Zaginiona Biblioteka

Hyde Park - Ojcostwo, tacierzyństwo, czy jak tam zwał...

Jachu - 2013-10-01, 21:33
: Temat postu: Ojcostwo, tacierzyństwo, czy jak tam zwał...
No właśnie. Dzisiaj dowiedziałem się, że (już na 100%) w maju 2014 roku zostanę ojcem :) Wiem, że na forum jest kilku tatuśków, którzy z powodzeniem realizują swój obowiązek i z cierpliwością starają się wlać potomkom swoich lędźwi nieco oleju do łbów ;) Może więc powspominacie najciekawsze (lub najstraszniejsze) momenty, dzięki czemu nieco oszołomiony przyszły ojciec będzie mógł nabrać nieco otuchy? :)
wred - 2013-10-01, 23:11
:
hehe - będziesz przy porodzie ?
Jander - 2013-10-01, 23:38
:
Kolejny? To jakaś plaga. :mrgreen:
MORT - 2013-10-01, 23:43
:
Jander napisał/a:
Kolejny? To jakaś plaga. :mrgreen:

Oj. Zaraz cię Sabetha obfuka za używanie takich słów. ;)

Jachu - jeszcze raz gratulacje! Dom, żona, dziecko. Już prawie można umierać. :mrgreen:

Już szukacie imion?
Fidel-F2 - 2013-10-02, 05:41
:
Jachu, matki mają trochę inaczej. Im bez znaczenie czy dziecko ma 3 dni, 3 lata czy 3 dekady. Zawsze traktują je jak trzydniową larwę którą trzeba dostawić do cyca. A ojcowie, przynajmniej u mnie tak było, dostrzegają dziecko gdy zaczyna się komunikacja (jasne, że ten 3 dniowy też jest fajny i się dba itd ale bardziej jak zwierzątko które trzeba pielęgnować). Gdy zaczynasz się dogadywać z synem (najlepiej z synem, chociaż podobno córka też może być) to robi się naprawdę fajnie. I jak obserwujesz kolejne etapy, gdy w głowie otwierają mu się kolejne drzwi i poziomy. Do 3-4 lat to taki najprostszy poziom, potem do 7-8 dzieciak robi się bystry i momentami awanturny. Potem zaczynasz już gadać jak z małym-dorosłym i robi się naprawdę fajnie, zaczynają się pojawiać obszary w których mały przewyższa Cię wiedzą (Minecraft) i umiejętnościami (FIFA 2013). No a dalej to nie wiem bo mój w listopadzie kończy 9 lat. Ale myślę, że będzie nieźle. 8)
Stary Ork - 2013-10-02, 06:47
:
Jachu, gratulacje //cheerleader
Jachu napisał/a:
Może więc powspominacie najciekawsze (lub najstraszniejsze) momenty, dzięki czemu nieco oszołomiony przyszły ojciec będzie mógł nabrać nieco otuchy?


Otuchy? Nic nie jest w stanie przygotować Cię na nadchodzące trzęsienie Wszechświata 8) Bierz wszystko z dobrodziejstwem inwentarza i strzelaj do ludzi którzy chcą dawać Ci dobre rady //orc .

Fidel-F2 napisał/a:
Jachu, matki mają trochę inaczej. Im bez znaczenie czy dziecko ma 3 dni, 3 lata czy 3 dekady. Zawsze traktują je jak trzydniową larwę którą trzeba dostawić do cyca. A ojcowie, przynajmniej u mnie tak było, dostrzegają dziecko gdy zaczyna się komunikacja (jasne, że ten 3 dniowy też jest fajny i się dba itd ale bardziej jak zwierzątko które trzeba pielęgnować). Gdy zaczynasz się dogadywać z synem (najlepiej z synem, chociaż podobno córka też może być) to robi się naprawdę fajnie. I jak obserwujesz kolejne etapy, gdy w głowie otwierają mu się kolejne drzwi i poziomy. Do 3-4 lat to taki najprostszy poziom, potem do 7-8 dzieciak robi się bystry i momentami awanturny. Potem zaczynasz już gadać jak z małym-dorosłym i robi się naprawdę fajnie, zaczynają się pojawiać obszary w których mały przewyższa Cię wiedzą (Minecraft) i umiejętnościami (FIFA 2013). No a dalej to nie wiem bo mój w listopadzie kończy 9 lat. Ale myślę, że będzie nieźle.


+1 //orc
Romulus - 2013-10-02, 07:26
: Temat postu: Re: Ojcostwo, tacierzyństwo, czy jak tam zwał...
Jachu napisał/a:
No właśnie. Dzisiaj dowiedziałem się, że (już na 100%) w maju 2014 roku zostanę ojcem :) Wiem, że na forum jest kilku tatuśków, którzy z powodzeniem realizują swój obowiązek i z cierpliwością starają się wlać potomkom swoich lędźwi nieco oleju do łbów ;) Może więc powspominacie najciekawsze (lub najstraszniejsze) momenty, dzięki czemu nieco oszołomiony przyszły ojciec będzie mógł nabrać nieco otuchy? :)

Gratuluję :)

Aczkolwiek życzę ci, abyś nie zamienił się w kolejnego nudnego chłopa, z którym nie ma o czym porozmawiać, bo nawija tylko o pieluszkach, kolkach, śmolkach, o tym, że dzieciak powiedział "dada" i tym podobnych "rzeczach", które - z punktu widzenia człowieka, który nie ma dzieci - są już nudne po około 5 minutach, zaś po godzinie słuchania wywołują ochotę na sen :) a z pewnością po dłużej niż 5 minutach przestaję słuchać i sztucznie się uprzejmie uśmiecham :) i zastanawiam się, jak tu szybko i grzecznie zmyć się do domu.
utrivv - 2013-10-02, 07:49
:
Gratuluję!
Prawdziwy mężczyzna powinien raz w życiu zasadzić syna na nocniku, otworzyć bar (lub chociaż barek) i wpaść w depresję :)
adamo0 - 2013-10-02, 08:05
:
Romulus napisał/a:
Aczkolwiek życzę ci, abyś nie zamienił się w kolejnego nudnego chłopa, z którym nie ma o czym porozmawiać, bo nawija tylko o pieluszkach, kolkach, śmolkach, o tym, że dzieciak powiedział "dada" i tym podobnych "rzeczach", które - z punktu widzenia człowieka, który nie ma dzieci - są już nudne po około 5 minutach, zaś po godzinie słuchania wywołują ochotę na sen :) a z pewnością po dłużej niż 5 minutach przestaję słuchać i sztucznie się uprzejmie uśmiecham :) i zastanawiam się, jak tu szybko i grzecznie zmyć się do domu.


Właśnie mnie opisałeś :mrgreen: To wynika tylko z tego, że człowiek jest tak zafascynowany nową istotką, że nie zdaje sobie sprawy jakie to może być nudne dla innych.
MrSpellu - 2013-10-02, 08:10
:
Witaj w klubie Jachu :mrgreen: Co do udzielanych rad, to większość olewam, ale za to poważnie korzystam tylko z jednej. Śpię ile wlezie, nie wyśpię się na zapas, ale będę miał co wspominać 8)

No i nieważne czy będzie chłopak czy dziewczyna. Byle zdrowe. I nie czarne.
Plejbek - 2013-10-02, 08:40
:
Dziecko powoduje, że musisz porządnie sobie zorganizować czas. Jeśli tego nie zrobisz to Twoje hobby może być poważnie zagrożone.

Ja mam gdzieś około 2 godzin dziennie (w weekendy też tylko tyle) na książki, seriale, filmy. I oczywiście muszę się trochę rzeczonego snu wyrzekać - śpię po 6-7 godzin dziennie - bo inaczej musiałbym to odstawić. A na odstawienie mojego hobby nie ma zgody (żona by pewnie chciała, żebym trochę ograniczył ale się już chyba z tym pogodziła).

A ogólnie to mogę się podpisać pod tym co Fidel napisał - mam dokładnie tak samo (tylko syn sporo młodszy jeszcze).
MrSpellu - 2013-10-02, 08:53
:
Plejbek napisał/a:
Dziecko powoduje, że musisz porządnie sobie zorganizować czas. Jeśli tego nie zrobisz to Twoje hobby może być poważnie zagrożone.


Spore grono znajomych malarzy/modelarzy ma małe dzieci i jakoś potrafią wygospodarować godzinkę lub dwie, czasem nawet trzy. Myślę, że też mi się to uda ;)

Zresztą i tak teraz ograniczam hobby, bo stwierdziłem, że wypadałoby przed marcem skończyć pisać doktorat :mrgreen:
Plejbek - 2013-10-02, 09:08
:
Pewnie że się uda Spellu. Tylko, że z rozrzewnieniem będziesz wspominał te dni gdy sobie pospałeś - tak jak ja wspominam teraz :)
You Know My Name - 2013-10-02, 09:19
:
Jachu, gratulacje! Rad żadnych nie udzielę, bo ojciec ze mnie praktycznie kiepski. Wszyscy jesteśmy świetnymi teoretykami, kłopoty się pojawiają dopiero wtedy, gdy chcemy wszystkie nasze teorie przełożyć na jedną praktykę dnia codziennego.
MrSpellu - 2013-10-02, 09:37
:
Amen. Wyjdzie w praniu.
MrSpellu - 2013-10-02, 11:07
:
A właśnie. Czy któryś z relatywnie świeżo upieczonych tatusiów (lub mamusiek) orientuje się jak teraz wygląda sprawa z tacierzyńskim (tacierzyński, opieka na dziecko, opieka na matkę)?
sanatok - 2013-10-02, 13:36
:
Gratki i powodzenia :)
Jachu - 2013-10-02, 15:12
:
wred napisał/a:
hehe - będziesz przy porodzie ?
Się zobaczy. Żona mówi, że mam być, więc pewnie nie będę miał wyboru :badgrin:

MORT napisał/a:
Dom, żona, dziecko. Już prawie można umierać. :mrgreen:

Już szukacie imion?
Domu nie mam, stać mnie było jedynie na kredyt na skromne mieszkanko ;)
Imiona powoli, powoli. Na razie rozmawiamy ;)

Fidel-F2 napisał/a:
Jachu, matki mają trochę inaczej. Im bez znaczenie czy dziecko ma 3 dni, 3 lata czy 3 dekady. Zawsze traktują je jak trzydniową larwę którą trzeba dostawić do cyca. A ojcowie, przynajmniej u mnie tak było, dostrzegają dziecko gdy zaczyna się komunikacja (jasne, że ten 3 dniowy też jest fajny i się dba itd ale bardziej jak zwierzątko które trzeba pielęgnować). Gdy zaczynasz się dogadywać z synem (najlepiej z synem, chociaż podobno córka też może być) to robi się naprawdę fajnie. I jak obserwujesz kolejne etapy, gdy w głowie otwierają mu się kolejne drzwi i poziomy. Do 3-4 lat to taki najprostszy poziom, potem do 7-8 dzieciak robi się bystry i momentami awanturny. Potem zaczynasz już gadać jak z małym-dorosłym i robi się naprawdę fajnie, zaczynają się pojawiać obszary w których mały przewyższa Cię wiedzą (Minecraft) i umiejętnościami (FIFA 2013). No a dalej to nie wiem bo mój w listopadzie kończy 9 lat. Ale myślę, że będzie nieźle. 8)
Rozumiem, dzięki :mrgreen:

Stary Ork napisał/a:
Otuchy? Nic nie jest w stanie przygotować Cię na nadchodzące trzęsienie Wszechświata 8) Bierz wszystko z dobrodziejstwem inwentarza i strzelaj do ludzi którzy chcą dawać Ci dobre rady //orc .
:DDD

Romulus napisał/a:
Aczkolwiek życzę ci, abyś nie zamienił się w kolejnego nudnego chłopa, z którym nie ma o czym porozmawiać, bo nawija tylko o pieluszkach, kolkach, śmolkach, o tym, że dzieciak powiedział "dada" i tym podobnych "rzeczach", które - z punktu widzenia człowieka, który nie ma dzieci - są już nudne po około 5 minutach, zaś po godzinie słuchania wywołują ochotę na sen :) a z pewnością po dłużej niż 5 minutach przestaję słuchać i sztucznie się uprzejmie uśmiecham :) i zastanawiam się, jak tu szybko i grzecznie zmyć się do domu.
Mam nadzieję, że taki nie będę. Znam to z autopsji, bo zachowywałem się identycznie jak ty :mrgreen: Za wszelką cenę chciałbym więc tego uniknąć.

MrSpellu napisał/a:
Witaj w klubie Jachu :mrgreen:
A co, ty też? :mrgreen:

MrSpellu napisał/a:
No i nieważne czy będzie chłopak czy dziewczyna. Byle zdrowe.
Zgadza się.

MrSpellu napisał/a:
I nie czarne.
:badgrin:

Dzięki za wszysztkie słowa otuchy :mrgreen:
adamo0 - 2013-10-02, 15:20
:
Jachu napisał/a:
Się zobaczy. Żona mówi, że mam być, więc pewnie nie będę miał wyboru :badgrin:


Polecam. Niezapomniane przeżycie - w pozytywnym znaczeniu. Dla żony to też będzie duża pomoc, szczególnie psychiczna, bo w wysiłku raczej jej nie pomożesz ;)
MORT - 2013-10-02, 15:36
:
Jachu napisał/a:
wred napisał/a:
hehe - będziesz przy porodzie ?
Się zobaczy. Żona mówi, że mam być, więc pewnie nie będę miał wyboru :badgrin:


https://www.youtube.com/w...nv6eHKjCQ&t=55s :mrgreen:

MrSpellu napisał/a:
Byle zdrowe. I nie czarne.

A zielone? //orc
Jachu - 2013-10-02, 15:58
:
adamo0 napisał/a:
Polecam. Niezapomniane przeżycie - w pozytywnym znaczeniu. Dla żony to też będzie duża pomoc, szczególnie psychiczna, bo w wysiłku raczej jej nie pomożesz ;)
Wiem wiem, rozmawialiśmy już o tym. Będę chciał ją wesprzeć w czasie porodu, więc jeśli moja obecność będzie dla niej kluczowa, zrobię to bez mrugnięcia okiem.

MORT napisał/a:
MrSpellu napisał/a:
Byle zdrowe. I nie czarne.

A zielone? //orc
To się okaże, że Ork maczał w tym palce :badgrin:
Fidel-F2 - 2013-10-02, 16:18
:
Dzieci nie biorą się z maczania palców.
MrSpellu - 2013-10-02, 16:34
:
Cytat:
A co, ty też?


A jakoś początkiem sierpnia się chwaliłem.
Termin mamy na 15 marca :)
wred - 2013-10-02, 21:37
:
Jachu napisał/a:
Wiem wiem, rozmawialiśmy już o tym. Będę chciał ją wesprzeć w czasie porodu, więc jeśli moja obecność będzie dla niej kluczowa, zrobię to bez mrugnięcia okiem.
Tylko nie zemdlej :) Robi wrażenie, szczególnie za pierwszym razem. Potem się przyzwyczaisz ;p
Jachu - 2013-10-03, 16:33
:
Fidel-F2 napisał/a:
Dzieci nie biorą się z maczania palców.
Nie wiadomo którego "palca" maczał Orku //spell

MrSpellu napisał/a:
Cytat:
A co, ty też?


A jakoś początkiem sierpnia się chwaliłem.
Termin mamy na 15 marca :)
Na urlopie wtedy byłem i pewnie dlatego mi umknęło.
Gratulacje //kas

wred napisał/a:
Tylko nie zemdlej :) Robi wrażenie, szczególnie za pierwszym razem. Potem się przyzwyczaisz ;p
Krwi się boję, więc może być różnie :mrgreen: A czy drugi raz będzie, to jeszcze nie wiem :P
Romulus - 2013-10-03, 17:26
:
Jachu napisał/a:
wred napisał/a:
Tylko nie zemdlej :) Robi wrażenie, szczególnie za pierwszym razem. Potem się przyzwyczaisz ;p
Krwi się boję, więc może być różnie :mrgreen: A czy drugi raz będzie, to jeszcze nie wiem :P

Jeśli chcesz się włączyć w patriotyczną walkę o ratowanie ZUS, to musisz z pięcioro wyprodukować :)
Jachu - 2013-10-03, 19:18
:
Romulus napisał/a:
Jachu napisał/a:
wred napisał/a:
Tylko nie zemdlej :) Robi wrażenie, szczególnie za pierwszym razem. Potem się przyzwyczaisz ;p
Krwi się boję, więc może być różnie :mrgreen: A czy drugi raz będzie, to jeszcze nie wiem :P

Jeśli chcesz się włączyć w patriotyczną walkę o ratowanie ZUS, to musisz z pięcioro wyprodukować :)
My w SLD nie znamy słowa patriotyzm. Służymy Moskwie i oficerom KGB :P
wred - 2013-10-03, 22:14
:
wypijmy //vodka Towarzyszu :D
Urshana - 2013-10-04, 16:14
:
MrSpellu napisał/a:
Termin mamy na 15 marca :)
- o jak fajnie, to dzień urodzin mojej córki, tyle, że rok temu :-)
MrSpellu - 2013-10-05, 07:28
:
Romulus napisał/a:
Jeśli chcesz się włączyć w patriotyczną walkę o ratowanie ZUS, to musisz z pięcioro wyprodukować

My raczej walczymy o budżet. Chlejemy, palimy i rozbijamy się paliwożernymi wózkami :P

Urshana napisał/a:
- o jak fajnie, to dzień urodzin mojej córki, tyle, że rok temu

Mamy silne przeczucie, że będzie chłopak :)

Jachu napisał/a:
My w SLD nie znamy słowa patriotyzm. Służymy Moskwie i oficerom KGB


wred napisał/a:
Towarzyszu :D


Precz komuchy!

wred napisał/a:
wypijmy


... e... socjaliści średniego pokolenia :mrgreen:
MrSpellu - 2013-10-08, 21:00
:
Dziś dowiedziałem się, że na 100% będzie chłopak :)
MORT - 2013-10-08, 21:10
:
Figurki w niebezpieczeństwie! :badgrin:
Jachu - 2013-10-08, 21:11
:
MrSpellu napisał/a:
Dziś dowiedziałem się, że na 100% będzie chłopak :)
Gratuluję :)
MrSpelluJr :)
Stary Ork - 2013-10-08, 21:12
:
Celny strzał, Milordzie //spell
MrSpellu - 2013-10-08, 21:16
:
Bo moje przeczucia, to nie w pytę dmuchał //spell
toto - 2013-10-08, 21:20
:
Żeby nie było za różowo. Jeszcze nie wiesz, czy nie będzie czarny.
MrSpellu - 2013-10-08, 21:24
:
Słuszna uwaga, Milordzie //spell
Jachu - 2013-10-08, 21:30
:
toto napisał/a:
Żeby nie było za różowo. Jeszcze nie wiesz, czy nie będzie czarny.
:badgrin:
MrSpellu - 2013-10-08, 21:30
:
Juz mialem pisać, że przynajmniej nie będę się stresował wizją czarnoskórego zięcia... ale przypomniałem sobie w jakich czasach żyjemy //mysli
adamo0 - 2013-10-09, 06:51
:
MrSpellu napisał/a:
Dziś dowiedziałem się, że na 100% będzie chłopak


Proszę - tylko nie Antek, Jaś, Franio albo Ksawuś...
Stary Ork - 2013-10-09, 07:13
:
Będzie Vladimir albo Rogal //orc
MrSpellu - 2013-10-09, 08:21
:
adamo0 napisał/a:
Proszę - tylko nie Antek, Jaś, Franio albo Ksawuś...

Stary Ork napisał/a:
Będzie Vladimir albo Rogal


Będzie Wojciech :)

A co chcesz od Antka? Mój ojciec ma Antek.
I ja na drugie też mam Antek :P
You Know My Name - 2013-10-09, 08:27
:
Antek Rozpylacz //mysli
MrSpellu - 2013-10-09, 08:31
:
św. Antoni od Wraku :badgrin:
Fidel-F2 - 2013-10-09, 09:09
:
Dajcie mu Szczepan.
MrSpellu - 2013-10-09, 09:13
:
Raz - Szczepan nie podoba mi się.
Dwa - Wojtek już postanowiony :)
Stary Ork - 2013-10-09, 09:16
:
Fidel-F2 napisał/a:
Dajcie mu Szczepan.


Klopotliwe. Bo można z tym złożyc pytanie zawierające w sobie odpowiedź. Co robisz Szczepanie? //mysli .

Z resztą w temacie wyboru imion :badgrin:


MrSpellu - 2013-10-09, 09:18
:
No i jak to zdrobnić? Szczepek? Szczepuś? Szczapka? Szczepanek? Szcz!
Stary Ork - 2013-10-09, 09:21
:
MrSpellu napisał/a:
Szcz


Po rosyjsku by się pisał jedną bukwą //mysli .
adamo0 - 2013-10-09, 09:23
:
MrSpellu napisał/a:
Będzie Wojciech :)

A co chcesz od Antka? Mój ojciec ma Antek.
I ja na drugie też mam Antek :P


Też myśleliśmy nad Wojtkiem, ale padło ostatecznie na Marka.

Od Antka nic nie mam, ale obecnie trochę przesyt się zrobił tych imion, które wymieniłem. W klasie dzieciaka mojej znajomej jest 4 Antków, 2 Jasiów i 2 Ksawerych. W Kołobrzegu u znajomych jest podobnie.
Fidel-F2 - 2013-10-09, 09:56
:
Oczywiście de gustibus itd, Szczepan to żart. mój ojciec jest Szczepan i ja tak mam na drugie :)
Wojtek i Witek to dla mnie imiona nie do przyjęcia dla chłopca. Sam chciałem dać Mieszko, Mściwój, Ziemowit albo coś w ten deseń ale zjednoczony front rodzinny przydusił mnie przy polepie i trzymał póki nie ślubowałem zrezygnować. Stanęło na Mikołaju a Mieszko dałem na drugie.
MrSpellu - 2013-10-09, 10:11
:
Wiesz co kierowałem się dwoma względami. Mój najlepszy przyjaciel, który jest dla mnie jak brat, ma na imię Wojtek. I generalnie wszystkie Wojtki jakich znam to fajni goście :)

Ale z drugiej strony widzę potencjał do trollowania //mysli

Oczyma wyobraźni widzę, gdy mój dorosły syn jedzie do Niemiec i się przedstawia. Guten Morgen, Ich heisse Szczepan Świątek z Pszczyny. A teraz wymów to, dziwko :badgrin:
Fidel-F2 - 2013-10-09, 10:19
:
Ja się tak przedstawiałem w Irlandii pełną kompozycją, Sławomir Szczepan Szlachciński. :-P Większość wymiękała.

btw ostatnio oglądałem film w irlandzkich klimatach - Grabbers - i tam ślicznie zagrał ten motyw - Przemysław Włodzimierz Wojciechowski. :-P

A wracając do syna, oczywiście mówię do niego Mikołaj, czasem, zwykle jednak Edward, Fryderyk, Zygfryd, Adalbert, Genowef, Mikrus, Mikrobus, itp. I co ciekawe on zawsze reaguje jakbym go wołał jego własnym imieniem. Nawet jeśli wymyślę coś pierwszy raz.
dworkin - 2013-10-09, 10:25
:
Mikołaj to fajne imię, ale chyba bym go nie użył. Sam za najlepsze imiona uważam swoje własne - Michał Ksawery - jedyne rzeczy, do których nie mam w sobie zastrzeżeń. Ale są już zajętę, więc... Wolałbym córkę, której dałbym Malwina.
Jander - 2013-10-09, 10:39
:
adamo0 napisał/a:
Od Antka nic nie mam, ale obecnie trochę przesyt się zrobił tych imion, które wymieniłem. W klasie dzieciaka mojej znajomej jest 4 Antków, 2 Jasiów i 2 Ksawerych. W Kołobrzegu u znajomych jest podobnie.

Za parę lat to się pozmienia - ja np. ze swojego rocznika znam tylko jednego Jakuba poza sobą, a żadnego nie spotkałem w żadnej szkole. A teraz to podobno bardzo popularne imię.
MrSpellu - 2013-10-09, 10:53
:
dworkin napisał/a:
Wolałbym córkę, której dałbym Malwina.


Moja miałaby na imię Zuzanna.
dworkin - 2013-10-09, 11:03
:
To był mój pierwszy typ, ale nie wszystkim się podoba. A sam nie zdecyduję. Niestety --_-
adamo0 - 2013-10-09, 11:06
:
Moja żona chciałaby córce dać Nadzieja na imię. Dobrze, że to ojciec idzie do USC rejestrować nowonarodzone dziecko. Co prawda nadzieja umiera ostatnia, ale jej nadzieja że da córce na imię Nadzieja już umarła.
MORT - 2013-10-09, 11:07
:
MrSpellu napisał/a:

Będzie Wojciech :)

Etymologicznie najbliżej do bitewniaków. //mysli
Przypadek?
Jander - 2013-10-09, 11:09
:
adamo0 napisał/a:
Moja żona chciałaby córce dać Nadzieja na imię.

Znajomy doktor dał córce na imię Dąbrówka. I teraz nazywa się Dąbrówka Dąbrowska. A i znałem Malwinę Mizioł-Czeszek, wszystko do siebie pasowało. :mrgreen:
dworkin - 2013-10-09, 11:13
:
Hmm... Nazwać córkę Maliwna Zuzanna (brzmi dobrze), by następnie promować to drugie w codziennym dyskursie. Aż córka, a potem już wszyscy przyzwyczailiby się ją tak nazywać. Malwina pozostałaby oficjalna, ciekawa i rzadko używana. Ha! Rozegrałbym ich jak Heisenberg 8)
MrSpellu - 2013-10-09, 11:23
:
MORT, nie ma przypadku, jest tylko wojna --_-

Dworkin, Malwina Zuzanna Michałoksaweryczówna :mrgreen:
dworkin - 2013-10-09, 11:24
:
Malwina Zuzanna Czarnowska
Jander - 2013-10-09, 11:28
:
A co jeśli podwójne nazwisko?
dworkin - 2013-10-09, 11:31
:
Przy zachowaniu panieńskiego po ślubie? Zawsze może skrócić oficjalne miano o drugie imię.
MrSpellu - 2013-10-09, 11:32
:
Bosko-Ruchała? :mrgreen:

@

Sorki, jakaś sportsmenka ma na nazwisko Ruchała, a jej narzeczony nazywa się Bosko.
Tak jakoś mi się to przypomina ilekroć ktoś wspomina o podwójnych nazwiskach :badgrin:
nosiwoda - 2013-10-09, 14:53
:
You Know My Name napisał/a:
Antek Rozpylacz //mysli
Ty chyba u mnie nie byłeś...

Gratulacje, będzie dobrze, na poród idź.

edit1: Ja to miałem hardkorowo, bo 5 (albo 3, nie pamiętam) dni po porodzie żona miała zapalenie wyrostka (tzn. miała dzień czy dwa wcześniej, ale wmawiali jej, że to ten, no... nawał i skutek porodu) i zostałem sam z knypkiem na kilka dób :D Było fajnie. Chociaż gdyby dłużej jej wmawiali, to pewnie byłbym wdowcem z noworodkiem.

edit2: co do nazwisk, to słyszałem o kombinacji Pchnij-Wlazło, a także o przedwojennych zapowiedziach panny o nazwisku Jedliga z kawalerem Chrzanem, czyli kto się zaślubia? Jedligówna z Chrzanem.
wred - 2013-10-09, 16:57
:
MrSpellu napisał/a:
Będzie Wojciech :)
//wred //vodka Milordzie :D
Beata - 2013-10-09, 18:08
:
MrSpellu napisał/a:
Będzie Wojciech :)

Bardzo dobry wybór. Miałam mieć tak na imię.
Sabetha - 2013-10-09, 18:12
:
Z racji nazwiska w szkole na bank zostanie ochrzczony świętym Wojciechem XD
Magnis - 2013-10-09, 18:17
:
Sabetha napisał/a:
szkole na bank zostanie ochrzczony świętym Wojciechem XD


Będzie się tak dużo modlił by zyskać takie miano //mysli

Ode mnie gratulacje dla MrSpella i Jacha ;) .
toto - 2013-10-09, 18:18
:
Lepszy święty Wojciech od Stanisława. Chyba.
Sabetha - 2013-10-09, 18:20
:
Oj, chyba obaj byli siebie warci...
You Know My Name - 2013-10-09, 19:44
:
Moja córka ma na imię Jagna Larysa a mój potomek ma dane Nataniel, jako że trzeciego nie będzie to walka o Ezrę mnie nie czeka.
Urshana - 2013-10-09, 19:55
:
Widzę, że Wojciech też popularny, tak ma na imię mój siedmiomiesięczny siostrzeniec, bo szwagier zachwycił się sceną z filmu "Pręgi" i ukrytym słowem ojciec. A dwa miesiące młodszy bratanek ma z kolei na imię Gniewomir Bernard i bardzo się cieszę, że jest chłopcem, bo jakby była dziewczynka, to by była Damroka (kaszubska wersja Dąbrówki podobno).
Romulus - 2013-10-09, 20:38
:
Gdybym miał mieć syna, nadałbym mu imię Lucyfer. Choc pewnie nieoficjalnie, bo w Polsce mogłoby nie przejść a dzieciak miałby pod górkę i tak --_-

Córce dałbym na imię Lilith. To już takich skojarzeń jednoznacznie złych nie budzi.

Ale Spellu pomyśl, jak już wylądujesz w towarzystwie ludków gadających o dziecięcych kupkach, ich aromacie i wyglądzie, mógłbyś błysnąć wołając do niani, żeby przyniosła Lucyfera na okazanie gościom :-P
utrivv - 2013-10-09, 20:43
:
Romulus napisał/a:

Córce dałbym na imię Lilith.
Miałaby kłopot gdyby wyrosła na pulchną, niską dziewuszkę, ja bym nie ryzykował. A właściwie czemu nie Tradycja? :badgrin:
toto - 2013-10-09, 20:44
:
Pewnie zbyt nowocześnie.
Jander - 2013-10-09, 21:23
:
Ale moment, Wojciech to chyba nie jest żydowskie imię. //droon
A ze znanych Wojciechów to żaden święty, tylko Jaruzelski. Niech się od małego bawi czołgami. :mrgreen:
Stary Ork - 2013-10-09, 21:24
:
A u mnie niestety nie przeszła ani Deirdre, ani Llewella, ani Florimel //panda . Ale gdyby był syn, miałby Benedykt albo Gerard, choćbym miał go porwać i uciec z nim do Patagonii.
A córka reaguje na Myszę i Goblina //orc . Pełnego imienia jakoś tak używam tylko jak coś przeskrobie (z resztą podobno w ogóle jak się we mniw gotuje, to mówię powoli, spokojnie i oficjalnie //panda ).
Tomasz - 2013-10-09, 21:55
:
Przeprowadziłem się i mnie tu ostatnio nie było, ale skoro już się pojawiłem to w pierwszej kolejności gratulacje dla nowych tatusiów. Niech wam pampersy lekkimi będą.
MrSpellu - 2013-10-09, 22:55
:
Cytat:
Ale Spellu pomyśl, jak już wylądujesz w towarzystwie ludków gadających o dziecięcych kupkach, ich aromacie i wyglądzie, mógłbyś błysnąć wołając do niani, żeby przyniosła Lucyfera na okazanie gościom


A jakby jeszcze wjechał na Gromicie //spell Romku, zawsze możesz przemycić ideę nazywając syna Lucjan :P

Cytat:
A ze znanych Wojciechów to żaden święty, tylko Jaruzelski. Niech się od małego bawi czołgami.


Ta, cos czuję że młody będzie się bawił moimi czołgami Astartes 8)
Jachu - 2013-10-10, 15:01
:
Serduszko przestało bić. Straciliśmy je... :cry: :-(
Jezebel - 2013-10-10, 15:05
:
Aj, strasznie przykra sprawa, współczuję. Ale też nie musi w żaden sposób rzutować na przyszłość, więc się trzymajcie i nie załamujcie.
Jander - 2013-10-10, 15:08
:
Współczuję, trzymajcie się.
Magnis - 2013-10-10, 15:12
:
Bardzo przykra sprawa, współczuje wam i trzymajcie się.
MORT - 2013-10-10, 15:22
:
Uch. Współczuję. :-/
Trzymajcie się.
Fidel-F2 - 2013-10-10, 16:01
:
ożesz :cry:

smutno
utrivv - 2013-10-10, 16:03
:
przykro mi :cry:
wred - 2013-10-10, 16:26
:
:( Przykro mi bardzo, współczuję...
MrSpellu - 2013-10-10, 16:46
:
W tej chwili nie potrafię wyrazić jak bardzo jest mi przykro. I wierz mi, jestem w stanie sobie wyobrazić jak bardzo chujowo musicie się teraz czuć. Po prostu brak mi słów.
Sabetha - 2013-10-10, 17:17
:
A ja nie jestem w stanie. Tego chyba nie można sobie wyobrazić. Bardzo mi przykro :(
Luinloth - 2013-10-10, 17:24
:
Oj, przykro mi. Trzymajcie się.
Tomasz - 2013-10-11, 05:22
:
Trzymajcie się. Bardzo smutna sprawa.
Jachu - 2013-10-11, 18:34
:
Dziękuję wszystkim za słowa otuchy. Właśnie wróciłem ze szpitala, w tej chwili żona leży i po podaniu środków poronnych czeka na zabieg łyżeczkowania. Mam nadzieję, że jeszcze dziś późnym wieczorem albo przynajmniej przed 22.00 uda się go przeprowadzić i jutro będę mógł zabrać żonę do domu. Na szczęście w jednej sali leży z dziewczyną, która właśnie przyszła poronić po raz trzeci... Dwa razy poroniła parę lat temu, potem udało jej się donieść ciążę do końca i teraz z mężem starają się o następne dziecko i znowu pierwsza próba nieudana. To ona moją żonę bardzo pozytywnie nakręciła, że to nie koniec świata, że się uda jeszcze później itd. My wszyscy mogliśmy sobie gadać i gadać, ale co my tam wiemy... A tu dziewczyna po przejściach i od razu trafiła na podatny grunt i żona momentalnie nabrała optymizmu.
Według lekarza ustanie akcji serca było spowodowane najprawdopodobniej wrodzoną wadą płodu i po osiągnięciu pewnych rozmiarów maluch nie mógł się już rozwijać i umarł. Taka naturalna selekcja. I tak sobie myślę, że w obliczu takiej perspektywy (ciężka niepełnosprawność dziecka), zapewne dobrze się stało. A następny raz będzie udany :)
Jeszcze raz dzięki za wsparcie. Jesteście fantastyczni.
wred - 2013-10-11, 19:05
:
Trzymajcie się.
Ja przeżyłem kiedyś to samo...
Miałbym 3 własnych dzieciaków, a tak mam parkę, chociaż czasami dają w kość jak cały legion
Tixon - 2013-10-11, 19:29
:
//bru
adamo0 - 2013-10-11, 20:23
:
Jachu napisał/a:
to nie koniec świata, że się uda jeszcze później


Jachu, w takiej sytuacji słowa wydają się głupie, ale mój brat ze swoją żoną przeżyli to samo. Po kilku miesiącach bratowa była znowu w ciąży. Miesiąc temu urodziła.

Nie załamujcie się, trzymajcie się blisko siebie!
Stary Ork - 2013-10-11, 21:16
:
Jachu, jeszcze będziesz trenował rodzinną drużynę rugby z pełną lawką rezerwowych, wspomnij me słowa //orc
BG - 2013-10-11, 21:35
:
Współczuję, Jachu, trzymaj się.
Moja matka też poroniła - dwa razy - zanim mnie poczęła i urodziła. Byłem jej trzecią ciążą, ale pierwszym dzieckiem.
wred napisał/a:
będziesz przy porodzie ?

