Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Podatki
Autor Wiadomość
You Know My Name 
Vortex Surfer


Posty: 7413
Skąd: wyższe sensy lodu
Wysłany: 2009-03-08, 19:38   

Inn Ventur napisał/a:
Nie wiem jak Ty, ale ja żadnej umowy nie podpisywałem.
W sumie jedna prosta odpowiedź: nie płać podatków. Aha, jak uda Ci sie niepłacić podatków pośrednich zawartych w cenach usług i produktów to daj znać. Myślę, że wiele osób razem ze mną będzie się zastanawiać jaki pomnik Ci wystawić.
_________________
Ziuta na Polconie napisał/a:
Pałac Kultury i Nauki...
Mały, ale gustowny
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4426
Skąd: fnord
Wysłany: 2009-03-08, 20:28   

Inn Ventur napisał/a:
Mylisz państwo z politykami. Poza tym, państwo nie kalkuluje - odsyłam do klasyków ekonomii.

Inn Ventur napisał/a:
Nie żartuj. Przecież im więcej podatków, tym więcej można nakraść.

1. Niczego nie mylę - pod pojęciem państwo rozumiem właśnie ośrodki decyzyjne, co masz w mojej wypowiedzi zawarte.
2. Państwo kalkuluje - Klasycy ekonomii dlatego sa klasykami ekonomii że badają ekonomie i stosunki ekonomiczne a nie państwo i stosunki międzypaństwowe. Metody klasycznej administracji choć nieekonomiczne na np. rynku moga się okazać de facto przysparzające większych korzyści w ogólnym rozrachunku - jesli państwo A wprowadza zamordystyczne podatki by mieć środki na rywalizacje z państwem B, i rywalizacje tą wygrywa uzyskując dostep do nowych środków (surowców, strefy wpływów), to mimo obciążenia swojej gospodarki odnosi ekonomiczny sukces. Kalkulacja zysków i strat tutaj wychodzi poza kryteria stricte ekonomiczne - dla libertarianiów i marksistów czyli deterministów ekonomicznych to trudne do pojęcia, wiem.
3. Nastepnym razem pisz kogo uznajesz za klasyka ekonomii - można się domyślić że raczej nie Keynesa, ale powoływanie się na anonimowych "klasyków ekonomii" to jak powoływanie się na "autorytety" u poprawnych politycznie.

Inn Ventur napisał/a:
Porównaj sobie sytuacje Hong-Kongu, Dubaju, Liechtensteinu z Rosją czy Meksykiem.

Porównałem. I widzę że np Lechtenstein i Hong-Kong mogą istnieć tylko dlatego że istnieje np. Rosja i Meksyk. Innymi słowy - ilośc rajów finansowych warunkuje nie tyle (ich własny) wolny rynek co

Inn Ventur napisał/a:
Ehh, no to spójrz na XIX wieczne USA. Rozmiar w ekonomii i prakseologii nie ma znaczenia.
Sam rozmiar nie. Ale porównaj liczbe mieszkańców Honk-Kongu z liczbą mieszkańców Grenlandii.

Ps - poparcie dla Toudiego - ogarnij się trochę albo nikt nie będzie chciał z Tobą gadać, niezależnie od twoich argumentów czy jego braku.







Astarte napisał/a:
A wskazany artykuł czytał?
[...]
Mnie podatek nie tyczy jako osoby nie praktykującej, lecz cała masa ludzi przypuszczalnie zapłaci z własnej kieszeni za coś, za co płacić nie powinna.

Oczywiście że POWINNA płacić. Bycie członkiem danej wspólnoty wyznaniowej zobowiązuje. I nie jest przymusowe.
 
 
Astarte 


Posty: 61
Wysłany: 2009-03-08, 21:42   

Ł napisał/a:
Oczywiście że POWINNA płacić. Bycie członkiem danej wspólnoty wyznaniowej zobowiązuje. I nie jest przymusowe.

Ł, no weź mnie nie rozśmieszaj. Oczywiście, że nie powinni płacić. Widzę, że kompletnie nie chciało Ci się zajrzeć do tamtego linka, więc specjalnie dla Ciebie cytacik: "Co tu gadać, przecież ten dekret z 2 stycznia arcybiskup skierował do księży, nie do wiernych. Księża mają tak gospodarować, żeby im na ten podatek starczyło"
Decydując się na przynależność do wspólnoty trzeba sięgnąć do kieszeni, żeby się dajmy na to tynk na łepetyny nie posypał, ale tu jest ewidentny przykład pazerności duchownych - jednego na razie, ale inni towarzysze dołączą na pewno.
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4426
Skąd: fnord
Wysłany: 2009-03-08, 22:38   

Astarte napisał/a:

Ł, no weź mnie nie rozśmieszaj. Oczywiście, że nie powinni płacić. Widzę, że kompletnie nie chciało Ci się zajrzeć do tamtego linka,

Źle widzisz. Raczej nie potrafisz przyjąc do wiadomości tego że obadałem tego linka i wciaż zajmuje zdanie inne niż ty. Bywa.

