Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Arturo Pérez-Reverte
Autor Wiadomość
Procella 


Posty: 1173
Skąd: L-space
Wysłany: 2009-04-16, 13:26   Arturo Pérez-Reverte



Arturo Pérez-Reverte (ur. 1951) to popularny hiszpański pisarz i dziennikarz.

Za http://ksiazki.wp.pl/kata...1086,autor.html
Cytat:
Perez-Reverte ukończył nauki polityczne i dziennikarstwo, obecnie jego zawód to pisarstwo. Pochodzi z południowej Hiszpanii, pracował jako korespondent w dzienniku "Pueblo" i w telewizji. Przez 21 lat (1973-1994) pisał o konfliktach międzynarodowych jako korespondent dla prasy, radia i telewizji. Był świadkiem między innymi wojny w byłej Jugosławii, Libii, Salwadorze.

Jest autorem świetnie przyjętych kryminałów historycznych: Klub Dumas czy Ostatnia bitwa templariusza.

O swoim pisarstwie mówi: "Piszę książki, które chciałbym przeczytać. Gdy pojawiają się pomysły na powieść, jadę do miejsc, w których mógłbym ją osadzić i dokładnie je badam. Potem staram się, aby fabuła była tak zajmująca, jak to możliwe, aby jedna rzecz prowadziła do innej. Wreszcie, następuje przyjemność pisania. Nie należę do tych ludzi, którzy cierpią mając przed sobą pustą kartkę. Nigdy nie napisałem o czymś o czym nic nie wiem."[/size]


Kilka z jego powieści doczekało się ekranizacji - u nas najbardziej znany jest film "Dziewiąte wrota" Polańskiego (na podstawie "Klubu Dumas").

Bibliografia (za Wikipedią):

Cytat:
Huzar (El húsar) (1986, wyd. pol. 2006)
Fechtmistrz (El maestro de esgrima) (1988, wyd. pol. 2000)
Szachownica flamandzka (La tabla de Flandes) (1990, wyd. pol. 2000)
Klub Dumas (El club Dumas) (1993, wyd. pol. 1998)
La sombra del águila (1993)
Terytorium Komanczów (Teritorio Comanche) (1994, wyd. pol. 2001)
Un asunto de honor (Cachito) (1995)
Obra breve (1995)
Ostatnia bitwa Templariusza (La piel del tambor) (1995, wyd. pol. 2000)
Cmentarzysko bezimiennych statków (La carta esférica) (2000, wyd. pol. 2001)
Królowa Południa (La Reina del Sur) (2002, wyd. pol. 2003)
Cabo Trafalgar (2004)
Batalista (El pintor de batallas) (2006, wyd. pol. 2007)
Un día de cólera (2007)

Seria Przygody kapitana Alatriste:
    Kapitan Alatriste (El capitán Alatriste) (1996, wyd. pol. 2004)
    W cieniu inkwizycji (Limpieza de sangre) (1997, wyd. pol. 2004)
    Słońce nad Bredą (El sol de Breda) (1998, wyd. pol. 2005)
    Złoto króla (El oro del rey) (2000, wyd. pol. 2005)
    Kawaler w żółtym kaftanie (El caballero del jubón amarillo) (2003, wyd. pol. 2006)
    Corsarios de Levante (2006)


Zbiory felietonów prasowych:
    Patente de corso (1998)
    Życie jak w Madrycie (Con ánimo de ofender) (2001, wyd. pol. 2005)
    A w Madrycie nadal znakomicie (No me cogeréis vivo) (2005, wyd. pol. 2006)
[/size]

http://pl.wikipedia.org/wiki/Arturo_Pérez-Reverte
_________________
Well I live with snakes and lizards
and other things that go bump in the night
'Cuz to me everyday is Halloween

http://kotspinaksiazce.blogspot.com/
 
 
Fidel-F2 


Posty: 7950
Wysłany: 2009-04-16, 13:43   

Czytałem tylko Fechmistrza. Bardzo przyjemna lektura, z początku leniwa i monotonna w trakcie czytania nabiera rozpędu i mocy osiągając kulminację na ostatnich stronach, koniec wieńczy delikatna coda . Przed podobnie skonstruowanym utworem muzycznym kompozytor stawia znak crescendo. Mimo, że sama opowieść nie jest nadzwyczajnie skomplikowana i raczej można by ją nazwać prostą, to dzięki konstrukcji i mistrzostwu słowa autora, mocno wciąga i przynosi wiele satysfakcji. Zdecydowanie polecam.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Adeptus Gedeon napisał/a:
integracja w duchu stworzenia katolickiego wolnorynkowego imperium.
 
