Zaginiona Biblioteka

Czytelnia - Co teraz czytam? [Zarchiwizowany]

Elektra - 2007-10-19, 10:31
: Temat postu: Co teraz czytam? [Zarchiwizowany]
Przy jakiej książce spędzacie obecnie czas? Przydałoby się tutaj wymienić tytuł i autora i napisać kilka zdań o lekturze.

Żeby wątek nie był pusty, to zacznę.

Obecnie kończę Grombelardzką legendę F. Kresa. Według niektórych najlepszą część Księgi Całości. Dla mnie ona najlepszą nie będzie. Jest to raczej zbiór opowiadań niż powieść, brakuje mi porządnej fabuły. No i dołuje mnie ponury klimat. Ja wiem, że on może być zaletą i tak dalej, ale chyba nie jestem ostatnio w nastroju. Ciągły deszcz i zimno mnie dobija. Pewnie dlatego, że za oknem mam to samo.

No ale zostało mi już jakieś 100 stron, więc już z górki. I wiem już, że po kolejny tom Księgi sięgnę za jakiś czas, pewnie najlepiej byłoby w lecie, gdy będzie cieplutko i słonecznie. ;)
Toudisław - 2007-10-19, 10:40
:
Ja zakończyłem Kłamstwa "Locke'a Lamory" i jestem bardzo zadowolony. Książkę czyta się bardzo dobrze i ciągle ma się ochotę na więcej i więcej. naprawdę dobrze skonstruowana książka i napisana bardzo dobrym językiem. Warto zdecydowanie warto wziąć się za tą książkę.Z niecierpliwością oczekuje kolejnych tomów cyklu ;-)

Teraz czytam Wicher śmierci i jestem Wniebowzięty. Książka mnie nie zawiodła co prawda inny styl niż we wcześniejszych częściach cyklu ale forma mistrza jest na wysokim poziomie. TOC! i tyle.
Zła - 2007-10-19, 12:23
:
Teraz nic nie czytam, ale może się za coś zabiorę. Do wyboru tyle książek, że nie wiem za co się złapać, ale chyba poczytam sobie antologię A.D. XIII, ewentualnie Królikarnię. Dobrze być zdecydowanym ;P
Wulf - 2007-10-19, 15:43
:
Ja skończyłem "Wiedźmikołaja" - fajne :D Chociaż jak na mój gust za krótkie. Ale oczywiście nie narzekam na samą książkę. Humor mi pasuje, bohaterowie świetni, historia też genialna... najfajniejszy był Śmierć... i bóg kaca :D Dawno tak wesołych "istot" w książce nie spotkałem.

W chwili obecnej (no może nie dosłownie) zapoznaję się z Ubikiem Dicka... i zapowiada się smakowicie. Już widzę jakieś korporacje, jakieś kolonie "pozaświatowe" etc. Oby się rozkręciło :D
Bruja - 2007-10-19, 16:08
:
Wulf napisał/a:
bóg kaca :D


O bóg kaca! xD
"Wiedźmikołaj" to jedyna książka ze ŚD o Śmierciuch, która naprawdę mi się podobała.

Obecnie poczytuję sobie "Kłamstwa Locke'a Lamory" czy coś co wchodzi łatwo i przyjemnie, a przede wszystkim nie męczy. Lynch stworzył bardzo przyjemny świat z całkiem nieźle wykreowanymi postaciami, które zapadają w pamięć... i nawet nie mam problemów z zapamiętywaniem imion xD
Jest jedno ale, które jest bardziej moim kaprysem niż wadą książki, mianowicie oczekiwałam bardziej wymagającej lektury (ostatnio zauważyłam u siebie małe skrzywienie w tym kierunku).
Pozycja w sam raz na jesienny, deszczowy wieczorek ;)
wred - 2007-10-19, 16:13
:
a ja stare dobre Ziemiomorze :) - tym razem w wersji ebookowej, na telefonie oczywiście :D książki nie będe zachwalał - to klasyka i jedna z moich ulubionych, ale rewelacyjnie się ją czyta w takiej wersji, jak ktoś jest zainteresowany zajefajnym text-readerem w javie - to dajcie znać :)

Najdalszy Brzeg wredzio czyta. ;)
MadMill - 2007-10-19, 16:29
:
Ja swój czas dzielę między 3 książki. Numerem jeden jest Cień Kata - Gene Wolfe - czyta się świetnie, naprawdę coś porządnego. Nie słuchać innych gadających, że to ciężkie albo trudne w czytaniu. Bujda na resorach. ;)
W chwilach aż mnie najdzie czytam także Starcie Królów Martina - męczę się trochę, ksiażka nie wciąga tak jak jest poprzedniczka - Gra o Tron. No noc zacząłem to ją skończę pewnie. ;P
Ostatnia i trochę odstawioną na bok książką jest Malafrena - Usruli Le Guin. Książka z cyklu Opowieści Orsiniańskich czyli fikcja historyczna, umieszczona w latach dwudziestych XX wieku.
makatka - 2007-10-19, 18:52
:
Ostatni tom pierwszej trylogii przygód Parchołka Eddingsa.

W kolejce czekają toudisławne knigi Łukjanienki //cheerleader . Szykują się zarwane noce :mrgreen:

Regissa - 2007-10-19, 23:59
:
A ja podczytuję kryminałek z serii "Z jamnikiem": "Jedyne wyjście - morderstwo" Wernera Toelcke. Niemieckie, ale niezłe. Do komunikacji miejskiej. Nie będę opisywać dalej, bo o czym jest kryminał - każdy wie :mrgreen:
Dhuaine - 2007-10-20, 22:13
:
Przeczytałam "Kłamstwa Locke'a Lamory". Na początku książkę uznałam za bardzo dobrą - czytało się szybko i przyjemnie. Mniej więcej w połowie powieść stała się rewelacyjna :mrgreen: Połknęłam 300 stron na raz, co rzadko mi się zdarza w takim nawale obowiązków jak przez ostatnie miesiące.
Fabuła pewnie jest wam znana, więc nie będę się rozpisywać ;)
Nie zdołałam spamiętać nazw wszystkich dzielnic, ale na końcu książki jest mapka... którą odkryłam dopiero po przeczytaniu epilogu. ;) O dziwo, interludia między rozdziałami przeszkadzają dopiero pod koniec, ale tam stają się krótkie na kilka stron, więc można je przeżyć.
Styl Lyncha zawiera sporo kolorowych bluzgów, którym nie sposób odmówić oryginalności i polotu :P Zazwyczaj nie przepadam za mięchem w książkach, lecz tutaj wszystkie wiązanki bezproblemowo wpasowały się w fabułę O.o
I jeszcze jedna zaleta - "Kłamstwa..." to w miarę zamknięta całość, więc nie trzeba się zamartwiać cliffhangerem na końcu. ;)
Mogę spokojnie powiedzieć, że powieść Lyncha nie zawiodła moich oczekiwań ^^ Czytając skrawki recenzji, odniosłam co prawda wrażenie, że książka będzie zawierała więcej filozofii, a mniej akcji, ale jej prawdziwa forma bynajmniej mnie nie rozczarowała :P

Nie mam pojęcia, co teraz czytać O.o Nowego Eriksona jeszcze nie ma, a do Pratchetta mnie nie ciągnie...
Toudisław - 2007-10-20, 22:38
:
Dhuaine napisał/a:
Przeczytałam "Kłamstwa Locke'a Lamory". Na początku książkę uznałam za bardzo dobrą - czytało się szybko i przyjemnie. Mniej więcej w połowie powieść stała się rewelacyjna :mrgreen: Połknęłam 300 stron na raz, co rzadko mi się zdarza w takim nawale obowiązków jak przez ostatnie miesiące.

//toudi <------- znaczek jakości Touduego ( TM) :mrgreen:
Na mnie książka tez zrobiła niesamowite wrażenie. Może treść nie niesie z sobą wybitnych wartości ale czyta się tą książkę naprawdę dobrze.

Ja skończyłem Wicher śmierci //mur //mur //mur Gdzie jest część Druga //pisowcy
No już mnie roznosi. WŚ po prostu wbił mnie w glebę i poprawił widłami. Książka na wysokim poziomie od początku prawie do samego końca. Czemu prawie ? Bo zakończenie przebiło sufit :mrgreen: Jednym zdaniem Erikson wymiótł wszelkie wątpliwości.
WŚ jest jednak nieco inny od pozostałych części cyklu. Poczułem tu pewną zamianę klimatu. Ale to bardzo dobrze bo to zapobiegnie monotonni.
Teraz czytam Planetę Wyginania. Le Guin- Drugi tom Cyklu Ekumeny. Jak na razie czyta się całkiem dobrze. Wyczuwam jednak nieco podobny schemat jak w przypadku pierwszego tomu
Elektra - 2007-10-21, 16:00
:
Czytam teraz (i pewnie dziś skończę) Imię bestii J. Komudy. Dziwne to trochę. Chyba irytuje mnie opisowy język i takie słownictwo, to połowy wyrazów nie rozumiem (szczególnie nazw broni i różnych ubranek). ;) Ale ogólnie rzecz biorąc, to mi się podoba, no i czyta się błyskawicznie dzięki dużej fabrycznej czcionce. ;)

Parę słów o książce? Jak sam tytuł wskazuje będzie o tym Złym. W średniowiecznej Francji. Główny bohater, poeta, łotrzyk, złodziejaszek i taki tam, Franciszek Villon musi rozwiązywać zagadki pewnych morderstw, gdzie wszystko wskazuje na udział Szatana. Oczywiście wszyscy rzucają mu kłody pod nogi. ;)
Tyraela - 2007-10-21, 20:39
:
Czytam (w dość zastraszającym tempie) "Nawałnicę Mieczy: Krew i Złoto" Martina - cóż, nasłuchałam się, że będzie to tak zaskakujący tom i ogólnie och ach, tymczasem fakt, jest kilka zwrotów akcji, ale bez przesady. Znowu mi narobili "smaka" i popsuli całą radość z czytania knigi :mrgreen: zobaczę, dopiero przekroczyłam połowę, może jeszcze fabuła nadrobi.
Toudisław - 2007-10-22, 01:46
:
"Planeta wygnania" za mą. Książka nie powal na kolana niestety ale zła nie jest. Pomysł ciekawy a język zachęca do lektury. Szkoda tylko że zakończenie jest przewidywalne i mało w tej książce jakiś emocji czy niespodzianek.
wziąłem się za "Elantris" Sandersona. Klasyczna Baśń, Jasne granice między tym co dobre lub złe Ble ble Ble ....
Na razie można przeczytać, kilka ciekawych pomysłów i przyzwoite wykonanie jednak książka nie porywa.
makatka - 2007-10-22, 08:35
:
"Zimne brzegi" Łukjanienki dzięki Toudiemu. Dopiero co zaczęłam, ale ciężko mi się oderwać. Zapowiada się wielce smakowita i wciągająca lektura. Szkoda, że w pracy nie da się poczytywać :mrgreen:
Elektra - 2007-10-22, 08:45
:
Skończyłam Imię bestii i znowu nie wiem, za co się zabrać. Rozpoczęty Cień Kata, odłożony po kilkunastu stronach, tak samo Pani Dobrego Znaku Kresa i Vertical Kosika. Coś się nie mogę zdecydować. Ogarnia mnie kryzys czytelniczy i żadna książka nie sprawia dużej przyjemności. ;(

W końcu wzięłam się za Skok w konflikt Donaldsona. Pewnie dlatego, że to ma tylko 140 stron. Opis na okładce: najciekawsza space opera wszechczasów jakoś mnie nie rusza, ale jestem nastawiona optymistycznie. ;) Język powieści jest dość specyficzny, taki suchy, prawie sprawozdawczy, opis bez żadnych emocji, ale historia wciąga.
Regissa - 2007-10-23, 15:44
:
Ciągle nie biorę się za fantastykę, chociaż... Właśnie zaczynam "Jezusa z Nazaretu" niejakiego Benedykta XVI (dla niewtajemniczonych: autor to obecnie urzędujący papież Kościoła katolickiego :mrgreen: ). Książka nie jest z serii: "oficjalne nauczanie Kościoła", ale, jak sam Autor mówi, zapisem jego wieloletnich przemyśleń i medytacji nad Osobą Jezusa. Więc z jakiegoś punktu widzenia można to wziąć za fantastykę :> No, zobaczymy jak to będzie :D
Toudisław - 2007-10-23, 17:42
:
Ja Skończyłem "Elantris". Mam co do tej książki zdecydowanie mieszane uczucia. Nic w niej nowego. Typowa i mało oryginalna. Wszytko w białych lub czarnych kolorach no może oprócz jednej postaci ale tu raczej był przeskok z czarnego na białe. Jakoś mnie ta książeczka nie zachwyciła ale zła też nie byłą. Miło przeczytać, jednak jak bym miał za nią zapłacić 39 zł to bym sobie w brodę pluł

Teraz dzięki uprzejmości Elektry czytam "Kamień na szczycie" Ewy Białołęckiej To drugi tom kronik Drugiego kręgu. Czyta się dość przyjemnie, podobnie jak to miało miejsce w przypadku Tkacza iluzji. Na razie fabuła idzie przed siebie jednak brakuje mi jakiegoś elementu bardziej charakterystycznego
makatka - 2007-10-23, 20:54
:
Pochłaniam żarłocznie Zimne Brzegi. Wciąga niesamowicie, ciężko się od książki oderwać. Łukjanienko, jak zwykle, oczarowywuje czytelnika i wiedzie go z gracją i kunsztem poprzez krainę słów. Nic, tylko gorąco polecić .
Elektra - 2007-10-24, 09:37
:
Cienko mi idzie czytanie ostatnio. ;) 140 stron książki czytałam przez dwa dni. --_- Ale wrażenia po Skoku w konflikt jak najbardziej pozytywne. Tylko tyle stron i aż tyle treści. Bez zbędnego lania wody. Podobała mi się konstrukcja opowiadania, na samym początku widzimy jakieś wydarzenie, reszta książki mówi o tym, jak do tego doszło. I jak pozory mogą mylić. ;)

Teraz czas na drugą część, Skok w wizję. Tym razem ponad czterysta stron. Mam nadzieję, że Donaldson dalej zachowa dobrą formę.

Ale już mi żal, że nie wydano u nas wszystkich pięciu tomów i dwóch ostatnich będę musiała szukać w oryginale.
Tyraela - 2007-10-24, 19:24
:
Nareszcie sięgnęłam i od dwóch dni czytam "Przeznaczenie Błazna" Hobb - uwielbiam jednak tę autorkę, jej klimat, styl, postaci. Wszystko jest cudowne, akcja w miarę wartka. Po pierwszych 130 stronach wciąż mam ochotę na więcej //zaskoczony ah, zapowiada się świetnie.
Toudisław - 2007-10-24, 20:59
:
Skończyłem kamień na szczycie. strasznie szybko ta książka zleciała. Nie urzekała mine tak jak to zrobił tkacz iluzji. Książka jednak była całkiem dobra zakończenie szczególnie mi się podobało.
Teraz czytam Władce Marionetek Roberta Heinleina- Klasyczna ale ciekawa pozycja. Na naszą planetę napadają kosmici pasyrzotujacy na ludziach i przejmujący and nimi kontrolę. Ziemianie starają się odeprzeć inwazję
Tigana - 2007-10-24, 23:44
:
"Złodziej czasu" T.P czyli ponoć jedną ze słabszych ksiażek ze Świata Dysku. No i ŚMIERĆ mówi z małej litery - skandal. A zauważyliście, ze na okładce On wygląda tak jakoś nie podobnie ?
Elektra - 2007-10-25, 07:46
:
Stanowczo mam kryzys czytelniczy, ;) zaczynam mnóstwo książek i szybko mi się nudzą. Wczoraj odłożyłam Skok w wizję (który jest naprawdę bardzo dobry, ale wymaga koncentracji) i wzięłam Ostatni patrol Łukjanienki. Po 140 stronach jest dobrze. Łukjanienkowo i patrolowo. Może nie bardzo dobrze, ale naprawdę nieźle. Nawiązania do kultury masowej, m.in. do filmów Nocna straż i Dzienna nie przeszkadzają mi, a niektóre teksty naprawdę rozśmieszają. Czegoś takiego potrzebowałam. :)

Irytują tylko literówki i jeden błąd rzeczowy (chyba tłumaczki), gdzie na 100% powinno być napisane 'szef Dziennego Patrolu', a jest 'szef Nocnego'. Ale zdarza się.
Maeg - 2007-10-25, 13:36
:
Aktualnie moimi lekturami są:
Teorie i metody w naukach politycznych pod redakcja Marsha i Stokera.
Filozofia nauk społecznych autorstwa Benton i Craiba
Współczesne teorie polityczne które spłodził von Beyme.

Mam nadzieje, że od przyszłego tygodnia wrócę do książek o prezydenturze w Polsce po 89' roku.
A kiedy znajdę czas na Żywe Srebro i Tigane jeszcze nie wiem. --_-
Bruja - 2007-10-27, 12:02
:
"Baranek", czyli ewangelia wg Biffa, kumpla Chrystusa z dzieciństwa i parę moich uwag.
Przede wszystkim stanowczo odradzam czytanie tego w miejscach publicznych czy komunikacji miejskiej, ludzie dziwnie na mnie patrzyli jak w drodze powrotnej z hiszpana ryczałam ze śmiechu xD Bo humoru jest sporo, może niekoniecznie takiego powszechnie lubianego, ale mnie odpowiada. Jest dużo żartów sytuacyjnych, a jeszcze więcej pieprznych, momentami świńskich. Świetne dialogi... przynajmniej po tej pory- mniej więcej połowa książki ;)
No i mamy drugie dno.
Czyta się szybko i wciąga, chociaż obecnie trafiłam na dość długi fragment, który mi nie podchodzi...
Toudisław - 2007-10-27, 16:39
:
Skończyłem Władce marionetek. trochę się zawiodłem bo spodziewałem się czegoś lepszego. Bohaterowie strasznie sztuczni. Fabuła czasem naiwna. No nawet spoko ale nie zachwyca już tak jak lata temu
Teraz czytam Piołun i Miód. Białołęckiej. Trzeci tom kronik drugiego kręgu. Zdecydowanie lepszy od drugiego jednak bez tej magicznej otoczki co Tkacz iluzji.
Regissa - 2007-10-27, 22:18
:
Właśnie wróciłam z Targów Książki z łupem w postaci "Rękopisu znalezionego w Saragossie" Jana Potockiego :mrgreen: I to zamierzam właśnie czytać, choć żal ściska serce na myśl o książkach, które zostawiłam na półkach targowych... Przeglądałam i Kaya i Pilipiuka (nawet mogłabym go uściskać, taki ścisk panował wokół niego podczas podpisywania książek :) ) i Grzędowicza i Kossakowską, ponadto stoisko Egmontu... Ech...
Elektra - 2007-10-29, 14:16
:
Wróciłam do Skoku w wizję. Donaldson coraz lepszy, książka coraz bardziej wciągająca. A napis na okładce 'najciekawsza space opera wszechczasów' coraz bardziej prawdziwy. Ech... taka znakomita książka, a tak bardzo nieznana. Postaci skonstruowane bardzo dobrze, nie wiem, czy autor jest psychiatrą, ale wyszło mu to genialnie. A do tego wcale nie budzą wielkiej sympatii, mimo to czytelnik naprawdę jest zainteresowany ich losami.
jeke - 2007-10-29, 16:44
:
Zaczęłam czytać "Chrystusa z karabinem na ramieniu" Ryszarda Kapuścińskiego. - zbiór reportaży z Ameryki Łacińskiej, Bliskiego Wschodu i Afryki o ruchach partyzanckich na tych terenach w końcówce lat 60.
Jestem na Palestynie. Wrażenie ogromne. Kapuściński językiem prostym, bez zbędnych ozdobników, z pozycji obserwatora potrafił oddać koszmar tego konfliktu. Czytam i coś mnie za gardło chwyta, a to dopiero początek lektury.
Toudisław - 2007-10-29, 22:39
:
Skończyłem Piołun i Miód. Książka naprawdę dobra. niestety za krótka IMO. Zmieniła sposób pisania o postaciach co się chwali bo urozmaica książkę. Szkoda tylko że kończy się w niejakim momencie :/ nie wiecie czy jest jakaś kontynuacja ?

A teraz czytam Neuromancera i chyba nie polubię cyberpanku. Strasznie ciężko mi się to czyta. Za dużo chaosu i zamętu. Połowy nie rozumiem o co biega.
jeke napisał/a:
Zaczęłam czytać "Chrystusa z karabinem na ramieniu" Ryszarda Kapuścińskiego. - zbiór reportaży z Ameryki Łacińskiej, Bliskiego Wschodu i Afryki o ruchach partyzanckich na tych terenach w końcówce lat 60.

Książka mocno propagandowa. Trzeba co nieco odciąć ale czyta się dobrze i sporo można się dowiedzieć. Kapuściński przyjemniej rozmawia z szarymi ludźmi i stara się zrozumieć.
jeke - 2007-10-29, 23:01
:
Toudisław napisał/a:
Skończyłem Piołun i Miód. Książka naprawdę dobra. niestety za krótka IMO. Zmieniła sposób pisania o postaciach co się chwali bo urozmaica książkę. Szkoda tylko że kończy się w niejakim momencie :/ nie wiecie czy jest jakaś kontynuacja ?


Piołun i miód odebrałam mocno średnio i jestem troszku zaskoczona Twoją pozytywną opinią. Białołęcka jak dla mnie zamotała się w fabule i straciła koncepcję na jej dalsze poprowadzenie. Takie pisanie dla pisania, ze znanymi nam z poprzednich tomów bohaterami. Książka ogólnie nijaka i szczerze mówiąc, to straciłam apetyt na dalsze części :(
Tkacz Iluzji jej autorstwa jak dla mnie jest nadal niedościgniony!

A na rzeczy z brakiem pomysłu coś może być, bo do tej pory kontynuacja się nie pojawiła (choć zapowiedź jest), a od wydania Piołunu minęło kole 4 lat. (chyba, że coś przeoczyłam ;) ).

U mnie w poczekalni Nocny Patrol - dziś przyszła przesyłka. Wpierw jednak muszę skończyć Kapuścińskiego :)
MadMill - 2007-10-29, 23:37
:
Poczytuje sobie Wicher Śmierci - Eriksona. Przystopowałem trochę, bo pochłaniałem książkę chyba za szybko, a do drugiego tomu jeszcze ponad 3 tygodnie. ;) W międzyczasie poczytuję Przez Mgły i Morza - Leibera. Nie jest już tak fajnie jak w Zobaczyć Lankmar i umrzeć, ale ciągle te opowiadania mi się podobają. Czuć ten kurz na tych historiach i to jest fajne. Podobne odczucia miałem jak czytałem Howarda. ;)
Maeg - 2007-10-30, 13:22
:
Uparłem się, że dziś skończę drugi tom Żywego Srebra, to też pochyliłem się nad nim i dzięki dzbankowi pełnemu kawy udało mi się doczytać. Ta kawa nie oznacza, że książka usypiała, wręcz przeciwnie sporo się działo. Szczególnie od momentu gdy Jack opuścił Amsterdam. Ale drugi tom ani nie powalił na kolana, bardziej do gustu przypadł mi pierwszy. Mimo wszystko wole ten naukowy klimat Żywego Srebra od tego wagabundzkiego. Choć ciekawie zaczyna się rysować intryga polityczna (szara sieć ;) ?).

Teraz wracam do Tigany Kaya a po niej trzeci tom ŻS i chyba na jakiś czas porzuce Stephensona.
Toudisław - 2007-10-30, 20:16
:
jeke napisał/a:
Piołun i miód odebrałam mocno średnio i jestem troszku zaskoczona Twoją pozytywną opinią. Białołęcka jak dla mnie zamotała się w fabule i straciła koncepcję na jej dalsze poprowadzenie

Mogę się zgodzić co do tej koncepcji. Bo fajt faktem ostro się zmieniła patrząc na Tkacza
Ale ksiązke czytał mi się dobrze i myślę że kontynuacja może być niczego sobie.
Neuromance ssie --_- Nie dokończyłem tej ksiąski mimo że zostało mi raptem 30 stron a to już źle o niej świadczy.
Skok w konflikt przeczytałem sobie w pracy bo to cienka książeczka. Ale nie powiem żeby mnie zachwyciła. Jakoś tak mało zaskakująca i momentami nudziła. Niby dobrze napisana ale poza tym bez rewelacji. Nie jest zła ale chyba dużo po niej oczekiwałem. A Teraz wezmę się za skok w Wizję. Jak by nudziło mam żywe srebro w zapasie
Elektra - 2007-10-30, 20:39
:
Toudisław napisał/a:
Skok w konflikt przeczytałem sobie w pracy bo to cienka książeczka. Ale nie powiem żeby mnie zachwyciła. Jakoś tak mało zaskakująca i momentami nudziła. Niby dobrze napisana ale poza tym bez rewelacji.

Hm... a czego oczekiwałeś po tej książce? :> Mnie się ona bardzo podobała ze względu na psychologię postaci. Bo na pewno nie ze względu na akcję.

W drugiej części więcej się dzieje, chociaż też nie jest to książka akcji. Ale postaci. Psychologia. Zaskakujące zwroty fabuły (jak dla mnie). Naprawdę jedna z lepszych książek, które ostatnio czytałam.
Toudisław - 2007-10-30, 20:53
:
Elektra napisał/a:
Hm... a czego oczekiwałeś po tej książce? :> Mnie się ona bardzo podobała ze względu na psychologię postaci. Bo na pewno nie ze względu na akcję.

No tak psychologicznie postać zbudowana bardzo dobrze. Tylko że "streszczenie" na początku popsuło nieco zabawę. może mam jakiś niesmak po tym Cyberpunku. No zobaczymy ja tej książki absolutnie nie skreślam. Bo przyznaje że naprawdę żywiłem prawdziwą odrazę do Angusa. Zakończenie jest IMO dość dobre.
Elektra - 2007-10-30, 20:57
:
Toudisław napisał/a:
Tylko że "streszczenie" na początku popsuło nieco zabawę.

A mnie wręcz przeciwnie. ;) Podobało mi się okrywanie, że ten początkowy obrazek był taki pozorny.

Toudisław napisał/a:
oże mam jakiś niesmak po tym Cyberpunku.

A może. Chociaż Skoki nie są wcale z tego gatunku. To najprawdziwsza space opera... dobra już nie będę się rozwodziła nad gatunkami fantastyki. ;)

Ale skoro czujesz niesmak przez Neuromancera, to może lepiej sięgnąć po jakieś fantasy?
Tigana - 2007-10-31, 15:34
:
Powoli wychodzę na prostą z czytaniem ksiazek. Skończyłem "Złodzieja czasu" Pratchetta wiec mogę na poważnie wziasc się za "Królikarnie" Guzka. Powiem szczerze, że nie wiem czego oczekiwać. Kupiłem tą książkę nieco w ciemno zachęcony dobrymi recenzjami - zobaczymy, co z tego wyjdzie.
Raziel - 2007-10-31, 17:23
:
A ja przed paroma godzinami skończyłem Tyskie vadamecum piwa Michaela Jacksona i zabieram się po raz trzeci za Obserwatorów spoza czasu Augusta Darletha. Czyli z nowości u mnie nic, ale niedługo pewnie przyjdzie paczka. A czymś zająć się trzeba :]
andy - 2007-10-31, 18:50
:
Na przeczytnie czekają 2 Webery Starfire t.4 - Opcja Sziwy, i Dahak t. 3 - Spadkobiercy cesarstwa, oraz Dębski - Krucjata t.1. Paczuszka przyszła wczoraj to jeszcze nie ruszana
jar_pen - 2007-10-31, 19:47
:
Antologia Krainy Tajemnic
Zbiór 14 opowiadań z Forgotten Realms o krainach tajemnic. Co mogę stwierdzić po 8 opowiadaniach. 5 było o zabójstwie i rozwiązaniu jego tylko jedno było w Miarę dobre żeby móc o nim nie powiedzieć aż tak źle. A pozostałe 3 w których nie było morderstwa to całkiem niezłe pomysły może nic genialnego bo w zapomnianych krainach ale już do gniotów się nie zaliczają. Ale najważniejsze wiedzieć kogo z FR kategorycznie nie pożyczać do przeczytania a komu można dać ten kredyt zaufania głównie dla tego wziąłem się za to.
Jachu - 2007-10-31, 20:36
:
Obecnie czytam książkę Andrzeja Murawskiego "Akcjum 31 p.n.e.". Ksiązka opisuję bitwę pod Akcjum, która miała miejsce 2 września 31 p.n.e. podczas wojny domowej w imperium rzymskim między Oktawianem Augustem a Markiem Antoniuszem i wspierającą go egipską królową Kleopatrą. Bitwa zakończyła się zwycięstwem floty Oktawiana. Kleopatra i Antoniusz umknęli z pola bitwy, choć niewykluczone, że był to zaplanowany wcześniej lecz nieudany element taktyczny. Zwycięstwo pozwoliło Oktawianowi przechwycić pełnię władzy w imperium.

Jak na razie książka zapowiada się niezwykle smakowicie 8)
Tyraela - 2007-10-31, 20:51
:
Nie mogłam się powstrzymać i kończąc trylogię Złotoskórego, sięgnęłam po "Niedobrego Królewicza Karolka" Moore'a. xD Mam dość spore oczekiwania, jeśli chodzi o tego autora. Jak na razie zapowiada się całkiem nieźle. Cały świat jest w krzywym zwierciadle, postaci zaczynają się nieźle zarysowywać już od pierwszych stron. No i wciąga, wciąga. Jestem niemal pewna, że tę książkę obsmaruję recenzją O.o
Cord - 2007-10-31, 20:52
:
Witam ;)

Męczę teraz - tak nie inaczej, ,,Imię Bestii''. Jacka Komudy przeczytałem tylko ,,Diabła...'' i spodziewałem się czegoś wiecej po ,,Imieniu...'' - dostałem? Praktycznie to samo - świat, styl, język jak u Piekary w serii o Inkwizytorze. Przesadny mrok i zbyt podkreślony brud średniowiecza. Czekam na Galeony, a po drodze łyknę ,,Czarną Szablę'' i ,,Bohuna'' jak wyrobię z Quo Vadis :)
To tyle, pozdrawiam.
Regissa - 2007-10-31, 22:44
:
No i cóż, niejako za przyczyną mojego brat(h)anka Toudiego, który mnie wysłał do Taniej Książki na Bracką, nabyłam sobie lektury na najbliższy czas: Le Guin "Czarnoksiężnik z archipelagu", Kaya "Pożeglować do Sarancjum" i Martina "Rockowy Armageddon". I teraz zastanawiam się, co ze sobą zabrać na wyjazd? :shock: Bo obecnie czytany przeze mnie "Jezus z Nazaretu" Benedykta XVI nieco męczy w komunikacji publicznej, mimo że czyta się go zdecydowanie lepiej niż teksty JPII.
Po powrocie powiem Wam, co wygrało :mrgreen:
Nabu Nezzar - 2007-10-31, 23:34
:
"Mort" Pratchetta. Któryś tam z kolei tom ze Świata Dysku. Ostatnio przeczytałem jakąś ambitną książkę, więc teraz dla odmiany wypadało sięgnąć po coś lżejszego. A, że brat miał, to grzechem było nie skorzystać z okazji i nie pożyczyć.
Liv - 2007-11-01, 16:03
:
Obecnie czytam Pamiętnik przetrwania, Doris Lessing. Książka opowiada o więzi, która nawiązuje się pomiędzy dwiema zupełnie różnymi 'kobietami w postapokaliptycznym świecie, gdzie miasta terroryzują gangi, a barbarzyńskie rządy sprawuje przemoc, o przetrwanie musi walczyć każdy człowiek, nawet dzieci, które niekiedy okazują się okrutniejsze od dorosłych.'
Lessing tworzy bardzo realistyczny świat, z barwnymi postaciami z krwi i kości.
Będąć w połowie, mogę powiedzieć, że ostatnio nie spotkałam się z książką, którą czytałoby mi się tak dobrze jak Pamiętnik.

Przed sobą mam jeszcze Kłamstwa, które ciągle odkładam na później, Gildie Magów, Trudi Canavan - pierwszą książkę wydawnictwa GK (Galeria Książki), którą zakupiłam - oraz pierwszy tom książki Olgii Gromyko, Zawód: Wiedźma.
A miałam sobie dać spokój z fantastyką ... jasssne.
Shadowrunner - 2007-11-01, 23:37
:
Ja teraz zacząłem równolegle czytać dwie książki - choć tylko jedna z nich jest fabularną, w dodatku nie mającą wiele wspólnego z fantasy: tj. "Historię Rusi" i "Królów Przeklętych" - ale że - tak jak ostrzegał w innym topicu Toudisław - "Królowie" wciągają jak dobry nałóg, to chyba im poświęcę na razie uwagę. Zacząłem dopiero pierwszym tom - "Króla z żelaza" - a przede mną jeszcze 6 części tego cyklu. Już same tytuły podobają mi się niezmiernie - jak "Wilczyca z Francji" albo "Zamordowana Królowa" :mrgreen:
makatka - 2007-11-02, 10:17
:
Jak rzadko mam steeertę książek, z czego poczytywany właśnie smakowicie "Ostatni patrol" Łukjanienki i "Rudą sforę" Kossakowskiej muszę oddać do środy. Później pewnie dokończę kolejną rzecz biblioteczną, czyli przeczytanego w 1/3 Barkera i jego "Wielkie sekretne widowisko". Rzecz, wg mnie, dużo gorsza od Imajici (może dlatego, że sporo wcześniejsza?), ale równie przesiąknięta tym duchem "mrocznego seksu". Czyta się przyjemnie, z apetytem i szybko. A później kolejne 2 książki Łukjanienki, tym razem toudiowate.
andy - 2007-11-02, 11:21
:
Teraz to military SF czyli Weber&White - Opcja Sziwy, Starfire t.4.
Nie lubię się wypowiadać na temat tego co czytam czyli jestem w trakcie. Autor pewnie większości znany. No i jak kto lubi space opera + ciekawi go opisana technologia militarna i w pewnym sensie jak to sobie można latać poprzez dziury w przestrzeni warpami tu zwane to się nie zawiedzie. Upszedam, że cały cykl jest wielowątkowy i można się pogubić w postaciach
Elektra - 2007-11-02, 12:09
:
andy napisał/a:
Nie lubię się wypowiadać na temat tego co czytam czyli jestem w trakcie.

Wpisy w tym wątku nie są obowiązkowe. ;P Nie lubisz, nie piszesz. Ewentualnie możesz potem skrobnąć recenzję.

Zaczęłam trzeci Skok, tym razem w potęgę S. Donaldsona, ale trochę trudno mi się wkręcić. W międzyczasie czytam e-booka z drugim tomem Honor Harrington. Jakoś potrzebowałam czegoś lekkiego i nieskomplikowanego. No i lepiej mi się czytało z monitora, niż gdybym miała normalnie usiąść z książką... //panda
Toudisław - 2007-11-02, 20:38
:
Ja właśnie zwalczam kryzys czytelniczy. Wszelkie wymagające myślenia książki odchodzą w kont dlatego też "Skok" musi na razie poczekać. Szukając czegoś lżejszego trafiłem na drugi tom zimnego ognia. Czyta się jak na razie dość dobrze. Inaczej niż w pierwszym tomie ale to chyba dlatego że przyzwyczaiłem się do bohaterów. Zaskoczyło mnie kilka pomyslów ale zaskoczyło pozytywnie. Jakaś super rewelacja to to nie jest ale czyta się nieźle
BG - 2007-11-02, 21:43
:
Aktualnie czytam Historię powszechną. Średniowiecze. Benedykta Zientary. to podręcznik do historii, oczywiście obowiązkowa lektura na studiach.
Tyraela - 2007-11-02, 21:56
:
Zaczytuję się powoli w "Wyjściu z Cienia" Zajdla. Na razie jest całkiem nieźle - klimaty trochę postapokaliptyczne, co mnie mile zaskakuje. Prolog był dla mnie niezrozumiały O.o ale znowu nasłuchałam się pozytywnych opinii o tej książce i wypada zweryfikować. Nie zajmie mi to długo, to ledwie 100 stron.
Dabliu - 2007-11-02, 22:19
:
Czytam właśnie "Czarci tuzin" Wojciecha Żukrowskiego. Takie opowieści z dreszczykiem, z życia wzięte. Najfajniejsze w tych opowiadaniach jest to, że ukazują Polskę sprzed kilkudziesięciu lat niejako pod lupą i zupełnie mimochodem. No i język. Język klasa - czuć starą szkołę :)
Zireael - 2007-11-02, 22:47
:
Skończyłam Więzy krwi i jestem z siebie nieprawdopodobnie dumna xD.
Nie mogę powiedzieć, że ten zbiór jest zły, ale Obrońcy królestwa bardziej mi podeszli.
Pod koniec miałam już trochę dosyć krwi i wyprutych wnętrzności.
Niby lubię Kossakowską i podoba mi się jej styl, ale... No właśnie wciąż jest jakieś ale.
Mam nadzieję, że ostatecznie zdołam się określić po skończeniu Rudej sfory i połknięciu Zakonu krańca świata.
Teraz, niejako z polecenia Toudiego, zabiorę się za zapach szkła. Nie jestem pewna, czego się po tej książce spodziewać. Jeśli być zbyt fantastycznie naukowo, to być się zrażę do Achai, a byłoby to przykre.
Tyraela - 2007-11-03, 21:22
:
Zireael napisał/a:
Nie jestem pewna, czego się po tej książce spodziewać.

Spodziewaj się wojny, snajperów, tajnych agentów, skażeń chemicznych z lekką nutą duchów ;P ogólnie "Zapach Szkła" to jedna, z moich ulubionych książek - jest ciekawa i trzyma zajebisty klimat. Warto Zir, warto, Toudi dobrze Ci radzi :mrgreen:
Olisiątko - 2007-11-04, 03:48
:
Kupiłem sobie niedawno "Firmę" Grishama. Dobry kawałek lektury sensacyjnej w środowisku prawniczym. Czyli gatunek w którym Grisham sprawuje się najlepiej. Jak narazie zapowiada się obiecująco, główny bohater wyrazisty i trudno zapomnieć, wkurza mnie tylko mało terminologi (zboczenie zawodowe :P ) prawniczej ale pewnie została poświęcona by ksiązka była bardziej przystepna :P i znowu Grisham wprowadza masę nazwisk, parę razy musiałem wracać żeby sobie przypomnieć o kim mowa.
Ale ogólnie - cud, miód i orzeszki ^_^ zobaczymy jak będzie dalej.
Tigana - 2007-11-04, 13:52
:
W końcu jestem na dobrej drodze do skończenia "Zakonu Krańca Świata" Kossakowskiej -jak się przyłoże to może nawet dzisiaj podołam temu wyzwaniu. A wtedy w końcu "Królikarnia" na poważnie a na trasę dom-praca-dom "Wyspa elfów" pani Cunnigham. To ostatnie to FR historia tytułowej wyspy i zamieszkującej jej - nikt by nie zgadł - elfów. Nie liczę na coś wielkiego, ale Mad chwalił.
Tyraela - 2007-11-04, 14:38
:
Zaczęłam czytać "Wspomnienia Lodu" Eriksona i mam dobre zdanie - wciąga i pochłania, strona idzie za stroną, bardzo fajnie się czyta. Nareszcie, bo jak do tej pory moja opinia o Eriksonie to sinusoida. Może tym razem postaci będą wyraźniejsze i żywsze O.o
MadMill - 2007-11-04, 15:08
:
Tyraela napisał/a:
Nareszcie, bo jak do tej pory moja opinia o Eriksonie to sinusoida.

BDU jak i WL to dwa najlepsze tomy cyklu jak na razie. Potem dopiero Łowcy Kości są na podobnym poziomie. Wspomnienie Lodu jest naprawdę kapitalne. ;)
Ja czytam, no kończę powoli pierwszy tom Wichru Śmierci pt Imperium także Eriksona. No i byłem nastawiony ostrożnie do książki po opiniach z zachodu i opiniach osób które czytały w oryginale. Ja jestem zadowolony, pierwszy tom zawsze jest takim wstępem ułożeniem sobie akcji. Uderzenie właściwe następuje w drugiej części. ;)
batou - 2007-11-04, 15:50
:
Stephen King Mroczna Wieża III - Ziemie Jałowe
Drażni się ze mną skurczybyk. Pierwszy tom spieprzył, drugim narobił nadziei, a w trzecim na dzień dobry straszy mnie atomowym niedźwiedziem. Zastanawiam się czy on pisząc te książki miał jakiś pomysł na całość, czy tak sobie po prostu skrobał przed snem. Będzie przerwa od "sagi" po tej książeczce.
Tigana - 2007-11-04, 16:24
:
batou napisał/a:
Zastanawiam się czy on pisząc te książki miał jakiś pomysł na całość, czy tak sobie po prostu skrobał przed snem.

Prędzej to - King pisał "Mroczną wieże" jako przerywnik pomiędzy innymi książkami i czasem wracał do danej powieści po paru latach. A tom II faktycznie znakomity.
Liv - 2007-11-04, 16:28
:
Ziemie jałowe, podobnie jak pozostałe części cyklu MW, mają swoje lepsze i gorsze momenty ;) Na szczęście tych lepszych jest więcej i warto dla nich zarywać nocki przy książce.

Co do Eriksona ... ufff utknęłam na drugim tomie i nie zapowiada się, żebym w najbliższej przyszłości miała go przeczytać, gdyż mam go w formie ebooka na kompie, a czasu brak.
Elektra - 2007-11-04, 20:01
:
Skok w wizję Donaldsona przeczytany - baardzo dobra książka. Skok w potęgę rozpoczęty. Ale znowu muszę trochę od tego odpocząć. Czując delikatną presję Jeke, ;) wzięłam się za Cieplarnię Aldissa. Ziemia za miliony (?) lat, większość powierzchni opanowały rośliny. Ludzie, cofnęli się w rozwoju i teraz tylko wegetują...

Na razie jest średnio. Jakoś ciężko przystosować mi się do tak odległej przyszłości. ;) I chyba bardziej podobało mi się Non stop (ale mam nadzieję, że autor mnie jeszcze czymś zaskoczy = przeczytałam jakieś 100 stron).
Toudisław - 2007-11-04, 21:04
:
a ja dalej mam kryzys czytelniczy. powoli powoli z niego wychodzę.
Nadal czytam Nadejście nocy. Ale jakoś indziej jak po gruzie mimo iż ksiażka jest całkiem dobra i nie czytało się żale. Nie moglem nastawić się na tempo czytania jakie mnie zadowala. Coś mnie dziś tknęło i wziąłem się za "Zorza Północy" Pullmana. Czyta się dośc dobrze i tempo mam zadowalające. Książka raczej młodzieżowa i nie jakaś wybitna ale przyjemna i urokliwa. Sporo dziwnych klimatów urozmaica książkę i dodaje jej klimat
Bianka - 2007-11-05, 14:05
:
"Kłamstwa Locka Lamory"

Bogata wizja nisamowitego miejsca. Z akcją na razie słabo.
Neander - 2007-11-05, 14:54
:
Dorwałem wreszcie "Siewcę wiatru" Mai Lidii Kossakowskiej. Zapowiada się ciekawie, zważywszy na bardzo pozytywne opinie oraz sam styl autorki.
Tanit - 2007-11-05, 17:51
:
Neander napisał/a:
Dorwałem wreszcie "Siewcę wiatru" Mai Lidii Kossakowskiej

No najwyzszy czas ^^ Czytaj czytaj przyjacielu ;)

A ja na tapecie będę miała w tym tygodniu: 'Brudną Robotę' Ch. More'a :mrgreen:

Au revoir!
Elektra - 2007-11-05, 17:57
:
No dobra, tutaj też się poczepiam. ;P

Uprzejmie proszę o rozwijanie swoich wypowiedzi. Czyli napisanie kilkunastu słów na temat książek, które czytacie. Jak chcecie tylko wymieniać tytuły, to lepiej sobie odpuścić.

<kończy się czepiać>
Tyraela - 2007-11-05, 19:13
:
Neander napisał/a:
"Siewcę wiatru" Mai Lidii Kossakowskiej

Mam raczej wrażenie, że "Maji" ;P
Neander napisał/a:
zważywszy na bardzo pozytywne opinie

Ja tam słyszałam albo dobre, albo bardzo besztające opinie. Sama mam pozytywną oczywiście :mrgreen: ale mojemu znajomemu się nie spodobało, jeden z jego argumentów: "jaki do cholery to kolor, kobaltowy?! i jakim cudem Abbadon wiedział, jaki to kolor?!" - cóż, są gusta i guściki xD
A styl Kossakowskiej jest faktycznie ciekawy, chociaż czasem przegina z opisami.
Elektra - 2007-11-05, 19:22
:
Tyr napisał/a:
Mam raczej wrażenie, że "Maji" ;P

A jednak "Mai". Tak samo jak np. "Achai". (tak mówi słownik ortograficzny).

Tyraela napisał/a:
Ja tam słyszałam albo dobre, albo bardzo besztające opinie. Sama mam pozytywną oczywiście

A ja mam pośrednią. ;) Obrońcy królestwa bardzo mi się podobali, ale rozwinięcie w Siewcy już mniej. Fajnie się czytało, ale czegoś zabrakło.
Liv - 2007-11-05, 19:25
:
To chyba zależy od tego w jakim okresie się czyta tą czy inną książkę.
Ja np. po Siewcy wiatrów ( gdzie miałam spore problemy na początku, ale tak od 200 strony przepadłam ), nie mogłam dokończyć ani jednego opowiadania z Obrońców Królestwa, gdyż wszystkie wydały mi się ... śmieszne O.o ( zwłaszcza to z Asmodeuszem -.-).

Sama powoli zabieram się za Historię brzydoty, Eco. Na razie mam za sobą ilustracje xD
Dhuaine - 2007-11-05, 19:29
:
Elektra napisał/a:
A jednak "Mai". Tak samo jak np. "Achai". (tak mówi słownik ortograficzny).

Na bank "Mai". Wiadomości z pierwszej ręki :))

Usiłuję czytać "Złodzieja czasu" Pratchetta. W ogóle nie wciąga. Małe litery Śmierci nie przeszkadzają aż tak bardzo, "tik" też nie, ale fabuła... a raczej jej brak... Mam dość Pratchetta >.>
Wilko - 2007-11-05, 19:29
:
Ja przeczytałam najpierw Siewcę wiatru, a dopiero potem dorwałam Obrońców królestwa. Czytało mi się dobrze zarówno jedno, jak i drugie i przez jakiś czas byłam zauroczona. Sympatycznie napisane i sympatycznie się czyta.

Obecnie zaczęłam Krainę Chichów Jonathana Carrolla. Według mojej koleżanki to jedna ze słabszych książek Carrolla, ale całkiem dobra na zapoznanie się z stylem pisania i myślenia. : P Zobaczymy, co z tego będzie.
Bruja - 2007-11-05, 19:37
:
W sobotę ściągnęłam z półki Bramy domu umarłych z mocnym postanowieniem, że teraz właśnie to będę czytać. No i czytam :mrgreen:
Do Eriksona podchodzę ze sporym dystansem, nie nastawiam się ani pozytywnie, ani negatywnie... po prostu jest. Ale nie ukrywam, że mi się podoba.
Trochę się obawiałam początku, ale poszło gładziutko i co najważniejsze nie męczy ;)
Alrauna - 2007-11-05, 19:43
:
Aktualnie nie czytam tej książki (skończyłam wczoraj), ale wracam do najlepszych jej urywków, więc piszę.
Chmara Wróbli - Takashi Matsuoka
Książka raczej mało znana. Jak pisze na okładce, jest to "epicka opowieść samurajska z pięknym wątkiem miłosnym", gdzie sam wątek rozwija się dosyć marnie, przydałoby się go trochę więcej.
Emily Gibson pragnąca za wszelką cenę wyjechać z Ameryki trafia wraz ze swoim głupim (opinia subiektywna) narzeczonym do Japoni czasów samurajskich w celu chrystianizacji. Zostają zaproszeni na dwór księcia Genjiego z rodu jasnowidzących. Wszyscy bohaterowie zostają wplątani w machinacje shoguna, tajnej policji, zdrajców, samurajów i innych.

Książka moim skromnym zdaniem genialna. Mimo wielu postaci nic się nie pląta, akcja idealna. Fabuła też. Książę Genji to taki typ idealny (choć wady też ma).
Ech... co tu pisać... podoba mi się i tyle!
Neander - 2007-11-05, 21:06
:
Tyraela napisał/a:

Mam raczej wrażenie, że "Maji" ;P


Mai, tak jak knieja-kniei, zawieje-zawiei. Zresztą nowy FF podkreśla :mrgreen:

Elektra napisał/a:

Uprzejmie proszę o rozwijanie swoich wypowiedzi. Czyli napisanie kilkunastu słów na temat książek, które czytacie. Jak chcecie tylko wymieniać tytuły, to lepiej sobie odpuścić.


Przepraszam, i zapamiętam, ale jak mam do czorta napisać coś,, jak dopiero co otworzyłem książkę? Zachwalać Brońka?!


Dobra, przepraszam za OT i solennie obiecuję poprawę ><
Asuryan - 2007-11-05, 21:28
:
Obecnie męczę 2 tom "Uczty dla wron" Martina. Jej czytanie idzie mi jak przysłowiowa krew z nosa - mam nadzieję jednak, że uporam się z nią zanim zostanie wydany kolejny tom PLiO, lub Zła postanowi ją komuś pożyczyć :mrgreen:
Terrapodian - 2007-11-05, 21:59
:
Znalazłem w starych zbiorkach mojego ojca, antologię Zajdla "Dokąd jedzie ten tramwaj". Przeczytałem na razie jedno opowiadanie, więc nie wystawię opinii. Na półce czeka jeszcze niedokończone "Dzieci Hurina" Tolkiena, a potem wezmę coś klasycznego np. "Conana" Howarda
Liv - 2007-11-05, 22:12
:
Asu, spokojnie! Zanim kolejny tom się ukaże, to może będziesz go czytać ... małemu bobaskowi? xD

Gildia Magów, Trudi Canava. Książka bardzo dobrze napisana, taka lekko młodzieżowa, z znanym schematem podrostka z nizin społecznych, który nagle odkrywa, że posiada magiczne moce. Owym podrostkiem okazuje się być młoda dziewczyna, która musi stawić czoło ... Jak przeczytacie to się dowiecie, czemu ^^
Maeg - 2007-11-06, 02:18
:
Próbowałem zacząć Amerykańskich Bogów Gaimana ale nie mogłem jakoś wejść w książkę, dla tego jednak postawiłem na trzeci tom Żywego Srebra. Mam nadzieje, że po słabszym drugim tomie trzeci bardziej będzie przypominać pierwszy ;) . ŻS udało się rozpocząć bez problemowo, ale to pewnie dlatego że już od dłuższego czasu siedzę w tej historii a i ciekaw byłem dalszych losów Daniela W. Cóż będę pewnie czytał dwie książki, Gaiman do domu, Stephenson do komunikacji zobaczymy która zwycięży. :)
Derian - 2007-11-06, 20:11
:
Pożyczywszy od przyjaciółki Pilipiuka, wziąłem się dzisiaj za czytanie "Weźmisz czarno kure...". Jak się właśnie dowiedziałem to 3 tom. Szkoda, bo choć o postaci Jakuba Wędrowycza już słyszałem, to jest to moje pierwsze z nim spotkanie. Nie było mi dane czytać 2 poprzednich tomów jego przygód, ale nic straconego. A skoro ma to formę luźnych opowiadań [a ma? :> ] to pewnie się nic nie stanie.
Jak narazie jestem po kilku rozdzialikach i mi się podoba. Lekka, przyjemna i z dużą dawką humoru. Jak narazie najbardziej podobały mi się sposoby przemytu wódy i spirytu przez granicę :mrgreen: Niezły ubaw miałem przez to z kumplem na wykładzie :P
Ł - 2007-11-06, 20:27
:
Roland Topor - CZTERY RÓŻE DLA LUCIENNE

Wilka napisał/a:
Według mojej koleżanki to jedna ze słabszych książek Carrolla,

Rada - zmień koleżanke.
Kal - 2007-11-06, 20:34
:
W końcu kończę "Stąd do wieczności" - pewnie zostanę zlinczowana przez ASX-a za to co napiszę, ale książka taka sobie. Nie żeby była słabym gniotem, ale to nie mój styl. Nie lubię gł. bohatera jest taki głupi i ciemny. Autor też jakoś nie zachwyca kunsztem literackim, ale czytadło to (z braku lepszego) można przeczytać.
Tigana - 2007-11-09, 15:17
:
Książka Marka Barbera "Legendy miejskie" to popularne opracowanie najpopularniejszych współczesnych mitów. Szczur w kubełku z KFC, znikający autostopowicz, czarna wołga to tylko niektóre z opisanych wydarzeń. Na szczęście dla czytelników autor nie skończył na samym opisaniu "legend", ale także pokusił się o ich analizę i próbę znalezienia ich korzeni. Dodatkową gratkę jest rozdział autorstwa Wojciecha Orlińskiego opowiadający o naszych polskich opowieściach.
Regissa - 2007-11-09, 15:32
:
Terrapodian napisał/a:
Znalazłem w starych zbiorkach mojego ojca, antologię Zajdla "Dokąd jedzie ten tramwaj". Przeczytałem na razie jedno opowiadanie, więc nie wystawię opinii.

To jest świetny zbiór opowiadań, ja za to pokochałam Zajdla ;) A już tytułowe opowiadanko naprawdę świetnie oddaje (również naszą) rzeczywistość. Za to przy ostatnim się poryczałam (takie o psach). Zatem książka dostarcza skrajnych emocji...

A ja znów mam dylemat, co wybrać? Poprzednią walkę wygrała Ursula, bo była jedyną kobietą w towarzystwie :mrgreen: No dobra, bo była najlżejsza i odpowiedniego formatu :)
A teraz mam jechać na 3 bardzo dłuuuugie dni na szkolenie służbowe i miotam się między "Pożeglować do Sarancjum" Kaya a "Rockowym armageddonem" Martina. Chyba zacznę ciągnąć losy...
A w międzyczasie podczytuję najnowszą książkę o. Joachima Badeniego OP "Śmierć? Każdemu polecam!". Nie, nie jest to poradnik dla emo, ale zapis rozmowy z ponad dziewięćdziesięcioletnim zakonnikiem, który twierdzi, że: "apatycznie czekać na śmierć, to jak nudzić się w Krakowie, czekając na wyjazd na Hawaje" :-> Każdemu polecam! :mrgreen:
Terrapodian - 2007-11-09, 17:33
:
Miałem napisać, że czytam "Gwiezdny Pył" Gaimana, ale nie zdążyłem, bo juz go przeczytałem. Jednak teraz mam jeszcze więcej lekturek;
- "Śląsk w walce"
- "Historia Oręża Polskiego 1795-1939"
- "Sklepik z marzeniami" S. Kinga
- "Nowy wspaniały świat" Huxley'a
Tyraela - 2007-11-10, 22:03
:
Po "Wspomnieniu Lodu" ściągnęłam w końcu z półki "Rapsodię" Haydon. Szczerze mówiąc wielkiego smaku mi narobił Sapkowski swoją przedmową, w której tak zachwala trylogię. Jednocześnie się wkurzyłam, bo streścił niezły kawałek książki, ale to AS, mogę mu wybaczyć ;P
Tymczasem zaczęłam czytać i jakoś na początku mnie nie zachwyciło. Wręcz wydawało mi się infantylne. W dodatku ten seks na samym początku, gdzie ze szczegółami opisane jest, jak siebie nawzajem zraszają łzami, kochają się pod gwiazdami, on ma czternaście lat a ona trzynaście, oddali sobie dziewictwo - powstrzymywałam się, żeby w tramwaju nie wybuchnąć śmiechem pełnym politowania xD ale po prologu zaczyna być sensowniej, tytułowa bohaterka jak na razie wykazuje się jakimś pazurem. Mam nadzieję, że się rozkręci O.o
Tigana - 2007-11-10, 23:16
:
"Zmierzch chaosu" Jean Rabe to trzeci tom serii "Smoki Nowej Ery" z Dragon Lance. Grupka herosów w pozbawionym magii Krynnie walczy ze smoczymi suwerenami. Czy podołają wyzwaniu ? Co tym razem pożyczy dzielna Bąbella ? No i czy to faktycznie ostatni tom podserii czy też CDN ?
Czyta się nieźle, ale bez rewelacji - ot takie sobie czytadło w oczekiwaniu na coś ciekawszego.
Elektra - 2007-11-12, 08:07
:
Neander napisał/a:
Przepraszam, i zapamiętam, ale jak mam do czorta napisać coś,, jak dopiero co otworzyłem książkę? Zachwalać Brońka?!

Nie ma przymusu pisania w tym wątku. Nie wiesz, o czym jest książka, którą czytasz, to nie piszesz, możesz to nadrobić parę dni później. ;P


Tigana napisał/a:
No i czy to faktycznie ostatni tom podserii czy też CDN ?

Z tego, co wiem, dalszym ciągiem jest trylogia Wojna Dusz (Smoki Upadłego Słońca, Smoki Zagubionej Gwiazdy, Smoki Zaginionego Księżyca) Smoków Nowej Ery nie czytałam, bo jednak wolę chronologię, a one się jakoś odwrotnie ukazywały (czyli najpierw ta Wojna a dopiero chyba niedawno te smoki), a do tego, jak się dowiedziałam, że smoki są jeszcze większe, lepsze, silniejsze, to mi się odechciało.


A ja skończyłam Skoki (moim zdaniem rewelacja) i znowu się nie mogę na nic zdecydować. Dzisiaj wzięłam ze sobą Jonathana Strange'a i pana Norrella S. Clarke, czyli o magach w dziewiętnastowiecznej Anglii. Na razie jest dość ciekawie, historia rozwija się powolutku, ale interesującym językiem jest opisana. Chociaż chyba brakuje mi trochę jakiejś akcji. ;) No ale może się rozkręci.
Liv - 2007-11-12, 08:38
:
Elektra napisał/a:
Z tego, co wiem, dalszym ciągiem jest trylogia Wojna Dusz (Smoki Upadłego Słońca, Smoki Zagubionej Gwiazdy, Smoki Zaginionego Księżyca) Smoków Nowej Ery nie czytałam, bo jednak wolę chronologię, a one się jakoś odwrotnie ukazywały (czyli najpierw ta Wojna a dopiero chyba niedawno te smoki), a do tego, jak się dowiedziałam, że smoki są jeszcze większe, lepsze, silniejsze, to mi się odechciało.


Smoki nowej ery powinno się czytać przed Wojną dusz, taka jest właściwa chronologia DL.
Świt nowej ery i Dzień Burz, opowiada o dziejach Krynnu zaraz po ostatnim tomie kronik, czyli Smokach letniego płomienia.
Nabu Nezzar - 2007-11-12, 12:25
:
Jednak nie chciało mi się skończyć Morta, zbyt nużąca książka... A to wszytko prze grę Wiedźmin :-P Wciągnęła mnie bez reszty, więc postanowiłem przypomnieć sobie po raz trzeci losy swych ulubionych bohaterów:] Tak więc, czytam właśnie "Ostatnie życzenie" Sapkowskiego, potem będą pozostałe części... Ale już teraz, po przeczytaniu kilkudziesięciu stron widzę, że Wiedźmin nic nie stracił na swej atrakcyjności :oops:
jeke - 2007-11-12, 12:53
:
Skończyłam dwie części Patroli (Łukjanienko), w międzyczasie łyknełam Gwiezdny pył Gaimana - przyjemna lektura w klimacie baśniowo - niebaśniowym ;) , jedynie capinę zbyt krawawa. Czyta się jednym tchem.
Jako, że wyjeżdżam na dwa dni, to na hotelowe nocowanie wzięłam sobie Liżąc ostrze Ćwieka. Zobaczymy co zacz i damy szansę rodzimemu twórcy ;) .
Czeka na mnie Donaldson i o powrocie właśnie on jest w planach. Mam spore oczekiwania względem tej serii. Przeczytamy zobaczymy i się wrażeniami podzielimy .
Dabliu - 2007-11-12, 13:12
:
"Gdy oślica ujrzała anioła" - Nick Cave. Jestem w połowie. Soczysta narracja, zmysłowy i narkotyczny styl, kpina z religijnego fanatyzmu. Bardzo dobra lektura.
ASX76 - 2007-11-12, 13:24
:
Elektra napisał/a:

A ja skończyłam Skoki (moim zdaniem rewelacja) i znowu się nie mogę na nic zdecydować.


Skoro tak bardzo spodobały Ci się "Skoki", to co powstrzymuje Cię przed sięgnięciem po "Pierwsze Kroniki Thomasa Covenanta Niedowiarka" (tegoż samego autora), tym bardziej, że to fantasy, a tą odmianę fantastyki, o ile dobrze pamiętam, bardziej lubisz, niż s-f :?: :-P

Czytam "Zranione drzewo", I tom drugiej trylogii o Covenancie. Co prawda czytałem tę część już wcześniej, ale działo się zaraz po Pierwszych Kronikach i nie byłem przygotowany na to, co... No, mniejsza z tym. Kto (kiedyś) sięgnie, to zapewne domyśli się od razu, o co mi chodziło. Klimat jest bardzo dołujący. Bardzo, bardzo. G.R.R. Martin uchodzi na "rzeźnika bohaterów", ale mistrzem w znęcaniu się na wszelkie możliwe sposoby, jest Donaldson. Postaci tego pierwszego są jeszcze w tej niezłej sytuacji, że dostają to, na co sobie zasłużyli bądź nie ( ;) ) i zazwyczaj szybko zaczynają wąchać kwiatki od spodu (od każdej reguły są wyjątki), natomiast u drugiego... ból i cierpienie na niewyobrażalną skalę..., a gdy polubimy bohaterów i przejmiemy się ich losami, to robi się nam, czytelnikom, strasznie... W każdym razie dopingujemy ich ze wszystkich sił wierząc mimo wszystko, że Krainę da się uratować. A Donaldson tak pięknie ją przedstawił w Pierwszych Kronikach, że chyba każdy byłby gotów oddać za nią życie. I ta niesamowicie przygnębiająca atmosfera beznadziejności poczynań i smutku...
Ta proza chwyta za serce.
P.S. Sapkowski i Dukaj bardzo zachwalali te książki. :-)
Elektra - 2007-11-12, 13:33
:
ASX76 napisał/a:
Skoro tak bardzo spodobały Ci się "Skoki", to co powstrzymuje Cię przed sięgnięciem po "Pierwsze Kroniki Thomasa Covenanta Niedowiarka" (tegoż samego autora), tym bardziej, że to fantasy, a tą odmianę fantastyki, o ile dobrze pamiętam, bardziej lubisz, niż s-f

Ostatnio nie wiem, czy mi się podoba bardziej fantasy, czy sf, więc ten argument odpada. ;P Po drugie, już obiecałam trzeci tom pożyczyć Jeke, a do soboty na pewno nie zdążę wszystkich trzech przeczytać, a nie chcę czekać po lekturze części. Po trzecie... jak sam wspomniałeś, autor naprawdę się znęca nad bohaterami. Muszę od tego odpocząć. ;P

ASX76 napisał/a:
I ta niesamowicie przygnębiająca atmosfera beznadziejności poczynań i smutku...

No to stanowczo muszę sobie zrobić przerwę. Wystarczyło mi, gdy parę tygodni temu zdołowałam się przy Grombelardziej legendzie. Jak znowu będzie tak ponuro, to jeszcze w depresję wpadnę. ;P
Lady_Aribeth - 2007-11-12, 13:48
:
Pomiędzy kolejnymi lekturami zaczytuję się w pierwszym tomie "Uczty dla Wron", którą to użyczyła mi Zua (za co bardzo dziękuję! :mrgreen: ). Aktualnie jestem dopiero po kilku rozdziałach, zdążyłam już poznać kilkanaście nowych postaci (u Martina jakoś tak ciężko mi się przyzwyczaja do świeżych bohaterów O.o) ale na razie nie zauważyłam jakiegoś zaniżenia poziomu, o którym tak wiele słyszałam o.o Cóż, wszystko przede mną :perv:
Tigana - 2007-11-12, 20:16
:
Liv napisał/a:
Świt nowej ery i Dzień Burz, opowiada o dziejach Krynnu zaraz po ostatnim tomie kronik, czyli Smokach letniego płomienia.

A potem jest jeszcze niewydana w Polsce trylogia Jean Rabe "Dhamon Saga" kontynuująca watki ze "Smoków Nowej Ery". Ogólnie jest tego od cholery i jeszcze trochę i część z tych serii i podcyklów zachodzi na siebie i dubluje.
Aktualnie wciąż męczę elfy z FR, od czsu do czasu zagryzam Guzkiem, a w planach zakupy i szybka lektura nowego Piekary i II tomu antologii "A.D. XIII"
Dobromir - 2007-11-13, 02:11
:
"Demony" Dostojewskiego. Ostatnio staram się uzupełnic moje braki jeśli chodzi o literaturę klasyczna, a Dostojewskiego szczególnie lubię. Przy odrobinie szczęścia dorwę też ostatnią część nowej trylogii Robin Hobb ["Renegade's Magic"], co byłoby miłą odmianą.
Elektra - 2007-11-13, 07:50
:
Tigana napisał/a:
gólnie jest tego od cholery i jeszcze trochę i część z tych serii i podcyklów zachodzi na siebie i dubluje.

Dlatego ja postanowiłam, że już nie będę tego czytać, szczególnie jeśli nie wyszło spod pióra Weis & Hickman.


Nie pasuje mi Clarke. Wczoraj wolałam się zdrzemnąć w autobusie, zamiast ją czytać, więc coś jest nie tak. ;) Odłożyłam ja na półkę i dałam drugą szansę Cieniowi kata Wolfe'a. I tym razem jest nieźle. Postanowiłam, że nie będę się przejmować tym, że główny bohater i narrator jednocześnie wszystko wie, siedzi przy kominku i wspomina, więc wiadomo, że nic mu się nie stanie (tzn. może mu się stanie, ale przeżyje) i wiadomo, jak wiele osiągnie. Przymknę na to oko i będę się delektowała resztą. ;)
ASX76 - 2007-11-13, 11:07
:
Elektra napisał/a:
(...)Odłożyłam ja na półkę i dałam drugą szansę Cieniowi kata Wolfe'a. I tym razem jest nieźle.


A co poprzednio było nie tak :?: ;)

Opowiadań zamieszczonych w zbiorze "Balsam długiego pożegnania" nie trzeba czytać po kolei (chyba, że ktoś chce).
"Kara większa" nie jest długa (nawet nie zdążysz się zniechęcić ;) ), więc można ją przeczytać raz dwa (i mieć z głowy moją wścibską nachalność). :-P
Elektra - 2007-11-13, 11:10
:
ASX76 napisał/a:
A co poprzednio było nie tak

Zajrzyj do wątku o tym pisarzu, tam są moje narzekania. ;P

ASX76 napisał/a:
więc można ją przeczytać raz dwa (i mieć z głowy moją wścibską nachalność)

Później. ;P

I błagam, nie polecaj mi Clavella, bo mnie coś trafi. ;)
Toudisław - 2007-11-13, 11:10
:
Skończyłem Warana Diaczenków. Książka na początku nieco ciężka i trochę przesłodzona. Ale z czasem coraz ciekawsza. Bohater się zmienia i ta ewolucja jest dość ciekawa. Książka nawiązuje trochę do Ziemiomorza Le Guin. Za zakończeni jest wręcz genialne mimo że można się już go było domyśleć ciut wcześniej.
Teraz wziąłem się za Kochali że strach. Antologie z Fahrenheita i czyta się ją dość ciekawie. \Bałem się że będzie ckliwa i nudna jednak tak źle nie jest. Opowiadanka są różne wile z nich raczej zabawne. Dabliu, Fajne te twoje opowiadanko tylko ta scena łóżkowa strasznie słodka jak z powieści dla pań. Chyba przesadziłeś z tymi porównaniami. Ale pomysł naprawdę dobry.
Dabliu - 2007-11-13, 11:29
:
Toudisław napisał/a:
Dabliu, Fajne te twoje opowiadanko


:mrgreen:

Toudisław napisał/a:
scena łóżkowa strasznie słodka jak z powieści dla pań. Chyba przesadziłeś z tymi porównaniami.


Czy ja wiem...?
Pamiętaj, że narrację prowadzi tam bohater, który ma dość specyficzny punkt widzenia na osobę, w której/z którą się kocha, więc dla niego jest to doznanie bardzo wzniosłe, toteż postrzega ten stosunek w dość osobliwy sposób.
Stąd określenia takie jak:
Cytat:
"(...)wnikam językiem głęboko w mroczną i parną tajemnicę."
"Allani jęczy i skręca się, jakbym poddawał jej bezbronne ciało najokrutniejszym torturom. Odrywam się od płonącego łona i patrzę bez wstydu, jak umęczone podbrzusze kochanki podnosi się i opada. Bez chwili namysłu zatracam się w nim na całą głębokość, dźgając bez litości."
(...)
"Cios za ciosem, uderzam w jej łono z dewastującą siłą i czuję, jak ciało Allani zamienia się w drgającą masę rozszarpanych podnieceniem nerwów."
(...)
"Wyrwawszy się z kleszczy długich, bieluteńkich nóg kochanki, ogarnięty bolesnym uniesieniem, obficie spryskuję rozdygotany i rozpalony do białości brzuch ledwo przytomnej dziewczyny."
"Padamy na wilgotne posłanie, w gąszcz atłasowych poduszek. Bez słowa, bez jakiegokolwiek zbędnego gestu chłoniemy wspólny aromat naszych ciał. W blasku świec powietrze wydaje się buzować, wypełnione energią do tego stopnia, że aż gęste."(...)

To przemyślany styl opisu - miałem na celu oddać sposób widzenia bohatera, sposób "z lekka" wyidealizowany. 8)

Toudisław napisał/a:
Ale pomysł naprawdę dobry.


Dziękuję :-)
Nefren - 2007-11-15, 17:00
:
Właśnie jestem po przeczytaniu Dzieci Diuny i z utęsknieniem czekam kiedy dorwę Boga Imperatora... w swoje łapki. Na razie czekanie umilam sobie Wyprawą czarownic Pratchetta, a juz niedługo W koncu będę mogła przeczytać Królową potępionych A. Rice, którą dostałam w prezencie od brata, ale która już w chwili zakupu została ode mnie pożyczona przez wyżej wspomnianego krewniaka :evil:
Tigana - 2007-11-15, 17:52
:
Właśnie skończyłem "Evermeet" - miłe czytadło, chociaż niektóre pomysły były zaiste kosmiczne. Ciekawy jest opis początków Pajęczej Królowej czy waśni pomiędzy poszczególnymi gatunkami elfów. Nieco brakuje jednego, głównego bohatera, do którego czytelnik mógłby się przywiązać. A teraz back to "Królikarnia"
Maeg - 2007-11-15, 18:06
:
Przerwałem Stephensona i czytam Eriksona, oczywiście Ogrody Księżyca. (Tak dałem się w końcu skusić) Póki co nie zachwyca, czyta się dobrze, nawet bardzo dobrze ale jeszcze nie odkryłem magii tej książki. Czegoś wciąż mi w niej brakuje. Irytują mnie imiona podpalaczy zupełnie nie pasują do klimatu powieści. Ale to moje mocno subiektywne odczucie. Mam też nadzieje, że nie będzie tyle wskrzeszeń, na pierwszych 150 stronach jedno to aż za dużo. Lubie mieć pewność, że jak jakaś postać ginie, to za 15 stronach nie będzie wojowała mieczem. Zobaczymy jak będzie dalej w Darudżystanie.
Dhuaine - 2007-11-16, 01:19
:
Zmęczyłam wreszcie "Złodzieja czasu" Pratchetta. Koszmar na kółkach >.<
Audytorzy knują spisek. Swietny zegarmistrz buduje zegar, który ma rozwalić wszechświat, a na odsiecz wyrusza wiekowy sprzątacz wraz ze swym uczniem.
Baardzo śmieszne.
Nie mam pojęcia, o co chodziło. Mogę streścić wszystko w jednym zdaniu, ale jaki z tego morał? Nic ciekawego. Pratchett schodzi na psy.
Męczyłam się z tą książką ze dwa tygodnie, jeśli nie więcej -.- Ghh... Przedwczoraj puściłam defragmentację i usiadłam z ksiązką. Kilka razy przyłapałam się na gapieniu się bezmyślnie w ścianę, a nie w kartki //mur
Dwa Pratchetty temu stwierdziłam, że będę go dalej czytać, jak mi ktoś kupi. Teraz powinnam to zmienić na: będę go czytać, jak ktoś mi zapłaci.
Elektra - 2007-11-16, 08:35
:
Moim zdaniem aż taki zły ten ZC nie był. Taki sobie przeciętny, jak inne książki z wątku ze Śmiercią.

U mnie kryzys czytelniczy w pełni. Co wezmę jakąś książkę, to mi się nie podoba i nie mogę się wkręcić. Wyjątkiem są kolejne przygody dzielnej oficer Gwiezdnej Marynarki Honor Harrington. Idealne do odmóżdżenia. Czyta się szybko, jeśli pominąć pewne powtarzające się lanie wody i chociaż schemat jest podobny, to wciąga. Co prawda irytuje to, jaka ta Honor jest wspaniała, inteligentna, charyzmatyczny, wszyscy ją kochają i podziwiają (no prawie wszyscy) i pójdą za nią w ogień, ale i tak jest lepszą bohaterką niż taki... Drizzt. :))
Tanit - 2007-11-16, 08:36
:
No cóż... kierunek studniów wymaga odemnie czytanie niezmierzonych ilości papieru... Choć może niekoniecznie od razu w całości. Ale na tapecie w tym tygodniu będą:
:arrow: Swetoniusz - żywoty cezarów
:arrow: C.Wells - cesarstwo rzymskie
:arrow: Kozłowski - historia starożytna ziem polskich
:arrow: A. Szczudłowska - Egipt
:arrow: Herodot - dzieje

Jak ja to poprzerabiam - nie wiem xD Część jest nawet fajna. Polecam Swetoniusza ;)

Au revoir!
MadMill - 2007-11-16, 10:57
:
Le Guin i jej Malafrena poszła w odstawkę. Martin ze swoim Starciem Królów został rzucone w kąt. A dlaczego? Bo król jest tylko jeden! :mrgreen: Wczoraj wreszcie dorwałem Zamieć Neal Stephensona, czytałem do 2giej w nocy. o.o Nie czyta się tego szybko, ale frajda z czytania jest niesamowita, po prostu człowiek chce wszyscy z tej książki pochłonąć. I jest coś takiego co nazwałbym dynamicznymi opisami, opisów jest właśnie sporo, ale są napisane w taki sposób, że nie sposób się nimi znudzić. ;)

Całe odwołanie do internetu jest świetne, kto przeczyta ten się dowie. xD
Regissa - 2007-11-16, 14:05
:
Obecnie przemierzam drogi i bezdroża Ameryki, usiłując zdążyć pogadać z wszystkimi byłymi członkami zespołu "The Nazgul" zanim ktoś ich wykończy :mrgreen: Jednym słowem wgryzam się w kolejnego Martina, tym razem o wdzięcznej nazwie "Rockowy Armageddon". Facet ma rzeczywiście nieograniczone możliwości: fantasy, sf, sensacja i co jeszcze? A wszystko na naprawdę niezłym poziomie. Aż żal, że skończyli remont ulicy, którą wracam do domu, bo podróż mija za szybko jak na moje potrzeby czytelnicze :-/
Tigana - 2007-11-16, 18:36
:
Ja obecnie nic nie czytam z książek tylko męczę najnowszy numer "Czasu Fantastyki" Najwięcej miejsca poświecone zostało komiksowi w Polsce min Jezremu Jeżowi. No i długaśny wywiad z Tomaszek Kołodziejczykiem. Naprawdę warto.
Raziel - 2007-11-16, 19:57
:
A ja pomimo mego fanatyzmu odnośnie wampirów i ogólnie przyjętego wampiryzmu dopiero teraz dorwałem Draculę Brama Stokera. Już sam styl w którym jest napisana książka bardzo mi się podoba, mamy tu fragmenty dzienników, listów czy też pamiętników.
Tyraela - 2007-11-16, 22:27
:
Oficjalnie stwierdzam, że Hydon jest beznadziejna. W środku było za dużo przeciągania (kilkunastostronicowe wykłady na temat historii powstania świata wywołują u mnie rozdzierający paszczę ziew), główna bohaterka jest denerwująca, historia jakoś nie wciąga, końcówka wygląda jak napisana naprędce na kolanie. Kicha.

Ściągnęłam za to z półki "Chrzest Ognia" - mój ulubiony tom wiedźmińskiej sagi, bo muszę się czymś pocieszyć po tej drodze przez mękę.
Olisiątko - 2007-11-17, 20:39
:
Lubię targowiska, zawsze w samym ciemnym rogu znajdzie się stoisko ze starymi ksiazkami gdzie można coś znaleźć, czasem perełki. I takoż udało mi się wejśc w posiadanie zbioru opowiadań "Kontakt" napisanego przez Zbigniewa Prostaka, wydane w ... 1979 roku nakładem wydawnictwa KAW. Totalny staroć. Zbiór opowiadań Sci-Fi którego nazwa chyba mówi sama za siebie - kontakty z obcymi cywilizacjami. Aczkolwiek jak się okazuje, są cywilizacje bardziej obce niż te kosmiczne. I bardziej niepprzyjazne :P
Bardzo miło się póki co czyta, aczkolwiek książkka jest cienka i małego formatu. Jakby ktoś miiał okazję to polecam wydac te parę złociszy :P
Alrauna - 2007-11-18, 13:19
:
Czarnoksiężnik z Archipelagu.
Czas wziąć się za czytanie, po chwilowym okresie abstynencji książkowej.
Mam takie pytanie, czy czasem na podstawie Ziemiomorza nie ma nakręconego filmu/serialu? Wydaje mi się, że oglądałam coś takiego...
andy - 2007-11-18, 14:15
:
Jest filmik. Fabuła na podstawie w zasadzie 2 pierwszych części cyklu. Najdalszy brzeg raczej przelotnie. Tehanu w ogóle nie ruszone. Ale ogląda się w sumie nawet nieźle.
Acha i dzisiaj leciała pierwsza część na TVP 1
Tigana - 2007-11-18, 17:46
:
A ja mam Drizzta i go nie oddam. Toudi pożyczył mi kolejne części sagi o naszym ulubionym drowie. Tym razem na tapecie "Kryształowy relikt" czyli walkę ze złym artefaktem i hordami barbarzyńców. Do tego dorastanie Wulfgara.Tylko jedna rzecz mnie dziwi - ni z gruchy, ni z pietruchy RAS dołożył Drizztowi latek i w pierwszym zdaniu pisze o jego 200 latach życia w podziemiach. Ja rozumiem, że ta książka została napisana jako pierwsza, ale przecież RAS mógł się poprawić.
Elektra - 2007-11-18, 17:54
:
Tigana napisał/a:
.Tylko jedna rzecz mnie dziwi - ni z gruchy, ni z pietruchy RAS dołożył Drizzztowi latek i w pierwszym zdaniu pisze o jego 200 latach życia w podziemiach. Ja rozumiem, że ta książka zostala napisana jako pierwsza, ale przecież RAS mógł sie poprawić.

RAS napisał trzy tomy, w których zawarł jakieś 60 lat z życia Drizzta. Wyobrażasz sobie, ile tego musiałoby być, żeby opisać 200 lat? I to wszystko przed spotkaniem Catti-brie & Co...
Dabliu - 2007-11-19, 02:31
:
"Chaotyczne akty bezsensownej przemocy" - Jack Womack.
Świetna powieść. Świetna i mocna. Cholernie mocna.
Tyraela - 2007-11-19, 07:23
:
Wczoraj do późna kończyłam "Chrzest Ognia", ależ się zdziwiłam, kiedy mignęła mi ostatnia strona, tak nagle. Zapomniałam już, jak saga wciąga xD a skoro już odświeżam Sapkowskiego to lecim dalej - z półeczki zlatuje "Wieża Jaskółki", tym razem będzie to rozkoszna droga pełna nienawiści do Bonharta. Cholera, nienawidzę go ;P
Alrauna - 2007-11-19, 08:44
:
Dzięki, andy.

Jak narazie książka mi się podoba (Czarnoksiężnik z Archipelagu) i nie mam żadnych zastrzeżeń. Postać bohatera jest ciekawa... choć osobiście wolę niezwyciężonych bohaterów (ale bez przesady ;) )
Elektra - 2007-11-19, 11:09
:
Wczoraj zaczęłam dwie książki (a do wyboru miałam chyba z sześć ;) ), Wicher śmierci Eriksona i Najgłupszego anioła Moore'a. Po jednym rozdziale Eriksona stwierdziłam, że chyba wolę Moore'a (jeśli cała pierwsza część Eriksona będzie o Letherze, to chyba będę ją czytała z miesiąc :/ ).
Najgłupszy anioł nie jest wymagającą lekturą. Autor nabija się z komercjalizacji Bożego Narodzenia i wychodzi mu to całkiem nieźle. Niektóre żarty są dość dosadne, ale zostałam ostrzeżona i mnie to nie razi. ;) Jest wesoło, na szczęście jednak udało mi się za głośno nie śmiać dziś w autobusie. W każdym razie to lektura w sam raz dla mnie obecnie, gdy odrzuca mnie od czegoś bardziej skomplikowanego i wymagającego myślenia.
andy - 2007-11-19, 12:03
:
Dębski Eugeniusz - Krucjata 1

Na razie dziwne to jakoś, bo kotzur przyzwyczajony do kryminałków SF z cyklu o Owenie Yeats. Z info to ma być połączenie hard SF i fantasy. Może i takie będzie. Poczytam dalej to się obaczy. A streszczać nie bedę
Dhuaine - 2007-11-19, 22:25
:
Elektra napisał/a:
Moim zdaniem aż taki zły ten ZC nie był. Taki sobie przeciętny, jak inne książki z wątku ze Śmiercią.

Imho "Wiedźmikołaj" był genialny.

Elektra napisał/a:
Niektóre żarty są dość dosadne, ale zostałam ostrzeżona i mnie to nie razi.

Jak bardzo dosadne? ;) Zastanawiam się, czy nie sprawić sobie Moore'a.

Aktualnie zastanawiam się nad dwiema pozycjami z Ravenloft Covenant i Road of the Patriarch. Ech, te wybory...
Tigana - 2007-11-19, 22:32
:
Korzystając z zasobów "Katedry" wziąłem sie za "A.D XIII" 2 . Tym razem opowiadania są głównie o diabłach i demonach. Niestety dwa pierwsze utwory jakie przeczytałem rozczarowują - ani "Cyrograf" Pilipiuka , ani "Człowiek znikający" Kochańskiego na kolana nie rzucają. Zobaczymy jak będzie dalej.
Rozczarowuje też "Kolor magii" w wersji komiksowej, ale o tym napisze już w innym wątku po skończeniu lektury.
Liv - 2007-11-19, 22:38
:
Z wielką przyjemnością kończę Żmijową harfę, o której rozpiszę się później w odpowiednim wątku :] Zakupiłam dzisiaj trzeci tom sagi Brzezińskiej z obawy, że jak przeczytam ostatnie słowo na ostatniej stronie książki, popadnę w obłęd.

To chyba już jest obłęd ^^
Ł - 2007-11-19, 22:59
:
Cybernetyczny porządek polityczny - przekrojowa publikacja naukowa omawiające wiele ciekawych aspektów - sztuczne życie, sztuczną inteligencje, cybernetyke, wizje cyberpunkówe [częste cytaty z Neuromancera], zjawisko sieci i roju, cyberaktywizm, nanomaszyny i wiele wiele innych aspektów. Częste odwołania do kultury popularnej - gier komputerowych i SF. Miodzio.
Lady_Aribeth - 2007-11-20, 23:57
:
Właśnie przed chwilą skończyłam pierwszy tom Uczty dla wron Martina. Generalnie na razie nie mam żadnych zastrzeżeń, fabuła powoli się rozwija, zapowiada się ciekawie. Ale denerwuje mnie trochę ta nagła zmiana sposobu nazywania postaci. Tam gdzie wcześniej mieliśmy po prostu Sansę, teraz pojawiają się SPOILER "Twórczyni królowych", "Córka krakena", "Utopiony" KONIEC SPOILERA . Nawet fajny pomysł, ale gdyby był w PLiO od początku, a nie pod koniec Martin wymyślił sobie coś nowego, phef.
A teraz siadam do "Ojczyzny" Salvatore, czyli powrót do, tfu, korzeni xDDD. Ciekawa jestem, czy ta książka będzie mi się podobać tak samo jak cztery lata temu (ale będzie zonk, jeśli tak xDDD)>
wred - 2007-11-20, 23:58
:
Czarne Oceany - Jacka Dukaja. Drugie podejście - kiedyś niedokończone, trochę przemęczone, obecnie jednak czytam z przyjemnością, dosyć swobodnie dryfuję wraz z autorem po meandrach nanotechnologii, rzeźbienia genów, wojnach monadalnych, psychomemach, dla mnie miodzio. Może pomaga moje zamiłowanie techniczno-informatyczne :) , zobaczymy jak będzie dalej :)
Retiarius - 2007-11-21, 09:11
:
Nareszcie dojrzałem do przeczytania "Katedry Marii Panny w Paryżu". Jestem już cosik na 90 stronie. Hugo bardzo ładnie opisał katedrę i Paryż na przestrzeni wieków. Mam nadzieję, że zapał nie zgaśnie i doczytam książkę do końca ;)
Zireael - 2007-11-21, 09:14
:
W weekend wyżuliłam od Piotrka Rudą Sforę , żeby ją nareszcie skończyć. Jestem ku temu na jak najlepszej drodze :mrgreen: . Książka, choć osadzona w innych realiach, nieodparcie przypomina mi Siewcę. Wiem, że pani Kossakowska aż do wydania Zbieracza burzy chciała się na trochę uwolnić od latającej hałastry, ale chyba nie do końca jej wyszło O_o . Akcja oczywiście wciąga, głównych bohaterów nie można nie polubić, język jest piękny i barwny, ale... Czegoś mi brakuje. Czyżby Zir dorosła do ambitniejszych lektur? Bogowie //buu !
Równolegle ze Sforą męczę Quo vadis. Gdyby ktoś nie wiedział- to taka powieść pseudo historyczna, napisana przez grafomana, który dostał za nią Nobla --_- .
Opowiada o młodym, rzymskim patrycjuszu, który zakochuje się bez pamięci w chrześcijance z kraju barbarzyńców --_- i robi wszystko, żeby ją zdobyć. Żeby nie było nudno, Sienkiewicz radośnie stawia mu rozmaite przeszkody na drodze. Petroniusz przechodzi głęboką przemianę wewnętrzną i koniec końców staje się tak obrzydliwie cnotliwy i pedałkowaty, że ręce opadają --_- . W tle przewija się zwyrodniały i obłąkany Neron, jakiś apostoł, bodaj Piotr o_O i całe rzesze uciśnionych i prześladowanych wyznawców Ukrzyżowanego Baranka //pisowcy . Wiem, że niektóre pozycje z kanonu lektur narodowych należy po prostu przeczytać, ale skończenie tego dzieła będzie mnie wiele kosztowało.
Trzecią lekturą, która aktualnie wisi w mojej świadomości jest Zapach szkła imć Ziemiańskiego- taka rozgrzewka przed Achają. Ciężko mi na razie powiedzieć coś sensownego o tym zbiorze, ponieważ tak się zaplątałam, że przeczytawszy trochę, wróciłam na pierwszą stronę. Chyba zacznę od początku trzeci raz, bo już mam kompletny mętlik w głowie o.o. Pomijając te sensacje- książka robi jak najbardziej pozytywne wrażenie (Toudi, pogłaszczesz mnie po główce //devil ?),a klimat jest dość specyficzny :) . Poza tym jest to pozycja z zakresu science- fiction, jak mniemam, ale chyba zamiast palić ją na stosie, mam ochotę kontynuować lekturę. Czy Wyście mi coś wrzucili do wody we Wrocku :shock: ?
Tigana - 2007-11-22, 22:56
:
Przeczytałem "Zabójcę z cesarskiego grodu" Colette Lovinger-Richard. Jest to kryminał historyczny, którego akcja rozgrywa sie we Francji za czasów Napoleona. Mamy serię morderstw i lekarza pragnącego złapać mordercę. Czyta się bardzo przyjemnie, sama intryga sprytnie pomyślana, sporo miejsca poświęcono portretom psychologicznym postaci. Tylko klimat taki nijaki.
A teraz wracam do "A.D. XIII"
Tyraela - 2007-11-22, 23:04
:
Jak już odświeżanie, to pełną parą, zdążę jeszcze przed tym, jak mi wyślą Witchera. Kończąc "Wieżę Jaskółki" (czytało się jak zwykle świetnie), automatycznie sięgam po "Panią Jeziora". Cholera, dawno temu czytałam ostatni raz sagę, chyba jeszcze w podstawówce. Takie przeczytanie ponownie było dobrym pomysłem jednak, ze zlepek scen, które pamiętałam, utworzyła się logiczna całość. I zwracam uwagę na smaczki, które wcześniej nie bawiły mnie w równym stopniu, co teraz. (Przykład: "Jaskier bez chwili wahania uciekł w krzaki, powiewając onucami" XDDD).

No, wymagane minimum jest, pieprzenie o dupie maryni, żeby nie było, że jednolinijkowiec, yeah...
Liv - 2007-11-23, 07:42
:
Za nic bym nie sięgnęła po jakąkolwiek książkę Lovinger-Richard, nawet gdyby mi za to zapłacili ^^ Strasznie się do niej zraziłam ...

Dzisiaj zacznę czytać trzeci tom sagi o Twardokęsku, Letni deszcz. Kielich.
Będę się starała czytać książkę jak najdłużej, gdyż nie wiadomo kiedy pojawi się na rynku Sztylet :/
Elektra - 2007-11-23, 10:22
:
Dhu napisał/a:
Imho "Wiedźmikołaj" był genialny.

To był wyjątek. ;)

Dhuaine napisał/a:
Jak bardzo dosadne?

Noo... dość. ;) Nie potrafię tego określić, bo każdy ma inną tolerancję. Mnie nie przeszkadzały.


Wciągam się w końcu w Wicher śmierci, ale powolutku mi to idzie. Pewnie dlatego że jakoś średnio lubię Imperium Letheryjskie, chociaż nawet tam zdarzają się przebłyski. ;) Irytują mnie rozmowy Tehola z Buggiem. Tak jak w PN mi się podobały, tak tutaj w ogóle mnie nie śmieszą. To już wolałam Serwatkę i Telorast.

No i jak zwykle nie mogę nie lubić Rhulada (a tak fajnie byłoby sobie znaleźć kogoś do nielubienia ;) ), biedny chłopak...
Tigana - 2007-11-23, 13:26
:
Liv napisał/a:
Będę się starała czytać książkę jak najdłużej, gdyż nie wiadomo kiedy pojawi się na rynku Sztylet :/

Powinien w 2008 - Brzezińska obiecała, że zanim sie weźie za 3 tom "Wielkiej Wojny" zakończy "Sagę o Twardokęsku" . Zresztą kto czytał babcie Jagódkę to wie jak to sie skończy.
Skończyłem jednego RASa i biorę sie za następnego - "Strumienie srebra". Tym razem dzielny Driztt i jego kompania mają zamiar odnaleźć Mithrilową Halę, a przy okazji skopać zadki setkom orków, goblinów i co tam jeszcze pod topór się nawinie.
Toudisław - 2007-11-24, 07:31
:
Czytałem żywe srebro. Książka definitywnie zakończyła mój kryzys czytelniczy. Chciałem kryzys leczyć gniotami i wdać to był zły pomysł, Książka nieco bardziej wymagająca była znacznie lepszym rozwiązaniem. Żywe Srebro było naprawdę dobre.
Skończyłem Imię bestii Komudy i książka ma bardzo fajny klimat. Czytało się ją dobrze, tylko czasem styl i opisy wydawały się nieco toporne. Dało się przyzwyczaić.
Teraz czytam Diabła łańcuckiego. Czyta się dość ciekawie i z dużym oczekiwaniem co będzie na następnej stronie. Tylko opisy walk wydają się nieco za szczegółowe dla mnie już trochę się gmatwają.
Geoffrey - 2007-11-24, 11:50
:
Skończyłem Nocarza i Renegata Magdaleny Kozak.

Po superambitnym Dukaju, taka "pistoletowa" powieśc to miła odmiana.
Czyta się szybko ( duża czcionka, gruby papier :badgrin: ), akcja wartka, można "wciągnąć nosem".
Bardzo miłe jest usadowienie powieści w znanych realiach.
Warszawiacy muszą mieć jeszcze większy ubaw - ja Warszawę i okolice znam dość pobieżnie.
Bardzo podobaja mi się nawiązania do piosenek - w większości doskonale mi znanych.
Bardzo ładny styl - niby "męska" powieść, ale bez przegięć - mięso pojawia sie tylko tam, gdzie jest naprawdę uzasadnione.
Czekam na dalszy ciąg ;)

A teraz zabrałem się za Jakuba Wędrowycza.
MadMill - 2007-11-24, 22:32
:
Skończyłem Zamieć - powieść świetną, ale chyba jednak trochę wyczerpująca. Więc wracam na star śmieci, czyli do Polski, a konkretniej do Rzeczpospolitej Szlacheckiej. Diabeł Łańcucki czyli stary infamis Stanisław Stadnicki i Jacek Dydyński w powieści Jacka Komudy. Wreszcie dorwałem tą książkę i sprawdzę czy naprawdę taka dobra jak wszyscy mówią. ;)
Gand - 2007-11-24, 23:41
:
Zabrałem się za Ogrody Księżyca Eriksona. Dlaczego? Bo szlag mnie już trafia, że wszędzie na tym forum natykam się na nazwisko tego pana oraz Malazańską Księgę Poległych a jeszcze tego paskudztwa nie przeczytałem. :P Póki co mam jeden problem, ale za to cholernie istotny - brak czasu, w związku z czym przez kilka dni zdążyłem przeczytać około... 20 stron. Pozostaje czekać na lepsze czasy.
Tigana - 2007-11-24, 23:47
:
Jestem w połowie RASa - który jak zwykle świetnie się czyta w środkach komunikacji publicznej i AD XIII. Póki co mam mieszane uczucia co do tomu nr 2 . Niby opowiadania dobre, ale brakuje mi jednego utworu rzucającego o glebę. Przede mną jeszcze 4-5 historii więc nadzieja jeszcze jest. Póki co zawodzi Ćwiek, a i Kańtoch nijaka. Za to Kossakowska i jej "Gringo" całkiem, całkiem.
Nabu Nezzar - 2007-11-26, 00:55
:
Ciąg dalszy kolejnej romansu z Wiedźminem, czyli "Miecz Przeznaczenia" Sapkowskiego. Mam nadzieję, że po tej części w końcu mi się znudzi, bo na półkach czeka sporo nieprzeczytanych książek :P A jak zacznę pięcioksiąg to trzeba je będzie odłożyć na jakieś dwa, trzy miesiące :roll:
Geoffrey - 2007-11-26, 07:17
:
Nabu Nezzar napisał/a:
jak zacznę pięcioksiąg to trzeba je będzie odłożyć na jakieś dwa, trzy miesiące :roll:

Żartujesz chyba.
Pięcioksiąg w trzy miesiące?
Masz po dwa dni na tom ( no, na Pani Jeziora trzy ;) )
Oczywiście pod warunkiem, że się wciągniesz.
Ale nie widzę innej możliwości.
Elektra - 2007-11-26, 09:58
:
Gand napisał/a:
Zabrałem się za Ogrody Księżyca Eriksona. Dlaczego? Bo szlag mnie już trafia, że wszędzie na tym forum natykam się na nazwisko tego pana oraz Malazańską Księgę Poległych a jeszcze tego paskudztwa nie przeczytałem.

:DD


Przeczytałam pierwszy tom Wichru śmierci i na razie nie jestem zachwycona. Nie wywarła ta książka na mnie wielkiego wrażenia, nie mogłam się w nią kompletnie wkręcić. Ale to dopiero połowa, więc może potem będzie lepiej. ;)


Odczułam pewną presję odnośnie Diabła Łańcuckiego Komudy (jakieś takie mam wrażenie, że teraz wszyscy to czytają, albo już czytali), ale jednak się nie dałam, zostawiłam go na później i sięgnęłam po zbiór opowiadań Teda Chianga Historia mojego życia (kiedyś przeczytałam parę bardzo pozytywnych opinii, m.in. na Katedrze), no i postanowiłam też się z tym zapoznać.

Jak na razie przeczytałam jedno i pół opowiadania i już jestem pod wrażeniem. Nie jest to lekka i rozrywkowa lektura, ale napisana bardzo sprawnie i wciągająco. Aż się nie można oderwać. ;)
Jander - 2007-11-26, 11:22
:
Elektra napisał/a:
Sięgnęłam po zbiór opowiadań Teda Chianga Historia mojego życia (kiedyś przeczytałam parę bardzo pozytywnych opinii, m.in. na Katedrze), no i postanowiłam też się z tym zapoznać.

Jak na razie przeczytałam jedno i pół opowiadania i już jestem pod wrażeniem. Nie jest to lekka i rozrywkowa lektura, ale napisana bardzo sprawnie i wciągająco. Aż się nie można oderwać. ;)

Zwłaszcza opowiadania "Zrozum" i "Piekło to nieobecność Boga" są genialne. Reszta mi średnio podpasowała, gdyż średnio lubię zbiory opowiadań. Jednak oceniając obiektywnie to zbiór jest naprawdę bardzo dobry.
pozdrawiam
Dhuaine - 2007-11-26, 16:29
:
Geoffrey napisał/a:
Żartujesz chyba.
Pięcioksiąg w trzy miesiące?

Jak człowiek jest dziadowsko zapracowany, to właśnie tyle wychodzi. :/ Dziś kupiłam drugą część "Wichru śmierci" i zastanawiam się, czy zdążę przeczytać do końca roku. Szczerze mówiąc, kiepsko to widzę... Sesja po drodze.
Asuryan - 2007-11-26, 17:18
:
Zła z wyprawy do Elfa przywiozła dziś do domciu drugą część Wichru Śmierci. Pierwsze wrażenie - cegła, dwukrotnie większa od pierwszego tomu. Natychmiast rzuciłem się na lekturę. Po pierwszych 100 stronach jestem zachwycony tą książką. Oprócz kontynuacji wątków z pierwszego tomu w końcu na ziemiach Imperium Letheryjskiego ;) pojawili się Malzańczyczy, Podpalacze... a raczej Łowcy Kości z resztą XIV Armii Przybocznej ;) Tavore Paran. Normalnie cud, miód i orzeszki :mrgreen: Czuję że na jakiś czas zniknę dla świata - zostało mi jeszcze 670 stron do przeczytania. Że też muszę iść za godzinę na zabieg //mur
Nefren - 2007-11-26, 17:40
:
Jejciu, czy na tym forum są sami fanatycy Malazańskiej.... Ja do niedawna nawet nie wiedziałam co to jest i z czym to sie je :P . Chyba bedzie sie trzeba zaznajomić i nadrobić braki w wiedzy ;) .
Dopiero co skończyłam czytać Morze Róż S.M. Stirling i Holly Lisle. Takie nawet przyjemne czytadło. Na początku nie mogłam sie wciagnąć, ale póżniej 400 stron z hakiem poszło w dwa wieczorki. Teraz czeka mnie Zoologia Grudzińskiego i Historia zwierząt kręgowych Szarskiego. Ech...
Kal - 2007-11-26, 18:02
:
Kończę właśnie PLO 2. Ta książka jak poprzednia mnie wciągnęła, zassała, pożarła. Jest fajna, wciągająca i może nie ma już tego powiewu świeżości jakim był pierwszy tom, to jednak dalej się fajnie ją czyta. I dla ludzi, którzy lubią poczytać, ale tylko poczytać, a nie wgłębiać się w to, który tom jest lepszy, w którym są ciekawsze rozwiązania itp. jest to kolejna dobra lektura na jesienno/zimowe wieczory.
Caesar - 2007-11-27, 14:25
:
Czytam sobie zbiorek dwudziestu pięciu opowiadań "Marzenia i Koszmary" Stephena Kinga. Jestem już za historią poczciwego, ale i opętanego rządzą zemsty nauczyciela, którego żona zginęła z rozkazu mafioza; zaangażowanego społecznie mesjasza; nauczycielki, która dostrzega w swoich dzieciach potwory; teraz czytam historię dziennikarskiej hieny na tropie wąpierza! 8)
Tigana - 2007-11-27, 17:49
:
Caesar napisał/a:
Czytam sobie zbiorek dwudziestu pięciu opowiadań "Marzenia i Koszmary" Stephena Kinga.

