Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Bieganie
Autor Wiadomość
Shadowmage 


Posty: 3105
Skąd: Wawa
Wysłany: 2017-06-05, 08:42   

Młodo wyglądasz!
_________________

Ględzenie Shadowa - mój blog
 
 
toto 
Saunt/Madman


Posty: 6516
Skąd: Kirinyaga
Wysłany: 2017-06-05, 18:12   

Cytat:
Młodo wyglądasz!
Piwo stosowane od wewnątrz wygładza zmarszczki.



Robione suszarką do włosów, ale lepszego nie dostałem.

e:
Ja to ten najbardziej po cywilnemu na podium, jakby ktoś się nie domyślił.
_________________
All you have to do is tilt your head to the left, close your eyes, and let your mind soar like an eeeeeagle

Wszystko chuj
O ja wam mówię wszystko chuj
Może czasem trochę mniejszy
Ale potem jeszcze większy
 
 
Shadowmage 


Posty: 3105
Skąd: Wawa
Wysłany: 2017-06-05, 22:49   

toto napisał/a:
Piwo stosowane od wewnątrz wygładza zmarszczki.
Mówisz do eksperta :)

Gratki jeszcze raz i strasznie zazdroszczę, bo ja nawet na regionalnym biegu nie mam szans na załapanie się na top 10, nie mówiąc o pudle.
_________________

Ględzenie Shadowa - mój blog
 
 
utrivv 
Roztargniony mag


Posty: 5184
Skąd: Z kapusty
Wysłany: 2017-06-06, 07:35   

Gratulacje :)
Biegałeś w asicsach?
_________________
Sens nie jest aprioryczną strukturą obecności, lecz ruchem rozplenienia, efektem gry różnicy i powtórzenia //utrivv

Ł napisał/a:

wydrukowałem sobie ten wpis, złożyłem kartkę 8 razy i włożyłem do kieszeni mokrej koszuli. Wyschła od razu. I kota który leżał obok niej też zmumifikowało.


Próbuj. Przegrywaj. Nieważne. Próbuj po raz kolejny. Przegrywaj po raz kolejny. Przegrywaj lepiej
 
 
toto 
Saunt/Madman


Posty: 6516
Skąd: Kirinyaga
Wysłany: 2017-06-06, 07:47   

Nie, Saucony Kinvara 7 - patrz zdjęcie na poprzedniej stronie. Asicsy, które mam na nagach na podium, nie nadają się do biegania czegoś dłuższego niż 15 m "sprintu" na przystanek.
_________________
All you have to do is tilt your head to the left, close your eyes, and let your mind soar like an eeeeeagle

Wszystko chuj
O ja wam mówię wszystko chuj
Może czasem trochę mniejszy
Ale potem jeszcze większy
 
 
utrivv 
Roztargniony mag


Posty: 5184
Skąd: Z kapusty
Wysłany: 2017-06-06, 08:20   

A możesz zaproponować jakieś Saucony dla stopy pronującej?
_________________
Sens nie jest aprioryczną strukturą obecności, lecz ruchem rozplenienia, efektem gry różnicy i powtórzenia //utrivv

Ł napisał/a:

wydrukowałem sobie ten wpis, złożyłem kartkę 8 razy i włożyłem do kieszeni mokrej koszuli. Wyschła od razu. I kota który leżał obok niej też zmumifikowało.


Próbuj. Przegrywaj. Nieważne. Próbuj po raz kolejny. Przegrywaj po raz kolejny. Przegrywaj lepiej
 
 
utrivv 
Roztargniony mag


Posty: 5184
Skąd: Z kapusty
Wysłany: 2017-06-06, 10:41   

Trojan napisał/a:
współczuje
Koniec offtopu
_________________
Sens nie jest aprioryczną strukturą obecności, lecz ruchem rozplenienia, efektem gry różnicy i powtórzenia //utrivv

Ł napisał/a:

wydrukowałem sobie ten wpis, złożyłem kartkę 8 razy i włożyłem do kieszeni mokrej koszuli. Wyschła od razu. I kota który leżał obok niej też zmumifikowało.


