Zaginiona Biblioteka

Społeczeństwo - Rzeźnia na polskich drogach czyli o kulturze jazdy słówkilka

BG - 2011-05-14, 14:58
: Temat postu: Rzeźnia na polskich drogach czyli o kulturze jazdy słówkilka
wred napisał/a:
mamy idiotyczne przepisy ruchu drogowego nie dające pieszemu bezwzględnego pierwszeństwa, na i przed przejściem, mamy chamstwo naszych kierowców, i mamy idiotycznie za niskie kary pieniężne nakładane za wykroczenia drogowe.

Prawda. W Polsce ogromna część kierowców to chamy i ważniaki, uważające się za "lepszych" od pieszych i rowerzystów, na których często wymuszają pierwszeństwo (choć jeszcze gorzej, i to dużo gorzej, pod tym względem jest np. w Maroku i Tunezji, gdzie na przejściach dla pieszych jest jeszcze bardziej niebezpiecznie). Dlatego, że kierowcom bezpośrednio nic za to nie grozi. Natomiast gdyby pieszy lub rowerzysta próbował wymusić pierwszeństwo na kierowcy, to najpewniej zostałby potrącony i mógłby nawet zginąć. Kierowcy za wymuszenie pierwszeństwa na rowerzyście lub pieszym nic nie grozi, a rowerzyście lub pieszemu za wymuszenie pierwszeństwa na kierowcy grozi śmierć. Prawo silniejszego.
stian napisał/a:
jak uwazacie ?

Że temu bandziorowi należy się taka kara. Zdziwiło mnie tylko, że w Iranie, a więc kraju tak wrogim kobietom, istnieją w ogóle kary za krzywdzenie kobiet.
Jeśli ktoś pozbawia innych prawa do nietykalności osobistej, to tym samym pozbawia tego prawa samego siebie. Inaczej nie ma równości wobec prawa, bo bandzior ma większe prawa niż jego ofiara. Ci z Amnesty International w tym wypadku wykazują się fanatyzmem, broniąc bandyty. Jakkolwiek surowa kara by go nie spotkała, i tak zawsze można powiedzieć: "Dobrze mu tak", i będzie się miało rację.
stian napisał/a:
banda idealistów-lewaków

Skoro tak, to w takim razie komuniści nie byli lewakami, bo oni jak najbardziej popierali surowe kary, w tym karę śmierci, i często ją stosowali (choć minusem było to, że często w sprawach politycznych) - teraz w ChRL i KRL-D też często stosuje się karę śmierci. Czyli: chińscy i koreańscy komuniści nie są lewakami? ;) Ale to już osobny temat.

Wydzielono z tematu o karze śmierci - Tix
Stary Ork - 2011-05-15, 07:07
:
BG napisał/a:
wred napisał/a:
mamy idiotyczne przepisy ruchu drogowego nie dające pieszemu bezwzględnego pierwszeństwa, na i przed przejściem, mamy chamstwo naszych kierowców, i mamy idiotycznie za niskie kary pieniężne nakładane za wykroczenia drogowe.


Prawda. W Polsce ogromna część kierowców to chamy i ważniaki, uważające się za "lepszych" od pieszych i rowerzystów, na których często wymuszają pierwszeństwo (choć jeszcze gorzej, i to dużo gorzej, pod tym względem jest np. w Maroku i Tunezji, gdzie na przejściach dla pieszych jest jeszcze bardziej niebezpiecznie). Dlatego, że kierowcom bezpośrednio nic za to nie grozi. Natomiast gdyby pieszy lub rowerzysta próbował wymusić pierwszeństwo na kierowcy, to najpewniej zostałby potrącony i mógłby nawet zginąć. Kierowcy za wymuszenie pierwszeństwa na rowerzyście lub pieszym nic nie grozi, a rowerzyście lub pieszemu za wymuszenie pierwszeństwa na kierowcy grozi śmierć. Prawo silniejszego.


Co to znaczy "bezwzględne pierwszeństwo"? Kierowca jest zobowiązany do ustąpienia pierwszenstwa pieszemu znajdującemu się na przejściu ZAWSZE I WSZĘDZIE, musi ustępować pierwszenstwa pieszym w strefie zamieszkania niezależnie od tego, czy znajdują się na przejściu, czy na jezdni, i musi ustępować pierwszeństwa pieszym, jeśli skręca - nawet, jeśli nie znajdują się na przejściu. To mało? Kulturę i poziom zachowania się na drodze w rzeczy samej mamy dośc niskie, ale tyczy się to zarówno kierowców, jak i rowerzystów i pieszych (ci ostatni nie są zobowiązani w żadnym stopniu do znajomości przepisów ruchu drogowego i to, niestety, widać na drodze - klasyka gatunku w mojej okolicy to piesi maszerujący poboczem po prawej stronie jezdni albo rowerzyści bez żadnych świateł i odblasków). Kamyczki do ogródka można wrzucac wszystkim, bo oprócz wymuszeń pierwszeństwa przez kierowców zdarzają się również wtargnięcia na jezdnię.

Jako pieszy mam jedną prostą zasadę - "Nie bądź głupi, nie daj się zabić". Tyle naprawdę wystarczy, nie trzeba do tego dodatkowych przepisów. Ale w odróżnieniu od sporej ilości innych pieszych wiem, że samochód nie zatrzyma się w miejscu tylko dlatego, że w ostatniej chwili wlazłem mu przed maskę, i wiem, że dla kierowcy nie zawsze jestem widoczny. Więc jeśli chodzi o bezwzględne pierwszeństwo, bardziej przydałaby się dobra edukacja z ruchu drogowego (karty rowerowe to jeszcze są wymagane?) i zdrowy rozsądek. Wiadomo, jeśli pieszy popełni błąd, to konsekwencje są inne niż jeśli błąd popełni kierowca - ale za swoje życie przede wszystkim odpowiada sam pieszy.

Co do mandatów - ciekawe są rozwiązania skandynawskie, gdzie za powazniejsze wykroczenia płaci się mandaty proporcjonalne do zarobków (słyszałem o jakiejś grubej fiszy z Nokii - facet za przekroczenie prędkości dostal mandat idący w bodajże dziesiątki tysięcy euro). 500 złotych to dla jednych być albo nie być, inni tyle wydają dziennie na paliwo do swojego lambo, i to pod warunkiem, że nie gazują za mocno. Tyle offtopu. Waaaaaaaaaaaagh.
Fidel-F2 - 2011-05-15, 07:27
:
Stary Ork napisał/a:
albo rowerzyści bez żadnych świateł i odblasków
niom, takich to bym lał dębową pałą po kręgosłupie
MrSpellu - 2011-05-15, 08:39
:
Stary Ork napisał/a:
Co do mandatów - ciekawe są rozwiązania skandynawskie, gdzie za powazniejsze wykroczenia płaci się mandaty proporcjonalne do zarobków (słyszałem o jakiejś grubej fiszy z Nokii - facet za przekroczenie prędkości dostal mandat idący w bodajże dziesiątki tysięcy euro). 500 złotych to dla jednych być albo nie być, inni tyle wydają dziennie na paliwo do swojego lambo, i to pod warunkiem, że nie gazują za mocno.

U nas by to wyglądało tak, że zatrzymany dżentelmen, powiedzmy że w Bentleyu, okazałby panom policjantom zaświadczenie, że jest na garnuszku MOPSu.

Stary Ork napisał/a:
Kulturę i poziom zachowania się na drodze w rzeczy samej mamy dośc niskie

Ja mam alergię na taksówkarzy. W Krakowie kilka razy się zdarzyło, by mnie jeden z drugim skurwysynem prawie wysłali do szpitala.
Romulus - 2011-05-15, 14:10
:
Stary Ork napisał/a:
Co do mandatów - ciekawe są rozwiązania skandynawskie, gdzie za powazniejsze wykroczenia płaci się mandaty proporcjonalne do zarobków (słyszałem o jakiejś grubej fiszy z Nokii - facet za przekroczenie prędkości dostal mandat idący w bodajże dziesiątki tysięcy euro). 500 złotych to dla jednych być albo nie być, inni tyle wydają dziennie na paliwo do swojego lambo, i to pod warunkiem, że nie gazują za mocno. Tyle offtopu. Waaaaaaaaaaaagh.

To byłby, moim zdaniem, doskonały pomysł. Policjant pisałby mandat nie w konkretnej kwocie, ale podawałby procent od płacy brutto. A co do zaświadczenia z MOPS-u :) Owszem, znając Polaków to byłoby nagminne pewnie. Ale wówczas na poczet takiego zobowiązania można zlicytować majątek ruchomy i nieruchomy. Zatem możesz żyć na garnuszku MOPS-u, ale komornik sprzeda ci samochód :) A nawet zostać możesz wpisanym na listę niewypłacalnych dłużników i baj baj kredyt lub pożyczka :)
BG - 2011-05-15, 14:39
:
Stary Ork napisał/a:
Kierowca jest zobowiązany do ustąpienia pierwszenstwa pieszemu znajdującemu się na przejściu ZAWSZE I WSZĘDZIE, musi ustępować pierwszenstwa pieszym w strefie zamieszkania

To widać mało który polski kierowca o tym wie. Lub jeśli wie, świadomie łamie ten przepis. Gdy czekam przed przejściem dla pieszych bez sygnalizacji świetlnej, to bardzo rzadko zdarza się, żeby jakiś nadjeżdżający akurat samochód się zatrzymał - na ogół to ja muszę czekać, aż sznurek samochodów się skończy, i dopiero wtedy mogę przejść przez ulicę.
Stary Ork napisał/a:
klasyka gatunku w mojej okolicy to piesi maszerujący poboczem po prawej stronie jezdni

Prawda, ale najczęściej jest to wtedy, gdy cały chodnik jest zastawiony przez zaparkowane samochody - najczęściej w pobliżu sklepów. Często, gdy przechodzę obok sklepu, nie mam innego wyjścia jak wejść na ulicę, bo na chodniku nie ma miejsca.
Stary Ork napisał/a:
albo rowerzyści bez żadnych świateł i odblasków

Jeśli ktoś stale i świadomie jeździ po zmroku bez świateł i odblasków, to masz rację, jest to karygodne, ale np. ja kiedyś miałem wypadek na rowerze i lampka odblaskowa mi się stłukła, więc do czasu kupienia nowego odblasku siłą rzeczy nie miałem żadnego - więc byłbym ostrożny ze stwierdzeniami typu:
Fidel-F2 napisał/a:
takich to bym lał dębową pałą po kręgosłupie

Ty chciałbyś lać dębową pałą po kręgosłupie za to, że miało się wypadek?
Stary Ork napisał/a:
wiem, że dla kierowcy nie zawsze jestem widoczny.

Ale gdy mówimy o jasnym dniu i dobrej widoczności, to chyba wątpliwości nie ma - a mimo to bardzo często kierowcy się nie zatrzymują przed przejściem dla pieszych. Bo uważają się za ważniejszych i o większej sile przebicia (dosłownie) niż piesi.
A skoro o tym mowa: czytał ktoś artykuł z "Angory" o tym, że na obowiązkowych szkoleniach dla kierowców TIR-ów niekiedy wykładowcy mówią, żeby walić w osobówkę?

P.S. To wszystko nie ma związku z tematem o karze śmierci, więc może by założyć osobny temat o przepisach ruchu drogowego?
toto - 2011-05-15, 15:12
:
BG, a czytałeś kiedykolwiek kodeks drogowy?
Fidel-F2 - 2011-05-15, 15:33
:
BG napisał/a:
Gdy czekam przed przejściem dla pieszych bez sygnalizacji świetlnej, to bardzo rzadko zdarza się, żeby jakiś nadjeżdżający akurat samochód się zatrzymał - na ogół to ja muszę czekać, aż sznurek samochodów się skończy, i dopiero wtedy mogę przejść przez ulicę.
i bardzo dobrze, nie łamią żadnych przepisów bo stoisz na chodniku nie na jezdni, kierujący musi ustąpić pieszemu na przejściu ale gdy pieszy jest na chodniku i widzi nadjeżdżające samochód to powinien się zatrzymać bo w takiej sytuacji to niestety on łamie przepis wchodząc gwałtownie na jeznię pod nadjeżdżający pojazd to raz, a dwa, jezdnia jest dla pojadów nie dla pieszych i to oni powinni się dostosować a trzy rozum jest od tego by pojąć, że za czyjkolwiek błąd zdrowiem lub życiem płaci jednak pieszy

BG napisał/a:
Ty chciałbyś lać dębową pałą po kręgosłupie za to, że miało się wypadek?
co za beznadziejna manipulacja, jadąc w nocy mam głęboko w dupie czy jeździsz bez świateł od dziesięciu lat czy akurat wczoraj stłukłeś po pijanemu wszystkie światła i odblaski w rowerze (skądinąd kosmiczna koncepcja) - jedziesz niesprawnym pojazdem i przez Twoją głupotę ja będę miał problemy. Poza tym ktoś kto ma odrobinę rozgarnięcia w nocy jedzie rowerem w kamizelce odblaskowej. Analogicznie rozumiem, że jeśli ktoś na okrągło jeździ pijany to faktycznie wart jest kary ale jeśli przez przypadek spotkał kumpla z wojska i się uchlał to ma prawo jechać i nikt mu złego słowa nie ma prawa powiedzieć. Skończ, proszę Cię, pieprzenie takich głupot.
toto - 2011-05-15, 15:41
:
I właśnie tu jest problem. Piesi nie znają przepisów ruchu drogowego i często sami stwarzają zagrożenie (kierowcy też nie są święci). I często brak im wyobraźni, bo myślą, że samochód stanie na odcinku dwóch metrów. Mnie osobiście najbardziej irytują dzieciaki na skuterach. I rowerzyści jadący lewą stroną jezdni (pod prąd), zdarzają się przypadki, że nawet nie zjedzie na pobocze taki geniusz.
BG - 2011-05-15, 16:52
:
toto, nie czytałem - odniosłem się do tego, co napisał Ork.
Fidel-F2 napisał/a:
jezdnia jest dla pojadów nie dla pieszych

Wiem, ale z tego, co napisał Ork, wynika, że nie dotyczy to przejść dla pieszych.
Fidel-F2 napisał/a:
rozum jest od tego by pojąć, że za czyjkolwiek błąd zdrowiem lub życiem płaci jednak pieszy

No wiem - i wiedzą o tym kierowcy, którzy otoczeni twardą stalą są bezpieczniejsi i w sumie nic im nie grozi w zderzeniu z pieszym - a pieszemu grozi. I dlatego dużo rzadziej się zdarza, żeby pieszy wchodził kierowcy przed maskę niż żeby kierowca wymuszał pierwszeństwo na pieszym.
Fidel-F2 napisał/a:
jadąc w nocy mam głęboko w dupie czy jeździsz bez świateł od dziesięciu lat czy akurat wczoraj stłukłeś po pijanemu wszystkie światła i odblaski w rowerze

1) Dlaczego po pijanemu?
2) Dlaczego "wszystkie światła i odblaski"? Stłukłem tylko tylną lampkę.
Fidel-F2 napisał/a:
jedzie rowerem w kamizelce odblaskowej.

Nie mam takiej i nie wiem, gdzie taką można kupić. Jeszcze takiej nie widziałem w supermarkecie ani w sklepie odzieżowym.
Fidel-F2 napisał/a:
Analogicznie rozumiem, że jeśli ktoś na okrągło jeździ pijany to faktycznie wart jest kary ale jeśli przez przypadek spotkał kumpla z wojska i się uchlał

To nie jest analogiczne, bo wypadek to zdarzenie losowe, a uchlanie się z kumplem z wojska to akt woli, na który ma się decydujący wpływ. Nikt mu alkoholu siłą do gardła nie wlewał. Więc nie zarzucaj mi "pieprzenia takich głupot".
Fidel-F2 - 2011-05-15, 17:01
:
BG napisał/a:
Wiem, ale z tego, co napisał Ork, wynika, że nie dotyczy to przejść dla pieszych.
tam pieszy ma szczególne prawa co nie zmienia faktu że jezdnia jest dla samochodów i pieszy ma prawa na pasach a nie na chodniku obok pasów
BG napisał/a:
Dlaczego po pijanemu?
Ty sugerujesz, że ja chcę lać ofiary wypadków to ja sugeruję, że Ty tłuczesz lampki po pijanemu

BG napisał/a:
Nie mam takiej i nie wiem, gdzie taką można kupić. Jeszcze takiej nie widziałem w supermarkecie ani w sklepie odzieżowym.
widziałem w supermarkecie, sklepach z akcesoriami motoryzacyjnymi i w sklepach z budowlanką, okularów też nie sprzedają u fryzjera ale zwykle ludzie jakoś sobie radzą z ich nabywaniem

BG napisał/a:
To nie jest analogiczne, bo wypadek to zdarzenie losowe, a uchlanie się z kumplem z wojska to akt woli, na który ma się decydujący wpływ. Nikt mu alkoholu siłą do gardła nie wlewał. Więc nie zarzucaj mi "pieprzenia takich głupot".
oczywiście że będę zarzucał bo spotkanie kumpla to przypadek losowy a nikt na siłę nikogo na drogę w niesprawnym rowerze nie wysyła to jest akt woli coby wsiąść i pedałować
ihan - 2011-05-15, 17:20
:
Traumatyczne przeżycie dla Polaka-pieszego to jest dopiero w krajach skandynawskich. Osobiście szybko nauczyłam się kontrolować w którą stronę spoglądam, bo wystarczyło, że zerknęłam na druga stronę jezdni w okolicach przejścia dla pieszych i cały sznur samochodów się zatrzymywał, bo gdybym jednak podjęła decyzję, że chce przechodzić, to oni mi to właśnie umożliwić muszą. Wstyd przyznać, ale kilka razy przelazłam przez to przejście bez potrzeby, bo strasznie głupio nie skorzystać z uprzejmości. Gryzie potem człowieka sumienie.
Piesi w Polsce maszerujący poboczami kompletnie bez sensu to problem głównie wiosek w okolicach kościołów. I nawet jeśli jest chodnik, to jeśli jest po jednej tylko stronie jezdni, to jak w banku piesi właśnie tą drugą koniecznie łazić muszą. I jeszcze warstwami, najlepiej żeby zająć jak największą szerokość jezdni, tak jak by bili rekord świata. Nieoświetleni rowerzyści to koszmar, pijani też. Zbiło się światełko/odblask, a czemuż rowerzysto nie masz odblaskowych elementów stroju, choćby butów, sznurówek, firmy ubezpieczeniowe rozdawały takie paski na rękawy. Dlaczegóż więc kierowca nie mógłby jeździć z niesprawnym hamulcem? Jak mu się dosłownie przed chwila zepsuł i nie miał czasu go naprawić.
Pisanie, że kierowcy nic się nie stanie... Jasne, tylko wyrzuty sumienia go będą gryzły do końca życia gdy potrąci pieszego. Nawet jeśli nijak tego uniknąć nie mógł. Kierowców kretynów jest sporo, ale naprawdę automatycznie nie mądrzeją po opuszczeniu samochodu i przekształcają się w kretynów pieszych uzupełniając potężną populację pieszych-niekierowców.
toto - 2011-05-15, 17:25
:
BG napisał/a:
toto, nie czytałem - odniosłem się do tego, co napisał Ork.
To przeczytaj, wyjdzie ci na zdrowie. Przynajmniej te fragmenty, które dotyczą pieszych.

BG napisał/a:
Wiem, ale z tego, co napisał Ork, wynika, że nie dotyczy to przejść dla pieszych.
BG, jesteś dorosły, jeździsz na rowerze (gdzieś w innych tematach się chyba nawet chwaliłeś), poruszasz się po drogach. I zupełnie nie znasz zasad ruchu drogowego. Bez urazy, ale ja bym ci zakazał jazdy rowerem po drogach publicznych.

BG napisał/a:
Nie mam takiej i nie wiem, gdzie taką można kupić. Jeszcze takiej nie widziałem w supermarkecie ani w sklepie odzieżowym.
Stacja benzynowa, sklep rowerowy, większy sklep wielobranżowy, sklepy z odzieżą roboczą pewnie też. Sklepy z akcesoriami motoryzacyjnymi. Wystarczy czasami się rozejrzeć.


Cytat:


Rozdział 2
Ruch pieszych

Art. 14. Zabrania się:

1. wchodzenia na jezdnię:

a. bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych,
b. spoza pojazdu lub innej przeszkody ograniczającej widoczność drogi;

2. przechodzenia przez jezdnię w miejscu o ograniczonej widoczności drogi;

3. zwalniania kroku lub zatrzymywania się bez uzasadnionej potrzeby podczas przechodzenia przez jezdnię lub torowisko;

4. przebiegania przez jezdnię;

Romulus - 2011-05-15, 19:43
:
Problemem ruchu drogowego w Polsce jest to, że jego zmotoryzowani uczestnicy zaraz po odebraniu prawa jazdy zapominają o przepisach ruchu drogowego i jeżdżą jak im się podoba.

Kierowca widząc pieszego stojącego przed przejściem dla pieszych, nawet na chodniku, ma obowiązek się zatrzymać i ustąpić mu pierwszeństwa. Wszyscy mają tą zasadę głęboko w d...e.

Jazda "na zderzaku". To kolejny przykład masowego olewania przepisów drogowych dotyczących obowiązku zachowania bezpiecznego odstępu od poprzedzającego pojazdu. O ile w mieście jest ona zrozumiała z powodu natężenia ruchu, o tyle poza obszarem zabudowanym jest to niebezpieczne. UWAGA! Ja TĘPIĘ TAKIE BYDŁO. Już doniosłem na temat trzech kierowców, którzy zajeżdżali mi w ten sposób drogę. Mam nadzieję, że policji chciało się ruszyć tyłkiem. Pewnie się nie chciało - ale może kiedy zgłoszę takiego setnego wała to może ktoś się obudzi i przestanie tylko wystawać z "suszarką" za zakrętem.

I wreszcie - całkowite ignorowanie przepisów związanych z prędkością na drodze.

Polscy kierowcy to, w swej masie, BYDŁO. I żałosne jest słuchanie, kiedy po jakimś wypadku ktoś przychodzi do sądu i się tłumaczy: wysoki sądzie, bo tam jest taka droga dziurawa i nie mogłem zapanować nad pojazdem. I płacze, jaki to on biedny bo go straszne państwo polskie upadla tym, że musi jeździć 180 km/h po drodze na której jazda z prędkością 50 jest ryzykiem dla utrzymania stabilności jazdy.

Nie mam nigdy litości dla kierowców, którzy umyślnie łamią przepisy drogowe i powodują wskutek tego wypadki. Zawsze płacą grube grzywny a kolega z wydziału wykonawczego otrzymuje karteczkę, aby nie rozkładać grzywny na raty.

Sam kiedy jadę samochodem to dostaję palpitacji serca kiedy zorientuję się, że jadę choćby 5 km/h ponad przepisową. I sam mam ochotę się wówczas ukarać :)
toto - 2011-05-15, 19:57
:
Romulus napisał/a:
Kierowca widząc pieszego stojącego przed przejściem dla pieszych, nawet na chodniku, ma obowiązek się zatrzymać i ustąpić mu pierwszeństwa.
Jeśli pieszy stoi przed przejściem, tak, ale pieszy nie może sobie nagle na przejście wejść lub wbiec. I z tego co pamiętam, pieszy nie może przechodzić przez jezdnię jeśli w odległości 100m znajduje się przejście dla pieszych. Czyli jeśli sobie stoi 15 m od przejścia i widać, że chce przejść (właściwie codziennie widzę taką sytuację co najmniej raz), to chyba nie mam obowiązku stanąć i poczekać na takiego kretyna? I nie lubię ludzi, którzy idą wzdłuż ulicy i nagle, zupełnie nie patrząc na boki i nie sygnalizując chęci przejścia przez jezdnię, nagle skręcają i znajdują się na jezdni, nawet na przejściu i patrzą tylko przed siebie (rzadziej, ale też dość regularni można to zobaczyć na naszych ulicach). I nie lubię ludzi przebiegających na czerwonym. I rowerzystów wjeżdżających na przejścia. Do kierowców też mam dużo zastrzeżeń. I jako kierowca i jako pieszy.
Jander - 2011-05-15, 19:57
:
Romulus napisał/a:
Problemem ruchu drogowego w Polsce jest to, że jego zmotoryzowani uczestnicy zaraz po odebraniu prawa jazdy zapominają o przepisach ruchu drogowego i jeżdżą jak im się podoba.

Szkoły jazdy uczą tak, żeby zdać cholernie trudny egzamin. A na egzaminie bardziej liczy się znajomość miejsc gdzie uwalają - typu przejście dla pieszych, którego nie widać. Rzadko wyjeżdża się poza teren, gdzie przeprowadzany jest egzamin.
wred - 2011-05-15, 21:36
:
Fidel-F2 napisał/a:
i bardzo dobrze, nie łamią żadnych przepisów bo stoisz na chodniku nie na jezdni, kierujący musi ustąpić pieszemu na przejściu ale gdy pieszy jest na chodniku i widzi nadjeżdżające samochód to powinien się zatrzymać bo w takiej sytuacji to niestety on łamie przepis wchodząc gwałtownie na jeznię pod nadjeżdżający pojazd to raz, a dwa, jezdnia jest dla pojadów nie dla pieszych i to oni powinni się dostosować a trzy rozum jest od tego by pojąć, że za czyjkolwiek błąd zdrowiem lub życiem płaci jednak pieszy
I to jest idiotyczne, szczególnie w miastach kiedy są korki i ulice są pełne w pewnych godzinach, mógłbym zrobić eksperyment z nagraniem ile czasu zajęłoby mi przejście przez 3 pasmową jezdnię na pasach bez świateł. Sądzę, że dobre kilkanaście minut, a i tak będąc już na pasach, auta nadal jadą i wymijają tego co się zatrzymał. Ot Polska. Niemiecki kierowca zatrzymuje się przed przejściem jak widzi zamierzającą przejść osobę. Polak w życiu. A każde wyjście na pasy traktowane jest jako wtargnięcie. Dlatego ja często lubię wqrwiać kierowców i wyłażę na przejściach. To oni widząc kogoś przed przejściem mają obowiązek zwolnić i przewidzieć sytuację.
Fidel-F2 - 2011-05-16, 11:48
:
wred napisał/a:
a i tak będąc już na pasach, auta nadal jadą i wymijają tego co się zatrzymał.
to jest wykroczenie jak każde inne, mogę sie tylko z Tobą zgodzić co do potępienia takich zachowań.
wred napisał/a:
Niemiecki kierowca zatrzymuje się przed przejściem jak widzi zamierzającą przejść osobę. Polak w życiu.
Nie używaj kwantyfikatorów ogólnych bo to nieprawda, że żaden Polak nigdy się nie zatrzyma, ja tak robię regularnie chociaż nie zawsze. Prawdą jest oczywiście, że mamy niską kulturę na drogach. Nie mam porównanie jeśli idzie o Niemcy ale podobnie jest w Irlandii, ustępowanie miejsca czy rezygnowanie z pierwszeństwa jest bardzo częste. Co nie zmienia faktu, że również tam można spotkać głupków i wymuszających kierowców.

wred napisał/a:
To oni widząc kogoś przed przejściem mają obowiązek zwolnić i przewidzieć sytuację.
znów kwantyfikator ogólny, ja bym postwił znak równości
dwa, wcześniej czy później może sie to dla Ciebie tragicznie skończyć, gdy ktoś nie zdąrzy lub nie zauważy
a trzy, co prawda to nie był pieszy ale kierujący który wyjechał bez zatrzymania i rozglądania się i w efekcie wylądowałem na poboczu po drugiej stonie jezdni, szczęśliwie nic nie jechało z naprzeciwka i obyło się bez jakichkolwiek strat ale jechałem wtedy z całą rodziną i na myśł co się mogło stać zawrzałem, dogoniłem fiuta, wyprzedziłem, zablokowałem drogę samochodem i gdy sie zatrzymał, wyciągnąłem go na zewnątrz i obiłem ryja, a na do widzenia urwałem mu jeszcze lusterko. Bacz drogi wredzie byś kogoś nie wkurwił do tego stopnia
Stary Ork - 2011-05-16, 12:07
:
wred napisał/a:
Dlatego ja często lubię wqrwiać kierowców


To w zasadzie powinno zamknąć dyskusję //mysli . +10 do bucówy, -10 do kultury na drodze. A wymagasz, żeby kierowcy ci ustępowali.

Mój instruktor w sytuacji, kiedy ktoś pakował mi sie przed maskę, mawiał "Stukniesz osła, pójdziesz siedzieć za człowieka". Ja z zasady podchodzę z respektem do wszystkiego, co ma więcej zębów/pięści/kół/kilogramów ode mnie, ale widać nie wszyscy urodzili się z instynktem samozachowawczym.

Co do ustepowania: Romulus nie ma racji, ustępowanie pieszym jest obowiązkiem kierowcy tylko w trzech przypadkach (o ile dobrze pamiętam i nie znowelizowano po cichu KRD):
- kiedy pieszy już jest na przejściu
- kiedy kierowca wykonuje manewr skrętu
- w strefie zamieszkania (wtedy pieszy ma bezwzględne pierwszeństwo nawet na jezdni).
Chodnik nie jest częscią przejścia, zwykle się o tym zapomina.

W innych przypadkach ustąpienie pierwszeństwa jest dobrą wolą kierowcy z jednej strony, a z drugiej przestrzeganiem zasady ograniczonego zaufania. Z zasady ustępuję pieszym, ale są wyjątki, kiedy nigdy nie ustąpię:
- kiedy jadę skrajnym pasem na drodze z kilkoma pasami ruchu (bo, niestety, nie ma gwarancji, że kierowcy na innych pasach mnie nei wyprzedzą i pieszy nie wyjdzie im pod koła - smutne, ale prawdziwe, łamanie zakazu wyprzedzania samochodu stojącego przed przejściem dla pieszych jest nagminne i ŚMIERTELNIE niebezpieczne dla pieszego, więc lepiej, żeby sobie poczekal, niż żebym miał wystawić go innemu kierowcy)
- kiedy na zderzaku mam inny samochód (wiadomo, hamulec w podłogę i mam na tylnym zderzaku tonę stali - znów kamyczek do ogródka kierowców, tutaj Romulus ma 150% racji; za jazdę na zderzaku powinno się łamać kolem)

Poza tym w różnych krajach standardy są różne, w Polsce nie jest ani tak dobrze jak w Skandynawii (w Norwegii mogłem przechodzić z zamkniętymi oczami, inna sprawa, że ruch tam niegęsty), ale nie jest tak źle jak w Grecji czy we Wloszech (czemu w Rzymie jest tyle kościołów? Żeby pieszy mógł się pomodlić przed przejściem przez ulicę). Polacy w ogóle, i kierowcy, i piesi (jak widac na przykładzie wreda) odnoszą się do siebie z małą kulturą, czy to na drodze, czy w innych sytuacjach. Stawiałbym tezę, że w ogóle jestemy narodem buraków i chamów, mnie nie wyłączając. Waaaaaaaaaaaaagh.

EDIT: wred, z czystej ciekawości, siedziałeś kiedyś za kierownicą? Bo o posiadanie prawa jazdy nie chcę cię bezpodstawnie oskarżać.
wred - 2011-05-16, 12:24
:
Fidel-F2 napisał/a:
Nie używaj kwantyfikatorów ogólnych bo to nieprawda, że żaden Polak nigdy się nie zatrzyma, ja tak robię regularnie chociaż nie zawsze.
No jasne, ale większość tak robi, zdecydowana większość. A zdecydowana większość np. Niemców tak nie robi. No to chyba mamy jakąś zasadę.

Stary Ork napisał/a:
EDIT: wred, z czystej ciekawości, siedziałeś kiedyś za kierownicą? Bo o posiadanie prawa jazdy nie chcę cię bezpodstawnie oskarżać.
Jasne, mam prawko od 17 roku życia a to już będzie ponad 20 lat :) , jeżdżę dosyć dużo. Ustępuję pieszym na przejściach itd. Mam sporą dozę wyobraźni.

I nie wychodzę tuż przed pojazd ofcoz :) , ale jak stoję sobie grzecznie przed przejściem a kierowca widzi mnie np. z 50m i ma to gdzieś - bo stoję i czekam jak ta owca, no to ja jego też mam gdzieś i musi się orientować :) .
Stary Ork - 2011-05-16, 12:32
:
No to z wyobraźnią u ciebie nietęgo, bo robisz strasznie dużo założeń, zakładasz między innymi że kierowca cię widzi (bo nie rozproszył go lachon po drugiej stronie ulicy z nogami do samej dupy, jest w stanie podjąć właściwą decyzję o zahamowaniu (bo np. jest trzeźwy), jest w stanie wprowadzić ją w życie (bo nie ma akurat wylewu, ostrego ataku biegunki i nie chwycił go kurcz w obu nogach) i jest w stanie zrobić to bez zgubnego w skutkach opóźnienia. Zakładasz też, że porusza się pojazdem sprawnym technicznie i że stan nawierzchni umożliwia mu normalne hamowanie na całej długości drogi hamowania. To strasznie dużo nieopartych na niczym założeń żeby podjąć decyzję, która może spowodować, że on pojedzie do lakiernika, a ty na urazówkę. I to tylko dlatego, że, cytuję, lubisz wkurwiać kierowców. Za głupotę to uważam i głupotą ogłaszam. Waaaaaaaaaaaaaaagh.
wred - 2011-05-16, 12:42
:
Możesz sądzić co chcesz :) , innej metody wychowywania kierowców nie znalazłem, no i wbrew pozorom nie wychodzę jak ta owca tylko kontroluję sytuację.
Stary Ork - 2011-05-16, 12:42
:
Jakieś sukcesy wychowawcze? --_-
MrSpellu - 2011-05-16, 12:42
:
Stary Ork napisał/a:
- kiedy jadę skrajnym pasem na drodze z kilkoma pasami ruchu (bo, niestety, nie ma gwarancji, że kierowcy na innych pasach mnie nei wyprzedzą i pieszy nie wyjdzie im pod koła - smutne, ale prawdziwe, łamanie zakazu wyprzedzania samochodu stojącego przed przejściem dla pieszych jest nagminne i ŚMIERTELNIE niebezpieczne dla pieszego, więc lepiej, żeby sobie poczekal, niż żebym miał wystawić go innemu kierowcy)

W Bielsku, przed rondem Solidarności (zaraz przy Sarnim Stoku) jest na A1 takie jedno przejście bez świateł, raz się zdarzyło że jeden koleś mi się zatrzymał na przejściu by mnie puścić. Instynkt samozachowawczy kazał mi się zatrzymać w odpowiednim momencie, bo jakiś kutafon pruł lewym pasem ze 140 na godzinę i coś czułem w moczu, że się raczej nie zatrzyma. Jak nieśmiało kuknąłem w jego stronę (heloł, jestem na pasach!), to nawet przyspieszył i zrobił mi gedapaaaaaaaa.

1) Pierwszy facet mnie puścił.
2) Stałem już na pasach.
3) Gdybym szedł dalej "na wreda", to pewnie byście się spotkali na mojej stypie.
wred - 2011-05-16, 12:47
:
Stary Ork napisał/a:
Jakieś sukcesy wychowawcze? --_-
hehehe, nie wiem, generalnie brutalniejszy się zrobiłem, jak mam małe dzieci z którymi poruszam się po przejściach i które niebawem będą same musiały się poruszać... 0 litości dla chamstwa...

MrSpellu napisał/a:
3) Gdybym szedł dalej "na wreda", to pewnie byście się spotkali na mojej stypie.
Nie no stary, ZAWSZE wylookam zza auta czy jakiś pajac nie pędzi, i prawie zawsze pędzi, więc kontrolnie trza wystawić coś i poczekać czy wyhamuje ;D
Nie ma co im bezstresowego jeżdżenia umożliwiać.

BTW może by to wydzielić jakoś ?
Stary Ork - 2011-05-16, 12:49
:
Nie mam więcej pytań --_-
MrSpellu - 2011-05-16, 13:01
:
wred napisał/a:
BTW może by to wydzielić jakoś ?

Proponuję nazwę Rzeźnia na polskich drogach, czyli o kulturze jazdy słów kilka. Albo Chuje za kółkiem.

wred napisał/a:
Nie no stary, ZAWSZE wylookam zza auta czy jakiś pajac nie pędzi

Ja się tego nauczyłem w Krakowie, tam nawet na zielonym można zginąć. Moja żona zaś skutecznie się tego nauczyła w Warszawie. Gdy przechodziła na pasach, jakiś kretyn skasował dziewczynę za nią. Pasy, zielone światło na przejściu, kilka osób na jezdni. Dla jakiegoś karka widać było mało. Nie zasłabł, nie był chory (fizycznie), samochód był sprawny. Ponoć się tłumaczył tym sposobem, iż myślał, że się zmieści. Morał jest taki: na jezdni nie ufaj nigdy nikomu, od tego zależy Twoje życie.
wred - 2011-05-16, 13:06
:
MrSpellu napisał/a:
Ja się tego nauczyłem w Krakowie, tam nawet na zielonym można zginąć. Moja żona zaś skutecznie się tego nauczyła w Warszawie. Gdy przechodziła na pasach, jakiś kretyn skasował dziewczynę za nią. Pasy, zielone światło na przejściu, kilka osób na jezdni. Dla jakiegoś karka widać było mało.
Przykra sprawa, ale w naszych realiach kolejne pasy jezdni trzeba traktować indywidualnie, niezależnie od świateł, przejść itd. Choćby wymienione wyżej przedszkolaki... A ja, że codziennie 2 razy odprowadzam i przyprowadzam dzieciaki ze szkoły / przedszkola - to codziennie mam z tym styczność. I codziennie jest to samo. Najlepiej jakąś kieszonkową bazookę na taką okazję, a przynajmniej procę :))
MrSpellu napisał/a:
Nie zasłabł, nie był chory (fizycznie), samochód był sprawny. Ponoć się tłumaczył tym sposobem, iż myślał, że się zmieści.
No i w tym wypadku nie miałbym obiekcji z urwaniem mu nóżki, albo pustego łebka.
Romulus - 2011-05-16, 13:07
:
Stary Ork napisał/a:
Co do ustepowania: Romulus nie ma racji, ustępowanie pieszym jest obowiązkiem kierowcy tylko w trzech przypadkach (o ile dobrze pamiętam i nie znowelizowano po cichu KRD):
- kiedy pieszy już jest na przejściu
- kiedy kierowca wykonuje manewr skrętu
- w strefie zamieszkania (wtedy pieszy ma bezwzględne pierwszeństwo nawet na jezdni).
Chodnik nie jest częscią przejścia, zwykle się o tym zapomina.

Chyba muszę ci przyznać rację. Czytam z ciekawości ustawę prawo o ruchu drogowym i jasno stoi napisane, że pieszy ma pierwszeństwo na przejściu - art. 13 ust. 1, zdanie drugie. Przechodzenie przez jezdnię poza przejściem dla pieszych jest dozwolone, gdy odległość od przejścia przekracza 100 m. Jeżeli jednak skrzyżowanie znajduje się w odległości mniejszej niż 100 m od wyznaczonego przejścia, przechodzenie jest dozwolone również na tym skrzyżowaniu.

Hmmm... chyba jeden raz oblałem egzamin na prawo jazdy całkiem niesprawiedliwie :)

Stary Ork napisał/a:
W innych przypadkach ustąpienie pierwszeństwa jest dobrą wolą kierowcy z jednej strony, a z drugiej przestrzeganiem zasady ograniczonego zaufania.

I przejawem kultury osobistej kierującego.
Stary Ork napisał/a:
Poza tym w różnych krajach standardy są różne, w Polsce nie jest ani tak dobrze jak w Skandynawii (w Norwegii mogłem przechodzić z zamkniętymi oczami, inna sprawa, że ruch tam niegęsty), ale nie jest tak źle jak w Grecji czy we Wloszech (czemu w Rzymie jest tyle kościołów? Żeby pieszy mógł się pomodlić przed przejściem przez ulicę). Polacy w ogóle, i kierowcy, i piesi (jak widac na przykładzie wreda) odnoszą się do siebie z małą kulturą, czy to na drodze, czy w innych sytuacjach. Stawiałbym tezę, że w ogóle jestemy narodem buraków i chamów, mnie nie wyłączając. Waaaaaaaaaaaaagh.

