Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Jack Vance
Autor Wiadomość
iselor 


Posty: 300
Skąd: Łódź
Wysłany: 2008-09-11, 21:56   Jack Vance

Jak dla mnie najlepszy pisarz fantasy. Jego "Lyonesse" ("Lyonesse", "Zielona perła","Madouc") pokonuje wszystko - Tolkiena, Le Guin, Zelaznego i resztę. Przepiękna historia, NIESAMOWITY KLIMAT, znakomicie nakreślone postacie, mnóstwo wątków, trochę humoru i wiele zaskakujących zwrotów fabuły. Trylogia do której na pewno jeszcze kiedyś wrócę, a obecnie szukam jego innych książek.
 
 
Tigana 
Sandman


Posty: 4427
Skąd: Czerwone Zagłębie
Wysłany: 2008-09-11, 22:01   

Czytałem tę trylogię na początku mojej przygody z fantasy - najbardziej podobał mi się 1 i 3 tom, gorzej z 2. Inna sprawa, ze teraz nielicząc jakiś szczegółów już prawie nic nie pamiętam z tych książek.
_________________
"Z gustami literackimi jest po trosze jak z miłością: zdumiewa nas, co też to inni wybierają"
Andre Maurois

 
 
Liv 
Sine Qua Non


Posty: 1045
Wysłany: 2008-09-12, 07:56   

:shock: Najlepszy pisarz fantasy? :roll:
Ola Boga ... czytałam w zeszłym roku Lyonesse, i jest to jeden z najgorszych cykli jaki kiedykolwiek wpadł mi w rączki. Czarno - białe postacie - na dodatek do bólu naiwne, toporny główny wątek i zero oryginalności. Brrrr...
_________________
"Life is a bitch and then you die."
Laura Roslin "Battlestar Galactica"

chomikuj.pl/pchlaszachraika
 
 
Shadowmage 


Posty: 3155
Skąd: Wawa
Wysłany: 2008-09-12, 08:15   

Chyba nie załapałaś przesłania teg cyklu: postaci, wątki właśnie takie miały być. Całość jest pisana z przymrużeniem oka, niejako parodiując klasyczne podejście do tematu. Osobiście bardzo miło wspominam lekturę. Najlepszym pisarzem bym Vance'a nie nazwał, ale z pewnością plasuje się w górnej połowie :) Zresztą pisał nie tylko fantasy, sf też ma w dorobku.
_________________
 
 
Liv 
Sine Qua Non


Posty: 1045
Wysłany: 2008-09-12, 08:20   

Widocznie nie załapałam ... :roll:
_________________
"Life is a bitch and then you die."
Laura Roslin "Battlestar Galactica"

chomikuj.pl/pchlaszachraika
 
 
Tigana 
Sandman


Posty: 4427
Skąd: Czerwone Zagłębie
Wysłany: 2008-09-12, 14:38   

Shadowmage napisał/a:
Zresztą pisał nie tylko fantasy, sf też ma w dorobku.

W Polsce wydano jeszcze jakąś powieść -miniaturkę - -"Władcy smoków" (zdobywca HUGO), ale nie rzuciła mnie te książka na kolana. No i całą serię "Pięć złotych obręczy", ale tego nie czytałem
Liv napisał/a:
Widocznie nie załapałam ... :roll:

"Madouc" dostała World Fantasy Award, ale za arcydzieło jej nie zaliczam. Moze Vance bardziej by Ci przypadł do gustu, gdybyś natrafiła na niego 300 książek wcześniej.
_________________
"Z gustami literackimi jest po trosze jak z miłością: zdumiewa nas, co też to inni wybierają"
Andre Maurois

