Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
To był rok
Autor Wiadomość
Tigana 
Sandman


Posty: 4427
Skąd: Czerwone Zagłębie
Wysłany: 2008-10-18, 23:30   To był rok

Jako główny spamer forum nie mogłem sobie odmówić przyjemności założenia tematu wspominkowego. Jak widzę cześć osób wypowiedziała się już w "pudełku", ale mam nadzieje, że i tu skreślą parę zdań. Nie ma to być temat plebiscyt czy kopia księgi próśb i zażaleń - po prostu piszcie o wszystkim, co według was ważnego wydarzyło się na forum i jak widzicie przyszłość ZB.
_________________
"Z gustami literackimi jest po trosze jak z miłością: zdumiewa nas, co też to inni wybierają"
Andre Maurois

 
 
Prev 
Wina Korwina


Posty: 751
Skąd: Z Twojego ekranu
Wysłany: 2008-10-18, 23:55   

Cóż... Pamiętam początki. Od prostego szkicu do tego co mamy dzisiaj. Pamiętam też że stworzenie tego forum było wywołane wojną na innym forum, pamiętam że było okupione nerwami, banami i innymi karami. Ale udało wam się. Stworzyliście coś, co przerosło nawet poprzednika. ZB cały czas się rozwija i nie widzę nic, co mogłoby ten rozwój zatrzymać. Stare forum, które było początkiem tego upadło. Istnieje do dziś, ale tylko jako cmentarz. A Zaginiona Biblioteka przejęła niemal wszystkich użytkowników stamtąd i wciąż dochodzą nowi (w co wielki wkład ma Toudi). Oczywiście są tu osoby, których nienawidzę, które kocham i do których mam podejście neutralne. Co mi najbardziej zapadło w pamięć? Hmmm... Kłótnia między Tanit i Zir, a Olim i Łakiem. Nie zapomnę im tego. I z tym cały czas kojarzę to forum. Ze zbudowaniem na gruzach i tą kłótnią. Cóż, niemiłe wspomnienia, ale zawsze jakieś.
_________________
Zapraszam na bloga - http://wirtokracja.blogspot.com/
I zawsze tak wypadnie, że ten, kto ci nie jest przyjacielem, żądać będzie od ciebie neutralności, a ten kto ci jest przyjacielem, żądać będzie otwartego wystąpienia z bronią. - N. Machiavelli
 
 
Jander 
Nonholik


Posty: 6189
Skąd: Kolabo. miasto Tichy
Wysłany: 2008-10-19, 00:13   

No to osiemsetny post:
Trafiłem z linka z forum Katedry, zarejestrowałem się i dosyć szybko się zaaklimatyzowałem. Na FiRze zupełnie nie odpowiadał mi klimat, natomiast ZB, niejako dzięki temu, że wówczas bardzo małe, bo raczkujące, własnego klimatu jeszcze nie stworzyło.
Trochę osób poznałem osobiście (najpierwsiejszy był spambot Tigana), część osób z forum cenię sobie bardziej, część mniej, a ogólne wrażenia mam całkiem pozytywne.
To dopiero rok, więc nie mogę powiedzieć, że wróżę długą przyszłość - to już będzie zależało od tego, pozwolę powiedzieć sobie enigmatycznie, jak potoczą się nasze życiowe drogi.
Klimat jest inny od Katedry, ze względu na mniejszą tolerancję dla offtopu i na możliwość ignorowania tematów, przez co w pewnych działach wypowiada się stała grupa osób i często dyskutuje się w kółko o tym samym z tymi samymi osobami. Brakuje świeżości, ale dużo tematów było już wałkowanych na FiRze, więc nie ma co kogoś tu winić. Mówi się, że cała europejska filozofia to przypisy do Platona i myślę, że można to odnieść również do forum - trudno wymyślić coś nowego, większość argumentów i kontrargumentów już znamy, a zgodność między dyskutującymi jest zawsze na tym samym, zdarza się, że typowo erystycznym (będę się bronił nawet jeśli wiem, że nie mam racji), poziomie.
A poza tym //piwo (Żywiec lub Harnaś)
_________________
www.lovage.soup.io
 
 
Prev 
Wina Korwina


Posty: 751
Skąd: Z Twojego ekranu
Wysłany: 2008-10-19, 00:15   

Na prośbę Tigany przeniesione i wklejone.

Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce Lord Galvarus i jego uczeń - Darth Nezzar niepodzielnie rządzili Republiką Fantastyki i Rzeczywistości. Były to rządy Sithów, rządy stalowej pięści, nie znali litości, a osty i bany były na porządku dziennym. Mieszkańcy republiki długo znosili te upokorzenia, gdzie w międzyczasie pojawiali się pojedyńczy buntownicy, tacy jak Ła-Ko Jinn, który został wygnany i dziś ukrywa się pod pseudonimem Ł; Hrabia Fakoo, którego spotkał ten sam los i przyjął pseudonim Aexalven, a także Boba Prev, który początkowo został wygnany, następnie wrócił (ale nie na długo). Wszyscy wichrzyciele byli eliminowani bez litości. Aż nadszedł dzień zemsty, dzień w którym ujawnili się prawdziwi buntownicy, którzy postanowili podjąć walkę z przesiąkniętym pleśnią rządem. Do najzacieklejszych w boju należeli Mistrz Toudi, Oli-Wan Kenobi, Mace Wredu i Senator Elektra. Pod naciskiem separatystów Galvarus i Nezzar ugięli się zezwalając na powołanie senatu, na którego czele stanął sam Kanclerz Wulf. Niestety okazało się że plany ciemnej strony mocy były o wiele bardziej chytre, senat miał być rządem marionetkowym, nieudolność jego działania sprowadziły go do funkcji reprezentacyjnej mieszkańców republiki, faktyczną władzę stanowili wciąż Sithowie, jeden z wygnańców, Boba Prev, staną po stronie Dartha Nezzara, mimo że ten kiedyś walczył z nim na śmierć i życie. Kanclerz nie mógł już dłużej znieść cierpienia poddanych, więc zaczął zbierać własną armię w innym układzie, gdzie aktywny udział mieli Mace Wredu, senator Maeg, Oli-Wan Kenobi i Mistrz Toudi. Wojna rozgorzała na pełną parę, obie armie ścierały się w śmiertelnym boju, z republiki masowo uciekali wszyscy obywatele do separatystycznych układów. Okazało się jednak że armia Sithów była za słaba, aby powstrzymać niekończące się ataki buntowników. Cała republika upadała z dnia na dzień, aż w końcu zostały tylko ruiny. Niedobitki, takie jak Boba Prev, Kapitan Mill i księżniczka Ari opuściły zrujnowany świat, przenosząc się do nowego systemu separatystów, który z prędkością światła rósł w ogromną potęgę, by ostatecznie przyjąć enigmatyczną nazwę ZB. Lord Galvarus i Darth Nezzar zostali osamotnieni i wkrótce nawet między nimi wybuchł konflikt. Ostatkami swojej floty walczyli ze sobą, po czym uczeń zrezygnował i, o zgrozo, dołączył do buntowników. Galvarus został sam w mrocznym, zniszczonym wojną i opuszczonym świecie. Zmienił się... Zaczął dostrzegać ile dobra niesie za sobą jasna strona mocy. Poczuł na własnej skórze cierpienie i rany, które zadawał innym i ostatecznie odrzucił rolę imperatora Galvarusa, stając się po prostu przywódcą nowej Republiki Fantastyki i Rzeczywistości - Galvarem. Z czasem zaczęli wracać ludzie, by sprawdzić co się dzieje na tym cmentarzysku. Wrócił sam mistrz Toudi, Kapitan Mill, Senator Elektra, a nawet sprzedajny najemnik bez sumienia - Boba Prev. Niestety po wielkiej wojnie o republikę FiR nie odzyskał już dawnej świetności i nikt nie wiem czy kiedykolwiek odzyska. Lecz nadzieja jest tak długo, jak długo odmieniony i nawrócony były lord Sith - Galvarus, znany obecnie jako Galvar przewodzi temu systemowi.