Niespecjalny ten zbiorek - pamiętam z niego 2-3 opowiadania, a to nie najlepiej świadczy o tej książce. Dla przykładu z "Nocnej zmiany" jestem w stanie od ręki wymienić z 10. Polecam jeszcze "Szkieletową załogę" zawierającą opowiadanie "Mgła" . Na jego podstawie powstał nowiutki film Franka Darabonta (tego od "Shawshank" )
Caesar - 2007-11-27, 20:16
:
Znam oczywiście "szkieletową załogę" i uważam tą książkę za najlepszy zbiór opowiadań Kinga. "Nocną Zmianę" też chyba czytałem. To w niej było opowiadanie osadzone w świecie Mrocznej Wieży? Bo nie jestem w tym momencie pewien.
"Marzenia i koszmary" to całkiem niezły zbiorek- przynajmniej pięć opowiadań, które zdążyłem do teraz przeczytać. Akurat znakomity jak ktoś chce poczytać coś lekkiego i niezobowiązującego - tak jak ja teraz.
Tigana - 2007-11-27, 23:00
:
Caesar napisał/a:
To w niej było opowiadanie osadzone w świecie Mrocznej Wieży? Bo nie jestem w tym momencie pewien.

To akurat jest "Wszystko jest względne" zawierające min "1408"
A żeby OT skończyć - wykańczam RASa - już mi parę kartek zostało i to samo z "AD XIII" póki co tom gorszy od "jedynki". Później zabiorę sie pewnie za nowego Piekarę, Gaimana lub "Wiedźmę" z FS
Liv - 2007-11-27, 23:03
:
Nie warto czytać Wiedżmy ... mordęga, katorga, dno, dno i pięć metrów mułu!
Ogólnie, straszne rozczarowanie ^^

Sama z ciekawości kupiłam Ludy skandynawskie, które ukazują się dzięki Rzeczypospolitej. Przyjemna, bardzo lekka lektura z powierzchowną wiedzą mitologiczną. Przynajmniej obrazki są ładne :->
Tigana - 2007-11-27, 23:23
:
Liv napisał/a:
Nie warto czytać Wiedżmy ... mordęga, katorga, dno, dno i pięć metrów mułu!

No to zjedziemy w recenzji :badgrin: Cóż ciężkie jest życie Katedralnika ;) Odbije sobie na Robinsonie. Kurcze dlaczego im więcej jest książek do przeczytania tym mniej czasu można poświecić na ich lekturę //mur
Dabliu - 2007-11-28, 01:07
:
Ciekawa rzecz z tą Wiedźmą, bo na kilku różnych forach czytałem już zachwyty, że śmiszne strasznie i świetnie się czyta. No, ale że ja nie przepadam za humorystyczną fantasy i ani śmiszność, ani świetność w czytaniu nie stanowią dla mnie jakichś szczególnych zalet, toteż nie zamierzam przekonywać się samemu. Niech se ludziska czytają na zdrowie :)
Elektra - 2007-11-28, 08:28
:
Skończyłam Historię twojego życia T. Chianga, trochę za szybko ją przeczytałam, bo każde z opowiadań jest takie, że należałoby sobie zrobić po nim przerwę i trochę przemyśleć. Naprawdę robią wrażenie. Nawet nie wiem, które najbardziej mi się podobało, za to wiem, że niektórych raczej nie zrozumiałam.

W tytułowym opowiadaniu po raz pierwszy spotkałam się z narracją w czasie przyszłym. Początkowo wydawało mi się to dość karkołomne, zastanawiałam się, o co chodzi, szczególnie, że ten wątek był przepleciony z takim pisanym 'normalnie'. Ale efekt jest znakomity...

Na pewno nie jest to książka dla wszystkich, ale warto ją przeczytać.

____

Skończyłam Chianga i znowu miałam dylemat. A na półce stał m.in. Ender i wołał: przeczytaj mnie, no przeczytaj, zanim będziesz musiała oddać mnie do biblioteki... No to w końcu się zdecydowałam i od dziś czytam Grę Endera Carda. Na początku było nieco dziwnie, ale po około 30 stronach jest lepiej, zrobiło się nawet interesująco, ale niestety musiałam wysiadać z autobusu. --_-
Tanit - 2007-11-28, 08:43
:
Dorwałam Kiedy Bóg Zasypia R. Dębskiego, przeczytałam 2 rozdzdiały i jak na razie jestem na 'tak' //amor

Książek Historycznych chyba nie będe opisywała ^^' Olmsteada (Dzieje Imperium Perskiego) Czytało się dobrawdy przyjemnie, podobnie jak 'Religie Świata Rzymskiego' M. Jaczynowskiej :mrgreen: Ale nie polecam B. Kupisa (też o religiach rzymu) cienkie to to i tak pogmatwane :shock:

Au revoir!
ASX76 - 2007-11-28, 10:53
:
Liv napisał/a:
Nie warto czytać Wiedżmy ... mordęga, katorga, dno, dno i pięć metrów mułu!
Ogólnie, straszne rozczarowanie ^^



Rzecz oczywista... Bałem się skrytykować tę nędzę jako pierwszy, żeby znowu nie wyszło, że tylko ja "widzę książki wyłącznie w białych albo czarnych barwach". ;) Twój post dodał mi niezbędnej odwagi. :-P

Z mitów skandynawskich najlepszą pozycją są "Heroje Północy" J. Rosa.
Dabliu - 2007-11-28, 12:00
:
Elektra napisał/a:
od dziś czytam Grę Endera Carda. Na początku było nieco dziwnie, ale po około 30 stronach jest lepiej


W jakim sensie dziwnie? IMHO "Grę Endera" czyta się jednym haustem.

ASX76 napisał/a:
Z mitów skandynawskich najlepszą pozycją są "Heroje Północy" J. Rosa.


Najlepiej napisaną - z tym się zgodzę.
Regissa - 2007-11-28, 12:58
:
Zabieram się dziś za "Pożeglować do Sarancjum" Kaya. Dopiero, bo nadrabiałam lektury poprzednie. M.in. Martina "Rockowy Armagedon", który jak dla mnie był całkiem niezły (choć thrillerem bym tego nie nazwała...). I teraz się okaże, czy Kay przypadnie mi do gustu :-> Nie napiszę nic więcej, bo jadąc do pracy nie zdążyłam przeczytać ani strony :mrgreen:
Elektra - 2007-11-28, 22:06
:
Dabliu napisał/a:
W jakim sensie dziwnie? IMHO "Grę Endera" czyta się jednym haustem.

No nie wiem, nie byłam na początku przekonana do młodego wieku bohaterów. ;) Ale może dlatego, że był wczesny ranek i nie całkiem się obudziłam. ;)

A czyta się rzeczywiście jednym haustem, miałam sobie zostawić na podróże do i z pracy, ale w domu też się nie mogę oderwać.
Tyraela - 2007-11-28, 23:33
:
Elektra napisał/a:
No nie wiem, nie byłam na początku przekonana do młodego wieku bohaterów.

Też mi to strasznie wadziło - jak sięgniesz po "Cień Endera" (co Ci polecam) to z tym wiekiem będzie jeszcze gorzej. Ale biorąc pod uwagę ogólnie jakość całości można przymknąć na ten ewenement oko ;P
Liv - 2007-11-29, 19:31
:
Na mojej liście, kolejna książka podpadająca pod skandynawskie klimaty.
Tym razem czytam zbiór opowiadań Tygrysy morskie, Roberta E. Howarda.
Drobne literki, marny papier i okładka, jakby książkę wyciągnięto psu z pyska ... to wszystko przykuło moją uwagę, i książkę postanowiłam adoptować za całe 8 zł xD
Tigana - 2007-11-29, 20:08
:
Jestem w połowie najnowszego Gaimana "Interświat", póki co strasznie przeciętne czytadło. Jest to historia chłopca, który pewnego dnia odnajduje w sobie zdolnosć przechodzenia między wymiarami. Ksiażke czyta sie dobrze, ale jej docelowy czytelnik to raczej nastolatek niz ktoś bardziej wyrobiony.
MadMill - 2007-11-30, 01:05
:
Wracam do Eriksona i MKP. Drugi tom Wichru Śmierci czyli przygód w Letherze ciąg dalszy. ;)

No i druga książka - jakby była tylko jedna tzn ze ktoś napisał za mnie tego posta :P - Pazur Łagodziciela - Gene Wolfe. Drugi tom Księgi Nowego Słońca, znowu spotykamy się z Severianem czyli wygnanym katem ze swojej konfraterni. Mam nadzieję, że trzyma poziom poprzedniego tomu. ;)
Jander - 2007-11-30, 01:58
:
Wojna Złoziemnego Kamienia, czyli Thomasa Covenanta przygód część druga. Podobnie jak w pierwszej części - nim się wkręciłem to minęło prawie 200 stron. Cholernie mnie ciekawią dalsze wydarzenia. No i bohater przestał się nad sobą użalać, oczywiście na tyle, na ile Tomek w ogóle może przestać się użalać :)
Tyraela - 2007-11-30, 09:50
:
Wczoraj w nocy przeczytałam "Rok Wilkołaka" Kinga - nic specjalnego, krótkie, treściwe, nawet niezbyt ciekawe. Kumpel z klasy mi pożyczył strasznie zachwalając. Tymczasem przez pół książki są opisy kolejnych morderstw każdego miesiąca (bo akcja dzieje się faktycznie okrągły rok) a druga połowa to jakieś wypociny. Nadal utwierdzam się w przekonaniu, że King jest cienki.

Z rozpędu złapałam się za "Zimne błyskotki gwiazd" Łukanienki, bo mój luby mnie już niedługo zabije jak nie przeczytam jego książki (don't ask). Jak na razie nie zachwyca. No i krzywo patrzę na sf tego typu.
Tigana - 2007-11-30, 15:40
:
Skończyłem Gaimana "Interświat" - średnie czytadło, zdecydowanie nie dla mnie. Za to młodsi czytelnicy mogą być zachwyceni. Dzisiaj może w końcu skończę drugą część "A.D. XIII" i wezmę się za "Rycerza kielichów" Piekary. Jest to fantasy z cyklu "co ja robię tu?" czyli osobnik z naszego świata ląduje w magicznym Neverlandzie, gdzie zostaje uznany za mitycznego gieroja. Zobaczymy w jaką stronę idzie twórczość pana Jacka.
Lady_Aribeth - 2007-11-30, 23:46
:
Aktualnie czytam trzy książki. "Pana Lodowego Ogrodu" Grzędowicza (ciągle zapominam autora xDDD), "Cudzoziemkę" Kuncewiczowej i "Ojczyznę" RASa. Zdziwię was, ale na razie najbardziej podoba mi się "Cudzoziemka" :mrgreen: Choć to lektura (oczami wyobraźni widzi reakcję "blaaaah!") to naprawdę gorąco polecam! "PLO" mnie na razie oszałamia klimatem i próbuję się połapać co, gdzie, jak, po co i dlaczego xD Także fajne, ale muszę mieć trochę więcej czasu by móc się spokojnie przysiąść i wciągnąć w fabułę, która zapowiada się smakowicie.
No i RAS... ugrzęzłam na jakiejś 100 stronie i nie mam siły brnąć dalej. Chyba już jestem na to za stara... xDDD
Arlzermo - 2007-12-01, 14:40
:
Obecnie dokańczam "Chłopów" - z czystego obowiązku. Książka ta w ogóle nie przypadła mi do gustu, z wyjątkiem świetnych opisów przyrody i języka w niej stosowanego.. A zaraz po nich na pólce czeka "Od początku - antologia poezji polskiej". Znalazło się parę ciekawych nazwisk, więc myślę, iż będzie to przyjemna lektura. ^^
Tyraela - 2007-12-02, 11:46
:
Nie mogłam się powstrzymać - Łukanienkę pożyczyłam kumplowi, bo w ogóle mi na razie jego twórczość (Łukanienki, nie kolegi xD) nie podchodzi. Za to ściągnęłam z półki książkę pożyczoną od Toudisia - "Świat jest pełen chętnych suk" Piekary. Naprawdę świetny wstęp, pierwsza część jest kapitalna, idealnie wpasowuje się w moje gusta. A im dalej tym gorzej, zatrzymałam się na 250 stronie bo po prostu opowiadania robią się coraz bardziej nudne. Bardzo nierówny zbiorek, momentami trzeba brnąć przez opowiadania. Jak dobrze, że utwory są krótkie.
Toudisław - 2007-12-02, 19:29
:
Skończyłem Antologię A.D XIII
Taka trochę dziwna ta antologia ale całkiem nie zła. Opowiadana różnorodne ale dość równe. Nic szczególnie nie razi i trudno powiedzieć by coś się wybijało. Oczy jak Chabry jednak nie zmogłem, za ciężkie dla mnie to powiadanie. Nie pasuje swym ciężarem do reszty zbioru. Dość dobre napisał Jacek Piekara, to opowiadanko nawet mnie zaskoczyło i było pomysłowe.
Teraz czytam 2 rzeczy naraz. mianowicie Rycerza kielichów Piekary i Baranka Moora. Co do baranka to spodziewałem się czegoś innego. Można się pośmiać ale sporo tu powagi. Trudno tą książkę od tak zakwalifikować. Za obrazoburczą bym ją nie uznał jednak balansuje na tej granicy. Sporo tu ciekawych rzeczy i więcej powagi niż mogło by się wydawać.
Rycerz kielichów to dopiero kilka stron. Jak na razie czyta się przyzwoicie ale bez specjalnych doznań
Tigana - 2007-12-02, 20:27
:
Toudisław napisał/a:
Taka trochę dziwna ta antologia ale całkiem nie zła.

A dlaczego dziwna?
Toudisław napisał/a:
Oczy jak Chabry jednak nie zmogłem, za ciężkie dla mnie to powiadanie. Nie pasuje swym ciężarem do reszty zbioru.

Dla mnie bomba- chociaż faktycznie do całej antologii zbytnio nie pasuje.
Toudisław napisał/a:
Dość dobre napisał Jacek Piekara, to opowiadanko nawet mnie zaskoczyło i było pomysłowe.

Według mnie jedno ze słabszych - ciekawy pomysł i sam początek - później autorowi zabrakło pomysłów lub odechciało mu sie pisać. Szkoda, bo zmarnował niezły materiał na opowiadanie.
Toudisław - 2007-12-02, 20:59
:
Tigana napisał/a:
A dlaczego dziwna?

To raczej było dość subiektywne zdanie. Opowiadania niby były w podobnych motywach a tak naprawdę bardzo róże. Spodziewałem się czegoś innego a dostałem poważne a czasem mroczne opowiadania.
Tigana napisał/a:
Dla mnie bomba- chociaż faktycznie do całej antologii zbytnio nie pasuje

Dla nie za mocne. Nie maiłem do niego chyba odpowiedniego nastroju. Ciężkie i okrutne a na dodatek bardzo realistyczne. Sugestywne do tego stopnia że musi poczekać na inny nastrój.
Tigana napisał/a:
Według mnie jedno ze słabszych - ciekawy pomysł i sam początek - później autorowi zabrakło pomysłów lub odechciało mu sie pisać. Szkoda, bo zmarnował niezły materiał na opowiadanie.

Ja go cenie głównie za pomysł choć faktycznie trochę nie dopracowane. Mogło być dłuższe
Nabu Nezzar - 2007-12-02, 21:23
:
Przemogłem się i jednak zdecydowałem, że nie będę na razie wracał do Wiedźmina. Pora na coś nowego. Trzeba nadrobić zaległości związane z Malazańską Księgą Poległych. Na pierwszy ogień idzie więc "Noc Noży", którą napisał współtwórca uniwersum Malzańskiej Ian Cameron Esslemont. Potem pewnie zabiorę się za "Wicher Śmierci".
Himura - 2007-12-02, 23:36
:
"Noc noży" niestety nie jest najlepszych lotów, za to WS jak najbardziej przeczytać warto.
Tigana - 2007-12-03, 12:58
:
AD XIII part 2 nieco zawodzi. W moim odczuciu tom 1 był ciut,a może więcej lepszy. Brakowało mi jakiegoś mocnego uderzenia - no może oprócz Orbitowskiego, bo akurat jego opowiadanie daje czadu. A teraz Piekara (w autobusie) i Robinson (w domu) - "Lata ryżu i soli " zapowiada się intrygująco. Jest to alternatywna wizja historii świata, gdzie po "czarnej śmierci" z XIV wieku wiodąca rolę w Europie i USA przejęli Arabowie, Chińczycy i Hindusi.
Maeg - 2007-12-03, 13:34
:
Skończyłem III tom Żywego Srebra, ostatnia scena była po prostu boska. Wróciła moja zachwiana drugim tomem wiara w Cykl Barokowy. Na chwilę przerwa od Stephensona i będę próbował w końcu na dobre zacząć Amerykańskich Bogów Gaimana, tyle dobre o autorze i tej książce już usłyszałem, że wypadałoby w końcu zabrać się za lekturę, choć ma wysoko postawioną poprzeczkę. A jak się nie uda zawsze mam pierwszy tom Zamętu. :mrgreen:
Elektra - 2007-12-04, 08:50
:
Przeczytałam w ciągu trzech dni drugi tom Wichru śmierci Eriksona (jak to dobrze, że był weekend, bo miałam dużo czasu, a książka bardzo mnie wciągnęła) i nagle okazało się, że zupełnie nie mam ochoty na fantastykę. Przejadła mi się, czy co? ;P Znowu parę książek odłożyłam po przeczytaniu kilku-kilkunastu stron. Poczytałabym wcześniejsze tomy MKP, albo Hyperiona, ale nie za bardzo da się je wozić ze sobą. ;)

Tak więc sięgnęłam po Porucznika Hornblowera S.C. Forestera. Czyli morze, morze, okręty, bitwy morskie, początek XIX wieku, Wielka Brytania panująca na wodzie i tak dalej. Już od samego początku się rozkręca, okręt "Renown", na którym służy tytułowy bohater dostaje rozkazy udania się do Indii Zachodnich. Ale oprócz kapitana nikt nie wie, po co dokładnie. A kapitan jest niezłym psycholem z manią prześladowczą, wszędzie węszącym spiski.

Czyta się znakomicie, nie przeszkadza mi zupełnie, że pierwszy tom czytałam lata temu, bo każda część jest oddzielną historią.
Bardzo dobra lektura dla wszystkich wielbicieli marynistyki (ale oni już pewnie to czytali ;) ).



Tigana napisał/a:
Robinson (w domu) - "Lata ryżu i soli " zapowiada się intrygująco. Jest to alternatywna wizja historii świata, gdzie po "czarnej śmierci" z XIV wieku wiodąca rolę w Europie i USA przejęli Arabowie, Chińczycy i Hindusi.

Czekam na recenzję. :)
ajsber - 2007-12-04, 22:30
:
Elektra napisał/a:
sięgnęłam po Porucznika Hornblowera S.C. Forestera. Czyli morze, morze, okręty, bitwy morskie


Elektro, masz u mnie duuuuży plus :) Mało kto dziś czyta Forestera, zapominając, lub nie wiedząc, że to Wspaniały pisarz - specjalista od literatury marynistycznej. Każdy kto czytał Webera i przygody Honor Harrington powinien zdawać sobie sprawę, iż jest on jedynie zwykłym terminatorem przy swym prekursorze i Mistrzu - Foresterze. Pod względem literackim autor dziejów Horatio Hornblowera nie ma sobie ( w tej dziedzinie ) równych a i warstwa fabularno przygodowa jest z gatunku : "raczej nie do przebicia".
Elektra - 2007-12-04, 22:41
:
Ja się dziwię, że dopiero teraz po to sięgnęłam, skoro te książki miałam w domu prawie od urodzenia <patrzy na daty wydania> no może nie wszystkie. Szkoda tylko, że serię mam nieco zdekompletowaną. Już wiem, czego będę szukać po antykwariatach w najbliższym czasie.
ajsber - 2007-12-04, 22:48
:
Elektra napisał/a:
Szkoda tylko, że serię mam nieco zdekompletowaną. Już wiem, czego będę szukać po antykwariatach w najbliższym czasie.

Mam to szczęście, że cały cykl hornblowerowski jest w mym posiadaniu :) Gdybyś mieszkała bliżej.......chętnie bym pożyczył.
MadMill - 2007-12-06, 16:28
:
Zaawansowany Wolfe i Pazur Łagodziciela - bardzo mi się podoba, tak z 1/3 książki za mną. Wicher Śmierci Eriksona skończyłem trzecią księgę, zobaczymy jak czwarta i tytułowa zarazem się prezentuje, bo jak na razie to marudzenie mi się włączyło na tą część. o.o Zacząłem też Widma w mieście Breslau Krajweskiego, na razie dużo powiedzieć nie można, podobno twórczość pana Marka nie wszystkim pasuje, ale jakoś po tej próbce nie narzekam zbytnio. ;)
Toudisław - 2007-12-07, 00:02
:
Skończyłem rycerza kielichów. Taki trochę zamotany. Raz fabuła się wlecze a raz zbytnio pędzi pozbawiając czytelnika wile ciekawych momentów. Właściwie nie wile się wyjaśniło i czasem to się kupy nie trzyma. Ale książka ogólnie nie najgorsza. Właściwie to tyle ile się po niej spodziewałem. Zaskoczenia nie było
Kończę czytać Zakon Krańca świta Tom 2. Zdecydowanie gorszy od Tomu pierwszego. Za dużo chaosu u dłużyzn za mało ciekawych i emocjonujących akcji jak w tomie 1
Tigana - 2007-12-07, 13:43
:
Toudisław napisał/a:
Skończyłem rycerza kielichów.

Ja też.
Taki trochę zamotany. Raz fabuła się wlecze a raz zbytnio pędzi pozbawiając czytelnika wile ciekawych momentów.[/quote]
Dokładnie - na przykład opis bitwy jest dośc zdawkowy.
Toudisław napisał/a:
Właściwie nie wiele się wyjaśniło i czasem to się kupy nie trzyma. Ale książka ogólnie nie najgorsza. Właściwie to tyle ile się po niej spodziewałem.

Faktycznie trochę pokręcone. I sam tytuł - dlaczego akurat kielichów?
Toudisław napisał/a:
Zaskoczenia nie było

Dla mnie było, bo oczekiwąłem dużo więcej - Mordimet lepszy.
Toudisław napisał/a:
Kończę czytać Zakon Krańca świta Tom 2. Zdecydowanie gorszy od Tomu pierwszego. Za dużo chaosu u dłużyzn za mało ciekawych i emocjonujących akcji jak w tomie 1

Zgadzam sie - drugi tom zawodzi. A końcówka woła o pomstę do nieba.
Jestem w trakcie lektury Robinsona - póki co przeczytałem pierwsze opowiadanie - bardzo intrygujące, chociaż odniesienia do religii buddyjskiej nieco męczące.
Asuryan - 2007-12-07, 15:23
:
Tigana napisał/a:
I sam tytuł - dlaczego akurat kielichów?

W Tarocie kielichy reprezentują emocje i uczucia. Rycerz kielichów jako osoba to męski archetyp, który jest emocjonalnie wrażliwy na potrzeby innych. Może to od tego :?: Tak tylko teoretyzuję, bo książki nie czytałem :mrgreen:
Tyraela - 2007-12-07, 17:17
:
Skończyłam "Świat jest pełen chętnych suk" ;p i postanowiłam zabrać się za "Proroctwo" Haydon, drugą część trylogii Rapsodii. Nie spodziewam się wcale, że będzie lepiej, słyszałam zbyt dużo negatywnych opinii. Jak na razie czyta mi się bardzo opornie, kilka razy przyłapuję się na tym, że czytam i myślę o czymś zupełnie innym niż treść książki xD jestem masochistką, I know.
Elektra - 2007-12-08, 10:32
:
Porucznik Hornblower - bardzo dobra, nieprzegadana książka. Żadnych dłużyzn, pięknie przedstawiona sytuacja w marynarce brytyjskiej na początku XIX wieku i czasie wojny i w czasie pokoju. Bardzo dobrze skonstruowane, niepłaskie postaci, co ciekawe, wcale nie tytułowy bohater jest najbardziej interesujący. A do tego cała masa akcji. No i znakomicie i plastycznie pokazane żeglarstwo. Odrobina wyobraźni i wręcz czuje się powiew wiatru, fale, kołysanie okrętu...


W ramach oderwania się od twórczości C.S. Forestera sięgnęłam po Królikarnię M. Guzka. Czyli historia alternatywna o współczesnej Polsce. Mamy rok 2007 i jak na razie tych różnic za dużo nie widać. Oprócz zwidów i dziwnego zachowania jednego z bohaterów, któremu wydaje się, że ma rozdwojenia jaźni, albo zaczął wariować i tym podobne. Na razie czyta się nieźle. Pewna zaleta w tym dużej czcionki, którą RUNA powoli zbliża się chyba do FS. ;)
Tigana - 2007-12-08, 18:53
:
Elektra napisał/a:
Mamy rok 2007 i jak na razie tych różnic za dużo nie widać. Oprócz zwidów i dziwnego zachowania jednego z bohaterów, któremu wydaje się, że ma rozdwojenia jaźni, albo zaczął wariować i tym podobne.

No bo chyba nie wszystkie opowiadania dzieją się w rzeczywistości wykreowanej w tytułowym opowiadaniu. No, ale może sie mylę.
Dhuaine - 2007-12-08, 19:53
:
Przeczytałam Road of the Patriarch R.A. Salvatore'a. Nie myślałam, że gościu potrafi jeszcze czymś zaskoczyć, i mile się zdziwiłam XD
Początek wchodzi dość wolno, środek jest bardzo przyjemny, a ostatni wątek wchodzi bez żadnego ostrzeżenia i wygląda jak doczepiony ni z gruchy ni z pietruchy. Jarlaxle irytuje, a Entreri się zmienia. Mocno. Zaskakująco :freak: Z początku nieco mnie zaszokował, później zaczęło mi się podobać.
Dobra książka, jak na RASa :D
Ach, i jest Kimmuriel <3

Teraz zaczęłam czytać "Zimowe Gody". Prolog przypomina bardziej Eriksona niż Martina...
smaloo - 2007-12-09, 10:03
:
Proust. Pierwszy tom W poszukiwaniu straconego czasu. Strasznie duzo skupienia wymaga ta książka. Niektore zdania musdialem czytac po 3 razy żeby zajarzyć :-?
Lady_Aribeth - 2007-12-09, 16:16
:
smaloo, szacun :shock:

W ten weekend pokonałam pierwszy tom Pana Lodowego Ogrodu Grzędowicza, oraz zmęczyłam "Ojczyznę" RASa. I po tym nie za bardzo wiedziałam po co sięgnąć xD. Tyle fajnych książek teraz stoi na mojej półce i się do mnie wtedy uśmiechało... Wreszcie zdecydowałam się na drugi tom Uczty dla wron, żeby wreszcie mieć to za sobą xD. Drugi tom zaczyna się rozdziałem traktującym o Brienne... obawiam się, że ciężko będzie przez to przebrnąć, ale zobaczymy... xD
Maeg - 2007-12-10, 01:17
:
Miałem po skończeniu Amerykańskich Bogów Gaiman czytać pierwszy tom Zamętu Stephensona. Nawet rozpocząłem jego lekturę w pociągu relacji Warszawa – Wrocław. Później jednak sięgnąłem po Wolfe i jego Cień Kata, historia od razu mnie wciągnęła, nie miałem problemu z rozpoczęciem, czasem tak jak z AB ciężko wejść w książkę. Jednak w chwili gdy Mad kończył Pazur... przeczytałem sobie fragment Kłamstw... Lyncha i chyba właśnie dalej pociągnę historie Locke’a Lamory (wiem Mad, do soboty mam przeczytać :P )
trissy - 2007-12-10, 16:59
:
w koncu kupilam sobie (nie czekajac na tego grubasa w czerwonym) 'krzyk czapli' lian hearn, czyli tom czwarty trylogii o rodzie otori. mimo ze nie moje klimaty (wzorowane na klimatach japonskich), od pierwszego tomu czytam z zapartym tchem. troche obawiam sie tych dwoch 'dodatkowych' tomow, ale podobno 'krzyk czapli' trzyma poziom. coz, przekonam sie juz dzis, zaraz siadam do czytania (literatura norweska bedzie musiala poczekac)
Kal - 2007-12-10, 19:26
:
Czytam drugi tom "Wichru śmierci". Czyta się fantastycznie i mam wrażenie że jest to jedna z lepszych knig które on napisał. Jestem już za większą połową, ale jakoś nie zauważyłam, żeby przynudzał przydługimi opisami, jak tu wielu pisało. Mi się czyta doskonale.
Astarael - 2007-12-10, 22:17
:
Dzisiaj skończyłam czytanie (po raz enty zresztą) Nigdziebądź Gaimana, a teraz zabieram się za Stasiuka (na razie Jadąc do Babadag i Opowieści galicyjskie. Ale nie wiem, czy to się liczy, bo to lektura ;)
A rekreacyjnie to na tapecie jest... Nie, rekreacyjnie nic nie ma :mrgreen:
Liv - 2007-12-11, 08:56
:
Skończyłam czytać Krew Kwiatów i Nierządnice. Obie książki czytało się bardzo szybko, co z kolei nie oznacza, że zostały dobrze napisane ... Pomijam już całą masę błędów w Krwi Kwiatów (autorka pracowała nad książką dziewięć lat xDD), oraz wtórność w Nierządnicy.
Wracam do fantastyki ^^ Miałam zacząć Lód, ale postanowiłam jeszcze poczekać ... sięgnęłam za to po Śmierć trawy, Johna Christophera.
Tigana - 2007-12-12, 16:06
:
W przerwie pomiędzy kolejnymi opowiadaniami Robinsona zaczytuje się w "Klejnocie halfiga" czyli kolejnym Drizzcie. Nasz dzielny elf w barbarzyńskim towarzystwie ściga Entreriego po całym kontynencie. Kto wyjdzie zwycięski z tej konfrontacji?
Neander - 2007-12-12, 16:25
:
Już ponad tydzień męczę "Niegrzesznego maga" Eugeniusza Dębskiego. Pan Geniusz bardzo coś nuuudzi.
Tanit - 2007-12-12, 18:36
:
Jan Kieniewicz - Historia Indii
Obszerna, koło 650 stron, ale świetnie opisana!

M. Składankowa - Bohaterowie, Bogowie i Demony dawnego Iranu
Książka po prostu boska! Niesamowite przekłądy legenty, napisana bardzo przystepnym niemal poetyckim stylem.
Tejże samej autorki - Mitologia Iranu chyba taki był tytuł) - Nieco toporniejsza ale ogrom informacji w mini formacie ^^

Au revoir!
MadMill - 2007-12-13, 15:35
:
Czytam Starcie Królów Martina połowa książki, nieźle się czyta, szybko idzie. Wstyd mi jak diabli, trzymam ta książkę pożyczoną już... ponad 3 miesiące. o.o'' Mam nadzieję, że osoba od której pożyczyłem tą książkę, nie zrobi mi krzywdy. o.o

Wróciłem do Leibera - Przez mgły i morza, ale tylko w autobusie a z racji tego, że więcej siedzę w domu, taki okres studiów :P to raczej w wolnych chwilach czytam Martina. ;)
Regissa - 2007-12-14, 09:10
:
A ja właśnie skończyłam "Pożeglować do Sarancjum" Kaya. I cóż mogę powiedzieć? Ja chcę więcej!!! //buu Chyba zrobię dziś najazd na moją osiedlową bibliotekę, kryjącą w sobie niezwykle cenne skarby :)
Teraz, z braku drugiego tomu "Mozaiki", czytam "Rękopis znaleziony w Saragossie" Jana Potockiego. Nie wiem, czy można to uznać za naszą rodzimą powieść fantasy (bo oryginał pisany jest po francusku), ale to jest jeszcze jeden przykład potwierdzający tezę, że fantastyka nie zaczyna się od Tolkiena :) Opowieść jest świetnie skonstruowana: w każdej opowieści tkwi następna, i tak wiele razy :) No i klimat gorącej Hiszpanii widziany słowiańskimi oczyma :mrgreen:
Jander - 2007-12-14, 14:09
:
"Rękopis..." jest wspaniały, ma świetny klimat tajemniczych opowieści. To powinna być lektura obowiązkowa w szkole(powieść szkatułkowa), ale w podręcznikach nawet nie wspominają o niej. Zachwycają się za to zagranicznymi powieściami, chociaż Potocki pisał znakomicie (co prawda to prawda - po francusku).
pozdrawiam
Liv - 2007-12-15, 08:00
:
Nad ranem skończyłam czytać Głaz gorejący. Elliott mnie po prostu oczarowała! Jestem pod ogromnym wrażeniem jej talentu, łatwości z jaką tworzy fabułę, lekkiego pióra, świetnych postaci ... Nie pamiętam kiedy tak dobrze mi się czytało jakiś cykl - wielkie WOW.
Teraz spokojnie czekam aż wydrukuje mi się czwarty tom Korony gwiazd, Child of Flame ... zastanawiam się tylko czy starczy papieru i tuszu - szaleństwo.
Sunshine - 2007-12-15, 11:49
:
Liv napisał/a:
Nad ranem skończyłam czytać Głaz gorejący

Zaczelam kiedys czytać "Królewskiego smoka". Z braku czasu odlozylam.
Liv napisał/a:
Jestem pod ogromnym wrażeniem jej talentu, łatwości z jaką tworzy fabułę, lekkiego pióra, świetnych postaci

Wystarczylo mi 100 stron wspomnianej przeze mnie książki i mogę się tylko przychylić... Niestety nie znam angielskiego i moja przygoda z Elliott skończy sie na trzecim tomie. ;(

A żeby bylo do tematu to skończylam "Więzy krwi" Kossakowskiej... i, kruca, chyba wróce do Elliott ;D. dzieki, Liv, że mi przypomnialaś o niej. :)
Bruja - 2007-12-15, 16:48
:
A ja sobie czytam "Zimne błyskotki gwiazd" Łukianienki, a właściwie to zostało mi jakieś 30 stron, których nie chcę za szybko przeczytać, bo obiecałam sobie, że potem wezmę się za "Przedwiośnie" :mrgreen:
Ten Żeromski wpędzi mnie do grobu <samookaleczenie>
Ale wróćmy do błyskotek... to taka niewymagająca lektura, nic tylko przysiąść i kartkować. No i właśnie to kartkowanie w pewnym momencie mi się znudziło...
Ja nie wiem co się ze mną dzieje //maruda dobra książka źle, słaba jeszcze gorzej i tylko Pratchetta wyssałam jak zawsze. Bez sensu.
Toudisław - 2007-12-15, 16:55
:
Ja jakoś straciłem tempo ostatnio. :/ ale nadal na tropie polskiej fantastyki. Czytam Gomberladzką Kresa. Początek zajebisty. później już trochę słabiej bo po jednym motywie ale też ciekawie. Kres ma swój charakterystyczny styl pisania. Trzeba się przyzwyczaić. Ale przyznać muszę, że tworzy dobry klimat i człowiek rzeczywiście czuje się jak jego bohaterowie. Koty nadal są dla mnie świetną kreacjią postaci. Sępy mało na razie o nich jest ale już ich nie lubię
Kal - 2007-12-15, 17:07
:
Toudisław napisał/a:
Ja jakoś straciłem tempo ostatnio. :/

Ja w ogóle ostatnio niewiele czytam. Skończyłam Wicher śmierci, teraz przymierazm się do "Nazywam się czerwień"... Przeczytałam 3 rozdziały i po tych kilku kartkach spodobało mi się to, jak prowadzi prowadzi, opisuje historię.
Może być ciekawie i oryginalnie.
Nabu Nezzar - 2007-12-15, 22:08
:
Muszę przyznać, że czytanie "Nocy noży" trochę się dłuży. Rzeczywiście jest to przeciętne czytadło, które ni jak nie odpowiada poziomem tym autorstwa Eriksona. Mimo ostrzeżeń forumowiczów i niezbyt pochlebnych recenzji liczyłem jednak na coś więcej. Cóż, przeliczyłem się :-P Dobrze, że mam już za sobą ponad połowę książki. Dobrze też, że akcja dzieje się w świecie "Malazańskiej...", bo inaczej nie wiem czy bym wytrwał tyle czasu :-P Ale do końca wypada przeczytać.
Liv - 2007-12-16, 10:01
:
Sunsin napisał/a:
Liv napisał/a:
Nad ranem skończyłam czytać Głaz gorejący

Zaczelam kiedys czytać "Królewskiego smoka". Z braku czasu odlozylam.
Liv napisał/a:
Jestem pod ogromnym wrażeniem jej talentu, łatwości z jaką tworzy fabułę, lekkiego pióra, świetnych postaci

Wystarczylo mi 100 stron wspomnianej przeze mnie książki i mogę się tylko przychylić... Niestety nie znam angielskiego i moja przygoda z Elliott skończy sie na trzecim tomie. ;(

A żeby bylo do tematu to skończylam "Więzy krwi" Kossakowskiej... i, kruca, chyba wróce do Elliott ;D. dzieki, Liv, że mi przypomnialaś o niej. :)


Elliott skończyła pisać Koronę w 2006 roku ... kto wie, może Zysk jednak zdecyduje się na wydanie pozostałych tomów ?
Arlzermo - 2007-12-16, 10:31
:
Próbuję się przebić przez 2 tom "Achai"... I jakoś nie mogę. Pierwsza część była całkiem niezła i sądziłem, że następna podtrzyma jej poziom. Jednakże pomyliłem się. Autor praktycznie w ogóle nie skupia się na innych postaciach, cały czas oscylując wokół księżniczki, która według mnie była średnio ciekawą postacią. Całość jest nudna aż do bólu, już pomijając brak głębszego wejścia w psychikę bohaterów. No ale cóż, nie każda książka musi być świetna...
A na półce po "Achai" już czeka "Świat według Garpa" Johna Irvinga. Wiele dobrego się nasłuchałem o tej książce, więc mam nadzieję, że tym razem nie będę rozczarowany.
Zła - 2007-12-16, 12:15
:
Rzuć Achaję w kąt, bo im dalej tym gorzej i zacznij czytać to co masz kolejnego w kolejce :))
Ja teraz poczytuję, bo czytaniem tego nie nazwę, Diabła łańcuckiego. Jestem na samym początku i podoba mi się. Jestem ciekawa jak to wszystko sie dalej rozwinie :)) W kolejce czeka tyle książek, że nie będe wymieniać... :P
joe alex - 2007-12-16, 12:54
:
4 tom ziemiomorza - lekka i łatwa lekturka ale nie wciągnęła mnie jakoś tak nieziemsko :)
Tigana - 2007-12-17, 13:39
:
Wykańczam w autobusie RASa, w domu zaś Robinsona - recka powinna ukazać się jutro. Teraz w ramach odmóżdżenia będę delektować się "Prędkością" Koontza a na poważnie antologią "Kochali się, że strach". Intryguje mnie ten Koontz - znów ciekawy pomysł (bohater dostaje od psychopaty karteczki z instrukcjami - jak by nie postąpił ktoś ginie.
Tyraela - 2007-12-17, 15:47
:
Po tragicznym "Proroctwie" sięgnęłam po prezent od Toudiego - "Necrosis" Piekary. I tu pan P. mnie bardzo pozytywnie zaskoczył, bo 3 pierwsze opowiadania są świetne, klimatyczne i wciągające. I krótkie ;P ze świetnym (imo nieszablonowym) zakończeniem. Ari dzisiaj zobaczyła na końcu opowiadań "Koniec tomu pierwszego". Ktoś coś wie o następnym?
Tigana - 2007-12-17, 17:02
:
Tyraela napisał/a:
Ari dzisiaj zobaczyła na końcu opowiadań "Koniec tomu pierwszego". Ktoś coś wie o następnym?

Nikt nic nie wie. Nie wiadomo nawet czy ten współautor Piekary naprawdę istnieje czy tylko jest to kolejny pseudonim pana P.
Sunshine - 2007-12-17, 20:56
:
Tigana napisał/a:
Nie wiadomo nawet czy ten współautor Piekary naprawdę istnieje czy tylko jest to kolejny pseudonim pana P.


Można wysnuć przypuszczenie, że Damian Kucharski to pseudonim. Mam taki zbiorek opowiadań "Strefa Mroku - jedenastu apostolów grozy", dolączony do juz nieistniejącego pisemka "Fantasy" (redagowanego przez pana P. nawiasem mówiąc :P ... ktos kojarzy tę gazetę? zdaje sie, podczepione pod Clicka! lub CDA) i tam jest opowiadanie "Zielone pola Avalonu". Jako autora podaje sie Damiana Kucharskiego a każdy, kto zetknal się z książką "Świat jest pelen chętnych suk" wie, że tam też jest to opowiadanie sygnowane nazwiskiem Piekary. Co ciekawe, w "Strefie Mroku..." jest opowiadania "Piękna i bestia" juz pod nazwiskiem Piekary o.O...
Czyli podsumowując swoją dedukcję, ja jestem zdania, że Damian Kucharski to pseudo. Rodzi się pytanie po co "Necrosisa" oznaczono prawdziwym nazwiskiem i pseudominem literackim jego autora....?
Ehh, za dużo myslę. Pewnie i tak nikt nie zrozumial mojego belkotu :mrgreen: Chyba juz sobie pójdę.

PS tak, wiem, post nie na temat i klasyfikuje sie na ciachnięcie. ale nie moglam sie powstrzymac. przepraszaaaam //ari
Tigana - 2007-12-17, 21:07
:
Sunsin napisał/a:
Mam taki zbiorek opowiadań "Strefa Mroku - jedenastu apostolów grozy", dolączony do juz nieistniejącego pisemka "Fantasy" (redagowanego przez pana P. nawiasem mówiąc :P ... ktos kojarzy tę gazetę?

Mam prawie wszystkie numery tego pisma - fajne było, szczególnie gdy opisywali szczegółowo jakieś zagadnienie np elfy. A książeczka leży na półce. Podczepieni byli pod CDA a potem Click (lub na odwrót)
Sunsin napisał/a:
Rodzi się pytanie po co "Necrosisa" oznaczono prawdziwym nazwiskiem i pseudonimem literackim jego autora....?

Żeby było zabawniej w jednym z numerów 'Fantasy" opowiadanie ze zbiorku "Necrosis" jest podpisane wyłącznie przez Kucharskiego. Po co ta szopka? Chyba żeby nie było, że Piekara sam pisze teksty do swojej gazety i jeszcze sobie za to płaci. Zresztą wiele recek w tym czasopiśmie ponoć wyszło spod pióra pana Jacka, chociaż jest firmowane innym nazwiskiem. Moze nie chciał podpaśc kolegom po klawiaturze?
Sunsin napisał/a:
Ehh, za dużo myslę. Pewnie i tak nikt nie zrozumiał mojego bełkotu :mrgreen: Chyba juz sobie pójdę.

Ja zrozumieć.

Lada dzień zabiorę się za zbiorek "Kochali się, że strach" - zobaczymy co młode orły polskiej fantastyki, następcy Piekary wypichciły.
Liv - 2007-12-18, 08:33
:
Tak bardzo mnie zirytowała Liath, że nie mogę czytać Child of Flame. Postanowiłam przeczekać, uspokoić się ... zrobić sobie przerwę i zabrać się za Lód, który od dłuższego czasu mnie kusi.
Regissa - 2007-12-18, 08:54
:
A do mnie wczoraj dotarł "Władca cesarzy", więc świąteczne podróżowanie staje się jeszcze bardziej wyczekiwane :) Ale póki co wsysa mnie całkowicie "Rękopis znaleziony w Saragossie" i jeszcze przez jakiś czas przy nim zostanę :)
A dalsze plany zależą od tego, co z mojej listy do Gwiazdki Gwiazdka wybierze :mrgreen:
solanna - 2007-12-18, 08:57
:
Michał Heller, "Filozofia i wszechświat": przyda się jakieś podłoże do sf ;) Może coś inspirującego wyczytam. I odświeżałam ostatnio "Księcia Kaspiana" (wiem, wiem - dziecinne. Fanów Narnii tu raczej malutko :mrgreen: )
Elektra - 2007-12-19, 09:04
:
Nabu Nezzar napisał/a:
Mimo ostrzeżeń forumowiczów i niezbyt pochlebnych recenzji liczyłem jednak na coś więcej. Cóż, przeliczyłem się


Arlzermo napisał/a:
Próbuję się przebić przez 2 tom "Achai"... I jakoś nie mogę. Pierwsza część była całkiem niezła i sądziłem, że następna podtrzyma jej poziom. Jednakże pomyliłem się.

Jeden czyta opinie, ale się z nimi nie liczy, drugi pewnie nie czyta, ale gdyby to uczynił, to by wiedział, że Achaja pięknie schodzi w dół... A potem muszą się męczyć z książkami, które spokojnie mogliby sobie darować. ;)


Ja obecnie czytam trzeci tom z serii o Hornblowerze, w którym dowodzi już okrętem o nazwie Hotspur. Jest dobrze, jak zwykle u Forestera, ale jednak poprzednią część lepiej mi się czytało. Inna sprawa, że przez ostatnie cztery dni, z braku czasu przeczytałam jakieś 50 stron w sumie. :/

Dzięki Madowi :* mogłam zabrać się za czwarty Skok Donaldsona. Tym razem jest to Skok w szaleństwo. Niestety jest po angielsku i jak się okazuje, nie będzie to łatwa lektura. Jak na razie problem sprawiają mi skróty nazw różnych organizacji, które odrobinę różnią się od wersji polskiej. Chyba muszę sobie zrobić listę z tłumaczeniem... ;)
Nieznany - 2007-12-19, 23:28
:
Elektra napisał/a:
[...]
Jeden czyta opinie, ale się z nimi nie liczy, drugi pewnie nie czyta, ale gdyby to uczynił, to by wiedział, że Achaja pięknie schodzi w dół... A potem muszą się męczyć z książkami, które spokojnie mogliby sobie darować.

Miałem to samo z "Piątym dzieckiem" szanownej Noblistki. Czytałem kilka niepochlebnych recek a jednak podjąłem trud rozczytania tego... i straciłem parę (dosłownie, bo to ok. 140 stroniczek) wieczorów. Taka to moja subiektywna ocena. :)

A czytam obecnie "Chrystusa Pana" Anne Rice, czyli wizję dzieciństwa Chrystusa widzianą oczami dziecka... póki co podoba mi się. :)
Tigana - 2007-12-20, 23:00
:
Ekspresowo skończyłem "Prędkość" - na tle jego poprzednich książek wcale dobra książka. W końcu główny bohater nie jest słodkim do mdłości idiotą, a i happy end nie jest taki do końca happy.
Teraz biore na tapetę "Blaze" Kinga/Bachmana - ma to być trzymający w napięciu thriller o przestępcy, "porwaniu stulecia" i zimowym Maine. Zapowiada się ciekawie.
Jaskier - 2007-12-20, 23:12
:
CZytam obecnie ''Eden" Stanisława Lema
Przyznam że nigdy nie interesowalem sie tworczoscia Lema, az do czasu kiedy musialem wybrac jakas ksiazke sf do matury w ktorej dochodzi do spotkania z obcymi.
Ksiazka poczatkowo wydaje sie byc ciekawa, ale potem robi sie dosyc monotoniczna.
Jest duzo trudnych wyrazow i dlugich zdan co czasem męczy. :-? Zobaczymy co bedzie dalej...
Tigana - 2007-12-21, 21:35
:
Skończyłem "Blaze" Kinga - naprawdę dobra książka. Jedna z tych, gdzie kibicujemy nie policji, ale przestępcy. Troszkę "Leon" sie przypomina Szkoda, ze King już tak nie pisze. A teraz biorę się za zbiór opowiadań J. Deavera "Spirala strachu" - mając w pamięci jego powieści - emocje zapewnione. Kurcze jak to fajnie, gdy ma się trochę czasu i wraca głód na książki.
MadMill - 2007-12-22, 01:11
:
Starcie Królów na wykończeniu, jednak Gra o tron mi się bardziej podobała - może dlatego, że szybciej mi się ją czytało, a lektura Starcia mi się strasznie ciągnie. Niemniej jednak bardzo dobra książka.

Wicher Śmierci - także na wykończeniu. Słabszy ten tom jakiś. Szkoda, ale na tle innych różnych cykli i sag i tak wypada nieźle. Przyzwyczaiłem się na tyle do Eriksona i jego stylu, że i tak czyta mi się go bardzo dobrze i z przyjemnością. Tylko nie porywa już tak jak poprzednio. ;)

Kłamstwa Lock'a Lamory - Lynch. To czyta się za to błyskawicznie. Naprawdę czytadło pierwsza klasa. :mrgreen: O książkę jednak muszę dbać, bo inaczej odszkodowanie będę wypłacał w lizakach. ;) Będzie Bucko. ;*

Wyjeżdżam na Święta i chyba wezmę w zapas jeszcze z 2 książki czyste - czyli jeszcze nie rozpoczęte - pierwszy tom Nawałnicy Mieczy i... a może świąteczny klimat wreszcie mnie nakłoni do skończenia Atramentu? Któż to wie. ;)
Nabu Nezzar - 2007-12-22, 02:14
:
Skończyłem Noc Noży. Na szczęście druga połowa książki była znacznie lepsza od pierwszej i czytało się naprawdę nieźle. Potem przypomniałem sobie ostatnie dwa rozdziały Łowców Kości, a to wszystko dlatego, że dziś zaczynam Wicher Śmierci, czyli siódmy tom wspaniałej sagi Stevena Eriksona. To będzie uczta...
Ł - 2007-12-22, 03:50
:
Mad, nie wiem jak Ty, ale ja nienawidzę czytać paru książek fabularnych jednocześnie. Obecnie finiszuje (jeszcze dziś w nocy mam zamiar skończyć) Trylogię Kosmiczną duetu Boruń&Trępka czyli Kosmicznych Braci których przyswajam dużo lepiej niż poprzednią Proxime. Zaczełem ten cykl czytać chyba gdzieś pod koniec listopada, i przeliczając to na papier, to chyba będzie prawie 2000 stron, no ale mimo paru momentów gdzie chciałem tą książke odstawić (jak dotąd udało się to tylko jednej książce jaką zaczełem a nie skończyłem) przemogłem się i w sumie nie żałuje. Może nawet rezenzje skrobne, ale czy to ma sens w przypadku literatury sprzed półwiecza? :P
Tanit - 2007-12-22, 08:44
:
:arrow: 'Nędznicy' - W. Hugo
Trochę klasyki na początek świąt ;) Zabieram do pracy może jakoś przetrwam przedświąteczny weekend @_@
Miałam wziąć 'Królową Potępionych' Ale wolę to kontemplować w spokoju :))

Au revoir!
Tyraela - 2007-12-22, 22:54
:
"Wydrwiząb" Dębskiego - konsumuje się całkiem nieźle. Dębski ma dość dziwny styl (ale trzeba przyznać, że opisy ma dobre), i jak już się w niego wbić to idzie całkiem sprawnie. Ma ciekawy pomysł na główne postaci i jest konkretny, nie wydłuża za bardzo. Czasem łatwo stracić wątek ;P ogólnie zapowiada się ciekawie, po stu stronach.
Jachu - 2007-12-23, 15:52
:
Zrobiłem sobie przerwę w czytaniu książek politycznych i historycznych. Postanowiłem w ramach przerywnika sięgnąć po coś lekkiego i sięgnąłem po "Elantris" Brandona Sandersona, czyli fantasy wydana w 2007 roku przez MAG. Jestem już w połowie i w zasadzie jestem zadowolony - książkę czyta się dobrze, akcja wciąga, a i fabuła bardzo ciekawa.
andy - 2007-12-23, 21:08
:
Gratuluję wyboru, chociaż tak kniga tu i ówdzie zjechana została. Czytałem dość dawno, ale może jaką reckę kiedy machnę.
A co by woźnym nie podpaść, że nie w kanonie topiku to właśnie skończyłem Dębskiego E. - Niegrzeszny mag.
W sumie niezłe, i z poczuciem humoru napisane. Zakończenia do bani (bo są 2), ale to inny temat i odczucie subiektywne kotzura
Tigana - 2007-12-24, 14:58
:
Kończę opowiadania Deavera - mocno zakręcone i nieprzewidywalne, z drugiej strony kilka przewidywalnych pomysłów. Teraz w końcu na serio wezmę sie chyba za "Kochali się, że strach". Póki co przeczytałem 2 czy 3 utwory i dosyć łatwo wyczuć, kto jest debiutantem, a kto już coś na "pisarskim sumieniu"
Tanit - 2007-12-24, 21:49
:
no... odstawiłam nędzników i wzięłam się jednak za 'Królową Potępionych' *___*
Lady_Aribeth - 2007-12-25, 22:53
:
Zaczęłam czytać drugi tom "Uczty dla wron" ale zmęczył mnie tak strasznie, że na razie odpadłam po jakiś 90 stronach i nie mam ochoty dalej czytać. Ciągle trafiam na rozdziały o postaciach, które kompletnie mnie nie interesują, nużą, albo ani ziębią ani grzeją... ciężko będzie... o_O Żeby jednak jakoś zająć sobie czas, wzięłam się za "A.D. XIII" i... omg --_- jak już się dosiadłam do jakiegoś opowiadania, to szybko się je czytało, ale zacząć... cięęęęęężko... i w sporej części opowiadań okazuje się, że to ci źli są tymi ostatnimi sprawiedliwymi, a ci dobrzy są głupi i niedobrzy... przypomina mi to ździebko fabułe moich opowiadań, które pisałam mając 15 lat --_- .Chyba mam ostatnio jakiś kryzys czytelniczy, bo absolutnie żadna książka mi się nie podoba, ani nie zachęca do czytania... --_-
Tyraela - 2007-12-26, 17:48
:
Dostałam pod choinkę między innymi antologię "Księga Strachu", więc po skończonym "Wydrwizębie" sięgnęłam właśnie po to.
Jak na razie jestem zauroczona stylem Guzka. Facet ma fantastyczny i miodny język, po prostu jest w jego tekście coś, co mnie zachwyca. Skończyłam natomiast opowiadania Ćwieka i Białołęckiej - ot takie przyjemne utworki. Czyta się łatwo i przyjemnie, chociaż rzadko strasznie, mało tam horroru ;p.
Mam ochotę polecać tę książkę już teraz, ze względu na Guzka, chociaż przeczytałam dopiero 1/5 knigi xD
Tanit - 2007-12-28, 21:15
:
Pojawiłam się w bibliotece... i 'Królowa...' pójdzie na jakiś czas w odstawkę --_-

Na tapecie mam
'Juliana Apostate' A. Krawczuka i tegoż samego autora 'Maraton' - zgadujcie... tak! o itwie pod Maratonem xD choć poniekąd ogólnie o Grecji też jest ;P
oprócz tego o reformach religijnych Juliana Apostaty - Szymona Olszańca - książka wytargana przypadkowo, będę ją czytać jutro w pracy ^^

Au revoir!
Prev - 2007-12-28, 21:27
:
Teraz wykańczam już "Hyperiona" (Godny kawał SF, godny - nie powiem...), następnie do opracowania zostają:
"Lód" Dukaja - jak mi się spodoba to pewnie trochę mi zajmie przebrnięcie przez ten kawał makulatury, a jeśli nie to Zir dostanie w prezencie ^^
"Rapsodia miasta półksiężyca" K. A. Goonan - dostałem pod choinkę to i przeczytać wypada.
"Zodiac" i "Zamieć" Stephensona - powinno się spodobać :?
No i na koniec (bo wcale nie powiedziane) "Kwarantanna" E. Grega...
Trochę się tego zebrało, a to wszystko przez was !
Zaraziliście mnie tym swoim czytelnictwem !
Nie lubie was >.<
ajsber - 2007-12-28, 23:03
:
Prev napisał/a:
"Lód" Dukaja - jak mi się spodoba to pewnie trochę mi zajmie przebrnięcie przez ten kawał makulatury, a jeśli nie to Zir dostanie w prezencie ^^
"Rapsodia miasta półksiężyca" K. A. Goonan - dostałem pod choinkę to i przeczytać wypada.

Nie dałem sobie rady i z jednym i z drugim.

Wreszcie dorwałem Krajewskiego z Jego zbrodniami we Wrocławiu. Zapowiada się nieźle.
Sunshine - 2007-12-29, 12:47
:
Po polknięciu "Wichrowych wzgórz". Ku zdumieniu mojej mamy nie ryczalam nad ksiązką xD. Teraz mimo że chora i ledwo na oczka patrze (Sylwek w lóżku z ksiązką, zamiast dobrze się bawic z kimś... ehh ;( ), to jednak próbuję czytać pierwszy tom "Nawalnicy mieczy"- "Stal i śnieg" Martina.
EDIT: chwycilam też jednoczesnie Nawalnicę mieczy. Stal i snieg" Martina.
Tyraela - 2007-12-29, 20:14
:
"Księga Strachu" leży do czytania w domu, do autobusu musiałam wziąć nieco mniejszy format - złapałam za "Wolnych Ciutludzi" Pratchetta (dostałam od Toudiego ;*) i czyta się naprawdę fajnie. To jedna z niewielu książek Pratchetta (które poznałam do tej pory) która mi się podoba O.o
Ogólnie ta cienka książeczka opowiada o dziewczynce, która bardzo chce zostać wiedźmą oraz o tytułowych stworkach, ni to krasnoludkach, ni to smerfach ;P Pratchett fajnie kpi sobie z klasycznych bajek i baśni (i ma całkiem celne wg mnie spostrzeżenia).
Bruja - 2007-12-29, 20:38
:
Fajnie to się robi dopiero jak Feegle zaczynają mówić jak Feegle :P Ale ja jestem troszeczkę uprzedzona...

A czytam sobie "Zamieć" nawet nie wiem kiedy przekroczyłam połowę. Jej... ta książka jest zajebista. Nie potrafię znaleźć innego określenia. Zaczęło się poważnie (tak myślałam) kilka pierwszych stron, pełna koncentracja, a potem... przez parę minut nie mogłam przestać się śmiać xD Tak, to zajęcie Dostarczycielatora tak na mnie wpłynęło xD Mistrzostwo! A teraz mam... uwaga... nawiązania do mitologii sumeryjskiej. O jaaa *-*
Podoba mi się język jakim operuje Stephenson, taki pozornie ciężki, a jednak niewymagający.
W ogóle wszystko mi się podoba, bo zakopałam mój kryzys czytelniczy. Wreszcie, nareszcie! //kas
Nabu Nezzar - 2007-12-30, 00:40
:
Odłożyłem na chwilę "Wicher śmierci" i powróciłem do swych rzymskich korzeni, zabierając się za jeden z prezentów gwiazdkowych czyli "Armie świata antycznego. Cesarstwo rzymskie i barbarzyńcy". Jest to drugi tom serii i opisuje historię rzymskiej (i nie tylko) wojskowości od czasów wstąpienia na tron Oktawiana Augusta. Świetna lektura!
Toudisław - 2007-12-30, 01:21
:
Kurde coś ostanio słabo mi czytanie idzie. Kryzys albo co //mysli . Czekam na paczkę z MAGa. Ta powinna pomóc. A teraz powoli kończę kresa. Idzie mi jak krew z nosa nie wiem dla czego. Książka dobra ale czyta się powoli. Czytam tez skok w wizję. Musze się za niego na dobre wziąć. Szkoda tracić dobrą książkę. Bo skoki są rzeczywiście dobre. Na E book podczytuje Hyperiona i jak na razie rewelacja
Maeg - 2007-12-30, 01:28
:
Przeczytałem wczoraj w nocy Bramy Domu Umarłych Eriksona, można powiedzieć że było nieźle, lepiej niż w Ogrodach.... Teraz zaś czytam Ostatnie promienie słońca - Kaya. Czyta się naprawdę szybko ale po 140 stronach, poza tym nic innego pozytywnego ani negatywnego mi nie przychodzi do głowy.
Mam jeszcze nie skończony, uwaga, uwaga Gwiezdny Pył - Gaimana, jak zatrzymałem się na 150 stronie tak w ogóle dalej nie mogę ruszyć.
Metzli - 2007-12-30, 15:47
:
Chyba powoli wychodzę z kryzysu czytelniczego, postanowienie na nowy rok: więcej czasu poświęcać na czytanie książek ;)

Skończyłam "Sto lat samotności" (tak, w końcu) - na początku trochę mnie denerowował styl, w którym jest napisana ta książka, ale w końcu realizm magiczny mnie porwał. Tylko końcówka była troszkę nudnawa, cóż... jak widać nie ma doskonałych pozycji ;) Teraz wziełam się za kolejną książkę pożyczoną od Magielka - "Na południe od granicy, na zachód od słońca" Murakamiego. Książka mnie lekko wessała :))

Ach, i jeszcze w drodze praca - dom, czytam sobie "Wieki światła" MacLeoda. New Weird ratuje fantastykę ;)
Kal - 2007-12-30, 15:53
:
Metzli napisał/a:
Ach, i jeszcze w drodze praca - dom, czytam sobie "Wieki światła" MacLeoda. New Weird ratuje fantastykę ;)

Ja czytam i czytam, i skończyć nie mogę. Nie mówię że jest zła ani nudna. Nie wiem, po prostu mnie nie wciągnęła aż tak jak inne, jak chociażby Erikson ;)
Metzli - 2007-12-30, 15:56
:
Dla mnie było to miłą odmianą po klasycznym fantasy, można powiedzieć, że ja odłożyłam Eriksona i jego "Wicher śmierci" i sięgnęłam po "Wieki światła". Czasami chciałoby się pojechać dalej tym tramwajem i nie przerywać czytania, ale tu już trzeba wysiadać :P
Elektra - 2007-12-31, 09:50
:
Męczę się trochę z Donaldsonem i dla odpoczynku sięgnęłam po Wrzesień T. Pacyńskiego. Wcześniej nie wiedziałam zbyt wiele o tej książce, przeczytałam gdzieś tylko, że to bardzo dobra powieść militarna. No i coś jeszcze o historii alternatywnej majaczyło.

W książce mamy do czynienia z dwoma częściami, tytułowym Wrześniem i Ostatnim brzegiem. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że ta pierwsza opisuje parę wydarzeń z września 1939 roku, gdy Polacy zostali już pokonani. Takie wrażenie można mieć do samego końca. Jednak Ostatni brzeg sprawia, że spoglądamy na wszystko nieco inaczej...

Jest to pierwsza powieść T. Pacyńskiego, po którą sięgnęłam. I już mi się podoba. Wszystko. No prawie. Jest cała masa nawiązań do kultury popularnej i momentami to męczy. Ale nie zawsze. No i czyta się bardzo dobrze, ciągle chce się jeszcze jedną stronę, i jeszcze jedną, i jeszcze... ;)

Jedna wskazówka: zaleca się ;) przeczytanie Sagi o Wiedźminie wcześniej, bo część książki może być niezrozumiała.
Olisiątko - 2007-12-31, 13:41
:
Nie czytam, bo jak wiadomo czytają tylko dzieci w szkole bo są goopie i mószą czytać rzeby się óczyć! A ja jestem dórzy i mondry i nie mószę! Czytajcie dalej goopki! Idę obejrzeć wyścigi Nascar! :P


Przemęczyłem do połowy Pazur Łagodziciela i wyleciał za okno, ostatecznie zraziłem się (dzięki Mad! :P ) tym czymś do fantasy (nawet tej mieszanej ze sci-fi), zostanę przy Pratchettcie.
Dla rozładowania emocji wygrzebałem z zakamarkó strychu MacLeana "Złote Wrota" czyli powieść (krótką niestety) sensacyjną z prawdziwego zdarzenia :P
Porwanie prezydenta USA i uwięzeinei go na tytułowym moście Golden Gate to dopiero początek :P Bardzo dobrze się czyta, aż dziwne, że wczesniej tego nie dorwałem.
Dabliu - 2007-12-31, 14:12
:
Oli napisał/a:
Przemęczyłem do połowy Pazur Łagodziciela i wyleciał za okno, ostatecznie zraziłem się (dzięki Mad! :P ) tym czymś do fantasy (nawet tej mieszanej ze sci-fi)


Przecież KNS to SF :shock:

A tak BTW, to wciąż nie potrafię pojąć fenomenu związanego z prozą Wolfe'a, a polegającego na częstym niedocenianiu przez czytelników tego bez wątpienia wspaniałego pisarza, IMHO jednego z najlepszych współcześnie piszących, nie tylko na polu fantastyki. Ta niezwykła wrażliwość, z jaką opisuje świat i bohaterów w Księdze Nowego Słońca, ten nastrój dekadencji, klimat upadku, ta namacalność opisywanej rzeczywistości, wręcz porażająca, a jednocześnie subtelna sugestywność i oszałamiająca wyobraźnia. Po prostu nie potrafię pojąć, jak taką książkę można cisnąć za okno...
MadMill - 2007-12-31, 14:44
:
Oli napisał/a:
Przemęczyłem do połowy Pazur Łagodziciela i wyleciał za okno, ostatecznie zraziłem się (dzięki Mad! :P )

Tobie tylko rooshowe elfy w głowie, wszyscy o tym dobrze wiemy. Dalszy komentarz zbędny. ;P Btw, sam Oli mówiłeś, że fragmenty Wolfe'a kiedyś publikowane w jakimś czasopiśmie Ci się podobały. ;)

Kończę KLL Lyncha i skończyć nie mogę. Zagonili mnie do roboty w sylwka, chociaż i tak pewnie nie będzie imprezy to trzeba posprzątać skoczyć do sklepu itd. Jeju a książka nabrała takich fajnych kolorków. :P Może jeszcze przed wieczorem dokończę ten sam finisz. ;)

Wrzesień Pacyńskiego - jakoś nie miałem innej tak małej formatowo książki aby wziąć ją w niedzielę na uczelnię, padło na tą. Podchodziłem do niej już 2 razy i kończyłem około 20 strony. Trzecie podejście jest najlepsze bo 50 przekroczyłem, a czyta się dobrze, zobaczymy co z tego się wykluje. ;)
Olisiątko - 2007-12-31, 14:49
:
MadMill napisał/a:
Btw, sam Oli mówiłeś, że fragmenty Wolfe'a kiedyś publikowane w jakimś czasopiśmie Ci się podobały. ;)


Tak, ale to była inna książka, o ile to była jego książka w końcu :P

Dabliu napisał/a:
Przecież KNS to SF :shock:


SF my ass, to obrzydliwe fantasy z elementami SF :P

Dabliu napisał/a:
Po prostu nie potrafię pojąć, jak taką książkę można cisnąć za okno...


Normalnie, używając mięśni kończyn górnych otwierasz okno, wykonujesz to w koordynacji z narzadami wzroku. Nastepnie odszukujesz obiekt zwany jako "Pazur Lagodziciela" i ponownie uzywając siły ramion i narządu wzroku wywalasz ten shit przez okno :P
Dabliu - 2007-12-31, 14:56
:
Oli napisał/a:
Dabliu napisał/a:
Przecież KNS to SF :shock:


SF my ass, to obrzydliwe fantasy z elementami SF :P


Z czego wnosisz?

Oli napisał/a:
Dabliu napisał/a:
Po prostu nie potrafię pojąć, jak taką książkę można cisnąć za okno...


Normalnie, używając mięśni kończyn górnych otwierasz okno, wykonujesz to w koordynacji z narzadami wzroku. Nastepnie odszukujesz obiekt zwany jako "Pazur Lagodziciela" i ponownie uzywając siły ramion i narządu wzroku wywalasz ten shit przez okno :P


Szpitale też "można" bombardować...

Edit: A tak BTW, biedny Oli...
Arlzermo - 2007-12-31, 15:11
:
Teraz mam maleńką przerwę od prozy. Obecnie z dziką rozkoszą zaczytuję się w poezji Kasprowicza, a na kolejny ogień prawdopodobnie pójdzie Leśmian. Co potem? Może jeszcze trochę poezji, albo po prostu przejdę do "Opowieści z Wilżyńskiej Doliny" Brzezińskiej.
AM - 2007-12-31, 15:32
:
Dabliu napisał/a:
A tak BTW, to wciąż nie potrafię pojąć fenomenu związanego z prozą Wolfe'a, a polegającego na częstym niedocenianiu przez czytelników tego bez wątpienia wspaniałego pisarza, IMHO jednego z najlepszych współcześnie piszących, nie tylko na polu fantastyki. Ta niezwykła wrażliwość, z jaką opisuje świat i bohaterów w Księdze Nowego Słońca, ten nastrój dekadencji, klimat upadku, ta namacalność opisywanej rzeczywistości, wręcz porażająca, a jednocześnie subtelna sugestywność i oszałamiająca wyobraźnia. Po prostu nie potrafię pojąć, jak taką książkę można cisnąć za okno...


Wyjaśnienie tego fenomenu jest proste. Większość osób przychodzi do fantastyki nie dla takich utworów (przyciągają ich zupełnie inne atrybuty/cechy literatury fantastycznej) i tak już im w większości przypadków zostaje.

W każdym bądź razie, gdyby chcieli czytać książki oferujące to, co proza Wolfe'a, nie czytaliby pewnie fantastyki.
Tigana - 2007-12-31, 22:51
:
Powoli kończę "Kochali się, że strach", ale nadal pozostanę w "fabrycznych" klimatach. Wezmę sie chyba w końcu za "Zawód: Wiedźma" bo juz od miesiąca mi leży w domu. Ruskie fantasy na wesoło - zobaczymy, co z tego wyjdzie. No a potem za "Przeciw wszystkim" czyli książkowe wydanie popularnego cyklu "Pies i Klecha" - Enka i Gilewski znów będą tropić zło w końcówce PRLu. Już ostrze sobie ząbki.
Ł - 2008-01-02, 03:44
:
Po bezksiążkowej dobie jaka dzieliła mnie od Lodu postanoiłem się całkiem odćmieczyć od hard SF i mając ochote na coś całkiem lajtowego zaczełem czytać Siewce... Kossakowskiej. Mając już troche ekranów za sobą stwierdzam iż potwierdziło się to co zakładałem aprori. W większej ilosci przypadków- niestety, w jednym - na szczęscie.
MadMill - 2008-01-02, 12:01
:
Wrzesień Pacyńskiego poszedł w odstawkę, ale tylko do jutra - format Runy jest w sam raz do autobusu. ;)

Wziąłem się za Nawałnice Mieczy: Stal i śnieg Martina. Książka pożyczona wypadłoby ją wreszcie skończyć. Po dwóch pierwszych tomach mam dobra zdanie o autorze, ale jakiś wielkich wymagań przed nim nie stawiam. Podobno trzeci tom PLiO jest najlepszy, a więc spokojnie będę sobie czytał i mam nadzieję, że sprawi mi przyjemność. Czyli nowy rok zaczynam od fantasy. :P
Tigana - 2008-01-02, 12:36
:
MadMill napisał/a:
(...) format Runy jest w sam raz do autobusu. ;)

Z tego samego powodu w drodze do/z pracy towarzyszy mi "Dziedzictwo" RASa. W tym odcinku "ciągutki" rodzina Drizzta chce mu zrobić niespodziewaną wizytę, a bidna Cattie niczym Helena Scorupco z "Ogniem i mieczem" nie może wybrać ciemniak czy mięśniak. Straszne.
Tyraela - 2008-01-02, 20:38
:
Format Runy jest przerażający, biorąc pod uwagę rozmiar "Księgi Strachu" xD
Czytam "Popiół i Kurz" Grzędowicza. Jakoś inaczej się czyta książki autora, którego zna się w realu o.o Jarek pisze fajnie, ma naprawdę niezły styl, czyta się bardzo przyjemnie i szybko wciąga. No właśnie - nie przynudza, akcja toczy się wartko i raczej dzieją się interesujące rzeczy. Ostatnio w sumie tylko na styl zwracam uwagę, nie wiem czemu.
Jeśli "Pan Lodowego Ogrodu" jest lepszy, to pożądam obydwu części.
Liv - 2008-01-03, 19:48
:
Udało mi się zakupić The Snow-Image, Nathaniela Hawthorna. Jest to zbiór opowiadań grozy, autora min. "Szkarłatnej litery", którą czytałam jakieś dwa lata temu, i od tamtej chwili zakochałam się w twórczości tego pana.
Tym razem nie obejdzie się bez słownika ;)
Toudisław - 2008-01-04, 22:48
:
Skończyłem Skok w Wizję. I zdanie o tym że to najlepsza Spec Opera chyba nie jest tak przesadzone jak wcześniej mi się wydawało. czytało mi się lepiej niż Skok w konflikt. Nie tylko więcej się działo ale było więcej niespodzianek. Psychika postaci nadal na najwyższym poziomie. Ogólnie trzyma w napięciu i to kawał dobrej literatury. Teraz czytam Hyperiona i powiem, że książka jest niesamowita. Wciąga od samego początku. Nie spodziewałem się, że mnie tak weźmie. Forma jak i treść na najwyższym poziomie. Ogólnie polecam. Szkoda że na 3 pozostałe części jeszcze sobie poczekam.
Gand - 2008-01-05, 02:09
:
Skończyłem w końcu [mając kilka chwil prawie-wolnego czasu w trakcie przerwy świątecznej] Ogrody Księżyca. Fajna książka, choć Martin wywoływał u mnie większe emocje podczas lektury. ; ) Trochę za dużo tam magii momentami jak dla mnie, strasznie pogiętej magii [groty : 0. W sumie fajny pomysł ale z początku nie mogłem jakoś się w to wczuć]. Tak czy siak - będę Malazańską czytał dalej. Z tym, że teraz mam dylemat - brać się za zerkający na mnie z półki Lód, czy za Bramy Domu Umarłych. A może Galeony Wojny, które też czekają na swoją kolej?
Asuryan - 2008-01-05, 03:04
:
Poleciłbym Ci raczej Lód (choć nie czytałem), lub BDU (żeby kontynuować zaczęty już cykl). Z Galeonami na Twoim miejscu bym zaczekał dopóki nie będziesz miał dostępu do obydwu tomów.
Liv - 2008-01-05, 08:11
:
Gand nie zastanawiaj się zbytnio tylko chwytaj za Lód! ;)

Dzisiaj zacznę czytać drugi tom Zamętu :mrgreen: W końcu poznam dalsze losy Elzy i Jacka!
Tyraela - 2008-01-05, 09:47
:
Po Grzędowiczu skusiłam się na Dicka. "Tytańscy gracze" - czyta się nawet nieźle, chociaż nawał nazwisk może się w końcu mylić. Na szczęście cienka książka, mam nadzieję, że akcja rozkręci się szybko o.o dobrze jest czasem przeskoczyć w daleką przyszłość... XD
batou - 2008-01-05, 14:23
:
Skończyłem niedawno Chaotyczne akty bezsensownej przemocy Jacka Womacka. Cholernie mocna książka. Niedaleka przyszłość, USA pogrążone w zamieszkach (praktycznie wojna domowa). Wszystko widziane oczami 12-letniej dziewczynki - książka pisana jak jej pamiętnik. Co ciekawe styl pisania i język zmienia się wraz z rozwojem bohaterki. Pierwszy raz się z czymś takim spotkałem i tutaj jest to świetnie zrobione. Polecam.

Teraz czytam kolejną książkę z cyklu Xeelee Baxtera - Pływ.
andy - 2008-01-05, 16:46
:
Wpadła mi w pazury kniga Olgi Gromyko - Zawód wiedźma. No i po przeczytaniu pierwszych 50 str ryczę ze śmiechu jak pijana norka Takie fantasy w stylu Sapka, ale dialogi humorystyczno-złośliwe, kapitalne. Ciekawe co będzie dalej?
Nabu Nezzar - 2008-01-06, 00:00
:
Skończyłem 2 tom "Armii świata antycznego" i nie zamierzam przerywać przygody ze swoim ulubionym okresem w historii. Tak więc sięgnąłem po książkę, której realia także są osadzone w starożytności. Jest to "Kampania afgańska", książka autorstwa Stevena Pressfielda.

W drodze do Indii Aleksander Wielki musiał podbić ziemie dzisiejszego Afganistanu - przeprowadzić coś, co Steven Pressfield nazywa bardzo współcześnie "kampanią afgańską". W tej silnie przemawiającej do wyobraźni książce swą historię snuje młody Macedończyk - chłopak, który zaciągnął się do wojsk Aleksandra dla chwały i zaznania męskiej przygody, poszedłszy tą samą drogą, co jego ojciec i bracia. Jest to opowieść o geniuszu wojskowym króla i kronika batalii, która zmusiła jego żołnierzy do zmiany sposobu myślenia, ale też relacja ze zderzenia dwóch światów - Wschodu i Zachodu - z ich religią, mentalnością i różnicami kulturowymi. Znakomite tempo, wyraziste szczegóły, żywe i barwne opisy zdarzeń przetykane przejmującymi spostrzeżeniami powodują, że tę powieść czyta się z zapartym tchem. Co więcej, powinna ona być lekturą obowiązkową dla każdego, kto chce lepiej zrozumieć, z czym mają do czynienia wojska amerykańskie i koalicyjne w tym niespokojnym i targanym konfliktami plemiennymi regionie.
Steven Pressfield był copywriterem, nauczycielem i scenarzystą. Jego książki historyczne, m.in. Ogniste wrota, odniosły sukces w USA i Europie. REBIS wydał jego fikcyjną autobiografię Aleksander Wielki.

red91 - 2008-01-06, 10:33
:
Frederik Pohl - "Gateway: Brama do gwiazd"

Świetne SF traktującę o rozwoju cywilizacyjnym obcej rasy. Odkrycia, masa artefaktów, podróży kosmicznych, do tego dogłębna analiza psychologiczna bohaterów. Polecam.
andy - 2008-01-06, 10:57
:
To pierwsza część tetralogii Heetchów. Z tego cyklu był jeszcze zbiorek Kupcy wenusjańscy
ajsber - 2008-01-06, 13:17
:
Andy napisał/a:
To pierwsza część tetralogii Heetchów. Z tego cyklu był jeszcze zbiorek Kupcy wenusjańscy


I najlepsza a nawet doskonała. Potem było już tylko odcinanie kuponów z popłuczyn.
Neander - 2008-01-06, 14:25
:
"Starcie królów" Martina. Czyli II tom "Pieśni Lodu i Ognia". I o ile akcja w I tomie była w miarę wartka i szybka tak tu praktycznie sama polityka, ruchy wojenne i spiski (chociaż te ostatnie akurat są ciekawe). Niemniej jednak ciekawa lektura, mimo momentów przynudzania.
Tigana - 2008-01-06, 23:31
:
"Kochali się, ze strach" w końcu skończone. Zbiorek ciekawy chociaż nierówny. Najbardziej przypadły mi do gustu "Miód z moich żył" Dablju i "Dożywocie" Marty Kisiel. Dłuższa recenzja wkrótce.Jeszcze teraz "Zawód wiedźma" i będę na prostej.
Zacząłem czytać "Brudną robotę" Moora - opowieść o człowieku, który stał się Śmiercią. Dosłownie. Może mam spaczone poczucie humoru, ale pierwsze sto stron bez rewelacji , a co najważniejsze mało śmieszne.
Dabliu - 2008-01-07, 02:28
:
Tigana napisał/a:
"Kochali się, ze strach" w końcu skończone. (...) Najbardziej przypadły mi do gustu "Miód z moich żył" Dablju i "Dożywocie" Marty Kisiel.


Miło mi to słyszeć :mrgreen:
Elektra - 2008-01-07, 08:06
:
Stwierdziłam, że chyba dopada mnie kryzys czytelniczy, bo jakoś nie mogłam się ostatnio skoncentrować na lekturze. Skok mnie pokonuje i doszłam do wniosku, że każdy jego rozdział muszę czytać na zmianę z inną książką. ;)

W sobotę sięgnęłam po Genom Łukjanienki, jak to wszyscy mówią, jego najsłabszą książkę. I rzeczywiście nie było zbyt dobrze, mimo zachęcającego początku. Potem po prostu się nudziłam, historia zupełnie mnie nie wciągała, nie potrafiłam też polubić bohaterów. Dobrze, że to takie krótkie było. ;)

A dziś wzięłam na drogę do pracy Modyfikowany węgiel Morgana. I jest fajnie. Książka zaczyna się od śmierci narratora i głównego bohatera. ;) No ale mamy do czynienia z przyszłością, gdzie możliwe jest przeniesienie umysłu do innej 'powłoki' I właśnie to czeka Takeshiego Kovacsa. Dostaje nowe ciało i propozycję rozwiązania zagadki zabójstwa pewnego wysoko postawionego człowieka na Ziemi. Powieść wciąga prawie od pierwszej strony, nieźle się ją czyta, bohater też wydaje się interesujący. Tylko tłumaczenie mi chwilami odrobinę zgrzyta. Ale to się da znieść. ;)
Regissa - 2008-01-07, 21:46
:
Zabrałam się za świąteczną porcję książek i tym sposobem utonęłam w Grzędowiczu... "Pan Lodowego Ogrodu" (póki co część I) wciągnął mnie całkowicie. Pomieszanie sf z fantasy i nie wiadomo jeszcze czym ogromnie mi się spodobało. Dziwne, nie? :mrgreen: Dzięki wszystkim, którzy mi tę książkę polecali //przytul
Romulus - 2008-01-08, 10:00
:
Teraz będzie nie-fantastycznie.
Zamówiłem w Empik.com pozycję Nialla Fergusona "Imperium. Jak Wielka Brytania zbudowała nowoczesny świat". Do tej pory czytałem tylko jego artykuły w prasie. Są one na tyle ciekawe, że postanowiłem rzucić się na wielką wodę. Dawno nie czytałem żadnego historycznej pozycji. Zobaczymy, jak pójdzie.
Toudisław - 2008-01-08, 10:19
:
Ja skończyłem "Hyperiona". Książka tak dobra, jak to o niej mówią. Zdecydowanie warta pieniędzy, jakie trzeba za nią zapłacić. Coś naprawdę dobrze napisanego.
Z pozoru prosta fabuła. Nic specjalnego, ale poprzez opowiadania pielgrzymów i nastrój, jaki przez to powstaje, staje się czymś cudownym dla czytelnika. Szczerze każdemu polecam. Warto.

Teraz czytam "Wicher Śmierci" Eriksona. Wreszcie mam okazję przeczytać drugi tom. Jak na razie czyta się nieźle. Chyba obserwuję pewną zmianę u Eriksona. Trochę więcej o społeczeństwie, ludziach, ekonomii. Dużo znanych już postaci nadal zachwyca. Ogólnie czyta sie dobrze. Ba, nawet bardzo dobrze. Może nie zachwyca ale książka dobra. Okres fascynacji tym pisarzem u mnie minął. Oceniam go też znacznie surowiej i coraz mniej rzeczy mnie zaskakuje. Erikson jest coraz lepszy warsztatowo, a do jego fabularnych zdolności zdążyłem przywyknąć. Myślę, że WŚ to pewna stabilizacja formy. Czekam aż przeczytam inne jego powieści. Ponoć też kiedyś mają być wydane.
Tyraela - 2008-01-08, 19:49
:
Jakiś czas temu zaczęłam "Udrękę" małżeństwa (chyba xD) Vallese. Sięgnęłam z czystej ciekawości, chociaż nie spodziewam się rewelacji, bo książka jest na podstawie gry - Planescape Torment. I mogę powiedzieć że pogłoska, że książki oparte na grach są do dupy - to prawdziwe. I sam tytuł dobrze sugeruje, zapowiada się udręka xD
Neander - 2008-01-09, 23:26
:
Skończyłem "Starcie królów". Mimo przeładowania polityką w pierwszej połowie książki, druga jest znacznie inna i ciekawa. Tylko czemu tak mało Daenerys? //@#$

Przygody z Martinem ciąg dalszy - "Nawałnica mieczy: stal i śnieg". Początek ciekawy. mam nadzieję na to, że styl końcówki drugiego tomu się utrzyma - taki mi najbardziej odpowiada ;)
Toudisław - 2008-01-09, 23:28
:
Skończyłem Wicher śmierci. Trudno mi się jednoznacznie wypowiedzieć o tej książce. Raz się chce śmiać raz płakać (w pozytywnym sensie). Ogólnie nie odbiega od reszty cyklu. Podobało mi sie. Nie powiem, żeby zbiło z nóg, ale książka dobra. Cegła i to niezła. Ciekawe czy następne tomu nie będą dzielone na 3 części.

Teraz czytam Zimistrza. Pratchett całkiem całkiem książkę napisał. Na poziomie 2 wcześniejszych części, a pewnie nie co wyżej. Na pewno poprawiło się tłumaczenie. Ogólnie książka na Plus.
Ł - 2008-01-10, 15:28
:
Ja finiszuję "Przewodnik inteligentnego snoba według Franciszka Starowieyskiego". Książkę czyta się szybko i to nie dlatego, że jest w niej mnóstwo ilustracji samego FS, czyli jednego z najlepszych polskich grafików, ale dlatego, że jest po prostu ciekawa. Książka zaczyna się mi. od "Wychowałem się w czasach w których kobiety z wsi całowały mojego ojca w rękę" czyli opisu przedwojennego świata ziemian, do już wywodów na temat poezji, muzyki, polityki, gdzie zdarzają się takie myśli jak, "poeta dopóki będzie pisał dobre wiersze, dopóki potrafi na stojącym kutasie zawiesić sobie krzesło. Ogólnie książka fajnie nakreśla sylwetkę tego człowieka, konserwatywnego-awangardzisty, który przedstawia swoje spojrzenie na erudycje; polecam każdemu.
Toudisław - 2008-01-10, 19:47
:
Zimistrz za mną. Jestem z tej książki zadowolony. Najważniejsze co się zmieniło to to, że nie jest to już książeczka strikte dla dzieci. Coraz bardziej upodabnia się do reszty książek z Świata Dysku, co jest na pewno zasługą tłumaczenia. Figle mówią i zachowują się jak powinny. Może książka nie powala ale ogólnie jestem zadowolony.

A teraz coś bardziej Ambitnego IMO. Żywe Srebro Tom II Neal Stephenson. Jak narzir Tom I i II nie wile mają z sobą wspólnego. Nawet styl inni i tematyka. Zdecydowanie bardziej przygodowa. Nadal dominują jednak opisy. Książka dość dobrze wchodzi. Opis tamtych czasów i sytuacji poetycznej naprawdę dobry. Widać, że Stephenson zebrał nie mało informacji do swojej książki.
Tigana - 2008-01-10, 21:21
:
Na pewien czas odłożyłem na bok "Brudną robotę" Moora - jakoś niezbyt mi podchodzi. Ciut za bardzo przypomina potyczki ŚMIERCI z Audytorami. Wziąłem się więc za "Zawód: wiedźma" Gromyko. Jest to napisana bardzo lekkim stylem opowieść o tytułowej wiedźmie, która została wysłana z tajemniczą misją do krainy zamieszkanej przez same wampiry. Czyta się bardzo fajnie, dużo niewymuszonego humoru, celne spostrzeżenia w temacie ludzkiej psychiki.
Dhuaine - 2008-01-10, 23:56
:
Przeczytałam do końca "Zimowe gody" Ruckleya. Liczba cudów: 2. Oprócz tego było bardzo dobrze :D Podtrzymuję wcześniejszą opinię - to solidna lektura ^^ Polecam.
Btw, gościowi bliżej do Martina. Wpływów Gemmella nie zauważyłam, ale tez ja chyba czytałam tylko najgorsze powiesci tego faceta ;)

Teraz siedzę na dwusetnej stronie "Wichru śmierci" Eriksona (druga część) i muszę przyznać, że trudno się oderwać ^^
Sunshine - 2008-01-11, 10:30
:
Wczoraj wieczorem dokończylam "Nawalnica mieczy: stal i śnieg" Martina. Pomijalam konsekwentnie wątek Davosa i Brana, bo już mialam dość nudzenia w tym pierwszym i zgorzknienia w tym drugim przypadku (a także obsesji malego Starka na punkcie swojego wilkora i jego "wilczych snów"). Książkę wchlonelam w kilka dni i jestem bardzo zadowolona ze stylu i tego, że dużo się dzieje. Tak dobrze czytalo mi się "Grę o tron", a "Starcie królów" jest dla mnie na te trzy przeczytane tomy najgorszy, bo przeladowany polityką, nie lubię takich książek :/ . Na początku przygody z Martinem obralam sobie taktykę czytania tego cyklu na zasadzie "Martin - coś innego - Martin - coś innego", coby mi się za szybko nie przejadl ;) . Teraz waham się między "PLO" tom 2 Grzędowicza a "Marchią cienia" Tada Williamsa. Co radzicie wziąć na magiel?

W międzyczasie w wolnych chwilach poczytuje "Carrie" Kinga na e-booku. Zaczyna sie naprawdę nieźle. Mam nadzieję, że tak będzie dalej i nie będzie tak, że super początek pociągnie mierną resztę.
Jander - 2008-01-11, 13:37
:
Rozdziały Davosa są jednymi z moich ulubionych. Za rozdziałami Brana też nie przepadałem, poza owymi wilczymi snami. No i jego towarzysze podróży są co najmniej interesujący... W sumie jedyny konkretny wątek magiczny.
Ja nie wyobrażam sobie omijania jakichkolwiek rozdziałów - jeśli przez coś nie potrafię przebrnąć to odkładam na półkę i czasem później wracam do tego i pożeram na miejscu. A słabsze rozdziały Martina są i tak nieporównywalnie lepsze od zwykłej fantastycznej sieczki.
pozdrawiam
Zła - 2008-01-11, 13:55
:
Niby miałam zabrać się za czytanie Tigany, ale jakoś tak wyszło, że zabrałam się za coś innego.
Czytam Pilipiuka zbiór opowiadań 2586 kroków. Kupiłam tą książkę sobie w mikołajowych zrywie zakupowym i nie żałuję. Chociaż autor ten kojarzy mi się właściwie tylko z Jakubem Wędrowyczem, który zupełnie nie przypadł mi do gustu, tutaj dostałam coś zupełnie innego.
Opowiadania mają lekkie zabawienie tajemnicy i grozy. Mam nadzieję, że dalej będzie równie dobrze, jak po tych trzech opowiadaniach, które przeczytałam :))
Tyraela - 2008-01-11, 14:27
:
Czytam "Niegrzesznego Maga" pana Eugeniusza Dębskiego i szczerze mówiąc idzie mi średnio. Humoru jest pełno, ale w większej mierze jest on wymuszony, sztuczny. Zdarzają się prawdziwe perełki (główny bohater nazywa sie Cheinekken xD) ale jakoś się nie dzieje, że nie mogę się oderwać. Ot takie mocno przeciętnie czytadło - chociaż wydaje mi się, że w porównaniu do "Wydrwizęba" owy Mag wypada lepiej. A może to po prostu ładna okładka xD

Zła, Kroki są chyba najlepszą książką Pilipiuka. A na pewno najbardziej klimatyczną xD
Shadowmage - 2008-01-11, 17:16
:
Co jest klimatycznego w zbiorze niepowiązanych (w większości) ze sobą opowiadań?
Tyraela - 2008-01-11, 17:41
:
A co za różnica, czy to opowiadania czy powieść? Potrzebujesz dłuższej fabuły, żeby się wczuć? ;P
Ł - 2008-01-11, 19:52
:
Shadowmage napisał/a:
Co jest klimatycznego w zbiorze niepowiązanych (w większości) ze sobą opowiadań?

Jak się nie wie co powiedzieć o książce to się mówi "klimatyczna". Na tej samej zasadzie że nie wiedząc cokolwiek o muzyce zawsze można powiedzieć że muzycy mają "niezły feeling". :->

Bradbury Ray - Jakiś potwór tu nadchodzi właśnie nagrywam na mmc.
Tyraela - 2008-01-11, 20:15
:
Łaku napisał/a:
Jak się nie wie co powiedzieć o książce to się mówi "klimatyczna".

Gówno prawda Łaczku. Jak się twierdzi, że książka ma "to coś", że przyciąga, że jest cholernie ciekawa, że jest po prostu dobra i świetnie się ją czyta, to się mówi, że jest klimatyczna, zamiast miliona określeń. Więc szpicuj się ;*
MadMill - 2008-01-11, 20:20
:
Trochę odbiegacie od tematu, albo Łako sobie latarką po oczach błysną co najwyżej. ;)

Czytam ciągle Nawałnice Mieczy, tom I. Najlepsza część PLiO jak na razie, ale ze względu na zawalenie sesją idzie powoli. Po skończeniu Września Pacyńskiego - porządna książka - wziąłem się też za drugi tom Skoków Donaldsona. Początek, więc nic więcej nie napiszę. ;)
Toudisław - 2008-01-11, 20:32
:
Łaku napisał/a:
Jak się nie wie co powiedzieć o książce to się mówi "klimatyczna"

Jak sie nie ma co napisać to sie opieprza innych. Tak najlepiej zatyka się intelektualną pustkę. Przeczep się do kogoś a złośliwość poczytają ci a dowód inteligencji. Jak akurat rozumiem pojęcie klimatyczna. To że to tego nie rozumiesz nie usprawiedliwia wylewania frustracje za swoje ograniczenie na innych.

Ja czytam Tom 3 żywego srebra. To połączanie poprzednich tomów nie tylko pod względem występujących tu bohaterów ale tez stylu pisania. Zaczyna mnie ten cykl co raz bardziej wciągać. Dobrze napisany i Klimatyczny . Nie można się oderwać i jeszcze jedna strona
Ł - 2008-01-11, 20:36
:
Najlepsze jest to że ja do nikogo nie adresowałem, tylko stwierdziłem oczywistośc - im przymiotnik ogólniejszy tym mniej konkrety jego sens i tym pasuje do większej ilości podmiotów. A dwie osóbki odebrały to jako zamach na siebie. To się nazywa - twarda opozycja do rzeczywistości. Uderz w stół a nożyce się odezwną. Fin ; )
Liv - 2008-01-11, 21:15
:
Toudi napisał/a:
Ja czytam Tom 3 żywego srebra. To połączanie poprzednich tomów nie tylko pod względem występujących tu bohaterów ale tez stylu pisania. Zaczyna mnie ten cykl co raz bardziej wciągać. Dobrze napisany i Klimatyczny . Nie można się oderwać i jeszcze jedna strona


Mi również najlepiej czytało się trzeci tom ŻS, ale i pierwszy Zamętu był bardzo dobry.
Jednak po dłuższej przerwie, w ogóle nie mogę się wciągnąć w akcję, w tomie drugim - flaki z olejem.
Aż się boję otwierać UŚ O.o
Tigana - 2008-01-11, 21:26
:
Nienawidzę bibliotek - jedna wizyta i 3 świetne książki do przeczytania - kiedy ja znajdę na to czas? No i sąsiad jeszcze 4 RASy podrzucił cobym się nie nudził >.<
Skończyłem 1 tom "Zawód: Wiedźma" i biorę się za drugi. A na półeczce wciąż "Przeciw wszystkim" czeka. Zapowiadają sie bardzo zapracowane ferie.
Nieznany - 2008-01-12, 15:18
:
Na tapecie jest "Śmierć w Breslau" Marka Krajewskiego. Wątek sensacyjny jest niezły, ale nie wybitny, natomiast ten ówczesny Wrocław, to danie nura w klimaty tamtych dni... cymes. :mrgreen: Już się cieszę na kolejne tomy, choć jeszcze tego nie skończyłem... czy mogę dodać, że ta książka jest klimatyczna? :badgrin:
Elektra - 2008-01-13, 17:25
:
Zmiany klimatyczne, nadmiar promieniowanie, zanieczyszczenie środowiska, prowadzą do klęsk nieurodzaju, chorób, bezpłodności i powolnego wymierania ludzi i innych stworzeń. Jedyną szansą na ratunek wydaje się klonowanie, gdyż w kolejnych ich generacjach pojawiają się osobniki zdolne do rozmnażania się. Tylko czy tak powstałe istoty wciąż będą ludźmi? Ile w nich pozostanie człowieczeństwa? Kate Wilhelm w książce pt. Gdzie dawniej śpiewał ptak zajmuje się właśnie taką historią. Jest to znakomita, wciągająca i wzruszająca powieść, mimo że temat wydaje się dość popularny i ograny. Smutna i od początku taka... pesymistyczna, ale nie można się oderwać.
ajsber - 2008-01-13, 20:02
:
Elektra napisał/a:
Jest to znakomita, wciągająca i wzruszająca powieść, mimo że temat wydaje się dość popularny i ograny.

Nie był ograny wtedy gdy został wydany po raz pierwszy, a było to już sporo latek temu.
Elektra - 2008-01-14, 08:29
:
Chodziło mi o to, że obecnie ten temat może być ograny. ;)
Bardzo dobra książka. Podobała mi się calutka, chociaż łudziłam się, że autorka wspomni jeszcze o pewnych wątkach, które wcześniej zakończyła.

A teraz na tapecie kolejna książka z Solarisu z serii klasyka sf, czyli Człowiek do przeróbki A. Bestera. Świat przyszłości, w którym część ludzi ma zdolności telepatyczne, czy w takich warunkach możliwe jest popełnienie morderstwa z premedytacją, jeśli niektórzy mogą odczytać wszystkie myśli. Główny bohater właśnie takie coś planuje, postanawia kupić usługi jednego z telepatów i do dzieła... ;)

Inna książka tego autora, Gwiazdy moim przeznaczeniem, bardzo mi się podobała, ciekawe, jak będzie z tą.
Shadowmage - 2008-01-14, 11:03
:
Tyraela napisał/a:
A co za różnica, czy to opowiadania czy powieść? Potrzebujesz dłuższej fabuły, żeby się wczuć? ;P
Chodziło raczej o to, że ciężko by coś było klimatyczne, skoro jest w róznych klimatach. Jakbyś napisała, ze poszczególne opowiadania są klimatyczne to bym zrozumiał, ale coś tak zróżnicowanego jak zbiorek Pilipiuka wspólnego klimatu mieć nie może.
ajsber - 2008-01-14, 19:41
:
Elektra napisał/a:
A teraz na tapecie kolejna książka z Solarisu z serii klasyka sf, czyli Człowiek do przeróbki A. Bestera.
Elektra napisał/a:
Inna książka tego autora, Gwiazdy moim przeznaczeniem, bardzo mi się podobała, ciekawe, jak będzie z tą.


"Człowiek......" jest książka zdecydowanie inną niż "Gwiazdy.....". Te ostatnie były bardziej przygodowe, ten pierwszy to coś bardziej filozoficznego.

Czytam "Bóg Urojony" Dawkinsa. Zaczęło sie nieźle, teraz trochę nudzi, zobaczymy co będzie gdy dojdę do połowy.
Tigana - 2008-01-15, 18:32
:
Skończyłem "Zawód: Wiedźma" - lekkie, zabawne, ale pod koniec nieco męczące. Powieść Gromyko jest znacznie lepsza od wielu wysilonych humoresek, ale do Pratchetta wciąż bardzo daleko.
No i w końcu, z czystym sumieniem zabieram się za "Przeciwko wszystkim" Orbitowskiego i Urbaniuka. Będzie Pies, będzie Klecha i spisek, który może pogrążyć Polskę na przełomie PRL i RP. Zapowiada się ciekawie.
Toudisław - 2008-01-16, 22:08
:
Skończyłem Żywe srebro tom 3. Fajny. Czytało się bardzo dobrze. Łączył zalety poprzednich tomów. Chyba coraz bardziej lubię tego Autora. To nie tylko dobra powieść historyczna, ale też naukowa i przygodowa. Czasem czyta sie opornie ale język na najwyższym poziomie.