 
 
iselor 


Posty: 300
Skąd: Łódź
Wysłany: 2008-09-12, 16:39   

Jakże różne są gusta! "Lyonesse" to jedne z ostatnich książek fantasy jakie ostatnio czytałem, a przeczytałem dużo. I po prostu uważam że jest znacznie lepsza od "Władcy Pierścieni" i nieco lepsza od "Ziemiomorza" (wiem, że ciężko porównywać tak różne książki.) Toporny główny wątek? Zero oryginalności?! To jedna z najpiękniejszych historii fantasy i ta ksiązkama coś co posiada niewiele książek: KLIMAT!. Postacie czarnobiałe? Takie są w 95% fantastyki a we "Władcy..." zwłaszcza. Uważam że postaci w "Lyonesse" mimo że czarno białe to są bardzo fajnie....skonstruowane, mają świetnie nakreślone portrety psychologiczne.
 
 
Liv 
Sine Qua Non


Posty: 1045
Wysłany: 2008-09-12, 20:09   

WP nie jest jedyną książką fantasy ;) Już Conan jest lepszy od Lyonesse :D
Pewnie, że 95% postaci to ci dobrzy albo żli do szpiku kości - zwłaszcza w DL, FR itp. światach ...
Portrety psychologiczne? xDDD Są tak świetnie nakreślona jak przedstawiona w książce polityka.

Tig - całkiem możliwe ;)
_________________
"Life is a bitch and then you die."
Laura Roslin "Battlestar Galactica"

chomikuj.pl/pchlaszachraika
 
 
iselor 


Posty: 300
Skąd: Łódź
Wysłany: 2008-09-12, 21:05   

Zastanawiam się czy ty wogóle czytałaś Lyonesse? Wiem że WP nie jest jedyną książką fantasy i nie obrażaj mojej wiedzy o tym gatunku:-/
Ja swojego zdania nie zmienię, "Lyonesse" to cykl genialny. A twierdzenie że Conan jest lepszy od Lyonesse to bluźnierstwo!
 
 
Liv 
Sine Qua Non


Posty: 1045
Wysłany: 2008-09-13, 07:18   

Dobrze, dobrze :mrgreen: Zdania zmieniać nie musisz ... naprawdę xDDD
Ja z całą pewnością swojego nie zmienię - Lyonesse jest marną pozycją, której nijak nie da się porównać jakościowo do PLiO czy MKP a nawet WP, gdyż jest to żenuadaa i obraza dla ww. For certa IMHO.
_________________
"Life is a bitch and then you die."
Laura Roslin "Battlestar Galactica"

chomikuj.pl/pchlaszachraika
 
 
dziki
człowiek

Posty: 127
Skąd: z lasu
Wysłany: 2008-09-23, 12:40   

Nie przyznałbym tej pozycji palmy pierwszeństwa (na pewno nie przed Tolkienem //pisowcy ), ale muszę uznać jej wielkość. Nawet jeśli się przeczyta wcześniej 300 książek fantasy ;) (choć wtedy pewnie jest trudniej). A decyduje o tym nie jakaś skomplikowana intryga, głębia psychologiczna bohaterów, czy inne cuda niewidy. Przymioty te (lub ich brak) mogą, ale nie muszą świadczyć o jakości dzieła. I tak jest właśnie z Lyonesse. Tu wszystko zostało tak ułożone specjalnie, ale nie dla "parodii klasycznej konwencji", nie z "przymróżeniem oka". Bo Lyonesse to nie fantasy przygodowa, awanturnicza, heroiczna, humorystyczna, filozoficzna, detektywistyczna, historyczna czy parahistoryczna, ani żadna inna, nawet nie mityczna, ale właśnie fantasy baśniowa. I w dziele o takim charakterze jest miejsce na takich, a nie innych bohaterów, na powolny, gawędziarski sposób snucia opowieści, na wplatanie różnych szczególików (ogólnie można to nazwać klimatem). I na polu fantasy baśniowej, jakoś raczej nie tak znowu wielkim (ja przynajmniej zbyt wielu rzeczy w podobnym stylu zbyt dużo nie znam) Lyonesse przoduje.

