Zaginiona Biblioteka

Polityka - Rola mediów we współczesnym świecie

utrivv - 2010-09-14, 10:17
: Temat postu: Rola mediów we współczesnym świecie
Romulus napisał/a:
Rolę mediów trochę wyolbrzymiasz. Owszem, jest istotna. Ale czy aż tak? Lech Kaczyński wygrał wybory mimo niechęci mediów i wbrew sondażom. Samoobrona również weszła do Sejmu bez poparcia mediów - intencjonalnego.

Romulus napisał/a:
Nie. Nie mediów. Unia Wolności miała media i to najpotężniejsze - Gazetę Wyborczą. I skończyła w niebycie.

Przesadzacie z siłą sprawczą mediów.

To mnie naprawdę ciekawi. Czy rola mediów jest mała czy też po prostu jest tylko główną składową sukcesu bo dochodzi jeszcze "zelazny elektorat"?
Kasa jak widać po samoobronie nie jest problemem bo jest tysiąc sposobów na to by ominąc ustawę i samemu się finansować.

Dlaczego UW upadła? Przyznaję że Balerowicz to był mój idol i chętnie powitałbym takiego prezydenta. Czy GW naprawdę cały czas byłą pro UW? Nie ma tam krzty obiektywizmu? Nie było czasem tak że kto sie lubi ten sie czubi i taka prawdziwa wazelina to jest stosowana teraz - jako odpowiedź na PiS?

Coś tam kojarzę że główną słabością UW była silna migracja kadr do innych ugrupowań oraz jakieś dziwaczne sojusze, jak myślicie?
Romulus - 2010-09-14, 11:42
:
Może ten temat pasuje do połączenia z tym: http://www.zaginiona-bibl...opic.php?t=1664 ?
Połączysz Magu? Czy zostawić?
You Know My Name - 2010-09-14, 12:53
:
Może pozostawić na razie, jak zemrze szybko to polepię.

utrivv napisał/a:
Coś tam kojarzę że główną słabością UW była silna migracja kadr do innych ugrupowań oraz jakieś dziwaczne sojusze, jak myślicie?
UW wyrosła z wielkiego ruch opartego na emocjach a nie na zimnych kalkulacjach źródeł, celów, itp. I z czasem podzieliła los OKP (ten rozpadł się szybciej, bo bogaty był w różnej maści zawodowych politycznych rozpierdalaczy). Za wielu liderów, za wiele kocepcji, wzajemnego obrażania się, doraźnego rozchodzenia i łączenia (a to Olo Hall się urwał z Ujazdowskim bodaj a to przyjęli znowu Tuska z Bieleckim na powrót). Może byłoby inaczej, gdyby nie poszli na mariaż z AWSem (mogliby ich pozostawić jako rząd mniejszościowy, bo wówczas jeszcze koalicja z eSeLDe była uważana za niemoralną), a tak padli jako przystawka.
Jander - 2010-09-14, 18:38
:
Niechże Balcerowicz już tylko siedzi jako guru sekty neoliberałów i czasem mogą z nim zrobić wywiad, żeby było z czego się pośmiać.
Ale ręce precz od polskiej gospodarki. A Balcerowicz jako prezydent to bardzo niesmaczny żart.
Metzli - 2010-09-14, 19:00
:
utriv napisał/a:
To mnie naprawdę ciekawi. Czy rola mediów jest mała czy też po prostu jest tylko główną składową sukcesu bo dochodzi jeszcze "zelazny elektorat"?


PiS jest świetnym przykładem, że nie trzeba mieć wsparcia mediów żeby coś ugrać (ba, nawet wbrew nim). Może nie wyjdzie się poza pewien pułap, ale wystarczy do tego, aby się utrzymać. I z tego co pamiętam, marketingowe działania partii (na które wyrzuca się najwięcej kasy), które głównie obserwujemy z mediów dają tylko parę procent poparcia więcej. Ale że często te parę punktów procentowych może przeważyć szalę... ;)
Romulus - 2010-09-14, 20:02
:
Utrivv, nie wiem dlaczego się upierasz przy obiektywizmie mediów. Nigdzie na świecie takich nie znajdziesz, czemu Polska miałaby być takim dziwolągiem?
utrivv - 2010-09-15, 07:44
:
Romulus napisał/a:
Utrivv, nie wiem dlaczego się upierasz przy obiektywizmie mediów. Nigdzie na świecie takich nie znajdziesz, czemu Polska miałaby być takim dziwolągiem?

Myślę że jest kilka stopni obiektywizmu i trudno oczekiwać od mediów najwyższego jej poziomu ale chyba są dziennikarze/media które starają się bardziej obiektywnie pisać niż inne?
Jeżeli po jednej stronie skali postawimy Nasz Dziennik czy Nie to chyba znajdzie się kilka pism nieco wyżej?

A jeżeli niem jeżeli wszystko jest subiektywne i stronnicze to po co nam wolność słowa?
Po co przywileje dziennikarskie itp - nie lepiej dwa ustawowe światopoglady (w końcu żyjemy w demokracji więc jeden to za mało) - może nawet trzy i każde pismo tylko wybiera które im bardziej odpowiada.
Wolałbym chyba tego nie dożyć.
Romulus - 2010-09-15, 07:54
:
Ależ już żyjesze w takiej epoce :)

Wielokrotnie powoływałem ten przykład, podam i teraz: w USA najbardziej opiniotwórcze dzienniki na wstępie kampanii wyborczej poprzez swoich naleczlnych informują, kogo w tej kampanii wyborczej popierają. Czy to oznacza, że są stronniczy? Nie. Wystarczy, że popierając jednego kandydata pozostają rzetelni i uczciwi. Znowu: przykład New York Timesa. Ogłosił on, że popiera Hillary Clinton. Ale, kiedy uzyskał informacje o nieprawidłowościach w finansowaniu jej kampanii - to mimo tego poparcia ujawnił tą informację.