Próbuj. Przegrywaj. Nieważne. Próbuj po raz kolejny. Przegrywaj po raz kolejny. Przegrywaj lepiej
 
 
toto 
Saunt/Madman


Posty: 6516
Skąd: Kirinyaga
Wysłany: 2017-06-06, 18:57   

utrivv napisał/a:
A możesz zaproponować jakieś Saucony dla stopy pronującej?
O ile wiem, to Saucony Guide, ale to raczej dla ludzi lżejszych niż 80 kg, tak bliżej 75 kg i mniej. Ale na bazie własnych doświadczeń mogę poradzić jedno - nie kieruj się tym, co dla kogoś jest wygodne, ani marką butów, w której ktoś biega. Każdemu mogą pasować zupełnie inne buty - jeden wybierze buty Adidasa, inny Nike, trzeci Saucony, czwarty Kalenji. Inny będzie miał kilka par, każdą innego producenta. A najlepiej zajść do sklepu (kilku sklepów) z butami wielu producentów i po prostu poświęcić łącznie kilka godzin na znalezienie buta dla siebie. Trzeba przymierzyć różne modele, różnych producentów, trochę w butach pobiegać po sklepie (bieżni, jeśli jest). Warto zajrzeć do Decathlonu. Jedyna moja rada na mierzenie butów - po południu (po całym dniu noga lekko puchnie i właśnie w takim stanie powinno się kupować buty do biegania) i w skarpetkach, w których masz zamiar biegać. A jakie skarpety? Cienkie, z płaskimi szwami lub bez szwów, nie bawełniane, tylko jakieś techniczne. W Decathlonie można dość tanio kupić proste skarpetki do biegania - dobra relacja jakość/cena.

Zajrzyj też tutaj: https://sklepbiegowy.com/virtualAdvisor
1. Płeć wybierasz normalnie
2. Waga również prawdziwa
3. Wybierz treningowe, chyba że planujesz w tych butach biegać <37'/10km
4. Nawierzchnia - asfalt, chyba że planujesz biegać po trudnym terenie (dużo błota, dużo niestabilnej nawierzchni, korzenie, kamienie itp., alejki w parku czy leśne drogi szutrowe to nie jest trudny teren), wtedy terenowe
5. Dystans do 30 km (jeśli myślisz o maratonie za pół roku, zrezygnuj i zaplanuj najpierw 10 km, po roku może półmaraton, a maraton dopiero w jeszcze kolejnym roku)
6. Stabilizujące

Jeśli chodzi o mnie - do tłuczenia kilometrów używam na przemian New Balance 1080v6, Mizuno Wave Rider 20. Mam jeszcze mocno wysłużone Mizuno Wave Inspire 11, które trzymam tylko na ekstremalne warunki - jakbym miał robić trening w błocie - i na zimę - dostaną kolce, żebym mógł spokojniej biegać po lodzie. Kinvar używam do startów i szybszych treningów. Szybsze treningi robię też czasami w Riderach, ale na większych prędkościach czegoś im brakuje.


e:
Tak teraz pomyślałem, że mój poranny post mógł być odczytany jako krytyka Asicsów jako butów do biegania. Nie, nie był, po prostu nie miałem okazji używania biegowych Asicsów. Te, które widzisz na zdjęciu, nie są butami biegowymi. Są bardzo wygodne i bardzo je lubię, ale nie nadają się do biegania.
_________________
All you have to do is tilt your head to the left, close your eyes, and let your mind soar like an eeeeeagle

Wszystko chuj
O ja wam mówię wszystko chuj
Może czasem trochę mniejszy
Ale potem jeszcze większy
 
 
Tixon 
Ukryty Smok


Posty: 6116
Skąd: Piła
Wysłany: 2017-06-07, 00:00   

Tak na marginesie biegania, możecie podlajkować.
https://www.facebook.com/PSB.biegi/
_________________
Stary Ork napisał/a:
Żelki to prawda, dobro i piękno skondensowane w łatwej do przełknięcia formie żelatynowych zwierzątek. Wyobraź sobie świat bez żelków - byłbyś w stanie żyć pośród tego niegościnnego, jałowego pustkowia wiedząc, że znikąd nadzieje?

MORT napisał/a:
Romulus, Tix właśnie cię pobił w redneckowaniu.

Romulus - nie decydujemy o losach świata.
Ł - CHYBA TY
MrSpellu - Rebe, czego nie rozumiesz w zdaniu:
ŻYDOMASONERIA JEST TAJNA, psiakrew? :/
 
 
Fidel-F2 


Posty: 6874
Wysłany: 2017-06-07, 07:40   

Tixon, tam jest zdjęcie z biegania po mieście. Czemu mam lajkować debili?
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Adeptus Gedeon napisał/a:
integracja w duchu stworzenia katolickiego wolnorynkowego imperium.
 
 
toto 
Saunt/Madman


Posty: 6516
Skąd: Kirinyaga
Wysłany: 2017-06-07, 17:45   

A ja myślę, że byś do nich pasował.
_________________
All you have to do is tilt your head to the left, close your eyes, and let your mind soar like an eeeeeagle