Zanim wezmę się za Zamęt chciałem sobie zrobić przerwę i czytam Księgę jesiennych demonów. Całkiem dobry zbiór. Nie powiem, że miałem dreszcze cy coś. Grozy dla mnie jak na lekarstwo. Ale dobrze napisane. Mądre i ogólnie fajne. Z tej perspektywy Popiół i Kurz wygląda gorzej.
Romulus - 2008-01-16, 22:15
:
Toudisławie, jeśli nie czytałeś Cryptonomiconu Stephensona a masz możliwość to chwyć za niego! Zdziwisz się ile łączy go z Cyklem Barokowym :) Jeśli czytałeś to pardon :)

Ja rzuciłem wszystkie (dwie) lektury do których się zabierałem jak słoń do jeża. Przez Elektrę, która sprzedała mi Endymiona i Triumf Endymiona.

Niech bogowie ci wynagrodzą, o, Pani ! :)
Toudisław - 2008-01-16, 22:18
:
romulus napisał/a:
Toudisławie, jeśli nie czytałeś Cryptonomiconu Stephensona a masz możliwość to chwyć za niego! Zdziwisz się ile łączy go z Cyklem Barokowym :) Jeśli czytałeś to pardon :)

Nie czytałem. Nie za bardzo mam skąd wziąć. Ale wiem że coś je łączy.
romulus napisał/a:
Przez Elektrę, która sprzedała mi Endymiona i Triumf Endymiona.

No to sobie nie pożyczę. ;(
MadMill - 2008-01-16, 22:21
:
Crypto jest ciężko dostępne, na allegro kosztuje dużo za dużo. Mag kupił podobno do Crypto prawa i ma wznowić tą powieść, ale chyba w tym roku nie ma na to szans. A Stephenson jest zacny, oj jest. ;)

A ja stoję w miejscu przez sesję, zacząłem trochę poczytywać jeszcze Galeony Wojny Jacka Komudy. Na razie jest dobrze i mam nadzieję na co najmniej poziom Diabła Łańcuckiego. ;)
Tigana - 2008-01-17, 18:46
:
A ja sobie czytam powieściową wersje "Psa i Klechy" duetu Orbi&Urbi póki (80 stron) co początek to powtórka z "Żertwy" czyli pierwszego spotkania Enki i Gila. Dopiero później zaczyna sie właściwa historia. Mamy gorące lata 1989 roku a w jednym z krakowskich mieszkań ma miejsce "czarna msza". Rozpoczyna się śledztwo.
Tyraela - 2008-01-17, 18:53
:
Podejście drugie do "Zimnych Błyskotek Gwiazd" Łukanienki. Tym razem raczej czyta mi się lepiej, mam nadzieję, że tym razem dotrwam do końca O.o chociaż chyba nudne już się robią te układy z obcymi (Zajdel, Card). Wiem, że to są różne koncepcje, ale nadal coś w głowie mi gra "ale to już było //muzyka "
Neander - 2008-01-17, 19:01
:
Skończyłem "Nawałnicę mieczy: stal i śnieg" - najlepszy (pół)tom cyklu, jak do tej pory. Lekki styl, ciekawe pomysły. Chociaż zwroty akcji nie za bardzo zaskakujące i momentami przewidywalne.

Zaczynam "Nawałnicę mieczy: krew i złoto" - na razie trzyma poziom "Stali i śniegu". Zobaczymy co będzie dalej.
MadMill - 2008-01-17, 22:23
:
Czytam Galeony Wojny Jacka Komudy... wreszcie. Na początku nie mogłem się wczuć, w ogóle jakieś coś się dzieje i chaos wszędzie. Pierwsze 15 stron uważałem, że to jakieś nieporozumienie jest. No ale trzeba było się troszkę przestawić na coś innego niż RP szlachecka, bo to Gdańsk i morze. Około 30 strony poczułem klimat książki i jest fajnie. Oby tak do końca pierwszego tomu, oby w drugim tomie było jeszcze lepiej. ;)
Nieznany - 2008-01-18, 18:49
:
Czytam pierwszy tom "Zawód: wiedźma" Olgi Gromyko. Podoba się. :)

@edit: kilka słów. :)

Tytułowa Wiedźma to studentka VIII roku Starmińskiej Wyższej Szkoły Magii i Zielarstwa. Profesorowie wmusili trochę w Nią wyjazd z misją poznawczą i ratowniczą do krainy wampirów. Ma załatwić jakiegoś potwora utrudniającego życie wampirom a przy okazji poznać jak najlepiej ich życie i charakter tej rasy, nie lubianej, bo nieznanej dla większości ludzi. Fabuła przyjemna, okraszona humorem... więcej teraz nie napiszę, bo jeszcze nie skończyłem. Aha... i już chyba na dniach w księgarniach pokaże się kolejny tom.. a może juz jest? Nie jestem pewien. :)
Toudisław - 2008-01-18, 18:54
:
Jak rzekłem, tak się stało. Przeczytałem Księgę jesiennych demonów i wziąłem się za Zamęt.

Księga całkiem dobra. Dobre i nienudne opowiadania. Nie tworzą jednej całości, ale jak najbardziej tworzą jeden klimat. Księga jeszcze bardziej pokazuje, że Popiół to bardzo przeciętna kniga jak na talent Grzędowicza.

Zamęt Tom I. "Półkuśka" pokazuje na co go stać. Czyta się coraz lepiej, jak książkę przygodowo-awanturniczą. Warto.
Elektra - 2008-01-18, 19:20
:
Rzeczownik 'planeta' pochodzi od greckiego czasownika planastahi - błądzić. Z początku słowo to znaczyło 'Wędrowiec', czyli ciało niebieskie, które wędruje między nieruchomymi gwiazdami.

Wszystko zaczyna się pewnej pięknej nocy, którą uświetnia zaćmienie księżyca. W pewnym momencie obok niego pojawia się 'coś'. Złudzenie? Statek kosmiczny? Ciało niebieskie? Obiekt wydaje się kilkakrotnie większy od ziemskiego satelity i może być niebezpieczny. ;)

To niezwykłe zjawisko obserwujemy oczami bohaterów powieści Fritza Leibera Wędrowiec. Książka ma już swoje lata, co momentami widać, ale czyta się ją bardzo dobrze. Z tym, że trzeba do niej podejść z przymrużeniem oka. ;)

To pierwszy utwór tego autora, który mnie wciągnął, parę lat temu próbowałam czytać serię o Szarym Kocurze i Fafrdzie (czy jak to szło), ale zupełnie mi nie podeszła. A tu wręcz przeciwnie.

W wydaniu Solarisa zgrzyta mi trochę korekta, no i rzuca się w oczy błąd w nazwisku autora na stronie tytułowej. Ale da się to przełknąć.
Dhuaine - 2008-01-18, 19:41
:
Dokończyłam dziś "Wicher śmierci" Eriksona. Uczucia: mieszane... Spodziewałam się większego huku na zakończenie, a dostalam coś w rodzaju parodii/groteski. O ile środek książki był porządny, tak końcówka w ogóle nie przypadła mi do gustu. Kojarzy mi się z tym, co AS zrobił z "Lux Perpetua".
Ech.
Nie wiem, co teraz czytać.
Tigana - 2008-01-19, 01:43
:
Nieznany napisał/a:
Aha... i już chyba na dniach w księgarniach pokaże się kolejny tom.. a może juz jest? Nie jestem pewien. :)

Drugi, chyba nawet lepszy, ukazał sie prawie równocześnie z "jedynką"

Elektra napisał/a:
To niezwykłe zjawisko obserwujemy oczami bohaterów powieści Fritza Leibera Wędrowiec.

No to Elektra przepadła - nie dość, ze czyta z prędkością karabinu maszynowego to jeszcze prawie samą s-f :shock: A gdzie magia i miecz ?

Jestem w 2/3 "Przeciw wszystkim" - czyta się bardzo dobrze, ino akcja miejscami przysypia. No i ten szatański spisek >.< Opowiadania ciekawsze.
Elektra - 2008-01-19, 08:14
:
Tigana napisał/a:
No to Elektra przepadła - nie dość, ze czyta z prędkością karabinu maszynowego to jeszcze prawie samą s-f :shock: A gdzie magia i miecz?

Te książki z Solarisu to objętościowo niewielkie są, więc i szybko się je czyta. A że samo sf? Też jestem zdziwiona, ale fantasy trochę ubyło z mojej kolejki do czytania, a to co zostało (Brzezińska, Carey, Clarke, Kres i parę innych), jakoś mnie ostatnio nie ciągnie.

No ale nowy Kay już za trzy tygodnie (chyba że znowu coś stanie na przeszkodzie, np. MAG postanowi nie wydać dwóch książek jednego dnia...)
AM - 2008-01-19, 15:17
:
Elektra napisał/a:
No ale nowy Kay już za trzy tygodnie (chyba że znowu coś stanie na przeszkodzie, np. MAG postanowi nie wydać dwóch książek jednego dnia...)


A jakże :-) . Wydajemy i Kay'a i Łukianienkę 8 lutego.
Toudisław - 2008-01-20, 15:39
:
Skończyłem "Zamęt" Tom 1. Tutaj mamy już do czynienia z dobrą książką akcji. Czyta się dobrze, jak już to było wcześniej. Może brakuje trochę urozmaicenia, ale nadal wysoki poziom. Podoba mi się to, że łączy właściwie wszystkie watki. Jak na razie robię sobie przerwę od Cyklu Barokowego. Trzeba trochę odetchnąć, następne tomy bardziej będą mi wtedy smakować. Tym bardziej że 2 tomy cyklu nie zostały jeszcze wydane a MAG przesuwa terminy. :/

Teraz biorę się z "Lód" (dziękuje Liv :* ). No zobaczymy, co z tego będzie. Kilka stron za mną, jak na razie sympatycznie. Jednak chyba długa lektura przede mną.
Biorę się tez za Non stop Aldissa, bo "Lodu" nie mogę z sobą wszędzie wozić, za duża cegła i w ogóle. No zobaczymy co to będzie. :)
Elektra - 2008-01-20, 20:02
:
AM napisał/a:
Wydajemy i Kay'a i Łukianienkę 8 lutego.

Trzymam za słowo. :)

Poczytuję z przerwami Skok (jak do lata skończę, to będzie święto). Ale jedna książka to dla mnie za mało. Wróciłam do rzuconego w zeszłym tygodniu Modyfikowanego węgla, ale po kilkudziesięciu stronach znowu sobie muszę zrobić przerwę... Jeszcze trochę i nie zliczę pozaczynanych książek.

W przerwie czytam Tańce na śniegu S. Łukjanienki. Kolejny raz spotykam u tego pana bohatera, który chce być pilotem kosmicznym, no ale w sumie mi to aż tak bardzo nie przeszkadza. Bardziej chyba przeszkadza, że ma on dopiero dwanaście lat, ale liczę na to, że będzie jakiś przeskok czasowy, ;) bo nie uśmiecha mi się czytanie o ratowaniu świata przez dziecko.

Główny bohater książki, który tym razem ma dość dziwne imię - Tikkirey, żył sobie szczęśliwie, chociaż niezbyt bogato z rodzicami na pewnej planecie o swojsko brzmiącej nazwie - Kopalnia. Niestety okazało się, że rodzice stracili pracę, lada dzień stracą prawo do mieszkania, skorzystali więc z konstytucyjnego prawa do śmierci. Za to ich syn będzie miał zapewnioną przyszłość.

Książki Łukjanienki są w sumie podobne, kosmos, możliwość poruszania się w hiperprzestrzeni, rozprzestrzenianie się w galaktyce ludzkości, masa zamieszkanych planet i takie tam. Różnice tkwią w szczegółach. Otóż, tutaj w hiperprzestrzeni mogą się bezpiecznie poruszać wyłącznie mężczyźni. Kobiety trzeba zapakować do lodówki, bo inaczej od razu umrą. Druga sprawa... w hiperprzestrzeni komputery nie za bardzo chcą działać, trzeba więc zamiast nich wykorzystywać ludzki mózg. Podłącza się do delikwenta kabelek i już działa. Problem w tym, że całkiem szybko taki człowiek staje się obojętny na wszystko. Może i zarobi masę kasy, ale nie będzie mu na niczym zależało. Zostanie roślinką.

Niestety dla Tikkireya jest to jedyny sposób ucieczki z planety. Czy mu się uda wyrwać wystarczająco szybko? W jaki sposób, jeśli kontrakt musi podpisać na pięć lat? A może jednak wytrzyma? Czas pokaże... ;)
Tigana - 2008-01-20, 20:23
:
Skończyłem "Przeciw wszystkim" i jestem rozczarowany. To co świetnie sprawdzało się w opowiadaniach tutaj szwankuje. Niby książka jest gruba, ale tak naprawdę za dużo sie w niej nie dzieje. Sporo pustych słów. Autorzy "nie pogłębili" też wizerunku Enki i Gila - więcej o nich można dowiedzieć się z opowiadań. W dodatku sama fabuła - nielogiczna, miejscami wręcz śmieszna. Jedynie, jak zwykle, bardzo dobrze zostały oddane realia schyłku "komuny".

John Connolly "Nokturny" - zbiór opowiadań grozy znanego autora kryminałów. jeśli będą chociaż w połowie tak dobre jak przygody Charliego "Birda" Parkera to już się ciesze.
Tyraela - 2008-01-20, 23:21
:
Tom drugi "Zimnych błyskotek gwiazd" czyli "Gwiezdny cień" - jak na razie bez fajerwerków, ale mam nadzieję, że znowu mnie wciągnie. Poza tym głupio zrobiłam, utwierdzam się w przekonaniu, że nienawidzę blurbów, który jak zwykle zdradził mi około 50 stron książki. Trudno, sama sobie winnam ;P
MadMill - 2008-01-21, 00:52
:
Znowu Nawałnica mieczy poszła w odstawkę na jakiś czas, krótki ale jednak. ;) Wziąłem się za zakupioną wczoraj książkę. Władcy marionetek autorstwa pana który nazywał się Robert A. Heinlein. Stara to kniga, bo 1951 roku, więc może powiać starością i czsami starożytnymi, niemniej jednak czyta się ją bardzo dobrze. Jestem tak po 1/3 książki i mi się podoba. Nie ma fajerwerków, ale lubię czytać klasykę czy to s-f czy fantasy, a ta książka do niej niewątpliwie należy. Minusem dla mnie jest to, że pamiętam film na podstawie tej książki, chociaż widziałem go przeszło 5 lat temu - wtedy nawet nie wiedziałem, że ma on swój pierwowzór w postaci powieści - to pamiętam go dość dobrze. Więc wiem co się wydarzy, ale mnie to wcale nie zraża. Najważniejsze jest to, że odczuwam zadowolenie z lektury w tym wypadku. ;)
Dhuaine - 2008-01-21, 03:22
:
Tigana napisał/a:
John Connolly "Nokturny"

Czekam niecierpliwie na obszerną reckę z tego :freak: Mam ten zbiór na oku już prawie rok, ale nigdzie nie mogłam znaleźć fragmentów, a nie lubię kupować w ciemno.

Ja nic nie czytam. =.= Siedzę całymi dniami na ff.net, aff.net, lj i innych ciekawych stronach. Znowu mnie dopadło fanfikowanie... --_-
Tigana - 2008-01-21, 11:06
:
Dhuaine napisał/a:
Czekam niecierpliwie na obszerną reckę z tego :freak: Mam ten zbiór na oku już prawie rok, ale nigdzie nie mogłam znaleźć fragmentów, a nie lubię kupować w ciemno.

Recka będzie na pewno. ;) A póki co, przeczytałem pierwsze opowiadanie "Rakotwórczy kowboj" - opowieść o gościu, który zaraża rakiem. Mocne, chociaż miejscami obrzydliwe. No i zakończenie takie sobie.
Neander - 2008-01-22, 23:04
:
I dalej męczę Martina. Męczę to dobre słowo bo "Uczta dla wron" nie jest już tak dobra jak jej poprzedniczki. Na początku miałem ochotę odstawić, ale teraz się w miarę rozkręciło. Obaczym.
MadMill - 2008-01-23, 02:28
:
Non stop - Aldiss. Powieść od pierwszej strony mnie wciągnęła, od razu poczułem klimat miejsca w, które wysyła nas autor, od samego początku mamy nakreślone pewne sprawy duchowe które myślę, że dalej będą rozwijane w książce. O czym powieść? Mamy plemię, z dość konserwatywnymi obyczajami, wszyscy kierują się starym kodeksem. Główny bohater od początku wydaje się trochę zagubiony i nie pasujący do reszty, no i to owocuje dalszymi jego losami. Powieść osadzona jest... no właśnie najprawdopodobniej na statku kosmicznym, starym wielkim molochu zagubionym gdzieś w przestrzeni, gdzie przez lata roślinność wydarła się z laboratoriów na pokład i zarosła całą jego powierzchnię. Nie powiem podoba mi sie taka wizja, ale jak to się rozwinie to się zobaczy. ;)
Regissa - 2008-01-23, 11:53
:
A ja trochę z innej półki: "Rzeź bezkręgowców" Chmielewskiej, czyli nasz rodzimy kryminał :) Tym razem podejrzaną zostaje sama autorka, jako że w gwałtowny sposób ze świata zszedł reżyser ekranizujący jej książki... Początek bardzo obiecujący :>
Toudisław - 2008-01-23, 21:12
:
Nadal powoli i średnio systematycznie czytam "Lód". Książka dobra, ale nie pozwala na oszałamiające tempo. Chyba faktycznie mogłaby być nieco krótsza. Ale jak na razie spoko. Trochę to potrwa, ale książkę skończę.
"Non Stop" skończyłem w międzyczasie. Fajna nawet bardzo książeczka. Pomysł zasługuje na brawa, wykonanie może nie powala na kolana, ale też dobre i chyba będę czytał więcej książek tego autora. Warto.

Podczytuję "InterŚwiat" Gaimana. Średnie to i nawet nie o to chodzi, że dla młodszego czytelnika, ale ten pseudonaukowy bełkot :/ zupełnie niepotrzebny. Nie czyta się jakoś strasznie źle, ale trochę mi to przeszkadza.
Elektra - 2008-01-23, 21:35
:
Skończyłam Tańce na śniegu, niezłe, ale jednak irytował mnie ten nastoletni przypadkowy bohater ratujący świat. No ale cóż począć...? Za to naśladowcy rycerzy jedi całkiem interesująco przedstawieni, bez takiego chaosu jak w SW. ;)

A teraz poczytuję między innymi Lesia Chmielewskiej. Stwierdziłam, że coś na rozweselenie potrzebuję. No i Lesio jest znakomity, prawie bez przerwy można się przy nim śmiać. Niestety z tego powodu jest dość uciążliwy do czytania w komunikacji miejskiej.

Główny bohater pracuje w biurze projektów, czasem lepiej, czasem gorzej, ale jak ma natchnienie, to odwala robotę aż miło. Jedyny problem sprawiają mu codzienne spóźnienia i personalna z piekła rodem, która nigdy mu nie odpuści i wymaga wpisów do księgi spóźnień. Tak mu tym zatruwa życie, że Lesio postanawia ją zamordować...
Tigana - 2008-01-24, 00:47
:
Skończyłem "Nokturny" Johna Connollego no i mam mieszane uczucia. Najlepsze są dwa najdłuższe opowiadania "Rakotwórczy kowboj" i "Oko innego świata: Opowieść o Charliem Parkerze" - klimatyczne, ciekawe i pozostające w pamięci. Reszta - przeciętna, by nie rzec słaba. Większość z nich to mniej lub bardziej udane kalki twórczości Lovecrafta. Nie ma co prawda wspomnianych nazw Cthulu czy innych przyjemniaczków, ale też opowiadają o Starych Bogach. Nawet ich akcja dzieje się na przełomie XIX/XX wieku. Ogólnie spodziewałem się, ze będzie o wiele lepiej.
Teraz zabieram się za kolejny zbiór opowiadań w konwencji grozy - "Trzynastu apostołów" Deana Koontza. Do tej pory czytałem tylko jego powieści - zobaczymy co ma do zaoferowania w krótszej formie.
Liv - 2008-01-24, 19:09
:
ASX76 napisał/a:
Liv :arrow: "Święty Leibowitz i Dzikokonna" to całkowita porażka jest.


Zobaczymy ^^ Skończyłam Non Stop i mam zamiar wziąć się za Millera, Jr.
Spotkałam się z mieszanymi recenzjami w sieci, zatem staram się nie nastawiać do lektury ani pozytywnie, ani negatywnie :)
Potem pewnie sięgnę po Hyperion...
Kal - 2008-01-24, 19:42
:
Czytam Nocny Patrol (ale mam kryzys czytelniczy w sumie) i czytam i czytam... i czytam. Nie doczytam do końca, męczę się przy tym. Nic zachwycającego w tej książce nie znalazłam. Nic godnego do przekazania innym książkowym molom, dlatego mówię stop dla Łukanienki i pozostaję w czytelniczej niemocy. Dziękuję za uwagę ;)
Toudisław - 2008-01-25, 10:35
:
Nadal jestem na "Lodzie". Powoli do przodu. Czyta się jak na Dukaja stosunkowo gładko. Ale książka wymaga czasu z tym ostatnio gorzej.

Skończyłem "InterŚwiat". Taka przygodowa książeczka trochę schematyczna trochę zabawna. Zdecydowanie dla młodszych czytelników. Może im by się bardzie spodobała. Mnie tam kilka rzeczy wyraźnie drażniło, ale dało się przeżyć.

Teraz powoli i okazyjnie czytam "Zamieć". Cyberpunk to chyba nie to co tygryski lubią najbardziej, ale jak na razie czyta się dość dobrze. No w każdym razie da się znieść. Muszę się po prostu wgryźć w nurt opowieści.
Elektra - 2008-01-25, 10:52
:
Toudisław napisał/a:
Nadal jestem na "Lodzie".

A łyżwy masz?



Na zmianę z Lesiem czytam Galeony wojny Komudy. Znacznie bardziej mi się podobają niż Diabeł Łańcucki (no, Diabła za wiele nie przeczytałam, coś przez początek nie mogłam przebrnąć, a tutaj jest dobrze do samego początku). Jednak nie ma to jak morskie klimaty. :mrgreen: No i okolica też bardziej znana. Momentami irytują mnie zbyt rozwlekłe opisy, ale poza tym podoba mi się.
Tigana - 2008-01-27, 13:38
:
W ramach operacji "czytam na zmiany" wziąłem się za "Echo Park" Michaela Connellego czyli kolejną powieść z Harrym Bosche. Zapowiada się ciekawie, bo nagle okazuje się, że przez niedopatrzenie Boscha zginęło 10 osób. Ja w to nie wierzę. Już od pierwszych stron mamy do czynienia z charakterystycznym dla autora reporterskim stylem, no i klimatem Los Angeles. Mnie to kręci.
Elektra - 2008-01-28, 08:22
:
Oba tomy Galeonów za mną. Szczególnie drugi czytało mi się błyskawicznie. Uwielbiam takie książki.

Myślałam, że z rozpędu, przyzwyczajona do stylu Jacka, przeczytam w końcu Diabła Łańcuckiego. Ale jednak nie. Kolejny raz kilka pierwszych stron mnie pokonało. I zastanawiam się, kiedy dam mu kolejną szansę...

A teraz w końcu wzięłam się za Panią Dobrego Znaku Kresa, czwarty tom Księgi Całości. I już sama nie wiem, co o niej sądzić. Momentami mi się podoba, a momentami wkurza. Podoba mi się to, że w końcu pojawiają się nawiązania do trzech wcześniejszych tomów. Już mi się lepiej czyta niż Grombelardzką Legendę. No i mam nadzieję, że PDZ nie będzie tak pesymistyczna. ;)
MadMill - 2008-01-28, 15:31
:
"Nawałnica mieczy: Śnieg i stal" skończone, chociaż to droga przez mękę u mnie. Jest to zdecydowanie najlepsza część, ale czytanie tego w ogóle mi nie idzie. Zero jakiś emocji i zaangażowania w historię, nie czuje tej powieści. Z rozpędu biorę się za drugi tom "Nawałnicy mieczy" - "Krew i złoto". MOże jakoś bardziej do mnie trafi, a może nie. Wiem jedno, po tej części robię sobie dłuższą przerwę przed "Ucztą dla wron". ;)
Tigana - 2008-01-28, 15:44
:
Elektra napisał/a:
No i mam nadzieję, że PDZ nie będzie tak pesymistyczna. ;)

W porównaniu z GL reszta książek Kresa wydaje się być komedią :badgrin: Owszem, będzie kilka ostrych i przygnębiających kawałków, ale ogólnie jest spoko. Nie wiem tylko czy Ci przypadnie drobiazgowy opis prowadzenia wojny - od guzików po katapulty o_O
Jestem w trakcie czytania "13 apostołów" i wrażenia takie sobie - niestety Koontz nawet opowiadania potrafi przesłodzić //mur Chociaż w jednym czy dwóch wypadkach mile rozczarowuje.
Elektra - 2008-01-28, 17:01
:
Tigana napisał/a:
W porównaniu z GL reszta książek Kresa wydaje się być komedią

Dziwne masz podejście do komedii. ;) I PG i KB były 'lżejsze', ale wesołymi bym ich nie nazwała.

Tigana napisał/a:
Nie wiem tylko czy Ci przypadnie drobiazgowy opis prowadzenia wojny - od guzików po katapulty

Czekam i czekam na te opisy wojny... Znacznie bardziej wolę wojnę niż wszelkie spiski, knowania i przekręty dworskie. ;)
Tigana - 2008-01-30, 16:01
:
Elektra napisał/a:
Czekam i czekam na te opisy wojny... Znacznie bardziej wolę wojnę niż wszelkie spiski, knowania i przekręty dworskie. ;)

Nie martw się - jeszcze sie doczekasz.
Skończyłem kolejnego Connelly'ego-Boscha - świetna lektura. Wykańczam też Koontza - niestety bez rewelacji - jedno, góra dwa opowiadania grzechu warte.
Teraz zabiorę sie pewnie za "Pana Szatana" Irka Grina - jest to polski kryminał opowiadający o śledztwie w sprawie tajemniczego zabójstwa dwóch osób. W tle Szatan spisek i arabscy terroryści. Może być ciekawie.
Elektra - 2008-01-30, 16:13
:
Tigana napisał/a:
Nie martw się - jeszcze sie doczekasz.

Już się doczekałam. :)) Co prawda do bitew jeszcze nie doszło, ale bardzo mi się podoba pokazanie przygotowań. I całego zaplecza. Wreszcie widać, ile potrzeba wcześniej rzeczy załatwić, żeby w ogóle coś zdziałać. A bijatyka to już taki drobny finał.

Podoba mi się jeszcze to, że nie potrafię stanąć po jednej stronie. Nie ma jasnego podziału na tych dobrych i tych złych. Jak Kres pisze o jednej stronie, to jej kibicuję, ale gdy przenosi się do drugiego obozu, to zaczynam się zastanawiać, czy właśnie jego bardziej nie lubię. ;)

No i w porównaniu z GL czyta się to wszystko znacznie, znacznie lepiej. Jak się dziś nie zasiedzę w pracy, to powinnam jutro skończyć.
Tyraela - 2008-01-30, 18:15
:
A ja od kilku dni staram się czytać "Śmierć nekromanty" pani Wells. Od paru dni, to znaczy, że ta pozycja wcale mnie nie zachwyca. Klimat jest specyficzny - lampy gazowe, surduty, powozy, przy tym całkiem niezła doza magii i walki na szpady. I to już wystarczy, żeby książka mi się nie podobała O.o denerwujące jest to, że jedną z głównych bohaterek jest aktorka, do tego reszta pierwszoplanowych postaci też ma coś wspólnego z "przebieraniem się" więc tego udawania nie ma końca. Każdy niemal problem rozwiązują podawaniem się za kogoś innego. Do tego akcja nie jest zbyt zachwycająca i porywająca, niemal wręcz momentami nudna, sama fabuła taka średnia (chociaż ciągle mam nadzieję, że jednak się poprawi), zdarzają się zabawne momenty ("twoja babcia jest czarnoksiężnikiem?" <- obawiam się, że to nie miało być śmieszne). I tak doczytam do końca xD
Jander - 2008-01-31, 00:56
:
Skończyłem:
"Rzeźnia numer pięć" Kurta Vonneguta- czytało się szybko i skończyło się szybko (180str.). W sumie to nie wiem co powiedzieć poza tym, że warto przeczytać. Jakiegoś wielkiego wrażenia Rzeźnia na mnie nie wywarła, autor tak prowadził książkę, że wszystko było mi obojętne.
"Pojedynek na słowa" Marka Kochana - o technikach erystycznych, głównie w polityce. Napisana bardzo przystępnym i przyjemnym językiem, przy prawie każdej technice podany jest przykład z polskiej polityki. To bardziej podręcznik obrony przed technikami erystycznymi, niż o ich używaniu, ale polecam wszystkim ciekawym tematu, a nie chcącym się męczyć z Schopenhauerem.
Zacząłem "Bohuna" Komudy - jestem na samym początku, ale myślę, że wkręcę się w klimat i przeczytam względnie szybko.
pozdrawiam
Tyraela - 2008-02-01, 14:23
:
"Śmierć nekromanty" nareszcie ukończone - żadna rewelacja, ogólnie mi się nie podobało, zarzuty te same, co z poprzedniego posta. Nuda, nuda, nuda. xD
Miałam ochotę teraz zacząć "Welin" który dostałam od Toudisia (;*), ale zostawię sobie na później. Sięgnęłam po "Mówcę umarłych" Carda, czyli przygoda z Enderem ciąg dalszy. Szczerze mówiąc, nie wiem, czego się spodziewać, ale przeczucia mam nie najlepsze - w końcu ileż można pisać wciąż o jednym bohaterze i jednym konflikcie?
Tanit - 2008-02-01, 23:20
:
No cóż... za radą kochanej jeke sięgnęłam w Empiku po 'Gildię magów' przeczytałam 2 rozdziały i jest ciekawie. Czyta się bardzo przyjemnie (ma ktoś e-booka o.o?)

Ale jako że już ferie zagarnęłam z półki (znowu) 'Królową Potępionych' - została mi jeszcze tylko połowa ^^ To co prawda nie jest już 2 tom Kronik... ale czyta się genialnie. To tempo książki gwałtownie przyspiesza, to zwalnia... na nudę nie można narzekać ;)

Au revoir
Toudisław - 2008-02-02, 18:10
:
Ja dalej czytam Lód. 300 stron za mną. Czyta się powoli, nawet bardzo, ale książka ciekawa, wiec nie zrezygnuję.
Czytam też Wybrakówkę Diwowa. To książka rosyjskiego autora, opisująca jak może wyglądać Rosja już za kilka lat. Struktura powieści jest dość ciekawa, bo dostajemy wydanie powieści z 2099, a książka ukazała się w 2015. Wydarzenia opisane w niej były wiec sprzed 2015. Książka opatrzona jest więc dwoma komentarzami, jednym z 2015 i drugim z 2099. Oba dodają wiele do powieści i nieco mieszają w głowie czytelnikowi.
Akcja właściwej powieści dzieje się w Rosji rządzonej twardą ręką. Powstał więc system bezlitosnej policji i gułagów.
Elektra - 2008-02-02, 23:31
:
Zabrałam się za to Porzucone królestwo Kresa, czyli kolejny tom Księgi Całości. No i jest tak sobie. Spotykamy w końcu starych bohaterów w główniejszych rolach. Ale jakoś tak... średnio mnie ta historia interesuje. Zbierają się i zbierają do podróży, cele mają imponujące, tylko co z tego? Pojadą, zwyciężą, zginą... no może nie wszyscy. Najgorsze (dla mnie) jest to, że zmierzają w kierunku krainy, której nie lubię.

No i jak na mój gust za dużo tego całego gadania o Szerni. ;) Stanowczo wolałam opowieść, w której prawie nic o niej nie mówiono i nie miała prawie żadnego wpływu na wydarzenia. to było kolejną zaletą PDZ, że tak mało 'magiczności' w niej jest.
Tigana - 2008-02-03, 20:20
:
Elektra napisał/a:
No i jak na mój gust za dużo tego całego gadania o Szerni. ;) Stanowczo wolałam opowieść, w której prawie nic o niej nie mówiono i nie miała prawie żadnego wpływu na wydarzenia.

Nie da się ukryć - żeby "wejść" w Szerń trzeba mocno zacisnąć zęby i wykazać się dużą cierpliwością.

Wykończyłem zbiór opowiadań Koontza "Trzynasty apostoł" - bardzo przeciętne czytadło idealnie pokazujące mocne i słaby strony pisarza. Aktualnie czytam "Pana Szatana" Irka Grina. Póki co słabiutko - terroryści w Warszawie, prawda o Szatanie itp. W między czasie podczytuje (w ramach rozrywki) "Mroczną rzekę" Johna Twelve Hawksa. Ponoć hit w USA - dla mnie mocno bzdurna książka łącząca elementy a'la Matrix i teorii spiskowych. Znam takich, co się tym zachwycają - ja do nich nie należę.
MadMill - 2008-02-03, 20:57
:
"Jestem legendą" Matherson. Dziś kupiona, grubo ponad połowa za mną czyta się dobrze, ale jakiś rewelacji nie ma. No oczywiście patrząc na ta książkę przez pryzmat jej wieku, czyli przeszło 50 lat to wtedy było to coś naprawdę porządnego. Trochę mnie czasami nuży ciągłe nawiązania, porównywanie, przywoływanie Drakuli. Chyba mam uczulenie na czosnek. :P
Elektra - 2008-02-03, 21:01
:
Tigana napisał/a:
Nie da się ukryć - żeby "wejść" w Szerń trzeba mocno zacisnąć zęby i wykazać się dużą cierpliwością.

Ale te matematyczne wywody... czułam się w takich chwilach jak Ridareta. ;)


W obecnej chwili starcie Elektra vs. Diabeł Łańcucki próba kolejna. Mam nadzieję, że już ostatnia. Sto pięćdziesiąt stron za mną i w końcu czyta się nieźle. Nie jest to rewelacja, Galeony podobały mi się znacznie bardziej, ale można przeczytać. Irytują mnie odrobinę opisy, łapię się na tym, że zamiast je czytać, myślę o czymś innym. Coś tu jest nie tak... ;)
Bruja - 2008-02-03, 21:11
:
Elektra napisał/a:
Irytują mnie odrobinę opisy, łapię się na tym, że zamiast je czytać, myślę o czymś innym. Coś tu jest nie tak... ;)


Oj jest xD Nie udało mi się doczytać książki do końca, dałam sobie z nią spokój w połowie. Jedyne co mi się w niej podobało to przekleństwa ;P

Znowu mam kryzys... Skończyłam jakiś czas temu "Ferdydurke", które pomimo tych wszystkich okropnych opinii i nastawiania do niej anty, podobało mi się. Ja jednak mam ciągotki do absurdu i groteski wszelkiego rodzaju xD
Zaczęłam "Żywe srebro", podoba mi się bardzo, ale... cały czas coś mnie rozprasza i odciąga od lektury. Im bliżej ferii tym ze mną gorzej, czyli normalka. Niech ktoś jakoś fantastycznie przyśpieszy ten tydzień o.o
MadMill - 2008-02-03, 21:15
:
Bruja napisał/a:
Oj jest xD Nie udało mi się doczytać książki do końca, dałam sobie z nią spokój w połowie. Jedyne co mi się w niej podobało to przekleństwa ;P

Bucko tylko, że Ty czytałaś "Czarną szablę", a nie "Diabła" z tego co wiem. :P
Bruja napisał/a:
Skończyłam jakiś czas temu "Ferdydurke", które pomimo tych wszystkich okropnych opinii i nastawiania do niej anty, podobało mi się. Ja jednak mam ciągotki do absurdu i groteski wszelkiego rodzaju xD

Raczej do tragedii, bo ta książka jest tragiczna... :P
Bruja napisał/a:
Zaczęłam "Żywe srebro", podoba mi się bardzo, ale... cały czas coś mnie rozprasza i odciąga od lektury.

Zaorać to "coś" i czytać. :D

A mnie zostało z 40 stron, 25 zł i tak mało czytania. ;)
Bruja - 2008-02-03, 21:20
:
MadMill napisał/a:
Bruja napisał/a:
Oj jest xD Nie udało mi się doczytać książki do końca, dałam sobie z nią spokój w połowie. Jedyne co mi się w niej podobało to przekleństwa ;P

Bucko tylko, że Ty czytałaś "Czarną szablę", a nie "Diabła" z tego co wiem. :P


Kotku, Ty masz jakieś dziwne informacje, luknij sobie do skrzynki odbiorczej w telefonie znajdź smsa z zamierzchłych czasów i sprawdź dokładnie :p Btw. "Czarna szabla" też mnie pokonała... zupełnie nie moje klimaty o.o

Mad napisał/a:
Bruja napisał/a:
Skończyłam jakiś czas temu "Ferdydurke", które pomimo tych wszystkich okropnych opinii i nastawiania do niej anty, podobało mi się. Ja jednak mam ciągotki do absurdu i groteski wszelkiego rodzaju xD


Raczej do tragedii, bo ta książka jest tragiczna... :P


Sam jesteś tragiczny :P

Mad napisał/a:
Bruja napisał/a:
Zaczęłam "Żywe srebro", podoba mi się bardzo, ale... cały czas coś mnie rozprasza i odciąga od lektury.

Zaorać to "coś" i czytać. :D


Daj mi ferie xP
Lady_Aribeth - 2008-02-03, 22:34
:
Wreszcie przebrnęłam przez to cholerne A.D. XIII ( //jupi ) i wczoraj nadzwyczaj gładko mi się przeczytało rozdział z Brienne w Uczcie dla Wron ( //jupi ), co chyba znaczy, że już mogę spokojnie kontynuować czytanie tej książki //jupi Chyba wreszcie zaczynam się wygrzebywać z czytelniczego dołka, ye ye ye //jupi xD

EDIT:

A co do Żywego srebra, to mam z nim ten sam problem co Brujka, temu książeczka spokojnie poczeka, aż będę miała ferie :mrgreen:
MadMill - 2008-02-04, 01:32
:
Lady_Aribeth napisał/a:
A co do Żywego srebra, to mam z nim ten sam problem co Brujka, temu książeczka spokojnie poczeka, aż będę miała ferie :mrgreen:

Mięczaki... ja przeczytałem 20 stron i odłożyłem, bo się premiera zakończenia cyklu przesunęła na lipiec. Z drugiej strony nie chce czytać Stephensona, bo jak przeczytam wszystko tego autora to życie straci sens. o.o No na jakiś czas na pewno. ;) :P

Skończyłem "Jestem legendą", o takich wampirach mógłbym czytać więcej, chociaż czy jakby było takich powieści więcej to ta by miała swój urok? No mniejsza z tym, jako książka z półki klasyka - czy dla innych w wolnym tłumaczeniu staroć - wypadła przyjemnie, naprawdę fajnie spędziłem czas podczas lektury. A na film wybiorę się kiedyś... ;)

Presja znowu mnie dopadła, chociaż bardzo chcę i tak przeczytać kontynuację pierwszego tomu "Galeonów Wojny". A więc poniedziałek będzie mokry i w widokiem na morze. ;)
Toudisław - 2008-02-04, 10:41
:
Lód dalej czytam i czekam aż Liv zjawy się u mnie z siekierą. XD

Skończyłem Wybrakówkę. Ciekawa pozycja, dobra konstrukcja, interesujący pomysł i mieszanie czytelnikowi w głowie to duży plus. Fabularnie nie powala, a końcówka to już dla mnie chaos totalny, jednak myślę, że warto przeczytać.

Teraz czytam pożyczoną od Elektry Cieplarnię Aldissa. Jeżeli będzie podobna do Non Stop to bardzo fajnie, na razie tylko kilka stron za mną, ale zapowiada się dość ciekawie.

Elektra napisał/a:
Sto pięćdziesiąt stron za mną i w końcu czyta się nieźle. Nie jest to rewelacja,

już powinno być lepiej pierwsze 100 stron nie co mnie męczyło a potem się ruszyło
Bruja napisał/a:
podobało mi się. Ja jednak mam ciągotki do absurdu i groteski wszelkiego rodzaju xD

--_-
Lady_Aribeth napisał/a:
A co do Żywego srebra, to mam z nim ten sam problem co Brujka, temu książeczka spokojnie poczeka, aż będę miała ferie :mrgreen:

Ja przeczytałem już nawet Zamęt i teraz robię sobie przerwę. A tego Autora jeszcze przede mną Diamentowy wiek i reszta Cyklu Barokowego i Zodiak.
Dabliu - 2008-02-04, 11:53
:
Bruja napisał/a:
Skończyłam jakiś czas temu "Ferdydurke", które pomimo tych wszystkich okropnych opinii


Jakich okropnych opinii? :shock:
Toudisław - 2008-02-04, 11:55
:
Dabliu napisał/a:
Jakich okropnych opinii? :shock:

Grzędowicza :P i moich i całego świata
Ferdydurke sssie

:offtop: Koniec
Dabliu - 2008-02-04, 12:57
:
Toudisław napisał/a:
całego świata


Whaaat??? :psycho:

Edit: Chyba jakiegoś alternatywnego świata...

EOT
Bruja - 2008-02-04, 13:41
:
Dabliu napisał/a:
Jakich okropnych opinii? :shock:


Tych wszystkich gamoni, którym się nie podobało xD

Melduję, że im więcej "Żywego srebra" za mną, tym bardziej mi się podoba... Super-hiper-extra-bąba!
MadMill - 2008-02-04, 14:00
:
Bruja napisał/a:
Super-hiper-extra-bąba!

To jest plagiat. --_-

Czym dalej w drugi tom "Galeonów wojny" tyle lepiej. Po namyśle, wolę Komudę na morzu, niż w Bieszczadach, chociaż "Diabeł" także mi się podobał. ;)

Tak mnie tez Gombrowicz w ogóle nie pociąga. ;)
Liv - 2008-02-04, 18:26
:
Nie martw się Toudi, nie mam w planach morderczych zamiarów wobec twojej osoby ;)
Tylko, zamiast czytać kilka książek równocześnie, mógłbyś się skupić na Lodzie...

U mnie kolejne podejście do MKP, i tym razem coś zaskoczyło! Wciągnęła mnie akcja i nim się zorientowałam, przeczytałam drugi tom :)
Arlzermo - 2008-02-04, 18:55
:
No ta ja się biorę za "Ogrody Księżyca" Eriksona. Nie czytałem nigdy nic tego pana, więc kompletnie nie mam pojęcia czego oczekiwać. Oczywiście słyszałem masę głosów, że to niby świetnie oraz w ogóle "och-ach-ech", ale ja mam lekko skrzywiony gust i... No, zobaczymy. Może źle nie będzie. :P
MakArios - 2008-02-05, 08:55
:
Jestem w połowie "Demonicznego Przymierza" Johna Eversona. Jak na razie jest ciekawie, nawet bardzo. Chociaż jeszcze nie dobrnąłem do końca, już gorąco polecam.
Z góry jednak trzeba zaznaczyć, że nie jest to książka dla osób wrażliwych, ceniących sobie spokojny sen po lekturce do poduszki. Książka potrafi przyprawić o... nazwijmy to zawrót głowy, jeśli za bardzo się wczuć,
Jander - 2008-02-06, 01:38
:
Zacząłem i skończyłem Dzienniki Motocyklowe Ernesta Che Guevary. W sumie trudno mi ocenić, może spodziewałem się wielkiej, filmowej przemiany Ernesta w Che, a wyszła tylko relacja z bardzo ciekawej podróży, tylko w 1/3 na motocyklu. Che wraz z towarzyszem przemierza kraje latynoamerykańskie od Argentyny, przez Andy, do Wenezueli (jeszcze bez Chaveza, niestety :P ). Wiele relacji na temat biedy i stanu osób chorych na trąd, rozważania rewolucyjne pojawiają się dopiero w ostatnim rozdziale, a i tak nie z ust samego Che.
Polecam wszystkim, którzy lubią czytać książki także spoza fantastyki. Zero ideologii, wyłącznie relacja z podróży i odwiedzonych miast.
Polecam zwłaszcza tym, którzy nie mają pojęcia, jak można nie kochać kapitalizmu.
Przede mną jeszcze jedna książka autorstwa Che, już całkowicie o rewolucji, oraz, mam nadzieję, dwie biografie. Fajnie jakbym przeczytał to w tym roku :)
ps: Nie jestem cheguevarystą, po prostu jestem żądny wiedzy. ;)
pozdrawiam
Dabliu - 2008-02-06, 01:50
:
Mnie tylko śmieszy, ile mitów narosło wokół postaci Che. A był to nie dość, że morderca (co w świetle jego zawodu tym bardziej go pogrąża), to na dodatek obłudny hipokryta i haniebny tchórz.
:P
Jander - 2008-02-06, 01:53
:
Nie martw się Dabliu, mam zamiar do tego dojść (o ile to prawda oczywiście, bo może to być taki sam mit), a póki co wstrzymuję się z oceną Che. ;) Aczkolwiek wartość ta książka ma bez względu na nazwisko (choć w przypadku Che bardziej przydomek).
Dabliu - 2008-02-06, 02:41
:
Pozwolę sobie zacytować pewien artykuł o Che (powiedzmy, że ontopicznie, bo w końcu rozmawiamy o bohaterze książki):

Cytat:
Humberto Fontova
Tłumaczenie: Maciej Miąsik

Che Guevara: 39 lat medialnego nadymania

Trzydzieści dziewięć lat temu Ernesto „Che” Guevarze zaaplikowano sporą dawkę jego własnego lekarstwa. Został bez procesu uznany za mordercę, postawiony pod murem i zastrzelony. Historycznie rzecz biorąc, rzadko kiedy sprawiedliwości lepiej staje się zadość. Jeśli przysłowie „jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz” ma pasować do sytuacji, to właśnie do takiej.
Liczba tych, których „trybunały rewolucyjne” Che skazały na śmierć w podobnym stylu waha się pomiędzy 400 a 1892. Liczba bezbronnych mężczyzn (i chłopców), których Che zamordował z własnego pistoletu idzie w tuziny. Wyobraźcie sobie koszulki z Charlesem Mansonem, Tedem Bundym czy Davidem Berkowitzem na ciałach Johnny’ego Deppa czy księcia Harrego. Pewnie, tamci nie mogą równać się z morderczym zestawieniem Che.
„Egzekucje?” - pytał Che Guevara, gdy przemawiał przez Zgromadzeniem Ogólnym ONZ 9 grudnia 1964 roku. – „No pewnie, że wykonujemy egzekucje!” - deklarował, przy wtórze okrzyków zachwytu tego ciała. – „I będziemy wykonywać egzekucje tak długo, jak to koniecznie! To śmiertelna wojna z wrogami rewolucji!”
Według Czarnej Księgi Komunizmu, w tym czasie liczba egzekucji przekroczyła liczbę 10000. Slobodan Milosevic, tak przy okazji, został postawiony przez trybunałem za domniemane nakazanie 8000 egzekucji. Ten sam ONZ, który tak delirycznie oklaskiwał Che, nazwał to „ludobójstwem”.
Ci związani, zakneblowani i zamordowani przez Che i jego pachołków „wrogowie rewolucji” byli jednymi z najbardziej pomysłowych i mężnych wojowników 20. wieku. Ci kubańscy bojownicy o wolność stoją w jednym szeregu z żołnierzami AK, czy węgierskim powstańcami 56. roku. Walczyli równie mężnie jak desperacko i, koniec końców, bez nadziei na zwycięstwo. Walczyli do ostatniego naboju i zazwyczaj do śmierci.
Ale co jest najbardziej bolesne, walczyli osamotnieni i opuszczeni. Specjalizowali się w zrywaniu knebli i opasek na oczy, aby zakrzyczeć „VIVA CRISTO REY!”, „VIVA CUBA LIBRE!”, „ABAJO COMUNISMO” zanim kule rozszarpały ich ciała, a pachołki Che kończyli dzieło rozwalając im czaszki.
Trochę z ocalałych mieszka w Miami czy New Jersey, kwalifikując się do kategorii najdłużej cierpiących więźniów politycznych współczesnej historii. Ale na darmo poszukiwać historii ich życia w amerykańskiej telewizji publicznej, w History Chanel, czy w The New York Times i temu podobnych. Wiecie, walczyli z pupilkami Lewicy. Ich męstwo nie nadaje się więc do politycznie poprawnych dramatów.
To, że są ignorowani jest już dostatecznie złe. Na dodatek, jeśli się o nich wspomina, media głównonurtowe naśladują zniewagi castrowców nazywając ich „terrorystami” i „mafiosami”. To potwierdzenie nieuleczalnej tępoty i imbecylizmu mediów oraz naukowców, którzy wciąż pokazują Castro/Che jako „dzielnych przegranych” walczących z agresywnym kolosem - gdy ten kolos faktycznie chronił reżim Castro, jak przyznał to JFK Chruszczowowi w październiku 1962.
„Nie trzeba mi dowodu, aby rozstrzelać człowieka” - wykrzyczał Che do swego podwładnego w trybunale w 1959. – „Potrzebuję jedynie dowodu, że koniecznym jest go rozstrzelać!”
Nie domyśliłbyś się tego słuchając mediów głównonurtowych i naukowców, nie wspominając o Hollywood. Najwyżsi kapłani czwartej władzy tylko wychwalają Che Guevarę. Na przykład magazyn Time uhonorował Che Guevarę plasując go wśród „100 najważniejszych ludzi 20. wieku”.
Człowiek, który deklarował – „Rewolucjonista musi stać się zimną maszyną do zabijania napędzaną czystą nienawiścią” - (i który sam dawał duchowy przykład), który skazywał z powodu „przekonań rewolucyjnych”, a nie na bazie „archaicznych, burżuazyjnych detali” typu dowody sądowe, który zachęcał do „atomowej eksterminacji” jako ostatecznego rozwiązania problemu amerykańskich „hien” (do czego o mało nie doszło w październiku 1962), jest przez Time’a uznawany nie tylko jako „najważniejszego” człowieka ubiegłego wieku, ale został umieszczony w dziale „Bohaterowi i Ikony”, obok Anne Frank, Adrieja Sacharowa i Rose’y Parks.
„Jeśli pociski zostałyby, użylibyśmy ich przeciwko samemu sercu Ameryki, wliczając w to Nowy Jork” - tak zwierzał się Che Guevara gazecie London Daily Worker w listopadzie 1962 roku. – „Pomaszerowalibyśmy ścieżką do zwycięstwa, nawet gdyby miało kosztować to miliony atomowych ofiar. Musimy podtrzymywać naszą nienawiść i napędzać ją aż do skurczów.” Taką receptę chciał zaserwować Ameryce Che prawie pół wieku przed tym, zanim Osama bin Laden, mułła Omar, czy Al-Zarqawi pojawili się na naszych radarach.
Gdyby nie rozwaga Nikity Chruszczowa, to najgłębsze marzenia Che Guevary uczyniłyby z wybuchów 11 września w Nowym Jorku jedynie błędne ogniki. Mimo tego, obok Che Guevary na liście „Bohaterów i Ikon” znajdziemy Matkę Teresę. I dalej ironia jedynie się pogłębia.
Na przykład, najbardziej popularna wersje koszulki z Che używa sloganu „Fight Oppression” (Walcz z uciskiem) tuż pod jego sławną facjatą. To jest twarz człowieka, który był współzałożycielem reżimu, który uwięził większą część swych poddanych niż Hitler i Stalin, oraz zadeklarował, że „indywidualizm musi zniknąć!”.
W 1959 roku, z pomocą sowieckich agentów GRU, człowiek czczony na tych koszulkach pomagał zakładać, trenować i indoktrynować kubańską tajną policję. „Zawsze przesłuchujcie więźniów nocą” - nakazywał Che swoim podwładnym. – „Opór jest zawsze najsłabszy nocą.” Dziś największy fresk z Che ozdabia kubańskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, główną kwaterę tajnej, szkolonej przez KGB i STASI, policji. Nic by tam lepiej nie pasowało.
Jednocześnie, jakimś cudem, ten sam wizerunek jest uznawany za szczyt stylu na wszystkim, od koszulek, zegarków, snowboardów począwszy, po bieliznę i ukryte miejsca na skórze Angeliny Jolie. A przy okazji, pani Jolie otrzymała niedawno Światową Nagrodę Humanitarną ONZ za swoją pracę z uchodźcami.
Może ktoś poinformuje Angelinę Jolie, że jej idol z tatuażu, ze swoimi plutonami egzekucyjnymi i obozami, sprowokował jeden z największych kryzysów uchodźczych w historii tej półkuli. Oprócz 2 milionów tych, którym udało się przetrwać jedynie z ubraniem na grzbiecie, to Caban Archives Project, w którym naukowcy Maria Werlau i Armando Lago mozolnie zbierają i gromadzą dane, ocenia, że prawie 80 tysięcy Kubańczyków umarło z głodu i słońca, utonęło lub zostało rozszarpanymi przez rekiny podczas prób ucieczki przed człowiekiem, którego Pani Globalna Humanitarianka postanowiła na stałe wyryć na swojej skórze.
A przed wspaniałym panowaniem Fidela i Che, Kuba przyjmowała procentowo więcej imigrantów (głównie z Europy) niż Stany Zjednoczone, włączając w to czasy wyspy Ellis. Przed czasami sławnej kubańskiej rewolucji, ludzie byli tak zdesperowani, aby dostać się na Kubę (głównie z sąsiedzkich Haiti i Jamajki), jak obecnie chcą Kubę opuścić (ryzykując zdrowiem i życiem). Czy kongresman Charlie Rangel, miłośnik Castro, może to wyjaśnić? Czy pastor Jessie „Viva Castro! Viva Che!” Jackson może to wyjaśnić?
Nie to, że ignorancja, celowa lub nie, jest specjalnie rzadka w kwestiach Kuby i Che Guevary. Gdy Carlos Santana i Eric Burdon (oraz inni znani artyści rockowi) z zadowoleniem pokazują swe eleganckie koszulki z Che, reklamują reżim, który w późnych latach 60. masowo wyłapywał „roqueros” (kubańskich fanów rock and rolla) oraz „długowłosych” i zaganiał ich do więziennych obozów w celu przymusowej pracy w palącym słońcu. „Anty-rewolucyjne zbrodnie” tych młodych więźniów często ograniczały się do niczego więcej niż słuchanie muzyki Animalsów i Santany.
Gdy Madonna lansowała się wystylizowana na Che na okładce płyty American Life, to reklamowała reżim, który czynił przestępców z gejów i czegokolwiek zalatującym gejowskim manieryzmem. W połowie lat 60. za zbrodnię zniewieściałego zachowania tysiące młodych ludzi na Kubie zostało zgarniętych przez tajna policję z ulic i parków i wrzuconych do obozów otoczonych wieżami strażniczymi z karabinami maszynowymi i nad bramą oznaczonych wielkimi literami „PRACA ZROBI Z WAS MĘŻCZYZN” (a w Oświęcimiu napis głosił „Praca czyni wolnym”). Skrót nazwy tych obozów to UMAP, nie GUŁAG. Ale warunki były identyczne.
Żelazny Mike Tyson kiedyś kończył swe walki z triumfalnie podniesionymi ramionami. W 2002 roku zrobił sobie gigantyczny tatuaż Che na klacie, pojechał na Kubę i dostawał od tego czasu konsekwentnie łomot w każdej walce - w sposób dokładne odzwierciedlający sukcesy w walce jego idola. Mike'u, Che bardzo sprawnie okładał tysiące swych przeciwników - ale tylko, gdy już zostali związani, zakneblowani i zawiązano im oczy. Pewnie nikt nie powiedział ci o tym na Kubie, o mediach w kraju nie mówiąc. Obawiam się, że Krajowa Federacja Boksu i tak na to by nie pozwoliła.
Gdy tłum lanserów oraz Pięknych Ludzi na Festiwalu Filmowym Sundance (włączając w to wszystkich, od Tipper i Ala Gore, po Sharon Stone, Meryl Streep i Paris Hilton) eksplodował owacją na stojąco dla Roberta Redforda za „Dzienniki Motocyklowe”, to zachwycał się filmem gloryfikującym człowieka, który wsadził do więzienia lub wygnał większość z najlepszych kubańskich pisarzy, poetów i niezależnych filmowców, podczas gdy zmieniał kubańską prasę i kino - pod lufą czeskiego pistoletu - w propagandowe agendy stalinowskiego reżimu.
Producent wykonawczy filmu, Robert Redford (który zawsze rozpoczyna festiwal długimi lamentami o doniosłości wolności artystycznej) był zmuszony wyświetlić ten film wdowie po Che (która kieruje kubańskim Centrum Studiów Che Guevary) oraz Fidelowi, aby otrzymać ich zgodę przed dystrybucją. Tylko sobie możemy wyobrazić wrzaski gniewu festiwalowego tłumu o „cenzurze!” i „sprzedajności!”, jeśli powiedzmy, Robert Ackerman tego samego roku musiałby (i zgodziłby się na to) otrzymać zgodę Nancy Reagan na dystrybucję filmu „The Reagans”.
Fanów Che jest sporo i to bardzo różnych. Na przykład, Christopher Hitchens zadziwia „nieposkromiony upór” Che i w artykule w New York Times zapewnia, że „Che nie był hipokrytą”. „Znakomity historyk” Benicio Del Toro, który zagra swego bohatera w przyszłorocznym hollywoodzkim filmie biograficznym, mówi – „Che jest jednym z tych kolesi, którzy robili to, co trzeba i mówili to, co trzeba. Jest coś cool w takich ludziach. Im więcej poznaje Che, tym więcej go szanuję.”
To, co więcej niż okrucieństwo, megalomania czy nawet niesłychana głupota, odróżniało wybitnego Ernesto „Che” Guevarę od jego kolegów, to było zasmarkane tchórzostwo. Jego fani mogą się obrażać, trzaskać drzwiami do pokojów, nurkować w pościel rycząc i waląc w poduszkę ile tylko zapragną, ale Che poddał się boliwijskim Rangersom dobrowolnie, z bezpiecznego dystansu i został pojmany w niezłej formie, z naładowanym pistoletem.
Na dzień przed swą śmiercią w Boliwii Che Guevara - po raz pierwszy w życiu - zetknął się z czymś, co można poprawnie nazwać walką. Nakazał swym partyzanckim podwładnym utrzymać pozycję oraz walczyć do ostatniego tchnienia i ostatniego naboju.
Parę godzin później, jego „nieposkromiony upór”, brak hipokryzji i robienie, co trzeba, w pełni się objawiły. Gdy jego ludzie czynili to, co im rozkazano (walczyli do ostatniego naboju i ginęli), lekko ranny Che wymknął się spod wymiany ognia i poddał się z pełnym magazynkiem, skamląc do swych przeciwników – „Nie strzelajcie! Jestem Che! Jestem dla was więcej wart żywy niż martwy!”
Boliwijczycy, którzy go pojmali, pozwolili się z nim nie zgodzić.

Tigana - 2008-02-06, 17:05
:
Miałem zamiar przeczytać "Mroczną rzekę", ale akurat wpadła mi w ręce "Tarcza Gromu" D. Gemmella i Arlekiny na spółkę z Travelerami poszły w odstawkę.
"Tarcza Gromu" to ostatnia książka powstała za życia autora. Jest to II tom trylogii trojańskiej. Tym razem punkt wyjściowy stanowi wesele Hektora i Andromachy, na które mają przybyć wszyscy władcy Grecji. Ciekawe czy znów będziemy mieli do czynienia z "krwawymi godami" ?
Tyraela - 2008-02-06, 22:20
:
Za mną już prolog "Welinu" - jestem oczarowana, mam nadzieję, że im dalej, tym lepiej. Tylko proszę, nie zapewniajcie mnie, że to literacki orgazm, bo znowu się naczytam zajebistych opinii, będę oczekiwała niemożliwego od lektury i tylko się zawiodę ;P
Mam nadzieję, że sobie wynagrodzę zawód spowodowany kiepskim "Mówcą Umarłych".
Już wiem, że styl Duncana jest naprawdę dobry, wciągający, refleksyjny taki. To ogromny plus - styl autora to 70% sukcesu ;P
Nabu Nezzar - 2008-02-07, 00:46
:
Wreszcie skończyłem "Kampanię afgańską" (całkiem niezła książka) i mogę zabrać się za coś nowego. Wybór mam wyjątkowo duży, lecz fawotyt jest tylko jeden - Steven Erikson i pierwsza część siódmemu tomu "Malazańskiej Księgi Polegych", czyli "Wicher śmierci"
Dajcie spokój, przecież nie będę pisał o czym jest ta saga :-P
Elektra - 2008-02-07, 08:08
:
Tyr napisał/a:
Za mną już prolog "Welinu" - jestem oczarowana, mam nadzieję, że im dalej, tym lepiej.

Większość ludzi ma taką opinię po prologu. XD Bardzo przystępny i ciekawy styl. I tak dalej. A potem zaczynają się schody. ;P


Po ostatnim maratonie czytelniczym znów mnie przystopowało... zastanawiam się wreszcie nad Lodem, ale muszę mieć też coś do czytania w autobusach. No i znowu próbuję czytać Cień Kata Wolfe'a. Chociaż irytuje mnie główny bohater. Znowu dzieciak i jego dorastanie (przynajmniej na początku). Coś ostatnio nie jestem przekonana o takich książek. Chyba się starzeję... ;)
Regissa - 2008-02-07, 08:38
:
Ja tym razem lecę na dwa fronty: wykańczam Harry'ego Pottera insygniami śmierci (który z małpim uporem wciąż nie chce dać się zabić, dziwak jakiś :mrgreen: ) oraz podczytuję "Cudze pole" Grzegorczyka. To ostatnie, niestety, robi się coraz bardziej przygnębiające... Dla przypomnienia (choć mam wrażenie, że już o tym pisałam), jest to ostatni tom trylogii, traktującej o polskim Kościele, napisany świetnym językiem i nie omijający trudnych tematów. To wprawdzie nie fantasy ani sf, ale myślę, że warto Wam to zarekomendować :-> Acha, nie jest to studium socjologiczne, ale powieść! :mrgreen:
Dabliu - 2008-02-07, 10:46
:
Elektra napisał/a:
No i znowu próbuję czytać Cień Kata Wolfe'a. Chociaż irytuje mnie główny bohater. Znowu dzieciak i jego dorastanie (przynajmniej na początku). Coś ostatnio nie jestem przekonana o takich książek. Chyba się starzeję... ;)


To nie jest o dorastaniu dzieciaka. Ten motyw jest w książce szybciutko przeskakiwany.
A tutaj masz poradnik How To Read Gene Wolfe by Neil Gaiman.
Arlzermo - 2008-02-07, 14:23
:
Ha! Wpadły mi "Metamorfozy" Jabłońskiego w łapki! ^^ Wszystko inne idzie na bok i bierzemy się za to... Pierwsza część cyklu zostawiła po sobie pozytywne wrażenie, zwłaszcza jeśli chodzi o język używany w książce, więc poprzeczka oczekiwań co do tej odsłony wisi całkiem wysoko... Ale będzie dobrze - musi być. :P
Tanit - 2008-02-07, 20:29
:
Arlzermo napisał/a:
Ha! Wpadły mi "Metamorfozy" Jabłońskiego w łapki! ^^ Wszystko inne idzie na bok i bierzemy się za to... Pierwsza część cyklu zostawiła po sobie pozytywne wrażenie, zwłaszcza jeśli chodzi o język używany w książce, więc poprzeczka oczekiwań co do tej odsłony wisi całkiem wysoko... Ale będzie dobrze - musi być.

Będzie dobrze, mówię ci ;)
Przyznam, że pierwsza najbardziej mi sie podobała a druga zaraz po. Trzecia... 'Ogród miłości' ... no, te książki coś w sobie maja ^^' Niestety 'Trupi korowód' musi poczekać na spokojny weekend - po przeczytaniu jednak kilkunastu stron stwierdzam, że jest dobrze :mrgreen:

a teraz na tapecie, uwaga uwaga *fanfary* Harry Potter vol. 7 :DD
Tak... mimo że miałam już w wakacje polskie tłumaczenie to czytanie na kompie męczy. Po 6 rozdziałach przerwałam dochodząc to wniosku, że i tak przeczytam i będzie kupione (no jak kolekcja to kolekcja) - więc skupiłam się na czymś innym ;)

Au revoir!
Jaskier - 2008-02-07, 22:07
:
Aktualnie po przeczytaniu ksiazki ''Kapelusz pelen nieba'' T. Pratchetta stracilem chec na czytanie czegokolwiek, jednak przemoglem sie w sobie i pomyslalem ze sprobuje zasmakowac ''Tajemnicy czwartego apokryfu'' Jablonskiego i Mola po czym mile sie zaskoczylem ksiazka podobala mi sie i wrocil mi po niej zapal do czytania, dzieki czemu czytam teraz ''Granice'' Nalkowskiej to bardziej z musu :P a z checi ''Smierc ma zapach szkarlatu'' A. Zimniaka ;)
Sunshine - 2008-02-08, 20:48
:
Arlzermo napisał/a:
Ha! Wpadły mi "Metamorfozy" Jabłońskiego w łapki! ^^ Wszystko inne idzie na bok i bierzemy się za to... Pierwsza część cyklu zostawiła po sobie pozytywne wrażenie, zwłaszcza jeśli chodzi o język używany w książce, więc poprzeczka oczekiwań co do tej odsłony wisi całkiem wysoko... Ale będzie dobrze - musi być.

Język może i dobry, ale autor mógl mi oszczędzić obnoszenia sie poprzez glównego bohatera ze swoimi upodobaniami seksualnymi, a juz zwlaszcza mógl dać sobie na wstrzymanie z niektórymi scenkami -.-". Przeczytalam tylko "Uczeń czarnoksiężnika", "Metamorfozy" odlozylam po jakichś... 100 stronach? To nie dla mnie.

A coby do tematu bylo: pochlaniam "Trzech muszkieterow" Dumasa, w kolejce "Rob Roy" Waltera Scotta. Wiem, że niefantastyczne, ale... ostatnio mam "zapaść" jeśli chodzi o ten gatunek. Trochę mi się przejadl, mam nadzieję że kryzys szybko minie. Może za jakiś czas zmęczę ostatniego Pottera.
Tigana - 2008-02-09, 00:59
:
Skończyłem "Troję. Tarczę gromu" Gemmella - zacna lektura. Chociaż o Grecji przypomina "Rzym" (serial HBO). A to za sprawą dwóch bohaterów - Kalliadesa (Vorenus0 i Banoklesa (Tytus Pullo) Zresztą sam Rzym też się w tle pojawia. Książkę czyta sie bardzo dobrze, chociaż odnoszę wrażenie, ze czegoś w niej brakuje - to chyba przez przeskok w czasie pomiędzy opisem igrzysk a samą wojną. Najbardziej podobał mi sie fragment, kiedy SPOILER Hektor dołożył Achillesowi - chociaż ten jeden raz END OF SPOILERCiekawie rozwinęła się również postać Odyseusza, za to gdzieś przepadł Heliakon. Po lekturze książki można sie domyślać jak potoczą sie poszczególne wątki, ale kilka spraw pozostaje tajemnicą. Mnie najbardziej ciekawi jaką rolę od odegrania będzie miał pewien Egipcjanin.

Zakończyłem też lekturę "Pana Szatana" Irka Grina - słabiutki polski pseudo kryminał czy powieść sensacyjna. Jak dla mnie bez ładu i składu.

Teraz chyba zmierzę się z "Mroczna rzeką" Twelve Hawks.
Elektra - 2008-02-10, 19:24
:
Dabliu napisał/a:
To nie jest o dorastaniu dzieciaka. Ten motyw jest w książce szybciutko przeskakiwany.

Domyślałam się tego, ale właśnie te fragmenty mnie męczyły. Potem zrobiło się ciekawiej. Chociaż do stylu się nie przekonałam. Historia mnie zainteresowała, ale doszłam do wniosku, że muszę się przedzierać przez tekst.

A teraz dalszy ciąg, czyli Pazur Łagodziciela. Początkowo myślałam, że zacznie się dokładnie w tym samym momencie, w którym skończył się Cień kata, a gdy okazało się, że nie, to byłam trochę zagubiona. No ale chyba już się znalazłam. ;) Mam nadzieję, że ten drugi tom będzie mi się lepiej czytało.
MadMill - 2008-02-10, 21:58
:
Czytam Skok w wizję. Czyli wykańczam pożyczone rzeczy (Elektruniu //przytul ). No nic, co do tego Donaldsona, to zachwytów jakiś nie ma i w ogóle nie rozumiem tych ochów i achów. Psychologia jest, większość bohaterów to totalne czuby. A Morna jest w dodatku paranoidalną schizofreniczką. o_O Jestem po 100 stronach, ale historia jest na tyle wciągająca, że czyta się nieźle i chce się czytać dalej, a więc dobre i to. ;) Jak ktoś chce się podołować to polecam, na mnie to nie działa, ja i tak ledwo dycham to zajęciach na uczelni. :P

W ogóle coś mnie naszło i chciałem przeczytać Sto lat samotności... ale mama swoje książki popożyczała. --_- Musze zadowolić się Mistrzem i Małgorzatą lub Światem wg Garpa Irvinga. Nie, nie ma dołku fantastycznego czy rezygnuję z fantastyki, po prostu pewne osoby mi wjechały na ambicje na studiach. :P
Tigana - 2008-02-10, 22:05
:
MadMill napisał/a:
Nie, nie ma dołku fantastycznego czy rezygnuję z fantastyki, po prostu pewne osoby mi wjechały na ambicje na studiach. :P

Kobiety --_- Pewnie Ci powiedziała, że czytasz podrzędna literaturę - bidulek //głaszcze
A ja jeszcze zaczynam "Czynnik krytyczny" Robina Cooka . Seria zgonów, śledztwo i wredne władze szpitala. Standard - mam nadzieję, ze będzie się dobrze czytać.
ASX76 - 2008-02-10, 22:43
:
Mad :arrow: Masz szczęście i nawet o tym nie wiesz... bo "Mistrz i Małgorzata" to wielkie dzieło jest :!: :-) Natychmiast bierz się za czytanie. 8)
Dabliu - 2008-02-10, 23:02
:
ASX76 napisał/a:
Mad :arrow: Masz szczęście i nawet o tym nie wiesz... bo "Mistrz i Małgorzata" to wielkie dzieło jest :!: :-)


Sto lat samotności również :-)
Tigana - 2008-02-10, 23:26
:
Dabliu napisał/a:
ASX76 napisał/a:
Mad :arrow: Masz szczęście i nawet o tym nie wiesz... bo "Mistrz i Małgorzata" to wielkie dzieło jest :!: :-)


Sto lat samotności również :-)

O ile czyta się z własnej i nieprzymuszonej woli, a nie pod //bicz Zresztą najlepiej samemu wyrobić sobie zdanie, niż czytać na zasadzie .... wielkim pisarzem/poetą był.
Dabliu - 2008-02-10, 23:32
:
Tigana napisał/a:
Dabliu napisał/a:
ASX76 napisał/a:
Mad :arrow: Masz szczęście i nawet o tym nie wiesz... bo "Mistrz i Małgorzata" to wielkie dzieło jest :!: :-)


Sto lat samotności również :-)

O ile czyta się z własnej i nieprzymuszonej woli, a nie pod //bicz Zresztą najlepiej samemu wyrobić sobie zdanie, niż czytać na zasadzie .... wielkim pisarzem/poetą był.


Nie twierdzę, że każdemu się spodoba. Ale mimo to, są to wielkie książki, i nie żadne tam IMHO, ale po prostu i kropka.
Elektra - 2008-02-11, 06:15
:
MadMill napisał/a:
A Morna jest w dodatku paranoidalną schizofreniczką. o_O

A kim miałaby niby być po tym, co przeszła w poprzednim tomie?
Maeg - 2008-02-11, 12:49
:
MadMill napisał/a:
W ogóle coś mnie naszło i chciałem przeczytać Sto lat samotności... ale mama swoje książki popożyczała.


Moje SLS jest we Wrocławiu, ale jak przyjedzie do Wawy możesz przechwycić. ;) Widzę że w dobrą stronę podążasz, i SLS i MiM to świetnie pozycje. :D

A ja mam za sobą:
Welin - Duncana,
Wspomnienie Lodu tom I i II - Eriksona,
a jako że od kilku dni leżałem pokonany przez jakieś choróbsko wziąłem się za Starcie Królów Martina i dziś w nocy je skończyłem. Teraz zastanawiam się nad Lodem Dukaja albo czeka też Cień Kata Wolfe'a.
Lady_Aribeth - 2008-02-11, 17:08
:
No wreszcie skończyłam moją "wielką" przygodę z Harry'm Potterem i z czystym sumieniem mogę się wziąć za Ucztę dla wron, którą o dziwo, zaczęło mi się czytać nadzwyczaj lekko, co po wspomnieniu trudów czytania pierwszych 70 stron, napawa zdumieniem :mrgreen:
MadMill - 2008-02-11, 22:46
:
Czytam Skok w wizję Donaldsona. Od początku czytało się nieźle, ale po tych wielkich zachwytach nad tą serią ani w pierwszym tomie nie znalazłem nic tak "mocnego", a pierwsze 100 stron Skoku w wizję, też zawodziło strasznie. Teraz jestem już po połowie książki i jest wreszcie porządnie. Nie jest to jakieś arcydzieło jak parę osób to wychwalało, ale dobra książka i porządna space opera jak najbardziej tak. Intryguje i wciąga, chociaż fabuła nie jest jakaś fenomenalna powiem szczerze. ;P

Podczytuje w komunikacji miejskiej Mistrza i Małgorzatę - na samym początku się tak chichałem, ze ludzie patrzyli jak na czubka, czyli wszystko w normie. :mrgreen:
kici@ - 2008-02-12, 16:30
:
ja teraz czytałam książkę Fritza Leibera "Zobaczyć Lankmar i umrzeć". Jeśli ktoś lubi sposób pisania Sapkowskiego, to gorąco polecam te książki, bo są naprawdę fajne...
P.S. Nie mam już co czytać!!! Doradzcie mi coś...
Elektra - 2008-02-12, 16:42
:
Proponuję zajrzeć np. do wątku: Książki, które warto przeczytać lub nie, przeczytać go i ewentualnie tam zadać to pytanie. Albo do wątku: Recenzje, może tam coś znajdziesz.

Przydałoby się też, żebyś napisała, jaką literaturę lubisz. I co już czytałaś (oprócz Eragona i Sapkowskiego).

P.S. Rób, proszę odstępy po przecinkach, kropkach, wykrzyknikach i innych znakach przestankowych. Nie piszesz tutaj sms-ów, nikt Ci nie liczy znaków.
Tigana - 2008-02-12, 20:20
:
Nadal męczę "Czynnik krytyczny" Robina Cooka - dużo o gronkowcach złocistych, finansach i włoskiej mafii - ogólnie słabiutko. W międzyczasie odechciało mi się czytać "Mroczną rzekę" - chyba wezmę się za RASa :perv: Może "Bezgwiezdną noc" ?
ASX76 - 2008-02-12, 23:50
:
Tigana napisał/a:
Nadal męczę "Czynnik krytyczny" Robina Cooka - dużo o gronkowcach złocistych, finansach i włoskiej mafii - ogólnie słabiutko. W międzyczasie odechciało mi się czytać "Mroczną rzekę" - chyba wezmę się za RASa :perv: Może "Bezgwiezdną noc" ?


Twoje nowe plany czytelnicze wręcz mnie osłabiają i to zarówno pod względem psychicznym, jak i fizycznym. :-P A tymczasem "Władca Cesarzy" Kaya czeka... //pisowcy
MadMill - 2008-02-12, 23:53
:
Bezgwiezdna Noc nie jest jeszcze tragedią "jak na FR"*, to Mroczne oblężenie jest kulminacją wszystkiego co naj** u RASa.

Kończę Skok w wizję, nie rozumiem zachwytów, dla mnie po prostu dobra książka i biorę się zaraz za kolejny tom. ;) Mistrz i Małgorzata
nie wiem kiedy to skończę, bo czasu mało mam do czytania, ale jest świetna. :P


* ten dopisek po prostu kocham :))
** naj nie zawsze znaczy najlepsze :P
Tigana - 2008-02-13, 00:22
:
ASX76 napisał/a:
Twoje nowe plany czytelnicze wręcz mnie osłabiają i to zarówno pod względem psychicznym, jak i fizycznym. :-P

Po tym, co zaserwuje w przyszłym tygodniu ASX na 100% dostanie zawału :knuje:
ASX76 napisał/a:
A tymczasem "Władca Cesarzy" Kaya czeka... //pisowcy

I poczeka aż skruszeje :P
RAS jest niezastąpiony na podróże autobusem do pracy, a Cooka męczę "zawodowo".
ASX76 - 2008-02-13, 00:33
:
MadMill napisał/a:
(ciach) Mistrz i Małgorzata nie wiem kiedy to skończę, bo czasu mało mam do czytania, ale jest świetna. :P
(ciach)


No ba... :-) W ogóle rosyjska literatura ma bardzo wiele ciekawych pozycji do zaoferowania. Na pewno warto wykorzystać pozytywne nastawienie i sięgnąć po inne tytuły (w razie czego służę radą).
Proza rosyjskojęzyczna jest taka bliska słowiańskiemu sercu..., nawet jeśli nie wszyscy jej autorzy lubili Polaków. :-P
Elektra - 2008-02-14, 08:14
:
Czytam trzeci tom Księgi Nowego Słońca - Miecz liktora i wciąż nie mogę się przekonać do twórczości Wolfe'a... Momentami jest naprawdę ciekawie, żeby za chwilę znowu pojawił się mniej interesujący fragment, sprawiający, że myślę o czymś innym. Ale mimo takich rzeczy, wciąż mam ochotę to czytać. I na pewno skończę całą KNS.


MadMill napisał/a:
Kończę Skok w wizję, nie rozumiem zachwytów, dla mnie po prostu dobra książka

Hyhy... to ja mam tak samo z Wolfe'm. :mrgreen:


A w ogóle to poczytałabym coś lekkiego, odmóżdżającego, rozweselającego itp. Ale jakoś nie bardzo widzę taką literaturę na swoich półkach... No chyba że Chmielewska...
Tyraela - 2008-02-14, 11:34
:
"Welin" skończyłam, jestem zachwycona i oczarowana, styl Duncana jest kosmiczny po prostu. Na pewno przeczytam jeszcze raz, kiedy dogłębnie się zapoznam z mitologią sumeryjską *.* a potem "Atrament" ...

Tymczasem, Zelazny, znów się spotykamy : > nie wiem, może pan R. ma coś takiego w swoich książkach, że mnie do nich ciągnie, mimo tego, że w ostatecznym rozrachunku wcale mi się nie podobają. Tym razem "Wyspa Umarłych" - główny bohater otrzymuje zdjęcia osób, które nie żyją od wieków, następnie dostaje zaproszenie na tytułową Wyspę Umarłych, do świata, który sam sobie wymyślił i który sam napędza. Dość dziwna książka, ale zapowiada się całkiem nieźle, może tym razem nie zamknę jej z niezadowoleniem, jak inne książki Rogera O.o
Jander - 2008-02-14, 16:58
:
Skończyłem "Bohuna" Komudy. Czytało się bardzo dobrze, 300 stron szybko mignęło, zwłaszcza, że historię lubię od zawsze, a Komuda sprawia, że lubi się ją(czasy jak również i bohaterów przedstawionych) jeszcze bardziej. Dobry kawałek fantastyki rozrywkowej :)
Nie było tak źle z tą pierwszą przeczytaną z FS książką, nie wyżarła mi mózgu. Może teraz spróbuję wreszcie zacząć "Gobeliniarzy", bo kusi mnie to od dawna, ale czasami trudno jest mi się przemóc do s/f.
Toudisław - 2008-02-16, 12:43
:
Ja czytam Lód nadal i muszę się za niego wziąć na porządnie, czyta się go całkiem dobrze, ale ostatnio nie mam jakoś do niego nastroju i niechciałbym stracić z tego powodu przyjemności z czytania.

Skończyłem Wybrakówkę i Jestem Legendą. Cieplarni nie zmęczyłem, co mnie dziwi. Dotarłem do 2/3 powieści i straciłem do niej zapał. Szkoda, że nie wciągnęła mnie podobnie jak Non stop. Pewnie do niej wrócę, ale od teraz podchodzę już ostrożniej do Aldissa.
Mały powrót do rosyjskiej fantastyki. Diaczenko znowu pokazali klasę, tym razem przy ARMAGED-DOM. Naprawdę ciekawa pozycja. Świetnie obnaża ludzie słabości.

Teraz czytam Diamentowy wiek. Następna książka Stephensona. Diamentowy wiek to ksiażka opisująca świat przyszłości, gdzie państwa się rozpadają, nie ma głodu, a światem rządzą wielkie korporacje. Książka jak na razie genialna. Podobnie jak w Żywym srebrze akcji nie za wiele, ale czyta się wyśmienicie.
Tigana - 2008-02-16, 20:14
:
Skończyłem "Bezgwiezdną noc" RASa i biorę się za "Mroczne oblężenie". Czy Mithrillowa Hala i jej sprzymierzeńcy oprą się najazdowi Drowów? Co dla naszych bohaterów szykuje najbliższa przyszłość?
Bruja - 2008-02-17, 14:37
:
Zaczęłam "Światło się mroczy" Martina i... jest mi ciężko.
Są oni, byli razem, ale się rozstali. On wzywał ją, ale ona go olała. Kiedy ona wzywa jego, on do niej leci... prawie jak Wokulski, idiota! I nie tylko dlatego, że do niej poleciał. Dobra, kocha ją wielką miłością, ale to co wyprawia i jak się zachowuje kiedy już się spotykają (a spotykają się szybciutko, już na samym początku) jest po prostu rozbrajające, przynajmniej dla mnie...

Postanowiłam zrobić sobie przerwę i sięgnęłam po "Spektrum" Łukjanienki. To trzecia książka tego autora, którą dane mi było przekartkować. Tak, przekartkować, bo tylko przewracałam kolejne strony, a cała historia płynęła sobie gdzieś obok. Nie podobało mi się zbytnio, było zbyt banalne, przewidywalne, schematyczne itp.

Teraz wracam do Martina i mam nadzieję, że tym razem uda mi się wgryźć w tą książkę. Niech ten cały Dirk szybko się zmieni...
Elektra - 2008-02-17, 14:50
:
Bruja napisał/a:
Teraz wracam do Martina i mam nadzieję, że tym razem uda mi się wgryźć w tą książkę. N

Początkowo Światło się mroczy średnio mi się podobało. Dopiero tak gdzieś od połowy zrobiło się ciekawsze i wtedy się wciągnęłam. Ale najbardziej spodobało mi się zakończenie. ;)

U mnie na tapecie dalej Wolfe. Tym razem z czwartym tomem, czyli Cytadelą Autarchy. Ale nie idzie mi najlepiej. Severian dalej maszeruje w stronę tronu. Dobrze że to w sumie już koniec tej historii i w końcu mu się uda (ciekawe czy długo na tym tronie posiedzi). ;)

Obok czeka Kay z Pieśnią dla Arbonne, ale trochę mam mało czasu, żeby przysiąść z nim na dłuższą chwilę, a tak po kawałku to nie chcę (chociaż i tak pewnie do tego dojdzie). Przeczytałam wczoraj dwie strony i już widzę, że styl tego pisarza znowu mnie wciągnie. :)
Tyraela - 2008-02-17, 22:12
:
A ja czytam "Wspomnienie lodu" tom drugi Eriksona o.o tym razem autor przesadza nieco z podkreśleniem brutalności oblężenia Capustanu - nie wiem, imo ciała wysypujące się oknami i leżące piętrowo w bramach to lekka przesada? Poza tym strawiłam dopiero 150 stron, nadal mam nadzieję, że znajdę jednak coś dla siebie w Eriksonie, tak jak znalazłam choć trochę w BDU.
Tanit - 2008-02-17, 22:48
:
no i po Potterze :DD - przyznam że jestem usatysfakcjonowana i zadowolona ^^
Przyznam, że generalnie panią Rowling przyjemnie się czyta. Co mi się podobało? lekki styl pisania, szczypta humoru w chwilach dramatycznych. A co nie? Czasami nadmierne naciąganie - choć i tak nie było tego tak dużo jak w poprzednich... 2-3 tomach ;)
Ogólnie rzecz ujmując - bardzo przyjemne zakończenie sagi.

Aktualnie na tapecie: Berek - Marcina Szczygielskiego.
Jak na razie przeczytałam rozdział i szczerze powiem, że mi się podoba. Lekko napisane z dużą dawka humoru w zderzeniu z twardą rzeczywistością - może się czasami zdawać że przesadzoną - ale co się teraz na świecie dzieje.... :mrgreen:

Au revoir!
Tigana - 2008-02-18, 13:20
:
W przerwach pomiędzy kolejnymi masakrami urządzanymi przez Drizzta i jego kompanów skończyłem "Czynnik krytyczny" Robina Cooka. Bardzo przeciętna powieść - główna bohaterka prowadzi śledztwo w sprawie serii zakażeń gronkowcem. Mało emocji, dużo specjalistycznej, medycznej gadki. Nie polecam zwłaszcza osobom, które w najbliższym czasie wybierają się na jakiś zabieg do szpitala - u Cooka 99% pacjentów umiera :badgrin:
Elektra - 2008-02-19, 08:24
:
Pożyczono mi Cryptonomicon N. Stephensona i to jest książka, która mi się podoba już od pierwszej strony. :mrgreen: I do tego jeszcze objawia się syndrom jeszcze jednej strony. Czyli po prostu nie można się oderwać. Jaka szkoda, że dziś wyjeżdżam w delegację i tej cegły nie mogłam zabrać. A cegła to prawdziwa. Hm... ale może i dobrze, bo zamiast pracować, myślałabym cały czas o tym, żeby poczytać. ;)

Parę słów o książce: akcja dzieje się w czasie drugiej wojny światowej, spotykamy (już na samym początku) dwie osoby o swojsko brzmiących nazwiskach: Bobby'ego Shaftoe i Lawrence'a Waterhouse'a. Będą się zajmować jakimiś szyframi... ;)
Jander - 2008-02-19, 15:05
:
Skończyłem Gobeliniarzy A. Eschbacha. Książka wciąga od pierwszego opowiadania(bo jest podzielona na coś w rodzaju opowiadań, choć nie jest to bynajmniej tylko zbiór opowiadań), ukazuje urywki z życia różnych ludzi - od tytułowych gobeliniarzy po osoby u szczytu władzy, próbujące odkryć tajemnicę gobeliniarzy. Fabuły zdradzać nie będę, troszkę zawiodłem się na zakończeniu, ale autor i to przewidział, we wstępie napisał:
„Oto historia tkaczy włosianych kobierców. Nie mogę obiecać Wam, że ją polubcie. Nie mogę nawet obiecać, że Wam się spodoba. Obiecać mogę tylko jedno: nie zapomnicie jej nigdy.”
Tej historii nie da się zapomnieć, polecam każdemu, bo czyta się bardzo łatwo, a porusza raczej ambitniejsze tematy.
pozdrawiam
Arlzermo - 2008-02-19, 15:30
:
A ja sobie teraz czytam "Teatrzyk zielona gęś" i zbiór poezji Gałczyńskiego. ^^ Przeczytałem parę wierszy, bardzo mi przypadły do gustu, więc wziąłem sobie za cel zapoznanie się z dalszą jego twórczością...
Lady_Aribeth - 2008-02-19, 16:55
:
Miałam się dzisiaj zabrać za Żywe SrebroStephensona, ale jednak rozmyśliłam się. Postanowiłam sięgnąć po coś lżejszego, a mój wybór padł na Kosiarza Pratchetta. Minęło już ponad półtora roku od chwili, gdy postanowiłam sobie zrobić przerwę od tego pana i dobrze zrobiłam, bo teraz Kosiarza czyta mi się z niemalże dziką rozkoszą i wybucham szczerym, głośnym śmiechem średnio co kilka stron xD. Ogólnie rzecz biorąc, szczerze polecam tę książkę! :mrgreen:
Tigana - 2008-02-19, 20:23
:
"Mroczne oblężenie" RASa skończone - chyba jedna z lepszych książek z serii. Duża w tym zasługa "Brygady Pogromców Flaków" oraz niezawodnych Harpellów-zwłaszcza Bidderdoo rządzi :mrgreen: W ramach dalszego schamiania i odmóżdżania biorę się za "Drogę do świtu". Tym razem Drizzt będzie chciał ocalić jednego z towarzyszy z rąk paskudnego demona.
ASX76 - 2008-02-19, 23:08
:
"Pieśń dla Arbonne" Kaya. 200 stron "przetrawione" - potrawa, póki co, smakowita. Bardzo fajnie się czyta. Zanosi się na najsmutniejszą książkę G.G., choć i nie brak czasem elementów humorystycznych. Nie zdążyłem jeszcze dojść do połowy książki, a już autor zdążył kilkukrotnie wstrząsnąć wrażliwszą częścią mojego jestestwa, oczywiście w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Gdy skończę czytać, napiszę więcej. :-)

EDIT - A później zaczyna się horror... :-x
Tanit - 2008-02-19, 23:15
:
No i 'Berek' przeczytany ;) Szybka i przyjemna lekturka. Pod koniec rechotałam ze śmiechu aż mnie brzuch bolał xD w skali 1-10 daję spokojnie 8 punkcików ^^

Ale że czas uczelniany... Byłam w bibliotece i do czwartku mam do przejrzenia:
:arrow: 'Władysław Łokietek' - Tadeusz Nowak
:arrow: 'Przemysł II, odnowiciel korony polskiej' - Bronisław Nowacki
:arrow: 'Dziedzic Królestwa Polskiego Książę głogowski Henryk' - Tomasz Jurek

A w najbliższym czasie zapowiedzieli nam Koran o_O

Au revoir!
Regissa - 2008-02-21, 09:52
:
Tanit, bardzo przyjemne lektury, choć za średniowieczem politycznym nie przepadam ;) Za to Koran - mniodzio XD

A ja wypożyczyłam sobie w mojej ulubionej osiedlowej bibliotece (pozdrawiam przesympatyczną panią bibliotekarkę :) ) "Dym i lustra" Gaimana i przymierzam się wreszcie do poznania tego autora solo :mrgreen: Póki co w opowiadaniach, potem się zobaczy. Ale żeby nie czuł się jednak tak samotnie, to do towarzystwa wypożyczyłam sobie zaległości z Pratchetta, czyli "Panowie i damy". A zatem ruszam na wesele! :mrgreen:
Toudisław - 2008-02-22, 22:48
:
Skończyłem Diamentowy wiek i muszę powiedzieć, że jestem zachwycony. Książka jest rewelacyjna. Dawno nie czytałem czegoś tak dobrego. Książka porywa czytelnika językiem jakim jest napisana jak i rewelacyjną fabułą.
Czytam też po kawałeczku Nowy Wspaniały świat. Książka bardzo znana i należąca już do kanonu światowej literatury. Czyta się czasem dziwnie bo budowa powieść przypomniana jakiś przekładaniec. Kilka rzeczy dzije się na raz

Teraz wezmę się za Zodiak Stephensona. Thriller ekologiczny. Mam nadzieję że kunszt Autora do o sobie znać
Tyraela - 2008-02-22, 23:55
:
Skończyłam "Wspomnienie lodu" - nie jest źle, spodziewałam się, że będzie dużo gorzej. Wątek romantyczny mnie rozbawił do łez ("Sójeczka, kochanie!"), Anomander przyprawił o westchnienia itp. Erikson tym razem nie dał ciała tak bardzo, jak był w stanie.
Zaraz po tym przeczytałam krótkie "Obrzęd krwi" Cunningham'a. Dupa imo, opowiadanie osadzone w Podmroku, znalazłam sporo nieścisłości zarówno w fabule, jak i w realiach. I opowiada w sumie o Drizzcie płci żeńskiej uprawiającym magię - to chyba mówi samo za siebie?

Więc sięgnęłam po "Księgę Strachu 2" i tu Runa znowu mnie zastanawia - czy jeśli książka nazywa się księga, musi ona tak wyglądać? Cholerne tomiszcze z czcionką dla niedowidzących, bo przecież objętościowo tylu opowiadań nie ma. Brakuje tylko metalowych okuć, słowo daję. Dobrze, że Runa nie wydała Welinu (vide Księga Wszystkich Godzin).
Tigana - 2008-02-22, 23:58
:
Skończyłem 10 tom Drizzta "Droga do świtu" bardzo przeciętne, nawet jak na standardy RASa, czytadło. Jedynie pojedynek magów był w miarę fajny, na resztę można opuścić kurtynę milczenia. Mam jeszcze jeden tom, ale zostawię go sobie na lepszą okazje. Póki co sięgnąłem po najnowszą powieść Łukjanienki "Brudnopis" - już początek wciąga - główny bohater wraca do własnego mieszkania, które okazuje się nie być jego własnością. A dalej jest jeszcze ciekawiej. No i ten rosyjski klimat.
Nabu Nezzar - 2008-02-23, 00:30
:
Wczoraj kupiłem sobie "Zombie survival" Maxa Brooksa i od razu zabrałem się do czytania. Książka tak mnie wciągnęła, że chwilowo "Wicher śmierci" poszedł w odstawkę.
O czym jest "Zombie survival"?
Pisząc krótko, jest to "podręcznik stanowiący klucz do przetrwania ataku żywych trupów" :-) Polecam wszystkim miłośnikom zombie :-P
Tyraela - 2008-02-23, 01:00
:
Nabu, to książka z serii "Magia dla początkujących", "Wychowaj sobie smoka" i "Działka moje hobby"? ;P
Ł - 2008-02-23, 01:03
:
Nabu Nezzar napisał/a:
Wczoraj kupiłem sobie "Zombie survival" Maxa Brooksa

Czy to nie jest taka śmieszna ksiązka która niedawno widziałem w empiku co jest drukowana tak że strony ma niby utytłane krwią w środku są reportaże z ludźmi co przezyli światowy wysyp zombich?
kurp - 2008-02-23, 11:03
:
Łaku napisał/a:
Czy to nie jest taka śmieszna ksiązka która niedawno widziałem w empiku co jest drukowana tak że strony ma niby utytłane krwią w środku są reportaże z ludźmi co przezyli światowy wysyp zombich?

To, o czym piszesz, to "Wojna zombie". I ten pomysł nie jest już tak dobry, jak "Zombie survival", IMHO :)
ajsber - 2008-02-24, 10:38
:
Toudisław napisał/a:
Teraz wezmę się za Zodiak Stephensona. Thriller ekologiczny. Mam nadzieję że kunszt Autora do o sobie znać


Chyba się rozczarujesz. To raczej wprawka.
Czytam Gemmella "Tarczę Gromu". Niezłe.
Prev - 2008-02-24, 14:05
:
Dobra, zacząłem czytać Diunę i już wiem czemu wielu mówi że to ciężka książka. Po pierwsze - dużo dialogów, mało akcji. Po drugie - w tą książkę trzeba się cholernie wczuć, trzeba poczuć ten klimat :p
Jak na razie idzie dość sprawnie, zobaczymy jak będzie dalej, powoli zaczynam lubić klasykę sf, mam nadzieję że dalsza część książki będzie równie ciekawa (bo niektóry po pierwszym rozdziale już odpadali xD)
batou - 2008-02-25, 12:49
:
Skończyłem Ptaśka Williama Whartona i na pewno nie była to ostatnia książka tego Pana, po którą sięgam. Powieść świetna, a Wharton zdecydowanie potrafi wywołać w czytelniku dużo skrajnych emocji. Główny bohater wzbudza sympatię chociaż jest kompletnym świrem. Pisarz mistrzowsko odmalował to co siedzi w głowie tego chłopaka. Tak wnikliwej charakterystyki postaci nie spotyka się w każdej książce.
Dziecięce marzenia, pasja, przyjaźń i obraz spustoszenia jakiego w ludziach dokonuje wojna. Bardzo, bardzo polecam.
ajsber - 2008-02-25, 15:01
:
batou napisał/a:
Skończyłem Ptaśka Williama Whartona i na pewno nie była to ostatnia książka tego Pana, po którą sięgam.


Myślę, że z ręka na sercu poleciłbym Ci "W Księżycową Jasną Noc" i "Tato". Obie świetne, każda inna. Cała reszta książek Whartona to już nie ten poziom, niektóre nawet odrzucają.

Prev napisał/a:
zacząłem czytać Diunę i już wiem czemu wielu mówi że to ciężka książka. Po pierwsze - dużo dialogów, mało akcji. Po drugie - w tą książkę trzeba się cholernie wczuć, trzeba poczuć ten klimat


Hm....nie wiem kto mówi, że to ciężka książka. Kompletnie, całkowicie i zupełnie się z tym nie zgadzam. To nadzwyczajna książka, jedyna o podobnym klimacie i kreacji świata. Doskonałość sama w sobie. Mądra, wieloznaczeniowa i świetnie napisana. Następne tomy są jeszcze bardziej niesamowite a "Bóg Imperator Diuny" jest jednym z najbardziej zapadających w pamięć. Fakt, że czasem trzeba sie skupić - ale nikt nie mówił, że to Harry P.
batou - 2008-02-25, 15:12
:
ajsber napisał/a:
Myślę, że z ręka na sercu poleciłbym Ci "W Księżycową Jasną Noc" i "Tato".

Na pierwszy ogień W Księżycową Jasną Noc. Nie od Ciebie pierwszego słyszę, że warto. Podobno nawet lepsza niż Ptasiek.

Co do Diuny to ekstremalnie trudna w odbiorze nie jest. Pierwszy (z kilku) razy czytałem ją chyba na początku liceum.

Aktualnie jestem gdzieś w połowie Urth Nowego Słońca Wolfe. Dla mnie rewelacja. Ta saga to jedna z najlepszych rzeczy jakie przeczytałem z fantastyki.
jeke - 2008-02-25, 15:20
:
batou napisał/a:
Skończyłem Ptaśka Williama Whartona i na pewno nie była to ostatnia książka tego Pana, po którą sięgam.


Hmmm, sięgając po inne możesz sie zawieść w oczekiwaniach. Ptasiek to moim zdaniem najlepsza i jedyna naprawdę warta przeczytania książka Whartona ( a propos - polecam również świetną ekranizację - reż. Alan Parker, w roli Ala młody Nicholas Cage).
Reszta książek Whartona niestety nie dorasta poziomem. ( niektóre nawet bardzo bardzo :/ ). Oczywiście moim zdaniem ;)

ajsber napisał/a:
Prev napisał/a:
zacząłem czytać Diunę i już wiem czemu wielu mówi że to ciężka książka. Po pierwsze - dużo dialogów, mało akcji. Po drugie - w tą książkę trzeba się cholernie wczuć, trzeba poczuć ten klimat


Hm....nie wiem kto mówi, że to ciężka książka. Kompletnie, całkowicie i zupełnie się z tym nie zgadzam. To nadzwyczajna książka, jedyna o podobnym klimacie i kreacji świata. Doskonałość sama w sobie. Mądra, wieloznaczeniowa i świetnie napisana. [...] Fakt, że czasem trzeba sie skupić - ale nikt nie mówił, że to Harry P.


Hihihi, no rzeczywiście Harry P. to to nie jest :mrgreen:
Właściwie nie mam nic mądrego do dodania, do tego co już napisał ajsber. Mogę sie jedynie podpisać i od siebie dorzucić, ze mało która książka wciągnęła mnie do tego stopnia. Pamiętam, że Diune czytałam dosłownie dniami i nocami w tempie ekspresowym - tom za tomem. Jak dla mnie to była rewelacja :)
Tigana - 2008-02-25, 17:24
:
batou napisał/a:
Na pierwszy ogień W Księżycową Jasną Noc. Nie od Ciebie pierwszego słyszę, że warto. Podobno nawet lepsza niż Ptasiek.

