Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
[UW] M. John Harrison
Autor Wiadomość
Fidel-F2 


Posty: 7777
Wysłany: 2015-03-19, 19:19   

Ależ masz rację naturalnie. Nie czytam raczej tych przemyśleń bo nie chce sobie spojlerować, a mam w zamiarze przynajmniej postarać się przeczytać całą UW, ale owszem po to forum by gadać. Niemniej zbyt głębokie analizy, moim zdaniem, nie mają większego sensu. Zależy jaką miarkę człowiek przyłoży i może wywieść cokolwiek. Poza tym jestem z natury przekorny.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Adeptus Gedeon napisał/a:
integracja w duchu stworzenia katolickiego wolnorynkowego imperium.
 
 
utrivv 
Roztargniony mag


Posty: 5523
Skąd: Z kapusty
Wysłany: 2015-03-20, 07:08   

Plejbek napisał/a:
utrivv napisał/a:
Wszystko to być może ale jak w takim razie rozumieć roztopienie się mony Irene czy też Liv (już nie pamiętam) przez to że coś tam zobaczyła?

Utrivv, nie kojarzę takiego zdarzenia. Musisz mnie naprowadzić - żadna z tych dwóch postaci nie uległa żadnemu "roztopieniu". Chyba, że masz kogoś innego na myśli - a ja zwyczajnie nie pamiętam fragmentu. Albo mnie podpuszczasz :mrgreen:

Akurat pod ręka nie mam książki ale opsiowo:
Liv Hula, Mona i Gruby lecą statkiem który tak naprawdę należy do Shrandera. Statek ulega metamorfozie, mona(?) wchodzi w czysta kwantową zupę i znika, Gruby i Liv leczą smutki.
_________________
Sens nie jest aprioryczną strukturą obecności, lecz ruchem rozplenienia, efektem gry różnicy i powtórzenia //utrivv

Ł napisał/a:

wydrukowałem sobie ten wpis, złożyłem kartkę 8 razy i włożyłem do kieszeni mokrej koszuli. Wyschła od razu. I kota który leżał obok niej też zmumifikowało.


Próbuj. Przegrywaj. Nieważne. Próbuj po raz kolejny. Przegrywaj po raz kolejny. Przegrywaj lepiej
 
 
Plejbek 


Posty: 790
Skąd: Black Lodge
Wysłany: 2015-03-20, 11:19   

utrivv napisał/a:
Liv Hula, Mona i Gruby lecą statkiem który tak naprawdę należy do Shrandera. Statek ulega metamorfozie, mona(?) wchodzi w czysta kwantową zupę i znika, Gruby i Liv leczą smutki.

Ok, teraz nie mam już wątpliwości o czym piszesz. Nie było jednak tak, że mona weszła w jakąś kwantową zupę i zniknęła. Ona zwyczajnie umarła w ramionach Grubego. Jest w książce coś takiego w tej scenie:

Pusta Przestrzeń napisał/a:
Zaciągnęli Irene z powrotem do kabin dla załogi. Przez cały czas ledwie się trzymała.
Krzyczała i dręczyły ją halucynacje. Gdy dotarli na miejsce, poleciła Grubemu Antoyne’owi, żeby ubrał ją w najnowsze ciuchy i zaniósł do luku. Nie mogli znaleźć na niej nawet najmniejszego śladu, ale oddalała się tak szybko, że czułeś, jak przechodzi obok ciebie i znika w pustej przestrzeni.
- Te gwiazdy! Takie piękne! - odezwała się i zamknęła oczy. Jej skóra nabrała odcienia ołowiu.
Antoyne, który czuł, że jego ręka zrobiła się jakaś dziwna, odkąd wsadził ją do ładowni, spojrzał na Irene i doszedł do wniosku, że umarła. Po chwili uśmiechnęła się jednak do niego.
- Antoyne, obiecaj, że nie zrobisz sobie mojego kultywara - zażądała. - Jeśli muszę umrzeć, chcę, żeby to było na zawsze, tu i teraz, w tym naprawdę prawdziwym miejscu. -
Zastanawiała się przez chwilę, a potem uścisnęła mocno jego ramię. - Hej, chcę też, żebyś znalazł sobie kogoś innego! Pewnie, że chcę! W tym życiu nigdy nie powinniśmy być sami, Antoyne, bo po to właśnie istnieją ludzie. Jeszcze wiele razy doświadczysz miłości. Ale, kochanie, pragnę, żebyś mnie utracił. Rozumiesz?
Antoyne, odrętwiały już od tego wszystkiego, zapewnił, że rozumie.
- Świetnie - ucieszyła się. Westchnęła i uśmiechnęła się, jakby przynajmniej ten ciężar spadł z jej umysłu.
- Spójrz na te gwiazdy - zachęciła Antoyne’a po raz kolejny. Nagle, z niezrozumiałych dla niego powodów, zmieniła temat. - Wszystkie te buty, które możesz zjeść!
Podciągnęła się, łapiąc go za barki, by rozejrzeć się po kabinie.
- Och, Liv - rzekła. - I nasza piękna, piękna rakieta!
Antoyne poczuł, że zaczyna płakać. Potem rozpłakali się wszyscy troje.


I koniec rozdziału. Chyba chodzi Ci o to co wytłuściłem. Też mnie to zastanowiło ale to chyba jakiś kwas w tłumaczeniu - to zdanie jest niejasne, oderwane od sceny. Coś takiego jak z obciętymi rękami księdza w Viriconium.. Albo Harrison zrobił metaforę jakąś, która mnie totalnie przerosła (bardziej prawdopodobne). Albo może tłumacza.
  
 
 
utrivv 
Roztargniony mag


Posty: 5523
Skąd: Z kapusty
Wysłany: 2015-03-20, 11:53   

Ok, masz rację, nie mniej cała scena jest jakaś dziwna (choć piękna). Tak jeżeli miałbym odbierać to jak piszesz to raczej Anna jest cieniem - wszystko jest cieniem, kwantową zupą, żyjemy złudzeniem "realnego" świata który tak naprawdę nie ma żadnego sensu co dobitnie pokazuje plaża i jej koniec, wszystkie te bezsensowne i bez jakiegokolwiek znaczenia działania, wojny z Nastykami itp. Zastanawia mnie tylko ten koleś w starej rakiecie który na to wszystko patrzy, tylko on i ta dziwna sonda która w końcu znika są realni.
_________________
Sens nie jest aprioryczną strukturą obecności, lecz ruchem rozplenienia, efektem gry różnicy i powtórzenia //utrivv

Ł napisał/a:

wydrukowałem sobie ten wpis, złożyłem kartkę 8 razy i włożyłem do kieszeni mokrej koszuli. Wyschła od razu. I kota który leżał obok niej też zmumifikowało.


Próbuj. Przegrywaj. Nieważne. Próbuj po raz kolejny. Przegrywaj po raz kolejny. Przegrywaj lepiej
 
 
Plejbek 


Posty: 790
Skąd: Black Lodge
Wysłany: 2015-03-20, 14:53   

utrivv napisał/a:
Ok, masz rację, nie mniej cała scena jest jakaś dziwna (choć piękna). Tak jeżeli miałbym odbierać to jak piszesz to raczej Anna jest cieniem - wszystko jest cieniem, kwantową zupą, żyjemy złudzeniem "realnego" świata który tak naprawdę nie ma żadnego sensu co dobitnie pokazuje plaża i jej koniec, wszystkie te bezsensowne i bez jakiegokolwiek znaczenia działania, wojny z Nastykami itp.

Wymagałoby to zdefiniowania tego "realnego" świata. Co może nim być? Może realnym "światem" nie jest nic co przypomina naszą rzeczywistość ani rzeczywistość XXVI w? Może jest tylko kod-materia i jego realizacje? Takie grube pociągnięcie po teorii kwantowej (jewgienij mnie zaraz opierdoli), którą w sumie Harrison traktuje mocno umownie?
To jeszcze bardziej ekstremalne podejście niż moje.
 