O taką rzetelność mi chodzi. Bo to, że każdy dziennikarz ma poglądy, pretensji mieć nie można. Cieszę się, kiedy dziennikarz ich nie ukrywa. Bo dzięki temu mogę ocenić jego rzetelność. Jeśli jakiś dziennikarz popiera PiS a potem - kiedy zajdzie taka potrzeba - krytykuje tą partię za np. nieprawidłowe finansowanie kampanii (zamiast przemilczać, czy ukrywać ten fakt), to jakie można mieć do niego pretensje o brak obiwktywizmu?
You Know My Name - 2010-09-15, 11:28
:
utrivv napisał/a:
Myślę że jest kilka stopni obiektywizmu i trudno oczekiwać od mediów najwyższego jej poziomu ale chyba są dziennikarze/media które starają się bardziej obiektywnie pisać niż inne?
Jeżeli po jednej stronie skali postawimy Nasz Dziennik czy Nie to chyba znajdzie się kilka pism nieco wyżej?
Tak, to Miś, Mamo to ja lub Bob Budowniczy.
Jeśli Nie czy Nasz Dziennik stawiasz jako probierz to z założenia popełniasz błąd. Bo jedno z nich żeruje na rozdmuchiwaniu błędów i przestępstw ludzkich, nie brzydząc się kłamstwami a drugie w poczuciu misji zagubiło pojęcie faktu.
W ogóle jestem przeciwnikiem pojęcia obiektywizm, bo sugeruje ono bezstronnego obserwatora, który wzdraga się przed jakąkolwiek opinią. Mówi o faktach.
A fakt jest np. taki że samolot się rozbił. Wiemy coś jeszcze na pewno? Możemy posłuchać części rozmów pilotów - coś tam można wnioskować, ale to już będą interpretacje, których ów czysty obserwator nie poczyni, bądź będzie ich tyle i tak obwarowanych możliwością błędu, że będzie można je o kant dupy potłuc.
Z reguły jak słyszę w dyskusji słowo "obiektywnie" to pękam ze śmiechu lub zaczynam płakać z bezsilności.
Jander - 2010-09-15, 11:56
:
Gdyby "NIE" posiłkowało się kłamstwami to wytoczono by im wiele procesów, tak jak wytacza się je innym gazetom. No ale np. częsty bohater reportaży NIE - Kościół, nie chce rozdmuchiwania swoich afer.
You Know My Name - 2010-09-15, 12:53
:
Chodzi mi raczej o mechanizm, że do 10 prawdziwych zarzutów dodadzą ze trzy własne, wykonfabulowane. I pomówiony nie chce się sadzić o trzy, bo musiałby przyznać, że reszta jest prawdziwa.
utrivv - 2010-09-15, 13:39
:
Mag_Droon napisał/a:
Jeśli Nie czy Nasz Dziennik stawiasz jako probierz to z założenia popełniasz błąd. Bo jedno z nich żeruje na rozdmuchiwaniu błędów i przestępstw ludzkich, nie brzydząc się kłamstwami a drugie w poczuciu misji zagubiło pojęcie faktu.

Czyli obie są bardzo nieobiektywne (z różnych względów ale jednak) więc kładę je na dolnej skali.
Ale Romulus słusznie zwraca uwagę że od obiektywizmu ważniejsza jest rzetelność. Ja te dwie sprawy łączyłem najwyraźniej neisłusznie w jedno.
MrSpellu - 2010-11-29, 13:31
:
Chyba najbardziej adekwatny temat.

Jakiś komentarz odnośnie WikiLeaks? //panda
MadMill - 2010-11-29, 17:46
:
Jakby ujawnili kto zabił Kennedy'ego albo czemu kosmici są zieloni to było by coś --_-
Beata - 2010-11-29, 17:55
:
WikiLeaks robi to, co od czasu do czasu powinno być zrobione: przekłuwa nadęty balon pychy polityków, którzy za nie swoje pieniądze w straszne tajemnice się bawią.
Romulus - 2010-11-29, 21:27
:
Na razie to bida z nędzą z tego wyszła. Może kolejne depesze coś ujawnią ciekawego. Bo to, że jakiś amerykański dyplomata uważa Sarko za nagiego cesarza, a Putina za samca alfa, zaś Silvio za nieudolnego kelnera Moskwy - to można przeczytać w komentarzach prasowych :)

Jedyny zgrzyt, to, że ci dyplomaci, którzy takie rzeczy wypisywali pewnie mają przechlapane na swoich dotychczasowych placówkach. Na razie zatem: ktoś puścił bąka w towarzystwie. Zabawne jest, jak wszyscy dyplomatycznie udają, że nic nie czują. I tyle.
MrSpellu - 2010-11-30, 08:15
:
Romulus napisał/a:
Jedyny zgrzyt, to, że ci dyplomaci, którzy takie rzeczy wypisywali pewnie mają przechlapane na swoich dotychczasowych placówkach.

Jak znam życie, to w przyszłym roku nastąpi prawdziwa fala "dyskretnych" przeniesień dyplomatów gdzieś na jakieś zadupie miedzy Kanadą a Alaską lub w równie ciekawe miejsca //spell

@
W sumie, to jest to gotowy materiał na scenariusz filmu.
Saika - 2010-12-03, 10:11
:
Cóż, co do ostatniej afery z wyciekiem "tajnych" dokumentów- ciekawa opinia poniżej:
http://www.presseurop.eu/...y-w-dylizansach
utrivv - 2010-12-03, 12:22
:
Saika napisał/a:
Cóż, co do ostatniej afery z wyciekiem "tajnych" dokumentów- ciekawa opinia poniżej:
http://www.presseurop.eu/...y-w-dylizansach

Trochę nietrafione, informacje ujawnione nie były tajne tylko poufne, składają się z not różnych polityków i urzędników nie są więc dossier tajnych służb - ot tylko kupa maili do których miał dostęp żołnierz. (równie dobrze gość w korporacji mógłby ściągnąć wszystkie dokumenty dostępne w intranecie - to nie to samo co tajne dokumenty firmy (choć i to mogłoby się trafić)
Ładnie to podsumował Sikorski mówiąc że rządy w relacjach pomiędzy sobą posługują się nieco innym językiem niż ta obłudna gadka którą znamy z prasy.
Na koniec:
"Sikorski powiedział, że w jednej z depesz doszukał się trzech błędów. - Tylko to, że coś jest tajne nie znaczy, że jest prawdziwe. (...) Depesze też odzwierciedlają ludzkie osądy i błędy - zaznaczył."

Inna sprawa że wikileaks rozdrażniło kilku ludzi wiec nie sądzę by długo jeszcze podziałało.
Mozna godać o wolnosci słowa ale są przecierz inne formy nacisku niż sąd.
ManJAk - 2010-12-03, 20:29
:
Romulus napisał/a:
Na razie to bida z nędzą z tego wyszła. Może kolejne depesze coś ujawnią ciekawego. Bo to, że jakiś amerykański dyplomata uważa Sarko za nagiego cesarza, a Putina za samca alfa, zaś Silvio za nieudolnego kelnera Moskwy - to można przeczytać w komentarzach prasowych :)

Jedyny zgrzyt, to, że ci dyplomaci, którzy takie rzeczy wypisywali pewnie mają przechlapane na swoich dotychczasowych placówkach. Na razie zatem: ktoś puścił bąka w towarzystwie. Zabawne jest, jak wszyscy dyplomatycznie udają, że nic nie czują. I tyle.


Widzieliście te depesze?
Czytaliście je?
W Unii juz wprowadzono prawo blokowania i odcinania stron, w ameryce ICANN moze jeszcze wiecej, nie mówiąc o bezprawnych działaniach które powezmą gdy będzie gra warta świeczki,
strona wikileaks wyglada zupłnie inaczej niz jak na niej byłem ostatnim razem kilka miesiecy temu.