Tak właśnie powstała Zaginiona Biblioteka i tak właśnie dziś wygląda FiR :P
_________________
Zapraszam na bloga - http://wirtokracja.blogspot.com/
I zawsze tak wypadnie, że ten, kto ci nie jest przyjacielem, żądać będzie od ciebie neutralności, a ten kto ci jest przyjacielem, żądać będzie otwartego wystąpienia z bronią. - N. Machiavelli
 
 
Aexalven 
Prawa Racica Sarenki


Posty: 226
Skąd: Świątynia
Wysłany: 2008-10-19, 08:38   

Prev napisał/a:
Hrabia Fakoo, którego spotkał ten sam los i przyjął pseudonim Aexalven,

A tu sie nie mogę zgodzić, bo zmieniłem pseudonim, by ostatecznie zmieść pod przykrywką rząd FiRowski z powierzchni ziemi, 2 dni po moim przybyciu nastąpiła apokalipsa i ja nawet wziąłem w niej udział, upadł Nabu i Galvar, a ja zadowolony opuściłem tamto miejsce, by jakiś czas później osiąść w ZB. A z tego na przemian spamowałem, potem odchodziłem bo mi się znudziło, potem wracałem, pokłóciłem się, poszedłem, a teraz wróciłem i jeszcze nie wiem co będę robił ale wyczuwam tu ważną misję.
_________________
Jam jest Aexalven Fendadra, prawa Racica Pięknej Sarenki.
Wstąp do Kościoła Sareńskiego, sprzymierz się z Sarenką i pokonaj złego Swinetana i jego miniony.
 
 
Feline 


Posty: 37
Skąd: Poznań
Wysłany: 2008-10-19, 11:35   

Aexalven napisał/a:
wyczuwam tu ważną misję.

Hm... bać się? ;)

Nie spodziewałem się zastać tu aż tyle batalistyki i martyrologii, ale bywa i tak. Trochę nawet zacząłem przyglądać się ostatnio polskim forom i witrynom fantastycznym od tej strony, czyli która gdzie i skąd. Nie, aby miało to naprawdę dla mnie znaczenie, raczej z półzawodowej ciekawości.

Sam trafiłem na ZB przez info widoczne u jednego ze znajomych na NK i zaciekawiło mnie, czy miejsce jest OK czy raczej KO. I jak dotąd chyba AR z ogólnym plusem merytorycznym (bo i kultura europejska może być przypisami do Platona, ale co z tego - od czasów Platona nikt się tym przejmował, to i dlaczego nagle teraz należałoby zacząć brać sobie rzecz do serca) i jednym minusem - to forum wymaga więcej czasu, niż średnia przewiduje.

Gratuluję roczku i życzę więcej //piwo
_________________
Prawda to kwestia wyobraźni - Le Guin
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18237
Wysłany: 2008-10-19, 13:27   

Kiedy przylazłem tu pierwszy raz zwabiony przez Toudisława, nie zanosiło się na to, abym został na dłużej. Szczerze mówiąc, wcale tego nie planowałem. Wystarczała mi Katedra i medytowanie w samotności na FiR-ze przetykane gadkami z Galvarem, który trwa samotnie na posterunku, co mnie ujęło i postanowiłem go nie opuszczać. Bo porządny z niego chłop, wbrew temu co się pisze :) To znaczy, odkąd go "znam"... Wracając do ZB - siedzę tu też prawie rok - strzyknie mi jakoś w drugiej połowie listopada i w sumie powinienem czuć się jak weteran.

Chyba nikogo nie wkurzyłem, bo myślę, że dostałbym brudną ścierą po oczach, gdyby tak się stało. Zarzekał się nie będę na lata do przodu. Ale dziś ZB to stały fragment mojego dnia i bez sprawdzenia nowych postów ze trzy razy dziennie, czuję się głupio... Troszkę chyba się jednak uzależniłem...

