Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Cormac McCarthy
Autor Wiadomość
MadMill 
Bucek


Posty: 5387
Skąd: hcubyw ikleiw
Wysłany: 2009-04-06, 07:05   Cormac McCarthy

Cormac McCarthy (ur. 20 lipca 1933 w Providence w stanie Rhode Island w USA), amerykański pisarz, scenarzysta i dramaturg.

Przez krytyka literackiego Harolda Blooma uznany za jednego z czterech najważniejszych amerykańskich współczesnych powieściopisarzy, obok Thomasa Pynchona, Dona DeLillo i Philipa Rotha. Przez zajmujących się jego twórczością porównywany bywa do Williama Faulknera i czasem do Hermana Melville'a.

    The Orchard Keeper (1965)
    Outer Dark (1968)
    Dziecię Boże (Child of God 1974)
    Suttree (1979)
    Blood Meridian, Or the Evening Redness in the West (1985)
    Rącze konie (All the Pretty Horses, 1992)
    Przeprawa (The Crossing, 1994)
    Cities of the Plain (1998)
    To nie jest kraj dla starych ludzi (No Country for Old Men, 2005)
    Droga (The Road, 2006)


Źródło: Wikipedia

---

Tak właśnie sobie czytam Drogę. Tyle zachwytów, określana książką roku 2008 i chyba miałem za duże wymagania do tej książki, bo ja tam aż tyle fajerwerków to nie widzę. Książka jest dobra, może nawet bardzo dobra, ale do mnie nie trafia. Nie czuje podczas lektury tylu emocji ile można było się spodziewać po recenzjach i zapowiedziach m.in. Dukaja na okładce. Połowa książki i dalej... się czyta. Nic poza tym.
_________________

"Życie... nienawidź je lub ignoruj, polubić się go nie da."
Marvin
 
 
Carmilla 
gołąbeczka


Posty: 500
Skąd: z miasta
Wysłany: 2009-04-06, 07:20   

mnie zachwycił zarówno To nie jest kraj dla starych ludzi, po który sięgnęłam pod wpływem filmu, jak i Droga, po którą sięgnęłam pod wpływem zachwytów nad Krajem... Mnie u McCarthy'ego zachywca przede wszystkim jego oszczędny, precyzyjny styl, praktycznie pozbawiony zbędnych słów. I tak prowadzona akcja - gdzie niby nic się nie dzieje, a dzieje się dużo.
Rozczarowuje mnie natomiast Dziecię boże - styl niby ten sam, ale jakby nieco mniej ascetyczny. A dość niedawno temu przeczytałam w podobnym w sumie temacie książeczkę Wampir z Ropraz J. Chessex'a, która była nieporównywalnie lepsza. No, ale jeszcze parę stron mi do końca zostało, może końcówka sprawi, że choć trochę zmienię zdanie.
Zresztą, fakt, że czytałam zarówno lepsze książki tego autora, jak i lepsze ksiażki w tym temacie nie oznacza, że Dzecię boże jest słabą powieścią
_________________
Recedite plebes! Gero rem imperialem
 
 
Himura 


Posty: 229
Skąd: z forum MAG-a
Wysłany: 2009-04-06, 09:01   

'Dziecię bożę" powstało kilkadziesiąt lat wcześniej niż dwie najbardziej znane książki autora - może dlatego odnosisz takie wrażenie.

Ja zarówno "Drogę" jak i "To nie jest kraj dla starych ludzi" uważam za bardzo dobre i godne polecenia pozycje (z tym, że jeżeli chodzi o "To nie jest..." to ja najpierw czytałem książkę a dopiero później obejrzałem ekranizację - właśnie ze względu na powieść).
McCarthy ma dość specyficzny styl, więc z początku należy się trochę z nim oswoić i dalej już "jest z górki". :-)
_________________
Płyńcie łzy moje poprzez smutku knieje! Wygnani na wieki, niechże was opłaczę; Gdzie czarny ptak nocy haniebną pieśń pieje, Tam dni pędzić będą tułacze.
------------------
 