 
Carmilla 
gołąbeczka


Posty: 499
Skąd: z miasta
Wysłany: 2009-04-16, 14:07   

czytałam tylko Klub Dumas. O ileż lepsze od filmu... znaczy wątek tytułowy książki bardziej mi leżał niż wątek tytułowy filmu. A to pewnie z dwóch podowód - lubię ksiązki o fascynacji książkami (stąd moja nieustanna miłość do R. Bradbury'ego) i w dzieciństwie też namiętnie czytałam Dumasa, a zaczęłam od trzech muszkieterów.
Szkoda tylko, że film widziałam najpierw - bohate książki już miał dla mnie cały czas twarz J. Deppa. Nie, żebym Deppa nie lubiła, rzekłabym, że wręcz przeciwnie. A bohater książkowy nijak sympatii mojej nie wywoływał... Dlatego mi przeszkadało, że miał twarz Johnny'ego
_________________
Recedite plebes! Gero rem imperialem
 
 
Beata 
deformacja IU


Posty: 4703
Wysłany: 2009-04-16, 20:27   

Czytałam "Klub Dumas" i "Cmentarzysko bezimiennych statków". A zaczęło się od filmu... niestety. Kolega mnie namówił, ale natychmiast po seansie wcisnął mi do ręki książkę (odkupił tym nieco swoje winy ;) ). Podobało mi się, że obie książki są osadzone mocno w historii i Autor wymyśla/dopisuje własne wyjaśnienia zagadek... no cóż, tak też mogło być. W końcu, dlaczego nie? Opisywane historie są w sumie proste, ale "obudowane" mnóstwem szczegółów, dygresji, skojarzeń. No i język - bogaty, obrazowy, taki... pełny.
_________________
Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem.
Karl Popper
 
 
Himura 


Posty: 229
Skąd: z forum MAG-a
Wysłany: 2009-04-16, 22:58   

Czytałem tylko "Klub Dumas" - przyjemna lektura to była, jednak bez szczególnych rewelacji.
W przyszłości planuję przeczytać coś jeszcze Autora i to tyle tytułem komentarza :-)
_________________
Płyńcie łzy moje poprzez smutku knieje! Wygnani na wieki, niechże was opłaczę; Gdzie czarny ptak nocy haniebną pieśń pieje, Tam dni pędzić będą tułacze.
------------------
 
 
Regissa 
wredna wiedźma


Posty: 578
Skąd: Kraków
Wysłany: 2009-04-17, 15:17   

Ha! A ja tam autora bardzo polubiłam, tylko że z każdą przeczytaną książką moja sympatia słabła... Może to nie zależało od poziomu książek, może po prostu jest to efekt przesytu. W końcu każdy autor ma pewną manierę pisania, która objawia się we wszystkich jego dziełach, a to może nużyć podczas zbyt intensywnej lektury :mrgreen:

Ale gdybym miała układać mój prywatny ranking dzieł Arturo, to na pierwszym, w zależności od nastroju, byłby albo Klub Dumas albo Ostatnia bitwa Templariusza, choć w przypadku tej drugiej książki, pan wybitnie się gubi w gąszczu terminologii kościelnej (każe na przykład składać biskupowi ślub ubóstwa, dziwny człowiek ;) ). Natomiast do kolejnych książek mam większe zastrzeżenia, choć nadal są to pozycje dość zajmujące: Szachownica flamandzka (niezły kryminał szachowo-lingwistyczny) byłaby na trzecim miejscu, zaś na ostatnim spośród książek przeze mnie czytanych uplasowało się Cmentarzysko bezimiennych statków. Mam takie wrażenie, że im dalej od miejsca pierwszego, tym autor mniej się znał na tematyce, którą opisywał w głównym wątku powieści. Na książkach i rynku antykwarycznym znał się świetnie, na zatopionych wrakach i tematyce marynistycznej raczej tak z doskoku... :mrgreen:

Cykl o kapitanie Alatriste jest dla mnie zupełnie niestrawny. To tak, jakby ktoś teraz chciał pisać jak Sienkiewicz... Był taki jeden przypadek, ktoś usiłował dopisać czwartą część Trylogii i skończyło się to koszmarnie... A Perez-Reverte nie jest Dumasem i trzeba się z tym pogodzić :->

Podsumowując: polecam wszystkim przynajmniej obydwa moje miejsca pierwsze, bo to zajmujące lektury. Sama pewnie nadrobię własne zaległości, zwłaszcza Fechmistrza, bo już mi chyba przesyt minął ;)

Natomiast z całą pewnością odradzam wszelkie ekranizacje powieści tego autora, nawet takie w reżyserii Polańskiego (zwłaszcza tę odradzam...). Niektórych książek nie powinno przenosić się w świat obrazków. Właściwie to żadnej książce nie powinno się tego robić...
_________________
Paskudny otacza nas świat. Ale to nie powód, byśmy wszyscy paskudnieli. Yurga z Zarzecza
 
 
Tigana 
Sandman


Posty: 4427
Skąd: Czerwone Zagłębie
Wysłany: 2009-04-18, 22:54   

Tak jak większość przeczytałem "Klub Dumas" i przychylam się do opinii: książka bardzo dobra, film przeciętny. Oprócz tego przeleciałem wzrokiem po "Cmentarzysku", ale mnie specjalnie nie wzięło.

Regissa napisał/a:
Natomiast z całą pewnością odradzam wszelkie ekranizacje powieści tego autora, nawet takie w reżyserii Polańskiego (zwłaszcza tę odradzam...). Niektórych książek nie powinno przenosić się w świat obrazków. Właściwie to żadnej książce nie powinno się tego robić...

Nie do końca się zgodzę - filmowa "Szachownica" to całkiem udany film (przynajmniej mnie się podobał), a i ekranizacja przygód Alatriste niezła. Przy czym ta ostatnia ma spory mankament - scenarzysta wrzucił do tego filmu wątki z wszystkich części serii i powstał misz-masz, w którym łatwo się zgubić.
BTW http://esensja.pl/ksiazka...&idobiektu=5329
_________________
"Z gustami literackimi jest po trosze jak z miłością: zdumiewa nas, co też to inni wybierają"
Andre Maurois

 
 
Regissa 
wredna wiedźma


Posty: 578
Skąd: Kraków
Wysłany: 2009-04-23, 19:29   

Tigana napisał/a:
filmowa "Szachownica" to całkiem udany film

A, to nie widziałam/wiedziałam. Być może skorzystam w sprzyjającej chwili z Twojej rekomendacji, braciszku :) Natomiast Alatriste'a jednak odrzucam. Tak dla zasady :mrgreen:
_________________
Paskudny otacza nas świat. Ale to nie powód, byśmy wszyscy paskudnieli. Yurga z Zarzecza
 
 
Kennedy 
Sepulka


Posty: 601
Skąd: Chasm City
Wysłany: 2009-04-23, 19:39   

Klub Dumas czytałem i był świetny, a film podobałby mi się, gdybym nie znał książki, tak jest niestety tylko przeciętny.; Niestety spłyca mocno powieściowy pierwowzór, trochę szkoda. Bardzo dobra była tez Ostatnia Bitwa Templariusza, natomiast Fechtmistrz niespecjalnie mnie porwał (niemniej jednak nadal jest to mocne 7/10). Tak więc twórczość tego pana mi pasuje i spróbuję po coś jeszcze kiedyś sięgnąć, przede wszystkim z uwagi na mistrzowski język i ogólnie sposób opisywania - przez co w niczym mi nie przeszkadza względna prostota opowiadanych historii.
_________________
Znalazłem swoją religię, nic ponad książkę nie wydawało mi się ważniejsze. Bibliotekę poczytywałem za świątynię.
J-P.S.
 