Mam nadzieję, że przy drugich urodzinach ZB będę już w czołówce jeśli chodzi o pisanie postów. Choć marne są szanse na mój udział w jakimkolwiek spotkaniu forumowym, to liczę, że może się uda...

Niech nam kwitnie ZB, jak pierwszy maja :)
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
MadMill 
Bucek


Posty: 5381
Skąd: hcubyw ikleiw
Wysłany: 2008-10-20, 16:30   

No i to było ponad rok temu kiedy siedzieliśmy na kawie z Maglem i Sweet w Złotych Tarasach i gadaliśmy o tym jak w nocy dzień wcześniej Wred dał się przekonać do postawienia forum na swoim serwerze... Starsi jesteśmy o kolejny rok, a ZB obchodzi pierwsze urodziny, które będą pełne na przełomie października i listopada kiedy to forum przyjęło taką nazwę, a nie inną i dostało adekwatną domenę. Rok minął, początki były szalone i spontaniczne, potem z tygodnia na tydzień było widać rozwój i ustabilizowanie sytuacji, a teraz można powiedzieć, że jesteśmy już jakoś ukształtowani. ;)

Forum to jedno, a jeszcze przecież jest cała społeczność ZB - przeplatająca się z innymi, ale kto jest na forum to jest nasz i tyle. ;) Wiele zlotów i spotkań. Poznawanie nowych ludzi, przez ten roku było tego naprawdę sporo i mam nadzieję, że za rok będę mógł to samo napisać, a nawet lepiej. ;)

Grono moderatorsko-administratorskie w skrócie zwane GTW lub Banda Obiboków, w której mam wątpliwy zaszczyt być jest odrażająca, leniwa, wredna... ale współpracuje mi się z nimi naprawdę dobrze, czego oczywiście oni o mnie powiedzieć nie mogą. ;)

Czego życzę userom i forum? Żeby drugi rok był o wiele lepszy od pierwszego, o! :)
_________________

"Życie... nienawidź je lub ignoruj, polubić się go nie da."
Marvin
 
 
Maeg 
Trójkoświr


Posty: 2425
Skąd: 127.0.0.1
Wysłany: 2008-10-20, 17:05   

Przeczytałem wersje Preva i po raz kolejny się dziwie jak ludzie potrafią inaczej odbierać te same zdarzenia. Zupełnie obca mi jest taka martyrologiczna wizja. Dla mnie było to zupełnie zwyczajna konsekwencja pewnych zdarzeń na FiRze. Zawsze gdy ludziom się gdzieś nie podoba, to albo odchodzą i rozpełzają się po całej sieci albo właśnie tworzą swoje własne miejsce. Tak właśnie my postąpiliśmy.

Dobrze pamiętam że nigdy nie byłem silnie związany z FiRem, nigdy nie byłem najaktywniejszym użytkownikiem, ani na dłużej się tam nie zatrzymywałem. Tak samo pewnie było by rok temu. Popisał bym trochę a później przepadł bym bez wieści na kolejne miesiące. Widać ja na FiRze nie znalazłem tego czegoś. ;) Zaginiona Biblioteka dla mnie to splot właśnie dwóch wydarzeń i pewnie gdybym ostatecznie nie zwątpił w Narilvatar, albo sytuacja tam była inna, to tutaj też by mnie nie było. Szukając sobie miejsca w sieci, bo jednak bez forum gdzie mogę zajrzeć i popisać czuje się jak bez ręki (to chyba już jakieś uzależnienie) odczytałem maila od Galvara i przypomniałem sobie o istnieniu tamtego forum. Trafiłem jednak (tak mi się wydawało wtedy) w najgorszym momencie. Znów jakieś wojenki. Później, wielki szok tworzą senat. Itd. Początkowo nie opowiadałem się po żadnej ze stron, choć część zapewne odniosła inne wrażenie. Jednak zaangażowałem się, bo jednak forum żywe, świetni ludzie to może warto zaryzykować. Na szczęście niejaki NN wybił mi ten pomysł z głowy. Wtedy wszystko ruszyło można powiedzieć że błyskawicznie.