Ze Skandynawią doświadczeń nie mam. Ale, mimo wszystko, w takim Neapolu nie bałem się (po pierwszym razie) przechodzić przez jezdnię. Nie wiem, czy to tylko jednostkowe doświadczenie, czy symptomatyczne - ale kiedy w Neapolu, gdzie kierowcy jeżdżą jedną wielką falą nie rozróżniającą pasów jezdni a znaki drogowe są traktowane jak sugestie :) po wstąpieniu na przejście dla pieszych (z bijącym sercem, przyznaję), nadjeżdżająca fala samochodów ładnie się zatrzymała. Bezkolizyjnie. Nikt nie trąbił. Ale w innym miejscu, poza miastem, idąc sobie poboczem (lewym) ruchliwej drogi wytrąbiono mnie jak ostatniego buraka. Do dziś nie wiem, dlaczego :)
MrSpellu - 2011-05-16, 13:10
:
wred napisał/a:
I codziennie jest to samo. Najlepiej jakąś kieszonkową bazookę na taką okazję, a przynajmniej procę

Strzelisz kolesiowi w szybę, koleś się zlęknie, straci panowanie nad pojazdem (jak czasem kamyczek spod koła pierdolnie w karoserię, to można się zesrać ze strachu, a przynajmniej przez chwilę mieć duszę na ramieniu) i jebnie w kolumnę pieszych, babkę z wózkiem, dziadka z laską lub przynajmniej w inny samochód. W takich sytuacjach emocje do kieszeni, a jedyne czym wypada rzucić, to co najwyżej kilkoma kurwami. I gonić gliniarzy by się wzięli do pracy, a nie do obżerania się pączkami.
wred - 2011-05-16, 13:13
:
MrSpellu napisał/a:
Strzelisz kolesiowi w szybę, koleś się zlęknie, straci panowanie nad pojazdem (jak czasem kamyczek spod koła pierdolnie w karoserię, to można się zesrać ze strachu, a przynajmniej przez chwilę mieć duszę na ramieniu) i jebnie w kolumnę pieszych, babkę z wózkiem, dziadka z laską lub przynajmniej w inny samochód. W takich sytuacjach jedyne czym wypada rzucić to jedynie kilkoma kurwami. I gonić gliniarzy by się wzięli do pracy.
heh najlepszy byłby dezintegrator, ale go jeszcze nie wymyślili :D
Odn. gliniarzy albo tych dzięciołów ze straży miejskiej co tylko zakładają obrączki na kółka, to powinni wziąć aparat albo kamerę ustawić się gdzieś w okolicy ruchliwego przejścia dla pieszych i kasiorka za mandaty popłynęła by szeroką drogą, a na ulicy byłoby bezpieczniej. A nie doczepiają się do mnie jak grzecznie pijam piwo w parku :) .
utrivv - 2011-05-17, 12:12
:
toto napisał/a:

Cytat:


Rozdział 2
Ruch pieszych

Art. 14. Zabrania się:


4. przebiegania przez jezdnię;

Teraz zrozumiałem tych staruszków co to nawet na czerwonym świetle (bo zmieniło się gdy byli na środku pasów) wolno człapią przed siebie. Dobiegnięcie jest karane.
Stary Ork - 2011-05-17, 12:32
:
Romulus napisał/a:
Hmmm... chyba jeden raz oblałem egzamin na prawo jazdy całkiem niesprawiedliwie


W moim przypadku romulańska babcia wyłączyła generatory pola maskującego w połowie przejścia i egzaminator zaorał mnie z entuzjazmem dziewięciolatki na koncercie Hanny Montany. Emerytowani ninja na polskich drogach to ZŁO, zło złe, perfidne i podstępne. Waaaaaaaaaaaaagh.
Fidel-F2 - 2011-05-17, 13:00
:
Moim zdaniem na prawo jazdy powinien być w zasadzie tylko egzamin teoretyczny a praktyczny to tyle o ile - zaświadczenie o wyjeżdżeniu dwudziestu czy trzydziestu godzin powinno wystarczyć. Po kilkudziesięciu godzinach jady na kursie kandydat na kierowcę tak samo nie umie jeździć jak nie umiał przed kursem i ocena tego rodzaju jest z definicji durna.
Jander - 2011-05-17, 15:35
:
Teoretyczny to wykujesz robiąc testy, nie musisz nawet specjalnie uczyć się teorii. A na egzaminie często oblewają długoletni kierowcy, bo poziom stresu jest maksymalny.
toto - 2011-05-17, 16:36
:
utrivv napisał/a:
Teraz zrozumiałem tych staruszków co to nawet na czerwonym świetle (bo zmieniło się gdy byli na środku pasów) wolno człapią przed siebie. Dobiegnięcie jest karane.
:-P

Jander napisał/a:
Teoretyczny to wykujesz robiąc testy, nie musisz nawet specjalnie uczyć się teorii. A na egzaminie często oblewają długoletni kierowcy, bo poziom stresu jest maksymalny.
Zdawałeś egzamin na prawo jazdy? Myślę, że rutynowanych kierowców, którzy muszą zdawać jeszcze raz, gubi zbytnia pewność siebie.
W Białymstoku sporo (przynajmniej tak mnie na szkoleniu przekonywali) kierowców kończyło egzamin na wyjeździe z WORD-u - nie zatrzymywali się pomimo znaku stop (jedno zdarzenie sam widziałem, więc może to i prawda, że sporo osób tam oblało). Egzaminator prosił o zaparkowanie na parkingu przed WORD-em, dziękuję, do widzenia. Powodzenia następnym razem. Pełna kultura. :badgrin:
Tomasz - 2011-05-17, 16:43
:
Pamiętam, że na swoim egzaminie nie zapiąłem pasów, ruszyłem, egzaminator mi zwrócił uwagę, zapiąłem, mogłem jechać dalej i nic się nie wydarzyło, zdałem.
Fidel-F2 - 2011-05-17, 17:04
:
Jander napisał/a:
A na egzaminie często oblewają długoletni kierowcy, bo poziom stresu jest maksymalny.
ergo dupa jasiu taki egzamin, pieniądze w błoto wyrzucone

toto napisał/a:
W Białymstoku sporo (przynajmniej tak mnie na szkoleniu przekonywali) kierowców kończyło egzamin na wyjeździe z WORD-u - nie zatrzymywali się pomimo znaku stop (jedno zdarzenie sam widziałem, więc może to i prawda, że sporo osób tam oblało). Egzaminator prosił o zaparkowanie na parkingu przed WORD-em, dziękuję, do widzenia. Powodzenia następnym razem. Pełna kultura.
IMHO debilizm
Romulus - 2011-12-27, 18:48
:
44 zabitych, ponad 400 rannych, ponad 1000 pijanych kierowców zatrzymanych. Wszystkiego więcej, niż rok wcześniej.
Bilans świąt AD 2011 na polskich drogach.

Tak się bawią, tak się bawią PO-LA-CY!
Tak się bawią, tak się bawią PO-LA-CY!
Romulus - 2012-02-14, 21:10
:
Myślałby kto naiwnie, że skoro benzyna i ropa drożeją, to Polacy przerzucą się nie tyle na wspólne dojeżdżanie co - chociaż! - na ekonomiczną jazdę. Ale ekonomiczna jazda wymaga tak jakby przestrzegania przepisów drogowych dotyczących prędkości. A przecież Polacy są ponad to. Cena benzyny zatem nie wpływa na prędkość pojazdów i tym samym spalanie jest tak samo szybkie. Więc jak tu wierzyć, że cena ta "boli" polskich kierowców?
Fidel-F2 - 2012-02-14, 21:37
:
Romulus napisał/a:
Ale ekonomiczna jazda wymaga tak jakby przestrzegania przepisów drogowych dotyczących prędkości.
niekoniecznie
Romulus - 2012-02-15, 07:38
:
Rzeźnia zimowa na drodze dziś panuje. Do pracy dojechałem 20 minut później. Co i tak jest sukcesem chyba. Ale i tak rajdowcy nie odpuszczali. Jeden debil nawet za kilka kilometrów znalazł się w rowie :) Na szczęście nic mu się nie stało. Początkowo miałem go olać, ale zwyciężyło moje naiwne, biedne serduszko. Sprawdziłem, czy wszystko z nim ok. Wpadł na szczęście w zaspę i się zakopał i chciał, żeby pomóc mu wyjechać. Dałem mu numer telefonu do pomocy drogowej i życzyłem powodzenia. Już na wyciąganie go z rowu nie miałem ochoty. Jeśli się jedzie w TAKĄ pogodę 100 km/h (na oko z taką prędkością mnie wyprzedzał), to trzeba płacić za głupotę.
MrSpellu - 2012-02-15, 09:18
:
U mnie nawet z miasta nie dało się sensownie wyjechać.
Tomasz - 2012-02-15, 09:32
:
Ja się szykuję właśnie na wybijanie się z domu. Załatwiam co mogę zanim rzucę się na piękne polskie nieodśnieżane drogi. Prądu też nie mam. Na szczęście zestaw: laptop plus bezprzewodowy internet nie zawodzi.
utrivv - 2012-02-15, 09:45
:
Romulus napisał/a:
Myślałby kto naiwnie, że skoro benzyna i ropa drożeją, to Polacy przerzucą się nie tyle na wspólne dojeżdżanie co - chociaż! - na ekonomiczną jazdę. Ale ekonomiczna jazda wymaga tak jakby przestrzegania przepisów drogowych dotyczących prędkości. A przecież Polacy są ponad to. Cena benzyny zatem nie wpływa na prędkość pojazdów i tym samym spalanie jest tak samo szybkie. Więc jak tu wierzyć, że cena ta "boli" polskich kierowców?

To ciekawe co piszesz - w firmie całkiem niedawno ogłoszono że w ramach różnych pracowniczych bonusów będzie można zapisać się na kurs jazdy ekonomicznej i okazało się że zabrakło miejsc i będzie druga tura. Zwykle takie rzeczy nie cieszą się dużą popularnością ale może faktycznie chodzi o kryzys?
MrSpellu - 2012-02-15, 09:54
:
We Włoszech ostatnio drakońsko podniesiono kary oraz wartości mandatów za wykroczenia drogowe, ponoć szybciutko nauczyli się jeździć (a tam zawsze był z tym problem). Od tego roku u nas też idą podobne zaostrzenia. Ba, już nawet powstają ponoć szkoły jazdy tylko dla osób, które stracą prawko i będą się ubiegać o nowe.
Romulus - 2012-02-15, 11:21
:
utrivv napisał/a:
Romulus napisał/a:
Myślałby kto naiwnie, że skoro benzyna i ropa drożeją, to Polacy przerzucą się nie tyle na wspólne dojeżdżanie co - chociaż! - na ekonomiczną jazdę. Ale ekonomiczna jazda wymaga tak jakby przestrzegania przepisów drogowych dotyczących prędkości. A przecież Polacy są ponad to. Cena benzyny zatem nie wpływa na prędkość pojazdów i tym samym spalanie jest tak samo szybkie. Więc jak tu wierzyć, że cena ta "boli" polskich kierowców?

To ciekawe co piszesz - w firmie całkiem niedawno ogłoszono że w ramach różnych pracowniczych bonusów będzie można zapisać się na kurs jazdy ekonomicznej i okazało się że zabrakło miejsc i będzie druga tura. Zwykle takie rzeczy nie cieszą się dużą popularnością ale może faktycznie chodzi o kryzys?

To tylko moje obserwacje "z drogi" :) Rozbraja mnie, że po prostu żadnej refleksji nie widać u kierowców. Jakby byli jakimiś upośledzonymi głąbami, którzy jak nie wcisną 120 km to bida z nędzą. Ze szczerego serca popieram zaostrzenie kar za przekraczanie prędkości i to w sposób drastyczny.

Jakiś czas temu pojawił się raport NIK, który za wypadki na drogach "obwiniał" stan tychże dróg. Zdziwiło mnie to ogromnie. Jawi mi się ten wniosek jako nielogiczny i wydumany. Jeszcze zrozumiem, że np. jeśli kierowca wpadł w dziurę na drodze, stracił panowanie nad pojazdem i walnął w drzewo - to jest to jakiś związek stanu drogi z wypadkiem. Ale, w moim przekonaniu, całkowicie pośledni. Bo jednak nie można zapominać, że to przede wszystkim na kierowcy ciąży obowiązek dostosowania prędkości i techniki jazdy nie tylko do przepisów, ale i do warunków drogowych.

A z moich obserwacji wynika, że im lepsza droga (szersza, równiejsza), tym polski kierowca czuje się pewniej i zaczyna sobie dokazywać. Aż mi głupio pisać banały, że kiedy jadę po dziurawej, wąskiej drodze, to nie pędzę po niej nawet 90 km/h, żeby auta nie uszkodzić, albo nie stracić nad nim panowania. To wydaje mi się tak oczywiste i banalne, że aż boli, kiedy widzę, jak jakieś tumany pędzą niemal na oślep po takich drogach.

Zatem zaostrzenie mandatów jawi mi się jako niezbędne.
Romulus - 2013-01-12, 13:50
:
Jaśnie oświeceni panujący w osobie ministra Nowaka od transportu ogłosili nowy(?) plan poprawy bezpieczeństwa w ruchu drogowym:
http://moto.wp.pl/kat,551...ml?ticaid=1fdee
Więcej tu: http://ocenprogrambrd.pl/
Czegoż tam nie ma? Wszystko jest :) Już po jego wdrożeniu wszystkim nam będzie się żyło lepiej :) Ale nie jest to plan do końca zły i - według mnie - jest tam kilka dobrych pomysłów.

Cytat:
Odbieranie prawa jazdy za podwójne przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym,

Dobry pomysł. Jestem jak najbardziej na tak. Przekraczanie prędkości w terenie zabudowanym i to drastyczne (a nie o jakieś tam drobne 10 km/h) zawsze budzi mój strach i przerażenie debilem, który to robi.
Cytat:
160 kolejnych fotoradarów

No nie wiem. Fotoradarów się nie boję. Jeszcze żaden mi zdjęcia nie pstryknął. Generalnie nie mam z nimi problemów ani z ich ilością. Jednak nie oszukujmy się, że poprawiają one bezpieczeństwo na drodze. Jeśli już to w skali mikro, bo tylko na "obszarze" ich zasięgu. Więc lepiej je stawiać tam, gdzie jest najniebezpieczniej, a nie tam, gdzie popadnie. W gruncie rzeczy to maszynki do "robienia" budżetowych pieniędzy i o to w nich chodzi. Ale skoro są frajerzy gotowi płacic, to czemu ich nie "golić"?
Cytat:
nowe radiowozy z wideorejestratorami oraz większa liczba policjantów na drogach

To jest rozwiązanie najdroższe (etaty, wynagrodzenia), ale wydaje mi się najskuteczniejsze. Bo dzięki nieoznakowanym pojazdom z wideorejestratorami łatwiej można wyłapywać piratów drogowych, których jest zatrzęsienie.
Cytat:
egzamin z prawa jazdy zostanie poszerzony o konieczność zdania egzaminu z pierwszej pomocy

Bardzo dobry pomysł. To powinna być integralna część takiego egzaminu bez zaliczenia której (w wersji praktycznej) nie otrzyma się prawa jazdy.
Cytat:
Co piąty zabity w wypadku w Unii Europejskiej to Polak - alarmował Nowak podczas środowej konferencji prasowej w Warszawie. Poradziliśmy sobie już w zasadzie z pijanymi kierowcami, pora na prędkość - ocenił.

Naprawdę sobie poradziliśmy? A jak? Bo większość spraw rozpoznawanych na posiedzeniach w trybie dobrowolnego poddania się karze to - nieodmiennie u mnie - pijani kierowcy i rowerzyści oraz kierowcy łamiący zakaz jazdy pojazdem.

W zeszłym tygodniu okazało się, że ITD chce zakupić drony(!) do obserwacji dróg z powietrza i wyłapywania piratów. W pierwszym odruchu obśmiałem, w drugim - a dlaczego to zły pomysł? Brzmi kuriozalnie, ale ma to sens. Bo z powietrza lepiej widać :) a taki dron wyposażony w rejestratory ruchu byłby lepszy i nie do uniknięcia.

Kiedyś, gdy siedzieliśmy przy piwku z kolegami powiedziałem, że nie ostrzegam kierowców na drodze światłami przed stojącą drogówką z "suszarkami". Okazało się, że jestem w mniejszości. I to mnie zdziwiło. Bo ostrzeganie innych kierowców przed drogówką uważam za nieodpowiedzialne. To sankcjonowanie bydła na drodze, które teraz mamy. Cieszę się, kiedy widzę, że kogoś zatrzymali. Nie z zawiści, ale dlatego, że ten ktoś dostanie nauczkę. I chciałbym, aby to były poważne nauczki. Nigdy nie ostrzegam kierowców światłami przed drogówką - powinienem taką grupę na Fejsie założyć :)
MadMill - 2013-01-12, 13:52
:
Romulus napisał/a:
Dobry pomysł. Jestem jak najbardziej na tak. Przekraczanie prędkości w terenie zabudowanym i to drastyczne (a nie o jakieś tam drobne 10 km/h) zawsze budzi mój strach i przerażenie debilem, który to robi.

Jestem za, ale niech pierw Nowakowi za to wykroczenie odbiorą prawko. W końcu niech da przykład :)
Tomasz - 2013-01-12, 20:21
:
Mnie śmieszy tylko to, że się olewa w tych statystykach jako przyczynę jakość dróg. Jak rozumiem parę kilometrów przekroczone i nawet jak jezdnia była sitem to i tak winna prędkość? Drogi są słabe, dziurawe, źle oświetlone, pobocza do dupy itd. Ale tylko prędkość na tapecie. Jasne, jakby ograniczyć na terenie zabudowanym prędkość do 10 km/h a poza do 30km/h to by śmiertelnych wypadków na pewno nie było, a i dziur by nie trzeba łatać, bo spokojnie by się je ominęło.
Najpierw niech zrobią przegląd porządny ograniczeń prędkości bo komedią jest jak jedziesz drogą z jednym pasem i masz 90 km/h bo nie ma ograniczeń, a potem robią się z tego dwa pasy i stoi znak 70 km/h. I takich absurdów w Polsce jest mnóstwo. Do tego w h.j znaków bez żadnej logiki.
A już mistrzostwo to znaki pozostałe po robotach drogowych, które stoją przez parę miesięcy po zakończeniu utrudnień i policja w tych miejscach wyrabia normę.
Romulus - 2013-01-12, 20:25
:
Zgadzam się z tobą, bo też mnie skręca idiotyzm ze znakami.
Ale, sorry, Tomasz, jeśli jedziesz po dziurawej jak sito drodze, jakbyś jechał po gładziutkiej autostradzie i z prędkością autostradową, to kto jest winien, że doszło do wypadku? Ty, czy droga?
Stary Ork - 2013-01-12, 20:34
:
Tomasz napisał/a:
Mnie śmieszy tylko to, że się olewa w tych statystykach jako przyczynę jakość dróg. Jak rozumiem parę kilometrów przekroczone i nawet jak jezdnia była sitem to i tak winna prędkość?

Niedostosowanie prędkości do warunków panujących na drodze --_- . Ograniczenie ograniczeniem, ale jeśli ktoś leci 160 po nawierzchni która wygląda jak zapory przeciwczołgowe, to zasługuje na nagrodę Darwina, nie na karę za przekroczenie prędkości. Vide przypadek młodego Zientarskiego. Jeśli drogi mamy takie sobie, i kierowcy wiedzą, że drogi mamy takie sobie, to po ki chuj, że tak elegancko się wyrażę, cisną ile fabryka dała? Ważne jest nie formalne ograniczenie prędkości, tylko dostosowanie prędkości do warunków. Pewnie, psim obowiązkiem zarządzającego daną drogą jest jej utrzymywanie w dobrym stanie, ale widzimi, jak z tymi obowiązkami jest. Więc sorry, ale bawi mnie argument "mamy dużo wypadków, bo drogi są słabe". Mamy dużo wypadków, bo jeździmy jak debile. Dyskusja na temat jakości dróg powinna dotyczyć niewygody podróżowania, a nie ilości wypadków śmiertelnych, bo - opinia biegłego, jak kto słuchał w zeszłym tygodniu Za, a nawet przeciw na Trójce, to miał okazję się zapoznać - najczęstszą przyczyną wypadku jest błąd kierowcy.
wred - 2013-01-13, 12:18
:
Romulus napisał/a:
Cytat:
Cytat:
Odbieranie prawa jazdy za podwójne przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym,


Dobry pomysł. Jestem jak najbardziej na tak. Przekraczanie prędkości w terenie zabudowanym i to drastyczne (a nie o jakieś tam drobne 10 km/h) zawsze budzi mój strach i przerażenie debilem, który to robi.
IMO przegięcie - bo często na zapyziałych przedmieściach - kompletnie niezabudowanych wstawią sobie radośnie 40 a tam 80 jest prawie niezauważalne...
MadMill - 2013-01-13, 12:29
:
Trzypasmowa Radzymiśka w Wawie gdzie albo są światła albo kładki - 60km/h :P

Most Siekierkowski - zero przejść i też ograniczenie.

Trasa Toruńska, bezkolizyjna, część S8 - 80 km/h - cała szczęście że zdjęli teren zabudowany który tam wysiał do Gwiazdki chyba...
Tomasz - 2013-01-13, 12:38
:
Romulus, Orku, macie rację, ale podkreślanie tylko prędkości jest zamiataniem problemu dróg pod dywan. Nie zdażyło wam się nigdy jechać 90 km/h na normalnej drodze, ale słabo albo w ogóle nieoświetlonej i wpakować się nagle do mega dziury? Wypadki to oczywiście zawsze niemal błąd kierowcy, ale jakoś dróg nie jest tu bez znaczenia. Banalna rzecz jak brak pobocza, drzewa sterczące tuż przy jezdni na zakrętach, albo obok przejścia dla pieszych i przede wszystkim kiepskie oświetlenie też mają wiele do rzeczy, chociażby co do tego co się dzieje z samochodem po zderzeniu/wpadnięciu w poślizg, czy masz pobocze na którym możesz wyhamować, na które możesz uciec itd. Starym naszym zwyczajem jest stawianie w miejscach szczególnie groźnych znaków o tym ile to śmiertelnych wypadków było, znam takie miejsce, w którym znak taki stoi, ale drzewa na zakręcie, na którym się samochody rozwalają nikt nie usunął, bo i po cholerę.

Otóż twierdzę że mamy masę wypadków bo jeździmy jak debile, a do tego mamy gówniane drogi, beznadziejnie oświetlone i organizację ruchu bez żadnej logiki.

Jak jest niebezpieczne skrzyżowanie to można na nim zrobić rondo, światła, przebudować, przeorganizować ruch, wyłączyć możliwość skrętów w lewo itd, a można znak ograniczenia prędkości postawić i biadolić ile to wypadków bo tam kierowcy nie potrafią prawidłowo włączać się do ruchu.
Romulus - 2013-01-17, 17:55
:
Żeby nie było, że tylko drę łacha z PiS, to proszę:
http://wyborcza.pl/1,9144...otoradarow.html
Całkiem przyzwoity pomysł, moim zdaniem.
Choć reszta wypowiedzi posłów (o przyczynach wypadków) to już mruganie oczkiem do elektoratu.
I sam, co do zasady, nie mam problemu z "drenowaniem" kieszeni. Jeśli są tacy frajerzy, którzy sami ją nadstawiają do drenowania, to głupcem, kto nie skorzysta.
MadMill - 2013-01-17, 19:45
:
Dopóki są w opozycji.
You Know My Name - 2013-02-19, 21:35
:
http://warszawa.gazeta.pl..._czerwonym.html druga strona burackiego medalu
You Know My Name - 2013-04-24, 09:42
:
http://www.youtube.com/wa...d&v=ilWLvYrtpYQ

Bez komentarza.
Romulus - 2013-04-24, 09:51
:
Regularne, lotne patrole straży lub policji przy zastosowaniu ostrych, wysokich mandatów szybko rozwiązałyby sprawę. Albo wprowadziłyby taki popłoch, że ten "bat" szybko nauczyłby kultury. Inaczej się w Polsce nie da, niestety.

Dziwne, że tego nie robią - ile by kasiory na tym natrzepali.
MrSpellu - 2013-04-24, 10:11
:
Policja na rowerkach i po krzyku. Reszta tak jak pisał Romek.
W Niemczech mogłem sobie jechać bajkiem w godzinach szczytu i żaden szwab nawet się nie odważył przekroczyć linii ścieżki rowerowej. No ale u nich jest inna kultura jazdy.

By było zabawnie. We Włoszech ponoć wprowadzili mandatowy terror i makaroniarze nagle nauczyli się jeździć :mrgreen:
wred - 2013-04-24, 12:56
:
haha z innej beczki:

http://bialystok.gazeta.p...w.html#TRrelSST

Cytat:
Cudzoziemcy podróżowali dwoma samochodami osobowymi, które wytypowano do kontroli. Auta jechały blisko siebie przy zwracającym uwagę zachowaniu przepisowej prędkości i były bardzo ubłocone.

:)
stian - 2013-05-05, 21:18
:
Solidarna Polska chce konfiskowac samochody pijanym kierowcom

http://kontakt24.tvn24.pl...?categoryId=496

Widze w tym element odpowiedzialnosci zbiorowej ...
Fidel-F2 - 2013-05-05, 21:23
:
W jaki sposób?
You Know My Name - 2013-05-05, 21:34
:
nie wierzę, jak można odbierać obywatelowi X własność obywatela Y, dla przykładu. Nie będę już mówił o samochodach służbowych (pijany policjant w radiolce, przepadek radiowozu na czyje dobro //ooo ).

Podziwiam...
MrSpellu - 2013-05-06, 11:28
:
Generalnie pijanemu kierowcy powinien przysługiwać szybki proces i kula w łeb, ale pomysł z tymi samochodami jest debilny.
Jander - 2013-05-06, 11:30
:
Spell napisał/a:
Generalnie pijanemu kierowcy powinien przysługiwać szybki proces i kula w łeb

Ale od ilu promili?
MrSpellu - 2013-05-06, 11:39
:
Wyznaję bardzo prostą zasadę: Piłeś - nie jedź. Jedziesz po kieliszku/piffku? Należy Ci się kula w łeb. Głównie za głupotę.
Jander - 2013-05-06, 11:41
:
Ale ile godzin po kieliszku/piwku?
MrSpellu - 2013-05-06, 12:15
:
Nie jest to ważne. Sędzią będzie alkomat/badanie krwi.
Jander - 2013-05-06, 12:44
:
No to wracamy do pytania - od ilu promili?
You Know My Name - 2013-05-06, 13:04
:
pół promila - kolano
promil - staw biodrowy
półtora - głowa

//mysli
Tixon - 2013-05-06, 13:07
:
MrSpellu napisał/a:
Wyznaję bardzo prostą zasadę: Piłeś - nie jedź. Jedziesz po kieliszku/piffku? Należy Ci się kula w łeb. Głównie za głupotę.

Po alkoholu robi się czasami bardzo głupie rzeczy. Romulus mnie poprawi, jeśli się mylę, ale czy nie ma w prawie jakiegoś rodzaju ulgi za działanie pod wpływem?
Jander - 2013-05-06, 13:11
:
Nie ma taryfy ulgowej na alkohol.
You Know My Name - 2013-05-06, 13:15
:
Jeżeli masz orzeczenie, że jesteś alkoholikiem, to w niektórych sytuacjach Cię to chroniło (prawo pracy), ale czy jest tak nadal, nie wiem.
Romulus - 2013-05-06, 15:21
:
Tixon napisał/a:
MrSpellu napisał/a:
Wyznaję bardzo prostą zasadę: Piłeś - nie jedź. Jedziesz po kieliszku/piffku? Należy Ci się kula w łeb. Głównie za głupotę.

Po alkoholu robi się czasami bardzo głupie rzeczy. Romulus mnie poprawi, jeśli się mylę, ale czy nie ma w prawie jakiegoś rodzaju ulgi za działanie pod wpływem?

Jander, ma rację. Stan nietrzeźwości nie zwalnia z odpowiedzialności. Jasno wynika to z przepisu kodeksu karnego:

Cytat:
Art. 31.
§ 1. Nie popełnia przestępstwa, kto, z powodu choroby psychicznej, upośledzenia
umysłowego lub innego zakłócenia czynności psychicznych, nie mógł w czasie
czynu rozpoznać jego znaczenia lub pokierować swoim postępowaniem.
§ 2. Jeżeli w czasie popełnienia przestępstwa zdolność rozpoznania znaczenia czynu
lub kierowania postępowaniem była w znacznym stopniu ograniczona, sąd
może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary.
§ 3. Przepisów § 1 i 2 nie stosuje się, gdy sprawca wprawił się w stan nietrzeźwości
lub odurzenia powodujący wyłączenie lub ograniczenie poczytalności, które
przewidywał albo mógł przewidzieć.


Co do zabierania samochodów - taki przepis już obowiązywuje. Nie odnosi się wprost do samochodu tylko do przepadku narzędzia przestępstwa
Cytat:
Art. 44.
§ 1. Sąd orzeka przepadek przedmiotów pochodzących bezpośrednio z przestępstwa.
§ 2. Sąd może orzec, a w wypadkach wskazanych w ustawie orzeka, przepadek
przedmiotów, które służyły lub były przeznaczone do popełnienia przestępstwa.

§ 3. Jeżeli orzeczenie przepadku określonego w § 2 byłoby niewspółmierne do wagi
popełnionego czynu, sąd zamiast przepadku może orzec nawiązkę na rzecz
Skarbu Państwa.
§ 4. Jeżeli orzeczenie przepadku określonego w § 1 lub 2 nie jest możliwe, sąd może
orzec przepadek równowartości przedmiotów pochodzących bezpośrednio z
przestępstwa lub przedmiotów, które służyły lub były przeznaczone do popełnienia
przestępstwa.
§ 5. Przepadku przedmiotów określonych w § 1 lub 2 nie orzeka się, jeżeli podlegają
one zwrotowi pokrzywdzonemu lub innemu uprawnionemu podmiotowi.
§ 6. W razie skazania za przestępstwo polegające na naruszeniu zakazu wytwarzania,
posiadania, obrotu, przesyłania, przenoszenia lub przewozu określonych
przedmiotów, sąd może orzec, a w wypadkach przewidzianych w ustawie orzeka,
ich przepadek.
§ 7. Jeżeli przedmioty wymienione w § 2 lub 6 nie stanowią własności sprawcy, ich
przepadek można orzec tylko w wypadkach przewidzianych w ustawie; w razie
współwłasności orzeka się przepadek udziału należącego do sprawcy lub przepadek
równowartości tego udziału.
§ 8. Objęte przepadkiem przedmioty przechodzą na własność Skarbu Państwa z
chwilą uprawomocnienia się wyroku.

Nic nie stoi na przeszkodzie - po co wprowadzać kolejny przepis szczególny?

Ach, no tak, politycy zrobili konferencję prasową :-P

Ale pomyślcie chwilę nad praktycznymi konsekwencjami:
1. Miejsce przechowywania samochodu po odebraniu go sprawcy.
2. Koszt jego przechowywania.
3. Czas jego przechowywania (to akurat najmniejszy problem, bo pijani kierowcy są szybko sądzeni - to są bardzo proste sprawy, może jedna na 100 jest skomplikowana, ale i tak przesadzam).
4. Co zrobić z samochodem po "konfiskacie". Musi być w prawomocnym wyroku a zatem po wyroku trzeba przeprowadzić licytację pojazdu. A zatem komornik - koszty - czas.

Podroży to postępowanie karne. A za to podrożenie i tak zapłacą podatnicy, bo zazwyczaj nie sprawcy, którzy i tak są - znowu: zazwyczaj - biedni. A nawet jeśli oni, to i tak tymczasowo Skarb Państwa do czasu ściągnięcia kosztów od sprawcy. Czas, czas, czas.

Jeśli o mnie chodzi - ok. Koszt trwania postępowania to najmniejsze co powinno obchodzić sędziego. Ponieważ sąd, póki co, ma obowiązek dociec prawdy, bez względu na koszty i błahy charakter sprawy.

Ale może obywateli powinno to obchodzić.
You Know My Name - 2013-08-13, 18:52
:
http://wiadomosci.gazeta....ert__To.html#MT
Aż nie wiem, czy to żart
Romulus - 2013-08-13, 18:59
:
Jeśli to prawda, to jakiś człowiek bez wyobraźni to wymyślał. W Polsce, kraju dzikusów na drodze, aby wprowadzić takie przepisy należy najpierw wyedukować społeczeństwo. Zamiast liberalizować - trzeba surowiej i bezwzględniej karać. A za jakieś 20 lat sprawdzać czy nie warto już liberalizować.
Jachu - 2013-08-13, 19:00
:
Się z żoną pośmialiśmy, że hoho :badgrin:
toto - 2013-08-13, 19:02
:
O, Korwin ma europosła.
nosiwoda - 2013-08-14, 08:56
:
Nie wiem, co za idiota mógł coś takiego wymyślić. Chyba jednak mądrzejszy od tego idioty, który to klepnął i prezentował jako oficjalny pomysł kanapowej partyjki. Rozumiem populizm, ale never go full retard.
Fidel-F2 - 2013-08-14, 09:07
:
nosiwoda napisał/a:
Nie wiem, co za idiota mógł coś takiego wymyślić.
Chyba żartujesz. Pomysły nie są genialne ale nic specjalnie nienormalnego w nich nie widać. Osobiście nie zgodziłby się jedynie z pkt 6 no i może z 10. Reszta jest rozsądna.
Stary Ork - 2013-08-14, 10:07
:
Fidelu, chociaż domyślam się odpowiedzi, to i tak zapytam: co widzisz rozsądnego w zniesieniu nakazu jazdy w pasach bezpieczeństwa? //mysli
Fidel-F2 - 2013-08-14, 10:17
:
Dla mnie to neutralne; czy będzie przepis czy nie, ja będę jeździł w pasach, jeśli dorosły człowiek uważa, że mu to nie potrzebne to niech nie jeździ, szlag go trafi przy zderzeniu albo wyleci przez okno i może mu to uratuje życie, CHGW. Ewentualnie uzależniłbym sposób pokrycia kosztów hospitalizacji od tego czy kto miał zapięte czy nie.

Zasadniczo, jeśli dorosła osoba świadomie zamierza popełnić samobójstwo to nie widzę powodu by jej w tym przeszkadzać. Równie dobrze któregoś dnia ktoś zabroni mi palić albo jeść tłustą golonkę bo to prowadzi do śmierci. Moja sprawa.
Stary Ork - 2013-08-14, 10:24
:
To może, parafrazując klasyka, niech się powiesi w garażu na pasku rozrządu zamiast wciągać w to innych? //orc Bo jaki komunikat wysłałby społeczeństwu ustawodawca znosząc obowiązek jazdy w pasach? //mysli
MrSpellu - 2013-08-14, 10:28
:
Cóż, jesteśmy narodem drogowych idiotów i pewne rzeczy po prostu powinny być zakazane. Trzeba pamiętać, że taki potencjalny samobójca ma rodzinę, być może dzieci. Jeżeli on o tym nie pamięta, to może trzeba czasem pamiętać za niego. Ale się przy tym nie upieram.

Stary Ork napisał/a:
Bo jaki komunikat wysłałby społeczeństwu ustawodawca znosząc obowiązek jazdy w pasach?


Zresztą nie zdziwiłbym się, gdyby ceny ubezpieczeń poszły wtedy ostro w górę.
dworkin - 2013-08-14, 10:57
:
Romulus napisał/a:
W Polsce, kraju dzikusów na drodze, aby wprowadzić takie przepisy należy najpierw wyedukować społeczeństwo. Zamiast liberalizować - trzeba surowiej i bezwzględniej karać. A za jakieś 20 lat sprawdzać czy nie warto już liberalizować.

To właśnie przykład myślenia polskich decydentów - nie ułatwiajmy niczego, karzmy za wszystko - które na każdym kroku próbuje obarczyć odpowiedzialnością szarego obywatela. Nieumiejętność dostosowania infrastruktury pokrywa coraz większymi mandatami. To jedyne, co dotąd potrafiły wszystkie polskie rządy. Usługi świadczone przez instytucje publiczne dalece odbiegają jakością od europejskich standardów, jednak ich ceny już nie (vide Express IC, nowe Pendolino). Mentalność ta w jakimś stopniu wywodzi się z poczucia wyższości Polaków o lepszym statusie społecznym/zawodowym/decyzyjnym w stosunku do reszty społeczeństwa.

Ciekawe, że raport NIK z 2011 roku jako główne przyczyny liczby wypadków w Polszy wskazał: zły stan nawierzchni, zbyt mały udział autostrad w sieci dróg i dopiero niewłaściwy system szkolenia. Dalej - niedopełnianie obowiązków przez zarządców dróg.

Fidel napisał/a:
Dla mnie to neutralne; czy będzie przepis czy nie, ja będę jeździł w pasach, jeśli dorosły człowiek uważa, że mu to nie potrzebne to niech nie jeździ, szlag go trafi przy zderzeniu albo wyleci przez okno i może mu to uratuje życie, CHGW.

Problem, kiedy pasażer siedzący z tyłu poleci na kogoś z przodu. Wtedy nie odpowiada już wyłącznie za siebie. Nie wiem, na ile podobna sytuacja możliwa jest w przypadku przednich pasażerów (że jeden wpadnie na drugiego).
Fidel-F2 - 2013-08-14, 10:59
:
Stary Ork napisał/a:
zamiast wciągać w to innych?
jakich innych? jadąc 150 km/h może wciągnąć innych ale jadąc bez pasów? kogo?

Stary Ork napisał/a:
Bo jaki komunikat wysłałby społeczeństwu ustawodawca znosząc obowiązek jazdy w pasach?
Człowieku myśl sam za siebie.

MrSpellu napisał/a:
Cóż, jesteśmy narodem drogowych idiotów i pewne rzeczy po prostu powinny być zakazane. Trzeba pamiętać, że taki potencjalny samobójca ma rodzinę, być może dzieci. Jeżeli on o tym nie pamięta, to może trzeba czasem pamiętać za niego.
Świat jest pełen idiotów, nie tylko drogowych. Równie dobrze można by zastosować przykład z papierosami by zakazać bo gość ma dzieci i jak będzie palił to rak i śmierć. Musimy pamiętać o dzieciach za niego i zabronić. Ale wiem, że się nie upierasz.
Fidel-F2 - 2013-08-14, 11:02
:
dworkin napisał/a:
Problem, kiedy pasażer siedzący z tyłu poleci na kogoś z przodu. Wtedy nie odpowiada już wyłącznie za siebie.
Jest to jakiś argument ale póki co w zasadzie czysto akademicki jako, że pasy na tylnych siedzeniach zapina jakiś znikomy promil społeczeństwa.
dworkin - 2013-08-14, 11:03
:
Fidel-F2 napisał/a:
dworkin napisał/a:
Problem, kiedy pasażer siedzący z tyłu poleci na kogoś z przodu. Wtedy nie odpowiada już wyłącznie za siebie.
Jest to jakiś argument ale póki co w zasadzie czysto akademicki jako, że pasy na tylnych siedzeniach zapina jakiś znikomy promil społeczeństwa.

Nie wiem, co znaczy tutaj "akademicki". Tego typu wypadki z tragicznymi skutkami zdarzają się cały czas. I wcale nie bardzo rzadko. Nawet jeśli to 1%, nakaz zdaje się już sensowny.
Fidel-F2 - 2013-08-14, 11:09
:
akademicki w sensie, że czy przepis jest czy go nie ma, zapina się na tylnych siedzeniach podobna ilość ludności czyli ilość śladowa
Romulus - 2013-08-14, 11:12
:
dworkin napisał/a:
Romulus napisał/a:
W Polsce, kraju dzikusów na drodze, aby wprowadzić takie przepisy należy najpierw wyedukować społeczeństwo. Zamiast liberalizować - trzeba surowiej i bezwzględniej karać. A za jakieś 20 lat sprawdzać czy nie warto już liberalizować.

To właśnie przykład myślenia polskich decydentów - nie ułatwiajmy niczego, karzmy za wszystko - które na każdym kroku próbuje obarczyć odpowiedzialnością szarego obywatela. Nieumiejętność dostosowania infrastruktury pokrywa się coraz większymi mandatami. To jedyne, co dotąd potrafiły wszystkie polskie rządy. Usługi świadczone przez instytucje publiczne dalece odbiegają jakością od Europejskich standardów, jednak ich ceny już nie (vide Express IC, nowe Pendolino). Mentalność ta w pewnym stopniu pochodzi od pogardy/poczucia wyższości ludzi o lepszym statusie społecznym, zawodowym czy decyzyjnym w stosunku do szarych Polaków.

E tam. Piszę z perspektywy kierowcy. A czasami się boję, czy do domu wrócę, jadąc prostą drogą. Bo jazda przypomina bitwę. Nagminne łamanie ograniczeń prędkości, zakazów itp. To są fakty.
dworkin napisał/a:
Ciekawe, że raport NIK z 2011 roku jako główne przyczyny liczby wypadków w Polszy wskazał: zły stan nawierzchni, zbyt mały udział autostrad w sieci dróg i dopiero niewłaściwy system szkolenia. Dalej - niedopełnianie obowiązków przez zarządców dróg.

O tym raporcie czytałem i się dziwię. Bo kiedy jadę dziurawą, ciasną drogą do dostosowuję prędkość do niej. Za wypadki na takich drogach odpowiadają ci, którzy nie mają wyobraźni, wpojonych zasad i wpojonego obowiązku ich przestrzegania.

Dlatego trzeba karać, karać i jeszcze raz karać. Mandaty powinny być podniesione o 200%, powinien być wprowadzony jakiś nadzwyczajny tryb ich egzekucji. Cokolwiek.

Wróćmy do dróg. Weźmy drogi wyremontowane. Jeśli ktoś jechał krajową "10" (rydzykówką) to widzi, że jej szerokość jest wykorzystywana nie do bezpiecznej jazdy, ale do robienia sobie trzeciego pasa na poboczu.

Na autostradzie - jechałem ostatnio na odcinku od okolic Sochaczewa do Wrześni. Kilka razy mnie wytrąbiono. Za co? Za jazdę zgodną z przepisami na autostradzie. A przy wyprzedzaniu jakiegoś tira - kierowca jadący za mną ze 200 km/h trąbił na mnie, bo - chyba - za wolno wyprzedzałem i bydlak nie mógł sobie dalej pruć na złamanie karku.

Sorry, dworkinie - nie przekonają mnie żadne liberalne gadki. Jeśli chodzi o przepisy ruchu drogowego to jestem zwolennikiem drastycznego zaostrzenia kar. W szczególności za przekraczanie prędkości i łamanie zakazów np. wyprzedzania. Bo linia ciągła też Polaczkom służy tylko jako sugestia a nie zakaz.

Piszę to nie jako prawnik, ale jako codzienny użytkownik dróg, głównie jako kierowca.

EDIT: nikt nie pojedzie ze mną samochodem bez zapiętego pasa.
Jander - 2013-08-14, 11:16
:
Fidel-F2 napisał/a:
jakich innych? jadąc 150 km/h może wciągnąć innych ale jadąc bez pasów? kogo?

Przy zderzeniu osoba bez pasów może wylecieć z auta i przy odrobinie pecha kogoś trafić.
Fidel-F2 napisał/a:
pasy na tylnych siedzeniach zapina jakiś znikomy promil społeczeństwa.

Możliwe, chociaż gdy prowadzę to zawsze każę zapinać pasy i jakoś rzadko słyszę: "Chyba żartujesz".
sanatok - 2013-08-14, 11:19
:
Romulus +1

Fidel-F2 napisał/a:
pasy na tylnych siedzeniach zapina jakiś znikomy promil społeczeństwa.


Sam nie prowadzę, ale większość znajomych kierowców (6/7 na 10?), z którymi zdarza mi się jeździć prosi o zapięcie pasa osoby siedzące z tylu.
Fidel-F2 - 2013-08-14, 11:23
:
Jander napisał/a:
Przy zderzeniu osoba bez pasów może wylecieć z auta i przy odrobinie pecha kogoś trafić.
a wylatując przez szybę, przy odrobinie szczęścia przeżyje i nie spłonie nieprzytomny tudzież połamany, przypięty do siedzenia

ale dla jasności, nie gardłuję za bezwzględnym zniesieniem nakazu

zależy jak spojrzeć

Romulus, drastyczne kary pewnie przyniosłyby znaczący zrost poziomu życia policjantów z drogówki
Stary Ork - 2013-08-14, 11:27
:
Romku, tym bardziej że ilość wypadków paradoksalnie spada przy złej pogodzie - co jednak wskazuje na spory udział czynnika ludzkiego.
Fidel, wiesz, nie mam ochoty uczestniczyć w wypadku ze skutkiem śmiertelnym nawet, jeśli nie było w tym procenta mojej winy. Mój ojciec uczestniczył (w przemyśle, nie w ruchu drogowym), zero winy z jego strony - i w takim stanie nie widziałem go nigdy. Więc - pardon mt french - zamaszyście pierdolę wolność i swobodę, nie mam ochoty oglądać trupów na drodze, a tym bardziej nie chcę żeby oglądało je moje dziecko. Nie wspominam o tym, że czyszczenie auta z mózgu jakiegoś osła uwolnionego z socjalistycznych okowów czachy to pewnie żadna rozrywka. Skoro do niektórych debili nie dociera, że pasy ratują życie, to zbrodnią przeciw zdrowemu rozsądkowi byloby teraz wysyłanie sygnalu "Niezapinanie pasów jest OK". Tak ja to widzę.

