Zaginiona Biblioteka

Społeczeństwo - Konflikt pokoleń

dworkin - 2013-07-01, 10:41
: Temat postu: Konflikt pokoleń
http://www.kociewski.pl/i...d=1962&Itemid=1

Cytat:
Grupa mieszkańców osiedla wystosowała do Spółdzielni Mieszkaniowej pismo w którym żąda zlikwidowania mini boiska do gry w koszykówkę oraz w piłkę plażową zlokalizowanego w samym środku osiedla.

(...)

Domagamy się jego likwidacji z powodu:
1. Zbyt dużego hałasu i zakłócaniu spokojnego wypoczynku we własnych mieszkaniach. Nie można swobodnie wypoczywać przy otwartych oknach, szczególnie latem, (nie mówiąc o spaniu po pracy na nocnej zmianie) gdyż od wczesnych godzin rannych do późnych godzin wieczornych słychać tylko wrzaski dzieci i młodzieży oraz unoszący się kurz, który wdziera się do mieszkań, kiedy nawet na chwilę uda się otworzyć okna w celu przewietrzenia mieszkania (...)

To już trzecia tego typu sytuacja o której czytam. W dwóch poprzednich najstarsi mieszkańcy osiedli (jako najbardziej zdeterminowani) blokowali wszelkie inicjatywy rozbudowy obiektów przeznaczonych dla najmłodszych.

Sam wychowałem się (podstawówka + liceum) na osiedlu, gdzie między trzema blokami jeszcze bardziej były ściśnięte boisko i plac zabaw, bez żadnych ogrodzeń. Przynajmniej parę razy pękały okna. Nikt jednak nie narzekał. I teraz zastanawiam się - o co be?

Czy to młodzi zrobili się tak chujowi? Czy może starzy stracili wszelki wzgląd na własną młodość i młodość swoich (najpewniej dorosłych już) dzieci? A może to tylko kwestia starzejącego się społeczeństwa? W takim wypadku już niedługo nie będzie boisk w ogóle.
Stary Ork - 2013-07-01, 10:52
:
Hmm, najlepiej by było, gdyby w ogóle młodzież do lat powiedzmy 20 wywieźć do obozów, żeby nie hałasowała :D Rozumiem frustrację ludzi, którzy mają pod oknem plac zabaw albo boisko i pamiętam, jacy bylismy uciążliwi dla sąsiadów tłukąc w kosza od siódmej rano do dziesiątej wieczorem - ale, na Gorka i Morka, jaka jest alternatywa? W mojej pipidówce z braku infrastruktury młodzież urządziła sobie skate park na parkingu marketu, dzielą się miejscem z przejeżdżającymi samochodami. To jest alternatywa? Przesiadywanie na klatkach schodowych to jest alternatywa? Zagnanie dzieciaków do domów przed komputery (gdzie nikomu nie będą przeszkadzać) to jest alternatywa? Co innego cisza nocna, bo to świętość nad świętości. Ale za dnia? Sam pracuję na zmiany, nieraz miałem ochotę udusić się poduszką, kiedy w upalny dzień miałem hałas za oknem. Ale tak samo mógłbym wymagać, żeby nie wykaszano mi trwanika pod blokiem, bo to przeszkadza, żeby sąsiad nie mógł zrobić remontu, bo to przeszkadza. Nie dajmy się zwariować, ludzie. //mysli .
Jander - 2013-07-01, 11:12
:
Życie na osiedlach ma swoje uroki, gdzieś między sąsiadem "przecież mówiłem, że będzie 4 dni wiercenia" wiercącym od dwóch tygodni do 10 w nocy, a zalewającym z góry, między koszeniem trawników od 6 rano, a wieczornymi miłośnikami sztuki prymitywnej.
Jako że obok są dwie szkoły, to boisk jest sporo, z tego co widzę wiecznie zajęte.
dworkin napisał/a:
Nikt jednak nie narzekał. I teraz zastanawiam się - o co be?

Wspólnotowość była trochę większa, a teraz każdy jest dla każdego obcym.
Zresztą, starzy ludzie narzekający na absolutnie wszystko to rzecz uniwersalna.
A odnosząc się do linkowanej sprawy - jeśli boisko zostało zbudowane w okolicy bloków zamieszkanych w większości przez starszych ludzi to jest to błąd w planowaniu przestrzennym.
dworkin napisał/a:
W takim wypadku już niedługo nie będzie boisk w ogóle.

Będą, tylko będziesz z nich słyszeć inne krzyki: "Muhammad, podaj! Na Allaha, czemu nie trafiłeś na pustą bramkę?" :mrgreen:
utrivv - 2013-07-01, 13:18
:
Jander napisał/a:
Życie na osiedlach ma swoje uroki, gdzieś między sąsiadem "przecież mówiłem, że będzie 4 dni wiercenia" wiercącym od dwóch tygodni do 10 w nocy,
Ooo to są takie miejsca gdzie sąsiedzi stosują sie do ciszy nocnej? :shock:
Zazdroszczę sąsiadów.
nosiwoda - 2013-07-01, 13:37
:
dworkin, czeknij to: http://www.saskakepa.waw....m_campaign=news
W skrócie: dwójce (!) mieszkańców stacja rowerów miejskich (!) wydaje się za głośna (!), więc stacja jest likwidowana/przenoszona (!).
Dużo silni, ale co tu można innego wstawić.

"jeśli boisko zostało zbudowane w okolicy bloków zamieszkanych w większości przez starszych ludzi to jest to błąd w planowaniu przestrzennym" - wiesz, biologia ma to do siebie, że boiska budowane w latach 60. na młodych osiedlach teraz są otoczone blokami starszych ludzi :)
A poza tym nie ma czegoś takiego, jak "bloki zamieszkane w większości przez starych ludzi", nie ma takiej kategorii ani nie ma jak sprawdzić, kto mieszka. To jest zbyt płynne i zmienne.
dworkin - 2013-07-01, 13:46
:
Niechaj rzucę jeszcze do pieca: http://www.dzienniklodzki...t.html?cookie=1 (wspominałem o tym na starcie)

Cytat:
Zakaz malowania kredą na chodniku, grania w piłkę, zapraszania kolegów i głośnej rozmowy - takie absurdalne przepisy wprowadza coraz więcej łódzkich administracji.
Do "natychmiastowego zaprzestania malowania kredą po bruku" wezwała dzieci administracja kamienicy przy ulicy Radwańskiej 19. Kartkę z zakazem wywiesiła po tym, jak grupa kilkulatków namalowała na podwórku obrazek kredą.

(...)

- To jakiś absurd - denerwuje się jedna mama. - Obrazek był na ziemi może dwa dni, potem zmyła go ulewa. Dzieci bawiły się pod naszym nadzorem, o niszczeniu czegokolwiek nie było mowy.

(...)

- Widzimy potrzebę zorganizowania miejsca zabawy dla najmłodszych z naszych wspólnot - mówi Tadeusz Kowalczyk, przewodniczący zarządu wspólnoty - U starszych osób budzi to sprzeciw, ale nie możemy nie widzieć, że mieszkają tu też rodziny z dziećmi. Jednak w naszych blokach mieszkają starsi ludzie, schorowani i musimy uszanować, że nie chcą, by pod ich oknami od godz. 14 do 22 dzieci grały w piłkę.

(...)

Na zebraniach wspólnot jesteśmy na przegranej pozycji: zawsze wygra budowa chodnika, a nie placu zabaw - dodaje pan Sylwester. - Jak można w ogóle nie liczyć się ze zdaniem części mieszkańców?

nosiwoda - 2013-07-01, 15:27
:
Było takie opowiadanie Vonneguta o staruszkach trzymających w krzepkich rękach wszystkie tytuły własności i ich ubezwłasnowolnionych, stłoczonych w jednej izbie dzieciach... Myślałem, że nie dożyję takich dni.
Tixon - 2013-07-01, 16:06
:
Cytat:
Do chłopca nie może przyjść kolega z bloku obok, bo usłyszy od starszych sąsiadów "idź pod swój blok".

Nic się nie zmieniło od czasów mojego dzieciństwa, poza tym, że było tam podwórko a nie blok. Wyprawa za bloki nawet nie wchodziła w grę, chociaż tam był plac zabaw, bo dzieciaki pilnowały swojego terenu.
Kalevala - 2013-07-01, 18:12
:
Tixon napisał/a:
Cytat:
Do chłopca nie może przyjść kolega z bloku obok, bo usłyszy od starszych sąsiadów "idź pod swój blok".

Nic się nie zmieniło od czasów mojego dzieciństwa, poza tym, że było tam podwórko a nie blok. Wyprawa za bloki nawet nie wchodziła w grę, chociaż tam był plac zabaw, bo dzieciaki pilnowały swojego terenu.


No tak, tak jak mnie i moich znajomych starsza sąsiadka z sąsiedniego bloku wyganiała z "ich" placu zabaw "do nas". Na skrawek trawnika 2x3 obok ruchliwej ulicy:))
Sabetha - 2013-07-03, 10:15
:
No to nic tylko współczuć Wam dzieciństwa :P
Ja byłam dzieckiem wsi polskiej, które nie znało pojęcia "tu się nie można bawić". Zresztą gdy rodzice moi lub któregoś z kolegów mieli nas dosyć i sugerowali, by przenieść zabawę w Indian gdzie indziej, pozostawały wszystkie te hektary lasu wokół. Aż dziw, że wszyscy dożyliśmy wieku dorosłego bez poważnych uszczerbków na zdrowiu :badgrin:
A propos zaś tematu, nie wyobrażam sobie, żeby kiedykolwiek zaczęły mi przeszkadzać dzieci na placu zabaw, jeżeli nie będą się porozumiewały za pomocą pięciu wulgaryzmów na krzyż i darły się pod oknami o pierwszej w nocy //pisowcy . Toż to jakiś absurd jest.
Stary Ork - 2013-07-03, 10:30
:
Hmm, myśmy kiedyś przez pięć godzin bawili się w trzech tenorów i na pełnej parze śpiewali ludziom pod oknami przeboje lat 80-tych i 90-tych :mrgreen: Gdyby któryś z sąsiadów nas wtedy zastrzelił, prezydent odznaczyłby go Orłem Białym za wybitne zasługi dla polskiej muzyki - a tu nic, żadnej reakcji :mrgreen: Przeganianie było, ale na zasadzie "Nie lubimy tu obcych, hombre", a nie na zasadzie "Idź byc dzieckiem gdzie indziej" //mysli .
Sabetha - 2013-07-03, 10:32
:
Orku, po prostu dożyliśmy czasów, kiedy to my jesteśmy ci "z innej epoki" XD
MrSpellu - 2013-07-03, 10:43
:
A u mnie też większych problemów nie było. Na osiedlu biegaliśmy z dzieciarnią gdzie się dało. Ganialiśmy się po terenach przedszkola, rzucaliśmy się pustakami na okolicznych budowach, chodziliśmy do sąsiadów na haby. Harataliśmy w gałę na trawiastym boisku szkolnym. I czasem trzeba było tylko dać w ryj konkurencji z sąsiednich ulic :mrgreen:
toto - 2013-07-03, 10:47
:
Z dzieciństwa pamiętam letnią zabawę w wojnę ze śliwkami jako bronią. I też nikt nie miał pretensji, że cały dzień biegamy, drzemy gęby i robimy niezły burdel.
Tixon - 2013-07-03, 10:51
:
Dawno temu w Śmigusa mieliśmy wojnę podwórek. Woda lała się ostro, używane były wszelkie przewagi terenu (my mieliśmy ufortyfikowaną pralnię, oni nas ostrzeliwali z dachów). W końcu jeden z mieszkańców miał dosyć, wyszedł nas opieprzyć, nim zdążył coś powiedzieć, dostał z wiaderka od mego ojca, machnął ręka i wrócił do domu.
MrSpellu - 2013-07-03, 10:59
:
Teraz bym zawału dostał. Wiesz ile kosztuje woda? A ile ścieki? Ścieki są, urwał, droższe od wody --_-
Stary Ork - 2013-07-03, 11:02
:

Sabetha - 2013-07-03, 11:03
:
//aaa

Zapewne tak było :mrgreen:
MrSpellu - 2013-07-03, 11:06
:
Szczerze? Ja teraz obserwuję młodych rodziców biegających za smarkami, chuchających, dmuchających, zamykających pod kloszem, ąę i aj waj, to mi się słabo robi.
Jander - 2013-07-03, 11:09
:
Bo teraz same jedynaki.
MrSpellu - 2013-07-03, 11:15
:
Mój brat ma dwie dziewczynki. I strasznie, ale to strasznie się z nimi cackają. Ale spoko. Obiecałem, że będę się wymądrzał dopiero, gdy sam się rozmnożę.
Stary Ork - 2013-07-03, 11:16
:
Spellu, z jednej strony - poczekaj, aż będziesz miał córkę, wtedy pogadamy //orc . A z drugiej strony, faktycznie. Jak dzieciak się parę razy nie przewróci, to się nie nauczy wstawać, jak parę razy od życia nie dostanie, to się nie nauczy bronić. I to jest prawdziwe bezstresowe wychowanie, które rodzi problemy (a nie zakaz bicia, jak to się przewija w wielu dyskusjach). I to będzie problem, bo trzymanie dziecka pod kloszem to wychowywanie mimozy która nie wytrzyma byle przymrozków. Dlatego na przykład w razie zadymy na placu zabaw nie interweniuję w myśl zasady "Nie ma krwi, nie ma faulu" //spell . A wychowywanie na zasadzie "Zosiu, nie kop pana, bo się spocisz" to jakaś aberracja, coraz modniejsza niestety.
MrSpellu - 2013-07-03, 11:19
:
No toż piszę, że będę się wymądrzał, gdy sam się rozmnożę. Inna sprawa, że moja żona ma bardzo zdrowe poglądy odnośnie wychowania dzieci (wszak dziołcha ze wsi), więc to pewnie ja będę chuchał i dmuchał :mrgreen:
Fidel-F2 - 2013-07-03, 12:00
:
MrSpellu napisał/a:
Szczerze? Ja teraz obserwuję młodych rodziców biegających za smarkami, chuchających, dmuchających, zamykających pod kloszem, ąę i aj waj, to mi się słabo robi.
problem robi się dopiero wtedy gdy dziecko utopi się w kanałku, wypadnie z okna albo rozjedzie go samochód

Stary Ork napisał/a:
Jak dzieciak się parę razy nie przewróci, to się nie nauczy wstawać, jak parę razy od życia nie dostanie, to się nie nauczy bronić. I to jest prawdziwe bezstresowe wychowanie, które rodzi problemy (a nie zakaz bicia, jak to się przewija w wielu dyskusjach). I to będzie problem, bo trzymanie dziecka pod kloszem to wychowywanie mimozy która nie wytrzyma byle przymrozków. Dlatego na przykład w razie zadymy na placu zabaw nie interweniuję w myśl zasady "Nie ma krwi, nie ma faulu"
+1, raz nawet zachęcałem do bronienia swego na placu zabaw i syn dostał wpierdol :oops: jak wrócił z płaczem to przedstawiłem mu z grubsza prawidła rządzące wszchświatem :mrgreen:
nosiwoda - 2013-07-03, 12:04
:
Właśnie, właśnie. Udzieciowienie zmienia perspektywę.
Mam szczerą nadzieję, że traktujemy nasze dzieci raczej po ludzku, bez jakichś przegięć w żadną stronę. Co prawda w wieku syna chyba już sam latałem na podwórko przez ulicę, ale teraz wypuścić sześciolatka samego jakoś mi się nie widzi. Może to kwestia liczby samochodów na ulicach, może powiązanego z tym nastawienia kierowców, może ogólnej atmosfery, ale jakoś nie.
Z drugiej strony nie robimy też takich chorych akcji, jak wyprowadzanie dziecka na smyczy, chroniącej przed upadkiem. Dziecko znajomych tak prowadzane po zdjęciu smyczy nie potrafiło wyhamować przed ścianą i na pełnym pędzie w nią wbiegło. A skąd miało wiedzieć, że tym razem nic go nie zatrzyma? Kompocik zawsze był.
MrSpellu - 2013-07-03, 12:08
:
Z tą smyczą, to sobie jakieś jaja robisz o_O
Stary Ork - 2013-07-03, 12:12
:
Smycz-szelki są szczerze mówiąc niegłupim pomysłem przy nauce chodzenia (nie trzeba się tak schylać i oszczędzamy sobie kręgosłup) i przy spacerze w tłumie //mysli . Nie testowaliśmy, ale doceniam praktyczność pomysłu. Ale wiadomo, bez przegięć w żadną stronę.
nosiwoda - 2013-07-03, 12:19
:
MrSpellu napisał/a:
Z tą smyczą, to sobie jakieś jaja robisz o_O
Nope. Smyczoszelki cztery strony ofert na allegro
IMO przy nauce chodzenia jednak nie - bo nie powinno się uczyć dziecka chodzenia, prowadząc je za rączki (a przy takiej praktyce dochodzi do obciążenia kręgosłupa). Może trochę przy asekuracji dziecka, które już załapało zasadę, ale dopracowuje technikę - ale wtedy z kolei "Jak dzieciak się parę razy nie przewróci, to się nie nauczy wstawać", prawda?
Tak samo niezdrowy (chyba dla miednicy i stawów, ale nie pamiętam) jest chodzik.
A z kolei z dzieckiem ledwochodzącym raczej nie spaceruje się w tłumie - no bo z jakiej okazji? Procesja na Boże Ciało? Szturm na promocje w H&M? :-o
Stary Ork - 2013-07-03, 12:30
:
nosiwoda napisał/a:
A z kolei z dzieckiem ledwochodzącym raczej nie spaceruje się w tłumie - no bo z jakiej okazji? Procesja na Boże Ciało? Szturm na promocje w H&M?


Spacer w parku? Nadmorskim bulwarze? :D . I to nie idzie o wywrotkę, tylko o oddalenie się w nieznanym kierunku, kiedy dzieciak ma juz trochę większą mobilność.
nosiwoda - 2013-07-03, 12:34
:
To wtedy chipa z GPS trzeba wszczepić! Trzeba iść z czasem i osiągnięciami!
MrSpellu - 2013-07-03, 12:37
:
Co za problem? Mój pies ma taki.
Jander - 2013-07-03, 12:44
:
Smycz to dobre rozwiązanie, jeszcze ugryzie mojego psa i co wtedy?
Sabetha - 2013-07-03, 13:11
:
Czas stanąć w obronie jedynaków :mrgreen:
Kiedy moje jedyne dziecko pierwszy raz szło do przedszkola (miało cztery lata) był to równocześnie dzień, gdy jego matka szła do nowej pracy (też pierwszy raz). Po pięciu minutach rozpoznania terenu spytałam: wszystko ok? Na co dziecko odrzekło: idź, bo się spóźnisz. Tak mu zostało do dziś. Jest śmiałe, zaradne i ogarnia swoje sprawy na tyle, że w jego szkole bywam dwa razy do roku na zebraniach rodziców.
Jak widzę wszystkie te wyjące dzieci w oddziale przedszkolnym i matki warujące pod drzwiami po całych dniach, coś mi się w środku przewraca. Tak samo mam na widok dziesięciolatka, którego rodzice odprowadzają pod próg klasy, niosąc za nim plecak, czy gimnazjalisty, którego matka zasłania własną piersią, chociaż ewidentnie przegiął pałę (przypadek sprzed około tygodnia: grupka gówniarzy zwiała z lekcji, kupiła sobie wódę i opróżniła flaszki nad zalewem, przy czym jeden omal się nie utopił. Rodzice niektórych twierdzili: ale to tylko kilka łyków, o co całą ta afera?!).
Tixon - 2013-07-03, 13:16
:
Fidel-F2 napisał/a:
problem robi się dopiero wtedy gdy dziecko utopi się w kanałku, wypadnie z okna albo rozjedzie go samochód

Ewolucja. Przetrwa ten, który nie będzie robił głupich rzeczy. Albo ten, kto będzie miał szczęście. Przetrwałem zabawy na budowie (ganianego na fundamentach plus minus półtora metra), skakanie z kontenerów (dwa metry), wyprawy do rozpadającej się kotłowni, topienie się (przez co zamiast lęku przed wodą, nauczyłem się pływać pod nią [w niej? :shock: ), zderzenie z samochodem (mega inteligentne wyskoczenie na ulicę za piłką i odbicie się od maski malucha "tak jak to robią w filmach"; nadwyrężyłem nadgarstek, przestraszyłem ojca, kierowca prawie miał zawał).
Jander - 2013-07-03, 13:24
:
Sabetha napisał/a:
Jak widzę wszystkie te wyjące dzieci w oddziale przedszkolnym i matki warujące pod drzwiami po całych dniach, coś mi się w środku przewraca. Tak samo mam na widok dziesięciolatka, którego rodzice odprowadzają pod próg klasy

A co powiesz na dwudziestoletnich studentów, którym matki składają dokumenty w dziekanacie, wydzwaniają jak ich dzieciątka nie dostaną się na wymarzone studia lub nie dostaną stypendium albo kwaterują młodego w akademiku (nie mówię tu o zwykłym wniesieniu rzeczy)?
Ja żadnych ekscesów nie miałem, jedynym problemem był podział konsoli z bratem i kompromis między odrabianiem zadań i nauką, a konsolą.
Kalevala - 2013-07-03, 13:57
:
Tixon napisał/a:
Fidel-F2 napisał/a:
problem robi się dopiero wtedy gdy dziecko utopi się w kanałku, wypadnie z okna albo rozjedzie go samochód

Ewolucja. Przetrwa ten, który nie będzie robił głupich rzeczy. Albo ten, kto będzie miał szczęście.


Ciekawe co powiesz, kiedy ta ewolucja dotknie Twoich dzieci:P
Fidel-F2 - 2013-07-03, 14:13
:
Tixon napisał/a:
Ewolucja. Przetrwa ten, który nie będzie robił głupich rzeczy. Albo ten, kto będzie miał szczęście. Przetrwałem zabawy na budowie (ganianego na fundamentach plus minus półtora metra), skakanie z kontenerów (dwa metry), wyprawy do rozpadającej się kotłowni, topienie się (przez co zamiast lęku przed wodą, nauczyłem się pływać pod nią [w niej? ), zderzenie z samochodem (mega inteligentne wyskoczenie na ulicę za piłką i odbicie się od maski malucha "tak jak to robią w filmach"; nadwyrężyłem nadgarstek, przestraszyłem ojca, kierowca prawie miał zawał).
_________________
Pierdolicie Hipolicie. Co prawda jestem w ciężkim szoku, że dożyłem dwudziestki ale dzięki temu człowiek to i owo wie. I teraz mam dylemat, bo nie wiem czy synowi różnych rzeczy zabraniać czy liczyć na szczęście jakie było moim udziałem.
ASX76 - 2013-07-03, 14:23
:
Tixon napisał/a:

Przetrwałem zabawy na budowie (ganianego na fundamentach plus minus półtora metra), skakanie z kontenerów (dwa metry), wyprawy do rozpadającej się kotłowni, topienie się (przez co zamiast lęku przed wodą, nauczyłem się pływać pod nią [w niej? :shock: ), zderzenie z samochodem (mega inteligentne wyskoczenie na ulicę za piłką i odbicie się od maski malucha "tak jak to robią w filmach"; nadwyrężyłem nadgarstek, przestraszyłem ojca, kierowca prawie miał zawał).


Boś Jaszczur z Oriona. :-P

Poza tym, w pańskim przypadku wchodzi w grę również konflikt międzygatunkowy. //mysli
Tixon - 2013-07-03, 14:28
:
Kalevala napisał/a:
Ciekawe co powiesz, kiedy ta ewolucja dotknie Twoich dzieci:P

Mam ten sam dylemat co Fidel. Liczyć na to, że dzieciak będzie miał takie szczęście, co ja, czy nie spuszczać go z oczu.
dworkin - 2013-07-03, 14:33
:
Skoro nie stało Ci się nic naprawde poważnego, to teoria prawdopodobieństwa mówi, że podobny tryb zabawy nie zagraża życiu (albo zagraża jak wszystko). Tzn. trwały uszczerbek zdaje się przy nim mało prawdopodobny. Chyba że jesteś statystycznym wyjątkiem, ale raczej nie (znowu - mało prawdopodobne).

Tak czy inaczej - podobne podejście byłoby potraktowaniem dziecka jak kogoś gorszego. Albo własnych rodziców jak nieodpowiedzialnych.
Fidel-F2 - 2013-07-03, 15:36
:
dworkin, naprawdę mam w dupie statystykę gdy idzie o mojego syna. Tak czy inaczej - jebnij se baranka z rozpędu w ścianę i idź pierdolić gdzie indziej.
ASX76 - 2013-07-03, 15:59
:
Fidel-F2 napisał/a:
dworkin, naprawdę mam w dupie statystykę gdy idzie o mojego syna. Tak czy inaczej - jebnij se baranka z rozpędu w ścianę i idź pierdolić gdzie indziej.


Trafna ocena wywodu. //spell

Jak to mówią: "szczęściu warto pomagać" i "umiar dobry we wszystkim". ;)
dworkin - 2013-07-03, 16:22
:
Fidel-F2 napisał/a:
dworkin, naprawdę mam w dupie statystykę gdy idzie o mojego syna. Tak czy inaczej - jebnij se baranka z rozpędu w ścianę i idź pierdolić gdzie indziej.

Z chęcia jebnę, jak staniesz między nami. A wypowiedź (powyższą) taguję jako przewrażliwienie. Przez moment byłem dzieckiem i widziałem krew, złamania otwarte oraz przysypanych tonami ziemi. Wszyscy żyjemy i mamy sie dobrze (choć ostatni wypadek to faktycznie przegięcie). Tixon nie opisał niczego, co w naszym kraju nie byłoby częścią względnie normalnego dzieciństwa. Czynienie swojego pod tymi względami wyjątkowym to zwykła mitologizacja. Doświadcza jej każdy. W tym wypadku z rodzaju - My, dzieci Birmy, walczyliśmy o przetrwanie każdego dnia.

ASX76 napisał/a:
Jak to mówią: "szczęściu warto pomagać" i "umiar dobry we wszystkim".

To co? Wynajmujemy bodyguarda, żeby dzieciak nie zabił się w drodze do szkoły? Swoja drogą - żadnego z nas w klasie rodzic nie prowadzał do szkoły. Dzisiaj to już częstsze zjawisko.
Jezebel - 2013-07-03, 16:34
:
Rodzic? Do szkoły? Toż to wstyd był!
Tixon - 2013-07-03, 16:37
:
W pierwszej klasie siedziałem przed chłopakiem który w ogóle cały czas był z matką, siedziała obok niego w ławce, bo jak nie to był ryk i histeria.
Jedyny znany mi przypadek nie zdania I klasy :badgrin:
Fidel-F2 - 2013-07-03, 16:41
:
dworkin, nie zrozumiałeś więc powiem jeszcze raz. Jesteś tak skończenie, bezmyślnie głupi, że nawet nie potrafię sobie wyobrazić czegokolwiek co mogło by Cie przebić.
dworkin - 2013-07-03, 16:51
:
Och, to farmienie poczucia wartości przez nazywanie innych głupimi robi się smutne. Mógłbyś przynajmniej wprowadzić w te obelgi odrobinę polotu. Jak, dajmy na to, Przewodas. Bo póki co nawet Przewodasem ZB nie można Cię nazwać.
Tomasz - 2013-07-03, 17:23
:
Forma wypowiedzi Fidela więcej niż obraźliwa, ale fakt dworkin, że bredzisz.
Sabetha - 2013-07-03, 17:25
:
Gdyby dzieliła Was, chłopaki, większa różnica wieku, stwierdziłabym, że nic, ino konflikt pokoleń w pigułce :P
Oczywiście, że martwię się o dziecko - kiedy się spóźnia, włazi na najwyższe drzewa, żeby sobie czereśni nazrywać albo zasuwa na rolkach z prędkością światła. Albo naprasza się, żeby konno jeździć. Czy jej tego zabraniam? Ani trochę. Przystawiam drabinę i sprawdzam, czy drzewo jeszcze nie spróchniało, kupuję ochraniacze na kolana, kask i toczek; wsadzam na grzbiet Limby, która jest już stara i powolna, a nie Lamii, która wręcz przeciwnie. Dziecko nie jest psem, na smyczy trzymać się go nie da. Podobnie jak nie da się przewidzieć wszystkich jego głupich, ryzykownych zachowań.
Ha. Ciekawe tylko, czy będę taka mądra, jak pójdzie do gimnazjum :mrgreen:
dworkin - 2013-07-03, 17:34
:
Tomasz napisał/a:
Forma wypowiedzi Fidela więcej niż obraźliwa, ale fakt dworkin, że bredzisz.

Fakt, Tomasz, że bredzisz. Jakieś argumenty? Przecież to widać.

Sabetha, to mi właśnie wygląda na zdrowe podejście. A czy będziesz tak mądra w gimnazjum? Liceum? Na studiach, gdy córkę trzeba będzie puścić samopas? Masz jakiś wybór? Przecież nie odmówisz jej wszystkiego, co sama przezyłaś. Moim zdaniem można tylko liczyć na to, że przekazało się dziecku na tyle dużo z domu, że będzie gotowe na kolejne wyzwania. I zaufać (z odrobiną kontroli ;P)
Fidel-F2 - 2013-07-03, 17:37
:
dworkin, w moich wypowiedziach nie było ani jednej obelgi. A z pewnością nie w Twoim kierunku.
nosiwoda - 2013-07-04, 09:23
:
Sabetha napisał/a:
Jak widzę wszystkie te wyjące dzieci w oddziale przedszkolnym i matki warujące pod drzwiami po całych dniach, coś mi się w środku przewraca.
Ale to przecież nie ma nic (no, prawie) wspólnego z byciem jedynakiem, a prawie wszystko z charakterem dziecka i rodziców. A "no, prawie" wynika z tego, że byłbym skłonny stwierdzić, że to rodzice jedynaków (z wyjątkami, jak widać) są bardziej skłonni do kloszowania swojego Jedynego. W rodzeństwie nie da się obydwojga (czy trojga, czy pięciorga) dzieci kloszować w takim stopniu, jak można kloszować jedynaka. Bo się same między sobą odkloszowują.
utrivv - 2013-07-04, 10:48
:
Ja żyłem pod kloszem a jednocześnie skakałem po dachach pawilonów (2,5m wysokości, pełno wystających gwoździ) wpadłem na rowerze pod samochód, podpalałem co popadło (mój rekord: płomienie do wysokości słupów telefonicznych, straż musiała interweniować)
Bawiłem się na budowach, w czasie mroźnej zimy, w nocy szedłem 10km przez pola tylko na oko orientując się gdzie jest miasto bo zasiedziałem się u kolegi (o mały włos byłoby odmrożenie ale się udało)

Rodzice mimo klosze mnie od tego nie uchronili, warto zdać sobie sprawę że nie wszystko od nas zależy.
Fidel-F2 - 2013-07-04, 10:57
:
utrivv napisał/a:
warto zdać sobie sprawę że nie wszystko od nas zależy.
dzięki, czterdzieści lat żyłem nieuświadomiony, a teraz, po prostu wiem, dzięki jeszcze raz
utrivv - 2013-07-04, 11:11
:
To może mi wyjaśnisz co ci się nie podoba w słowach Dworkina o statystyce?
MrSpellu - 2013-07-04, 11:14
:
Mnie bardziej interesuje to, co Fidel uznaje za obelgę o_O
Stary Ork - 2013-07-04, 11:15
:
MrSpellu napisał/a:
Mnie bardziej interesuje to, co Fidel uznaje za obelgę o_O


Jesteś piegża, makolągwa, sum i nolens volens kraplak! //mysli
nosiwoda - 2013-07-04, 11:15
:
Myślę, że jakbyś określił go mianem "pilipiuka ZB", to mógłby się nieco obruszyć.
Fidel-F2 - 2013-07-04, 11:26
:
utrivv, już wyjaśniałem

MrSpellu, to wtedy gdy obrażam, opisywanie się nie liczy

nosiwoda, za 'pilipiuka' mogę się mocno zezłościć
nosiwoda - 2013-07-04, 11:47
:
Tak mi się właśnie zdawało.
sanatok - 2013-07-04, 11:58
:
Cytat:
za 'pilipiuka' mogę się mocno zezłościć


Łoho! Ale by było wtedy.
Asuryan - 2013-07-05, 21:22
:
Sabetha napisał/a:
Dziecko nie jest psem, na smyczy trzymać się go nie da.

Na smyczy może faktycznie nie :mrgreen:

MORT - 2013-07-06, 01:04
:
Asuryan napisał/a:
Sabetha napisał/a:
Dziecko nie jest psem, na smyczy trzymać się go nie da.

Na smyczy może faktycznie nie :mrgreen:
Obrazek


To to bardziej zabezpieczenie przed kradzieżą //mysli
dworkin - 2017-06-02, 09:44
:
http://video.gazeta.pl/cd...ap_p576high.mp4

W grupie wiekowej 10-15 wygrywa egoizm i bezwzględność, Rand i Korwin. A 12-latek wzywa o dostęp do broni palnej //spell

Co z tymi dziećmi? Kiedy to się stało? Gdzie byli rodzice?
- Zapamiętaj jedno, synu... Zawsze bądź chujem.
Trojan - 2017-06-02, 10:51
:
napisz że link coś ściąga.
dworkin - 2017-06-02, 11:05
:
U mnie otwiera filmik (bo to filmik) w przeglądarce.
Stary Ork - 2017-06-02, 12:59
:
Dworkin, mi się tylko nasuwa ten bon mot o byciu socjalistą za młodu, ale fakty są takie że po 25 latach transformacji już nie jest w modzie wychowanie do współpracy, szacunku i empatii, tylko tresowanie młodych wilczków które mają skoczyć życiu do gardła i wyrwać co im się należy. Smutne to.
Romulus - 2017-06-02, 15:06
:
Ciekawe, czy to dzieci partyjnych członów (z partii wszelakich), czy reprezentatywna grupa młodych Polaków? Jeśli to drugie - jestem przerażony tymi ohydnymi stworzonkami. :)
Sabetha - 2017-06-07, 19:33
:
Nie panikujcie, znam bardzo wiele dzieci i większości mimo wszystko wróżę wyrośnięcie na normalnych ludzi.
martva - 2017-06-08, 16:45
:
Jeśli to jest Sejm z okazji Dnia Dziecka (internet mi nie współpracuje) to żeby dostać zaproszenie, trzeba było napisać pracę typu jaką ulicę można zdekomunizować w twojej okolicy i dlaczego. Jest szansa że normalna młodzież nawet nie próbowała.
Fidel-F2 - 2017-06-08, 18:14
:
Z politykami jest podobnie
Trojan - 2019-02-22, 11:42
:


fdv - 2019-02-22, 18:18
:
To takim ludziom właśnie powinni zabierać dzieci, nie wiem czy trolling czy nie, ale sytuacja koszmar.
m_m - 2019-08-22, 12:09
:
Wychodzę dziś ze sklepu B., trzymam w ręku sześciopak mineralnej 1,5 litra.
Traf chciał, opakowanie nie wytrzymuje, butelki lecą na chodnik.
Na oko 11letni grubasek jeżdżący na rowerze tam i z powrotem obok drzwi sklepu mówi ,,ocho, rozsypało się''. Myślałem że zejdzie z roweru i pomoże mi, ależ byłem głupi.
Robi jeszcze jedną rundkę i z szyderą w głosie wypowiada ,,a tak ładnie były poukładane''.
Duszę w sobie krzyk.
Koniec, kurtyna.
Trojan - 2019-08-22, 12:53
:
trzeba bylo powiedzieć wyprdalaj gowanika bo ci szprychy w dupę.... a nie... bo by cie oskarżył...
Fidel-F2 - 2019-08-22, 13:32
:
Już go lubię
Crozier - 2019-08-22, 15:52
:
Coś okropnego.

Ja wczoraj stałem w kolejce w sklepie, za mną na oko 70-letnia babcia z jednym kartonikiem mleka. U mnie cały wózek zakupów. Spytała, czy ją przepuszczę, powiedziałem ze nie bo mi sie spieszy a poza tym nie chcę być nie fair wobec ludzi stojących za nią. Cała kolejka biła mi brawo.
Fidel-F2 - 2019-08-22, 17:12
:
Uhm, staliście z babcią we dwoje?
Crozier - 2019-08-22, 17:50
:
A napisałem tak?
Fidel-F2 - 2019-08-22, 17:52
:
Na to wygląda
Crozier - 2019-08-22, 17:53
:
No to żle spoglądasz.
bio - 2019-08-22, 22:57
:
Osobiście to bym babcię przepuścił i miał w dupie, że jakiś chuje będą mnie oklaskiwać.
m_m - 2019-08-22, 23:21
:
Uwierzyliście w opowieść Croziera. Qfa.
Fidel-F2 - 2019-08-22, 23:28
:
a ty źle wyglądasz

m_m nie wtrącaj się
m_m - 2019-08-22, 23:40
:
Bo?
Fidel-F2 - 2019-08-23, 03:01
:
Bo przeszkadzasz
MrSpellu - 2019-08-23, 08:26
:
Czy ten grubasek był rudy? To jest bardzo istotny detal tej opowieści.
MrSpellu - 2019-08-23, 08:30
:
Bo jeżeli był rudy, to zmarnowałeś ripostę życia.

Mógłbyś mu wtedy powiedzieć "stul tłusty pysk, ty ryży chuju" //spell

Wygralbyś internet.
Fidel-F2 - 2019-08-23, 09:14
:
MrSpellu //piwo
Romulus - 2019-08-23, 15:27
:
MrSpellu napisał/a:
Bo jeżeli był rudy, to zmarnowałeś ripostę życia.

Mógłbyś mu wtedy powiedzieć "stul tłusty pysk, ty ryży chuju" //spell

Wygralbyś internet.

Zaraz by się pojawiła spod ziemi jakaś madka! :) To zresztą dziwne. Jeździ gówniarz na rowerku i matka za nim nie biega z krzykiem "Oscarcu, tylko się nie przewróć"? :-P
Crozier - 2019-08-23, 15:49
:
Jest zbyt zajęta wypełnianiem wniosków.
fdv - 2019-08-23, 17:04
:
11 lat to gdzieś 4 klasa podstawówki, no chyba obecne pokolenia nie są tak ułomne żeby za takim matka łaziła i doglądała swojego aniołka.
Romulus - 2019-08-23, 17:18
:
fdv napisał/a:
11 lat to gdzieś 4 klasa podstawówki, no chyba obecne pokolenia nie są tak ułomne żeby za takim matka łaziła i doglądała swojego aniołka.

Oj, nie wiem, nie wiem.
Wprawdzie nie dotyczy to tego wieku, ale byłem wczoraj w zoo we Wrocławiu. Jest tam jakiś park linowy dla dzieci. Nie ma szans, aby bachor wypadł przez te siatki, chyba że miałby zęby ze stali i by je przegryzł. I dzieciaki tam biegały, a raczej starały się biegać po tych siatkowych tunelach i zjeżdżać. A za nimi - madki. A raczej: pod nimi. Takie stadko poruszało się w ślad za swoimi dziećmi. I żeby jeszcze filmowały "wyczyny", ale nie - jak pisałem "Witku, Sritku, Stasiu, Dupasiu, tylko uważaj, tam się przytrzymaj, tego nie dotykaj". Chciałem filmik nagrać i wrzucić z hejterskim komentem na Fejsa, ale najmądrzejsza z żon mnie powstrzymała, dobrotliwie tłumacząc, że nie wypada tak się z ludzi natrząsać. :( Choć "na żywca" mieliśmy bekę obydwoje. Ale się nie znam, bo nie mam dzieci. A nie chcę wyjść na ramola od tekstów "bo za moich czasów". :( Choć mnie tak nie trzymano za rączkę i nie asekurowano. A w wieku tych dzieciaków z innymi dzieciakami skakałem na siano z dziadka stajni. :) Wiem, że to o niczym nie świadczy. Ale chyba dorosło już pokolenie takich lebieg, wypieszczonych i wychuchanych, co przy większym stresie wymiękają.
MrSpellu - 2019-08-25, 12:41
:
To jest, Romku, bardziej złożona sprawa z tym bieganiem za dzieciakami. Temat raczej na nasiadówę przy flaszce. Też się śmialem z takich ludzi, a sam latam. Syndrom późnego rodzicielstwa. Staramy się z tym walczyć z żoną.
Trojan - 2019-08-25, 13:47
:
Uważasz że to syndrom późnego rodzicielstwa? Obserwacyjnie raczej znak czasów - młode Kataryny mają taki sam syndrom jak 30+
dworkin - 2019-08-25, 14:34
:
W mediach, zwłaszcza w necie, co parę dni o ataku pedofila. Co tydzień śmiertelny wpadek na drodze. Człowiek podświadomie ma wrażenie, że za każdym rogiem czai się zboczeniec, a jadący obok samochód już za chwilę wbije na chodnik. I choć rozumowo staram się przed tym bronić, to emocjonalnie odczuwam niepokój, kiedy stracę córkę (dzisiaj właściwie 5-letnią) z oczu nawet na minutę. Warszafka --_-

Teraz mieszkam na zamkniętym strzeżonym osiedlu z pięcioma małymi budynkami, które sprawiają, że nie ma na nim takiego miejsca, z którego widać byłoby wszystko. Dobre do zabawy w chowanego. W ramach ćwiczeń swojego i jej charakteru, zachęcam córkę do samodzielnego biegania po osiedlu razem z innymi dziećmi (ja pozostaję w jednym punkcie). Na początku, gdy odbiegała dalej i kapowała się, że nie ma mnie obok, był płacz oraz żałosne wołanie. Po kilku takich razach jednak przestała się przejmować i teraz ma na mnie wylane. A ja dalej czuję niepokój, gdy jej nie widzę, nawet wiedząc, że jest 50 metrów dalej, tylko za budynkiem.
MrSpellu - 2019-08-25, 14:59
:
Jak się raz wylądowało z młodym na pogotowiu z podejrzeniem pęknięcia podstawy czaszki (z automatu tomograf, czyli też znieczulenie ogólne, czyli jesteś świadkiem jak Ci dziecko wiotczeje w rękach - ryje beret, uwierz mi), to jednak zostaje w człowieku myśl "no niech tak nie lata, bo znowu tam wylądujemy".

Poza tym moje dzieci mają trochę pecha. Młody boreliozę wyhaczył, pierwszy kleszcz w życiu i już z niespodzianką. Na szczęście wyleczone. Młoda zaś wylądowała na dwa tygodnie na neurologii w Ligocie, bo miała epizody utraty przytomności przy skokach temperatury (raz na moment przestała oddychać - prawdopodobnie zbieg okoliczności związany z zatkanym nosem). Chuj wie dlaczego, MRI nic nie wykazało. Dlatego każda infekcja u nas traktowana jest poważnie, z zaleceniem stosowania od strzału Kidofenu do zbijania temperatury. Pod ręka zawsze mamy wlewki do "reanimacji" w przypadku utraty przytomności. Także dwa tygodnie takich wczasów, gdzie miało okazje się oglądać dzieciaki "puszczone samopas" też ryją beret.

O, albo jak młoda puszczona samopas upadła o centymetr od krawężnika, rozwaliła czoło, ale miała na tyle farta, że nie przyrżńęła w ten borsztajn, bo by się mogło skończyć to źle, a nawet bardzo źle.

Co chwile jakieś takie gówna. Tak jestem słaby, jestem przewrażliwiony.

Także Romku, ja wiem że twardy jesteś, ale znajdź trochę zrozumienia dla gościa, który wszędzie widzi same czarne scenariusze.
Trojan - 2019-08-25, 16:37
:
Młode pokolenie słabe jest, teoretycznie więcej zagrożeń - np. z tą borelioza.
Kleszcze zawsze były ale nie w takiej ilości. Cywilizacja.
Tak samo z samochodami.
choć ilość pedofilów wydaje się wciąż ta sama - tylko teraz wiemy.
Fidel-F2 - 2019-08-25, 17:02
:
Trojan, jak ty coś pierdolniesz
Trojan - 2019-08-25, 17:29
:
Co konkretnie masz na myśli?

Temat kontroli dzieciaków - kiedyś nie było komór to ludzie inaczej do tego podchodzili - brak kontaktu był wpisany w życie, teraz jest inaczej.
Fidel-F2 - 2019-08-25, 18:12
:
Za moich czasów, panie, to baby dupą orzechy gnietły, a teraz...
Trojan - 2019-08-25, 19:12
:
Zgadza się. Jeżeli tego nie dostrzegasz. ...

Wychowałem się na wielkiej łące-lotnisku-polowym. Dwa razy wylądowałem na ostrym dyżurze pogryziony przez jakieś holerstwa (za gowniaka). Wakacje zawsze w polu (czy to wieś czy namioty) , kleszcze poznałem dopiero w 2003 kiedy co wyjście nad dzikie rejony jeziora Tuczno (czyli przebiezka wokół jeziora) kończyło się wykrecaniem gnojkow.
Fidel-F2 - 2019-08-25, 19:24
:
Co mają kleszcze do gniecenia orzechów dupą?
Stary Ork - 2019-08-26, 08:14
:
Trojan napisał/a:
Zgadza się. Jeżeli tego nie dostrzegasz. ...

Wychowałem się na wielkiej łące-lotnisku-polowym. Dwa razy wylądowałem na ostrym dyżurze pogryziony przez jakieś holerstwa (za gowniaka). Wakacje zawsze w polu (czy to wieś czy namioty) , kleszcze poznałem dopiero w 2003 kiedy co wyjście nad dzikie rejony jeziora Tuczno (czyli przebiezka wokół jeziora) kończyło się wykrecaniem gnojkow.

Nigdy nie będzie takiego lata, nigdy.