Zaginiona Biblioteka

Fantastyka zagraniczna - Joe Abercrombie

ASX76 - 2012-01-23, 20:34
: Temat postu: Joe Abercrombie
Moim zdaniem Joe Abercrombie jest jednym z najciekawszych autorów tworzących bardziej rozrywkową odmianę fantastyki. Pełnokrwiści/wyraziści bohaterowie, wartka i zajmująco poprowadzona akcja, bardzo przyjemny styl, błyskotliwe dialogi i humor potrafią zapewnić dużą porcję świetnej zabawy od której trudno się oderwać. Niby nic nowego (bo i wszystko już w fantasy było), ale za to jak to się czyta! Nieczęsto zdarza się, żeby już po kilku(nastu) stronach lektury ("Samo ostrze") można było poczuć "bluesa"... A tu proszę bardzo!
Wielka szkoda, że twórca nie miał szczęścia do wydania swojego pierwszego cyklu "First Law" w Polsce. Pierwsza część - 2008 r., druga - 2011 (ku.wa - 3 lata..., można się pochlastać czerstwą bułką z rozpaczy). Miejmy nadzieję, że na trzecią nie trzeba będzie czekać do końca świata i o jeden dzień dłużej. ;) Krążą słuchy, że tłumaczenie pozostawia do życzenia, z racji ocenzurowania co smakowitszych wulgaryzmów. Nie miałem do czynienia z angielską wersją, niemniej nie ma podstaw, żeby im nie wierzyć. Jak to mówią/piszą: "nieszczęścia chodzą parami", ale i "lepszy rydz, niż nic". :-P
Ja rozumiem, że ISA m(i)a(ła) duże problemy z utrzymaniem się na rynku, że musiała mocno ograniczyć działalność wydawniczą itp. itd., natomiast fakt pozostaje faktem - 3 lata różnicy między wypuszczeniem pierwszej i drugiej odsłony serii może znacząco nadwątlić cierpliwość nawet osobników o "anielskopodobnym" charakterze. ;)
Nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być lepiej. ;) Niedawno nasz ukochany fantastyczny wydawca ("MAG", piszę na wypadek, gdyby ktoś "obudził się" wczoraj) uraczył nas obszerną powieścią pt. "Zemsta najlepiej smakuje na zimno" Pana J.A., co zdecydowanie poprawiło humor "gryzmolącemu" tenże wpis.

A co Wy sądzicie? Zapraszam do dzielenia się opiniami/wrażeniami/recenzjami. :-)
sanatok - 2012-01-23, 21:16
:
Jakoś gdzie nie spojrzę wszyscy tu nad nim wzdychają, naprawdę taki dobry? bo a ja wstyd się przyznać nie czytałem tego pana jeszcze nic.
Co możecie polecić na początek?
ASX76 - 2012-01-23, 21:30
:
Na początek możemy polecić początek, czyli... "Samo ostrze" to pierwsza część trylogii, natomiast "Zemsta najlepiej smakuje na zimno" jest oddzielną powieścią i - jeśli trafnie to odczytuję - prequelem, i jest tu dużo nawiązań, dlatego... rób jak uważasz. ;)

Sabetha napisał/a:
Rzuciłam wszystko inne i czytam drugą część "Strachu mędrca" Rothfussa. Kiedy już skończę, napisze więcej w stosownym wątku, teraz powiem tylko: "lubię to" :mrgreen:


Może później przyjdzie pora na "Zemsta najlepiej smakuje na zimno" Abercrombie? ;)
Sabetha - 2012-01-23, 23:30
:
Skoro już o tym mowa, nie mogłam się dziś opędzić od konkluzji, że przedkładam Rothfussa nad Abercrombiego, głównie z racji o niebo gładszego (choć, o niebiosa, niemal pozbawionego wulgaryzmów) języka, ale nie tylko. Jednakowoż jak mi Abercrombie wpadnie w ręce, to chętnie przeczytam :)
ASX76 - 2012-01-23, 23:30
:
Niemal pozbawienie wulgaryzmów języka w wydaniu ISY, to podobno inwencja tłumacza, który "musiał coś dodać od siebie" działając zapewne "pod wpływem" wydawcy. --_-
Sabetha - 2012-01-23, 23:30
:
Pisząc o języku pozbawionym wulgaryzmów, miałam na myśli "Strach mędrca", nie Abercrombiego :-) I żeby nie było - nie przeszkadzają mi wulgaryzmy (chyba że występują w ilościach hurtowych), chciałam tylko zaznaczyć, że można pisać dobrze i bez nich :P
ASX76 - 2012-01-24, 18:45
:
Można pisać i bez wulgaryzmów, jednak z nimi brzmi to wiarygodniej. Gdy krew tryska na wszystkie strony, trupy ścielą się gęsto, to i mocne słowa/wyrazy są elementem niezbędnym! :-P
Bo czyż można w chwili wzburzenia emocjonalnego czy podczas walki mówić/krzyczeć: "o cholerka!" albo "w mordę jeża"? :lol:
Tixon - 2012-01-24, 19:01
:
ASX76 napisał/a:
Bo czyż można w chwili wzburzenia emocjonalnego czy podczas walki mówić/krzyczeć: "o cholerka!" albo "w mordę jeża"?

Nie można. Jednak cholerka i w mordę jeża są tak przejaskrawionymi przykładami, że nie udowadniają Twojej tezy. Wzburzenie emocjonalne można wyrazić wiarygodnie, nie używając przy tym wulgaryzmów. Polecam sięgnąć po Potop i ocenić emocjonalność słownictwa Kmicica.
ASX76 - 2012-01-24, 19:28
:
Tix, nie grzebmy w wykopaliskach. ;)
W czasach współczesnych, dosadne wyrażanie się/akcentowanie pewnych kwestii przy pomocy/użyciu wulgaryzmów jest rzeczą naturalną, co widać choćby na przykładach popisów językowych naszych zacnych forumowiczów i forumowiczek, a to przecież "elita społeczeństwa", bo czyta książki. ;)
Na ulicy, w środkach komunikacji miejskiej, w szkole i w wielu innych miejscach można bardzo często usłyszeć "łacinę", więc hello... Wake up, please! :-P

Gdy w jednym miejscu zbierają się zbóje, szumowiny czy inne łotry spod ciemnej gwiazdy/latarni (nie nawiązuję tutaj do ZB, spokojnie...), mam na myśli sytuacje opisywane w powieściach/opowiadaniach, to jasna sprawa, że nie będą przebierać w słowach/pieścić się pod względem językowym... :-P

Sienkiewicz - że też punkt odniesienia wynalazłeś... Jak wspomniałem powyżej, pisał on w innych czasach. I ku pokrzepieniu serc.
Tixon - 2012-01-24, 19:39
:
ASX76 napisał/a:
Sienkiewicz - że też punkt odniesienia wynalazłeś... Jak wspomniałem powyżej, pisał on w innych czasach. I ku pokrzepieniu serc.

Powyżej masz niemal pozbawienie wulgaryzmów języka Rothfussa ;) Współczesny autor (fantasy), opisujący środowisko uczniów szkoły czy biedaków/żebraków, marginesu żyjącego w mieście.
ASX76 napisał/a:
W czasach współczesnych, dosadne wyrażanie się/akcentowanie pewnych kwestii przy pomocy/użyciu wulgaryzmów jest rzeczą naturalną, co widać choćby na przykładach popisów językowych naszych zacnych forumowiczów i forumowiczek, a to przecież "elita społeczeństwa", bo czyta książki.
Na ulicy, w środkach komunikacji miejskiej, w szkole i w wielu innych miejscach można bardzo często usłyszeć "łacinę", więc hello... Wake up, please!

Na ulicy, w środkach komunikacji miejskiej, w szkole i w wielu innych miejscach można bardzo często usłyszeć łacinę używaną w formie przecinków. Co nie wzbogaca języka (a szkoda, bo wulgaryzmy celnie użyte nawet i bawią - vide wypowiedzi Spella), a zubaża - bo z całego bogactwa języka ograniczone jest tylko do kilku powtarzających się przecinków.

ASX76 napisał/a:
Gdy w jednym miejscu zbierają się zbóje, szumowiny czy inne łotry spod ciemnej gwiazdy/latarni, mam na myśli sytuacje opisywane w powieściach/opowiadaniach, to jasna sprawa, że nie będą przebierać w słowach/pieścić się pod względem językowym..

Krzywdzące uproszczenie. Czemu wyżej wymienione persony nie miały by używać eleganckiego języka? Spójrz chociażby na Vilgefortza.
ASX76 - 2012-01-24, 20:07
:
U mnie to "uproszczenia", a u Pana to co? :-P

Wszystko zależy od książki... U Abercrombie czy Stovera wulgaryzmy pasują. U Rothfussa nie. I tyle. Po cóż robić z tego wielkie "halo"? ;)
Romulus - 2012-01-24, 20:10
:
Z tego co pamiętam Rothfuss uśpił mnie swoim tandeciarstwem. A Abercrombie w "Samym ostrzu", tak samo jak Stover, naprawdę dali solidnego czadu jeśli chodzi o pomysły i wykonanie. Wulgaryzmy u jednego i drugiego są jak najbardziej na miejscu. Brutalny świat, brutalni bohaterowie, naznaczeni okrucieństwem i przemocą. Nie mogą ćwierkać jak wróbelki - elemelki. To nie wykształciuchy jak u Sapkowskiego :)
Sabetha - 2012-01-24, 21:15
:
Dobra. Sprowokowaliście mnie do wysiłku i oderwaliście od pracy – za to po dwakroć będziecie się smażyli w piekle.
Ale do rzeczy.
Wulgaryzmy, jak rzekłam, nie są niczym złym. Bywają wyrazem emocji(głównie), bawią (jak chociażby u Lyncha), stanowią element charakterystyki postaci (Spell :P ) i mogą wiele innych rzeczy. Istnieje też szereg sztuczek, dzięki którym stężenie kórew i innych hójuw da się utrzymać na przyzwoitym poziomie, a czytelnik i tak wykreuje sobie w głowie obraz bluzgającego kwieciście bohatera (por. Yennefer Sapkowskiego. Z tego , co pamiętam, AS rzadko cytuje jej wiazanki. Wystarczy rzucona tu i ówdzie odautorska uwaga, że czarodziejka w furii klęła straszliwie. Każdy jest w stanie sobie wyobrazić, co to znaczy.)
Zabawne, ale to nie o wulgaryzmy miałam pretensje, gdy szło o Abercrombiego i jego „Pierwsze prawo”. Może to wina tłumacza. A może nie. Faktem jest, że to „wykonanie”, o którym pisze Romulus, mnie chwilami przyprawiało o kurwicę.

Losowo wybrana próbka...

Cytat:
Wciąż żywy, wbrew wysiłkom natury, szanków, ludzi i bestii. Przemoczony do suchej nitki, leżąc płasko na plecach, zaczął parskać śmiechem. Piskliwym, bulgoczącym śmiechem. Jedno można było powiedzieć o Logenie Dziewięciopalcym - przeżył.
Gnijący brzeg rzeki omiotło tchnienie zimnego wiatru; śmiech Logena zamarł z wolna. Może i nie stracił życia, ale jak się przy nim utrzymać - oto było pytanie. Usiadł, mrugając z bólu, potem wstał z wysiłkiem, opierając się o najbliższe drzewo. Otarł z błota nos, oczy i uszy.


...naładowana imiesłowami, czasownikami i przymiotnikami, z wielce niefortunnym zwrotem „zaczął parskać” i głupim „oto było pytanie”, przypomina mi żywo prace co zdolniejszych gimnazjalistów. Po jakimś czasie człowiek się przyzwyczaja, ale na początku drażniło mnie to straszliwie. Poza tym słabością Abercrombiego są opisy. Mało wyraziste i ograniczone do absolutnego minimum. Lubię wartką akcję w powieściach, naprawdę, ale wychowałam się na Tolkienie. Sugestywny opis tworzy klimat i jest pożywką dla wyobraźni. I wybaczcie malkontenctwo, ale opis tortur czy rąbanki w wykonaniu Logena i spółki nie załatwi sprawy :P

Cytat:
Stałem na pełnym widoku od strony ogniska. Jeden z mężczyzn odchylił się do tyłu, a kiedy powstał, miał już w ręku miecz. Jego ruchy skojarzyły mi się z żywym srebrem wypływającym z dzbana na blat stołu: swobodne, zwinne. Na twarzy miał wyraz skupienia, ale ciało było jakby rozluźnione, jakby właśnie wstał i się przeciągnął.
Miecz jego był jasny i foremny. Przecinał powietrze, które pod ostrzem jakby się kruszyło. Przypomniała mi się cisza, panująca nad światem w najzimniejsze dni zimy, kiedy oddech parzy w płucach i wszystko zamiera.


A tu macie próbkę Rothfussa. Nie oszukujmy się, językowo Abercrombie (albo tłumacz, nie będę się kłócić) przegrywa w przedbiegach. O innych sprawach możemy podyskutować, o ile modkowie i cała reszta bogów pozwoli XD

A zresztą...

Romulus napisał/a:
Z tego co pamiętam Rothfuss uśpił mnie swoim tandeciarstwem. A Abercrombie w "Samym ostrzu", tak samo jak Stover, naprawdę dali solidnego czadu jeśli chodzi o pomysły i wykonanie.


Zostawmy Stovera, wydyskutowałam się o nim kiedyś z Tixonem, mam dosyć na resztę życia. A Abercrombie? O jakich pomysłach mowa? Oprócz Glokty, którego od ręki zaliczyłam Joemu na plus, ani żaden z bohaterów, ani (poza jednym, ale byłby spojler) żadne z rozwiązań fabularnych nie wgniotło mnie w kanapę, na której zwykłam czytywać książki.

Jednym słowem, wyskakuj z interpretacji!!! XD
Romulus - 2012-01-24, 22:19
:
Nie, no nie przeginaj :)
Joe Abercrombie - mimo mojej sympatii - to nie jest autor nadający się do jakichkolwiek interpretacji :) Czy można interpretować kawałek druta? :) Ale jego wygląd, fakturę, izolację, w którą jest opakowany można podziwiać, zachwycać się urodą :) a nawet doceniać funkcjonalność.

A taki Rothfuss to taki drut bez izolacji :) Prosty, nawet nie powyginany w fikuśne kutasiki. Ani go zgiąć, ani nim kogoś wysmagać... Rzucić w kąt, może się kiedyś przyda.
Tixon - 2012-01-24, 22:43
:
A możesz przedstawić zarzuty wobec Rothfuss w mniej metaforycznej formie? Bo chciałbym się jednak do czegoś móc odnieść, a samo to, że nie przepadasz za high fantasy, to za mało ;)
MarcinusRomanus - 2012-01-25, 01:33
:
Jestem zainteresowany kupnem nowej książki Joe Abercrombie... czy nie czytając poprzedniej książki tego pana będę miał jakieś braki w fabule? czy mogę spokojnie czytać?
AM - 2012-01-25, 01:52
:
Sabetha napisał/a:
Dobra. Sprowokowaliście mnie do wysiłku i oderwaliście od pracy – za to po dwakroć będziecie się smażyli w piekle.
Ale do rzeczy.
Wulgaryzmy, jak rzekłam, nie są niczym złym. Bywają wyrazem emocji(głównie), bawią (jak chociażby u Lyncha), stanowią element charakterystyki postaci (Spell :P ) i mogą wiele innych rzeczy. Istnieje też szereg sztuczek, dzięki którym stężenie kórew i innych hójuw da się utrzymać na przyzwoitym poziomie, a czytelnik i tak wykreuje sobie w głowie obraz bluzgającego kwieciście bohatera (por. Yennefer Sapkowskiego. Z tego , co pamiętam, AS rzadko cytuje jej wiazanki. Wystarczy rzucona tu i ówdzie odautorska uwaga, że czarodziejka w furii klęła straszliwie. Każdy jest w stanie sobie wyobrazić, co to znaczy.)
Zabawne, ale to nie o wulgaryzmy miałam pretensje, gdy szło o Abercrombiego i jego „Pierwsze prawo”. Może to wina tłumacza. A może nie. Faktem jest, że to „wykonanie”, o którym pisze Romulus, mnie chwilami przyprawiało o kurwicę.

Losowo wybrana próbka...

Cytat:
Wciąż żywy, wbrew wysiłkom natury, szanków, ludzi i bestii. Przemoczony do suchej nitki, leżąc płasko na plecach, zaczął parskać śmiechem. Piskliwym, bulgoczącym śmiechem. Jedno można było powiedzieć o Logenie Dziewięciopalcym - przeżył.
Gnijący brzeg rzeki omiotło tchnienie zimnego wiatru; śmiech Logena zamarł z wolna. Może i nie stracił życia, ale jak się przy nim utrzymać - oto było pytanie. Usiadł, mrugając z bólu, potem wstał z wysiłkiem, opierając się o najbliższe drzewo. Otarł z błota nos, oczy i uszy.


...naładowana imiesłowami, czasownikami i przymiotnikami, z wielce niefortunnym zwrotem „zaczął parskać” i głupim „oto było pytanie”, przypomina mi żywo prace co zdolniejszych gimnazjalistów. Po jakimś czasie człowiek się przyzwyczaja, ale na początku drażniło mnie to straszliwie. Poza tym słabością Abercrombiego są opisy. Mało wyraziste i ograniczone do absolutnego minimum. Lubię wartką akcję w powieściach, naprawdę, ale wychowałam się na Tolkienie. Sugestywny opis tworzy klimat i jest pożywką dla wyobraźni. I wybaczcie malkontenctwo, ale opis tortur czy rąbanki w wykonaniu Logena i spółki nie załatwi sprawy :P

Cytat:
Stałem na pełnym widoku od strony ogniska. Jeden z mężczyzn odchylił się do tyłu, a kiedy powstał, miał już w ręku miecz. Jego ruchy skojarzyły mi się z żywym srebrem wypływającym z dzbana na blat stołu: swobodne, zwinne. Na twarzy miał wyraz skupienia, ale ciało było jakby rozluźnione, jakby właśnie wstał i się przeciągnął.
Miecz jego był jasny i foremny. Przecinał powietrze, które pod ostrzem jakby się kruszyło. Przypomniała mi się cisza, panująca nad światem w najzimniejsze dni zimy, kiedy oddech parzy w płucach i wszystko zamiera.


A tu macie próbkę Rothfussa. Nie oszukujmy się, językowo Abercrombie (albo tłumacz, nie będę się kłócić) przegrywa w przedbiegach. O innych sprawach możemy podyskutować, o ile modkowie i cała reszta bogów pozwoli XD

A zresztą...

Romulus napisał/a:
Z tego co pamiętam Rothfuss uśpił mnie swoim tandeciarstwem. A Abercrombie w "Samym ostrzu", tak samo jak Stover, naprawdę dali solidnego czadu jeśli chodzi o pomysły i wykonanie.


Zostawmy Stovera, wydyskutowałam się o nim kiedyś z Tixonem, mam dosyć na resztę życia. A Abercrombie? O jakich pomysłach mowa? Oprócz Glokty, którego od ręki zaliczyłam Joemu na plus, ani żaden z bohaterów, ani (poza jednym, ale byłby spojler) żadne z rozwiązań fabularnych nie wgniotło mnie w kanapę, na której zwykłam czytywać książki.

Jednym słowem, wyskakuj z interpretacji!!! XD


Na podstawie przekładów możemy porównać jedynie tłumaczy ;) . A zupełnie na serio, gdybym miał użyć analogii filmowej, różnica pomiędzy oboma panami jest taka jak pomiędzy Tarantino a Almodovarem. Zupełnie inny sposób opowiadania historii, inna wrażliwość i inne inspiracje. W zależności od tego, co bardziej lubimy, może nam się podobać jeden albo drugi, ale to głównie kwestia czytelniczych preferencji, a nie rzeczywistych różnic warsztatowych. Jeśli chodzi o warsztat... powiem krótko, przed oboma jeszcze długa droga... choć oczywiście na polu "big comercial fantasy" są obecnie w ścisłej czołówce.
ASX76 - 2012-01-25, 02:31
:
MarcinusRomanus napisał/a:
Jestem zainteresowany kupnem nowej książki Joe Abercrombie... czy nie czytając poprzedniej książki tego pana będę miał jakieś braki w fabule? czy mogę spokojnie czytać?


Można zacząć od "Zemsta...".
Sabetha - 2012-01-25, 06:52
:
Romulus napisał/a:
Nie, no nie przeginaj :)


To jednak chyba nie był mój najlepszy dowcip :lol:

Romulus napisał/a:
Ale jego wygląd, fakturę, izolację, w którą jest opakowany można podziwiać, zachwycać się urodą :)


Jasne, że można. Ty podziwiasz drut Abercrombiego, nad który ja przedkładam drut Rothfussa. :mrgreen:

Jednakowoż...

Tix napisał/a:
A możesz przedstawić zarzuty wobec Rothfuss w mniej metaforycznej formie? Bo chciałbym się jednak do czegoś móc odnieść, a samo to, że nie przepadasz za high fantasy, to za mało ;)


...Tixowi, w przeciwieństwie do mnie, druciana metafora nie odpowiada. Niektórych ludzi nie sposób zadowolić :lol:

AM napisał/a:
Na podstawie przekładów możemy porównać jedynie tłumaczy ;) .


Jestem zbyt leniwa, żeby czytać oryginały w ogóle, a Abercrombiego w szczególe. Jeśli to tłumacz odpowiada za ten grad czasowników i wszystkie "gesty ręką", to na miejscu autora nasłałabym na niego ruską mafię.

AM napisał/a:
A zupełnie na serio, gdybym miał użyć analogii filmowej, różnica pomiędzy oboma panami jest taka jak pomiędzy Tarantino a Almodovarem.