Teraz już ZB zastąpiło mi Narila, choć sentyment do tamtego miejsca zawsze pozostanie. Nasze forum to nie tylko nowy FiR, choć tego początkowo się obawiałem. Udaje nam się jednak łączyć ludzi z różnych miejsc (np. z Katedry, forum MAGa, BŚ, FiRu, Narila i wielu pewnie innych fór w sieci). To jest naszą siłą napędową. Forum po roku wydaje się być stabilnym tworem, przetrwaliśmy ten tak trudny okres dla początkujących tworów, teraz przyjdzie czas na urozmaicenie naszego miejsca. Część zmian widać już teraz, powstała strona o zapowiedziach, Mad zgodził się przenieść bloga. Przestajemy powoli być anonimowym tworem co cieszy. A co najważniejsze mam nadzieje że jesteśmy po prostu dobrym miejscem do podyskutowania sobie nie tylko o literaturze.
_________________
"Czytam, bo inaczej kurczy mi się dusza"
— Wit Szostak

Bistro Californium
 
 
Tigana 
Sandman


Posty: 4427
Skąd: Czerwone Zagłębie
Wysłany: 2008-10-20, 20:43   

Jakkolwiek by to nie zabrzmiało dziwnie początkowo byłem przeciwnikiem ZB. Why? Bo miałem dość. Nie jestem osobą specjalnie zdecydowaną i w trakcie ubiegłorocznego kryzysu nieco się miotałem - zakładać nowe forum czy reformować FiR. Początkowo byłem bliższy pierwszej opcji (nawet optowałem za ewentualnym "zagarnięciem" FiRu), później , kiedy wszyscy wrócili na stare śmieci ja jako jeden z ostatnich powróciłem z wygnania. Inna sprawa, że w Senat nigdy nie wierzyłem i nie kandydowałem do jego szeregów - od początku widząc w nim jedynie źródło zamieszania i konfliktu. Zamiast się użerać z Galvem próbowałem odbudować świetność FiRu - założyłem kilka nowych tematów, współuczestniczyłem w powstaniu działu o komiksach.Wierzyłem, że przezwyciężymy kryzys. Niestety wypadki toczyły się szybko - senat nie wypalił, a userzy znów znikli. Powstała ZB. Początkowo nie wierzyłem w tą inicjatywę - uważałem, że po jakimś czasie wszystko wróci do normy, a nowy twór padnie zanim na dobre się rozkręci. Postanowiłem więc przeczekać na rozwój wypadków.
No i jak widać myliłem się - chęć zerwania z Galvem i Nabu połączona mocnymi więziami przyjaźni spowodowała, że ZB nie skapitulowała a wręcz przeciwnie pięknie się rozwinęła. Ja sam przystąpiłem do projektu z pewnym opóźnieniem - chyba z tydzień czasu zabrało mi przekonanie się, że jednak warto się zaangażować. No i tak się tu znalazłem.

ZB jest dzisiaj dla mnie drugim domem. Codziennie, o ile jestem w stanie, czytam posty, komentuje, czasami się kłócę tj dyskutuje. Uwielbiam atmosferę tego miejsca, forumowe spotkania, cudownych ludzi, których tu spotkałem. I chciałbym żeby się to nie zmieniło //piwo
_________________
"Z gustami literackimi jest po trosze jak z miłością: zdumiewa nas, co też to inni wybierają"
Andre Maurois

 
 
Regissa 
wredna wiedźma


Posty: 578
Skąd: Kraków
Wysłany: 2008-10-20, 21:40   

To już rok?! O, rany... :shock:

Muszę powiedzieć, że jest to dla mnie ważne miejsce. Nie przepadam za wirtualnym życiem, ale bardzo lubię ZBookowy światek. Może nie zawsze udaje mi się wtrącić do dyskusji, ale zapewniam, że bardzo uważnie się wszystkiemu przyglądam :badgrin: Chyba po prostu Was lubię... :mrgreen:
_________________
Paskudny otacza nas świat. Ale to nie powód, byśmy wszyscy paskudnieli. Yurga z Zarzecza
 
 
Jachu 
princeps senatus


Posty: 2600
Skąd: Dom-na-Drzewie
Wysłany: 2008-10-20, 22:47   

U mnie sytuacja wyglądała tak, że przez długi czas uważałem FiR za swoje miejsce w sieci, którego szukałem przez bardzo długi czas. Zakotwiczyłem tam na spory czas i byłem pewny, że to właśnie tego miejsca szukałem. Niestety nadszedł czas, że zostałem brutalnie sprowadzony na ziemię, gdy to klimat na forum systematycznie zaczął się psuć. W pewnym momencie atmosfera zrobiła się zbyt gęsta i postanowiłem zrobić sobie przerwę (zwłaszcza, że dodatkowo pewne problemy rodzinne mi się nawarstwiły). Odszedłem w momencie wyborów do senatu (pamiętam, że Toudi chciał pozyskać mój głos :mrgreen: ). Podobnie jak Tigana, niespecjalnie wierzyłem w jego możliwości, ale po cichu miałem jednak nadzieję, że się wszystko ułoży. Przez pewien czas starałem się monitorować sytuację i co jakiś czas odwiedzać FiR (co zresztą robię do dnia dzisiejszego).
Pewnego dnia na GG napisał do mnie Toudi z zapytaniem czy chciałbym się włączyć w budowę nowego forum, będącego alternatywą dla gnijącego FiRu. Wyraziłem zainteresowanie, ale szybko straciłem zapał i mój udział w budowie ZB jest zerowy ;) Potem dostałem (też od Toudiego!) zaproszenie na już otwarte forum ZB. Skorzystałem, zarejestrowałem się, napisałem parę postów, ale zniknąłem na długi czas. Czegoś mi brakowało na ZB, nie umiem powiedzieć czego. Chyba atmosfery. A może po prostu nie czułem tego klimatu tworzenia forum od nowa na zgliszczach FiRu? To byłoby nawet całkiem sensowne zważywszy na fakt, iż w sumie odciąłem się od rozrywanego konfliktami FiRu i jakoś nie czułem tego ścisłego powiązania z "buntownikami" :badgrin: Co jakiś czas jednak wchodziłem, ale raczej głównie w celu podania do opinii publicznej informacji jaką książkę kupiłem, a jaką przeczytałem. Na tym kończyła się moja wszelka aktywność. Dopiero w okolicach połowy września powróciłem na dłużej. Poczułem chyba to samo, co ma Magiel - bez forum czuję się jak bez ręki. W związku z tym, mam nadzieję, że tym razem zostanę z wami już na stałe.
Podsumowując, mój udział w rocznicy ZB jest minimalny, ale też cieszę się, że jesteście i że mogę z wami dyskutować, kłócić się, śmiać i robić wiele innych ciekawych rzeczy :) Za to wam dziękuję.
_________________
Życie to dziwka, czytasz za mało, a potem umierasz [Stary Ork]

"Finezja perfidii rozumowania ściga się w nich z cyniczną sofistyką" [prof. Waltoś o działaniach PiS dot. wymiaru sprawiedliwości]
 
 
Toudisław 
Ropuszek


Posty: 6063
Skąd: Z chińskiej bajki
Wysłany: 2009-10-18, 23:07   

2 lata za nami. No i Fajnie. Myślę, że przez te dwa lata ZB bardzo się rozwinęło. Z małego kameralnego forum powili stajemy się rozpoznawalną marką. Jakość wypowiedzi nadal oceniam wysoko. IMO jest dobrze
_________________
 
 
Metzli 
Diablica


Posty: 3541
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2009-11-15, 16:30   Konkurs rocznicowy

Z małym poślizgiem (taa... z małym, dobre xD), prezentujemy poniżej zwycięski felieton w naszym konkursie rocznicowym :) Autor, czyli Łako jest proszony o wybór książki jaką będzie chciał jako nagrodę. Szkoda tylko, że tak mało tekstów było ;)

Czemu jestem na Zaginionej Bibliotece – niezawodne & natchnione wnioskowanie w oparciu o nauki Bokonona.
Cytat:
„My, bokononiści, wierzymy, że ludzkość jest zorganizowana w zespoły, które - nie zdając sobie z tego sprawy - realizują Wolę Boga. Bokonon nazywa taki zespół karassem."
Na pytanie czemu tu jestem odpowiedzieć można na wiele sposobów i wszystkie one będą nieprawdziwe. Bo Prawda jest jedna i ja ją znam. Oto Prawda: jesteśmy jednym z bździliarda karassów i jak wszystkie one, jesteśmy bez wyjątku wyjątkowi. Głównie poprzez zagęszczenie olbrzymiej ilości indywiduów na względnie małej wirtualnej powszechni. Kiedy zadać sobie pytanie jak do tego doszło,
Cytat:
“Kiedy stwierdzacie, że wasze życie splata się z życiem innego człowieka bez jakiejś logicznej przyczyny - pisze Bokonon - człowiek ten najprawdopodobniej jest członkiem waszego karassu."
to mając na uwadze złożoność topologicznych uwarunkowań, nie znajdziecie satysfakcjonującego rozwiązania. Jesteśmy w różnym wieku, z różnych miast i wsi i lasów i pól i szuwar, że szansa spotkania się ot tak, bez celu i przyczyny, jest mniej więcej porównywalna do szansy zaistnienia postu Toudiego w staniu dzikim bez błędów. A jednak tu jesteśmy. Ba, że jesteśmy, nie zamierzamy się rozbiec. Ponownie, żelazna logika dyktuje tylko jedną odpowiedź,
Cytat:
"Wampeter jest osią karassu. Nie ma karassu bez wampetera, tak jak nie ma koła bez osi, powiada Bokonon.Wampeterem może być wszystko: drzewo, kamień, zwierzę, idea, książka, melodia, święty Graal. Cokolwiek jest wampeterem, członkowie karassu krążą wokół niego w majestatycznym chaosie mgławicy spiralnej."
i ta odpowiedź może nie ucieszy każdego, ale naczelnym wampeterem ZB jest zboczenie na temat pewnego atawistycznego gatunku literackiego. Tak zwanej fantastyki. Gdyby nie ona wszystkie nasze rozmowy ograniczyłby się o gadkach o pogodzie lub seksie - a dzięki niej możemy analizować stan pogody i seksu w Morii czy innej Nibylandii! Otwierają się przed nami nowe możliwości, ale i nowe zagrożenia – czasem dochodzi do dyskusji raczej anormalnych, konkretnie agresywnych (w skrócie d.r.a.k.a.),
Cytat:
„ Mimo to sądzę, że wchodził w skład mojego karassu. Jeśli tak, to spełniał w nim rolę wrang-wranga. Wrang-wrang jest to według Bokonona człowiek, który odwodzi ludzi od określonej linii rozumowania, wykazując na przykładzie własnego życia absurdalność tej drogi.”
i jedna z tych dyskusji a konkretnie pojawienie się najpotężniejszego wrang-wranga, miały miejsce w temacie „rasizm” – podobno mając widzenie przyszłości Jan Carpenter nakręcił na ich podstawie film „Wielka draka w chińskiej dzielnicy”. Ale cóż o tym mówić, wystarczy rzec, że Zaginiona Biblioteka bez wrang-wrangów byłaby jak kurczak z frytkami, ale bez frytek. Na szczęście mamy,
Cytat:
„…demonstrował klasyczny przykład tego, co Bokonon nazywa dufflą. Duffla następuje wtedy, gdy losy wielu tysięcy ludzi znajdą się w ręku stuppy. Stuppa oznacza pijane dziecko we mgle.”
administracje, która strzeże nas przed wszelkimi błędami i wypaczeniami und odchyleniem prawicowo-nacjonalistycznym. Oraz mnie macie, tego, który poznał Prawdę i niniejszym ją tu wyłożył (nic tylko zmieniać nazwę na Odnaleziona Biblioteka, O.B.= OK), ale pozostaje skromnym, znającym swoją małość, wyznawcą Bokonana.
Cytat:
“Trzymajcie się z dala od człowieka, który pracował w pocie czoła nad rozwiązaniem jakiejś zagadki, rozwiązał ją i stwierdził, że nie jest mądrzejszy niż przedtem - powiada Bokonon. - Przepełnia go bowiem mordercza pogarda do ludzi, którzy są równie głupi jak on, ale nie doszli do swojej głupoty równie ciężką pracą."