 
batou 


Posty: 505
Skąd: Tai chi
Wysłany: 2009-04-06, 09:04   

Ja czytałem na razie tylko Drogę i dla mnie to jest powieść wybitna. Na pewno najlepsza jaką czytałem w tym roku, a gdybym to dorwał, tak jak chciałem, w ubiegłym, to mógłbym napisać wtedy dokładnie to samo.
Jander pisał w innym wątku, że miał kłopoty ze spojówkami pod koniec lektury. Ja miałem podobnie i naprawdę dawno nie czytałem czegoś co tak by mnie poruszyło. Książka jest pisana bardzo oszczędnym językiem. Krótkie zdania, precyzja, tylko tyle ile potrzeba i nic więcej. Tym bardziej zaskakuje ładunek emocjonalny jaki potrafił przekazać McCarthy. Na pewno przeczytam resztę wydanych u nas jego książek.
_________________
dont open your eyes you wont like what you see
the devils of truth steal the souls of the free
 
 
Carmilla 
gołąbeczka


Posty: 500
Skąd: z miasta
Wysłany: 2009-04-06, 09:25   

Himura napisał/a:
'Dziecię bożę" powstało kilkadziesiąt lat wcześniej niż dwie najbardziej znane książki autora - może dlatego odnosisz takie wrażenie.

że powtało wcześniej to wiedziałam, nie wiedziałam dokładnie jek wcześniej. Teraz przynajmniej rozumiem dlaczego tutaj styl mi mniej leży niż w dwóch wcześniej wymienionych - ten precyzyjny, ascetyczny styl wówczas jeszcze nie był do końca wykształcony.
_________________
Recedite plebes! Gero rem imperialem
 
 
MadMill 
Bucek


Posty: 5387
Skąd: hcubyw ikleiw
Wysłany: 2009-04-06, 10:35   

Skończyłem Drogę. No i dziwna ta książka jak dla mnie. Po pierwsze zacznijmy, że i styl i oszczędność języka u McCarthy'ego misie podobała. Czytało mi się bardzo dobrze, szybko i chciało się brnąć dalej. Pomysł apokaliptycznego świata, zagłada ludzkości i w sensie wymierania jak i upadku moralności spowodowanego sytuacją także do mnie przemówiły. No ale te emocje... chyba za dużo naczytałem się o książce wcześniej, bo ta książka do mnie nie trafiła i mnie nie poruszyła tak jak widzę innych. Może nie potrafiłem się wczuć w sytuację bohaterów. Czy to książka wybitna? Też bym tak jej nie nazwał, dla mnie jest "jedynie" bardzo dobra. Czy najlepsza z zeszłorocznych wydanych? Na pewno nie, ale to tylko moje skromne zdanie. ;)
_________________

"Życie... nienawidź je lub ignoruj, polubić się go nie da."
Marvin
 
 
Jander 
Nonholik


Posty: 6189
Skąd: Kolabo. miasto Tichy
Wysłany: 2009-04-06, 12:16   

Ja czytanie książki miałem podzielone na dwa etapy - najpierw czytałem ją na zajęciach i dobrnąłem do 70 strony, a następnie odłożyłem z niewiadomych powodów. Potem chciałem przeczytać coś szybko, miałem prawie cały wolny dzień i książka wciągnęła mnie z miejsca. Czytałem może zbyt szybko, ale taki to już styl - jak bardzo starych filmów, czarno-białych i bez muzyki. W końcu styl bardzo oszczędny i tak po prostu dowiadujemy się, że nie jedli od 5 dni albo to co widzą to nie jest mięso tylko ciało. Emocje w sumie pojawiły się u mnie dopiero pod koniec, kulminacja wszystkich znaczących, refleksyjnych dialogów bym powiedział.
Jak dla mnie książka inna niż wszystkie, choć jeśli chodzi o kategorie fantastyczne to na pewno jest gdzieś tam z boku, więc jeśli chodzi o zeszły rok to jasne, że wygrywało Ślepowidzenie. Choć moim skromnym zdaniem Drogę będę pamiętał bardziej od książki Wattsa - z Wattsa raczej same pomysły, bo jego proza jest również specyficznie oszczędna. Tak z Wattsem nagle wyskoczyłem, bo Watts mógł swoją książkę napisać dużo lepiej - a Drogi według mnie lepiej napisać się nie dało, ot - lepiej rzemieślniczo.
pozdrawiam
_________________
www.lovage.soup.io
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 19160
Wysłany: 2009-04-06, 13:43   

