Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Z czasów kiedy grałem w MMORPG
Autor Wiadomość
Isgenaroth 


Posty: 38
Wysłany: 2009-10-08, 08:54   Z czasów kiedy grałem w MMORPG

Prefekt Chekcram spoglądał w czarną otchłań Jaskini Prób. Minęło już sporo czasu od chwili, kiedy zezwolił na wejście do niej młodemu Orkowi. Zaczynał powoli żałować iż zgodził się aby Khauir poddał się już próbom męstwa. Nasłuchiwał, lecz z wnętrza dochodziły go jedynie przeraźliwe pojękiwania i krzyki zamieszkujących tę dziurę w ziemi kreatur. W głowie kłębiły się różne myśli. Stawały się coraz czarniejsze. Chekcram ściskał w dłoni swój amulet i modlił się aby nie stało się najgorsze.
Zejdę i zacznę go szukać. Jednak jakie mam szanse w plątaninie tych korytarzy ? – mówił sam do siebie. Na jego twarzy malował się coraz większy smutek, w potężnej piersi odczuwał coraz większy ból. Spoglądając na majaczącą w oddali wioskę, zaczynał zastanawiać się co powie oczekującej na Khauira matce. Jeszcze raz spojrzał w głąb wejścia do jaskini. Pokiwał głowa rozumiejąc, że stało się tylko jedno, najgorsze co mogło się stać…. Młody Ork nie przeszedł swojej próby i nigdy nie dostanie następnej szansy na jej przejście. Nie dostanie szansy na dalsze życie. Szansa ta została dziś pogrzebana gdzieś głęboko pod ziemią. Odchodząc w stronę wioski, wielokrotnie oglądał się za siebie, mając jeszcze nikłą nadzieję, która gasła z kolejnymi krokami. Zrezygnowany, z opuszczoną głową, odszedł i postanowił więcej się już nie odwracać. Po policzku olbrzyma spłynęła cienka strużka, która szybko obtarł. Spojrzał do góry, na szybko przesuwające się nisko nad ziemią szare chmury. Opadł na ziemię i zaczął szlochać…