Łykacie to co prasa Wam powie,
a prasa gówno powie jeśli będzie tam coś ważnego, nie przypominam sobie by materiał dostał jakikolwiek dziennik czy kraj którego rząd jest nieprzychylny usa. Sprawa jest ładnie zamiatana pod dywan a żeby się społeczeństwo nie burzyło że coś się ukrywa to sie je skarmia jakimiś pierdołami.
Romulus - 2010-12-03, 21:17
:
Sorry, czy ty naprawdę myślisz, że polityka polega na słodkim dupci dupci i poklepywaniu się po plecach? Żarcikach kurtuazyjnych? Polityka to to, co ujawnia WikiLeaks. Dla mnie - nic zaskakującego. I co tam znalazłeś sensacyjnego? Bo, na razie, takie rzeczy, które tam publikują można przeczytać w prasie. Nie w Internecie bo to na ogół 100 kilo syfu na kilogram sensu.

Straszny szok: Berlusconi to w oczach USA kelner Putina. Wow. Padłem na twarz z wrażenia, moje widzenie świata odmieniło się diametralnie. Już nigdy nie będe taki sam. Pewnie jutro nie wyjdę z domu :mrgreen:
Saika - 2010-12-03, 21:39
:
Ale co ukrywa?
Nah, to wszystko wiedział (albo choć domyślał się) każdy, kto ma choć odrobinę oleju w głowie. A tak baj de łej- moje ukochane źródło informacji (zaraz po GW xD) znów przemówiło:

http://www.presseurop.eu/...ienna-dyktatura
Romulus - 2010-12-03, 22:12
:
Jedyna różnica między tymi "przeciekami" a tym, co podają media, to fakt, ze media przynajmniej starają się być odpowiedzialne (ale nie wszystkie). WikiLeaks nawet nie próbuje i nie zważa na to, że - być może - jak powiedział Bill "Cygaro" Clinton, ktoś może zginąć na skutek ujawniania tych depesz.

Załóżmy, ze jutro zginie jakiś zołnierz w Afganistanie. Przykładając tą wiadomość do metod WikiLeaks - Assange podałby ją pierwszy nie zważając na uczucia rodziny tego żołnierza. Tradycyjne media - może poza tabloidami - powstrzymałyby się do czasu, aż władze zawiadomią bliskich zmarłego.
Saika - 2010-12-03, 22:38
:
Gdyby nawet gość miał coś faktycznie tego typu (nie wiem, nazwiska agentów czy informatorów)- to żeby to opublikować, musiałby być skończonym kretynem. Zaginąłby z resztą w "niewyjaśnionych okolicznościach". ;)
Romulus - 2011-09-29, 09:49
:
Można odkurzyć ten temat zamiast dręczyć dziennikarstwo mainstreamowe :) Wojciech Orliński na swoim blogu znowu napisał coś interesującego: http://wo.blox.pl/2011/09/Sory-Dzizas.html W zasadzie się z nim zgadzam. Ale nie do końca. Bo przecież we wspomnianych przykładach "między reklamą pampersów a reklamą oliwki dla niemowląt świetnie skomponuje się tekst o..." nie o postępowym rodzicielstwie (co to jest?) a np. o świadomym rodzicielstwie (czyli: "małolacie, nie tylko używaj prezerwatyw, ale i nie pchaj się do podejmowania współżycia już w gimnazjum"). Tylko, że polska prawica uważa używanie gumek za dzieło szatana. Za "Dziennika" taki sposób prawicowego myślenia dałby radę. Teraz, za dominacji "Rzepy" i wszystkiego co jest od niej na prawo, już szans nie ma. Więć WO chyba znowu wygrywa.
dworkin - 2011-09-29, 09:52
:
Romulus napisał/a:
Tylko, że polska prawica uważa używanie gumek za dzieło szatana.

Pierwsze słyszę, ale ok... Nie wiem, być może to uprawniona generalizacja. Ale w takim razie równie uprawnione jest zdanie: Tylko, że polska lewica uważa Jaruzelskiego za bohatera.
Romulus - 2011-09-29, 09:58
:
Bo uważa :) (dla jasności: dla mnie to bydlę, któremu uczciwy człowiek nie powinien podawać ręki)

A co do gumek - oczywiście, generalizacja. Ale jakoś nie widzę pochwał wśród prawicowych publicystów dla edukacji seksualnej w szkołach. A nie musiałaby być ona "zła" jeśli ją połączyć właśnie z uczeniem o antykoncepcji w powiązaniu z ostrzeganiem o skutkach zbyt wczesnej inicjacji seksualnej, promowania późniejszego jej wieku, dojrzałości itp. itd, wszystkich tych wartości rodzinnych. Zamiast tego: antykoncepcja jest we władaniu lewicy, feministek i ruchów GLBT. A przecież w XXI wieku naprawdę nie widzę żadnej sprzeczności w byciu konserwatystą i promowaniu antykoncepcji. Ale to ja. Może jestem dziwny ;) Szkoda że prawicowi publicyści też nie są tacy dziwni :0
You Know My Name - 2011-09-29, 10:36
:
Romulus napisał/a:
A przecież w XXI wieku naprawdę nie widzę żadnej sprzeczności w byciu konserwatystą i promowaniu antykoncepcji. Ale to ja. Może jestem dziwny ;) Szkoda że prawicowi publicyści też nie są tacy dziwni :0
Ależ promują: kalendarzyki, metodę termiczną, bądź model "co rok to prorok". Na zdrowie!
Jander - 2011-09-29, 10:43
:
Wszak chrześcijański system wartości to jedyny system wartości.
Ł - 2011-09-29, 10:47
:
Jander napisał/a:
Wszak chrześcijański system wartości to jedyny system wartości.

To cytat z Brzozowskiego? :->
dworkin - 2011-09-29, 10:52
:
Z Kaczyńskiego:

"W Polsce sprawa stosunku do Kościoła nie jest tylko kwestią światopoglądu, ale przyszłosci narodu. Nie ma u nas innego systemu wartości, do którego można by się odwołać. Zniszczenie Kościoła to sprowadzenie na część narodu nieszczęścia"
You Know My Name - 2011-09-29, 10:54
:
można odpowiedzieć, że trwanie kościoła to nieszczęście dla innej części.
Ł - 2011-09-29, 11:07
:
Wiem że to Jarkacz. Jander po prostu ma w podpisie cytat Brzozowskiego który z pozycji mocno lewicowych, nawrócił się na katolicyzm odnajdując w kościele najlepszy system wartości do realizowania się społeczeństwa i jednostki w rzeczywistości. I jak się ma w podpisie Brzozowskiego a śmieje się z akurat tego stwierdzenia Jarkacza, to wygląda to kuriozalnie.