Czas się przyznać - nie lubię filmów Tarantino. Kompletnie nie moje klimaty.

AM napisał/a:
Jeśli chodzi o warsztat... powiem krótko, przed oboma jeszcze długa droga... choć oczywiście na polu "big comercial fantasy" są obecnie w ścisłej czołówce.


Przed Rothfussem ta droga jest odrobinę krótsza. Chociaż w zasadzie masz rację, sugerując, że obu daleko do literackiego mistrzostwa.
Cintryjka - 2012-01-25, 15:27
:
Pozwolę sobie się wtrącić, gdyż, trzeba trafu, czytam akurat "Samo ostrze" w oryginale.
I muszę powiedzieć, że styl Abercrombiego faktycznie pozostawia sporo do życzenia. Ktoś mu powiedział chyba, że im więcej imiesłowów w jednym zdaniu, tym lepiej - okrutnie go ów ktoś nabrał:)
Niemniej, czyta się niezgorzej z innych względów, choć za wiele się nie dzieje:)
Romulus - 2012-01-25, 15:58
:
Ok, "Imię wiatru" to powieść, którą czytałem w 2009 r. (ocenę na Fantaście wystawiłem 15 września 2009 r.). Minęło trochę czasu, a powieść nie zapadła mi w pamięć do tego stopnia, abym mógł szczegółowo uzasadnić swoje stanowisko. Jednakże, jak pamiętam, uderzyła mnie jej szablonowość. Miałem wrażenie, że czytam ją nie po raz pierwszy a po raz kolejny (a czytałem po raz pierwszy). Potem było jeszcze męczenie buły.

Ech, powinienem, jak przy butelkach wina, spisywać swoje uwagi dla potomności.

Muszę na forum odnaleźć to, co napisałem o tej powieści. A pewnie napisałem cosik. Pamiętam, że chyba nie zgodziłem się z oceną i recenzją Tigany na "Katedrze" i stąd moje wpisy były. Poszukam w wolnej chwili to podlinkuję, albo przekleję.

Ale tak to jest z powiesciami, które znużyły lub nie zapadły w pamięć. Wiesz, że czytałeś, wiesz że się nie podobało i za cholerę nie chciałbyś brać tego do ręki po raz kolejny.
AM - 2012-01-25, 16:00
:
Cintryjka napisał/a:
I muszę powiedzieć, że styl Abercrombiego faktycznie pozostawia sporo do życzenia. Ktoś mu powiedział chyba, że im więcej imiesłowów w jednym zdaniu, tym lepiej - okrutnie go ów ktoś nabrał:)


Zgadzam się z tym, że styl Abercrombiego pozostawia wiele do życzenia, ale akurat nie na tle większości pisarzy fantasy. Natomiast nagromadzenie imiesłowów, szczególnie współczesnych, nie jest kryterium pozwalającym zmierzyć jakość stylu, tym bardziej, że w języku Szekspira to jak najbardziej uchodzi, tak samo zresztą, jak częste powtórzenia.
Cintryjka - 2012-01-25, 16:07
:
To racja, ale u niego te imiesłowy często można by zastąpić z powodzeniem czymś innym (przynajmniej niektóre), albo po prostu porozbijać jedno wielokrotnie złożone zdanie na 2, z korzyścią dla jakości odbioru. Jednak faktycznie, po zastanowieniu przyznaję, że problem główny nie tyle w imiesłowach jako takich, co w połączeniu imiesłowy+masa przymiotników.
Poza tym nie ma siły na odruch "tłumaczenia sobie w głowie na nasze", co oczywiście już nie jest żadnym argumentem przy obiektywnej ocenie stylu oryginału, ale bez wątpienia wpływa na odbiór, bo w polskim tego typu konstrukcje brzmią wręcz pokracznie.
Romulus - 2012-02-16, 21:27
:
Zacząłem czytać "Zemstę...". Jako żem barbarzyńca, to pewnie nie zwrócę uwagi na wasze obiekcje :) Póki co (146 stron) - świetna lektura. Chce się czytać dalej. I to bardzo. Bardzo dobrze, że to standalone. Ma werwę, świetnych bohaterów charakteryzowanych treściwie i interesująco. Choć fabuła nie jawi się jako wyszukana ("zabić ich wszystkich"), to trzyma w ciekawości (w napięciu jeszcze nie :) ).
bimali1 - 2012-02-17, 12:09
:
Romulus napisał/a:
Zacząłem czytać "Zemstę...". Jako żem barbarzyńca, to pewnie nie zwrócę uwagi na wasze obiekcje :) Póki co (146 stron) - świetna lektura. Chce się czytać dalej. I to bardzo. Bardzo dobrze, że to standalone. Ma werwę, świetnych bohaterów charakteryzowanych treściwie i interesująco. Choć fabuła nie jawi się jako wyszukana ("zabić ich wszystkich"), to trzyma w ciekawości (w napięciu jeszcze nie :) ).


Cykl "Pierwsze prawo" za to fabułę ma bardziej wyszukaną, ale tempo nieco słabsze, szczególnie w pierwszym tomie. Generalnie JA to całkiem przyjemny autor.
Romulus - 2012-02-19, 21:59
:
"Pierwsze prawo" zdecydowanie - jak na razie - wysiada przy "Zemście...". A piszę to jako wielbiciel sążnistej epiki ("Pierwsze prawo" ma większy potencjał epicki). "Zemsta..." to nie jest wyszukana literatura fantasy, ale bez wątpienia ma tempo, świetnych bohaterów. I już prawie myślałem, że nic mnie nie zaskoczy, kiedy pojawił się Shenkt. To jest dopiero maderfaker :) Jego pierwsza akcja nieco wytrąciła mnie z równowagi, bo nie spodziewałem się, że Abercrombie zrobi z nim to, co zrobił. Ale nie przeszkadza mi to, tylko czyni lekturę jeszcze bardziej wciągającą.

Myślę, że Abercrombiemu jestem już w stanie wybaczyć wiele. A na pewno mało wyszukana fabuła przestaje być - w jego wypadku - zarzutem. Wynagradza to wszystkim innym: wspomnianymi bohaterami, niezłym tempem, ale bez łatwizny. Ma facet talent do kreślenia krótkich, ale treściwych portretów postaci. I sam świat również kreuje bez lania wody, ale i bez skakania po łebkach.
Romulus - 2012-02-20, 22:07
:
Doczytałem do końca i jestem zachwycony. Wystawiłem 6 na Biblionetce i Fantaście. Dlatego, iż uważam tą powieść za miażdżącą w swojej klasie. Nawet mi się nie chce sprawdzać co znaczy slatterpunk fantasy, bo mniejsza z tym. Abercrombie obok Stovera rządzą w moim prywatnym rankingu pisarzy sprzedających czytelnikom czysto rozrywkowy produkt. Choć mistrzami słowa nie są, to nie sprzedają jednak tandety. Lektura "Zemsty..." jest jak seans na wysokobudżetowym widowisku, którego fabuły nie przesłoniły wybuchy i efekty specjalne. Fabuła miała kilka niezłych momentów, przełomów. Zwroty akcji podobały mi się wszystkie, może poza jednym, z Shenktem w finale (aczkolwiek miało to ręce i nogi). Świetni bohaterowie - żadne tam popierdółki ślachetne i stworzone do kochania i zapewniania czytelnikowi komfortu. Brutalni, niejednoznaczni, nawet trudno żywić do nich sympatię, a jednak nie sposób im nie kibicować. A do kibicowania jest kilku niezłych zawodników. Fabuła zapowiadała się prościutko, jak pisałem: "zabić ich wszystkich". Ale im dalej w las... :)

Reasumując: "nażarłem się" :)
ASX76 - 2012-02-20, 22:24
:
Dokładnie takiej reakcji się po Tobie spodziewałem. :-)

Miejmy nadzieję, że Pan Andrzej odkryje więcej autorów pokroju: Abercrombie i Stovera... :d
... i nie zawaha się skorzystać z dobrodziejstw skarbonki Pana Jacka. ;)

Liczyłem, iż będzie nam dane zapoznać się z twórczością K.J. Parkera po polsku, lecz wygląda na to, że nic z tego nie będzie. :-(
mad5killz - 2012-02-20, 23:07
:
Romulus napisał/a:
Nawet mi się nie chce sprawdzać co znaczy slatterpunk fantasy, bo mniejsza z tym.

*splatterpunk (:

Romulus napisał/a:
Reasumując: "nażarłem się" :)


Może i ja skosztuję, ostatnio odczuwam głód akcji. (:
Sharin - 2012-02-29, 20:13
:
I już jest! Kolejna środa i kolejna recenzja Romka na Książkach ZB :mrgreen:
Zapraszam do dyskusji :P
ASX76 - 2012-03-15, 22:29
:
"Heroes" już 18 kwietnia:

http://www.mag.com.pl/ksi...ohaterowie.html

//spell
Tixon - 2012-04-01, 23:37
:
Romulus napisał/a:
Ale Abercrombie miażdży i miażdżyć będzie.

Mówisz, że warto? Weź pod uwagę, że bardzo lubię takie klimaty :>
Romulus - 2012-04-02, 07:36
:
Zapewniam, że się nie zawiedziesz. Z pełną odpowiedzialnoscią :) Jeśli czytałeś juz "Zemstę..." to zachęcać nie trzeba. Ale jeśli nie - mimo tego samego świata (tylko innej jego części) i powtarzających się bohaterów - można spokojnie czytać bez znajomości "Zemsty..." a nawet trylogii "Pierwsze prawo". Bo to jest ułożone tak, aby nie "gryzło się" nawzajem ze sobą. To jest - bohaterowie z "Zemsty...", jak np. Caul Dreszcz występują tu w roli drugoplanowej; tak jak Bayaz z trylogii.

"Zemsta najlepiej smakuje na zimno" i "Bohaterowie" to lepsze powieści od całej trylogii (ale nie czytałem 3 tomu). Szkoda, że nie ma Krwawego-dziewięć. Ale Gnat, Caul, Czarny Dow i inni Północni godnie zapełniają tą lukę :) Unia też jest "godnie" reprezentowana :)
Walder Frey - 2012-04-02, 13:19
:
Romulus napisał/a:
(...) to lepsze powieści od całej trylogii (ale nie czytałem 3 tomu

Ja tam poczekam na tom III i dopiero po trylogii przeczytam kolejne powieści. ISA obiecuje, że część 3 będzie jeszcze w tym półroczu. W chwili obecnej tekst jest po pierwszej korekcie.
ASX76 - 2012-04-02, 14:44
:
Walder Frey napisał/a:
W chwili obecnej tekst jest po pierwszej korekcie.


Owa "obecna chwila" trwa od grudnia. ;)
adamo0 - 2012-04-02, 14:53
:
Widocznie tłumacz się nie wykazał :mrgreen:
Sabetha - 2012-04-02, 15:38
:
adamo0 napisał/a:
Widocznie tłumacz się nie wykazał :mrgreen:


On w ogóle się nie za bardzo wykazał - może po prostu ktoś to spostrzegł i się tym w odpowiedni sposób zajął. Czas pokaże. Zresztą ja nie do końca rozumiem wasze zachwyty nad twórczością Abercrombiego, więc i czekanie mi się w żaden sposób nie dłuży. Jak już będzie, to kupię, a potem poczytam sobie resztę.
Albo i nie.
Romulus - 2012-04-02, 16:28
:
Bo ty dziewczyną jesteś :mrgreen:
A to książki dla chłopców (zaznaczam, że nie napisałem "mężczyzn").
Nie wchodzę w warstwę językową, bo się nie znam. Ale fabuła... Mnammm... U Stovera jest jeden maderfaker - Caine. Drań najsympatyczniejszy pośród innych drani i zwyroli. U Abercrombiego maderfakerów zatrzęsienie. Jeden gorszy od drugiego - a na dodatek sam nie wiem, któremu kibicować :) A do tego są to maderfakerzy - dranie. Czyli nie ślachetne lebiegi, nie pocieszne pastuchy oderwane od gwałcenia owiec do ratowania Świata. Tylko wredne sukinkoty, które mordują już wzrokiem, ale miewają dylematy :)

W "Zemście..." było kilku. Wspomniany Caul Dreszcz, sama główna bohaterka i reszta kompanii. W "Bohaterach" też jest ich kilku: znowu Caul Dreszcz, ale i Calder ze swoją umiejętnością knucia, czy Czarny Dow ze swoim Północnym Okrucieństwem. A i tak największe wrażenie robi epizodzik na razie z Nieznajomym-u-Bram. To dopiero bydlę :)

W sumie niemal każdy z nich zasługuje na odrębną powieść. I nic dziwnego, że Abercrombie będzie nadal ten świat eksploatował. Do przesytu wciąż daleko :)
Sabetha - 2012-04-02, 17:29
:
Romulus napisał/a:
Bo ty dziewczyną jesteś :mrgreen:
A to książki dla chłopców (zaznaczam, że nie napisałem "mężczyzn").


Nawet mi onegdaj przeszło coś podobnego przez myśl :mrgreen:

Poza tym czytając Twoje posty zaczęłam się zastanawiać, czy ja czasem nie zaczęłam czytać książki Abercrombiego od niewłaściwej, że tak to ujmę, strony, bo skoro:

Romulus napisał/a:
"Zemsta najlepiej smakuje na zimno" i "Bohaterowie" to lepsze powieści od całej trylogii (ale nie czytałem 3 tomu).


to a nuż one zachwycą, skoro trylogia nie zdołała? //mysli
Cintryjka - 2012-04-02, 18:48
:
Mam taką teorię - po przeczytaniu całej trylogii w oryginale i Zemsty po polsku:
jeśli komuś nie spodobało się Pierwsze Prawo ze względu np. na powolny rozwój akcji, to jest duża szansa, że Zemsta bardziej przypadnie mu do gustu, bo tam akcji jest pod dostatkiem.

Zemstę czytało mi się nieźle, ale to trylogię oceniam lepiej - patrząc całościowo, każdy kolejny tom jest lepszy od poprzedniego.
AM - 2012-04-02, 19:31
:
Cintryjka napisał/a:
Mam taką teorię - po przeczytaniu całej trylogii w oryginale i Zemsty po polsku:
jeśli komuś nie spodobało się Pierwsze Prawo ze względu np. na powolny rozwój akcji, to jest duża szansa, że Zemsta bardziej przypadnie mu do gustu, bo tam akcji jest pod dostatkiem.

Zemstę czytało mi się nieźle, ale to trylogię oceniam lepiej - patrząc całościowo, każdy kolejny tom jest lepszy od poprzedniego.


Myślę, że problemem nie jest tu tempo akcji, a na pewno nie głównym. Abercrombie nadaje na innych falach niż większość pisarzy fantasy i to albo może odpowiadać albo nie. Jeśli Martin czy Rothfuss to Peter Jackson czy Francis Ford Coppola literatury, Joe jest Quentinem Tarantino lub Guyem Ritchie (ale tylko z Porachunków i Przekrętu :)) .

Kilka lat temu, kiedy miałem możliwość kupić i Lyncha i Abercrombiego i Rotchfussa, ten ostatni przypadł mi zdecydowanie najmniej do gustu. Jednocześnie powody, które mnie od niego odepchnęły, zdecydowały o tym, że osiągnął największy sukces komercyjny z całej trójki. To nie przypadek...
Romulus - 2012-04-02, 20:07
:
Kurczę, Platfus lepiej sprzedaje swoje powieści do Abercrombiego?
O tempora, o mores...

Szczerze pisząc, z trylogii (tj. z dwóch tomów) "tęsknić" można tylko za Logenem, czyli Krwawym-dziewięć. I Gloktą. Ale jeśli pozna się dziarskich chłopaków z Północy w "Zemście..." i "Bohaterach", ta "tęsknota" odchodzi w niepamięć :)
ASX76 - 2012-04-02, 20:14
:
Romulus napisał/a:
Kurczę, Platfus lepiej sprzedaje swoje powieści do Abercrombiego?
O tempora, o mores...



Zważywszy na lepszy styl Rothfussa i trylogię Abercrombiego w rękach ISY, dziwne nie jest. ;)
AM - 2012-04-02, 20:15
:
Romulus napisał/a:
Kurczę, Platfus lepiej sprzedaje swoje powieści do Abercrombiego?
O tempora, o mores...

Szczerze pisząc, z trylogii (tj. z dwóch tomów) "tęsknić" można tylko za Logenem, czyli Krwawym-dziewięć. I Gloktą. Ale jeśli pozna się dziarskich chłopaków z Północy w "Zemście..." i "Bohaterach", ta "tęsknota" odchodzi w niepamięć :)


Jak oceniasz "Bohaterów" na tle "Zemsty"?
Romulus - 2012-04-02, 20:17
:
W sumie, zgodzę się z tym pechem odnośnie ISY.
Platfus ma lepszy styl? Nawet jeśli tak, to zabija tą okoliczność przynudzaniem. Po lekturze pierwszej powieści, obiecałem sobie, że po następne nie sięgnę.

"Bohaterów" jeszcze nie skończyłem. Ale powieść podoba mi się bardziej. Począwszy od samej fabuły, która koncentruje się na tak naprawdę jednym wydarzeniu - wielkiej bitwie między Północą a Unią, aż po bohaterów, którzy są najmocniejszym punktem tej powieści. Już prolog zwala z nóg, kiedy Gnat spotyka się na tytułowym wzgórzu z Czerstwym. Scena aż prosi się o przeniesienie na ekran, żywcem. Idealny prolog niezłego miniserialu. Sama powieść zrobiłaby furorę na ekranie :) Aczkolwiek kręcenie bitwy pewnie położyłoby budżet.
ASX76 - 2012-04-02, 20:36
:
Romulus napisał/a:

Platfus ma lepszy styl? Nawet jeśli tak, to zabija tą okoliczność przynudzaniem.




Rothfuss posiada umiejętność snucia opowieści w starym, dobrym stylu i przewyższa Abercrombiego pod względem pisarskim - z tym nie ma co polemizować, bo jest to fakt niepodważalny. Zapytaj Sab. :-P
Natomiast kwestia "przynudzania" to rzecz gustu. ;)
Romulus - 2012-04-02, 20:41
:
No własnie Rothfuss (niech będzie) kojarzy mi się z takimi szablonowymi powiesciami fantasy. Oto całkiem prostoduszny pastuch gwałcący owce i nie mający pojęcia o świecie, ale CZUJĄCY, że do wyższych rzeczy stworzon. I rusza w świat. A Abercrombie, choć nie wali dwustutomowych cykli fantasy, w jednej powieści robi takie zamieszanie i uciechę, że kiedy zaczynam czytać, to nie mogę się oderwać. I pal sześć, że pisze "słabiej". Nadrabia na innych polach. Literacki styl nie pomoże żadnej powiesci z fatalną, koturnową fabułą. A "mięsista", dobrze przygotowana fabuła uratuje każdy słaby warsztat. Erikson nie jest może lotnym pisarzem, ale fabularnie "Pieśń Lodu i Ognia" Martina przykrywa czapką (np. rozmachem, skomplikowaniem). Ostatecznie, rzecz gustu.

Dobra, koniec gadek. "Wracam do "Bohaterów" (389 stron za mną) a potem "Gra o tron". Można powiedzieć: udane zwieńczenie pracowitego dnia.
Sabetha - 2012-04-02, 21:22
:
ASX napisał/a:
Rothfuss posiada umiejętność snucia opowieści w starym, dobrym stylu i przewyższa Abercrombiego pod względem pisarskim - z tym nie ma co polemizować, bo jest to fakt niepodważalny. Zapytaj Sab.


Nie zapytał, ale czy mnie kiedykolwiek taki szczegół powstrzymał? I tak mu powiem, że słusznie prawisz :mrgreen:

AM napisał/a:
Kilka lat temu, kiedy miałem możliwość kupić i Lyncha i Abercrombiego i Rotchfussa, ten ostatni przypadł mi zdecydowanie najmniej do gustu.


Jeśli o mnie chodzi, porządek wyglądałby następująco -> Lynch, Rothfuss, Abercrombie. Ale ja z racji wykonywanego zawodu jestem bardzo wyczulona na język tego, co czytam. Źle skonstruowane zdanie potrafi mi zepsuć przyjemność na dłuższą chwilę, w przeciwieństwie do szablonowości, która w rozsądnych granicach nie przeszkadza mi w ogóle. A zresztą co ja się będę usprawiedliwiać - to pewnie dowodzi, iż jestem kobietą ze wsi złaknioną prostej, odmóżdżającej komerchy :lol:

Romulus napisał/a:
A Abercrombie, choć nie wali dwustutomowych cykli fantasy, w jednej powieści robi takie zamieszanie i uciechę, że kiedy zaczynam czytać, to nie mogę się oderwać.



I znów mam to nieprzyjemne wrażenie, że wszystkie dzieci w piaskownicy wiedzą, o co kaman, tylko nie ja...

Romulus napisał/a:
Literacki styl nie pomoże żadnej powiesci z fatalną, koturnową fabułą.


Nic na to nie poradzę - jestem w stanie wiele wybaczyć powieści, jeśli styl autora przypadnie mi do gustu. Na ten przykład Valente wybaczyłabym wszystko XD
Tixon - 2012-04-02, 21:55
:
Romulus napisał/a:
Kurczę, Platfus lepiej sprzedaje swoje powieści do Abercrombiego?
O tempora, o mores...
Platfus ma lepszy styl? Nawet jeśli tak, to zabija tą okoliczność przynudzaniem.
No własnie Rothfuss (niech będzie) kojarzy mi się z takimi szablonowymi powiesciami fantasy.