Wszystko chuj
O ja wam mówię wszystko chuj
Może czasem trochę mniejszy
Ale potem jeszcze większy
 
 
Fidel-F2 


Posty: 6874
Wysłany: 2017-06-07, 17:49   

Tak, mógłbym podstawiać nogę. Byliśmy kwita. Ale czemuś tego nie robię.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Adeptus Gedeon napisał/a:
integracja w duchu stworzenia katolickiego wolnorynkowego imperium.
 
 
toto 
Saunt/Madman


Posty: 6516
Skąd: Kirinyaga
Wysłany: 2017-06-07, 18:02   

Ja codziennie się wkurzam na blokujące miasto samochody. Do tego jeszcze smrodzą.
_________________
All you have to do is tilt your head to the left, close your eyes, and let your mind soar like an eeeeeagle

Wszystko chuj
O ja wam mówię wszystko chuj
Może czasem trochę mniejszy
Ale potem jeszcze większy
 
 
Fidel-F2 


Posty: 6874
Wysłany: 2017-06-07, 18:28   

Jeżdżą ci po chodnikach? A to skurwysyny.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Adeptus Gedeon napisał/a:
integracja w duchu stworzenia katolickiego wolnorynkowego imperium.
 
 
toto 
Saunt/Madman


Posty: 6516
Skąd: Kirinyaga
Wysłany: 2017-06-07, 18:52   

Jeżdżą. I parkują na chodnikach w miejscach niedozwolonych. Cały rok. Ale nie wyzywam ich od debili. Rozumiem, że miasto jest dla wszystkich, każdy musi iść na jakieś ustępstwa.
_________________
All you have to do is tilt your head to the left, close your eyes, and let your mind soar like an eeeeeagle

Wszystko chuj
O ja wam mówię wszystko chuj
Może czasem trochę mniejszy
Ale potem jeszcze większy
 
 
Fidel-F2 


Posty: 6874
Wysłany: 2017-06-07, 19:24   

Bo to są skurwesyny, ci co biegają to debile. Nie myl pojęć.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Adeptus Gedeon napisał/a:
integracja w duchu stworzenia katolickiego wolnorynkowego imperium.
 
 
toto 
Saunt/Madman


Posty: 6516
Skąd: Kirinyaga
Wysłany: 2017-06-07, 19:29   

Wczoraj interwały, dzisiaj piwo. Równowaga w przyrodzie musi być.
Fidel-F2 napisał/a:
ci co biegają to debile
Musisz postarać się bardziej.
_________________
All you have to do is tilt your head to the left, close your eyes, and let your mind soar like an eeeeeagle

Wszystko chuj
O ja wam mówię wszystko chuj
Może czasem trochę mniejszy
Ale potem jeszcze większy
 
 
Fidel-F2 


Posty: 6874
Wysłany: 2017-06-07, 20:19   

O co?
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Adeptus Gedeon napisał/a:
integracja w duchu stworzenia katolickiego wolnorynkowego imperium.
 
 
toto 
Saunt/Madman


Posty: 6516
Skąd: Kirinyaga
Wysłany: 2017-06-07, 20:42   

Żeby doczekać otwarcia.
_________________
All you have to do is tilt your head to the left, close your eyes, and let your mind soar like an eeeeeagle

Wszystko chuj
O ja wam mówię wszystko chuj
Może czasem trochę mniejszy
Ale potem jeszcze większy
 
 
Tixon 
Ukryty Smok


Posty: 6116
Skąd: Piła
Wysłany: 2017-06-08, 00:33   

Fidel-F2 napisał/a:
Tixon, tam jest zdjęcie z biegania po mieście. Czemu mam lajkować debili?

Czy chcesz nam powiedzieć, że przestałeś być fejsbukosceptyczny? :mrgreen:
_________________
Stary Ork napisał/a:
Żelki to prawda, dobro i piękno skondensowane w łatwej do przełknięcia formie żelatynowych zwierzątek. Wyobraź sobie świat bez żelków - byłbyś w stanie żyć pośród tego niegościnnego, jałowego pustkowia wiedząc, że znikąd nadzieje?

MORT napisał/a:
Romulus, Tix właśnie cię pobił w redneckowaniu.