Jak wspominam teraz ten cykl, to mam skojarzenia z braćmi Grimm. Tak jakoś :-)
_________________
Na szukanie lepszego świata nie jest jeszcze za późno
 
 
Tixon 
Ukryty Smok


Posty: 6270
Skąd: Piła
Wysłany: 2008-10-29, 12:01   

dziki napisał/a:
Bo Lyonesse to nie fantasy przygodowa, awanturnicza, heroiczna, humorystyczna, filozoficzna, detektywistyczna, historyczna czy parahistoryczna, ani żadna inna, nawet nie mityczna, ale właśnie fantasy baśniowa. I w dziele o takim charakterze jest miejsce na takich, a nie innych bohaterów, na powolny, gawędziarski sposób snucia opowieści, na wplatanie różnych szczególików (ogólnie można to nazwać klimatem). I na polu fantasy baśniowej, jakoś raczej nie tak znowu wielkim (ja przynajmniej zbyt wielu rzeczy w podobnym stylu zbyt dużo nie znam) Lyonesse przoduje.

Cóż, muszę się z tym zgodzić :)
Jeśli idzie o baśniowy klimat, trudno znaleźć coś lepszego od Lyonesse.
_________________
Stary Ork napisał/a:
Żelki to prawda, dobro i piękno skondensowane w łatwej do przełknięcia formie żelatynowych zwierzątek. Wyobraź sobie świat bez żelków - byłbyś w stanie żyć pośród tego niegościnnego, jałowego pustkowia wiedząc, że znikąd nadzieje?

MORT napisał/a:
Romulus, Tix właśnie cię pobił w redneckowaniu.

Romulus - nie decydujemy o losach świata.
Ł - CHYBA TY
MrSpellu - Rebe, czego nie rozumiesz w zdaniu:
ŻYDOMASONERIA JEST TAJNA, psiakrew? :/
 
 
bio 

Posty: 989
Wysłany: 2008-10-31, 23:55   

Jeśli chcecie poczytać coś faktycznie wartego uwagi Vance'a to proponuję cykl Dying Earth. Kolaż gatunkowy i wyzwanie do nauki języka. Żaden wydawca wam nie zapewni wszystkiego wartego czytania. Uczcie się angielskiego. Dostępność oryginalnych wydań jest już powszechna, a ceny często sporo niższe.
 
 
Tixon 
Ukryty Smok


Posty: 6270
Skąd: Piła
Wysłany: 2008-11-01, 22:43   

bio napisał/a:
Jeśli chcecie poczytać coś faktycznie wartego uwagi Vance'a to proponuję cykl Dying Earth

Jeżeli nie będzie po polsku, to może spadać ;]
Język językiem (dosyć słaby, ale zrozumiem co i jak), ale jeśli mam wybór, to wybieram Polski i tyle.
_________________
Stary Ork napisał/a:
Żelki to prawda, dobro i piękno skondensowane w łatwej do przełknięcia formie żelatynowych zwierzątek. Wyobraź sobie świat bez żelków - byłbyś w stanie żyć pośród tego niegościnnego, jałowego pustkowia wiedząc, że znikąd nadzieje?

MORT napisał/a:
Romulus, Tix właśnie cię pobił w redneckowaniu.

Romulus - nie decydujemy o losach świata.
Ł - CHYBA TY
MrSpellu - Rebe, czego nie rozumiesz w zdaniu:
ŻYDOMASONERIA JEST TAJNA, psiakrew? :/
 
 
Procella 


Posty: 1173
Skąd: L-space
Wysłany: 2009-07-18, 10:02   

Ciekawy, obszerny artykuł (po ingliszu):
http://www.nytimes.com/20...ner=rss&emc=rss

Muszę się w końcu sprężyć i coś tego pana przeczytać, bo opinie widzę skrajnie różne ;)
_________________
Well I live with snakes and lizards
and other things that go bump in the night
'Cuz to me everyday is Halloween

http://kotspinaksiazce.blogspot.com/
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 16959
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2009-07-18, 13:12   

