Zaginiona Biblioteka

Muzyka - Czego aktualnie słuchasz...?

Maeg - 2007-10-19, 08:51
: Temat postu: Czego aktualnie słuchasz...?
Temat stary jak świat. Głównie do dzielenia się radosną nowiną ze światem "czego teraz słucham?". Mile widziane posty dłuższe niż tylko nazwa utwory i wykonawcy. :-P
Wulf - 2007-10-19, 15:09
:
Odgłosów pojedynku Ronniego O' Sullivana i Dominicka Swaila w snookera - czyli komentarz polski (bardzo fajny), odgłosy ze stołu (bum w różnych tonacjach), słów sędziego (porządny angielski), publiki (oklaski, jęki zawodu, od czasu do czasu jakieś komentarze) :D
Maeg - 2007-10-19, 17:02
:
Ostatnio katuje się trzema utworami.

Głównie gra Hard Sun w wykonaniu Eddiego Veddera z płyty Into the wild. Jest to oczywiście cover, jak dobrze pamiętam utwór należy do Gordona Petersona. Gdy Hard Sun mi się znudzi włączam California Dreaming oczywiście w wykonaniu The Mamas & the Papas. Nic więcej nie trzeba o tym mówić. Zaś jako przerywnik czasem poleci Embryonic zespołu Riverside. Nastrojowa balladka, która pozwala odpocząć. Potrafi przy sprzyjającej okazji też w jakiś taki zadumy stan wprowadzić.
MadMill - 2007-10-19, 17:07
:
Maeg napisał/a:
Głównie gra Hard Sun w wykonaniu Eddiego Veddera

Świetna piosenka, naprawdę można słuchać w kółko i się nie nudzi. Teledysk/zwiastun bardzo fajnie też wyszedł więc często leci u mnie na youtubie. ;)

Poza tym wróciłem do słuchania płyty Strachy na Lachy, a szczególnie do ostatniej piosenki na płycie Na pogrzeb króla - taka poezja, z wtrąceniami Zamachowskiego. ;)
Odniesienia i nawiązania do pewnych wydarzeń, do Kaczmarskiego i młodości wokalisty(no umownie tak nazwijmy Grabarza, ale śpiewać to on i tak nie umie). Pięknie to wyszło i zmiana całego tempa po pierwszej połowie następuje przyśpieszenie. Pierw mamy nastrojową muzykę i wspomnienia, a następnie wszystko przyśpiesza i świat wywraca się do góry nogami...
Gand - 2007-10-19, 18:23
:
Ja mam propozycję - żeby nie pisać 'suchych' postów czego się słucha, tylko przy okazji wkleić tekst [niekoniecznie] i napisać kilka zdań na temat utworu [koniecznie] ;)
Maeg - 2007-10-19, 18:34
:
Gand napisał/a:
napisać kilka zdań na temat utworu [koniecznie]


Zdecydowanie popieram.
Dodawanie całych tekstów piosenek może stworzyć pozory nie czytelności tematu, ale jak ktoś będzie chciał to przeciwwskazań nie widać. Poza tym można wyszperać mała wersje okładki i też zaprezentować.
makatka - 2007-10-19, 22:21
:
Liv Kristine, płyta "Deus ex machina". Dawna wokalistka Theatre of tragedy w innej odsłonie. Zachwycona jestem tytułowym kawałkiem "deus ex machina", "3 am" i " In the heart of Juliet". Mniam, pyszności na samotny wieczór w domu ;)
Olisiątko - 2007-10-19, 22:35
:
Coś co podesłała mi znajoma a na czym jade już z tydzień...
Trentemøller: Moan
NIe jest to mój rodzaj muzyki ale
1. teledysk jest... po prostu bardzo dobry pomysł
2. podoba mi się głos wokalistki

Biedna Łajka ; ( <nie, to nie jest ironia>

I’ve been thinking too much about you
See the sunset with no sleep at all
Constantly thinking about you
And I can’t get through this at all

I’ve been thinking too much about you
I’ve been staring at the floor
I’ve listened to all the tunes I love
but made me feel quite blue

I’ve been thinking too much about you
See the sunrise still no sleep at all
Constantly thinking about you
And my eyelids won’t close at all
Regissa - 2007-10-19, 23:03
:
Obecnie? W tej chwili? Fryderyk Chopin, 2 koncert :) Tekstu, z przyczyn obiektywnych, nie przytoczę :badgrin:

Edit: Trochę mnie nie było w necie i proszę, już mnie ochrzaniają i to wyboldowanie :-| Czasem człowiek robi sobie przerwę od netu, Gandzie drogi...

Rozwijam zatem myśl szopenoidalną: facet napisał tylko 2 koncerty, dlatego obydwa utwory są nieźle znane. Zwłaszcza, jeśli ktoś wsłuchuje się w konkursy szopenowskie, bo tam jednego dnia można usłyszeć kilka razy zarówno 1. Koncert jak i 2. Koncert (opusów nie pamiętam, wybaczcie). Ale pomimo tego ograniczenia, muzyka jest wyjątkowo przyjemna i uspokajająca, może dlatego tak dobrze słucha się jej około północy?
Gand - 2007-10-21, 18:18
:
Regisso, wysłałem ci pw ale nie zastosowałaś się do prośby więc - proszę nie podawać tylko nazwy utworu i wykonawcy, tylko dopisać kilka [cztery chociaż?] zdania od siebie na temat kawałka, by nie była to jednozdaniówka. Tekstu wklejać nie trzeba.

Obecnie zaś słucham Megadeth - Tornado of Souls. Czyli klasyk ze stajni zespołu Mustaine'a. Nagranie z koncertu w Buenos Aires w Argentynie, wydane potem jako album That One Night - zarówno na CD, jak i DVD. O utworze? To co zawsze u Megadeth - powalające, niestandardowe riffy [choćby ten na wejściu], genialna solówka Marty'ego Friedmana i świetne refreny. Do tego dalece wychodząca poza schematy kompozycja. Cudo.
Maeg - 2007-10-24, 22:50
:
Przestałem katować trzy wyżej wymienione utwory. Teraz czas na wielki powrót prog-rocka. Fish nagrał nową płytę która od kilku dni już się pojawiała na mojej playliście ale dziś zagościła na niej na dobre. O 13th star Fisha usłyszałem jadąc pociągiem do Poznania, w tedy to chyba Piotr Baron w Trójce puścił Openwater, prawdopodobnie najlepszy kawałek na płycie. Do tej pory jeszcze Dark star oraz Arc of the curve zrobiły na mnie pozytywne wrażenie.

Aktualnie leci Dark star a po niej będzie Where is the Word.

Pojedynek Marillion vs Fish póki co wygrywa Fish.
Tigana - 2007-10-24, 22:51
:
Po cichutku i bez rozgłosu pojawiła się nowa płyta "Strachów na Lachy" zatytułowana "Autor" . Krążek zawiera 9 piosenek będacych coverami utworów Jacka KAczmarskiego - na szczescie wersje made in Grabaż nie mają nic wspólnego z koszmarkami "Haba do pupy" Mocne, rockowe brzmienie odświeża piosenki pana Jacka. Są nieśmiertelne "Mury" - ale nie jako z przymusu ponieważ Przemysła Gintrowski nie pozwolił na przeróbkę "Autoportretu Witkacego" i "A my nie chcemy uciekać stąd", a szkoda, bo czuje, że wyszły by świetnie. Ciekawostka - wydanie zawiera czystą płytą, którą (chyba) można nagrać i stworzyć własną wizje "Autora". Ja polecam i jednocześnie zalecam wielokrotne przesłuchanie, bo jeden raz nie pozwala na dostrzeżenie piękna i "Strachów" i Kaczmarskiego.
Maeg - 2007-10-30, 13:37
:
Obecnie odtwarza się The Gathering ale ten już bardziej trip-rockowy (połączenie trip-hopu z post-rockiem) czyli płytka Souvenirs. To w ramach nieustannego poszukiwania nowych dźwięków. Nie potrafię nie wygrzebywać nowych (dla mnie, nowych) kapel, czasem sporo odrzucam. Zobaczymy jak będzie z The Gathering, ale póki co różnie. These good people odrzucało, za to Broken Galss już jak najbardziej podchodzi.

A w tej chwili leci sobie You Learn About It oczywiście The Gathering ;)
Olisiątko - 2007-10-30, 17:24
:
Zarażony Ostatnim Kontynentem Pratchetta (thx to Elektra again) słucham ... Waltzing Matilda czyli popularną piosenkę w Australii. I cholernie mi sie podoba :P piosenka żywa i dobrze wykonana. Krąży gdzieś po mózgu i daje o sobie znać ciągle. A takie są najlepsze.


Waltzing Matilda Waltzing Matilda
You'll come a Waltzing Matilda with me //muzyka
MadMill - 2007-10-30, 17:33
:
Olimp Bathory napisał/a:
... Waltzing Matilda czyli popularną piosenkę w Australii.

W gwoli ścisłości to jest narodowa piosenka Australii, nie hymn ale coś z czym Australijczycy się bardzo utożsamiają i jak np. leci w radiu to w siedzący w barze ludzie wstają i śpiewają na głos. Taka narodowa pieśń, coś ale Hej sokoły u nas. ;P I nie jest to o Matyldzie, ale to pewnie wiecie. xD

Nowa płyta Foo Fighters... może nie ambitne ale żywe i fajne. W dodatku jestem wielkim fanem Nirvany więc. ;) Let it die - kawałek podobno dedykowany samej Countrey Love. Na razie mi płytka się jeszcze nie znudziła, ale jak to bywa u mnie z FF wystarczy tak z 3-4 dni i pójdzie w odstawkę. ;)
Prev - 2007-11-04, 22:15
:
A ja sobie słucham mojego nowego odkrycia muzycznego, czyli zespołu Ra, o którym informacji praktycznie nie można nigdzie znaleźć, ale jeśli ktoś chce to ma tu piosenkę, żeby wiedzieć co i jak.
Ciężko określić styl muzyczny, ponieważ skaczą od numetalu, przez rocka, aż do elektroniki. I właśnie dlatego że nie są sztampowi i nie dają się szufladkować warto ich posłuchać. Tytuły albumów (jakby kogoś interesowało) - "From One", "Duality". Gdybym znalazł więcej to dam znać.
Zireael - 2007-11-04, 22:19
:
Apocalyptici o_O . Po prostu.
Ja oglądam koncert Nirvany Unplugged. Tekstu nie podam, bo trochę ich dużo.
Bardzo go lubię i chociaż słychać, że Kurt nie śpiewał jakoś omdlewająco bosko, to cały występ ma przyjemny klimat. Pokuszę się nawet na stwierdzenie, że jest owiany swoista legendą i jak dla mnie niewiele jest grup (a trochę się ich już przez studio MTV przewinęło), które nagrały równie dobre koncerty bez prądu.
Tyraela - 2007-11-04, 22:30
:
A ja wieczorowo męczę Moonlight i Blackmore's Night na przemian. Dwa zespoły, na które mam w sumie fetysz.
Moonlight powinien mi się przejeść już wieki temu, a mimo to nadal do niego wracam. Może ze względu na to, że kocham wokal Konarskiej, może dlatego, że ma taki fajny klimat. Chociaż jak czasem tego słucham, to mi wstyd, co to za gówno z głośników leci xD
No i Blackmore's, nazywani współczesnymi minstrelami - kocham wokal Candice, kocham te klimaty, melodie, instrumentale, wersje koncertowe, uwielbiam po prostu!
Lady_Aribeth - 2007-11-04, 23:05
:
Niedawno, bo ledwie wczoraj byłam na koncercie Apocalyptici - teraz praktycznie tylko ich słucham. Chyba zakochałam się w nich na nowo O.o Byłam bardzo sceptycznie nastawiona do "Worlds Collide", ale po tym koncercie mój poziom sceptycyzmu drastycznie spadł - do takich utworów jak "Ion" (chyba mój ulubiony z tej płyty), "Grace", czy "Worlds Collide" naprawdę pasuje perkusja! Mogę spokojnie powiedzieć, te ten album jest lepszy od "Apocalyptica" i nawet polecić... choć zalecałabym zapoznanie się najpierw z "Inquisition Symphony" i "Cultem", do których pałam ogromną miłością od lat... xD
Nawet im wybaczam to, że zagrane przez nich "Refuse/Resist", "Inquisition Symphony" nie miało choćby w połowie tego klimatu, co ich koncertowe wykonanie w 2000 roku.
W każdym razie - aktualnie słucham Apocalyptici, o xD.
Derian - 2007-11-07, 11:37
:
Kompozytor: Hans Zimmer
Produkt: "The Last Samurai" OST
Opinia słuchacza: Absolutnie mega *__*

Z resztą jak większość rzeczy, za które weźmie się ten pan. Większość z nich posiadam i wszystkie od kilku lat słucham z niezachwianą pasją.
Z resztą Zimmer ma taką umiejętność, że soundtracki które komponuje, są równie genialne jak filmy, do których były one robione.
W przypadku Ostatniego Samuraja jest podobnie. Ulubiony film -> ulubiony soundtrack. Jest po prostu PRZE.
Nabu Nezzar - 2007-11-07, 12:58
:
Derian napisał/a:
Kompozytor: Hans Zimmer
Produkt: "The Last Samurai" OST
Opinia słuchacza: Absolutnie mega *__*
Akurat wczoraj też sobie tego OSTa słuchałem. Niezły, naprawdę niezły, aczkolwiek nie należy do mich ulubionych. Chociaż Zimmera bardzo cenię.
Ostatnio coś mnie naszło na Gladiatora, tego samego kompozytora. Z tym, że nie jest to zwykły OST. Pełna nazwa brzmi: Gladiator: More Music From The Motion Picture. Naprawdę warte polecenia. Trochę nowych kawałków oraz stare, ale lekko przerobione. Do tego w tle cytaty z filmu. Bardzo klimatyczne.
Olisiątko - 2007-11-07, 21:10
:
Aktualnie leci:
Olimp feat Your Mom & Your Sister - Hardcore Sex On Your Bed [54:01] :P

A tak serio, odświeżam sobie Powerman 5000, i jak przypuszczałem, znowu zatrzymałem się na BOMBSHELL. Bardzo klimatyczna muza. Tekst nie powala ale dobrze wykonany. No i niech zyją klimaty "dark future" :P ! Drop the bombshell!
Tanit - 2007-11-08, 08:40
:
Maeg napisał/a:
Tanit cytując Ganda
Gand napisał/a:
proszę nie podawać tylko nazwy utworu i wykonawcy, tylko dopisać kilka [cztery chociaż?] zdania od siebie na temat kawałka, by nie była to jednozdaniówka.

Gomenasai - poprawiam się ^^
Więc
Sarah Brightman - Arabian Nights (teraz w tym momencie leci 2 minuta), Harem (*.*), Deliver Me, Scarborough Fair (jedna zmoich ulubionych)

Nie ma konkretnego albumu, zlepek różnych od dźwięków bardziej celtyckich, po arabskie i operowe^^'

Au revoir!
Ł - 2007-11-08, 11:08
:
Od wczoraj złapałem całkowitego wkręta na przedstawioną mi twórczość Petera Schillinga szczególnie na kawałek Majora Toma który jest jeszcze lepszy w orginalnej wersji językowej - "Völlig Losgelöst" Prowadzący bass, lotny wokal i tło jakie tworzy gitara i sample przywodzą mi na myśl spacerockowe dokonania Hawkwind. ISTNYKOSMOS, przed "Völlig Losgelöst" kapituluje gwiazda śmierci.
:IP //kas
Maeg - 2007-11-22, 00:42
:
Ostatnio słuchałem pojedynczych utworów, niepodzielnie królował Free Marcusa Millera. Nie mogłem się zdecydować na żaden album, co jest u mnie zjawiskiem dziwnym, wole słuchać całych płyt. Dziś z pomocą przyszedł Pain of Salvation – chyba jeden z ciekawszych na scenie metalu progresywnego. Wpierw płyta One Hour By The Concrete Lake a teraz Entropia. Czyli nagrania jeszcze z lat 90, ale i tak się przyjemnie słucha.
Ł - 2007-11-22, 13:33
:


Na początkowym przesłuchaniu wydawało mi się że HoF opadł z sił i w tym roku nie zaskoczył. To jest że ten album jest dobry nie ma wątpliwosci ale nie ima się wcześniejszego Blessed Black Wings. Zmieniłem zdanie gdy przesłuchałem ten album dokłądnie od początku do końca na słuchawkach - jest niesamowity. Brzmienie bardziej klarowne i przejrzyste [oczywiście w porównaniu do wcześniejszych albumów] ma to swój sens, "śmierć jest tą komunią" jest porpostu bardziej wyrafinowane. Ale bez obawy to nadal ten sam doomowy gruzowaty attitude. Mimo zmiany spojrzenia HoF nie zmienia miejsca - nadal mamy do czynienia z tym samym barbarzyńskim klimatem zabierającym nas gdzieś na skalistą pustynie i stepy. No i z eklektyzmem stylistycznym - tytułowy utwór to doometalowy monument poczas gdy takie "rumors of war" to krótki rock'n'drollowy kawałek rozkazujący wstać z miejsca i skakać.

Zajebista płytka, trzeba ją poprostu odkryć dobrze.
Geoffrey - 2007-11-24, 11:58
:
Maeg napisał/a:
Ostatnio słuchałem pojedynczych utworów, niepodzielnie królował Free Marcusa Millera.

Oj, bardzo mi się podoba muzyka tego pana.

Na warsztacie mam ostatnio Jeffa Golluba i Chucka Loeba.
Świetna muzyka gitarowa, trochę jazzu, rytmy z z funky, a i rocka czasami słychać.
Sekcje dęte, dwóch-trzech ludzi w sekcji perkusyjnej. Mniodzio.
Nefren - 2007-11-26, 10:38
:
Czego aktualnie słucham? Trudno powiedzieć, tyle tego jest :) Moge napisać czego słuchałam przez ostatnią noc. Cradle of Filth Nymphetamine. Tekst może sobie daruję a w zamian podam link do teledysku : http://www.youtube.com/watch?v=OB-3Oy7Y5ow

Działa na mnie bardzo uspokajająco. Tak juz mam, że najlepiej mi się śpi przy Kredkach :P , dlatego też radyjko wyłączyłam dopiero gdzieś nad ranem. W tej piosence urzekł mnie ten śliczny kobiecy wokal, wspaniale kontrastujący z głosem lidera.
pillon - 2007-11-26, 12:46
:
Epica- The Divine Conspiracy...
kurcze z płyty na płytę zespół gra coraz lepiej ... :-)
Żeby jeszcze do Polski zawitali :-)
Maeg - 2007-11-27, 15:23
:

Arena, The Visitor
Jedna z moich ulubionych płyt jakie kiedykolwiek się ukazały. Prawdziwa perełka w neo-progresywny roku. Zespół powstał w 1995 roku, oczywiście w Wielkiej Brytanii – ojczyźnie tego nurtu muzycznego. The Visitor to świetny klimat, trochę taki nostalgiczne gitary, idealnie pasujący do nich wokal. W sam raz na jesień.
Akturat zaczyna się Tears In The Rain czyli powolutku zbliżamy się do końca płyty, a później pewnie jeszcze raz od nowa.
Zireael - 2007-11-27, 19:26
:
pillon napisał/a:
Epica- The Divine Conspiracy...
//piwo :D

Ja robię to, co lubię najbardziej czyli podważam zdanie Preva. Konkretnie, dochodzę do wniosku, że ostatni album Theriona jest wcale zacny.
Znam go jeszcze zbyt słabo , by powiedzieć czy jest coś, co dorównuje Son on a staves of time (//amor ), ale jest to bez wątpienia solidna dawka dobrego grania.
Chwała im za to, że zarzucili zdechł metal na rzecz brzmień bliższych operze. Bo w końcu nie samą Metallicą człowiek żyje...
Ł - 2007-11-27, 21:09
:
^ :lol: (komentarz do powyższego postu)

A u mnie rżną:

Krótkie kopodupne, konkretne numery które instrumentalnie są tak beznadziejne że tworzą zajebiste tło dla wokalu Danziga + punkowe chórki "ooOOoooO!". "Astro Zombies" i "I turned into a Martian" to zdecydowane faworyty z całego rozrywającego na strzępy albumu. Generalnie skoczne klimaty, podpasowały mi pod wieczór.

Toudisław - 2007-11-27, 21:23
:
Zireael napisał/a:
Chwała im za to, że zarzucili zdechł metal na rzecz brzmień bliższych operze.

Jakiej oprze na Bogów o_O To że sa tam elementy symfoniczne nie oznacza że jest to muzyka operowa. To jest inna bajka i ma się do siebie jak pięść do nosa.
pillon napisał/a:
Epica- The Divine Conspiracy...

Zaraziłeś mnie tym cholero. Nawet nieźle się tego słucha. W ściany nie wbija ale może zainteresować. Tylko niestety mam wrażenie że trochę to wtórne jak bym już to słyszał.
Na dodatek znowu wzięło mnie na Kaczmarskiego, no lobię do niego wracać
Olisiątko - 2007-11-28, 22:09
:
Nazwijcie mnie chorym, ale znowu słucham Red Russian Army Choir (tak, znowu będzie ich koncert i znowu idę! :mrgreen:
Mój ukochany utwór - Smuglyanka Moldavanka.

Tekst:
1.
Kak-to letom, na rassvete, zaglianul v sosednii sad.
Tam smuglianka-moldavanka sobiraet vinograd.
Ia krasneiu, ia bledneiu, zakhotelos' vdrug skazat':
"Stanem nad rekoiu zor'ki letnie vstrechat'!"

Chorus:
Raskudriavyi, klion zelionyi, list reznoi,
Ia vliublennyi i smushchionnyi pred toboi.
Klion zelionyi, da klion kudriavyi,
Da raskudriavyi, reznoi!

2.
A smuglianka-moldavanka otvechala parniu v lad:
"Partizanskii moldavanskii sobiraem my otriad.
Nynche rano partizany dom pokinuli rodnoi.
Zhdiot tebia doroga k partizanam v les gustoi!"

Chorus.
3.
I smuglianka-moldavanka po tropinke v les ushla.
V tom obidu ia uvidel, chto s soboi ne pozvala.
O smuglianke-moldavanke chasto dumal po nocham.
Vdrug svoiu smuglianku ia v otriade povstrechal!


Piosenka ofcoz o miłości :mrgreen: muszę przyznac, że nasłuchałem sie w zyciu wiele muzyki i to jest najlepszy znany mi chór który śpiewa coś normalnego poza cholernymi piesniami religijnymi albo po łacinie :P bardzo polecam, w połączeniu ze Stalingrad Cowboys gosćie rządzą.
Nefren - 2007-11-29, 20:34
:
Ta piosenka mnie po prostu rozwaliła. Jest zaj***sta. Już wiem co będe śpiewać jaki będę w stanie wskazującym na święta. //impreza

Ostatnio dorwałam sie do nowej płytki Nightwish z ich nową wokalistką. Sporo szumu było ze zmianą na tym stanowisku, bo Tarja ze swoim operowym głosem była bardzo charakterystyczna. Jednak IMO Anette Olzon nie jest taka zła, a nawet mi się bardzo podoba. Poniżej dwa oficjalne teledyski z nowej płytki. Mniej mroczne, mniej operowe, ale z powerem i wpadające w ucho:

Amaranth
Bye Bye Beautiful
Ł - 2007-11-30, 09:41
:
Nefren napisał/a:

Amaranth
Bye Bye Beautiful

Genialne.... disco metalo.

U mnie na plejerze czeka:

Któretoże odsłucham podczas podróży w tę i z powrotem. Cholernie lubię "From Mars To Sirius" Gojiry, taki przystępniejszy deathmetal noszący znamiona progresu, kto nie wierzy niech zmierzy http://pl.youtube.com/watch?v=KhNijzbQoic Sekcja rytmiczna rozbija elektrony swoją grą, a gitary sobie "pływają", zabierając nas w kosmiczne przestrzeenie gdzie pływają walenie, polecam.
pillon - 2007-12-02, 22:42
:
Toudisław napisał/a:

pillon napisał/a:
Epica- The Divine Conspiracy...

Zaraziłeś mnie tym cholero. Nawet nieźle się tego słucha.


zawsze do usług :-P

ja właśnie tłukę Black Label Society- Stoned and Drunk :D :D

kto nie zna tej kapeli niech looknie tutaj :D

http://www.myspace.com/blacklabelsociety

:-)
Tyraela - 2007-12-03, 23:51
:
Pantera - Good Friends and Bottle of Pills. W kółko. Kto chce posłuchać, proszę bardzo: proszę klikać.
Sama nie wiem, dlaczego. Przypadkiem wpadłam na utworek zainteresowana tekstem. W samej muzyce jest coś nakręcającego, uzależniającego, niezależnie od tego, jak mało wyrafinowana jest ta piosenka. No i ten tekst xD zagadałam w ten wieczór do kilku osób z "I fucked your girlfriend last night". Reakcje były ciekawe xD

Co do Epici - wczoraj maniakalnie słuchałam "Cry for the moon". Dobra kapela, ukłony w stronę Pillona za podrzuconą płytkę XD
Dobromir - 2007-12-04, 00:43
:
Bruce Springsteen - Mrs McGrath. Springsteen w takim bardziej... folkowym wydaniu. W moim skromnym zdaniu jego płyty w ostatnich latach są najlepsze w całej jego karierze, a ten konkretny kawałek jest świetnym połączeniem typowego Springsteen'a z tradycyjną muzyką irlandzką.

Link: http://youtube.com/watch?v=wGwUrmNI6wY
Ł - 2007-12-04, 19:07
:

Ale katuje ten album już 5 dzień. IIwójka to chyba jego debeściak, największa kondesacja tego zbluesowanego gęstego rocka, wraz z tym wyjebanym w kosmos wokalem; Danzing to jawna heavymetalowa reinkarnacja Elvisa Presleya. :)) Mimo iż okładka z krzywymi cyckami lidera nie nastarja zachęcająco polecam zapoznanie się chociażby z klipami promującymi ten album:
Her Black Wings
Killer Wolf
Black Wings ma ciekawszy klip, ale Killer Wolf jest jako kawałek - genialny w swojej prostocie.
Cord - 2007-12-05, 22:09
:
Aktualnie słucham najnowszego albumu The Drowning Pool - Full Cirlce.
Jest to jeden z moich ulubionych zespołów, więc na najnowszą płytę swoje się odczekałem. Liczyłem na porażkę - zmiana świetnego wokalisty. W nowym albumie głosem jest Ryan McCombs - i on wprowadza tutaj nowy klimat (jego chrypka jest świetna xD)
McCombs tworzy utwory które po kilkukrotnym przesłuchaniu wpadają w ucho,
Nie wiem co można na początek polecić, może ,,Enemy'' - jeden z mocniejszych kawałków?
OK : zobaczymy co na to Zaginioni Bibliotekarze i Bibliotekarki :)

Enemy: http://youtube.com/watch?v=R9RCw7b2x_I

A dla kogoś nie znającego twórczości Drowning Pool polecam taki autorski filmik z festiwalu fantastyki drachenfest w niemczech - z muzyką DP.

Here: http://youtube.com/watch?v=qz_6gpRzqwk <----------- P O L E C A M :) (fantastyczna ustawka)

Pozdrawiam.
Dabliu - 2007-12-05, 22:55
:
Powrót do lat szczenięcych, czyli...

Psy Wojny w roku 1989
Psy Wojny w roku 2007

Edit: że niby powinienem jeszcze coś dodać do tego posta...
Uważam jednak, że muzyka powinna mówić sama za siebie. Proponuję też przyjrzeć się poza-scenicznej działalności Falona. Bardzo ciekawy i aktywny człowiek.
Prev - 2007-12-07, 22:02
:
Cóż... Moje zamiłowanie do cięższych brzmień powoli zaczyna przechodzić na stronę muzyki elektronicznej...Ale nie byle jakiej. Ot taki wykonawca jak Rob Dougan, którego aktualnie słucham i poszukuję jego płyt. Myślę że trafi na pierwsze miejsce mojej listy ulubionych wykonawców XD
Zireael - 2007-12-09, 21:21
:


Ostatnio moi rodzice nie mogą się nadziwić, co ja za wapna słucham. Dla nich muzyka zaczyna się i kończy w szalonych latach osiemdziesiątych xD.
Aktualnie na tapecie bestówka The Doors. Czytając artykuły biograficzne na temat Morrisona utwierdzałam się w przekonaniu, iż był to ciężki we współpracy, neurotyczny buc. Wiecznie pogrążony w odmiennych stanach świadomości, potrafił zapomnieć tekstu na próbie (o ile w ogóle na nią przyszedł) albo zupełnie bez powodu zacząć wyżywać na muzykach. Przedwcześnie zmarły(nie dożył 28 lat, dołączając tym samym do Hendrixa, Joplin i Cobaina. Jakiś felerny wiek dla wspaniale zapowiadających się muzyków o_O ), pozostawił po sobie nieprzeliczone rzesze histerycznie mu oddanych fanów. Myślę, że tym, co stanowiło o magii otaczającej Jima M. był jego głos (zajebiście odkrywcze, wiem). Przejmujący, momentami nieco zachrypnięty, chwilami gładki jak jedwab, fascynujący, głęboki i pełen jakiejś wrodzonej elegancji. Nawet, kiedy nieco przyspiesza, jak przy końcu Moonlight drive albo w Light my fire i tak pozostaje smakowicie rozleniwiony.
The Doors of perception grają (przynajmniej) na tym albumie niesamowicie odprężająco. Muzyka wespół z wokalem tworzą całość, która pozwala się zupełnie oderwać od rzeczywistości.
Nie sądzę, żeby istnieli ludzie, którzy nie znają ich najpopularniejszych utworów, ale warto sobie czasem odświeżyć.

Na początek, moje ulubione People are strange. Tekst to małe dzieło sztuki.
Dalej- Love me two times, wersja z poprawionym cyfrowo dźwiękiem. Love her madly z rozkładającymi na łopatki klawiszami. I na koniec Touch me.
Owned.
Toudisław - 2007-12-09, 21:21
:
Miejcie nadziej
Coś mnie wzięło na muzykę z przesłaniem. Bardzo lobię ten kawałek. Wójcicki wykonywał go chyba jednak lepiej. Ale jak się nie ma co się lubi........

Miejcie nadzieję!... Nie tę lichą, marną
Co rdzeń spróchniały w wątły kwiat ubiera,
Lecz tę niezłomną, która tkwi jak ziarno
Przyszłych poświęceń w duszy bohatera.

Miejcie odwagę!... Nie tę jednodniową,
Co w rozpaczliwym przedsięwzięciu pryska,
Lecz tę, co wiecznie z podniesioną głową
Nie da się zepchnąć ze swego stanowiska.

Miejcie odwagę... Nie tę tchnącą szałem,
która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem
Przeciwne losy stałością zwycięża.

Przestańmy własną pieścić się boleścią,
Przestańmy ciągłym lamentem się poić:
Kochać się w skargach jest rzeczą niewieścią,
Mężom przystało w milczeniu się zbroić...

Lecz nie przestajmy czcić świętości swoje
I przechowywać ideałów czystość;
Do nas należy dać im moc i zbroję,
By z kraju marzeń przeszły w rzeczywistość


Zgadzam się z tym przesłaniem prawie w 100 %

i jeszcze coś Wójcickiego

A my nie chcemy...
Stanął w ogniu nasz wielki dom
Dym w korytarzu kręci sznury
Jest głęboka naprawdę czarna noc
Z piwnic płonące uciekają szczury

Krzyczę przez okno czoło w szybę wgniatam
Haustem powietrza robię w żarze wyłom
Ten co mnie widzi ma mnie za wariata
Woła - co jeszcze świrze ci się śniło

Więc chwytam kraty rozgrzane do białości
Twarz swoją w oknie widzę twarz w przekleństwach
A obok sąsiad patrzy z ciekawością
Jak płonie na nim kaftan bezpieczeństwa

Dym w dziurce od klucza, a drzwi bez klamek
Pękają tynki wzdłuż spoconej ściany
Wsuwam swój język w rozpalony zamek
Śmieje się za mną ktoś jak obłąkany*

Lecz większość śpi nadal przez sen się uśmiecha
A kto się zbudzi nie wierzy w przebudzenie
Krzyk w wytłumionych salach nie zna echa
Na rusztach łóżek milczy przerażenie

Ci przywiązani dymem materacy
Przepowiadają życia swego słowa
Nam pod nogami żarzą się posadzki
Deszcz iskier czerwonych osiada na głowach

Dym coraz większy obcy ktoś się wdziera
A my wciśnięci w najdalszy sali kąt
- Tędy! - wrzeszczy - Niech was jasna cholera!
A my nie chcemy uciekać stąd!

A my nie chcemy uciekać stąd!
Krzyczymy w szale wściekłości i pokory
Stanął w ogniu nasz wielki dom!
Dom dla psychicznie i nerwowo chorych!
Jacek Kaczmarski
1980
Asuryan - 2007-12-12, 14:34
:
Mnie ostatnio rzuciły na glebę Fields of Athenry w wykonaniu kapeli Dropkick Murphys.

By a lonely prison wall, I heard a young girl calling
"Michael, they have taken you away
For you stole Trevelyan's corn
So the young might see the morn'
Now a prison ship lies waiting in the bay"

Low lie the fields of Athenry
Where once we watched the small free birds fly
Our love was on the wing
We had dreams and songs to sing
It's so lonely 'round the fields of Athenry

By a lonely prison wall, I heard a young man calling
"Nothing matters, Mary, when you're free
Against the famine and the Crown
I rebelled, they cut me down
Now you must raise our child with dignity"

Low lie the fields of Athenry
Where once we watched the small free birds fly
Our love was on the wing
We had dreams and songs to sing
It's so lonely 'round the fields of Athenry

By a lonely harbour wall, she watched the last star falling
As the prison ship sailed out against the sky
For she'll live in hope and pray
For her love in Botany Bay
It's so lonely 'round the fields of Athenry

Low lie the fields of Athenry
Where once we watched the small free birds fly
Our love was on the wing
We had dreams and songs to sing
It's so lonely 'round the fields of Athenry.


Dzięki Liv :*

It's so lonely 'round the fields of Athenry :(
Jaskier - 2007-12-20, 23:20
:
Another Breath-Clio
I've always begged for you to tell me bedtime stories. I wake up smiling in the morning but I know I lied myself to sleep to make it better anyway. How many more times will I bite me toungue before I wise up? I give up. I guess I'm too caught up in your ways to call it a draw. But my anger's been boiling for too long. So this time I won't let it go.
I'm not too fond of apologies. Just empty words. I've screamed for so long about fighting and holding on but my fingers are about to break so I guess I'll take my chances with the fall. It's been so long but I still can't believe how much I have pushed and tried to watch you spit right in my face. A cliche I'm sure but the truth only comes in so many words. Anyway, my inspiration's lost.
Polecam muzyke Hard core punk. To muzyka dla ludzi szukajach konkretnego pozytywnego przekazu i ciezszego brzmienia. 8)
Ł - 2007-12-25, 17:56
:
W ostatnim tygodniu słuchałem nonstop na plaerze i wyrwkowo na kompie dwóch albumów:


Z czego pierwszy to rewelacyjny doom/stoner metal osadzony gdzies hen hen daleko na pustniach arizony - mamy tam ultrawolne walce, jak i żwysze bardzo bluesowe kawałki. W sumie bardzo tu żywo zwracając uwagę na obecność O'Malleya [Khanate, Sunn0))]. Drugi to chyba najbardziej wymyślny i progresywny album Susejdali, ostatni nagrany w najlepszym dla tego zespołu składzie, no i w sumie mój ulubion. Jak ktoś chce zobaczyć czemu Trujillo marnuje się w Metallice to niech obczai. ; ]

A teraz zabieram się do rozpracowywania

Prev - 2007-12-30, 11:24
:
Wczoraj dorwałem płytę "Wiedźmin - muzyka inspirowana grą" i płyta mnie zachwyciła. O ile nie grałem w grę (bo do wiedźmina mam podejście byle jak najdalej) to muszę przyznać że muzyka jest naprawdę fascynująca. Myślałem że to będzie jakaś bezwładna łupanka, a tu takie zaskoczenie... No nic, pozostaje tylko innym polecić zakup płyty... Albo gry jak kto woli :))
Piro - 2007-12-30, 16:21
:
Prev, akurat ta płyta, o której ty mówisz, to nie ma nic wspólnego z tą dołączaną do gry, bo soundtrack to zupełnie co innego :P "Wiedźmin - muzyka inspirowana grą" jest dziełem kilkunastu artystów/zespołów (moim zdaniem świetny jest zwłaszcza "Sword of the Witcher" Vadera :P Ale jest też i kilka innych klejnocików), natomiast soundtrack to muzyka napisana przez Scorpika - swoją drogą, też niezła i pasująca do klimatu gry.

A żeby nie było, że tylko spam:

Arsenal of Megadeth to antologia 20 lat (1986 - 2006) Dave'a Mustaine'a i spółki. Zestaw zawiera 2 płyty z wieloma materiałami - prawie 8 godzin filmów, wywiadów, fragmentów koncertów i większość wydanych do 2006 roku teledysków (więc nie znajdziemy tu wideoklipów z United Abominations, np. nowej wersji A Tout Le Monde czy Never Walk Alone). Jak dla mnie - świetne wydanie. Zestaw naprawdę robi wrażenie, jest co posłuchać i co pooglądać. Dla fana Megadeth pozycja obowiązkowa :P
Ł - 2007-12-30, 20:27
:
Nowy Alchemist fpytke jest, to znaczy kontynuje mniej więcej drogę z poprzednich albumów bez rewolucyjnych zmian, ale unikając kalkowania samych siebie. Poprostu nowe patenty w starej charakaterystycznej konwencjii. Przesłuchuje album 3 raz. :P

A słowem komentarza.

Co do tej muzyki z wiedźmina i kawałka Vadera - http://pl.youtube.com/watch?v=A3GEPkjNh6k - jeśli inne kawałki na płycie prezentują ten sam pasztetowy poziom, to dziękuje za przestrogę do płyty zbliżać się nie będe. Wydaje mi się że dano paru wykonawcą zarobić łatwe pieniądze i poproszono ich żeby nagrali "cokolwiek" bo to i tak się sprzeda na fali.

A arsenal of megadeth - generalnie nie ma tam niczego sopecjalnego, większość można znaleśc na youtube. Chociaż i tak jest to zdecydowanie na + w porównaniu do większośc "debestofów".
Soulforged - 2007-12-30, 22:06
:
Ostatnimi czasy, praktycznie codziennie po kilka(naście) razy słucham piosenki "Spatial architects" w wykonaniu Demons & Wizards (Hansi Kürsch i Jon Schaffer jakby ktoś nie wiedział :P )
Poza samą muzyką, niesamowicie podoba mi się sam tekst. Może się wydać nieco przydługi, ale należy z pewnością do atutów tego utworu.

Space, their true asylum
The ancient ones they travel on
The architects of our way
In the dark we stay!

The knowledge that you seek is deep inside you
The knowledge that you seek just may reveal
The knowledge that you seek just may reveal
That things are not what they may seem

Can´t you wake up and see?
For our own good they tried to deceive
You must learn to believe
That mankind´s blind and trying to see
The architects have left us many signs
But the answers lie in death

Fate
Predestination
Manifest
Manipulate
The architects of our way
In the dark we stay!
The knowledge that you seek is deep inside you
The knowledge that you seek just may reveal
The knowledge that you seek just may reveal
That things are not what they may seem

Can´t you wake up and see?
For our own good they tried to deceive
You must learn to believe
That mankind´s blind and trying to see
The architects have left us many signs
But the answer lie in death

If you´re asking yourself
Who you really are
And you question the force-fed religions of man
And you know
You know it just can´t be
You know it just can´t be
So cleanse your mind
So cleanse your mind
Fear in God´s pillar and
It has made you blind

Can´t you wake up and see?
For our own good they tried to deceive
You must learn to believe
That mankind´s blind and trying to see
The architects have left us many signs
But the answers lie in death

If you´re asking yourself
Who you really are
And you question the force-fed religions of man
And you know
You know it just can´t be
You know it just can´t be
So cleanse your mind
So cleanse your mind
Someone must hold the key
Someone must hold the key
The ones who sowed the seed
The ones who sowed the seed
Faith is the final key
The final key
What lies beyond the stars
Lies beyond the stars
Can´t you wake up and see?
Wake up and see!
Oh you must learn to believe
Our makers, our framers, our fathers, our gods
The architects roam on thier quest for a spirit unknown
If you´re asking yourself who you really are
And you question the force-fed religions of man
And you know...
Our makers, our framers, our fathers, our gods
The architects roam on their quest for a spirit unknown
Shadowrunner - 2007-12-31, 19:05
:
Ostatnio usłyszałem nową przeróbkę utworu Boba Dylana (przerabianego zresztą chyba z dziesiątki razy przez masę artystów): All Along the Watchtower, tym razem w aranżacji Beara McCreary'ego - i zachwycił mnie na tyle (chociaż nie od razu - bo przypadł mi do gustu dopiero za którymś razem z kolei, zresztą osobom przyzwyczajonym do wersji Hendrix też może się nie spodobać), że sobie go puszczam teraz co jakiś czas.

Tu można sobie go posłuchać:
http://pl.youtube.com/wat...feature=related

Jest okraszony widoczkami z Battlestara, ponieważ ten utwór zamyka ostatni odcinek trzeciego sezonu serialu Galctici 8)
Arlzermo - 2008-01-18, 21:52
:
Aż dziw bierze, że taki temat leży i kwiczy... Małe ożywienie? Czemu nie!
Obecnie męczę Yuki Kajiurę, japońską kompozytorkę, twórczynię kilka soundtracków do paru anime. Strasznie mi się jej muzyka spodobała. Te chórki, połączone ze skrzypcami, czy gitarami. Może czasami brzmi to cukierkowato, ale nie traktowałbym tego jako szkopuł. Jakieś przykłady?
In the land of twilight, under the moon
Song of storm and fire
Mezame
Hear our prayers
Tyraela - 2008-02-13, 22:43
:
Znowu maniakalnie - Job for a Cowboy, a konkretnie kilka utworków:
Bearing The Serpent's Lamb
Knee Deep
The Rising Tide
Entombment Of A Machine
(i tak nikt nie klika w linki, mogłabym dać pod linkiem Britni, ale te dwa misheardy są bezcenne xD)

Chyba najbardziej kosmiczny tu jest wokal, chociaż na cały sukces tych cholernych utworków składa się oczywiście cała zakręcona, ciężka całość, która po prostu każe słuchać w kółko i kółko ;P sama się sobie dziwię, że to można w ogóle słuchać. A w przerwach między owymi, co jakiś czas Lamb of God - Laid to Rest.
Ł - 2008-02-14, 23:00
:
Tyraela napisał/a:

Chyba najbardziej kosmiczny tu jest wokal, chociaż na cały sukces tych cholernych utworków składa się oczywiście cała zakręcona, ciężka całość, która po prostu każe słuchać w kółko i kółko ;P

Taaa kolejny zespół deathcorowy którego cechą charakterystyczną jest brak cech charakterystycznych (http://pl.youtube.com/watch?v=FIc6n2t6R2Y). :mrgreen:


Za mną ten album chodzi już drugi tydzień, za każdym razem nie moge się nadziwić że można było grać tak w 1985, i to jeszcze że punkowcy to nagrali. Bękart grania punkrockowego i metalowego osadzony w mrocznej postnuclearnej stylistyce budowanej miejscami z pomocą syntezatorów. "There was simply no one else at that time playing heavy music with a punk attitude. We were steeped in BLACK SABBATH despite our musical illiteracy, waking up to MOTORHEAD and bass power chord riffing." Zakupiłem reedycje 'Arise!' i jestem diablo zadowolony
Farin - 2008-02-24, 21:35
:
Nie mogę, nie potrafię, nie chcę się oderwać od tego kawałka:
http://www.youtube.com/watch?v=Ipo9SXBDLw0
Noż gdybym pracował w taki biurze to bym codziennie tak "latał" ;]
Romulus - 2008-04-13, 12:56
:
JA SIę NASTRAJAM TYM: BLACKFIELD - THE END OF THE WORLD (bez refrenu)

Don't you forget what I've told you
So many years
We are hopeless and slaves to our fears
We're an accident called human beings

Don't be angry for loving the baby
And say it's unreal
So many lives turned to salt
Like roses who're hiding their thorns

In your room doing nothing
But staring at flickering screens
Streets are empty, but still you can hear
Joy of children turning to tears

Disease hides around every corner
Quiet, lay still
Wait for a moment to hear
We forgot what is touch, what to feel

Take this pill, it will make you feel dizzy
And then give you wings
Soon, boy, you'll fall into sleep
Without nightmares, without any fears

If you wake up in hell or in heaven
Till the end you're still here
Waiting below for a dream
Here in the garden of sin
Gand - 2008-05-10, 21:25
:
Cytat z pierwszego postu w temacie:

Maeg napisał/a:
Temat stary jak świat. Głównie do dzielenia się radosną nowiną ze światem "czego teraz słucham?". Mile widziane posty dłuższe niż tylko nazwa utwory i wykonawcy. :-P


Więc dostosujcie się w końcu - od tej pory rygorystycznie podchodzę do tego tematu.
Toudisław - 2008-05-18, 11:41
:
http://www.myspace.com/hellhavenrocks

Tego słucham teraz. Pierw w etapie tworzenia a teraz już jak całość zgrana i gotowa. Wpada w ucho.
Divida et Impera

The black Sun above the land
The silent sands and the holy hand
They came from west, they came to save
They gave us salvation, they brought us hell

Ref:
Rule and conquer this land
Our cursed blood made liquid red-sand
Rule and conquer, I am your god
I want to rule when you're happy or sad


The time of dark history has come
All the peace and holy gods are gone
We were taught to love, oh Jesus !
But people for people are like disease

Ref:
Rule and conquer their motherland
We've paid too much to gave them our hand
They're sons of evil, they must be shot
Only our faith is good and only our god !

I am your god ! fall on your knees
I am the truth, I will cure the disease
I have the weapon -- My holy hand !
Give me your petrol and motherland !

My god said, you're good when you're dead.
Believe in me, or vanish in hell
You don't look right to me, could it be ?
You're like them ! You would never be free !

2




Rise my child, come here my boy,
Thousand of dead, you’ll enjoy
Don’t be afraid of upcoming flash
The history will turn into the ash

Ref:

The power of an nuclear boy,
A son of a politics of our world
The game that they’ll always enjoy
Prepare for that this movie will be quite short…


Sit down for a moment and think again
What will happen when some day
A powerful man with red button will say
“the end of tomorrow will grand me fame !”

Ref:

The power of an nuclear boy,
A son of a politics of our world
The game that they’ll always enjoy
Prepare for that this movie will be quite short…

Daddy, please, tell me one day
Why I was born, and why you’re insane ?
Can I see a world before I die ?
Before their e they will see relentless flame…

3 !
(whisper)Chain reaction !
2!
(silent)Here comes a dead faction !
1!
(high gain)A wave of massive destruction !
0!
(enormous scream) Is it a god’s frustration?!



http://pl.youtube.com/watch?v=d11PkbPobcA

powrót do klasyki XD
Dabliu - 2008-05-18, 13:49
:
W ramach podładowania akumulatorków:

Das Ich - Destillat

Punish Yourself - (Let's Build) A Station In Space

O zespołach:

Das Ich - niemieckojęzyczny projekt muzyczny z Bawarii, założony w roku 1989. Zespół gra muzykę elektroniczną (industrialną), wcześniej był zaliczany do nurtu dark wave, wywiera też wpływ na scenę muzyki gotyckiej. W jego twórczości słychać silne echa filozofii i psychologii, m.in. Nietzschego i Freuda. Sama nazwa zespołu odwołuje się do pojęcia ego.

Punish Yourself - francuski zespół grający digital hardcore, a konkretnie technopunk.
Meheal Vermos - 2008-05-19, 16:11
:
Ja osobiście od roku słucham Marilyna Mansona. Nie wiem czemu, ale bardzo lubie jego twórczość. Pozatym szaprnę coś za techno i często jeszcze takie typowie smuty (strasznie je lubie, że aż strach! :-> )
Nie wiem czemu, ale strasznie polubiłem metal. Pierwszo była Coma, później Manson. Poprostu lubię jego interpretacje nastrojów. Owszem, on sam jest kiczowaty, ale dzięki temu i orginalny. Ale ja i tak patrze tylko na jego piosenki.
BitterSweet - 2008-05-19, 20:57
:
Meheal Vermos napisał/a:
Ja osobiście od roku słucham Marilyna Mansona. Nie wiem czemu, ale bardzo lubie jego twórczość


Słuchasz go Ty, który tak wyznajesz Boga...? Trąci hipokryzją, delikatnie rzecz ujmując. ^^'

Też słucham Mansona, w sumie był to pierwszy wykonawca z gatunków okołorockowych, z którym zetknęłam sie w młodym wieku. Podobają mi się jego industrialne zapędy i ogólnie dowolność w mieszaniu stylów. Tak, jest kiczowaty i do twarzy mu z tym... :P

Aktualnie nie słucham niczego nowego, obracam się w starych klimatach Pidżamy, Mansona właśnie, Pearl Jamu, Akuratów, Kultu, Schmaltza. Same starocie, ale jare. Na ostatniego Pana trafiłam przypadkiem. I wiem, że większość osób uznałby go za nie umiejącego śpiewać ani brzdąkać na tej swojej gitarce, ani nie potrafiącego walić w klawisze. A mnie jego twórczość jednak urzeka ze względu na prostotę tekstów i fakt, że muzykę tworzy w pojedynkę i nie jest to żaden czysty, dotąd znany gatunek, a kręci sie w alternatywie.
Dabliu - 2008-05-20, 11:34
:
A ja słucham sobie w tej chwili moich kochanych sióstr miłosierdzia. Aktualnie na tapecie jest bodaj najbardziej energetyczna i rockowa ich płyta, czyli Vision Thing z 1990 roku.

Konkrety:
Vision Thing
Ribbons
Detonation Boulevard
Something Fast
When You Don't See Me
Doctor Jeep
More
I Was Wrong

enjoy... :)
Jander - 2008-05-20, 13:16
:
Dziś słucham płyt:
Murder Ballads Nicka Cave'a and The Bad Seeds - moje zachwyty nie mają końca, głos Nicka, teksty i świetna muzyka.
Anywhere I Lay My Head Scarlett Johansson, czyli utwory Toma Waitsa z przyjemnym głosem najpiękniejszej aktorki ;) Przesłuchałem na razie tylko raz, wiec trudno mi się ustosunkować, ale raczej miłe wrażenia, na pewno przesłucham ponownie by wyłapać co ciekawsze utwory.
Koncertówka The Seatbelts, czyli utwory z anime Cowboy Bebop w wersji live - cholernie przyjemne utwory jazzowe i bluesowe, które sprawiają, że odechciewa mi się słuchać setnych płyt kolejnych rockowych/metalowych kapel, które trudno od siebie w ogóle odróżnić.
BitterSweet napisał/a:
Słuchasz go Ty, który tak wyznajesz Boga...? Trąci hipokryzją, delikatnie rzecz ujmując. ^^'

A co ma piernik do wiatraka, tj. gusta muzyczne do poglądów? Że niby Biblia mówi czego ludzie mogą słuchać, a czego nie? ;)
pozdrawiam
BitterSweet - 2008-05-20, 13:40
:
Jand napisał/a:
A co ma piernik do wiatraka, tj. gusta muzyczne do poglądów? Że niby Biblia mówi czego ludzie mogą słuchać, a czego nie?

A ma bardzo dużo, szczególnie jeśli przypadkiem rozpatrywanym jest Manson.
Zachwycając się tym, który potępia Boga, jest obsceniczny, konsztachtuje z satanistami ;p a z tego, co widzę, Mehel kreuje się na bardzo wierzącego, przynajmniej w powitaniach, to nie jestem w stanie tego faktu zrozumieć i trąci mi on myszką... o.o Może po prostu Mehel nie rozumie po angielsku i nie wie, o czym Manson śpiewa... o.o Albo jest hipokrytą.

Właśnie teraz słucham Mansona, piosenka z pierwszego albumu, jedna z ulubionych, Ladies and Gentlemen: Mister Superstar http://pl.youtube.com/watch?v=0yUsXCeb11E
No ale kto nie zna Mansona w dzisiejszych czasach ;p
Dabliu - 2008-05-20, 14:19
:
BitterSweet napisał/a:
Jand napisał/a:
A co ma piernik do wiatraka, tj. gusta muzyczne do poglądów? Że niby Biblia mówi czego ludzie mogą słuchać, a czego nie?

A ma bardzo dużo, szczególnie jeśli przypadkiem rozpatrywanym jest Manson.
Zachwycając się tym, który potępia Boga, jest obsceniczny, konsztachtuje z satanistami ;p a z tego, co widzę, Mehel kreuje się na bardzo wierzącego, przynajmniej w powitaniach, to nie jestem w stanie tego faktu zrozumieć i trąci mi on myszką...


Trącić myszką oznacza tyle, że coś się zestarzało. Czy aby na pewno o to Ci chodziło?

BitterSweet napisał/a:
o.o Może po prostu Mehel nie rozumie po angielsku i nie wie, o czym Manson śpiewa... o.o Albo jest hipokrytą.


Żartobliwe zawołanie z Bogiem w treści jeszcze o niczym nie świadczy. Poza tym, to chyba Jego sprawa, w jaki sposób łączy swoją wiarę ze słuchaną muzyką, czy może się mylę? Tym bardziej, iż nie zauważyłem, żeby indagowany współforumowicz w jakiś szczególny sposób wynosił swoją wiarę lub potępiał innych za jej brak...
Czepiasz się, nie dość że mocno na wyrost, to w dość niemądry (niedojrzały) sposób.
Gand - 2008-05-20, 14:20
:
Manson to cyrkowiec nie muzyk. Jego jedyną bronią jest (wątpliwej jakości) wizerunek, na który lecą zazwyczaj małolaty. Muzycznie ten człowiek nie ma kompletnie nic do zaoferowania.
Może zdawał sobie z tego sprawę i stąd ta cała otoczka wokół jego 'twórczości'

U mnie dziś na tapecie Mastodon, a konkretniej drugi longplay tej grupy - Blood Mountain.
Panowie z Atlanty, dla mnie osobiście największe odkrycie metalu ostatnich lat, pokazują, że Leviatan nie był przypadkiem i serwują sporo kopodupnych riffów, pokręconych melodii i niestandardowych zagrań. Blood Mountain jest jednak mniej czadowa niż Leviathan, za to bardziej dojrzała, wyważona, momentami prawie progresywna. ; )
Świetny gitarzyści, gromiący wokal, genialny pałker (który może czasami trochę przesadza doprowadzając do pytań w stylu 'ile ten facet ma rąk?' : P) - to wszystko składa się na Masotodona, które wszystkim, którzy nie znają - gorąco polecam.

The Wolf is Loose
Colony of Birchmen

i więcej szukajcie na youtube ;)
Meheal Vermos - 2008-05-20, 14:46
:
BitterSweet, wybacz ale wiem o czym śpiewa, wiem że ma honorowy tytuł w największej na świecie oragnizacji satanistycznej, wiem że się onanizuje przed publiką, wiem, wiem, wiem...

Ale za przeproszeniem mam w rzyci kim on jest. Lubie go, ponieważ ma fajne piosenki. Fajne, tak fajne. I piosenka nie ma nic wspólnego z przekonaniami religijnymi.
Co do tego to jestem wierzący. Nawet bardzo...

Pozdrawiam!
MadMill - 2008-05-20, 21:05
:
Gand napisał/a:
Muzycznie ten człowiek nie ma kompletnie nic do zaoferowania.
Może zdawał sobie z tego sprawę i stąd ta cała otoczka wokół jego 'twórczości'

On tego chyba nie ukrywa. Temu mieszka w USA, chociaż jest tam ścigany przez cenzurę to własnie ona nabija mu takiej popularności i co za tym idzie kasy. Miał propozycje przeprowadzenia się do Europy, ale jak sam powiedział, potrzebuje tej amerykańskiej cenzury. Mansona słycham czasami jak mnie najdziej... tak samo jak Blink 182, Dido czy Big Cyca... ;P I tutaj niestety się musze z Gandem zgodzić. Muzycznie to jest średni, ale wiele działa jego wizerunek.

Ostatnio mam fazę na Metallicę, ale to przez ten koncert i to, że w Antyradiu mają wejściówek od groma i ciagle puszczają jej kawałki. Jakoś specjalnie nie rozpoaczam z tego powodu. :P Taka podróż od starych kawał do tych najnowszysch. Fajna sprawa tak sobie wszystko odświeżyć.

Teraz jeszcze z drugiego pokoju dobiega głos z konkurs Eurowizji - Eliminacje... o żesz w mordę... x.x
Ł - 2008-05-20, 21:54
:
MadMill napisał/a:
I tutaj niestety się musze z Gandem zgodzić. Muzycznie to jest średni, ale wiele działa jego wizerunek.

Tylko że jego wizerunek to też totalna żzyna z Davida Bowiego a konkretnie jego kreacji Ziggego Stardusta i to zżyna ordynarna na-żywca, zaczynając od pozowania na kosmicznego hermafrodytę do soczewek w oczach. Oczywiście coś takiego przejdzie gładko bo 95% populacji pozbawiona jest umiejetności znajdowania nawet oczywistych zbiezności w dłuższym okresie czasu. Stąd tego typu 'tfurcy' mogą sobie swobodnie żerować na latach 70 i coraz częsciej 80.

Wystarczy rzucić okiem na okładki tylko:
http://www.hotpot.se/Bowie.jpg
http://sleevage.com/wp-co...animals_500.jpg

Słucham KONGa, http://www.myspace.com/kongnl bardzo ciekawe zespół ale nie mam siły go opisywać bo idę spać, więc zbadajcie link. Reaktywowali się i wydadza nowy album w tym roku, sodząc po demie nie zeszli poziomom ponad całą swoją twórczośc w latach 90 - nadal pewien eklektyzm ale w tym specyficznym KONGowym stylu.
sarasia - 2008-05-25, 22:47
:
ostatnio muzyka z Ghost in the shell http://www.youtube.com/watch?v=Al4bkGP3fbQ
Poza tym Drum and bass http://www.youtube.com/watch?v=Uhn5aNKQTWY (przykładowo)
trip hop http://www.youtube.com/watch?v=1PnNrtUTwa4 i rapu pewnie mogłabym jeszcze długo wymieniać ale to te najbardziej aktualne
Olisiątko - 2008-05-27, 18:11
:
Niech diabli porwą moją psorkę z Dramy! Nieświadomie mnei zaraziła musicalem Nędznicy (Les Misérables )... od 2 dni jade na nim.
Świetne wykonanie i swietna treść *-* żałuję, ze wczesniejteog nie odkryłem.
Link do jednej z cześci:
http://pl.youtube.com/wat...Jo&feature=user
i
http://pl.youtube.com/wat...o4&feature=user

Polecam przejrzenie całości od tego gościa o.o świetna muzyka o.o !
Ł - 2008-06-07, 18:15
:


Ciąg dalszy hawkwindowego tripa, trwającego już drugi tydzień. W sumie ten zespół to bardziej zjawisko muzyczne niż zespół, ilość członków zespołu, ilość hawkwindowych wynalazków, nieprzerwana działaność od końca lat 60, ilość stylistyk, a jednak zawsze kiedy słuchać Hawkwinda wiadomo że to Hawkwind. Nie wiem który jeszcze zespół może się pochwalić byciem jednocześnie inspiracją dla rocka progresywnego i punka (pewien dośc znany zespół którego członkowie nosili koszulki "I hate pink floyds" stwierdzili że bez Hakwwinda by nie powstali : >), czy metalu i goa trance zarazem. Nie wiem dla którego zespołu napisano oddzielny ksiązke-poradnik jak orientować się w ilości wydawnictw oficjalnych i nieoficjalnych. Nie wiem który zespół potrafił się rozdwoić - obecnie istnieją dwa niezależne hawkwindy. Słucham teraz głównie nagrań koncertowych (space ritual, live chronicles i uwaga harda nazwa Bring Me the Head of Yuri Gagarin oraz wiele innych, co mi się uda w necie wyszperać) bo to chyba na nich Hawkwind realizuje się w 100% proponując często inne brzmienia, zmieniając kompozycje utworów, czy uskutecznaijąc kosmiczne jamy.

Teraz właśnie buszuju na youtube i oglądam http://pl.youtube.com/wat...feature=related < świetnie wersja "The Watcher" Lemmego z oczywiście Lemmym na wokalu (albumowa jest miałka). Wogóle polecam zajrzenia do profilu tego typa wrzucił mnóstwo hawkwindowego stuffu.
Gand - 2008-06-08, 14:13
:


Albumu chyba nie trzeba specjalnie przedstawiać, każdy, kto choć trochę orientuje się w cięższych odmianach muzyki z całą pewnością zna. Wszak to działo kultowe.
W sumie słucham ciągle w ramach przeżywania koncertu, który odbył się już ponad tydzień temu, ale ja ciągle jestem pamięcią w Chorzowie i słucham wszystkich albumów i koncertów Metalliki, jakie tylko mam na dysku (a trochę tego jest).
Obecnie przyszła pora na Master of Puppets z uwagi na kawałek Lepper Messiah, często niedoceniany i wymieniany jako najsłabszy z całej płyty, ale i tak świetnie. Cholernie ciężkie riffy, wolniejsze niż na reszcie płyty tempo, które jednak tak naprawdę co chwilę się zmienia.
Pewnie za kilka dni trochę mi w końcu przejdzie Metallika, ale póki co - słucham dalej. ;)
Dabliu - 2008-06-13, 23:12
:
Nazwijcie mnie wieśniakiem, ale Jolene Dolly Parton jest jednym z moich absolutnie najulubieńszych kawałków :) Ostatnio tak sobie jakoś przypomniałem i słucham na okrągło. Genialny utwór :mrgreen:

... Jolene
I'm begging of you please don't take my man
Jolene, Jolene, Jolene, Jolene
Please don't take him just because you can.

Your beauty is beyond compare
With flaming locks of auburn hair
With ivory skin and eyes of emerald green

Your smile is like a breath of spring
Your voice is soft like summer rain
And I cannot compete with you, Jolene

He talks about you in his sleep
Theres nothing I can do to keep
From crying when he calls your name, Jolene

And I can easily understand
How you could easily take my man
But you don't know what he means to me, Jolene

Jolene, Jolene, Jolene, Jolene
I'm begging of you please don't take my man
Jolene, Jolene, Jolene, Jolene
Please dont take him just because you can

You could have your choice of men
But I could never love again
He's the only one for me, Jolene

I had to have this talk with you
My happiness depends on you
And whatever you decide to do, Jolene

Jolene, Jolene, Jolene, Jolene
I'm begging of you please dont take my man
Jolene, Jolene, Jolene, Jolene
Please dont take him even though you can


I jeszcze wersja na żywo.

Jolene w wykonaniu The White Stripes oraz bardziej klasycznie, ale równie pięknie, w wykonaniu Olivii Newton-John :-)
Arlzermo - 2008-06-19, 18:12
:
Czesław Śpiewa! :mrgreen:
Jak ktoś oglądał niedawno Wojewódzkiego, to wie o co chodzi.
A jak nie - kilka przykładowych utworków:
Maszynka do świrkania
Tyłem do przodka
Kradzież cukierka
No. ^^
Ł - 2008-06-19, 20:17
:


Los Natas - wyczajony przypadkiem przezemnie zespół który dosłownie kupił mnie jednym klipem Meteoro 2028 . Klip z przezacnej płyty jaką jest Ciudad de Brahman - motywowany tym monumentalnym klipem odrazu ukradłem z netu całą dyskografie i genaralnie ucieszyłem swoje uszy. Z wielką swobodą zespół ten łączy w sobie różne wątki ciężkiej muzyki - jest i stonerowo i doomowo i odpowiednio psychodelicznie ale przedewszystkim natasowo, tym co odróżnia ich od całej tendencji tego typu muzy jest jakiś własny zamysł i styl. I raczej mało wokali, w tym moc kawałków instrumentalnych.
Beata - 2008-06-30, 15:52
:
A ja sobie słucham Dire Straits... tak szablonowo... i jestem "w tym temacie" absolutnie niereformowalna... ;) gdyż nawrócić się na "nowomodne" kawałki nie daję za nic... A przerwy wypełnia Tom Petty, Scorpions i Jennifer Rush. I The Doors. I tak siedzę sobie przed komputerkiem, a muzyka przepływa przeze mnie...

A gdy mam nastrój na polskie piosenki z tekstem - to tylko Kabaret Starszych Panów.
MadMill - 2008-06-30, 16:06
:
Podczas czytania książek jakoś mnie naszło na muzykę i cicho sobie z płytek załączam Led Zeppelin, nie ważne która płytę, wkładam do czytnika wszystkie po kolei i słucham całości. Muzyka leci sobie cicho a ja połykam kolejne książki. Jak ja lubię Zeppelinów. xD
Moje ulubione to jednak I i IV. ;)
Mogget - 2008-07-01, 12:27
:
Kombajn do zbierania kur po wioskach-zespół ten o dość oryginalnej nazwie powstał w 2001 roku.Do chwili obecnej Kombajniści mają na swoim koncie już dwie wydane płyty:
8 piętro i Lewą stronę literki M
Ich muzyka porównywana jest do twórczości zespołów Myslovitz i Radiohead.
Zespół występował między innymi na festiwalu Top Trendy a także podczas Heineken Open’er Festival w Gdyni.

Dawno nie spotkałem się z tak interesującym tworem w Polskiej muzyce.
Tutaj linki do moich ulubionych piosenek:


KDZKPW-Waniliowe niebo


KDZKPW-Połączenia


KDZKPW-Uczucia


Oprócz Kombajnu słucham jeszcze Anathemy i Rammsteina ale to standart ;)
Terrapodian - 2008-07-06, 20:08
:
"Dies irae" rzeczywiście robi wrażenie. A płytkę kupiłem szczenięciem będąc ;P

Teraz słucham sobie "Die verbannten Kinder Evas" - austriacki zespół, który trudno zakwalifikować do konkretnego gatunku. To będzie coś w stylu darkwave, dark ambient i z elementami symfonicznymi. Najnowsza płyta, na której opieram swoją opinię, czyli "Dusk and Void became alive" dosłownie zapiera dech w piersi. Pierwszy przymiotnik, jaki ciśnie mi się na usta podczas słuchania tej muzyki to "majestatyczna". Powolna, głęboka i niezwykle klimatyczna, a przy tym... mroczna - w przeciwieństwie do większości metalowych zespołów gdzie mrok łączy się jedynie z corpse paint'em i otoczką.
Zespół polecam głównie fanom "Summoning'a" (współzałożycielem jest w końcu Protector), choć wszyscy lubujący się w takich dźwiękach powinni być zachwyceni.
Tutaj przykład; Dusk and Void became alive
Dabliu - 2008-07-07, 23:44
:
Wspominam sobie Armię. W głośnikach Antiarmia, Legenda, Triodante. Wspaniały, magiczny, baśniowy hardcore punk, jakiego się nie gra i nie grało. Lekarstwo dla duszy.

Opowieść Zimowa

Aguirre

Wyludniacz

Saluto

a także

Poza prawem

A skoro Budzy, to musi być Siekiera!

W wersji oryginalnej oraz z Trupią czaszką.
Rozzzkosz... :diabel2:
Beata - 2008-07-11, 17:10
:
Właśnie nabyłam drogą kupna płytę "The Very Best of Cat Stevens", zawierającą piosenki z okresu 1967-1978... taki mam teraz sentymentalny powrót do przeszłości... :) idealne tło muzyczne do czytania, tym bardziej że na zewnątrz jakby burzowo się zrobiło...

Gand prosi o rozwinięcie postu, a co ja mam napisać? Że ta płytka przypomniała mi dawne lata i starych znajomych? Że wtedy świat był taki niewinny i prosty? Że już pierwsze nutki "Moonshadow" wywołały uśmiech na mojej twarzy? Ech, czasem chciałabym się cofnąć w czasie...
Ł - 2008-07-15, 01:45
:


Dawnrazor to płyta którą w ramach rehabilitacji powinno się puszczać tym co kojarzą rock gotycki z anoreksją w czarnej suksni siedzącą nad ruinami i płaczą krwawymi łzyma - a jakże- do księżyca. FotN serwuje tutaj porządny kawałek rock'n'rolla z westernowo - upiornym klimatem. Dla tych którzy czytali Mroczną Wieże (swoją droga jednej kawałek na płycie nazywa się the Tower) lub zdarzało się im sesjować w Deadlandsy poczują się jak w domu. Ogólnie pierwszy i moim zdaniem najbardziej zajebisty album tego zespołu.

Na rozruszek dla wszystkich teledysk, z niestety spłasczonym brzmieniem http://pl.youtube.com/watch?v=qhGZGJFzd5E
Dabliu - 2008-07-15, 12:06
:
O tak! Uwielbiam Fieldsów i słucham ich prawie codziennie. To jedna z moich ulubionych kapel :-) Tę płytę oczywiście kocham, choć uważam, że nie jest jeszcze tak dojrzała, jak The Nephilim:
Moonchild
Love Under Will
Last Exit for the Lost
ani tak cudownie klimatyczna, jak Elizium:
For Her Light
Sumerland

W każdym razie, zgadzam się, że Fields of the Nephilim, obok wczesnego The Sisters of Mercy i, oczywiście, Bauhaus, to prawdziwy rock gotycki; a nie jakieś tam mimozy-powiewne-nad-pełnym-gwiazd-jeziorem-z-różą-krwawą-łkające ;)
Ł - 2008-07-15, 19:26
:
Dablju napisał/a:
Tę płytę oczywiście kocham, choć uważam, że nie jest jeszcze tak dojrzała, jak The Nephilim [...]ani tak cudownie klimatyczna, jak Elizium

Zgadza się, ale jednocześnie ma chyba największy wykop, wielu się tu Motorheada nawet dosłychuje. ; ) I pewnie dlatego tak mi podchodzi.
Maria - 2008-07-15, 23:45
:
Tak sobie pomyślałam, że mogę wrzucić z jeden grosz... bo o trzy się nie pokuszę z braku różnych braków... w tym i przede i nade - jakiejś niezwykłej ulotności czasu, która to w sposób niezwykły skraca mi dobę do raptem dwudziestu czterech godzin...

Powiem tak, nie jestem na tym forum z tej samej miłości, którą większość Forumowiczów... raczej zupełnie na przeciw owej... czyli po prostu nie jestem pasjonatką fantastyki...

ale...

fantazja w muzyce... a fantastyczna prostota... to dopiero coś...

I tak tu doszłam do postu Beaty o moim, chyba najukochańszym, twórcy (nie tylko muzycznym) - czyli o dawno już nie istniejącym Cat'cie Stevens'ie.

Pierwsze w mojej kolekcji płyty (czarne krążki) przemycałam razem z całowitym hitem zachodnim, świeżo wydaną nówką "Ciemną stroną księżyca". I owszem, ta ostatnia była już przez radio Luksemburg nadawana, więc i oczekiwania (mojego brata) też były konkretne. O Cat'cie nikt wtedy w Polsce nie słyszał. A ja przywiozłam jego dwie, a może nawet trzy płyty... zdecydowanie dwie :)

Tak zaczęłam zarażać moją miłością do cudownych meandrów myśli i muzyki Stevensa innych. Bo już po tygodniu od przywiezienia wszyscy byli bardziej "za" nieznanym Stevensem, prostym, spokojnym, miłym i tajemniczym...

Po latach dorobiłam się absolutnie całkowitej oficjalnej dyskografii Cata Stevensa... ale na czarnych krążkach... w przypływie lub raczej odpływie czegoś tam, oddałam kilkaset czarnych krążków, w tym i wszystkie krążki C.S., na przechowanie... na stracenie jak się okazało... I na razie tych strat nie odrobię...

The best of - no tak, musi być Moonshadow, ale czy jest Father and Son, czy jest miłość do Ruby, czy jest przepiękny rozwój Cata Stevensa. Od cudownych małych form tekstowo-muzycznych, ilustrowanych piękną kolorowa kreską jego ręką - poprzez smak czekolady z jego, a niby Buddy ręki - do całkowitego (jak dla mnie) apogeum - suity "The Foreigner Suite".

>>There are no words, I can use
Because the meaning still leaves for you to choose...<<

Nie wytrzymałam i pierwsze słowa suity... jakie to prawdziwe i fantastyczne... czyż nie?
Beata - 2008-07-16, 08:18
:
Ojej, Mario - lejesz miód na moją duszę... :) jak miło jest wiedzieć, że jest na tym łez padole jeszcze ktoś, komu utwory Cata Stevensa są bliskie, u kogo wywołują dawne emocje...

Płyta "The very best of..." zawiera:
1. Moonshadow - http://pl.youtube.com/watch?v=UtgXus3eiII
2. Father And Son - http://pl.youtube.com/watch?v=UkcezH3M44A
3. Morning Has Broken - http://pl.youtube.com/watch?v=1TWd3skb-Rw
4. Wild World - http://pl.youtube.com/watch?v=jVSqTHWc6jw
5. The First Cut Is The Deepest - http://pl.youtube.com/watch?v=aBccr-aLu4I
6. Lady D'Arbanville - http://pl.youtube.com/watch?v=h61ffFRFmxw
7. Oh Very Young - http://pl.youtube.com/watch?v=R92YpSURZ40
8. Matthew And Son
9. Sitting - http://pl.youtube.com/watch?v=Q1RO2EI6OuM
10. Hard Headed Woman - http://pl.youtube.com/watch?v=2ojNhtQOsHk
11. I Love My Dog - http://pl.youtube.com/watch?v=5WKj0JGCZ7M
12. RubyLove - http://pl.youtube.com/watch?v=DoOXIoqCWnE
13. Don't Be Shy - http://pl.youtube.com/watch?v=jNA5Hw8jlWM
14. Can't Keep It In
15. Here Comes My Baby - http://pl.youtube.com/watch?v=xEx-IWoNyWM
16. Into White - http://pl.youtube.com/watch?v=GRKKVIkWCMM
17. (Remember The Days Of The) Old School Yard - http://pl.youtube.com/watch?v=j7Yu_IeUYKs
18. Where Do The Children Play? - http://pl.youtube.com/watch?v=z1gwSswIOZU
19. How Can I Tell You - http://pl.youtube.com/watch?v=lBwUkPYzjKs
20. Another Saturday Night - http://pl.youtube.com/watch?v=aLeWB3C2cLo
21. Sad Lisa - http://pl.youtube.com/watch?v=69RXBQe5RYg
22. Just Another Night
23. Peace Train - http://pl.youtube.com/watch?v=7sjSHazjrWg
24. If You Want To Sing Out, Sing Out - http://pl.youtube.com/watch?v=NDq36YD1ESM
Niestety, łobuz-wydawca nie uznał za stosowne dopełnić muzycznego obrazu Cata publikacją "The Foreigner Suite". :( Ale w sieci jest! :) - http://pl.youtube.com/watch?v=taVIJEo6uUk

Edytuję, bo znalazłam niektóre kawałki w sieci :) , niestety nie w każdym przypadku jakość nagrania jest satysfakcjonująca... :(
Romulus - 2008-07-16, 21:20
:
Zarzynam na moim małym kamyczku klasyczny kawałek do muzyki Michela Legranda (chyba), Windmills Of Your Mind. Śpiewam go na ulicy prawie.

Round, like a circle in a spiral
Like a wheel within a wheel.
Never ending or beginning,
On an ever spinning wheel
Like a snowball down a mountain
Or a carnaval balloon
Like a carousell that's turning
Running rings around the moon

Like a clock whose hands are sweeping
Past the minutes on it's face
And the world is like an apple
Whirling silently in space
Like the circles that you find
In the windmills of your mind

Like a tunnel that you follow
To a tunnel of it's own
Down a hollow to a cavern
Where the sun has never shone
Like a door that keeps revolving
In a half forgotten dream
Or the ripples from a pebble
Someone tosses in a stream.

Like a clock whose hands are sweeping
Past the minutes on it's face
And the world is like an apple
Whirling silently in space
Like the circles that you find
In the windmills of your mind

Keys that jingle in your pocket
Words that jangle your head
Why did summer go so quickly
Was it something that I said
Lovers walking allong the shore,
Leave their footprints in the sand
Was the sound of distant drumming
Just the fingers of your hand

Pictures hanging in a hallway
And a fragment of this song
Half remembered names and faces
But to whom do they belong
When you knew that it was over
Were you suddenly aware
That the autumn leaves were turning
To the color of her hair

Like a circle in a spiral
Like a wheel within a wheel
Never ending or beginning,
On an ever spinning wheel
As the images unwind
Like the circle that you find
In the windmills of your mind

Pictures hanging in a hallway
And the fragment of this song
Half remembered names and faces
But to whom do they belong
When you knew that it was over
Were you suddenly aware
That the autumn leaves were turning
To the color of her hair

Like a circle in a spiral
Like a wheel within a wheel
Never ending or beginning,
On an ever spinning wheel
As the images unwind
Like the circles that you find
In the windmills of your mind


Trudno mi znaleźć ostatnio jakiś konkretny zespół lub płytę, których słuchałbym często bądź regularnie. Raczej kompiluję sobie plej-listy na mp3. Przyjemnie mi się słucha jednak Nouvelle Vague. Ale to minie i ocaleją z tego ze 3 kawałki pewnie.
Beata - 2008-07-18, 18:10
:
Po raz nie wiem który włączyłam sobie "Alchemy" i - mimo - że znam chyba już na pamięć każdy dźwięk, to napawam się każdą nutką. Rany, jak ten Knopfler gra!

Widziałam kiedyś koncert Dire Straits w telewizorze i rzuciło mi się w oczy, że Knopfler wyglądał, jakby granie wychodziło mu tak samo z siebie, jakby w ogóle nie musiał poświęcać mu uwagi... tak sobie stał i "od niechcenia" przebierał palcami po strunach... ot, tak... pozornie bez wysiłku... a tymczasem - jako jeden z niewielu - sprawił, że Jego muzykę naprawdę się czuje, a nie tylko słyszy...
Jimmy Raynor - 2008-07-18, 19:53
:
"Panie Janie, Panie Janie"... i innych tego typu utworów w wykonaniu na zabawki mojego syna :) Ale czasem jak się uda małego uwiązać to słucham Yanklowitza i tego na co mam akurat nastrój ... teraz leci "miniatura dla Elizy" w wykonaniu krów z fermy Kaczora Donalda... Bardzo interesująca interpretacja :)
You Know My Name - 2008-08-25, 08:38
:
Majac na celu odrobienie odrobiny zalegajacych zaleglosci gruntownie odsluchalem ostatnio aSHES dIVIDE. Jeli marzyl ktos o miekko zagranym TOOLu anplagt to bedzie usatysfakcjonowany, milosnicy prog-rock-a niezbyt agresywnego tez, fajne bylo, jeszcze kiedys poslucham.
Dopadlem ostatnie plyty Motorpsycho - Little Lucid Moments oraz Slipknot - All Hope Is Gone i przesluchalem je po razie. Do obu wroce, Motorpsycho wydali swietna plyte, wypelniona gitarami, perkusja i czasem spiewem, bez zbednej elektroniki/ornamentyki TO TYLKO ROCK!, inaczej jest ze Slipknotem, kuffa lubie ich ale troszke sie stoczyli, brak agresji ze Slipknot lub Iowa, nie ma takiej rozpietosci roznych brzmien jak w Vol. 3..., ogolnie taka dosyc rowna napierdalanka, poslucham, poszukam (obu nie minionych sniegow) moze jest w tym cos wiecej.
Wracam tez do In Rainbows Radiohead aby sprawdzic czy Bodysnatchers, Weird Fishes..., Jigsaw Falling... lub Reckoner beda taka sama uczta jak za pierwszym razem.
Dabliu - 2008-08-26, 17:22
:
Siouxsie and the Banshees – brytyjski zespół nowofalowy i gotycko rockowy założony w roku 1976 w Londynie na potrzeby odbywającego się tam festiwalu punkrockowego. Wokalistka, Susan Janet Ballion, uważana była za niezwykle kontrowersyjną głównie ze względu na perwersyjny i często fetyszystyczny ubiór. Ich pierwszy singel, Hong Kong Garden, osiągnął wysokie pozycje na listach przebojów, jednocześnie dając zespołowi szerokie grono fanów. Do zespołu dołączył na stanowisko gitarzysty w 1979 roku Robert Smith (członek i założyciel legendarnego już zespołu The Cure ), głównie za sprawą znajomości ze Stevenem Severinem. Smith uzupełnił w ten sposób braki zaistniałe w zespole po odejściu dotychczasowych członków – gitarzysty i perkusisty. W zamian za to The Cure mogło kontynuować wspólną trasę u boku Siouxsie and the Banshees jako support. W późniejszych latach Robert Smith będzie wielokrotnie dołączać do kapeli na stanowisku gitarzysty, zwłaszcza podczas kryzysu we własnym zespole, a z samym Steve'em Severine'em stworzy zespół o nazwie The Glove, by wydać w 1983 roku album zatytułowany "Blue Sunshine".

Siouxsie and the Banshees - Cascade

Oh the Air was shining
Shining like a wedding ring
Barbed like sex
I felt 10,000 volts
My chest was full of eels
Pushing through my usual skin
I opened up new wounds
Pouting, shouting-

Oh Love -- like liquid falling
Falling in cascades
Oh Lovelorn victims
Laughing in cascades

The Sun was rich
Rich with a song of sin
My breath melted my words
Into strange alphabets
Tormenting my tongue
Pouting, shouting -

Oh Love -- like liquid falling
Falling in cascades
Oh Lovelorn victims
Laughing in cascades

The heartbeats were echoing
Echoing the revolver
Emptying into my mouth
I pulled a face from my pocket
And smiled a Leper's grin
I felt somebody close
Pouting, shouting -

Oh Love -- like liquid falling
Falling in cascades
Oh Lovelorn victims
Laughing in cascades
You Know My Name - 2008-08-27, 15:08
:
Slipknot - All Hope Is Gone. Czwarty (czyli 5) album studyjny. W porownaniu z Vol. 3... produkcja slabsza. Po pierwsze zbyt jednostajna, poprzednie plyty niosly wieksze zroznicowanie. Secundo: coraz czesciej pojawia sie czysciutki glos Taylora znany nam z Stone Sour, nie na to czekalem, nie tego sie spodziewalem (choc Stone Sour lubie). Tertio: balladka Snuff, sorry ale to nie Vermillion, ktory bardzo cenie.
Kolejny problem to uprzadkowanie brzmienia, poprzednie albumy cechowal swoisty "brud", na ktory skladaly sie szumy, trzaski, sample generowane komputerowo tworzace to charakterystyczne dla Slipknota chropawe tlo.
I na koniec: wsrod dziewiatki Slipknot jest trzech palkerow a na albumie tego nie slychac. Mam wrazenie, ze Dave Lombardo w formie z 1986 roku ponad polowe utworow obsluzylby sam, co wiecej, przy 3-4 z nich moglby sie jeszcze kaligrafia w trakcie zajmowac.
Moze teraz bardziej pasuja do szufladki metalcore ale traca unikatowosc.

Poza tym kawalki dzialaja jak niezle przerywniki gdy mam psychodeliczne/lajtowe playlisty, no i na koniec albumu bardzo dobry utwor tytulowy, niosacy najwiecej brzmienia starego Slipnota.

Ogolna ocena 6,5/10.
Procella - 2008-08-27, 20:14
:
Dwie pierwsze płyty The Frozen Autumn - zdecydowanie najlepsze w dorobku tej włoskiej darkwave'owej grupy, szalenie nastrojowe, urzekające wręcz. Stonowana elektronika, melancholijny wokal, ładne melodie - kawałek solidnego, klimatycznego grania. Na późniejszych albumach zabrakło już trochę tego pięknego smutku, za to przybyło męczącego umpa-umpa i praktycznie po nie nie sięgam, "Pale Awakening" i "Fragments of Memories" ciągle jednak robią wrażenie. Solidnie mnie zresztą dołują, ale czasem nie mogę się oprzeć chęci ich posłuchania. Jeżeli ktoś lubi zespoły takie jak Diary Of Dreams czy Diorama - polecam.

http://www.thefrozenautumn.com/


W kolejce - bardziej znane, podobne w klimacie Deine Lakaien.
Olisiątko - 2008-08-27, 22:32
:
Aktualnie jadę na jednym z najlepszych zespołów Black metalwoych czyli Anaal Nathrakh.
Jeśli słyszeliscie iedykolwiek przedtem zespół Blackowy a wydwaął Wam sie zajebisty/debilny to posłuchajcie Anaal Nathrakh. Jest to chyba jeden z hardcorowych zespołów Blackowych. Słyszałem, ze na koncertach goście dają taki czad, że kamapanie wyborcze się moga schować. Za klase zespołu niech chociażby swiadczy, zę amaja dwóch muzyków z Napalm Death a grają 10 razy lepiej xD

Some shit:
Shit number 1
Shit number 2
Procella - 2008-08-30, 14:54
:
Veljanov - Secrets of the Silver Tongue

Świetny wokalista znany przede wszystkim z zespołu Deine Lakaien, tutaj w wersji solowej. Płyta jest znacznie bardziej stonowana i nastrojowa od nagrań DL, co mi odpowiada - nagrania tego zespołu trochę mnie czasem drażnią zbyt "taneczną" elektroniką, choć jest i sporo utworów, które bardzo lubię. Na "Secrets of the Silver Tongue" jest pięknie, melancholijnie i bardzo jesiennie - a jesień z każdym dniem już bardziej widać i czuć. Poza tym już za kilka tygodni ukazuje się nowa płyta Veljanowa, trzeba więc odświeżyć sobie stare.