Romulus - nie decydujemy o losach świata.
Ł - CHYBA TY
MrSpellu - Rebe, czego nie rozumiesz w zdaniu:
ŻYDOMASONERIA JEST TAJNA, psiakrew? :/
 
 
Fidel-F2 


Posty: 6874
Wysłany: 2017-06-08, 11:01   

toto, siała baba mak

Tixon, nie, ale niektóre strony się otwierają bez względu na to czy masz konto czy nie, a jeśli chodzi o sam fakt dania lajka to użyłem pojęcia stricte akademicko
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Adeptus Gedeon napisał/a:
integracja w duchu stworzenia katolickiego wolnorynkowego imperium.
 
 
toto 
Saunt/Madman


Posty: 6516
Skąd: Kirinyaga
Wysłany: 2017-06-11, 15:52   

Electrum Ekiden - charytatywna sztafeta maratońska
Moja zmiana to było 10 km. Miało być spokojnie, 45 minut, może wolniej, żeby nie zmęczyć się za mocno przed startem docelowym. Miało być... Było ~42'30*. Ale po kolei. Firma wystawiła dwie drużyny. Biegłem na trzeciej zmianie (zmiana I - 7,195 km, II - 10 km, III - 10 km, IV - 5 km, V - 5 km, VI - 5 km) i moja drużyna traciła jakieś ~10 minut do naszej drugiej firmowej drużyny. Trochę zagrała ambicja i ruszyłem szybko, dużo za szybko, bo początkowo biegłem sporo poniżej 2'40/km, zwolniłem i pierwszą pętlę (2,5 km) zrobiłem w 4'08/km. Druga pętla to już pójście po rozum do głowy i zwolnienie do 4'18/km, trzecia to już 4'24/km, ale zacząłem się nudzić, jednak wciąż biegłem za szybko względem planu. No i po wybiegnięciu z trzeciej pętli zobaczyłem, że nasza druga (pierwsza) drużyna jest w zasięgu wzroku, tylko jakieś 300 m przede mną. I tempo znowu wzrosło do ok. 4'13/km, zamieniliśmy się miejscami gdzieś 1,5 km przed końcem zmiany. Ostatnie 300 m (na stadionie) zrobiłem po ok. ~3'50/km, ostatni odcinek znowu po 4'08/km. Wewnątrzfirmowe prowadzenie dowieźliśmy do mety.

Plusy:
Strefa chłodzenia na każdym kółku razem z wodą - można było się ładnie ochłodzić i napić jak była potrzeba. Ja przede wszystkim oblewałem czapkę wodą, piłem dość niewiele na każdym punkcie, ale ciągle próbuję patentu z dziobkiem i chyba działa.
Luźny bieg, ciągle było kogo wyprzedzać.
Dużo ludzi, dużo wolontariuszy, fajna zabawa.

Minusy:
Nie wiedziałem, o której wystartuję i kiepsko z jedzeniem przed startem. Na ok. 35 minut przed startem wciągnąłem żel, bo nie dało się sensownie zjeść śniadania i musiałem polegać na strzale węgli tuż przed startem.
Biegłem w południe, było ciężko, bo grzało. Na szczęście część trasy była zacieniona i ponieważ biegaliśmy po pętli, to na każdym kółku była woda i można było oblać się wodą.
Dużo ludzi do wyprzedzania - z jednej strony podbija psychikę, ale z drugiej zupełnie nie masz pojęcia na jakim miejscu biegniesz. Niby zabawa i pobiegłem z rezerwą, ale jednak chciałoby się wiedzieć, który czas na mojej zmianie miałem globalnie.


Czy wezmę udział za rok? Jeśli będą chętni w firmie, to pewnie tak, ale zaklepię sobie wcześniejszą zmianę, żeby nie męczyć się w upale.



*nie wiem czy za jakiś czas dostanę gdzieś oficjalnie mój czas, czy podadzą mi miejsce na zmianie/wśród osób biegnących 10 km.


e:
Tydzień zamknięty z ok. 45 km na liczniku. Przyszły tydzień to ~25 km, w tym 10 km startu. Lubię luzowanie. 8)
_________________
All you have to do is tilt your head to the left, close your eyes, and let your mind soar like an eeeeeagle