 
Shadowmage 


Posty: 3154
Skąd: Wawa
Wysłany: 2015-04-29, 15:46   

Przeczytałem "Drogę serca", dobre to jest. Przez cały czas lekturze towarzyszy poczucie "że coś jest nie tak", drobnostki nie pasują do pozornego ładu, a im dalej tym bardziej się całość rozłazi, a w powstałych w ten sposób przerwach pojawia się coś innego. W pewnym momencie przerwałem lekturę, zacząłem kartkować przeczytane już fragmenty, zacząłem odczytywać powieść inaczej.

Łaku, Plebejku - dobra dyskusja, dzięki. Sporo sam wyłapałem, ale ułożyła mi kilka elementów, które nie do końca potrafiłem wpasować. Ale jeszcze będę sobie to chyba przetrawiał przez pewien czas.
_________________
 
 
Tixon 
Ukryty Smok


Posty: 6270
Skąd: Piła
Wysłany: 2016-11-01, 23:57   

Czasami trafiają się książki, które dobitnie mi uświadamiają, jak mało jeszcze wiem, jaki powierzchowny mam odbiór, jaki leniwy jestem z interpretacją utworu. "Drogę serca" jest jedną z nich.
Bez zewnętrznych bodźców, poszturchiwania i narzekania na śmiechowe recenzje, prawdopodobnie również podeszłabym po najmniejszej linii oporu, zadowalając się najbardziej powierzchowną warstwą (albo zapomniawszy lekcji z wcześniejszych książek szedł w ślepy zaułek gnozy).
Na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć tylko, że Harrison jest trudnym pisarzem i nawet kiedy wiedziałem, że nie wszystko jest takie proste, przez długi czas byłem jak dziecko we mgle, bardziej wyczuwając niż widząc autorski zamysł.
Z powyższych powodów do interpretacji fabuły nic nie wniosę, chciałbym jednak dołożyć cegiełkę dlaczego odbiór Harrisona jest taki a nie inny. Lenistwo intelektualne mogę wpisać z autopsji. Ale jest jeszcze "pisarski temperament" autora. Co przez to rozumiem? Otóż Harrisona się czyta dla słów, bogatych fraz, ciężkich metafor. Nie dla postaci które można lubić, prostolinijnej fabuły, wyjaśnień, spełnienia oczekiwań czytelników (to są często pojawiające się zarzuty wobec książki i autora), ale właśnie dla słów i tego jak rezonują w czytelniku. Oczywiście nie w każdym.
I oczywiście to nie wszystko, bo są i choćby jeszcze powiązania z innymi utworami.
No to tyle ode mnie.
_________________
Stary Ork napisał/a:
Żelki to prawda, dobro i piękno skondensowane w łatwej do przełknięcia formie żelatynowych zwierzątek. Wyobraź sobie świat bez żelków - byłbyś w stanie żyć pośród tego niegościnnego, jałowego pustkowia wiedząc, że znikąd nadzieje?

MORT napisał/a:
Romulus, Tix właśnie cię pobił w redneckowaniu.

Romulus - nie decydujemy o losach świata.
Ł - CHYBA TY
MrSpellu - Rebe, czego nie rozumiesz w zdaniu:
ŻYDOMASONERIA JEST TAJNA, psiakrew? :/
 
 
Fidel-F2 


Posty: 7777
Wysłany: 2016-11-02, 06:44   

Linii najmniejszego oporu, chyba, że to zamierzone, wtedy przepraszam, ale nie wygląda.

Podeszłabym? Pisałeś z telefonu czy robisz sobie jaja i cała wypowiedź to mocna ironia?
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Adeptus Gedeon napisał/a:
integracja w duchu stworzenia katolickiego wolnorynkowego imperium.
 
