Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
[UW] Jeff VanderMeer
Autor Wiadomość
Młodzik 


Posty: 1210
Skąd: Warszawa/Radom
Wysłany: 2012-11-01, 15:04   

Nigdy nie potrafiłem zrozumieć stwierdzenia "miasto jest bohaterem". Ilekroć trafiam na książkę opatrzoną tym zwrotem, automatycznie uważniej czytam, żeby czegoś nie przegapić. I nic. Zawsze widzę tylko bohaterów i ich historie dylematy etc, miasta nigdy.
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4426
Skąd: fnord
Wysłany: 2012-11-01, 15:11   

Młodzik napisał/a:
Nigdy nie potrafiłem zrozumieć stwierdzenia "miasto jest bohaterem". Ilekroć trafiam na książkę opatrzoną tym zwrotem, automatycznie uważniej czytam, żeby czegoś nie przegapić. I nic. Zawsze widzę tylko bohaterów i ich historie dylematy etc, miasta nigdy.

Akurat tragedia tego stwierdzenia polega na tym że mimo częściowej prawdy jaką sygnalizuje, stało się ono ksero-memem masy recenzentów i dyskutantów, wręcz intelektualną wymówką, i obrzydło mi z czasem.
 
 
adamo0 
Gentleman


Posty: 1558
Wysłany: 2012-11-01, 15:59   

No ale czy u Vandermeera akurat to stwierdzenie nie ma racji bytu? Wszystko co robią bohaterowie ma wyłącznie na celu ukazanie miasta. Szczególnie widoczne jest to w Shrieku, gdzie nawet los głównego bohatera można powiedzieć jest nierozerwalnie związany z miastem.
_________________
Ignoti et Quasi Occulti
 
 
Shadowmage 


Posty: 3155
Skąd: Wawa
Wysłany: 2012-11-01, 17:44   

Nie tyle miasto jest bohaterem, co na pierwszy plan jest kreacja świata przedstawionego (itp). No konstrukcji tekstu można podchodzić z różnych stron: jedni zaczynają od postaci, inni od fabuły a jeszcze inni od realiów. W przypadku VanderMeera - a przynajmniej początków Ambergris - wydaje się, ze właśnie to ostatnie było pierwotne (a przynajmniej czytając można odnieść takie wrażenie). Im dalej jednak, tym znaczenia nabierają inne elementy.
_________________
 
 
Jander 
Nonholik


Posty: 6189
Skąd: Kolabo. miasto Tichy
Wysłany: 2012-11-01, 17:45   

Póki co czytając Miasto nie czuję tego, że miasto jest bohaterem. Raczej społeczność Ambergris, niż samo miasto. Miasto wydaje się raczej naczyniem w którym kotłują się popieprzeni ludzie.
A najciekawsi są dla mnie grzybiarze, ze względu na ich lovecraftowość.
_________________
www.lovage.soup.io
 
 
Młodzik 


Posty: 1210
Skąd: Warszawa/Radom
Wysłany: 2012-11-01, 18:02   

No bez bicia przyznaję, że również czytałem ten cykl dla Szarych Kapeluszy. Zresztą sądzę, że jeśli już wskazywać bohatera, to prędzej byliby to właśnie oni niż miasto. Wszystkie tajemnice Ambergris są tajemnicami Szarych Kapeluszy.
Ł napisał/a:
Akurat tragedia tego stwierdzenia polega na tym że mimo częściowej prawdy jaką sygnalizuje, stało się ono ksero-memem masy recenzentów i dyskutantów, wręcz intelektualną wymówką, i obrzydło mi z czasem.

Mam po prostu wrażenie, że "miasto-bohater" jest nadużywanym terminem. Jak dotąd z czystym sumieniem mianem jednego z bohaterów określiłbym miasto ze "Sklepów cynamonowych".
 
 
Shadowmage 


Posty: 3155
Skąd: Wawa
Wysłany: 2012-11-01, 18:37   

Szare Kapelusze są nudne :P

Jander - tutaj już wchodzimy w podstawowe zagadnienie socjologii miasta, czyli odpowiedź na pytanie "Czym jest miasto?". Strukturą urbanizacyjną? Mieszkańcami? Władzami? Wszystkim? :)
_________________
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4426
Skąd: fnord
Wysłany: 2012-11-01, 20:06   

adamo0 napisał/a:
No ale czy u Vandermeera akurat to stwierdzenie nie ma racji bytu? Wszystko co robią bohaterowie ma wyłącznie na celu ukazanie miasta. Szczególnie widoczne jest to w Shrieku, gdzie nawet los głównego bohatera można powiedzieć jest nierozerwalnie związany z miastem.