Wszystko chuj
O ja wam mówię wszystko chuj
Może czasem trochę mniejszy
Ale potem jeszcze większy
 
 
toto 
Saunt/Madman


Posty: 6516
Skąd: Kirinyaga
Wysłany: 2017-06-18, 15:20   

Ugotowany

Start o 12, ok. 22-23 stopni, praktycznie bez chmur. Pierwsze 2 km elegancko, minimalnie poniżej 4'/km, później totalny zjazd. Dwa kolejne kilometry w 8'32, jeszcze kolejne w 9'17 (czułem jakbym stał w miejscu), później kilometr w 4'34 i znowu 2 w 9'35, został ostatni kilometr, ostatnie ~400 m w miarę przyzwoitym tempem zrobiłem. Na ok. 400 m przed metą przyspieszyłem do 4'/km, po wbiegnięciu na stadion ok. 3'35/km, końcówka zdecydowanie poniżej 2'30/km. Ale ostateczny czas i tak fatalny - 44'19. Wcale nie jestem wypruty, po prostu temperatura mnie zabiła. Tydzień temu biegłem w podobnych warunkach, ale co 2,5 km mogłem dobrze się schłodzić wodą wylewaną na głowę. Tutaj tego zabrakło - tylko jeden punkt z wodą, do tego skromne ilości i się zagotowałem. Nie mam pretensji do organizatorów, od dawna wiedziałem, że będzie tylko jeden punkt z wodą i liczyłem, że wystarczy. Lekcja nr 1 - letnie biegi w południe nie są dla mnie. Lekcja nr 2 - dwa tygodnie temu mogłem pobiec szybciej, ale się oszczędzałem na dzisiaj i okazało się, że to był błąd - skoro noga niosła, trzeba było wykorzystać szansę na życiówkę.
_________________
All you have to do is tilt your head to the left, close your eyes, and let your mind soar like an eeeeeagle

Wszystko chuj
O ja wam mówię wszystko chuj
Może czasem trochę mniejszy
Ale potem jeszcze większy
 
 
toto 
Saunt/Madman


Posty: 6516
Skąd: Kirinyaga
Wysłany: 2017-07-05, 18:23   

Krajobraz po porażce - tydzień spokojnego biegania, sporo kilometrów, ale wszystko wolno. Od niedzieli 25 czerwca zacząłem przygotowania do półmaratonu w październiku. Pierwsze 4 tygodnie to ciągle spokojne biegania, ale raz w tygodniu bieg długi. Pierwszy tydzień (niedziela - sobota) i od razu kłopoty - niedziela wyszła elegancko (bieg długi 20 km), później poniedziałek i wtorek biegów spokojnych również. Środa odpoczynek i później czwartek i piątek to stracone treningi z powodów służbowych. Sobota to wyjazd na konferencję, później dużo godzin za kółkiem i start mini-urlopu (nie biegałem, ale dużo chodzenia i powiedzmy, że ten dzień nie był całkiem stracony). Teraz już lepiej. Niedziela - znowu bieg długi - 21 km, poniedziałek - dużo chodzenia plus 14 km biegu spokojnego, wtorek dużo chodzenia plus 12 km biegu spokojnego. Dzisiaj 9 h za kierownicą i nogi wchodzą mi w dupę, plecy bolą i wolne. Ale plan jest taki, że robię jeszcze 2,5 tygodnia spokojnego biegania i od 23 lipca ruszam z czymś szybszym. W październiku będę pana Danielsa wychwalał albo przeklinał. Jak dobrze pójdzie, to 30 lipca będę miał start kontrolny i będzie czas na korektę temp treningowych.
_________________
All you have to do is tilt your head to the left, close your eyes, and let your mind soar like an eeeeeagle

Wszystko chuj
O ja wam mówię wszystko chuj
Może czasem trochę mniejszy
Ale potem jeszcze większy
 
 
toto 
Saunt/Madman


Posty: 6516
Skąd: Kirinyaga
Wysłany: 2017-07-22, 19:51   

Trening do półmaratonu - faza I
Kiedy: 25 czerwca - 22 lipca
Liczba treningów: 18 - w pierwszym tygodniu 3, w 3 kolejnych tygodniach po 5, niektóre treningi kończone przebieżkami
Sesje jakościowe: 4 biegi długie (20 km lub więcej), reszta biegi spokojne lub minimalnie tylko szybsze, ale bez szaleństw.
Dystans: 265,16 km
Długość trwania: 21:35:38 godzin

Od niedzieli zaczynam fazę II. Tym razem będą to 3 tygodnie z nieco szybszymi akcentami. Plan jest taki, żeby kilometraż został w miarę bez zmian (może nawet lekko spaść, ale nieznacznie), ale ma wejść szybsze bieganie. W przyszłą niedzielę powinien wpaść start kontrolny - tylko mam sprzeczne prognozy pogody - jedne mówią o ~22, inne o ~30 stopniach. W obu przypadkach mają być też burze. Opcja pierwsza - może być fajnie, druga - fatalnie. Ale i tak pobiegnę, o ile nie będę w podróży służbowej.
_________________
All you have to do is tilt your head to the left, close your eyes, and let your mind soar like an eeeeeagle