EDIT: a pożary samochodów to raczej promil wypadków, zwlaszcza w zestawieniu z proporcjami urazów czaszki i kręgosłupa.
EDIT2: u mnie na pokładzie też nie ma demokracji, chcesz jechać, zapinaj. I nie ma ale, przecież, azaliż .
Fidel-F2 - 2013-08-14, 11:34
:
Stary Ork, oczywiście ale uważam, że rzecz ma więcej niż jedno oblicze i wielu argumentom za można spokojnie przeciwstawić kontrargumenty.

Stary Ork napisał/a:
EDIT: a pożary samochodów to raczej promil wypadków, zwlaszcza w zestawieniu z proporcjami urazów czaszki i kręgosłupa.
ale nie o urazy czaszki i kręgosłupa chodzi a o trafienie sobą postronnego
sanatok - 2013-08-14, 11:55
:
Cytat:
uważam, że rzecz ma więcej niż jedno oblicze i wielu argumentom za można spokojnie przeciwstawić kontrargumenty.


Congratulations on this obvious statement Captain.
Asuryan - 2013-08-14, 11:57
:
sanatok napisał/a:
Sam nie prowadzę, ale większość znajomych kierowców (6/7 na 10?), z którymi zdarza mi się jeździć prosi o zapięcie pasa osoby siedzące z tylu.

Też się z tym od niedawna spotykam u wcześniej dość liberalnych w tych sprawach kierowców. Powód - nie tyle wysokość mandatu (bo ten teoretycznie można odebrać sobie później od winnego pasażera), co 2 pkt karne.

Tak więc nie trzeba podnosić wysokości mandatów jak proponuje Romulus - wystarczy podnieść ilość punktów karnych.
MrSpellu - 2013-08-14, 11:58
:
Fidelu, oczywiście możemy sprowadzać rzecz do absurdu i zakazać picia herbaty z łyżeczką w środku, bo można przecież wydłubać sobie oko. Bądźmy absurdalni w drugą stronę i niech rząd zezwoli na posiadanie broni bez ograniczeń. PRZECIEŻ ROZSĄDNY CZŁOWIEK NIKOGO NIE POSTRZELI.
Fidel-F2 - 2013-08-14, 12:02
:
sanatok napisał/a:
Congratulations on this obvious statement Captain.
//facepalm

MrSpellu, czyli gdzieś trzeba postawić granicę. Gdzie?
MrSpellu - 2013-08-14, 12:06
:
Odpowiem Ci jak mi zmierzysz gdzie się zaczyna, a gdzie się kończy zdrowy rozsądek. Niestety, do tego momentu pewne kwestie powinny być rozstrzygane arbitralnie.
k - 2013-08-14, 12:10
:
Całkowicie się zgadzam z Orkiem.

Pasy muszą być zapięte, w każdej sytuacji. Kiedyś jechałem drogą brukowaną,ale z piachem.Wyskoczyła mi przed maskę sarna.Nie chcąc wjechać w zwierzaka, zahamowałem,koła zaboksowały, i skasowałem pół samochodu na drzewie. Było to 50 metrów od domu.Właściwie, myślami otwierałem już garaż.
Fidel-F2 - 2013-08-14, 12:12
:
MrSpellu napisał/a:
rozstrzygane arbitralnie
czyli jak? :-P ;)
MrSpellu - 2013-08-14, 12:40
:
W taki, że rząd w pewnym momencie mówi "nie ma chuja we wsi, zapinasz pasy". I to będzie rozsądne. Owszem, rząd może kiedyś powiedzieć "nie ma chuja we wsi, wyjmujesz łyżeczkę z herbaty", ale to już rozsądne nie będzie. Gdzie jest granica? Niestety to wie tylko papież Franciszek i Mędrcy Syjonu.
Stary Ork - 2013-08-14, 12:50
:
Fidel, ujmę to tak pasy, odblaski dla pieszych, kaski dla rowerzystów są analogiczne do tzw. środków ochrony osobistej (kto miał do czynienia z bhp, ten wie). Generalnie z ich niestosowania bezpośrednie konsekwencje poniesiesz tylko ty. Pracuję w przemyśle od lat i chyba tylko w jednej firmie sprawę lekcewazono, wszędzie indziej behapowiec, kierownik i inne mendy bezlitośnie przesladowaly orędowników wolności wyboru "nosić kask li nie nosić " . A moje doświadczenia pozwalają mi twierdzić, że ludzie pozostawieni z takim wyborem wybierają źle, bo są leniami, debilami i mają skłonność do myślenia w kategoriach "no przecież nic mi nie będzie, a poza tym uważam". Z resztą nie jestem wyjątkiem. Do czego zmierzam - w pewnych kwestiach ludzi nie wystarczy edukować, trzeba ich wychowywać. W każdym wieku. Dwie-trzy zabrane premie i nauczysz się zakładać kask i nie lazic jak debil pod dyndającą na suwnicy masą paru ton. Kilka punktów i parę setek i może nauczysz się zapinać pasy. A w wychowaniu liczy się konsekwencja, jeśli z jednej strony uczysz, że trzeba zapinać pasy, a z drugiej nie egzekwujesz ich zapinania, to będzie z.tego psińco.
No ale skoro chcącemu nie dzieje się krzywda... A gówno. Wypadek śmiertelny generuje natychmiastowo koszta, nie wspominam o kosztach długofalowych, także niematerialnych. Jasne, takie same koszta generuje alkoholizm, narkomania i skoki na dynię do pustego basenu. Ale z tymi zjawiskami trudno walczyć. A pasy? Klik! i śmiertelność spada. Dlatego dla mnie sprawa nie jest skomplikowana, wielowymiarowa i warta zastanowienia. Nie. Zapnij pasy, baranie, bo będziesz prześladowany. Tak, myślimy za ciebie. Tak, ograniczamy ci wolność. Tak, mamy w dupie twoje kwękania. Z resztą to samo powinno się tyczyć wspomnianych odblasków dla pieszych. Pieszy nie jest dla mnie żadnym zagrożeniem, i jeśli wezmę go na maskę, to nic mi się nie stanie. Ale nie wiem czy będę w stanie powiedzieć sobie "Twoja wina, kretynie, metrowy chuj ci na grób" i żyć dalej. Pojawił się ostatnio pomysł nakazu noszenia odblasków przez pieszych poza terenem zabudowanym - i od razu krytyka ze strony obrońców swobody. A ja, stary komuch, siedzę i pomysłowi przyklaskuję dłońmi, uszami i pytą.
MrSpellu - 2013-08-14, 13:05
:
Stary Ork napisał/a:
Dwie-trzy zabrane premie i nauczysz się zakładać kask i nie lazic jak debil pod dyndającą na suwnicy masą paru ton.


W tym przypadku bez kasku śmierć będzie szybsza i bezbolesna //spell
Stary Ork - 2013-08-14, 13:37
:
I Identyfikują cię po zegarku //orc . Enyuej, pokarało mnie raz za beztroskę, pomagałem koledze zapinać narzędzie pod suwnicę (bez beretki, ofkorz, twardziele nie muszą ) i lina lekko, leciutko pacnęła mnie w mordę. A że stalowa lina jest dużo bardziej stalowa niż lina... Long story short, dobrze że mam wszystkie zęby //orc A są sytuacje, w których drugiego podejścia nie będzie.
Fidel-F2 - 2013-08-14, 14:16
:
Stary Ork, no i to jest Twój pogąd w sprawie ale równie uprawniony co prawo do dowolnej wersji samobójstwa na życzenie.
Stary Ork - 2013-08-14, 14:29
:
Fidel, ale to nawet nie jest samobójstwo, tylko głupota, lenistwo, zaniedbanie, brak wyobraźni i nieliczenie się ze skutkami własnych czynów. Ilu spośród tych, którzy jeżdżą bez pasów, chce żyć długo i szczęśliwie? Obstawiam, że solidna większość.
Fidel-F2 - 2013-08-14, 14:47
:
Oczywiście że tam był cudzysłów. Jednak uważam, że człowiek powinien być za siebie odpowiedzialny i ponosić konsekwencje swoich decyzji w stopniu większym niż mniejszym. Ryzykując raka płuc, marskość wątroby, zawał serca, złamany kark, itd według własnego widzimisie. Czy to świadomie czy z głupoty.
Stary Ork - 2013-08-14, 15:23
:
Wiesz, generalnie się zgadzam, to znaczy uważam, że człowiek rozumny może całkiem nieźle przejść przez.życie trzymając się dwoch fundamentalnych zasad - "Ogarnij się" i "Nie bądź chujem". Ale są wśród nas tacy, którzy potrzebują do tego przepisów wykonawczych, takich jak "Czcij ojca swego i matkę swoją", "Nie jedz żółtego śniegu" albo "Dopuszczalna prędkość w terenie zabudowanym wynosi 50 km/h". Więc możemy sobie toczyć debaty o życiu, Wszechświecie i całej reszcie, ale jeśli egzekwowanie nakazu jazdy w pasach uratuje kilku ludzi rocznie, to nadal.będę jego entuzjastą. I nawet kupię sobie koszulkę "Socjalistyczny zamordysta" //spell

EDIT: Poza tym i tak mozesz do woli jeździć bez pasów. Idzie mi przede wszystkim o ewentualny dysonans między uczeniem kierowców i pasażerów o korzyściach jazdy w pasach i jednoczesnym wysyłaniem komunikatu "Ale bez pasów też jest funky" //mysli To jest awychowawcze, zią.
Jander - 2013-08-14, 15:28
:
Fidel-F2 napisał/a:
Ryzykując raka płuc, marskość wątroby, zawał serca, złamany kark, itd według własnego widzimisie.

W razie powyższych problemów nie musisz płacić za leczenie, nawet jeśli sam się doprowadziłeś do tego stanu. Obowiązkowe ubezpieczenia, czy to zdrowotne czy OC wiążą się bezpośrednio z pewnymi nakazami, jak zapięcie pasów czy badania techniczne bądź np. podatkami, jak akcyza od papierosów.
nosiwoda - 2013-08-14, 15:56
:
fidelu, a oglądałeś kiedyś taki film "Bez lęku"? Tam jest świetnie pokazana siła, z jaką nawet niewielka masa wali we wszystko na swej drodze, gdy nieprzypięta leci do przodu w czasie wypadku. W filmie chodzi o to, by wyrwać z depresji matkę, która w trakcie katastrofy samolotowej nie miała zapiętego niemowlęcia, bo stewardessa jej powiedziała, żeby mocno trzymała - żeby uświadomić matce, że nie była w stanie utrzymać dziecka w takiej sytuacji. Bohater (Jeff Bridges) zapina babkę w samochodzie pasami na tylnym siedzeniu, daje jej do trzymania skrzynkę i wali autem w przeszkodę. Efekt? Skrzynka rozpieprzona o przeszkodę.

A po obejrzeniu tej sceny pomyśl, co podczas wypadku zrobi ciało filigranowej sześćdziesięciokilogramowej pani Kunegundy Świąd, siedzącej na tylnym siedzeniu bez pasów. A co zrobi ciało jej studwudziestokilogramowej mamy, pani Hildegardy Przedziałek, siedzącej obok, czyli na tylnym siedzeniu bez pasów. I co się stanie z kierowcą oraz pasażerem z przedniego siedzenia.

Dlatego uważam, że twierdzenie, że niezapinający pasów robią potencjalnie krzywdę tylko sobie jest a) idiotyczne, b) niesmaczne, c) niebezpieczne. Bo nie daj borze szumiący ktoś w to uwierzy i nie zapnie, bo wolność.

I dlatego uważam, że wszystkie te punkty, poza 9, czyli sekundnikiem na sygnalizatorach na przejściach dla pieszych, są idiotyczne, a prezentujący je politycy są idiotami.

edit: a co tam, znalazłem tę scenę na tubce:
dworkin - 2013-08-14, 17:35
:
Romulus napisał/a:
Dlatego trzeba karać, karać i jeszcze raz karać. Mandaty powinny być podniesione o 200%, powinien być wprowadzony jakiś nadzwyczajny tryb ich egzekucji. Cokolwiek.

Kary powinny być srogie, ale bez przesady. Wszystko w granicach rozsądku. Podniesienie mandatów o 200% (czyli trzykrotnie) rozsądne nie jest. Jest raczej wyrazem nieudolności rządzących, którzy nie potrafią osiągnąć pojmowanego przez siebie społecznego dobra w żaden inny sposób, a tylko batem. Wszyscy znamy systemy hołdujące takim pryncypiom. Dlaczego po dodaniu pasa liczba wypadków na danym odcinku potrafi spaść, momentalnie, nawet o 50%? Po upgradzie drogi do ekspresówki jeszcze bardziej. Każda podwyżka mandatów zmniejsza ją o kilka, może 10%, ale tylko podwyżka do pewnej wartości, po której ludzie zamiast o bezpieczeństwie zaczynają myśleć o radarach, policji i kombinatorstwie (np. inwestują w CB radia).

Hasła o dociśnięciu śruby zawsze odbierałem na linii rząd kontra obywatele. Nie muszę chyba mówić - po czyjej jestem stronie.
Fidel-F2 - 2013-08-14, 17:44
:
Jander, nie czytasz moich wypowiedzi i gadasz sam ze sobą

nosiwoda, nie czytasz moich wypowiedzi i gadasz sam ze sobą

nosiwoda napisał/a:
I dlatego uważam, że wszystkie te punkty, poza 9, czyli sekundnikiem na sygnalizatorach na przejściach dla pieszych, są idiotyczne, a prezentujący je politycy są idiotami.
hłe, hłe, hłe

btw, nosiwoda, naprawdę nie wiem czemu traktujesz mnie jak idiotę, powinienem strzelić focha? ojebać Cię jak psa? czy zwyczajnie walnąć fejspalm i przejść do porządku?

Stary Ork napisał/a:
To jest awychowawcze
ja Cię rozumiem
Sabetha - 2013-08-14, 18:05
:
Wyznam wam, że nigdy nie rozumiałam, o co ten cały wrzask, jeśli chodzi o pasy. Wsiadam i zapinam, toż nie jest to przerzucenie tony gówna łopatą ani napisanie doktoratu na temat rzęsistka pochwowego, nie boli, nie powoduje żadnego innego dyskomfortu i nie podnosi kosztów eksploatacji pojazdu //mysli
Asuryan - 2013-08-14, 19:12
:
dworkin napisał/a:
Kary powinny być srogie, ale bez przesady. Wszystko w granicach rozsądku. Podniesienie mandatów o 200% (czyli trzykrotnie) rozsądne nie jest.

Dokładnie, tym bardziej że wystarczy o 100% podnieść wysokość punktów karnych i naliczać je od każdego nie zapiętego pasami pasażera. Raz go złapią z trzema nie zapiętymi pasami pasażerami - 12 pkt (3x4pkt). Drugi raz tego nie zrobi, bo ryzykuje utratę prawa jazdy (12+12=24=równy komplet).
Romulus - 2013-08-14, 21:51
:
Kiedy jeżdżę po polskich drogach - jedyne wyjście dla tej dziczy, które widzę, to po prostu karanie. Bo edukacja inna niż represja nie wchodzi już w grę.

Zerknę sobie na statystyki po kolejnym długim weekendzie. Ilu zabitych. Ilu pijanych. Nabijemy znowu punktację i w tym roku kolejne gminne miasteczko zniknie z mapy Polski.

I nie będą na to lekarstwem szerokie drogi. Ani więcej autostrad. Czas budowy takich dróg, czy poszerzania istniejących to dekada najmniej. W tym czasie zniknie z polskiej mapy dziesięć małych miasteczek. Bo tak można odmierzać liczbę ofiar na drogach. Wbrew Policji - ja nie jestem optymistą. Spadek rzędu 4-8 procent to żaden spadek tylko wahanie.

http://statystyka.policja...rty_roczne.html
Cytat:
Duża liczba wypadków w miesiącach letnich spowodowana jest zwiększonym natężeniem
ruchu związanym z okresem wakacyjnym. Zwiększona liczba wypadków w miesiącach jesiennych
jest zjawiskiem obserwowanym od kilku lat. W okresie tym pogarszają się warunki atmosferyczne
oraz warunki drogowe, wcześnie zapada zmrok. Dochodzi przede wszystkim do potrąceń pieszych,
gdyż stają się oni gorzej widoczni. W miesiącach zimowych odnotowano znaczne zmniejszenie liczby
wypadków i ich ofiar w związku z trudnymi warunkami atmosferycznymi

Jeśli porównać to z raportem NIK widać, że dziurawe drogi powinny działać otrzeźwiająco na kierowców. Bo skoro pogoda zmusza do ostrożnej jazdy, to dziurawa, pełna kolein droga też powinna.

Cytat:
Mimo, iż większość wypadków wydarzyła się na obszarze zabudowanym, to w wyniku
wypadków mających miejsce w obszarze niezabudowanym zginęło więcej osób, w co piątym
wypadku ginął człowiek podczas gdy w obszarze zabudowanym w co szesnastym. Przyczynę
takiego stanu rzeczy upatrywać można w tym, że na obszarach niezabudowanych kierujący
rozwijają większe prędkości, często w jednym samochodzie ginie więcej niż jedna osoba,
a ponadto pomoc lekarska dociera znacznie później.
Na prostych odcinkach dróg wystąpiło 19 821 wypadków, śmierć w nich poniosło 2 270 osób,
a rannych zostało 23 476 uczestników ruchu. Kolejnym szczególnie niebezpiecznym miejscem
są skrzyżowania z drogą z pierwszeństwem przejazdu, na ich obszarze miało miejsce 10 811
wypadków, śmierć poniosły 543 osoby, a obrażeń ciała doznało 13 670 osób.

Cytat:
Główne przyczyny wypadków na prostych odcinkach to:
 niedostosowanie prędkości do warunków ruchu – 4 417 wypadków,
 nieudzielenie pierwszeństwa przejazdu – 2 217 wypadków,
 nieprawidłowe zachowanie się wobec pieszego – 2 218 wypadków,
 nieprawidłowe wyprzedzanie – 1 318 wypadków,
 niezachowanie bezpiecznej odległości między pojazdami – 1 371 wypadków.
Główne przyczyny wypadków na skrzyżowaniach z pierwszeństwem przejazdu to:
 nieudzielenie pierwszeństwa przejazdu – 5 026 wypadków,
 nieprawidłowe zachowanie się wobec pieszego – 1 795 wypadków,
 niedostosowanie prędkości do warunków ruchu – 883 wypadki.

Cytat:
Główne przyczyny wypadków na zakrętach to:
 niedostosowanie prędkości do warunków ruchu – 2 864 wypadki,
 jazda po niewłaściwej stronie drogi – 196 wypadków,
 nieprawidłowe wyprzedzanie – 134 wypadki,
 nieprawidłowe wymijanie – 137 wypadków.

Cytat:
Główne przyczyny wypadków występujących na drogach jedno jezdniowych
dwukierunkowych to:
 niedostosowanie prędkości do warunków ruchu – 4 449 wypadków,
 nieudzielenie pierwszeństwa przejazdu – 6 465 wypadków,
 nieprawidłowe zachowanie się wobec pieszego – 3 288 wypadków,
 nieprawidłowe wyprzedzanie – 1 692 wypadki,
 niezachowanie bezpiecznej odległości między pojazdami – 1 566 wypadków,
 nieprawidłowe wykonywanie manewru skrętu – 801 wypadków.

Cytat:
Główne przyczyny wypadków występujących na drogach o dwóch jezdniach
jednokierunkowych to:
 nieudzielenie pierwszeństwa przejazdu – 1 154 wypadki,
 nieprawidłowe zachowanie się wobec pieszego – 837 wypadków,
 niedostosowanie prędkości do warunków ruchu – 816 wypadków,
 niezachowanie bezpiecznej odległości między pojazdami – 423 wypadki.

Jeśli chodzi o wypadki na autostradach - główna przyczyna: nadmierna prędkość. Fakt, na autostradach jest ich mniej. Ale sorry, to żaden powód do dumy. Z każdej powiatówki, czy krajówki nie zrobimy autostrady ani nawet drogi ekspresowej.

Cytat:
Wśród czynników mających decydujący wpływ na bezpieczeństwo ruchu drogowego
(człowiek – droga – pojazd jako czynnik sprawczy wypadków), na pierwsze miejsce zdecydowanie
wysuwa się człowiek. To właśnie zachowanie się poszczególnych grup użytkowników dróg,
generalnie wpływa na powstawanie wypadków drogowych. Inne czynniki miały zdecydowanie
mniejsze znaczenie.

Cytat:
Największą liczbę sprawców wśród kierujących, zanotowano w przedziale wiekowym 25-39 lat.
Spowodowali oni 10 192 wypadki (33,8 % wypadków spowodowanych przez kierujących), zginęły
w nich 853 osoby, a 13 157 osób zostało rannych. Dużą liczbę wypadków spowodowali młodzi
kierujące w wieku 18-24 lata – 6 526 wypadków (21,6% wypadków powstałych z winy kierujących),
zginęły w nich 626 osób, a 9 206 zostało rannych. Przyczyną 41,7% wypadków, które spowodowali
było niedostosowanie prędkości do warunków ruchu, a o ich ciężkości świadczy 55% zabitych
w wypadkach przez nich spowodowanych. Jest to grupa osób, którą cechuje brak doświadczenia
i umiejętności w kierowaniu pojazdami oraz duża skłonność do brawury i ryzyka.

Cytat:
W 2012 roku stan techniczny pojazdu był przyczyną 55 wypadków drogowych, zginęło
w nich 6 osób, a rany odniosło 66. Najwięcej stwierdzono braków w oświetleniu (52,7% ogółu)
oraz braki w ogumieniu (21.8%). Ponadto z powodu niezawinionej przez kierujących niesprawności
technicznej pojazdów miało miejsce 100 wypadków, w których 6 osób zginęło, a 130 zostało
rannych.

Ciekawe, ile z tych samochodów do dziadostwo sprowadzone przez polskiego buraka z Niemiec od "emeryta, który używał samochodu tylko w drodze do koscioła".
Cytat:
W 2012 roku nietrzeźwi użytkownicy dróg uczestniczyli w 4 467 wypadkach drogowych (12,1%
ogółu wypadków), śmierć w nich poniosły 584 osoby (16,4% ogółu zabitych), a 5 305 osób odniosło
obrażenia (11,6% ogółu rannych).

Cytat:
W porównaniu do roku ubiegłego zmniejszyła się liczba wypadków z udziałem osób
nietrzeźwych o 505 (-10,2%).
Nietrzeźwi najczęściej uczestniczyli w zdarzeniach drogowych w ostatnich dniach tygodnia:
soboty (19,4%) i niedziele (19,6%). Niewątpliwie wpływ na to ma fakt, że koniec tygodnia, dni wolne
od pracy, sprzyjają spotkaniom towarzyskim i imprezom, podczas których spożywany jest alkohol.
Generalnie bowiem, w te dni zwiększa się liczba uczestników ruchu pod wpływem alkoholu.

Cytat:
W 2012 roku nietrzeźwi uczestnicy ruchu spowodowali 3 407 wypadków (9,2% ogółu),
w których zginęło 475 osób (13,3%), a rannych zostało 4 071 osób (8,9%). Najliczniejszą grupę
nietrzeźwych sprawców wypadków stanowili kierujący pojazdami. Byli oni sprawcami 2 336
wypadków, w których zginęło 306 osób, a rannych zostało 3 125 osób. W odniesieniu do ogólnej
liczby wypadków spowodowanych przez kierujących, nietrzeźwi stanowili 7,7%. W porównaniu
do 2011 roku nastąpił spadek liczby wypadków spowodowanych przez nietrzeźwych kierujących
o 381 ( -14%) natomiast wzrosła liczba osób zabitych o 6 (+2%).
W grupie nietrzeźwych kierujących największe zagrożenie bezpieczeństwa stanowili
kierujący samochodami osobowymi, którzy spowodowali 1 742 wypadki (74,6% wypadków spowodowanych
przez nietrzeźwych kierujących). Wskaźnik ten jest niższy niż w roku poprzednim
(2011 – 76,4%). W wypadkach zawinionych przez nietrzeźwych kierujących samochodami
osobowymi zginęły 242 osoby, tj. 79,2% śmiertelnych ofiar zdarzeń spowodowanych przez nietrzeźwych
kierujących (2011 rok – 88,3%), a ranne w tych wypadkach zostały 2 483 osoby, tj. 79,5%
(2011 rok – 80,7%). Następną grupą nietrzeźwych użytkowników stwarzającą zagrożenie byli
rowerzyści. Spowodowali oni 206 wypadków (8,8%), w których zginęły 23 osoby (7,5%),
a 195 zostało rannych (6,2%).

nosiwoda - 2013-08-16, 10:31
:
Fidel-F2 napisał/a:
btw, nosiwoda, naprawdę nie wiem czemu traktujesz mnie jak idiotę,

Chyba dlatego: "Pomysły nie są genialne ale nic specjalnie nienormalnego w nich nie widać".
Ale gdybym naprawdę traktował Cię jak idiotę, to bym wzruszył ramionami i nie pisał nic, bo "Świat jest pełen idiotów, nie tylko drogowych".
Niezapinający pasów to nie tylko samotny kierowca, który nie zapinając popełnia wg Ciebie samobójstwo na życzenie, więc krzyżyk na drogę, ale i ci niezapinający na tylnych siedzeniach, a także (choć patrząc na rozmiary możliwych szkód przede wszystkim) pasażerowie wszelkiego rodzaju busików i autokarów. A ci są już źródłem poważnego zagrożenia dla każdego, kto ma pecha siedzieć w ich pobliżu. I nie jest to problem akademicki.
Jak to ujął Rafał Kosik gdzieś na fejsie "Tylko jak mam zmusić głupią grubą babę siedzącą za mną do zapięcia pasów?" - przepisem i jego egzekucją. A gdy puścimy "nie genialny, ale nie specjalnie nienormalny" przekaz, że nie ma obowiązku zapinania pasów, to już w ogóle nie ma możliwości wpłynięcia na idiotów.
Tomasz - 2013-08-16, 10:52
:
Mam wrażenie, że ucieka wam w tej dyskusji jedna sprawa. Nie jest istotne jakie są przepisy, a jak są egzekwowane. Jak idiota jedzie 220 km/h na autostradzie nie mając zapiętych pasów, to nikt mandatu mu przecież nie walnie, ale jak wyjeżdżając z parkingu osiedlowego 20 km/h nie mając zapiętych pasów, natknę się na policję to mandat dostanę.
Jako użytkownik dróg, który w ostatnich trzech dniach z powodu konieczności smutnej przejazdu na pogrzeb, zrobił 1200 km, uważam, że większość przepisów stanowi tylko pretekst do łapanek i mandatowania. Ot jedna jezdnia, dozwolona prędkość 90 km/h, rozjeżdża się w dwa pasy i od razu ograniczenie do 50 km/h. Gdzie tu logika?
Za to jeszcze nie widziałem reakcji policji na najgorsze możliwe zachowania na drogach, typu omijanie pojazdu, który zatrzymał się przed pasami by przepuścić pieszych. Ostatnio jechałem taksówką i taksiarz by tak kobietę z dzieckiem rozjechał, bo mu się stanąć nie chciało.
Po drugie to organizacja ruchu. Ktokolwiek jeździ z Tychów do Katowic, będzie wiedział o czym piszę. Przemalowano pasy ruchu na połączeniu dwóch dróg wyjazdowych z Tychów w kierunku Katowic i nagle nie ma tam żadnego problemu z ruchem, a wcześniej przez ponad 30 lat włączanie się z drogi od Czułowa (dzielnica Tychów) stwarzało niebezpieczeństwo i przez lata wystawała tam policja i waliła mandaty. Teraz ktoś myślący przemalował inaczej pasy ruchu i nagle nie ma zagrożenia.

Na marginesie argument że jakiś przepis uratuje 3 osoby to już warto go wprowadzić, jest bez sensu. Wprowadźmy zakaz jazdy ponad 30 km/h i uratujemy 90% tych co giną na drogach. No bo czemu nie.
Fidel-F2 - 2013-08-16, 11:38
:
nosiwoda napisał/a:
Fidel-F2 napisał/a:
Cytat:
btw, nosiwoda, naprawdę nie wiem czemu traktujesz mnie jak idiotę,
Chyba dlatego: "Pomysły nie są genialne ale nic specjalnie nienormalnego w nich nie widać".
tym pytaniem starałem się zasugerować, że coś Ci umyka. Nie wiem co każe Ci sądzić, że wrzucanie filmiku ze skrzynką narzędziową ma jakikolwiek sens. Wrzuć jeszcze film demonstrujący zachowanie kowadła w spadku swobodnym, bo pewnie nie rozumiem tych problemów.

no i nie czytasz moich wypowiedzi
Jander - 2013-08-16, 12:11
:
Fidel-F2 napisał/a:
no i nie czytasz moich wypowiedzi

Powtarzasz się, wrzuć to sobie w podpis.
Fidel-F2 - 2013-08-16, 12:15
:
częste powtarzanie sprzyja zapamiętywaniu, może się w końcu nauczycie czytać
Jachu - 2013-08-16, 12:18
:
Fidel-F2 napisał/a:
częste powtarzanie sprzyja zapamiętywaniu, może się w końcu nauczycie czytać
Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą? //mysli
Fidel-F2 - 2013-08-16, 12:20
:
Ene, due, like, fake,
Torbe, borbe, kosmesmake,
Eus, deus, kosmateus,
I morele baks?
nosiwoda - 2013-08-16, 13:50
:
Jachu napisał/a:
Fidel-F2 napisał/a:
częste powtarzanie sprzyja zapamiętywaniu, może się w końcu nauczycie czytać
Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą? //mysli
Dziękuję, właśnie chciałem coś podobnego napisać.
dworkin - 2013-08-23, 15:01
:
http://www.youtube.com/watch?v=z1DsrJblNn8

To jest dopiero frustrujące.
Walder Frey - 2013-08-27, 10:49
:
Romulus napisał/a:
Kiedy jeżdżę po polskich drogach - jedyne wyjście dla tej dziczy, które widzę, to po prostu karanie. Bo edukacja inna niż represja nie wchodzi już w grę.

Dokładnie, zgadzam się w 200%.
Dodam, że to nie dotyczy tylko kierowców aut. Należy bezwzględnie rypać mandaty za złe parkowanie, pieszym za przechodzenie w niedozwolonych miejscach, rowerzystom (szczególnie ostatnio) za jazdę po chodniku. Aż dotrze, zmieni się mentalność.
Powtarzam- bezwzględnie, bez żadnej taryfy ulgowej. Dlaczego? Bo w tym kraju nie ma innej możliwości, żeby dotarło. Jedyna metoda edukacji to ta "przez kieszeń". Po prostu za dużo cwanych, wąsatych Mietków w tym kraju ma prawo jazdy kat. B.

Przepisy. O ile kwestia 'obowiązkowych pasów' jest dyskusyjna (jestem przeciw obowiązkowi, ale dostrzegam plusy) to już debilny przepis o obowiązku jazdy z włączonymi światłami mijania przez 24h - juz nie. I nie dość, że nie pomaga, to wręcz szkodzi.
Plus oznakowanie dróg. Zbyt duże ograniczenia prędkości, ale nie tylko. Czasem jadąc terenem niezabudowanym przez las, na odcinku 100 metrów mam 7 znaków.
You Know My Name - 2013-08-27, 11:00
:
Pewnie, wystarczyłby tylko zakaz wjazdu, nie?
Stary Ork - 2013-08-27, 11:12
:
Walder Frey napisał/a:




Przepisy. O ile kwestia 'obowiązkowych pasów' jest dyskusyjna (jestem przeciw obowiązkowi, ale dostrzegam plusy) to już debilny przepis o obowiązku jazdy z włączonymi światłami mijania przez 24h - juz nie. I nie dość, że nie pomaga, to wręcz szkodzi.


A mi to pomaga. Dużo łatwiej ocenić odległość i prędkość ruchu nadjeżdżającego pojazdu, światła są widoczne przez krzewy czy drzewa już z daleka, samochód jest widoczny na ciemnym tle (np. przy wjeżdżaniu do lasu), poprawia się widoczność w lustrach szerokokątnych, można po światłach zorientować się, czy ktoś nam wyjeżdża zza innych aut na zatłoczonym parkingu, itd, itp. Dla mnie same plusy. I to nie tylko jest kwestia czystego bezpieczenstwa, co zwykłej wygody jazdy - mimo że te dwie rzeczy są ze sobą ściśle powiązane.
Romulus - 2013-08-27, 11:29
:
Zgadzam się z przedmówcą. W oczywisty sposób dla mnie kierowca bez świateł jest mniej widoczny na drodze niż ten ze światłami. I przepis ten oceniam pozytywnie.
Tomasz - 2013-08-27, 11:30
:
I do tego obowiązek jeżdżenia na światłach cały dzień posłał w niebyt problemy o zmierzchu i o świcie, gdy każdy sam decydował kiedy włączyć światła i połowa o zmroku jeździła bez świateł, każdy był inaczej widoczny itd.
Walder Frey - 2013-08-27, 11:38
:
You Know My Name napisał/a:
Pewnie, wystarczyłby tylko zakaz wjazdu, nie?

Jeszcze "ustąp pierwszeństwa przejazdu" :)
Ale serio- taka sytuacja: jedziemy lasem (ogr. do 90 km/h) i nagle ukazuje się taki ciąg znaków:
"ograniczenie do 80"- "uwaga na dzikie zwierzęta"- "2 niebezpieczny zakręty"-"ograniczenie do 70"- oblodzenia zimą" z dodatkową tabliczką że od XI do III- "koleiny 2km"-ograniczenie do 40".
I to na dystansie 300 metrów. A wystarczyłoby dać ograniczenie do 60 i za chwilę info o zakrętach. Nie mówiąc już o tym, ze te zakręty wcale nie były niebezpieczne (na luzie można było jechac 80). Ewentualnie dać tę tabliczkę o zimie.
A w miastach to już w ogóle jest odpust. Mam nadzieję, że na powyższym przykładzie wykazałem, o co mi chodziło, mówiąc o zbyt dużej liczbie znaków.
Stary Ork napisał/a:
A mi to pomaga. Dużo łatwiej ocenić odległość i prędkość ruchu nadjeżdżającego pojazdu, światła są widoczne przez krzewy czy drzewa już z daleka, samochód jest widoczny na ciemnym tle (np. przy wjeżdżaniu do lasu), poprawia się widoczność w lustrach szerokokątnych, można po światłach zorientować się, czy ktoś nam wyjeżdża zza innych aut na zatłoczonym parkingu, itd, itp. Dla mnie same plusy. I to nie tylko jest kwestia czystego bezpieczenstwa, co zwykłej wygody jazdy - mimo że te dwie rzeczy są ze sobą ściśle powiązane.

Wszystko prawda, tylko że to ma naprawdę większe znaczenie w warunkach, w których i tak należałoby użyc świateł. A nie w bezchmurny dzien przy 30 stopniach. A poza tym- przeciez nie mówię, żebyś nie jeździł. Mówię tylko, ze oblig jest niepotrzebny. Wystarczyłoby częściej karać tych mistrzów kamuflażu, co to o 7 rano w deszczu listopadzie nie włączą, bo widzą :]
Romulus - 2013-08-27, 13:04
:
Oj, zdarzyło mi się własnie przy takiej doskonałej pogodzie i widoczności podejmowac manewr wyprzedzania i zaraz go kończyć, bo z naprzeciwka śmigał mistrz kierownicy bez świateł, którego w pierwszym rzucie okiem nie zauważyłem.
Tixon - 2013-08-27, 14:45
:
Walder Frey napisał/a:
Powtarzam- bezwzględnie, bez żadnej taryfy ulgowej.
Tomasz napisał/a:
I do tego obowiązek jeżdżenia na światłach cały dzień posłał w niebyt problemy o zmierzchu i o świcie, gdy każdy sam decydował kiedy włączyć światła i połowa o zmroku jeździła bez świateł, każdy był inaczej widoczny itd.

I właśnie dlatego rodziciele jakiś czas temu dostali stówę za jazdę bez świateł. W piękny, słoneczny dzień w centrum miasta.
//mur
Fidel-F2 - 2013-08-30, 07:18
:
Walder Frey napisał/a:
już debilny przepis o obowiązku jazdy z włączonymi światłami mijania przez 24h - juz nie. I nie dość, że nie pomaga, to wręcz szkodzi.
To jeden z mądrzejszych przepisów w całym Kodeksie Drogowym.
Walder Frey napisał/a:
rowerzystom (szczególnie ostatnio) za jazdę po chodniku. Aż dotrze, zmieni się mentalność.
Ja świadomie czasem jeżdżę po chodniku ryzykując karę, wjechanie na jezdnię na niektórych drogach jest pomysłem debilnym.
Walder Frey napisał/a:
Wszystko prawda, tylko że to ma naprawdę większe znaczenie w warunkach, w których i tak należałoby użyc świateł. A nie w bezchmurny dzien przy 30 stopniach.
ależ oczywiście znów się mylisz
Tixon napisał/a:
I właśnie dlatego rodziciele jakiś czas temu dostali stówę za jazdę bez świateł. W piękny, słoneczny dzień w centrum miasta.
muszą mieć na pieńku z drogówką, bo ta zwykle zamiast karać przypomina by włączyć :mrgreen:
Sabetha - 2013-08-30, 19:23
:
A propos roweru - większość użytkowników polskich dróg uważa chyba, że rowerzysta powinien zapieprzać rowem. A kiedy ośmiela się jechać poboczem, co trzeci kierowca omija go o włos, tak że podmuch zrywa z głowy czapkę. Opcjonalnie co trzeci trąbi. Jakby sam fakt, że jadę na rowerze, budził podejrzenia, że jestem a) głucha, b) ślepa, c) narąbana.
Wkurza mnie to wręcz niemożebnie :evil:
Tixon - 2013-08-30, 21:03
:
Jeździj tak jak trzeba, konną.
Jander - 2013-08-30, 22:22
:
Rowerzyści to mnie czasem wyprzedzają, chamy.
Sabetha - 2013-08-30, 22:43
:
Tix napisał/a:
Jeździj tak jak trzeba, konną.


Kiedyś Kosta o mało nie wrąbała się (i mnie) pod tira, chociaż miałyśmy do pokonania tylko kawałeczek asfaltówką. Jest zbyt strachliwa na uczestnictwo w ruchu ulicznym, a mnie jeszcze życie miłe :P
Romulus - 2013-08-30, 23:44
:
Sabetha napisał/a:
A propos roweru - większość użytkowników polskich dróg uważa chyba, że rowerzysta powinien zapieprzać rowem. A kiedy ośmiela się jechać poboczem, co trzeci kierowca omija go o włos, tak że podmuch zrywa z głowy czapkę. Opcjonalnie co trzeci trąbi. Jakby sam fakt, że jadę na rowerze, budził podejrzenia, że jestem a) głucha, b) ślepa, c) narąbana.
Wkurza mnie to wręcz niemożebnie :evil:

Rowerzysta w Polsce to jakiś typowo polski kamikaze.
Pół biedy jeśli porusza się po poboczu. Gorzej (dla niego) kiedy nie ma pobocza i jedzie na skraju pasa. Naprawdę trzeba być w tym dzikim kraju twardzielem niemożebnym, aby sunąc nawet po krawędzi pasa po jakiejś krajówce. Wracając z pracy wyprzedzam ze dwóch takich regularnie. I zastanawiam się, czy pożegnali się z rodziną przed ruszeniem w drogę.
MadMill - 2013-08-31, 09:56
:
Drogi są dla aut, chodniki dla pieszych. W tym świecie nie ma miejsca dla rowerów.
utrivv - 2013-09-02, 07:27
:
Połowa zła na świecie przez cyklistów. Wstydliwy problem chowa się pod asfalt --_-
Sabetha - 2013-09-02, 14:31
:
Tyle że to właśnie asfalt jest u nas najbardziej wstydliwym problemem :P
Fenris - 2013-09-03, 16:01
:
Romulus napisał/a:
Sabetha napisał/a:
A propos roweru - większość użytkowników polskich dróg uważa chyba, że rowerzysta powinien zapieprzać rowem. A kiedy ośmiela się jechać poboczem, co trzeci kierowca omija go o włos, tak że podmuch zrywa z głowy czapkę. Opcjonalnie co trzeci trąbi. Jakby sam fakt, że jadę na rowerze, budził podejrzenia, że jestem a) głucha, b) ślepa, c) narąbana.
Wkurza mnie to wręcz niemożebnie :evil:

Rowerzysta w Polsce to jakiś typowo polski kamikaze.
Pół biedy jeśli porusza się po poboczu. Gorzej (dla niego) kiedy nie ma pobocza i jedzie na skraju pasa. Naprawdę trzeba być w tym dzikim kraju twardzielem niemożebnym, aby sunąc nawet po krawędzi pasa po jakiejś krajówce. Wracając z pracy wyprzedzam ze dwóch takich regularnie. I zastanawiam się, czy pożegnali się z rodziną przed ruszeniem w drogę.


