Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Kiszonki
Autor Wiadomość
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 19794
Wysłany: 2020-05-20, 18:07   Kiszonki

A założę temat. Nie chce mi się szukać odpowiedniego dla tak niszowej aktywności, jak kiszenie.

Polska to kraj kiszonego ogórka, kiszonej kapusty i zsiadłego mleka oraz maślanki. Ja od czterech lat, to jest od powrotu z Izraela, mam odlot na punkcie kiszonych warzyw. Owoców też, ale jakoś do tej pory żal mnie ściska na myśl o kiszeniu truskawek. Niemniej, koncept wart wypróbowania.

Póki co, moją specjalnością są cytryny.

Może od niedawna będą rzodkiewki. W zeszłym tygodniu postanowiłem się rozwinąć i ukisiłem rzodkiewki. Na jakiejś bieda bazie, aby sprawdzić, czy mi podejdzie. Zamówiłem wcześniej przez internet słoik kiszonej rzodkiewki ze sklepu Baron The Family (swoją drogą, polecam). Doszedłem do wniosku, że dam radę. I zacząłem od bieda bazy, czyli - poza rzodkiewkami - woda z solą, pieprz, ziele angielskie, czosnek. Zwłaszcza że to się szybko kisi. Tydzień i gotowe.

W przypadku cytryn zaczynam osiągać poziom zawodowca. :) Tu już tak kombinuję i eksperymentuję, że muszę zacząć robić notatki i przepisy. Szczególnie do ostatniej wersji. Co otwieram słoik, aby upuścić gazu, to mnie zapach roztworu zwala na podłogę z rozkoszy. Jeśli cytryny będą tak smakować, jak ten wywar, to umrę. A sam roztwór zostawię sobie, nawet do jakiegoś popijania, lub używania. Czego w nim nie ma. Podstawa, czyli woda z solą, potem sok z cytryn (ale nie z tych wykorzystanych do kiszenia :) ), rozmaryn, ostra czerwona papryczka, ziarna pieprzu, ziela angielskiego, liść laurowy, ziarna zielonego pieprzy. Już imbir sobie darowałem, bo bałem się przedobrzyć. Tak samo korzeń chrzanu. Ale kolejne wersje, które zamierzam zrobić przewidują odpowiednie dodawanie jednego i drugiego.

Niestety, minęło dopiero półtorej tygodnia. A gdzieś tam czytałem, że najlepiej cytryny kisić 6-8 tygodni. Nie wiem, czy wytrzymam. Bo niektórzy już próbują po dwóch. Zresztą, w książce o kuchni izraelskiej (choć to nie są specjały ściśle izraelskie, kiszona cytryna to również kuchnia marokańska) jest przepis na szybkie kiszenie cytryn. Kiedyś z niego korzystałem. Ale potem zacząłem kombinować.

Umrę jako król kiszonych cytryn. Może zacznę sprzedawać w internecie.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
KS 


Posty: 394
Wysłany: 2020-05-20, 18:53   

Super pomysł. Wchodzę w to :mrgreen:
Przez lata marzyłem, by zaprawy robić, ale dopiero na emeryturze znalazłem czas. Straciłem dziewictwo jesienią zeszłego roku. Pofolgowałem sobie na całego.
1. pomidory kiszone - do zapomnienia, chyba je "przeciągnąłem", raczej nie powtórzę.
2. papryka marynowana - udana
3. papryka kiszona - udana, ale zrobiła się za miękka, do leczo jest w sam raz
4. jabłka kiszone, z miodem i cynamonem - jadalne, ale bez rewelacji
5. gruszki w occie - delicje
6. kalafior kiszony - obrzydlistwo
7. cytryny kiszone - delicje
Ponadto zaprawiłem: fetę w oliwie i czosnek w oliwie z przyprawami i różnymi śmieciami.
A wcześniej z żoną zrobiliśmy z własnych owoców mus jabłkowy i konfiturę mirabelkową. Tej ostatniej zostałem zaprzysiężonym fanem, podobnie jak kiszonych cytryn.
Na pomysł z cytrynami wpadłem po jednym z programów Jamie Olivera, który mocno je reklamował jako specjalność marokańską.
_________________
All those moments will be lost in time like tears in rain.
 