Idąc tą logiką możemy uznać że głównym bohaterem prozy Tolkiena jest pierścień.

Młodzik napisał/a:
Wszystkie tajemnice Ambergris są tajemnicami Szarych Kapeluszy.

A kałamarnice?
 
 
Młodzik 


Posty: 1210
Skąd: Warszawa/Radom
Wysłany: 2012-11-01, 20:28   

Ach, no tak, nadal wisi nade mną nieprzeczytany "Append-X". W końcu nadrobię.
 
 
Jander 
Nonholik


Posty: 6189
Skąd: Kolabo. miasto Tichy
Wysłany: 2012-11-01, 20:53   

Nadrabiaj, nadrabiaj, to przykre odkładać książkę w połowie.
_________________
www.lovage.soup.io
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4426
Skąd: fnord
Wysłany: 2012-11-01, 21:22   

Miasto to zbiór i serio nie musi być czytane od A do Z. Append-X szczerze mówiąc nie jest najbardziej wnoszącą częścią tego zbioru i do niego osobiście raczej wracać nie będę.
 
 
adamo0 
Gentleman


Posty: 1558
Wysłany: 2012-11-02, 08:41   

Cytat:
Idąc tą logiką możemy uznać że głównym bohaterem prozy Tolkiena jest pierścień.


Może niejasno się wyraziłem, ale ja to tak odbieram. Szczerze powiedziawszy to w ogóle nie pamiętam bohaterów opowiadań Miasta, bardziej wyraziści są już bohaterowie w Shrieku, a w Finchu znowu mamy detektywa jakich pełno u innych autorów. Mi te postaci nie zapadły w pamięć, w przeciwieństwie do samego Abergris. Właśnie dlatego posłużyłem się tym 'memem' - miasto bohater. Zresztą, na to nie tylko wskazuje sama dyskusja tutaj (bo nikt się nie rozwodzi nad tragicznym losem Duncana Shrieka...), ale i wypowiedzi samego autora.
_________________
Ignoti et Quasi Occulti
 
 
Misiel


Posty: 416
Wysłany: 2013-07-07, 00:09   

Ech, wyslalem dluzszego posta o "Miescie...", ale gdzies mi zniknal, a wiec napisze tylko, ze dolaczam do tych, ktorzy sa zarowno oszolomieni, jak i przytloczeni zabawami z forma i pomyslowoscia Vandermeera. O dziwo, bardziej podobaly mi sie dziwactwa typu przewodnikow, rozprawek naukowych itd. niz czesc typowych opowiadan (nie liczac wysmienitej "Przemiany..."). Dobra, ale dosyc ciezka lektura.
 
 
Misiel


Posty: 416
Wysłany: 2013-07-16, 21:32   

MOZLIWE SPOILERY

Po przeczytaniu Fincha nurtuja mnie dwie kwestie:
- jak do przedstawionych w Finchu postawy, zachowania, agresywnosci grzybian ma sie ich calkowita biernosc podczas rzezni poprzedzajacej zalozenie Ambergris? Przeszly az taka ewolucje pod wplywem kontaktu z ludzmi? A moze zadnej rzezni nie bylo, a dziennik Tonsure'a to belkot?
- pod koniec Fincha Shriek mowi do glownego bohatera cos w stylu: "chyba juz wiesz kim byl Tonsure?" No wlasnie, kim? Mozliwe, ze przeoczylem odpowiedz, bo nie moglem sie opanowac i ostatnie kilkadziesiat stron walnalem na szybko w pracy, co nie sprzyjalo koncentracji.

KONIEC SPOILEROW
  
 
 
Młodzik 


Posty: 1210
Skąd: Warszawa/Radom
Wysłany: 2013-07-16, 21:35   

Jak dla mnie, Tonsure to Shriek właśnie, ale mogę się mylić.
O dobrze, że mi przypomniałeś, chyba czas powtórzyć ten cykl.
 