Spoko, raz jadąc po poboczu "niechcący" urwałem gościowi lusterko łokciem, tak blisko sobie przejechał. --_-
Stary Ork - 2013-09-03, 16:03
:
Hańba Ci, wandalu jeden --_- .
dworkin - 2013-09-04, 10:10
:
Kolejna sytuacja obrazująca stosunek i poczucie odpowiedzialności za drugiego człowieka u kierowców ciężarówek: http://wiadomosci.onet.pl...wej-nr-61/e0krf

I nic dziwnego: http://www.tvn24.pl/wiado...cow,166170.html
Fidel-F2 - 2013-09-04, 10:21
:
życie po prostu, silniejszy wygrywa
dworkin - 2013-09-09, 15:52
:
Co Wy wiecie o rzeźni na polskich drogach?

http://www.wykop.pl/link/...-przejsciu-dla/
MrSpellu - 2013-09-09, 16:49
:
dworkin napisał/a:
Co Wy wiecie o rzeźni na polskich drogach?

http://www.wykop.pl/link/...-przejsciu-dla/


Ja pierdole.
dworkin - 2013-09-09, 16:59
:
Co prawda dzieciak trochę yolo, bez drgnięcia hamulców, wjechał na przejście (to nie usprawiedliwia kierowcy). Ale nie nadmierna prędkość jest tam najgorsza (choć jest ZUA), tylko późniejsza reakcja samochodziarza.

PS Warto zauważyć, jak gostek z prawej (0:18) rusza w pościg (0:28)
MrSpellu - 2013-09-09, 17:01
:
Z dyskusji wynika, że tam była ścieżka rowerowa. I tak dobrze, że się skończyło na locie i kilku siniakach.
dworkin - 2013-09-09, 17:04
:
I, zdaje się, złamaniu. Nie powiedziałbym jednak, że to dobrze, powiedziałbym, że to epic win.
Romulus - 2013-09-09, 18:00
:
dworkin napisał/a:
PS Warto zauważyć, jak gostek z prawej (0:18) rusza w pościg (0:28)

Właśnie się zastanawiałem, czy to kolejny mołodiec, czy pościg. Jeśli pościg, to wzorowo koleś postąpił.

Dzieciak był tym rowerem na przejściu. Facet zbliżał się do przejścia i skrzyżowania. W sumie nic go nie usprawiedliwia.

Teraz kwestia obrażeń małolata: jeśli stan naruszenia czynności narządów ciała powyżej 7 dni - to kierowca odpowie za wypadek i ucieczkę z miejsca zdarzenia.

Jeśli obrażenia były łagodne - choć mozna zakładać jakieś złamanie, bo kulał, a po wypadku, szok, adrenalina mogły złagodzić odczuwanie skutków - to kierowca odpowie tylko za nieudzielenie pomocy i ew. spowodowanie obrażeń ciała.
utrivv - 2013-09-10, 07:44
:
Podobno już się zgłosił, chciał tylko załatwić kilka spraw osobistych, trudno mu odmówić rozsądku.
Romulus - 2013-09-10, 08:18
:
utrivv napisał/a:
Podobno już się zgłosił, chciał tylko załatwić kilka spraw osobistych, trudno mu odmówić rozsądku.

Cholera :) Łaskawca :) Trzeba mu dać medal :)
utrivv - 2013-09-10, 08:27
:
Medal nie ale po ludzku go rozumiem, nie wiem co bym zrobił na jego miejscu.
toto - 2013-09-10, 09:04
:
Może musiał wytrzeźwieć?
utrivv - 2013-09-10, 13:49
:
Świat ... eee to jest jeden dzień to za mało
MadMill - 2013-09-10, 17:33
:
http://wiadomosci.gazeta....l#BoxSlotII3img

Ale wiecie, Gazeta zazwyczaj kłamie... więcej praw dla rowerzystów na drogach, będą bezpieczniejsi.
Sabetha - 2013-09-10, 19:04
:
Głupota nie jest zarezerwowana jedynie dla kierowców aut :P
Stary Ork - 2013-09-11, 00:24
:
Zawsze wypada mieć zdrową dozę respektu wobec użytkownika drogi, który ma więcej kół niż my //mysli
MrSpellu - 2013-09-11, 06:00
:
Drżyj przed rolkarzem? :-)
Stary Ork - 2013-09-11, 06:10
:
Jeśli jedzie 20+ km/h, a ja akurat wyszedłem z domu bez piki albo choć tarczy... //spell :badgrin:
Magnis - 2013-09-11, 08:50
:
To wtedy będzie duże bum :mrgreen: .

Szkoda rowerzysty, ale jak nieraz widzę jak chodzą piesi i jeźdzą kierowcy to trudno się dziwić ;) .
You Know My Name - 2013-09-14, 12:54
:
http://warszawa.gazeta.pl...l#BoxSlotII3img
Bez komentarza.
Tixon - 2013-09-14, 13:03
:
Dziwny wyrok.
Stary Ork - 2013-09-14, 13:19
:
Moim zdaniem nie dziwny, tylko dobry. Mieliśmy w mojej okolicy przypadek dośc podobny, samochód wymusił pierwszeństwo na motocykliście, motocyklista wbił się a auto, trup na miejscu. Oczywiście prowadzącą samochód odsądzono od czci i wiary, obwołano morderczynią i chciano wieszac na rozstajnych drogach. Ale. Motocyklista w momencie zderzenia miał na blacie złoty osiemdziesiąt. Pierwszeństwo przejazdu nie jest prawem bezwzględnym, w przeciwnym wypadku na wielu skrzyżowaniach trzeba by stać ad mortem usrandum żeby upewnić się, że zza zakrętu/drzew nie wyjedzie nam nagle idiota z pierwszenstwem przejazdu zapieprzający dwie stówy i zostawiający nam jakieś półtorej sekundy na dostrzeżenie go. A sobie jeszcze mniej na reakcję i hamowanie/manewr. W dodatku w tej sytuacji kierujący mercedesem dodatkowo skomplikowałl sytuację wyskakując w ostatniej chwili zza innego samochodu. Nie da się efektywnie organizować ruchu jeśli zmusimy kierowców, żeby przy każdym manewrze brali pod uwagę że nagle zza zakrętu/innego samochodu/drzew wyjedzie nam pojazd, którego kierowca wziął rozbrat ze zdrowym rozsądkiem - zasada ograniczonego zaufania to jedno, ale wyciąganie konsekwencji wobec kierowców, którzy nie udają się w drogę jak na terytorium Komanczów to drugie. //mysli .
Romulus - 2013-09-14, 14:34
:
Ten wyrok to nic dziwnego. Sytuacje kiedy w wypadku biorą udział dwaj kierowcy z których każdy złamał przepisy to nic nadzwyczajnego. Przynajmniej dla mnie. Jedna trzecia spraw z art. 177 kk które rozpoznawalny to właśnie takie sytuacje. Sad musi rozstrzygnąć które zlamani przepisów miało bezpośrednie znaczenie dla dojścia wypadku do skutku. Jak wrócę do domu jutro to mogę wam poszukać dziesiątki takich spraw z orzecznictwo Sadu Najwyższego.
Fidel-F2 - 2013-09-14, 15:18
:
Stary Ork +1
You Know My Name - 2013-09-14, 15:52
:
Ciekawi mnie tylko, dlaczego kierowca Astry został potraktowany jako osoba, która złamała przepisy. Nie zaglądałem do nich jakiś czas, ale jeżeli zachował bezpieczny dystans od nissana, to znaczy, że skręcał bezpiecznie. No, chyba, że opuszczał on skrzyżowanie na czerwonym, bez możliwości skrętu w lewo.
Romulus - 2013-11-29, 21:51
:
Szczerze pisząc, to noszę się z zamiarem zamontowania sobie takiego wideorejestratora w moim samochodzie:
http://www.tvn24.pl/katow...bmw,375646.html
Żona oponuje, ale ja naprawdę mam ochotę tępić polskiego buraka za kierownicą. Z każdym tygodniem coraz bardziej. Pewnie przez kilka dni uzbierałaby mi się setka zgłoszeń za przekraczanie dozwolonej prędkości chociażby.

Zatem uważajcie, wy wszyscy, którzy jeździcie po mazowieckich drogach. Sędzia Dredd czuwa i was dorwie. Bez litości i sentymentów ;)
MadMill - 2013-12-01, 14:14
:
Romulus napisał/a:
Pewnie przez kilka dni uzbierałaby mi się setka zgłoszeń za przekraczanie dozwolonej prędkości chociażby.

A sam tego nie robisz? Ja bym ich tępił za wolną jazdę :P
Romulus - 2013-12-07, 15:50
:
Wczoraj chciałem za to tępić :) Zresztą, zawsze się wkurzam na kierowców jeżdżących - bez uzasadnienia, może ze strachu - z prędkością mniejszą od dopuszczalnej na danym odcinku.

Ale po wczorajszym dniu zebrała we mnie kolejna fala hejtu. Z powodu bezmyślności, wrodzonego tumaństwa(?), z powodu czegoś, co z braku lepszych określeń nazywać będę polaczkowatością.

O orkanie idącym nad Polskę media informowały jakieś dwa dni wcześniej. Już w środę każdy kto planował lub nie jechać samochodem w piątek, powinien o tym słyszeć. Jeśli nie o wietrze to o załamaniu pogody, które miało przynieść nagłe, obfite opady śniegu.

Z pracy udało mi się wyjechać wcześniej, o 13.00. W trakcie "drugiej fali" ogromnej śnieżycy, która zasypała na parkingu wszystkie samochody a jezdnie zmieniła w dosyć niepewne i nie gwarantujące przyczepności.

Jechałem ulicami miasta - widząc niewiele, tylko ścianę śniegu walącego w mój samochód. Ale jechałem rozluźniony. Wolno, nie spiesząc się. I dziwiąc się coraz bardziej. Bo jednak coś widziałem :) Samochody lądujące w rowach i na poboczach. I to nie "maluchy", nie "polonezy". Beemki, audi, merce. Niby wypasione furki. A nie potrafiły podjechać pod wzniesienie tak samo jak tiry. I jechały wężykiem lub buksowały w miejscu, znosiło je.

Ja posiadam auto średniej klasy, nowe - choć ma już ponad dwa lata. Serwisowane, na gwarancji. Ale przy takiej beemce, mercu, czy audicy - jest to auto białego śmiecia (koreańskiej produkcji). I to moje autko jechało pod wzniesienie jakby jechało po suchym asfalcie. Problem jedyny jaki odczuwałem - to w trakcie ruszania na światłach, ale kontrola trakcji, czy jak to się nazywa, załatwiała go szybko i poza niewielkim, niegroźnym zarzuceniem przy zwalnianiu sprzęgła - do przodu jechałem bez problemu.

I zastanawiam się, czy ci wszyscy kierowcy to te swoje fury sprowadzili z Niemiec za grosze? Nie stać ich na opony zimowe? Naliczyłem na poboczach cztery, kilka innych ostro obtrąbiłem, bo niby dlaczego nie? Jeśli ktoś jest bezmyślnym, głupim Polakiem, to dlaczego mu nie pociągnąć z klaksonu?

Osobna kategoria głupoty - kierowcy ciężarówek. Po drodze utknąłem w korku. Miałem fart - stałem tylko pół godziny. Dlaczego? Tir wpadł rowu, niestety tak nieszczęśliwie, że nie cały. Część tarasowała drogę. Za kilka kilometrów kolejny - nie mógł podjechać pod wzniesienie. Przyjechała policja. Nudziło mi się, wiatr i śnieg zelżał. Podszedłem do funkcjonariusza - znajomy z "mojej" komendy. Pytam co jest - ten odparł, że typowy o tej porze roku przypadek: brak opon zimowych, brak łańcuchów. W końcu ruszył. Ale moje koleżanki, które wyjechały półtorej godziny po mnie - do domu wróciły nie po 50 minutach, ale po 4 godzinach. Ja złapałem tylko pół godziny opóźnienia.

Dziś oglądam w telewizji relację idiot-reportera TVN24. Poziom tabloidyzacji tej telewizji niedługo doprowadzi do tego, że będzie to Pudelek24.

Pod Strzelnem, woj. wielkopolskie, ludzie stoją w korku kilkanaście godzin. Reporter jak to reporter. Pewnie ma przykaz ze stacji, aby nie szukać winnych wśród debilów w ciężarówkach. Więc szuka winnego wśród policji. Jak to? Co to? Skandal! tyle godzin w korkach? Gdzie pomoc.

Policjant mu cierpliwie tłumaczy, że kierowcy nie pozmieniali opon na zimowe. W związku z tym ciężarówki zatarasowały drogę i ani w jedną ani w drugą stronę nie da się dojechać. Potrzebny jest ciężki sprzęt. A ten nie może dotrzeć, bo jest korek z jednej i drugiej strony.

Kto jechał przez Strzelno i okolice (a ja jeżdżę regularnie, do i od teściów w Gnieźnie), ten wie, jakie tam są drogi. Szczególnie pewien wiadukt za Strzelnem, pod którym na bank tiry zablokowały drogę bo po sliskiej jezdni żaden na letnich oponach nie podjedzie.

Głupi reporterzyna nie rozumie tego, podobnie jak pan w garniturze w studio. I dalej bredzą i użalają się nad losem ludzi. Też mi ich szkoda. Gdybym stał w takim korku to pewnie by mnie szlag trafił. Splugawiłbym swój język w stopniu niespotykanym. A na koniec może byłbym jak Michael Douglas w "Upadku" :)

Tylko ci kierowcy, jeśli już muszą na kogoś kierunkować swój gniew, to niech wysiądą z aut i ukierunkują go w stronę kierowców ciężarówek, których bezmyślność, głupota lub skąpstwo ich szefów, doprowadziło do takiej sytuacji.

Co roku wszyscy mundralińscy pitolą farmazony, jak to zima zaskoczyła drogowców. Zima, zmienna aura, ma to do siebie, że zaskakuje i przygotować się na jej uderzenie nigdy nie da w sposób pozwalający uniknąć zaskoczeń. W moim przypadku, zmiana pogody spowodowała tylko to, że do domu jechałem 30-40 minut dłużej niż zwykle.

Ale to nie była "wina" zimy. Tylko bezmyślnego polactwa (copyright by Rafał Ziemkiewicz) na drogach. Opony na zimowe zmieniłem w połowie listopada. W samochodzie zawsze mam m. in. saperkę i zapas różnych "niezbędników". Może jestem nudny, przewidywalny i pozbawiony "polskiej fantazji" na drogach. Ale kiedy patrzę po tej bandzie moich rodaków, to się nie dziwię, że niektórzy wyjeżdżający za granicę wstydzą się i nie przyznają do tego, że są Polakami.

Uff... Ulżyło mi :) I nawet nie byłem zbytnio obelżywy.
Stary Ork - 2013-12-07, 19:05
:
Romku, doceniam twoje talenty w rzyganiu żółcią, ale posiadanie/nieposiadanie zimowych opon to naprawdę jest problem trzeciorzędny wobec totalnej polskiej nieumiejętności jazdy w trudnych warunkach - bo umówmy się, zimowe opony są w stanie uratować cię tylko do pewnego stopnia, a mogą się zdarzyć takie warunki, w których nie pomogą Ci zimówki, kontrola trakcji, ABS, ASR, CIA, ZUS, Sanepid ani święci Krzysztof i Juda Tadeusz. Bo wtedy decyduje nie sprzęt, tylko zdrowy rozsądek, umiejętność delikatnego operowania gazem, totalne ignorowanie hamulca i zimna krew. Bo o umiejętności wychodzenia z poślizgów nie napiszę, w Polsce tego nei uczą. Hell, w Polsce nie potrafią nauczyć tak zaawansowanych skilli jak poprawne użycie kierunkowskazów --_- . A zimówki? Bardziej się boję debila z zimówkami który sądzi, że dzięki nim nie wpadnie w poślizg niż debila na łysych letnich oponach który jedzie ostrożnie. //mysli .
Romulus - 2013-12-07, 19:34
:
Ale jak w takim razie tłumaczyć tyle samochodów w rowach? Tylko głupotą spowodowaną przerostem ego?

Oczywiście było to też spowodowane wypadkiem losowym, ot, po prostu, przydarzyło się. Zły zwrot kierownicą, zbyt szybkie i pochopne naciśnięcie na hamulec, pobocze, rów. Mogło to przytrafić się także mnie, każdemu.

Nie potrafię zrozumieć głupoty polskiego debila wsiadającego do samochodu bez opon zimowych i jadącego w śnieżycę. Takim ludziom trzeba zabierać prawo jazdy. Koniecznie i bezapelacyjnie.

Za każdym razem kiedy jadę po polskich drogach utwierdzam się w przekonaniu, że tych ludzi nic nie jest w stanie nauczyć. Ich po prostu trzeba karać. Aby w ten sposób eliminować w z ruchu drogowego. W przypadku Polaka za kierownicą - jedyną karą powinno być odebranie prawa jazdy. Nie po to, aby uczyć, wychowywać.

Chodzi po prostu o czystą, nagą represję, która - jak dobór naturalny - wyeliminuje najsłabszych (czytaj: najgłupszych, powodujących zagrożenie dla innych).

Kiedyś nie pochwalałem tego, co robią moi koledzy w wykroczeniach. Jeśli ktoś nie przyjmie mandatu od policjanta i się odwoluje, a oni stwierdzają że, mimo wszystko, nie miał racji - dają karę dwa razy surowszą od mandatu. Z biegiem czasu przekonuję się, że przemawia przez nich tzw. mądrość życiowa, a przeze mnie źle pojęte poczucie humanitaryzmu.
Stary Ork - 2013-12-07, 19:42
:
Ja bym powiedział, że to głównie nieprzystosowanie do warunków zimowych, brawura i głupota - nie wiesz, ilu z nich miało zimówki i przeszarżowało, nie zatrzymałeś się przy każdym z nich, nie sprawdziłeś. Ci sami ludzie nawet na letnich oponach za kilka dni-tygodni jeździliby dużo lepiej, kiedy przypomieliby sobie, że powyżej 60km/h zaczyna się terytorium Komanczów, hamulec już nie jest naszym przyjacielem, te same ruchy wykonuje się dwa razy wolniej. Ale ja też teoretyzuję //spell
Beata - 2013-12-07, 20:24
:
Zdrowy rozsądek - w pełni zgadzam się z Orkiem. Przez 25 lat za kierownicą ani razu nie miałam założonych zimowych opon - zawsze jeździłam na tzw. całorocznych (cokolwiek to znaczy). Ale zawsze dbałam o ich przekładanie co sezon, żeby się równo ścierały i nigdy nie wyjechałam na łysolach. Kolega, który uczył mnie wyprowadzania samochodu z poślizgu (łomatko, co ja wtedy przeżyłam!), powtarzał mi zawsze, że prowadzenie samochodu zimą jest jak oswajanie dzikiego zwierzaka: delikatne, bez pośpiechu, bez gwałtownych ruchów. Może i się wymądrzał, ale nie raz jego nauki mnie uratowały.
Tomasz - 2013-12-07, 21:14
:
Po pierwsze rzeczywiście ludzi w Polsce nie uczą jeżdżenia w zimowych warunkach, wychodzenia z poślizgów itd. Na nauce jazdy, przynajmniej jak ja zdawałem, ważniejsze było czy potrafi się na raz zaparkować idealnie w kopercie, jakby nie można było na dwa razy.
Przeróżne ABSy i inne tego typu systemy nie działają ot tak sobie, też trzeba umieć tak jeździć żeby dawały wsparcie.
Po drugie, brak zimowych opon to idiotyzm. Powinien być srogo karany. Żadne opony całoroczne też się nie sprawdzą.
Oczywiście lepsze auto, napęd na cztery koła, pozwalają jeździć szybciej, dynamiczniej, ale trzeba też znać granice, potrafić tak jeździć itd. Polscy kierowcy jeżdżą koszmarnie, taka prawda. Nie myślą. Brak zimowych opon w grudniu jest też tego przykładem.
Fidel-F2 - 2013-12-08, 07:34
:
Na oblodzonej drodze nie ma znaczenia czy opony są letnie czy zimowe.
Tomasz - 2013-12-08, 08:40
:
No nie wiem, ale już na zalegającym śniegu ma na pewno. Przy hamowaniu zimą ma znaczenie. Zawsze.
MadMill - 2013-12-08, 09:46
:
Ale za to ma znaczenie czy jest mokro czy nie, na zimówkach się pięknie można poślizgnąć.
Stary Ork - 2013-12-08, 10:46
:
Fidel-F2 napisał/a:
Na oblodzonej drodze nie ma znaczenia czy opony są letnie czy zimowe.


Yup, tylko kolce wtedy ratują //mysli
Romulus - 2013-12-08, 10:55
:
Tylko piątkowe eventy pogodowe należały raczej do łagodnych - ostatnia zima bywała ostrzejsza znacznie bardziej niż to kilkunastogodzinne, spodziewane załamanie pogody, na które każdy, kto chciał mógł się przygotować. Niewielka warstwa śniegu powodowała, że samochody ciężarowe nie mogły podjechać pod wzniesienie, które na suchym asfalcie pokonują codziennie bez większego spalania ropy. A to prowadziło do powstania kilkunastokilometrowych korków, czy nawet kilkukilometrowych, z których jeden z nich miałem farta szybko pokonać, bo wcześniej skończyłem pracę. Ale nie powstałyby albo powstałoby ich mniej (wypadki losowe zawsze się zdarzają), gdyby te matoły za kółkiem i bez opon zimowych się przygotowały.

Chyba że uznamy, że kierowcy Audi, BMW, czy Mercedesów z założenia są tumanami pozbawionymi umiejętności. Albo że te samochody są dziadowskie i tracą przyczepność na drodze z powodu cienkiej warstwy śniegu zalegającej przy minus 1 stopniu Celsjusza i ktora przy tej temperaturze i natężeniu ruchu nawet szans nie miała, aby zamienić się w lód.
MrSpellu - 2013-12-08, 11:18
:
Romulus napisał/a:
Chyba że uznamy, że kierowcy Audi, BMW, czy Mercedesów z założenia są tumanami pozbawionymi umiejętności. Albo że te samochody są dziadowskie i tracą przyczepność na drodze z powodu cienkiej warstwy śniegu zalegającej przy minus 1 stopniu Celsjusza i ktora przy tej temperaturze i natężeniu ruchu nawet szans nie miała, aby zamienić się w lód.


Jedno nie wyklucza drugiego.
Romulus - 2013-12-10, 18:21
:
To przesądza sprawę: http://wiadomosci.gazeta....paign=FB_Gazeta
Kupuję sobie wideorejestrator do samochodu. Nagram i złożę zawiadomienie wraz z nagraniem każdego polisz debila na drodze. Bez litości.
toto - 2013-12-10, 18:38
:
Romulus napisał/a:
Pewnie przez kilka dni uzbierałaby mi się setka zgłoszeń za przekraczanie dozwolonej prędkości chociażby.
Moim zdaniem to nie ma szansy - policja musi używać urządzeń z homologacją (wiarygodność pomiaru), żeby móc karać mandatami za przekroczenie prędkości. Jaki cywilny wideorejestrator taką homologację posiada? Przecież nie wystarczą słowa: "ja tu jechałem z maksymalną dozwoloną prędkością, a ten ją przekroczył, bo mnie wyprzedził, o tu mam nagranie". Za to przy innych zdarzeniach takie nagranie może być bardzo pomocne.
Romulus - 2013-12-10, 20:02
:
No własnie - policja :) Policja może też nagrywać twoje rozmowy, ale tylko w określonych sytuacjach. Ty swoje możesz nagrywać non stop i nawet nie musisz o tym informować swojego rozmówcy.

A takie nagranie z rzutem na prędkościomierz w samochodzie, plus zeznanie - myślę, że bez problemu by dało radę w sądzie jako dowód.

Tylko muszę jeszcze przebadać rynek, aby jakiegoś szmelcu nie kupić i nie przepłacić jednocześnie.
Romulus - 2014-01-02, 12:07
:
Po wczorajszej rzezi w Kamieniu Pomorskim dziś narada u premiera:
http://www.tvn24.pl/premi...m,383937,s.html
I proszę, tabloidy napisały, pokrzyczały, politycy się pochylą. I kto wie - może znowu z powodu jednego wypadku drogowego będziemy mieli zmianę prawa.

Wypadek jest wstrząsający. Ale zmienianie prawa pod wpływem emocji, to porażka.

Już czytam, żeby zrównać wypadek pod wpływem alkoholu z zabójstwem. Albo żeby za współsprawstwo opowiadał także pasażer jadący z pijanym kierowcą.

Po pierwsze - zaludnią się więzienia. Ale ok. Tylko niech najpierw pobudują nowe, bo obecne nie wytrzymają.

Po drugie - uznanie wypadku śmiertelnego za zabójstwo wypaczy całkowicie istotę zabójstwa. Ale co to za problem w naszym kraju.

Po trzecie - współsprawstwo pasażera. Czyli - jak zauważył profesor Marian Filar - jak wsiądę do taksówki z kierowcą, który ma 0,6 promila alkoholu we krwi i ten spowoduje wypadek - to idę do więzienia na 8 lat, tak?
Jander - 2014-01-02, 12:14
:
Ten sam mechanizm co z dopalaczami, kastracją pedofili czy ostatnio z wypuszczaniem "bestii" na wolność.
Romulus napisał/a:
Po drugie - uznanie wypadku śmiertelnego za zabójstwo wypaczy całkowicie istotę zabójstwa. Ale co to za problem w naszym kraju.

Pijąc piwo i mając w kieszeni kluczyki do auta stajesz się potencjalnym mordercą z pistoletem w ręce?
BG - 2014-01-02, 12:46
:
Romulus, co by nie powiedzieć, to moim zdaniem 15 lat za zabicie po pijanemu samochodem 6 osób to zdecydowanie za mało, zwłaszcza że tyle samo dostaje się za rozjechanie po pijaku jednej osoby. Kara powinna się sumować - skoro za przejechanie 1 osoby jest 15 lat za kratkami, to za przejechanie 6 osób powinno być 90 lat za kratkami, czyli 6 razy więcej.
You Know My Name - 2014-01-02, 13:04
:
BG napisał/a:
to moim zdaniem 15 lat za zabicie po pijanemu samochodem 6 osób to zdecydowanie za mało, zwłaszcza że tyle samo dostaje się za rozjechanie po pijaku jednej osoby.
jakieś przykłady?
A co do "współsprawstwa" to jak traktować osoby niepełnoletnie, czy dorosłe, ale zależne od pijanego kierowcy (karać siedemnasto czy osiemnastolatkę, że nie odebrała pijanemu ojcu kluczyków //ooo )?
adamo0 - 2014-01-02, 13:09
:
Romulus napisał/a:
współsprawstwo pasażera


Żenujący pomysł, który już kiedyś chcieli przepchnąć posłowie LPRu. Już po tym że ktoś kto produkuje takie bzdety w ogóle nie ma fachowego przygotowania, albo ma je na poziomie wyniesionym z lekcji WOSu.

Romulus napisał/a:
Już czytam, żeby zrównać wypadek pod wpływem alkoholu z zabójstwem.


To już w ogóle absurd. W przypadku zabójstwa mamy winę umyślną, a w przypadku wypadku nikt przecież nie chce nikogo zabić albo nie godzi się na zabicie.

Słupki lecą w dół -> panika -> większy idiotyzm niż był dotychczas.
stian - 2014-01-02, 17:12
:
A pomysłu zrownania wypadku smiertelnego z zabojstwem nie wysadzilby w potwietrze TK? Podobnie jak ze wspolsprawstwem pasazera? Jakis kompletny nonsens, az mnie telepie od takiej dawki karnoprawnego populizmu :)
BG - 2014-01-02, 17:27
:
You Know My Name napisał/a:
jakieś przykłady?

15 lat to maksymalna kara za przejechanie człowieka po pijanemu.
You Know My Name napisał/a:
A co do "współsprawstwa" to jak traktować osoby niepełnoletnie, czy dorosłe, ale zależne od pijanego kierowcy (karać siedemnasto czy osiemnastolatkę, że nie odebrała pijanemu ojcu kluczyków )?

W Kamieniu Pomorskim pijanym kierowcą był 26-latek, a pasażerką była dorosła kobieta - czyli to ona powinna była zabrać mu kluczyki. Więc ten konkretny przypadek nijak ma się do tego, co podajesz.
stian - 2014-01-02, 17:44
:
Nie 15 tylko 12. To surowa kara jak na nieumyślne spowodowanie śmierci.
Jachu - 2014-01-02, 17:52
:
BG napisał/a:
W Kamieniu Pomorskim pijanym kierowcą był 26-latek, a pasażerką była dorosła kobieta - czyli to ona powinna była zabrać mu kluczyki. Więc ten konkretny przypadek nijak ma się do tego, co podajesz.
Z doniesień medialnych wynika, że w samochodzie doszło do kłótni czy też gwałtownej wymiany zdań. Skąd wiesz, że nie chodziło właśnie o to, że wsiadł pod wpływem? To po pierwsze.
Po drugie - nawet dorosła kobieta może nie mieć większych szans na to, aby odebrać kluczyki muskularnemu facetowi. Do tego dochodzi przykład podany przez YKMN. W ustawie nie jesteś w stanie określić wszystkich możliwych sytuacji, więc pozostaje zdrowy rozsądek albo zrównanie wszystkich przypadków jako "współudział w morderstwie"... ale to takie trochę socjalistyczne jest i chyba do ciebie nie pasuje ;)
toto - 2014-01-02, 17:58
:
No jak to, przecież Bóg poza swoich. //spell
BG - 2014-01-02, 18:02
:
stian, 12 lat to jeszcze mniej, a więc jeszcze gorzej. Poza tym jazda po pijanemu to nie jakieś "nieumyślne spowodowanie śmierci" - każdy pijany kierowca jest niebezpiecznym, potencjalnym mordercą. Nikt mu chyba siłą do alkoholu do gardła nie wlewał ani nie wpychał potem do auta. Gdyby skazywać na śmierć za jazdę po pijanemu, nie byłaby to żadna strata.

Swoją drogą, najdziwniejsze jest chyba to, że za jazdę po pijanemu lub za śmiertelne przejechanie kogoś nie traci się dożywotnio prawa jazdy. Poszukiwany od jakiegoś czasu przez policję 34-letni Mariusz Nowak, który bodaj 8 lat temu śmiertelnie potrącił rowerzystę, wyszedł z więzienia po 2 latach, a i prawo jazdy bardzo szybko odzyskał. To skandal. Ktoś, kto zabił przy użyciu samochodu, nie powinien mieć już nigdy prawa siadania za kierownicą.
Jachu napisał/a:
nawet dorosła kobieta może nie mieć większych szans na to, aby odebrać kluczyki muskularnemu facetowi.

Skąd wiadomo, że ten pijany morderca był muskularny? Poza tym: skoro miał zamiar wsiąść do samochodu po pijanemu, to wystarczyło dać mu z tyłu po głowie, żeby go ogłuszyć. Ogłuszony nie poprowadzi auta.
stian - 2014-01-02, 18:05
:
Nie ma czegoś takiego jak potencjalne moderstwo ;) Zabójstwo w art. 148kk ma ścisłą kwalfikację i musi to być czyn umyślny, a wypadek samochodowy ze skutkiem śmiertelnym takim nie jest.
Sabetha - 2014-01-02, 18:05
:
Już widzę oczyma duszy siebie walącą w łeb cegłówką, powiedzmy, kolegę z pracy albo i męża, któremu odbiło i chce prowadzić po pijanemu.
MrSpellu - 2014-01-02, 18:08
:
Sab, no weź nie mów, że nigdy nie miałaś kursu skutecznego ogłuszania przy pomocy ciężkiego przedmiotu... :P
Jachu - 2014-01-02, 18:10
:
BG napisał/a:
skoro miał zamiar wsiąść do samochodu po pijanemu, to wystarczyło dać mu z tyłu po głowie, żeby go ogłuszyć. Ogłuszony nie poprowadzi auta.
Ale założy sprawę o pobicie :mrgreen:
stian - 2014-01-02, 18:10
:
Kiedyś odebraliśmy kluczyki pijanemu koledze to zadzwonił na policję, że go okradli :mrgreen: Policja przyjechała i nas pochwaliła za obywatelską postawę.
Sabetha - 2014-01-02, 18:10
:
Spellu, ale tam mówili, że niezbędne jest krzesło, najlepiej metalowe. Przecież nie będę podróżować przez życie z krzesłem przylepionym do tyłka //mysli
MrSpellu - 2014-01-02, 18:11
:
BG napisał/a:
To skandal. Ktoś, kto zabił przy użyciu samochodu, nie powinien mieć już nigdy prawa siadania za kierownicą.


Nawet jak na trzeźwo nieumyślnie spowodował wypadek?

BG napisał/a:
Poza tym: skoro miał zamiar wsiąść do samochodu po pijanemu, to wystarczyło dać mu z tyłu po głowie, żeby go ogłuszyć. Ogłuszony nie poprowadzi auta.


Odpowiedni sarkastyczny tekst pojawił się w moim wcześniejszym wpisie. BG, weź wróć na Ziemię.

Sabetha napisał/a:
Spellu, ale tam mówili, że niezbędne jest krzesło, najlepiej metalowe. Przecież nie będę podróżować przez życie z krzesłem przylepionym do tyłka


Zawsze możesz mu ciulnąc flaszką Heinekena. A jak Ci sie nie uda i zrobi się agresywny, to będziesz miała pod ręką gotowego tulipana :P
Romulus - 2014-01-02, 18:50
:
Żebyśmy wszyscy wiedzieli, o czym mowa, wrzucę po raz kolejny - bo przypominania nigdy dosyć - tekst przepisów dotyczących wypadków drogowych (nie katastrof):
Cytat:
Art. 177.
§ 1. Kto, naruszając, chociażby nieumyślnie, zasady bezpieczeństwa w ruchu lą-dowym, wodnym lub powietrznym, powoduje nieumyślnie wypadek, w którym inna osoba odniosła obrażenia ciała określone w art. 157 § 1,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 2. Jeżeli następstwem wypadku jest śmierć innej osoby albo ciężki uszczerbek na jej zdrowiu, sprawca
podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
§ 3. Jeżeli pokrzywdzonym jest wyłącznie osoba najbliższa, ściganie przestępstwa określonego w § 1 następuje na jej wniosek.
Art. 178.
§ 1. Skazując sprawcę, który popełnił przestępstwo określone w art. 173, 174 lub 177 znajdując się w stanie nietrzeźwości
lub pod wpływem środka odurzające-go lub zbiegł z miejsca zdarzenia, sąd orzeka karę pozbawienia wolności prze-widzianą za przypisane sprawcy przestępstwo w wysokości od dolnej granicy ustawowego zagrożenia zwiększonego o połowę do górnej granicy tego zagro-żenia zwiększonego o połowę.
§ 2. (uchylony).


Przepraszam za mały wykład. Ale też jest on, po raz kolejny, niezbędny.

Jak wynika z treści art. 177 spowodowanie wypadku drogowego jest zawsze nieumyślne. To jest rozsądne, wręcz zdroworozsądkowe. Ponieważ nikt, kto wsiada za kierownicę, nie godzi się na to, że zabije człowieka na drodze. Jeśli wsiada za kierownicę z zamiarem zabicia kogoś - to wtedy byłoby to zabójstwo a nie art. 177. Ale zamiar zabójstwa musi być udowodoniony. W tym wypadku zatem nie można domniemywać: wsiadł za kierownicę pijany to musiał się liczyć z tym, że zabije. Nie każdy pijany kierowca powoduje wypadek. Zastanawiałbym się zatem już teraz, czy każdą jazdę po pijanemu nie uznać za usiłowanie zabójstwa. Jest to, z punktu widzenia zasad kodeksu karnego (nie tylko naszego) idiotyzm, ale to nie sędziowie uchwalają prawo, tylko posłowie.

Z treści art. 177 k.k. wynika, że o ile skutek w postaci wypadku jest nieumyślny, to naruszenie zasad ruchu drogowego, którego wypadek musi być skutkiem może być albo umyślne albo nieumyślne.

Zatem pijany kierowca powodujący wypadek powoduje go nieumyślnie, ale wskutek umyślnego naruszenia przepisów. Bo nietrzeźwość kierowcy kwalifikuje się jako umyślne naruszenie zasad w ruchu drogowym.

Za spowodowanie wypadku w stanie nietrzeźwości grozi surowsza odpowiedzialność. Z art. 178.

Teraz zakaz prowadzenia pojazdów:
Cytat:
Art. 42.
§ 1. Sąd może orzec zakaz prowadzenia pojazdów określonego rodzaju w razie skazania osoby uczestniczącej w ruchu za przestępstwo przeciwko bezpieczeń-stwu w komunikacji, w szczególności jeżeli z okoliczności popełnionego prze-stępstwa wynika, że prowadzenie pojazdu przez tę osobę zagraża bezpieczeń-stwu w komunikacji.
§ 2. Sąd orzeka zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów albo pojazdów określone-go rodzaju, jeżeli sprawca w czasie popełnienia przestępstwa wymienionego w § 1 był w stanie nietrzeźwości, pod wpływem środka odurzającego lub zbiegł z miejsca zdarzenia określonego w art. 173, 174 lub 177.
§ 3. Sąd orzeka zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na zawsze, jeżeli sprawca w czasie popełnienia przestępstwa określonego w art. 173, któ-rego następstwem jest śmierć innej osoby lub ciężki uszczerbek na jej zdrowiu, albo w czasie popełnienia przestępstwa określonego w art. 177 § 2 lub w art. 355 § 2 był w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego lub zbiegł z miejsca zdarzenia, chyba że zachodzi wyjątkowy wypadek, uzasadnio-ny szczególnymi okolicznościami.
§ 4. Sąd orzeka zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na zawsze w razie ponownego skazania osoby prowadzącej pojazd mechaniczny w wa-runkach określonych w § 3.


Zatem w przypadku tego człowieka z Kamienia Pomorskiego, w przypadku jego skazania na pewno otrzyma on zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych na zawsze, ponieważ treść powołanego przepisu jest jednoznaczna: sąd orzeka - a zatem sąd nie może nie orzec takiego zakazu. Wyrok bez tego zakazu zawsze będzie wadliwy i zostanie zmieniony w apelacji, gdyby taki zapadł.

Problemem w przypadku pijanych kierowców nie są kary. Jest nim mentalność społeczna, która przyzwala na takie zachowania. Jeśli przejrzycie statystyki policyjne zobaczycie, że pijanych kierowców jest od groma. Ale nie dlatego, że kary są łagodne. Zazwyczaj są to sprawcy wcześniej nie karani. A za jazdę po pijanemu w takim przypadku sąd orzeka na początku na ogół grzywnę. Zresztą kodeks karny nakazuje dać prymat karom wolnościowym, jeśli takie pozostają do wyboru.

Tępota medialna krzyczała już dziś, że sądy są pobłażliwe. Rzecz dyskusyjna, moim zdaniem. A w przypadku tego człowieka - był on wcześniej karany za jazdę po pijanemu. Za to nie zabiera się prawa jazdy na zawsze. Choć histeria medialno-polityczna może doprowadzić do takiej zmiany prawa. Ale był on karany 7 lat temu. Ten wyrok już mu się zatarł. A nawet gdyby wtedy dostał najsurowszą karę, to już by ją zdążył dwa razy pod rząd odbyć. Ale to na marginesie.

Oczywiście można wprowadzić, przy tych przepisach, zmianę zaostrzającą karę. Na przykład w przypadku art. 177 § 2 k.k. i art. 178 k.k. wprowadzić zapis "odpowiada jak za zabójstwo". Prościzna. A kwestia kar to kwestia polityczna. Byle robić to z głową. Bo potem znowu będą amnestie.

Ale politycy są głupsi w swoich pomysłach. Chcą, na wzór Włoch (choć tamtych przepisów nie czytali, tylko usłyszeli o nich) wprowadzić "zabójstwo drogowe".

Jak pisałem, Sejm może uchwalić każdą bzdurę. A najgroźniejsze są takie, które będą zgodne z Konstytucją :)

Ale pomyślcie chwilę nad tym, jakie absurdy mogą przez to powstać.

Może być tak, że ktoś kto spowoduje wypadek na trzeźwo - będzie odpowiadał jak dotychczas. A ktoś kto spowoduje wypadek po pijanemu - będzie odpowiadał, jak za zabójstwo. Choć na przykład pokrzywdzony dozna tylko złamania nogi.

Tak by było w wariancie, kiedy odpowiedzialności jak za zabójstwo będzie podlegał tylko wypadek spowodowany przez pijanego. Ale po co się ograniczać? Najczęstszą przyczyną wypadków w Polsce jest nadmierna prędkość. Dlaczego ta przyczyna ma być "lepsza", tj. zagrożona łagodniejszą karą? Przeciez to nie jest normalne.

Ale dobra. Inny wariant. Za zabójstwo odpowiada tylko ten, kto spowodował śmiertelny wypadek po pijanemu. Też kwestia odpowiedniej redakcji przepisów. Znowu pytanie: dlaczego nie za jazdę z nadmierną prędkością, która jest najczęstszą przyczyną wypadków?
I kolejne pytanie: co jeśli pokrzywdzony przeżyje? Czy sprawca będzie odpowiadał wówczas za usiłowanie zabójstwa? Gdyby tak pozostawić przepisy bez zmieniania to bez wątpienia byłoby to usiłowanie zabójstwa zgodnie z taką "logiką". I kara taka sama jak za zabójstwo (z możliwością nadzwyczajnego złagodzenia). W tej "logice" pasażer pijanego kierowcy mógłby też odpowiadać za współsprawstwo. Bo niby co nas miałoby powstrzymać?

A że pasażerowie w takich wypadkach też są pokrzywdzonymi, bo odnoszą obrażenia, to już w ogóle mogłoby być zabawnie. I niedopuszczalnie: bo w jednym postępowaniu nie można łączyć roli oskarżonego i pokrzywdzonego (chyba że to postępowanie z prywatnego aktu oskarżenia, w którym wniesiono wzajemny prywatny akt oskarżenia :) ). Ale wtedy media miałyby używanie, gdyby oskarżoną/pokrzywdzoną była jakaś nieboga, która straciła wskutek wypadku nogi, albo doznała paraliżu i jeszcze poszła do więzienia za to, że była pasażerem pijanego kierowcy :)

Przepisy prawa nie są dane raz na zawsze. Skoro zostały uchwalone przez człowieka, to człowiek może je zmienić :) Nie będę bronił obecnych. Ani one dobre, ani złe. Ale zmienianie ich musi odbywać się z głową. Żeby nie wkopać się w śmieszność i absurdy i żeby przez taką histeryczno-medialną biegunkę nie niszczyć spójności systemu. Jutro będzie nowy nius dnia i media wymyślą sobie kolejny Straszny Problem.
tr - 2014-01-02, 19:02
:
Sądzę, że powinna istnieć w przepisach możliwość sądowej konfiskaty pojazdu za jazdę po pijaku. A dla tych co jeżdżą samochodami leasingowanymi, firmowymi itp. grzywna w wysokości wartości prowadzonego pojazdu... Może to trochę ukróciłoby plagę pijanych na polskich drogach... A przy okazji minister finansów trochę by budżet podreperował :mrgreen:
MrSpellu - 2014-01-02, 19:05
:
Czyli jak samochód byłby mój (zapisany na mnie), a moja żona jechałaby na cyku, to tez mieliby mi zabrać samochód? No i co to za kara dla gościa, który od ręki może sobie pozwolić na kupno jeszcze jednego samochodu, a nawet trzech, tak na zapas? Już więcej sensu ma dożywotnie/długoterminowe odebranie prawa jazdy.
MadMill - 2014-01-02, 19:10
:
Jak taki poziom reprezentują swoim pomysłami wyborcy to nie miejmy pretensji do polityków, przecież sami się nie wybrali //facepalm

Przecież powiedzmy sobie szczerze, to nie wina prawa, że w kraju mamy debili za kółkiem.
Fidel-F2 - 2014-01-02, 19:10
:
No to jak kupi nowego to mu się go też zabierze.
tr - 2014-01-02, 19:12
:
Napisałem o możliwości... teraz zdaje się jej nie ma. A po za tym byłaby to kara dodatkowa, czyli zabrać ci prawko czy wysłać do kicia sąd mógłby nadal...