 
ASX76 
twój stary


Posty: 13387
Skąd: kurna chata
Wysłany: 2020-05-20, 19:05   

W kwestii truskawek najlepszą opcją jest posypanie cukrem częściowo rozduszonych truskawek, a następnie ich zamrożenie - smakuje lepiej od lodów, o ile się właściwie dobierze proporcje i czas (muszą być częściowo rozmrożone - tak, żeby bryłkę można było skrobać widelcem - następnie zjadamy "skryształkowany" sok (owoce znajdują się głębiej i mają bardziej "stałą" konsystencję, więc są na później) ;)
Podobny manewr można zrobić z wiśniami, tyle że pierwej trza je wydrylować (z pestek).
Te sklepowe "dzieła" to bezsmakowy szajs. Nie ma to jak domowa robótka :-)

Specjalizuje się w kiszeniu ogórków w słoikach: zalewa, ząbek czosnku (lub dwa), kawałek chrzanu, koper (tylko i wyłącznie z zielonymi nasionkami wraz z gałązką - można dać kilka, w zależności od wielkości), no i, oczywiście, ogórki (najlepiej własne), co najmniej średnie (maluszków szkoda). Dbam o to, żeby nie były kwaśne, ino delikatne. Soczek prima sort! :-o
_________________
Buk, Horror, Dziczyzna
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 19794
Wysłany: 2020-05-20, 19:07   

Ja też się przejechałem na kalafiorze. Może mogłem się trzymać przepisów. :-P
Pomidorów się boję, bo to takie miękkie i myślałem, że mi się rozlecą w słoiku. Ale przymierzę się, jak u teściowej w szklarni w tym roku obrodzi. Papryka też jest rozkoszna. W tym roku spróbuję z zieloną, ale też muszę jakiejś młodej albo twardej poszukać.

W tym roku obiecuję sobie przełamać się z owocami, ale jakoś się wzdragam. Może kupię gdzieś w słoiku i spróbuję, aby się przekonać.

Mój cel na ten rok to również marchew. Albo w paskach, albo w słupkach. Poeksperymentuję.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
fdv 


Posty: 261
Skąd: Neverland
Wysłany: 2020-05-20, 19:10   

Tak zachwalacie że i mnie naszła ochota na kiszoną cytrynę.
_________________
W życiu - oczekujemy co najwyżej sporej porcji bezrefleksyjnej zabawy i przyczynku do dalszej zabawy.
 
 
KS 


Posty: 394
Wysłany: 2020-05-20, 19:20   

ASX76 napisał/a:

Specjalizuje się w kiszeniu ogórków w słoikach

To było zawsze moje pierwsze skojarzenie, jeśli chodzi o kiszenie. Żona i szwagierka odradziły mi. Podobno bardzo trudno z nimi trafić, często się nie udają, psują, pleśnieją. Winne są pryskane, czy sztucznie pędzone ogórki. Ja nie mam własnych i nie znam tu (jestem nowy w okolicy) wiarygodnego plantatora. Pewnie nieprędko zaryzykuję, tym bardziej, że kupne są tu niczego sobie.
_________________
All those moments will be lost in time like tears in rain.
 
 
ASX76 
twój stary


Posty: 13387
Skąd: kurna chata
Wysłany: 2020-05-20, 19:30   

KS napisał/a:

Podobno bardzo trudno z nimi trafić, często się nie udają, psują, pleśnieją. Winne są pryskane, czy sztucznie pędzone ogórki.