W przeróznych głosowaniach na książkę roku największy zgryz miałem z Drogą i Ślepowidzeniem. Właśnie dlatego, że są od siebie tak różne pod każdym względem. Miażdżą - każda inaczej. Wybierałem Wattsa - "po rozumie", ale zawsze z żalem.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Carmilla 
gołąbeczka


Posty: 500
Skąd: z miasta
Wysłany: 2009-04-06, 13:54   

Z racji, że Ślepowidzenia (jeszcze) nie czytałam nie mialam takich problemów
_________________
Recedite plebes! Gero rem imperialem
 
 
Metzli 
Diablica


Posty: 3546
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2009-04-07, 20:24   

Drogę kupiłam dzięki Dabliu (pisał kiedyś o niej na swoim blogu), ostatnio przypomniał mi o niej Jander, dzień czy dwa później znowu rozmawiałam o niej z Madem. Można to potraktować jako piękny przykład forumowej presji, sięgnęłam po nią w końcu.

W zasadzie moje odczucia po lekturze są podobne do tych jakie miał Mad. Z pewnością warto sięgnąć po Drogę, bo jest to książka naprawdę dobra. Ale wybitną bym ją już nie określiła. Jeśli już porównujemy ją do Ślepowidzenia, to obaj autorzy chwytają się za tematy, które uważa się za dość wyeksploatowane - pierwszy kontakt czy apokaliptyczne wizje końca.

Wizja McCarthy'iego jest bardzo oszczędna w sposobie przekazania go czytelnikowi. Kolejne dni, w których czytelnik towarzyszy wędrówce bohaterów zlewają się ze sobą, tworząc jeden monotonny ciąg zdarzeń. Użyta do tego forma sprawia, że książkę czyta się naprawdę szybko. Tak swoją drogą, książka niemal stworzona do tego, żeby czytać ją w środkach komunikacji. Nie ma obawy, że nie skończy się jednego wątku przed swoim przystankiem ;) I też nie poczułam się specjalnie poruszona, nie pierwsza wizja końca świata i opisywanych zachowań ludzi w takiej sytuacji, z którą się zetknęłam.

Moja końcowa ocena Drogi byłaby zapewne o wiele wyższa, gdyby nie samo zakończenie, które popsuło wcześniejszą całość. Trochę czułam się przez nie oszukana.
_________________
Ale to mnie nie wzrusza
W mojej głowie wciąż susza
Bo parasol określa ich byt

Metzliszcze - 12.06
 
 
ASX76 
twój stary


Posty: 12835
Skąd: kurna chata
Wysłany: 2009-04-07, 21:39   

Z twórczości McCarthy'ego przeczytałem: "To nie jest kraj dla starych ludzi" (ekranizacja bardziej mi przypadła do gustu, choć jest wierna literackiemu pierwowzorowi) i częściowo "Drogę" (może kiedyś skończę - jakoś mnie zbytnio nie rajcuje).
Cormac pisze w bardzo oszczędnym stylu, co sprawia, że kartki przewraca się błyskawicznie. Nie przepadam za aż tak maksymalnie posuniętą "telegrafią". Stop. :-P

Moim zdaniem "Ślepowidzenie" Wattsa jest zdecydowanie najlepszą książką spośród tych, które do tej pory ukazały się w UW ("Viriconium" Harrisona jeszczem nie czytał). :-)
_________________
Buk, Horror, Dziczyzna
 
 
Carmilla 
gołąbeczka


Posty: 500
Skąd: z miasta
Wysłany: 2009-04-07, 21:49   

o, a dlaczegóż to poczułaś się oszukana zakończeniem? mnie ono urzekło, bo absolutnie i wcale się takiego nie spodziewałam
_________________
Recedite plebes! Gero rem imperialem
 
