Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Śniadanie zjedz mój panie

Stosunek do śniadania
Przyjemny
52%
 52%  [ 10 ]
Konieczny
21%
 21%  [ 4 ]
Seksualny
26%
 26%  [ 5 ]
Głosowań: 19
Wszystkich Głosów: 19

Autor Wiadomość
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 16968
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2010-02-24, 10:38   Śniadanie zjedz mój panie

Jaki jest wasz stosunek do teoretycznie najważniejszego posiłku w ciągu dnia? Preferujecie byle co, w pięć minut, popite herbatą? Czy może przeciwnie - Śniadacie przez dwie godziny z pierwszym śniadaniem, drugim śniadaniem, dzbankiem kawy i gazetą?

Odkąd pracuję, to w tygodniu praktycznie nie jadam śniadań. Schodzę do bufetu bo bułę z kotletem, ogórasem i sosem musztardowym i dobijam to kawą. Jednak w soboty i niedziele chętnie śniadam. Miałem taki fajny zwyczaj w lato, że siadałem sobie na tarasie, wpierniczałem moje ulubione frankfurterki lub jajecznicę z kiełbasą ewentualnie jaja sadzone na boczku, zagryzałem chlebem razowym z masłem i zapijałem kawą lub sokiem pomarańczowym. A potem (jak dzień pozwolił) czytałem książkę.

Co chętnie jadacie na śniadanie? Co pijacie? I czy ogólnie lubicie ten posiłek?
Przyjemność czy konieczność?
_________________
"I've seen things you people wouldn't believe. Attack ships on fire off the shoulder of Orion. I watched C-beams glitter in the dark near the Tannhäuser Gate. All those moments will be lost in time, like tears in rain. Time to die."
  
 
 
Carmilla 
gołąbeczka


Posty: 499
Skąd: z miasta
Wysłany: 2010-02-24, 11:42   

ogólnie swojego czasu (całkiem niedawno) uznałam, że śniadanie to jednak jest coś dobrego. Zaczęło się to od ekspresu do kawy - przyjamniej wypić w domu na dzień dobry kawę z ekspresu niż w pracy z zaparzacza. I przynajmniej do pracy trzeźwa przyjeżdżam. Do kawy coś, co najlepiej, żeby było i słodkie i w miarę konkretne: słodka bułka albo jakieś wieloziarniste ciasteczka. Był też czas, że były płatki owsiane lub gryczane z mlekiem, ale to wymaga wcześniejszego wstania, więc zrezygnowałam. Teraz czasami pijam herbatę - zaparzoną (i pozbawioną fusów) wieczorem. Rano zapalam świeczkę pod zaparzaczem idę się myć, zrobić sobie jakąś kanapkę i już ubierająca się w biegu piję ciepłą ale nie gorącą herbatę przegryzając ową kanapką, a w pracy od rana - kawa z mlekiem skondensowanym z magnezem, bo na niedobory tego ostatniego cierpię
_________________
Recedite plebes! Gero rem imperialem
 
 
Beata 
deformacja IU


Posty: 4707
Wysłany: 2010-02-24, 12:19   

Moje przyzwyczajenia śniadaniowe są produktem babcinej indoktrynacji. :) Mam mianowicie wdrukowane na mur, że bez śniadania z domu się nie wychodzi. Koniec, kropka. Świat może konać, morze występować z brzegów, szef szaleć w oczekiwaniu na spóźnionego pracownika (znaczy, mnie), a ja siedzę (to drugi warunek: śniadanie je się na siedząco!) i jem. Rodzaj spożywanych produktów jest mi w zasadzie obojętny, byle był to jakiś nabiał. :) Potem zapijam gorącą, mocną, gorzką herbatą i dopiero wtedy sama sobie udzielam pozwolenia na wyjście z domu.
_________________
Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem.
Karl Popper
 
 
Carmilla 
gołąbeczka


Posty: 499
Skąd: z miasta
Wysłany: 2010-02-24, 13:28   

A, to takie wdrukowane zachowania bardzo fajne są. W którejś książce P. Zimbardo (chyba w Nieśmiałości) czytałm o grupce ludzi, co to w restauracji spłonęła, bo pożar wybuchł, inni uciekali a tymczasem rzeczona grupka miała "wdrukowane", że nie opuszcza się restauracji nie uiściwszy rachunku. No i nie opuścili tej restauracji :mrgreen:
Mam nadzieję, że babcina indoktrynacja nie zostawiła po sobie aż tak trwałych śladów
_________________
Recedite plebes! Gero rem imperialem
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 16968
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2010-02-24, 13:33   