Pewnie to, czy ojciec będzie przy porodzie, zależy głównie od tego, czy poród będzie przez cesarkę, czy normalny. Mój ojciec nie mógł być przy porodzie ani moim, ani mojej siostry, bo oboje jesteśmy z cesarki. Mama ani razu nie rodziła normalnie.
adamo0 napisał/a:
tylko nie Antek, Jaś, Franio albo Ksawuś

Albo Józek, Zygmunt, Heniek, Ignacy czy inny Stefek. Te imiona są z kolei zbyt staroświeckie. :)

Ja pewnie nie będę mieć dzieci, ale gdybym miał mieć syna, chciałbym dać mu na imię Wojtek, Zbyszko, Radek albo Krzesimir. A gdybym miał mieć córkę, to dałbym jej na imię Marta, Milena albo Natalia.
MrSpellu napisał/a:
generalnie wszystkie Wojtki jakich znam to fajni goście

To tak jak ja - w szkole i na studiach znałem kilku Wojtków, wszystkich lubiłem.
Jander napisał/a:
ze znanych Wojciechów to żaden święty, tylko Jaruzelski.

Jeszcze Mann, Cejrowski, Kilar, Jagielski, Bartos vel Głowacki, Bogusławski, Fibak, Szczęsny.
MrSpellu - 2014-03-18, 21:06
:

Jachu - 2014-03-18, 21:20
:
Gratulacje 8)
Opowiadaj :mrgreen:
MrSpellu - 2014-03-18, 21:35
:
Tak po prawdzie to usiłuję złapać fazę snu, bo chwilowo mam fazę porażenia mózgowego. Na nogach jestem od poniedziałku, od 7.00 (jeszcze w pracy byłem). Do szpitala jechaliśmy gdzieś koło północy (bliżej pierwszej?) i poród trwał coś koło ~17 godzin. O 20.00 przekroczyłem próg domu, zjadłem zimna pizzę, zapiłem szklanicą wina i usiłuję się zmusić, by się wczołgać pod prysznic.

Co do samego porodu, to było całkowicie naturalnie. Bez komplikacji, tylko młody specjalnie się nie spieszył. Po narodzinach młody dostał 10/10, waży 3600 i mierzy 55cm. Okaz zdrowia. Z żoną też jakoś daliśmy radę, ale to był, kurwa, horror. Nigdy więcej metodą naturalną. I jak jeszcze raz jakiś kretyn będzie przy mnie ludziom wmawiał, że jest to niesamowite przeżycie, które koniecznie trzeba zaliczyć, to mu, kurwa, łeb upierdolę. Były momenty, gdy chciało mi się wyć z poczucia bezsilności. Do tego skrajne zmęczenie, niewyspanie i sceny, których zdrowy na umyśle człowiek nie powinien oglądać. To była, kurwa, trauma. Trwanie w jakimś pierdolonym koszmarze...

... do momentu, gdy pani doktor wyciągnęła młodego i położyła mojej żonie na piersi. Jakbym przez ułamek sekundy ujrzał Boga. Tego się nie da opisać :)
Jachu - 2014-03-18, 21:48
:
Najważniejsze, że i dziecko i żona mają się dobrze :)
Trzymaj się, stary //piwo
Metzli - 2014-03-18, 22:30
:
To jeszcze tutaj też :)

Gratulacje! //piwo Dla całej szczęśliwej trójki //piwo
wred - 2014-03-18, 22:32
:
//piwo gratulacje :)
Fidel-F2 - 2014-03-18, 23:26
:
w deseczkę, gratulacje

kurna, mój ma dychę, planujemy w te wakacje na piechotę Szlak Orlich Gniazd, czego i Tobie kiedyś życzę
Stary Ork - 2014-03-18, 23:27
:
WAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAGH!!! //buu //orc
utrivv - 2014-03-19, 07:10
:
Gratuluję, w prezencie ode mnie nieprzespane noce, krzyki, płacze, brak snu i prasowanie pieluszek :)
Stary Ork - 2014-03-19, 07:12
:
utrivv napisał/a:
prasowanie pieluszek


Kolega z XIX wieku? //mysli
utrivv - 2014-03-19, 07:14
:
Miałem w domu, odziedziczone po dziadku, nie używam to pomyślałem oddam koledze --_-
Stary Ork - 2014-03-19, 07:16
:
Tyle wygrać //slina
adamo0 - 2014-03-19, 09:19
:
MrSpellu napisał/a:
poród trwał coś koło ~17 godzin.


Wow. No to rzeczywiście horror. Moja żona uwinęła się od odejścia wód w 6,5 godziny, a mi i tak wydawało się to bardzo długo. Współczuję - teraz przed Tobą najgorsze :mrgreen:

Jednocześnie gratuluję, bo teraz przed Tobą najlepsze :-P
Tomasz - 2014-03-19, 09:59
:
Gratulacje.
Moja żona rodziła 12 godzin.
Ale w kość to nam mały dopiero dał jak się okazało, że spanie to nie jego ulubiony sposób spędzania czasu, zwłaszcza w nocy.
MrSpellu - 2014-03-19, 10:23
:
Heh, dzięki wszystkim :)
Dobra, idę się ogarnąć. Spałem 12 godzin :mrgreen:
Tixon - 2014-03-19, 10:47
:
Po raz ostatni --_-
MrSpellu - 2014-03-19, 12:11
:
Niemniej dzięki, Tix ;) :P

A teraz jadę dziedzica oglądać :freak:
tr - 2014-03-19, 13:33
:
Tixon napisał/a:
Po raz ostatni --_-


Hmmmm niekoniecznie ... jak zainwestuje w zatyczki do uszu... :P

Gratulacje :-)
Cintryjka - 2014-03-19, 13:48
:
Gratulacje:) A jakie imię wybraliście?
dworkin - 2014-03-19, 13:49
:
tr napisał/a:
Tixon napisał/a:
Po raz ostatni --_-

Hmmmm niekoniecznie ... jak zainwestuje w zatyczki do uszu... :P

A dziecko niech ginie. Seems legit :b

Hail o/ Spellu! Ale nie zostaniesz sam, bo jeszcze w tym roku do Ciebie dołączę. Nieplanowo. I o ile wszystko będzie dobrze.
Jachu - 2014-03-19, 13:58
:
Cintryjka napisał/a:
Gratulacje:) A jakie imię wybraliście?
Spell się odgrażał, że będzie Wojtek... ale dopóki nie zgłosi do USC, to może się rozmyślić ;)
tr - 2014-03-19, 14:38
:
dworkin napisał/a:
tr napisał/a:
Tixon napisał/a:
Po raz ostatni --_-

Hmmmm niekoniecznie ... jak zainwestuje w zatyczki do uszu... :P

A dziecko niech ginie. Seems legit :b


E tam - jak z żoną na zmianę będą nosić, to przynajmniej jedno z nich co drugi dzień się wyśpi :P
tr - 2014-03-19, 14:55
:
Imiona, imiona... Ciężka sprawa... Chyba, że ma się podejście do sprawy takie jak mój dziadek Kazimierz, który swego czasu nadał swej pierworodnej córce piękne imię Krystyna... Problem leżał w tym, że w rodzinie była już wtedy jedna osoba z tym zestawem znaczków w dokumentach, z którą się parę lat wcześniej był hajtnął :P . Na szczęście babcia dziadkowi faux pas przebaczyła i ojciec został jednak Andrzejem... Choć przez chwilę groziło mu, że będzie jednak Juniorem czy II...
Fidel-F2 - 2014-03-19, 15:06
:
Wszystkie Kryśki to fajne chłopaki.
toto - 2014-03-19, 16:35
:
Gratulacje, Spellu. I zdrowia całej rodzinie.
MrSpellu - 2014-03-19, 17:33
:
Dzięki wszystkim raz jeszcze!

Dworkinie, gratuluję!(?) :)

Cintryjko, Wojciech (na cześć Żarniaka i Jaruzelskiego ;) :P ) Zbigniew (na cześć świętej pamięci teścia) :)
Stary Ork - 2014-03-19, 18:39
:
dworkin napisał/a:
tr napisał/a:
Tixon napisał/a:
Po raz ostatni --_-

Hmmmm niekoniecznie ... jak zainwestuje w zatyczki do uszu... :P

A dziecko niech ginie. Seems legit :b

Hail o/ Spellu! Ale nie zostaniesz sam, bo jeszcze w tym roku do Ciebie dołączę. Nieplanowo. I o ile wszystko będzie dobrze.


Dziecko-Niespodzianka //mysli ZB rośnie w siłę, będzie miał kto nieść ogień, skakać po flaszkę i pożyczać kasę na starość //orc No i turlać sejwy //spell
Beata - 2014-03-19, 21:38
:
Spellu, gratulacje. //impra
MrSpellu - 2014-03-19, 22:00
:
Dzięki ;)
Kalevala - 2014-03-19, 23:31
:
Ode mnie też gratulacje! I uśmiech dla dziecka i żony :)
toto - 2014-03-20, 08:19
:
Wcześniej jakoś nie zauważyłem. Gratulacje, dworkinie!
rybieudka - 2014-03-20, 09:08
:
Spellu, Gratulacje!
dworkin - 2014-03-20, 09:28
:
Stary Ork napisał/a:
dworkin napisał/a:
Hail o/ Spellu! Ale nie zostaniesz sam, bo jeszcze w tym roku do Ciebie dołączę. Nieplanowo. I o ile wszystko będzie dobrze.

Dziecko-Niespodzianka //mysli ZB rośnie w siłę, będzie miał kto nieść ogień, skakać po flaszkę i pożyczać kasę na starość //orc No i turlać sejwy //spell

"Niespodzianka" to eufemizm. W ciągu tygodnia przeżyłem karuzelę od negacji, niechęci i strachu do akceptacji, zadowolenia i ponownego lęku, ale o dziecko, jako że nie wszystko jest na 100% w porządku. Mimo dobrych wyników są też niepokojące objawy, na szczęście mogą być nieistotne. Mogą.

Swoją drogą - ciąża prezentowana w mediach ma niewiele wspólnego z brudną rzeczywistością. Pomija aspekty fizjologiczne. W naszym przypadku pierwsze tygodnie (które wciąż trwają) to przewlekła grypa żołądkowa z całym dobrodziejstwem inwentarza. Tak też myśleliśmy na samym początku - zatrucie! wirus! - jednak po kilku dniach zaczęło to być podejrzane :>
Stary Ork - 2014-03-20, 09:38
:
Trzymajcie się, będzie dobrze //orc A co do karuzeli... Znam to aż za dobrze, największa rewolucja emocjonalna w moim życiu. Ale cóż, nikt nie rodzi się rodzicem, a ojcem to już zwłaszcza //mysli
sanatok - 2014-03-20, 10:02
:
Nic to Dworkinie, nic to! Gratulacje i powodzenia.
Romulus - 2014-03-20, 10:07
:
//muzyka Hej, młody junaku, smutek zwalcz i strach //muzyka

Powodzenia, dworkinie i gratulacje Spellu.
Jachu - 2014-03-20, 10:19
:
Będzie dobrze, dworkin :) Trzymaj się.
Tomasz - 2014-03-20, 11:54
:
dworkin powodzenia i też gratulacje
Jander - 2014-03-20, 12:50
:
Powodzenia dworkin! :)
Spellu, nazywasz syna po Generale to się nie dziw, że zaczyna od 17 godzinnego stanu wojnego. :mrgreen:
Jachu - 2014-03-20, 12:52
:
Jander napisał/a:
Spellu, nazywasz syna po Generale to się nie dziw, że zaczyna od 17 godzinnego stanu wojnego. :mrgreen:
:DDD
rybieudka - 2014-03-20, 13:18
:
dworkin, powodzenia!
MrSpellu - 2014-03-20, 14:29
:
Jeszcze raz wszystkim dziękuję!

@Jander, wieszczę, że mój syn w przyszłości najedzie i zburzy Sosnowiec :badgrin:
@Dworkinie, Ork ma 100% racji. Dodam tylko, że jeżeli wszystko będzie ok, to później już jest z górki. Do dnia porodu :freak:

@

O, dodam tylko, że wczoraj młodego pierwszy raz miałem na rękach, udało mi się go uspokoić, gdy zaczął płakać. Miazga. To w tym momencie poczułem, że jestem tatą :)
Metzli - 2014-03-20, 17:57
:
Dworkinie, powodzenia :)
Luinloth - 2014-03-20, 20:39
:
MrSpellu napisał/a:
Jeszcze raz wszystkim dziękuję!

@Jander, wieszczę, że mój syn w przyszłości najedzie i zburzy Sosnowiec :badgrin:

Jak go szybko wkręcisz w bitewniaki i będzie miał strategie wojenne w małym paluszku, to może mu się to uda jeszcze przed wiekiem dojrzałym. Ducha walki już pokazał, to potrzeba tylko edukacji militarnej i paru wojów :->
Beata - 2014-03-20, 21:56
:
Dworkinie, to świetna wiadomość. //impra
Wszystko będzie dobrze, "grypa żołądkowa" też przeminie.
Sabetha - 2014-03-21, 16:43
:
Rodziłam przez dwie doby i żyję, cieniaski :P
//mysli Choć to był pierwszy i ostatni raz w życiu.
A tak serio, gratulacje Spellu i powodzenia, Dworkinie :)
You Know My Name - 2014-03-21, 19:21
:
Dworkin, powodzenia!
Młodzik - 2014-03-21, 20:29
:
Phi, mnie rodzono dwa tygodnie!
I najlepszego świeżo upieczonemu tatusiowi i temu jeszcze pieczonemu też :) .
Stary Ork - 2014-03-21, 21:15
:
Phi, a ja jestem z porodu kleszczowego po ciąży urojonej //orc
Sabetha - 2014-03-21, 22:02
:
Cóż, w takim razie nie pozostaje mi nic, jak tylko zawstydzić się swoich przechwałek :oops:
Elektra - 2014-03-23, 11:38
:
Spellu, gratulacje. //piwo

Dworkinie, powodzenia. :)
MrSpellu - 2014-03-23, 11:54
:
Dzięki :)

A tak btw. czy tylko ja byłem w szoku, że w tak małym człowieczku mieści się TAK wielka kupa? :mrgreen:
Stary Ork - 2014-03-23, 13:55
:
Chciałeś Nurgla, to masz //orc
Sabetha - 2014-03-23, 18:31
:
Spellu, poczekaj, aż junior zacznie raczkować - nawet horda wściekłych orków nie jest w stanie dokonać większych zniszczeń niż taki mały ludzik :mrgreen:
Fidel-F2 - 2014-03-23, 21:32
:
niom, som pomysłowe w tej materii
wred - 2014-03-24, 14:32
:
Kup przed Tobą jeszcze bezmiar :)
dworkin - 2014-04-09, 10:57
:
Stary Ork napisał/a:
A u mnie niestety nie przeszła ani Deirdre, ani Llewella, ani Florimel //panda . Ale gdyby był syn, miałby Benedykt albo Gerard, choćbym miał go porwać i uciec z nim do Patagonii.

Nie są to imiona zbyt cenione wśród matek. Od ponad roku żartuję, że nazwiemy syna Benedykt (hail, Amber!) i cóż... stało się. Po okresie szoku (SZOKU!) powoli wróciłem do tamtej gadki, ale jest coraz niemilej widziana. Obawiam się, że przeforsowanie Benedykta wymagałoby pewnych przygotowań. Przygotowań zawierających chloroform i substancje psychoaktywne. Podsumowując: jak se urodzisz, to se nazwiesz.
Jander - 2014-04-09, 11:14
:
Widzę fan Sherlocka. //mysli
dworkin - 2014-04-09, 11:54
:
Zelaznego, man
MrSpellu - 2014-04-09, 12:10
:
Cytat:
Podsumowując: jak se urodzisz, to se nazwiesz.


U nas wybór imienia trwał dosłownie chwilkę. No bo na cześć żarniaka i Jaruzelskiego. Moja żona nie miała oporów. Gdyby zaś była dziewczynka, to też szybko uzgodniliśmy, że byłaby Zuza, bo to zajebiste imię jest :)

Z drugiej strony pamiętam ile to się namęczyłem, by psa nazwać Gromit //mysli
Żona chciała jakoś pedalsko. Marley chyba, tak jak w tym filmie o labradorze. Brr.
dworkin - 2014-04-09, 12:39
:
MrSpellu napisał/a:
U nas wybór imienia trwał dosłownie chwilkę. No bo na cześć żarniaka i Jaruzelskiego. Moja żona nie miała oporów. Gdyby zaś była dziewczynka, to też szybko uzgodniliśmy, że byłaby Zuza, bo to zajebiste imię jest :)

Ano jest. I bardzo popularne. Mojej narzeczonej wystarczy, że imię, samo w sobie, jej się podoba. Jest ładne. Dla mnie to tylko jeden z warunków. Musi jeszcze dobrze brzmieć z drugim imieniem, z nazwiskiem, no i nie należeć do każdego mrówka na podwórku. Zuzanna to jedno z trzech najpopularniejszych imion w ostatnich latach. Too mainstream :P

A imię uwyjątkowione (udziwnione) z ambicji rodzica może stać się krzywdą dziecka. Nie poradzisz.
Jander - 2014-04-09, 12:43
:
Doktor z mojej byłej uczelni nazwał córkę Dąbrówka. I nazywa się Dąbrówka Dąbrowska. :mrgreen:
MrSpellu - 2014-04-09, 12:52
:
dworkin napisał/a:
Ano jest. I bardzo popularne. Mojej narzeczonej wystarczy, że imię, samo w sobie, jej się podoba. Jest ładne. Dla mnie to tylko jeden z warunków. Musi jeszcze dobrze brzmieć z drugim imieniem, z nazwiskiem, no i nie należeć do co drugiego mrówka na podwórku. Zuzanna to jedno z trzech najpopularniejszych imion w ostatnich latach. Too mainstream


Cóż, jednym z kryteriów wyboru imienia może być hipsterstwo rodziców :P W rodzinie żony dziewczynkę nazwano Miłka. Ładne, słowiański imię. Szkoda tylko, że kojarzy mi się z krową :P

Szczerze przyznam, że nie orientuję się jakie imiona teraz są popularne. W moim życiu poznałem tylko jedną Zuzannę, a imię to szalenie mi się podoba :)
dworkin - 2014-04-09, 12:59
:
MrSpellu napisał/a:
Szczerze przyznam, że nie orientuję się jakie imiona teraz są popularne. W moim życiu poznałem tylko jedną Zuzannę, a imię to szalenie mi się podoba :)

Bo za naszych czasów... khe, khe... to była rzadkość. Ale kiedy córa by poszła to szkoły, miałaby obok trzy inne Zuzanny. Niefajnie :P

Mnie uczepiła się Łucja, ale narzeczona odrzuca ją kategorycznie. Będę więc walczył o drugie imię, bo jakoś tak mi pasuje do większości pierwszych i nazwiska. Wymogę albo zginę! Chyba że wyjdzie chłopiec i nie będzie problemu.
Fidel-F2 - 2014-04-09, 13:31
:
Łucja, o fuck! Jesteś hardcore.

Ja chciałem Mieszko dla syna ale nie przeszło. Mieszko poszło na drugie. Na pierwsze Mikołaj. Przed urodzeniem się syna poznałem tylko jednego Mikołaja przez całe życie i pomyślałem, że będzie fajne niszowe imię. Jak zacząłem chodzić z młodym na plac zabaw, okazało się, że co trzeci brzdąc w piaskownicy to Mikołaj.
adamo0 - 2014-04-09, 13:35
:
Ja swojemu dałem Marek i uważam, że to bardzo dobry wybór. Klasyka, ale niezbyt eksploatowana.
MrSpellu - 2014-04-09, 13:46
:
dworkin napisał/a:
Mnie uczepiła się Łucja, ale narzeczona odrzuca ją kategorycznie.


Tu akurat jej się nie dziwię :P
martva - 2014-04-09, 13:49
:
Moja siostrzenica jest Łucją, i kojarzę jeszcze dwie inne w znajomej okolicy, popularne się zrobiło :) Podobnie jak Eryk. Jedyna Łucja jaką kojarzyłam w dzieciństwie/młodości to Łucja Pevensie.
Fidel-F2 - 2014-04-09, 13:52
:
Łucja Prus
dworkin - 2014-04-09, 14:01
:
martva napisał/a:
Moja siostrzenica jest Łucją, i kojarzę jeszcze dwie inne w znajomej okolicy, popularne się zrobiło :) Podobnie jak Eryk. Jedyna Łucja jaką kojarzyłam w dzieciństwie/młodości to Łucja Pevensie.

Wg Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w 2013 była dopiero na 50-tym miejscu. Nie bój żaby, trzymam rękę na pulsie :P

https://www.msw.gov.pl/pl...acego-roku.html i tylko trzy Adeliny //spell
MrSpellu - 2014-04-09, 14:14
:
Ciekawe czy przeszłoby imię Rogal? Albo Rawboat, tfu, Roboute //mysli
tr - 2014-04-09, 17:47
:
Nie wiem czy coś się w tej materii nie zmieniło, ale kiedyś było tak, że imię nie mogło uwłaczać godności dziecka i musiało jednoznacznie wskazywać na jego płeć.
Czyli z pierwszego powodu Rogal raczej by nie przeszedł w urzędzie... A z Roboute mogłyby być kłopoty z powodu drugiego.
Sabetha - 2014-04-09, 20:30
:
dworkin napisał/a:

Wg Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w 2013 była dopiero na 50-tym miejscu.


Kurna, Natalia na dziesiątym. Strasznie mainstreamowa jestem. Ale chciałam, żeby nosiła miano po Gałczyńskiej :-/
dworkin - 2014-04-09, 20:35
:
Imię matki brzmi Natalia.
Jander - 2014-04-09, 20:35
:
Ja jestem na pierwszym, znaczy byłem Jakubem nim stało się to modne. //spell
toto - 2014-04-09, 20:38
:
Antoni?
MadMill - 2014-04-09, 20:42
:
Że niby będzie mieć nadprzyrodzone moce?
toto - 2014-04-09, 20:43
:
Fajne imię. Serio, serio.

e:
Z dziewczęcych Alicja i Paulina. Nie słyszę ich zbyt często i jednocześnie nie brzmią dziwacznie.
Jander - 2014-04-09, 20:46
:
Lech Jarosław. --_-
toto - 2014-04-09, 20:47
:
Chcesz być ojcem nowego zbawcy narody, czy zrobić dziecku psikusa na całe życie?
MrSpellu - 2014-04-09, 20:50
:
tr napisał/a:
Nie wiem czy coś się w tej materii nie zmieniło, ale kiedyś było tak, że imię nie mogło uwłaczać godności dziecka


Nie wiesz kim był Rogal Dorn, heretyku? --_-

Raczej to drugie imię uwłacza godności dziecka --_-

Załozyciel zakonu Klozetowej Deski --_-
Sabetha - 2014-04-09, 20:53
:
Gdybym miała syna, nazwałabym go Adam. Strasznie lubię to imię :-)
Urshana - 2014-04-09, 20:56
:
Moja córka Małgorzata Zofia - pierwsze imię ma z Bułhakowa (40 pozycja nie jest źle), drugie po cioci, a nie z powodu popularności - miała być Leną lub Heleną. Na szczęście jakoś przeszła mi faza na obecnie najpopularniejsze imię dziewczęce. Swoją drogą Zuzanna też była brana pod uwagę, ale znam jedną dziewczynę, do której wszyscy mówią Zuziu, a to dorosła kobita i tak jakoś niepoważnie brzmi w zdrobnieniu. Jeśli w przyszłości trafi się cudem syn, to ma szansę na zostanie Jerzym Michałem, bo Antoni obecnie jest tak popularny, że pół klasy chłopców to będą Antki.
MrSpellu - 2014-04-09, 20:57
:
No to mój smyk na drugie ma Zbigniew (po śp. teściu). Ja na drugie mam Antoni (po ojcu).
adamo0 - 2014-04-10, 08:35
:
Sabetha napisał/a:
Gdybym miała syna, nazwałabym go Adam. Strasznie lubię to imię :-)


Wiadomo. Najlepsze imię ;)
Romulus - 2014-04-10, 09:50
:
adamo0 napisał/a:
Sabetha napisał/a:
Gdybym miała syna, nazwałabym go Adam. Strasznie lubię to imię :-)


Wiadomo. Najlepsze imię ;)

Najlepsze to Lucyfer. I jakie szlachetne - Niosący Światło.

Ja ostatnio spotykam mnóstwo Alanów, Dżesik (Jessica - taką pisownię też widziałem ku memu zaskoczeniu). Pojawił mi się też jako świadek: Kewin (zamiast Kevin). Chyba dorosło już pokolenie, którym rodzice spier.olili życie dokumentnie swoim pustogłowiem.
Jander - 2014-04-10, 09:53
:
Wczoraj o tym rozmawiałem na planszówkach i podobno ma być polski zapis, chyba że któryś z rodziców jest obcokrajowcem. Stąd Dżesiki i Kewiny, bo tak USC wpisuje.
MrSpellu - 2014-04-10, 10:26
:
Romulus napisał/a:
Najlepsze to Lucyfer. I jakie szlachetne - Niosący Światło.


Zawsze możesz dać młodemu Lucjusz (też szlachetne, urodzony o brzasku), a w domu wołać na niego Lucyfer :badgrin: Spokojnie, ja tylko trolluję :badgrin:

Cytat:
Ja ostatnio spotykam mnóstwo Alanów, Dżesik (Jessica - taką pisownię też widziałem ku memu zaskoczeniu). Pojawił mi się też jako świadek: Kewin (zamiast Kevin). Chyba dorosło już pokolenie, którym rodzice spier.olili życie dokumentnie swoim pustogłowiem.


Kilka lat temu znajomi dali synkowi na imię Alan i szczerze pisząc imię wydawało mi się neutralne. Cóż, znak czasów :) Z drugiej strony inni znajomi synka nazwali Augustyn. Wydało mi się to bardzo hmm... archaiczne, ale wziąłem poprawkę na to, że to skończone hanysy. Wołają go Gustlik :mrgreen:
dworkin - 2014-04-10, 10:30
:
Jakiś czas temu czytałem artykuł na ten temat, ale naprawdę nie mogę do znaleźć. Opisywał korelację (stosunkowo wyraźny, ale w liczbach nieznacznie silniejszy trend) na linii imię dziecka - wykształcenie i klasa społeczna rodziców. A także ich konsekwencje.

Artykuł skupił się na celebrytach (czyli pewnej części elit), inteligencji (klasa średnia, średnia-wyższa) oraz nizinach społecznych. Ci pierwsi najczęściej szukają imion wyjątkowych i rzadkich (nawet udziwnionych), ponieważ kieruje nimi hipsterska ambicja (dobro dziecka to sprawa drugorzędna), zaś ci ostatni najczęściej biorą z nich przykład. Szukają słów wyjątkowych i rzadkich, i nawet niekoniecznie będących imionami, lecz również najczęściej robią to niepoprawnie czy bez gustu. Stąd Brajany i Dżesiki.

Z kolei inteligencja wybiera imiona poprawne, bliskie jakimś pięknym korzeniom literackim, historycznym, po prostu tradycyjnym etc. Np. Mieszko czy Zbigniew.

Co do konsekwencji, artykuł sugerował, że dzieci o naprawdę rzadkich czy dziwnych imionach mają w życiu gorzej, są stygmatyzowane społecznie, szczególnie w młodym wieku, co potrafi dotknąć już na zawsze. Dlatego moim zdaniem nieubłagana ambicja przy wyborze imienia to nie jest dobre rodzicielstwo.
MrSpellu - 2014-04-10, 10:41
:
dworkin napisał/a:
Z kolei inteligencja wybiera imiona poprawne, bliskie jakimś pięknym korzeniom literackim, historycznym, po prostu tradycyjnym etc. Np. Mieszko czy Zbigniew.


No dobrze, ale z drugiej strony imiona staropolskie/słowiańskie też są dla przeciętnego zjadacza chleba egzotyczne. Wspomniany Mieszko, Mścisław, Ścibor (swoją drogą zajebiste imię), Mścigniew, Mścichuj, Rzepizda ( :badgrin: ), Borzymir (wołałbym cały czas Boromir), Borzygniew, Dalebor. To jest tradycja, ale czy też nie pustogłowie?
dworkin - 2014-04-10, 10:43
:
Mieszko nie, Ścibor tak :P

BTW, do 14-tego roku życia byłem sceptyczny co do swojego drugiego imienia (Ksawery), bo wszyscy z niego brechtali, potem jednak hipsterski pierwiastek zaczął przeważać i pokochałem je. Zresztą dzisiaj to znacznie popularniejsze imię. Czasem prawie żałuję, że nie jest pierwsze. Ale nie, Michał rządzi!
MrSpellu - 2014-04-10, 10:45
:
Tak sobie właśnie myślę, że Ścibor Świątek brzmiałoby zajebiście //mysli
No nic, może za drugim razem :P
dworkin - 2014-04-10, 10:47
:
A syn niech ginie. Oj, zafundowałbyś mu gehennę :P
MrSpellu - 2014-04-10, 10:58
:
Oj tam, miałby ubaw robiąc interesy z Niemcami :mrgreen:

@

I to zajebiste zdrobnienie: Ściborek :badgrin:
utrivv - 2014-04-10, 11:16
:
Romulus napisał/a:


Najlepsze to Lucyfer. I jakie szlachetne - Niosący Światło..
Dosłownie to chyba Gwiazda Poranna czyli po naszemu Wenus. Idealne imię dla beki albo Dziecka Kogoś Innego, Gdyby przyszło na mnie pewnie zona postawiła by mnie pod ścianą
Stary Ork - 2014-04-10, 11:41
:
Dosłownie to Niosący Światło, podobnie jak Nikifor to Niosący Zwycięstwo, a Termofor to Niosący Ciepło. Ciekawe, czemu nikt nie nazywa syna Termofor //mysli
Fidel-F2 - 2014-04-10, 12:24
:
albo Radiator
MrSpellu - 2014-04-10, 12:39
:
Wibrator byłby niezły.
Stary Ork - 2014-04-10, 12:46
:
W innej rzeczywistości córce dałbym Izohalina, a synowi Oporopowrotnik //mysli
Fidel-F2 - 2014-04-10, 13:22
:
https://www.youtube.com/watch?v=dcP2mdnYbcw
Jachu - 2014-04-10, 13:38
:
Fidel-F2 napisał/a:
https://www.youtube.com/watch?v=dcP2mdnYbcw
Działa :mrgreen:
MrSpellu - 2014-04-10, 13:41
:
Raczej trochę... upiorne :-)
Romulus - 2014-04-10, 15:11
:
Antydepresja - ale chyba dla rodziców tych potworów. Przy takiej bandzie maluchów byłbym w głębokiej depresji, że skończyło się wszystko co najlepsze w moim życiu :-P
adamo0 - 2014-04-10, 17:49
:
dworkin napisał/a:
Jakiś czas temu czytałem artykuł na ten temat, ale naprawdę nie mogę do znaleźć. Opisywał korelację (stosunkowo wyraźny, ale w liczbach nieznacznie silniejszy trend) na linii imię dziecka - wykształcenie i klasa społeczna rodziców. A także ich konsekwencje.

Artykuł skupił się na celebrytach (czyli pewnej części elit), inteligencji (klasa średnia, średnia-wyższa) oraz nizinach społecznych. Ci pierwsi najczęściej szukają imion wyjątkowych i rzadkich (nawet udziwnionych), ponieważ kieruje nimi hipsterska ambicja (dobro dziecka to sprawa drugorzędna), zaś ci ostatni najczęściej biorą z nich przykład. Szukają słów wyjątkowych i rzadkich, i nawet niekoniecznie będących imionami, lecz również najczęściej robią to niepoprawnie czy bez gustu. Stąd Brajany i Dżesiki.

Z kolei inteligencja wybiera imiona poprawne, bliskie jakimś pięknym korzeniom literackim, historycznym, po prostu tradycyjnym etc. Np. Mieszko, Zbigniew czy Henryk.

Co do konsekwencji, artykuł sugerował, że dzieci o naprawdę rzadkich czy dziwnych imionach mają w życiu gorzej, są stygmatyzowane społecznie, szczególnie w młodym wieku, co potrafi dotknąć już na zawsze. Dlatego moim zdaniem nieubłagana ambicja przy wyborze imienia to nie jest dobre rodzicielstwo.


Moja Matula pracowała całe życie jako wychowawca, głównie z dziećmi z rodzin patologicznych. Większość z nich miała "egzotyczne" i "niespotykane" imiona.
Fidel-F2 - 2014-04-10, 18:01
:
To tak jak z korelacją ilości bocianów i dzietności w gminie. Jest chyba nawet jakaś nagroda dla twórców takich prac 'naukowych'
Młodzik - 2014-04-10, 18:25
:
A to coś odkrywczego? Że debil zachowuje się jak debil?
Luinloth - 2014-04-10, 20:16
:
Moje imię jest takie hipsterskie, że nie ma go na żadnej z tych list :mrgreen:
Tixon - 2014-04-10, 20:48
:
dworkin napisał/a:
Co do konsekwencji, artykuł sugerował, że dzieci o naprawdę rzadkich czy dziwnych imionach mają w życiu gorzej, są stygmatyzowane społecznie, szczególnie w młodym wieku, co potrafi dotknąć już na zawsze. Dlatego moim zdaniem nieubłagana ambicja przy wyborze imienia to nie jest dobre rodzicielstwo.

Dla dobra dziecka także powinno się je ochrzcić. --_-
MrSpellu - 2014-04-10, 20:55
:
I obrzezać.
dworkin - 2014-04-10, 20:55
:
Nie sądzę, aby dzisiaj miało to większe znaczenie. Gdy ja byłem niemowlakiem i jeszcze dla mojego pokolenia, owszem, ale dziś coraz mniej ludzi ma z tym problem. Sam pójdę do kościoła tylko dlatego, bo narzeczonej na tym zależy i ona wszystko zorganizuje. W kontekście chrztu martwiłbym się raczej (i mówię to poważnie, na podstawie własnego przypadku) o zdrowie psychiczne babć niż przyszłość dziecka. Imię jest bardziej uniwersalnym źródłem kontrowersji.
MrSpellu - 2014-04-10, 20:57
:
dworkin napisał/a:
Nie sądzę, aby dzisiaj miało to większe znaczenie.


Wrócimy do tej rozmowy za jakieś dwa-trzy miesiące, kiedy moja rodzina zacznie się pytać kiedy będą chrzciny :)
dworkin - 2014-04-10, 21:07
:
Moim zdaniem chrzest ma sens tylko, jeśli przy dziecku będzie ktoś (rodzic), kto sam wyznaje chrzest i chrześcijaństwo jako wartości i będzie je wzmacniał w jego oczach własnym, choćby wątłym, przykładem.
Jezebel - 2014-04-10, 21:13
:
MrSpellu napisał/a:
Wrócimy do tej rozmowy za jakieś dwa-trzy miesiące, kiedy moja rodzina zacznie się pytać kiedy będą chrzciny :)

I co się potencjalnie stanie, kiedy odpowiesz po prostu "nigdy"?
Fidel-F2 - 2014-04-10, 21:16
:
A co się ma stać? Zwyczjnie. Wydziedziczą.
utrivv - 2014-04-10, 21:18
:
Od wydziedziczenia nie ma zachowku :freak:
dworkin - 2014-04-10, 21:19
:
U mnie tylko babciom byłoby zwyczajnie (a raczej BARDZO) przykro, co uważam za jedyny argument, by zamiast zaparcia wyjść ze współczuciem i otwarciem się na na dialog. Argumenty siłowe i stawianie sprawy na ostrzu noża odrzucam z automatu.
MrSpellu - 2014-04-10, 22:33
:
Jezebel napisał/a:
MrSpellu napisał/a:
Wrócimy do tej rozmowy za jakieś dwa-trzy miesiące, kiedy moja rodzina zacznie się pytać kiedy będą chrzciny :)

I co się potencjalnie stanie, kiedy odpowiesz po prostu "nigdy"?


No jak to co? Ból dupy.

@No i w sumie masz złe podejście. Bo moja odpowiedź nie będzie brzmiała "nigdy" tylko "wtedy, gdy młody zdecyduje".

dworkin napisał/a:
Moim zdaniem chrzest ma sens tylko, jeśli przy dziecku będzie ktoś (rodzic), kto sam wyznaje chrzest i chrześcijaństwo jako wartości i będzie je wzmacniał w jego oczach własnym, choćby wątłym, przykładem.