Jeżeli ktoś chce się zapoznać z tym panem - http://www.myspace.com/veljanov



Szkoda tylko, że facet nosi taką dziwną fryzurę :badgrin:
You Know My Name - 2008-09-01, 22:50
:
Przesłuchałem zachwalane przez Ł The Lord Weird Slough Feg (self-titled album).
Zachwycony brzmieniem Wielki eŁ rzekł, że to wspaniały, wypasiony stroświecki thrash.
Hmmm, ja tam powiem, ze to pompatyczne granie, od którego bardziej wzniosłe są tylko: podkład dźwiękowy do Triumfu Woli, Nibelungi Wagnera, Manowar oraz Górniczo-Hutnicza-Orkiestra-Dęta (która robi na Pam-Pa-Ra-Ram) i nadaje się tylko do nagrywania piosenek o dzielnym sir Robinie. Nie idzie.

W ramach odreagowania wrzuciłem do telefonu Scotch Mist Radiohead. Wiem, że wyglądają na odrobinę pochłoniętych muzykowaniem, dźwięki są trochę roztręsione, rozbiegane, a wokal Thoma Yorke'a brzmi jakby był przytłoczony lękiem, ale całość naprawdę warto przesłuchac i obejrzeć.
Moje cztery ulubone numery:
Weird Fishes/Arpeggi
Bodysntchers
Jigsaw Falling Into Place
Reckoner
oaz całość:
Scotch Mist
You Know My Name - 2008-09-07, 19:54
:
Death Magnetic. Usłuszawszy, że Ulrich powiedział co tooni nie mają nic przeciwko, ze płyta jest już w sieci ukradłem ją i ja i przesłuchałem. Cztery razy, przy czym raz po piffku na słoneczku zasnąłem.
Otóż wg mnie jest to płyta nierówna i słabsza od poprzedniej. Całkiem wpożo początek przybijają kawałki Unforgiven 3 i Suicide & Redemption.
Ogólnie oczekiwałem więcej, vale bałem się,że płyta będzie gorsza.
Ł - 2008-09-07, 20:25
:
Żeby była jasność nigdy nie napisałem że Slough Feg to staryświecki thrash tylko przykłąd na dobry power metal, pozatym ich debiut był toporny, spróbuj album Traveller - jak nie zaskoczy to znaczy że nie duszy prawdziwego wojownika. ; )

A co do nowej Metalliki to już zaczynam formułować swoją opinią po którymś tam przesłuchaniu i generalnie się z tobą nie zgadzam. Ale to motyw na dłuższą recenzje.

A Ulrich wiele możliwości do powiedzenie nie miał, w końcu ten zespół ma już za sobą doświadczenia z epizodu pt "Metallica vs Internet".
You Know My Name - 2008-09-07, 21:31
:
Ł napisał/a:
A co do nowej Metalliki to już zaczynam formułować swoją opinią po którymś tam przesłuchaniu i generalnie się z tobą nie zgadzam.

No i swietnie, od poklepywania po plecach to fora umierają (to parafraza Sam-Wiesz-Kogo).
Co do Metalliki to dodam tyle, że mimo, że wolę St. Anger, to Death Magnetic jest lepsza od płyt nr 5, 6 i 7.
Aby nie popaść w otępienie słuchanie czwórki z LA urozmaicam sobie przefajnym brzmieniem SubArachnoid Space oraz Mogwai. Polecam obie kapele wzystkim miłośnikom powolnych i ciężkich instrumentali (jeszcze warto podepzreć się Bardo Pont)
Gand - 2008-09-10, 17:35
:
Metallica
Death Magnetic

Nie przesadzając - chyba nigdy w życiu nie czekałem tak na żadną płyte. Gdy światło dzienne ujrzał ostatni longplay Metalliki, St. Anger, dopiero poznawałem ten rodzaj muzyki, więc nie było to dla mnie specjalnie wielkie przeżycie. Od tego czasu dużo się zmieniło, a ta płyta miała być powrotem do formy Hetfielda, Hammeta, Ulricha i Trujillo.

Bez zbędnego owijania w bawełnę podkreślę już na początku tej krótkiej recenzji - Death Magnetic to bardzo dobra płyta. Zdecydowanie najlepszy album Metalliki od 17 lat, czyli od przełomowego Czarnego Albumu.
Teraz kilka zdań o każdym kawałku na płycie (a jest ich 10, gdyby ktoś nie wiedział):

1. That Was Just Your Life - po kawałku otwierającym album oczekiwałem czegoś w stylu Battery czy Blackened i nie zawiodłem się. Po klimatycznym intrze dostajemy 7 minut agresji i szybkości, świetnych riffów okraszonych równie dobrym, nieco punkowym refenem.
Wiele ludzi narzeka na Hammetta (ja w sumie też ;) ), że gra w kółko to samo, że używa tych samych patentów. Ale St. Anger bez solówek to był nieporozumieniem. Dlatego z entuzjazmem usłyszałem przywitałem szybką, agresywną solówkę graną przez Kirka - jesteśmy w domu. Pierwszy kawałek - świetny. Tym samym trochę wyluzowałem, bo słuchałem otwierającego płytę utworu strasznie spięty.

2. The End of the Line - Drugi kawałek to jedna ze słabszych kompozycji na płycie. Oparta na The New Song, zagrany przez Metallikę live jakieś 1,5 roku temu. Ale śmiem twierdzić, że tamta wersja była lepsza, bardziej Metallikowa. Zaczyna się naprawdę nieźle, ale riff, na którym oparte są zwrtotki jest już średni. Trochę lepiej wypadają refreny, ale tylko trochę. Most i solówka też nie ratują całości. Najlepszym elementem tego utworu jest zwolnienie tempa pod koniec i wstawka niemalże balladowa. Ale to tylko minutowy fragment, poza tym tak jak pisałem utwór to słabszy punkt Death Magnetic.

3. Broken, Beat & Scarred - gdybym miał wybierać 3 najsłabsze kompozycje na Death Magnetic, to byłaby trzecia. Jest lepiej niż w utworze 2., ale ciągle nie porywa. Początkowy riff robi pozotywne wrażenie, choć nie porywa. Znacznie lepiej niż w The End of the Line wypada też zwrotka i melodyjny, ciekawie śpiewany przez Jamesa refren. Nienajgorzej wypada też solo - ale ciągle przeciętniak.

4. The Day That Never Comes - nie zwątpiłem jednak w ten album, bo wiedziałem jaki kawałek jest następny. Pierwszy sigiel, piękna ballada zagrana w starym stylu, zdecydowanie jeden z najmocniejszych punktów nowej Metalliki. Mamy wszystko to, za co cenione były Fade to Black czy Sanitarium - piękne intro, nastrojowe, akustyczne zagrywki w zwrotce i prosty, ale bardzo mocny refren. Do tego dochodzą zagrywki gitary prowadzącej stylu tych, które znamy z przywoływanych przez mnie przed chwilą ballad Metalliki.
Na co jeszcze warto zwrócić uwagę? Na świetne przejścia, które przy pierwszym przesłuchaniu budza wątpliwości, ale za każdym kolejnym razem wzmacnia się wrażenie, że spajają one kawałek.
Druga, szybsza, jak w Metallikowych balladach, połówka trzyma bardzo wysoki poziom częsci pierwszej, a całość zamyka najlepsza na tej płycie solówka Hammeta. No i wróciły bardzo lubiane przez mnie zagrywki w harmoniach.
Utwór - śmiało można to powiedzieć - w starym stylu. I nie żaden odgrzewany kotlet, ale naprawdę świetny kawałek.

5. All Nightmare Long - proszę państwa, najlepszy utwór na tej płycie, prawidziwy killer! Hiponotyczne intro, które wprowadza nas w pewnie uśpienie... z którego budzi potężny, galopujący riff, z którym już podaża następny - ten kawałek nie daje odpocząć.
Chwilę oddechu daje jednak zwrotka, chociaż tylko pozornie. Grany w szybkim tempie riff w tle przywodzi na myśl najlepszy utwory Metalliki, a sama linia melodyczna nie pozwala słuchaczowi przejść obok tej muzyki obojętnie.
Nadchodzi czas na refren. Genialny refren, mówiąć dokładniej. Mocny i rockowy ale przy tym... przywodzący na myśl lata 80', niemalże taneczny! Wymieniałem spostrzeżenia z kilkoma osobami i nie tylko ja odniosłem takie wrażenie. Naprawdę fenomenalna sprawa, człowiek ma ochotę poderwać się i poszaleć przy Hetfieldzie wykrzukującym "Cause we hunt you down without mercy, hunt you down all nightmare long".
W całość tradycyjnie idealnie wpasowuje się Hammett ze swoją solówką, które doskonale uzupełnia kwałek. Chwilę potem znów dostajemy świetny riff, przy którym odruch machania głową w rytm muzyki właściwie występuje sam. I kolejne solo, jeszcze lepsze niż poprzednie.
Kanonadę kończy riff z The New Song, o którym to kawałku wspominałem wcześniej, i robi to naprawdę doskonale. Świetnie wypada wejście Hetfielda z refrenem po chwilowej pauzie. Na taką Metallikę czekałem.

6. Cyanide - Cyjanek znaliśmy już przed premierą, był zagrany na jednym z koncertów. Ciekawe jednak byłem jak wypadnie wersja studyjna. I wypadła nieco słabiej niż na żywo, gdzie świetne riffy (który Cyanide jest pełne) zyskują nowy, gromiący wymiar.
Poza tym naprawdę bardzo dobry kawałek, solidna solówka no i fajny refren - Suicide, i've already died, it's just a It's just the funeral I've been waiting for - idealnie do śpiewania na koncertach. ; )

7. Unforgiven III - kto wie, czy nie utwór, względem którego było najwięcej oczekiwań przed premierą. I zapewne już przed premierą przez wielu znienawidzony za to, że ciągnie niepotrzebnie serię Unforgivenów. ; )
A jaki jest U III? Intro z pianinem budzi mocno mieszane uczucia w stylu "Hej, o co im właściwie chodzi?". Potem jednak jest dużo lepiej, a wręcz bardzo dobrze. Początek to jeszcze nerwowe wyczekiwanie co ma nowy Unforgicen do zaoferowania, ale z każdym wersem jest lepiej.
Nie da się ukryć, że utwór jest bardzo emocjonalny i raczej smutny. Ale przy tym naprawdę ciężki i melodyjny - od razu wpada w ucho. Zarówno zwrotka, jak i refren sprawiają, że dla mnie Unforgiven to godna kontynuacja poprzednich dwóch utwórów. Pierwszemu nie dorównuje, ale z drugim już jak najbardziej może stawać w szranki. Jestem zdecydowanie na tak i nie rozumiem malkontentów jęczących, że "ten nowy Unforgiven to już nie to".
Zapomniałbym - druga najlepsza solówka Hammetta na płycie.

8. The Judas Kiss - ponownie świetny kawałek, wraz z All Nighmatre Long i The Day That Never Comes chyba w trójce najlepszych na płycie. Znów dostajemy garść naprawdę świetnych riffów i porywający refren, przy którym trudno usiedzieć na miejscu.
Ponownie na wysokości zadania staje Hammett ze swoją solówką - facet wyraźnie ucieszył się, że koledzy znów pozwolili mu poszaleć, bo po raz kolejny dostajemy da sola w jednym utworze.
Nie ma co się rozpisywać po raz kolejny - po prostu świetny utwór.

9. Suicide & Redemption - no i mój entuzjazm został trochę wyhamowany. Dlaczego? Bo track nr 9. to zdecydowanie najsłabsza kompozycja na płycie. Niby dziecko Hetfielda, niby on nagrał większość solówke, niby riffy są w porządku, ale to się nie klei. Nie ma czegoś, co naprawdę przyciągnęłoby uwagę. Kilka fajnych momentów to za mało.

10. My Apocalypse - znów utwór ujawniony wcześniej przez zespół. Krótko - nie jest to najlepszy kawałek na płycie, ale jeśli komuś podobało się Dyer's Eve czy Damego Inc., My Apocalypse też powinno przypaść mu do gustu. Najbardziej thrashowy utwór na płycie, dobrze spisuje się w roli tego, który ma zamknąć cały album - po prostu 5 minut szybkiego, ostrego grania.

Co więc można powiedzieć jeszcze o nowej Metallice? Że to poracja naprawdę bardzo dobrej muzyki, choć momentami trochę za długiej, niektóre utwóry można było śmiało skrócić o minutę i jeden riff.
Poza tym słychać pracę, jaką zespół włożył w Death Magnetic. To już nie jest St. Anger czy nawet Load/Reload, gdzie kompozycje były raczej proste. Metallika pokazała, że stać ją jeszcze na utwory skomplikowane kompozycyjnie i ciekawe aranżacje, ubarwiające muzykę.
Nie jest to 100% stara Metallica z czasów Master of Puppets czy Ride the Lightning, bowiem przewijają się tutaj elementy z Load czy Reload, ale to, z czym indetyfikuje się "prawdziwą" Metallikę na pewno jest tu obecne i to w przewadze nad pozostałymi elementami Death Magnetic.

Metallica nagrała naprawdę dobrą płytę, która moim zdaniem zmazała plamę, jaką był St. Anger, przywracając tym samym blask nazwie Metallika.
Warto było czekać te 6 lat. I warto będzie czekać kolejne 6 lat na następny album, jeśli utrzyma poziom Death Magnetic.
Już nie mogę się doczekać kolejnej wizyty Metalliki w Polsce i usłyszenia tych kawałków na żywo.

Moja ocena: 4+ w skali szkolnej.
You Know My Name - 2008-09-10, 20:01
:
Gand :arrow: ja bardziej czekałem na "Czarny Album", wtedy byłem na świeżo po And Justice i naprawdę nie mogłem się doczekać.
Teraz jestem trochę dojrzalszy, Metallica wydała kilka słabszych płyt (kolejno 5, 6 i 7) i po St. Anger nie wiedziałem co może być.
Od razu nadmienie, że ich poprzedni album studyjny cenię duuużo wyżej od Ganda
Po kilku kolejnych przesłuchaniach skłaniam się do oceny mojego przedpiscy, nieco wyżej cenie jedynie numer 2, numer 10 (tak, mi bardzo odpowiadają killery kończące kanoniczne albumy). No. 9 to dla mnie zagadka, w sumie mógłby to być niezły kawałek stonerowy, ale jest jakby niezgrany. Mniej za to podoba mi się numer 8.
A cały album bez "7" miałby wyższą notę, nie tak wysoką jak St. Anger, ale niewiele niższą.
Ł - 2008-09-10, 21:37
:
Będzie mocno polemicznie

Nowa płyta Metallicy to album średni z lekkim przechyłem na plus. Jego pozytywną cechą jest metalikowatość starej mody jaka bije od pierwszego kawałka ( That Was Just Your Life) który kupił mnie i nastawił bardzo pozytywnie. Niestety już w drugim kawałku ( The End of the Line) dał się znać pierwszy mankament tego albumu - przekombinowanie. Za dużo riffów, za dużo patentów, słaba selekcja - brak motywmu przewodniego. Mimo to kawałek jakoś dawał radę. Trzeci utwór to średniak więc nie będe go rozkręcał na śrubki. I 4 kawałek czyli " The Day That Never Comes ". Dno. Kawałek w którym usłyszycie stare - i jedne z najlepszych - kawałki tego zespołu wymieszane z sobą bez polotu. Kulawy misz-masz Fade to Black, Unforgiven, One a nawet pokaleczony riff z Oriona się przyszwędał. Może się ten kawałek podobać tylko i wyłącznie jeśli udamy że pierwszym albumem Metalliki był Load. Naszczeście później przychodzi track 5 ( All Nightmare Long ) który od samego intra jest niczym powiew zimnego wiatru po leżeniu w świadce pełej ryb. Nawet powoduje elektryzujący dreszcz - to bardzo miłe uczucie które stawia go na równi z takimi kawałkami jak Creeping Death, przy czym wcale nie jest do niego podobny! Poprostu bije od niego ten Metallikowy prąd właściwy Ride the Lighting. Prawdziwy morderca. Cyanide to sympatyczny kawałek nie wyrywa z butów ale można go przesłuchac za każdym razem. Gdyby był krótszy zyskałby napewo, te pseudoballadowe zwolnienia są zbędne. Unforgiven - może być.Judas Kiss - kolejny dobry kawałek, poziomowi odpowiadający pierwszemu trackowi. Instremental (Suicide & Redemption ) tej płyty jest bardzo silnie nacechowany tym o czym pisałem wczesniej - przekombinowanie. Mała selektywność - koło 4 minuty dostajemy głupawą gitarową melodyjke. Naprawdę było to potrzebne? My Apocalpyse, to kolejny dramat ale tym razem naprawdę spory. Nie chodzi o to że jest szybki, thrashowy czy cokolwiek - raz jest poprostu przeciętnie muzycznie, a dwa nie jest Metallikowy. Bardziej przypomina grę bandów wanna-be-Slayer (te krzyczane sylaby, ten rytm i szybkie pauzy). Bardzo słabe i żenujące zakończenie.

Podsumowując dostaliśmy albym na którym mamy 1 genialny kawałek, dwa dobre, 5 średniaków i 2 żenuły. Album sprawia wrażenie nieco wymęczonego- trochę jak w przypadku AJFA. Tyle tylko że 4 albym Metalliki męczył ale jednak na swój sposób. Ten album miejscami męczy i razi odtwórczością (chyba chcieli zrobić po trochu przekrój całej swojej twórczości) czy nawet autoplagiatem (The Day That Never Comes - swoją drogą klip tego utworu pasuje do muzyki - jest równie beznadziejny). Niektóre kawałki zyskałby na cięciach naprawdę dużo. Podoba mi się za to produkcja - album brzmi świetnie poza perkusją która czasami wpada w manierę St. Anger. Nie wiem tylko czy adekwatne jest stylizowanie albumu na starsze produkcje - chodzi mi o te niby spontaniczne krzyki z dala od mikrofonu jakie migają przez chwile chociażby w All Nightmare Long. Zespoł chyba wyrazi cierpi na jakieś rozerwanie między przeszłoscią a przyszłoscią, troche nie umiejąc znaleśc się w tu i teraz. Mimo wszystko - nadal to Metallika, i sympatycznie się ich słucha. Napewo będe do albumu wracał ale wyrywkowo, na kolejne całe przesłuchanie album sobie poczeka. Sporo

Gand napisał/a:
a ta płyta miała być powrotem do formy Hetfielda, Hammeta, Ulricha i Trujillo.

Trujillo miał wracać do formy? Po czym? ;]

I wogóle nie wierzcie Gandowi; człowiek który uznaje "The Day That Never Comes" za coś świetnego jest niewiarygodny i chyba zapłacony mu żeby to napisał, bo nie wierze że ktoś kto dobrze wczesne płytyt M. mógł nie wychwycić oczywistego autplagiatu.
red91 - 2008-09-11, 17:04
:
Ja z Death Magnetic poczekam do jutra ;) Pare kawałków już znam, bo metka wypuściła oficjalnie, więc zassałem. Jestem bardzo dobrej myśli, zwłaszcza po singlu "The day that never comes- tam jest kurna wszystko. Słyszę w nim loady, solówkę z blacka, momenty z and justice, nawet z kill'em all. Dla mnie bomba. Liczę, że czasy "świętego gniewu" poszły do szufladki oznaczonej "nieudane eksperymenty" i nadchodzi krążek, po którego przesłuchaniu w całości, powiem - " wielka metallica powróciła w wielkim stylu"
Procella - 2008-09-11, 17:40
:
A ja się wyłamię - nie słucham nowej Metalliki :badgrin: Nigdy mi specjalnie nie leżeli. Po tym, co słyszałam w radiu, mogę powiedzieć, że ta płyta przynajmniej jako tako brzmi, ale i tak nie mam specjalnej ochoty zapoznawać się z całością. Nie moje granie, po prostu.

Za to gra mi teraz Fairport Convetion - świetny folk-rock z przełomu lat 60. i 70. Uwielbiam, zwłaszcza nagrania z Sandy Denny (jeżeli ktoś nie kojarzy - to ta pani, którą słychać w "Battle Of Evermore" Zeppelinów). Teraz słucham nagrań dla BBC - jest tu m.in. ładna wersja "Bird On The Wire" Cohena, jest też moje ulubione "Fotheringay", jedna z najpiękniejszych i najsmutniejszych piosenek, jakie znam.

W kolejce czeka Pentangle - zespół podobny stylistycznie, może z troszkę większą domieszką wpływów jazzowych.
Nabu Nezzar - 2008-09-12, 00:13
:
To ja też się wyłamię! Również nie słucham nowej Metaliki! :P
Ściąg... kupiłem sobie najnowszą płytę Basshuntera - Now You're Gone i obecnie przygrywa (na czele z mega zajebistym Angel in the Night) mi prawie non stop. Do tego jeszcze wybrane utwory z trzech płyt Cascady: Perfect Day, The Remix Album, Everytime We Touch:] W nowych głośnikach taka muza brzmi przekozacko :mrgreen:
MadMill - 2008-09-15, 14:31
:
Gand napisał/a:
Bez zbędnego owijania w bawełnę podkreślę już na początku tej krótkiej recenzji - Death Magnetic to bardzo dobra płyta. Zdecydowanie najlepszy album Metalliki od 17 lat, czyli od przełomowego Czarnego Albumu.

Po tym sie podpisuję i chyba nic więcej dodawać nie muszę. No jedno, że z Gandem co do muzyki zgadzam się rzadko, om woli jakiś Petriccich i innych Megatetowych gitarzystów który podobno sa lepsi od Satcha. No cóż, młody jest i dorośnie, a ocena tego krążka chyba zwiastuje przełom w jego życiu. ;)

Metallica na tak. ;)
Toudisław - 2008-09-15, 18:11
:
Ł napisał/a:
Nowa płyta Metallicy to album średni z lekkim przechyłem na plus.

Bogowie miejsce nas w opiece. Zgadzam się z Łakiem.

Wielkim fanem Mety nie jestem. Ale Metalica to jednak muzyka przez duże M. Słucham jej kawałków od czasu do czasu i pewnie jak większość najbardziej lubię pierwsze płyty to na czym Meta tak się rozsławiła.
Ta płyta miała być powrotem do korzeni. No i byłą szkoda tylko że to powrót wymuszony i nieco wyrachowany. Dostaliśmy płytę na zamówienie oczekiwań fanów. I to chyba nieco zabiło przebojowość płyty.
01 That Was Just Your Life Nie mogę podzielić zachwytów nad tym kawałkiem ale przyznać muszę że mi się podobał. Bo rzeczywiście jeden z lepszych na płycie. Bardzo dobry ale nie wspaniały. 02 The End of the Line
jestem zły na ten kawałek. Bo jest on dla mnie dziwnie rwany i nierówny. Wynika to z tego co pisał Łako. Przekombinowali i zabrakło motywu przewodniego który spaja by całość. A szkoda bo kilka momentów naprawdę dobrych . Starszy w tej muzyce bałagan. SZKODA.
03 Broken, Beat & Scarred Fajny kawałeczek nie powala ale narzekań nie rozumiem. od taki średniak. Na pewno lepszy niż poprzednik.
04 The Day That Never Comes
Łako się nie zna. To naprawdę dobry kawałek. Do zachwytów Ganda mi ejdnak daleko. Przynajmniej jest bardziej przemyślany niż 2 wałek z płyty. Lubie takie ballady. ale chyba jeden z lepszych na płycie
05 All Nightmare Long
Intro które zachwyciło łaka mnie odrzuca. Potem jest już zdecydowanie lepiej ale niesmak trochę mi pozostał. Czym dlaj tym lepiej. Gdyby nie pierwsze wrażenie to by było naprawdę dobrze. Perkusja chyba najbardziej mi się tu podoba. Jakoś zwraca moją uwagę.
Cyanide taki płytowy przeciętniak.
07 The Unforgiven III Ten kawałek wpadł mi w ucho już już chyba najbardziej będzie kojarzył mi się z płytą. Fajny ;)
08 The Judas Kiss Następny przeciętny z minusem.
09 Suicide & Redemption

Chyba gorszy na płycie.Przekombinowany i
10 My Apocalypse
Dramta //mur a ten Wokal //pisowcy
You Know My Name - 2008-09-18, 18:50
:
W ramach odtrutki po Metallice zerzuciłem sobie Slo Burn, Interpol i Editors.
Editors: Ja wiem, że Wielka Brytania jest zasłużona dla muzyki na świecie, Beatles & klony, Iron Maiden & NWOBHM, Joy Division, U2, Brit-Pop-Rock i tyle.
Editors mieszczą sie w kanonie trzech ostatnich, czyli jest mandolinowa gitara, głęboki, ciekawy wokal, oraz sekcję z U2 i tyle. Czyli można, ale przesyt następuje szybko (zważywszy, że do słuchania nadaje się tylko druga płyta).
Interpol jest lepszy, ale wydał trzy albumy w miare niestety podobnych utworów, co powoduje, że przesyt następuje również dosyć szybko.
Slo Burn to zespół jednej płyty, założył go John Garcia po rozpadzie Kyussa. Mam wrażenie, że i Slo Burn i póxniej stworzona Unida nagrywały proste późnoKyussowe kawałki tylko po to aby Garcia mógł się uzewnętrzniać jako wokalista.
Muzyka do bólu prosta ale za to jaki wokal. Polecam.

Teaz (o dzisiejszego wieczornego joggingu wraca LWSF oraz Nebula (na intencje koncerty co to za 2 miechy).
Sunshine - 2008-09-19, 12:27
:
U mnie na maglu Lacrimosa.
Kilka słów o zespole.

Po raz pierwszy z wokalem Tillo Wolffa zetknęłam sie w... Empiku ;) . Tamtego dnia miałam podły nastrój i łaziłam między półkami w dziale muzyki szukając jakiejś metalowej płyty do posłuchania. Moja uwagę przykuła okładka "Satury" tegoż zespołu. Wrzuciłam na odsłuch i... wpadłam. Te brzmienia oczarowały mnie. Choć mam problem z zaklasyfikowaniem Lacrimosy do konkretnego gatunku. Gotyk? Darkwave? Metal?

Kilka moich ulubionych utworów.
Seele in Not
Alleine zu zweit
Das Schweigen
Procella - 2008-09-19, 13:06
:
Lacrimosa taaak, ale szkoda, że poszli ze swoją ewolucją w kierunku, który średnio mi odpowiada - wolę oszczędniejsze, ponure brzmienie z pierwszych płyt niż symfoniczny rozmach późniejszych. Zwłaszcza "Lichtgestalt" mi wybitnie nie podeszło, może poza pierwszym utworem na płycie.

U mnie gra teraz October Falls - takie melancholijne akustyczne plumkanko. Ładne, jesienne, ale trochę monotonne, dość dobrze się sprawdza jako muzyka tła.
Tanit - 2008-09-19, 20:30
:
Mikael napisał/a:
No ja to tak ogolnie jak chyba wszyscy rapu, nie?

Właśnie nie wszyscy a TYLKO ty więc nie generalizuj tylko czytaj temat. (ja rapu nie znoszę) Jak się wypowiadasz to mów bardziej składnie. To nie temat o ulubiony typ muzyki więc postaraj się podać tytuł i wykonawcę. To dwa kliknięcia myszką ;)

Obecnie zasłuchuję się w Dyskografii Cirque du Soleil. Gatunek? Muzyka teatralno-cyrkowa. Połączenie klasyki z motywami etnicznymi. Najlepszym wg mnie albumem jest 'Mystere' i 'Alegria' z 1994 roku. To w tych albumach jest niezwykła mieszanka muzyki tradycyjnej z całego świata. Motywy Afrykańskie mieszają się z Indyjskimi. Daleki wschód z Bliskim i nurtem celtyckim ale niczego nie ma w nadmiarze. Ulubiony twór 'Birimbau':
http://video.google.pl/vi...=pl&emb=0&aq=f#

Polecam każdemu, kto chce spróbować czegoś nowego. CdS to nie tylko świetna muzyka ale i niezwykłe spektakle cyrkowe. Niestety w Polsce byli chyba tylko dwa razy v.v' Ostatni ich album z 2006 jest (również niestety) najsłabszy - za bardzo zalatuje popem
Ł - 2008-09-19, 21:37
:
Tanit napisał/a:
Gatunek? Muzyka teatralno-cyrkowa. Połączenie klasyki z motywami etnicznymi.

Muzyka cyrkowa to całkowite przeciwieństwo muzyki klasycznej. Polecam ten wywiad z Anthonym Braxtonem, żeby nie pisać pierdół.
Maeg - 2008-09-22, 18:58
:
Jeden z tych zespołów które są żywą legendą. Czyli Marillion ale jeszcze za czasów Fisha, do Hogartha nie mogę się przekonać. Ale do rzeczy, dziś wieczór będzie należał do Script for a Jester's Tear. Później pewnie dołączy Misplaced Childhood
i Clutching at Straws. A na Fugazi chyba dziś nie mam nastroju.
Procella - 2008-09-22, 19:42
:
Mnie z kolei głosowo Hoghart odpowiada bardziej od Fisha.

U mnie Bo Hansson - instrumentalny prog z lat 70. utrzymany w dość "bajkowym" klimacie. Bo nagrał zresztą jeden z pierwszych concept-albumów opartych na "Władcy Pierścieni", ale ja akurat słucham uroczego "Magician's Hat".
Romulus - 2008-09-23, 19:38
:
Słucham teraz nowej płytki MOGWAIA "The Hawk is howling". Z post-rockiem miałem się pożegnać, ale z MOGWAIEM nie potrafię, bo lubię kilka ich utworów, które wywołują przyjemne dreszcze na plecach drażniąc nerwy gitarowym brzmieniem. Po pierwszym przesłuchaniu najnowszej płytki mam na razie dwóch faworytów spośród dziesięciu nowych utworów. Pierwszy to utwór "I'm Jim Morrison, I'm Dead" - w zasadzie balladka gitarowa, ale ładnie wprowadza w nastrój płyty. Wiadomo już, że będzie tak, jakby miał grać samobójca, który po zakończeniu utworu palnie sobie w łeb. Ale mnie to nie przeszkadza, bo kompozycja akurat u mnie wywołuje nastrój całkiem odmienny. Takie trochę melanchoilijne granie mnie pobudza.

Potem jest już średnio - ale w przypadku MOGWAIA to standard. Fajny jest jeszcze "Batcat" (surowe brzmienie), ale to w zasadzie MOGWAI, jaki można było usłyszeć na wcześniejszych płytach. Zdecydowanie 10 utworów na płycie to wystarczająca ilość. Finałowy (ale to nie koncept album) kawałek nosi tytuł "The Precipice" - też w stylu MOGWAIA znanym z poprzednich płyt. Rozwija się powoli, aby osiągnąć kulminacyjną drapieżność i... koniec. Nic nowego na tej płycie nie ma. Ale twórcy mieli (zdaje się) w nosie oczekiwania. Grają to, co lubią. Brakuje mi jednak takiego małego olśnienia, jak po "starych" kawałkach: We're No Here, czy Mogwai Fear Satan.

Po pierwszym przesłuchaniu - płyta średnia, dla fanów post - rocka albo inaczej: dla fanów Mogwaia. Ale przy stwierdzonej przez mnie mizerii tego gatunku śmiem stwierdzić, że wychodzi na to samo jednak. Mogwai to wszystko w post rocku, czego da się słuchać.
Tigana - 2008-09-23, 19:39
:
Z lekkim, jednodniowym, wyprzedzeniem - od jutra będę słuchał najnowszej płyty kapeli "Strachy na Lachy" - "Zakazane Piosenki"

01. Nocne ulice
02. Dlaczego ja
03. Po prostu pastelowe
04. Wojny gwiezdne
05. Marmur
06. Idzie wojna
07. Fabryka
08. Na kształt dziecka
09. Wariat
10. Kwiecień '74
11. Nasza kultura
12. Zamknij wszystkie drzwi
13. Łazienka
Bonusy:
14. Marmur (T. Budzyński live)
15. Zamknij wszystkie drzwi (R. Przemyk)

Jak widać po tytułach na płytę składają sie covery utorów polskich wykonawców z lat 80-tych. Powinno być dobrze.
You Know My Name - 2008-09-24, 08:15
:
romulus napisał/a:
Mogwai to wszystko w post rocku, czego da się słuchać.
A probowales SubArachnoid Space, 35007 lub Bardo Pont. Szczegolnie dwie pierwsze kapele sa godne polecenia.
Tigana, Po Prosu Pastelowe w Grabazowej wersji brzmi bardzo fajnie, ten kawalek pamietam jeszcze z Listy Trojki.
Ja ostatnio "sprzatalem twardziela" wiec sprawdzalem co zarchiwizowac na DVD a co pozostawic:
Urzekl mnie The Cult - Pure Cult, ale to zbieranina singli, wiec niedziwne.
Rozczarowalo mnie po latach Appetite for Destruction G'n'R, nierownem, sporo kawalkow popadlo w zapomnienie - calkiem slusznie.
Drugie podejscie do LWSF: albumy 2 i 3 - dwojka juz mniej pompatyczna, a trojka calkiem niezla (z tym, ze brzmia dla mnie jak pozniejsze Iron Maiden, tak od Seventh son...).
Nebula - baaardzo mily powrot, Apollo i Atomic Rituall sa swietne, polecam.
Nowy Monster Magnet to po prosty przelom, nie brzmia juz takim blichtrem z Vegas jak wczesniej - cofneli sie w brzmieniu o trzy dekady wg mnie i wyszlo im to baaardzo na plus, solidny hard rock (dla mnie).
Hypnos 69 i sHEAVY to takie blackosabbathowanie po latach - mozna od czasu do czasu.
Brain Police - mily dla ucha stoner z Islandii - dla zainteresowanych.
Abdullah z 2005 roku - ciekawe polaczenie dooma z powerem (tak to widze). Dobre raz na jakis czas.
Procella - 2008-09-24, 10:47
:
Grand Magus

Cudeńko, po prostu cudeńko! Tak piękne, ciężkie, brudne, soczyste, riffowe granie, że aż nie mogę spokojnie usiedzieć, tylko unoszę się kilka centymetrów nad krzesłem :D I jeszcze wokalista Spiritual Beggars!

http://www.myspace.com/grandmagusrocks
Ł - 2008-09-24, 12:40
:
Grand Magus - świetna muzyka.

Mnie odpadła okresowa faza na Kobonga, o którym już gdzieś chyba wspominałem że uważam ten zespół za jeden z niewielu polskich projektów które są światowe, w znaczeniu odkrywcze a nie opuźnione w stosunku do reszta świata o kilka lat świetlnych jak 99.9% polskiej muzyki. Szkoda że projekty post-kobongowe (NYIA, Samo, Neuma) nie są już tak świerze i odkrywcze. No ale dwie kobongowe płytki których nonstop słucham na zmianę to mistrzowstwo świata - rytmika pogięta niczym geomteria hipersześcianu, chirurgiczny bas Kondrackiego (ale do jego wokalów musiałem się długo przekonywać) i ciężkie kobongowe, miejscami ostrooo psycjhodeliczne wiosła.
Procella - 2008-09-25, 10:42
:
Faith and The Muse - Annwyn, Beneath The Waves

W końcu udało mi się kupić tę płytę, wcale to u nas do niedawna nie było łatwe!

Uwielbiam ten zespół - kapitalna mieszanka rocka gotyckiego z elementami folkowymi i odrobiną 'rytualnego' klimatu. Całość po prostu przepyszna, słucha się fantastycznie. Wciąga prawie jak chodzenie po bagnach, dzięki lekko psychodelicznemu (przynajmniej w moim odczuciu) brzmieniu ;)
You Know My Name - 2008-09-26, 10:31
:
Zapadlem na chorobe nieuleczlna acz nieusmiercajaca. Mariusz Lubomski w Trojce.
Zapadlem lat temu wiele, nawroty sa gwaltowne i od wczoraj: A moj pies jest inny, Spacerologia, Underground, Ostatnia orkiestra, piekna interpretacja Zielono mi oraz brawurowy Psychobojca.

Zapadlem, bo:
"Nieszkolony głos, mało znana twarz,
repertuar ambitny nie dla mas,
Podejrzany tekst, akustyczny sound,
tak wygląda dziś nasz Underground"

I nawet nie mowcie, ze nie znacie.
You Know My Name - 2008-10-13, 13:08
:
Z cyklu zatrzymane w katalogach dzis przesluchuje plyte z 1990 (ech, ile to juz lat...) Persistance of Time Anthraxu. A na niej dwie perelki: tytulowy Time, zaczynajacy sie przyspieszajacym zegarem, ktorego bicie przechodzi w gitarowy nojz. Nastepnie perkusja, zestrojone z sekcja gitary, a w koncu bas. Swietne splecenie gitar z sekcja daje efekt zalewania jednolitymi falami mocnego thrashu. Warto posluchac tez Got the Time (...No such thing as tomorrow....).
Bardzo dobry, chyba najlepszy album Anthraxu.
Warto!
Romulus - 2008-10-19, 22:33
:
Kings of Leon - Sex On Fire

Usłyszałem (jak zwykle dzieje się z większością "mojej" muzyki) na Liście Przebojów Programu Trzeciego. I chyba kupię płytkę, bo utwór każe mi dać zespołowi duży kredyt zaufania.
http://pl.youtube.com/watch?v=HHhhcKxflMY

Ciekaw jestem całej płyty...
Feline - 2008-10-20, 08:05
:
A ja wróciłem na kilka chwil do Leonarda Cohena. Na kilka, aby nie przesadzić, nie przecohenić. Ale trzeba było. Również i po to, aby posmakować tę różnicę - między ascetycznym niemal Cohenem z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych a obecnym, zwłaszcza tym, który pojawił się pod koniec września w Polsce. Te same utwory, jakby inna muzyka. Niezwykła i trochę niespodziewana. Niespodziewana tym, tak aż tak można to grać i tym, że mimo innego brzmienia nadal w głębi czuło się to samo.
Procella - 2008-10-20, 16:14
:
Lunatic Soul.

Ależ ja czekałam na tę płytę! Ale w końcu dziś dotarła do mnie paczuszka - i nie zawiodłam się. Cudna, melancholijna muzyka, bardzo "płynąca"i "nocna", lekko hipnotyczna... Mam wrażenie, że tej jesieni będę słuchała tego w ilościach ogromnych. Podoba mi się bardziej niż Riverside, którego jest "odpryskiem". Jeżeli ktoś jeszcze nie słyszał - polecam. Polska płyta roku.

I na dodatek ma bardzo ładną okładkę. Wyśmienicie pasuje do klimatu muzyki.
You Know My Name - 2008-10-21, 15:02
:
Niemcy z Colour Haze wydali kolejny krazek studyjny: All. Czysty odlot, w takich chwilach zal, ze odstawilo sie wszelkie preparaty, bo to idealny material na mocny trip.
Ze wzgledu na skromna ilosc srodkow (wlasnie pralka poszla sie ...) i brak chetnych nie wybralem sie na Natasow i Hermano do Niemiec. Osladzam to sobie sluchajac Johna Garcii czy to z Kyussem czy to ze Slo Burn czy tez z Hermano. Dluzszego posta skrobne o nim jeszcze wieczorem.
Gand - 2008-10-21, 22:35
:


Trudno mi napisać coś bardziej konkretnego ogólnie poszczególnych utworów, jeszcze nie wgłębiłem się aż tak uważnie w ten album ale pierwsze wrażenie - brzmi jak Nevermore. Drugie wrażenie - na riffy jak Nevermore. Trzecie wrażenie - ma solówki jak Nevermore.
Stąd pytanie - po co właściwie ta płyta? Słucha się jej dobrze, bo Loomis to geniusz zarówno jeśli chodzi o riffy, jak i partie solowe, ale... nie lepiej było ten materiał zostawić, by poczekał do nowej płyty Nevermore? A tak otrzymujemy substytut, który może umilić czas oczekiwania na kolejny longplay N. Substytut naprawdę niezły, ale nie zbliżający się do geniuszu wydawnictw tego zespołu.
Merenwen - 2008-10-24, 13:50
:
U mnie akurat leci Akurat. Haha. Jaka śmieszne zdanie wyszło. Dokładniej płyta "Pomarańcza".
Słucham akurat tego, bo jakoś w szkole o tym gadaliśmy, więc sobie puściłam.
A, że w ogóle lubię ten zespół to nie dziwne xD
Ł - 2008-10-25, 22:06
:
Co do solowych poczynan muzków Nevermore to jestem roszczarowany. Oboje grają 'nevermorovato' a jednak stopien niżej. W dodatku brzmienie obu płyt i pewnego rodzaju 'wygładzenie' produkcyjne i kompozycyjne, nie nastaraja mnie optymistycznie. Zresztą ostatnio jak osłuchałem sobie ostatni LP Nevermore to miałem podobny wniosek - schowanie basu przy jednoczesnej gładszej i bardziej wymuskanej grze Loomisa (podchodzacą pod jakieś nowoszwedzkie wynalazki) raczej nie wróży powortu do tego dawnego cieżaru (na Politcis i szczególnie Neonie) a raczej pójście w storne bycie bardziej melodyjnym substytutem siebie samych. I wogóle ocena "Godless" poszła w dół, jak już jest trochę po premierze.

Mag, jak narzekałeś na melodyjnośc w "oceń" to obacz sobie ich stary stuff http://pl.youtube.com/wat...feature=related
You Know My Name - 2008-10-29, 14:33
:
Racja Lako, brzmieli lepij.
Aby nie zapominac, ze mocno grano nie tylko w latach osiemdziesiatych przypominam sobie teraz Mastodona i Gojira'e (Blood Mountain i From Mars to Sirius). Hmm, wiem juz czemu nadal tak mi sie podobaja pierwsze trzy albumy Slipknota (wliczajac MFKR) - sa duzo brudniejsze i brutalniejsze mimo meczacych czasem referenikow nju-metalowych. I Gojira i Mastodon po mocnych debiutach ida w strone harmoniczno - symfoniczna. Melodie takie gladsze, czysciutkie.
Moze to glupie porownanie ale wygladaja przy Slipknocie jak elficcy miecznicy przy czarnym orku. Moze i wysmakowani i technicznie wypasieni ale co nieco przetrzebieni rowniez.
Chyba odkopie Show No Mercy, Hell Awaits i Reign in Blood aby przywrocic odpowiednie skojarzenia ze slowem "metal".
Gand - 2008-10-29, 19:48
:
Przyznam szczerze, że z kolejnymi albumami Gojiry do czynienia nie miałem, ale za to kierunek w jakim podążył Mastodon na Blood Mountain wybitnie mi odpowiada. Sporo tam progresji, harmonii i ciekawych, łamanych rytmów.

Co do solówek panów z Nevermore - Loomisa w ciągu tego tygodnia dosłuchałem i koryguję opinię: nie jest to rzecz dobra, ale co najwyżej przeciętna, dlatego jeśli ktoś chce się z twórczością Loomisa zapoznać to polecam dowolną płytę Nevermore, na których to wypada znacznie lepiej niż na Zero Order Phase.
A płyta Warrela Dane'a to w ogóle nędza, wynudziłem się jak jasna cholera słuchając tego. To nie jest nawet rzecz przeciętna, to po prostu cienka płyta z wypełniona muzyką bez pomysłu, spłaszczonym i ogołoconym ze swoich walorów TGE (który akurat w moich prywatnych rankingach był zdecydowanie za DNB i PoE).

Ostatnio na tapecie hejwi metal z postaci Black Sabbath, ten z Ozzym. Późniejsze wydawnictwa, nieważne czy śpiewał Dio czy inny geniusz, nie trafiają do mnie tak samo, jak te pierwsze albumu. Za dużo tam było Dio (który sam w sobie jest fajny, ale w BS nigdy go nie kupiłem.
Procella - 2008-10-30, 10:34
:
Mnie też Mastodon bardzo się podoba. Że płyta Warrela Dane's jest nudnawa też się zgodzę. Za to Black Sabbath najbardziej lubię właśnie z Dio, zwłaszcza płyta "Dehumanizer" mnie kręci ;)

A teraz słucham zespołu - bodajże szwedzkiego, ale głowy za to nie dam - Catherines Cathedral. Zżynają z Fields Of The Nephilim potężnie, zwłaszcza jeżeli chodzi o wokale, ale i tak słucha się tego całkiem fajnie, zwłaszcza, jeżeli ktoś ma takiego świra na punkcjie FOTN jak ja. Jasne, siła rażenia nie ta, zdecydowanie, ale z drugiej strony... mało kto ma taką siłę rażenia jak Carl McCoy i spółka. W sumie jestem na tak, ale polecam tylko tym, którzy są odporni na brak oryginalości.
Jaskier - 2008-11-03, 23:32
:
Nigdy nie zwracałem szczegolnej uwagi na Bregovica , nawet mozna by powiedziec ze go nie lubilem, całkiem niedawno sie to zmenilo, za sprawa pewnej kumpeli ktora wyslala mi ta piosenke. Wczesniej jej nie znalem i kiedy wlaczylem usłyszawaszy pierwsze takty chciałem od razu wylaczyc bo z reguly nie lubie takich smetnych i spokojnych rytmow, jednak cos zatrzymaloo mnie przy tej piosence i nie pozwalalo wylaczyc.

Moge smialo powiedziec ze zostalem oczarowany przez ten utwor :shock: slucham go na okraglo, oczywiscie nawet teraz :p

Postanowilem sie nim podzielic z wami bez wzgledu na to czy go znacie czy nie , prosze oto on:

http://kamusiia.wrzuta.pl..._goran_bregovic

Poza tym wszystkim swietnie sprawdza sie po przeczytaniu ksiazki do przypomnienia sobie jej tresci, przynajmniej u mnie moge sobie duzo latwiej sluchajac go odtworzyc wszystkie zdarzenia, w zwolnionym tempie :D
You Know My Name - 2008-11-04, 13:40
:
Przyszedl czas posluchac znowu jednej z ciekawszych plyt 2008 roku. Cavalera Cospiracy Inflikted. Plyta duzo lepsza od troche pozniejszego albumu Soulfly. Taki sentymentalny powrot do zrodel, szlyszymy na tym albumie wszystko czym obfitowaly wczesne produkcje Slayera i Sepultury. Brzmienie takie jakiego juz niewiele kapel mainstreamowych prezentuje. Bez narzucajacej sie eletroniki, wstawek akustycznych, chorkow koscielnych. PURE THRASH. Absolutnie "pudlo" w moim prywatnym rankingu za 2008. Natomiast jesli chodzi o "mocne uderzenie" to chyba najlepszy projekt od wielu lat. TRZEBA!
MadMill - 2008-11-06, 14:05
:
Właśnie na Onecie przesłuchuję 9 kawałków z nowej płyty Comy. Dzizas krajst...
9 kawałków i 2 są w porządku - powiedzmy - niektóre nawet mi Sweet Noisem w bardzo słabym wykonaniu zajeżdżają. Szkoda, bo Comę nawet lubię i mają parę dobrych kawałków,a poprzednich płyt słuchałem z przyjemnością. Ta zapowiada się kiczowato strasznie...
You Know My Name - 2008-11-06, 14:50
:
Fakt plyta jakos tak nijaka, brak mysli przewodniej? Poziom zawyza dla mnie tylko utwor tytulowy. Szkoda. W porownaniu z Z.S.W.A.S.Z. to nie regres, to totalna zapasc.
ElaineBlath - 2008-11-09, 12:49
:
Ja ostatnio przesłuchuję nowy album swojego ulubionego zespołu - The Cure - 4:13 Dream
Trochę się zawiodłam, bo mimo wszystko miałam nadzieję na powrót do starych pięknych dźwięków lub jakąś innowację w naprawdę genialnym stylu. Robertowi i reszcie wyszło coś pomiędzy ostatnim albumem, a kawałkami powyrywanymi z poprzednich i to wszystko zmieszane z nowym brzmieniem. Nie mogę narzekać, bo płyta sama w sobie zła nie jest, perełki jako takie są...ale to nie jest TO na co czekałam. Polecam utwory Sleep When I'm Dead, Scream, Hungry Ghost, It's Over.
Black - 2008-11-09, 23:35
:
Jestem po jednym przesłuchaniu nowej płyty Comy i muszę przyznać, że jestem naprawdę zaskoczony. Negatywnie. Zazwyczaj kiedy zespoły wydają podwójne wydawnictwa wiąże się to z dużym ryzykiem, ostatnie tego typu przedsięwzięcie które się udało to chyba "Stadium Arcadium" RHCP, a to przecież było już dość dawno temu... W każdym razie na "Hipertrofii" mamy do czynienia z dwiema płytami, trzydziestoma pięcioma piosenkami i... praktycznym brakiem treści. Po pierwsze, rozumiem, że panowie z Comy chcieli zgrywać zespół ambitny i niebanalny, ale napieprzanie rozmaitymi elementami które z muzyką nie mają nic wspólnego to przesada. Tu jakieś dzieci, tu dźwięk dzwonka, tu ludzie na mszy, tu jadący pociąg... Za dużo, za dużo. Poza tym, niemal połowę tej płyty stanowią krótkie intra, które działają mi cholernie na nerwy. Rozumiem jedno, na początku płyty, ale przed każdym utworem? Toż szlag trafia człowieka na miejscu. W tym wszystkim gubi się właściwa muzyka. Naprawdę, na dwóch płytach CD trudno jest znaleźć jakieś przykuwające uwagę riffy, melodie, refreny, cokolwiek do cholery! Większość utworów to melorecytacje Roguckiego na tle mniej lub bardziej ładnego brzdąkania. Może większy nacisk położono tu na teksty, żeby to ocenić musiałbym się lepiej wsłuchać, ale do diabła, jakiś odpowiednik "Tonacji" z poprzedniej płyty też by się tu przydał! Najbardziej rozczarowują pod tym względem "Trujące rośliny" - zaczynają się mocno, ostro i z wykopem, a potem przechodzą w cholerne plumkanie na gitarze. Ciekawie się rzecz ma z "Emigracją", jeśli potraktujemy to jako bardzo dziwny eksperyment... ale do cholery, ja takiego eksperymentu sobie nie życzę! Ewentualnie toleruję go wtedy, gdy reszta płyty jakoś to nadrabia, a tu dupa, ujmując rzecz wulgarnie. Na tle bardzo kiepskich kompozycji wyróżniają się "Popołudnia bezkarnie cytrynowe" (chociaż mam wrażenie, że to "cytrynowe" zostało wrzucone do tekstu żeby się rymowało), "Cisza i ogień" i od biedy "Zero Osiem Wojna" (choć to naprawdę naciagane). To tylko trzy piosenki na trzydzieści pięć. Duże rozczarowanie.

Edit: Po drugim przesłuchaniu mogę jeszcze wskazać "Świadków końca czasu królestwa wiecznych chłopców". I tyle. Wspomniana już "Emigracja" drażni mnie niemiłosiernie, skrzyżowanie pseudojazzu z pseudowodewilem i ten cholerny zaśpiew "chciałbym homo się stać seksualny"... koszmar. największą bolączką tego albumu jest to, że dopiero po wywaleniu ponad połowy utworów otrzymywalibyśmy znośną płytę... która i tak byłaby o kilka poziomów słabsza od poprzedniczki. O debiucie nie wspominając. Tak więc po przesłuchaniu tego albumu trzy razy wylatuje on z mojego odtwarzacza i z mojej pamięci.
Galene - 2008-11-12, 09:31
:
Jestem w trakcie przesłuchiwania płyty Voyager Mike'a Oldfielda.

1. The Song of the Sun
2. Celtic Rain
3. The Hero
4. Women of Ireland
5. The Voyager
6. She Moves Through the Fair
7. Dark Island
8. Wild Goose Flaps Its Wings
9. Flowers of the Forest
10. Mont St. Michel


Kolega mi ją polecił, gdy poskarżyłam się na zły humor. Cenny dialog:
- Ja jeszcze sobie czegoś posłucham. Podrzuć jakiś utwór czy coś... Błagam...
- Mike'a Oldfielda znasz?

Także słucham. No i co się okazuje, zły humor pryska jak zły czar. Muzyka celtycka. Może dla mnie nie nowość, ale z drugiej strony też nie często mam ją okazję posłuchać. Ciepła, oszczędna muzyka. No i... romantyczna :) . Coś czuję, że będę często wracać.
DonChristo - 2008-11-15, 16:26
:
AC/DC i ich najnowsza płyta Black Ice bije na głowę wszystko, co zdarzyło mi się dotychczas słuchać. Genialne teksty, niemożliwa oprawa muzyczna i styl, o którym większość "gwiazd" rocka może sobie tylko pomarzyć... tak, wielka rzecz. I gratka dla fanów zespołu - tak starych, jak i nowych xD

AC/DC!
You Know My Name - 2008-11-16, 18:44
:
Ostatnio prześladuje mnie kilka klasyków wyśpiewanych niesamowicie przez Johnny'ego Cash'a:
Hurt http://www.youtube.com/watch?v=SmVAWKfJ4Go , który okrasił najlepszą chyba reklamę sportową (Nike??) z rzygającymi z wyczerpania, padającymi nba pysk wykończonymi atletami podczas walki o wynik,
Personal Jesus http://www.youtube.com/watch?v=jQcNiD0Z3MU chyba lepszy od oryginału (posłuchajcie saloonowego pianina - cymes!!),
One http://www.youtube.com/watch?v=wQBrn6trEwI, oraz Rusty Cage http://www.youtube.com/watch?v=0_tWUW7hz-M to również świetne wykonania (szczególnie One uderzające szorstkością oraz brzmienie gitar elektrycznych w coverze Soundgarden)
Oraz perełka nad perełkami: Sam Hall http://www.youtube.com/watch?v=BfWCfENZDDo (można alternatywnie posłuchać jako hidden track do Paper Thin na ostatnim Mondo Generatorze) - warto choćby dla tekstu. Wypas.
A całość wyśpiewana łamiącym się głosem starca, z akompaniamentem gitary i pianina. Warto, szczególnie jeśli zna się i lubi oryginały.
Ploud - 2008-11-19, 20:03
:
od kiedy się pojawiła to słucham bez przerwy nową płytę slipknota All Hope Is Gone. Nigdy się nie nudzą Psychosocial i Gematria. dobrze posłuchać jak ktoś zdziera sobie gardło przez 6 minut. Oprócz tego T.I. płyta Paper Trail. Zwykły Amerykański Gangsta rap.
Iscariote - 2008-11-19, 20:35
:
Obecnie prześladuje mnie jedna płyta i kilka piosenek.
Płyta:
Appeal to reason - Rise against.
Sympatyczny kawałek muzyki. Nic ambitnego, ale w sam raz do słuchania w aucie.

Utwory:
Reel Big Fish - Take on me
NIN - The beginning of the end
Coma - Wola istnienia (jeden z nielicznych kawałków z nowej płyty, które wpadły mi w ucho)
Maeg - 2008-11-20, 15:08
:
Coma - Hipertrofia

Powoli wyrabiam sobie zdanie o tej płycie, jest kilka jaśniejszych momentów ( np. Widokówka czy Trujące Rośliny) ale ogólnie płyta rozczarowuje. Wstawki między utworami bardziej irytują niż dopełniają całość. Muzycznie Coma wypada słabiej niż na poprzednich dwóch płytach a tego konceptu na album, mimo usilnych starań nie mogę się dopatrzeć. Można by było wybrać z całego materiału 10-12 numerów i dać fanom materiał ciekawszy niż te 2h zaserwowane na dwóch CD.
Romulus - 2008-11-21, 08:11
:
Płyt nowych u mnie jak na lekarstwo. Może wpadnie Lazy Hours 04, ale nie mam ochoty na razie rzucać forsą w rynek audio. Znowu pozostaje radio i YouTube.

Coraz bardziej podoba mi się kawałek z nowego Bonda ANOTHER WAY TO DIE. Kiedy zobaczyłem pierwszy raz Alicię Keys to mnie odrzuciło i się "obraziłem", ale Jack White jednak spowodował, że dałem kawałkowi jeszcze jedną szansę. I zatrybiło. Podoba mi się jego energetyczność. I pasuje do konwencji odświezonego Bonda. Bez wątpienia jest on na liście bondowskich piosenek znacznie wyżej niż shit w wykonaniu Madonny.

http://pl.youtube.com/watch?v=hM5UJvnbbuY
Cookie - 2008-11-21, 12:28
:
Breaking Benjamin - Diary Of Jane.
Pewien podtekst jest w tym, bo właśnie przysłał mi to pewien chłopak. Cóż.
Macie czasami takie coś, że jak słyszycie pewną piosenkę, to przechodzą was dreszcze.? Albo coś dziwnego dzieje się z waszym sercem.?
KreoL - 2008-11-21, 12:39
:
Jestem w trakcie przesłuchiwania nowych płytek COMY. I że zacytuję jednego z przedmówców, gdyż te słowa oddają wszelkie odczucia towarzyszące mi w tej chwili...

Maeg napisał/a:
ogólnie płyta rozczarowuje.


Jak poprzednie dwie były na dobrym poziomie i lubiłem większość piosenek a jak tylko się pojawiali w 3city chodziłem na koncerty, tak teraz chyba nie pojawię się na ich koncercie bo to strata czasu i kasy. Do tego te wstawki ,które chyba zrobili tylko po to by to były 2CD zamiast 1, nie są potrzebne, bez klimatu,bezcelowe. Jeśli to efekt pracy od poprzedniej płytki to boję się usłyszeć kolejną.
Maeg - 2008-11-23, 01:53
:
Kreol: Nowej płycie Comy dałem około dwóch tygodni, ale przez ten czas prócz kilku utworów nic nie trafiło się ciekawego. Może jestem tępy ale Coma zaprezentowała przeraźliwie słaby materiał. Wiem, że to chyba największe rozczarowanie w tym roku, choć chyba nie tylko w tym. ;)

A teraz słucham sobie także dwupłytowego wydawnictwa. Jako, że za oknem śnieg (u mnie nie dużo ale u was ponoć więcej :P ) to prawie cały dzień katuje Snow Spock's Beard. To tak w ramach odreagowania po Hipertrofii, kawał porządnego prog-rocka. To szósty studyjny album grupy, ale co gorsze ostatni nad którym czuwał Neal Morse. Snow jest trochę według mnie nie doceniane wśród fanów, często pojawia się w zestawieniach najlepszych płyt SB dopiero na 4, 5 miejscu.
MadMill - 2008-11-23, 01:58
:
Miałem nie słuchać tej płyty, ale brat słucha w pokoju obok i zgadzam się z Maglem co do oceny tego krążka... mój brat zresztą też. o.O Słabizna. O.o

Ja tam mam ostatnio polskie klimaty. Przeplatanka Pidżamy Porno ze Strachy na lachy, na dokładkę składanka najlepszych kawałków T.Love - chociaż z tej płyty mi się 3-4 kawałki podobają tylko. No i na koniec dwa albumy Lecha Janerki - Piosenki i Plagiaty. Jakoś tak mnie naszło. Zero śniegowych piosenek! :P
Jander - 2008-11-23, 03:32
:
To ja również się zgodzę z moim bratem - nowa płyta Comy jest naprawdę świetna.
I może wreszcie pójdę drugi raz na ich koncert //mysli
Maeg - 2008-11-23, 03:42
:
To ja połączę swój obowiązek moderatora z ciekawością użytkownika. ;)
Cytat:
To ja również się zgodzę z moim bratem - nowa płyta Comy jest naprawdę świetna.

A co takiego świetnego jest w tej płycie? Może uda Ci się zwrócić moją uwagę na coś co mi umknęło? ;)

A ja porzuciłem Spock's Beard na rzecz Raya Wilsona & Stiltskin i płyty She. Nie wiem czy Snow przywołał śnieg ale wolę nie ryzykować więcej. A Ray Wilson to były członek Genesis i muzyką, którą teraz nagrywa jest zbliżona właśnie do legendy prog-rocka.
Ł - 2008-11-23, 10:54
:
Jestem w tej konfortowej sytuacji że Come zawsze uważałem za nudziarski zespół potwierdzać sobie tego kolejnym wydawnictwem.

U mnie


I pisze sobie do tego tą relacje z monsterów magnetów.
Maeg - 2008-11-23, 13:55
:
Łako: A co jest jest? O_o Znów jakaś barbarzyńska muzyka? ;)

A ja w ramach zaklinania rzeczywistości słucham The Colour of Spring grupy Talk Talk. Album z 1986 roku, to nic innego jak stary dobry rock. Płyta w pewnych kręgach uznawana za "kultową" (tzn. kręgach Trójkowych) z czym nie do końca mogę się zgodzić. Jest kilka o wiele lepszych, ale na zimowe popołudnie jest w sam raz.
Zireael - 2008-11-23, 15:17
:
15 stycznia 2009 być może miną dwa lata, odkąd jestem zakochana w Comie i uważam ją za jeden z moim ulubionych, o ile nie ulubiony polski zespół(druga rocznica mojego pierwszego koncertu Comy).
Psioczycie na Hipertrofię, Zero Osiem Wojna zdecydowanie mi się nie podobało i aż się boję włączyć płytę, żeby na własne uszy przekonać się, czy naprawdę jest tak tragicznie, jak sądzę. Na razie mogę powiedzieć, że dobrze wreszcie usłyszeć studyjne Cisza i ogień. Ten kawałek robi naprawdę dobre wrażenie i choć nie przepadam za tak długimi utworami, akurat w przypadku Ciszy i ognia cieszy mnie, że mogę się nim rozkoszować przez 9:13. ; )
Wiele zespołów po debiucie, który odniósł spory sukces nie radzi sobie z kolejnym albumem. Comy syndrom drugiej płyty nie dopadł. Szkoda by było, jeśli ta zacna kapela miałaby polec na trzeciej.

Ps. Trujące rośliny są całkiem, całkiem, ale wokal się Roguckiemu jakby skiepścił.
Ł - 2008-11-23, 19:17
:
Maeg napisał/a:
Łako: A co jest jest? O_o Znów jakaś barbarzyńska muzyka? ;)

Barbarzyńska klasyka! http://pl.youtube.com/watch?v=fObC7TjZ8R0 ; )
Romulus - 2008-11-24, 09:19
:
Psiakość, słuchałem kawałków z nowej płyty Guns 'N Roses. Hmm... To co usłyszałem z singla i z fragmentów puszczanych przez Piotra Kaczkowskiego to tak naprawdę USE YOUR ILLUSION IV tylko, że prawie 18 lat później. W zasadzie to przyjemny rock, ale bez czadu. I bez Slasha :( Gunsów lubiłem zanim jeszcze zacząłem słuchać Metaliki, Appetite For Destruction - to jedna z najlepszych płyt, jakie w życiu słyszałem i do dziś mam zjechaną kasetę magnetofonową. Use Your Illusion było nierówne - momentami patetyczne i przesłodzone do bólu (November Rain, Estranged, że tylko skupię się na hitach - nawet Don't Cry brzmi przy nich jak "surowy" kawałek a nie rockowa balladka). Spośród utworów z nowej płyty, które usłyszałem w radio nie ma chyba takich hitów na miarę Don't Cry. Co nie jest wadą.

Naprawdę ciekawi mnie przyjęcie tej płyty na rynku. Ja już nie będę Gunsów słuchał, bo za stary jestem chyba na ta muzykę. Axl Rose tez już nie przypomina buntownika. Ale jeszcze nie wiem kogo przypomina.
burza - 2008-11-24, 10:10
:
Słucham od obudzenia się, tj. od 06:20, dwóch płyt Ulvera:
- The Marriage of Heaven and Hell
- Perdition City

Strasznie gubię się w świecie Ulvera. Słońce świeci metalicnym blaskiem, mamy bowiem zimę, Ulver mrozi chłodem elektroniki i samych koncepcji, jest jak ma być. (Dodatkowo nienapalone w piecu, bowiem mamy rano.) Wymiękam przy tej muzyce. Szkoda, że nie jest ciemno - klimatu stałoby się za dość. Właśnie słyszę ("Zaślubiny piekła z niebiem", utwor We Are The Dead ), jak szepcze mi coś do ucha jakiś "Szatan" z zespołu. Znaczy się - podmiot liryczny.

Jakie są me wrażenia? Czysta awangarda. Totalny eksperyment. Przyprawiająca o zawrót głowy abstrakcja. Wchodzę w to! (Wchodzi w muzykę Ulvera.) Będzie fajno!
Maeg - 2008-12-07, 19:50
:
Dziś na pewno dzień pod znakiem Neala Morse'a i jego Lifeline - płyta spokojna, taki symfonic z wyraźnymi elementami neo-prog rocka. Może też można użyć słowa nastrojowa? Ale również w ręce wpadł mi album polskiej grupy Albion, a zwie się on Broken Hopes. I mimo, że zapowiadany jest dość mało optymistycznie to aż takiego dramatu nie ma. Obawiałem się jakiegoś typowego mhhroku ale otrzymałem dobre progresywne granie. Jedynie nie mogę przyzwyczaić się do wokalu. Nie wiem czemu ale damski wokal mi tam nie pasuje. :P
Procella - 2008-12-12, 18:48
:
Skunk Anansie "Stoosh"

Jakoś mnie wzięło na odświeżanie rzeczy sprzed jakichś 10 lat, rano oglądałam teledyski Alanis Morisette na YT, a teraz przyszła pora na Skunk Anansie. Świetna, bardzo energetyczna muzyka, a głos Skin to jeden z cudów świata.

Tak nawiasem mówiąc, słyszałam, że wracają - to oficjalne, info jest na MySpace Skin. Jedna z najlepszych wiadomości ostatnio. Na razie mowa o koncertach (zapewne ma to związek z planowanym na przyszły rok albumem The Best Of), ale może...

http://blog.myspace.com/i...logID=435970193
You Know My Name - 2008-12-12, 20:28
:
Tiaaa, głos Skin ma w sobie moc.
Sciągnąłem nowe G'n'R oraz porównawczo Use Your Illusion.
No i IMO są słabi, miałcy i płytcy tak teraz jak i niegdyś. Nie wiem jak mogłem czasem tego słuchać, tego słuchać się po prostu nie da z wyjątkiem kilku perełek (3-4). Nie warto słuchać nowego a i do staroći R'n'R wracać też nie warto....
Jander - 2008-12-14, 23:21
:
Acid Drinkers - Blues Beatdown

http://www.youtube.com/wa...feature=related

Bo w sumie po ich koncercie 13tego nie wiem gdzie podziać jakiekolwiek inne kawałki, a to w głowie leci w kółko. Mocne wrażenia.
edit : W sumie nigdy za Acidami nie przepadałem, jednak muszę przyznać, że kawałek nie ustępuje mocniejszym kapelom, które zwykle słucham. I pewnie zabiorę się za dyskografię Acidów dzięki temu, po raz kolejny i tym razem z innym nastawieniem.
Ł - 2008-12-16, 15:50
:
Przesłuchuje sobie nonstop na zmiane pierwsze dwie płyty (z 87 i 88) japońskiego Doom (nie mylić z crustowcami z UK) - niesamowite progresywne thrashowe powertrio, praktycznie nieznane mimo tworzenia niesamowitej muzyki. Ulokowałbym ich muzycznie gdzieś między Voivodem (Killing Technology, Negatron) a Coronerem(Grin, Mental Vortex) - podobne zimne, psychodelne, rzężące, nihilistyczne, krzykliwie brzmienie. Warto zwrócić uwagę na basiste - kiedy DiGiorgio był napierdalaczem w Sadusie to Koh Morota na swoim fretlessie uskuteczniał wtedy takie partie że głowa mała. Żeby było zabawniej - żaden z członków nie znał dobrze angielskiego, w związku z czym liryki to totalnie bełkotliwe łamańce słowne. ; ) No i wyglądali specyficznie.

Próbki z tychże płyt:
http://pl.youtube.com/watch?v=a2FyTR4X5lk
http://pl.youtube.com/watch?v=5QrPZcAX_8U
You Know My Name - 2008-12-16, 15:59
:
Wlasnie znalazlem kilka dni temu kasete z nagranym albumem Coronera (R.I.P. ma tytul bodaj) i zastanawialem sie czy w sieci nie poszukac. A i wziela mnie faza na odgrzebanie Annihilatora Alice in Hell, zobaczymy jak to bedzie smakowalo po latach. Powrot do zlotych lat thrashu.
Ł - 2008-12-16, 16:08
:
Na R.I.P Coroner grał bardzo neoklasycznie, niemal z barokową pompą - dopiero później zaczeli grac bardziej acetycznie, zresztą moim zdaniem z korzyścią dla nich.

A Alice in Hell to fajna płyta, jedna z dwóch fajnych na chyba 15 płyt Annihilatora w ogóle ; )
MrSpellu - 2008-12-19, 12:22
:
Ja ostatnio wracam do NIN "The Downward Spiral". Zwłaszcza do ulubionych "Piggy", "Closer", "Ruiner" , "Eraser", "Reptile" i "Hurt". Dobra muzyka. Kto nie wierzy niech zmierzy ;) I poszuka sobie na wrzucie lub youtube.
You Know My Name - 2008-12-19, 12:48
:
U mnie sezon powrotow sentymentalnych w pelni. W walkmanie Seasons in the Abyss i South of Heaven Slayera, Coronera Punishment for Decadence oraz trzy Testamenty: Practice What You Preach, Souls of Black oraz Ritual a w koleje starsze Slayery + Decade of Aggression, pozniejsze Coronery, DRI - 4 of a kind oraz Coma of Souls Kreatora. sam mjut.
A z biezacych: kandydaci na moje subiektywne tegoroczne "pudlo" muzyczne: Motorpsycho, Cavalera Conspiracy oraz Monster Magnet
batou - 2008-12-19, 13:25
:
Gdyby rok temu ktoś powiedział, że będę słuchał jazzu pewnie bym nie uwierzył. A jednak. Przesłuchując sobie artystów wydających płyty w Ninja Tune trafiłem w tym roku na prawdziwe perełki i słucham tego ostatnio na okrągło. Głównie The Cinematic Orchestra, Jaga Jazzist i dla mnie #1 polskich towarów eksportowych czyli Skalpel. Wszystko to zespoły łączące jazz z elektroniką. Brzmi to mniej więcej tak:

The Cinematic Orchestra - The Man With The Movie Camera

Plus coś co ostatnio rozwala mnie totalnie, czyli Fink. Zdecydowanie odkrycie roku dla mnie.

Fink - Trouble's What You're In
Black - 2008-12-23, 22:28
:
The Subways - All or nothing

W zasadzie to z tą płytą to zabawna historia jest... oglądałem telewizję, na jakimś kanale zobaczyłem teledysk, a że miał chwytliwą melodię to ściągnąłem całą płytę. Słuchałem sobie tak dla relaksu, czego nie mógł mi darować Gand, rozkręcając całą krucjatę przeciwko temu zespołowi. Że gówno, że mało ambitne, blablabla. I jakoś tak im mocniej on krytykuje tym przyjemniej mi się tego słucha :D
Nie ukrywam, że nie jest to muzyka odkrywcza, ambitna, ani specjalnie oryginalna, dzięki zresztą Bogu za to. Jest to taki melodyjny poprock, dużo gitary, trochę słodkich balladek, przebojowe melodie, w sam raz na MTV. Czemu więc tego słucham? Bo mi się to do cholery po prostu podoba. Bo potrzebowałem właśnie czegoś takiego - skocznych, energicznych melodyjek bez wielkich ambicji, dawki energii. Bo chwyciło. I tyle :P Pewnie za jakiś czas mi się znudzi, chyba, że Gand dalej będzie mnie próbował nawracać ;)

The Parlor Mob - And You Were A Crow

Z początku miałem trochę opory przed tą płytą, bo miała jakieś takie dziwne brzmienie, poza tym nie była zbyt odkrywcza, wydawało mi się trochę, że słucham jakiejś takiej mało odkrywczej kopii Zeppelinów. Myliłem się. Co prawda widać jakie zespoły miały wpływ na kształtowanie się brzmienia tej kapeli a sam zespół przypomina mi trochę pod tym względem Wolfmother... z tym że jest lepszy. Wolfmother, bądźmy szczerzy, nudzi się po kilku odsłuchaniach, a The Parlor Mob ma szanse zagościć w mojej płytotece na stałe. Przede wszystkim na tej płycie jest mnóstwo energii. Przeważają ciekawe, frapujące gitarowe riffy, melodie inspirowane rockiem z lat 70-tych, czyli moje ukochane klimaty. Widać też dużo emocji, w takim np. Tide of Tears, jednym z lepszych kawałków na płycie - delikatne, wyciszone dźwięki gitary i pełen emocji głos wokalisty, a potem przejście w po prostu zajebiaszczą solówkę... miodek, miodek. Właśnie, głos wokalisty. To zaskakujące, jak miejscami przypomina on głos Roberta Planta. Generalnie nawiązań do Led Zeppelin przy słuchaniu tej płyty nie da się uniknąć, ale The Parlor Mob przenieśli to, co było najlepsze w klasycznym roku w czasy dzisiejsze i nadali im nowy charakter. Praktycznie każda piosenka ma w sobie coś chwytającego i przykuwającego uwagę. Do tej pory zresztą nucę sobie "Can't Keep No Good Boy Down", ostatni utwór z płyty o fajnej melodii (takiej zmuszającej do tupania) i naprawdę świetnym tekście, który mnie doprowadza do śmiechu. Kiedyś puszczę to mojej byłej dziewczynie. Jak już sobie znajdę dziewczynę i z nią zerwę oczywiście. Generalnie rzecz biorąc ta płyta to nie jest nic odkrywczego. Dla niektórych to wada, dla mnie niekoniecznie. Grunt, że słucha się tego świetnie. Jak dla mnie prawdopodobnie odkrycie roku ;)

Aha, przepraszam, że się tak rozpisałem. Tutaj widocznie wypada pisać krótko, aczkolwiek treściwie.
Aga - 2008-12-30, 19:40
:
Pink Floyd - płyta The Wall

Ogólnie nigdy jakoś szczególnie za PF nie przepadałam, ostatnio tylko jakoś mam ochotę na klasykę rocka ;) Dużo pewnie mówić nie trzeba, Pink Floyd raczej każdy zna ;P Szczególnie się zasłuchuję w hey you - tekst genialny :)
You Know My Name - 2008-12-30, 20:06
:
Moja żona od mojej siostry z mężem otrzymała N/O i wsiąkliśmy, co prawda Zielono mi nie jest tak wyraziste jak u Lubomskiego ale Nim wstanie dzień oraz mój absolutny numer jeden: Na kulawej naszej barce tratują.
Aranże piosenek nowe, co uwzględniając format autorki i pierwowykonań oznacza nowatorskie, powodują, że każdy z tych utworów znam ale jakbym słyszał po raz pierwszy.
Jazda obowiązkowa!!
Jachu - 2008-12-30, 20:18
:
Ja postanowiłem się dzisiaj pokatować nieco starym albumem zespołu Lacuna Coil "Comalies", który został wydany w 2002 roku. Jeżeli ktoś nie orientuje się (są tacy?), to powiem tylko, że Lacuna Coil to włoska grupa muzyczna grająca Gothic Rock. Jest to jeden z moich ulubionych zespołów - żadnej innej kapeli nie posiadam aż pięciu oryginalnych albumów ;)
MadMill - 2008-12-30, 20:24
:
Martinus Jachus napisał/a:
Jeżeli ktoś nie orientuje się (są tacy?), to powiem tylko, że Lacuna Coil to włoska grupa muzyczna grająca Gothic Rock.

Takie to sobie, tak, orientuję się w tym nawet dobrze. Mój brat miał okres fascynacji tym zespołem, nawet chyba był junior adminem na ich jedynym polskim forum. Takie do posłuchania i zapomnienia. ;)
Ł - 2008-12-30, 22:10
:
Jak się bierze wokalistyke z castingu dla modelek to nic dziwnego. Polemizowałbym czy Lacuna Coil ma cokolwiek wspólnego z rockiem gotyckim.

Ja cały czas katuje Doom. Pozatym obadałem Southern Death Cult i trochę się rozczarowałem Faith to jakiś stylistyczny wyjątek (mam już chyba zaniżony próg rockowego ciężaru i nieprzesterowana gitara elektryczna mnie nie kręci ;) ) . Procello, pierwsze albumy The Cult idą w stronę "Faith" czy raczej wprost przeciwną? ; )
Jachu - 2008-12-30, 22:57
:
MadMill napisał/a:
Mój brat miał okres fascynacji tym zespołem, nawet chyba był junior adminem na ich jedynym polskim forum.
No proszę, administrowanie forami internetowymi jest u was rodzinne ;)

Ł napisał/a:
Jak się bierze wokalistyke z castingu dla modelek to nic dziwnego.
Moim zdaniem akurat wokalistka to jedna z ich "mocnych" stron ;)

Ł napisał/a:
Polemizowałbym czy Lacuna Coil ma cokolwiek wspólnego z rockiem gotyckim.
Nie podejmę polemiki, bo nie czuję się godny do jakichkolwiek dyskusji na tematy gatunków muzycznych. Mam w tej materii dość kiepskie przygotowanie merytoryczne, więc odpadłbym już w przedbiegach podczas poszukiwania argumentów :-PP
Pisząc, że Lacuna Coil jest przedstawicielem gothic rocka, powieliłem informację usłyszaną niegdyś w radiu internetowym. Czy faktycznie działalność grupy można podpiąć pod gothic rocka czy pod disco polo, nie mnie oceniać. Mnie interesuje fakt, że jako typowemu greenhornowi w kwestii muzyki, kawałki Lacuny podobają się - wpadają w ucho i pozwalają się nucić. Mojej próżności to wystarcza ;)
MrSpellu - 2008-12-31, 11:02
:
Ł napisał/a:
Jak się bierze wokalistyke z castingu dla modelek to nic dziwnego

Scabbia jest chyba dziennikarką. Ale ręki sobie nie dam uciąć :P

Martinus Jachus napisał/a:
Mnie interesuje fakt, że jako typowemu greenhornowi w kwestii muzyki, kawałki Lacuny podobają się - wpadają w ucho i pozwalają się nucić. Mojej próżności to wystarcza

No, są może ze dwie piosenki, które mi się podobają :)

EDIT: A by nie było, że spam przeokrutny czynię, to rzeknę wam, iż męczę teraz Closing Time Toma Waitsa. Jest to jego debiutancki album studyjny z 1973 roku. Na tym albumie Waits jeszcze śpiewa, jego głos nie jest tak charakterystycznie zachrypnięty, przepity i przepalony, ale i tak lubię tą płytę. Ma swój klimat. Klimat prawie pustej knajpy nocą porą, dymu papierosów, samotności oraz drinka, który nie smakowałby tak gorzko, gdyby przysiadła się do nas piękna nieznajoma. Polecam. Waits jest dobry na wszystko.
Rapsodia - 2008-12-31, 12:48
:
Słucham płyty N/O, którą dostałam na gwiazdkę. Są to teksty Agnieszki Osieckiej w interpretacji Kasi Nosowskiej. Uwielbiam zarówno jedną i drugą także zanim nawet dotknęłam tego krążka wiedziałam, że będzie doskonały. I jest. Jestem zachwycona. Dawno już nie słuchałam czegoś lirycznego. Miła odmiana.
Toudisław - 2009-01-01, 22:20
:
Słucham teraz właściwie e non stop dwóch rzeczy ( jak znam życie jutro mi przejdzie ).

Pierwsze to "Czesław Śpiewa" znajomy mi to podesłał i wściekłem. Niesowity głos zupełnie nie spotykany a do tego ciekaw muzyka i naprawę dobre teledyski. Szkoda że dopiero teraz się z tym spotkałem bo zdecydowanie warte uwagi.
Żabka
Maszynka do Ćwierkania
Mieszko

A do tego Troszkę rosyjskich klimatów. Po prostu fajne
http://patrz.pl/filmy/lube-kombat
http://patrz.pl/filmy/lube-po-wysokoj-trave
KreoL - 2009-01-05, 00:26
:
God save The Queen

Właśnie jestem w trakcie słuchania płytki "A kind of magic" mojego ulubionego zespołu. Została ona nagrana jako soundtrack do "Highlandera" czyli naszego "Nieśmiertelnego". "Who wants to live forever" to IMO najlepsza piosenka na tej płycie i jedna z najpiękniejszych z całego bogatego dorobku. Ilekroć jej słucham widzę scenę na filmie gdy jest puszczana, podczas śmierci żony MacLeod'a.

Tak, tak starocie odkurzam, ale taką muzyką się wychowałem, taką lubię i się jej nie wstydzę :P .
Carmilla - 2009-01-05, 14:42
:
KreoL napisał/a:
God save The Queen

KreoL napisał/a:
Tak, tak starocie odkurzam, ale taką muzyką się wychowałem, taką lubię i się jej nie wstydzę

co to znaczy: I się jej nie wstydzę? Jakby słuchanie Queen mogło byc powodem do wstydu. Wstyd pisać takie rzeczy. //pisowcy
Ja na przemian z Queen - The Stranglers - Live shows no mercy...

A tak a propos Queen - swojego czasu miałam prawie całą dyskografię na kasetach (do tej pory mam) a teraz kompletuje to, co wychodzi z GW. I jak będę miała komplet to mam problem - układać wedle chronologii czy napisanych na grzbiecie numerów? :roll: Chybajedna postawię na chronologię... O ile w ogóle znajdę miejsce, żeby to gdzieś ułożyć
KreoL - 2009-01-05, 15:09
:
Carmilla napisał/a:
Jakby słuchanie Queen mogło byc powodem do wstydu. Wstyd pisać takie rzeczy.


W życiu nie mam sie czego wstydzić. :P Napisałem to pod wpływem obserwacji. Zszokowało mnie ostatnio, żę nowe pokolenie dzieci HH nawet o nich nie słyszało i mówią "heloł. czego ty słuchasz, to nie jest prawdziwa muzyka". Normalnie nie rozumiem jak kuzynostwo mogło do tego dopuścić by ich pociechy klasyki nie znały >.< . Zapytałem ziomka i okazało się,że jego młodszy bracki, mimo iż On sam słucha tej muzyki nie potrafi powiedzieć kogo brat słuchał.

Też kompletuje powoli dyskografie z GW i mam ten sam problem >.< chronologia czy numerki. Postronny obserwator widząc numerki zacznie przestawiać lub mówić, że źle ułożone.
Carmilla - 2009-01-05, 15:16
:
KreoL napisał/a:
Też kompletuje powoli dyskografie z GW i mam ten sam problem chronologia czy numerki. Postronny obserwator widząc numerki zacznie przestawiać lub mówić, że źle ułożone.

P*******ć postronnych obserwatorów //pisowcy
Gorzej, jak jakiś fan najpierw się zachwyci, że masz cała dyskografię i to tak ładnie wydaną a potem spojrzy na Ciebie jak na kogoś, kto szpanuje znajmością czegoś na czym się nie zna. Zresztą, łatwiej znaleźć płytę jak się ma w kolejności chronologicznej. Bo w końcu nie będziesz uczył sie na pamięć kolejności w jakiej GW to wydała, prawda? Chronologia rulez.
Procella - 2009-01-12, 20:35
:
Trygve Seim - Different Rivers

Płyta z roku 2000.