Co pamiętam z Lyonesse? Pół dekady temu czytałem całą trylogię. Najbardziej uderzył mnie kontrast infantylnego języka (nie jako wada, tylko styl pseudo baśni lub bajki dla dzieci, coś jak Hobbit) z infantylizowanym erotyzmem w perwersyjnym wydaniu. Co chwilę ktoś tam kogoś gwałci lub się zwyczajnie seksi. Vance przemyca ciekawe perwersje w dość dziecinnych opisach, mamy trolla gwałcącego dwunastolatkę, bandytów gwałcących kobietę z złamaną nogą... karę nałożoną na elfkę, która polegała na tym, że zostanie uwolniona z magicznych więzów aż przeleci ją trójka chłopa. No normalnie zgrabnie przemycone perwersje. Ogólnie czytało się lekko, przyjemnie i faktycznie książka nie jest pozbawiona humoru. Daleko jej do najlepszego fantasy (pogląd z pierwszego posta) ale jak najbardziej można przeczytać.
_________________
"I've seen things you people wouldn't believe. Attack ships on fire off the shoulder of Orion. I watched C-beams glitter in the dark near the Tannhäuser Gate. All those moments will be lost in time, like tears in rain. Time to die."
 
 
Dabliu 


Posty: 834
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2009-07-20, 21:54   

Po pierwsze, słuchajcie wujka bio, bo ma niestety rację.
Po drugie:
Liv napisał/a:
Już Conan jest lepszy od Lyonesse :D

iselor napisał/a:
A twierdzenie że Conan jest lepszy od Lyonesse to bluźnierstwo!

Czyżbyście, moi drodzy, ośmielali się sugerować, że Conan (oryginalny) jest złą literaturą? Oj... już zaczynam ostrzyć miecz //argh
 
 
Metzli 
Diablica


Posty: 3541
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-12-24, 13:17   

Na święta Jack Vance :) Sharin zrecenzował Umierającą Ziemię. Oczy Nadświata.
_________________
Ale to mnie nie wzrusza
W mojej głowie wciąż susza
Bo parasol określa ich byt

Metzliszcze - 12.06
 
 
Tixon 
Ukryty Smok


Posty: 6270
Skąd: Piła
Wysłany: 2010-12-24, 18:01   

Ale lizus z tego Sharina :P
BTW co do książki - widziałem ją w EMPIKu u ma wielki fail w opisie na okładce. Komuś się coś pokićkało ;)
_________________
Stary Ork napisał/a:
Żelki to prawda, dobro i piękno skondensowane w łatwej do przełknięcia formie żelatynowych zwierzątek. Wyobraź sobie świat bez żelków - byłbyś w stanie żyć pośród tego niegościnnego, jałowego pustkowia wiedząc, że znikąd nadzieje?

MORT napisał/a:
Romulus, Tix właśnie cię pobił w redneckowaniu.

Romulus - nie decydujemy o losach świata.
Ł - CHYBA TY
MrSpellu - Rebe, czego nie rozumiesz w zdaniu:
ŻYDOMASONERIA JEST TAJNA, psiakrew? :/
 
 
marjarkasz

Posty: 140
Wysłany: 2010-12-24, 21:00   

MrSpellu napisał/a:
Daleko jej do najlepszego fantasy (pogląd z pierwszego posta) ale jak najbardziej można przeczytać.


Oj, toś mi podpadł :)
Vance ze swoją trylogią Lyonesse wpisał się na stałe w mój nurt świetnie napisanej, niejednoznacznej, wielopoziomowej i mądrej fantasy. Moim zdaniem zupełnie nie masz racji deprecjonując jakość i "czytalność" tej trylogii.
IMO - to książka, która powinna mieć swoje własne miejsce na każdej półce!
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 16959
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2011-04-19, 08:09   

marjarkasz napisał/a:
Vance ze swoją trylogią Lyonesse wpisał się na stałe w mój nurt świetnie napisanej, niejednoznacznej, wielopoziomowej i mądrej fantasy. Moim zdaniem zupełnie nie masz racji deprecjonując jakość i "czytalność" tej trylogii.