Astarte napisał/a:
"Co tu gadać, przecież ten dekret z 2 stycznia arcybiskup skierował do księży, nie do wiernych. Księża mają tak gospodarować, żeby im na ten podatek starczyło"

Co to znaczy że mają gospodarować żeby im starczyło? Wyłączyć ogrzewanie w kościele? Bo od tasowania talii, kart nie przybywa - przytaczane zdanie to klasyczny przykład inteligetnego fakofu, gdzie nie stwierdza się niczego ale 99% czytających wystarczy żeby się fakofować. Fakt jest taki że wyższe instytucje KRK potrzebują pieniędzy - i niewazne czy podatkuje się tu parafie, biskupstwo, ten czy inny okrąg - ZAWSZE i tak zapłaci za to jednostkowy parafianin. To że list eksluzywnie był skierowany do księży to czysta kurtuazja, i raczej stawia w gorszym świetle arcybiskupa który chciał przerzucić odpowiedzialność na księży za swój manewr.

Astarte napisał/a:
ale tu jest ewidentny przykład pazerności duchownych - jednego na razie, ale inni towarzysze dołączą na pewno.

Nie znam tego księdza, nie wiem czy jest pazerny, ubogi czy poprostu ma na pieńku z arcybiskupem i chciał zwiększyć jego popularnośc poprzez wyjawienie kwestii opdatkowania. Nie wiem - nie oceniam.
 
 
Astarte 


Posty: 61
Wysłany: 2009-03-09, 18:07   

Ł napisał/a:
Co to znaczy że mają gospodarować żeby im starczyło? Wyłączyć ogrzewanie w kościele? Bo od tasowania talii, kart nie przybywa - przytaczane zdanie to klasyczny przykład inteligetnego fakofu, gdzie nie stwierdza się niczego ale 99% czytających wystarczy żeby się fakofować. Fakt jest taki że wyższe instytucje KRK potrzebują pieniędzy - i niewazne czy podatkuje się tu parafie, biskupstwo, ten czy inny okrąg - ZAWSZE i tak zapłaci za to jednostkowy parafianin. To że list eksluzywnie był skierowany do księży to czysta kurtuazja, i raczej stawia w gorszym świetle arcybiskupa który chciał przerzucić odpowiedzialność na księży za swój manewr.

Chybaśmy się kompletnie nie zrozumieli. Mnie chodzi o to, iż uważam zrzucanie kolejnej opłaty na karb wiernych jako niesłuszne z tego względu, że powinno się obrać jeden kierunek i ku niemu konsekwentnie dążyć, czyli np. wprowadzić wszędzie deklarowanie się i podatek dla tych, którzy chcą trwać w szeregach kościoła zamiast jakiś wybiórczych kombinacji tu czy tam. Sądzę, że kwestię sposobu finansowania kościoła powinno się rozwiązać jednoznacznie dla wszystkich, czyli albo jawny i stały dochód w postaci ściagania podatku kościelnego albo dalej dobrowolne sypanie grosikami do koszyczka. Przytaczany tekst pachnie mi nadużyciem i wyzyskiem i pewnie spory wpływ na własne zdanie mają negatywne doświadczenia mieszkańców moich okolic z duszpasterzami, którzy to co rusz ustalają sobie horrendalne wręcz sumy na przeróżne cele niekoniecznie związane z poprawnym funkcjonowaniem parafii. Czyli reasumując, jeżeli jakieś konkretne regulacje, to niech obejmą ogół bez różnicowania na okręgi. I tyle.
Ł napisał/a:
Źle widzisz. Raczej nie potrafisz przyjąc do wiadomości tego że obadałem tego linka i wciaż zajmuje zdanie inne niż ty. Bywa.

Ależ Łaku, mogę i przyjmuje do wiadomości fakt, iz masz zdanie odmienne od mojego. <zgrzyt – zgrzyt ząbkami, tup – tup nóżkami, ryk-ryk ;( > Notabene ciekawe jest Twoje mniemanie, iż ktoś, kto nie podziela stanowiska zajmowanego przez Ciebie cierpi z tego tytułu na kompleks Wal-Głową-W-Mur-Byle-Tylko-Udowodnić-Swoją-Tezę. Zabawnie mi się zrobiło, bo inaczej interpretuję ten tekst niż Ty i wsio.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18301
Wysłany: 2009-03-10, 10:11   

Astarte napisał/a:
Mnie chodzi o to, iż uważam zrzucanie kolejnej opłaty na karb wiernych jako niesłuszne z tego względu, że powinno się obrać jeden kierunek i ku niemu konsekwentnie dążyć, czyli np. wprowadzić wszędzie deklarowanie się i podatek dla tych, którzy chcą trwać w szeregach kościoła zamiast jakiś wybiórczych kombinacji tu czy tam. Sądzę, że kwestię sposobu finansowania kościoła powinno się rozwiązać jednoznacznie dla wszystkich, czyli albo jawny i stały dochód w postaci ściagania podatku kościelnego albo dalej dobrowolne sypanie grosikami do koszyczka. Przytaczany tekst pachnie mi nadużyciem i wyzyskiem i pewnie spory wpływ na własne zdanie mają negatywne doświadczenia mieszkańców moich okolic z duszpasterzami, którzy to co rusz ustalają sobie horrendalne wręcz sumy na przeróżne cele niekoniecznie związane z poprawnym funkcjonowaniem parafii. Czyli reasumując, jeżeli jakieś konkretne regulacje, to niech obejmą ogół bez różnicowania na okręgi. I tyle.