Dopiero zaczynam się zapoznawać z muzyką tego pana i chyba ta znajomość trochę potrwa :) Bardzo fajna rzecz - porcja nastrojowego, skandynawskiego jazzu (który jest zupełnie inny od "czarnego", amerykańskiego podejścia). Facet zdecydował się zacząć grać na saksofonie po usłyszeniu płyty Jana Garbarka i trochę można to wyczuć. Dobre do wieczorno-nocnego słuchania.
Carmilla - 2009-01-12, 23:26
:
Lacrimosa - Fassade
sympatia do zespołu zaczęła się przez przekorę. Był sobie konkurs, w którym pytanie brzmiałe, jakie 2 dobre, klimatyczne zespoły pojawiają się na stronach pewnej powieści. Jednym z nich była Lacrimosa. Tylko najpierw, nim udzieliłam odp. na pytanie to mi się przekorny instynkt włączył i juz chciałam pisać: żaden dobry... Ale nie wypada oczerniać czegoś, czego się nie zna. Więc tak trochę się zapoznałam. No i musiałam przyznać rację Autorowi pytania 8)
Gand - 2009-01-13, 00:49
:


W końcu zabrałem się za przesłuchiwanie najnowszego Monster Magnet i chociaż ciągle album poznaję, to mogę stwierdzić już teraz - Diablo dobra płyta! Jestem super pozytywnie zaskoczony, nie spodziewałem się aż tyle świeżości po 4-way diablo a tu taka miła niespodzianka.
Wracam do słuchania.
MrSpellu - 2009-01-14, 15:19
:
GOGOL BORDELLO
Gypsy Punks Underdog World Strike



Z twórczością Gogol Bordello zapoznałem się już jakiś czas temu dzięki pewnemu zielonoskóremu osobnikowi. Od tamtej pory udało mi się skompletować niemal całą dyskografię. Jednak z umiłowaniem wracam bardzo często tylko do tej prezentowanej przeze mnie płyty. Gogol Bordello gra mix rocka, punka i cholera wie czego jeszcze okraszonego cygańskimi nutami. Muzyka wybitnie imprezowa. Nadaje się na imprezy tak zwane ciężkie, czyli z dużą, masakryczną wręcz ilością alkoholu. Imprezy pełne szalonych pomysłów, dzikich tańców, pokątnych orgii i wszystkiego tego, czego na takiej zabawie można się spodziewać. Teksty wpadają w ucho i po pijaku łatwo je nawet powtórzyć, mimo że śpiewa się tu na przemian po angielsku i rosyjsku. Muzyka jest dzika, skoczna i po prostu miażdży swym urokiem libacji alkoholowej. Jedna z moich ulubionych kapel, którą z szczerym sercem polecam każdemu, kto lubi dobrą zabawę przy takich dźwiękach.

Gypsy Punks Underdog World Strike:
1. Sally klik
2. I Would Never Wanna Be Young Again
3. Not a Crime
4. Immigrant Punk
5. 60 Revolutions
6. Avenue B
7. Dogs Were Barking
8. Oh No
9. Start Wearing Purple klik
10. Think Locally Fuck Globally
11. Underdog World Strike
12. Illumination
13. Santa Marinella klik
14. Undestructable
15. Mishto!
batou - 2009-01-15, 09:53
:
U mnie totalna faza na islandzką i skandynawską elektronikę. Np. na takie coś:

Gus Gus - Lust
The Knife - Silent Shout
Xploding Plastix - Kissed By A Kisser
Ł - 2009-01-16, 16:18
:



http://pl.youtube.com/watch?v=dBW9tTpuXSA

Rzwijam na prośbe Ganda- Melvinsi to bardzo fajny zespół który bardzo fajnie ich lubię. Uważam że grają fajną muzyką, gdzie zasadnicze umocowania ioch fajności zasadza się na niebanym połączniu cięzkiej dusznej atmosfery niczym z jadącego w 40 stoponiowym upale autobusu marki JELCZ w którym ktoś nie raz i dwa rzygnoł, i te suche rzygi tworzą wymazy na siedzeniu przedemną, powodując fascynacje i ambiwaletne uwielebienie dla zmikroalizowanych w ich strukturzxe miniturze wszechświata, blablabla, no i Crover daje fajnie po garach aż wszystkie koty z okolicy uciekają jak słucham.
Romulus - 2009-01-19, 21:37
:
Bruce Springsteen - artysta ponadczasowy. BOSS. Bard amerykańskiej prowincji, uwielbiany także daleko poza nią. Kiedy usłyszałem go pierwszy raz w liceum na jakiejś kasecie od kumpla: Greatest Hits - to było coś. Do dziś pozostaje jednym z nielicznych artystów, których wymieniam nawet obudzony w środku nocy, jako najważniejszych - dla mnie.

Do tej pory miałem pozgrywane jego piosenki na kasetach, na jednej płycie zakupionej na studiach (tenże zbiór "Greatest Hits"). Ale sukcesywnie kolejne płyty do mnie trafiają.

Siła jego twórczości w tej samej mierze, co muzyka są teksty piosenek. To poezja, nie traktują o Wielkich Sprawach. Albo inaczej: o Wielkich Sprawach traktują poprzez pryzmat małych spraw.

Zamiast gadania przykład:
Well It's Saturday night
you're all dressed up in blue
I been watching you awhile
maybe you been watching me too
So somebody ran out
left somebody's heart in a mess
Well if you're looking for love
honey I'm tougher than the rest

Some girls they want a handsome Dan
or some good-lookin' Joe on their arm
Some girls like a sweet-talkin' Romeo
Well 'round here baby
I learned you get what you can get
So if you're rough enough for love
honey I'm tougher than the rest

The road is dark
and it's a thin thin line
But I want you to know I'll walk it for you any time
Maybe your other boyfriends
couldn't pass the test
Well if you're rough and ready for love
honey I'm tougher than the rest

Well it ain't no secret
I've been around a time or two
Well I don't know baby maybe you've been around too
Well there's another dance
all you gotta do is say yes
And if you're rough and ready for love
honey I'm tougher than the rest
If you're rough enough for love
baby I'm tougher than the rest

http://pl.youtube.com/wat...re=channel_page

I mnóstwo innych, słów nie będę wklejał, kto chce poczytać odsyłam na http://www.brucespringsteen.net/songs/index.html

Dorzucę jeszcze jeden kawałek z 2007 r.:
http://pl.youtube.com/watch?v=IryIzUvdQNY

Nie rozumiem, dlaczego to Elvisa nazywają w USA Królem, skoro mają Bossa...
Beata - 2009-01-21, 11:39
:
Dla wszystkich fanów BOSSa: stąd można za darmo ściągnąć utwór "Life Itself" promujący jego najnowszą płytę.

Edit: a gdyby ktoś nie chciał się rejestrować na stronie Sony, to tutaj można posłuchać...
Jachu - 2009-01-24, 10:56
:
U mnie właśnie leci "Chinese Democracy" Guns N' Roses, czyli tytułowy utwór z najnowszej płyty, którą zespół nagrywał od 15 lat. To znaczy - nie zespół, ale wokalista ;) Kawałek nawet całkiem całkiem, ale nie jest to ewidentnie poziom ze starych albumów Gunsów. Ale jak nie ma już sporej części składu kapeli, to się nie ma co dziwić ;) Posłuchać można, ale bez fajerwerków.
Project2501 - 2009-01-24, 12:36
:
No a u mnie też się ostatnio pozmieniało.

Steppenwolf, The Subways, The Raconteurs, Morcheeba, Purcupine Tree, Moby, Koniec Świata, Guano Apes i Amy Winehouse.

Wiem, spory rozstrzał, ale nie martwcie się klasycy rocka wciąż są w łaskach :P

A tak całkiem aktualnie to przesłuchuje po kolei Bruce'a Springsteen'a :P Wcześniej nie znałem, ale podoba się^^
Black - 2009-01-24, 14:46
:
Project2501 napisał/a:
The Subways


Uważaj na Ganda, odgryzie ci twarz jak zobaczy, że tego słuchasz :P

Ja w chwili obecnej dorwałem od koleżanki z grupy płytę z piosenkami Neila Younga i Crazy Horse. Fantastyczna rzecz, aż się nie spodziewałem, że będzie mi się tego słuchało tak dobrze. Chciałem to gdzieś ściągnąć, ale Crazy Horse ciężko znaleźć na torrentach.
Tyraela - 2009-01-24, 17:17
:


Album inspirowany Hyperionem - jak ktoś lubi power metal, to dosyć ciekawy obiekt do przesłuchania. No i oczywiście Chyżwar na okładce, jakżeby inaczej xD
Po jednym, dość nieuważnym przesłuchaniu (trudno czytać i słuchać jednocześnie, przynajmniej mi) dochodzę do wniosku, że całkiem znośne, chociaż nie rzuca na kolana. Ogólnie nie przepadam za powerem, ale to raczej z winy Dragonforce (ach ten amigowy klimat), lecz owej Manticory da się słuchać, chociaż brak im czegoś, jakiegoś polotu czy innego patosu, który zdarza się wyjątkowo mocno czuć przy lekturze Simmonsa.
Ploud - 2009-01-25, 00:17
:
ja od jakiegoś tygodnia czy dwóch słucham najnowszej płyty metallici death magnetic. w większoście pioseneczki są fajne, rytmiczne, wpadają w ucho. Fajna nuta. ostatnio także przesłuchuje Drowning Pool i płytki Sinner i Desinsitized. Szkoda jednak że pierwszy wokalista ( o nazwisku przeze mnie nie pamiętanym) zmarł bo wg mnie był najlepszy spośród wszystkich innych śpiewających w drowning pool.
Maeg - 2009-01-26, 01:51
:
W sumie ten tydzień należał do dwóch zespołów. Po pierwsze Pain of Salvation i ich trzech albumów (The Perfect Element I, Entropia i Remedy Lane ). A PoS to szwedzka grupa grająca metal progresywny. Całkiem zgrabnie im to wychodzi. A po drugie do Anathemy (tej kapeli chyba nie trzeba przedstawiać?) i jej A Natural Dis aster (nie wiem czemu ale ten album chyba na zawsze będzie mi się kojarzył z Londynem - miastem na forum ;) )
Procella - 2009-01-27, 09:47
:
Neutral "...Of Shadow And Its Dream"

Rosyjski darkfolk (ale teksty po angielsku, trochę szkoda). Ależ to jest piękna płyta, za każdym razem mnie zadziwia, choć znam ją na pamięć, za każdym razem budzi tak samo wielkie emocje... Przejmująco smutna, z zachwycającymi melodiami i czarującymi partiami skrzypiec.

No i miło pomyśleć, ze ukazało się to w nakładzie 499 egzemplarzy, a ja mam jeden z nich :mrgreen:
You Know My Name - 2009-01-27, 10:34
:
A we mnie sie obudzil dawno nie spotykany "mezczyzna, ale nie fanatyk" i przyszla mi ochota na Placebo, wczesne Muse oraz wycinki ze Suede.
Taste in Menna poczatek, hmm, bedzie przeuroczo.
A na dodatek w telefoniku i w domu od pewnego czasu Royksopp Understanding i Violator Depeche Mode oraz dla rownowagi trzyplytowy koncert Zeppelinow How West Was Won
Maeg - 2009-02-02, 15:22
:
A dziś jeden z moich ulubionych progresywnych albumów. Chodzi o Peppers & Ghost Areny, ostatni studyjny krążek, później pewnie też płyta tego samego zespołu czyli The Visitor, tym razem powrót do XX wieku, Dawno już nie gościli w odtwarzaczu, chyba zbyt długa była to przerwa. Arena to trochę cięży rock progresywny ale z zachowaniem tak ważnej dla tego nurtu melodyjności.
Procella - 2009-02-02, 16:16
:
Arena jest fajna, a płyta "The Visitor" należy do moich ulubionych :)


U mnie w głośnikach rzęzi i straszy właśnie twór o nazwie Those Poor Bastards.

Tagi na Last.fm: gothic country, death country :badgrin: Ale nie martwcie się, muzyka brzmi lepiej, niż te określenia.

Bardzo dołujące granie. Jeżeli podoba Wam się np. "Hurt" w wersji Johnny'ego Casha, powinniście tego posłuchać. Fanom Nicka Cave'a też może podejść. A gdyby gitarom w takim "Black Lightning" dołożyć trochę przesteru, wyszedłby całkiem porządny doom.

Więcej info:
http://www.myspace.com/thosepoorbastards
http://www.thosepoorbastards.com/
MrSpellu - 2009-02-05, 16:23
:
Ja dzisiaj katuję płytę Portishead brytyjskiej kapeli trip-hopowej Portishead. Łagodne, klimatyczne dźwięki i intrygujący wokal. W sam raz na wyciszenie się, uspokojenie skołatanych nerwów ;) Idealna płyta na romantyczny wieczór, lub tak po prostu by posłuchać sobie miłych uszom dźwięków. Coś co tygrysy i Spelle lubią najbardziej. Polecam.



Polecam zwłaszcza Cowboys
Project2501 - 2009-02-05, 18:53
:
Od Portishead wolę Morcheebę, ale i P. słucham. W ogóle Trip-hop zyskał od wakacji na znaczeniu. Byłem na koncercie Morcheeby. Może nie był jakiś super, ale dowiedziałem się, że wszystkie dźwięki, które słyszymy na płytach muzycy ci potrafią wytworzyć gitarą i klawiszami. Nie sądziłem po prostu, że są tak dobrzy.

Ja ok kilku dni bardzo dużo puszczam Guano Apes. Nie wiem czy wolę bardziej elektroniczne piosenki czy te hard rockowe. Wiem jedno kocham wokal Sandry Nasic. Tak jak ogólnie nie lubię krzyczenia ani growl'u tak w przypadku Guano Apes wręcz czekam na to aż Sandra zacznie się drzeć(tak to chyba dobre słowo^^).
MrSpellu - 2009-02-07, 01:01
:
Nouvelle Vague
Nouvelle Vague



Nowa fala. Odkryłem całkiem przypadkiem i jestem na najlepszej drodze do zakochania się. Płyta jest pełna coverów z repertuarów takich zespołów jak Dead Kennedys, The Clash, Joy Division. The Sisters of Mercy, The Cure, Killing Joke czy też Depeche Mode. Covery te są wykonane w klimacie bossa nova z fajnie dobranym, w każdym kawałku innym, kobiecym wokalem. Przyjemne, ciepłe rytmy. Jest to muzyka, przy której można spokojnie się zrelaksować. Słucham z czystą przyjemnością. Jestem zdecydowanie na tak.

Mój faworyt :)
Ł - 2009-02-12, 17:28
:
stoniu napisał/a:
na którym świetnie dopasowano muzykę, do scen z "Metropolis" Langa,
Miałem identyczny pomysł... a później zobaczyłem teledysk do "Radio Ga Ga" i uświadomiłem sobie że ameryki nie da się odkryć dwa razy. : p

U mnie:

Ostatnia płyta Doom przed odejściem Moroty, bardzo eksponująca jego bardzo melodyjne linie basu, i w sumie ostatnie ich wydawnictwo (jest jeszcze potworek z 1999 roku z elektroniczną sekcją rytmiczną ale go nie licze bo to porażka po całości). Ogólnie to widać pewne zmęczenie materiału, cześć utworów jest bardzo podobna do kawałków z poprzednich płyt (niektóre jawnie - killing field part 2) -,niemal a ta cześć niepdooba wynika z dużej częsci z średnio fajnych awangardowych udziwniajek. W dodatku wkręcili dużo swobodnych, balladująco-orientalnych opatych właśnie na grze Moroty fragmentów. Ale nadal to Doom i daje radę.
You Know My Name - 2009-02-19, 13:04
:
Slucham tera "niedosluchajek" zeszlorocznych. Po pierwsze Pustki Koniec kryzysu. Mocna rzecz, teksty trzymaja wysoki poziom, muzyka ewidentnie najlepsza sposrod dotychczasowych dokonan. Wielkie brawa za numer tytulowy i Parzydelko.

Druga pozycja to szwedzka formacja Dozer, ktora wydala piaty album studyjny pod tytulem Beyond Colossal. Tu mam mieszane uczucia, bo wydana z Brain Police epka (Exoskeletony) sugerowaly inna forme rozwoju, a tu mamy kontynuacje drogi zapoczatkowanej na Call it conspiracy i wspaniale kontynuowanej na Through the Eyes of Heathens, ale tego chyba nie przebili (badz co badz, plyta bedaca w Europie stonerkiem no. 1 w 2005 roku)
beldin - 2009-02-19, 19:03
:
Ostatnio wzięło mnie na niemiecką muzykę "dziwną".
Z jednej strony sięgnąłem po Kraftwerk - żyjącą legendę, której utworów nie trzeba przedstawiać np


The Robots

Z drugiej zaś przypomniałem sobie takiego dziwoląga jak Deutsch Amerikanische Freunschaft, niewiele młodszego (o 8 lat) od Kraftwerku założonego w roku 1970.
Jest to duet uprawiający coś w rodzaju elektronicznego punku i niewiele osób jest w stanie tego słuchać //mur na dłuższą metę. No ale jak ktoś czyta fantastykę to różnych rzeczy można się po nim spodziewać //zombie .
Poniżej próbki twórczości, czy jak to zwać :P

Der Scheriff


Der Mussolini


Der Rauber und der Prinz

I jak przeżyliście? :freak:
Astarte - 2009-02-21, 21:17
:
beldin, może ta muzyka jest nie tyle dziwna, co specyficzna (tym bardziej, że w języku niemieckim :mrgreen: ). Według mnie wszystkie kawałki - poza ,,Der Rauber und der Prinz" - nadają się do słuchania. A przy okazji odkryłam ciekawostkę (utwór ,,Das Model", który potem będzie wykonywany przez Rammstein, grupę, której piosenki swego czasu na okrągło się piłowało ;) ).

Jeśli chodzi o mnie, to raczej nie skupiam się na jakimś konkretnym albumie, tylko wrzucam w winampa dowolny miły dla ucha i już. Chociaż ostatnio często było to Within Temptation ,,The heart of everything".
beldin - 2009-02-21, 22:44
:
Astarte napisał/a:
A przy okazji odkryłam ciekawostkę (utwór ,,Das Model", który potem będzie wykonywany przez Rammstein, grupę, której piosenki swego czasu na okrągło się piłowało ;) ).


Posłuchałem "Das Model" w wersji:

Rammstein

i

Kraftwerk

No cóż pozostanę przy pierwotnych wykonawcach. Może dla tego, że na takiej muzyce się wychowywałem. Poza tym Rammstein to za młoda kapela (1994). :P
Carmilla - 2009-02-21, 23:10
:
ad Modelka: mimo, że wolę oryginał (po niemiecku, bo Kraftwerk śpiewał to też po angielsku, która to wersja i tak brzmi jakby po niemiecku była ;-) ) to wersja Rammstein też mi się podoba. Słychać w niej zarówno Rammstein jak i Kraftwerk.

Teraz słucham - The Stranglers, album Feline. Midnighe summer dream mogłabym chyba w nieskończoność... Szkoda że jak swojego czasu koncertowali we Wroc. nie zagrali tego kawałka
BitterSweet - 2009-02-22, 10:54
:
A teraz big surprise, bo ostatnio zakochałam się w The White Stripes. To nic, że istnieją od ładnych "paru" lat... xD W ogóle słyszałam ich wiele razy, ale tylko przelotnie. Większe zainteresowanie zaczęło się po przemaglowaniu "Broken Boy Soldiers" The Raconteurs.
Słucham na okrągło ich utworów, ale moje ulubione to "Fell in Love with a Girl", "Walking with a Ghost", "The Hardest Button to Button", "Conquest". Mają bardzo przyjemny dla ucha styl i dają mi energię. :)
Ł - 2009-02-22, 12:55
:
Big Black zrobił bardzo fajnę wersje Das Model: http://www.youtube.com/watch?v=SqkgLgMjt3A a Coroner zcoverował "Der Mussolini" na swoim ostatnim wydawnictwie (taka scrapowa składanka).


Jeden z niewielu defmetalowych zespołów których aktualnie słucham- dziwaczne riffy, bardzo perkusyjny bas i bardzo ciekawe motywy perkusyjne które niewiele mają wspólnego z prostym wybijaniem rytmu. Mniam
Arlzermo - 2009-02-22, 13:29
:
Czegóż ja tam słucham... Od niedawna głównie mieszanek folkopodobnych: Żywiołak, Ich trole czy nieco bardziej "międzynarodowo" czyli Deep forest. Miłe dla ucha i napełniające dobrym humorem.
A ponadto jeszcze raz powróciłem do Cirque du Soleil - tym razem ich album "La nouba"... Już sam z siebie jest powalający, ale gdy dodamy do tego przedstawienie otrzymujemy niesłychaną mieszankę cyrku i musicalu. Oglądając to na youtube czułem się niemalże jak w transie - wprost nie potrafię sobie wyobrazić jakie to musi być nieziemskie uczucie być tam na żywo i uczestniczyć w tym szaleństwie świateł, muzyki i ruchu...
Astarte - 2009-02-22, 21:34
:
Mam pytanie, dotyczące pewnej palącej kwestii. Chodzi mianowicie o to, czy ktoś z Was aktualnie słucha muzyki celtyckiej (polska również mieści się w przedziale) i mógłby podać jakieś ciekawe namiary? Wpadło mi ostatnio w ucho Beltaine i Shamrock,tak w ramach odskoczni od stałego repertuaru.
Stary Ork - 2009-02-22, 21:54
:
Hmm, z polskiej sceny celtopodobnej mógłbym jeszcze polecić Carrantuohill (świetni na koncertach), a z cudzoziemców the Chieftains, Dubliners, wczesną Loreenę McKennitt (bo potem powędrowała na Bliski Wschód), stary Clannad albo solówki Mairie Brennan. Celtyckimi brzmieniami inspiruje się np. Mike Oldfield (polecam album "Voyager") czy Peter Gabriel (i w ogóle cały projekt Afro-Celt Sound System, polecam ludziom o mocnych nerwach :mrgreen: ), jest troszkę celtyckości w Dead Can Dance. Sinead O'Connor nagrała płytę z irlandzkim folkiem, ale tytułu nie pomnę (z Chieftainami śpiewała za to "The foggy dew", aż kapcie spadają z nóg). Jak lubisz celtycki hip-hop, to polecam żabojadów z Manau (płyta "Panique celtique") Tyle mi do zielonego łba przychodzi. Waaaaaaaaaaaagh.

P.S. Aaaa, no i oczywiście genialne momentami, choć na jedno kopyto, Flogging Molly, i dość niezłe Dropkick Murphys. Punk not dead.
You Know My Name - 2009-02-23, 14:58
:
BitterSweet napisał/a:
A teraz big surprise, bo ostatnio zakochałam się w The White Stripes. To nic, że istnieją od ładnych "paru" lat... xD W ogóle słyszałam ich wiele razy, ale tylko przelotnie. Większe zainteresowanie zaczęło się po przemaglowaniu "Broken Boy Soldiers" The Raconteurs.
Słucham na okrągło ich utworów, ale moje ulubione to "Fell in Love with a Girl", "Walking with a Ghost", "The Hardest Button to Button", "Conquest". Mają bardzo przyjemny dla ucha styl i dają mi energię. :)
Ha, u mnie z zainteresowaniem Strajpami bylo podobnie. Niby znalem i nawet sie podobalo, ale za albumik nie zlapalem az do momentu lykniecia The Racounters.
Obecnie poza obsluchiwaniem Pustek i Dozera wrocilem do ostatniego Brain Police oraz do Danko Jones'a Sleep is the Enemy (ten to kopie wspaniale za kazdym razem). Oraz mieszanke Best-of-ow roznych wykonawcow.
Gand - 2009-02-24, 01:50
:


Nowy Mastodon wyciekł do sieci, co prawda brak jednego kawałka ale i tak rzuciłem się na ten album i w kilka chwil ukradłem z torrenta.
Przesłuchałem jakieś 2-3 razy średnio uważnie, ale już mogę powiedzieć, że zakochałem się w tym albumie od pierwszego posłuchania. Mastodon znów nieco zmiękcza brzmienie, pojawia się więcej solówek gitarowych i ciekawych melodii, delikatniejszych wokali, całość momentami trąca stonerem. Czy to źle? Absolutnie nie. Panowie z Mastodona wszystko to robią z tak niewyobrażalnym kunsztem i smakiem. Już po pierwszym przesłuchaniu ma się wrażenie, że to album niebywale przemyślany, nie ma tu nic przypadkowego, wszystko ma swoje miejsce i czas. Mniej tu też baroku perkusyjnego, co jest kolejnym plusem.
Jestem na tak, tak, tak, tak i jeszcze raz tak. Dawno żaden album nie wywołał mojej tak entuzjastycznej reakcji.
Jachu - 2009-02-24, 10:38
:
Od paru dni zachwycam się moim niedawnym odkryciem muzycznym, czyli grupą Cirque Du Soleil, którą poznałem dzięki pannie z jaką się obecnie spotykam ;)
Cirque Du Soleil jest to grupa artystów założona w 1984 roku. Jak sama nazwa wskazuje, grupa wystawia przedstawienia rodem z cyrku, a także podróżuje po świecie i rozstawiając namioty prezentuje swoje dzieła - połączenie elementów sztuki cyrkowej (akrobatyka, żonglerka itp.), z wieloma gatunkami muzyki (od poważnej do rocka), barwnymi kostiumami i efektami świetlnymi oraz specjalnymi.

Próbka ich możliwości - najlepsza piosenka z płyty wydanej w 1994 roku
http://www.youtube.com/watch?v=y8YjtozRX1o
kirk_pazdzioch - 2009-02-25, 07:12
:
Gand napisał/a:
Nowy Mastodon [...]


Ja również ostatnio słuchałem (i poszło więcej niż 2-3 razy ;) ) Crack the Skye i album choć technicznie świetny, to trochę mu jaj brakuje, albo kopa. Nie do końca się to wszystko sprawdza, ale słucha się i tak co najmniej nieźle, a fragmenty niektóre są świetne po prostu. ;)

No i oczywiście ocena jest "bardzo niepełna", gdyż brak ostatniego kawałka, który ma mieć w/g zapowiedzi 15 minut (ale jak to będzie coś a'la Pendulous Skin to specjalnie oceny nie podniesie, choć PS jest bardzo fajne ;) ).
Astarte - 2009-02-25, 19:10
:
Stary Ork napisał/a:
Tyle mi do zielonego łba przychodzi. Waaaaaaaaaaaagh.

Stary Ork, azaliż wielbić należy wszelkie łby zielone, jako skarbnicę inspiracji nowymi ścieżkami (dźwiękowymi) :mrgreen: Idąc śladem Twoich wskazówek odkryłam coś, co zaskoczyło, powaliło znienacka i posadziło z powrotem na fotel - Afro-Celt Sound System. Nie wiem, czy mam nerwy ze stali (albo tyle zszargane o_O ), w każdym razie trafił do czołówki tych intensywnie słuchanych. Pozostałe propozycje też niczego sobie (za wyjątkiem Clannadu, którego znałam już przedtem). Jedynie o żabojadach muszę powiedzieć, iż ich wyczyny stwarzają poważne zagrożenie pojawienia się tików nerwowych ;) , ale to czysty subiektywizm of course.
Jachu - 2009-03-01, 12:23
:
Od czwartku albo piątku katuję (w dobrym słowa znaczeniu) swoje uszy twórczością kanadyjskiego gitarzysty, Jesse'ego Cooka. Jest to doskonała muzyka, przedstawiająca prawdziwą wirtuozerię gry na gitarze. Rozbudowana instrumentalnie, energetyczna, żywiołowa, momentami nastrojowa, a momentami zawierająca też wątki orientalne... czyli wszystko to, co rzymskie tygryski lubią najbardziej :mrgreen:
Wysoki kunszt gry na gitarze sprawia, że tak naprawdę chciałoby się słuchać jeszcze więcej takiej muzyki. Aż się marzy uczestnictwo w koncercie Cooka, bo byłoby to na pewno niezapomnianym przeżyciem.
Black - 2009-03-01, 13:14
:
Słucham nowej płyty U2 "No Line On The Horizon". Nigdy tego zespołu nie lubiłem, ale postanowiłem, że przesłucham i wyrobię sobie opinię, bo niedługo prawdopodobnie wybuchnie na jej punkcie międzynarodowa panika. No i cóż... do tej pory za najbardziej usypiający zespół świata uznawałem Coldplay, ale widzę, że teraz ciężko będzie wybrać. "No Line On The Horizon" jest tak nudna, że autentycznie chce się spać. 11 piosenek wypełnionych brzdąkaniem, plumkaniem, zlewającym się w jedną, ogłupiającą całość. To już na poprzedniej płycie było trochę bardziej energetyczne "Vertigo", którego dało się posłuchać, a tu jedno wielkie nic. Ta płyta nie budzi żadnych emocji, jest kompletnie miałka i nijaka. Ale i tak odniesie wielki sukces.
Werdandi - 2009-03-02, 16:15
:
Pozwolę sobie krótko: dzisiaj Der Blutharsch.
Gatunek określany jako Martial industrial. Często źle się kojarzy - bo faszyzm, bo wojna, bo niewiadomoco.
Ale bardzo odpowiada mi klimat i powiązania z dark ambientem i neofolkiem.

Przykładowo poleca się: 1, 2.
Ł - 2009-03-02, 19:43
:
Ale okłada nowego mastodona tragiczna. U mnie nadal faza na Gorgutsy: Nostalgia
Kennedy - 2009-03-02, 21:57
:
Werdandi napisał/a:
Pozwolę sobie krótko: dzisiaj Der Blutharsch.
Gatunek określany jako Martial industrial. Często źle się kojarzy - bo faszyzm, bo wojna, bo niewiadomoco.
Ale bardzo odpowiada mi klimat i powiązania z dark ambientem i neofolkiem.

Przykładowo poleca się: 1, 2.

Sobie musze odświezyć, bo dawno nie słuchałenm. Z tych rejonów zawsze mi sie jeszcze Von Thronstahl podobało i The Moon Lay Hidden Beneath The Cloud.

Od wczoraj słucham sobie Virus "The Black Flux". Szufladkowania się chyba nie podejmę, jedyne co mi nieco (tylko nieco) podobne przychodzi do głowy to Voivod z okresu "Nothingface". Nie wszedł mi ten album od razu, ale po kilku przesłuchaniach już nie mogę sie oderwać.
http://www.youtube.com/watch?v=xEZDOkI_Hro
You Know My Name - 2009-03-03, 20:23
:
Dalej słucham Pustkowego Końca kryzysu. I z każdym dniem cięzej mi się oderwać: mistrzowskie teksty, świetnie oddające ludzkie sytuacje kryzysowe. Muzyka sięga tak wysokiego poziomu jak wysokie rejestry "wyciąga" wokalistka. Chyba jednak przebiją Nosowską w moim subiektywnym przeglądzie płyt z 2008.

Dla zachowania równowagi, po narzekaniach na poziom metalu wydobyłem Deacade of Aggression Slayera. Mimo upływu lat nadal miażdży, tratuje i razi prądem. Prześwietne.
Carmilla - 2009-03-04, 08:42
:
more, no more of that jazz - czyli album Jazz Quennu.
Kompletuje sobie cała dyskografię z GW. I jakoś tak mam wrażenie, że to będzie trwać wiecznie. I dobrze, niech trwa... Pierwsza miłość nie rdzewieje. Po Królowej były i są jeszcze różne inne, ale Freddie i tak nie daje się zdetronizować
You Know My Name - 2009-03-04, 12:22
:
Black napisał/a:
Słucham nowej płyty U2 "No Line On The Horizon". Nigdy tego zespołu nie lubiłem, ale postanowiłem, że przesłucham i wyrobię sobie opinię, bo niedługo prawdopodobnie wybuchnie na jej punkcie międzynarodowa panika. No i cóż... do tej pory za najbardziej usypiający zespół świata uznawałem Coldplay, ale widzę, że teraz ciężko będzie wybrać. "No Line On The Horizon" jest tak nudna, że autentycznie chce się spać. 11 piosenek wypełnionych brzdąkaniem, plumkaniem, zlewającym się w jedną, ogłupiającą całość. To już na poprzedniej płycie było trochę bardziej energetyczne "Vertigo", którego dało się posłuchać, a tu jedno wielkie nic. Ta płyta nie budzi żadnych emocji, jest kompletnie miałka i nijaka. Ale i tak odniesie wielki sukces.
RoxyFM katuje tym albumem bez litosci. Ma to jedna zalete, mozna polubic inne kawalki z ich oferty. Nowe U2 mialo byc tak klasyczne, ze az wsyscy mieli zaczac popuszczac z zachwytu. No coz, ja chyba innego znaczenia slowa "klasyczne" sie nauczylem i zawod na calej linii. Oczywiscie bedzie sukces, bolszoj i miezdunarodnyj. Przelaczam na inne Roxy kiedy widze, ze sie zbliza kolejny numer.
Nie warto!
Jachu - 2009-03-11, 15:19
:
U mnie na tapecie ostatnia płyta zespołu AC/DC, która jest bardzo dobra, a nawet świetna. Jak na razie przesłuchałem całość dwa razy i w sumie każdy kawałek ma coś w sobie takiego, że mi się podoba. Słucha się bardzo przyjemnie, bo to w końcu takie oldskulowe, rock'n'rollowe granie. Aż człowiekowi chce się pobawić w rytm takiej muzyki - nogi praktyczne same się rwą :mrgreen: Na pewno przez kolejne kilka dni ta płyta będzie u mnie sporo razy leciała ;) Od siebie zachęcam do zapoznania się z nią, raczej się nie zawiedziecie...
You Know My Name - 2009-03-11, 15:41
:
Postanowilem powrocic do zakurzonego juz nieco u mnie Muse. Na pierwszy rzut poszly albumy nr 3 i 4, czyli Absolution i Black Holes and Revelations. Szczegolnie ta ostatnia pozycja przypadla mi do gustu, a juz najbardziej Knights of Cydonia i Map of the Problematique.
Nie kazdemu "brzdakanie" gitar i zawodzenie wokalisty odpowiadaja, ale mnie bardzo.

__________________________________________________________________________________
Our hopes and expectations
Black holes and revelations

batou - 2009-03-12, 13:04
:
Mag_Droon napisał/a:
Szczegolnie ta ostatnia pozycja przypadla mi do gustu, a juz najbardziej Knights of Cydonia i Map of the Problematique.


Też dawniej słuchałem sporo Muse i nadal "Map of the Problematique" to mój ulubiony kawałek.

U mnie ostatnio na zmianę The Knife i jazz w różnej postaci. Od The Cinematic Orchestra, którzy zagrają w tym roku w Krakowie z orkiestrą symfoniczną w ramach festiwalu Sacrum Profanum (nie ma takiej siły, która by mnie powstrzymała przed wybraniem się na ten koncert), przez Nostalgię 77, którą odkryłem niedawno i wsiąkłem totalnie, po coś takiego jak darkjazz w wykonaniu The Kilimanjaro Darkjazz Ensemble. Kilka próbek dla ewentualnie zainteresowanych:

Nostalgia 77 - Changes
The Kilimanjaro Darkjazz Ensemble - Avian Lung
Jaskier - 2009-03-12, 23:07
:
batou napisał/a:
U mnie ostatnio na zmianę The Knife i jazz w różnej postaci.


Jako że ostatnimi czasy płynę jazzowym nurtem i słucham tego i owego, zaciekawił mnie jeden z podanych przez Ciebie linków. Nostalgii 77 nie znałem wcześniej i musze przyznac że już po pierwszym przesłuchaniu kawałka Changes, bardzo przypadło mi do gustu.
Muszę konecznie zainteresować się głębiej twórczością tego Pana.

Zostajac w klimatach jazzu u mnie klasyka czyli Fourplay i kawałek z ulubionej płyty The Best of Fourplay

Fourplay-Bali Run
Jachu - 2009-03-14, 23:28
:
Katuję swoje uszy nowym albumem zespołu The Prodigy, czyli "Invaders Must Die". Po kilkukrotnym gruntownym przesłuchaniu wszystkich kawałków, mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że jest to bardzo udana płyta. Każdy ich album wnosił coś nowego, ta płytka jest raczej typową powtórką z rozrywki, ale i tak jest świetna. Na pierwszy rzut ucha w kierunku głośnika czuć, że Maxim i reszta odwalili kawał dobrej roboty z tym albumem...
Tomasz - 2009-03-15, 10:43
:
Od jakiegoś czasu przekonuję się do ostatniej płyty Nicka Cave'a "Dig Lazarus, dig", którą przeplatam z "Fourth" The Verve

Myślałem o nowym U2 ale nie jestem przekonany, w ogóle zresztą z U2 to niemal tylko "The Joshua Tree" kupuję, ale to za to jedna z moich ulubionych płyt.

Aaa, i zbieram sobie ostatnio powoli The Black Sabbath, na razie dwie pierwsze płyty mam i czasem sobie puszczam, w Mediamarkt po 19 zł mają w sumie pięć pierwszych albumów.
Ł - 2009-03-16, 21:33
:
Propo Black Sabbath to ja właśnie tłuke Cirith Ungol - baaaardzo podobne klimaty, a jednak CU ma własną markę. Album King of the Dead, gdzie chyba mieli najlepsze brzmienie (jakbym na swoim basie miał takie brzmienie jak Flint na tym alubmie to byłby miodzio) i najbardziej orgasmatroniczne kompozycje
Procella - 2009-03-23, 15:17
:
Przyszła mi długo wyczekiwana paczka, a w niej - obie płyty bułgarskiego zespołu Irfan, za słuchanie których się właśnie zabieram. Z wielką radością zresztą, bo to muzyka rzadkiej urody. Owszem, mocno przypominają Dead Can Dance, ale "podrabiają" ich na poziomie tak wysokim, że IMHO spokojnie może się to równać z pierwowzorem. Zresztą bardziej chodzi o podobne źródła inspiracji, podejrzewam.

Piękna, "mistyczna" muzyka. Polecam.

Zresztą sprawdźcie sami: http://www.myspace.com/irfantheband
Maeg - 2009-03-31, 12:18
:
Coraz bardziej grzęznę w starych płytach, a to ze względu na brak ciekawych (dla mnie :P ) nowy albumów.
W ten sposób odgrzebałem Stationary Traveller Camela. Płyta ma tylko 25 lat, concept album którego tematem przewodnim jest podzielony Berlin, oczywiście z lat 80 XX wieku. Z ST pochodzi utwór który później okazał się czymś w rodzaju znaku rozpoznawcze dla Tomasza Beksinskiego, chodzi oczywiście o Stationary Traveller, instrumentalny popis zespołu. A sama muzyka? Nastrojowa, trochę niepokojąca. Latimer próbuje oddać na niej klimat podzielonego Berlina i udało mu się to.
Drugim albumem który ostatnio często gościł to Selling England by the Pound Genesis z 1973 roku, to już niemalże dinozaur. ;) Na tej płycie po raz drugi Collins wystąpił w roli głównego wokalisty w jednym z utworów dalej jednak do Peter Gabriel rządzi i dzieli na tym wydawnictwie. SEbtP uznawana jest za jedną z ważniejszych płyt w dorobku Genesis . Z niej pochodzi choćby Firth of Fifth w którym można podziwiać świetną grę Hacketta. Wstyd nie znać tego albumu.
Gand - 2009-03-31, 19:06
:


Póki co uważnie się wsłuchuję i podoba mi się coraz bardziej. Obecnie utknąłem przy drugiej części albumu, a konkretniej trzej ostatnich, dłuższych nieco kawałkach, które zgłębiam. I które powodują przyjemne ciary na plecach. Naprawdę jestem na tak, sporo fajnych riffów i patentów gitarowych, głośny bas i tylko wokal nie zachwyca (zarówno jeśli chodzi o sam głos wokalisty, jak i linie wokalne).
Ł - 2009-04-02, 08:43
:
Gand napisał/a:
i tylko wokal nie zachwyca (zarówno jeśli chodzi o sam głos wokalisty, jak i linie wokalne).

Może nie zachwyca sam w sobie ale idealnie pasuje do całokształtu. Jest bezduszny, suchy i autentyczny, bez silenia się na szatana. Nie wyobrażam sobie jakiś spiewów czy growli w kawałkach Coronera, wolę tą specyficzną narracje jaką prowadzi Royce. Mnie tam bardziej bolało to że na poprzednich płytach wokal RR był sciszany w mixie.
You Know My Name - 2009-04-02, 12:31
:
A ja wracam do leniwego pitu, pitu prezentowanego w mistrzowski sposob przez Archive, slucham ich czterech ostatnich albumow studyjnych i popadam w stan kiedy mimo, ze bardzo sie staram wsluchac w pojedyncze utwory, trace kontrole po 2-3 minutach i pozostaje tylko wrazenie, ze cos mile relaksujacego saczy sie do moich uszu, a mysli leniwie meandruja po glowie.
Wspaniale uczucie.
Kennedy - 2009-04-10, 10:52
:
Temat o pornosach przypomniał mi o pewnym funkowym projekcie muzycznym z udziałem Rona Jeremy'ego, robiącym muzykę do filmów z udziałem wspomnianego pana. Fajnie się tego słucha z rana, dobra rzecz.
Pornosonic - Spider Pussy
Procella - 2009-04-16, 16:08
:
Jako że założyłam sobie szlaban na kupowanie książek, rozrasta się kolekcja płyt (to się chyba zakupoholizm nazywa ;) ).Dziś wpadła mi w ręce kolejna paczuszka i właśnie się z nią radośnie zapoznaję.

W tej chwili gra Jimmy Smith z płyty "Prayer Meetin'". Cudna rzecz! Rozbujany, pulsujący, podbluesowany jazz, zagrany cudownie swobodnie. Oj, chyba nieprędko się od tej płyty odkleję. A kiedy już mi się uda, będę słuchać kolejnego z nowych nabytków, czyli "Understanding" i "Communication" Bobby'ego Womacka (wydanych łącznie na jednym CD). Womack to jeden z moich ulubionych wokalistów soulowych.
You Know My Name - 2009-04-19, 21:00
:
Wpadło mi w ucho Invaders Must Die Prodigy. Słucha się zdumiewająco łatwo. Nie ma to mocy Music for the Jilted Generation (to se ne wrati...) ale dają radę.
You Know My Name - 2009-05-10, 19:24
:
TaDam!! Ukradłem w końcu najnowszy album Los Natas: El Nuevo Orden De La Libertad. Płytka (po pierwszym przesłuchaniu) nie jest IMO tak dobra jak El Hombre Montana, ale i tak Argentyńczycy dają radę. Kompozycje charakteryzują się nieco cięższym, jednostajnym brzmieniem, jakby bardziej stonerowy niż poprzednie dokonania. Warto.

Edit: Poprawiam się: płyta z każdym przesłuchaniem coraz lepsza...
Procella - 2009-05-13, 08:14
:
Naknęłam się na zespół o nazwie Winterfell - trudno go było nie sprawdzić :P

No więc sprawdzam. Całkiem bez bólu. w recenzjach, na jakie się natknęłam porównuje się ich do Iced Earth i Symphony X - i trudno się nie zgodzić z tym kierunkiem skojarzeń. Przyjemne, solidne metalowe granie, niezbyt oryginalne, ale strawne - przynajmniej dla mnie, ale prawdę mówiąc niezbyt często zapuszczam się w te rejony, więc skalę porównawczą mogę mieć niedokładną ;)

Szkoda, że po tej płycie skład im się posypał i zawiesili działalność...
Ł - 2009-05-17, 18:38
:


OTHER BANDS PLAY- MANOWAR KILL!!! Ostatni ich album który dokumentnie miażdży. Jak się już ma dystans do muzyki to Manowar autentycznie rozwala 2x bardziej niż słuchanie ich dla otoczki.
Kennedy - 2009-05-18, 20:08
:
Nowy Mastodon, "Crack The Skye". Byłem mocno uprzedzony, bo raz, że jakoś nie mam zaufania do płyt którymi się bezkrytycznie wszyscy podniecają, dwa, że żadna produkcja Mastodon mnie nie porwała, trzy, że okładka jest tak tragiczna, że aż się chce na jej widok wyć. No ale się przemogłem.
:shock: . Wokale mi trochę nie leżą, reszta - kosmos. Musze się jeszcze osłuchać, ale potencjał ta płyta ma ciężki do ogarnięcia.
Tomasz - 2009-05-21, 06:43
:
Zakupiłem i od razu katuję sąsiadów płytą "Only By The Night" Kings Of Leon. To moje pierwsze podejście do nich płytowe, pozaradiowe. I jestem zauroczony. Extra muzyka. Już zaglądam do portfela po finanse na którąś z poprzednich płyt. Jak możecie doradzić co kupić w następnej kolejności to będę wdzięczny.
Stary Ork - 2009-05-21, 06:54
:
Ha, podpisuję się pod tym obiema rękami. Szkoda tylko, że najlepsze chyba na płycie "Closer" dostajemy od razu na początku, potem nie ma już nic tak potężnego. Ale album bardzo równy, bardzo ciekawy i bardzo dobry.
Oprócz tego katuję teraz (ku przerażeniu małżonki) The Tiger Lillies, najbardziej po****dolony zespół na wschód od Primusa (przepraszam za wyrażenie, ale nie da się tego inaczej wyrazić). A dokładnie "Mountains of madness", kolaborację Lilii z Alexandrem Hacke z Einstuerzende Neubauten (też, swoją drogą, kvlt), inspirowaną H.P. Lovecraftem. I jeśli myślicie, że metale i inne ponuraki mają monopol na Lovecrafta, to się grubo mylicie. Muzyka dla wyjątkowo odpornych umysłowo (kombinacja akordeonu, kontrabasu, dziecięcej perkusji i obłędnego falsetu), więc z czystym sumieniem każdemu nie polecę. Waaaaaaaaaagh.
Zireael - 2009-05-21, 20:15
:
Zarządziłeś, Orku. :mrgreen:
Właśnie zaczęłam zapoznawać się z twórczością Tiger Lillies. Są urokliwie psychiczni.
Przypominają nieco Tenacious D, ale mają zdecydowanie ciekawsze instrumentarium.
Dzięki za powiew świeżości w moich głośnikach. Niechaj na Twym toporze nigdy nie zasycha krew ofiar.
You Know My Name - 2009-05-21, 20:40
:
Zireael napisał/a:
Niechaj na Twym toporze nigdy nie zasycha krew ofiar.
Na Gorka i Morka - to Choppa.

Ja dziś cały dzień słuchałem dokonań żony Hitlera - Ewy Braun. miażdząca psychodela. A Upadek Systemu Swingu to już po prostu mistrzostwo. Trzeba!!
Ł - 2009-05-22, 10:41
:
Orku uważaj, Zir się tak każdemu podlizuje (bleeee).


2 album solowowy Daxa, nieco różni się tym co prezentował na wczesniejszym czy w składzie Deadboy & Elephantman. Przedewszystkim odejście od prostych krótkich przytupowych kawałków i ballad, porównywalnych do White Stripes, na rzecz dłuższych przemieszanych kompozycji nieco przypominających te z czasów kiedy Riggs udzielał się w Agents of Oblivion. Majstersztyk.
MrSpellu - 2009-05-29, 11:23
:


Nosowska/Osiecka

Wczoraj zakupiłem ten album mojej lepszej połówce z okazji urodzin. Zdążyłem już parę razy przesłuchać i naprawdę jestem oczarowany. Co tu dużo pisać, jedna z najlepszych polskich wokalistek śpiewa piosenki autorstwa najlepszej polskiej tekściarki. Takie połączenie musiało zaiskrzyć i powstało coś naprawdę pięknego. Pieśni te w wykonaniu są pełne ekspresji i uczucia, dużo w nich melancholii i nadziei. Mają w sobie taką jakąś pozytywną energię, aczkolwiek na smutno. Zespół USB pod komendą Marcina Macuka również daje radę na płaszczyźnie muzycznej. Słucha się ich z niekłamaną przyjemnością. Polecam każdemu miłośnikowi takiej muzyki i nie tylko. Polecam zwłaszcza puścić wieczorem. Usadowić się z ukochaną osobą w wannie z gorącą wodą (i z pianką!)... i po prostu chłonąć dźwięki. Pomyśleć, pomarzyć.
MrSpellu - 2009-05-29, 16:20
:


The Tiger Lillies & Alexander Hacke

Płyta Mountains of Madness. Tak zobaczyłem co też to Ork parę postów wcześniej polecał i... Omójboże! Normalnie wsiąkłem. Tak zwariowanej nuty nie słyszałem dawno. Goście są fenomenalni. Narracja Hacke (Einstürzende Neubauten) jest po prostu genialna, a wokalista śpiewający falsetem po prostu ryje psychikę. Zresztą sami zobaczcie. Płyta jest inspirowana życiem i twórczością H.P. Lovecrafta i by docenić jej piękno trzeba całą przesłuchać. Normalnie schiza i psychodela. Polecam :)
Tomasz - 2009-05-30, 11:15
:
Wczoraj wyraziłem tutaj swój zachwyt powyższym zespołem. Zapytałem też gdzie można to kupić. No bo nie wiem czy to w ogóle u nas wydali, czy trzeba sprowadzić itd. Nie rozumiem o co chodzi, ale mój post usunięto i poinformowano mnie, że takie rzeczy mam pisać na pw. To nie można tu wyrażać swoich opinii o tym co proponują inni?

Żeby nie było ponownego usunięcia albo zarzucenia offtopa to jeszcze sie przyznam, że zakupiłem "Angel dust" Faith No More i trochę podsłuchuję. Dobra, stara rzecz, choć dla mnie nie do słuchania częstego, ale na półce stać musi.
Najbardziej znany "Easy", zamykający album, baaardzo odmienny od reszty.

Post w stylu "gdzie to można kupić usunąłem i napisałem adnotację, żeby takie sprawy załatwiać na pw - inaczej ze tematu robi się śmietnik jeszcze większy niż obecnie. To naprawdę aż takie niezrozumiałe?
Gand

MrSpellu - 2009-05-30, 12:09
:
Tomasz napisał/a:
Wczoraj wyraziłem tutaj swój zachwyt powyższym zespołem. Zapytałem też gdzie można to kupić. No bo nie wiem czy to w ogóle u nas wydali, czy trzeba sprowadzić itd

Rozczaruję Cię bo nie mam pojęcia gdzie to można u nas kupić :)

A teraz klasyka:



Frank Sinatra to jeden z najlepszych męskich głosów ery nagrywania dźwięku. The Platinum Collection to trzy krążki twórczości tego pana - trzy krązki naprawdę świetnej muzyki. W pewnym sensie Sinatra jest dla mnie jak Tom Waits. Po prostu jest dobry na wszystko. Do słuchania, do tego by leciał w tle gdy coś robię czy też na romantyczny wieczór. Iście mocarny głos. Z czystym sercem polecam.

Gand: "ze tematu"? ;P - Spell
Tomasz - 2009-06-03, 20:48
:
Dwa wieczory pod rząd słuchałem "Songs From The Mirror" Fisha. To taka ciekawostka, płyta z coverami w wykonaniu ex-członka Marrilion. Słucha się tego bardzo przyjemnie, choć bez rewelacji. Nie jest to typowo w stylu Fisha muza, ale poprzerabiał utwory na swoją modłę.
A to zestaw utworów jeśli kogoś zainteresuje:
1. Question
2. Boston Tea Party
3. Fearless
4. Apeman
5. Hold Your Head Up
6. Solo
7. I Know What I Like
8. Jeepster
9. Five Years
You Know My Name - 2009-06-05, 21:46
:
Spellsinger napisał/a:
Nosowska/Osiecka

Wczoraj zakupiłem ten album mojej lepszej połówce z okazji urodzin.
Ja kupiłem mojej Pani na gwiazdkę i mimo, że żonie się podoba to ja sie zachwycam bardziej.

Sam od dwu tygodni próbuję przekonać się do twórczości Neurosis - bezskutecznie niestety. Może nie słyszałem ich na żywo, może przyjmowałem bez preparatów.... nie wiem - niestrawne do granic albo raczej daleko za nie.
makatka - 2009-06-06, 01:48
:
Neurosis.. czy ja wiem.. mocno niestrawne się nie wydawało, ale zebym zapałała miłością to nie... ot coś do posłuchania od czasu do czasu jak mnie standartwowa playlista znudzi...

aktualnie katuje głównie:
Nebelhexe przykładowy link
Hagalaz Runedance przykładowy link
Helium Volaprzykładowy link
Ł - 2009-06-06, 09:46
:
Mag_Droon napisał/a:

Sam od dwu tygodni próbuję przekonać się do twórczości Neurosis - bezskutecznie niestety.
Od której strony się do tego zabierasz?
Tomasz - 2009-06-06, 10:16
:
Dzisiaj za oknem koszmarna pogoda. Z tych najgorszych bo niesprecyzowanych. ani ciepło ani zimno. Ani pochmurnie ani słonecznie. Ale na pewno ponuro, bardzo ponuro.

Dlatego popadłem w melancholię a wtedy najbardziej pasuje mi Norah Jones z albumem "Come Away With Me" Mam takie fajne wydanie gdzie do płyty CD dołączone jest DVD z klimatycznym małym koncertem. Sam miód. No i co za głos.
Na próbę tytułowy utwór.

Come Away With Me
You Know My Name - 2009-06-06, 20:38
:
Ł napisał/a:
Od której strony się do tego zabierasz?
Tak jakoś wyszło, że achronologicznie: A Sun That Never Sets, Through Silver in Blood, Given to the Rising, Aberration i Times of Grace. Czy za mało reprezentatywnie??
Ł - 2009-06-07, 10:12
:
Ominełeś Souls at Zero - mnie osobiście ta płyta kupiła, bo to już wyraźnie ich styl a jednocześnie nie ma takiej ilości industrialno-trybalno-postrockowych eksperymentów do których nawykłem później. Chociaż to chyba zależy od temperamentu muzycznego bo Neurosis ma dośc zróżnicowany elektorat i malencholijni progrockowy w swetrach najpewniej chwaliliby sobie "A Sun That Never Sets". Może spróbuj splitu z Jarboe, co by ci jej wokal osłodził Neurosis?
You Know My Name - 2009-06-09, 18:23
:
Próbowałem obu, już lepi ale nie na tyle aby zadać do stałej playlisty.
Za to Isis wchodzi bez trudu. To już całkiem inna muzai podchodzi bez problemu.
Poza tym świeżo pobrałem z netu nie płacąc za to drugą płytę Sidneya Polaka Cyfrowy styl życia i jestem coraz bardziej oczarowany (przy okazji przypominam sobie poprzednią). Płyta bardziej stylistycznie zróżnicowana, dojrzalsza. Nie ma co prawda hiciora na miarę Chomiczówki, ale wszystkim imprezowiczom polecam przesłuchanie Sztormu i Ostatniego dźwięku. Pierwszy bardziej z jajem a drugi miło nostalgicznie przypominający Wkładam łyżkę w szklankę. Warto!
Kennedy - 2009-06-18, 21:47
:

O, jaka miła niespodzianka :) Spodziewałem się rozczarowania roku, a tu prosze, z resztek partii gitarowych zarejestrowanych przez Piggy'ego D'Amoura niedługo przed śmiercią w 2005, panowie wysmażyli już drugi album i to znacznie lepszy od raczej średniego "Katorz" (chociaż stylistyka podobna do "Katorz", nadal mamy, wykręconą po voivodovemu, wariację na temat rock'n'rolla). Do klasycznych albumów się oczywiście nie umywa, ale słucha się miło, 8/10.
God phones in this morning, he says he's an alien, hehehe.
Jachu - 2009-06-18, 22:51
:
Od dwóch dni zasłuchuję się kawałkami znajdującymi się pod skrzydłami "Buddha Bar". Są to kompozycje łączące egzotykę rodem z Indii z brzmieniami relaksacyjno-elektronicznymi. Dla mnie, jako osobnika lubiącego obcowanie ze zmysłową muzyką z dodatkiem orientalnych instrumentów, jest to kapitalna sprawa. Myślę, że dla prawdziwych koneserów muzyki propozycja Buddha Bar będzie atrakcyjna, gdyż melancholijny śpiew oraz warstwa muzyczna nacechowana wrażliwością stoją na wysokim poziomie. Polecam :)
MrSpellu - 2009-06-20, 19:57
:
Nie umiem się dziś uwolnić od muzyki tego gościa:



A zwłaszcza od tej piosenki: Shore Leave
Wryła mi się w mózg i mam ochotę wyć z Waitsem na końcu.
Spell odwagi, jeszcze tylko góra dwa tygodnie i będziesz wolny!
Wolny! WOLNY!!! :freak:
Shoreeeeeeeeee Leaveeeeeeeeeee //buu //muzyka

Śpiewamy razem :mrgreen: :

Well with buck shot eyes and a purple heart
I rolled down the national stroll
and with a big fat paycheck
strapped to my hip sack
and a shore leave wristwatch underneath
my sleeve
in a Hong Kong drizzle on Cuban heels
I rowed down the gutter to the Blood Bank
and I'd left all my papers on the Ticonderoga
and was in a bad need of a shave
and so I slopped at the corner on cold chow mein
and shot billards with a midget
until the rain stopped
and I bought a long sleeved shirt
with horses on the front
and some gum and a lighter and a knife
and a new deck of cards (with girls on the back)
and I sat down and wrote a letter to my wife

and I said Baby, I'm so far away from home
and I miss my Baby so
I can't make it by myself
I love you so

Well I was pacing myself
trying to make it all last
squeezing all the life
out of a lousy two day pass
and I had a cold one at the Dragon
with some Filipino floor show
and talked baseball with a lieutenant
over a Singapore sling
and I wondered how the same moon outside
over this Chinatown fair
could look down on Illinois
and find you there
and you know I love you Baby

and I'm so far away from home
and I miss my Baby so
I can't make it by myself
I love you so

Shore Leave...
Shore Leave...

You Know My Name - 2009-06-20, 20:59
:
A mnie się trzyma już od kilku dni ten numer, chyba dlatego, że już się stęskniłem za rajdem po knajpach (ilu tylko radę dam) i leczenie piwem kaca rano. No cóż, jak już zrealizuję to minie, bo to w sumie niezbyt groźne.

To był dzień w Warszawie

Nowodworska na za pięć, znów na miasto mam chęć.
Kluczem żegnam swoje drzwi, przyszły w końcu dobre dni,
więc w taryfie puchy syk, hajs, telefon, wszystko git,
przyjacielem jest pęd kół, nie dogoni mnie dziś dół.

Wlewam w siebie pierwszy łyk, tego nie zabierze nikt.
Nie zabierze mi tych chwil, kiedy robię z sobą deal.
Dzisiaj jazda, jutro szlus, dzisiaj luz, jutro luz.
Dziś popłynę sobie gdzieś, hej kominy, żegnam, cześć...

Na zakrętach znosi mnie, taksą po ulicach mknę,
a noc pachnie letnim dniem, ta noc się nie skończy snem.
Zsuwam szybę na sam dół, widzę cytadeli mur,
czuję Wisłostrady wiatr, mijam skarpę, mijam trakt,
wjeżdżam w znanych ulic plan trzy banknoty, jeden gram,
fajnie bluza pachnie mi i nareszcie chce się żyć,
zaraz stanę pośród bram i wybiorę w końcu sam,
gdzie ma zacząć się mój film, cyfrowy życia styl.

A telefon dzwoni wciąż i wciąż i wciąż,
wokół świateł miasta gąszcz, gąszcz, gąszcz,
i widzę ciebie już, już, już,
nie dzwoń do mnie, jestem tuż, tuż, tuż.
McDonaldów krwawy blask, blask, blask, parkometrów gęsty las, las, las,
policyjnych syren dźwięk, dźwięk, dźwięk, a ty widzisz już mnie.

REFREN: Wiem, już teraz dobrze wiem
co miał na myśli Marley i o czym pisał Lem.
Cyfrowi terroryści planują nowe wojny, a my
szukamy szczęścia w światłach naszych miast.
szukamy szczęścia w światłach naszych miast

Śniady gyros brudzi nas, trzeciej puszki słyszysz trzask,
obok restauracje dwie, toaleta jest za free.
Sztacham się, wypuszczam dym i na zewnątrz czekam nim
ty poprawisz make up swój, to odwieczny kobiet bój.

Patrzę na wieczorny ruch, działa wzrok i działa słuch,
właśnie tutaj miasto wre, tutaj płynie jego krew.
Cieniem zakochanych par, światłem witryn, piskiem aut
gdzieś z oddali krzykiem złym, nikt się nie przejmuje nim.

A następnej puszki syk, syk, syk, przypomina znowu mi, mi, mi,
że tu byłem juz nie raz, raz, raz i nie raz tu dałem w gaz, gaz, gaz.
Ale dzisiaj miejsce to, to, to, jest zupełnie inne bo, bo, bo,
jest dwudziesty pierwszy wiek, wiek, wiek, tamten skończył już się.

REFREN: Wiem, już teraz dobrze wiem...

dream92 - 2009-06-23, 16:59
:
Mam zamiar kupić "Black Clouds & Silver Linings" jutro, na razie słyszałem same pozytywne głosy na temat tego albumu... Tymczasem zrobiłem sobie dziś Dreamtheaterową ucztę... Wszystkie albumy po kolei. W tym momencie leci "Trial of Tears" /wykonanie koncertowe/, 14-minutowa suita, świetny tekst, raczej rockowy klimat i do tego mocno progresywny.
Ł - 2009-06-30, 11:45
:
Kennedy napisał/a:
Obrazek
O, jaka miła niespodzianka :) Spodziewałem się rozczarowania roku, a tu prosze, z resztek partii gitarowych zarejestrowanych przez Piggy'ego D'Amoura niedługo przed śmiercią w 2005, panowie wysmażyli już drugi album i to znacznie lepszy od raczej średniego "Katorz" (chociaż stylistyka podobna do "Katorz", nadal mamy, wykręconą po voivodovemu, wariację na temat rock'n'rolla). Do klasycznych albumów się oczywiście nie umywa, ale słucha się miło, 8/10.
God phones in this morning, he says he's an alien, hehehe.

Właściwie podzielam opinie bo już mam za sobą 3krotne odsłuchanie. W sumie to przyjeli plan żeby te resztki geniuszu Piggego połączyć na bazie motorheadowej jazdy (Jason to już w ogóle brzmi jak Lemmy - jak usłyszałem początek Volcano to myślałem przez krótką to chwile że to będzie cover Ace of Spades) i wyszło to całkiem zjadliwie. Chociaż miejscami coś dziwnie to brzmi - np w God Phones jakby były dwa oddzielne refreny, a cześc kawałków to brzmi faktycznie jak odrzut z sesji. W sumie ostatnie 3 płyty Voivoda są utrzymane w podobnym stylu i to takie fakultatywne słuchanie bo już nie ma takiego geniuszu jak na wydawnictwach z lat '80 czy chociażby Phobos, ale jak już ktoś lubi to zajebiście buja.
Uriel - 2009-07-01, 22:05
:
Zaraz będzie przesłuchanie nowego Dream Theater ^^

EDIT: No i po wszystkim.
1) "A Nightmare to Remember" -> Sympatyczny kawałek, ale bez duszy. Sporo elementów ze "Scenes from the Memory", reszta też jakby skądś znajoma.
2) "Rite of Passage" -> Pomyłka i epic fail Teatru Snów. Monotonny kawałek, najsłabszy na całej płycie. W teorii miało być głębokie, o tajnych stowarzyszeniach i masonach. W praktyce równie dobrze mogłoby być o cyklistach.
3) "Wither" -> Taka sobie balladka. Podobnie jak dwa powyższe kawałki raczej bezpłciowa.
4) "The Shattered Fortress" -> Mój ulubiony kawałek z płytki. Ciąg dalszy opowieści z "Dying Soul", "Root of all Evil" i "Repeatance". Potężna pierwsza połówka, potem lekko hamuje, na koniec znowu znajome nuty (tyle że w odróżnieniu od "A Nightmare to Remember" bawią, zamiast wywoływać uczucie deja vu).
5) "The Best of Times" -> Zamiast sentymentalnej ballady mamy kawałek przywodzący na myśl "A Change of Seasons", ale to tylko luźne skojarzenie, oparte raczej na tematyce, nie muzyce.
6) "The Count of Tuscany" -> Zasadniczo kawałek podzielony na trzy części, każda z mocno innym klimatem. Moim zdaniem najbardziej oryginalny (a równocześnie "dreamtheaterowy") kawałek z płytki. Wciągnął mnie podobnie jak "The Shattered Fortress", z tym że w trochę inny sposób. Długo by opisywać - mój drugi ulubiony kawałek.

Ogólnie - płytka niestety średniawa (ale stany raczej górne). Do "Octavarium" czy "Scenes from the Memory" jej raczej daleko. Postawiłbym ją na półeczce koło "Awake" i "Songs from the Lion Cage" (czyli wrócić raz na jakiś czas można, ale iskry Bożej nie ma). Jeśli chcesz zobaczyć, ocb z Dream Theater - kup "Octavarium", "Scenes from the Memory" albo "Systematic Chaos". Jeśli nie jesteś wielkim fanem - poczekaj z kupnem. Jeśli nie kręci Cię wogóle ten klimat - to po ciężką cholerę to czytasz? ;)
dream92 - 2009-07-02, 09:34
:
Uriel napisał/a:
Postawiłbym ją na półeczce koło "Awake", czyli wrócić raz na jakiś czas można, ale iskry Bożej nie ma

WTF? Awake wymiata. Innocence Faded jest trochę za słodziutkie, ale reszta to dobrze poskładane kawałki. /szczególnie "Scarred"/
A nawiasem, właśnie leci u mnie płytka "Octavarium", najdziwniejszy album DT pod względem muzycznym, fajne są utworki, ale trochę za mało gitary jak na mój gust, do tego wokal przepuszczony przez dziesiątki mikserów...
Uriel napisał/a:
reszta też jakby skądś znajoma.

A słuchasz czasem Opeth? ;)
Uriel - 2009-07-02, 14:05
:
W "Awake" lubię wracać przede wszystkim do ostatniego utworu. Reszta jest dla mnie bardzo letnia. Wolę już "Images and Words" z genialnymi "Pull me Under" i pierwszym "Metropolis". A od "Octavarium" mnie nic nie odciągnie i tyle.

Opeth... Jakoś nie kojarzę... A co?

Tyle w temacie, z mojej strony koniec OT ;)
dream92 - 2009-07-03, 10:04
:
Uriel napisał/a:
Opeth... Jakoś nie kojarzę... A co?

"A Nightmare to Remember" trochę zalatuje Opethem. To taki zespół progresywno-death metalowy, chyba ze Szwecji. Myślałem, ze to może dlatego Koszmarek brzmi Ci znajomo.
Uriel napisał/a:
W "Awake" lubię wracać przede wszystkim do ostatniego utworu.

który w ogóle nie jest w stylu DT ;)

A do tematu: akurat leci u mnie Sigur Rós, album "Agaetis Byrjun". Nie żebym przepadał za tym zespołem. Pierwszy raz ich słucham. Trochę zmulają, to chyba jednak nie moje klimaty.
Procella - 2009-07-08, 18:35
:
Harvestman - In A Dark Tongue

Steve von Till to zdolny facet jest i ta płyta to potwierdza. Pokręcone to, trudne, psychodeliczne, mroczne, hiopnotyczne, rytualne wręcz - i bardzo mi leży. Przynajmniej to, czego do tej pory zdążyłam wysłuchać, bo jestem dopiero przy czwartym kawałku - czyli genialnym, miażdżącym mózg "By Wind And Sun". Polecam bardzo - osobom odważnym i wytrzymałym, bo nie słucha się tego lekko.

I okładkę ma na dodatek fajną:



A tutaj sobie można posłuchać próbek:
http://www.myspace.com/heathenpsych
Tixon - 2009-07-12, 22:25
:
Cóż, tutaj http://www.lastfm.pl/user/Tixon/tracks jest wszystko podane.
Po coś to się w końcu ma :)
dream92 - 2009-07-13, 06:37
:
Metallica - ...and Justice for All
Strasznie wkurza mnie ten kawałek. Okropny wokal i nudny riff na gitarze.
Uriel - 2009-07-13, 20:15
:
A ja wreszcie położyłem łapki na XIII Stoleti i ich płytkach "Ztraceni v Kartpateh" i "Werewolf". Czeski mrok rządzi! :badgrin:

EDIT: Zgodnie z zastrzeżeniem Ganda rozwijam temat.

Pierwsza rzecz, która mnie zauroczyła w tym zespole to przede wszystkim język. Jestem na etapie znużenia angielskimi tekstami, więc kapele takie jak XIII Stoleti czy Troica są dla mnie powiewem świeżości. No a poza tym odzywa się moje słowianofilstwo ;)

Sama tematyka też przypadła mi do gustu - zwłaszcza kawałek "Elizabeth", poświęcony kuzynce naszego króla, Elżbiecie Batory. Mroczno, gotycko, rockowo i karpacko. W sam raz dla fanów pana Stokera.
dream92 - 2009-07-14, 09:25
:
Pain of Salvation - cała dyskografia w porządku chronologicznym
Właśnie słucham debiutanckiego krążka "Entropia" z 1997 roku. Album tylko dla fanów progresywnego rocka i takiegoż metalu. :D Nie wyobrażam sobie, by ktoś jeszcze zdołał przetrzymać ten album od początku do końca bez chwili znużenia. Kolesie czasem atakują fajnymi riffami, by po chwili zacząć zmulać. Nawet ja się przy nich czasem nudzę.
banszi - 2009-07-14, 09:44
:
Harmaja :) Ot taka ciekawostka z Finlandii, szkoda, że nie rozumiem w tym języku. Wokal - niesamowity, czysty i jakże miły dla ucha. Muzyka - interesujący klimat, lekko hipnotyczna czasem, nie kojarzy się z dzikimi hordami z Finlandii ani ani :)
dream92 - 2009-07-15, 08:07
:
Pain of Salvation - One Hour by the Concrete Lake z 1998 roku
Miły początek - zawodzenie jakiejś babki przekształcone trochę na mikserze a następnie prawie godzina zaawansowanych technicznie solówek i riffów na basie, elektryku, klawiszach, perce i świetnego wokalu Daniela Gildenlowa, poprzedzielane kilkoma pomulonymi fragmentami. Album nie dorównuje mojej ulubionej płytce PoS The Perfect Element I, ale trzyma poziom debiutanckiego krążka.
MrSpellu - 2009-07-15, 08:58
:
W ramach muzycznej podróży sentymentalnej przesłuchuję sobie dziś to:



Red Hot Chilli Peppers, One Hot Minute. Kontrowersyjnie jedna z moich ulubionych płyt tej kapeli (różni 'krzyżowcy' zarzucają chujowość gry Navarro, tak jak ja zarzucam ją By the Way i Stadium Arcadium XD ). Ostro łoiłem ją od chyba pierwszej klasy liceum, razem z Blood Sugar Sex Magic, Californication i dopiero później Mother's Milk (wcześniejsze są dla mnie zbyt 'surowe'). Z RedHotami mam same dobre wspomnienia, głównie imprezowe aczkolwiek nie tylko. Mógłbym powiedzieć, że to jeden z zespołów mojego dojrzewania. Do dziś czasem sobie lubię ich odświeżyć i na cały regulator puścić sobie Deep Kick i pozawodzić przy My Friends ;) Co do samej płyty, subiektywnie - jest po prostu świetna. W końcu moja ich ulubiona ;)
dream92 - 2009-07-15, 17:13
:
Linkin Park - Xero Demo Tape, rocznik 1997
Myślałem, że kiedy LP nie było jeszcze znane, tworzyło mniej banalną muzykę. Niestety, nic bardziej mylnego. "Rhinestone" (wersja demo "Forgotten") jest jeszcze w porządku, lepsza końcówka niż w wersji ostatecznej, utwór nie urywa się głupio ni stąd, ni zowąd. Pozostałe 4 piosenki to już zmuła, rap i bele jakie gitarowe riffy. Album tylko dla najwierniejszych fanów, którzy muszą kolekcjonować wszystko, co związane z zespołem.
KreoL - 2009-07-19, 00:56
:
Tak w sumie nie wiem gdzie umieścić, czy tu czy w co przeczytałem bo w sumie przesłuchalem audiobooka "Cyfrowa twierdza" Dan Brown'a .... i już wiem czemu nie zyskała ta ksiażka żadnego rozgłosu wcześniej :roll: .
You Know My Name - 2009-07-21, 23:30
:
Spellsinger napisał/a:
W ramach muzycznej podróży sentymentalnej przesłuchuję sobie dziś
Właśnie z tego powodu sięgnąłem po smak ogólniaka, czyli Faith No More Real Thing i Angel Dust. Ech, pikne, po prostu pikne. Nie ograniczeni żadnymi barierami, stylami. No i ten wokal. Chyba wrócą na dłużej.
Gand - 2009-07-22, 14:18
:
Mag_Droon napisał/a:
Chyba wrócą na dłużej.

Ja z kolei ciągle cierpię na Pattonomainię po ostatnim koncercie - przesłuchałem już chyba po 50 razy każdy album odkrywając w nich (znów!) nowe rzeczy, teraz przyszła kolej na inny projekt z udziałem Pattona - Mr. Bungle (genialne Disco Volante).
Następne w kolejce do "przypomnienia" - Fantomas i kolaboracje z Zornem. ;)
You Know My Name - 2009-07-22, 23:10
:
Gand napisał/a:
Mag_Droon napisał/a:
Chyba wrócą na dłużej.

Ja z kolei ciągle cierpię na Pattonomainię po ostatnim koncercie - przesłuchałem już chyba po 50 razy każdy album odkrywając w nich (znów!) nowe rzeczy, teraz przyszła kolej na inny projekt z udziałem Pattona - Mr. Bungle (genialne Disco Volante).
Następne w kolejce do "przypomnienia" - Fantomas i kolaboracje z Zornem. ;)
U mne podobnie kolejka się ustawia, z tym, że z powodu koncertu Zorna :-P A co do Faith No More, to Generałomania trwa, z tym, że był okres, kiedy muza ich mi wydawała się zbyt delikatna. Bo wokal Patton ma skończony, znaczy nic więcej z głosu wycisnąć się nie da.
Ł - 2009-07-23, 01:39
:
SŁUCHAM CELTIC FROST BARDZO DUŻO BARDZO DOBRZE DLA SZATANA

coś tak mnie wzieło, szczególnie na Into the Pandemonium i Monotheist.
Procella - 2009-07-23, 10:23
:
Ja do Faith No More nigdy nie mogłam się przekonać, miałam kilka podejść do ich muzyki, ale nic z tego nie wyszło. Dostrzegam ich talent, ale po prostu mnie nie ruszają.

Za to Celtic Frost \m/ //diablica //amor


U mnie gra Pearls Before Swine - The Use Of Ashes. Piękna płyta z 1970 roku. Uroczy psychodeliczny folk, dużo senno-melancholijnych dźwięków. Magia.

W kolejce Espers - trochę podobny klimat, choć płyta z 2006 roku.
MrSpellu - 2009-07-28, 10:32
:
Dziś na kacu znowu katuję shore leave Waitsa. Mój skarb się wnerwia, że śpiewam :freak: Niestety Bozia poskąpiła mi dźwięcznego głosu.
dream92 - 2009-07-28, 16:58
:
Już wysłuchałem najnowszego Dream Theater - Black Clouds & Silver Linings dostatecznie dużo razy, by się wypowiedzieć.

Płyta rewelacyjna (jak każda wcześniejsza DT). Jeszcze nie przekonałem się do końca co do A Nightmare to Remember - "gotyckie" intro i outro świetne, growl Portnoya też i ten łagodniejszy fragment miedzy 5. a 8. minutą też w porzo - reszta taka sobie 8,5/10.
Uriel napisał/a:
Sporo elementów ze "Scenes from the Memory"

Nie zauważyłem. 8) Co masz na myśli?
A Rite of Passage to świetny melodyjny kawałek 10/10. Wither też, choć trochę trąci popem (strasznie krótka solówka) 9,5/10.
Uriel napisał/a:
Podobnie jak dwa powyższe kawałki raczej bezpłciowa.

Nie czujesz bluesa ;)
The Best of Times chwilami za słodkie, ale tak ogólnie jak najbardziej w porządku. 9,5/10

2 najlepsze IMO utwory to The Count of Tuscany (10/10) i The Shattered Fortress (10/10). Czyli jak u kolegi Uriela. Ten drugi to moim zdaniem mocne i bardzo odpowiednie zakończenie alkoholowej suity, ten pierwszy dość szybko wpada w ucho (jak na tak długi utwór to dość ciekawe). Fragment z continuum wymiata i ten chwytliwy refren ok. 5-8 minuty też jest bardzo dobry. Fajne intro i outro, i dość ciekawa melodia jak na DT. Ogólnie jestem usatysfakcjonowany :D (średnia: 9,58)

Mam płytę z coverami, ale nie słyszałem w większości oryginałów. Najgorsze jest Take Your Fingers From My Hair, trochę zmula. Reszta na bardzo dobrym poziomie, szczególnie covery Rainbow, Queen i Iron Maiden.

Instrumentalne wersje IMO niepotrzebne. Brakuje mi jakoś tego wokalu, dziwnie się słucha. Do tego w The Best of Times opuszczono solo na gitarze i skrzypce :( z kolei w The Shattered Fortress zrezygnowano z 2 solówek na keyboardzie. Szkoda.

Uriel napisał/a:
Jeśli chcesz zobaczyć, ocb z Dream Theater - kup "Octavarium", "Scenes from the Memory" albo "Systematic Chaos".

Czepię się. Systematic Chaos to świetna płyta ale strasznie chaotyczna - w ogóle nie w stylu DT. Przeznaczona raczej dla fanów Linkin Park albo Muse. Ja polecam Train of Thought - mocne thrashowe granie, przy którym Metallica wysiada. :mrgreen:
Kennedy - 2009-07-28, 18:54
:
dream92 napisał/a:
Ja polecam Train of Thought - mocne thrashowe granie, przy którym Metallica wysiada. :mrgreen:

Mocne thrashowe? Niby w którym miejscu?
Nawiasem mówiąc to jedyna płyta DT która mnie nie nudzi i którą raz na jakiś czas mogę posłuchać. Najwięcej konkretów i najmniej pitolenia.

Aktualnie męczę Joy Division, a konkretniej w kółko zestaw Unknown Pleasures i Still. Całościowo najbardziej podoba mi się ta pierwsza, zaś kilka najlepszych kawałków odnotowałem na Still, które jest wszak tylko składanką niepublikowanego materialu - "Ice Age", czy boskie transowe "The Sound of Music". Z kolei Closer się niespecjalnie mi podoba, ale że do Nieznanych Przyjemności przekonywalem się prawie dwa lata, to i tu pewnie trzeba czasu żeby zaskoczyło, prawda.
Ł - 2009-07-29, 09:55
:
dream92 napisał/a:
to świetna płyta ale strasznie chaotyczna - w ogóle nie w stylu DT. Przeznaczona raczej dla fanów Linkin Park albo Muse.

Muse i Linkin Park grają chaotyczną muzykę? wtf?
You Know My Name - 2009-07-29, 11:13
:
Tiaaa, Muse jest tak chaotyczne jak budowa tetraedru...
A co do thrashowego brzmienia ToT, to chyba thrashu się na różnych wzorcach uczyliśmy. Ja panom dyskutantom sugeruję zeszłoroczną płytę Inflikted znanych tu i ówdzie braci Cavalera (Cavalera Conspiracy).
Dabliu - 2009-08-01, 14:07
:
Godzina W

Sorry, że bez żadnego komentarza, ale chyba wszyscy wiedzą, o co chodzi... Taki dziś mamy dzień.
BitterSweet - 2009-08-01, 14:29
:
Warta polecenia, moim zdaniem, jest cała płyta Lao, na której występuje powyższy utwór.
Też jej dziś słuchałam. Najlepszy utwór to dla mnie jednak "Kanały". Najdłuższy. Najsmutniejszy.
MrSpellu - 2009-08-05, 09:17
:
Ja znam głównie ich płytę Gospel, podobają mi się teksty. Czarne Kowboje są super pod tym względem.

Edit: A ja obecnie katuję OST z Pulp Fiction... Get Down, Get Down
Get Down, Get Down
... :freak:
Romulus - 2009-08-14, 16:36
:
Ja zaliczam teraz wycieczkę w całkiem przyjemne, nowoczesne, francuskie klimaty. Pani nazywa się Emilie Simon i niech wygląd nie zmyli, jest nie tylko piękna:
http://pl.wikipedia.org/wiki/%C3%89milie_Simon

Bardzo odprężająca, rzeczywiście - taka Bjork, ale w wersji soft. Mała próbka:
http://www.youtube.com/wa...feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=UMDunGVx7uU
http://www.youtube.com/wa...feature=related
http://www.youtube.com/wa...kew&feature=fvw
Na trochę się z nią zaprzyjaźnię, a może na dłużej.
MrSpellu - 2009-08-15, 10:06
:
Pod kątem wymyślania sesji RPG zapuściłem sobie zacny dark ambient. Aghast to bardzo surowy, klimatyczny projekt. Jest to norweski duet tworzony przez dwie kobiety, Andreę "Nebelhexe" Haugen i Tanję "Nachthexe" Stene. Panie te wypuściły tylko jeden longplay pod tytułem "Hexerei im Zwielicht der Finsternis".

Sama muzyka, posiada niesamowity klimat, a wokale, schowane gdzieś za linią syntezatorów, powodują, że ma się wrażenie jakby głos dochodził gdzieś z daleka. Poza tym nie są to wokale przywodzące na myśl młode kobiety, a raczej stare wiedźmy, które inkantują jakieś zaklęcia lub rzucają klątwy. Mroczne :)
batou - 2009-08-17, 13:06
:
Romulus napisał/a:
Ja zaliczam teraz wycieczkę w całkiem przyjemne, nowoczesne, francuskie klimaty. Pani nazywa się Emilie Simon i niech wygląd nie zmyli, jest nie tylko piękna

Też jej czasem lubię posłuchać, ale mam tylko dwie płytki: "Végétal" i "Emilie Simon". Pierwsza podoba się bardziej. Nie porównywałbym jej raczej do Bjork, dla mnie bliżej jej do naszej Anji Garbarek. Ale faktycznie bardzo przyjemna muzyka + pani jest zjawiskowo piękna ;) Jeśli jeszcze nie znasz, a masz ochotę na trochę dobrej muzyki z kobiecym wokalem to spróbuj Emiliany Torrini. Dla mnie absolutnie genialne:

http://www.youtube.com/watch?v=UY5dZwcm_dE
DarkKnight - 2009-08-25, 18:29
:
Pathfinder
Ostatnie moje odkrycie i to jeszcze z naszego kraju. Ostatnio grali u nas w Nysie, kupilem plytke i teraz pykam w Shaiya z ich muza :-)

http://www.myspace.com/pathfinderband
http://www.youtube.com/watch?v=nbjCU-7hDJw
Ł - 2009-08-26, 01:06
:
DarkKnight napisał/a:
Pathfinder
Ostatnie moje odkrycie i to jeszcze z naszego kraju. Ostatnio grali u nas w Nysie, kupilem plytke i teraz pykam w Shaiya z ich muza :-)
[...]
http://www.youtube.com/watch?v=nbjCU-7hDJw

OMG nawet mnie zaskoczyło stęzenie powermetalowego wieśniactwa w tym coverze, a myślałem że dużo słyszałem. Przy tym to Epica to całkiem stonowana muzyka. WYŁĄCZYŁEM BO Z GŁOŚNIKÓW ZACZEŁO SYPAC BROKATEM.


U mnie wałkowany VROOOM wraz z THRAK, przerywany THRaKaTTaK, czyli King Crimson w latach 90. Bardzo odpowiada mi ten kierunek jaki podjeli, koncepcja podwójnego power trio tez daje radę. Bardzo ok = http://www.youtube.com/watch?v=pbo5SmnGg_M
Kennedy - 2009-08-26, 18:13
:
Energia energią, ale nadmiar cukru skutkuje próchnicą.

