Zaginiona Biblioteka

Fantastyka polska - Łukasz Orbitowski

Toudisław - 2008-10-19, 18:53
: Temat postu: Łukasz Orbitowski
Łukasz Orbitowski (ur. 1977) to polski pisarz, piszący głównie opowiadania grozy.
absolwent filozofii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Jego debiutem w fantastyce było opowiadanie Diabeł na Jabol Hill, opublikowane w pierwszym numerze miesięcznika "Science Fiction". Publikował opowiadania w czasopismach "Science Fiction", "Nowa Fantastyka", "Sfera", "Ubik". Jego opowiadanie Władca Deszczu znalazło się w antologii PL+50 pod redakcją Jacka Dukaja. Do tej pory zostały wydane cztery książki opatrzone jego nazwiskem - Złe Wybrzeża (1999), Szeroki, głęboki, wymalować wszystko (2002), Wigiljne Psy (2005) i Horror show (2006). Za wydaną w 2007 r. powieść Tracę ciepło (Wydawnictwo Literackie) uhonorowany został Nagrodą Krakowska Książka Miesiąca. Jest również współtwórcą gry fabularnej Bakemono.'


Książki

* Złe Wybrzeża 1999, Związek Literatów Polskich
* Szeroki, głęboki, wymalować wszystko 2001, Ha!art
* Wigilijne psy 2005, Editio
* Horror show 2006, Ha!art
* Tracę ciepło, Wydawnictwo Literackie 2007
* Pies i klecha. tom. 1 - Przeciwko wszystkim, Fabryka Słów 2007
* Prezes i Kreska. Jak koty tłumaczą sobie świat, Powergraph 2008
* Tracę ciepło 2: Ciągle grzeję, Wydawnictwo Literackie 2008
* Pies i klecha. tom 2 - Tancerz ma wyjść na przełomie X i XI 2008
* Święty Wrocław (zapowiedź)
* Widma (zapowiedź)

Opowiadania

* Diabeł na Jabol Hill, "Science Fiction" 1/2001
* Tunel, "Nowa Fantastyka" 6/2001
* Ballada o Czerwonym Tomku, "Science Fiction" 9/2002
* Droga do modlichy, "Nowa Fantastyka" 11/2002
* Psy wigilijne, "Nowa Fantastyka" 5/2003
* Opowieść taksówkarska, "Science Fiction" 10/2003
* Angelus, "Science Fiction" 1/2004
* Pacześniak, "Nowa Fantastyka" 1/2004
* Objawienia, "Science Fiction" 9/2004
* Pan Śnieg i Pan Wiatr, "Nowa Fantastyka 12/2004
* Wielka ciemność, SFFiH 02/2005
* Lombard, "Science Fiction" 4/2005
* Zmierzch rycerzy światła, "Nowa Fantastyka" 4/2005
* Horror Show!, "Science Fiction" 6/2005
* Pies i klecha: Żertwa, SFFiH 2/2006
* Nie umieraj przede mną, "Nowa Fantastyka" 6/2006
* Święty Wrocław, SFFiH 11/2006
* Pies i klecha: Hipoteza śladu, SFFiH 07/2006
* Popiel Armeńczyk, "Nowa Fantastyka" 9/2007
* Równik, "Nowa Fantastyka" 7/2008

* Stachu, Wizje alternatywne 5
* Władca Deszczu, PL+50
* Rysunek Anioła, Fahrenheit 38/04



http://carpenoctem.pl/wordpress/orbitowski/

Znacie ? Lubicie ?
Jachu - 2008-10-19, 19:19
:
Ja uwielbiam Łukasza Orbitowskiego oraz jego styl, i staram się przy każdej okazji go wychwalać, więc i tym razem nie omieszkam. Utwory Łukasza są napisane wspaniale. Opisy świetne, dialogi MAJSTERSZYTK! (zawsze jestem pod ogromnym wrażeniem), bardzo dobrze skonstruowani bohaterowie (z ciekawymi i żywymi przemyśleniami), dobra fabuła, niezły klimat, sporo grozy, opis otaczającego nas świata (zwykle Krakowa i okolic, ale nie tylko), sporo ironii. Nigdy jeszcze nie miałem właściwie co zarzucić autorowi - jestem wciągany w historię i ledwo się odrywam do domowych czynności ;)

Czytałem: zbiory opowiadań - "Złe Wybrzeża"; "Szeroki, głęboki, wymalować wszystko"; "Wigilijne psy" oraz powieści - "Horror show!" oraz "Tracę ciepło". Przymierzam się do sięgnięcia po "Pies i klecha: przeciwko wszystkim", którą mam już zarezerwowaną w szczecińskiej bibliotece.
Bruja - 2008-10-19, 20:33
:
Pamiętam jakby to było wczoraj... napisałam gdzieś Tiganie, że czekam na książkę Orbiego, a on aż zapytał jaką, bo przecież Bruja nie czytuje horrorów, więc co? Chodziło oczywiście o "Prezesa i Kreskę". Te opowiadanka będę wychwalać do upadłego, bo są tego warte. Zabawne, leciutkie, a przede wszystkim mądre i o kotach! xD Czytając o kolejnych przygodach głupiutkiej Kreseczki o ślicznych łapkach odnajdywałam coraz więcej analogii do mojej zwariowanej koty, a Prezes z kolei przypominał mi mojego poprzedniego zwierza. Ale takie porównania będą się nasuwały każdemu, gwarantuję.
Najpiękniejsze jak dla mnie: Kawa dla wiosny

A cały ten mój zachwyt przez taką jedną żonę Dabliu ;)
I ogromna buźka dla Elektry!
Shadowmage - 2008-10-20, 12:14
:
Również bardzo cenię prozę Orbita, szczególnie jego ostatnie dokonania. Nie jestem ze wszystkim na bieżąco (szczególnie jeśli chodzi o opowiadania z pism), ale to co czytałem, zasługuje na pochwałę. W zasadzie jedynie "Pies i klecha" w wersji powieściowej mnie wymęczył i rozczarował, choć i w nim było sporo ciekawych elementów. Mam nadzieję, że "Tancerz" będzie lepszy. Na razie słyszałem tylko na Polconie relację z wizyty autorów w Paryżu - boki można było zrywać :)

"Święty Wrocław" ma się ukazać ponoć w styczniu.
Tyraela - 2008-10-20, 21:34
:
Orbitowski jest polskim mistrzem plastyki języka. To, jak on operuje słowem to jest bajka, normalnie nic, tylko klaskać uszami z radości podczas lektury. Do tego nie bawi się w żadne ceregiele i konkretny, dosadny język nie jest mu obcy, chociaż stawia go przy naprawdę bogatych, dobrych opisach. Boże, zakochałam się.
Fabularnie natomiast jakoś tak gorzej, o ile "Tracę ciepło" jest książką fantastyczną, to fabuła była dziwna, sklejona tak jakby z braku laku, jakby autor nie miał pomysłu, jak dany wątek przedłużyć.
Ale jak widzę, ile on wypłodził, to mi się głupio robi wypowiadając się na jego temat na podstawie jednej książki i pozostaje mi tylko przeczytanie czegoś więcej o.o
Gand - 2008-10-20, 21:41
:
Ja na razie czytałem tylko "Prezesa i Kreskę", fajna rzecz dla kogoś kto ma dwa koty w domu. :P
A "Tracę Ciepło" czeka na swoją kolej na półce. Jako, że ojciec jest wielkim fanem Orbita dostęp do pozycji jego autorstwa mam raczej pewny. ; )
orbitoski - 2008-10-21, 08:22
:
Dzięki za miłe słowa. Ptrzypominam, że w ten piątek jest premiera drugiego tomu Psa i Klechy.
Fajne forum macie! //pisowcy
Toudisław - 2008-10-21, 08:41
:
orbitoski napisał/a:
Fajne forum macie! //pisowcy