Ja naprawdę nie wiem, czego Ty chcesz od Rothfuss. Napisał dobre, klasyczne fantasy, więc chwała mu i za to.
AM - 2012-04-02, 22:07
:
Sabetha napisał/a:
Jeśli o mnie chodzi, porządek wyglądałby następująco -> Lynch, Rothfuss, Abercrombie. Ale ja z racji wykonywanego zawodu jestem bardzo wyczulona na język tego, co czytam. Źle skonstruowane zdanie potrafi mi zepsuć przyjemność na dłuższą chwilę, w przeciwieństwie do szablonowości, która w rozsądnych granicach nie przeszkadza mi w ogóle. A zresztą co ja się będę usprawiedliwiać - to pewnie dowodzi, iż jestem kobietą ze wsi złaknioną prostej, odmóżdżającej komerchy :lol:


Nie wiem jak przetłumaczone są książki Isy, ale wygląda na to, że wywołały jakąś traumę :) .

Tixon napisał/a:
Romulus napisał/a:
Kurczę, Platfus lepiej sprzedaje swoje powieści do Abercrombiego?
O tempora, o mores...
Platfus ma lepszy styl? Nawet jeśli tak, to zabija tą okoliczność przynudzaniem.
No własnie Rothfuss (niech będzie) kojarzy mi się z takimi szablonowymi powiesciami fantasy.

Ja naprawdę nie wiem, czego Ty chcesz od Rothfuss. Napisał dobre, klasyczne fantasy, więc chwała mu i za to.


To prawda, ale może Romulusowi przejadło się klasyczne fantasy, nawet najlepsze. W pewnym momencie pojawia się taki moment, kiedy nie chcesz kolejnego Ojca chrzestnego i twój apetyt mogą zaspokoić tylko Wściekłe psy, a może Amores Perros.
ASX76 - 2012-04-02, 22:14
:
AM napisał/a:


Nie wiem jak przetłumaczone są książki Isy, ale wygląda na to, że wywołały jakąś traumę :) .


W pierwszej części trylogii wydanej przez ISA, bohaterowie chodzą "siusiać". //laught


Reklamowałem "Amores Perros" na forum, ale chyba nikt się nie skusił, niestety.
Tixon - 2012-04-02, 22:23
:
AM napisał/a:
To prawda, ale może Romulusowi przejadło się klasyczne fantasy, nawet najlepsze. W pewnym momencie pojawia się taki moment, kiedy nie chcesz kolejnego Ojca chrzestnego i twój apetyt mogą zaspokoić tylko Wściekłe psy, a może Amores Perros.

Zgadzam się, ale to nie jest (wystarczający) powód aby jeździć po Rothfussie :/
ASX76 - 2012-04-02, 22:29
:
Tixon napisał/a:

Zgadzam się, ale to nie jest (wystarczający) powód aby jeździć po Rothfussie :/


Dlatego ASX i Sab próbują kulturalnie uspokoić owładniętego niekontrolowaną agresją Augustusa. ;)
Romulus - 2012-04-03, 07:12
:
Abercrombie zaraził mnie gwałtowością swoich bohaterów :mrgreen:
Co do Platfusa (no nie mogę przestać), to rację ma AM - niedobrze mi się robi od czytania klasycznej fantasy :) U Abercrombiego nie wiem, co się wydarzy na następnej stronie. I to jest świetne, lepsze od kolejnego męczenia buły ja u Rothfussa. Nawet jeśli robi to w dobrym stylu. Aczkolwiek u Abercrombiego w wydaniu wydawnictwa MAG jakoś nie dostrzegam zgrzytów stylu. Ale w tym akurat nawet nie próbuję być ekspertem.
MrSpellu - 2012-04-03, 09:25
:
ASX76 napisał/a:
Reklamowałem "Amores Perros" na forum, ale chyba nikt się nie skusił, niestety.

Ja się skusiłem, dawno temu. Od tamtej pory unikam kina latynoamerykańskiego.
Odkąd żona, swego czasu, katowała mnie Almodovarem, moja niechęć się nasiliła o_O
Cintryjka - 2012-04-03, 10:27
:
To ja się może zbiorczo odniosę:
@ AM: Ale przyznasz, że jest różnica pomiędzy Pierwszym Prawem a Zemstą w sposobie prowadzenia fabuły i ogólnie w rozłożeniu akcentów? W trylogii fabuła rozwijała się powoli, a w centrum zainteresowania autora była przemiana dokonująca się w poszczególnych postaciach.
Zemsta to taki Kill Bill w świecie Pierwszego Prawa:) Stąd porównanie z Tarantino uważam za wyjątkowo trafne. Ale jest znacząca różnica w stylistyce pomiędzy trylogią a Zemstą.
@ Romulus: Serio? Zemsta była dla ciebie jakoś szczególnie zaskakująca, jeśli chodzi o rozwój podstawowego wątku fabularnego (bo kilka razy są zaskoczenia w wątkach pobocznych, to fakt)? Toż to Kill Bill:]
Romulus - 2012-04-03, 12:02
:
Cintryjka napisał/a:
@ Romulus: Serio? Zemsta była dla ciebie jakoś szczególnie zaskakująca, jeśli chodzi o rozwój podstawowego wątku fabularnego (bo kilka razy są zaskoczenia w wątkach pobocznych, to fakt)? Toż to Kill Bill:]

Fakt, finał akurat dało się przewidzieć i rzeczywiście zaskoczenia były w wątkach pobocznych. Co do trylogii od początku zaznaczam, że nie czytałem 3 tomu zatem ostatecznie mogę się też mylić i całkowicie przyjmują porażkę w tym zakresie :) Ale, że zemsta to "Kill Bill" fantasy to całkowicie się zgadzam. Abercrombie jak Tarantino? Również :) Ale już Guy Ritchie mniej :) ale to szczegół.

"Łyknąłem" wczoraj kolejne 200 stron "Bohaterów" i rzeczywiście trudno przewidzieć, co będzie dalej - poza tym, że cały czas trwa bitwa i zaczął się jej ostatni dzień. Nie przychodzi mi do głowy porównanie z żadnym filmem :) Ale mogę tylko domyślać się, kto przeżyje, a kto nie. I żal rozstawać się z każdym z bohaterów, których polubiłem. Nieznajomy-u-Bram trochę stracił na srogości tą swoją tęsknotą do wynalazków cywilizacji (kibelków :) ) i w ogóle go nieco mało jest. Ale liczę na małe bratobójcze starcie w finale :)
AM - 2012-04-03, 14:10
:
Cintryjka napisał/a:
To ja się może zbiorczo odniosę:
@ AM: Ale przyznasz, że jest różnica pomiędzy Pierwszym Prawem a Zemstą w sposobie prowadzenia fabuły i ogólnie w rozłożeniu akcentów? W trylogii fabuła rozwijała się powoli, a w centrum zainteresowania autora była przemiana dokonująca się w poszczególnych postaciach.
Zemsta to taki Kill Bill w świecie Pierwszego Prawa:) Stąd porównanie z Tarantino uważam za wyjątkowo trafne. Ale jest znacząca różnica w stylistyce pomiędzy trylogią a Zemstą.
@ Romulus: Serio? Zemsta była dla ciebie jakoś szczególnie zaskakująca, jeśli chodzi o rozwój podstawowego wątku fabularnego (bo kilka razy są zaskoczenia w wątkach pobocznych, to fakt)? Toż to Kill Bill:]


Zgadzam się, ale tak musi być. Trylogia musi mieć inaczej rozłożone akcenty i przede wszystkim bardziej rozbudowaną intrygę. W innym przypadku nic, poza wyciąganiem kasy, nie uzasadniałoby pisania serii. Z założenia wobec tego po jednostrzałówkach musimy spodziewać się prostszych struktur... W zamian za to dostajemy inne rzeczy, na przykład puentę, na którą przychodzi nam czekać w serializacjach często przez lata.

Różnice w stylistyce były wręcz założeniem Abercrombiego, to zresztą fajnie o nim świadczy, bo ciągle chce, ciągle poszukuje i przy okazji zdaje się świetnie przy tym bawić, troszkę tak, jak wspomniany wcześniej Tarantino. "Zemsta" miała czerpać sporo z książek sensacyjnych i... czerpie. Bohaterowie to z kolei powieść wojenna w stylistyce fantasy (według mnie różni się od Zemsty niemal tak samo, jak ta od trylogii). "A Red Country" ma być westernem fantasy.

Niezależnie, jednak, od rozwiązań fabularnych, stopnia komplikacji, rozłożenia akcentów, dostrzegam, że z książki na książkę Abercrombie "rośnie", jako pisarz. Coraz lepiej panuje nad fabułą i językiem. Coraz lepiej wychodzi mu "charakteryzacja" bohaterów. Dlatego uważam Bohaterów i Zemstę, za książki bardziej udane od trylogii. Oczywiście, zdaje sobie również sprawę z przyzwyczajeń fanów fantasy, którzy kochają rozbudowane konstrukcje literackie, są w pewnym sensie od nich uzależnieni. Na tle rozdętych do granic możliwości tasiemców, pozornie dwie ostatnie książki Abercrombiego prezentują się, jak ubodzy krewni, ale tylko pozornie...
Cintryjka - 2012-04-03, 16:15
:
Czy ja wiem, czy w książce o objętości Zemsty (było nie było, ponad 800 stron) nie da się "upchnąć" tyle co w rozwlekanej na siłę trylogii? W tym tkwi zresztą przewaga dobrego standalone'a, że właśnie opowiada od razu całą historię.

Nie jestem fanką wielotomowości nie mającej fabularnego uzasadnienia, a jedynie komercyjne. Samo ostrze dałoby się spokojnie przyciąć trochę (objętościowo) bez szkody dla treści, z dalszymi tomami byłoby już pod tym względem gorzej.

Popieram, dobrze, że Abercrombie, zamiast stać w miejscu i odcinać w nieskończoność kupony od pierwszego sukcesu, szuka nowych wyzwań, próbuje nowych stylistyk. Na
Bohaterów czekam z tego powodu z wielką ciekawością.

Jeśli wolę trylogię, to nie dlatego, że jest dłuższa:) Po prostu tam postaci siłą rzeczy mają więcej miejsca na rozwój, dzięki czemu są ciekawsze. Monza jest niestety antypatyczna, z Zemsty najciekawiej zmienia się Caul Dreszcz, niezła jest też postać Coski (choć zawartość jego piersiówki nie była żadną zagadną zagadką:), truciciel intryguje, ale poświęca mu się - z konieczności - niewiele miejsca.
AM - 2012-04-03, 17:45
:
Cintryjka napisał/a:
Czy ja wiem, czy w książce o objętości Zemsty (było nie było, ponad 800 stron) nie da się "upchnąć" tyle co w rozwlekanej na siłę trylogii? W tym tkwi zresztą przewaga dobrego standalone'a, że właśnie opowiada od razu całą historię.


Nie o to mi chodziło. W końcu Le Guin udawało się to na 200 stronach :) . Przy założeniu, jednak, że trylogia nie jest rozwlekana na siłę, dłuższa forma pozwala autorowi stworzyć o wiele bardziej rozbudowaną opowieść.

Cintryjka napisał/a:

Nie jestem fanką wielotomowości nie mającej fabularnego uzasadnienia, a jedynie komercyjne. Samo ostrze dałoby się spokojnie przyciąć trochę (objętościowo) bez szkody dla treści, z dalszymi tomami byłoby już pod tym względem gorzej.


Myślę, że niemal każdej książce należącej do kategorii "big commercial fantasy" przydałoby się odchudzanie (Martinowi czy Eriksonowi również), co pozytywnie wpłynęłoby na treść, ale oczywiście, Samo ostrze ustępuje pod wieloma względami późniejszym powieściom Abercrombiego i dałoby się tam sporo poprawić.

Cintryjka napisał/a:

Po prostu tam postaci siłą rzeczy mają więcej miejsca na rozwój, dzięki czemu są ciekawsze.


Cintryjka napisał/a:
Monza jest niestety antypatyczna, z Zemsty najciekawiej zmienia się Caul Dreszcz, niezła jest też postać Coski (choć zawartość jego piersiówki nie była żadną zagadną zagadką:), truciciel intryguje, ale poświęca mu się - z konieczności - niewiele miejsca.


Czy rzeczywiście chodzi o to pierwsze? A może kluczowa dla Twojej oceny "Zemsty" jest Monza i jej antypatyczność?
Cintryjka - 2012-04-04, 15:14
:
Na pewno nie, za duża już jestem na takie kryteria oceniania:) Wręcz uważam, że postaci odstręczające są nawet częstokroć ciekawsze, tyle że muszą w tym celu spełniać jeden warunek: mieć jakąś indywidualność. Monza, poza tym, że antypatyczna (co całkiem obiektywnie utrudnia czytelnikowi sympatyzowanie z nią, bo to wszak opowieść o jej prywatnej wendetcie), to jeszcze jest przeraźliwie wręcz bezbarwna.

Nie mówię, że nieprawdopodobna charakterologicznie, bo jaka ma być prosta dziewczyna ze wsi, która w dodatku straciła wszystko, co miało dla niej w życiu jakąkolwiek wartość? Introspektywna? Skłonna do kontemplacji? Bez żartów. Ale jednak czegoś jej brakuje, właśnie tego odbiegającego od szablonu rysu indywidualności. To już więcej mają pozostali bohaterowie, nawet epizodyczni, jak Vitari.

Abercrombie umie tworzyć bardzo ciekawe, niejednoznaczne postaci, jak Caul czy np. Przyjazny, by pozostać w obrębie tej samej powieści. Z Monzą mu nie wyszło.
Romulus - 2012-04-04, 19:38
:
Skończyłem "Bohaterów". Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: to najlepsza powieść Abercrombiego. Zdecydowanie wyrasta ponad inne. Na dodatek Matthew Stoverowi muszę powiedzieć: sorry, chłopie, musisz ustąpić tronu Joe. Ale nawet nie muszę tego mówić. Joe zrobi to, co jego bohaterowie, tacy jak Krwawy-dziewięć, czy Czarny Dow, a nawet Calder - weźmie go sobie sam :)
ASX76 - 2012-04-04, 20:02
:
Romulus napisał/a:
Na dodatek Matthew Stoverowi muszę powiedzieć: sorry, chłopie, musisz ustąpić tronu Joe.


Nie mogą zasiadać obok siebie na osobnych tronach? ;)
Romulus - 2012-04-04, 20:03
:
Nie da rady.
Joe Abercrombie zamarzł u mnie jako król.
adamo0 - 2012-04-04, 20:24
:
ASX76 napisał/a:
Owa "obecna chwila" trwa od grudnia.


Pytam w imieniu znajomego - wiadomo coś więcej? Jakaś planowana/przybliżona data wydania??
ASX76 - 2012-04-04, 20:33
:
adamo0 napisał/a:


Pytam w imieniu znajomego - wiadomo coś więcej? Jakaś planowana/przybliżona data wydania??


Nic konkretnego, jak na obecną chwilę.
Magg0t - 2012-04-05, 17:39
:
Co radzicie przeczytać pierwsze: "Samo ostrze" czy "Zemstę" ? A może najlepiej zacząć od "Bohaterów"? Się zbytnio nie mogę zdecydować po co sięgnąć jako pierwsze :>
Romulus - 2012-04-05, 17:47
:
W zasadzie, bez różnicy. Mimo że w kolejnych powiesciach pojawiają się ci sami bohaterowie (ale bez przesady), to Abercrombie tak potrafi utkać fabułę, że nic nie stracisz, jeśli zaczniesz od, dajmy na to, "Bohaterów" a potem w dowolnej kolejności.

Trylogia cię rozczaruje, bo dostępne są po polsku tylko dwa tomy. Trzeciego nie ma. Chyba że czytasz po angielsku.
ASX76 - 2012-04-05, 18:04
:
Magg0t napisał/a:
Co radzicie przeczytać pierwsze: "Samo ostrze" czy "Zemstę" ? A może najlepiej zacząć od "Bohaterów"?


Najlepiej zacząć od "Zemsta...", choćby dlatego, że trzecia część trylogii nie została w Polsce jeszcze wydana.
Magg0t - 2012-04-05, 18:38
:
Właśnie "Zemsta..." mnie kusi najbardziej:) Więc ASX76, postapię wg twej rady :-
P A propos autora jeszcze : czytaliście jego opowiadania "Parszywa robota" z antologii "Miecze i mroczna magia" ? Jeśli nie to jako ciekawostkę polecam - jest to jedno z nielicznych udanych opowiadań z tego zbioru. ( Chociaż "Między regałami" Scotta Lyncha też jest niezłe)
Cintryjka - 2012-04-05, 19:10
:
Ale w Zemście jest sporo spoilerów trylogii. Ja bym doradzała trylogię, z tym, że czytałam całość po angielsku.
ASX76 - 2012-04-05, 20:27
:
No więc właśnie... Przeczyta dwie części trylogii po polsku i kaput. Zablokowany. Uziemiony. Bogowie wiedzą na ile miesięcy... ;)

A tak... Sięgnie po "Zemsta..." i mniejsze zmartwienie. Skoro Naczelny Forumowy Fanboy Abercrombiego radzi nie zaczynać od "First Law"... ;)
Romulus - 2012-04-05, 20:39
:
Radzę - jeśli o mnie piszesz :) - żeby nie zaczynać, jeśli nie czytasz po angielsku :) Bo jeśli ktoś czyta, to proszę bardzo :) Gdybym był tak napalony na twórczość Abercrombiego, jak jestem na Reynoldsa to pewnie sprowadziłbym sobie trzeci tom trylogii po angielsku. Ale to jeszcze nie ten etap :)
Shadowmage - 2012-04-05, 20:44
:
A ja mam i nawet właśnie trójkę po angielsku czytam. Zresztą tom drugi też w oryginale czytałem. Wchodzi bardzo dobrze.
ASX76 - 2012-04-05, 20:57
:
Romulus napisał/a:
Radzę - jeśli o mnie piszesz :) - żeby nie zaczynać, jeśli nie czytasz po angielsku :)


A o kimże innym, jak nie o Tobie, do stu beczek skisłej kapuchy? Z pochwałami pod adresem Abercrombiego wybiłeś się ponad wszystkich innych razem wziętych. :-)
Walder Frey - 2012-04-05, 22:22
:
adamo0 napisał/a:
ASX76 napisał/a:
Owa "obecna chwila" trwa od grudnia.


Pytam w imieniu znajomego - wiadomo coś więcej? Jakaś planowana/przybliżona data wydania??

J. Polański twierdzi, że trzeci tom ukaże się jeszcze w tym półroczu.
W lutym powiedział mi jednak to samo, wieć trochę się niepokoję :/
ASX76 - 2012-04-06, 19:13
:
Walder Frey napisał/a:

J. Polański twierdzi, że trzeci tom ukaże się jeszcze w tym półroczu.
W lutym powiedział mi jednak to samo, wieć trochę się niepokoję :/


Póki "wywróżona" granica pierwszego półrocza nie została przekroczona, nie ma czego się obawiać. ;)
Romulus - 2012-04-09, 09:38
:
Czy MAG będzie konsekwentny z okładkami powieści Joe?
http://www.joeabercrombie...untry-us-cover/ Bo ta do "Red Country" trzyma się w dotychczasowej konwencji :)
Shadowmage - 2012-04-09, 10:23
:
Nie widzę powodów dlaczego mieliby być niekonsekwentni.
Sharin - 2012-04-19, 19:44
:
Najnowsza recenzja na Książkach ZB 8)
„Bohaterowie” – Joe Abercrombie oczami Romka :)
Tixon - 2012-06-05, 18:55
:
Skończyłem "Zemsta najlepiej smakuje na zimni" i muszę przyznać Romulusie, że mnie rozczarowałeś. Rozumiem, że to nie jest szczyt możliwości Abercrombiego, ale po ośmiuset stronach nie widzę nawet cienia nadziei, że jest lepszy od Stovera. Nie ta liga.
Nie żeby Zemsta była zła, jest tylko przyzwoicie przeciętną, tkwiącą mocno w konwencji fantasy. Ale stara się szamotać i znaleźć miejsce dla siebie, co można jej poczytać za plus, chociaż idzie w niezbyt lubianym przeze mnie kierunku - filmowości scen.
Fabuła nie porywa. Jest mocno przewidywalna, wyraźnie widać "strzelby" które autor wiesza, by później wypaliły, więc zwroty akcji nie są żadnym zaskoczeniem. Za dużo przypadków, działających na obie strony, przez co całość traci na wiarygodności. Na szczęście najważniejsze wydarzenia zostały wytłumaczone, bez zwalania ich na przypadki.
Dalej - bohaterowie są niezbyt przekonujący. Ich problemy jawią się płasko, psychikę mają powierzchownie zarysowaną, determinuje ich rozmowa czy dwie. Chyba najciekawiej wypada Przyjazny, szkoda mi natomiast niewielkiego udziału Vitari czy Dzionek.
Narracja - owa filmowość. Nie wiem na ile jest to celowym zabiegiem autora, ale nie kupuję tego. Zwłaszcza przekozaczonych scen z wiadomym panem. Mam silne podejrzenie, że to było celowe, niemniej przy takich opisach trudno uciec od tandety. Abercrombiemu to się nie udaje. A Stoverowi i owszem. (Opis działania/użycia Świętej Pyty) ;)
Świat - nie czuję się zachęcony do jego zgłębiania. Szary, brudny, pełen wojen, ciężko mi się nie zapytać - i co w nim takiego szczególnego? Nie porywa.
No dobra, a teraz kilka konkretnych uwag : prawdopodobnie tłumacz kilkukrotnie dał ciał - Dzionek figuruje jako Dzwonek, Szczęśliwa Nim zamienia się w Lim, jeden z bohaterów przypominała coś. No i takie wątpliwe określenia jak Pięść wbijająca sie w brzuch po łokieć, jednooki nie wierzący temu co widzą jego oczy czy człowiek szpadą odcinający drugiemu głowę.