A co do żony - przy wspólnocie majątkowej masz pecha. Jeśli rozdzielność - żona buli...
Stary Ork - 2014-01-02, 19:13
:
Analogicznie jeśli będę operował suwnicą, pomostem, żurawiem albo podobnym ustrojstwem będąc pod wpływem, to mojemu pracodawcy też powinni odebrać ustrojstwo? //spell
Romulus - 2014-01-02, 19:14
:
tr napisał/a:
Sądzę, że powinna istnieć w przepisach możliwość sądowej konfiskaty pojazdu za jazdę po pijaku. A dla tych co jeżdżą samochodami leasingowanymi, firmowymi itp. grzywna w wysokości wartości prowadzonego pojazdu... Może to trochę ukróciłoby plagę pijanych na polskich drogach... A przy okazji minister finansów trochę by budżet podreperował :mrgreen:

Oczywiście. Uderzając też w rodzinę sprawcy przy okazji.
Mogę napisać tylko z mojego punktu widzenia. Większość pijanych kierowców to nie są bogacze. To ludzie, którzy ledwie wiążą koniec z końcem. Nałożenie na nich dziś kary grzywny kończy się, na ogół, jej rozłożeniem na raty. Albo zamianą na prace społeczne. W ostateczności zamianą na zastępczą karę pozbawienia wolności (dlatego w zakładach karnych kończyło tylu "amnestionowanych" ostatnio "kolarzy"). Pijani kierowcy są na drugim miejscu po nich w kolejce do zakładu karnego.

Była już kiedyś możliwość konfiskaty samochodu. Mozna dalej ją wysnuć z przepisów kodeksu karnego, choć orzecznictwo Sądu Najwyższego jest restrykcyjne, ale to szczegół.

Zatem konfiskujemy. I co dalej? Samochód od momentu zatrzymania przez policję sprawcy trafia na lawetę i jedzie. Gdzie? Na policyjny parking. Tam jest przechowywany do uprawomocnienia się wyroku. Na koszt podatnika, bo przecież policja nie ma takich parkingów. Ale od momentu zatrzymania Skarb Państwa do czasu prawomocnego wyroku odpowiada za ten samochód materialnie.

Na szczęście, sprawy pijanych kierowców są załatwiane szybko, bo są proste. Więc długo by nie stał i nie generował kosztów.

Wyrok jest prawomocny. Co dalej? Mamy przepadek samochodu. Trzeba go zatem "przepaść". Najlepszym sposobem jest wystawienie go na licytację komorniczą. Wpierw trzeba go wycenić. Rzeczoznawca plus komornik = koszty. Znowu poniesie je Skarb Państwa. Wyrok jest prawomocny, samochód już nie należy do sprawcy więc nie można go obciążyć kosztami z tego tytułu.

Licytacja i sprzedaż. Na ogół, uwzględniając zużycie pojazdu, markę, przebieg itd. nie będą to oszałamiające sumy pieniędzy. Może i jakiś zysk z tego będzie.

Nie piszę tego, aby zniechęcać. Ale żeby pokazać, czym to się skończy. I kwestią do rozstrzygnięcia jest, czy akceptujemy taki stan rzeczy. A znając przewidywalne konsekwencje (a te - co zostało zademonstrowane - są dosyć oczywiste), można odpowiedzialnie uchwalać prawo.
tr - 2014-01-02, 20:31
:
Może zysk finansowy nie byłby z tego duży, ale potencjalny nieumyślny zabójca (bo tak trzeba nazwać ludzi którzy wsiadają do samochodu z promilami we krwi) ma w ten sposób zabraną możliwość wyrządzenia ludziom krzywdy swoją głupotą... A co do cierpienia rodziny delikwenta - tak - kilka/kilkanaście/kilkadziesiąt tysięcy złoty za samochód potrafi być ciosem dla budżetu rodzinnego, podobnie jak orzeczony zakaz prowadzenia pojazdów - np. delikwent może z tego powodu stracić pracę. A kilkanaście lat odsiadki sprawcy ewentualnego wypadku po pijanemu ze skutkiem śmiertelnym czasem nie ma jeszcze większych skutków dla rodziny?

Patologia jazdy po pijaku jest zwalczana w Polsce od lat. I miesiąc w miesiąc tysiące nietrzeźwych kierowców jest łapanych przez policję (co prawda część z nich to rowerzyści, którzy głownie sobie mogą zrobić krzywdę, ale zawsze). I rok w rok setki ludzi giną w wypadkach spowodowanych przez pijanych... Dobrze że stopniowo jest to rugowane, ograniczane, ale nadal to poważny problem społeczny...
BG - 2014-01-02, 23:23
:
Nawet jeśli nie można powstrzymać pijaka przed poprowadzeniem auta, należy powiadomić policję, jeśli się wie o takim przypadku.
stian napisał/a:
Nie ma czegoś takiego jak potencjalne moderstwo Zabójstwo w art. 148kk ma ścisłą kwalfikację i musi to być czyn umyślny, a wypadek samochodowy ze skutkiem śmiertelnym takim nie jest.

Ten kto w stanie nietrzeźwym siada za kierownicą prosi się o wypadek ze skutkiem śmiertelnym - a w Kamieniu Pomorskim było to aż 6 skutków śmiertelnych, w dodatku sprawca był recydywistą, który już był kiedyś notowany za jazdę po pijanemu. Gdyby za pierwszym razem dożywotnio stracił prawo jazdy, może wtedy nie doszłoby do wczorajszej tragedii. Tylko że wtedy potraktowano go bardzo pobłażliwie, więc mógł spowodować katastrofę.
Dodać należy, że znacznie przekraczał dozwoloną prędkość - było ograniczenie do 30, a on jechał prawdopodobnie setką.
Czyli jest odpowiedzialny za 4 przewinienia: spowodowanie katastrofy drogowej - śmierci 6 osób, znaczne przekroczenie prędkości, jazdę po pijanemu i recydywę w jeździe po pijanemu.
Aha, a nawet 5, nie 4, bo jeszcze prowadził pod wpływem narkotyków, nie tylko alkoholu.
Biorąc pod uwagę wszystkie te okoliczności, należy go naprawdę surowo ukarać. Nie tylko więzieniem, nie tylko dożywotnim pozbawieniem prawa jazdy. Powinien zapłacić rodzinom ofiar, w tym dzieciom, które straciły rodziców i rodzeństwo.
MrSpellu napisał/a:
Nawet jak na trzeźwo nieumyślnie spowodował wypadek?

Jeśli spowodował wypadek śmiertelny przez brawurową jazdę, to tak.
Romulus napisał/a:
w przypadku tego człowieka - był on wcześniej karany za jazdę po pijanemu. Za to nie zabiera się prawa jazdy na zawsze.

Ale jemu zabrano tylko na rok. Dlaczego nie na 10 lat? Dlaczego wymierzono mu wtedy najłagodniejszą z możliwych kar zamiast najsurowszej?
Jander - 2014-01-02, 23:36
:
BG napisał/a:
Nawet jeśli nie można powstrzymać pijaka przed poprowadzeniem auta, należy powiadomić policję, jeśli się wie o takim przypadku.

Nie ma takiego obowiązku, poza społecznym, chyba już o tym było w temacie pedofilii. Obowiązek jest tylko jak się wie o planowanym morderstwie/zamachu.
BG napisał/a:
Gdyby za pierwszym razem dożywotnio stracił prawo jazdy, może wtedy nie doszłoby do wczorajszej tragedii.

A może wsiadłby do auta bez prawa jazdy...
BG napisał/a:
sprawca był recydywistą, który już był kiedyś notowany za jazdę po pijanemu

Nie był recydywistą, wyrok uległ zatarciu.
BG napisał/a:
śmierci 6 osób, znaczne przekroczenie prędkości, jazdę po pijanemu i recydywę w jeździe po pijanemu.

Tak jak Romulus pisał - katastrofa pod wpływem, bez różnicy czy alkoholu czy narkotyków, zwiększa karę o połowę. To nie są osobne przewinienia, a znaczne przekroczenie prędkości skutkuje najwyżej punktami karnymi i mandatem. Nie wiem czy je otrzyma, skoro i tak prawo jazdy zostanie mu zabrane.
BG napisał/a:
Powinien zapłacić rodzinom ofiar, w tym dzieciom, które straciły rodziców i rodzeństwo.

I rodzina pewnie te pieniądze dostanie, w tym procesie lub w cywilnym; pytanie czy sprawca będzie w stanie je spłacić.
BG - 2014-01-02, 23:42
:
Jander napisał/a:
A może wsiadłby do auta bez prawa jazdy...

A może jego towarzysze by go przed tym powstrzymali.
Jander napisał/a:
Nie był recydywistą, wyrok uległ zatarciu.

Kolejny prawniczy idiotyzm - zacieranie się wyroków po tak krótkim czasie.
Jander napisał/a:
pytanie czy sprawca będzie w stanie je spłacić.

Oby spłacał je do końca życia.
W ogóle gdyby ten sk****el miał choć trochę honoru, to by popełnił samobójstwo po uświadomieniu, co zrobił.
Jander - 2014-01-02, 23:46
:
BG napisał/a:
W ogóle gdyby ten sk****el miał choć trochę honoru, to by popełnił samobójstwo po uświadomieniu, co zrobił.

Bez spłacenia rodziny? BG, jesteś bez serca dla nich.
utrivv - 2014-01-03, 07:57
:
Romulus napisał/a:

§ 1. Skazując sprawcę, który popełnił przestępstwo określone w art. 173, 174 lub 177 znajdując się w stanie nietrzeźwości[/b] lub pod wpływem środka odurzające-go lub zbiegł z miejsca zdarzenia, sąd orzeka karę pozbawienia wolności prze-widzianą za przypisane sprawcy przestępstwo w wysokości od dolnej granicy ustawowego zagrożenia zwiększonego o połowę do górnej granicy tego zagro-żenia zwiększonego o połowę.

Ranna pora nie sprzyja myśleniu albo może mam coś z głową bo ni w ząb tego nie rozumiem, jaka jest ta dolna granica?
9 miesięcy (6 + połowa) za wypadek po pijaku?
Romulus - 2014-01-03, 08:23
:
utrivv napisał/a:
Romulus napisał/a:

§ 1. Skazując sprawcę, który popełnił przestępstwo określone w art. 173, 174 lub 177 znajdując się w stanie nietrzeźwości[/b] lub pod wpływem środka odurzające-go lub zbiegł z miejsca zdarzenia, sąd orzeka karę pozbawienia wolności prze-widzianą za przypisane sprawcy przestępstwo w wysokości od dolnej granicy ustawowego zagrożenia zwiększonego o połowę do górnej granicy tego zagro-żenia zwiększonego o połowę.

Ranna pora nie sprzyja myśleniu albo może mam coś z głową bo ni w ząb tego nie rozumiem, jaka jest ta dolna granica?
9 miesięcy (6 + połowa) za wypadek po pijaku?

Tak.

Co do kar napiszę o takim przypadku, który może pokaże też BG, że zacieranie się kar nie jest idiotyzmem. Idiotyzmem jest pozbawianie obywateli możliwości zatarcia się wyroku i piętnowanie ich na całe życie za, czasami, po prostu głupotę.

Zresztą, BG, pijak pijakowi nierówny. Życie nie jest tak proste, jak wynika z twojego oglądu świata. Weźmy przykład tego pana - rażący, moim zdaniem, i kwalifikujący go na surową karę pozbawienia wolności.

Ale są też inne przypadki. Pijesz z kumplami, ale wiedząc, że jutro jedziesz samochodem hamujesz się i przestajesz pić przeświadczony, że wytrzeźwiejesz do jutra. Rano wstajesz, pijesz herbatę, jesz kanapkę, wsiadasz do samochodu i jedziesz. Zatrzymuje cię policja i okazuje się, że jeszcze jesteś w stanie nietrzeźwości, na kacu. Jechałeś "na oparach". Jechałeś rozsądnie, powoli, a policja zatrzymała cię rutynowo. Nie stworzyłeś żadnego niebezpieczeństwa w ruchu drogowym, bo jechałeś rano, mniejszy ruch, gminna droga rzadko uczęszczana o tej porze.

I co z takim kierowcą zrobić? Potrakować go jak za usiłowanie zabójstwa? Nie dostrzegasz tu oczywistego absurdu i braku jakiejkolwiek racjonalności?

Inny przypadek. Tym razem kierowca jest trzeźwy. Jedzie tirem, mimo że wyspany, jeszcze nie przekroczył swojego czasu pracy, ale jest zmęczony. Robi się mniej uważny. Jedzie po łuku obwodnicy powiatowego miasta. Za łukiem na światłach stoi inny tir, a za nim małe Daewoo Tico. W nim siedzi kobieta - młoda dziewczyna, w ciąży. Kierowca zagapia się, za późno zaczyna hamowanie, uderza w Tico. To wbija się dosłownie w tył naczepy poprzedzającego ją Tira. Dziewczyna i jej nienarodzone dziecko nie żyją.

Co byście zrobili w takiej sytuacji? Koleś nie był pijany. Był trzeźwy, ale zmęczony przez co stracił koncentrację i za późno zareagował. Oczywiście, nie zwalnia go to z odpowiedzialności karnej. Ale o jakim naruszeniu zasad w ruchu drogowym tu mowa? Czy takim, który kwalifikowałby go na odpowiedzialność karną za podwójne zabójstwo?

Napiszę, co się wydarzyło na rozprawie. Rodzina tej dziewczyny mu wybaczyła. Nie obyło się bez łkania i ich i jego (jak się okazało sprawca był śmiertelnie chory, o czym dowiedział się po wypadku, zmarł trzy miesiące po uprawomocnieniu się wyroku). Rodzina dziewczyny mimo bólu i straty jakiego doznała wzniosła się ponad emocje i naprawdę z godną szacunku postawą podeszła do sprawy tak, jak widział ją sąd. Zgodzili się na dobrowolne poddanie się karze i orzeczenie kary pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem. Nawet nie chcieli odbierać mu prawa jazdy za to, bo wiedzieli, że on jest tzw. jedynym żywicielem rodziny i żyje z tego, co wyjeździ.

Takie przypadki (a nie ma w nim nawet grama zmyślenia) wymykają się czarno białym osądom, które łatwo się wygłasza pod wpływem tumaństwa medialnego i siedząc sobie w ciepłym pokoju.

BG - operujesz pojęciem recydywy, ale jak wnosić należy z tego co piszesz, operujesz nim w potocznym rozumieniu tego słowa tj. skoro raz był karany za jazdę po pijaku i znowu to zrobił, to jest recydywistą. Takie pojęcie nie ma nic wspólnego z pojęciem recydywy w kodeksie karnym (art. 64 k.k.). To tak na marginesie.

Poza tym, skoro wyrok już się zatarł, to nie można okoliczności poprzedniego skazania użyć przeciwko sprawcy jako okoliczności obciążającej przy wymiarze kary, nawet jeśli jest informacja w aktach o tym poprzednim skazaniu.

Oczywiście, co za problem. Można zrobić zatarcie skazania za ten czyn po 50 latach. Niech się ciągnie za tym człowiekiem i nawet po odbyciu kary uniemożliwia mu powrót do normalnego życia. Kwestia prostego zaostrzenia przepisów. Pisz, Benku, do Sejmu, niech to zrobią. Sąd nie ma z instytucją zatarcia skazania nic wspólnego. To konsekwencja wymiaru kary i tyle.
dworkin - 2014-01-03, 16:07
:
To ciekawe rozwiązanie: http://www.fakt.pl/w-ziel...y,437284,1.html

Cytat:
Wszędzie w Polsce sądy mają prawo ujawniać dane pijanych kierowców. Ale większość sędziów nie korzysta z tego prawa. A nawet jeśli takie dane są publikowane, to nie wychodzi to poza budynek lokalnego sądu czy prokuratury. Ale śledczy z Zielonej Góry przekonują, że odkąd regularnie ujawniają dane piratów drogowych pod wpływem, liczba wypadków spada.

Z kolei SLD rzuciło pomysłem czerwonych listków na samochody pijanych kierowców.

Ja jednak jestem pewien, że w dobie wszechobecnej inwigilacji już niedługo (10-20 lat) odpalenie samochodu będzie wymagać testu trzeźwości (z wysłaniem danych na serwer komendy). I staną się "Czarne Oceany". A potem prowadzić będą już tylko automaty.
Romulus - 2014-01-03, 17:11
:
To rzeczywiście jakiś pomysł.
Ale nie zapominajmy o tym, że nadal funkcjonuje instytucja zatarcia skazania. A wrzucenie czegoś do Internetu w praktyce ją unieważnia. Bo co z tego, że prokuratura potem usunie dane tego kierowcy, skoro mogą być skopiowane i "wisieć" w sieci już po wsze czasy?

No, ale ja się nie znam, bo nie mam sumienia :)
http://www.fakt.pl/polski...y,437218,1.html
Łeheheheheheheheheh --_- Gdyby te tłuki z "Faktu" ruszyły się do zakładów karnych i sprawdziły ilu tam siedzi pijanych kierowców :)

A przypominam, że jeszcze dwa miesiące temu pisali, jaka to zgroza, że pijani rowerzyści siedzą w więzieniach :)

Chyba czas, aby jakaś pani Stasia trafiła do więzienia za jazdę po pijanemu, wtedy będzie jazda na to, że sędziowie nie mają sumienia i zamykają staruszki w więzieniach a "aferzyści" i "gangsterzy" chodzą po wolności :mrgreen:

BTW, dziś czytałem w "Wyborczej", na przykładzie kilku wybranych państw, że surowiej (tj. jeśli chodzi o zagrożenie karą) niż u nas karze się pijanych kierowców tylko na Białorusi :)

Przykłady:
Białoruś - dopuszczalna norma 0,0 promila. Kary: konfiskata samochodu.
Belgia: norma 0,5 promila. Kary: 137,5 do 2750 euro za jazdę w przedziale od 0,5 do 0,8 prmila. Powyżej grzywna rośnie nawet do 11 tysięcy euro.

Chiny: 0d 0 do 0,2 promila. Odebranie prawa jazdy na okres 6 miesięcy, w przypadku recydywy do 5 lat.

Francja: norma to 0,5 promila. Grzywna 4500 euro lub kara pozbawienia wolności do 2 lat.

Niemcy: 0,5 promila (dla kierowców w wieku do 21 lat 0 promila). grzywna do 300 euro. Przy znacznym przekroczeniu może pójść do więzienia nawet na 5 lat, jeśli spowoduje w tym stanie jakieś zagrożenie.

Norwegia: 0,2 promila - grzywna, zakaz prowadzenia pojazdów, pozbawienie wolności, prace społeczne. Po przekroczeniu normy od 0,2 do 0,5 promila grzywna do ok. 1100 euro a zakaz prowadzenia pojazdów do 6 miesięcy. Powyżej 0,5 promila kara wynosi 150 procent miesięcznego dochodu a zakaz orzeka się na 12-24 miesiące.

Wlk. Brytania - norma to 0,8 promila - grzywna do 5000 funtów i/lub kara pozbawienia wolności do 6 miesięcy, odebrania prawa jazdy na conajmniej 12 miesięcy. Jeśli kierowca spowoduje smiertelny wypadek może pójść do więzienia na 10 lat.

No, w sumie, aż tak surowo w Polsce nie jest:
Norma: 0,5 promila i jest to już przestępstwo. Kara: grzywna, ograniczenie wolności, pozbawienie wolności do lat 2 - za samą jazdę po pijaku.
Grzywna: najniższe zaczynają się od 100 złotych. Najwyższy próg to 1080000 zł. Jeśli orzekana jest przy zawieszeniu wykonania kary pozbawienia wolności, to jest nieco niższa jeśli chodzi o górną jej wysokość.
Obligatoryjny zakaz prowadzenia pojazdów na co najmniej rok. Maksymalnie można zabrać na 10 lat. A przy wypadkach po pijaku można odebrać na zawsze.

EDIT
I jeśli chodzi o wysokość grzywien jeszcze verba iuris: art. 33 § 3 k.k.: Ustalając stawkę dzienną, sąd bierze pod uwagę dochody sprawcy, jego warunki osobiste, rodzinne, stosunki majątkowe i możliwości zarobkowe.
Fidel-F2 - 2014-01-03, 17:38
:
Romulus napisał/a:
No, w sumie, aż tak surowo w Polsce nie jest:
Norma: 0,5 promila
że gdzie tak jest? w Polsce?

Jak mieszkałem lata temu we Francji to mieli normę 0,8
MadMill - 2014-01-03, 19:02
:
I na pewno wypadki powodują osoby, które mają x<1,0 promila w wydychanym powietrzu.
Romulus - 2014-01-03, 19:05
:
Fidel-F2 napisał/a:
Romulus napisał/a:
No, w sumie, aż tak surowo w Polsce nie jest:
Norma: 0,5 promila
że gdzie tak jest? w Polsce?

Jak mieszkałem lata temu we Francji to mieli normę 0,8


Zgodnie z art. 115 § 16 k.k.
Cytat:
§ 16. Stan nietrzeźwości w rozumieniu tego kodeksu zachodzi, gdy:
1) zawartość alkoholu we krwi przekracza 0,5 promila albo prowadzi do stężenia przekraczającego tę wartość lub
2) zawartość alkoholu w 1 dm3 wydychanego powietrza przekracza 0,25 mg albo prowadzi do stężenia przekraczającego tę wartość.

Poniżej, 0,5 promila (0,25 mg/dm3) - jest to wykroczenie.
Romulus - 2014-01-04, 11:48
:
Generalnie to się wkurzyłem. Bo jestem zwolennikiem surowego karania za wykroczenia drogowe. Ale w ramach obowiązujących przepisów, które można poprawiać, ale nie ma co się prężyć.

Tymczasem przez medialną biegunkę po tragedii w Kamieniu Pomorskim sam się zepchnąłem, trochę z przekory, do defensywy. Ale pomysły, które się pojawiły były naprawdę koszmarne. A MS ma ogłosić nowe już we wtorek. Priorytetem ma być walka z pijanymi kierowcami.

Tylko że najczęstszą przyczyną wypadków drogowych - wg. danych za 2012 r. (za 2013 pewnie niedługo się pojawią) - było:

-na prostych odcinkach:
 niedostosowanie prędkości do warunków ruchu – 4 417 wypadków,
 nieudzielenie pierwszeństwa przejazdu – 2 217 wypadków,
 nieprawidłowe zachowanie się wobec pieszego – 2 218 wypadków,
 nieprawidłowe wyprzedzanie – 1 318 wypadków,
 niezachowanie bezpiecznej odległości między pojazdami – 1 371 wypadków.

- na skrzyżowaniach z pierwszeństwem przejazdu:
 nieudzielenie pierwszeństwa przejazdu – 5 026 wypadków,
 nieprawidłowe zachowanie się wobec pieszego – 1 795 wypadków,
 niedostosowanie prędkości do warunków ruchu – 883 wypadki

- na zakrętach:
 niedostosowanie prędkości do warunków ruchu – 2 864 wypadki,
 jazda po niewłaściwej stronie drogi – 196 wypadków,
 nieprawidłowe wyprzedzanie – 134 wypadki,
 nieprawidłowe wymijanie – 137 wypadków.

- na drogach jedno jezdniowych
dwukierunkowych to:
 niedostosowanie prędkości do warunków ruchu – 4 449 wypadków,
 nieudzielenie pierwszeństwa przejazdu – 6 465 wypadków,
 nieprawidłowe zachowanie się wobec pieszego – 3 288 wypadków,
 nieprawidłowe wyprzedzanie – 1 692 wypadki,
 niezachowanie bezpiecznej odległości między pojazdami – 1 566 wypadków,
 nieprawidłowe wykonywanie manewru skrętu – 801 wypadków

- na drogach o dwóch jezdniach
jednokierunkowych to:
 nieudzielenie pierwszeństwa przejazdu – 1 154 wypadki,
 nieprawidłowe zachowanie się wobec pieszego – 837 wypadków,
 niedostosowanie prędkości do warunków ruchu – 816 wypadków,
 niezachowanie bezpiecznej odległości między pojazdami – 423 wypadki

W 2012 roku nietrzeźwi użytkownicy dróg uczestniczyli w 4 467 wypadkach drogowych (12,1% ogółu wypadków), śmierć w nich poniosły 584 osoby (16,4% ogółu zabitych), a 5 305 osób odniosło obrażenia (11,6% ogółu rannych).

Zawsze można pisać, że to dużo. I będzie to racja. Zwłaszcza kiedy giną dzieci. Warto jednak odnotować, że w stosunku do 2011 r. zmiejszyła się liczba wypadków z udziałem nietrzeźwych sprawców. O 10%. Zawsze można powiedzieć, że to za mało. Zwłaszcza kiedy giną dzieci.

Ale w 2003 r. liczba takich wypadków spowodowanych przez nietrzeźwych wynosiła 6913. W 2012 r. 4467.

W 2012 roku nietrzeźwi uczestnicy ruchu spowodowali 3 407 wypadków (9,2% ogółu), w których zginęło 475 osób (13,3%), a rannych zostało 4 071 osób (8,9%). Najliczniejszą grupę nietrzeźwych sprawców wypadków stanowili kierujący pojazdami. Byli oni sprawcami 2 336 wypadków, w których zginęło 306 osób, a rannych zostało 3 125 osób. W odniesieniu do ogólnej liczby wypadków spowodowanych przez kierujących, nietrzeźwi stanowili 7,7%. W porównaniu do 2011 roku nastąpił spadek liczby wypadków spowodowanych przez nietrzeźwych kierujących o 381 ( -14%) natomiast wzrosła liczba osób zabitych o 6 (+2%).

Wszystkie dane wziąłem stąd: http://www.statystyka.pol...rty-roczne.html Jest to bardzo proste dla każdego laika zestawienie pozwalające wyciągnąć wnioski.

I znowu: zawsze można pisać, że to wszystko spada za wolno. Zwłaszcza kiedy giną dzieci.

Ale kiedy chce się planować zmiany w prawie, moim zdaniem, trzeba znać i rozumieć skalę problemu, o którym chce się decydować. I do niej dobrać środki. A te, które, jak podejrzewam, mogą zostać przedstawione, mogą się okazać czymś w rodzaju strzelania z armaty do wróbla.

Nie lepiej wysilić się intelektualnie i próbować działać "miękko", bez zmiany prawa?

Ale nie oszukujmy się. PR ważniejszy od faktów.
tr - 2014-01-04, 13:51
:
Dobrze, że spada i wiadomo, że nigdy do 0 nie zejdzie.

A co do pomysłu konfiskaty samochodu - w katalogu kar za przestępstwo/wykroczenie zawsze są jakieś widełki i opcje do dyspozycji sędziego żeby dostosował wyrok do sprawy. Czemu nie dodać tej opcji? No i podawanie danych osobowych osób jadących po pijanemu do wiadomości publicznej - jest taka możliwość, często dotkliwsza dla sprawcy niż areszt czy więzienie... Niech sądy z niej korzystają.

Wiem - każda sprawa jest inna. Każdą trzeba rozstrzygać oddzielnie. Polskie więzienia są przepełnione i naprawdę nie trzeba tam wsadzać więcej ludzi. Niech więc za swoje "mniejszego kalibru" grzechy ludzie pokutują inaczej niż wykosztowując podatnika za "wikt i opierunek z dozorem". Zamiast do paki, to po kieszeni, po reputacji czy wysłać do prac społecznych...
Stary Ork - 2014-01-04, 15:13
:
Utrata reputacji dotkliwsza niż więzienie albo grzywna? Mam wrażenie, że pojęcie śmierci cywilnej zniknęło razem z II Rzplitą, poza tym i tak jest ciche przyzwolenie społeczne na wsiadanie po kielichu, więc z tą dotkliwością bym nie przesadzał. Tutaj raczej jest problem, a nie w żyłowaniu wyroków - w zmianie mentalności i nawyków, w wykorzenieniu ułańskiej fantazji i przekonania że "jeżdżę szybko ale bezpiecznie". Nie ma co owijać w bawełnę, jesteśmy chujowymi kierowcami, wykładamy się na regule prawej ręki, nie umiemy jeździć płynnie, poprawne użycie kierunkowskazu to dla nas sztuka tajemna (jest jakiś postęp, zauwazyłem, że coraz więcej kierowców orientuje się o co biega z tą całą jazdą na suwak, na przykład). Ale do tego potrzebne są miękkie metody, a te zawsze przegrają w zestawieniu z kolejnym twardym szeryfem szukającym suchej gałęzi na aktualnego wroga publicznego nr 1. //mysli
wred - 2014-01-04, 20:30
:
http://wyborcza.pl/1,9589...suja_media.html

Cytat:
Z moich 20-letnich obserwacji, popartych zresztą prowadzonymi przeze mnie statystykami, wynika prosta odpowiedź: oni zginęli nie tam, gdzie stali policjanci, i zginęli nie z takich przyczyn, o jakich wszyscy opowiadają. I nie chodzi tu o tak banalny fakt, że policjanci stali na 70. km "gierkówki", a ktoś zginął na 75.

Chodzi o to, że w Polsce zdecydowana większość ludzi na drodze ginie w zupełnie innych okolicznościach, niż wynika to z obrazu kreowanego przez media, policję i polityków.

Z moich statystyk wynika: małolat w czarnej beemce z ciemnymi szybami pod wpływem amfetaminy lub alkoholu trafia do szpitala (lub trafiają jego ofiary) raz na dwa miesiące. Motocyklista, który kogoś zabił, trafia się raz na pół roku. Natomiast motocyklista, którego ktoś zabił lub próbował zabić, trafia do nas dwa razy w tygodniu.

A wiecie Państwo, kto jest - też w moich statystykach - absolutnym numerem jeden, jeśli chodzi o liczbę ofiar? Jest to pani lat 30-40, trzeźwa, w dobrym służbowym samochodzie, przejeżdżająca pieszego na pasach. To się zdarza CODZIENNIE, i to kilka, kilkanaście razy dziennie.

Cytat:
Głównymi przyczynami wypadków w Polsce nie są szybkość, brawura, alkohol, dziurawe drogi, kiepskie samochody. Głównymi przyczynami są: bezmyślność, skrajna głupota, kretynizm, debilstwo, idiotyzm i durnota kierujących samochodami osobowymi.

Rękami i nogami się podpiszę patrząc na to co się dzieje na ulicach...
toto - 2014-01-04, 20:40
:
To już kiedyś widziałem i pamiętam, że to głupoty były. Gdzie ja o tym mogłem czytać? No gdzie? A, już wiem! http://blogdebart.pl/2009...tor-pisze-list/

e:
Żeby nie było. Z tym się zgadzam:
Cytat:
Głównymi przyczynami są: bezmyślność, skrajna głupota, kretynizm, debilstwo, idiotyzm i durnota kierujących samochodami osobowymi


e2:
A objawami tych są właśnie nadmierna prędkość, niedostosowanie prędkości do warunków, wykonywanie niebezpiecznych manewrów, jazda po pijanemu.
Stary Ork - 2014-01-05, 00:17
:
wred napisał/a:
Natomiast motocyklista, którego ktoś zabił lub próbował zabić, trafia do nas dwa razy w tygodniu.


Raczej "motocyklista który się zabił lub próbował się zabić wciągając w to osoby postronne" z mojego doświadczenia //mysli .
MadMill - 2014-01-05, 10:29
:
A ciekawe ile z udzielających się w całym tym pierdolniku (czy to na naszym forum, innych forach, w mediach, polityków) ma prawko, jeździ autem codziennie i robi co najmniej 1k km w miesiącu.
wred - 2014-01-05, 10:37
:
Stary Ork napisał/a:
Raczej "motocyklista który się zabił lub próbował się zabić wciągając w to osoby postronne" z mojego doświadczenia //mysli .
Częściej kierowcy nie patrzący w lusterka...
wred - 2014-01-05, 10:38
:
MadMill napisał/a:
A ciekawe ile z udzielających się w całym tym pierdolniku (czy to na naszym forum, innych forach, w mediach, polityków) ma prawko, jeździ autem codziennie i robi co najmniej 1k km w miesiącu.
ja robię 1-1.5 k /mc
Stary Ork - 2014-01-05, 10:46
:
wred napisał/a:
Stary Ork napisał/a:
Raczej "motocyklista który się zabił lub próbował się zabić wciągając w to osoby postronne" z mojego doświadczenia //mysli .
Częściej kierowcy nie patrzący w lusterka...


Wiesz, może stereotyp debila zapieprzającego na szlifierce złoty osiemdziesiąt jest krzywdzący dla reszty motocyklistów, ale takich stereotypów spotkałem w karierze kierowcy mnóstwo. Jeden taki stereotyp nawet mnie wyprzedził jakbym stał w miejscu, a kilkanaście kilometrów dalej widziałem jak pakują go do czarnego wora, i bardziej mi było żal dziewczyny, o której auto się roztrzaskał. Bo przy prędkościach tego rzędu usprawiedliwianie się "bo kierowcy nie patrzą w lusterka" to dziecinada i zrzucanie odpowiedzialności za swoje życie na innych.
MadMill - 2014-01-05, 10:48
:
I uważasz że zaostrzenie kar coś zmieni?

Przykład:
http://wiadomosci.onet.pl...-szpitalu/qrnv9
Ani nie pijany, anie nie szybko nie jechał. Po prostu głupi, nie zauważył, nie pomyślał - to takich zdarzeń jest najwięcej, ale są tak beznadziejnie słabo medialne, że lepiej przyczepić się pijanych. Pijany i tak wsiądzie do auta, nie ważne jaka będzie kara za jazdę pod wypływem. Przecież jak jest pijany to i tak nie pomyśli o konsekwencjach. Przecież odbiór prawa jazdy też go nie powstrzyma przed jazdą po pijaku.
O konfiskacie auta już wcześniej było pisane że jest bez sensu.
Wsadzać do więzienia - no dobra, ale jak Romek pisał są przepełnione.

Problem leży w całym narodzie, a nie w przepisach. Lubimy zrzucać odpowiedzialność na polityków, sądy, policję za to że jesteśmy debilami. A to podatki, a to opieka społeczna, a to pijani kierowcy. Skąd w ogóle takiemu debilowi pijanemu za kółkiem przyszło do głowy w ogóle że może jechać autem? Ponieważ jest przyzwolenie na takie rzeczy. I wszyscy za to ponoszą odpowiedzialność.
wred - 2014-01-05, 10:51
:
MadMill napisał/a:
Po prostu głupi, nie zauważył, nie pomyślał - to takich zdarzeń jest najwięcej,
Niczego innego nie twierdzę... Ale jak do debilizmu i głupoty dochodzi dodatkowo alkohol...
MadMill napisał/a:
O konfiskacie auta już wcześniej było pisane że jest bez sensu.
A dlaczego bez sensu ? - konfiskata byłaby mocno dotkliwa finansowo...
wred - 2014-01-05, 10:55
:
Stary Ork napisał/a:
bardziej mi było żal dziewczyny, o której auto się roztrzaskał.
Inna sprawa, że kobiety za kółkiem często w ogóle nie widzą nic poza czubkiem własnego nosa, o migaczach czy ustępowaniu pierwszeństwa nie mówiąc. Szczególnie akwizytorki / biznesmenki - w jednej ręce komórka, w głowie 1000 problemów...
MrSpellu - 2014-01-05, 11:01
:
wred napisał/a:
A dlaczego bez sensu ? - konfiskata byłaby mocno dotkliwa finansowo...


Jak pisałem wcześniej: hipotetycznie żona jechała na fazie, to dlaczego mi odbierają samochód? Albo na odwrót.
wred - 2014-01-05, 11:09
:
Jak macie wspólnotę majątkową to nie ma problemu ;)
MrSpellu - 2014-01-05, 11:24
:
A jak nie mamy to jest problem. No i dlaczego jak mąż jest idiota, to żona ma dodatkowo cierpieć? A jak pełnoletni syn weźmie moje kluczyki? No i co to za kara, gdy zabiorą samochód kolesiowi, który od ręki może sobie kupić trzy takie same? No i jak gliniarz pojedzie na fazie służbowym samochodem, to w imię sprawiedliwości społecznej komendzie też zabiorą radiowóz? :)
MadMill - 2014-01-05, 12:29
:
wred napisał/a:
A dlaczego bez sensu ? - konfiskata byłaby mocno dotkliwa finansowo...

A jak wcześniej wspominane było, jak auto jest wspólne, kogoś innego, firmowe? Czemu ktoś oprócz kierowcy ma ponosić konsekwencję wykroczenia?
dworkin - 2014-01-05, 12:49
:
Zgodnie z propozycją Solidarnej Polski - konfiskacie podlegałaby tylko własność pijanego kierowcy; w przypadku braku własności obowiązywałby mandat o równowartości auta. Lecz moim zdaniem to ostatnie niewiele zmieni - zwiększanie kar finansowych już prawie nic nie daje, a pijaków za kierownicą najczęściej i tak na nie nie stać. Choć sama konfiskata mogłaby w wielu przypadkach zadziałać prewencyjnie na przyszłość. Ale czy zadziała w praktyce? Na pewno podoba mi się pomysł uzależniania wysokości mandatu od majętności kierowcy (ogólnie, nie tylko w przypadku procentów za kółkiem).

A świadomość konsekwencji nie może dotyczyć samego stanu nietrzeźwości czy dopiero wypadku spowodowanego w takim stanie, ona musi nierozerwalnie istnieć między faktem spożycia alkoholu a faktem jazdy za kółkiem. Potrzebny jest jasny przekaz.
Fidel-F2 - 2014-01-05, 13:09
:
Wkurwiają mnie debile zatrzymujące się przed przejściem na dwupasmówkach, żeby wpuścić na jezdnie pieszego.
Stary Ork - 2014-01-05, 13:31
:
Fidel-F2 napisał/a:
Wkurwiają mnie debile zatrzymujące się przed przejściem na dwupasmówkach, żeby wpuścić na jezdnie pieszego.


Co ma sens tylko w cywilizowanych krajach, gdzie nie zdarza się wyprzedzanie na pasach; intstruktor tłukł nam do pustych łbów, że taka kultura jazdy w naszym dzikim kraju to wystawianie pieszych kretynom na drugim pasie prującym sto dziesięć w zabudowanym //mysli .
MadMill - 2014-01-05, 13:46
:
dworkin napisał/a:
Na pewno podoba mi się pomysł uzależniania wysokości mandatu od majętności kierowcy (niekoniecznie w przypadku procentów za kółkiem).

Bogatego byłoby i tak stać, a biedny by i tak nie zapłacił. Pomysł totalnie bez sensu.
MrSpellu - 2014-01-05, 13:57
:
Ja raz tak miałem w Bielsku. Koleś zatrzymał się przed pasami, no to jak biały człowiek przechodzę i na szczęście resztki instynktu samozachowawczego kazały mi zerknąć zza zatrzymanego pojazdu, a tu jakiś debil z Warp 5 mi śmignął :/
Fidel-F2 - 2014-01-05, 16:23
:
Stary Ork napisał/a:
wystawianie pieszych kretynom na drugim pasie prującym sto dziesięć w zabudowanym
jak pieprzniesz z przepisową pięćdziesiątką to też dupa, a na dwupasmówkach często jest podwyższona dozwolona

MrSpellu napisał/a:
Koleś zatrzymał się przed pasami, no to jak biały człowiek przechodzę
z całym szacunkiem jeden durny i drugi też
MadMill - 2014-01-05, 16:31
:
W ogóle nie powinno być przejść dla pieszych na 2-pasmówkach, chyba że z światłami.
Romulus - 2014-01-05, 17:50
:
MadMill napisał/a:
dworkin napisał/a:
Na pewno podoba mi się pomysł uzależniania wysokości mandatu od majętności kierowcy (niekoniecznie w przypadku procentów za kółkiem).

Bogatego byłoby i tak stać, a biedny by i tak nie zapłacił. Pomysł totalnie bez sensu.

Mnie ten pomysł, a la Norwegia, podoba się. Choć faktycznie, musiałby istnieć w jakiejś wersji dwuwariantowej. W jednym wariancie dla "szarej strefy" ("Czym się pan aktualnie zajmuje?", "Jestem bezrobotny", "To z czego pan żyje?", "Pracuję dorywczo") i w drugim dla osiągających udokumentowane dochody.
MadMill - 2014-01-05, 18:15
:
Czyli osoba dobrze zarabiająca będzie podwójnie karana przy Picie i przez picie? :P
Stary Ork - 2014-01-05, 18:40
:
Zawsze może uniknąć kary pracując za najniższą krajową //orc
Romulus - 2014-01-05, 20:15
:
Stary Ork napisał/a:
Zawsze może uniknąć kary pracując za najniższą krajową //orc

No nie - 70 procent od deklarowanych dochodów w rocznym zestawieniu uderzy tak samo i najniższą krajową i najwyższą krajową. Choć ten z najwyższą krajową może mieć więcej możliwości zaniżania dochodu?

Czy pomysł ten jest dobry, czy zły, okazałoby się, jak zawsze, w praktyce.

Ale czy ten z "szarej strefy" byłby w lepszej sytuacji? Sam nie wiem, wydaje mi się, że i teraz udaje się dobrać tak grzywnę, że zaboli.
dworkin - 2014-01-06, 10:11
:
http://www.gs24.pl/apps/p...YFICE/140109864

Cytat:
Dzień po tragedii w Kamieniu Pomorskim, gdzie pijany kierowca zabił m.in. policjanta, funkcjonariusz z Trzebiatowa spowodował kolizję i uciekł. Miał prawie dwa promile alkoholu. Wczoraj po godzinie 17 stracił pracę. W służbie był 14,5 roku. Pracował w pionie kryminalnym.