O_o z tymi pochodniami to wygląda dwuznacznie

Ja na razie jestem po "Przeciw wszystkim" i to dość fajna książeczka. Miało swoje wady ale czytało mi się ja bardzo przyjemnie. Tracę Ciepło przeczytam na 100 % bo by mnie Tyr zbiła jak bym tego nie zrobił :mrgreen:

Ps. Mój Zajdlowy głos poszedł na Ciebie tak in blanco :P

I fajnie, że przyjąłeś zaproszenie :)
Shadowmage - 2008-10-21, 08:54
:
Toudisław napisał/a:
Ps. Mój Zajdlowy głos poszedł na Ciebie tak in blanco :P
Lizus :D A do tego nierzetelny głosowacz :D
A "Tracę ciepło" musisz przeczytać, bo nie tylko Tyr będzie Cię męczyć :evil:
Toudisław - 2008-10-21, 08:58
:
Shadowmage napisał/a:
Lizus :D A do tego nierzetelny głosowacz :D

Lód był 2, a ten przeczytałem. :P Zresztą fragmenty mi się spodobały. Nie mogę sobie darować, że ostatnio nie zagłosowałem na Kosika (a to była jedyna książka z nominowanych, jakiej nie przeczytałem).
Shadowmage napisał/a:
A "Tracę ciepło" musisz przeczytać, bo nie tylko Tyr będzie Cię męczyć :evil:

Przeczytam. :P "Via Nostra" pierwsze bo mi ASX nie daruje, a później pewnie "Tracę ciepło".
"Tancerza" będę miał na tapecie, bo się mojej rodzicielce podobał.

A jakie plany? Co następnego się pisze?

A co do "Psa i klechy" to mi się "profesor" kojarzył z Geremkiem. :shock:
orbitoski - 2008-10-22, 15:31
:
Z tym Geremkiem to nie najgorsze skojarzenie, heh.
A co się pisze? teraz opko ze świata PiKa, potem opko do antologii conanowskiej, równolegle jestem przy zbieraniu matriałó do nowej powieści, tym razem alternatywna historia plus demony.
Toudisław - 2008-10-22, 20:21
:
orbitoski napisał/a:
Z tym Geremkiem to nie najgorsze skojarzenie, heh.

Coś czuje że takich przytyków było więcej. A coś o tym Geremku możesz rozwinąć :>
orbitoski napisał/a:
równolegle jestem przy zbieraniu matriałó do nowej powieści, tym razem alternatywna historia plus demony.

A coś więcej się dowiemy ?

A "Tancerz" ma mieć premierę na TK w Krakowie Gdzie będzie można spotkać Autorów
Shadowmage - 2008-10-23, 09:12
:
Na Polconie Orbit trochę o tej nowej książce opowiadał. Brzmiało smakowicie.
A i opka conanowskiego jestem ciekaw, może wyjść coś interesującego :)
orbitoski - 2008-10-23, 16:32
:
Geremka nie rozwinę, bo o umarłych mówi się dobrze lub wcale, więc przysłowia każą mi milczeć.
Nowa powieść (po "Świętym Wrocławiu" i zbiorze opowiadań "Daleko" z dodaną krótką powieścią pod tym właśnie tytułem) dzieje się w Warszawie lat pięćdziesiątych. Nie było powstania. Dogorywanie małżeństwa Baczyńskiego i Baśki, szykują się rozruchy 1956 roku w znacznie silniejszej wersji. do tego, wszędzie znikają dzieci, czyli wątek śledztwa. Tak to w założeniach wygląda. Powieść nosić będzie tytuł "Widma".
MadMill - 2008-10-23, 16:48
:
Ja jestem tak w 2/3 Tracę ciepło i nie będę chwalił jak inni, bo bym się powtarzał. Świetna książka, wciągająca i trzymająca czytelnika, aż się nie chce przestawać czytać. Styl który sprawia, że przyjemność płynąca z lektury jest ogromna. W dodatku spostrzeżenia Kuby - głównego bohatera - są tak trafne, że przypominają mi się moje czasy podstawówki, chociaż jestem od niego młodszy o 10 lat to szkoła nie zmieniła się wiele, ach te wczesne lata 90-te. Nie mówię o utożsamianiu się z nim, ale o opisach życia.

No i jest to jedna z niewielu książek, których nie mogę czytać wieczorem. Mama mi zabiera jak wraca z pracy i sama czyta. Także jest zadowolona z lektury. ;)
Toudisław - 2008-10-23, 17:40
:
orbitoski napisał/a:
Geremka nie rozwinę, bo o umarłych mówi się dobrze lub wcale, więc przysłowia każą mi milczeć.

Niech tak zostanie. Ważne, że jednak jest coś na rzeczy.
orbitoski napisał/a:
Nie było powstania. Dogorywanie małżeństwa Baczyńskiego i Baśki, szykują się rozruchy 1956 roku w znacznie silniejszej wersji. do tego, wszędzie znikają dzieci, czyli wątek śledztwa. Tak to w założeniach wygląda. Powieść nosić będzie tytuł "Widma".

Zapowiada się naprawdę ciekawie. Raczej będzie dość mroczny klimat. \
Kupiłem Tracę Ciepło. Chyba będę je oceniał inaczej niż reszta bo znam Kraków i pewne szczegóły będą dla mnie istotne. ( jak czytam o Placu wolnica to mi się kojarzy że tam tramwajem z hurtowni do pracy jadę ).

Ale ja chciałem o czym innym. Czytałem twój Felieton w NF. ( sierpień ) Anty Amelia robi wrażenie. Fajny felietonik.
Sharin - 2008-11-03, 10:10
:
Łukasz Orbitowski „Równik”
[Nowa Fantastyka, nr 7 (310) 2008, s.39-47]

Jeżeli miałbym oceniać pomysłowość pisarza to uznałbym, że nie zaskoczył mnie dość ciekawie. Już po paru akapitach możemy domyślić się, jak całe to opowiadanie się zakończy. Orbitowski stara się zbudować atmosferę tajemniczości poprzez różnego rodzaju triki literackie, np. zwroty zdaniowe, wprowadzanie głównego bohatera w świat, którego on nie pamięta. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie jestem mentorem w technice pisania, ale moim zdaniem pisarz ten troszeczkę na siłę próbuje przekonać czytelnika, iż jest on drugim S. Kingiem.
Jeżeli chodzi o sam motyw opowiadania to... nic specjalnie oryginalnego. Po raz kolejny spotykamy się ze starszym człowiekiem, który doświadczony przez życie nie wie, co ma ze sobą zrobić i postanawia wrócić na „stare śmieci”, aby spokojnie umrzeć. Pachnie mi tandetą, ale... może się niektórym osobom podobać. Mojej Oli opowiadanie podobało się. Była wręcz nim zachwycona.
Jedno jest pewne: Orbitowski nie stworzył kolejnego opowiadania z serii „Strefa Mroku”, choć wydaje mi się, że bardzo tego pragnął.
Toudisław - 2008-11-09, 23:50
:
Ja Oprócz "Psa i klechy " napisanej z w duecie. Przeczytałem "Tracę ciepło" Ta książka mnie po prostu zachwyciła. Kojażyła mi się z najlepszymi autorami. Już od pierwszych stron wiedziałem że czytam coś niezwykłego. Język jakim posługuje się autor to naparwde coś rewelacyjnego. Ale to nie koniec Atutów bo stworzone postacie czy prowadzeni fabuły jak najbardziej zasługuje na uznanie. Jak na razie Łukasz idzie na czołowe miejsce dla polskich Autorów w moim rankingu
Taclem - 2008-11-10, 18:53
:
Przeczytałem większość wydanych rzeczy Łukasza, właśnie jestem w trakcie "Tancerza". Uważam, że znajomość z prozą Orbitowskiego warto zacząć od opowiadań, choćby tych z tomu "Wigilijne psy". Docierając powoli tam gdzie Łukasz jest dzisiaj, zrozumiemy łatwiej to co obecnie pisze. Bo to taka dziwna historia. Jego pisarstwo zmieniło się, dojrzało, a nadal jest w jakimś sensie takie samo :-)
nosiwoda - 2008-11-27, 11:20
:
Żeby nie było, że tylko shoutbox i privy, to się wypowiem.