 
Tixon 
Ukryty Smok


Posty: 6270
Skąd: Piła
Wysłany: 2016-11-02, 07:24   

Fidel-F2 napisał/a:
Linii najmniejszego oporu, chyba, że to zamierzone, wtedy przepraszam, ale nie wygląda.

Często popełniam ten błąd. A sprawdzałem jak to się pisze, bo coś mi nie grało. :oops:

Fidel-F2 napisał/a:
Podeszłabym? Pisałeś z telefonu czy robisz sobie jaja i cała wypowiedź to mocna ironia?

Późna pora i takie kwiatki mi umykają :mrgreen:
_________________
Stary Ork napisał/a:
Żelki to prawda, dobro i piękno skondensowane w łatwej do przełknięcia formie żelatynowych zwierzątek. Wyobraź sobie świat bez żelków - byłbyś w stanie żyć pośród tego niegościnnego, jałowego pustkowia wiedząc, że znikąd nadzieje?

MORT napisał/a:
Romulus, Tix właśnie cię pobił w redneckowaniu.

Romulus - nie decydujemy o losach świata.
Ł - CHYBA TY
MrSpellu - Rebe, czego nie rozumiesz w zdaniu:
ŻYDOMASONERIA JEST TAJNA, psiakrew? :/
 
 
Plejbek 


Posty: 790
Skąd: Black Lodge
Wysłany: 2016-11-02, 08:13   

Tixon napisał/a:
albo zapomniawszy lekcji z wcześniejszych książek szedł w ślepy zaułek gnozy


Co masz na myśli? Nie zrozumiałem chyba. To, że nie ma sensu za bardzo upierać się przy gnozie jako kluczu do Harrisona (to co Łaku sugerował na poprzedniej stronie wątku)?
 
 
Tixon 
Ukryty Smok


Posty: 6270
Skąd: Piła
Wysłany: 2016-11-02, 19:29   

Część przejrzanych recenzji/opinii sugerowała, że nie zrozumieli do końca/w ogóle książki, ponieważ gnoza, a oni nie umieją w gnozę.
Przypomina mi to (i nie tylko mi - jak patrzeć na wpis Łaka) sytuację z mechaniką kwantową w poprzednich/następnych książkach, gdzie więcej było poetyki niż fantastyki (nauki). No i właściwie do wyjaśnienia były dwa pojęcia, chyba, że znowu o czymś zapomniałem.
_________________
Stary Ork napisał/a:
Żelki to prawda, dobro i piękno skondensowane w łatwej do przełknięcia formie żelatynowych zwierzątek. Wyobraź sobie świat bez żelków - byłbyś w stanie żyć pośród tego niegościnnego, jałowego pustkowia wiedząc, że znikąd nadzieje?

MORT napisał/a:
Romulus, Tix właśnie cię pobił w redneckowaniu.

Romulus - nie decydujemy o losach świata.
Ł - CHYBA TY
MrSpellu - Rebe, czego nie rozumiesz w zdaniu:
ŻYDOMASONERIA JEST TAJNA, psiakrew? :/
 
 
Plejbek 


Posty: 790
Skąd: Black Lodge
Wysłany: 2016-11-02, 20:59   

Jakieś pół roku temu powtórzyłem sobie trylogię Valis. Druga jej część, czyli Boża Inwazja, to gnoza pełną gębą. Przysiadłem wtedy trochę i poczytałem o gnozie, jej podstawowych cechach, odmianach, mitologii. I cały czas wracał do mnie wtedy Harrison, którego interpretowałem wcześniej bez skupiania się właśnie na tym sugerowany przez niego tropie. I wydaje mi się, że gnoza i pewne Dickowskie elementy nie są jednak takie bez znaczenia w przypadku Harrisona (jak np. mechanika kwantowa, z którą sobie autor poczyna jak ze zwykłym narzędziem).
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Wydawnictwo Solaris | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,16 sekundy. Zapytań do SQL: 13