Gdzie aż tak deprecjonuję? Napisałem tylko, że książka jest dobra, ale do najlepszej fantasy jej daleko. Jeżeli już, to Ty tą trylogię trochę przeceniasz. Podoba mi się zabieg stylizowania konwencji na brutalną bajkę, ale dla mnie to trochę mało.
marjarkasz napisał/a:
IMO - to książka, która powinna mieć swoje własne miejsce na każdej półce!

I mam, bo czytało mi się bardzo dobrze, ale ołtarzyka bym jej nie stawiał.
_________________
"I've seen things you people wouldn't believe. Attack ships on fire off the shoulder of Orion. I watched C-beams glitter in the dark near the Tannhäuser Gate. All those moments will be lost in time, like tears in rain. Time to die."
 
 
Tixon 
Ukryty Smok


Posty: 6270
Skąd: Piła
Wysłany: 2012-06-26, 20:24   

Umierającą Ziemię. Oczy Nadświata przeczytane i jestem trochę zmieszany. No Lyonesse to to nie jest, chociaż... Mam wątpliwości, czy wysoka ocena Lyonesse nie bierze się z sentymentu i ciekaw jestem, jak teraz bym książkę ocenił.
Wracając jednak do Umierającej - trudno mi ją jednoznacznie ocenić. Z jednej strony cała otoczka Ziemi krańca czasu wydaje się psu na budę - gdyby bohaterowie/narrator nie informował, że Ziemi zostało kilka, kilkadziesiąt lat Słońca, to nijak z książki by to nie wyszło. Owszem, cywilizacja upadła, wiedza starożytnych jest zapomniana, ale ta umierająca jest nieco na wyrost. Nawet postapo niezbyt czuć.
Co natomiast czuć? Magię, dużo nieskrępowanej magii. Co prawda większość zaklęć z nazwy i działania jest pretensjonalna, ale łatwo można to zrzucić na konwencję.
Inną parą kaloszy jest świat. Nie ma sztywnych ram, więc jest bardzo pojemny, ale z drugiej strony autor może do niego praktycznie wszystko wrzucić. Trudno mi to wyrazić słowami - może idzie o to, że jest wtedy mało wyrazisty? Nie wiem, nie jestem tego pewny.
O ile Umierająca Ziemia to zbiór powiązanych ze sobą opowiadań, tak Oczy Nadświata, to to... właściwie opowiadania powiązane jednym bohaterem i wspólnym wątkiem. W skrócie Cugel zwący się Sprytnym, daje się wplątać w kabałę i musi wykonać misję dla pewnego czarownika. Cugel jest sprytny tylko z nazwy, to zwykły cwaniak, który często gęsto daje się nabierać innym, przez co popada w nowe tarapaty. A, że jest egoistą, to wychodzi z nich nie przejmując się innymi, wykorzystując i/lub oszukując napotkane osoby. Ot, taki mało sympatyczny antybohater.
Zostaje jeszcze kwestia okładki/wydania. Fail w blurbie i strasznie łamiący się grzbiet pozostawiają złe wrażenie.
Więc podsumowując - kawał dobrego przygodowego fantasy. Ale ma już swoje lata i to czuć, a i w tym nurcie fantasy ma już mistrza. Zwie się Zelazny.
_________________
Stary Ork napisał/a:
Żelki to prawda, dobro i piękno skondensowane w łatwej do przełknięcia formie żelatynowych zwierzątek. Wyobraź sobie świat bez żelków - byłbyś w stanie żyć pośród tego niegościnnego, jałowego pustkowia wiedząc, że znikąd nadzieje?

MORT napisał/a:
Romulus, Tix właśnie cię pobił w redneckowaniu.