Na tym przykładzie widać, że każda organizacja, nawet dobrowolna, dąży do tego, aby wyciskać ze swoich członków ile się da. Powyższe można odnieść również do państwa i podatków państwowych. W przypadku kościoła jest porażką, że trzeba się uciekać do takich praktyk. Wierni powinni mieć świadomość tego, że muszą ponosić ofiary na kościół i powinni czynić to dobrowolnie, aby budynek kościoła ogrzać, utrzymać, itp. Zmuszanie ich do tego (nawet tak zawoalowane, bo wiadomo, że to wierni zapłacą) to nieporozumienie. Nie wiem, jak bogata jest diecezja, ale zanim podniesie się daninę, należy najpierw zracjonalizować własne wydatki: może biskup nie potrzebuje nowego modelu auta?

Tak samo jest z państwem. Wprowadzenie nowej daniny publicznej, lub rozszerzenie obowiązku jej uiszczania winno być transparentne. Na tyle - o ile to możliwe - aby każdy podatnik posługujący się rozumem, mógł pojąć potrzebę takiego obowiązku. Nie musi jej przecież akceptować. Wystarczy że będzie znał powody jej wprowadzenia. Do tej pory jedynym powodem wprowadzania podatków były tłumaczenia typu: budżet się nie dopina, brakuje na służbę zdrowia, i tak dalej. I to by mi wystarczyło, gdybym wiedział, że, przykładowo, system służby zdrowia jest dobrze skonstruowany i nie da się go bardziej zracjonalizować. I tak dalej.

Wprowadzanie podatku lub jego rozszerzanie winno być ostatecznością: kiedy nie da się już znaleźć pieniędzy poprzez oszczędności lub - właśnie - usprawnianie dotychczasowych mechanizmów. Ale kiedy płacę wyższą składkę zdrowotną i idę do szpitala, gdzie jest kolejka na cały korytarz, bo pan doktor przyjmuje dopiero od 12.00 do 14.00 - to mi się zachciewa kombinowania.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4426
Skąd: fnord
Wysłany: 2009-03-11, 11:50   

Astarte napisał/a:
Ależ Łaku, mogę i przyjmuje do wiadomości fakt, iz masz zdanie odmienne od mojego. <zgrzyt – zgrzyt ząbkami, tup – tup nóżkami, ryk-ryk ;( > Notabene ciekawe jest Twoje mniemanie, iż ktoś, kto nie podziela stanowiska zajmowanego przez Ciebie cierpi z tego tytułu na kompleks Wal-Głową-W-Mur-Byle-Tylko-Udowodnić-Swoją-Tezę. Zabawnie mi się zrobiło, bo inaczej interpretuję ten tekst niż Ty i wsio.

Pozwolę sobie przypomnieć że twierdziłaś iż w ogóle nie przeczytałem tego tekstu, a nie że mam inne stanowisko niż Ty na jego podstawie. Kto tu ma problemy z przyjmowaniem czegokolwiek do wiadomości?

Nasepnie przytoczyłaś opinie rzecznika Abp - rzecznika czyli PR'owca, czyli człowieka który z natury swojej funkcji nie powie Ci prawdy, tylko sprzeda Ci to co chce żebyś za prawdę uważała. Ty to kupiłaś w całości do tego stopnia że stosowałas jako argument w dyskusji który miał mi udowodnić że nie przeczytałem tekstu. Tak naprawde jedyne co napewno wynika z tego tekstu to to, że Abp nałożył tajną/poufną regulacje, z którą księża sobie mieli poradzić "gospodarując". Skoro regulacje była niejawna to znaczy że Abp wcale nie chciał obnosić się z swoim pomysłem uwnoczesnienia budżetu kurii (czemu, skoro to taki wspaniały pomysł, jak twierdzi rzecznik?) tylko chciał poprostu mieć pieniądze a odpowiedzialnośc za zbieranie nowego podatku przerzucił na niższy szczebel administracji kościelnej. Co do sprawy tego księdza który puścił przeciek to nie oceniam go z braku danych - porpostu nie wiem czy był pazerny, czy biedny czy miał na pieńku z Abp i chciał mu dowalić. Wiem na pewno natomiast że sam Abp sprowokował tą sytucje która go stawia w niekorzystym świetle, niezależnie od tego jakie motywacje miał tamtem pleban, którego z miejsca posądziłaś o nadużycie.
 