To tyle, jeśli chodzi o wyciąganie wniosków:
Cytat:
Według naszych informacji znał policjanta, który w środę wraz z rodziną zginął pod kołami rozpędzonego bmw w Kamieniu Pomorskim.

A mimo to dobę później wsiadł pijany do swojego volkswagena w Trzebiatowie i uderzył w prawidłowo jadącego opla. Do kolizji doszło w czwartek przed godz. 21 na skrzyżowaniu ulic Przejazdowej i Kilińskiego. Był już po służbie.

Ale kara zdaje się dotkliwa. Utrata pracy przed samą emeryturą. Nie wiem, czy takie zwolnienie, pewnie dyscyplinarne, wiąże się z utratą jakichkolwiek praw.
Asuryan - 2014-01-06, 19:07
:
Dzisiaj w Łodzi - http://tvp.info/informacj...mochod/13558145
dziki - 2014-01-06, 20:49
:
Asuryan napisał/a:
Dzisiaj w Łodzi - http://tvp.info/informacj...mochod/13558145


Trochę inny punkt widzenia
Asuryan - 2014-01-06, 21:25
:
Znieczulica to jedno, ale akurat w tym przypadku pomoc była udzielana:

http://tvp.info/informacj...-ludzi/13559460
http://www.tvn24.pl/wideo...aylist_id=16809
Romulus - 2014-01-07, 17:09
:
http://wiadomosci.gazeta....paign=FB_Gazeta
Mocne i celne.

A wracając do Polski...
Pytanie retoryczne: skoro rząd tak bardzo chce walczyć z pijanymi kierowcami, to czy będzie równie mocno walczył ze - statystycznie - znacznie groźniejszymi trzeźwymi, którzy powodują więcej wypadków, w tym śmiertelnych?

EDIT: no to sam mogę odpowiedzieć na to pytanie, bo już nie jest retoryczne
http://www.tvn24.pl/wiado...zie,385363.html
Generalnie, korekta przepisów i nic więcej. Rewolucji nie ma. Co chyba jest ok. Ale i tak rząd zajął się tylko marginalnym zjawiskiem wśród kierowców. Szkoda, że media nie nagłośniają śmierci ludzi spowodowanych brawurą, szybkością i powszechną w polskim narodku pogardą dla przepisów ustawy prawo o ruchu drogowym.
Romulus - 2014-01-10, 12:11
:
Chyba pierwszy głos rozsądku z polskich mediów w sprawie pijanych kierowców:
http://www.bankier.pl/wia...ow-3032186.html
You Know My Name - 2014-02-06, 12:50
:
http://wiadomosci.gazeta....m.html#TRrelSST
Projekt ciekawy, bo nie rozumiem czemu miało służyć odniżenie prędkości w mieście z 60 do 50 jeśli łapią od 60-70.
Tomasz - 2014-02-06, 21:14
:
Absurd i głupota. Ograniczeń w Polsce poustawianych bez sensu jest od cholery. Lepiej podwyższyć progi i wtedy zaostrzyć karanie.
Romulus - 2014-02-07, 06:56
:
Nadmierna prędkość to najważniejsza przyczyna wypadków drogowych. Zatem surowsze karanie takich kierowców jest, moim zdaniem, uzasadnione.

Też uważam, że absurdem jest stawianie ograniczenia prędkości a potem pozwalanie, aby jednak kierowcy np. o 10 km/h to ograniczenie "nieformalnie" mogli przekraczać. Albo ściśle przestrzegać tego, co jest i karać za łamanie prawa, albo podwyższyć próg dopuszczalnej prędkości bez idiotyzmów w stylu "macie ograniczenie do 60 km/h, ale jak będziecie na tym zakazie jechali 70 km/h to ok".
MadMill - 2014-02-07, 07:41
:
Romulus napisał/a:
Nadmierna prędkość to najważniejsza przyczyna wypadków drogowych. Zatem surowsze karanie takich kierowców jest, moim zdaniem, uzasadnione.

Statystyką udowadniali jeszcze miesiąc temu, że to pijani kierowcy, a potem trzeźwe kobiety. Zdecydujcie się wreszcie.

Albo zakażmy jazdy autami i będzie po problemie.
Fidel-F2 - 2014-02-07, 08:09
:
ale i radary i prędkościomierze mają tolerancję
Stary Ork - 2014-02-07, 09:15
:
MadMill napisał/a:
Romulus napisał/a:
Nadmierna prędkość to najważniejsza przyczyna wypadków drogowych. Zatem surowsze karanie takich kierowców jest, moim zdaniem, uzasadnione.

Statystyką udowadniali jeszcze miesiąc temu, że to pijani kierowcy, a potem trzeźwe kobiety. Zdecydujcie się wreszcie.

Albo zakażmy jazdy autami i będzie po problemie.


Znaczy co, nadmierna prędkość nie jest niebezpieczna? o_O
Fidel-F2 - 2014-02-07, 09:17
:
Orku, ale że 54 km/h jest dramatycznie bardziej niebezpieczne niż 50km/h?
Stary Ork - 2014-02-07, 09:27
:
O ile mi tłumaczono kiedyś, powyżej 50 km/h drastycznie spada szansa przeżycia pieszego wziętego na maskę, i taka była idea stojąca za ograniczeniem prędkości w terenie zabudowanym do 50 właśnie. //mysli
Fidel-F2 - 2014-02-07, 09:33
:
dobra idea! a co z moim pytaniem?
MadMill - 2014-02-07, 09:53
:
Stary Ork napisał/a:
Znaczy co, nadmierna prędkość nie jest niebezpieczna? o_O

Nie, wypadki są niebezpieczne.
Fidel-F2 - 2014-02-07, 09:56
:
MadMill, przyznasz jednak, że pomiędzy nadmierną prędkością a wypadkami występuje jakaś, choć śladowo wyższa od przypadkowej, korelacja? Czy nie?
MadMill - 2014-02-07, 10:43
:
Pewnie taka sama jak z jazdą po pijaku, albo nieumiejętnością prowadzenia pojazdu, albo po prostu głupotą. To tak.

I sformułowania nadmierna prędkość, co to takiego? Kiedy nie dostosujemy prędkości do warunków czy do ograniczeń, które ktoś postawił aby zamontować radar bądź jest miejsce w krzakach aby się schować.

Może my, jako Polacy, nie potrafimy jeździć i faktycznie powinno się zakazać jazdy autami po drogach, bo są wypadki.

I dalej oszukujcie się że chodzi o bezpieczeństwo na drogach.
Stary Ork - 2014-02-07, 10:53
:
Całkiem możliwe że jest drastyczna różnica, ale musiałbym najpierw zrobić risercz z fizyki zderzeń maski z biomasą i może z chirurgii urazowej. W każdym razie sedno problemu widzi mi się i tak w określaniu tolerancji plus/minus, jeżeli ograniczamy do 50, to jazda powyżej jest łamaniem przepisów, jeżeli wytyczamy miejsce parkingowe dla inwalidów, to zatrzymywanie się "tylko na minutkę" jest chamstwem, jeżeli umawiamy się na 18:00, to przychodzenie o 18:09 "bo się wolno ubierałem i nie zdążyłem na trolejbus" jest bezczelnością, czaisz bazę. Mam powoli dość prapolskiego traktowania przepisów, norm i zasad jako czegoś co obowiązuje wyłącznie frajerów, a sprytni Polacy mogą - nawet powinni - znaleźć furtkę --_-
Fidel-F2 - 2014-02-07, 10:56
:
Orku, normy i zasady dotyczą tylko frajerów. To stała fizyczna, niezmienna od dobrych kilku tysięcy lat.
Asuryan - 2014-02-07, 11:01
:
Tylko dopóki nie będzie na tyle dokładnych urządzeń pomiarowych, by skutecznie mierzyć co do kilometra prędkość poruszania się danego pojazdu, to brak marginesu tolerancji może powodować karanie niewinnych...

Też jestem za tym by karać za przekroczenie dozwolonej prędkości nawet o 1 km/h - pod warunkiem że rzeczywiście została ona przekroczona. A auta parkujące "na chwilkę" na miejscu dla inwalidów powinny być natychmiast odholowywane z niego na koszt nieuprawnionego kierowcy, ale to już inna sprawa.
dworkin - 2014-02-07, 11:30
:
Bo Polaczków trzeba karać, karać i jeszcze raz karać. Wszelkie życie organizować na bazie braku zaufania (elit do obywateli). Zakazy, nakazy, wymogi zaświadczeń w najmniejszych nawet sprawach - oto nasz sposób na nowoczesne państwo. I spuścizna po PRL-u. Bo gdzież stawiać na stan dróg? Udział autostrad i ekspresówek? (przez NIK uznawanych za główne przyczyny wypadków drogowych) Restaurować dalej niż na okres jednego lata? Jak podupadną bardziej, walniemy ograniczenie do 40. 30. 20!

Bo faktem jest, że mamy w UE chyba najmniejszy (jeden z najmniejszych?) udział autostrad i dróg ekspresowych wśród wszystkich poprowadzonych jezdni (a każdy chce się poruszać w ludzkim odstępie czasu). Że radary często stoją nie w miejscach, które mogą być niebezpieczne, ale tych, gdzie najłatwiej można kogoś złapać i zarobić (moim faworytem jest znak, który wprowadza nagle, od czapy, ograniczenie do 50 km/h, a zaraz za nim radar). I jaki to daje przekaz? Jak ustawia Polaków w stosunku do zasad?
Romulus - 2014-02-07, 11:45
:
Ale dworkinie, statystyki policyjne nie kłamią. A jak ktoś myśli, że kłamią, to polecam przejażdżkę po polskich drogach. "Frajerzy" jadący przepisowo są bardzo często wytrąbieni. Pisze to jeden z nich. Karanie nie powinno być jedyną metodą wpływania na obywateli - na to mogę się zgodzić. Ale nie powinno być metodą deprecjonowaną. Polskie drogi są systematycznie i na niespotykaną w naszej historii skalę, rozbudowywane i modernizowane. Ale to Polakom nie "przeszkadza", bo dalej jeżdżą jak piraci. I dam ci przykład drogi, po której jeżdżę. Taka tam "zwykła" krajówka - poszerzono ją. I co to dało? Są szerokie dwa pasy, ale kierowcy masowo robią sobie dodatkowy trzeci pas. Jeszcze im źle.

Kiedy się przejedziesz "rydzykówką", czyli krajową 10 z Warszawy do Szczecina (jeżdżę nią do Torunia) - tam trzeci pas to norma a łamanie ograniczenia prędkości to standard.
Jander - 2014-02-07, 12:59
:
dworkin napisał/a:
Że radary często stoją nie w miejscach, które mogą być niebezpieczne

Radary mają stać wszędzie, a nie tylko w niebezpiecznych miejscach. Co, jak nie ma radaru to już sobie można pojechać 30 km/h więcej?
You Know My Name - 2014-02-07, 13:11
:
Jander napisał/a:
dworkin napisał/a:
Że radary często stoją nie w miejscach, które mogą być niebezpieczne

Radary mają stać wszędzie, a nie tylko w niebezpiecznych miejscach. Co, jak nie ma radaru to już sobie można pojechać 30 km/h więcej?
Mowa, bo jak nie ma radaru to normą jest 2 razy więcej niż na znaku a granicą rozsądku wybujałe ego kierowcy.
Stary Ork - 2014-02-07, 13:23
:
Dworkin, ale to nie chodzi o brak zaufania władzy do obywatela, tylko o prostą kwestię przestrzegania przepisów. Bo, zgadzam się z Romulusem, trzeba edukować - ale bez skutecznych represji to pozostanie edukacja na poziomie "Zosiu, nie kop pana bo się spocisz" --_- A Ty wyciągasz libertariańskie sztandary i marudzisz o elitach //spell Inna sprawa, że mamy w kraju chorą sytuację, bo instytucji kontrolno-karnych mamy dość, ale są one albo niewydolne, albo poddają się jakiejś atmosferze przyzwolenia na naginanie przepisów, albo przymykają oko za łapowe. A społeczeństwo uczy się, że jesteś frajerem tylko jeśli nie obchodzisz przepisów i jeśli dasz się złapać, poza tym hulaj dusza. Bo każdy Polak to doktor wszechnauk, wie lepiej i nie będzie mu żaden przepis zabraniał.
wred - 2014-02-07, 13:41
:
Kierowcy polscy to chamy i debile - w sporej części...

Ale pełno u nas durnych i z czapy przepisów. Nie da się wszystkiego przestrzegać.

Nawet tych ograniczeń prędkości np. do 40 nastawianych w bezsensownych miejscach na obrzeżach miasta - teoretycznie niezabudowanych. I gdzie najchętniej czają się w krzakach panowie z suszarkami ? - tam właśnie. A w centrum na dwupasmowych przejściach dla pieszych na których nie ma świateł już żaden nie stoi... A kierowcy jadą jak debile i piesi giną - i co z tego... Albo notoryczne wjeżdżanie na "ciemno zielonym"...

Czy legalne jest u nas umieszczanie w sieci filmików nagrywanych w aucie ? tak jak u ruskich ?
You Know My Name - 2014-02-07, 14:30
:
wred napisał/a:
40 nastawianych w bezsensownych miejscach na obrzeżach miasta - teoretycznie niezabudowanych.
Czyli praktycznie zabudowanych, gdzie droga dziecka do sklepu w połowie przxypadków prowadzi przez jezdnię, często dosyć szeroką, gdzie nie ma chodników tylko pobocza, czyli jak wszyscy wiedzą pas do wyprzedzania na trzeciego, niedoświetlone wieczorem. Idealne miejsce by pruć 9 dych.
Tak w skrócie przedstawiłem miejsce, gdzie mieszka Flamenco.
Jander - 2014-02-07, 14:36
:
wred napisał/a:
Czy legalne jest u nas umieszczanie w sieci filmików nagrywanych w aucie ? tak jak u ruskich ?

Tak. Czytałem ostatnio trochę historii o interwencjach policji na podstawie takich filmików i nikt nie zgłaszał pretensji, że należy je usuwać.
utrivv - 2014-02-07, 14:38
:
Jander napisał/a:
wred napisał/a:
Czy legalne jest u nas umieszczanie w sieci filmików nagrywanych w aucie ? tak jak u ruskich ?

Tak. Czytałem ostatnio trochę historii o interwencjach policji na podstawie takich filmików i nikt nie zgłaszał pretensji, że należy je usuwać.
Może czekają aż zbierze się odpowiednia liczba by hurtem wystawić mandaty? //mysli
Stary Ork - 2014-02-07, 14:39
:
Była nawet dość głośna sprawa kierowcy zajezdżającego drogę i naruszającego nietykalność, a potem ujętego po opublikowaniu przez poszkodowanego zapisu wideo.
wred - 2014-02-07, 19:59
:
a co z zamazywaniem tablic czy twarzy ?
Romulus - 2014-02-07, 23:33
:
Wrzucisz do internetu i - prawda jest taka - że jeśli to dobrze zrobisz, nawet jeśli nie zakryjesz twarzy, kto cię nakryje? I co ci grozi? Powództwo cywilne o naruszenie dóbr osobistych, z którego wybroni cię średni prawnik, a ty nawet do sądu nie będziesz musiał przyjść.
Tomasz - 2014-02-08, 11:44
:
Mnie osobiście wkurza dyskutowanie o przekraczaniu prędkości jako jedynym niemal powodzie wypadków. Jeżdżę całkiem sporo. Mandatów nie dostaję, więc nie jestem jakimś miłośnikiem przekraczania prędkości. Tyle, że w Polsce jak jest w idiotycznym miejscu, na jakiejś drodze przelotowej przejście dla pieszych, nieoświetlone, zakryte drzewami, tak że nie zobaczysz pieszego póki nie będziesz tuż przed tym przejściem, to zamiast zrobić oświetlenie, wyciąć drzewa, albo przejście przenieść w inne miejsce, po prostu stawia się ograniczenie prędkości i potem wszelkie wypadki są w statystyce na konto przekroczenia prędkości.
U nas radary stawia się tam gdzie przekroczenia są najbardziej męczące i niepotrzebne a tam gdzie są wypadki stawia się nie radar tylko znaczek informujący ile to osób zginęło.

Jak jadę drogą z miasta do miasta, poza terenem zabudowanym, to powinienem móc jechać płynnie. Np. 90km/h. I niech tych co jadą więcej każą niemiłosiernie. Ale niech na tej drodze co 2 km nie sterczą ograniczenia do 70, 50, 40, bo się komuś czegoś nie chce na drodze zrobić i łatwiej postawić ograniczenie.
A już polskim mistrzostwem są znaki ograniczenia pozostawiane po remoncie drogi przez np. miesiąc niemal okupowane wtedy przez policję z radarem. Na pustej drodze stoi wtedy znak 40 km/h i drogówka łapiąca na "po remontowe ograniczenie".
Romulus - 2014-02-08, 12:50
:
Tomasz - nadmierna prędkość, według policyjnych statystyk, które powoływałem wczesniej od lat jest najczęstszą przyczyną wypadków. Nie czytałem jeszcze statystyk za 2013 r., więc nie wiem, czy to się zmieniło.

A co do reszty to się z tobą zgadzam.
Tomasz - 2014-02-08, 16:03
:
Ale to statystyka. Czy nadmierna prędkość jest jedynym powodem w danym przypadku? Jeśli ten jadący z nadmierną prędkością potrąca pieszego na nieoświetlonym, zarośniętym przejściu dla pieszych umiejscowionym w idiotycznym miejscu? Statystycznie tak. A w rzeczywistości? Gdyby było dobrze oświetlone przejście w innym miejscu, albo były światła? Wtedy ten jadący wcześniej mógłby zobaczyć i zahamować. Oczywiście dlatego jest ograniczenie, żeby mógł zahamować. Tylko czy przede wszystkim nie powinno tam być powodu do stawiania ograniczenia?
Skoro mamy tak dużą jak to się zawsze podkreśla liczbę ograniczeń, to właśnie dlatego, że jest tak wiele niebezpiecznych miejsc na drogach. A łatwiej postawić ograniczenie niż przebudować, zrobić sygnalizację świetlną, postawić latarnie itd.
Zawsze wg mnie w pierwszej kolejności powodem jest jakoś dróg, ich bezpieczeństwo, słaba organizacja ruchu itd.
You Know My Name - 2014-02-08, 19:07
:
Ale już dostosowanie prędkości do warunków nie //mysli
Tomasz - 2014-02-08, 21:54
:
You Know My Name napisał/a:
Ale już dostosowanie prędkości do warunków nie //mysli


Pewnie, że też. Ale jak droga będzie po zimie pełna dziur to należy ją naprawić czy może postawić ograniczenia i dostosować prędkość do warunków? Pierwsze powoduje konieczność poniesienia kosztów, drugie da władzy zarobić. Wybór oczywisty.
Jander - 2014-02-08, 21:59
:
Tomasz napisał/a:
Pierwsze powoduje konieczność poniesienia kosztów

Czyli zwiększyć podatki/obciąć kasę np. na szkoły?
Tomasz - 2014-02-09, 08:47
:
Jander napisał/a:
Czyli zwiększyć podatki/obciąć kasę np. na szkoły?


Nie, no pewnie, że nie. Lepiej żeby ludzie ginęli na drogach. To oczywiste.
Jander - 2014-02-09, 11:07
:
To zamknijmy drogi, nikt nie zginie.
MrSpellu - 2014-02-09, 13:40
:
Tiry na tory, tirówki na stację! I gdzie mój Nobel z ekonomii?!
Asuryan - 2014-02-09, 14:49
:
I akcyza na benzynę, gaz i ropę x 100 - od razu się puściej, a przez to bezpieczniej, na drogach zrobi :mrgreen:
MadMill - 2014-02-10, 06:30
:
Jander napisał/a:
To zamknijmy drogi, nikt nie zginie.

Postulowałem to na poprzedniej stronie, w końcu jak ścigamy się najgłupsze pomysły to ten niczym nie odstaje, a to:
MrSpellu napisał/a:
I gdzie mój Nobel z ekonomii?!

Wystrugaj sobie!

Jak Was czytam to wydaja mi się że większość używa auta co najwyżej do jazdy na zakup do marketu.
Stary Ork - 2014-02-10, 09:11
:
MadMill napisał/a:
Jak Was czytam to wydaja mi się że większość używa auta co najwyżej do jazdy na zakup do marketu.


Ja tylko do kościoła --_- Jak Cię czytam, to mam inne wrażenie. Mamy w Polsce chujowe drogi. Mamy pieszych kretynów, którzy nie wiedzą, którą stroną drogi chodzi się poza terenem zabudowanym. Mamy rowerzystów idiotów, którzy jeżdżą sobie nocą przez las bez jednego odblasku. Mamy motocyklistów upośledów, którzy potrafią lecieć 220 i potem narzekać, że kierowcy wymuszają pierwszeństwo. Mamy zmienne warunki atmosferyczne. Mamy kierowców imbecyli, dla których używanie kierunkowskazu jest poniżej godności. I wiemy o tym wszystkim.

Jak wobec takiego stanu rzeczy nazwiesz ludzi, którzy kilkukrotnie przekraczają prędkość, a winę za wypadek zrzucają na wszystkich innych tylko nie na siebie, bo przecież jeżdżę szybko ale bezpiecznie? --_- .
MadMill - 2014-02-10, 09:28
:
I mamy karać osoby które w zabudowanym jechały 52 km/h i będzie wtedy bezpiecznie. Jest różnica m.in terenem zabudowanym w miasteczku gdzie jest 2-pasmowa droga bez chodnika, a Warszawą gdzie jest 3-pasmówka w jedną stronę. A ograniczenie takie samo.

A to że powyżej 50km/h pieszy ma mniejsze szansę na przeżycie po spotkaniu z pojazdem to też jakieś wydumane jest. Większa różnica jest to jaki to pojazd, czy będzie to motorynka, czy TIR.

A tereny zabudowane gdzie jedyną budowlą to jest barierka to już zupełna pomyłka - cała wiejska Łódź np. Gdzie nawet domów nie ma, ludzi to spotkać trudniej niż misia polarnego, a policjanci się nie kryją tylko stoją w niewidocznych miejscach.

W Warszawie nastawiali fotoradarów na światłach gdzie niby było najwięcej wypadków i stłuczek w ostatnich latach, czyli tak 3-4 rocznie, a tam gdzie faktycznie jest niebezpiecznie to nawet świateł nie zamontują bo ruch jest za mały i fotoradar by się nie zwrócił.

Przecież to pierdolenie jest że ma to służyć bezpieczeństwu, bo kierowcy bardziej zwracają uwagę na to gdzie ten fotoradar stoi, a nie ma drogę.

Przez większość czasu jestem przecież pieszym i nigdy mi przez głowę nie przeszło to, że jak widzę zielone światło to idę jak ta owca na rzeź i nawet nie oglądam się bo zielone mam. W zimę wchodzę od razu na pasy, bo przecież mnie widzą itd. Chodzenie poboczem, oczywiście, prawą stroną i najlepiej ubrany jak metal na czarno, bo przecież moda najważniejsza.

Motocykliście prawidłowo nazywani są dawcami organów, bo jakiś jełop im kiedyś wszystkim przykazał, że te linie namalowane na drodze (tzw. pasy) to jest ich tor jazdy. I wszyscy sobie przykleimy na szybach "patrz w lusterka, motocykliści są wszędzie". Jak ktoś zapierdala po mieście 150 km/h to sobie możesz patrzeć tylko w lusterka.

I dlatego uważam, że to głupota a nie szybka jazda powoduje wypadki. Jak jestem pieszym to przy znikomej inteligencji powinienem się zorientować, że jak mnie jednie auto o masie 1,5 to raczej za dobrze się to nie skończy, tak samo jak jadę autem i potrafię ocenić, że jakby mnie tir rypnął to chyba też większych szans nie mam.
Stary Ork - 2014-02-10, 09:44
:
MadMill napisał/a:
I mamy karać osoby które w zabudowanym jechały 52 km/h i będzie wtedy bezpiecznie.


A dlaczego mamy nie karać, skoro nastąpiło złamanie przepisów? Jakaś kara musi nastąpić, nawet jeśli to będzie upomnienie/kilka punktów/mandat. Jestem w tym wypadku za jasnymi kryteriami, bez rozmywania granicy wykroczenia.

MadMill napisał/a:
A to że powyżej 50km/h pieszy ma mniejsze szansę na przeżycie po spotkaniu z pojazdem to też jakieś wydumane jest. Większa różnica jest to jaki to pojazd, czy będzie to motorynka, czy TIR.


Większość wypadków z udziałem pieszych jest to kolizja z samochodem osobowym, więc... domyśl się. Albo wydumaj sobie, jak wolisz.

MadMill napisał/a:
Przez większość czasu jestem przecież pieszym i nigdy mi przez głowę nie przeszło to, że jak widzę zielone światło to idę jak ta owca na rzeź i nawet nie oglądam się bo zielone mam.


Chwała Ci za to, weź sobie ciasteczko. Bo ja stykam się z pieszymi, którzy zachowują się jak kandydaci na zombie, w terenie zabudowanym i poza.


MadMill napisał/a:
I dlatego uważam, że to głupota a nie szybka jazda powoduje wypadki.


W naszych warunkach szybka jazda=głupota. I nie tylko w naszych. Uważałeś w ogóle na kursie prawa jazdy czy z definicji wiesz lepiej?
MadMill - 2014-02-10, 09:46
:
Nigdy nie była na kursie prawa jazdy, robiłem je za granicą, może dlatego inaczej widzę jazdę w ogóle.
Stary Ork - 2014-02-10, 09:47
:
A co Ci mówili o drodze hamowania i czasie reakcji?
MadMill - 2014-02-10, 09:49
:
Że każda zależna jest od warunków drogowych/pogodowy/masy auta/stanu hamulców/prędkości. Ale tego uczą na fizyce.
Stary Ork - 2014-02-10, 09:50
:
A nie wspominali, że jedyną zmienną kontrolowaną przez kierowcę jest prędkość pojazdu, fizyku?
MadMill - 2014-02-10, 09:54
:
Przecież napisałem to wyżej.
Stary Ork - 2014-02-10, 10:01
:
Nie, imputujesz że winę za wypadek ponosi nie kierowca, tylko warunki drogowe/pogodowe/masa pojazdu i tak dalej. Czyli prędkośc jest tylko jednym z wielu czynników i w zasadzie nie ma sprawy, że ktoś leci 90 na śliskiej, nieznanej, dziurawej drodze w deszczu? //mysli .
Jander - 2014-02-10, 10:28
:
MadMill napisał/a:
Przecież to pierdolenie jest że ma to służyć bezpieczeństwu, bo kierowcy bardziej zwracają uwagę na to gdzie ten fotoradar stoi, a nie ma drogę.

Zlikwidujmy znaki (już nie mówiąc o reklamach), bo kierowcy bardziej zwracają na nie uwagę, a nie na drogę. :psycho:
W Holandii karanie zaczyna się od przekroczenia o 4km/h, bo fotoradary mają błąd pomiaru w wysokości 3km/h (fotoradary są wszędzie). Po przekroczeniu prędkości o 30 odwiedza cię prokurator, jak przebijesz 50 to zabierane jest prawo jazdy na czas określony.
MrSpellu - 2014-02-10, 10:42
:
Tylko że w Holandii jak koleś widzi ograniczenie do 50, to jeżeli na blacie będzie miał 51 to znaczy, że na bank hispster, ryzykant i badmadafaka.
Fidel-F2 - 2014-02-10, 12:26
:
Jander napisał/a:
W Holandii karanie zaczyna się od przekroczenia o 4km/h, bo fotoradary mają błąd pomiaru w wysokości 3km/h
no i prędkościomierze w samochodach też mają tolerancję
Jander - 2014-02-10, 12:30
:
Z tego co słyszałem to zawyżają o parę km/h.
Romulus - 2014-03-12, 18:05
:
Obstawiałem, że TK stwierdzi niezgodność z Konstytucją tych przepisów: http://natemat.pl/94799,t...czej-grzywna?fb
Ale plus (wciąż) dla kierowców jest taki, że nadal mogą się bronić przed sądem. Bo to jednak jest wykroczenie umyślne i trzeba udowodnić, że celowo nie chcesz wskazać danych kierowcy. A przecież możesz się bronić, że nie pamiętasz, kto tego dnia jechał, bo samochodem jeździ babcia, dziadek, żona a czasami śfager lub śfagerka i nie wiesz, kto jechał tego dnia. I kto udowodni, że jest inaczej?
Tomasz - 2014-03-12, 20:12
:
Tylko że to w ogóle nie kierowca powinien się bronić bo chyba jest domniemanie niewinności. Powinni kierowcy winę umyślą udowadniać, a wtedy faktycznie nijak by nie byli w stanie udowodnić.
Tixon - 2014-03-13, 13:35
:
"Mamy zdjęcie twojego samochodu, przyznaj się!"
MrSpellu - 2014-03-13, 23:25
:
No a jeżeli jest taka sytuacja, że wskażę np. mojego brata, że to on kierował samochodem. A on zaprzeczy, to co wtedy? :mrgreen:
Romulus - 2014-03-14, 07:03
:
MrSpellu napisał/a:
No a jeżeli jest taka sytuacja, że wskażę np. mojego brata, że to on kierował samochodem. A on zaprzeczy, to co wtedy? :mrgreen:

Zaczyna się zabawa w to, kto ma rację :) A biorąc pod uwagę pokrewieństwo, jeśli macie z bratem mentalność zgrywusów, to naprawdę możecie pomieszać w procesie :)
Tixon - 2014-03-20, 14:14
:
Sprawa dla prawnika:
Znajomy na skrzyżowaniu został pacnięty przez inny pojazd. Przyjechała policja, wszystko spisała ale pojawiają się problemy.
Jako przyczynę zostało wpisane zasłabnięcie sprawcy (chory na padaczkę, wg słów żony wziął nie te tabletki). Ubezpieczyciel odmówił wypłacenia odszkodowania powołując się na artykuł 415 i, że w notatce policyjnej nie określono winy kierującego pojazdem, jako, że zasłabł, czyn obwinionego nie jest czynem zawinionym, więc nie zawiera znamion wykroczenia, więc oni nie zapłacą.

Pomysły, propozycje sugestie?
Romulus - 2014-03-20, 15:35
:
Jeśli kierujący jest chory na padaczkę, to nie powinien w ogóle mieć prawa kierować pojazdem. Zastanawiam się, czy nie będzie to wypełnieniem znamion wykroczenia z art. 86 k.w. - spowodowanie zagrożenia w ruchu drogowym (jazda samochodem przez chorego na padaczkę i "pacnięcie" w inny samochód).

A co do towarzystwa ubezpieczeniowego - trzeba wziąć prawnika. Bo już czuję nosem smród ich cwaniactwa, aby wykręcić się od zapłaty.
Tomasz - 2014-06-12, 08:33
:
Taka afera w telewizji z białym bmw a tu cisza?
Słabość polskiego sądownictwa wychodzi.
(prowokuję cię trochę Romulus)
Takie popisy tego oszołoma wg prokuratury raczej nie nadają się na podciągnięcie pod spowodowanie zagrożenia katastrofy w ruchu? serio? To tylko zlepek masy wykroczeń?
Mam nieodparte wrażenie przy takich sytuacjach, że pomysły z różnymi zaostrzeniami przepisów biorą się z niechęci sędziów do odważniejszego korzystania z tych przepisów, które są. Bo jak prokuratura ma takie opory, tzn. że już nieraz pewnie w sądach z takimi zarzutami poległa.
I mam też przekonanie, że zgodnie z większością wypowiedzi w tym wątku u nas ślepo tylko przekroczenie prędkości jest samym złem. A wszelkie przekraczanie podwójnych ciągłych, jazda pod prąd, ignorowanie świateł, wymuszanie pierwszeństwa, wyprzedzanie w miejscach niedozwolonych i omijanie samochodów zatrzymujących się przed przejściami dla pieszych to takie oczywiste ale mniejsze zło.
utrivv - 2014-06-12, 09:33
:
Właśnie, zaciekawiło mnie że taka jazda bez prawa jazdy to nie przestępstwo. Co innego gdyby miał prawko //mysli
Romulus - 2014-06-12, 10:59
:
Tomasz napisał/a:
Taka afera w telewizji z białym bmw a tu cisza?
Słabość polskiego sądownictwa wychodzi.
(prowokuję cię trochę Romulus)

Ale jaka tu wina sądów? Najpierw trzeba kolesia zatrzymać, zebrać dowody winy i postawić zarzut. A na końcu do sądu.
Tomasz napisał/a:
Takie popisy tego oszołoma wg prokuratury raczej nie nadają się na podciągnięcie pod spowodowanie zagrożenia katastrofy w ruchu? serio? To tylko zlepek masy wykroczeń?

To zacznijmy od przepisu

kodeks karny napisał/a:

Art. 174. § 1. Kto sprowadza bezpośrednie niebezpieczeństwo katastrofy w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym,
podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
§ 2. Jeżeli sprawca działa nieumyślnie,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Tym się chyba podniecają teraz media. A prokurator będzie badał nagranie czy są spełnione znamiona tego występku.

Zatem rozważmy sobie przypadek.

Sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy komunikacyjnej polega na spowodowaniu takiej sytuacji, która niezależnie od dalszej ingerencji człowieka może w każdej chwili przekształcić się w katastrofę (por. wyrok SN z dnia 21 maja 1974 r., III KR 407/73, OSNPG 1974, nr 10, poz. 109).

Czy to nagranie jest dowodem na takiego postawienia sprawy? Widziałem je i nie jestem w stanie wskazać momentu, w którym mogło dojść do sytuacji, o jakiej mowa powyżej. Ale widziałem je w "Faktach" TVN, bezpośrednio się z nim nie zetknąłem i nie ogladałem całości.

Następstwem zachowania sprawcy opisanego w art. 174 winno być powstanie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy. O konkretnym charakterze zagrożenia przesądza znamię bezpośredniości. Polega ono na sprowadzeniu przez sprawcę takiej sytuacji, w której potencjalne ziszczenie się zagrożenia nie wymaga dalszego zdynamizowania zastanego układu sytuacyjnego, innymi słowy na sprowadzeniu zagrożenia w takiej skali, które ziścić się może bez dalszych bezprawnych zachowań ze strony sprawcy.

Jeśli są na to dowody w tym nagraniu, to po prostu wszystko inne jest kwestią zatrzymania człowieka i postawienia mu zarzutów. A jeśli wina jest tak oczywista to i sam proces karny będzie tylko formalnością.

Tomasz napisał/a:
Mam nieodparte wrażenie przy takich sytuacjach, że pomysły z różnymi zaostrzeniami przepisów biorą się z niechęci sędziów do odważniejszego korzystania z tych przepisów, które są. Bo jak prokuratura ma takie opory, tzn. że już nieraz pewnie w sądach z takimi zarzutami poległa.

Bo w sądzie trzeba jednak przedstawić dowody, a nie domniemania czy tezy publicystyczne, jak to lubią robić dziennikarze :)

A do zaostrzania przepisów. Sprawdź sobie, co chcą zaostrzać jeśli chodzi o kierowców :) Ostatnio premier się podniecał tym, że pijanych kierowców czekają ciężkie czasy, bo przepisy będą tak surowe, że łolaboga. Jakieś nawiązki wysokie, jakieś grzywny horrendalne. Wystarczy przejść się do sądu i sprawdzić sobie, kim są pijani kierowcy. To zazwyczaj ludzie, którzy grzywnę 1000 zł spłacają w ratach bo nie mają pieniędzy, albo i tak jej nie spłacają i muszą odpracować, a jak tego nie zrobią to idą siedzieć.

Pijani sprawcy za kierownicą powodują około 7-8 procent wszystkich wypadków na drodze. Tymczasem nagonka medialna powoduje, że politycy chcą z nimi walczyć strzelając de facto z armaty do wróbla.

A tymczasem, to co robił ten pan na tym nagraniu, które króluje w mediach i internetach, jest tylko wykroczeniem (chyba że się udowodnić powyższe przestępstwo).

I to jest właśnie skutek medialnej biegunki legislacyjnej. Walczy się nie z tymi, którzy stanowią prawdziwe zagrożenie. A potem: łolaboga, łolaboga, łolaboga :)

Tomasz napisał/a:
I mam też przekonanie, że zgodnie z większością wypowiedzi w tym wątku u nas ślepo tylko przekroczenie prędkości jest samym złem. A wszelkie przekraczanie podwójnych ciągłych, jazda pod prąd, ignorowanie świateł, wymuszanie pierwszeństwa, wyprzedzanie w miejscach niedozwolonych i omijanie samochodów zatrzymujących się przed przejściami dla pieszych to takie oczywiste ale mniejsze zło.

Powiem ci tak, każdy pijany kierowca, który za drugim razem jedzie samochodem również pijany - idzie do więzienia. Artykuł 69 paragraf 4 kodeksu karnego takiemu sprawcy pozwala zawiesić wykonanie kary pozbawienia wolności tylko w wyjątkowych przypadkach. W ciągu pierwszego kwartału wysłałem do więzienia z 10 takich kierowców - przedwczoraj jednego na 3 lata i 6 miesięcy. Wszyscy się odwołują, więc nie wiem, czy się wyroki uprawomocnią.

A tymczasem piraci drogowi, którzy stanowią znacznie większe zagrożenie w ruchu drogowym niż pijani kierowcy, dostają mandat :)
Ł - 2014-06-12, 11:38
:
Tomasz napisał/a:

I mam też przekonanie, że zgodnie z większością wypowiedzi w tym wątku u nas ślepo tylko przekroczenie prędkości jest samym złem. A wszelkie przekraczanie podwójnych ciągłych, jazda pod prąd, ignorowanie świateł, wymuszanie pierwszeństwa, wyprzedzanie w miejscach niedozwolonych i omijanie samochodów zatrzymujących się przed przejściami dla pieszych to takie oczywiste ale mniejsze zło.

Tyle że ww. manerwy wynikają często właśnie albo z nadmiernej prędkości albo próby jej osiągnięcia kosztem bezpieczeństwa innych. Trochę masz racji jeśli chodzi o fetyszyzowanie ograniczenia prędkości ale to w praktyce najlepszy papierek lakmusowy na to do czego zdolny jest kierowca. Bo ktoś kto świadomie wyprzedza jak, gdzie i ilu chce, olewa znaki etc. niemal na pewno nie utrzymuje też regulaminowej prędkości. Na egzaminie zgodnie z ustawą można oblać jeśli przekroczy się predkość aż o 20 km/h. Natomiast wszystkie wymienione sytuacje to z miejsca powrót na WORD na siedzeniu pasażera.
Jander - 2014-06-12, 11:45
:
A nie jest tak, że dwukrotne przekroczenie dozwolonej prędkości skutkuje oblaniem?
Oczywiście jednokrotne o 20 też, ale to już poważna sprawa, jak jazda pod prąd.
dworkin - 2014-06-12, 11:49
:
Pytanie - jaki geniusz przekracza prędkość na egzaminie. Ja jechałem, jakby ograniczenie do 50 było wbudowane fabrycznie :P
Jander - 2014-06-12, 11:53
:
Mi się zdarzyło, ale zdałem. Było ograniczenie do 20, bo progi zwalniające, przejechałem przez próg i zacząłem głupio przyspieszać, a zaraz był jeszcze kolejny próg, którego nie widziałem. Na szczęście parę minut później byłem już w WORDzie. :)
Romulus - 2014-06-12, 18:46
:
http://tvnwarszawa.tvn24....yzn,125427.html
To tu są fragmenty tego przejazdu pirata, które widziałem.

Swoją drogą, polecam nagranie poniżej. Warto zobaczyć jak "dziennikarz", czy "reporter" jest głupszy niż ustawa przewiduje. Albo po prostu podkręca "sensację".

Wracając jeszcze do powyższego. Znowu ten sam przepis:
Cytat:
Art. 174. § 1. Kto sprowadza bezpośrednie niebezpieczeństwo katastrofy w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym,
podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
§ 2. Jeżeli sprawca działa nieumyślnie,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.


Znowu jego krótkie, ale treściwe wyjaśnienie:
Cytat:
Sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy komunikacyjnej polega na spowodowaniu takiej sytuacji, która niezależnie od dalszej ingerencji człowieka może w każdej chwili przekształcić się w katastrofę (por. wyrok SN z dnia 21 maja 1974 r., III KR 407/73, OSNPG 1974, nr 10, poz. 109).


I jeszcze wyjaśnienie czym jest katastrofa w rozumieniu tego przepisu, bo o tym zapomniałem. Nie wypadek - zwróćcie uwagę. Tylko: katastrofa.

Za jednym z komentarzy - katastrofą w rozumieniu tego przepisu:
Cytat:
jest zdarzenie o cechach powszechnego niebezpieczeństwa, tj. stwarzającego realne zagrożenie dla życia lub zdrowia wielu osób albo mienia w wielkich rozmiarach


Teraz sami oceńcie, czy ten przepis, na który powołują się media i który chyba chce zastosować prokurator, rzeczywiście - w waszej ocenie - będzie miał tu zastosowanie. I czy wy, gdybyście byli sędziami, wydalibyście wyrok skazujący.

Nie twierdzę, że bym ja go wydał lub nie wydał. Ale bez emocji, na zimno, bez uprzedzenia do tego człowieka i jego postawy, po prostu uczciwie - sami zdecydujcie.
MadMill - 2014-06-13, 06:50
:
Oba zacytowane przez Ciebie przepisy w takim samym stopniu dotyczą kierowcy jak i policji. Dalej nie rozumiem jak mogli go nie zatrzymać, jak mógł minąć prawie całe miasto, gdzie był dyżurny, patrole. Albo znowu bawili się z nim tak jak z motocyklistami na ekspresówkach, czekali aż nabije powyżej 25 ptk aby zabrać mu prawko i ogłosić to jako ich wielki sukces - za co moim zdaniem powinno wypieprzać się takich policjantów z roboty, bo zamiast od razu zatrzymywać osobę łamiącą prawo to sprowadzają zagrożenie na drodze.

Więc jak karzemy kierowcę za sprowadzenie zagrożenia to powinniśmy w takim samym stopniu pociągnąć do odpowiedzialności organy ścigania, więc wg rozumowania polskiego prawa i dla dobra naszej policji powinien dostać co najwyżej parę mandatów -jak udowodnią kto prowadził.
Tomasz - 2014-06-13, 08:34
:
Romulus napisał/a:
Teraz sami oceńcie, czy ten przepis, na który powołują się media i który chyba chce zastosować prokurator, rzeczywiście - w waszej ocenie - będzie miał tu zastosowanie.