 
Misiel


Posty: 416
Wysłany: 2013-07-17, 16:36   

No nie wiem, przedstawiona w Shrieku historia Duncana nie wskazuje, aby jego przyjscie na swiat mialo jakikolwiek nietypowy przebieg, typu jego ponownych "narodzin" w Finchu.
 
 
toto 
Washington Irving


Posty: 6905
Skąd: Kirinyaga
Wysłany: 2013-07-17, 17:13   

O ile dobrze pamiętam, to Duncan w Shrieku sugerował, że Tonsure był chyba jednym z Kalifów (o tyle łatwiej, że twarze Kalifów ze względów bezpieczeństwa były nieznane światu).

Co do przemiany grzybian - padały sugestie (ale właśnie tylko jako domysły tłumaczące ich bierność z perspektywy czasu), że pierwsze spotkanie (z ludźmi Manzikerta) mogło mieć miejsce podczas jakiegoś święta, gdzie przemoc grzybian była zakazana. Późniejsza Cisza, czyli wydarzenie, które mieszkańcy Ambergris tłumaczyli sobie jako zemstę grzybian na ludziach, w Finchu (a może też i już w domysłach Duncana w Shrieku? nie pamiętam dokładnie) zostało wytłumaczone jako nieudana próba otworzenia wrót w celu powrotu grzybian do domu. Później grzybianie stwierdzili, że Ambergris im się podoba i już nie chcą wracać do siebie, ale chcą sprowadzić kolejnych przedstawicieli swojej rasy właśnie do Ambergris - stąd wieloletnia (może i wielosetletnia) inwigilacja ludzi, rozniecanie konfliktów, w końcu atak, okupacja i ponowne budowanie wrót i próba ich uruchomienia.
_________________
trzy konie, a na jednym Jan Paweł II, w szatach pontyfeksa maksyma, na drugim Lech Wałęsa w todze i w sandałach, z gladiusem, a na trzecim jakaś hybryda dziwna, dwugłowy Rzymianin, potężny, gruboudy, grubołydy, o brzuchu masywnym, dwie głowy identyczne, tylko że jedna miała narośl obok nosa, a druga nie miała. Z tej narośli coś jakby drzewko, roślinka wyrastało, ku niebu się wzbijało niby nowy początek. "Siwy Dym", Ziemowit Szczerek
 
 
Młodzik 


Posty: 1210
Skąd: Warszawa/Radom
Wysłany: 2013-07-18, 06:46   

Misiel napisał/a:
No nie wiem, przedstawiona w Shrieku historia Duncana nie wskazuje, aby jego przyjscie na swiat mialo jakikolwiek nietypowy przebieg, typu jego ponownych "narodzin" w Finchu.

To chyba coś źle z książek zrozumiałeś. Shriek w wyniku zarażenia grzybami był chyba długowieczny i na dodatek miał możliwość poruszania się w czasie jak tylko chciał. Stąd równie dobrze mógł znaleźć się w czasach Manzikerta i podać za Tonsure.
 
 
Misiel


Posty: 416
Wysłany: 2013-07-18, 09:51   

Mozliwe, ze cos zle zrozumialem i przyznaje, ze Twoja koncepcja jest bardziej intrygujaca niz toto. Ale moj scisle humanistyczny umysl, nieogarniajacy paradoksow podrozy w czasie, wzbrania sie przed przyjeciem, ze Shriek cofnal sie w czasie i odegral role Tonsure'a, bo:
1) jakim zatem cudem rozni historycy i mnisi analizowali tresc dziennika jeszcze zanim Duncan sie urodzil (a wiec i cofnal w czasie i stworzyl dziennik) i jakim cudem sam Duncan zajmowal sie dziennikiem zanim go napisal?
2) jakim cudem Duncan najpierw cofnal sie w czasie i odegral Tonsure'a, a potem w "terazniejszosci" znalazl w podziemiach jego, a wiec de facto swojego trupa?
3) po co w ogole Duncan to zrobil? Zeby ostrzec potomnosc poprzez dziennik? Jezeli tak to czemu w tak zaowalowany sposob? Czemu nie wykorzystal swoich mozliwosci podrozy w przeszlosc w bardziej efektywny sposob?