Akurat czytam "Tancerza", jak zwykle bawię się świetnie, ale zanim wypowiem się o całości, mam pytanie do orbita, który może się pojawi w niedalekiej przeszłości:

Czy słusznie zauważam w tekście wtrącone w rozmowy teksty z popularnych w latach 90. piosenek pop? I czy to miał być literacki żart, czy może takie uwiarygodnienie opisywanych realiów (bo takie teksty włażą w łeb i PiK mogli nawet nieświadomie je wypowiadać, takie frazy-wirusy)?
Shadowmage - 2008-11-27, 15:16
:
Podobny zabieg był chyba już "Przeciwko wszystkim" jak mi się wydaje. Mnie się wydaje, że był to integralny element tamtych czasów i ma raczej za zadanie uwiarygodnienie (jeśli w ogóle można mówić o czymś takim).
nosiwoda - 2008-12-13, 09:22
:
Rozpowszechniam swą recenzję Tancerza, krytykę i kwiaty przyjmuję pod recenzją, na forum Esensji.
Carmilla - 2008-12-19, 09:04
:
Czytałam tylko fragment Horror Show - za krótki, by powiedzieć o nim coś konkretnego, wystarczająco długi, by zachęcić do całości, po którą i tak jakoś nie zdążyłam sięgnąć
Przeczytałam pirwszego Psa i klechę. Nie pierwszy już raz zauważam, że książka rozczarowuje tych, co sa i klechę znają z opowiadań. Ja opowiadań nie czytałam, co pozwoliło mi zachwycić się książką. Łatwo przyswajalny język, ciekawa akcja i niestereotypowi bohaterowie. Tancerza też przeczytam... na pewno przeczytam... na pewno... kiedyś
Taclem - 2008-12-19, 09:37
:
Znam PiK z opowiadań i powieści też mi się podobają, nie mam z tym problemu. Generalnie opowiadanie wymusza szybszą akcję, więc może stąd takie reakcje.
dareko - 2008-12-19, 11:05
:
Carmilla napisał/a:
Czytałam tylko fragment Horror Show - za krótki, by powiedzieć o nim coś konkretnego, wystarczająco długi, by zachęcić do całości, po którą i tak jakoś nie zdążyłam sięgnąć
Jak sie bedziesz zbierac, to polecam wersje ksiazkowa. Znacznie rozni sie od tej publikowanej SF.
Taclem, mam tak samo.
Carmilla - 2008-12-19, 11:15
:
jeśli sięgnę to tylko po książkową. Skoro już jestem przy powieściach, to w szukanie starych gazet i czasopism bawić mi się nie chce
stoniu - 2008-12-26, 13:46
:
"Święty Wrocław" ma pojawić się w marcu 2009, pod tym linkiem więcej informacji.
Romulus - 2009-04-10, 20:43
:
Przeczytałem TRACĘ CIEPŁO. Poszło mi szybko, bo autor pisze tak zajmująco, że płynnie i bezboleśnie wszedłem w fabułę całkowicie nie z mojej bajki. Rewelacja - jeśli chodzi o język i styl. I choćby dlatego chętnie sięgnę po inne dziełka tego autora. Kurczę, rzadko mi się zdarza przeczytać polskiego pisarza "fantastycznego" i nie wzruszyć ramionami po lekturze myśląc: "i co z tego?". Bardzo dobra, nastrojowa powieść, niepokojący klimat. Świetnie osadzona we współczesności. W zasadzie, gdyby to była powieść stricte obyczajowa to piałbym z radości.
Tyraela - 2009-04-10, 20:51
:
Romulus - i nie zgrzytały Ci np. słabe połączenia wątków? ;P
Romulus - 2009-04-10, 21:04
:
Tyraela napisał/a:
Romulus - i nie zgrzytały Ci np. słabe połączenia wątków? ;P

Mnie do szczęścia - tj. pozytywnych wrażeń z lektury, wystarczy, że książka jest dobrze napisana - a ta jest. I jeśli już coś, ogólnie, mnie "odrzucało", to elementy "fantastyczne" - jak pisałem: to nie moja bajka. Nie jest to powieść, do której będę wracał, ale też nie zgrzytam zębami, ani nie przechodzę obojętnie. Słowianizuję się coraz bardziej, bo następna w kolejce powieść Dabliu.
Tyraela - 2009-04-10, 21:12
:
Masz podobnie widzę jak ja - jak warsztat dobry to i ja zadowolona : D wiesz zdziwiłam się, bo elementem warsztatu jest jakieś umiejętne łączenie bzdur o których się pisze - tymczasem Orbitowski skacze od jednego do drugiego wątku i jakby bez większego pomysłu, co z nimi zrobić, to sklecił od niechcenia jakieś słabo połączone pomysły w jedną powieść.
A elementy fantastyczne tylko dawały pożądanego charakteru ogółowi; ale co z tego, że bohaterowie już pod koniec okazali się tacy zaznajomieni z 'jeziorami', chociaż tak naprawdę spotkali się z nimi ledwie kilka razy w życiu, ot tak bez większego wykopu mi się to zdawało.
Jander - 2009-04-11, 13:47
:
A mnie Tracę Ciepło nie wciąga. Podchodzę do czytania już drugi raz (znaczy raz odłożyłem i chwyciłem się za coś innego). Dobijam do 200 strony bez żadnej pasji. Spróbuję skończyć, ale obawiam się, że moje podejście się nie zmieni do końca - ot, stylowo mi nie odpowiada.
martva - 2009-04-11, 17:19
:
Ehh, przegapiłam kiedyś autobus czytając 'Tracę ciepło' na przystanku. Świetna książka. W ogóle Orbit jest jednym z lepszych polskich pisarzy, stoi w mojej prywatnej pierwszej trójce obok Brzezińskiej i Sapkowskiego.
Carmilla - 2009-04-11, 20:48
:
A u mnie Tracę ciepło to <chwilowo> jedynie ładna ozdoba w biblioteczce. Pewnie za jakiś czas się za to zabiorę. Póki co jestem względnie świeżo po lekturze Świętego Wrocławia. I niby nic złego powiedzieć się nie da, ale jakiś niedosyt powieść pozostawiła... Chyba raczej prędzej jak później owoż Tracę ciepło przeczytam, żeby mieć skalę porównawczą. No bo przecież z Prezesem i Kreską Świętego Wrocławia zestawiać nie będę ;-) A Pies i Klecha to już jednak duet...
W każdym razie - wracając do Św. W. - dobrze, że wciąż jeszcze ktoś umie tak ładnie o miłości pisać. I to w powieści, która - jakby nie patrzeć - romansem nie jest...
Gand - 2009-04-12, 23:23
:
Dokończyłem dziś "Tracę ciepło", recenzji tradycyjnie pisać mi się nie chce, więc kilka zdań wrażeń.
Nie będę ukrywał, że książka bardzo mi się spodobała i z miejsca wszystko, co ma na okładce nazwisko Orbitowski dostaje u mnie na starcie od tej pory kredyt zaufania. Tracę ciepło to moim zdaniem pozycja kompletna, zapadająca w pamięć i właściwie bez większych wad.
Nie rozumiem zarzutów Tyr - Orbit z dużą lekkością łączy poszczególne fragmenty książki, właściwie nie ma się wrażenia, że dzielą je lata. Autorowi udało się zachować płynność narracji i to, że nagle przeskakujemy z historii toczącej się w roku zero do opowieści o dwójce zakochanych, następnie Wielkiego Dzwona a potem do Kalborni pozostaje nie tyle niezauważone, co odbywa się niebywale lekko i przyjemnie. Ogromny plus za to, bo pokazuje, jak świetnie napisana jest książka. Kolejne strony właściwie czytają się same a książka kończy się w momencie, kiedy ja miałem ochotę na więcej (niekoniecznie po zakończeniu - ale może gdzieś w środku książki?).
Nie zgadzam się też z zarzutem Tyr odnośnie tego, że bohaterowie są tak zaznajomieni z jeziorami, podczas, gdy spotkali się z nimi tylko kilka razy. Warto zwrócić uwagę, że poznajemy tylko 4 konkretne historie, nie mamy styczności z tym, co bohaterowie robili, mówili czy nawet myśleli o jeziorach podczas lat pomiędzy kolejnymi epizodami, dlatego nie warto zakładać, że poza momentami, gdy mieli z nimi styczność nie poświęcili ani chwili na rozmyślania o nich.
Na uwagę zasługuje też świetne przedstawienie zmian zachodzących w okolicach roku zero. Już ja, który niekoniecznie dokładnie pamięta ten okres (wszak w roku zero miałem 2 lata) odczuwam doskonałe oddane tamtego okresu, a podczas rozmowy z osobami, które czytały powieść i są nieco starsze tylko utwierdziłem się w przekonaniu co do doskonałego oddania tych czasów.
Podsumowując: świetna pozycja pod każdym względem. Jednocześnie dobrze napisana, ale miła w lekturze, przy tym inteligentna i intrygująca jeśli chodzi o treść. Jestem na duże tak z dwoma plusami.
Jander - 2009-04-19, 23:32
:
Skończyłem Tracę Ciepło i jednak odpowiadało mi bardzo - choć styl momentami mnie męczył (każda szybsza akcja, a zwłaszcza bójki). Fabularnie w porządku, kilka motywów nawet bardzo, pewnie dlatego, że znałem je skądinąd. Mam nadzieję, że Święty Wrocław nie będzie gorszy, choć chyba klimat Tracę Ciepło jest nie do powtórzenia (przemiany, główni bohaterowie).
pozdrawiam
Beata - 2009-05-07, 08:09
:
Świeżo po lekturze "Tracę ciepło" i na gorąco: czytało się lekko i szybko, co oznacza, że autor musiał nieźle przysiąść - wszak powiedzonko mówi: lekkie pióro, ciężka d... ;) W każdym razie - autor umie malować słowami. Opisy, powieściowe sceny są bardzo plastyczne, sugestywne (tej sceny z psem i petardą mu do końca życia nie zapomnę //evil ), a przy tym nie przeładowane słowami. Dzięki temu czytelnik może sobie sam brakujące szczegóły dopowiedzieć, nie gubi się w zbędnych detalach.
Nie wydaje mi się, aby z pozornego niepołączenia wątków można było robić zarzut - opisane są kolejne "dziwne" wydarzenia z życia bohatera. A że czasem dzieli je kilkuletnia przepaść bez "dziwności"? Cóż, zdarza się, nie tylko w powieściach... ;)
martva - 2009-05-07, 10:42
:
Beata napisał/a:
(tej sceny z psem i petardą mu do końca życia nie zapomnę //evil ),