Nie wiem czy lepsza- ma pewno zdecydowanie inna. Bardziej "ptaśkowe" jest "Stado"
Skończyłem "Brudnopis" S. Łukjanienki - książka pozostawia duży niedosyt - chciałoby sie więcej niż tylko I tom. Z drugiej strony większosc pomysłów zawartych w tej powieści było już wykorzystanych w jego poprzednich powieściach - motyw wędrówki po różnych światach -"Spektrum", kasta ludzi o nadprzyrodzonych właściwościach - "Patrole", a sceny walki to faktycznie "Matrix". Więcej niebawem w dłuższej recenzji.
ASX76 - 2008-02-25, 18:25
:
Tigana napisał/a:

Skończyłem "Brudnopis" S. Łukjanienki - książka pozostawia duży nie dosyt - chciałoby sie więcej niż tylko I tom. (...)


Mówisz - masz... :-P Łukianienko napisał kontynuację, choć PL nie ma o niej pochlebnego zdania, delikatnie mówiąc.

Nie pisze się - "nie dosyt", lecz "niedosyt".
;) Jeśli w dalszym ciągu będziesz mnie doprowadzał na skraj rozpaczy błędami ortograficznymi, to nie ręczę za siebie. ;) Kto jak kto, ale uczony i recenzent w jednym ("wash & go" ;) ) ma obowiązek zachować czystość i nieskalaność ortograficzną. Ba, stanowić wzorek do naśladowania. :-P ;) :-)
Tigana - 2008-02-25, 18:28
:
ASX76 napisał/a:
Mówisz - masz... :-P Łukianienko napisał kontynuację, choć PL nie ma o niej pochlebnego zdania, delikatnie mówiąc.

Wiem - "Czystopis". Łukjanience z reguły lepiej wychodzą pierwsze tomy dylogii.
ASX76 napisał/a:
Ba, stanowić wzorek do naśladowania. :-P ;) :-)

To lepiej żeby się na tobie wzorowali - ja na ideał się nie nadaję :mrgreen:
makatka - 2008-02-25, 18:43
:
Wzorek a nawet szlaczek <pokwikuje z uciechy>

Nowego Łukjanienki nie czytawszy, aczkolwiek żescie mnie byli zmartwili, bo juz nie pierwsza osoba twierdzi, że dość marnie mu kniga wyszła :(

Ja sobie aktualnie po raz drugi poczytuję Pana Lodowego Ogrodu t.I, jakoż t.II stoi na półce od gwiazdki i się za niego zabrać nie mogłam, bo z pierwszego coś marnie pamiętałam kto z kim, jak oraz dlaczego. Tom pierwszy uległ pożyczeniu, nie wrócił "bo gdzieś na pewno jest, ale nie mogę znaleźć". Ostatnio udało mi się odkupić za marny grosik i sobie smakowicie poczytuję po raz kolejny. Czyta się błyskawicznie, z apetytem. Generalnie nie mogę się doczekać kiedy skończę i wsiąknę w kontynuację.

ASX76 - 2008-02-25, 22:55
:
Tigana napisał/a:

Wiem - "Czystopis". Łukjanience z reguły lepiej wychodzą pierwsze tomy dylogii.

To lepiej żeby się na tobie wzorowali - ja na ideał się nie nadaje :mrgreen:


Ad.2
Z kolei w tym zdaniu, powinno być "ę" - "nadaję", ponieważ druga osoba czasu teraźniejszego ma końcówkę "esz".

Osobnik zatruty miłością, która naruszyła mu "względną równowagę pod kopułą" nie spełnia surowych kryteriów ideału i tym samym żadną miarą nie nadaje się na forumowego bożka. :-P
Nie masz więc innego wyjścia, jak tylko z uśmiechem na ustach przyjąć niebywale zaszczytne miano Wzoru i dokładać wszelkich starań, żeby lud Zaginionej Biblioteki biorąc z Ciebie przykład (za wyjątkiem aktów zniewalających... ;) ), prowadził dobre, mądre i cnotliwe życie w tej Krainie Powszechnej Szczęśliwości. ;) Tyś Wybrańcem. ;) :-P

Ad.1
Z tą regułą o której wspomniałeś pozwolę sobie się nie zgodzić. Uważam ją za zbyt daleko (w maliny ;) ) idącą tezę. Na przykład w Głębii (traktuję ją jako dylogię, bo krótkie opowiadanie to chyba za mało, żeby mówić o czymś więcej), Linii Marzeń czy "Zimnych błyskotkach gwiazd" jakoś nie odczułem, żeby drugie części były słabsze od pierwszych. Dla mnie całości "ładnie grały i śpiewały". :-)

Zbliżam się do końca lektury "Brudnopisu" i choć lubię twórczość Łukianienki, to uczciwie przyznam, że rewelacja to nie jest. Czyta się lekko, miło i przyjemnie (jak to zazwyczaj u tego autora bywa), jednak czegoś mi tu brakuje. Jak dokończę, może napiszę coś więcej.
Tigana - 2008-02-25, 23:12
:
ASX76 napisał/a:
Tyś Wybrańcem. ;) :-P

Właśnie biorę się za "Bezgłośną klingę" RASa - ludu ZB bierz ze mnie przykład :badgrin:
Jest to kontynuacja przygód naszego ukochanego drowa, który tym razem będzie musiał zmierzyć się w własnym druhem - drużynowym Wulfgarem. Tyle przynajmniej zrozumiałem z okładki.
Regissa - 2008-02-26, 11:49
:
ajsber napisał/a:
Myślę, że z ręka na sercu poleciłbym Ci "W Księżycową Jasną Noc" i "Tato". Obie świetne, każda inna. Cała reszta książek Whartona to już nie ten poziom, niektóre nawet odrzucają.

Dołączę się do zgodnego chóru i z gorliwością polecę Ci "W księżycową jasną noc" (no, dobra, "Tato" też jest niezła, czego nie można powiedzieć o ekranizacji... tą zdecydowanie odradzam). Co do reszty książek Whartona, to ja mam taką prywatną teorię, że tego autora należy przeczytać jak najwięcej w pewnym wieku, bo później właśnie jakoś odrzuca... Tak przynajmniej było w moim przypadku, który nie musi być szlaczkiem ani wzorkiem :mrgreen:

A ja w obecnej chwili podczytuję sobie "Dym i lustra" Gaimana i powiem, że opowiadania różnie mnie wciągają, ale w większości bardzo :) I to na pewno nie będzie ostatnia książka tego autora, którą w łapki wzięłam :mrgreen:
MadMill - 2008-02-26, 11:58
:
Regissa napisał/a:
A ja w obecnej chwili podczytuję sobie "Dym i lustra" Gaimana i powiem, że opowiadania różnie mnie wciągają, ale w większości bardzo :) I to na pewno nie będzie ostatnia książka tego autora, którą w łapki wzięłam :mrgreen:

Dobra i grzeczna dziewczynka. :mrgreen: Znasz się na rzeczy. :D

Atrament Duncana w domciu i Miecz Liktora Wolfe'a w komunikacji miejskiej - to drugie niebezpieczne, bo wczoraj przegapiłem swój przystanek - nie pierwszy raz z resztą. ;P
Maeg - 2008-02-26, 12:19
:
A ja robię sobie przerwę od fantastyki. Teraz czytam książkę Kōbō Abe Kobieta z wydm. Jeden z bardziej znanych pisarzy pochodzących z Kraju Kwitnącej Wiśni. Sama książka opowiada o nauczycielu który z zawodu jest entomologiem. Podczas jednej z wypraw w poszukiwaniu nowego rodzaju owadów trafia do pewnej wioski w której zaoferowano mu nocleg. W tym momencie sprawy zaczynają się komplikować.
Kobietę z wydm czyta się przyjemnie, nie nudzi a refleksje autora na temat życia nie nużą, nie sprawiają wrażenia jakby próbował on na siłę nam narzucić swój punkt widzenia. A najważniejszy w tej książce jest piasek. ;)
Toudisław - 2008-02-26, 12:35
:
Ja czytam 3 rzeczy na raz XD Powoli i sukcesywnie czytam Zodiak do tego wieczorkami po kawałeczku Nowego Wspaniałego Świata i teraz w komunikacji miejskiej czytam jeszcze Nocną Straż. Ta ostania nie zachwyca niestety :/ Czyta się dobrze ale ja zawsze lubiłem cykl o straży a tym razem jakoś nie czuje tego co zawsze
jeke - 2008-02-26, 12:39
:
Ja również, tak jak Magiel, zrobiłam sobie przerwę od fantastyki.

Od długiego czasu stała na półce i czekała, czekała, czekała... w końcu po nią sięgnęłam - Wykłady o Don Kiszocie W. Nabokova
Wpierw jednak musiałam "przypomnieć" sobie Don Kichota Cervantesa. Bez tego sie nie dało. I dobrze, bo czytanie opowieści o Don Kichocie i jego wiernym giermku Sancho Pansie niezmiennie sprawia mi wielką przyjemność. Chyba sie starzeję, ale czasem tęskni mi sie za idealizmem w kiszotowskim wydaniu ;)

Wracając do Wykładów... - jest to zapis wykładów Nabokova prowadzonych w latach 50-tych na Harvardzie. Bardzo rzetelne podejście do tematu, podparte wieloma cytatami i co ważne, ukazujące "wariata" Kichota w zupełnie innym świetle. I ten język...ech <rozmarzenie>
Naprawdę dobrze się czyta.
Nieznany - 2008-02-26, 22:40
:
Zabieram się za "Pierwszy krok" Adama Przechrzty, jeszcze go nie postawiłem (tego kroku). :mrgreen:
ASX76 - 2008-02-27, 11:30
:
Tigana napisał/a:

Właśnie biorę się za "Bezgłośną klingę" RASa - ludu ZB bierz ze mnie przykład :badgrin:

Tą drogą, wiodącą na manowce, nie podąży lud "ZBooków". Zawierzyliśmy Ci naszą przyszłość, a Ty tak nam się odpłacasz :?: :shock: //pisowcy :-P ;)

Nie będziemy także tolerować Twojej herezji ani niczyjej innej. Jako Capo di Tutti Capi Inkwizycji skazuję Cię, fałszywy proroku, na stos. Niechaj oczyszczająca moc świętego ognia wypali wszelką niegodziwość. Popioły zostaną rzucone na wiatr, aby śpiewał pieśń smutku o kolejnej utraconej nadziei. ;) :-P

Zrobiłem sobie przerwę ( ;) ) od "Brudnopisu" (jak wspominałem wcześniej, nie przekonuje mnie ta kniga) i wziąłem się na "Retrospektywa", tom 2. No i wreszcie moje oczekiwania zaczęły się spełniać. "Wchłonąłem" trzy pierwsze opowiadania: "Trupiarz" (bardzo ciekawe), "Pamiątka po Melody" (też niczego mu nie brakuje, złego słowa nie powiem) i "Piaseczniki" (wspaniałe :!: :-) ).
Zła - 2008-02-27, 15:01
:
Zaczęłam czytać Kłamstwa Lockea Lamory
Jestem na samym początki i podoba mi się... chociaż denerwują mnie ciągłe skoki do tego co już się wydarzyło. Nie podoba mi się to i pewnie, jeśli tak dalej będzie, do końca książki nie będzie mi się podobać, ale jestem ciekawa historii Lamory.
Tigana - 2008-02-27, 18:59
:
ASX76 napisał/a:
Tą drogą, wiodącą na manowce, nie podąży lud "ZBooków". Zawierzyliśmy Ci naszą przyszłość, a Ty tak nam się odpłacasz :?: :shock: //pisowcy :-P ;)

Odejdź fałszywy proroku, heretyku i wichrzycielu - tylko ścieżka RASa może poprowadzić nas do świetlanej przyszłości.
A tak nawiasem mówiąc to ten RAS jest chyba najsłabszy z dotychczas przeze mnie czytanych - Entreri robi sie miękki, a inni bohaterzy robią sobie psychoanalizę - koszmarek. Chyba się wezmę za "Czarną banderę" Jacka Komudy.
Toudisław - 2008-02-27, 19:47
:
Właśnie skończyłem Nocną Straż Pratchetta. Początek był dal mnie ciężki ale teraz mogę stwierdzić, że to naprawdę dobra książka. Pratchett od jakiegoś czasu już zmieniał styl a teraz osiągnęło apogeum. Pratchett jest może coraz mniej śmieszny ale książka na tym nie traci. Jest coraz bardziej poważny i refleksyjny

Teraz biorę się za Grę Endera i zobaczymy co z tergo będzie
Zireael - 2008-02-28, 00:27
:
Dopadł mnie kolejny kryzys czytelniczy. --_-
Czytam Boską komedię w zastraszającym tempie dwóch, trzech pieśni dziennie.
I bynajmniej nie pociesza mnie myśl, że jak tylko ją skończę, to muszę biec do biblioteki po Imię róży.
Jednakowoż, w tak zwanym międzyczasie, biorąc przykład z Preva zaczęłam(po raz trzeci...? Czwarty?) Diunę. I po raz pierwszy zrobiła na mnie aż takie wrażenie. Już jej nie rozpatruję w kategorii nudziarstwa przez które się człowiek przebija z mozołem. Czy awansuje do kategorii pozycji fascynujących- czas i kolejne rozdziały pokażą.
Nabu Nezzar - 2008-02-28, 14:03
:
Błyskawicznie (jak na mnie:P) skończyłem "Zombie survival" i zabrałem się od razu za kolejną książkę Maxa Brooksa "Wojna zombie". Tym razem nie jest to poradnik, lecz relacje różnych osób nt. wydarzeń znanych jako m.in. Wojna Z.
Ta wojna miała wiele nazw: Wielki Kryzys, Lata Ciemności, Chodząca Zaraza, ostatnio doszły także nowsze i bardziej chwytne,
jak Światowa Wojna Z, czy Pierwsza Wojna Z. Osobiście ta ostatnia bardzo mi się nie podoba, bo zdaje się wskazywać na nieuchronność Drugiej Wojny Z. Jak dla mnie, to była po prostu Wojna Zombie, Wojna Z.
Wielu zakwestionuje poprawność naukową terminu zombie, ale z trudem przyjdzie znaleźć bardziej powszechnie przyjęty termin na te przerażające stwory, przez które nieomal wyginęliśmy. Zombie to słowo niosące w sobie olbrzymi ładunek negatywnych emocji, w niezrównany sposób ożywiające wspomnienia i przeżycia, które są treścią tej książki.

Czyta się równie dobrze jak poprzednią książkę Brooksa :-)
Tanit - 2008-02-28, 14:39
:
Chodziło za mną, chodziło... aż bezczelnie wskoczyło na plecy :mrgreen:
Zabrałam się za 'Pana Lodowego Ogrodu' Grzędowicza. jestem na 40 stronie (lubię czytać w mpk^^) i wychwyciłam już 3 literówki i brak przecinka :DD
A tak poważniej... o ile coś kolwiek można powiedzieć po 40 stronach lektury... no, podoba mi się i chyba łyknę dość szybko, bo już na mnie Templariusze czekają xP

Au revoir
Tigana - 2008-02-28, 15:47
:
"Czarna bandera" Jacka Komudy rządzi. Jestem po dwóch opowiadaniach i powiem jedno - czyta się świetnie, a Jack Sparrow to wypłosz w porównaniu z bohaterami Komudy :mrgreen: . Wracam do książki.
MadMill - 2008-02-28, 15:54
:
Ja też kcem. //panda

Ja kończę zaczętą po południu książkę Strugackich - Przyjaciel z piekła. Mnie się tam bardzo podoba, trochę zakurzone, ale takie lubię. :mrgreen:

W kolejce Kochali się aż strach. Zacznę za jakąś godzinkę pewnie. ;) Zobaczymy jak "młodzież" się prezentuje. :P
Regissa - 2008-02-29, 21:51
:
"Dym i lustra" za mną. Przyjemne, nie powiem :) Teraz dopadła mnie klasyka, czyli Zajdel w postaci "Cylindra van Troffa". Jak dotąd przeczytałam tylko wstęp, więc za dużo Wam teraz nie opowiem ;)
Lesij - 2008-02-29, 21:53
:
A ja poczytuję czytadło z gazety- "Wybranka Bogów"
Wysokie Obcasy wymiatają normalnie XD
Rozprzestrzeniacze kobiecej fantastyki...
Prosz bardzo...
Opowieść o wikingach tylko zahaczająca o tematy boskie i nadprzyrodzone. Pojawiają sie wieszczki i znachorowie, ale, przynajmniej na riazie nie doszedłem do jakichś fajerwerków magicznych...
Styl jest dziwny. Narrator- wszechwiedzący i co dziwne cały czas pisze w czasie teraźniejszym O_O
Może to wina tłumaczki, ale czesto są całe łańcuchy powtórzeń.
Tyraela - 2008-02-29, 22:10
:
Lesij a może tak coś więcej?
MadMill - 2008-02-29, 22:50
:
Byłem "odcięty" od Kochali się, aż strach, a bo szybko i przyjemnie się to czytało wczoraj. Nie ma tego złego, bo dzięki temu skończyłem Miecz liktora, trzeci tom Księgi nowego słońca autorstwa Wolfe'a. Świetne. :))

Dalej czytam antologie, ale zaczęło też Cytadelę autarchy, czyli KNS tom 4. ;) Wolfe jest super i basta. :P
Lady_Aribeth - 2008-03-01, 20:30
:
Niedawno skończyłam Kosiarza Pratchetta i już miałam się brać za Żywe Srebro Stephensona, ale znowu mi coś przeszkodziło. Tym razem przeszkoda nazywa się Przenajświętsza Rzeczpospolita Piekary. Zastanawiałam się od pewnego czasu czym się tak ludzie w tym Piekarze zachwycają (jedna dziewczyna to prawie spazmów dostała, jak mi polecała Mordimera o_O ), a że jedyną książką tegoż autora jest właśnie "Przenajświętsza..." to po nią sięgnęłam o_O . Po ponad 80 przeczytanych stronach stwierdzam, że książka ani mnie nie przeraża, ani szokuje, ani zadziwia, ani zachwyca, tylko co najwyżej nudzi O.o". Szukam dowodów niebywałego talentu Piekary, ale skutecznie się przede mną ukrywa o_O .
ASX76 - 2008-03-01, 22:52
:
Piekara i niebywały talent :?: :badgrin: Jedno ma się tak do drugiego, jak kożuch do kwiatka.
J.P., jak na realia polskiego fantastycznego światka, całkiem nieźle radzi sobie z "piórem", choć kudy mu do: Brzezińskiej, Sapkowskiego, Szostaka czy Grzędowicza. Używając słowa zaczerpniętego z terminologii piłkarskiej - jego twórczość to druga polska liga. :-P Ni mniej, ni więcej.
Z Piekary, jeśli już musisz ( ;) ), to najlepiej od razu wziąć się za pierwszy "odcinek" taśmowej produkcji o inkwizytorze. ;)
Lesij - 2008-03-01, 23:01
:
AS, to chyba nie tutaj, a w temacie o Piekarze...
A tak btw- popieram i podpisuję się czterema łapami pod tym co nabazgrałeś ;)
Lady_Aribeth - 2008-03-01, 23:07
:
ASX76 napisał/a:
Z Piekary, jeśli już musisz ( ;) ), to najlepiej od razu wziąć się za pierwszy "odcinek" taśmowej produkcji o inkwizytorze. ;)


Jak już zaczęłam tą nieszczęsną "Przenajświętszą..." to już ją skończę xD. Z czystej ciekawości, czy autor ma jakieś przebłyski natchnienia, czy wszystko pisze tak monotonnie... xD.
Ale aż mi trochę szkoda tych wszystkich jego fanów, którzy bezkrytycznie podchodzą do każdego jego 'dziełka' xD
Lesij - 2008-03-01, 23:14
:
Chyba raczej to drugie...
Jest typowym obiektem rozdmuchania. I to rozdmuchania porządnego...
ASX76 - 2008-03-01, 23:18
:
Lady_Aribeth napisał/a:
(...)
Ale aż mi trochę szkoda tych wszystkich jego fanów, którzy bezkrytycznie podchodzą do każdego jego 'dziełka' xD


To akurat jedna z najsłabszych książek Piekary.
Cykl opowiadań o Mordimerze jest zupełnie o czym innym (inkwizycja, te sprawy...), jest więc jakaś szansa, że przypadnie Ci do gustu. Ot, całkiem sympatyczne czytadełka, nad którym sporo czytelników fantasy w naszym pięknym kraju, lubi miło spędzać czas. Ja, co prawda się do nich nie zaliczam, ale to nieistotny szczegół. :-P
P.S. Toudisław może ma coś z tego na stanie... ;)
Tyraela - 2008-03-01, 23:25
:
ASX76 napisał/a:
to najlepiej od razu wziąć się za pierwszy "odcinek" taśmowej produkcji o inkwizytorze.

Żartujesz chyba? Z całej Piekary Mordimera odradzałabym najbardziej, bodajże Elektra się przez to zraziła xD są lepsze utwory, chociażby niektóre opowiadania z "Świata pełnego chętnych suk" albo najlepsze chyba "Necrosis".
ASX76 - 2008-03-02, 00:03
:
Tyraela napisał/a:

Żartujesz chyba? Z całej Piekary Mordimera odradzałabym najbardziej, bodajże Elektra się przez to zraziła xD są lepsze utwory, chociażby niektóre opowiadania z "Świata pełnego chętnych suk" albo najlepsze chyba "Necrosis".


Dla mnie osobiście i jedno i drugie i trzecie to makulatura, bez stopniowania poziomu "atrakcyjności", jeśli już mam być poważny.
Tigana - 2008-03-02, 00:09
:
A ja właśnie przeczytałem najnowsze opowiadanie Anny Brzezińskiej o babci Jagódce - "Babie lata" - bardzo dobre. Polecam.
Aktualnie jestem w połowie "Czarnej bandery" Komudy, "Bezgłośnej klingi" RASa i jeszcze zaczynam kolejną książkę o psychopatycznym mordercy - "Czerwoną maskę" Mastertona - i kto tu mówi, że ja nie mam dobrego gustu //pisowcy
Tyraela - 2008-03-02, 00:35
:
A dla mnie właśnie cykl w Mordimerze to papier toaletowy - zapraszam do wątku o owym autorze xD

Żeby nie było offtopa - ja czytam od kilku dni "Amerykańskich Bogów" Gaimana, idzie mi wolno, ale głównie z tego powodu, że nie mam ochoty na czytanie O.o a zapowiada się dość ciekawie, zobaczymy. Ostatni raz czytałam Gaimana w szóstej klasie podstawówki xD
gagasia - 2008-03-04, 19:37
:
Czytam właśnie Gaimana "Nigdziebądź" i jestem oczarowana. Ciekawa fabuła, dobry styl. Super.
Toudisław - 2008-03-05, 12:02
:
Tyraela napisał/a:
Żeby nie było offtopa - ja czytam od kilku dni "Amerykańskich Bogów" Gaimana

Czytaj Dalej bo to dobra książka jest. No i jest seks więc ma u ciebie plusa
gagasia napisał/a:
Czytam właśnie Gaimana "Nigdziebądź" i jestem oczarowana. Ciekawa fabuła, dobry styl. Super.

Fajna książeczka ale to nie jest szczyt umiejętności


Przeczytałem "Cień kata" Wolfa i muszę powiedzieć, że chyba mnie wciągnęło bo następne tomy już czekają w kolejce. Wolf może i piszę lekko specyficznie ale mnie wciąga. Fajnie się czyta po prostu.
A teraz dzięki Elektrze czytam Gwiazdy moim przeznaczeniem. Książka dobra czyta się szybko i przyjemnie. Największą zaletą jest postać głównego bohatera i jego obsesja.

Kończę Gwiazdy i biorę się za gdzie dawniej śpiewał ptak. Fajne ale jakieś mroczne i zimne. Autorka roztacza dość pesymistyczną wizję przyszłości. Książka dość dobra a szczególnie gdy weźmie się pod uwagę w którym roku została napisana.
ASX76 - 2008-03-05, 14:26
:
Toudisław napisał/a:
(...)Kończę Gwiazdy i biorę się za gdzie dawniej śpiewał ptak. Fajne ale jakieś mroczne i zimne. Autorka roztacza dość pesymistyczną wizję przyszłości. Książka dość dobra a szczególnie gdy weźmie się pod uwagę w którym roku została napisana.


Jedną z rzeczy, które najbardziej rzucają się w oczy w książce jest to, że Wilhelm ma bardzo negatywne zdanie o klonowaniu ludzi i ostrzega przed jego konsekwencjami. Utwór, jak to się zgrabnie określa, ma już swoje lata i współcześnie można go odbierać jako nazbyt daleko idący w swojej wrogiej do "powielania" wymowie. Niemniej jednak jest to, jakby nie patrzeć, fantastyka, a nie np. rozprawa naukowa i właśnie dlatego, mnie osobiście to nie przeszkadzało, tym bardziej, że książka jest naprawdę bardzo dobra i mocno zapada w pamięć. Wizja przyszłości tu przedstawiona jest jeszcze wyraźniej pesymistyczna i ponura, a nawet przerażająca, gdy postawi się w sytuacji bohaterów... (nie piszę których, bo sam do tego dojdziesz).
Jednostki które za wszelką cenę podporządkowują się ogółowi, nawet kierując się słusznymi w teorii ideami, lecz całkowicie rezygnując z indywidualizmu, tracą człowieczeństwo, stają się kimś innym, obcym... Autorka potrafi w kilku zdaniach oddać cały tragizm sytuacji danej postaci, a w ogólniejszym wymiarze - całej społeczności, bez popadania w przesadę, po prostu wiarygodnie i prawdziwie. Nie sposób przejść obok tego obojętnie.
Jak dla mnie to jedna z najbardziej wartościowych pozycji s-f. :-)

Tigana-san :arrow: Proszę wybaczyć, ale... RAS i Masterton... to jest chore... :-P Twoje niektóre masochistyczne skłonności i fascynacje książkowe nieodmiennie budzą we mnie przerażenie. Czasami mam przez to koszmary: przede mną leży makulatura w postaci sterty książek Mastertona czy innego RAS-a, a ja mam to wszystko przeczytać. :-x ;) :-P
Tigana - 2008-03-05, 16:19
:
ASX76 napisał/a:
Tigana-san :arrow: Proszę wybaczyć, ale... RAS i Masterton... to jest chore... :-P Twoje niektóre masochistyczne skłonności i fascynacje książkowe nieodmiennie budzą we mnie przerażenie.

RASa czytam w ramach odmóżdżania po sprawdzianach gimnazjalistów :P Mastertona z recenzenckiego obowiązku. Dzisiaj dla odmiany wypożyczyłem z biblioteki Forda i jego "Fizjonomikę" , ale najpierw (tez z miejskiej wypożyczalni) zajmę się Johnem Connellym i jego "Złymi ludźmi" - zapowiada się ciekawy horror o wyspie, jej mieszkańcach i mrocznej tajemnicy z przeszłości.
Dabliu - 2008-03-05, 20:20
:
Toudisław napisał/a:
Przeczytałem "Cień kata" Wolfa i muszę powiedzieć, że chyba mnie wciągnęło bo następne tomy już czekają w kolejce. Wolf może i piszę lekko specyficznie


W tym wypadku "specyficznie" oznacza wspaniały, piękny w swej prostocie, ale i wysoce wysublimowany, wielce sugestywny styl oraz spokojną, niespieszną narrację napiętnowaną niezwykłą wręcz wrażliwością i wyczuciem, a także "mentalnym okiem" wyczulonym na ukryte piękno i nienachalną, bezpretensjonalną mądrość bijącą z każdego zdania //kas

Toudisław napisał/a:
A teraz dzięki Elektrze czytam Gwiazdy moim przeznaczeniem. Książka dobra czyta się szybko i przyjemnie. Największą zaletą jest postać głównego bohatera i jego obsesja.


Czytaj czytaj, bo to wspaniała powieść. Jedna z moich ulubionych. Poza tym, naprawdę zgrabnie trawestuje "Hrabiego Monte Christo"... :-)
Jander - 2008-03-05, 21:12
:
Dabliu napisał/a:
Poza tym, naprawdę zgrabnie trawestuje "Hrabiego Monte Christo"... :-)

A można prosić o coś więcej na ten temat? ;)
Toudisław - 2008-03-05, 21:30
:
Dabliu napisał/a:
W tym wypadku "specyficznie" oznacza wspaniały, piękny w swej prostocie, ale i wysoce wysublimowany, wielce sugestywny styl oraz spokojną, niespieszną narrację napiętnowaną niezwykłą wręcz wrażliwością i wyczuciem, a także "mentalnym okiem" wyczulonym na ukryte piękno i nienachalną, bezpretensjonalną mądrość bijącą z każdego zdania //kas

Aleś komplementa walnoł :D
A tak na poważnie to pod tym się nie podpiszę. Cień mi się podobał ale nie mogę powiedzieć, że się rozpływam w zachwytach. Nie widzę tych cudów i nie wiem czego. Książka jest po prostu dobrze napisana i może tempak jestem ale jak na razie tych super ambitnych treści nie widzę i tyle. No przekonamy się co dalej
Dabliu napisał/a:
Czytaj czytaj, bo to wspaniała powieść. Jedna z moich ulubionych. Poza tym, naprawdę zgrabnie trawestuje "Hrabiego Monte Christo"... :-)

Już skończyłem. Zakończenie naprawdę dobre ;) to kwintesencja tej książki. To co się tam stało nie dawało mi spokoju. Książka zachwyca głównie dzięki dwóm postacią Foylejowi i Lodowej książnice.
Jander napisał/a:
A można prosić o coś więcej na ten temat? ;)

Chodzi o zachowanie głównego bohatera. Książka, rzeczywiście ma wile wspólnego z hrabią.
batou - 2008-03-05, 21:41
:
A ja się podpiszę pod tym co napisał Dabliu. Wcale sporo nie przesadził ;) Co do cudów i ambitnych treści to jeszcze będą ;) Wolfe niczego dosłownie i wprost nie wciska, a całe mnóstwo rzeczy odkrywamy w trakcie lektury. Wszystko jest bardzo dobrze przemyślane i nic w tu się nie dzieje bez powodu. Tą sagę trzeba przeczytać przynajmniej do 4 tomu, żeby mieć obraz tego jak Wolfe pisze. Dla mnie rewelacja.

Czytam Tańce na śniegu Łukjanienki. Pierwszy kontakt z tym autorem i szczerze mówiąc nie tego się spodziewałem. To dla mnie bardziej przygodówka dla młodzieży, prawie w stylu Niziurskiego, niż fantastyka. Nie powiem, żeby się źle czytało, ale jestem zaskoczony. Zobaczymy jaki będzie Labirynt odbić, bo to od tej książki wcześniej chciałem zacząć czytać Łukjanienkę.
Tigana - 2008-03-05, 22:15
:
batou napisał/a:
To dla mnie bardziej przygodówka dla młodzieży, prawie w stylu Niziurskiego, niż fantastyka. Nie powiem, żeby się źle czytało, ale jestem zaskoczony. Zobaczymy jaki będzie Labirynt odbić, bo to od tej książki wcześniej chciałem zacząć czytać Łukjanienkę.

No bo "Tańce na śniegu" to właśnie taka przygodówka dla młodzieży, twój drugi wybór znacznie lepszy.
"Gwiazdy moje przeznaczenie" - książka dobra, ale nie powalająca, a główny bohater bardziej mnie wkurzał niż fascynował.
ajsber - 2008-03-06, 22:34
:
batou napisał/a:
A ja się podpiszę pod tym co napisał Dabliu

I ja też. Całą te epopeje czytałem już wiele lat temu ale do dziś pamiętam - piękny język i styl. Jakość nietuzinkowa>w przeciwieństwie do "Rycerza" :(

Tigana napisał/a:
Gwiazdy moje przeznaczenie" - książka dobra, ale nie powalająca, a główny bohater bardziej mnie wkurzał niż fascynował.

Czy chodzi o powieść Bestera ? Jeśli tak to pozwolę sobie być w opozycji. Książka bardzo dobra i powalająca. Główny bohater nie fascynował ? Cóż, czy aby to było jego przeznaczeniem ?


Czytam "Lwa Macedonii" Gemmella. Całkiem, całkiem. Lubię te czasy i tę stylizację.
Toudisław - 2008-03-06, 23:10
:
ajsber napisał/a:
Jakość nietuzinkowa>w przeciwieństwie do "Rycerza" :(

Nie strasz --_- Kupiłem i mam nadzieję się nie zawieść.
batou napisał/a:
Czytam Tańce na śniegu Łukjanienki. Pierwszy kontakt z tym autorem i szczerze mówiąc nie tego się spodziewałem.

Bo to w cale nie jest jego the best Of

Skończyłem Gwiazdy moim przeznaczeniem i Gdzie dawniej śpiewał ptak. Kawał dobrej SF. Klasyka Klasyki. Ale muszę na jakiś czas odpocząć od SF.

Teraz czytam Galeony Wojny.
Jacek się popisał. Jak na razie czyta się Bardzo Bardzo dobrze. Akcja język i fajna atmosfera. To chyba będzie jego najlepsza książka ;) Zobaczymy
MadMill - 2008-03-06, 23:23
:
ajsber napisał/a:
Jakość nietuzinkowa>w przeciwieństwie do "Rycerza" :(

Z tego co słyszałem to Rycerz nie jest zły. On jest jakby nie tego autora, jakby go ktoś inny pisał, podobno o wiele lżejszy niż wszystko inne Wolfe'a. Kiedyś się zweryfikuje, ale jeszcze przede mną 200 stron Cytadeli Autarchy. Cudeńko. ;)
No i Wolfe mnie wciąga i porywa po raz kolejny, że odkładam inne książki i czytam jego. ;)
ajsber - 2008-03-07, 21:48
:
MadMill napisał/a:
Z tego co słyszałem to Rycerz nie jest zły. On jest jakby nie tego autora, jakby go ktoś inny pisał, podobno o wiele lżejszy niż wszystko inne Wolfe'a


Być może, gdybym nie wiedział kto jest autorem, powiedziałbym o tej książce zupełnie inne rzeczy, tymczasem jednak oczekiwałem po prostu Wolfe`a a nie mało odkrywczej ( żeby nie rzec wcale ) powtórki z innych pisarzy i to w wersji dla baardzo początkujących wielbicieli fantasy.
Tigana - 2008-03-07, 22:28
:
Czytam "Złych ludzi" J. Connolly'ego i z każda stroną jest coraz ciekawiej - tak dużej dawki psychopatycznych morderców już od dawna nie spotkałem w jednej książce. Najfajniejszy jest Moloch, ale i reszta równo potrzaskana. Ciekawe tylko co zrobi im wyspa :badgrin:
wred - 2008-03-07, 22:42
:
Zaślubiny Patyków - Jonathana Carrolla - Piękna książka o przeznaczeniu, miłości, tragedii i powikłanych ludzkich (i nie tylko) losach. Napisana w sposób absolutnie zakręcony, urzekający, baśniowy i dramatyczny. Nie pozwala się oderwać. Czasami zastanawiam się czy Gaiman się na Carrollu trochę nie wzoruje bo są bardzo podobnie zakręceni. Polecam.
gagasia - 2008-03-09, 11:12
:
Ja wczoraj dostałam "PS. Kocham cię" i dziś się za nia wezmę. W końcu czasem trzeba przeczytać coś lekkiego i łatwego.
Tigana - 2008-03-09, 12:00
:
Zakończyłem Connolly'ego - dobry, a miejscami bardzo dobry horror. Zmieniłem tylko zdanie na temat największego świra w książce - to zdecydowanie Willard :badgrin:
Co teraz? Czekam na paczkę z drugim tomem "Ragnaroku 1940" Morki i "Wiedźmy.com" E. Białołęckiej. Ewentualnie wezmę się w końcu za Forda i jego wizję przyszłości - tylko z czasu na wszystko brakuje.
ASX76 - 2008-03-09, 14:38
:
"Empire V" - postmodernistyczne dzieło ( to określenie jest tu jak najbardziej na miejscu) Wiktora Pielewina. Do tej pory zbytnio nie przepadałem za utworami z tego nurtu, ale... właśnie zmieniłem zdanie, przynajmniej w odniesieniu do twórczości tego pana. Duża erudycja, kapitalne poczucie humoru (nie pamiętam, kiedy ostatnio się tak setnie ubawiłem podczas lektury - całe szczęście, że nie mam żadnych problemów "hydraulicznych", bo inaczej musiałbym podkładać pampersa albo pieluchę ;) ) i fajny styl. Omal sobie nie wywichnąłem szczęki ze śmiechu, gdy czytałem o szkoleniach wampirów (teraz, na wszelki wypadek podtrzymuję ją od dołu ;) ). Jest to również (o)powieść o nas, o tym, co w nas dobre i złe, a raczej głównie to ostatnie ( :-P ), bardzo inteligentnie i z polotem wykpiwa otaczającą nas rzeczywistość... Palce lizać :!: xDDD Do diaska, ależ to pychota. xDDD
Specjalnie sobie dawkuję lekturę, żeby starczyło na jak najdłużej..., choć jutro chyba nie dam rady oprzeć się pokusie i całość "wchłonę' niczym gąbka wodę. xDDD

P.S. A Pielewin wkrótce doczeka się wątku poświęconego jego twórczości... Nawet nieco się poświęcę i zacytuję kilka smakowitych kąsków dla zachęty, bo szkoda, żeby pozostały bez echa...
MadMill - 2008-03-09, 18:28
:
Delektuję się Domem Burz, dla mnie cud miód i orzeszki. Poza tym przeplatam lekturę książkami: Drapieżność naszego wieku - Strugaccy i chyba wezmę się za Żywe srebro
Elektra - 2008-03-10, 09:18
:
Zaczęłam wczoraj czytać Utraconą historię Mary Gentle.

Ma to być pewna alternatywna historia Europy. Zaczyna się od zapisków pewnego historyka, który odkrył nieznane wcześniej materiały dotyczące kobiety, która dowodząc armią najemników miała wielki wpływ na losy naszego kontynentu w drugiej połowie XV wieku. Początek historii Aszy zdegustował mnie. Najpierw mamy do czynienia z gwałtem na ośmiolatce, parę stron później następne wykorzystywanie dziecka... Jeśli dalej będzie tak samo, co jest całkiem prawdopodobne, to mam wrażenie, że sobie daruję. Bo powieść powieścią, wiem, że z reguły takie wątki nie są najważniejsze, chociaż pewnie mają wpływ na dalszy ciąg, rozwój bohaterki i takie tam, ale jednak nie mam ochoty o tym czytać. I jakoś nie mam też ostatnio zapału do czytania o małoletnich bohaterach podbijających świat.

Wiem, że ciężko oceniać książkę po trzydziestu stronach, ale ta mi wybitnie nie podchodzi.
Romulus - 2008-03-10, 12:46
:
Ja czytam aktualnie "Widmo 'Alchemika'". W dalszym ciągu autor trzyma wysoki poziom. I choć jest to "tylko" space opera - to chyba jedna z najlepszych jakie czytałem. Akcja pędzi do przodu, aczkolwiek nie na złamanie karku i jest czas podelektować się stworzonym wszechświatem. A to z kolei ułatwia mnóstwo głównych bohaterów, bo trudno tak jednoznacznie wytypować jednego (chyba że Joshuę Calverta). Świetny pomysł na fabułę. I, co najważniejsze, wcale nie marnowany w miarę rozwoju akcji. Nie zawsze jest oczywisty podział na "złych" i "dobrych". Zakończenia nie da się przewidzieć. Myślę, że nie będzie to takie po prostu uzycie cudownej broni (choć blurb z tomu 3 coś takiego chyba sugeruje). Tak, czy siak nie wiadomo, jak pokonać "złych", a rasa "obcych" (takich udomowionych :) ) wcale nie kwapi się z udzielenim odpowiedzi, żeby ludzie sami ją odkryli, bo dla każdego gatunku ma ona inne znaczenie.

Jednym słowem, cho9ć jestem na 200 stronie drugiego tomu, już wiem, że jest to rewelacyjna i niegłupia space opera od której ciężko się oderwać. Na koniec marca zostawiam sobie Nagiego Boga - zakończenie trylogii.

Dla miłośników opasłych tomów: I część to dwa tomy po 600 stron każdy, II część to dwa tomy rónież po 600 stron z okładem każdy, III jeszcze nie mam, ale ma ona trzy tomy i pewnie co najmniej po 300 stron każdy. Nic tylko zanurkować w te cudowności :) Naprawdę warto.

Małe "zastrzeżenie". W Dysfunkcji Rzeczywistości, tamtejszy główny bohater Joshua Calvert był bardzo jurny (rzadko się coś takiego spotyka w fantastyce, a już nie wspomnę o space operze). Facet zaliczał wszystko co miało choćby kobiece kształty (w tym piękną niebogę, która powoli urasta do jednej z centralnych postaci). W Widmie już trochę zwolnił, co odarło ten cykl z pewnej dozy oryginalności ... :)
MadMill - 2008-03-10, 12:49
:
romulus napisał/a:
tamtejszy główny bohater Joshua Calvert był bardzo jurny (rzadko się coś takiego spotyka w fantastyce, a już nie wspomnę o space operze). Facet zaliczał wszystko co miało choćby kobiece kształty (w tym piękną niebogę, która powoli urasta do jednej z centralnych postaci).

Skoki Donaldsona. ;) Serdecznie polecam. xD

Kończę Drapieżność naszego wieku Strugackich, jest to jedna z pierwszych powieści tego duetu. Ja chyba nie do końca czuję tą rosyjską fantastykę. Podoba się, wiem do czego "piją" - chyba - ale jednak to nie jest to "coś".
Olisiątko - 2008-03-10, 13:57
:
Ojciec przytachał do domu jakieś coś o tyutl "Smoczy Pazur" jakiegoś Baniewicza czy jakoś tak. Nastepne debilne fantasy (fantasy z założenia jest debilne) starające się być zabawne. Autor dodatkowo popełnia kilka interesujących błędów językowych (od kiedy ludzie żyjący w sredniowieczu nazywali swoje czasu średniowieczem?).

Przynajmniej nie ma elfów, jeszcze.
Liv - 2008-03-10, 15:53
:
El, dalej jest bardzo podobnie ;) Zresztą odzwierciedla to pewne zachowania społeczne owej epoki.
Pamiętam, że sama męczyłam się z pierwszymi stronami sakramencko i dopiero pod koniec coś ruszyło, choć gdyby nie moje zamiłowanie historii pewnie w ogóle bym po cykl Aszy nie sięgnęła.
ASX76 - 2008-03-11, 09:06
:
Mad :arrow:
- Primo - akurat wybrałeś bodaj najsłabszą książkę Strugackich
- Secundo - wyrokować o tym, czy pasuje Ci rosyjska (bądź jakaś inna) na podstawie jednej książki (czy kilku - nie wiem, co tam jeszcze przeczytałeś) jest... dziwne.
Gdybyś np. zaczynał przygodę/gehennę z polską fantastyką i od razu trafił na jedną (lub więcej) rzeczy, które by nie podeszły, wówczas też byś napisał, że nie do końca czujesz polską fantastykę :?: :-P
O polecankach z poletka Fantastyki Wschodu była nieraz mowa i jakoś nikt nigdy nie wspominał o "Drapieżności naszego wieku". Ciekawe dlaczego :?: ;)
Tigana - 2008-03-11, 16:30
:
Czytam sobie Forda - dziwna książka, ale wciąga. Sam pomysł, by na podstawie badań fizjonomicznych oceniać ludzi - i fajny i straszny.
Teraz mam do wyboru - Białołęcka i Mortka - chyba zrobię losowanie :mrgreen: Z drugiej strony dawno nie czytałem jakiegoś rozweselacza więc może jednak sięgnę po "Wiedźmę.com"
MadMill - 2008-03-11, 16:32
:
Tigana napisał/a:
Teraz mam do wyboru - Białołęcka i Mortka - chyba zrobię losowanie :mrgreen:

Wybierz RAS'a! :mrgreen:

Ja tam się zaczytuję Domem Burz. Przekroczyłem połowę i mój entuzjazm nie opadł, ale nie wiem co ten MacLeod kombinuje. :P
Tigana - 2008-03-11, 16:49
:
MadMill napisał/a:
Wybierz RAS'a! :mrgreen:

Jeszcze mi "Bezgłośna klinga" została do dokończenia, ale póki co jakoś nie mam specjalnej ochoty. Chyba za dużo RASa na raz przeczytałem :mrgreen:
Dabliu - 2008-03-11, 17:08
:
Tigana napisał/a:
Chyba za dużo RASa na raz przeczytałem :mrgreen:


Chyba za dużo RASa na RAS ;)
MadMill - 2008-03-11, 17:10
:
Tigana napisał/a:
Chyba za dużo RASa na raz przeczytałem :mrgreen:

I tak już jesteś skrzywiony. :P A my jesteśmy winni. //kas
Tanit - 2008-03-11, 21:14
:
Znowu powrót do książek stricte historycznych:
'Wielka Wojna z Zakonem Krzyżackim w latach 1409-1411' - S.M. Kuczyński (Tu jednak kilka wybranych zagadnień, m.in. 56 stron o bitwie pod Koronowem)
'Wojny Polski z Zakonem Krzyżackim' - M. Biskup (I tu podobnie, jedynie zagadnienia dotyczące wojen 1409-1411)
Owe zagadnienia to początek - ciąg dalszy za tydzień :P

Z literatury niezależnej:
Kończę PLO Grzędowicza - trochę mi zeszło, ale jakoś nie miałam weny. Zostało mi może ze 100 stron. I jestem jak najbardziej zadowolona z zakupu. To coś zupełnie innego Niż 'Księga jesiennych demonów', ale także w moim guście ;)

Au revoir!
red91 - 2008-03-12, 09:55
:
Graham Masterton - "Wyklęty"

Jak Mastertona nie trawię, to muszę przyznać, że to naprawdę bardzo dobry horror, jedyny z Jego dorobku, który może konkurować z najlepszymi...
Tigana - 2008-03-12, 15:09
:
red91 napisał/a:
Jak Mastertona nie trawię, to muszę przyznać, że to naprawdę bardzo dobry horror, jedyny z Jego dorobku, który może konkurować z najlepszymi...

Wiele osób ten horror chwali, a mnie on jakoś nigdy nie leżał - wolę inne "dokonania" tego pana ;)
red91 - 2008-03-12, 17:35
:
To znaczy które? Konkrety Tigano, konkrety ;)
Tigana - 2008-03-12, 17:49
:
red91 napisał/a:
To znaczy które? Konkrety Tigano, konkrety ;)

Chociażby "Zwierciadło piekieł" czy nawet "Zaklęci" - tak wiem mam wypaczony gust :P
A żeby za dużego OT nie robić - podczytuje sobie sobie "333 popkultowe rzeczy PRL" - piękna rzecz. "Relax", "Bolek i Lolek" , arafatka, guma do żucia Donald - tak to były czasy.
Elektra - 2008-03-12, 18:00
:
Może załóżcie sobie wątek o tym pisarzu... albo podyskutujcie w wątku o horrorach: Horror w Polsce i na świecie. //panda


Liv napisał/a:
El, dalej jest bardzo podobnie

No więc darowałam sobie czytanie.

I znowu się miotam. Wczoraj wzięłam na powrót Modyfikowany węgiel, ale znowu po kilkudziesięciu stronach mam przesyt. Kurczę, już prawie 200 przeczytałam i jakoś nie mogę się wciągnąć. Historia i świat nawet dość interesujące, ale styl mi nie za bardzo podchodzi. Jest taki... zbyt męski. ; )

Tak więc, jako że wczoraj kupiłam wiedźmę.com.pl Białołęckiej, dziś postanowiłam zobaczyć, jak tym razem spisze się jedna z moich ulubionych polskich autorek. Główna bohaterka i narratorka, Krystyna, pracuje jako redaktorka w wydawnictwie i przędzie raczej cienko. Jej zwyczajne życie odmienia się, gdy otrzymuje tajemniczy spadek po tajemniczej krewnej. No i na razie jest średnio. Historia może i zrobi sie interesująca, więc czekam, ale książka jest trochę za bardzo... luzacko napisana. Zbyt luzacko, a do tego nie tak zabawnie jak np. Róża Selerbergu, przy której ciągle się śmiałam. Hm... może po prostu nie mam nastroju na coś takiego? //mysli Z drugiej strony, wydawało mi się, że właśnie coś lekkiego i wesołego będzie odpowiednią lekturą. Na razie nie jest...
ASX76 - 2008-03-12, 18:18
:
Tigana napisał/a:
red91 napisał/a:
To znaczy które? Konkrety Tigano, konkrety ;)

Chociażby "Zwierciadło piekieł" czy nawet "Zaklęci" - tak wiem mam wypaczony gust :P


Niezwykle delikatnie powiedziane... :-P Nic tylko załamać ręce, usiąść i gorzko zapłakać. ;)
I pomyśleć, że to Ty, Tigana-san, miałeś ambicje poprowadzić lud "ZB-ooków" ku świetlanej przyszłości... Prędzej ku czytelniczemu wypaczeniu i zagładzie. :-P

Napocząłem "Na skrzydłach pieśni" Discha, ale nie wciągnęło mnie to na tyle, żeby chciało mi się kontynuować lekturę. Wolę sięgnąć po którąś z książek Pielewina np. "Świętą Księgę Wilkołaka". :-)
MadMill - 2008-03-13, 15:16
:
Po skończeniu Mroczne lata świetlne Aldissa wziąłem się za trzeci tom przygód Fafryda i Szarego Kocura - Droga do skarbu. Wiem że wiele osób narzekało na Leibera, że czyta się go źle i nudzi strasznie, ale mnie tam się ten pokryty kurzem styl podoba. Lubię taką starą, zwykłą fantasy. ;)
Tanit - 2008-03-13, 22:18
:
Po odrobinie fantastyki odrobina... klasyki ;)
'Pornografia' W. Gombrowicza na tapetce. Po przeczytaniu kilku stroniczek.. wpadłam w trans i prawie bym przegapiła przystanek xP Jak to u Gombrowicza pokręcone i genialne na swój sposób :mrgreen:

pobocznie:
'Polska dzielnicowa i zjednoczona' pod red. A. Gieysztora
'Między narodowe procesy polubowne jako narzędzie polityki Z. Luksemburskiego' Z. Nowak
I gdzieś mi się obija biografia Stefana I Świętego ;)
Nom... to tak na weekend...

Au revoir!
Tigana - 2008-03-14, 21:37
:
Skończyłem "Fizjonomikę" Forda. Fajna rzecz, chociaż mam mieszane uczucia. Przede wszystkim nie spodobał mi sie główny bohater - klasyczny do bólu nadęty dupek, który w chwili, gdy system obrócił się przeciwko niemu staje się opozycjonistą. Ciekawa jest za to sama idea książki oraz wizja świata. Mimo wszystko warto.
Teraz biorę się za Białołęcką i jej "Wiedźmę.com.pl" (Sweet mi świadkiem :mrgreen: ) - powinno być lekko, miło i przyjemnie. A o czym? O wiedźmie ;)
Dabliu - 2008-03-14, 21:52
:
Tigana napisał/a:
Skończyłem "Fizjonomikę" Forda. Fajna rzecz, chociaż mam mieszane uczucia. Przede wszystkim nie spodobał mi sie główny bohater


A mnie się właśnie spodobał :mrgreen:
Elektra - 2008-03-15, 17:20
:
Skończyłam wiedźmę.com.pl i okazała się całkiem niezła, czego początek nie zapowiadał. Interesująco i zabawnie zrobiło się, gdy pojawiły się elementy nadprzyrodzone. I nawet przyzwyczaiłam się do tych ciągłych nawiązań do popkultury. A najbardziej jakoś mi przeszkadzało seplenienie syna głównej bohaterki. Ma mały już sześć lat, jest bardzo inteligentny, lada dzień wybiera się do szkoły, a sepleni jak czterolatek. Rodzinka zadbała o wykształcenie, ale z wymową coś zawaliła... Książka mnie nie porwała. Jak na razie jest na najniższym miejscu w moim rankingu książek Białołęckiej.


A teraz zabrałam się za Obłęd rotmistrza von Egern Sz. Twardocha i jest dobrze. Książka składa się z czterech opowiadań, jestem po przeczytaniu pierwszego, tytułowego. Główny bohater dość idealistycznie podchodzi do wojny, która jest szlachetnym zmaganiem, w której chodzi nie o zwycięstwo lecz o sprawdzian męstwa i honoru. Niestety nie wszyscy w jego otoczeniu tak myślą. Rotmistrz musi zmierzyć się z okrucieństwem wojny ale także, przede wszystkim, ze swoją psychiką.

Bardzo interesujące i ciekawie napisane opowiadanko. Mam nadzieję, że dalej będzie przynajmniej tak samo dobrze.
Toudisław - 2008-03-17, 08:09
:
Skończyłem "Ilion" Simmonsa. Książka naprawdę BARDZO dobra. Mnóstwo odwołań do literatury klasycznej i ogólnie książka wymaga, ale warta jest, by czasem trochę się pomęczyć. Wątki się bardzo fajnie uzupełniają.

Teraz czytam "Cryptonomicon" Nela Stephensona. Książka miażdży. Świetnie napisana, porywa od pierwszych stron.
Elektra - 2008-03-17, 08:26
:
Wzięłam się w końcu za Zamęt Stephensona. Crypto narobił mi smaku i nie mam cierpliwości czekać do lipca na zakończenie Cyklu Barokowego.

Na początku książki wracamy do historii Jacka. No i od razu zaczyna się coś dziać. Zapomniałam co prawda trochę szczegółów z Żywego srebra, ale jakoś na razie nie chce mi się go czytać jeszcze raz. Mam nadzieję, że dużo mi nie umknie.
Romulus - 2008-03-17, 09:16
:
Ja zacząłem czytać druga odsłonę Ustroju Świata. Nie mgłem się już doczekać. ZAMĘT jest póki co (IMO) najlepszą częścią Cyklu. Czyta się świetnie - i to głównie dzięki Jackowi.
Drugi tom USTROJU przypomina mi sytuację przy Żywym Srebrze: pierwszy tom mi szedł ciężko, potem było już tylko lepiej. Tak samo było przy Ustroju. Drugi tom jest ciekawszy od pierwszego.

W kolejce czeka Dom Burz, chyba że Zysk mi do świąt przyśle Petera Hamiltona.
Elektra - 2008-03-17, 09:22
:
romulus napisał/a:
rugi tom USTROJU przypomina mi sytuację przy Żywym Srebrze: pierwszy tom mi szedł ciężko, potem było już tylko lepiej.

Ja miałam podobnie, chociaż z upływem czasu dochodzę do wniosku, że chyba najbardziej lubię pierwszy tom ŻS.


romulus napisał/a:
chyba że Zysk mi do świąt przyśle Petera Hamiltona.

Przez Twoje bardzo pozytywne opinie o Hamiltonie chyba sobie sprawię tę serię. Nie wiem, czy to jest dobry pomysł, żeby kupić od razu tyle książek, ale urodzinowa promocja Zysku kusi. ;)
Tigana - 2008-03-17, 13:52
:
Elektra napisał/a:
ale urodzinowa promocja Zysku kusi. ;)

Ja bym nie dzielił jeszcze skóry na niedźwiedziu - promocja nie została jeszcze ogłoszona.

Kończę Białołęcką - "Róża Selerbergu" znacznie zabawniejsza. "Wiedźma. com.pl." przypomina mi serial "Ranczo" z domieszką metafizyki. Takie sobie.

Teraz czas na TP i jego "Nocna straż" - zobaczymy jak Vines poradzi sobie w przeszłości z samym sobą.
Regissa - 2008-03-18, 17:35
:
Tigana napisał/a:
zobaczymy jak Vines poradzi sobie w przeszłości z samym sobą.

Całkiem nieźle, czegoś nawet sam się nauczy :-PP

A ja (dzięki bibliotece by Elektra //przytul ) czytam Kay'owy "Fionavarski gobelin" (już tom III). A zatem - NIE PRZESZKADZAć!!!
red91 - 2008-03-18, 20:58
:
Stephen King - "Gra Geralda"

Liczę na kawał solidnej literatury grozy.
Mogget - 2008-03-18, 21:02
:
Zafascynowany "Wyjściem z cienia" Zajdla pochłaniam obecnie "Cylinder van Troffa.W kolejce czekają "Cała prawda o planecie Ksi" i "Paradyzja" :mrgreen:
Lady_Aribeth - 2008-03-18, 21:09
:
Mogget napisał/a:
Zafascynowany "Wyjściem z cienia" Zajdla pochłaniam obecnie "Cylinder van Troffa.W kolejce czekają "Cała prawda o planecie Ksi" i "Paradyzja" :mrgreen:


O, widzę, że pojawił się następny osobnik zafascynowany twórczością Zajdla! :mrgreen: Wg mnie "Po wyjściu z cienia" reszta utworów Zajdla jest tylko lepsza xD. Limes Inferior szczególnie! *____*
batou - 2008-03-18, 23:02
:
Czytam Welin i jest dobrze. I dobrze, że jest dobrze, bo zanim zacząłem kupiłem Atrament ;) Po 1/5 nie będę wnikliwie oceniał książki, ale powiem, że zabawy formą w wykonaniu Duncana wcale nie czynią lektury "trudniejszą", a takich opinii słyszałem sporo.
Liv - 2008-03-19, 08:45
:
Wczoraj musiałam się zaopatrzyć w ebooka "Każni" gdyż niezawodny (do tej pory :P ) Toudi nie miał książki w swoich zbiorach.
I tak jak w przypadku "Czasu wiedźm" książka mi się podobała ... do 23x którejś strony.
Im bliżej końca, tym gorze ... Diaczenkowie mają chyba problem z zakończeniami, bo podobnie było w "Czasie wiedźm" i boję się myśleć co mnie spotka na ostatnich stronach "Doliny sumienia", która zaczęłam czytać.
Sunshine - 2008-03-19, 19:35
:
red91 napisał/a:
Stephen King - "Gra Geralda"

Liczę na kawał solidnej literatury grozy.


Ja tam nic nie chcę mówic, żeby nie bylo, że zniechęcam, ale mnie King nie porywa. Nad Grą przysypialam jak nad większością jego książek, które probowalam rozgryźć.

A tak do tematu - poczytuję "Ostatnie promienie slońca" Kaya i podoba mi się, na razie język bo o fabule nie mogę na razie nic powiedzieć. Ale realia - alternatywna Skandynawia ze swoją wiarą w Thora i resztę czeladki, Anglosasi i Celtowie... dlugo szukalam takiej książki. Obym nie pożalowala zakupu... zwlaszcza że w Empiku czeka jeszcze "Tigana" i "Lwy Al-Rassanu". Mam nadzieję że przylączę się w zachwytach do Tigany :))
Tigana - 2008-03-19, 20:25
:
Sunsin napisał/a:
Mam nadzieję że przylączę się w zachwytach do Tigany :))

Żeby było jasne - ja "OPS" nie lubię i nie zachwalam. Podobnie ma sie rzecz z "Ysabel".
Kończę Pratchetta i jego "Nocną straż" - fajna książka, chociaż faktycznie na tle innych powieści trochę za mało humoru. No i skandal - tak jak wspomniała Elektra - nie ma słoników a Śmierć MÓWI MAŁYMI LITERAMI. Za to poznajemy początki Nobbsa, Gardło Sobie Podrzynam oraz Vetinariego.
Teraz na jeden ząb - "Jestem Legendą" (ostatni człowiek vs wampiry), a potem "Drogę" (wizja postnuklearnej Ameryki) Niech żyją ferie świąteczne !!!!
Ł - 2008-03-20, 11:30
:
W. Suworow - Akwarium. I nie, nie jest to poradnik hodowli rybek.

"Gdyby przyszła wam ochota pracować w KGB, udajcie się do byle jakiego powiatowego miasteczka. Na placu cen¬tralnym króluje niezawodnie posąg Lenina, a za nim obo¬wiązkowo potężne gmaszysko z kolumnami; obwodowy komitet partii. Gdzieś pod bokiem również obwodowy ko¬mitet KGB. Wystarczy na tym samym placu zapytać jakie¬gokolwiek przechodnia, każdy wskaże drogę: o, tamten budynek, szary, ponury, tak, tak, właśnie ten, na który wskazuje Lenin swą betonową ręką. Ale też wcale nieko¬niecznie musicie udać się do komitetu powiatowego, wy¬starczy zwrócić się do osobowo otdiela, komórki bezpie¬czeństwa w zakładzie pracy. Tutaj również każdy przyjdzie wam chętnie z pomocą: korytarzem prosto, drzwi po pra¬wej, obite czarną skórą. Istnieje jeszcze prostszy sposób zatrudnienia się w KGB. Należy zwrócić się do byle jakiego bezpieczniaka. Znajdziecie go na każdej zabitej deskami stacji kolejowej, w każdej fabryce, nierzadko na każdym fabrycznym wydziale. Jest w każdym pułku, instytucie, więzieniu, w każdej komórce partyjnej, w biurze projekto¬wym, nie mówiąc już o komsomole, związkach zawodo¬wych, organizacjach społecznych i stowarzyszeniach. Wy¬starczy podejść i zwyczajnie wyznać: chcę do KGB! Czyprzyjmą, czy nie - to już inna sprawa (pewnie, że przyjmą!), ale droga do KGB dla wszystkich stoi otworem.

Natomiast do GRU nie można się tak łatwo dostać. Do kogo się zwrócić? Kogo prosić o radę? Do jakich drzwi stukać? Może warto zasięgnąć języka na milicji? Ale milicjant też wzruszy tylko ramionami: taka organizacja nie istnieje.
KGB liczy miliony ochotników, w GRU jest to nie do pomyślenia. Na tym polega zasadnicza różnica. GRU jest organizacją tajną. Nikt o niej nie wie, nie pragnie więc do niej wstąpić z własnej inicjatywy. Ale załóżmy, że znalazł się ochotnik, który sobie tylko znanym sposobem znalazł owe drzwi, do których należy zastukać: przyjmijcie mnie, mówi. Przyjmą? Nie, nie przyjmą. Ochotnicy wcale nie są mile widziani. Ochotnik zostanie niezwłocznie aresztowa¬ny, po czym czeka go długie, ostre śledztwo. Wiele padnie pytań. - Gdzieś te trzy litery usłyszał? W jaki sposób zdo¬łałeś nas odnaleźć? Ale przede wszystkim, kto ci w tym pomógł? Kto? Kto? Kto? Mów, gnoju! - Chłopcy z GRU potrafią wydobyć właściwe odpowiedzi. Z każdego wyrwą zeznania. Ręczę za to. GRU, oczywiście, odnajdzie tego, kto pomógł ochotnikowi. I znów śledztwo od początku: -A tobie, bydlaku, kto te litery zdradził? Gdzieś je usły¬szał? - Prędzej czy później dotrą po nitce do kłębka, do samego źródła. Okaże się nim być osobnik, który znał tajemnicę i nie potrafił powściągnąć języka. O, GRU po¬trafi takie języki wyrywać. GRU oddziera takie języki wraz z głowami.

I każdy, kto trafił do GRU, wie o tym doskona¬le. Każdy, kto trafił do GRU, strzeże własnej głowy, a może ją ocalić tylko w jeden sposób: strzegąc języka. O GRU można rozmawiać wyłącznie będąc w GRU. Mówić można tak, by głos nie wydostał się poza przejrzyste ściany maje¬statycznego gmachu na Chodynce. Każdy, kto trafi do GRU święcie czci regułę Akwarium: wszystko, o czym tu wewnątrz rozmawiamy, niech pozostanie wewnątrz. Niech ani jedno słowo nie opuści tych murów. I dzięki temu, że obowiązuje taka dyscyplina, mało kto za szklanymi ścia¬nami orientuje się, co dzieje się wewnątrz. Ten zaś, kto wie, zachowuje milczenie. A ponieważ wszyscy, którzy wiedzą, milczą, ja nigdy nie słyszałem o GRU."

Tigana - 2008-03-20, 21:42
:
"Jestem Legendą" skończone - bardzo dobra książka. Krótka, ale bardzo treściwa. Do filmu, z litości dla tworu X Muzy, nie będę porównywać , bo nie ma czego. Film, a książka to tak naprawdę dwie zupełnie inne bajki.
Mathenson położył duży nacisk na samą psychikę bohatera - jego szaleństwo, zwątpienie, chwilowe triumfy. No i samotność. A końcówka palce lizać.
Nabu Nezzar - 2008-03-22, 01:10
:
Po przeczytaniu "Wojny Zombie" (równie dobre co "Zombie survival") wróciłem do lektury "Wichru śmierci", czyli pierwszego tomu, siódmej części malazańskiej Eriksona. Nie chce mi się znowu pisać o czym to jest, więc będzie tylko krótko - epickie fantasy w najlepszym stylu :-P
Tigana - 2008-03-22, 12:03
:
Nabu Nezzar napisał/a:
Nie chce mi się znowu pisać o czym to jest, więc będzie tylko krótko - epickie fantasy w najlepszym stylu :-P

Jak dla kogo "w najlepszym stylu" ;)
Skończyłem "Drogę" - nie powiem książka robi wrażenie. Bardzo surowa, a równocześnie bogata w treść. Smutna, ale i niosąca nadzieje. Pełna wydarzeń, ale i refleksyjna. Tak czy siak gorąco zachęcam do lektury.
No teraz biorę się za M. Mortkę i jego "Ragnarok 1940 ". W końcu się okaże jaki los zgotowali światu współcześni wikingowie. Byle by trochę magii było.
Tanit - 2008-03-22, 12:59
:
Gombrowiczowska 'Pornografia' okazuje się (jakże by inaczej) świetną lekturą i miejscami po prostu nie idzie powstrzymać uśmiechu.
Robię jednak przerwę (jako że to moja książka) i zabieram się za wypożyczoną wczoraj z biblioteki.
'Wybór Zofii' Williama Styrona - podobnież dobra i wstrząsająca lektura, lepsza niż opowiadania Borowskiego czy 'Medalionów'.
koło 500 stron do przeczytania do wtorku :mrgreen:
Ah... i jeszcze zaczęłam sobie powolutku czytać WP - Tolkiena xP Kieszonkowy rozmiar - idealny do tramwaju.

Au revoir!
Asuryan - 2008-03-22, 13:56
:
Niedawno dość dokładnie przekartkowałem "Płacz Narodzonych - Ascendenci Estorei" James'a Barclay'a. Książka ta, to świetny początek monumentalnej sagi fantasy, w której jednak magii jest dość mało, a przeważa klimat Imperium Rzymskiego. Dramaty jednostek i epickie bitwy to zdecydowanie to, co tygrysy lubią najbardziej.
Tyraela - 2008-03-23, 13:37
:
Ja w końcu i z wielkim trudem przebrnęłam przez "Amerykańskich Bogów" Gaimana - kicha straszna, nie chcę widzieć tej książki na oczy xD po pierwsze, czytałam ją w dość mocnym kryzysie czytelniczym (a raczej miałam dużo ciekawszych rzeczy na głowie ;P), po drugie książka ma tak mało akcji, że ciekawi chyba tylko sympatyków wszelakich boskich panteonów. A jako, że ja się do owych sympatyków nie zaliczam, czym prędzej oddaję książkę Toudiemu.

Skończyłam dzisiaj również "Buszującego w zbożu" i nie rozumiem znowu zachwytów nad tą knigą. Może dlatego, że ja lubię książki proste w odbiorze :mrgreen: wkurzały mnie nawyki językowe głównego bohatera i ogólnie jest totalnie chaotyczny charakter. Wiele zachowań było prawdziwych, ale on był typowym nieogarniętym nastolatkiem, który bardzo chciał być dorosły. Nuda, książka ogółem skojarzyła mi się z twórczością Coelho.

Natomiast naszła mnie ochota na przeczytanie czegoś, co znam i lubię, wobec czego sięgam sobie na czas świąt po drugi tom "Achai" : D
Jachu - 2008-03-23, 19:33
:
Dawno nic tu nie pisałem ;) A było co pisac, bo w przeciągu ostatnich paru miesięcy przeczytałem w sumie kilka dobrych książek 8)
Na dzień dzisiejszy zagłębiam się w lekturze biografii Kleopatry autorstwa Pat Southern pod tym samym tytułem. Autorka w kapitalny sposób przedstawia życie jednej z najważniejszych kobiet w historii ludzkości... Polecam każdemu, zwłaszcza dzisiejszym kobietom mającym lekko spaczone spojrzenie na rolę kobiety we współczesnym świecie :mrgreen:
Tigana - 2008-03-23, 20:22
:
A za mną 2/3 Mortki - "Ragnarok 1940" Nie spodziewałem się, ze tak dobrze będzie się czytać. Sporo akcji - opisy ataku okrętów podwodnych, powietrzne pojedynki, walka wywiadów. Póki co pozytywne wrażenie - a na pewno lepsze niż pierwszy tom. Ciekawe tylko czy autorowi uda sie ładnie domknąć tą kniżkę.
Mogget - 2008-03-24, 19:55
:
Powoli zbliżam się ku końcowi "Zbójeckiego Gościńca" Anny Brzezińskiej.Na początku książka nie przypadła mi do gustu, jednak z kolejnymi stronami coraz bardziej mi się podoba.To co ze swojej strony mogę książce zarzucić to strasznie zawiła geografia no i może zbyt duże nagromadzenie różnych bóstw :) Za to kreacja bohaterów jak najbardziej na plus
Liv - 2008-03-24, 20:09
:
Miałam bardzo podobne odczucia po pierwszy tomie, ale z czasem to całkowicie zanika - czyt. przyzwyczajasz się do świata, zaczynając się orientować w geografii i religii.

Ostatnio przynajmniej raz w tygodniu sprawdzam stronę Runy, w poszukiwaniu jakiejkolwiek informacji na temat ostatniego tomu SoT.

Lekki kryzys czytelniczy, i równie lekka książka - VJ Jones, Kolczasty wieniec.
Tigana - 2008-03-24, 20:40
:
Chyba każdy ma na początku kłopoty z SoT - ja pamiętam, że pierwszej wersji nie dałem rady przeczytać.
Liv napisał/a:
Ostatnio przynajmniej raz w tygodniu sprawdzam stronę Runy, w poszukiwaniu jakiejkolwiek informacji na temat ostatniego tomu SoT.

Najpierw musi się ukazać "Ziemia niczyja" i dopiero wtedy pani Ania ma zabrać się za Twardokęska.
Liv napisał/a:
Lekki kryzys czytelniczy, i równie lekka książka - VJ Jones, Kolczasty wieniec.

Chyba najlepsza powieść tej autorki na naszym rynku. Chociaż cykl "Księga Słów" nie był moim zdaniem najgorszy. Ach te posiłki biskupa...
Liv - 2008-03-24, 20:51
:
Tigana napisał/a:
Chyba najlepsza powieść tej autorki na naszym rynku. Chociaż cykl "Księga Słów" nie był moim zdaniem najgorszy. Ach te posiłki biskupa...


Powiedzieć, że przeczytałam trylogię "Księgi słów" to ... wielka przesada. W jeden dzień przekartkowałam dwa tomy. Przypominało mi to wenezuelsko-argentyński serial, gdzie można opuścić kilkanaście odcinków, nie gubiąc się w fabule.
Jander - 2008-03-24, 21:04
:
Tymczasowo przerwałem czytanie Chronolitów Wilsona (które kupiłem sprowokowany opinią batou, no i do kolekcji, jako trzecią książkę Wilsona) - po 160 stronach mogę powiedzieć, że może nie jest tragicznie, ale nie wciąga to. Spin był o niebo lepszy. Siła pewnie będzie tkwić w zakończeniu.
Zacząłem za to Smykałkę do Wojny McDevitta - o ile nie lubię space opery, tak to czyta się naprawdę gładko, w przeciwieństwie do Chronolitów bardzo wciąga, w sumie od dawna nie zdarzyło mi się, bym czytał cokolwiek przed snem. Nie wydaje mi się, by poziom do końca książki opadł. Może napiszę coś więcej jak skończę, a tymczasem wracam do lektury, bo jest znakomicie. ;)
pozdrawiam
Tigana - 2008-03-24, 21:14
:
Jander napisał/a:
Tymczasowo przerwałem czytanie Chronolitów Wilsona (które kupiłem sprowokowany opinią batou, no i do kolekcji, jako trzecią książkę Wilsona) - po 160 stronach mogę powiedzieć, że może nie jest tragicznie, ale nie wciąga to. Spin był o niebo lepszy. Siła pewnie będzie tkwić w zakończeniu.

"Spin" to chyba czytałeś w oryginale? Dla mnie "Chronolity" są o niebo lepsze od "Darwinii" - ciekawsze i mniej niedorzeczne.

Jutro o ile mnie listonosz nie odwiedzi skończę Mortkę i wezmę się za "PowerSat" B.Bova czyli pierwszą część jego "gwiezdnej sagi". Będzie o początkach astronautyki i pierwszych wyprawach w kosmos. Do tego spiski, zdrady i nieco "Dynastii". Lubię tego faceta.
batou - 2008-03-24, 21:18
:
Jander napisał/a:
Tymczasowo przerwałem czytanie Chronolitów Wilsona (które kupiłem sprowokowany opinią batou, no i do kolekcji, jako trzecią książkę Wilsona) - po 160 stronach mogę powiedzieć, że może nie jest tragicznie, ale nie wciąga to. Spin był o niebo lepszy. Siła pewnie będzie tkwić w zakończeniu.

Zakończenie też tej książki nie ratuje ;) Tragiczna nie jest, ale ostrzegałem ;)

Ja świeżo po Welinie i w trakcie Atramentu. Welin - świetny. Inteligentny, wymagający, nowatorski, wciągający. Stephenson jest lepszy we wplataniu mitów sumeryjskich w powieść, ale Duncan bardzo nie odstaje. Jak na debiut literacki jest to naprawdę wejście smoka. Już jestem ciekawy jakie będą inne jego książki i w jakim kierunku pójdzie.
MadMill - 2008-03-24, 21:24
:
batou napisał/a:
Już jestem ciekawy jakie będą inne jego książki i w jakim kierunku pójdzie.

AM na forum Maga zapowiedzial, że wydawnictwo jest zainteresowane wydaniem nowej nowelki Duncana. Czyli przekonamy się czy Hal nie jest przypadkiem pisarza na jedną ksiazke. ;)

Na wyjazd zabralem Stephensona i Moora, ale z powodów czysto rozumianych wzialem sie za "Najglupszego aniola". Ta ksiazka jest glupia, beznadziejna, zenujaca, to wszystko czyni ją ksiazka przezabawna. Mnie sie tam podoba. :P
Jander - 2008-03-26, 01:29
:
Nie wiem jeszcze jak się kończą Chronolity, ani tym bardziej Darwinia, ale Spin(tak, czytany w oryginale - może ktoś go wyda? Naprawdę warto) podchodził bardzo racjonalnie i wszystkie działania miały swoje naukowe wyjaśnienie.
Przeczytałem kolejne dwa rozdziały Smykałki do Wojny - bohater na tropie tajemnicy sprzed lat. Dawno mnie nic tak nie wciągnęło :)
Romulus - 2008-03-26, 12:51
:
Zakończenie Chronolitów jest trochę hmmm..... nie wiem jakie, szczerze mówiąc. Ale sama powieść jest naprawdę niezła. Kiedy jednak wróciłem do niej kilka miesięcy temu, jako do weekendowego przerywnika juz mi tak dobrze, jak za pierwszym razem, nie podeszła. Pomysł rewelacyjny w swej prostocie, samo prowadzenie fabuły równiez przyjemne, jednak w zakończeniu zabrakło mi... zakończenia. Trochę to było rozczarowujące. ale nie znam innych powieści tego autora więc przekrojowo oceniac nie mogę.

Ja zbieram się do Nagiego Boga Petera Hamiltona (a raczej czekam, aż mi przyślą z ZYSKA), tymczasem umilając sobie czekanie DOMEM BURZ MacLeoda i IMPERIUM Nialla Fergusona (idzie mi ta ostatnia opornie, chyba odwykłem od prac historycznych, nawet pisanych tak wciągająco, jak to robi Ferguson).
Liv - 2008-03-26, 13:24
:
Przyznam szczerze, że zamiast nowych tomów Eriksona, Domu Burz, nowej Diuny i PdA Kaya ... wybrałam ponownie do przeczytania Zbójecki gościniec Brzezińskiej. Nie, nie szkoda mi czasu 8)
Tanit - 2008-03-29, 10:40
:
Między lekturami o Wilhelmie Zdobywcy i szkolnymi podręcznikami:
Wicca i Wiccanie. Od tradycji do wirtualnej wspólnoty - Renata Furman
Doktorantka Instytutu Religioznawstwa z UJ w bardzo ciekawy sposób przedstawia rozwój religii, jej źródła zarówno w Anglii, Ameryce jak i w Polsce. Pokazuje mnogość rozumowań wiccan, neopogan jak i osób trzecich.
Jedna z naprawdę niewielu kompetentnych prac dostępnych na polskim rynku. Polecam każdemu kto chciałby zapoznać się z tematem a nie snuć bzdurne wyobrażenia ze stron pokroju 'Wikipedii' ;)

Au revoir!
Regissa - 2008-03-29, 12:42
:
Wróciłam z Fionavaru XD Bardzo przyjemna lektura i taka... lordowska ;)
A teraz skok w rodzimą (i zbiblioteczną) twórczość, czyli Regissa nareszcie dotarła do "Kłamcy" imć pana Jakuba. Przeczytałam dopiero prolog, a już mi się podoba ;) Mam pytanie do Autora: czy Loki dla jakichś specjalnych powodów przypomina chłoptysia Brada Pitta? :mrgreen:
Tigana - 2008-03-30, 12:25
:
Dzięki szczodrości Elektry ( //roza ) przeczytałem "Powersat" Bena Bova. Niestety jest to jedna ze słabszych części cyklu. Za mało kosmosu, a za dużo przy ziemskich spraw. Wątek sensacyjny rozkręca się dosyć ospale i nie dostarcza zbyt dużo atrakcji. Inne wątki też specjalnie ciekawe nie są. Dopiero ostatnie 40-50 powodują, ze od książki trudno się oderwać. Reasumując - nie polecam tej powieści na początek przygody z tym autorem i jego cyklem książek. Radziłbym na dzień dobry sięgnąć po dylogię "księżycową" lub "marsjańską", a "Powersat" odłożyć na potem , tym bardziej, że nieznajomość fabuły nie utrudnia czytania innych powieści z serii.
Co teraz? Czekam na Sandersona, jutro powinienem też odebrać zamówiony "Dom burz", ale najpierw chyba zacznę czytać powieść Roberta J. Sawyera "Hominidzi" - jest to historia spotkania się (dzięki eksperymentom naukowym) dwóch gatunków neandertalczyków i homo sapiens. W świecie Sawyera ci pierwsi stworzyli wysoko rozwiniętą cywilizacje, która jednak mocno różni się od naszej. Zapowiada się smakowicie , a ja dzięki bibliotece mam dwa pierwsze tomy trylogii. Jest więc co czytać.
MadMill - 2008-03-30, 13:02
:
Co teraz czytam? Zdecydować się nie mogę, a więc czytam cztery książki każda po trochu. :P

Na początek trzeci tom Żywego srebra, nie chcę przesadzać, a z drugiej strony muszę się przestawić z Jacka i Elizy, z powrotem na Daniela. Powoli, nikt mnie przecież nie goni. ;)

Zacząłem Diunę, ze względu na wydanie czytam tylko w domciu. Pierwsze wrażania pozytywne, a więc klasyka nie zawsze jest zła. ;) Ale także powoli, jestem wciąż w pierwszej setce stron. ;)

Leiber - Droga do skarbu, bardziej poczytuję niż czytam. Osobiście Leibera czytam dla samego czytania i przyjemności obcowania z jego bohaterami, wcale nie fabuła jest dla mnie u niego najważniejsza, a taki archaiczny styl i język. Trochę przypomina mi sie dzieciństwo i te wszystkie kreskówki o Conanach i tym podobnych bohaterach. ;)

Zacząłem także Chagę McDonalda. Kupiona trochę w ciemno, ale po okazyjnej cenie. Początek intrygujący, a więc przykuł moją uwagę i będę kontynuował lekturę książki. Zapowiada się interesująco, a jak wyjdzie to się okaże. Po lekturze podzielę się opinią. ;)
Jander - 2008-03-30, 17:00
:
Skończyłem:
Chronolity - jednak nie było tak źle, zakończenie bardzo ciekawe, choć całą książkę oceniam gdzieś na 6/10.

Smykałka do Wojny - bardzo dobra, choć nie rewelacyjna powieść. Nieprzekombinowana, bez udziwnień space-opera. Niewiele nudnych opisów planet i kosmicznych bitew (a te opisane są dosyć ciekawe i trzymające w napięciu). Książka opowiada o poszukiwaniach bohatera w celu wyjaśnienia tajemnicy sprzed 200 lat, dotyczącej legendarnego dowódcy toczącego wojnę z rasą obcych (którzy nie mają czułków i są bardziej humanitarni od ludzi - z miejsca ich polubiłem). Dużo starych zapisów, notatek, poszukiwań po bibliotekach, szukania osób, którzy coś na ten temat wiedzą, wszystko pokazane w bardzo ciekawy i wciągający sposób. Szkoda, że autor nie rozwinął książki pod względem filozoficznym, ale to już moje zboczenie ;) Teraz zastanawiam się czy ściągnąć z zagranicy dwie kolejne części czy czekać do listopada, a potem do lutego na wydanie ich w kraju.
Jak dla mnie 8-/10.
Elektra - 2008-03-31, 08:29
:
Kończę drugi tom Zamętu Stephensona. Jest lepiej niż w pierwszym, chyba już udało mi się wkręcić (czas najwyższy ;) ). Niestety ta książka nie porwała mnie tak jak Żywe srebro, chociaż niektóre rzeczy są w niej piękne. I ogólnie też jest dobra. Ale nie zachwyciłam się. Mam nadzieję, że w Ustroju świata będzie lepiej. Ale po niego sięgnę za jakiś czas, doszłam do wniosku, że nie mogę czytać Cyklu Barokowego w całości, koniecznie muszę sobie robić przerwy pomiędzy poszczególnymi częściami.
Tigana - 2008-03-31, 18:05
:
Kończę powoli "Hominidów" Książkę czyta się bardzo dobrze, no i sam świat Neandertalczyków - palce lizać. Najbardziej jednak podobają mi się wiadomości z Sieci, czyli jak świat reaguje na pojawienie się "małpoluda" . Swoje opinie wygłaszają naukowcy, duchowni, są oferty zdjęć do rozkładówek czy kłotnia o obywatelstwo. Podobny zabieg autor zastosował w "Eksperymencie Terminalnym" - wtedy też miałem mnóstwo zabawy.
Elektra - 2008-04-01, 12:29
:
Skończyłam wczoraj Zamęt (nie ma to jak czytanie po nocy), którego końcówka zrobiła się naprawdę interesująca... aż chce się sięgać po kolejny tom. Jednak tego nie zrobię, bo po pierwsze nie ma jeszcze całości, a po drugie wiem, że lada dzień miałabym Stephensona powyżej uszu. Jednak muszę go sobie dawkować w mniejszych ilościach.

Teraz sięgnęłam po Brudną robotę Ch. Moore'a czyli coś znacznie lżejszego w odbiorze. I wesołego. Przynajmniej teoretycznie, bo sam początek jest raczej smutny. No i w ogóle po 50 stronach stwierdzam, że jest tak średnio. Najgłupszy anioł bardziej mi się podobał. Ale pewnie BR jeszcze się rozkręci.
Liv - 2008-04-01, 15:00
:
Wróciłam do Kate Elliott i czwartego tomu Crown of Stars, Child of Flame ... Niestety tom ten nie wciąga jak poprzednie, momentami Elliott wręcz mnie zanudza opisami i mam ochotę jej podziękować ...
W przerwach pomiędzy Koroną gwiazd, poczytuję bardzo lekką lekturę pióra Yasmine Galenorn, Sisters Of The Moon. Witchling - historie trzech sióstr; wiedźmy, zmiennokształtnej i wampirzycy, które na dodatek są po części wróżkami xDDD
Regissa - 2008-04-01, 15:06
:
Zabrałam się za "Żywe srebro" Stephensona i powiem, że jak dotąd bardzo ostrożnie z opiniami. Chyba nie tego się spodziewałam, ale jeszcze za wcześnie na wydawanie jednoznacznych opinii. Zawezmę się i przeczytam :->
MadMill - 2008-04-01, 17:46
:
Regissa napisał/a:
Chyba nie tego się spodziewałam, ale jeszcze za wcześnie na wydawanie jednoznacznych opinii. Zawezmę się i przeczytam :->

Ten początek jest dziwny, chociaż dla mnie jako całość w Bostonie był intrygujący. ;) Moim zdaniem warto czytać dalej. W trzecim tomie i jest ostra jazda bez trzymanki... bo w drugim Jack trzymał się Turka. :P
Tanit - 2008-04-01, 21:35
:
:arrow: Paweł Kras ''Husyci w piętnastowiecznej Polsce'' - przyznam, że bardzo przystępnie napisana książka. Ot, raptem 300 stron :P
:arrow: Jerzy Grygiel ''Życie i działalność Zygmunta Korybutowicza. Studium z dziejów stosunków Polsko-Czeskich w I poł. XVw.'' - broszurka wydana przez PAN, koło 114 stron. Pół godzin- godzina czytania w autobusie :P Wyjątkowo szybko się czytało ^^'

Au revoir!
Tyraela - 2008-04-01, 21:41
:
Jakiś czas temu wzięłam się za "Pana Lodowego Ogrodu" tom pierwszy z zajebistą dedykacją od samego Grzędowicza :mrgreen: idzie mi średnio głównie z braku czasu, ale jak na razie książka robi wrażenie, głównie ze względu na prawdziwe zajebiste pomieszanie konwencji (w życiu nie widziałam tak udanego chyba xD), poza tym zawsze lubiłam warsztat tego autora. Jak na razie patrzę na znaczki wszystkich nagród na okładce i w ogóle mnie one nie dziwią.
Sunshine - 2008-04-02, 09:48
:
Tyraela napisał/a:
Jakiś czas temu wzięłam się za "Pana Lodowego Ogrodu"

Tyraela napisał/a:
Jak na razie patrzę na znaczki wszystkich nagród na okładce i w ogóle mnie one nie dziwią.

...to poczekaj do tomu drugiego. Dopiero się zdziwisz...
Tyraela - 2008-04-02, 09:56
:
Sunsin bardzo możliwe, ale wiesz, cieszę się chwilą i tym, że tom pierwszy jest bardzo dobry, do drugiego tomu zostało mi kilka setek stron, po co psuć sobie zabawę zawczasu? ;P
Nabu Nezzar - 2008-04-02, 10:51
:
Skończyłem pierwszą część "Wichru śmierci - Imperium" i dziś zabieram się za część drugą VII tomu cyklu Eriksona, czyli "Wicher śmierci - Ekspedycja". Końcówka pierwszej części bardzo rozbudziła apetyt, szczególnie zdania wypowiedziane przez Pomrokę: "Zostawiliśmy za sobą dług krwi(...). Malazańskiej krwi. A oni nie puszczą tego płazem.
Są tutaj. Na tym brzegu. Malazańczycy przybyli na nasz brzeg
."
Zapowiada się smakowicie...
Regissa - 2008-04-02, 12:00
:
Tanit, niezłe lekturki, zwłaszcza strasznego dra Grygla, postrachu pierwszoroczniaków :mrgreen: To z powodu studiów, czy może Sapkowski znów na tapecie? :mrgreen:

Mad, nie zniechęcam się, i już mnie nawet zaczyna wciągać :-PP Choć wolę, kiedy akcja dzieje się w "świecie chrześcijańskim" niż w Ameryce. Może dlatego, że XVII-wieczna Anglia jest mi całkiem nieźle znana, czego nie mogę powiedzieć o Bostonie i XVIII w., najbardziej paskudnym okresie w historii planety :-PP
MadMill - 2008-04-02, 15:01
:
Regissa napisał/a:
Może dlatego, że XVII-wieczna Anglia jest mi całkiem nieźle znana, czego nie mogę powiedzieć o Bostonie i XVIII w., najbardziej paskudnym okresie w historii planety :-PP

To dobrze, bo drugi tom to tylko i wyłącznie Europa, nie ma Anglii, ale jest Francja, Austria Czechy, Niemcy i Holandia. ;) W trzecim także, Anglia, Francja, Holandia. Cud, miód i orzeszki. :mrgreen:

Właśnie przekroczyłem półmetek trzeciego tomu. :mrgreen:
Tanit - 2008-04-02, 20:20
:
Regissa napisał/a:
Tanit, niezłe lekturki, zwłaszcza strasznego dra Grygla, postrachu pierwszoroczniaków :mrgreen: To z powodu studiów, czy może Sapkowski znów na tapecie? :mrgreen:

Sapek dopiero będzie :mrgreen:
Wymagania uczelni... oczywiście nie miałam siły czytać xD

Dzisiaj (od kolegi) zawinęłam na wykład coś o Ezoteryzmie, okultyzmie i satanizmie - zbiór prac naukowych, wykładów i artykułów. Nie pamiętam tylko czyje to o_O Taka czerwona około 250 stron... buuee... nudne i głupie.
Chociaż dowiedziałam że RPGi czy muzyka Rolling Stonesów (zwłaszcza słuchana wspak!) to nośniki satanizmu O_O a Faust był postacia Historyczną i z Twardowskim na Jagiellonkę chodził xD

Au revoir!
Dhuaine - 2008-04-02, 22:47
:
Przeczytałam Tapestry of Dark Souls Elaine Bergstrom (Ravenloft Covenant).
Powieść opowiada o szarym całunie przechowującym różne dusze; materiał potrafi kierować ludźmi, igrać z ich pobudkami i wyciągać z nich, co najgorsze. Akcja kręci się wokół historii całunu, odkrywanej przez głównego bohatera - Jona.
Książka dobra, lecz - jak najwyraźniej zdecydowana większość Ravenloftów - za krótka, by mogła w pełni rozwinąć skrzydła. "Tapestry..." obejmuje kilkanaście lat i wprowadza kilkunastu bohaterów. Każdą z tych osób można by miło rozwinąć i przybliżyć czytelnikowi. Tymczasem niewiele wiadomo o ich pobudkach i charakterach. Fabuła leci do przodu za szybko, by autor tracił czas na takie smaczki.
Mimo wszystko nie jest to książka zła. Czyta się przyjemnie i bez zgrzytów. Zakończenie typowo Ravenloftowe, choć napisane w dość... drewniany sposób.
Polecam maniakom Ravenlofta. ;)

Zmęczyłam też "Wieki światła". Styl owszem, jest ciekawy, ale miałam go dość w lekturach szkolnych. Nie wiadomo, co myśleć o głównym bohaterze, Robercie. Taki nijaki z niego człowiek...
Książka koncentruje się na ukazaniu wpływu eteru na rozwój świata i relacje międzyludzkie. Owszem, jest to ciekawe, ale fabuła nie zachwyca - przynajmniej ja nie za bardzo zrozumiałam, o co poszło i dlaczego było to ważne. Rewolucja? I co z tego? xD Autor zakończył "Wieki..." dość drętwo i bez dreszczyku, a rozwiązanie wszystkiego wydawało się nieco płaskie i mało interesujące. Oczywiście, całkiem możliwe, że znalazło się tam drugie dno, które przegapiłam z powodu małego móżdżku.
Muszę powiedzieć, że nieco się rozczarowałam "Wiekami światła". Szum wokół tej pozycji był tak wielki, że oczekiwałam niemalże boskich doznań. MacLeod jest bardzo dobrym pisarzem, ma świetny styl i opisuje świat tak realny jak ten, w którym my żyjemy, ale... brakowało mi czegoś, do czego mogłabym się mocniej przywiązać.
Tigana - 2008-04-03, 20:33
:
Na warsztacie drugi tom "Paralaksy" Sawyera zatytułowany "Ludzie" - portal pomiędzy światami zostaje ponownie otwarty i następuje seria wizyt. No i zaczynają się pierwsze konflikty wynikające z różnic międzykulturowych. Powinno być ciekawie.
Toudisław - 2008-04-03, 20:59
:
Dawno się nie wypowiadałem to teraz pora.
Skończyłem "Cryptonomicon" Stephensona. Książka jest rewelacyjna. Pomysł i poczucie humoru na najwyższym stopniu nadal jednak uważam, że "Diamentowy wiek" jest lepszy :P i to najlepsza książka Stephensona.
Przeczytałem tez "Zamęt" tom 2 i jest Superrrrrrrrrrrrrr. Jedna z lepszych w "Cyklu barokowym".
Teraz jakoś dziwnie jak na mnie czytam 3 książki na raz. Miałem czytać Wolfa "Pazur" ale wczoraj wpadł mi w ręce Dębski Eugeniusz a raczej jego nowa książka "Hell p" więc chciałem spróbować. No i się zawiodłem, bo książka jest denna.
Dziś dopadłem też "Na Szkarłatnych Morzach" Scotta Lyncha i czyta się wyśmienicie jak na razie. ;)
Tanit - 2008-04-03, 21:50
:
No i wpadł mi w łapki 'Necronomicon czyli księga umarłego prawa' by Abdul Alhazred. A tak mi się między półkami biblioteki łaziło xP
Książka porąbana... i to mi się chyba w niej najbardziej podoba. We wstępie jest podanych kilka ciekawostek... no... polecam jako pewne oderwanie się od rzeczywistości :P

Au revoir!
Jander - 2008-04-03, 21:56
:
Która wersja Necronomiconu? Dysponuję kilkoma, a gdzieś w necie jest strona z wszystkimi wersjami ;)
Chyba że znalazłaś prawdziwą... :D
Zireael - 2008-04-03, 23:27
:
Skończyłam Diunę. //zemdlal //kas //kas //kas
Ta pozycja stanowi doskonały dowód na to, że nie warto się zbyt szybko zrażać i, że do trzech razy sztuka.
Być może moje pierwsze podejście do dzieła Herberta miało miejsce zbyt wcześnie (grudzień 2006), być może musiałam połknąć wcześniej trochę knig, żeby docenić ten klasyk, ale fakt jest faktem- opowieść o Atrydach, Harkonnenach i Fremenach rozłożyła mnie na łopatki.
Teraz zabieram się za Diabła Łańcuckiego. O ile się nie mylę, to moje pierwsze zetknięcie z Komudą, ale jak na razie jest nieźle. Ze względu na upodobanie do stylizacji archaicznej, oczywiście szalenie przypadł mi do gustu język. Moje zaciekawienie wzbudza nadane autorowi miano anty-Sienkiewicza...
Tanit - 2008-04-04, 07:42
:
Jander napisał/a:
Która wersja Necronomiconu? Dysponuję kilkoma, a gdzieś w necie jest strona z wszystkimi wersjami ;)
Chyba że znalazłaś prawdziwą... :D

Taa... prawdziwą xDD
To jest z takiej czarno/białej serii książek, wyd. FOX Wrocław 2000 (w przekładzie i opracowaniu Krzysztofa Azarewicza)
Nawet nie wiem ile jest przekładów. Ale na polski chyba jeden o.o?

P.S. Dorwałam się do 380-cio stronicowego 'Angel Sanctuary' (tom.4) *_* *love love love*

Au revoir!
Tyraela - 2008-04-05, 20:05
:
Po PLO które czytało mi się bardzo szybko, przyjemnie oraz miło wzięłam się za Gibsona i jego "Rozpoznanie wzorca". I mam jedną opinię: NUDA. Wszystkie opisy prozaicznych czynności są tak do znudzenia dokładne, że dzisiaj dosłownie zasnęłam nad książką. Po 50 stronach trafiłam na dosłownie jeden dialog. Masakra, mam szczerą nadzieję, że dalej będzie lepiej, bo inaczej czeka mnie męka i udręka.
Liv - 2008-04-06, 13:24
:
Zobaczyłam na merlinie zapowiedż drugiego tomu Trudi Canavan, i zupełnie przypadkowo wpadł mi w łapki link do pewnego forum, gdzie (również, zupełnie przypadkowo xDD) znalazłam całą trylogię. Zmęczyłam ją. Z każdym kolejnym rozdziałem, moje nadzieje - na coś przyzwoitego - stawały się coraz mniejsze. Plus; nie wyrzucę pieniędzy w błoto.

Za to drugi tom serii Ilony Andrews, Magic Burns zdecydowanie poprawił mi humor :D
Choć nie było idealnie (momentami tak jak i w pierwszej części bardzo schematycznie) to dialogi Currana i Kate sprawiają, że warto po nią 'sięgnąć'.

Na owym forum polecano bardzo gorąco książkę Cassandry Clare ... więc dzisiaj pewnie zacznę Mortal Instruments -City of Bones
Elektra - 2008-04-06, 18:07
:
Brudnej roboty nie skończyłam, w sumie nawet nie wyszłam za początek. Jakoś mi nie pasował klimat tej książki. Może kiedy indziej.

A teraz czytam Mojego własnego diabła Mike'a Careya, czyli opowieść o pewnym egzorcyście. Felix Castor żyje we współczesnym Londynie. No, jest drobna różnica, otóż martwi powstali i przebywają na tym samym planie co za życia. I sprawiają żywym pewne problemy, chociaż najczęściej są nieszkodliwi. Felix zajmuje się nakłanianiem ich do odejścia w niebyt (do nieba/ do piekła/ czy gdzie tam chcą). Pewnego razu przyjmuje zlecenie wypędzenia ducha z jednego z londyńskich archiwów. No i tutaj zaczynają się jego problemy.

Nie jest to bardzo ambitna literatura, chociaż może skłaniać do refleksji. Ale jest nastawiona przede wszystkim na rozrywkę. Czyta się nieźle, raczej nie zdarzają się przestoje, chociaż czasem mogą irytować retrospekcje. Ale jak się do nich przyzwyczaiłam, to wydają się całkiem na miejscu.

W sumie całkiem dobra lektura, gdy chce się czegoś lekkiego i nie wymagającego wielkiego skupienia.
MadMill - 2008-04-06, 20:16
:
Czytam sobie Chagę McDonalda. Jak na razie wcale nieźle. :P Historia młodej ambitnej dziennikarki, która jedzie do Kenii wyjaśnić sprawę zagadkowej komety która spadła na Kilimandżaro... no na razie doszedłem tego jak zameldowała się w pokoju hotelowym i upiła z inną babką. xD Książka zaczyna się od jeszcze ciekawszego zdarzenia, a mianowicie od pewnego zjawiska na powierzchni jednego z księżyców Saturna - zgadnijcie którego? ;) No... dopiero początek, za mną 50 stron, ale czyta się przyjemnie, chociaż od razu autor rozprawia się z opieszałością ONZ, wali z "grubej rury"...
Jander - 2008-04-08, 21:25
:
Fiaskiem skończyła się próba przeczytania Welinu po raz drugi - w życiu tylko dwie książki przeczytałem dwukrotnie, ta(ja razem z nią Atrament) jeszcze trochę sobie poczeka na ten zaszczyt.
W zamian zacząłem The Power That Preserves Donaldsona (czyli Moc, która Osłania, tylko że po angielsku). Zauważyłem, że czytanie po angielsku, mimo że nie rozumiem wszystkiego i czyta się trochę wolniej, to sprawia mi dużo większą frajdę. Stąd na wejście przeczytałem 60str, a z poprzednimi częściami męczyłem się do setnej strony nim mnie wciągnęło. Angielski ma swoją... moc ;) A Covenant bije na głowę wszystkich Sójeczków, Karsów, Tyrionów i innych Ogarów xD
pozdrawiam
Toudisław - 2008-04-09, 21:24
:
Skończyłem "Na szkarłatnych morzach". Książka trzyma poziom pierwszego tomu. Trudno mi jednoznacznie pokazać, która jest lepsza. Mogę powiedzieć, że jest remis ze wskazaniem na "Kłamstwa". Ale różnica jest nieznaczna. Końcówka co nieco mnie wpieniła, ale ogólnie spoko i warto po książkę sięgnąć.