A CO LUDZIE POWIEDZO?! TAKI WSTYD! WSTYT!!!@@!1!

dworkin napisał/a:
U mnie tylko babciom byłoby zwyczajnie (a raczej BARDZO) przykro, co uważam za jedyny argument, by zamiast zaparcia wyjść ze współczuciem i otwarciem się na na dialog. Argumenty siłowe i stawianie sprawy na ostrzu noża odrzucam z automatu.


Czyli rozumiem, że mam zrezygnować ze swoich poglądów tylko dlatego, by nie zrobić babci przykro? Słodkie. Podniesiono ten argument po naszym oznajmieniu, że ślubu kościelnego nie ma i nie będzie. Wyśmiałem. Może dlatego, że nie chodziło o moją babcię. Chociaż nie, gdyby chodziło o moją to też bym wyśmiał //mysli

dworkin napisał/a:
zamiast zaparcia wyjść ze współczuciem i otwarciem się na na dialog.


No i w sumie tu jest pies pogrzebany, bo jakoś w drugą stronę to nie działa. Ja mam współczuć i nawiązywać dialog, a czy druga strona się odwzajemnia? Poza prawieniem komunałów? Nie spotkałem się. A ja po prostu staram się być konsekwentny w swoich poglądach. Staram się do tematu podchodzić na poważnie. Niestety poważnie traktowany nie jestem.
Jezebel - 2014-04-11, 07:37
:
MrSpellu napisał/a:
Czyli rozumiem, że mam zrezygnować ze swoich poglądów tylko dlatego, by nie zrobić babci przykro? Słodkie. Podniesiono ten argument po naszym oznajmieniu, że ślubu kościelnego nie ma i nie będzie. Wyśmiałem. Może dlatego, że nie chodziło o moją babcię. Chociaż nie, gdyby chodziło o moją to też bym wyśmiał //mysli

+1
dworkin - 2014-04-11, 08:41
:
MrSpellu napisał/a:
Czyli rozumiem, że mam zrezygnować ze swoich poglądów tylko dlatego, by nie zrobić babci przykro? Słodkie. Podniesiono ten argument po naszym oznajmieniu, że ślubu kościelnego nie ma i nie będzie. Wyśmiałem. Może dlatego, że nie chodziło o moją babcię. Chociaż nie, gdyby chodziło o moją to też bym wyśmiał //mysli

Gdzie napisałem, że mamy z nich rezygnować? Napisałem, by wyluzować i nie stawiać sprawy na ostrzu noża. Z racji uczuć dla swoich bliskich i szacunku dla ich uczuć można powściągnąć gniew i zacietrzewienie, i podejść do sprawy delikatnie. Nawet jeśli rodzina nie potrafi tego tak odwzajemnić. Asertywność to nie sztuka twardego zaprzeczenia, ale dyplomatycznego artykułowania swojego stanowiska, a w sprawach, które tak naprawdę nie mają znaczenia, nawet ustępowania.

Dlatego, jak mówiłem, brak chrztu nie jest już stygmatem dziecka, ale potencjalnym polem do konfliktu z rodziną. I to w tym miejscu wyraża się najbardziej ta opresyjność katolicyzmu, która powoduje u Tixona nocne poty. To nie z linii Kościoła, ale głównie z wychowania i zakorzenienia w kulturze/tradycji wychodzi ta presja, która każe ludziom być takimi, a nie innymi. I często nie rozumieć innych. Bo kiedy rodziłem się ja i moi rodzice nikt na nich i dziadków o chrzest nie naciskał, on rozumiał się sam przez się. Co wynikało z roli Kościoła w historii, głównie PRL-u, gdy znajdował się po tej samej stronie barykady i stanowił fundament wolności i siły do oporu. Miejsce Kościoła dzisiaj jest inne i postrzegane inaczej, nie można go więc rzutować na 30-50 lat wstecz.

MrSpellu napisał/a:
dworkin napisał/a:
zamiast zaparcia wyjść ze współczuciem i otwarciem się na na dialog.
A ja po prostu staram się być konsekwentny w swoich poglądach. Staram się do tematu podchodzić na poważnie. Niestety poważnie traktowany nie jestem.

Ja Cię rozumiem, bo mam podobną sytuację. Gdyby to zależało tylko ode mnie, wziąłbym jedynie ślub cywilny, ale już dawno zapewniłem jeszcze wtedy dziewczynę, że jeśli jej na tym zależy, to mogę wziąć ślub w kościele (z czym nie czuję się najlepiej, ale obiecałem). Dla nikogo innego bym się na to nie zgodził. Mimo to i tak wyszły konflikty, bo niektórzy dziadkowie i pradziadkowie przyszłego dziecka mają różne wyobrażenia na pewne sprawy, związane np. ze ślubem. W części z nich ustąpiłem, w części nie.
Fidel-F2 - 2014-04-11, 08:53
:
dworkin napisał/a:
Z racji uczuć dla swoich bliskich i szacunku dla ich uczuć można powściągnąć gniew i zacietrzewienie, i podejść do sprawy delikatnie.
Zwracasz się tym słowem do owych babć? Bezwzględne wymaganie od innych stosowania się do własnych przekonań i poglądów jest brakiem szacunku, nie musimy na ten temat dyskutować. Kwestią jest reagowanie na ów brak szacunku.
Romulus - 2014-04-11, 08:54
:
dworkin napisał/a:
MrSpellu napisał/a:
Czyli rozumiem, że mam zrezygnować ze swoich poglądów tylko dlatego, by nie zrobić babci przykro? Słodkie. Podniesiono ten argument po naszym oznajmieniu, że ślubu kościelnego nie ma i nie będzie. Wyśmiałem. Może dlatego, że nie chodziło o moją babcię. Chociaż nie, gdyby chodziło o moją to też bym wyśmiał //mysli

Gdzie napisałem, że mamy z nich rezygnować? Napisałem, by wyluzować i nie stawiać sprawy na ostrzu noża. Z racji uczuć dla swoich bliskich i szacunku dla ich uczuć można powściągnąć gniew i zacietrzewienie, i podejść do sprawy delikatnie. Nawet jeśli rodzina nie potrafi tego tak odwzajemnić. Asertywność to nie sztuka twardego zaprzeczenia, ale dyplomatycznego artykułowania swojego stanowiska, a w sprawach, które tak naprawdę nie mają znaczenia, nawet ustępowania.

Zgadzam się z dworkinem. Ja się nie zapieram i nie robię z siebie monolitu zasad. Chodzę do kościoła głównie z okazji świąt, ale tylko po to, aby teściowej zrobic przyjemność, że cała rodzina poszła :) Choć teściowa i tak wie, że chodzę tam tylko po to, aby było jej przyjemnie a nie dlatego, że się nawróciłem :) Gdybym miał dziecko, to zrobiłbym jak Spell - chrzciny? Spoko, jak dzieciak dorośnie. Ale gdyby żona nalegała, to nie stawiałbym oporu.
Tixon - 2014-04-11, 08:57
:
dworkin napisał/a:
I to w tym miejscu wyraża się najbardziej ta opresyjność katolicyzmu, która powoduje u Tixona nocne poty.

dworkin, bo się poświęcę, przekopię temat o katolicyzmie i znajdę Twój post w którym pisałeś jak to dziecko ateistów ma źle, bo jest odizolowane od innych dzieci oraz nie ma komunii i prezentów (albo coś o podobnym wydźwięku) --_-
Jezebel - 2014-04-11, 09:01
:
dworkin napisał/a:
To nie z linii Kościoła, ale głównie z wychowania i zakorzenienia w kulturze czy tradycji wychodzi ta presja, która każe ludziom być takimi, a nie innymi. I często nie rozumieć innych. Bo kiedy rodziłem się ja i moi rodzice nikt na nich i dziadków na chrzest nie naciskał, on rozumiał się sam przez się. Co wynika z roli Kościoła w historii, głównie PRL-u, gdy znajdował się po tej samej stronie barykady i stanowił fundament wolności i siły do oporu. Miejsce Kościoła dzisiaj jest inne i postrzegane inaczej, nie można go więc rzutować na 30-50 lat wstecz.

Wszystko prawda, ale jak Ci, którzy dotąd tego nie zauważyli, mają dostrzec, że świat się trochu w ostatnich dziesięcioleciach zmienił? Twoje delikatne podejście, finalnie i tak zakończone uleganiem presji ma im to uświadomić? Bardzo postępowo :D
Fidel-F2 - 2014-04-11, 09:03
:
Ale w sumie to problem na dzisiaj. Za trzydzieści lat będzie niezrozumiały. Jak dziś kolejki po papier toaletowy.
adamo0 - 2014-04-11, 09:09
:
Musicie zrozumieć jedno. Tu nie chodzi o to czy Wam się dane imię podoba. Chodzi tutaj o przyszłe życie Waszego dziecka. Dając mu jakieś wymyślne imię zapożyczone z książek fantasy, filmów, czy innych gówien niszczycie mu życie. To nie Wam ma się to imię podobać tylko dziecko ma się z tym imieniem dobrze czuć. Oczywiście Wam też ma się podobać, ale to nie jest priorytet.

Tak samo z chrztem. Zastanówcie się czy rodzice chrzestni będą pomagali dziecko w "wierze" skoro sami nie chcecie. Wybierzcie w takim razie praktykujących katolików, którzy wezmą Wasze dziecko do kościoła skoro sami nie będziecie chcieli. Po co stygmatyzować dzieciaka i potem słuchać płaczu jak to wszyscy się z niego w klasie śmieją bo nie ma chrztu/komunii bo Tatuś z Mamusią są tak bardzo stanowczy. Sam nie jestem super wierzący dlatego wybraliśmy z żoną właśnie takich rodziców chrzestnych, którzy nawet pomimo nawału obowiązków znajdują czas na praktykowanie wiary - mamy więc pewność, że nasze dziecko jeżeli będzie chciało będzie z nimi mogło się w tej sferze rozwijać.
Jander - 2014-04-11, 09:19
:
adamo0 napisał/a:
Po co stygmatyzować dzieciaka i potem słuchać płaczu jak to wszyscy się z niego w klasie śmieją bo nie ma chrztu/komunii bo Tatuś z Mamusią są tak bardzo stanowczy.

Ale to wina rodziców dziecka czy rodziców kolegów z klasy?
A jak dziecko rude to przefarbować, bo się będą śmiali, że rude?
MrSpellu - 2014-04-11, 09:21
:
Jezebel napisał/a:
Twoje delikatne podejście, finalnie i tak zakończone uleganiem presji ma im to uświadomić? Bardzo postępowo :D


Otóż to. Inna sprawa, że nie znam relacji między dworkinem, a jego narzeczoną. Moja żona wspiera mnie akurat w tym temacie, bo sama uznała, że taka z niej katoliczka jak z koziej dupy waltornia. Podejrzewam więć, że częściowe uleganie tej presji, to raczej kompromis między dworkinem, a matką dziecka ;)

Cytat:
Gdzie napisałem, że mamy z nich rezygnować? Napisałem, by wyluzować i nie stawiać sprawy na ostrzu noża. Z racji uczuć dla swoich bliskich i szacunku dla ich uczuć można powściągnąć gniew i zacietrzewienie, i podejść do sprawy delikatnie. Nawet jeśli rodzina nie potrafi tego tak odwzajemnić. Asertywność to nie sztuka twardego zaprzeczenia, ale dyplomatycznego artykułowania swojego stanowiska, a w sprawach, które tak naprawdę nie mają znaczenia, nawet ustępowania.


Nie czytasz mnie uważnie. Czas na dyplomację się skończył. Ponawiam pytanie, czy w takim razie uważasz, że jest ok - gdy druga strona stawia sytuację na ostrzu noża? I przy okazji mocno ociera się o hipokryzję? Bo ja nie.

Cytat:
Tak samo z chrztem. Zastanówcie się czy rodzice chrzestni będą pomagali dziecko w "wierze" skoro sami nie chcecie. Wybierzcie w takim razie praktykujących katolików, którzy wezmą Wasze dziecko do kościoła skoro sami nie będziecie chcieli. Po co stygmatyzować dzieciaka i potem słuchać płaczu jak to wszyscy się z niego w klasie śmieją bo nie ma chrztu/komunii bo Tatuś z Mamusią są tak bardzo stanowczy.


O, dzięki. Właśnie o takim podejściu mówię.
dworkin - 2014-04-11, 09:22
:
Fidel-F2 napisał/a:
dworkin napisał/a:
Z racji uczuć dla swoich bliskich i szacunku dla ich uczuć można powściągnąć gniew i zacietrzewienie, i podejść do sprawy delikatnie.
Zwracasz się tym słowem do owych babć? Bezwzględne wymaganie od innych stosowania się do własnych przekonań i poglądów jest brakiem szacunku, nie musimy na ten temat dyskutować. Kwestią jest reagowanie na ów brak szacunku.

Założę się, że to nie tylko moje zdanie, że starsi ludzie są trochę jak dzieci specjalnej troski. Ze specjalnymi się kopać nie będziesz, możesz tylko wykazać cierpliwość i zrozumienie mimo ich braku po drugiej stronie. Albo postawić sprawę na ostrzu noża. Tylko że łatwo stawiać się jakiejś bezosobowej sile znanej z mediów, a gorzej, gdy ma ona twarz twojej babci, która dla rodziny przeszła i poświeciła bardzo wiele.

Jezebel napisał/a:
Wszystko prawda, ale jak Ci, którzy dotąd tego nie zauważyli, mają dostrzec, że świat się trochu w ostatnich dziesięcioleciach zmienił? Twoje delikatne podejście, finalnie i tak zakończone uleganiem presji ma im to uświadomić? Bardzo postępowo :D

W ostatnich latach zrozumiałem, że tego pokolenia nie da się zmienić (jak i pewnie nas za pół wieku). Nie da się go złamać, by nagiąć do własnej wizji świata. Po prostu nie, jak napisałem w poprzednim akapicie. Ale nie to pokolenie zdecyduje o przyszłym kształcie rzeczywistości (tak jak nie Ty zdecydujesz o jej kształcie za 50 lat). O tym zdecyduję ja. Ich za 10-20 lat nie będzie, pozostanę ja i moje wychowanie. Zmienić świat można po prostu spokojnie przekazując dziecku uznawane przez siebie zasady i wartości.

Tixon napisał/a:
dworkin, bo się poświęcę, przekopię temat o katolicyzmie i znajdę Twój post w którym pisałeś jak to dziecko ateistów ma źle, bo jest odizolowane od innych dzieci oraz nie ma komunii i prezentów (albo coś o podobnym wydźwięku) --_-

Znajdź, wtedy się dowiesz, że niczego nie określiłem jako pewnik, a jedynie przedstawiłem taką możliwość. Każdy medal ma dwie strony, tak samo jak każdy model wychowania. Komunia zaś wynika dokładnie z zakorzenienia w tradycji, o którym pisałem. W pierwszym rzędzie. Kościół to tylko (i aż) podtrzymuje.

adamo0 napisał/a:
Tak samo z chrztem. Zastanówcie się czy rodzice chrzestni będą pomagali dziecko w "wierze" skoro sami nie chcecie. Wybierzcie w takim razie praktykujących katolików, którzy wezmą Wasze dziecko do kościoła skoro sami nie będziecie chcieli. Po co stygmatyzować dzieciaka i potem słuchać płaczu jak to wszyscy się z niego w klasie śmieją bo nie ma chrztu/komunii bo Tatuś z Mamusią są tak bardzo stanowczy.

To już nie te czasy, by dziecko nieochrzczone nosiło stygmaty (a już szczególnie za kilka lat). Z mojego aktualnego doświadczenia wynika, że kiedy będzie dorastać, nie bardzo to kogoś obejdzie. Ale ogólnie zgadzam się, że dobro latorośli zawsze przed uporem i ambicją rodzica.
utrivv - 2014-04-11, 09:33
:
A jak zapragnie pójść do kościoła to hejtować, co się będzie gówniarz wymądrzał --_-
Myślę że stanowczość powinna mieć swoje granicę choć oczywiście do chrztu nie zachęcam, on nie ma sensu gdy nie wierzycie
MrSpellu - 2014-04-11, 09:37
:
W sumie i tak wszystko zależy od wzajemnych relacji w rodzinie. Dworkin ma oczywiście rację pisząc, że nie warto prowokować konfliktów w rodzinie, ale niestety w moim przypadku tak się nie da. Argumenty to fajna rzecz, pod warunkiem, że druga strona zada sobie trud, by je przetrawić i nawiązać jakąś polemikę. To o czym pisze adamo0, to jeden z komunałów, który na bank usłyszę. Jestem tego pewien. A czy nie jest sensowniej, by to dorosła/dojrzała osoba zdecydowała o tym, czy chce zostać ochrzczona? Dla mnie przymusowy chrzest to taki wspomniany stygmat. Kontrkomunał? A bo w takiej rzeczywistości żyjemy.

Czyli co? Ochrzczę, ale młody przyjdzie mi za kilka lat z płaczem, bo na komunie dostanie rower, a koledzy quada i będą się z niego wyśmiewać. To co? Też mam mu kupić? No bo jak nie kupię to będzie stygmatyzowanie, wykluczenie. Wstyd i trauma :) A jakbym był Żydem (i moje dziecko siłą rzeczy też)? To co? Mamy przejść na katolicyzm? :) Taka podejście mnie po prostu drażni.

utrivv napisał/a:
A jak zapragnie pójść do kościoła to hejtować, co się będzie gówniarz wymądrzał


Moja bratowa to katoliczka przez duże K. Nie widzę problemu, by sobie z nią poszedł. Ale szczerze wątpię, by tak się stało.

utrivv napisał/a:
Myślę że stanowczość powinna mieć swoje granicę choć oczywiście do chrztu nie zachęcam, on nie ma sensu gdy nie wierzycie


Ale tu nie chodzi o brak wiary. Bóg mi nie przeszkadza, ale sprawa go nie dotyczy. Tu chodzi o możliwość wyboru. Chcę mojemu dziecku dać wybór. Wszyscy wieszają psy na weganach za to, że karmią swoje dzieci według swoich przekonań. Mało kto się burzy, że chrzczona jest istota niesamodzielna, nieświadoma... bo takie są nasze przekonania.
Jezebel - 2014-04-11, 09:39
:
dworkin napisał/a:
Założę się, że to nie tylko moje zdanie, że starsi ludzie są trochę jak dzieci specjalnej troski. Ze specjalnymi się kopać nie będziesz, możesz tylko wykazać cierpliwość i zrozumienie mimo ich braku po drugiej stronie.

Ja bym tam nie pozwoliła, by ktoś "specjalnej troski" decydował o moim życiu, nawet w najbardziej błahym aspekcie. Ale ok, mam z rodziną takie stosunki, że trudno mi się postawić w sytuacji kogoś, dla kogo te więzy są silne i ważne. Pewnie stąd to niezrozumienie.
Za to moja rodzina bardzo szybko zrozumiała, że jestem dorosła, mam swoje życie, podejmuję samodzielne i zazwyczaj rozsądne decyzje, więc ich wtrącanie się nie miałoby ani sensu, ani uzasadnienia. Tak, babcie też //spell Przykro, że świadomość autonomiczności potomków, ich podmiotowości, to u nas nadal tak deficytowy towar.

I, jak Jander słusznie zauważył, dzieciaki potrafią stygmatyzować za cokolwiek. Jako rudzielec aż nazbyt dobrze wiem, co mówię ;) Wiem też, że jakoś szczególnie mi to nie zaszkodziło, nie złamało, nie rozbiło psychiki w pył. Może jedynie nauczyło, że trza mieć twardą dupę, a do tego mocno wyjebane. Ale czy to mało przydatna, niepotrzebna albo szkodliwa wiedza...? ;)
dworkin - 2014-04-11, 09:41
:
MrSpellu napisał/a:
Czyli co? Ochrzczę, ale młody przyjdzie mi za kilka lat z płaczem, bo na komunie dostanie rower, a koledzy quada i będą się z niego wyśmiewać. To co? Też mam mu kupić? No bo jak nie kupię to będzie stygmatyzowanie, wykluczenie. Wstyd i trauma :)

Takie są właśnie problemy rodzica. Chciałeś, to masz :P

Moja rada dla Ciebie, byś ustąpił tam, gdzie możesz, gdzie nie ma to dla Ciebie większego znaczenia. W pozostałych sprawach postaraj się delikatnie i stanowczo wyartykułować swoje zdanie, a potem zrobić, jak uważasz. Z czasem emocje opadną, rodzina się uspokoi i wszystko wróci do względnej normy.
MrSpellu - 2014-04-11, 09:45
:
dworkin napisał/a:
Moja rada dla Ciebie, byś ustąpił tam, gdzie możesz, gdzie nie ma to dla Ciebie większego znaczenia. W pozostałych sprawach postaraj się delikatnie i stanowczo wyartykułować swoje zdanie, a potem zrobić, jak uważasz. Z czasem emocje opadną, rodzina się uspokoi i wszystko wróci do względnej normy.


Ale ja tak robię. Po prostu szybko tracę cierpliwość :P
dworkin - 2014-04-11, 09:57
:
MrSpellu napisał/a:
Ale tu nie chodzi o brak wiary. Bóg mi nie przeszkadza, ale sprawa go nie dotyczy. Tu chodzi o możliwość wyboru. Chcę mojemu dziecku dać wybór. Wszyscy wieszają psy na weganach za to, że karmią swoje dzieci według swoich przekonań. Mało kto się burzy, że chrzczona jest istota niesamodzielna, nieświadoma... bo takie są nasze przekonania.

To chyba oczywiste, że ta sytuacja nie jest samodzielna i obiektywna. Mi również taki układ rzeczywistości przeszkadza. Ale jak sam wczoraj stwierdziłeś, dziecko nigdy nie będzie miało pełnego wyboru. Przez pierwsze x lat o kluczowych aspektach będą za niego decydować rodzice. Na tym polega rodzicielstwo i wolność wychowania.

Bo czy chrzest i komunia jakoś szczególnie ograniczą wolność 8-letniego dziecka? A wybór miejsca zamieszkania, szkoły, zabawek, gier, filmów i prawionych prawd jej nie ograniczy? Ja np. zgodziłem się na chrzest i komunię, ale z góry zapowiedziałem, że o bierzmowaniu zdecyduje już samo. Oczywiście, łatwo mówić, ale mam nadzieję, że się uda.
MrSpellu - 2014-04-11, 10:01
:
dworkin napisał/a:
Czy chrzest i komunia tak naprawdę ograniczą wolność 8-letniego dziecka? A wybór miejsca zamieszkania, szkoły, zabawek, gier, filmów i prawionych prawd go nie ogranicza? Ja np. zgodziłem się na chrzest i komunię, ale z góry zapowiedziałem, że o bierzmowaniu zdecyduje już sam. Oczywiście, łatwo mówić, ale mam nadzieję, że się uda.


Ośmioletniego dziecka nie. Dorosłego mężczyzny, na jakie to dziecko wyrośnie, już tak. Ja o swoje bierzmowanie (a raczej jego brak) musiałem walczyć. Byłem ciągany po gabinetach dyrektora szkoły, po plebanii, a nawet w swoim własnym domu. W tym przypadku mam możliwość, by na rzeczywistość w jakimś stopniu wpłynąć. I zamierzam to uczynić.
dworkin - 2014-04-11, 10:04
:
A widzisz. Moja o rok młodsza siostra po prostu olała i nikt jej za to nie ścigał. Babci było trochę żal, ale nawet ona zrozumiała dość łatwo.

Szczerze mówiąc, nie wiem, skąd macie takie doświadczenia. W moim dotychczasowym życiu ani rodzina, ani społeczeństwo, ani Kościół nigdy nie zmusiły mnie do czegokolwiek wbrew mojej woli, szanując każdą decyzję. Dopiero starcie z rodziną narzeczonej wystawiło mnie na podobną sytuację i pierwszy poważniejszy konflikt światopoglądowy.
Jezebel - 2014-04-11, 10:08
:
dworkin napisał/a:
To już nie te czasy, by dziecko nieochrzczone nosiło stygmaty (a już szczególnie za kilka lat). Z mojego aktualnego doświadczenia wynika, że kiedy będzie dorastać, nie bardzo to kogoś obejdzie.

Larum się straszne ze strony środowisk katolickich podnosi, bo w szkołach w dużych miastach zdarzają się już klasy, w których ledwie połowa dzieci idzie do komunii. Więc czas już argument o wyobcowaniu powoli do lamusa odkładać.
Jander - 2014-04-11, 10:13
:
Jezebel napisał/a:
ledwie połowa dzieci idzie do komunii.

I teraz pytanie czy jak większa część nie będzie chodziła do komunii, to rodzice nie powinni wysyłać swoich dzieci, żeby nie były wyśmiane? :)
dworkin napisał/a:
W moim dotychczasowym życiu ani rodzina, ani społeczeństwo, ani Kościół nigdy nie zmusiły mnie do czegokolwiek wbrew mojej woli, szanując każdą decyzję.

W mojej dalszej rodzinie zdarzało się bicie jak dzieci nie chciały iść do kościoła. Szły z siniakami, ale szły.
MrSpellu - 2014-04-11, 10:14
:
Cytat:
Dopiero starcie z rodziną narzeczonej wystawiło mnie na podobną sytuację i pierwszy poważniejszy konflikt światopoglądowy.


Sam sobie odpowiedziałeś. Ludzie są różni, dworkinie. By było zabawnie, w moim przypadku, chodzi o konkretne "jednostki". I w całym moim dorosłym życiu jedyne nieprzyjemności wynikające z moich decyzji spotkały mnie nie ze strony społeczeństwa (czym mnie straszono), a właśnie ze strony tych "jednostek". Ciekawe, prawda?

@edit: a nie przepraszam, raz jakaś świętojebliwa koleżanka z liceum zadzwoniła do mojej mamy zapytać się, czy wie - że jestem "ateistą" i nie chodzę na religię. Ale to było bardziej śmieszne niż straszne. Chociaż może i straszne, bo trzeba mieć naprawdę zryty baniak, by coś takiego zrobić.

Cytat:
Wybierzcie w takim razie praktykujących katolików, którzy wezmą Wasze dziecko do kościoła skoro sami nie będziecie chcieli. Po co stygmatyzować dzieciaka i potem słuchać płaczu jak to wszyscy się z niego w klasie śmieją bo nie ma chrztu/komunii bo Tatuś z Mamusią są tak bardzo stanowczy.


Sorry, że do tego wracam, ale jak to czytam, to mnie znowu nerw łapie. Konformizm w czystej postaci. Bez obrazy, oczywiście szanuje Wasze podejście, ale i tak nerw mnie łapie :)

Jander napisał/a:
I teraz pytanie czy jak większa część nie będzie chodziła do komunii, to rodzice nie powinni wysyłać swoich dzieci, żeby nie były wyśmiane?


A to już jest ich problem :badgrin: :badgrin: :badgrin:
Tixon - 2014-04-11, 12:00
:
adamo0 napisał/a:
Musicie zrozumieć jedno. Tu nie chodzi o to czy Wam się dane imię podoba. Chodzi tutaj o przyszłe życie Waszego dziecka. Dając mu jakieś wymyślne imię zapożyczone z książek fantasy, filmów, czy innych gówien niszczycie mu życie. To nie Wam ma się to imię podobać tylko dziecko ma się z tym imieniem dobrze czuć. Oczywiście Wam też ma się podobać, ale to nie jest priorytet.

Sranie w banie, pardon my French. Czyli mamy dać takie imię z którego koledzy się nie będą śmiali. W dodatku musi być zdrowe, przeciętnie inteligentne, byle nie rude (aczkolwiek nie wyobrażam sobie jak dziewczyna może być gorsza bo ma rude włosy :roll: ), ani za wysokie, ani za niskie... Byle nie odstawało od reszty, nie wyróżniało się z tłumu.
Fidel-F2 - 2014-04-11, 12:05
:
dworkin napisał/a:
Założę się, że to nie tylko moje zdanie, że starsi ludzie są trochę jak dzieci specjalnej troski. Ze specjalnymi się kopać nie będziesz, możesz tylko wykazać cierpliwość i zrozumienie mimo ich braku po drugiej stronie
nie, kopał się nie będę, ale nie będe też słuchał ich rad podejmując decyzje
MrSpellu napisał/a:
Moja bratowa to katoliczka przez duże K. Nie widzę problemu, by sobie z nią poszedł. Ale szczerze wątpię, by tak się stało.
Mój syn ma zawsze wybór, jak u mnie jest to może iść z babcią do kościoła. Raz poszedł. Ja mu swoje tłumaczę, znaczy, że to głupota a katechetka w szkole robi swoje, znaczy nieświadomie jest po mojej stronie bo jest durna i syn bardziej na lekcjach religii zniechęca sie do kościoła niż przez to moje gadanie. :badgrin:
MrSpellu - 2014-04-11, 12:16
:
Tixon napisał/a:
adamo0 napisał/a:
Musicie zrozumieć jedno. Tu nie chodzi o to czy Wam się dane imię podoba. Chodzi tutaj o przyszłe życie Waszego dziecka. Dając mu jakieś wymyślne imię zapożyczone z książek fantasy, filmów, czy innych gówien niszczycie mu życie. To nie Wam ma się to imię podobać tylko dziecko ma się z tym imieniem dobrze czuć. Oczywiście Wam też ma się podobać, ale to nie jest priorytet.

Sranie w banie, pardon my French. Czyli mamy dać takie imię z którego koledzy się nie będą śmiali. W dodatku musi być zdrowe, przeciętnie inteligentne, byle nie rude (aczkolwiek nie wyobrażam sobie jak dziewczyna może być gorsza bo ma rude włosy :roll: ), ani za wysokie, ani za niskie... Byle nie odstawało od reszty, nie wyróżniało się z tłumu.


Tix, inna sprawa, że głupie imię jest po prostu głupie. I gdybym miał na imię Mścichuj albo Majkel (taka pisownia), to rodzicom chyba bym zrobił eutanazję :badgrin:

Fidel napisał/a:
Ja mu swoje tłumaczę, znaczy, że to głupota a katechetka w szkole robi swoje, znaczy nieświadomie jest po mojej stronie bo jest durna i syn bardziej na lekcjach religii zniechęca się do kościoła niż przez to moje gadanie.


Miałem dokładnie to samo. Podejrzewam, że gdyby zamiast tej katechetki był ksiądz, który uczył w naszym liceum (w sumie jeden i drugi). To moje podejście do spraw wiary byłoby inne.
Fidel-F2 - 2014-04-11, 12:21
:
Boga szukałem sam, żaden katecheta nie poradziłby sobie z tym, kilka lat. Wyszło mi, że idea jest poroniona choć w różny sposób użyteczna.
MadMill - 2014-04-11, 13:22
:
Ale konflikt jest w rodzinie całej dalej czy zaczyna się już w małżeństwie z tym chrztem? To jedna sprawa, druga jest także że płacz zaczyna się że nikt mnie nie rozumie bo ja jestem ateistą i tak chcę, bo moje zdanie jest najmojsze, ale na innych już uwagi się nie zwraca... chociaż argumenty obu stron pewnie są głupie wg mnie bo wyjścia z tej sytuacji nie ma, albo są dwa złe, jak to w życiu ;)

Tixon napisał/a:
Sranie w banie, pardon my French. Czyli mamy dać takie imię z którego koledzy się nie będą śmiali. W dodatku musi być zdrowe, przeciętnie inteligentne, byle nie rude (aczkolwiek nie wyobrażam sobie jak dziewczyna może być gorsza bo ma rude włosy :roll: ), ani za wysokie, ani za niskie... Byle nie odstawało od reszty, nie wyróżniało się z tłumu.

Tak, nazwij córkę Fontanna :P
MrSpellu - 2014-04-11, 14:07
:
Cytat:
Ale konflikt jest w rodzinie całej dalej czy zaczyna się już w małżeństwie z tym chrztem? To jedna sprawa, druga jest także że płacz zaczyna się że nikt mnie nie rozumie bo ja jestem ateistą i tak chcę, bo moje zdanie jest najmojsze, ale na innych już uwagi się nie zwraca... chociaż argumenty obu stron pewnie są głupie wg mnie bo wyjścia z tej sytuacji nie ma, albo są dwa złe, jak to w życiu


Jeżeli chodzi o mój przypadek, to w małżeństwie problem nawet nie istnieje. No i nie uważam się za ateistę, bo w jakiś tam Absolut w końcu wierzę, choćby w porzeczkowy. Przede wszystkim chcę, by mój syn miał możliwość wyboru. No ale pewnie dla Ciebie jest to głupota, bo po co utrudniać sobie życie, skoro można wygodnie być konformistą. Ja do tej pory nie wiem, czy gdybym mógł wybrać, to czy zdecydowałbym się na chrzest. Problem polega na tym, że mi nie jest wszystko jedno. Bo na przykład mój chrzest to kłamstwo, decyzja podjęta bez mej woli, za którą nie szła jakaś głębsza refleksja.
MadMill - 2014-04-11, 15:33
:
MrSpellu napisał/a:
No ale pewnie dla Ciebie jest to głupota, bo po co utrudniać sobie życie, skoro można wygodnie być konformistą.

Dla mnie tak, w końcu życie i tak jest za bardzo popieprzone aby zawracać sobie tym właśnie elementem głowę. Dlatego jak wyżej napisałem, dla mnie problem jako taki nie istnieje. Wedle tradycji, dla spokoju sumienia, rodziny, dla komunałów typu impreza na komunię wolałbym dziecko ochrzcić, a to że może mieć do mnie w przyszłości pretensje... w końcu nie tylko o to jedno, za młodego człowiek rodzice i tak muszą podejmować decyzje (brak decyzji to też decyzja) i każda obarczona będzie później rozliczeniem i trzeba będzie taki osąd przyjąć. Jedyną alternatywą jest nie mieć dzieci.
adamo0 - 2014-04-11, 16:54
:
Tixon napisał/a:
Sranie w banie, pardon my French. Czyli mamy dać takie imię z którego koledzy się nie będą śmiali. W dodatku musi być zdrowe, przeciętnie inteligentne, byle nie rude (aczkolwiek nie wyobrażam sobie jak dziewczyna może być gorsza bo ma rude włosy :roll: ), ani za wysokie, ani za niskie... Byle nie odstawało od reszty, nie wyróżniało się z tłumu.


Nie. Daj mu na imię Napoleon albo Aragorn. Tak postępuje dorosły, odpowiedzialny człowiek który chce/ma dzieci. Jesteś taki cwaniutki to daj swojemu dziecku na imię Tixon. Bo w końcu czemu nie?

Jeszcze wytłumacz mi po co dziecko ma się wyróżniać z tłumu imieniem. Proszę.
Metzli - 2014-04-11, 17:13
:
Chrzczenie dziecka w momencie kiedy samemu nie jest się praktykującym katolikiem jest dla mnie zupełnie pozbawione sensu. Mam paru takich znajomych, którzy przy okazji jak dzieciak idzie do komunii musieli zacząć chodzić do Kościoła czy uczestniczyć w jakiś tam spotkaniach dla rodziców. I marudzą jak im się nie chce tam chodzić i że jeszcze małą imprezę muszą urządzić z okazji tej komunii.