Bardzo mi ulżyło jak się dowiedziałam że to nie było 'wzięte z życia'. Brrrr.
MadMill - 2009-05-07, 10:46
:
martva napisał/a:
Bardzo mi ulżyło jak się dowiedziałam że to nie było 'wzięte z życia'. Brrrr.

Czemu? Takie rzeczy zdarzają się na każdym kroku i w różnych społecznościach. Głupie gówniarskie zabawy, ale niestety prawdziwe. Takie sceny w książce oddawały po prostu świat powieści.
Beata - 2009-05-07, 12:32
:
Martva, dzięki za uspokajające info. Szczerze mówiąc, ja mam chyba przestawioną hierarchię ważności, bo krzywda zwierzęcia boli mnie bardzo, czasem o wiele bardziej niż... no, w każdym razie gdyby obiektem takiej przygody z petardą był tenże powieściowy "dowcipniś", to pewnie nawet powieka by mi nie drgnęła.
martva - 2009-05-07, 13:49
:
Beata, ja właśnie mam to samo, ludzie w książkach mogą sobie robić krzywdę na różne sposoby i nie przejmuje się tym specjalnie, ale zwierzątek mi szkoda, a jak sobie pomyślę że to miałoby się dziać naprawdę... MadMill, wiem że się zdarza, ale i tak brrr.
MadMill - 2009-05-07, 13:56
:
Nie czytajcie Żywego Srebra Stephensona w takim razie, możecie tego nie zdzierżyć. ;)
Shadowmage - 2009-05-07, 13:56
:
W wywiadzie dla Katedry Orbit trochę mówi o tej scenie. Mnie też ciarki przechodziły jak ją czytałem.
Beata - 2009-05-07, 14:28
:
MadMill napisał/a:
Nie czytajcie Żywego Srebra Stephensona w takim razie, możecie tego nie zdzierżyć. ;)

Heh. Za późno - już przeczytałam. ;)
Ale to nie całkiem tak. Bo u Stephensona inna jest epoka, inna moralność, inny cel (choć nie cierpię powoływania się na "cel uświęca środki", to jestem w stanie psychicznie zaakceptować to, co ówcześni uczeni robili dla poszerzenia granic poznania)... a w scenie z "Tracę ciepło" jest tylko głupawy "dowcip", totalna bezmyślność, całkowity brak uczuć wyższych. Już nie mówiąc o tym, że scena pojawia się znienacka i jest przejmująca. Dobrze napisane - łapie i trzyma.
Romulus - 2009-05-07, 15:32
:
Ha! Ja nie mam żadnego sierściucha w domu (a gdybym miał mieć to miałbym psa) - może dlatego ta scena mną w ogóle nie wstrząsnęła. A może dlatego, że bardziej drastyczne widziałem w telewizji, lub w literaturze.
toto - 2009-05-07, 16:14
:
Też skończyłem Tracę ciepło (dzisiaj rano). O ile pierwszą część łyknąłem z marszu, to już kolejne części sprawiały mi problemy. Wszystko dobrze napisane, ale coś mi nie grało.


Nie wiem o co kruszyć kopię, jeśli chodzi o brutalność. Męczenie zwierząt jest niedobre, ale wiem, że ludzie często tak się zachowują, bezsensownie sprawiają ból zwierzętom. Orbitowski bardzo dobrze odmalował podejście nastolatków i ich podejście do świata. Zabawmy się, a jak coś się spieprzy, to nie ja. Działanie, ale unikanie odpowiedzialności za swoje czyny.

Najbardziej spodobał mi się Neojakub. Rozwaliło mnie seplenienie, a w szczególności wytłumaczenie, czemu prorok sepleni.
Maeg - 2009-06-07, 21:06
:
Wczoraj skończyłem Tracę Ciepło. Podobało się, obawiałem się, że będę oczekiwał nie wiadomo czego i się rozczaruje - bo tak wszyscy zachwalali. Mam chyba problem z horrorami, bo nie bardzo wiem jak powinienem je odbierać. Jakiś dreszczyk emocji czy coś innego? W tym wypadku brak takich bodźców zwalam na styl i wciągającą fabułę. ;) Przyczepić się mógłbym tylko do elementów fantastycznych, im mniej ich było tym lepiej. Z chęcią przeczytałem bym powieść Orbitowskiego obdartą zupełnie z takich dodatków.
Beata - 2009-06-15, 21:20
:
W tempie ekspresowym (bo książka czyta się sama) łyknęłam Święty Wrocław Łukasza Orbitowskiego. Oj, pisać to on umie! Doskonale portretuje postaci i pozwala czytelnikowi samemu wyciągać wnioski o ich cechach charakteru - to lubię. A poza tym zaletą książki są plastyczne opisy miejsc (choć Wrocławia nie znam, ale blokowiska - jak najbardziej) i naprawdę dobrze oddane emocje. Niestety, moja powieściowa imienniczka się zdecydowanie nie spisuje - przeżywam chwilowy napływ niechęci do własnego imienia... ;)
Metzli - 2009-06-15, 21:41
:
Za Święty Wrocław wzięłam się jakiś czas temu, pod wpływem waszych postów tutaj zdecydowałam się sięgnąć po jakąś książkę Orbita ;) Umiejętności i dobrego warsztatu odmówić temu pisarzowi nie mogę, ale... No właśnie, zawsze jest jakieś, prawda?