…Ciężkie powieki lekko drgnęły uchylając się troszeczkę. Światło, które wtargnęło przez nie, poraziło oczy i sprawiło ogromny ból w głowie. Aby nie przywoływać kolejnej fali bólu, zamknął je i zacisnął mocno. Zaczął się zastanawiać co się dzieje….
Widzę, że wracasz powoli do zdrowia Orku - usłyszał. Skupił się na tym głosie, nie otwierając oczu. Przeraził go jednak, nie należał do żadnego z Orków z którymi zawsze przebywał i spotykał w swoje rodzinnej wiosce. Uspokoiło go tylko to, że głos był chrypliwy i ściszony, bez wątpienia należał do kogoś w podeszłym wieku. Odwrócił głowę w kierunku, z którego dochodził ten głos. Powoli, przysłaniając ręką, otwierał oczy. Każdy ruch, który wykonywał powodował, że jego ciało zalewała fala gorąca. Ból stawał się nie do zniesienia.
Powoli, nie tak szybko młodziku – usłyszał znowu ten sam głos.
Ledwom co cię śmierci zabrał a ty starasz się ją do siebie przywołać ? -
Staruszek zachichotał. Poleż spokojnie jeszcze kilka dni, aż nabierzesz więcej krzepy i będziesz mógł utrzymać na nogach te potężne ciało – Przyzwyczajone już do światła oczy patrzyły na Mrocznego Elfa, do którego należały wypowiadane przed chwila słowa. Khauir przyglądał się Mrocznemu i usiłował przypomnieć sobie w jaki sposób znalazł się w jego chacie. Ggggdzie ja jestem ? – wyszeptał. Starzec westchnął i podszedł bliżej do leżącego Orka.
Może zaczniemy od początku. Znalazłem cię prawie bez życia w okolicach Jaskini Prób. Domyśliłem się młodziku, że twoja próba męstwa skończyła się w nędzny sposób. Miejsce w którym cię znalazłem i stan w jakim się znajdowałeś, pozwolił mi stwierdzić, ze pozostawienie cię tam skończy się dla Ciebie w paszczy przechodzącego goblina lub innego leśnego ścierwa. Powiadomienie o znalezisku mieszkańców Wioski Orków, nie wchodziło w rachubę. Nikt nie zaakceptowałby Orka, który nie przeszedł swojej próby. Nie miałem więc wyboru. Uwierz mi, naharowałem się nieźle aby zaciągnąć twe potężne cielsko do swojej chaty. Więcej sprawiło mi to kłopotu, niż przywrócenie cię do jako takiego stanu używalności - starzec znowu zachichotał. Usiadł przy Khaiurze i patrzył na niego. Ork zwrócił uwagę na jego oczy. Były pozbawione blasku, były tak smutne. Nigdy takich nie widziałem – pomyślał. Kim jesteś ? – spytał. Oczekując odpowiedzi, powoli przypominał sobie wszystko co się stało. Wszystko po wejściu do jaskini… Przez jego ciało przeszedł dreszcz.
Mam na imię Isgenaroth – usłyszana wypowiedź, wyrwała go z przestrachu. Jestem a raczej byłem Mrocznym Magiem. Od długiego jednak już czasu nie zajmuję się magią. No chyba, że trzeba wyleczyć kogoś takiego jak ty. Wtedy robię wyjątek - starzec westchnął. Tego dnia nic więcej już nie powiedział, pozwalając na dalszy wypoczynek Orkowi. Mijające dni przynosiły coraz większe pokłady energii, wstępujące w ciało Khauira. Pogłębiła się także jego wiedza o Mrocznym. Dowiedział się o jego przeszłości, lecz to co usłyszał nie napawało optymizmem:
Będąc tak młody jak ty teraz, dotarłem do Giran w poszukiwaniu przygód i kawałka strawy. Można powiedzieć, że szczęście uśmiechnęło się do mnie bardzo szybko. Zostałem zwerbowany do klanu należącego do potężnego Sojuszu, którego władcy byli w posiadaniu zamków i miast, położonych na terenach rozciągających się od gór do morza. Moje życie stało się sielanką. Nie musiałem się o nic martwić. Zapewniano nam wszystko, wymagając jednak bezwzględnego posłuszeństwa. Akceptowałem to – starzec zmarszczyło czoło i chwilę się zastanawiał. Sielanka jednak minęła. Przyszedł czas, kiedy ziemię zalała krew. Wokół nieustannie słychać było jeno szczęk oręża i przewalającą się nad głowami wszechobecną i bardzo potężną magię. Stawałem do walki wiele razy, mordowałem bo tak mi kazano i tego ode mnie wymagano.- Khauir przyglądał się starcowi, zauważył ze jego szare oczy lekko błyszczą. Spostrzegł wędrująca po twarzy maga łzę.
Wojnom nie było końca – kontynuował Elf. Jak zawsze byli ich gorący zwolennicy oraz zatwardziali przeciwnicy. Jak myślisz chłopcze, do czego mogło to doprowadzić ? – zapytał. Właśnie – pokiwał głową, patrząc na słuchającego Orka. Do najgorszego. W naszych szeregach dochodziło do konfliktów. Nikt z władców nie chciał słuchać ani pomyśleć o zakończeniu wojny. Nie potrafiłem tego zrozumieć. Po kolejnej sprzeczce z kompanami, postanowiłem... Zostać sam – odwrócił twarz i westchnął. Kiedy oświadczyłem, że odchodzę, moi dowódcy, potraktowali mnie jak zepsutą zabawkę. Jak bezużytecznego maga, któremu na zawsze skończyła się energia duchowa. Zostałem bez środków do życia. Ale byłem dumny ze swojej decyzji. Przestałem pracować w fabryce maszyn do zabijania i służącego im do tego sprzętu. – Khauir patrzył na trzęsące się dłonie Elfa. Starzec zamilkł i zdawał się drzemać.
Ork wstał i chciał wyjść z izby aby nie przeszkadzać. Widział jakie piętno odcisnęło na starcu to wszystko, czego się dowiedział. Kiedy dochodził do drzwi, Elf odezwał się.
Wyruszysz jeszcze dziś do Giran.-
Alleee….-
Nie przeszkadzaj mi kiedy mówię, smarkulu - krzyknął
Tak, tak jesteś już gotowy - kiwnął głową. I teraz zapomnij to wszystko co ci opowiedziałem. Nie musisz żyć jak ja, w samotności. Ja ci tego zabraniam – mówił podniesionym głosem.
Jak rzekłem, pójdziesz do Giran. Odszukać tam musisz Gallroda. Rozpoznasz Go po charakterystycznych dwóch mieczach, które w jego rękach są niebezpieczną bronią. Nie martw się jednak, Ona wie, do czego należy wykorzystywać tę broń. Jeśli już Go spotkasz, musisz koniecznie z Nim porozmawiać. Wśród nich, a mówią na siebie Bractwo Anticus Custodia, znajdziesz prawdziwe życie - odwrócił się i odszedł kilka kroków. Zdezorientowany Ork ruszył za nim, ale po chwili rozglądając się zdumiony, stwierdził, że chata, w której mieszkał przez ostatnie dni, starzec, który to wszystko mu powiedział, znikli, rozpłynęli się… Z miną najgłupszego Orka na świecie, w dalszym ciągu nic nie rozumiejąc, dotarł do ścieżki. Poczuł, że trzyma w dłoni jakiś przedmiot. Wyciągnął przed siebie rękę i rozprostował palce. Na jego dłoni leżał przepiękny, mieniący się różnymi kolorami magiczny amulet. Zakładając go na szyję, powtarzał w głowie imię kobiety, którą miał i postanowił odnaleźć…

Raczej pisarza ze mnie nie będzie ale nieraz lubie coś tak dla siebie napisać. :badgrin:
_________________

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Fahrenheit 451


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Wydawnictwo Solaris | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,13 sekundy. Zapytań do SQL: 12