Romulus - nie decydujemy o losach świata.
Ł - CHYBA TY
MrSpellu - Rebe, czego nie rozumiesz w zdaniu:
ŻYDOMASONERIA JEST TAJNA, psiakrew? :/
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 16959
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2012-06-27, 07:55   

Umierająca Ziemia jest po prostu kiepska. Jeżeli boisz się to napisać, to ja to napiszę. Bo nawet nie skończyłem, a dużo do końca nie miałem.
_________________
"I've seen things you people wouldn't believe. Attack ships on fire off the shoulder of Orion. I watched C-beams glitter in the dark near the Tannhäuser Gate. All those moments will be lost in time, like tears in rain. Time to die."
 
 
Tixon 
Ukryty Smok


Posty: 6270
Skąd: Piła
Wysłany: 2012-06-27, 11:58   

Ma swoje dobre momenty.
A my się starzejemy i mainstream poprzestawiał nam w głowie.
Lat temu 5-10 pewnie by się podobało.
_________________
Stary Ork napisał/a:
Żelki to prawda, dobro i piękno skondensowane w łatwej do przełknięcia formie żelatynowych zwierzątek. Wyobraź sobie świat bez żelków - byłbyś w stanie żyć pośród tego niegościnnego, jałowego pustkowia wiedząc, że znikąd nadzieje?

MORT napisał/a:
Romulus, Tix właśnie cię pobił w redneckowaniu.

Romulus - nie decydujemy o losach świata.
Ł - CHYBA TY
MrSpellu - Rebe, czego nie rozumiesz w zdaniu:
ŻYDOMASONERIA JEST TAJNA, psiakrew? :/
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 16959
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2012-06-27, 12:06   

Tixon napisał/a:
Lat temu 5-10 pewnie by się podobało

Nie przeczę, tylko u mnie byłoby to jednak jakieś 10 lat najmniej.

Tixon napisał/a:
Ma swoje dobre momenty.

No... ok, motyw z gobelinem był niezły.
_________________
"I've seen things you people wouldn't believe. Attack ships on fire off the shoulder of Orion. I watched C-beams glitter in the dark near the Tannhäuser Gate. All those moments will be lost in time, like tears in rain. Time to die."
 
 
iselor 


Posty: 300
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-06-27, 12:10   

MrSpellu, jaki masz nick na fantasta.pl ? Z ciekawości chcę zobaczyć twoją biblioteczkę:D Bo jeśli masz ten co tu to ja ślepy jestem.
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 16959
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2012-06-27, 12:19   

Nie mam nicka na fantaście, bo nie korzystam.
_________________
"I've seen things you people wouldn't believe. Attack ships on fire off the shoulder of Orion. I watched C-beams glitter in the dark near the Tannhäuser Gate. All those moments will be lost in time, like tears in rain. Time to die."
 
 
Tixon 
Ukryty Smok


Posty: 6270
Skąd: Piła
Wysłany: 2016-05-18, 10:33   

Sceny z życia smoków

Cytat:
Jack Vance dopytywał się, czy przeczytałem już jego książki, które mi wysłał jakiś czas wcześniej jako propozycje wydawnicze. Prawdę mówiąc, jego styl nie bardzo mi się podobał, zbyt kwiecisty jak na moje upodobania, ale kilka
rzeczy brałem pod uwagę, m. in. "Dying Earth", zbiór opowiadań z dalekiej przyszłości. Dręczyła mnie tylko jedna wątpliwość - otóż jeden z bohaterów, myśliwy, zostaje w pewnym momencie zabity, po czym w innej opowieści pojawia się znowu, bez słowa wytłumaczenia, i znów zostaje zabity. Zapytałem Jacka - dlaczego tak? On z osłupiałą miną przyznał, że pisał te opowieści oddzielnie do czasopism, a potem zebrał i nie przyszło mu do głowy sprawdzić, czy wszystko się zgadza. I gadaj tu z takim...
_________________
Stary Ork napisał/a:
Żelki to prawda, dobro i piękno skondensowane w łatwej do przełknięcia formie żelatynowych zwierzątek. Wyobraź sobie świat bez żelków - byłbyś w stanie żyć pośród tego niegościnnego, jałowego pustkowia wiedząc, że znikąd nadzieje?

MORT napisał/a:
Romulus, Tix właśnie cię pobił w redneckowaniu.

Romulus - nie decydujemy o losach świata.
Ł - CHYBA TY
MrSpellu - Rebe, czego nie rozumiesz w zdaniu:
ŻYDOMASONERIA JEST TAJNA, psiakrew? :/
 
 
Tixon 
Ukryty Smok


Posty: 6270
Skąd: Piła
Wysłany: 2017-07-27, 13:02   

Długo broniłem się przed powrotem do świata Lyonesse – pierwszym tomem zachwycałem się, lecz było to dekadę temu, kiedy jeszcze czytałem wszystko jak leci bez głębszej uwagi.
Przeto chęć dokończenia historii Wysp Elder walczyła z obawą przed rozczarowaniem, przed zepsuciem sobie wspomnień. W końcu ciekawość zatriumfowała.
I… kot przeżył.
Vance to w końcu nie bez przyczyny uznany autor, inspirujący następne pokolenia (żeby wspomnieć tylko R. R. Martina), świetny opowiadacz historyjek. I dokładnie to robi w II i III tomie – są to niby powieści, ale wyraźnie składające się z mocno przygodowych historii, którym bliżej do opowiadań. Dosyć często spotykany zabieg w fantasy, zwłaszcza tej starszej daty (chociaż i u nas niektórzy autorzy – z różnym skutkiem – tego próbowali) i w przypadku Vance’a się sprawdza. Współgra to z klimatem - słodko naiwnym baśniowym podejściem ale potrafiącym skończyć się realistyczną brutalnością (tu ładnie widać powiązania między Vance a Martinem).
Ale żeby nie było tak pięknie, dziesięć lat ciągłego czytania wyrobiło mi jakiś zmysł obserwacji i pewnych rzeczy nie sposób nie dostrzec. Książki zostały wydane w połowie cudnych lat dziewięćdziesiątych, kiedy robiło się na łapu capu i to widać. Tłumaczenie jest toporne, ot by przełożyć zdanie na polski bez dbania o to, jak brzmi, a jak brzmieć powinno (chociaż spotkałem się też z twierdzeniami, że tłumacze właściwie zmasakrowali książkę w przekładzie). Do tego pełno jest błędów: literówek, uciętych słów, byków ortograficznych (niesławny „kórnik”), problemów z imionami bohaterów i ich odmianą czy wręcz pomylenie płci TYTUŁOWEJ bohaterki. Cóż, korekta i redakcja to nie są rzeczy opcjonalne, jeśli chcemy wydać książkę.
Pomijając powyższe, drobne acz upierdliwe mankamenty, z lektury byłem kontent, zasłużenie jest to pierwsza dziesiątka fantasy. Może przydało by się jakieś nowe wydanie? Wink wink nudge nudge.
_________________
Stary Ork napisał/a:
Żelki to prawda, dobro i piękno skondensowane w łatwej do przełknięcia formie żelatynowych zwierzątek. Wyobraź sobie świat bez żelków - byłbyś w stanie żyć pośród tego niegościnnego, jałowego pustkowia wiedząc, że znikąd nadzieje?

MORT napisał/a:
Romulus, Tix właśnie cię pobił w redneckowaniu.

Romulus - nie decydujemy o losach świata.
Ł - CHYBA TY
MrSpellu - Rebe, czego nie rozumiesz w zdaniu:
ŻYDOMASONERIA JEST TAJNA, psiakrew? :/
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Katedra


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Wydawnictwo Solaris | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,2 sekundy. Zapytań do SQL: 13