Inne cytaty Brzozowskiego: "Każdy ma Krzyż swój, znaczy to: każdy ma indywidualność swoją. Krzyż i indywidualność - to równoznaczniki: indywidualność naszą, całego człowieka swego na krzyżu mamy odrodzić i uczynić na wieki żyjącym w Słowie. To znaczy chrześcijaństwo" , "Nieuchronnym, w samej idei człowieka zakorzenionym faktem jest Kościół. Człowiek jest niezrozumiałą zagadką bez Kościoła. Życie ludzkie jest szyderstwem i igraszką, jeżeli Kościoła nie ma".
Fidel-F2 - 2011-09-29, 11:37
:
głupków nie sieją
Jander - 2011-09-29, 14:02
:
To jest w ogóle temat na szerszą dyskusję, wszak nie tylko u Brzozowskiego można mówić o wczesnym i późnym (nawrócił się pod koniec życia), ale też u Marksa, Engelsa, BG i pewnie wielu innych myślicieli.
Ł napisał/a:
z pozycji mocno lewicowych, nawrócił się na katolicyzm odnajdując w kościele najlepszy system wartości do realizowania się społeczeństwa i jednostki w rzeczywistości.

Ja dokładnie odwrotnie - z katolicyzmu na lewicę. Wbrew pozorom jest dość blisko.
Romulus - 2011-09-29, 14:47
:
Polskie media w ogóle są zaściankowe, szczególnie te prawicowe. W myśleniu i zachowaniu. W USA, w stacji FOX, którą trudno nazywać liberalną (choć odnosi się to głównie do Fox News), furorę zrobił serial GLEE - gdzie promowane są wartości stricte liberalne, jednym z bohaterów jest gej, a główną Konserwatywną Zdzirę gra zdeklarowana lesbijka :) Żeby tylko ten serial przywołać.

Tam jakoś nie godzi to w wiarę, bo oddzielone są kwestie wiary od zarabiania pieniędzy :) Wyobrażacie sobie coś takiego chocby w Telewizji Polskiej po dojściu PiS do władzy (bo wtedy przeciez, zgodnie z polską "logiką", bubliczną trzeba będzie odbić i oddac biskupom i ministrantom)?
martva - 2011-09-29, 15:27
:
Romulus napisał/a:
Ale jakoś nie widzę pochwał wśród prawicowych publicystów dla edukacji seksualnej w szkołach. A nie musiałaby być ona "zła" jeśli ją połączyć właśnie z uczeniem o antykoncepcji w powiązaniu z ostrzeganiem o skutkach zbyt wczesnej inicjacji seksualnej, promowania późniejszego jej wieku, dojrzałości itp. itd, wszystkich tych wartości rodzinnych


Widziałam gdzieś ostatnio zdjęcia z wystawy o wolontariuszach. Pod fotką założycielki grupy edukacyjnej PONTON, która to grupa cierpliwie tłumaczy młodzieży przez telefon że wypłukanie się colą po stosunku nie uniemożliwia zajścia w ciążę komentarz 'tyle lat się staracie a Polki nadal nie chcą się skrobać!'. Dla niektórych chyba edukacja seksualna = aborcja. Dziwny kraj.

Romulus napisał/a:
Wyobrażacie sobie coś takiego chocby w Telewizji Polskiej po dojściu PiS do władzy


Tak, ale pod koniec sezonu gej za karę powinien umrzeć na AIDS, a lesbijka powinna zostać nawrócona na heteryzm. O, albo doznać oświecenia i wstąpić do klasztoru.
Chociaż była lesbijka w klasztorze, nie, to zbyt smakowita pożywka dla grzesznych myśli.
Romulus - 2011-09-29, 17:19
:
Dorzućmy jeszcze histerię, czy też syndrom oblęzonej twierdzy panujący u prawicowych publicystów. Katolicy są w Polsce prześladowani (ostatnio: przez Nergala i przychylne mu media liberalne). Wygłaszanie w Polsce takich zdań naraża na śmieszność wygłaszającego podobne brednie.

Bo niby ich zdaniem żyjemy w kraju, w którym biedni katolicy (i patrioci - bez tego nie ma katolika :) ) muszą już niemal się chować po katakumbach.

A tymczasem w realnym życiu:
- polscy politycy boją się kichnąć, jesli może to spowodować gniew Episkopatu,
- żaden z polityków nie jest w stanie obalić kompromisu aborcyjnego i wprowadzić legalnej aborcji bez ograniczeń,
- konstytucyjnie istnieje zagwarantowane, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny,
- większość świąt kościelnych jest ustawowo wolna od pracy,
- religia jest przedmiotem nauczanym w szkole a księża jej nauczający otrzymują za to wynagrodzenie i świadczenia od państwa
- żadna inna religia nie ma zagwarantowanego ustawą i umową międzynarodową uznawania kościelnych ślubów za śluby państwowe
- a w szczególe - tajemnica spowiedzi jest okolicznością, która uniemożliwia przesłuchanie księdza na okoliczności, o których w trakcie spowiedzi się dowiedział
- w polskiej telewizji nigdy nie powstanie i nie zostanie wyemitowany (a przynajmniej się na to nie zanosi) serial taki jak SHAMELESS (przepraszam, to moja "prywata" :) )

Czy o czymś zapomniałem? Tymczasem wałkowanie "sprawy wyroku uniewinniającego Nergala" jest walką z potężnym lobby, które chce nasz kraj oddać w moce liberalnego szatana. Ot i polska prawicowość medialna :)

Szczytem popisów intelektualnych skundlonego intelektualisty Kransodebskiego stało się porównywanie PO do PZPR. Do takiego poziomu stoczył się po Smoleńsku ten wybitny niegdyś umysł a dziś doradca prezesa PiS. Za to nikt go w prawicowej prasie nie napiętnuje, bo to jest ok. Kiedy kundlą się intelektualiści na usługach tzw. salonu - prawicowi publicyści piszą o tym książki porównując Polskę do kraju post-kolonialnego :) Ot i wszystko :)
You Know My Name - 2011-09-29, 18:09
:
Ale nie zapominajmy, że wg ich rachunków jest ich przytłaczająca większość.
Tomasz - 2011-09-29, 18:37
:
Romulus napisał/a:
Czy o czymś zapomniałem?