U mnie Killing Joke. Kapelę znam od paru lat, ale dyskografię poznaję stopniowo, póki co badam ostrożnie ich pierwsze nowofalowo-postpunkowe albumy (pierwsze dźwięki i od mrazu wiadomo, kogo nasłuchali się panowie z Siekiery nagrywając "Nową Aleksandrię"), zagryzając dwoma najnowszymi (chyba nadal post-punk, ale bardzo zmetalizowany i zindustrializowany - w każdym bądź razie, bardzo apetyczny, chociaż cięzki do zdefiniowania, koktajl) i genialnym Pandemonium.
http://www.youtube.com/watch?v=U_j4Eq3ziE4
Lady_Aribeth - 2009-08-27, 13:06
:
Od kilku dni zasłuchuję się w Crack The Skye Mastodona. Ten album nie jest dobry. On jest po prostu EPICKI. Wessał mnie od pierwszego przesłuchania i nie chce puścić :mrgreen: Dawno już żaden album nie zrobił na mnie tak dobrego wrażenia.
Dorzuciłam sobie do listy odtwarzania "Hearts Alive" i "Joseph Merrick" z albumu Leviathan i po prostu odlatuję ze szczęścia :mrgreen:

Dzięki Gand :mrgreen:
Sosnechristo - 2009-09-02, 16:08
:
ZZ Top - jakaś składanka The best of czy coś. Lubię taką muzykę na skrzyżowaniu bluesa i rocka.
Otis Taylor - Recapturing the banjo - Po usłyszeniu "ten million slaves' w trailerze do Wrogów publicznych - musiałem mieć tę płytę. Ww. kawałek wymiata, ale reszta też nienajgorsza.
Kult - Ostateczny Krach systemu Korporacji i Tata Kazika - Ta pierwsza dosyć mocno przypomina Kazika solo, a Tata Kazika... tego słucham nałogowo, uwielbiam wszystkie piosenki.
Infernal Connection Acidów. Urocza płyta. :mrgreen:
I wspominkowo - Anthrax - Among the Living.
MrSpellu - 2009-09-03, 05:37
:
Ja teraz mam tak. Wbijam się pod prysznic i nas cały regulator puszczam dwa pierwsze kawałki z OST do Pulp Fiction, czyli Misirlou (Dick Dale & His Del-Tones) i Jungle Boogie (Kool & The Gang) - przy tym drugim zawsze zimna woda :mrgreen: Potem kawa, forumowa prasówka i wtedy słucham jakieś mocniejsze metalowane śmietki na obudzenie się. Głównie Vader, Sepultura, stary Korn itp. itd. A potem przyjeżdża transport i jadę do roboty :freak:
MrSpellu - 2009-09-07, 21:44
:
Na pijacki humor - zapętlony Shore Leave Toma Waitsa. Po 4 PPrG ;) Chyba ostatnimi czasy jestem w stanie stwierdzić, że jest to mój ulubiony utwór :) Dla świeżaków - w podpisie mam część refrenu ;)
Ł - 2009-09-13, 16:47
:
Tak propo dyskusji o grunge, w której linkowałem kawałek Sleep, to napomknę że Shrinebuilder udostępił swój pierwszy kawałek http://www.myspace.com/shrinebuildergroup

Shrinebuilder to doomowa supergrupa w skłąd której wchodzą:

Wino (St. Vitus, The Hidden Hand) - wokal
Scott Kelly (Neurosis) - gitara elektryczna
Al Cisneros (Om, Sleep) - gitara basowa
Dale Crover (Melvins) - perkusja

Kawałek to taki hipnotyczny smęt, dobry, w temacie, ale nie zajebisty. Cisneros gra inaczej niż w Sleep gdzie robił za Geezera skrzyżowanego z Lemmym i inaczej nż w Om gdzie był jedyną gitarą, natomiast Kelly wkręca neurosisowe motywy choć w bardziej tradycyjnodoomowym brzmieniu. Czekam na więcej - jestem spokojny o poziom ale ciekawy czy uda im się nagrać coś naprawdę kopiącego co niewielu supergrupom ostatecznie sie udaje.
You Know My Name - 2009-09-13, 17:38
:
Ja dziś słuchałem lajcika: Hypnos 69 i płytka The Intrigue of Perception. W sam raz dla każdego miłośnika nastrojowych kompozycji jazzowo rockowych. Świetne na niespieszne poranki poranki.
Mi bardzo przypadły do gustu dwa pierwsze kawałki, ale nie chce mi się ich wrzucać więc będzie wykopane z youtuba: Twisting the knife
Kennedy - 2009-09-14, 18:35
:
Ł napisał/a:
Czekam na więcej - jestem spokojny o poziom ale ciekawy czy uda im się nagrać coś naprawdę kopiącego co niewielu supergrupom ostatecznie sie udaje.

Kaszany nie będzie raczej, ale jeśli całość ma przypominać Pyramid on the moon to rewelacjji też bym nie oczekiwał. Ma ten kawałek przebłyski i sporo ciekawych momentów, ale jako całość jest dosyć męczący.
Nawiasem mówiąc, Cisneros ostatnio wysmażył nowe OM, bardzo apetyczne, ino za krótkie, jak zwykle w przypadku tej kapeli (a może to i dobrze, zbyt rozwlekłych albumów nie lubię). Chyba zrobię sobie wieczorem maraton z OM.

Słucham sobie obecnie Skyclad, "The Silent Whales of Lunar Sea". Przyznam, że określenie "folk metal" odrzuca mnie na kilometr, bo chociaż i folk i metal lubie, to w połączeniu zwykle powstaje kosmiczna tandeta. A tu niespodzianka, Skyclad to taki heavy metal ze szkoły Running Wild (powiedzmy, że zbliżone rejony, mocno mi się kojarzy) z dodatkiem skrzypiec, fujarek, dęciaków i innych brzękadeł wygrywających lekko folkowe motywy, z deka celtyckie, ale użyte z umiarem, a nie powciskane wszędzie gdzie się da. plus sporo niezłych riffów i całkiem niezłe teksty, jak na te rejony muzyczne.
No i wokal. jak dla mnie rewelacja, Walkyier mistrz.
Still Spinning Shrapnel
Maeg - 2009-09-14, 20:32
:
Dzięki hypem.com słucham kawałków z nowej płyty Pearl Jam:

http://hypem.com/track/90...a+See+My+Friend
http://hypem.com/track/904015/Pearl+Jam+-+Got+Some
http://hypem.com/track/90...am-Just+Breathe
http://hypem.com/track/90...ongst+The+Waves
http://hypem.com/track/90...+Speed+Of+Sound

Poza dennym The Fixer (http://www.youtube.com/watch?v=7MZI07TmakU - te przejście w okolicach 1:30 to już szczyt wszystkiego), album zapowiada się genialnie!
dworkin - 2009-09-16, 13:11
:
Również powoli wdrażam się w Backspacer. Z każdym kolejnym przesłuchaniem nabieram większej chęci do kupna tej płyty. Nie jest to może dzieło geniuszu na miarę Ten ani nawet album tak wspaniały jak VS lub Vitalogy, ale wyraźnie lepszy od poprzedniego.

Jedynie wspomniany The Fixer wypacza ogląd całości. Zupełnie nie pasuje do koncepcji pozostałych utworów. Ot, Pop Jam. Wolałbym, żeby wydali go oddzielnie, tylko dla radia. Cóż... Przynajmniej częściej usłyszymy głos Eddiego jadąc samochodem.
Sosnechristo - 2009-09-17, 12:59
:
Blues Beatdown. Rzadko się zdarza, by smutny (nie ponury!), metalowy utwór nie ociekał kiczem. Ten jest jednym z nielicznych, perełką. Nie wiem, może to przez klip zrobiło mi się smutno - Olassa strasznie szkoda. Żałuję, że byłem tylko na jednym koncercie z nim.
Jachu - 2009-09-20, 19:00
:
Ja dzisiaj zarzuciłem na ruszt dawno nie słuchany Cirque du Soleil. Przemieszałem kilka albumów i metodą "chybił trafił" (tzw. losowe wybieranie) odsłuchuję wszystkie kawałki. Słucha się fantastycznie, choć nie jest to tak wyśmienita uczta jak wtedy gdy ogląda się cały występ cyrkowy z podkładem muzycznym... Wtedy widok jest nie do opisania 8)
Kennedy - 2009-09-20, 21:26
:
Spellsinger napisał/a:
odmóżdżam się przy pogodno... ach, licealne imprezy :freak:

ROBI NAM PAPARARA...!
Piwo, kobiety i śpiew :freak:

Z uwagi na to, iż w grudniu prawdopodobnie zagra w Warszawie Laibach (a jeśli tak, to ani chybi jadę :mrgreen: ), to odświeżam sobie ów muzyczny projekt, bo dawno nie słuchałem. Znam i słucham od dobrych paru lat, uwielbiam od początku do końca, ale wszystkiego nie słyszałem, więc teraz uzupełniam braki, zaczynając od Let It Be - zbiór coverów całego albumu Let It Be autorstwa, oczywiście, Beatlesów.

Across the Universe
You Know My Name - 2009-09-30, 10:13
:
Wróciłem ostatnio do albumu Do Mi No warszawskich Pustek. Muzyka bardzo przyjemna, ale głównym atutem sa okołodepresyjne teksty. Pasuja mi, choć nastroju nie poprawiają.
http://www.youtube.com/wa...feature=related
http://www.youtube.com/wa...feature=related
http://www.youtube.com/wa...feature=related
http://www.youtube.com/wa...feature=related
http://www.youtube.com/wa...feature=related
http://www.youtube.com/wa...feature=related
http://www.youtube.com/wa...feature=related

No i wspaniała Królowa Marsa na zakończenie.

Ale jest jeden pozytyw: w perspektywie jest Koniec Kryzysu.
Ł - 2009-09-30, 11:20
:
Jedynka Mars Volty. Najlepsza, reszta albumów mimo niejednokrotnie fajnych patentów z osobna zbliża się do męczenia buły, jak dla mnie.
Romulus - 2009-10-05, 20:16
:
Batou nieświadomie zaraził mnie The Kilimanjaro Darkjazz Ensemble. Wsiąkłem niesamowicie. Ten utwór "leci" u mnie wciąż i wciąż i wciąż: http://www.youtube.com/watch?v=hEnTpNiMWZE

"Nowoczesny jazz połączony z elektroniką i ambientem. Styl muzyczny zespołu został zainspirowany starymi filmami takimi jak np. „Nosferatu” czy legendarny „Metropolis” a także surrealistycznymi animacjami Jana Svankmayera (czeski reżyser). Muzyka TKDE mimo iż wyrosła na bazie jazzu charakteryzuję się tajemniczością oraz mrocznym brzmieniem uzyskiwanym głównie za sprawą instrumentów klawiszowych i elektronicznych efektów. Pierwszy studyjny album TKDE został wydany w 2006 r. przez Planet Mu, obecnie grupa pracuje nad drugą płytą." (za Last.fm)
Wulf - 2009-10-05, 20:29
:
Jak tak patrzę na swój last.fm profil, to ostatnio sporo King Crimson i Ozzy'ego Osbourna. I w sumie.... tak by to było. Przedstawienia chyba nie wymagają :-)
batou - 2009-10-05, 20:36
:
:)

Najlepsze jest u nich to, że taką fazę można złapać w zasadzie na każdy kawałek. Wystarczy się po prostu wsłuchać. A ta nowa płyta to jakoś na dniach ma już się ukazać i koncerty w Polsce będą cześcią trasy ją promującej. Bilety po 40 Zł, ja się wybieram do Krakowa 9 grudnia.
Możesz jeszcze spróbować z podobnych klimatów Bohren & der Club of Gore, albo Dale Cooper Quartet & The Dictaphones. To pierwsze ciekawsze. Zresztą posłuchaj tylko tego http://www.youtube.com/watch?v=5_1-zwBsvjw :)

U mnie teraz inne klimaty. Mieszam dub i dubstep (Benga, Burial, Distance, Deadbeat) z ambientem (Tycho, Tim Hecker, Biosphere, Jacaszek).
Metzli - 2009-10-05, 20:40
:
Portishead, akurat dobry na zbliżające się jesienne wieczory ;)

Najpierw Dummy, bo ta płyta pozostanie dla mnie już chyba do końca tożsama z Dworcem Perdido, Nowe Crobuzon i ćmy, ach... :))

A teraz Third :)
MrSpellu - 2009-10-05, 23:40
:
Metzli napisał/a:
Portishead, akurat dobry na zbliżające się jesienne wieczory

True true...
Metzli napisał/a:
Najpierw Dummy, bo ta płyta pozostanie dla mnie już chyba do końca tożsama z Dworcem Perdido, Nowe Crobuzon i ćmy, ach...

Mnie akurat Portishead i Dummy "służą" w innym celu ;) Romantyczne, jesienne wieczory etc ;) Do tego są te płyty najlepsze :)

Metzli napisał/a:
A teraz Third

Zdecydowanie najsłabsza płyta. Zwyczajnie nie trafiła do mnie. Jest również mocno melancholijna ale wręcz w sposób depresyjny. Po prostu jest zupełnie inna od dotychczasowych osiągnięć zespołu ale to już nie "ten" Portishead :(

Na romantyczny, jesienny wieczór dobra jest jeszcze Elsiane :)
Procella - 2009-10-06, 11:19
:
A ja lubię "Third". Owszem, ta płyta jest zupełnie inna i mogła zaskoczyć niektórych, ale przecież zmiana brzmienia nie musi się przekładać na zmianę jakości. I według mnie się nie przełożyła, album jest interesujący i poruszajacy. Choćby takie "We Carry On", cudo! A że muzyka to depresyjna - bardzo dobrze. Dołująca muzyka rządzi 8)

I właśnie tej płyty słucham.
batou - 2009-10-06, 12:54
:
Ja też lubię "Third". Nie wiem nawet, czy właśnie tej ich płyty nie słucham najczęściej.
Procella napisał/a:
Choćby takie "We Carry On", cudo!

Dokładnie! To plus "Machine Gun" to moje ulubione kawałki z tej płyty. Jakoś nigdy nie oceniałem jej przez pryzmat wcześniejszych dokonań Portishead, więc może dlateog przyjąłem ją dobrze. Zresztą obiektywnie to jest kawał świetnego trip hopu.

Procella napisał/a:
Dołująca muzyka rządzi 8)

Właśnie się zastanawiałem jak Spellowi pasuje na romantyczne wieczory coś co dla mnie jest świetnym podkładem do cięcia się tępą żyletką :P To jest cholernie depresyjna muza. Szczególnie te wcześniejsze płyty.
MrSpellu - 2009-10-06, 13:02
:
batou napisał/a:
Właśnie się zastanawiałem jak Spellowi pasuje na romantyczne wieczory coś co dla mnie jest świetnym podkładem do cięcia się tępą żyletką

Seks to nic wesołego :mrgreen:

batou napisał/a:
To jest cholernie depresyjna muza. Szczególnie te wcześniejsze płyty.

Nieprawda. Te płyty są melancholijne ale nie depresyjne tak jak Third. Jak miałbym się ciąć to właśnie przy tej płycie. Zupełnie inna barwa głosu wokalistki - zdecydowanie bardziej dołująca. Inna stylistyka dźwięku. Za smutne to dla mnie. Lubię dołującą muzykę ale w wykonaniu Waitsa bardziej :P
batou - 2009-10-06, 13:30
:
Spellsinger napisał/a:
Seks to nic wesołego :mrgreen:

Polemizowałbym :P

Aż zacząłem kopać po tekstach kawałków ze starszych płyt i ze zdziwieniem odkrywam, że faktycznie są bardziej "optymistyczne" niż niektóre z "Third" ;) Z tym, że barwa głosu, o której piszesz wydaje mnie się właśnie bardziej depresyjna w tych poprzednich płytach.
Dla mnie ten melancholijny wokal Beth i taki duszny klimat to główne atuty Portishead i w sumie za to ich lubię najbardziej. Takie jesienne granie właśnie. Gdyby cała "Third" była nagrana w takiej surowej, oszczędnej stylistyce jak "Machine Gun" to lubiłbym ją chyba jeszcze bardziej.
MrSpellu - 2009-10-06, 17:06
:
Romulus napisał/a:
Batou nieświadomie zaraził mnie The Kilimanjaro Darkjazz Ensemble

Batou zaraził mnie świadomie. Pomieszanie dark jazzu i ambientu. Bardzo przyjemna nuta, nie jest może tak pełna energii jak Sayag Jazz Machine ale jako muzyka tła daje sobie całkowicie radę. Warto posłuchać.
Metzli - 2009-10-06, 17:17
:
Spell napisał/a:
Mnie akurat Portishead i Dummy "służą" w innym celu ;)


Słuchałam tej płyty podczas lektury "Dworca" i chyba żadna płyta aż tak bardzo nie związała się u mnie z lekturą, a często czytam jednocześnie czegoś słuchając. Za każdym razem gdy puszczę Dummy, powraca ten specyficzny klimat Nowego Crobuzon :)

Baton napisał/a:
Dla mnie ten melancholijny wokal Beth i taki duszny klimat to główne atuty Portishead i w sumie za to ich lubię najbardziej. Takie jesienne granie właśnie. Gdyby cała "Third" była nagrana w takiej surowej, oszczędnej stylistyce jak "Machine Gun" to lubiłbym ją chyba jeszcze bardziej.


Ech, dokładnie, mnie ten zespół urzekł tym samym. A Machine Gun jest zdecydowanie najlepszym kawałkiem na Third, gdyby płyta cała była taka "surowa" byłaby dosłownie genialna :))
MrSpellu - 2009-10-06, 21:16
:
Metzli napisał/a:
Słuchałam tej płyty podczas lektury "Dworca" i chyba żadna płyta aż tak bardzo nie związała się u mnie z lekturą, a często czytam jednocześnie czegoś słuchając

Ja przeciwnie. Nie mam dość podzielnej uwagi. Przy lekturze preferuję ciszę i spokój. Za to z drugiej strony, zawsze czegoś słucham gdy piszę, głównie po to by nabrać inspiracji. Jak piszę opisy do systemu autorskiego to często słucham Dead Can Dance, Arcana i ostatnio Lustmord. Jak pisałem magisterkę to głównie przy muzyce z Wiedźmina i z Fallouta 3 ;)

OST do Fallouta 3, zwłaszcza ostatnio, często towarzyszy mi w kuchni. Lubię sobie wieczorem popichcić i posłuchać sobie przyjemnego zawodzenia Billie Holiday ;) Jak płyta sie skończy, to doprawiam przy Franku Sinatrze lub Julie London :)
dworkin - 2009-10-06, 22:33
:
Jeszcze na przełomie tysiącleci, gdy czytałem Mistrza i Małgorzatę, moja siostra dzień w dzień męczyła Twoją Generację (a był to czas, kiedy właśnie wydali tę płytę). Od tamtej pory już pierwsze strony powieści budzą znajome akordy. Pewnie każdy ma taki kawałek...
Isgenaroth - 2009-10-08, 08:18
:
Przeważnie słucham Bolt Thrower i Within Temptation. Nie pogardzę Epicą.
Procella - 2009-10-08, 08:29
:
St.Vincent

Czyli zdolna pani z fajnym głosem, świetnymi, lekko zakręconymi piosenkami, uroczą buzią i całą masą charyzmy. Gorąco polecam. Nagrała na razie dwie płyty, obie oceniane są dobrze, ale pierwsza, "Marry Me" chyba nieco wyżej. Ja jeszcze na ten temat nie mam zdania, znam tylko pojedyncze utwory, ale to wystarczyło, żebym wpisała obydwa albumy na listę zakupów.

http://www.myspace.com/stvincent



http://www.youtube.com/watch?v=-9prpAv6kvo
http://www.youtube.com/wa...feature=related
http://www.youtube.com/wa...feature=related
Jander - 2009-10-17, 10:26
:

Robert Rich - Somnium
Siedmiogodzinny album, który jest otworzeniem tzw. Sleeping Concerts, które przeprowadzał autor na Uniwersytecie Stanford. Koncerty trwały 9 godzin, autor tworzył muzykę, a widownia spała w przyniesionych śpiworach. Jestem póki co po jednym przesłuchaniu - choć ciężko spanie nazwać przesłuchaniem. Dość ciekawe doświadczenie, ale brakuje mi do tego porządnych głośników. A jakość jest nieziemska. A samej muzyce mogę powiedzieć tyle - ambient z akustyką + odgłosy przyrody.
Ł - 2009-10-17, 10:42
:
A soundtrack do srania też zrobił?



^ żeby nie było że się nie nakręcam. Tylko nie mam klimatu jakoś na te smutaśne ballady, ale mocne kawałki walące dirtem a i owszem.
MrSpellu - 2009-10-17, 13:07
:


Mnie ostatnio naszło na Toto ale nie byle jakie - tylko dobre, czyli ich muzykę robioną do Diuny Lyncha.
Jako podkład rewelacja, mam nadzieję że Romulus AntyTotowiec przekona się do tej nuty ;)

Sorry za wersję ale nie chciało mi się konwertować na mp3 ;)

Prologue
Main Title
Robot Fight
The Floating Fat Man
The Prophercy
red91 - 2009-10-20, 22:04
:
Ostatnio przede wszystkim Behemoth, ten zespół ma niesamowitą moc. Teksty Nergala i Krzysztofa Azarewicza (proponuję się zapoznać z tą nieprzeciętną postacią, która powinna być przez nas literatów szczególnie dobrze i ciepło przyjęta) poprostu czarują swoją poetyką. Na skróty ---> http://www.lastfm.pl/user/MlekoBartol

P.S Dla odmiany załączyłem Satyricon, koncert w Krakowie już w grudniu :mrgreen:
Raziel - 2009-10-23, 12:07
:


Daemonia Nymphe - "Daemonia Nymphe"


Daemonia Nymphe to Grecki zespół powstały w Atenach w roku 1994, tworzą muzykę którą ja sklasyfikowałbym właśnie jako greek pagan darkwave folk, a konkretniej ich utwory dotyczą pogaństwa i czasów antycznych. Na dodatek wychodzi im to naprawdę niesamowicie, kiedy ich się słucha ma się wrażenie że zanurza się w mrocznych czasach pogaństwa i czczenia dziwnych bogów.

Daemonia Nymphe ma na swoim koncie już pięć albumów, sam niestety jak na razie słyszałem tylko pierwszy z nich ale pozostałe cztery ponoć trzymają klimat i warto i je nabyć (co sam zresztą planuje jak tylko poprawie swój stan funduszy). Płytki to "Daemonia Nymphe", "Krataia Asterope", "Eponymus", "The Bacchic Dance of the Nymphs - Tyrvasia" i "Remixed"

Na dodatek nie dość że fajnie się tego słucha to jeszcze jest to świetna muzyka na sesję, na przykład Zewu Cthulhu czy Świata Mroku, sam już stosowałem i świetnie to dopełniało klimat sesji. Polecam.

I parę przykładów z YT
Daemonia Nymphe - Dance of Satyrs
Daemonia Nymphe - Hymn to Bacchus
Procella - 2009-10-29, 12:50
:
Daemonia Nymphe to faktycznie niezła muzyka.

U mnie od wczoraj ciągle wraca Raison D'être - Enthraled By The Wind Of Loneliness



Bo to i pogoda odpowiednia, i już wyczuwalny nastrój zbliżających się dni, z wizytami na cmentarzach, wspomniniami... Niesamowicie smutna muzyka, ale piękna - na swój sposób, bo to jednak specyficzna stylistyka, która nie każdemu musi się spodobać.

Chyba zostanę na dłużej przy muzyce tego projektu - w kolejce już czeka "In Sadness, Silence And Solitude".



Chyba okładki i tytuły płyt dają pojęcie, jakiego klimatu można się spodziewać - nawet tym, którzy nie zetknęli się z muzyką Raison D'être.

http://raisondetre.coldmeat.se/
MrSpellu - 2009-11-12, 17:12
:
Ja teraz katuję Lao Che - Powstanie Warszawskie, tylko teraz tak... dokładnie. Musiałem dorosnąć do tego albumu. Niesamowicie wzruszający, aż coś tak w sercu zakoli, momentami łza się w oku zakręci, gardło ściśnie. Sabatony i inne srony, to przy tym pikuś. Co do dyskusji o "ambitnym" tekście, to tutaj jest znakomity przykład tekstu literacko świetnego i jednocześnie poruszającego dość ciężki temat. W sposób cechujący dobrą lirykę, w tym cytowaną (w albumie) całkiem często lirykę czasu wojny.

Płakałem wczoraj raz, a dziś już dwa razy, nigdy nie było dobrze między Nami, a Gapami.
Jak na imię mam, żadna z nich mnie nie zapyta, Gapie Soldaty wołają mnie polski bandyta.

Czekałem na Ciebie, Czerwona Zarazo, byś była zbawieniem witanym z odrazą,
Czerwonych z Nami nie ma, jest za to Czerwonka,
hej że, hej że ha, moja ostatnia Wieczornica.
Chociaż lewi jesteście, na prawym rzeki brzegu kucnęliście.
Druzia...skurwysyny, nie przyszliście.


A mój ulubiony kawałek z albumu to "koniec"
Z nawiązaniem do stareńkiej pieśni żołnierskiej.
Romulus - 2009-11-12, 21:16
:
Lao Che zawsze będzie mi się już kojarzył z tą płytą, co może dla nich być krzywdzące, bo zamyka ich w szufladzie. Ale płyta nieprzeciętna.

U mnie już będzie jesiennie aż do pierwszych długich dni po zmianie czasu na letni. Dorwałem u kolegi album Shirley Horn i się zabujałem w jej muzyce. Wszystko przez Mahrcina Kydrhyńskiego i jego smęcącej audycji w Trójce w niedzielne popołudnie. Potem się złożyło, że kolega zaprosił na popołudniowe piwko po pracy. A ja wykorzystałem zaproszenie do zrobienia przeglądu jego półek. Książki - sam pretensjonalny, intelektualny bełkot. Ale płyty jego żony.... I tak w moje ręce wpadła Shirley Horn i nowy Archive (4 część trochę męcząca ale pierwsze doskonałe). Jednak to od Shirley Horn się nie mogę uwolnić.
Mały smaczek: http://www.youtube.com/watch?v=ZdHVw4HGAHA
Gand - 2009-11-12, 21:16
:


Nowy Slayer, naprawdę fpytkę płyta.

Nie jest odkrywcza, nie jest przełomowa, nie przekona do Slayera nikogo, kto wcześniej go nie lubił. Za to jeśli ktoś uważa się za fana - będzie zachwycony.
Świetne riffy + wrzask Toma Arai (tak się to odmienia?) + podwójna stopa Lombardo = świetna płyta.
Ł - 2009-11-12, 21:39
:
Gand napisał/a:


Nie jest odkrywcza, nie jest przełomowa, nie przekona do Slayera nikogo, kto wcześniej go nie lubił. Za to jeśli ktoś uważa się za fana - będzie zachwycony.
Świetne riffy + wrzask Toma Arai (tak się to odmienia?) + podwójna stopa Lombardo = świetna płyta.

Mnie się nie podoba po wyrywkowymn youtube odsłuchu. Tomek wokalnie już czasami niedomaga, a cześć płyta brzmi tak strasznie wymęczenie.
Kennedy - 2009-11-12, 21:43
:
Gand napisał/a:
Nie jest odkrywcza, nie jest przełomowa, nie przekona do Slayera nikogo, kto wcześniej go nie lubił. Za to jeśli ktoś uważa się za fana - będzie zachwycony.

Tak na pierwszy rzut ucha to chyba najlepszy Slayer od czasow... nie wiem... sprzed God Hates Us All jeszcze, a może i wcześniej. Chociaż może to kwestia tego, że stosunek do Slayera mam zbliżony do bezkrytycznego, więc nie jestem zbyt obiektywny :roll: Się osłucha się zobaczy dokładnie, jak się skombinuje płytę, na mikołaja planuję sobie porządne zakupy płytowe (a nie ksiązkowe jak zwkle) to i nowy Slayer powinien wpaść mi w łapy.

Od pewnego czasu dryfowałem od zespołu do zespołu nie mogąc znaleźc nic ciekawego i osiadłem w latach 60-tych, na scenie psychodelicznej i sobie tak siedzę, kontemplując Jefferson Airplane, The Byrds, Electric Prunes, 13th Floor Elevators itd. Hammondy! Więcej hammondów.
Aktualnie:

Zespól uznany głównie za dyjaboliczne (na swoje czasy, ale i dzisiaj robi duże wrażenie) In A Gadda Da Vida, ale jak się okazuje debiut wcale nie jest gorszy, a pod pewnymi względami zdaje mi się nawet lepszy. Cała masa skwaszonych hiciorów i wrzynających się w łeb motywów, przy sporej dawce luzu. Album odjechany i pełen pomysłów, a zarazem zwięzły i treściwy. Trwa równo pół godziny. Tylko. Więc po skończeniu trzeba zapuścić raz jeszcze i tak leci w kólko...
Gand - 2009-11-12, 22:01
:
Ł napisał/a:
Mnie się nie podoba po wyrywkowymn youtube odsłuchu. Tomek wokalnie już czasami niedomaga, a cześć płyta brzmi tak strasznie wymęczenie.

To, że Tomek nie domaga wiadomo dawno i przyznaje on sam, dlatego z tego co kojarze Slayer ma się po tej płycie rozwiązać.
Jedyną słabszą stroną tej płyty jest brzmienie - drugi duży album (po Death Magnetic) znanej kapeli, który spieprzył producent Ricka Rubina, Gred Fidelman.
Kennedy napisał/a:
Tak na pierwszy rzut ucha to chyba najlepszy Slayer od czasow... nie wiem... sprzed God Hates Us All jeszcze, a może i wcześniej.

Dla mnie już poprzednia płyta była naprawdę świetna, za to okres między SitA i God Hates Us All uważam za średnio udany (ale nie nieudany :) ).
Kennedy napisał/a:
Zespól uznany głównie za dyjaboliczne (na swoje czasy, ale i dzisiaj robi duże wrażenie) In A Gadda Da Vida,

Nawet rzeczony Slayer nagrał kiedyś całkiem sympatyczny cover. ;)
MrSpellu - 2009-11-13, 14:29
:
Romulus napisał/a:
Lao Che zawsze będzie mi się już kojarzył z tą płytą, co może dla nich być krzywdzące, bo zamyka ich w szufladzie. Ale płyta nieprzeciętna.

Gospel wcale nie gorsze jeżeli chodzi o aranżację i teksty. Zwłaszcza teksty. Przy tekstach Lao Che i Marii Peszek mój filologiczny mózg dostaje wzwodu ;)

Hydropiekłowstąpienie
Ł - 2009-11-14, 11:25
:
http://www.youtube.com/watch?v=X4Y-2BRdn4A < Stachurski pojechał po bandzie. Dotrwajcie do 1.30 tam zaczyna się tekst, wielka improwizacja. I najlepsze jest to że po ostatnich doniesieniach o tym że Stachurski żywi się światłem, to nie bardzo wiem czy odbierać to jako beke, czy serio. W każdym razie niech Stachurski poda dilera u którego pobiera to światło. :mrgreen:
MrSpellu - 2009-11-14, 11:39
:
Omójboże! :shock: Jaki beat :shock:

<dotarł do tekstu>

:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: o kurwa :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: LOL

EDIT:

Twardy jestem. Wytrzymałem do końca :P
Jander - 2009-11-14, 14:52
:
O tak, zdecydowanie tak!
Polecam też Dosko - http://www.youtube.com/watch?v=TU7V5_Jy-RI , tekst od 1:24, a potem wytrzymać do końca.
Ja chcę nervosol! XD
MrSpellu - 2009-11-14, 14:59
:
Zabiliście mnie XD

...

Chryste :mrgreen:
You Know My Name - 2009-11-14, 15:16
:
Fak, prosze gram tego światła, dobra od razu pięć. Stachurski przeszedł w wyzszy wymiar. Polska Massakrra Płytą Stachurskiego.

Mnie natomiast znowu pchnęło w lekko dołujące, lekko elektroniczne, lekko popowe, lekko psychodeliczne Placebo:
http://www.youtube.com/watch?v=MkcIk4cuUOQ
http://www.youtube.com/wa...feature=related
oraz oczywiście http://www.youtube.com/watch?v=k-L5iUGdPfE

Może jakiś stuff zarzucić i popłynąć...
Jachu - 2009-11-15, 11:33
:
Mnie jesień uwrażliwiła uszy na głośne dźwięki, więc niemal odpuściłem sobie wszelkie rockowe dźwięki. W kółko katuję ostatnio Jesse Cooka - wszelkie albumy i mam z tego ogrom radości. Ta muzyka jest tak bogata, wciągająca i piękna, że nie chce się przestawać :)
MarcinusRomanus - 2009-11-25, 09:43
:
Przed chwilką odpaliłem sobie Disturbed. A mianowicie album "Ten Thousand Fists". jest to jeden z moich ulubionych albumów, tak ogólnie oraz jeden z moich ulubionych zespołów. Idealnie nadaje się na dobry początek dnia, i na pobudzenie:)
You Know My Name - 2009-11-25, 15:16
:
A mnie dopadły Pustki. Szczególnie teksty z Do-Mi-No i z Końca Kryzysu. Mam po nich wspaniałego, melancholijno-sentymentalnego doła. Muza idealna pod przyjmowanie preparatu.
Procella - 2009-11-25, 17:38
:
Anathema - The Silent Enigma

Dawno tej płyty nie słuchałam, ale teraz sobie o niej przypomniałam i słucham z wielką przyjemnością. Bo listopad to dobra pora na takie doomowate smęty, nawet, jeżeli pogoda nie jest odpowiednio posępna. Przed chwilą zresztą leciało Amber Tears", a następne w kolejce jest My Dying Bride.
MarcinusRomanus - 2009-11-27, 09:13
:
Aktualnie mam do przesłuchania całą dyskografie kolejnego zespołu, który uważam za ZAJEBISTY. Mianowicie In Flames. Na pierwszy ogień poszła pierwsza płytka tego zespołu "Lunar Strain" z roku 1994. Panowie grają taki gatunek metalu, który mi się żywnie podoba, a mianowicie melodic death metal.
You Know My Name - 2009-11-27, 23:47
:
Dziś był dzień wypraw sentymentalnych. Depeche Mode: Singles, Music for the Masses oraz Violator oraz N/O - co prawda zeszłoroczna produkcja ale za to teksty z czasów dzieciństwa.... Ech fajnie było się cofnąć do czasów bez zobowiązań...
Teraz chyba szapnę sę na starocie w typie Testament, Annihilator może.
Mogget - 2009-11-28, 22:40
:
Dziś zawitałem do Wrocławia po bilet na zbliżający się koncert zespołu Hey i tak sobie słucham płyty Unplugged. Przyjemna, nawet bardzo. Od jakiegoś czasu namiętnie pochłaniam też dźwięki pani PJ Harvey, szczególnie przypadła mi do gustu płyta "Uh Huh Her". Poza tym wciąż katuję aż do bólu mój zespół numer jeden -
Procella napisał/a:
Anathema

Metzli - 2009-11-28, 23:43
:
U mnie dzisiaj jest wieczór na Nine Inch Nails. I chcę czy nie, od razu mi się ich koncert przypomina, jedyny, który był w Polsce. To było coś wspaniałego :)
MarcinusRomanus - 2009-11-29, 12:53
:
Pierwsza płytka In Flames przesłuchana.. Kolejne czekają w kolejce. Dzisiaj się wziąłem, właśnie przed chwileczką za odsłuchiwanie nie jakiego zespołu o nazwie Falkenbach ( zaś cała dyskografia do przesłuchania). Na początek odpaliłem sobie "Laeknishendr" jest to ich pierwsza płytka, którą Falkenbach wydał bodajże w roku 1995. Muzyka jaką owy zespół zapodaje to oczywiście Black/Folk Metal.
You Know My Name - 2009-12-01, 01:42
:
In this light nd on this evening. Trzeci album Editors.
Media trąbią o końcu ery gitar i inne takie pitu - pitu.
A dla mnie odobiście to taka bardzo sentymentalna płyta. Słychac w niej wszystko co towarzyszyło mi przez czasy podstawówki i liceum (z wyjątkiem metalu).
Mamy tu oczywiście elementy postzimnofalowe, ale bardziej brzmiące jak New Order a nie poprzednie dokonania Editors czy Interpolu. Miejscami klawisze brzmią jak najlepsze New Romantic, czasemjakiś wpływ Ths Stranglers.
Żona usłyszawszy ze trzy kawałki bardzo zdziwiła się, że to wydawnictwo tegoroczne, ale dodała, że lata osiemdziesiąte wracają również w modzie, więc czemu nie w muzyce.

Ogólnie 8/10, ale numer tytułowy dużo, duuuużo wyżej.
MarcinusRomanus - 2009-12-02, 12:01
:
Kolejny zespół, i zarazem kolejna dyskografia. Tym razem wziąłem się za niejakiego Finntrolla i pierwszą płytkę z roku 1998, a mianowicie "Rivfadern". Owa płytka jest niczym innym jak poprostu pierwszym demem.
You Know My Name - 2009-12-05, 15:28
:
Them Crooked Vultures. Nie jest to rewolucja, można nawet powiedzieć, że przeca przewidywałem jak to zabrzmi. Ale mieć to na uszach.... MOC.

http://daria24.wrzuta.pl/...rooked_vultures

Zresztą całość dla miłośników będzie bardzo dobra. Polecam.
Gand - 2009-12-06, 06:06
:
Nowego Rammsteina ogarniam. Póki co za wcześnie na jakąś bardziej złożoną opinię, nie mówiąc już o recenzji, ale płyta zyskuje z każdym przesłuchaniem. Delikatnie na tak i wszytko zmierza w dobrym kierunku.
Obawiałem się po słabiutkim singlu, jednak chyba niepotrzebnie. Jeśli ktoś był po nim zniechęcony równie mocno jak ja niech śmiało spróbuje całego albumu - Pussy to bodaj najsłabszy kawałek na nim. :)
BitterSweet - 2009-12-06, 12:37
:
Gand napisał/a:
Pussy to bodaj najsłabszy kawałek na nim


Ale za to jaki teledysk! :mrgreen:


A mnie wzięło na delikatne klimaty typu Richard Ashcroft. "On a Beach" to chyba jedyny naprawdę poruszający kawałek z głębią z płyty "Alone With Everybody". Generalnie facetowi nie zmienia się głos w żadnym utworze, ale w "On a Beach" jest ładna melodia,o.
MarcinusRomanus - 2009-12-06, 12:38
:
Jeśli chodzi o taki zespół jak Rammstein to rzeczywiście mają mało słabych utworów. Ja polecam utwór "Du hast". Dość fajny kawałek, ale już nie co z innej płytki;)
Tak po za tym to odsłuchuje sobie dyskografie Finntrolla i... jest bosko.
Mogget - 2009-12-06, 16:48
:
Gand napisał/a:
Obawiałem się po słabiutkim singlu, jednak chyba niepotrzebnie. Jeśli ktoś był po nim zniechęcony równie mocno jak ja niech śmiało spróbuje całego albumu - Pussy to bodaj najsłabszy kawałek na nim. :)


Cóż, mogę się podpisać pod tymi słowami. Po przesłuchaniu Pussy nie mogłem długo się zabrać za cały album. W końcu się przemogłem i jestem zadowolony. Rewelacji wielkiej nie ma - może po prostu moje zamiłowanie do muzyki Rammsteina mija, ale całość odbieram pozytywnie.

W ostatnich dniach strasznie spodobał mi się album "Saviour" zespołu Antimatter. Mam problem z przypisaniem tej muzyce określonego gatunku, piosenki różnią się od siebie, ale są warte poświęcenia. To co skłoniło mnie do zapoznania się z tym zespołem to osoba Duncana Pattersona znanego fanom Anathemy ;)
Ł - 2009-12-06, 22:52
:
ostatni Mastodon - ostatnio jakoś wziełem się za powtórny odsłuch bo zbadałem tylko pobieżne trochę po premierze i teraz stwierdzam że ogólnie mnie się nie podoba, to znaczy cześc patentów muzycznych nawet bardzo ale całościowa ewolucja zespołu w stronę budowania melodyjek i kontrmelodyjek, pałker się uspokoił ale zaczynam trochę teśknić za czasymy kiedy napierdalał jak szalony a reszta przynajmiej cieła jakiś sensowny riff ale nie jakieś ułajajajaja na gitarkach. Nie podoba mi się kierunek w którym idą Mastodony, Baronessy (ci w ogóle balansują na granicy cyrku po swoim ostatnim klipie ) i jak tak dalej pójdzie za 2 albumy będą otwierać parady równości razem z Hammerfallami Epicami i innymi takimi.

MarcinusRomanus napisał/a:
Jeśli chodzi o taki zespół jak Rammstein to rzeczywiście mają mało słabych utworów.

Jeszcze żeby mieli własny styl muzyczny, to już w ogóle byłby kosmos.

(tak, tak wiem Spellu, że wszędzie piszę że Rammstein to taki unter-Laibach i jestem z tym upierdliwy ale robię to w imię sprawiedliwości dziejowej bo ostatnio jak pokazywałem ludziom Laibacha to stwierdzili że "o, to taki Rammstein")


BitterSweet napisał/a:
Gand napisał/a:
Pussy to bodaj najsłabszy kawałek na nim


Ale za to jaki teledysk! :mrgreen:


ta, pierwszy rasowy teledysk który wylądował na redtube, sukces artystyczny.
MrSpellu - 2009-12-08, 15:34
:
Tomasz Stańko Quintet, Dark Eyes



Ostatnio wydany album jednego z najlepszych polskich jazzmanów. Dark Eyes jest pełna mroku, niepokoju i melancholijnych tonów. Obok polskiego trębacza, na tej płycie usłyszymy Skandynawów: pianistę Alexi Tuomarila, perkusistę Olaviego Louhibuori, gitarzystę Jakoba Bro i basistę Andersa Christensena. Płyta jak wspominałem jest raczej mroczna, zimna, zdecydowanie przeznaczona do słuchania nocą. Cechuje ją raczej dźwiękowy minimalizm, przemieszany z transowym brzmieniem perkusji i fortepianu. Płyta ma klimat, niesamowitą atmosferę i jest zwyczajnie doskonała. Mrok. Smakowe.
MrSpellu - 2009-12-09, 16:17
:
Billie Holiday, Solitude.



Jeżeli Ella Fitzgerald jest Pierwszą Damą Piosenki, to drugą zdecydowanie jest Billie Holiday. Album wydany w 1952 roku zawiera takie hiciory jak Blue Moon, Easy to Love czy tytułowe Solitude. Ścisła czołówka klasyki jazzu. Ciepła, subtelna muzyka, przy której można się rozpłynąć. Niestety Fallout 3 napiętnował mój mózg i mi się ten wokal kojarzy teraz z klimatami postapo ;) Warto odnotować, że artystka zmarła na marskość wątroby //spell
Romulus - 2009-12-19, 23:59
:
Świeży nabytek, trzy godziny siedziałem opisując pliki po zripowaniu do mp3: SYGNOWANO FABRYKA TRZCINY vol 4. Składanki z tej serii to zawsze sporo świeżej, soczystej muzyki wymieszanej klimatycznie, acz na dobrą sprawę, niezbyt różnorodnej. Trochę jazzu, trochę funku, soulu, chilloutu, wymieszanych ze sobą. Teraz "leci" utwór "Being There" Tord Gustavsen Trio.. Taki miły "soft" jazz. A po nim Matthew Herbert - sporo elektroniki zmiksowanej z jazzem. Muzyka idealna na niezobowiązujący weekendowy wieczór. Rzeczywiście, jak w reklamie, musujące wino wskazane jako dodatek (niekoniecznie Carlo Rossi) :)
You Know My Name - 2009-12-26, 14:56
:
Słucham pierwszej płyty Nouvelle Vague.
Spellsinger w Oceń utwór powyżej napisał/a:
na płycie są przynajmniej dwie dużo ciekawsze interpretacje, czyli Too drunk to fuck i Guns of Brixton.

Hmm, cover The Clash to na tej płycie jedna ze słabszych aranżacji, nic nowego. Do tego zaśpiewane (??)tak, że wokalistkę, obdarzoną bardzo ciepłym głosem, mogłaby zastąpić dowolna automatyczna sekretarka. Zero uczucia, zero smaku. Inna rzecz, że nie odpowiada mi ten hymn młodych przestępców...
To drunk to fuck, to po prostu zwykłe pancurskie nic o alko i seksie. W wykonaniu zaciekawia tylko to, ze NV nawet aranżując i śpiewając potraktowali to jako żart.
Dobre są natomiast przeróbki Joy Division, The Cure i Sisters of Mercy. Tam pozostaje wspaniały nastrój oryginału mimo przerobienia na doski chill-out.


Nie rozumiem czemu zachwycacie się tą Josh Stone :?:
Romulus - 2009-12-26, 20:53
:
Mag_Droon napisał/a:
Nie rozumiem czemu zachwycacie się tą Josh Stone :?:

Z powodu jej ud. Reszta to... kolejna śpiewająca kobitka. Ginie w tłumie.
You Know My Name - 2009-12-26, 21:06
:
Romulus napisał/a:
Mag_Droon napisał/a:
Nie rozumiem czemu zachwycacie się tą Josh Stone :?:

Z powodu jej ud. Reszta to... kolejna śpiewająca kobitka. Ginie w tłumie.
hmm, ja wiem, że chodziło Wam o uda (a jak się uda to i o piersi XD ). I nadal nie kąsam... Ani głos, ani repertuar nie powalają, Ale na zawodzących paniach to ja się nie znam, więc taka opinia jaka wiedza.
Romulus - 2009-12-26, 21:09
:
A, to niech się Spellsinger tłumaczy. Ja Joss Stone słuchałem przelotnie, dawno temu. Nie powaliła mnie, choć głos ma intrygujący (może...). Nie kojarzę jednak żadnej jej piosenki, a i blednie ona przy moim ostatnim zauroczeniu (a może i miłości) Shirley Horn.
MrSpellu - 2009-12-27, 20:30
:
Bo ja mam fetysz grubych ud :mrgreen:

EDIT:

A by nie było, że OT, to ostatnio wgryzam się namiętnie w płytę Monk's Dream, Theloniousa Monka :) Tak przez ową głupią gadkę o jazzie zacząłem odrabiać z niego pracę domową ;)
You Know My Name - 2009-12-27, 20:53
:
Ależ ty mądry będziesz Spellu //spell
U mnie na warsztacie to co zadałem do oceny. MJUT na mą skołataną osobowość. Zresztą posłuchajcie sami.
Jedna z najlepszych płyt 2008 roku. Little Lucid Moments. Na dobrą sprawę to tylko cztery utwory. Ale pierwszy, tytułowy - marzenie. Wspaniała dwudziestojednominutowa kompozycja rockowa. Chwilami prosty, chwilami lekko progresywny łomot gitarowy. Warto.
Metzli - 2009-12-27, 20:59
:
Mag napisał/a:
U mnie na warsztacie to co zadałem do oceny. MJUT na mą skołataną osobowość. Zresztą posłuchajcie sami.


Na moją o wiele lepiej działa Clash, na zmianę z Sex Pistols i Cure.
You Know My Name - 2009-12-27, 21:02
:
Metzli napisał/a:
Mag napisał/a:
U mnie na warsztacie to co zadałem do oceny. MJUT na mą skołataną osobowość. Zresztą posłuchajcie sami.


Na moją o wiele lepiej działa Clash, na zmianę z Sex Pistols i Cure.
Nonono, tylko nam do Londyna żadnego nie odlatuj! Klasycy punka tak, ale nie za często, bo wychodzą bokiem. Szczerze mówiąc wolę "rzężenie" (stoner) od "brzdąkania" (punk).
Ale spacery po lesie to insza inszość, bo z The Cure to ja uwielbiam właśnie kilkanaście staaarych numerów (sprzed 1993), tak do Desitegration, które podchodzi mi bardzo. Potem to już tylko bezjajeczne pitu-pitu.
Metzli - 2010-01-02, 20:12
:
Nine Inch Nails i Pretty Hate Machine, chyba zostanie moim ulubionym albumem z twórczości NIN.

I'm drunk... //muzyka
Gand - 2010-01-04, 10:43
:
Powyższe 5-6 postów do rozwinięcia (macie 48 godzin, potem wpadam z sekatorem :> ), syf się tu straszny zrobił, jednozdaniówkami obrodziło.

Sam święta spędziłem raczej produkująć dźwięk na gitarza mogąc sobie w końcu głośniej pograć, ale i owszem, zdarzyło się posłuchać kilku rzeczy.

Na pewno najnowższy Dream Theater, dla mnie jednak na plus. Po ostatniej, słabiutkiej płycie spodziewałem się najgorszego, jednak DT trzyma przyzwoity poziom, komponując i grając kawałki, które można lubić lub nie - bo przeładowane techniką, epickie, długie - ale niezaprzeczalnie pasujące do ich stylu.

Dla odmiany od metalowego łomotu którym się ostatnio raczę odświeżyłem sobie również Queen w postaci jakiegoś obszernego the best of i wydaje mi się, że trochę zostanę w tych klimatach, miła odmiana i wyrwanie się z pewnej muzycznej stagnacji, w której jestem od pewnego czasu.
Fenrir - 2010-01-10, 19:50
:
Ostatnio wracam do tego co słuchałem parę lat temu czyli Diablo - Eternium świetna plyta stary dobry metal :)
You Know My Name - 2010-01-14, 13:50
:
Ja w ramach zapoznania przedkoncertowego słucham teraz ostatniej płyty Archive, czyli Controlling Crowds Part IV. Pierwszy numer jeszcze w stylu słynnej poprzedniczki, potem więcej już krótkich, spokojnych numerów. Nie ma ani jednej monumentalnej kompozycji w stylu Collapse/Collide, Controlling Crowds czy Dangervisit. Nie ma też (oprócz wspomnianego na początku otwierającego płytę Pills) żywszych kawałków jak Bullets czy Kings of Speed.
Płyta dużo spokojniejsza, ale czy słabsza? Raczej nie. Nie przytłacza za to świetnie ´wypełnia´ czas i przestrzeń. Trochę przypomina mi Melody AM Royksopp.
Procella - 2010-01-26, 14:46
:
Dzisiejsze odkrycie - jestem pod wrażeniem.

SOAP & SKIN - Lovetune for Vacuum



Bardzo udany debiut. Mimo młodego wieku (19 lat) Anja Plaschg ma już pomysł na siebie i wyrazisty, niepokojący styl. Piękna, smutna muzyka, dużo fortepianu i przeszywający wokal. Takie "jesienno-zimowe" dźwięki. Polecam.

Posłuchajcie sami, mnie mocno ruszyło:
http://www.myspace.com/soapandskin
http://soapandskin.com/
batou - 2010-01-26, 15:17
:
A mnie jakoś nie wzruszyło. Próbowałem tej płyty po jej koncercie w Krakowie na Unsound. Pamiętam, że jeszcze przed Biosphere wiele osób pytało o bilety i zainteresowanie było bardzo duże. Dla mnie podobna skala rozczarowania jak Bat for Lashes, chociaż ta druga to jednak bardziej popularna wokalistka. Takie to dla mnie nijakie trochę... Może nie ten poziom wrażliwości.

Ja ostatnio zasłuchuję się muzyką zespołu Somewhere off Jazz Street. Szufladkowani jako dark jazz i wymieniani obok Bohren & der Club of Gore i rosyjskiego Povarovo, ale to jednak troszkę inne granie. Mniej mroku, mniej dusznej atmosfery, a zdarzają się i całkiem żywe kawałki. Przesłuchałem całą dyskografię, którą można za darmo ściągnąć z last.fm :arrow: http://www.last.fm/music/Somewhere+off+Jazz+Street i raczej będę do tego wracał. Swoją drogą Povarovo to też kawał świetnej muzy i też za darmo z lasta.
dworkin - 2010-01-27, 00:14
:
Czy kojarzycie naprawdę świetny kawałek - What Else is There - norweskiego Röyksopp? Gościnnie występująca tam Karin Dreijer (wokalistka) śpiewa w The Knife. Od wczoraj słucham niemal wyłącznie ich sztandarowego utworu - Heartbeats (prawdopodobnie znacie jego cover z reklamy Sony). Zaczynam też powoli przesłuchiwać ich najnowszą płytę. Naprawdę dobra rzecz.
batou - 2010-01-27, 09:48
:
Też słucham The Knife i też bardzo lubię. Akurat z Röyksopp przyswajam tylko ten jeden kawałek z Karin na wokalu. Co do Heartbeats to cover tego Gonzalesa jest gwałtem na utworze. Szczerze gościa, za to co zrobił, nienawidzę.

Jeśli jeszcze nie znasz to po przesłuchaniu The Knife możesz spróbować solowego projektu Karin, czyli Fever Ray. Dla mnie to był jeden z najlepszych debiutów minionego roku. Tu masz próbkę :arrow: http://www.youtube.com/watch?v=jWFb5z3kUSQ
dworkin - 2010-01-27, 16:19
:
Po przesłuchaniu Behind the Bushes zrozumiałem, jakim sposobem przebili się do mojej podświadomości. Utwór ten wykorzystuje riff z piosenki Black Pearl Jamu. Nic dziwnego, że uległem, skoro czerpią z takich potęg.
Zamorano - 2010-01-27, 18:37
:
Mamy dopiero styczeń 2010 roku, ale ja już chyba odkryłem swoją być może płytę roku;) Nic to, że w krajach frankofońskich ukazał się pod koniec 2009 roku. Reszta świata ma premierę w styczniu 2010. Najnowszy album Charlotte Gainsbourg "IRM" wyprodukowany przez Becka (w duecie wykonał z Charlotte jedną piosenkę; świetne "Heaven Can Wait"). Przeurocza płyta, ciepłe brzmienia. Bardzo odpowiada mi typ wrażliwości muzycznej jaki się kryje za tą muzą. Akustyczne folk rockowe, nostalgiczne granie wymieszane z estetyką francuskiego chanson, czasami w tle bardzo dyskretna elektronika. Bywają też brzmienia powiedzmy psychodeliczne (w sensie psychodelii lat 60tych) jak w piosence Trick Pony, czy też postpunkowe (Greenwich Mean Time). Znakomita produkcja Becka. Ciepłe brzmienie, dużo słychać fajnych rzeczy w tle. Kilka świetnych piosenek:
Le Chat du Café des Artistes (to akurat cover ;) ), Voyage, Vanities, Heaven Can Wait, Time of the Assassins. Polecam.

http://fr.myspace.com/charlottegainsbourg

http://www.charlottegainsbourg.fr/
Metzli - 2010-02-09, 23:53
:
U mnie bliższe zapoznanie się z zespołem, który był supportem dla Archive, czyli Birdpen. Album On/Off/Safety/Danger, dobre, podoba mi się :) I skojarzenia z Archive (jak też i support) nieprzypadkowe, obaj panowie, czyli Mike Bird i Dave Pen uczestniczyli przy tworzeniu albumu Lights, a ten drugi figuruje jako członek zespołu Archive. Birdpen mimo pewnych podobieństw to nie kalka, prezentują w podobnych klimatach, ale jednak coś własnego. Mam trochę problem jak ich sklasyfikować, bo na określenie progresywny rock w stosunku do nich jakoś mi nie pasuje (zresztą podobnie jak do Archive).

A mój ulubiony utwór jak na razie to Off

http://www.youtube.com/watch?v=5ABTNRFDB9g
Nolaan - 2010-02-10, 17:14
:
Cześć załogo.
Moja aktualnie czeka na piątą część kompilacji The DJ In The Mix autorstwa ATB, czyli coś kompletnie nie w Waszym klimacie :P Elektronika i to niezłego sortu, śmiem twierdzić po obadaniu jednego z kawałków tenże album promujących:
ATB - Gravity (2010 ATB Club Mix) .
A jako że poprzednie kompile tegoż pana były ze wszech miar zacne więc i tym razem spodziewam się solidnej dawki elektronicznej muzyki, różnego gatunku. Jak obadam całość to i zrobię edita.
batou - 2010-02-10, 21:11
:
Nolaan napisał/a:
Elektronika i to niezłego sortu, śmiem twierdzić

Transowe naparzanie idealne na imprezy w remizach, śmiem twierdzić. Rozumiem jeszcze balowanie przy tym w klubie. Albo nie... nie rozumiem - toleruję. Ale żeby słuchać? No kaman... Dla mnie nie do strawienia, podobnie jak Tiesto, van Dyk, van Buren i inne w ten deseń cuda. Brrr.
Nolaan - 2010-02-10, 22:08
:
Kwestia gustu, wodzu. Ja nikogo nie namawiam tylko opisuję swoje wrażenia tyczące tego kawałka i tej muzyki. Proste. A słuchać można tak jak każdej innej bez dzikich jazd.
Peace.
Jander - 2010-02-10, 22:25
:
W tej chwili Fever Ray, solowa płyta wokalistki The Knife (dobra, nawet mi co nic nie mówi). Głęboki, niepokojący głos (w końcu Szwedka :mrgreen: ) i odpowiednia do tego elektronika. Zareklamuję kawałek Keep the streets empty, ale zdecydowanie polecam przesłuchać całą płytę. Na początku pojedyncze kawałki znalezione na YT mi nie podpasowały, ale jak już miałem okazję przesłuchać kilkukrotnie całość przy okazji sesji w Magiczny Miecz - coś zatrybiło i teraz ciężko mi się od tego oderwać.
W sumie jakimś trafem muzycznie kojarzy mi się ze ścieżką do Populous: The Beginning

A teraz spojrzałem parę postów wcześniej i widzę, że Batou też poleca. Będę musiał uważniej patrzeć na to co pojawia się w tym temacie. ;)
pozdrawiam
Arlzermo - 2010-02-10, 22:34
:
Obecnie leci ta pani
Czemu to-to? Bo reklama tej płyty wisi na przystanku tramwajowym, z którego Arlu korzystał - i tak codziennie się owa pani na mnie gapiła... Cóż, z czystej ciekawości sobie puściłem. Ot, miłe, lekkie brzdąkanie.
A na później zaplanowane jest zapoznanie się z twórczością tego pana. Głównym magnesem była tutaj "zbieżność" z zespołami, których twórczość znam i lubię. Posłuchamy, zobaczymy - mamy nadzieję, że się nie zawiedziemy. ^^
batou - 2010-02-11, 11:57
:
Nolaan napisał/a:
Ja nikogo nie namawiam tylko opisuję swoje wrażenia tyczące tego kawałka i tej muzyki.

Ależ ja też. Po prostu mam mocno negatywną opinię o tego rodzaju elektronice. I to nie jest tak, że neguję każdą, bardziej taneczną odmianę takiej muzyki. O niebo ciekawsze są np. płyty Ellen Alien, Moderata, czy składanki wypuszczane cyklicznie przez londyński klub Fabric. Chociażby Fabriclive 37 autorstwa Caspy i Rusko. Muzyka do tańczenia, ale na tyle ciekawa, że się jeszcze z miesiąc temu nie mogłem oderwać od tej płyty.
You Know My Name - 2010-02-11, 22:46
:
Też przesłuchałem Birdpena. Zacny triphop, szkoda, że w studio są tacy ugładzeni. Na żywo brzmienie było bardziej soczyste, noise´owe.
MrSpellu - 2010-02-12, 07:58
:
Ja katuję nowiutki, świeżutki, jeszcze pachnący Massive Attack



Dopiero się w nią wgryzam (przesłuchałem może 2, 3 razy), ale po kilku przesłuchaniach stwierdzam, że poziomem jest zbliżona do mojej ulubionej Mezzanine.
Aczkolwiek nie ma tak mrocznego, niepokojącego klimatu (który kojarzy mi się z grą w VtM). Tak czy inaczej:

:arrow: Kapitalne brzmienie.
:arrow: Zacna rzecz.
:arrow: Podoba mi się :)

@baton
Ożesz Ty... :mrgreen:
batou - 2010-02-12, 08:58
:
I ja Ciebie też :P

Przesłuchałem nowe Massive tak z 3-4 razy i coraz bardziej ta płyta mi podchodzi. Jak tak dalej pójdzie to nawet "Flat of the Blade" zacznie się podobać.
Po EPce byłem troszkę rozczarowany nowymi nagraniami, bo w pamięci był koncert moskiewski, na którym grali sporo nowego "roboczego" materiału i było to świetne. Oficjalne wydawnictwo jakoś mnie nie powaliło, więc odstawiłem i czekałem na cały album. I na tym albumie kawałki z EPki zupełnie inaczej odbieram ;)
Duży atut płyty to powrót Martiny Topley-Bird. Jej wokal bardzo wzbogaca album i chyba najlepsze są właśnie te kawałki, w których śpiewa. Cała płyta jest takim pomieszaniem tego co dobrze znamy z Massive z eksperymentami typu "Babel". Ogólnie na duży plus i pewnie będzie z czasem jeszcze lepiej. Ale Mezzanine to to nie jest Spellu.

A tak w ogóle jak czytam w necie opinie o nowych płytach tych bogów trip-hopu, wracających po latach z nowymi albumami to nóż się w kieszeni otwiera. Zjechana nowa płyta Tricky'ego, zjechane nowe Portishead, a teraz na Massive też narzekają. Ja nie wiem, czego Ci ludzie oczekują. Mam wrażenie, że weszła nowa moda na pisanie komentarzy wg jednego schematu: aaa tam, chujnia <wpisz nazwę zespołu> już się dawno temu skończył.
MrSpellu - 2010-02-12, 09:06
:
batou napisał/a:
A tak w ogóle jak czytam w necie opinie o nowych płytach tych bogów trip-hopu, wracających po latach z nowymi albumami to nóż się w kieszeni otwiera. Zjechana nowa płyta Tricky'ego, zjechane nowe Portishead, a teraz na Massive też narzekają. Ja nie wiem, czego Ci ludzie oczekują. Mam wrażenie, że weszła nowa moda na pisanie komentarzy wg jednego schematu: aaa tam, chujnia <wpisz nazwę zespołu> już się dawno temu skończył.

O ile narzekanie na Portishead uważam za zasadne (tylko, że mi zwyczajnie klimat nie podszedł), to od Massive Attack wara. I owszem, może trochę na wyrost wystrzeliłem z tym zbliżonym poziomem do Mezzanine, ale zdanie nie zmienię. Płyta może nie jest doskonała, ale przynajmniej cholernie dobra. Zdecydowanie jestem za.
You Know My Name - 2010-02-12, 16:49
:
Pisze się, że się wszystkie skończyły na Kill´em All.
A na serio, to klasycy trip hopu są w odwrocie. Zmieniły nieco się gusta i to co było odkrywcze naście lat temu teraz jest ledwo ciepłe. Inaczej ewoluowali niż to jak był odbierany gatunek. Teraz bardziej masowemu odbiorowi triphopu pasują Archive czy UNKLE.
Inna sprawa, że choć Third mi nie podeszło to wspaniale mi w niedzielę po koncercie wpadało w ucho wczesne Portishead. Może dlatego, że przysypiałem w Siwym Dymie. Na chillout naprawdę trudno mi teraz wyobrazić sobie coś lepszego.
Metzli - 2010-02-12, 19:10
:
Baton napisał/a:
A tak w ogóle jak czytam w necie opinie o nowych płytach tych bogów trip-hopu, wracających po latach z nowymi albumami to nóż się w kieszeni otwiera.


Z tego wniosek, że nie należy zbyt intensywnie buszować po necie, mniejsza szansa, że się na takie bzdurki trafi ;) Z Trickym jakoś się nie zaznajomiłam do tej pory, trzeba to nadrobić w końcu, ale Third Portishead jest dla mnie genialną płytą. Nowy Massive Attack (który właśnie leci z głośniczków) raczej nie urośnie do tej rangi, ale nie ulega wątpliwości, że to jest bardzo dobry album. Ale trzeba zaznaczyć, że przez ten miniony rok moje gusta muzyczne przeszły dosyć sporą ewolucję.

Mag napisał/a:
Teraz bardziej masowemu odbiorowi triphopu pasują Archive czy UNKLE.


Archive podpadał pod trip hop w swoich początkach, teraz to oni poszli w trochę inną stronę i zwykło się ich określać teraz mianem progresywnego rocka, chociaż czy ja wiem czy tak słusznie... Ech, te szufladkowanie i klasyfikacja, zwykle nieadekwatne ;P
You Know My Name - 2010-02-12, 19:40
:
Mam wrażenie, że Archive jest sobie gdzieś pomiędzy i myślę, że proga w stylu lat 70 czy współczesnego poza kilkoma numerami w ich muzie nie uświadczysz, szczególnie w ostatniej płycie.
Romulus - 2010-02-18, 20:54
:
Słucham długo odkładanej na później płyty Milesa Davisa "Aura" z 1989 r. Trochę mnie zaskoczyła (pozytywnie); pełna tajemnic i nastrojów, choć momentami zaskakująca (w trzecim utworze "Yellow" nagle ten nastrój zostaje zaburzony). Mimo tych nastrojowych momentów, czuć - nie - słychać lata 80-te XX wieku z tą męczącą elektroniką i takimi soft - rockowymi gitarami oraz (tak mi się wydaje) elektroniczną perkusją (w "Orange", "Red", "Electric Red"), które gdzieś bez udziału trąbki Milesa dominują nad całym utworem, ale tylko chwilowo, bo kiedy włącza się Miles już panuje nad całym utworem.

Płyta warta posłuchania - ale, mimo wszystko, uwielbiam tylko KIND OF BLUE (zremasterowane wydanie - cokolwiek to znaczy - zostawię sobie na piątkowy wieczór, kiedy już się wprawię w "winny" nastrój). Czegokolwiek złego nie napisałbym o muzyce lat 80-tych XX wieku (pełnej tych soft - rockowych gitar i elektronicznej perkusji), to jednak Miles wkomponowywał się w każdą epokę muzyczną pozostając zawsze rozpoznawalny.

I nie chce mi scrobblować na Last.fm (choć płyta oryginalna, mimo że nie w Polsce kupowana).
Procella - 2010-02-25, 09:24
:
Słucham sobie Veil Veil Vanish z ich MySpace:

http://www.myspace.com/veilveilvanish

Przyjemne, stylowe granie. Mniej więcej tak się mają do The Cure, jak Editors do Joy Division - znaczy się zżynają do oporu (zwłaszcza wokalista), ale robią to sprawnie, przebojowo i z wdziękiem. Warto posłuchać, jeżeli ktoś lubi takie dźwięki. I warto śledzić dalszy ich rozwój, bo to młody zespół, ale z dużym potencjałem. Polecam utwór "Anthem For A Doomed Youth".
MrSpellu - 2010-02-25, 09:45
:
Nie zlinczujcie mnie, ale ostatnio mam fazę na

Ten kawałek

Mam słabość do tej laseczki ;)

... starzeję się...
MORT - 2010-02-25, 21:49
:
//bicz
IMO strasznie średni kawałek. Wolałbym też więcej śpiewu w śpiewie, ale woleć to se mogę... :)


Ja sobie ostatnio odświeżam Brobdingnagian Bards.
choćby to

MrSpellu - 2010-02-26, 09:32
:
MORT napisał/a:
IMO strasznie średni kawałek

Ja bardzo często mam fazę na taki kicz. Jak mam taką fazę, to znaczy, że coś wpadło mi w ucho. Nigdy tak nie masz, że czasem coś średniego wpadnie Ci w ucho i za cholerę nie chce Ci wypaść dopóki się nie osłuchasz?
MORT - 2010-02-26, 17:11
:
Podejrzewam, że czasem także...
A "podejrzewam" dlatego, że najwyraźniej dzieje się to bardzo rzadko i nawet nie pamiętam kiedy coś takiego mi się zdarzyło.
Jeśli już coś muzycznego próbuje mnie opętać, to jest to najczęściej coś co lubię, co mi się bardzo podoba.
Ostatnio choćby przypomniałeś mi pewną piosenkę (... to chyba byłeś ty), która mnie opętała na dobry miesiąc. Jak zresztą zawsze, gdy sobie o niej przypomnę.... o cholera :-)
Ł - 2010-02-26, 18:34
:
Spellu -Kawałek spoko, ale klip kozak. Lubię BEP, przeglądam sobie inne single z tej płyty.

Spellsinger napisał/a:
Nigdy tak nie masz, że czasem coś średniego wpadnie Ci w ucho i za cholerę nie chce Ci wypaść dopóki się nie osłuchasz?

Nie. Co najwyżej później te kawałki staja się średnie, w ucho wpadają mi tylko jako zajebiste.
Kennedy - 2010-03-03, 21:31
:

Jakoś wczoraj nie miałem na nic ochoty z tego co ostatnio słucham, to sobie postanowiłem odświezyć Voivod, najlepiej coś czego jeszcze nie mam osłuchanego na pamięć (jak Phobos czy Nothingface). Ale mi się wkręciło :mrgreen: Od wczoraj przesłuchałem Killing Technology juz z dziesięć razy i ciągle mam ochotę na więcej. No piękny album, kosmiczny. I masa na nim nieoczywistych hiciorów, czego wcześniej jakoś nie przyuwazyłem.
Electric shock through you, electric shock through you!
Ł - 2010-03-12, 18:17
:
Kennedy napisał/a:
Od wczoraj przesłuchałem Killing Technology juz z dziesięć razy i ciągle mam ochotę na więcej. No piękny album, kosmiczny. I masa na nim nieoczywistych hiciorów, czego wcześniej jakoś nie przyuwazyłem.

Mnie ostatnio nonstop łazi po głowie "Order of the Blackgaurds" szczególnie końcówka. Uwielbiam. Jeśli chcesz czegoś więcej w tym klimacie to polecam - http://www.youtube.com/wa...feature=related - płyta z tego samego roku co Killing Technology, zaskakująco w swych rozwiązaniach zbliżona.

Mam w ogóle taką refleksje że uwielbiam zespoły które doszły do podobnych rozwiązaniach muzycznych jak Voivod samodzielnie czyli ww. Doom, albo z nieco innej paczki - Jesus Lizard, natomiast nie jarają mnie wierutnie takie projekty jak Vektor - http://www.youtube.com/wa...feature=related - gdzie ta inspiracja Voivodem jest bardzo poddańcza i bezpośrednia. Kwestia chyba rozgraniczenia między pewnym sposobem myślenia muzycznego a efektem bedącym produktem tego myślenia. Chociaż licze że Vektor się rozwinie, bo złej muzyki mimo jej wtórności i miszmaszowości, nie robią - mam ich na oku.
MrSpellu - 2010-03-14, 12:23
:
Fields of the Nephilim, Dawnrazor



Trafiłem przypadkiem buszując po necie w poszukiwaniu pewnych informacji o żydowskiej mitologii. Moja uwagę zwróciła powyższa okładka. Zawartość albumu to trochę nietypowy dla mnie gothic rock, bo taki jakiś... niekindermetalowy. Co jest wartością sama w sobie ;) Bardzo fajna nuta, "mało mroczny" wokal (podoba mi się), koncept trochę steampunkowy, czy może raczej westernowy, z muzycznym komentarzem do Pewnego razu na dzikim zachodzie ;) Dobrze się słucha.

Czemu nikt nie napisał, że byka walnąłem w tytule?

Rheged - 2010-03-14, 12:48
:
Spellsinger napisał/a:
Fields of the Nephilim, Downrazor(..)
Zawartość albumu to trochę nietypowy dla mnie gothic rock, bo taki jakiś... niekindermetalowy.


Bo, Panie, kiedyś to dobry gotyk robili. Jeszcze Sisters Of Mercy dodałbym do Nephilim, jako takie "niesławne" duo rocka gotyckiego na świecie, a swoich cegiełek dodało jeszcze całkiem sporo innych ciekawych zespołów.

Ja tymczasem Jethro Tull, album "Aqualung". Rok 1971, folk rock brytyjski, charyzmatyczny wokalista, ciekawe rytmy, znakomite partie fletu w sosie rocka progresywnego. Znakomite.
Kennedy - 2010-03-14, 12:56
:
FOTN to klasyka gatunku i chyba jedyny zespół stricte gotycki który łykam w całości bez popitki (no jeszcze Bauhaus i Sisters of Mercy). Doskonała kapela, ale Dawnrazor to akurat ich najsłabsza płyta chyba (co, brońcie bogi, nie znaczy że zła), spróbuj The Nephilim lepiej ;) Moc.

Cytat:
Jeśli chcesz czegoś więcej w tym klimacie to polecam - http://www.youtube.com/wa...feature=related - płyta z tego samego roku co Killing Technology, zaskakująco w swych rozwiązaniach zbliżona.

Uuu, brzmi interesująco. Trzeba zbadać, nazwa zespołu obiła mi się o uszy ale nigdy nic konkretnego nie słyszałem.
Vektor to lekka przesada, nie mam nic do inspirowania się muzyką jakichś zespołów, ale tutaj to chyba za daleko poszło. Chociaż nie słucha się źle.

Aktualnie przyssała mi się do mózgu najnowsza, pośmiertna, płyta Johnny'ego Casha - American VI - Ain't No Grave. Forma raczej minimalistyczna (i na szczęście nie jest to wesołe country prosto z jakiegoś zadupia), ale oderwać się ciężko, jak już się na porządnie wkręci po kilku przesłuchaniach.
MrSpellu - 2010-03-14, 16:40
:
The Nephilim



Zdążyłem przesłuchać kilka razy, nie powiem, też bardzo fajna, ale jakoś Dawnrazor lepiej odebrałem.
Procella - 2010-03-14, 18:44
:
To teraz pora na "Elizium". I to jest dopiero DZIEŁO. Płyta, która rozwala. Zwłaszcza końcówka.

we must suffer
to free our pain
can you help us
to find our way...




Aż sobie chyba włączę.
Ł - 2010-03-14, 19:09
:
Kennedy napisał/a:
rzeba zbadać, nazwa zespołu obiła mi się o uszy ale nigdy nic konkretnego nie słyszałem.

nazwa "Doom", nie jest zbytnio odkrywcza i mają ją jeszcze rapujący czarny człowiek i weselaści crustpunkowcy, co skutukuje swoją drogą burdelem na profilu na last.fm. Beware.


Co do Dawnrazor, to nie gradowałbym jej jakoś szczególnie niżej od pozostałych, ja się łapię na tym że w sumie wracam do niej najczęsciej, i chyba nie bez powodu będzie to że jest to album na którym jest najwięcej gitary elektrycznej. Późniejsze albumy to już bardziej melancholijne odloty, fajne ale nieczęsto mnie na to bierze.

Spellu spróbuj jeszcze ten singel jak Ci dawnrazor podchodzi http://www.youtube.com/watch?v=8Bb5IH7pImA
Jachu - 2010-03-16, 10:54
:
http://www.iheartradio.co...&item=17722462)

http://landingpages.sonymusic.de/scorpions/

Nowe Scorpionsy - po przesłuchaniu obiecujących sampli zapowiadają się bardzo interesująco. Liczę na dobry album :)
Procella - 2010-03-16, 13:24
:
Dobrze by było, gdyby pożegnali się w ładnym stylu (zapowiadają, że to będzie ich ostatnia płyta).

U mnie Sandy Denny. Ależ ona miała piękny głos! Na dodatek napisała kilka świetnych piosenek, np. "Solo", "Who Knows Where The Time Goes" czy "Fotheringay".
http://en.wikipedia.org/wiki/Sandy_Denny
http://www.youtube.com/watch?v=0Rd_gMrmf6g
MrSpellu - 2010-03-17, 09:13
:
Ł napisał/a:
Spellu spróbuj jeszcze ten singel jak Ci dawnrazor podchodzi http://www.youtube.com/watch?v=8Bb5IH7pImA

Fajne :)
Ł napisał/a:
Co do Dawnrazor, to nie gradowałbym jej jakoś szczególnie niżej od pozostałych, ja się łapię na tym że w sumie wracam do niej najczęsciej, i chyba nie bez powodu będzie to że jest to album na którym jest najwięcej gitary elektrycznej. Późniejsze albumy to już bardziej melancholijne odloty, fajne ale nieczęsto mnie na to bierze.

Ja mam tak, że rzadko coś mi od razu wpada w ucho i zostaje na dłużej. Zazwyczaj muszę się przez jakiś czas przyzwyczajać. The Nephilim przesłuchałem kilka razy pod rząd (przy pisaniu referatu) i tak jakoś mnie nie porwało. Dawnrazor jest taki trochę surowy, zawiera w sobie krótkie, treściwe kawałki i tak jakoś z większą ochotą zapętlałem cały album by przesłuchać. Może chodzi o tę westernową otoczkę? Tak jak tego słucham, to bym chętnie sobie w Deadlandsy pograł :mrgreen:
Romulus - 2010-03-18, 22:47
:
Przesłuchałem dwukrotnie nowy Massive Attack i tylko ten kawałek sprawił, że ciarki przebiegły mi po plecach: http://www.youtube.com/watch?v=jEgX64n3T7g O ile cała płyta nie znużyła, to dla tego utworu warto jej posłuchać.
Romulus - 2010-03-20, 00:45
:
Marilyn Monroe nie cenię zbyt wysoko. Łot, blondyna: raz z gangsterem, raz z basebalistą, raz z pisarzem a raz z prezydentem (niekoniecznie w tej kolejności), kilka filmów i wyblakła etykietka symbolu seksu i - o, zgrozo - kina. Ale ta piosenka ma w sobie urok i żar: http://cenobitka.wrzuta.p..._teach_me_tiger
Łoołoołoołoooh
Prev - 2010-03-20, 20:47
:
Abney Park, ostatnie odkrycie. Nie powiem żeby byli jacyś niesamowici, ale jak to mawia Soul "Lepsza dobra przeciętność, niż złe arcydzieło", niektóre kawałki są całkiem niezłe, ale generalnie lepiej nadaje się na "muzykę w tle". Mimo to nie jest wcale źle.
http://www.youtube.com/watch?v=sMGbIwDBjdI
Romulus - 2010-03-21, 01:19
:
Troszkę bezpłciowe. Ani za skoczne, ani za smętne. Ni to szanty, ni hip hop.

Ech, ja nie powinienem słuchać muzyki o tej porze, bo się liryczny robię, co redneckowi nie przystoi i jest oznaką niemęskości w świecie rednecków. Ale się trafiło. Liryczniej być nie może (zwłaszcza że piosenka jest po francusku): http://fodcd.wrzuta.pl/au..._n_existais_pas

I słowa - spolszczone we w miarę nie kaleczący sposób:
Cytat:
A gdybyś nie istniała,
Powiedz, po co miałbym zyc.
By włóczyć sie po świecie
bez ciebie,
Bez nadziei i żalów.

I gdybyś nie istniała,
Próbowałbym wymyślić miłość.
Jak malarz, który pod
swoimi palcami widzi
Rodzące sie kolory dnia.
Nie dowierzając.

I gdybyś nie istniała,
Powiedz, dla kogo miałbym żyć.
Dla nieznajomych uśpionych
w mych ramionach,
Których nigdy bym nie pokochał.

I gdybyś nie istniała,
Byłbym jedynie kolejnym punktem
W tym zabieganym świecie,
Czułbym sie zagubiony,
Potrzebowałbym Ciebie.

I gdybyś nie istniała,
Powiedz, jak miałbym żyć.
Mógłbym udawać, ze jestem
prawdziwy, ale nie byłbym sobą

I gdybyś nie istniała,
Myślę, ze znalazłbym
Tajemnice i sens życia,
Po prostu by Cie stworzyć
I by Ciebie oglądać.


I po francusku:
Cytat:
Et si tu n'existais pas,
Dis-moi pourquoi j'existerais.
Pour traîner dans un monde sans toi,
Sans espoir et sans regrets.

Et si tu n'existais pas,
J'essaierais d'inventer l'amour,
Comme un peintre qui voit sous ses doigts
Naître les couleurs du jour.
Et qui n'en revient pas.

Et si tu n'existais pas,
Dis-moi pour qui j'existerais.
Des passantes endormies dans mes bras
Que je n'aimerais jamais.

Et si tu n'existais pas,
Je ne serais qu'un point de plus
Dans ce monde qui vient et qui va,
Je me sentirais perdu,
J'aurais besoin de toi.

Et si tu n'existais pas,
Dis-moi comment j'existerais.
Je pourrais faire semblant d'être moi,
Mais je ne serais pas vrai.

Et si tu n'existais pas,
Je crois que je l'aurais trouvé,
Le secret de la vie, le pourquoi,
Simplement pour te créer
Et pour te regarder.

Procella - 2010-03-24, 14:35
:
Siren On - Piano Sparkling



Smutna pani z fortepianem. Ładne,nawet bardzo ładne. Jest kilka naprawdę udanych melodii i trochę absolutnie nieziemskich wokali. Przy każdym przesłuchaniu podoba mi się bardziej. Rzecz zdecydowanie godna polecenia.

Jeżeli ktoś mi nie wierzy na słowo, niech zajrzy na http://www.myspace.com/sirenon
Romulus - 2010-04-18, 19:25
:
Przepaliło mi czachę:
http://www.youtube.com/watch?v=MpNvCa99W5s
i "na spokojnie - http://www.youtube.com/wa...feature=related
Ale to wykonanie "na żywca" rozwala mnie. Jeszcze 10 lat kariery i Joss Stone będzie klasyczna :-P

Słucham już chyba 10 raz. I wszedł ten utwór do mojej małej plejlisty.
Tomasz - 2010-04-18, 20:27
:
Romulus, raz posłuchałem i wrzuciłem w playlistę, świetne. Gitara, głos. Więcej nie trzeba pisać. Trzeba słuchać. Dzięki. Jest ten koncert wydany? Idzie zakupić?
Romulus - 2010-04-18, 20:40
:
Tomasz napisał/a:
Romulus, raz posłuchałem i wrzuciłem w playlistę, świetne. Gitara, głos. Więcej nie trzeba pisać. Trzeba słuchać. Dzięki. Jest ten koncert wydany? Idzie zakupić?

Jeszcze nie szukałem, ale to świeże dosyć.
dworkin - 2010-04-20, 23:12
:
Niesiony falą patriotycznych uczuć, podrzucam dwa kawałki:

17 września - Kukiz
Treść przejmuje tutaj kontrolę nad formą, będącą całkowicie w jej służbie. Jestem pod dużym wrażeniem tego utworu.

Uprising - Sabaton
Sabaton gra jedyny power metal, który w miarę przyswajam. Parę ich pieśni uważam nawet za niezłe (np. Primo Vicotoria). Ten konkretny kawałek wklejam raczej jako ciekawostkę, ponieważ opowiada o Powstaniu Warszawskim. Warszawo, walcz!
Ł - 2010-04-21, 01:06
:
Romulus napisał/a:
Przepaliło mi czachę:
http://www.youtube.com/watch?v=MpNvCa99W5s
i "na spokojnie - http://www.youtube.com/wa...feature=related
Ale to wykonanie "na żywca" rozwala mnie. Jeszcze 10 lat kariery i Joss Stone będzie klasyczna :-P

Narazie jest

dworkin napisał/a:

Uprising - Sabaton
Sabaton gra jedyny power metal, który w miarę przyswajam. Parę ich pieśni uważam nawet za niezłe (np. Primo Vicotoria). Choć muszę też przyznać, że mam do tego zespołu spory sentyment. A ten konkretny kawałek wklejam raczej jako ciekawostkę, ponieważ opowiada o Powstaniu Warszawskim. Warszawo, walcz!

Farszawo walć! Sory nie jestem znawca tej kapeli ale ten kawałek wali autoplagiatem na na milę - wygląda jak dwa razy wolniej grany 40:1 z nieco innym tekstem. No ale w takim dzikim kraju jak republika Lechistanu ludzie będa to łykać jak młode pelikany.
dworkin - 2010-04-21, 11:33
:
Ł napisał/a:
Farszawo walć! Sory nie jestem znawca tej kapeli ale ten kawałek wali autoplagiatem na na milę - wygląda jak dwa razy wolniej grany 40:1 z nieco innym tekstem. No ale w takim dzikim kraju jak republika Lechistanu ludzie będa to łykać jak młode pelikany.

Moim zdaniem to kwestia faktu, że ich utwory ogólnie są do siebie podobne. Przynajmniej te, które słyszałem ostatnio, zlewają mi się bez bardziej indywidualnych cech.

A że łykną... Większość nie potrafi sensownie ocenić warstwy muzycznej (gdziekolwiek) i postrzega kawałek przez pryzmat sentymentu do tematyki.
Kennedy - 2010-04-21, 12:36
:
Wczoraj w Media Markcie dorwałem, w całkiem fajnej cenie, debiut Triptykon - "Eparistera Daimones". Dawno niczego nie kupiłem w ciemno, ale biorąc pod uwagę, że to w prostej linii kontynuacja Celtic Frost i "Monotheist", przed którym padam na kolana, nie uważam, żebym dużo ryzykował.

Po kilku wstępnych przesłuchaniach wnioski sa takie, że płyta, jest słabsza względem Monotheist, nawet dużo słabsza, ale sama w sobie jest i tak świetna. Niektóre momenty autentycznie niszczą, szczególnie końcówka. Jedyne do czego mogę się przyczepić, to zbytnia rozwlekłość - gdyby skrócić całość o jakieś 20 minut, przyciąć tu i ówdzie Goetię czy Abyss Within M Soul, to by było conajmniej o oczkow wyżej niż jest. A wstepnie daję 8,5/10, przy czym z każdym odsłuchem mi się całośc bardziej podoba.
Na koniec dodam, że warto sprawić sobie ten album w formie fizycznej, bo jest świetnie wydany i raczej niedrogi. Jak nienawidze digipaków, tak to (nie jest to normalny digi, raczej pewna udoskonalona mutacja tegoż) prezentuje się fantastycznie i bardzo solidnie, raczej się prędko nie rozleci. Świetna oprawa graficzna, elegancka gruba książeczka z tekstami i komentarzami Warriora do każdego kawałka, aż miło popatrzeć i poczytać.
MrSpellu - 2010-04-23, 08:42
:
Mam fazę na kawałek The Who - Won't get fooled again. CSIowa otoczka skrzywdziła ten utwór ;)

Do koszenia trawy sobie wezmę pewnie jakiegoś Hendrixa, może coś mocniejszego.
Czeka mnie dziś pracowity-muzyczny dzień :)

dworkin napisał/a:
Moim zdaniem to kwestia faktu, że ich utwory, ogólnie, są do siebie podobne. Przynajmniej te, które słyszałem ostatnio, zlewają mi się bez bardziej indywidualnych cech.