:)
You Know My Name - 2014-04-11, 17:56
:
Tiaaa, ja powiedziałem żonie, że jeżeli chce, by Natan "poszedł do komunii" to nie oponuję, ale to ona biega do kościoła. Z córką było 7 lat temu tak samo. Córka tylko do czwartej klasy podstawówki wytrwała na religii i zrezygnowała, więcej sakramentów nie przewidujemy. Zobaczymy jak będzie z synem...
Sabetha - 2014-04-11, 20:46
:
Fidel-F2 napisał/a:
Ja mu swoje tłumaczę, znaczy, że to głupota a katechetka w szkole robi swoje, znaczy nieświadomie jest po mojej stronie bo jest durna i syn bardziej na lekcjach religii zniechęca sie do kościoła niż przez to moje gadanie. :badgrin:


Moje dziecko ostatecznie wkurwił ksiądz, stawiając mu jedyną czwórkę na semestr. Ale moja rodzina zawsze była słaba z religii :badgrin:
Jako że jestem obrzydliwie konformistyczna (tłumacząc na Sabetowy, mam to kompletnie, absolutnie i głęboko w dupie), dziecko ochrzciłam, bo ślubnemu zależało (dziecko nie oponowało) i okomuniłam (było zachwycone). Do bierzmowania przystępować nie ma zamiaru - jego wybór, nie wtrącam się. Małżonka wychowałam na tyle, że nie tylko się nie wtrąca, ale i do świątyni pańskiej dawno przestał chadzać //evil
MrSpellu - 2014-04-11, 21:02
:
Cóż, moja żona przy mnie też z praktykującej katoliczki zmieniła się w niepraktykującą ;)
Asuryan - 2014-04-11, 21:59
:
MadMill napisał/a:
Dla mnie tak, w końcu życie i tak jest za bardzo popieprzone aby zawracać sobie tym właśnie elementem głowę. Dlatego jak wyżej napisałem, dla mnie problem jako taki nie istnieje. Wedle tradycji, dla spokoju sumienia, rodziny, dla komunałów typu impreza na komunię wolałbym dziecko ochrzcić, a to że może mieć do mnie w przyszłości pretensje...

Dla mnie też taki problem nie istnieje. Dla spokoju własnego sumienia, gdybym miał dziecko, to bym je nie ochrzcił zostawiając mu możliwość takiego wyboru gdy dorośnie :P
Romulus - 2014-04-11, 22:05
:
Chrzciny sriny, ostatecznie, co to za problem. Do niedawna czytałem o tym w gazetach, a dziś spotkałem znajomą. Nalezy do tych sekciarskich mamusiek, które wolą ze swojego dzieciaka zrobić kalekę w papierach, niż uznać, że jest gotowe pójść do szkoły, zgodnie z oprotestowaną reformą. Jak chore jest to?
MrSpellu - 2014-04-11, 22:30
:
Szczepionki. Nie zapominaj o szczepionkach!
You Know My Name - 2014-04-12, 06:48
:
No właśnie, że zapomnij!
Młodzik - 2014-04-12, 10:53
:
Spellu, tak w skrócie - podziwiam i kibicuję.
Romulus - 2014-04-12, 12:39
:
W dzisiejszej "Wyborczej" piszą o tej, moim zdaniem, histerii rodziców, którzy wysyłają dzieciaki do psychologa po papier, że się nie nadają do 1 klasy. Nie będę mówił im, jak mają wychowywać własne dzieci, bo sam ich nie mam. Ale robienie z pociechy takiego "kaleki" już na starcie, aby jak najdłużej utrzymać dziecko pod kloszem - idealnie nadaje się na darcie z nich łacha. To, że moja znajoma dołączyła do tych idiotyzmów nie powinno mnie dziwić. Właśnie czegoś takiego się można było po niej spodziewać. W niedzielę do kościółka z mężem i pociechą, w poniedziałek do wróżki po poradę, a we wtorek do psychologa załatwić papier dla dzieciaka, że się nie nadaje do podstawówki jeszcze.
Stary Ork - 2014-04-12, 14:10
:
Dla mnie to jest po prostu brak wiary we wlasne dziecko, chociaż z drugiej strony obserwując ten zafundowany nam organizacyjny bajzel - i to z miejsca w pierwszym rzędzie, potomka w tym roku jako sześciolatka idzie do szkoły - to trochę się nie dziwię rodzicom widzącym, że ich urodzone pod koniec 2008 roku dziecko może trafić do klasy z dzieckiem urodzonym na początku roku 2007 - a w tym wieku prawie dwa lata to przepaść w rozwoju w każdym jego aspekcie. Sam się trochę boję, ale widzę po córce, że da sobie radę i mimo przykładu ze strony znajomych nie zdecydowałem się na przekręt z psychologiem. Tym bardziej, że młoda codziennie pyta "A idziemy już dzisiaj do szkoły?" Ciekawe, kiedy się jej to odmieni. No i co gdyby nie poszła w tym roku, znów zerówka? Zanudzilaby się na śmierć i dopiero zaczęłyby się problemy wychowawcze //mysli
Tixon - 2014-04-12, 15:38
:
adamo0 napisał/a:
Nie. Daj mu na imię Napoleon albo Aragorn. Tak postępuje dorosły, odpowiedzialny człowiek który chce/ma dzieci. Jesteś taki cwaniutki to daj swojemu dziecku na imię Tixon. Bo w końcu czemu nie?

Jeszcze wytłumacz mi po co dziecko ma się wyróżniać z tłumu imieniem. Proszę.
MadMill napisał/a:
Tak, nazwij córkę Fontanna

Argumentum ad absurdum. Czyli jeśli nie godzimy się na dawanie najpowszechniejszych imion, to od razu musimy nadawać imiona wymyślone bądź udziwnione. Bo oczywiście nie ma puli imion ładnych, a jednocześnie mniej powszechnych.
MrSpellu napisał/a:

Tix, inna sprawa, że głupie imię jest po prostu głupie.

Niby tak, ale wszystko zależy od miejsca, okoliczności i inteligencji otoczenia.
Fidel-F2 napisał/a:
Mój syn ma zawsze wybór, jak u mnie jest to może iść z babcią do kościoła. Raz poszedł. Ja mu swoje tłumaczę, znaczy, że to głupota a katechetka w szkole robi swoje, znaczy nieświadomie jest po mojej stronie bo jest durna i syn bardziej na lekcjach religii zniechęca sie do kościoła niż przez to moje gadanie.

Ja w ogóle jestem sceptyczny co do tego, aby dopuszczać uprawianie propagandy wobec młodych. Dzieci są bardzo podatne na bodźce środowiska. A, że część klech w ogóle się kształci we wlewaniu swoich idei do głowy dziatwy, więc wolny wybór w ich przypadku jest złudzeniem.
Fidel-F2 - 2014-04-12, 16:36
:
Tixon, rzecz w tym, że takiego klechę można wypunktować najprostszymi metodami bo klecha nie ma nic na poparcie, wszystko jest do zbicia logicznym atgumentem to raz, dwa, w domu zero indoktrynacji typu odmawianie pacierza i innych szopek a trzy kościół to dodatkowe obowiązki czyli strata czasu który można przeznaczyć na tablet, Osadników z Catanu albo grę w piłkę. Jestem spokojny.
Jezebel - 2014-04-13, 16:09
:
Romulus napisał/a:
W dzisiejszej "Wyborczej" piszą o tej, moim zdaniem, histerii rodziców, którzy wysyłają dzieciaki do psychologa po papier, że się nie nadają do 1 klasy. Nie będę mówił im, jak mają wychowywać własne dzieci, bo sam ich nie mam. Ale robienie z pociechy takiego "kaleki" już na starcie, aby jak najdłużej utrzymać dziecko pod kloszem - idealnie nadaje się na darcie z nich łacha.

Jeszcze trochę, a kilkulatki będą mieć grubsze teczki u psychologów/psychiatrów, niż niejeden schizofrenik. Niby wiadomo, że to "tylko dla picu", ale przyklejanie małemu człowiekowi łatki chorego/dysfunkcyjnego na dzień dobry to pomysł cokolwiek słaby.
MrSpellu - 2014-04-13, 16:34
:
A bo to jest nowe? Przecież pamiętam jak dekadę temu przed maturą obrodziło dyslektykami i dysortografami. A jak był komisja poborowa, to normalnie co drugi znajomy miał padaczkę lub inne "ukryte" schorzenie, które nagle cudownie się objawiło. Też robili z siebie kaleki. I co? I nic.
Romulus - 2014-04-13, 16:52
:
Kwestia charakteru. Tych biednych rodziców, którzy chcą zrobić na złość rządowi kosztem swoich dzieci. I tych biednych frajerów z komisji poborowych, którzy wolą z siebie zrobić świra niż dostać kategorię A. Za komuny miało to pewnie sens - Wojsko Polskie (z tego co opowiadali moi wujowie) to była jedna wielka pijacka mordownia i strata życia. Ale teraz? Trzeba być naprawdę pozbawionym... ikry, aby bać się poboru do armii.
Stary Ork - 2014-04-13, 17:17
:
Romku, ja się już za Najjaśniejszej III Rzplitej wymigałem na.kategorię D od służby i uważam to za stuprocentowy sukces, a kiedy ostatnio sprawdzałem, to moja ikra była na swoim miejscu. Więc nie porównuj nieporównywalnego //orc
Fidel-F2 - 2014-04-13, 17:28
:
Romulus napisał/a:
Tych biednych rodziców, którzy chcą zrobić na złość rządowi kosztem swoich dzieci.
odrobinkę, jakby, pierdolisz
Sabetha - 2014-04-13, 18:24
:
BTW, ta reforma to megapoje**ny pomysł. Zdolne dziecki zawsze sobie poradzą, dla mniej zdolnych rok to przepaść. Zostałam zaszczycona wychowawstwem w klasie czwartej, gdzie połowa drobnicy jest młodsza i różnicę widać gołym okiem.
Jednak do psychologa bym z tego powodu nie gnała. Znaczy, chyba :P
Romulus - 2014-04-13, 19:20
:
Stary Ork napisał/a:
Romku, ja się już za Najjaśniejszej III Rzplitej wymigałem na.kategorię D od służby i uważam to za stuprocentowy sukces, a kiedy ostatnio sprawdzałem, to moja ikra była na swoim miejscu. Więc nie porównuj nieporównywalnego //orc

Ale dlaczego to zrobiłeś z tą kategorią D? :shock: Nie rozumiem :) Ja się bałem na przykład, że jak się nie dostanę na studia, to wezmą mnie w kamasze. Ale nawet mi nie przeszło przez myśl, aby próbować sobie załatwić kategorię D. A do samców alfa wybitnie nie należę :)

Fidel-F2: może i pie.dolę, ale znam rodziców, którzy puścili swoje dzieciaki do szkoły i krzywda się tym dzieciom nie dzieje. Ani nie straciły (jeszcze) entuzjazmu w chodzeniu do szkoły. Kiedy czytam o tych biednych histerykach bojących się posyłać 6-latki do szkoły, kiedy rozmawiałem z moją znajomą - to nie mogę ich traktować poważnie. Bo jak bardzo niepoważnie musiałbym potraktować moją siostrę i jej decyzję o puszczeniu córki do szkoły wcześniej? Albo moją koleżankę i szwagierkę? Toć trzeba byłoby na nich donos do sądu rodzinnego napisać :)
Stary Ork - 2014-04-13, 19:38
:
Romku, nie rozumiem pytania, dlaczego unikałem służby czy dlaczego ubiegałem się o kategorię?
Romulus - 2014-04-13, 19:40
:
Dlaczego o kategorię?
You Know My Name - 2014-04-13, 19:46
:
Bo to raz a dobrze jest, ja musiałem co rok stawiać się do WKU z kolejnymi odroczeniami.
Stary Ork - 2014-04-13, 19:47
:
Bo wyczerpałem inne metody, a nie chciało mi się udawać kwakra i starać się o służbę zastępczą. No i do kategorii jednak miałem pewne podstawy. I co? I w żaden sposób kategoria D nie wpłynęła później na moje życie. //mysli
Fidel-F2 - 2014-04-14, 05:59
:
Jak mnie wyciepli z jednych studiów to sie musiałem przez trzy miesiące ukrywać nim się dostałem na drugie, jakoś tam łazili za mną ale co prawda niezbyt intensywnie.

Romulus, sześciolatek w szkole to głupota. Nie chce mi sie tego od nowa wyciągać ale głupota (mówię o psychologii, pedagogice i organizacji nie zaś o ZUS i budżecie państwa). Zwłaszcza, że żeby to miało sens trzeba szkoły zamieniać w przedszkola w tym fragmencie w którym mają bytować sześciolatki. Rodzić, któremu się chce wymigać dziecko od tej głupoty, jeśli ma taką możliwość, zasługuje na brawa a nie na takie pierdolenie.
utrivv - 2014-04-14, 06:22
:
O czym wy mówicie? Wrócił obowiązek wojskowy czy co? Też jestem zaszczytnym posiadaczem D-kat, nie mam takiego szczęścia jak kuzyn któremu zaraz po poborze rozwiązali jednostkę i cały okres służby przekiblował śpiąc do 12:00 i leniuchując.
dworkin - 2014-04-14, 08:19
:
Nie można powiedzieć, że pobór sześciolatków to w zasadzie głupota. Badania psychologiczne przychylają się raczej do tego, że takie dzieci są już gotowe do obowiązku szkolnego. Znam zresztą osoby, które zaczęły naukę w tym wieku i radziły sobie świetnie. Wiele więc musi zależeć od indywidualnych predyspozycji, które zresztą są rozpatrywane podczas coraz powszechniejszego badania pięciolatków w przedszkolach. Jak dla mnie, najwięcej do powiedzenia powinni mieć rodzice, bo to ich dzieci i oni znają je najlepiej. Jeśli tak wczesny obowiązek szkolny okaże się dobrym standardem, z czasem wszyscy będą posyłać swe sześcioletnie pociechy do pierwszej klasy.

A co do służby wojskowej, za moich czasów nie była już egzekwowana zbyt gorliwie. Na studiach musiałem nosić do WKU indeks lub zaświadczenie o pobieraniu nauki. Podczas drugiego roku wypadło mi to jednak z głowy i olałem nawet kilka upomnień. Do WKU zgłosiłem się po czerwonym (w styczniu), by dostać opieprz i porcję straszeń od stacjonującego tam majora. Groził wcieleniem do jednostki, ale przemilczałem to, nie wierząc jego słowom. Od czwartego roku już zupełnie zapomniałem o sprawie i nie odwiedzałem więcej Komisji, a ona chyba mnie przegapiła.
Fidel-F2 - 2014-04-14, 08:32
:
Badania psychologiczne przychylają się do tego, że sześciolatki nie są gotowe do obowiązku szkolnego.
dworkin - 2014-04-14, 09:00
:
Na pewno tak nie jest, wystarczy użyć Google. Może i ja źle napisałem, bo powinienem był napisać, że badania psychologiczne przychylają się raczej do tego, iż sześciolatki nie są niegotowe do podjęcia obowiązku szkolnego. Tzn. nie ma na tyle silnych przesłanek, by wysnuć zasadę, że takie dzieci nie powinny rozpoczynać nauki. Ale to mocno indywidualna sprawa, bo jak stwierdził Ork, różnica między siedmiolatkiem urodzonym w styczniu, a sześciolatkiem z grudnia jest ogromna. Dlatego niektóre kraje obejmują obowiązkiem szkolnym jedynie te dzieci, które kończą sześć lat przed 1 września (np. Austria). Na Cyprze muszą mieć skończone 5 lat i 8 miesięcy. Poza tym każdy sześciolatek idzie do szkoły w Hiszpanii, Słowenii, USA, Japonii oraz części landów Niemieckich. Do przedszkolo-szkół idą już nawet 5 latki w Holandii i Wielkiej Brytanii, zaś w Irlandii Północnej i Luksemburgu czterolatki. Nie można więc powiedzieć, że to coś sprzecznego ze sztuką. Ale prawdą jest też, że obowiązek szkolny poniżej siódmego roku życia obejmuje tylko połowę Unii Europejskiej.
Fidel-F2 - 2014-04-14, 09:34
:
dworkin napisał/a:
Na pewno tak nie jest, wystarczy użyć Google
zależy kto płaci za badania
toto - 2014-04-14, 16:27
:
Fidel-F2 napisał/a:
zależy kto płaci za badania

A może to są badania vs dane anegdotyczne?
Fidel-F2 - 2014-04-14, 17:31
:
A konkretnie?
toto - 2014-04-14, 19:41
:
Brzmisz jak zakamuflowany wyznawca teorii spiskowych.
Fidel-F2 - 2014-04-14, 19:49
:
Trochę się gubię w ustaleniu co masz na myśli.
toto - 2014-04-14, 19:52
:
Witaj po drugiej stronie barykady.
Fidel-F2 - 2014-04-14, 19:57
:
Ok, wygrałeś.
MrSpellu - 2014-04-17, 08:39
:
A ja już mogę pępkowe obalać. Dziś odpadł //spell
Pępek w sensie.
Romulus - 2014-04-28, 19:26
:
https://www.youtube.com/watch?v=ZZDMOIqn7LQ :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Romulus - 2014-05-16, 07:27
:
Wypisz, wymaluj - kompletny zestaw bredni, które słyszę na zasadzie potępienia/litości: http://wyborcza.pl/1,7596...Gazeta_Wyborcza
adamo0 - 2014-05-16, 10:21
:
Akurat punkty 3 i 4 to prawda. Wydaję mi się, że autora ma w sobie trochę goryczy uzasadniając te punkty. Nie dziwię się mu - życie tylko dla siebie/ewentualnie partnera to egoizm w czystej postaci (według mnie). Bredniami są dopiero teksty "dziecko przeszkadza mi w karierze/dziecko to tylko obciążenie i zero pożytku/przez dziecko nie będę miał czasu na siebie".
Jander - 2014-05-16, 10:33
:
Dla mnie wszystkie te wymienione powody są egoistyczne.
Fidel-F2 - 2014-05-16, 10:45
:
dziecko to kłopoty, koszty i udręka ale kurewsko się cieszę, że mam syna
utrivv - 2014-05-16, 10:51
:
Fidel-F2 napisał/a:
dziecko to kłopoty, koszty i udręka ale kurewsko się cieszę, że mam syna

Wyczuwam sprzeczność logiczną którą można zdefiniować jako człowieczeństwo.
Stary Ork - 2014-05-16, 11:00
:
utrivv napisał/a:
Fidel-F2 napisał/a:
dziecko to kłopoty, koszty i udręka ale kurewsko się cieszę, że mam syna

Wyczuwam sprzeczność logiczną którą można zdefiniować jako człowieczeństwo.


+100. Jeden i drugi.
Fidel-F2 - 2014-05-16, 11:00
:
i jadę niedługo z dziadem do Nidzicy, ha!
Romulus - 2014-05-16, 11:06
:
Może to i fajne, ale jeszcze fajniej jest być "pasożytem" :mrgreen:
Fidel-F2 - 2014-05-16, 11:10
:
ale, wiesz, nie zamieniłbym się
MrSpellu - 2014-05-16, 11:17
:
Regularnie jestem obsrywany, obrzygiwany, obszczywany, czasem bębenki chcą mi pęknąć (nie za często na szczęście), mam zdecydowanie mniej czasu dla siebie (choć i tak nie ma tragedii) i bardzo często bywam niewyspany. A chłop niewyspany, to zmierzły chłop. Ale jak patrzę na tego mojego brzdąca, to mi serce się topi :)

Nie będę Ci wmawiał, Romku, że jest mi lepiej. Że wcześniej czegoś mi brakowało. Bo to nie jest prawda. Po prostu mój świat wygląda teraz inaczej, całkowicie zmieniła mi się perspektywa, przedefiniowałem swoje wartości. Obecnie wpisuję się w rolę ojca. Każdy rodzić chyba od razu zrozumie o czym próbuję napisać, a czego nie potrafię do końca opisać :)
Sabetha - 2014-05-16, 16:43
:
Fidel-F2 napisał/a:
dziecko to kłopoty, koszty i udręka ale kurewsko się cieszę, że mam syna

Zamieniam tylko syna na córkę i podpisuję się obiema rękami. A nawet ręcami :mrgreen:
Asuryan - 2014-05-16, 19:28
:
Ja zaś jestem podobnego zdania co Romulus - nie mam dziecka i nie zamierzam takowego posiadać... ale pewno zmieniłbym zdanie, gdybym został ojcem :mrgreen:
Stary Ork - 2014-05-16, 19:49
:
Asuryan napisał/a:
nie zamierzam takowego posiadać


I całkiem słusznie, bo nawet psa nie da się posiadać, a co dopiero małego człowieka //mysli .
Sabetha - 2014-05-16, 20:01
:
Znaczy się, "mam córkę" jest passe? Powinnam mówić "jestem córkata"? //panda
Jander - 2014-05-16, 20:04
:
Córkopozytywna
Sabetha - 2014-05-16, 20:09
:
//mysli
Kojarzy się z jakąś przypadłością.
Stary Ork - 2014-05-16, 20:37
:
A drwijcie sobie, ale widać ucho mam semantycznie przeczulone i jakoś między "posiadać" a "mieć" jest dla mnie spora różnica //spell
MrSpellu - 2014-05-16, 21:46
:
Oj Orku, przestań. Przypominasz mi koleżanki ze studiów, które zżymały się, gdy o Ance mówiłem "moja kobieta" :P
Asuryan - 2014-05-16, 21:46
:
Orku, dla mnie akurat żadna. To tylko semantyka - na podobnej zasadzie gdyby Cię pytali czy masz żonę, musiałbyś odpowiadać za każdym razem "nie, ale jestem żonaty". Niby można, ale po pewnym czasie się odechciewa tłumaczyć czemu tak, a nie inaczej - o wiele prościej jest odpowiedzieć "mam".
Stary Ork - 2014-05-16, 22:15
:
Asuryan napisał/a:
To tylko semantyka


To aż semantyka, Asu :mrgreen:

MrSpellu napisał/a:
Oj Orku, przestań. Przypominasz mi koleżanki ze studiów, które zżymały się, gdy o Ance mówiłem "moja kobieta"

Oj, Spellu, przestań 8)
MadMill - 2014-05-17, 08:35
:
MrSpellu napisał/a:
gdy o Ance mówiłem "moja kobieta" :P

moja stara/mój stary //mysli
MrSpellu - 2014-05-17, 08:56
:
Stary Ork napisał/a:
Oj, Spellu, przestań


No weź :mrgreen:

Stary Ork napisał/a:
To aż semantyka


A ja bym to ugryzł z innej strony:

Cytat:
Czy właściwe jest używanie czasownika posiadać w zdaniach: „Laboratorium posiada certyfikat” lub „Aparat posiada własną instalację...”, „Pracownik posiada kwalifikacje do obsługi...” itp.? Osobiście mi się nie podoba, ale jest w użyciu. I w dodatku fakt „posiadania” innej rzeczy, cechy albo przywileju wynika często z nadania tytułu lub prawa własności, np. firma prawnie jest właścicielem (tzn. posiadaczem!!!?) certyfikatu wystawionego na jej imię.

Posiadać to wyraz książkowy, używany zwykle w odniesieniu do faktów mających odpowiedni ciężar gatunkowy; można więc posiadać wszechstronne wykształcenie, znaczny majątek itp. Użycie tego czasownika w trywialnych kontekstach jest zwykle zabawne, w związku z tym lepiej unikać sformułowań typu „Posiadam wąsy (nowe spodnie itd.)”.
Rzecz jest jednak dość skomplikowana, i nie da się jej w krótkiej poradzie wyczerpująco objaśnić, toteż polecam lekturę słowników, przede wszystkim Innego słownika języka polskiego, w którym użycie czasownika posiadać zostało wnikliwie opisane, a także Nowego słownika poprawnej polszczyzny, w którym podano m.in. wskazówki bibliograficzne.
W żadnym z podanych trzech przykładów użycie posiadać nie jest błędne, co wynika m.in. stąd, że są to fragmenty tekstów pisanych o charakterze urzędowym. Prawda jednak, że zastąpienie słowa posiadać przez mieć dałoby wyrażenia bardziej naturalne.
— Jan Grzenia, Uniwersytet Śląski


"Posiadam żonę, dziecko i psa" brzmi po prostu pompatycznie :)
Sabetha - 2014-05-17, 11:23
:
MrSpellu napisał/a:

"Posiadam żonę, dziecko i psa" brzmi po prostu pompatycznie :)

"Posiadam katar i zapalenie gardła" brzmi jeszcze lepiej :mrgreen:

Stary Ork napisał/a:
To aż semantyka, Asu :mrgreen:


Akurat w tym kontekście przypomina to suchara ze słowem "szachuje" w roli głównej :lol:

Dobra, więcej już nie będę spamować...
Stary Ork - 2014-05-17, 11:36
:
Ciszej, panowie //panda
You Know My Name - 2014-05-17, 13:04
:
MrSpellu napisał/a:
"Posiadam żonę, dziecko i psa"
Posiadam bo posiadłem //mysli , toż to i pedofilia i zoofilia a kto wie, może nawet gwałt małżeński.
Stary Ork - 2014-05-17, 13:13
:
"Żonę posiadywam w środy, soboty i święta państwowe" //mysli
MrSpellu - 2014-05-17, 13:28
:
Przecież w święta państwowe kapitaliści Ci nie pozwalają //panda
MrSpellu - 2014-05-28, 10:21
:
A ja w ferworze wydarzeń zapomniałem wspomnieć, że jakiś czas temu była już rozmowa na temat chrztu. Tak jak się spodziewałem:

:arrow: robię źle
:arrow: bo co ludzie powiedzą
:arrow: bo dzieci będą dokuczać
:arrow: bo po co utrudniać sobie życie
:arrow: kilka innych komunałów, które teraz wyleciały mi z głowy
:arrow: gadam bzdury, bo gadam bzdury

Brak merytorycznych argumentów. Każdy powyższy został zbity, wyjaśniłem swoje powody, swoje racje i jeżeli nie usłyszę choćby jednego niepodważalnego argumentu dlaczego mój syn nie może sam zdecydować o swoim chrzcie, to ja do tej rozmowy nie chcę wracać. Koniec tematu :) Nie było tak źle ;)
adamo0 - 2014-05-28, 11:01
:
Ja zauważyłem pewną zależność:
- przed chrztem mój synek budził się 2/3 razy w ciągu nocy (raczej 3);
- po chrzcie przesypia całe noce lub budzi się raz.

Pszypadeg? Nie sondze.
Jander - 2014-05-28, 11:02
:
:mrgreen:
MrSpellu - 2014-05-28, 12:23
:
adamo0 napisał/a:
- po chrzcie przesypia całe noce lub budzi się raz.


To ja mam tak bez chrztu. Przypadek? Nie sądzę.
Plejbek - 2014-05-28, 13:07
:
adamo0 napisał/a:

- przed chrztem mój synek budził się 2/3 razy w ciągu nocy (raczej 3);


Mój tak miał jeszcze długo po chrzcie. Od tamtej pory nie był ani razu w kościele i powoli powoli przeszło na fazę

adamo0 napisał/a:
przesypia całe noce


Przypadek? No nie wiem...
adamo0 - 2014-05-28, 15:24
:
Cytat:
To ja mam tak bez chrztu. Przypadek? Nie sądzę.


To chociaż przez to musicie podziękować bogu i ochrzcić małego :mrgreen:
utrivv - 2014-05-29, 06:22
:
Ciekawe czy istnieje argument który by cię przekonał, na razie moja hipoteza robocza brzmi: tak naprawdę jesteś zamknięty i choćby jutro Science pisało że nieochrzczone pracują dłużej na emeryturę to i tak byś nic nie zrobił //prorok
MrSpellu - 2014-05-29, 06:30
:
Teraz czuję się urażony. Ja nie mam nic przeciwko sakramentowi chrztu. Tylko chcę, by mój syn w tej kwestii samodzielnie podjął decyzję. Samodzielnie, jako osoba dorosła lub dorosłości bliska. Bo mam takie durne przekonanie (choć nie według mnie), że w sprawach wiary jednostka powinna podejmować autonomiczne decyzje. Jeżeli sam odkryje Boga, to ja nie zamierzam mu w żaden sposób przeszkadzać. Powyższą wypowiedzią utrivv mocno spłyciłeś cały problem i mam Ci to za złe.
utrivv - 2014-05-29, 06:37
:
MrSpellu napisał/a:
Powyższą wypowiedzią utrivv mocno spłyciłeś cały problem i mam Ci to za złe.
:oops: Intencje miałem szlachetną, może to przez niskie ciśnienie?
dworkin - 2014-05-29, 09:03
:
MrSpellu napisał/a:
Teraz czuję się urażony. Ja nie mam nic przeciwko sakramentowi chrztu. Tylko chcę, by mój syn w tej kwestii samodzielnie podjął decyzję. Samodzielnie, jako osoba dorosła lub dorosłości bliska. Bo mam takie durne przekonanie (choć nie według mnie), że w sprawach wiary jednostka powinna podejmować autonomiczne decyzje. Jeżeli sam odkryje Boga, to ja nie zamierzam mu w żaden sposób przeszkadzać. Powyższą wypowiedzią utrivv mocno spłyciłeś cały problem i mam Ci to za złe.

Tylko wiesz, że zdecydujesz za dziecko w całym szeregu innych, najpewniej bardziej dla niego znaczących spraw? A jednak ze wszystkich wybrałeś właśnie chrzest. Ja rozumiem, że ma on większy ciężar gatunkowy, że może być ściśle związany z tożsamością światopoglądową jednostki. Ale dla dorosłych. I tylko niektórych, bo dla większości to już tylko element tradycji i folkloru, żaden proces duchowy - życiowy, nie ideologiczny. Dla dziecka też ma to wyłącznie życiowy wymiar, tzn. nie czyni różnicy między tą a innymi kwestiami kształtującymi jego życie.

Moim zdaniem w dzisiejszych czasach dziecko nie odczuje już zbytnio faktu nie bycia ochrzczonym, będzie mieć ważniejsze sprawy. Piszę o tym tylko, żeby podkreślić dwie sprawy. Pierwsza to unaocznienie, że tak naprawdę, na chłopski rozum, a zwłaszcza rozum dziecka, nie wyłuskałeś wcale sprawy wyjątkowej, tylko jedną z szeregu. I po drugie, że warto zastanowić się, czy w danym przypadku realizuje się własny światopogląd/ambicję, czy życiowo pojęte dobro dziecka. Pracuję i pracowałem z wieloma młodymi ojcami, raczej z tych lepiej sytuowanych, i kilka razy przerażała mnie ich nieubłagana ambicja w wyborach ścieżki swoich dzieci.

Podam przykład: Moja siostra skończyła przeciętną szkołę podstawową, zyskując tam grupę naprawdę dobrych znajomych. Chciała kontynuować naukę w oparciu o ten sam krąg przyjaciół, ale rodzice sforsowali wybór innego gimnazjum (a później liceum), pod względem kryteriów edukacyjnych - lepszego. A jednak nigdy go nie polubiła, ani swojego tam miejsca. Skończyła te szkoły, może dzięki nim właśnie dostała się na prawo, ale nie zapomniała i do dziś ma żal za wymuszenie na niej takiej a nie innej ścieżki. Zaś fakt bycia ochrzczoną, choć olewa Kościół ciepłym moczem, ani ją ziębi, ani grzeje.
Jander - 2014-05-29, 09:13
:
Podałeś dobry przykład - rodzice nie dali Twojej siostrze wyboru i sami za nią zdecydowali, uznając, że "wiedzą lepiej". Natomiast Spell chce dać swojemu synowi wybór w kwestii chrztu.
utrivv - 2014-05-29, 09:25
:
Rodzice mogliby też nie dawać dzieciom kieszonkowego by same zdecydowały czy chcą być kapitalistami czy nie. Podobnie zero komputera (narzucanie dziecku systemu operacyjnego jest sprzeczne z moim światopoglądem) --_-
MrSpellu - 2014-05-29, 09:27
:
dworkin napisał/a:
Moim zdaniem w dzisiejszych czasach dziecko nie odczuje już zbytnio faktu nie bycia ochrzczonym, będzie mieć ważniejsze sprawy. Piszę o tym tylko, żeby podkreślić dwie sprawy. Pierwsza to unaocznienie, że tak naprawdę, na chłopski rozum, a zwłaszcza rozum dziecka, nie wyłuskałeś wcale sprawy wyjątkowej, tylko jedną z szeregu. Dlaczego? I po drugie, że warto zastanowić się, czy w danym przypadku realizuje się własny światopogląd/ambicję, czy życiowo pojęte dobro dziecka. Pracuję i pracowałem z wieloma młodymi ojcami, raczej z tych lepiej sytuowanych, i kilka razy przerażała mnie ich nieubłagana ambicja w wyborach ścieżki swoich dzieci.


Ale ja nie przeczę, że w jakiś sposób forsuję swój światopogląd. Po prostu została nam narzucona jakaś narracja, w której brak chrztu powoduje nie wiadomo jakie konsekwencje. I nie ukrywam, że mnie to wkurza, bo mija się to z prawdą. Czemu wyciągam tylko temat chrztu? Bo o tym była rozmowa. I ja wiem, że to wcale nie jest najważniejszy życiowy dylemat. Ale w przyszłości nie zamierzam też mojemu synowi narzucać wyboru szkoły czy też życiowej partnerki, ale to chyba głównie dlatego że moje własne ambicje nie są zbyt wygórowane. Jestem modelowym przykładem pokolenia "może być". Moją największą ambicją przy wychowywaniu syna jest to, by wyrósł na przyzwoitego i zaradnego faceta.

utrivv napisał/a:
Podobnie zero komputera (narzucanie dziecku systemu operacyjnego jest sprzeczne z moim światopoglądem)


Utrivv, ja Cię proszę. Grabisz sobie.
dworkin - 2014-05-29, 09:41
:
MrSpellu napisał/a:
Ale ja nie przeczę, że w jakiś sposób forsuję swój światopogląd. Po prostu została nam narzucona jakaś narracja, w której brak chrztu powoduje nie wiadomo jakie konsekwencje. I nie ukrywam, że mnie to wkurza, bo mija się to z prawdą.

Jasne. Ale zauważ, że piszesz o własnym wkurzeniu i własnym światopoglądzie, określonych na podstawie własnych doświadczeń. A ja tylko twierdzę, że własny wkurw, własna ambicja, czy własny światopogląd powinny zawsze ustępować dobru dziecka. Oczywiście w granicach rozsądku.
MrSpellu - 2014-05-29, 09:47
:
dworkin napisał/a:
Jasne. Ale zauważ, że piszesz o własnym wkurzeniu i własnym światopoglądzie, określonych na podstawie własnych doświadczeń. A ja tylko twierdzę, że własny wkurw, własna ambicja, czy własny światopogląd powinny zawsze ustępować dobru dziecka. Oczywiście w granicach rozsądku.


Ale mój wkurw jest zbieżny z dobrem mojego dziecka. Oczywiście w mojej interpretacji pojęcia "dobro dziecka".
dworkin - 2014-05-29, 09:53
:
Myślę, że nie zaszkodzisz. Nie dzisiaj. Ja, gdybym był sam, pewnie nie ochrzciłbym dziecka. Ale jego matka wierzy i chce. W moim rozumieniu tej sytuacji, postawiłbym własną ambicję ponad dobro dziecka, gdybym uparł się na brak chrztu.
MrSpellu - 2014-05-29, 09:59
:
Słuchaj, co innego, gdyby moja żona była nie wiadomo jakim katolem i bardzo zależałoby jej na chrzcie i coniedzielnym kościółku. Ale jej nie zależy, co więcej - przyznała mi rację. W tym wypadku problem dla mnie po prostu nie istnieje. Cała reszta to próba zbicia komunałów, które nie mają za wiele wspólnego z argumentami. Wierz mi, gdybym choć trochę miał wątpliwości, to bym kilka razy się zastanowił nad swoją decyzją. Ale ich po prostu nie mam.
dworkin - 2014-05-29, 10:28
:
Oby Wasze rodziny potrafiły pogodzić się z tym faktem i w przyszłości nigdy nie rzutował on na Wasze oraz ich i dziecka relacje. W moim przypadku na pewno by rzutował, zwłaszcza z rodziną matki dziecka. Może i by to przełknęli, może. A może łatwiej byłoby po prostu ochrzcić dziecko i podarować sobie, ale co najważniejsze jemu, spokój? Tak, to uleganie szantażom, ale czasem nie ma wyboru. A nie poświęciłbym dziecka na ołtarzu awangardy boju o światopoglądową neutralność.
MrSpellu - 2014-05-29, 10:34
:
Na szczęście dziadostwo kocha wnusia bezwarunkowo, nawet gdyby był czarny ;) Pogodzić na pewno się pogodzą. Pokwękają chwilę i zapomną. Kolejny dowód na to, że mam rację.
Jander - 2014-05-29, 10:39
:
dworkin napisał/a:
A nie poświęciłbym dziecka na ołtarzu awangardy boju o światopoglądową neutralność.