Zapomniałeś. Nie można w ogóle w Polsce mówić o równouprawnieniu religii, bo tylko stosunek państwa do Watykanu jest w randze umowy międzynarodowej, zatem w razie jakiegokolwiek hipotetycznego konfliktu między prawem polskim w randze ustawy a konkordatem ten drugi ma pierwszeństwo jako ratyfikowana umowa międzynarodowa, co powoduje, że cokolwiek jest tam trzeba zmieniać w trybie nowej umowy międzynarodowej, sama ustawa nie wystarcza.
Inne religie i wyznania nigdy tak dobrze mieć nie będą. Oczywiście zaraz będzie ktoś kto zauważy że tylko katolicy mają twór o statusie państwa z którym można zawrzeć umowę. Ale skoro mamy mieć równość w tym zakresie to wszystkie kościoły i wyznania powinny mieć regulację ustawową, czyli tak regulowany stosunek państwa do danego kościoła.
dworkin - 2011-09-29, 19:29
:
Albowiem autorytarny Kościoł trzyma za mordy polski sejm i polskich obywateli. Obywateli z całego serca pragnących aborcji, pracujących świąt kościelnych i wyrzucenia ze szkół religii. Lecz żyjących w strachu przed nieposkromionym gniewem Kościoła.

Przedstawienie w ten sposób sprawy jest dziecinne, tzn. obarczenie Kościoła całością wpływu, bez uwagi na mentalność i poglądy społeczeństwa. Wpływ KK to wyłącznie emanacja powyższych. Gdyby dzisiaj większość społeczeństwa oczekiwała wymienionych przez Ciebie, Romulusie, posunieć, zostałyby wykonane.

Moim zdaniem, jazda po katolikach jest dzisiaj bardzo wygodna i modna. Nie ma żadnego zamordyzmu, bo Kościół tylko przyjmuje ciosy i nadstawia drugi policzek. Gdzie ten jego mityczny wpływ, który miałby gromić spojrzeniem choćby samą myśl o szykanach? Zatem prześmiewcy wiedzą, że nie dość, iż nic złego ich nie spotka, to wręcz zostaną pochwaleni przez swoje środowisko. Dlatego prześcigają się w grypsach. Niepokorni ;] Gdzie ich humor, kiedy przychodzi temat islamu? Albo Izraela. Nie, to ani nie jest wystarczająco na salonach modne, ani (vide - islam) bezpieczne.

A casus Nergala to jedno wielkie żenua, które wykazują krzyżowcy tej sprawy.
Romulus - 2011-09-29, 20:34
:
dworkin napisał/a:
Moim zdaniem, jazda po katolikach jest dzisiaj bardzo wygodna i modna. Nie ma żadnego zamordyzmu, bo Kościół tylko przyjmuje ciosy i nadstawia drugi policzek. Gdzie ten jego mityczny wpływ, który miałby gromić spojrzeniem choćby samą myśl o szykanach? Zatem prześmiewcy wiedzą, że nie dość, iż nic złego ich nie spotka, to wręcz zostaną pochwaleni przez swoje środowisko. Dlatego prześcigają się w grypsach. Niepokorni ;] Gdzie ich humor, kiedy przychodzi temat islamu? Albo Izraela. Nie, to ani nie jest wystarczająco na salonach modne, ani (vide - islam) bezpieczne.

A casus Nergala to jedno wielkie żenua, które wykazują krzyżowcy tej sprawy.

Masz rację, że to modne. Gdyby Nergal podarł Torę, czy Koran śpiewka mogłaby być inna. Zaraz zostałby metalem - skinem - satanistą - antysemitą - neonaziolem. Zgadzam się w zupełności.
Jander - 2011-09-29, 21:01
:
dworkin napisał/a:
Nie ma żadnego zamordyzmu, bo Kościół tylko przyjmuje ciosy i nadstawia drugi policzek.

A biskup Mering mówiący, żeby wierni nie płacili abonamentu, bo Nergal? Nie zapominając, że z abonamentu program Nergala nie jest finansowany, natomiast programy religijne są. O czym pisał nawet Piotr Semka.
dworkin napisał/a:
Przedstawienie w ten sposób sprawy jest dziecinne, tzn. obarczenie Kościoła całością wpływu, bez uwagi na mentalność i poglądy społeczeństwa. Wpływ KK to wyłącznie emanacja powyższych.

Tysiącletnia okupacja czarnych na ziemiach polskich wywarła sporo większy wpływ na Polaków, niż odwrotnie.
Romulus napisał/a:
Gdyby Nergal podarł Torę, czy Koran śpiewka mogłaby być inna.

Polecam spojrzeć do encyklopedii na temat "mniejszość narodowa". Nergal póki co prześladuje większość, która gdyby po prostu się zebrała to mogłaby mu spuścić wpierdol.
Romulus - 2011-09-29, 21:30
:
Jander napisał/a:
Romulus napisał/a:
Gdyby Nergal podarł Torę, czy Koran śpiewka mogłaby być inna.

Polecam spojrzeć do encyklopedii na temat "mniejszość narodowa". Nergal póki co prześladuje większość, która gdyby po prostu się zebrała to mogłaby mu spuścić wpierdol.

Touche :)
Ale, jeśli chodzi o Torę, to po antysemickich występach debili na Białostocczyźnie, bez wątpienia media załatwiłyby sprawę nie gorzej niż zorganizowana grupa mniejszości.
Tomasz - 2011-09-30, 01:12
:
dworkin napisał/a:
Albowiem autorytarny Kościoł trzyma za mordy polski sejm i polskich obywateli. Obywateli z całego serca pragnących aborcji, pracujących świąt kościelnych i wyrzucenia ze szkół religii. Lecz żyjących w strachu przed nieposkromionym gniewem Kościoła.


Weź mnie nie załamuj. Komisja majątkowa i rozdawnictwo poprzez nią ziemi i pieniędzy kościołowi to emanacja woli większości społeczeństwa katolickiego?
Większość społeczeństwa jest na kościół obojętna, inaczej by trzeba na każdym osiedlu dwa nowe kościoły budować bo by się wierni w nich i tak nie pomieścili.
Kościół natomiast to taka większa odmiana Rydzyka, czyli instytucja mająca wpływ na pewną grupę wyborców, aktywniejszych niż inni.
Jak świat światem w demokracji nie rządzi większość tylko aktywniejsza mniejszość. Tak jak u nas, gdzie większość w ogóle nie chodzi na wybory.

Żeby natomiast nie uciekać od tematu, to media u nas są żadne, taka prawda. Mają zerowy poziom kompetencji, stąd nie potrafią sensownie w nic uderzyć. Ani prawicowe nie potrafią skutecznie piętnować postaw i pomysłów lewicowych ani lewicowe np. skutecznie zawalczyć z pozycją kościoła.