Jeden z graczy chciał mi na sesji Sabatona puścić. Zagroziłem, że uśmiercę drużynę. Podziałało. Nie ma jak autorytet MG XD
dworkin - 2010-04-23, 12:29
:
MrSpellu napisał/a:
Mam fazę na kawałek The Who - Won't get fooled again. CSIowa otoczka skrzywdziła ten utwór ;)

A mi średnio ten kawałek podchodzi i to chyba właśnie przez Kryminalne Zagadki, które mi go obrzydziły :-P Za to wciąż niezmiennie uwielbiam Baba O'Riley oraz My Generation.
MrSpellu - 2010-04-23, 12:39
:
W piwnej przerwie Tom Waits i Orphans: Brawlers, Bawlers & Bastards - Bottom of the World. Aż mam ochotę się nastukać.
Ł - 2010-04-25, 14:31
:
Koh Morota - Life & Death

solowa płyta basisty Doom, wreszcie wynalazłem to w sieci. Nic rockowego, fretlessowe smęty i fortepian, jazz, niekoniecznie w moim klimacie ale jaram się.
Procella - 2010-04-27, 07:28
:
Las Gorgonas - Teatro Macabro

Świetny deathrock z Meksyku. Uroczo nawiedzony, cudnie przerysowany, straszno-śmieszny, a na dodatek bardzo energetyczny i melodyjny. Idealny na wiosenny poranek. Uwielbiam.

Próbka:
http://www.myspace.com/lasgorgonas
Rheged - 2010-04-27, 11:09
:
ANAAL NATHRAKH "Total Fucking Necro"
Nie jestem w stanie wiele napisać o tej epce, bo wszystkie mądre rzeczy, które cisną mi się na usta przeplatane są ogromną, nawet jak na mnie, dawką wulgaryzmów podkreślających, jaką ta kapela ma MOC. Jeśli można ludzi niszczyć muzyką, wczesny ANAAL NATHRAKH po prostu miażdży. Po mnie przejeżdżają jak walec, a blacku słucham nie od wczoraj. To niesamowite, jak bezczelni są ci Brytole, jak rozpieprzają blackową stylistykę dodając jej jeszcze więcej szczeniackiej agresywności oraz (co jest nieprawdopodobnym paradoksem) dojrzałego wysublimowania. Im dłużej tego słucham, tym więcej matematyki widzę w tej okrutnej, można by rzec - czystej furii.
Jeśli ktoś ma chore serce, rozrusznik w klacie, stalową płytkę w mózgu - słuchać na własną odpowiedzialność!
batou - 2010-04-30, 08:30
:
Procella napisał/a:
Dzisiejsze odkrycie - jestem pod wrażeniem.

SOAP & SKIN - Lovetune for Vacuum


12 czerwca koncert w Warszawie :arrow: http://www.last.fm/event/...(with+Ensemble)

Ja ostatnio w większości jazz. Wczoraj katowałem 3 płyty norweskiego trębacza Nilsa Petera Molværa. Mocne wymieszanie jazzu z elektroniką. Żałoba narodowa rozwaliła mu kompletnie trasę koncertową w Polsce, ale z tego co wiem będzie grał na jesieni w kilku miastach w naszym kraju. Teraz udało mu się przyjechać jedynie do Szczecina i wyglądało to tak http://www.youtube.com/wa...feature=related
Tomasz - 2010-05-01, 08:45
:
Budzę się właśnie starą ale jarą najlepszą płytą Guns'n'Roses "Appetite For Destruction"

eh jak to nagrali to ja byłem w podstawówce :P
Romulus - 2010-05-01, 09:09
:
Ja już chyba ją skończyłem :) Ale chyba pierwszy utwór Gunsów to było albo "Don't Cry" albo "You could be mine". Ale w tym klipie już widać przyszłe lanserstwo Axla (kręcenie tyłkiem :) ). Tylko Slash ze swoją stoicką pozą wciąż ten sam :)
Tomasz - 2010-05-01, 09:21
:
Sweet Child O'Mine jest z "Appetite" czyli z pierwszej płyty (1987), te dwa które podałeś są z "Use Your Illusion" a to 1991 rok, też jeszcze byłem w podstawówce. Ale z tej podwójnej płyty to oczywiście przede wszystkim November Rain i niezapomniana solówka Slasha i mój faworyt Civil War
You Know My Name - 2010-05-05, 11:05
:
Wszystkiego ze trzy kawałki z Appetite... to da się jeszcze słuchać. Z Use ... też ze dwa są dobre. Reszta to straszna suabizna :P
Ja sie zasłuchuję ostatnio wyjątkami z działalności Audioslave oraz ostatnią płytą Danko Jones'a. W pierwszym przypadku dla wokalu a w drugim, nie wiem czemu. Niby to taki rock klasy B, ale brzmi jakoś tak odświeżająco.
MrSpellu - 2010-05-10, 22:00
:
Joe Bonamassa, Black Rock



Przesłuchałem album dwa razy. Nie czuję tego. Leci z dysku.

Tomasz napisał/a:
Sweet Child O'Mine jest z "Appetite"

IMO nic szczególnego. Ale jakoś nigdy nie przepadałem za G'n'R.
Procella - 2010-05-11, 09:24
:
Madder Mortem - w tej chwili "Mercury", ale chyba się na tej płycie nie skończy.

Od dawna uwielbiam. Potężny głos wokalistki, powalająca dawka emocji, fajne kawałki, duża otwartość muzyczna i przede wszystkim - zero lukru, o co ostatnio trudno w zespołach metalowtch z kobietą na wokalu. Znakomita muzyka. Z pięciu wydanych dotąd płyt cztery są znakomite (tylko druga trochę słabsza).

http://www.myspace.com/maddermortem
http://www.maddermortem.com/
MarcinusRomanus - 2010-05-11, 09:36
:
Ja zacząłem przesłuchiwać Aphokę, mianowicie całą dyskografię. Na pierwszy ogień poszła płytka "Lepta".Dodam jeszcze, że jest to metal rosyjski ;) Na poczekaniu mam jeszcze takie zespoły jak:
-Melnica
-Natisk
-Mummy troll
Jander - 2010-05-11, 09:52
:
Madder Mortem mam jedną płytkę, Eight Ways, ale poza głosem wokalistki muzyka mi nie odpowiada. Jakoś moje drogi rozeszły się z metalem, parę lat wcześniej bardziej by mi podeszło. A tak przesłuchałem tylko raz i płyta zanurkowała w odmętach mojego dysku, na starość może ponownie rzucę na nią okiem.
A ja obecnie Amon Duul II, czyli wspaniałe lata 70te, van, droga 66, kilo zioła. Mogę katować na okrągło, niektóre motywy muzyczne są naprawdę pieniężne.
Ł - 2010-05-11, 21:22
:
Jander napisał/a:

A ja obecnie Amon Duul II, czyli wspaniałe lata 70te, van, droga 66, kilo zioła. Mogę katować na okrągło, niektóre motywy muzyczne są naprawdę pieniężne.

Jakoś konkretnie czy lecisz po całości? Bo oni mieli całkiem sporowy rozstrzał stylistyczny. Ja np wolę te z pierdolnięciem (Yeti mój faworyt) choć taki http://www.youtube.com/watch?v=givbP4-x7UY też zawsze porzejeżdża się po mnie jak CZOUG.
Jander - 2010-05-12, 09:20
:
Bardzo konkretnie - Wolf City (z owym genialnym Niemieckim Nepalem, zresztą powstał cały zespół o tej nazwie), Tanz der Lemminge i Lemmingmania. Reszty jeszcze nie posiadam, te trzy w zupełności mi wystarczają. :)
MrSpellu - 2010-05-13, 12:44
:
Mon Dieu! nie dość, że bardzo miłe dla oka, to jeszcze milsze dla ucha. Zakochałem się.

Komentarz do Tanzt mit Laibach?
Tomasz - 2010-05-13, 17:16
:
A mnie to w ogóle nie bierze, jakieś takie mdłe i nijakie. No ale ciebie rude kręcą, to rozumiem.
MrSpellu - 2010-05-13, 19:13
:
MrSpellu napisał/a:
A mnie to w ogóle nie bierze, jakieś takie mdłe i nijakie.

Mnie francuski śpiewany bardzo kręci. Zwłaszcza, że nie rozumiem ani słowa XD

Tomasz napisał/a:
No ale ciebie rude kręcą, to rozumiem.

Weź pod uwagę, że to rocznik 61 :shock: MILF jak jasna cholera.
Znasz ja pewnie z hiciora Libertine, z lat 80'
You Know My Name - 2010-05-13, 19:33
:
Bardzo fajne, ale raczej do posłuchania. Zresztą popatrzeć też jest na co, bo Mylene zawsze miała ciekawe teledyski.
Metzli - 2010-05-13, 20:45
:
MrSpellu napisał/a:
MrSpellu napisał/a:

A mnie to w ogóle nie bierze, jakieś takie mdłe i nijakie.


Mnie francuski śpiewany bardzo kręci. Zwłaszcza, że nie rozumiem ani słowa XD


Hmm... Spellu gada sam ze sobą. Słusznie, zawsze powtarzałam, że od czasu do czasu trzeba z kimś naprawdę inteligentnym porozmawiać :P

U mnie niewskazane jest słuchanie francuskich piosenek jak mam coś do zrobienia. Od razu zaczynam szukać ich tekstów w necie, później załączam jakiś słownik, żeby sprawdzić jedno, drugi słówko... i kolejne godzinki nie wiadomo kiedy mijają :perv:
Maeg - 2010-05-14, 11:15
:
http://www.youtube.com/watch?v=vdgXTGhSSdI

Przyczepiło się rano i siedzi....
dworkin - 2010-05-14, 16:52
:
Oczarował mnie właśnie debiutancki krążek zespołu Florence and the Machine - Lungs. Niektóre kawałki co prawda brzmią trochę sztampowo i nie pozwalają mi popaść w zachwyt nad całokształtem, jednak w większości są absolutnie nieprzeciętne. Podobnie teksty - oszczędne, ale bardzo liryczne - nie jakieś tłoczone masowo wywody pseudopoetów.

Szczególnie spodobały mi się dwa utwory: Dog Days Are Over oraz Between Two Lungs
Ł - 2010-05-14, 20:42
:
Dzisiaj cały smutny jak pizda deszczowy dzień z Crippled Black Phoenix z naciskiem na ostatnim album. http://www.youtube.com/watch?v=NcjyGSXolHo - przemocny klimat.
MrSpellu - 2010-05-17, 15:59
:
Urodzinowo: Mój ulubiony Tom Waits i ukochane Shore Leave. Na cały regulator i uczę się śpiewu ;) Jak dobrze, że w domu jestem sam :mrgreen:
MrSpellu - 2010-05-20, 21:13
:
Przesłuchałem Captain Beefheart & His Magic Band, Trout Mask Replica. I nie rozumiem. Nie, że nie podoba mi się, tylko nie rozumiem. To nawet psychodela nie jest. Wokal intrygujący, ale jeszcze bardziej intrygujący jest podkład muzyczny. WTF?

Wracam na bezpieczne wody i słucham płyty: Miles Davis, Love Songs.
You Know My Name - 2010-05-21, 09:59
:
Przedołpenerowo przypominam sobie Massive Attack. 100th Window wspaniale nadawało się do nocnej jazdy rowerem po Wawie. Mało ludzi (z wyjątkiem mostów i okolic Wisły), trochę samochodów, kończące pracę knajpy (załapałem się w Toli na ostatnie 20 minut na Żywca - Spellu, po cukrzycy ani śladu //spell ) i wszystko to pełne miłej, lekko klaustrofobicznej muzy. Teraz w pracy zarzuciłem Heligoland. Początem klimatyczny. Zobaczymy co dalej.
Pasowałby im Thom Yorke gościnnie na wokal...
MrSpellu - 2010-05-21, 10:01
:
Mag_Droon napisał/a:
Spellu, po cukrzycy ani śladu

Uff, kamień z serca.
Mag_Droon napisał/a:
eraz w pracy zarzuciłem Heligoland. Początem klimatyczny

Dobra płyta. Może faktycznie nie Mezzanine, ale naprawdę dobra.
Metzli - 2010-05-21, 16:39
:
Ja też przedołpenerowo, tylko że z The Dead Weather, czyli jednym z kolejnych projektów Jacka White'a. Kurde, naprawdę lubię tego gościa :mrgreen: I cieszę się już bardzo na możliwość zobaczenia jego występu na żywo. Ciągle lubię sobie czasami zapuścić jakiś album White Stripes czy Raconuteurs. I co najważniejsze, za każdym razem, z kolejnym zespołem to nie jest to samo.
You Know My Name - 2010-05-22, 13:17
:
No i wzięło mnie. Numery 1 i 3 z Heligoland miażdżą. Prayer for rain i Splitting the atom to jest to. Szczególnie ten drugi. Ech, może (pewnie) będą też na żywo. Apetyt rośnie.

Ps - czy ktoś wie jaki kawałek leci w reklamówkach ołpenera w tivi publicznej?? Jakiś taki miły brit-pop.
Romulus - 2010-05-22, 14:40
:
Mnie z tej płytki przypadł ogromnie do gustu "Paradise Circus". To jedyny tytuł zripowany z płytki i nieprzerwanie funkcjonujący na mojej małej, podręcznej plejliście. Nie wiem, czy to "wina" tekstu, Hope Sandoval, czy muzyki. Pewnie wszystkiego po trochu. Nie wyznaję się - wiem tylko, że jest to doskonałe połączenie: http://www.youtube.com/watch?v=jEgX64n3T7g
Max Werner - 2010-05-22, 15:21
:
A mi koleżanka przypomniała ostatnio no facebooku stary dobry Garbage ze zjawiskową Shirley Manson ( stąd też między innymi pojawienie sie tej pani w moim poscie w topicu o najpiękniejszych kobietach świata). Chyba już ze dwa lata nie słuchałem tego zespołu, toteż szybko przeszukałem płytotekę i uszczęśliwiony znalazłem cała kolekcję na dysku ;) Rzucam line do jednego z moich ulubionych clipów Garbage:

http://www.youtube.com/watch?v=rpRiSb_Ir-s
MrSpellu - 2010-05-22, 22:00
:
John Coltrane, A Love Supreme. Zaraz obok Kind of blue duetu Davis & Coltrane jest to chyba najlepsza płyta jazzowa jaką do tej pory słyszałem.



Persuance wersja live. Argh.
Metzli - 2010-05-23, 17:22
:
Mag napisał/a:
Ps - czy ktoś wie jaki kawałek leci w reklamówkach ołpenera w tivi publicznej?? Jakiś taki miły brit-pop.


Nie oglądam tv publicznej, znalazłam reklamówkę w necie i wychodzi na to, że jest to:

The Hives - It won't be long

Szwedzki zespół, nie wiedziałam wcześniej :P Wystąpią na openerze i z tego co się zdążyłam zorientować to mają właśnie takie energetyczne piosenki. Trzeba będzie przesłuchać przynajmniej jeden album przed festiwalem :))
You Know My Name - 2010-05-23, 19:39
:
wiem, znalazłem dziś. i już staram się ściągnąć ich cztery albumy studyjne. kiedyś bywali w brytyjskim mtv2. graja miło i przyjemnie.
Metzli - 2010-05-23, 21:26
:
Właśnie przesłuchuję sobie ich album z 2007 The black and white album, kapitalne. Potężna dawka pozytywnej energii. Ich koncert powinien być wyśmienity, bo panowie z tego co wyczytałam to i ówdzie świetnie sprawdzają się przy występach na żywo.
Tomasz - 2010-05-25, 16:01
:
Aż wstyd się przyznać, ale dotąd nie miałem żadnej płyty Radiohead, no to dzisiaj kupiłem "the bends" i przesłuchuję właśnie. Chyba mocniej poszperam w dyskografii tej grupy.
You Know My Name - 2010-05-25, 17:50
:
łap się za Scotch Mist - wersja live in studio albumu In Rainbows. Doskie do sześcianu.
a tu nawet linka: http://www.youtube.com/watch?v=ukythkK4EPQ
Jander - 2010-05-25, 19:36
:
W zeszłym roku miałem miesiąc, gdzie katowałem się bez przerwy Radiohead. Nie powiem, żeby to był zły zespół, ale wywołuje specyficzne emocje, których ja mam za dużo. Ergo dla zdrowia psychicznego usunąłem dyskografię, choć zespół sobie cenię, mimo że jest "taki alternatywny". Mój ulubiony utwór to Idioteque.
You Know My Name - 2010-05-25, 21:33
:
Ja uwielbiam ich za świetny wokal Thoma Yorke. Jakby był zagubiony, przerażony, w innym świecie. Brzmienie cymes. Zresztą kooperację UNKLE z Yorke wrzuciłem do oceny. A muzyka conajmniej dobra.
Tomasz - 2010-05-25, 21:43
:
Powiem wam na razie po dwóch przesłuchaniach że płyta "The Bends" mnie wzięła. Posłucham tego jeszcze trochę, potem zakupię coś nowego od nich.
Tixon - 2010-05-25, 23:55
:
Po raz kolejny płyta Sekret Runów Theriona.
MarcinusRomanus - 2010-06-01, 12:48
:
Obecnie przesłuchuje sobie najnowszą płytkę Rammsteina " Liebe Ist Fur Alle Da ". Póki co nie mam jeszcze swojego ulubionego kawałka z tego cedeka, ale póki co to pierwsze dwa utwory z płytki, czyli " Rammlied " oraz " Ich tu dir weh "bardzo mi się podobają ;) ... Dołączam się również do tych co twierdzą, że ta płyta " Liebe Ist Fur Alle Da " jest najmocniejsza ze wszystkich jakie do tej pory nagrali panowie z Niemiec.
Procella - 2010-06-01, 15:23
:
My Dying Bride - The Dreadful Hours

Dzień mokry, ciemny i ponury, to i ponura muzyka. MDB smęcić potrafi jak mało kto, a tę płytę lubię szczególnie, z jakiegoś powodu bardzo mnie rusza.

http://www.youtube.com/watch?v=RGro6xC_C9M
You Know My Name - 2010-06-01, 19:45
:
Metzli napisał/a:
Właśnie przesłuchuję sobie ich album z 2007 The black and white album, kapitalne. Potężna dawka pozytywnej energii. Ich koncert powinien być wyśmienity, bo panowie z tego co wyczytałam to i ówdzie świetnie sprawdzają się przy występach na żywo.
Słucham i aż się gęba sama cieszy, że będą na żywo. Taka bardzo przyjemna mieszanka punka i popu. Histeryczny wokal i wpadające w ucho refreny. No i goście chyba za punkt honoru wzięli sobie aby żadna piosenka nie przekraczała 4 min.
Dobre.
MoniaKociara - 2010-06-02, 00:35
:
a ja katuje albumy Avantasii, podejrzewam, ze ktos 'normalny' zaczalby wymiotować po takiej ilosci przesłuchać. W momentach kontaktu ze swiatem wlaczam Lady gage :badgrin: A tak na powaznie to Poisonblack :)
Gand - 2010-06-02, 02:32
:
Tłukę cały dzień soundtrack "3:10 do Yumu". Film - w końcu obejrzałem, czekał na półce z rok - okazał się trafionym zakupem; idealnie trafił w mojego gusta, pokochałem go od pierwszego wejrzenia. ;) Stąd 'przeżywanie' go przeniosło się do foobara w postaci katowania OSTa. Zwłaszcza motyw z końcówki, bardzo emocjonalny i raczej przygnębiający, robi wrażenie.
You Know My Name - 2010-06-05, 11:03
:
Przedołpenerowo słucham sobie Kasabian. Kapeli nie znałem kompletnie. Bardzo przyjemny lajcik. Spokojne rytmiczne, granie. gitarki miło nafuzowane, mam tylko nadzieję, że na koncetach wkładają w grę nieco więcej energii, bo inaczej od nadmiaru spokoju ze sceny i we krwi można zasnąć.
MrSpellu - 2010-06-05, 11:21
:
Odsłuchałem sobie albumy: Iggy Pop Avenue B i Beat' em Up. I tak mnie jakoś naszło by zassać sobie całą dyskografię. Katuję teraz znane mi z liceum Lust for life. Kilka najbliższych dni minie pod nutą tego artysty :)
Metzli - 2010-06-05, 13:55
:
Mag napisał/a:
Bardzo przyjemny lajcik. Spokojne rytmiczne, granie. gitarki miło nafuzowane, mam tylko nadzieję, że na koncetach wkładają w grę nieco więcej energii, bo inaczej od nadmiaru spokoju ze sceny i we krwi można zasnąć.


Takie przyjemne do posłuchania, ale niczym się specjalnie nie odznacza. I obawiam się, że koncert będzie wyglądał podobnie. Chyba że na żywo tchną w to trochę więcej energii :)
You Know My Name - 2010-06-05, 15:17
:
Kolejna miła niespodzianka. Szwedzka formacja Mando Diao. Jak to kiedyś ktoś napisał o Pearl Jam: solidny rock klasy B, nic więcej, ale i nic mnie. To może być bardzo sycący koncercik. A do tego numer o unabomberze: Killer Kaczynski :mrgreen:
Warto posłuchać!
Metzli - 2010-06-07, 22:00
:
To co, teraz przed Openerem jest przesłuchiwanie albumów grup, które nie były znane wcześniej? :mrgreen:
Romulus - 2010-06-11, 19:56
:
Mam dwa kawałki, które nie dają mi spokoju.

Pierwszy to "Everyone" Everelasta - http://www.youtube.com/wa...eos=lsP5uc22npo

Prawie go wyrzuciłem z dysku bez przesłuchania. Ale coś mnie tknęło i wrzuciłem do Winampa. I voila. Może to wina basów podkręconych w moim subwooferze, ale ten koleś dał mi swoim głosem w pysk. Kawałek znakomity - ale gdyby wykonywał go inny wykonawca, bez tego charakterystycznego, hmmm... nierównego głosu - chyba by mnie nie ruszył. Nawet nie zwracam uwagi na tekst, wystarczy mi sam głos Everlasta i muzyka.

Drugi kawałek - dzięki ci, Trójko. Jadąc o 4 nad ranem w stronę świtu :) nie mogło mi się przytrafić nic lepszego od tego - The National "Bloodbuzz Ohio" - http://www.youtube.com/wa...eos=bvPFNfzM43s
Całej piosenki nauczyłem się już na pamięć i dołączyła do listy utworów "zarzynanych" na mp3. Genialna.
BG - 2010-06-16, 12:32
:
http://www.youtube.com/wa...feature=related - Sorcerer - Ogień zniszczenia. Fajny utwór, wprawia w nastrój bojowy, podobnie jak "Metalowa husarya". W ogóle power metal z tekstami o wojownikach, rycerzach, walecznych królach, prowadzeniu do bitwy i do zwycięstwa podnoszą na duchu.
You Know My Name - 2010-06-18, 10:01
:
Staram się znaleźć coś "dla siebie" słuchając Dead Weather. I nie idzie. Ja wiem, że gość wywija na gitarce całkiem nieźle, ze nie pisze jakichś standardów rockowych, stara się i szuka. Ale to po prostu mi nie podchodzi.
A wczoraj w domu jakoś tak wyszło, ze przesłuchałem ponownie Them Crooked Vultures. No i to jest moc. Czy to Dead End Friends, Bandoliers, Warsaw... czy Spinnig in Daffodils. Reszta też nie jest "od macochy". Cudo po prostu. Żałuję, że to nie Josh Homme et consortes wystąpią w Gdynii... Ale jak to się mawia święta są tylko oraz w roku.
Metzli - 2010-06-19, 20:40
:
Mag napisał/a:
Staram się znaleźć coś "dla siebie" słuchając Dead Weather. I nie idzie. Ja wiem, że gość wywija na gitarce całkiem nieźle, ze nie pisze jakichś standardów rockowych, stara się i szuka. Ale to po prostu mi nie podchodzi.


Ja z pewnym zdziwieniem przyjęłam wiadomość, że przy tej formacji White jest przy perkusji. Chociaż pewnie przy niektórych utworach nie odmówił sobie, żeby sięgnąć po gitarę. I ciekawe jak to wygląda przy koncertach. Niedługo będzie można się przekonać :)) Ale jakby nie patrzeć te wszystkie kolejne zespoły White Stripes, Raconteurs i teraz Dead Weather byłyby takie... mdłe bez niego.

A dzisiejszy wieczór spędzam z Pearl Jam, może nie chronologicznie, ale sięgam kolejne po albumy. W ramach przypomnienia :)
Ł - 2010-06-20, 02:22
:


Wreszcie się mi przegryzło. Album szybszy od poprzedniego, napiepszające kawałki początkowo zlewały mi się, jak się Pike rozpędzi to zaczyna robić się monotonny trochę. Niemniej teraz się jaram. Tytułowy kawałek to zajebiste patataj.
Layla - 2010-06-29, 17:18
:
Disillusion - Untiefen

Słucham sukcesywnie ich utworów, póki co jednak to za mało na jakąkolwiek ocenę.
utrivv - 2010-06-30, 07:11
:
Jeden z moich ulubionych utworków.
Chyba po prostu lubię takie niskie głosy

Drugi niedawno odkryty (ale już wiem że kupię sobie płytkę) Nina Hagen - Seemann
MrSpellu - 2010-06-30, 07:13
:
utrivv napisał/a:
Jeden z moich ulubionych utworków.
Chyba po prostu lubię takie niskie głosy


Zdecydowanie wolę wersję ;) Ogólnie Laibach jest zajebisty.
utrivv - 2010-06-30, 07:54
:
MrSpellu napisał/a:

Zdecydowanie wolę wersję ;) Ogólnie Laibach jest zajebisty.

Tej nie znałem :) jest super!
nosiwoda - 2010-06-30, 08:57
:
MrSpellu napisał/a:
utrivv napisał/a:
Przymierzam sie do zakupu Air "Moon Safari "

Kapitalna rzecz.
Najlepsza, jaką nagrali. Chociaż "Les Premiers Symptomes" też jest świetne - po części dlatego, że zawiera sporo sampli później w inny sposób wykorzystanych na "Moon Safari".

A u mnie leci Bob Marley. Zrobiło się tak ciepło, że to muzyka idealna. No i nie antagonizuje kolegi, z którym siedzę w pokoju :D
MrSpellu - 2010-07-01, 21:45
:
Cytat:
A u mnie leci Bob Marley. Zrobiło się tak ciepło, że to muzyka idealna. No i nie antagonizuje kolegi, z którym siedzę w pokoju :D

Kto słucha reggae ten rucha kolege :P
dworkin - 2010-07-04, 10:27
:
MrSpellu napisał/a:
utrivv napisał/a:
Jeden z moich ulubionych utworków.
Chyba po prostu lubię takie niskie głosy


Zdecydowanie wolę wersję ;) Ogólnie Laibach jest zajebisty.

Zawsze uważałem, że język niemiecki pasuje do muzyki i poezji jak pięść do nosa. Ale ta wersja faktycznie jest lepsza ;)
MrSpellu - 2010-07-04, 12:55
:
dworkin napisał/a:
Zawsze uważałem, że język niemiecki pasuje do muzyki i poezji jak pięść do nosa. Ale ta wersja faktycznie jest lepsza

Bo niemiecki w konwencji marszu jest niezastąpiony. Przecież chyba nie tylko ja uważam, że niemiecki to piękny język, ale przede wszystkim język wojny i kiełbasy z musztardą. No i niemiecki, zacznijmy od tego, to nie język tylko choroba gardła.
Jander - 2010-07-04, 19:18
:
MrSpellu napisał/a:
Bo niemiecki w konwencji marszu jest niezastąpiony. Przecież chyba nie tylko ja uważam, że niemiecki to piękny język, ale przede wszystkim język wojny i kiełbasy z musztardą. No i niemiecki, zacznijmy od tego, to nie język tylko choroba gardła.

Muzyka niemiecka skończyła się na Horst-Wessel Lied, reszta to tylko przypisy.
Gand - 2010-07-05, 02:23
:
^nie ma to jak pokazać się pierwszym postem z dobrej strony na forum! Witamy i mamy nadzieję, że takich rozbudowanych wypowiedzi zobaczymy wiele. ;]
Spoko, spoko. Poszło w pizdu.
Spell


Dziś cały dzień - o dziwo - Iron Maiden. Fanem nie jestem, ba, raczej mnie ten zespół nudzi, ale nastrój niedzielnej siesty sprawił, że odpalilem Brave New World i muszę przyznać, że to kawałek solidnej, hejwimetalowej muzyki, która broni się i dziś.
utrivv - 2010-07-05, 10:40
:
To pewnie dziwactwo ale znowu wróciłem do muzyczek z C64.
Usagi Yojimbo
Ocean Loader
Spy vs Spy
I Wiele innych na Kwed.remix.org

Jeszcze mój ulubiony James Bond'owy Kawałek
Metzli - 2010-07-22, 17:25
:
Od wczoraj męczę to: http://www.youtube.com/watch?v=GzcZu7qN8F8 i to http://www.youtube.com/wa...feature=related

W tym pierwszym dopiero gdzieś w połowie utworu zorientowałam się, że to przerobiony kawałek z Sigur Ros. I od wczoraj leci u mnie najnowsza płyta Crystal Castles, cała jest taka, hmm... niepokojąca. A mieli koncert w Polsce w czerwcu, na Openerze w tamtym roku też ich nie widziałam, ech... ;)
mad5killz - 2010-07-26, 21:52
:


Astrix - Artcore

Country: Israel
Released: Sep 2004
Genre: Electronic
Style: Psy-Trance, Downtempo

Od tego albumu zaczęła się moja przygoda z psy-trance, trochę już trwa.
Czas upływa, ja nadal nie mam dość. Kolejne albumy trzymają poziom, ale bardziej selektywnie wybieram kawałki. (:
batou - 2010-07-30, 20:59
:
Metzli napisał/a:
Od wczoraj męczę to: http://www.youtube.com/watch?v=GzcZu7qN8F8 i to http://www.youtube.com/wa...feature=related

Jakiś czas temu przesłuchałem wszystko co wydali. Mnie się najbardziej podoba to co grali na samym początku. Kawałki takie jak "Alice Practice". Surowe, podchodzące nawet pod noise. Na dłuższą metę może to być męczące, ale trzeba docenić, bo w 8-bit wypracować sobie tak charakterystyczne brzmienie to niezły wyczyn. Ciężko ich pomylić z kimś innym.
A na koncertach Alice lubi czasem odjebać, jak tutaj http://www.youtube.com/watch?v=Xgs24VlILSE
dworkin - 2010-08-08, 19:48
:
Ostatnio przypomniałem i teraz molestuję cover piosenki Seven Nation Army w wykonaniu Audioslave. Jest prawie tak dobry jak oryginał, choć niektóre efekty dźwiękowe drażnią. Natomiast Chris Cornell ma niezaprzeczalnie lepszy głos od Jacka White'a, nawet jeśli tak wyeksploatowany. Gdyby zaśpiewał wokalem z czasów Temple of the Dog, mógłby odbić ten kawałek Stripesom.
Jander - 2010-08-08, 23:17
:
Hm. Ciężko spieprzyć ten wałek, ale Audioslave akurat się udało. :) White o muerte.
MORT - 2010-08-09, 00:29
:
Wątek to spieprzyć łatwo (jeśli o mój gust chodzi). Niemniej Audioslave rzeczywiście się udało (choć generalnie ich lubię).
utrivv - 2010-08-09, 08:09
:
Mam nawrót do starego disco i wszelkich mashów
Monster Mash Borisa Picketa, Mashed potato Dee Dee Sharp, I will survive Glorii Gaynor.
Wszedł mi też w ucho i nie chce wyjść koncer na fagot Vivaldiego.
Tego nie zamieszczę bo w wersji youtube woła o pomstę do nieba.
dworkin - 2010-08-09, 17:27
:
MORT napisał/a:
Wątek to spieprzyć łatwo (jeśli o mój gust chodzi). Niemniej Audioslave rzeczywiście się udało (choć generalnie ich lubię).

Wszystko, technicznie rzecz biorąc, można spieprzyć. Jednak ten lejtmotyw zepsuć ciężko, bo jest nadzwyczaj prosty i monotonny. Spotkałem się z opiniami, że wręcz prymitywny, choć moim zdaniem to właśnie w prostocie tkwi jego piękno. Naprawdę nie słyszę, by Audioslave cokolwiek tutaj spieprzyli. Moim zdaniem ich wykonanie jest świetne. Jedynym, co nie do końca mi pasuje, są niektóre efekty dźwiękowe serwowane przez Toma Morello.

Jednak główną zaletą tego coveru jest niepowtarzalny głos Christophera Cornella (pierwsza dziesiątka, ostatecznie dwudziestka, w historycznych rankingach rockowych wokalistów). Jack White dysponuje świeżym i oryginalnym wokalem, ale pod względem jakościowym na niższym poziomie. Jego czołowym walorem jest niebywała kreatywność muzyczna, w czym bezsprzecznie przewyższa Cornella.

Mi generalnie Audioslave nie podchodzi, znacznie bardziej wolę The White Stripes. Także od solowych dokonań Cornella. Jedynie porównując tutaj Soundgarden, zastanowiłbym się, kogo wybrać.
You Know My Name - 2010-08-09, 19:48
:
Tiaaa, Cornell: http://www.youtube.com/watch?v=FdBDfUCpBFg jak ja kiedyś za tym szalałem (no, teraz też...) Przesłuchałem i wzięło mnie znowu. Nie puści przez miesiąc.

Edyta: choć może lepiej tu: http://www.youtube.com/wa...feature=related lepsza jakość
Jander - 2010-08-09, 20:23
:
Cornell dawniej - jasne, w porządku. Ale współcześnie raczej nie mogę go słuchać. Stąd moje zarzuty wobec tego covera.
Metzli - 2010-08-09, 20:58
:
Zupełnie mi ten cover nie podchodzi, zdecydowanie wolę oryginalną wersję z Whitem.

To dzisiaj na wieczór White Stripes :))
You Know My Name - 2010-08-09, 23:05
:
Jander napisał/a:
Cornell dawniej - jasne, w porządku. Ale współcześnie raczej nie mogę go słuchać. Stąd moje zarzuty wobec tego covera.
Po prostu White jest jeden i Morello nawet nie próbował go kopiować tylko zagrał "własny standard". To nawet lepiej, nie było nieudolnej podróbki tylko twórcze rozwinięcie we własnym stylu. Inna sprawa, że Audislave to trochę inne instrumentarium, więc musi brzmieć inaczej. Baaardzo udany coverek. Podchodzi mi.
MrSpellu - 2010-08-10, 07:01
:
Muszę zapoznać się z dyskografią o_O
dworkin - 2010-08-10, 18:16
:
Jander napisał/a:
Cornell dawniej - jasne, w porządku. Ale współcześnie raczej nie mogę go słuchać. Stąd moje zarzuty wobec tego covera.

A no nie brzmi jak kiedyś, choć miewa przebłyski dawnej formy. W tej piosence zaśpiewał naprawdę dobrze, świetnie mi się jej słucha w tak mocnej aranżacji.

Tak czy inaczej - to co zrobił z Soundgarden i (szczególnie) Temple of the Dog (gdzie osiągnął wokalny majstersztyk) w zupełności wystarczy, by zapewnić mu miejsce w rockowej Valhalli. Zresztą nawet teraz - po kilku niepowodzeniach - jego wyeksploatowany instrument wciąż pozostaje wybitny. I tego nikt mu nie odbierze.

Mag_Droon napisał/a:
Tiaaa, Cornell: http://www.youtube.com/watch?v=FdBDfUCpBFg jak ja kiedyś za tym szalałem (no, teraz też...) Przesłuchałem i wzięło mnie znowu. Nie puści przez miesiąc.

Edyta: choć może lepiej tu: http://www.youtube.com/wa...feature=related lepsza jakość

Dorzuciłbym jeszcze dwa - http://www.youtube.com/watch?v=tyOC6LtvDZY i http://www.youtube.com/watch?v=waX1AGPtyto - wszystkie trzy kawałki od lat noszę przy sobie, wgrane na iRivera.
You Know My Name - 2010-08-10, 19:38
:
Jest bardzo dobry, półboski, ale do moich bogów wokalu tamtych czasów mu brakuje odrobinę, jest trzeci.
No.2: Layne Staley. Alice in Chains oczywiście, ale maestria objawia się w Mad Season:
http://www.youtube.com/watch?v=YPAmydQsozU
http://www.youtube.com/watch?v=MCzHnRq4lPs
I no.1 John Garcia, czyli Kyuss, Slo Burn, Unida i Hermano:
http://www.youtube.com/wa...feature=related
http://www.youtube.com/wa...feature=related
http://www.youtube.com/wa...feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=O-IsWVNJvl4
http://www.youtube.com/watch?v=aADXzYWhiqQ
http://www.youtube.com/watch?v=sF4ERMQspRM
Procella - 2010-08-11, 10:48
:
The Nefilim - Zoon

Penetration
Kawałek koncertu

Ostatnio 90% mojej playlisty to Moonspell i Fields Of The Nephilim/The Nefilim. Dawno czegoś takiego nie miałam, żeby zasłuchiwać się w czymś tak obsesyjnie :roll: Nie wiem, skąd mi się to wzięło, oba zespoły co prawda od lat są wśród moich ulubieńców, ale takiej monotematyczności dotyczącej jakiegokolwiek wykonawcy nie pamiętam od czasów liceum, potem zawsze bardziej mieszałam, rzadko zdarzało mi się posłuchać więcej niż dwóch płyt jednego zespołu w ciągu dnia, nie mówiąc już o słuchaniu jednego albumu czy piosenki kilka razy pod rząd.
batou - 2010-08-20, 13:42
:
Wracając do wcześniejszych wywodów na temat covera "Seven Nation Army" to w wykonaniu Audioslave jest zajebisty dzięki Morello właśnie, ale i tak może się schować przy tym coverze http://www.youtube.com/watch?v=fNpidAAMQSo
Gand - 2010-08-21, 03:58
:
^ żaden cover tego kawałka nawet nie otrze się nigdy o zajebistość oryginału. ; >

Aktualnie jestem ciągle zaskoczony, że w Polsce można nagrać taką fajną, przebojową i nie szmatławą muzykę jak to - http://www.youtube.com/watch?v=bvylaVLcXjY ; zasłyszane dziś w radiowej trójce, szał.
You Know My Name - 2010-08-22, 11:30
:
Szał to dopiero Kim Nowak, Twój tercecik ma mocno pretensjonalny tekst.
Kennedy - 2010-08-22, 14:48
:
Osttatnio nie wiedziałem, czego słuchać. To za cięzkie, to za ostre, to za nudne, to zbyt ponure, to już mi się przejadło. Ple ple ple... o... W sumie dawno nie słuchałem żadnego przaśnego heavy metalu, a "Pile of Skulls" to dobry album jest, może być.

I tak leci w kółko od kilku dni, moc :mrgreen: i w końcu jakaś odmiana. Same hiciory, a najlepsze z płyty, wieńczące całość jedenastominutowe "Treasure Island" wyczerpuje jak dla mnie całkowicie tematykę piracką w metalu.
wyspa skarbów
BG - 2010-08-30, 21:00
:
http://www.youtube.com/watch?v=XCoeD0N77Rc - Moodymann (Kenny Dixon Jr.) - Technologystolemyvinyle - utwór jazzowy, mimo że jego kompozytor tworzy też techno, house, a także soul i disco.
Dopiero niedawno dowiedziałem się o związkach (amerykańskiego) techno z jazzem. Moodymann jest modelowym przykładem takiego połączenia.
http://www.youtube.com/wa...feature=related - tu bardziej synkretyczny utwór.
Jest jeszcze Carl Craig, niekiedy nagrywający pod szyldem Innerzone Orchestra.
batou - 2010-08-30, 22:12
:
Całkiem ciekawy ten Moodyman, chociaż ja tu techno wcale nie słyszę. Elektroniczne tło dla jazzu, czy też jazzowe tło dla elektroniki to całkiem popularne połączenie. Jeśli Cię kręcą takie miksy to możesz spróbować coś z tego:

The Cinematic Orchestra - Burn Out
Xploding Plastix - Funnybones & Lazylegs
Red Snapper - Lo-Beam
Parov Stelar - Chambermaid Swing
Ł - 2010-08-31, 00:52
:


ja słucham teog po lewej od paru godzin,

Kennedy znasz?
Kennedy - 2010-08-31, 09:05
:
Zespół znam, ale tylko jeden album, Third From The Sun. Ciekawa rzecz, dziwna, ale wciągająca. Atmosfera rodem z jakiegoś starego horroru science ficton o kosmicznych robalach pożerających ludziom mózgi. Muszę sobie odświeżyć.

Aż sobie zapuszczę, zwłaszcza, że pasuje też do pogody za oknem.

To Blood on the Moon też obadam, może być ciekawie.
Ł - 2010-08-31, 10:06
:
Ja wczoraj wieczorem ich wynalazłem, i reszta nocy przepadła na słuchanie dyskografii (70s&80s). Geniusze.

teraz słucham: http://www.youtube.com/wa...feature=related < II album i pierwszy z wokalista/gitarzysta/basistą Creedem. Jak dla mnie brzmi to jak The Stooges przeniesieni do roku 4004 na ziggurat oblegany przez nazistowskie zombie, na postnuklearnej planecie, gdzie dają ostatni w życiu koncert. Na początku trochę drażnił mnie automat perkusyjny ale szybko złapałem wczutę. Strrrrrasznie ok muzyka.

A z ww. albumu to http://www.youtube.com/watch?v=57_2glss_cM (!!!)
Kennedy - 2010-08-31, 10:28
:
Ł napisał/a:
Jak dla mnie brzmi to jak The Stooges przeniesieni do roku 4004 na ziggurat oblegany przez nazistowskie zombie, na postnuklearnej planecie, gdzie dają ostatni w życiu koncert.

Haha, tak. Można by jeszcze Killing Joke dorzucić. Do tego opisu dobrze mi ten numer pasuje:
Chrome - Armageddon
Prawie jak Godflesh. Trans.
Zbadam sobie inne albumy, ale na razie mnie Third from the Sun wciągnęlo. Moc.

edit: http://www.youtube.com/wa...feature=related - !!!!!!!
MrSpellu - 2010-08-31, 11:53
:
Ostatnio złapałem fazę na Queen. Zwłaszcza na kawałek You don't fool me. Coś mi mówi, że jak wrócę do domu to sobie zassę kilka fajniejszych hiciorów. Bo obawiam się, że moje kasety mógł szlag trafić...
dworkin - 2010-09-11, 20:01
:
Jakiś czas temu kumpel pokazał mi cover piosenki Hurt (Nine Inch Nails) w wykonaniu Johnny'ego Casha. Wstyd, że nie znałem go wcześniej, bo jest EPICKI. Z każdym kolejnym przesłuchaniem zbliżam się do stwierdzenia, że lepszy od oryginału. W wykonaniu Reznora to kawałek o ćpaniu, ale zniszczony alkoholem i narkotykami głos Casha zmienia go w piosenkę o życiu, nadając jej nowy wymiar dramatyzmu.
You Know My Name - 2010-09-11, 20:16
:
Nie pamiętasz mega reklamy Nike //ooo
Mnie wzięło na sam-już-nie-wiem-którą-fazę-polskiego-HH, i.e. Pokahontaz. Lubię ten styl. Nie będę sypał linkami, zapraszam tu
MrSpellu - 2010-09-11, 23:00
:
dworkin napisał/a:
Jakiś czas temu kumpel pokazał mi cover piosenki Hurt (Nine Inch Nails) w wykonaniu Johnny'ego Casha. Wstyd, że nie znałem go wcześniej, bo jest EPICKI. Z każdym kolejnym przesłuchaniem zbliżam się do stwierdza, że lepszy od oryginału. W wykonaniu Reznora to kawałek o ćpaniu, ale zniszczony alkoholem i narkotykami głos Casha zmienia go w piosenkę o życiu, nadając jej nowy wymiar dramatyzmu.

Bluźnisz.
Metzli - 2010-09-12, 09:03
:
A Spell nabija posty gdzie tylko może, żeby tylko utrzymać się na pierwszym miejscu...

Ale fakt, stwierdzenie, że to wykonanie Hurt jest lepsze od oryginału jest mocno dyskusyjne. Jest dobre, ale bez przesady w zachwytach. Zresztą, kiedy znam już oryginał, bardzo rzadko podobają mi się covery. Ale to już tak na marginesie.
MrSpellu - 2010-09-12, 09:18
:
Metzli napisał/a:
A Spell nabija posty gdzie tylko może, żeby tylko utrzymać się na pierwszym miejscu...

Aśtam.

Metzli napisał/a:
Ale fakt, stwierdzenie, że to wykonanie Hurt jest lepsze od oryginału jest mocno dyskusyjne. Jest dobre, ale bez przesady w zachwytach. Zresztą, kiedy znam już oryginał, bardzo rzadko podobają mi się covery. Ale to już tak na marginesie.

Czyli mam rację. Bluźni.
dworkin - 2010-09-12, 09:39
:
Metzli napisał/a:
Ale fakt, stwierdzenie, że to wykonanie Hurt jest lepsze od oryginału jest mocno dyskusyjne. Jest dobre, ale bez przesady w zachwytach. Zresztą, kiedy znam już oryginał, bardzo rzadko podobają mi się covery. Ale to już tak na marginesie.

A od czego jest forum dyskusyjne? Faktycznie oscyluję wokół takiego stwierdzenia... Ale! Pamiętam, kto stworzył oryginał.

MrSpellu napisał/a:
Czyli mam rację. Bluźni.

Nie bluźnię, tylko zastępuję jeden dogmat - drugim :P
You Know My Name - 2010-09-12, 10:00
:
Ja popieram dworkina, zresztą Reznor do tematu podszedł tak samo.
Kennedy - 2010-09-12, 10:23
:
Cash ze swoim zmęczonym głosem znacznie bardziej pasuje do tekstu "Hurt" niż Reznor i cover jest rzeczywiście lepszy od oryginalnej wersji (zgadzać się nie trzeba, ale to oczywiste). Przy czym trzeba brac poprawkę na to, że NIN niespecjalnie lubię (irytuje mnie ten zespół), za wyjątkiem epki "Broken", która mi bardzo dobrze robi (a przynajmniej robiła kilka lat temu). A remiksy, "Fixed", są równie dobre, a może nawet lepsze, kto wie (mam na półce nawet). Dawno nie słuchałem, może sobie zrobię powtórkę któregoś dnia.

Mam ostatnio lekki kryzys muzyczny. Wiem orientacyjnie, czego chcę posuchać, ale nie mogę znaleźć płyty która by w pełni odpowiadała moim potrzebom. Na razie najbliżej jest Sinister z Cross the Styx (tytułowy), stary death metal jest wielce ok. Ale to jeszcze nie dokładnie to na co mam ochotę, chociaż bardzo blisko. Trzeba szukać dalej.
Ł - 2010-09-13, 19:06
:
Ja męcze XXIwieczne Killling Dżołki żeby odbić sobie odwołany z powodu braku zainteresowania koncert. Nagrodę pocieszenia mam nadzieje będzie ichniejszy nowy album (jeśli będzie trzymał poziom poprzednich to - jaram się).
Kennedy - 2010-09-15, 11:27
:
"Ł napisał/a:
Ja męcze XXIwieczne Killling Dżołki żeby odbić sobie odwołany z powodu braku zainteresowania koncert.

Z koncertem to jest totalna porażka, zwłaszcza że to już chyba trzeci raz jak go u nas odwołują, co za dno :evil: . Mam nadzieję, że się chłopaki nie zrażą i jeszcze tu kiedyś przyjadą, bo chętnie bym ich na żywo zobaczył, a wycieczki do Pragi czy Berlina w tym celu jakoś za bardzo nie mam.

Tak więc powatrzam sobie rozgoryczony Pandemonium i Fire Dances, chociaż znam je na pamięć, szczególnie tę pierwszą. I w ramach badania terenu - Night Time, bo nigdy się w nią specjalnie nie wsłuchiwałem. Całkiem cacy, ale za bardzo to plastykiem już śmierdzi. Chociaż klimat jest zacny, a Darkness Before Dawn to numer wielgi.

Let's All Go To The Fire Dances! Woo Hoo!
Jachu - 2010-09-20, 12:11
:
Będąc w Danii u rodziny mojej kobiety, zapoznałem się z zespołem Dragonforce :) Słucham teraz ich albumu "Inhuman Rampage", ale dość szybko się nudzą, niemniej - dają radę. Utwory miażdżą dynamiką i riffami. Gitarzyści są świetni, szczególnie Herman Li. Niesamowite umiejętności. Teksty dobre, choć bardzo patetyczne. Ogólnie grają taką epicką muzykę. Jak na moje potrzeby zdecydowanie wystarczy ;)
You Know My Name - 2010-09-20, 13:20
:
Wróciłem na trochę do starych dobrych Ironów. Płytki Piece of Mind oraz Powerslave to obok Somewhere in Time najlepsze ich produkcje i na jakiś czas zagoszczą w telefonie.
Po prostu dawnych wspomnień czar.
Ł - 2010-09-20, 16:02
:
Manowar byś posłuchał.
You Know My Name - 2010-09-20, 16:07
:
Słuchałem kiedyś jednej płyty, mówiłem Ci nawet której. Bardziej pompatyczne są chyba tylko Nibelungi Wagnera...
Z rzeczy "odgrzebanych po latach" postanowiłem odświeżyć sobie Sepulturę: Beneath the Remains oraz Roots.
Ł - 2010-09-20, 16:38
:
Mag_Droon napisał/a:
Słuchałem kiedyś jednej płyty, mówiłem Ci nawet której.

Już zapomniałem której mi mówiłeś ale pewno Warrios of the World. Posłuchuj sobie starszych kawałków jak jeszcze nie byli tacy popamtycznie patataj tylko byli kurewsko epiccy: http://www.youtube.com/watch?v=IYG1EmD12xE albo z jajem http://www.youtube.com/watch?v=qmQx10GFD-k (SHE'S ONLY 16!!! :P )
dworkin - 2010-09-20, 20:14
:
Manowar, Manowar... Living on the road!

Conanów liczy się do albumu Kings of Metal. No, moooże The Triumph of Steel. Dalej postępuje już tylko epicki alzheimer. Z Warriors of the World na czele :P
MrSpellu - 2010-09-26, 11:12
:


Tool - Ænima

Dla forumowych "ekspertów" zespół nudny i przegadany. Dla mnie jest to spory kawałek wspomnień. Dodam, że bardzo dobrych wspomnień. Tak się złożyło, że znalazłem gdzieś moją antyczną płytkę, którą nagrałem u kumpla jak miałem 17 lat (a używałem przez sześć lat najmniej).

W sumie miałem dobre dwa lata przerwy od Toola, może półtora roku. Obecny powrót jest jak najbardziej udany, poczułem się o kilka lat młodszy, trochę sobie też powspominałem. Nawet nie zauważyłem kiedy skosiłem trawę i odkurzyłem dom. Ta muzyka ciągle mnie hipnotyzuje. I teksty znam na pamięć, znaczy, ciągle je pamiętam. Forumowym "ekspertom" kij w oko, bo wiadomo gdzie indziej, to przyjemność ;)
MORT - 2010-09-26, 11:47
:
No i to rozumiem. Tool mnie też zupełnie hipnotyzuje. Jest genialny. Jak ktoś twierdzi inaczej, to się po prostu nie zna ;)

Ja tym czasem słucham ostatnio dyskografii zespołu Rishloo [Terras Fames (2004), Eidolon (2007), Feathergun (2009)], który można streścić jako mieszankę Toola i A Perfect Circle. Muzycznie, instrumentalnie, wokalnie. Aczkolwiek wokalista ma nieco wyższy i delikatniejszy głos - jest jednak kilka momentów, w których pomyślałbym że to Meynard. Rishloo nie brakuje jednak i własnych pomysłów. Mają sporo fajnych rozwiązań i melodii (własnych ;) ). A wokalista w sumie ma chyba nawet bardziej plastyczny głos niż Meynard.
Choć można zarzucić im niejedną zżynkę, to jednak polecam. Słucha się świetnie.
You Know My Name - 2010-09-26, 18:34
:
MrSpellu napisał/a:
Dla forumowych "ekspertów" zespół nudny i przegadany.
Ciebie się zawsze krotochwile trzymają. Klasyk. Choć osobiście wolę Lateralusa.

Ja ostatnio przesłuchałem sobie Never too Loud Danko Jones'a. Aż trudno znaleźć porównanie jak prosta jest to muzyka (w moim odbiorze, nie proście mnie abym ją zagrał) ale wchodzi idealnie:
http://www.youtube.com/watch?v=HKhhlUdskwc
http://www.youtube.com/wa...feature=related
http://www.youtube.com/wa...feature=related
http://www.youtube.com/wa...feature=related
http://www.youtube.com/wa...feature=related

Wiem, że jest nówka z maja br, ale jakoś nie miałem nastroju,. Dziś już mam - jutro może coś więcej powiem.
Ł - 2010-09-26, 18:51
:
MrSpellu napisał/a:

Tool - Ænima

Dla forumowych "ekspertów" zespół nudny i przegadany.

Spellu, przecież ja sam posłuchuje Toola, ale też że przynudzają to jest realny fakt autentyczny. Serio.

Mag_Droon napisał/a:

Ja ostatnio przesłuchałem sobie Never too Loud Danko Jones'a.

I w tym momencie musze oddać ci honor po tym jak przy piwie twierdziłem że on nie nazywa się Danko Jones - faktycznie on nazywa się Danko Jones. Sory ja po prostu zakładałem że to ubergłupia rockowa nazwa zespołu i nie wpadłabym na to że półmurzyn z kanady może się tak nazywać.Ale faktycznie bardziej prostej i oklepanej, a jednoczesnie z takim pierdolnięciem muzyki nie znajdziesz w tych klimatacg.,
You Know My Name - 2010-09-26, 19:14
:
A propos Toola: świetnie brzmi ich cover Kyuss'owego Demon Cleanera: http://www.youtube.com/watch?v=nqcqskdNPqc
Z Maynardowym wokalem kawałek nabiera troszkę innego klimatu.
MrSpellu - 2010-09-27, 07:23
:
Ł napisał/a:
Spellu, przecież ja sam posłuchuje Toola, ale też że przynudzają to jest realny fakt autentyczny. Serio.

Profesor Gajda przynudza. Pink Floyd przynudza, ale że niby Tool? :>
Mag_Droon napisał/a:
Ciebie się zawsze krotochwile trzymają. Klasyk. Choć osobiście wolę Lateralusa.

Osobiście wolę Ænimę, ale mój ulubiony kawałek Toola ever, to właśnie tytułowy Lateralus.
Mag_Droon napisał/a:
A propos Toola: świetnie brzmi ich cover Kyuss'owego Demon Cleanera: http://www.youtube.com/watch?v=nqcqskdNPqc

Wcześniej nie słyszałem, ale pierwsze pobieżne przesłuchanie jest obiecujące. W domu nad tym popracuję :)
MORT - 2010-09-27, 09:13
:
Przy Toolu się w życiu nie nudziłem. Dla mnie cała płytka Lateralus to jeden wieloczęściowy utwór. ^ ^ Najlepszy utwór w historii zespołu.
Ł - 2010-09-28, 01:36
:
Może jestes nudziarzem i to dla Ciebie stan naturalny Mort, stąd nie czujesz wahań. :P

Ja na wychillowanie słucham solowego projektu postapokaliptycznego św mikołaja czyli Von Till von Neurosis und broda: http://www.youtube.com/watch?v=p69j4y43Ux8
MORT - 2010-09-28, 01:46
:
Albo to ty nie czujesz przysłowiowego bluesa. :-P
You Know My Name - 2010-09-28, 15:19
:
Jak się słucha Neurosis, to wszelkie bruzdy w mózgu mogą być już przetarte na wylot...
MrSpellu - 2010-09-29, 14:02
:
Jakbym codziennie słuchał Łakowej nuty, to bym szybko dostał Pierre Dolca. Aczkolwiek kilka kawałków u niego podpatrzyłem, chociażby Panzerballett.
Miałeś Łaku do czynienia z ich albumami Starke Stücke (2008) oraz Hart Genossen - Von ABBA bis ZAPPA (2009)?
MrSpellu - 2010-09-30, 12:08
:
Z głupoty ostatnio znalazłem coś takiego: Wumpscut.
Electro-industrial barwiony gotykiem. Podjarałem się.

Angel,
Opening the Gates of Hell,
Christfuck.

Będę zasysał.
Ł - 2010-09-30, 12:24
:
MrSpellu napisał/a:

Miałeś Łaku do czynienia z ich albumami Starke Stücke (2008) oraz Hart Genossen - Von ABBA bis ZAPPA (2009)?

Nie, w międzyczasie zrekonfigurowałem swoje spojrzenie na tego typu muzykę, dochodząc do wnisoku że łączenie jazzu i ciężkiego grania w takiej formie wali pretensjonalnością i w wogle to ziew.
Kennedy - 2010-10-11, 07:56
:
Atheist szykuje nowy album, pierwszy od siedemnastu lat, to sobie odświeżam to i owo.

I się podniecam, bo to kawał genialnej muzyki jest. Jeden z nielicznych zespołów, gdzie gitarowe masturbacje, wszelkiego typu rytmiczne łamańce i ogólna totalna nieprzewidywalność nie powodują u mnie odruchów wymiotnych, a wręcz wprost przeciwnie.
Atheist - Enthralled in Essence
Stary Ork - 2010-10-11, 09:43
:
A u mnie kręci się mój ulubiony geniusz na 3/4 etatu, czyli Sage Francis ze swoim nowym albumem "Li(f)e". Jak wiadomo, hip-hop to pseudomuzyka, tępy, dudniący bit wyharatany na laptopie plus drętwe stękanie o blantach, dupach i jebaniu policji. Sage Francis w całej rozciągłości wpisuje się w ten stereotyp, zapraszając na swoją najnowszą produkcję hordę muzyków z zespołów, o których w życiu nie słyszeliście, redukując elektronikę do minimum i trzymając zwykły, wysoki poziom tekstów. Na "Li(f)e" jest troszkę mniej wkurwionego marudzenia, za które kocham tego faceta, jest za to trochę więcej lirycznego marudzenia, za któe kocham go już mniej, ale nadal czuć ten pazur, błyskotliwość i kwaśne poczucie humoru. Muzycznie mamy taki misz-masz, że aż strach słuchać, bo jest i amerykański folk (przez nieuków mylony z country, a co gorsza z western), i sporo wpływów rockowych sięgających aż do punka, i mnóstwo smakowitej akustyki. Płyta ma kilka momentów, w których tradycyjnie zadaję sobie pytanie "Ale Sage, dlaczego?!", ale reszta w czwórnasób mi to wynagradza, od otwierającego, mocnego "Little Houdini" poprzez motoryczne "Three sheets to the wind" i smętne "16 years" aż po zapierający dech w piersiach finał - "The best of times", kolaboracja z Yannem Tiersenem (dla niewtajemniczonych - facet odpowiedzialny za ścieżkę dźwiękową do "Amelii"), rzuciło mnie na kolana. Mocna płyta z kilkoma słabszymi i kilkoma wybitnymi utworami - ot, geniusz na 3/4 etatu. Waaaaaaaaaaaaaagh.
utrivv - 2010-10-12, 07:20
:
Wzięło mnie na lekko folkowe klimaty:
Manu Chao n aprzemian z Matisyahu. Oczywiście najbardziej podobaja mi sie piosenki z "motywami".
Quaoar - 2010-10-21, 19:57
:
Właśnie przesłuchałem:
Simple Minds - Street Fighting Years


Jeden z bardziej znanych albumów szkockiej grupy Jima Kerra. Fantastyczna porcja rockowego grania podszyta politycznymi tekstami. Szczególnie zapadły mi w pamięci takie kawałki jak Take a Step Back, utwór tytułowy oraz wybitnie polityczne protest songi Mandela Day, Belfast Child czy interpretacja Gabrielowskiego Biko. Dla mnie 8/10.


Gillan - Toolbox


Drugi (a ogólnie) szósty i zdecydowanie najbardziej hard rockowy album solowy mistrza wokalnej ekspresji - Iana Gillana, nagrana po wyrzuceniu go z Deep Purple. Trudno tak naprawdę wyróżnić któryś z utworów bo wszystkie są super. Pozycja obowiązkowa dla fanów hard rocka. Moja ocena: 8/10
MarcinusRomanus - 2010-10-22, 13:53
:
Obecnie przesłuchuje sobie płytkę "Ludzie prości" grupy Mesajah. Czyli dobre polskie regge.
W kolejce czekają jeszcze dwie płytki Iron Maiden: "Rock in Rio" oraz "Live Ater death"
Stary Ork - 2010-10-22, 16:06
:
Chris Cornell - "Unplugged in Sweden". Mój ulubiony wokalny rębacz, nieślubny syn Toma Jonesa i Grace Jones, wreszcie wyszedł na prostą i po żenadach typu wspólne nagrania z Timbalandem (przy którym to projekcie Chylińska to nadal hardline'owy rock) wziął się za to, co umie najlepiej, czyli za ryczenie w mikrofon bez aspirowania do list przebojów. Facet ma firepower jak radziecka brygada artylerii rakietowej, co świetnie słychać, kiedy za jedyny akompaniament ma gitarę - szyby drżą, tynk się sypie, karaluchy szykują wyprowadzkę, a sąsiedzi ostrą aminucję. Mamy na tej płycie mieszankę utworów Soundgarden, Temple of the Dog (najstarsze goblinoidy tylko pamiętają, ech, młodość..), Audioslave i kilka coverów, przy których spadają buty - w tym sensacyjne "Billie Jean", od którego Jackson przewraca się w grobie, a jeśli nie, to kurde powinen. 8/10. Ork poleca.
Quaoar - 2010-10-25, 18:40
:
The Waterboys - A Pagan Place



Druga płyta Wodnych Chłopców - szkockiego zespołu rockowego założonego we wczesnych latach 80 przez Mike'a Scotta. Fajny zbiór bardzo klimatycznych nieco powiedziałbym melancholijnych utworów w nurcie rocka chrześcijańskiego. Najbardziej podobały mi się Church Not Made With Hands, The Big Music (notabene od tytułu tego singla scharakteryzowano styl muzyczny zaprezentowany na 3 pierwszych krążkach zespołu), oraz dwie monumentalne ballady Red Army Blues - opowiadająca o dramatycznych losach czerwonoarmistów oraz dostępna tylko na zremasterowanej w 2002 roku wersji Down Through The Dark Streets. Ocena: solidne 8/10.
MrSpellu - 2010-10-26, 08:19
:
Stary Ork napisał/a:
Temple of the Dog (najstarsze goblinoidy tylko pamiętają, ech, młodość..)

Także pamiętam. Onegdaj nie podeszło. Azaliż obecnie takoż też.

Ostatnio mam fazę na, nie śmiać się, na ten kawałek.

Lekkie i bardzo przyjemne.
Metzli - 2010-10-26, 16:27
:
Spell napisał/a:
nie śmiać się


Nie no, ani trochę :perv:

U mnie od paru dni Joe Bonamassa:

http://www.youtube.com/watch?v=uaCjPdtDBxo

Takiej muzyki właśnie teraz potrzebowałam, zapoznają się powoli z kolejnymi albumami. Gitara i ten głos, świetne. Nawet miał koncert w ten poniedziałek w Warszawie, ale za późno się dowiedziałam i stan konta nie za bardzo pozwalał na zakup biletu :(
MrSpellu - 2010-10-26, 19:02
:
Metzli napisał/a:
U mnie od paru dni Joe Bonamassa:

http://www.youtube.com/watch?v=uaCjPdtDBxo

Takiej muzyki właśnie teraz potrzebowałam, zapoznają się powoli z kolejnymi albumami. Gitara i ten głos, świetne.

Nie mogłem się przekonać. Romulus chyba to lubi.
Sabetha - 2010-10-26, 19:51
:
Ha. Odkryłam dziś cuś takiego i szalenie mi do gustu przypadło. Uwielbiam takie głosy ;)

http://www.youtube.com/wa...feature=related
Quaoar - 2010-10-29, 12:23
:
Postanowiłem sobie odświeżyć nieco klasyki :-)



In the Wake of Poseidon to drugi album King Crimson. Album nagrany w nieco dziwnych okolicznościach, mianowicie po pierwszym genialnym wydanym albumie grupa się rozpadła. Pomimo tych nieciekawych okoliczności In the Wake... prezentuje sie moim zdaniem bardzo dobrze. Największą wadą tegoż albumu jest jego wtórność w porównaniu do pierwszego LP. Niektórzy znawcy mówią nawet o imitacji. I faktycznie Pictures of A City, Cadence and Cascade czy tytułowy In the Wake of Poseidon są bardzo podobne do utworów zawartych w pierwszym albumie. Na krążku pojawia się jeszcze arcy-psychodeliczna adaptacja fragmentu suity Holsta The Planets 3-częściowy The Devil's Triangle. Cały album jest spięty niczym klamrą (początek, środek, koniec) delikatnym, rozmytym tematem Peace: A Beginning, A Theme, An End.
Podsumowując: Album dla fanów Crimsonów absolutny must have, dla tych co dopiero zaczynają przygodę z tym zespołem proponował bym zaczac od innych albumów. Dla mnie 8,5/10.

PS. Chyba nikt nie ma nic przeciwko jak co jakiś czas będę tu wstawiał swoje przemyślenia i oceny na temat przesłuchiwanych przeze mnie albumów? Jeśli tak to mówić :roll:
Ard - 2010-10-29, 18:33
:
Aktualnie - nowa płyta LUC-a - jak na razie fajnie, choć nieco zbyt podobne do Planet LUC - oraz Joanna Newsom - Have One on Me - trudno to dostać, ale było warto, świetna płyta (a w zasadzie trzy).
You Know My Name - 2010-10-30, 01:04
:
Mi po głowie ostatnio chodzi wielkobrytańskie granie. Jeden wałek wrzuciłem do oceny. Drugi natomiast ( http://www.youtube.com/watch?v=rlOVEMHLAMc ) zagościł w podpisie. Może to nie jest jakieś wybitne czy też wiekopomne. Ale do bólu radosne. Szkło w górę!
You Know My Name - 2010-10-30, 23:05
:
Miałem napisać, ale jakoś się tak zeszło...
Ł napisał/a:
Mag_Droon napisał/a:

Ja ostatnio przesłuchałem sobie Never too Loud Danko Jones'a.

I w tym momencie musze oddać ci honor po tym jak przy piwie twierdziłem że on nie nazywa się Danko Jones - faktycznie on nazywa się Danko Jones. Sory ja po prostu zakładałem że to ubergłupia rockowa nazwa zespołu i nie wpadłabym na to że półmurzyn z kanady może się tak nazywać.Ale faktycznie bardziej prostej i oklepanej, a jednoczesnie z takim pierdolnięciem muzyki nie znajdziesz w tych klimatacg.,
Jestem po kilku przesłuchaniach Below The Belt. Mam wrażenie, że Danko Jones po raz kolejny przeszedł samego siebie i nagrał jeszcze bardziej bezkompromisowy gitarowy materiał. Prosty i prymitywny do bólu, przełamany ciekawszym riffem chyba tylko w Full of Regrets. Niektóre kawałki są tak homogeniczne, że trudno je od siebie odróżnić. I co najdziwniejsze miodność płyty jest bliska wartościom granicznym.
Dla mnie mistrz świata w kategorii: "radosne napie.dalanie gitarowych kawałków klasy B".
Naprawdę bezkonkurencyjny.
Warto!
Sabetha - 2010-11-03, 18:04
:
Od dwóch dni nie mogę przestać nucić tego:

http://www.youtube.com/wa...feature=related

Świetny kawałek swoją drogą ;)
GilGalad - 2010-11-03, 18:15
:
Ostatnimi czasy naszło mnie naprawdę porządnie na mocne kawałki grupy As I Lay Dying ;)
Dwa przykładowe kawałki:
http://www.youtube.com/watch?v=_sKnVMgCBB4
http://www.youtube.com/watch?v=OYNK1vZ3OR0
Ł - 2010-11-04, 02:01
:
GilGalad napisał/a:
Ostatnimi czasy naszło mnie naprawdę porządnie na mocne kawałki grupy As I Lay Dying ;)
Dwa przykładowe kawałki:
http://www.youtube.com/watch?v=_sKnVMgCBB4
http://www.youtube.com/watch?v=OYNK1vZ3OR0

pierwszy kawałek brzmi jak spedalony Slejaa dla ubogich duchem, a drugi to już typowo emo-metalcorowy pseudociężki wysrak.
Ogólnie to płyty nie tknołbym patykiem przez folijkę.




U mnie nowe Electric Wizard. ale smoła. Dobrrrreee
MrSpellu - 2010-11-05, 08:46
:
Ł napisał/a:
a drugi to już typowo emo-metalcorowy pseudociężki wysrak.

Dokładnie pod moim biurem panowie robotnicy napierdalają bardzo ciężkim wiertłem od samego rana.
Wspomniany kawałek na słuchawkach z profesjonalnym "podkładem" sporo zyskuje :)
dworkin - 2010-11-05, 09:06
:
Ł napisał/a:
pierwszy kawałek brzmi jak spedalony Slejaa dla ubogich duchem, a drugi to już typowo emo-metalcorowy pseudociężki wysrak.

Ale najwyższego poziomu jeszcze nie osiągnęli: http://www.youtube.com/watch?v=Z6kBlC-6_LM
Quaoar - 2010-11-05, 20:06
:
U mnie wciąż króluje "Król", a mianowicie ostatnio:

1. Lizard



Najbardziej awangardowy oraz zdecydowanie najbardziej jazzowy album Crimsonów. Album zaczyna genialny wręcz utwór Circus, później lecą dwie mocno ujazzowione "humoreski" - Indoor Games oraz Happy Family, a następnie delikatne Lady of the Dancing Water. A potem gwóźdź programu, czyli ponad 23-minutowa, składająca się z kilku części monumentalna i fantastyczna suita tytułowa o walce księcia Ruperta ze Smokiem :-) Całość zamyka walczyk Big Top nawiązujący do pierwszego utworu. Album fenomenalny - 9,5/10. Polecam

2. Islands



Przez wielu "Islands" jest uważany za jeden z najsłabszych, a w odbiorze za najcieplejszy z albumów Crimsonów. Totalna zmiana nastroju. Ten album to delikatność, melancholia + liczne wokalizy. Co prawda pojawiają się echa z poprzednich albumów, ale to już nie to co kiedyś. Dla mnie 7/10.

3. Discipline



Pierwszy album zespołu w latach 80. po 7 letnim zastoju i pierwszy z tzw. 'kolorowej serii". Nagrany z fenomenalnymi instrumentalistami (Belew, Levin, Bruford + nieśmiertelny Fripp). Album o totalnie nowym, innym new wave'owym brzmieniu. Wszystkie utwory to perełki, mnie najbardziej przypadły do gustu Matte Kudasai i Thela Hun Ginjeet (Byrne'owski wokal). Perfekcjyjny chaos i doskonałość. Dla mnie album bardzo dobry. 8,5/10. Polecam.
Gand - 2010-11-06, 23:42
:
GilGalad napisał/a:
Ostatnimi czasy naszło mnie naprawdę porządnie na mocne kawałki grupy As I Lay Dying ;)
Dwa przykładowe kawałki:
http://www.youtube.com/watch?v=_sKnVMgCBB4
http://www.youtube.com/watch?v=OYNK1vZ3OR0


Ten cały "nowy" metal to straszne popłuczyny, mój ograniczony umysł nie jest w stanie pojąć, jak w ogóle można słuchać tego chłamu.

Dla kontrastu - Dillinger Escape Plan,też młody zespół amerykański, ale o wiele bardziej kreatywny i intrygujący niż. W dwóch wersjach:
1. http://www.youtube.com/watch?v=K4yxREs-mRM - przebojowo
2. http://www.youtube.com/watch?v=kGNb-YT5ECA - z pierdolnęciem

I niech będzie wersja nr 3 :D - http://www.youtube.com/watch?v=C2v2QJeXCyw z Mikiem Pattonem.
You Know My Name - 2010-11-08, 10:47
:
Dla mnie klasyczny metal kończy się około 1991-3 roku. Razem z Persistence of Time Anthraxu, piątym Slayerem czy Arise Sepultury. Co do wzmiankowanego AILD to w porównaniu z taką np Schizophrenią Sepultury czy Hell Awaits Slayera brzmi jak kwartecik kameralny. I do tego wokal z chronicznym zaparciem... Stylistycznie nie pasują kompletnie nijak. Ale nie każdy nagra tak klasyczny materiał jak np. Cavalera Conspiracy na Inflikted.
Mówiąc tonem starego tetryka: trza się uzbroić w cierpliwość, bo nie ma powrotu do czasu sprzed klaskania.

A w temacie: u mnie "powrót z wygnania" dwu ciekawych projektów. Jeden to wrzucony "do oceny" holenderski 35007 a drugi to kalifornijski SubArachnoid Space (niedawno rozwiązany). Dużo nafuzzowanych gitar, "przestrzenne" efekty elektroniczne, niemało psychodelicznych pętli i pasaży. Warto!
Metzli - 2010-11-09, 00:59
:
Mag napisał/a:
Jeden to wrzucony "do oceny" holenderski 35007


Przesłuchałam sobie ten jeden utworek, nawet zaciekawiło. Chociaż nie na tyle żeby sięgać po inne ich kawałki.

U mnie co jakiś czas wraca Bonamassa, teraz przypadkowo padło na album Sloe Gin. Na dzisiejszy wieczór idealne, spokojne, ale nie melancholijne. I głos, i gitara - ciągle mogę się nad tym rozpływać :)
ats - 2010-11-09, 12:48
:
u mnie w chwilach zniżki morale lub spadającego ciśnienia atmosferycznego - Kapela ze Wsi Warszawa, do boju ruszam słuchając Żywiołaka :badgrin:
Ł - 2010-11-11, 20:00
:


Chyba moja ulubiona MAGMA - w porównaniu chociażby do "Mekanïk Destruktïw Kommandöh" mniej prześpiewana, mniej tu opery, więcej instrumentalnych pasaży przy rytmicznych szeptach, bas niesamowicie agresywnie soundzi. Próbka: http://www.youtube.com/watch?v=B7UcjKp5GTY
GilGalad - 2010-11-12, 16:56
:
Dyskografia Toola...
przykłady:
Parabola
Vicarious
Quaoar - 2010-11-15, 22:27
:
Ostatnio:

Yes - Fragile



Czwarty w kolejności album Yes-u z udziałem świetnego klawiszowca tu Ricka Wakemana. A także pierwszy z charakterystyczną okładką autorstwa Rogera Deana. 5 króciutkich kompozycji każdego z muzyków mających pokazywać ich nieprzeciętne umiejętności. Wszystkie fajne i intrygujące a z tego najbardziej lubię Five Per Cent for Nothing znane z Crimsona Bruforda oraz basowe Fish (Schindleria Praematurus) Chrisa Squiera. 1, 4, 9 to trzy dłuższe utwory czyli podstawa i kwintesencja tegoż albumu. Kawałek dobrej progresywnej muzyki. Dla mnie 8,5/10

Oprócz tego:

Kate Bush - The Dreaming



Najdziwniejszy, najtrudniejszy, całkiem późno doceniony album. Mega wokal. 7,5/10

Kate Bush - Hounds of Love



Dwuczęściowy LP. 1 część - popowa łatwa i przystępna. 2 część koncepcyjna - długa suita "The Ninth Wave". Miało być 7/10 ale za drugą częśś dam pół pkt więcej. 7,5/10.
You Know My Name - 2010-11-16, 14:16
:
Quaoar napisał/a:
Kate Bush
Lubię jej posłuchać od czasu do czasu. Faktycznie jest to wyśmienita wokalistka. No i kręcono dla niej naprawdę dobre clipy.
MrSpellu - 2010-11-16, 14:21
:
Quaoar napisał/a:
Dwuczęściowy LP. 1 część - popowa łatwa i przystępna. 2 część koncepcyjna - długa suita "The Ninth Wave". Miało być 7/10 ale za drugą częśś dam pół pkt więcej. 7,5/10.
Magu napisał/a:
Lubię jej posłuchać od czasu do czasu. Faktycznie jest to wyśmienita wokalistka. No i kręcono dla niej naprawdę dobre clipy.

Nie jestem jakiś mega wielkim wielbicielem, ale i teraz czasem zdarzy mi się puścić Hounds of Love. Gdzieś mam tam w sumie skitraną całą dyskografię.

W ramach przypomnienia sobie, na ostatniej imprezie zapodaliśmy efekt kolaboracji laseczki z the Knife z norweskim duetem Röyksopp. What else is there? No właśnie, ciekawe...
BG - 2010-11-16, 20:42
:
Therion - "Kings of Edom" z fajnego albumu "Sitra Ahra". W ogóle Therion jest świetny. Lubię ich za otwartość na eksperymenty, m.in. z językami (nie tylko łacińskim, ale również akadyjskim i staroegipskim). Tematyka tekstów też ciekawa. Zespół naprawdę godny polecenia.
MarcinusRomanus - 2010-11-16, 22:18
:
Właśnie zasysam dyskografię : Póki co przesłuchuje płytki takiej kapeli jak... Chimaira. Panowie grają taki gatunek metalu jak... groovemetal, thrash oraz metalcore i chyba na długo zagoszczą na mojej mp3 :P Po za tym... Amorphis, zespół poznałem przypadkowo przez odsłuchanie u znajomego takiego kawałka jak "Divinity".
utrivv - 2010-11-19, 11:46
:
Kupiłem album "Śrubki" oraz nową płytę G. Turnau. W konsekwencji zainteresowałem się także Zakopower. Lubię takie klimaty - teksty które można roztrząsać na różne sposoby, wieloznaczne choć zawsze z jakimś sensem juą na pierwszym planie.
You Know My Name - 2010-11-19, 14:22
:
To co w avku. Czyli nowe wydawnictwo Los Natas - Solodolor. Płyta nierówna, zawierająca kilka coverów, oraz chyba ze trzy nowe utwory. Lekko nojzujące brzmienie - znaczna zmiana względem poprzedniego i kolosalna względem "Górala" z 2006. Ale to zawsze Natasi.
Oprócz tego pierwszy solowy projekt ich lidera Sergia Ch. czyli Ararat (jest z pochodzenia Ormianinem co widać po nazwisku)- Musica de la Resistencia. To już kompletny meksyk (sorki, argentyna rzec powinienem). Ja jestem zachwycony, choć to ogólnie brzmienie dla wytrwałych.
Quaoar - 2010-11-20, 21:43
:
Ostatnio:

Nirvana - Nevermind



Na temat tego albumu napisano wszystko. Osobiście nie uważam tego albumu za jakieś wielkie arcydzieło. Co nie oznacza także, że go nie doceniam, bowiem zdaniem wielu Nevermind jest jednym z najważniejszych albumów rockowych w historii muzyki niepoważnej i bez wątpienia zasłużył sobie na miano kultowego a nawet mitycznego. Album sam w sobie bardzo ciekawy choć są na nim słabsze momenty. Dla mnie Nevermind to kawał solidnej bardzo emocjonalnej łupanki....i nic ponadto. Ocena: 7,5/10.

Yes - 90 125



Zreinkarnowany Yes. Ten album nie ma nic wspólnego z wcześniejszym progresywnym brzmieniem zespołu. Co prawda pojawiają się na nim klasyczne progrockowe kawałki Changes, Hearts oraz swego czasu megaprzebój Owner of a Lonely Heart, ale reszta wg mnie wypada średnio. Album o tyle ważny dla Yesu, że dzięki niemu zyskał sporo nowych fanów, a także przyczynił się do powrotu prog-rocka do łask po fali najpierw punk-rocka a później new romantic. Dla mnie 5/10.
utrivv - 2010-11-22, 08:59
:
John Zorn. Nie jestem zwolennikiem muzyki w style dawnego Pegaza a jednak urzekły mnie aranżacje Zorna - zwłaszcza te z płyty The Big Gundown oraz oczywiście temat z James'a Bond'a.
Kłopot polega na tym że gośc nagrał tak straszną ilość płyt że nie wiem od czego zacząć :(
Ł - 2010-11-22, 19:23
:


Najnowszy BEEHOOVER

http://www.youtube.com/wa...feature=related < własnie zaczełem przesłuchiwać ale konkretnie JARAM SIĘ mnie to za jaja trzyma i nie chce puścić i bije. To tak jakby Serj Tankian został spoliczkowany przez Archanioła Michała, nawrócił się na pustkę i wyruszył na dno oceanu, by na tej pielgrzymce pod ciśnieniem kilkuset atmosfer by tworzyć olbrzymie monumentalne riffole
Quaoar - 2010-11-27, 20:32
:
Soundgarden - Badmotorfinger



Soundgarden - najmniej chyba znana grupa spośród "Wielkiej Czwórki" grunge'u z Seattle. Z drugiej jednak strony zdecydowanie najbardziej dla tego nurtu zasłużona ("ojcowie chrzestni nurtu).
Badmotorfinger to ich 3 płyta. Co by tu nie mówić zespół gra "zmetalizowany" grunge i brzmi przez to bardzo bardzo ciężko i psychodelicznie. Najlepsze wg mnie kawałki to single Rusty Cage, Room a Thousand Years Wide, Outshined i dla przykładu TU kontrowersyjny Jesus Christ Pose. Zwarta, ciekawa, długa z dobrymi popisami wokalnymi Cornella płytka. 8/10.
You Know My Name - 2010-11-27, 20:36
:
Quaoar napisał/a:
la przykładu TU kontrowersyjny Jesus Christ Pose
eee tam, jaki kontrowersujny. Za to wokal wywalony w kosmos.
Quaoar - 2010-11-27, 21:07
:
Mag_Droon napisał/a:
eee tam, jaki kontrowersujny. Za to wokal wywalony w kosmos.


nie doprecyzowałem :-P Kontrowersyjny w chwili wydania albumu tj. w 1991 r. Gdzieś czytałem, że oprócz tego, że MTV nie chciało tego pokazywać to na dodatek posądzono ich o antychrześcijanizm i dostawali nawet listy z pogróżkami :-P
You Know My Name - 2010-11-27, 23:24
:
MTV wówczas nie, ale jakaś amerykańska stacja, którą miałem w kablu nadawała - to był drugi kawałek Soundgarden jaki usłyszałem i clip jaki widziałem (był drugim bodaj singlem z BMF po Outshined, jak pamiętam).
MrSpellu - 2010-11-30, 13:14
:
Z ostatnio słyszanych radiowych, samochodowych kawałków - w pamięć zapadł mi właśnie ten.
Analogicznie jak z BEP ;)

Ewentualnie jeszcze Junior Caldera feat. SEB, ale do tej wokalistki mam słabość //spell
Metzli - 2010-11-30, 21:15
:
Rany, Spellu... O.o

Te dwa utwory, które zapodałeś tak często są męczone w radiu, że można się nabawić odruchów wymiotnych. Jak tylko człowiek je słyszy ;)
MrSpellu - 2010-12-01, 09:43
:
Ja ich słucham tylko w dwóch przypadkach:

1) Jak jadę do pracy (~7:00)
2) Jak wracam do domu (~16:00)

Czyli w godzinach kiedy już mi jest wszystko jedno ;)
utrivv - 2010-12-01, 14:17
:
Przypadkowo wysłuchałem tego utworku Eve Brenner:
http://www.youtube.com/watch?v=SM1U8Oax4c8
Czy ona coś jeszcze śpiewała?
Jamal - 2010-12-02, 01:05
:
Mi nawinęły się ostatnio 2 zespoły Bracket (african soul bodajże) i 2Face... Rytmiczna, żywa muzyka z czarnego lądu.

Podobnie Ayo, czy Enya. Nie sprawdzałem, ale to chyba ten sam styl.
utrivv - 2010-12-02, 10:39
:
Jamal napisał/a:
Mi nawinęły się ostatnio 2 zespoły Bracket (african soul bodajże) i 2Face... Rytmiczna, żywa muzyka z czarnego lądu.

Podobnie Ayo, czy Enya. Nie sprawdzałem, ale to chyba ten sam styl.

Enye miło się słucha ale ta Brenner ma naprawdę niesamowity głos - jakiś sopran koloraturowy, w wyższych rejestrach to już nie przypomina głosu.
Jedyne do czego można to porównać to Małas-Godlewskiej
Sabetha - 2010-12-03, 20:38
:
Buszując po YT, natknęłam się na piosenki Creed, kapeli, za którą dawno temu przepadałam, a o której istnieniu zapomniałam zupełnie. A oto próbka:

http://www.youtube.com/wa...feature=related
Quaoar - 2010-12-05, 10:40
:
Teraz:

Pearl Jam - Ten




Dżemik serwowany przez babcię wokalisty Eddiego Veddera miał narkotyczne właściwości a to za sprawą dodawanego do niego peyotlu. Mniej więcej tak działa na mnie ten album, gdyż po którymś już przesłuchaniu ciągle nie mogę sie od niego oderwać. Pearl Jam to mój ulubiony zespół z Wielkiej Czwórki grunge'u z Seattle, inspirowany głównie rockiem lat 70. Lubie to zeppelinowsko-hendrixowskie brudne brzmienie gitar a także charakterystyczny wokal Veddera. Takie kawałki jak Once, Even Flow, Alive, Garden i pozostałe przyprawiają mnie o gęsią skórkę :mrgreen: Fantastyczny album. 9,5/10.