Teraz czytam PLO 2 i jak na razie mam mieszane uczucia. Pierwsze 100 stron mnie po prostu znudziło. Później jest lepiej ale klimatu z tomu 1 już nie czuję. Książka może zła nie jest, ale spadek formy jest jednak widoczny. Przeczytamy, zobaczymy.
Romulus - 2008-04-12, 14:27
:
Skończyłem post po Nagim Bogu i zabrałem się za PŁACZ NARODZONYCH Barclaya. Ostrożnie stwierdzam, że po jakichś 50 stronach jest nieźle. Shadowmage i Lord Turkey mieli, póki co rację.

Moja sadystyczno - upierdliwa i uporządkowana, nie znosząca improwizacji (plan dziecino, na wszystko musi być plan) natura kazała mi ułozyć kolejkę do czytania. Na drugim miejscu od pół roku IMPERIUM Nialla Fergusona (czytam i czytam i czytam...). A kiedy już skończę Imperium - to w ramach ekspiacji za tak długie czytanie jednej książki napisze bardzo dłuuuga i nuuudną opinię na ten temat. A potem może Scott Lynch. Za dużo dobrego było o nim, aby zignorować. I wreszcie DETONATOR świętej pamięci Arthura C. Clarka - w ramach pośmiertego hołdu dla człowieka, ktory stał się klasykiem za życia.
Lady_Aribeth - 2008-04-12, 17:04
:
Skończyłam pierwszy tom Żywego Srebra, więc wzięłam się wreszcie za Dom Łańcuchów Eriksona ... jestem zachwycona! Słyszałam, że Karsa jest strasznie irytującą postacią, ale na mnie jakoś tak nie działa xD. No dobra... trochę mnie denerwuje fakt, że Karsa jest jedynym "ludziem", który byłby w stanie pokonać Drizza Do'Urdena xDDD.
Romulus - 2008-04-12, 17:50
:
Karsa jest jedynym hirołem, który pokonałby nawet Chucka Norrisa :badgrin:
Toudisław - 2008-04-12, 18:06
:
Skończyłem "Pana Lodowego Ogrodu" tom 2. Początek mnie znudził ale z czasem było lepiej. Ogólnie źle nie jest. Ale po pierwszym tomie miałem lepsze odczucia. To może po prostu pomysł spowszedniał i mało co mnie zaskakiwało.
Teraz czytam Susannę Clarke. "Jonathan Strange i pan Norrell'. Dziwne, ale całkiem fajne. Tutaj język zasługuje na szczególną uwagę. Dobrze się czyta, ale fabuła raczej powolna i ogólnie mam ciągłe skojarzenia z Stephensonem.
Jachu - 2008-04-13, 13:12
:
Dziś w godzinach rannych udało mi się ukończyć książkę autorstwa Krzysztofa Kęcieka "Benewent 275 p.n.e.". Książka bardzo mi się podobała. Tło historyczne i polityczne są naprawdę nieźle zarysowane, cała książka ma swój własny klimat i właściwie ani przez chwilę nie nudziłem się podczas lektury. Naprawdę, bardzo dobra pozycja.

Teraz zabieram się za pozycję "Cezar" francuskiego historyka Maxa Gallo. Jest to powieść historyczna ze starożytnością w tle, opowiadająca koleje losu Gajusza Juliusza Cezara i przybliżająca czytelnika do zrozumienia fenomenu jednego z największych wodzów i strategów w historii świata. Lektura zapowiada się pasjonująco //kas
MadMill - 2008-04-13, 15:22
:
W piątek "siadł" mi router, a więc miałem odwyk od neta... wyszło chyba na dobre.

Skończyłem "Chagę" Iana McDonalda. Ksiazka naprawdę dobra, ciekawy pomysł, dobra realizacja całości, warta polecania... ale... no właśnie główna bohaterka niekiedy niemiłosiernie eksploruje swoje przemyślenia i spostrzeżenia, że wiele osób może dostać epilepsji przy tym. Poza tym, polecam. :P

Skończyłem a raczej przeczytałem całość "Obłęd rotmistrza von Egern" Szczepana Twardocha. Odczucia jak najbardziej pozytywne, znaczy jeśli chodzi o samą książkę, bo w tej książce wiele pozytywnych odczuć to nie ma. Wezmę się za inne książki Twardocha - to chyba dobra rekomendacja? ;)

No i na koniec "Gra Endera" Orsona Scotta Carda. Dawno nie czytałem książki które by mnie tak przykuła, a autor nie męczył swoim style i językiem ani przez chwile. Zacząłem wczoraj wieczorem, skończyłem dziś z rana, a książka trochę stron ma... ale oderwać się nie można. :mrgreen:

Czytam za to teraz "Siwobrodego" Briana Aldissa. Na razie sam początek, ale czyta się bardzo dobrze. To w końcu Aldiss jest. ;) A o czym? O przyszłości Ziemi, postapokaliptycznie... zapowiada się ciekawie. ;)
andy - 2008-04-13, 17:29
:
Hmm, GW Darth Bane - Droga zagłady czyli Lukas i New Hope ponad 1000 latek wcześniej. Wrażenia? Po 1/3 raczej pozytywne, ale ponieważ na tym forum takie gnioty jak GW HH czy tym podobne są raczej niezbyt mile traktowane (bo to nie fantasy) to sobie resztę odpuszczę
Dabliu - 2008-04-13, 17:43
:
Zawsze to lepsze niż FR.
Elektra - 2008-04-13, 18:49
:
andy napisał/a:
ale ponieważ na tym forum takie gnioty jak GW HH czy tym podobne są raczej niezbyt mile traktowane (bo to nie fantasy)

Eee... skąd ten wniosek, że to dlatego, że nie są fantasy? Nie wiem, czy zauważyłeś, ale ludzie tutaj czytają nie tylko fantasy.

Ja np. teraz zaczynam Upadłe anioły R. Morgana, które jak najbardziej są sf. Co prawda wcześniejsza część, Modyfikowany węgiel, jakoś mnie nie porwała, no ale podobno Anioły są lepsze, więc dam Morganowi jeszcze jedną szansę. Chociaż gdyby nie to, że kupiłam wszystkie trzy części przygód Takeshiego Kovacsa, to bym po pierwszej sobie odpuściła.
Romulus - 2008-04-13, 18:50
:
MadMill napisał/a:
No i na koniec "Gra Endera" Orsona Scotta Carda. Dawno nie czytałem książki które by mnie tak przykuła, a autor nie męczył swoim style i językiem ani przez chwile. Zacząłem wczoraj wieczorem, skończyłem dziś z rana, a książka trochę stron ma... ale oderwać się nie można. :mrgreen:


Gra Endera to najlepsze co stworzył O.S. Card. Niezłe są też kontynuacje, ale bez przesady. Polecam ci też Cień Endera - to w zasadzie Gra Endera opowiedziana z innej perspektywy. Całkiem fajna. Głównym bohaterem jest Groszek, o ile się nie mylę bo to dawno temu było :)
Tyraela - 2008-04-13, 22:56
:
romulus napisał/a:
Głównym bohaterem jest Groszek, o ile się nie mylę bo to dawno temu było :)

Dokładnie tak, to jest ta sama historia z perspektywy Groszka. Jak już mówiłam, "Cień Endera" to bardzo umiejętnie odgrzany kotlet i czyta się go bardzo zacnie. Natomiast "Mówca Umarłych" znudził mnie okrutnie i wg mnie jest DUŻO słabszy.

Ja po skończeniu "Gwiezdnego Pyłu" Gaimana, który czytał mi się nad wyraz przyjemnie i lekko, sięgnęłam po "Pożeglować do Sarancjum" czyli rozpoczynam przygodę z Kayem - czyta mi się na razie ciężko, po pierwsze drobnodruk jest męczący, po drugie autor ma jakiś ciężki styl.
Dobromir - 2008-04-14, 10:12
:
Próbuję "Krzyk Narodzonych", jestem tak mniej więcej w połowie. Nie jestem zachwycony - ot, fantasy. Próbuje być ambitne, ale brak chociażby *jednej* ciekawej postaci do której możnaby się przywiązać trochę psuje ten efekt. Dokończę, ale drugiego tomu raczej nie ruszę.
grubshy - 2008-04-14, 15:00
:
Tyraela napisał/a:
Dokładnie tak, to jest ta sama historia z perspektywy Groszka. Jak już mówiłam, "Cień Endera" to bardzo umiejętnie odgrzany kotlet i czyta się go bardzo zacnie. Natomiast "Mówca Umarłych" znudził mnie okrutnie i wg mnie jest DUŻO słabszy.

Mam dokladnie odwrotne zdanie - nawiazania w 'Cieniach' wydaja mi sie pisane baaaardzo na sile. Juz sam wybor Groszka jest kiepski (np. w 'orginale' mial spreawdzac sie glownie w dowodzeniu malymi oddzialami a tu sie nagle okazuje, ze to wszystko Mazer wciskal glupiemu Enderowi, zeby miec jakby co zastepczego glownodowodzacego).
Chociaz to i tak pikus przy pomyslach z dalszych tomow.
Romulus - 2008-04-14, 15:32
:
Dobromir napisał/a:
Próbuję "Krzyk Narodzonych", jestem tak mniej więcej w połowie. Nie jestem zachwycony - ot, fantasy. Próbuje być ambitne, ale brak chociażby *jednej* ciekawej postaci do której możnaby się przywiązać trochę psuje ten efekt. Dokończę, ale drugiego tomu raczej nie ruszę.


Też aktualnie czytam PŁACZ NARODZONYCH J. Barclaya (bo chyba o to ci chodziło, prawda?) Zgadzam się, że brak bohaterów ciekawych na tyle, aby się nimi przejąć. Ale na razie jest w porządku. Ale to chyba dlatego że Barclaya znałem z Sagi o Krukach (krew oczyma mi trysnęła, a mózg zagotował się i aby zabić cierpienie ogłuszałem je widelcami wpychanymi w oczy). Zatem jestem pozytywnie rozczarowany :)

Choć momentami mam ochotę przerzucić się na Iana MacEwana i jego POKUTĘ. Ale wytrwam do końca.
Toudisław - 2008-04-17, 07:58
:
Ja czytam dwie książki na raz, co raczej rzadko mi się zdarza.
Czytam "Drogę" Cormaca McCarthyego. Dobra rzecz, czyta się z dużym zaangażowaniem, ale nieco wolno. No cóż, fanatyki tu faktycznie jak na lekarstwo, ale jednak apokalipsę mamy. Ważne jest to, że Autor nie daje nadziei, co stanie się z bohaterami... Świat czeka zagłada i wiemy to od pierwszych stron. Czytam też Modyfikowany węgiel Morgana. Ciągle mi się kojarzy z Łukjanienką. Kilka podobnych pomysłów. Czyta się dość przyjemnie, czasem warto poczytać coś lekkiego. :)
Elektra - 2008-04-17, 10:14
:
Przeczytałam Upadłe anioły, które podobały mi się bardziej niż Modyfikowany węgiel i znacznie lepiej się je czytało. Z rozpędu sięgnęłam po trzeci tom, Zbudzone furie, ale jak na razie za mną tylko prolog. Ale tym razem od razu wciąga i intryguje. Już mam nadzieję na dobrą lekturę. :) Kurczę, wygląda na to, że Morgan wyciągnął mnie z pewnego dołka czytelniczego... Przeczytałam ten prolog i postanowiłam sobie zrobić przerwę. Później te Furie będą lepiej smakowały. ;)

No i zaczęłam czytać Sternberg Twardocha. Po Obłędzie rotmistrza von Egern dość duże nadzieje wiążę z tą książką. No i jak na razie jest dobrze. Już od dawna książka nie zainteresowała mnie od pierwszych dwóch stron.
Romulus - 2008-04-17, 11:14
:
Elektra napisał/a:
Przeczytałam Upadłe anioły, które podobały mi się bardziej niż Modyfikowany węgiel i znacznie lepiej się je czytało. Z rozpędu sięgnęłam po trzeci tom, Zbudzone furie, ale jak na razie za mną tylko prolog. Ale tym razem od razu wciąga i intryguje. Już mam nadzieję na dobrą lekturę. :) Kurczę, wygląda na to, że Morgan wyciągnął mnie z pewnego dołka czytelniczego... Przeczytałam ten prolog i postanowiłam sobie zrobić przerwę. Później te Furie będą lepiej smakowały. ;)


Zbudzone Furie bardziej przypominają Modyfikowany Węgiel (ja debiut Morgana cenię wyżej niż Upadłe Anioły - ale nie ma co się spierać o marchewkę :) ) . I to chyba koniec "cyklu" o Kovacsu. Trochę szkoda, ale i u autora zmęczenie widoczne w "trzecim tomie".
Nieznany - 2008-04-17, 17:09
:
Skończyłem Nocarza a czytam Renegata Magdy Kozak. I choć nie lubię książek o wampirach, to podoba mi się bardzo. Cholibka, podobał mi się "Historyk" Kostovej, teraz książki Magdy Kozak... może zmienię zdanie na temat książek o wąpierzach i wezme się za Ankę Rice? To jest kwestia do rozwagi... :roll:

Ach, czytam też "Pięć lat kacetu" pana Grzesiuka. Wyśmienite!
Lean - 2008-04-19, 10:53
:
Obecnie kończę "Więzy krwi" Kossakowskiej, a potem chyba wezmę się za "Bohuna" Komudy. :-)
Romulus - 2008-04-19, 12:21
:
Ja skończyłem PŁACZ NARODZONYCH Jamesa Barclaya. W zasadzie mogę naisać to, co Dobromir wcześniej. Książka ogólnie fajna, czyta się bez bólu i można ją polecić jako lekki przerywnik.
Minusy: za duża przewidywalność (to, co się stało z Gorianem przeczuwałem juz duuużo wcześniej i nie zostałem mile zaskoczony), duża konwencjonalność samej powieści i - dla mnie - męczący wątek samych Ascendentów. Ale plusy tez są: świetny wątek polityczno - militarny. Ratował tą powieść w moich oczach.

Gdybym miał ocenić w skali od 1 do 10, gdzie 10 = Erikson i Martin (nawet w słabszej formie) a 1 to Goodkind, Brooks, pani Carey to tej powieści dałbym 6/10. Może 7/10 zważywszy, że wcześniej Barclay pisał Sagę o Krukach (brr.....) a teraz dał znaczący krok do przodu.

A teraz DETONATOR Arthura C. Clarka.

Mam nadzieję, że za bardzo OT nie było.
Tanit - 2008-04-19, 22:47
:
Pomijając 6 lektur którymi będę 'delektowała' się do czerwca:
Ognisty miecz - A. Martine-Barnes
w zasadzie zaczęłam ją czytać w tramwaju o.o I muszę przyznać, że jak na razie jest to bardzo przyjemna lektura i nawet wciągająca.

Au revoir!
andy - 2008-04-19, 22:52
:
Kończę Posłuszeństwo T. Zahn'a czyli GW pomiędzy Nową Nadzieją a Imperium Kontratakuje, ale kto takie "bzdety" na tym forum czyta i jeszcze się chwali oprócz kotzura ?
Toudisław - 2008-04-19, 23:05
:
andy napisał/a:
ale kto takie "bzdety" na tym forum czyta i jeszcze się chwali oprócz kotzura

:P Ja GW czytałem i to nie mało. Teraz mnie nie cięgnie jakoś ale do tej serii po nowej erze Jedii się wezmę za jakiś czas.

Kończę Modyfikowany Węgiel. Całkiem niezłe czytadło. Jeżeli anioły będą lepsze to super. Biore się za mojego własnego diabła i zobaczymy co z tym będzie
red91 - 2008-04-20, 11:56
:
John Gardner - "Grendel"

Co tu dużo mówić - klasyk. Beowulf widziany oczami Grendela. Miodzio.
Terrapodian - 2008-04-20, 21:36
:
andy napisał/a:
ale kto takie "bzdety" na tym forum czyta

Ja ;P

"Gwiezdne Wojny: Punkt Przełomu" Stover'a, czyli jedna z książek, których akcja toczy się podczas Wojen Klonów, sześć miesięcy po bitwie na arenie Geonosis. Historia kręci się wokół Mace Windu, który wyrusza na swoją ojczystą planetę Haruun Kal, w poszukiwaniu byłej uczennicy Depy Billaby. Wszystko wskazuje na to, że dała się wciągnąć ciemności dżungli i przeszła przemianę na gorsze...
Dobra, dynamiczna, z dobrze zarysowanym światem. No i najważniejsze - trzyma klimat GW.

A z nie-fantastyki czytam sobie "Proces" Kafki. Niezwykle pokręcona, ale ciekawa.
Nabu Nezzar - 2008-04-21, 01:44
:
Odrzuciłem w kąt żenująco beznadziejnego Eriksona i jego płytki niczym wysychająca kałuża "Wicher Śmierci". Doszedłem do wniosku, że fantastyka nie zaspokoi wiedzy kogoś, kto w testach mensy może poszczycić się, nie chwaląc się specjalnie, ilorazem inteligencji równym 138. Przebrnąłem już przez Lema, przez Zajdla, przerobiłem 90% rosyjskojęzycznych autorów ze Strugackimi i wtedy do mnie wreszcie dotarła miałkość tychże pozycji, autorów i ich wtórnych poglądów. Sięgnąłem więc po coś ambitnego (do fantastyki już raczej nie wrócę, nie mój poziom, z całym szacunkiem dla innych forumowiczów), w sam raz dla mnie. Jako, że poważnie interesuję się filozofią (nie tylko starożytną ale też i współczesną) a także naukami starożytnymi zaczytywałem się jeszcze do wczoraj w "Elementach" Euklidesa. Kilka godzin minęło jak z bicza trzasnął (przepraszam za takie prostackie porównanie). Za pewno zajęło by to mi mniej czasu, aczkolwiek dzieło to czytałem w angielskim przekładzie ze starożytnej greki. W każdym bądź razie po "Elementach" mój wzrok padł na słynne "Dialogi" Platona. Zacząłem od "Obrony Sokratesa", obecnie jestem na "Państwie". Dostrzegłem jednak pewne sprzeczności i swoistą niedorzeczność pewnych platońskich twierdzeń zawartych w owych dziełach, toteż równoległe zaczytuję się i porównuje je z "Zur Geschichte der Theognideischen Spruchsammlung" Fryderyka Nietzsche, jednego z moich filozoficznych guru. I tekst mnie pochłonął. Choć czytam w orginalnym, niemieckim to przy skromnej pomocy słownikia całkiem nieźle mi to idzie. A pewnie większość forumowiczów nawet by nie przebrnęła przez pierwszą stronę, bo woli iść na łatwiznę i czytać polskie przekłady. Wracając do tematu... Na półeczce natomiast już czeka na mnie "De Laertii Diogenis fontibus" tegoż samego wielkiego autora. Zapowiada się naprawdę powalająca lektura:)

Na koniec mały apel - zostawcie tą miałką i płytką, owianą pseudonaukową otoczką fantastykę. Sięgnijcie tak jak ja po coś lepszego, z wyższej półki a świat stanie przed wami otworem:)

Pozdrawiam
Dabliu - 2008-04-21, 02:26
:
Nabu Nezzar napisał/a:
Doszedłem do wniosku, że fantastyka nie zaspokoi wiedzy kogoś, kto w testach mensy może poszczycić się, nie chwaląc się specjalnie, ilorazem inteligencji równym 138.


Doda Elektroda ma więcej :P I co? I nic.

Nabu Nezzar napisał/a:
Przebrnąłem już przez Lema, przez Zajdla, przerobiłem 90% rosyjskojęzycznych autorów ze Strugackimi i wtedy do mnie wreszcie dotarła miałkość tychże pozycji, autorów i ich wtórnych poglądów. Sięgnąłem więc po coś ambitnego (do fantastyki już raczej nie wrócę, nie mój poziom, z całym szacunkiem dla innych forumowiczów), w sam raz dla mnie. (...) Dostrzegłem jednak pewne sprzeczności i swoistą niedorzeczność pewnych platońskich twierdzeń zawartych w owych dziełach, toteż równoległe zaczytuję się i porównuje je z "Zur Geschichte der Theognideischen Spruchsammlung" Fryderyka Nietzsche, jednego z moich filozoficznych guru. I tekst mnie pochłonął. Choć czytam w orginalnym, niemieckim to przy skromnej pomocy słownikia całkiem nieźle mi to idzie. A pewnie większość forumowiczów nawet by nie przebrnęła przez pierwszą stronę, bo woli iść na łatwiznę i czytać polskie przekłady.


Albo sobie żarty stroisz, albo potrzebujesz ogromnego plecaka na ego. Zwykle nazbyt rozrośnięte ego zastępuje coś, co nie urosło jak należy :P

Nabu Nezzar napisał/a:
Na koniec mały apel - zostawcie tą miałką i płytką, owianą pseudonaukową otoczką fantastykę. Sięgnijcie tak jak ja po coś lepszego, z wyższej półki a świat stanie przed wami otworem:)


I mówi to ktoś, kto ma Fryderyka Nietzsche za osobistego guru? :lol:

Miałem kiedyś taką koleżankę - zaczytywała się ogromną ilością filozoficznych książek. Gdy dochodziło do rozmowy w większym gronie, potrafiła jednak zaledwie rzucać nic nie wnoszącymi cytatami z owych dzieł, często nawet nie rozumiejąc kontekstu lub przeinaczając go. Śmieszne to było, ale i trochę smutne. Po prostu masturbowanie się wmawianym sobie przekonaniem o własnej wyższości nad maluczkimi, którzy do filozoficznych lektur z najwyższej półki nie dorastają, nie zastąpi ani własnego intelektu, ani nie wzbogaci osobowości, a już na pewno nie zagwarantuje własnych, głębokich i dojrzałych poglądów, o łagodnym i mądrym dostrojeniu do rzeczywistości nie wspominając.

Życzę dobrego samopoczucia i zalecam kupno luźniejszych slipek ;)
Elektra - 2008-04-21, 08:46
:
Naboo, proponuję zmienić forum, po co masz tutaj przebywać z ludźmi, którzy Ci do pięt nie dorastają...?


Przeczytałam Sternberg, dobry, chociaż trochę przeszkadzało mi skakanie pomiędzy wątkami, przez co fabuła wydawała się zbyt chaotyczna.

No i wróciłam do Zbudzonych furii Morgana. I dochodzę do wniosku, że w przypadku tego pisarza im dalej tym lepiej i jego książki coraz bardziej mnie wciągają. I już żałuję, że to ostatnia część o Takeshim. Chociaż może to i lepiej, bo jeszcze by się jakiś serial zrobił. ;)

Książki Morgana są dla mnie przykładem, że nie należy zniechęcać się po pierwszym tomie i warto czasem sięgnąć po kontynuację.

Toudi napisał/a:
Kończę Modyfikowany Węgiel. Całkiem niezłe czytadło. Jeżeli anioły będą lepsze to super

Nie wiem, czy lepsze. Są inne po prostu. Mnie się lepiej je czytało i bardziej przypadły mi do gustu.
Romulus - 2008-04-21, 09:09
:
Nabu Nezzar napisał/a:
zostawcie tą miałką i płytką, owianą pseudonaukową otoczką fantastykę. Sięgnijcie tak jak ja po coś lepszego, z wyższej półki a świat stanie przed wami otworem:)


W tym stwierdzeniu kryje się duże nieporozumienie. Chyba nie zakładasz, że ci, którzy czytają fantastykę, czy - ogólniej - literaturę popularną, robią to dlatego, aby znaleźć w niej sens życia? Przewodnictwo duchowe? Odpowiedzin Na Ważne Pytania? Nie mówię za innych tylko za siebie: czytam fantastykę dlatego, że jest to ten gatunek rozrywki, który mi odpowiada. Tylko tyle i aż tyle.

Gdybym chciał przeżyć hmm.... intelektualnych - sięgnę po literaturę z tzw. wyższej półki albo po klasyków: Tacyta, Swetoniusza itp. - Ale to w ostateczności :)

Co do "miałkości" to już w ogóle nie ma o czym dyskutować. O owianiu "pseudonaukową otoczką" też, bo to juz uogólnienie maksymalne - większość współczesnej fantastyki z nauką nie ma nic wspólnego. A ci autorzy, którzy mają to już nisza w niszy.

Aby nie być OT napiszę, że poległem wczoraj na Arthurze C. Clarku. Jego DETONATOR to świetna powieść, ale dosyć zdezaktualizowana, jeśli chodzi o diagnozy, choć zasadza się na świetnym i w dalszym ciągu aktualnym problemie niebezpieczeństwa płynącego z nauki (he, he Nabu Nezzarze). Ale dałem sobie spokój po 200 stronach - co uważam i tak za niezły wynik jak na niedzielę :)

Zamawiam dziś Lynch i Careya a do czasu, zanim je dostanę to wracam do POKUTY Iana MacEwana - polecam ci ją Nabu, bo to wielka literatura, która zaspokoi nawet najbardziej wysublimowany umysł.... :)
Ł - 2008-04-21, 09:29
:
Bo Nabu to napisał całkiem na serio. Serio. :lol: Ja preferuje studiować klasyków filozofii nie tyleż w orginalne, ale i w zaistne odpowiednim ku temu środowisku. Np. ostatnio wertując kolejne dzieła Niczego, uniosłem strudzony wzrok na pomnik Apolla w parku saskim i naszła mnie taka a nie inna fiolozoficzna refleksja "o kurwa, lustro!".

Dabjlu napisał/a:
Miałem kiedyś taką koleżankę - zaczytywała się ogromną ilością filozoficznych książek. Gdy dochodziło do rozmowy w większym gronie, potrafiła jednak zaledwie rzucać nic nie wnoszącymi cytatami z owych dzieł, często nawet nie rozumiejąc kontekstu lub przeinaczając go.

Obawiam się że to nie jest cecha indywidualna koleżanki tylko ogólna cecha kobiet, które świetnie umieją wkuwać 'na pałę' a w dyskuji najczęsciej machną łapką "nie kłócimy się, prawda leży pośrodku'. :mrgreen:

Zaczełem czytać cykl Dzieci Ziemi Jean Auel od Klanu Niedźwiedzia Jaskiniowego zaczynając naturalnie. Zawsze lubiłem prehistoryczne klimaty, więc czuje że łykne to raz - dwa.
Sunshine - 2008-04-21, 09:57
:
Dabliu napisał/a:
Zwykle nazbyt rozrośnięte ego zastępuje coś, co nie urosło jak należy :P


No cóz, należę do kobiet, które uważają że małe jest piękne :P . Byle małe nie było ego, bo to gorsze niż (zbyt) duże ego.

A do tematu - obecnie nie mam za dużo czasu na czytanie tego co chcę, ale skubię po trosze "Ostatnie promienie słońca" Kaya i zaczęłam Eriksona "Ogrody księżyca". Czytałam kiedyś "Klan niedźwiedzia jaskiniowego" Auel i mam w planach - a jakże - kupno całego cyklu <zółwik do Łaczka>, bo przyjemna była to lektura.
Nabu Nezzar - 2008-04-21, 11:52
:
Łaku napisał/a:
Bo Nabu to napisał całkiem na serio. Serio. :lol: Ja preferuje studiować klasyków filozofii nie tyleż w orginalne, ale i w zaistne odpowiednim ku temu środowisku. Np. ostatnio wertując kolejne dzieła Niczego, uniosłem strudzony wzrok na pomnik Apolla w parku saskim i naszła mnie taka a nie inna fiolozoficzna refleksja "o kurwa, lustro!".
I właśnie o takie podejście mi chodzi! O kontemplację wynikającą z przeczytanej lektury. Ambitnej lektury a nie, przepraszam, fantastyki. Wśród ignorantów nie da się studiować wybitnych filozoficznych dzieł (nie mówiąc już o dyskusji nad nimi publicznie), ponieważ ignoranci (nie mówię to koniecznie tylko o forumowiczach) nie rozumiejący ich treści sprowadzą cię do swego poziomu i przypiszą ci cechy, które sami posiadają. W tym wypadku np. pozer czy tzw. szpaner, na dodatek nie wiedzący co czyta. Merde! Jak rzekomo powiedział francuski gwardzista pod Waterloo. Fryderyk Nietzsche określił to jako paranoję abstrakcyjną. Zresztą o tym zagadnieniu można przeczytać właśnie w "Zur Geschichte der Theognideischen Spruchsammlung" tegoż wybitnego filozofa. Aczkolwiek wątpię aby chciało wam się po to sięgnąć miłośnicy smoków, elfów, krasnoludów i magów. Bo prawdziwą potęgą jest filozofia. Oto klucz do zrozumienia świata, jak mawiał Tales z Miletu (a właśnie, czytał ktoś?).

P.S. Przepraszam, że nie odpisałem na wszystkie posty, aczkolwiek na Cyfrze + oglądam właśnie fascynujący dokument pt. Epikurejczycy kontra Stoicy, wyższość myśli głoszonej nad pisaną. Postaram się odpisać wieczorem, jak wrócę z bankietu.

Pozdrawiam
Dabliu - 2008-04-21, 12:46
:
Nabu Nezzar napisał/a:
I właśnie o takie podejście mi chodzi! O kontemplację wynikającą z przeczytanej lektury. Ambitnej lektury a nie, przepraszam, fantastyki.


Sztuką jest umieć wprowadzać filozofię w życie lub przekuć ją narzędziem artystycznego wyrazu. Inaczej studiowanie filozofii zamienia się w akademickie pierdzenie w stołek, co jak wiadomo roztacza wokół studenta jedynie chmurę smrodu i on w tym smrodku swoim ciepłym nawet nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo cuchnie.
Lepszy twórca pseudofilozoficznej fantastyki, niż bierny odbiorca filozofii, sam będący pseudofilozofem.

Nabu Nezzar napisał/a:
Wśród ignorantów nie da się studiować wybitnych filozoficznych dzieł (nie mówiąc już o dyskusji nad nimi publicznie), ponieważ ignoranci (nie mówię to koniecznie tylko o forumowiczach) nie rozumiejący ich treści sprowadzą cię do swego poziomu i przypiszą ci cechy, które sami posiadają.


A próbowałeś dyskutować? Mędrcem jest ten, kto sprawia, że inni stają się mądrzy, a nie ten, kto za wszelką cenę stara się podkreślać swoją mądrość, umniejszając jej innym, lub sprawiając wręcz, że tamci poczują się głupcami.

Nabu Nezzar napisał/a:
W tym wypadku np. pozer czy tzw. szpaner, na dodatek nie wiedzący co czyta.


Pijesz do kogoś konkretnego, czy tak dla sportu do wszystkich?

Nabu Nezzar napisał/a:
Bo prawdziwą potęgą jest filozofia. Oto klucz do zrozumienia świata


Ktoś inny powie, że prawdziwą potęgą jest doświadczenie, a ktoś inny, że wrażliwość lub dobroć. Jeśli zaś chodzi o zrozumienie świata, to bywa tak z niektórymi filozofonanistami, że zamiast zbliżać się poprzez filozofię do zrozumienia świata, oddalają się od rzeczywistości dalece bardziej, niż obcując z najbardziej eskapistyczną z fantastyk.

P.S. A skoro już się tak chwalisz swoją niebywałą inteligencją, to pójdź krok dalej i spróbuj jakoś nam udowodnić, że coś z tych lektur wyniosłeś, że potrafisz coś stworzyć, pozostawić po sobie ślad. Inaczej będziesz tylko biorcą i umrzesz zapomniany, a cały potencjał Twojej olbrzymiej inteligencji będzie wart tyle co nawóz, który z niego powstanie.
A jeśli korci Cię, by odpowiedzieć, że nie odczuwasz potrzeby, by cokolwiek udowadniać bandzie przygłupich fantastów, to odpowiedz najpierw sobie i nam, skąd potrzeba tego usilnego udowadniania własnej (domniemanej) wartości, tak silnie eksponowana przez Ciebie w tym wątku i, czego nie sposób nie zauważyć, na wszelki wypadek podkreślana w sposób najbardziej dosłowny i prostacki z możliwych, niegodny nawet najprostszego lansiarza z dyskoteki.

Pozdrawiam
Romulus - 2008-04-21, 14:23
:
Skoro już bez żenady jesteśmy OT to:

- nie wiedziałem, że fantastykę można kontemplować, to - zaiste - odważna myśl, godna doktoratu lub habilitacji (karkołomnej, moim zdaniem),

- ja też na tym forum nie zajmuję się sprawami zawodowymi - gdybym chciał podeliberować nad wykładnią systemową lub gramatyczną prawa, uroczymi zagadnieniami zbiegu podstaw do nadzwyczajnego złagodzenia i obostrzenia kary, to wybrałbym jakieś seminarium ku temu, lub logował się na pewnym specjalistycznym forum. Ale tam jest nudno a tu ciekawiej, bo i fantastyka jest ciekawsza od komentarzy, monografii i orzecznictwa Sądu Najwyższego, wreszcie: nie samą pracą człowiek żyje, w przeciwnym razie groziłaby mu rychła śmierć (zawał) lub popadnięcie w niebezpieczną megalomanię,

- jeszcze o inteligencji: Doda też ma wysoki iloraz inteligencji (nie wiem, czy nie większy od Nabu Nezzara, choć głowy nie dam) - pytam więc, o czym to świadczy? Sharon Stone IQ miała wyższe/równe od Einsteina - i co z tego, powtarzam?
MadMill - 2008-04-21, 15:32
:
Dabliu napisał/a:
Albo sobie żarty stroisz, albo potrzebujesz ogromnego plecaka na ego. Zwykle nazbyt rozrośnięte ego zastępuje coś, co nie urosło jak należy :P

Robi sobie jaja, taka Nabowa prowokacja, że-nu-a. ;P
Nabu Nezzar napisał/a:
Doszedłem do wniosku, że fantastyka nie zaspokoi wiedzy kogoś, kto w testach mensy może poszczycić się, nie chwaląc się specjalnie, ilorazem inteligencji równym 138.

Czyli mogę do Ciebie mówić per "Kretynie"? Mam 146. ;) Licytujemy dalej?
Łaku napisał/a:
Obawiam się że to nie jest cecha indywidualna koleżanki tylko ogólna cecha kobiet, które świetnie umieją wkuwać 'na pałę' a w dyskuji najczęsciej machną łapką "nie kłócimy się, prawda leży pośrodku'. :mrgreen:

To znaczy, ze musimy zaczyna bardzo skrajnie, tak aby środek wypadał tam gdzie nasze "prawdziwe" zdanie. :mrgreen:

Co do filozofii to i tak, jeśli się nie ma własnego poglądu, zdania, opinii itd. To można zostać encyklopedią chodzącą, a poza beton się nie wychyli człowiek. Pozdro Nabuś. ;)

To jest prowokacja! Tak jakby ktoś brał dalej Naba na poważnie. Z racji że mam moda to potnę posty jak zacznie przeginać, co za dużo to niezdrowo. ;)

---

Czytam Zodiac Stephensona. Dla mnie świetna książka. Książka o ekologach i ich działaniach na rzecz Matki Ziemi. Od razu zaznaczyć trzeba, że nie jest to jakaś "biblia" zielonych, Stephenson nie jest fanatykiem. Opisał środowisko ekologów nie terrorystów, co sam główny bohater - Taylor, lub S.T. - często zaznacza. Ubaw po pachy jeśli chodzi o teksty, aluzje, niedopowiedzenia czy też parę po prostu cudownych skrótów np. Mass Anal. ;) Są też momenty w których bohater zastanawia się na rzeczami które sam czyni, gdzie pokazany jest punkt widzenia osób, które ekologią się nie zajmują, a ekoterroryści robię im wilczą przysługę. Naprawdę, pozycja chyba jest traktowana jako coś słabszego autora, ale nie dajcie się zwieść, że to nie jest główny nurt Stephensona, on naprawdę jest świetny w każdej książce! :mrgreen:
Romulus - 2008-04-21, 17:31
:
MadMill napisał/a:
Czytam Zodiac Stephensona. Dla mnie świetna książka. Książka o ekologach i ich działaniach na rzecz Matki Ziemi. Od razu zaznaczyć trzeba, że nie jest to jakaś "biblia" zielonych, Stephenson nie jest fanatykiem. Opisał środowisko ekologów nie terrorystów, co sam główny bohater - Taylor, lub S.T. - często zaznacza. Ubaw po pachy jeśli chodzi o teksty, aluzje, niedopowiedzenia czy też parę po prostu cudownych skrótów np. Mass Anal. ;) Są też momenty w których bohater zastanawia się na rzeczami które sam czyni, gdzie pokazany jest punkt widzenia osób, które ekologią się nie zajmują, a ekoterroryści robię im wilczą przysługę. Naprawdę, pozycja chyba jest traktowana jako coś słabszego autora, ale nie dajcie się zwieść, że to nie jest główny nurt Stephensona, on naprawdę jest świetny w każdej książce! :mrgreen:


He, he... Ta książka doprowadza do dzikich spazmów śmiechu. widać, że Neal się dopiero rozgrzewał, ale w jakim stylu! Choć, jak pisałeś, nienajlepsza to jego powieść, ale przegapić ją to grzech. Szczególnie opisy obnażania trucicielskich korporacji. A tak w ogóle, to się przeraziłem skalą zjawiska, które na serio choć z dużą dawką dowcipu Neal opisał. I, jak tu nie chcieć się przyłączyć do Greenpeace po takiej powieści?

Zapamiętam to, że Nabu poważnie brać nie wolno. Już po tych postach zwątpiłem w jasność jego umysłu, ale mnie upewniłeś, dzięki :)
Nabu Nezzar - 2008-04-21, 17:37
:
romulus napisał/a:
Zapamiętam to, że Nabu poważnie brać nie wolno. Już po tych postach zwątpiłem w jasność jego umysłu, ale mnie upewniłeś, dzięki :)
Mój umysł jest ostry jak brzytwa dzięki filozofii, którą się pasjonuję :mrgreen: :-P
Zwodzić innych to jak być cesarzem pośród słabych... Jak to mawiał Elezjusz z Lucyny :-P

A tak na serio, żeby nie było offtopu. W dalszym ciągu siedzę przy drugiej części "Wichru śmierci" Eriksona. Obecnie jestem na 491 stronie. Świetna lektura, dużo lepsza i ciekawsza od pierwszej części. A to głównie dzięki Malazańczykom, którzy wreszcie przystąpili do działania. W każdym razie wciąga bardzo, jak to Erikson:)
Piechota morska rządzi! :badgrin:
Elektra - 2008-04-21, 17:40
:
romulus napisał/a:
I, jak tu nie chcieć się przyłączyć do Greenpeace po takiej powieści?

Chęci przyłączenia się do Greenpeace nie zauważyłam. Ale stwierdziłam, że mogę robić coś we własnym zakresie, np. nie używać tony płynu do naczyń przy myciu zwykłej szklanki, czy nosić własną, ekologiczną ;) torbę na zakupy zamiast tych foliowych.
andy - 2008-04-21, 17:42
:
Dębski Eugeniusz - Hell-P. Więcej jak dobiję do połowy, ale kniga osadzona w polskich realiach i niezłe dialogi - łącznie z wyrażeniami uważanymi za niecenzuralne
MadMill - 2008-04-21, 17:52
:
romulus napisał/a:
I, jak tu nie chcieć się przyłączyć do Greenpeace po takiej powieści?

Mnie utwierdziło tylko w tym, że GP to ekoterroryści. Moim zdaniem Neal właśnie pokazał w tej powieści ludzi którzy walczą i dbają o środowisko, a tymi którzy robią tylko spektakularne akcje aby się pokazać i nic z tego nie wynika. ;)

Ekologia nie rodzi się na poziomie walki z fabrykami uranu czy ściekami. Ona rodzi się w małych gospodarstwach domowych: wyłączenie kompa na noc, światła jak się wychodzi z domu, wkręcenie żarówki energooszczędnej, segregacja śmieci czy jak Elektra podała, własna torba na zakupy, która jest torbą wielokrotnego użytku. ;) Oszczędzamy i kasę i środowisko. ;)
Romulus - 2008-04-21, 19:39
:
Też noszę w plecaku zieloną torbę na zakupy z misiem WWF :) . Choć codziennie na zakupy nie łażę, nigdy niewiadomo, kiedy się przyda... Ale masz rację co do ekologii i ekoterrorystów. Co nie zmienia faktu, że czyta się o nich z prawdziwą przyjemnością :-)
Dhuaine - 2008-04-22, 21:04
:
Przeczytałam "Na szkarłatnych morzach" Scotta Lyncha. Książka trzyma poziom, choć jakość intrygi nie okazała się aż tak wybitna - imho przepakowane. Czekam niecierpliwie na trzeci tom. --_-
Więcej info w wątku Lyncha ^^
derbullaw - 2008-04-22, 21:47
:
Dziś zacznę "Gringo wśród dzikich plemion" Cejrowskiego. Ciekaw jestem odczuć, bo samego Pana Wojciecha lubię, chociaż nie zgadzam się z jego poglądami społeczno-politycznymi. Może się recenzja wysmaży...
Romulus - 2008-04-22, 21:56
:
Czytałem (podwędziłem żonie). Fajna książka i żadnych "odjazdów" WC. Teraz zakupujemy pozostałe. Facet naprawdę ma pasję i dar przelewania jej na papier. Bardzo fajna odskocznia.

Ja skończyłem POKUTĘ - czytałem ją jakiś czas na raty. Niesamowita książka. W zasadzie film to jej wierna adaptacja. Świetnie jest przeczytać kawał naprawdę rewelacyjnej literatury. Zamówię sobie chyba także "Na plaży w Chesil" MacEwana. Kurka wodna, jeszcze mnie od fantastyki oderwie.

A w ramach kończenia zaszłości, zabrałem się znowu do IMPERIUM Nialla Fergusona. Zbliżam się powoli do drugiej setki. Ale słowo - klucz w tym przypadku to: powoli :)
derbullaw - 2008-04-22, 22:01
:
romulus napisał/a:
Bardzo fajna odskocznia.


Mam nadzieję, bo powieści podróżniczych to pewnie z 15 lat nie czytałem. Poza tym fantastyka mi się deko przejadła i muszę nabrać znów apetytu ;) .

Następna w kolejce "Koniec Świata i Hard-boiled Wonderland" Murakami. Znajomy polecał, ciekawe czy mamy podobny gust?
ASX76 - 2008-04-23, 07:56
:
romulus napisał/a:
(...)

Ja skończyłem POKUTĘ - czytałem ją jakiś czas na raty. Niesamowita książka. W zasadzie film to jej wierna adaptacja. Świetnie jest przeczytać kawał naprawdę rewelacyjnej literatury. Zamówię sobie chyba także "Na plaży w Chesil" MacEwana. Kurka wodna, jeszcze mnie od fantastyki oderwie.



Nie tak prędko... ;) Podobno pozostałe książki McEwana już tak dobre nie są.
AM - 2008-04-23, 10:38
:
ASX76 napisał/a:
romulus napisał/a:
(...)

Ja skończyłem POKUTĘ - czytałem ją jakiś czas na raty. Niesamowita książka. W zasadzie film to jej wierna adaptacja. Świetnie jest przeczytać kawał naprawdę rewelacyjnej literatury. Zamówię sobie chyba także "Na plaży w Chesil" MacEwana. Kurka wodna, jeszcze mnie od fantastyki oderwie.



Nie tak prędko... ;) Podobno pozostałe książki McEwana już tak dobre nie są.


Są ok. To zależy od tego, co się lubi...
MadMill - 2008-04-25, 22:45
:
Nadszedł czas na Czarną banderę Jacka Komudy, czyli ostatnia książka jaką jeszcze nie czytałem tego autora. Zbiór opowiadań o piratach i morzu. Jak na razie jestem w pierwszym opowiadaniu więc wiele nie napiszę. Mam nadzieję na kawał dobrej rozrywki. ;)

Druga książka za która się wziąłem to powrót po jakimś pół roku do lektury Królewskiego skrytobójcy Robin Hobb. Łatwe i przyjemne, choć czasami aż za bardzo. No ale to lektura z cyklu te zaległe na półce. ;)
Dhuaine - 2008-04-26, 01:34
:
Goikeda Shin-Ya, Devil May Cry 1. Przeczytane. :P Tak swoją drogą, Goikeda to facet, nie baba. Pewnie dlatego całość bardziej przypominała reportaż niż powieść. Fabuły w tym jak na lekarstwo, charakteryzacja przeważnie leży. Dante zachowuje się jak dzieciak, na co z początku patrzyłam z uznaniem, gdyż z jakiegoś powodu byłam przekonana, że ma w tej książce 18 lat. Niestety, potem okazało się, iż ma 28. Ha. Ha.
Co gorsza, książka przyjmuje za pewnik, że użytkownik ma w małym palcu całą fabułę DMC wraz z fanowskimi tłumaczeniami i nie wyjaśnia absolutnie niczego. Bez znajomości DMC recenzja skurczyłaby się do "WTF?", a tak to przynajmniej mogę ostrzec Kas. :P
Nie polecam. xD
tordis - 2008-04-26, 08:42
:
Czytam coś z zupełnie innej bajki: 'A short history of tractors in Ukrainian' niejakiej Mariny Lewickiej. Książka jest przezabawna, choć jestem pewna, że niektóre fakty są celowo wyolbrzymione. Efekt? Śmieję się do rozpuku, a o to, z tego co mi wiadomo, chodziło autorce.
Tyraela - 2008-04-28, 19:48
:
W końcu przebrnęłam przez Mitologię (wstyd przyznać, ale kiedyś trzeba było to zrobić, a ja zawsze miałam dużo ciekawsze pozycje do pochłonięcia xD), więc teraz z czystym sumieniem mogę się zabrać za książkę oczywiście pożyczoną od Toudiego - "Uczta dla wron" t.1, bardzo miło jest wrócić do znanych, starych bohaterów i poznać nowych. Słyszałam już opinie, że ten tom jest szalenie nudny, ale ja nie słucham, nie uprzedzam faktów, gdyż sama ocenię. Jak na razie czyta się bardzo dobrze, ale to wiadomo, Martin :mrgreen:
Nabu Nezzar - 2008-04-28, 20:16
:
"Wicher śmierci" mam już za sobą. Erikson trzyma bardzo wysoki poziom, choć czasem zdarza mu się przynudzać. No, ale taki już urok niektórych bohaterów :roll:
W każdym razie teraz czytam "Adrianopol 378. Rzeka Frigidus 394" Daniela Gazdy. Historia, a jak historia to oczywiście starożytny Rzym :-P
Romulus - 2008-04-28, 23:16
:
Fantasy po Barclayu trochę mi niestrawnością grozi, ale przemogłem się i zacząłem Kłamstwa Locka Lamory. Jak na razie bardzo pozytywnie odbieram, ale nie chcę zapeszać. Potem Mike Carey i może znowu Lynch, jeśłi Kłamstwa mnie nie rozczarują. A tak w ogóle to bym sobie Alastaira Reynoldsa poczytał...

Nabu zawstydzasz mnie tymi poważnymi lekturami. Z początkiem maja minie pół roku od kiedy męczę IMPERIUM Nialla Fergusona. A musze jeszcze trochę zawodowych badziewi tknąć: Wykładnia prawa, Zagubiona szybkość procesu karnego, coś o stosowaniu podstępu w postepowaniu przygotowawczym. Troszkę fuj, ale skoro zamówiłem...
Elektra - 2008-04-29, 09:27
:
Od paru dni nie mogłam się zdecydować na żadną nową lekturę, poczytywałam sobie jakieś dawne Chmielewskie.

Ale w końcu zabrałam się za Epifanię wikarego Trzaski Twardocha. Książka jest o pewnym młodym księdzu, pełniącym swoje obowiązki w niewielkiej miejscowości na Śląsku. Ciężko mu się przystosować, ale jakoś sobie radzi. Całe jego życie zmienia się, gdy objawia mu się Jezus Chrystus i obdarza możliwością czynienia cudów...

Przyznam, że spodziewałam się czegoś innego. Szczególnie przy tym objawieniu, które okazało całkiem... zabawne. Nie przypuszczałam, że Twardoch potrafi pisać tak humorystycznie. Mimo że porusza dość poważne sprawy.

Obraz Śląska jest dla mnie całkiem interesujący, chociaż tej gwary mogłoby być mnie. ;) Dobrze przynajmniej, że jest tłumaczenie pod spodem.
Toudisław - 2008-04-29, 22:22
:
Miałem mały kryzys czytelniczy. Po "Modyfikowanym węglu" próbowałem przeczytać "Niedobrego Królewicza Karolka" Poszło raz dwa. Nawet ciekawa pozycja, takie zabawne coś XD . Spróbowałem Hamiltona i nie dałem rady. Po 100 stronach odpuściłem i pewnie wrócę za jakiś czas do tej pozycji. "Sturmvogel" też mnie znudził...
Teraz czytam "Dom Wschodzącego Słońca" Aleksandry Janusz. Czyta się bardzo fajnie, choć może książka jest skierowana do nastoletniego czytelnika, to warto się nią zainteresować. Całkiem dobrze napisana. ;)
MadMill - 2008-04-29, 22:39
:
Skończyłem Czarną Banderę. Zbiorek opowiadań o piratach Jacka Komudy. Bez fajerwerków, ale za to dobra rozrywka na wieczór. Opowiadania chociaż nie zachwycają pomysłami to trzymają równy poziom jaki autor prezentuje już od dłuższego czasu. Najbardziej podobało mi się ostatnie opowiadanie Na szlaku chwały, krwi i złota, o wyprawie do swoistego Eldorado, złotego miasta Inków. Książka na plus, ale jednak czuję się już zmęczony marynistyką w wykonaniu Komudy i całe szczęście, że autor wraca na ubity grunt. Czekam na Samozwańca. ;)
Nabu Nezzar - 2008-04-29, 23:57
:
romulus napisał/a:
Nabu zawstydzasz mnie tymi poważnymi lekturami.
Eee... żartujesz, prawda? :shock: :-P Jakie to poważne lektury?:) Czasem tylko jakaś się trafi, przeważnie historyczna i głównie zw. z Rzymem. A tak to same fantasy i do czasu do czasu sci-fi. Z czego najpoważniejsze do tej pory były chyba książki Eriksona i Bakkera. Powazniejsze i ambitniejsze lektury mnie nie interesują ponieważ preferuję w książkach raczej akcję a nie nudne przemyślenia :-P Zobacz lepiej co inni czytają. Jakieś Lemy, Zajdle czy cała masa ruskich;)
Zireael - 2008-04-30, 10:41
:
W ciągu ostatnich dziesięciu dni przeczytałam dwie świetne książki, oraz jedną więcej niż niezłą.
... I wracam do zarzuconego jakiś czas temu Zbójeckiego gościńca. Na razie jest porażająco nudno. Nie nudno w ten sposób, że autor musi jakoś całą książkę zacząć Oto jest cny rycerz Jaromir, herbu Koniczyna, który ma do ocalenia piękną księżniczkę uwięziona na kraju świata. Poszedł tedy do maga, bla, bla, bla..., po prostu nic się nie dzieje. Zupełnie nie mogę się w tę książkę wczuć, wejść w nią... Będzie ciężko. --_-
MadMill - 2008-04-30, 15:24
:
Czułem to w kościach, ze z Hobb sie nie zaprzyjaźnię. Po 100 kolejnych stronach książka wylądowała na półce - kiedyś ją skończę... a mam jeszcze 3 inne książki tej autorki... eh...

Wziąłem sobie Leibera do czytania. Wędrowiec czyli moje pierwsze spotkanie z Leiberem w wykonaniu s-f. Wcale nie złe. Czyta sie przyjemnie, a że napisane z przymrużeniem oka to i można się uśmiechnąć czasami. ;)
Nieznany - 2008-04-30, 19:48
:
Czytam "Tiganę". :) I po przebiciu się przez kilka pierwszych, dość nudnawych, rozdziałów stwierdzam, że mnie wciągnęło z kretesem. Gdyby nie nardzo przychylna opinia jednego z moich forumowych znajomych pewnie bym porzucił tą książkę, po początek jest nieco przynudnawy... ale widzę, że to wprowadzenie w świat i poznanie bohaterów oddaje w dalszym ciągu wartość dodaną i to jest git. :mrgreen:
Dabliu - 2008-05-02, 13:12
:
Wczoraj skończyłem Gobeliniarzy Andreasa Eschbacha. Świetna rzecz, mocna.
Dalekosiężne science fantasy w konwencji space opery/planetary romance'u, przyprawione antyklerykalnym przesłaniem i pytaniem o sens wiary, tradycji itp. A wszystko to w postaci dobrze napisanej powieści-mozaiki. Gorąco polecam.

Teraz czytam Opuścić Los Raques Macieja Żerdzińskiego, czyli gibsonowsko-dickowskie klimaty przefiltrowane przez szaloną wyobraźnię autora będącego z zawodu neuro-psychiatrą (Żerdziński jest np. autorem jedynej polskiej książki psychiatrycznej na temat natręctw).
Rzecz dzieje się w mieście, w którym rozbił się statek obcych. Z martwych ciał owych obcych pozyskuje się silny narkotyk halucynogenny. Tyle że osiągnięte dzięki niemu halucynacje, zwane fantosami, przenikają do rzeczywistości.
Dopiero zacząłem, ale czyta się znakomicie. Ciekawy styl, smakowity język i ciężki cyberpunkowy klimat, czyli dużo dobre :-) Żerdzińskiego pamiętam zresztą jeszcze z para-powieściowej książki Korporacja Wars'n'Guns, która zrobiła na mnie swego czasu bardzo dobre wrażenie, nie powinienem się więc zawieść i na tej pozycji.
Romulus - 2008-05-02, 13:24
:
Dabliu napisał/a:
Żerdzińskiego pamiętam zresztą jeszcze z para-powieściowej książki Korporacja Wars'n'Guns, która zrobiła na mnie swego czasu bardzo dobre wrażenie, nie powinienem się więc zawieść i na tej pozycji.


I nie zawiedziesz się :) Szkoda że innych "Żerdzińskich" tak mało.... Ja pochłonąłem ta powieść szybko. I z dużym szacunkiem, bo pisana na wysokim poziomie. Korporacji... nie czytałem, niestety. I jeśli tak dobra, jak "Los Raques", to żałuję.

A A. Eschbach mnie odstręczył od siebie tą powieścią "Wideo z Jezusem". No, dzięki za takie przeżycia :) Na szybko i głupio napisana. Zmarnowany fajny pomysł. A zakończenie już wywołało jęki bolesne. Miałem kiedyś przeczytać pozostałe ale dałem sobie spokój. To jak samobiczowanie.

Dziś zaczynam Mojego własnego diabła Careya. Poprzeczkę mu ustawiłem wysoko, oby to nie był błąd.
Dabliu - 2008-05-02, 13:34
:
romulus napisał/a:
A A. Eschbach mnie odstręczył od siebie tą powieścią "Wideo z Jezusem". No, dzięki za takie przeżycia :) Na szybko i głupio napisana. Zmarnowany fajny pomysł. A zakończenie już wywołało jęki bolesne. Miałem kiedyś przeczytać pozostałe ale dałem sobie spokój. To jak samobiczowanie.


Wiesz, wydaje mi się (nie czytałem), że "Wideo..." to jednak książka zupełnie innego sortu. W "Gobeliniarzach" niektóre pomysły dosłownie wywołują dreszcz na grzbiecie. No i fajna alegoria na temat wiary, religii... Do tego przyjęta konwencja - bardzo przyjemna dla czytelnika. Wizja przyszłości miejscami iście porażająca.
Jander - 2008-05-02, 13:45
:
Już pisałem w tym temacie o Gobeliniarzach - to cholernie dobra książka. Ja tam antyklerykalizmu się nie doszukałem, ale też nie jestem na to wyczulony i póki nie jest przesadny to go w ogóle nie wyczuwam. Dla mnie Gobeliniarze to jedna z ważniejszych książek współczesnego s/f.
pozdrawiam
Tigana - 2008-05-02, 14:05
:
romulus napisał/a:
A A. Eschbach mnie odstręczył od siebie tą powieścią "Wideo z Jezusem".

"Gobeliniarze" to zupełnie inna bajka - naprawdę warto.
Skończyłem J. Komudę - "Galeony wojny" - dobre, ale bez rewelacji. Za dużo podobieństw do "Braterstwa wilków'. Rozczarowują "Ludzie" Sawyera - ot takie sobie romansidło. Nowy Pilipiuk - przypomina wszystko poza książkami Pilipiuka - niezłe, ale nierówne - mocny początek, średnie rozwinięcie, otwarte zakończenie. Lynch - niby klasyczny, ale środek książki jakby z innej bajki. Z ostateczną opinią wstrzymam się do końca lektury.
Dabliu - 2008-05-02, 14:29
:
Jander napisał/a:
Ja tam antyklerykalizmu się nie doszukałem


Dla mnie był on widoczny już w pierwszym tekście. Czym dalej, tym bardziej poddaje sie w wątpliwość sens religii. Cesarz - Bóg; tkanie kobierców (całe życie, z nadzieją na korzyść po własnej śmierci, bezsensowna praca dla niejasnych celów) - wiara i dogmaty; życie podporządkowane tkaniu - religia; naiwna wiara w boskość cesarza i w "jedynosłuszność" własnego stylu życia oraz w to, że to jedyna planeta tkająca kobierce - fanatyzm religijny. Wiara w Cesarza jest bezrefleksyjnie przekazywana z pokolenia na pokolenie, choć brak w niej sensu. Ludzie dla Cesarza i dla gobelinów są w stanie zabijać, nawet własne dzieci. Mało? Znalazłoby się więcej analogii... :P
Romulus - 2008-05-02, 15:19
:
Ha! Czuję się zainteresowany GOBELINIARZAMI. Jeśli lepsze od Wideo z Jezusem, to na pewno przeczytam. A klerykalizm, czy antyklerykalizm, to już szczegół. Byle było dobrze napisane. A Wideo... nie było. Może to wina przekładu, może autora - nuda.
Arlzermo - 2008-05-04, 14:34
:
Joo ciee... Czemu ja tu tak dawno nie zaglądałem? ^^" W każdym bądź razie, właśnie się zabrałem za "Księgę jesiennych demonów" Grzędowicza. Szybko muszę się z tym uwinąć, bo wisi nade mną straszny i okropny "Faust". Kiedyś to próbowałem czytać, ale do połowy nie dobrnąłem. Ech... Tak to jest brać do prezentacji książki, których się nie lubi. :P
batou - 2008-05-05, 22:34
:
Wyjazd na zlot do Poznania trochę namieszał w tym moim czytaniu, bo byłem akurat w połowie Cryptonomiconu Stephensona, a zabieranie takiej cegły w podróż trąci masochizmem. Czyta się, jak to Stephensona, świetnie. Facet totalnie panuje nad opowiadaną historią. Wszystko na swoim miejscu, a rozbicie akcji powieści na czasy współczesne i II wojnę światową niczego nie zakłóca, a wręcz podkręca tempo.

W pociągu coś nie do końca fantastycznego, bo Ucho, gardło, nóż Verdany Rudan polecone przez kumpelę. Tutaj tragicznie. Wyobraźcie sobie książkę w większości pisaną pięcio-wyrazowymi zdaniami zakończonymi podwójnymi pytajnikami lub wykrzyknikami. Czyta się to tragicznie, tym bardziej, że treść to czystej wody bełkot stworzony z wynurzeń 50-letniej, zakompleksionej frustratki na tle wojny na Bałkanach.

Wracając zacząłem Cylinder van Troffa Zajdla. Interesujące, nawet bardzo, a znając Zajdla spodziewam się mocnego akcentu na koniec. Znając SuperNovą nie patrzę na tył okładki, żeby mi ktoś tego prawdopodobnego akcentu ordynarnie nie streścił.
MadMill - 2008-05-05, 22:40
:
batou napisał/a:
Znając SuperNovą nie patrzę na tył okładki

W ogóle najlepiej nie dotykaj książki, bo CI się w reku rozleci. ;P Wydanie Próchna w HC, to jest to. :D

Lalande 21185 - Janusza Zajdla. Pierwsza powieść autor o wyprawie badawczej(?) do innego układu słonecznego. Sam początek, więc wiele powiedzieć nie można. Oczywiście liczę na dobrą książkę. ;)
wob001 - 2008-05-05, 23:01
:
Arlzermo napisał/a:
[...] bo wisi nade mną straszny i okropny "Faust". Kiedyś to próbowałem czytać, ale do połowy nie dobrnąłem. Ech... Tak to jest brać do prezentacji książki, których się nie lubi. :P


Polecam posłuchać opery "Faust" Charlesa Gounoda. Rewelacja, świetny klimat, trochę inna niż bardzo znane Mozarta, Bizeta, Verdiego czy Pucciniego. Są dostepne "najlepsze fragmenty" (excerpts) na dobry początek:)
Ja zacząłem od opery, a potem książkę musiałem po prostu przeczytać:)

A bardziej w temacie to czytam "Wicher śmierci" Eriksona. Siódmy tom więc oczywiście jestem subiektywny, ale jest bardzo dobrze - prawie żaden inny autor nie potrafi mnie tak zauroczyć.
Regissa - 2008-05-09, 10:54
:
Nareszcie dotarłam do 2 tomu "Pana Lodowego Ogrodu" i jak dotąd nie rozumiem, dlaczego zewsząd rozlega się taki płacz nad "spadkiem formy" Grzędowicza O_o Może to się okazuje dopiero po przeczytaniu całości :-> Z nowinek podoba mi się nowa postać cyfrala, tzn. podoba mi się pomysł, nie sama postać :-PP A reszta jest, póki co, całkiem niezłą kontynuacją "jedynki". Rzekłam :mrgreen:
Tanit - 2008-05-09, 18:40
:
:arrow: 'Mitologia Germańska. Wyrocznie i wróżby pogańskich Skandynawów' - Słupecki
:arrow: 'Król z Żelaza' - M. Druon
:arrow: 'templariusze - R. Pernaud
:arrow: 'templariusze' - M. Bauer
:arrow: 'Upadek' - A. Camus
:arrow: 'Dwie sceny miłosne' - O. Wilde

Podsumowując: wizyta w bibliotece :P Zaczęłam czytać 'Upadek' i przyznam że jest to naprawdę kawał (yy... 100s.) dobrej literatury. Oryginalny styl pisania imitujący rozmowę gdzie śledzimy jedynie wypowiedzi jednego z rozmówców.

Au revoir!
jeke - 2008-05-09, 20:34
:
Ostatnio przerzuciłam się na literaturę lekką, łatwą i przyjemną. Akurat tego mi trzeba :mrgreen:

I tak łyknęłam w jeden wieczór Nowicjuszkę - II tom Gildii Magów.
Klasyczna do bólu opowiastka, ale stylistycznie całkiem poprawna. Jeśli ktoś ma ochotę przeczytać coś odmóżdżającego w stylu Czyny Paksenarion, Eragon czy Achaja to może sięgnąć po Gildię.

W kolejne dwa wieczory łyknęłam Siewcę burzy Toma LLoyda. Wyższy poziom i czyta się dobrze. Teoretycznie klasyczne fantasy - są elfy, są smoki i jest magia. Ale... w mrocznym wydaniu, a elfy wcale nie należą do paczki "dobrych". Jakaś miła odmiana. Trochę się gubiłam w fabule - mało przejrzysta. Z drugiej strony nawet w fantasy nie wszystko musi być wyłożone na zasadzie kawa na ławę.
Ciekawa jestem innych opinii o tej książce. Zaciekawiła mnie na tyle, że drugi tom jest w planach zakupowych.

Teraz czytam II tom Niecnych Dżentelmenów Lyncha. I już po pierwszych dwóch stronach Lynch mnie wkurzył :evil: Ja rozumiem, że facet lubi sie bawić retrospekcją, ale nie musi na samiuśkim początku serwować sytuacji z końcówki. Ech :/
No nic, jestem w jakieś 1/3 i czekam na rozwinięcie tematu. Ogólnie czyta sie nieźle.
MadMill - 2008-05-09, 23:44
:
Siłą rozpędu zacząłem kolejną zaliczaną do klasyki s-f powieść Heinleina - Żołnierze Kosmosu (czy tam Kawaleria, wiadomo o co chodzi). Oskarżana w USA o militaryzm - brzmi ciekawie. A puenta powieści na razie - "tłuczemy robale!" //buu :DD Więcej po lekturze. ;)
Nabu Nezzar - 2008-05-10, 02:38
:
U mnie w trakcie czytania kolejna książka historyczna. Tym razem: Ani kroku w tył! autorstwa
Bryana Perrett'a
Kolejna monografia brytyjskiego historyka wojskowości ukazuje stosunkowo często występujące w czasie wojen zjawisko taktyczne, tym razem na przykładach trzynastu bitew, najczęściej obronnych. Chodzi o sytuacje, w których obrońcy nie mogli lub nie chcieli się cofnąć i postanowili poświęcić swoje życie. Perrett opisuje rozmaite epizody, od tych powszechnie znanych, jak walka Starej Gwardii pod Waterloo czy obrona Alamo, aż do praktycznie nie omawianych dotąd w polskiej literaturze historyczno-wojskowej, jak Rorke?s Drift (wojna z Zulusami) lub Imjin w czasie wojny koreańskiej. Do każdego rozdziału dołączono mapki i fotografie.
Tigana - 2008-05-10, 21:19
:
Lada chwila chwycę za Careya i jego "Mojego własnego diabła" (ciekawe czy będzie przypominało komiksy tegoż autora, bo "szatańska" tematyka podobna), a w między czasie "Gdzie jesteś, Amando?" Dennisa Lehana - ponoć jeden z lepszych kryminałów na naszym rynku. Porwane dziecko, źli przestępcy i jeszcze gorsi policjanci - powinno być ciekawie.
Toudisław - 2008-05-10, 21:40
:
Kryzys czytelniczy chyba trwa dalej, :/ idzie mi jak po grudzie niestety. Czytam teraz z doskoku dwie rzeczy. Pierwsza to "Gobelin" Kaya. Jak na razie czyta się nawet dobrze, ale idzie mi raczej powoli. Książka jest typowa do bólu, ale da się czytać. Ogólnie to chyba jakoś radykalnie zadania o Kayu nie zmienię. Książka nie jest zła, ale jakoś mnie nie powala i jest a bardzo podobna do WP. Taka fana rzecz i tyle.

Czytam też "Śmierć Nekromanty" Trudno mi coś o tym powiedzieć, bo ledwo co czytałem, ale jak na razie całkiem fana rzecz i chyba spodoba mi się klimat. Język całkiem dobry, co mnie zaskakuje, ale też cieszy.
Romulus - 2008-05-10, 21:51
:
Tigana napisał/a:
Lada chwila chwycę się za Careya i jego "Mojego własnego diabła" (ciekawe czy będzie przypominało komiksy tegoż autora, bo "szatańska" tematyka podobna) a w między czasie "Gdzie jesteś, Amando?" Dennisa Lehana - ponoć jeden z lepszych kryminałów na naszym rynku. Porwane dziecko, źli przestępcy i jeszcze gorsi policjanci - powinno być ciekawie.


Nie czytałem komiksów Careya, ale Mój Własny Diabeł idzie mi opornie. aczkolwiek Elektra miała rację, od pewnego momentu następuje pewien zwrot i czyta się lepiej. Ale nie wiem, czy to uratuje tą powieść w moich oczach. zobaczymy. do jutra chyba skończę.

GONE BABY GONE Lehane'a to zdecydowanie najlepszy kryminał na rynku! Myślę, że się nie rozczarujesz. Ekranizacja tez niczego sobie (aczkolwiek książce nie dorównuje siłą przekazu)
ASX76 - 2008-05-10, 22:11
:
ASX vs Tigana - Round 1 ;)
Z bólem serca pominę kwestie gramatyczno-ortograficzne (bo inaczej sędziowie nie wypuszczą mnie żywego z ringu) i przejdę do pierwszego cio... tj. komentarza (w tym przypadku grozi mi tylko kalectwo). :-P

Myślę, że "Mój własny diabeł" powinien Ci się spodobać, Tigana-san. I część przygód o Felixie Castorze to całkiem fajne czytadełko. Nieźle napisane, z humorem (miejscami niepoprawnym politycznie :badgrin: ) i sympatycznym (ale na swój własny sposób) bohaterem. Jedno nie ulega wątpliwości - diabeł z książki Careya różni się od tego z komiksu "Lucyfer".
Opinie co do klasy "Gdzie jesteś, Amando?" bywają różne. Nie przekonały mnie bynajmniej do zakupu tej książki. Prawdę rzekłwszy bardzo wątpię, czy świeżo wydana powieść Lehane będzie w stanie przebić "Wyspę skazańców" czy "Rzekę tajemnic" tegoż autora.

Zacząłem: "Terror" Simmonsa, "Mój własny diabeł" Careya, "Rytuał" Diaczenków... i zastanawiam się co by tu jeszcze ruszyć. ;) Podczas absorpcji "próbek" najlepiej posmakowało duże objętościowo dzieło Dana.
Elektra - 2008-05-10, 22:17
:
A ja się znowu nie mogę na nic zdecydować. Przeczytałam wczoraj opowiadanie M. Huberatha pt. Wróciees Sneogg, Wiedziaam i mam trochę mieszane uczucia. Ogólnie opowiadanie bardzo dobre, dramatyczne i trzymające w napięciu, ale... mam wrażenie, że jest tam pewna nielogiczność. <chowa się przed ASX-em>
No i jeśli reszta, zawarta w zbiorze Balsam długiego pożegnania jest tak samo ponura, to chyba odłożę go na przyszłość.
Jander - 2008-05-10, 22:37
:
Elektra napisał/a:
No i jeśli reszta, zawarta w zbiorze Balsam długiego pożegnania jest tak samo ponura, to chyba odłożę go na przyszłość.

Ostatnie, tytułowe, jest nawet optymistyczne, ale reszta jest w mniejszym lub większym stopniu właśnie ponura.
Czytam Kroki w Nieznane 2006 - pierwsze opowiadanie, Imperium Lodów Jeffreya Forda, bardzo dobrze napisane i spuentowane, drugie, Częściowe Zmienne Grahama Joyce'a, nieco krótsze, ciekawie pomyślane i w sumie niegorsze od pierwszego opka. Zawsze trudno mi zacząć zbiory opowiadań, ale w ten już nawet wsiąkłem, bo są naprawdę dobre. Pasują idealnie na przerwę w czytaniu t. I Żywego Srebra (jakoś mam anty-wenę na czytanie tego w tej chwili ;) )
pozdrawiam
Tigana - 2008-05-10, 22:47
:
ASX76 napisał/a:
ASX vs Tigana - Round 1 ;)

Ponoć płakałeś jak mnie nie było - jestem wzruszony. A walki nie podejmę, bo zostałem pacyfistą. Make peace, no war.

ASX76 napisał/a:
Opinie co do klasy "Gdzie jesteś, Amando?" bywają różne. Nie przekonały mnie bynajmniej do zakupu tej książki

A od czego są biblioteki. Kryminały kupuje sporadycznie - tylko jeśli coś bardzo, ale to bardzo mnie zainteresuje.

Przeczytałem 2 tom "Lucyfera" - lepszy od pierwszego.
Romulus - 2008-05-10, 22:58
:
ASX76 - Rzekę Tajemnic bez problemu Lehane przebił. Wyspy Skazańców przebić nie zdołał, ale GONE BABY GONE to przecież powieść wcześniejsza od Wyspy... :)
MadMill - 2008-05-11, 21:33
:
Kobieta zmienną jest i Mad też. Mianowicie, jakiś czas temu napisałem o robalach - takie oślizgłe z bronią masowego rażenia... znaczy jeszcze nie doszedłem do momentu książki gdzie robale wyłażą. Heinleina naprawdę czyta się dobrze, idzie w bagaż podręczny. ;)

Zacząłem wczoraj "Spook Country" Williama Gibsona. Zupełne zaskoczenie co do stylu, języka i lekkości. Czyta się bardzo dobrze, a książka wciąga od razu. Technothriler, a nie cyberpunk. Zaraz wracam do lektury. :))

Podczytuje trochę "Królewskiego Skrytobójcę" Hobb, książka czytana już baaaardzo długo. o.o
ASX76 - 2008-05-11, 22:42
:
Elektruś :arrow: W którym miejscu, według Ciebie, znajduje się nielogiczność w opowiadaniu Huberatha? <szuka Elektrusi w celu wymierzenia sprawiedliwości> ;)

Może jeszcze dasz radę przeczytać przynajmniej "Karę większą"? :>

Tigana-san :arrow: Teraz już za późno na pacyfizm. :-P Było pomyśleć o tym zanim wstąpiłeś do "Organizacji". "Rubel za wejście, dwa za wyjście". ;)

Kto wie, może "Lucyfer" będzie w stanie godnie zastąpić "Sandmana"?

Posty o komiksach przeniesione do odpowiedniego wątku. :) - El

Elektra - 2008-05-12, 07:42
:
ASX napisał/a:
Może jeszcze dasz radę przeczytać przynajmniej "Karę większą"?

Pewnie dam radę, ale kiedy indziej. ;)

Teraz zabrałam się ponownie za Plewy na wietrze A. Brzezińskiej i mam nadzieję, że tym razem je przeczytam. Poprzednio odpadłam po jakichś stu dwudziestu stronach i teraz sobie przypominam. Na razie jest nieźle. ;)
ASX76 - 2008-05-12, 11:22
:
Elektra napisał/a:
ASX napisał/a:
Może jeszcze dasz radę przeczytać przynajmniej "Karę większą"?

Pewnie dam radę, ale kiedy indziej. ;)



No dobrze, nie będę nalegał, bo to i tak nic nie pomoże, a nawet może pogorszyć... ;)

Jedna kwestia pozostała nie wyjaśniona. Jakaż to nielogiczność, według Ciebie, znajduje się w opowiadaniu "Wróciees Sneogg, Wiedziaam"? Obiecuję, że tym razem rękoczynów nie będzie... ;)
Liv - 2008-05-12, 13:56
:
Ostatnio najwięcej czasu poświęcam Vicki Pettersson i jej serii Signs of Zodiac.
Większością miast rządzą agenci Cienia i Światła. Każdy agent Cienia posiada swój odpowiednik w zodiacu Światła i vice versa. W Las Vegas Joanna Archer wchodzi w trzeci cykl swojego życia, przez co staje się ośrodkiem zainteresowania obu stron zodiacu, gdyż posiadła ona moce obu stron.
Bardzo przyjemnie się czyta, do tego pomysł z komiksami jest świetny!
W przerwach próbuję czytać Carey i jej ostatnią powieść z cyklu Kushiela, "Kushiels Scion", gdyż nie zapowiada się, żeby MAG wydał książkę.
Powiem szczerze, że to nawet lepiej, bo Kushiels Scion jest powtórką z rozrywki, i nawet czasem zapominam, że to nie Fedra jest narratorką a Imriel.
Tigana - 2008-05-15, 16:34
:
Skończyłem kryminał "Gdzie jesteś Amando" - bardzo fajna książką z bardzo dobrym, bo niejednoznacznym zakończeniem. Niby wygrało prawo i sprawiedliwość, ale... Inna sprawa, ze przestępcy w tej książce przynajmniej w jednym momencie zachowali się po prostu głupio. Wiem czepiam się :mrgreen:
No to teraz "Mój własny diabeł" - M. Careya - zapowiada sie kryminał okultystyczny, jeżeli weźmie się pod uwagę dotychczasowy dorobek autora powinno być ciekawie.
Tixon - 2008-05-15, 16:40
:
13 Anioł. Kańtoch. To mogła być dobra książka. Miała pomysł (świat rządzony przez anioły, podzielony na dwie części : magii i techniki, gdzie żadna ze stron nie mogła przejść na drugą), miała miejsce akcji (miasto wybudowane na rzecze pomiędzy - dzięki czemu łączyło technikę z magią), miało mroczny klimat nadciągającej zagłady (aniołowie po 50 latach uznali, że miasto jest złe i trzeba je zniszczyć) oraz intrygę (uratować je tylko może zaginiony 13 anioł), która jest główną osią napędzającą powieść. Jednak dobrą książką nie jest, bo wszystko powyższe zostało skopane.
Sam pomysł potraktowany jest bardzo powierzchownie - z jednej strony mamy elfy grające w filmach (gdzie absolutnie nie czuć, że to elfy), z drugiej helikoptery, samochody... lecz nigdzie tego nie czuć!
Klimatu też nie zachowano - jaki miał być widać po obrazkach, nie po treści.
Intryga też przedstawia się mizernie - niby bohaterowie chodzą, rozmawiają, szukają. Lecz i tak sprowadza się to do czekania, aż jakaś wskazówka spadnie bohaterom z nieba prosto w rączki...
Zaś postacie... Na okładce można przeczytać, co to nie one. Z tym, że są to bardzo, ale to bardzo powierzchowne rysy. W dodatku autorka motywuje ich zachowanie bardzo płytkimi pobudkami psychologicznymi. To jest jeszcze gorsze niż ich brak - bohaterowie mają psychikę, ale 10 latków... Zaś młode panienki cynicznych 30 latek.
Narracja jest skopana. Jest mdła i potwornie nudna - utrzymanie napięcia polega na "Zjawił się u niego anioł i wyjaśnił bieżącą sytuację. -Ach, czemu sam na to nie wpadłem" bla bla bla. Oczywiście na początku nie zostanie to podane, dopiero w rozmowie z kolejnymi bohaterami po trochu informacje zostaną ujawniane.
W dodatku więzy to fatalny pomysł [hej, mam wrażenie deja vi] - zwłaszcza, że zastosowany tylko raz. Czyli tak jakby istniał tylko i wyłącznie dla tego rozwiązania.
No i na koniec - czemu losy bohaterów są naiwnie sztuczne -
SPOILER
bohaterka zostaje porwana, dręczona psychicznie. Następnie pobita i maltretowana. Na koniec torturuje się ją i wyrzuca na śmietnik. Nie wiadomo, czy żyje. Po chwili okazuje się, że tak. Zostaje zabrana do szpitala. Stan ciężki, nie wiadomo czy przeżyje. Przeżywa, ale będzie ślepa i potwornie okaleczona. Bohaterowie są zdruzgotani. Zjawia sie mag i ją leczy. Ot tak.

Nie było by tak źle, gdyby to wywoływało emocje. I nie było wiadome co sie stanie. :(
No i końcówka. Tak banalna, tak beznadziejna...
Ocena ostra - 2
BitterSweet - 2008-05-15, 16:44
:
A ja sobie kupiłam dzisiaj "Gwiezdny pył" przy okazji szukania "Wieków światła" na prezent dla przyjaciółki. Po prostu na niego popatrzyłam i odczułam chęć. Dobrze, że nie mam tak z wszystkimi książkami... xD Tak, wiem, że to klasyka. :P
Jestem dopiero na 2 rozdziale, ale czuję, że szybko mi pójdzie. Widzę rozbieżności z ekranizacją. Ale podoba mi się, że istnieją. Jak na razie w moich oczach książka wypada dużo lepiej. Choć zaskoczył mnie fragment pierwszego stosunku seksualnego. Delikatnie dziwnie opisany. o.o''' Ale szerszą opinię zamieszczę w odpowiednim temacie już po przeczytaniu.

A ostatnio czytałam "Głęboki sen" Chandlera z nieśmiertelnym i boskim Marlowem! xD Śmiesznawe to to, nie trzymało mnie jakoś specjalnie w napięciu. Ot takie kryminalno-sensacyjne czytadełko do poduchy, kiedy oczy się już rozjedżają.
mrtobi - 2008-05-15, 16:50
:
Czytam właśnie "Głos Boga" Jacka Soboty. Po przeczytaniu notki z tyłu książki nie byłem za bardzo do niej przekonany ale jednak się skusiłem i absolutnie nie żałuję. Przez pierwsze 90 stron ciężko mi się było przedzierać. Co kilka stron kolejne postacie, których żywotność trwa również maksymalnie kilka stron. Wykreowany świat można opisać w kilku słowach jako ból, cierpienia, tortury, mordercy, prostytutki wszechobecne zło... Styl autora wydaje się taki ciężkostrawny, toporny, ciosany tępą siekierą. Ale w okolicach 90 strony akcja nabiera tempa, wszystko zaczyna się klarować a fabuła porywa i wciąga bez reszty. W książce pojawia się sporo gier słownych, rozważań filozoficznych, nawiązań do Pisma Świętego czy innych tekstów literackich, wszystko to dodaje specyficznego smaczku chociaż nie każdemu się może podobać. Jestem dopiero w połowie ale już z pełnym przekonaniem stwierdzam, że to świetna pozycja!
Jander - 2008-05-15, 16:58
:
"Głos Boga" to moim zdaniem jedna z lepszych polskich książek (a Sobota należy do wąskiej grupy polskich autorów, których w ogóle czytam - a z tej grupy czytam wszystko co wydali), ja ani przez chwilę nie odczułem, by była toporna. Czytałem ją dość dawno, w sumie wypadałoby sięgnąć po nią ponownie i sprawdzić czy się nie zestarzała w porównaniu z moimi gustami.
pozdrawiam
mrtobi - 2008-05-15, 21:55
:
Może niewłaściwie to określiłem, ale zdecydowanie na początku czytało mi się bardzo ciężko, dopiero z czasem to zanikło. Książkę już prawie skończyłem, zostawiłem sobie tylko na później ostatni rozdział jako deser ;) Muszę się zgodzić, że to jedna z najlepszych polskich książek.
Dabliu - 2008-05-15, 22:37
:
Bo Jacek Sobota to w ogóle jeden z najlepszych polskich autorów fantastycznych.
BTW, muszę sobie w końcu sprawić książkowy Głos Boga, bo teksty tam zawarte pamiętam jeszcze z Nowej(?) Fantastyki...
Tyraela - 2008-05-17, 08:49
:
Przeczytałam po raz drugi "Nigdziebądź" i już wiem, dlaczego kilka lat temu ta książka mi się tak szalenie podobała. Imo o wiele lepsza od "Amerykańskich Bogów" O.o
Teraz natomiast trawię drugi tom "Uczty dla wron" (chociaż w sumie nie wiem po co, nie lubię niedokończonych historii ;P) i stwierdzam, że Martin chyba jednak już przegina z soczystymi określeniami. Może i zabawne jest od czasu do czasu przeczytanie o kutasie czy innym skurwysynu ale ludzie, co drugą stronę Jaime wypomina sobie pewną frazę z "pierdoliła się" na samym początku (czego też Martin nadużywa, co wcale nie podnosi dramatyzmu) to już się jednak nudne robi. Pierwszy tom nie był taki zły, ale oby drugi był lepszy. Wtedy każę moim wnukom czytać sobie następną część, kiedy już wyjdzie.
Geoffrey - 2008-05-17, 10:36
:
Tyraela napisał/a:
Może i zabawne jest od czasu do czasu przeczytanie o kutasie czy innym skurwysynu ale ludzie, co drugą stronę Jaime wypomina sobie pewną frazę z "pierdoliła się" na samym początku (czego też Martin nadużywa, co wcale nie podnosi dramatyzmu)

Tez mnie to raziło.
Ale myślę, że to kwestia tłumaczenia.
Nie każde angielskie, bardzo popularne "fuck" trzeba od razu dosłownie tłumaczyć.
Polska język daje kilka interesujących, równie ordynarnych opcji.
Dabliu - 2008-05-17, 12:28
:
Geoffrey napisał/a:
Polska język daje kilka interesujących, równie ordynarnych opcji.


Polska język być bardzo trudna, zwłaszcza dla wtórnych analfabetów ;)
Tyraela - 2008-05-17, 15:38
:
Geoffrey napisał/a:
Polska język daje kilka interesujących, równie ordynarnych opcji.

Ja bym powiedziała, że język polski jest w czołówce jeśli chodzi o bogaty wachlarz bluzgów... ;P
Geoffrey - 2008-05-17, 15:54
:
Dokładnie.
I kiedy już tłumacz zdecydował, że nie będzie się ograniczał do słów cenzuralnych,
spokojnie mógł wykorzystać całą różnorodność polskiego słownictwa,
którego na opisanie angielskiego "fuck" lekutko nasuwa mi się ze dwadzieścia.
Przynajmniej nie byłoby monotonnie.
Jachu - 2008-05-17, 16:23
:
W ciągu ostatnich wieeeelu dni skończyłem kilka następujących pozycji:
W pierwszej kolejności ukończyłem biografię Juliusza Cezara ("Cezar") autorstwa Maxa Gallo. Jest to naprawdę bardzo lektura, szczególnie druga połowa książki. Pasjonujące dzieło, które uchyla rąbek tajemnicy wielkiego spisku, który zmienił historię Europy...

Od razu postanowiłem pójść za ciosem i sięgnąłem po kolejną biografię Gajusza Juliusza Cezara, czyli "Cezara" Allana Massie. Jest to napisana w formie pamiętnika Decymusa Brutusa, przyjaciela i towarzysza broni Cezara, a w końcu jednego z jego zabójców, opowieść o Rzymie w okresie schyłku Republiki. Również czytało się bardzo dobrze, choć wadą tej pozycji był fakt, iż autor nie trzymał się prawdy historycznej, a puszczał wodze fantazji. Spowodowało to, iż w trakcie lektury czułem się nieco dziwnie, gdy fakt przedstawiony w książce nie zgadzał się z posiadana przeze mnie historyczną wiedzą. Niemniej, wiadomo - powieść rządzi się swoimi prawami i wiadomym jest, że autor zawsze w jakiś sposób musi fabułę podkoloryzować. Ogólnie książkę oceniam bardzo pozytywnie.

Następną książką, po którą sięgnąłem była biografia Nerona ("Neron") autorstwa Philippa Vanderberga. Autor szkicuje portret wrażliwego młodzieńca, który w wieku 17 lat został władcą Imperium Romanum i opowiada o okresie jego rządów, opisuje intrygi cesarza, a także spiski jego wrogów, które w końcu popchnęły władcę do samobójstwa. Według mnie jest to naprawdę dobra książka, którą dobrze się czyta. Poza tym jest to próba obiektywnego przedstawienia Nerona, a nie uświadamianie, jakim to był szaleńcem. Bardzo głęboka psychologiczna analiza jego zachowań i szczegółowe wyjaśnienie sławnego pożaru w Rzymie.

Obecnie czytam "Wojnę Hannibala" Krzysztofa Kęcieka, która opowiada o kampanii kartagińskiego wodza Hannibala podczas II wojny punnickiej z Rzymem.
Sunshine - 2008-05-18, 18:26
:
Czytam "Berka" Marcina Szczygielskiego, czyli calkiem niefantastycznie. Przeczytalam okolo 1/3 i przyznam, że czyta się lekko i nie mozna sie oderwać. Akcja ksiązki polega na zderzeniu dwóch światów - otwacie przyznającego sie do swojej orientacji geja, pracującego w agencji reklamowej, zmieniającego często partnerów oraz staruszki, typowego "mohera", superkatolickiej, praworządnej i poprawnej obywatelki. Wzajemna niechęć jest przedstawiona w sposób bardzo ironiczny, nieco karykaturalny, ale i okraszony świetnym językiem.
Na razie nie pokusze sie o ocene, ale na razie lektura jest bardzo dobra. Oby trzymala taki poziom do konca.
Tanit - 2008-05-18, 18:54
:
Sunsin, koniec jest najlepszy xD

A ja zabrałam się za Oscara Wilde'a i jego dramaty... mianowicie, dwie sceny miłosne: 'Salome' i 'Tragedię Florencką' :)

Au revoir!
Arlzermo - 2008-05-18, 19:11
:
Mario Vargas Llosa - "Wojna końca świata"
Nie znam człowieka, w życiu nic o książce nie słyszałem... Inaczej rzecz ujmując - przecieramy nowe szlaki czytelnicze. ^^"
Toudisław - 2008-05-18, 19:35
:
Skończyłem "Letnie drzewo" Kaya. Całkiem niegłupia rzecz. Książka klasyczna i dość Tolkienowska. Ale czytało mi się dobrze. Dodaje wiele ciekawych wątków. Polecam tym, co za Tolkienem nie przepadają, może to im bardziej do gustu podejdzie.
Teraz czytam "Śmierć nekromanty" Wells i "Światło się mroczy" Martina. Ta druga jak na razie nie dość, że dołuje, to nieco nudzi, :/ ale z strony na stronę jest lepiej.

----

Tyraela napisał/a:
Imo o wiele lepsza od "Amerykańskich Bogów" O.o

AB to świetna książka i nie jest to 100 % rozrywka jak Nigdziebądź. Nie znasz się. :P
Tyraela napisał/a:
co drugą stronę Jaime wypomina sobie pewną frazę z "pierdoliła się" na samym początku

Ja jakoś to chyba zignorowałem. //mysli Ale faktycznie co za dużo to nie zdrowo.
Geoffrey, A jak tam Erikson i ciekawi mnie Twoja opinia co do "Wybrakówki".
batou - 2008-05-18, 19:57
:
Skończyłem Cryptonomicon Stephensona. Szkoda, że to tak krótka książka :P Moją ulubioną pozostaje Diamentowy wiek, ale jest to kolejna powieść Stephensona, którą umacnia się na wysokiej pozycji mojego rankingu pisarzy. Świetny humor, świetna historia, świetnie wykreowani bohaterowie. Nie ma się do czego przyczepić. Miodne :)
Geoffrey - 2008-05-18, 22:54
:
Toudi napisał/a:
Skończyłem "Letnie drzewo" Kaya. Całkiem niegłupia rzecz.

To idź za ciosem !
Cały Fionavarski Gobelin jest doskonały i trudny do przewidzenia.
I ma tę zaletę, że się kończy - nie trzeba czekać na wydanie kolejnych tomów. :badgrin:

Erikson trzyma poziom, miejscami nawet się wznosi ;)
Wybrakówki jeszcze nie ugryzłem,
mam dwie pozycje podrzucone przez moją Piękną.
Aktualnie czytam Annę In w grobowcach świata Olgi Tokarczuk.
Ta kobieta ma pióro. Prawdziwa poezja. Co zdanie, to nowe znaczenia, nowe treści ze starych słów.
Poza tym książeczka na siłę mogłaby być fantastyką i to mitologiczną.
Elektra - 2008-05-19, 08:27
:
Tyr napisał/a:
co drugą stronę Jaime wypomina sobie pewną frazę z "pierdoliła się" na samym początku

A mnie to akurat pasowało do sytuacji i uczuć, jakie go ogarnęły...


Wzięłam się za Fizjonomikę J. Forda, która opowiada o Dobrze Skonstruowanym Mieście, w którym o wszystkim decyduje fizjonomika, nauka pozwalająca ocenić człowieka na podstawie badań proporcji jego ciała.
Główny bohater, doświadczony fizjonomista, udaje się do pewnego górniczego miasteczka, żeby wyjaśnić sprawę tajemniczej kradzieży.

Książka wydaje się dość interesująca, ale jak na razie bohater mnie odrzuca. Jest okropnie niesympatyczny, wywyższający się i uważający wszystkich innych ludzi za ścierwo. Normalnie aż mnie zniechęca do czytania. ;)
Sunshine - 2008-05-19, 13:21
:
Tanit napisał/a:
Sunsin, koniec jest najlepszy xD


Oj tak. Własnie skończyłam. Usmiałam się do łez i prawie spadłam z krzesła. Chcę więcej takich książek! xD
No to teraz trzeba będzie pójść po pracy do hurtowni i wyniuchać, czy i jak można kupować. Odkąd minął mi mały kryzys czytelniczy, tylko bym czytała. Teraz mam chęć na coś lekkiego, pełnego magii, smoków i takich tam, innym słowem - na głupawą książkę :mrgreen: . Chyba poszukam czegoś z serii DL albo może Salvatore'a? ;)
Lady_Aribeth - 2008-05-19, 16:49
:
Wczoraj skończyłam 1 tom Domu Łańcuchów Eriksona, więc w ramach krótkiej przerwy, sięgnęłam po 2 tom Żywego Srebra Stephensona. Jack jest genialny, a Eliza jeszcze lepsza xD. Na razie przeczytałam dwa, czy trzy pierwsze rozdziały, ale fabuła już mnie zdążyła zaciekawić i to na tyle, że czytając w autobusie żałowałam, że już dojechałam na swój przystanek xD. Krótko mówiąc - na razie jestem zachwycona :mrgreen:
MadMill - 2008-05-19, 19:56
:
No i znowu skomasowany atak książek mam... tzn. trzy czytam.

"Skrytobójca" wrócił na półkę, bo nie mam humoru coś na parodię. ;P

Poczytuję sobie "Diunę" Franka Herberta. Niektórzy mówią, że klasyka czasami jest niestrawna... a Diuna moim zdaniem jest piękna. Takie moje skromne zdanie. Jestem po pierwszej części pt. Diuna, jeszcze dwie Muad'dib i Prorok. I zupełnie nie przeszkadza mi to że oglądałem ekranizację Lyncha.

Równolegle czytam "Elantris" Sandersona. Takie trochę cukierkowe i bardzo klasyczne fantasy. Niby nic takiego, ale jestem bardzo pozytywnie zaskoczony. Czyta się bardzo dobrze i czerpie się z tego przyjemność bardzo dużą. Pewnie sama książka w mojej pamięci nie zapadnie na długo, ale czas spędzony przy tej książce, to mile spędzony czas. ;)

"Wyprawa Hawkwooda" Kearney'a - po prostu dzięki mniejszemu formatowy książki, trafiła ona do mojego plecaka, abym miał co czytać w drodze na uczelnię i kolejna fajna książka. No wiem, za dużo tych plusów jak na jednego posta, ale tak jakoś wyszło. :P
Zireael - 2008-05-19, 20:10
:
Buc napisał/a:
Poczytuję sobie "Diunę" Franka Herberta. Niektórzy mówią, że klasyka czasami jest niestrawna... a Diuna moim zdaniem jest piękna. Takie moje skromne zdanie. Jestem po pierwszej części pt. Diuna, jeszcze dwie Muad'dib i Prorok.


//piwo Nigdy nie twierdziłam, że fantastyka naukowa nie może być ciekawa, ale nie sądziłam, że może tak piękna. Tylko martwię się, że po takim cudzie jak Diuna nie będę mogła znaleźć w tym gatunku niczego co mi dogodzi. : P
Jednakowoż, aktualnie męczę się z Brzezińską.
Mniej więcej co dwadzieścia stron Zbójeckiego gościńca robię sobie przerwę na coś przy czym nie dostaję torsji z nudów i zastanawiam się, czy aby na pewno odważę się przebijać przez Plewy na wietrze.
MadMill - 2008-05-19, 20:12
:
Zireael napisał/a:
Tylko martwię się, że po takim cudzie jak Diuna nie będę mogła znaleźć w tym gatunku niczego co mi dogodzi. : P

"Hyperion" Simmonsa, inne ujęcie s-f, ale równie piękne, a nawet bardziej emocjonalne dla czytelnika. ;)
Mogget - 2008-05-19, 20:14
:
Cały dzień męczę "Mitologię" Parandowskiego a dokładniej mity o Prometeuszu i Syzyfie,i na rychłe zakończenie tej zabawy i wrócenie do czytania Lewej ręki ciemności (po paru pierwszych rozdziałach zapowiada się bardzo interesująco) się nie zapowiada :/ A wszystko przez prezentację z polskiego.
Elektra - 2008-05-19, 20:18
:
Zireael napisał/a:
Mniej więcej co dwadzieścia stron Zbójeckiego gościńca robię sobie przerwę na coś przy czym nie dostaję torsji z nudów i zastanawiam się, czy aby na pewno odważę się przebijać przez Plewy na wietrze.


Yyyy... a po co czytać dwa razy to samo? Nawet jeśli to drugie to rozwinięcie?

Do mnie Brzezińska nie trafiła. Zmęczyłam Plewy na wietrze, przejrzałam Żmijową harfę i daję sobie spokój z Sagą o Twardokęsku.
Zireael - 2008-05-19, 20:24
:
Elektra napisał/a:
Nawet jeśli to drugie to rozwinięcie?