 
Jander 
Nonholik


Posty: 6189
Skąd: Kolabo. miasto Tichy
Wysłany: 2009-04-07, 21:54   

ASX76 napisał/a:
Moim zdaniem "Ślepowidzenie" Wattsa jest zdecydowanie najlepszą książką spośród tych, które do tej pory ukazały się w UW ("Viriconium" Harrisona jeszczem nie czytał). :-)

Gdzieś pisałem, że nie? Uderzyłem w wady Ślepowidzenia (których, abstrahując, nie posiada taki UWowy Duncan) porównując do Drogi. Watts to nie święta krowa. :P
_________________
www.lovage.soup.io
 
 
Metzli 
Diablica


Posty: 3546
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2009-04-07, 22:03   

Carmilla napisał/a:
o, a dlaczegóż to poczułaś się oszukana zakończeniem? mnie ono urzekło, bo absolutnie i wcale się takiego nie spodziewałam


Spoilery

Właśnie ja też. Cała ich wędrówka to ciągły trud podejmowany... w zasadzie po co? Postawienie sobie celu dotarcia nad wybrzeże, mając jednocześnie świadomość, że to nic nie zmieni. Sytuacja w żaden sposób nie uległa poprawie. Od początku towarzyszy poczucie bezsiły i bezsensu, bezcelowości całego przedsięwzięcia. Kurczowe czepianie się życia w umierającym świecie. I z tej perspektywy takie zakończenie, które w pewnym sensie (jak na te realia) można uznać za szczęśliwie, trochę mi zazgrzytało.
_________________
Ale to mnie nie wzrusza
W mojej głowie wciąż susza
Bo parasol określa ich byt

Metzliszcze - 12.06
 
 
ASX76 
twój stary


Posty: 12835
Skąd: kurna chata
Wysłany: 2009-04-07, 22:08   

Jander napisał/a:

Gdzieś pisałem, że nie? Uderzyłem w wady Ślepowidzenia (których, abstrahując, nie posiada taki UWowy Duncan) porównując do Drogi. Watts to nie święta krowa. :P


Spoko. Nie odnosiłem się do Twojej wypowiedzi, niemniej skoro do mnie fikasz...: "Ślepowidzenie" nie ma wad!! Nie da się tej książki porównać do "Drogi", ponieważ obie są diametralnie różne.
_________________
Buk, Horror, Dziczyzna
 
 
Jander 
Nonholik


Posty: 6189
Skąd: Kolabo. miasto Tichy
Wysłany: 2009-04-07, 22:16   

ASX75 napisał/a:
"Ślepowidzenie" nie ma wad!! Nie da się tej książki porównać do "Drogi", ponieważ obie są diametralnie różne.

Oczywiście, że różne, ale warsztatowo uznaję wyższość Drogi. Zresztą o tym pisali Dukaj & CO, że fabularnie Watts mógł to rozwiązać porządniej. A tak wyszła kupa pomysłów zebranych pod pewnym pretekstem. Ostrzegam, jeśli planujesz kontynuować pojedynek to będziemy musieli przenieść się... do odpowiedniego tematu. ;)


Spoilers indeed

Odnośnie wypowiedzi Metzli:

Jak to bezsiły i bezsensu? Przecież "niosą ogień". Nie chodziło o poprawę - nie było informacji, że na wybrzeżu jest lepiej. Potrzebowali powodu do życia, do odbycia tej drogi - wybrzeże można powiedzieć było kaprysem, ale jednak pozwoliło im przetrwać. Ich sytuacja nie uległa poprawie fizycznej, ale cała podróż była sinusoidą - w końcu trafiali na jedzenie po wielu dniach głodu. Jednak wybrzeże było pewnym miejscem lepszym - w końcu dopiero tam spotkano dobrych ludzi. Ich trud drogi i bycia ludźmi został wynagrodzony - śmierć ojca to "collatterall damage", idea którą ze sobą nieśli przetrwała, nie zostali np. zjedzeni. Gdy zbierze się więcej dobrych ludzi mogą się bronić przed innymi, osiedlić się i wreszcie - zapoczątkować nowe życie.

pozdrawiam
_________________
www.lovage.soup.io
 
 
MadMill 
Bucek


Posty: 5387
Skąd: hcubyw ikleiw
Wysłany: 2009-04-07, 22:29   

Jander napisał/a:
Oczywiście, że różne, ale warsztatowo uznaję wyższość Drogi.