Carmilla napisał/a:
A, to takie wdrukowane zachowania bardzo fajne są. W którejś książce P. Zimbardo (chyba w Nieśmiałości) czytałm o grupce ludzi, co to w restauracji spłonęła, bo pożar wybuchł, inni uciekali a tymczasem rzeczona grupka miała "wdrukowane", że nie opuszcza się restauracji nie uiściwszy rachunku. No i nie opuścili tej restauracji
Mam nadzieję, że babcina indoktrynacja nie zostawiła po sobie aż tak trwałych śladów

Oczyma wyobraźni widzę płonącą kuchnię i siedzącą Beatę wcinającą ze stoickim spokojem twarożek ze szczypiorkiem :mrgreen:

Próbowano mnie indoktrynować w ten sposób, tylko, że śniadania przypadałyby u mnie mniej więcej między 6:00 a 7:00 rano. Dla mnie jest to zdecydowanie za wcześnie. Optimum to między 8.00 a 9.00 bliżej tej drugiej godziny. Bardzo lubię wspólne śniadanie, zwłaszcza gdy mój Skarb zrobi mi takie fikuśne kanapeczki z rzodkiewką. Lubię też wspólne przyrządzanie porannego posiłku. Kolejny pozytyw stałego związku :)
_________________
"I've seen things you people wouldn't believe. Attack ships on fire off the shoulder of Orion. I watched C-beams glitter in the dark near the Tannhäuser Gate. All those moments will be lost in time, like tears in rain. Time to die."
 
 
Beata 
deformacja IU


Posty: 4707
Wysłany: 2010-02-24, 13:54   

Chyba próby pożaru babcine wdrukowanie by nie przetrwało - twarożek mógłby mi się zważyć. :mrgreen:
_________________
Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem.
Karl Popper
 
 
You Know My Name 
Vortex Surfer


Posty: 7413
Skąd: wyższe sensy lodu
Wysłany: 2010-02-24, 14:38   

Jeśli wstaję za kwadrans szósta jak zwykle, to śniadanie jest w pracy po 11. Ale jeśli czasu jest więcej (łikent lubo jaki urlop) i można wstać po 9 i nic robić nie trzeba to śniadać mógłbym bez przerwy, aż do obiadu. A wtedy byłoby miejsce i czas na 2-3 jajka (czy to na twardo z masą sosów czy w płynnej jajecznicy z boczkiem pomidorami i cebulą), półbochenek jakiegoś ciemnego chleba, ćwiartkę kostki masła, przegląd wędlin i serów oraz oczywiście dodatki jak pomidory, szczypiorek, marynatki, ocet, sosy, ogórki kiszone i takie tam. Oczywiście ze trzy kawy i trzy łyskacze z colą.
Do tego oczywiście TVN24 lub Discovery.
Niestety, zbyt często na takie misteria sobie nie pozwalam, bo warunki są niesprzyjające.
_________________
Ziuta na Polconie napisał/a:
Pałac Kultury i Nauki...
Mały, ale gustowny
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18297
Wysłany: 2010-02-24, 18:53   

Staram się śniadanie konsumować regularnie, ale nie jest ono wyszukane. Wstaję o 6.30, szybki prysznic, wskakuję w samochód o 7. Około 7.50 jestem w pracy, pracę zaczynam o 8.30 na ogół (albo o 9.00). Zatem mam pół godzinki na zjedzenie kanapki (bułka z jakąś wędlinką przygotowana poprzedniego dnia wieczorem). W pracy nie pijam ani kaw (nienawidzę świństwa) ani herbat (bo nie mam czasu się rozleniwić z rana), więc popijam sokiem naturalnym, bez konserwantów. Około południa staram się zarządzić jakiś kwadransik przerwy, aby zjeść drugą bułkę z wędlinką i popić sokiem. Jeśli wszystko dobrze idzie i nie ma opóźnień, około 15.00 (15.30) kończę, w domu jestem około 16 (16.30) i zjadam jakiś lekki posiłek, staram się nie przekarmić. Potem jeszcze wrzucę sobie na ruszt kilka emenemsów i cały czas piję wodę.