I swój zresztą logiczny wywód podpierasz orzeczeniem SN przecież. Które mogło wyglądać całkiem inaczej. Jeżdżenie pod prąd z dużą prędkością, przejeżdżanie przez czerwone z omijaniem stojących aut itd to wg takiej interpretacji nie wyczerpuje znamion tego przestępstwa.
A ktoś kto machnie piwko, albo kto dzień wcześniej trochę popił i jedzie powoli pustą drogą już może mieć szczęście i wyczerpać znamiona przestępstwa.
A to Polska właśnie.
Bo rozumiem, że jadąc pod prąd, z dużą prędkością, ignorując podwójną ciągłą nie stwarzam możliwości wywołania katastrofy, w której zginie lub zostanie rannych kilku uczestników ruchu drogowego?
Romulus napisał/a:
polega na spowodowaniu takiej sytuacji, która niezależnie od dalszej ingerencji człowieka może w każdej chwili przekształcić się w katastrofę

Ta niezależność od dalszej ingerencji człowieka to przecież wkład SN w przepis. A przecież nie całkiem oczywiste jest takie interpretowanie bezpośredniego niebezpieczeństwa. Rzekłbym, że taka interpretacja jest dość zawężająca.
Romulus napisał/a:
stwarzającego realne zagrożenie dla życia lub zdrowia wielu osób albo mienia w wielkich rozmiarach

A ta sytuacja realnego zagrożenia do życia i zdrowia wielu osób nie stwarzała? Nie mogło dojść do wypadku z udziałem dwóch innych samochodów, w których przecież spokojnie mogłoby być w sumie 8 osób?
A co z mieniem wielkiej wartości? Ile to jest? Po porządnym wypadku naprawa auta kosztującego np. około 100 tysięcy to kilkadziesiąt tysięcy złotych. Dla porównania sensowności takich interpretacji, to od ilu złotych kradzież jest przestępstwem?
Romulus - 2014-06-13, 11:31
:
Tomasz napisał/a:
Romulus napisał/a:
Teraz sami oceńcie, czy ten przepis, na który powołują się media i który chyba chce zastosować prokurator, rzeczywiście - w waszej ocenie - będzie miał tu zastosowanie.

I swój zresztą logiczny wywód podpierasz orzeczeniem SN przecież. Które mogło wyglądać całkiem inaczej. Jeżdżenie pod prąd z dużą prędkością, przejeżdżanie przez czerwone z omijaniem stojących aut itd to wg takiej interpretacji nie wyczerpuje znamion tego przestępstwa.
A ktoś kto machnie piwko, albo kto dzień wcześniej trochę popił i jedzie powoli pustą drogą już może mieć szczęście i wyczerpać znamiona przestępstwa.
A to Polska właśnie.

Pijany kierowca nawet jeśli jedzie zgodnie z przepisami to popełnia przestępstwo.
A to orzeczenie jest akurat zbieżne z całą linią orzeczniczą SN na przestrzeni lat i z poglądami wszystkich komentatorów. Jest to kwestia, która w prawie karnym w ogóle nie budzi wątpliwości.
Tomasz napisał/a:
Bo rozumiem, że jadąc pod prąd, z dużą prędkością, ignorując podwójną ciągłą nie stwarzam możliwości wywołania katastrofy, w której zginie lub zostanie rannych kilku uczestników ruchu drogowego?

Z pewnością stwarzasz niebezpieczeństwo powstania wypadku drogowego. Ale wypadek sam w sobie katastrofą nie jest, wedle tej definicji, która też żadnych zastrzeżeń, czy sporów interpretacyjnych nie budzi.
Tomasz napisał/a:
Romulus napisał/a:
polega na spowodowaniu takiej sytuacji, która niezależnie od dalszej ingerencji człowieka może w każdej chwili przekształcić się w katastrofę

Ta niezależność od dalszej ingerencji człowieka to przecież wkład SN w przepis. A przecież nie całkiem oczywiste jest takie interpretowanie bezpośredniego niebezpieczeństwa. Rzekłbym, że taka interpretacja jest dość zawężająca.

W prawie karnym nie wolno stosować wykładni rozszerzającej stosowanie przepisu.
A w pozostałym zakresie - jest to wkład SN, ale cóż w tym złego? Sąd Najwyższy interpretuje przepis - można się z tą interpretacją zgadzać, można się nie zgadzać. Ale trzeba mieć argumenty. Nie znalazłem żadnych istotnych zastrzeżeń odnośnie interpretacji tejże. A i sam fakt dokonania interpretacji nie może budzić wątpliwosci, zwłaszcza że - jak sam zauważyłeś - SN intepretuje zawężająco, czyli zgodnie z regułami Sztuki. A przepisy wymagają interpretacji - byle nie dowolnej.

Tomasz napisał/a:
Romulus napisał/a:
stwarzającego realne zagrożenie dla życia lub zdrowia wielu osób albo mienia w wielkich rozmiarach

A ta sytuacja realnego zagrożenia do życia i zdrowia wielu osób nie stwarzała? Nie mogło dojść do wypadku z udziałem dwóch innych samochodów, w których przecież spokojnie mogłoby być w sumie 8 osób?
A co z mieniem wielkiej wartości? Ile to jest? Po porządnym wypadku naprawa auta kosztującego np. około 100 tysięcy to kilkadziesiąt tysięcy złotych. Dla porównania sensowności takich interpretacji, to od ilu złotych kradzież jest przestępstwem?

Zgodnie z art. 115 § 6 k.k. mieniem wielkiej wartości jest takie, którego wartość przekracza milion złotych.
A na tych fragmentach nagrania widać tylko bez wątpienia niebezpieczeństwo spowodowania wypadku. Ale nie katastrofy. Gdyby np. zajechał drogę ciężarówce przewożącej paliwo albo materiały niebezpieczne, zmusił ją do jakiegoś istotnego hamowania, zmiany toru jazdy itp. - wtedy można byłoby rozważać art. 174 k.k. Obejrzyjcie nagranie i sprawdźcie, czy tam jest zagrożenie spowodowaniem katastrofy w rozumieniu podanym wcześniej.

Gdybyś bronił tego kierowcy, to właśnie w te elementy byś uderzał ;)

A zażalenia do rządu lub Sejmu. Zajmują się ściganiem pijanych kierowców, którzy - powtarzam - powodują 7-8 procent wszystkich wypadków drogowych. Kierowców, którzy powodują wypadki przekraczając prędkość - a to chyba ok. 30 procent wszystkich wypadkow - już tak zażarcie nie ścigają. A potem wszyscy się dziwią, że takiemu pirtatowi grozi co najwyżej surowy mandat, ale za wykroczenie, a nie za przestępstwo.
MrSpellu - 2014-07-14, 15:48
:
Z trochę innej beczki. Sprawa dotyczy OC.

W maju biegałem sobie za jakimś sensowniejszym (czytaj - najtańszym, byle by mieć) OC i się ubezpieczyłem w Hestii. Rok wcześniej miałem w TUW. Przed wygaśnięciem polisy dostaliśmy pisemne przypomnienie o zbliżającym się terminie, a w nim uwagę, że w przypadku braku zgłoszenia nie przedłużenia umowy, umowa sama się przedłuży automatycznie.

Mieliśmy wtedy trochę rzeczy na głowie i kompletnie nam to umknęło i właśnie sobie o tym przypomniałem. Szkopuł w tym, że ubezpieczyciel miał 14 dni na to, by dosłać nam zaświadczenie o ubezpieczeniu (ten mały druczek) i do tej pory tego nie zrobił. Umowa jest w tym momencie ważna i jak będę chciał ją "rozwiązać", to muszę płacić za okres "ochrony", czy też temat mogę kompletnie olać?
Jander - 2014-07-14, 16:27
:
Hm, dziwne bo zlikwidowali jakiś czas temu to automatyczne przedłużanie. Skontaktuj się czy jesteś u nich ubezpieczony w ogóle.
MrSpellu - 2014-07-14, 16:34
:
Jander napisał/a:
Hm, dziwne bo zlikwidowali jakiś czas temu to automatyczne przedłużanie.


Jesteś pewien? Chyba chodzi Ci o automatyczne przedłużenie umowy OC poprzedniego właściciela pojazdu.
utrivv - 2014-07-15, 07:06
:
Prawie na pewno działa bo umowę trzeba zerwać najpóźniej dzień przed terminem ale jeszcze zapytam żony
MrSpellu - 2014-07-15, 10:51
:
A co się dzieje w momencie, w którym nie przesłali mi druku/potwierdzenia umowy?
utrivv - 2014-07-15, 11:15
:
Musisz zwrócić się do swojego agenta (telefon na umowie), wystawi ci dokumenty. Umowa przedłużyła się z mocy prawa ALE ubezpieczyciel pewnie jeszcze o tym nie wie, system ma dużą bezwładność.
Lepiej nie lekceważ tego bo jak sobie Hestia przypomni za pół roku to jeszcze odsetki ci naliczy
MrSpellu - 2014-07-15, 11:28
:
Ale Hestia jest moim aktualnym ubezpieczycielem ;) Tak czy inaczej przejdę się do pani z TUW i jej nawrzucam :freak:
Utrivv, no i problem polega na tym, że TUW miał 14 dni by się ustosunkować (przesłać mi druk) nie wiem co się dzieje w momencie, w którym tego nie robi.
Jander - 2014-07-15, 13:44
:
Ja po prostu co roku dostaję ofertę ze zwiększoną kwotą, jak prześlę kasę to kontynuuję, jak nie to chyba nie. Aczkolwiek jeszcze nie zmieniałem.
utrivv - 2014-07-15, 14:37
:
OC przedłuża się automatycznie bo według prawa brak OC = przestępstwo ale w praktyce zanim ubezpieczyciel zrozumie że coś takiego zaszło mijają miesiące - tym bardziej że brak informacji w przypadku Spella sugerują błędny adres.

W momencie kiedy nie prześlesz kasy (nawet gdy nie zostałeś poinformowany o przedłużeniu) zaczynają ci się naliczać odsetki, potem dane idą do windykatora i odkręcenie tego bywa trudne.
MrSpellu - 2014-07-15, 15:05
:
utrivv napisał/a:
W momencie kiedy nie prześlesz kasy (nawet gdy nie zostałeś poinformowany o przedłużeniu) zaczynają ci się naliczać odsetki, potem dane idą do windykatora i odkręcenie tego bywa trudne.


Dobra, jutro się przejdę i wypytam u źródła :)
Romulus - 2014-10-08, 11:26
:
Zgroza, zgroza, ale ja się śmiałem: http://natemat.pl/119659,...anych-kierowcow
Takie łatwe łupy. Statystyki napęcznieją od wykrytych i załatwionych spraw :)
MadMill - 2014-10-08, 12:53
:
I premie będą, normy wyrobione.

Ale biedni życia nie będą mieli na tych swoich wsiach...
Romulus - 2014-10-08, 16:08
:
MadMill napisał/a:
I premie będą, normy wyrobione.

Ale biedni życia nie będą mieli na tych swoich wsiach...

A myślisz, że kogo ja do więzienia wsadzam raz na tydzień co najmniej? Właśnie takich raz już skazanych, którzy mimo to dalej jeżdżą :)
Romulus - 2014-12-06, 20:46
:
Ech, ten Szekspir. Wszystko to wina oczytania :)
http://moto.onet.pl/nadro...icjantami/f9dek
Polecam te filmiki, niektóre miażdżą :)
Romulus - 2015-01-22, 16:03
:
Władza ze społeczeństwem, społeczeństwo z władzą: http://polska.newsweek.pl...10,1.html#fp=nw :badgrin: Ścigać tych, którzy sprawiają najmniejsze niebezpieczeństwo a tych, którzy sprawiają największe: wicie, rozumicie :)
Romulus - 2015-03-06, 20:21
:
Nie przesądzając o winie lub niewinności, z doświadczenia wnoszę, że pan farmazoni: http://www.tvn24.pl/holow...m,521619,s.html Aż przykro słuchać. Te urządzenia są atestowane i nie mierzą prędkości samochodu policyjnego, ale poprzedzającego. Nie wiem, ktory adwokat mu kazał tak mówic, ale kariery z takim tłumaczeniem w sądzie nie zrobi. Żenada.
utrivv - 2015-03-06, 21:22
:
Może tak, może nie, sądzę że Policja używa urządzeń których nie rozumie, skoro H potrafi to wykorzystać na swoją obronę możemy na tym tylko skorzystać.
Romulus - 2015-03-06, 21:45
:
utrivv napisał/a:
Może tak, może nie, sądzę że Policja używa urządzeń których nie rozumie, skoro H potrafi to wykorzystać na swoją obronę możemy na tym tylko skorzystać.

Nie wiem, czy urządzenia działaly prawidłowo. Po tłumaczeniu Hołowczyca wiem natomiast, że on też tego nie wie :) Wymyśla, znaczy się :)
Fidel-F2 - 2015-03-06, 21:51
:
Romulus, ale przecież rzecznik potwierdził, że urządzenie mierzy prędkość pojazdu policyjnego.
Romulus - 2015-03-06, 21:57
:
1. Hołowczyc nie jest biegłym. W znanych mi sprawach biegli wypowiadali się na temat tych urządzeń i nie mieli zastrzeżeń.
2. Rzecznik Policji też nie jest biegłym i jego wypowiedzi są funta kłaków warte.

A poza tym:
Cytat:
Kierowca rajdowy twierdzi, że odniósł wrażenie, że policjant "miał ochotę wielką Hołowczycowi przywalić". Zarzuca funkcjonariuszowi, że wielokrotnie z jego ust padają słowa na literę k..., policjant nazywa go "gnojem".

Jeżeli jest to wideorejestrator, o którym myślę, to nagrana jest na nim, wraz z dźwiekiem, cała interwencja Policji, od momentu zatrzymania do momentu zakończenia zatrzymania. Łatwo to sprawdzić. Ale zaraz pojawi się pewnie tłumaczenie od czapy, że Policja zmanipulowała nagranie i "wycięła" rzekome bluzgi policjanta.

Może Hołowczyc ma rację, może nie. Na razie widzę tu lamerskie tłumaczenie się, aby wywinąć się od mandatu. Przede wszystkim dlatego, że jaki policjant ryzykowałby przesłanie do sądu nagrania z zarejestrowanymi bluzgami, które wypowiada pod adresem zatrzymanego? Wyjątkowo głupi, śmiem twierdzić.
Fidel-F2 - 2015-03-06, 22:16
:
Ale jak mnie złapali na wideorejestrator to policjant podszedł do mojego samochodu i nic nie było nagrywane. Może po prostu nie wiesz jaka jest rzeczywistość.
Romulus - 2015-03-07, 00:18
:
Może nie wiem.

Ale, jak wynika ze słów obwinionego Krzysztofa H., najlepiej aby policjanci piratów drogowych ganiali na rowerach. Albo piechotą. :-P Nie daj, Lucyferze, samochodem, bo to ZUO i spiseg.
Stary Ork - 2015-03-07, 00:41
:
A ja dziś kolejny raz byłem świadkiem ulubionego manewru polskich kierowców, czyli Hej, facet zatrzymał się przed przejściem dla pieszych, wyprzedźmy go lewym pasem, ale będzie ubaw! Na szczęście babeczka którą facet przepuszczał rozejrzała się i zatrzymała, więc uniknęła wzięcia na maskę przez debilkę jadącą siakieś 0,95 w zabudowanym. Nigdy nie byłem tak blisko jebnięcia jadącego auta kamieniem, powstrzymał mnie głównie brak kamienia --_- .
Romulus - 2015-03-07, 08:24
:
Inny przykład Polaczka za kierownicą niezłej fury: progi zwalniające i przejazdy przez torowiska. Nie wiem, czy tylko ja spotykam takich kierowców: niezła fura, na drodze król, żaden idiotyczny przepis z ograniczeniem prędkości mu nie straszny. Typowe Bydlątko. Ale niech tylko zbliży się do progu zwalniającego albo torowiska. Jego fura, w której jest królem szos zamienia się nagle w porcelanową karetę. Olaboga, byle nie jechać więcej niż 5 km/h, bo się rozsypie :) A najchętniej to by wysiadł, wziął auto na ręce i przeniósł ostrożnie przez potworną przeszkodę.
Romulus - 2015-04-10, 21:53
:
Pisałem na forum, że Krzysztof Kwiatkowski jako szef NIK to porażka? Jeśli nie, to czas to nadrobić:
http://wyborcza.pl/1,7596...Gazeta_Wyborcza
Pewnie nie on ten raport pisał, ale go w mediach firmuje i powtarza te bzdury. Wytnijmy wszystkie drzewa w kraju. Gdyby Rosjanie wycięli brzozy pod Smoleńskiem... A my jak wytniemy wszystkie drzewa, to już żaden kierowca nie zginie na drzewie. Bo to drzewa ZABIJAJO!
Romulus - 2015-05-19, 19:12
:
Oczywiście, że pijani kierowcy na drodze to problem. Ale problem nie największy, nie najpoważniejszy.

Jednak wystarczy, aby zginęło jakieś dziecko na drodze. Albo cała rodzina. Społeczeństwo wyłącza rozumek, szczute przed tabloidy. Za społeczeństwem w głupocie gonią politycy. To się już robi groźne, bo oni stanowią prawo. A jak je stanowią? Byle jak.
http://prawo.gazetaprawna...e-powstala.html

Cytat:
Grzechem pierworodnym tej ustawy jest to, że w ogóle powstała. I nie dlatego, że nie należy oczyścić naszych ulic z pijanych kierowców. Jednak u nas walka z jakimś niekorzystnym zjawiskiem często rozpoczyna się (kończy zresztą też) na zmianie prawa. A zresztą, by walczyć z jakimkolwiek niekorzystnym zjawiskiem, najpierw trzeba je zbadać. W przypadku ustawy o pijanych kierowcach, zachowując minimum przyzwoitości, należało sprawdzić, czy faktycznie liczba pijanych kierowców oraz powodowanych przez nich wypadków rośnie. Jeśli tak, to dowiedzieć się, dlaczego tak się dzieje. A na koniec zastanowić się nad tym, czy i jakie kroki podjąć, by tę niekorzystną tendencję odwrócić. Niestety – tu punktem wyjścia dla podjęcia kroków legislacyjnych nie były wyniki badań i analiz, lecz konferencja premiera zorganizowana w tydzień po tragicznym wypadku w Kamieniu Pomorskim.

To był makabryczny wypadek – pijany i naćpany kierowca wjechał 1 stycznia 2014 r. w grupę pieszych. Sześć osób zginęło (w tym dziecko), dwoje kolejnych dzieci zostało rannych. Jak zwykle w takich sytuacjach podniosło się larum, że pijani drogowi bandyci są bezkarni, a prawo wobec nich bezsilne. Na reakcję polityków nie trzeba było długo czekać. Na rzeczonej konferencji ówczesny premier Donald Tusk pod rękę z ówczesnym ministrem sprawiedliwości Markiem Biernackim zapowiedzieli podwyższenie okresu, na który będzie można zabrać prawo jazdy, obowiązkowe nawiązki czy alkomat na wyposażeniu każdego samochodu. Do tego jazda bez prawa jazdy miała być przestępstwem.

Chwilę później emocje opadły, był czas, by ochłonąć, jednak machina ruszyła. Na dodatek głupio było władzom przyznać się do tego, że pijanych kierowców na drogach jest z roku na rok coraz mniej. Społeczeństwo oczekiwało reakcji, więc jeśli fakty nie pokrywają się z rzeczywistością, tym gorzej dla faktów. Dlatego w uzasadnieniu do projektu ustawy, która powstała w resorcie sprawiedliwości, napisano, że liczba kierowców prowadzących w stanie nietrzeźwości „utrzymuje się na wysokim poziomie”, pomimo „licznych działań zarówno o charakterze prawnym, jak i pozaprawnym”. A przecież jest to wewnętrznie sprzeczne. Bo skoro ministerstwo twierdzi, że pijanych kierowców jest dużo pomimo zmian prawa, to po co proponuje zmiany prawa, jeśli one nie skutkują?

Ale mniejsza nawet o tę sprzeczność. Bo w uzasadnieniu resort przyznaje, że wystąpił „nieznaczny spadek nietrzeźwych kierowców w ostatnich latach, szczególnie w kontekście znacznie intensywniejszych wysiłków policji w zakresie kontroli trzeźwości kierowców”. A więc okazuje się, że to kontrole drogowe, a nie zmiany prawa przynoszą efekty. Uważny czytelnik w tym miejscu na pewno spostrzeże, że w uzasadnieniu jest mowa o „nieznacznym spadku nietrzeźwych”. Ale to wyrażenie niepodparte żadnymi statystykami. Dlaczego? Bo nie pasuje do tezy.

Pomiędzy 2005 r. a 2013 r. liczba skazanych za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości spadła o 30 proc. Z kolei jeśli chodzi o spowodowane przez nich wypadki, to w 2013 r. w stosunku do 2012 r. nastąpił 7-proc. spadek. (w 2012 r. w stosunku do 2011 r. spadek wyniósł 11,3 proc.). Czy w takiej sytuacji można mówić o nieznacznym spadku zjawiska? Zdaniem komisji kodyfikacyjnej prawa karnego, działającej zresztą przy ministrze sprawiedliwości – nie. „Osiągnięcie takiego wyniku w przeciągu ostatnich dwóch lat świadczy o bardzo dobrej efektywności stosowanych kompleksowo środków ograniczenia zjawiska kierowania pojazdami mechanicznymi w stanie nietrzeźwości” – czytamy w opinii do projektu ustawy.

To nie koniec manipulowania danymi przez resort. Ministerstwo wskazywało, że coraz więcej kierowców skazanych za jazdę na podwójnym gazie robi to ponownie. Czyn ten stanowi przestępstwo z art. 178a par. 4 k.k. Na dowód przedstawiono statystyki, z których wynika, że w 2011 r. skazanych z tego paragrafu było 10 039 osób, a rok później już 12 527. Kłopot w tym, że dwa plus dwa nie zawsze równa się cztery. Po pierwsze – przepis ten wszedł w życie 1 lipca 2010 r., a jeszcze w 2011 r. były w sądach rozpatrywane sprawy sprzed jego wejścia w życie. To powodowało, że do takich przypadków nie można było zastosować art. 178a par. 4 k.k., bo był to przepis surowszy. Więc porównywanie 2011 r. z 2012 r. nie jest miarodajne. Po drugie – przemilczano, że w 2013 r. liczba skazań za recydywę spadła. I po trzecie – skazani z art. 178a par. 4 k.k. to nie tylko ci, którzy ponownie jechali po pijaku, ale także ci, którzy jechali po pijaku, a mieli wcześniej z jakiegoś powodu orzeczony zakaz prowadzenia pojazdów.

Wygląda na to, że problem pijanych kierowców na drogach nie jest aż tak poważny, by zmieniać prawo. Oczywiście nie znaczy to, że problemu nie ma i jest wspaniale, bo nie jest. Jednak za każdym razem, gdy tworzy się przepisy zaostrzające odpowiedzialność karną, trzeba wykazać, że jest to niezbędne. Nie może to być wynik emocjonalnej decyzji powziętej na skutek jednostkowego wydarzenia i wynikającej z tego presji opinii publicznej. To wynika z konstytucji. Dlatego komisja kodyfikacyjna

określiła projekt ustawy o pijanych kierowcach mianem „populizmu penalnego”.

Takiemu populizmowi, który jest sprzeczny z podstawowymi zasadami państwa prawnego, nie uległy chociażby władze Norwegii. Choć Anders Breivik w lipcu 2011 r. zabił na wyspie Utoya 69 osób, prawa nie zmieniono. Bo prawo ma stanowić stabilny, spójny i logiczny system. Owszem, można się zżymać, że ów system powoduje, że wielokrotny morderca odsiaduje wyrok 21 lat więzienia w warunkach z naszego punktu widzenia sanatoryjnych. I jeszcze narzeka na widok z okna. Jednocześnie jednak w Polsce też wszyscy chcieliby spójnego, stabilnego i logicznego systemu prawa, co nie przeszkadza nam gardłować o jego zmianie za każdym razem, gdy stanie się coś złego.

Wróćmy jednak do ustawy o pijanych kierowcach i tego, co się w niej znalazło. Przede wszystkim jeżdżący na podwójnym gazie na dłużej stracą prawo jazdy. Do tej pory sąd mógł odebrać uprawnienia na okres od roku do 10 lat, teraz – od 3 do 15 lat. Podwyższenie dolnego progu jest niepotrzebnym wiązaniem rąk sądom. Orzekający muszą mieć luz decyzyjny choćby po to, by wobec osoby, która nieznacznie przekroczyła 0,5 promila alkoholu (poniżej tej wartości czyn jest tylko wykroczeniem) można było zastosować łagodniejsze środki karne, niż wobec kogoś, kto miał promil czy więcej. Zwłaszcza że odebranie prawa jazdy nie jest sankcją, która uderza tylko w sprawcę, lecz także w jego rodzinę. I nie chodzi o to, że bez prawa jazdy tatuś nie zawiezie dzieci w lipcu na wakacje do Władysławowa, a o to, że bez prawa jazdy tatuś może stracić pracę.

Poza tym zabranie prawa jazdy działa wtedy, gdy jest respektowane. A rząd doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że polskie drogi są pełne tych, którzy jeżdżą bez uprawnień. Postanowił więc to ukrócić, ale znowu trafił kulą w płot.

Premier Tusk zapowiedział, że prowadzenie bez uprawnień niezależnie od tego, czy ktoś miał prawo jazdy, czy nie, będzie przestępstwem. Gdyby rządzący w tym postanowieniu wytrwali, nie byłoby najgorzej. Bo byłaby jakaś spójność i logika. Ale w ministerstwie postanowili sprawę skomplikować i utworzyć nowe przestępstwo polegające na – uwaga, trzeba się skoncentrować – prowadzeniu pojazdu bez zastosowania się do decyzji właściwego organu o cofnięciu uprawnienia do kierowania pojazdami. Grozi za to do dwóch lat więzienia. O co chodzi?

Do tej pory jazda bez uprawnień stanowiła wykroczenie. Niezależnie od tego, czy ktoś nigdy nie miał prawa jazdy, czy też je stracił, a potem nie przystąpił do egzaminu. Kierowanie bez prawa jazdy było przestępstwem (do trzech lat więzienia), gdy sąd odebrał kierowcy uprawnienia, a ten w okresie zakazu usiadł za kółkiem. Tak wysoka kara nie wynikała z tego, że ta osoba stwarzała zagrożenie na drodze, tylko że czyn ten stanowił złamanie decyzji sądu. Bo po upływie terminu, przez który obowiązywał zakaz prowadzenia pojazdów, jazda bez prawka była już tylko wykroczeniem.

Teraz ktoś, kto nigdy nie miał prawa jazdy i wsiada za kierownicę, nadal będzie popełniał wykroczenie. Ale osoba, która straciła prawo jazdy (czy za jazdę po kielichu, czy za przekroczenie liczby punktów karnych, czy za spowodowanie wypadku), i po upływie okresu, na który odebrano uprawnienia, usiądzie za kółkiem, popełnia przestępstwo zagrożone karą dwóch lat pozbawienia wolności. Konia z rzędem temu, kto wyjaśni, czym się różni prowadzenie pojazdu bez uprawnień przez osobę, która nigdy ich nie miała, i osobę, która je miała, ale straciła. Czyn jest przecież ten sam. – Z punktu widzenia bezpieczeństwa ruchu drogowego obawiam się, że większe zagrożenie będzie sprawiał ktoś, kto nigdy prawa jazdy nie miał, niż ten, co je miał, a utracił – mówi prof. Ryszard Stefański z Uczelni Łazarskiego, który specjalizuje się w prawie drogowym.

Twórcy tego przepisu mogą próbować uzasadniać, że nowe przestępstwo jest złamaniem „decyzji organu o cofnięciu uprawnień”. Dlaczego więc umieszczono je w rozdziale kodeksu karnego „przestępstwa przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji”? Tak można popełnić przestępstwo przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji, nie łamiąc żadnego przepisu ruchu drogowego: nie przekraczając prędkości, stosując się do sygnalizacji, znaków, nie tworząc zagrożenia na drodze, tylko wsiadając za kierownicę. Owszem, to przestępstwo abstrakcyjne, podobnie jak jazda w stanie nietrzeźwości, która również nie musi się wiązać ze spowodowaniem rzeczywistego zagrożenia. Jednak w przypadku nietrzeźwego kierowcy potencjalne zagrożenie jest o wiele większe niż w przypadku trzeźwego, któremu kiedyś odebrano prawo jazdy.

Obligatoryjne nawiązki zasądzone od pijanych kierowców również świetnie wyglądają medialnie. Pijany kierowca ma płacić m.in. 5 tys. zł na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej, a recydywista – najmniej 10 tys. zł. Tylko zasądzenie nawiązki to jedno, jej ściągnięcie to drugie. Jeśli ściągalność grzywien jest niska, to dlaczego nagle miałoby się to poprawić, jak dołożymy jeszcze nawiązkę? – Zaraz okaże się, że pijany kierowca nie ma stałej pracy, by można było mu zająć pensję. Z majątkiem krucho, bo mieszka w mieszkaniu komunalnym, więc zostaje co najwyżej samochód, którego wartość rośnie dwukrotnie po wlaniu do baku benzyny. W dodatku grat stanowi współwłasność jego i żony, więc ściągnięcie jakiejkolwiek nawiązki jest w praktyce niewykonalne – punktuje sędzia Maciej Strączyński ze Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia.

Do zaostrzania przepisów przyczyniła się też policja. Komenda Główna już od dawna postulowała zaostrzenie sankcji dla piratów drogowych poprzez zatrzymywanie prawa jazdy za „rażące przekroczenie prędkości” – co miało oznaczać 50 km/h więcej, niż wynosi ograniczenie. Teraz Ministerstwu Spraw Wewnętrznych udało się taki zapis dokleić do ustawy o pijanych kierowcach, choć nieco złagodzono zapędy drogówki i prawo jazdy będzie można stracić za przekroczenie o 50 km/h prędkości w obszarze zabudowanym. Co w tym złego? Po pierwsze – z badań realizowanych na zlecenie Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego wynika, że odsetek kierowców przekraczających w terenie zabudowanym dopuszczalną prędkość o więcej niż 50 km/h jest mniejszy niż 0,5 proc. Po drugie –

nie tylko prędkość czyni pirata.

Warto się zastanowić, dlaczego do tej pory przepisy nie określały tak precyzyjnie tego, kiedy można mówić o rażącym naruszeniu prędkości. Nie dlatego, że mieliśmy do czynienia z luką prawną, lecz dlatego, że nie da się tego arbitralnie określić. Bo z czego ma wynikać, że rażącym przekroczeniem będzie o 50 km/h więcej niż prędkość dopuszczalna, a nie o 40 km/h lub 60 km/h?

Kolejnym, o wiele istotniejszym powodem jest to, że jakkolwiek dziwnie by to zabrzmiało, rażące przekroczenie prędkości nie zależy tylko od prędkości, bo ta jest względna. To samo przekroczenie o 50 km/h w zależności od warunków ma różną wagę. – Siedem włosów na głowie to mało, ale już siedem włosów w zupie to dużo. Tak samo na drodze. W strefie zamieszkania, gdzie obowiązuje ograniczenie do 20 km/h, każde przekroczenie tej wartości jest rażącym przekroczeniem, bo istnieje realne zagrożenie potrącenia pieszego. Co innego natomiast, gdy ktoś jedzie 100 km/h nawet przy ograniczeniu do 50 km/h, ale droga jest prosta, nie ma przejścia dla pieszych czy przejazdów kolejowych. Wówczas będzie to naruszenie przepisów, ale raczej z punktu widzenia formalnego – tłumaczy Wojciech Kotowski, redaktor naczelny miesięcznika „Paragraf Na Drodze” i autor komentarzy do kodeksu drogowego czy kodeksu wykroczeń.

Dlatego eksperci podkreślają, że nie da się w sensowny sposób ustalić wartości przekroczenia limitu. – Bo istota polega na tym, czy ktoś stworzył zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu, czy nie – wtóruje prof. Stefański. Samo przekroczenie prędkości także nie jest jednoznaczne ze stworzeniem realnego zagrożenia dla bezpieczeństwa ruchu. Innymi słowy nie jest ważne tylko to, o ile przekroczy się prędkość, ale i w jakich okolicznościach. Dziś cały kontekst, sytuacja na drodze, okoliczności, w jakich doszło do popełnienia wykroczenia, staną się nieważne. Liczyć się będzie wynik pomiaru radarem. Indywidualizacja sankcji karnej, jedna z podstawowych zasad prawa karnego, została odstawiona na boczny tor.

W jednym zgoda: nowe rozwiązanie jest łatwiejsze do stosowania. Nie trzeba wymagać od policjanta oceny sytuacji czy zastanawiania się. Jest przekroczenie, zabieramy prawo jazdy. Nowy przepis nie pozostawia żadnych wątpliwości. A to, że funkcjonariusze ustawili się z radarem akurat 100 m przed tabliczką oznaczającą koniec terenu zabudowanego, do tego w lesie (bo te trzy domy na krzyż są akurat po drugiej stronie drogi), nie było pasów, szkoły, przejazdu kolejowego, deszczu, nie będzie miało już żadnego znaczenia. Tak samo jak fakt, że 100 m dalej (za tabliczką oznaczającą koniec terenu zabudowanego) oznaczałoby już wtedy tylko nieznaczne przekroczenie przepisów. Tak więc ofiarą przepisów wymierzonych w piratów drogowych bardzo łatwo może się stać każdy kierowca, dlatego że wiele miejsc jest formalnie oznaczonych jako teren zabudowany, choć nie powinno. Oczywiście niewłaściwe oznakowanie dróg nie jest problemem policji. Nie jest też żadnym usprawiedliwieniem dla kierowców. Choćby wartość ograniczenia prędkości w danym miejscu była najbardziej absurdalna, to ich psim obowiązkiem jest stosowanie się do znaków. Może zatem należałoby zadbać najpierw o racjonalne oznakowanie? A może za dużo wymagam?

– Walczmy o to, aby ograniczenia były sensowne, a nie z regulacjami, które choć są rygorystyczne, mogą okazać się skuteczne – odpowiada Mariusz Wasiak z Komendy Głównej Policji, który przypomina, że w wielu krajach funkcjonują analogiczne przepisy (m.in. w Czechach, Estonii, na Litwie, w Grecji, Belgii, Danii, Portugali, Holandii, we Francji, na Słowenii, w Rumunii czy Szwajcarii). – Ba, czasem te przepisy są surowsze, bo policja może zatrzymać prawo jazdy za przekroczenie prędkości nawet o 30 km/h na terenie zabudowanym, a w Niemczech nawet o 20 km/h. A przecież te państwa, w których tak restrykcyjne przepisy istnieją, jednocześnie lubimy sobie stawiać za wzór, jeśli chodzi o bezpieczeństwo na drogach. I tam Polacy potrafią przestrzegać prędkości. Przecież nikt nikomu nie każe jechać 100 km/h na godzinę w terenie zabudowanym – dodaje policjant, który tłumaczy, że zatrzymanie prawa jazdy ma być takim zimnym prysznicem na zbyt rozpalone głowy niektórych kierowców.

Zatrzymanie prawa jazdy w przypadku przekroczenia o 50 km/h będzie obligatoryjne, co też jest nie bez konsekwencji. Po pierwsze musi być stosowane od razu pierwszego dnia od wejścia w życie ustawy. Policjant nie będzie mógł poprzestać na mandacie i punktach i przekazaniu informacji o tym, że przepisy się zmieniły i następnym razem zatrzyma również prawo jazdy. Jest to o tyle istotne, że nie każdy śledzi na bieżąco zmiany w prawie, a miesięczne vacatio legis do najdłuższych nie należało.

Z zatrzymywaniem prawa jazdy wiążą się jednak o wiele większe wątpliwości nie tylko natury praktycznej,

ale wręcz konstytucyjnej.

Dlaczego? Ponieważ zgodnie z kodeksem wykroczeń policjant może zatrzymać prawo jazdy za popełnienie takiego wykroczenia, za które potem sąd może odebrać uprawnienia. Są tylko cztery takie sytuacje: prowadzenie w stanie nietrzeźwości lub po użyciu alkoholu (art. 87), nieudzielenie pomocy ofierze wypadku (art. 93), niezatrzymanie się do kontroli (art. 92) i stworzenie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym (art. 86). Samo przekroczenie prędkości stanowi wykroczenie z art. 92a i kodeks wykroczeń nie przewiduje możliwości orzeczenia zakazu prowadzenia pojazdu. Można zabrać piratowi prawo jazdy, jeśli ten nie tylko przekroczył prędkość, czyli popełnił wykroczenie z art. 92a, ale jednocześnie spowodował zagrożenie bezpieczeństwa ruchu, czyli wykroczenie z art. 86 k.w.

Nowe przepisy sprawią, że kierowca straci prawo jazdy na trzy miesiące, nawet jeśli nie stworzy zagrożenia bezpieczeństwa ruchu. O zatrzymaniu prawa jazdy nie będzie decydował sąd, tylko policjant, którego decyzję usankcjonuje potem starosta, wydając odpowiednią decyzję administracyjną o zatrzymaniu prawa jazdy na trzy miesiące. Oprócz tego policjant nałoży mandat i przypisze punkty karne.

Profesor Andrzej Sakowicz, który na zlecenie Biura Analiz Sejmowych opiniował projekt ustawy o pijanych kierowcach, zauważa, że takie rozwiązanie prowadzi do zbiegu odpowiedzialności karno-administracyjnej i wykroczeniowej, a w konsekwencji do naruszenia zasady ne bis in idem (nikt nie może być karany dwa razy za ten sam czyn). Istnieje więc ogromne prawdopodobieństwo, że przepis ten zostanie uznany przez Trybunał Konstytucyjny za niezgodny z ustawą zasadniczą. Podczas prac komisji sejmowych wskazywali na to zarówno prof. Sakowicz, jak i prof. Stefański, były to jednak głosy wołających na puszczy. To, że nikt nie wziął tego pod uwagę, jest o tyle dziwne, że obydwaj wskazywali sposób na uniknięcie wątpliwości konstytucyjnych. Wystarczyło zmienić art. 92a k.w. w ten sposób, aby przekroczenie prędkości było wykroczeniem, za które można orzec zakaz prowadzenia pojazdów. I policja byłaby syta, i konstytucja cała.

Wydaje się, że jednym pozytywnym skutkiem wejścia w życie ustawy będą blokady alkoholowe, czyli urządzenia uniemożliwiające działanie silnika, gdy poziom alkoholu w wydychanym przez kierującego powietrzu przekracza 0,1 mg w 1 dm sześc. Jazda z tzw. alkolockiem nie będzie karą, lecz przywilejem dla pozbawionych prawa jazdy kierowców. Będą mogli wystąpić do sądu o zgodę na prowadzenie auta z blokadą po upływie połowy okresu, na który stracili uprawnienia. – To bardzo dobre rozwiązanie – mówi prof. Ryszard Stefański. – I do tego powinna się ograniczyć ta cała ustawa. Nie było żadnego uzasadnienia dla zaostrzania represji karnych, które jest ostatnią rzeczą, jaka wpływa na ograniczenie negatywnych zjawisk na drodze. To nie wysokość kary decyduje, a jej nieuchronność – podkreśla prof. Stefański.

Za każdym razem gdy tworzy się przepisy zaostrzające odpowiedzialność karną, trzeba wykazać, że jest to niezbędne. Nie może to być wynik emocjonalnej decyzji powziętej na skutek jednostkowego wydarzenia i wynikającej z tego presji opinii publicznej. To wynika z konstytucji.


BTW: Ministerstwo Sprawiedliwości kłamie? No coś takiego :) Szok i niedowierzanie. Za rządów Platformy Obywatelskiej kłamstwo w tym ministerstwie jest wręcz codziennym narzędziem komunikacyjnym ze społeczeństwem.
utrivv - 2015-05-20, 07:32
:
To się nazywa wielka polityka a nie kłamstwo.
Romulus - 2016-09-28, 06:53
:
Podoba mi się ta propozycja. W końcu coś rozsądnego. http://natemat.pl/190975,...je-przepisow?fb Z wykroczeniami mam do czynienia incydentalnie, ale kiedy już mam, to stosuję tę zasadę: albo uniewinnienie, albo kara dwu-trzykrotnie większa od mandatu. Plus koszty postępowania. Zresztą, nie ja ją wymyśliłem i nie ja jeden stosuję. Z tym że zawsze na początku rozprawy uprzedzam, że tak będzie. Cieszę się, że teraz to zostanie uprawomocnione ustawą. Co do odbierania prawa jazdy, to nie mam zdania. Ale wątpię, aby policjanci nadużywali mandatów. W USA w sprawach wykroczeń drogowych mają władzę dużo większą. A klient, który się z nimi nie zgadza musi się ostro napocić, aby zobaczyć sędziego.