Obecnie to już nie jest awangarda, tylko straż tylna.
dworkin - 2014-05-29, 10:42
:
Zależy gdzie. Ja byłbym w stanie się uprzeć i nie ustąpić do końca świata. Ale czy to byłoby właściwe? Takie decyzje wymagają głębszego przemyślenia. Głębszego niż "bo ja tak uważam!". Dziecko to rezygnacja z siebie, a przynajmniej w sporej części. Tak przynajmniej postrzegam prawdziwe rodzicielstwo.
MrSpellu - 2014-05-29, 10:55
:
Skrajny przykład i nie bierz go do siebie, ale jeżeli Twoja dorosła już córka, na rodzinny obiad przyprowadzi ciemnoskórego dżentelmena o dźwięcznym imieniu Mutombo i oznajmi "mamo, tato, dziadkowie - pobieramy się" i rodzina stwierdzi, że chyba nie za bardzo, a ona że jednak tak, to też jej powiesz, że nie jest właściwe takie upieranie się? Takie decyzje wymagają głębszego przemyślenia. Głębszego niż "bo ja tak uważam!" ?

U ciebie oczywiście jest ta przeszkoda, że Twojej wybrance zależy. I dla mnie to jest argument do przyjęcia. Ja mam ten komfort, że moja żona w tej decyzji mnie wspiera. Inna sprawa, że dla mnie opinia rodziny to rzecz mało istotna. Czasem biorą ją pod uwagę, czasem nie. Gdy jest nachalna - protestuję. To jest to o czym pisała wcześniej Jezebel. Kwestia zażyłości w rodzinie. Generalnie nie wpadłbym na to, by brać pod uwagę opinię rodziny mojej żony. Moja żona o tym wie i to akceptuje, ale głównie dlatego, że jej zdanie bardzo sobie szanuję.
Jander - 2014-05-29, 11:20
:
Bycie upartym byle nie zmienić zdania ma taki sam sens, jak uleganie szantażom. Wywieszanie białej flagi na samym początku skutkuje tym, że w dużo ważniejszych sprawach jest trudniej odmówić.
U niektórych ludzi wiszą jeszcze portrety Franza Josefa, ale ponieważ są to starsi ludzie, którzy nas wychowali, należy im się szacunek. Nie widzę natomiast powodu dla którego miałbym wychowywać dziecko(czy w moim przypadku w ogóle mieć) zgodnie z ich wolą, tylko dlatego, że oni tak chcą.
Nierzadko słyszę od osób pokolenia moich rodziców, że żałują, że ulegli innym i nie byli dość stanowczy. Czy chodziło o posiadanie kolejnego dziecka (bo nas/was nie stać), rezygnację z pasji(ojciec był piłkarzem), studiów, życia na kocią łapę, nazwania dziecka tak a nie inaczej, wyjazdu za granicę (a mogłem być Kanadyjczykiem). Moi rodzice np. zrezygnowali na pewnym etapie z wychowania mnie i brata na rzecz zapewnienia nam lepszej sytuacji finansowej. Matka po kilkunastu latach szantażu: "tylko najgorsze matki nie robią codziennie obiadów mężowi i dzieciom" zrobiła studia prawnicze i adwokaturę.
A i kwestia "braku akceptacji ze strony równieśników" przez nieochrzczenie to problem równieśników i ich rodziców, a nie dziecka. "Piekło to inni".
dworkin - 2014-05-29, 11:20
:
MrSpellu napisał/a:
Skrajny przykład i nie bierz go do siebie, ale jeżeli Twoja dorosła już córka, na rodzinny obiad przyprowadzi ciemnoskórego dżentelmena o dźwięcznym imieniu Mutombo i oznajmi "mamo, tato, dziadkowie - pobieramy się" i rodzina stwierdzi, że chyba nie za bardzo, a ona że jednak tak, to też jej powiesz, że nie jest właściwe takie upieranie się? Takie decyzje wymagają głębszego przemyślenia. Głębszego niż "bo ja tak uważam!" ?

Gdy o tym mówisz, wyobrażasz sobie pewnie wielkiego murzyna z wielkim penisem, na pół obnażonego, o dzikim spojrzeniem. Moim zdaniem nie chodzi o kolor skóry, ale o profanacje niewinności córki w oczach ojca. Oraz o pojawienie biologicznie mocniejszej konkurencji na miejsce samca alfa. Bo co znaczy sam kolor skóry? Ułożony chłopaczek o ciemnym kolorze nie różni się niczym od białego odpowiednika.

MrSpellu napisał/a:
U ciebie oczywiście jest ta przeszkoda, że Twojej wybrance zależy. I dla mnie to jest argument do przyjęcia. Ja mam ten komfort, że moja żona w tej decyzji mnie wspiera. Inna sprawa, że dla mnie opinia rodzina to rzecz mało istotna. Czasem biorą ją pod uwagę, czasem nie. Gdy jest nachalna - protestuję.

Ja rozumiem potrzebę stanowienia o swoim życiu i dopóki stanowisz tylko o sobie, może być i bezkompromisowa. Jednak w momencie, kiedy pojawia się związek, dziecko, pojawia się również konieczność kompromisu. W granicach rozsądku. Tak postępują odpowiedzialni rodzice.

Jander napisał/a:
Bycie upartym byle nie zmienić zdania ma taki sam sens, jak uleganie szantażom. Wywieszanie białej flagi na samym początku skutkuje tym, że w dużo ważniejszych sprawach jest trudniej odmówić.

Zgadzam się z tym. Posiadając własną rodzinę, najważniejsze jest, by stanowiła ona o sobie autonimicznie, z uwzględnieniem racji otoczenia, ale tylko z uwzględnieniem. By otoczenie wiedziało, kto decyduje. Jednak każda z tych decyzji zależy od konkretnej sytuacji i łatwo jest mówić o niej w teorii. A może być problematyczna niemal w każdej kwestii. Nawet imienia, którego nie akceptuje jedno z dziadków. Nie akceptuje i wciąż naciska, nawet w takiej durnocie. I tylko dlatego, że jej się to imię nie podoba. A wkurza mnie to tak mocno, że prędzej rzuci mojego trupa przed progi USC niż sam ulegnę. Ciesze się więc, że piętno konfliktu w temacie ślubu i chrztu zostało ze mnie zdjęte, bo moja narzeczona prawdziwe wierzy w Boga.
MrSpellu - 2014-05-29, 11:35
:
dworkin napisał/a:
Gdy o tym mówisz, wyobrażasz sobie pewnie wielkiego murzyna z wielkim penisem, na pół obnażonego, o dzikim spojrzeniem. Moim zdaniem nie chodzi o kolor skóry, ale o profanacje niewinności córki w oczach ojca. Oraz o pojawienie biologicznie mocniejszej konkurencji na miejsce samca alfa. Bo co znaczy sam kolor skóry? Ułożony chłopaczek o ciemnym kolorze nie różni się niczym od białego odpowiednika.


Nie, wyobrażam sobie konstrukt, który potencjalnie mógłby wywołać negatywną reakcję u rodziny. Za murzyna podmień sobie dziewczynę, wojującego lewaka lub chłopaka z Sosnowca //spell

dworkin napisał/a:
Jednak w momencie, kiedy pojawia się związek, dziecko, pojawia się również konieczność kompromisu. W granicach rozsądku. Tak postępują odpowiedzialni rodzice.


No i dla mnie ta płaszczyzna porozumienia powinna przede wszystkim funkcjonować w samym związku, a nie w całej rodzinie i lokalnej społeczności. Parafrazując Urbana, resztę mam w dupie, bo to nie oni wychowują moje dziecko, tylko ja z moją żoną.
dworkin - 2014-05-29, 11:37
:
Cytat:
No i dla mnie ta płaszczyzna porozumienia powinna przede wszystkim funkcjonować w samym związku, a nie w całej rodzinie i lokalnej społeczności. Parafrazując Urbana, resztę mam w dupie, bo to nie oni wychowują moje dziecko, tylko ja z moją żoną.

Dziadkowie to jednak BARDZO ważny aspekt w życiu dziecka. Dlatego uważam, że należy zrobić wszystko, by mieli z nim jak najlepszy kontakt. W granicach rozsądku.
MrSpellu - 2014-05-29, 11:58
:
dworkin napisał/a:
Dziadkowie to jednak BARDZO ważny aspekt w życiu dziecka.


Nie przeczę. I ja tego kontaktu nie zamierzam utrudniać, ale nie pozwolę by "dziadek" mnie pouczał w kwestiach wychowania, bo wiem że sam na wielu płaszczyznach dał plamę.

Dworkinie, prawdopodobnie nie jesteśmy w stanie się porozumieć ze względu na nasze odrębne doświadczenia. Mój ojciec świadomie wybrał karierę zamiast rodziny i do dziś jest święcie przekonany, że uczynił dobrze, gdyż zapewnił nam materialny byt. Fakt, nigdy niczego mi nie brakowało. No może z wyjątkiem ojca, którego nie było, gdy był potrzebny :) Nawet przestało mnie to uwierać, jestem starszy i chyba trochę mądrzejszy, bo zauważam takie niuanse jak pochodzenie mojego ojca, jego wychowanie, jego życiowe porażki i sukcesy oraz fakt, że mamy bardzo podobne, dość trudne charaktery. Nie potrafię z nim rozmawiać jak równy z równym, zawsze czuję ten protekcjonalny ton i brak wiary we mnie. Przez to też czasem czułem się jak życiowa pierdoła, która sobie w życiu nie poradzi. Odkąd zacząłem się stawiać, to czuję się zdrowszy, czuję że żyję. Czuję że dam sobie radę. A jak jeszcze do tego zacząłem mieć na pewne kwestie wyjebane, to jest jeszcze lepiej. Po prostu pewne "rady" ignoruję i mi ciśnienie już tak nie skacze. Nawet moja własna matka ostatnio przyznała (po pewnej rozmowie, która miała spore szanse przerodzić się w kłótnię) że zaczynam osiągać Zen :) Grunt to nie przejmować się i robić swoje.
utrivv - 2014-05-29, 12:21
:
MrSpellu napisał/a:
utrivv napisał/a:
t;]Podobnie zero komputera (narzucanie dziecku systemu operacyjnego jest sprzeczne z moim światopoglądem)


Utrivv, ja Cię proszę. Grabisz sobie.

Nie mysl ze jestem przeciwko tobie, chrzest dzieci został wprowadzony dla wierzących, w wielu parafiach i tak nie uzyskał byś tego sakramentu bo nie jesteś wierzący, co więcej, kiedy należałem jeszcze do Kościoła Zielonoświątkowców zetknąłem się z tym że dzieci zielonych były nie ochrzczone (choć normalnie uczestniczyły w nabożeństwach) i dopiero po 18tym roku życia decydowały się na chrzest (lub nie)
Po prostu jako osoba wierząca martwię się niebezpieczeństwem śmierci bez chrztu - emocjonalnie a nie zdroworozsądkowo.
//patykiem
dworkin - 2014-06-12, 15:09
:
Dokonało się. Na 99.9% dziewczynka. Zastanawiam się więc nad relacją ojca z dzieckiem i zdaje się, że wygląda zupełnie inaczej w przypadku syna i córki. Syn bierze przykład z ojca, z czasem wymieniają coraz więcej wspólnych myśli, zainteresowań. Ojciec widzi w nim jakieś odbicie swych męskich ambicji i partnera do wspólnych aktywności. Czy to wszystko możliwe, gdy dzieckiem jest dziewczynka? Kto wie, ludzie rodzą się różni... Ale, szczerze mówiąc, nie znam pełnej (zdrowej) rodziny, w której córka miałaby lepszy/bliższy kontakt z ojcem niż z matką. A tak w ogóle, po prostu myślę, co mnie czeka...
Stary Ork - 2014-06-12, 15:17
:
Dworkin, wyluzuj. Ja nauczyłem się bawić lalkami i znam wszystkie postaci z Monster High (Ghoulia ftw //slina ), za to moja potomka wyje do Księżyca, woli krasnoludy od elfów i wie, jak się robi mokrą paletę. Więc wszystko zależy od Was, bylebyś tylko znalazł dla córki dość czasu i uwagi. Nie pękaj.
MrSpellu - 2014-06-12, 15:33
:
Stary Ork napisał/a:
jak się robi mokrą paletę

A kto Cię tego nauczył, hy? :P
Stary Ork - 2014-06-12, 17:20
:
Pytasz a wiesz. //spell W każdym razie z wychowywaniem córki jest tylko jeden mankament: moje gobliniątko ma zwyczaj wstawania w nocy i przychodzenia do naszego łóżka. Nic niezwykłego, ale czasem nie kładzie się obok nas, tylko stoi. I teraz imaginujcie sobie że budzicie się i widzicie u wezgłowia dziewczynkę z buzią zasloniętą dlugimi włosami, która w środku nocy w milczeniu na was patrzy. Long story short, I shat myself //panda
Jander - 2014-06-12, 17:30
:
Paranormal Orctivity
Fidel-F2 - 2014-06-12, 19:08
:
ale jednak z chłopakiem łatwiej
Stary Ork - 2014-06-12, 19:24
:
Nie wiem, nie mam porównania //mysli
Młodzik - 2014-06-12, 20:00
:
dworkin napisał/a:
Zastanawiałem się nad relacją ojca z dzieckiem i zdaje się, że wygląda zupełnie inaczej w przypadku syna i córki. Syn bierze przykład z ojca, z czasem wymieniają coraz więcej wspólnych myśli, zainteresowań. Ojciec widzi w nim jakieś odbicie swych męskich ambicji i partnera do wspólnych aktywności. Czy to wszystko możliwe, gdy dzieckiem jest dziewczynka?

Córka bierze ojca pod pantofel, przerabiane w rodzinie po wielokroć :mrgreen: .
You Know My Name - 2014-06-13, 10:23
:
Wszystko zależy od ojca. Wszystko. Wiem, bo nie byłem takim ojcem jak powinienem być.
Cintryjka - 2014-06-13, 11:13
:
Oczywiście, że wszystko zależy od ojca. Wiem, bo mam świetnego ojca:) Poza tym skądś się wzięło powiedzenie o córeczkach tatusia.
Urshana - 2014-06-15, 10:37
:
Hmm, jestem jedną z nich. Ojciec na przykład nauczył mnie czytać fantastykę, a ja nią zaraziłam młodsze rodzeństwo. Z córką da się wytworzyć bliskie więzi, kwestia chęci.
Fidel-F2 - 2014-06-16, 07:10
:
Ja też jestem ojcem który nauczył fantastyki i bardzo mi z tym dobrze.

Pewnie, że się da ale z chłopakiem łatwiej.
Jachu - 2014-06-16, 07:20
:
Fidel-F2 napisał/a:
Pewnie, że się da ale z chłopakiem łatwiej.
Ale z córką większe wyzwanie ;)
Luinloth - 2014-06-16, 12:48
:
Fidel-F2 napisał/a:
Ja też jestem ojcem który nauczył fantastyki i bardzo mi z tym dobrze.

Pewnie, że się da ale z chłopakiem łatwiej.
Czy ja wiem, czy łatwiej.
Mój ojciec sporo czyta i zawsze jakaś tam fantastyka na półkach leżała (ale raczej nie fantasy, tylko hard sf). Kiedy miałam może z 11 lat, gadaliśmy sobie o książkach. Ja wtedy czytywałam raczej Pana Samochodzika i różne książki o szkolnych łobuzach (gdyby jeszcze ktoś mi przypomniał autora tychże...), ale tata rzekł: "Jak będziesz starsza, to przeczytaj Władcę Pierścieni, spodoba ci się". I tyle. Żadnego namawiania więcej, tyle że zaczęłam od Hobbita, może jakiś rok później.
Łatwiej nie mógł mieć. :mrgreen:
Fidel-F2 - 2014-06-16, 13:18
:
Nie mówię o książkach bo tu raczej bez specjalnej różnicy.

Łatwiej w innych sprawach.
wred - 2014-06-23, 15:26
:
Jak tam tatuśki, pociechy złożyły Wam życzonka :) ?
You Know My Name - 2014-06-23, 20:08
:
taaa, z zaczajki nieco, bo zapomniałem i evencie
sanatok - 2014-06-23, 22:33
:
Prezent był ? ;)
MrSpellu - 2014-06-24, 10:00
:
U mnie był. Zapakowany w pieluchę //spell
Jachu - 2014-06-24, 10:06
:
Ale przyjąłeś z godnością i ojcowską miłością :badgrin:
wred - 2014-06-24, 17:35
:
Ja dostałem laurkę i buziaki ;)
Tomasz - 2014-06-25, 00:55
:
wred napisał/a:
Ja dostałem laurkę i buziaki ;)


A ja laurkę i uścisk dłoni (prezesa). Cóż, syn.
Romulus - 2014-09-20, 11:47
:
A propos imion. Nie wiem, czy to nie kaczka dziennikarska https://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xpf1/v/t1.0-9/1604657_10152719286974629_8268204064191751970_n.jpg?oh=950bf9898e0191b55752e0b2640da29b&oe=548E7B26&__gda__=1417947673_877a138db51e9f84f8c53ae09d05708e
Ale czy takie imię psułoby człowiekowi życie? Na pewno poprawi samopoczucie rodzicom, a może i dziecko z czasem doceni, kiedy pozna genezę :)
Sabetha - 2014-09-20, 15:15
:
//ooo
Nie, żebym miała coś przeciw wpływowi literatury na życie człowieka, ale to już chyba jest przesada.
jewgienij - 2014-09-26, 10:23
:
Smutne, że niektórzy rodzice traktują dziecko jak pieska, któremu można dać jajcarskie imię, potem wpuścić w społeczność dzieci i nastolatków, które potrafią zniszczyć psychikę z mniej spektakularnych powodów - tuszy, cherlactwa, okularów czy nosa. I nikt w rodzinie nie wybił im tej głupoty z głowy?
Czemu mu na czole nie wytatuują od razu tarczy strzelniczej?
Tixon - 2014-09-27, 15:31
:
Jasne, więc winą rodziców jest to, że cudze dzieci są źle wychowane.
Kurwa, dwa dni temu oglądałem chorego dzieciaka po kilkunastu operacjach twarzy i nadal wyglądającego jak z cyrku dla dziwolągów. Ale mu rodzice załatwili wesołe życie, nie? --_-
MrSpellu - 2014-09-27, 15:38
:
Tak btw. u mnie temat chrztu umarł śmiercią naturalną. Zwyczajnie nie ma tematu.
Stawianie na swoim w dość brutalny sposób jednak popłaca ;)

Btw. niewiedzących ocb odsyłam do dyskusji kilka stron wątku wcześniej :)
Sabetha - 2014-09-27, 20:22
:
Spellu, to tak, jak u mnie temat lekcji religii. Nikt się nawet nie zająknie :badgrin:
MrSpellu - 2014-11-28, 10:07
:
Mój syn ma już ponad 8 miesięcy. Żona ostatnio z ciekawości puściła mu Teletubisie. Przez 15 minut dziecka po prostu nie było o_O Kilka dni później poszła z młodym do koleżanki, córa tej koleżanki kończyła dwa latka. Mama solenizantki też puściła teletubisie i dzieci wsiąkło o_O Hipnoza.



Dla dorosłego odbiorcy jest to niesamowita schiza. Słoneczko z twarzą dziecka, kompulsywność zachowań (dotrwajcie do czwartej minuty i obejrzyjcie jak robią tubisiowy krem), nieskoordynowane ruchy, jaskrawe i kontrastujące kolory, ograniczona mimika (zawsze "przyjazna") i szczątkowa fabuła. Żona jak obserwowała dzieciaki, nie zauważyła tego, by im się to "podobało" (śmiechy, etc.), po prostu lampiły się w ekran jak zauroczone. Zaprojektowany "uspokajacz?" Nie wiem jak to nazwać. Sami oceńcie.
MORT - 2014-11-28, 10:49
:
Jak nic, to od tego ciągłego pierdzenia. :badgrin:
utrivv - 2014-11-28, 11:02
:
Przerażające! Po zastosowaniu specjalnych filtrów odkryłem że to straszny, hipnotyczny i tajny przekaz Jaszczurów z Kosmosu! Poprą mózgi waszym dzieciom! Inwazja łowców ciał!! IMPERIUM KONTRATAKUJE!!!!!
//utrivv
MrSpellu - 2014-11-28, 11:07
:
Z punktu widzenia relatywnie świeżo upieczonego ojca, ośmiomiesięczne dziecko maksymalnie skupiające na czymś uwagę (i to przez kilkanaście minut) raczej budzi niepokój. Ale spoko, śmiejcie się :) No bo gender i pedały :)
MORT - 2014-11-28, 11:19
:
A przyleciały tym statkiem:


Ale serio, w pierwszych minutach tyle pierdzenia było, że South Park wysiada ;) .

A już zupełnie serio, gdybym miał strzelać, to przykuwa uwagę właśnie kontrastami, szczególnie w obrębie twarzy (maluchy uczą się jej rozpoznawania, szczególnie twarzy rodziców; a tu oczy i usta tak wyraźnie się odcinają), no i dźwiękami/odgłosami.
Metzli - 2014-11-28, 20:40
:
A po co takim maluchom puszczać już telewizję?
Stary Ork - 2014-11-28, 20:45
:
Żeby w żłobku nie były cywilizacyjnie opóźnione :roll:
Metzli - 2014-11-28, 20:56
:
Teletubisie (czy cokolwiek innego) na pewno są niezbędne w tym procesie :P
MrSpellu - 2014-11-28, 20:56
:
Generalnie to my nie puszczamy (nawet nie mamy TV). Żona była ciekawa reakcji na teletubisie :)
Stary Ork - 2014-11-28, 20:58
:
Niemanie TV nie zwalnia was z obowiązku indoktrynacji popkulturowej dziecka od pierwszych miesięcy życia --_-
MrSpellu - 2014-11-28, 21:03
:
Wypraszam sobie, tańczymy z synem Gangam Style --_-
Stary Ork - 2014-11-28, 21:16
:
A Wujcia Dobrą Radę oglądacie, a? Albo Gumballa? --_-

EDIT: W sumie nie oglądajcie, ma młody jeszcze czas //mysli
Romulus - 2014-11-28, 21:32
:
MrSpellu napisał/a:
Generalnie to my nie puszczamy (nawet nie mamy TV). Żona była ciekawa reakcji na teletubisie :)

Moja przyjaciółka tłumaczyła się podobnie (chociaż ma telewizor). Ale dzięki Teletubisiom ma dzieciaka z głowy na chwilę. Długa chwilę - tak, aby sobie poczytać :)
You Know My Name - 2014-11-28, 22:18
:
Stary Ork napisał/a:
A Wujcia Dobrą Radę oglądacie, a? Albo Gumballa? --_-

EDIT: W sumie nie oglądajcie, ma młody jeszcze czas //mysli


I obowiązkowo Regular Show i The Adventure's Time
MORT - 2014-11-29, 00:05
:
MrSpellu napisał/a:
Generalnie to my nie puszczamy (nawet nie mamy TV). Żona była ciekawa reakcji na teletubisie :)

Skrzywienie do końca życia... --_-
Stary Ork - 2014-11-29, 00:27
:
You Know My Name napisał/a:
Stary Ork napisał/a:
A Wujcia Dobrą Radę oglądacie, a? Albo Gumballa? --_-

EDIT: W sumie nie oglądajcie, ma młody jeszcze czas //mysli


I obowiązkowo Regular Show i The Adventure's Time


A właśnie nam jakoś Czas na przygodę niekoniecznie, za to nowe Żółwie nindzia są mru i wogle //mysli .
dworkin - 2015-02-17, 12:21
:
Moją córkę wciąż męczy brzuszek, wobec początków nieznacznie i umiemy z tym żyć, lecz nadal potrafi ją zbudzić w nocy. Wstaję wtedy, by ją uspokoić, podnoszę pionowo na pierś, jak do odbicia, a ona najczęściej od razu zasypia. I kiedy tak śpi sobie przy mnie, to jedna z najprzyjemniejszych rzeczy... Nie umiem tego lepiej opisać. Mogę tylko zadać pytanie: co się dzieje z człowiekiem?
Stary Ork - 2015-02-17, 12:25
:
Miękniesz na starość, gdzie Twoje okręty szturmowe? --_-
dworkin - 2015-02-17, 12:27
:
Ale, serio, to mega uczucie. Nie spodziewałem się.
Tixon - 2015-02-17, 12:49
:
To tylko prosta chemia, dzięki której mała bestia zapewnia sobie twoją opiekę do czasu aż będzie samodzielna ;)
MrSpellu - 2015-02-17, 13:13
:
U mnie ten moment jest wtedy, gdy młody się do mnie śmieje i mnie naśladuje. Już jest bardzo rozmowny i chętniej artykułuje "dada" niż "mama". Choć to bez matki żyć nie może i gdy tylko ta straci mu się na chwilę z pola widzenia jest płacz i zgrzytanie zębów :)
dworkin - 2015-02-17, 13:30
:
A jak z podobieństwem fizycznym? Moja jest moim 90-procentowym odbiciem (tyle że ładnym). Przez pierwsze trzy miesiące nie miała w sobie nic, kompletnie nic z matki. Dzisiaj wykazuje minimalne cechy maminego wyglądu.
MrSpellu - 2015-02-17, 14:03
:
U mnie to samo. Skóra zdjęta ze mnie (i z mojego ojca przy okazji). Mam nawet zdjęcie, na którym mam roczek - normalnie kopiuj wklej. Po matce ma chyba uszy, ale nie jestem pewien.
Młodzik - 2015-02-17, 15:52
:
dworkin napisał/a:
Ale, serio, to mega uczucie. Nie spodziewałem się.

Mój wujek, gdy mu się urodził syn, stwierdził, że jest pedofilem, bo kocha dzieci. Teraz, gdy berbeć ma trzy lata, wraz z żoną kłócą się między sobą, czyja kolej się nim zajmować, bo obydwojgu się już nie chce. Moja rodzicielka ma ochotę im łby pourywać.
Wniosek prosty - jeszcze ci minie :) .
Tomasz - 2015-02-17, 16:01
:
Minie mu, ale potem jak berbeć będzie większy, będzie można z nim pogadać, sam się sobą zajmie itd, czyli od okresu przed szkołą, pewnie aż do okresu młodzieńczego buntu znowu będzie zachwycony.
Wiem bo mój już w drugiej klasie.
Fidel-F2 - 2015-02-17, 16:55
:
Mój w czwartej. Ogląda ze mną SW, jeździ do Nidzicy i łazi z plecakiem na piesze wycieczki. Jest nieźle.
dworkin - 2015-02-17, 17:26
:
Młodzik napisał/a:
dworkin napisał/a:
Ale, serio, to mega uczucie. Nie spodziewałem się.

Mój wujek, gdy mu się urodził syn, stwierdził, że jest pedofilem, bo kocha dzieci. Teraz, gdy berbeć ma trzy lata, wraz z żoną kłócą się między sobą, czyja kolej się nim zajmować, bo obydwojgu się już nie chce. Moja rodzicielka ma ochotę im łby pourywać.
Wniosek prosty - jeszcze ci minie :) .

Sugerujesz, że wujkowi minęła miłość do syna? Albo że mi minie do córki? //spell

Bo poza tym nie mamy problemu w przerzucaniu się obowiązkami. Malwina urodziła się z wybitną nietolerancją pokarmową i pierwsze 6-8 tygodni jej życia to był prawdziwy horror. Ogarnij 2-3 doby z rzędu po 2 godzinki snu, kiedy trzeba dziecinę koić w ramionach po 20 godzin i kiedy zaczynasz się na nią autentycznie wkurzać. Na szczęście niemowlę to nie terminator (choć prawie!) i nasze po takim maratonie padało na 16 godzin, by potem rozpocząć cykl od nowa. Wyobrażasz sobie pracę w takich warunkach (ojciec)? Albo samotną opiekę nad dzieckiem w ciągu dnia (matka)? Dzięki Bogu, Losowi, Krysznie te dni minęły i dzisiaj mamy do czynienia z jedynie umiarkowanymi dolegliwościami. Bywają problemy w nocy, bywają problemy w dzień, ale da się żyć. Da się ŻYĆ!

Rodzice, którzy nie mięli podobnych komplikacji, nie odczują wspólnoty w temacie. To lekcja, która nauczyła mnie prawdziwej cierpliwości i delikatności (3 miesiące temu byłem słoniem w składzie porcelany), aż się nie poznaję.
Stary Ork - 2015-02-17, 17:31
:
Dworkin, nie chodzi o brak miłości, tylko o to że dzieci w okolicach pół roku życia są względnie nieuciążliwe, bo już mają ustabilizowany rytm dobowy, a jeszcze nie chodzą i nie wołają o kasę //spell
Młodzik - 2015-02-17, 18:27
:
dworkin napisał/a:
Młodzik napisał/a:
dworkin napisał/a:
Ale, serio, to mega uczucie. Nie spodziewałem się.

Mój wujek, gdy mu się urodził syn, stwierdził, że jest pedofilem, bo kocha dzieci. Teraz, gdy berbeć ma trzy lata, wraz z żoną kłócą się między sobą, czyja kolej się nim zajmować, bo obydwojgu się już nie chce. Moja rodzicielka ma ochotę im łby pourywać.
Wniosek prosty - jeszcze ci minie :) .

Sugerujesz, że wujkowi minęła miłość do syna?

Raczej - kto z kim przystaje, takim się staje. Ciotka całe życie była zmęczona, a już jeden normalny zupełnie zdrowy dzieciak jest ponad jej siły. Wujkowi się udzieliło. Moja rodzicielka chce ich pomordować, bo sama odchowała czwórkę jednocześnie pracując na pełen etat (wiadomo, pomoc dziadków tak z jednej jak i z drugiej strony była, ale mimo wszystko).
Romulus - 2015-03-15, 20:08
:
Nie wiem, czy o tym była już mowa w tym temacie, ale w tym tygodniu - u mnie - znowu powrócił pewien wątek związany z rodzicielstwem. Jako że żona mi nakazała kategorycznie uważać na język, nie obrażać ludzi i nie wyśmiewać się z nich jawnie w twarz, to zmilczałem. Ale może na forum trochę się wyżyję.

Otóż moja znajoma niedawno porodziła dziecię. Już pomijam to wszystko, co się z nią stało w związku z tym i dlaczego mi z tego powodu smutno :) Ale nie w tym rzecz. Spotkałem ją niedawno, kiedy sobie biegałem. Z niechęcią zatrzymałem się na chwilę, aby pokazać, że nieobce mi są zasady dobrego wychowania i sztuki uprzejmej konwersacji o niczym. Jednak, kiedy tylko zauważyłem jak bardzo nudzi ją moja odpowiedź na jej pytanie "co u ciebie słychać", sam je zadałem jej. Chyba na to czekała, bo poleciał w moją stronę monolog, jak to jej ciężko. Nie dlatego, że dziecko takie trudne w wychowaniu (Ja: "ti, ti, ti, mały aniołeczku". On: //rzyg ). A raczej, nie bezpośrednio.

Jak się okazało, dziewczyna ma poważny problem. Jej potomek mimo że ledwie skończył pół roku ma w życiu pod górkę. Wyobraźcie sobie, że nie mogła zapisać go do przedszkola, które ma najlepszy program (z zajęciami "pozalekcyjnymi" :shock: ). W związku z tym dzieciak za ileś tam lat trafi do innego przedszkola, gdzie nie ma lekcji malarstwa, ani baletu po zajęciach. I jest "tylko" angielski i basen! I będzie musiała malarstwo i balet załatwiać poza przedszkolem!

Próbowałem udawać, że rozumiem jej dramat, choć w środku się gotowałem z powodu tłumionego śmiechu wymieszanego z wredną drwiną.

Czy jako świeżo upieczeni rodzice załatwiliście już waszym niemowlętom zajęcia rozwijające z psychologiem w przedszkolu? (Przedszkole bez psychologa i takich zajęć to ponoć żenada). Albo przedszkole z lekcjami malarstwa i baletu?
adamo0 - 2015-03-15, 20:19
:
Nie. Bez przesady. Nie popadajmy w panikę. Czy ktoś z nas chodził do takiego przedszkola/podstawówki/gimnazjum/liceum? Mogę się założyć, że nie. Mimo to jesteśmy (w większości :mrgreen: ) normalnymi ludźmi.

Ja swojego dzieciaka (ma 20 miesięcy) nie planuję zapisywać na trylion zajęć. Teraz jest czas dla niego: zabawa, sen, zabawa, sen itd. Zdąży się jeszcze pouczyć (ile to łącznie trwa ze studiami? z 20 lat?) i rozwijać swoje pasje - takie jakie będzie chciał, a nie takie jakie mi się podobają.

Tacy rodzice swoje ambicje próbują zadowalać przez dzieci. Często są one przez to nieszczęśliwe, a mi na niczym innym nie zależy niż na szczęściu mojego synka.

Jedynie chodzę z małym na basen, ale to raczej forma zabawy dla mnie i dla niego. Zajęcia są z innymi dziećmi, z muzyką, światłami. Nie jest to żadna nauka pływania czy inne 'baby splash'.
Tixon - 2015-03-15, 21:12
:
adamo0 napisał/a:
Nie. Bez przesady. Nie popadajmy w panikę. Czy ktoś z nas chodził do takiego przedszkola/podstawówki/gimnazjum/liceum? Mogę się założyć, że nie. Mimo to jesteśmy (w większości ) normalnymi ludźmi.

Nie zapominajcie, że Romulus to klasa średnia, i takich ma znajomych :badgrin:
Młodzik - 2015-03-15, 21:30
:
Romulus napisał/a:
Wyobraźcie sobie, że nie mogła zapisać go do przedszkola, które ma najlepszy program (z zajęciami "pozalekcyjnymi" :shock: ). W związku z tym dzieciak za ileś tam lat trafi do innego przedszkola, gdzie nie ma lekcji malarstwa, ani baletu po zajęciach. I jest "tylko" angielski i basen! I będzie musiała malarstwo i balet załatwiać poza przedszkolem!

Próbowałem udawać, że rozumiem jej dramat, choć w środku się gotowałem z powodu tłumionego śmiechu wymieszanego z wredną drwiną.

Czy jako świeżo upieczeni rodzice załatwiliście już waszym niemowlętom zajęcia rozwijające z psychologiem w przedszkolu? (Przedszkole bez psychologa i takich zajęć to ponoć żenada). Albo przedszkole z lekcjami malarstwa i baletu?

Moje kuzynki chodzą na angielski, basen, tenis, jeżdżą na koniach i robią jeszcze pierdyliard cholernie kosztownych rzeczy, bo wszystkie koleżanki też je robią, a rodzice, jako przedstawiciele inteligenckich wyższych warstw klasy średniej nie mogą sobie pozwolić, by ich córki były gorsze.
Pal licho, że młodsza z kuzynek jest piekielnie inteligentnym, zdolnym i ciekawym świata dzieckiem. Zamiast popchnąć jej zainteresowania w jakimś wartościowym kierunku, to w głowie ma tylko konie, których na dodatek się boi.
MrSpellu - 2015-03-15, 21:48
:
Moje największe zmartwienie obecnie polega na wykombinowaniu tego jak przemycić młodemu do jedzenia coś innego niż chrupiącą bułkę, kaszkę, deserek jogurtowy, mus owocowy, leniwego pieroga oraz ziemniaka z masłem. Najchętniej cały czas by wisiał na cycku. We wrześniu młody idzie do żłobka (chyba bez psychologa) i jeżeli nie będzie jadł normalnie, to będzie przesrane. Co prawdy młody nie wygląda na głodnego (wręcz przeciwnie, kawał chłopa), ale fajnie by było, gdyby już jadł samodzielnie. Tak więc nie bardzo ogarniam skali problemu koleżanki Romka :)

Powiem tak, ilekroć ktoś mnie spyta o Wojtka, to pytam się czy ten ktoś chce usłyszeć wersję grzecznościową, rodzicielską czy też rodzicielską premium. Z czego ostatnia zarezerwowana jest dla innych rodziców. I grozi mordobiciem.
Plejbek - 2015-03-16, 11:32
:
My, Romulus, przedszkolaki stanu wojennego mieliśmy inne zajęcia. Ja się wychowywałem na małej wsi w woj. toruńskim i było tak:
Jazda konna - właziłem na plecy owczarka niemieckiego przy budzie w domu rodziców
Basen - chlapałem się bajorze po kolana w błocie i żabim skrzeku
Malarstwo - mazałem świeżą krowią kupą po płocie

Poza tym była wspinaczka (po drzewach bez żadnych zabezpieczeń), łyżwiarstwo (w Relaxach po zamarzniętym bajorze), gra na perkusji (blaszane garnki na płocie).