U mnie ogórki są pędzone naturalnie, tzn. na końskim nawozie (jest najlepszy), naturalnie użytym jesienią ;)
Ogórki w słoiku mogą się też psuć/pleśnieć wskutek nieszczelnej pokrywki czy choćby odrobinkę wyszczerbionego szkła pod nią (miałem kilka takich "kwiatków" na prawie 40 słoików). Po zakiszeniu warto je systematycznie przeglądać, bo jeśli w porę się wyłapie "psujki", to nieraz można je choćby częściowo uratować, tzn. spożyć, zdejmując zepsutą "warstwę" z góry ;)
Aby mieć dużo ogórków wystarczy stosunkowo nieduża powierzchnia areału, bo jeśli miały wcześniej nawóz, a później odpowiednie nawodnienie, to rosną jak na drożdżach ;)
_________________
Buk, Horror, Dziczyzna
 
 
KS 


Posty: 394
Wysłany: 2020-05-20, 19:38   

fdv napisał/a:
Tak zachwalacie że i mnie naszła ochota na kiszoną cytrynę.


Cytat:
KISZONE CYTRYNY SKŁADNIKI:
Proporcje na słoik 4250 ml
• 16 cytryn niewoskowanych do zakiszenia
• 8 cytryn do wyciśnięcia soku
• 300 g grubej soli najlepiej morskiej (około ale o tym dalej)
• 1-2 ostre papryki opcjonalnie
• garstka kolorowego pieprzu ja najbardziej lubię dodać tylko czerwony
• 1 laska cynamonu
• kilka listków laurowych
• woda mineralna lub przegotowana
KISZONE CYTRYNY PRZYGOTOWANIE:
1. Cytryny myję, wszystkie bez wyjątku. Najładniejsze wybieram do kiszenia. Przekrawam na krzyż ale nie do końca, tak żeby się jeszcze trzymały. Można powiedzieć, że kroję do 2/3 wysokości. Do każdej cytryny wkładam do środka łyżkę woli i zamykam cytrynę. Wkładam do słoika i układam ciasno. W słoiku 4 litrowym wchodzą 4 rzędy po 4 cytryny.
2. Z 8 pozostałych cytryn wyciskam sok.
3. Pieprz, cynamon, chili i listki laurowe dodaję do słoja. Dolewam sok wyciśnięty z cytryn. Jeśli została mi jeszcze sól, dosypuję ją do słoika.
4. Dolewam taka ilość wody aby cytryny były przykryte. Zakręcam słoik, ustawiam na talerzu w zacienionym miejscu. Co kilka dni potrząsam, tak aby sól rozchodziła się równomiernie. Cytryny kiszę minimum 4 tygodnie. Potem wstawiam do lodówki lub przekładam do mniejszych słoików. Żeby nie było, co jakiś czas odkręcałam słoik i wąchałam cudowny zapach, czasami zalewę łyżeczką. Zaskakujący smak!

Korzystałem z tego przepisu i polecam. Zrobiłem w słojach 2-litrowych, więc proporcje przez 2.
Je się je ze skórkami. Smak to doznanie przenoszące na wyższy level świadomości :mrgreen:
I co ważne, to się praktycznie nie może nie udać.
_________________
All those moments will be lost in time like tears in rain.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 19794
Wysłany: 2020-05-21, 06:24   

Podobny do mojego. Tym razem darowałem sobie cynamon, bo trochę mi psuł ostatnio smak. Nie potrząsam już słoikiem, bo to bez znaczenia chyba. Może na początku, ale przecież sól już się rozpuściła. Dbam też o to, aby cytryna nie wystawała ponad lustro roztworu. Ostatnio mimo ciasnego upakowania, jedna mi cały czas wyskakuje, musiałem wbić w nią patyczek i przytwierdzić do innej. Bo przez to wystawanie może zapleśnieć. Kiedyś taki rookie mistake mi się przytrafił.

Przy kolejnym kiszeniu dodam jeszcze imbir. W kolejnym, korzeń chrzanu. Staram się metodycznie badać smak. :)
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Fidel-F2 


Posty: 9557
Wysłany: 2020-05-21, 07:27   

Zrób Kim chi.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
Stary Ork 
Świnia z klasą


Posty: 7986
Skąd: Sin Tychy
Wysłany: 2020-05-21, 07:39   

Kupne kiszone cytryny zrobiły na mnie wrażenie, ale czytałem, że do własnego kiszenia trzeba BEZWZGLĘDNIE używać cytryn niewoskowanych, a te ponoć cholernie trudno znaleźć. Ktoś uczony w Piśmie może zweryfikować? //mysli .

