Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Guns'N'Roses
Autor Wiadomość
Black
Żydowska Małpa


Posty: 370
Wysłany: 2008-11-27, 00:12   Guns'N'Roses

Zakładam ten temat, bo jak zapewne większość ludzi mających dostęp do Internetu wie, Axl Rose postawił na swoim, wydał "Chinese Democracy", wygrał Dr Peppera dla każdego Amerykanina (oprócz Slasha i Bucketheada, bodajże) i ogólnie wzbudził ogólnonarodowy szum. Być może warto więc przystanąć na chwilę, przesłuchać choć raz tą płytę, z samej chociaż ciekawości i wydać o niej jakąś opinię? A skoro już jestesmy przy tym można też poruszyć temat całej działalności G&R - czy jesteście fanami tego zespołu? Jakie są wasze ulubione utwory, płyty itd.? Co w ogóle sądzicie o zamieszaniu wokół tego zespołu?

Ja od razu przyznaję się, że tak naprawdę fanem Gunsów nie jestem i raczej nigdy nie byłem. Jak dla mnie to ich muzyka jest jednak przereklamowana i większy wpływ na ich popularność miał buntowniczy image i zachowanie typowych "rock'n'rollowych rozrabiaków". Oczywiście nie sposób odmówić talentu chociażby Slashowi, który potrafi wykroić naprawdę niesamowite solówki, no i głos pana Rose również jest charakterystyczny i słucha się go fajnie, ale co z tego? Prawda jest taka, że ich utwory nudzą się po drugim, góra trzecim przesłuchaniu. Z ich największych klasyków do tej pory najprzyjemniej słucha mi się "November Rain", ale też mam przy tym uczucie przykrej irytacji, że muszę czekać osiem minut nudnej piosenki żeby na koniec dostać minutę genialnej solówki ;) Tak więc moja styczność z Gunsami ograniczała się dotąd tylko do sporadycznego odsłuchiwania "Apetite for Destruction" i wspomnianego wyżej "Listopadowego deszczu", ale poza tym raczej nie byłem częścią wielkiego fanklubu ;P
Potem jednak przyznaję, że zaintrygowała mnie ta afera wokół "Chinese Democracy". Jeżeli płyta powstaje 14 lat i kosztuje ok. 13 milionów dolarów (!) to oczywistym jest, że należy sprawdzić, czy było warto czekać. Przesłuchałem sobie wszystkie utwory na Myspace i krótko powiem - Axl Rose jest geniuszem marketingu, żeby tak napędzić międzynarodową histerię wokół tak nudnej i kiepskiej płyty. Widać, że z Guns'N'Roses pozostała już tylko nazwa, bo dawna energia, czad i pazur zniknęły, ustępując miejsca czemuś, czego nie do końca potrafię nazwać... Ta płyta nudzi się po pierwszym przesłuchania i nie ma absolutnie niczego co skłaniałoby do ponownego jej odtworzenia. Nie ma jakichś wybitnych riffów, ciekawych refrenów, niczego. Piosenki tak lecą, lecą i trudno odróżnić jedną od drugiej. Kiepski materiał, który zapewne sprzeda się w bardzo dużym nakładzie. Tylko że dla pana Rose lepiej by było, gdyby ten nakład był gigantyczny. Koszty produkcji jakoś trzeba przecież pokryć ;P
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 17381
Wysłany: 2008-11-27, 08:03   

Już napisałem w innym twmacie, że nowa płyta Axla (bo jakoś Guns 'N Roses kojarzy mi się jednak ze starym składem), równie dobrze mogła być nazwana Use Your Illusion IV. Ktoś napisał, że Axl nagrał tą płytę, aby się wreszcie wszyscy odczepili i dali mu spokój. Nie był nigdy geniuszem muzyki więc korzystał ze sprawdzonych "patentów".

Przyznaję, że byłem fanem Gunsów za czasów lat póxno szczenięcych. Szpanowałem czarną bluzą z logo zespołu z przodu i z tyłu i chodziłem tak samo wkurw.... na wszystko, jak muzyka tego zespołu. Appetite For destruction to był dla mnie zajebisty łomot, a potem przyszła UYI zdobyta na jakimś targu ładnie wydana w trzech kasetach ze złączonymi pudełkami. Tu mnie trochę ostudziło. Bo o ile muzyka dalej była ostra, ale pojawiały się tam takie kawałki jak November Rain, czy Estranged - fakt, że momentami klimatyczne, ale zwiastowały upadek zespołu. Axl na koncertach biegał w tych śmiesznych ciuchach eksponując bardziej swoje jądra niż śpiew... Stroił się u najlepszych projektantów i tak się ta zbuntowana muzyka upupiła. W końcu jak długo mozna wierzyć w szczerość rockmana, który nawet bandanę na włosach nosił spod igły jakiegoś znanego projektanta z Paryża?