Podsumowując - Zemsta nie była zła, ale to nie ta liga co Stover, czy choćby Lynch.
AM - 2012-06-05, 19:28
:
Tixon napisał/a:

Podsumowując - Zemsta nie była zła, ale to nie ta liga co Stover, czy choćby Lynch.


To trochę nieuczciwe porównanie, bo... w tej lidze jest z 5 autorów, jeśli darujemy sobie podróże w czasie i na moment zapomnimy o klasykach ;) .
Tixon - 2012-06-05, 19:35
:
AM napisał/a:
To trochę nieuczciwe porównanie, bo... w tej lidze jest z 5 autorów, jeśli darujemy sobie podróże w czasie i na moment zapomnimy o klasykach

Wiem, ale to Romulus zaczął :-P
Cintryjka - 2012-06-05, 19:37
:
Zgadzam się w zasadzie z Tixonem w jego ocenie Zemsty. Natomiast w Bohaterach jest moim zdaniem lepiej - ciekawsza konwencja, w dodatku Abercrombie dobrze sobie radzi z bitwami (choć jestem dopiero na 300-ej stronie).
Nieustająco polecam Pierwsze Prawo - Last argument of kings autor jeszcze IMHO nie przeskoczył. No i na razie nie stworzył ciekawszej postaci niż Sand dan Glokta:D
Ale Stoverem ani Lynchem to on nie zostanie:) Choć czy to takie straszne? Dobrze, że nie jest męską wersją Clare czy Kate:>
Romulus - 2012-06-05, 20:04
:
E tam, Lynch wypadł już obiegu :P
utrivv - 2012-06-06, 08:19
:
Świat jest brudny, okrutny i pełen wojen bo za sznurki pociąga dwoje zwaśnionych magów. Co prawda nie znamy jeszcze proroka ale Bayaz wyrasta w Bohaterach na cynicznego okrutnika który dla możliwej korzyści poświęca nie tylko całe armie ale i pojedynczych ludzi. SPOILER Przecież on wprost stwierdza że za pomoc Nieznajomego-u-bram oddał Finree, miała farta bo Dow się wtrącił SPOILER
krasik_81 - 2012-06-29, 12:29
: Temat postu: Brak końcowych stron.
Witam.
Mam prośbę do posiadaczy "Zemsta najlepiej smakuje na zimno". Mam wybrakowany egzemplarz książki, tj. brakuje stron od 801 do końca wobec czego czy mógłby ktoś zeskanować mi te brakujące strony i wysłać na adres krasik_81@o2.pl
utrivv - 2012-06-29, 12:44
:
Napisz do wydawnictwa, wymienią ci (na ogół wystarczy im odesłać same okładki książki ale upewnij się)
Walder Frey - 2012-07-16, 14:35
:
Cintryjka napisał/a:
Ale w Zemście jest sporo spoilerów trylogii. Ja bym doradzała trylogię, z tym, że czytałam całość po angielsku.

... i właśnie dlatego ja zacznę od trylogii.
ASX76 napisał/a:
No więc właśnie... Przeczyta dwie części trylogii po polsku i kaput. Zablokowany. Uziemiony. Bogowie wiedzą na ile miesięcy... ;)

Tekst jest po pierwszej korekcie, To wiadomość z piątku. Czyli przez SIEDEM MIESIĘCY NIC się nie zmieniło :/
Rrrrrwa mać, co za wydawnictwo... Wydają kupę badziewia, a porządnej serii nie potrafią skończyć. A najgorsze, że J. Polański nieco spuścił z tonu. Zimą był na 100% pewien, że trzeci tom się ukaże, nie wiedział tylko kiedy. Teraz "ma nadzieję, że uda się wydać, bo bardzo by chciał". O ewentualnej dacie nawet nie ma mowy.
A najlepsze, że to ponoć nie koszty sa problemem, tylko "inne kwestie" :/
Domyślacie się, jakie to mogą być "inne kwestie", skoro nie koszty i nie prawa autorskie, w sytuacji, gdy książka jest po pierwszej korekcie?
Przyznam, że niedługo mnie szlag najjaśniejszy trafi i trzeci tom pożyczę od kogoś w oryginale, gdy przyjdzie czas. Od Shadowa na przykład, coby daleko nie szukać :)
utrivv - 2012-07-30, 12:33
:
AM pisał że nie maja jeszcze praw do wydania 3 tomu. ISA NIE MA JESZCZE PRAW!
Tak więc gadki o gotowym tłumaczeniu to był tylko tacki żart :)
Shadowmage - 2012-07-30, 12:38
:
Pisał też, że tłumaczenie książki bez kupionych jeszcze praw też nie jest niczym nadzwyczajnym.
utrivv - 2012-07-30, 12:45
:
Ale ja w kontekście: "zaraz wydamy bo już mamy tłumaczenie". To był taki żart bo naprawdę powinni napisać: Z nudów sobie przetłumaczyliśmy ale tan naprawdę to jeszcze nie wiemy czy chcemy. Jeżeli kiedyś zechcemy to nie wiemy kiedy poprosimy o prawa. Jeżeli w końcu dostaniemy prawa to nie wiemy kiedy wydamy.
ASX76 - 2012-07-30, 12:46
:
Shadowmage napisał/a:
Pisał też, że tłumaczenie książki bez kupionych jeszcze praw też nie jest niczym nadzwyczajnym.


Czyli tłumacza opłacili, ale nie wiadomo czy się dogadają w kwestii praw do wydania? :lol:
Tixon - 2012-07-30, 12:57
:
ASX76 napisał/a:
Czyli tłumacza opłacili, ale nie wiadomo czy się dogadają w kwestii praw do wydania?

Wydali dwa wcześniejsze tomy, więc to takie zabawne jest?
ASX76 - 2012-07-30, 13:01
:
W tej sytuacji będzie bardzo zabawne, jeśli nie wydadzą III części. ;)
Shadowmage - 2012-07-30, 13:02
:
Czy tłumacza opłacili tego przecież też nie wiemy - może nadal czekać na kasę, jeśli robotę skończył :P
AM - 2012-07-30, 13:06
:
ASX76 napisał/a:
Shadowmage napisał/a:
Pisał też, że tłumaczenie książki bez kupionych jeszcze praw też nie jest niczym nadzwyczajnym.


Czyli tłumacza opłacili, ale nie wiadomo czy się dogadają w kwestii praw do wydania? :lol:


Gdyby chcieli, to by się dogadali... Najwyraźniej nie mają ochoty albo... ogólna sytuacja ISY jest tak słaba, że nie za bardzo są w stanie kupić 3 tom.
Sabetha - 2012-07-30, 13:14
:
ASX76 napisał/a:
W tej sytuacji będzie bardzo zabawne, jeśli nie wydadzą III części. ;)


Bardzo, k***a, zabawne, uwielbiam posiadać na półce niekompletne trylogie :evil:
ASX76 - 2012-07-30, 13:16
:
Sabetha napisał/a:


Bardzo, k***a, zabawne, uwielbiam posiadać na półce niekompletne trylogie :evil:


Spoczko, może MAG dokończy? ;)
AM - 2012-07-30, 13:19
:
ASX76 napisał/a:
Sabetha napisał/a:


Bardzo, k***a, zabawne, uwielbiam posiadać na półce niekompletne trylogie :evil:


Spoczko, może MAG dokończy? ;)


:)
Sabetha - 2012-07-30, 13:20
:
Cóż, byłoby miło XD
ASX76 - 2012-07-30, 13:32
:
Sabetha napisał/a:
Cóż, byłoby miło XD


Mina Pana Andrzeja daje podstawy do optymizmu, nie ma więc co dramatyzować na zapas. :-P
MarLog - 2012-08-12, 22:37
:
Rany, niech MAG w końcu sprzątnie im te prawa sprzed nosa bo ISA już dawno przekroczyła granice absurdu.

Zwłaszcza, że wydania oryginalne w PL są nie do dostania i w zasadzie pozostaje jedynie zakup książki w Amazon. //pisowcy
Walder Frey - 2012-08-19, 21:34
:
utrivv napisał/a:
ISA NIE MA JESZCZE PRAW!

utrivv napisał/a:
Ale ja w kontekście: "zaraz wydamy bo już mamy tłumaczenie". To był taki żart bo naprawdę powinni napisać: Z nudów sobie przetłumaczyliśmy ale tan naprawdę to jeszcze nie wiemy czy chcemy. Jeżeli kiedyś zechcemy to nie wiemy kiedy poprosimy o prawa. Jeżeli w końcu dostaniemy prawa to nie wiemy kiedy wydamy.

Zaraz, a skąd to wiadomo? Czyli w osobistej rozmowie J. Kowalski zwyczajnie mnie okłamał?
Bo wyraźnie powiedział, że "nie prawa autorskie są problemem" :/
Tixon napisał/a:
Wydali dwa wcześniejsze tomy, więc to takie zabawne jest?

To nie jest zabawne, to jest kruwa żałosne :/
AM napisał/a:
Gdyby chcieli, to by się dogadali... Najwyraźniej nie mają ochoty(...)

Skoro nie mają, to ja prywatnie do Pana apeluję- kupcie i wydajcie ten III tom.
A ozłocę ;P
Sabetha napisał/a:
Bardzo, k***a, zabawne, uwielbiam posiadać na półce niekompletne trylogie

Taaa... Swego czasu kupiłem "Pieśń narodzonych" Barclaya. Na I tomie poprzestali :/
A wydają całą masę gówna wszelakiego :/
utrivv - 2012-08-20, 07:53
:
Walder Frey napisał/a:
utrivv napisał/a:
ISA NIE MA JESZCZE PRAW!

utrivv napisał/a:
Ale ja w kontekście: "zaraz wydamy bo już mamy tłumaczenie". To był taki żart bo naprawdę powinni napisać: Z nudów sobie przetłumaczyliśmy ale tan naprawdę to jeszcze nie wiemy czy chcemy. Jeżeli kiedyś zechcemy to nie wiemy kiedy poprosimy o prawa. Jeżeli w końcu dostaniemy prawa to nie wiemy kiedy wydamy.

Zaraz, a skąd to wiadomo? Czyli w osobistej rozmowie J. Kowalski zwyczajnie mnie okłamał?
Bo wyraźnie powiedział, że "nie prawa autorskie są problemem" :/

To tylko wynik mojej frustracji wynikającej z oszukania przez wydawnictwo. Gdyby od razu powiedzieli - z różnych powodów nie możemy wydać tej książki ale już mamy tłumaczenie inaczej bym do tego podchodził. Tobie też jak widzę mydlą oczy - "nie prawa autorskie są problemem" brzmi ładniej niż na razie nie planujemy tego wydać.
AM - 2012-08-20, 11:14
:
Walder Frey napisał/a:

Zaraz, a skąd to wiadomo? Czyli w osobistej rozmowie J. Kowalski zwyczajnie mnie okłamał?
Bo wyraźnie powiedział, że "nie prawa autorskie są problemem" :/


Powiedział w pewnym sensie prawdę. To nie prawa autorskie są problemem, bo je można, jeśli się chce, nabyć. Problemem tkwi najprawdopodobniej w wynikach sprzedaży poprzednich tomów i w ogóle książek w ISIE.
Tixon - 2012-12-27, 17:33
:
Skończyłem Samo Ostrze. Dobra rzecz, dobre, wyróżniające się fantasy. Ma chwytliwych bohaterów, zarówno pierwszoplanowych, ale i ci z drugiego planu są sensowni. Fabuła, chociaż rozwija się pomału, wciąga. Autor umiejętnie rozgrywa schematy typowe dla fantasy (barbarzyński wojownik, uczeń maga, mag).
Czytało się przyjemnie, chociaż nie sposób uśmiechnąć się z politowania, gdy ci wielcy i groźni wojownicy chodzili ciągle robić siusiu. :-)
Ogólnie Abercrombie poprawił swoje notowania.
Ale porównywać go ze Stoverem bądź Rotchfuss? No proszę ja was...
ASX76 - 2012-12-27, 18:03
:
Tixon napisał/a:

Ale porównywać go ze Stoverem bądź Rotchfuss? No proszę ja was...


A ja Cię proszę: nie pisz nazwisk autorów z błędami... //pacnij
Prawidłowo powinno być --> Rothfuss.

Obaj mają lepszy warsztat/styl od Abercrombiego. "Samo ostrze" jest dość toporne. :-P
MORT - 2012-12-27, 18:35
:
Prawidłowo powinno być "Rothfussem". //pacnij
Tixon - 2012-12-27, 18:51
:
Na swoje usprawiedliwienie mam to, że kopiowałem nazwiska stąd:
AM napisał/a:
Kilka lat temu, kiedy miałem możliwość kupić i Lyncha i Abercrombiego i Rotchfussa

ASX76 - 2012-12-27, 19:01
:
Na przyszłość radzę nie kopiować bezmyślnie. ;)
Nawet Panu Andrzejowi zdarzają się błędy. :-P
Sabetha - 2012-12-27, 19:30
:
Cytat:
Ale porównywać go ze Stoverem bądź Rothfussem? No proszę ja was...


Od dawna wiem, że jesteś moim duchowym bratem :mrgreen:
(pozwoliłam sobie poprawić byka w cytacie ;) )
ASX76 - 2012-12-27, 19:59
:
Sabetha napisał/a:


Od dawna wiem, że jesteś moim duchowym bratem :mrgreen:


A o mnie zapomniałaś... //pacnij
Sabetha - 2012-12-27, 20:05
:
Ty nie jesteś wielbicielem Kvothe'a.
No chyba, że o czymś nie wiem? //mysli
Romulus - 2012-12-27, 20:18
:
Rotfus Srotfus - i tak dziadostwo. O Abercrombiego :) czy Stovera mogę się sprzeczać, ale - na Lucyfera i pomiot jego! - nie wyjeżdżajcie mi tu z tandeciarzem.
Tixon - 2012-12-27, 20:22
:
Zarówno Abercrombie jak i Rothfusse piszą takie fantasy, jakiego oczekują czytelnicy.
Na Twoje wieczne utrapienie, ten drugi jest odrobinę literacko sprawniejszy :-P
I się lepiej sprzedaje. Deal with it 8)
ASX76 - 2012-12-27, 20:22
:
Augustus i jego legendarna tolerancja... :-P

Ciekawe, czy znowu rozgorzeje sprzeczka o "druta". //mysli

Tix --> Rothfusse? Jesteś pewny? :-P

Rothfuss jest więcej niż tylko "odrobinę" sprawniejszy literacko od Abercombiego.
Sabetha - 2012-12-27, 20:26
:
Romulusie, wiem, że kiedyś już ustaliliśmy, iż Abercrombie jest dla chłopców i dlatego nie jestem w stanie ogarnąć jego zalet, ale w porównaniu z Rothfussem wypada... No, niekorzystnie. Przynajmniej pod względem warsztatu (spostrzeżenie ogólne), a i pomysły miewa Rothfuss lepsze (spostrzeżenie szczególne i osobiste, można się kłócić :P ).
Romulus - 2012-12-27, 20:34
:
Pewnie batalion pisarzy sprawniejszych literacko od Abercrombiego, czy Stovera mógłbym wyliczyć. I na co im ta sprawność, skoro ich fabuły są nudne dla mojego tolerancyjnego gustu?
ASX76 - 2012-12-27, 20:34
:
To tylko twój problem. :-P
Tixon - 2012-12-27, 20:37
:
Romulus napisał/a:
Pewnie batalion pisarzy sprawniejszych literacko od Abercrombiego, czy Stovera mógłbym wyliczyć. I na co im ta sprawność, skoro ich fabuły są nudne dla mojego tolerancyjnego gustu?

I jaki to ma związek z tematem? Abercrombie pisze swoje, Rothfuss swoje. Każdy ma swoją niszę.
A ASX powód do spamu. Zauważyłeś, że na każde trzy posty, jeden z nich jest ASXa?
Shadowmage - 2012-12-27, 20:40
:
Stover i Abercrombie są równie fajni. A pana R. odłożyłem szybko, takie flaki z olejem.
A skoro to wątek o A., to niedawno skończyłem jego trylogię i zakończenie jest bardzo dobre - jedno z bardziej zaskakujących w fantasy ostatnich lat.
kurrrak - 2013-01-20, 00:25
:
Ktoś wie jaki jest obecny status szans wydania tomu trzeciego trylogii Pierwsze prawo po polsku? Bo już nie wiem czy brać się za oryginał, a nie chciałbym. Z drugiej strony czekać 5 lat też się nie uśmiecha.
ASX76 - 2013-01-20, 00:57
:
Według ostatniego szkicu wydawniczego książka ma ukazać się po lutym. Najprawdopodobniej w kwietniu 2013 roku.
Sammael - 2013-01-21, 01:06
:
Dobra, czas już się chyba za to wziąć. To, znaczy Abercrombie. Nie czytałem nic, od czego zacząć?

Widzę że MAG wydaje ostatnio (ładnie!) jakieś jego książki, widzę że kiedyś ISA wydała jakieś książki w tym samym uniwersum (?), jestem lekko niechętny do kupowania tych pozycji z ISY no ale jeśli trzeba będzie (czyt. straciłbym coś na lekturze MAGowych tomów), to kupię :-) także jak to się wkręca w tego Abercrombiego?
ASX76 - 2013-01-21, 01:14
:
Z tego względu, że na wydanie trzeciej części trylogii przyjdzie jeszcze poczekać, proponuję: "Zemsta najlepiej smakuje na zimno", a następnie "Bohaterowie".
"Samo ostrze" będzie można sobie zaaplikować na końcu. :-P
Sammael - 2013-01-21, 01:22
:
"trzeciej części trylogii" - to MAG będzie też wydawał tą trylogię od ISY?
ASX76 - 2013-01-21, 03:03
:
Sammael napisał/a:
"trzeciej części trylogii" - to MAG będzie też wydawał tą trylogię od ISY?


MAG ma w szkicu wydawniczym wypuszczenie trzeciej części. Kilka postów wcześniej o tym pisano.
Pierwsza i druga część (od ISY) są dostępne w sprzedaży, więc z oczywistych względów MAG się za nie nie weźmie, póki co.
Sędzia - 2013-01-21, 07:23
:
ASX76 napisał/a:

Pierwsza i druga część (od ISY) są w dostępne w sprzedaży, więc z oczywistych względów MAG się za nie nie weźmie, póki co.


Wziąłby się i za to, ale ISA ma nadal prawa do drugiej części, więc MAG mógłby wydać tylko 1 i 3.
Shadowmage - 2013-01-21, 09:20
:
Mag ma nawet plany wydania całej trylogii w nowej szacie graficznej... ale na razie ma w kwietniu wydać trzeci tom w stylu wydania ISY. Podobno :)
Sammael - 2013-01-21, 09:29
:
Shadowmage napisał/a:
na razie ma w kwietniu wydać trzeci tom w stylu wydania ISY. Podobno :)


wat

trochę kiepsko. No ale dzięki. Trzeba tą trylogię czytać przed "Bohaterami...." itd?
nosiwoda - 2013-01-21, 09:34
:
Lepiej, ale niekoniecznie. Da radę bez.
marjarkasz - 2013-01-21, 10:00
:
ASX76 napisał/a:
Z tego względu, że na wydanie trzeciej części trylogii przyjdzie jeszcze poczekać, proponuję: "Zemsta najlepiej smakuje na zimno", a następnie "Bohaterowie".
"Samo ostrze" będzie można sobie zaaplikować na końcu.


"Zemsta....." jest dużo słabsza niż pierwsze dwa tomy trylogii, więc warto to wziąć pod uwagę bo można się niepotrzebnie zniechęcić.
Cintryjka - 2013-01-21, 11:00
:
Prawda+ są poważne spoilery trylogii.
AM - 2013-01-21, 13:19
:
marjarkasz napisał/a:
ASX76 napisał/a:
Z tego względu, że na wydanie trzeciej części trylogii przyjdzie jeszcze poczekać, proponuję: "Zemsta najlepiej smakuje na zimno", a następnie "Bohaterowie".
"Samo ostrze" będzie można sobie zaaplikować na końcu.


"Zemsta....." jest dużo słabsza niż pierwsze dwa tomy trylogii, więc warto to wziąć pod uwagę bo można się niepotrzebnie zniechęcić.


Nie przypominam sobie, żeby w tej sprawie panowała jednomyślność :) .
ASX76 - 2013-01-21, 13:29
:
marjarkasz napisał/a:


"Zemsta....." jest dużo słabsza niż pierwsze dwa tomy trylogii, więc warto to wziąć pod uwagę bo można się niepotrzebnie zniechęcić.


Ja to mógłbym się zniechęcić pierwszą częścią trylogii, tak więc nie przychylam posta. ;)
nosiwoda - 2013-01-21, 15:31
:
AM napisał/a:

Nie przypominam sobie, żeby w tej sprawie panowała jednomyślność :) .
Dlatego przypominamy :D "Zemsta..." jest znacząco słabszym powtórzeniem schematów z trylogii.
Tixon - 2013-01-21, 15:33
:
Po Zemście można się zastanawiać, czy dalej czytać Abercrombiego. Po Samym ostrzu już nie ;)
Sabetha - 2013-01-21, 15:39
:
Nie odczuwam ani grama przymusu, by zgłębiać twórczość Abercrombiego, chociaż przeczytałam dwie dostępne części trylogii //evil . Aczkolwiek jeśli w końcu ta owiana legendą trzecia część się ukaże, to kupię. Nie lubię niedokończonych historii.
marjarkasz - 2013-01-21, 18:33
:
Głównie zabrakło mi równie wyrazistych bohaterów jak Sand dan Glokta; fabuła nie grzeszy oryginalnością tak jak tego można by się spodziewać po przeczytaniu "Samego ostrza" i " Nim zawisną....." jednak tych, którzy mają odmienny punkt widzenia postaram się........zrozumieć ;)
Romulus - 2013-02-15, 11:49
:
Na stronie MAG-a jest zapowiedź trzeciego tomu:
http://mag.com.pl/ksiazka...B3l%C3%B3w.html
Oby się nie obsunęło.
AM - 2013-02-15, 12:00
:
Romulus napisał/a:
Na stronie MAG-a jest zapowiedź trzeciego tomu:
http://mag.com.pl/ksiazka...B3l%C3%B3w.html
Oby się nie obsunęło.