KS napisał/a:
ASX76 napisał/a:

Specjalizuje się w kiszeniu ogórków w słoikach

To było zawsze moje pierwsze skojarzenie, jeśli chodzi o kiszenie. Żona i szwagierka odradziły mi. Podobno bardzo trudno z nimi trafić, często się nie udają, psują, pleśnieją. Winne są pryskane, czy sztucznie pędzone ogórki. Ja nie mam własnych i nie znam tu (jestem nowy w okolicy) wiarygodnego plantatora. Pewnie nieprędko zaryzykuję, tym bardziej, że kupne są tu niczego sobie.


Rodzice długie lata robili kiszone w słoikach, zaopatrywali się u przypadkowych dostawców na targu jednym czy drugim, i w sporadycznych przypadkach zdarzały się nieudane - nawet nie partie, tylko pojedyncze słoiki (głównie przez nieszczelne zakrętki). Kup dwa kilo, zrób ze trzy słoiki na próbę, jak nie wyjdą, to wielkiej straty nie będzie. A jak wyjdą - triumf i wieczna chwała //orc

EDIT: Przez te cholerne zmiany klimatyczne rodzicom przestało się opłacać przemysłowe kiszenie kapusty - jest w domu jebutna beczka z tworzywa (po jakichś przemysłowych chemikaliach :badgrin: ), kupowaliśmy 100-120 kilo poszatkowanej kapusty, tłukło się to do zaniku tętna, zostawiało na dwa tygodnie w ciepłym miejscu, a potem na balkon - jak beczułkę się wytoczyło w listopadzie, a trzymały mrozy, to w marcu-kwietniu to co zostało można było spakować do słoików i jeszcze w czerwcu był bigos z własnej kapusty //slina . Teraz taki sztos nie przejdzie, bo przy dodatkich temperaturach w zimie nie ma co sobie fundować beczki z gnijącą kapuchą na balkonie. A pakowanie wszystkiego od razu do słoików zabija całą poezję.
_________________
Jesteśmy przygotowani, że jakoś to będzie.
 
 
Rashmika 


Posty: 634
Wysłany: 2020-05-21, 08:25   

Cytat:
Kupne kiszone cytryny zrobiły na mnie wrażenie, ale czytałem, że do własnego kiszenia trzeba BEZWZGLĘDNIE używać cytryn niewoskowanych, a te ponoć cholernie trudno znaleźć.



Niestety tak. Kilka lat temu robiłam te cytryny i w przepisie nie było słowa niewoskowane - wyszły z ohydnym oleistym posmakiem chemicznym. To, co mogę kupić na szybko i pod ręką się nie nadaje. Wszystko jest woskowane.

Stary Ork napisał/a:
A pakowanie wszystkiego od razu do słoików zabija całą poezję.


Ja tam wolę słoiki, przynajmniej nie trzeba pilnować pleśni, nie trzeba płukać, nie śmierdzi. Co roku robię tak 20 kilo w 2 i 5 litrowych słojach. Poezja jak najbardziej zostaje.
_________________
Odblurbiacz
 
 
Stary Ork 
Świnia z klasą


Posty: 7986
Skąd: Sin Tychy
Wysłany: 2020-05-21, 08:28   

Właśnie o to szło w tym sztosie z zimowym balkonem - mróz przerywał całą fermentację i po wstępnym kiszeniu o nic się nie trzeba było martwić, chyba że przyszła odwilż - żadnego płukania, pleśnienia; przemrożona kapusta była nawet smaczniejsza i delikatniejsza, tyle że trzeba było po nią iść z czekanem :mrgreen:
_________________
Jesteśmy przygotowani, że jakoś to będzie.
 
 
bio 
Człek pod dębem

Posty: 1369
Skąd: Znad stawu w parku
Wysłany: 2020-05-21, 08:40   

Akurat cytryny woskowane można bez rzadnej szkody po prostu umyć wodą z detergentem, albo wodą z sodą.
_________________
Nie było Nieba ani Ziemi, ino jeden dumb stojał.
 