 
Astarte 


Posty: 61
Wysłany: 2009-03-11, 20:52   

Ł napisał/a:
Ty to kupiłaś w całości do tego stopnia że stosowałas jako argument w dyskusji który miał mi udowodnić że nie przeczytałem tekstu. Tak naprawde

Aha, oczywiście że tak. Bo tyko po to go przytoczyłam, żeby koniecznie upierdliwie udowodniać swoje stanowisko, a nie przypadkiem dlatego, że naprawdę sądziłam iz wskazanego tekstu nie czytałeś. :roll:
Ł napisał/a:
jedyne co napewno wynika z tego tekstu to to, że Abp nałożył tajną/poufną regulacje, z którą księża sobie mieli poradzić "gospodarując". Skoro regulacje była niejawna to znaczy że Abp wcale nie chciał obnosić się z swoim pomysłem uwnoczesnienia budżetu kurii

Jedyne co wynika z tekstu, to to, co Łaku z niego wywnioskuje. Zapomniałam ze masz monopol na rozumienie. :oops: Tak jest mistrzu, będziesz mówił mi jak mam się odnosić do przeczytanych treści, by wyciągnąć z nich jedyną możliwą i niepodważalną prawdę.
Ł napisał/a:
Nasepnie przytoczyłaś opinie rzecznika Abp - rzecznika czyli PR'owca, czyli człowieka który z natury swojej funkcji nie powie Ci prawdy, tylko sprzeda Ci to co chce żebyś za prawdę uważała.

Uważam i się przestań do tego przypieprzać. To że Ty prześwietlasz każdą tezę, myśl,informację doszukując sie w niej ukrytych przekazów, nie znaczy iz każdy musi czynic to samo, albo ewentualnie uparcie twierdzić, iż nie ma tam żadnych dwuznaczności. Moje zdanie nie pokrywa sie z Twoim i nie widzę w tym wielkiego problemu, co Tobie tak trudno przychodzi pojąć (może by więc trzeba dosadniej rzec np. sądź sobie inaczej, ale nie wmawiaj mi swojego punktu widzenia, bo najzwyklej w rzyci mam takie nawracanie) Toteż i dyskusję z Tobą uważam za zamkniętą - co zasugerowałam w poprzednim poście, aleś nie zajarzył najwyraźniej. Zapewne zechcesz jeszcze dorzucić ostatnie słowo, toteż radosnego wywodu życzę.
Cytat:
Abp sprowokował tą sytucje która go stawia w niekorzystym świetle, niezależnie od tego jakie motywacje miał tamtem pleban, którego z miejsca posądziłaś o nadużycie.

Ech, łza się w oku kręci. Wstrętna jestem, jak śmiałam? //ziew
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4426
Skąd: fnord
Wysłany: 2009-03-12, 00:37   

Astarte napisał/a:

Jedyne co wynika z tekstu, to to, co Łaku z niego wywnioskuje. Zapomniałam ze masz monopol na rozumienie. :oops:

Ja nie mam monopolu na rozumienie a ty natomiast nie masz talentu do ironii więc odpuść. To co napisałem jest poprostu jedyną pewną którą można wynieśc z lektury tego artykuły ponieważ zarówno rzecznik arcybiskupa jak i pleban dysydent ja potwierdzają (jeden słowyma, drugi zachowaniem). Skoro strony konfliktu uważają coś za pewnik to znaczy że i my możemy przyjąc że jest to pewnik - natomiast wszystko co do czego strony konfliktu się nie zgadzają możemy zakwalifikowac jako opinie stron.

Astarte napisał/a:

Uważam i się przestań do tego przypieprzać.

Publikując swoje "uważania" na forum dajesz mi prawo do polemiki. Pamiętaj - zawsze możesz zachować swoje myśli dla siebie, dzielenie się z nimi na forum nie jest obowiązkiem.

Astarte napisał/a:
To że Ty prześwietlasz każdą tezę, myśl,informację doszukując sie w niej ukrytych przekazów, nie znaczy iz każdy musi czynic to samo, albo ewentualnie uparcie twierdzić, iż nie ma tam żadnych dwuznaczności.

Ale jaka dwuznacznośc jest w tym że stwierdzam że zdanie na które się powołujesz jest zdaniem RZECZNIKA strony, który z samej swej natury reprezentuje interesy jednej strony?
 
 
Astarte 


Posty: 61
Wysłany: 2009-03-12, 17:15   

Romulus napisał/a:
W przypadku kościoła jest porażką, że trzeba się uciekać do takich praktyk. Wierni powinni mieć świadomość tego, że muszą ponosić ofiary na kościół i powinni czynić to dobrowolnie

Ciekawie by się sytuacja przedstawiała, gdyby faktycznie wprowadzono tenże podatek. Przypuszczalnie byłaby to powtórka z tego, co dzieje (działo) się w Niemczech, gdzie liczba wiernych znacznie zmalała po obowiązkowej ,,deklaracji wiary", na podstawie której odciąga się z pensji konkretną kwotę. Szeregi katolików pewnie znacznie by się przerzedziły i Polska nie mogłaby się ,,szczycić" statusem kraju stricte katolickiego. Chociaz z drugiej strony...?
Romulus napisał/a:
Wprowadzanie podatku lub jego rozszerzanie winno być ostatecznością: kiedy nie da się już znaleźć pieniędzy poprzez oszczędności lub - właśnie - usprawnianie dotychczasowych mechanizmów. Ale kiedy płacę wyższą składkę zdrowotną i idę do szpitala, gdzie jest kolejka na cały korytarz, bo pan doktor przyjmuje dopiero od 12.00 do 14.00 - to mi się zachciewa kombinowania.