Nie wiem, co musiałoby się stać, żeby się obsunęła. Jesteśmy zwarci i gotowi; gdyby nie plany, "Ostateczny" mógłby wyjść nawet za 3-4 tygodnie.
Tixon - 2013-02-15, 12:16
:
Prawie, że mi na urodziny.
Jacyś chętni? :badgrin:
Romulus - 2013-02-15, 12:24
:
Cieszę się ogromnie, bo mi tylko tego tomu brakuje :) Z tej okazji przeczytam ponownie pierwszy i drugi :)
stian - 2013-02-15, 12:32
:
Lepiej zacząć Abercrombiego od cyklu "Pierwsze prawo" czy od cyklu z pierwszym tomem "Zemsta najlepiej smakuje na zimno"? Przymierzam się :)
Romulus - 2013-02-15, 12:33
:
Teraz to poczekaj na trzeci tom i poleć najpierw z trylogią a potem kolejne powieści.
stian - 2013-02-15, 12:40
:
Czyli to jest to samo uniwersum?
Romulus - 2013-02-15, 12:46
:
Tak. Ale te powieści po trylogii są ze sobą i z trylogią bardzo luźno powiązane. Można je czytać oddzielnie nie tylko ze samą trylogią, ale i z pozostałymi książkami. Tylko powieści składające się na trylogię łączą się ze sobą, co oczywiste :)
Sabetha - 2013-02-15, 17:54
:
Romulus napisał/a:
Cieszę się ogromnie, bo mi tylko tego tomu brakuje :) Z tej okazji przeczytam ponownie pierwszy i drugi :)


Ja chyba też będę musiała, bo większość fabuły zabyłam. No i tak po cichu cieszę się, że wreszcie będę miała całość na półce XD
kurrrak - 2013-02-15, 18:30
:
Romulus napisał/a:
Na stronie MAG-a jest zapowiedź trzeciego tomu:
http://mag.com.pl/ksiazka...B3l%C3%B3w.html
Oby się nie obsunęło.


O, dzięki Ci, wielki MAGu. Czerwona kraina jest również na mej liście must-have.
Romulus - 2013-02-21, 15:23
:
Za mną 100 stron "Czerwonej krainy" i nowa powieść Abercrombiego ma moc. Wciąga tak samo, jak "Składany nóż" K. J. Parker. Ale to Abercrombie i tego należało się spodziewać przecież. W blurbie pojawia się zapowiedź powrotu jednego znanego już bohatera (Cosca z "Zemsty..."). Ale nie powróci on sam, bo przecież w "Zemście..." ktoś się do niego przyłączył :) A ponadto to nie jest jedyny powrót :) Ale nie będę zdradzał, aby nie psuć przyjemności. Jakby się ktoś nie domyślił po pierwszych rozdziałach, to po przeczytaniu stu stron nie będzie miał wątpliwości, o kogo chodzi :)

I'm on fire! Chcę więcej takiej fantasy :) Po K. J. Parker i Abercrombiem może odczekam chwilę, aby nie skrzywdzić pani Clarke :)

W tym tempie dziś może dociągnę do połowy powieści.
Romulus - 2013-02-21, 21:28
:
Cholera, gdyby nie to, że muszę rano wstać do pracy, to w nocy skończyłbym "Czerwoną krainę" :-|
Beata - 2013-02-21, 22:00
:
Jeśli praca przeszkadza Ci w życiu, rzuć pracę. :mrgreen:
MrSpellu - 2013-02-21, 22:31
:
Ostatnio często o tym myślę.
Fidel-F2 - 2013-02-21, 23:31
:
MrSpellu, myślisz o tym żeby Romulus rzucił pracę?
Romulus - 2013-02-22, 07:59
:
:mrgreen:
Kurczę, dziś przysiądę i skończę. Zostało mi jeszcze niespełna 150 stron. I to tych najfajniejszych :)
BTW - kolejny duży plus powieści: finałowe starcie albo jest strasznie długie, albo nie kończy powieści, bo - zdaje się - bohaterowie osiągnęli już swój główny cel.

Notatka do recenzji: Abercrombie może być dla fantasy Quentinem Tarantino? :)
Fidel-F2 - 2013-02-22, 08:17
:
Romulus napisał/a:
Notatka do recenzji: Abercrombie może być dla fantasy Quentinem Tarantino?
no to mnie zainteresowałeś panem
Romulus - 2013-02-22, 10:33
:
Pamiętaj o tym, że to pytanie :)
Ale ładnie on przetwarza w "Czerwonej krainie" motywy z westernów i od razu pomyślałem o takim porównaniu.
You Know My Name - 2013-02-22, 12:18
:
aha, czyli chodzi Ci o być-może-twórcze zastosowanie pulpy popcoolturowej w Literaturze Fantasy?
Shadowmage - 2013-02-22, 12:38
:
Mają jeszcze jedną rzecz wspólną: słabość do hektolitrów tryskającej krwi :)
ASX76 - 2013-02-22, 13:43
:
Shadowmage napisał/a:
Mają jeszcze jedną rzecz wspólną: słabość do hektolitrów tryskającej krwi :)


Widzowie i czytelnicy również. ;)
Romulus - 2013-02-22, 16:11
:
You Know My Name napisał/a:
aha, czyli chodzi Ci o być-może-twórcze zastosowanie pulpy popcoolturowej w Literaturze Fantasy?

Problem w tym, że Abercrombie robi to na serio - nawiązując do klasyków ("Poszukiwacze", "Unforgiven") a nie pulpy, zaś Tarantino jednak się pulpą bawi.
Romulus - 2013-02-28, 21:05
:
Przeczytałem po raz kolejny "Samo ostrze". Fajnie sobie przypomnieć tą powieść. Zabiorę się dziś za drugą część, aby przed premierą trzeciej być na bieżąco.

Czytając ją z perspektywy kolejnych, nie związanych z trylogią fabularnie, świetnie obserwuje się te wszystkie drugoplanowe postacie, które potem, poza fabułą trylogii dostaną pierwszy plan albo po prostu się rozwiną.

Oczywiście, moimi faworytami są Północni. Banda naprawdę wrednych sku.wysynów. Choć Czarny Dow w "Bohaterach" był sympatyczniejszy niż w trylogii :) No ale miał właśnie "czas", aby się rozwinąć i trochę zmądrzeć.

Poza tym, zdałem sobie sprawę, że między wydarzeniami z trylogii a tymi z "Czerwonej Krainy" upłynęło, lekko licząc, ze 20 lat.

Abercombie rządzi.
Romulus - 2013-03-04, 11:56
:
Skończyłem 2 tom "Pierwszego Prawa" (again) i muszę rzec, że wydanie przez MAG trzeciego w kwietniu jest jak Gwiazdka na wiosnę :) Nawet gdyby MAG w tym roku nie wydał już nic fajnego, to i tak im to wybaczę :)
Romulus - 2013-03-12, 12:59
:
Gdyby ktoś chciał po angielsku: http://www.joeabercrombie...ctronic-blades/ Tanio :)
Tixon - 2013-04-03, 12:18
:
Nim zawisną na szubienicy za mną i muszę rzec, że do trzeciego tomu już niedaleko, będzie w sam raz na urodziny. :)
Takie fantasy aż miło się czyta. Są świetni bohaterowie, nieobojętni dla czytelnika, jest odpowiednio tajemniczy świat, jest i gra ze schematami, co bawi mnie najbardziej.
adamo0 - 2013-04-22, 14:44
:
Powiedźcie mi czy tłumaczenie trylogii (tzn. dwóch pierwszych tomów z ISY) naprawdę mocno przeszkadza w odbiorze?
Romulus - 2013-04-22, 15:31
:
Bywa zgrzytliwe, ale jakoś nie odstaje drastycznie od innych.
Romulus - 2013-05-11, 13:41
:
Czytam "Ostateczny argument królów". Staram się dawkować ją sobie w niewielkich ilościach. Aby nie skończyć za szybko - takiej fantasy nie ma na polskim rynku ani polskiej, ani przekładów. Jest znakomicie. Choć i tak moją ulubioną powieścią tego pisarza będą "Bohaterowie". Ale ta trylogia też wybija się wysoko ponad przeciętność innych pisarzy fantasy.
You Know My Name - 2013-05-11, 14:33
:
Nie mam w sobie tyle dyscypliny, jak już przyjdzie do mnie Ostateczny... (i skończę lekturę Stolykową) to łyknę Abercrombiego po całości.
Romulus - 2013-05-14, 07:12
:
Jestem za 300 stroną. Bawię się doskonale.
Doszedłem do wniosku, że po przeczytaniu "Ostatecznego argumentu królów" siłą rozpędu przypomnę sobie pozostałe powieści.

W zasadzie nie jestem w stanie wskazać słabego wątku. Może Bayaza, bo po powrocie z wyprawy usunął się w cień ze swoim problemem? Ale za to zajął się innymi machinacjami i bardzo zamieszał na arenie politycznej. Północni, szczególnie po powrocie Krwawego-dziewięć, przygotowują się do ostatecznej jatki z Bethodem. A poza tym Glokta, Jezal, West - nie wiem, jak autor to robi, że nawet drugoplanowe postaci grają pierwszoplanowe role.

Kurczę, mam nadzieję, że Abercrombie jeszcze powróci do tego świata i jego bohaterów. Za każdym razem, kiedy kończę lekturę, to mi ciężko i mam ochotę czytać dalej. W moim prywatnym rankingu stawiam na pierwszym miejscu "Bohaterów". Ale trylogia zaraz za nimi, albo nawet równorzędna. Potem, niewiele niżej "Zemsta..." i "Czerwona kraina".
Shadowmage - 2013-05-14, 08:22
:
Bayaz Cię jeszcze zaskoczy :)
Cintryjka - 2013-05-14, 10:42
:
A czy w dalszych powieściach główny element zaskoczenia nie został już zdradzony? Chyba tak.
Shadowmage - 2013-05-14, 10:46
:
W sumie czytałem tylko "Zemstę..." - ale tam był raczej opisany efekt, a nie sposób.
Romulus - 2013-05-14, 10:55
:
Cintryjka napisał/a:
A czy w dalszych powieściach główny element zaskoczenia nie został już zdradzony? Chyba tak.

Wiadomo, kto przeżyje :) ale to akurat żaden problem - jak stwierdzam przy czytaniu trzeciego tomu. A co do Bayaza to wiadomo, że dalej mota i mataczy ile może, szczególnie w "Bohaterach". A jeśli nie wiadomo, to czekam z niecierpliwością na finał powieści :)
Romulus - 2013-05-19, 22:10
:
Kuuuuuuuu....rczę, skończyłem "Ostateczny argument królów". Trafił się wolny weekend i nawet "Wielki Gatsby" mnie nie powstrzymał. Cała trylogia - cacy. Uwielbiam. Z rozpędu zacząłem czytać koejny raz "Zemstę...". Bo mi się nie chce z tego świata wychodzić. I pomyślałem sobie, że teraz, skoro znam całość trylogii to kolejne powieści może mnie zaskoczą tym, czego nie wiedziałem wcześniej. Może więcej mi umknęło. Oj tam, bullshit, tak naprawdę chodzi o to, że powiesci Abercrombiego mnie uzależniły. To najlepsza fantasy od dawna. Myślałem, że Stover wymiótł, ale tak naprawdę to rządzi Abercrombie.
Tixon - 2013-05-19, 22:35
:
Czytam Ostateczny, jest dobry, bardzo dobry. Ale Stover to nadal poziom wyżej.
Romulus - 2013-05-20, 10:18
:
Nie deprecjonuję Stovera, ale faktem jest, że tyle przyjemności, ile dał mi Abercrombie, Stover nie dał nigdy. No i Logen zmłóciłby Caine'a :) A mając ze sobą takich skur.......czysynów jak Wilczarz, Czarny Dow, czy Caul Dreszcz - pozamiataliby wszędzie :)
tomas - 2013-05-20, 11:27
:
Właśnie skończyłem Ostateczny Argument Królów i bardzo mi się podobał. Szkoda tylko, że wątek Ferro został potraktowany po macoszemu bo chciałoby się jej więcej :-)
Tixon - 2013-05-20, 12:44
:
Romulus napisał/a:
No i Logen zmłóciłby Caine'a

Berne też tak myślał...
Cytat:
Wybacz, że się powtarzam, ale muszę dobrze zrozumieć: wmieszałeś się w świętą wojnę i zamordowałeś przywódcę najpotężniejszego zakonu rycerskiego w historii Domu.
-To nie tak - odparł, lekko urażony. - To była uczciwa walka. Bardziej niż uczciwa. On był uzbrojony po zęby, ciężko opancerzony i w pełni sił. Ja byłem nagi, skuty i dopiero co odzyskałem przytomność po urazie czaszki.

Cintryjka - 2013-05-21, 20:53
:
Tixon napisał/a:
Czytam Ostateczny, jest dobry, bardzo dobry. Ale Stover to nadal poziom wyżej.


Albo dwa.
utrivv - 2013-05-22, 07:35
:
Ale "Argument" jednak świetny, rewelacyjny wręcz :)
Cintryjka - 2013-05-22, 11:40
:
IMHO najlepsza rzecz Abercrombiego.
Jander - 2013-05-22, 18:55
:
Zacząłem "Bohaterów". Ponad sto stron za mną. Jest całkiem smakowicie, ale pierwsza walka - meh, musiałem parę razy czytać niektóre akapity, żeby załapać co się dzieje. Rozumiem, że walka była przedstawiona z punktu widzenia bohatera, ale Erikson(nie byłbym sobą, gdybym nie porównał jakiegokolwiek pisarza fantasy do Eriksona) mnie pod tym względem rozpieścił.
Fidel-F2 - 2013-05-22, 19:04
:
to prawda, to jedno Erikson robi dobrze
Jander - 2013-05-24, 15:31
:
Jak już skończę "Bohaterów" - bardziej polecacie zacząć trylogię czy iść w kolejne stand-alone'y?
Romulus - 2013-05-24, 16:15
:
Zacznij od trylogii. Jeszcze większa frajda.
Tixon - 2013-06-01, 15:36
:
Zakończenie trylogii trzyma poziom poprzednich tomów. Dobrze napisane, krwiste fantasy z pełnowymiarowymi bohaterami.
Tixon - 2013-06-04, 15:18
:
Fidel napisał/a:
Wziąłem się za Samo ostrze Abercrombiego, sikacie tu po nogach na sam dźwięk nazwiska. Po kilkudziesięciu stronach trudno coś rzec o fabule czy pomysłach ale językowo to jest trzecia liga a tłumacz ewidentnie dołożył swoje trzy grosze dziadostwa. No ale przeczytam, zobaczymy co będzie.

Mało które fantasy jest językowo w pierwszej lidze :(
Fidel-F2 - 2013-06-04, 15:25
:
Właśnie dowiedziałem się od znajomej, która przeczytała trylogię Abercrombiego w oryginale, "który jest lekki, przyjemny i z poczuciem humoru". Czyli zawala głównie przekład.
AM - 2013-06-04, 15:30
:
Fidel-F2 napisał/a:
Właśnie dowiedziałem się od znajomej, która przeczytała trylogię Abercrombiego w oryginale, "który jest lekki, przyjemny i z poczuciem humoru". Czyli zawala głównie przekład.


Niekoniecznie. Nie jesteś przecież swoją znajomą i istnieje szansa, że oryginał również pozostawiłby cię obojętnym.
Fidel-F2 - 2013-06-04, 15:37
:
Być może ale jest to osoba której głosu jestem skłonny słuchać jeśli idzie o język, a przekład nie pozostawił mnie obojętnym, drażni mankamentami. Ale owszem, być może wersja oryginalna też by, mnie akurat, nie zachwyciła.
sanatok - 2013-06-04, 15:45
:
Cytat:
Właśnie dowiedziałem się od znajomej, która przeczytała trylogię Abercrombiego w oryginale, "który jest lekki, przyjemny i z poczuciem humoru". Czyli zawala głównie przekład.


Z podobnych powodów co Fidel (sikanie, masturbacja etc.) sięgnąłem w końcu po długo odkładanego Abercrombiego, jako iż mam ostatnio długie zęby na czytanie postanowiłem chwycić za oryginał, aby upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Po około 150 stronach The Blade Itself jestem umiarkowanie zachwycony - lekkie, zabawne, wciągające i sprytnie napisane, nie głębokie, ale też nie płytkie, przede wszystkim maksymalnie dynamiczne. - aż prosi się o więcej. Przyjemne jak picie lekkiego czeskiego piwa w ciepły wieczór. Nie wiem jak ma się przekład do oryginału, ale nie zdecydowanie nie powiedziałbym, że to trzecia liga językowa. Idę poczytać, albo po piwo.

edit: Bardzo płynie i przyjemnie też wychodzą Abercrombiemu zmiany stylów narracyjnych połączone ze zmianą postaci narratora. Szczególne Sand dan Glokta wypada ciekawie z przemieszaniem myśli i dialogu.
Młodzik - 2013-06-04, 15:52
:
No bez przesady, u nas znajdzie się sporo takich fantasy.
sanatok - 2013-06-04, 15:53
:
Może za mało fantasy czytam, ale śmiem jednak powątpiewać. Nazwiska? Tytuły?
kurrrak - 2013-06-04, 17:31
:
A ja z fantasy czytam tylko Abercrombiego, więc na szczęście nie muszę nic porównywać. :->
Młodzik - 2013-06-04, 17:36
:
sanatok napisał/a:
Może za mało fantasy czytam, ale śmiem jednak powątpiewać. Nazwiska? Tytuły?

Sapkowski, Grzędowicz, Brzezińska, chyba nawet Kańtoch i zależy jak patrzeć na przynależność gatunkową książek Orbitowskiego. Trochę sporo :) .
MadMill - 2013-06-04, 17:39
:
Młodzik napisał/a:
No bez przesady, u nas znajdzie się sporo takich fantasy.

Nazwiska! Adresy!'

Jak mi ktoś ze Stoverem wyskoczy to piszcie szybko do Wreda aby mi zablokował PA ponieważ niezdzierżę :P
Fidel-F2 - 2013-06-04, 17:59
:
Sorry, Młodzik ale Sapkowski bije większość autorów fantasy o klasę albo dwie. Dopiero zaczynam Abercrombiego ale trudno mi uwierzyć by choć zbliżył się do Sapkowskiego.
Romulus - 2013-06-04, 18:05
:
Nie zbliży się :) Ale i tak miałem dziką frajdę. Może dlatego, że to kolejny autor, który, moim zdaniem, brawurowo nie zamęcza czytelników kolejnym cyklem fantasy, opasłym, przegadanym. Abercrombie wykroił najpierw trylogię, która zaczyna się mało spektakularnie, ale się świetnie rozkręca. A potem tzw. standalones. Może rzeczywiście trylogii nie przebijają, ale walić to :)
MadMill - 2013-06-04, 18:09
:
Walić to, że dalej nie widać nowych jego książek. Wziął by się do pisania, a nie opieprza się --_-

Mam jeszcze 3,5 książki do przeczytania, ale martwię się na przyszłość.
Romulus - 2013-06-04, 18:23
:
Ha! Pisze na razie opowiadania, z tego co ogłosił na blogu. Ale nie pamiętam już czy do jednego zbioru, czy będą porozrzucane. Jedno na pewno do antologii Martina i Dozoisa. Wszystkie osadzone w świecie "Pierwszego prawa".
Młodzik - 2013-06-04, 18:34
:
Fidel-F2 napisał/a:
Sorry, Młodzik ale Sapkowski bije większość autorów fantasy o klasę albo dwie. Dopiero zaczynam Abercrombiego ale trudno mi uwierzyć by choć zbliżył się do Sapkowskiego.

Źle mnie zrozuimiałeś. Nie twierdzę, że Amercrombie jest na poziomie Sapkowskiego, bo nie miałem okazji czytać, tylko że nie ma aż takiej tragedii jeśli chodzi o sprawność językową pisarzy fantasy. Kilku z naprawdę świetnym stylem się znajdzie, jak Sapkowski właśnie.
Edit: Ach no i jeszcze Susanna Clarke ma świetny styl, MacLeod też. Ale oni się chyba nie łapią do kategorii typowego fantasy.
Cintryjka - 2013-06-04, 19:14
:
Fidel-F2 napisał/a:
Być może ale jest to osoba której głosu jestem skłonny słuchać jeśli idzie o język, a przekład nie pozostawił mnie obojętnym, drażni mankamentami. Ale owszem, być może wersja oryginalna też by, mnie akurat, nie zachwyciła.


