo nadmiernie wyedukowany, fotogeniczny. Można przeczytać. Przez jakiś czas gdybałem co niby autor chciał w tym opowiadaniu przekazać. Wciąż nie wiem. I niczego nie podejrzewam.
5,5/10

Hispaniola - Marcin Jamiołkowski
Warsztatowo zupełnie nie najgorzej, niestety to fabularna kuternoga. Są tu jakieś echa przygód barona Munchausena, od biedy może i Tichego, ale słabsze, bledsze, ze znacznie mniejszym polotem. Może być.
5/10

Lód - Rich Larson
Najlepsze opowiadanie numeru. Fabuła nieskomplikowana, ale postacie, relacje, praca wykreowanej rzeczywistości, tworzą obraz sugestywny, z napięciem. Nic wielkiego ale ładne.
7/10

Ekspres Nefertiti-Tut: Historia w scenopisie - Ray Bradbury
Eeee..., ale że co? Głupawa, standardowa fabułka i parę marnych rysunków? I co? niby to już cudo bo Bradbury? Straszna lipa. Można toto przeczytać, bo tekstu wszystkiego pięć zdań na krzyż i czasu człowiek nie straci za wiele, ale nijakiej potrzeby nie ma.
2,5/10

Publicystyka
Wielgosz interesująco, dalej tekst Marcina Waincetela o fembotach, stworzeniach produkowanych na wzór i podobieństwo kobiety, temat ciekawy niemniej wykonanie odrobinę skrótowe, ale i tak warte lektury. Biografia Hugo Gernsbacka (tak, tego od nagorody Hugo) słusznie przedstawiona, brawo. Potem jakiś fantastyczny teatr, eee..., nie. Druga część pracy o diabłach, trochę historii i odrobina bredni. Pisanina Parowskiego przelatuje mi zwykle prze zwoje nie zostawiając wiele po sobie, tak i tym razem, może zbyt słabo poskręcane te zwoje. Haska i Stachowicz o kolejowej fantastyce potem Kosik z ciekawym konceptem państw abonamentowych. Potem Ziębiński i Piskorski, obaj jak zwykle, dają radę, raz lepiej raz gorzej. I na koniec Orbit, jak zawsze wart lektury.

Recenzji nie czytałem

Trochę przyzwoitej publicystyki, literacko zaś mizeria.
4,5/10
Fidel-F2 - 2018-03-19, 10:35
:
Nowa Fantastyka 4 (415) 2017

Chłopiec i wiedźma - Artur Laisen
O życiu, walce z przeciwnościami. Ładnie napisane, opowieść poprowadzona wprawnie. Fantastyka pretekstowa.
7/10

Reguła optymalizacji - Bartłomiej Dzik
Swoisty rodzaj traktatu filozoficznego. Literacko bez zarzutu, fabularnie udźwignięte mimo obciążenia problemowego. Interesujące. Opowiadanie, które najbardziej mi się podobało z całego numeru.
7,5/10

Śmierć bestii - Marcin Mleczak
O tym do czego prowadzi fanatyzm religijny. I o ludziach. Zupełnie przyzwoicie acz odrobinę z byt skrótowo. Miejscami czarny, zupełnie przyzwoity, humor. Zakończenie odrobinę rozczarowuje.
6/10

Najlepsze pierogi w Kocierbie - Agnieszka Hałas
Opowieść o poturbowanym życiu i sile potrzebnej do walki o szczęście, utrzymana w minorowym, nostalgicznym nastroju ze słonecznym promykiem na koniec.
7/10

Szczęśliwy kraj - Agnieszka Dale
Gorzki komentarz do rosnącej ksenofobii w Wielkiej Brytanii w wąskim ujęciu i do debilizmu patriotyczno-nacjonalistycznego w ogóle w szerszym. Krótko, treściwie, elegancko, ze zjadliwym humorem.
7/10

Upadk - Ian McDonald
O odcinaniu pępowiny w sensie emocjonalnym. Opowieść całkiem nieźle poprowadzona, nuży tylko momentami. Mimo iż bardzo rozbudowane, tło sf-antastyczne to tylko dekoracja. Mocny średniak.
6/10

Córka Odrenu - Ursula K. Le Guin
Mimo iż z zupełnie innej bajki dekoracyjnej, opowiadanie w swej istocie bardzo przypomina historię opowiedzianą przez McDonalda. Znów mamy rzecz o trudnych relacjach rodzinnych i różnicach w postrzeganiu rzeczy najważniejszych.
6/10