 
Rashmika 


Posty: 634
Wysłany: 2020-05-21, 08:52   

No, nie bardzo. Te nieudane cytryny co prawda nie robiłam żadnym detergentem, ale były wyparzane wodą z sodą, szorowane, nic to nie dało. Nie wiem jak w tym roku, ale jak znajomi wyjadą do Włoch na wakacje, to poproszę żeby przywieźli cytryny.

Co do kiszonych pomidorów, to jadłam zielone kiszonki od koleżanki, zielonki mają sens, a czerwone, dojrzałe,które sama robiłam mi zupełnie nie wchodziły.

Marchewka kiszona też jest znakomita, też robiłam kiedyś.

Od kilku lat idę jednak w marynaty. Ogórki z curry, papryka grillowana po serbsku, cukinia, grillowana też, czy kabaczek to must have w tym sezonie, czekam tylko aż będą do kupienia (ogórki i papryka, bo cukinię i kabaczek moja mama wysiewa).

No i suszone pomidory - kupuję pomidory - limy - i robię dwa słoje 5 litrowe.
_________________
Odblurbiacz
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 17549
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2020-05-21, 09:48   

Rashmika napisał/a:
No, nie bardzo. Te nieudane cytryny co prawda nie robiłam żadnym detergentem, ale były wyparzane wodą z sodą, szorowane, nic to nie dało.


Nic nie dało, bo pogorszyłaś sprawę. Wosk pod wpływem temperatury wnika głebiej w pory skórki. Szorowanie nic nie daje, bo szczota zbiera tylko zewnętrzną warstwę wosku. Ta, która wsiąkła, zostaje. Jeżeli chcesz usunąć warstwę wosku, myjesz cytrusa w letniej wodzie z ludwikiem. Możesz wyszczotkować.
_________________
If you choose to run away with me, I will tickle you internally
And I see nothing wrong with that
 
 
KS 


Posty: 394
Wysłany: 2020-05-21, 10:00   

Ja za pierwszym razem po prostu wyparzyłem i porządnie wyszorowałem cytryny szczotką. Nie było problemu.
Orku, bez problemu dostaniesz niewoskowane cytryny w Lidlu. Szukaj pod hasłem cytryny bio.
Romulusie, mam bez przerwy takie problemy z wyskakiwaniem owoców czy warzyw ponad lustro zalewy. Gęste zasolenie po prostu wypycha je do góry. Z cytrynami radziłem sobie tak, że kładłem na nie płaski kamień. Twój patent wydaje się lepszy, spróbuję połączyć je wykałaczkami.
Zastanawiam się ostatnio nad limonkami.
_________________
All those moments will be lost in time like tears in rain.
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 17549
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2020-05-21, 10:10   

Na to z detergentem (i radą by jednak nie wyparzać) trafiłem na kanale Uwaga! Naukowy Bełkot Dawida Myśliwca, raczej pewnik.
_________________
If you choose to run away with me, I will tickle you internally
And I see nothing wrong with that
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 19794
Wysłany: 2020-05-21, 13:39   

Sam nie wiem, kiszę te cytryny po 6-8 tygodni w mieszance wody z solą i soku z cytryn i jakoś nie mam problemu ze smakiem. A niewoskowanych nie mam. Ale różnie bywa. W ogóle, to mnie wkurzają przepisy typu: weź cytryny nie tyle niewoskowane co zebrane rankiem z drzewa przez złotowłose dziewice stąpające boso po rosie. :)

Kimchi - przymierzałem się, bo szwagierki robią. Jedna robi spoko, druga jak ostatnio zrobiła ostre to aż w tej ostrości gorzkie.