Językowo Abercrombie jest w najlepszym razie przeciętny, co zresztą twierdziłam od początku lektury trylogii w oryginale. Neutralny w czytaniu styl rzemieślnika, nieprzeszkadzający w śledzeniu akcji.
MadMill - 2013-06-04, 20:01
:
Ale to jest też jakiś dar, umiejętność, że czytasz i nawet nie wiesz kiedy jest strona numer 50, 200, 600... I koniec.
AM - 2013-06-04, 20:05
:
Cintryjka napisał/a:

Językowo Abercrombie jest w najlepszym razie przeciętny, co zresztą twierdziłam od początku lektury trylogii w oryginale.


Przeciętny na czyim tle? Kolegów i koleżanek po piórze, tworzących w "głównym nurcie" fantasy czy pisarzy w ogóle? Jeśli to pierwsze, zupełnie się nie zgodzę. Jeśli to drugie, to jak najbardziej.
Cintryjka - 2013-06-04, 20:07
:
To drugie. Dla stylu nie mam osobnych kategorii:)
@Mad: Owszem, zgadzam się, i też nie każdy tak umie. Co jednak nie czyni posiadacza tej umiejętności wybitnym ani nawet ponadprzeciętnym stylistą.
AM - 2013-06-04, 20:51
:
Cintryjka napisał/a:
To drugie. Dla stylu nie mam osobnych kategorii:)
@Mad: Owszem, zgadzam się, i też nie każdy tak umie. Co jednak nie czyni posiadacza tej umiejętności wybitnym ani nawet ponadprzeciętnym stylistą.


Masz rację, ale większość czołowych pisarzy fantastycznych nigdy nie była wielkimi stylistami. Abercrombie jest tylko "synem tej ziemi"; przypominam że jedną z gwiazd fantasy jest Goodkind :) .
mad5killz - 2013-06-04, 21:57
:
Przeczytałem Pierwsze prawo, tom 1: Samo ostrze i na tym moja przygoda z Abercrombie zakończyła się. ISA w to nie mieszajmy. (:
Stover też nie przypadł mi do gustu, więc nie jestem targetem MAG'a pod tym względem. Andrzeju, pozdrawiam. (:
Jander - 2013-06-04, 22:01
:
Ja przeczytałem "Bohaterów" i jestem całkiem zadowolony (nie jest to nic wybitnego, ale na pewno 100 razy lepsze od Wegnera). Za trylogię po polsku raczej się zabierać nie będę, najpierw przeczytam standalone'y, a potem pomyślę o wersji w oryginale.
sanatok - 2013-06-04, 22:18
:
Oczywistym jest, że Abercrombie to nie MacLeod, ale też nie chciałbym aby nim był. Małe jest moje rozeznanie w kategorii "fantasy rozrywkowej" czy jak to zwał, ale jeżeli to jest poziom średni czy przeciętny, to widać nadeszła pora aby nadrobić zaległości. To w takim razie kto jest "top" w tej kategorii?
Jander - 2013-06-04, 22:22
:
sanatok napisał/a:
To w takim razie kto jest "top" w tej kategorii?

Moim zdaniem Erikson (którego się albo pokocha albo znienawidzi), ale Martin sprzedaje się najlepiej.
mad5killz - 2013-06-04, 22:23
:
Jander napisał/a:
Ja przeczytałem "Bohaterów" i jestem całkiem zadowolony (nie jest to nic wybitnego, ale na pewno 100 razy lepsze od Wegnera).

Wegnera nie czytałem, wychodzi na to, że mi się spodoba. (:

sanatok napisał/a:
Małe jest moje rozeznanie w kategorii "fantasy rozrywkowej" czy jak to zwał, ale jeżeli to jest poziom średni czy przeciętny, to widać nadeszła pora aby nadrobić zaległości. To w takim razie kto jest "top" w tej kategorii?

Tego nie wiem, ale wszystkie książki Sandersona za mną. (:
Jander - 2013-06-04, 22:25
:
mad5killz napisał/a:
Wegnera nie czytałem, wychodzi na to, że mi się spodoba. (:

Jeśli lubisz przeciętne książki to polecam.
sanatok - 2013-06-04, 22:26
:
MKP na razie czytałem pierwszy tom - językowo, fabularnie i "miodnie" jak dla mnie w tyle za Abercrombiem, następne trzy tomy czekają na swoją kolej. Może różnice robi, że Eriksona czytałem w tłumaczeniu. Martin zaś pod względem umiejętności pisarskich też do wybitnych nie należy.

No i ba, zostało przyjąć rolę neofickiego kapłana //mysli
Jander - 2013-06-04, 22:32
:
Czytanie w oryginale zawsze dodaje sporego plusa do odbioru autora.
Co do wybitności językowej w fantasy to sorry, nie ten gatunek, tu chodzi o zarzynanie ludzi ewentualnie jakieś spisgi, a nie śliczny język. ;)
AM - 2013-06-04, 22:43
:
Jander napisał/a:
Czytanie w oryginale zawsze dodaje sporego plusa do odbioru autora.
C


Oczywiście, bo większość osób nie potrafi ocenić, jak napisany jest tekst w oryginale. Ba, nie potrafi tego 80 albo 90% native speakerów :-) .

sanatok napisał/a:
Oczywistym jest, że Abercrombie to nie MacLeod, ale też nie chciałbym aby nim był. Małe jest moje rozeznanie w kategorii "fantasy rozrywkowej" czy jak to zwał, ale jeżeli to jest poziom średni czy przeciętny, to widać nadeszła pora aby nadrobić zaległości. To w takim razie kto jest "top" w tej kategorii?


Źle stawiasz pytanie, bo dyskusja dotyczyła "przeciętnego" stylu, który tak naprawdę nie odbiega za bardzo od tego, co prezentują jego wyróżniający się koledzy po piórze. W każdym razie to nie znaczy, że Abercrombie nie jest jednym z 5-6 topowych autorów "big commercial fantasy".
Tixon - 2013-06-04, 23:42
:
AM napisał/a:
Oczywiście, bo większość osób nie potrafi ocenić, jak napisany jest tekst w oryginale.

Ja mam problemy z oceną tekstów napisanych w naszym języku :-P To znaczy, czuję, co jest z tekstem, czy jest dobrze, czy czegoś mu brakuje, ale nie umiem tego zdefiniować, nie mam odpowiedniego aparatu pojęciowego. :roll:
Sammael - 2013-06-05, 00:53
:
Ja też zacząłem czytać Abercrombiego, jestem po "Samym ostrzu" i zacząłem tom 2. Powiem tak, dupy ni urwało, ale jest całkiem fajnie. Początek mnie odrzucił, mocno waliło sztampą (i to w taki sposób który mnie odrzucił, bo czasami sztampa przy kreacji bohaterów czy fabuły jest jak najbardziej OK) ale potem się rozkręciło, baa, tak w 2/3 zaczęło się robić naprawdę ciekawie, rzucili nam okruchy znacznie większej intrygi i mam nadzieję, że tym tokiem pójdą.

Ma to swoje momenty, mi się podoba, jeśli ktoś na początku się zniechęcił to radzę dać drugą szansę.
Jander - 2013-06-05, 09:28
:
AM napisał/a:
Oczywiście, bo większość osób nie potrafi ocenić, jak napisany jest tekst w oryginale.

Ale to łatwo zauważyć, że na przykład u Eriksona w przekładzie ginie poetyckość jego języka. Najzwyczajniej w świecie wrażenia z oryginału mam lepsze, nawet jeśli to tylko intuicyjny ogląd.
MadMill - 2013-06-05, 16:26
:
Cintryjka napisał/a:
@Mad: Owszem, zgadzam się, i też nie każdy tak umie. Co jednak nie czyni posiadacza tej umiejętności wybitnym ani nawet ponadprzeciętnym stylistą

A ja nie twierdzę, że jest takim stylistą. Jednak twierdzę, że na pewno jest ponadprzeciętnym twórcą.
sanatok - 2013-06-05, 16:28
:
+1
Cintryjka - 2013-06-05, 16:34
:
I z tym jestem gotowa się zgodzić - w obrębie fantasy. Ale Fidel poruszył aspekt stylistyczny i o tym była rozmowa.
AM - 2013-06-05, 17:53
:
Cintryjka napisał/a:
I z tym jestem gotowa się zgodzić - w obrębie fantasy. Ale Fidel poruszył aspekt stylistyczny i o tym była rozmowa.


Wbrew pozorom z fantasy jest lepiej niż z science fiction. Abercrombie mógłby spokojnie dawać lekcje pisania i Asimovowi, i Clarke'owi, i Dickowi. Nie to, żebym miał coś przeciwko inżynierom, ale science fiction, to gatunek w głównej mierze "techników" bawiących się w literaturę. Doceniam idee, ale wykonania często już nie. Tak więc spokojnie do fantasy możemy dodać jeszcze science fiction :) .
Cintryjka - 2013-06-05, 19:17
:
M.in. dlatego czytam mało science fiction. Styl jest dla mnie bardzo ważny, językowe drewno bardzo mi zawadza.
A wracając do Abercrombiego - z książki na książkę widać u niego postępy pod tym względem. Rozwija się albo dostał dobrych redaktorów:)
Fidel-F2 - 2013-06-12, 15:34
:
Samo ostrze Wszystko się potwierdziło. Od początku do samego końca wciąga i zasysa, rzecz lekka ale nie głupia. Solidna opowieść, pozbawiona zbędnych ozdobników (w przeciwieństwie do takiego np. Eriksona, któremu należałoby wykreślić średnio 40% tekstu z każdej książki). Końcowe dwa rozdziały uczyniły mi wielką radość, ostatnio chyba za dziecka tak się emocjonalnie zaangażowałem w lekturę. Co do języka o którym była wcześniej dyskusja, wielką krzywdę zrobił powieści tłumacz. Słabo posługuje się językiem polskim, jego przekład jest nieporadny. Konstrukcje gramatyczne na granicy poprawności i kalki, często ogranicza się do prostego wyrzucania zaimków co skutkuje gmatwaniem sensu. Szkoda, z dobrym tłumaczem Samo ostrze byłoby rozrywkowym majstersztykiem.
Romulus - 2013-06-12, 16:46
:
Nie chcę cię nadmiernie zachęcać pisząc, że kolejne części są lepsze (co do przekładu - to się nie wypowiem), żeby nie zrazić.

Ale są :)
Fidel-F2 - 2013-06-12, 18:10
:
Nie musisz nadmiernie zachęcać. Nim zawisną na szubienicy jest już w bardzo bliskich planach.
Cintryjka - 2013-06-12, 19:00
:
Każda kolejna część trylogii jest lepsza od poprzedniej:)
You Know My Name - 2013-07-13, 14:47
:
kończę samo ostrze. dobre, z każdą stroną lepsze. mam tylko jeden zarzut. za szybko, jak dla mnie, rozpoznaję elementy wzorca. za szybko łapię kto jest kim. w tym erikson jest lepszy.
Romulus - 2013-07-19, 15:14
:
Abercrombie skończył nową powieść. Trochę inna od poprzednich:
http://www.joeabercrombie...19/half-a-king/
kurrrak - 2013-07-19, 16:43
:
Bardzo miły news. Przy okazji wspomina o nowej trylogii i zbiorze opowiadań, obu ze świata Pierwszego prawa. Zacieram rączki, chociaż do 2017 mój gust może się znacznie zmienić.
Co do nowej powieści, to odstrasza lekko wspomnienie o docelowej grupie wiekowej (12-16 lat), ale jak recenzje będą korzystne i ktoś zechce to wydać, to się skuszę.
ASX76 - 2013-07-19, 16:52
:
kurrrak napisał/a:

Co do nowej powieści, to odstrasza lekko wspomnienie o docelowej grupie wiekowej (12-16 lat), ale jak recenzje będą korzystne i ktoś zechce to wydać, to się skuszę.


Na takiej grupie może zarobić więcej $.
Ja jednak "podziękuję". Przy jego stylu, książka kierowana do "12-16" nie wydaje mi się warta "grzechu". ;)
Romulus - 2013-07-19, 18:41
:
Trochę w swoim wpisie łagodził fakt, że książka jest skierowana do young adults :) Nie skreślałbym jej tylko z tego powodu. Neil Gaiman daje radę, Mieville jakoś dał, to i Abercrombie może.
ASX76 - 2013-07-19, 19:29
:
Gaiman dał radę, bo ma talent do snucia ciekawych opowieści, a i warsztat znacznie lepszy od Abercrombiego i Mieville'a.
kurrrak - 2013-07-21, 11:22
:
Warsztatowi Abercrombiego nic nie brakuje. Jego książki pochłania się w kilka wieczorów. Za to z Gaimanem męczyłem się niemożebnie, więc kwestia względna.
MadMill - 2013-07-21, 17:59
:
Mieville gdzie dał radę? W przypadku LonNiedynu? No nie wiem...
Fajnie, że dalej pisze, będzie co czytać w przyszłości.
Walder Frey - 2013-08-07, 13:19
:
sanatok nt. fantastyki rozrywkowej napisał/a:
To w takim razie kto jest "top" w tej kategorii?

Moim skromnym zdaniem podium rankingu wygląda tak:

Scott Lynch
Joe Abercrombie
M. W. Stover

klasa niżej:

Brent Weeks
Peter Brett

Tych tak na szybko kojarzę. A z opinii, które czytałem (i znając ludzi oraz ich gusta), to Patricka Rothfussa dałbym do tej niższej ligi.

OT- jakiś czas temu skończyłem trylogię "Pierwsze prawo". Rewelacja, top fantastyki rozrywkowej. Z każda powieścią było coraz lepiej. Szacunek dla autora, ze ze schematów postaci stworzył tak pełnokrwiste i niejednoznaczne charaktery. Fabuła też potrafiła miejscami mocno zaskoczyć i to zakończenie- tak cudownie niejednoznaczne i spajające równoczęsnie całość opowieści- jedno z lepszych, jakei w tego typu literaturze czytałem.

Jesli ktoś jeszcze nie zna, to zdecydowanie polecam!
Romulus - 2013-08-07, 16:51
:
Wyrzuciłbym z tego rankingu Lyncha albo umieściłbym na trzecim miejscu. Chyba że przyjmiemy, że kolejność nie ma znaczenia, wtedy nie ma się o co spierać :)
Tixon - 2013-08-07, 21:37
:
Walder Frey napisał/a:
Moim skromnym zdaniem podium rankingu wygląda tak:

Scott Lynch
Joe Abercrombie
M. W. Stover

klasa niżej:

Brent Weeks
Peter Brett

O ile na górze zrobiłbym zupełne przetasowania (Stover, Lynch, Abercrombie, bo nie wiem wg jakiego kryterium jest on trzeci), tak umieszczenie w klasie niższej Bretta zakrawa o żart. Toż to jakaś trzecia liga nie warta nawet uwagi :roll:
A Rothfuss to pierwszoligowy autor. Ktoś przeciw? //spell2
Sabetha - 2013-08-08, 08:15
:
Ja za. Z jednym małym zastrzeżeniem. Wyjaśnijcie mi, proszę, jeszcze raz, co sprawia, że Abercrombie zachwyca. Bo ja się starałam ze wszystkich sił i nie zachwyca. Jestem jak ów biedny Gałkiewicz, próbuję i nic.
Romulusie, dlaczego wyrzuciłbyś Lyncha? Ja bym go dała na pierwszym miejscu, a zamiast Abercrombiego wetknęła w środek Rothfussa :mrgreen:
Ani Weeksa, ani Bretta nie czytałam, więc tu nie mam nic do powiedzenia.
sanatok - 2013-08-08, 08:54
:
Cytat:
Wyjaśnijcie mi, proszę, jeszcze raz, co sprawia, że Abercrombie zachwyca.


Może to podsunie jakieś tropy. Jednak to tylko wstęp i mam nadzieje, że kolejne części będą lepsze. Możliwe spojlery.
Walder Frey - 2013-08-08, 09:10
:
Tixon napisał/a:
O ile na górze zrobiłbym zupełne przetasowania (Stover, Lynch, Abercrombie, bo nie wiem wg jakiego kryterium jest on trzeci), tak umieszczenie w klasie niższej Bretta zakrawa o żart. Toż to jakaś trzecia liga nie warta nawet uwagi :roll:
A Rothfuss to pierwszoligowy autor. Ktoś przeciw? //spell2

Podałem czołówkę, a nie konkretną klasyfikację.

Co do reszty- rzuciłem dla kontrastu dwa wyraźnie słabsze nazwiska, szeroko u nas dostępne. Niestety, chyba nawet bardziej, niż czołowa trójka.
A co do Rothfussa to się nie wypowiem- nie czytałem.

Romulusie- a czemu usunąłbyć Lyncha?
Sabetha - 2013-08-08, 09:29
:
Sanatok napisał/a:
Może to podsunie jakieś tropy.


Taaa, jeden na pewno, nie wiedziałam dotąd, że Abercrombie jest taki przystojny :freak:

Przebiegłam tekst wzrokiem, a że mój inglisz jest, jaki jest, mogłam coś źle zrozumieć, ale wynika z tego, że mam się zachwycać tak zwaną "reality of absurdism". Cóż, zdaje się, że ów grimdark jest po prostu nie dla mnie. Drażniła mnie onegdaj romantyczna frenezja, przygnębiał naturalizm, no i nigdy nie lubiłam turpistów. Może to dlatego. A może dlatego, że Joe, przy wszystkich swoich zaletach, operuje prostym językiem i bez przerwy powtarza ten sam schemat fabularny w stylu Logen wpada w kłopoty, pojawia się Krwawy-Dziewięć, jest jatka. I jest jatka. I jest jatka. I koniec :P
AM - 2013-08-08, 09:32
:
Sabetha napisał/a:
Ja za. Z jednym małym zastrzeżeniem. Wyjaśnijcie mi, proszę, jeszcze raz, co sprawia, że Abercrombie zachwyca.


Mam wrażenie, że to przykład takiej fantasy, która przyciąga zdecydowanie więcej chłopców niż dziewczynek.
Cintryjka - 2013-08-08, 10:02
:
A ja miałam sobie tylko odświeżyć Ostateczny argument królów celem napisania recenzji wersji PL i znowu wsiąkłam na amen. Czyli ups.
AM - 2013-08-08, 10:07
:
Cintryjka napisał/a:
A ja miałam sobie tylko odświeżyć Ostateczny argument królów celem napisania recenzji wersji PL i znowu wsiąkłam na amen. Czyli ups.


A kiedy będzie recenzja :) ?
Romulus - 2013-08-08, 10:10
:
AM napisał/a:
Sabetha napisał/a:
Ja za. Z jednym małym zastrzeżeniem. Wyjaśnijcie mi, proszę, jeszcze raz, co sprawia, że Abercrombie zachwyca.


Mam wrażenie, że to przykład takiej fantasy, która przyciąga zdecydowanie więcej chłopców niż dziewczynek.

Niom :)

A co do Lyncha: po pierwsze jeszcze nie skończył swojej "trylogii". Po drugie - jeszcze trzeciego tomu nie czytałem a drugi był słabszy od pierwszego. Więc wrzucanie Lyncha jest przedwczesne. Tak samo, jak odrzucanie :) Choć, osobiście, wątpię, aby w moim rankingu zdetronizował Abercrombiego ze swoją "Republiką Złodziei".
Cintryjka - 2013-08-08, 10:13
:
AM napisał/a:
Cintryjka napisał/a:
A ja miałam sobie tylko odświeżyć Ostateczny argument królów celem napisania recenzji wersji PL i znowu wsiąkłam na amen. Czyli ups.


A kiedy będzie recenzja :) ?


Dzisiaj napiszę, ale kiedy szef opublikuje, to nie wiem:) To jest moim zdaniem jego opus magnum, jak na razie.
AM - 2013-08-08, 11:24
:
Cintryjka napisał/a:
AM napisał/a:
Cintryjka napisał/a:
A ja miałam sobie tylko odświeżyć Ostateczny argument królów celem napisania recenzji wersji PL i znowu wsiąkłam na amen. Czyli ups.


A kiedy będzie recenzja :) ?


Dzisiaj napiszę, ale kiedy szef opublikuje, to nie wiem:) To jest moim zdaniem jego opus magnum, jak na razie.