Ostatnio:

Simon & Garfunkel - Bridge Over Troubled Water



Najlepszy i paradoksalnie ostatni album jednego z najbardziej znanych duetów wokalnych w historii. Ten album to dla mnie przede wszystkim takie nieśmiertelniki jak: tytułowe Bridge Over Troubled Water, El Condor Pasa (If I Could), Cecilia, The Boxer. Generalnie bardzo przyjemny zbior utworow. Zdecydowanie wart przesłuchania bo od czasu do czasu lubię posłuchać czegoś spokojniejszego z klimatów folk i soft rocka a ten album nadaje się do tego znakomicie. Ocena: 7,5/10.
Jamal - 2010-12-05, 14:56
:
aaaa i Era od kilku dni.
wred - 2010-12-08, 10:59
:
http://muzyka.onet.pl/10174,1632537,wywiady.html

playlista na dole stronki... z okazji 30 rocznicy... takie wspominki :)
tr - 2010-12-12, 23:33
:
Siostra mi właśnie puściła kawałek arii w wykonaniu amerykańskiej sopranistki z przełomu XIX i XX wieku - Florence Foster Jenkins...

Wstrząsające przeżycie :mrgreen:

A zresztą możecie się sami o tym przekonać http://www.youtube.com/watch?v=MM6qntPpyZ0

Pomyśleć, że przez lata występowała na scenie, zawsze z pełną widownią...
Ludzie są dziwni...
Metzli - 2010-12-13, 00:45
:
Sabetha napisał/a:
Buszując po YT, natknęłam się na piosenki Creed, kapeli, za którą dawno temu przepadałam, a o której istnieniu zapomniałam zupełnie.


Też sobie o nich jakiś czas temu przypomniałam a to za sprawę utworu z płyty My own prison:

http://www.youtube.com/watch?v=8P_8-zVAw6g

I te imprezy podczas, których to leciało sobie gdzieś tam w tle, ech :)
utrivv - 2010-12-13, 09:50
:
tr napisał/a:
Siostra mi właśnie puściła kawałek arii w wykonaniu amerykańskiej sopranistki z przełomu XIX i XX wieku - Florence Foster Jenkins...

Wstrząsające przeżycie :mrgreen:

A zresztą możecie się sami o tym przekonać http://www.youtube.com/watch?v=MM6qntPpyZ0

Pomyśleć, że przez lata występowała na scenie, zawsze z pełną widownią...
Ludzie są dziwni...

Znamy i lubimy ;) dręczyć tum innych . Ale przynajmniej robiła co lubiła. Za to mam dla niej szacunek.
Quaoar - 2010-12-13, 15:43
:
Eric Burdon And War - Eric Burdon Declares "War"




Album grupy War powstałej z przyłączenia się do amerykańskiego zespołu The Nightshift wokalisty słynnej grupy The Animals Erica Burdona przynosi 40 minutowy przyjemny mix psychodelii, jazzu i bluesa. Wszystkie utwory a jest ich 5 są bardzo ciekawe. Spill the Wine to chyba największy przebój grupy. Tobacco Road i Blues For Memphis Slim to prawie 15 minutowe pięknie bluesowo bujające tematy. Słoneczny album, polecam szczególnie na mroźne dni :-P

David Bowie - Scary Monsters (And Super Creeps)



Pierwszy po tzw. Trylogii Berlińskiej krążek Davida Bowiego. To także pierwsza platynowa płyta w historii muzyka (a miał ich już do tej pory troszkę). Album ciekawy o tyle, że przy jego powstawaniu udział brał jeden z moich ulubionych instrumentalistów sam Robert Fripp z King Crimson, którego gitarę słychać w większości utworów. Album moim zdaniem nic rewelacyjnego, bo generalnie nie przepadam za Davidem i jego twórczością. Ocena: 7/10 ale tylko za obecny na płycie swego czasu megahit Ashes to Ashes oraz udział w nagraniu rzeczonego Frippa.
MrSpellu - 2010-12-14, 14:06
:
Eine kleine Freulain śpiewa mi brzydkie rzeczy po niemiecku :mrgreen:
Pre-tekst kawałka Bent - Kisses :)
Lesij - 2010-12-15, 23:37
:
http://w645.wrzuta.pl/aud...les_-_crimewave

Dostałem od ludzi z ośrodka przejściowego. Oni nawet tańczą do dołujących piosenek... Eh...
Ł - 2010-12-17, 10:10
:
http://www.youtube.com/wa...layer_embedded#! < słuchając tego kawałka, lubię sobie wyobrażać że dowodzę kolumną niemieckich czołgów jadących na wschód, a mających zachodzące słońce za sobą. Jak to mawia Clarkson "Berlin to Warsaw in one tank!". Przeróbki zostają w tyle.
BG - 2010-12-18, 22:25
:
Jan Garbarek - "Brother Wind March" - utwór ze świetnego albumu "Twelve Moons", zawierającego bardzo klimatyczne kompozycje. Można się rozpłynąć, słuchając tej płyty.
ats - 2010-12-20, 09:50
:
Emiliana Torrini, jej entuzjazm postawił mnie na nogi ;)
batou - 2010-12-20, 21:52
:
BG napisał/a:
Jan Garbarek - "Brother Wind March" - utwór ze świetnego albumu "Twelve Moons", zawierającego bardzo klimatyczne kompozycje. Można się rozpłynąć, słuchając tej płyty.

Mój ulubiony kawałek Garbarka to Pygmy Lullaby --> http://w251.wrzuta.pl/aud...-_pygmy_lullaby Przy tym się chyba najlepiej rozpływa. Chociaż akurat jego, podobnie jak Tomasza Stańko mogę słuchać cokolwiek grają.

ats napisał/a:
Emiliana Torrini, jej entuzjazm postawił mnie na nogi

Aha. Szczególnie to ładuje akumulatory --> http://www.youtube.com/watch?v=iZ9vkd7Rp-g

Ja ostatnio słucham wszystkiego od Molvaera, przez Heckera po Crystal Catles i zajebistą techniawską wiksę na którą wpadłem przypadkiem na Tauronie w Katowicach w sierpniu. Koleś zwie sie Pantha du Prince i tworzy idealny podkład do radosnego i bezrozumnego pląsania w tłumie machających latarkami naćpanych małolatów. Bawiłem się setnie i lubię to sobie jeszcze przypomnieć w domu przy herbatce i pod kocykiem :mrgreen:
ats - 2010-12-21, 01:01
:
batou, zgadza się!! łazi za mną ten kawałek ciągle!! :mrgreen:
utrivv - 2010-12-21, 14:37
:
Od pewnego czasu łazi za mną ten kawałek:
http://www.youtube.com/watch?v=KPZNNplPtwM
BG - 2010-12-22, 22:07
:
http://www.youtube.com/watch?v=64Nb29O1e7E - Underground Resistance - "Body and soul" - spokojny, relaksacyjny kawałek z albumu "Nation 2 Nation" - chyba najbardziej jazzującego w dorobku tej grupy techno, a w każdym razie najbardziej funkowego. Do tego jak najbardziej pasuje stwierdzenie, że Detroit Techno to jakby połączenie zespołu Kraftwerk z George'm Clintonem.
Quaoar - 2010-12-27, 21:02
:
The Cure - Disintegration



Album w którym The Cure przypomnieli sobie, że kiedyś byli zespołem grającym mroczną, tajemniczą wręcz "dziwną" muzykę (czyt. rock gotycki :-P ). Muzyka zarejestrowana na tej płycie jest bardzo senna, rozmyta, oparta na płynącej jednostajnej melodii, sprawiająca wrażenie balansującej pomiędzy jawą i snem. Pomysł na płytę wziął się chyba z ówczesnego sposobu życia głównej postaci The Cure wokalisty Roberta Smitha i jego chronicznego niespania :-P Generalnie album moim zdaniem jest bardzo bardzo dobry i jest to z pewnością szczytowe osiągnięcie tego zespołu. Plainsong, Lovesong, Lullaby, Fascination Street (genialny bas!) to tylko niektóre utwory o specyficznym rozpaczliwym brzmieniu mocno zapadające w pamięć. Ocena: 9/10.

The Cure - Kiss Me, Kiss Me, Kiss Me



Tak jak pisałem wyżej, zanim chłopaki z The Cure powróciły do grania mrocznej muzyki rodem z Faith czy Pornography, troszkę eksperymentowali z popowymi, chwytliwymi pomysłami. Muzyka na Kiss Me... jest bardzo zróżnicowana. Bo czegóż na tym dwupłytowym wydawnictwie nie mamy? Są "pioseneczki" lekkie, łatwe i przyjemne takie jak np. Catch, How Beautiful You Are (genialne smyczki!), jest i muzyka nieco bardziej wyrafinowana, również dla miłośników psychodelii The Kiss, The Snakepit, Like Cockatoos etc etc. Chyba największą zaletą tego interesującego albumu jest właśnie to idealne połączenie przystępności z trudnymi obsesyjnymi utworami i to bardzo mi się spodobało. Fajny i pomimo swej długości wcale nie nudzący się album. 8/10.
Quaoar - 2011-01-02, 19:38
:
Radiohead - OK Computer



"The Dark Side of The Moon" lat 90, najlepsza płyta ostatnich 25 lat wg czytelników magazynu Q, album dzięki któremu oksfordzka grupa zyskała sławę i uznanie krytyków. Taki właśnie jest OK Computer. Muzyka zawarta na tym albumie to art rock najwyzszych lotów. Paranoid Android, Airbag, Karma Police, genialny wykorzystany w "Romeo i Julii" temat Exit Music (For A Film), mroczny Climbing Up The Walls czy nawet dziwaczny komputerowy-monolog Fitter Happier to tylko niektóre z nich. Każdy z utworów zawartych na tym krążku ma w sobie coś magicznego, hipnotyzującego, urzeka swoją polifonią, opowiada o czymś i po coś jest. Jednym słowem każdy jest wspaniały. Jednym slowem kapitalny album. Świetna jest też okładka oddająca klimat płyty. Polecam wszystkim. Ocena 9,5/10.
You Know My Name - 2011-01-02, 20:27
:
Quaoar napisał/a:
Plainsong, Lovesong, Lullaby, Fascination Street (genialny bas!) to tylko niektóre utwory o specyficznym rozpaczliwym brzmieniu mocno zapadające w pamięć.
Do owego wyliczenia dodałbym jeszcze numer tytułowy, mój faworyt obok Fascination Street.
W ramach odtrutki po ulubionym sylwestrowym numerze Łaka, czyli Łaka, Łaka (czy jak się to pisze) oraz wielu innych hitach noworocznych zadaję sobie pierwszy studyjny album Rammstein naprzemian z Arctic Monkeys i Dodekafonią Strachów na Lachy (świetny zestaw tekstów z Chorym na wszystko na czele). Odświeżające.
Ł - 2011-01-02, 21:16
:
Mag_Droon napisał/a:

W ramach odtrutki po ulubionym sylwestrowym numerze Łaka, czyli Łaka, Łaka (czy jak się to pisze)

To nowy hymn obecnych na sylwestrze oddziałów AFRIKA KORPS, których zostałeś człĄkiem, nie pamiętasz? Szczególnie ta werjsa: http://www.youtube.com/watch?v=rQUIJuS6eGs

Jesteś żołnierzem
Walczysz na wojnie
Podnoś więc się
Z kurzu otrzep
Wracaj do siodła //muzyka
//muzyka
MrSpellu - 2011-01-03, 09:34
:
Ł napisał/a:
To nowy hymn obecnych na sylwestrze oddziałów AFRIKA KORPS

Bluźnicie. Oto sylwestrowy hymn AFRIKA KORPS z południa --_-
BG - 2011-01-07, 18:24
:
http://www.youtube.com/wa...feature=related - Metsatöll - "Äikesepoeg" z albumu folk metalowego "Lahinguväljal näeme, raisk!", który polecam. Ma klimat sag skandynawskich i wsi i lasów nadbałtyckich.
ats - 2011-01-08, 10:44
:
hej, rzeczywiście są nieźli! I mają lirę korbową! brzmi to wszystko razem tak, jak lubię! Dzięki za inspirację, BG!
Quaoar - 2011-01-11, 22:20
:
Archive - You All Look the Same to Me



Zaintrygowany wysoką pozycją utworu „Again” w ostatnim rankingu Top Wszechczasów Radiowej Trójki postanowiłem sam na własne uszy przekonać się „z czym to się je”. Tym bardziej, że wcześniej w ogóle nie kojarzyłem zespołu Archive. Płytę zaczyna właśnie "Again". 16-minutowe zauroczenie. Od początku zostałem bardzo pozytywnie zaskoczony gdyż nie spodziewałem się takiej jakości muzyki. Od razu rzucił mi się na myśl bogactwo elementów aranżacyjnych typowych np. dla Radiohead (nawet wokal tu jest nieco podobny do Thoma Yorkea). Utwór sam w sobie jest naprawdę bardzo interesujący, składający się z kilku części ale sprawiający wrażenie idealnej pięknie bujającej swą transowością całości. Duże zaskoczenie. Kolejny "długas" na tej płycie, czyli Finding it so Hard, to mix najpierw drum'n'basowego podkładu później gitary kończąc na elektronice. Można zasnąć ale nie z nudy tylko z niezwykle sennego klimatu tego utworu.
Wyróżniłbym jeszcze: paranoiczne z przesterowaną gitarą z dużą dawką elektroniki „Numb”, bardzo piękne i wzniosłe "Meon", najbardziej piosenkowe na krążku "Goodbye" oraz bonus tracki z CD2 opatrzonej tytułem Nouvelle Edition.
Podsumowując You All Look the Same to Me to ciekawa rozszerzająca horyzonty mego poznania muzycznego płyta. Jest to muzyka będąca połączeniem stylistyki trip hopowej z klasycznym rockiem (głównie Pink Floyd) a także z psychodelią. Moim zdaniem emocjonalny świat serwowany przez Archive jest autentyczny i warto się od czasu do czasu w niego zanurzyć. Moja ocena: 7,5/10.
Metzli - 2011-01-12, 18:02
:
Pamiętam jak pierwszy raz usłyszałam Again, hmmm :) Lights na kolejnej płycie to już nie ten kaliber. A na żywo utwór Again brzmi jeszcze lepiej. Tylko paskudki nie na każdym koncercie chcą go grać ;P
You Know My Name - 2011-01-18, 14:17
:
Z cyklu fascynacji od piętnastego przesłuchania płytka Humbug Arctic Monkeys. Kiedyś dawno temu jak tego słuchałem to faktycznie wydawało mi się to być jakimś humbugiem a nie muzyką. Tym samym zespół poszedł w odstawkę mimo niezłych opinii stąd i stamtąd.
Po czym jak spodobała mi się niedawno trzecia płyta (i druga przy okazji) tak Humbug znowu mi nie pasował, ale że wrzuciłem do telefonu to co jakiś czas na uszy wpadało. I krok po kroczku zasmakowałem w tej specyficznej dość dysharmonii między sekcją a melodią (bo ja to w zasadzie dosyć prostej muzy słucham).
Quaoar - 2011-01-18, 23:02
:
Rush - Moving Pictures




Kanadyjskie trio wg mnie to jeden z najlepszych (ale też najbardziej niedocenionych) zespołów wszechczasów, a Moving Pictures uważam za ich sztandarowe dzieło. Rush - to niezmiennie od 40-lat 3 genialnych instrumentalistów: Geddy Lee właśc. Garry Lee Weinrib (notabene syn emigrantów żydowskich ze Starachowic) - IMO jeden z najlepszych basistów wszechczasów, główny głos zespołu, podczas koncertów gra też na syntetyzatorze, Alex Lifeson - gitary: prowadząca i rytmiczna oraz Neil Peart - perkusja. Wszyscy trzej jak napisałem są arcymistrzami w swoim fachu i dlatego Rush uważam za jeden z najlepiej grających technicznie zespołów. Tyle tytułem wstępu :) Co do utworów to każdy jest wyśmienity. A więc mamy tu: Tom Sawyer, Red Barchetta, instrumentalny YYZ, Limelight, The Camera Eye, Witch Hunt Part III - z serii Fear, Vital Signs. Rush co było podyktowane czasem powstania utworów (era dominacji punka) skupił się na krótkich i bardzo rytmicznych utworach (większość ma po 4 minuty długości) zamiast bardzo charakterystycznych niezwykle skomplikowanych i długich (ostatnim ponad 10-minutowym dziełem w karierze było właśnie zamieszczone na krążku The Camera Eye). Efekt jest bardzo dobry. Jedna z moich ulubionych płyt. Ocena: 9/10.
Quaoar - 2011-01-27, 18:47
:
Kolejna mini-recenzja:

This Mortal Coil - Filigree & Shadow



This Mortal Coil to przedsięwzięcie muzyczne pod kierunkiem Ivo Wattsa Russella dyrektora wytwórni 4AD. Na tej płycie (drugiej z kolei) wystąpili w większości artyści tylko oficjalnie związani z tą wytwórnią, nagrywający w propagowanych przez nią klimatach (rock gotycki, dream pop). Na podwójnym krążku znajduje się 25 utworów, z czego połowa jest instrumentalna. Tak naprawdę trudno zakwalifikować muzykę tutaj się znajdującą, bo jest ona bardzo oryginalna. Nie jest to ani pop, ani rock, nie jest to też muzyka poważna. Co do konkretnych utworów to wszystkie są bardzo klimatyczne, wyróżniłbym tu przede wszystkim: Ivy and Neet, Tarantula, absolutnie dla mnie genialne Strength of Strings, dwuczęściowe Thaïs, A Heart of Glass. Tak naprawdę ten album to jedna wielka ponad 70-minutowa suita, gdyż wszystkie utwory są ze sobą ściśle połączone. Bardzo dobry i oryginalny album, którego należy przesłuchać w całości za jednym razem, bowiem tylko tak można wyciągnąć z niego wszystko co najlepsze. Nie jest to poziom wcześniej przeze mnie opisywanego " thecureowskiego" Disintegration, ale też jest on jak dla mnie zaskakująco wysoki. Ocena: 8/10.
You Know My Name - 2011-02-05, 01:30
:
Przesłuchałem właśnie płytkę Kim Novak. Wypas. Proste, surowe granie, może chwilami trochę homogeniczne, ale rockowo odświeżające. Ot takie zwykłe trio: bas, gitara i perkusja a tyle frajdy ze słuchania. Inna sprawa, że lubie posłuchać "młodych" Waglewskich, więc radość podwójna.
Nie jest to rzecz dla miłośników wirtuozerii, raczej dla kogoś kto lubi posłuchać "dobrego rocka klasy B" opartego na prostych, starszych od samych muzyków pomysłach.
Mocne i wytrawne prawie jak zapach napalmu rankiem.
Metzli - 2011-02-14, 19:54
:
Od wczoraj zasłyszane w Trójce: Amos Lee i jego najnowszy album Mission Bell.

http://www.youtube.com/watch?v=OmTgVP0TBik

Na ten moment, takiej muzyki właśnie mi potrzeba. Spokojnej, takiej odprężającej, ale też nie popadającej w jakąś wielką melancholię.
Procella - 2011-02-24, 20:00
:
The Sword - Warp Riders



Płyta z zeszłego roku, bardzo udana. Energetyczne granie, na dodatek momentami wściekle chwytliwe, na przykład w promującym album kawałku "Tres Brujas". Co z tego, że to wszystko już kiedyś było? I tak z każdym przesłuchaniem bardziej mi się podoba i skutecznie pomaga mi naładować baterie.

Ta płyta to na dodatek jakiś fantastyczny concept album, ale jeszcze nie śledziłam opowieści, muzyka i bez tego świetnie się sprawdza.
Ł - 2011-02-26, 21:40
:
The Sword nigdy mnie nie przekonało i nie wiem czemu bo zasadniczo lubię tego typu muzykę. Totalny brak chemii, już wolę ich klipy oglądać - Fire Lances of the Ancient Hyperzephyrians :devil:

U mnie solowa twórczość Rokego Ericksona, płyta którą nagrał po tym jak wypuścili go z szpitala dla psychicznie chorych po "udanej" kuracji elektrowstrząsami: http://www.youtube.com/wa...feature=related (genialną jest produkcja tego albumu)
Max Werner - 2011-03-01, 18:08
:
Booze Brothers, album "Elevator", angielski zespół jak mniemam dość stary już, aczkolwiek ja poznałem go na tegorocznej imprezie sylwestrowej. Rozkoszne, pozytywne, skoczne pomieszanie punka, bluesa i folka.

http://www.youtube.com/watch?v=nuVgignPr0A
Max Werner - 2011-03-03, 16:59
:
A dzisiaj Puscifer z pierwszej płyty "V is for vagina" - side-project Maynarda Jamesa Keenana znanego z formacji Tool i A Perfect Circle. Jak sam Keenan mówi Puscifer to improwizowany hard-core. Ja znajduję tam także sporą dawkę industriala i tej magicznej cząstki, która wchodzi w skład nowoczesnego, przemyślanego rocka. Posłuchajcie tej pięknej, mrocznej ballady:

http://www.youtube.com/watch?v=eI1WPjz0EBQ


Ł - 2011-03-08, 11:18
:
http://www.youtube.com/wa..._embedded#at=17 < bardzo fajny lewacki projekt, wpadł mnie dziś w ucho. W wymiarze sięgnięcia po inspiracje, mistrzostwo świata.
You Know My Name - 2011-03-08, 12:04
:
Finch OST autorstwa Murder by Death. Nastrojowe, spokojne - może nawet zbyt. Warto spróbować.
MrSpellu - 2011-03-08, 13:20
:
Ja od tygodnia wysłuchuję zdartej płyty pod tytułem "Kochanie, co dostanę na dzień kobiet"?

Ostatnio mam za to fazę na Abe Lincoln vs Chuck Norris, która jest zdecydowanie lepsza od Darth Vader vs Adolf Hitler //spell

Smutna konstatacja: Nie mam ostatnio czasu na muzykę :(
utrivv - 2011-03-08, 13:36
:
MrSpellu napisał/a:
Ja od tygodnia wysłuchuję zdartej płyty pod tytułem "Kochanie, co dostanę na dzień kobiet"?

Ostatnio mam za to fazę na Abe Lincoln vs Chuck Norris, która jest zdecydowanie lepsza od Darth Vader vs Adolf Hitler //spell

Smutna konstatacja: Nie mam ostatnio czasu na muzykę :(

Rewelacja :DD ale gdy chciałem posłuchać DV vs AH wyskoczyło że jestem w złym kraju :(
Masz jakis działający link?
MrSpellu - 2011-03-08, 13:38
:
utrivv napisał/a:
Masz jakis działający link?

Mi działa, poklikaj na youtube to znajdziesz :)
Btw. Darth Vader oszukuje :mrgreen:
utrivv - 2011-03-08, 13:43
:
Fakt, nie zauważyłem że dajesz linka także to tego :)
You Know My Name - 2011-03-08, 21:42
:
POE Złodzieje Zapalniczek. Kawał świetnego HH rodem z Bałut i Imielina. Warto posłuchać, szczególnie jeśli nie przeszkadzają w odbiorze chwilami zbyt patetyczne teksty. A już druga płytka z instrumentalami miażdży. Kawał dobrej muzy od Emade.
MrSpellu - 2011-03-08, 23:04
:
A wracając do tematu, ostatnio wracam do posłuchiwania prożydów, zwłaszcza po rozkminach Jima Pavloffa na Abletonie :)
Ł - 2011-03-16, 00:28
:


Ostatnio często ta płyta chodzi za mną, szczególnie jak mam dobry humor. Album o tyle zaskakujący że uważam go za największe osiągnięcie w dorobku CoC, a przecież to ich 7sdme pełnopłytowe wydawnictwo.
You Know My Name - 2011-03-16, 13:32
:
Hmm, nie wyświetla mi się ten nowy wynalazek, ale zakładam, że chodzi o In the Arms of God. Album ze wszechmiar sycący, wysmakowany, z mentholnięciem kiedy trzeba. Choć muszę przyznać, że równie duży szacunek żywię wobec surowszych w brzmieniu Deliverance i Blind, za to kompletnie nie trawię Wiseblood.
wred - 2011-03-16, 14:22
:
Mag_Droon napisał/a:
Hmm, nie wyświetla mi się ten nowy wynalazek, ale zakładam, że chodzi o In the Arms of God
Nie może się nie wyświetlać, wywal cache, sprawdziłem we wszystkich możliwych przeglądarkach ;p
Ł - 2011-03-16, 16:28
:
Mag_Droon napisał/a:
Hmm, nie wyświetla mi się ten nowy wynalazek, ale zakładam, że chodzi o In the Arms of God. Album ze wszechmiar sycący, wysmakowany, z mentholnięciem kiedy trzeba. Choć muszę przyznać, że równie duży szacunek żywię wobec surowszych w brzmieniu Deliverance i Blind, za to kompletnie nie trawię Wiseblood.

Deliveremce i Nlind to też mój top. In the Arms of God, poziomem "zapiaszczenia" nie odstaje, a mimo to rozwala świetną produkcją. Szczególnie zalinkowany tytułowe kawałek - te bębny po prostu zwiastują burze która nadchodzi z gównym riffem (moim jednym z ulubionych ever swoją drogą). Wiseblood też daje radę, takie bardziej wygładzone i przebojowe ujęcie. Generalnie cały Coc rządzi i w przeciwieństwie do wielu stonerów jakich słuchałem nie znudził mnie.
You Know My Name - 2011-03-16, 16:55
:
Bo to taki stoner niekanoniczny, mnóstwo u nich thrashu (szczególnie w tych starszych albumach). Może to nawet po prostu thrash nieco przypiaszczony i przyrzężający tu i ówdzie.
Dla mnie stonerek musi być nieco bardziej pociągnięty w kierunku psychodelii. Ale to tylko rozważania nad etykietkami, bo muza CoC broni się sama.
You Know My Name - 2011-03-17, 20:39
:
A teraz jaram się tym oto coverem:

i czekam na cały album. Lubię dobry chill out.
BG - 2011-03-18, 20:19
:
http://www.youtube.com/wa...feature=related - Metsatöll - "Veelind" ze wspomnianej już wcześniej płyty. Chyba najbardziej folkowy utwór, ze względu na sposób śpiewania. Brzmi jak dawne opowieści, sagi, wyśpiewywane przy ognisku.
MrSpellu - 2011-03-27, 18:20
:
Aktualnie, ku rozpaczy mojej lepszej połówki, wpadła mi w ucho bardzo melancholijna nuta Jana Krzysztofa Kelusa, utwór ten znałem wcześniej w wykonaniu Kuby Sienkiewicza, a mowa o Ars longa vita brevis.

I jeszcze Piosenka Pasożyta Społecznego.
Sabetha - 2011-03-29, 19:09
:
A ja w ostatnich dniach zakochałam się w głosie Azam Ali i bez przerwy słucham płyty tejże zatytułowanej Elysium for the Brave. Niesamowicie klimatyczne, no i ten wokal! A zresztą, co tu dużo mówić:

http://www.youtube.com/watch?v=MRT7L3913BU
BG - 2011-03-29, 19:58
:
Infernal War - "The Grand Intolerance Manifestation". Mocne. A perkusista wyczynia cuda. W ogóle cała płyta "Terrorfront" jest świetna. Te blasty powalają.
http://www.youtube.com/watch?v=L-_D3m4Rvaw
You Know My Name - 2011-04-01, 21:17
:
Overkill - Horrorscope. Album z 1991 roku, niby thrash, ale jakiś taki zaspeedowany. Muszę powiedzieć, że w liceum podobał mi się bardziej niż Coroner, a teraz jest całkiem odwrotnie.
Ogólnie raczej nie najlepszy album, można niby posłuchać, tylko po co?
Sabetha - 2011-04-01, 22:13
:
Kolejny wynalazek - Blackmore's Night i ich Autumn Sky. Od poniższego kawałka

http://www.youtube.com/watch?v=8OErJZTKfv0

po prostu nie mogę się dziś uwolnić :)
BG - 2011-04-03, 21:57
:
http://www.youtube.com/wa...feature=related - De Press - "Marsz oddziału Zapory" - jedna z wielu piosenek tego zespołu o Żołnierzach Wyklętych z albumu "Myśmy Rebelianci". W ogóle lubię De Press, a ten album zwłaszcza. U nich i muzyka, i teksty są fajne.
Quaoar - 2011-04-04, 17:38
:
@Sabetha - posłuchaj tez ich płyty Shadow of the Moon, nie słucham zbytnio tego rodzaju muzyki, ale pamiętam, że ta płyta mi się bardzo podobała. Polecam!

Wracajac do tematu, u mnie na tapecie ostatnio Nile. AVE! No i troche z nieco innej brzmieniowo beczki Interpol.
alex - 2011-04-06, 17:11
:
U mnie piosenka z filmu Unmade beds: http://www.youtube.com/watch?v=WiC0YbnMTZk Polecam! Swoją drogą fajny film, ale to nie ten topic ;P
utrivv - 2011-04-13, 07:20
:
Karimski Club - Herbert. Płyta strasznie mi się spodobała.

MrSpellu - 2011-04-19, 11:40
:
Właśnie słucham betoniarki, która pracuje za oknem.
Zaczynam rozumieć dlaczego Einstürzende Neubauten odnieśli taki sukces.
Aż kojarzy mi się z the Fragile Nine Inch Nails.

To rytmiczne chrobotanie i metaliczny odgłos łańcucha...
O, właśnie doszły nowe sample. Chyba żwir.
Sabetha - 2011-04-30, 15:11
:
Przypadkiem odkryłam i przyczepiło się do mnie jak rzep:
http://www.youtube.com/watch?v=lX8hrjJtVyw
Co zabawniejsze, inne kawałki Krypterii wydają mi się dość nudne i monotonne. Ot, kapela jednej piosenki XD
Cain - 2011-05-03, 23:06
:
Obecnie ścieżka dzwiękowa z Sucker Punch.

http://www.youtube.com/watch?v=gwdL_Zn5nCE
Stary Ork - 2011-05-19, 11:50
:
Wsiąkłem bez reszty w solową płytę Slasha zatytuowaną odkrywczo "Slash". Gwiazd na niej więcej niż w finale "Odysei kosmicznej 2001", poczynając od starych pierdzieli w typie Lemmy'ego i Ozzy'ego poprzez pierdzieli średniego pokolenia jak Chris Cornell po pierdzieli całkiem młodych. Wiadomo z grubsza, czego po Slashu można się spodziewać - i dostajemy kawał porządnego szarpania drutów; goście udzielają się na poziomie różnym (żal przyznać, ale starzy bohaterowie są zmęczeni i to słychać; tylko Iggy Pop naprawdę przypadł mi do gustu na tym albumie, facet starzeje się jak wino i skrzypce). Za to kilka nieoczekiwanych i koprodukcji naprawdę miażdży pytę; na plus zdecydowanie "Beatiful dangerous" z Fergie, całkiem fajnie wypada Myles Kennedy ("Back from Cali", hell yeah) - ale dopiero w bonusach mamy rwanie czachy - genialne, kapitalne "Paradise city" z Fergie i Cypress Hill (najlepsza piosenka, jaką kiedykolwiek napisano o Bytomiu, bez dwóch zdań 8) ) i perelka nad perełki, może nie ze względu na wykonanie, ale ten duet - "Baby can't drive", Alice Cooper/Nicole Scherzinger. Ogólnie kawał dobrego słuchania, 7/10. Ork poleca. Waaaaaaaaaaaaagh.
You Know My Name - 2011-05-19, 13:30
:
Obecnie zamęczam żonę i resztę rodziny dwiema płytami Gossip: Music for Men oraz Standing in the Way of Control. Muzyka może i nie powala jakoś specjalnie, ale wokal Beth Ditto miażdży mniej więcej tak samo jak i jej sylwetka - wrażenia są niezapomniane.
Sabetha - 2011-05-31, 19:27
:
Będąc ostatnimi czasy w domu rodzinnym, postanowiłam przegrzebać stare płyty i dzięki temu po niemal dziesięciu latach nawróciłam się na Queen. Bardzo dobrze się stało, bo to naprawdę świetny zespół był i dobrą muzę grał. Sama nie wiem, dlaczego o tym zapomniałam.
A tu jeden z moich ulubionych kawałków:

http://www.youtube.com/watch?v=BAf2S6ij2gk
Tomasz - 2011-05-31, 20:27
:
Tak Queen to jest to. Ja regularnie wracam do tego zjawiskowego zespołu. Nikt tak nie gra. A jaka różnorodność.

To jeden z moich ulubionych kawałków
Romulus - 2011-05-31, 20:32
:
Queen "dał" mi motto życiowe: http://www.youtube.com/wa...n_order&list=UL Słucham zawsze, kiedy potrzebuję się zmotywować. :-) I nie chodzi o dążenie do bycia chciwym :) dorzucić do tego jeszcze "Innuendo" i mamy idealne połączenie.
Metzli - 2011-05-31, 22:18
:
Ach, Queen :) Przez was też sobie to dzisiaj zapuszczę na głośniki i pewnie jutro na mp3 na drogę do pracy :))
Sabetha - 2011-06-01, 06:56
:
U mnie na dobry początek dnia pełną parą idzie to:

http://www.youtube.com/watch?v=VEJ8lpCQbyw
Beata - 2011-06-01, 22:49
:
Kliknęłam w Wasze linki i znalazłam taki komentarz:
Cytat:
Dear God. If you give us back Freddie Mercury, we'll send you Justin Bieber!

:mrgreen:
You Know My Name - 2011-06-02, 08:06
:
Ech, tylko zastanówmy się, czy jakikolwiek rozsądny bóg poszedłby na taką wymianę.

Ja ostatnio słucham sobie od czasu do czasu płyty 21 autorstwa Adele. Co za głos, klękajcie narody! Jako odmianę stosuję stare płyty Testamentu. Uwielbiam stary dobry thrash.
MrSpellu - 2011-06-02, 10:39
:
Mag_Droon napisał/a:
Ech, tylko zastanówmy się, czy jakikolwiek rozsądny bóg poszedłby na taką wymianę.

Ale taki deal to z szatanem. Mercury nie prowadził się zbyt dobrze.
utrivv - 2011-06-02, 11:31
:
Żeby życie miało smaczek raz dziewczynka raz chłopaczek :)
Ale takiej osobie jak Freddy dużo się wybacza :)
Jander - 2011-06-02, 11:35
:
utrivv napisał/a:
Ale takiej osobie jak Freddy dużo się wybacza :)

Wybaczyć mu, że był wybitnym artystą?
You Know My Name - 2011-06-02, 13:18
:
MrSpellu napisał/a:
Mag_Droon napisał/a:
Ech, tylko zastanówmy się, czy jakikolwiek rozsądny bóg poszedłby na taką wymianę.

Ale taki deal to z szatanem. Mercury nie prowadził się zbyt dobrze.
Bóg czy szatan - jeden, że tak powiem pies. Ten sam poziom abstrakcji.
utrivv - 2011-06-02, 14:40
:
Jander napisał/a:
utrivv napisał/a:
Ale takiej osobie jak Freddy dużo się wybacza :)

Wybaczyć mu, że był wybitnym artystą?

Też można :)
Ploud - 2011-06-02, 21:11
:
U mnie aktualnie leci Above & Beyond Trance Around The World. Samą muzyką trance zainteresowałem się dopiero kilka dni temu, bo kumpel od dłuższego czasu opowiada jakie to fajne, super i wogóle wypas. W końcu poprosiłem go, żeby zapuścił mi jakąś piosenkę, zobacze czy jest się czymś zachwycać. Wyszło na to, że zachwycać się nie ma czym ale trance to idealna nazwa dla tej muzyki. Idealnie się przy tym zasypia pomimo basów i drum kicków, a co lepsze, podczas takich 2 godzinnych setów muzyka ani na chwile się nie zatrzymuje, przechodząc płynnie z utworu w utwór. Generalnie spodobało mi się i mam zamiar kontynuować znajomość z trancem.
Gorąco poleca - Ploud :D


Za to kilka minut wcześniej leciał sobie Dragonforce: Sonic firestorm. Super zespół, zakochałem się od pierwszego usłyszenia czyli through the fires and flames. Jest to (oprócz rosyjskiego zespołu epidemia) jedyny power meatlowy zespół który lubie i na jego podstawie definiuje power metal - 6 minut walenia w dwu stopkową perkusję, plus melodyjność plus super wokal = Dragonforce.
Sabetha - 2011-06-05, 12:28
:
Wysłuchawszy po kilka razy większości piosenek Queen, postanowiłam odmienić nieco klimaty i przerzuciłam się na UnSun i ich "Clinic for dolls". Jako muzyczny profan, czasem nie potrzebuję do szczęścia niczego więcej nad gitarki, czysty wokal i wpadające w ucho melodie. "Clinic for dolls" wszystkie te wymagania spełnia wręcz w nadmiarze, nie męczy, mało tego, spokojnie można sobie pośpiewać razem z wokalistką ku uciesze własnej, choć może nie całej rodziny XD . Jednym słowem, mała rzecz, a cieszy.

A tu próbka:
http://www.youtube.com/watch?v=KhRIPX9k1YQ
Ł - 2011-06-05, 23:23
:
http://www.youtube.com/wa...feature=related < Mag Droon żebyś mi się nie ważył więcej narzekać na MANOWAR.
BG - 2011-06-13, 14:16
:
http://www.youtube.com/wa...feature=related - Eluveitie - Siraxta.
Eluveitie to świetny zespół folk metalowy. Wiele tekstów (tak jak powyższy) jest w języku galijskim, co w muzyce jest rzadkością. Ten utwór pochodzi z albumu "Spirit". Dobry jest też minialbum "Vên".
Romulus - 2011-06-18, 23:45
:
Utwór noszacy znamiona geniuszu: http://www.youtube.com/watch?v=3rX_S9eoV7I
W zasadzie, każdy komentarz jest zbędny :)
You Know My Name - 2011-06-19, 00:28
:
Ja ostatnio przeprosiłem się z w miarę nowymi płytkami:
Luxtorpeda - nowy projekt Litzy? Daje radę: http://www.youtube.com/watch?v=PnaBKzlQj0Q
Tekst przyjemny (jak i wiele na płycie) a muzyka to typowy rockowy zapierdalacz do przodu. Trzeba.
Słuchać daje się też ostatnie Cavalera Conspiracy (choć szału jak przy Inflikted nie ma...): http://www.youtube.com/wa...Ic&feature=fvsr
Warto.
Ostatnia płyta Myslovitz też robi bdb wrażenie (ale najlepsze numery nie są jeszcze dostępne w jutjubie) warto posłuchać, szczególnie dla kończącego album "Blogu Filatelistów Polskich"

I wciąż nie mam dosyć: http://www.youtube.com/watch?v=PDfNPfHvzLs
Jander - 2011-06-19, 00:53
:
Mag_Droon napisał/a:
Ostatnia płyta Myslovitz też robi bdb wrażenie (ale najlepsze numery nie są jeszcze dostępne w jutjubie) warto posłuchać, szczególnie dla kończącego album "Blogu Filatelistów Polskich"

Mnie nie przekonała, ale to dopiero pierwsze przesłuchanie, mało co od razu mi się podoba. A może po prostu wyrosłem z Rojka, choć poprzednią płytę bardzo sobie ceniłem.
Sabetha - 2011-06-19, 10:50
:
Romulusie, faktycznie genialny ten utwór :lol:

U mnie na tapecie stareńkie utwory Sisters of Mercy. Chyba faktycznie się starzeję, skoro bardziej podoba mi się stare niż nowe :lol:

A tu próbka - moje ulubione "Under the gun:

http://www.youtube.com/watch?v=0iMZqf6DF70
Ł - 2011-06-19, 12:53
:
stareńskie w sensie że już trochę czasu mineło od ich premiery? Bo w sumie "Under the Gun" to zdecydowanie późny okres w dyskografii Sistersów, w zasadzie na krótko przed tym jak Eldritch ogłosił że nowego materiału nie będzie i ograniczył się tylko do koncertów. Mnie się strasznie podoba klip do tego kawałka - taki jakby trybut dla Terminatora jedynki, raz bo tekst, dwa bo dosłowny cytat z wklejeniem mechanicznej dłoni.
Sabetha - 2011-06-19, 15:07
:
Łaku, Sisters of Mercy słuchałam jeszcze jako wdzięczna i niewinna panienka, a to naprawdę już jakiś czas temu było, więc nazwanie ich piosenek "stareńkimi" nie jest z mojej strony żadną przesadą :P Fakt, że "Under the gun" to utwór z późnego okresu, nie zmienia innego faktu - mianowicie, że od jego premiery sporo wody już upłynęło...
Gand - 2011-06-19, 15:12
:


Chociaż na Soni grali ledwie 40 minut to dla mnie ich koncert był jednym z głównych wydarzeń festiwalu. Nakręciłem się do tego stopnia, że od paru album Absolute Dissent (który jest oczywiście fantastyczny) siedzi mi nieustannie w głowie oraz brzmi w głośnikach/słuchawkach od odtwarzacza mp4.

Świetna płyta, ale mimo wszystko nieco wyżej stawiam "Killing Joke" z 2003 roku.
Ł - 2011-06-22, 13:44
:
Mnie Absolute Dissent wydawał się początkowo mocno nierówny za połową płyty szalałem, drugą połowę omijałem całkiem. Z czasem przekonałem się do cześci kawałków które do mnie nie trafiały. A do cześci upewniłem się że to wypełniacze. Z nowych KL to Hossannas to moja ulubiona pozycja.

U mnie burzenie ścian nowym BB:


You Know My Name - 2011-06-23, 08:04
:
Ł napisał/a:
U mnie burzenie ścian nowym BB:
Jest smak. Weteran daje radę. Od dawna nie brałem BB pod uwagę przy wygrzebywaniu muzy wszelakiej a tu proszę jak ładnie, klasycznie pojechał. Dzięki za info Łaku.
You Know My Name - 2011-07-02, 19:08
:
Naszło mnie na słuchanie polskiego HH. Toteż pobieram właśnie pierwsze POE, Kaliber 44, PFK i wyszukuję we włanych archiwach różne starocie. WWO, Pokahontaz. Ciekaw jestem kiedy mi przejdzie (i na co?)?
Cain - 2011-07-03, 21:54
:
Obenie słucham nowego albumu Lady Pank - Maraton. A w drodze z domu do pracy i z powrotem Tarja Turunen , Hammerfall i niedawno przezemnie odkryty Woodkin(świetne nastraja do pracy)
http://www.youtube.com/watch?v=vSkb0kDacjs
Ł - 2011-07-03, 22:42
:
Cain napisał/a:
i niedawno przezemnie odkryty Woodkin(świetne nastraja do pracy)
http://www.youtube.com/watch?v=vSkb0kDacjs

ale fajne. lubię to.
BG - 2011-07-04, 17:04
:
808 State - Pacific State. Spokojna, relaksująca elektronika. Moje niedawne odkrycie, ale jak dla mnie 808 State to jeden z lepszych zespołów muzyki elektronicznej. Zawiera elementy ambientu, jungle i techno.
Sabetha - 2011-07-15, 18:55
:
Wracając z obcych krajów miałam szczęście natrafić na kierowców autobusu, którzy nie katowali pasażerów disco polo. No i dzięki owym panom odświeżyłam sobie nieco kawałków takich pereł jak TSA, Turbo czy KAT. Teraz pewnie przez czas dłuższy pozostanę w tych klimatach. By nie być gołosłowną:

http://www.youtube.com/wa...feature=related

http://www.youtube.com/watch?v=RQTlVXwaIGg

http://www.youtube.com/watch?v=Yva-fyY4Ark

Ech, drzewiej to dopiero muzyka była...
Fraa - 2011-07-18, 13:34
:
W tej chwili to Kult - "Polska"

http://www.youtube.com/watch?v=180Mgpr8CfU

Miłość do Kultu została we mnie zaszczepiona we wczesnym dzieciństwie i trwa do dziś.

A tak poza tym, to moja playlista jest dość długa i mocno randomowa, więc przeplata mi się Kult, Kaczmarski, Loreena McKennitt, SoaD, The Pogues, Flogging Molly i tak naprawdę nie wiem co jeszcze, bo odtwarza się też randomowo...
O, teraz jakiś kawałek Gawlińskiego poleciał. xD
MrSpellu - 2011-07-18, 16:50
:
A mnie naszło na kawałek, który gdyby nie seria NFS, to bym nawet na niego nie splunął.
Ta gra sprawiła, ze stałem się bardziej tolerancyjny dla muzyki.

Jest też nowy ERBoH, z Gandalfem //spell


MrSpellu - 2011-07-18, 17:37
:
Jacek Koman i jego banda:



//amor //amor //amor
MrSpellu - 2011-07-19, 08:50
:
Sabetha napisał/a:
Ech, drzewiej to dopiero muzyka była...



Jander - 2011-07-19, 09:12
:
To skoro idziemy w Republikę:

makatka - 2011-07-19, 09:15
:
Helium Vola, album "Fuer euch, die ihr Liebt".

a ten kawałek się ode mnei od wczoraj nie może odczepić:
http://www.youtube.com/watch?v=3eHvAK28CK8
You Know My Name - 2011-07-19, 09:31
:
Sabetha napisał/a:
Ech, drzewiej to dopiero muzyka była...
Oj tak:





Stary Ork - 2011-07-19, 10:10
:
Motown, dziwko. No, prawie. Ale i tak oderwać ucha nie mogę. Waaaaaaaaaaaaaagh.
MrSpellu - 2011-07-19, 19:56
:
Na wspomnienia mi się zebrało.



Dawno temu zdziwiłem się gdy mi rozkminiono znaczenie tej piosenki, teledysk też nabrał przez to sensu.
Nawet jest to w jednym z komentarzy:

Cytat:
Brilliant allegory. The "pig" could be dressed in one of many nations' flags, applying its colors alternatively to his lips. There are evils, horrors, unspeakable crimes in the past of many. Should we dwell upon this? No. Wash our hands of deeds commited by others? No. With lessons learned we forge a brighter, more peaceful future for all.

Sabetha - 2011-07-19, 20:22
:
A ja z kolei zabrnęłam w średniowieczne klimaty i słucham sobie takiej fajnej płyty "De Peregrinos, Cruzados y Troveros". Muzyka nie znalazła wprawdzie zrozumienia w oczach najbliższych, ale nigdy nie przejmowałam się drobiazgami ;)

Nie jestem w stanie tego zalinkować, bo nigdzie nie ma, ale znalazłam coś równie urokliwego (chociaż to chyba bardziej renesansowe):

http://www.youtube.com/wa...feature=related
Sharin - 2011-07-19, 20:36
:
No dobra, od kilku dni - przyznaję się bez bicia - przysłuchuję się Nirvanie :mrgreen: Wiem, że to było dawno i w czasach, kiedy rządziły długie koszule w kratę, ale jakoś mnie tak wzięło na wspominki; chyba się starzeję //ooo

"My girl"
MrSpellu - 2011-07-19, 20:39
:
Z Nirvany do dziś jestem w stanie przesłuchać chyba tylko


Sabetha - 2011-07-19, 20:44
:
A ja do dziś lubię Nirvanę i nawet nie mam tyle wstydu, żeby się z tego powodu wstydzić :P Zaś mój ulubiony kawałek to:

http://www.youtube.com/watch?v=Jmj7Z-ZElFg
Sharin - 2011-07-19, 20:47
:
To skoro jesteśmy przy Nirvanie to może przypomnę jeszcze jeden kawałek :) Co prawda nie jest on dziełem Nirvany, ale jednego z jej członków ;)

Learn to fly
Sharin - 2011-07-20, 20:33
:
Peral Jam i album "Ten" :mrgreen: Swojego czasu szalałem na kawałkami takimi jak Alive
You Know My Name - 2011-07-20, 21:25
:
Sharin napisał/a:
Peral Jam i album "Ten" :mrgreen: Swojego czasu szalałem na kawałkami takimi jak Alive
To jest "ciągle żywe", jak zagrali Black na koniec koncertu zeszłorocznego Openera wrażenie było naprawdę duże.
BG - 2011-08-04, 21:14
:
http://www.youtube.com/wa...feature=related - Francesco Tristano & Carl Craig - ciekawe połączenie muzyki klasycznej (z elementami jazzu) z techno. W ogóle Tristano wykonał na pianinie wiele utworów pierwotnie będących utworami techno - jak "Strings of life" Derricka Maya czy "The Bells" Jeffa Millsa. Można powiedzieć, nie przystaje do obowiązujących schematów muzycznych i stereotypów. Carl Craig również.
Romulus - 2011-08-07, 09:50
:
Art Blakey - niesamowity klimat jazzowy. Dla spróbowania: http://www.youtube.com/watch?v=VKXsnDvILmI Usiedzieć nie mogę w miejscu przy tej muzyce.
Tixon - 2011-08-12, 08:17
:
Ostatnio przekonałem się do Epica. Wybieram sobie zwłaszcza te epickie utwory. Miodzio.
Cry For The Moon http://www.youtube.com/watch?v=Dys1_TuUmI4
The Divine Conspiracy http://www.youtube.com/watch?v=H611ehKGGu8
Another Me In Lack'ech http://www.youtube.com/watch?v=Jj3LavYsE0M
adamo0 - 2011-08-12, 13:37
:
A u mnie w odtwarzaczu rządzi Kult Unplugged. Polecam każdemu tę płytę. Według mnie można śmiało powiedzieć, że to płyta, na której pojawiają się razem najlepsze utwory Kultu.
Sabetha - 2011-08-19, 17:58
:
Ostatnio mam mnóstwo czasu na słuchanie muzyki, mogę się nią upajać całymi dniami :evil:
Rezultatem jest eksploracja coraz to nowych rzeczy, wrzucanych miłosiernie przez siostrę na moje wysłużone MP3. Wczoraj nagrała mi dwa albumy Lyriel: "Autumtales" i "Paranoid circus". Szalenie mi się spodobało, cały dzień pracy przeminął nie wiedzieć kiedy XD . A tu próbka:

http://www.youtube.com/wa...feature=related
utrivv - 2011-08-22, 08:26
:
Dwa znane utwory w ciekawych IMO wykonaniach. Łażą za mną już trzeci tydzień:





Romulus - 2011-08-25, 19:59
:
Ja jestem chwilowo zakochany młodziutkiej, uroczej Francuzeczce, która nagrała fajniutką pioseneczkę. Kiedy ją wrzuciłem na Fejsbuka, to od razu po tym dostałem bana (choć napisali mi, że mam fałszywe konto :) ). Piosenka i tekst są bardzo przekonujące: http://www.youtube.com/wa...a8G2nvA37g2m6MA
A tu jeszcze wersja nie-akustyczna http://www.youtube.com/wa...lated[/youtube]
BG - 2011-09-11, 23:00
:
http://www.youtube.com/wa...feature=related - Robert Miles (właściwie Roberto Concina) - "Maresias".
Lubię Milesa - tworzy piękną, marzycielską, przyjemną i relaksującą muzykę. Jest jednym z czołowych wykonawców muzyki trance i ambient. Popularny stał się tylko jeden jego utwór - "Children" - ale moim zdaniem niezasłużenie. Oprócz "Maresias", lepsze są moim zdaniem utwory "Fable" i "In my dreams". Stanowią ucieleśnienie piękna gatunku, jakim jest trance.
Witeź - 2011-09-12, 16:48
:
A ja ciągle biegnę i nie mogę wyhamować.
http://www.youtube.com/watch?v=Rf4IqPe8JfU
MrSpellu - 2011-09-19, 12:24
:
Przepraszam, a gdzie jest dział z muzyką hipsterską?
You Know My Name - 2011-09-19, 13:37
:
Tam, gdzie go założysz. Obiecuję nawet, że miejsce owe zaszczycę postem.
utrivv - 2011-09-23, 13:36
:

Słodziutki głosik i niebanalne teksty. Zakochałem się :)
BG - 2011-09-25, 13:18
:
http://www.youtube.com/wa...&feature=relmfu - Finntroll - Trollhammeren. Fajny fiński folk/black metal, trochę podobny do Korpiklaani (a trochę do Children of Bodom), tylko że śpiewają po szwedzku. Polecam oba te zespoły.
Sabetha - 2011-09-25, 20:38
:
Wczoraj przez cały dzień słuchałam starych piosenek Budki Suflera. Niezmiennie numerem jeden jest http://www.youtube.com/watch?v=wT_ObQMSs3U
Uwielbiam ten kawałek, który w moim mniemaniu nigdy się nie zestarzeje. Podobnie jak
http://www.youtube.com/watch?v=girQBeWuWKA

Na zmianę z Budką ciągle Lyriel i ich album "Prisonworld". Szczerze mówiąc, jest według mnie gorszy od dwóch pozostałych, dlatego zalinkuję niesamowicie miły dla ucha kawałek z "Autumntales".

http://www.youtube.com/wa...feature=related
You Know My Name - 2011-09-25, 22:17
:
Jeśli Budka Suflera to topem są numery z Andrzejczakiem na wokalu:
http://www.youtube.com/watch?v=E0lMPBRbVYo,
oraz przede wszystkim: http://www.youtube.com/watch?v=_CLPDw2z1HY (tu wersja studyjna http://www.youtube.com/wa...eature=related) poza wokalem jeszcze klawisze Lipki to majstersztyk, ale dopiero całość miażdży,
nawet Jolka, Jolka z jego wokalem jest dobrym numerem.
Poza tym jeszcze:
http://www.youtube.com/watch?v=VuKmspa37lU no po prostu New Wave of Polish Heavy Metal 1982,
http://www.youtube.com/watch?v=7BXwo62CRWQ clip unikat w naszych czasach (fragment http://www.youtube.com/watch?v=MbtYL65Byig) plus naprawdę niezły tekst (Słabość precz, robić to chcę,
Dla was wszystkich, dla muzyki, za pieniądze musi udać się
),
http://www.youtube.com/watch?v=Vgy0iZUEguM,
a z późniejszych utworów już tylko Ragtime.
Nie, żeby Pieśń Niepokorna była zła, ale wolę ją w tej wersji: http://www.youtube.com/wa...feature=related
Sabetha - 2011-09-26, 07:38
:
Jeśli już mowa o Budce z Andrzejczakiem, to nie może zabraknąć tego:

http://www.youtube.com/watch?v=XpVK1dfr3w4
Chociaż piosenka nawiązuje do konkretnej sytuacji, jest w niej takie ponure, ponadczasowe ostrzeżenie :/

Zawsze lubiłam też to:
http://www.youtube.com/watch?v=PYpg4BypJoA
BG - 2011-10-01, 15:32
:
http://www.youtube.com/watch?v=dd3btVhwr48 - Dire Straits - Telegraph Road. Jeden z najlepszych utworów tej grupy, szkoda że tak mało znany, może z racji długości, może z racji nietypowości i długości fragmentów bez tekstu. W ogóle cały album "Love over gold" zawiera muzykę nietypową dla rocka, a nawet dla zespołu Dire Straits, a jest chyba najciekawszy z całej twórczości. Lepszy niż słynne "Brothers in arms".
Sabetha - 2011-10-03, 18:20
:
Zaaplikowałam sobie dzisiaj potężną dawkę Disturbed. Te gitary w połączeniu z przeraźliwie drącym chwilami mordę wokalistą doskonale współgrają z moim parszywym nastrojem. Jednocześnie wzmiankowane wyżej darcie mordy nie przekracza poziomu, poza którym nie da się już rozpoznać linii melodycznej, czego osobiście i prywatnie nie znoszę. A tu próbka:

http://www.youtube.com/wa...feature=related

O, to też jest fajne:

http://www.youtube.com/wa...feature=related
You Know My Name - 2011-10-03, 21:09
:
U mnie dla odmiany kolejna miłość od trzeciego przesłuchania, czyli ostatni album Radiohead. Początek wypełniony cudnie transowymi melodiami, wokal zagubiony jak zawsze. Cymes, 10/10

http://www.youtube.com/watch?v=1g6R89fCUBE

http://www.youtube.com/wa...feature=related

http://www.youtube.com/wa...feature=related

Oraz po raz kolejny Toba Trance I & II Los Natas. Nieosiągalna dla innych harmonia.

http://www.youtube.com/wa...feature=related

http://www.youtube.com/wa...feature=related

http://www.youtube.com/watch?v=9hrknRslw-I (część 1) http://www.youtube.com/watch?v=vT_LXWQb3MI (część 2)
Stary Ork - 2011-10-05, 10:47
:
Magu, nacieszże się tym: Fokus jedzie Tuwimem w produkcji dość marnej, ale flow pozostaje. Ogólnie cała płyta taka se, ale ten kawałek trzyma poziom. Waaaaaaaaaaaaaaagh.
Ł - 2011-10-07, 23:19
:
Poznaje dorobek Sonic's Rendezvous Band, czyli późniejszego zespołu legendarnego "Sonica" z MC5. Choć nagrali tylko jeden singiel (i to taki biedny że z dwóch stron była jeden kawałek) to w ostatnim dziesięcioleciu ukazała się masa ich oficjalnie wydanych materiałów - demówek, bootelgów etc. Uwielbiam żywiołową manierę riffowania tego człowieka, która chyba najlepiej oddana jest właśnie w nagraniach koncertowych. Nic dziwnego że od nie ma lepszego albumu-na-żywo nad "Kick out the james" MC5.
Sabetha - 2011-10-10, 09:16
:
Od wczoraj wybiórczo odsłuchuję kawałki Deep Purple. Niektóre są takie sobie, do posłuchania i zapomnienia, ale część uderza prosto w serce. Co zabawniejsze, łapię się na tym, że te, którymi zachwycałam się kiedyś, dziś nie robią na mnie wrażenia i odwrotnie. Ja chyba naprawdę się starzeję albo co...

Dla sympatyków DP:

http://www.youtube.com/wa...feature=related

Boże, jaka ta piosenka jest piękna...

I coś, co nie wiedzieć czemu zawsze mnie nastraja optymistycznie:

http://www.youtube.com/watch?v=bAzjVdD06z8
rybieudka - 2011-10-11, 23:36
:
Właśnie zapuściłem "Warroirs of Ice" - koncertówkę VOIVOD... :mrgreen: Aż mi się od razu ostatni koncert przypomniał.... ech
Stary Ork - 2011-10-12, 11:37
:
U mnie kręci się od kilku dni bez przerwy Queen, albumy z wczesnych lat 70-tych, i wciąż nie mogę wyjść z podziwu nad dwiema sprawami: po pierwsze, w jak różnych stylach się odnajdywali, od hard rocka poprzez wodewilowe kupleciki, soul czy flirt z operą. I po drugie: jakie potężne, epickie hymny udawało im się nagrywać. "The prophet's song" wyrywa mnie z kapci za każdym przesłuchaniem. A John Deacon wielkim basmenem jest i basta. Waaaaaaaaaaaagh.
rybieudka - 2011-10-12, 11:48
:
Czyli rozumiem, ze nie możesz sie doczekać na powrót z nowym wokalem: http://wyborcza.pl/1,7547...a_z_Queen_.html - i to ponoć NIE JEST ŻART!
Stary Ork - 2011-10-12, 11:57
:
Szczerze mówiąc zwisa mi to gigantycznym kalafiorem, podobnie jak większość podobnych projektów; Queen to moim zdaniem jeden z największych rockowych bandów w historii i jego reputacji ani nie zaszkodzi, ani nie pomoże występ z Gagą, nawet chętnie uslyszę jej interpretacje. Jako osobowość sceniczna jest wyrazista, wokalnie jakoś nie znam jej na tyle, żeby oceniać - ale może urodzi się z tego coś ciekawego. W ogóle nie rozumiem świętego oburzenia typu "Jak ten patafian X mógł się porywac na wykonywanie utworów Ygreka, to szarganie świętości, na stos skurwiela!". Niech wystąpią, po owocach ich poznamy.
Ł - 2011-10-12, 14:38
:
Zdroworozorkowe podejście.
Procella - 2011-10-13, 15:13
:
Blood Ceremony

Ostatnio słucham tego naprawdę dużo. Znakomicie podrabiają brzmienie przełomu lat 60. i 70. Gdyby Tony Iommi został w Jethro Tull na dłużej niż ten mały kawałeczek roku 1968 i coś z nimi faktycznie zrobił, mogłoby to brzmieć właśnie tak jak dziś Blood Ceremony (pomijając fakt, że w BC śpiewa kobieta). Do tej pory nagrali dwie płyty, obie bardzo dobre. W tej chwili gra u mnie debiut, ale "Living With The Ancients" (IMHO jedna z najlepszych płyt tego roku) już czeka w kolejce. W tym miesiącu grają trzy koncerty w Polsce, mam nadzieję, że to zwiększy ich u nas popularność.
rybieudka - 2011-10-13, 18:17
:
wczoraj zaliczyłem kolejną całą nockę pracy. Wspierali mnie ramie wramię Slayer z Kingiem Diamondem. wreszcie miałem okazje przesłuchać kilka ostatnich płyt KD.. noi niby wszystko ok, ale tej magii starszych albumów jak "Them" czy "The Eye" tam nie ma. Dzisiaj chyba będę kontynuował "użytkowanie tego soudtracku nocnej pracy" ;)
A nad ranem poszło H.P. Lovecraft's Historical Society i legendarne "Shoggoth on the Roof" i "Very Scary Solistice" :mrgreen:
Stary Ork - 2011-10-13, 20:48
:
Czasem mija mi ochota na dźwięki parchate, kostropate i szorstkie i wtedy znienacka dopada mnie takie czyste, krystaliczne, angeliczne bel canto jak to:

Hayley Westenra - Dark Waltz

Usłyszałem głos Boga. Słucham szybko, zanim dotrze do mnie, że to bez sensu.
Sabetha - 2011-10-17, 17:47
:
Wiedziona pragnieniem odsłuchania tego , przypadkowo natrafiłam na to i się po prostu zakochałam. Chyba poświęcę najbliższe dni eksploracji dzieł Bartóka.
Romulus - 2011-10-22, 09:58
:
Ja się kiwam między skrajnościami ostatnio. To jest - moje dwa ulubione utwory:


oraz


Sorry za ten klip.
Tu jest fajna wersja live

Tomasz - 2011-10-22, 10:27
:
Jedno i drugie fajne. Ale oryginał New York lepszy:


rybieudka - 2011-10-22, 10:42
:
To nie są moje klimaty, ale ten utwór naprawdę wkręca sie pod czaszkę, przyznaję.
U mnie za to od wczoraj głównie ICED EARTH. W dużych ilosciach
Romulus - 2011-10-22, 11:49
:
Jay-Z sucks :!: :!: :!:
Tomasz - 2011-10-22, 12:02
:
Co jakiś czas nachodzi mnie na takie fajne gitarowe bluesy:

mało u nas znany gitarzysta i kompozytor Kenny Wayne Shepherd


a to już absolutna klasyka napisana przez Roberta Johnsona blisko sto lat temu, a do tego w jakim wykonaniu


i na koniec trochę akustycznie

Stary Ork - 2011-10-25, 11:08
:
Dobra, koniec smęcenia. Wzięło mnie na powrót do hałasu; dziś w ramach akcji odkrywania swojego wewnętrznego rednecka na okrągło młócę Maylene and the Sons of Disaster . Południowy łomot w sam raz do sesji nowego Wilkołaka, aż się chce skrzyknąć watahę i wyszczerzyć kły. Brodziska, brudne brzmienie, buractwo. Hell yeah. Waaaaaaaaaaaaaaaagh.
Tomasz - 2011-10-25, 12:44
:
Stary Ork napisał/a:
Brodziska, brudne brzmienie, buractwo. Hell yeah. Waaaaaaaaaaaaaaaagh.


Fajne. Ten utwór bardziej mi podszedł. Dobra gitara.
You Know My Name - 2011-10-25, 15:59
:
Mnie trzymają dwa numery z Bondów:
http://www.youtube.com/wa...feature=related
oraz:
http://www.youtube.com/wa...feature=related
Obok Cornella:
http://www.youtube.com/watch?v=nxAm8Y1w6BI
to moje ulubione Bond-tracki.
utrivv - 2011-10-26, 07:05
:
Zainteresowałem się zespołem Opus Cuatro. Trafiłem na nich szukając utworu jazzowego zaczynającego się od Alleluja - (mam prawie obsesję na tym punkcie - pamiętacie bal u Szatana?) - Opus Cuatro to bardzo fajny jazz trochę grania i dużo śpiewania a capella.
Stary Ork - 2011-10-29, 22:38
:
A mnie wlaśnie dopadło epickie szuranie . Co prawda Dave Mustaine nadal jest w pierwszej dziesiątce najbardziej wkurwiających wokalistów wszechczasów, ale nie o to przecież chodzi. Chodzi o szuranie. Waaaaaaaaaaaaaaaagh.
Sosnechristo - 2011-11-01, 22:36
:
Stary Ork, Train of Concequences było fajne. A co sądzisz o najnowszej płytce?
Stary Ork - 2011-11-01, 22:56
:
Sosnechristo napisał/a:
Stary Ork, Train of Concequences było fajne. A co sądzisz o najnowszej płytce?


Nie słyszałem. Urwało mi się na "Cryptic Writings" .
Sammael - 2011-11-01, 23:25
:
Cały dzień upłynął mi na chillowaniu przy Thievery Corporation, a właściwie przy jednej piosence z najnowszej płyty, z fantastycznie relaksującym wokalem Lou Lou Ghelichkhani:
http://www.youtube.com/watch?v=YvRsn-5SqSA

Jak się komuś spodoba, to polecam kawałek z Radio Retaliation, podobne klimaty: http://www.youtube.com/watch?v=Zdknqay8eRI
Romulus - 2011-11-02, 07:30
:
Pierwszy!!!

MrSpellu - 2011-11-02, 08:05
:
Co, już w radiu puszczają?
Tomasz - 2011-11-02, 08:43
:
Romulus święta ci się pomyliły. Mam nadzieję, że choinki nie ubrałeś?
glmx - 2011-11-02, 10:22
:
w tv juz leca reklamy swiatecznych prezentow, wiec zaraz i muzycznie atmosfera bedzie tworzona
a aktualnie leci świetlicki/trzaska - cierpienie i wypoczynek
Sabetha - 2011-11-02, 15:11
:
"Last Christmas" od kilku lat automatycznie wywołuje u mnie odruch wymiotny, podobnie jak parę innych "świątecznych" kawałków.

Ad rem: przyczepiło się i od tygodnia siedzi mi w pod czaszką:
http://www.youtube.com/watch?v=txlXcJDtDwM
Ł - 2011-11-02, 19:29
:
http://www.loureedmetallica.com/listen-to-lulu.php Przez ostatnie trzy dni słuchałem "Lulu" i wiecie co, za każdym razem podoba mi się coraz bardziej. Te potężnie i żywo brzmiące numery zafiksowane na jednym zdoomowanym riffie numery z Reedem jako świetnym zdziadziałym nienawieścią narratorem (no przecież nie wokalistą), Hetfield nie galopujący tylko wybrzmiewający, Hammet robiący te FXy na gitarze, te ambientowe pasaże i zgrzyty. I w sumie to ten najdłuższe wały (głównie druga część płyty) bardziej podobają mi się niż te krótsze kawałki brzmiące jak ciężko skacowane load-reload.

I sorry ta płyta odsiewa chłopców w krótkich spodenkach od mężczyzn. Dlatego 95% internetów odpada przy niej.
Sabetha - 2011-11-02, 19:52
:
Jestem chłopcem w krótkich spodenkach, odpadłam po dwudziestu kilku minutach :mrgreen:
Gand - 2011-11-02, 20:03
:
Ł napisał/a:
http://www.loureedmetallica.com/listen-to-lulu.php Przez ostatnie trzy dni słuchałem "Lulu" i wiecie co, za każdym razem podoba mi się coraz bardziej. Te potężnie i żywo brzmiące numery zafiksowane na jednym zdoomowanym riffie numery z Reedem jako świetnym zdziadziałym nienawieścią narratorem (no przecież nie wokalistą), Hetfield nie galopujący tylko wybrzmiewający, Hammet robiący te FXy na gitarze, te ambientowe pasaże i zgrzyty. I w sumie to ten najdłuższe wały (głównie druga część płyty) bardziej podobają mi się niż te krótsze kawałki brzmiące jak ciężko skacowane load-reload.

I sorry ta płyta odsiewa chłopców w krótkich spodenkach od mężczyzn. Dlatego 95% internetów odpada przy niej.


Muzyczne hipsterstwo, lvl: expert.


A tak serio - płyta jest do posłuchania. Nie podzielam głosów w sieci ("GÓWNO ZROBIONE Z SZAJSU !!!!!!11one"), ale też zupełnie nie ma się czym zachwycać. Lou Reed ewidentnie najlepsze czasy ma już daaaawno za sobą i na Lulu brzmi jak brzmi - czyli bardzo słabo. Są na tym albumie momenty, ale niestety za krótkie i rozmywają się w morzu przeciętności. Niemniej widać, że sama Metallica nadal ma parę fajnych zagrywek i pomysłów (zwłaszcza, że ponoć album był robiony na żywca, bez długiego dopracowywania utworów). Przesłuchać parę razy, wzruszyć ramionami, zapomnieć.

Poza tym mam nastrój na starocie: http://www.youtube.com/watch?v=iQru7oCdYXA
Tomasz - 2011-11-02, 20:04
:


W klimacie świątecznym to tylko to co wyżej i to co poniżej :)


Tixon - 2011-11-02, 20:28
:
Ł napisał/a:
I sorry ta płyta odsiewa chłopców w krótkich spodenkach od mężczyzn.


E tam, prawdziwi faceci słuchają tego :
http://www.youtube.com/wa...drec_grec_index
Jander - 2011-11-02, 20:36
:
>wasza muzyka
>XXI wiek
Mam nadzieję, że tego nie robicie...
Ł - 2011-11-02, 20:53
:
Gand napisał/a:
ale też zupełnie nie ma się czym zachwycać.

Dorośnij. Riff z Dragona.

Gand napisał/a:
Lou Reed ewidentnie najlepsze czasy ma już daaaawno za sobą i na Lulu brzmi jak brzmi - czyli bardzo słabo.

Ale on nawet nie próbuje brzmieć dobrze, nie o to tu chodzi. On miał brzmieć źle, być realistycznym w roli psychopatycznego oprawcy którego kwestie recytuje. On nie miał być szwarcchcarakterem w czarnej pelerynie i kasku z rogami, tylko takim Fritzlem.

Gand napisał/a:
Są na tym albumie momenty, ale niestety za krótkie i rozmywają się w morzu przeciętności.

Tak było na Death Magnetic chyba gdzie cała płyta to pierdylion riffów, z zlepionym z nadmiarowych złogów muzycznch instrumentalem. Tutaj każdy kawałek jest konkretnym motywem tłuczonym ku upodleniu słuchacza. A ile w tym emocji.

Gand napisał/a:
Muzyczne hipsterstwo, lvl: expert.

Radość z hipsterzenia i trollowania tym albumem, to tylko bonus.
Gand - 2011-11-02, 21:15
:
Ł napisał/a:
Dorośnij. Riff z Dragona.

... i? To powoduje u ciebie zachwyt? To po prostu wolniej odegrany motyw z Cyanide, tak jak Mistress Dead to odgrzany riff z Disposable Heroes.
Ł napisał/a:
Ale on nawet nie próbuje brzmieć dobrze, nie o to tu chodzi. On miał brzmieć źle, być realistycznym w roli psychopatycznego oprawcy którego kwestie recytuje. On nie miał być szwarcchcarakterem w czarnej pelerynie i kasku z rogami, tylko takim Fritzlem.

Posłuchaj wcześniejszych (najlepiej tych wczesno-wcześniejszych typu Velvet Underground z lat 60. i 70.) dokonań Reeda. On zawsze raczej bawił się w melorecytację niż śpiew, ale robił to czysto, bez jęczenia, fałszu. Możesz dodawać do tego jakąś całościową koncepcję i zamysł, ale Reed brzmi po prostu tak jak bardzo stary i niedołężny człowiek, którym faktycznie jest, nie jak 'taki Fritzl'.
Ł napisał/a:
Tak było na Death Magnetic chyba gdzie cała płyta to pierdylion riffów, z zlepionym z nadmiarowych złogów muzycznch instrumentalem. Tutaj każdy kawałek jest konkretnym motywem tłuczonym ku upodleniu słuchacza. A ile w tym emocji.

I ostatecznie to DM jest płytą po prostu lepszą. Bo zarówno Reed jak i Metallica są lepsi osobno. Dlatego zdrowiej traktować tę kolaborację jako ciekawostkę. Podtrzymuję swoje zdanie - HIPSTER. //pisowcy
Ł - 2011-11-02, 21:32
:
Gand napisał/a:
Ł napisał/a:
Dorośnij. Riff z Dragona.

... i? To powoduje u ciebie zachwyt? To po prostu wolniej odegrany motyw z Cyanide, tak jak Mistress Dead to odgrzany riff z Disposable Heroes.

Przecież dobrze wiesz że w muzyce rockowej nie liczy się co kto gra, tylko jak to brzmi. Tak samo jak wczesna Metallika podkradała riffy od takich zespołów http://www.youtube.com/watch?v=f4F0skwb__A , ale czemu u niej brzmiało to rewelacyjnie u nich nie? I tak jak ten riff w Cyanide ginie gdzieś między patajką innych motywów, tak w Dragonie jest jebanym monumentem. Kwestia brzmienia, aranżacji i wyeksponowania.

Gand napisał/a:
ale Reed brzmi po prostu tak jak bardzo stary i niedołężny człowiek, którym faktycznie jest, nie jak 'taki Fritzl'.

No Fritzl to właśnie stary i niedołężny psychopata który męczył swoją córkę, puk puk?


Gand napisał/a:

I ostatecznie to DM jest płytą po prostu lepszą. Bo zarówno Reed jak i Metallica są lepsi osobno.
Jeśli porównujesz Lulu do tego co Metallika czy Velvet Underground grały osobno to przykro mi nie rozumiesz tej płyty.
Gand - 2011-11-02, 21:58
:
Ł napisał/a:
Przecież dobrze wiesz że w muzyce rockowej nie liczy się co kto gra, tylko jak to brzmi. Tak samo jak wczesna Metallika podkradała riffy od takich zespołów http://www.youtube.com/watch?v=f4F0skwb__A , ale czemu u niej brzmiało to rewelacyjnie u nich nie? I tak jak ten riff w Cyanide ginie gdzieś między patajką innych motywów, tak w Dragonie jest jebanym monumentem. Kwestia brzmienia, aranżacji i wyeksponowania.

W tym rzecz, że nie ginie i właśnie Cyanida, zwłaszcza live, brzmi bardzo mocno, ciężko i masywnie. I może doprecyzuj konkretnie co masz na myśli mówiąc i brzmieniu, aranżu i wyeksponowaniu. Bo wyeksponowany jest wokal (potem 'solo' Kirka), gitara jest akurat w tym przypadku schowana za nim.
Ł napisał/a:
No Fritzl to właśnie stary i niedołężny psychopata który męczył swoją córkę, puk puk?

No a ja naiwnie myślałem, że był koszmarnie groźnym psychopatą/socjopatą, trzymającym przez -naście lat swoją córkę w piwnicy, gwałcącym ją itd. Poza tym sam dodałeś w swojej wypowiedzi słowo-klucz: psychopata. Reed zaś nie brzmi jak psychopata, tylko, tak jak pisałem wcześniej: jak stary, niedołężny człowiek ew po prostu zmęczony życiem dziadunio. I Lou Reed brzmi tak obecnie zawsze, oblukaj parę jego nowszych live'ów na youtube.
Ł napisał/a:
Jeśli porównujesz Lulu do tego co Metallika czy Velvet Underground grały osobno to przykro mi nie rozumiesz tej płyty.

Jeśli trzymałbym się tej retoryk - to ty po prostu nie rozumiesz o czym piszę, przykro mi. Poza tym pisałem, odwołując się do VU, przed wszystkim o wokalach Reeda. To, że zarówno Metallikę jak i VU stawiam wyżej, niż Lulu, to już moja osobista impresja, nie porównałem żadnego z nich bezpośrednio do Lulu. Poza tym z ciekawością przeczytam, jak należy rozumieć ten album.
Ł - 2011-11-02, 22:32
:
Gand napisał/a:
I może doprecyzuj konkretnie co masz na myśli mówiąc i brzmieniu, aranżu i wyeksponowaniu. Bo wyeksponowany jest wokal (potem 'solo' Kirka), gitara jest akurat w tym przypadku schowana za nim.

Napisze Ci do KONKRETNIE, bo Tobie trzeba - jak przez 10 minut tłucze się jeden genialny riff, jamując go bez pośpiechu, to wywiera on większae monumentalne wrażenie niż podobny riff zagrany w Cyanide pośród galopady innych riffów, refrenów, zwolnień. Jak Joel McIver stwierdził że gdyby Cliff Burton żył to Metallika mogłaby zamiast Black Albumów, Loadów czy Reloadów brzmieć jak Electric Wizard to pomyślałem sobie że to delikatnie mówiąc, odważna teza. Ale po Lulu widze że niekoniecznie, im naprawdę genialnie wychodzi takie monotonne, monumentalne riffowanie z jakimiś ambietowymi FXami w tle, zgrzytami w przerywniku etc.

Gand napisał/a:
No a ja naiwnie myślałem, że był koszmarnie groźnym psychopatą/socjopatą, trzymającym przez -naście lat swoją córkę w piwnicy, gwałcącym ją itd. Poza tym sam dodałeś w swojej wypowiedzi słowo-klucz: psychopata. Reed zaś nie brzmi jak psychopata, tylko, tak jak pisałem wcześniej: jak stary, niedołężny człowiek ew po prostu zmęczony życiem dziadunio. I Lou Reed brzmi tak obecnie zawsze, oblukaj parę jego nowszych live'ów na youtube.

Nie, nie był KOSZMARNIE GROŹNY. Albo był, ale w takim sensie w jakim sadystyczny 7latek jest KOSZMARNIE GROŹNY dla mrówek i żab. Fritzl jak przyszło co do czego okazał się bardzo słabym człowiekiem, kimś kim się gardzi a nie kto straszy Cię po nocach. Merda Ci się psychopata z popkulturowym wizerunkiem psychopaty. W Lulu, nie chodziło żeby zagrać rolę Jokera z Batmana. Chodziło żeby oddać kogoś kto wije się w swojej nienawiści a zarazem bezsilności, w żalu nie spod znaku emo z rozmazanym tuszem pod okiem, ale żalu starego zgorzkniałego psychopaty nienawidzącego świata i jej. Melorecytacja Reeda jest tak genialnie, wywalająca na wszystko laskę, nie udająca niczego w warsztacie, ale oddająca ducha tego co wypowiada. To jest facet który może pozwolić sobie na taką szczerość.

Gand napisał/a:
Poza tym z ciekawością przeczytam, jak należy rozumieć ten album.

Jak wyżej. Nie bądź chłopcem szukającym Jokera jako antybohatera. Przeczytaj sobie "Gerda" Twardocha. To ten psychopaty i tak, przez takie rozgoryczenie, trzeba odczytywać ten album, żeby czerpać z niego walory estetyczne. I nie chodzi tylko o teksty, tylko ogólnie o rodzaj pryzmatu przez jaki analizujesz całość.
Gand - 2011-11-02, 23:16
:
Ł napisał/a:
Napisze Ci do KONKRETNIE, bo Tobie trzeba - jak przez 10 minut tłucze się jeden genialny riff, jamując go bez pośpiechu, to wywiera on większae monumentalne wrażenie niż podobny riff zagrany w Cyanide pośród galopady innych riffów, refrenów, zwolnień. Jak Joel McIver stwierdził że gdyby Cliff Burton żył to Metallika mogłaby zamiast Black Albumów, Loadów czy Reloadów brzmieć jak Electric Wizard to pomyślałem sobie że to delikatnie mówiąc, odważna teza. Ale po Lulu widze że niekoniecznie, im naprawdę genialnie wychodzi takie monotonne, monumentalne riffowanie z jakimiś ambietowymi FXami w tle, zgrzytami w przerywniku etc.

Chcę, żebyś pisał konkretnie bez tego całego, rozmytego i niekonkretnego właśnie pitu-pitu , żeby zwyczajniej łatwiej się rozmawiało i tylko po to. Cliff Burton miał na muzykę (tj. bezpośrednią strukturę utworów, stylistykę) wpływ niewiele większy niż Kirk Hammet tj. prawie żaden. Kawałki Metalliki komponowani Hetfield i Ulrich (i Mustaine ; )). I to "jamowanie" też jest mocno na wyrost, ale przypuszczam, że to wiesz.
Ł napisał/a:
Nie, nie był KOSZMARNIE GROŹNY. Albo był, ale w takim sensie w jakim sadystyczny 7latek jest KOSZMARNIE GROŹNY dla mrówek i żab. Fritzl jak przyszło co do czego okazał się bardzo słabym człowiekiem, kimś kim się gardzi a nie kto straszy Cię po nocach. Merda Ci się psychopata z popkulturowym wizerunkiem psychopaty. W Lulu, nie chodziło żeby zagrać rolę Jokera z Batmana. Chodziło żeby oddać kogoś kto wije się w swojej nienawiści a zarazem bezsilności, w żalu nie spod znaku emo z rozmazanym tuszem pod okiem, ale żalu starego zgorzkniałego psychopaty nienawidzącego świata i jej. Melorecytacja Reeda jest tak genialnie, wywalająca na wszystko laskę, nie udająca niczego w warsztacie, ale oddająca ducha tego co wypowiada. To jest facet który może pozwolić sobie na taką szczerość.

*Chyba* gdzieś się zagubiłeś w trakcie pisania tego akapitu. Najpierw przywołujesz Fritzla, który w idealny sposób realizuje właśnie popkulturowy wizerunek współczesnego psychopaty, zaraz potem piszesz, że nie o popkulturę chodzi. Zastanów się może jeszcze raz, przejrzyj co pisałeś wcześniej, żeby pisać rzeczy sprzecznych z tym, co twierdziłeś wcześniej. Mogę tylko powtórzyć to, co napisałem wcześniej - możesz uważać, że to, w jaki sposób Reed melorecytuje nie jest zabiegiem/wyborem dla tej szczególnej płyty. On tak po prostu śpiewa, jest stary, ma zmęczony głos, inaczej nie umie. Możesz dalej zatykać uszy i twierdzić, że strata głosu i możliwości modulowania nim to zabieg artystyczny, ale to po prostu starość.
Ł napisał/a:
Jak wyżej. Nie bądź chłopcem szukającym Jokera jako antybohatera. Przeczytaj sobie "Gerda" Twardocha. To ten psychopaty i tak, przez takie rozgoryczenie, trzeba odczytywać ten album, żeby czerpać z niego walory estetyczne. I nie chodzi tylko o teksty, tylko ogólnie o rodzaj pryzmatu przez jaki analizujesz całość.

Możesz być odrobinę zaskoczony, ale w sumie Lulu nie jest o psychopacie co tylko potwierdza to, o czym pisałem wcześniej - że melorecytacja nie jest zabiegiem. To historia, smutna bo smutna, ale kobiety imieniem Lulu. Wiem, że nie chodzi ci tutaj o dosłowną interpretację tekstów na "Lulu", ale cała koncepcja na temat monologu szaleńca jest dość nietrafiona. To, jakie emocje budzi W TOBIE dana muzyka (rozgoryczenie itd) w tym - i nie tylko - przypadku myślę, że zależy - eureka - od ciebie. To by było na tyle jeśli chodzi o rodzaj pryzmatu. No chyba że uważasz, że rozumiesz lepiej "Lulu" od jego autorów.
Ł - 2011-11-03, 00:30
:
Gand napisał/a:
Cliff Burton miał na muzykę (tj. bezpośrednią strukturę utworów, stylistykę) wpływ niewiele większy niż Kirk Hammet tj. prawie żaden. Kawałki Metalliki komponowani Hetfield i Ulrich (i Mustaine ; )).

Polemizuj z McIverem to on jest dziennikarzem muzycznym, to on postawił tą tezę, wyżej napisałem przecież że oceniam ją jako delikatnie odważną. Natomiast o ile teza wydaje się się kontrowersyjna, to wniosek z niej płynący, że Metallika mogłaby grać bardziej doomowato, po Lulu, wydaje mi się prawdopodobny.