 
Shadowmage 


Posty: 3155
Skąd: Wawa
Wysłany: 2009-04-24, 08:03   

O ile "Klubem Dumas" byłem zachwycony, to "Cmentarzyska bezimiennych statków" nawet nie skończyłem... i na tym zakończyła się moja przygoda z twórczością AP-R.
_________________
 
 
Procella 


Posty: 1173
Skąd: L-space
Wysłany: 2009-04-24, 10:15   

A ja zadam takie pytanie, może głupie... Słyszę dobre opinie na temat "Szachownicy flamandzkiej" i mam wielką ochotę ją przeczytać. Trochę jednak się boję, bo... nie umiem grać w szachy :oops: I teraz proszę o opinię: czy zrozumiem, o co chodzi? :oops: :->

Ostatnio skończyłam "Klub Dumas" i muszę powiedzieć, że to najlepsza z trzech książek APR, które znam. Uwielbiam książki o ksiązkach :)
_________________
Well I live with snakes and lizards
and other things that go bump in the night
'Cuz to me everyday is Halloween

http://kotspinaksiazce.blogspot.com/
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18297
Wysłany: 2009-04-24, 11:42   

Procella napisał/a:
Ostatnio skończyłam "Klub Dumas" i muszę powiedzieć, że to najlepsza z trzech książek APR, które znam. Uwielbiam książki o ksiązkach :)

W sumie - dla mnie to jedyna książka tego autora, którą przeczytałem z przyjemnością. Pozostałe, w tym Szachownica Flamandzka, już raczej przyjmowałem letnio. Z przygód Alatrista przeczytałem tylko pierwszy tom i dałem sobie spokój. Nie są to książki, które szczególnie zapadają w pamięć. I na pewno nie są to książki, do których mam ochotę wracać. Znajduję je jako poprawne, do przeczytania i zapomnienia.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Regissa 
wredna wiedźma


Posty: 578
Skąd: Kraków
Wysłany: 2009-04-24, 14:02   

Procella napisał/a:
Słyszę dobre opinie na temat "Szachownicy flamandzkiej" i mam wielką ochotę ją przeczytać. Trochę jednak się boję, bo... nie umiem grać w szachy :oops: I teraz proszę o opinię: czy zrozumiem, o co chodzi?

Czytaj, czytaj, ze zrozumieniem nie będzie problemów, autor stara się pisać dla lajkoników XD To w gruncie rzeczy całkiem niezły kryminał jest, ale zgadzam się z Romulusem: to poprawna lektura, nie wspina się na szczyty Klubu Dumas.
_________________
Paskudny otacza nas świat. Ale to nie powód, byśmy wszyscy paskudnieli. Yurga z Zarzecza
 
 
Stary Ork 
Świnia z klasą


Posty: 7196
Skąd: Sin Tychy
Wysłany: 2009-05-19, 11:06   

"Klub Dumas" to w rzeczy samej ponadprzeciętne czytadło(tym bardziej przykro oglądać ten gwałt ze szczególnym okrucieństwem, jaki popełnił na oryginale Polański), ale mi najbardziej przypadło do gustu "Cmentarzysko bezimiennych statków", może za cały ten jazz i ze względu na osobiste upodobanie do piegowatych blondynek. "Szachownica..." od pewnego momentu robi się dość przewidywalna, ale i tak czyta się sympatycznie. Mam jeszcze na półce "Królową południa" i czekam na ekranizację - ma się pojawić w tym roku.

"Alatriste" spełnia wszelkie walory powieści przygodowej, więc nie ma co oczekiwać jakiejś powalającej głębi, a dialogi w stylu "- Będziemy się bić! - Nie pierdolże, mości Francisco!" trafiają w mój prymitywny i płaski gust. I nie ma się co boczyć na to, że Perez-Reverte nie jest drugim Dumasem, jak mam ochotę poczytać coś w stylu Dumasa, to czytam Dumasa :mrgreen: .