Po pierwsze, tytuł. Czemu akurat Wrocław? Skoro autor jest jeśli dobrze pamiętam z Krakowa. Tam już nie ma blokowisk? Albo może jestem przewrażliwiona na punkcie swojego miasta ;P

A druga sprawa, to obraz świata jaki przedstawia czytelnikowi. Jest taki strasznie wulgarny. Widać to we wzajemnych relacjach poszczególnych osób, sposób w jaki się do siebie odnoszą. Zgoda, był to celowy zabieg. Ale nie musi mi się on podobać i głównie z tego względu ta książka ani trochę mi nie podeszła. Zastanawiam się czy sięgać po kolejne ;)
Shadowmage - 2009-06-15, 22:03
:
Poczytaj wywiady z Orbitem i jego bloga - tam wyjaśnia dlaczego akurat Wrocław a nie Kraków.
Metzli - 2009-06-15, 23:27
:
I znalazłam, choćby: Zastanawiam się, ile razy musiałem odpowiadać na idiotyczne pytanie: czemu Wrocław? Za bardzo sugerowanie się tytułem? Niemniej jednak jak sięgam po książkę, która ma w tytule "Wrocław" to jakoś automatycznie oczekuję, że miasto stanie się jednym z głównych bohaterów, może niesłusznie ;)

Ale jednego jestem pewna, jakbym spotkała Orbita w jakimś ciemnym zaułku to bym się go nieźle wystraszyła xDD
Shadowmage - 2009-06-16, 10:43
:
Z drugiej strony, jako osoba z zewnątrz, mam wrażenie, że Orbitowi udało się całkiem nieźle oddać pewną specyfikę Wrocławia. Może jest ona widoczna tylko dla osób spoza miasta, dla jego mieszkańców wydaje się ona naturalna i niezauważalna?
Maeg - 2009-06-16, 13:48
:
Wulgarność? Tzn nie wiem jak Święty Wrocław ale w Tracę Ciepło nie przeszkadzało mi to w zupełności. Wręcz traktowałem to za coś oczywistego i może nawet niezbędnego żeby nadać powieść realności. Tak samo w Tracę Ciepło gdy akcja dzieje się w Krakowie też przeważnie odwiedzamy blokowiska. Odniosłem wrażenie, jakbyś miała "pretensje" do autora, że wybrał blokowiska zamiast na przykład Rynku i okolic, że pokazał tę najbrzydzszą część miasta.

Miałem w sumie się pytać czy warto po ŚW sięgać ale widzę, że chyba mi się spodoba. :mrgreen:
Carmilla - 2009-06-16, 14:25
:
Metzli napisał/a:
A druga sprawa, to obraz świata jaki przedstawia czytelnikowi. Jest taki strasznie wulgarny

jakoś nie zauważyłam, żeby ten obraz był strasznie wulgarny.
NIe mam też jakichś pretensji co do tego jak autor przedstawia Wrocław. Ot, akcja dzieje się we Wrocławiu czyli nigdzie. Jest i prestiżowe LO (a konkretnie bohaterka jest uczennicą tegoż), jest Rynek i okolicznej knajpy, ale żadne z tych miejsc nie ma jakiegoś specjalnego znaczenia - nie jest dobre ani nie jest złe. Po prostu jest.
Pamiętam jedną z odpowiedzi na pytanie "dlaczego Wrocław" jakiej udzielił podczas promocji powieści w Literatce: Bo W-w jest "miastem uniwersalnym", z każdego coś ściaga - kulturę z Krakowa, biznes z Wawki i Poznania" (to nie jest cytat, bo nie nagrywałam spotkania i nie próbowałam słowo w słowo zapamiętać, chciałąm tylko oddać sens). I było też coś, że akurat "Święty Wrocław" bo W-w kojarzony z różnymi rzeczami jakoś tak niekoniecznie właśnie ze świętością jest kojarzony. Ale tak naprawdę to mogło być Święte Dowolneinndużeemiasto.
Mówiłam już, że summa summarum książka mi się podobała? Choć zostawiła pewnien niedosyt owego Świętego Wrocławia właśnie. Bo samo czarne osiedle poeobało mi sie nna tyle, że chciałam je poznać trochę bardziej.
Metzli - 2009-06-16, 19:24
:
Carmilla napisał/a:
jakoś nie zauważyłam, żeby ten obraz był strasznie wulgarny.


Zaczynam się zastanawiać czy to ja nie mam wyidealizowanego obrazu świata albo jego wizji w literaturze. Denerwował mnie język bohaterów, tak bardzo prostacki - szczególnie w wykonaniu dwóch szkolnych "koleżanek" Małgosi czy sama postać jej ojca... to wszystko składało się na obraz, który jedynie mnie irytował a w konsekwencji odpychał. Albo może to zbyt wierne odwzorowanie naszej rzeczywistości ;)

Shadow napisał/a:
Z drugiej strony, jako osoba z zewnątrz, mam wrażenie, że Orbitowi udało się całkiem nieźle oddać pewną specyfikę Wrocławia.


Jak dla mnie to niczym specjalnym się nie wyróżniało i gdyby wyciąć poszczególne nazwy ulic, akcja mogłaby się dziać w dowolnym mieście Polski.
Carmilla - 2009-06-17, 12:43
:
Metzli napisał/a:
Denerwował mnie język bohaterów, tak bardzo prostacki - szczególnie w wykonaniu dwóch szkolnych "koleżanek" Małgosi czy sama postać jej ojca... to wszystko składało się na obraz, który jedynie mnie irytował a w konsekwencji odpychał. Albo może to zbyt wierne odwzorowanie naszej rzeczywistości
stawiam na to ostatnie. Zdarzało mi sie spokać bezinteresownie wrednych ludzi, może nie aż tak jak Lucyna i Beata, ale mam świadomość, że takowe persony istnieją. Więc pozostaje kwestia czy chce się o takich ludziach czytać... A ojciec Magosi - zakompleksiony frustrat jakich pełno. Za to nie wiem czy bym gdziekolwiek spotkała taką parę jak Małgosia i Michał, więc pewnie dlatego z taką przyjemnością o nich czytałam. Choć ze świadomością, że taka miłość nie może się skończyć inaczej
Toudisław - 2009-07-17, 08:43
:
Metzli napisał/a:
Po pierwsze, tytuł. Czemu akurat Wrocław?

A Czemu nie ? Wiem, że to nie jest dokładna odpowiedz ale prawdziwa chyba. To mogło być tutaj naprawdę każde inne miasto. to nie jest już Tracę Ciepło które bardzo bazuje na klimacie miasta. Za Wrocław może robić inne miasto
Metzli napisał/a:
. Jest taki strasznie wulgarny. Widać to we wzajemnych relacjach poszczególnych osób, sposób w jaki się do siebie odnoszą.

A życie ine jest prostacie i Wulgarne ? Zresztą nie wydaje mi się by ilość Wulgaryzmu byłą tutaj porażająca. Niektóre rozmowy nie mogły by się bez tego odbyć bo 2 wrogo anstwione osoby nie będą przebierać w słowach i tyle
Metzli napisał/a:
Ale jednego jestem pewna, jakbym spotkała Orbita w jakimś ciemnym zaułku to bym się go nieźle wystraszyła xDD

E tam do Rany Przyłóż.
Maeg napisał/a:
Tak samo w Tracę Ciepło gdy akcja dzieje się w Krakowie też przeważnie odwiedzamy blokowiska.