Gand napisał/a:

*Chyba* gdzieś się zagubiłeś w trakcie pisania tego akapitu. Najpierw przywołujesz Fritzla, który w idealny sposób realizuje właśnie popkulturowy wizerunek współczesnego To ty się pogbuiłeś.
A teraz cofnij się do tego fragmentu "On nie miał być szwarcchcarakterem w czarnej pelerynie i kasku z rogami, tylko takim Fritzlem." Przecież przeciwstawiam tutaj popkulturowego villiana, realnemu psychopacie, nie? I tej wykładni trzymałem się cały czas dalej, coś po twojej stronie chyba nie styka do końca z czytaniem, u mnie jak widać jest spoko, jeśli potrafisz zacytować jakiś dwugłos w moich wypowiedziach, to jedziesz.

Gand napisał/a:
Możesz dalej zatykać uszy i twierdzić, że strata głosu i możliwości modulowania nim to zabieg artystyczny, ale to po prostu starość.

Napisałem przecież że Reed niczego nie udaje. Czy Tobie trzeba pisać od myślników?

Gand napisał/a:

Możesz być odrobinę zaskoczony, ale w sumie Lulu nie jest o psychopacie co tylko potwierdza to, o czym pisałem wcześniej - że melorecytacja nie jest zabiegiem. To historia, smutna bo smutna, ale kobiety imieniem Lulu. Wiem, że nie chodzi ci tutaj o dosłowną interpretację tekstów na "Lulu", ale cała koncepcja na temat monologu szaleńca jest dość nietrafiona.

Krótka piłka - dlaczego ten dramat nazywa się "Lulu: tragedia monstrum"? Dla ułatwienia wytłuściłem ci czemu tak a nie inaczej i jak się to ma to moich wypowiedzi o psychopacie i narracji Reeda.


Gand napisał/a:
To, jakie emocje budzi W TOBIE dana muzyka (rozgoryczenie itd) w tym - i nie tylko - przypadku myślę, że zależy - eureka - od ciebie. To by było na tyle jeśli chodzi o rodzaj pryzmatu. No chyba że uważasz, że rozumiesz lepiej "Lulu" od jego autorów.
Miałem ci odpisać ale to już kolejny akapit w którym udowadniasz że nie umiesz czytać z zrozumieniem, więc albo ogarniasz się i przestaniesz zapodawać takie smutne kawałki jak " No chyba że uważasz, że rozumiesz lepiej "Lulu" od jego autorów." albo w tym miejscu możesz sobie odpuścić odpisywanie mi na ten post. Bo serio mi już przeminęło z wiatrem te chęci żeby logicznie cytować Ci po 2 razy swoje wypowiedzi i jeszcze dopisywac do nich egzegezę, jednocześnie prostując twoje głupie nadinptretacje. Ogarnij się.
Gand - 2011-11-03, 01:16
:
Ł napisał/a:
A teraz cofnij się do tego fragmentu "On nie miał być szwarcchcarakterem w czarnej pelerynie i kasku z rogami, tylko takim Fritzlem.

Nie zrozumiałeś do końca co miałem na myśli, może po części ja nie doprecyzowałem. Popkulturowy wizerunek psychopaty jest obecnie bardziej powiązany z postaciami takimi jak Fritzl, niż Joker którego przywołałeś. O to mi chodzi, z tym się nie zgadzam. Twierdzisz, że koncepcją było odrzucenie popkulturowego wizerunku psychopaty - problem w tym, że ten wizerunek nie funkcjonuje od dawna w takiej formie, w jakiej ty go definiujesz. Czy gdzieś poza filmami o superbohaterach/horrorach typu "Teksańska masakra piłą mechaniczną" obecnie można zderzyć się z wizerunkiem tego typu psychopaty? Moim zdaniem - nie.
Ł napisał/a:
Napisałem przecież że Reed niczego nie udaje. Czy Tobie trzeba pisać od myślników?

Być może za bardzo skupiłem się na tej części twojej wypowiedzi: "Chodziło żeby oddać kogoś kto wije się w swojej nienawiści a zarazem bezsilności, w żalu nie spod znaku emo z rozmazanym tuszem pod okiem, ale żalu starego zgorzkniałego psychopaty nienawidzącego świata i jej" ale przy tym rozwinę wcześniejszą myśl. Ewidentnie sugerujesz, że to wszystko, o czym pisałeś wcześniej to CELOWY ZABIEG. Tymczasem ja twierdzę, że to, co ty uważasz za pewną celowość w brzmieniu wokali na Lulu, jest w rzeczywistości "efektem ubocznym" degeneracji głosu Reeda. Jeśli tak to rozumieć to faktycznie, jest w tym coś szczerego. ; ] That's the point.
Ł napisał/a:
Krótka piłka - dlaczego ten dramat nazywa się "Lulu: tragedia monstrum"? Dla ułatwienia wytłuściłem ci czemu tak a nie inaczej i jak się to ma to moich wypowiedzi o psychopacie i narracji Reeda.

I po tytule wywnioskowałeś, jak rozumiem, że to historia psychopaty? Z informacji do których dotarłem (to, że nie miałem do czynienia, zapewne ty też, z Lulu w oryginalnej formie jest chyba oczywiste?), że to złożona (ponoć) analiza ówczesnego społeczeństwa, którego bohaterką jest tytułowa Lulu, historia jej upadku i upodlenia. Jej postać jest odczłowieczana, pozbawiana atrybutów kobiecości w wyniku kolejnych wydarzeń. To NIE jest opowieść o psychopacie jak twierdzisz. Niewątpliwie może mieć niepokojący (tak jak album), psychodeliczny nastrój. Ale to nie jest retrospekcja szaleńca, tylko swoista rekonstrukcja życia tytułowej bohaterki i różnych mało przyjemnych wydarzeń, które ją spotkały.
Ł napisał/a:
Ogarnij się.

Od początku wyskakujesz z jakimiś głupimi przytykamy personalnymi, wyrywaniem pojedynczych zdań z wypowiedzi a teraz przyjmujesz postawę wyrażającą oburzenie. Rozmowa jest niestety na twoich warunkach, mon, smutna prawda. Mnie też to męczy, nie lubię gdy ktoś stara się ze mnie zrobić wariata, więc pewnie na tym skończymy.
Ł - 2011-11-03, 10:44
:
Gand napisał/a:
Popkulturowy wizerunek psychopaty jest obecnie bardziej powiązany z postaciami takimi jak Fritzl, niż Joker którego przywołałeś.

Chyba w Twoim wszechświecie równoległym. Merda Ci się psychopata z popkulturowym wizerunkiem psychopaty - powtarzam. Tyle w w temacie.

Gand napisał/a:

Ł napisał/a:
Napisałem przecież że Reed niczego nie udaje. Czy Tobie trzeba pisać od myślników?

Być może za bardzo skupiłem się na tej części twojej wypowiedzi: "Chodziło żeby oddać kogoś kto wije się w swojej nienawiści a zarazem bezsilności, w żalu nie spod znaku emo z rozmazanym tuszem pod okiem, ale żalu starego zgorzkniałego psychopaty nienawidzącego świata i jej" ale przy tym rozwinę wcześniejszą myśl. Ewidentnie sugerujesz, że to wszystko, o czym pisałeś wcześniej to CELOWY ZABIEG. Tymczasem ja twierdzę, że to, co ty uważasz za pewną celowość w brzmieniu wokali na Lulu, jest w rzeczywistości "efektem ubocznym" degeneracji głosu Reeda. Jeśli tak to rozumieć to faktycznie, jest w tym coś szczerego. ; ] That's the point.

Jeśli reżyser wybiera do zagrania roli starca - starca, to czy jest to CELOWY ZABIEG, czy coś NATURALNEGO? Jak sobie lubisz tworzyć takie dylematy i je przeżywać to w nich tkwij, ja jednocześnie widzę celowość i naturalność takiej sytuacji, to nie jest coś przeciwstawnego.

Gand napisał/a:

I po tytule wywnioskowałeś, jak rozumiem, że to historia psychopaty? Z informacji do których dotarłem (to, że nie miałem do czynienia, zapewne ty też, z Lulu w oryginalnej formie jest chyba oczywiste?), że to złożona (ponoć) analiza ówczesnego społeczeństwa, którego bohaterką jest tytułowa Lulu, historia jej upadku i upodlenia. Jej postać jest odczłowieczana, pozbawiana atrybutów kobiecości w wyniku kolejnych wydarzeń. To NIE jest opowieść o psychopacie jak twierdzisz. Niewątpliwie może mieć niepokojący (tak jak album), psychodeliczny nastrój. Ale to nie jest retrospekcja szaleńca, tylko swoista rekonstrukcja życia tytułowej bohaterki i różnych mało przyjemnych wydarzeń, które ją spotkały.

Nigdzie nie napisałem że to retrospekcja psychopaty- cytat może? Napisałem że Reed wciela się w rolę psychopatycznego narratora i idealnie się w tej roli sprawdza. Jego narracja obejmuje szereg kwestii postaci z oryginalnego dramatu gdzie psychopatyczną postawą prezentuje wielu bohaterów, w tym głównie sama Lulu, która w końcu nazywana jest monstrum a nie smutną kobietą po przejściach. Duh.
MrSpellu - 2011-11-03, 19:13
:
Weźcie sobie przesłuchajcie płytę The Tiger Lillies, Mountains of Madness gdzie Alexander Hacke (Einstürzende Neubauten) opowiada historię Lovecrafta takim głosem,
jakby przynajmniej był tym gościem, który teraz w pierdlu gwałci Fritzla.
A potem spuście Lulu do klopa.


Jander - 2011-11-03, 21:09
:

Słucham po raz drugi i jestem wzięty. Zwykle trochę trwa nim płyta mi się spodoba, ale tutaj chemia nastąpiła natychmiastowo. Bałem się, że płyta będzie zbyt specyficzna, więc jakoś nie zainteresowałem się specjalnie, gdy był medialny hype. Codziennie jednak na fejsie pojawiał się kolejny kawałek z płyty, więc uznałem, że spróbuję. Pewnie będę dręczył płytę długi czas. Chociaż 11.11 wychodzi nowa płyta/płyty Rome, więc pójdzie na zmianę.
Ł - 2011-11-03, 21:15
:
Narzekanie na chujowy wokal Reeda w muzyce jaką robi, jest jak narzekanie na chujowe oświetlenie i operatora kamery w Blair Witch Project. Bez sensu. I nie chciałbym żeby na Lulu narratorem był Alexander Hacke ani Krystyna Czubówna, z tego samego powodu dla którego nie chciałbym Reeda na ich miejscu. Bo konwencja.

ps. męczę Lulu
MrSpellu - 2011-11-03, 22:00
:
Sorry Wodzu, ale to wy coś tam pierdoliliście o psychopatach gwałcących córki w popkulturze. Zaproponowałem tylko alternatywę dla waszego sporu i zarazem polubowne spuszczenie Lulu do kloaki muzycznej historii, a to poprzez wskazanie czegoś ciekawszego, bardziej psychodelicznego, bardziej hipsterskiego i z większą ilością analnego, zbiorowego gwałtu na zapodaną nutę sześcienną.
Ł - 2011-11-03, 23:51
:
Ale to po prostu inna liga. To jakbyś chciał udowodnić wyższość jazzu nad bluesem. Nie idź tą drogą.
MrSpellu - 2011-11-04, 10:52
:
Tak? A ja myślałem, że chodzi o zawartość Fritzla w melorecytacji.
You Know My Name - 2011-11-09, 12:28
:
Ł napisał/a:
http://www.loureedmetallica.com/listen-to-lulu.php Przez ostatnie trzy dni słuchałem "Lulu" i wiecie co, za każdym razem podoba mi się coraz bardziej.
Właśnie słucham, niezłe.
Ale co do oddzielania chłopców od mężczyzn. Do tego predestynowana jest jedna płyta, którą zresztą sobie w domku zapuszczę dla odświeżenia spojrzenia na muzykę. Jest to Guitar Franka Zappy. prawie 129 minut solówek, bez przerw, zbędnych pierdół, itp. Tylko Gość z gitarą i solo-non-stop.
rybieudka - 2011-11-09, 17:15
:
Od rana dyskografia LED ZEPPELIN po całości - jestem już na Codzie ale na deser sobie zostawiam arcygenialną How The West was Won
http://www.youtube.com/wa...D0oS5pk&ob=av2e
Olisiątko - 2011-11-11, 13:47
:
Skończyłem dyskografię Hatebreed i czas na coś lżejszego. Padło na The Exploited, bo dawno dobrego punku nie słuchałem. Więc zespół prosto ze Szkocji, przy okazji w sam raz przy czekaniu na ich nowa płytę.


Law for the rich

Polecam dla fanów hardkoru.
Black - 2011-11-11, 13:54
:
Olisiątko napisał/a:
dobrego punku


Nie ma czegoś takiego, to oksymoron.
Ł - 2011-11-11, 15:39
:
Przesłuchuje wycieknięte do sieci demówki Geordiego Walkera:



Gdybym riffem był, to tak brzmiałbym. Geordie Walker powinien złożyć oddzielny zespół do grania takich rzeczy, a nie chomikować po demówkach z nieco waląca plastikiem prowizoryczną sekcją rytmiczną. Geniusz.
Sabetha - 2011-11-11, 16:41
:
Lektura Wattsowych podziękowań do "Rozgwiazdy" zaowocowała u mnie nieoczekiwaną ochotą do odświeżenia sobie piosenek Sarah McLachlan. Od lat moim absolutnym numerem jeden jest Fear
wilk4561 - 2011-11-12, 09:20
:
Od pewnego czasu mam manię na heavy i power metalowe brzmienia czyli leci u mnie na zmianę Dream Evil, Sabaton, Primal Fear i kilka innych. Oczywiście przeplatam to sobie odrobiną ulubionego folku typu Eluveitie, Heidevolk i Arkona.
Gand - 2011-11-13, 13:12
:
Odkupując kwestię Lulu - dwa linkasy:

Metallica and Grandpa Simpson - The View - mistrzostwo świata,

Metallica and Lou Reed - Iced Honey - Live on Later with Jools Holland - na żywo całość brzmi moim zdaniem lepiej (zwłaszcza Reed, który bardziej niż w wersji albumowej stara się jednak śpiewać).
Sammael - 2011-11-14, 00:58
:
http://youtu.be/MsDugITBANI

No, to co... słuchamy :mrgreen:
ikuk - 2011-11-14, 17:29
:
Tego teraz słucham klik.
Sharin - 2011-11-18, 22:28
:
http://www.youtube.com/wa...feature=related 8)
świetny głos, śliczne kolczyki :mrgreen:
You Know My Name - 2011-11-18, 22:50
:
Gdzież jej do mamy....

Mnie wzięło na odkopanie Apocalypticę: http://www.youtube.com/watch?v=rVJc-L8y9I4 to chyba jeden z ich bardziej udanych singli, szczególnie ze względu na Cavalerę.

http://www.youtube.com/wa...feature=related to znów nieco słodkie (choć nie powiem, korciło mnie aby wrzucić wersję niemiecką)

trochę klasyki:
http://www.youtube.com/watch?v=3ywQ6Vlousg

http://www.youtube.com/wa...feature=related

a tu z lubianą przeze mnie wokalistką: http://www.youtube.com/wa...feature=related
Sharin - 2011-11-18, 22:58
:
You Know My Name napisał/a:
Gdzież jej do mamy....


No wiem, wiem...
Ale sam powiedz: głos ma ładny :)

http://www.youtube.com/wa...feature=related
You Know My Name - 2011-11-18, 23:06
:
Jej mama miała ładny, w ogóle podoba mi się maniera śpiewania gwiazd big beatu. A ta pańcia to taka fałszywka. Wg mnie nie jest materiałem na gwiazdkę.
Sharin - 2011-11-18, 23:08
:
A czy ja mówię coś o gwiazdce? O.o
Ot, mówię tylko, że na tle innych polskich wokalistek wypada całkiem dobrze.
You Know My Name - 2011-11-18, 23:12
:
Za Nosowską to nawet stojaka pod mikrofon nie godna jest nosić.
Sharin - 2011-11-18, 23:13
:
Za Nosowską to chyba nikt nie jest w stanie stojaka nosić :P
You Know My Name - 2011-11-18, 23:25
:
Hanna Banaszak, to jest głos...

http://www.youtube.com/wa...feature=related
Ł - 2011-11-19, 00:56
:
Propo głosów:



Mój absolutny hit tego wieczoru, over&over, niby cover i to wykonywany przed jedną osobę na żywo w jakieś średniej wielkości klubie, że słychać w tle uderzenia szklanki o szkalnkę, a brzmi tak potężnie i przestrzennie że zmiata oryginał.
Sammael - 2011-11-19, 19:33
:
Wkręciła mi się ostatnio Pati Yang.



Świetne.
Fidel-F2 - 2011-11-19, 20:57
:
dla mojego degustibusa rzecz raczej męcząco-irytująca
Ł - 2011-11-24, 19:35
:
Od wczoraj Patti Smith w różnych wydaniach ale najbardziej w duecie Smith&Smith:


GilGalad - 2011-11-24, 20:46
:
Bez przerwy od paru dni leci...
http://www.youtube.com/wa...s&feature=share
You Know My Name - 2011-11-24, 22:04
:
U mnie natomiast powrót (chwilowy? dłuższy?) brzmień cięższych. Takich jak np.:
http://www.youtube.com/watch?v=-_GOrpG82Z8
MrSpellu - 2011-11-25, 07:36
:
Ł napisał/a:
Od wczoraj Patti Smith w różnych wydaniach ale najbardziej w duecie Smith&Smith:

Lubię, lubię, bardzo lubię.

Ja ostatnio wróciłem do P.J. Harvey


Sabetha - 2011-11-25, 21:26
:
Chodzi dziś za mną cały dzień...

Jest coś pokrzepiającego w widoku kobiety, która nie musi się rozbierać, by zaśpiewać piosenkę XD
Fidel-F2 - 2011-11-25, 21:33
:
A znasz szerzej twórczość Edie? Kiedyś słuchałem kilku płyt, sympatycznie nastrojowe.
Sabetha - 2011-11-25, 21:41
:
Nie nazwałabym "znaniem" posiadania na dysku kilku dość często słuchanych piosenek, bo w zasadzie do tego ogranicza się moja znajomość twórczości Edie Brickell. Ale to, co znam, bardzo lubię :)
Stary Ork - 2011-11-25, 21:43
:
Sabetha napisał/a:
Jest coś pokrzepiającego w widoku kobiety, która nie musi się rozbierać, by zaśpiewać piosenkę


Na przykład taka Aretha Franklin to wręcz nie powinna. A Amy Winehouse to zgoła nie jest w stanie //mysli



U mnie w rozkładzie jazdy perła patataj-metalu, czyli zeszłoroczny Blind Guardian. Trudno spodziewać się rewolucji, ale na przykład tutaj jest trochę harmonii, które burzą mi zatęchłą krew w zwapniałych żyłach (w dodatku przypomniałem sobie film z dawna nie widziany). Dawkuję sobie po kropelce dziennie. Tylko dla zaprzysięgłych fanów. Waaaaaaaaaaaaaaaaagh.
Fidel-F2 - 2011-11-25, 21:44
:
@Sabetha
Moim zdaniem warto sięgnąć po całe płyty.
Ł - 2011-11-25, 23:52
:
Stary Ork napisał/a:

U mnie w rozkładzie jazdy perła patataj-metalu, czyli zeszłoroczny Blind Guardian. Trudno spodziewać się rewolucji, ale na przykład tutaj jest trochę harmonii

Nawet z gitar już zrezygnowali? Na całym albumie?
Stary Ork - 2011-11-26, 00:01
:
Widocznie w karczmach, w których grają, nie ma do czego podpiąć piecyków //mysli . Akurat "Curse my name" nie jest reprezentatywne dla całego albumu, ale w Blind Guardian gitarowa szermierka jakoś mnie nigdy zbytnio nie jarała, w odróżnieniu od piętrowych wokali w - zachowując proporcje - queenowskim stylu. Ogólnie do słuchania "At the edge of time" trzeba sobie wyrobić odpowiedni mindset, na przykład oglądając przez 70 godzin bez przerwy "Grę o tron".
MrSpellu - 2011-11-26, 09:17
:
Stary Ork napisał/a:
Ogólnie do słuchania "At the edge of time" trzeba sobie wyrobić odpowiedni mindset, na przykład oglądając przez 70 godzin bez przerwy "Grę o tron".

Chyba mind reset.

Sabetha napisał/a:
Chodzi dziś za mną cały dzień...

Lubię, lubię, bardzo lubię.
Stary Ork - 2011-11-26, 19:33
: Temat postu: pellu"][quote="Stary Ork"]Ogólnie do słuchani
Cytat:
Chyba mind reset.


A więc pojąłeś //ooo . Idź zatem w świat i czyń dobro, nic więcej nie mogę cię już nauczyć
//cheerleader
Ł - 2011-12-03, 02:35
:



"Mimo ciężaru i bezdyskusyjnej nowoczesności korzenie stylu Niemca samouka sprawiają wrażenie tkwiących w latach 60. i 70. – na pewno nie w rozumianym na dzisiejszy sposób metalu. Nie ma tutaj miejsca na wymuskane galopady i tradycyjnie pojmowaną wirtuozerię – jest pierwotność, agresja, maltretowanie strun. Autor swój kunszt pozwala poznać nie tyle w szkieletach kompozycji, co w artykulacji – jest bardzo kreatywny w wydobywaniu z instrumentu zaskakujących tonów."

ototo
MrSpellu - 2011-12-03, 09:23
:
Za mną od wczoraj chodzi Susanne Vega i nuci:

Tom's Dinner

Wkręciłem się i mam fazę na 50k odsłuchań z rzędu :freak:
Sabetha - 2011-12-03, 22:42
:
Widzę, że nie tylko ja tak mam, że jak się coś uczepi, to koniec :-)

Ostatnio mam tak z Beth Waters i "Philosophy":

http://www.youtube.com/watch?v=-4pIiXAjpko
MrSpellu - 2011-12-04, 10:21
:
Uo, przez Twoj link natrafiłem na coś, czego nie słuchałem od miliona lat.
Naszło mnie na cały album, ale zwłaszcza na TO.
Sammael - 2011-12-04, 15:58
:
Wałkuję nową płytę The Black Keys. Niesamowite, jak można co rok wydawać nową, świetną płytę. Ciekawe na ile im starczy TAKIEJ kreatywności :-)


BG - 2011-12-06, 23:39
:
Wałkuję twórczość m.in. wykonawcy o pseudonimie Khetzal. Jak dla mnie, świetne. Klimat niesamowity.

http://www.youtube.com/wa...feature=related
http://www.youtube.com/wa...feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=A2LXc1lLj3U
http://www.youtube.com/wa...feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=uMnC4z41hZY
Sabetha - 2011-12-10, 15:27
:
Się mnie na Maanam dziś zebrało. Dobrze się przy tym porządki robi XD

http://www.youtube.com/wa...feature=related

Przy tym też:

http://www.youtube.com/wa...feature=related
utrivv - 2011-12-12, 07:52
:
Jeden kawałek z ostatnio oglądanego filmiku wpadł mi w ucho. Niby nic nadzwyczajnego ale ciągle wraca :)
http://www.youtube.com/watch?v=fhGu2CDqQqo
Sabetha - 2011-12-12, 21:26
:
Wieczorami eksploruję twórczość Ulytau . Nie wiem jak komu, ale mnie przypadło do gustu:

http://www.youtube.com/wa...feature=related
Ł - 2011-12-13, 23:41
:
Nowe Amebix, w sumie ich trzeci album w ciągu 30 lat istnienia:



Dali radę. Zdecydowanie. Ale jeszcze się oswajam z płytą.
MrSpellu - 2011-12-14, 07:59
:
Ł napisał/a:
Ale jeszcze się oswajam z płytą.

Rzucaj jej patyki i czasem poczochraj ją po brzuszku.
Z psem działa.

U mnie w wolnych chwilach nowy Waits.
dworkin - 2011-12-19, 12:16
:
Nadszedł czas, byście (Wy, którzy jej nie znacie) poznali prawdę... Kiedy się tutaj pojawiłem, miałem Wam ją przekazać. Miałem Wam ją przekazać rok później. I jeszcze rok później. Dzisiaj jednak jestem pewien... Zasługujecie.

W pracy od rana ...And You Will Know Us by the Trail of Dead i płyta "Source Tags and Codes". Jakość muzyki odwrotnie proporcjonalna do jakości nazwy zespołu.

EDIT: Było "trial", nie "trail", zmieniłem.



MrSpellu - 2011-12-19, 12:18
:
Ja pterodaktylę, chwila objawienia, a ja nie zabrałem słuchawek do pracy.
Epic fail :-/
Stary Ork - 2011-12-19, 12:29
:
Dworkinie, ale nazwę mają zajebistą //mysli . Tyle, że to jest Trail of the Dead, nie Trial, bo wtedy to faktycznie nie bangla za bardzo //mysli .

EDIT: chyba, że wyznajesz zasadę, że nazwa zespołu dłuższa niż The Who jest za dluga, wtedy pardąsik.
dworkin - 2011-12-19, 12:31
:
Złapałeś mnie na literówce - Good job, Elder Orc. A nazwa faktycznie ma w sobie coś zajebistego, tylko na zasadzie: weźmy jakiś żenu-dark-teen-zlepek slów i naciągnijmy go do granic możliwości.
Stary Ork - 2011-12-19, 12:35
:
A mi się i tak nieskończenie bardziej podoba niż kolejne The Somethings //mysli .
dworkin - 2011-12-19, 12:43
:
Zgadzam się, że ta nazwa ma w sobie silnie zajebisty potencjał, ale jako nazwa zespołu jest niewymawialna. A jako Trail of Dead traci 80% mocy. Pozostaję więc z mieszanymi uczuciami.
MrSpellu - 2011-12-19, 12:56
:
Aż przypomina mi się scena z Death Proof, kiedy to rozmawiają o takim jednym zespole...
Sabetha - 2011-12-19, 17:13
:
Sprawdzam wypracowania i słucham sobie płyty "Ensiferum" autorstwa kapeli o tej samej (cóż za oryginalny pomysł :P ) nazwie. Dobre. Znaczy, dobre dla mnie.

http://www.youtube.com/watch?v=BAyQZ6mq3vw
MrSpellu - 2011-12-19, 17:19
:
Podjarałem się.



Aż muszę album obadać.
You Know My Name - 2011-12-19, 19:38
:
czyli wysłuchać czy obejrzeć??
MrSpellu - 2011-12-19, 23:36
:
dworkin napisał/a:
W pracy od rana ...And You Will Know Us by the Trail of Dead i płyta "Source Tags and Codes". Jakość muzyki odwrotnie proporcjonalna do jakości nazwy zespołu.

Wpadło mi w ucho :)

You Know My Name napisał/a:
czyli wysłuchać czy obejrzeć?

Raczej wysłuchać, muzyczny ramol jestem.



Z paniami jednak się chyba zaprzyjaźnię na jakiś czas.
dworkin - 2011-12-20, 09:03
:
Jak ktoś ma jeszcze wątpliwości, czy Iggy Pop jest mega, polecam unikalną wersję "Louie Louie" - genialnie trolluje oryginał Richarda Barry'ego (lepiej znany stąd).



Nadal nie mogę z przezajebistości tego wykonania (zwłaszcza w kontekście oryginału). Argh...

There's a fine little girl, she's waiting for me
She's just a girl from Belgium
Every night I take her to fuck all alone
She ain't the type I'd fuck at home
(...)
Every night at ten I fuck her again
I don't know why, but it's something I do
I smell something funny down there
Could it be a rose in her hair?


:DD
MrSpellu - 2011-12-20, 09:13
:
dworkin napisał/a:
Jak ktoś ma jeszcze wątpliwości, czy Iggy Pop jest mega

Ktoś śmie sądzić inaczej?
GilGalad - 2011-12-21, 17:35
:


obejrzeć trzeba...
Sammael - 2011-12-21, 18:31
:
Oglądałem już nieraz :mrgreen:
MrSpellu - 2011-12-21, 18:33
:
starzeję się
Black - 2011-12-21, 18:37
:


Rude to jednak mają coś w sobie. I jeszcze raz. I jeszcze raz. I jeszcze raz.
MrSpellu - 2011-12-21, 21:14
:
No, to ja rozumiem //spell
Fidel-F2 - 2011-12-22, 06:27
:
GilGalad napisał/a:
obejrzeć trzeba...
a po co? bo majtki i pół cycka widać?, facepalm
GilGalad - 2011-12-22, 06:48
:
Fidel-F2 napisał/a:
a po co? bo majtki i pół cycka widać?, facepalm


Chociażby.
Sammael - 2011-12-22, 07:08
:
Poranne rozmowy, niech żyje bezsenność :-P

To ładne dziewczyny są po prostu.
MrSpellu - 2011-12-22, 09:17
:
Sammael napisał/a:
To ładne dziewczyny są po prostu.

Starzeję się.
dworkin - 2011-12-22, 09:39
:
Dzisiejszy poranek sponsorują Dave Grohl & Jack Black...


Black - 2011-12-22, 10:23
:
GilGalad napisał/a:
Fidel-F2 napisał/a:
a po co? bo majtki i pół cycka widać?, facepalm


Chociażby.


To troszkę smutne. Ale tylko troszkę.

MrSpellu napisał/a:
Sammael napisał/a:
To ładne dziewczyny są po prostu.

Starzeję się.


To po prostu trzeba lubić ten remizowy typ urody, wiek tu nie ma nic do rzeczy.
Stary Ork - 2011-12-22, 12:38
:
Black napisał/a:
Rude to jednak mają coś w sobie. I jeszcze raz. I jeszcze raz. I jeszcze raz.


Jarałem się tą płytą przez caly ubiegły rok, bo jest fpytę, ale uważam, że dziewczynę i utwór skrzywdzono tym klipem --_- .
Ł - 2011-12-22, 12:48
:
Spella się nie słuchajcie, jakby czarna z tego klipu była ruda to już by pobierał całość do swojego fapfolderu.


Korzystając że sam w domu/okolicy przed świętami na pełną banie leci MONSTER MAGNET.
You Know My Name - 2011-12-22, 13:45
:
Ł napisał/a:
Korzystając że sam w domu/okolicy przed świętami na pełną banie leci MONSTER MAGNET
Ja sobie zrobię chyba taką stonerową playlistę na sylwestra, kiedy to będę się upijał siedząc w domu. Dobra muza do "poważnego picia".
Sammael - 2011-12-22, 15:44
:
MrSpellu napisał/a:
Sammael napisał/a:
To ładne dziewczyny są po prostu.

Starzeję się.


Starzejesz się. :-P

Monster Magnet fuck yeah. Chociaż ja sobie ostatnio lasuję mózg Electric Wizardami.
You Know My Name - 2011-12-22, 19:20
:
Sleep polecam w takim razie. Poszerza horyzonty.
Sabetha - 2011-12-22, 21:49
:
Black napisał/a:
Rude to jednak mają coś w sobie. I jeszcze raz. I jeszcze raz. I jeszcze raz.


Jak Florence+The Machine to tylko:

http://www.youtube.com/wa...UlvHAiM&ob=av3e

Dawno, dawno temu "chorowałam" na tę piosenkę.
Black - 2011-12-22, 22:08
:
A widzisz, bo dla mnie jednak jak coś to już raczej to .
MrSpellu - 2011-12-24, 10:12
:
Świątecznie Nosowska/Osiecka

zwłaszcza genialna Kokaina


sonia - 2011-12-24, 12:58
:
Kolęd różnorakich. Zza ściany. W wykonaniu krewkiego sąsiada o głosie jak dzwon :mrgreen:

Ach ta akustyka budownictwa sprzed kilkunastu lat ;)
MarcinusRomanus - 2011-12-24, 19:54
:
Troszkę nowości jeśli chodzi o mnie to mi się nazbierało i nazbiera przez święta;)
Obecnie przesłuchuje krążek grupy Kraamola (wydany w tym roku dosyć nie dawno). Chłopaki grają Power/Folk lub..heavy/folk metal. Jak na debiutantów radzą sobie całkiem całkiem. Dla zaciekawionych kapela pochodzi z Ukrainy... poniżej podaje linki: * Musisz się zalogować aby zobaczyć linki *
kraamola.com
z tego drugiego można pobrać całą płytkę.

Płyta:
Kraamola (EP)

Utwory:

1. Holos zemli [Głos ziemi] 4:46
2. Osinna nicz [Jesienna noc] 7:34
3. Czaklunka [Czarownica] 4:42
4. Marsz 3:06
5. Osinna nicz [Jesienna noc (wersja skrócona)] 5:23

Сzłonkowie:
Anatolij Zinewicz - gitara, wokal
Siergiej Isajew - wokal
Siergiej Kondrow - gitara
Cyril Szapowalenko - bas
Edward Sarkic - perkusja



Na swoją kolej co do odsłuchania czekają:
-Eluveitie
-Korpiklaani
-Minas Morgul
-Nevermore
-Skyforger
-Hammerfall
To tyle propos dyskografii ;)
Luinloth - 2011-12-26, 12:16
:
Nawet wpadło mi w ucho ostatnio: http://www.youtube.com/watch?v=jjBReyGd3KU
W zasadzie napotkałam przypadkiem, bo jak nigdy zaczęłam przeglądać rekomendacje na last.fm, a to mi wyskoczyło z hasłem, że podobne do Spiritual Front. Podobne to trochę za dużo powiedziane, ale zdaję sobie sprawę, że last dobiera kapele także na podstawie powtarzających się osób albo wspólnych nagrań - tutaj mamy ten drugi przypadek, uważam, że całkiem przyjemny.

e:
Dorzucam, bo mi się tak wkręciło znienacka: http://www.youtube.com/watch?v=t28uRNDOaQQ
Sammael - 2011-12-27, 05:37
:
Dobra, tyle razy sobie już tym ostatnio mózg zlasowałem, że muszę wrzucić. Dopethrone.


Romulus - 2011-12-27, 11:02
:
Trzyma mnie jeszcze świąteczny nastrój i ten piękny głos, który będzie mi się chyba zawsze już ze świętami kojarzył. Dziewczyna ma jedną tylko wadę - dużo pali przez co ma kłopoty ze zdrowiem. A poza tym nie jest żenującą ćpunką robiącą karierę i prawdopodobnie nie umrze z tego powodu, że zniszczyła samą siebie ku uciesze gawiedzi (która, oczywiście bardzo płakała po jej śmierci, jak to zwykle bywa z gawiedzią :) ). Ale nie o żenujących ćpunach, tylko o świątecznym nastroju i pięknym głosie:


Love it.
Fidel-F2 - 2011-12-27, 12:15
:
Adele jest dla mnie odkryciem wokalnym ostatnich czasów. Cudny głos.
Stary Ork - 2011-12-27, 13:44
:
Sto siedemdziesiątu funtów rozbuchanego altu //slina . Jakby postawili mnie przed plutonem i kazali wybierać pod groźbą salwy albo Adele albo Florence Welch, to chyba wolałbym dostać salwę.
Sammael - 2011-12-27, 13:53
:
Stary Ork napisał/a:
Sto siedemdziesiątu funtów rozbuchanego altu //slina . Jakby postawili mnie przed plutonem i kazali wybierać pod groźbą salwy albo Adele albo Florence Welch, to chyba wolałbym dostać salwę.


Ja bym się spytał, czy mogą obie dostać po salwie :mrgreen:
Sabetha - 2011-12-27, 13:55
:
Mnie zaś w świąteczny klimat wprowadzała "Music of the Mediterranean" (skutecznie wyganiała z kuchni osoby niepożądane, dzięki czemu mogłam w spokoju zrobić całe to żarcie):

http://www.youtube.com/watch?v=nLORq_nLFog

W międzyczasie, żeby nie usnąć, przesłuchałam wszystkie płyty Ensiferum. Było epicko. I głośno //evil

http://www.youtube.com/watch?v=estsP41eu7s
Stary Ork - 2011-12-27, 13:57
:
Sammael napisał/a:
Ja bym się spytał, czy mogą obie dostać po salwie



Ale my już wiemy, że nie znasz się na muzyce, nie musisz nam tego udowadniać każym postem :mrgreen:
Sammael - 2011-12-27, 14:02
:
Stary Ork napisał/a:
Ale my już wiemy, że nie znasz się na muzyce, nie musisz nam tego udowadniać każym postem :mrgreen:


Oj tam oj tam. Nie lubię po prostu faktu że strach otworzyć lodówkę żeby nie znaleźć tam zachwytów nad Adele tudzież Florence :-P
Stary Ork - 2011-12-27, 14:05
:
Sammael napisał/a:
Stary Ork napisał/a:
Ale my już wiemy, że nie znasz się na muzyce, nie musisz nam tego udowadniać każym postem :mrgreen:


Oj tam oj tam. Nie lubię po prostu faktu że strach otworzyć lodówkę żeby nie znaleźć tam zachwytów nad Adele tudzież Florence :-P



"It's sooooooo mainstream :-x " . Bajdełej, musisz bardziej pilnować lodówki :P .
MrSpellu - 2011-12-27, 14:33
:
Widać, że Adele często zagląda do lodówek... :P
Black - 2011-12-28, 00:43
:
Zarówno Adele jak i Florence dają mocno radę, pierwsza ma potężny głos, druga ciekawe utwory. Słucham obu z wielką przyjemnością //mysli
A co do ładnie śpiewających pań to odświeżam sobie to:


Uwielbiam ten album. W sumie to na nim zaprzestałem słuchania Tori Amos, bo ten mi w zupełności wystarczy a boję się, że dalej może być gorzej i mi się zepsuje faza na nią.
Fidel-F2 - 2011-12-28, 06:56
:
Dla mnie Florence mogłaby nie istnieć. Słyszałem to i owo i zasadniczo nudzi mnie. A estetycznie odpycha, jej fizis sprawia mi przykrość.

A Tori Amos jest cudna od zawsze. Mój ulubiony kawałek:

http://www.youtube.com/watch?v=B85opsgRw6s
MrSpellu - 2011-12-28, 10:22
:
Cytat:
Uwielbiam ten album. W sumie to na nim zaprzestałem słuchania Tori Amos, bo ten mi w zupełności wystarczy a boję się, że dalej może być gorzej i mi się zepsuje faza na nią.

Też mój ulubiony, ale spróbuj From the Choirgirl Hotel.
Nie zawiedziesz się. Masz moje słowo.

Moja ulubiona:




Żonie ostatnio kupiłem pod choinkę dwupak dvd koncertówek, Montreal 1991/92 //amor
Tixon - 2011-12-28, 11:33
:
Bierze mnie coś ostatnie na klasyczną nutę.

dworkin - 2012-01-03, 13:50
:
Fuckin' Trent Reznor i jego zajebisty miks. Facet wciąż coś potrafi.



W ogóle cała ścieżka do "The Girl with the Dragon Tattoo" (również by Trent) jest zacna...
Sabetha - 2012-01-03, 17:30
:
http://www.youtube.com/wa...Q0&feature=fvst

Się mnie dzisiaj czepiło.
Fidel-F2 - 2012-01-03, 20:15
:
Sabetha, jeden z najbardziej miodnych kawałków wszechczasów
Sabetha - 2012-01-03, 21:10
:
No ba ;) . W dodatku pomimo "dramatu" wyrażonego w tekście mnie od lat nastraja szalenie optymistycznie :-)
Stary Ork - 2012-01-12, 12:11
:
Blues to smutna i nudna muzyka dla smutnych i nudnych ludzi. //mysli
Ł - 2012-01-12, 13:41
:
Stary Ork napisał/a:
Blues to smutna i nudna muzyka dla smutnych i nudnych ludzi. //mysli

Bo to je blues wymieszany z rock'n'rollem. Takie muzyczne martini w którym blues to wermut a rock to gin. Ginu jest więcej.
Stary Ork - 2012-01-12, 13:53
:
Byłem chowany na bimbrze, nie rozróżniam tych faramuśnych cudzoziemskich subtelności //orc . Ale brzmienie w pytę, nie mogę się nasłuchać. W ogóle po F:NV bierze mnie na słuchanie muzyki z Ameryki //mysli .
Romulus - 2012-01-15, 17:53
:
Ta piosenka ma bossski klimacik. Love it:

m.shaska - 2012-01-16, 01:52
:
Mi poniższe jakoś wpasowało się nastrojem do czytanych "Ksiąg południa" Glena Cooka z cyklu KCK (czytanie niestety przeciąga się ze względu na sesyję).


Sabetha - 2012-01-16, 06:56
:
http://www.youtube.com/watch?v=rv6iOyrIQ6g Judas Priest, ja i kawa - magia trzech zaklinająca poniedziałkowy poranek :badgrin:
sanatok - 2012-01-17, 01:29
:
W ramach po weekendowych koncertów, polecanki prosto z Gdańskiego chodnika:

Nie zrażać się tytułem :)
Sabetha - 2012-01-18, 17:46
:
Sprzątałam wczoraj szuflady biurka i znalazłam przedwieczną kasetę - KASETĘ!!! - na której będąc młodą i piękną spiratowałam sobie album "Breaker" Accept. Ech, cóż to za czasy były...

http://www.youtube.com/watch?v=cZJP8yQv5co //amor
Fidel-F2 - 2012-01-18, 17:59
:
Dobrze Cię rozumiem, do dziś pamiętam Princess of the Dawn, Russian Roulette, Metal Heart czy I'm a Rebel, ech łezka w oku
Sabetha - 2012-01-18, 18:19
:
Coś mi się zdaje, że najbliższe popołudnia i wieczory upłyną pod znakiem wyżej wymienionych :mrgreen:
Stary Ork - 2012-01-19, 10:21
:
A ja tam lubię, kiedy zespół ściga się, kto pierwszy skończy kawałek //mysli . Cholery jedne, przez was znowu zacząłem słuchać metalu. Sąsiadów z pogróżkami komu mam podesłać? //orc
You Know My Name - 2012-01-19, 11:59
:
Toż to klasyk, zresztą cała płyta jest fpytkę np. numer jeden na płycie.
Zresztą część z tych panów potrafiła grać nieco szybciej:

http://www.youtube.com/watch?v=o7rpVRnuAcQ
Sammael - 2012-01-20, 00:52
:
Nie słucham za często muzyki na słuchawkach, ale jakoś tak mi się dziś zdarzyło podczas słuchania "Dirge" i odkryłem, że ten kawałek jest jeszcze bardziej niesamowity niż mi się zdawało ;)


ASX76 - 2012-01-20, 15:03
:
Sammael napisał/a:
Nie słucham za często muzyki na słuchawkach, (..)


Najlepiej nie robić tego wcale, ponieważ ma to bardzo negatywny wpływ na słuch. Serio.
Stary Ork - 2012-01-20, 15:16
:
ASX76 napisał/a:
Najlepiej nie robić tego wcale, ponieważ ma to bardzo negatywny wpływ na słuch. Serio.



Racja. Ale wszystko, co na tym świecie dobre, jest albo niezdrowe, albo tuczące, nielegalne, albo jej mąż goni cię potem z siekierą //mysli .
You Know My Name - 2012-01-20, 15:19
:
nie wiedzieć czemu uzależniłem się ostatnio od:

http://www.youtube.com/watch?v=rVOi5Hdbd7Q

wiem, że clip to odpowiednik pasztetowej, ale numer mnie kupił. Może to dlatego, że lubiłem rzucać 13 "to cast" //mysli
Sammael - 2012-01-20, 15:37
:
ASX76 napisał/a:
Najlepiej nie robić tego wcale, ponieważ ma to bardzo negatywny wpływ na słuch. Serio.


Wiem. Przekonałem się już o tym kiedyś na własnej skórze, i z tego właśnie powodu obecnie ze słuchawek korzystam baaardzo rzadko. Może dzięki temu mam takie dobre wrażenia, gdy sobie już na nich przesłucham jakiś dobrze brzmiący kawałek :-)
Fidel-F2 - 2012-01-22, 08:02
:
liceum-studia przez cirka 6-7 lat chodziłem z łokmenem niemal wszędzie, dziś kurna niestety mam dość wyraźny uszczerbek na słuchu
MrSpellu - 2012-01-22, 11:01
:
Mam to samo, tylko że miałem discmana z zajebistymi słuchawkami.
Odkurzałem z nim, kosiłem trawę... a dziś słyszę tylko to, co chcę usłyszeć :P
You Know My Name - 2012-01-22, 11:30
:
Ja również używałem słuchawek po kilka godzin dziennie, ale nie słyszę nic o żadnych problemach ze słuchem.
Ł - 2012-01-22, 12:50
:
Zależy jakich słuchawek i jak. Jak ktoś nakurwiał full volume na pchełkach to efekt mógł być.
Black - 2012-01-22, 14:01
:
Bardzo możliwe, że to mógł być żart. Bo on NIE SŁYSZY o żadnych problemach. NIE SŁYSZY. Czaisz? Czaisz?
Stary Ork - 2012-01-23, 09:13
:
Ł napisał/a:
Zależy jakich słuchawek i jak. Jak ktoś nakurwiał full volume na pchełkach to efekt mógł być.



Łaku, nie rozpowszechniaj tego mema. Poradnię laryngologiczną odwiedzam minimum raz do roku i od kilku niezależnych specjalistów słyszałem już, że lepiej rozkręcić wieżę na przysłowiową pełną kurwę niż słuchać, nawet dość cicho, przez słuchawki. I typ słuchawek ma tu niewiele do rzeczy. Ale kim ja jestem, żeby to potępiać? Jak juz raz się usłyszy Kyuss przez dobre słuchawy, trudno z tym zerwać. Waaaaaaaaaaaaaaagh.
Sabetha - 2012-01-23, 09:44
:
Jest taki czas w roku, gdy chodzę ze słuchawkami na uszach non stop przez cały miesiąc. Nie wiem, czy to szkodzi mi bardziej niż nieziemski ryk, który potrafią wytworzyć na przerwie uczniowie wczesnej podstawówki, ale fakt jest faktem - zupełnie jak Spell, słyszę tylko to, co chcę usłyszeć :-)

Ad rem: wpadło mi w ucho. Trzeba przyznać, że ta kobieta ma głos jak dzwon.

http://www.youtube.com/watch?v=ML_-d-UFOkg
Ł - 2012-01-23, 10:44
:
Stary Ork napisał/a:
Ł napisał/a:
Zależy jakich słuchawek i jak. Jak ktoś nakurwiał full volume na pchełkach to efekt mógł być.



Łaku, nie rozpowszechniaj tego mema. Poradnię laryngologiczną odwiedzam minimum raz do roku i od kilku niezależnych specjalistów słyszałem już, że lepiej rozkręcić wieżę na przysłowiową pełną kurwę niż słuchać, nawet dość cicho, przez słuchawki.

Polać mu! Kawy, bo gada nieprzytomnie. Przecież pisałem że słuchanie na słuchawkach szczególnie pchełkach jest niezbyt zdrowe. Nigdzie nie porównywałem do słuchania na wieży (zgadzam się z tym co napisałeś) więc nie więc o co kaman w Twojej ripoście. Inna sprawa że bez totalnego generalizowania - koncerty rockowe/metalowe nagłośnione na pełnej kurwie w klubie, potrafią zostawić po sumie nie tylko fajne wspomnienia ale i szumy w uszach. Wielu muzyków niebez powodu nosi stopery w uszach.
Stary Ork - 2012-01-23, 12:23
:
Czyli zgadzam się ze mną, a ty z tobą i wszystko gra //mysli . A w ripoście chodziło mi o relatywizowanie "Zależy jakich sluchawek i jak", bo z tego, co mi mówiono, niespecjalnie zalezy, jakich słuchawek - a że przy okazji wspomniałem, że głośna wieża jest lepsza niż ciche słuchawki, my bad. W ogóle laryngologia ma do słuchawek mniej więcej taki stosunek, jak dietetyka do fastfudztwa - ale czasem trudno sobie odmowić.
Ł - 2012-01-23, 13:46
:
Jednak myślę że jest subtelna różnica między pchełkami które minimalnie izolują dźwięki zewnętrzne (przez co trzeba jeszcze mocniej podgłośnić muzykę by zagłuszyć otoczenie) a słuchafonami jak dzwonami, w którym masz świetną izolację od otoczenia, muzyka może grac w względnej "ciszy", a same dźwięki wydobywają się nieco dalej od błony.
MrSpellu - 2012-01-23, 13:48
:
dziewiczej? //mysli
Stary Ork - 2012-01-23, 14:39
:
Ł napisał/a:
Jednak myślę że jest subtelna różnica między pchełkami które minimalnie izolują dźwięki zewnętrzne (przez co trzeba jeszcze mocniej podgłośnić muzykę by zagłuszyć otoczenie) a słuchafonami jak dzwonami, w którym masz świetną izolację od otoczenia, muzyka może grac w względnej "ciszy", a same dźwięki wydobywają się nieco dalej od błony.


Następną audiometrię mam w maju, zapytam, jak nie zapomnę :mrgreen: . A w ogóle dobra muzyka w dobrych słuchawkach jest niemal tak dobra jak kiepski seks, więc czasem warto olać laryngologa //mysli
Black - 2012-01-23, 15:29
:
Ja w zasadzie od początku studiów słucham muzyki tylko i wyłącznie na słuchawkach i to po kilka ładnych godzin dziennie, w zależności od tego ile czasu spędzam jeżdżąc komunikacją, do tego dochodzi bieganie itp. Na razie problemów ze słuchem nie stwierdziłem, ale nie wykluczam że niedługo będę głuchy jak pień.
utrivv - 2012-01-24, 14:52
:
nie słyszę co mówicie.
nie słyszę co mówicie.
N I E S Ł Y S Z Ę C O M Ó W I C I E ! ! !
MrSpellu - 2012-01-25, 10:22
:
utrivv napisał/a:
N I E S Ł Y S Z Ę C O M Ó W I C I E ! ! !

Co?!

U mnie (głównie w pracy, na słuchawkach) katuję od kilku dni kawałek z Drive



Puszczając to w czasie nocnej jazdy macie +10 do zajebistości 8)
Jander - 2012-01-25, 10:27
:
U mnie zastąpił Machete jako budzik.
Z mojej strony ostatnia fascynacja, Bracia Figo Fagot:

utrivv - 2012-01-25, 11:53
:
Znowu wracam do Laloo Schifrina:

Black - 2012-01-25, 15:41
:
MrSpellu napisał/a:

U mnie (głównie w pracy, na słuchawkach) katuję od kilku dni kawałek z Drive



Puszczając to w czasie nocnej jazdy macie +10 do zajebistości 8)
\


Nie oglądałem filmu, ale kawałek chodzi za mną cały dzień i nie mogę przestać go słuchać.
Romulus - 2012-01-25, 16:00
:
Zajebisty do jazdy samochodem - ale jesli się zna film :) I świetnie się przy nim biega :)
MrSpellu - 2012-01-25, 16:10
:
Black napisał/a:
Nie oglądałem filmu, ale kawałek chodzi za mną cały dzień i nie mogę przestać go słuchać.

Koniecznie obejrzyj. Jest to dla mnie kwintesencja dobrego filmu rozrywkowego.
ASX76 - 2012-01-29, 16:51
:





Świetny wokal i teksty!! Nie sądziłem, że jeszcze na polskiej scenie muzycznej pojawi się ktoś, kto będzie potrafił tak konkretnie zaskoczyć i pokazać naturalną klasę. Jestem zauroczony talentem Pani Sylwii Grzeszczak. Po długich latach posuchy wreszcie mamy kim się pochwalić! //spell
Sabetha - 2012-01-29, 17:27
:
Moje dziecko też ją lubi :mrgreen:
ASX76 - 2012-01-29, 17:45
:
Sabetha napisał/a:
Moje dziecko też ją lubi :mrgreen:


Bo maleństwo ma dobry gust. Dostrzegam coraz więcej podobieństw... :d
Sabetha - 2012-01-29, 17:55
:
:shock:
ASX76 - 2012-01-29, 18:09
:
//spell
toto - 2012-01-29, 18:21
:
Sab, sprawdź czy twoja córka jest wciąż człowiekiem.
Sabetha - 2012-01-29, 18:27
:
Zachowuje się jak zwykle, więc chyba jest //mysli
ASX76 - 2012-01-29, 18:35
:
Sabetha napisał/a:
Zachowuje się jak zwykle, więc chyba jest //mysli


Czyżby Największy Prorok i (drugi po Tixie) Jaszczur (tego forum) niedwuznacznie sugerował coś złego? ;)
dworkin - 2012-01-29, 19:10
:
Przykro mi, ASX-ie, ale dla dobra ludzkości musisz zostać zniszczony. Sabetha i toto zaniosą Cię do krainy spowitej cieniem i wrzucą w ogniste czeluście...
ASX76 - 2012-01-29, 20:05
:
Gdyby rzeczywiście było Ci przykro, Dworkinie, to dołożyłbyś wszelkich starań, aby misja Bezwzględnej Amazonki & Nawiedzonego Proroka Otchłani o jaszczurzych predyspozycjach zakończyła się fiaskiem. Tymczasem, niczym Poncjusz Piłat (czy dzieci Rysia z "Klanu") umywasz rączki i, co jakże znamienne, wylewasz potoki krokodylich łez, radując się w duchu z czekającej Trybuna kaźni. Jakby tego wszystkiego było mało, dorobiłeś/dokleiłeś do tego chwytliwe hasło: dla dobra ludzkości", coby usprawiedliwić haniebny czyn!
Tixon - 2012-01-29, 20:08
:
Ja biorę jego książki. Te w twardej oprawie. 8)

Tak klasycznie mnie wzięło.

Sabetha - 2012-01-29, 20:29
:
Niedoczekanie wasze, żebym miała nieść ASXa taki kawał drogi. Niech sam idzie :lol:

Kufa, czuję się w obowiązku jakoś usprawiedliwić ten spam. Czego ja teraz słucham... //mysli

Dobra, przyznam się. Zawsze jak mam katar, to mi się zbiera na stare ballady :mrgreen:

http://www.youtube.com/watch?v=iug0X6cJDDM
ASX76 - 2012-01-29, 20:48
:
Sabetha napisał/a:
Niedoczekanie wasze, żebym miała nieść ASXa taki kawał drogi. Niech sam idzie :lol:

Kufa, czuję się w obowiązku jakoś usprawiedliwić ten spam. Czego ja teraz słucham... //mysli



1. Nie dość, że taki kawał drogi, to, na domiar złego, na własną zgubę? Niedoczekanie Wasze!
:-P No, chyba, że Jaszczur-Prorok z Otchłani, będzie go holował na plecach, a Szary Kapelusik trzymał za rączkę - wtedy możemy negocjować warunki. ;)

2. Poczucie winy - na tym bazują religie i władza. :-P Jako że i ja w pewnym sensie także poczuwam się do..., grzecznie zapytuję, bo i z opinią Mamy Maleństwa się nie spotkałem: cóż sądzi o śpiewie i piosenkach Sylwii Grzeszczak?
Sabetha - 2012-01-29, 21:01
:
Szczerze mówiąc, nie sądzi nic, albowiem piosenki Sylwii Grzeszczak rozmijają się z jej zainteresowaniami muzycznymi.
Black - 2012-01-29, 22:30
:


Zainspirowane Lostami. Fajne do biegania, bo jak leci to sobie od razu przypominam scenę jak Desmond pakował w bunkrze i myślę, że jak on mógł, to i ja pocisnę jeszcze z jeden kilometr.
sonia - 2012-02-08, 01:28
:
Staaare. Średniowieczne wręcz. Ale w wykonaniu tej babki Herr Manneling jest świetny. Słucham chyba trzydziesty raz od wczoraj :-) A to przejaskrawione "r", to stylizacja na stary szwedzki ponoć.

https://www.youtube.com/watch?v=HB27Az3xIpU
toto - 2012-02-08, 08:38
:
Fajne. Rrr. //spell
MrSpellu - 2012-02-08, 08:41
:
Przydałoby się jako podkład do sesji w młotka. Zacne.
Sabetha - 2012-02-08, 10:26
:
sonia napisał/a:
A to przejaskrawione "r", to stylizacja na stary szwedzki ponoć.


Fińskie "r" brzmi równie fajnie XD

https://www.youtube.com/watch?v=CxN2la8LcRM
toto - 2012-02-08, 15:54
:
R szwedzkie ciekawsze. Rrr.
Fidel-F2 - 2012-02-08, 19:59
:
zakochałem się w tej pani


http://www.youtube.com/watch?v=sp3G50jBRuU
http://www.youtube.com/wa...&feature=fvwrel
http://www.youtube.com/wa...feature=related

dzięki bogini, że taki głos dostała francuska
Sharin - 2012-02-12, 07:19
:
I will always love you Whitney Houston nie żyje :-(
Romulus - 2012-02-12, 12:40
:
Ja za nią chyba tęsknił nie będę. Nie, na pewno nie będę tęsknił. Nie lubiłem jej piosenek, a po tym, jak się stoczyła już w ogóle stała mi się obojętna.
sonia - 2012-02-15, 20:49
:
Na codzień raczej brakować mi nie będzie, bo po prostu nie słuchałam. Ale głos miała genialny, i pamiętam że w latach 90. była niemal wszechobecna. Jednak dziwnie jest usłyszeć, że ktoś taki już nic nie nagra.
Sabetha - 2012-02-26, 22:05
:
Sparło mnie dzisiaj na kawałki Alannah Myles. Lubię jej głos. Takim głosem można wyśpiewywać zarówno rzewne ballady (co robiła), jak i ryczeć o niesprawiedliwości wszechświata przy akompaniamencie gitarowego łoskotu (czego chyba nie robiła, aczkolwiek nie znam jej twórczości aż tak dobrze, by stawić w zakład swą głowę) :-)

http://www.youtube.com/watch?v=xCFdYi9C_94
Ł - 2012-02-26, 23:25
:
http://www.youtube.com/watch?v=DlwDAx3Iii4 - myślałem że rokendrolowe wykonanie kawałka Rihanny przez Baseballsów jest super, dopóki nie usłyszałem total-lumpen-doomowego wykonania Bare'a Egila. Zło, nihilizm, upadek i widmo nad Innsmouth. I składanie ofiary Posejdonowi podczas refrenów...
Fidel-F2 - 2012-02-26, 23:28
:
Sabetha napisał/a:
Sparło mnie dzisiaj na kawałki Alannah Myles. Lubię jej głos.
+1, głos ma zajebiście seksowny, no i wygląda(ła) całkiem, zupełnie, ten, tego
MrSpellu - 2012-02-27, 10:31
:
Sabetha napisał/a:
Sparło mnie dzisiaj na kawałki Alannah Myles. Lubię jej głos. Takim głosem można wyśpiewywać zarówno rzewne ballady (co robiła), jak i ryczeć o niesprawiedliwości wszechświata przy akompaniamencie gitarowego łoskotu (czego chyba nie robiła, aczkolwiek nie znam jej twórczości aż tak dobrze, by stawić w zakład swą głowę)

http://www.youtube.com/watch?v=xCFdYi9C_94


Fidel-F2 napisał/a:
+1, głos ma zajebiście seksowny, no i wygląda(ła) całkiem, zupełnie, ten, tego

Lubię to!
Fidel-F2 - 2012-02-27, 17:23
:
MrSpellu napisał/a:
Lubię to!
nie za bardzo rozkminiam treści jakie niesie ze sobą taki wykrzyknik
MrSpellu - 2012-02-27, 19:19
:
ale masz internet?
Sabetha - 2012-02-27, 19:51
:
Skąd, Fidel porozumiewa się z nami za pomocą znaków dymnych ;)

Serio serio, to zawsze podobały mi się głosy podobne do wokalu Alannah - takie z "zardzewiałymi żyletkami" gdzieś w tle.

No to jeszcze raz:

http://www.youtube.com/watch?v=or2zW-2T5R4
Fidel-F2 - 2012-02-27, 20:04
:
MrSpellu, zwykle mam wątpliwość do której warstwy 'lubię to' się odnosi

Twoje może znaczyć

1. Podoba mi się jak śpiewa AM, przyłączam się do Sabethy i Fidela w ich ocenie.
2. Podoba mi się jak Sabetha i Fidel skomentowali zjawisko jakim jest AM
3. Podoba mi się jak Fidel skomentował wypowiedź Sabethy, nie odnoszę się do zjawiska AM jako takiego.

I do końca nie wiem o co Ci chodziło.



Sabetha, posłuchaj Lindy Perry (nie tylko z okresu 4non blonds)

http://www.youtube.com/watch?v=bWWazTGZCEg
http://www.youtube.com/watch?v=kk35YMhFFmU
MrSpellu - 2012-02-27, 20:08
:
Fidel-F2 napisał/a:
Twoje może znaczyć

1. Podoba mi się jak śpiewa AM, przyłączam się do Sabethy i Fidela w ich ocenie.
2. Podoba mi się jak Sabetha i Fidel skomentowali zjawisko jakim jest AM
3. Podoba mi się jak Fidel skomentował wypowiedź Sabethy, nie odnoszę się do zjawiska AM jako takiego.

I do końca nie wiem o co Ci chodziło.


A to przepraszam. Opcja 1 :)
Fidel-F2 - 2012-02-27, 20:10
:
nie ma sprawy, i kumasz teraz mój brak sympatii do wykrzyknika 'lubię to!'?
MrSpellu - 2012-02-27, 20:15
:
Niekoniecznie, bo da się stosować intuicyjnie przy byle pierdołach.
A już fajne wałki są jak ktoś na przykład daje wpis typu "umieram na raka" albo "żona mnie zdradza" i ludzie klikają, że lubią :perv:
Fidel-F2 - 2012-02-27, 20:19
:
zasadniczo dupa bo znaczy wszystko i nic, a nawet jak coś znaczy to nie wiadomo czy to coś nie jest bezwartościowe
MrSpellu - 2012-02-27, 20:21
:
No i chyba o to chodzi.
Fidel-F2 - 2012-02-27, 20:25
:
skoro tak twierdzisz, ja się raczej odbijam

@Sabetha

znasz Beth Gibbons?

http://www.youtube.com/watch?v=d8RLTZPId5g
http://www.youtube.com/watch?v=wtl2CbgWWJI
http://www.youtube.com/watch?v=nJrRVl7goLE
http://www.youtube.com/watch?v=88QqgiFL3b0
MORT - 2012-02-28, 01:28
:
Ł napisał/a:
http://www.youtube.com/watch?v=DlwDAx3Iii4 - myślałem że rokendrolowe wykonanie kawałka Rihanny przez Baseballsów jest super, dopóki nie usłyszałem total-lumpen-doomowego wykonania Bare'a Egila. Zło, nihilizm, upadek i widmo nad Innsmouth. I składanie ofiary Posejdonowi podczas refrenów...

:lol:
Doceniam :mrgreen:
Sabetha - 2012-02-28, 20:19
:
Fidel-F2 napisał/a:
znasz Beth Gibbons?


Nie, ale zaraz poznam ;)
Romulus - 2012-02-28, 22:03
:
Same "powtórki" mi się podobają. Co nowego włączę, to muszę wyłączyć, bo się drażliwy robię.






makatka - 2012-03-02, 23:50
:



a po przesłuchaniu wrzućta se kobitę w wiki i "popaczta" ile ma lat :shock: :shock: :shock:
Fidel-F2 - 2012-03-03, 09:23
:
Mylene Farmer słucham od dobrych dwudziestu lat. Fajna, lekka i nieabsorbująca muzyczka.
Sammael - 2012-03-04, 16:24
:
Kawałek pojawił się w końcówce 15go Person of Interest i od razu się wkręciłem, mega:


Luinloth - 2012-03-04, 22:21
:
Sammael napisał/a:
Kawałek pojawił się w końcówce 15go Person of Interest
O, to już drugie użycie filmowe - w The Kids Are All Right było "When I grow up", aczkolwiek w jakimś dziwnym remiksie.
Sabetha - 2012-03-13, 18:59
:
Umilam sobie sprawdzanie rozprawek starymi kawałkami Martyny Jakubowicz :-)

http://www.youtube.com/wa...feature=related

Łezka się w oku kręci, ech...
adamo0 - 2012-03-19, 20:07
:
W sobotę poszedłem na koncert młodej belgijki - Selah Sue.
Nie znałem wcześniej żadnej jej piosenki, oprócz tej z reklamy Kinder Bueno (większość z Was powinna to skojarzyć), ale po kilku utworach wiedziałem, że jest się czym zachwycać. Z miejsca dziewczyna wskakuje do mojego osobistego top.

Powiem tylko, że koncert odbywał się w Filharmonii, więc miejsca siedzące - wiadomo. Po dwóch piosenkach wszyscy stali, tańczyli (każdy tak jak potrafi :-P ), klaskali. Wyraźnie wokalistce też się spodobała ta energia i im bardziej ona dawała czadu, tym widownia też bardziej się rozkręcała. Obok mnie siedziało małżeństwo - na oko oboje po 70. Żal się przyznać, ale wywijali lepiej ode mnie... i to do takiej muzyki :oops:
Płyta już w drodze do mnie.

Kilka świetnych utworów do przesłuchania dla chętnych:
1. Selah Sue - Raggamuffin
2. Selah Sue - Crazy Vibes
i mój ulubiony numer: Selah Sue - Peace Of Mind
MrSpellu - 2012-03-19, 21:16
:
A ja się dziś dowiedziałem, że mój ulubiony, epicki motyw z ME3 popełnił Clint Mansell


Fidel-F2 - 2012-03-19, 22:12
:
oszalałem na punkcie tej parki

http://www.youtube.com/wa...feature=related
http://www.youtube.com/wa...feature=related
Sabetha - 2012-03-22, 20:48
:
A mnie wróciła mania na Royal Hunt i ich album "The mission", a to za sprawa "Kronik marsjańskich", które poczytywałam sobie dziś na przerwach. Jedno i drugie miodne.

A tu próbki:

http://www.youtube.com/wa...feature=related

http://www.youtube.com/wa...feature=related
Romulus - 2012-03-31, 23:26
:
Nocne słuchanie cieniów minionych:

"Całego światła, twego ciała, chciałbym dotknąć"

Kuźwa, który to był rok, kiedy się tym jaraliśmy z przyjaciółmi?
Jander - 2012-04-01, 00:01
:
U mnie chyba 2003.
Luinloth - 2012-04-01, 00:53
:
W sumie zachciało mi się teraz jakiegoś tematu nostalgicznego czy coś...
Sabetha - 2012-04-06, 14:15
:
Od rana przedświąteczną bieganinę umila mi Toni Childs:

http://www.youtube.com/watch?v=ItboLOq0zII
Magg0t - 2012-04-06, 15:48
:
A u mnie od dni paru w odtwarzaczu leci to :

http://www.youtube.com/watch?v=kHxiouKy8Ho

Jakoś lubię ten stonerowy brud ;)
You Know My Name - 2012-04-06, 19:34
:
Łelll, chopaki dali kopa po raz kolejny. Zaprawdę powiadam Wam, że radę dają. Muza zacna a poczuć się znowu trzydziestolatkiem - bezcenne.

Edit.
Wiem, dlaczego tak mi to pasi: wokal brzmi prawie jak szwedzki Dozer:

http://www.youtube.com/watch?v=8plKmMSCOWI
Sammael - 2012-04-12, 02:21
:
Nowy Parov wkręcił mi się bardzo ;)



A tak z drugiej strony to często pojawia sie u mnie na tapecie Amenra:


sanatok - 2012-04-12, 08:01
:


TADA!
Sabetha - 2012-04-12, 14:23
:
Cholera, wlazło mi do głowy i nie chce wyjść. Chyba przesłucham sobie dziś całą płytę, dziewczyna ma świetny głos, dokładnie taki, jak lubię.

http://www.youtube.com/watch?v=8A7YIyPmIQ0

Czasem nawet oglądanie reklam się do czegoś przydaje :lol:
utrivv - 2012-04-13, 07:34
:
Cały czas za mną łazi:

Fidel-F2 - 2012-04-13, 18:05
:
Od kilku dni mam totalną fazę na incarNations. Żenial.

http://www.youtube.com/watch?v=psRKs3delcU
http://www.youtube.com/watch?v=pPSeawaSFnk
http://www.youtube.com/watch?v=Yl21_Hw5pTg
sonia - 2012-04-14, 11:09
:
Fidel-F2 napisał/a:
Od kilku dni mam totalną fazę na incarNations. Żenial.

http://www.youtube.com/watch?v=psRKs3delcU
http://www.youtube.com/watch?v=pPSeawaSFnk
http://www.youtube.com/watch?v=Yl21_Hw5pTg


Przesłuchałam, faktycznie dobre! :)

A ostatnie dwa tygodnie, podczas intensywnej nauki doenergetyzuję się pewnym duńskim zespołem, na razie jeszcze mało znanym:

www.youtube.com/watch?v=9...feature=related
królobójca - 2012-04-14, 15:17
:
Aktualnie trochę gorących rytmów z Hiszpanii

http://www.youtube.com/watch?v=wuiHayLWjSo
http://www.youtube.com/watch?v=mzgjiPBCsss
MrSpellu - 2012-04-18, 17:31
:
Odliczam dni do momentu, kiedy otrzymam mój prezent gwiazdkowy z antypodów, czyli dyskografię VulgarGrad.



Jacka Komana znacie między innymi stąd:


Romulus - 2012-04-18, 19:32
:
Właśnie skończyłem boje z głosowaniem na LP3 i tu akurat było łatwo. Ale potem był Trójkowy Polski Top Wszechczasów i było gorzej. Doczołgałem sie z 33 głosami do "T" i jeszcze załapałem się na T.Love.

Ale przy okazji i Listy i Topu wpadłem w fazę oldskulową.

Po jednym z koncertów tego zespołu przez długie lata nie byłem na żadnym innym. W zasadzie bez powodu, tak się jakoś złozyło. Ale wciąż mam we łbie te dzikie machanie włosami:

Albo to:


A potem już z górki było:

Tekst pierwsza klasa.
A tu było zaskoczenie, bo nie wiem, czy to na poważnie, czy zgrywa. Ale ma urok:

No i mój faworyt ostatnio:

sanatok - 2012-04-19, 08:44
:
ACxDC na pełnej pizdzie :)
Cała epka.


Sabetha - 2012-04-20, 15:30
:
http://www.youtube.com/wa...yA&feature=fvst

Usłyszałam wczoraj w autobusie i przyssało się jak rzep. Ale tez trzeba przyznać, że Klaus, chociaż knyps, to głosem może szklanki rysować :lol:
Fidel-F2 - 2012-04-20, 15:56
:
ja ciężko znoszę jego głos i Scorpions w ogólności, jedyny kawałek który mnie naprawdę rusza to coś takiego

http://www.youtube.com/watch?v=DGLGIv7HqLY (najlepiej słuchać głośno)

i jeszcze może ze dwa-trzy kawałki z tej płyty ale już mniej
Sabetha - 2012-04-20, 16:15
:
Co się tyczy Scorpionsów, to podejrzewam, że nie jestem obiektywna, bo uwielbiałam ich jako hoża nastolatka i do dziś odczuwam tę słabość, zwłaszcza do ich ballad. A głos Klausa lubię z tego samego powodu, co... (no dooobra, przyznam się) głos Amy Lee z Evanescence. Bo prawdziwie miły uchu wokal ma być albo chropawy niczym papier ścierny, albo głęboki i słodki jak miód, albo czysty jak łza. Klaus i Amy należą do tej ostatniej kategorii :-)
Sammael - 2012-04-20, 16:18
:
hir aj em, rok ju lajk e hurikeeejn, wiocha rock atakuje \m/

a tymczasem nowa płyta Killing Joke świetna i nakręca mnie na ich gig, który już za 2 tygodnie!


Sabetha - 2012-04-20, 16:31
:
Sammael napisał/a:

hir aj em, rok ju lajk e hurikeeejn, wiocha rock atakuje \m/


Po przesłuchaniu zalinkowanego kawałka cichutki głosik w mojej duszy szepnął, że wiocha umie śpiewać, w przeciwieństwie do miasta, które wokalnie może jej usmarowane w gnojówce gumofilce pucować. O inne rzeczy nie zamierzam się kłócić. Nie znam się. Z wiochy jestem.
Sammael - 2012-04-20, 16:51
:
Ależ nikt wiosze nie ujmuje talentu śpiewackiego, taki w takim Nickelback czy Happysad też tworzą fajne, wpadające w ucho piosenki, co nie zmienia faktu że wciąż to wiocha. :mrgreen:
Ł - 2012-04-20, 18:19
:
Sammael napisał/a:
hir aj em, rok ju lajk e hurikeeejn, wiocha rock atakuje \m/

gdyby śpiewał o kosmicznym pterodaktylu nad Diuną to byłoby w klimacie, nie? \m/


PS. a nowy Killing Joke mocno złożony (przeprodukowany?), przywodzi na myśl Extremities, Dirt & Various Repressed Emotions, do którego długo się przekonywałem. Co prawda moja domyślnie ulubiona muzyki od nich to raczej takie surowe podejście jak na Hossanach, ale i w tym wydaniu miazga.
Sammael - 2012-04-20, 18:28
:
Ł napisał/a:
gdyby śpiewał o kosmicznym pterodaktylu nad Diuną to byłoby w klimacie, nie? \m/


no byś miał przynajmniej czym się znowu ekscytować \m/
Ł - 2012-04-20, 18:54
:
Twój zepsuty wiochoradar nie jest ekscytujący, ale patrzenie jak z nim idziesz w wertepy i doły popkultury, to całkiem funiaste. //spell
Sabetha - 2012-04-20, 19:16
:
Ostrzegałam, że nie jestem obiektywna :mrgreen:

Sammael napisał/a:
Ależ nikt wiosze nie ujmuje talentu śpiewackiego, taki w takim Nickelback czy Happysad też tworzą fajne, wpadające w ucho piosenki, co nie zmienia faktu że wciąż to wiocha. :mrgreen:


Nie porównywałam muzyki. Pomijając wszystko inne, nie mam do tego najmniejszego prawa, bo nie znam twórczości Killing Joke. Nie zwykłam prowadzić uczonych dysput o czymś, o czym nic nie wiem :-)

Porównałam tylko głosy. Klaus ma lepszy :P

Cholera, jak ktoś tylko powie albo napisze "pterodaktyl", od razu widzę tego kopulującego ze statkiem kosmicznym w teledysku The Darkness :-/
Fidel-F2 - 2012-04-20, 19:45
:
Sabetha, Scorpions to była obok Halloween, jedna z pierwszych grup rockowych którymi zainteresowałem się w podstawówce po okresie fascynacji Savage, Modern Talking, i Bad Boys Blue. I o ile sentyment do Halloween mi został to Scorpionsi zniesmaczali mnie z czasem coraz bardziej. Szczególnie ballady i wokal Klausa. Brzmienie jego głosu drażni mnie obecnie niepomiernie. Blackout jest fajną płytą a China White jest rewelacyjnym kawałkiem. Ale Klaus wszystko to zarzyna. Niestety.
Sabetha - 2012-04-20, 19:57
:
Fidel-F2 napisał/a:
Savage, Modern Talking, i Bad Boys Blue.


Ty też? :mrgreen:

Fidel, mnie niesamowicie irytuje głos Tiny Turner, chociaż to ikona i takie tam. Nie wiem, może to kwestia osobistych preferencji albo co, ale choćbym się nie wiem jak wytężała, to nie usłyszę w jej głosie nic, czym bym się umiała zachwycić. Głos Klausa lubię, bo jest niesamowicie czysty i dźwięczny, i w dodatku bardzo charakterystyczny. Podobnie jak głos Freddiego Mercury.

A propos pięknych głosów, coś mi się przypomniało:
http://www.youtube.com/watch?v=d3PVehkWQxc
:mrgreen:
Fidel-F2 - 2012-04-20, 20:07
:
Sabetha napisał/a:
Ty też?
każdy miał kiedyś trzynaście lat
Sabetha napisał/a:
irytuje głos Tiny Turner
nigdy nie zachwycała, jest bo jest, dla mnie to giazdka drugiej klasy
Sabetha napisał/a:
Głos Klausa lubię, bo jest niesamowicie czysty i dźwięczny, i w dodatku bardzo charakterystyczny. Podobnie jak głos Freddiego Mercury.
To porównanie jest dla mnie herezją. Freddi był genialny, Klaus buczy.
Sabetha napisał/a:
A propos pięknych głosów, coś mi się przypomniało:
http://www.youtube.com/watch?v=d3PVehkWQxc
Fakt, w tych filmach są muzycznie genialne momenty
Sabetha - 2012-04-20, 20:44
:
Fidel-F2 napisał/a:
To porównanie jest dla mnie herezją. Freddi był genialny, Klaus buczy.


Oj tam, oj tam, w mym sercu jest miejsce dla obu, chociaż fakt, Freddie mieszka w komorze, a Klaus gnieździ się gdzieś w kawałeczku przedsionka.

Fidel napisał/a:
Fakt, w tych filmach są muzycznie genialne momenty


Akurat to zapadło mi w pamięć. Te kobiety (kimkolwiek są) śpiewają jak anioły.
MrSpellu - 2012-04-21, 07:42
:
Sabetha napisał/a:
Podobnie jak głos Freddiego Mercury.

Znajdź mi kogoś, kto nie lubi głosu Mercury'ego.
toto - 2012-04-21, 09:14
:
To będę ja.
dworkin - 2012-04-21, 09:25
:
Wyścig o tytuł Największego Malkontenta ZB wciąż trwa! toto podbił stawkę. Black jednak nie powiedział ostatniego słowa, podobno zamierza teraz narzekać na spożywanie pokarmów. Czy toto jest gotowy na tak twarde zagranie?
Sabetha - 2012-04-21, 09:54
:
MrSpellu napisał/a:
Znajdź mi kogoś, kto nie lubi głosu Mercury'ego.


Nie znajdę, nawet moja mama go lubi :mrgreen:
(jak wiadomo, Toto jest jaszczurzym Prorokiem, jego głosu nie można liczyć w tym zestawieniu)
Romulus - 2012-04-21, 11:04
:
Zastanawiam się, jak długo musiałem być poddawany podświadomej tresurze, że w końcu polubiłem tą piosenkę.
Ale teraz sam śpiewam od wczoraj, nawet w pracy, pod nosem:


A wy tu jakieś rzępolenie... :P
Stary Ork - 2012-04-21, 16:05
:
MrSpellu napisał/a:
Sabetha napisał/a:
Podobnie jak głos Freddiego Mercury.


Znajdź mi kogoś, kto nie lubi głosu Mercury'ego



toto napisał/a:
To będę ja.



Homofob --_- . I pewnie antysemita. --_-
toto - 2012-04-21, 18:12
:
Zawsze do usług.

Sabetha napisał/a:
(jak wiadomo, Toto jest jaszczurzym Prorokiem, jego głosu nie można liczyć w tym zestawieniu)
Zraniłaś me serce.
Asuryan - 2012-04-21, 20:19
:
Romulusie, ta wersja jest zdecydowanie lepsza:


utrivv - 2012-04-23, 13:05
:
Usłyszałem w sklepie - podobają mi się takie rytmy.


dworkin - 2012-04-25, 08:48
:
Dla fanów Springsteena:


A tutaj oryginał
sanatok - 2012-04-25, 09:40
:
The Men That Will Not Be Blamed For Nothing.
Steampunk :)




mad5killz - 2012-04-26, 20:25
:


Nie sugerujcie się screenem. (:
xavr_ass - 2012-04-29, 22:47
:

Stary Ork - 2012-04-30, 21:47
:
Rozkręciło się u mnie Unplugged Florence and the Machine. Po przejrzeniu listy utworów spodziewałem się, że będą nudy na pudy (bo z debiutanckiego albumu brakło moich faworytów, a co do "Ceremonials" ciągle nie mam pewności, czy płyta jest niedowędzona, czy jestem niedostatecznie hipsterskim złamasem, żeby to arcydzieło docenić), a tu paczpan, rewelacja. Florence Welch musiała sprzedać duszę za taki głos, a do tego utwory, które studyjnie brzmią tak sobie, tutaj nabrały głębi, że proszę siadać (do tego gościnnie pojawia się Josh Homme :P ). Z "Lungs" brakło mi Howl i Blinding, nie wiem też, jakim cudem przegapili Leave my body z nowszej płyty, ale cóż, mówi się trudno. Kawał dobrego słuchania, Ork poleca.
MrSpellu - 2012-05-01, 13:55
:
Stary Ork napisał/a:
do tego gościnnie pojawia się Josh Homme

hrhrhr hmm? :freak:
adamo0 - 2012-05-03, 09:40
:
Koko koko Euro spoko? No nie wierzę.
Trochę żeńka, że taki przekaz idzie na cały świat.
Rozumiem - ludowość, tradycja no ale bez przesady.
Wolałbym już jakiś Zakopower a nie gibiące się na dwie strony kobiety w ludowych strojach: http://wiadomosci.gazeta....rezentacji.html

Oficjalny hit Euro niewiele też ma wspólnego z piłką: http://www.youtube.com/watch?v=oUhKaV9mmqk

Słabo.
MORT - 2012-05-03, 22:48
:





//slina
i jest tego więcej ^ ^
nawet Biała flaga... [choć tu można mieć spore zastrzeżenia //mysli ]


Generalnie czasem jakby siada rytm [może to przez czytanie z nut i szybkie tempo], czasem z harmonią sobie pofolguje, ale jednak daje dziewucha popalić! :-)
Że też na nią wcześniej nie trafiłem...
Luinloth - 2012-05-03, 22:59
:
O, ja też jej nie słyszałam, chociaż w fortepianowych coverach zasłuchiwałam się już dawno temu. :)
ats - 2012-05-04, 17:35
:
A ja słucham płyty "Nord" Kapeli ze Wsi Warszawa... niezłe, ale trochę to przekombinowane już... "Wiosny ludów" nic nie pobije. Gdy usłyszałam tamte kawałki, od razu wiedziałam, że to moje ;) .
Romulus - 2012-05-05, 10:58
:
Muszę kupić sobie nową płytę Bossa, bo po słabszej (moim zdaniem) "We'll take care of our own" kolejne piosenki z tej płyty coraz bardziej mnie żrą. A "Rocky Ground" jest... soczysta. Boss nowocześnie brzmi, ale wciąż zachowuje swój charakter. Nie ma jeszcze klipu, powinien powstać.

Sabetha - 2012-05-08, 20:54
:
Nie mogę się od tego uwolnić :evil:

http://www.youtube.com/watch?v=JGCsyshUU-A
MORT - 2012-05-08, 21:59
:
pomysłowe wideo - ale nie mogłem obejrzeć całości
to techno w tle... --_-
mad5killz - 2012-05-08, 22:47
:
@MORT tego pewnie też nie zdzierżysz, ale możesz zawiesić oko na lodokształtach i skrzypaczce. (:


MrSpellu - 2012-05-14, 17:29
:
Wsysło mnie.


Stary Ork - 2012-05-14, 19:09
:
Spelu, wersja z MTV Unplugged miażdży pytę, dorwij sobie //mysli
Romulus - 2012-05-14, 19:13
:
Jeśli przyjadą do Polski to jadę na koncert. Bo też zacząłem kochać cichą miłością.
Stary Ork - 2012-05-14, 19:17
:
Romulus napisał/a:
Jeśli przyjadą do Polski to jadę na koncert. Bo też zacząłem kochać cichą miłością.


Zakładamy fanklub? //panda
MrSpellu - 2012-05-14, 19:19
:
Stary Ork napisał/a:
Zakładamy fanklub?

Będziemy groupies //spell
Stary Ork - 2012-05-14, 19:21
:
Rzucanie majtasów etc.? //spell


Ja rzucam w nią //spell
MrSpellu - 2012-05-14, 19:22
:
i będziemy przy tym piszczeć!
MrSpellu - 2012-05-14, 19:51
:
"Problem" się rozwiązał. Żona w ramach urodzin otrzyma dwie płyty F&tM (i Kaprysik Szczygła) //spell
MrSpellu - 2012-05-16, 08:05
:
Naszło mnie na Pr0Żydy:



A wszystko przez filmiki o malowaniu Blood Angels --_-
You Know My Name - 2012-05-16, 08:26
:
A mnie po raz kolejny wciągnęło słuchanie Arctic Monkeys:

http://www.youtube.com/watch?v=4rE3NrGj4Z8

http://www.youtube.com/watch?v=RRXUNAvrHJ4
ten drugi robi większe wrazenie kiedy posłucha sie pop-gniota, który jest wersją oryginalną.
Sabetha - 2012-05-16, 20:04
:
Mam nawrót fascynacji Azam Ali. Głos ma jak anioł.

http://www.youtube.com/watch?v=arhgavRqeEU

I moje ulubione:

http://www.youtube.com/watch?v=MRT7L3913BU
sanatok - 2012-05-16, 20:10
:
Lewacki, francuski, muzułmański rap :)



[/youtube]
sonia - 2012-05-18, 01:21
:
Węgierski folk metal - nie wiem na ile znany w Polszy, ja odkryłam trzy godziny temu i jestem oczarowana :evil:


You Know My Name - 2012-05-18, 11:25
:
Ech, to taka piosenka biesiadna, przyswajalna po trzecim piwie, pod warunkiem, ze knajpa jest bardzo gwarna.
sonia - 2012-05-18, 12:03
:
You Know My Name napisał/a:
Ech, to taka piosenka biesiadna, przyswajalna po trzecim piwie, pod warunkiem, ze knajpa jest bardzo gwarna.