Podsumowując, powiedziałbym, że Reverte to - zachowując proporcje - bardziej oczytany, lepiej wykształcony i ogólnie dużo ciekawszy od oryginału europejski odpowiednik Dana Browna. Bez ogólnoświatowych spisków zerżnętych brutalnie od innych autorów, za to z całkiem ciekawymi, wyrazistymi postaciami i dużo lepszym warsztatem. Plus świetne tłumaczenia - Łobodziński wielki jest i basta. Waaaaaaaaaaaaaaagh.
_________________
39.Chainsaws are not the solution to every question.
1. Nor is 'More Chainsaws'.
2. Or "Chainsaw cannons"
a) Except for that one time. And yes, it was awesome.
 
 
Tomasz 
Kain Czarny


Posty: 3653
Skąd: Skraj Nieba
Wysłany: 2009-05-21, 06:47   

Stary Ork napisał/a:
Podsumowując, powiedziałbym, że Reverte to - zachowując proporcje - bardziej oczytany, lepiej wykształcony i ogólnie dużo ciekawszy od oryginału europejski odpowiednik Dana Browna. Bez ogólnoświatowych spisków zerżnętych brutalnie od innych autorów, za to z całkiem ciekawymi, wyrazistymi postaciami i dużo lepszym warsztatem. Plus świetne tłumaczenia - Łobodziński wielki jest i basta. Waaaaaaaaaaaaaaagh.


To porównanie z Danem Brownem, jakkolwiek opatrzone tyloma zastrzeżeniami, to jednak dla Pereza-Reverte jest krzywdzące. Nie ta liga.
Jego książki sprawiły mi wiele przyjemności. Ale co ciekawe, mało z nich zapamiętałem, poza ogólnym wrażeniem. Dlatego zamierzam wkrótce sobie jego dzieła odświeżyć.
_________________
"Różnorodność warto celebrować, z niej bowiem rodzi się mądrość." Duiker, historyk imperialny (Steven Erikson "Malazańska Księga Poległych")
 
 
Sabetha 
Baba Jaga


Posty: 4286
Wysłany: 2011-05-16, 20:29   

Moja znajomość twórczości A. Pereza-Reverte na dzień dzisiejszy ogranicza się do dwóch książek: „Królowej Południa” i „Klubu Dumas”.
„Królową Południa” czytałam dawno i wyznam szczerze, że szczegóły zatarły mi się w pamięci, ale przypominam sobie, że podobnie jak w „Klubie Dumas” było tam sporo nawiązań do klasyki literatury. Główna bohaterka niczym jakiś meksykański Edmund Dantes w spódnicy i ostrym makijażu przebywa długą drogę od bycia dziewczyną drobnego przemytnika do roli prawdziwej narkotykowej królowej. W międzyczasie ma i swój zamek d'If, i własnego księdza Farię w osobie nieco zblazowanej i dziwacznej Pati, której nazwiska nie pomnę. Historia Teresy Mendozy wciąga, mimo że nie jest ona osobą wzbudzającą jakieś szczególne emocje. Być może dlatego, że sama traktuje życiowe sukcesy z dystansem, a nawet pewną dozą fatalizmu, dzięki czemu i ona, i czytelnik od początku oczekują na chwilę, kiedy powinie jej się noga.
A „Klub Dumas”? Nie będę ukrywać, że będąc młodą i piękną dziatwą szkolną, zaczytywałam się w powieściach Aleksandra-ojca (syna zresztą również, ale to głównie ze względu na nazwisko :lol: ), dlatego bawiłam się przednio, razem z panem Corso składając do kupy elementy układanki. Zresztą intertekstualność to takie coś, co zawsze bardzo mnie bawiło, nawet gdy ten czy ów autor wzlatywał na wyżyny erudycji, odwołując się do dzieł jakiegoś Ładysława z Gielniowa czy innego Jędrzeja Gałki z Dupczyna, o którym niewielu słyszało, a jeszcze mniej wie, co napisał. Tu zaś mamy nawiązanie do powieści produkowanych przez Dumasa w tempie wręcz niewiarygodnym, które mimo to weszły na stałe nie tylko do kanonu światowej literatury, ale wręcz trafiły „pod strzechy” porządnych domów, gdzie „żadnych książków ni ma”, że pojadę Ferdynandem Kiepskim. Tym lepiej dla mnie. Oraz dla omawianej historii, która w uroczy i zajmujący sposób przerzuca mosty pomiędzy książkami z różnych epok, a przy tym pozwala czytelnikowi na tworzenie własnych interpretacji i snucie domysłów. Bo przecież: „Każdy podchodzi do czytanego tekstu z własną perwersją. Czytelnik jest tym wszystkim, co sam przeczytał wcześniej, plus to, co obejrzał w kinie i w telewizji. Do informacji dostarczanej mu przez autora dodaje swoją. Tu leży niebezpieczeństwo(...)...” ;)
_________________
"Wewnątrz każde­go sta­rego człowieka tkwi młody człowiek i dzi­wi się, co się stało".
T. Pratchett "Ruchome obrazki"
 
 
Stary Ork 
Świnia z klasą


Posty: 7196
Skąd: Sin Tychy
Wysłany: 2011-05-17, 11:44   

Weź się za "Cmentarzysko bezimiennych statków", Ork poleca. Ale musisz mieć pod ręką "Kind of blue" Milesa Davisa, bez tego ani rusz. Druga najlepsza powieść Pereza-Reverte, bez dwóch zdań (bo "Klubu Dumas" nie przeskoczy w życiu). Waaaaaaaaaaaaaaagh.
_________________
39.Chainsaws are not the solution to every question.
1. Nor is 'More Chainsaws'.
2. Or "Chainsaw cannons"
a) Except for that one time. And yes, it was awesome.
 
 
Fidel-F2 


Posty: 7950
Wysłany: 2011-05-17, 11:55   

Przy Fechmistrzu Klub Dumas jest marny. Fechmistrz to cudeńko językowe i kompozycyjne. Zresztą przeczytałem jak na razie cztery jego książki i wśród nich zdecydowanie na pierwszym miejscu, o kilka długości jest Fechmistrz, później Królowa południa - dobra gęsta smakowo powieść, na trzecim postawiłbym Klub Dumas jako taki przeciętniak i na ostatnim, czwartym Kapitana Alatriste - lekką przygodówkę acz njakoś niespecjalnie udaną.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Adeptus Gedeon napisał/a:
integracja w duchu stworzenia katolickiego wolnorynkowego imperium.
 
 
Witeź 


Posty: 40
Wysłany: 2011-09-12, 17:04   

U mnie pierwszy był "Fechtmistrz", potem "Szachownica Flamandzka" i "Ostatnia bitwa Templariusza". Jak był pierwszy "Fechtmistrz" tak jest i nadal. Rację ma Fidel - cudeńko...
_________________
Ze mną można tylko
Pójść na wrzosowisko
I zapomnieć wszystko...
 
 
Fidel-F2 


Posty: 7950
Wysłany: 2017-07-21, 01:53   

Misja: Encyklopedia

W oryginale tytuł brzmi Hombres buenos, co można przetłumaczyć jako Ludzie poczciwi czy też Ludzie godni i jest to bliższe sednu powieści, a biorąc pod uwagę kontekst całości, niesie ze sobą wieloaspektowy przekaz. Bo chociaż wyprawa po Encyklopedię rzeczywiście jest osią fabularną opowieści, to jest jedynie osnową na której autor prezentuje zasadnicze treści.

Nadrzędnym bohaterem powieści jest duch czasów oświecenia, zbudowany z z myśli i ideii rodzących się w głowach, mniej lub bardziej elitarnych, elit intelektualnych osiemnastego stulecia; nieustannie ścierający się sam ze sobą ale przede wszystkim ze status quo ante, ze światem ciemnoty i miernoty utrzymywanym przez religijny zabobn i tyranię władzy. Ten tygiel myśli, koncepcji filozoficznych, nowych punktów widzenia, światopoglądów, hipotez, ideii, zatopiony w atmosferze otwartości i gotowości na nowe, nie bez potknięć, rwie się tworzyć nowy świat, którego to rwania najgłośniejszym efektem będzie Wielka Rewolucja Francuska, a na naszym poletku Konstytucja 3 maja. Zjawiska te autor prezentuje nam na przykładzie rozmaitych ludzi oświecenia, bohaterów powieści występujących z różnych pozycji, o różnym stopniu radykalizmu, wyedukowania, "nasycenia" ideami, których interesują odmienne aspekty rzeczywistości. Bywa, że brzmią unisono, bywa, że tworzą kakofoniczny zgrzyt, by innym razem rozminąć się zupełnie.

O akcji można powiedzieć wszystko ale nie to, że rwie z kopyta. Oczywiście, bohaterów spotykają rozmate przygody, często dramatyczne, lecz opisane są raczej nieśpiesznie. Mnóstwo tu polemik, wymiany myśli, prezentacji poglądów, obserwacji świata, rozważań filozoficznych. Nie są to rzeczy zaskakujące, autor przedstawia nam rzeczy znane, wszak trudno spotkać kogoś kto nie ma żadnego pojęcia na temat oświecenia. Czyni to jednak z dużą erudycją, pieczołowicie. Daje podręcznikowym formułkom "ludzką" twarz.

Postacie zbudowane są bez zarzutu, w sposób pełny, swoisty dla danej osoby. Rysy charakteru wynikają z pozycji społecznej, osobistej historii, przeżyć. To wszystko skutkuje stosownymi zachowaniami, emocjami.

Wszystko to napisane swobodnym, eleganckim piórem, nie nazbyt wyszukanym. Sama specyfika stylu pozwala odczuwać dużą przyjemność z lektury.

Konstruując powieść, autor zastosował nietypowy zabieg formalny. Historia fabularna przeplatana jest krótkimi sprawozdaniami z przygotowań warsztatowych. Początkowo byłem sceptyczny w stosunku do sensowności tego zabiegu, lecz z biegiem lektury owo uprzedzenie zanikło. Koncept ten uwypukla zamiary autora, doprecyzowuje przekaz.

Nie jest to dzieło epokowe, raczej niezbyt odkrywcze choć niebanalne i pełne polotu, ale potrafiące zaciekawić i przynieść sporo czytelniczej przyjemności.

8/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Adeptus Gedeon napisał/a:
integracja w duchu stworzenia katolickiego wolnorynkowego imperium.
 
 
jakub_w


Posty: 5
Wysłany: 2018-10-19, 15:36   

Cykl o Alatriste jest fajny - lekki, łatwy i przyjemny. Coś jak większość książek Komudy z naszego podwórka.

Klub Dumas - dobre, trzyma w napięciu, jest tejemnica. Szkoda, że niewiele osób wie książce, bo o filmie słyszał chyba każdy.

Królowa Południa okazała się dla mnie niestrawna. Taki nieco reporterski styl do mnie nie przemawia.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18297
Wysłany: 2018-10-19, 15:54   

jakub_w napisał/a:
Królowa Południa okazała się dla mnie niestrawna. Taki nieco reporterski styl do mnie nie przemawia.

To obejrzyj serial. :mrgreen:
Żartuję.
Jest bardzo luźno oparty na książce.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Fidel-F2 


Posty: 7950
Wysłany: 2018-10-19, 16:03   

Gadasz z botem
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Adeptus Gedeon napisał/a:
integracja w duchu stworzenia katolickiego wolnorynkowego imperium.
 
 
jakub_w


Posty: 5
Wysłany: 2018-10-19, 16:51   

Romulus napisał/a:
jakub_w napisał/a:
Królowa Południa okazała się dla mnie niestrawna. Taki nieco reporterski styl do mnie nie przemawia.

To obejrzyj serial. :mrgreen:
Żartuję.
Jest bardzo luźno oparty na książce.


Nie, raczej nie obejrzę. Książka mie do takiej tematyki zniechęciła na dobre. Nawet Narcos jakoś po mnie spłyneło.
 
 
Trojan 


Posty: 3892
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2018-10-19, 17:19   

Najlepsze Rewerty przed Tobą
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

OGIEN I LÓD - Przystan mil/osników prozy George'a R. R. Martin'a


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Wydawnictwo Solaris | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,27 sekundy. Zapytań do SQL: 12