Publicystyka:

Nudno o Wikingach, tak sobie o zwierzętach mitycznych. Później o Amerykańskich bogach i o Marvelu, ominąłem bez cienia zastanowienia. I mamy Parowskiego, który, co mnie zaskoczyło ale i ucieszyło, bardzo z sensem pisze o serialach - "Westworld" i "Człowiek z wysokiego zamku". Szczególnie krytyka tego pierwszego warta jest docenienia. Nigdy nie rozumiałem entuzjastycznego odbioru tej mocno przeciętnej produkcji. Z felietonistów bardzo ładnie Kosik o miejscu w społeczeństwie osób dysfunkcjami społecznymi, z zespołem Aspergera, ADHD, itp. Piskorski jak zwykle o kreacji powieściowych rzeczywistości, tym razem o ciekawostkach historycznych. Na koniec Orbitowski o Ludzkich dzieciach, filmie sprzed dekady, który staje się niepokojąco, coraz bardziej aktualny.

Recenzje znów ominąłem, rzadko kiedy pojawiają się w tym dziale interesujące mnie pozycje, i poziom też zadowala nieczęsto.

Całość 7/10
Fidel-F2 - 2018-04-03, 13:45
:
Nowa Fantastyka 5 (416) 2017

Ciecz przechłodzona - Istvan Vizvary
SF bliskiego zasięgu umieszczona w dość standardowej rzeczywistości ale z oryginalnym pomysłem. Nowe zjawiska w rozwoju społecznym w kontekście coraz większego znaczenia internetu, pożenione z niedookreślonymi obcymi. Zakończenie niejednoznaczne, chyba zrozumiałem, ale nie będę się upierał. Stylistycznie bez zastrzeżeń.
7,5/10

Złącze - Marcin Strzyżewski
Sama opowieść interesująca, opisana należycie, zgrabnie, koncepcja sztucznego implementowania dramatu w zbetryzowanej rzeczywistości, też zupełnie ok, ale konstrukcja z oklepaną voltą w finale rozczarowuje.
6/10

Coś umiera w Radosnej - Maciej Rumiancew
Klasyczna grecka tragedia tyle że fantasy. Napisana całkiem nieźle, ze stereotypowymi bohaterami w pomyśle ale rzemieślniczo namalowanymi wyjątkowo ładnie.
7/10

Babelsberg - Alastair Reynolds
Kolejna wersja dumań nad tym jak będzie wyglądać i zachowywać się przyszła AI. Z jednej strony rozważania niby na poważnie, z drugiej jakieś klaunowskie przerysowania. Jest tu jakiś cień oryginalnego pomysłu ale cała opowieść bez specjalnego wyrazu, kończy się bez wyrazu, do szybkiego zapomnienia.
5,5/10

Ciesz się chwilą - Jack McDevitt
Maryam marzy o naukowej sławie na miarę Heisenberga czy Higgsa i w końcu jej marzenie się spełnia, ale jak to często bywa, los jest przewrotny i Maryam zupełnie się z tego nie cieszy. Główny nacisk położony jest na psychologię postaci i refleksję nad człowiekiem.
7,5/10

Planeta strachu - Paul James McAuley
Nowy, nieznany świat (znaczy, niby Wenus ale jakaś inna), naukowiec, tajemnicza śmierć w odizolowanej placówce, dochodzenie, bogate tło. Niby wszystko ok, zaczyna się ładnie, wszystko zapowiada się interesująco, by w pewnym momencie zmienić się w rozdeptanego pomidora. Cicha wojna była bardzo w moim guście i miałem chyba nadmierne oczekiwania.
5,5/10

Publicystyka:

Na tekst o grach rzuciłem okiem, króla Artura ominąłem zupełnie, trudno o nudniejszy temat w popkulturze. Tekst o Grzędowiczu to przesłodzony panegiryk związany z reklamą nowej książki, zupełnie do ominięcia. Na koniec pierwszej części wreszcie coś interesującego, tekst o merystorach, nowym elemencie elektronicznym posiadającym potencjał do niesienia rewolucji w technologiach elektroniczno-informatycznych. Potem Parowski coś tam sobie powyliczał bez sensu. Haska i Starowicz o mocy telegrafu do tworzenia rzeczywistości nadprzyrodzonej. Felieton Piskorskiego standardowy, o ekspozycji świata przedstawionego. Kosik o współczesnym niewolnictwie jakoś niespecjalnie, trochę ogólników, trochę naciągania gumy. Każdy miewa słabsze momenty. Orbitowski jak zwykle ciekawie, tym razem o To.