A później milczenie, kłopoty w zespole i nieszczęsn płyta z coverami (tytułu zapomniałem), odejście Slasha, Duffa... I tak odpłynęli u mnie w niebyt, a na ich miejsce przyszły inne zespoły, a teraz to wskrzeszanie dawnej chwały jest już tylko marketingiem. Płyty da się słuchać, niezły kawałek rockowego grania z L.A. (nie ma tam chyba żadnych słodkich balladek), ale od UYI trochę się zmieniło, na pewno - jak słychać - nie Axl Rose (muzycznie).
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Taclem


Posty: 72
Wysłany: 2008-11-27, 09:47   

Wokal został, ale solówki już nie te. Da się posłuchać, ale raczej nie będę do tej płyty wracać.
Większość Gunsów gra dziś w Velvet Revolver, ale tam brakuje głosu Axla.
_________________
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 17381
Wysłany: 2008-11-27, 11:34   

Na sprzedaży płyt i na trasach zarobili pewnie kupę kasy i jeśli jej nie przewalili to moga dziś sobie spokojnie grać dla frajdy. Choć kiedy tylko z grania żyli jak dzikusy w L.A., nie dojadali, ćpali, chlali i robili zadymy - to i ich muzyka była bardziej autentyczna, bo ciągnęła się z nią legenda niegrzecznych chłopców. Ale kiedy odszedł "zdrajca" Izzy Stradlin, zaczęli zarabiać worki pieniędzy to nawet awantury w hotelach nie podnosiły adrenaliny. Musieli się wypalić plus do tego ektrawagancje Axla (choć z cylindrem Slasha też wiąże się legenda, kiedy ganiał za Tommym Lee po L.A. grożąc mu śmiercią za oskarżenie o "plagiat" cylindra), fochy, przerost formy nad treścią u tego wokalisty, patetyczne "odjazdy" (a Slash, czy Duff to raczej dalecy byli od słodkich balladek) - i buch: po zespole. Zwłaszcza że chłopaki zaliczyli odwyki, po których nie potrafili się jednak pozbierać, jak Metallica chociażby. Trzeźwi, zmęczeni, z wokalistą o wybujałym ego, który uwierzył, że jest wielki...
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
dream92 
The Bohemian

Posty: 127
Skąd: Chojnów
Wysłany: 2009-06-23, 13:04   

A ja własnie lubię "November Rain" i "Estranged"... Ale nic poza tym.
Styl życia członków zespołu i wulgarne teksty bardzo mi u Gunsów przeszkadzają. NIe lubię takiego "ubarwiania" muzyki, to nic ciekawego nie wnosi.
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 16537
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2009-06-23, 13:13   

dream92 napisał/a:
Styl życia członków zespołu i wulgarne teksty bardzo mi u Gunsów przeszkadzają. NIe lubię takiego "ubarwiania" muzyki, to nic ciekawego nie wnosi.

Styl życia członków zespołu przeszkadza Ci w słuchaniu ich muzyki? Ciekawe. Widzisz, ja takiego na przykład Maleńczuka jako osoby po prostu nie lubię. Zupełnie jednak nie przeszkadza mi to w słuchaniu jego muzyki. Co do wulgarnych tekstów to kwestia nie nawet gustu tylko wrażliwości. Jeżeli teksty nie są przez to złe to nie widzę w tym nic złego. Ba, nawet pozytywnie podnosi ciśnienie jak taka Tori Amos w przepięknej piosence cudownym głosem sobie przyklnie :mrgreen:
_________________
"I've seen things you people wouldn't believe. Attack ships on fire off the shoulder of Orion. I watched C-beams glitter in the dark near the Tannhäuser Gate. All those moments will be lost in time, like tears in rain. Time to die."
 
 
dream92 
The Bohemian

Posty: 127
Skąd: Chojnów
Wysłany: 2009-06-23, 13:24   

Spellsinger napisał/a:

Styl życia członków zespołu przeszkadza Ci w słuchaniu ich muzyki? Ciekawe.