Wszystko chuj
O ja wam mówię wszystko chuj
Może czasem trochę mniejszy
Ale potem jeszcze większy
 
 
toto 
Saunt/Madman


Posty: 6516
Skąd: Kirinyaga
Wysłany: 2017-07-30, 18:31   

Czas 40:02. Miejsce ok. 12. Upał jak diabli, cały czas w Słońcu, dobrze, że była woda na trasie - wysłałem na siebie chyba z 1,5 litra wody, wypiłem może 0,25, a pewnie i tyle nie. Tylko trasa trochę niedomierzona.

e:
40:00:06, miejsce 3 w M20. Nie wiem, które open.

e2:
Jednak 40:06:33, źle usłyszałem przy wręczaniu pucharu, ale to czas brutto, nie netto, a ponieważ startowałem z dalszych rzędów, to kilka sekund upłynęło zanim minąłem linię startu. Czas netto był raczej bliżej 40 minut, bo po minięciu mety też chwilę mi zajęło zastopowanie garmina.

Po kolei - tydzień zacząłem od biegu długiego w ubiegłą niedzielę - 20 km, ostatni kilometr był szybciej, w tempie ok. 3:53 min/km. Poniedziałek to 13 km biegu spokojnego i ostatni kilometr mocno - wyszło ~3:41 min/km. Wtorek to zabawa w trenowanie szybkości i techniki biegu - najpierw 3 km spokojnie (na dogrzanie), później 4 x (200 m R + 200 m przerwa + 200 m R + 400 m przerwa + 400 R + 200 m przerwa) + ~3,6 km schłodzenia. R, czyli rytm, w moim przypadku było to tempo 3:35 min/km. Pierwsze powtórzenie szło dobrze, przerwy robiłem w biegu i to w zbyt szybkim tempie, kolejne powtórzenia były już ze spokojniejszą przerwą - najpierw marsz, później trucht. Gdybym wszystkie przerwy robił w truchcie ok. 5:20 min/km nie musiałbym przechodzić w marsz po żadnym powtórzeniu, ale pierwsze powtórzenie miało złą przerwę i już do końca nie chojrakowałem. Kolejny trening to czwartek - ok. 13 km wolnego biegania, czwartek to z kolei 2 km biegu spokojnego + 4 x (1600 m P / 1 min przerwy) + 4 x (200 m R / 200 m truchtu) + schłodzenie. P - bieg progowy, u mnie ok. 4:11 min/km. R - to samo co we wtorek. Pierwsze dwa powtórzenia P w tempie 4:15 min/km, przerwa w truchcie, tak jak powinno być, powtórzenia 3. i 4. to tempo ok. 4:05 min/km, ostatnia przerwa (po 4. powtórzeniu) w marszu, później ok. 35 sekund truchtu i rytmy - tutaj wszystko zgodnie z założeniami. Na koniec ok. 600 m schłodzenia (bo byłem blisko domu i już nie chciało mi się więcej biegać). Jeśli chciałem walczyć o dobry czas w niedzielę, tego treningu w ogóle nie powinno być w tej formie, co najwyżej bieg spokojny + kilka przebieżek. Celem jest jednak półmaraton, więc trening piątkowy był i niedziela miała wypaść trochę przy okazji. W sobotę zrobiłem sobie tylko lekkie rozbieganie - 3 km + 3 x przebieżki 100 m mocno, ładnie / 100 m przerwy w truchcie + jeszcze ok. 1 km schłodzenia.

II Bieg Stefana Czarnieckiego w Tykocinie
Niedziela - zaczęło się normalnie, trochę brakowało mi porannego biegu długiego, ale jakoś to przecierpiałem. Ok. 12 użądliła mnie pszczoła, ale na szczęście nic nie spuchło (co mi się czasami zdarza po takiej przygodzie) i ostatecznie raczej nie miało to wpływu na moją postawę. Bieg startował o godz. 17, prognozy z poniedziałku mówiły o ok. 22 stopniach, prognoza z niedzieli o 28 stopniach i bezchmurnym niebie - sprawdziła się ta dzisiejsza. Organizatorzy zapowiedzieli, że będzie woda na trasie, więc stwierdziłem - a co mi tam, jadę i najwyżej znowu się ugotuję. Do Tykocina miałem ok. 40 minut jazdy samochodem, do miasteczka przyjechałem ok. 15, pochodziłem po centrum, spotkałem wycieczkę(i?) z Izraela, zobaczyłem z zewnątrz kilka zabytków i tyle. Przebrałem się, poszukałem cienia i czekałem na start.