W mediach roi się od przykładów niekompetencji, o pisaniu i gadaniu w tematach, w których nie ma się za grosz podstawowej wiedzy. Wczoraj słyszałem w telewizji jak to sąd stwierdził że ktoś tam jest niewinny bo odstąpił od wymierzenia kary. Aaaaaaaaaaaa!!!!
Romulus - 2011-09-30, 07:28
:
Bo w mediach nie ma specjalizacji. Chyba że w stacjach tematycznych np. biznesowych, gdzie nie da się po prostu być wiarygodnym nie znając się na ekonomii jako tako przynajmniej. Ale w TVN24 albo w Polsat News? Specjalizują się nieliczni, jak np. Marek Nowicki w TVN, który zajmuje się sprawami zdrowia i jest nawet nagradzany przez różne organizacje za swój wkład w promowanie wiedzy o służbie zdrowia. Ale już relacjonując np. sprawy sądowe, kompetencji nie wymagają od nikogo. Stąd potem takie kwiatki, od których zawodowcom uszy więdną. Ale mój poziom zadowolenia jest kwestią pomijalną. Gorzej, że takie niekompetentne newsy idą w świat i ludzi wprowadzają w błąd. Przykład szumu związanego z uchylaniem tymczasowego aresztowania jest dobrym przykładem. W społeczeństwie pokutuje cały czas pogląd, że to rodzaj kary a nie środek, który ma zabezpieczać prawidłowy bieg postępowania i który można stosować w ostateczności i w ściśle przewidzianych prawem przypadkach. I tak dalej i tak dalej.

Takie media, czy programy informacyjne "ogólne" jak Fakty, Wydarzenia, Informacje, zamiast jakoś objaśniać kompetentnie rzeczywistość wprowadzają zamęt. A przecież ich władza jest ogromna. A odpowiedzialność tylko umowna - odpowiadają przed widzami. Ale jak mają widzowie ich rozliczyć przy pomocy swoich pilotów, jeśli nie mają żadnego punktu odniesienia do takiej oceny? I pytanie: czy w ogóle możliwe jest, aby taki punkt odniesienia mieli. Chyba nie. Zatem taka kontrola sprowadza się tylko do oceny sympatyczności prowadzącego program i atrakcyjności samego programu a nie poziomu jego merytoryczności.
Tomasz - 2011-09-30, 07:39
:
Te kwiatki w wiadomościach to bym chyba przeżył jeszcze. Ten cytowany był bodajże z jakiegoś "Ekspresu reporterów". A tam się silą na to że wiedzą o czym prawią. Za to przekonują że kogoś trzeba skazać, bo jak to można umorzyć sprawę jako przedawnioną i że po ich interwencji minister, rzecznik czy kto tam jeszcze sprawił że zaczęto prowadzić śledztwo na nowo i pewnie skażą w końcu. I jeszcze babce, która im mówiła, że nie było postępowania w jej sprawie tylko w sprawie, odpowiadali, że przecież policja udowodniła jej winę. No ratunku.
Albo jak się biorą za rozmowy z politykami na jakiś temat wiedząc o tym tyle ile napisano w jakiejś gazecie. To mnie zawsze dołuje. Wiadomo, że najłatwiej wyłapuję sprawy prawne, ale mam wrażenie, że to w mediach jest najbardziej rażące. Tak jak z podanym przez ciebie przykładem tymczasowego aresztowania.
dworkin - 2011-09-30, 11:34
:
Tomasz napisał/a:

Weź mnie nie załamuj. Komisja majątkowa i rozdawnictwo poprzez nią ziemi i pieniędzy kościołowi to emanacja woli większości społeczeństwa katolickiego?
Większość społeczeństwa jest na kościół obojętna, inaczej by trzeba na każdym osiedlu dwa nowe kościoły budować bo by się wierni w nich i tak nie pomieścili.
Kościół natomiast to taka większa odmiana Rydzyka, czyli instytucja mająca wpływ na pewną grupę wyborców, aktywniejszych niż inni.
Jak świat światem w demokracji nie rządzi większość tylko aktywniejsza mniejszość. Tak jak u nas, gdzie większość w ogóle nie chodzi na wybory.

Ale kogo obchodzą jakieś przetasowania jakichś nieruchomości? No co one szarego człowieka ochodzą? W jaki sposób go dotykają? Dla ludzi liczy się to, co bezpośrednio ich dotyczy, liczą się podstawowe kwestie światopoglądowe. Wolne święta dotykają chyba wszystkich, religia w szkołach obchodzi nas trochę mniej, a temat aborcji u każdego budzi jakieś emocje, każdy ma jakiś, najczęściej wyrazisty, pogląd w tej sprawie.

Sondaże mówią jasno, że Polacy chcą dni wolnych od pracy. W 2007 Platforma przeprowadziła sondaż na temat religii w szkołach i większość (chyba 60-70%) opowiedziała się za. W tym samym roku znaczna większość opowiedziała się przeciwko aborcji, dzisiaj jednak stosunek za/przeciw zbliża się do pół na pół.

Sprowadzanie wszystkiego do kwestii wiary spłyca temat katolickiego systemu wartości w Polsce. Zresztą sama wiara Polaków jest bardzo niejednoznacza. Ma różne odcienie i nasilenia, trzeba też wspomnieć o ludziach deklarujących się jako wierzący, ale praktycznie nie uczestniczący w rytuale. Ze statystyk wynika, że około 40% Polaków uczęszcza do kościoła mniej więcej regularnie (zadeklarowanych katolików jest znacznie więcej). 40% to potężna ilość. Trudno też nazwać ją mniejszośćią. Bo jaką zwartą grupę jej przeciwstawić? Po prostu resztę? Nie ma niczego, co by tę resztę łączyło. To konglomerat komórek różnego rodzaju, o bardzo różnych (często sprzecznych) interesach. Zatem tak - 40% uczestniczących we mszy stanowi większość. I ogólnie zgodze się, że spora część (pewnie większość) zadeklarowanych katolików traktuje wskazania KK mniej lub bardziej obojętnie. Chodzi do kościoła, ale z lekka sobie waży kazania. Ok. Jestem jednak pewien, że nie zaakceptowaliby oni nagłego odarcia KK z przywilejów, tzn. brutalnego sprowadzenia do poziomu. Takie zmiany zawsze rodzą opór.

Ale wiara to tylko jeden aspekt katolicyzmu. Są jeszcze obrzędy, zwyczaje no i kwestie światopoglądowe. Wielu ludzi dzieli te ostatnie z katolicyzmem świadomie albo nawet podświadomie, nie myśląc o tym. Nie wiem, jaki byłby skutek nagłego pozbawienia ich wszystkich głównego dysponenta (bardzo niedoskonałego) tych wartości. Młoda lewica wyobraża sobie chyba, że pstryk i mielibyśmy Szwecje (bo przecież każdy normalny człowiek musi pragnąć Szwecji ;]). A co do reszty... Obchodzisz Wielkanoc, Tomaszu? Chodzisz do kościoła ze święconką? Korzystałeś z usług księdza w dniu ślubu? Zamierzasz kogokolwiek pochować na katolickim cmentarzu? A wcale niekoniecznie musisz być wierzącym katolikiem, jak wielu innych.