Z biesiadnych polecam Vanir.
Sammael - 2012-05-18, 18:56
:


jadę na koncert 3 czerwca do Pragi :uaaa:
You Know My Name - 2012-05-19, 17:42
:
Tylko Bjork i Garcia..., więc wlep, że lecisz na Kyuss Lives!. Inna rzecz, że Garcia to jeden z moich ulubionych wokalistów, może ulubiony nawet.

E:
Ale napisz koniecznie jak było, może szarpnę się na któryś z następnych?
Stary Ork - 2012-05-20, 09:45
:
A ja jaram się tym i czekam na film, premiera w Dzień Dziecka :P
Sabetha - 2012-05-20, 10:59
:
Hmmm, myślicie, że można wybrać się na to z dzieckiem? :mrgreen:

A kawałek świetny, chyba znów się na słuchanie Florence przestawię //mysli
Ł - 2012-05-20, 18:19
:
http://www.youtube.com/wa...d&v=wW5DaEWLdMk

Wklejam bo szaut nie zdzierżył. Tylko dla odwaznych.
Stary Ork - 2012-05-20, 18:22
:
Sabetha napisał/a:
Hmmm, myślicie, że można wybrać się na to z dzieckiem?



Z pełnoletnim jak najbardziej //mysli .
mad5killz - 2012-05-20, 18:23
:
Ł napisał/a:
http://www.youtube.com/wa...d&v=wW5DaEWLdMk

Wklejam bo szaut nie zdzierżył. Tylko dla odwaznych.

Komentarz: "dobrze że dali napisy, bo bym nie wiedział co on śpiewa" rozje... mnie konkretnie. (:


Wątpię, żebym znalazł tu miłośników takiej muzyki, ale tego właśnie aktualnie słucham. d(-_-)b


Sabetha - 2012-05-20, 19:34
:
Ork napisał/a:
Z pełnoletnim jak najbardziej //mysli .


To chyba będę jednak musiała zabrać męża //mysli

Łaku, co to k... jest? :shock:
sanatok - 2012-05-22, 14:04
:

Sabetha - 2012-05-23, 17:05
:
Na tapecie wciąż Azam Ali i album "Portals of grace", czyli wiązanka średniowiecznych przebojów rodem z całej Europy:

http://www.youtube.com/watch?v=sPg9XGgic8o

http://www.youtube.com/watch?v=R2XaJzKETxU

W sam raz dla mnie.
Stary Ork - 2012-05-23, 17:31
:
Sab, a pana nazwiskiem Jordi Savall znasz? Bo dla miłośników muzyki dawnej to pozycja obowiązkowa, chociaż facet podchodzi do sprawy poważnie, a nie popowo. W każdym razie porywające rzeczy robi.

U mnie powrót Sage Francisa, na powrót przekonałem się, jak kapitalnym albumem było "Li(f)e". Po kilkunastu miesiącach docenia się utwory, które przedtem jakoś tak przeszły mimo. A tu takie cymesiki jak The baby stays . Ork poleca.
Sammael - 2012-05-23, 18:01
:


The Raveonettes

A wyciągał tata na OFFa'10 to niee, stwierdziłem że nie ma po co jechać. No to teraz żałuję. Świetny zespół.
Sabetha - 2012-05-23, 19:01
:
Stary Ork napisał/a:
Sab, a pana nazwiskiem Jordi Savall znasz?


Nie, ale że szybko nawiązuję znajomości, to zaraz się poznamy :mrgreen:

Edyta:

To jest genialne
mad5killz - 2012-05-23, 19:05
:
Obejrzyjcie, bo Pani bardzo ciekawa i sesja dobra. Dla zainteresowanych, na RAK Session nagrano więcej utworów. (:


utrivv - 2012-05-24, 07:27
:
Stary Ork napisał/a:
Sab, a pana nazwiskiem Jordi Savall znasz?.

Mam jego płytę ale słucham tylko jednego kawałka - tego który na harfie wykonuje Arianna Savall. Boskie //amor
toto - 2012-05-25, 17:54
:
mad5killz napisał/a:
Obejrzyjcie, bo Pani bardzo ciekawa i sesja dobra
Aż się zdziwiłem, ale się spodobało. Jednak mnie bardziej pasuje ten kawałek.
Jaskier - 2012-05-25, 20:26
:
Słucham nieustannie od kilku dobrych tygodni projektu Carbon Based Lifeforms. Dla mnie rewelacja. Można usłyszeć bardzo często, w czasie seansów w planetariach.

Próbka najbardziej wpadających mi w ucho utworów :

http://www.youtube.com/watch?v=9GQM0VWvqM0

http://www.youtube.com/watch?v=CHxBCj7xi00
You Know My Name - 2012-05-25, 20:48
:
Znowu wzięło mnie na norweskich klasyków:

http://www.youtube.com/watch?v=uW6aF7ZdMhE

http://www.youtube.com/watch?v=BtxloRix3N8

oba brzmią lepiej w wersjach live. No i oczywiście całe płyty: Demon Box oraz Blissard
Ł - 2012-05-26, 06:53
:
Kiedyś próbowałem się wkręcić w ich muzykę, chyba w te wczesniejsze bardziej metaluchowe albumy. Już nie pamiętam co było nie tak ale nie chwyciło. Z drugiej strony teraz jak sobie słucham tego podczas czyszczenia butów jest okej.
Sabetha - 2012-05-26, 10:09
:
Ł napisał/a:
Już nie pamiętam co było nie tak ale nie chwyciło.


Po prostu nie czyściłeś wtedy butów :-)

Od dwóch dni eksploruję muzykę sygnowaną przez Jordi (Jordiego?) Savalla (dzięki, Orku). Niektóre rzeczy na dłuższa metę męczą, inne brzmią cudownie:

http://www.youtube.com/wa...feature=related

Żeby to zaśpiewać, trzeba było umieć śpiewać, co dzisiaj, jak wiadomo, nie jest bezwzględnie wymagane od muzyków XD
Stary Ork - 2012-05-26, 16:45
:
Nie tylko od muzykow, Sabciu, od wokalistow takze //mysli O, tempora //mysli
BG - 2012-05-26, 20:30
:
Ostatnio wpadła mi w ucho metalowa aranżacja "koko euro spoko" - IMO znacznie lepsza od oryginału. Naprawdę fajna.
http://www.youtube.com/watch?v=JnRg3qL9SVo
Dziemian i Rogowsky wymiatają.:)
Romulus - 2012-05-28, 19:46
:
Po obejrzeniu finału 1 sezonu "Bossa" ta piosenka mnie trzyma:

Ale z dużym prawdopodobieństwem będę nucił/mruczał w następnych dniach "Deszcze Castamere" z "Gry o tron" :)
adamo0 - 2012-05-29, 19:38
:
Jeżeli ktoś lubi rockowe i folkowe klimaty to polecam moje nowe odkrycie - Mumford & Sons. Zespół w 2011 roku wygrał konkurs European Border Breakers'.

Przykład:


Sabetha - 2012-06-11, 20:32
:
http://www.youtube.com/watch?v=vqjGEb4QtYg

W końcu i mnie dopadła Adele.
dworkin - 2012-06-12, 08:29
:
Nie panimaje tego fapingu nad Adele. Jest niezła, ale tak naprawdę niewiele pokazała. Bo co tam głos? Dobrych wokalistów jak mrówków na podwórku. Trzeba jeszcze umieć coś stworzyć.

By zamazać tę "hańbę", kolejny cover z serii zajebiste covery dworkina


Sabetha - 2012-06-12, 15:59
:
Czepiasz się dziewczyny :P Ma świetny głos i jest młoda, wszystko przed nią. A piosenka jakoś tak bezwiednie wpada w ucho :)
Sammael - 2012-06-12, 18:43
:
Obczajam sobie nowego Ufomammuta: "Oro: Opus Primum" - dobre, dobreee!


Romulus - 2012-06-22, 19:06
:
Takie banalne, ale i panie są, i ładne, i klimacik:

Sabetha - 2012-07-02, 18:29
:
Przesłuchuję co bardziej lubiane kawałki Iron Maiden.

http://www.youtube.com/watch?v=zCjQqKCLkis

Tak na zachętę ;)
Magg0t - 2012-07-02, 19:06
:
A ja ostatnio znowu złapałem fazę na Panterę. W zasadzie nie wiem dlaczego, ale mnie chwyciło i nie puszcza.

http://www.youtube.com/wa...feature=related
You Know My Name - 2012-07-02, 19:51
:
Sabetha napisał/a:
Przesłuchuję co bardziej lubiane kawałki Iron Maiden.

http://www.youtube.com/watch?v=zCjQqKCLkis

Tak na zachętę ;)
Nie trza mnie zachęcać, kilkadziesiąt ich utworów jest pomiędzy półtora tysiącem kawałków z którymi się raczej nie rozstaję.
Np:
http://www.youtube.com/wa...feature=related (dobra, tekst jest żenujący, ale zawsze można sobie przypomnieć anegdotkę jak to Olo Wielki po pijaku spalił Persepolis, perłę architektoniczną)
http://www.youtube.com/wa...feature=related
http://www.youtube.com/wa...feature=related
http://www.youtube.com/wa...feature=related

Ot tak, bo lista dłuuuuga.


A mnie dopadło http://www.youtube.com/watch?v=9oI27uSzxNQ and I'm ready to start.
Tixon - 2012-07-02, 23:35
:

Lubię.
dziki - 2012-07-04, 20:32
:
A ja rzucę czymś takim, do potańczenia ;)

http://www.youtube.com/watch?v=Qbe33jNTKz4

http://www.youtube.com/watch?v=4cUKaQpwYUA


Już dawno żaden zespół/wokalista nie zrobił na mnie takiego wrażenia od "pierwszego przesłuchania", jak Foetus.
You Know My Name - 2012-07-05, 18:40
:
http://www.youtube.com/watch?v=HklplrJxEOY
Wzięło mnie po całości, a i ciekawy filmik przy okazji zassałem.
Sabetha - 2012-07-05, 20:34
:
Umyłam dziś wszystkie okna, słuchając na zmianę dwóch kawałków (z różnych powodów, ale powodują u mnie wzrost motywacji do pracy XD ):

http://www.youtube.com/watch?v=gZ_kez7WVUU

oraz

http://www.youtube.com/watch?v=rzrpy9qSSSE
Tixon - 2012-07-06, 20:19
:

Chociaż zdecydowanie warto przesłuchać cały album.
Enny - 2012-07-06, 21:10
:

Jander - 2012-07-06, 23:05
:
Tixon, Boga w sercu nie masz, że słuchasz Nightwisha.
Tixon - 2012-07-06, 23:07
:
Jeden z pierwszy metalowych zespołów, jakie zacząłem słuchać (Once konkretnie).
Co masz do niego? :evil:
Luinloth - 2012-07-06, 23:29
:
Tixon napisał/a:
Jeden z pierwszy metalowych zespołów, jakie zacząłem słuchać (Once konkretnie).
Co masz do niego? :evil:
O, ja też! Miałam wtedy jakieś, ee... 13 lat...
Jander - 2012-07-06, 23:30
:
Właśnie. Człowiek słucha Nightwisha w wieku 13 lat, a potem się zaczyna rozwijać.
dworkin - 2012-07-07, 07:58
:
To jak z nietolerancją laktozy... Organizm z czasem zaczyna odrzucać tak epickie dawki bezcelowego kiczu. No ale są jeszcze mutanty takie jak Tix :P

Nie zapominajmy jednak, ze nawet Nightwish dal swiatu cos dobrego... Hamster! A dentist!
MrSpellu - 2012-07-07, 08:17
:
dworkin napisał/a:
Organizm z czasem zaczyna odrzucać tak epickie dawki bezcelowego kiczu.

Waść raczy żartować.




dworkin - 2012-07-07, 08:30
:
Primo - warstwa instrumentalna nie wali kiczem z siłą Behemota
Secondo - pastisz, pastisz, pastisz, gość się celowo zbija
Terzo - to jest po prostu lepsze :D
Stary Ork - 2012-07-07, 15:50
:
No to na poprawę nastroju dla wszystkich zniesmaczonych



Nieśmiertelny klasyk //orc



dworkin napisał/a:
econdo - pastisz, pastisz, pastisz, gość się celowo zbija


Akurat co do Gogol Bordello nie byłbym pewien tego pastiszu, Eugene Hutz to naprawdę jest konkretnie pokręcony człowiek, jeśli wierzyć jego medialnemu obrazowi //spell
dworkin - 2012-07-07, 16:01
:
Stary Ork napisał/a:
Nieśmiertelny klasyk //orc

Prawie tak potężny jak:



I saw his girlfriend's face in a bucket of water!
Sabetha - 2012-07-07, 17:42
:
Przypomniałam sobie dzisiaj o tym:

http://www.youtube.com/watch?v=SSbBvKaM6sk

Ech, gdzie są niegdysiejsze śniegi...
Stary Ork - 2012-07-07, 17:43
:
Ach, gdzież są niegdysiejsze włosy? :badgrin: Impreza bez tego numeru była z automatu uznawana za nieudaną :P .
Sabetha - 2012-07-07, 17:45
:
Ja bym jeszcze mogła włosami pomachać, ale w karku ciągle coś strzyka :lol:
dworkin - 2012-07-07, 17:52
:
Przebijam:


Sabetha - 2012-07-07, 18:27
:
W owych czasach jeszcze nie imprezowaliśmy, o Dworkinie, albowiem jeszcze nas tak jakby nie było XD

Dobra, żałosna próba usprawiedliwienia spamu, czyli fajna piosenka o niczym ;)

http://www.youtube.com/watch?v=bkysjcs5vFU
You Know My Name - 2012-07-07, 20:18
:
My uważaliśmy za nieważne imprezy, podczas których po kilku flaszkach nie poleciało

Ł - 2012-07-08, 16:53
:
dworkin napisał/a:
Primo - warstwa instrumentalna nie wali kiczem z siłą Behemota
Secondo - pastisz, pastisz, pastisz, gość się celowo zbija
Terzo - to jest po prostu lepsze :D


Dworkins gonna dwork.
Enny - 2012-07-08, 21:45
:

Stary Ork - 2012-07-08, 21:54
:
Ł napisał/a:
dworkin napisał/a:
Primo - warstwa instrumentalna nie wali kiczem z siłą Behemota
Secondo - pastisz, pastisz, pastisz, gość się celowo zbija
Terzo - to jest po prostu lepsze :D


Dworkins gonna dwork.


They see me rollin' , they dworkin' //mysli
utrivv - 2012-07-09, 07:09
:
Klasyka klasyków jeżeli chodzi o pastisz


A Gogol Bordello rządzi :-P
Jander - 2012-07-09, 09:56
:
W temacie pastiszu:

sanatok - 2012-07-09, 10:07
:

Sabetha - 2012-07-12, 10:24
:
Gotuję obiad i w międzyczasie poszerzam muzyczne horyzonty - słucham sobie losowo wygenerowanych na YouTube kawałków Manowar, zespołu, którego twórczość była mi dotąd całkowicie i zupełnie obca.

Ale co tam, podoba mi się :-)

http://www.youtube.com/wa...YWT1&playnext=3
Tixon - 2012-07-12, 12:22
:
Też gotuję obiad, ale utwór wybrany całkowicie świadomie :

Stary Ork - 2012-07-14, 10:41
:
A mnie wzięło na odświeżanie staroci, w związku z czym dwa klasyczne numery na dobry początek weekendu







Ech, młodość... //mysli
sanatok - 2012-07-14, 10:56
:
Sir, you have made my day.
Stary Ork - 2012-07-14, 11:09
:
Oh, you're welcome. Tylko teraz nie wiem, czy wreszcie obejrzeć "Gorączkę" w całości za jednym podejściem, czy uchlać się na sztywno z żalu za latami minionymi :badgrin:
MrSpellu - 2012-07-14, 13:24
:
Oj, słuchało się kiedyś i ADF... i ProŻydy... zaraz, ProŻydów ciągle słucham o_O



A z ADF:



Pieprzony NFS :P
Stary Ork - 2012-07-14, 14:14
:
A tymczasem, zupełnie po cichutku, pojawił się nowy Aesop Rock. Jestem zdjęty grozą, ale i pod wrażeniem.


Ł - 2012-07-14, 14:29
:
Sabetha napisał/a:
Gotuję obiad i w międzyczasie poszerzam muzyczne horyzonty - słucham sobie losowo wygenerowanych na YouTube kawałków Manowar, zespołu, którego twórczość była mi dotąd całkowicie i zupełnie obca.

Zaczełaś od niekoniecznie najlepszej strony ich dyskografii, więc pogrzeb świadomie w latach 80 mocniej, tam jest sedno Manowara. Debiut, Into Glory Ride, Sign of the Hammer to jest to.

A propo, ostatnio wyszedł ich album, właśnie taki mocno auto-retro - mniej opery, więcej mięsa. Kontrowersyjna produkcja (pedantyczna i sterylna perkusja brzmi dziwacznie, ale oryginalne brzmienie basu na który wielu stęka mi się podoba) i miejscami słychać wymęczenie, ale ogólnie daje radę. //spell
Enny - 2012-07-22, 20:42
:

mad5killz - 2012-07-22, 22:13
:

//hurra
Sharin - 2012-07-30, 22:15
:
Wspominamy

http://www.youtube.com/watch?v=KcO58KPH08g
Romulus - 2012-07-31, 08:41
:
Po wczorajszej wizycie w MPW kupiłem sobie płytę "Morowe panny". Polskie wokalistki napisały teksty o kobietach w Powstaniu, muzyka głównie Dariusz "Maleo' Malejonek. Znakomity klimat, piękne głosy, liryzm mieszany z dramatem. Po pierwszym przesłuchaniu jestem zachwycony.
Mała probka: http://www.youtube.com/watch?v=CKQYrtQh5hk Dziś lub jutro na TVP którymś koncert.
sanatok - 2012-07-31, 10:56
:
Z Gdańska do Warszawy, czyli muzyka z warszawskiego chodnika.






Procella - 2012-07-31, 11:10
:
Witch Mountain

Całkiem smakowite doomowe brzmienia i ciekawy kobiecy wokal. Do odsłuchu (w całości, za darmo i legalnie) na http://witchmountain.bandcamp.com/releases
MORT - 2012-07-31, 13:19
:
Procella napisał/a:
Witch Mountain

Całkiem smakowite doomowe brzmienia i ciekawy kobiecy wokal. Do odsłuchu (w całości, za darmo i legalnie) na http://witchmountain.bandcamp.com/releases

Nice :)
mad5killz - 2012-07-31, 19:51
:
Pewnie niewielu z was słucha rapu, ale uwierzcie mi - z perspektywy naszej rodzimej sceny Bisz to poeta. (:

Przesłuchajcie z ciekawości, bo nawet pianinko płonie. Polecam!


You Know My Name - 2012-07-31, 20:15
:
Cymbalistów dziś jest bez liku,
ale kogo stawiać przy Magiku //mysli

Jam jest niedzielny posłuchiwacz HH
mad5killz - 2012-07-31, 21:24
:
- Co zostawił po sobie Magik?
- Otwarte okno.
Procella - 2012-08-01, 07:46
:
Pożywne muzyczne śniadanie, czyli ostatni Orange Goblin:



Całość na Bandcampie: http://candlelightrecords...-for-the-damned
You Know My Name - 2012-08-01, 20:54
:
No i wzięło mnie:
http://www.youtube.com/wa...&feature=relmfu
posłucham zapewne na Łofie.
mad5killz - 2012-08-01, 21:20
:
To Afro Kolektyw teraz tak brzmi? //mysli
You Know My Name - 2012-08-01, 21:31
:
Niii, to utwór wyjątkowy, reszta bardziej w stylistyce. Ale numer pro. Na Męskim Graniu świetnie to zadali.
mad5killz - 2012-08-03, 21:52
:
Każdy teledysk lekko ryje beret. :D


Silky - 2012-08-04, 01:52
:

MORT - 2012-08-04, 02:52
:
Witaj Silky.

Imponujące. Choć może nie wszystkie dźwięki są przyjemne dla ucha - a w każdym razie trzeba chwili, żeby się przyzwyczaić, to technikę ma facet po prostu przerażającą [w dobrym sensie].
... bałem się o jego zdrowie :P


Romulus - 2012-08-04, 12:32
:
O, dziecino:

Stary Ork - 2012-08-08, 10:27
:
Romulusie, coś specjalnie dla Twojego wewnętrznego rednecka:




Romku, przyznaj: wszyscy jesteśmy czarni, nawet, jesli ktoś jest zielony, albo ktoś jest jest białym albinosem i muslimskim konwertytą, albo ktoś inny skończył prawo :mrgreen:
Brother Ali buja mnie przez cały sierpień, stanowczo odkrycie tego lata. Tutaj coś bardziej energetycznego, i to jest, moi państwo, kawał dobrego rapu.



sanatok - 2012-08-08, 10:51
:
Orku, miazga.
Od razu nasuwa mi się klasyk:



i jeszcze to (szkoda, że chłopaki poszli w stronę jęczenia i pierdzenia)


Misiel - 2012-08-08, 11:32
:
Musze przyznac, joł, że i ja troche czarny jestem. W sierpniu stawiam na Copywrite'a:


silaqui - 2012-08-10, 23:01
:
Powrót do przeszłości, czyli kompilacja Pidżamy Porno, strachów i grabarza :)
Enny - 2012-08-19, 18:06
:

adamo0 - 2012-08-20, 23:06
:




I trzeci, który nie chciał się dodać: http://www.youtube.com/wa...4&v=5jnTMEfMWKQ

Kumpel pokazał mi coś takiego. Co sądzicie?
Sam projekt wydaje się ciekawy, ale nie znam się zbyt dobrze na hip hopie żeby to ocenić.
Płyty nie kupię, ale chwali się, że ktoś chce chociaż w taki sposób promować nasze dziedzictwo kulturowe.[/youtube]
Magg0t - 2012-08-23, 19:51
:


Stare, dobre dźwięki znowu za mną chodzą ;)
Romulus - 2012-08-27, 19:08
:
Po przeczytaniu polecanki w Esensji, moja lepsza połowa kupiła w iTunes nową płytę Dead Can Dance (o połowę taniej, niż w sklepie muzycznym)
Nie byłem nigdy fanem tego zespołu, ani nawet go za bardzo nie znałem, ale jeśli to jest ich słaba płyta, to boję się słuchać tych starych, dobrych:

Tixon - 2012-08-27, 19:38
:
Remont w domu, z ojcem. Wszystko mocniejsze od rocka odpada. Dead can Dance mu się nie podobają. Przerobiliśmy więc Beatelsów, Smokey, Czerwone Gitary, Budkę Suflera, a teraz jakiegoś Stanisława Wenglorza. Odkryłem też, że moja płyta z Niemenem zaginęła w akcji :(

Pomału kończą się nam wzajemnie akceptowalne płyty :-?
Silky - 2012-08-27, 21:25
:


Fajnie się słucha od tak, przy jednoczesnym braku zbędnej dozy krytycyzmu, a z "carpe diem" w myślach. Bo to taka jakby muzyka celebrująca tu i teraz :* .

Siakis nowy zespół, muzykologiem nie jestem. >>TUTAJ<< całe płycisko. ENJOY!

BTW, cieszę się, że się Colin zapodany wcześniej podobał.
utrivv - 2012-08-31, 08:07
:
http://simplynoise.com/
Brązowy szum.
Procella - 2012-08-31, 19:36
:
Nowa Katatonia - do niedzieli można słuchać pod adresem http://www.metalhammer.co...n-metal-hammer/

Pierwsze wrażenie - bez zaskoczeń, ale na poziomie.
You Know My Name - 2012-09-01, 11:04
:
Pierwsze wrażenie - najpierw uchodząca w tłumie pościelówa, ale z każdym numerem jest gorzej. Kompletnie nie mój nastrój, zbyt mdło, bez mentholnięcia. Jestem na nie.
Romulus - 2012-09-01, 13:39
:
W Trójce dziś usłyszałem tą piosenkę i przypomniała mi Stare Dobre Czasy. I choć klip jest lekko niestrawny (gorzej chyba wypada tylko "November Rain", tak samo jak piosenka), to piosenka znakomita.

Sammael - 2012-09-01, 19:23
:
Po koncercie GNR w Rybniku skasowałem z dysku wszystkie ich płyty i szczerze mówiąc, sprawia mi ból samo wspominanie o nich. Ale dwa miesiące temu powiedziałbym, że kawałek świetny.

Tymczasem sporo nowych płyt znakomitych zespołów ostatnio wyszło: The xx (bardzo dobra), Archive (średnia) i Swans. I o tej ostatniej będę mówił. O ile "The Seer" sam w sobie nie powala, po jedno-dwukrotnym przesłuchaniu nie mam ochoty już do niego wracać, to jest na nim jedna piosenka która zniszczyła mi mózg:



Dzieło!! Dzieło!! Słyszałem ten utwór na OFFie i do tej pory za mną chodzi. Piękne.
MrSpellu - 2012-09-01, 19:47
:
Sammael napisał/a:
Po koncercie GNR w Rybniku skasowałem z dysku wszystkie ich płyty

To ich musiało zaboleć!
Sammael - 2012-09-01, 20:21
:
MrSpellu napisał/a:
Sammael napisał/a:
Po koncercie GNR w Rybniku skasowałem z dysku wszystkie ich płyty

To ich musiało zaboleć!


Taka złośliwa bestia ze mnie.
sanatok - 2012-09-04, 13:58
:
Oj dana, dana... nie ma szatana. A świat realny jest poznawalny.
utrivv - 2012-09-05, 07:13
:
Jak się żywe napatoczy nie pożyje se ajuści

Oto filozofia tego dramatu...
Sabetha - 2012-09-06, 07:35
:
http://www.youtube.com/watch?v=iC-_lVzdiFE

Uczepiło się mnie z samego rana.
Ł - 2012-09-12, 19:31
:
Odkryłem właśnie i nie mogę się oderwać, nieodtwórcze retro jest tak dobre:
https://www.youtube.com/w...&v=HaTmnw02QUk#!
Misiel - 2012-09-12, 19:49
:
Calkiem fajne, brakuje troche ognia w ktoryms momencie, ale moze pocisne calosc. W ogole mam slabosc do muzyki z Finlandii, co sie tam dzieje to kosmos i to poczynajac od hip hopu (Asa - http://www.youtube.com/watch?v=pBdYJZTKjfM, te traby, ten jezyk <3), przez minimalistyczny folk (Joose Keskitalo, ktorego juz wrzucalem w smutnych piosenkach) po noise rock (echo is your love - http://www.youtube.com/watch?v=yelH-C5RAb4), i tak mozna dlugo.
Sabetha - 2012-09-13, 07:25
:
A mnie z samego rana zaatakowało mgliste wspomnienie tego kawałka i teraz nie mogę przestać go słuchać XD
Fidel-F2 - 2012-09-13, 07:57
:
Sabetha +1

drogą skojarzeń przypmniałaś mi o GFR ;)

http://www.youtube.com/watch?v=0x6chChxzV0
http://www.youtube.com/wa...feature=related
You Know My Name - 2012-09-13, 11:09
:
Misiel napisał/a:
po noise rock (echo is your love - http://www.youtube.com/watch?v=yelH-C5RAb4),
Zasadniczo nihil novi sub sole - wystarczy posłuchać polskich dokonań na tym poletku: Ewa Braun czy Brown Note. Nojz jest w Polsce bardzo wysokiej jakości, ale ma problem z przebiciem się do mas.

Do mnie natomiast wczoraj przylepiło się to:

Sabetha - 2012-09-13, 17:43
:
Dobra, a teraz wkracza Melissa Etheridge i wymiata ;)

http://www.youtube.com/watch?v=wXpEoz_21_k

Fidelu, nie wiem, jakim cudem zalinkowane przez Ciebie kawałki, których zresztą nie znałam, przypomniały mi tę piosenkę, ale lepiej się stać nie mogło :-)
Fidel-F2 - 2012-09-13, 19:16
:
potęga skojarzeń
dworkin - 2012-09-21, 09:33
:
Czas na kolejny kawałek z serii zajebiste covery dworkina


Stary Ork - 2012-09-21, 09:59
:
Sabbath Bloody Sabbath wyszło im chyba lepiej //mysli
dworkin - 2012-09-21, 10:15
:
Też dobre, ale ja wolę "Iron Mana".
Sabetha - 2012-09-26, 18:47
:
Ha, zrobiłam dziś trzydzieści kilometrów na rowerze, na zmianę słuchając tego:

http://www.youtube.com/watch?v=xp0LfCRQ58w

i tego:

http://www.youtube.com/watch?v=yeLNuQdfcQw

"Glass" to też pono jakiś cover, ale oryginału nie znam i nawet nie chcę poznać :-)
MrSpellu - 2012-09-26, 19:12
:
Sabetha napisał/a:
"Glass" to też pono jakiś cover

Przeczytałem "porno" --_-

Przez żonę wpadło mi w ucho to:


Sabetha - 2012-09-27, 07:45
:
MrSpellu napisał/a:

Przeczytałem "porno" --_-


:mrgreen:

Nic mi nie wiadomo, żeby twórczość Bat For Lashes miała coś wspólnego z porno, ale i tak brzmi fajnie...

http://www.youtube.com/watch?v=2qYOk8-2fWY
Stary Ork - 2012-09-28, 13:19
:
Sabetha napisał/a:
"Glass"


Sab, olśniewające. Jaram się //slina . Kawałek ma w sobie wystarczająco dużo patosu i poezji, żeby mnie wzruszyło, ale nie zemdliło.
Sabetha - 2012-09-28, 13:57
:
A widzisz. Bat For Lashes rules.

No to może jeszcze Sleep alone
You Know My Name - 2012-09-28, 17:23
:
Dziś w ramach szorowania degustibusów drucianą szczotą przypominam sobie płytkę Blind CoC, czyli między innymi ten utwór:
http://www.youtube.com/watch?v=iyV1BnU7jWc
Trzy łyki klasyki.
You Know My Name - 2012-10-02, 15:12
:
Ech, znowu mnie dopadło i nie puszcza:

oraz

choć to tylko połowa możliwości koncertowych, tak wokalistki, jaki i utworów.
Sabetha - 2012-10-02, 17:40
:
A mnie się dziś kręcił po głowie ten kawałek, aż musiałam go znaleźć i posłuchać:

http://www.youtube.com/watch?v=I57wsDc200U
Fidel-F2 - 2012-10-02, 17:44
:
a mnie ostatni kręci to

http://soundcloud.com/mjm...a-little-flower
Romulus - 2012-10-02, 19:11
:
TAAAAAK!!! Szukam tego po sieci od paru dni. Genialne.
MORT - 2012-10-02, 19:15
:
Naprawdę fajnie dżewczyna śpiewa. :-)
Fidel-F2 - 2012-10-02, 20:19
:
nieprawdaż? aż sobie na listę w Trójce zagłosowałem
MORT - 2012-10-03, 15:48
:
Choć w tym wywiadzie lekko mnie przestraszyła...


Fidel-F2 - 2012-10-03, 16:19
:
słodka :mrgreen: polska partyzantka

ale faktycznie, dekielek lekko ma pogięty
Romulus - 2012-10-03, 20:01
:
chyba se w ajfonie ustawię:

Stary Ork - 2012-10-04, 10:12
:
Nadchodzi czasem taki moment, że coś w Orku pęka i wtedy Ork dla ukojenia nerwów lubi puścić sobie w szybkiej sukcesji to:



i to:



i to:



A kiedy czerwona mgła opada sprzed oczu, gdy trzeba uprzątnąć rumowisko i zakopać ofiary, Ork znów się przekonuje, jak zajebistym albumem było "Vulgar display of power" . Waaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaagh //orc
Fidel-F2 - 2012-10-04, 19:34
:
Dawno niesłuchana Tercja Pikardyjska. Nie wiem, może kto zna.

http://www.youtube.com/watch?v=OkuOPSitopQ
http://www.youtube.com/watch?v=-5SRpWZqNHU
http://www.youtube.com/watch?v=jw6gtg5Dk9I
Sabetha - 2012-10-07, 19:24
:
http://www.youtube.com/wa...feature=related

Kto pamięta? Jako dziecko uwielbiałam ten kawałek XD
utrivv - 2012-10-08, 10:17
:
Znajoma siostry z Twittera, nawet nieźle się tego słucha:
Beth Jeans Houghton
Sabetha - 2012-10-11, 20:23
:
http://www.youtube.com/wa...feature=related

Od rana głowę mam pełną Harasymowicza :)
MORT - 2012-10-16, 19:22
:
Momentami lekko muzycznie-zwariowana, ale słucha się świetnie:




Procella - 2012-10-17, 10:11
:
Nazwę mają jaką mają, ale grają fajnie:


Muszę sprawdzić inne płyty, sądząc po tym, jak są tagowani na Last.fm (choć czasem te tagi bywają dziwne), przeszli całkiem poważną zmianę stylu.
Misiel - 2012-10-17, 13:02
:
Troche przeszli, ale zespol wspanialy, bez slabej plyty:


Sammael - 2012-10-25, 22:36
:
Nowe TBK wkręciło mi sie że hoesu:


Sabetha - 2012-10-27, 18:07
:
http://www.youtube.com/wa...feature=related

Zapodałam sobie dzisiaj Vivaldiego. A co.
dziki - 2012-10-27, 21:29
:
Ja przyswajam sobie nową płytę Lao Che. Jest kilka fajnych kawałków. Np. ten:

http://www.youtube.com/watch?v=D2icBMLfifk
Procella - 2012-11-06, 10:51
:
Mountain - Climbing



Chodzą dziś za mną rockowe starocie, leciało już Thin Lizzy, Atomic Rooster, a teraz pora na Mountain.
sanatok - 2012-11-07, 09:48
:
Trochę prawdy.
adamo0 - 2012-11-07, 11:39
:


To już chyba ta wersja bardziej mi się podoba, chociaż hiphopowiec ze mnie żaden.
adamo0 - 2012-11-07, 20:32
:




Ukradłem koleżance z fejsbukowej ściany.

Piękna, zjawiskowa kobieta i mocny, arcyciekawy głos. Ahhhhh...
MrSpellu - 2012-11-07, 21:24
:
Wpadło i wypaść nie może :)


You Know My Name - 2012-11-08, 16:54
:
http://www.google.com/url...eMnWx7n37rRR-xA
Niby nic innego niż Chomiczówka, Lugola czy nawet Suburbs, ale ucho mam podatne ostatnio na takie miłe, lekkie i przyjemne kawałki.
I jeszcze:
http://www.youtube.com/watch?v=kNdz6PPQy4Y
Stary Ork - 2012-11-08, 16:55
:
Hej, kto Polak, na bagnety! W ramach zwalczania deprechy rozpoczynam akcję "Pierdol jesień, trząchaj dynią!" Przyłączaj się albo zjedz szkło i umrzyj //orc









You Know My Name - 2012-11-08, 17:13
:
No to jazda:




oraz w opcji take no prisoners

Sabetha - 2012-11-08, 17:26
:
Dobra, to i ja po swojemu dołączę się do trząchania XD

http://www.youtube.com/watch?v=g1HOE3FIQ7w

http://www.youtube.com/watch?v=vLDazyvMMGw

http://www.youtube.com/wa...feature=related
You Know My Name - 2012-11-08, 21:17
:
Już wiem czego mi zabrakło w Orczym zestawie:
,

lub


Do wyboru lub w zestawie.
Sabetha - 2012-11-10, 13:29
:
http://www.youtube.com/watch?v=OfJRX-8SXOs

Alternatywa dla trząchania.
Stary Ork - 2012-11-14, 11:17
:
Sabetha napisał/a:
Alternatywa dla trząchania.


Alternatywą dla trząchania jest dziś pakiet popu przedpotopowego:









Smacznego :)
MrSpellu - 2012-11-14, 11:40
:
Nigga, plz...


Stary Ork - 2012-11-14, 11:45
:
Biatch...


MrSpellu - 2012-11-14, 12:06
:
Sam tego chciałeś --_-


Stary Ork - 2012-11-14, 12:20
:
Ok, wygrałeś, ustępuję przed przemocą. Ale za użycie TEGO społeczność międzynarodowa na pewno co najmniej pogrozi Ci palcem :mrgreen:
Sabetha - 2012-11-14, 16:44
:
Co Wy wiecie o wykopaliskach...

http://www.youtube.com/wa...feature=related

http://www.youtube.com/watch?v=mFerLNdpwO4

http://www.youtube.com/wa...feature=related

:mrgreen:
Misiel - 2012-11-14, 17:30
:
Maksymalnie pompatyczne, a jednak tak dobre (cos jak MKP Eriksona ;) :


You Know My Name - 2012-11-14, 18:01
:
Ech te złote lata New Romantic, podstawówka, pierwsze usłyszane Depeche Mode...

We mnie sentyment wzbudzają także:












szczgólnie ostatni numer...
Stary Ork - 2012-11-15, 09:14
:
Magu, Twoja selekcja charakteryzuje się gustem tak dobrym, że prawie moim :mrgreen: .

Znacie najbardziej pedalski film wszechczasów? Bo sątrak miał pasujący, chociaż rześki:






Smacznego :)
You Know My Name - 2012-11-15, 20:50
:
jak bym nie zapomniał this is not america bowie'go/metheny'ego to byś owego prawie nie wstawił, nie?
Stary Ork - 2012-11-16, 10:05
:
Wiesz, przez wzgląd na wspomnienia z młodości durnej i chmurnej wahałem się bardziej między "China girl" a "Let's dance" //mysli
Fidel-F2 - 2012-11-16, 10:33
:
Ziggy rules
Stary Ork - 2012-11-16, 10:35
:
Ja jestem bardziej z pokolenia MTV, chociaż na hasło "Ground control to major Tom" odruchowo sprawdzam szczelność śluzy //mysli
Sabetha - 2012-11-18, 13:58
:
http://www.youtube.com/watch?v=p-4JxVGCsP8

Coś mi się zrobiło i nie mogę przestać tego słuchać :roll:
Stary Ork - 2012-11-18, 18:56
:
Sabetha napisał/a:
Coś mi się zrobiło i nie mogę przestać tego słuchać


Myślę, że jedna wizyta u laryngologa i powinno się to wyleczyć //mysli
MrSpellu - 2012-11-18, 19:05
:
Stary Ork napisał/a:
Myślę, że jedna wizyta u laryngologa i powinno się to wyleczyć

A jak to nie pomoże, to jeszcze zostaje proktolog.
Romulus - 2012-11-18, 19:40
:
Lata 80-te śmąte, Bołi srołi - wszystko i tak zawsze sprowadza się do tego:
http://www.youtube.com/watch?v=E8gmARGvPlI
WHAM KU.RWA!!!
Sabetha - 2012-11-18, 20:20
:
Stary Ork napisał/a:
Myślę, że jedna wizyta u laryngologa i powinno się to wyleczyć //mysli


//mysli

Znaczy to już? Nie dość, że jestem ślepa to jeszcze ogłuchłam?
Stary Ork - 2012-11-18, 20:39
:
Sabetha napisał/a:
Stary Ork napisał/a:
Myślę, że jedna wizyta u laryngologa i powinno się to wyleczyć //mysli


//mysli

Znaczy to już? Nie dość, że jestem ślepa to jeszcze ogłuchłam?


Ślepa? Cóż, wobec tego jedyna możebna kuracja to okłady z błota. Nie żeby pomogły, ale przynajmniej się do ziemi przyzwyczaimy //mysli .

Romku, udało Ci się rzutem na taśmę, bo za circa about dwa tygodnie ten Wham! sprowadziłby na Ciebie okrutny, bezwzględny i zasłużony łomot. Tu coś na odreagowanie:


nosiwoda - 2012-11-19, 13:39
:
"...nothing like the Sun" Stinga. IMO najlepszy jego album kiedykolwiek.
Sabetha - 2012-11-19, 17:17
:
Stary Ork napisał/a:
Ślepa? Cóż, wobec tego jedyna możebna kuracja to okłady z błota. Nie żeby pomogły, ale przynajmniej się do ziemi przyzwyczaimy //mysli .



Eeee tam, dziś samo przeszło.

http://www.youtube.com/watch?v=2S2ZFpoD9sE

A to mi się dzisiaj przypomniało, nie wiedzieć czemu. A raczej wiedzieć, ale nie powiedzieć.
You Know My Name - 2012-11-19, 21:27
:
No nie sądzę, żeby przeszło. To chyba nie jest zmiana na lepsze :P
nosiwoda - 2012-11-20, 12:20
:
Prodigy "Narayan". A potem przejdę do jeszcze klasyczniejszych ich kawałków.
Jachu - 2012-11-20, 12:55
:
nosiwoda napisał/a:
Prodigy "Narayan". A potem przejdę do jeszcze klasyczniejszych ich kawałków.
Dobry wybór. Uwielbiam ich stare płyty :) Chociaż przyznam, że ostatnia "Invaders Must Die" z kawałkami "Omen", "Thunder" czy "Colours" jest rewelacyjna :mrgreen:
MrSpellu - 2012-11-20, 12:59
:
Smack my bitch up --_-

A zwłaszcza "odtworzone":


nosiwoda - 2012-11-20, 13:39
:
Nienienie, stare to "The Experience" oraz "Music for the jilted generation". Granicą między stare-nowe jest "Fat of the land". Pozostałe to w mojej klasyfikacji nowe płyty :D No cóż, stary jestem.
Sabetha - 2012-11-20, 17:57
:
You Know My Name napisał/a:
No nie sądzę, żeby przeszło. To chyba nie jest zmiana na lepsze :P


Nie szkodzi. Fazy na ohydną muzykę są u mnie niczym pływy morskie - przychodzą i odchodzą wraz z ch**owym nastrojem.

A teraz sobie zapuszczę coś, co znakomicie oddaje istotę ludzkiej egzystencji:

http://www.youtube.com/watch?v=hsAsOnd-QCo
Stary Ork - 2012-11-20, 18:31
:
nosiwoda napisał/a:
"...nothing like the Sun" Stinga. IMO najlepszy jego album kiedykolwiek.



Jaaaa mmmmm chyba ściebie. Najlepszy album Stinga to "Ten summoner's tales", któremu depcze ostro po piętach "Bring on the night". Więc jeśli nie masz jakichś ostrych argumentów, które mnie przekonają, to będziemy się strzelać o świcie i, jeśli Bóg da, o ósmej ja będę śniadać, a Ty stygnąć. Więc przemyśl sprawę //orc

Sabetha napisał/a:
A teraz sobie zapuszczę coś, co znakomicie oddaje istotę ludzkiej egzystencji:



Parada...i riposta:


You Know My Name - 2012-11-20, 18:53
:
Mnie łosobiście najbardziej podchodzi pierwszy kontakt z NIN:
nosiwoda - 2012-11-21, 08:43
:
Stary Ork napisał/a:
Jaaaa mmmmm chyba ściebie. Najlepszy album Stinga to "Ten summoner's tales", któremu depcze ostro po piętach "Bring on the night". Więc jeśli nie masz jakichś ostrych argumentów, które mnie przekonają, to będziemy się strzelać o świcie i, jeśli Bóg da, o ósmej ja będę śniadać, a Ty stygnąć.
Nie daję latającego chędożenia w sprawie Twego przekonania, więc sam sobie wstawaj o świcie i strzelaj w powietrze, może to latające chędożenie ustrzelisz //pistolet PSHAW! A ja pośpię.

A potem posłucham np. M.I.A. "Bucky Done Gun".

utrivv - 2012-11-23, 15:21
:
Znowu mam fazę na Gintrowskiego, najlepiej w otoczeniu K i L


To chyba związane jest z lekturą Simmonsa
utrivv - 2012-11-26, 08:06
:
W łikend poznałem coś nowego i fajnego :)



Romulus - 2012-11-28, 22:04
:
Pomaga ostatnio przetrwać siłownię i daje kopa w pracy, kiedy myślę, że już więcej bullshitu nie zniosę:



Stary Ork - 2012-11-29, 10:08
:
Romku, jeśli muzyka w stylu plastic Paddies Ci podchodzi, to nie mogę nie zaproponować Flogging Molly, którzy moim zdaniem Dropkicków zamiataja pod dywan:




sanatok - 2012-11-29, 10:22
:
Punk nie rurki z kremem.



Miazga, i hit miesiąca.

http://www.youtube.com/wa...HULK1M-P08#t=2s
Sabetha - 2012-12-01, 14:56
:
http://www.youtube.com/watch?v=PfAWReBmxEs

Pełna moc :mrgreen:
Fidel-F2 - 2012-12-01, 15:33
:
Sabetha, jak miło
You Know My Name - 2012-12-01, 16:24
:
Wspaniałe epitafium. 4,5 m-ca temu odszedł Jon Lord.
You Know My Name - 2012-12-03, 21:08
:
Nastrój mój jest dziś wybitnie sentymentalny, więc zapraszam na wycieczkę do czasów błogostanu młodzieńczego.
Zapraszam.
http://www.youtube.com/watch?v=ny-2tbyJL3E

http://www.youtube.com/watch?v=68Xz5Y3kAiA

http://www.youtube.com/watch?v=-XagVXbaUb8

oraz: http://www.youtube.com/watch?v=1LVYdRBl5QY.
Stary Ork - 2012-12-04, 11:09
:
- Orku, jakie są najlepsze sposoby na poprawę nastroju w taki parszywy poranek?
- Zmiażdż swych nieprzyjaciół, patrz, jak pierzchają przed tobą, wsłuchaj się w lament ich kobiet. A gdy nie ma na to czasu, kilku pogodnych Negrów w głośnikach wystarczy //mysli








You Know My Name - 2012-12-05, 20:50
:
przepadłem bez reszty, dla takiego wałka mogę się nawet żywca napić.

http://muzykazreklam.pl/song-daan_icon.html
Romulus - 2012-12-05, 20:56
:
Fuckin' pretty awesome. Kradnę to bezczelnie :)
You Know My Name - 2012-12-05, 20:59
:
Jutro solo będzie już moim dzwonkiem połączeń przychodzących.

Ale numer bardziej sad, but true niż happy
Stary Ork - 2012-12-06, 11:01
:
Magu, tym się pojaraj :


//slina
sanatok - 2012-12-06, 11:36
:

za małolata starocie, lepsze niż łakocie.
Sabetha - 2012-12-06, 15:58
:
http://www.youtube.com/watch?v=1w7OgIMMRc4

Zaatakowało mnie z radiowych głośników zaraz po wstaniu z łóżka i od samego rana w kółko podśpiewuję sobie "where do we go, where do we go now" :mrgreen:
MrSpellu - 2012-12-06, 21:30
:
A tak jakoś mnie naszło na końcówkę liceum, wtedy jakoś przyplątała mi się płyta Tanity Tikaram:


Fidel-F2 - 2012-12-09, 09:43
:
https://www.youtube.com/w...e&v=UFWj6eD5NQ4

btw, jak się wrzuca filmiki?
utrivv - 2012-12-10, 14:57
:
znacznik
Kod:
 [youtube]LINK[/youtube]

Fidel-F2 - 2012-12-10, 15:02
:
jaki link?
utrivv - 2012-12-10, 15:07
:
dowolny link youtube
http://www.youtube.com/watch?v=oPOLR0KdgWM

Kod:
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=oPOLR0KdgWM[/youtube]


Fidel-F2 - 2012-12-10, 15:10
:
[youtube]https://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpagev=UFWj6eD5NQ4[/youtube]

i dupa, coś robię nie tak
utrivv - 2012-12-10, 15:15
:
To musi być link który działa, kiedy wchodzę na
https://www.youtube.com/w...gev=UFWj6eD5NQ4
widze po prostu stronę youtube
utrivv - 2012-12-10, 15:16
:
Fidel-F2 napisał/a:
[youtube]https://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpagev=UFWj6eD5NQ4[/youtube]

i dupa, coś robię nie tak

Zastanawia mnie to s w https
Fidel-F2 - 2012-12-10, 15:19
:
to jest link który wrzuciłem kilka postów wyżej i który działa
MORT - 2012-12-10, 21:23
:


Wywaliłem 's' z https (szyfrowanie) i wszystko między '?' a 'v=...' i działa.

btw, świetna muza :-)
Sabetha - 2012-12-10, 21:37
:
MORT napisał/a:
btw, świetna muza :-)


You have my sword! :mrgreen:
Fidel-F2 - 2012-12-10, 22:59
:
nieprawdaż? zwłaszcza jak na niemiecką kapelę ;)

a co do procedury to dzięki ale wydaje mi się, że jest odrobinę nadmiernie skomplikowana i koleżeństwo zarzucające filmikami korzysta z jakiejś wersji uproszczonej

może tym razem się uda




Sabetha - 2012-12-11, 19:17
:
http://www.youtube.com/watch?v=4uajTr2bqGM

Ostatnio znowu mnie na Metallicę sparło.
Sabetha - 2012-12-15, 19:33
:
Post pod postem, ale trudno:

http://www.youtube.com/watch?v=8BMZdmFa-HU

Chodzi za mną od kilku dni. Zresztą cała płyta "Love" jest bardzo miła mojemu uchu. A nawet obydwu XD
You Know My Name - 2012-12-15, 23:01
:
Ostatnio upijałem/upalałem się przy nowej płycie Neila Younga Psychodelic Pill.
Robi wrażenie:





i godzinka zleciała
Sabetha - 2012-12-17, 15:32
:
Sprzątam przy "Thirteen tales from urban bohemia" The Dandy Warhols. Piosenki bardzo proste, po cztery akordy na krzyż, a brzmią niesamowicie fajnie :-)

http://www.youtube.com/watch?v=AO1hGoOefYQ
nosiwoda - 2012-12-17, 16:04
:
Oni jeszcze żyją? Pamiętam ich tylko z "Last junkie on Earth".
Stary Ork - 2012-12-17, 20:49
:
Sabetha napisał/a:
Sprzątam przy "Thirteen tales from urban bohemia" The Dandy Warhols. Piosenki bardzo proste, po cztery akordy na krzyż, a brzmią niesamowicie fajnie


Sab, do sprzątania to tylko Slejer //mysli
Sabetha - 2012-12-18, 06:01
:
Sprzątaniu najlepiej robi kłótnia z rodziną :-)

nosiwoda napisał/a:
Oni jeszcze żyją? Pamiętam ich tylko z "Last junkie on Earth".


Płyta jest chyba sprzed dwunastu lat. Przez ten czas mogli już umrzeć //mysli
MrSpellu - 2012-12-18, 06:17
:
A ja rano ładuję baterie kawą i


Stary Ork - 2012-12-18, 17:48
:
Fidel-F2 napisał/a:
nieprawdaż? zwłaszcza jak na niemiecką kapelę


Fidelu, ale jest mnóstwo świetnych niemieckich kapel. Jak na przykład Max Raabe und Palast Orchester, którymi się jaram od wieków










//slina
dworkin - 2012-12-19, 09:16
:

Romulus - 2012-12-25, 17:58
:
Kręci mnie to od kilku tygodni:



Damn you all haters :badgrin:
Sabetha - 2012-12-29, 21:19
:
Dziecko mnie zaraziło. Cholera, to gorsze niż grypa XD

http://www.youtube.com/watch?v=nVjsGKrE6E8
Romulus - 2012-12-29, 23:25
:
Oj, ja chciałbym make love with her voice
Guilty pleasure :)
http://www.youtube.com/wa...Bglpw[/youtube]
Fidel-F2 - 2012-12-29, 23:41
:
Lana miodna jest, ech jaka miodna.
You Know My Name - 2012-12-30, 00:52
:
z głosem czy ustami (sztucznie nieco powiększanymi chyba). inna rzecz, że sam początek jest naprawdę seksowny.
Ja dziś słuchałem grejtest hits Neil'a Younga. To dopiero jest mjut. ale ze względu na pewqnadysfunkcję nie będę dziś szukał tych hitów na jutóbtzu.
sanatok - 2012-12-30, 01:35
:

MrSpellu - 2012-12-30, 10:57
:
Dobrze prawi, polać mu.
marekpiotr1984 - 2012-12-31, 17:10
:
Weekend - ona tańczy dla mnie, idealne na sylwestra
Romulus - 2012-12-31, 19:39
:
marekpiotr1984 napisał/a:
Weekend - ona tańczy dla mnie, idealne na sylwestra

Really, czy spamujesz dosyć prymitywnie?
Ł - 2013-01-01, 18:19
:
Ale ten kawałek jak na swoją konwencje jest really fajny.



A to co zrobił Cezik to zarżnięcie go przy użyciu najbardziej wyświechtanych smooth jazzowych klisz.
Romulus - 2013-01-01, 19:47
:
Wziąłem i posłuchałem wczoraj pierwszy raz, bo aż dziw, że taki badziew popularny a mi się nawet nie odbił od uszu. Nadrobiłem ten Psa "Gangnam Style". 31 grudnia obydwie te... piosenki usłyszałem po raz pierwszy. W sumie, nic nie straciłem. Podrzucona przez ciebie wersja jakościowo miażdży bardziej niż oryginał. Ale z tym Psem to ni ch.ja nie rozumiem, czym się populacja ludzka podnieca. No rzyg jakich mało.
Jander - 2013-01-01, 19:50
:
Romulus napisał/a:
Ale z tym Psem to ni ch.ja nie rozumiem, czym się populacja ludzka podnieca. No rzyg jakich mało.

PSY'em. Doskonały utwór. :mrgreen:
MrSpellu - 2013-01-01, 23:24
:
Romulus napisał/a:
Ale z tym Psem to ni ch.ja nie rozumiem, czym się populacja ludzka podnieca. No rzyg jakich mało.

Musisz być bardzo smutnym człowiekiem.
Jeszcze mi powiesz, że Azisa też nie znasz/nie lubisz :(

queer mode on



queer mode off
nosiwoda - 2013-01-02, 13:37
:
Best of Bootie 2012 - czyli zestaw mashupów z zeszłego roku. Niestety, zestaw nie jest tak dobry, jak choćby ten z 2012 r., no trudno. Posłuchać nadal można.
Romulus - 2013-01-04, 17:09
:
MrSpellu napisał/a:
Romulus napisał/a:
Ale z tym Psem to ni ch.ja nie rozumiem, czym się populacja ludzka podnieca. No rzyg jakich mało.

Musisz być bardzo smutnym człowiekiem.

Nie, no próbowałem i nie daję rady. Wpada w ucho, owszem, ale - kuźwa - tak męczącego gówna nie słuchałem od dawna. Każda pop pitolina jest lepsza od tego tłustego dziada. To ponoć jakiś żartobliwy numer, którego "nie złapała" reszta świata. Ja też go "nie łapię" i całkowicie mi się nie podoba, szufladkuję go zatem jako //rzyg To samo z tym polskim rżysko polo. Ja tam wolę "Majteczki w kropeczki" i "Jesteś szalona" a nie soft-germański dens.
Sammael - 2013-01-04, 21:51
:
No bez przesady, świat miał w tym roku sporo "faz na coś", szczerze mówiąc 100x bardziej wolę fazę na Gangam Style niż na jakąś Adele czy Gotye. Pozytywna muzyka, fun fun fun.
Fidel-F2 - 2013-01-05, 02:04
:
Sammael, nie żartuj. Porównujesz kawałki niezłej muzyki z jakimś chujwiczym.
Romulus - 2013-01-05, 12:48
:
Na poważnie lepiej. Z każdym przesłuchaniem piosenka podoba mi się coraz bardziej:

https://www.youtube.com/w...d&v=tjF57zEbxpI
Tomasz - 2013-01-05, 13:01
:
Wow, Nick wraca w swoje najlepsze klimaty. Świetnie, że będzie nowa płyta. Czekam niecierpliwie.
Jander - 2013-01-05, 13:04
:
To mnie chwyciło natychmiast. Czekam na płytę, bo ostatnie dokonania Cave'a z Grindermanem kompletnie mnie nie przekonały.
Dark23 - 2013-01-05, 13:32
:
Witam wszystkich po długim czasie mojej nieobecności, powracam z osłuchiwaną nową płytą zespołu Acid Drinkers gdzie chłopaki poprawili się z graniem. Nowa płyta nazywa się "La Part Du Diable" osłuchuję tą płytę ile wlezie. naprawdę polecam :)
Sammael - 2013-01-05, 23:49
:
Fidel-F2 napisał/a:
Sammael, nie żartuj. Porównujesz kawałki niezłej muzyki z jakimś chujwiczym.


nie jest tak jak mówisz
Fidel-F2 - 2013-01-06, 02:52
:
A... tak, tak.
You Know My Name - 2013-01-06, 22:09
:
Dark23 napisał/a:
Witam wszystkich po długim czasie mojej nieobecności, powracam z osłuchiwaną nową płytą zespołu Acid Drinkers gdzie chłopaki poprawili się z graniem. Nowa płyta nazywa się "La Part Du Diable" osłuchuję tą płytę ile wlezie. naprawdę polecam :)
Że tak zapytam: poprawili się względem czego, Are you a rebel? czy Dirty money, dirty tricks?
MrSpellu - 2013-01-07, 20:17
:
Przed chwilą bardzo, ale to bardzo mnie naszło na ten kawałek:


Sabetha - 2013-01-07, 20:56
:
http://www.youtube.com/watch?v=F7PzYXfuCe4

A mnie na ten. Tak ni z tego, ni z owego. To chyba te praliny...
You Know My Name - 2013-01-07, 20:56
:
http://www.youtube.com/watch?v=VB2E6A95tm8
ta wersja jest lepsza.
sanatok - 2013-01-08, 09:38
:



marekpiotr1984 - 2013-01-08, 10:36
:
Romulus napisał/a:
marekpiotr1984 napisał/a:
Weekend - ona tańczy dla mnie, idealne na sylwestra

Really, czy spamujesz dosyć prymitywnie?


A nie może mi się podobać ta piosenka? spamujesz dość prymitywnie... Hmmm dość prymitywnie piszesz skoro zamiast powiedzieć że nie znasz albo nie cierpisz czegoś, zaczynasz obrażać innych... Być słabym w tych czasach to tak jakby być małym pośród dużych... Zero siły przebicia...
Romulus - 2013-01-08, 13:09
:
Że nie się znam to fakt, nie ukrywam, że ekspertem muzycznym nie jestem. A piosenka rzygawicza mi się wydaje, jak pisałem soft-germański dens :)

Niemniej jednak, jeśli poczułeś się obrażony moim oskarżeniem o spamowanie, to przepraszam. Na swoją obronę napiszę, że sporo się pojawiło ostatnio użyszkodników z nickiem zakończonym końcówką "1984" lub podobną, którzy zajmowali się wpisywaniem pustosłowia i dodawaniem do niego reklam. Jeśli omyłkowo cię wziąłem za takiego "cwaniaka", to mam nadzieję, że mi wybaczysz i strzelimy sobie wirtualnego browarka //piwo na zgodę. Jeśli jednak cię omyłkowo nie potraktowałem, to bój się :mrgreen:
utrivv - 2013-01-08, 14:06
:
Wracając do tematu.... nie to że słucham akurat teraz ale piosenka jest nieśmiertelna ;)


adamo0 - 2013-01-13, 18:24
:
[youtube]https://www.youtube.com/watch?v=hJgWaqwZml4[/youtube]

Zaje :shock: biste!!!
toto - 2013-01-13, 22:28
:
Ja w końcu przekonałem się do Gogol Bordello.
Fidel-F2 - 2013-01-13, 22:45
:
dają chłopaki radę
Czekolada - 2013-01-14, 00:09
:
Na koncercie też dają radę. Tylko pogo i ja to dwa bieguny, a kiedy ich widziałam to 80% Stodoły odprawiało te dzikie tany.

Z tej okazji zarzucę portugalskim folkiem, który trąci z celtycka. ;d

Proste dźwięki, a nóżka jakby czasem leci.
MrSpellu - 2013-01-14, 06:56
:
toto napisał/a:
Ja w końcu przekonałem się do Gogol Bordello.

Ork i ja jesteśmy z Ciebie dumni //spell
utrivv - 2013-01-14, 08:22
:
No i proszę, są rzeczy które podobają się na tym forum nie tylko mnie :-)
sanatok - 2013-01-14, 08:29
:

:>
toto - 2013-01-14, 22:57
:
Jakieś takie smętne te wasze kawałki.

http://youtu.be/aHeMFGvDPTQ
Sabetha - 2013-01-19, 17:50
:
http://www.youtube.com/watch?v=95X-rd4Fk9Q
Zdecydowanie piosenka dnia XD
toto - 2013-01-21, 21:42
:
Coś mnie naszło. http://www.youtube.com/watch?v=qnApR8fdKRo
Sabetha - 2013-01-21, 21:47
:
Ja nie tylko lubię go słuchać, ale również oglądać XD

A żeby nie spamic bezczelnie - u mnie wciąż Kate Bush. Jest zniewalająca, kiedy już zaczynam jej słuchać, nie mogę przestać :)

http://www.youtube.com/watch?v=VerK4zwMRQw
MrSpellu - 2013-01-21, 23:26
:
Łaku, coś dla Ciebie.

RUSKI, KOPALNIANY METAL o_O


You Know My Name - 2013-01-22, 09:30
:
A jaka nazwa //ooo Prawdziwi Przewodnicy Muzycznego Trudu
utrivv - 2013-01-30, 10:32
:
Peace Orchestra tak ogólnie a w szczególe:

Stary Ork - 2013-02-01, 13:37
:
A mnie znów bierze na nudny hip-hop wykonywany przez brodatych białasów //mysli





sanatok - 2013-02-01, 14:49
:
Orku drugi raz już przywracasz mi wiarę w dobry, zaangażowany hip-hop. Dobre to w kij.

Żeby nie było spamu, u mnie ostatnio:



i trochę rapu:


Fidel-F2 - 2013-02-01, 14:55
:
sanatok napisał/a:
dobry[...] hip-hop
a to nie jest oksymoron?
sanatok - 2013-02-01, 15:01
:
Keep fideling and move along.
Stary Ork - 2013-02-01, 20:32
:
sanatok napisał/a:
Orku drugi raz już przywracasz mi wiarę w dobry, zaangażowany hip-hop.


Podążąj za Sage Francisem. Facet ma sporo kolaboracji z naprawdę ciekawymi wykonawcami, no i w jego stajni (Strange Famous) jest kilku interesujących typów. Wytwornia Rhymesayers wydaje sporo porządnego hip-hopu (Aesop Rock, Brother Ali). Niekoniecznie zaangażowani twórcy (chociaż lewoskrętni :badgrin: ), ale młodzi, zdolni, niebrudzący.

Naści Non-Prophets, czyli Sage Francis i Joe Beats, punchline goni punchline //orc


Misiel - 2013-02-02, 09:38
:
A w Polsce bardzo, bardzo dobry album w zeszlym roku wydal Zeus. O ile strawicie teksty mocno zaangazowane... emocjonalnie.



Ja trawie, az dzis na swoj pierwszy koncert hh ide, zeby go zobaczyc \m/.

W stylu Rhymesayers bardzo dobre rapy robi tez Onry Ozzborn, sam lub w kolaboracjach.


anetoy - 2013-02-03, 14:45
:

adamo0 - 2013-02-03, 15:40
:
Chryste. Rzygam tą piosenką. Każde odpalenie silnika w aucie to strach, że zaraz usłyszę ten 'utwór'. Kochana żonka zawsze przełączy mi z Tok FM na jakąś ESKĘ gdzie katują to niemiłosiernie.
karolaa1115 - 2013-02-03, 16:20
:
Alicia Keys "Girl on fire"
Fidel-F2 - 2013-02-03, 18:47
:
a ja tu usłyszałem pierwszy raz

i dobrze
You Know My Name - 2013-02-03, 23:23
:
Stary Ork napisał/a:
Naści Non-Prophets, czyli Sage Francis i Joe Beats, punchline goni punchline
Kupili mnie bitem.

u mnie na rozkładzie:
http://www.youtube.com/watch?v=1aDQpDtELQA na zmianę z Psychodelic pill Younga.
Stary Ork - 2013-02-04, 09:22
:
You Know My Name napisał/a:
Kupili mnie bitem.


Tanio się nie sprzedajesz //mysli . No to w ramach akcji "Dwa bity za jednego Maga" naści coś oldskulowego i coś nieoldskulowego:





Gratis dorzucam trochę jazdy na wolno:


You Know My Name - 2013-02-04, 10:19
:
Bo taki prosty bicik to jak czyste proste brzmienie Coronera.
Sznury powyższe przesłucham w domu, bo w kombinacie warunków nie ma.
Stary Ork - 2013-02-06, 13:38
:
Toto, Proroku, ucieszę Cię czymś, czegoś się pewnie nie spodziewał: dobrym rapem wprost z Otchłani :mrgreen: . Do tej pory waham się, czy B Dolan to tak na serio, czy jednak robi se jaja, ale nie da się zaprzeczyć, że na swojej robocie się zna:


sanatok - 2013-02-06, 15:05
:
ugsmag napisał/a:
- There is a theory held by some that the world is controlled by an alien race of shape-shifting lizard-people. While doing research for the song, “Reptilian Agenda” you were warned by one of your sources to, “Think carefully before you start talking publicly about this stuff”. Is “Reptilian Agenda” a challenge to the lizard people to come and get you?

- In a word? Yes. Haha.


Cytat:
- Does Reptilian Agenda reflect your actual feelings or is there something satirical there I'm completely missing?

- It's complicated. Not completely satirical.


:shock:

edit:

i jeszcze cytat z which side are you on:

Cytat:
The children wanna know if I believe in the Reptilians!
I tell em ‘I don’t know’ but on the TV I see lizards.


btw. kawałek w pytę.

Jak już przy temacie:


Romulus - 2013-02-23, 13:55
:
Rok temu trailer do 2 sezonu "GoT" przyniósł mi "Seven Devils" Florence and The Machine. Tegoroczny przyniósł to:

Sabetha - 2013-02-23, 18:48
:
Dokładnie tego samego teraz słucham :mrgreen:
Stary Ork - 2013-03-03, 16:58
:
Ludzie często pytają mnie: Orku, ale w zasadzie w jaki sposób udaje ci się być taką ostoją spokoju, optymizmu i pogody ducha w tym smutnym jak pizda wszechświecie? Zwykle odpowiadam im: A chuj go wie. Ale czasami kieruję ich w tym kierunku:




Sabetha - 2013-03-03, 17:30
:
http://www.youtube.com/watch?v=ut9qsHG_VWo
Ja pterodaktylę, nigdy nie myślałam, że zakocham się w operze :shock:
Byłam wczoraj we Lwowie na "Trubadurze" Verdiego (brońcie, wszystkie bóstwa jaszczurów z Oriona, nie po to, żeby sobie naprzemycać żurawinowego Niemiroffa, temu będę stanowczo zaprzeczać), a dzisiaj cały czas tego słucham.

Rodzina jest przerażona :mrgreen:
utrivv - 2013-03-06, 11:04
:
http://www.youtube.com/wa...e&v=iCkYw3cRwLo


Stary Ork - 2013-03-06, 11:12
:
Nie wiem, co to było, ale mam wielką ochotę wziąć widelec i podrapać się po mózgu //orc
utrivv - 2013-03-06, 11:33
:
To taka zabawa,policz odniesienia które rozpoznajesz. Ja godzinę temu nawet nie wiedziałem kto to zacz Freediew :)
Jezebel - 2013-03-10, 13:34
:
Dreadful Shadows - 'Estrangement'



Wzięło mnie z rana na gothrocki i trzyma do teraz :) Dreadfuli słuchałam kiedyś nałogowo, potem zapał jakoś ostygł (bo i gothrocki jako takie nieco poszły w odstawkę), ale nadal chętnie wracam do ich muzyki (i wokalu Svena <3). Choć zbyt rzadko, zdecydowanie zbyt rzadko! Bo to kawał porządnego grania.
GilGalad - 2013-03-11, 20:20
:


Leci od dłuższego czasu i denerwuje innych domowników.
Sabetha - 2013-03-11, 21:11
:
A ja, odkąd przeszła mi mania operowa, nucę to:

http://www.youtube.com/watch?v=yXmwdljfdf0

Na zmianę z soundtrackiem z "Flasha Gordona" :mrgreen:
Olisiątko - 2013-03-11, 23:59
:
Od dłuższego czasu króluje u mnie zespół ACID BATH.
Świetny tripiasty metal ze zrytymi tekstami i płytami na których każdy znajdzie coś dla siebie.

Osobiście zachwycam się albumem "When the kite string pops".

Jeden z dwóch ulubionych moich kawałków na tej płytce:



Poza tym polecam http://www.youtube.com/watch?v=oz3Y3NjlAsY
utrivv - 2013-03-12, 08:13
:
Powracam do Manu Chao

Stary Ork - 2013-03-12, 09:04
:
utrivv napisał/a:
Powracam do Manu Chao


Dobra rzecz na złą pogodę, Ork popiera //orc Kręci się u mnie Radio Bemba Sound System wykopane gdzieś z otchłani (z Otchłani? //panda ), tym lepsze, że jest sporo kawałków Mano Negra.
Jezebel - 2013-03-13, 11:35
:
Love is Colder than Death - 'Tempest'



Biorąc pod uwagę, że ostatnia płyta LiCtD ukazała się w roku 2004, nieszczególnie wierzyłam, że jeszcze kiedyś coś wydadzą. A tu proszę! W dodatku prześliczne te nowe utwory //amor
Procella - 2013-03-13, 11:57
:
O, bardzo dobra wiadomość :) Tylko na Spotify jeszcze nie ma :(

U mnie Daemonia Nymphe, ostatnio słucham w ilościach hurtowych - do tej pory byli w kategorii "w sumie lubię, ale nie wracam za często", teraz wkręciło mnie na dobre. I też wracają po przerwie!


Jezebel - 2013-03-17, 17:42
:
Louisa John-Krol - 'Alexandria'



Cała twórczość Louisy wywołuje we mnie skojarzenia z wiosną, zielenią, rozkwitem i wszystkimi tymi cudownymi rzeczami, których mi teraz potrzeba. Tym samym stanowi idealną odtrutkę na widok zaokienny i panoszące się tam białe paskudztwo, którego 17 kategorycznie być już nie powinno -_-
MrSpellu - 2013-03-19, 21:42
:
Powrót do liceum //spell


MrSpellu - 2013-03-19, 21:58
:
O nie i ja tego słuchałem :mrgreen:



Guilty pleasure :badgrin:
Romulus - 2013-03-19, 22:09
:
Piosenka hejtowana ostatnio przez Prawdziwych Patryotów:


Nie podoba mi się za bardzo, ale z czystej przekory słucham :) Jak swego czasu strasznie kaleczącej moją wrażliwość piosenki, którą Tolerancyjna Nauczycielka i Oświecony Redaktor z "Wyborczej" zhejtowali za nadmiar słowa "Polska" i miłości podmiotu lirycznego do niej :mrgreen:
Fidel-F2 - 2013-03-19, 22:24
:
Ja ją bardzo lubię i za tekst i za muzykę. Z przekory posłuchaj 'Pan nie jest moim pasterzem'
utrivv - 2013-03-20, 09:51
:
Byłem lat temu naście na jej sztuce i tak mi się nie podobała że trzymam się z daleka od płyt. Trudno mi uwierzyć że jest kimś więcej niż córką.
Fidel-F2 - 2013-03-20, 09:53
:
Zdecydowanie jest. Kiedyś mnie drażniła ale z czasem nabrałem do niej szacunku.
Jander - 2013-03-20, 09:59
:
Kiedyś miałem do niej szacunek, teraz mnie tylko drażni.
Romulus - 2013-03-20, 17:48
:
Dobra, tak naprawdę od kilku dni "chodzi" za mną ten kawałek:


Fidel-F2 - 2013-03-20, 18:03
:
ekipę ma milusią
Sabetha - 2013-03-20, 18:05
:
A mnie przy okazji szukania prostych piosenek na gitarę przypomniało się dziś to:

http://www.youtube.com/watch?v=BSxDo_8F14o
Jezebel - 2013-03-20, 20:06
:
Żywiołak - 'Nowa ex-tradycja'



Choć teraz, po wymianie wokalistek, nagrywają i grają na koncertach straszną kupę, do 'Nowej ex-tradycji' zawsze chętnie wracam, bo mnóstwo tu świetnych kawałków, a i wspomnienia miłe budzi :)


wrau - 2013-03-26, 20:40
:
Tam wyżej Acid Bath, ach! Jak dawno nie leciało z moich głośników. Trzeba to zmienić! Ale póki co zmora wszystkich moich biednych lokatorów, którzy zatykają uszy i się wynoszą w cholerę, za każdym razem kiedy włączam nieszczęsne Talbot, wyczekując przy okazji majowego koncertu.

[/youtube]
silaqui - 2013-03-27, 01:17
:
Znów mnie bierze na Claptona. Albo się starzeję, albo odżywam na nowo, bo Clapton, jego Crossroadsy, to czasy mojej młodości-wolności, podczas której nie istniało słowo 'niemożliwe' :)

utrivv - 2013-03-27, 07:39
:
Chlip hop, wydanie GW . Jestem po prostu zauroczony choć w czasach mej młodzieńczości nie lubiłem Poniedzielskiego, najwyraźniej dojrzałem :)



Tutaj fragmencik, wcale nie najlepszy ale tylko taki znalazłem:


Jezebel - 2013-03-27, 10:09
:
Diorama - 'Pale'



Wielu twierdzi, że to najlepszy album w dorobku zespołu. Ja co prawda lubię też ich nowe, mocno różniące się od debiutanckiego krążka dokonania, ale do 'Pale' także chętnie wracam.


Procella - 2013-03-27, 14:09
:
Jezebel napisał/a:
Wielu twierdzi, że to najlepszy album w dorobku zespołu.

Na przykład ja :) Ale ostatnia płyta też pyszna, za to cała reszta mogłaby dla mnie nie istnieć.
Jezebel - 2013-03-27, 14:33
:
No co ty, 'Cubed' miałoby nie istnieć? o_O Nie ma mowy! 'A Different Life' też lubię. I własnie słucham, coby tak zupełnie offtopiarsko nie było.


Stary Ork - 2013-03-28, 10:56
:
W ramach wywoływania wiosny nadal Ozomatli:


Tutaj gościnnie nawija Chali 2na, ex-Jurassic 5 (może kto zna, a jeśli nie, to powinien :P ). Wielbię gościa bezgranicznie.

Poza tym mam nawrót Sage Francisa. O, tego między innymi:


Sabetha - 2013-03-28, 13:36
:
http://www.youtube.com/watch?v=z89WI96MzZc

Mam do nich straszną słabość :-)
Sammael - 2013-03-28, 18:58
:


uber cool!
Sabetha - 2013-03-31, 19:15
:
http://www.youtube.com/watch?v=e11igQWLQpY

Można się zasłuchać na śmierć :-)
m.shaska - 2013-04-01, 11:41
:
Od kilku dni cieszę uszy i mózg utworami Tima Minchina:




Spoiler: Z dedykacją dla wszystkich rudzielców.
You Know My Name - 2013-04-01, 19:35
:
mnie, nie wiedzieć dlaczego dziś i dlaczego tak nagle wciągnęło to:

Ot, takie sobie nawalanie, ale zryło moją wiosenną deprechę jak nic.
Kalevala - 2013-04-01, 19:53
:
Najaktualniej, to slucham tego, co wyświetla się na laście:)
http://www.lastfm.pl/user/konstytucja

A tak w tym momencie, to żony Gaimana, czyli

sanatok - 2013-04-02, 06:48
:

Misiel - 2013-04-02, 10:35
:
O, propsy!


Kalevala - 2013-04-03, 10:37
:
Jedna z ulubieńszych w ogóle, jak dla mnie perfekcyjnie oddaje klimat Wiedźmina. I to jeszcze w wykonaniu (jak dla mnie) najlepszego polskiego zespołu i najlepszego polskiego wokalisty. Replay od jakichś dwudziestu minut;)


Stary Ork - 2013-04-10, 10:10
:
A u mnie ex-Mookie Blaylock.



Gorkuimorku, jakie to genialne jest. No i panowie nagrali kilka najlepszych snujów w dziejach, jeśli mogę zauważyć:






sanatok - 2013-04-10, 12:04
:

Jezebel - 2013-04-15, 16:54
:
Secret Garden, album 'Songs from a Secret Garden'.
Bo nie znam chyba niczego, co lepiej pasowałoby do obecnej wiosennej aury.


//amor

Pomyśleć, że kiedyś takie kawałki wygrywały Eurowizję...
MrSpellu - 2013-04-16, 08:48
:
Co to jest Eurowizja?
utrivv - 2013-04-16, 09:16
:
UE nowym mocarstwem, silne euro?

Sanatok pochwal się nowym awkiem, jest kapitalne :)
sanatok - 2013-04-16, 11:59
:
Proszę. Piosenka, która okupuje szczyt listy przebojów w BBC.



:badgrin:
Jezebel - 2013-04-17, 09:59
:
MrSpellu napisał/a:
Co to jest Eurowizja?

Taki tam muzyczny konkursik.
MrSpellu - 2013-04-17, 10:04
:
Ja wie co to jest Eurowizja, tylko nie wiem po co to jest --_-
You Know My Name - 2013-04-17, 10:24
:
MrSpellu napisał/a:
Ja wie co to jest Eurowizja, tylko nie wiem po co to jest --_-
Normą jest ogół a nie margines Spellu
Stary Ork - 2013-04-19, 10:08
:
Miałem potężne zwarcie na synapsach i od dwóch dni nie mogę się pozbyć tego:



Uwielbiam takie narastające wokalne galimatiasy, nawet jeśli są podane w nieznośnie progresywny sposób. Ale za udział wzięła miedzy innymi Anneke van Giersbergen, a ją kocham od wieków bezdennie i straszliwie.
bimali1 - 2013-04-19, 17:48
:
Stary Ork napisał/a:
Miałem potężne zwarcie na synapsach i od dwóch dni nie mogę się pozbyć tego:


Wcale się nie dziwię, że się nie możesz pozbyć :-)
Fidel-F2 - 2013-04-19, 19:19
:
Nie dałem rady przetrwać
Stary Ork - 2013-04-19, 21:26
:
Fidel-F2 napisał/a:
Nie dałem rady przetrwać


Sam się sobie dziwię, bo jako stwór rytmu i dysonansu od takiego pitolenia zwykle rzygam dalej niż widzę, a harmonia kojarzy mi się wyłącznie z instrumentem, na którym stryj Ghoulash napierdalał czastuszki przy ognisku, a tu paczpan, zażarło. Ale pewnie mam epizod psychotyczny i za tydzień będzie mi wstyd //mysli
Fidel-F2 - 2013-04-19, 22:14
:
bywa
Sabetha - 2013-04-20, 12:57
:
Like it. Ja tam lubię harmonię, choćby dlatego że wiem, ile wymaga pracy ;)
EDYTA
Na przykład taka:
http://www.youtube.com/watch?v=7ZG1aDo20zQ
XD
Jezebel - 2013-04-20, 16:52
:
Stary Ork napisał/a:
Uwielbiam takie narastające wokalne galimatiasy, nawet jeśli są podane w nieznośnie progresywny sposób. Ale za udział wzięła miedzy innymi Anneke van Giersbergen, a ją kocham od wieków bezdennie i straszliwie.

Kawałki z Anneke najlepsze, ale przecież nie godzi się tak fragmentaryzować albumu koncepcyjnego! ;) Więc z tego wszystkiego puszczę sobie w całości, bo projekt Lucassena lubię nie od dziś :) Mimo ogólnej awersji do progresów, którymi mnie mężczyzn regularnie faszeruje :P
Stary Ork - 2013-04-21, 17:30
:
Jezebel napisał/a:
nie godzi się tak fragmentaryzować albumu koncepcyjnego


No i właśnie w tym problem, bo reszta albumu nie tylko nijak nie poprawia mi ukrwienia ciał jamistych, a wręcz nudzi. A wśród albumów koncepcyjnych nadal pierwsze miejsce zajmuje u mnie to:



MrSpellu - 2013-04-22, 05:22
:
Tylko gwoździe, heretyku --_-
tomas - 2013-04-29, 18:11
:
Jako że lubię mocniejsze brzmienie to słucham głównie metalu. Ostatnimi czasy słuchałem zespołu Necrophagist (Fermented Offal Discharge rlz) ale dzisiaj znalazłem perełkę - Be'lakor i to właśnie leci na głośnikach 8)


Fidel-F2 - 2013-04-29, 18:50
:
Gdyby wywalić "wokalistę" to dałoby się tego słuchać.
Tixon - 2013-04-29, 20:05
:
Też estetycznie nie przepadam za growlem (bo to chyba to).
Sabetha - 2013-04-30, 19:23
:
http://www.youtube.com/watch?v=lkkHtuTdIj4

Zakochałam się.
Jezebel - 2013-04-30, 19:36
:
O, Stellamara! Ależ miło tu spotkać kogoś, kto się zapuszcza w takie muzyczne rejony :)
Z tego wszystkiego aż sobie włączę 'The Golden Thread' ^^

Gdybyś szukała podobnych zespołów, służę pomocą, bo to moje ulubione 'klimaty' :)
Sabetha - 2013-04-30, 19:38
:
No właśnie "zapuszcza się" to dobre określenie, bo twórczość powyższej Stellamary eksploruję dopiero od wczoraj. Ale jest moc XD
Jezebel - 2013-04-30, 19:47
:
Możesz wypróbować jeszcze Irfan. I The Moon and the Nightspirit. I Azam Ali. I... :P
Romulus - 2013-04-30, 22:38
:
A u mnie różnorodnie.
Na noc:








Na noc:






Na dzień:






Każda pora:





Na dzień:


bimali1 - 2013-05-02, 06:26
:
Love is Blindness: bardzo, bardzo.
Romulus - 2013-05-02, 11:23
:


Ścieżka dźwiękowa do tego filmu może być znakomita.
bimali1 - 2013-05-03, 07:51
:
Ale film chyba będzie typu "wizualny blichtr i papierowe postacie".
WG zresztą nie ma szczęścia do ekranizacji ( ta Claytona z Redfordem...)
No, ale obym się mylił, Luhrmann miewa interesujące przeróbki.
You Know My Name - 2013-05-14, 11:59
:
Z cyklu podróże sentymentalne:











Ech.. nawet nie wiem jak to skomentować.
nosiwoda - 2013-05-23, 13:07
:
Tego słucham po raz dziesiąty:


dworkin - 2013-05-23, 13:32
:
To ja już wolę starą szkołę:


adamo0 - 2013-05-23, 13:45
:
nosiwoda napisał/a:
Tego słucham po raz dziesiąty:


Cała jej płyta jest bardzo, bardzo dobra. Z miesiąc temu katowałem się bardzo mocno (znaczy się muzykę, a nie Janelle Monae :-> )
nosiwoda - 2013-05-23, 14:47
:
Ja katuję kilka kawałków z obu płyt (tzn. z EPki i z albumu): "Many moons", "Cold war" (tym zaraziłem żonę i teraz ona katuje) i "Tightrope", a ten z Eryką mnie dziś powalił na kolana i nie puszcza.
utrivv - 2013-05-24, 06:49
:
Czy on wam nie przypomina Agenta Tomka?


Sabetha - 2013-05-25, 21:02
:
http://www.youtube.com/watch?v=HGH-4jQZRcc

Wpadło mi w ucho, więc teraz chodzę i nucę :)
Stary Ork - 2013-05-28, 20:52
:
Sab, siekierałt: najlepszy kawałek z albumu, jeśli zdołasz jakoś zignorować koszmarny klip z halogenowym sromem:



Enyuej, przez chwilę brało mnie na biseksualną muzykę, ale potem objawił mi się Lemmy. A jak wiadomo Lemmy jest uosobieniem heteryczności do tego stopnia, że nawet Jacyków przy tym brzmieniu myśli o cyckach.



EDIT: dawno nie wrzucałem żadnego rapu. A to gorzej niż zbrodnia, to błąd. Słuchajta.

Metermaids - moje ostatnie odkrycie, zrywa zwieracze z wrażenia.





The Uncluded, kolaboracja Aesopa Rocka, który geniuszem jest i basta, z Kimyą Dawson, którą pamiętamy ze ścieżki Juno . Nie od razu mi pytę urwało, ale jest w tym więcej, niż słychać na pierwszy rzut ucha.



I trochę niemieckiej klasyki z dawna niesłyszanej, trolololololo //spell



A tu trochę marudzenia, jeszcze nie wiem, czy mi się podoba, więc muszę znaleźc entuzjastyczną recenzję --_- Ale sprawa jest rozwojowa :P


Stary Ork - 2013-06-01, 20:28
:
W związku z tym, że hip-hop