U mnie w pracy ostatnio dyskutowano na temat celowości płacenia przymusowych składek, których suma znacząco obniża dochód faktyczny. Padło sporo opinii, iż jednak korzystniejsze byłoby wprowadzenie innej formy ubezpieczenia, gdyż i tak nagminne jest korzystanie z prywatnych usług medycznych - na skutek oczywiście opłakanej jakości tych dostępnych ,,za darmo".
Ł napisał/a:
Pamiętaj - zawsze możesz zachować swoje myśli dla siebie, dzielenie się z nimi na forum nie jest obowiązkiem.

Thanks mistrzu, oświeciłes mój bidny umysł po raz kolejny. Ale zważ na jeden istotny fakt: forum nie składa się tylko i wyłącznie z Ciebie (czyżby jednak teoria monopolu - tym razem na dysputę?!) i tym samym nie mam obowiązku podejmowania polemiki koniecznie z Twoja zacną osobą. :roll:
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4426
Skąd: fnord
Wysłany: 2009-03-12, 19:50   

Astarte napisał/a:

Thanks mistrzu, oświeciłes mój bidny umysł po raz kolejny. Ale zważ na jeden istotny fakt: forum nie składa się tylko i wyłącznie z Ciebie (czyżby jednak teoria monopolu - tym razem na dysputę?!) i tym samym nie mam obowiązku podejmowania polemiki koniecznie z Twoja zacną osobą. :roll:

Oczywiście że nie masz obowiązku bo i nie o tym pisałem (jeśli nie - proszę cytat) - pisałem o tym że nie masz prawa zakazywać MNIE prowadzenia polemiki z twoim stanowiskiem bo to zrobiłaś (cytując Cię: Uważam i się przestań do tego przypieprzać.)
 
 
Inn Ventur
Paleolibertarianin


Posty: 15
Skąd: South
Wysłany: 2009-03-30, 13:11   

Cytat:
2. Państwo kalkuluje

I już strzeliłeś gafę...
Ł napisał/a:
okazać de facto przysparzające większych korzyści w ogólnym rozrachunku

W ogólnym rozrachunku? What does it mean?
Ł napisał/a:
Kalkulacja zysków i strat tutaj wychodzi poza kryteria stricte ekonomiczne

Wybacz, ale nie nadążam. Jak rozumiesz "kryteria ekonomiczne"? Zachowaj chociaż jasność definicji.

Wszystko sprowadza się do tego, że państwo nie uwzględnia kosztów i nie kieruje się motywem zysku - obiektywnymi wyznacznikami racjonalności danego przedsięwzięcia. Dlatego też, każda "kalkulacja publiczna" będzie zniekształcona i niezgodna z potrzebami rynku.
Ł napisał/a:

Sam rozmiar nie. Ale porównaj liczbe mieszkańców Honk-Kongu z liczbą mieszkańców Grenlandii.

Liczebność także nie ma znaczenia.
_________________
"Naturalny rezultat sumy nieprzymuszonych wymian między prywatnymi właścicielami jest nieegalitarny, hierarchiczny i elitarny."
Hans-Herman Hoppe
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4426
Skąd: fnord
Wysłany: 2009-03-30, 17:42   

Inn Ventur napisał/a:
Cytat:
2. Państwo kalkuluje

I już strzeliłeś gafę...

Ojejciu.

Inn Ventur napisał/a:
W ogólnym rozrachunku? What does it mean?

Kategoria interesu narodowego wg. Morgenthau.

Ł napisał/a:

Wybacz, ale nie nadążam. Jak rozumiesz "kryteria ekonomiczne"? Zachowaj chociaż jasność definicji.

Np. PKB.

Inn Ventur napisał/a:
Wszystko sprowadza się do tego, że państwo nie uwzględnia kosztów i nie kieruje się motywem zysku - obiektywnymi wyznacznikami racjonalności danego przedsięwzięcia. Dlatego też, każda "kalkulacja publiczna" będzie zniekształcona i niezgodna z potrzebami rynku.

Punkcikami:
1. Dla państwa potrzeby rynku mają znaczenie o tyle o ile pokrywają się z potrzebami państwa. Państwo kieruje się motywem zysku ale zysku wykraczającego poza kryteria ekonomiczne.
3. A ty mieszając najpierw etyke z gospodarką a później gospodarke z polityką, czyli pośrednio etyke z polityką, nigdy nie zrozumiesz tego co się do ciebie pisze i na zawsze pozostaniesz w swoim małym liberalnym świecie.

Inn Ventur napisał/a:

Liczebność także nie ma znaczenia.

Co ma znaczenie?
 
 
Wulf 
wilczy błazen


Posty: 1381
Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-04-26, 18:26   

Mag_Droon napisał/a:
Aha, jak uda Ci sie niepłacić podatków pośrednich zawartych w cenach usług i produktów to daj znać.
A to jest dość proste w sumie - wystarczy prowadzić działalność gospodarczą :-)

Z racji profilu pracy... cóż, ostatnio z podatkami mam na co dzień kontakt. I to wszystkimi chyba, poza podatkiem od spadków :-) I co stwierdzam? Ano, że każdy podatek to w zasadzie wyrafinowana forma kradzieży, natomiast najlepszym zajęciem na świecie jest optymalizacja podatkowa i wszelkie próby ucieczki podatkowej. O ile wcześniej mój sprzeciw wobec podatków miał często charakter "sprzeciwu z zasady" - z uwagi na skrajną niechęć do wszelkich przymusów, ze względu na dość libertariańskie poglądy... to teraz jest to sprzeciw również ze względu np. na praktyki urzędnicze, czy chociażby konstrukcje podatkowe leżące u założeń danego podatku. Sprzeciw często konkretniejszy. Na szczęście w swojej pracy, jako aplikant adwokacki, a potem adwokat... cóż, raczej będę zawsze bronił świętego prawa podatnika do tego by płacić mniej lub wcale :-) Więc będę walczył z podatkiem nie tylko w sferze idei, ale i praktyki, co chyba stanowi jedyny pozytyw w całym tym bałaganie.