Nawet nie ma o czym mówić, bo McCarthy pisze lepiej niż Watts.

Spoilery z Drogi

Jander napisał/a:
Jak to bezsiły i bezsensu? Przecież "niosą ogień". Nie chodziło o poprawę - nie było informacji, że na wybrzeżu jest lepiej. Potrzebowali powodu do życia, do odbycia tej drogi - wybrzeże można powiedzieć było kaprysem, ale jednak pozwoliło im przetrwać.

Aha, nawet pomijając same zgrzyty jeśli chodzi o znajdowanie żywności itd - bo to w sumie nieistotne jeśli chodzi o książkę i emocje które miała wywoływać, to dla mnie ojciec był... trochę głupi delikatnie mówiąc. Z drugiej strony cała sytuacja go do tego może trochę ukształtowała. Jego nieufność wobec innych ludzi, mało nie zabiła jego syna czy to bezpośrednio czy przez śmierć ojca i zostawienia dziecka samego sobie później. Trudno też to uznawać by można za samą winę ojca, bo jakby był ufny to pewnie w którymś momencie trafiłby na tych złych i wtedy też by było po sprawie. Tak czy tak ryzykował życie dwóch osób, a książka jak na taki scenariusz kończy się happy endem. Syn przeżył i znalazł dobrych ludzi. Nadzieja na lepsza przyszłość pozostała.
_________________

"Życie... nienawidź je lub ignoruj, polubić się go nie da."
Marvin
 
 
Carmilla 
gołąbeczka


Posty: 500
Skąd: z miasta
Wysłany: 2009-04-07, 23:13   

dalsze drogowe spojlery

tak po mojemu to ojciec był egoistą - chciał żyć, a syn był poniekąd "powodem, żeby żył" - czyli chciał żyć, więc żyć musiał syn, żeby tatuś miał się kim zajmować, bo nie miał odwagi się zabić. Za to syn był cudowny - wierzył w to, co ojciec mówił, choć widział, że ojciec postępuje jakby nieco odmiennie od głoszonych prawd. Syn żył dla ojca i był tego bardziej świadomy, niż sam ojciec. Tak więc tak, jak ojciec w końcu zasłużył na śmierć, tak syn zasłużył na to, by spotkać dobrych ludzi. Co lepsze - gdyby ojciec przeżył, to ci dobrzy ludzie pewnie dalej trzymali by się z dala od ojca z synem.
No, ale to taka moja luźna interpretacja książki...
a tak swoją drogą to mnie trochę zastanawiał termin przydatności do spożycia niektórych potraw... po paru latach (chyba więcej jak 5) nadawały się do jedzenia... stanowczo za dużo chemii się w to żarcie pakuje ;) [/b]
_________________
Recedite plebes! Gero rem imperialem
 
 
MadMill 
Bucek


Posty: 5387
Skąd: hcubyw ikleiw
Wysłany: 2009-04-08, 06:55   

Spoilery z Drogi

Carmilla napisał/a:
a tak swoją drogą to mnie trochę zastanawiał termin przydatności do spożycia niektórych potraw... po paru latach (chyba więcej jak 5) nadawały się do jedzenia... stanowczo za dużo chemii się w to żarcie pakuje ;)

To m.in. miałem na myśli, no ale uznałem to od początku za rzecz mało ważną dla samej książki. ;)
Carmilla napisał/a:
tak po mojemu to ojciec był egoistą - chciał żyć, a syn był poniekąd "powodem, żeby żył" - czyli chciał żyć, więc żyć musiał syn, żeby tatuś miał się kim zajmować, bo nie miał odwagi się zabić.

Samobójstwo nie byłoby odwagą tylko zwykłym tchórzostwem. Znaczyłoby, że się poddał, zrezygnował i to zniszczony świat i źli ludzi wygrali, a nie on. Oczywiście syn trzymał starego przy życiu, ale to była częściej wegetacja niż chęć poprawienia swojej sytuacji. Zamiast szukać ludzi, jakiejś komuny w które mogliby się zaszyć i współistnieć, poprawić warunki bytowania to ciągnął syna w kierunku, który dla nich był urojoną ziemią obiecaną. Bał się zaryzykować spotkania z innymi, bał się odpowiedzialności za dziecko. Wybrał powolne umieranie na drodze, a nie życie. Nawet można pokusić się o stwierdzenie, że śmierć ojca dla jego syna była swoistym wybawieniem.
_________________

"Życie... nienawidź je lub ignoruj, polubić się go nie da."
Marvin
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 19160
Wysłany: 2009-04-08, 07:04   

Spoilery z Drogi

MadMill napisał/a:
Samobójstwo nie byłoby odwagą tylko zwykłym tchórzostwem. Znaczyłoby, że się poddał, zrezygnował i to zniszczony świat i źli ludzi wygrali, a nie on. Oczywiście syn trzymał starego przy życiu, ale to była częściej wegetacja niż chęć poprawienia swojej sytuacji. Zamiast szukać ludzi, jakiejś komuny w które mogliby się zaszyć i współistnieć, poprawić warunki bytowania to ciągnął syna w kierunku, który dla nich był urojoną ziemią obiecaną. Bał się zaryzykować spotkania z innymi, bał się odpowiedzialności za dziecko. Wybrał powolne umieranie na drodze, a nie życie. Nawet można pokusić się o stwierdzenie, że śmierć ojca dla jego syna była swoistym wybawieniem.

W tym jednak sęk, że droga była tylko przed nimi. Książka była tak pisana, w moim odczuciu, że każdy ich krok mógł być poczyniony tylko do przodu. Z każdym krokiem to co zostawili za sobą rozpadało się. Zejście z drogi też na ogół kończyło się nieciekawie. "Nieśli ogień" nie po to, aby go rozniecić (bo przecież on sam nie miał nadziei, chyba że na zasadzie, "a może się uda"), ale - jak w sztafecie - aby donieść do "mety".
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Beata 
deformacja IU


Posty: 5004
Wysłany: 2009-04-08, 07:08   

Tak sobie czytam Wasze wypowiedzi i "Droga" do mnie wraca... I - choć bardzo sobie cenię "Ślepowidzenie", to muszę przyznać, że literacko "Droga" jest lepsza. Literacko, powtarzam. IMHO, oczywiście. A oszczędność stylu Autora mi bardzo odpowiadała - od razu niedopowiedziane miejsca wypełniałam własnymi skojarzeniami, obrazami... Tak sobie myślę, że ta książka, bardziej może niż inne, zakłada współpracę z czytelnikiem. I tylko podziwiam kunszt Autora i Tłumacza, bo znaleźć odpowiednie słowa i tak je poustawiać obok siebie, żeby wywołać odpowiednie skojarzenia u czytacza, to nie lada umiejętność.
_________________
Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem.
Karl Popper
 
 
batou 


Posty: 505
Skąd: Tai chi
Wysłany: 2009-04-08, 07:59   

Spoilery z Drogi

Tak jeszcze włączając się do tej dyskusji co mogli zrobić, a jak postąpili ojciec i syn. Jak dla mnie mieli tylko 2 opcje: samobójstwo i właśnie taka wyprawa. Dobrzy ludzie w tej opowieści to mit. Na całej drodze spotykają ich tylko dwa razy. Pierwszy raz ślepca, który i tak nie jest dla nich żadnym zagrożeniem, a drugi raz na końcu, po śmierci ojca. Przy czym też nie wiadomo jak dalej potoczyły się losy chłopca. Ja nie widzę tu jednoznacznego happy endu. Zresztą co by nim było? Ten świat i tak był skazany na zagładę.
Samotna podróż była najlepszym z możliwych i najbezpieczniejszym wyjściem. Zobaczcie po co w tej opowieści ludzie łączyli się w grupy. Żeby się bronić i polować na innych i właśnie takich spotykają ciągle ojciec i syn. Mogli się oczywiście próbować przyłączyć do takiej grupy, ale ojciec wybrałby raczej samobójstwo.

Zgadzam się z Romulusem, że droga była dla nich jedynym celem i źródłem nadziei, chociaż złudnej nadziei z czego zdawał sobie sprawę ojciec, ale odpychał te myśli. Zatrzymanie się było w dużej mierze równoznaczne samobójstwu przez rezygnację z tego celu.
_________________
dont open your eyes you wont like what you see
the devils of truth steal the souls of the free
 
 
Metzli 
Diablica


Posty: 3546
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2009-04-08, 22:01   

spoilerki z Drogi

Mad napisał/a:
Samobójstwo nie byłoby odwagą tylko zwykłym tchórzostwem. Znaczyłoby, że się poddał, zrezygnował i to zniszczony świat i źli ludzi wygrali, a nie on.


W tym wypadku to uporczywe czepianie się życie jest formą tchórzostwa. Sprowadzanie dziecka na taki świat, brak odwagi, żeby zakończyć ze sobą, postawienie sobie jakiegoś złudnego celu, żeby przeżywać w taki sam sposób kolejne dni.

Baton napisał/a:
Ja nie widzę tu jednoznacznego happy endu. Zresztą co by nim było? Ten świat i tak był skazany na zagładę.


Jak na tamte warunki, znalezienie się w takiej grupie osób było znacznym poprawieniem sytuacji. Lepsze to niż życie w pojedynkę, na które się zanosiło po śmierci ojca.
_________________
Ale to mnie nie wzrusza
W mojej głowie wciąż susza
Bo parasol określa ich byt

Metzliszcze - 12.06
 
 
MadMill 
Bucek


Posty: 5387
Skąd: hcubyw ikleiw
Wysłany: 2009-04-09, 11:01   

Spoilery z Drogi cd.

Metzli napisał/a:
W tym wypadku to uporczywe czepianie się życie jest formą tchórzostwa. Sprowadzanie dziecka na taki świat, brak odwagi, żeby zakończyć ze sobą, postawienie sobie jakiegoś złudnego celu, żeby przeżywać w taki sam sposób kolejne dni.

Samobójstwo to by było tchórzostwo i ucieczka od odpowiedzialności jeśli chodzi o własne dziecko. Oni dopóki żyli mieli nadzieję, może się oszukiwali, ale nigdy nie wiedzieli czy wszystko jest stracone.
Metzli napisał/a:
Jak na tamte warunki, znalezienie się w takiej grupie osób było znacznym poprawieniem sytuacji. Lepsze to niż życie w pojedynkę, na które się zanosiło po śmierci ojca.

I o to chodzi. Oczywiście, że dobry ludzi było mało, ale byli. Życie w grupie byłoby łatwiejsze niż walczenie w pojedynkę, bo syn był za mały aby aż na tyle pomagać i ojciec musiał działać za dwie osoby.
_________________

"Życie... nienawidź je lub ignoruj, polubić się go nie da."
Marvin
 
 
Toudisław 
Ropuszek

Posty: 6076
Skąd: Z chińskiej bajki
Wysłany: 2009-10-08, 00:35   

Jak na razie za mną tylko "Droga" Byłem tą książką oczarowany i wstrząśnięty jednocześnie. Oczarowany głównie językiem. Autor przywiązuje wręcz czytelnika do swojego stylu. Nieco dziwnego zmieniającego się w raz z potrzebą chwili. Wstrząsa za to obraz jaki kreuje McCarthy. Całkowite zniszczenie i brak jakiejkolwiek nadziei na przetrwanie czy dotarcie do bezpiecznego miejsca. Tutaj nie będzie kresu wędrówki a niezniszczonym terenie. Koniec jest nieodwołany, pewny.