Ostatecznie start był o 17:05, ja ustawiłem się gdzieś w 5-6 szeregu. Dlaczego to zrobiłem, chociaż wiedziałem, że będę na początku zablokowany przez wolniejszych biegaczy? Taktyka. Na walkę z czołówką i tak nie miałem szans, więc stwierdziłem, że stanę trochę z tyłu i będę połykał tych, co przeszacowali swoje siły na początku. Taktyka był świetna, pierwsze 2 km to było spokojne przechodzenie po biegaczach i biegaczkach, na trzecim kilometrze wyprzedziłem jeszcze chyba z 5 osób i dalej była cisza - przede mną kolejni zawodnicy jakieś 200 m, i widziałem, że raczej nie zmniejszam dystansu, więc pozostało mi samotne biegnięcie do mety i pilnowanie, żeby nikt mnie nie wyprzedził. Udało się, ostatecznie przybiegłem 12 open, na trasie nikt mnie nie wyprzedził 8) , za to ja wyprzedziłem z 25-30 osób i bardzo to mi pomogło na głowę. Może gdybym stanął z przodu i od początku pobiegł mocno, to dałbym radę walczyć o 1 miejsce wyżej, ale w tych warunkach prędzej bym się ugotował i skończył 2 minuty później.

Co do dystansu - na pewno nie było pełnych 10 km, więc czas jest słabym odnośnikiem. Trochę szkoda, że meta mnie trochę zaskoczyła, bo miałem zostawione siły na finisz i mogłem z 6 sekund urwać, gdybym zaczął odpowiednio wcześniej. Gdyby była pełna dycha, pewnie zakręciłbym się ok. 41 minut, w tych warunkach (pogoda, po mocnych treningach bez luzowania na start) lepiej, niż mogłem się spodziewać.
_________________
All you have to do is tilt your head to the left, close your eyes, and let your mind soar like an eeeeeagle

Wszystko chuj
O ja wam mówię wszystko chuj
Może czasem trochę mniejszy
Ale potem jeszcze większy
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 17223
Wysłany: 2017-07-31, 14:12   

Urlop - zgodnie z przewidywaniami - pokrzyżował mi wszystkie plany biegowe. Po prostu nie ma już codziennej rutyny, w którą można było wpasować biegi. Ale może teraz się uda, bo kolejne dwa tygodnie mam zamiar spędzać na minimalnej aktywności. Więc znajdzie się czas na bieganie. Przed urlopem szło mi nieźle. Aczkolwiek zauważyłem, że bieganie jesienią-zimą szło mi zdecydowanie lepiej. Rekordu życiowego nie pobiłem, ale była moc w tym bieganiu. Może to przez zimno. Wiosna zaczęła się opornie, potem był skok formy i szedłem jak burza. Przyszedł urlop, wyjazd za granicę i bum - wszystko padło. Teraz jest upalnie i mogę biegać albo o 5 rano albo o 21.00. Żadna z tych pór mnie nie pociąga. Zatem ten tydzień pewnie skończę z jednym biegiem, jak będzie dobrze. I chyba zacznę lato traktować jako pomost przed właściwym bieganiem jesienią-zimą. Ha! Jeszcze rok temu nie przeszłoby mi to przez myśl.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
toto 
Saunt/Madman


Posty: 6516
Skąd: Kirinyaga
Wysłany: 2017-08-01, 21:07   

Gdyby nie reżim planu, odpuściłbym sobie bieganie w te upały. Ale co zrobisz? Plan każe, człowiek robi. Dzisiaj 20 x (200 m R / 200 m przerwy). Niby wydaje się proste, ale już po kilku powtórzeniach serce wali mocniej i nogi powoli zaczynają odczuwać zmęczenie, bo przerwa nie pozwala na pełny odpoczynek. Dodajmy do tego temperaturę i niedzielny start w nogach i wychodzi, że trening był ciężki. Ale dałem radę - po powrocie do domu lekki posiłek, poczekałem do ok. 19:30, zrobiło się odrobinę chłodniej (tak z 28 stopni) i ruszyłem do boju. Rytmy znowu w tempie ok. 3:35 - czasami noga niosła szybciej, ale wtedy pod koniec wyraźnie zwalniałem, żeby jednak tempo nie było dużo za szybkie, bo bym dostał w twarz na następnych powtórzeniach. Jako że w niedzielę było niecałe 10 km zamiast 20 (no dobra, z rozgrzewką pewnie było z 13, ale tego nie liczę), to muszę gdzieś uzbierać zaginione 10 km, więc pewnie wpadnie mi 6. bieg w tygodniu. Miała być środa, ale jednak raczej poczekam do soboty - temperatura ma już trochę spaść i na pewno będzie to lepsze rozwiązanie niż męczyć się 4 dni z rzędu w temperaturach dochodzących do 30 stopni.
_________________
All you have to do is tilt your head to the left, close your eyes, and let your mind soar like an eeeeeagle