Tam nic się nie działo na blokowiskach O_o nie przypominam sobie specjalnie no chyba że mi jakiś epizod umknął O_o

Metzli napisał/a:
tak bardzo prostacki - szczególnie w wykonaniu dwóch szkolnych "koleżanek" Małgosi czy sama postać jej ojca...

I to tylko dodało realizmu.
Carmilla - 2009-07-17, 10:09
:
Toudisław napisał/a:
Metzli napisał/a:
Po pierwsze, tytuł. Czemu akurat Wrocław?

A Czemu nie ? Wiem, że to nie jest dokładna odpowiedz ale prawdziwa chyba.

z perspetkywy czasu: dlaczego Wrocław? Żeby Orbitowski miał się z czego tłumaczyć w każdym wywiadzie :mrgreen: Teraz pewnie sam niejednokrotnie myśli: dlaczego k... Wrocław???? //mur
ale tak Toudiku, Twoja odpowiedź jest jak najbardziej prawidłowa. W rozlicznych wywiadach, jakich Orbit udziela tak to mniej więcej (no, raczej więcej jak mniej) tłumaczy.
Można jeszcze zapytać: czemu nie Kraków, jak to do tej pory bywało? Bo pewnie już zaczynał mieć dosyć tej szufladki: krakowski pisarz. Podobnie Małecki "wyprowadza" a przynajmniej zamierza, swoją twórczość z Poznania. Już nawet Krajewski ze swoim Mockiem się wozi poza Breslau. Chyba nikt, a artysta w szczególności, nie lubi zaszufladkowania.
Metzli - 2009-07-18, 19:56
:
Carmilla napisał/a:
Można jeszcze zapytać: czemu nie Kraków, jak to do tej pory bywało? Bo pewnie już zaczynał mieć dosyć tej szufladki: krakowski


Z tego co mi się kojarzy z jednego z wywiadów z nim, zmienił miasto, żeby uniknąć tych ciągłych pytań "Dlaczego Kraków?", wybrał inne. Z tym samym skutkiem ;) Takie pytania będą się pojawiać za każdym razem i są naturalne, według mnie. Jak biorę do ręki książkę, która ma w tytule jakieś miasto to instynktownie oczekuję, że będzie wiernie przedstawione. A w trakcie czytania będzie się miało wrażenie, że akcja mogła się toczyć tylko w tym mieście i nigdzie indziej. Np. Wrocław u Krajewskiego jest o wiele lepiej przedstawiony, zresztą przy czytaniu dochodzi frajda z odnajdywania konkretnych miejsc. Ale i sam autor bardziej związany z miastem.

Toudi, doceniam warsztat Orbitowskiego, Święty Wrocław to dobrze napisana książka. Nie podchodzi mi ze względu na sprawy, o których wspomniałam wcześniej, a które ty też cytujesz. I możesz pisać, że taka np. kreacja bohaterów, tworzenie dialogów tylko dodaje realizmu... i ja się z tobą zgodzę. Co nie zmieni faktu, że książka zacznie mi się podobać ;)
xan4 - 2009-08-05, 18:10
:
Święty Wrocław to dobry Orbitowski :-) , Tracę ciepło - doceniam warsztat i tyle, podobnie jak niektóre ostatnie opowiadania (Popiel Armeńczyk i coś afrykańskiego?) to już nie Orbitowski dla mnie :-/
Lubię Orbitowskiego opisującego horror dnia codziennego, dla mnie najlepsza rzecz to Kacper Kłapacz.

Co nie zmienia faktu, że uważam go obecnie za jednego z najlepszych pisarzy w Polsce.
Maeg - 2009-09-26, 23:34
:
Skończyłem parę minut temu Święty Wrocław. Niezłe, może w niektórych elementach słabsze odrobinę słabsze od Tracę Ciepło ale w innych wydaje się lepsze.

Największy problem szczerze mówiąc mam z zakończeniem, które to niby miało duży rozmach ale na końcu z dużej chmury spadł mały deszcz. Wciąż mam problem z odbiorem horrorów, bardziej traktuje je jak powieści obyczajowe z wplecionymi elementami grozy i właśnie w końcówce jakby tej fantastyki za dużo było. Podobał mi się nastrój książki, taka szara rzeczywistość, niedomówienia, mało rzeczy tak naprawdę wyjaśnionych. Beznadzieja bohaterów, trochę "przygnębiająca" wizja. Im mniej fantastyki u Orbitowskiego tym lepiej!
Toudisław - 2010-01-24, 01:11
:
Film promujący "Nadchodzi "
Tixon - 2011-01-01, 20:51
:
Święty Wrocław mnie nie kupił. Nie wiem czy to kwestia gatunku (chociaż Kinga zwykle czytało się całkiem przyjemnie), czy po prostu nie pasował mi styl autora. Książka była dla mnie letnia. Ot powieść obyczajowa z fantastycznym blokowiskiem w okolicy. Właściwie jedynym fragmentem wzbudzającym emocje, było zachowanie Beaty i Lucyny.
Shadowmage - 2011-01-02, 12:24
:
u Orbitowskiego lepsze jest "Nadchodzi" lub "Tracę ciepło", ale i "Święty Wrocław" wspominam całkiem miło, gdyby tylko nie zepsuta trochę moim zdaniem końcówka.
Młodzik - 2012-09-04, 18:22
:
Czy tylko mnie się wydaje, że na sam koniec "Widma" zupełnie się rozsypują?

A nie, drobna poprawka, jednak nie rozsypują się. Oczekiwałem po prostu zgrabnego wyjaśnienia tajemnicy pudełka i zupełnie przegapiłem, co autor chciał powiedzieć. Trochę zawodzi, ale w ogólnym rozrachunku jestem bardzo zadowolony.
Cintryjka - 2012-09-05, 10:20
:
Shadowmage napisał/a:
u Orbitowskiego lepsze jest "Nadchodzi" lub "Tracę ciepło", ale i "Święty Wrocław" wspominam całkiem miło, gdyby tylko nie zepsuta trochę moim zdaniem końcówka.