Po jednym i drugim - człowiek śmierdzi na kilometr. :) Co zresztą jest normalne. :) Kiełbasa z czosnkiem to przy tym pikuś. :) Zwłaszcza że walisz tym wszystkimi porami skóry. :)

Dlatego zjadam w małych ilościach. Koreańczycy, jak czytałem, wpierdzielają jak dzicy, bo to ichni przysmak, i potem trzeba uważać w windzie. :)
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
KS 


Posty: 394
Wysłany: 2020-05-21, 19:03   

Romulus napisał/a:


Kimchi - przymierzałem się, bo szwagierki robią. Jedna robi spoko, druga jak ostatnio zrobiła ostre to aż w tej ostrości gorzkie.

Po jednym i drugim - człowiek śmierdzi na kilometr. :) Co zresztą jest normalne. :) Kiełbasa z czosnkiem to przy tym pikuś. :) Zwłaszcza że walisz tym wszystkimi porami skóry. :)

Dlatego zjadam w małych ilościach. Koreańczycy, jak czytałem, wpierdzielają jak dzicy, bo to ichni przysmak, i potem trzeba uważać w windzie. :)


Poważnie tak źle? Sprawdziłem przepis, autorka twierdzi, że przywiozła go z Korei
https://www.jadlonomia.co...iszona-kapusta/
1 ząbek czosnku na 1 kg kapusty - nie wygląda to na broń masowego rażenia
chyba, że są inne szkoły :)
_________________
All those moments will be lost in time like tears in rain.
 
 
ASX76 
twój stary


Posty: 13387
Skąd: kurna chata
Wysłany: 2020-05-21, 19:38   

Podczas kiszenia kapuchy można dodać trochę zielonych ziarenek kopru - smak będzie bardziej urozmaicony :-) No, chyba że ktoś woli marchew ;)
_________________
Buk, Horror, Dziczyzna
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 19794
Wysłany: 2020-05-21, 21:02   

KS napisał/a:
Romulus napisał/a:


Kimchi - przymierzałem się, bo szwagierki robią. Jedna robi spoko, druga jak ostatnio zrobiła ostre to aż w tej ostrości gorzkie.

Po jednym i drugim - człowiek śmierdzi na kilometr. :) Co zresztą jest normalne. :) Kiełbasa z czosnkiem to przy tym pikuś. :) Zwłaszcza że walisz tym wszystkimi porami skóry. :)

Dlatego zjadam w małych ilościach. Koreańczycy, jak czytałem, wpierdzielają jak dzicy, bo to ichni przysmak, i potem trzeba uważać w windzie. :)


Poważnie tak źle? Sprawdziłem przepis, autorka twierdzi, że przywiozła go z Korei
https://www.jadlonomia.co...iszona-kapusta/
1 ząbek czosnku na 1 kg kapusty - nie wygląda to na broń masowego rażenia
chyba, że są inne szkoły :)

No to ja jadłem z innej szkoły. :) Żona powiedziała, że jeśli nie będę jadł tego mniej, to mogę się przenieść do innego pokoju spać. :) Ale serio, czytałem książkę o Korei, słaba, ale pan pisał, że przejażdżka windą z Koreańczykami, którzy zajadali się wcześniej kimchi skończyła się dla niego ostrym rzyganiem.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 17549
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2020-05-22, 11:24   

KS napisał/a:
6. kalafior kiszony - obrzydlistwo


Żona wspominała, że koleżanka do pracy raz przyniosła kiszonego kalafiora i był ponoć zajebisty. Przy okazji mogę o przepis zapytać.

Te kiszone cytryny mnie intrygują :idea:
_________________
If you choose to run away with me, I will tickle you internally
And I see nothing wrong with that
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 19794
Wysłany: 2020-05-22, 11:34   

Nie wiem, czy się focia odpali, ale moje cytryny i rzodkiewki po zakiszeniu wyglądały tak: https://scontent.fwaw3-2.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/96853257_10222698266425287_1581192566504685568_n.jpg?_nc_cat=101&_nc_sid=8bfeb9&_nc_ohc=kRKYCQknzBMAX912ORH&_nc_ht=scontent.fwaw3-2.fna&oh=ac79ee3620703d99257e3158e0329632&oe=5EEE6681
Rzodkiewki już zjedzone, bo to tylko jeden tydzień kiszenia. Najgorsze, że zjadłem już te, które miałem kisić dziś. :)
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 17549
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2020-05-22, 11:37   

O, rzodkiewki też fpyte pomysł.
_________________
If you choose to run away with me, I will tickle you internally
And I see nothing wrong with that
 
 
utrivv 
Roztargniony mag


Posty: 6067
Skąd: Z kapusty
Wysłany: 2020-05-22, 12:40   

Romulus napisał/a:
Nie wiem, czy się focia odpali, ale moje cytryny i rzodkiewki po zakiszeniu wyglądały tak: https://scontent.fwaw3-2.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/96853257_10222698266425287_1581192566504685568_n.jpg?_nc_cat=101&_nc_sid=8bfeb9&_nc_ohc=kRKYCQknzBMAX912ORH&_nc_ht=scontent.fwaw3-2.fna&oh=ac79ee3620703d99257e3158e0329632&oe=5EEE6681
Rzodkiewki już zjedzone, bo to tylko jeden tydzień kiszenia. Najgorsze, że zjadłem już te, które miałem kisić dziś. :)
To rzodkiewki czy pomidory? //aaa
_________________
Beata: co to jest "gangrena zobczenia"? //ooo
Fidel-F2: Pojęcie wprowadził Josif Wissarionowicz
Fidel-F2: Jak choćby raz opuścisz granice rodiny, ty już nie nasz, zobczony.
Fidel-F2: Na tę gangrenę lek jest tylko jeden.

Próbuj. Przegrywaj. Nieważne. Próbuj po raz kolejny. Przegrywaj po raz kolejny. Przegrywaj lepiej
 
 
Trojan 


Posty: 5834
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2020-05-22, 13:11   

jak zaczniecie kisić ryby...
 
 
Stary Ork 
Świnia z klasą


Posty: 7986
Skąd: Sin Tychy
Wysłany: 2020-05-22, 13:12   

A to nie jest poza Szwecją zakazane konwencjami międzynarodowymi? //panda
_________________
Jesteśmy przygotowani, że jakoś to będzie.
 
 
utrivv 
Roztargniony mag


Posty: 6067
Skąd: Z kapusty
Wysłany: 2020-05-22, 14:22   

Stary Ork napisał/a:
A to nie jest poza Szwecją zakazane konwencjami międzynarodowymi? //panda
Można na prywatny użytek przy zachowaniu wymogów bezpieczeństwa, na zdjęciu poniżej widzimy już zakiszoną rybkę w pojemniku

_________________
Beata: co to jest "gangrena zobczenia"? //ooo
Fidel-F2: Pojęcie wprowadził Josif Wissarionowicz
Fidel-F2: Jak choćby raz opuścisz granice rodiny, ty już nie nasz, zobczony.
Fidel-F2: Na tę gangrenę lek jest tylko jeden.

Próbuj. Przegrywaj. Nieważne. Próbuj po raz kolejny. Przegrywaj po raz kolejny. Przegrywaj lepiej
 
 
Stary Ork 
Świnia z klasą


Posty: 7986
Skąd: Sin Tychy
Wysłany: 2020-05-22, 14:25   

utrivv napisał/a:
Można na prywatny użytek przy zachowaniu wymogów bezpieczeństwa


Wymogi-świmogi, ja się pytam czy to dlatego Szwecja ma sześciokrotnie mniejszą gęstość zaludnienia od Polski i komu przez natrętną promocję rybnych kiszonek zależy na depopulacji naszej Ojczyzny --_-
_________________
Jesteśmy przygotowani, że jakoś to będzie.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Katedra


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,22 sekundy. Zapytań do SQL: 13