Do tej refleksji skłonił mnie ten tekst: http://podatki.gazetapraw...e_podatkow.html

w sumie koleś nawet sensownie gada, może z wyjątkiem tego, że PCC, jakkolwiek faktycznie jest podatkiem głupim, to przy konstrukcjach i obciążeniach PIT/CIT nie jest aż tak upierdliwy - powiedziałbym, że częściej przedsiębiorców boli właśnie PIT/CIT a nie PCC.
 
 
MadMill 
Bucek


Posty: 5381
Skąd: hcubyw ikleiw
Wysłany: 2010-04-26, 19:03   

Wulf napisał/a:
A to jest dość proste w sumie - wystarczy prowadzić działalność gospodarczą :-)

Tylko nie wszystkie podatki można doliczyć i dostać zwrot z US. Nie za wszystkie artykuły. W dodatku trzeba też prow3adzić działalność która jest objęta podatkiem VAT. Bardzo proste. Genialnie proste. Życzę powodzenia w zabawie z VATem. Jeszcze przychylni urzędnicy. Po stokroć powodzenia i dobrej zabawy.
Wulf napisał/a:
w sumie koleś nawet sensownie gada, może z wyjątkiem tego, że PCC, jakkolwiek faktycznie jest podatkiem głupim, to przy konstrukcjach i obciążeniach PIT/CIT nie jest aż tak upierdliwy - powiedziałbym, że częściej przedsiębiorców boli właśnie PIT/CIT a nie PCC.

Bo PIT/CIT są podatkami głupimi, dzięki naszym mądrym ustawodawcom. W ogóle układanie przez teoretyków prawa jest poronionym pomysłem, ale przecież teoretycy tez muszą mieć jakaś pracę. Tak to by siedzieli na zasiłku.
_________________

"Życie... nienawidź je lub ignoruj, polubić się go nie da."
Marvin
 
 
Wulf 
wilczy błazen


Posty: 1381
Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-04-26, 19:20   

MadMill napisał/a:
W dodatku trzeba też prow3adzić działalność która jest objęta podatkiem VAT.
VATem jest objęta w zasadzie spora część działalności gospodarczej ;-) Powiedziałbym, że łatwiej jest wykonywać coś objętego VATem, niż trafić w wyjątek. No i VAT jest jeden - nie ma "podatków" - jest tylko jeden podatek od towarów i usług. Oczywiście w różnych stawkach i odmianach. Ale jeden - nie rozumiem skąd więc u Ciebie nagle jakieś "Tylko nie wszystkie podatki można doliczyć".

Oczywiście problemem jest odliczenie sobie VATu stosownie - bo tutaj zasady są mocno popierdzielone. Ale zasada jest dość prosta - jak ktoś chce VAT odzyskać najprościej jest przez przejście właśnie w działalność. Ja nie mówię, że to będzie do końca opłacalne - raczej nie będzie... ale cóż, jest to możliwe.
MadMill napisał/a:
W ogóle układanie przez teoretyków prawa jest poronionym pomysłem

A kto inny ma ułożyć? Ciule z USów, którzy za przeproszeniem czasem nie potrafią zrozumieć, że jak coś zużyłem, to albo wcześniej musiałem to wyprodukować, albo nabyć od innej osoby... bo samo z siebie się nie wzięło? A może taka banda laików, jaka w Sejmie siedzi? Z całym szacunkiem, ale prawo pisać powinni prawnicy. Z podatkami jedyne co by mogli zrobić, to dogadać się z ekonomistami czy kimś takim, by określić sensowne stawki :-)

Mad teoretycy prawa, akurat w podatkach... cóż, najczęściej idą ku prostocie podatków - bo mają w pamięci naczelną zasadę "teorii prawa" - by prawo było proste i przejrzyste. Teoretycy (przynajmniej ci porządni) prawo raczej porządkują, a nie gmatwają.
 
 
MadMill 
Bucek


Posty: 5381
Skąd: hcubyw ikleiw
Wysłany: 2010-04-26, 20:18   

Wulf napisał/a:
Ale jeden - nie rozumiem skąd więc u Ciebie nagle jakieś "Tylko nie wszystkie podatki można doliczyć".

Bo ja nie prawnik i nomenklaturę uważam tylko jak trzeba napisać egzamin. Ważne jest rozumienie zagadnienia, a nie jak poprawnie to powiedzieć. Nie będę wykładał tego w życiu.
Wulf napisał/a:
Oczywiście problemem jest odliczenie sobie VATu stosownie - bo tutaj zasady są mocno popierdzielone.