Co nie? Ich samych bym nie lubił z powodu ich charakteru, więc dlaczego miałaby mi się podobać ich muzyka?

Spellsinger napisał/a:
Co do wulgarnych tekstów to kwestia nie nawet gustu tylko wrażliwości. Jeżeli teksty nie są przez to złe to nie widzę w tym nic złego. Ba, nawet pozytywnie podnosi ciśnienie jak taka Tori Amos w przepięknej piosence cudownym głosem sobie przyklnie :mrgreen:

No OK, ostatecznie moje ulubione grupy tez czasem coś przyklną, od czasu do czasu, więc nie będę się kłócił.
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 16537
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2009-06-23, 13:29   

dream92 napisał/a:
Co nie? Ich samych bym nie lubił z powodu ich charakteru, więc dlaczego miałaby mi się podobać ich muzyka?

Nie wiem jak w wypadku GnR ale sporo muzyków, aktorów, pisarzy prywatnie to skończone gnoje i ostatnie dupki (Mój ulubiony Sean Connery to podobno ostatni buc). Ale co z tego skoro swoją twórczością reprezentują całkiem przyjemny poziom i ich charakter nie odbija się na ich twórczości (casus Maleńczuka). Nie rozumiem za bardzo takiego podejścia: "nie lubię charakteru twórcy to automatycznie nie lubię jego dzieł".
_________________
"I've seen things you people wouldn't believe. Attack ships on fire off the shoulder of Orion. I watched C-beams glitter in the dark near the Tannhäuser Gate. All those moments will be lost in time, like tears in rain. Time to die."
 
 
dream92 
The Bohemian

Posty: 127
Skąd: Chojnów
Wysłany: 2009-06-23, 13:46   

Do muzyki / książek itd. przenika zawsze charakter twórcy. Na ogół (choć na pewno nie jest to reguła) "skończone gnoje i ostatnie dupki" będą tworzyć dzieła, które trudno mi bedzie przełknąć. Widać, jestem za bardzo wrażliwy.
Może pomińmy to i przejdźmy nad tym do porządku dziennego.
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 16537
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2009-06-23, 13:58   

dream92 napisał/a:
Może pomińmy to i przejdźmy nad tym do porządku dziennego.

Dobrze, tylko:

dream92 napisał/a:
Do muzyki / książek itd. przenika zawsze charakter twórcy.

Jestem innego zdania. Co innego twórczy temperament, wyrobiony specyficzny styl, a co innego charakter i faktyczne wzorce zachowań. Nie od dziś wiadomo, że na przykład w literaturoznawstwie nie powinno się odczytywać dzieł przez pryzmat biografii autora tudzież jego zachowań i osobistych pozaliterackich preferencji. Bo to jest zazwyczaj mylny trop.
_________________
"I've seen things you people wouldn't believe. Attack ships on fire off the shoulder of Orion. I watched C-beams glitter in the dark near the Tannhäuser Gate. All those moments will be lost in time, like tears in rain. Time to die."
 
 
dream92 
The Bohemian

Posty: 127
Skąd: Chojnów
Wysłany: 2009-06-23, 14:58   

OK, przyznaję Ci rację. Musiałbym poszukać konkretnych przykładów, gdzie cechy twórcy wniknęły w dzieło, ale chyba nie byłoby ich zbyt wiele. Przypatrzę się Gunsom jeszcze raz z bliska: muzyce i tekstom, uważniej niż kiedyś. I zobaczymy.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 17381
Wysłany: 2009-06-23, 19:29   

Nie ma się czemu przypatrywać. Dopóki Axl nie odjechał w romantyczne balladki był to zbuntowany rock. A i oni byli zbuntowani nieźle również. Ale kiedy masz w banku worki pieniędzy zarobione na buncie to jakoś głupio ten twój bunt zaczyna wyglądać. Albo dorastasz albo cię nie ma. Axl chyba dorósł, jak i oni wszyscy.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
IZZY 
G`N`R


Posty: 2
Wysłany: 2012-07-13, 21:18   

Fajnie że ten co otworzył temat jest szczery... mnóstwo fajnych wątków na tej "bibliotece" pozdrawiam ;)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Wydawnictwo Solaris | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant | Craiis ]

Strona wygenerowana w 0,13 sekundy. Zapytań do SQL: 13