Jander napisał/a:
A biskup Mering mówiący, żeby wierni nie płacili abonamentu, bo Nergal?

Ale przykład wyciągnąłeś. Czyt. jakiś tam jednostkowy przykład. Z moich obserwacji wynika, że KK, jako instytucja, na tle innych już od lat wykazuje w podobnych sytuacjach szczególny spokój a wręcz barani pacyfizm. Bo gdzie te pozwy i piana medialna?

Jander napisał/a:
Tysiącletnia okupacja czarnych na ziemiach polskich wywarła sporo większy wpływ na Polaków, niż odwrotnie.

Masz na myśli tę okupację, która pozwala Ci dzisiaj grać na PS-ie i cieszyć się najdalej posuniętą wolnością słowa? Tzn. okupację dwóch tysięcy lat cywilizacji chrześcijańskiej.

Zauważ, że laicyzacja to tak naprawdę kwestia XX wieku. Hiszpanie są dzisiaj w zupełnie innym miejscu, a jeszcze na początku poprzedniego stulecia byli nie mniej katoliccy od nas. U nich KK opowiedział się po stronie Franko, co sprowadziło go na równie pochyłą. U nas odwalił kawał świetnej roboty w czasie PRL-u, co zacieśniło więzy.
Romulus - 2011-09-30, 13:02
:
Wolność słowa w mediach o Kościół katolicki - w takim zakresie jeszze się mieścimy w tym temacie.
You Know My Name - 2011-09-30, 13:14
:
Rozważania o wpływie wiary stworzonej przez Jezusa et consortes przeniosłem do wątku o Chrześcijaństwie
Stary Ork - 2011-10-01, 14:04
:
Romulus napisał/a:
Takie media, czy programy informacyjne "ogólne" jak Fakty, Wydarzenia, Informacje, zamiast jakoś objaśniać kompetentnie rzeczywistość wprowadzają zamęt. A przecież ich władza jest ogromna. A odpowiedzialność tylko umowna - odpowiadają przed widzami. Ale jak mają widzowie ich rozliczyć przy pomocy swoich pilotów, jeśli nie mają żadnego punktu odniesienia do takiej oceny? I pytanie: czy w ogóle możliwe jest, aby taki punkt odniesienia mieli. Chyba nie. Zatem taka kontrola sprowadza się tylko do oceny sympatyczności prowadzącego program i atrakcyjności samego programu a nie poziomu jego merytoryczności.


Właśnie odkryłeś centralny i peryferyjny kanał perswazji. W skrócie: odbiorca zainteresowany tematem i posiadający pewne minimum niezbędnej wiedzy będzie się skupiał na treści przekazu, odbiorca niezorientowany w temacie lub nim niezainteresowany skoncentruje się na elementach przekazu takich jak osoba nadawcy, komunikaty pozawerbalne (np. barwa głosu, gestykulacja, wystrój otoczenia). Ponieważ w dowolnej sprawie wymagającej specjalistycznej wiedzy (czy to będzie prawo, medycyna, fizyka wysokich energii czy numizmatyka XVI-wieczna) 99% populacji podpada pod drugą kategorię, nadawcy z jednej strony nie warto sie wysilać i przygotowywać merytorycznie tresciwego komunikatu (bo publika i tak albo nic z tego nei zrozumie, albo sprawę oleje), a z drugiej może spokojnie zignorowac ten 1% ekspertów, którzy będą w stanie się czepić - więc w mediach głownego nurtu nie ma się co spodziewać jakichś powalających treści. Od tego są media takie jak "Kwartalnik operatorów maszyn CNC prawoskrętnych niskoobrotowych" albo audycja "Świat nutrii" nadawana w niedzielę o 3 w nocy. To samo mamy w komunikatach wyborczych, większość wyborców nie ma wystarczającej wiedzy albo nie jest zainteresowana, żeby warto było przygotowywac dla nich merytoryczne komunikaty - zamiast tego sztaby koncentrują się na efektownych hasłach i dbaniu o to, żeby kandydatowi nie założyć przypadkiem brązowego krawata do żółtych zębów - wizerunek, wizerunek, wizerunek, oto co wygrywa wybory (zdaje się, że w USA wybory prezydenckie wygrywal zawsze wyższy z kandydatów, może za wyjątkiem pojedynku Busha z Kerrym, ale pewien nie jestem). Z resztą tyczy się to w ogole każdego marketingu, nie tylko politycznego - komunikaty reklamowe to wzorzec perswazji peryferyjnej. Waaaaaaaaaaaaaaaaagh.
MrSpellu - 2011-10-01, 15:32
:
Wczoraj na falach PR3 usłyszałem pomysł jednego z panów redaktorów, który polega na tym (pomysł, a nie redaktor), by zakazać publikowania sondaży przedwyborczych.
Argument za jest taki, że przecież na kulawego konia się nie stawia. Co wy na to?
Romulus - 2011-10-01, 15:51
:
A to PJN na poważnie rozważa. A patent ponoć z Francji. Tylko po co taki kaganiec mediom nakładać? Wprawdzie już ustaliliśmy, że widzowie w swje masie to idioci. Ale jednak, czy są takimi idiotami, że wybierają tylko te partie, które w sondażach prowadzą, a te, które nie prowadzą są przez nich pomijane?

Głupie to. Jakaś dziwna medialna cenzura, socjalistyczna duchem.
MrSpellu - 2011-10-01, 16:03
:
Romulus napisał/a:
Ale jednak, czy są takimi idiotami, że wybierają tylko te partie, które w sondażach prowadzą, a te, które nie prowadzą są przez nich pomijane?

Na to wygląda, że tak. No bo przecież wyborca niezdecydowany nie zagłosuje zgodnie z... hmm... powiedzmy "przekonaniami", tylko odda głos np. negatywny (na przykład by nie wygrało PiS lub PO). W praktyce: Tak sobie myślę, że gdyby nie przedwyborcze sondaże, to taki Zapateralski ugrałby więcej. To jest dobry pomysł dla politycznego planktonu w sumie...

Romulus napisał/a:
Jakaś dziwna medialna cenzura, socjalistyczna duchem.

Też nie jestem do tego pomysłu przekonany. Z drugiej strony, coś w tym jest że sondaże odpowiadają częściowo za polaryzowanie sceny politycznej.
Gdy PiS zbliża się do PO, to dzieją się dwie rzeczy:

1) niezdecydowany potencjalny elektorat PiSu prosto z ambon idzie zagłosować zgodnie z "sumieniem" :)
2) ktoś rzuca hasło "odbierz babci dowód" i skrzykuje pospolite ruszenie młodych wykształciuchów...