Dowiedziałam się o tym jakieś trzy minuty temu. XD
Nie mam siły na ten gościniec. <opad rąk>
Dla odprężenia poczytam niezwykle ambitną knigę pod tytułem Charlie i fabryka czekolady. :mrgreen:
A w międzyczasie gdzieś mi się Dym i lustra pałęta. Opka są bardzo nierówne. Genialne na przemian z nudnymi lub tak dziwnymi, że za CHRL nie wiem o co chodzi. oo
Geoffrey - 2008-05-19, 20:25
:
Skończyłem Annę In w grobowcach świata Olgi Tokarczuk.
Mniód.
Sumeryjski mit sprzed 4000 lat w wydaniu fantastyczno - poetyckim.
Do tego w kontekście niedawno przeczytanej Zamieci Stephensona,
który równie twórczo eksploatuje najstarszą mitologię ludzkości.
Bóg Enki, nam-shub i me - z dwóch współczesnych, acz absolutnie różnych punktów widzenia.
Regissa - 2008-05-20, 13:09
:
Zainspirowana nagrodami w świecie fantastyki poszłam sobie do "ulubionej" Jagiellonki po Zajdla. Połknęłam "Wyjście z cienia" - przykład na to, że Autor był prorokiem :) Opowieść bardzo króciutka, ale wiele dająca do myślenia o mechanizmach ludzkiego "umysłu wspólnego" i zagrożeniach ery wolności... Warto.
Obecnie przebijam się przez enerdowski (dla młodszych czytelników wyjaśniam: wschodnioniemiecki :mrgreen: ) kryminał "Sprawa Fatimy". Potwornie topornie napisany, ale ciekawi mnie rozwiązanie zagadki :)
A potem czeka już na mnie "Cała prawda o planecie Ksi". Taki miesiąc Zajdla sobie robię :)
Tigana - 2008-05-20, 17:30
:
Wciąż czytam "Mojego własnego diabła" - idzie mi to dosyć wolno, ale muszę przyznać, ze im dalej w las tym ciekawiej, wiec może przyspieszę. W kolejce czeka zbiór opowiadań P. Andersona "Najdłuższa podróż" - no i jeszcze na poczcie paczka jakaś leży.
Tyraela - 2008-05-23, 23:52
:
Czytam "Mojego własnego diabła" i cholernie mi się podoba, głównie ze względu na styl! Cholera, takiego nasilenia fajnych tekstów dawno nie czytałam, język Careya (a przy tym tłumacza) jest świetny i czyta się z przyjemnością, nawet dłuższe opisy nie rażą aż tak okropnie. Oczywiście taki stan rzeczy tylko zachęca mnie do pożerania kolejnych kartek, z czego znowu jestem zadowolona, bo początek całej historii prezentuje się całkiem ciekawie (i mówię tak po pierwszych 70 stronach). Cóż, zdecydowanie obiecująco.
Tanit - 2008-05-24, 00:03
:
:arrow: 'Dziedzic Królestwa Polskiego książę głogowski Henryk' - Tomasza Jurka (w zasadzie przeczytane i przerobione. Treść w porządku tak jak i forma, choć im dalej tym bardziej się męczyłam =/)
:arrow: 'Upadek' A. Camus - bardzo interesująca i specyficzna książka. Trzeba się w to wczytać bo do najlżejszych nie należy :P
:arrow: 'Przemysł - Król Polski' - Aleksandra Swieżawskiego - kolejna lekturka, dopiero się zań zabieram. traktuje oczywiście o Przemyśle II ;)

Au revoir!
Tigana - 2008-05-24, 10:59
:
"Eus Deus Kosmateus" Mirosława Sędzikowska - książka, z której wydawca na siłę chce zrobić fantastykę. Ja nie mówię, ze praca w szkole nie jest fantastyczna, ale tu chyba nie o takie znaczenie tego słowa chodziło. Czytelnik dostaje w ręce dziennik polonistki a w nim przygody z uczniami, niebanalną rodzinką itp. Czyta się bardzo fajnie, sporo humoru, tylko fantastyki brak (póki co , a jestem w połowie książki)
Toudisław - 2008-05-25, 14:44
:
Cykl barokowy 3. Ustrój świata 1 - Neal Stephenson Na świecie zapanował chaos – szczególnie w Londynie, centrum finansowym, naukowym i spiskowym Europy. Jest rok 1714. Daniel Waterhouse w nieszczególnie triumfalnym stylu wraca do Anglii. Podstarzały purytanin i naturalista, powiernik sławnych ludzi, współpracownik najgenialniejszych uczonych epoki przebył morze i przetrwał piracki atak cieszącego się paskudną sławą Czarnobrodego – wszystko po to, by na żądanie księżnej doprowadzić do pojednania między zwaśnionymi geniuszami. Jednak mimo wielu pozornych zmian hipokryzja i strach, które raz już wygnały Daniela do Ameryki, wciąż są w Anglii na porządku dziennym.
Książka jak na razie fajna. Cały cykl jest rewelacyjny jednak w pewnym momencie zaczyna być mało oryginalny. Ciekawe czy autor jakiś z tego wybrnie a wiem że potrafi. humor na wysokim poziomie. A po zakończeniu Zamętu nie mogę się doczekać co zrobi Jack XD Oj będzie się działo
Jander - 2008-05-25, 21:04
:
W ramach wyjazdu:
Skończyłem pierwszy tom Żywego Srebra - czytało się długo, matematycznych (czyli połowy) teorii nie rozumiałem, ale i tak jest ciekawie. Na pewno sięgnę po następne tomy... zwłaszcza, że prawie wszystkie mam już na półce ;) Rekomendować nie muszę, bo dużo osób i tak Stephensona już dobrze zna.
Próbowałem skończyć Wieki Światła i po dobrnięciu do ostatniej części, tj. jakiejś 300 strony odłożyłem raczej bez zamiaru powrotu. Dziwię się, że w ogóle byłem w stanie dobić tak daleko, styl MacLeoda kompletnie mi nie podpasował, podobnie jak Tolkiena. Dajcie mi z nim spokój.
Chwyciłem za Drogę do Szaleństwa Lovecrafta, czyli zbiór wczesnych opowiadań. Przeczytałem na razie 10 opowiadań, tylko raz padło słowo "bluźniercze" i kilka razy narrator nie chciał opisać tego co widział. Typowe dla Lovecrafta, ale dla mnie dalej świetne opowiadania. Nie straszą, ale mają swój klimat. Może nie jest to już zachwyt z dzieciństwa, ale czyta sie z przyjemnością.
Poza tym czytam sobie Bożą Klepsydrę McDevitta, o wyprawie naukowej na planetę, która za kilka tygodni zderzy sie z inną. Oczywiście akurat na tej planecie odkryto zaawansowane formy życia oraz ruiny cywilizacji. McDevitt pisze bardzo dobrze, unika przydługich opisów, przyda mi się niekrótka powieść po męczarniach z WŚ.
pozdrawiam
Tigana - 2008-05-25, 21:29
:
"Eus Deus Kosmateus" Mirosławy Sędzikowskiej skończony - książka dziwna: raz śmieszna, raz natchniona, po chwili nudna. Ale w żadnym wypadku to nie fantastyka :mrgreen: Teraz wracam do Careya, zagryzę po drodze Andersonem i przepłuczę "Ofiarą 44" Smitha czyli kryminałem osadzonym w komunistycznej Rosji aka ZSRR
Gand - 2008-05-25, 21:36
:
Matury praktycznie za mną, więc powoli wracam do czytania.
Dokończyłem w końcu "Bramy Domu Umarłych" Eriksona i zacząłem "Wspomnienie Lodu". Na razie niecałe 200 stron za mną.
Powiem szczerze, że BDU porwały mnie średnio - wątek Sznura Psów, Duikera i Coltaine'a świetny, ale już czytając o Heboricu i Felisin męczyłem się niemiłosiernie.
Dlatego cieszę się, że w III tomie wracają bohaterowie z "Ogrodów Księżyca" oraz kontynent znany z pierwszego tomu, od razu poczułem się jak w domu.
batou - 2008-05-25, 21:39
:
Dziś zacząłem Dom Burz MacLeoda i dokładnie to samo co Janda odstrasza mnie w tym pisarzu porywa. Właśnie styl. Naprawdę niewielu znam autorów potrafiących tworzyć takie opisy. Dialogi zajmują może z 40% powieści, a czyta się rewelacyjnie.
Kamila - 2008-05-25, 22:13
:
"Graf Zero" Gibsona. Jak zaczęłam, to wsiąkłam na całego w stworzony przez niego świat.
Lady_Aribeth - 2008-05-25, 22:18
:
W zastraszająco szybkim (jak na mnie) tempie, przeczytałam drugi tom Żywego Srebra Stephensona, który po prostu mnie wessał i jeszcze dzień po przeczytaniu nie chciał wypluć. Czytało się świetnie i uważam, że ten tom jest lepszy od poprzednika o.o
Po kilku dniach przerwy, wróciłam do Domu Łańcuchów Eriksona i jestem bardzo ciekawa, czy zakończenie tej części MKP zmiażdży mnie w takim stopniu jak końcówki trzech poprzednich tomów o_O
Dabliu - 2008-05-25, 22:41
:
Czarna bandera Jacka Komudy, to solidna dawka wyśmienitej fantastyki awanturniczej, opakowanej w konwencję opowieści niesamowitych. Piraci z Karaibów w wersji pieprznej i krwistej jak cholera. Warto zanurzyć się w ten soczysty świat morskich przygód, bo to, murwa, bardzo wciągające czytadło jest :)

Droga Cormaca McCarthy'ego trafiła zaś do grona moich ulubionych książek. Absolutnie zachwycająca opowieść o ludziach. Nie o literackich postaciach, ale o prawdziwych ludziach właśnie. Powieść o utraconym świecie i zachowanym człowieczeństwie. Tak. Bo ta post-apokaliptyczna książka nie opowiada o przetrwaniu ciała, lecz ducha. Jest to opowieść o tym, jak być człowiekiem. Co to znaczy, być człowiekiem i jak nim pozostać mimo wszystko. Opowieść, która uczy, czym jest dobro. Czym różni się człowiek od bestii i na czym polega miłość. Ta książka dociera do sedna tych zagadnień. Nie ociera się o nie, nie próbuje ich dotknąć, lecz wwierca się w nie z całą mocą. Chwyta za serce i za gardło, każe spojrzeć w lustro i odpowiedzieć sobie na pytanie - czy wiem, co jest w życiu naprawdę ważne? I mimo ogromnego ładunku emocjonalnego, w niej zawartego - a są to emocje bardzo silne, rozedrgane, nierzadko podcinające nogi - i mimo niezwykle ponurego nastroju, towarzyszącego lekturze od pierwszej do ostatniej strony, niesie ze sobą cholernie pozytywny przekaz. W gruncie rzeczy, koniec końców, opowiada bardzo ciepłą historię. Mimo że straszliwą, wstrząsającą i skrajnie smutną... a jednak ciepłą i pozytywną.
Kurczę, polecam tę książkę z całego serca. Zwłaszcza, że napisana językiem jakby specjalnie dla tej powieści stworzonym; tak prawdziwym, jak sama historia, którą ów język opisuje. Oszczędny, niemal ascetyczny styl, a jednak piękny i wręcz boleśnie, niemal chorobliwie dotykający istoty tej opowieści.
Czytajcie Drogę, bo ta książka sprawi, że będziecie lepszymi ludźmi :)
Tanit - 2008-05-25, 23:04
:
'Przemysł II odnowiciel Królestwa Polskiego' - B. Nowacki
Tak tak, kolejna lekturka historyczna... ostatnia do przerobienia i w końcu moge się zabrać za nakupowana ostatnimi czasy fantastykę xD
Tyraela - 2008-05-26, 07:36
:
Po świetnym "Moim własnym diable" sięgnęłam do kolejnej książki Toudiego, żeby mu wszystkie oddać zanim Ari się wybierze do Kraka :mrgreen: więc wczoraj napoczęłam "Dom Burz" i jakoś nie widzę stylu, którym się zachwycacie. Jak na razie książka wydaje mi się nijaka, aczkolwiek postać Alice już wzbudza emocje i jej charakter jest bardzo mocno nakreślony już od pierwszych kartek, co mi się podoba najbardziej.
Tigana - 2008-05-28, 22:29
:
Carey ukończony - w sumie niezły kryminał z "duchowym" dodatkiem - czy kupię pozostałe tomy? Muszę się zastanowić.
Teraz czytam wspomnianą wyżej "Ofiarę 44" - młody funkcjonariusz KGB na tropie seryjnego mordercy w stalinowskim ZSRR. Czyta się nieźle - autor dużo miejsca poświęca na pokazanie samego systemu sprawowania władzy i próbuje oddać atmosferę wiecznej podejrzliwości i strachu. Zobaczymy jak się rozwinie się główny wątek, bo po 150 str na razie jest go bardzo mało.
Tanit - 2008-05-28, 23:17
:
W ramach chwili odpoczynku od historii (średniowiecznej)...
:arrow: 'Anna Wazówna (1568-1625) Polskie losy szwedzkiej królewny' by Grażyna Kurkowska.
:mrgreen:
Elektra - 2008-05-29, 08:44
:
W bólach skończyłam Fizjonomikę. Zupełnie mi się ta książka nie spodobała, dobrze, że taka krótka była...

I zabrałam się za Gamedeca M. Przybyłka. Główny bohater jest detektywem, rozwiązującym różne tajemnicze sprawy w rzeczywistości wirtualnej, a przede wszystkim w grach komputerowych. Czyta się lekko, łatwo i przyjemnie. No nasuwa się trochę skojarzeń z Głębią Łukjanienki.
MadMill - 2008-05-29, 20:06
:
Czytam "Widma w mieście Breslau" Marka Krajewskiego, czyli kryminał osadzony w międzywojenny Wrocławiu. Czyta mi się świetnie, a Mock ma strasznego kaca. ;)
mrtobi - 2008-05-29, 20:26
:
Ja zacząłem czytać "Kamienie Zapomnianego Boga" Mirka Saskiego (wydana w 1999). Na okładce pisze "Znakomity debiut fantasy polskiego autora" i jak najbardziej zgadzam się z tym stwierdzeniem. Całkiem przyjemne fantasy, z motywem 'hero' który przemierza świat, zbierając po drodze kolejne artefakty i kompanów do swojej drużyny ;) Akcja toczy się w przyszłości, cztery tysiące lat po "naszej cywilizacji" ale po wielkiej zagładzie technika zostaje uznana za przyczynę katastrofy i tym samym zredukowana do minimum. Książka dość wciągająca, ciekawy świat (niezły motyw z góralami), jedyną wadą jest brak trzeciego tomu który już nigdy nie zostanie napisany bo jak gdzieś przeczytałem autor zmarł... A szkoda, bo to naprawdę fajna przygodówka i chętnie poznałbym losy bohaterów do końca.
Mogget - 2008-05-29, 20:44
:
Wziąłem się za "Żmijową harfę" Brzezińskiej.Co tu dużo mówić-podoba mi się tak, jak podobał mi się "Zbójecki gościniec".Jeszcze więcej intryg i ciekawych postaci niż w pierwszej części, tylko trochę zbyt długo przeciągała się akcja w Spichrzy.Zarzyczka też jakoś nie przypadła mi do gustu ale to nie zmienia mojej pozytywnej opinii o tej książce :)
Regissa - 2008-05-31, 14:01
:
Zajdla dzień następny :) Dzięki niewyczerpanym zasobom Jagiellonki przebywam obecnie na Paradyzji, powróciwszy szczęśliwie z planety Ksi. Szkoda, że nikomu nie uda się już tam wrócić...
Ale po "Paradyzji" wezmę się za coś innego, bo zaczynam odczuwać pewien przesyt. Hmm... Może "Anię z Zielonego Wzgórza"? XD
Tigana - 2008-06-01, 22:36
:
Skończyłem "Ofiarę 44" czyli o seryjnym mordercy w stalinowskiej Rosji. Wiać, ze autor się przyłożył i odrobił lekcję historii. Z drugiej strony w kilku miejscach książka zaczyna przypominać mało ciekawy wykład z historii. Sama intryga dosyć ciekawa, ale jej rozwiązanie rozczarowuje. Więcej, wkrótce, w recenzji.
A co teraz - wiem, że idzie paczka z prezentami, ale zanim dojdzie może trochę się zaznajomię z "Załatwiaczką" Mileny Wójtowicz. Ponoć strasznie słabe, ale zobaczymy. O czym? Zbiór opowiadań o dziewczynie, która jest w stanie załatwić (dosłownie) wszystko. Ponoć ma być wesoło.
Elektra - 2008-06-02, 08:43
:
Kończę (tzn. zostało mi jakieś 100 stron) Potworny regiment Pratchetta. I jest trochę dziwnie. Z jednej strony można się pośmiać, jest weselej niż w Straży nocnej, ale... jakoś tak niektóre fragmenty się ciągną i tylko myślę, no niech oni tyle nie gadają, niech się coś dzieje.

Za mało Vimesa (no ale wiedziałam, że tak będzie), za to fajnie, że pojawił się William de Worde z Ottonem. Jakoś sobie ostatnio myślałam o Prawdzie, a tu proszę, jej bohaterowie przybywają.
Kamila - 2008-06-02, 17:42
:
Ja jestem na początku "Potwornego regimentu" ;) ...Różni polecali, trzeba sprawdzić. Póki co jest nieźle.
Romulus - 2008-06-02, 18:32
:
Skończyłem dziś SPOOK COUNTRY Williama Gibsona i zabieram się do LIDERA Waldemara Łysiaka licząc na standardowe łysiakowe rozczarowanie czytelnika jego maniakalnym bełkotem, wyższością moralną i odjazdami onirycznymi niewiadomo po co i dokąd.
Elektra - 2008-06-03, 08:49
:
Po Potwornym regimencie pozostał pewien niedosyt. Na pewno nie będzie to jedna z moich ulubionych książek, chociaż zdarzały się w niej bardzo dobre fragmenty. Nabrałam za to ochoty na poczytanie cyklu o Straży od początku.

Oprócz tego wzięłam się w końcu za Tarczę Szerni Kresa. Pierwsze kilkanaście stron było takie sobie, ale potem się rozkręciło. I jest nieźle, chociaż Ridareta jest okropna.
MadMill - 2008-06-03, 08:52
:
Elektra napisał/a:
I jest nieźle, chociaż Ridareta jest okropna.

Czyli taka jaka być powinna. :mrgreen:

Sesja mnie wkurzyła, jak i Sanderson. Czytam "Zamęt" tom I Stephensona. Miód! Jeśli ktoś jeszcze nie zapoznał się z Twórczością Stephensona to niech nie traci czasu lepiej i łapie pierwszą z brzegu jego książkę i niech się zaczytuje. ;)
Elektra - 2008-06-03, 08:56
:
MadMill napisał/a:
łapie pierwszą z brzegu jego książkę i niech się zaczytuje.

No ja nie wiem, czy pierwsza z brzegu to jest dobry pomysł...

MadMill napisał/a:
Sesja mnie wkurzyła, jak i Sanderson.

Bo Sandersona to się czyta jednym ciągiem. Jak robisz przerwy, to nudzi, a jak przysiądziesz, to można w dwa dni przeczytać. ;) No... trzy.
ASX76 - 2008-06-03, 11:58
:
Elektra napisał/a:


Bo Sandersona to się czyta jednym ciągiem. Jak robisz przerwy, to nudzi, a jak przysiądziesz, to można w dwa dni przeczytać. ;) No... trzy.


No ja nie wiem, czy czytanie Sandersona w ogóle jest dobrym pomysłem... ;)

Z tego względu, że ostatnimi czasy pochłaniają mnie inne zajęcia, niż lektury, jeszcze nie skończyłem "Terroru" Simmonsa. Nie zmienia to faktu, że to bardzo dobra książka jest.
Przez pierwsze 99 stron akcja się rozkręca, za to później robi się coraz ciekawiej. :-)
Elektra - 2008-06-03, 12:04
:
ASX76 napisał/a:
No ja nie wiem, czy czytanie Sandersona w ogóle jest dobrym pomysłem... ;)

Jakby człowiek miał czytać same dobre, poważne i wartościowe książki, to szybko by zwariował. Albo zajął się innymi rzeczami. Bo czasem trochę lżejsza literatura, zwykła rozrywka bez większego przesłania, albo z jasnym podziałem na dobrych i złych też jest potrzebna. ;)
ASX76 - 2008-06-03, 13:31
:
Elektra napisał/a:
ASX76 napisał/a:
No ja nie wiem, czy czytanie Sandersona w ogóle jest dobrym pomysłem... ;)

Jakby człowiek miał czytać same dobre, poważne i wartościowe książki, to szybko by zwariował. (ciach)


No dobrze... A kto powiedział, że same dobre i wartościowe książki muszą poruszać ważką tematykę? ;) Przecież nie brakuje pozycji, które stanowią naprawdę zacną rozrywkę, określaną mianem lżejszej i nie zawierają większego przesłania... np. "Kłamstwa Locke'a Lamory" Lyncha. Wartościowa książka, to nie tylko taka, która mówi o sprawach egzystencjalnych, tudzież jakichś innych "wzniosłych" historyjach. ;)

Ludzie wariują od innych rzeczy, niż czytanie (poważnych) książek. No, może za wyjątkiem fanatyków religijnych, ale to już insza bajka. :-P
Elektra - 2008-06-03, 13:49
:
ASX76 napisał/a:
A kto powiedział, że same dobre i wartościowe książki muszą poruszać ważką tematykę?

No właśnie nie wiem. Ktoś tak powiedział? Cechy które wymieniłam powyżej, wcale nie muszą dotyczyć jednej książki. Wcale nie powiedziałam, że jak książka jest poważna, to jest i wartościowa (i na odwrót). To jest zwyczajna nadinterpretacja. ;P

Inna sprawa, że określanie, czy np. Sandersona warto czytać, czy nie, jest Twoją prywatną sprawą. I może dla kogoś innego jego czytanie jest bardzo dobrym pomysłem.
ASX76 - 2008-06-03, 14:17
:
Elektra napisał/a:


Inna sprawa, że określanie, czy np. Sandersona warto czytać, czy nie, jest Twoją prywatną sprawą. I może dla kogoś innego jego czytanie jest bardzo dobrym pomysłem.


Może... Morze jest wielkie i szerokie. ;) Być może się mylę, ale forum służy m. in. do tego, aby dzielić się swoimi "prywatnymi" spostrzeżeniami, opiniami, sądami...
I to pomimo tego, że ktoś może się z nimi nie zgadzać. :-P
AM - 2008-06-03, 14:37
:
ASX76 napisał/a:
No ja nie wiem, czy czytanie Sandersona w ogóle jest dobrym pomysłem... ;)


Zapomniał już wół... ;)
ASX76 - 2008-06-03, 15:21
:
AM napisał/a:
ASX76 napisał/a:
No ja nie wiem, czy czytanie Sandersona w ogóle jest dobrym pomysłem... ;)


Zapomniał już wół... ;)


...jakim leniem był. ;)

Niektórzy czytelnicy z wiekiem stają się malkontentami i przestają zadowalać się byle czym. Innymi słowy - ewoluują. :-P
jeke - 2008-06-03, 19:56
:
Czytam, a właściwie to już przeczytałam: Gdzie dawniej śpiewał ptak K. Wilhelm.
Wizja ludzkości doprowadzającej samą siebie do zagłady - zmiana klimatu, głód, plagi, upadek cywilizacji i ... bezpłodność. Na ratunek ma przyjść genetyka dająca możliwość klonowania organizmów, w tym ludzi. Czy jest to światełko w tunelu, czy może jednak kolejny krok na drodze samozagłady?...

Rewelacyjna książka! Zaczęłam ją czytać i wsiąkłam dokąd nie skończyłam (zajęło mi to "aż" jedno popołudnie ;) ). POLECAM!


P.S. Elektro, dziękuję za jej pożyczenie :*
Toudisław - 2008-06-03, 22:45
:
jeke napisał/a:
Gdzie dawniej śpiewał ptak K. Wilhelm.

Super pozycja ;)

Skończyłem "Ustrój świata 1" i jestem wniebowzięty. //kas Początek był dla mnie nieco ciężki, ale im dalej w las tym lepiej. Zakończenie był świetne. Ogólnie mogę książkę ocenić bardzo bardzo dobrze.
Skończyłem Wojnę Starego Człowieka, czyli militarną SF. Ziemia toczy wojnę z różnymi kosmicznymi rasami. A do armii wstępują tylko ludzie po 75 roku życia. Na Ziemię nie dociera prawie nic z tego, co dzieje się w kosmosie. Książka warta przeczytania szczególnie dla wielbicieli gatunku, którzy na pewno znajdą wiele ciekawych odniesień do klasyki.
Skończyłem też Potworny regiment Pratcheta. ;) Książka dobra, ale jednak "Nocna Straż" podobała mi się bardziej. Pratchett chciał chyba za dużo przekazać i wyszło nieco bałaganu.
A teraz czytam Wieczną wojnę Haldemana. Utwór opowiada o międzygalaktycznej wojnie między Ziemianami a owadopodobnymi Tauranami, toczonej w ciągu tysięcy lat. Bohaterem jest żołnierz William Mandella, który - dzięki efektom relatywistycznym - przeżywa swoje czasy o tysiące lat. Obserwuje przy tym przemiany kulturowe, jak i odkrycia naukowe dokonane w czasie jego podróży. Książka porusza m.in. problemy kontroli urodzeń, klonowania, a nawet kontroli umysłu żołnierza.

Powieść ma charakter wybitnie pacyfistyczny i antymilitarystyczny.

Utwór został wydany także w formie komiksu.
Książka naprawdę zacna. Czyta się łatwo a treść jest i tak
MadMill - 2008-06-04, 14:46
:
Elektra napisał/a:
Bo Sandersona to się czyta jednym ciągiem. Jak robisz przerwy, to nudzi, a jak przysiądziesz, to można w dwa dni przeczytać. ;) No... trzy.

Może i tak, ale jednak... poleży i poczeka na wakacje. ;)

ASX76 napisał/a:
Niektórzy czytelnicy z wiekiem stają się malkontentami i przestają zadowalać się byle czym. Innymi słowy - ewoluują. :-P

Na starość się ludziom w głowach przewraca, wiemy o tym. :P

Trochę poczytałem też Murakamiego - "Przygoda z owcą". Prawdę mówiąc nic nie czytałem o autorze, żadnych recenzji itd. Trochę biografii na wiki. Nie wiedziałem czego się spodziewać i dalej nie wiem, ale te pierwsze 30-40 stron zainteresowało mnie bardzo. Trochę osób czepiało się, że książki Murakamiego nie są tłumaczone bezpośrednio z japońskiego - PzO właśnie jest tłumaczona z japońskiego, a podobno reszta która tłumaczona jest z angielskiego nie powinna wiele tracić na podwójnym przekładzie, bo Haruki Murakami sam się na angielski tłumaczy. ;)
Romulus - 2008-06-04, 18:24
:
Skończyłem LIDERA Łysiaka. Poszło szybko, bo Łysiak dobrze pisze. I, co najważniejsze, pisze lepiej niż poprzednie fabuły (Kielich - fuj, Ostatnia kohorta - fuj, fuj, fuj). Jednak mimo pozytywnego liftingu to nadal ten sam Łysiak...

Zabieram się do długo odkładanej powieści S. Lyncha "Na szkarłatnych morzach". Odstresowałem się trochę nie - fantastycznymi powieściami i mogę znowu zanurkować w fantasy.
Tigana - 2008-06-04, 20:41
:
Jacek Piekara "Przenajświętsza Rzeczypospolita" czyli wizja naszego kraju rządzona przez polityków nieudaczników i Kościół. Miało być kontrowersyjnie - jest tak sobie. Mnóstwo bluzgania, naturalistycznych opisów orgii i nic ponadto. Mnie w każdym bądx razie wizja Piekary nie bierze.
ASX76 - 2008-06-06, 07:50
:
MadMill napisał/a:

ASX76 napisał/a:
Niektórzy czytelnicy z wiekiem stają się malkontentami i przestają zadowalać się byle czym. Innymi słowy - ewoluują. :-P

Na starość się ludziom w głowach przewraca, wiemy o tym. :P



"Nikt nie jest tak stary, aby nie mógł się jeszcze czegoś nowego nauczyć" - Ajschylos

"Starców należy czcić, bo to, co wcześniejsze, jest bardziej godne szacunku" - Pitagoras

"Tylko starość ma przenikliwe spojrzenie" - F. Durrenmatt

"W chwili, kiedy umiera w nas dziecko, zaczyna się starość" (F. Mauriac) - tak więc może już jesteś stary, tylko tego jeszcze nie dostrzegłeś? :-P

Ech ta dzisiejsza młodzież... Za grosz szacunku dla mądrzejszych i bardziej doświadczonych (nieco) starszych... :-P

Romulusie-> Czasami trudno oprzeć się wrażeniu, że Łysiak ciągle pisze tę samą książkę, tyle tylko, że w różnych wariantach. ;) Oczywiście przesadzam, jednakowoż faktem jest, że w twórczości (beletrystycznej) Wilka, ciągle przewijają się te same motywy. Zmieniają się jedynie "dekoracje". ;)
Arlzermo - 2008-06-06, 11:01
:
To teraz zapewne wezmę się za "Blask fantastyczny" wiadomo-kogo, urozmaicany "Dialogami" Platona. Takie tam mnie wzięło...
Tigana - 2008-06-06, 20:49
:
"Przenajświętsza" skończona - bardzo słaba książka - przynajmniej do mnie nie trafiła. Pisanie o politykach, że padalce nic nowego. A atak na Kościół też średnio udany. Za to dużo przekleństw i scen przemocy opisanych prymitywnym językiem. No ale skandal dobrze się sprzedaje.

Teraz "Historia pana B" Clive'a Barkera - historia życia demona (diabła) zaklętego w książkę - świetnie wydana - papier, okładka, szycie - ciekawe jak będzie z samą zawartością.
wred - 2008-06-07, 02:22
:
Jestem po Tratwie i Czasopodobnej Nieskończoności - Stephena Baxtera (właśnie minutę temu skończyłem). Nie za bardzo mam co powiedzieć........

Te 2 ksiązki pochodzą z cyklu Xeelee, Baxter pisze hard-sf :) - ale pisze to w taki sposób
że mucha nie siada :D

Tratwa dzieje się w alternatywnym wszechświecie o zwiększonej grawitacji. Bardzo mnie urzekła swoją wizją świata, wszystko zostało pokazane w tak realistyczny sposób, co do najdrobniejszego sensownego drobiazgu, że ani na chwilę nie miałem cienia wątpliwości, że tak gdzieś tam faktycznie może być...

Co do Nieskończoności - to po prostu jestem pozamiatany. Oczywiście o większości teorii fizycznych wymienianych tam zaledwie słyszałem, zrozumieć i wgłębiać się w ich detale nawet nie zamierzam. Książka jest dla mnie tak monumentalna - że czuję się trochę nienormalnie, jak po objawieniu jakiejś wiekuistej prawdy ;P. Nawet nie ma o czym dyskutować :)

Za jakiś czas jak sprawdzę jaki kolor satori kryje się w pozostałych :)
Tyraela - 2008-06-07, 08:49
:
Przeczytałam "Miecze i ciemne siły" Leibera i muszę przyznać, że to prawdziwy gniot. xD Styll ma taki, że szkoda się wypowiadać, sama napisałabym to lepiej, w każdym razie nie polecam. W skrócie bohaterami są barbarzyńca i złodziej, którzy pewnego pięknego dnia się spotykają i zostają wspaniałymi przyjaciółmi. Beznadzieja xD

Natomiast teraz jestem w trakcie "Non stop" Aldissa. Całkiem niezły kawałek lekturki, aczkolwiek mocno mi się kojarzy z Zajdlem (mała ekspedycja wyrusza z zapadłej wioski, bo się dowiaduje, że mieszkają na statku i chcą znaleźć sterownię i podbić świat ; O). Przynajmniej postaci są dość wyraźne i ma sporo akcji, nic się nie przeciąga. Ujdzie.
Sunshine - 2008-06-07, 18:30
:
Po wahaniach, jakie mnie ogarnely po "Berku", po kilku zmianach, porzucaniu książki po kilku kartkach, w końcu stanelo (wreszcie) na "Ogrodach księżyca" Sami-Wiecie-Kogo ;) . Po 50 stronach czyta się calkiem przyjemnie, choc wolno, bo czasu nie mam za wiele, niemniej nie pokuszę sie o ocenę, czy Erikson Martina przebije, czy też nie.
Nabu Nezzar - 2008-06-08, 01:06
:
Znowu zastanawiałem się co zacząć czytać, tym razem aż przez dwa dni :shock: A wybór miałem bardzo duży bo i fantasy i space-opery i książki historyczne...
No i po długich rozmyślaniach wybór padł na książkę pt. "Bohun" autorstwa Jacka Komudy:P

Ta powieść nie jest historią alternatywną, ani kontynuacją "Trylogii" Sienkiewicza. Oto oparty na mało znanych faktach historycznych zapis wydarzeń poprzedzających najstraszniejszą klęskę w dziejach Rzeczypospolitej - bitwę pod Batohem, nazywaną dziś staropolskim Katyniem, objętą zmową milczenia przez historyków i dawnych pamiętnikarzy. Ten krwawy epizod wojen kozackich, ubrał Komuda w poetycką wizję widzianą oczyma francuskiego banity Bertranda Danteza, byłego dworzanina polskiej królowej. On to przejmuje na siebie przekleństwo losu, staje się wybrańcem Śmierci, rozdając w tym spektaklu karty Tarota znaczone szlachecką krwią. Kto wygra to rozdanie? Kto uratuje rycerstwo koronne przed zagładą? Nie bój się, drogi czytelniku, zanurzyć w wartkim nurcie Zemsty, Przysięgi, Zdrady i narodowej Pokuty...
Toudisław - 2008-06-08, 07:20
:
Skończyłem "Wieczną wojnę". Książka naprawdę godna uwagi. Porusza wiele ważnych tematów i nie jest to tylko wojna. Do tego jest po prostu dobrze napisana. Wojna trwała ponad tysiąc lat. Książka nie jest tylko pacyfistyczna. próbuje pokazać jak może zmieniać się nasza planeta. Warto!

A teraz czytam dwie knigi. Czyli "Dom Burz" MacLeoda i "Ustrój Świata" Stephensona.
Dom czyta się jak na razie bardzo dobrze. Pod względem fabularnym jest lepszy od "Wieków światła", z językiem i stylem już jest tu nie co gorzej, ale nadal na bardzo wysokim poziomie ;) Tym razem mamy nieco inny temat niż w "Wiekach". Teraz mamy problem wojny i władzy. Co się chwali, to w "Domu Burz" jest więcej charakterystycznych bohaterów niż w poprzedniej książce autora. ;)

"Ustrój Świata 2" zaczyna się obiecująco, mam nadzieję, że będzie to tom równie dobry jak poprzedni. Się przekonamy.
Romulus - 2008-06-08, 18:37
:
Ja odstawiłem NA SZKARŁATNYCH MORZACH Lyncha na rzecz nowego Ziemkiewicza. Jest rewelacyjny. To logiczna kontynuacja Polactwa i Michnikowszczyzny. CZAS WRZESZCZĄCYCH STARUSZKÓW - zbliżam się do połowy i żal się odrywać nawet na moment. Choć to smutna lektura tak naprawdę. Michnik i Wujek Bronek - te dwa skretyniałe dziady - pewnie zawału dostaną i naślą na autora swoich prawników, bo nie stać ich na rzeczową polemikę już. Tak trzymaj RAZ!
Jander - 2008-06-08, 20:03
:
romulus napisał/a:
Tak trzymaj RAZ!

Tylko daj sobie spokój z polityką i zabierz się z powrotem za fantastykę, please XD
Kamila - 2008-06-08, 22:02
:
Przeczytałam ( w przerwach między zaliczeniami) Dukaja "W kraju niewiernych". Jak się człowiek wczyta, to zaczyna się przyzwyczajać do jego stylu pisania. "Ruch generała" , "Irrehaare" I "Katedra" rewelacyjne .

Teraz "Brudnopis" Łukjanienki
jeke - 2008-06-09, 07:46
:
Krwiopijcy Moora przeczytani i powiem szczerze, że średnie to to. Początek ciekawy, ale czym dalej, tym czyta się z coraz większym zniechęceniem. Fabuła miejscami mocno niespójna, brak świeżych pomysłów na jej poprowadzenie i jak dla mnie całkowity brak pomysłu na zakończenie.
Po przeczytaniu Najgłupszego anioła spodziewałam się w Krwiopijcach sporej porcji humoru. Tym razem było go jak na lekarstwo. Jedyne co na plus, to całkiem przyzwoity warsztat pisarski.

Moim zdaniem kupować nie warto, można przeczytać jeśli ktoś pożyczy ( a i to niekoniecznie :/ )

Czytam Non Stop Aldissa. Kolejna książka pożyczona od Elektry (thx :* ). Jak na razie jest dobrze :mrgreen:
Elektra - 2008-06-09, 08:33
:
jekuś, a pozostałe książki Moore'a czytałaś?


Zaczęłam czytać Akwafortę K.J. Bishop, ale odłożyłam po jakichś 30 stronach. Coś nie mam nastroju na tę książkę. Jak na razie nie zachwyca.

Znowu nie mogę się na nic zdecydować, nadmiar lektury jest szkodliwy (wiem, powtarzam się), postanowiłam więc spróbować Hamiltona Dysfunkcję rzeczywistości. I mam mieszane uczucia.
romulus w innym wątku napisał/a:
(Peter Hamilton tym różni się od Reynoldsa, że jest mniej science). Obawy te były całkowicie bezpodstawne. Cykl ten to rewelacyjna fantastyka na bardzo wysokim poziomie. Jeśli o mnie chodzi to ma on walory czysto rozrywkowe - elementów science jest trochę, ale są strawnie podane i nie absorbują czytelnika.

Jeśli u Hamiltona jest mniej science, to ja już się boję Reynoldsa. Na początek trochę akcji, ale kolejne dwa rozdziały wymagają dużego skupienia... Ale poza tym jest nieźle. Autor potrafi zainteresować, więc mimo że czyta się powolutku, to mam ochotę poznawać dalej tę historię.
batou - 2008-06-09, 11:50
:
Brudna robota Moore'a za mną. Efektu derbikowego tarzania się ze śmiechu nie zaobserwowano, ale może po prostu jestem marudą :D Generalnie Moore jest jak widzę zdrowo pieprzniętym facetem i... podoba mi się to ;) Najfajniejsze były wyraziste postacie. Samiec beta genialny, ale to Lily kładzie mnie na łopatki. Mhroczna nastolatka z ciętym językiem i "zdrowym" spojrzeniem na świat dla mnie błyszczy w tej opowieści :D

W tempie jak na mnie błyskawicznym (1 dzień) pochłonąłem też książkę Olgi Tokarczuk Anna In w grobowcach świata. Co tu dużo pisać, powieść jest po prostu rewelacyjna. Uwspółcześniony, najstarszy chyba mit świata, czyli historia sumeryjskiej bogini Inanny. I to jak uwspółcześniony! Wieloosobowa narracja dzięki której poznajemy losy głównych postaci oczyma ich najbliższych, przepiękny, ale bez zbędnych "wodotrysków" język tej opowieści i wciągająca, a raczej wsysająca fabuła. Cud, miód, palce lizać. Jeśli inne książki Tokarczuk trzymają taki poziom, to ja chcę dokładkę :)

Teraz czytam Wojnę starego człowieka Scalzi'ego. Po pierwszym rozdziale na razie głębszych refleksji brak.
wob001 - 2008-06-09, 11:58
:
Skończyłem "Akwafortę". Nie arcydzieło, ale bardzo dobra, wyróżniająca się z ogólnego tła fantastycznego książka. Mocna pożywka dla wyobraźni, dobre pomysły, mnóstwo odniesień i skojarzeń, jeszcze więcej niedopowiedzeń. Nagromadzenie "dziwności" może też odrzucać momentami i bohaterowie mało "lubialni", ale powtórzę - jako całość wrażenia bardzo pozytywne.

I już jestem w połowie "Modyfikowanego węgla". Jak na razie znośny, ale trochę jednak rozczarowujący kryminał SF. Może jak skończę to całość ocenię lepiej. A może nie powinienem czytać tego po "Akwaforcie"?
Tanit - 2008-06-09, 12:01
:
Dzisiaj zabrałam się za 'Baranka' Ch. Moore'a
Nie wiem co wy macie do tej książki... (ci co maja) ale jak dla mnie świetnie się zapowiada i tym razem to nie jest chyba wina pogodnego nastroju xD

W przelocie czytane:
'Godło, barwy i hymn Rzeczypospolitej' - S. Russocki i S. Kuczyński - przyznam że bardzo interesująca książeczka (eh, gdyby nie to że czytana z musu --_- )
Liv - 2008-06-09, 12:49
:
Skończyłam czytać ostatni tom trylogii Marii Snyder, Fire study. Poziomem i stylem cała trylogia przypomina Black Magician Trilogy, pani Canavan. Główna bohaterka w dość młodym wieku odkrywa u siebie niebezpieczne moce, które mogą sprowadzić na nią śmierć... Wiadomo, co dzieje się dalej - walka o przetrwanie, 'intrygi' i przewidywalny koniec :->

Mam już za sobą pierwsze opowiadanie VanderMeera, z Miasta szaleńców i śniących, ale książkę, będę musiała odłożyć na bok, gdyż dostałam dzisiaj Akwaforte :mrgreen:
Tigana - 2008-06-09, 15:19
:
Nadszedł czas na "Noc blizn" Alana Campbella - zapowiada się ciekawie - miasto wiszące na łańcuchu, jakieś anioły, psychopaci. Jedna rzecz mnie martwi na okładce straszy wypowiedź Hala Duncana - jemu ta książka sie podobał więc nie wiem jak to będzie ze mną.
Recka najpóźniej w sobotę.
AM - 2008-06-09, 16:15
:
Tigana napisał/a:
Nadszedł czas na "Noc blizn" Alana Campbella - zapowiada się ciekawie - miasto wiszące na łańcuchu, jakieś anioły, psychopaci. Jedna rzecz mnie martwi na okładce straszy wypowiedź Hala Duncana - jemu ta książka sie podobał więc nie wiem jak to będzie ze mną.
Recka najpóźniej w sobotę.


Nie taki Diabeł straszny, jak go malują ;) .
Tigana - 2008-06-11, 17:18
:
AM napisał/a:
Nie taki Diabeł straszny, jak go malują ;) .

Się zgadza.

Jestem po 300 stronach "Nocy Blizn" i do tej pory czyta się dobrze, a nawet bardzo dobrze. Może i autor nie jest jakimś wielkim pisarzem, ale umie zaciekawić czytelnika i "wkręcić" go w świat miasta na łańcuchach. Największa zaleta póki co nie wiadomo, w którą stronę potoczy się akcja i jak to się wszystko skończy.
Toudisław - 2008-06-11, 17:23
:
Skończyłem "Wieki Światła" i jestem bardzo zadowolony. Zakończenie podobało mi się szczególnie, książka potwierdza, że autor należy do czołówki najlepszych obecnych pisarzy.
Polecam.

Teraz czytam "Królikarnię" Macieja Guzka. Jak na razie czyta się dobrze ale bez zachwytów. Od taka fajna nie bardzo oryginalna książka.

Zapomnijcie o cudzie gospodarczym azjatyckich tygrysów. Zapomnijcie o potędze Stanów Zjednoczonych. Zapomnijcie o niemieckich autostradach. Zapomnijcie o rosyjskich surowcach. Polacy nie muszą już niczego nikomu zazdrościć.

Teraz właśnie na Polskę skierowane są oczy całego świata. To nad Wisłą, Odrą i Wartą wyrastają największe światowe fortuny, w polskich miastach koncentruje się walka wywiadów, tutaj powstają nowożytne cuda architektury — lewitujące nad Poznaniem Wiszące Ogrody i Drugie Trójmiasto — pierwsza magiczna metropolia, łącząca portalami Poznań, Wrocław i Kraków. W Poznaniu i Warszawie prosperują olbrzymie giełdy magii, które odwiedzają dziennie setki tysięcy ludzi. Polskie firmy rozwijają się najlepiej na świecie dzięki usługom Esoteric Support for Business i oszałamiająco tanim surowcom, sprowadzanym z zaświatów. W nocnych klubach gości zabawiają nimfy i dziwożony, a do ulubionych rozrywek nowej polskiej arystokracji należy safari po drugiej stronie lustra, podczas którego poluje się na smoki i żarptaki. Nauka poszła w kąt, a wszyscy chwycili za stare księgi, zbiory baśni i wahadełka.

No i "Ustrój świata" ;) powoli do przodu.
AM - 2008-06-11, 21:30
:
Tigana napisał/a:
AM napisał/a:
Nie taki Diabeł straszny, jak go malują ;) .

Się zgadza.

Jestem po 300 stronach "Nocy Blizn" i do tej pory czyta się dobrze, a nawet bardzo dobrze. Może i autor nie jest jakimś wielkim pisarzem, ale umie zaciekawić czytelnika i "wkręcić" go w świat miasta na łańcuchach. Największa zaleta póki co nie wiadomo, w którą stronę potoczy się akcja i jak to się wszystko skończy.


A poza tym rozwija się ciągle pisarsko. Następny tom to spory progres...
batou - 2008-06-12, 11:43
:
Kończę Wojnę starego człowieka Scalzi'ego. O ile po pierwszej części miałem tylko obojętny stosunek do tej książki o tyle teraz jest gorzej. Proste i raczej wtórne militarne sci-fi. Początek jeszcze w miarę obiecujący, bo powoli odkrywamy naturę tej armii 75-latków, ale potem już w sumie tylko łupanie ufoli różnej maści. Dla mnie nuda.
Talerz - 2008-06-13, 19:21
:
"Straż nocna" Pratchetta. Nie wiedzieć czemu, mimo wielu podejść do Świata Dysku (to już 4), jakoś nie mogę się przekonać co do twórczości Terry'ego :/
Elektra - 2008-06-13, 19:50
:
Może dlatego, że czytasz w niewłaściwej kolejności? Coś o Straży wcześniej czytałeś?
Kamila - 2008-06-13, 20:11
:
Kończę "Baranka" Moore'a. Mam wrażenie, że ze względu na tematykę jest trochę "cieższa" od innych jego powieści, ale wrażenie ogólnie pozytywne. Książka zdecydowanie na poprawę humoru i jako przerywnik między ambitniejszą literaturą .
Dhuaine - 2008-06-14, 02:32
:
Przeczytałam "Mojego własnego diabła" Careya. Zgodnie z oczekiwaniami, kryminał fantasy, choć nie w tak "mrocznym" klimacie, jak można było się spodziewać po opisie. Książka zaczęła się ciekawie i trzymała równy poziom aż do końca. Punkt kulminacyjny gdzieś tam pyknął, ale brak większych fajerwerków mi nie przeszkadzał.
Przyjemna lektura. Nie zawiodłam się. ;)

Teraz siedzę na setnej stronie "Zrodzonego z Mgły" Sandersona. Na razie tomiszcze smakuje jak klasyczna heroic fantasy. Przeczytawszy wasze opinie, obawiałam się, że to totalny gniot, ale na razie jest lepsze niż "Elantris" - które nudziło do trzeciej setki :P
Niestety, teraz skrypt z mikroelektroniki wzywa...
Talerz - 2008-06-14, 07:58
:
Elektra napisał/a:
Może dlatego, że czytasz w niewłaściwej kolejności? Coś o Straży wcześniej czytałeś?


No nie czytałem, może masz racje :-> Ale "Prawda" nie należy do żadnego z cyklów dyskowych i również średnio mi się podobała. Co polecasz w takim razie na początek przygód z Pratchett'em? Jeszcze jedna książka i jeśli mi się nie spodoba to przestaję próbować czytać Świat Dysku :mrgreen:
Lady_Aribeth - 2008-06-14, 13:07
:
Talerz napisał/a:
Co polecasz w takim razie na początek przygód z Pratchett'em? Jeszcze jedna książka i jeśli mi się nie spodoba to przestaję próbować czytać Świat Dysku :mrgreen:


Jeśli mogę się wtrącić, to polecam Straż! Straż!. Książka bardzo dobrze wprowadza w klimat Świata Dysku, a przy tym jest bardzo ciekawa i naprawdę potrafi porządnie rozśmieszyć (mały spoilerdo dzisiaj pamiętam motyw z ustawianiem się do strzału z łuku w taki sposób, by szansa na trafienie wynosiła jeden na milion xDkoniec małego spoilera) Sama od niej zaczynałam i po prostu zakochałam się w Pratchettcie o.o.
Jander - 2008-06-14, 22:48
:
Większość opowiadań Kroków w Nieznane 2006 za mną - kilka się wyróżnia (Egan, Ford, Link), kilka niezłych i jeden VanderMeer, który niestety przypominał swoimi opisami Wieki Światła. Pomysłowe, ale jednak styl zupełnie nie w moim typie. Miasta Szaleńców i Świętych raczej nie kupię.
Poza tym czytam w dalszym ciągu Drogę do Szaleństwa Lovecrafta i Bożą Klepsydrę McDevitta - spodziewałem się czegoś na poziomie Smykałki do Wojny, jednak wcześniejsza powieść autora nie dorównuje mu zupełnie. Za prosty język, zbyt prosta akcja, po ponad 200 stronach niespecjalnie się wciągnąłem.
Rozważam ponowne podejście do Rainbows End Vernora Vinge'a, jedynej książki która pokonała mnie trudnym językiem. Rzuciłem okiem na parę fragmentów i już wiem, że nie będzie łatwo, ostatnio odpadłem po 80 stronach i jednym rozdziale, który wykorzystywał jakieś nieznane mi angielskie słownictwo. Ale wiem, że książkę na pewno przeczytać warto, autor porównywany ze Stephensonem i Gibsonem, ma naprawdę konkretną wizję niedalekiej przyszłości i do tej 80 strony była ostra jazda bez trzymanki.
ps: tak, czytam trzy książki fantastyczne na raz, myślę o czwartej, a poza tym czytam jeszcze dwie niefantastyczne.
pozdrawiam

Edit: A owe opowiadanie VanderMeera, Przemiana Martina Lake'a, znajduje się w Mieście Szaleńców i Świętych
Zireael - 2008-06-14, 23:24
:
Skończyłam Nigdziebądź, które jest przecudowne *^^* i lekko zmieniam klimat.
Czytam Kiedy Bóg zasypia imć Rafała Dębskiego. Który mnie wcale a wcale nie przypomina Sapkowskiego, ale wcale nie uważam, żeby to był minus. : )
Nie ukrywam, że sięgnęłam po nią ze względu na wykorzystanie naszej rodzimej mitologii.
Acz zarówno poganie, jak i chrześcijanie są ukazani jako barbarzyńskie gnojki.
Zobaczymy, co z tego wyniknie. Zapowiada się ciekawie.
Talerz - 2008-06-15, 06:49
:
Zireael, później "Kiedy Bóg zasypia" się rozkręca, naprawdę! Początkowo ja sam osobiście rzuciłem książkę w kąt po 60 stronach, ale coś mi kazało do niej wrócić. A później na powtórzeniu z histy opowiadałem [SPOILER] jak to książę Brzetysław zdobywał relikwie :) [/SPOILER]. Oczywiście po wcześniejszej destylacji materiału z motywów fantastycznych ;)
Tyraela - 2008-06-15, 09:39
:
A ja natomiast jestem już w połowie drugiego tomu "Pana lodowego ogrodu" i nie wiem, dlaczego tak strasznie sarkaliście na tę książkę. Jest ciekawa, trochę nowych rozwiązań (vide z Cyfralem), sporo akcji i jej zwrotów. Czyta mi się ją bardzo dobrze O.o
Toudisław - 2008-06-15, 10:48
:
Tyraela napisał/a:
i nie wiem, dlaczego tak strasznie sarkaliście na tę książkę.

Bo nie trzyma poziomu tomu pierwszego. Fabuła dla mnie nie trzyma się kupy. Może to syndrom środkowego tomu, że jest nieco naciągany. Poczekam na tom 3 (mam nadzieję ostatni).
Zireael napisał/a:
Acz zarówno poganie, jak i chrześcijanie są ukazani jako barbarzyńskie gnojki.

Czyli zgodnie z prawdą. XD

Ja skończyłem "Królikarnię" i nawet mi się ta pozycja spodobała. Szczególnie ostanie opowiadanie zrobiło na mnie wrażenie. A pierwsze nadal nie mam pojęcia, co ma do reszty oprócz jednej postaci tła. O_o

Czytam też "Ustrój Świata 2". Stephenson pozakazuje na co go stać. ;) Książkę jak dla mnie czyta się znakomicie. Zapowiada się rewelacyjne zakończenie całego "Cyklu Barokowego". Jest rok 1714. Daniel Waterhouse wrócił do Anglii, gdzie pomaga Isaacowi Newtonowi wytropić grupę tajemniczych złoczyńców, usiłujących zlikwidować naturalistów. Podczas gdy Daniel i Newton spiskują w najlepsze, nasila się walka o angielską koronę: kto przejmie władzę, gdy niedomagająca królowa umrze? Tlący się od dawna spór Newtona z Gottfriedem Wilhelmem Leibnizem dobiega końca, a jego konsekwencje mogą być katastrofalne…

Zacząłem czytać tez Fizjonomikę Forda.
Pierwszy tom świetnej trylogii, laureat prestiżowej World Fantasy Award.

W Dobrze Skonstruowanym Mieście, metropolii powstałej w umyśle szalonego geniusza, Drachtona Nadolnego, o predyspozycjach, charakterze i inteligencji każdego obywatela decyduje Fizjonomika. Nauka ścisła, kombinacja rzeczywistości i obiektywizmu zdolnego do wydania sprawiedliwego wyroku.

Biegły fizjonomista potrafi za pomocą przyrządów do badania proporcji ciała określić, czy dany człowiek jest winny przypisywanego mu przestępstwa. Jeśli wyrok jest skazujący, nieszczęśnika czekają dwa rodzaje kary - łagodniejsza, czyli szybka egzekucja, i gorsza, czyli zostanie obiektem szalonych eksperymentów Drachtona.

Jednym z wiernych sług władcy Miasta jest Cley, Fizjonomista Klasy Pierwszej, zostaje wysłany na prowincję, do miasteczka o nazwie Anamasobia, by zbadać sprawę tajemniczej kradzieży owocu, który - według wierzeń mieszkańców - pochodzi z "Ziemskiego Raju". Cley, niezłomny logik i okrutny cynik, całkowicie wierzący w swoją nietykalność i w potęgę fizjonomiki, spotyka się tam ze zjawiskami, których nie jest w stanie pojąć. Co gorsza, umiejętności nabyte w Mieście zaczynają go zawodzić.

Na rubieżach bowiem wszystko jest inne, zmienione przez bliskość zaczynającej się zaraz za granicą miasteczka dzikiej krainy zwanej Zarubieżami, pełnej demonów i tajemniczych zjawisk.
Elektra - 2008-06-16, 10:11
:
Wymiękłam przy Hamiltonie po jakichś 80 stronach. Mój musk słabo przyjmuje taką ilość naukowych szczegółów. Może kiedy indziej będzie w lepszej formie.

W zamian wzięłam coś lżejszego: Brudną robotę Ch. Moore'a, czyli opowieść o człowieku, który zajmuje się zbieraniem i sprzedażą przedmiotów po zmarłych ludziach, zawierających ich dusze. Na początku było ciężko. Nie mogłam się wciągnąć, książka mnie nie śmieszyła, a tego przede wszystkim od niej oczekiwałam. Od połowy zrobiło się lepiej i nawet zdarza mi się czasem pośmiać. Ale Najgłupszego anioła chyba nie przebije.
batou - 2008-06-16, 12:01
:
Skończyłem Przygodę z owcą Murakamiego. Książka tylko umocniła pozycję autora na mojej liści ulubionych. Świetna, chociaż nie aż tak dobra jak Koniec świata i hard boiled wonderland.

W połowie Księgi jesiennych demonów Grzędowicza. Im dalej w las tym lepsze opowiadania. A Wiedźma i wilk to po prostu klasa. Dawno nie czytałem równie dobrego opowiadania. Faktycznie Grzędowicz chyba lepiej wypada w krótkich formach niż w powieściach.
Liv - 2008-06-16, 22:20
:
romulus napisał/a:
Skończyłem dziś AKWAFORTĘ. Pisać o niej nie będę, dopóki nie przeczytam drugi raz. Trudno ją sklasyfikować, opisać i zrozumieć. To zalety, ale może po drugim przeczytaniu okaże się, że to wady. Wątpię, ale to możliwe... Warto ją polecić - póki co - do kontemplacji. Odpocząłem przy niej.


Sama bym tego lepiej nie ujęła ;)

Mam za sobą pierwsze strony Nocy blizn - chciałabym aby książka spodobała mi się w równym stopniu co Tiganie ^^ (patrz jego pochlebna recenzja).
Pasowałoby dokończyć MSiŚ ... wrócić do MKP i przeczytać ostatnią część Nocnego patrolu zanim MAG wyda DP ... esh...
Arlzermo - 2008-06-16, 22:29
:
"Bramy domu umarłych" Eriksona. Powiedzmy, że poprzednia część była ciekawa toteż wziąłem się za kolejną. Zobaczymy czy będzie lepiej, bo póki co to na pewno jest grubiej. :P
Mogget - 2008-06-17, 09:11
:
"Czarnoksiężnicy z krainy osobliwości, humoreski fantasy" -strasznie przeciętny zbiór opowiadań.Słabe opowiadania przeplatają się z bardzo dobrymi.Po tę książeczkę jednak sięgnąć warto, choćby dla takich opowiadań jak "Reguła imion" Le Guin, "Przygoda ze szklaną kulą" Ansteya czy chyba najśmieszniejszą humoreskę w całym zbiorze "Dobra rycerska robota" Roberta Blocha.Wielkim plusem jest to, że każde opowiadanie jest opatrzone notką Petera Haininga.

Teraz czas na coś zgoła odmiennego :) czas na "Bastion" Kinga czyli prawie tysiąc stron mam nadzieję dobrej książki
Elektra - 2008-06-17, 11:50
:
Skończyłam wczoraj (dzisiaj) Brudną robotę i przyznam, że zakończenie mnie zaskoczyło. Ale to może dlatego, że byłam już śpiąca. W sumie wrażenie dobre, chociaż Anioł i tak lepszy.

A teraz z rozpędu kolejna książka Moore'a, czyli Baranek. No i czyta mi się znacznie lepiej niż poprzednio. Może właśnie dlatego, że już się wciągnęłam w styl autora.
Romulus - 2008-06-17, 14:49
:
Mogget napisał/a:
Teraz czas na coś zgoła odmiennego :) czas na "Bastion" Kinga czyli prawie tysiąc stron mam nadzieję dobrej książki


Świetny wybór. Lubię tą powieść, ale miniserial według niej jest taki sobie. Nie mniej jednak czytałem pochłonięty zupełnie.
Toudisław - 2008-06-19, 14:48
:
"Ustrój Świata" 2 już za mną. ;) Jestem jak najbardziej usatysfakcjonowany tym, co przeczytałem. Książka nie nudzi i dodaje wiele nowych pomysłów. Jak dla mnie bomba i z niecierpliwością czekam na 3 tom. Szkoda, że to już koniec "Cyklu barokowego".


Teraz wziąłem się za "Czarną Banderę" Jacka Komudy najprawdziwsza morska fantastyka. Mocna jak rum z portowej tawerny, ociekająca namiętnościami, krwią i słoną wodą, jak pokład okrętu w czasie abordażu. Zbiór opowieści o najgorszych łotrach, piratach i buntownikach, jacy w XVII i XVIII wieku pływali po morzach świata.
Książkę czyta się bardzo szybko. Wczoraj wieczorkiem zacząłem a dziś już 280 stron za mną. O_o Ale czyta się bardzo przyjemnie. Podobają mi się te pirackie opowieści, okrutne i proste ale ciekawe. Fajna lektura na odstresowanie się.
Liv - 2008-06-19, 14:56
:
Noc Blizn poszła w odstawkę. Dobrnęłam do setnej strony i zrezygnowałam. Nie wiem, może nie mam 'nastroju' do tej książki, bo w ogóle mi się nie podoba O_o //foch
Tigana - 2008-06-19, 14:57
:
Skończyłem Barkera i jego "Historię pana B." - ogólnie to jakość wydania bije na głowę zawartość książki, no ale jeszcze muszę to przemyśleć i ładnie opisać. Sama książka to taki jeden wielki monolog demona zaklętego w karty książki. Opowiada o swoim życiu w Piekle, a potem na Ziemi. Miejscami ciekawe, ale i nużące.
Korzystając z braku uczniów wykończyłem w szkole "Załatwiaczkę" Mileny Wójtowicz - ot takie sobie czytadło o młodej Polce, która potrafi załatwić dosłownie wszystko. Kolejne opowiadania to perypetie związane z klientami i ich życzeniami. Nic oryginalnego - szybko przeczytać - szybko zapomnieć.
A teraz to nie wiem za co się wezmę. Może Bradbury, może nowy Pilipiuk, Pawlak,Przechrztę albo jeszcze coś innego. Zobaczę po rozdaniu świadectw.
MadMill - 2008-06-20, 11:32
:
Po wykończeniu Zamętu tom I przyszedł czas na... Zamęt tom II. ;) Tutaj już na samym początku dostajemy taką sceną, ze ciężko się oderwać od książki, a ze śmiechu brzuch aż boli. Jednak o Jacku można powiedzieć wiele złego, ale na pewno nie to, że jest nudny. :P No i wreszcie powrót do wątku Daniela, a także dużo Leibniza. :D No jest świetnie po prostu, nawet nie wiem gdzie mi 1/3 książki przeleciała. ;)

---


Zacząłem tez czytać Miasto szaleńców i świętych Jeffa VanderMeera. Jak na razie jestem w trakcie czytania pierwszego opowiadania "Zakochany Dradin". Wrażenia jak na razie raczej pozytywne. Po pierwsze można porównać pod kątem prowadzenia fabuły do Iana MacLeoda, czyli powolne opisywanie akcji, dużo obszernych opisów i snucie powoli historii. Po prostu autorowi się nigdzie nie śpieszy, opisuje zbudowany przez siebie świat w taki sposób, że wyobraźnia zaczyna działać od razu. Otwiera się na horyzonty miasta gdzie szaleńcy mijają się z żywymi świętymi. ;)
Beata - 2008-06-20, 20:22
:
Sprowokowana przez ASXa ;) odświeżam sobie Joan Vinge "Królową Zimy" i "Królową Lata". Mam nadzieję, że zdążę przeczytać zanim przesyłka z Dukajem dotrze...
Toudisław - 2008-06-21, 19:13
:
"Czarna Bandera" za mną. Fajne przygodowe czytadło. Widać, że klimat marynistyczny wyszedł Jackowi bardzo dobrze.

Szybko połknąłem też "Kiedy Bóg Zasypia" Rafała Dębskiego. Ogólnie fajna książeczka. Mimo nieco nużącego początku, całość muszę ocenić pozytywnie. Klimaty mi chyba podeszły. XD

A teraz czytam "Rytuał" Marii i Siergieja Diaczenków. To powieść + 3 opowiadania. Więc można poznać autorów od różnych stron. Jak na razie powieść za mną i jestem zadowolony. Nawet bardzo.
Romulus - 2008-06-21, 20:11
:
Dziś w bibliotece wygrzebałem Iaina Banksa "Wspomnij Phlebasa". Space opera z 1987 r. Chyba mi kiedyś nie podeszła. Dam jej drugą szansę. Z rozrzewnieniem spoglądam ostatnio na klasykę, choć jedna po drugiej powieści umierają zdezaktualizowane, a ostają się nieliczne. Rzezi więc ciąg dalszy.
Jachu - 2008-06-22, 15:51
:
Mogget napisał/a:
czas na "Bastion" Kinga czyli prawie tysiąc stron mam nadzieję dobrej książki
Dobry wybór, drogi forumowiczu! Ja wiele lat temu zaczytywałem się tą monumentalną księgą Stefana. Moim skromnym zdaniem jest to drugie wielkie dzieło Kinga, zaraz po kapitalnym "TO" 8)

Ja w dniu dzisiejszym ukończyłem świetną książkę "Pierwszy w Rzymie" Colleen McCullough, która jest pierwszy tomem opisującym chyba najciekawszy okres antycznego Rzymu - ostatniej drogi Republiki do momentu upadku i powstania Cesarstwa.
Pierwszy tom opisuje drogę genialnego Gajusa Mariusza na szczyt władzy w Rzymie, jego kolejne konsulaty, reformy legionów, walki i ostateczne odparcie germańskiej nawałnicy, przy czym autorka z niebywałą dokładnością zaznacza innych bohaterów tamtych czasów, ich namiętności, pragnienia i słabości. Czytelnik bez trudu rozpoznaje kiełkujące ambicje i żądzę władzy Lucjusza Korneliusza Sulli, głupotę i chciwość Kwintusa Sertoriusza Cepiona, wielkość i inteligencję Aurelli Kotty, a także wszechobecną korupcję i degrengoladę obyczajów w najpotężniejszej stolicy starożytnego świata. W cieniu tych wszystkich wydarzeń, autorka ukazuje czytelnikowi narodziny Gajusza Juliusza Cezara, który zgodnie z przepowiednią ma zostać "największym z Rzymian"...
Cóż mogę napisać więcej? Fantastyczna książka, która nie pozwala się oderwać od czytania. Głęboka geneza i przebieg pewnych procesów historycznych, rola wybitnych jednostek i do tego przykleja wzrok do stron powieści lepiej niż "Poxipol" :mrgreen:
Prawdziwa perła. Polecam każdemu, a zwłaszcza nabrzmiałemu Nabuchodonozorowi :mrgreen:

Dziś rozpoczynam kontynuację "Pierwszego w Rzymie", czyli kolejny tom cyklu - "Wieniec z trawy". Wiedza historyczna mówi mi, że akcja będzie przebiegać pod dyktando Lucjusza Korneluisza Sulli i dzieciństwa Gajusza Juliusza Cezara. Zapowiada się wspaniała uczta w iście rzymskim stylu 8)
Nabu Nezzar - 2008-06-22, 19:38
:
jachu napisał/a:
Prawdziwa perła. Polecam każdemu, a zwłaszcza nabrzmiałemu Nabuchodonozorowi :mrgreen:
Pff :-P Ta pozycja już od kilku miesięcy figuruje na mojej liście "musiszmieć" 8)

Czytam obecnie ""Płacz narodzonych" Jamesa Barclaya. Jest to pierwsza część nowej sagi Ascendenci Estorei. Fantasy pełną gębą porównywane nawet z takimi cyklami jak Malazańska Księga Poległych oraz Pieśń Lodu i Ognia. Czyli wojna, intrygi i przygoda... Na dodatek kwestie militarne silnie wzorowane są na imperium rzymskim. Mniam :-)

Przymierze Estorei istnieje od ponad 850 lat. Jego Orędowniczka, Herine Del Aglios, wie, że przewodzi największej cywilizacji w całej historii. Ale pragnie więcej. Tymczasem na niedawno podbitych terytoriach Estorei rodzi się niezadowolenie. Ludność zmuszona do walki przeciwko starym przyjaciołom i sąsiadom w imieniu Przymierza, stawia czoła trudnym wyborom i wspiera wojny Estorei pieniędzmi i ludźmi – na żądanie Paula Jhereda, przywódcy Zbieraczy i żelaznej prawicy Orędowniczki. Herine wierzy, że z Jheredem u boku wszystko pójdzie po jej myśli. Aż do chwili, gdy krwawy i tragiczny w skutkach zwrot w przebiegu wojny z Królestwem Tsardu zmusza armię Estorei do wycofania, a wojska Tsardu wkraczają do Przymierza.
Romulus - 2008-06-22, 21:15
:
To porównywanie do MKP, czy PLiO to naduzycie i to dosyć chamskie. A poza tym Płacz Narodzonych to raczej taka typowa sieczka fantasy. Miałem o niej cieplejsze uczucia po przeczytaniu, ale z biegiem czasu spadła mi w rankingu. Strata czasu. Wzorowanie przebiegu bitwy na taktyce z czasów Inperium..., to o wiele za mało, aby tą książkę uratować w moich oczach. Przewidywalna. W zasadzie wątek militarny jest tylko ciekawy. A reszta... Czytałem coś takiego już setki razy. Ale lepsze od Sagi o Krukach więc to pewnie jakiś postęp u autora...

A co do Colleen McCullough - czy to nie czasem autorka romansidła pod tytułem Ptaki Ciernistych Krzewów?
ASX76 - 2008-06-23, 07:16
:
romulus napisał/a:
(...)

A co do Colleen McCullough - czy to nie czasem autorka romansidła pod tytułem Ptaki Ciernistych Krzewów?


A i owszem. :-P
Nie zmienia to faktu, że "Pierwszy w Rzymie" zapoczątkowuje bardzo udany cykl powieści historycznych, których akcja rozgrywa się w wiecznym mieście. :-)
Elektra - 2008-06-23, 08:48
:
Autorka ta napisała też Pieśń o Troi, której tytuł mówi chyba wszystko. ;) Colleen McCullough próbowała zmierzyć się ze starożytnym eposem, moim zdaniem poszło jej średnio. Szczególnie zapełnianie dziesięciu lat pomiędzy przybyciem Greków pod Troję, a jej upadkiem.


Zabrałam się teraz za Trudno być bogiem Strugackich. Jest to pierwsza ich książka, którą czytam. Na razie jest trochę dziwnie, ale ciekawie. Podoba mi się rzucenie w świat, o którym nic nie wiem, który z początku wygląda na zwykły świat fantasy, a potem okazuje się czymś innym. Po około 30 stronach ciężko mi powiedzieć coś więcej, ale książka już mnie zainteresowała.
wred - 2008-06-23, 12:22
:
Skończyłem cykl Xeelee - Baxtera - 4 tomowa mega powieść hard-science-fiction :) . Baxter powalił mnie swoimi wizjami, naukowym umocowaniem książek, generalnie sposobem narracji i przekazywania wiedzy - chciałbym mieć na studiach tak prowadzone wykłady z fizyki i astronomii :) - u mnie 10/10 :)

A teraz, po wielu podejściach (które skończyły się na spisie bohaterów) czytam Ogrody Księżyca - Eriksona - mam już ze 20% przeczytane i jak na razie nie jestem powalony. Powiedziałbym wręcz, że jestem trochę znudzony. Znudzony chaotycznym sposobem narracji i jakimiś płytkimi postaciami. Do tego wszystkiego książka przesycona jest czymś co można nazwać 'fantasy-bełkotem' a co mnie zawsze męczyło - czyli na siłę wstawiane wszędzie dziwaczne określenia 'fantasy' miejsc, czasów, formacji itd. Nie wiem czy dotrwam :) , ale generalnie fanem Eriksona to ja już nie będę ;P
batou - 2008-06-23, 13:37
:
Co do Xeelee pełna zgoda. Co prawda nie czytałem jeszcze ostatniej książki z cyklu (Pierścień), ale po tych 3 Baxter dla mnie jest najlepszym pisarzem hard SF, a Czasopodobna nieskończoność najlepszą powieścią w tym klimacie.

Ja w połowie Dworca Perdido Mieville'a i też jak najbardziej usatysfakcjonowany :D Wyobraźni to pewnie wielu pisarzom nie brakuje, ale tak ją przelewać na papier jak Mieville potrafi niewielu. Na początku wyłapałem trochę podobieństw do stylu MacLeoda (bogate opisy), ale fabułę Mieville prowadzi zdecydowanie dynamiczniej. Dzieje się sporo ciekawego, ale jednak sceneria jest dla mnie teraz najważniejsza. Tak bogatego uniwersum naprawdę nie często się spotyka i to zarówno jeśli chodzi o różnorodność samego miasta jak i jego mieszkańców. Jak na razie książka warta każdej złotówki ;)
Romulus - 2008-06-23, 13:50
:
Mieville jest naprawdę niesamowity. Wprawdzie Dworzec... czytałem tylko po angielsku i - szczerze mówiąc - umknęło mi przez to wiele, ale i tak było to rewelacyjne dziełko. A Blizna jest równie dobra. czekam z niecierpliwością na kolejne jego powieści. Na razie MAG planuje tylko powieść młodzieżową Un Lun Dun, ale może kiedyś wypuści cosik więcej.
ajsber - 2008-06-23, 15:44
:
batou napisał/a:
Baxter dla mnie jest najlepszym pisarzem hard SF, a Czasopodobna nieskończoność najlepszą powieścią w tym klimacie.


Nie umniejszając ani na jotę maestrii Baxtera, nie spieszyłbym się tak bardzo w wystawianiu mu laurki pt. Najlepszy Pisarz Hard S-F.
Skłaniam się ku stwierdzeniu, iż Simmons także jest pisarzem HS-F (Hyperion, Endymion, Ilion/Olimp), tak samo Reynolds (Przestrzeń Objawienia, Arka Odkupienia), również Vernor Vinge (Ogień Nad Otchłanią, Otchłań w Niebie) także Brin (cykl o wspomaganiu) oraz Hamilton. Ze starszych (ale nie mniej ciekawych) pozycji na uwagę zasługuje cykl Rama A.C. Clarke`a. Wśród tej galerii autorów dość trudno mówić o absolutnym tzn. znacznie przewyższającym konkurentów mistrzostwie jednak wskazałbym na Clarke`a, Simmonsa i Vinge`a i Reynoldsa.
Oczywiście mogę się mylić. :mrgreen:

Czytam "Płacz Narodzonych" Barclaya.
Beata - 2008-06-24, 10:00
:
Kończę "Nowicjuszkę" Trudi Canavan, w pracy zerkam sobie na "Heroizm dla początkujących" Johna Moore'a i czekam na Dukaja - dziś ma przyjść paczka... :)
Tigana - 2008-06-24, 13:26
:
Ray Bradbury "451 Fahrenheita" czyli co by sie stało, gdyby strażacy (fireman) robili to, na co wskazuje ich nazwa. Rzecz o Słowie i książkach, która się nie zestarzała. No bo patrząc na to co się dzieje ze współczesną cywilizacją wizja Bradbury'ego wydaje się bliższa spełnienia niż kiedykolwiek wcześniej.
Tanit - 2008-06-24, 17:56
:
wczoraj skończyłam 'Baranka' Ch. Moore'a i powiem..., że mi się podobało xD Świetna rozrywka i polecam każdemu. Dylemat między książkami miszcza? Moja kolejność to :arrow: 'Baranek' - 'Najgłupszy anioł' (i na równi) 'Brudna robota'. Krwiopijcy na razie czekają ;)

Obecnie:
Rzuciłam się na XIX wieczna literaturę francuską a mianowicie 'Kawaler de Lagardere' Paula Fevala. Powieść historyczno-przygodowa z gatunku 'płaszcza i szpady'. Przeczytałam 2 rozdziały... i bardzo dobrze się czyta. Przyjemna lektura na lato, myślę, że już teraz mogę śmiało polecić ;)
Tigana - 2008-06-24, 19:10
:
Tanit napisał/a:
Rzuciłam się na XIX wieczna literaturę francuską a mianowicie 'Kawaler de Lagardere' Paula Fevala.

Książki nie czytałem - za to obejrzałem ze trzy wersje filmowe. Ach to pchniecie (w czoło) księcia De Neverre i moje ulubione hasło: "Jeśli Ty nie przyjdziesz do Lagardera, Lagardere przyjdzie po Ciebie". Miodzio.
jeke - 2008-06-24, 19:24
:
Tanit napisał/a:
wczoraj skończyłam 'Baranka' Ch. Moore'a i powiem..., że mi się podobało xD Świetna rozrywka i polecam każdemu. Dylemat między książkami miszcza? Moja kolejność to :arrow: 'Baranek' - 'Najgłupszy anioł' (i na równi) 'Brudna robota'. Krwiopijcy na razie czekają


Najgłupszego... czytałam i rzeczywiście kawałek niezłej rozrywki :)) Co do Krwiopijców - tak jak już wcześniej pisałam - jestem ocapinę rozczarowana (nawet więcej niż ocapinę. No ale zobaczymy, jak się Tobie spodobaja. Ciekawam opinii :))

Fantastyka poszła u mnie nieco na bok. Ostatnio złapałam i pochłonęłam "Trzepot skrzydeł" K. Grocholi. Wbrew temu czego mozna oczekiwać sądząc po autorce i jej dotychczasowym dorobku, książka wcale nie traktuje o słodkiej historii miłosnej z happy endem. Nic z tych rzeczy :)
Warto sięgnąć i przeczytać. Niezłe studium psychologiczne i jedyne co mnie zastanawia, to w jaki sposób autorka nabyła tę wiedzę...
Tigana - 2008-06-24, 21:17
:
Dorwałem z rano (i już kończę) "Zimomistrza" Terry' ego P. Jest to kontynuacja przygód młodej czarownicy w tym tomie nazywanej Tiffany Obolałą. Piszę w tym, bo poprzednie były tłumaczone przez inną osobą i tam mieliśmy do czynienia bodajże z Akwilą Popłakaną czy coś w tym guście. W tym tomie za robotę wziął się Piotr W. Cholewa czyli etatowy tłumacz książek ze Świata Dysku. Czyta się bardzo przyjemnie, ale według mnie Figle-Migle mówią za bardzo z "góralskiego" . Ale w zamian mamy Ty i żyjący ser Horacy.
Liv - 2008-06-24, 22:18
:
jeke napisał/a:

Fantastyka poszła u mnie nieco na bok. Ostatnio złapałam i pochłonęłam "Trzepot skrzydeł" K. Grocholi. Wbrew temu czego mozna oczekiwać sądząc po autorce i jej dotychczasowym dorobku, książka wcale nie traktuje o słodkiej historii miłosnej z happy endem. Nic z tych rzeczy :)
Warto sięgnąć i przeczytać. Niezłe studium psychologiczne i jedyne co mnie zastanawia, to w jaki sposób autorka nabyła tę wiedzę...


Przez historię o Judycie, większość osób sądzi, że autorka pisze jedynie powieści miłosne ... Błąd. Polecam Osobowość ćmy & Przegryźć dżdżownice.
Dhuaine - 2008-06-25, 00:21
:
Przeczytałam "Z mgły zrodzonego". Nie wiem, czemu ludzie narzekają, nie było takie złe ^^; Owszem, nie jest to ambitna fantastyka, ale czego innego spodziewać się po twórcy "Elantris"? Na tle tradycyjnej heroic fantasy Mistborn wyróżnia się niebanalnym zakończeniem. Bohaterowie mają swoje wady, nie są bynajmniej czarno-biali, choć akurat tego autor nie akcentuje. Świat jest płaski jak licho i na dobrą sprawę tylko to mi przeszkadzało.

Załatwiłam w końcu Devil May Cry 2. Shin-Ya Goikeda tym razem zdołał spłodzić lepszą fabułę i dopracować setting i bohaterów, ale co z tego, skoro nie zdołał zmieścić się w limicie stron. Książka wygląda jak streszczenie książki. Gdyby wywalić jeden całkowicie niepotrzebny epizod i doszlifować główną oś fabuły, może coś by z tego wyszło.
Toudisław - 2008-06-25, 08:23
:
"Rytuał" za mną. Diaczenko jak zawsze na wysokim poziomie. Zdecydowanie polecam.

Teraz czytam Donaldsona i "Kroniki Tomasa Niedowiarka". Jak na razie idzie tak sobie. Książka nie jest zła ale czyta się ją dość powoli a ja po "Skokach" oczekiwałem chyba czegoś więcej. Główny bohater bywa rzeczywiście irytujący, ale raczej to kilka jego czynów spowodowało, że go nie lubię. Jestem w połowie zobaczymy jak będzie dalej. ;)
Bruja - 2008-06-25, 14:05
:
Tigano, za tego posta powyżej ktoś powinien Cię przełożyć przez kolano i sprać xDDD Jakie Ty tam kwiaty zasadziłeś <zwija się ze śmiechu>. Powiem tylko, że Akwila była Dokuczliwa, a resztę przemilczę... ;)

Czytam sobie "Zimne brzegi" Łukjanienki w ramach zmagań z książkami pożyczonymi (pomalutku z tego wychodzę), a z drugiej strony w ramach "ucieczki" od "Grombelardzkiej legendy".
Jeśli o Łukjanienkę chodzi to znowu idzie mi za szybko... jeszcze szybciej pewnie o tym zapomnę, ale całkiem przyjemnie. Jest sobie złodziej, który od początku ma poważne kłopoty, ale niczym heros wychodzi z nich w jednym kawałku. Chociaż mają, o ile pomału zaczynam się orientować, dość ciekawą religię. Podoba mi się ten tuzin.
"Grombelardzka.." z kolei podoba mi się bardziej, ale potrzebuję "odpoczynku" po pierwszej części. Jest przytłaczające owszem, ale aż tak tragicznie. Najważniejsze, że od pierwszych stron czuć ten Kresowy klimacik, który niesamowicie lubię xD Chociaż te góry strasznie męczą... kiedy znowu wróci morze?
Tigana - 2008-06-25, 14:12
:
Bruja napisał/a:
Tigano, za tego posta powyżej ktoś powinien Cię przełożyć przez kolano i sprać xDDD Jakie Ty tam kwiaty zasadziłeś <zwija się ze śmiechu>.

Napisałeś przecież, że jakaś tam - a do reszty kwiatków się nie przyznaje. Niemniej na klapsy z twojej ręki jestem otwarty :perv:

Dzisiaj dzień dobroci dla komiksów - XIII i "Hellblazer"
Regissa - 2008-06-25, 14:19
:
A u mnie dzieci ze Złotego Brzegu dorastają i nic jeszcze nie zwiastuje nieszczęść, które dopadną spokojną i uroczą Wyspę Księcia Edwarda... Zawsze mam problem, czy czytać "Rillę", bo za każdym razem ryczę nad opowieścią o wiernym psie Wtorku, a jakby to wyglądało w komunikacji miejskiej... Ale z drugiej strony nie jest łatwo odstawić taką używkę ;)
Ale potem wezmę się za coś mniej realnego :mrgreen:

PS Dla niewtajemniczonych: rzecz dotyczy nieśmiertelnej sagi Lucy Maud Montgomery o rudowłosej Ani, która ostatnio skończyła 100 lat :mrgreen:
Jander - 2008-06-26, 21:13
:
Skończyłem pierwszy tom Wichru Śmierci Eriksona i robię sobie przerwę nim chwycę za drugi tom. Książka nie jest gorsza od poprzednich części, ale po 3/4 dopadało mnie znużenie takie jak to przy ostatnich paruset stronach Łowców Kości. Nie wiem jeszcze dokładnie co mi nie odpowiada, czyta się go szybko ale momentami może nieco za szybko. To już siódmy tom, ileż można... Oczywiście odpocznę od stylu Eriksona i do niego wrócę, bo nie mogę zaprzeczyć, że jest znakomity. Ale co za dużo to niezdrowo.
Teraz może chwycę za Vertical Kosika, kusi mnie on od jakiegoś czasu. Chociaż z drugiej strony mam trzy książki przeczytane w połowie O.o
pozdrawiam
Elektra - 2008-06-27, 12:17
:
Regissa napisał/a:
bo za każdym razem ryczę nad opowieścią o wiernym psie Wtorku,

Ha! Mam dokładnie tak samo.

Jak zaczynam czytać o Ani, to nigdy nie mogę skończyć na jednej książce, prawie zawsze 'przerabiam' całość. A najbardziej lubię Anię na uniwersytecie.


Po przeczytaniu Trudno być bogiem (bardzo dobra książka, muszę się koniecznie rozejrzeć za innymi utworami Strugackich) nabrałam ochoty na kolejne książki wschodnich sąsiadów. Tym razem padło na Jesienne wizyty S. Łukjanienki. Znów mamy do czynienia ze współczesną Rosją i zwykłymi Rosjanami. Pewnego dnia sześcioro zupełnie przypadkowych ludzi spotyka się z niezwykłym zjawiskiem, wydaje się, że od nich będzie zależał los całego świata i ludzkości (no, to jest dość normalne u tego pisarza ;) ). Czyta się dość wolno (zrzucam to na małe literki ;) ), ale wciąga, jak zawsze.
MadMill - 2008-06-27, 12:49
:
Czytam powoli rozrywany przez przeróżne zajęcia "Miasto szaleńców i świętych" VanderMeera. Czytałem opinie, że książka jest przereklamowana, i rzeczywiście podchodząc do niej od zlej strony taka się wydaje - jak i do każdej książki. Na razie jestem po jednym opowiadaniu - "Zakochany Dradin", bardzo przyjemne opowiadanie, następnie był "esej" o historii Ambergris - autor zdecydował się na taki wybieg, ciężkawo się to czytało, ale narrator był bardzo przyjemny i pomagał przebrnąć bez większych uszczerbków na zdrowiu przez tą cześć książki. Teraz jestem już w trakcie czytania (tak z 65% za mną) "Przemiany Martina Lake'a" - świetne opowiadanie, gdyby cena była z 10 zl niższa to mógłbym pokusić się o stwierdzenia, ze dla samego tego jednego opowiadania warto ja zakupić. ;)

Robię sobie notatki i po lekturze wrzucę więcej spostrzeżeń, ale to może potrwać, bo wziąłem przykład z autora i nigdzie się nie śpieszę. ;)
Regissa - 2008-06-27, 12:49
:
No proszę, a ja odkryłam, że mój szef podczytuje właśnie "Patrol zmroku" Łukanienki, który mu oczywiście podprowadzę do czytania :mrgreen:
A póki co zamierzam się przyssać do "Alei samobójców" Krajewskiego i Czubaja. Krajewskiego znam, ale nie wiem, jak pisze w "kooprodukcji" :) No i zamiast do dawnego Breslau, przejadę się do współczesnego Gdańska, choć tylko "na papierze" :-> Oczywiście bohaterem jest zgorzkniały nadkomisarz, prowadzący prywatne śledztwo na przekór zazdrosnej ABW... Rzecz ponoć dzieje się w IV RP czyli w "świecie, który stoi na patologii" (cytat z okładki), dlatego też podobno książkę tę można nazwać czarnym kryminałem :badgrin:
Jander - 2008-06-27, 12:55
:
MadMill napisał/a:
Teraz jestem już w trakcie czytania (tak z 65% za mną) "Przemiany Martina Lake'a" - świetne opowiadanie, gdyby cena była z 10 zl niższa to mógłbym pokusić się o stwierdzenia, ze dla samego tego jednego opowiadania warto ja zakupić. ;)

Na szczęście jest w Krokach w Nieznane 2006 ;) Mi nie przypadło do gustu, tj. jego forma, bo pomysł ciekawy.
Tigana - 2008-06-27, 13:05
:
Regissa napisał/a:
A póki co zamierzam się przyssać do "Alei samobójców" Krajewskiego i Czubaja. Krajewskiego znam, ale nie wiem, jak pisze w "kooprodukcji" :)

Ponoć dużo gorzej :-( A ja sobie powolutku Bradbury'ego czytam. Co klasyka to klasyka.
batou - 2008-06-30, 11:29
:
Skończyłem zbiór opowiadań Jacka Komudy Czarna bandera. Na plus sceneria oddana na tyle dobrze, że autentycznie czujemy się jak na morzu wśród piratów. Niestety tylko to mi się podobało, bo same opowiadania jakoś zupełnie mnie nie wciągnęły, a przy jednym zasnąłem ;) Krew się leje, piraci mówią jak piraci, rabują jak piraci i rozbijają się po burdelach jak piraci. Na jeden wieczór, dla odprężenia, ale ja się bawiłem tak sobie. Może to nie mój klimat i piractwo w takim wydaniu mi nie służy.

Teraz w oczekiwaniu na Upadek Hyperiona wziąłem na warsztat kolejnego Pratchetta - Mort i w zasadzie każda kolejna książka z Świata Dysku podoba mi się bardziej. Oby tak do końca ;)
Toudisław - 2008-06-30, 16:53
:
Kończę już kroniki Tomasa niedowiarka tom 1 Jad lorda ...
Trudno mi tą książkę ocenić. Jak na razie skoki mi się bardziej podobały. Chyba więcej się działo albo bohaterowie byli ciekawsi. Kroniki jakoś ciężko mi się czytało. Główny bohater raczej mnie zniesmaczał niż irytował za to całe jego otoczenie mogą doprowadzić do szewskiej pasji. później zabiorę się za Tom 2

Teraz czytam "Rolanda" S Kinga
To pierwszy tom znanego cyklu mroczna wieża. Jak na razie trudno mi się wypowiedzieć. Dziwna ta książka. Ogólnie dobra ale czasem przynudza co nie co i jest jak by zbyt "natchniona" Powołanie Trójki tez pewnie przeczytam.
batou - 2008-06-30, 20:37
:
Toudi, przeczytałem trzy pierwsze tomy Mrocznej wieży i wg mnie początek sagi się Kingowi wybitnie nie udał. Sam sięgnąłem po kolejny tom tylko dlatego, że wiele osób mówiło, że jest świetny i ja też to potwierdzam. Jak dla mnie Powołanie Trójki jest o klasę lepsza niż Roland.
Romulus - 2008-06-30, 20:47
:
Ten cykl ma dobre momenty, przyznaję. Ale jako całość jest nużący. Za dużo słów - to największa wada. Powieści te kolejno są przegadane. Wpadłem na to, jakie będzie zakończenie - naprawdę nietrudno je przewidzieć. Jako opus magnum Kinga dalej uważać będę Bastion. A ten cykl, mimo wszystko, mimo całej jego genezy - jest dla mnie trochę łapaniem się na falę: pisaniem tego co modne. Polecić go można najbardziej zagorzałym zwolennikom Kinga. Mnie to częste mruganie do czytelnika mimo wszystko nie uwodziło.
Toudisław - 2008-06-30, 22:02
:
"Roland" skończony. Końcówka to dla mnie po prostu bełkot. Miało wyjść super ambitnie, a wyszło dość przeciętnie. Całość jednak wydaje mi się na tyle ciekawa, by zaryzykować i zainwestować w drugi tom. Ale jak on mnie zawiedzie, to już raczej po trzeci nie sięgnę.

Zacząłem powoli "Upadek Hyperiona". Po pierwsze książka jest wydana cudnie i ślicznie i tylko można chwalić. Co do zawartości to dopiero co liznąłem fabuły, ale i tak jestem zadowolony. To jednak genialna seria. :mrgreen:
Liv - 2008-07-01, 08:55
:
Przegadany, to jest ostatnio dla mnie Erikson ... trzy dni z MPK i już muszę sobie zrobić przerwę - pewnie króciutką ^^

Nie zauważyłam, żeby King pisał pod publiczkę, może wymień te (modne) rzeczy Romulus, gdyż jestem ich bardzo ciekawa :>
Ł - 2008-07-01, 09:18
:
Toudi miałem bardzo podobne odczucia co do "Rolanda" i pewnie podbonie jak mnie i większość kupi cię dopiero "Powołanie..". Tymniemiej z późniejszej perspektywy dostrzegam urok pierwszego tomu, u mnie jest on w czołówce jeśli chodzi o ten cykl.
Beata - 2008-07-01, 10:11
:
W domu bądąc napawam się bogatym, momentami wręcz przeładowanym (na szczęście jedynie pozornie) językiem Crowley'a w "Małe, duże". Lektura idzie mi powoli, bo zdania są tak nasycone, że trzeba je naprawdę pomaleńku smakować.

A w pracy czytam sobie Petera Mayle'a "Dobry rok" i chociaż w ten sposób przenoszę się do Prowansji... :)
Regissa - 2008-07-01, 15:28
:
Czekając na bogatą przesyłkę od Braciszka Tigany, podczytuję sobie książeczkę pt. "Ja, Elżbieta" pani Rosalind Miles*. Ma to być życie Elżbiety I przez nią samą opowiedziane, o ile by kiedykolwiek napisała wspomnienia :mrgreen: Jak na razie da się czytać, choć okładka wygląda jak z Harlequina wzięta... Treść nieco lepsza :-> Właściwie, to można tę książkę traktować jak fantastykę z gatunku historical fiction, choć póki co nawet trzyma się faktów. Ogólnie, bo w szczegółach to już zupełna fikcja :mrgreen:


* Nie, nie byłam na "Kochanicach króla" :mrgreen:
Romulus - 2008-07-01, 16:25
:
Beata napisał/a:
A w pracy czytam sobie Petera Mayle'a "Dobry rok" i chociaż w ten sposób przenoszę się do Prowansji... :)


A widziałaś film? Całkiem sympatyczny 8)
Książka też w takim lekkim, bezpretensjonalnym klimacie?
Beata - 2008-07-01, 17:05
:
Niestety, film mnie jakoś tak ominął... :( Muszę w merlinie przeszukanie zrobić.
Książkę już skończyłam - bardzo dobra. A jutro zabieram do pracy "Rok w Prowansji". :)

Edytuję, bo film jest w merlinie do kupienia - tylko chcą za niego jakieś horrendalne pieniądze. Chyba poczekam do przeceny...
Ł - 2008-07-01, 17:11
:
romulus napisał/a:

Książka też w takim lekkim, bezpretensjonalnym klimacie?

W klimacie telenoweli - nazywajmy rzeczy po imieniu. : ]
Beata - 2008-07-01, 17:19
:
A wiecie, że ja tej telenoweli w ogóle nie zauważyłam? Dużo bardziej zainteresował mnie "klimacik" Prowansji, opisy win, posiłków, starego domu... a najciekawsza (taka najbardziej prawdziwa) postać to według mnie gospodyni Maxa, madame Passepartout...
Romulus - 2008-07-01, 17:24
:
Ł napisał/a:
romulus napisał/a:

Książka też w takim lekkim, bezpretensjonalnym klimacie?

W klimacie telenoweli - nazywajmy rzeczy po imieniu. : ]


Gdyby wszystkie telenowele były tak relaksujące... 8)
Tigana - 2008-07-01, 20:11
:
Zakończyłem przygodę z Bradburym i jego strażakami - pomimo upływu lat kwestie poruszane w tekście pozostają wciąż aktualne i dają do myślenia. Warto.
Adam Przechrzta "Pierwszy krok" - fantasy, której akcja rozgrywa się w jakiejs alternatywnej Europie - mamy Francję, Imperium Rzymskie + magia, demony, umarlaki i inne paskudztwa. Czyta się miło i szybko, ale nie trafiają do mnie pomysły w stylu wielostrzałowej kuszy czy określenia jednych z oddziałów mianem "marines".
Tanit - 2008-07-01, 22:48
:
Przeczytałam 'Kawalera de Lagardere' i przyznam, że mnie uwiódł xP Czytało się niezwykle szybko, im dalej tym bardziej wciągało. Co chwila przez głowę przelatywały mi możliwe zakończenia tej historii... i choć miałam nadzieję na takie zakończenie do końca nie byłam o nim przekonana :P
Jakoś nie mam weny na głębszą recenzję o.o Książka godna polecenia ;)

teraz zabieram się za Barkera i jego 'Historię pana B.', no zobaczmy co tam diabły zmalowały na tych kartach xD
Nomar - 2008-07-02, 19:56
:
Niedawno przeczytałem w końcu "Diamentowy wiek" Neala Stephensona - zawładnął mną. Szukuję się do kupna "Zamieci", gdy wyjdzie w jakimś sensownym formacie. Poza tym mam za sobą wczorajszy seans z "Jestem Legendą" (wiczorem zajrzałem na chwilę, by sprawdzić czym to się je - skończyłem książkę parę godzin później z wyrazem lekkiego "wow" na twarzy ;) ). Miejscami Matheson przeginał (szczególnie przy wysnuwaniu "teorii"), ale ogólny klimat naprawdę robił wrażenie.
A poza tym dopiero co skończyłem "Retorykę" Arystotelesa. Przede mną już tylko kilka książek z tej pięknej dziedziny... której mam powoli dosyć.

Tym samym zostałem bez czegokolwiek do czytania... czas zapolować ;) .
Tigana - 2008-07-03, 21:57
:
Kończę "Pierwszy krok" Przechrzty i pierwsze co mi sie rzuca w oczy to podobieństwo do "Elenium" Eddingsa. Głóny bohater z charakteru i poczynań mocno przypomina Sparhawka, do tego mateczka- czarownica, zakon rycerski, wkurzająca wszystkich księżniczka. Nawet miejsce na kotka się znalazło. I podobnie jak Eddingsa czyta się dobrze, ale bez żadnych większych emocji. Jeśli ktoś ginie to wyłącznie zły, a jak już ktoś dobry to albo go wskrzeszą albo zrobią ikoną. Nie wiem też czemu miało służyć umieszczenie akcji w jakiejś alternatywnej wersji Europy - oprócz tego, że zakon joannitów swą nazwę zawdzięcza św. Joannie D'Arc nie uświadczy się żadnych punktów wspólnych z naszym światem. Równie dobrze zamiast Rzymian mogłyby być trolle, a Francuzów zastąpić elfy.
Tanit - 2008-07-04, 07:16
:
Na plażę wzięłam 'Krwiopijców' Moore'a, bo nie będę brała jakiejś książki grozy :P Jak na razie nie powala mnie na kolana, czyta się szybko, łatwo i przyjemnie... od taka lekturka 'plażowa'. Trochę przypomina 'Brudną Robotę' ... no ale zobaczymy...

A książka Barkera nie jest najgorsza, przynajmniej na razie ;)
Toudisław - 2008-07-04, 07:34
:
"Upadek Hyperiona" za mną. Jestem BARDZO BARDZO zadowolony. Ta książka może nie jest tak Genialna jak "Hyperion" ale nadal to super wysoki poziom. Językowo chyba nawet ciut wyższy. Forma się zmieniła, ale książka jeszcze bardziej trzyma w napięciu do ostatniego momentu, by w zakończeniu wywlec z czytelnika flaki z zachwytu.

Tera czytam "Noc Blizn". Książka jak na razie raczej średnia. Spodziewałam się czegoś bardziej oryginalnego.

Od stu pokoleń miasto Deepgate wisi na gigantycznych łańcuchach nad bezdenną przepaścią. W nieprzeniknionej ciemności w dole rezyduje martwy bóg Ulcis, "zbieracz dusz", wraz z armią duchów. Poza miastem rozciągają się jałowe pustkowia Martwych Piasków, zamieszkane przez wrogich nomadów Heshette, tak że bezpiecznie może je pokonać jedynie flota statków powietrznych. W samym centrum miasta wznosi się Świątynia, a w jednej z jej niszczejących iglic mieszka młody anioł Dill, ostatni z rodu. Potomek bohaterskich wojskowych archontów, który sam ledwo potrafi władać wielkim mieczem odziedziczonym po przodkach; żyje pod kloszem, pod czujnym okiem prezbitera Sypesa zarządzającego Świątynią. Choć Dill ma poczucie, że jego życie jest pozbawione sensu i celu, wkrótce pozna swoje przeznaczenie i wyruszy w przerażającą otchłań w rozpaczliwej próbie ratowanie Deepgate przed unicestwieniem...
Elektra - 2008-07-04, 08:03
:
Męczę się ciągle z Jesiennymi wizytami Łukjanienki. Książka nie jest zła. Ona jest całkiem dobra, ale... za bardzo przegadana, za bardzo się ciągnie. No i nie ma jakiejś postaci, którą można by polubić, wszystkie są jakieś takie niesympatyczne. No ale jest szansa, że dziś uda mi się ją skończyć.

Oprócz tego czytam ponownie Hyperiona, a Upadek już czeka na półce. Pewnie przeczytałabym go szybciej, ale niestety nie nadaje się do czytania w drodze do i z pracy... ;) Za mną cztery opowieści pielgrzymów i nadal najbardziej podoba mi się historia Racheli. Wciąż robi wrażenie.
Tigana - 2008-07-04, 10:57
:
Toudisław napisał/a:
Forma się zmieniła, ale książka jeszcze bardziej trzyma w napięciu do ostatniego momentu, by w zakończeniu wywlec z czytelnika flaki z zachwytu.

Wiem jestem malkontentem i się nie nie znam, ale nie pamiętam jakiegoś wielkiego napięcia, a tym bardziej wypruwania flaków pod koniec książki.
Kurcze mam 3 dni na przeczytanie jakiejś książki - paczka jeszcze nie nadeszła więc jestem "skazany" na własne zasoby. No chyba, że wyskoczę na miasto i kupię nowa Brzezińską :mrgreen:
Elektra - 2008-07-04, 11:09
:
Tigana napisał/a:
Wiem jestem malkontentem i się nie nie znam, ale nie pamiętam jakiegoś wielkiego napięcia, a tym bardziej wypruwania flaków pod koniec książki.

Może należałoby sobie przypomnieć? :> W tym nowym wydaniu? Oczywiście nie mówię o kupowaniu. ;P
Tigana - 2008-07-04, 12:13
:
Elektra napisał/a:
Może należałoby sobie przypomnieć? :> W tym nowym wydaniu? Oczywiście nie mówię o kupowaniu. ;P

W ogóle mnie nie ciągnie do tej książki, może w końcu poczytam twoją Fedrę. Jest mi głupio trzymać książkę prawie rok i nie zdążyc jej przeczytać. Wstyd //mur
MadMill - 2008-07-05, 20:30
:
Zacząłem Upadek Hyperiona i nie wiem w czym takie wielkie obruszenie, że ta kontynuacja jest nieudana. No dobra, nie jest tak samo świetnie jak w Hyperionie, ale UH to kontynuacja, a która kontynuacja jest lepsza od poprzedniej części? Nie zdarza się to często, aby pisarz przeskakiwał co rusz swoje najlepsze dzieła. Jak na drugi tom to Upadek Hyperiona wypada bardzo dobrze, mnie wciągnął od razu i czyta się świetnie. ;)
Tigana - 2008-07-05, 22:20
:
W końcu wziąłem się za "Miasto szaleńców i świętych" Vandermeera - zobaczymy jak to się je. Wystarczy przekartkować aby przekonać się, że z normalną książką to my do czynienia nie mamy - słowniki, dialogi, urywki, zapiski - dziwne to to. Ciekawe jak będzie się czytać.
Beata - 2008-07-05, 22:48
:
Ponoć do każdej lektury trzeba dojrzeć - właśnie dojrzałam do Dukaja. Zaczęłam od zbioru opowiadań "W kraju niewiernych", a z półki uśmiechają się do mnie kolejne "Dukaje"... już czuję, że to będzie bardzo piękne lato... :)
Arlzermo - 2008-07-06, 21:52
:
Znowu mnie wzięło na Pratchetta - tym razem "Równoumagicznienie". W ogóle ostatnio mam straszną ochotę na książki Terry'ego. Doskonałe poczucie humoru i całość zakrawająca na kompletny paradoks - dokładnie to czego mi potrzeba. :P
Filipinkaa - 2008-07-07, 12:18
:
Ja po raz kolejny wzięłam do ręki "Kolor Magii" Pratchetta. To wszystko wina filmu, który mnie na nią natchnął :)

To pierwsza część wieloksięgu i wydaje mi się, że Pratchett jeszcze nie do końca wiedział co chce osiągnąć, ale i tak jest świetna
batou - 2008-07-07, 12:36
:
Skończyłem Upadek Hyperiona Dana Simmonsa. Przede wszystkim nie zgadzam się, z marudami, którzy narzekają, że ta książka jest katastrofalnie słabsza od Hyperiona. Nie jest, jest tylko nieznacznie słabsza i czyta się ją z zapartym tchem. Główna zmiana to inny sposób prowadzenia fabuły, tutaj nie mamy już opowieści poszczególnych pielgrzymów tylko bardziej "klasycznie" opowiadaną historię. Oprócz losów pielgrzymów na plan pierwszy wybija się też TechnoCentrum i to jest wątek, który wciągnął mnie najbardziej.
Ja tam jestem bardzo zadowolony z tej kontynuacji i czekam z niecierpliwością na Endymion :)
Elektra - 2008-07-08, 07:56
:
batou napisał/a:
Skończyłem Upadek Hyperiona Dana Simmonsa. Przede wszystkim nie zgadzam się, z marudami, którzy narzekają, że ta książka jest katastrofalnie słabsza od Hyperiona.