Mocniej bym to określiła niż trochę. A szkoda, bo reszta była świetna.
I, z tego, co pisze Młodzik, Widma cierpią na podobną przypadłość. Szkoda, ale przekonam się w swoim czasie. Czy ktoś tu czytał Ognia? Trochę się boję w ciemno kupić.
Młodzik - 2012-09-05, 10:26
:
Znaczy, końcówka ma się tak do reszty książki, jak teza zobrazowana zdecydowanie przydługim wywodem. Ale da się przeżyć.
mikolajdrew - 2012-11-06, 14:27
:
Tracę ciepło i święty Wrocław to najlepsze książki Łukasza. takie jest moje zdanie w tym temacie :)
Beata - 2013-12-15, 23:13
:
Jestem świeżo po lekturze Szczęśliwej ziemi i mam nieuporządkowane jeszcze wrażenia. W sumie odebrałam ją jako książkę o konfrontacji młodzieńczych marzeń z szarą rzeczywistością. Bohaterowie książki, młodzi, pełni zapału, głodni świata, skupieni na jednym konkretnym celu, który chcą osiągnąć przede wszystkim, po paru/parunastu latach "nagle" dostrzegają, że świat wcale na nich nie czekał, że wszystko ma swoją cenę, że bardzo łatwo się zatracić. Że, zupełnie niepostrzeżenie, zgubili coś po drodze i znów nie mają nic. I że magiczne pstryknięcie palcami nie wystarczy. Czy to jest książka o pokoleniu dzisiejszych trzydziestolatków? Pewnie można ją tak odebrać (transformacja ustrojowa stworzyła niepowtarzalną szansę; autor jest także z tego pokolenia i nie ukrywa, że pobrzmiewają w niej nuty autobiograficzne), ale IMHO "Szczęśliwa ziemia" ma wymiar uniwersalny.
Czyta się świetnie. Bardzo łatwo "wchodzi" się głębiej w tę historię, zwłaszcza wciąga początek: opisy najróżniejszych młodzieńczych wyczynów bohaterów powodują, że czytelnik z łatwością przypomina sobie swoje "dokonania". Dobra rzecz.
rybieudka - 2013-12-16, 06:37
:
No to powiem Ci, że po sobotnich WSF poświęconych właśnie Szczęśliwej ziemi lekko zmieniło się moje postrzeganie tej książki. Tzn. utwierdziłem się w przekonaniu, że jeśli mi się coś podoba, to wcale niekoniecznie będzie się to podobać większości uczestników :-P Niby norma , ale tyle hejtu co w sobotę, to na Spotkaniach dawno nie było.
Beata - 2013-12-16, 08:33
:
Jakiego hejtu? Ja bardzo proszę sprawozdać. //evil
Cintryjka - 2013-12-16, 10:43
:
Otóż to, moim zdaniem to najlepsza z czytanych przeze mnie powieści tego autora.
rybieudka - 2013-12-16, 12:21
:
Tak w wielkim skrócie (bo relacji z WSFu pisać mi się zwyczajnie nie chce ;) ) bardzo często pojawiały się zarzuty, że to już w sumie nie fantastyka, a występujące elementy nadnaturalne psują odbiór tej powieści jako obyczajówki. Czyli jakby Orbitowski stanął na rozdrożu i nie mógł się do końca zdecydować. Poza tym oberwało się bohaterom (że trudno się z nimi identyfikować, ze sztampowi), zakończeniu (że bez sensu i przesadzone), fabule (że zbyt oczywista i łatwa do przewidzenia), klimatowi (że był?) i chyba nawet ktoś marudził na język. Aha, no i biorąc pod uwagę, ze tę powieść na poprzednim Spotkaniu zasugerował Michał Cetnarowski, pojawił się też wniosek, że nie można ufać fachowcom. Ogólnie rzecz biorąc jestem po sobotnim WSF lekko zdemotywowany, tym bardziej, że moja zamordystycznie przepchnięta propozycja uczynienia tematem kolejnego Spotkania najnowszej powieści Sapka (no bo hit, wreszcie fantasy, jest o czym gadać, no i nikt nie zarzuci, że to nie fantastyka...) też jakoś specjalnego entuzjazmu nie wywołała. To w styczniu. W marcu będzie Neuromacer i też są niezadowoleni, bo ciężko go kupić. Ech...
mc - 2013-12-16, 20:12
:
rybieudka napisał/a:
pojawił się też wniosek, że nie można ufać fachowcom.


"Pan będziesz zadowolony". "Co się pan martwisz, jakoś się dogadamy". "Bo materiały podrożały". "Gwarantuję, że będzie się trzymać".

Ale do winy się nie poczuwam ;-) "Szczęśliwa ziemia" misię bardzo; jedna z najlepszych książek fantastycznych (i nie tylko) w tym roku.
rybieudka - 2013-12-16, 22:52
:
Misię też, więc ja również wyrzutów nie mam. A póki mam jeszcze coś do powiedzenia w kwestii tego co na Spotkania czytamy (bo nie zawsze jest tak demokratycznie jak ostatnio bywało) to jednak będę starał się sugerować, a w razie głosowania popierać też pozycje bardziej z pogranicza, może trochę ambitniejsze. Z Orbitem w wiekszości przypadków nie zażarło i ja rozumiem dlaczego (ciężko mi streścić kilka godzin gadania, wybaczcie), co nie zmienia faktu, że to w mojej opinii świetna książka. Wcześniej takie kontrowersje rodził np. Smok Griaule czy choćby wspomniana Droga. I tyle. A Ciebie mc zapraszam częściej :)
Jachu - 2014-11-01, 10:03
:
Dziś gościem "Xięgarni" na TVN24 będzie Łukasz Orbitowski :)

Zapowiedź programu
Tomasz - 2014-11-01, 14:52
:
Stary wywiad. Poszperaj na stronie, to było wcześniej już. Teraz jakoś to przypominają chyba.
Beata - 2016-02-05, 22:23
:
Skończyłam Inną duszę. Bardzo dobra książka, choć nie fantastyka. :> To niesamowite, jak Orbitowski posługuje się językiem. Niby wszystkie słowa są znane i w powszechnym użyciu, ale u niego są tak zestawione, że kryjący się za nimi ładunek emocji wybucha czytelnikowi prosto w twarz.
Kiedyś pisałam, że nie zapomnę autorowi sceny z psem z Tracę ciepło. Nic się nie zmieniło, nadal pamiętam. Teraz dokładam kolejną scenę, kocią. :evil:
Tomasz - 2016-02-06, 01:52
:
Niesamowite jest zderzenie z przedstawionym okresem. Przecież to było tak niedawno, a jednocześnie nasz świat się tak zmienił. Orbitowski to największy piewca lat 80-tych i 90-tych. Tego przełomu, którego doświadczyliśmy. Czytając raz po raz łapałem się na tym, że pisze o realiach które miałem niegdyś obok siebie, a o których zapomniałem jakby to była jakaś prehistoria.
Trojan - 2016-02-06, 12:44
:
Tomasz napisał/a:
Niesamowite jest zderzenie z przedstawionym okresem. Przecież to było tak niedawno, a jednocześnie nasz świat się tak zmienił. Orbitowski to największy piewca lat 80-tych i 90-tych. Tego przełomu, którego doświadczyliśmy. Czytając raz po raz łapałem się na tym, że pisze o realiach które miałem niegdyś obok siebie, a o których zapomniałem jakby to była jakaś prehistoria.


Bo to jest jakby prh.
Że dwie epoki przeskoczylismy w tym czasie
Shadowmage - 2016-02-06, 23:28
:
Jestem co prawda kilka lat młodszy od Orbitowskiego, ale jego książki ożywiają mi wspomnienia z dzieciństwa. Nostalgia wali i przypomina szczegóły, które były zapomniane.
Cintryjka - 2016-02-07, 12:13
:
Dorastałam z piosenkami cytowanymi w tytułach rozdziałów.
Fidel-F2 - 2016-02-07, 12:39
:
Szkoda tylko, że idzie w te horrory i nie idzie go czytać.
Cintryjka - 2016-02-07, 19:39
:
Ależ Inna dusza jest bez fantastyki, nareszcie. Choć osobiście uważam, że mimo wszystko lepsza była Szczęśliwa ziemia, nawet z bykiem.
Carmilla - 2017-04-13, 23:42
:
Czytałam Horror show, czytałam Święty Wrocław i niby wiedziałam, że dobre to jest... tylko jakby nie na moich falach, chociaż zasadniczo grozę lubię. Przeczytałam Inną duszę i się zachwyciłam. Przeszukałam sieć, żeby poczytać coś o tych zbrodniach i tym bardziej byłam pod wrażeniem powieści. Po pierwsze dlatego, że zbrodnie popełnione bez przyczyny to trochę trudne do fabularyzowania a Orbitowskiemu to wyszło świetnie, po drugie - zauważyłam już to w pierwszej części Psa i Klechy i tutaj także - opis wczesnych lat '90 - pamiętam je dokładnie tak samo.
Fidel-F2 - 2017-12-02, 15:08
:
Rzeczy utracone. Notatki człowieka posttowarzyskiego - Łukasz Orbitowski

Felietono-recenzje filmowe Orbitowskiego w NF to mój ulubiony fragment. Są zwykle zdecydowanie ciekawsze niż same filmy (tudzież cała reszta NF). Wiem, bo kilka razy popełniłem błąd i obejrzałem. Autor po prostu inaczej odbiera świat i przekazuje coś czego ja w tych obrazach nie dostrzegam.