VAT możesz odliczyć jeśli kupujesz na rzecz działalności, którą prowadzisz a nie na własny użytek. OK, różne rzeczy się robi i oszukuje system, ale to już jest balansowanie na krawędzi. W naszym kraju jest wielu "życzliwych".
Wulf napisał/a:
Ciule z USów, którzy za przeproszeniem czasem nie potrafią zrozumieć, że jak coś zużyłem, to albo wcześniej musiałem to wyprodukować, albo nabyć od innej osoby... bo samo z siebie się nie wzięło?

Jak Ty ich uważasz za praktyków to nie mam więcej pytań.
Wulf napisał/a:
Mad teoretycy prawa, akurat w podatkach... cóż, najczęściej idą ku prostocie podatków

Prostocie! To chyba Ty w innym kraju niż Polska masz tą aplikacje.
_________________

"Życie... nienawidź je lub ignoruj, polubić się go nie da."
Marvin
 
 
Wulf 
wilczy błazen


Posty: 1381
Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-04-26, 20:21   

MadMill napisał/a:

Jak Ty ich uważasz za praktyków to nie mam więcej pytań.
to są praktycy - oni stosują przepisy podatkowe w decyzjach wymiarowych. Oni dokonują wykładni. To są praktycy - tak samo jak sędziowie w sądach administracyjnych, adwokaci i radcy prawni ;-) To są wszystko praktycy, nie teoretycy.
MadMill napisał/a:
Prostocie! To chyba Ty w innym kraju niż Polska masz tą aplikacje.
Nie. Ja po prostu teorię od praktyki odróżniam dość grubą kreską i nie mówię o byle kim, że jest teoretykiem ;-)
 
 
MadMill 
Bucek


Posty: 5381
Skąd: hcubyw ikleiw
Wysłany: 2010-04-26, 20:28   

Praktyk podatkowy to osoba, która te podatki rozlicza, ot księgowy. Od fakturzysty naliczającego stawkę VAT, po głównego księgowego, który ten VAT rozlicza. Moje osobiste zdanie oczywiście.

A co do odliczania VATu. Przykład najlepszy. Podatek zawsze jest w całości odprowadzany. Nie ma tak, że można sobie zapłacić połowę ze stawki 22%. Albo nawet 99% z 7%. Przykład samochód osobowy. Państwo bierze całość, ale odliczyć możesz 60% stawki naliczonej nie więcej niż 6000 zł. Od razu państwo robić cię... VAT to najtrudniejszy podatek. Najtrudniejszy do rozumienia przez urzędników także, więc sobie go interpretują w cały świat. Oczywiście, można dochodzić się swoich praw później... latami, kiedy już tysiące ludzi pójdzie na bruk, a przedsiębiorcy się odechce prowadzić jakiejkolwiek działalności. Słynny Optimus, słynnego Kluski - a to tylko jedna z większych firm, a ile małych upadło, bo wykształcony praktyk w postaci urzędnika miał własną interpretacje przepisów?
_________________

"Życie... nienawidź je lub ignoruj, polubić się go nie da."
Marvin
 
 
Wulf 
wilczy błazen


Posty: 1381
Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-04-26, 20:32   

MadMill napisał/a:
Praktyk podatkowy to osoba, która te podatki rozlicza, ot księgowy. Od fakturzysty naliczającego stawkę VAT, po głównego księgowego, który ten VAT rozlicza.
to tym bardziej i urzędas, który to potem sprawdza :-D A, że większość z tych urzędników ustawę widziało chyba tylko na półce... cóż, to pieprzą jak połamani :-) Gdzieś mam w kancelarii plik różnych "mądrości" z decyzji wymiarowych - może kiedyś skopiuję i wrzucę - będzie się z czego pośmiać :-D
 
 
MadMill 
Bucek


Posty: 5381
Skąd: hcubyw ikleiw
Wysłany: 2010-04-26, 20:35   

Ja mam gdzieś notatki w bzdurnymi przepisami. Ale to mianowicie gdzie należy VAT odliczać. Pociągi, samoloty - szczególnie usługi gastronomiczne w nich to dopiero jest parodia.
Wulf napisał/a:
to tym bardziej i urzędas, który to potem sprawdza :-D

Sprawdza... szuka gdzie można się przyczepić, a nie sprawdza. Cała frajda z bycia urzędnikiem to przypieprzyć komuś karę.
_________________

"Życie... nienawidź je lub ignoruj, polubić się go nie da."
Marvin
 
 
You Know My Name 
Vortex Surfer


Posty: 7413
Skąd: wyższe sensy lodu
Wysłany: 2010-04-27, 13:47   

Wulf napisał/a:
Mad teoretycy prawa, akurat w podatkach... cóż, najczęściej idą ku prostocie podatków - bo mają w pamięci naczelną zasadę "teorii prawa" - by prawo było proste i przejrzyste. Teoretycy (przynajmniej ci porządni) prawo raczej porządkują, a nie gmatwają.
Niestety w modzie nadal jest cytat z Adenauera, że jeśli chcesz rozłożyć gospodarkę to weź do rządu (władz? nie pomnę) samych profesorów (w domyśle teoretyków).
Niestety politycy w imię kolejnej kadencji chcą coś tym a coś tamtym, potem jeszcze tym trzecim trzeba wyrównać i się kręci. a obrotni wiedzą jak się załapać do wszystkich ulg. Dla mnie dramat. W podatkach od osób fizycznych liniowy bez ulg i wio.
Ale zestarzeć mi się przyjdzie zanim do tego dojdzie chyba.
_________________
Ziuta na Polconie napisał/a:
Pałac Kultury i Nauki...
Mały, ale gustowny
 