Powiem wam, że nie zamieniłbym takiego dzieciństwa na żadne inne.

Ja wiem, że teraz są już inne czasy, są możliwości, że można tak zorganizować maluchowi czas, że na zabawę i zwykłe dzieciństwo nic nie zostanie. Tylko, że dla mnie to jest jakieś wariactwo i tak jak Adamo0 napisał zaspokajanie swoich, niespełnionych ambicji.

Mój syn zaczyna przedszkole w tym roku, ja chcę tylko o to, żeby nie chorował za dużo, był w miarę grzeczny i nie robił mi histerii przy odprowadzaniu (takie przyziemne rzeczy, moje wygodnictwo chyba). Może za jakiś czas coś mu wymyślę (lubi kopać piłkę i (uwaga!) oglądać ksiązki z obrazkami) ale na razie uważam, że dzieciństwo jakie teraz ma, jest raczej szczęśliwe.
Romulus - 2015-03-16, 11:34
:
Tixon napisał/a:
adamo0 napisał/a:
Nie. Bez przesady. Nie popadajmy w panikę. Czy ktoś z nas chodził do takiego przedszkola/podstawówki/gimnazjum/liceum? Mogę się założyć, że nie. Mimo to jesteśmy (w większości ) normalnymi ludźmi.

Nie zapominajcie, że Romulus to klasa średnia, i takich ma znajomych :badgrin:

No, ale ja też chodziłem do przedszkola bez psychologa, dodatkowych zajęć i tym podobnych bzdetów i - tak sobie myślę - jakoś na ludzi wyszedłem :) Zwłaszcza że przedszkole było w małym miasteczku a panie opiekunki to były emerytowane nauczycielki, które nie miały jakiegoś większego przygotowania do maluchów :) Więcej mi dało "Domowe przedszkole" w telewizji niż w realu :)

Okazuje się, że rzeczywiście to jest jakiś większy problem, bo moja koleżanka nie jest jedyną, która dziecko tak krzywdzi (moim zdaniem). Na cholerę maluchowi balet i malarstwo? Pewnie, według jakiejś mądrej teorii, ma to coś tam w nim rozwinąć. Ale już tak od małego zaprzęgać dzieciaka do kieratu? To trochę nieludzkie. A śmieszne jest to, że jakieś pięć lat przed pójściem do przedszkola rodzic ma już problem z tym, że w przedszkolu z wypasionym programem zajęć miejsc już nie ma :) Nie ogarniam tego :) I się naprawdę cieszę z tego powodu.

Pomyślałem sobie, że taką tresurą (bo jak to inaczej nazwać?) dziecku wyrządza się krzywdę. Moja szwagierka posyła teraz dziecko do pierwszej komunii. I ją i innych rodziców tresuje ksiądz. Niedzielna msza, dodatkowe zajęcia przedkomunijne dwa razy w tygodniu (z co najmniej jednym rodzicem). Śfagerka, jej mąż a przede wszystkim ich córka mają już tak serdecznie dosyć, że nie mogą patrzeć na kościół. A dzieciak, jak kiedyś lubił chodzić do kościoła na niedzielną mszę, tak teraz krzywi się, marudzi i mówi wprost, że nienawidzi chodzić do kościoła i nie może się doczekać, kiedy przestanie. Tak sobie ksiądz wychował młodych parafian swoją nadgorliwością :) Ale w przypadku takiego dziecka w przedszkolu to przecież może być dramat później.
Stary Ork - 2015-03-16, 11:41
:
A mnie to bawi i nie bawi, bo mamy dwie opcje:

:arrow: Albo ta tresura od lat najmłodszych faktycznie dużo daje i mój pomiot będzie musiał w przyszłości rywalizować z nadludźmi dopalanymi od najmłodszych lat skuteczną tresurą nastawioną na sukces, za całą broń przeciw nim mając moje zajebiste geny i wychowanie, albo
:arrow: Albo cała ta tresura jest o dupę rozbić i mój pomiot będzie musiał w przyszłości rywalizować ze sfrustrowanymi, pozbawionymi dzieciństwa skurwysynkami dopalanymi od najmłodszych lat bezsensowną tresurą nastawioną na sukces.
Jakbyśmy się nie odwracali, dupa zawsze z tyłu --_-
MrSpellu - 2015-03-16, 13:41
:
Ale to już jest problem Zgrozy, nie Twój //spell
Stary Ork - 2015-03-16, 13:53
:
Taaa, a potem będziecie mnie oglądać u Drzyzgi z podpisem Stary Ork, 76 l. - Zrujnował córce życie posyłając ją do przedszkola bez baletu, aikido i jogi //spell
MrSpellu - 2015-03-19, 10:02
:
Wczoraj młody skończył roczek. Czas ten tak zleciał, że o ja pierdziu. W poniedziałek odnieśliśmy też sukces wychowawczy i udało nam się nakłonić młodego do jedzenia. Ugotowaliśmy brokuła, marchewkę, kolorowy makaron oraz zieloną fasolkę, wystudziliśmy i wysypaliśmy przed młodym na blat w kuchni. Zaczął się bawić i jeść //spell
Fidel-F2 - 2015-03-19, 10:20
:
A wylałeś, obok na blacie, kompot?
MrSpellu - 2015-03-19, 10:31
:
Zabawne, wczoraj tego samego suchara sprzedała mi matka.
Jachu - 2015-04-04, 09:02
:
Szanowna małżonka jest w ciąży :) Trzymajcie kciuki, aby tym razem się udało :)
Stary Ork - 2015-04-04, 09:42
:
WAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAGH //buu Będę dziewięć miesięcy chodził z trzymanymi kciukami //orc
utrivv - 2015-04-04, 09:46
:
Będę się modlił //droon
Jachu - 2015-04-04, 10:39
:
Orku, wystarczy siedem miesięcy. Chyba, że lubisz

Modlitwa też wskazana.
Stary Ork - 2015-04-04, 10:41
:
Zapomniałem o najważniejszym: celny strzał, milordzie //spell . Będzie dobrze //orc
Fidel-F2 - 2015-04-04, 11:11
:
Pomachaj ode mnie małemu.
MORT - 2015-04-04, 13:24
:
Oby aby.
Gratulacje. :-)
Tomasz - 2015-04-04, 14:35
:
Trzymam kciuki Jachu i gratuluję. Będzie dobrze.
Młodzik - 2015-04-04, 15:57
:
Dołączam się do trzymania kciuków :) .
Metzli - 2015-04-04, 17:03
:
Ja również trzymam kciuki :)
toto - 2015-04-04, 19:37
:
Powodzenia.
Sabetha - 2015-04-04, 20:50
:
Kciuki również trzymam i wszystkiego dobrego życzę :)
Jachu - 2015-04-04, 20:59
:
Dzięki ludziska //piwo
Na razie maluch ma 6 tygodni i 8 mm. Żona miała krwawienie, więc dostała leki na podtrzymanie ciąży i leży. Na szczęście krwawienie było lajtowe i mocno rozrzedzone, a lekarz nie dopatrzył się nieprawidłowości. Dmuchamy na zimne, więc małżonka wypoczywa, a ja zamieniłem się w "Perfekcyjnego Pana Domu" :mrgreen:
dworkin - 2015-04-05, 08:52
:
Jachu napisał/a:
Dzięki ludziska //piwo
Na razie maluch ma 6 tygodni i 8 mm. Żona miała krwawienie, więc dostała leki na podtrzymanie ciąży i leży.

Niech zgadnę - Duphaston? Przerabialiśmy, a teraz mamy piękną dzidzię. Ale to są rzeczy, o których się nie decyduje. Zrób najlepsze, co możesz - zaopiekuj się żoną - na resztę nie masz wpływu. Wtedy i tak oboje poczujecie się pewniej, a to znaczy dobrze.
MrSpellu - 2015-04-06, 13:54
:
Jachu, trzymam kciuki ;)

Ostatnio coś obrodziło znajomymi, co to mają się rozmnożyć. Dziwne, bo zima nie była surowa //mysli
Jachu - 2015-04-06, 13:55
:
dworkin napisał/a:
Niech zgadnę - Duphaston?
Tak. Plus Luteina. Na razie krwawienie się nie powtórzyło, a żona ma "nienasycony" apetyt, stąd podejrzenie, że wszystko jest ok.

dworkin napisał/a:
Przerabialiśmy, a teraz mamy piękną dzidzię.
I to jest podstawa :)

dworkin napisał/a:
Ale to są rzeczy, o których się nie decyduje. Zrób najlepsze, co możesz - zaopiekuj się żoną - na resztę nie masz wpływu. Wtedy i tak oboje poczujecie się pewniej, a to znaczy dobrze.
Tak robimy. Żona odpoczywa, a ja robię za męskiego odpowiednika Małgorzaty Rozenek //spell 15 kwietnia idziemy ponownie do ginekologa na kolejne usg. Wtedy też weźmiemy dla Ewy kolejne zwolnienie lekarskie, aby co najmniej do końca I trymestru nie musiała stresować się w pracy.
Urshana - 2015-04-07, 14:43
:
Jeśli żona jest już po jakimś poronieniu, a teraz na lekach podtrzymujących, to niech nie szaleje z pracą, Ja po pierwszym niepowodzeniu po prostu nie ryzykowałam i za miesiąc rodzę drugie dziecko, a ciąża na L4, żadna praca nie jest istotniejsza od szansy na zdrowego potomka:)
Jachu - 2015-05-11, 20:04
:
Jutro zaczyna się trzynasty tydzień :) Dziś byliśmy na badaniach prenatalnych i maluch był poddawany różnego rodzaju pomiarom. Nie będę wchodził w szczegóły i napiszę tylko, że wszystko jest ok //kas Maluch (według lekarza wygląda "dziewczęco", ale nie daje żadnej gwarancji) rozwija się prawidłowo, badania i pomiary wyszły w normie. Cieszymy się bardzo, licząc na dalszy bezproblemowy rozwój :)

Urshana napisał/a:
Jeśli żona jest już po jakimś poronieniu, a teraz na lekach podtrzymujących, to niech nie szaleje z pracą, Ja po pierwszym niepowodzeniu po prostu nie ryzykowałam i za miesiąc rodzę drugie dziecko, a ciąża na L4, żadna praca nie jest istotniejsza od szansy na zdrowego potomka:)
Ciężka praca u podstaw dała pozytywny efekt - małżonka została przekonana, że nie warto w ciąży wracać do stresującej pracy 8)
Urshana - 2015-05-11, 21:20
:
Jachu napisał/a:
Ciężka praca u podstaw dała pozytywny efekt - małżonka została przekonana, że nie warto w ciąży wracać do stresującej pracy 8)
- trzymam więc kciuki bardzo, niech się wam mała fasolka rozwija pomyślnie i rośnie zdrowo. Ja jutro idę do szpitala, by mi z brzucha wyciągnęli 4 kilowego synka. Mam nadzieję, że moje dziecko nie przeżyje wielkiej traumy, że nie pozwalają mu już dłużej mieszkać w luksusowych warunkach brzucha mamy ;)
Fidel-F2 - 2015-05-11, 21:34
:
Weź ze sobą tablet, to się zajmie i nie będzie narzekał.
Jachu - 2015-06-11, 13:05
:
Dowiedzieliśmy się dziś, że będzie dziewczyna :-)
Tomasz - 2015-06-11, 13:24
:
Gratulacje. Będzie córeczka tatusia :)
Stary Ork - 2015-06-11, 13:28
:
Gratulacje. Kupiłeś już siekierę czy jesteś na etapie wybierania modelu? //orc
MrSpellu - 2015-06-11, 13:37
:
Gratki //spell Siekiera jest przereklamowana. Lepszy bejzbol //slina
Sabetha - 2015-06-11, 15:15
:
A mój małżonek utrzymuje, że łyżka do opon //mysli

Gratulacje, Jachu, córki są skarbami :)
MORT - 2015-06-11, 16:16
:
Gratulację [jedną - kolejną dostaniesz jak się urodzi, a następną jak opanuje korzystanie z siekiery, baseballa, łyżki do opon, czy co jej tam najbardziej podejdzie]. :)
Jachu - 2015-06-11, 16:49
:
Dzięki :)

Stary Ork napisał/a:
Gratulacje. Kupiłeś już siekierę czy jesteś na etapie wybierania modelu? //orc
Powoli oswajam się z myślą o zwiększeniu arsenału :badgrin:

Na razie rozważamy z żoną opcje imienia. Na szczęście z żeńskimi imieniami jest łatwiej niż z męskimi.
MORT - 2015-06-11, 17:22
:
Sabetha, Urshana, Metzli, Zła, Martva, Procella - jest z czego wybierać //mysli
utrivv - 2015-06-12, 06:24
:
Gratulacje :)
Siekiera to ładne imię, takie solidne //mysli
MadMill - 2015-06-12, 06:26
:
W Warszawie modne jest ostatnio Fontanna, zawsze się będzie dobrze (lub też nie, taki fetysz) kojarzyć //mysli
Trojan - 2015-06-12, 08:23
:
w Kondominium mówią że popularne jest "Tęcza"
Fidel-F2 - 2015-06-12, 08:40
:
A nie lepiej tradycyjnie Tradycja?
MrSpellu - 2015-06-12, 08:45
:
Rewolucja //spell
Stary Ork - 2015-06-12, 13:04
:
Ja chciałem dać Blasfemia, ale pani Staryorkowa zawetowała --_-
Jander - 2015-06-12, 13:08
:
Blasfemia i Blasfemiusz to były najpopularniejsze imiona nadawane dzieciom w Mysłowicach w 2005 roku.
Stary Ork - 2015-06-12, 13:12
:
Blasfemiusz? A nie Incest? //panda
Jander - 2015-06-12, 13:20
:
Incest jest popularniejszy w Sosnowcu.
Ł - 2015-06-14, 10:49
:
Fidel-F2 napisał/a:
Weź ze sobą tablet, to się zajmie i nie będzie narzekał.


Lepiej aparat: http://fotoblogia.pl/6946...la-po-urodzeniu
MrSpellu - 2015-08-04, 06:47
:
Cudownie. Będziemy mieli prawdopodobnie najgorętszy tydzień lata, a moje dziecko postanowiło chorować na ''chorobę bostońską'' //mur

Na szczęście chwilowo bez sensacji żołądkowych. Tylko gorączka, wysypka i pleśniawki w buzi.
mad5killz - 2015-08-04, 07:02
:
a a a a a a a a a on, dzwoni do mnie - proponuje narkotyki... //muzyka
MrSpellu - 2015-08-04, 07:38
:
Dziękuję, młody już dostał jakieś prochy.
Jachu - 2015-11-13, 20:06
:
Zostałem ojcem :) Mam córkę Kaję, która urodziła się dzisiaj o 10:37, jest zdrowa jak koń (po tacie) i rozdarta wniebogłosy (po mamie) :) Szczęśliwy tata był przy porodzie i nie zemdlał na widok krwi, więc chyba może zostać prawnikiem i bez skrępowania oglądać miejsca krwawych zbrodni :)
Tomasz - 2015-11-13, 20:08
:
Wielkie gratulacje!!!
Jestem pierwszy w tych gratulacjach. Jak przystało prawnikowi gratulować prawnikowi.
MrSpellu - 2015-11-13, 20:22
:
Wielkie graty, Jachu. Czeka Was super przygoda :)
Stary Ork - 2015-11-13, 20:27
:
WAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAGH! //buu
Fidel-F2 - 2015-11-13, 20:40
:
Ładnie. Gratulacje. //piwo Niech rośnie zdrowo.
Tixon - 2015-11-13, 20:43
:
Gratki. Teraz czeka cię wychowywanie :badgrin:
Beata - 2015-11-13, 21:08
:
Gratulacje. :) Zdrowie obu Pań! //piwo
Metzli - 2015-11-13, 21:50
:
O, to już? :) Gratulacje Jachu! //piwo
Jander - 2015-11-13, 23:00
:
Gratki!
MORT - 2015-11-14, 01:24
:
Gratulacje Jachu i Pani Jachowa!

Porada na przyszłość gratis:

Gdy dziecięciu ſliny z uſt cieką,
tedy Myß pieczoną dać mu zieſć/
barzo na to pomaga.

Jachu - 2015-11-14, 06:55
:
Dziękuję wam wszystkim :)

Tixon napisał/a:
Teraz czeka cię wychowywanie :badgrin:
Na pewno będę jej wkładał do głowy, że "Diuna" to wielka powieść jest :badgrin:
Procella - 2015-11-14, 08:42
:
//piwo :uaaa:
Fidel-F2 - 2015-11-14, 11:17
:
Jachu napisał/a:
Na pewno będę jej wkładał do głowy, że "Diuna" to wielka powieść jest
no to za to wypijemy jeszcze raz //piwo
toto - 2015-11-14, 12:06
:
Gratulacje, Jachu!
Cintryjka - 2015-11-14, 12:25
:
Gratuluję, wszystkiego dobrego dla córeczki:)
dworkin - 2015-11-14, 20:43
:
To teraz czas na naukę przewijania. Ja skubnąłem ją, znakiem naszych czasów, z youtube'a. A potem przyswoiłem uspokajanie. Obserwuj położne, to wirtuozki pacyfikacji niemowląt. Od nich nauczyłem się zawijać Malwinę w tetrówkę, co naprawdę działa - dziecko czuje się z powrotem jak w łonie matki (niekiedy doprawiałem dźwiękiem suszarki, który symuluje szum wód płodowych). Osobiście zaś doszedłem do kojenia, robiąc delikatne przysiady z córką na rękach (do dzisiaj tak robię). Wydaje mi się, że to też uniwersalne, bo ten minimalny bezwład konsternuje i wraca dzieciaczka do starych dobrych czasów
Sabetha - 2015-11-14, 20:45
:
Gratuluję, Jachu, wszystkiego dobrego Wam życzę! //piwo
bio - 2015-11-14, 20:59
:
Nie kumam. Poród skojarzony z miejscem zbrodni? Psychoza poporodowa?
Jachu - 2015-11-14, 21:27
:
Nie złapiesz tej subtelnej zależności. Ta umiejętność przychodzi po wkroczeniu na wyższy poziom wtajemniczenia.
mad5killz - 2015-11-14, 21:35
:

Urshana - 2015-11-15, 17:46
:
Wielkie gratulacje! Widać, że dziewczyna wie, kiedy się urodzić, niech się wam szczęści. Pozdrawiam z moim półrocznym synkiem, który dokładnie w dzień urodzin twojej córki skończył swoje 6 miesięcy. 13 to świetna data jak widać. Niech rośnie ci zdrowo i na pociechę.
bio - 2015-11-15, 20:41
:
Jachu, jaki poziom? Ja tam dawno zaliczyłem siódme wtajemniczenie, a nie wiem czemu tak się kojarzy. I nie rozczulają mnie noworodki, bo są paskudne i mają wredne mordki. Moja córka wyrosła na piękną kobietę( po tacie), ale zaraz po narodzinach miałem wrażenie, że moja stara puściła się z czerwonym glizdawcem z kosmosu.
utrivv - 2015-11-15, 23:36
:
Jachu gratulacje :)
Jachu - 2015-11-16, 07:00
:
Dzięki wam wszystkim za miłe słowa :)

Dworkin dzięki za patent z suszarką :) Jesteśmy po pierwszej nocy w domu i młoda trochę szalała przez połowę czasu przeznaczonego na sen. Pewnikiem nie podobało jej się nowe miejsce, kołyska w nie takim kolorze, a łóżeczko niewygodne. Patent z suszarką faktycznie ją uspokoił i sprawił, że pospała trochę dłużej, pozwalając mojej żonie złapać nieco odpoczynku, bo w szpitalu praktycznie w ogóle nie udało jej się drzemać.
Na razie jest ciężko, ale powoli uczymy się instrukcji obsługi. Ja na razie lubi zasypiać w moich ramionach, więc może i w przyszłości będę działał na nią kojąco... Idę pooglądać filmiki na youtubie :)

bio pozwól, że nie będę komentował...
MrSpellu - 2015-11-16, 09:45
:
Jak zawiedzie suszarka, to u nas sprawdzało się wożenie w wózku po salonie, plus puszczanie odgłosów lasu/strumienia z youtube. No i tajna broń: jak już wszystko zawiedzie... wożenie w samochodzie po osiedlu. Odgłos silnika działał niezwykle usypiająco...
Urshana - 2015-11-16, 10:38
:
Kolejna rada dla twojej żony - niech śpi, kiedy tylko mała śpi, albo przynajmniej drzemie, w każdym razie nic nie jest tak ważne, jak jej odpoczynek. Wypoczęta choć trochę mama, to zadowolone dziecko. A na mojego synka działa do dziś uspokajająco mój zapach (czytaj zapach mleka), na córcię z kolei rytmiczne bujanie w ramionach taty działało. Czeka was wielka przygoda, będzie dobrze.
Jachu - 2015-11-16, 19:06
:
Spellu: z tym autem to moja córka chyba też tak ma. Jak wracaliśmy ze szpitala ze Szczecina ok. 40 minut, to mała od razu zasnęła, choć w czasie ubierania i mocowania jej w foteliku dawała ostro czadu. Kto wie, czy nie będę dokładał do paliwa jeżdżąc po mieście :mrgreen:

Urshana: żona próbuje spać, ale musi wyłączać telefon, bo już się zaczyna akcja "Zobacz malucha" i pod drzwiami wejściowymi mamy kolejkę jak w PRLu po mięso :mrgreen:
MrSpellu - 2015-11-16, 20:36
:
Jachu napisał/a:
żona próbuje spać, ale musi wyłączać telefon, bo już się zaczyna akcja "Zobacz malucha" i pod drzwiami wejściowymi mamy kolejkę jak w PRLu po mięso


Jest taka niepisana zasada jednego miesiąca. W tym czasie każdego gościa odprawiasz z kwitkiem (najlepiej siekierą), przez te dni poznajecie instrukcję obsługi maluszka, wracacie do siebie, fizycznie oraz psychicznie. Goście w tym raczej nie pomagają, serio :)

I jeszcze jedna niezwykle cenna rada. Jeżeli już goście zaczną się pojawiać (na 99% z darami) postawcie sprawę jasno. Prezenty mają być pragmatyczne. Najlepiej pieluchy, chusteczki do dupy, płyn do kąpieli (Oilatum jest wkurwydrogie) etc. Inaczej utoniecie w plastikowym gównie :)
mad5killz - 2015-11-16, 21:00
:
@Jachu, zacznij spisywać "rzeczy" jakich dopuściłeś się żeby "w końcu kurwa przestało beczeć!".
Bardziej ubawisz się tylko przy paragonach za pieluchy. :D

Za to w nagrodę zawsze możesz possać cyca. #zwyrol :D
wred - 2015-11-27, 17:15
:
oooo Gratulacje Jachu :)) ) //piwo
Jachu - 2015-11-27, 19:43
:
Dzięki wred :) Napisałeś równo 2 tygodnie po urodzeniu. Ależ to zleciało :)
MrSpellu - 2015-12-10, 21:35
:
No nic, jutro mieliśmy iść do lekarza by się się upewnić, upewniliśmy się dzisiaj. Żona trafiła dziś do szpitala z krwawieniem, z którego na szczęście nic złego nie wynika. Po przebadaniu okazuje się, że wszystko jest ok. Drugi raz zostanę tatą :)
mad5killz - 2015-12-10, 21:39
:

Tixon - 2015-12-10, 21:54
:
Spellu, odważny człeku Ty.
Jachu - 2015-12-10, 22:02
:
Ubiegnę Orka: Celny strzał, milordzie //kas
Gratulacje :)
Fidel-F2 - 2015-12-10, 22:04
:
No i ładnie
Stary Ork - 2015-12-10, 22:11
:
Zaczyna Wam to wchodzić w nawyk. WAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAGH! //buu //orc
Tomasz - 2015-12-10, 22:19
:
Spellu przyznaj się, że chcesz te 500 zeta miesięcznie :P

Gratulacje.
mad5killz - 2015-12-10, 22:21
:
500 zł od dzieciaka, jak dają, trzeba brać!
40,000!! //spell2
MrSpellu - 2015-12-10, 23:14
:
Tomasz napisał/a:
Spellu przyznaj się, że chcesz te 500 zeta miesięcznie :P

mad5killz napisał/a:
500 zł od dzieciaka, jak dają, trzeba brać!
40,000!! //spell2


No przecież. Te pięć stówek, to jeden Imperial Knight miesięcznie --_-

Dzięki wszystkim :) Na razie proszę tylko o trzymanie za nas kciuków. Jutro jeszcze badania, etc. i pewnie po weekendzie dopiero się okaże, czy oby na pewno wszystko jest ok (no bo przecież lekarz nie przyjdzie specjalnie drugi raz jutro po południu, by obejrzeć wyniki badań, które zlecił rano). Sorry za zgryźliwość, mam jeszcze nerwa :)
bio - 2015-12-10, 23:28
:
Ja tam nie widzę różnicy między obawami o dziecko tycie, czy nie tycie ( jak moje dwa). Tycie nie pyszczą, acz wrzeszczą. Ale to specyfika polskiego języka. Nabrać dystansa, bo bez tego, to Trafionyzatopiony. Dziecko żeńskie przywiozło kilka książek. Kilka razy tyle wywiezie. Męskie skoncentrowane na kolejnej nadziei na literackie przedłużenie rodów. Byłoby o czym pisać następnym pokoleniom. A może będą wolały łowienie rybek i koszykówkę? Co mnie to coś? Ale może sięgając do genealogii - jakieś kęsim?
MadMill - 2015-12-11, 08:27
:
Tomasz napisał/a:
Spellu przyznaj się, że chcesz te 500 zeta miesięcznie :P

Gratulacje.

Kto Ci powiedział, że miesięcznie? To jest 500 zł, wypłacane miesięcznie w równych ratach, do 18 roku życia dziecka...
Młodzik - 2015-12-11, 09:05
:
Zafunduj sobie gromadkę, np. czwórkę, będziesz miał wesoło i ciekawie :) .
MORT - 2015-12-11, 13:20
:
Wpierdolsson to ładne imię. :b
sanatok - 2015-12-11, 13:56
:
Gratulacje!

MORT napisał/a:
Wpierdolsson to ładne imię. :b


+1

Młodzik napisał/a:
Zafunduj sobie gromadkę, np. czwórkę, będziesz miał wesoło i ciekawie


Nawet biorąc pod uwagę 4x500 zeta, taka ilość figurek rozwali każdy domowy budżet ;)
Stary Ork - 2015-12-11, 14:24
:
MrSpellu napisał/a:
Tomasz napisał/a:
Spellu przyznaj się, że chcesz te 500 zeta miesięcznie :P

mad5killz napisał/a:
500 zł od dzieciaka, jak dają, trzeba brać!
40,000!! //spell2


No przecież. Te pięć stówek, to jeden Imperial Knight miesięcznie --_-

Dzięki wszystkim :) Na razie proszę tylko o trzymanie za nas kciuków. Jutro jeszcze badania, etc. i pewnie po weekendzie dopiero się okaże, czy oby na pewno wszystko jest ok (no bo przecież lekarz nie przyjdzie specjalnie drugi raz jutro po południu, by obejrzeć wyniki badań, które zlecił rano). Sorry za zgryźliwość, mam jeszcze nerwa :)


Jak traficie dwudziestu jeden synów w tym raz bliźniaki to rozważ kupienie sobie złotego sedesu.
Sabetha - 2015-12-11, 18:15
:
Gratki, Spellu! XD
toto - 2015-12-11, 18:17
:
MrSpellu napisał/a:
Drugi raz zostanę tatą :)
Gratulacje.
Cintryjka - 2015-12-11, 19:15
:
Gratuluję i trzymam kciuki za pomyślne wyniki badań.
Metzli - 2015-12-11, 20:00
:
Gratulacje :)
mad5killz - 2015-12-11, 22:24
:
MORT napisał/a:
Wpierdolsson to ładne imię. :b

Im dalej w osiedle... Wpierdolsson, to coraz bardziej sensowne imię.
Nadałbym je psu, Shih tzu. Z pompowaną blondynką na smyczy.
Beata - 2015-12-11, 22:47
:
W końcu jakaś optymistyczna wiadomość. Gratulacje. :mrgreen:
MrSpellu - 2015-12-14, 09:08
:
Jeszcze raz wszystkim dzięki. Żona dziś wychodzi ze szpitala i wszystko wskazuje na to, że jest dobrze. Maluch zrobił nam psikusa i ma już 11 tygodni. I tak, dowiedzieliśmy się że zostaniemy znowu rodzicami dopiero tydzień temu :)
Stary Ork - 2015-12-14, 09:41
:
Podszedł Was, infiltracja, Stealth i Shrouded w I trymestrze //spell . Corax albo bliźniaki? //spell2
MrSpellu - 2015-12-14, 09:49
:
W czwartek żona usłyszała "paaani, jakie 5 tygodni, duże to takie... no chyba że bliźniaki...". Pani doktor była mistrzem trollingu, może ktoś od nas :P
Stary Ork - 2015-12-14, 10:18
:
HYDRA DOMINATUS! //buu
Fidel-F2 - 2015-12-24, 14:11
:
Pół godziny temu urodziła mi się córka. Stawiam beczułkę miodu.
Romulus - 2015-12-24, 14:31
:
Miodu! Gdybym miał mieć dzieci, to tylko jedno :) i tylko córkę :) Gratulejszyn.
Plejbek - 2015-12-24, 14:43
:
Gratulacje!
MrSpellu - 2015-12-24, 15:23
:
Fidel-F2 napisał/a:
Pół godziny temu urodziła mi się córka. Stawiam beczułkę miodu.


Wielkie, wielkie gratsy! Dziecko ma piękną datę urodzin :)
Fidel-F2 - 2015-12-24, 16:07
:
Mówcie jej Jagoda.
Stary Ork - 2015-12-24, 19:25
:
WAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAGH //buu
Jachu - 2015-12-24, 19:32
:
Gratulacje Fidel :) Dostałeś najlepszy prezent, ever :) Pozdrów i ucałuj obie kobiety.
bio - 2015-12-24, 21:46
:
Na drugie daj jej Podchoinka.
Tomasz - 2015-12-25, 07:25
:
Gratulacje Fidel. Ojciec, to brzmi dumnie. :)
Cintryjka - 2015-12-25, 11:21
:
Wszystkiego dobrego dla Jagody i rodziców:))))))
Beata - 2015-12-25, 18:00
:
Gratulacje. :mrgreen:
Stary Ork - 2015-12-25, 18:03
:
Tomasz napisał/a:
Gratulacje Fidel. Ojciec, to brzmi dumnie. :)


Eee tam, dumnie to brzmi tata. Żeby być ojcem wystarczy mieć przez parę minut sprawną instalację, bycie tatą wymaga wysiłku //orc
toto - 2015-12-25, 18:54
:
Gratulacje!
Młodzik - 2015-12-25, 19:37
:
Stary Ork napisał/a:
Eee tam, dumnie to brzmi tata. Żeby być ojcem wystarczy mieć przez parę minut sprawną instalację, bycie tatą wymaga wysiłku //orc

+1

Fidel, gratulacje. Teraz tylko czekać, aż cie córuchna owinie wokół palca :) .
MORT - 2015-12-26, 14:36
:
MrSpellu napisał/a:
Fidel-F2 napisał/a:
Pół godziny temu urodziła mi się córka. Stawiam beczułkę miodu.


Wielkie, wielkie gratsy! Dziecko ma piękną datę urodzin :)

Imię ładniejsze. :mrgreen:
Gratulacje, Fidel!
Metzli - 2015-12-26, 16:02
:
Gratulacje! :)
Fidel-F2 - 2015-12-26, 16:36
:
Dzięki wszystkim. Wszyscy już w domu, zdrowi i cali.
wred - 2015-12-26, 18:34
:
Gratki Fidelu :) //piwo
3mam kciuki Spellu :)
utrivv - 2015-12-28, 07:37
:
Gratulacje Fidelu :)
MrSpellu - 2016-01-16, 16:32
:
Dziś lekarz nam powiedział, że na 80% będzie Zuza :)
Jachu - 2016-01-16, 16:43
:
Czyli będzie parka :) Super.
dworkin - 2016-01-16, 19:13
:
Zuza, so mainstream...
MrSpellu - 2016-01-16, 19:25
:
To imię podobało mi się zanim stało się modne --_-
No i będę mógł na nią mówić Zołza :P
dworkin - 2016-01-16, 19:31
:
Rozważ sytuację uczęszczania do klasy z dwiema, trzema innymi Zuziami (wysoce prawdopodobne, bo to jedno z trzech najpopularniejszych imion ostatnimi laty). Może nic, ale ja byłem nieprzychylny faktowi uczęszczania z dwoma innymi Michałami.
mad5killz - 2016-01-16, 20:11
:
dworkin napisał/a:
Rozważ sytuację uczęszczania do klasy z dwiema, trzema innymi Zuziami (wysoce prawdopodobne, bo to jedno z trzech najpopularniejszych imion ostatnimi laty). Może nic, ale ja byłem nieprzychylny faktowi uczęszczania z dwoma innymi Michałami.

Rzeczywiście, Andżelika to znacznie bezpieczniejsze imię, z perspektywami. :D
MadMill - 2016-01-16, 20:24
:
dworkin napisał/a:
Może nic, ale ja byłem nieprzychylny faktowi uczęszczania z dwoma innymi Michałami.

Lamer. W mojej klasie było 7 Piotrów --_-
Jachu - 2016-01-16, 20:34
:
MadMill napisał/a:
dworkin napisał/a:
Może nic, ale ja byłem nieprzychylny faktowi uczęszczania z dwoma innymi Michałami.

Lamer. W mojej klasie było 7 Piotrów --_-
I to była woda na młyn? :P
dworkin - 2016-01-16, 20:46
:
Kiedy wybieraliśmy imię dla córki, żona rzucała Zofiami, Juliami, Alicjami, a ja musiałem każdą z tych propozycji gasić. To ładne imiona, ale już na starcie zadeklarowałem, że najpopularniejsza dziesiątka odpada. Spokojnie da się wybrać w miarę rzadkie a zarazem gustowne i ładne imię.
Jachu - 2016-01-16, 21:12
:
Moda to tylko jedna kwestia ważna przy wybieraniu imienia dla dziecka. My z żoną braliśmy jeszcze pod uwagę czy imię będzie dobrze współgrało z nazwiskiem, czy będzie do wymówienia dla obcokrajowców (żona ma rodzinę w Danii) oraz czy nie będzie ośmieszało dziecka (np. Franciszek, Antoni czy Zdzisława).
I tak szczerze, to ucieszyliśmy się, że będziemy mieć córkę, bo wybrać imię dla chłopca to dramat. Akurat te imiona które by nam pasowały, są już w rodzinie i nie da się ich ponownie wykorzystać.
Fidel-F2 - 2016-01-16, 21:18
:
MadMill napisał/a:

Lamer. W mojej klasie było 7 Piotrów
phi, przebij 15 Anek, do dziewczyn mówiło się wyłącznie po nazwisku
MadMill - 2016-01-16, 21:25
:
Anka to imię? A ja myślałem że określenie na osobę płci żeńskiej o.O
Urshana - 2016-01-16, 21:29
:
Gratulacje Fidelu i rzecz jasna wielkie gratulacje dla żony.
I gratulacje dla przyszłego taty Spella.
MrSpellu - 2016-01-16, 22:39
:
dworkin napisał/a:
Rozważ sytuację uczęszczania do klasy z dwiema, trzema innymi Zuziami (wysoce prawdopodobne, bo to jedno z trzech najpopularniejszych imion ostatnimi laty). Może nic, ale ja byłem nieprzychylny faktowi uczęszczania z dwoma innymi Michałami.