Niemniej się trochę zmieniło.
Artyści już nie są skłonni prostytuować się dla PO, a młode wykształciuchy oleją wybory, poprą Palikota lub oddadzą głos nieważny.
Dlatego wynik może być zabawny. Zwłaszcza dla Palikota.
Jander - 2011-10-01, 16:53
:
Ależ tam gdzie nie ma sondaży są inne sposoby radzenia sobie - np. dzwonią i pytają na jaki kolor lubisz, a każdy kolor jest w oczywisty sposób związany z partią.
Zresztą sondaże są zbędne, PiS wygra, SLD nie dostanie się do sejmu, Pawlak będzie po raz trzeci premierem.
dworkin - 2011-10-01, 17:02
:
Romulus napisał/a:
Głupie to. Jakaś dziwna medialna cenzura, socjalistyczna duchem.

Żeby nie powiedzieć - komunistyczna. Negacja demokracji, traktowanie wyborców jak bydło (wprost), decydowanie za nich. Ale w dzisiejszej UE, dzisiejszej Polsce, bym się nie zdziwił...
Romulus - 2011-10-04, 17:17
:
Pasuje to do kilku tematów, ale podrzucę to tutaj. Zapraszam do fejsbukowej strony: http://www.facebook.com/wykresl212?sk=wall i http://www.wykresl212kk.pl/
Może tym razem posłowie PiS pójdą po rozum do głowy i zagłosują za wykreśleniem tego przepisu z kodeksu karnego.
MrSpellu - 2011-10-04, 17:32
:
No to koniecznie przeczytaj felieton Szaranowicza juniora, z wczorajszej Wręcz Przeciwnie :)
Romulus - 2011-10-05, 20:45
:
Przeczytałem i zrobił on na mnie małe wrażenie. Jeśli już pan redaktor musi ubolewać nad tym, że wyrok karny daje lepszą ochronę niż cywilny, to propouję wzmocnić gwarancyjność wyroku cywilnego: jeśli pozwany nie będzie chciał zapłacić, albo nie będzie miał z czego - niech pracuje społecznie, a jak nie chce - niech odsiedzi to co miał odpracować. Różnica między mną a redaktorem jest fundamentalna. Sprowadza się do tego, że ja nie uważam za normalne, aby robić przestępcę z kogoś za jego słowa, nawet jeśli celowo chciał tymi słowami ugodzić w poszkodowanego. Wystarczy tego kogoś puścić w skarpetkach, obłożyć komornikiem, zadłużyć po uszy tak, że nie dostanie kredytu nawet w Providencie. to boli bardziej niż 20 dni za kratkami za nie odpracowanie prac społecznych zamienionych z orzeczonej grzywny. Postulowanie zniesienia kary pozbawienia wolności za przestepstwo z art. 212 k.k. nic nie da. Bo na palcach jednej ręki można znaleźć wyroki, w których taką karę orzeczono. Jesli już to orzeczono ją w zawieszeniu.

Była kiedyś sprawa dziennikarza skazanego z art. 212 k.k. Jak zwykle, polscy dziennikarze stanęli na wysokości zadania udowadniając jakimi są ignorantami i tępakami. Pan został skazany na grzywnę. Nie chciał jej zapłacić. To mu sąd zamienił grzywnę na prace społecznie użytecznie. Nie chciał pracować. To w końcu sięgnięto po najsurowszą sankcję - prace społecznie użytecznie zamieniono na zastepczą karę pozbawienia wolności. Wtedy podniósł się rwetes, że oto wolność słowa cierpi. A cierpiało tylko kołtuństwo dziennikarza, który nie chciał się podporządkować prawomocnym rozstrzygnięciom sądowym. Nie cierpiał za wolność słowa tylko za swój upór i warcholstwo, którego w żadnym kraju nie tolerowanoby tak długo jak w Polsce.

Jeśli autor tego felietonu, czy jak to zwać, ubolewa, że po wyroku cywilnym i tak płacą podatnicy za przeprosiny, to nie ma racji. Owszem, jeśli ktoś nie zapłaci lub nie przeprosi w sposób nakazany przez sąd - w postępowaniu cywilnym mozna to zrobić za niego i na jego koszt, czyli wydrukować przeprosiny np. w mediach bez udziału pozwanego, za niego i na jego koszt. To normalne narzędzie prawne. I bardzo skuteczne, o czym przekonał się zawodowy kłamca i oszczerca, niejaki Kurski :)

A co jeśli ten mityczny niemal bloger nie miałby z czego oddać? Oczywiście, nic. Czyli zapłacili biedni podatnicy ze swoich pieniędzy za kłamstwa wypisywane przez jakiegoś internetowego debila. Ale w postępowaniu karnym również zapłaciliby za to podatnicy i to znacznie większe pieniądze: koszt postępowania wykonawczego plus odsiadka w więzieniu i łożenie na utrzymanie więźnia.

Prawo cywilne w sprawach o naruszenie dóbr osobistych daje mnóstwo narzędzi skutecznej ochrony. Lepszych niż w postępowaniu karnym, którego jedyną "radochą" pozostaje zrobienie z kłamcy i oszczercy zwykłego przestępcy. W USA pozwów o naruszenie dóbr osobistych boją się największe dzienniki. Żaden wpływowy bloger nie pociągnie długo, jeśli będzie rzucał oszczerstwa w sieci. Znacznie mniej wpływowi się o tym przekonali. Tu nawracam do przykładu z filmu "Food Inc.", gdzie koncern Monsanto porządnie rozprawił się z rolnikiem, który o nich złe rzeczy rozgłaszał. Przygięli mu kark do ziemi pozwami cywilnymi tak, że pewnie już się chłop nigdy po tym nie wyprostuje. I nie zrobili z niego przestepcy, jak by to mogli zrobić w Polsce.

Kij art. 212 k.k. ma dwa końce. Najczęściej dotyka nie tych wrednych, zapalczywych, mściwych trolli z internetu, którzy obrzucają innych wyzwiskami nazywając ich pedofilami. Takie skrajne przypadki mogę podać i w inną stronę.

Oczywiście, można zarzucić dziennikarzom, że walcząc z art. 212 k.k. walczą o swoje interesy. Ale to nieprawda. Istnienie powództwa o ochronę dóbr osobistych to znacznie potężniejsze i groźniejsze narzędzie, niż art. 212 k.k. Ale art. 212 k.k. jest to przepis groźny dla wolności, bo pozwala z każdego adwersarza zrobić przestępcę.
bio - 2016-07-07, 20:46
:
Można by to podpiąć pod wiele tematów, a nowego nielzja. To jakoś mi zapasowało.
https://www.youtube.com/watch?v=xtkwi_ewlzk
Fidel-F2 - 2016-07-07, 20:57
:
Było? Czterdzieści siedem razy?
bio - 2016-07-07, 21:23
:
Widać w GS-ie spóźnili się z dostawą. Nieistotne. Mnie ubawiło po raz pierwszy.