Recenzje ominąłem

Całość 7/10
Fidel-F2 - 2018-04-22, 17:12
:
Fantastyka - Wydanie Specjalne 2 (55) 2017

Najpiękniejsze anioły tańczą w piekle - Sebastian Uznański
Opowiadanie/nowelka z interesującym pomysłem, przemyślana, bardzo dobrze skonstruowana, i choć w środkowej części może wydawać się odrobinę nużąca, to ma to fabularne uzasadnienie. Kiedyś język Sebastiana był zgrzytliwy, często trafiały się dysonanse rujnujące rytm czytania. Nie teraz. W tym opowiadaniu, język jest staranny, płynny, narracja swobodna, bardzo naturalna.
Świetnie się czytało.
8/10

Babciu, módl się za nami - Piotr Witold Lech
Znów długie opowiadanie ale jakże odmienne. Widać, że autor coś tam sobie zamyślił i ta koncepcja oczywiście jest do pewnego stopnia jasna. Niemniej jasne jest również, że bardzo by chciał ale nie wyszło. Po pierwsze w ogóle nie uwierzyłem w cała tę koncepcję z modlitwami, zaświatami, quasi-VR. Albo nie zrozumiałem albo to się nie zapina. Językowo jest w miarę przyzwoicie acz z drobnymi niezgrabnościami. Zmęczyło mnie.
3/10

Ucieczka przez wieki - Darek Künsken
Nie czytałem jeszcze słabego opowiadania Künskena i to też nie jest złe ale podoba mi się najmniej z nich wszystkich. Epicki rozmach na skalę niszczenia wszechświatów i tworzenia nowych, bohaterami są AI statków kosmicznych napędzanych czarnymi dziurami, galaktyczne imperia to tylko wzmianka. Jest tu kilka dobrych pomysłów i interesująca koncepcja całości ale sama opowieść sprawia wrażenie streszczenia, pozbawionego emocji sprawozdania. Kto inny zrobiłby pewnie z tego dziewięciotomową sagę, i raczej dobrze, że Künsken oparł się takiej pokusie, niemniej dający się odczuć suchy charakter utworu obniża ocenę.
6,5/10

Ratuj plz - David Barr Kirtley
Kolejne opowiadanie w którym rzeczywistość gry komputerowej przenika się z realną rzeczywistością. Przyzwoicie napisane, przyzwoity pomysł. Przyzwoity króciak.
6/10

W metalu, w kości - An Owomoyela
Fantastyczny gadżet wykorzystany w dość standardowym utworze antywojennym. Literacko porządna robota, bez zarzutu. Co wrażliwsi odczują jakieś emocje.
6/10

Obrońcy granicy - Robert Silverberg
Opowiadanie pisane na zamówienie do tematycznej antologii czyli dwa minusy na starcie, ale to jednak Silverberg więc w końcowy efekt nie jest załamujący. W sumie to całkiem przyzwoite opowiadanie o jakimś tam aspekcie wojny/życia żołnierza, rzadko eksponowanym. Jednak końcowa wolta jakaś taka na siłę i trochę bez sensu. Ja lubię pisanie Silverberga i nawet słabsze jego utwory sprawiają mi przyjemność.
7/10

Powiernik pamięci - Todd Lockwood
Takie sobie opowiadanie fantasy o skrybie, z magią, smokiem i wojną królestw w tle. Bez tragedii, bez emocji.
5/10
Trojan - 2018-04-22, 18:29
:
Piotr Witold Lech?
Autor Dżamis?

:)

Kwa, kwa
aż sięgam do pamięci zewnętrznej.

Cytat:
Debiutował w 1993 roku zbiorem opowiadań fantasy Dżamis. Tom nie znalazł uznania w oczach części krytyków[1][2], podobnie jak opublikowana w następnym roku powieść Twierdza kozic, ale teksty Lecha zostały przyjaźnie przyjęte przez czytelników


Bardzo delikatne. Pamiętam polewke, powieści na poziomie Ja,Gerleth
nie wiem gdzie oni znaleźli tych przyjaznych czytelników....