Faktycznie, trauma na całe życie.

Urshana napisał/a:
I gratulacje dla przyszłego taty Spella.


Dzięki :)
Młodzik - 2016-01-17, 01:46
:
E tam, nie wiecie jaki to mindfuck jest, gdy przez całe życie nie spotkało się niemal żadnego swojego imiennika, a teraz ma się w swoim otoczeniu dwóch albo trzech. Ktoś woła mnie po imieniu i się zastanawiam: "To do mnie, czy tego drugiego?"
dworkin - 2016-01-17, 08:29
:
Jachu napisał/a:
czy nie będzie ośmieszało dziecka (np. Franciszek, Antoni czy Zdzisława).

Mi tam Franciszek i Antoni się podobają, Zdzisława zdaje się zbyt toporna dla dziewczynki. Jednakże - pierwsze dwa to aktualnie dwa z czterech najpopularniejszych imion męskich. Czytałem niedawno raport z tych nadawanych ostatnimi laty i autor badał tam korelację na linii imię dziecka - status społeczny rodziców. Wg niego osoby biedniejsze i gorzej wykształcone częściej wybierały imiona raczej bez gustu lub nieudolnie skopiowane od celebrytów (jak Brajan i Dżesika), zaś tzw. inteligencja wracała do starszych i klasycznych (jak Franciszek, Antoni czy nawet Mieszko). I to ta ostatnia wciąż nadaje ton ogółowi.

MrSpellu napisał/a:
dworkin napisał/a:
Rozważ sytuację uczęszczania do klasy z dwiema, trzema innymi Zuziami (wysoce prawdopodobne, bo to jedno z trzech najpopularniejszych imion ostatnimi laty). Może nic, ale ja byłem nieprzychylny faktowi uczęszczania z dwoma innymi Michałami.

Faktycznie, trauma na całe życie.

Dla Ciebie nic, mi taka sytuacja średnio pasowała. Różne wrażliwości - różne podejścia. BTW - imię Zuzanna bardzo mi się podoba i niegdyś sam bym takie wybrał dla córki. Do momentu, gdy dowiedziałem się, że Zuzia to co 10-20 dziewczynka ostatnich lat.
MrSpellu - 2016-01-17, 13:14
:
Widzisz, dworkinie. U mnie Pawłów było jak psów i tak jak piszesz, mnie to tam zwisało. Po prostu mieliśmy ksywki. Co do Zuzy, to w ciągu całego mojego życia poznałem tylko dwie. Żona mnie ostatnio uświadomiła, że jest to teraz popularne imię, ale jej też to zwisa. Może dlatego, że ma na imię Ania i jakoś to przetrwała :P
dworkin - 2016-01-17, 13:36
:
Bo w naszym roczniku Zuzanny nie było nawet w pierwszej 50-tce (sam chyba żadnej nie poznałem). Jednak powoli wspinała się w rankingach, wchodząc do 50-tki w 1993, a do 20-tki w 2000. Ogólnie, z tego co widzę w dostępnych zestawieniach (od 1912), zawsze była rzadkością, dopiero ostatnio stając się modą.
Tixon - 2016-01-17, 15:42
:
Dzieciaki chcą podążać za modą, a tu starzy im kłody pod nogi rzucają już na starcie :roll:
MadMill - 2016-01-17, 16:07
:
Ja bym syna teraz nazwał Gluten, a córkę Anemia. To jest cool, a nie jakieś wsiowe --_-
Fidel-F2 - 2016-01-17, 16:35
:
a nie lepiej GMO-free? pasuje i do chłopca i do dziewczynki
Jachu - 2016-01-17, 16:45
:
MadMill napisał/a:
Ja bym syna teraz nazwał Gluten, a córkę Anemia. To jest cool, a nie jakieś wsiowe --_-
Z racji mojego zamiłowania do historii starożytnej chciałem nazwać córkę Kurtyzana, a ewentualnego syna Juliusz Genitaliusz. Niestety, żona postawiła stanowcze weto --_-

dworkin - każdy ma swoją wrażliwość, ale mimo wszystko nazwanie synka Franciszek albo Antoni powoduje u mnie palpitacje. Nie rozumiem. Idę po piwo i wracam do nauki. Tam - mimo wszystko - więcej rozumiem :P
MadMill - 2016-01-17, 16:55
:
Fidel-F2 napisał/a:
a nie lepiej GMO-free? pasuje i do chłopca i do dziewczynki

No właśnie mi się jakoś to nie lepi... staromodny jednak jestem.
Trojan - 2016-01-18, 14:06
:
Młodzik napisał/a:
E tam, nie wiecie jaki to mindfuck jest, gdy przez całe życie nie spotkało się niemal żadnego swojego imiennika, a teraz ma się w swoim otoczeniu dwóch albo trzech. Ktoś woła mnie po imieniu i się zastanawiam: "To do mnie, czy tego drugiego?"


natomiast ja miałem przez 8 lat w klasie jeszcze dwóch innych imienników ...
Ł - 2016-01-18, 19:54
:
Jachu napisał/a:
czy nie będzie ośmieszało dziecka (np. Franciszek, Antoni czy Zdzisława).

Na jesieni/zimie sporo chałturzę focąc dzieciaki w prywatnych przedszkolach w których miesięczne czesne to mniej więcej połowa lub 2/3 średniej krajowej i akurat Franków i Antków tam dostatek. Ksawery czy Julek też zawsze w secie.
MORT - 2016-01-19, 23:19
:
Fidel-F2 napisał/a:
a nie lepiej GMO-free? pasuje i do chłopca i do dziewczynki

Najlepiej Inwitro.
MrSpellu - 2016-01-20, 10:05
:
Lewatywa, takie piękne imię...
Stary Ork - 2016-01-20, 10:12
:
Tylko Blasfemia i Incest.
mad5killz - 2016-03-16, 19:33
:


Nowe pokolenie.
bio - 2016-03-16, 21:06
:
Misiów, kaczuszek, czy koników?
MrSpellu - 2016-03-16, 21:28
:
No ogląda tutorial jak robić wetblending na mokrej palecie //panda
Stary Ork - 2016-03-16, 21:46
:
Moja intuicja wskazała na nową generację tabletów, ale ja tam się nie znam //mysli
Spellu, moim zdaniem młode knuje jak rozłożyć wilkostara latającą piekarnią i spamem wratów na dekurwionie //mysli
bio - 2016-03-16, 21:47
:
I już zafrasowane.
Stary Ork - 2016-03-16, 21:49
:
Bo to niełatwe zadanie.
bio - 2016-03-16, 21:57
:
My wiemy, ale że ono już wie? Homo Superhumor?
MrSpellu - 2016-03-16, 23:08
:
Stary Ork napisał/a:
Bo to niełatwe zadanie.


Zmieni se na Eldarów //spell
utrivv - 2016-03-17, 07:39
:
Dziecko przegląda się w wyświetlaczu a wy od razu afera //panda
bio - 2016-07-03, 21:15
: Temat postu: Dzieci
Swoje mam. Na pewno moje bo po gębach widać. Ale skłoniło mnie do założenia tego tematu kilkudniowe bycie wnuczek sąsiadki. Idę spać późno i nie chcę wstawać wcześnie. Nie da rady. Bo Tosia i Julka drą japki pod oknem od rana. Są uroczymi dziewuszkami. Ale babcia rano musi wyjść na papierosa. I tak dalej. A one muszą ćwiczyć struny głosowe.
Część z forumowiczów nie myśli jeszcze o potomstwie. Ale ta część, co nie tylko pomyślała może skłonna byłaby powiedzieć o najbardziej wkurzających momentach w życiu rodzica? Czegoś wzajemnie się może nauczymy?
Fidel-F2 - 2016-07-03, 22:18
:
Temat zdublowany

http://www.zaginiona-bibl...opic.php?t=2495
bio - 2016-07-03, 23:50
:
To ktoś dołączy. Nie znalazłem. Ot, stara fujara.
MrSpellu - 2016-07-04, 14:44
:
Żona mi zadzwoniła z 20 minut temu ze szpitala, że szczęśliwie po krótkim i lajtowym porodzie ponownie zostałem ojcem. Jeszcze nie wiem ile młoda waży, nie wiem czy jest czarna i nie wiem ile dostała punktów. Ponoć wszystko jest ok i tego się trzymajmy. Hail Zuza! //spell
Fidel-F2 - 2016-07-04, 14:50
:
Zdrówko pań
Stary Ork - 2016-07-04, 14:59
:
WAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAGH! //buu
Tixon - 2016-07-04, 15:04
:
Graty.
Beata - 2016-07-04, 15:20
:
Niech żyją! //shots
bio - 2016-07-04, 15:52
:
Czemu twoja Zu? Bo ja wiem dlaczego moja Zu. Z konkretnego powodu. Zu wszystkich Tat łączcie się!
Jachu - 2016-07-04, 18:34
:
//kas Gratki Spellu. Zdrowie obu pań!
sanatok - 2016-07-04, 18:55
:
Ha! Gratulacje i najlepszego całej rodzinie :)
toto - 2016-07-04, 19:29
:
Gratulacje! Dużo zdrowia całej rodzinie.
MORT - 2016-07-04, 19:35
:
A to nie miało być Wpierdolsdotter?

Gratulajce!
sanatok - 2016-07-04, 19:57
:
To ew. u Orka. //mysli
Tomasz - 2016-07-04, 20:52
:
Spellu ode mnie gratulacje, a od państwa 500+
Ale pamiętaj, że gratulacje bezcenne. Bo szczere.
MrSpellu - 2016-07-04, 21:38
:
Dzięki wszystkim!
Romulus - 2016-07-05, 05:10
:
500+ - będzie na akcesoria :mrgreen:
MrSpellu - 2016-07-05, 09:09
:
500+ to jest jeden Imperial Knight miesięcznie --_-
Orku, szykuj dupę //spell
Stary Ork - 2016-07-05, 09:47
:
Ok, biorę Twoje 500+ i przebijam przespanymi nocami i niezmienianiem obesranych pieluch. Poza tym możesz wystawiać nawet knighty wierzchem na gravcenturionach, i tak masz wpierdol //orc
utrivv - 2016-07-05, 09:51
:
Gratuluję :)
MORT - 2016-07-05, 12:24
:
sanatok napisał/a:
To ew. u Orka. //mysli

//mysli nigdy nie wiadomo...
MrSpellu - 2016-07-18, 09:20
:
Stary Ork napisał/a:
Ok, biorę Twoje 500+ i przebijam przespanymi nocami i niezmienianiem obesranych pieluch. Poza tym możesz wystawiać nawet knighty wierzchem na gravcenturionach, i tak masz wpierdol //orc


Mijają dwa tygodnie, a mała tylko je i śpi. I przez te dwa tygodnie może dwa razy słyszałem jak głośniej zapłakała (i to króciutko). Myślałem, że młody był bezproblemowy, a tu Zuzką nawet pies dałby radę się zająć. No i do pieluch idzie się przyzwyczaić.

Szykuj dupę //spell
Metzli - 2016-07-18, 19:28
:
Gratulacje! :)
Stary Ork - 2016-07-18, 21:19
:
Spellu, może jednak nie dolewajcie jej laudanum do mleka //panda
bio - 2016-07-18, 21:40
:
Ale na odwrót to można. Kiedyś to wystarczyło trochę maku w gałganku zamiast smoczka. Ale teraz ten mak też GMO. Nawet dzieci płaczą.
MrSpellu - 2016-07-19, 07:03
:
Metzli napisał/a:
Gratulacje! :)


Dzięki!

Stary Ork napisał/a:
Spellu, może jednak nie dolewajcie jej laudanum do mleka //panda


Technicznie byłoby to trudne //mysli Chociaż nie //mysli Laktator, butelka i śmigamy //mysli #tylkopochuj #alechopmagupiepomysly #szykujdupe

bio napisał/a:
Ale na odwrót to można.


Ale że na odwrót w sensie jak? Per rectum? //panda

@
O, dopiero teraz to zauważyłem:

bio napisał/a:
Czemu twoja Zu?

Bo baba w urzędzie nie zgodziła się na "Św. Celestyna". No to uznałem, że Zuza może być. Podobnie miałem z pierworodnym. Urzędniczka (ta sama!) stwierdziła, że mnie popierdoliło, a przecież zestawienie "Rogal Dorn" jest takie piękne //spell Ostatecznie został Wojtkiem.
Fidel-F2 - 2016-08-17, 07:52
:
Szwagier ze szwagierką, dzieci, wpadli z wizytą.

Franek lat 2. Siedzę w fotelu, stoi przed mną jakiś metr, bawi się plastikową żabą z kurantami i sygnalizacją świetlną. Po chwili żaba z impetem ląduje na podłodze. Patrzę z lekkim zdziwieniem bo nawet na niego to raczej nietypowe zachowanie, ale wiadomo, jednak nie niemożliwe. On patrzy na mnie podobnie. Mierzymy się wzrokiem, w obustronnym stuporze, przez dobrych kilka sekund. Po czym Franek, nie odrywając wzroku od mej twarzy, wskazuje na brzęczącą i błyskającą żabę i mówi: Łap!
MrSpellu - 2016-08-17, 08:05
:
"Hałusiu, idę z kikusiem do dzieci, troszeczkę, ale Ty nie. Mamuś idzie karmić Zuzię, a Tatuś idzie po kanapki i do pracy i po piwo i po żelki dla Tutusia".

Tak mój syn żegna psa, gdy idziemy rano do żłobka //spell
Jachu - 2016-08-17, 08:09
:
Fidel-F2 napisał/a:
Szwagier ze szwagierką, dzieci, wpadli z wizytą.

Franek lat 2. Siedzę w fotelu, stoi przed mną jakiś metr, bawi się plastikową żabą z kurantami i sygnalizacją świetlną. Po chwili żaba z impetem ląduje na podłodze. Patrzę z lekkim zdziwieniem bo nawet na niego to raczej nietypowe zachowanie, ale wiadomo, jednak nie niemożliwe. On patrzy na mnie podobnie. Mierzymy się wzrokiem, w obustronnym stuporze, przez dobrych kilka sekund. Po czym Franek, nie odrywając wzroku od mej twarzy, wskazuje na brzęczącą i błyskającą żabę i mówi: Łap.
:mrgreen:

MrSpellu napisał/a:
"Hałusiu, idę z kikusiem do dzieci, troszeczkę, ale Ty nie. Mamuś idzie karmić Zuzię, a Tatuś idzie po kanapki i do pracy i po piwo i po żelki dla Tutusia".

Tak mój syn żegna psa, gdy idziemy rano do żłobka //spell
:DDD
Ubaw lepszy niż przy amerykańskich komediach //spell
MrSpellu - 2016-08-17, 08:13
:
Komedia jest wtedy, gdy przechodzimy nieopodal mojego ulubionego monopola i młody zaczyna się drzeć:

Idziemy na piwo. Tatooo! Na piwo! TATOOO! PIWOO!

//spell
Fidel-F2 - 2016-09-07, 14:57
:
Córka Jagoda jest Arbuzowym Potworem. Pochłania straszne ilości i przeraźliwie wrzeszczy gdy łyżka z dostawą ma opóźnienie przekraczające 1,25 sekundy.
Tixon - 2016-09-07, 22:23
:
Tak trzymać --_-
Fidel-F2 - 2016-09-08, 05:54
:
Poza tym ma gdzieś w środku czarną dziurę. Je wszystko w ilościach które nie mają prawa się w niej mieścić i przy tym jest chuda i długa jak klusek spaghetti (zresztą tak do niej wołamy).
MrSpellu - 2016-09-08, 08:03
:
Mój za to wybrzydza strasznie, ale przynajmniej znowu zaczął jeść mięso. Warunek - sam musi sobie pokroić. A tak to rzeczy mączne wcina - naleśniki, placki, pierogi ruskie lub z jagodami, makaron z sosem pomidorowym, etc. Z innych rzeczy kasza gryczana i trzy święte zupy: rosół, pomidorowa, ogórkowa. Owoce? Tylko w formie musu.

I jak coś mu bardzo zasmakuje, to potrafi sporo wciągnąć :)
Fidel-F2 - 2016-09-08, 09:23
:
MrSpellu napisał/a:
Owoce? Tylko w formie musu.
moja ma tylko dwa zęby ale żaden banan, jabłko, gruszka czy inna nektarynka nie są dla niej straszne w naturalnej formie
Jachu - 2016-09-08, 10:16
:
Fidel-F2 napisał/a:
Córka Jagoda jest Arbuzowym Potworem. Pochłania straszne ilości i przeraźliwie wrzeszczy gdy łyżka z dostawą ma opóźnienie przekraczające 1,25 sekundy.
Moja Kaja ma podobnie, tzn. wpierdziela wszystkie owoce - w każdej formie i postaci. Nawet jakieś kwaśne wciąga od razu, pokrzywi się, pocharczy i znowu paszczę otwiera :mrgreen: Nie mierzyłem czasu opóźnień, ale pewnikiem wrzeszczy w podobnym czasokresie co Jagoda :badgrin:

Fidel-F2 napisał/a:
Poza tym ma gdzieś w środku czarną dziurę. Je wszystko w ilościach które nie mają prawa się w niej mieścić i przy tym jest chuda i długa jak klusek spaghetti (zresztą tak do niej wołamy).
U mojej córki jest tak samo, ale to na pierwszy rzut oka widać, że budowę ciała i przemianę materii ma po żonie 8) I w sumie całe szczęście. Jakby miała po mnie, to by zjadła pół banana i przytyła 5 kg //kas
Inną kwestią jest to, że Kajka tyle lata po całym domu, że po prostu spala kalorie. Zresztą już prawie chodzi, co prawda opierając się o meble czy stoliki, ale zawsze. Do tego jak pershing zasuwa na czworakach z kuchni do pokoju i na odwrót :mrgreen:
A Jagoda jak? Raczkuje?
MrSpellu - 2016-09-08, 11:19
:
Fidel-F2 napisał/a:
MrSpellu napisał/a:
Owoce? Tylko w formie musu.
moja ma tylko dwa zęby ale żaden banan, jabłko, gruszka czy inna nektarynka nie są dla niej straszne w naturalnej formie


Ale tu nie chodzi o zęby. Mój ma prawie wszystkie. Tu chodzi o kształt, fakturę, gęstość i pierdyliard czynników, które wymyśli sobie dziecko. Może dwa razy w życiu widziałem jak ugryzł jabłko. Kiedyś jadł kiwi, ale widocznie dziecko uznało - "zagryzasz kiwakiem, nie jesteś kozakiem".

Kotleta bierze w paszczę i szarpie :)

O, ostatnio wciągnął pięć kabanosów. Czym wprawił nas w osłupienie :)

No i jest dość duży. 14,7kg przy 95cm. Przy tym jest proporcjonalny. Ja w jego wieku byłem pulpetem, a ma już 2,5 :)
Fidel-F2 - 2016-09-08, 12:11
:
Cytat:
A Jagoda jak? Raczkuje?
zaczyna, choć ciągle łatwiej jej pełzać ale dni już pewnie policzone bo bardzo ją drażnią ograniczenia mobilności

MrSpellu napisał/a:
No i jest dość duży. 14,7kg przy 95cm. Przy tym jest proporcjonalny. Ja w jego wieku byłem pulpetem, a ma już 2,5
kuzyn Franek ma teraz 2,5 roku ale jak go ważyli jako dwulatka to przekraczał 20kg, jest wysoki, nie wiem ile dokładnie ale wyraźnie powyżej setki, czasem obcy biorą go za czterolatka
MrSpellu - 2016-09-20, 20:41
:
A ja dziś w ramach kolacji dojadałem kaszkę BoboVita z cheeriosami i cukrową posypką o smaku mango //orc
Fidel-F2 - 2016-09-21, 00:06
:
czad!
MrSpellu - 2016-10-06, 11:19
:
Jako dumny tata się pochwalę. Rodzeństwo już się domaga wspólnych sweet fotek ;)


Jachu - 2016-10-06, 11:38
:
//kas
bio - 2016-10-06, 18:15
:
Moja Malutka nadal siedzi w Turcji. Niedawno się poskarżyła, że do domu sąsiedzi przyprowadzili kozła i dokonali rytualnego uboju na kratce ściekowej. Nie wiem po co tam siedzi skoro takie drobiazgi jej przeszkadzają . Dzieci są niezrozumiałe jak kosmici u Lema, niezależnie, czy mówią "gu gu", czy mają pretensje o mordy rytualne wyrażone w kilku językach.
Trojan - 2016-10-06, 18:30
:
Hmm, ile ona ma lat?
bio - 2016-10-06, 21:26
:
Przekroczyła niedawno cezurę wieku, którą hippisi uważali za granicę zaufania.
Trojan - 2016-10-07, 08:49
:
hippisi ? 16 lat ?
i siedzi w Turcji ?
bio - 2016-10-07, 09:51
:
Było : nie ufaj nikomu po trzydziestce.
MrSpellu - 2017-01-27, 10:47
:
Żona pyta dziś młodego:
- "Wojtuś, co budujesz?"
- "Destylator" :badgrin:

Źródło inspiracji:



toto - 2017-01-27, 19:01
:
Już niedługo twoja córka spytana "co robisz?" odpowie "sukienkę dla lolda wpieldolsonna".
MrSpellu - 2017-02-21, 21:20
:
A właśnie. Usłużnie melduję, że moja córka od piątku raczkuje :)
toto - 2017-02-21, 21:32
:
Gratulacje. Niebawem nadejdzie ten dzień, gdy chwyci siekierę.
Sabetha - 2017-02-21, 21:43
:
Dżizas, pamiętam, jak me dziecko raczkowało. Było jak szarańcza skrzyżowana z huraganem Katrina i niszczyło wszystko w zasięgu pulchnych łapek.
Fidel-F2 - 2017-02-21, 21:45
:
u mnie jest tak samo w tej chwili, może poza pulchnymi łapkami, córka bardziej w posturze do charta podobna, chociaż je jak bernardyn
MrSpellu - 2017-02-21, 21:47
:
No to moja je jak bernardyn, a i posturę ma słuszną. Do momentu aż zacznie chodzić. Skubana bardzo silna jest.
dworkin - 2017-02-22, 15:43
:
A moja corka ma 27 miesiecy i... nie mowi. No, prawie. Jeszcze do poczatku roku uzywala tylko dwoch slow oraz palca wskazujacego - "Nie" i "Mama" - pierwszego do sprzeciwu, drugiego do wolania o pomoc. Wystarcza jej na wszystkie mozliwe okazje. Rozumie polecenia, nawet nieco bardziej skomplikowane - Przynies zielone krzeselko - pojdzie do sypialni i przyniesie, bo w salonie ma zolte krzeselko - Wlacz/wylacz lampke - nawet odrozni cukier i sol. Na tablecie grywa juz we wszystkie gierki, jakie jej sciagnalem i odpala sobie yt ze skrotu na pulpicie (gry tak samo). Ale zeby mowic? Niii... Bylismy nawet u logopedki, ale stwierdzila, ze jest ok.
Stary Ork - 2017-02-22, 15:56
:
Smakuj ciszę, bo jak się rozgada, będą Ci musiały wystarczyć wspomnienia. Mojej Zgrozie buzia się do tej pory nie zamknęła. //orc
Fidel-F2 - 2017-02-22, 15:58
:
mój syn zaczął mówić po skończeniu trzech lat
dworkin - 2017-02-22, 16:00
:
Co do tego odrozniania soli i cukru - kiedy prosimy ja o przyniesienie ktoregos, obojetnie, np. soli - zanurzy palec w soli, sprobuje, ale nie przyniesie od razu, musi tez zanurzyc palec w cukrze, dopiero wtedy moze z czystym sumieniem dostarczyc sol. Odwrotnie jest tak samo.
Stary Ork - 2017-02-22, 16:02
:
Akurat mowa to jest umiejętność którą można bardzo szybko nadgonić, więc nawet jeśli młoda jeszcze nie mówi to potem błyskawicznie opanuje co trzeba i będziesz prosił, żeby cały czas nie gadała //spell . Zgroza bąkała piąte przez dziesiąte gdzieś do właśnie 2 lat i kilku miesięcy, ale jak poszła do przedszkola to odkryła że w mówieniu jest świetna i postanowiła już nigdy nie przestać. //orc

dworkin napisał/a:
Co do tego odrozniania soli i cukru - kiedy prosimy ja o przyniesienie ktoregos, obojetnie, np. soli - zanurzy palec w soli, sprobuje, ale nie przyniesie od razu, musi tez zanurzyc palec w cukrze, dopiero wtedy moze z czystym sumieniem dostarczyc nam sol. Odwrotnie jest tak samo.


Światopogląd naukowy, duch empirystki i zacięcie prawdziwego badacza. Zuch dziewczyna //orc
dworkin - 2017-02-22, 16:11
:
Duch empirejski jest na razie po mojej stronie, bo badam rozne konfiguracje cukru i soli. Kiedy na stole jest tylko jedno, Malwina po sprobowaniu i tak szuka drugiego. Wyslana akurat po przyprawe na stole, szybko rezygnuje z szukania drugiej. Wyslana po inna przyprawe, szuka dlugo.
Stary Ork - 2017-02-22, 16:13
:
Szybko zmajstrujcie drugiego dzieciaka, bo bez grupy kontrolnej takie badania są bezwartościowe.
MrSpellu - 2017-02-22, 16:46
:
Młody w marcu kończy trzy lata. Od roku nawija tak, że głowa boli. Tylko nie chce jeść owoców, warzyw i ma psychologiczny problem z kupą. Więc ten tego --_-
Fidel-F2 - 2017-02-22, 17:05
:
MrSpellu napisał/a:
ma psychologiczny problem z kupą.
nie chce jeść?
MrSpellu - 2017-02-22, 17:58
:
Kupy? Na szczęście nie --_-

Jeść je, ale wprowadzanie nowych rzeczy do jego menu to dramat. Owoce tylko w formie musu, warzyw nie je wcale
dworkin - 2017-02-22, 18:58
:
Corka je tylko prosto wygladajace, jednolite potrawy. Sam bialy ryz, byle bez szpecacych kolorowych dodatkow. Sam makaron. Sam rosol z kubka. Parowke. Chleb. I, uwaga, piers w panierce! (szczyt jej wyrafinowania) Jednolite owoce tez je, tylko trzeba odkroic skorki i rozne takie. Zatem zywnosc czysta rasowo. Heil o/
Fidel-F2 - 2017-02-22, 19:08
:
syn miał podobnie, i mu zostało, wydatek energii wprowadzenia czegoś nowego porównywalny jest wydatkami ogólnopolskiej kampanii reklamowej nowych ulepszonych płatków śniadaniowych, córka za to je w zasadzie wszystko (14 miesięcy dla przypomnienia), z mleka matki przesiadła się prosto na spaghetti, kiełbasę i banany, kocha zupy jarzynowe, pierogi z mięsem, jajecznicę na kiełbasie i papryce i wszelkie owoce, za arbuza może zabić i potrafi go zjeść więcej niż sama waży


Sabetha - 2017-02-22, 21:13
:
Cóż za słodka mała Fidelina :-)
MadMill - 2017-02-23, 14:55
:
Fidel napisał/a:
mój syn zaczął mówić po skończeniu trzech lat

Znaczy że jest oszczędny w wypowiedziach po tatusiu.


Ten temat chociaż w miarę normalny się ostał...
Fidel-F2 - 2017-02-23, 15:26
:
w sumie, tak.
MrSpellu - 2017-02-26, 14:21
:
Dziś przed wyjściem na spacer potrzebowałem zająć młodego na dosłownie dwie minuty. Puściłem mu na komputerze:



Oglądał jak zaklęty. I tak pod koniec powiedział "podoba mi się ta reklama*, są łódki, ogniska i dymy!" //spell

*wszystko co nie jest bajką jest reklamą.
Trojan - 2017-02-26, 15:27
:
Świetny program był. ... wejscowka genialna
Fidel-F2 - 2017-02-26, 23:07
:
ten clip lepszy od całego filmu :-P
MrSpellu - 2017-02-27, 07:15
:
Film za bajtla widziałem, nie chcę psuć sobie wspomnień.
Fidel-F2 - 2017-02-27, 07:27
:
dobra strategia
Trojan - 2017-02-27, 09:52
:
hm, z tego co patrzałem
to wejściówka jest poskładana kilku "pirackich" filmów lat '60-'70

nie tylko z Karmazynowego...

w każdym bądź razie - obecnie te filmy mocno posunęły się w czasie
MrSpellu - 2017-02-27, 10:07
:
Karmazynowy Pirat
Czarny Łabędź
Film o Piratach
Blackbeard the Pirate


Do każdego z nich moja poprzednia wypowiedź nadal jest prawdziwa.
dworkin - 2017-03-14, 19:55
:
Zastanawiam sie, czy to, co zaraz opisze, jest typowe dla mnie, czy dla calego meskiego gatunku... Kiedy zostaje ze swoja corka sam, to za kazdym jednym razem, choc staram sie sprzatac, ogolny rachunek balaganu przyrasta i nawet nie wiem, kiedy. A dzisiaj sytuacja osiagnela apogeum. Rozlozylem dziecku kartki i farby, bylo czysto, ale w pewnym momencie zerknalem w lewo, zerknalem w prawo i nagle spodnie farba, bluza farba, rece farba, glowa farba. Ruszylem do mycia, zbyt gwaltownie, dajac tym samym sygnal do zabawy w berka z kolorowaniem mebli, sprzetow i tkanin. Stoczylem bitwe o uzycie wody z mydlem, potem o oddanie splamionych ubran, potem o zalozenie nowych. Na koniec sprobowalem troche wszystko ogarnac i choc moim zdaniem wyszlo niezle, to krajobraz, obiektywnie, chyba i tak zostawil troche do zyczenia. Zona wrocila i zamiast sie wzruszyc, pochwalic, rzekla tylko: Co tu taki burdel? To byla dobra koszulka. Zrobiles pranie? Na co spojrzalem pustemi oczema, bezsilny wobec niesprawiedliwosci swiata i losu.

Tak wiec moja zona ogarnia wszystko na biezaco. Nie wiem, jak. Ja natomiast wyjasnilem jej dzisiaj, ze moj jedyny objective to Malwina ma przezyc, reszta jest opcjonalna... I wtedy ona spojrzala dziwnie (w znaczeniu dziwnie zle). Ale co poradze, ze moge robic rzeczy tylko po kolei?
MrSpellu - 2017-03-14, 20:47
:
Mnie też by szlag trafił, współczuję żonie.
dworkin - 2017-03-14, 21:03
:
Ho, ho! Mamy tu pedancika --_- Przyznam, ze lekko mi dosrala, bo burdelu na pewno nie bylo. W sferach intelektualnych, czyli np. zawodowych, staram sie byc przerazajaco dokladny, ale zawsze po kolei. W kuchni nigdy nie zaczynam nic robic, jesli najpierw wszystkiego nie pokroje na oddzielne talerze. Wykonujac kilka rzeczy na raz sprowadzilbym chaos i pozoge. A tak sprowadzam tylko chaosik.
Stary Ork - 2017-03-14, 21:33
:
Dworkin, powiedz żonie że dzieci dzielą się na szczęśliwe i czyste //orc Poza tym powiedzmy sobie wprost - łatwiej wycisnąć łzę z kamienia niż pochwałę z żony. --_- #onenierozumio

EDIT: Zgroza pojechała do sanatorium i właśnie godzinę sobie czytaliśmy przez telefon Misiostwo świata (ja) i Jak to działa - Kosmos (Zgroza). Lęki separacyjne odegnane //kas
MrSpellu - 2017-03-14, 22:56
:
Cóż, rodzice dzielą się na tych co ogarniają i na tych co nie ogarniają //spell
Romulus - 2017-03-15, 06:21
:
dworkin napisał/a:
Ho, ho! Mamy tu pedancika --_- Przyznam, ze lekko mi dosrala, bo burdelu na pewno nie bylo. W sferach intelektualnych, czyli np. zawodowych, staram sie byc przerazajaco dokladny, ale zawsze po kolei. W kuchni nigdy nie zaczynam nic robic, jesli najpierw wszystkiego nie pokroje na oddzielne talerze. Wykonujac kilka rzeczy na raz sprowadzilbym chaos i pozoge. A tak sprowadzam tylko chaosik.

Hłe, hłe. Też tak mam. Za to gdy moja małżonka gotuje obiad dla naszej dwójki kuchnię zamienia w chaos zwiastujący koniec świata. Nawet tam nie wchodzę, bo mi serce pęka. Za to 30 sekund później - znowu lśni.
dworkin - 2017-03-15, 08:12
:
Byc moze, byyyc moooze, mam niewielki problem z tym ostatnim punktem. Ale burdelu nie zostawiam --_- Zazwyczaj //spell
MrSpellu - 2017-03-15, 22:06
:
Dziś przy usypianiu:

* Dobranoc tatusiu, jutro będę szurał na polku.
* Dobranoc. Ja jutro idę do pracy.
<chwila namysłu>
* To ja jutro wstanę, urosnę i też pójdę do pracy!

//spell
Fidel-F2 - 2017-03-15, 23:39
:
Dobre dziecko
MrSpellu - 2017-03-16, 00:16
:
A żebyś wiedział :)
Trojan - 2017-03-16, 08:47
:
I poszło ?
Fidel-F2 - 2017-04-18, 08:17
:
Dziś o 2:00 pojawiła się na świecie Malina. Za jakieś dwa lata odpowie na pytania. Dziękuję Państwu.
MrSpellu - 2017-04-18, 08:49
:
To jeszcze Jeżyna do kompletu. Gratki :b
Stary Ork - 2017-04-18, 09:06
:
WAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAGH //buu //orc
Beata - 2017-04-18, 09:13
:
Super! :)
Jachu - 2017-04-18, 09:23
:
Gratki, Fidel //kas
utrivv - 2017-04-18, 09:25
:
Gratulacje Fidel, róbmy dzieci bo to chamstwo to nasz zaleje :)
Stary Ork - 2017-04-18, 09:48
:
Chamstwu w życiu należy się przeciwstawiać siłom i godnościom osobistom, ale zawsze lepiej jak plemię rośnie w siłę //orc
Fidel-F2 - 2017-04-18, 10:16
:
Trzeba będzie obstalować kolejną siekierę. ;)
Jachu - 2017-04-18, 10:28
:
Eeee... chyba jedna wystarczy... plus koszulka lub flaga z napisem "Mam piękne córki, siekierę, łopatę i alibi" :badgrin:
Stary Ork - 2017-04-18, 10:30
:
Mógłbym to mieć za dewizę //mysli
Fidel-F2 - 2017-04-18, 10:30
:
Jachu, biorę i drukuję. Thx
Stary Ork - 2017-04-18, 10:52
:
Jachu napisał/a:
Eeee... chyba jedna wystarczy...


To że masz już jedną swoją siekierę nie znaczy że nie mozesz czasem potrzymać innej //orc
Jachu - 2017-04-18, 11:01
:
Fidel-F2 napisał/a:
Jachu, biorę i drukuję. Thx
Ależ proszę, częstuj się ;)

Stary Ork napisał/a:
To że masz już jedną swoją siekierę nie znaczy że nie mozesz czasem potrzymać innej //orc
A to zgadzam się. Zawsze jak jestem w Castoramie, to przymierzam jak leżą w ręku ;) Ale ja pisałem nie w tym kontekście. Spokojnie wystarczy jedna siekiera na wszystkich kawalerów kręcących się przy obu córkach... Coś jak zasada, że jedna dziura wiele kotów wyżywi :badgrin:
Stary Ork - 2017-04-18, 11:09
:
Parafrazując klasyka, w siekierze nie kończy się amunicja. W każdym razie Fidelu gratulacje jak stąd tam w pizdu daleko i z powrotem //orc
Fidel-F2 - 2017-04-18, 11:23
:
Dzięki wszystkim

Następną siekierę obstaluję dla córki
MrSpellu - 2017-04-18, 11:28
:
Siekiera, siekiera, srakiera. Widły, kurwa, to jest broń. Wieśka nawet pogromiły --_-

Cytat:
"Wieśniaku, odłóż te widły!"