W Polsce z każdą bzdurą można biegać do sądu i to na koszt państwa właściwie. A potem ludzie nie potrafią zrozumieć, że sędziów w Polsce mamy dużo, ale każdy średnio ma do rozpoznania 1400-1500 spraw rocznie. I ten pomysł może temu zapobiegać. Choć wolałbym, aby wykroczenia w ogóle do sądu nie trafiały. Ale na to trzeba zmiany konstytucji.
Fidel-F2 - 2016-09-28, 07:23
:
Chyba cię posrało

Bajdełej, a jaką grzywnę zapłaci policjant, który wystawi niesłuszny mandat?
Romulus - 2016-09-28, 09:46
:
Żadnej.
Widzę, że MS zaczęło słuchać głosów "z dołu". Idziemy w stronę amerykańskiego modelu i bardzo dobrze. Z tym że w Ameryce, jak pisałem, trzeba się napocić, aby zobaczyć sędziego. A w Polsce wciąż to będzie możliwe. Tylko obarczone ryzykiem. Wiesz, że przekroczyłeś prędkość, ale chcesz pokombinować, przedłużać: dostaniesz wyższą karę (faktycznie, jak pisałem, to już tak jest a MS chce z tego zrobić regułę prawną). Jesteś niewinny - zostaniesz uniewinniony.
Trojan - 2016-09-28, 09:50
:
w Polszy mamy tak h.ujowych kierowców że niestety taka zmiana to raczej +
Fidel-F2 - 2016-09-28, 10:14
:
Romulus napisał/a:
Jesteś niewinny - zostaniesz uniewinniony.
hłe, hłe, hłe, na żarty się koledze z rana zebrało
Trojan - 2016-09-28, 10:34
:
Fidel-F2 napisał/a:
Romulus napisał/a:
Jesteś niewinny - zostaniesz uniewinniony.
hłe, hłe, hłe, na żarty się koledze z rana zebrało


jesteś niewinny - znajdziemy na Ciebie paragraf.

a na serio - u nas w kraju praktycznie nie ma niewinnych kierowców - wszelkie zakazy, nakazy itp itd traktują tak dowolnie, wedle własnego widzimisie że w ciemno można wystawiać mandaty.
Fidel-F2 - 2016-09-28, 11:40
:
A sędziego po czterech latach pracy można bez śledztwa i bez wyrzutów sumienia wsadzić na 15 lat. I czego to dowodzi? Trojan, ty to lubisz pierdolnąć czasem lepiej niż asiks.
Trojan - 2016-09-28, 12:27
:
hmm, jako codzienny obserwator ruchu ulicznego /ale nie kierowca/ tylko mówię jak jest. Polaka za kierownica trafia jakaś ujoza, gdyby w mieście takim jak Wro, przez tydzień oko wielkiego brata rejestrowało by wszelkie wykroczenia kierowców, a po tygodniu odstrzeliłoby wszystkich którzy złamali jakiś przepis, to ósmego dnia nie byłoby w mieście kierowców.

oczywiście wolna ręka policmajstrów też jest przegięciem - ale kierowanie spraw o mandaty do sądów jest bez sensu. Najlepszym wyjściem byłaby instytucja pośrednia - jakiś sądzik adm, gdzie by zajmowali się takimi pierdołami.
MrSpellu - 2016-09-28, 13:03
:
Generalnie mam ochotę rozstrzelać większość kierowców. Zwłaszcza chujków, którzy nie zatrzymują się przed przejściem dla pieszych. Odkąd wychodzę z dzieckiem na spacery, to nie ma dnia, w którym nie musiałbym czekać na przejściu. Przeciętnie trzeci lub czwarty samochód się dopiero zatrzyma.

Kilka miesięcy temu była głośna historia, w Tychach bodajże. Kobita chciała przejść z dziećmi na pasach, jakiś kierowca zatrzymał się by przepuścić, ale wtedy jakiś ciul go wyprzedził i zabił dwójkę szkrabów. Zastanawiałem się jakim trzeba być bezmózgiem, by wyprzedzać na przejściu dla pieszych. Ale to widać jest zaraźliwe. Dwa tygodnie temu cisnąłem z wózkiem na przejście, koleś się zatrzymuje i zniecierpliwiony mi macha, że mam iść. Tknęło mnie, by tego nie robić, i słusznie, bo koleś za nim zamiast grzecznie się zatrzymać, po prostu go wyminął. Mina gościa, który się zatrzymał wyrażała absolutnie wszystko.

Mamy chujowych kierowców i gorszych mieli chyba tylko Włosi. Włochom zmienili przepisy na drakońskie i się sytuacja tam mocno poprawiła. Dlatego tak, dojebać gnojom. Niech się sypią mandaty, bolesne niczym utrata dziewictwa w więzieniu //orc
Fidel-F2 - 2016-09-28, 15:19
:
A ja bym odstrzeliwał chujków którzy się zatrzymują przed pasami jeśli nie ma na nich pieszych. I po równi chujków którzy wchodzą na pasy widząc nadjeżdżający samochód. Napierdalałbym takich baranów dębową pałą po kęgosłupie. Bez wynagrodzenia.

Bo taki jest status pieszego. Czeka aż pojazdy przejadą. Są bezmuzgi którzy chcą wprowadzenia przepisu by kierowca musiał się zatrzymać przed pasami gdy zbliża się pieszy ale szczęśliwie do tego debilizmu jeszcze nie doszło.

Mandaty to należałoby jebać pieszym bo w swej masie łazi toto bezmyślnie jak stonka po kartoflisku. A potem jak wypadek to wina kierowcy. Kurwa!
MrSpellu - 2016-09-28, 17:16
:
Fidel-F2 napisał/a:
Są bezmuzgi którzy chcą wprowadzenia przepisu by kierowca musiał się zatrzymać przed pasami gdy zbliża się pieszy ale szczęśliwie do tego debilizmu jeszcze nie doszło.


To jest bardzo dobry przepis, kto uważa inaczej ten tępa dzida.

Ale inna sprawa, że faktycznie sporo pieszych to też debile.
Fidel-F2 - 2016-09-28, 17:39
:
To jest debilny przepis
dworkin - 2016-09-28, 17:39
:
Slabszy (w sensie socjalnym) zawsze powinien byc faworyzowany, niemal w kazdej dziedzinie zycia.
Fidel-F2 - 2016-09-28, 17:44
:
I rozumu do tego żadnego nie trzeba.
Fidel-F2 - 2016-09-28, 17:46
:
dworkin, poprawkę strzeliłeś pierwszorzędną. :mrgreen:
MrSpellu - 2016-09-28, 18:11
:
No tak, silny socjalnie nawet do sracza każe się wozić.
toto - 2016-09-28, 18:16
:
Fidelu, zobaczyłem jak kierowcy zachowują się we Francji względem pieszych i po prostu chcę, żeby u nas było tak samo. Pieszy jest w okolicy przejścia - samochody stają i pozwalają mu spokojnie przejść. Jedyna uwaga, żeby pieszy wciąż zachowywał ostrożność dla swojego bezpieczeństwa (nie musi tego być w przepisach), bo debili za kierownicą jest bardzo dużo i w razie draki to pieszy jest bezbronny.
MrSpellu - 2016-09-28, 18:25
:
No, dla nich to jest naturalne, że trzeba się zatrzymać. A u nas dzicz i januszowanie.
toto - 2016-09-28, 18:41
:
Fakt, sposób w jaki traktuje się pieszych sytuuje Polskę gdzieś w okolicach Uralu.
Sabetha - 2016-09-28, 19:34
:
Ja tam bym Francji nie podawała za przykład, kiedy onegdaj byłam w Paryżu na wycieczce, dziwowaliśmy się lekko, że co drugi samochód tam wgięty, wmięty i podrapany. A i z tym zatrzymywaniem się kierowców było różnie. Z tym, że piesi tam faktycznie niczym święte krowy, włażą na ulicę gdzie i kiedy chcą.

MrSpellu napisał/a:
Generalnie mam ochotę rozstrzelać większość kierowców. Zwłaszcza chujków, którzy nie zatrzymują się przed przejściem dla pieszych.


A wiesz, teraz, kiedy o tym myślę, dochodzę do wniosku, że akurat z tym jest lepiej, przynajmniej u nas. Dawniej, kiedy chciałam się przedostać na drugą stronę ulicy czy to pieszo, czy to z rowerem (tak, jestem z tych, którzy przeprowadzają rower przez przejście, zamiast beztrosko przez nie przejechać :P ), musiałam stać i stać. Teraz niemal natychmiast ktoś się zatrzymuje. Najwyraźniej Dziki Wschód jest ostatnio mniej dziki od Dzikiego Zachodu.
Fidel-F2 - 2016-09-28, 20:12
:
toto, debili za kierownicą mnóstwo ale na chodnikach więcej. Przyjedziesz takiego i idziesz siedzieć jak za człowieka.
Tixon - 2016-09-29, 12:04
:
Fidel-F2, sorry, ale debil pieszy sobie krzywdę zrobi (i problemy dla innych), za to debil za kółkiem jest śmiertelnie niebezpieczny.
Fidel-F2 - 2016-09-29, 12:47
:
Sorry Tixon, ale debil pieszy jest śmiertelnie niebezpieczny bo z powodu jego głupoty ja pójdę siedzieć.
MrSpellu - 2016-09-29, 12:54
:
Nie bój się, dwa minusy dają plus, nic się nie stanie :P
Trojan - 2016-09-29, 13:04
:
Fidel-F2 napisał/a:
Sorry Tixon, ale debil pieszy jest śmiertelnie niebezpieczny bo z powodu jego głupoty ja pójdę siedzieć.


oczywiście kierowcy nie mają wyłączności na debilizm - jednakowoż kierowcom włącza się dodatkowy boost kiedy siedzą za kółkiem a zwłaszcza gdy maja przed oczami 100m prostą.
Plejbek - 2016-09-29, 13:37
:
Jest jakiś przepis konkretny, który mówi kiedy pieszy może a kiedy mu nie wolno wejść na przejście dla pieszych na którym nie ma sygnalizacji świetlnej?
MrSpellu - 2016-09-29, 13:51
:
Plejbek napisał/a:
Jest jakiś przepis konkretny, który mówi kiedy pieszy może a kiedy mu nie wolno wejść na przejście dla pieszych na którym nie ma sygnalizacji świetlnej?


Cytat:
Art. 14. Zabrania się:

1) wchodzenia na jezdnię:

a) bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych,

b) spoza pojazdu lub innej przeszkody ograniczającej widoczność drogi;


Czyli możesz wejść jak samochód jest dostatecznie daleko lub gdy się zatrzyma. Tylko czasem jest tak, że samochód niby daleko, a zapierdala jak szatan.
I jak postanowisz wejść, to już może być wtargnięcie :P

O denerwują mnie jeszcze goście, którzy zwalniają, ale się nie zatrzymują, tylko mrugają i machają bym szedł. Wtedy czekam aż się łaskawcy zatrzymają. Zwłaszcza, gdy idę z wózkiem.
Stary Ork - 2016-09-29, 14:31
:
Ja z zasady nie ufam niczemu co ma więcej kół ode mnie i sporemu odsetkowi tego, co ma mniej. Wczoraj nie zaufałem jednemu co to zwolnił przed przejściem i dzięki temu nadal mam tętno, bo okazało się że typ miał w dupsku pieszych i zwolnił tylko żeby sprawdzić czy ma wolną prawą rękę - a tuż przed pasami gaz i lewoskręt. Jestem ork spokojny, ale gdybym miał obrzyna, wygarnąłbym mu w boczną szybę z obu rur kiedy mnie mijał --_-
Fidel-F2 - 2016-09-29, 14:32
:
I gówno nie artykuł bo jeśli takiego przejedziesz, to mimo, że jego wina, ty idziesz siedzieć.
Romulus - 2016-09-29, 15:59
:
Fidel-F2 napisał/a:
I gówno nie artykuł bo jeśli takiego przejedziesz, to mimo, że jego wina, ty idziesz siedzieć.

Idzie siedzieć ten, którego jest wina. Nie ma żadnego uprzywilejowania tego typu. :) W zeszłym miesiącu była u mnie sprawa pijanego kierowcy, który potrącił rowerzystę. Biegły ustalił, że to rowerzysta spowodował wypadek. Zatem pan pijany kierowca z zarzutem ciężkiego przestępstwa jakim jest spowodowanie wypadku w stanie nietrzeźwości, odpowiedział tylko za jazdę po pijaku. Grzywna, stracił prawko na 3 lata i 5000 świadczenia pieniężnego plus koszty postępowania. A gdyby to on spowodował wypadek, to pewnie poszedłby siedzieć, plus utrata prawka.
Fidel-F2 - 2016-09-29, 18:08
:
Znajomy dostał mandat bo był pięć metrów od przejścia gdy pieszy wszedł na pasy. Ergo wg policji wjechał na pasy gdy był na nich pieszy. Policja nie uznała również za stosowne zauważyć, że pomiędzy pasami była wysepka. Sąd podtrzymał stanowisko policji. Znaczy, Romulus, nie pierdol o sprawiedliwości. Pomijam już fakt, że głupia policja z głupim sędzią psują człowiekowi krew, marnują czas i pieniądze.
Fidel-F2 - 2016-09-29, 18:16
:
Orku, gość zachował się zupełnie prawidłowo, serio nie kumam o co się wkurwiasz.
Stary Ork - 2016-09-29, 20:15
:
Generalnie o to że zwolnił a potem patrząc w me oczęta bławe i niewinne i widząc że zbieram się do przejścia przyspieszył i wymusił na mnie pierwszeństwo. Gdybym nie miał sporego doświadczenia z polskimi kierowcami, to przejechałby mi po paluchach, a tak coś mnie tknęło i zatrzymałem się na pierwszym pasie. Byłem już na pasach w momencie kiedy skurwiel wcisnął gaz, nie wylazłem zza winkla, nie wtargnąłem. Ale cóż, prawo masy. Tylko braku obrzynka szkoda.
MrSpellu - 2016-09-29, 20:22
:
Zostań rosyjskim kosmonautą. Ich survival kit zawiera obrzyna na niedźwiedzie.
Fidel-F2 - 2016-09-29, 20:38
:
No kurwa, Orku, ale jak pojazd jedzie to nie wchodzisz na jezdnię. Choćbyś nie wiem co sobie myślał, że ten drugi sobie myśli. Za to, że wszedłeś, należało się żeby gość się zatrzymał i ci jebnął. Jak cię lubię tak Ci się należało.
Stary Ork - 2016-09-29, 20:49
:
Za co, Fidel? Facet dojeżdża do przejścia. Obaj siebie nawzajem widzimy. Zwalnia. Robię ruch w stronę jezdni, nawet na nią wchodzę. W momencie kiedy już jestem na jezdni facet rozgląda się czy nic mu nie jedzie z prawej i przyspiesza, a ja muszę spierdalać z powrotem na chodnik. Nie wiem w jakiej strefie wojennej uczyłeś się jeździć, ale to jest klasyczny model nieustąpienia pierwszeństwa pieszemu na przejściu dla pieszych, 350 PLN, 10 punktów karnych.
Fidel-F2 - 2016-09-29, 21:02
:
W żadnym razie. Wlazłeś pod nadjeżdżający pojazd. Że zachował się potem jak chujek? Racja. Ale to ty pierwszy złamałeś przepisy. A on mimo wszystko w całości jest w prawie. Zwalniał nie dla ciebie ale by się upewnić, że ma wolne z prawej. Co ty sobie ubzdurałeś na tej podstawie to już twoja sprawa.
Stary Ork - 2016-09-29, 21:17
:
Nie wlazłem - gdybym wlazł, już byś nie miał z kim tej sprawy omawiać. Żadnych przepisów nie złamałem, bezpośredniego wejścia przed nadjeżdżający pojazd nie było, wtargnięcia tym bardziej. Kierowca stwierdził że nie warto tracić pięciu sekund i godności, a ja stwierdziłem że nie warto tracić życia. Tyle w temacie.
Fidel-F2 - 2016-09-29, 21:23
:
No to gadamy o nieistniejącym problemie. Nie wlazłeś, na pasach nikogo nie było, facet zwolnił żeby sprawdzić prawą, miał wolne, przejechał.
Tixon - 2016-09-29, 22:01
:
Fidel-F2, a poświęć pięć minut i przeczytaj jeszcze raz, co Ork napisał.
Fidel-F2 - 2016-09-29, 22:13
:
No wiem, raz pisze, że wchodzi, później, że nie, że wyczytał coś z oczu. Też się już gubię.
Tixon - 2016-09-29, 23:54
:
Stary Ork napisał/a:
coś mnie tknęło i zatrzymałem się na pierwszym pasie
Stary Ork napisał/a:
Byłem już na pasach

Stary Ork napisał/a:
Facet dojeżdża do przejścia. Obaj siebie nawzajem widzimy. Zwalnia. Robię ruch w stronę jezdni, nawet na nią wchodzę. W momencie kiedy już jestem na jezdni facet rozgląda się czy nic mu nie jedzie z prawej i przyspiesza, a ja muszę spierdalać z powrotem na chodnik.


Czy Ty potrzebujesz wizualizacji ze zdarzenia, czy po prostu masz tryb "jak ja nienawidzę pieszych"?
MrSpellu - 2016-09-29, 23:57
:
1. Ork zobaczył, że koleś zwalnia przed przejściem dla pieszych. Zinterpretował, że koleś go puszcza. Ork wchodzi na przejście.
2. Ledwo wszedł okazało się, że źle zinterpretował.
3. Chujek za kółkiem w dupie miał, że Ork był już na przejściu i zamiast się zatrzymać - przyspieszył.

Coś źle zrozumiałem?

Tixon napisał/a:
czy po prostu masz tryb "jak ja nienawidzę pieszych"?


A czego się spodziewałeś? Przeca to Fidel --_-
Trojan - 2016-09-30, 00:08
:
ręce opadają...
po prostu są ludzie i samochody,
FF2 zalicza się do tej drugiej kategorii

wszelka dyskusja nie ma sensu - to coś jak wiara
Romulus - 2016-09-30, 08:12
:
Fidel-F2 napisał/a:
Znajomy dostał mandat bo był pięć metrów od przejścia gdy pieszy wszedł na pasy. Ergo wg policji wjechał na pasy gdy był na nich pieszy. Policja nie uznała również za stosowne zauważyć, że pomiędzy pasami była wysepka. Sąd podtrzymał stanowisko policji. Znaczy, Romulus, nie pierdol o sprawiedliwości. Pomijam już fakt, że głupia policja z głupim sędzią psują człowiekowi krew, marnują czas i pieniądze.

Ofkorz. Zawsze słyszę tłumaczenie, że wszystko jest winą policji. Trupy, które potem oglądam zapewne też. I najczęściej tymi trupami są piesi potrąceni przez króla dróg, który jechał za szybko. I pewnie by dojechał, gdyby jakiś pieszy idiota nie skorzystał z takiej fanaberii jak przejście dla pieszych. :-P
Fidel-F2 - 2016-09-30, 09:31
:
I w tym problem, że Ork coś sobie zinterpretował zamiast czekać aż samochód się zatrzyma. A potem pretensje ma do kogoś innego. Jeśli ktoś ustępuje ci pierwszeństwa, musisz mieć pewność, że to robi.
Bo potem, niestety, jest twoja wina. (oczywiście nie w wersji policji czy sądów).

Romulus, ależ pierolisz. Sofistyka jak z podręcznika. Ujemny poziom dyskusji.
Plejbek - 2016-09-30, 09:46
:
Jestem pieszym, podchodzę do pasów z zamiarem oczywiście przejścia na drugą stronę. Widzę w oddali samochód, który się zbliża w moim kierunku ale jest na tyle daleko, że gdy wejdę na pasy nie spowoduję wypadku (nie wejdę mu prosto pod koła).
Wchodzę na pasy, samochód musi zwolnić i zatrzymać się - inaczej mnie potrąci. Wykonanie manewru zatrzymania nie jest gwałtowne ani trochę, spokojne wytracenie prędkości i stop.

I teraz - to jest z mojej strony wtargnięcie, czy nie?
MrSpellu - 2016-09-30, 10:21
:
Nie, wtargnięcie masz wtedy, gdy istnieje spora szansa, że kierowca nie zdąży zareagować, czyli na przykład będzie musiał gwałtownie hamować. To o czym mówisz, to normalne przejście przez jezdnię i facet zwyczajnie musi się zatrzymać.

Ja czekam aż się zatrzymają całkowicie, czym doprowadzam ich do szewskiej pasji. Przecież z wózkiem pod koła się nie będę pchał (nie licząc pracy, niemal zawsze jak gdzieś wychodzę, to idę z dzieckiem) --_-
Fidel-F2 - 2016-09-30, 11:30
:
I tu się zgodzimy w pełni.
Plejbek - 2016-09-30, 11:58
:
Fidel, musiałem mieć jasność czy czasem takiego przypadku jak podałem nie podciągasz pod głupie zachowania pieszych. Przemknęło mi to przez myśl. Sorry :)

Ja sam 90% jeżdżę, 10% chodzę i dopóki nie miałem dziecka prawie nigdy nie zatrzymywałem się przed przejściem w sytuacji gdy pieszy czekał na chodniku z zamiarem wejścia. Teraz mi się to zmieniło, jakiś taki miękki się zrobiłem :)
Trojan - 2016-09-30, 12:05
:
ehe, urocze
Fidel-F2 - 2016-09-30, 12:15
:
Ja nie twierdzę, że nie wolno się zatrzymać, sam robię to często ale nie o tym była rozmowa. A przepis nakazujący bezwzględne zatrzymanie się gdy wydaje się, że pieszy ma zamiar przejść przez jezdnię jest pozbawiony sensu. Przyniesie więcej korków, wypadków i stłuczek niż do tej pory. No i będzie można napierdalać kierowców mandatami do urzygu. Najłatwiejszy sposób. Kierowca będzie mógł być ukarany zawsze gdy nie zatrzyma się przed pasami. Nie ma tu żadnej obrony. To tak jakbyś przy każdych pasach postawił znak stopu.
MrSpellu - 2016-09-30, 12:26
:
No to Fidel masz pecha, bo przepis ten wchodzi od 1 stycznia 2017.

http://www.brd24.pl/spole...przyjal-zmiany/

I bardzo, kurwa, dobrze.
Trojan - 2016-09-30, 12:36
:
+1,235
Fidel-F2 - 2016-09-30, 12:46
:
Głupiś Spellu
Trojan - 2016-09-30, 13:00
:
piepszysz Fidelku, statystki z naszych dróg jasno wskazują że obecnej hujozy nie wolno tolerować. zmianę w naszym zachowaniu na drodze trzeba wymusić - bo inaczej się nie da.
Fidel-F2 - 2016-09-30, 13:08
:
Trojan, ty to się nadajesz do macania kur nie do dyskusji.
Romulus - 2016-09-30, 13:24
:
Fidel-F2 napisał/a:
Trojan, ty to się nadajesz do macania kur nie do dyskusji.

A poziom merytoryczny twoich argumentów jest mniej więcej taki. :-P I nic z tego nie wynika.

W 2015 r. spośród wszystkich wypadków spowodowanych na drodze piesi odpowiadają za 7,9%. Kierujący odpowiadają zaś za 82,8% wypadków. Tak wynika ze statystyk policyjnych za ten rok. A że to policyjne, to pewnie sfałszowane. :mrgreen:
MrSpellu - 2016-09-30, 13:34
:
Fidel, a Ty jesteś Cesarz Szos, Król Asfaltu i Postrach Poboczy :P
utrivv - 2016-09-30, 14:28
:
Ale za to Fidel może teraz śmiało powiedzieć WINA TUSKA! --_-
MadMill - 2016-09-30, 14:30
:
Romulus napisał/a:
W 2015 r. spośród wszystkich wypadków spowodowanych na drodze piesi odpowiadają za 7,9%. Kierujący odpowiadają zaś za 82,8% wypadków. Tak wynika ze statystyk policyjnych za ten rok. A że to policyjne, to pewnie sfałszowane. :mrgreen:

Dobra, ale to wypadki dotyczą wszystkich wypadków czy wypadków z udziałem pieszych? Jeżeli to pierwsze to są bez sensu przy tej dyskusji.

Pytanie brzmi ile wypadków z udziałem pieszych spowodowali piesi.
Fidel-F2 - 2016-09-30, 15:12
:
Romulus, a skądś wziął takie z palca wyssane //mysli a no tak z palca. No tak, poziom argumentów. Romulus, skończy z tą sofistyką. To naprawdę słabe, i dawno przestałem się na takie plewy nabierać.

Piesi odpowiadają za ok 1/3 wypadków. A jeśli w wypadku jest ofiara śmiertelna to za ok. 2/3.
toto - 2016-09-30, 17:38
:
Będzie po Fidelowemu. O kurwa. Skończ pierdolić, Fidelu, bo smutno czytać. Jedź być bucem gdzieś indziej.
Fidel-F2 - 2016-09-30, 18:02
:
Czuli konkretnie?
toto - 2016-09-30, 18:06
:
Bo ja wiem? Gdzieś w okolice Magnitorska.
Fidel-F2 - 2016-09-30, 18:52
:
Wiem, zabawnie. A konkretnie z czym się nie zgadzasz?
tr - 2016-09-30, 19:18
:
No cóż - niektórzy traktują samochód jak przedłużenie swojego ciała i wprowadzanie jakichkolwiek praw drogowych coś tam nakazujących lub preferencyjne traktowanie innych uczestników ruchu drogowego traktują tak jakby im jakiś organ ucięto...
Fidel-F2 - 2016-09-30, 19:30
:
A większość tych praw po prostu nie zna
Romulus - 2016-09-30, 19:47
:
Fidel-F2 napisał/a:
Romulus, a skądś wziął takie z palca wyssane //mysli a no tak z palca. No tak, poziom argumentów. Romulus, skończy z tą sofistyką. To naprawdę słabe, i dawno przestałem się na takie plewy nabierać.

Piesi odpowiadają za ok 1/3 wypadków. A jeśli w wypadku jest ofiara śmiertelna to za ok. 2/3.

Jest sobie taka strona w internecie: www.policja.pl Możesz kliknąć w zakładkę "Statystyka". Potem: "Ruch Drogowy". Potem: "Wypadki drogowe - raporty roczne". A na koniec wybierasz rok, ściągasz sobie plik .pdf i czytasz te wyssane z palca statystyki, które Policja dzielnie fałszuje rok w rok. :mrgreen:
MrSpellu - 2016-09-30, 20:02
:
Fidel, a Ty swoje wyliczenia skąd wytrzasnąłeś? Pochwal się.
Fidel-F2 - 2016-09-30, 20:06
:
Jeszcze trzeba umieć czytać

https://www.google.pl/url...dhmb97yjQD97JcQ
Sabetha - 2016-09-30, 20:19
:
Jakże ożywiła nam się dyskusja w temacie, aż miło poczytać :P

Z zamieszczonych statystyk wynika niezbicie, że nagroda Darwina należy się całkiem pokaźnej liczbie pieszych i konn... znaczy, samochodowych. Problem w tym, że jak walnę kogoś samochodem, to w najgorszym razie znajdę się za kratami, jeżeli zaś znajdę się w odwrotnej sytuacji, cmentarz będzie pełen mnie. I choć nie za bardzo lubię głupich niezależnie od środka lokomocji, którym się właśnie przemieszczają, to nie życzę im śmierci. Dlatego prawo, które wymusi na kierujących nieco więcej pomyślunku, jakoś nie budzi mojego sprzeciwu. Inna sprawa, że jakoś nie bardzo wierzę w jego skuteczność. Kary coraz sroższe, a głupich ciągle nie ubywa.
Romulus - 2016-09-30, 21:27
:
Fidel-F2 napisał/a:
Jeszcze trzeba umieć czytać

https://www.google.pl/url...dhmb97yjQD97JcQ

Wolę oficjalne i weryfikowalne dane. Ale, niech każdy wierzy w co chce. Ja, na szczęście, nie muszę wierzyć. Matematyka nie jest kwestią wiary.
Fidel-F2 - 2016-09-30, 21:37
:
Jeśli się ją rozumie.
toto - 2016-10-01, 08:07
:
Fidelu, napisałem, że będzie po twojemu. Nie lubisz pieszych - ok, ja nie lubię flaków. Uważasz ich za zło - ok, ja to samo myślę o klerze. Ale z twoich postów wyłania mi się obraz samochodowego buca. I dlatego napisałem, co napisałem.
MadMill - 2016-10-01, 08:31
:
Dalej nie uzyskałem odpowiedzi na swoje pytanie, Sabethę też olali bo z sensem zauważyłem, ze auto jest większe niż pieszy - chyba, że ktoś jeździ Smartem.

Romulus napisał/a:
Matematyka nie jest kwestią wiary.

Ty, humanista, matematyka i statystyka to dwa różne pojęcia...
Romulus - 2016-10-01, 08:38
:
No wiem. Ale zliczenie liczby wypadków drogowych i uszeregowanie ich według przyczyn, to już nie jest statystyka. Oczywiście, dyskusyjne może być szeregowanie według przyczyn, ale jakoś nie znalazłem bardziej wiarygodnych danych.
MadMill - 2016-10-01, 08:43
:
Tylko chciałem zwrócić uwagę, że każda ze statystyk podana w odpowiedni sposób ma coś pokazać. Pies trącał sam przepis, ale ustawodawcy wcale może nie chodzić o bezpieczeństwo, a może ma dać policji bardzo proste narzędzie do karania kierowców, ponieważ decyzja o mandacie będzie zależała od dobrej woli policjanta - abstrahuje od wypadków na przejściach. Chodzi mi o sam mandat, bez zdarzenia.
Sabetha - 2016-10-01, 09:05
:
MadMill napisał/a:
Dalej nie uzyskałem odpowiedzi na swoje pytanie, Sabethę też olali


Zawsze mogło być gorzej, siłą rozpędu mogli nam naubliżać.

MadMill napisał/a:
Pies trącał sam przepis, ale ustawodawcy wcale może nie chodzić o bezpieczeństwo, a może ma dać policji bardzo proste narzędzie do karania kierowców, ponieważ decyzja o mandacie będzie zależała od dobrej woli policjanta


A teraz nie zależy? ^^ Nie znam osobiście przypadku, by ktoś walczył w sądzie o oczyszczenie z zarzutu przekroczenia prędkości i wygrał. Znam natomiast taki, gdzie za takie samo wykroczenie winny nie poniósł kary, bo uśmiechał się do policjantów i ładnie tłumaczył. Jeżeli to nie jest przejaw dobrej woli, to już nie wiem, co nim jest.
Trojan - 2016-10-01, 09:36
:
Od stycznia do końca września 2015 roku śmierć w wypadkach poniosły 534 osoby piesze i chociaż jest to spadek aż o 22% w stosunku do tego samego okresu 2014 roku, liczba ta stanowi blisko 26% wszystkich ofiar śmiertelnych wypadków drogowych, które wydarzyły się w ciągu omawianych 9 miesięcy.
Za większość tych zdarzeń – 3363, ponoszą winę kierujący, natomiast piesi byli sprawcami 1671 wypadków. Jednak w wypadkach z winy kierującego śmierć poniosły 193 osoby (36% zabitych pieszych), a z winy pieszego aż 255 (48%), z innych przyczyn np. współwina 86 pieszych (16%) .

Za kgp
Fidel-F2 - 2016-10-01, 11:17
:
Romulus napisał/a:
Fidelu, napisałem, że będzie po twojemu. Nie lubisz pieszych - ok, ja nie lubię flaków. Uważasz ich za zło - ok, ja to samo myślę o klerze. Ale z twoich postów wyłania mi się obraz samochodowego buca. I dlatego napisałem, co napisałem.
:shock: nie wiem o kim piszesz ale nie o mnie, z jakiegoś powodu nie chcesz zrozumieć co mówię, przypisujesz mi z kosmosu wzięte poglądy, mógłbym poprosić, żebyś znalazł choć cień cytatu na poparcie swych słów i by ci się nie udało ale już mi się nie chce, znudziłem się, nie mam ochoty na dalsze tego wałkowanie, chcecie bezmyślnie tkwić w propagandowym idiotycznym memie, na zdrowie
Trojan - 2016-10-01, 12:32
:
Nie Fidelu, ty tkwisz w schizie która jest od 20 lat Polsce. Samochód to brzmi dumnie.
Fidel-F2 - 2016-10-01, 12:40
:
Głupiś
Romulus - 2016-10-01, 13:30
:
Sabetha napisał/a:
A teraz nie zależy? ^^ Nie znam osobiście przypadku, by ktoś walczył w sądzie o oczyszczenie z zarzutu przekroczenia prędkości i wygrał. Znam natomiast taki, gdzie za takie samo wykroczenie winny nie poniósł kary, bo uśmiechał się do policjantów i ładnie tłumaczył. Jeżeli to nie jest przejaw dobrej woli, to już nie wiem, co nim jest.

Z fotoradarem nie wygrasz. Z nagraniami z kamer w radiowozie również nie wygrasz. Ale z pomiarami dokonywanymi z policyjnej "rąsi" masz spore szanse wygrać. Wszystko opiera się na słowie honoru policjanta, tj. na jego pamięci, bo te urządzenia nie zapisują w pamięci pomiaru i w żaden sposób go nie utrwalają. Jeśli się odwołujesz do sądu, to ten ma dylemat następujący: komu uwierzyć?

Kierowcy, który ma interes w tym, żeby kłamać, bo chodzi o jego kasę, a poza tym jako obwiniony za kłamanie przed sądem nie odpowiada? Czy policjantowi, który za kłamanie przed sądem jako świadek może wylecieć z pracy, bo jest to przestępstwem? Policjanci przed sądem najczęściej mówią, że nie pamiętają. I trudno im się dziwić, skoro rozprawa odbywa się dwa, trzy miesiące po zdarzeniu, a oni od tamtej pory przeprowadzili ponad setkę takich pomiarów. Zostają zatem ich pisemne zeznania złożone po zatrzymaniu kierowcy. Potwierdzają je i mają w pompce, czy sąd im uwierzy, czy nie. Mówią, że nie pamiętają i idą do domu, lub wracają na służbę. Należałoby przyjąć, że kłamali we wcześniejszych zeznaniach? Ale po co mieliby kłamać? Dla wyrobienia "normy" mandatowej ryzykować własną pracą i postępowaniem karnym, żeby Skarb Państwa wzbogacił się o 200 zł?

Sami rozstrzygnijcie.

Drugim sposobem podważania pomiaru jest negowanie jego poprawności. To jest, wierzymy policjantowi, że pomiar mu wyszedł taki a nie inny. Policjant mówi prawdę, ale myli się urządzenie. I tu właśnie jest klucz do zwycięstwa. Bo prawidłowość takiego pomiaru zależy od kilku czynników. Odległości jego wykonywania, ruchu na drodze, a nawet pogody, czy usytuowania przy drodze linii wysokiego napięcia. Więcej nie napiszę, bo nie chcę wchodzić w szczegóły techniczne (zresztą, mam od tego opinie biegłych). :) Ale może znajdziecie w Internecie. :)

Z tym że, jak pisałem, od wideorejestratorów, czy fotoradarów wykręcić się jest niemal niemożliwe. I za nieudane próby kombinowania z tymi wykrętami, zawsze daję promocyjnie dwa razy większą karę, niż proponowana wysokość mandatu. Cwaniactwo i krętactwo trzeba tępić. I nie zmienię zdania nigdy. Bo krętactwem gardzę.

Innym sposobem, bardzo dobrym, pozwalającym na weryfikację pomiarów "z rąsi" jest zamontowanie we własnym samochodzie wideorejestratorów. Wielu kierowców przecież już teraz jeździ z takimi kamerami, na wypadek kolizji mają dzięki temu dowód w sądzie. Są też takie rejestratory, który nagrywają nie tylko drogę, ale i wskaźniki prędkości. Jeśli ktoś chce zainwestować i mieć święty spokój, gdy go źli policjanci złapią.
Fidel-F2 - 2016-10-01, 14:11
:
Romulus napisał/a:

Z fotoradarem nie wygrasz.
chcesz się założyć?

Romulus napisał/a:
Kierowcy, który ma interes w tym, żeby kłamać, bo chodzi o jego kasę, a poza tym jako obwiniony za kłamanie przed sądem nie odpowiada? Czy policjantowi, który za kłamanie przed sądem jako świadek może wylecieć z pracy, bo jest to przestępstwem? Policjanci przed sądem najczęściej mówią, że nie pamiętają. I trudno im się dziwić, skoro rozprawa odbywa się dwa, trzy miesiące po zdarzeniu, a oni od tamtej pory przeprowadzili ponad setkę takich pomiarów. Zostają zatem ich pisemne zeznania złożone po zatrzymaniu kierowcy. Potwierdzają je i mają w pompce, czy sąd im uwierzy, czy nie. Mówią, że nie pamiętają i idą do domu, lub wracają na służbę. Należałoby przyjąć, że kłamali we wcześniejszych zeznaniach? Ale po co mieliby kłamać? Dla wyrobienia "normy" mandatowej ryzykować własną pracą i postępowaniem karnym, żeby Skarb Państwa wzbogacił się o 200 zł?
naprawdę jesteś naiwny
Tixon - 2016-10-01, 15:39
:
Nudnyś.
utrivv - 2016-10-03, 08:07
:
Słabe te dane Fidelu, cuchną ściemą:
2015
Za większość tych zdarzeń – 3363, ponoszą winę kierujący, natomiast piesi byli sprawcami 1671 wypadków

W 2014 roku odnotowano 9 106 wypadków z udziałem pieszych (26% ogółu), zginęło w nich 1 127 osób (35,2% ogółu), a 8 592 odniosły obrażenia ciała (20,2% ogółu). W większości poszkodowanymi byli sami piesi 1 116 zabitych i 8 398 rannych , którzy swoim zachowaniem często powodują duże zagrożenie

W jednym roku za 2/3 odpowiadają kierujący a w drugim za 90% odpowiadają piesi? Takie dane nie mają żadnej wartości statystycznej imo
Fidel-F2 - 2016-10-03, 09:14
:
A teraz wyjaśnij w którym miejscu strzeliłeś babola. :-P
utrivv - 2016-10-03, 13:56
:
Rok do roku nie mogła się tak drastycznie zmienić sytuacja
Fidel-F2 - 2016-10-03, 14:27
:
i się nie zmieniła

miałeś szukać babola w swoim rozumowaniu
utrivv - 2016-10-03, 14:49
:
Faktycznie, zjadłem kawałek cytatu, poprawiłem. Oczywiście to może być tylko trudna język polski i zdanie
Cytat:
W większości poszkodowanymi byli sami piesi 1 116 zabitych i 8 398 rannych, którzy swoim zachowaniem często powodują duże zagrożenie.
nie miało oznaczać że to piesi stworzyli zagrożenie dla 1 116 zabitych i 8 398 rannych, mój błąd.
Trojan - 2016-12-18, 22:36
:
może nie o rzeźni - ale tak z dzisiejszej obserwacji A4 (wracaliśmy z Niemiec) - to na odcinku Goerlitz-Bolesławiec z kilkudziesięciu (ok 30) z którymi mieliśmy interakcję tylko 3! były na Polskich rejestracjach. Cała reszta to bogate kraje euro - Ang/Hol/Nie/Fra/Bel
znak że emigranci wracają na święta ;)
Trojan - 2017-01-05, 11:09
:
Sprawdzili, dlaczego giną ...


Napisać, że w żadnym innym kraju Unii Europejskiej nie ginie tylu pieszych co w Polsce, to nie napisać niczego. W tej statystyce jesteśmy samotnym liderem, który wysforował się daleko przed peleton. Ciągle nie potrafimy jednak przyznać, że mamy gigantyczny problem. -To nie jest kwestia cech narodowych, tylko kontroli - oceniają eksperci.


Kto nie zna tych danych, uzna je za wstrząsające. Słupek pokazujący Polskę sterczy wysoko ponad wszystkimi innymi. Francja, Niemcy, Włochy – znacznie przecież większe – zostają daleko z tyłu. Oczywiście w innych, mniejszych krajach też jest niebezpiecznie. Jeśli przeliczymy ofiary na milion mieszkańców okaże się, że na Litwie czy w Rumunii wcale nie jest lepiej. Ale czy to jest towarzystwo, którego w tym przypadku powinniśmy szukać?

Gdyby udało nam się zbliżyć do średniej unijnej, która wynosi 11,7 ofiary na milion mieszkańców, w Polsce zginęło by nie 1114, a tylko 450 pieszych. Gdyby udało nam się dogonić np. Niemcy, wówczas liczba ofiar śmiertelnych spadłaby do około 250! To życie kilkuset osób, które można uratować.

Grafika powstała na podstawie danych z opublikowanego w 2016 raportu OECD. Zebrano w nim informacje z wielu krajów, z roku 2014. Wypada odnotować, że w Polsce mamy już nowsze statystyki i wiemy, że w 2015 roku liczba ofiar była niższa (923). W dalszym ciągu jednak najwyższa w Unii Europejskiej. Jak będzie w 2016? Niestety, wiele wskazuje na to, że gorzej. Przez wiele lat bezpieczeństwo w Polsce, jak w całej Europie, powoli, ale systematycznie się poprawiało. W tym roku trend się załamał.








MadMill - 2017-01-05, 11:29
:
A u nas jak jest z tym pierwszeństwem?

Z drugiego wykresu można wyciągnąć wniosek, że to wina pieszych i rowerzystów, bo liczba wypadków z udziałem motocykli nie odbiega od średniej.
Trojan - 2017-01-05, 11:40
:
taki wniosek wyciągasz ?:)


dobre :)
Fidel-F2 - 2017-01-05, 11:45
:
bo to słuszny wniosek
Romulus - 2017-01-05, 17:45
:
Wiadomo, że piesi rzucają się masowo pod koła biednych kierowców. :-P
Fidel-F2 - 2017-01-05, 18:38
:
Romulus, jakbyś tam był
MadMill - 2017-01-05, 20:36
:
Ja serio nie wiem czego oczekujecie od... no i od kogo aby było lepiej?

Moim zdaniem jedynym wyjściem jak zakazanie ruchu. Samochodowego, rowerowego, pieszego. Po sprawie.
Trojan - 2017-02-10, 10:48
:

ekstraLidia - 2018-03-09, 09:34
:
W innych państwach jakoś da się kulturalnie jeździć tylko u nas od razu trzeba wszystkich wyzywać, bo przecież "ja" jestem najważniejszy na drodze i to się tyczy nie tylko kierowców ale również pieszych, czy rowerzystów. Wszyscy jesteśmy niewychowani pod tym względem. Przykładowo w innych państwach za używanie klaksonu bez konkretnego uzasadnienia jest karalne mandatem, a prawdę mówiąc jest bardzo mało takich sytuacji kiedy można go użyć. Może ktoś był w Holandii i wie coś na ten temat. Holendrzy raczej nie używają klaksonu w ogóle, a jak ktoś na kogoś trąbi to można szybko wyczaić, ze jest to np. Polak.
Trojan - 2018-06-27, 14:13
:
http://wiadomosci.gazeta....aja-nie.html#MT

taka ciekawa sprawa

ciekawi mnie czy za pomocą "obrażeń" które odnieśli nie da się określić który kierował ?

a) pasy (pewnie nie zapieli)
b) siedząc za kierownicą zawodnik będzie miał inne obrażenia - od kierownicy niż pasażer.
Cintryjka - 2018-06-28, 10:24
:
Na pewno będzie opinia biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych, ale czy coś da, to się okaże w praniu. Generalnie z kryminalistycznego punktu widzenia unikalny przypadek.
Trojan - 2018-06-28, 11:22
:
Cintryjka napisał/a:
Na pewno będzie opinia biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych, ale czy coś da, to się okaże w praniu. Generalnie z kryminalistycznego punktu widzenia unikalny przypadek.


unikalny pod względem takim że jednocześnie bliźniaki jednojajowe mogły popełnić przestępstwo.

takie bliźniaki Schroedingera