Troche mi sie to nie trzyma kupy. Bardziej uwierzylbym, ze to nie Duncan stal sie mnichem, ale mnich Duncanem, ktory dopiero poprzez swoja fascynacje grzybami udoskonalil na tyle proces "reinkarnacji/dlugowiecznosci, ze w dalszych latach zachowywal swoja tozsamosc. Ale z ta teoria kloci mi sie wspominane wczesniej normalne dziecinstwo Duncana (chyba, ze nie bylo az tak normalne i przeoczylem w Shrieku jakas wskazowke).

A moze Tonsure to Ethan Bliss? W Finchu wielokrotnie pojawialo sie pytanie - jaka jest jego prawdziwa tozsamosc?

Co do poczatkowej biernosci grzybian - teoria ze swietem grzybian jakos mi nie pasuje do ich obrazu z Fincha, nie wydawali sie specjalnie religijni ;) .
 
 
utrivv 
Roztargniony mag


Posty: 5570
Skąd: Z kapusty
Wysłany: 2013-07-18, 10:01   

Misiel napisał/a:
Bardziej uwierzylbym, ze to nie Duncan stal sie mnichem, ale mnich Duncanem, ktory dopiero poprzez swoja fascynacje grzybami udoskonalil na tyle proces "reinkarnacji/dlugowiecznosci, ze w dalszych latach zachowywal swoja tozsamosc. Ale z ta teoria kloci mi sie wspominane wczesniej normalne dziecinstwo Duncana (chyba, ze nie bylo az tak normalne i przeoczylem w Shrieku jakas wskazowke).

Mnie tez to bardziej pasuje a Duncan owszem miał normalne dzieciństwo ale potem zdarzył się incydent (w muzeum zdaje się)

Trup Tonsura przypomina mi trupa Duncana którego znalazł Bliss co prowadzi do absurdalnej tezy że Duncan został "podmieniony" na Tonsura a sam stał się Blissem
_________________
Sens nie jest aprioryczną strukturą obecności, lecz ruchem rozplenienia, efektem gry różnicy i powtórzenia //utrivv

Ł napisał/a:

wydrukowałem sobie ten wpis, złożyłem kartkę 8 razy i włożyłem do kieszeni mokrej koszuli. Wyschła od razu. I kota który leżał obok niej też zmumifikowało.


Próbuj. Przegrywaj. Nieważne. Próbuj po raz kolejny. Przegrywaj po raz kolejny. Przegrywaj lepiej
 
 
Misiel


Posty: 416
Wysłany: 2013-07-18, 12:27   

Teraz mi sie przypomnialo, ze ojciec wzial Duncana na jakas wycieczke po podziemiach. Tam Shriek spotkal szarego kapelusza, wgapiali sie w siebie nawzajem i nagle na Duncana opadla jakas chmara spor. Nie zostalo wyjasnione czy mialo to na niego jakis wplyw. Mozliwe, ze te spory to wlasnie byl Tonsure wnikajacy w Shrieka.

Chociaz wciaz mnie ten Bliss meczy.
 
 
You Know My Name 
Vortex Surfer


Posty: 7413
Skąd: wyższe sensy lodu
Wysłany: 2013-07-18, 20:12   

Misiel napisał/a:
Nie zostalo wyjasnione czy mialo to na niego jakis wplyw
prawie wszystkie teksty mówią otwarcie, że nie ma czegoś takiego jak "brak wpływu spor na człowieka", może być on tylko dłużej niezauważalny, bardziej subtelny, itp.
_________________
Ziuta na Polconie napisał/a:
Pałac Kultury i Nauki...
Mały, ale gustowny
 
 
rybieudka 
Istota z głębin


Posty: 639
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2014-01-14, 08:36   

Moja recka Podziemi Veniss = ZAPRASZAM!
_________________
Tekst to tylko pretekst do podtekstu...

RYBIEUDKA blog - http://rybieudka.blogspot.com/

Wrocławskie Spotkania z Fantastyką - http://www.wrosf.blogspot.com/

Jedyny TAKI katalog fantastyki - FANTASTA.PL
 
 
Jachu 
princeps senatus


Posty: 2608
Skąd: Dom-na-Drzewie
Wysłany: 2014-07-29, 11:30   

Dwa lata temu wziąłem się za bary z VanderMeerem. Sięgnąłem po "Miasto szaleńców i świętych", które bardzo szybko mnie zniechęciło i sprawiło, że rzucałem mięsem w tego autora uważając niemalże, że jest bzdurmistrzem. Jakże się myliłem... Teraz jest mi wstyd i niniejszym oświadczam, że odwołuję wszystkie te szokujące słowa, które padły (też na tym forum). VanderMeer jest świetny :)