W sumie tylko jeden Tigana tak bardzo narzeka, a że głośno, wydaje się, że tych marud jest znacznie więcej. ;)

Ja właśnie skończyłam Hyperiona i zabrałam się za Upadek. Tak żeby sobie przypomnieć i porównać z poprzednim tłumaczeniem, ale po trzech rozdziałach jeszcze za dużo nie mogę powiedzieć. Chociaż czyta się lepiej (albo tylko tak mi się wydaje).

Oprócz tego czytam jeszcze czwarty Skok Donaldsona. Ciągle. Ale mam nadzieję, że teraz jestem na dobrej drodze do skończenia. Jeśli tylko będę się trzymała swojego planu czytania (czyli w domu wszelkie cegły, które nie nadają się do wożenia, a w drodze Skok). No ale już wkrótce Stephenson i zastanawiam się, czy nie zacząć Ustroju świata (a może i przypomnieć sobie wcześniejsze części //mysli ), ale jeśli MAG-owi znowu coś wypadnie...? :evil:
Romulus - 2008-07-08, 11:53
:
Elektra napisał/a:
No ale już wkrótce Stephenson i zastanawiam się, czy nie zacząć Ustroju świata (a może i przypomnieć sobie wcześniejsze części //mysli ), ale jeśli MAG-owi znowu coś wypadnie...? :evil:


Nie mów głośno takich rzeczy, bo wykraczesz :cry: :-)

Ja po skończeniu Białej Nowej Anglii Cartera wracam do Wspomnienia Lodu - chyba nie dam rady w tym roku przeczytać ponownie całej MKP --_-
Tigana - 2008-07-08, 13:06
:
Elektra napisał/a:
W sumie tylko jeden Tigana tak bardzo narzeka, a że głośno, wydaje się, że tych marud jest znacznie więcej. ;)

Jest nas więcej, ale ktoś posty usuwa --_-

romulus napisał/a:
Ja po skończeniu Białej Nowej Anglii Cartera wracam do Wspomnienia Lodu - chyba nie dam rady w tym roku przeczytać ponownie całej MKP --_-

Masochista //aaa

A ja dalej siłuje się z "Miastem szaleńców i świętych" - pokręcona, dziwna, pisana zawijanym językiem, ale równocześnie wciągająca i przykuwająca uwagę.
MadMill - 2008-07-08, 19:56
:
Tigana napisał/a:
A ja dalej siłuje się z "Miastem szaleńców i świętych" - pokręcona, dziwna, pisana zawijanym językiem, ale równocześnie wciągająca i przykuwająca uwagę.

Kurde, po tak długim czasie na różnych forach, ciągle jesteś w stanie mnie zaskoczyć. o.o Myślałem, ze w ogóle Cię ta pozycja odrzuci a tu niespodzianka. :mrgreen:

Ja czytam w domciu Upadek Hyperiona i czy mi się świetnie, a komunikacji <tfu> miejskiej czytam Wolfe'a - Urth Nowego Słońca, i równie jestem zadowolony z lektury. Muszę się uwijać, bo łapię trochę książki z przypadku, a jeszcze trzeba 2 tomy Ustroju łyknąć w tym miesiącu. :D
Tigana - 2008-07-08, 21:22
:
MadMill napisał/a:
Kurde, po tak długim czasie na różnych forach, ciągle jesteś w stanie mnie zaskoczyć. o.o Myślałem, ze w ogóle Cię ta pozycja odrzuci a tu niespodzianka. :mrgreen:

Primo - dostałem do zrecenzowania
Secundo - na te książkę od dawna sobie ostrzyłem ząbki - inna sprawa, że oczekiwałem na coś innego - zbiór opowiadań tworzących jedną całość
Tertio - od czasu do czasu lubie zaskakiwać, ale na to, ze zostanę fanem: Dukaja, Stephensona, Eriksona (o kimś chyba zapomniałem), acha Duncana, miłe Zbooczki nie liczcie.
MadMill - 2008-07-08, 22:07
:
Tutaj nie chodzi o zostawanie fanem VanderMeera, bo sam nim po tej pozycji nie zostałem, tylko patrząc na Twoje gusta czytelnicze to autor mi jakoś nie pasował do nich. Ale literatura jest tak nieodgadniona, a czytelnik potrafi znaleźć to "coś" wszędzie. ;)

A recenzji jestem ciekawy bardzo. :D
Regissa - 2008-07-08, 22:54
:
A ja właśnie smakuję sobie pyszne dania z tiganowej biblioteczki :mrgreen:
Na pierwszy ogień poszły Ostatnie promienie słońca niezastąpionego G.G.Kaya. Możliwe, że to z powodu planów wakacyjnych ciągnie mnie na północ :mrgreen:
A w tak zwanym międzyczasie podczytuję Protokół dyplomatyczny. Z własnej woli ;)

Acha, Ja, Elżbieta to faktycznie harlequin, jak dotąd zdołałam przeczytać tylko jeden tom. Ale za to świetnie zapadają w pamięć postaci historyczne :->
Arlzermo - 2008-07-09, 13:54
:
"Wilk stepowy" Hessego. Na to też już się od dawna zasadzałem. W końcu łaskawie to wystawili w pobliskiej księgarni, więc się skusiłem. Ważne, że jest w fajnej, twardej okładce. :P
Toudisław - 2008-07-10, 07:38
:
"Noc Blizn" za mną. Książka początkowo mnie męczyła i nudziła na dodatek. Potem się poprawiło, ale i tak jestem z niej średnio zadowolony. Wydała mi się mało oryginalna i czytałem dość mechanicznie. Trochę się zawiodłem niestety.

Czytam teraz, a właściwie kończę, "Brudnopis" Łukjanienki. I znowu spotyka mnie zawód. Książka nie jest może żła, ale po tym autorze spodziewałem się czegoś lepszego, a nie nieco banalniej historyjki. Książka jest po prostu średnia. Jeżeli "Czystopis" jest tak dużo gorszy...
A teraz się zastanawiam czy "Lewa ręka ciemności" czy "Historia pana B".
Tigana - 2008-07-10, 11:08
:
Bo tu trzeba Toudi smaczki wyłapywać, a nie czytać mechanicznie ;)

Toudisław napisał/a:
A teraz się zastanawiam czy "Lewa ręka ciemności" czy "Historia pana B".

To lepiej weź się za Le Guin, bo znowu będziesz zrzędził :mrgreen:
Liv - 2008-07-10, 11:55
:
Jakie smaczki Tig? Proszę, podaj kilka przykładów, bo ja się ich nie dopatrzyłam czytając Campbella ( przy czym jego książka przypomina Gormenghast ). Książka i mnie rozczarowała... może drugi tom będzie lepszy? Mam taką nadzieję ... tym razem jednak najpierw przeczytam ebooka, zanim zdecyduje się na kupno.
Toudisław - 2008-07-10, 12:23
:
Tigana napisał/a:
To lepiej weź się za Le Guin, bo znowu będziesz zrzędził :mrgreen:

Biore się za "Pana B", bo podoba mi się początek. A mam ochotę na coś mniej ciężkiego
Liv napisał/a:
Książka i mnie rozczarowała...

Zakończenie mi się kojarzy z "Darami" Le Guin. po za tym książka przewidywalna i jakaś mało porywająca. Nie jest tragiczna,ale 5/10 to wszytko co jej mogę dać i to może ciut na wyrost.

A "Brudnopis" zawiódł mnie bardziej, bo więcej się po tym autorze spodziewam.
Nieznany - 2008-07-10, 21:28
:
Czytam "Troję" Gemmela a konkretnie pierwszy tom, "Pan srebrnego łuku".
Jander - 2008-07-10, 22:00
:
Kończę "Vertical" Rafała Kosika. Naprawdę niezłe hard s/f, Kosik bywa wychwalany i ja się z tym zgadzam - momentami dla mnie za trudna, ale to in plus, bo nie mam takiej wyobraźni 'mechanicznej'. Ciekawi mnie zakończenie, bo książka potrafi wciągnąć.
Tigana - 2008-07-11, 13:29
:
Dzisiaj skończę VanderMeera i będę musiał sobie odpocząć - ta książka wykańcza intelektualnie i emocjonalnie. Pewnie "chwycę" za najnowszy numer SFFiH, a potem dokończę "Wyspę skazańców" Lehana. W kolejce czeka jeszcze Pilipiuk, Pawlak, Connolly, nowy Bond - czyli wymarzona lektura na lato.
Romulus - 2008-07-11, 13:55
:
Tigana napisz recenzję z WYSPY... Jestem ciekaw twojej opinii.
Tigana - 2008-07-11, 14:48
:
romulus napisał/a:
Tigana napisz recenzję z WYSPY... Jestem ciekaw twojej opinii.

Może nie cała reckę, bo jestem zawalony książkami z KATEDRY, ale kilka słów skrobnę.
Madeline - 2008-07-11, 16:58
:
Obecnie czytam "Trzy Wiedźmy" T. Pratchetta, i jak na razie - czyta się wyśmienicie.
Zaczełam także ebooka "Anioły i Demony" D. Browna, ale jakoś specjalnie mi się nie podoba. Ugrzęzłam na 40 str. i chyba dam sobie spokój. :P

________________________________
A tak w ogóle to witam wszystkich, bo jestem tu nowa. :) //kas
Romulus - 2008-07-12, 14:59
:
Wyprawa do biblioteki publicznej skutkowała kolejną powieścią Iaina M. Banksa "Gracz" fabularnie osadzona w tej samej rzeczywistości co "Wspomnij Phlebasa".

Oraz Bartłomiej Rychter "Kurs do Genewy" - polska powieść sensacyjna z wątkami historycznymi (a może i mistycznymi, bo coś o jakijmś manuskrypcie). Zapowiada się chyba ciekawie i jest gruba - szansę trzeba dać.
Jander - 2008-07-12, 15:24
:
Skończyłem "Vertical", myślałem nad napisaniem recki, ale podpisuję się pod recką Shadowmage'a na Katedrze (link ).
Długo się do tego zabierałem, ale było warto. Trudne, wymagające, momentami niezrozumiałe, ale zachwycające. Zwłaszcza, że to polskie, choć autor z normalnej fantastyki (tj. nie dla dzieci) pisze tyle co Huberath. Objętość tyle co przeciętny FR, a wartości na FR przeliczyć się nie da ;) Czekam na jego kolejną powieść, bodajże Kameleon.
Toudisław - 2008-07-12, 16:53
:
Skończyłem "Brudnopis" i książka co nieco nadrabia zakończeniem, jednocześnie robiąc ochotę na następny tom ("Czystopis"). Ogólnie nieco się zawiodłem. Może to nie jest zła książka, ale ja od tego autora wymagam coś więcej. Dostałem książkę nie dość, że przeciętną to przewidywalną. 5+/10

Czytam "Historie pana B." Dziwna ta książka. Strasznie rwana i trudno mi ją jakoś jasno oceniać czy zakwalifikować. Początek był naprawdę dobry, potem konwencja mi się trochę objadła, ale nadal było całkiem dobrze. Ogólnie bez rewelacji, ale podoba mi się styl autora i chyba wezmę się za jego inne książki. :mrgreen: Tylko jakie? :roll:
Filipinkaa - 2008-07-12, 17:20
:
Wczoraj zaczęłam "Johnathan Strange i pan Norell" Suzanny Clarke po długim okresie wyczekiwania na tę książkę. Słyszałam wiele pochlebnych o niej opinii i zasiadłam doń z dużą dozą entuzjazmu, jednak po przeczytaniu połowy jestem szczerze zawiedziona. Może jak na standardy brytyjskie jest ciekawa i wciągająca, ale ja jedyne co czuję to znudzenie. Liczę, że w końcu coś się zacznie dziać, bo jeśli nie, to chyba dobie odpuszczę. Poczytamy, zobaczymy
Dabliu - 2008-07-12, 17:45
:
Toudisław napisał/a:
Ogólnie bez rewelacji, ale podoba mi się styl autora i chyba wezmę się za jego inne książki. :mrgreen: Tylko jakie? :roll:


Kobierzec, Wielkie Sekretne Widowisko, Imajica, Everville, Galilee, Abarat i Abarat: Dni Magii, Noce Wojny.
Dhuaine - 2008-07-12, 20:42
:
Filipinkaa napisał/a:
Może jak na standardy brytyjskie jest ciekawa i wciągająca, ale ja jedyne co czuję to znudzenie. Liczę, że w końcu coś się zacznie dziać, bo jeśli nie, to chyba dobie odpuszczę.

Nie jestem fanką powolnych książek, ale "Jonathan Strange..." nie jest aż tak bezużyteczny ;) To jak dotąd jedyna książka, którą imho warto było przeczytać dla samego stylu autorki.
Z tomu na tom jest coraz więcej akcji. W trzecim to prędkość huraganu w porównaniu do lekkiego zefirka pierwszej części xD

Dziś udało mi się wreszcie zajrzeć do "Nocy blizn" Campbella. Dotarłam do 50-tej strony... Coś mi się zdaje, że autora ciągnie do makabry. Jeśli w dalszej części tomiszcza wystąpią naturalistyczne opisy wyprutych flaków... Nie wróży to dobrze :P
Tanit - 2008-07-13, 14:58
:
Skończyłam 'Historię Pana B.' i mam podobne odczucia co Toudi. |W zasadzie czytało się szybko i przyjemnie. Było bardziej i mniej ciekawie, jak to w wielu książkach. Mimo to nie żałuję kupna. Coś w tym jest co powiedział Tigana-san, lepsze wydanie niż treść... Przynajmniej ładnie na półce wygląda :P

Obecnie zabieram się za 'Gildię Magów' T. Canavan pożyczoną od Nerisy. Po dwóch rozdziałach stwierdzam, że wciąga, jest ciekawe i zgrabnie napisane... no, przynajmniej bardziej mi odpowiada niż Barker :mrgreen:
Beata - 2008-07-13, 20:34
:
Jestem po trzech "Dukajach": "W kraju niewiernych", "Xavrasie Wyżrynie i innych fikcjach narodowych" i "Extensie". Uchhh! Z tych trzech pozycji najlepsze IMHO jest opowiadanie "In partibus infidelium" i opowieść o Xavrasie. Pierwsze podoba mi się ze względu na filozoficzne rozważania i przewrotny wniosek końcowy, a drugie za pokazanie jak gonitwa za "medialnością" wpływa na kreowanie rzeczywistości. I za te dyskusje polityczno-moralne między Xavrasem i dziennikarzem...

A teraz czas na "Czarne oceany"... :)
Dabliu - 2008-07-13, 20:57
:
Beata napisał/a:
A teraz czas na "Czarne oceany"... :)


Żebyś się tylko nie zraziła...
Przeczytaj koniecznie "Inne pieśni"!
Beata - 2008-07-13, 21:18
:
Eeee... mam nadzieję, że nie... podoba mi się opis tego, co znaleźli policjanci w posiadłości sekty - obraz obrzydliwy, ale oddany szalenie plastycznie... do licha, po co ja to wieczorem zaczęłam czytać... błeee...
MadMill - 2008-07-13, 21:26
:
Taaa... plastycznie...

Mniejsza o Dukaja. Ja tam skończyłem Urth Nowego Słońca Gene Wolfe'a. Nie wiem czemu znowu osoby które zachwycały się Księgą psioczyły na tę powieść. Może miały jakieś wielkie oczekiwania, albo oczekiwały czegoś jeszcze lepszego. No nie wiem. Dla mnie jest to pozycja gorsza niż poprzednie, ale jakoś nie ubolewam nad słabym poziomem, bo go nie ma tam. Książka jest jak najbardziej udana i stanowi swoistą klamrę zamykającą całą Księgę Nowego Słońca. Wiele się wyjaśnia, wiele rzeczy się rozwija, naprawdę jestem bardzo zadowolony za lektury. ;)

Czytam Opowieści z Ziemiomorza Ursuli Le Guin... jak dobrze wrócić do starego, dobrego Ziemiomorza... Śródziemie wymięka. 8)
Dabliu - 2008-07-13, 21:49
:
MadMill napisał/a:
Mniejsza o Dukaja. Ja tam skończyłem Urth Nowego Słońca Gene Wolfe'a. Nie wiem czemu znowu osoby które zachwycały się Księgą psioczyły na tę powieść. Może miały jakieś wielkie oczekiwania, albo oczekiwały czegoś jeszcze lepszego. No nie wiem. Dla mnie jest to pozycja gorsza niż poprzednie, ale jakoś nie ubolewam nad słabym poziomem, bo go nie ma tam. Książka jest jak najbardziej udana i stanowi swoistą klamrę zamykającą całą Księgę Nowego Słońca. Wiele się wyjaśnia, wiele rzeczy się rozwija, naprawdę jestem bardzo zadowolony za lektury. ;)


Oczywiście, bo KNS jest absolutnie doskonała, zarówno jako całość, jak i każdy tom z osobna !@# //bang //kciuki :mrgreen:
Tyraela - 2008-07-14, 15:32
:
Nie miałam neta, to i sobie poczytałam:

"Księga Czaszek" Silverberga. Wow. Nie jest to może jakaś zatrważająca akcja, ale toki myślowe autora (a raczej bohaterów) mnie tak wciągnęły, że książkę pochłonęłam praktycznie na raz. Sporo rozmyślań nie tylko o nieśmiertelności ale też na milion jeden ważkich i nie, aspektów. Mi się podobało, fabuła całkiem do przyjęcia. Ogólnie polecam : D

"Przeznaczenie" Haydon xD. Serio, mam chyba w sobie coś z masochistki, bo to już jest droga przez mękę. Kondycja Haydon jest wciąż tragiczna i chyba lepiej już nie będzie, książka dalej obfituje w zupełnie jałowe sceny, dialogi i opisy, fabuła jest infantylna, zaś ukoronowaniem infantylności jest główna bohaterka. Chyba najlepszym elementem tej kupy shitu jest Ahmed, jedyna postać z jakimś pazurem. Bóg mnie pokarał tą serią O.o

"Smokobójca" Pacyńskiego - tutaj chyba miała na mnie wpływ pamiętna dyskusja z onetu, bo aż czułam szkółkę FS. Niestety styl jest wtórny, opowiadania średnio wciągające, pomysły aż wyją melodyjką "ale to już było". Bleh, takie tam poczytadło, miało być zabawne a wyszło, jak zawsze.

Teraz natomiast kończę "Dom Łańcuchów" Eriksona, tom pierwszy. Przyznam, że jest to tom, który podobał mi się jeszcze bardziej niż BDU. Wprawdzie dalej wkurza mnie ciągłe wskrzeszanie postaci i skłonność autora do tworzenia czegoś przezajebistego (no kiedy postać nie ma pół czaszki i nadal twardo walczy, to coś tu jest nie halo). Erikson nadmiernie przesadza i tyle, jednak historia Karsy jest tak nieskomplikowana, że aż ciekawa i wciągająca : D
MadMill - 2008-07-14, 19:30
:
Tyraela napisał/a:
"Smokobójca" Pacyńskiego - tutaj chyba miała na mnie wpływ pamiętna dyskusja z onetu, bo aż czułam szkółkę FS. Niestety styl jest wtórny, opowiadania średnio wciągające, pomysły aż wyją melodyjką "ale to już było". Bleh, takie tam poczytadło, miało być zabawne a wyszło, jak zawsze.

Phi... chyba czytałaś inną książkę niż ja a miała takiego samego autora i tytuł. W ogóle Pacyńskiego uznaję powoli jako jedną z ciekawszych postaci na polskim rynku fantastycznym, jeszcze mi trochę zostało do przeczytania, ale opowiadanie Wspomnienie z tego zbioru - przepiękne - czy też powieść Wrzesień to naprawdę ciekawe i warte uwagi rzeczy. Nie chodzi o to też, że czytelnik nie zrozumiał aluzji i odniesień do innych dzieł literatury itd. Ostatnio zauważyłem, że jak sie czytelnik bierze za coś z polskiej fantastyki to od przed przeczytaniem wyrabia sobie już opinię - bo na okładce nie ma Dukaja, ani Grzędowicza to będzie szmira. Trochę to śmieszne. A co do Pacyńskiego, to wielka szkoda, że już nic więcej nie napisze...
Maeg - 2008-07-14, 19:49
:
Obecnie czytam sobie Obłęd rotmistrza von Egern Twardocha. Jestem już w połowie i muszę przyznać, że to jedna z ciekawszy pozycji w polskiej fantastyce. Imo książką gdyby została wydana poza szufladką fantastyka miała by większe szanse na sukces, bo widać że poziomem wyprzedza sporą część fabrycznych pozycji. I wcale jej największym atutem nie jest to że szybko się czyta, nie ja z przyjemnością obcuje z tym co stworzył Twardoch. Poza tym tematyka książki, wiadomo obłęd, zło i dobro. Obawiałem się że będzie natarczywe moralizatorstwo, takie ala Coelho a tutaj też pozytywne zaskoczenie. Tak więc pierwsze podejście do nadrobienia zaległości z polskiej fantastyki póki co na plus.
MadMill - 2008-07-14, 19:57
:
Maeg napisał/a:
I wcale jej największym atutem nie jest to że szybko się czyta, nie ja z przyjemnością obcuje z tym co stworzył Szostak.

Twardoch. o.o
I nie ma moralizatorstwa, jest przedstawione wiele sytuacji i wydarzeń powiedzmy sobie "spornych", ale bez ingerencji w odbiór samego czytelnika. No i ogólnie zgadzam się z tym co Magiel napisał - kiedy on ostatnio jakieś sensownego posta skrobnął? Na wiosnę? xD <chwali Magla> xDDD
Arlzermo - 2008-07-14, 20:29
:
Anne Rice "Wywiad z wampirem". Nie mam pojęcia czy da się to czytać - kupiłem ją, bo... bo tak. :P Po prostu. Jeśli ktoś ma jakieś opinie odnośnie tej książki to mile będzie widzane, jeśli nimi zawinie. ^^
Jander - 2008-07-14, 21:55
:
To chyba do innego tematu Arl ;)
Czytam Liżąc Ostrze Ćwieka, miło, prosto, mrocznie, ot FS. Tak akurat na odpoczynek po Verticalu i zastanawiając się nad kolejną powieścią.
Tigana - 2008-07-14, 23:16
:
Arlzermo napisał/a:
Jeśli ktoś ma jakieś opinie odnośnie tej książki to mile będzie widzane, jeśli nimi zawinie. ^^

Jak dla mnie strasznie nudna książka, a w dodatkowo napisana niestrawnym stylem.

A ja sobie podczytuje "Smocze gniazdo" R. Pawlaka czyli ostatni tom serii książek o Pogodniku II kategorii i jego smoku. Nic specjalnego, ale miło i szybko się czyta.
Romulus - 2008-07-14, 23:29
:
"Wywiad..." dał się jeszcze czytać. Polecam potem "Wampira Lestata" i "Królową Potępionych". I na tym skończ czytanie Kronik Wampirów. Nie są może rewelacyjne, ale te trzy powieści warto znać. Reszta to rzygi. Annie Rice napisała jeszcze fajną "Godzinę Czarownic" (już nie o wampirach). A potem dostała odjazdu religijnego i jakieś brednie o Jezusie wypisuje.
AM - 2008-07-14, 23:40
:
romulus napisał/a:
"Wywiad..." dał się jeszcze czytać. Polecam potem "Wampira Lestata" i "Królową Potępionych". I na tym skończ czytanie Kronik Wampirów. Nie są może rewelacyjne, ale te trzy powieści warto znać. Reszta to rzygi. Annie Rice napisała jeszcze fajną "Godzinę Czarownic" (już nie o wampirach). A potem dostała odjazdu religijnego i jakieś brednie o Jezusie wypisuje.


To właśnie chciałem napisać. Wywiad bardzo mi się podobał... co prawda w 1992 roku (o kurdę, to już 16 lat), ale w tej książce coś było. Wampir Lestat trochę słabszy... Królowa trochę bardziej. Resztę można sobie darować, aczkolwiek ksiażki Rice są i tak dużo ciekawsze (a przynajmniej główny cykl o Lestacie) od współczesnych wypocin legionów autorów i autorek powieści o wampirach.
Mogget - 2008-07-15, 16:27
:
"Wydziedziczeni" Le Guin - dopiero druga książka z cyklu Ekumeny po którą sięgnąłem, jestem na początku więc trudno mi powiedzieć o niej coś więcej.Pierwszą była "Lewa ręka ciemności" którą udało mi się kupić w ... supermarkecie
:-) i którą oceniam bardzo dobrze.
Beata - 2008-07-15, 17:57
:
A ja pomalutku... pomalutku... smakuję "Czarne oceany". Podoba mi się. Mam wrażenie, że Dukaj mi na ramieniu siedział, gdy opisywał wręcz desperackie próby Hunta utrzymania się w głównym nurcie wydarzeń... no, parę razy już takie rzeczy widziałam... jak ten i ów nie może się rozstać z funkcją... jak za wszelką cenę walczy do krwi ostatniej... jak rzuca aluzje i porozumiewawczo strzela oczkiem... jak próbuje sobie zabezpieczyć miękkie lądowanie... ;) Samo życie, po prostu.
Sunshine - 2008-07-16, 08:45
:
Powoli, po pociągach czytam "Kiedy Bóg zasypia" Rafała Dębskiego. Całkiem fajne czytadło, chyba zaopatrzę się w coś jeszcze tego autora. W kolejce czeka Komuda i jego "Wilcze gniazdo" bodaj, a potem mam ochotę chwicić jakiś cyberpunk (ktoś coś poleci?).
Elektra - 2008-07-16, 09:56
:
Sunshine napisał/a:
a potem mam ochotę chwicić jakiś cyberpunk (ktoś coś poleci?).

Zamieć Stephensona. Lekko i przystępnie napisana. Lepsza na początek niż np. Neuromancer.


Ja teraz nadrabiam zaległości w pożyczonych komiksach. Na pierwszy ogień poszły dwa tomy Lucyfera. No i takie średnie są. Ciężko o jakąś spójną fabułę, autor raczej przeskakuje od scenki do scenki. Dopiero końcówka drugiego tomu trochę mnie zainteresowała. Ale poza tym to jestem rozczarowana. Tak samo rysunki niezbyt przypadły mi do gustu. Szczególnie, gdy w kolejnych odcinkach zmieniają się rysownicy, którzy często mają inne wyobrażenie danej postaci i trzeba się zastanawiać, kogo tym razem widać na obrazku. ;)

A teraz czytam drugi tom Fables (na polski przełożyli to jako Baśnie) i ta seria bardziej mi się podoba. Może pierwsza część nie była jakoś bardzo oryginalna, ale przynajmniej dzieje się coś, co można śledzić z zainteresowaniem.
Filipinkaa - 2008-07-16, 13:12
:
Wczoraj skończyłam czytać drugą część "Johnatana Strange'a...". Na szczęście pod koniec pierwszego tomu gdy pojawił się Strange opowieść zyskała trochę kolorów. Mimo że ukończyłam drugi tom, właściwie wciąż nie mam pojęcia do czego to wszystko dąży. Na dodatek narracja pani Clarke działa lepiej niż proszki nasenne. Ale mimo to na pewno sięgnę po ostatnią część. Nie lubię niedokończonych spraw.
Liv - 2008-07-16, 13:18
:
W takim wypadku wstrzymam się z lekturą powieści pani Clarke ;)

Koleżanka pożyczyła mi Truciznę Kavy, i teraz kiedy skończyłam czytać piąty tom MKP pewnie zabiorę się za to lekkie czytadło, a potem pewnie siegnę po Na Ziemi Niczyjej.
Gand - 2008-07-17, 18:02
:
Dom Łańcuchów Eriksona zostawiłem przez przypadek w Warszawie (kończę część pierwszą) - póki co ciągle najbardziej podobało mi się Wspomnienie Lodu, ale i tak jest fajnie. Z racji tego, że MKP musi poczekać z tydzień, aż do mnie wróci, zabrałem się dziś w pociągu za Kłamcę Ćwieka i muszę powiedzieć, że jestem pozytywnie zaskoczony. O ile dwa pierwsze opowiadania jakieś takie niemrawe, to reszta wchodzi bardzo lekko, łatwo i przyjemnie, co wadą oczywiście nie jest. Z 1. tomu zostało mi ~50 stron, za jakiś czas pewnie sięgnę i po Kłamcę 2, zachęcony 1. częścią.
Tigana - 2008-07-17, 22:49
:
Skończyłem "Smocze gwiazdo" Pawlaka. I znów miało być do śmiechu, a wyszło na dwa ruchy kącikiem ust. Osobiście wole jak autor bierze sie za książki związane z historią, a taka ma być jego kolejna powieść.

Teraz "Srebrna Łania z Visby" czyli kolejna książka Pilipiuka - początek słbiutki. Znów dużo gadania, a mało akcji. Póki co największy problem naszych bohaterów to walka z syfilisem - ciekawe czy w warunkach polowych uda im się wyprodukować penicylinę //kciuki
Tyraela - 2008-07-17, 23:15
:
Skończyłam "Dom Łańcuchów" i podobał mi się jeszcze bardziej niż BDU. I znowu dlatego, że nie było takiego napaćkania postaci.
Skończyłam też "Armię Ślepców" Pawlaka i o ile realia mnie jakoś nie zaskoczyły (znoooowu totalitaryzm), to styl był strawny i przyjemny - narracja pierwszoosobowa. Tylko czy ktoś może mi wytłumaczyć... dlaczego książka kończy się w połowie? O.o"
Przekraczam połowę "Renegata" Kozak i pozwolę sobie na kolokwializm - ta książka jest chujowa jak nieszczęście. Styl autorki jest po prostu wkurzający i traktuje czytelnika jak idiotę, przy tym chyba faktycznie jej opisy czyta się jak scenariusz, wszystko opisane bardzo dokładnie i daje zerowe pole do popisu wyobraźni, a przy tym irytuje cholernie. Do tego jest MNÓSTWO nieścisłości w fabule i okrutnie infantylnych motywów (no jednostka Vespera i jej zachowania wywołuje u mnie gromki śmiech politowania). Jakby tego było mało charaktery postaci drugoplanowych są płaskie jak piersi dziesięciolatki i nawet dziecięco skrajne emocje, jakie żywi do nich Vesper tego nie zmienia. Czyta się to koszmarnie ciężko i tyle, połamię palce wszystkim Polakom, którzy przyłożyli się do tej nominacji Zajdla.
Nieznany - 2008-07-18, 18:34
:
Skończyłem pierwszy tom "Troi" Gemmela, czyta się drugi - "Tarcza gromu".
Świetne. :-)
Tigana - 2008-07-22, 15:48
:
Nieznany napisał/a:
Skończyłem pierwszy tom "Troi" Gemmela, czyta się drugi - "Tarcza gromu".
Świetne. :-)

A ja lada dzień wezmę się za trzeci <pozd dla Elektry>

W podróży skończyłem "Srebrną Łanię z Visby" Andrzeja Pilipiuka i chociażbym chciał to nie mogę powiedzieć, ze jest to dobra książka, no może ciut lepsza od I tomu, ale to wszystko.
Teraz mam "na tapecie" "Piekło poczeka" Sebastiana Faulksa. Jest to nic innego jak nowy Bond utrzymany w realiach 60-tych. Ciekawe jak to będzie sie czytać, bo póki co to największy problem mam z przyzwyczajeniem się, ze czytam bonda, a nie oglądam go na ekranie.
Nieznany - 2008-07-22, 18:22
:
Tigana napisał/a:
trzeci

A ja nie mam trzeciego, pierwsze dwa miałem z biblioteki a ostatniego jeszcze nie mają. :-/ Ale oczekiwanie podsyci jeszcze apetyt, więc się nie martwię.

A dziś, nieco później, rozpoczynam coś o innej prowieniencji, też z biblioteki - "Szalbierz" Łysiaka.
Beata - 2008-07-23, 08:51
:
W ramach przerywnika śród-Dukajowego zaczynam właśnie lekturę "Wojny starego człowieka". A potem "Lód"... albo najpierw jeszcze jakiś przerywnik... zobaczymy...
Dhuaine - 2008-07-23, 09:54
:
Dotychczasowe opinie na temat "Akwaforty" niezbyt zachęcają do kupna :P

Przeczytałam "Noc Blizn". Klimat książki jest niesamowity - mroczny, czasem wręcz odrażający, ale zawsze spójny. Fabuły rzeczywiście nie dało się przewidzieć w pełni; nie mogę jednak powiedzieć, żeby coś mnie bardzo zaskoczyło.
Minusem książki są bohaterowie - po prostu odstają poziomem od jakości settingu. Nie obraziłabym się też za więcej opisów "działania" Deepgate, bo nadal się nie orientuję, jak dokładnie to miasto wisi nad przepaścią.
Campbell nie stroni od gore, co powinno się spodobać maniakom Eriksona :P Nie przepadam za aż tak naturalistycznym podejściem.
Generalnie: dobra książka. Kupię następne tomy. :P

Skończyłam też The Orc King, ale nie czuję się na siłach, by coś o tym dziś napisać xD Jutro.
Elektra - 2008-07-23, 10:04
:
Dhuaine napisał/a:
Campbell nie stroni od gore, co powinno się spodobać maniakom Eriksona :P Nie przepadam za aż tak naturalistycznym podejściem.

Eee... a dlaczego zakładasz, że maniacy lubią Eriksona za takie naturalistyczne podejście? :>
Dhuaine - 2008-07-23, 10:15
:
Elektra napisał/a:
Eee... a dlaczego zakładasz, że maniacy lubią Eriksona za takie naturalistyczne podejście? :>

Nie zakładam, że lubią, ale skoro są maniakami, to chyba im nie przeszkadza xD Mnie to w Eriksonie nie odpowiada, a niestety, styl wpływa na odbiór całości. ;)
Elektra - 2008-07-23, 10:19
:
No ale napisałaś, że powinno im się spodobać właśnie z tego powodu. ;) Ja tam lubię Eriksona za inne rzeczy. I one na szczęście przeważają nad wadami, do których należy właśnie m.in. zbytnia krwistość opisów.
Dhuaine - 2008-07-23, 10:33
:
Nii... Napisałam, że zamiłowanie do gore Campbella może być zaletą dla fanów Eriksona. xD
Dla mnie zalety Eriksona nie równoważą wystarczająco jego stylu... A skoro Martin nie przewiduje ADwD w tym stuleciu ani w następnym, moją jedyną nadzieją pozostaje Brian Ruckley. Właśnie się zabieram za Bloodheir. Spodziewam się bardzo dużo po tej książce; oby było dobrze xD
Toudisław - 2008-07-23, 12:17
:
Dhuaine napisał/a:
Campbell nie stroni od gore,

A co to jest O_o
romulus napisał/a:
o przeczytaniu stwierdzić muszę, że to chyba nie jest w ogóle fantastyka

Jak najbardziej. Magii jest tu całkiem sporo, są duchy i itp. No i całkiem inny dziwny świat. Więc jak najbardziej jest to fantastyka, no chyba że idziemy w argument typu "Dukaj nie pisze fantastyki, bo to już jest coś lepszego", ale chyba nie o to Ci chodzi, z tego co widzę.
Cytat:
oryginalna i ciekawa książka, ale z Uczty Wyobraźni dla mnie chyba jednak najsłabsza.

No może faktycznie, ale zakupu i tak nie żałuję.

Teraz biorę się za "Siewcę Burz" (dzięki Ari). Trzeba się odstresować czymś lżejszym. No zobaczymy czym to się je.

Posty o "Akwaforcie" poszły tutaj - El

Beata - 2008-07-24, 11:24
:
"Wojna starego czlowieka" przeczytana.

MOŻLIWE SPOILERY


Zauważalne podobieństwo z "Kawalerią kosmosu" Heinleina (nawet forma, konstrukcja powieści podobna) i z "Wieczną wojną" Haldemana. Książkę Scalziego lokuję chwilowo (bo kontynuacja ma być, więc moja ocena może ulec zmianie) gdzieś pośrodku - lepsza od Heinleina, a gorsza (płytsza) od Haldemana. Zresztą nie wiem, czy porównywanie z Haldemanem jest uprawnione - wszak Scalzi całkiem świadomie odcina się od Ziemi, wyraźnie stwierdza, że żołnierze nigdy nie wracają, zatem nigdy nie będą mieli okazji do konfrontacji ze społeczeństwem ojczystej planety, co wszak jest osią "Wiecznej wojny". A dlaczego lepsza od "Kawalerii kosmosu"? Bo poza zlepkiem scen ze szkolenia i pola walki, ciągłego szkolenia i rekonwalescencji szpitalnej jest w niej coś jeszcze - troszkę psychologii, troszkę nauki i ledwo zarysowany pomysł, że jedna z ras "obcych" stymuluje nie tylko nasz rozwój poprzez prowokowanie konfliktów... Mam nadzieję na rozwinięcie tego tematu w "Brygadach duchów".

Edytuję, bo wprost nie potrafię zrozumieć, jak mogłam pominąć kwestię militaryzmu, którym wprost ocieka "Kawaleria kosmosu" i który irytował mnie straszliwie. W "Wojnie starego człowieka" tego nie ma... są tylko konieczności, z którymi należy się zmierzyć...
Arlzermo - 2008-07-24, 11:38
:
"Pan Lodowego Ogrodu" Grzędowicza. Póki co tom I. Nie powiem, ale znacznie lepsze wrażenie na mnie to wywarło aniżeli przereklamowana "Księga..". Zobaczymy co będzie potem.
Opócz tego, właśnie przebywam u babci(jakimś niesamowitym cudem mam tu internet, choć bez GG :P ) więc mam dostęp do różnego rodzaju dziwacznej literatury. Od poradników zdrowotnych, almanachów medycyny ludowej, książek o bioterroryzmie, lektur szkolnych z okresu późnego Stalinizmu ( ;) ) do pseudo-filozoficznych rozpraw klech i innych myślicieli z koziej dupy. Głupie, nawiedzone, ale fajnie się czyta. :P Kilka tytułów? "Cayce odpowiada na dziesięć najważniejszych pytań" Johng G. Fuller, "W stronę światła" Raymond Moody, "Nazwijcie to cudem", "Co jest ważne w życiu". Ała... No cóż, brak ciekawych zajęć wywołuje desperację. :P
Elektra - 2008-07-24, 21:02
:
Rozczarowana formatem piątego Skoku Donaldsona wzięłam dziś do trolejbusu Extensę J. Dukaja. Czyta mi się nieźle, styl nie przeszkadza, chociaż jeszcze nie za bardzo orientuję się, o czym jest ta książka. ;) Rozumiem, że można czytelnika wrzucić na głęboką wodę, niech sam poznaje świat i rozgryza fabułę, ale tutaj może to zająć trochę za dużo czasu i powieść zdąży się skończyć, zanim wszystko zrozumiem. ;) No ale jestem optymistką.
Romulus - 2008-07-24, 21:19
:
Dla mnie EXTENSA to hardcore, ale w bardzo urokliwym opakowaniu historii rodzinnej. Urocza i trudna.
Tyraela - 2008-07-24, 22:14
:
Elektro, z czasem będzie coraz gorzej, obiecuję Ci. Już kiedyś pisałam, że ta książka do połowy jest ok, a dosłownie w drugiej połowie nie dość, że już w ogóle bełkot to w zupełnie dziwnej oprawie. Extensa jest beznadziejna, powiadam (Łaku, zjedz mnie :P ).
Toudisław - 2008-07-25, 08:17
:
Czytam wspominanego już "Siewcę burz". Jak na razie książka zła nie jest, ale kilka kwiatków gramatycznych zauważyłem. A jak już ja je widzę, to chyba nie za dobrze. Niczym mnie ta książka mnie zaskakuje, jak na razie wygląda na mało oryginalną historię. Czyta mi się jakoś powoli, chyba nie mogę się wciągnąć.
W autobusach czytam "Lata Ryżu i Soli". To dość dziwna pozycja, ale jak na razie obiecująca. Wymaga sporo uwagi, ale jest dobrze napisana. Mamy historię alternatywną, gdzie Europa zostaje wybita przez zarazę i Buddyzm oraz Islam są religiami panującymi.
Elektra - 2008-07-25, 08:46
:
Tyraela napisał/a:
Elektro, z czasem będzie coraz gorzej, obiecuję Ci.

Dzięki. ;)
Już jakiś czas temu stwierdziłam, że nasze opinie dotyczące niektórych książek bardzo się różnią, więc może i tym razem będzie podobnie. :)
Romulus - 2008-07-25, 17:47
:
Dziś odebrałem na poczcie przesyłkę z Katedry. Muszę odłożyć - z żalem - Eriksona (ale jak skończę 2 tom Domu Łańcuchów) i chwytam w weekend (jeśli się uda) za NOC BLIZN A. Campbella.
Procella - 2008-07-25, 20:37
:
Przewkopuję się przez "Mgły Avalonu" w oryginale. Stosunkowo niewiele jeszcze przeczytałam (biorąc pod uwagę objętośc książki), ale muszę przyznac, że wciąga.

Jak ja lubię takie naprawdę grube książki :D
Tigana - 2008-07-25, 21:17
:
Skończyłem Bonda - "Piekło zaczeka" i nie jestem w stanie znaleźć coś na obronę tej powieści. Nie wiem jak wyglądają oryginalne książki autorstwa Fleminga, ale ta podróba jest słabiutka - przewidywalna, a emocji z niej za lekarstwo. Szkoda czasu - lepiej obejrzeć sobie jeden z filmów o 007.
W ramach rekompensaty zacząłem czytać "Ciemność płonie" Jakuba Cwieka. Po pierwszych 50 stronach trudno powiedzieć coś konkretnego. Póki co autor skupił się na przedstawieniu bohaterów a główny wątek dopiero sie zawiązuje.
Romulus - 2008-07-25, 21:51
:
Procella napisał/a:
Przewkopuję się przez "Mgły Avalonu" w oryginale. Stosunkowo niewiele jeszcze przeczytałam (biorąc pod uwagę objętośc książki), ale muszę przyznac, że wciąga.

Jak ja lubię takie naprawdę grube książki :D


Ja też przepadam za opasłymi tomiszczami :) A MGŁY AVALONU to wyśmienita fantasy. Jeśli chodzi o mnie - klasyk.
Tanit - 2008-07-25, 21:58
:
Przeczytałam 'Gildię Magów' i powiem szczerze, że wciągnęłam się w światek stworzony przez panią Canavan ;) zamierzam zaczaić się na mamę koleżanki i wyciągnąć drugi tom 'Nowicjuszkę'

Obecnie - 'Diariusz najmniejszy' Umberto Eco
Zbiór felietonów pisanych dla ''L'Espreso''. Przeczytałam kawałek i... miałam dziwne odczucia. To coś innego niż czytałam dotychczas. Autor pisze bardzo miękko, liczne trudne zwroty dodają smaczku i nie przeszkadzają. Z okładki doczytałam, że to zbiór różnych form literackich... im dalej czytam, tym bardziej jestem zaciekawiona.
Tyraela - 2008-07-25, 22:13
:
Obecnie chyba od tygodnia zatrzymałam się na "Smoczym pazurze" Baniewicza. Kiedyś już to czytałam, nie jest źle, ale chyba mam jakiś bardzo ciężki kryzys czytelniczy. Książka taka ni w kij ni w oko - główny bohater wydaje się być kreowany na wiedźmina (a autor nim zafascynowany, zdarzają się wzmianki), narracja jest jakaś taka nie porywająca. Ciężka lektura, oj ciężka...
Tigana - 2008-07-25, 22:33
:
Tyraela napisał/a:
Obecnie chyba od tygodnia zatrzymałam się na "Smoczym pazurze" Baniewicza.

Wyrzuć to w kąt/za okno/ do śmieci i weź się za coś innego. Baniewicz i jego "produkty" to idealny sposób żeby komuś obrzydzić fantasy na wieki wieków. Amen
mrtobi - 2008-07-25, 22:41
:
Zacząłem czytać "Mrok który nas poprzedza" i zwaliło mnie z nóg. Od samego początku książka po prostu miażdży! Już po przeczytaniu kilku pierwszych stron jedyne co mi przychodziło do głowy to o żesz w morde //aaa czemu ja tej książki nie kupiłem wcześniej //mur . Z ciężkim sercem muszę przyznać że jest lepsza nawet od mojego ukochanego PLO, Grzędowicza. Nic więcej już nie piszę, wracam do czytania ;)
Romulus - 2008-07-25, 22:48
:
E... tam.... Oddałem za darmo cały cykl. Zmarnowany potencjał. Drusas Achamian (tak się nazywał?) to flaki z olejem. Największą wadą jest P R Z E G A D A N I E. Poza Achamianem jest jeszcze zmarnowany Ikurei Conphas (dobrze piszę?). Jedyny Barbarzyńca w tym gronie to postać, na którą warto zwrócić uwagę. Oraz na manipulowanie przez Kellhusa całą zgrają spoconych fanatyków... Reszta jest wtórnością. Jak na przełom w fantasy to wielka pomyłka. Ale jako tzw. czytadło na krótszą metę wystarczy...
Jander - 2008-07-25, 22:54
:
Jedni uwielbiają, inni nie znoszą, Książę Nicości wywołuje bardzo odmienne opinie, najlepiej samemu sprawdzić. Przełomu w fantasy nie stwierdzono, ale dosyć oryginalnie napisana, dla jednych duża ilość dialogów będzie zaletą, a dla innych wadą. W sumie niewiele się trafia książek fantasy tak związanych z kwestiami filozoficznymi.
pozdrawiam
Elektra - 2008-07-26, 00:06
:
Mogę się podpisać pod wypowiedzią Romulusa. Bardzo się wynudziłam przy czytaniu. A kilka interesujących wątków czy bohaterów nie wystarczyło.

Skończyłam Extensę i wcale nie było tak źle, jak Tyr straszyła. ;) Rzeczywiście książka zmienia się w połowie dość gwałtownie, ale wciąż jest interesująca. Trudna, ale warta przeczytania. No i w porównaniu do opowiadania Ponieważ kot język jest całkiem przystępny. ;)

Teraz pewnie na zmianę z Donaldsonem będę czytała 451 stopni Fahrenheita, chociaż zastanawiam się, czy nie zacząć powoli Ustroju świata. W końcu do ostatniego tomu zostały dwa tygodnie <zakłada optymistycznie, że już opóźnień nie będzie>.
A może wezmę się za coś jeszcze innego (chyba wróciła mi chęć do czytania)? ;)

Posty o języku J. Dukaja poszły do odpowiedniego wątku.
Tigana - 2008-07-27, 13:04
:
"Ciemność płonie" skończone - dobra książka, lepsza od "Liżac ostrze" - bardziej dopracowana, ciekawsze postaci no i klimat katowickiego dworca. Spodobały mi sie także niedomówienia - nic nie jest na siłę tłumaczone.
No to teraz chwila relaksu - "Upadek królów" Dawida Gemmella - czyli ostatni tom "Troi". Z jednej strony wiadomo jak to się skończy - z drugiej ciekawe jak to Gemmell rozegra.
Arlzermo - 2008-07-27, 13:47
:
"Wiersze wybrane" Szymborskiej
W sumie to już od dłuższego czasu nosiłem się z zamiarem dorwania jakiegoś tomiku tej pani. Niestety, jako że się kompletnie nie znam na poezji, nie wiedziałem od czego zacząć, więc po prostu kupiłem taki zbiorek stanowiący przekrój przez całą jej twórczość - chyba najlepsze rozwiązanie. ^^
Tixon - 2008-07-27, 20:53
:
Steven Erikson Ogrody Księżyca - Opowieści z Malazańskiej Księgi Poległych.
Uczciwie trzeba przyznać, że początkowo (heh, dobre sobie) jesteśmy wręcz przytłoczeni ogromem świata prezentowanego przez tego autora, ilością bohaterów oraz poziomem zaawansowania intryg. A zostajemy rzuceni na głęboko wodę. No nieźle, zwłaszcza, że następne tomy odsłaniają kolejne elementy układanki. Gdy już uda nam się utrzymać na powierzchni, nie mamy wyboru i musimy dać się porwać fali wydarzeń. A tych jest tyle i takiej jakości, że... no ŻE NIE MAM DO CZEGO SIĘ DOCZEPIĆ! Czy to nie straszne?
Do tego dodać postacie o takiej głębi... No normalnie przeczytajcie i oceńcie sami. Ode mnie pierwszy tom dostaje 8/10.
Procella - 2008-07-27, 22:11
:
Dalej "Mgły...", ale w przerwach podczytuję sobie opowiadania Ewersa ze zbiorku "Dama tyfusowa". Ech, chciałabym umiec czytac tylko jedną książkę naraz...
Nabu Nezzar - 2008-07-28, 00:57
:
mrtobi napisał/a:
Zacząłem czytać "Mrok który nas poprzedza" i zwaliło mnie z nóg. Od samego początku książka po prostu miażdży! Już po przeczytaniu kilku pierwszych stron jedyne co mi przychodziło do głowy to o żesz w morde //aaa czemu ja tej książki nie kupiłem wcześniej //mur .
Kolejne tomy są równie dobre. Czytaj a na pewno nie będziesz zawiedziony :-)
romulus napisał/a:
Poza Achamianem jest jeszcze zmarnowany Ikurei Conphas (dobrze piszę?).
//pisowcy Arcygenerał jest moją ulubioną postacią z tej książki. Dlaczego? Pisałem już o tym w poświęconym autorowi temacie na forum :-P A dalej będzie jeszcze lepiej... Aż kusi aby sypnąc spoilerami ;)
Tixon napisał/a:
Steven Erikson Ogrody Księżyca - Opowieści z Malazańskiej Księgi Poległych.
Uczciwie trzeba przyznać, że początkowo (heh, dobre sobie) jesteśmy wręcz przytłoczeni ogromem świata prezentowanego przez tego autora, ilością bohaterów oraz poziomem zaawansowania intryg. A zostajemy rzuceni na głęboko wodę.
Pff... Mów za siebie :-P Niektórzy nie mieli najmniejszych problemów z tą książką :-P
Suma sumarum cieszy, mimo narzekań, Twoja ocena. Ale dlaczego tylko 8/10 jeśli nie ma się do czego doczepić? :-P

Żeby nie było offtopów... Nadal męczę ;) "Płacz narodzonych" Jamesa Barclaya. Jestem na 160 stronie a to już... trzeci tydzień z książką? :-P Na szczęście akcja powoli zaczyna się rozwijać i autor skupia się nie tylko na nudnym i ciągnącym się jak flaki z olejem dojrzewaniem Goriana i spółki, pozostałe wątki nabierają znaczenia. To dobrze, śledzi się je o wiele ciekawiej niż główny (na razie) motyw.
Sunshine - 2008-07-28, 08:54
:
Zmęczyłam wczoraj Dębskiego "Kiedy Bóg zasypia". Książka zła nie jest, pomysł niezły, ale mogłoby to być napisane inaczej. Autor mógł dodać tempa akcji kosztem ciągłych wstawek z rozmyślaniami bohaterów. A tak to momentami czytając ją miałam tęgi ziew na ustach.
Teraz zabrałam się ze Gene'a Wolfa i jego "Cień kata". Albo to mnie się ostatnio nic nie potrafi spodobać, albo trafiłam na kolejnego przynudzacza :-? ...
Tyraela - 2008-07-28, 09:28
:
Poszłam za wskazówką Tigany i dałam sobie spokój z Baniewiczem, zabrałam się za "Wieki Światła" od Toudiego : D wow, Uczta Wyobraźni nigdy mnie nie zawiedzie, styl MacLeoda jest fantastyczny, mnóstwo niedopowiedzeń (ale brak nie wiadomo jak enigmatycznych), wywołuje sporo uczuć i fabularnie jak na razie daje radę. Świat zakażony eterem jest już dla mnie nieporównywalnie jaśniejszy, niż jak czytałam Dom Burz. Cóż, po pierwszych 80-ciu stronach jestem całkiem zadowolona.
Elektra - 2008-07-28, 10:32
:
Z bólem serca nie wzięłam dziś ze sobą Donaldsona, jednak torebka trochę za mała. ;) Zamiast tego, tak jak zaplanowałam, wożę 451 stopni Fahrenhaita. Ależ tę książkę się czyta. W sumie połyka. Strona za stroną znikają nie wiadomo kiedy. Jakbym jechała tak z godzinę do pracy, to w obie strony pewnie bym całą przeczytała.
Dabliu - 2008-07-28, 21:08
:
Sunshine napisał/a:
Teraz zabrałam się ze Gene'a Wolfa i jego "Cień kata". Albo to mnie się ostatnio nic nie potrafi spodobać


Zdecydowanie :P

Sunshine napisał/a:
albo trafiłam na kolejnego przynudzacza :-? ...


//backoff
MadMill - 2008-07-28, 21:12
:
Kolega Dabliu trzyma rękę na pulsie. Bij niewiernych! //mlotek

Kończę Upadek Hyperiona i jestem w połowie Ślepowidzenia - wymieniłem to drugie na nowy niefelerny egzemplarz więc skończę na dniach, jak na razie bardzo mi się podoba. z UH walczę już trochę, ale ta końcówka jakoś mnie tak nie potrafi przykuć na dłuższy czas. Książki za złą uznać nie można, tez mi się podoba, ale jednak coś mi nie szło jej czytanie. ;)
Romulus - 2008-07-28, 23:12
:
Zacząłem czytać "Małe, Duże" Crowleya. Jestem po 50 stronach i nie mogę przestać. Jutro wezmę do pracy i ukryję się za stosem makulatury markując pracę. Wspaniała powieść - póki co.

"Deadwood" będzie musiało poczekać jeszcze kilka dni.
Sunshine - 2008-07-29, 08:55
:
Dabliu napisał/a:
Sunshine napisał/a:
Teraz zabrałam się ze Gene'a Wolfa i jego "Cień kata". Albo to mnie się ostatnio nic nie potrafi spodobać

Zdecydowanie :P
Sunshine napisał/a:

albo trafiłam na kolejnego przynudzacza :?...

//backoff


MadMill napisał/a:
Kolega Dabliu trzyma rękę na pulsie. Bij niewiernych! //mlotek


<powtarza głosno i wyraźnie> Wolfe jest nuuuudny! Prawie usnęłam w pociągu po 10 stronach wydania kieszonkowego. Takie jest moje zdanie - i co mi zrobicie? :P

MOŻLIWE SPOILERY
A do tematu: rzuciłam w kąt Wolfa i wzięłam się za powieść poleconą przez koleżankę "Kwiat śniegu i sekretny wachlarz" Lisy See, czyli zupełnie niefantastycznie. Bohaterką jest stara chińska kobieta, która opowiada nam o swoim życiu, kształtowanym przez cierpienie i konieczność zachowania na wodzy wszelkich uczuć. Mamy przekrój przez chińskie tradycje (m.in. okrutnego obyczaju krępowania i łamania stóp małym dziewczynkom), podział ról mężczyzn na panów, którzy pracuja na dom i żądają posłuszeństwa od kobiet, oraz kobiet, których rola sprowadza się do dbania o cały dom, rodzenia dzieci i przede wszystkim trwającego całe życie pokornego znoszenia bólu. Nie tylko fizycznego. KONIEC EWENTUALNYCH SPOILERÓW
Książka, choc nie zawiera melodramatycznych opisów, wyciska łzy.
Elektra - 2008-07-29, 09:06
:
Sunshine napisał/a:
Takie jest moje zdanie - i co mi zrobicie?

No spalą Cię na stosie, nie wiedziałaś? ;P Co prawda 10 stron to za mało moim zdaniem, żeby wyrobić sobie jakąś opinię na temat całej książki, ale jak tam uważasz. Ja przeczytałam 4 tomy KNS, ale bez zachwytów (tak, wiem, że należałoby tę książkę przeczytać parę razy, żeby zrozumieć, ale jakoś nie mam czasu ;) ), więc jakby co, jestem po Twojej stronie. ;)
Sunshine - 2008-07-29, 09:11
:
Elektra napisał/a:
Co prawda 10 stron to za mało moim zdaniem, żeby wyrobić sobie jakąś opinię na temat całej książki, ale jak tam uważasz.

Elektro, uwierz, czytałabym dalej, ale zasypianie co akapit powaznie to utrudnia ;) chyba zrobię sobie z Wolfa dosłownie "lekturę do poduszki" XD
Dabliu - 2008-07-29, 10:01
:
Sunshine napisał/a:
Wolfe jest nuuuudny! Prawie usnęłam w pociągu po 10 stronach wydania kieszonkowego. Takie jest moje zdanie


Pewien mędrzec powiedział - inteligentne osoby nigdy się nie nudzą :P

A co do Wolfa, to jego wysmakowany, niespieszny styl, po prostu nie jest dla każdego. To tak jak z kinem - jeden oszaleje na punkcie filmu Jarmusha, a inny na nim uśnie. W takim wypadku zawsze można obejrzeć wiecznie fajną Szklaną pułapkę ;)
Procella - 2008-07-29, 10:28
:
Inteligentne osoby podobno nigdy się nie nudzą we własnym towarzystwie.

Z tego wniosek, że w towarzystwie nudnej książki już mogą ;)
Dabliu - 2008-07-29, 11:01
:
Procella napisał/a:
Z tego wniosek, że w towarzystwie nudnej książki już mogą ;)


Tyle że Cień kata nudną książką nijak nie jest. Wymaga skupienia i docenienia stylu, a to już insza inszość. A to, jak ją odbierzemy, zależy od zespołu cech czytelniczych, czyli własnej osoby, jakby nie patrzeć :-P
AM - 2008-07-29, 12:12
:
Dabliu napisał/a:
Tyle że Cień kata nudną książką nijak nie jest. Wymaga skupienia i docenienia stylu, a to już insza inszość. A to, jak ją odbierzemy, zależy od zespołu cech czytelniczych, czyli własnej osoby, jakby nie patrzeć :-P


Ale docenieniu stylu i skupienia wymaga też odpowiedniego wieku i stażu czytelniczego; na pewnym etapie podobają się nam po prostu inne książki.

Nie należy zapominać również, że ludzie czytają fantastykę z różnych powodów. Dla niektórych jest ona substytutem literatury młodzieżowej, dla innych awanturniczo-przygodowej, a jescze dla innych romansu...
ASX76 - 2008-07-29, 12:33
:
Dabliu napisał/a:


Pewien mędrzec powiedział - inteligentne osoby nigdy się nie nudzą :P

A co do Wolfa, to jego wysmakowany, niespieszny styl, po prostu nie jest dla każdego. To tak jak z kinem - jeden oszaleje na punkcie filmu Jarmusha, a inny na nim uśnie. W takim wypadku zawsze można obejrzeć wiecznie fajną Szklaną pułapkę ;)


Inteligentne osoby nigdy nie nadużywają słowa - "nigdy", szczególnie w tak szerokim spektrum... Rzeczywitość przeczy słowom pewnego mędrca, który najwidoczniej nie był taki mądry za jakiego uchodził/na jakiego wyglądał/za jakiego się uważał... :-P

Co do prozy Wolfe... Doceniam jej klasę, co nie zmienia faktu, że mnie również za bardzo nie wciąga. W każdym razie nie na tyle, żebym miał chęć przeczytać jeszcze raz.
Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? ;)
Maeg - 2008-07-29, 12:52
:
A ja wrócę grzecznie do tematu tego tematu ;) .
Obecnie czytam sobie Punkt Omega - M. Protasiuka. Po samym początku, który trochę mało ciekawy mi się wydawał, teraz już jest lepiej. Choć miałem ochotę rzucić już w kąt książkę, to jednak przemogłem się i nie żałuje.
A następna będzie Srebna łania z Visby - wiadomo A. Graf... tfu Pilipiuk. ;)
Procella - 2008-07-29, 13:09
:
Dabliu napisał/a:
Procella napisał/a:
Z tego wniosek, że w towarzystwie nudnej książki już mogą ;)


Tyle że Cień kata nudną książką nijak nie jest. Wymaga skupienia i docenienia stylu, a to już insza inszość. A to, jak ją odbierzemy, zależy od zespołu cech czytelniczych, czyli własnej osoby, jakby nie patrzeć :-P

Moje rozważania były czysto teoretyczne i ogólne, w żadnym stopniu nie wiązały się z tą konkretną książką (której zresztą jeszcze nie czytałam :oops: ).
Dabliu - 2008-07-29, 14:03
:
ASX76 napisał/a:
Dabliu napisał/a:


Pewien mędrzec powiedział - inteligentne osoby nigdy się nie nudzą :P

A co do Wolfa, to jego wysmakowany, niespieszny styl, po prostu nie jest dla każdego. To tak jak z kinem - jeden oszaleje na punkcie filmu Jarmusha, a inny na nim uśnie. W takim wypadku zawsze można obejrzeć wiecznie fajną Szklaną pułapkę ;)


Inteligentne osoby nigdy nie nadużywają słowa - "nigdy", szczególnie w tak szerokim spektrum... Rzeczywitość przeczy słowom pewnego mędrca, który najwidoczniej nie był taki mądry za jakiego uchodził/na jakiego wyglądał/za jakiego się uważał... :-P

Co do prozy Wolfe... Doceniam jej klasę, co nie zmienia faktu, że mnie również za bardzo nie wciąga. W każdym razie nie na tyle, żebym miał chęć przeczytać jeszcze raz.
Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca? ;)


Dlatego podałem kinowy przykład Jarmusha, myślę że trafny dosyć :-P Natomiast Szklana pułapka podoba się chyba każdemu, bo jak powiedział inny mędrzec - to po prostu zajebiście dobry film jest ;)

AM napisał/a:
Dabliu napisał/a:
Tyle że Cień kata nudną książką nijak nie jest. Wymaga skupienia i docenienia stylu, a to już insza inszość. A to, jak ją odbierzemy, zależy od zespołu cech czytelniczych, czyli własnej osoby, jakby nie patrzeć :-P


Ale docenieniu stylu i skupienia wymaga też odpowiedniego wieku i stażu czytelniczego; na pewnym etapie podobają się nam po prostu inne książki.

Nie należy zapominać również, że ludzie czytają fantastykę z różnych powodów. Dla niektórych jest ona substytutem literatury młodzieżowej, dla innych awanturniczo-przygodowej, a jescze dla innych romansu...


Dlatego nie lubię takich arbitralnych określeń, że jakaś książka jest nudna - no bo jakim aparatem krytycznym, poznawczym, wartościującym dysponuje czytelnik? Odpowiedź winna brzmieć - różnym. A skoro dodamy do tego także różne gusta, jasnym będzie, że o ile dana książka może nudzić konkretnego odbiorcę, czyni to raczej z powodu takiego a nie innego zespołu cech tego konkretnego czytelnika, a nie dlatego, że sama jest nudna :-)
Sunshine - 2008-07-29, 14:12
:
Dabliu napisał/a:
Sunshine napisał/a:
Wolfe jest nuuuudny! Prawie usnęłam w pociągu po 10 stronach wydania kieszonkowego. Takie jest moje zdanie

Pewien mędrzec powiedział - inteligentne osoby nigdy się nie nudzą

A co do Wolfa, to jego wysmakowany, niespieszny styl, po prostu nie jest dla każdego.


Inteligentne osoby nie silą się na złośliwość, Dabliu. :P

Owszem, Wolfe nie jest dla mnie. Nie lubię książek, których autor pisze tak, jakby nie miał na nie pomysłu :P . Książka ma mnie wciągnąc od pierwszej strony, wessać, sprawic że będę czytała w pociągu, w pracy, w wannie i przy jedzeniu (czego nie praktykuję raczej). Wolfe mnie nie wciąga. I daleko mi do twierdzenia że jest wysmakowany.
Toudisław - 2008-07-29, 14:20
:
Sunshine napisał/a:
Inteligentne osoby nie silą się na złośliwość, Dabliu. :P

Jak to nie? O_o Osoby inteligentne są właśnie złośliwe.
Sunshine napisał/a:
Nie lubię książek, których autor pisze tak, jakby nie miał na nie pomysłu :P

Sun ja rozumiem że może ci się Wolfe nie podobać. Mnie osobiście porwał średnio. Na razie mam za sobą dwa tomy, po których mam mieszane uczucia. Podobają mi się, ale nie czuję zachwytu. Jednak twierdzenie, że Wolfe nie miał pomysłu na książkę, to już bzdura, bo to widać od pierwszej strony. Lepiej napisz, że ten pomysł Ci się nie podobał a nie, że go nie było.
Sunshine napisał/a:
Książka ma mnie wciągnąc od pierwszej strony, wessać, sprawic że będę czytała w pociągu, w pracy, w wannie i przy jedzeniu

Nie każda książka wciąga od pierwszej strony, a te dobre robią to bardzo rzadko. Gnioty robią to częściej a potem mamy zawód.
Elektra - 2008-07-29, 14:58
:
Sunshine napisał/a:
Książka ma mnie wciągnąc od pierwszej strony, wessać, sprawic że będę czytała w pociągu, w pracy, w wannie i przy jedzeniu (czego nie praktykuję raczej).

Zaraz, zaraz, nie praktykujesz czytania przy jedzeniu, ale książka ma być taka, żebyś chciała wtedy czytać? To chyba jednak rzadko na takie trafiasz. ;) I do tego jeszcze od pierwszej strony ma wciągać...
Ł - 2008-07-29, 15:12
:
Może jestem dziwny ale rzadko kiedy przypadają mi do gustu książki których akcja jest tak wartka że przykuwa moją uwagę do książkowego tu i teraz, teraźniejszości i zmuszcza mnie do sunięcia równoległe z treścią. Wolę książki nad którymi trzeba trochę się pogimastykować, czasem cofnąć się nawet w tekście, a jednocześnie których konstrukcja umożliwa czytelnikowi samodzielne wyłapywanie i wiązanie pewnych treści w z przeszłości i próby przewidywania przyszłości niż takie "konsumpcyjne" (połknij informacje, przetraw, wydal - zapętlić) przykucie do teraźniejszości.
Tigana - 2008-07-29, 16:21
:
Skończyłem "Upadek królów" Gemmella i jestem pod wrażeniem. Trzeba przyznać, ze autor świetnie po domykał poszczególne wątki. Co do zgodności z poematem Homera - jest wszystko, ale nie do końca. Gorąco polecam.
Po epickiej fantasy chwila oddechu - "Cena krwi" Tanyii Huff. Prywatna detektyw rozwiązuje zagadki kryminalne do spółki z wampirem - może być ciekawe, ale rewelacji nie oczekuje.
p.s
Nie za dużo spamu w tym wątku?
Ł - 2008-07-29, 17:32
:
Tigana napisał/a:

Nie za dużo spamu w tym wątku?

Offtopic a spam to nie to samo. :P

Zabieram się tak wogóle do Nowego umysłu cesarza.
Liv - 2008-07-29, 18:02
:
Czytam "Perfekcyjną niedoskonałość". Pierwsze kilka stron mnie prawie, że zabiło xDDD Na szczęście, tak strasznie się nudziłam, że nie miałam innego wyboru jak czytać dalej i tak zanim się od książki oderwałam, byłam w połowie. ^^ Kilka rzeczy nadal jest dla mnie niejasnych, ale mam nadzieję, że to się zmieni. :mrgreen:
Tyraela - 2008-07-29, 19:16
:
Ł napisał/a:
Zabieram się tak wogóle do Nowego umysłu cesarza.

O ile pamiętam, to książka szalenie polecana przez mojego (nota bene zajebistego) fizyka - więc Łaku czekam na relację czy warto ;P
Tanit - 2008-07-30, 10:51
:
Właśnie skończyłam czytać 'Justynę czyli nieszczęścia cnoty' D.A.F. de Sade'a. Cóż, jest to książka zdecydowanie mniej subtelna niż 'Zbrodnie Miłości' (dwa opowiadania). Jednak mimo tych zbereźności, jest bogata w filozofię i religię. Bardzo dobry obraz tego co działo się w czasach markiza oraz paradoksy wynikające z cnoty. Nie na darmo powiadają że 'dobrymi chęciami, piekło wybrukowane' ;)

Jestem w trakcie 'Góry traw' Nan Huai-chin - czyli odskocznia w drugą stronę. Krótka, niemal broszurkowa książka o medytacji, chi, i osiągnięciu wewnętrznego ładu. Relacje przebywających na 'treningu' medytacji, wrażenia, ćwiczenia, porady. Świetna książka, którą śmiało mogę polecić każdemu ^_^

Hmm... trochę mi się odeszło od fantastyki o_O Ale już pożyczyłam 2 tom T. Canavan 'Nowicjuszka'. Zapewne zabiorę się za to już jutro :mrgreen:
Kamila - 2008-07-30, 17:36
:
'Pływ' Baxtera. Czyta się całkiem nieźle, chociaż nie wiem, czy wcześniej nie powinnam przeczytać "Tratwy", żeby było bardziej po kolei.
Elektra - 2008-07-31, 09:43
:
Ł napisał/a:
Może jestem dziwny ale rzadko kiedy przypadają mi do gustu książki których akcja jest tak wartka że przykuwa moją uwagę do książkowego tu i teraz, teraźniejszości i zmusza mnie do sunięcia równoległe z treścią. Wolę książki nad którymi trzeba trochę się pogimnastykować, czasem cofnąć się nawet w tekście, a jednocześnie których konstrukcja umożliwia czytelnikowi samodzielne wyłapywanie i wiązanie pewnych treści w z przeszłości i próby przewidywania przyszłości

Ja tam uważam, że są książki spełniające oba te wymagania. Mające wartką akcję (no dobra, każdy trochę inaczej tę akcję mierzy), a także zmuszające (czy może raczej zachęcające) do zastanowienia się, zatrzymania przy danym fragmencie, czy też cofnięcia.



Miałam zacząć czytać Ustrój świata, ale jednak The Gap into Ruin: This Day All Gods Die okazał się zbyt wciągający. Przekonałam się, że jednak można go ze sobą zabrać do komunikacji miejskiej, wystarczyła większa torebka. ;) Jak na razie ta część podoba mi się najbardziej. I teraz widzę, jak odmienny od reszty był Skok w konflikt, chociaż historia rozwija się całkiem płynnie przez wszystkie tomy.

Podoba mi się, że autor nie idzie na łatwiznę, nie proponuje prostych rozwiązań i często łapię się na zastanawianiu nad tym, jak wybrnie z danej sytuacji. Wciąż mnie zaskakuje.

No i ten angielski wydaje się coraz bardziej przystępny, mimo że wielu słów nie znam, a nawet nie znajduję w słowniku. ;)
Liv - 2008-07-31, 13:29
:
Skończyłam czytać Dukaja. Książka mi się bardzo podobała, choć pewne niejasności pozostały ...

btw. Teraz tytuł Beaty jest dla mnie jasny :mrgreen:

W bibliotece wypożyczyłam dwie książki Davida Gammella ; Wilki w Cieniu- pierwszy tom postapokaliptycznego cyklu Sipstrassi, oraz Legendy.
batou - 2008-08-01, 09:11
:
Czytam Ślepowidzenie Wattsa, a w zasadzie próbuję czytać. Chyba nie czytałem nigdy "twardszego" hard SF. Strasznie w tym wszystkim dużo nauki i widać, że Watts poświęcił sporo czasu na stworzenie jak najmocniej osadzonego w naukowych realiach świata. Fizykiem nie jestem, ale jakoś dobrze czyta mi się takie powieści. Jak na razie najbardziej mnie urzekł pomysł z nowym spojrzeniem na zaburzenie osobowości wielorakiej. Mocne to jest.
Z tym, że książkę musiałem odłożyć, bo mnie mały kryzys czytelniczy dopadł i nie potrafię się skupić na treści. Może w weekend dokończę, albo wezmę coś na odmóżdżenie ;)
Romulus - 2008-08-01, 09:19
:
Ja płynę przez "Małe, duże" Crowleya. Książka niemal poetycka, słusznie porównywana ze "Sto lat samotności" Marqueza, choć nie ma już takiego orzeźwiającego wpływu jak tamta powieść. Minąłem połowę i czuję się trochę nią zmęczony. Łatwo jest się nią przesycić. Ale wprowadza czytelnika w świat bardzo klimatyczny, urokliwy, fascynujący, zaczarowany, trochę romantyczny.

Czekam na paczuszkę ze ŚLEPOWIDZENIEM Wattsa z niecierpliwością. EMPIK ma ją przysłać po niedzieli. Do tego czasu skończę "Małe, Duże", chyba. To będzie miła odmiana rzucić się w hard sf.
Maeg - 2008-08-01, 18:25
:
Po przeczytaniu Hyperiona zabrałem się za Punkt Omega, Protasiuka. Książka na początku nie bardzo mnie zainteresowała, zaczynałem sobie wyrabiać dość nie pochlebne zdanie o niej, ale na szczęście teraz jest już lepiej. W między czasie uporałem się też z Drogą do Nidaros Andrzeja Pilipiuka ale o tym lepiej już nie wspominać. ;)
Tanit - 2008-08-02, 07:55
:
Wczoraj wpadłam w 'Nowicjuszkę' T. Canavan. stwierdziłam, że latem nie będę sobie głowy zawracać cięższymi książkami (a miałam w planie Nędzników--_-)

Ktoś wie kiedy ma się pojawić 3 tom :?:
Nieznany - 2008-08-02, 14:53
:
Tak około października, o ile dobrze pamiętam.


A ja czytam "Szalbierza" Łysiaka i jakoś mi to ciężko idzie.


Tanit napisał/a:
a miałam w planie Nędzników

Toż to lekusieńka książeczka jest. :badgrin:
Tigana - 2008-08-02, 17:42
:
Nieznany napisał/a:
Tanit napisał/a:
a miałam w planie Nędzników

Toż to lekusieńka książeczka jest. :badgrin:

Szczególnie dywagacje autora pisane obok głównej fabuły.

Skończyłem "Cenę krwi" Y. Huff - bardzo przeciętne czytadło w nie najlepszym tłumaczeniu. Przewidywalne, nudnawe, osadzone w słabo naszkicowanych realiach. teraz wezmę się za "Niespokojnych" Johna Connelley'ego. Charlie "Bird" Charlie znów ma pecha - wdeptuje w sprawę, która łączy zawodowego zabójcy, domniemanego pedofila i inne równie barwne kreatury. Będzie sie działo.
Romulus - 2008-08-02, 18:34
:
Przeczytałem "Małe, Duże" Crowleya. Podtrzymuję to, co napisałem wcześniej. To niezwykła książka: delikatnie oniryczna (i wcale mnie to nie drażniło), na pograniczu jawy i snu, napisana pięknym, plastycznym, obrazowym językiem. Trudno ją czasami zostawić nie doczytaną. Ale też wzbudza przesyt momentami i trzeba ją odłożyć. Taki mały paradoks.

Na swój sposób jest unikatowa. Pisałem na Katedrze, że na fantasy musiała mieć jakiś wpływ, bo nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że właśnie urban fantasy to takie pokłosie tej powieści. Były takie momenty, że - trudno to uchwycić słowami - miałem wrażenie, iż czytam własnie coś co było protoplastą tamtego gatunku. Nie wiem, na ile to trafne spostrzeżenie. Ale wrażenie to było bardzo silne.

"Małe, Duże" stanowi bez wątpienia arcydzieło. To mocne słowo, ale inne nie przychodzi mi do głowy. Tak dobrze napisanej fantasy nie czytałem od... nie wiem, od kiedy. Ale to powieść, która wykroczyła też poza ramy gatunku o czym świadczy fakt, iż jej promotorem był H. Bloom, znany i wpływowy amerykański krytyk, znawca, teoretyk (whatever..) literatury, profesor Yale.

A teraz Ślepowidzenie Wattsa - Shadowmage na Katedrze naprawdę podsycił mój apetyt, który i przed jego recenzją był już spory.
Tanit - 2008-08-02, 20:29
:
Tigana napisał/a:
Nieznany napisał/a:
Tanit napisał/a:
a miałam w planie Nędzników

Toż to lekusieńka książeczka jest. :badgrin:

Szczególnie dywagacje autora pisane obok głównej fabuły.


Miałam przyjemność poczytać pierwszego tomu kawałek w okresie Bożego Narodzenia. siedziałam w pracy, a że mało bachorów było to czytałam. Po 4 godzinach zaczęłam się kiwać o_O Czy to normalne?

'Nowicjuszka' Idzie bardzo szybko. Połowa książki pożarta. Muszę przyznać, że wkręciłam się w ten świat. Może nie jest to lektura super-wysokich lotów ale idealna dla młodego czytelnika. I jak na świat magów i czarów bardziej zaawansowana niż Harry Potter ;)
Nie ma jak pochłonąć 600 stron w weekendzik xP
Tyraela - 2008-08-04, 11:26
:
Wieki Światła były naprawdę dobre, lepsze od Domu Burz, więc idąc za ciosem (rzekomo) dobrych książek, zaczęłam w pociągu Diamentowy Wiek Stephensona. Nie powiem, żeby mnie rzucił na kolana, bo pierwsze ~50 stron to niestrawny bełkot i imo średnio potrzebne rozwlekanie zasad działania niektórych urządzeń, dalej też nie jest jakoś zajebiście ciekawie, ale to dopiero pierwsze 150 stron i mam szczerą nadzieję, że dalej już będzie tylko dużo, dużo lepiej.
Toudisław - 2008-08-04, 14:46
:
Tyraela napisał/a:
~50 stron to niestrawny bełkot i imo średnio potrzebne rozwlekanie zasad działania niektórych urządzeń, dalej też nie jest jakoś zajebiście ciekawie, ale to dopiero pierwsze 150 stron i mam szczerą nadzieję, że dalej już będzie tylko dużo, dużo lepiej.

Spokojnie. Myślę, że możne ci się spodobać. Ta książka nie ma jakoś bardzo wiele akcji, ale jest jak dla mnie fenomenalna. Liczę, że spodoba ci się główna bohaterka, bo to naprawdę fajna postać.
Skończyłem już "Siewcę Burz". Ta lekka miła lektura znudziła mnie niemiłosiernie. Nic ciekawego niestety tutaj nie znalazłem. Nawet w kategorii "przeczytaj, zapomnij" książka prezentuje się kiepsko. Język autora jest drętwy i bez polotu. Ciągle nasuwały mi się skojarzenia z FR. Fabularnie też cienko. Bo mamy elfy i magiczne miecze no i oczywiście cudownego wybrańca bogów ratującego świat. Od zera do bohatera to nie to co tygryski lubią najbardziej.

Czytam teraz "Lata ryżu i soli". Książkę czyta się raczej długo, bo nie dość, że gruba to wymaga skupienia i myślenia nad tekstem czytanym. Książka ciekawa i na pewno warta uwagi. To co prawda odważna globologia, ale zrobiona z głową.

Czytam też "Lewą rękę ciemności" U Le Guin. Dopiero zacząłem, ale jak na razie dość ciekawie. Szkoda tylko, że miała wypadek i wylądowała w wannie. xD
Beata - 2008-08-04, 20:47
:
Skończyłam Lód Dukaja (wrażenia przedstawiłam w wątku Dukajowym), teraz czytam Mileny Wójtowicz Wrota i Wrota 2, a potem przyjdzie czas na Ślepowidzenie Wattsa...

Najgorsze jest to, że nie nadążam z lekturą - stosy książek do przeczytania rosną - ta doba jakaś krótka taka... :-/
Procella - 2008-08-05, 09:40
:
Skończyłam "Mgły Avalonu" i teraz mam problem. Mam sporo książek czekających na swoją kolej, ale pewnie dziś albo jutro dotrze mi "Gra o tron" w oryginale, a tyle dobrego się o tym nasłuchałam, że będę chciała zacząć od razu... ale jak tu czekac bez książki? Pewnie sięgnę po "O miłości i innych demonach" Marqueza, bo to jest najcieńsze z tego, co mi zalega na półce i w razie czego nie opóźni zbytnio zabrania się za Martina.

Oprócz tego podczytuję sobie "w tle" "Bezmiar matematycznej wyobraźni", bo odczuwam braki wiedzy w tych kwestiach i mnie to boli. Całkiem fajnie, przystępnie zrobiona książka.
Maeg - 2008-08-05, 12:39
:
Skończyłem Ślepowidzenie Wattsa, następnego dnia skończyłem Punkt Omega Protasiuka. O tej książce jeszcze napiszę w inny wątku. Ale w kilku słowach. Pozytywne zaskoczenie, choć początek był trudny, a końcówka nie najlepsza. Jednak pomysł całkiem udany a i kilka ciekawszych momentów się znalazło. Jak na debiut książkowy całkiem, całkiem.
A teraz biorę się za trylogię marsjańską, czyli zaczynamy od Czerwonego Marsa, oczywiście Kim S. Robinson. To już będzie drugie czytanie ów wspaniałej książki. Ciekawe czy po skończeniu wciąż będę sobie tak chwalił tę pozycję. ;) Pewnie tak. :mrgreen:
Elektra - 2008-08-05, 17:47
:
Skończyłam Skoki Donaldsona, ale ciągle siedzą mi one w głowie. Ochłonęłam już co prawda, widzę trochę błędów, ale widzę też coraz więcej nawiązań do Pierścienia Nibelungów Wagnera, o czym autor wspominał w posłowiu w pierwszym tomie.

Nie potrafię się jakoś skoncentrować na innej lekturze. Zabrałam się w końcu za pierwszy tom Ustroju świata, na początku jest o Danielu, czyli to, co lubię, ale zupełnie mi nie idzie czytanie. Dwa dni i pięćdziesiąt stron. Cieniutko. >.< Za to mam jakąś taką ochotę na sf. I chyba dołączę do... pędu i pójdę sobie jutro kupić Ślepowidzenie. ;)
Tanit - 2008-08-05, 17:57
:
Po dniu przerwy udało mi się znaleźć 3 tom trylogii Czarnego Maga T. Canavan 'Wielki Mistrz'. Oczywiście po angielsku więc czytanie nieco potrwa ale się nie mogłam doczekać ^_^"

Po drodze: 'Okrucieństwa w nowożytnej Europie' Janusza Tazbira - jako lektura na sesję zimową ;)
batou - 2008-08-05, 20:30
:
Elektra napisał/a:
I chyba dołączę do... pędu i pójdę sobie jutro kupić Ślepowidzenie. ;)

Trafiona, jutro zatopiona :P

Zacząłem dziś pierwszy tom Żywego srebra i powoli wkręcam się w nowy klimat. Czytam Stephensona prawie chronologicznie, a i tak każda kolejna książka to spory przeskok i coś zupełnie nowego. Na razie jest dobrze co mnie cieszy tym bardziej, że podobno w kolejnych tomach jest jeszcze lepiej ;)
Tigana - 2008-08-05, 21:30
:
batou napisał/a:
Trafiona, jutro zatopiona :P

I znów zostanę jedynym opozycjonistą na forum :mrgreen: Chociaż akurat na tę ksiażke może sie skuszę - jak się pojawi w bibliotece.
"Niespokojni" skończeni - powieść dobra, ale mimo wszystko rozczarowująca. Przede wszystkim mało akcji - w poprzednich częściach trio Parker, Louis i Angel rozwalali średnio 20 gangsterów, a tutaj ani jednego. Nawet "czarny charakter" taki nijaki. Na dobrą sprawę powieść ratuje końcówka, która daje intrygujące widoki na przyszłość.
A co teraz? Dylemat - może Pratchett i jego "Potworny regiment"? Albo "Dzienny patrol" //mysli
MadMill - 2008-08-06, 17:20
:
Wgryzam się w Akwafortę K. J. Bishop. Jak na razie nie zauważyłem tego... hmm... zawiłego i dość pokręconego stylu. Powiem więcej, ze strony na stronę ta książka mi się podoba coraz bardziej - co potwierdza, że jest naprawdę dobra, bo czytam ją po świetnym Ślepowidzeniu, bałem się, że poczuję w pewnym momencie niedosyt, a na razie jest bardzo dobrze. ;)
Tigana - 2008-08-06, 18:56
:
MadMill napisał/a:
Powiem więcej, ze strony na stronę ta książka mi się podoba coraz bardziej - co potwierdza, że jest naprawdę dobra, bo czytam ją po świetnym Ślepowidzeniu, bałem się, że poczuję w pewnym momencie niedosyt, a na razie jest bardzo dobrze. ;)

Chwyciłbyś za najnowszego Pilipiuka to byś poczuł różnice :P Dobra - jak sie ma za duzo do wyboru to człowiek głupieje - dlatego ostatecznie zabrałem się za "Spowiedniczkę" Terry'ego G. Jest to niestety ostatni tom ostatecznej konfrontacji pomiędzy przedstawicielem ostatecznego prawa i sprawiedliwości Rysia (w prawym narożniku) i przedstawicielem ostatecznego zła i występku Jatagana (w lewym narożniku) Sędzią ringowym jest Kacha Spowiedniacha.
Romulus - 2008-08-06, 21:17
:
Zazdroszczę ci Tigana. Tak bardzo potrzebuję jakiś worek do bicia a Terry G., Największa Miernota Fantasy to mój ulubiony. Liczę, że biblioteka publiczna szybko zakupi to wiekopomne dzieło.

Czy już ktoś popełnił samobójstwo z żalu z powodu zakończenia tej serii najbardziej oszałamiającej fantasy "od czasu Tolkiena"?
Liv - 2008-08-06, 21:40
:
romulus napisał/a:
Zazdroszczę ci Tigana. Tak bardzo potrzebuję jakiś worek do bicia a Terry G., Największa Miernota Fantasy to mój ulubiony. Liczę, że biblioteka publiczna szybko zakupi to wiekopomne dzieło.

Czy już ktoś popełnił samobójstwo z żalu z powodu zakończenia tej serii najbardziej oszałamiającej fantasy "od czasu Tolkiena"?


//kas :mrgreen:

Podziwiam cię Tig, że dotrwałeś do samego końca ...

Dzisiaj wypożyczyłam Miasto pod skałą i zacznę czytać jak tylko skończę Fałszywy krok Kavy - IMO jej najgorszą powieść.
Uriel - 2008-08-06, 21:55
:
Aktualnie przerabiam sobie pierwszy tom Wojen wynurzonego świata - trochę sztampowe, ale czyta się przyjemnie. Czekam tylko na pojawienie się jakiegoś smoka - zdziwi mnie tylko jego brak ;)
Toudisław - 2008-08-06, 22:03
:
Skończyłem "lata Ryżu i Soli" Książka bardzo dobra. Szkoda tylko, że końcówka nieco psuje efekt całości. Autor już chyba nie miał pomysłu trochę ale i tak udało mu się wybrnąć z tego dość dobrze. Podumowując to ciekawa pozycja i sporo się z nien można nauczyć. Jak dla mnie zdecydowanie warta polecenia. Zabrakło pewnych szczegółów rozwoju cywilizacyjnego. Właściwie nie wiemy jak rozwijała się ekonomicznie a to na historie cywilizacji ma przecież ogromny wpływ. Wątek kobieco feministyczny za to udany. No może pod koniec Autor pewne rzeczy pokazywał już mniej subtelnie ale i tak fajnie.

Teraz czytam Ragnarok 1940 tom 2. Książka trzyma poziom Tomu 1 i jakoś nie zachwyca ale jest zdecydowanie więcej akcji. Jak na razie jest dobrze ale mam nadzieję na lepiej. w trakcie czytania tego tomu uświadamiam sobie jak wile zdążyłem zapomnieć.
Dabliu - 2008-08-06, 22:10
:
Próbowałem czytać "Noc blizn". Zachęcony pozytywnymi (na ogół) opiniami, oczekiwałem lekkiej, sympatycznej fantasy w ciekawej scenografii, lecz ostatecznie odbiłem się od "szkolnego" stylu, naiwnie skonstruowanych postaci i męczących jałowością dialogów. Gdybym dorwał tę książkę tak z dziesięć lat tamu, pewnie byłbym zachwycony pomysłami i klimatem, ale dziś po prostu nie jestem w stanie przebrnąć przez klasyczne, młodzieżowe fantasy, nawet z odświeżoną scenografią. Poległem po 60 stronach. Szkoda, bo sądziłem, że jeszcze potrafię czytać takie rzeczy :-(
Maeg - 2008-08-06, 22:46
:
Trochę mnie zasmuciłeś Dabliu, bo Noc blizn czeka w kolejce do przeczytania i miałem wobec niej pewne oczekiwania, może nie wielkie ale miała być to ciekawa i ze względu na pomysł niesztampowa lektura.

A ja miałem czytać Czerwonego Marsa ale dziś w ręce mi wpadł Dworzec Perdido i wiadomo już co będę czytał. Po kilku stronach mogę powiedzieć, że podoba mi się język jakim Mieville operuje, więc jak już przeczytam więcej niż kilkanaście stron.
Tigana - 2008-08-06, 23:13
:
romulus napisał/a:
Zazdroszczę ci Tigana.

Nie zazdrość - nie wiadomo czy czytanie tej książki nie okaże się udręką
romulus napisał/a:
Czy już ktoś popełnił samobójstwo z żalu z powodu zakończenia tej serii najbardziej oszałamiającej fantasy "od czasu Tolkiena"?

Zerknij tutaj Wezyr i Gasan zdążyli już ją przeczytać.I przeżyć.
Kamila - 2008-08-07, 01:48
:
Przygody z Baxterem ciąg dalszy, teraz "Wyprawa". Z braku czasu wolno idzie czytanie, ale książka, mimo że niezbyt lubię tzw "alternatywne wizje" czyli co by było gdyby coś kiedyś jednak stało się inaczej, to to mnie totalnie wciągnęło.
Elektra - 2008-08-07, 09:28
:
Coś mnie drażnił ostatnio Ustrój świata, zupełnie nie mogłam się rozczytać (taak, tyle czekania na zakończenie, odkładania czytania na później, a tutaj, jak już ma się w końcu ukazać ta ostatnia część, straciłam zapał i już jej tak nie wyczekuję... o.o).

Jako że nie mam ochoty zaczynać czytania następnej serii, sięgnęłam w końcu po Pieśń dla Arbonne Kaya. Chyba wreszcie nadeszła kolej na tę książkę. Przymierzałam się do niej zaraz po wydaniu, ale okazało się, że jednak musiała swoje odleżeć na półce. ;) No ale tym razem mi się podoba i powoli wkręcam się w kayowy styl z powolną akcją i pięknym językiem. ;)
Toudisław - 2008-08-07, 09:57
:
Dabliu napisał/a:
róbowałem czytać "Noc blizn". Zachęcony pozytywnymi (na ogół) opiniami,

No to trzeba było moją :P To ni jest zła książka tylko typowa i przewidywalna aż do bólu. Jakoś mnie nie ciągnie do następnych części ale się zobaczy
Elektra napisał/a:
Coś mnie drażnił ostatnio Ustrój świata, zupełnie nie mogłam się rozczytać

Ja też tak miałem. Spoko przeżyjesz 60 stron i z górki

Czytam Ragnarok i ten się rozkręca wiec jestem dobrej myśli. Do tego Lewa ręka ciemności która coraz bardziej mnie intryguje
Sunshine - 2008-08-07, 09:59
:
Co wy chcecie od Goodkinda? Nie jest taki zły. Czytałam pierwszy tom i napoczęłam drugi, ale z racji jego objętości i wagi nie mogłam go wozić w torebce, co zadecydowało o porzuceniu po 100 stronach, ale zamierzam wrócić. Nawet wzięłam udział w konkursie z Goodkindem - chciałabym wygrać ten cykl.



A do tematu - czytam "Dolinę koni" Jean Auel. Kiedys wpadł mi w ręce w bibliotece pierwszy tom jej cyklu "Dzieci ziemi" i wrażenia były jak najbardziej pozytywne. W pierwszym tomie, "Klanie niedźwiedzia jaskiniowego", autorka opisała świat pierwotnego plenienia, które przygarnia małą dziewczynkę, zupełnie od nich inną. Bardzo podobało mi sie nad wyraz realistyczne przedstawienie świata, ich animistycznych i totemistycznych wierzeń, ziołolecznictwa i obyczajów. W drugim tomie główna bohaterka, Ayla, wygnana z plemienia, wędruje samotnie w poszukiwaniu przedstawicieli rasy, do której należy. Więcej nie powiem, bo nie chcę nic zdradzać, a poza tym przeczytałam dopiero kilkanaście stron. ;)
Elektra - 2008-08-07, 10:17
:
Zielony napisał/a:
Ja też tak miałem. Spoko przeżyjesz 60 stron i z górki

Tja... utknęłam koło 85. ;P Nie chcę czytać tej książki na siłę, więc odłożyłam na później.
MadMill - 2008-08-07, 11:47
:
Sunshine napisał/a:
Co wy chcecie od Goodkinda? Nie jest taki zły.

Jest tragiczny, jeden z niewielu autorów których porzuciłem na poziomie pierwzszego tomu... a jak usłyszałem, że później tylko gorzej to ja dziękuję. :P

Zaawansowane stadium Akwaforty, jeszcze bardziej nie rozumiem kręcenia nosem. Bardzo dobra książka, styl, klimat, pomysłowość, wyobraźnia... aaaa ale fajnie. :P
Gand - 2008-08-07, 15:24
:
Kończę właśnie Zamieć Stephensona - zostało mi 40 stron. Bardzo dobra książka, chociaż nie porwała mnie aż tak, jak się spodziewałem. W każdym razie - robi naprawdę ultra pozytywne wrażenie i choć nie jest to książka mojego życia (nie jestem wielkim fanem S-F), to śmiało można polecić każdemu. ; )

W tzw. międzyczasie skończyłem jeszcze Dom Łańcuchów Eriksona i jestem bardzo zadowolony z kierunki, w jakim rozwija się MKP. Drugi tom po prostu pochłonąłem.
Beata - 2008-08-07, 20:19
:
Dziś zamierzam skończyć Obóz koncentracji Discha i już mam dylemat: zaczynać trylogię Bakkera czy też ponownie przeczytać Filary ziemi Folleta, a następnie jego Świat bez końca? Wprawdzie to nie jest żaden drugi tom, ani prosta kontynuacja, jednakowoż chyba wypadałoby od początku...
batou - 2008-08-08, 09:58
:
Czytam pierwszy tom Żywego srebra. Stephenson znów zmienił konwencję i chwilę mi zajęło wczucie się w klimat tej powieści. Wkręciłem się na dobre kiedy zaczął opisywać eksperymenty przeprowadzane przez Daniela i spółkę, a opis spotkania Towarzystwa Królewskiego mnie zabił :D
Mam przeczucie, że im dalej tym będzie lepiej, bo początek powieści Stephenson poświęca chyba głównie na opisanie świata i zależności między bohaterami. A jest co opisywać ;) Dziś pewnie skończę pierwszy tom i od razu zabieram się za kolejny.
Toudisław - 2008-08-08, 10:07
:
"Ragnarok" za mną a "Lewą rękę ciemności" czytam z doskoku. Sam "Ragnarok 1940" To przyzwoita pozycja. Ot, fajnie czytadło, książka akcji i typowa rozrywka. Nie bez wad niestety, ale mimo to warto. ;) Pewnie sięgnę po "Wojnę runów".

Wziąłem się za pożyczony "Dworzec Perdido". Jak na razie po kilku stronach trudno mi coś powiedzieć jednoznacznie, ale zaczyna się ciekawie i myślę, że wciągnie. Konwencja świata mnie zaskoczyła i coraz bardziej intryguje.

Cytat:

Metropolia Nowe Crobuzon to centralny punkt świata Bas-Lag. Ludzie, mutanty i niezwykłe obce rasy żyją tu obok siebie, w ponurym labiryncie walących się domów i wysokich kominów, w widłach rzek niosących tony zanieczyszczeń, pośród fabryk i hut pracujących dzień i noc. Od ponad tysiąca lat Parlament z pomocą brutalnej milicji sprawuje kontrolę nad społecznością robotników i artystów, szpiegów i żołnierzy, uczonych i magików, a także włóczęgów i prostytutek.
Lecz oto w Nowym Crobuzon pojawia się kaleki przybysz z mieszkiem pełnym złota i zleceniem, którego niepodobna wykonać. Za jego sprawą, choć bez jego udziału, miasto dostaje się w szpony niepojętego terroru, a losy milionów obywateli zależą od garstki renegatów…

Arlzermo - 2008-08-08, 11:29
:
Teraz męczę "Siewcę wiatru"... A ostrzegali mnie przed tym. To ja nieeeee, będę czytal, może mi się spodoba itp. No i masz... Nudne to jak cholera. --" Do tego bohaterowie z plastiku, i psychologia kuchenna autorki stosowana przy tworzeniu postaci. Super. :P Nie wiem jak wy, ale inne książki Kossakowskiej przynajmniej nie są tak bezczelnie gniotowate. ^^"
A w kolejce czeka II tom "Pana Lodowego Ogrodu" Grzędowicza.
elTadziko - 2008-08-08, 18:12
:
Dzisiaj skończyłem Jherega Stevena Brusta. Cóż mogę powiedzieć? Podobało mi się i to bardzo :P
Można powiedzieć, że opowiada historię zabójcy na zlecenie, a dokładniej jednego jego kontraktu. Podobał mi się sposób narracji - pierwszoosobowy.
Szybka i wartka akcja, intrygi, niespodziewane zwroty akcji i przede wszystkim humor - to największe zalety. Podobało mi się, że żarty nie były nachalne, ani jakieś niesmaczne. Nigdy nie miałem wrażenia, że autor na siłę wcisnął coś śmiesznego, wszystko do siebie pasowało :P
Ciekawy jest też świat, w którym rozgrywa się historia. Bardzo dobrze czytało mi się jego historię oraz nowe informacje o Domach. Sądzę jednak, że autor przesadził trochę z genezą istot na tym świecie (chodzi mi o eksperymenty ;) ).
Motta przed każdym rozdziałem dodają książce smaczku i są całkiem fajne. Ciekawostką jest też rozróżnienie magii od czarów.
Denerwowały mnie tylko angielskie, nieprzetłumaczone nazwy broni. Co stało na przeszkodzie przetłumaczyć Spellbreakera na chociażby Łamacza Zaklęć? A Pathfindera na Odnajdywacza Drogi? :P Ale to tylko niewielki minusik.
Ta książka to dla mnie bomba :P Ocenię ją zaraz na biblionetce na 6/6. Jeśli dalsze tomy stoją na podobnym poziomie to szkoda, że nie zostały wydane wszystkie części. Zaraz muszę upolować na Allegro te, które ukazały się w Polsce ;)
Kończąc, chciałbym dopisać, że rozbroiła mnie ostatnia scena w książce :P

A teraz czas skończyć "Świt czarnego słońca" Friedman, który tez mi się bardzo podoba ;)
Tigana - 2008-08-08, 20:51
:
Po 200 stronach "Spowiedniczki" dałem sobie chwile na odetchniecie. Póki co mało akcji, za to są długie i nudne rozmowy ciągnące się całymi stronami. Najsmutniejsze jest to, ze można je streścić w kilku zdaniach:

- Idź z Ryśkiem do łózka. Facet ma swoje potrzeby, a ty jesteś ładna, młoda i umiesz czarować.
- Nie. Nie godnam ran jego całować.

U Godkinda zajmuje to około 6-8 stron :P

Korzystajac z dzisiejszej premiery nabyłem najnowszego Mordimera "Płomień i krzyż". Fajne.
elTadziko - 2008-08-09, 14:15
:
Skończyłem właśnie "Świt czarnego słońca" C. S. Friedman. Książkę tą wygrałem na Katedrze z czego bardzo się cieszę :)) I tak miałem zamiar po nią sięgnąć, ale w dalszej przyszłości, a tak miałem okazję ją teraz przeczytać.
Podobał mi się świat stworzony przez autorkę oraz jego historia. Z chęcią poznawałem prawa rządzące ta planetą oraz to, jak ludzie się na niej znaleźli. Bardzo interesował mnie też wątek Proroka (mam nadzieję, że w dalszych częściach też będzie co nieco o jego przeszłości).
Samej fabuły nie opisuję, bo książka jest już raczej na tyle znana, że każdy zainteresowany mógł sobie przybliżyć treść tej książki. Dodam tylko, że mi się podobała, stała na bardzo przyzwoitym poziomie. Tylko trochę mnie denerwowało wpychanie dwóch głównych bohaterów w niebezpieczeństwa, a gdy już mieli umrzeć, nagłe ich ratowanie... Ale cóż - wiadome było, że autorka nie uśmierci głównych postaci, ale w takim razie mogła trochę złagodzić te niebezpieczeństwa :P
Fajne jest też to, że z jednej strony książka jest po trosze zamkniętą całością - wątek Ciani został rozwiązany, a z drugiej wskazuje na drugi tom i pokazuje w która stronę potoczą się dalsze losy bohaterów ;) Na pewno niedługo kupię dalsze tomy (mam nadzieję, że będzie promocja świąteczna :P ).
Ocena ode mnie to 5/6. Książka fajna, ale nie genialna ;)

A teraz do czytania został mi tylko Ludlum, na którego na razie nie mam ochoty :/
Romulus - 2008-08-09, 15:05
:
Po dzisiejszej wizycie w bibliotece miejskiej: Najemnik Iaina Banksa i Święty płomień Bruce'a Sterlinga. Rzut monetą kazał wybrać do czytania na początek NAJEMNIKA. Byle do wtorku, wtedy już będzie 3 tom USTROJU ŚWIATA w moich rękach...
Liv - 2008-08-09, 15:26
:
Ja również liczę na promocję świąteczną w MAG'u ;) Wczoraj skończyłam czytać pierwszy tom W.J. Williamsa i mam zamiar sięgnąć po dalsze części Upadku imperium strachu jak tylko fundusze na to pozwolą.
Momentami miałam dość technicznych opisów, ale ogólnie książkę oceniam pozytywnie.
Romulus - 2008-08-09, 16:30
:
Warto kupić Williamsa? To jeden z moich wielkich znaków zapytania. Z czym to można zjeść ? :)
MadMill - 2008-08-09, 17:07
:
Czytam Ustrój Świata tom 1. Jak mi ciężko się przestawić, w ogóle akcja jest bardzo powolna na początku - już jakieś 100 stron - i ciężko się wgryźć mi w książkę. Nie oznacza to, ze jest słaba, co to to nie. Stephenson znowu trzyma poziom - trochę to nudne się zaczyna robić, nie? Jednak ostatnio przeczytane książki pozostawiły ślad w mojej pamięci, co cóż w pewnym momencie jak przełamię "barierę" to dokończę Cykl Barokowy szybciutko, ale na razie idzie jak po grudzie. ;)
Liv - 2008-08-09, 17:30
:
romulus napisał/a:
Warto kupić Williamsa? To jeden z moich wielkich znaków zapytania. Z czym to można zjeść ? :)


IMHO tak. Książka jest sprawnie napisana, przez co czyta się ją bardzo szybko i bez większych komplikacji - jak wspominałam, jedynie wywody techniczne mnie raziły.
Zdecydowanie lepsze od Honoru H.
Williams stworzył bogaty (przede wszystkim dobrze opisany) świat z żywymi postaciami, które nie boją się podejmować - często - trudnych decyzji. Praxis skupia się na ostatnich dniach Shaa- istocie rządzącej Imperium, która postanawia popełnić samobójstwo - strukturze wojskowej, ukazuje podziały polityczne i społeczne ...

Nie czytałam wiele książek z gatunku space opery, czy military science fiction więc za znawcę uchodzić nie mogę :mrgreen:
Arlzermo - 2008-08-09, 17:39
:
Ha! A ja "nie-beletrystycznie"!
Dopadłem i zatonąłem w podręczniku do Neuroshimy. ^^" No cudeńko. Już od dawna miałem ochotę na jakiegoś postapokaliptyka i akurat to mi spadło niemalże z nieba. Podobno najważniejsze jest pierwsze wrażenie, a jak tylko otworzyłem podręcznik to pierwszym co dostrzegłem była umiejętność "Doktor Quinn". :D Od razu wiedziałem, że polubię ten system. :) Zatem chwilowo inne książki poszły na bok.
Elektra - 2008-08-09, 17:53
:
romulus napisał/a:
Warto kupić Williamsa? To jeden z moich wielkich znaków zapytania. Z czym to można zjeść ?


Tutaj odpowiedź AM-a na takie samo moje pytanie. :)
batou - 2008-08-09, 20:12
:
Skończyłem pierwszy tom Żywego srebra Neala Stephensona. Trochę ciężko się było "wbić" w tę książkę, może z tych samych powodów, o których pisze Mad. Może nie warto tego mieszać z UW. Ale w końcu się udało i jestem bardzo zadowolony z kolejnej odsłony talentu tego pisarza :) Od razu zacząłem czytać drugi tom i jest jeszcze lepiej. Przygody Jack'a podczas odsieczy wiedeńskiej po prostu kładą na łopatki :D Naprawdę zapowiada się kawał dobrej literatury i spodziewam się go szybko wciągnąć ;)

PS. Zaczynam rozumieć ludzi, którzy mówią, że nie wiedzą co będą czytać jak się im skończą książki Stephensona ;)
Tigana - 2008-08-09, 20:44
:
batou napisał/a:
PS. Zaczynam rozumieć ludzi, którzy mówią, że nie wiedzą co będą czytać jak się im skończą książki Stephensona ;)

Nie czytałbyś to nie miałbyś takich problemów. Ja nie mam :mrgreen:
Piekara skończony - dobra książka, fajnie wtapiająca sie w sam cykl, ale nieco inna. Przede wszystkim autor zrezygnował z narracji pierwszoosobowej, a sam główny bohater jest o wiele ciekawszy od Mordimera. No i Piekara umiejętnie ujawnia jedne tajemnice, a jednocześnie tworzy następne. Czekam na kolejny tom.
A teraz back to "Spowiedniczka" --_-
batou - 2008-08-09, 21:30
:
Tigana napisał/a:
Nie czytałbyś to nie miałbyś takich problemów. Ja nie mam :mrgreen:

Wolę mieć takie problemy niż z premedytacją zawężać sobie horyzonty :P
Tigana - 2008-08-09, 21:43
:
batou napisał/a:
Wolę mieć takie problemy niż z premedytacją zawężać sobie horyzonty :P

Ujmę to w ten sposób - omijając Stephensona szerokim łukiem specjalnie nie czuje żebym zawężał sobie horyzonty - czytam to co lubię i lubię to co czytam. I jestem szczęśliwy. Nie widzę sensu i potrzeby, o ile nie muszę, ślęczenia nad książką, która mi nie leży. Ja osobiscie gratuluje tobie i wielu innym samozaparcia i przeczytania całego "cyklu barokowego" czy Eriksona. U mnie obaj panowie już dawno są skreśleni. Być może jak nie będę miał już kompletnie nic do czytania to sięgnę po DW czy "Zamieć", ale patrząc na stosy zaległości to bardzo odległa pieśń.
batou - 2008-08-09, 21:59
:
Spoko, to tak półżartem z tymi horyzontami ;)

Tigana napisał/a:
Ja osobiscie gratuluje tobie i wielu innym samozaparcia i przeczytania całego "cyklu barokowego"

Jeszcze się wstrzymaj z gratulacjami, bo przy drugim tomie Żywego srebra jestem ;) Spoko, rozumiem, że barokowy mógł Ci nie podejść, ale spróbuj DW, Zamieci, czy nawet Cryptonomiconu. Każda książka to jednak inny klimat i kompletnie inna historia. Moim zdaniem warto ;)
MadMill - 2008-08-09, 22:04
:
Tigana napisał/a:
Ja osobiscie gratuluje tobie i wielu innym samozaparcia i przeczytania całego "cyklu barokowego" czy Eriksona.

Ja Ci gratuluję przeczytania całego Goodkinda. :P Ten sam ciężki przypadek. :P

Tigana to nasz forumowy opozycjonista, cały czas idzie pod prąd. :D
Elektra - 2008-08-09, 22:27
:
Tigana napisał/a:
Nie widzę sensu i potrzeby, o ile nie muszę, ślęczenia nad książką, która mi nie leży. Ja osobiscie gratuluje tobie i wielu innym samozaparcia i przeczytania całego "cyklu barokowego" czy Eriksona.

Uważam, że tych wielu innych też nie musi ślęczeć nad Stephensonem i Eriksonem i są szczęśliwi, gdy czytają ich książki. Więc gratulacje tutaj są niepotrzebne. ; )

batou napisał/a:
ale spróbuj DW, Zamieci, czy nawet Cryptonomiconu. Każda książka to jednak inny klimat i kompletnie inna historia. Moim zdaniem warto

Nie tylko Twoim, ale takie polecanki nie mają sensu, my w kółko marudzimy, żeby nie oceniać całego Stephensona po 10 stronach Żywego srebra, a Tigana marudzi, że wie swoje. ;)
Kamila - 2008-08-09, 23:55
:
Skończyłam "Wyprawę" Baxtera ( jedno słowo: genialna). I zabrałam się w końcu za "Diamentowy Wiek" Stephensona. Jestem gdzieś w połowie... Jest nieźle, czyta się świetnie -jak wszystko Stephensona- ale mimo wszystko "Zamieć " chyba podobała mi się bardziej.

Ja Stephensona czytam dość nietypowo, bo jakieś 1,5- 2 lata temu przypadkiem wpadło mi w łapki Crypto (kompletnie nie znałam autora, wzięłam bo było najgrubsze w bibliotece na półkach z fantastyką, a chciałam coś na dłuższy wyjazd...) spodobało się, potem ktoś ( chyba batou ) mi przypomniał tego autora przy wznowieniach DW i Zamieci przez Isę... I się zainteresowałam. Dlatego jakiś czas temu była "Zamieć", teraz DW...a Cykl Barokowy czeka na swoja kolej na półce.
Maeg - 2008-08-10, 00:30
:
Gdybym podszedł do Cyklu Barokowego jak Tigana to pewnie też bym teraz w opozycji stał. Bo pamiętam, że pierwsze podejście skończyło się bardzo szybko. Nie mogłem się wgryźć w Żywe Srebro, jednak za drugim razem już popłynąłem, dałem się po prostu oczarować.

batou napisał/a:
Zaczynam rozumieć ludzi, którzy mówią, że nie wiedzą co będą czytać jak się im skończą książki Stephensona ;)


Dzień kiedy nadzieje taki moment będzie najgorszym dniem mojego życia. ;)

A teraz daje się powoli oczarować Mievillowi. Z każdym kolejnym rozdziałem jest coraz lepiej. A Dworzec Perdido coraz bardziej fascynuje.
Tigana - 2008-08-11, 00:02
:
Wykończyłem "Spowiedniczkę" :P Pierwsza połowa książki nuuuuuuuuuda, później trochę lepiej. W sumie była jedna fajna scena - rozruchy na stadionie spowodowane "drukowaniem" meczu - poczułem się jak w Polsce. W roli "Fryzjera" - Jatagan :P Później znów nuuuuuuuuuda. A najgorsze było ciągłe czytanie jakim to Ryś jest wspaniałym facetem i jak go wszyscy kochają i szanują :-x Nie wyszło też Goodkidowi zabijanie złych i sama końcówka - tak to nikt nie potrafił ich załatwić - aż nagle wszystko od ręki - fruuuuuuuuuuu. I żyli długo i szczęśliwie. //mur

teraz może w końcu wezmę się za "Potworny regiment" i w końcu się dowiem, o co z tym feminizmem chodzi. :mrgreen:
Nabu Nezzar - 2008-08-11, 00:35
:
Ja już równo półtora miesiąca spędzam w towarzystwie "Płaczu narodzonych" Barclaya. A mam ze sobą dopiero 260 stron. Dzienna średnia jest zatrważająco niska :-( Ale to wina pierwszych 150 - 200 stron książki, które były naprawdę nudne i monotonne. Ciężko było się skupić na więcej niż 10 stronach lektury. Z reguły czytałem w łóżku, więc szybko robiłem się senny i kończyłem czytanie. W dzień w ogóle mi się nie chciało czytać. Tylko, że przy naprawdę ciekawych książkach tego nie było. Na szczęście od jakichś 60 stron jest już lepiej. Nie rewelacyjnie, ale po prostu lepiej. Historia się rozwinęła, akcja poszła do przodu, autor już tak nie przynudza i nie zanudza. No i najwazniejsze do głosu dochodzi trio - wojna, polityka i intrygi. Ale nadal nie jest to to, co Naby lubią najbardziej. Jest jednak nieźle i da się czytać, nawet z niemałą przyjemnością. Myślę, że do końca sierpnia powinienem się uwinąć z lekturą. A chciałbym jak najszybciej bo na półce czeka naprawdę wieeele interesujących pozycji.
Jander - 2008-08-11, 00:59
:
Skończyłem dziś po raz drugi Welin. Zrozumiałem dużo więcej niż za pierwszym razem, choć w sumie miałem wrażenie, że czytam zupełnie inną książkę. Druga część dużo bardziej posiekana (na duncanowski sposób) od pierwszej, względnie zrozumiałej. I tak w gruncie rzeczy jeśli człowiek orientuje się w imionach/nazwiskach/przezwiskach, to łatwo jest się połapać, mając na uwadze, że czas w Welinie nie jest linią prostą. Jutro do pracy wezmę Atrament i na wszelki wypadek coś niebeletrystycznego, jeśli będę miał chwilowo dość trudnego stylu Duncana.
Tyraela - 2008-08-11, 21:46
:
Pomimo wielkiej sympatii do Grzędowicza (zarówno do osoby, jak i jego twórczości), pomimo najprawdziwszych szczerych chęci i dobrego nastawienia przez większą część książki, oznajmiam, że "Wypychacz Zwierząt" jest słaby. Po ponad połowie książki dochodzę do wniosku, że najlepsze opowiadania są te 10-cio stronicowe, reszta natomiast jakby pisana na jedno kopyto, pomysły jak z jednego worka (to wygląda jakby obejrzał jeden film, który go zainspirował i na tych fundamentach napisał kilka opowiadań). Nawet "Buran wieje z tamtej strony" - opowiadanie nagrodzone Sfinksem 2005 nie ratuje jakoś sytuacji. Do "Wilczej zamieci" jeszcze nie dotarłam ale mimo wszystko, najsłabsza pozycja Grzędowicza jaką czytałam do tej pory.
Tanit - 2008-08-11, 21:56
:
Wpadł mi w oko u koleżanki 'Upadek Lucyfera' W. Alec. Zwróciłam uwagę na niego zarówno ze względu na tematykę jak i diametralnie różne opinie. Jestem w połowie i nie jest źle. Początek (pierwsze 50 stron) był ciężki. Kilka scen jak pokłon aniołów przed człowiekiem czy Wygnanie z raju są dość ciekawie zinterpretowane.
Nie jest to lektura wysokich lotów aczkolwiek przyjemna. Jak na debiut z pewnością udana. Liczę, że autorka się rozkręci i dopracuje swój warsztat w kolejnych tomach Kronik Braci ;)
Elektra - 2008-08-13, 11:24
:
Czytam sobie pierwszy tom Troi Gemmella pt. Pan Srebrnego Łuku. I jest całkiem fajnie. Kiedyś próbowałam jedną książkę tego autora i zupełnie nie przypadła mi do gustu. No ale postanowiłam spróbować jeszcze raz, szczególnie, że opowieść trojańską zawsze lubiłam. Jak na razie nie podobają mi się tylko dwie rzeczy, opowiadanie przez Odyseusza historii, które powinny wydarzyć się później (czyli już po wojnie trojańskiej); drugim zgrzytem jest dla mnie pokazanie Agamemnona jako zupełnie złego. Może coś tam później jeszcze się zmieni, ale na razie gra główny czarny charakter. Nie podoba mi się to. Dla mnie ta postać nigdy nie była tak jednoznaczna
MadMill - 2008-08-13, 11:28
:
Czytam Ustrój świata tom 2. Tak, wreszcie przebrnąłem przez pierwszy, tak ostatnie 150 stron to jednym tchem przeczytałem. ;) No nie wiem co więcej napisać poza tym, ze jest super... Zaczyna mnie trochę tylko niepokoić to, że niedługo się cały cykl skończy, a ja będę trochę tęsknić za tymi bohaterami.

Acha, bym zapomniał... łiiii Londyn się hajcuje! xD
Tigana - 2008-08-13, 13:32
:
Skończyłem "Potworny regiment" - Pratchetta stan średnio-wyższy. Zabawna, ale i mądra książka o tym, że wojna to paskudna rzecz. A czy "feministyczna"? Kobiety radzą sobie u Pratchetta równie dobrze jak mężczyźni, a nawet lepiej i tyle.No i może byłoby lepeij gdyby dać im więcej możliwości. Az tyle i tylko tyle.

A teraz sie chwycę za przerażający thriller "Architekt" Keith Ablowa - czyli kolejna książkę z cyklu psychiatra sądowy vs psychopatyczny morderca. Oj będzie się działo.
Meheal Vermos - 2008-08-13, 13:52
:
Ja ostatnio przeczytałem Ognie na skałach. Taka trochę o niczym. Aleja zbytnio wielkich wymagań nie posiadam. Taka jest przynajmniej w moim uczuciu.
Teraz poluje na coś z Angel Fantasy. Albo w ogóle coś z aniołami. Macie coś godnego polecenia?
Tigana - 2008-08-13, 13:55
:
Meheal Vermos napisał/a:
Macie coś godnego polecenia?

Kosssakowska, "Noc blizn" Cambell, antologia opowiadań "A.D XIII", "Kłamca" Ćwieka.
Ł - 2008-08-13, 16:10
:
Byłem se dzisaj w bibliotece i wypożyczyłem:
- Promieniowania - Ernst Jünger - czuje olbrzymi przymus poznania tego człowieka po przeczytaniu "Awanturniczego Serca" które okazało się jedną z najlepszych książek w moim krótkim życiu.
- Mimesis - Erich Auerbach - w ramach odhamiania i dokształcania.
- Ostatni Pan i Władca - Philip K. Dick -wziełem żeby mieć co czytać w drodze powrotnej z Biblioteki, jakoś tak się złożyło że przy kilku przeczytanych książkach Dicka, opowiadania nie czytałem żadnego.

Które będe dokłądnie w tej kolejności spożywał.
Tyraela - 2008-08-13, 16:24
:
"Siewca Burz" Tom Lloyd - kolejny biedny chłopczyk zauważony przez kolejnego wojownika o wysokiej pozycji zabrany na kolejny dwór gdzie znowu ma jakąś wyjątkową misję do spełnienia. Schemat za schematem i widać, że to debiut autora, czyta się dość ciężko i ciągle zaciskając kciuki brnę do przodu mając nadzieję, że jednak będzie coś ciekawszego.
Toudisław - 2008-08-13, 21:37
:
Tyraela napisał/a:
czyta się dość ciężko i ciągle zaciskając kciuki brnę do przodu mając nadzieję, że jednak będzie coś ciekawszego.

Nie będzie :P

A ja czytam dalej "Dworzec Perdido", który co prawda się rozkręcił, ale IMO stracił sporo klimatu na rzecz książki akcji. Jak na razie mam bardzo mieszane uczucia, bo książka dobra, ale spodziewałem się być rzucony na kolana, a tutaj po prostu dobra książka. Pomysł rzeczywiście fajny, ale nasuwają mi się skojarzenia z "Akwafortą" oraz z Stephensonem "Jack Pół pancerz"
Po za tym jestem w połowie i chętnie doczytam resztę.


Czytam też Adamsa "Restauracja na krańcu wszechświata", nie zachwyca mnie tak jak "Autostopem", ale i tak czyta się świetnie. :mrgreen:
Liv - 2008-08-14, 07:23
:
Skończyłam czytać Halfway to the Grave & One Foot in the Grave Jeaniene Frost.
O ile pierwszy tom mi się podobał - zwłaszcza przez sporą dawkę dobrego humoru, o tyle druga część cyklu Night Huntress całkowicie mnie rozczarowała.

Na wyjazd zabieram ze sobą Donaldsona ^^
Jachu - 2008-08-14, 11:50
:
Toudisław napisał/a:
Jak na razie mam bardzo mieszane uczucia, bo książka dobra, ale spodziewałem się być rzucony na kolana, a tutaj po prostu dobra książka.
Dziwne. Mnie ta książka rozłożyła na łopatki i wcisnęła w fotel. Po jej przeczytaniu czułem się jakby mnie ogromny walec przejechał... Ale jak już się wielokrotnie przekonałem, według tuzów tego forum mam strasznie wypaczony gust literacki 8)

Ja skończyłem dzisiaj trzeci tom cyklu rzymskiego autorstwa Colleen McCullough "Wybrańcy Fortuny". Kapitalna książka! I tylko pozostaje mi ostro kląć i przeklinać Zyska, że nie wydał czwartego tomu --_- Piąty tom został wydany przez Bellonę w dwóch częściach, ale i to nie rekompensuje braku na polskim rynku czwartego tomu :evil: Zwłaszcza, że właśnie czwarty tom opisywał kampanie galijskie Juliusza Cezara, przekroczenie Rubikonu i słynne "kości zostały rzucone"... Ehhh, ten fucking Zysk --_-

Dziś zaczynam kolejną powieść z czasów Rzymu - "Mur Hadriana" Williama Dietricha. Jest to ponoć powieść z dużym wątkiem romansu dziejącego się pod koniec IV wieku n.e., kiedy Cesarstwo Rzymskie chyli się już ku nieubłaganemu upadkowi...
Procella - 2008-08-14, 12:48
:
Przedzieram się przez "A Game Of Thrones" - pierwsze +/- 100 stron szło mi opornie, ale potem wciągnęło mnie na dobre. Zaraz zamawiam "A Clash Of Kings".

I mam problem, bo kolejnych części nie widzę, a nie chcę zmieniac języka w połowie cyklu :/
Jander - 2008-08-14, 12:55
:
A skąd zamawiasz?
Tanit - 2008-08-14, 13:22
:
Po dość długim odpoczynku od Jabłońskiego zabrałam się w końcu za 'Trupi korowód' ostatni tom cyklu 'gwiazda Wenus gwiazda Lucyfer'. Przyznam, że wystarczyło kilka stron i dobra muzyka by znowu się w to wdrożyć ;)

Po drodze męczę też dalej 'Okrucieństwa w nowożytnej Europie'. Jednak jako lektura wymaga nieco większego skupienia i zaznaczania istotnych fragmentów (czego nie lubię).
Procella - 2008-08-14, 16:24
:
Jander napisał/a:
A skąd zamawiasz?

Do tej pory z Allegro, ale problem już i tak nieaktualny, bo przed chwilą udało mi się znaleźć fajną księgarnię z książkami po angielsku.
Jander - 2008-08-14, 18:10
:
Którą? ;)
Bo właśnie ja cały Song of Ice and Fire dorwałem po internetowych księgarniach, z Allegro pod tym względem nie korzystałem nigdy.
Procella - 2008-08-14, 22:03
:
http://www.americanbookstore.pl
Toudisław - 2008-08-15, 23:56
:
jachu napisał/a:
Ale jak już się wielokrotnie przekonałem, według tuzów tego forum mam strasznie wypaczony gust literacki 8)

Nieżal się już nie żal :P Wielu się podobała

Skończyłem Dworzec Perdido. Końcówka bardzo mi się podobała. Jednak mimo iz książka jest naprawdę bardzo dobra to jak dla mnie nieco zepsuta zbyt mocnym wątkiem przygodowo sensacyjnym którzy przytłacza inne smaczki. Ilość raz i ustrój miasta świadczy dobrze o wyobraźni Autora.

Do tego skończyłem już drugi z pięciu tomów Trylogii Adamsa. Nie poruszyło mnie tak jak pierwszy ale tak czy siak to książka pełna humoru i kpiny. Wile odniesień do naszej rzeczywistości. WARTO

Kończę lewą rękę ciemności Ursuli i już nie wiem co czytać dalej ;)
elTadziko - 2008-08-16, 15:34
:
Skończyłem "Przeminęło z wiatrem". Na tę książkę zostałem namówiony przez siostrę i nie żałuję ;) Nie jest to wcale jakieś mdłe romansidło. Owszem jest ważny wątek miłosny, ale oprócz niego znajdują się też inne ważne wątki (wojna, rekonstrukcja, itp.). Opowieść podobała mi się bardzo - trzyma w napięciu, jest ciekawa, czasami wzruszająca, czasami dająca do myślenia, czasami nawet tragiczna. Książka mimo swej dużej objętości nie ma dłużyzn, ani żadnych ewidentnie niepotrzebnych wątków. Wszystko się zazębia. Wciągnęła mnie i szybko ją pochłonąłem.
Książka tez jest jakoby nowym spojrzeniem na temat wojny secesyjnej, niewolnictwa i Ku Klux Klanu. Pokazuje, że nie wszystko jest czarno-białe jak się nam mogło z początku wydawać.
Dla mnie bardzo dobra książka i rozumiem dlaczego zaliczana jest do klasyki :) Zaraz ocenię ją na Bilbionetce na 6/6 :P


Teraz zabieram się za drugi tom Vlada Taltosa - "Yendi" S. Brusta.
Nieznany - 2008-08-16, 21:54
:
Skończyłem "Sprawiedliwość owiec" Leonie Swan... fajne to było. :)

A biorę się za "Ewangelię według Afraniusza" Kiryła Yeskova (czy też Jeskowa, jak niektórzy wolą pisać). I sam jestem ciekaw, co z tego wyjdzie...
Tyraela - 2008-08-16, 22:27
:
Twardoch i jego "Obłęd rotmistrza von Egern" - wow, pierwsze opowiadanie jest super :mrgreen: czyta się naprawdę szybko (bo to jednak FS), ale przy tym jest cholernie ciekawie, Twardoch ma naprawdę dobry styl i całkiem niezłą wyobraźnię. Podobno to klasyka?
Toudisław - 2008-08-17, 17:19
:
Tyraela napisał/a:
Podobno to klasyka?

On ma swoich fanów. Ale w Fabryce sprzedawał się bardzo kiepsko bo można go był na Merlinie za 3 zl kupić XD ( no i twój jest z Merlina ;)



A ja skończyłem Admasa i Le Guin ;) obie książki bardzo dobre XD

Kończe czytać "Historię twojego życia" I jestem raczej zawiedziony. Opowiadania zupełnie mnie nie powaliły a niektóre znudziły. Chyba nastawiłem się na jakieś cuda a tutaj nic nadzwyczajnego.

Czytam teraz Krwiopijce Moora zobaczymy jak mi pójdzie XD
elTadziko - 2008-08-17, 17:33
:
A ja skończyłem "Yendi" S. Brusta. Jest to drugi tom Vlada Taltosa i niestety jest gorszy od tomu pierwszego... Ale tylko trochę :P Szczególnie początek odbiega poziomem - rwana akcja, powtarzające się opisy (typu: najpierw wszedł jeden, potem drugi, potem Vlad, potem ktoś inny...).
Ale od początku - fabuła koncentruje się wokół wydarzeń, które odbyły się przed pierwszym tomem. Dowiadujemy się jak Vlad zdobył teren i jak poznał swoją żonę. Ciekawe posunięcie, ale mam nadzieje, że dalsze tomy to już nie będzie przeszłość, bo chciałbym poznać dalsze losy Vlada, szczególnie jego historię po tym jak dowiedział się o swoim "pochodzeniu".
W książce dalej jest dobry humor, ale w pierwszym tomie był jednak trochę lepszy ;) Teraz często są kawały typu: "ile osób potrzeba do zrobienia czegośtam?" :P Oprócz tego są tez fajne odzywki jherega ;)
Jakby jednak nie patrzeć - jest to nadal kawał dobrej literatury rozrywkowej ;) Dla mnie 5/6. A jeśli kolejne tomy będą na podobnym poziomie, to będę naprawdę żałować tomów niewydanych Polsce...

Teraz zabieram się za "Cień kata" G. Wolfe'a.
Mogget - 2008-08-17, 21:23
:
elTadziko trzeciego tomu nie czytałem ale czwarty powinien Ci się podobać bardziej od drugiego ;)

Ja czytam obecnie "Potworny regiment" i jak to bywa z książkami Pratcheta podoba mi się.
Czytam również "Miliard lat przed końcem świata" Strugackich-przeczytałem połowę i gdy przeczytam potworny z pewnością dokończę.W kolejce czeka już "Hotel pod poległym alpinistą" zakupiony w ... supermarkecie :D
MadMill - 2008-08-17, 21:40
:
Zacząłem Cryptonomicon autorstwa Neala Stephensona. Dużo na razie powiedzieć nie można. Sporo oczekuje po tej książce i mam nadzieję się nie zawieść na niej. Od początku widać powiązania z Cyklem Barokowym.
Tyraela - 2008-08-17, 22:09
:
Toudisław napisał/a:
Ale w Fabryce sprzedawał się bardzo kiepsko bo można go był na Merlinie za 3 zl kupić

Nie wiem czemu, książka naprawdę dobra (oprócz ostatniego opowiadania) i czyta się z przyjemnością O.o

W każdym razie zaczęłam "Hyperiona" - pierwsze 50 stron nie porywa, ale jakoś nie mogłam się na razie na tym skupić. Jutro się do niego przysiądę porządnie i sprawdzę wasze ochy i achy :P
Tigana - 2008-08-17, 22:14
:
Toudisław napisał/a:
Czytam też Adamsa "Restauracja na krańcu wszechświata", nie zachwyca mnie tak jak "Autostopem", ale i tak czyta się świetnie. :mrgreen:

Troszkę to zawiłe jak dla mnie :P
Ja też czytam Adams, a dokładniej przeczytałem ostatni brakujący element tej trylogii w pięciu częściach czyli tom 1 :mrgreen: Z tego co pamiętam to poznałem cykl w następującej kolejności 3,4,5,2,1 i wszystko jasne - dostosowałem się do poziomu absurdu serwowanego w "Autostopu po Galaktyce" Książka dobra, chociaż część humoru jak dla mnie zbyt abstrakcyjna - najbardziej podobały mi sie same wpisy w "Przewodniku", a także wewnętrzne przeżycia Marvina. Kto czyta ten wie //mur
Nabu Nezzar - 2008-08-18, 09:08
:
Zrobiłem sobie przerwę i po przeczytaniu połowy, "Płacz narodzonych" poszedł na półkę. Niby fabuła ciekawa, ale jakoś ciężko i wolno się czyta tę książkę. Mam nadzieję, że wrócę do lektury po skończeniu obecnej książki, czyli "Apokalipsy według pana Jana" autorstwa Roberta J. Szmidta. Choć dopiero od wczoraj czytam, po lekturze kilkudziesięciu stron jest bardzo dobrze.
O czym to jest? Ano o tym, że...
Polska dwa lata po nuklearnym piekle. Świat ruin, gdzie pieczony szczur to nie lada przysmak, a włosy i gładka skóra znamionują wyklętych "Wybrańców", którym dane było dni zagłady przeczekać w przeciwatomowych schronach.
Pan Jan ma wizję. Supermocarstwowej Czwartej Rzeczpospolitej odbudowanej na zgliszczach wypalonej nuklearnym ogniem Europy. Do rządzonego przez niego żelazną ręką Wrocławia wjeżdżają pancerne kolumny "Wybrańców".
Doborowe oddziały stają przed tłumem skazanym na powolną śmierć od ran i promieniowania.
Rozpoczyna się podstępna gra, której stawka jest większa niż życie. Utopia staje się rzeczywistością, a rosnąca armia postnuklearnego dyktatora rozszerza granice Wolnego Miasta Wrocław.
Jednak na drodze do urzeczywistnienia planu podboju świata staje nie tylko niezależna Wielkopolska, ale i inny, kto wie, czy nie groźniejszy przeciwnik...

Toudisław - 2008-08-19, 07:45
:
Tigana napisał/a:
Troszkę to zawiłe jak dla mnie :P

Bo dla mine pierwszy tom to nie niedościgniony wzór. :)
Tyraela napisał/a:
Nie wiem czemu, książka naprawdę dobra

Ale czytelnikom FS nie podeszła. Wolą Pilipiuk ;P

Skończyłem już "krwiopijce" Bardzo fajna książeczka. Może nie jest to to samo co Baranek ale i tak czyta się dobrze i można się sporo pośmiać. Zaczynam co raz bardziej lubić Moora. Bo teraz biorę się za "Brudną robotę". po pierwszych 50 stronach jest ok ale coś mi się tu miej podoba. Jak by inna konwencja. Ocenie jak przeczytam całość.
Arlzermo - 2008-08-19, 20:59
:
"Religie świata" Tokarczyka. ^^"
Książkę w sumie wypożyczyłem przez przypadek. Polazłem do osiedlowej biblioteki, bo nie chciało mi się drałować do głównej, w poszukiwaniu literatury na temat buddyzmu. Od razu widać było, że babce nic nie udało sie znaleźć, ale za to zaczęła po kolei wymieniać ksiażki z dziedziny pokrewnej, a ja, jako wychowany i kulturalny człowiek( :P ), nie zwykłem przerywać więc... no z 10 minut wyliczanki zeszło. ^^" W końcu szybko rzuciłem "Wezmę tą!" i takim oto cudem trafiłem na obecnie wałkowany kawałek literatury.
Toudisław - 2008-08-21, 18:26
:
Skończyłem Brudną Robotę. Fajna książka ale Baranek podobał mi się bardziej. Jest IMO na poziomie krwiopijców.
Przeczytałem też "Epifania Wikarego Trzaski" Szczepana Twardocha. Dziwna książka. Gdybym nie wiedział ze Autor jest ślązakim to bym pomyślał że nigdy nie był na śląsku O_o . Styl fajny ale fabularne nie powala niestety :/

A teraz czytam Zahna i jego "nocny pociąg do Rigel" i ta książka jest na przemian naiwna i typowa do bólu. Zaczynam coraz mniej lubić tego autora :/
Soulforged - 2008-08-21, 20:43
:
Przebiłem się przez "Zapach Szkła" Ziemiańskiego (dzięki uprzejmości Prev`a który pożyczył mi to dzieło). Muszę powiedzieć że spodziewałem się czegoś nieco lepszego, ale nie byłem jakoś szczególnie zawiedziony, od kawał przyjemnego czytadła.

A teraz czytam coś co stanowiło moją ostatnią "zdobycz" z wyprawy do odległego sopockiego antykwariatu- dwie książki niejakiego W. Gołowaczewa (zna ktoś może, ja się pierwszy raz spotkałem) tj. "Wirus mroku" i "Wysłannik"- dwa tomy cyklu (teraz czytam t.2).
Dostałem za tak marne grosze że nie spodziewałem się niczego specjalnego... a tu miła niespodzianka, niby proste i przyjemne, ale wcale niegłupie i miejscami naprawdę pomysłowe.
Czyta się przyjemnie i bez oporu, ale poziom wg mnie trzyma naprawdę całkiem przyzwoity na swój sposób.
Liv - 2008-08-22, 17:00
:
Skończyłam czytać siódmą część przygód Sookie Stackhouse. Każda książka z tego cyklu miewa swoje lepsze i gorsze momenty, choć jedno jest pewne nikt poza Sookie nie jest bezpieczny - trupy ścielą się gęsto od pierwszego tomu, a i bohaterka ciągle jest narażona na niebezpieczeństwo z powodu jej talentu.
Największym plusem jest spora dawka humoru, minusem natomiast wracanie w każdym kolejnym tomie do akcji z poprzedniego - takie przypomnienie od autorki co się wydarzyło, kto jest kim i dlaczego , które zajmuje zbyt wiele stron i staje się irytujące.
Romulus - 2008-08-22, 18:26
:
Aktualnie pochłaniają mnie WYSPY Normana Daviesa. Mijam dopiero epokę Plantagenetów i początek wojny stuletniej. Nie wiedziałem, że przed najazdem Wilhelma Zdobywcy aż tyle się działo na Wyspach. Dynastyczne powiązania, spiski i walki o władzę obdzieliłyby fabułą kilka naprawdę ostrych powieści...
Jachu - 2008-08-22, 20:34
:
Ja dzisiaj zacząłem pozycję "Alezja 52 p.n.e." Tomasza Romanowskiego. Książka opisuje kampanię galijską Juliusza Cezara, kładąc nacisk na tytułowe zdobycie Alezji, schwytanie Wercyngetoryksa i ostateczne zdławienie oporu Gallów, co równało się przyłączeniem kolejnej prowincji do Rzymu...
Procella - 2008-08-22, 20:35
:
"Silmarillion", bo kiedyś w końcu trzeba :oops: oraz próbuję podejść do "The Once And Future King" White'a, bo ostatnio mam fazę na króla Artura i s-kę, ale jakoś nie mogę się rozczytać...

Poza tym chodzę po ścianach i wyję, bo mi "A Clash Of Kings" nie zdążyło przyjść przed weekendem a ja chcę wiedzieć, co było dalej //mur
elTadziko - 2008-08-23, 16:49
:
Przeczytałem "Cień kata" G. Wolfe'a i nie rozumiem narzekań niektórych osób. Wolfe ma bardzo fajny styl, dobrze się go czyta. Wciągnąłem się w historię Severiana, było nawet parę zaskakujących zwrotów akcji ^^ Szkoda tylko, że koniec jest tak urwany, bo nie mam na razie drugiego tomu, ale na pewno sięgnę po pozostałe części.
Intryguje mnie tylko jedna rzecz - po co Wolfe tak dużo miejsca poświęcił na opis tego "domu", w którym każde pomieszczenie było "z innego klimatu" i wędrówkę w nim po dżungli.
Dla mnie mocne 5/6 :P Ta książka ma przede wszystkim świetny nastrój, nie ma tu akcji gnającej na łeb, na szyję, tylko wszystko jest tak opisane "powoli" i z namysłem :) A nietypowy narrator też dodaje trochę smaczku - chce się od razu wiedzieć jak to się stało, że główny bohater został tym, kim jest teraz.

A co teraz przede mną? Chyba "Nie przeminęło z wiatrem"...
MadMill - 2008-08-23, 19:32
:
Czytam "Historię twojego życia" czyli zbiór opowiadań Teda Chianga wydany przez Solaris. Po pierwsze od samego początku nasunęła mi sie jedna myśl: "Czemu dopiero teraz czytam Chianga? Gdzie on się uchował wcześniej?". No naprawdę jestem pozytywnie zaskoczony, jak nie użyć słowa zachwycony. Zostały mi jeszcze 2 opowiadania, ale już zacząłem przekopywać cały pokój w poszukiwaniu jednego opka które było w Nowej Fantastyce, nie mogę znaleźć tego numeru, ale w końcu mam jeszcze wieczór i całą noc aby znaleźć, będę nieszczęśliwy jak się opowiadania skończą coś tak czuję. :P A! Polecam wszystkim! :mrgreen:
Tigana - 2008-08-23, 20:36
:
Jak zauważyłem pod koniec sierpnia zazwyczaj dopada mnie kryzys czytelniczy - nie inaczej było teraz. Od półtorej tygodnia szukałem wymówki żeby zabrać się za porządne czytanie. Czyżby trauma związana z końcem wakacji? W końcu chwyciłem na dobre "Architekta" Keitha Ablowa. Po 75 stronach standardowo - genialny psychol vs nie mniej genialny psychiatra. Zgadnijcie kto wygra --_-
BitterSweet - 2008-08-24, 12:28
:
A ja czytam teraz cztery książki na raz- której mi się zachce, za tę się chwytam xD
W sumie to jest tak, że na każdą jest odpowiednia pora dnia.
Rano (tak po przebudzeniu) "Rycerz" Wolfe'a- już teraz, na samym początku, wiem, że tego szybko nie przeczytam (nie ma to nic wspólnego z ilością stron, czy wielkością czcionki),
W trakcie przed obiadem albo w komunikacji miejskiej (xD) "Nigdziebądź"- naprawdę niezłe,
później (ale generalnie już na wykończeniu jestem) "Kiedy byłem dziełem sztuki" Erica-Emmanuela Schmitta (to ten od "Oskara i pani Róży")- polecam gorąco, czyta się szybko i przyjemnie (może to zasługa braku rozdziałów ;) ), mnóstwo mądrych zdań i koncepcji, utrzymane w nurcie quasi-filozoficznym : d,
oraz sławetni "Trzej muszkieterowie" do poduszki (wałkuję ich długo, bardzo długo).

Ordnung muss sein, liebe Kinder! :mrgreen:
batou - 2008-08-24, 14:27
:
Skończyłem wczoraj Prawiek i inne czasy Olgi Tokarczuk. Drugie zetknięcie z twórczością tej Pani po Annie In w grobowcach świata, która była taką uwspółcześnioną wariacją na temat mitologii sumeryjskiej. Prawiek... to książka zupełnie inna. Tak najkrócej pisząc Tokarczuk przedstawia nam losy mieszkańców fikcyjnej wsi Prawiek na przestrzeni praktycznie całego XX wieku. Książka bardzo, bardzo dobra :!:
Przemijanie, ludowość, rytm życia wyznaczany zmianami w przyrodzie i zmianami w ludziach. Małe i duże ludzkie szczęścia i nieszczęścia - prosta opowieść przesycona taką zwyczajnością, a jednocześnie motywująca do przemyśleń. Na dodatek Tokarczuk pisze naprawdę świetnie i po prostu bardzo dobrze się ją czyta. Polecam.

Teraz podobnie jak niejaki Mad czytam Historię twojego życia Chianga i po trzech opowiadaniach w sumie mogę się podpisać pod jego postem. Kawał cholernie dobrej fantastyki.
Toudisław - 2008-08-24, 16:12
:
batou napisał/a:
Teraz podobnie jak niejaki Mad czytam Historię twojego życia Chianga i po trzech opowiadaniach w sumie mogę się podpisać pod jego postem. Kawał cholernie dobrej fantastyki.

Ja jednak pod tym podpisać się nie mogę. Dla mnie te opowiadania były dziwne. Samo tytułowe nie co bez sensu i jak by autor nie był pewny o czym chce pisać. Całość zła nie była ale mnie nie powaliła i zachwytów chyba nie zrozumiem.


Zahna i jego "nocny pociąg do Rigel" mnie pokonały i poszły na półkę. Ta książka się kupy nie trzyma :/ Spodziewałem się czegoś zdecydowanie lepszego. Coś jak Obława na Ikarusa. Fajny kryminał Spece Opera. Niestety nic z tego
Czytam teraz "przeciwko wszystkim" Orbitowskiego i Urbaniaka. Książka ma swoje wady ale czyta się nieźle ;) Jak na razie fajna zagadka i fajna sceneria ;)
MadMill - 2008-08-24, 16:56
:
Toudisław napisał/a:
Ja jednak pod tym podpisać się nie mogę. Dla mnie te opowiadania były dziwne.

I to że są dziwne odbiera im możliwość bycia "kawałkiem cholernie dobrej fantastyki"? Oj nie sądzę.
Toudisław napisał/a:
Samo tytułowe nie co bez sensu i jak by autor nie był pewny o czym chce pisać.

Z tym się za to ja nie zgodzę, bo to opowiadanie jest przemyślane od pierwszej do ostatniej linijki, jedno wynika z drugiego, w dodatku mamy budowanie napięcia i wyjaśnienie parwdę mówiąc dopiero w ostatnim akapicie.

Jeszcze jedno opowiadanie ze zbioru przede mną.
batou - 2008-08-24, 17:26
:
MadMill napisał/a:
Toudisław napisał/a:
Samo tytułowe nie co bez sensu i jak by autor nie był pewny o czym chce pisać.

Z tym się za to ja nie zgodzę, bo to opowiadanie jest przemyślane od pierwszej do ostatniej linijki, jedno wynika z drugiego, w dodatku mamy budowanie napięcia i wyjaśnienie parwdę mówiąc dopiero w ostatnim akapicie.

Jasne, że przemyślane w najdrobniejszych detalach i skonstruowane tak, że pochłania się je z niecierpliwością czekając na finał. W ogóle wydaje mi się, że Chiang ślęczy nad tymi opowiadaniami i dopieszcza je bardzo długo. Zostały mi jeszcze dwa, a jak na razie najbardziej podobało się Zrozum.
Romulus - 2008-08-24, 20:01
:
Też czytałem ten zbiorek Chianga jakiś czas temu. Podobał mi się, ale nie zachwycił. Co lubię w tym autorze - nie ukrywa, że jest jeszcze rzemieślnikiem i dopiero się rozwija warsztatowo. Nie pisze bo doznał natchnienia, iskry boskiej, nie ma przesłania do zaniesienia ludowi. Reasumując: nie ukrywa swej twórczości za artystowską etykietką. Ale i tak zdziwiło mnie, że dostał Hugo za opowiadanie.
Jander - 2008-08-26, 00:03
:
Połowa Yiddish Policemen's Union za mną - to kryminał, więc rozwiązanie zagadki będzie pewnie pod sam koniec i będzie w tym tkwiła cała siła powieści, ale czyta się dosyć przyjemnie i szybko.
elTadziko - 2008-08-26, 12:05
:
Ostatnio czytałem "Nie przeminęło z wiatrem", czyli biografię Margaret Mitchell ;) Ksiązka zła nie jest, ale inaczej sobie wyobrażałem autorkę, która odniosła taki sukces ^^ Poza tym miała strasznie dziwną smierć, która stawia ją raczej w złym świetle :/ Ale ogólnie czytało się miło i szybko - 5/6 ;)
A teraz czas wziąć się za Brzezińską i "Letni deszcz. Kielich". Szkoda tylko, że nie pamiętam poprzednich tomów ^^
Toudisław - 2008-08-26, 17:54
:
MadMill napisał/a:
I to że są dziwne odbiera im możliwość bycia "kawałkiem cholernie dobrej fantastyki"? Oj nie sądzę.

Na mnie wrażenie nie zrobiły. Nasuwało mi się skojarzenie z Diaczemkami ale im to wychodzi lepiej. Zbiorek nie zły ale więcej niż 7+/10 nie dałbym.

"Przeciwko wszystkim" już za mną. Fajna ta książeczka. Ma swoje wady i niektóre rzeczy mnie irytowały ale czytało się fajnie. A z tego co wiem są Jeszce opka. Wie ktoś jakie i gdzie je można dopaść ?

A teraz czyta, "Linię Ognia" Tomasza Pacyńskiego. Fajny ten zbiorek. Pacyński używa dużo znanych tekstów i odwołań do popkultury, ale wychodzi mi to znakomicie. Prosta ale przyjemna lektura
Tigana - 2008-08-26, 18:09
:
Toudisław napisał/a:
A z tego co wiem są Jeszce opka. Wie ktoś jakie i gdzie je można dopaść ?

Póki co były wydane tylko na łamach SFFiH
Beata - 2008-08-27, 11:39
:
Właśnie skończyłam Życie na trzy psy Abigail Thomas. Na okładce napisano, że jest to książka wspomnieniowa. Może i tak - ale za to jak napisana! Jest sobie małżeństwo i mają psa. Mąż wychodzi z psem na spacer, pies nagle szarpie za smycz, urywa ją, mąż wpada za psem na jezdnię i zostaje potrącony przez samochód. W wyniku wypadku doznaje nieodwracalnego uszkodzenia mózgu. Tak zaczyna się ta historia. Ale nie jest to kronika procedur medycznych spisana przez spragnioną cudownego wyleczenia żonę, nie jest to historia rehabilitacji uwieńczonej sukcesem, ani też zapis boju o pieniądze z ubezpieczenia - to opowieść o tym, jak udało się Autorce (żonie) zaakceptować nową sytuację życiową, pogodzić się ze zmianą. Książka jest napisana pięknym językiem - opisy zywykłych, codziennych, koniecznych czynności przeplatają się z refleksjami narratorki. Autorka prowadzi czytelnika przez pięć lat swojego życia - opowiada o nowych psach, które zamieszkały w jej domu, o tym, jak zaczęła po latach ponownie używać samochodu, o koniecznej przeprowadzce, o pokonywaniu własnych lęków... a nade wszystko opowiada o drobiazgach, które tak naprawdę kształtują nasze życie, o sprawach, które były dla niej istotne. Najistotniejszą IMHO zaletą tej opowieści, jest to, że Autorka nie pcha się nachalnie ze swoimi wnioskami i przemyśleniami, przeciwnie - zostawia czytelnikowi przestrzeń na własne refleksje.

To po prostu dobra książka.
Tigana - 2008-08-27, 11:48
:
Zacząłem czytać "Dzienny patrol" Siergieja Ł. W sumie to powtórka z lektury, ale że nie za bardzo pamiętam całej intrygi, a recenzję napisać trzeba. Niby miało być głównie o Ciemnych, ale o ile mnie mózgownice nie zawodzi, to jedynie pierwsza część książki o tym traktuje. Potem znów Antom wchodzi do gry. Tak czy siak zapowiada się nieźle.
Arlzermo - 2008-08-27, 12:31
:
A u mnie powrót od Llosy czyli "Pantaleon i wizytantki". Poprzednia jego książka bardzo mi się spodobała i mam nadzieję, że ta conajmniej będzie podobna - świetny język, wartkie opisy oraz "refleksyjność" nienachalna czyli zostawione pole do popisu czytelnika. Facet po prostu wie jak pisać.
Procella - 2008-08-27, 12:51
:
Wczoraj przeczytałam "Jaskinię filozofów", najpopularniejszą chyba powieść Jose Carlosa Somozy - fajna zabawa literacka i dość pomysłowa forma. Jednak najbardziej z książek tego autora podobała mi się "Trzynasta dama" i "Jaskinia..." tego nie zmieniła, co nie znaczy, że nie polecam.

Teraz biorę się za "Clash of Kings", ale jestem dopiero przy prologu, więc za wiele do powiedzenia nie mam - mam nadzieję, że się nie rozczaruję, bo po pierwszej części oczekiwania mam spore.

A, i jeszcze sobie zamierzam w przerwach podczytywać "Byt i nicość" Sartre'a - ostatnio czuję, że pora na powrót do filozofii (stara miłość nie rdzewieje), a ta książka już od paru miesięcy kurzy mi się na półce.
Nabu Nezzar - 2008-08-28, 23:21
:
Skończyłem świetną "Apokalipsę według pana Jana" i zacząłem czytać "Zadanie goblina" autorstwa Jima C. Hines'a. Jest to heroic fantasy z przymrużeniem oka opowiadające o przygodach... goblina:P

W życiu wiele trzeba znieść, od sprzątania goblinich wygódek, poprzez syfne dyżury. Jednak udręka ta zda się rajem, gdy zostaniesz goblińskim zwiadowcą, który ostatnim przedśmiertnym wrzaskiem ostrzec ma innych o niebezpieczeństwie. A potem ciach! I koniec misji!
Misja raczej się nie udała, ale goblin Jig, zezując na czubek najbardziej ostrego narzędzia, jakie kiedykolwiek w niego wymierzono... poweselał. Uważają go za potwora! A przecież potwór to klasa wyżej niż "drobna niedogodność", do której to kategorii herosi zaliczali rodzaj goblini.
- Nawet płonący żywy trup ma swoje jasne strony - pomyślał Jig i przyznacie, że była to myśl godna uwiecznienia w przysłowiu.
Z lekko histeryzującym pająkiem na głowie i tępym jak pomyślunek ścierwojada nożem kuchennym za pazuchą, Jig wyrusza na spotkanie nieznanego. Tam, gdzie nigdy wcześniej nie dotarł żaden goblin. W towarzystwie, w którym absolutnie nie powinien się znaleźć. Po coś, co nigdy nie powinno zostać odkryte. I - jak było do przewidzenia - jest strzeżone przez coś absolutnie potwornego...

Dabliu - 2008-08-28, 23:34
:
Nabu Nezzar napisał/a:
zacząłem czytać "Zadanie goblina" autorstwa Jima C. Hines'a. Jest to heroic fantasy z przymrużeniem oka


...i specjalną dedykacją dla erpegowców :-)
Toudisław - 2008-08-29, 22:18
:
Skończyłem Pacyńskiego. Kusi mnie na Szatański Interes i pewnie za jakiś czas po niego sięgnę. To fajna rozrywkowa książeczka. Można się pośmiać.
Teraz czytam dwie pozycje na raz. Czyli "Sakrament" Cliva Barkera. To trochę dziwna książka. Czyta się ją raczej powoli ale robi się coraz ciekawej. Mamy fotografa który w stanie śpiączki przypomina sobie swoje dzieciństwo i szereg dziwnych wydarzeń z nim związanych. Styl Barkera jest specyficzny ale po pewnym czasie wchodzi w krew i już się nie można oderwać. Trudno tez tą książkę jasno zakwalifikować do jakiegoś gatunku.

Druga pozycja to "Ogon Diabła" J.A Zajdla To zbiór opowiadań. Tematycznie nie co innych innych niż te 5 słynnych powieści. Opowiadania się bardzo rożne. Niektóre naprawdę mną wstrząsnęły. Generalnie są dość krótkie co można uznać za ich zaletę. Bo absolutnie nie są przegadane. Jak dla mnie miodzio
Liv - 2008-08-30, 02:48
:
Dzisiaj zaczęłam czytać "Grobowy zmysł" Charlaine Harris. Lekka przyjemna książka, w sam raz na deszczowe popołudnie.
Główna bohaterka Harper, w dzieciństwie ulega wypadkowi na skutek, którego wyczuwa martwych. Wraz z bratem podróżują po całych Stanach oferując - za drobną zapłatą ; ] - swoje usługi.
Procella - 2008-08-30, 16:59
:
Do wciąż obrabianych rzeczy z poprzedniego wpisu (obie dobre, ale różne czynniki zewnętrzne mnie wciąż odrywają od czytania i skończyć nie mogę - zresztą objętościowo są to pozycje dość konkretne) dołączył szalenie sympatyczny zbiorek "Duchy na dachu" - groteskowe opowiadanka w wyborze Grońskiego i Marianowicza, zestaw nazwisk świetny - m.in. Brzechwa, Bursa, Dygat, Gałczyński, Grodzieńska, Iwaszkiewicz, Lem, Mrożek, Przybora, Tuwim, Zembaty - a to tylko mniej więcej jedna trzecia. W całości za jednym posiedzeniem przeczytać to ciężko (przynajmniej mnie), ale dawkowane po 2-3 teksty dziennie smakuje znakomicie.
Tigana - 2008-08-31, 01:08
:
Skończyłem "Dzienny Patrol" i tak kilka słów na gorąco. Dziwna, nierówna książka. Wyczuwa się, że pisało ją dwóch różnych autorów - zmiana narracji - 2x pierwszoosobowa, raz - trzecioosobowa, inne tempo. Brakowało mi trochę klimatu Moskwy, ale "Artek" też fajny. Za dużo scen - siedzi Inny i myśli (szczególnie 3 historia) a za mało spojrzenia na świat oczyma Ciemnych. Resztę w recenzji zamieszczę.
A teraz chyba Jacek Piekara i jego "Świat jest pełen chętnych suk" czyli zbiór opowiadań różniastych.
Elektra - 2008-08-31, 21:18
:
W czasie urlopu przeczytałam tylko jeden tom Ustroju świata Stephensona. //panda Jakoś zupełnie nie mogłam się skoncentrować, chociaż czasu na czytanie miałam masę. Kolejny raz wyszło, że na urlop, wakacje, czy jakieś podróże powinnam brać lżejsze książki (ale ja się ciągle upieram przy poważnych).

A teraz czytam, a wręcz pochłaniam, drugą część trylogii trojańskiej Gemmella pt. Tarcza gromu. Coraz więcej widać odstępstw od mitu, ale coraz mniej mi to przeszkadza. I ta opowieść coraz bardziej mi się podoba. Mam już pewne podejrzenia odnośnie zakończenia i ciekawa jestem, jak trafne się okażą
Tyraela - 2008-08-31, 21:37
:
"Sto dwadzieścia dni sodomy" Sadystycznego De Sade - książka poprzedzona stustronicową przedmową. Porządnie zrobioną, zawierającą lwią część informacji historycznych, filozoficznych, mnóstwo ciekawostek, nawet noty bibliograficzne. Jednak co z tego, skoro Matuszewski faszeruje swoje opracowanie taką ilością super inteligentnego słownictwa, że tego nie idzie czytać - ok, lubię wyżyny intelektualne, ale to już totalnie mnie zniechęca. Do tego pół książki to przypisy (sam główny utwór ma ich 600, + ponad 200 z owych właśnie opracowań), większość totalnie nieprzydatne (odsyłające do francuskojęzycznych utworów albo Banaszak i Matuszewski odsyłają do swoich własnych dzieł/opracowań XDDD), sprawia to, że muszę używać dwóch zakładek, niewygodne to po prostu - bo oczywiście owe przypisy muszą być rozsiane co rozdział, nie da się po prostu spojrzeć na koniec książki.
No i oczywiście wątek główny jak sama nazwa wskazuje, niekończący się seks w odbyt, do tego opisy porównujące odbyty do otworów klozetowych. Jak skończę tę książkę to chyba zachoruję xD
Jachu - 2008-08-31, 21:56
:
Tyraela napisał/a:
niekończący się seks w odbyt
Gdzieś czytałem wywiad z babeczką ginekologiem, która stwierdziła, że większość kobiet lubi seks w tyłek. A te które mówią, że nie lubią, jeszcze go nie próbowały :mrgreen:

Ale wróćmy może do głównego tematu tego wątku ;)

Dziś, a najpóźniej jutro rano, skończę "Alezję 52 p.n.e." Tomasza Romanowskiego. Książka bardzo dobra, ukazująca kulisy powstania Gallów pod wodzą Wercyngetoryksa i ostateczne zwycięstwo Juliusza Cezara...
Zaraz po zakończeniu tej pozycji sięgnę po prawdziwą klasykę. Pozycja należy do serii BIBLIOTEKA ANTYCZNA wydawnictwa Prószyński & S-ka - "Filipiki. Mowy przeciwko Markowi Antoniuszowi" autorstwa Cycerona, czyli najwybitniejszego rzymskiego mówcy i popularyzatora filozofii. Jest to czternaście mów wygłoszonych przeciwko Markowi Antoniuszowi w Senacie, które nawet dziś stanowią ideał publicystyki politycznej. Aż się marzy, aby polscy politycy potrafili choć w małym stopniu przemawiać na zblizonym do Cycerona poziomie... Ehhh... marzenie ściętej głowy ;)
Tigana - 2008-09-02, 18:59
:
Czapki z głów - facet przeczytał McIntosh bardzo dokładnie

Za mną lektura zbioru opowiadań "Świat jest pełen chętnych suk" <dzięki Toudi> Jacka Piekary. W sumie to mi poszło szybciej niż myślałem - okazało się, ze część opowiadań już czytałem w paru czasopismach. Ogólnie - nieźle aczkolwiek rewelacji brak. Widać, że autor ma ciekawe pomysły, ale z drugiej strony nie chce mu się ich dopracowywać np interesująco zapowiadające się "Wśród ludzi" to taki jednostrzałowiec mający porazić obrazoburczą końcówką. A szkoda. Niezła jest "Arachnofobia" i jej alternatywna wizja Polski oraz seria opowieści dziejących się na "Planecie Masek". Prawie wszystkie utwory cierpią na jedną, podstawową wadę - słaby styl. Ubogi, miejscami wręcz siermiężny. Ogólnie czytać się da, aczkolwiek bez fajerwerków - ot takie 6/10
Romulus - 2008-09-03, 10:22
:
Recenzja McIntosh bardzo mi się podobała :mrgreen: Choć i bez niej nie zamierzałem kupować.

Czytam sobie pierwszy tom Trylogii C. S. Friedman. Cały czas muszę się pilnować, aby nie zapomnieć, że powieść ta ma już z 18 lat i od tego czasu w fantasy wydarzyło się parę fajnych rzeczy, które mnie bardziej pociągają (Martin i Erikson, Gaiman). Póki co na kolana nie rzuca, ale książka jest dobrze napisana. Trochę mnie rozczarował po połowie pierwszego tomu ZŁY. Taki oczywisty. Ale lubię postać Łowcy - mam nadzieję, że nie będzie ufajniona w dalszych odsłonach.

Nie uprzedzam się, póki co, bo to dopiero połowa pierwszego tomu. W przyszłym tygodniu z racji krótkiego urlopiku w Księstwie Wielkopolskim mam zamiar przeczytac pozostałe dwa tomy. Choć, na wszelki wypadek zabiorę ze sobą LÓD Dukaja, który zamierzam przeczytać po raz drugi.
Toudisław - 2008-09-03, 16:45
:
Tyraela napisał/a:
"Sto dwadzieścia dni sodomy" Sadystycznego De Sade

Nałogowo kupowana a potem leki zawód .. Ale poczekaj na Juliette XD tam jest dopiero. Zakonie dyskutują z księdzem, co jest lepsze i wychodzi jednak że "Rznięcie w Dupe"
Tigana napisał/a:
Czapki z głów - facet przeczytał McIntosh bardzo dokładnie

Cześć jego pamięci //buu <zdejmuje czapkę nad grobem Podziwiam O_o


Ja czytam powoli acz sukcesywnie "Sakrament". Książkę czyta mi się nadal ciężko, ale dość dobrze. Mam nadzieję tylko, że dąży ona do jakiegoś konkretnego końca, a nie jest tylko gejowskim manifestem. Styl autora mi się znowu podoba, nawet jak fabuła ciut mniej.

Czytam tez "Czarną kompanię" Cooka. No i się zawiodłem, bo nie widzę tu świetnego stylu nie czarnego humoru. Porównanie Czarnej kompanii do Podpalaczy mostów to potwarz i bluźnierstwo. Książkę czyta mi się już coraz lepiej, ale początki były dość trudne. Jak dla mnie dobre czytadło. 6/10
Beata - 2008-09-03, 18:35
:
Toudisław napisał/a:
Czytam tez "Czarną kompanię" Cooka. No i się zawiodłem, bo nie widzę tu świetnego stylu nie czarnego humoru.

Apage! Nie bluźnij! :evil: Moim zdaniem Erikson czytał dzieje Czarnej Kompanii (pierwsza książka z tego cyklu ukazała się na "zachodzie" w 1984 roku) i paru rzeczy się od Cooka nauczył... :P
Tigana - 2008-09-03, 18:41
:
Beata napisał/a:
Moim zdaniem Erikson czytał dzieje Czarnej Kompanii (pierwsza książka z tego cyklu ukazała się na "zachodzie" w 1984 roku) i paru rzeczy się od Cooka nauczył... :P

Słyszałem, że Erikson kilkakrotnie przyznawał się do nawiązań do "Czarnej Kompanii" Zresztą poziom skomplikowania intrygi w ostatnich tomach cyklu jest porównywalny do MKP.
A ja teraz nic nie czytam tylko patrzę na półeczkę i zastanawiam się za co się wziąć.
Beata - 2008-09-03, 18:48
:
Tigana napisał/a:
Słyszałem, że Erikson kilkakrotnie przyznawał się do nawiązań do "Czarnej Kompanii"

Naprawdę? Ojej... no to teraz jestem zachwycona. :) Nikt nie będzie na mnie krzyczał, że sobie coś uroiłam... ;)
Elektra - 2008-09-03, 19:03
:
romulus napisał/a:
Recenzja McIntosh bardzo mi się podobała :mrgreen: Choć i bez niej nie zamierzałem kupować.

Mnie się też podoba i też nie zamierzam jej kupować. Ani nawet czytać. ;) Za to poszerzyłam moją wiedzę na temat kolorów włosów (nie pierwszy raz tłumacze tworzą 'truskawkowy blond' <-- co to do cholery za kolor? Poguglałam i okazało się, że to po naszemu rudo-blond). Taka mała dygresyjka. ;)

Toudi napisał/a:
Czytam tez "Czarną kompanię" Cooka. No i się zawiodłem, bo nie widzę tu świetnego stylu nie czarnego humoru. Porównanie Czarnej kompanii do Podpalaczy mostów to potwarz i bluźnierstwo. Książkę czyta mi się już coraz lepiej, ale początki były dość trudne. Jak dla mnie dobre czytadło. 6/10

Ile przeczytałeś, że już oceniasz? :> Trudno nie porównywać Podpalaczy do Kompanii (a nie odwrotnie), w końcu nie Erikson monopolu na nowe pomysły nie ma. ;) No i zgadzam się z Beatą i Tiganą. Zresztą... nawet w siódmym tomie MKP jest dedykacja dla Cooka. ;)

Ja czytam trzeci tom Troi, pt. Upadek królów. I mam mieszane uczucia. Po pierwsze, może jestem trochę przewrażliwiona, ale odczuwam zmianę tłumacza. Albo mniej staranną redakcję. Albo fakt, że jednak całą opowieść zebrała i dokończyła żona pisarza. W każdym razie nie czyta mi się tego już tak płynnie jak poprzednich tomów. Po drugie... mam złe przeczucia odnośnie zakończenia (wiem, że to idiotycznie brzmi ;) ), może nie tyle złe, co chciałabym, żeby skończyło się trochę inaczej niż powinno i niż mi się wydaje (ale liczę na to, że jeszcze zostanę czymś zaskoczona).
Toudisław - 2008-09-03, 19:11
:
Elektra napisał/a:
Ile przeczytałeś, że już oceniasz? :> Trudno nie porównywać Podpalaczy do Kompanii (a nie odwrotnie), w końcu nie Erikson monopolu na nowe pomysły nie ma.

Alez mnie nie chodzi o same jednostki. Tylko o poziom czarnego humory. Jasne że jednostki jako takie mogą się wydawać podobne. Ale postacie w Czarnej kompanie wydają mi się w większości bezbarwne. A przeczytałem 2/3 pierwszego tomu
Wezyr - 2008-09-03, 19:31
:
Toudisław napisał/a:
(...) Ale postacie w Czarnej kompanie wydają mi się w większości bezbarwne. A przeczytałem 2/3 pierwszego tomu


Skoro już 2/3, to można silić się o pierwsze oceny, zresztą dalej (w sensie kolejne tomy) jest już tylko gorzej, do trzeciego jeszcze się to w miarę trzyma kupy, później robi się z Czarnej Kompanii fabularny potworek z pewną nawiedzoną seksualnie boginią na czele, dla mnie bardzo ciężko strawny (staram się nie zostawiać cyklów niedokończonych), kompletnie inny od jakże wspaniałej MKP. Zresztą, Erikson otwarcie przyznaje, że inspirował się m.in. Czarną Kompanią, jednakże przebił Cook'a w każdym aspekcie.
Beata - 2008-09-03, 20:09
:
Elektra napisał/a:
Za to poszerzyłam moją wiedzę na temat kolorów włosów (nie pierwszy raz tłumacze tworzą 'truskawkowy blond' <-- co to do cholery za kolor? Poguglałam i okazało się, że to po naszemu rudo-blond).

Hihihi... jak ja lubię takie określenia... ten opis koloru jest piękny... mlask... mlask... (no co poradzę, że mam takie skojarzenia :P ). Już wiem, że tej pani książek nie kupię w życiu... no i te wyczyny tłumaczy... żeby człowieka jak cukrowo-marcepanową kukiełkę opisywać...
Romulus - 2008-09-03, 21:29
:
Truskawkowy blond... Czy tłumaczem jest kobieta? Bo tylko kobiety są w stanie widzieć, rozróżniać i nazywać w ten sposób kolory :mrgreen: Sorry za seksizm...

MOŻLIWY SPOILER ze "Świtu Czarnego Słońca"
Ech, wyczyściłem półkę w pracy z zaległości. Wrócę za tydzień znowu będzie się wszystko przewalało we wszystkie strony... I, najważniejsze, skończyłem czytać pierwszy tom C. S. Friedman. No proszę, pomyślałem: nie będzie tak źle. Już mi się wydawało, że ZŁY to strasznie uproszczony patałach. A tu sympatyczna siurpryza... Bo Zły to naprawdę kto inny i czy na pewno zły? Tak czy siak, pierwszy tom skończył się przyjemnie. Odpadła dwójka irytujących bohaterów, zostali ci "sympatyczni", akcja rozwinęła się szerokim wachlarzem, a przynajmniej tak się zapowiada. Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy. Myślałem, że to diabelne ryzyko z mojej strony wydawać 100 zł na książki będące skrzyżowaniem fantasy i science fiction i to jeszcze pisane w 1991 r. W trakcie czytania uczucie to pogłębiało się. Ale zakończenie przyniosło bardzo miłe rozczarowanie. Na kolana nie padam, póki co. Ale wydaje mi się już, że nie będą to zmarnowane pieniądze.
Elektra - 2008-09-03, 21:39
:
romulus napisał/a:
Truskawkowy blond... Czy tłumaczem jest kobieta? Bo tylko kobiety są w stanie widzieć, rozróżniać i nazywać w ten sposób kolory :mrgreen: Sorry za seksizm...

Zależy, w którym to jest tomie, bo trzeci tłumaczył facet. ;) Ogólnie jest to dosłowne tłumaczenie zwrotu 'strawberry blond', może i w angielskim funkcjonuje takie określenie, ale w polskim nie bardzo. Tylko pewnie nikomu nie chciało się przyłożyć i nie pomyślał logicznie. ;)

romulus napisał/a:
Już mi się wydawało, że ZŁY to strasznie uproszczony patałach.

No właśnie ten ZŁY jest jednym z ciekawszych złych w fantasy. Pamiętam, że bardzo mi się podobało nakreślenie tej postaci (ale wolałam jednak tego DOBREGO, który też nie był tak do końca jednoznaczny i mdły), z tym, że serię czytałam z pięć lat temu i nie wiem, jakbym ich teraz odebrała.
Tyraela - 2008-09-03, 22:08
:
Po de Sade kolej na coś odprężającego - "Królikarnia" Guzka. Fabuła jest ciekawa (typowy urzędnik zaczyna widzieć postaci z Alicji w krainie czarów, które pomagają mu być nadczłowiekiem, być w kilku miejscach jednocześnie itp.). Tutaj najbardziej mnie bawi styl, takiego dobrze zapowiadającego się, ale niedoświadczonego pisarza (nie znam dotychczasowych dokonań tego autora xD). Dowcip jest często ucieszny, ale zdarzają się niewypały, dialogi średnie, ale jakoś się czyta i co najlepsze, wcale nie idzie to topornie xD
Toudisław - 2008-09-03, 22:15
:
Wezyr napisał/a:
Skoro już 2/3, to można silić się o pierwsze oceny, zresztą dalej (w sensie kolejne tomy) jest już tylko gorzej, do trzeciego jeszcze się to w miarę trzyma kupy, później robi się z Czarnej Kompanii fabularny potworek z pewną nawiedzoną seksualnie boginią na czele,

No to chyba na drugim tomie pozostanę i nie będe marnował kasy na następne. Dwa pierwsze kosztowały mnie i tak 26 zł :/
Tyraela napisał/a:
nie znam dotychczasowych dokonań tego autora xD

Znasz :P Bo czytałaś jakiego opowiadania a "Królikarnia" to jego pierwsza książka ;)
Dhuaine - 2008-09-04, 01:26
:
Elektra napisał/a:
Ogólnie jest to dosłowne tłumaczenie zwrotu 'strawberry blond', może i w angielskim funkcjonuje takie określenie, ale w polskim nie bardzo.

W angielskim jest to normalne określenie koloru włosów. Często funkcjonuje w ogóle bez "blond" i przez to wychodzą truskawkowe włosy ;) Nie pomyślałam, że tłumacz może przełożyć to dosłownie na polski. Brzmi genialnie XD

Nic nie czytam. --_- Tzn, nic z książek. Wkopałam się w recenzowanie fanfików i ludzie piszą szybciej niż czytam o_O
Romulus - 2008-09-05, 16:58
:
Drugi i trzeci tom C. S. Friedman trochę się przesuną w czasie z czytaniem, bo po wizycie w bibliotece przytaszczyłem do domu:
Dan Simmons "Terror", Paweł Kempczyński "Hekate", Jarosław Grzędowicz "Wypychacz zwierząt" - czyli ksiązki, których normalnie bym nie kupił. Zobaczymy ile czasu z nimi wytrzymam. Zwłaszcza z "Hekate", z której się kiedyś niemiłosiernie śmiałem na Katedrze (z powodu blurba).
Toudisław - 2008-09-06, 11:41
:
romulus napisał/a:
Dan Simmons "Terror", Paweł Kempczyński "Hekate", Jarosław Grzędowicz "Wypychacz zwierząt" - czyli ksiązki, których normalnie bym nie kupił

Terroru też ? :shock:


Ja nadal kończę Sakrament. Ale to ciężka książka i muszę poczytać coś innego czasem. Po zakończeniu Czarniej kompani która mnie nieco zawiodła bo nic specjalnego w niej nie widzę wiozłem się za Opuścić Los Raques. Dziwna ta książka i trochę trudno mi się połapać na początku o co dokładnie biega ale zaczyna mi się podobać ;)
Romulus - 2008-09-06, 11:43
:
TERROR idzie mi opornie na razie. Jeśli się do jutra nie wgryzę to sobie chyba odpuszczę. Trochę nie mój klimat. Choć już po tych kilkudziesięciu bez mała stronach widać, że Simmons "wgryzł" się w temat porządnie. Ale, nawet mimo to...
Jander - 2008-09-06, 13:51
:
Po skończeniu Kroków w Nieznane 2006 zabrałem się za Axis Roberta Charles Wilsona, kontynuację Spin - wiele napisać nie mogę, bo fabuła wynika bezpośrednio z zakończenia Spina. Autor szybko wprowadza bohaterów i zawiązuje z nimi akcję, więc czyta się szybko i bez zbędnych, długich opisów, czyli charakterystycznie jak u Wilsona.
Beata - 2008-09-07, 18:59
:
Czytałam sobie wczoraj wieczorem cichutko i spokojnie Amerykańskich bogów Gaimana i już zaczynałam "wsiąkać", aż tu nagle... przeczytałam tekst na stronie 113, przewróciłam kartkę, a tam - zamiast strony 114 i 115 - pusto. Patrzę dalej - strona 116 i 117 jest, następnych dwóch stron nie ma, kolejne są, znowu nie ma...

O rany, jak się zdenerwowałam! :evil:

Wiem, że wymienią mi książkę bez żadnej łaski - i nie to mnie zezłościło. Wkurzyłam się, bo musiałam przerwać lekturę - przecież nie jestem aż taką fanką łamigłówek - a tam mogło być coś wstrząsająco istotnego...

I dlatego wczoraj, w środku nocy, zaczęłam lekturę pierwszego tomu Mrocznych materii Philipa Pullmana.
Tigana - 2008-09-08, 13:03
:
Przeczytałem 2 tom "Nowych przygód Mikołajka" - według mnie dużo słabsze od poprzedniej części. Może mi się przejadło, a może utwory wyjęte z dolnej szuflady biurka nie powinny zobaczyć światła dziennego? Najlepsze kawałki to te o pastowaniu, szklarzu, graniu w kulki i robieniu zakupów. W większości niestety brakuje zabawnej puenty i są takie nijakie.

A teraz Gaiman.
Elektra - 2008-09-08, 22:08
:
Zaczęłam wczoraj czytać Hominidów R. Sawyera, pierwszy tom trylogii pt. Neandertalska paralaksa. I wygląda na to, że dzisiaj ich skończę. Ależ to się fajnie czyta, nie można się oderwać.
W pewnym kanadyjskim laboratorium, zajmującym się neutrinami pojawia się nagle pewien człowiek. Wydaje się, że wziął się znikąd, uszkadzając detektor i omal nie tracąc życia. Po przeprowadzeniu kilku badań okazuje się, że wcale nie jest człowiekiem, tylko neandertalczykiem. Ale przecież oni wyginęli około 30 tys lat temu...

Obserwowanie naszego świata oczami przybysza jest całkiem interesujące, chociaż nasze wady i problemy gnębiące świat są nieco przerysowane. Tak samo interesujące jest obserwowanie tego drugiego świata (czy też tej drugiej rzeczywistości), w którym homo sapiens wyginął, a gatunkiem dominującym został homo neanderthalensis. Ciekawie przedstawione są wyniki odkryć dotyczących naszego 'kuzyna' i hipotez o jego życiu i zniknięciu. Może i czasem idzie autor po linii najmniejszego oporu, ale jak już wspominałam, czyta się to bardzo dobrze.
red91 - 2008-09-10, 18:17
:
Andrzej Pilipiuk - "2586 kroków"

Pan Andrzej posiada bardzo przyciągający, plastyczny język, który wraz z ciekawymi pomysłami, oraz niewymuszonym, naturalnym humorem potrafi przykuć na kilka bardzo długich godzin. Polecam całym sercem!
Elektra - 2008-09-10, 19:23
:
Po Hominidach przyszła kolej na Ludzi, których akcja zaczyna się prawie w momencie zakończenia pierwszej części. Jakoś fabuła nie robi już takiego wrażenia, ale wciąż jest interesująca, chociaż zbyt wiele jest elementów antywojennych i dotyczących ochrony środowiska. W każdym razie czyta się dobrze i po następny tom też mam zamiar sięgnąć.
Tyraela - 2008-09-11, 20:57
:
^ Zgadzam się z Red91, Kroki są najlepszą pozycją Pilipiuka jaką czytałam.

Tymczasem ja po "Obozie Koncentracji" (swoją drogą fantastycznym, moją opinię o książce można przeczytać na biblionetce), staram się czytać "Armaged-dom" Diaczenków i jak na razie jakoś brak motywacji, to chyba znaczy, że nie przykuwa. Cykliczna apokalipsa, kto w ogóle wpada na te pomysły xD
Tigana - 2008-09-11, 22:58
:
W ramach nadrabiania czytelniczych zaległości wziąłem się za "Magiczny statek" Robin Hobb - kiedyś nie mogłem sie doczekać na te książkę, teraz czytam, ale bez większej satysfakcji. Widać, ze się człowiek starzeje <ewentualnie zmienia mu się gust>
Zła - 2008-09-12, 08:36
:
Jestem teraz we Wrocławiu i wczoraj Metz, żebym dała jej spokój i nie domagała się dostępu do kompa pokazała mi komiksy pożyczone od Tigany... :shock: Wiedziała skubana co robi :)) Wczoraj zapoznałam się z Lucyferem, przewrotnie zaczęłam od drugiego zeszytu... Tak mi się złapało xD Dzisiaj drugi zeszyt, czyli pierwszy.
Toudisław - 2008-09-12, 08:47
:
Tyraela napisał/a:
Zgadzam się z Red91, Kroki są najlepszą pozycją Pilipiuka jaką czytałam.

A Dużo tego czytałaś ? Jak się podoła kaszanka z psa

Ja praktycznie kończę Sakrament. Ostatnie strony jednak jakoś niechcą mi wchodzić do głowy bo czytam z prędkością 3 dziennie. Tak czy siak ksiązka ciekawe ale nie powala. Jak w przypadku Historii pana B dobry styl i przeciętna momentami fabuła.

Zacząłem czytać "Na ziemi niczyjej" Brzzińskiej & Wiśniweski Trudno coś na razie powiedzieć ale wygląda na dość ciekawą pozycje
Elektra - 2008-09-12, 09:24
:
Tigana o Magicznym statku Hobb napisał/a:
kiedyś nie mogłem sie doczekać na te książkę, teraz czytam, ale bez większej satysfakcji.

Miałam tak ostatnio z Ustrojem świata Stephensona, najpierw nie mogłam się doczekać zakończenia wydawania, a jak już dostałam ostatnią część w swoje łapki, to w ogóle nie chciało mi się tego czytać. Mam nadzieję, że za jakiś czas mi się odwidzi. ;)


Zaczęłam dzisiaj Hybrydy, czyli ostatni tom trylogii Sawyera. Ciekawe, jak autor wszystko zakończy. I czym mnie jeszcze zaskoczy. Po Ludziach mam mieszane uczucia, historia nie była już tak porywająca, chociaż fragmenty naukowe nawet mnie zainteresowały. Szczególnie wątek dotyczący przebiegunowania Ziemi (i tutaj się zastanawiam, czy jest to element science czy bardziej fiction, ale na razie jeszcze nie zaczęłam szukać dodatkowych informacji ;) ).
Shadowmage - 2008-09-12, 09:27
:
Elektra napisał/a:
Zaczęłam wczoraj czytać Hominidów R. Sawyera, pierwszy tom trylogii pt. Neandertalska paralaksa. I wygląda na to, że dzisiaj ich skończę. Ależ to się fajnie czyta, nie można się oderwać.

Niestety tom #2 już nie daje takiej przyjemności. Owszem, pochłania się go błyskawicznie, ale fabularnie stoi na poziomie telenoweli. Czekam teraz aż dojdzie do mnie trzeci, może będzie lepiej.

Idę teraz trójtorowo: "Na zachodzie bez zmian", "451 fahrenheita" i "Gdzie wasze ciała porzucone". Przyjemność z lektury płynie mniej więcej w takiej kolejności, choć wszystkie są niezłe.
Elektra - 2008-09-12, 09:34
:
Shadowmage napisał/a:
Czekam teraz aż dojdzie do mnie trzeci, może będzie lepiej.

Na razie nie jest (wiem, 25 stron, to trochę mało na ocenienie). ;) Niektóre opisy uczuć kobiecych są tak sztuczne, że aż zęby bolą.
red91 - 2008-09-12, 10:11
:
Gene Wolfe - "Miasteczko Castleview"

Zapowiada się co najmniej intrygująco.
ASX76 - 2008-09-12, 10:53
:
Elektra napisał/a:
Shadowmage napisał/a:
Czekam teraz aż dojdzie do mnie trzeci, może będzie lepiej.

Na razie nie jest (wiem, 25 stron, to trochę mało na ocenienie). ;) Niektóre opisy uczuć kobiecych są tak sztuczne, że aż zęby bolą.


Tako rzecze prorok ASX: Myślicie że będzie lepiej? Już było... ;)


Skoro o przyjemnościach mowa... Delektuję się "Atlasem chmur" D. Mitchella.

Shadowku, "Na Zachodzie bez zmian" nie jest najlepszą książką w bogatej tworczości E.M. Remarque". Warto sięgnąć również po inne pozycje np. "Czas życia i czas śmierci", "Trzej towarzysze" czy "Nim nadejdzie lato". :-)
Dhuaine - 2008-09-12, 13:33
:
Tigana napisał/a:
W ramach nadrabiania czytelniczych zaległości wziąłem się za "Magiczny statek" Robin Hobb - kiedyś nie mogłem sie doczekać na te książkę, teraz czytam, ale bez większej satysfakcji.

Ja nie zdołałam przeczytać do końca Żywostatków i wątpię, bym kiedykolwiek je zmęczyła. Czytało się je jak siano... Niby jakoś wchodzi, ale zupełnie bez smaku. Porzuciłam na korzyść innych książek.

Przeczytałam Storm Front Jima Butchera. Lubię urban fantasy i kryminały, ale po tym narzekaniu na Careya spodziewałam się czegoś lepszego. Tymczasem powieść stoi na dość przeciętnym poziomie... Nie mogę powiedzieć, by coś w fabule mnie zaskoczyło. Styl był całkiem przyjemny, ale arcydzieło to to nie jest. Do poczytania w tramwaju czy autobusie.
Tigana - 2008-09-12, 15:54
:
Dhuaine napisał/a:
Ja nie zdołałam przeczytać do końca Żywostatków i wątpię, bym kiedykolwiek je zmęczyła. Czytało się je jak siano... Niby jakoś wchodzi, ale zupełnie bez smaku. Porzuciłam na korzyść innych książek.

Obiecałem sobie, że przeczytam do końca tę trylogię. A potem sprzedam (w sumie to już sprzedałem) I to będzie wszystko w temacie p. Hobb - przynajmniej dla mnie.
Gand - 2008-09-12, 16:49
:
Jestem w trakcie V tomu Malazańskiej Księgi Poległych - fajna historia, dobrze mi się czyta od początku (teraz za mną około 3/4 całości), kilka świetnych postaci - Tehol & Bugg zdecydowanie rządzą, ich abstrakcyjne dysputy to jest to.
Poza tym poczytuję powoli nowego Piekarę, póki co około 1,5 opowiadania za mną. Czyta się fajnie, jak to Piekarę. Wyraźnie pomogło odświeżenie formy i odpuszczenie narracji pierwszoosobowej.

Ale obie te książki an chwilę poszły w odstawkę. Dlaczego? Bo kupiłem w końcu So What!, genialną kronikę zespołu Metallika opartego na materiałach z magazynu o tym samym tytule i wzbogaconego o komentarze członków zespołu. Dawkuję sobie tę księgę, a mimo to nieubłaganie zbliża się do końca - szkoda. Dla mnie bomba i niesamowita kopalnia wiedzy o zespole. :P
You Know My Name - 2008-09-12, 19:25
:
Gand napisał/a:
kilka świetnych postaci - Tehol & Bugg zdecydowanie rządzą, ich abstrakcyjne dysputy to jest to
Ten tandem to najlepsze postacie w całym cyklu jak narazie (zacząłem siódmą część)
Procella - 2008-09-13, 11:32
:
ASX76 napisał/a:
Shadowku, "Na Zachodzie bez zmian" nie jest najlepszą książką w bogatej tworczości E.M. Remarque". Warto sięgnąć również po inne pozycje np. "Czas życia i czas śmierci", "Trzej towarzysze" czy "Nim nadejdzie lato".

I przede wszystkim "Czarny obelisk"! Jedna z najlepszych książek, jakie czytałam. Muszę ją sobie w końcu kupić, chcę mieć własny egzemplarz.

U mnie Pratchettowo - wczoraj przeczytałam "Piątego elefanta", a teraz kończę "Pomniejsze bóstwa". Obie książki urocze i niegłupio zabawne, jak to u Pratchetta. Następny pewnie będzie Gaiman - "Dym i lustra".
Elektra - 2008-09-16, 09:21
:
U mnie też pratchettowo :)) czytam Piekło pocztowe. I jest super, wczoraj nie mogłam się oderwać i gdyby nie to, że trzeba było wstać o świcie, to pewnie bym skończyła w nocy. A tak zostało mi niecałe sto stron. Nie ma Vimesa, przynajmniej na razie ;) (ale to zupełnie nie przeszkadza). Moist jest naprawdę interesującą postacią, a Vetinari kolejny raz potwierdza swój geniusz (on się robi zbyt genialny i przewidujący).
Toudisław - 2008-09-16, 09:29
:
Ja nadal powoli czytam "Na ziemi niczyjej", a dokładnie pierwszą część tryptyku "Chwała Ogrodów". Dziwna książka O_o bardziej niejasna i mroczna niż "Za króla Ojczyznę i garść złota", Spodziewałem się czego innego. Ciężko mi się to czyta, ale całkiem dobrze. Systematycznie czytam tez opowiadania nominowane do tegorocznego Zajdla. Szostak za mną, następny pewnie Guzek. Dla oderwania się podczytuję też drugi tom " Mrocznej Wieży" Kinga. Początek przypomina mi "Rolanda".
Liv - 2008-09-16, 11:55
:
Toudi ... notka na książce, już wskazuje, że drugi tom Na Ziemi niczyjej, ma zupełnie inny klimat. Czyta ci się ciężko, ale całkiem dobrze ? xDDD

Toudi napisał/a:
Dla oderwania się podczytuję też drugi tom " Mrocznej Wieży" Kinga. Początek przypomina mi "Rolanda".

Nic dziwnego, skoro to cykl Toudi :)
Toudisław - 2008-09-16, 12:17
:
Liv napisał/a:
Czyta ci się ciężko, ale całkiem dobrze ? xDDD

Notek nie czytam. Albo bzdury albo spoilery.
Ale czyta się dobrze, bo to dobrze napisana książka. Po prostu nie spodziewałem się takiej powieści. Tajemniczej mrocznej i poważnej. A co najważniejsze o wiele lepiej napisanej niż poprzedniczka.
Liv napisał/a:
Nic dziwnego, skoro to cykl Toudi :)

Ale początek był dla do "Rolanda" bardzo podobny. A to nie był komplement niestety. No widzę, że dalej się zmienia i robi ciekawie.
MadMill - 2008-09-16, 13:19
:
Czytam zbiór opowiadań Zajdla "Dokąd jedzie ten tramwaj?", jestem w połowie, i jak to Zajdel mnie się podoba, chociaż np. opowiadanie Sami jakoś mi do gustu nie przypadło. Zobaczymy jak będzie dalej.

Oblężenie Lankmaru autorstwa Fritza Leibera za to na ukończeniu już, jakieś 50 stron mi zostało i jak dotąd opowiadania z cyklu o Fafrydzie i Szarym Kocurze przejawiały tendencje spadkową z tomu na tom, to tutaj jedyną powieścią w tej serii Leiber się ratuje i wychodzi mu to dobrze. Podczas czytania Lyncha naszła mnie taka myśl, że Locke i Jean przypominają trochę bohaterów Leibera. Dwóch gości ze zmazami i skazami, który potrafią sobie dać po razie, ale i tak najważniejsza jest dla nich przyjaźń. ;)

Zakopałem się w Cryptonomiconie... książka mi się bardzo podoba, ale no po prostu czasami mój nastrój nie pozwala na jej czytanie, bo mam wrażenie, że sporo rzeczy mi ucieka. Niemniej jednak posuwam się naprzód i ze strony na stronę Stephenson potwierdza swoje miejsce w moim prywatnym rankingu... pierwsze miejsce ma się rozumieć. ;)
Tigana - 2008-09-16, 17:36
:
Toudisław napisał/a:
Dziwna książka O_o bardziej niejasna i mroczna niż "Za króla Ojczyznę i garść złota",

Ta książka to zupełnie inna bajka.
Toudisław napisał/a:
Dla oderwania się podczytuję też drugi tom " Mrocznej Wieży" Kinga. Początek przypomina mi "Rolanda".

Później szybko się rozkręca.

Jestem w połowie drugiej części trzeciego tomu "Statku przeznaczenia" Robin Hobb. Czyta się dobrze, ale jej proza już mnie nie porywa.
Nabu Nezzar - 2008-09-17, 01:24
:
Skończyłem dziś bardzo fajną "Zadanie goblina" (jutro idę od razu kupić drugą część - "Drogę goblina") i zacząłem czytać coś zgoła innego - "Wojny złotego wieku" Stephena Turnbulla.
Książka wybitnego brytyjskiego historyka wojen, przedstawia panoramiczny obraz renesansowych wojen, ówczesnej sztuki militarnej, sylwetki wybitnych władców i dowódców oraz najsłynniejsze bitwy.
Tanit - 2008-09-17, 13:24
:
Wstyd powiedzieć, że w sierpniu tylko 2 książki :oops: <w końcu kopnęła dupę do czytania>

Holly Black 'Danina' - Nowoczesna baśń. Przyznam, że jeśli by tę opowieść traktować w istocie jako baśń to jest w porządku. Ale tylko w porządku. Lekturka dla dzieciaków 10-12 lat. Wzięłam od koleżanki bo zauważyła interesujący Nas motyw ;P Krótka jakieś 200 stron więc jeszcze dzisiaj skończę.

Byłam w Bibliotece i wypożyczyłam superaśną książkę :mrgreen:
'Katie w świecie Mody' - R. Campbell (yeeyyy piszą o mnie xD)
i jakieś dwie podrzędne opowiastki ^_^:
'Ostatnia Saga' M. Mortki i 'Tkacz Iluzji' E.Białołęckiej
Mam ambitne plany skończyć przynajmniej dwie do końca września...
ambitnie //mur
Tigana - 2008-09-17, 23:29
:
Tanit napisał/a:
(...)i jakieś dwie podrzędne opowiastki ^_^:
'Ostatnia Saga' M. Mortki

To źle trafiłaś - "Ostatnia saga" to chyba najlepsza książka Mortki.

"Żywostatki" garść spoilerów

Nadludzkim wysiłkiem zakończyłem przygodę z "Żywostatkami" Niestety to co kiedyś mnie porwało, dzisiaj nieco nuży. Atutem książki bez wątpienia jest kreacja bohaterów - autorce świetnie udało się pokazać jak poszczególne postaci zmieniają się pod wpływem swoich przeżyć. inna sprawa, że niestety wszyscy zmieniają się na lepsze --_- Nie podobało mi się także rozwiązanie sprawy Bystrego - taka ta jego śmierć była nijaka. A Amber to Błazen? Jakbym miał ocenić punktowo to za całość dałbym 7/10, ale ostatni tom mimo wszystko o oczko niżej.
Romulus - 2008-09-17, 23:44
:
Czytam sobie ponownie Koło Czasu R. Jordana. Zacząłem od początku :) i przypomniałem sobie szybko, że na początku jest questowo, czyli rzygawicznie jeśli chodzi o fabułę. Typowe, za przeproszeniem, śmierdzące owcami chłopy z zapadłej wiochy na Wypiździejewie ruszają na podbój świata... Dużo schematów i zrzynki z fantasy "tolkienowskiej". Ale to Jordan w końcu: facet, który umie pisać. Kiedy czytałem ten cykl na studiach po raz pierwszy (do Ścieżki Sztyletów), wsiąkłem strasznie na wakacje w te opasłe tomy. Już od pierwszego tomu widać zarys większej, niż przedstawiona tam, fabuły. I teraz czytam Wielkie Polowanie (w nowym scalonym wydaniu), dalej jest questowo (aż chyba do połowy 3 tomu, jeśłi dobrze pamiętam), ale nadal czyta się bezboleśnie. Rozmach fabularny i inscenizacyjny zaczyna być przytłaczający i znowu się zatapiam w tym, stworzonym niemal do ostatniego drobiazgu. świecie. A przecież najlepsze tomy dopiero przede mną (i najgorsze też).

Męczą mnie jak zwykle faceci: tępe i uparte chłopki, które boją się kobiet i są tak w tym drażniący, że czasami psują mi przyjemność czytania. Rozumiem: to świat kobiet. Ale czy musieli być takimi beznadziejnymi prawiczkami? I te baby: każda na schwał, tupnie nogą i świat drży w posadach, a kiedy się wezmą wzajemnie za warkocze... Ech, podniecić się można :)

Tak czy siak, odgniewałem się z Jordanem. Mam nadzieję, że zanim przeczytam ostatni wydany w Polsce tom, to Sanderson skończy ostatnią odsłonę. Chamsko to zabrzmi, ale gdyby Jordan nadal żył, ten cykl ciągnąłby się jeszcze parę dobrych lat.

Idealna lektura na jesień i zimę. Oby było mało ciekawych nowości na rynku, bo wsiąkam coraz bardziej...
Shadowmage - 2008-09-18, 08:24
:
Toudisław napisał/a:
Ale początek był dla do "Rolanda" bardzo podobny. A to nie był komplement niestety. No widzę, że dalej się zmienia i robi ciekawie.
A ja się nie zgodzę. Od kiedy w "Mrocznej wieży" robi się "akcyjnie", pryska nastrój i z tomu na tom czyta się coraz gorzej. Zresztą akcja w wykonaniu kinga to rozbijanie tematu na opowiadanie na kilkaset stron. Temu panu w długich formach podziękowałem już dawno temu.

Tigana napisał/a:
To źle trafiłaś - "Ostatnia saga" to chyba najlepsza książka Mortki.
"Ostatnia saga" jest najlepsza z cyklu nordyckiego, ale mnie osobiście najbardziej z jego twórczości do gustu przypadła pierwsza część "Karaibskiej krucjaty". Druga, niestety, nie trzyma poziomu.

Porcella, ASX-->Remarque'a czytałem już właśnie "Czarny obelisk" i "Nim nadejdzie lato", więc nie jest to mój pierwszy kontakt z tym autorem. "Na zachodzie bez zmian" jednak jest często inspiracją dla innych powieści (tak jak np. dla "Na ziemi niczyjej", która z niewiadomych względów wydaje się Toudiemu dziwna:P), warto ją więc również znać.
You Know My Name - 2008-09-18, 09:20
:
romulus napisał/a:
Czytam sobie ponownie Koło Czasu R. Jordana.
Ech, ja zatrzymalem sie jakos ze trzy tomy przed koncem i mimo, ze chce wiedziec co i jak dalej to odczuwam jakis wewnetrzny przymus kazacy mi zostawic te ksiazki na polce.
To jedyny chyba cykl, w ktorym to nie dobrych a zlych sie wskrzesza bo za szybko sie wykruszaja. Moze jak ukoncze MBF z przyleglosciami i Wyspy przebrne to kto wie (czytaj jakos przed przed grudniem) znowu zawalcze z Jordanem.
P.S. Czyba nigdy nie czytalem o tak pierdolowatym superbohaterze jak Perrin.
Romulus - 2008-09-18, 09:38
:
:mrgreen: najsłabszym ogniwem Koła Czasu rzeczywiście są ci dobrzy. Ech, ze złych Lanfear jest podniecająco intrygująca.
A te pierdoły, które mają świat ratować... Co jakaś laska zalotnie się uśmiechnie...Och, ech, ach..."Rand to umie rozmawiać z kobietami, a ja taka pierdoła jestem...", "Perrin to umie rozmawiać z kobietami a ja to taka cnotka niewydymka jestem...", "Rand i Perrin to potrafią rozmawiać z dziewczynami a mnie to tylko owce podniecają....".
No normalnie wyrzuciłbym te powieści w kałużę za oknem, ale na szczęście mają mnóstwo innych zalet :) które rekompensują wady w postaci głównych bohaterów pozytywnych :)

Dobra, bo się OT zrobiło i zaraz nabiją mnie na pal (nie chcę zakładać nowego wątku o Jordanie...)
Tanit - 2008-09-18, 09:57
:
Tigana napisał/a:
To źle trafiłaś - "Ostatnia saga" to chyba najlepsza książka Mortki.

czy ja muszę tłumaczyć słowo 'żart' o_O ?
Długo czaiłam się w BULe na tą książkę zanim zobaczyłam ją na półce *^^* (wiecznie wypożyczona)

Czytam 'Katie w świecie mody' i jestem, zachwycona. Świetna książka by się rozerwać. mnóstwo ciętego żartu, ironii, cynizmu... i prawdziwego 'Tego' świata ;)
Tigana - 2008-09-18, 15:16
:
Tanit napisał/a:
-czy ja muszę tłumaczyć słowo 'żart' o_O ?

Mnie nie musisz, ale ja zawsze pisze na serio i się czepiam :P
Zacząłem "Dom wschodzącego słońca" Janus - po lekturze 20 stron trudno powiedzieć coś sensownego na temat tej książki, ale już wiem, ze dobrze się czyta.
Dhuaine - 2008-09-18, 22:54
:
Załatwiłam "Pełnię księżyca" Butchera. Tym razem fabuła była lepsza i naprawdę przyjemnie się czytało, ale... denerwują mnie niezbyt subtelne zapowiedzi następnych tomów. Autor zostawia mnóstwo śladów dotyczących przeszłości Dresdena, która oczywiście jest mroczna, tragiczna i zawiła, i nie mam najmniejszej ochoty się w nią zagłębiać. Do tego dochodzi jeszcze Wielka Intryga - oby tylko Dresden nie skończył jako bohater tysiąclecia mający wybawić świat.
Jachu - 2008-09-19, 13:45
:
Skończyłem wczoraj "Rzym, t. II - Kleopatra" Colleen McCullough. Świetna powieść i tylko żal bierze, że kolejny tom cyklu nie został w Polsce wydany... Należy mieć nadzieję, że może jakieś wydawnictwo sięgnie po dalsze powieści australijskiej pani neurolog ;)

Dziś sięgnąłem po "Powstanie Spartakusa 73-71 p.n.e." Bernarda Nowaczyka. To pozycja poświęcona największemu powstaniu niewolników przeciwko Rzymowi w I w. p.n.e. Poznajemy kulisy tego bezsprzecznie ważnego dla Rzymian wydarzenia, polityczne tło i makabryczną zemstę Marka Licyniusza Krassusa, który rozkazał wzdłuż drogi między Kapuą a Rzymem ukrzyżować 6 tys. niewolników Spartakusa...

Tylko tak mi "Lód" Dukaja chodzi po głowie... --_-
Beata - 2008-09-19, 13:49
:
W Merlinie znalazłam takie oto histryczne chyba coś

http://merlin.pl/Cycero_R...t/1,616302.html

Zastanawiam się, czy warto kupić... może ktoś widział/czytał/słyszał i może przybliżyć detale...
Jachu - 2008-09-19, 14:00
:
Beata napisał/a:
może ktoś widział/czytał/słyszał i może przybliżyć detale...
Szczerze przyznam, że po raz pierwszy spotykam się z informacją na temat tej pozycji, więc niestety nie jestem w stanie ci pomóc w żaden konkrenty sposób. Jak widzę jednak opinie są dość pochlebne, więc niemal pewne jest, że do spisu książek które muszę kupić, dopiszę kolejną :P Tylko kiedy ja to wszystko przeczytam?