Zakup tej książki był zupełnie nieprzemyślany. Nawet o niej wcześniej nie słyszałem. Nie lubię horrorów więc w sporej części nie po drodze mi z autorem. Ale mam go za człowieka inteligentnego i interesującego (głównie dzięki wcześniej wzmiankowanym recenzjom) o dużej wrażliwości i dobrym piórze. Wydało mi się, że pozycja gdzie w krótkich tekstach mówi o sobie, ludziach, życiu i świecie będzie w sam raz, więc bez zastanowienia kupiłem. Jak batonik przy kasie.

Początek lektury nie był obiecujący, pierwsze kilkadziesiąt stron znudziło mnie do granicy zaniechania (ale rzecz uratowała lapidarność poszczególnych rozdziałów - wcześniej to były wpisy na blogu). Bo niby co? Jakieś takie pierdoły o życiu, w większości ma rację, w zasadzie nie ma o co się spierać, oczywiste oczywistości. Ale czytałem dalej (o czym wcześniej - na kiblu, przy śniadaniu, w przerwie roboty, chwile przed zaśnięciem - po jednym, po dwa rozdziały) i gdzieś chyba przekroczyłem masę krytyczną. Zaczęło do mnie docierać to wszystko jako pewien kompleks, może nie jedyny, nie idealny ale zupełnie przyzwoity wzór na wszechświat. Mimo sporej zbieżności poglądów i przemyśleń, Łukasz otworzył mi oczy na to i owo, spowodował, że nad tym i owym zacząłem się zastanawiać.

Sporo marzeń, takich codziennych, życiowych, mam już spełnionych ale po lekturze tej książki pojawiło się jeszcze jedno, nieduże. Napić się z Orbitowskim wódki, a najlepiej schlać, gdzieś w obcym mieście, najlepiej za granicą. Myślę, że jest szansa, zwłaszcza jeśli to będzie granica powiatu czy może nawet województwa.

8/10
Trojan - 2017-12-02, 18:55
:
W sumie.... nie zachęciłeś.
Beata - 2017-12-02, 19:14
:
Jak kogo. Choć akurat mnie nie musiał, albowiem sposób opowiadania Łukasza broni się sam. I to jak się broni! Właśnie czytam Exodus i - pierwszy raz mi się zdarzyło - prąd w czytniku mię się skończył! Tak czytałam! I teraz mam przerwę technologiczną ;) , może i dobrze, bo mogę sobie to i owo przemyśleć. I ochłonąć trochę. W każdym razie na mnie proza Orbitowskiego robi wrażenie prawie hipnotyczne, nie mogę się oderwać. Ten facet pisze prawdę, w żadnych deliberacjach bohaterów nic fałszywie nie dźwięczy. Po prostu ma dar.
Cintryjka - 2017-12-02, 19:29
:
Ja bloga czytałam/czytam na bieżąco, więc w zasadzie kupować nie mam po co. A Exodus mam na tapecie. Wciągnął. Dobiegam dopiero do 20%, bo zaczęłam przedwczoraj wieczorem, i tymczasem jest trochę chaotycznie, ale nadal jestem zainteresowana:)
Fidel-F2 - 2017-12-02, 20:47
:
W sumie... to dla mnie komplement.
Romulus - 2017-12-02, 22:40
:
Beata napisał/a:
Jak kogo. Choć akurat mnie nie musiał, albowiem sposób opowiadania Łukasza broni się sam. I to jak się broni! Właśnie czytam Exodus i - pierwszy raz mi się zdarzyło - prąd w czytniku mię się skończył! Tak czytałam! I teraz mam przerwę technologiczną ;) , może i dobrze, bo mogę sobie to i owo przemyśleć. I ochłonąć trochę. W każdym razie na mnie proza Orbitowskiego robi wrażenie prawie hipnotyczne, nie mogę się oderwać. Ten facet pisze prawdę, w żadnych deliberacjach bohaterów nic fałszywie nie dźwięczy. Po prostu ma dar.

Nawet dziś planowałem kupić "Exodus", bo zaciekawił mnie opis na okładce. Może zatem kupię ebooka. Aby się zniechęcić lub przeciwnie. Bo nie ma w tym przypadku pośredniej opcji.
toto - 2017-12-03, 16:48
:
Czekam na audiobooka.
Carmilla - 2017-12-04, 01:12
:
Gdyby Orbit był na Targach Dobrej Książki to bym sobie Exodus kupiła w wersji papierowej dla autografu. A tak to będzie ibuk, bo jednak czemuś książki Orbita wolę czytać samodzielnie niż żeby ktoś miał to dla mnie robić. Ale na razie moje finanse muszą ochłonąć po Targach :mrgreen:
Beata - 2017-12-04, 18:16
:
Skończyłam Exodus. Strasznie mnie ta książka zaangażowała emocjonalnie. Widziałam gdzieś w sieci recenzję, w której było napisane, że emocji nie angażuje, że Szczęśliwa ziemia dużo bardziej. Cóż... pozwolę sobie nie zgodzić się z taką oceną. Nie mówię, że Szczęśliwa ziemia nie budzi emocji, bo budzi. Ale Exodus mnie uderzył. Bardzo mocno. Taka, kurde, emocjonalna czytelniczka ze mnie. :P
Fidel-F2 - 2020-07-22, 12:04
:
Inna dusza - Łukasz Orbitowski

Zbeletryzowana opowieść o prawdziwych wydarzeniach sprzed ćwierćwieku, o życiu i morderstwach.

Rzecz przedstawiona stonowanym, a w zasadzie zimnym, bezemocjonalnym, reportażowym stylem, z jakimś tam eksperymentem formalnym dotyczącym pewnej zmienność narratora - czasem patrzymy od wewnątrz, czasem z boku a czasem z lotu ptaka. Do tego język prosty, bez silenia się na śliczny, higieniczny dialekt wysokich elfów. Co nie znaczy, że prostacki, czy niezgrabny. Orbitowski ma jedno z najlepszych piór w tym kraju.

Autor odrzuca stereotypy. Pokazuje, że np. niekoniecznie "dobra, porządna rodzina" wychowa udanego członka społeczeństwa a "patologiczna' kolejnego patusa. Pewne rzeczy się dzieją wbrew wszelkiej logice i przewidywaniom i nie mamy pojęcia dlaczego. Ludzkość próbuje racjonalizować, przykrawać do pojmowalnych kształtów co skutkuje tylko pogłębianiem niezrozumienia. Bywa, że rzeczy się dzieją i nie ma na to siły, ani wyjaśnienia.

Mamy w powieści jeszcze dwa bardzo mocne punkty. Pierwszy to obraz społeczeństwa lat 90-tych, drugi to zobrazowanie życia rodziny z problemami alkoholowymi. W tych miejscach Orbitowski jest wybitny i nawet jedynie dla tych aspektów warto tę pozycję przeczytać.

Konstrukcja postaci jest doskonała. Bohaterowie są wielowarstwowi, z wyraźnymi rysami ale również ze świetnie uchwyconą dozą nieoznaczoności.

Świetna, poruszająca powieść bez słabych stron.

10/10
Cintryjka - 2020-07-22, 19:16
:
No jest ewidentnie słabszy moment, w postaci epizodu Jędrka w Legii Cudzoziemskiej.

A ta recenzja Exodusu to być może moja była. Cóż, tak odebrałam tę książkę. Moim zdaniem słabsza od Innej duszy, jak i od Szczęśliwej ziemi.
Fidel-F2 - 2020-07-22, 19:18
:
:?:
Cintryjka - 2020-07-22, 19:18
:
Ale o co pytasz? IMHO ta partia była dziwna, niewiele wnosząca i ogólnie dość bezsensowna.
Fidel-F2 - 2020-07-22, 20:19
:
Pytałem czemu słabszy.

tak czy siak mam zdanie zupełnie naprzeciwległe