Oskar von Totenteufel, ostatnie słowa przed śmiercią.
Stary Ork - 2017-04-18, 11:29
:
Mało Ci jednej afery widłowej? --_-
MrSpellu - 2017-04-18, 11:32
:
A słyszałeś kiedyś o aferze siekierzanej? Nie? Ja też nie. Kolejny dowód na wyższość wideł. Widłów. Wideł --_-
Stary Ork - 2017-04-18, 11:38
:
Nie słyszałem, bo siekiery nie wywołują afer. Siekiery rozwiązują afery --_-
Fidel-F2 - 2017-04-18, 11:38
:
Siekierą jest subtelniejsza, w sam raz dla kobiety.
Stary Ork - 2017-04-18, 11:39
:
Fidel-F2 napisał/a:
Siekierą jest subtelniejsza, w sam raz dla kobiety.


Egzekli. Do wideł wystarczy wiedza którym końcem od siebie.
MrSpellu - 2017-04-18, 11:44
:
Widły zapewniają za to odpowiedni dystans. Siekiera wymaga odrobiny wprawy i tężyzny fizycznej. Widły wymagają jednej sprawnej szarej komórki. A i do końca nie jestem pewien czy aby na pewno //mysli
Stary Ork - 2017-04-18, 11:47
:
MrSpellu napisał/a:
Widły wymagają jednej sprawnej szarej komórki. A i do końca nie jestem pewien czy aby na pewno


Grabie, nie widły.
MrSpellu napisał/a:
Siekiera wymaga odrobiny wprawy


Szermierka to zajęcie w sam raz dla kobiet intrygujących, tajemniczych i pełnych pasji, przeczytaj Fechtmistrza //orc
Fidel-F2 - 2017-04-18, 12:24
:
Dystans jest dla słabych
MrSpellu - 2017-04-18, 12:26
:
Pogadamy za jakieś ~13-15 lat.
Fidel-F2 - 2017-04-18, 12:29
:
Wtedy zacznę odpowiadać na pytanie "Ociec, prać?".
Carmilla - 2017-04-18, 16:04
:
Kongratulejszyns Fidel. Widzę, że imię córy to dla tych, którzy sami z siebie nie będą w stanie dostrzec, że to dziewczyna jak malina :-)
Tixon - 2017-04-18, 17:02
:
Gratki ;)
Trojan - 2017-04-18, 21:51
:
Gratuluję, przede wszystkim dla mamy :)
Stary Ork - 2017-04-18, 22:02
:
Carmilla napisał/a:
Kongratulejszyns Fidel. Widzę, że imię córy to dla tych, którzy sami z siebie nie będą w stanie dostrzec, że to dziewczyna jak malina :-)


Naaa, to zdrobnienie od Maleficencja.
bio - 2017-05-22, 20:34
:
Rodzą się dziewczątka. Nie będzie wojny.
MrSpellu - 2017-07-05, 10:56
:
Żona z dziećmi była przez trzy tygodnie u swojej matki. Żona opowiadała mi, że raz stali z młodym przy przejściu dla pieszych. Obok nich jakieś lokalne dresiki. Przejeżdża samochód, nie zatrzymuje się przed przejściem, a młody oburzony:

- " No co za burak, nawet nie zatrzymał się!" //spell

Dresy były ponoć spłakane ze śmiechu.

***

W poniedziałek wróciłem z pracy i żona mi opowiadała jak młody przeprowadzał inspekcję ogrodu. Werdykt: tata zapuścił mamie kwiatki. Młody usłyszał opowieść, podszedł i z wyrzutem:

- Tato! Zapuściłeś mamie kwiaty, tato!
- no może troszeczkę
- (z mega poważną miną) no, ja piejdole.

Bardzo staraliśmy się nie wybuchnąć śmiechem //spell
Skąd to się wzięło? Cóż, wujek (brat żony) "przypadkiem" nauczył...
Trojan - 2017-07-05, 12:19
:
jednego razu, za szczeniaka, szliśmy z kumpel do szkoły (I-II LO), i na skwerku zaczepiają nas "łysi" (dzisiejsze dresy), zadając podchwytliwe pytanie:
- Z jakiej parafii jesteście ?
w myślach przebiegło mi krótkie życie, a kumpel mówi przejęty:
- Ze Świętego Maksymiliana.
Tamci pierwej nie zrozumieli, potem w ryk. Puścili nas.

kumpel w ogóle był specyficzny - kiedyś zaczął nosić okulary, no i kiedyś siedzę z nim w ławce, i tak kątem oka rejestruje że ma on te okulary okrutnie brudne (szkła) - no i mu mówię,
-Paweł, weź umyj te okulary bo masz strasznie zafajdane.
- Umyć ? a to tak można ??? [po pół roku noszenia okularów]
MrSpellu - 2017-07-05, 12:27
:
Trojan napisał/a:
jednego razu, za szczeniaka, szliśmy z kumpel do szkoły (I-II LO), i na skwerku zaczepiają nas "łysi" (dzisiejsze dresy), zadając podchwytliwe pytanie:
- Z jakiej parafii jesteście ?
w myślach przebiegło mi krótkie życie, a kumpel mówi przejęty:
- Ze Świętego Maksymiliana.
Tamci pierwej nie zrozumieli, potem w ryk. Puścili nas.


Albo to jest zbyt hermetyczne, albo jestem tępy. Kompletnie nie rozumiem.
No chyba że to "z jakiej parafii" było ironiczne i jestem za młody, by uwierzyć, że dresy kiedyś się komunikowały w taki sposób.

A tak swoją drogą, co to ma wspólnego z tematem?
Trojan - 2017-07-05, 12:30
:
:shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock: :shock:


parafia - dzielnia, osiedle, teren sikania czy jak wy tam po swojemu gadacie

ps.mówiłeś że ile masz lat ??
MrSpellu - 2017-07-05, 12:31
:
Lol, kiedy tak mówiono?! :badgrin:

Mam 32 lata i pierwszy raz w życiu czytam, by ktoś w tym kontekście na dzielnicę mówił parafia.
Trojan - 2017-07-05, 12:50
:
hmmm, wydaje mi się że nadal można spotkać takie określenia.
MrSpellu - 2017-07-05, 12:51
:
Może na Kamczatce.
utrivv - 2017-07-05, 12:55
:
Trojan napisał/a:
hmmm, wydaje mi się że nadal można spotkać takie określenia.
Ja tylko dopowiem że to było przed wojną. Pierwszą --_-
MrSpellu - 2017-07-05, 13:09
:
Punicką.
Fidel-F2 - 2017-07-05, 13:11
:
Ja mam 44 i w życiu nie słyszałem

I co to ma do tematu? Adoptowałeś którego z bohaterów dramatu?
Carmilla - 2017-07-05, 21:35
:
Fidel-F2 napisał/a:
Ja mam 44 i w życiu nie słyszałem

Mam trochę mniej i słyszałam nie raz. I rozbawił mnie dialog przytoczony przez Trojana. Ale ja widocznie jestem z innej parafii :mrgreen:
Trojan - 2017-07-05, 23:12
:
No, moja dziewczyna !
Znaczy. Zuch dziewczyna!
:)
Fidel-F2 - 2017-07-06, 00:10
:
Sama jesteś sobie winna
Stary Ork - 2017-07-06, 14:19
:
Spellu, to pewnie jakiś rusycyzm czy inne stepy Azji //mysli
Trojan - 2017-08-09, 13:16
:

Fidel-F2 - 2017-08-09, 13:33
:
Polej to jeszcze lukrem i posyp brokatem
Jachu - 2017-08-09, 13:33
:
Dobre Trojan :mrgreen:

btw. wczoraj żona odebrała córkę ze żłobka i dowiedziała się, że młoda wykazuje się niesubordynacją: nie słucha, dyskutuje i kłóci się z paniami opiekunkami, a do tego bije inne dzieci...
Tatuś jest dumny //spell
Carmilla - 2017-08-10, 19:00
:
Jachu napisał/a:
btw. wczoraj żona odebrała córkę ze żłobka i dowiedziała się, że młoda wykazuje się niesubordynacją: nie słucha, dyskutuje i kłóci się z paniami opiekunkami, a do tego bije inne dzieci...
Tatuś jest dumny //spell

Ech, ci ojcowie...
Przychodzę z przedszkola i opowiadam Małżonkowi, że Dzieć Młodszy (płci pięknej) podrapał kolegę, bo kolega nie chciał jej przepuścić.
Tatuś był dumny :mrgreen:
MrSpellu - 2017-08-11, 07:43
:
Ja bym nie był. Gdyby moje dzieci broniły się przed innymi dzieciakami, to spoko (Zuza już teraz potrafi ustawić młodego, a ma dopiero roczek). W każdy m innym przypadku bura, kąt, zakaz żelków --_-
Sabetha - 2017-08-11, 07:47
:
Dialog przedszkolaka z wychowawczynią:
- Jasiu, uspokój się.
-Spierdalaj.
- Jasiu, ale nie wolno tak się zachowywać.
- Przecież ci mówiłem, spierdalaj.

Nie, to nie kawał. To autentyczna sytuacja z naszego przedszkola opowiedziana mi przez koleżankę pedagog. Tak że wyhamujcie z tą dumą, są lepsi :mrgreen:
MrSpellu - 2017-08-11, 07:53
:
O tym właśnie mówię. Jest śmieszkowo, gdy dziecko w placówce bywa krnąbrne. Już nie tak śmieszno, gdy to samo dziecko jest krnąbrne także w domu. No chyba, że rodzic ma wywalone na to.
Sabetha - 2017-08-11, 08:23
:
Spellu, w takich sytuacjach rodzice zachowują się dwojako. Najczęściej twierdzą, że w domu dziecko to anioł - w co osobiście nie wierzę, bo mam oczy, a mieszkam w miejscu, gdzie się wszyscy znają. Ci bardziej szczerzy rozkładają ręce i mówią, że sobie nie radzą. Nie radzą. Z cztero-, pięciolatkami //ooo
BTW, wyobrażaliście sobie kiedyś, że pracujecie w przedszkolu? Co do mnie, na świecie nie ma tylu pieniędzy, żebym się skusiła.
Trojan - 2017-08-11, 08:39
:
"obyś wychowywała cudze dzieci ..."

:)
Jachu - 2017-08-11, 09:14
:
Dajcie spokój, to żart był. Wiem, że są pewne etapy w życiu dziecka i jeśli rodzice zwracają uwagę i wychowują normalnie, to są w stanie naprostować małolata. Młoda ma charakter mojej żony, bo teściowa też chodziła na dywanik :mrgreen: Czeka nas po prostu wiele pracy i tyle.

Sabetha napisał/a:
Dialog przedszkolaka z wychowawczynią:
- Jasiu, uspokój się.
-Spierdalaj.
- Jasiu, ale nie wolno tak się zachowywać.
- Przecież ci mówiłem, spierdalaj.
W pobliskim przedszkolu było jeszcze gorzej, bo dzieciak patoli wyzywa nauczycielkę od kurew i mówi jej, że jest głupia i jej chuja brakuje //spell
I się zastanawiam: niewychowany gbur czy wizjoner? //mysli
MrSpellu - 2017-08-11, 09:42
:
Sab napisał/a:
Spellu, w takich sytuacjach rodzice zachowują się dwojako. Najczęściej twierdzą, że w domu dziecko to anioł - w co osobiście nie wierzę, bo mam oczy, a mieszkam w miejscu, gdzie się wszyscy znają. Ci bardziej szczerzy rozkładają ręce i mówią, że sobie nie radzą. Nie radzą. Z cztero-, pięciolatkami


Przedwczoraj byłem z młodym na placu zabaw, siedzimy w piaskownicy i podchodzi do nas Szymuś, równolatek młodego. Dzieciaki bawią się grzecznie, ale jak to trzylatki, po dłuższej chwili zaczynają dziczyć, sypać piachem wkoło etc. Wojtkowi powiedziałem raz, by nie sypał, bo to nieładnie i może komuś do oczu nasypać. Jak nigdy usłuchał od razu //spell Za to mamuśka Szymusia (fajna milfetka swoja drogą) upominać sobie mogła do usranej śmierci. Po chwili palnęła do mnie - Szymuś w domu jest bardzo grzeczny, on od innych dzieci łapie takie zachowania (implikując tym samym,że to Wojtek właśnie demoralizuje jej pociechę). Ja na to, z maksymalnym lekceważeniem i może troszeczkę z leciutką pogardą w głosie: "Tak, tak, Wojtuś w domu też jest cudowny. Po prostu cudowny. Niesamowicie grzeczne i kochane dziecko".

Chyba się obraziła //spell

Trojan napisał/a:
"obyś wychowywała cudze dzieci ..."


Uczyła.
dworkin - 2017-08-11, 10:05
:
Moja córka jak dotąd nie wykazała agresji. Nigdy nie uderzyła innego dziecka, nigdy niczym w nie nie rzuciła. W historii z piaskiem pewnie zaczęłaby jednak małpować sypanie dokoła. Kiedy ktoś próbuje jej coś zabrać, może krzyknąć "Moje!", może się zaprzeć, może próbować potem odebrać lub przyjść na skargę, ale to odruchy, nie ma w niej potrzeby oddania, zemsty itp. Zresztą myślę, że w większości przypadków takie zachowania nie wynikają z podobnych pobudek, a po prostu nawyków/odruchów bawialnych.

Moja córka w relacjach z innymi dziećmi jest raczej pełna hipisowskiej miłości //spell Często bierze jakieś dziecko za rękę, mówiąc "Choć sie bawić", jeśli jest młodsze, prowadzi je sama, a gdy starsze, daje się prowadzić. Dzieci mają silną potrzebę opieki, prawie zawsze na to idą. Czasami na powitanie lub pożegnanie mówi do innego dziecka w swym wieku "Tulić" i je tuli. Kilka dni temu, przy witaniu ze swoją ukraińską koleżanką, tuliły się wzajemnie, straciły równowagę i runęły na chodnik. I razem płakały.

MrSpellu napisał/a:
Trojan napisał/a:
"obyś wychowywała cudze dzieci ..."

Uczyła.

Moja matka do dzisiaj wspomina sytuację z chłopakiem z 4-5 klasy, który napomknięty przez inną nauczycielkę o braku szacunku (ostentacyjnie olał jej dzień dobry), powiedział z aktorską swadą: "Kłaniam się nisko, po same piździsko!" i ukłonił się dwornie. Matka musiała użyć całej woli, by się choć nie uśmiechnąć i zjebała chłopaka.
Trojan - 2017-08-11, 10:37
:
dworkin napisał/a:

Moja matka do dzisiaj wspomina sytuację z chłopakiem z 4-5 klasy, który napomknięty przez inną nauczycielkę o braku szacunku (ostentacyjnie olał jej dzień dobry), powiedział z aktorską swadą tak: "Kłaniam się nisko, po same piździsko!" i ukłonił się dwornie. Matka musiała użyć całej swojej woli, by się choć nie uśmiechnąć i zjebała chłopaka.


kolega w 8(7) klasie wdał się w taki dialog z panią od ZPT.
lekcja była o suwmiarkach.

pod koniec -pani pyta
pZPT: no do czego służy suwmiarka?
sala: do mierzenia !
pZPT: ale co można suwmiarką zmierzyć ?
sala: cisza
pZPT: no może Andrzej nam powie (Andrzej był dość tępy i rok starszy/spadochroniarz)
Andrzej: eee yyy no suwmiarką można zmierzyć głębokość pochwy ! (dumny z siebie)
pZPT: (mocno speszona) ale.. ale do tego służy inny przedmiot.
Andrzej: ja wiem, ja go mam ! i mogę pani zmierzyć ! (w punkt!)
pZPT: eeee ale jak jestem dla ciebie za stara (pogrąża się dalej)
Andrzej: e tam, Pani jest w sam raz !!!

[realnie to była taka sobie/ na moją ocenę 13-14 latka/ - prawdziwa petarda to była Pani od plastyki z ASP (tak na oko zaraz po studiach). Nogi miała pod sufit, a jak była w sukience to gdy mieliśmy z nią lekcje Andrzej wchodził pod biurko... ]
Sabetha - 2017-08-11, 10:43
:
MrSpellu napisał/a:
Ja na to, z maksymalnym lekceważeniem i może troszeczkę z leciutką pogardą w głosie: "Tak, tak, Wojtuś w domu też jest cudowny. Po prostu cudowny. Niesamowicie grzeczne i kochane dziecko".


:mrgreen:

Dzieci to dzieci. Może im się zdarzyć wszystko, zwłaszcza kiedy występują w większym stężeniu, i nawet spokojny Krzysio może raptem dać Jasiowi w łeb tym, co akurat trzyma w ręce. Jednakowoż mnie lekko przeraża, kiedy dziecko ewidentnie przekracza wszelkie granice, a mamusia (zwykle to są mamusie, tatusiowie raczej do szkoły nie przychodzą, możecie mi przy okazji wyjaśnić ten fenomen? :P ) nie widzi problemu lub usiłuje zwalić winę na inne dzieci/szkołę/ciemną stronę Mocy. A w tym wieku zazwyczaj wystarcza jasne postawienie granic. Znaczy, mojemu wystarczało //mysli

Jachu napisał/a:
Młoda ma charakter mojej żony, bo teściowa też chodziła na dywanik :mrgreen:


Zawsze się bałam, że córka odziedziczy charakter po tatusiu, który, według słów teściowej, był dzieckiem z piekła rodem. Na szczęście jest jakaś taka swoja własna, niepodobna do żadnego z nas.
MrSpellu - 2017-08-11, 11:09
:
Sabetha napisał/a:
zwykle to są mamusie, tatusiowie raczej do szkoły nie przychodzą, możecie mi przy okazji wyjaśnić ten fenomen?


Tatusiowie są jeszcze w pracy, albo przed chwilą z niej wrócili? Taka obserwacja z życia wzięta.

Sabetha napisał/a:
Jednakowoż mnie lekko przeraża, kiedy dziecko ewidentnie przekracza wszelkie granice


Raz podniosłem głos na dziecko sąsiadki. Cztery latka chłopak. Niedawno byli u nas na kawie i ciastku, i dzieciaki się bawiły w piaskownicy. Wojtkowi włączyła się faza "to jest moja łopatka", bezskutecznie próbowałem mu wyjaśnić, że byłoby miło, gdyby łopatkę na chwile koledze odstąpił. Chłopak sąsiadki na chwilę łopatkę odłożył, młody ją chwycił i odszedł kilka kroków. A ten za nim leci i zamierza mu przywalić inną łopatką (już brał zamach - i to zdradziecko, w tył głowy!), wtedy wkroczyłem ja, z bardzo głośnym (ale nie krzyczącym) "MŁODY, CO TY WYPRAWIASZ? TAK ABSOLUTNIE NIE WOLNO ROBIĆ!", do tego wyciągnięty palec i gniewna mina, kto zna moją mordę, wie że to zazwyczaj działa //spell Chłopak był w ciężkim szoku, że ktoś na niego fuknął. Jego matka jest taką matką upominającą, która łagodnie próbuje perswadować różne rzeczy, ale niespecjalnie jej to wychodzi. Zachowała twarz, choć widać było, że nie w smak jej, że podniosłem głos, kazała młodemu przeprosić Wojtka. Ja jej na to, że tu nie chodzi o przeprosiny, tylko o wyobraźnię. Plastikową łopatką krzywdy by nie zrobił, ale co by było, gdyby to był kij, albo coś cięższego? Przyznała mi rację. Rozeszło się to jakoś, ale i tak czułem się źle, że musiałem opieprzać nie swoje dziecko.

edit:

Gdyby sytuacja była odwrotna, młody już by stał w kącie.
Trojan - 2017-08-11, 11:36
:
MrSpellu napisał/a:


Gdyby sytuacja była odwrotna, młody już by stał w kącie.


w piaskownicy ?
MrSpellu - 2017-08-11, 11:50
:
Byłby problem, bo jest okrągła.
Sabetha - 2017-08-11, 13:48
:
MrSpellu napisał/a:

Tatusiowie są jeszcze w pracy, albo przed chwilą z niej wrócili? Taka obserwacja z życia wzięta.


Na wsi to tak nie działa, a i tak przychodzą głównie kobiety :-)
Carmilla - 2017-08-11, 21:08
:
MrSpellu napisał/a:
Ja bym nie był. Gdyby moje dzieci broniły się przed innymi dzieciakami, to spoko (Zuza już teraz potrafi ustawić młodego, a ma dopiero roczek). W każdy m innym przypadku bura, kąt, zakaz żelków --_-

Małżonek był dumny w rozmowie ze mną. Gdyby to on odbierał Młodą, też by z nią odbył stosowną pogadankę. Tak to pogadankę odbyła pani przedszkolanka, która mi relacjonowała zdarzenie. I NIE usłyszała ode mnie: "ale to na pewno przez przypadek, Maleństwo umyślnie by na pewno czegoś takiego nie zrobiła :badgrin: ". Koniec końców podrapany chłopiec usłyszał wołane Młodej: Brajanek przepraszam ale tobie już i tak się to zagoiło?*
Generalnie z Młodą i jej karaniem problem polega na tym, że nie raz umiała mi spokojnie powiedzieć: zostałam ukarana, bo byłam niegrzeczna. Dokładnie takim samym tonem, jak "dostałam nagrodę, bo coś dobrze zrobiłam".

*właściwie to ja powinnam przeprosić "Brajanka", że mu takie imię przypisałam.
MrSpellu - 2017-12-05, 19:31
:
Stało się. Młody przytargał z przedszkola ospę. Czekam aż mnie chwyci :->
toto - 2017-12-05, 20:01
:
Czarną? //death
Sabetha - 2017-12-05, 20:44
:
Chwyci, chwyci. Nie chcę Cię straszyć, Spellu, ale przechodzenie ospy w Twoim wieku to nie w kij dmuchał :evil:
MrSpellu - 2017-12-05, 21:04
:
Wiem, starszy kuzyn teraz przechodził (te same okoliczności). Ciężko było, ale bez powikłań, przynajmniej o żadnych jeszcze nie wiadomo.
toto - 2017-12-05, 21:08
:
Nie byłeś szczepiony? Jeśli mnie pamięć nie myli, to ja dostałem szczepionkę przeciwko ospie, a jesteśmy w podobnym wieku - jesteś chyba 2 lata starszy ode mnie.
Trojan - 2017-12-05, 21:44
:
Zdaje się że szczepienia były na inną ospę (czarną? -okrągły stempel na ramieniu) a teraz Spellu będzie miał tzw wiatrówkę. Kiedyś było tak że praktycznie wszystkie dzieci to przechodzily :)
No cóż - rodzice prawdopodobnie oszczędzili Spellowi w dzieciństwie i teraz będzie się męczył.
W sumie -nie bierzesz pod rozwagę czasowej wyprowadzki? Dorośli gorzej toto przechodzą
Tixon - 2017-12-05, 22:59
:
Spellu, jakby co to i na miesiąc Cię przygarnę //piwo
MrSpellu - 2017-12-06, 00:47
:
Szczerze mówiąc nie pamiętam na co byłem szczepiony. A za bajtla nie byłem w stanie się zarazić ospą. Powodem mogło być to, że gdy matka była ze mną w siódmym miesiącu ciąży przechodziła półpaśca. Przeprowadzka nie wchodzi w grę. Zresztą jeżeli miałem złapać, to już złapałem. Młody zaczął zarażać na kilka dni przed krostami. Teraz wirus potrzebuje 10-21 dni by się rozwinąć. Intensywnie się szczepię czarnym Jasiem Wędrownikiem //spell
Trojan - 2017-12-06, 01:34
:
Pomaga?
MrSpellu - 2017-12-06, 11:07
:
Jeszcze mnie nie obsypało ;)
Jachu - 2017-12-08, 11:59
:
ekhm, ekhm... Będę ojcem, again //kas
Stary Ork - 2017-12-08, 11:59
:
Zaczyna Ci to wchodzić w nawyk. W każdym razie WAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAGH //buu //orc
MrSpellu - 2017-12-08, 12:14
:
Ktoś musi zapierdalać na ZUS, c'nie? Gratki :)
Fidel-F2 - 2017-12-08, 12:21
:
Pracuj, pracuj a garb sam Ci wyrośnie.
utrivv - 2017-12-08, 12:28
:
Jachu napisał/a:
ekhm, ekhm... Będę ojcem, again //kas
Świetna nowina, gratz :)
Beata - 2017-12-08, 15:17
:
Gratulacje. :mrgreen:
bio - 2017-12-08, 15:28
:
Aha, to jakby co, to zapomniałem obwieścić, że ja też zostałem tatą po raz trzeci. Na stare lata się trafiło. Wcześniak - małe urwanie głowy. Imię ma po Panu Poecie i cesarzu Apostacie.
Beata - 2017-12-08, 15:53
:
Co za nowina! :-) Gratulacje. :mrgreen:
Fidel-F2 - 2017-12-08, 16:24
:
ech to 500+
toto - 2017-12-08, 19:51
:
Gratulacje.
Jachu - 2017-12-08, 20:15
:
Dzięki, dzięki :)
Carmilla - 2017-12-09, 01:15
:
bioJachu - gratulacje :-)
Sabetha - 2017-12-09, 08:21
:
Jachu, gratuluję :-)
Jachu - 2017-12-09, 12:36
:
Dziękuję :) Doktor podczas usg mówił, że maluch jest duży jak na ten etap ciąży i wieszczy syna... A ja wolałbym drugą córkę ;) choć najważniejsze, aby było zdrowe, płeć nie ma większego znaczenia...
bio - 2017-12-09, 13:14
:
"płeć nie ma większego znaczenia..." -dobre hasło na sztandary LGBT. Moje starsze bardzo się ucieszyły, że one już nie muszą przedłużać rodu i mogą dalej taplać się w bagienku hedonistycznego egoizmu.
wred - 2017-12-09, 22:22
:
Gratulacje chłopaki :) //piwo
Jachu - 2018-02-05, 14:27
:
Potwierdzone, że druga córka. Czyli potwierdziło się, że aby zrobić dziurkę w dziurce, to trzeba sztukmistrza //kas
bio - 2018-05-23, 16:47
:
Może powinno to być w dziale Kosmos, czy inna Nauka, ale jednak tutaj wpiszę. Odkrycie prawa fizyki : "Dziecko zanurzone w kąpieli dąży do zachowania rączki w buzi". Usunięcie jednej zamoczonej uprzednio rączki w pianie z otworu gębowego powoduje automatyczne wtłoczenie do tego otworu drugiej też utytłanej w mydlinach rączki. Prawo Zachowania Rączki w Buzi( PZRwB) trzeba teraz powiązać z kwantowym opisaniem świata w makroskali.
Stary Ork - 2018-05-24, 06:34
:
Jeżeli na dziecko w kąpieli nie działa żadna siła zewnętrzna to dziecko pozostaje w kąpieli //mysli .
Fidel-F2 - 2018-05-24, 07:40
:
Jeżeli na dziecko w kąpieli nie działa żadna siła to drugie dziecko ma umytą głowę i jest utopione.
MrSpellu - 2018-05-24, 19:12
:
Trzy dni przed wyjazdem na wczasy dziecko dostaje gorączki.
Jachu - 2018-05-24, 19:56
:
MrSpellu napisał/a:
Trzy dni przed wyjazdem na wczasy dziecko dostaje gorączki.
Prawa Murphy'ego w praktyce? //mysli
goldsun - 2018-05-25, 06:38
:
MrSpellu napisał/a:
Trzy dni przed wyjazdem na wczasy dziecko dostaje gorączki.

Przebijam - dokładnie w dniu wyjazdu, rano, na dziecku widać wysypkę, która później okazuje się różyczką.
I druga opcja - w dniu wyjazdu (i podróży, dobrych kilka godzin samochodem) dziecko dostaje rozwolnienia ...
Owszem - obydwa przypadki przerobione w praktyce. :-)
Plejbek - 2018-05-25, 08:48
:
Dziecko zasypiające o 18:00 w foteliku samochodowym wywołuje gromki śpiew jadących z nim rodziców.

Tylko inny rodzic zrozumie to uczucie, które przychodzi, gdy wieczorem, podczas powrotnej podróży samochodem, spoglądasz we wsteczne lusterko i widzisz dziecko w objęciach Morfeusza.
dworkin - 2018-05-25, 09:43
:
I już wiesz, że nie zaśnie normalnie o 20, tylko będziesz się z nim bujać do 22-23, choć sam jesteś zmęczony i byś odpoczął.
Plejbek - 2018-05-25, 12:16
:
Próbowałem czasem już po przyjeździe do domu przenieść śpiącego i położyć do łóżka. Ostrożnie, może się nie obudzi. Nigdy się nie udało.
MrSpellu - 2018-05-25, 20:27
:
Dwa dni przed wyjazdem dziecko dostaje w nocy 39 stopni, ma biegunkę i rzyga dalej jak widzi. Dzień przed wyjazdem wszystko się uspokaja, ale badania jednoznacznie wskazują na zapalenie dróg moczowych.
Trojan - 2018-05-26, 11:04
:
I jak rozumiem nie pojechaliscie?
Fidel-F2 - 2018-05-26, 14:20
:
Mój synal pierwszego dnia wyjazdu zachorował na ospę.
Jachu - 2018-05-26, 18:08
:
Moja córka w pierwszym dniu wyjazdu oblała się sokiem --_-
MrSpellu - 2018-05-27, 05:21
:
Fajny ten Sopot //spell
Jachu - 2018-07-06, 21:54
:
Od 14:52 ten kraj ma nową obywatelkę. Otylia jest już z nami :)
Trojan - 2018-07-06, 22:36
:
Gratuluję. :)
Fidel-F2 - 2018-07-06, 22:41
:
O, to miło, to bardzo miło
Cintryjka - 2018-07-07, 09:33
:
Gratulacje i dużo zdrowia dla córeczki!
Stary Ork - 2018-07-07, 09:47
:
WAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAGH //buu
bio - 2018-07-07, 15:16
:
Fajnie, tylko nie kierujta się imieniem przy dobieraniu diety.
Beata - 2018-07-07, 15:55
:
Gratulacje! :mrgreen:
utrivv - 2018-07-07, 17:53
:
Wspaniała nowina , gratuluję :)
MrSpellu - 2018-07-07, 19:50
:
Gratki!
toto - 2018-07-07, 20:01
:
Gratulacje!
Jachu - 2018-07-07, 20:20
:
Dzięki wielkie wszystkim :) Może już jutro będziemy w domu w komplecie.
MrSpellu - 2018-07-08, 07:47
:
Ja mam znacznie lepszą wiadomość. Żona z dzieciakami na dwa tygodnie wybyli na wakacje do matki. Dwa tygodnie ciszy i spokoju //spell
Stary Ork - 2018-07-08, 09:54
:
MrSpellu napisał/a:
Dwa tygodnie ciszy i spokoju


Strasznie dziwnie piszesz szampan, dziwki, strzelanina //panda
Trojan - 2018-07-08, 11:42
:
Stary Ork napisał/a:
MrSpellu napisał/a:
Dwa tygodnie ciszy i spokoju


Strasznie dziwnie piszesz szampan, dziwki, strzelanina //panda


Co ty, będzie malował figurki. Po szampanie ręką może zadrżeć
wred - 2018-07-08, 21:40
:
Gratki Jachu :))
Jachu - 2018-07-08, 22:08
:
Dzięki, wred :)
Jesteśmy już wszyscy w domu. Niestety, tak jak się spodziewaliśmy, starsza córka jest zazdrosna i pokazuje, że nowa sytuacja jej się nie podoba... Cóż, ma problem //kas
MrSpellu - 2018-07-09, 07:15
:
Trojan napisał/a:
Stary Ork napisał/a:
MrSpellu napisał/a:
Dwa tygodnie ciszy i spokoju


Strasznie dziwnie piszesz szampan, dziwki, strzelanina //panda


Co ty, będzie malował figurki. Po szampanie ręką może zadrżeć


Zawsze używam stabilizatora drgań 40% //spell
dworkin - 2018-09-07, 16:06
:
Jeszcze raz obejrzę Krainę Lodu, a sczeznę. Tylko że... obejrzę jeszcze 50 razy --_-

Chyba nie muszę więcej wyjaśniać...
Stary Ork - 2018-09-07, 16:42
:
Głupi śmiertelniku, widziałem Zaplątanych więcej razy niż jest ziaren piasku w czymś w czym jest bardzo dużo ziaren piasku --_-
dworkin - 2018-09-07, 16:55
:
Zaplatanych puscilem jak dotad raz, by przerwac horror Krainy Lodu, podobali sie, ale to wciaz troche za trudna bajka dla 4-latki (- Dlaczego mama jest zla? - Jak to mowi, ze jest mamą, a nie jest mamą?). Mama to wciaz tylko pozytywna postac :)

PS No i how the fuck mozna sciac takie piekne wlosy? Niech gnije w wiezy, byle wlosy zostawila!
Stary Ork - 2018-09-07, 16:59
:
To jedziesz z Planetą 51, w sam raz żeby wychowywać małych nerdów :mrgreen:

EDIT: O, albo Wall-E //mysli
MrSpellu - 2018-09-13, 11:36
:
Od kilku tygodni młody namiętnie ogląda takie filmiki:



Wie gdzie jest bukszpryt, fokmaszt, grotmaszt, bezanmaszt, gdzie jest rufa, dziób, burty... //spell
utrivv - 2018-09-13, 11:49
:
Naucz go jeszcze klasyfikacji logicznej, okręt składa się z przedokręcia okrętu bojowego, wśródokręcia okrętu bojowego i zaokręcia okrętu bojowego.
Przedokręcie okrętu bojowego składa się z przedokręcia przedokręcia okrętu bojowego, wśródokręcia przedokręcia okrętu bojowego i zaokręcia przedokręcia okrętu bojowego

Na długie zimowe wieczory --_-
dworkin - 2018-09-13, 11:57
:
Moja corka od dwoch tygodni gra w Wiedzmina III, znanego jej pt. Pan Jezdzacy na Koniku. Zainstalowalem moda redukujacego brutalnosc i jezdzi se joystickiem na koniku, plywa lodeczka lub bez, wchodzi na gorki i zjezdza po sniegu, co bardzo lubi. Czasem tez przebiera Pana i zmienia mu fryzure, szuka pieknych zamkow. Raczej unika potworow. I tak to sie gra... Tylko ze ja musze siedziec obok i sterowac kamera z uzyciem myszki --_-
Jachu - 2018-09-13, 12:09
:
Moją córkę interesują jak na razie jedynie piosenki Smoka Edzia i bajki o śwince Peppie... A tak to, jak tata, woli książeczki 8)
MrSpellu - 2018-09-13, 12:19
:
Mój też bardzo lubi książeczki. O statkach.
SnowyCan - 2018-09-16, 17:07
:
Mój lubi rozmontowywać Gwiazdę śmierci i Sokoła milenium z Lego na rzecz swoich wyścigówek.
bio - 2018-09-16, 18:53
:
Udowodnij.
utrivv - 2018-09-17, 06:39
:
Mój lubić twój post --_-
dworkin - 2018-10-07, 17:06
:
bądź ojcem
miej córkę lvl 4
idźcie przez centrum handlowe, zobacz H&M
- Dwupoziomowy, najs, skrócimy sobie drogę na górę
bądź już prawie przy wyjściu na piętrze
- Tato, stój!
powoli spójrz za siebie
dziecko patrzy na błękitną suknię Elzy z Krainy Lodu
właśnie wydałeś 99 zł
MrSpellu - 2018-10-07, 17:47
:
My tak upolowaliśmy jebutnego dinozaura z plastiku. Ale, ale!

Warto było zobaczyć jak młody grzecznie i karnie czekał ze mną przez cały kwadrans na panią w sklepie, która zniknęła na zapleczu w poszukiwaniu zaginionej cenówki :badgrin:
Fidel-F2 - 2018-10-07, 18:51
:
Córce coś się nie zgodziło i ryczy w sklepie. Po chwili moja żona zachwyca się
- o ryczysz jak lew, jak ryczy lew, itd
trwało to ze dwadzieścia sekund i żona mówi
- a jak robi rybka?
w sklepie nastał cisza a córka stała i bezgłośnie pykała paszczą
toto - 2018-10-07, 19:07
:
Best mute ever.