Po nieudanej przygodzie z twórczością VanderMeera, już w ubiegłym roku lektura "Podziemi Veniss" i opowiadania "Przemiana Martina Lake'a" (KwN 2006) sprawiły, że spojrzałem przychylniejszym okiem na tego autora. Na wyprzedaży kupiłem nawet "Miasto szaleńców i świętych". W tym roku przyszedł czas na weryfikację. 09 lipca sięgnąłem po "Shrieka". Książka tak mnie oczarowała, że właściwie nie wiem co o niej napisać. Podniecony złapałem "Miasto..." i czytam i czytam i się oderwać nie mogę ;)
I teraz w głowę zachodzę, dlaczego za pierwszym razem byłem zniesmaczony? Nie rozumiem //mur
_________________
Życie to dziwka, czytasz za mało, a potem umierasz [Stary Ork]

"Finezja perfidii rozumowania ściga się w nich z cyniczną sofistyką" [prof. Waltoś o działaniach PiS dot. wymiaru sprawiedliwości]
 
 
Jander 
Nonholik


Posty: 6189
Skąd: Kolabo. miasto Tichy
Wysłany: 2014-07-29, 11:43   

Spoko, miałem podobnie. :)
_________________
www.lovage.soup.io
 
 
adamo0 
Gentleman


Posty: 1558
Wysłany: 2014-07-29, 13:20   

Syn marnotrawny powrócił 8)
_________________
Ignoti et Quasi Occulti
 
 
Młodzik 


Posty: 1210
Skąd: Warszawa/Radom
Wysłany: 2014-07-29, 18:57   

Bo to chyba tak działa - jeśli w "Shrieku" się nie zakochasz, to już nie ma dla ciebie nadziei :P .
 
 
toto 
Washington Irving


Posty: 6905
Skąd: Kirinyaga
Wysłany: 2014-08-10, 09:14   

Może ktoś wie, czy jest szansa na polskie wydanie Acceptance jeszcze w tym roku?
_________________
trzy konie, a na jednym Jan Paweł II, w szatach pontyfeksa maksyma, na drugim Lech Wałęsa w todze i w sandałach, z gladiusem, a na trzecim jakaś hybryda dziwna, dwugłowy Rzymianin, potężny, gruboudy, grubołydy, o brzuchu masywnym, dwie głowy identyczne, tylko że jedna miała narośl obok nosa, a druga nie miała. Z tej narośli coś jakby drzewko, roślinka wyrastało, ku niebu się wzbijało niby nowy początek. "Siwy Dym", Ziemowit Szczerek
 
 
Młodzik 


Posty: 1210
Skąd: Warszawa/Radom
Wysłany: 2014-08-10, 10:08   

Biorąc pod uwagę dotychczasowe tendencje, premiera byłaby w listopadzie.
 
 
Tixon 
Ukryty Smok


Posty: 6270
Skąd: Piła
Wysłany: 2014-08-16, 10:40   

Skończyłem Unicestwienie, pierwszą część trylogii Southern Reach. Cztery kobiety, oddarte z imienia (mają tylko funkcje), poddane hipnozie i warunkowaniu wkraczają w tajemniczą Strefę X. Czym ona jest- nie do końca wiadomo. Jaki jest cel misji - nie wiadomo. Jaki był los poprzednich ekspedycji - nie wiadomo. W efekcie książka aż ocieka klimatem.
A teraz czas na Ujarzmienie. I nie patrz się tak na mnie, Toto. --_-
_________________
Stary Ork napisał/a:
Żelki to prawda, dobro i piękno skondensowane w łatwej do przełknięcia formie żelatynowych zwierzątek. Wyobraź sobie świat bez żelków - byłbyś w stanie żyć pośród tego niegościnnego, jałowego pustkowia wiedząc, że znikąd nadzieje?

MORT napisał/a:
Romulus, Tix właśnie cię pobił w redneckowaniu.

Romulus - nie decydujemy o losach świata.
Ł - CHYBA TY
MrSpellu - Rebe, czego nie rozumiesz w zdaniu:
ŻYDOMASONERIA JEST TAJNA, psiakrew? :/
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Wydawnictwo Solaris | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,18 sekundy. Zapytań do SQL: 13