 
Wulf 
wilczy błazen


Posty: 1381
Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-04-27, 15:10   

Mag_Droon napisał/a:
Niestety w modzie nadal jest cytat z Adenauera, że jeśli chcesz rozłożyć gospodarkę to weź do rządu (władz? nie pomnę) samych profesorów (w domyśle teoretyków).
Nie wiem co jest w modzie, a co nie, ale wiem, że TK, gdzie siedzą głównie teoretycy... cóż, robi dla prawa więcej dobrego niż taki sejm :-) chociażby porządkując prawo ;-)
 
 
Tomasz 
Kain Czarny


Posty: 3653
Skąd: Skraj Nieba
Wysłany: 2010-04-27, 19:00   

Wulf napisał/a:
Nie wiem co jest w modzie, a co nie, ale wiem, że TK, gdzie siedzą głównie teoretycy... cóż, robi dla prawa więcej dobrego niż taki sejm :-) chociażby porządkując prawo ;-)


No bo w sejmie prawem zajmują się wszyscy: nauczyciele, górnicy, pielęgniarki, rolnicy itd. Ciekawe że już nie chcielibyśmy żeby komputer naprawiał nam rolnik, uczył historii szewc, matematyki pielęgniarka, a operował sędzia. Tylko na prawie znają się wszyscy tylko nie prawnicy, a tacy sędziowie w TK to już w ogóle nie maja o prawie pojęcia. //mur
_________________
"Różnorodność warto celebrować, z niej bowiem rodzi się mądrość." Duiker, historyk imperialny (Steven Erikson "Malazańska Księga Poległych")
 
 
Saika 
Czarna katana


Posty: 2969
Skąd: Z Pierwotnego Chaosu
Wysłany: 2010-04-27, 20:25   

Tomciu, pytanie, czy chcemy, żeby politycy byli rządzącymi ciemną masą ekspertami, czy też, by reprezentowali nas wszystkich? (a więc górników, lekarzy, studentów etc)
_________________

 
 
Wulf 
wilczy błazen


Posty: 1381
Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-04-27, 20:27   

Idiotyczna argumentacja Saiko - dlaczego niby górników nie mieliby reprezentować prawnicy?
 
 
Saika 
Czarna katana


Posty: 2969
Skąd: Z Pierwotnego Chaosu
Wysłany: 2010-04-27, 20:29   

A dlaczego nie górnicy, skoro lepiej znają branżę, spytam przekornie?
Jestem teraz złośliwa i proszę nie brać tego serio. :)
_________________

 
 
Wulf 
wilczy błazen


Posty: 1381
Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-04-27, 20:34   

Saika napisał/a:
A dlaczego nie górnicy, skoro lepiej znają branżę, spytam przekornie?
Jaką branżę? PISANIA PRAWA? Weź mnie nie rozśmieszaj :-D
 
 
Saika 
Czarna katana


Posty: 2969
Skąd: Z Pierwotnego Chaosu
Wysłany: 2010-04-27, 21:14   

Ja nadal tylko jestem przekorna. :)
Nie z pisania prawa, tylko z branży, której to prawo ma dotyczyć. :)
Czyli ideał-gość i po odpowiedniej Akademii, i po prawie. ;)
Ale to już kwestia kształcenia naszych "elit politycznych". ;)
_________________

 
 
Tomasz 
Kain Czarny


Posty: 3653
Skąd: Skraj Nieba
Wysłany: 2010-04-27, 21:53   

Kiedyś na studiach prawniczych, Jezu jak to było dawno, próchno ze mnie, jakiś profesor powiedział, że np. we Francji liczba prawników i ekonomistów w parlamencie sięga coś 75% parlamentarzystów. Nie muszę pisać ile procent jest u nas. I profesor twierdził że dlatego ich prawo jest lepsze i rzadziej nowelizowane niż nasze.
Nie sprawdzałem tych proporcji bo nigdy mnie to nie interesowało. Ale faktem jest, że jak rozmawiasz z sędzią dajmy na to z apelacji czy nawet okręgu to ręce załamuje że jak już jakiś tekst prawny, bubel na potęgę przemielono w orzecznictwie, SN się wypowiadał, jakąś wykładnię logiczną zastosowano, coś ponaprawiano jak się da, ustaliła się linia orzecznicza, to politycy piszą wszystko od nowa i na nowo trzeba się bawić w prostowanie ich dokonań.
_________________
"Różnorodność warto celebrować, z niej bowiem rodzi się mądrość." Duiker, historyk imperialny (Steven Erikson "Malazańska Księga Poległych")
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Wydawnictwo Solaris | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,3 sekundy. Zapytań do SQL: 12