Wyrobił się skoro publikuje na łamach NF

:-)
Fidel-F2 - 2018-04-22, 18:35
:
no niespecjalnie się wyrobił
Fidel-F2 - 2018-05-23, 18:39
:
Nowa Fantastyka 417 (06/2017)

#Eudajmonia - Magdalena Kucenty
O tym dokąd zmierza świat, i że coraz trudniej będzie indywidualistom. A oberwać od życia można będzie tak samo jak zawsze tylko technologia zmieni narzędzia. Nieźle napisane, z przyzwoitą opowieścią i nieostatnim humorem.
7/10

Raskoł - Przemysław Karbowski
Jakieś post-apo pomieszane z bliskim zasięgiem i historią chyba alternatywną jednak. Cyniczny i gorzki komentarz do rzeczywistości. Dobrze napisane, z jajem ale i z odrobiną melancholijnego strapienia.
7,5/10

Człowiek, który uśmiechał się na stoku wulkanu - Sławomir Prochocki
Wariacja na temat teorii spiskowych. Krótkie, jędrne, zupełnie w porządku.
7/10

Sekret Amberu - Ed Greenwood
Nie wiem co to jest. Jakieś elegijne połamanie fanfiku z esejem i epitafium? Gawęda do piwa i kiełbasy? Bo w duszy zagrało? No i niechby tam zostało.
1/10

Opowieść komiwojażera - Roger Zelazny 5/10
Niebieski koń, tańczące góry - Roger Zelazny 3/10
Całunnik i Guisel - Roger Zelazny 3/10
Wracając do powrozu - Roger Zelazny 3/10
Galeria luster - Roger Zelazny 5,5/10
Nie znam Amberu. Zelazny to taki trochę zaniedbany przeze mnie autor, bo choć czytałem ledwie kilka rzeczy to nigdy się nie zawiodłem. A jednak po Amber nigdy nie sięgnąłem. I jak sporo dawnych hitów mocno traci po latach tak Amber ma opinię pozycji trzymającej jakość, klasę i fason. A jednak po zamieszczonym w tym numerze zestawie opowiadań nie jestem ani odrobinę bliżej decyzji o lekturze. Może ktoś, kto zna wszystkie dziesięć tomów potrafi inaczej odebrać i docenić. Dla mnie było to doświadczenie raczej nudne i nużące.

Publicystyka:
Artykuł J. Rzymowskiego o Amberze zachęcił mnie do poznania świata, opowiadania zniechęciły. Rzeczy o potworach i McKwaczu raczej chyba w porządku ale nie dla mnie, pobieżnie przerzuciłem akapity. Wywiad z Sandersonem to już całkiem nie dla mnie, nie wiem o czym i jaki był.
Parowski tym razem wrzuca stenogram jakiejś pokracznej dyskusji, w zasadzie nie wiadomo o co i po co. Przeczytałem, bleeeeh.
Felieton Piskorskiego to streszczenie wszystkich poprzednich a Kosik na podstawie własnego organizmu rozmyśla o człowieku, zmianach i przemijaniu. Kończą mu się chyba tematy, albo jest czym innym mocno zajęty bo to było mocno takie sobie, powtórkowe i banalne.
Na zakończenie Orbitowski smaczny jak zwykle, o niszowym filmie We go on. Słabym i niedobrym jak zwykle ale jakże skomentowanym.

Recenzje:
Przeczytałem jedną recenzję. Wojciech Chmielarz (to ten od kryminałów czy inny swoisty Chmielarz?) pisze o Wszystko się stało Joanny Muchy (tu akurat wiadomo, że to ta J. Mucha). Zainteresowałem się bo rzecz dostała niską ocenę, co rzadko się zdarza na łamach NF. Recęzent (sic!) bardzo mocno skrytykował omawianą pozycję, i być może jest ona słaba, trudno mi orzec, jednak zrobił to tak nieudolnie, tak koszmarnie amatorsko, że przykro było czytać. Pierwszy zarzut to niejednolitość formalna. No jakżeż jedną część powieści można napisać w postaci pamiętnika bohatera a inną przy pomocy klasycznej narracji trzecioosobowej? Przecież to zbrodnia. Drugi zarzut to wieloaspektowość. Pozycja jest słaba ponieważ porusza zbyt wiele problemów jednocześnie. Nie do pomyślenie przecież jest jednoczesne pisanie o upadku cywilizacji oraz o tkwiącym w człowieku złu tudzież sile dobra. No skandal na miarę zaginięcia trampków w kotłowni.
Ogólnie poziom recenzji w NF jest eeee..., zabawny ale tu mamy okaz wybitny. Wywalcie tego Chmielarza, kimkolwiek on jest, na zbity pysk, bo to zwyczajny ćwok jest.
Oczywiście planuję przeczytać inkryminowaną pozycję. Coś mi mówi, że nie będzie to rzecz epokowa ale może być zupełnie w porządku.