Bohater razem z synem przemierza zrujnowane USA właściwie niewiadomo dlaczego i w jakim celu. Nie poddaje się jednak i robi wszytko by on i syn przetrwali jak najdłużej. To chyba główny temat tej książki. Czy warto dalej ciągnąć coś co przestaje być normalnym życiem a staje się wegetacją lub zwirzęcą walką o kilka dni istnienia ? Ile można poświęcić z tego kim byliśmy i jak daleko można się posunąć by dalej nazywać się człowiekiem.
To też książka o niesamowitej miłości ojca do syna.

Jak dla mnie rewelacja
_________________
 
 
You Know My Name 
Vortex Surfer


Posty: 7413
Skąd: wyższe sensy lodu
Wysłany: 2010-02-15, 11:27   

Skończyłem Drogę. I jakby to napisać, hmm, zawiodłem się. Nie da się ukryć, że McCarthy to mistrz formy, ale treść ... Zastanawia mnie szum wokół książki, czy jest tak, że od czasu do czasu ładnie opakowany banał staje się hitem?
_________________
Ziuta na Polconie napisał/a:
Pałac Kultury i Nauki...
Mały, ale gustowny
 
 
ASX76 
twój stary


Posty: 12835
Skąd: kurna chata
Wysłany: 2010-02-15, 11:56   

Mag_Droon napisał/a:
Skończyłem Drogę. I jakby to napisać, hmm, zawiodłem się. Nie da się ukryć, że McCarthy to mistrz formy, ale treść ... Zastanawia mnie szum wokół książki, czy jest tak, że od czasu do czasu ładnie opakowany banał staje się hitem?


McCarthy mistrzem formy? :badgrin: Prędzej telegraficzności. :P

Jak ciągle uczy historia, banał nawet nie musi być ładnie opakowany, aby stać się hitem. :-P

Mnie ta kniga również średnio przypadła do gustu. Już ciekawsza jest "To nie jest kraj dla starych ludzi" (oczywiście jej ekranizacja lepsza od literackiego pierwowzoru).
_________________
Buk, Horror, Dziczyzna
 
 
You Know My Name 
Vortex Surfer


Posty: 7413
Skąd: wyższe sensy lodu
Wysłany: 2010-02-15, 12:25   

Wiesz ASX, ten styl bardzo pasuje do sytuacji. Zlewające się dni wypełnione ucieczką przed zimnem, niekończącym się marszem i szukaniem resztek żarcia. O czym tu dyskutować. Z dialogów wynika, że bohaterowie wszystko już sobie powiedzieli a odzywają się do siebie by nie popaść w paranoję.
Zauważ, że opisy ´nowych´ miejsc są dosyć szczegółowe. Co miał autor opisywać, w co trzecim zdaniu szarość końca cywilizacji? Pył, popiół. Przecież dla bohaterów to nie było nic nowego. Mieli opisywać sobie co widzą? Oszczędzali oddech i wszystko skupiali na jednym, aby przeżyć. Stąd i IMO niesamowita harmonia stylu z opisywanym światem i historią.
_________________
Ziuta na Polconie napisał/a:
Pałac Kultury i Nauki...
Mały, ale gustowny
 
 
ASX76 
twój stary


Posty: 12835
Skąd: kurna chata
Wysłany: 2010-02-15, 12:32   

Mag_Droon napisał/a:
Wiesz ASX, ten styl bardzo pasuje do sytuacji. Zlewające się dni wypełnione ucieczką przed zimnem, niekończącym się marszem i szukaniem resztek żarcia. O czym tu dyskutować.


Panie, mnie się rozchodzi o to, że chyba wszystkie książki tego autora są napisane w takim stylu...
_________________
Buk, Horror, Dziczyzna
 
 
You Know My Name 
Vortex Surfer


Posty: 7413
Skąd: wyższe sensy lodu
Wysłany: 2010-02-15, 12:42   

Zobaczymy. Może opowiada tak, aby styl ten pasował?
Kolejna książka McCarty´ego będzie przeczytana chyba jakoś za 4-5 miesięcy.
_________________
Ziuta na Polconie napisał/a:
Pałac Kultury i Nauki...
Mały, ale gustowny
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Fahrenheit 451


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,25 sekundy. Zapytań do SQL: 12