A jak przekład Wojtka?
Cintryjka - 2013-08-08, 11:40
:
Mając porównanie z oryginałem, niczego nie jestem w stanie mu zarzucić. Wiem, ze były zarzuty wobec poprzednich tomów w przekładzie Jana Kabata (tych nie jestem w stanie zweryfikować, bo nie czytałam wydań ISY), ale ten przekład jest z pewnością bdb. Co więcej, IMHO lepszy językowo od przekładów innych książek Abercrombiego.
Edit: Recenzja już jest, a Ostateczny jest dziś u nas książką dnia.
Tixon - 2013-09-25, 00:08
:
Jestem dwa razy na tak.
Przeczytałem Bohaterów a zaraz po nich Czerwoną krainę i trudno mi powiedzieć, która książka podobała mi się bardziej.
Bohaterowie to świetna sceneria wojny Północnych z Unią, krew i pot, odwaga i głupota, honor i zdrady, a także rewelacyjny przegląd postaci wcześniej drugo czy trzecioplanowych. Każda ma w sobie coś, co przyciąga, praktycznie każdej można kibicować, bez względu po jakiej stoi stronie.
Natomiast Czerwona kraina to klimat. Klimat pierwszorzędnego westernu w scenerii fantasy. Fabuła siłą rzeczy nie powala, bo jest pretekstem do kompilacji westernowych motywów i przycinania ich na potrzeby konwencji. Może i nie brzmi to zachęcająco, ale ja - za sprawą oglądanych w młodości licznych filmów z tego gatunku - się śliniłem //slina .
No i ten upływ czasu pozwalający zobaczyć, co się stało z niektórymi bohaterami wcześniejszych powieści.
Fidel-F2 - 2013-11-12, 08:28
:
Jestem w połowie Nim zawisną na szubienicy. Dawno nic ( może poza ostatnim AS :P ) nie czytało mi się z takim zasysem, chociaż tłumacz co i rusz podstawia nogę.
Fidel-F2 - 2013-11-15, 11:25
:
Skończyłem wczoraj.. Jest bardzo dobrze, są momenty, że czytam sprintem, żeby się dowiedzieć co będzie za chwilę, są momenty, że chichram się w głos (co mi się rzadko zdarza przy lekturze), są momenty, że wku...wienie podnosi mi ciśnienie, są momenty gdy mi smutno i żal. Dobrze napisana, nieprzekombinowana przygodówka. Brakowało mi tylko trochę takiej jednotomowej zwartości. Bo to nie jest odrębna książka, czytanie jej jako oddzielnej pozycji pozbawione jest sensu. Cały cykl to jedna książka podzielona na trzy tomy.
Romulus - 2013-11-15, 12:08
:
To "Ostateczny argument królów" też ci się spodoba. Chyba że już czytałeś w odwrotnej kolejności :)
No i "Bohaterom" najbliżej do zajebistości tej trylogii. Ale lepiej najpierw przeczytać "Zemstę...", choćby z uwagi na Caula Dreszcza i jego losy (akcja przez "Bohaterami").
Tixon - 2013-11-15, 12:48
:
Fidel-F2 napisał/a:
Brakowało mi tylko trochę takiej jednotomowej zwartości

Będą zaraz po cyklu. Z czego Zemsta jest najsłabsza :roll:
A wczoraj powtórzyłem Czerwoną krainę i nadal się śliniłem 8)
Fidel-F2 - 2013-11-15, 15:15
:
po tych dwóch tomach cały Abercrombie jest w planach, najpierw dokończę cykl a potem tak jak Romciu radzi, oczywiście z płodozmianem, nie można za wiela na raz bo się nudzi, mimo wszystko to nie jest Sienkiewicz

Tixon napisał/a:
Z czego Zemsta jest najsłabsza
obiło mi się o uszy że tragiczna w przekładzie, prawda li to?
Cintryjka - 2013-11-15, 18:19
:
Jest to zdecydowana przesada, przekład bardzo przyzwoity, jedynie parę niezbyt istotnych wpadek związanych z terminologią wojskową/nazwami broni.
AM - 2013-11-15, 18:58
:
Cintryjka napisał/a:
Jest to zdecydowana przesada, przekład bardzo przyzwoity, jedynie parę niezbyt istotnych wpadek związanych z terminologią wojskową/nazwami broni.


Dodam tylko, że większość powyższego dotyczy "Bohaterów", a nie "Zemsty".
Cintryjka - 2013-11-15, 19:27
:
Fakt:) W każdym razie Robert Waliś to moim zdaniem więcej niż dobry tłumacz, o czym świadczy np. jego przekład Gromowładnego Gilmana. Zresztą również przekładom Abercrombiego jego autorstwa nie można niczego zarzucić. Takie rzeczy, o jakie jednostki kruszyły kopie na forum Maga, to na dobrą sprawę działka redaktora.
AM - 2013-11-15, 20:09
:
Cintryjka napisał/a:
Takie rzeczy, o jakie jednostki kruszyły kopie na forum Maga, to na dobrą sprawę działka redaktora.


Niestety, z Panią redaktor był taki sam problem. Oboje mają zbliżone pojęcie o wojskowości :) . Ważne, że odkryliśmy jedną z pięt Achillesowych Roberta i może my w przyszłości przeciwdziałać.

BTW, myślę, że Robertowi bardzo dobrze wyszedł również Ford, Valente i Vandermeer. To naprawdę bardzo utalentowany tłumacz, który będzie jeszcze lepszy.
Fidel-F2 - 2014-01-12, 12:18
:
Ostateczny argument królów Autor nie jest może mistrzem szerokiego planu i rzec by można, że ten aspekt jest jedynie poprawny czy może całkiem niezły. No ale reszta to majstersztyk. Miód, orzeszki i chętne dziewice. Dawno nie czytało mi się z taką lekkością i zasysem. Dawno nie wzruszałem się i nie śmiałem na różne sposoby jak przy tej lekturze. Przygodówka najwyższej klasy.
Cintryjka - 2014-01-12, 19:52
:
Zawsze powtarzam, że Ostateczny to jego najlepsze dzieło:) Ale Czerwona kraina i Bohaterowie (w tej kolejności) niewiele mu ustępują.
Fidel-F2 - 2014-03-20, 21:59
:
Zemsta najlepiej smakuje na zimno Abercrombie jakiego znamy acz o jeden level słabszy od trylogii. Są momenty które mocna wciągają (akcja z pożarem w burdelu szczerze mnie ubawiła), są zdrowo skrojone postacie, przyzwoita fabuła (w tym miejscu mamy pół levela niżej - trochę waty niepotrzebnej) i odrobinę zbyt częste i obszerne fragmenty z filozofowaniem na te same tematy. Tłumaczenie takie sobie ale można przymknąć oko.
Romulus - 2014-03-21, 06:47
:
To teraz uderzaj do "Bohaterów". Jest lepiej.
Fidel-F2 - 2014-03-21, 06:58
:
Zamierzam, ale płodozmian jakiś musi być. Teraz idą Małżeństwa Królewskie Piastowskie Besali. Zobaczymy co to jest.
Młodzik - 2014-05-03, 13:17
:
Ostateczny argument królów
Będzie trochę spoilerów, żeby nie było, że nie ostrzegałem.
Pierwsze dwa tomy przeczytałem z życzliwym zainteresowaniem. Przyjemne były, ale jednocześnie nie znalazłem w nich czegoś co by sprawiło, że nie mógłbym się oderwać od lektury. Gdyby nie to, że chwilowo nie mogę sobie pozwolić na wybredność, to nie przeczytałbym całej trylogii za jednym zamachem. Niejakie wrażenie zrobiło na mnie zakończenie "Nim zawisną na szubienicy". Do tej pory Abercrombie tylko naśmiewał się ze schematów fantasy, a nie je tak otwarcie łamał.
Ale już "Ostateczny argument królów" to inna bajka. Jak mnie zassało, to nie mogłem się oderwać. Przy okazji też chciałbym ogłosić zwycięzcę konkursu na największego skurwysyna trylogii (i przy okazji jednego z największych, jakich uświadczyłem w książkach). Nie kto inny tylko sam Bayaz, Pierwszy z Magów. O, ten to się dopiero Abercrombiemu udał. Z początku miałem go za dobrotliwego wujaszka, który musiał się dostosować do okrutnego świata, tylko pod koniec "Samego ostrza" pewien niepokój wzbudził we mnie fakt, że to on stworzył Inkwizycję. Ale na tyle szybko o tym zapomniałem, że jak ta żerca (żerczyni? da się to odmieniać; imię niestety z głowy mi wypadło), którą Glokta pochwycił w Dagosce powiedziała, iż to właśnie Bayaz zabił Juvensa, byłem wielce oburzony. Gdzieś tak do 1/4 "Ostatecznego argumentu..." miałem przeczucie, że zginie przez błędy, które popełnił przez roztargnienie. Później już tylko modliłem się, żeby ktoś wreszcie zajebał skurwiela. I gucio z tego wyszło.
W ogóle muszę przyznać, że samo zakończenie zrobiło na mnie duże wrażenie. Dotąd nie spotkałem się z sytuacją, żebym zamiast cieszyć się z zasłużonych sukcesów bohaterów, bolał nad ich losem.
Teraz jestem w kropce. Chwilowo lekkie fantasy zupełnie mi się przejadło i nie mam bladego pojęcia, co brać do czytania. Może skuszę się na nowego Szostaka.
Fidel-F2 - 2014-06-03, 11:24
:
Bohaterowie na tapecie. Rany, jakie to przyjemne. Nie wiedzieć czemu przypomniały mi się fragmenty Achaii sprzed lat. Jakież to gówno w porównaniu.
Fidel-F2 - 2014-06-03, 19:38
:
Whirrun robiący pułapkę na ser i tłumaczący idę wojny i postępu prześliczny. :mrgreen:
adamo0 - 2014-06-04, 13:36
:
Fidel - lepsze Abercrombie czy Eriksson? Wiem, że nie byłeś zachwycony (tak jak ja) Malazańską, więc chyba ci zaufam jeżeli idzie o Abercrombiego.
Romulus - 2014-06-04, 14:03
:
adamo0 napisał/a:
Fidel - lepsze Abercrombie czy Eriksson? Wiem, że nie byłeś zachwycony (tak jak ja) Malazańską, więc chyba ci zaufam jeżeli idzie o Abercrombiego.

Nie da się ich porównać.
Jander - 2014-06-04, 14:22
:
Abercrombie jest na pewno bardziej przystępny i łatwiejszy, co nie znaczy że gorszy.
adamo0 - 2014-06-04, 14:58
:
Jeżeli przez przystępność rozumiesz prostotę języka autora to nie wiem jak można pisać bardziej 'przystępnie' niż Erikkson :mrgreen:
Jander - 2014-06-04, 15:17
:
Nie musisz ogarniać 400 postaci, 20 bogów, 30 ras i czasowych skoków o 500 tysięcy lat wstecz.
Tacy "Bohaterowie" to sytuacja "my tam, wy tu". :)
Fidel-F2 - 2014-06-04, 15:48
:
Eriksona przeczytałem dwa tomy i nigdy więcej po niego nie sięgnę. Jak będę chciał popełnić samobójstwo to podetne sobie żyły łyżką, będzie bardziej elegancko i mniej boleśnie. Abercrombie ma odrobinę pecha do tłumaczy, nie jest to zrobione najlepiej alenie jest to też dramat. A. Ma genialną rękę do emocji, smutku śmiechu, wzruszeń rozmaitych, fajnych obserwacji człowieka, przekurewskich postaci. Nigdzie nie odkrywa Ameryki. Erikson to wóz z węglem pchany pod górę, Abercrombie to jazda na deskorolce z Giewontu.
Cintryjka - 2014-06-04, 18:42
:
Była już kiedyś rozmowa, że Abercrombie jest po prostu bardzo przeciętnym stylistą (poziom: solidny rzemieślnik). Czytałeś cokolwiek w oryginale? Bo moim zdaniem tłumaczenia są dobre (standalone'y, czyli ZNSNZ, B, CZK) i więcej niż dobre (Ostateczny argument królów). Że nie ma cudów, to dlatego, że nie ma ich skąd wziąć.
Fidel-F2 - 2014-06-04, 19:22
:
Czytam po polsku, po angielsku zabrałoby mi zbyt dużo czasu ale, bywa, zaglądam do wersji angielskiej jak mnie co zastanowi. Zdarzają się błędy rzeczowe i moim zdaniem tekst angielski wygląda zgrabniej.
Cintryjka - 2014-06-04, 20:35
:
Z tymi rzeczowymi chodzi ci o kwestie wojskowe czy inne?
Fidel-F2 - 2014-06-04, 22:04
:
Och ależ się czepiła. Inne. Na szczycie Bohaterów tłumacz ni stąd ni zowąd znalazł pomieszczenie, w innym Heroes prztłumaczone jest na Przyjaciele, jeszcze coś było ale nie pamiętam, nie notuję tego. Gdzieś tam dla zobrazowania masy koni autor użył określenia sto ton horseflesh, prztłumaczone na sto ton wierzchowców, niby ok ale nie do końca. Itp, itd.
Cintryjka - 2014-06-05, 11:07
:
To nie jest czepialstwo, tylko próba doprecyzowania, bo w kółko trafiam na twierdzenia o kiepskiej jakości polskiego przekładu, które moim zdaniem nie mają pokrycia w rzeczywistości. Ktoś, kto nie ma możliwości zweryfikować z oryginałem z powodu braku kompetencji językowych, może, czytając, że Abercrombie nie ma szczęścia do tłumaczy, po prostu go sobie odpuścić. A byłaby szkoda, bo - w czym się najwyraźniej zgadzamy - pisze on świetną literaturę rozrywkową.
Wyszło na to, że w sumie chodzi ci o drobiazgi, które w skali całego utworu nie mają decydującego znaczenia.
Fidel-F2 - 2014-06-05, 19:32
:
Skończyłem Bohaterów. W zasadzie to opis jednej bitwy z przyległościami. Za wszystkich pięciu przeczytanych książek autora podobała mi się chyba najbardziej.
Tixon - 2014-06-05, 19:42
:
No to czekamy na wrażenia po szóstej ;) Fidel-F2, lubisz westerny?
Fidel-F2 - 2014-06-05, 19:58
:
Szczególnie Rio Bravo
Tixon - 2014-06-05, 20:12
:
//amor
utrivv - 2014-06-07, 11:02
:
Podobno tłumacz A. nie radzi sobie z opisami broni, u niego wszystko jest szpadą. Jesteśmy nią rąbani, dźgani, sieczeni itp itd, używają jej barbarzyńcy, górale i regularne wojska ale mi to w odbiorze nie przeszkadzało.
Fidel-F2 - 2014-06-07, 12:14
:
Czasem to razi ale A. chyba nie ułatwia sprawy bo opisuje fechtunek przy użyciu 'sword' i co tu robić, fechtunek mieczem w naszym rozumieniu w zasadzie nie istnieje bo jest pozbawiony sensu więc czegoś trzeba użyć, szabli, szpady i niestety to potem zgrzyta gdy gość ze szpadą walczy z gościem z toporem i na dodatek tą szpadą przerąbuje jednym ciosem blachę zbroi, kolczugę, futro i odrąbuje ramię. Zresztą sens szpady zaistniał gdy broń palna zaczęła wypychać z rynku pancerze co u A. nie ma miejsca.
AM - 2014-06-07, 12:46
:
Fidel-F2 napisał/a:
Czasem to razi ale A. chyba nie ułatwia sprawy bo opisuje fechtunek przy użyciu 'sword' i co tu robić, fechtunek mieczem w naszym rozumieniu w zasadzie nie istnieje bo jest pozbawiony sensu więc czegoś trzeba użyć, szabli, szpady i niestety to potem zgrzyta gdy gość ze szpadą walczy z gościem z toporem i na dodatek tą szpadą przerąbuje jednym ciosem blachę zbroi, kolczugę, futro i odrąbuje ramię. Zresztą sens szpady zaistniał gdy broń palna zaczęła wypychać z rynku pancerze co u A. nie ma miejsca.


Problem polega na tym, że tłumacz chciał lepiej niż Kabat. Dopatrzył się pod "swords" różnych typów broni, ale dokonał złego wyboru. Nie miał pojęcia o tym czym była szpada i tu kłania się brak wiedzy na ten temat. Prawdę mówiąc w książce występują przynajmniej 3 typy swords, które mogłyby być od biedy mieczami, rapierami i szablami (tylko, że trzeba to wyłowić z opisu, analizując wzmianki autora). Pytanie tylko czy rapiery powinny egzystować na polu bitwy w tych realiach. Ogólnie rzecz biorąc podchodzę do realiów świata Abercrombiego trochę, jak do "realizmu" D&D i nie traktuję wszystkich pomysłów poważnie...

Tutaj mamy przykłady różnorodności oręża. Na podstawie wskazówek Abercrombiego.
W książce to wszystko są swords:

http://www.empik.com/zems...55986,ksiazka-p

http://www.empik.com/czer...35850,ksiazka-p

http://www.empik.com/boha...38118,ksiazka-p
audion7 - 2015-03-22, 19:46
:
Zakupiłem pierwszy tom trylogii "Pierwsze Prawo" wersja wydana w marcu tego roku . Jest to wydanie II . Tłumaczem I wydania był Jan Kabat w nowym wydaniu jest nim Wojciech Szczypuła. Sprawdzał ktoś z czytelników Abercombie czy nowe wydanie ma lepsze tłumaczenie ? Nie ,że mam coś do starego bo jeszcze nie przeczytałem nic Abercombie ciekawi mnie tylko czy coś zmieniali . Swoją drogą nastawiłem się na coś bardzo dobrego. Jestem fanem Piesni Lodu i Ognia lubię krwiste brutalne fantasy z ciekawymi postaciami, ostatnio z fantastyki czytałem Drogę Królów Sandersona która nie przypadła mi do gustu.
Młodzik - 2015-03-22, 20:02
:
Mam nadzieję, ze poprawili siusianie :mrgreen: . W starym tłumaczeniu były takie kfiatki, że Boże odpuść.
Kvothe - 2015-03-23, 12:00
:
Nie wiem jak pierwsze tłumaczenie, ale przeczytałem "Ostrze" i ten Szypuła jest całkiem niezły.

Szkoda tylko, że - podobnie jak Michał Jakuszewski, tłumacz m.in. "Rycerza Siedmiu Królestw" - tłumaczy "peasants" nie jako "chłopi", a "prostaczkowie". Ręce opadają.
martva - 2015-03-23, 16:14
:
A jest coś o odrąbywaniu części ciała szpadami, czy to nie ten tom?
AM - 2015-03-23, 16:22
:
Kvothe napisał/a:

Szkoda tylko, że - podobnie jak Michał Jakuszewski, tłumacz m.in. "Rycerza Siedmiu Królestw" - tłumaczy "peasants" nie jako "chłopi", a "prostaczkowie". Ręce opadają.


Może warto się zastanowić dlaczego, w jakich przypadkach i co właściwie znaczy słowo "peasants"?
Kvothe - 2015-03-23, 17:05
:
AM napisał/a:
Może warto się zastanowić dlaczego, w jakich przypadkach i co właściwie znaczy słowo "peasants"?


Może warto. Kulturowo prostaczek wiąże się może z Voltaire'em. Językowo to pobłażliwe określenie, protekcjonalne. Natomiast autor pisał o warstwie społecznej, tworząc zdania, które nie były nacechowane w ten sposób. Świadczy to o nieumiejętności doboru słownictwa. Jeżeli sugerujesz, że czytelnik powinien przez cały proces odbioru lektury zastanawiać się dlaczego on o tych biednych wyzyskiwanych chłopach cały czas pisze jakby nimi gardził (a robią tak również postaci, dla których jest to nietypowe), to może faktycznie tłumacz dokonał przesunięcia semantycznego zamiast wzięcia pod rozwagę mniej nacechowanego tłumaczenia - chłopi, wieśniacy, rolnicy, cokolwiek. "Prostaczkowie" to w dodatku każdorazowe zdrobnienie, prawie spieszczenie, po co, dlaczego?

Nad tym może też warto się zastanowić.
AM - 2015-03-23, 17:34
:
Kvothe napisał/a:
AM napisał/a:
Może warto się zastanowić dlaczego, w jakich przypadkach i co właściwie znaczy słowo "peasants"?


Może warto. Kulturowo prostaczek wiąże się może z Voltaire'em. Językowo to pobłażliwe określenie, protekcjonalne. Natomiast autor pisał o warstwie społecznej, tworząc zdania, które nie były nacechowane w ten sposób. Świadczy to o nieumiejętności doboru słownictwa. Jeżeli sugerujesz, że czytelnik powinien przez cały proces odbioru lektury zastanawiać się dlaczego on o tych biednych wyzyskiwanych chłopach cały czas pisze jakby nimi gardził (a robią tak również postaci, dla których jest to nietypowe), to może faktycznie tłumacz dokonał przesunięcia semantycznego zamiast wzięcia pod rozwagę mniej nacechowanego tłumaczenia - chłopi, wieśniacy, rolnicy, cokolwiek. "Prostaczkowie" to w dodatku każdorazowe zdrobnienie, prawie spieszczenie, po co, dlaczego?

Nad tym może też warto się zastanowić.


Chciałem rozwinąć temat, ale tego tematu właściwie nie ma. W "Ostrzu" słowo "prostak" w różnych odmianach występuje 11 razy. Z czego 9 lub 10 razy nie jest przekładem słowa "peasant". W poniższym dialogu akurat jest, ale jak najbardziej pasuje.

– Być może. Jednakże Bethod, choć próżny i marnotrawny, rozumie Unię. – Bayaz skinął głową w stronę miasta. – Ci wszyscy ludzie zazdroszczą sobie nawzajem. W nazwie mogą być zjednoczeni, ale walczą między sobą zażarcie. Prostaczkowie sprzeczają się o drobiazgi, możni prowadzą potajemne wojenki o władzę i bogactwa i nazywają je rządzeniem.

Prawdę mówiąc ciekawi mnie zatem, jak to możliwe, iż "cały czas" czytelnik ma podobne wrażenie? Czy tak rodzą się mity?
Sędzia - 2015-03-24, 08:55
:
AM napisał/a:


Chciałem rozwinąć temat, ale tego tematu właściwie nie ma. W "Ostrzu" słowo "prostak" w różnych odmianach występuje 11 razy. Z czego 9 lub 10 razy nie jest przekładem słowa "peasant". W poniższym dialogu akurat jest, ale jak najbardziej pasuje.

– Być może. Jednakże Bethod, choć próżny i marnotrawny, rozumie Unię. – Bayaz skinął głową w stronę miasta. – Ci wszyscy ludzie zazdroszczą sobie nawzajem. W nazwie mogą być zjednoczeni, ale walczą między sobą zażarcie. Prostaczkowie sprzeczają się o drobiazgi, możni prowadzą potajemne wojenki o władzę i bogactwa i nazywają je rządzeniem.

Prawdę mówiąc ciekawi mnie zatem, jak to możliwe, iż "cały czas" czytelnik ma podobne wrażenie? Czy tak rodzą się mity?


Nie czytałem, więc nie znam kontekstu, ale jeśli Bayaz mówi o mieście, to z góry wyklucza to przyjęcie, że mówił o chłopach/wieśniakach/rolnikach, których cechuje właśnie to, że z miastem nie mają nic wspólnego.