Polskie pozycje ciągną numer, ale ogólnie rzecz biorąc słabo. 5/10
Trojan - 2018-05-23, 20:37
:
Właśnie muszę ten numer kupić. NF sprzedaje stare numery?
Beata - 2018-05-23, 21:09
:
Sprawdź w sklepie internetowym wydawnictwa.
Fidel-F2 - 2018-06-11, 20:55
:
Nowa Fantastyka 418 (07/2017)

Pogoda dla zduhaczy - Adam Synowiec
Przyszłość bliskiego zasięgu, gdzie ludzkość, mimo że potrafi zarządzać pogodą dość sprawnie, to jednak cierpi na braki wody. No i ktoś kradnie chmurę. Dość sympatyczna sprawa gdzie główny akcent położony jest na kreację świata a fabuła zajmuje fotel w odległych rzędach. Napisane dość sprawnie.
6,5/10

Zapach królowej - Martyna Walerowicz
Gdzieś w latach osiemdziesiątych czytałem podobne opowiadanie, nie pamiętam tytułu ni autora, pojawiło się chyba w którymś tomie Spotkań w przestworzach, gdzie czytelnik podpuszczony antropomorficznym przedstawieniem bohaterki, kibicuje jej buntowi przeciw społecznym normom, które swego uzasadnienia szukają w tradycji i zabobonie. Sympatia nasza rodzi się z faktu, że owe normy niezgodne są również z tymi wyznawanymi przez nas, a które automatycznie i podświadomie przenosimy na świat wykreowany. No i koniec końców, okazuje się, że to nie zabobon a prawa biologii i bohaterka ginie, bo bez względu na drogę którą by wybrała, biologia nie dała jej szans. Była tylko etapem, poczwarką, której czas dobiegł końca. W opowiadaniu Walerowicz mamy podobny schemat, podobne dramaty nieistotnego wyboru. Z tym, że tu bliżej do swego rodzaju przypowieści, legendy. Utwór spójny i kształtny literacko, chociaż sceny kulminacyjne i finałowe jednak niezgrabne.
6/10

Zenit - Agnieszka Budzich
Była jakaś myśl, to widać, ale nie do końca chyba autorce udało się ją przekazać. Redaktor pisze, że " rzecz [...]w finale niejednoznaczna", ale muszę uznać, że jest po prostu uprzejmy, bo opowiadanie nie jest skomplikowane ani zawiłe, lecz proste i klarowne, ale niedopowiedziane w sposób wadliwy.
3/10

Szkarłatne skrzydła - Ina Goldin, Aleksandra Dawydowa
Świat alternatywny, gdzie Polska jest częścią Rosji, panuje KGB-owski zamordyzm, ludzkośc leci w kosmos i coś tam miesza z czasem. Okraszone rosyjską duszą, pogadankami w starym, wschodnim stylu. Nie dla mnie. Ani zainteresowało, ani dostarczyło przyjemności z lektury.
4/10

Prawdziwe piekło - Joe Haldeman
Podbój kosmosu, Wenus, ekosystem polujący na człowieka, misja ratunkowa. Wszystko w starym stylu sf złotego okresu, na zamówienie do tematycznej antologii. Nuda. Ładne tłumaczenie, warto docenić drobiazgowość przejawiająca się np. w postaci użycia przestarzałych form językowych.
5/10

Taniec ze śmiercią w krainie potakiwaczy - Will McIntosh
Apokalipsa od wirusa, acz tym razem nie są to zombie a potakiwacze. Również podejście autora jest odmienne. Miast stawiać na akcję typu 'utnij łeb zombiakowi albo cię zje", pochyla się nad tragedią tych co zachorowali oraz tych co zostali i muszą na to patrzeć, a nie są emocjonalnym drewnem. Zgrabnie wzruszające, choć momentami odrobinę nadmiernie łzawe. Ładna rzecz.
7,5/10

Publicystyka:
Wybaczcie ale nie będę się zagłębiał. Nic mnie nie zainteresowało a nie mam ochoty wracać. Wywiadu z Shannon oczywiście nawet nie przeczytałem. Felietony ok.

Recenzje:
Nie ma nad czym się rozwodzić.

Całość 6/10
Tixon - 2018-06-11, 21:27
:
Fidel-F2 napisał/a:
Publicystyka:
Wybaczcie ale nie będę się zagłębiał.

Fidel-F2 napisał/a:
Całość 6/10

Fidel --_-
Fidel-F2 - 2018-06-11, 21:28
:
:?: