Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Chrześcijaństwo
Autor Wiadomość
BG 
Wyżełłak


Posty: 1772
Wysłany: 2017-10-27, 10:43   

dworkin, nie rozpatruję wymienionych przeze mnie ludzi jako całkowicie zatomizowanych jednostek - po prostu doceniam, że wielu z nich przerosło swoją epokę i przyczyniło się do skierowania myśli wielu ludzi na nowe tory, wniosło wkład w naukę, filozofię i myślenie o świecie, ludzkości, społeczeństwie.
A ze stabilizacją to bywało różnie - część z nich widziała na własne oczy wojny i konflikty, w tym wojny domowe.

Po wyborze Wojtyły na papieża Polacy poczuli narodową dumę i więź z nowym biskupem Rzymu, wzmocnioną jeszcze w czerwcu 1979, podczas pielgrzymki papieża do ojczyzny (tak na marginesie: jaki odsetek Polaków pamięta/wie, że pierwszym krajem odwiedzonym przez Jana Pawła II była Dominikana?), jednak na mobilizację przeciwko uciskowi władzy nie miało to wpływu. W 1980, gdy sytuacja gospodarcza już od czterech lat była coraz gorsza i poziom życia się obniżał, władze bez uprzedzenia podniosły ceny żywności, więc Polacy się wkurzyli i zaczęli masowo strajkować. Strajkowali i w 1956, 1968, 1970 i 1976, gdy jeszcze nie było polskiego papieża, tylko po prostu mieli dość. Zresztą, jakoś Wojtyła nie zapobiegł wprowadzeniu stanu wojennego w 1981. I to nie on przyczynił się do jego zniesienia. To nie on zabił Breżniewa (zresztą nikt go nie zabił). I w 1988 oraz w 1989 nie odegrał żadnej roli w rozmowach władzy z opozycją.

W ogóle to najciekawsze jest to, że mnóstwo bogobojnych polityków i działaczy jednocześnie twierdzi, że to Janowi Pawłowi II zawdzięczamy upadek komunizmu i wolną Polskę, i że "okrągły stół" był zdradą i że to źle, że nie przeprowadzono dekomunizacji, bo okrągły stół i zdradziecki układ w Magdalence miał uniemożliwić prawdziwe zmiany. I nie dostrzega w tym żadnej wewnętrznej sprzeczności.

Trochę jak Trojan z jego wpisem o zupełnie niemierzalnych 50 procentach. :)

martva, https://www.youtube.com/watch?v=CpdjjJfr10c :) //piwo

Tak przy okazji: rzecz związana z polskim katolicyzmem:
http://crowdmedia.pl/stud...zalny-dokument/
Cytat:
Minister Szyszko po wysłuchaniu przed Trybunałem Sprawiedliwości ds. Unii Europejskiej w sprawie wstrzymania wycinki w Puszczy Białowieskiej zaprosił członków Komisji Europejskiej na doszkolenie się, poprzez podjęcie studiów w Wyższej Szkole Medialnej w Toruniu. Uczelnia ta, jak każdy wie, działa pod auspicjami ojca Tadeusza Rydzyka.

W wypowiedzi Szyszko w zasadzie nie byłoby nic nadzwyczajnego. Wszakże pan minister zdążył nas przyzwyczaić do tego, że za jego panowania w resorcie środowiska wpadka goni wpadkę.

Jeden z internautów postanowił sprawdzić propozycję ministra środowiska i przeanalizować zasady rekrutacji na toruńską uczelnię. Okazuje się, że wymogi są mocno niecodziennie, wręcz wygórowane, praktycznie nieosiągalne dla członków Komisji Europejskiej. Żeby podjąć studia u Rydzyka nie wystarczy dostarczyć kwestionariusz, dyplom ukończenia studiów wyższych, czy kserokopię dowodu osobistego. Koniecznie jest przedstawienie opinii ks. proboszcza, a to już bardzo poważna sprawa.
Na stronie uczelni brak jest informacji, czego dokładnie taka opinia powinna dotyczyć. Czy chodzi o świadectwo bycia dobrym i gorliwym katolikiem, czy też ksiądz proboszcz powinien ocenić potencjał danego kandydata lub kandydatki do podjęcia studiów na tej jakże prestiżowej uczelni?

http://www.nowosci.com.pl...joppa,11920478/
Cytat:
Marek Jopp, przewodniczący SLD w Toruniu nie będzie studentem Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej. Nie może studiować na uczelni o. Tadeusza Rydzyka, ponieważ nie dostarczył zaświadczenia od proboszcza.

„Dzisiaj miałem rozpocząć podyplomowe studia z Ochrony Środowiska na Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, czyli na uczelni ojca dyrektora Tadeusza Rydzyka. Niestety nie rozpocznę" – napisał [...] na Facebooku Marek Jopp, przewodniczący SLD w Toruniu oraz chełmżyński radny.

Ciekawe, czy w innych krajach katolickich/chrześcijańskich też są takie uczelnie jak szkoła Rydzyka, z takimi samymi zasadami rekrutacji.

BTW, ciekaw jestem, w których krajach poza Polską, w szkołach zamiast edukacji seksualnej jest coś takiego jak "wychowanie do życia w rodzinie".
_________________
Załaduj Wszechświat do działa. Wyceluj w mózg. Strzelaj.
 
 
dworkin 


Posty: 3368
Wysłany: 2017-10-27, 11:14   

BG napisał/a:
dworkin, nie rozpatruję wymienionych przeze mnie ludzi jako całkowicie zatomizowanych jednostek - po prostu doceniam, że wielu z nich przerosło swoją epokę i przyczyniło się do skierowania myśli wielu ludzi na nowe tory, wniosło wkład w naukę, filozofię i myślenie o świecie, ludzkości, społeczeństwie.

Wszystkie te przyrodzone wybitne cechy rozwinęły się dzięki wiedzy i możliwościom jej poszerzania od zespojonej religią cywilizacji.

BG napisał/a:
A ze stabilizacją to bywało różnie - część z nich widziała na własne oczy wojny i konflikty, w tym wojny domowe.

Wciąż lepsze to niż anarchia walczących o przetrwanie komun i gangów, które nie wymieniają się wiedzą.

BG napisał/a:
Po wyborze Wojtyły na papieża Polacy poczuli narodową dumę i więź z nowym biskupem Rzymu, wzmocnioną jeszcze w czerwcu 1979, podczas pielgrzymki papieża do ojczyzny (tak na marginesie: jaki odsetek Polaków pamięta/wie, że pierwszym krajem odwiedzonym przez Jana Pawła II była Dominikana?), jednak na mobilizację przeciwko uciskowi władzy nie miało to wpływu. W 1980, gdy sytuacja gospodarcza już od czterech lat była coraz gorsza i poziom życia się obniżał, władze bez uprzedzenia podniosły ceny żywności, więc Polacy się wkurzyli i zaczęli masowo strajkować. Strajkowali i w 1956, 1968, 1970 i 1976, gdy jeszcze nie było polskiego papieża, tylko po prostu mieli dość. Zresztą, jakoś Wojtyła nie zapobiegł wprowadzeniu stanu wojennego w 1981. I to nie on przyczynił się do jego zniesienia. To nie on zabił Breżniewa (zresztą nikt go nie zabił). I w 1988 oraz w 1989 nie odegrał żadnej roli w rozmowach władzy z opozycją.

JP2 nie miał wpływu "na mobilizację przeciwko uciskowi władzy", bo "nie zapobiegł wprowadzeniu stanu wojennego w 1981" i "nie on zabił Breżniewa", a ceny rosły? :DD

Zupełnie nie miał wpływu, serio? To dlaczego KGB próbowało go zabić? Ale odłóżmy na bok zdrowy rozsądek i spójrzmy na fakty...

Odnośnie recepcji pontyfikatu JP2 w kontekście wpływu na morale za komuny:
CBOS w 2009 (relacja TVN) napisał/a:
Niemal 80 proc. Polaków uważa, że pierwsza pielgrzymka Jana Pawła II do ojczyzny, przed 30 laty, przyczyniła się do powstania "Solidarności", obalenia komunizmu i odzyskania przez Polskę niepodległości w 1989 roku - wynika z najnowszego sondażu CBOS (...)

Większość ankietowanych uważa, że wszystkie pielgrzymki papieskie do Polski odegrały ważną rolę zarówno w ich życiu osobistym (69 proc.), jak i w dziejach Polski (71 proc.). Szczególnie znaczenie Polscy przypisują pierwszej wizycie Jana Pawła II (81 proc.), która odbyła się w czerwcu 1979 roku. Co ciekawe, badani bardziej doceniają jej rolę w historii naszego kraju niż w swoim życiu osobistym. Natomiast co czwarty ankietowany za szczególnie istotną uznaje drugą pielgrzymkę, która miała miejsce pod koniec stanu wojennego, w 1983 roku, a co szósty (17 proc.) – trzecią, z 1987 roku. Wynika z tego, że badani za szczególnie ważne dla Polski uznają głównie te pielgrzymki, które miały miejsce w czasach PRL. (...)

Pytani, czy pierwszej pielgrzymce Jana Pawła II do ojczyzny zawdzięczamy polskie przemiany, Polacy w zdecydowanej większości odpowiadają twierdząco. Według ankietowanych, wizyta ta przyczyniła się do powstania "Solidarności" w sierpniu 1980 roku oraz do obalenia komunizmu i odzyskania przez Polskę niepodległości w 1989 roku. Twierdzi tak ponad trzy czwarte badanych (po 78 proc.)

I słowa specjalisty w temacie:
prof. Andrzej Friszke napisał/a:
Niewątpliwie wybór kard. Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową, a następnie jego pierwsza wizyta w ojczyźnie w czerwcu 1979 r. miały ogromne znaczenie dla późniejszych zmian w Polsce. Te dwa wydarzenia dostarczyły polskiemu społeczeństwu autorytetu, poczucia jedności, dumy narodowej, alternatywnego środka odniesienia do tego, co było peerelowską codziennością: władzy partii i całego jej sztafażu ideologicznego. Papież stał się tym, wokół, którego mogło się budować poczucie „my”, a nie tylko poczucie „oni” (...)

Sama wizyta z czerwca 1979 była bardzo ważna dla integracji społeczeństwa, tzw. przeciętnych ludzi. Liczne pielgrzymki wiernych zmierzające na papieskie msze, samoorganizacja w miejscach spotkania z papieżem, wytwarzanie poczucia dyscypliny w tłumie - dyscypliny polegającej na tym, że skoro jesteśmy razem, musimy przyjąć pewne normy zachowania i działania, aby było nam wszystkim lepiej, a nie dyscypliny narzuconej z zewnątrz. To wszystko wytworzyło pewną więź miedzy ludźmi, rozbudziło wzajemne zaufanie i chęć wspólnego przeżycia tych spotkań. Nie bez znaczenia była też późniejsza pamięć tego wspólnego bycia z papieżem. Ujawniała się ona m.in. w „rytuałach” strajkowania. W manifestowaniu solidarnościowej tożsamości możemy odnaleźć wiele elementów, które zostały wypracowane podczas papieskich pielgrzymek. Chodzi tu np. o kwiaty, którymi ozdabiano bramy protestujących zakładów, portrety Jana Pawła II, obrazy Matki Bożej, ale też sposób działania na zasadzie spokojnej determinacji, unikania kłótni, awantur, napięć. Momenty szczególnego bycia razem, które zostały zapamiętane z pielgrzymek budowały także pewną formułę ruchu solidarnościowego (...)

Papież nie doprowadził do rewolucji w takim sensie, że ją przygotował, a nawet, że ją przepowiedział. On odwołał się do pewnych wartości, do podmiotowości człowieka. Ale wybuch strajku sierpniowego, postulaty wówczas zgłoszone, strategia prowadzenia protestu były dziełem twórców protestu w stoczni gdańskiej i innych ośrodkach w kraju, a później założycieli Solidarności. Oni sami, metodą prób i błędów, wypracowali pewne mechanizmy. Jednak rola papieża i jego autorytetu nie była wówczas bez znaczenia. Przeciwnie miała wpływ na przebieg solidarnościowej rewolucji. Taką fundamentalną sprawą było przyjęcie przez kierujących strajkami i ich uczestników zasady walki bez przemocy. To była rzecz niezwykle fundamentalna. Miała ona swe źródło nie tylko w przemyśleniach opozycji demokratycznej, ale – przede wszystkim, jeżeli idzie o przyjęcie jej przez szerokie masy – w nauczaniu Jana Pawła II (...)

Polacy nie mogliby zrobić papieżowi czegoś takiego, jak zastosowanie przemocy. Było dokładnie tak, jak mówię. Istniało bowiem poczucie pewnej więzi, obopólnego zobowiązania. Wyrażało się ono w przekonaniu, że on tam w Watykanie o nas myśli i stara się nam pomóc, ale my jemu jesteśmy też coś winni. Nie możemy zrobić czegoś, co byłoby bardzo przeciwne jego naukom, czyli np. zastosować przemoc.
  
 
 
ASX76 
twój stary


Posty: 12269
Skąd: kurna chata
Wysłany: 2017-10-27, 12:14   

Jak to celnie ujął S. Kierkegaard: "wiara tam się zaczyna, gdzie myślenie kończy".
Kościół walczył z oświeceniem między innymi dlatego, ponieważ ciemnym ludem o niebo łatwiej było kierować i manipulować. Jasna sprawa, że ci, którzy prezentowali filozofię miłą religii, mogli to czynić bez przeszkód. Natomiast każdy, kto przemawiał przeciwko..., był wrogiem do kasacji, np. Giordano Bruno został spalony na stosie przez tzw. Świętą Inkwizycję.
Tak więc nie pierdol Pan z łaski swojej o wielkich zasługach religii... Tym bardziej, że chrześcijańska ma najwięcej krwi na brudnych łapskach, a poza tym chrześcijaństwu "zawdzięczamy" znaczne zniszczenie wielkiego dorobku kultury antycznej...
 
 
Rashmika 


Posty: 477
Wysłany: 2017-10-27, 12:25   

ASX76 napisał/a:
np. Giordano Bruno został spalony na stosie przez tzw. Świętą Inkwizycję.


to właśnie chyba jest owa zespojona z cywilizacją religia.
_________________
Odblurbiacz
 
 
dworkin 


Posty: 3368
Wysłany: 2017-10-27, 15:22   

Cywilizacja zachodnia nie jest już zespojona z religią, ale kiedyś była. I nie wyrosłaby bez religii, bo jaka inna siła motywowałaby Europę do względnej współpracy (można też powiedzieć - współdziałania pod jarzmem jednego prawa, władcy, standardu)?

ASX napisał/a:
Tak więc nie pierdol Pan z łaski swojej o wielkich zasługach religii... Tym bardziej, że chrześcijańska ma najwięcej krwi na brudnych łapskach, a poza tym chrześcijaństwu "zawdzięczamy" znaczne zniszczenie wielkiego dorobku kultury antycznej...

Zasługi religii są takie, jak zasługi grawitacji, po prostu musiały się stać i nic innego nie wpłynęłoby produktywniej na rozwoj cywilizacji u jej zarania. Tu nie ma mowy o dobru czy złu (człowiek pierwotny był dobry czy zły? a starożytny Egipcjanin?), bo to tylko zimna siła antropologiczna. A Ty rzutujesz dzisiejsze wiedzę, wrażliwość i poglądy na ich przeciętny stan przed wiekami.

Kościół zawsze dbał o wpływy i władzę, zgarniał je kiedyś w sposób dla nas niecywilizowany, ale hej! tak samo jak świeckie instytucje, bo ostatecznie był kolejnym graczem na politycznej arenie. A wspólna religia, mimo że pozwoliła na to wszystko w skali makro, zapewniła też infrastrukturę dla rozwoju cywilizacji, choćby wbrew swoim instytucjom. Jaka inna siła zespoliłaby państwa i dalej Europę w jedną wystarczająco stabilną sieć dla transgresji towarów, ludzi, technologii, idei? A potem dzięki tej transgresji pozwoliła nawet na rozwój myśli niekorzystnych dla własnego autorytetu, na coraz większa indywidualizację i samoświadomość jednostek? Tak samo Giordano Bruno wyedukował się najpierw dzięki ówczesnym instytucjom, by dopiero je wyprzedzić i zbuntować się przeciwko nim.

Postrzeganie Inkwizycji zresztą też prezentujesz zbyt proste i pełne ignorancji. Inkwizycyjny proces karny u swego zarania wyprzedzał ten świecki o całe stulecia. Dopiero on na przełomie XII i XIII w. wprowadził dążenie do prawdy materialnej z pomocą racjonalnych dowodów. Oskarżony zyskiwał prawo do zapoznania się z aktami, relacja między nim a świadkami stawała się istotna dla ich wiarygodności, zaczął mu przysługiwać obrońca z urzędu. Gdy zaś spojrzeć na strukturę orzekanych przez Inkwizycję wyroków, znakomita większość z nich wiązała się tylko z pokutą, np. publicznym noszeniem krzyża, a mniejszość z torturami lub śmiercią. W przeważającej liczbie przypadków lepiej wychodziło się na procesie o herezję niż na procesie świeckim o kradzież bochenka. Z biegiem czasu jednak ten drugi przyjął standardy pierwszego, a nawet go cywilizacyjnie wyprzedził. Nie da się też ukryć przypadków takich jak Giordano Bruno, nie zmieniają one jednak obiektywnej prawdy o Inkwizycji.
  
 
 
Fidel-F2 


Posty: 7813
Wysłany: 2017-10-27, 15:49   

dworkin, zabawny jesteś z tymi cytatami specjalistów. Nawet mi się z tym nie chce dyskutować. Szkoda czasu. Słowacki zachwyca i basta.

Za to rozsądnie mówisz o cywilizacjotwórczej roli religii. Ale o inkwizycji znów zabawnie. Z tą prawną nowoczesnością inkwizycji było jak z konstytucją ZSRR. Nie było na świecie konstytucji bardziej demokratycznej niż radziecka.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Adeptus Gedeon napisał/a:
integracja w duchu stworzenia katolickiego wolnorynkowego imperium.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18166
Wysłany: 2017-10-27, 16:13   

dworkin napisał/a:
Postrzeganie Inkwizycji zresztą też prezentujesz zbyt proste i pełne ignorancji. Inkwizycyjny proces karny u swego zarania wyprzedzał ten świecki o całe stulecia. Dopiero on na przełomie XII i XIII w. wprowadził dążenie do ustalenia prawdy materialnej za pomocą racjonalnych dowodów. Oskarżony zyskiwał prawo do zapoznania się z aktami, stosunek między nim a świadkami stawał się istotny dla ich wiarygodności, z czasem zaczął mu przysługiwać nawet obrońca z urzędu. Gdy zaś spojrzeć na strukturę orzekanych przez Inkwizycję wyroków, znakomita większość z nich wiązała się tylko z pokutą, np. publicznym noszeniem krzyża, a mniejszość z torturami lub śmiercią. W przeważającej liczbie przypadków lepiej wychodziło się na procesie o herezję niż na procesie świeckim o kradzież bochenka. Z biegiem czasu jednak ten drugi przyjął standardy pierwszego, a nawet go cywilizacyjnie wyprzedził. Nie da się też ukryć przypadków takich jak Giordano Bruno, nie zmieniają one jednak obiektywnej prawdy o Inkwizycji.

Do dziś w podręcznikach do procedury karnej funkcjonuje określenie "proces inkwizycyjny". :) A sam model procesu inkwizycyjnego to podstawa współczesnego procesu karnego w Polsce. W tym sensie, że sędzia na sali rozpraw jest oskarżycielem, obrońcą i sędzią w jednym. Poprzez to dążenie do ustalenia tzw. prawdy materialnej.

A poza tym polecam książkę Karen Armstrong "Pola Krwi. Religia i przemoc". Bez uprzedzeń autorka oddziela od religię od polityki, tj. wywodzi, że religia jest narzędziem w ręku polityki. Od zarania dziejów. Niby można ziewać, bo takie to odkrywcze, ale czytałem z przyjemnością.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Trojan 


Posty: 3685
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2017-10-28, 01:38   

Zdaje się że umyka wam dość ważny szczegół. KW nie koronowal się na stolcu piotrowym. Został wybrany. Ktoś uznał że w tamtej konkretnej sytuacji politycznej warto zainwestować w taki symbol, jakim jest wyniesienie człowieka zza żelaznej kurtyny.
KW dzwignal ciężar JPII, stał się jednym z elementów wojny -dzisiaj nazwalibyśmy "hybrydowej", został symbolem dla mas.
 
 
Fidel-F2 


Posty: 7813
Wysłany: 2017-10-28, 04:24   

Ale masz jakieś wsparcie?
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Adeptus Gedeon napisał/a:
integracja w duchu stworzenia katolickiego wolnorynkowego imperium.
 
 
Trojan 


Posty: 3685
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2017-10-28, 12:51   

Fidelito masz jakiś konkretny uraz do Krk, który nie pozwala ci na bezstronność i logiczną analizę.
 
 
Fidel-F2 


Posty: 7813
Wysłany: 2017-10-28, 13:16   

Co to jest Krk?

A co do urazu to owszem mam, do bezmyślnie powtarzanych bzdetów. A jeśli to propaganda to mam mega uraz.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Adeptus Gedeon napisał/a:
integracja w duchu stworzenia katolickiego wolnorynkowego imperium.
 
 
Adeptus Gedeon

Posty: 311
Wysłany: 2018-03-31, 11:25   

@ BG
Cytat:
W ogóle to najciekawsze jest to, że mnóstwo bogobojnych polityków i działaczy jednocześnie twierdzi, że to Janowi Pawłowi II zawdzięczamy upadek komunizmu i wolną Polskę, i że "okrągły stół" był zdradą i że to źle, że nie przeprowadzono dekomunizacji, bo okrągły stół i zdradziecki układ w Magdalence miał uniemożliwić prawdziwe zmiany. I nie dostrzega w tym żadnej wewnętrznej sprzeczności.


Bo sprzeczności tu nie ma. Z jednej strony - dobrze, że w ogóle komunizm upadł (zasługa JP II), z drugiej - źle, że nie została w związku z tym przeprowadzona głęboka dekomunizacja (wina Magdalenki). To tak, jakby widzieć sprzeczność w tym, ze ktoś z jednej strony chwali de Gaulle'a za walkę z Niemcami, a z drugiej strony gani rząd Vichy za kolaborację.

@ ASX76
Cytat:
Kościół walczył z oświeceniem między innymi dlatego, ponieważ ciemnym ludem o niebo łatwiej było kierować i manipulować. Jasna sprawa, że ci, którzy prezentowali filozofię miłą religii, mogli to czynić bez przeszkód. Natomiast każdy, kto przemawiał przeciwko..., był wrogiem do kasacji, np. Giordano Bruno został spalony na stosie przez tzw. Świętą Inkwizycję.
Tak więc nie pierdol Pan z łaski swojej o wielkich zasługach religii...

A oświeceniowi rewolucjoniści zamordowali Lavoisiera, mówiąc "rewolucja nie potrzebuje naukowców", więc nie kopuluj Pan z łaski swojej o wielkich zasługach Oświecenia. Taka logika.

Cytat:
Tym bardziej, że chrześcijańska ma najwięcej krwi na brudnych łapskach, a poza tym chrześcijaństwu "zawdzięczamy" znaczne zniszczenie wielkiego dorobku kultury antycznej...

Chrześcijaństwo ma znacznie większe zasługi w zachowywaniu kultury antycznej. Przez znaczną część średniowiecza Kościół był JEDYNĄ instytucją, która była zainteresowana w jakimkolwiek zachowywaniu przynajmniej części tej spuścizny (w postaci architektury, języka, prawa rzymskiego, części filozofii, którą można było zaadaptować itd.). Już nie mówiąc o tym, że wschodnia część Cesarstwa Rzymskiego, ta, która przetrwała o tysiąc lat dłużej, była o wiele wcześniej i mocniej schrystianizowana. Więc bzdura.

@ Fidel-F2
Cytat:
dworkin, zabawny jesteś z tymi cytatami specjalistów. Nawet mi się z tym nie chce dyskutować. Szkoda czasu. Słowacki zachwyca i basta.

Otóż to. Chrześcijaństo jest złe i basta i nie ma co dyskutować. Dyskutują, powołują argumenty i źródła jacyś ciemni katole, oświecony ateista WIE.

Cytat:
A co do urazu to owszem mam, do bezmyślnie powtarzanych bzdetów. A jeśli to propaganda to mam mega uraz.

"1. Mam uraz do bezmyślnie powtarzanych bzdetów i propagandy.
2. Każde stwierdzenie, z którego wynikałoby cokolwiek na korzyść religii, to bezmyślnie powtarzane bzdety i propaganda".
Taka logika. "Jeśli ktoś się ze mną nie zgadza, to znaczy, że pisze głupoty, a jeśli pisze głupoty, to po co mam się nad tym zastanawiać?".

@ Romulus
Cytat:
Bez uprzedzeń autorka oddziela od religię od polityki, tj. wywodzi, że religia jest narzędziem w ręku polityki. Od zarania dziejów. Niby można ziewać, bo takie to odkrywcze, ale czytałem z przyjemnością.

Tak jak i każdy światopogląd. Politycy wykorzystują religię i nierzadko mordują w jej imię, ale równie dobrze robią to powołując się na hasła takie jak demokracja, równość, czy nawet wolność i pokój - a jednak mało kto twierdzi, że to świadczy o fundamentalnym złu tych idei.
_________________
O mój Jezu, przebacz nam nasze winy, zachowaj nas od ognia piekielnego, doprowadź wszystkie dusze do Nieba i pomóż szczególnie tym, którzy najbardziej potrzebują Twojego miłosierdzia.



W sumie głównie po to się zarejestrowałem: http://www.zaginiona-bibl...p=233382#233382

Mój blog: adgedeon.blogspot.com
 
 
Stary Ork 
Świnia z klasą


Posty: 7093
Skąd: Sin Tychy
Wysłany: 2018-03-31, 12:12   

Adeptus Gedeon napisał/a:
Chrześcijaństwo ma znacznie większe zasługi w zachowywaniu kultury antycznej. Przez znaczną część średniowiecza Kościół był JEDYNĄ instytucją, która była zainteresowana w jakimkolwiek zachowywaniu przynajmniej części tej spuścizny (w postaci architektury, języka, prawa rzymskiego, części filozofii, którą można było zaadaptować itd.). Już nie mówiąc o tym, że wschodnia część Cesarstwa Rzymskiego, ta, która przetrwała o tysiąc lat dłużej, była o wiele wcześniej i mocniej schrystianizowana. Więc bzdura.


To pewnie dlatego większość Arystotelesa i Platona to tłumaczenia z arabskiego, brzmi legitnie, mosterdzieju.
_________________
- It involved the weapon's biometric data, salarian intelligence, and a hanar prostitute with camera implants.
- Seriously?
- No, but the truth is boring.
 
 
dworkin 


Posty: 3368
Wysłany: 2018-03-31, 12:39   

Akurat Platona znali nie najgorzej, choć głównie w interpretacji neoplatończyków i wczesnych filozofów chrześcijanskich, ale Arystotelesa faktycznie poznali tak naprawdę dopiero w XII wieku od Żydów hiszpańskich, którzy przechowali go po wypartych z Półwyspu Arabach.
  
 
 
Fidel-F2 


Posty: 7813
Wysłany: 2018-03-31, 14:11   

Łokurwa!
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Adeptus Gedeon napisał/a:
integracja w duchu stworzenia katolickiego wolnorynkowego imperium.
 
 
Adeptus Gedeon

Posty: 311
Wysłany: 2018-03-31, 14:48   

Cytat:
To pewnie dlatego większość Arystotelesa i Platona to tłumaczenia z arabskiego, brzmi legitnie, mosterdzieju.

Słuszna uwaga. Oczywiście, powinienem uściślić, że Kościół przez znaczną część średniowiecza był jedyną taką instytucją na "swoim" terenie działania, w państwach islamskich z natury rzeczy takową być nie mógł.
Czy zauważyłeś jakieś nieprawidłowości w mojej wypowiedzi, czy też reszta jest zgodna z prawdą?

@ dworkin
Cytat:
Średniowiecze znało jedynie nieliczne dzieła Arystotelesa. Do IX w. znane było O interpretacji w tłumaczeniach Mariusza Wiktoryna i Boecjusza. Pod koniec wieku X znane były również jego Kategorie (tłum. Boecjusza). W XII w. odkryto kolejne dzieła Stagiryty: pierwszą księgę Analityk pierwszych, Topiki i O dowodach sofistycznych. Lokalnie znane były także druga księga Analityk pierwszych i Analityki wtóre, lecz nie były rozpowszechniane. Pod koniec XII wieku powszechnie znany był już cały Organon, zaczynają się też pojawiać tłumaczenia innych dzieł Arystotelesa: fragmenty Fizyki; Metafizyki czy O duszy

Tak na szybko, oczywiście, zdaję sobie sprawę, że Wikipedia nie jest doskonałym źródłem, więc jestem otwarty na Twoje zaprzeczenie powyższemu.
_________________
O mój Jezu, przebacz nam nasze winy, zachowaj nas od ognia piekielnego, doprowadź wszystkie dusze do Nieba i pomóż szczególnie tym, którzy najbardziej potrzebują Twojego miłosierdzia.



W sumie głównie po to się zarejestrowałem: http://www.zaginiona-bibl...p=233382#233382

Mój blog: adgedeon.blogspot.com
 
 
Beata 
deformacja IU


Posty: 4611
Wysłany: 2018-03-31, 14:51   

Przepraszam, ale chyba nie zrozumiałam. Oczekujesz, że dworkin zaprzeczy temu, co sam napisał? //ooo
_________________
Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem.
Karl Popper
 
 
Jachu 
princeps senatus


Posty: 2591
Skąd: Dom-na-Drzewie
Wysłany: 2018-03-31, 15:07   

Beata, nie zwracaj na siebie uwagi tego katolickiego oszołoma, bo zacznie z tobą dyskutować... a jak już zacznie, to sprowadzi cię do swojego poziomu i pokona doświadczeniem :badgrin:
_________________
Życie to dziwka, czytasz za mało, a potem umierasz [Stary Ork]

"Finezja perfidii rozumowania ściga się w nich z cyniczną sofistyką" [prof. Waltoś o działaniach PiS dot. wymiaru sprawiedliwości]
 
 
Adeptus Gedeon

Posty: 311
Wysłany: 2018-03-31, 15:10   

@ Beata
Dworkin napisał, że chrześcijanie poznali Arystotelesa dopiero w XIII wieku, przytoczyłem notkę, której autorzy twierdzą coś innego, zastrzegając, że zdaję sobie sprawę, że przytoczone źródło nie jest pewne, więc biorę pod uwagę, że Dworkin może obalić te tezy. "Powyższe" nie oznaczało wypowiedzi Dworkina, ale cytat z Wikipedii, znajdujący się bezpośrednio powyżej nad zdaniem zawierającym słowo "powyższe". Stąd też nie miałem na myśli temu, żeby Dworkin zaprzeczył temu, co sam napisał, tylko temu, co ja przytoczyłem.
Przepraszam za brak precyzji.
_________________
O mój Jezu, przebacz nam nasze winy, zachowaj nas od ognia piekielnego, doprowadź wszystkie dusze do Nieba i pomóż szczególnie tym, którzy najbardziej potrzebują Twojego miłosierdzia.



W sumie głównie po to się zarejestrowałem: http://www.zaginiona-bibl...p=233382#233382

Mój blog: adgedeon.blogspot.com
 
 
dworkin 


Posty: 3368
Wysłany: 2018-03-31, 17:24   

Adeptus Gedeon napisał/a:
Tak na szybko, oczywiście, zdaję sobie sprawę, że Wikipedia nie jest doskonałym źródłem, więc jestem otwarty na Twoje zaprzeczenie powyższemu.

Co chrześcijanie znali z Arystotelesa przed wiekiem XII, to zaledwie strzępy całości...

Władysław Tatarkiewicz, Historia filozofii t. I napisał/a:
Podczas wczesnego średniowiecza w Europie zachodniej równolegle z łacińską, chrześcijańską filozofią rozwijała się inna jeszcze filozofia: filozofia Arabów. Rozwijała się w innych warunkach niż chrześcijańska: Arabowie znali bowiem dzieła greckich filozofów i na ich podstawie budowali dalej.

Gdy w Grecji zabrakło warunków dla konserwacji i rozwoju nauk, nauka grecka znalazła przytułek w Persji; na dwór perski schronili się m. in. akademicy platońscy po zamknięciu Akademii w Atenach. W Persji jednak filozofia nie znalazła sprzyjającej atmosfery; lepsze widoki otworzyły sie w Syrii. Wielu wybitnych później filozofów greckich było pochodzenia syryjskiego: Jamblich, Porfiriusz, cała „syryjska" szkoła neoplatońska. Syryjczycy posiadali tłumaczenia arcydzieł filozofii greckiej, Organonu i pism neoplatońskich.

Gdy zaś w VII w. zaczął się rozkwit Arabii, syryjscy uczeni znaleźli gościnne przyjęcie na dworze bagdadzkim. Pod Al-Mamunem (w początku IX w.) pisma Arystotelesa zostały przełożone z syryjskiego na arabski. W X zaś wieku założony został instytut przekładów, który przełożył na nowo szereg dzieł naukowych, prawdopodobnie już wprost z tekstów greckich. Przełożony został cały Arystoteles (może bez Polityki), wiele dzieł Platona (Państwo, Prawa, Timaios, Fedon) i liczne pisma neoplatońskie, między innymi anonimowe dzieło, które choć zwane było Teologią Arystotelesa, zawierało faktycznie doktryny neoplatońskie; poza tym dzieła uczonych greckich, Teofrasta, Galena, astronomów, matematyków.

Puściznę naukową Greków Arabowie przyswoili sobie w nadzwyczaj szerokim zakresie. Wśród filozofów znanych jako „filozofowie arabscy" niektórzy, m. in. tak znakomici, jak Alfarabi lub Awicenna, nie byli pochodzenia arabskiego: pochodzili z Azji Środkowej. Pisali po arabsku: język ten bowiem odgrywał wówczas tę samą rolę, co łacina na Zachodzie (...)

W XII w., a zwłaszcza w dwóch następnych stuleciach, wrogi filozofii duch wziął górę wśród Arabów. Przyszedł okres prześladowań filozofii przez władców arabskich. Prześladowania wytępić jej nie zdołały, ale odjęły jej znaczenie, jakie miała przedtem. Filozofia arabska w tym okresie znalazła schronienie wśród Żydów Hiszpanii i południowej Francji. Było to tym łatwiejsze, że Żydzi mieli tradycję filozoficzną podobną do Arabów. Ich tradycyjna nauka, zwana Kabałą, zawarta w dwóch księgach, Jezirah i Sohar (oparta na źródłach dawniejszych, ale opracowana dopiero w IX i XIII wieku), była systemem emanacyjnym, zawierającym stare doktryny żydowskie, ale przesiąkniętym ideami Platońskimi i neoplafońskimi. Poza tym niektórzy myśliciele żydowscy dążyli do filozofii czystego neoplatonizmu i perypatetyzmu. Najwybitniejszym przedstawicielem neoplatońskiego prądu był Tbn Gabirol, żyjący w połowie XI w., przez scholastyków uważany błędnie za Araba i nazywany Awicebronem, autor dzieła Źródło Życia. Dzieło to było jednym z najbardziej konsekwentnych systemów emanacyjnych, jakie wytworzyło średniowiecze. Próby zaś w wielkim stylu uzgodnienia teologii żydowskiej z Arystotelesem dokonał Mojżesz Majmonides, współczesny Awerroesowi (1135- 1204), autor Przewodnika błądzących, który, zresztą tak samo jak Awerroes, po platońsku pojmował Arystotelesa.

Filozofia Arabów, choć współczesna scholastyce, miała z nią mniej analogii niż z patrystyką. System np. Awicenny był analogiczny do systemu Orygenesa. Dążyła raczej do samodzielnych konstrukcji niż do wyjaśniania prawd wiary, jak to czyniła scholastyka. Arabowie byli bardziej krańcowi: albo czysty Koran, albo czysta filozofia, scholastyczne próby pojednania wiary i rozumu były im na ogół obce. Filozofia ich długo nie stykała się z filozofią łacińską. Ale na progu XIII wieku wdarła się w jej rozwój. Arabowie i Żydzi dostarczyli scholastykom teksty Greków, a zarazem własną tych tekstów interpretację. Idee arabskie i podobne do nich żydowskie oddziałały silnie na chrześcijańskich filozofów, zwłaszcza na pierwszą generację XIII w. Różne pomysły arabsko-żydowskie stały się własnością średniowiecza, jak Awicenny koncepcja uniwersaliów, Alfarabiego dowód istnienia Boga, odnowiony przez Awicennę, jak teoria spostrzeżeń wzrokowych Alhazena itd. Co więcej, cały system neoplatoński, który w filozofii chrześcijańskiej nie miał wyznawców od Eriugeny, pod wpływem Awicebrona odżył w XIII wieku. Najwięcej wszakże zwolenników od połowy XIII w. znalazła doktryna formalnie perypatetycka, ale faktycznie panteistyczna, którą czerpano z Awicenny i zwłaszcza z Awerroesa; zwolenników jej zwano „awerroistami łacińskimi".

Działanie mottekaleminów i Algazela na chrześcijańską filozofię było mniej silne, przynajmniej na razie. Jednak w XIV w. ich idee, łącznie z teorią podwójnej prawdy Awerroesa, wpłynęły na wytworzenie się prądu sceptycznego wśród scholastyków. Działanie Algazela było wszakże po części odwrotne do jego zamierzeń; dzieła jego, które wśród Arabów przyczyniły się do walki z filozofią, były wśród chrześcijan źródłem informacyjnym o filozofii. Jeśli za główny prąd filozofii europejskiej uważać ten, który płynął najpierw w Grecji, a potem w zachodniej, łacińskiej Europie, to filozofia Arabów wypłynęła z głównego prądu i w nim też znalazła ujście. Przez kilka zaś wieków płynęła z nim równolegle (...)

[W Europie] dzieło odzyskania, przetłumaczenia i przyswojenia starożytnej filozofii dokonane zostało w XII w. i w początkach XIII w takim szerokim zakresie, jak nigdy przedtem ani nigdy potem. W procesie przyswajania kultury starożytnej był to etap środkowy: przyszedł później niż recepcja kultury społeczno-państwowej, ale wcześniej niż odnowienie literatury, które nastąpiło dopiero za Odrodzenia. Dla nauki był wiek XIII prawdziwym „renesansem", zjawiskiem analogicznym do Renesansu XV wieku; ale wynik w XIII w. był odmienny: było nim nie wyparcie scholastyki przez naukę starożytną, lecz przystosowanie się ich wzajemne. Odzyskano w XIII w. przede wszystkim Arystotelesa; poza tym pisarzy neoplatońskich, Proklosa i ekscerpty z Plotyna, Sekstusa Empiryka, Lukrecjusza, Żywoty słynnych filozofów Laertiosa Diogenesa, ponadto i uczonych, jak Euklides i Galenus. Źródła te zostały odzyskane przez pośrednictwo Arabów i Żydów, łącznie z żydowskimi i arabskimi komentarzami. Jednocześnie poznano oryginalne traktaty filozoficzne i specjalne traktaty naukowe arabskie z zakresu fizyki (zwłaszcza optyki), astronomii, matematyki, medycyny. Ten renesans nauki obejmował również i antyk chrześcijański: grecką patrystykę; ważny systematyczny traktat Jana z Damaszku został w XII wieku przełożony (pod nazwą De fide orthodoxa) i przez to udostępniony Zachodowi. Materiał był olbrzymi; jeśli nie zdezorientował średniowiecznych uczonych i mógł być przez nich zasymilowany, to dzięki wielkiej już dojrzałości myśli średniowiecznej. Rozkwit scholastyki, trwający od XII wieku, poprzedził bowiem recepcję starożytnej wiedzy, a nie wynikł z niej. Rozbudzona myśl scholastyczna potrzebowała materiału naukowego, szukała go i znalazła.

Pierwsze przekłady dokonywane były z arabskiego na łacinę: skromne początki pracy translatorskiej datowały się od XI w., tłumaczył wówczas mnich Konstanty Afrykanin, który w misjach bawił między Arabami. Trochę przekładów przywiózł był ze swych podróży Adelhard z Bath z początkiem XII w. Od połowy zaś tego stulecia akcja poprowadzona została systematycznie: zaczęta została w Hiszpanii i na Sycylii, w krajach, gdzie stykała się kultura arabska z łacińską. W Toledo w drugiej ćwierci XII w. na dworze arcybiskupa Rajmunda założone było kolegium tłumaczeń, które przełożyło całą puściznę Arystotelesa wraz z komentarzami arabskich i żydowskich filozofów, jak Alfarabi, Awicenna, Majmonides. Przekładów, zwłaszcza Awerroesa, dokonywano też na dworze neapolitańskim Fryderyka II i Manfreda. Zasłużonym tłumaczem był wymieniony już poprzednio Jakub z Wenecji. Na Sycylii był czynny Michał Szkot. W Hiszpanii wyróżniali się jako tłumacze Gundissalvi i Gerard z Kremony (zm. ok. 1187). Gundissalvi nie znał arabskiego, tłumaczył z kastylijskiego, na który mu Arabów przekładał Ibn Saud, zwany Janem Hiszpanem. Wszakże przekłady starożytnych filozofów z arabskiego miały charakter tylko tymczasowy. Wcześnie na Sycylii Henryk Arystyp (zm. 1162) tłumaczył wprost z greckiego część Arystotelesowskich Meteorologica i De generatione et corruptione. Najwcześniejsze przekłady Metafizyki (Metaphysica vetitstissima i Metaphysica media) były robione jeszcze w XII wieku wprost z greckiego. Jednakże systematyczne tłumaczenia z oryginału - przez Roberta Grosseteste, Wilhelma Moerbecke i Bartłomieja z Messyny - były dokonywane dopiero począwszy od połowy XIII wieku.

Pisma filozoficzne odzyskane obecnie miały dla średniowiecza nierówne znaczenie. Niektóre, obce duchowi wieków średnich, przeszły bez wrażenia, jak pisma sceptyka Sekstusa, albo mało oddziałały, jak dzieło epikurejczyka Lukre-cjusza. Wielką rewelacją były natomiast pisma Arystotelesa, z którego od wczesnego średniowiecza znano tylko fragmenty pism logicznych. Recepcja starożytnej filozofii w XIII wieku była, jeśli nie wyłącznie, to przeważnie, recepcją Arystotelesa. Doktryny jego zostały wchłonięte przez naukę chrześcijańską. Arystoteles pozyskał świat łaciński dla swej logiki, a po niej i przez nią dla innych działów: dla teorii poznania, psychologii i filozofii przyrody, wreszcie dla całego systemu filozofii teoretycznej i praktycznej. Recepcja Arystotelesa oznaczała, wobec panującego dotąd w scholastyce prądu augustyńsko-platońskiego, zwiększenie czynnika empirycznego, zmianę postawy subiektywnej na obiektywną, emocjonalnej na intelektualną. Wszakże Arystoteles nie od razu został przekazany Zachodowi w czystej formie, lecz najpierw w przekładach arabskich z komentarzami arabskimi, gdzie był interpretowany w duchu neoplatońskim. Przy tym jednocześnie z pismami Arystotelesa przełożone zostały pisma neoplatończyków. Wyciąg z Ennead Plotyna, znany pod fałszywą nazwą Teologii Arystotelesa, oraz wyciąg z Proklosa, rodzaj metafizycznego podręcznika późnego neoplatonizmu, nazywany Liber de causis, przełożone w XII wieku, wywarły doniosły wpływ na myślicieli XIII w. Na razie tedy wraz z wpływami Arystotelesowskimi wznowiły się i wzmogły wpływy Platońskie i neoplatońskie. Ale XIII wiek dokonał dzieła oczyszczenia tekstów Arystotelesa.

Próby przyswojenia Arystotelesa i przystosowania go do nauki chrześcijańskiej pojawiły się już były w XII w., w chwili zapoznania się z jego pismami. Już Gundissalvi, tłumacz Arystotelesa, przyswoił sobie jego poglądy, przede wszystkim hilemorfizm; jednocześnie zresztą wprowadził elementy neoplatońskie, traktował intelekt, duszę, ciało jako kolejne emanacje Boga. Poza Hiszpanią pierwszy posługiwał się pojęciami Arystotelesa Wilhelm z Owernii, ten już ostrożniejszy od Gundissalviego. Arystotelizm, nawet wolny od przymieszek neoplatońskich, miał momenty niezgodne z nauką chrześcijańską, jak np. teza o wieczności świata. I gdy pojawiły się pierwsze próby wprowadzenia arystotelizmu do filozofii chrześcijańskiej, Kościół w 1210 i 1215 r. zakazał uczenia w duchu Arystotelesa; dotyczyło to przyrodniczych dzieł Arystotelesa, tzw. libri naturales, a w szczególności ich naturalistycznego wykładu przez Dawida z Dinant. Zakaz był ponowiony przez Grzegorza IX w r. 1231 z okazji reorganizacji Uniwersytetu Paryskiego, tym razem z klauzulą „dopóki nauka nie zostanie poprawiona". Grzegorz powołał też komisję mającą zadanie oczyszczenia dzieł Arystotelesa. W Oksfordzie nakazy nie obowiązywały. I nie trzymał się ich Bacon, który z Oksfordu przybył do Paryża i tam od r. 1241 wykładał. Mimo zakazu Arystoteles był studiowany, a niebawem studia te zostały oficjalnie zaaprobowane. W r. 1252 Nacja angielska zobowiązała studentów do czytania De anima, a w 1255 cały wydział artium wprowadził studia Arystotelesa. Pozostało tak i później, choć Urban V przypomniał w r. 1283 zakaz Grzegorza. Dalsze studia rozwiały pierwotnie obawy władz kościelnych: nauka Arystotelesa, oczyszczona z przymieszek neoplatońskich, dała się wykładać teistycznie, zgodnie z zasadami chrześcijaństwa. Niezgodne zaś szczegóły zostały zmodyfikowane przez chrześcijańskich zwolenników: dzieła tego dokonali Albert Wielki i Tomasz z Akwinu. Od połowy XIII wieku Arystoteles stał się największą powagą filozoficzną scholastyki; odtąd, gdy scholastyk pisał „Filozof", rozumiał przez tę nazwę Arystotelesa. W latach 1270 i 1277 nastąpiło potępienie arystotelizmu, ale już tylko heterodoksalnego. A w r. 1366 studiowanie Arystotelesa zostało na uniwersytecie oficjalnie nakazane.
  
 
 
Adeptus Gedeon

Posty: 311
Wysłany: 2018-03-31, 20:48   

Wow, nareszcie jakiś porządny, długi post! Dziękuję bardzo za ten długi post. Przyznam, że nie chce mi się teraz tego czytać, ale wierzę, że masz rację. Sama długość Twojego postu o tym świadczy.

Ale tak poza tym - nie zmienia to faktu, że chrześcijanie działali raczej na rzecz zachowania spuścizny antycznej, niż jej niszczenia (oczywiście w granicach rozsądku, no bo ciężko mieć pretensje do chrześcijan, że nie podtrzymywali np. kultu bóstwo, w które nie wierzyli). Nie twierdzę, że Ty pisałeś, że tak nie było - ale taki był mój punkt wyjścia.
_________________
O mój Jezu, przebacz nam nasze winy, zachowaj nas od ognia piekielnego, doprowadź wszystkie dusze do Nieba i pomóż szczególnie tym, którzy najbardziej potrzebują Twojego miłosierdzia.



W sumie głównie po to się zarejestrowałem: http://www.zaginiona-bibl...p=233382#233382

Mój blog: adgedeon.blogspot.com
 
 
Trojan 


Posty: 3685
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2018-04-02, 22:48   

Ktoś tu planuje weekend ...

 
 
BG 
Wyżełłak


Posty: 1772
Wysłany: 2018-08-17, 23:35   

Chrześcijaństwo w Polsce w XXI wieku...
https://kobieta.wp.pl/polska-jest-swiatowym-mocarstwem-w-wypedzaniu-diabla-a-egzorcysci-maja-swoje-ofiary-6284916279376001a
Cytat:
Polska jest światowym mocarstwem w wypędzaniu diabła. A egzorcyści mają swoje ofiary (...)
Egzorcyzm wielki to indywidualna sesja prowadzona przez specjalnie do tego wyznaczonego kapłana – egzorcystę. Jeszcze w latach 90. było ich w Polsce kilku, teraz jest ponad 150. Więcej egzorcystów jest tylko we Włoszech. W Niemczech, Szwajcarii, Hiszpanii i Portugalii nie ma ani jednego. Dokładną liczbę osób zgłaszających się po pomoc do egzorcysty trudno określić – Kościół nie ma obowiązku prowadzenia statystyk. Ks. Marian Rajchel, jeden z egzorcystów w diecezji przemyskiej, miał kiedyś w jednym miesiącu 120 spotkań. Wiele kończyło się egzorcyzmowaniem.
_________________
Załaduj Wszechświat do działa. Wyceluj w mózg. Strzelaj.
 
 
toto 
Washington Irving


Posty: 6864
Skąd: Kirinyaga
Wysłany: 2018-09-23, 15:07   

Pewien arcybiskup:
Cytat:
Nie ma żadnej wolności wewnętrznej innej, która by była prawdziwie sprzeczna z chrześcijańską wolnością. Kto jest wolny jako chrześcijanin i nie poddaje się tym dążeniom przyziemnym tego świata, ten jest automatycznie najlepszym obywatelem Rzeczpospolitej
Więcej: http://wiadomosci.gazeta....watelem-rp.html

http://wiadomosci.gazeta....watelem-rp.html
Odczytuję to tak - niechrześcijanie, jesteście Polakami gorszej kategorii. Ciekawe kiedy każą wyjeżdżać w podskokach?
_________________
trzy konie, a na jednym Jan Paweł II, w szatach pontyfeksa maksyma, na drugim Lech Wałęsa w todze i w sandałach, z gladiusem, a na trzecim jakaś hybryda dziwna, dwugłowy Rzymianin, potężny, gruboudy, grubołydy, o brzuchu masywnym, dwie głowy identyczne, tylko że jedna miała narośl obok nosa, a druga nie miała. Z tej narośli coś jakby drzewko, roślinka wyrastało, ku niebu się wzbijało niby nowy początek. "Siwy Dym", Ziemowit Szczerek
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

OGIEN I LÓD - Przystan mil/osników prozy George'a R. R. Martin'a


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Wydawnictwo Solaris | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,4 sekundy. Zapytań do SQL: 13