Koniec i bomba, wszystkie cytaty z książki "Kocia Kołyska" autorstwa K. Vonneguta.
_________________
Ale to mnie nie wzrusza
W mojej głowie wciąż susza
Bo parasol określa ich byt

Metzliszcze - 12.06
 
 
KreoL 

Posty: 430
Wysłany: 2009-11-16, 00:57   

Cytat:
odpowiedź dać w formie felietonu (300-500 znaków).


oszukali mnie :P
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4426
Skąd: fnord
Wysłany: 2009-11-16, 11:47   

KreoL napisał/a:
Cytat:
odpowiedź dać w formie felietonu (300-500 znaków).


oszukali mnie :P

THEY SHOULD PUT THAT ON THE BOX!!
 
 
Toudisław 
Ropuszek


Posty: 6063
Skąd: Z chińskiej bajki
Wysłany: 2009-11-16, 12:09   

A ja myślę że ten rok był dla ZB szczególny. Widać zmianę wart na Forum. Głownie dla tego, że coraz mniej aktywna jest "stara gwardia " wywodząca się z ZB jeszcze. Nowych coraz więcej i są coraz aktywniejsi. Widać to powoli też w składzie GTW i pewnie będzie widać za jakiś czas bardziej. Nowi cieszą to odejście Starszych mnie martwi.

Gdzie jesteście jak was nie ma ? //buu
_________________
 
 
Tanit 
Czarnoskrzydła


Posty: 1459
Wysłany: 2009-11-16, 13:19   

Toudisław napisał/a:
Gdzie jesteście jak was nie ma ? //buu

Jak to gdzie O_o ?
Zaginieni gdzieś w bibliotece xP
_________________
***Nic nie jest prawdą, wszystko jest dozwolone***
Kiedy człowiek umiera, dusza jego przez trzy dni siedzi u wezgłowia śmiertelnego łoża i stara się zwracać plecami do ognia.
Po trzech dniach pojawiają się aniołowie i prowadzą duszę nad most Czinwat...

TanBlog
 
 
ASX76 
twój stary


Posty: 12289
Skąd: kurna chata
Wysłany: 2009-11-16, 15:16   

Toudisław napisał/a:
Nowi cieszą to odejście Starszych mnie martwi.

Gdzie jesteście jak was nie ma ? //buu


1. "Każde pokolenie ma własny czas. Każde pokolenie chce zmienić świat. Każde pokolenie odejdzie w cień..." //muzyka

2. "Gdzie dziewczęta z tamtych lat? Jak te kwiaty...
Gdzie dziewczęta z tamtych lat? - Czas zatarł ślad..."
"Gdzie są chłopcy z tamtych lat? Dzielne chwaty...
Gdzie są chłopcy z tamtych lat? - Czas zatarł ślad..." //muzyka

Najlepsi odchodzą. Takie jest życie. I choć część z nich wraca, to tylko na chwilę. A więc chwytaj te chwile, Toudiku, zwany Ropuszkiem, bo niedługo i tego nie stanie. ;)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Fahrenheit 451


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Wydawnictwo Solaris | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,21 sekundy. Zapytań do SQL: 13