Wszystko chuj
O ja wam mówię wszystko chuj
Może czasem trochę mniejszy
Ale potem jeszcze większy
 
 
toto 
Saunt/Madman


Posty: 6516
Skąd: Kirinyaga
Wysłany: 2017-08-13, 12:38   

Lekka modyfikacja planów - faza II została przedłużona o tydzień i będzie łącznie trwała 4 tygodnie. Trochę doczytałem pana Danielsa i trafiłem na informację, która umknęła mi za pierwszym razem - radzi, żeby faza II trwała nie krócej niż 4 tygodnie. Nawet dobrze, bo polubiłem bieganie na tych prędkościach, a wczoraj chyba wszedł mi najlepszy trening ever - 2 km BS, 6 km P (w założeniu 4:15 min/km) + 6 min BS + 4 x (200 m R / 200 m tr) + schłodzenie. Wyszło świetnie - 2 km BS, 6 km P średnio po ~4:10 min/km (pierwszy km progu w 4:22, reszta dużo szybciej, kończyłem w 4:02 i mógłbym takim tempem przebiec jeszcze kilka km). Po tempie progowym 6 min spokojnego biegu w tempie ~4:50 min/km i rytmy, które wchodziły <3:30 min/km (39, 39, 40, 39 sec) i na koniec 2,8 km schłodzenia. Mocny trening, ale czułem się po nim świetnie. I dzisiaj na dokładkę bieg długi 22,8 km, średnio po 4:52 min/km. Na 21. km zasymulowałem finisz i wszedł w 3:54 (próbuję się uczyć finiszu na koniec półmaratonu). I waga schodzi w kierunku startowej, więc powinno być dobrze.
_________________
All you have to do is tilt your head to the left, close your eyes, and let your mind soar like an eeeeeagle

Wszystko chuj
O ja wam mówię wszystko chuj
Może czasem trochę mniejszy
Ale potem jeszcze większy
 
 
toto 
Saunt/Madman


Posty: 6516
Skąd: Kirinyaga
Wysłany: 2017-08-19, 13:20   

Faza II
Kiedy: 23 lipca - 19 sierpnia
Liczba treningów: 24
Sesje jakościowe: 12, w tym jeden start kontrolny na 10 km
Dystans: 316,34 km
Długość trwania: 25:19:49 godzin.

Wyszło po 6 treningów w tygodniu, z czego trzy to były akcenty, pozostałe biegi spokojne. Akcenty to przede wszystkim rytmy i biegi w tempie progowym, ale wpadły też dwa biegi długie, jedno tempo maratońskie/bieg długi i start na 10 km. Razem to już 8 tygodni, czyli jestem w połowie drogi, przede mną najtrudniejszy etap - rytmy zostaną zastąpione interwałami - biegane trochę wolniej, ale odcinki już sporo dłuższe. Zostają też biegi długie/biegi w tempie maratońskim i biegi progowe. Najtrudniejsze będzie to, że plan przewiduje interwały w środę i biegi progowe w czwartek, czyli bez wypoczynku pomiędzy tymi sesjami. W ostatnim tygodniu tej fazy planuję start na 10 km. Wynik ma mi powiedzieć, na co nastawiać się podczas półmaratonu.

e:
Niedziela zaliczona - 22,7 km, 21. km szybko, bo w 3:49 min. Biegłem w wiatrówce, bo cały czas padał deszcz (było ok. 19-20 stopni i był to deszcz przyjemny), ale ubranie się do mnie przykleiło. Nie narzekam, podaję z kronikarskiego obowiązku - wolę to niż 30 stopni i patelnię. Mam nadzieję, że ~20 +-3 stopnie utrzyma się dłużej i będzie można ładnie biegać bez pocenia się jak świnia. Aha, niedawno znowu spotkałem borsuka - śmiesznie biegają te zwierzęta. A zając spierdzielał przede mną jakby się bał, że przerobię go na pasztet.
_________________
All you have to do is tilt your head to the left, close your eyes, and let your mind soar like an eeeeeagle

Wszystko chuj
O ja wam mówię wszystko chuj
Może czasem trochę mniejszy
Ale potem jeszcze większy
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Wydawnictwo Solaris | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant | Craiis ]

Strona wygenerowana w 0,24 sekundy. Zapytań do SQL: 14