A cechą prostaczków może być m.in to, że kłócą się o drobiazgi, więc sens tłumaczenie ma.


ps. jak mogę uzyskać zatwierdzenie konta na forum MAGa?
Kvothe - 2015-03-24, 09:41
:
AM napisał/a:
Prawdę mówiąc ciekawi mnie zatem, jak to możliwe, iż "cały czas" czytelnik ma podobne wrażenie? Czy tak rodzą się mity?


Owszem, uogólniam. Podobnie jak Ty, kiedy piszesz o tym ile razy w książce występuje słowo o danym rdzeniu - zapewne funkcjonuje ono w różnych kontekstach. (Poza tym nie krytykuję przecież słowa "prostak" w żadnej innej formie).

W ostatnim poście pisałem o "Rycerzu Siedmiu Królestw" - mój błąd, nie zaznaczyłem tego wyraźnie. W "Ostrzu" kojarzę ten przypadek, który wypisałeś, dlatego też napisałem "tłumaczy", a nie "tłumaczy wielokrotnie" lub "nagminnie". I nie, nie zgadzam się, że pasuje.

Bayaz nie mówi o mieście, a o narodzie, o różnych jego warstwach społecznych. Wspomina o narodzie, który jest Unią tylko z nazwy; zresztą to, że kiwa głowę w stronę miasta nie oznacza, że ma na myśli jedynie mieszczan i szlachtę (nie każmy Abercrombiemu pisać, że Bayaz zatoczył głową koło, wskazując symbolicznie wszystkich ludzi wokół). Poza tym wymienia (!) dalej możnych, niejako stawiając ich w opozycji albo stawiając obok tychże prostaczków (a możni to już nie jest cecha charakteru). Tłumacz mógłby otworzyć pierwszy lepszy polski podręcznik do historii i sprawdzić, że w naszym kraju chłopstwo nazywa się chłopstwem, a nie prostaczkami. A chłop nie musi być przecież prostakiem.

Nawet jeśli założymy, że nie chodzi o nazwę warstwy społecznej, a o charakter (co, jak wiemy dzięki uprzejmości AM, nie jest prawdą), to słowo "prostaczkowie" jest kiepsko dobrane. Powtarzam - jest niepotrzebnym spieszczeniem. I wcale nie twierdzę, że to skandalicznie złe tłumaczenie. Twierdzę, że jest kiepskie i że można było w tej akurat książce umieścić coś bardziej wpasowanego w nastrój powieści.

To zresztą drobiazg.
AM - 2015-03-24, 11:41
:
Kvothe napisał/a:
AM napisał/a:
Prawdę mówiąc ciekawi mnie zatem, jak to możliwe, iż "cały czas" czytelnik ma podobne wrażenie? Czy tak rodzą się mity?


Owszem, uogólniam. Podobnie jak Ty, kiedy piszesz o tym ile razy w książce występuje słowo o danym rdzeniu - zapewne funkcjonuje ono w różnych kontekstach. (Poza tym nie krytykuję przecież słowa "prostak" w żadnej innej formie).

W ostatnim poście pisałem o "Rycerzu Siedmiu Królestw" - mój błąd, nie zaznaczyłem tego wyraźnie. W "Ostrzu" kojarzę ten przypadek, który wypisałeś, dlatego też napisałem "tłumaczy", a nie "tłumaczy wielokrotnie" lub "nagminnie". I nie, nie zgadzam się, że pasuje.

Bayaz nie mówi o mieście, a o narodzie, o różnych jego warstwach społecznych. Wspomina o narodzie, który jest Unią tylko z nazwy; zresztą to, że kiwa głowę w stronę miasta nie oznacza, że ma na myśli jedynie mieszczan i szlachtę (nie każmy Abercrombiemu pisać, że Bayaz zatoczył głową koło, wskazując symbolicznie wszystkich ludzi wokół). Poza tym wymienia (!) dalej możnych, niejako stawiając ich w opozycji albo stawiając obok tychże prostaczków (a możni to już nie jest cecha charakteru). Tłumacz mógłby otworzyć pierwszy lepszy polski podręcznik do historii i sprawdzić, że w naszym kraju chłopstwo nazywa się chłopstwem, a nie prostaczkami. A chłop nie musi być przecież prostakiem.

Nawet jeśli założymy, że nie chodzi o nazwę warstwy społecznej, a o charakter (co, jak wiemy dzięki uprzejmości AM, nie jest prawdą), to słowo "prostaczkowie" jest kiepsko dobrane. Powtarzam - jest niepotrzebnym spieszczeniem. I wcale nie twierdzę, że to skandalicznie złe tłumaczenie. Twierdzę, że jest kiepskie i że można było w tej akurat książce umieścić coś bardziej wpasowanego w nastrój powieści.

To zresztą drobiazg.


Niestety, moja uprzejmość została spowodowana chwilowym niedowidzeniem :) . W cytowanym zdaniu również nie występuje słowo "peasant".
Kvothe - 2015-03-25, 08:34
:
Bardzo chętnie przyznam Ci rację w tej jednej kwestii, podaj mi tylko jakie słowo tam pada - jestem zwyczajnie ciekaw.
Kvothe - 2015-03-31, 15:05
:
Nowy Abercrombie przyszedł dziś z drukarni i wygląda całkiem dobrze, do tego ma w środku składaną mapę. Niecałych 400 stron. Jestem ciekaw czy te hurraoptymistyczne opinie Martina, Hobb i Rothfussa się potwierdzą.
Romulus - 2015-04-02, 09:33
:
Przeczytałem już około 40 procent i "Pół król" bardzo mi się podoba. Nawet jako młodzieżówka jest bardzo strawny, bo jednak bywa brutalnie. Do tego Abercrombie celując w młodzież nie stracił swojego talentu do tworzenia świetnych postaci, włącznie z badassami. Taki Nijaki na przykład :) Choć dopiero niedawno dał mi się poznać jako badass, to liczę, że znajomość z nim się rozwinie :)

Gdybym się spiął, to skończyłbym czytać już dziś. Ale nie ma się co spieszyć.
Jachu - 2015-04-02, 10:36
:
Też jestem w trakcie czytania Pół króla (jestem w okolicach połowy), tyle tylko, że mam zupełnie odmienne zdanie od ciebie ;) Generalnie muszę przyznać, że czyta się dość szybko i nawet sprawnie. W ciągu paru dni powinienem skończyć. Problemem jest to, że lektura choć strawna, to bezsmakowa i nadająca się raczej do przeżucia i jak najszybszego zapomnienia. W moim odczuciu postacie są sztuczne i teatralne, a ich zachowania łatwowierne i refleksyjnie niedojrzałe. Być może to efekt skierowania opowieści do młodszego i mniej wyrobionego czytelnika. Ja jestem zawiedziony, nie taką fantasy lubię. Wolę wielowątkowe opowieści niż jednotorową historyjkę o niedojrzałej sierocie pozostawionej samej sobie.
Ze źródeł w Rebisie dowiedziałem się, że kolejne tomy bardziej przypominają "dorosłego" Abercrombiego, ale nie wiem czy będę chciał je poznać.
AM - 2015-04-02, 12:39
:
Jachu napisał/a:

Ze źródeł w Rebisie dowiedziałem się, że kolejne tomy bardziej przypominają "dorosłego" Abercrombiego, ale nie wiem czy będę chciał je poznać.


To chyba niedobrze, bo skoro to najlepsza rzecz jaką napisał, info z Rebisu sugeruje spadek formy ;) ?
Romulus - 2015-04-02, 15:14
:
To z pewnością nie jest najlepsza powieść Abercrombiego. Mnie się podoba, bo, jak na młodzieżówkę, jest bardzo fajna. Ale oddałbym setkę "Pół króli" za jego powieść porównywalną do "Bohaterów".
Romulus - 2015-04-02, 18:50
:
Po przeczytaniu całości (jednak się nie mogłem powstrzymać, a książka tak dobrze "wchodzi") - stwierdzić należy, że nie jest to również najgorsza powieść tego autora. Zakończenie było zaskakujące. Jeśli to powieść dla młodzieży - to zdecydowanie dla tej bystrzejszej, inteligentniejszej. A Abercrombie nie wychodzi z formy, nawet jeśli jest bardziej lajtowy niż zwykle.
Shadowmage - 2015-04-07, 09:36
:
Zakończenie to imo najsłabsza część powieści, takie wyciągnięcie królika z kapelusza. Ale to już częsta cecha powieści młodzieżowych (i nie tylko), że wszystkie elementy i postacie muszą zostać wykorzystane.
Poza tym Yarvi mi Gloktę przypomina :P
Romulus - 2015-07-22, 19:16
:
Warto było zostawić sobie "Pół świata" na później. Po przeczytaniu powieści (współ)autorstwa Gillian Anderson wróciłem do drugiej części "Morza Drzazg". Czyta się znakomicie. I choć to niby dla młodzieży - to nie mam z tym najmniejszego problemu. Młodzieżowość tej powieści to głównie wiek dwójki nowych bohaterów (choć nie są to typowe nastoletnie lebiegi). Yarvi też jest w centrum zdarzeń, choć nieco z tyłu, w innej, bardziej prze-chujskiej roli. Jeszcze nie przeczytałem i zejdzie mi ze dwa, trzy wieczory :) Ale chyba nie przesadzę i nie przechwalę pisząc, że "Pół świata" jest lepsze od "Pół króla".
Trojan - 2015-07-22, 23:58
:
No wiesz, pół k. było takie se, czyli nst tom jest o połowę lepszy. Chyba nie, dziękuję
Romulus - 2015-07-23, 10:42
:
Dlaczego "takie se"? Była to szybka, sprawnie napisana opowieść. Abercrombie w wersji light wprawdzie, ale target inny, a i to light nie było takie light jak u innych piszących dla młodzieży. W części drugiej jest jeszcze lepiej. I nawet nie przeszkadza młody (relatywnie) wiek dwójki nowych bohaterów. A nie przeszkadza, ponieważ żyją oni w surowych, wymagających czasach i nie mogą być nastoletnimi, wrażliwymi młotkami. Do tego Yarvi na nowym levelu doświadczenia. W zasadzie mam tylko jeden zarzut dotyczący fabuły - w pewnym momencie bohaterom udało się tylko i wyłącznie dzięki szczęściu. Z drugiej strony, to nie musi być uznawane za wyciąganie królika z kapelusza. Ponieważ sam Yarvi, w którymś momencie, po kilku niepowodzeniach stwierdza, że przydałoby im się odrobinę szczęścia :) Zostało mi do przeczytania kilkadziesiąt stron i już przebieram z radochy na myśl o trzecim, ostatnim tomie. Oby pojawił się jak najszybciej.
Fidel-F2 - 2015-07-23, 10:56
:
Szlag, rozdwajam się coraz bardziej.
Kvothe - 2015-10-15, 15:31
:
Mój wywiad z autorem. Redakcja Gazety.pl nie była w stanie ogarnąć wielokropków zapisanych w formie pojedynczego znaku ("…") i, co najgorsze, wycięła kilka fragmentów, ale i tak może jednak ktoś przeczyta.
Romulus - 2015-10-15, 17:39
:
Nowa trylogia w świecie z "Pierwszego prawa" - mniammmmmmmmmmm...
Fidel-F2 - 2015-10-15, 19:13
:
coool
Trojan - 2015-10-15, 19:19
:
Eh, trochę lat minie. ...
Tixon - 2016-04-30, 12:09
:
Pół króla za mną. Nie zwlekałbym z książką tak długo, gdybym wiedział, że pomimo bycia pierwszą częścią trylogii, można ją traktować jako zamkniętą całość :evil:
Powieść, mimo nieco młodzieńczego klimatu w niewielkim stopniu ustępuje twórczości dla "dorosłych" czytelników. Świetnie napisane, świetni bohaterowie, świetna intryga (nie, żeby była trudna do przewidzenia - dzięki Rebisie za streszczenia waszych książek, hak wam w smak - ale jak pięknie wszystko się splata od początku do końca).




Spoilers

No i postać Nijakiego - czy ktoś mógł mieć co do niego wątpliwości? Podejrzenia są już od pierwszej wzmianki, pewność od czasów przysięgi.
Podobał mi się też finał.
Tixon - 2016-05-01, 19:27
:
Pół świata przeczytane w jeden dzień. To o czymś świadczy, nie?
Jest jeszcze lepiej niż w pół króla, chociaż to nadal prosta przygodówka z dojrzewaniem bohaterów w tle.
Abercrombie ma talent do tworzenia plejady interesujących postaci, dzięki czemu potem może nimi żonglować, przedstawiać ich rozwój, konfrontować postawy i przekonania.
Do tego dochodzi świetnie wykorzystanie schematów, czasami rozwijających się zgodnie z oczekiwaniami czytelnika, a czasami wodzące go za nos.
Romulus - 2016-05-01, 20:47
:
Ostatnia część zajmie ci tyle samo. Ja się musiałem powstrzymywać, aby rozłożyć lekturę na dwa wieczory. :)
Trojan - 2016-05-02, 04:03
:
serio? ja na 3 tomie zatrzymałem się po 30-40 stronach...
choć faktycznie drugi tom pochłonąłem
Tixon - 2016-05-02, 15:36
:
Pół wojny. Zajęła mi dwa dni, ale tylko dlatego, że nie mogłem czytać po nocy, bo rano wyjście do pracy mnie czekało.
Część mroczniejsza od pozostałych. Również obecne jest dojrzewanie bohaterów, również jest czas wojen i ciężkich przeżyć, ale coś się zmieniło. Przyszedł czas płacenia długów. Nie sposób nie czuć mściwej satysfakcji, gdy "tych złych" spotyka zasłużony los, a kłamstwa i zdrady wracają by ugryźć w tyłek (a niekiedy i zagryźć), jednak żeby aby odpłacić za krzywdy i zdrady trzeba po drodze skrzywdzić i zdradzić innych. Nie ma w tym katharsis ani wyzwolenia się z kręgu przemocy (chociaż niektórym to się udaje), a historia będzie się powtarzać pomimo jednostkowych aktów heroizmu.
W sumie morał książki jest dosyć przewrotny - największym heroizmem jest właśnie powstrzymać się od przemocy.
Ot, młodzieżówka ;)
Romulus - 2016-08-23, 10:54
:
"Ostre cięcia" za mną. Fajny zbiorek. Dwa wieczory czytania. Opowiadania dobre i bardzo dobre. W mniejszych lub większych rolach wrócą w nich ci mniej znaczący bohaterowie trylogii Pierwsze Prawo. A z pierwszoplanowych tylko Glokta i Logen jako "klamry" spinające cały cykl. Najlepsze były te opowiadania, które autor starał się łączyć ze sobą, jakby były fragmentem większej historii (te, w których bohaterką była Shev i Javra). Więcej wrażeń w recenzji dla Katedry.
Shadowmage - 2016-08-23, 11:11
:
A mnie średnio podeszło. No i to zdecydowanie dla fanów, nie ma co rozpoczynać przygody z "Pierwszym prawem" od tego.
Cintryjka - 2016-08-23, 11:35
:
Moja recenzja Ostrych cięć.
Romulus - 2016-08-23, 16:42
:
Shadowmage napisał/a:
A mnie średnio podeszło. No i to zdecydowanie dla fanów, nie ma co rozpoczynać przygody z "Pierwszym prawem" od tego.

Prawda, prawda. Nie znającym świata "Pierwszego Prawa" należy ten zbiorek odradzić.
Tixon - 2017-03-21, 22:55
:
Ostre cięcia. Smakowity zbiór odpowiadań, przybliżający bohaterów zwykle z drugiego planu powieści.
Sympatyczne, aż się chce czytać, ale widać, że pisane na różne okazje, że są to opowiadania zamawiane. Ot czasami po prostu ładne obrazki połączone prostą fabułą - bez niczego głębszego. Trochę z tego powodu szkoda.
Zdecydowanie warto przeczytać, ale raczej jest to książka dla osób zaznajomionych z pozostałą twórczością autora.
Shadowmage - 2017-03-21, 23:10
:
Nasuwa mi się odpowiedź w stylu F2, więc przemilczę :P
Tixon - 2017-03-22, 01:13
:
Spróbuj. I dare you. I double dare you.
Dabliu - 2017-11-20, 21:45
:
Ostatnimi laty prawie nie dotykałem literatury fantastycznej, a już w szczególności fantasy miecza i magii - a jest to wszak gatunek, od którego rozpoczynałem jako dziesięcioletni chłopiec świadomą czytelniczą przygodę (wcześniej chwytałem się - poza lekturami szkolnymi - książek raczej przypadkowych, bez żadnego "klucza"). Ostatnio nabrałem ochoty na powrót do fantasy, ale koniecznie w wydaniu "heroicznym" (czyt. NIE epickim) i sięgnąłem po Scotta Lyncha (udany strzał, BTW).
Swego czasu obiło mi się o uszy nazwisko Abercrombie i z tego co usłyszałem, jego powieści CHYBA powinny mi się spodobać.

Pytanie do Was więc: z perspektywy czasu - którą z rzeczy Abercrombiego polecalibyście na początek przygody z tym pisarzem i dlaczego?
Shadowmage - 2017-11-20, 21:50
:
Jak nie chcesz sobie spoilerować, to trylogię. Jak nie masz z tym problemu, to "Bohaterowie" (bo najbardziej pasują do kryteriów).
Dabliu - 2017-11-20, 21:56
:
Shadowmage napisał/a:
Jak nie chcesz sobie spoilerować, to trylogię. Jak nie masz z tym problemu, to "Bohaterowie" (bo najbardziej pasują do kryteriów).


Dzięki.
A pisząc o trylogii, masz na myśli Pierwsze prawo, czy Morze Drzazg?
Beata - 2017-11-20, 22:00
:
"Bohaterowie" są świetni, to grubaśna opowieść o raptem kilkudniowej bitwie. Taki kondensat. Jest błoto, walki, cięte riposty, dużo krwi. Znakomita. :)
A jak zasmakujesz, to przed Tobą cykl "Pierwsze prawo".
Fidel-F2 - 2017-11-20, 22:40
:
Bohaterowie to najlepsze co napisał Abercrombie. Cudeńko. Ale chyba lepiej zacząć od trylogii. Początkowo jest wrażenie lekkiej niegramotności, ale mija nim dotrzesz do połowy pierwszego tomu i potem już jest dobrze.
Shadowmage - 2017-11-20, 23:08
:
Dabliu napisał/a:
Shadowmage napisał/a:
Jak nie chcesz sobie spoilerować, to trylogię. Jak nie masz z tym problemu, to "Bohaterowie" (bo najbardziej pasują do kryteriów).


Dzięki.
A pisząc o trylogii, masz na myśli Pierwsze prawo, czy Morze Drzazg?
Pierwsze prawo. Morze drzazg do młodzieżówka, dość sympatyczna, ale w innym świecie.
Dabliu - 2017-11-21, 12:41
:
Dzięki, Beata, Fidel, Shadow - chyba zacznę więc od Bohaterów i jeśli okaże się, że Abercrombie ze mną rezonuje, poszukam trylogii :)
Tixon - 2017-11-21, 14:47
:
To będzie jak jedzenie drugiego dania przed przystawkami i pierwszym :>
Trojan - 2017-11-21, 14:56
:
Z tortem zamiast surówki.
Dabliu - 2017-11-21, 15:57
:
To nie najgorsza opcja ;)

ale jeszcze się zastanowię
marjarkasz - 2017-11-21, 16:13
:
Sadzę, że cykl Akty Caine'a Matthew Stovera też jest akceptowalny przy zadanych założeniach.
Fidel-F2 - 2017-11-21, 16:17
:
Stover jest mdły
marjarkasz - 2017-11-21, 16:42
:
Nope.

Jest inny. I z każdym tomem bardziej hmm...abstrakcyjno brutalny.
Fidel-F2 - 2017-11-21, 16:56
:
yeeap

mdły
ASX76 - 2017-11-21, 16:58
:
Dwie pierwsze części Akt Caine'a były bardzo dobre. A później Stover zepsuł cykl.
Tixon - 2017-11-21, 18:14
:
marjarkasz napisał/a:
Sadzę, że cykl Akty Caine'a Matthew Stovera też jest akceptowalny przy zadanych założeniach.

Jeden z lepszych cykli jakie czytałem.
Trojan - 2017-11-21, 20:34
:
pierwszy tom świetny, drugi poprawny potem dalszy upadek
Fidel-F2 - 2017-11-21, 21:03
:
ja tę miernotę wyczułem już w pierwszym //hurra
utrivv - 2017-11-22, 07:15
:
Mnie się podobało, pierwszy tom świetny, drugi niezły, trzeci - zbytnio odleciał, może gdyby to napisać nie jako kontynuację a coś nowego, grubszego? Fajny pomysł tylko niedopracowany.
Dabliu - 2017-12-29, 22:23
:
Jeszcze raz dzięki za polecajki - czytam sobie właśnie "(Samo) Ostrze" i raduje się serce me ;)
Tixon - 2017-12-29, 22:34
:
Poczekaj na Czerwoną krainę. Technicznie może nie jest lepsza od trylogii czy Bohaterów, ale tematyka czy klimat to miód na me serce.
Dabliu - 2017-12-29, 22:39
:
Tixon napisał/a:
Poczekaj na Czerwoną krainę. Technicznie może nie jest lepsza od trylogii czy Bohaterów, ale tematyka czy klimat to miód na serce.


Western kupuję niemal w ciemno ;)
Jak znajdę, to dokupię również owe stand-alone'y. Problem w tym, że te książki miały chyba bardzo małe nakłady, a ja nie lubię czytać pożyczonych/używanych.
Fidel-F2 - 2017-12-29, 23:44
:
Czerwona kraina druga najsłabsza.