Jakoś trzymam linię. I czekam na wiosnę i lato - będzie więcej naturalnych warzyw więc śniadanie zostanie urozmaicone pomidorkami, rzodkiewkami, ogóreczkami i sałatą :P Juz nie mogę się doczekać. Bo wędliny mi się tej zimy już przejadły a te warzywopodobne produkty w sklepach są bez smaku.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Asuryan 
Król Bogów


Posty: 3239
Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-02-24, 19:14   

Mam podobnie do Beaty - bez śniadania nie ruszam się z domu, przynajmniej jeśli idę do pracy na ranną zmianę. Przeważnie moje śniadanie stanowi od dwóch do trzech kromek chleba z jakąś padliną, które popijam ciepłą herbatą. Po dojechaniu do pracy wypijam obowiązkową kawę, a w jej połowie muszę zjeść drugie śniadanie. Inaczej sprawa się ma w weekendy, lub gdy pracuję na zmianę popołudniową - wtedy śniadań nie jem, gdyż wstaję z łóżka dopiero na obiad. Ogólnie staram się odżywiać w miarę regularnie.
_________________
"Sometimes known as the Phoenix King, Asuryan was the king and the most powerful deity of the pantheon of Eldar gods. He was believed to be the psychic might of the whole universe."
 
 
Jaskier 


Posty: 651
Wysłany: 2010-02-24, 19:37   

Staram się traktować posiłek śniadaniowy poważnie, jadam w związku z tym rankiem o ile czas na to pozwala całkiem obficie.
Zazwyczaj jest to standardzik czyli gorące płatki owsiane, z bananem, jabłkiem, pomarańczą i migdałami popite mlekiem sojowym.
Jak mniej czasu to same owoce, albo bułeczki z jakims pasztetem warzywnym.
_________________
''Imagination will often carry us to worlds that never were. But without it we go nowhere''
 
 
MoniaKociara


Posty: 89
Wysłany: 2010-02-24, 21:18   

W weekend to u nas prawie jak jakaś świateczna kolazja albo wielka okazja, bo tylko wtedy mamy okazje zjeść je razem. Nie wymyślamy nic szczególnego, np. jajecznica na boczku lub z cebulka albo pieczemy bułeczki (lub bagietki) i robimy sobie takie ciepłe 'kanapeczki', oczywiscie wtedy wystawiamy na stół prawie cała zawartość lodówki, aby nie trzeba było latać.
Zreszta lubie jesc śniadanie. Wiem, że niektórzy bardzo wcześnie nie sa w stanie, jeżeli musze wstac ok 4-5 to nie ma możliwości, zebym wziela coś do ust, ale o bardziej ludzkiej godzinie, tj. 7-8 jak najbardziej moge sobie już coś zrobić. Dużo lepiej się czuje jak rano coś zjem :)
No i do każdego śniadania lubię miec czarna słodka herbatę z cytryną, która pije tylko do śniadania.
 
 
Dhuaine 
Catty


Posty: 662
Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-02-25, 00:13   

Śniadania jem na uczelni po pierwszym wykładzie / labach i jest to zazwyczaj jakaś kupiona w bufecie kanapka. Od kiedy w pobliskim McDonaldzie wprowadzono zestawy śniadaniowe, przestałam w ogóle do niego chodzić. Nie dość, że to niestrawne, to jeszcze czeka się potwornie długo i nie da się zjeść w biegu, bo wszystkie bebechy z burgera wypadają.

Jeśli idę na późniejszą godzinę (10+) lub jakimś cudem wstanę wcześniej - od kiedy mam toster, lubię sobie robić na śniadanie tosty z masłem i wędliną lub z dżemem. :D W miarę szybkie i bardzo smaczne. Do popicia herbata. Zalewam kubek do połowy, a gdy się zaparzy, dolewam zimnej wody.

Jak muszę wstać o 4, to robię kanapki i później jem je w samochodzie, oczywiście jeśli nie prowadzę (ale o tej porze staram się nie siadać za kółkiem xD).

W weekendy nie jem śniadań. Jem od razu obiad.
_________________
goodreads .
 
 
Asuryan 
Król Bogów


Posty: 3239
Skąd: Łódź
Wysłany: 2010-02-25, 00:15   

MoniaKociara napisał/a:
Wiem, że niektórzy bardzo wcześnie nie sa w stanie, jeżeli musze wstac ok 4-5 to nie ma możliwości, zebym wziela coś do ust, ale o bardziej ludzkiej godzinie, tj. 7-8 jak najbardziej moge sobie już coś zrobić.

Także wiem że niektóre osoby nie są w stanie spożyć bardzo wcześnie posiłku, ale na szczęście mnie ten problem nie dotyczy. Wstaję o 4.50, a 5.00 już smacznie zajadam kanapeczki :)
_________________
"Sometimes known as the Phoenix King, Asuryan was the king and the most powerful deity of the pantheon of Eldar gods. He was believed to be the psychic might of the whole universe."
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 16968
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2010-02-25, 08:39   

Asuryan napisał/a:
Także wiem że niektóre osoby nie są w stanie spożyć bardzo wcześnie posiłku, ale na szczęście mnie ten problem nie dotyczy. Wstaję o 4.50, a 5.00 już smacznie zajadam kanapeczki

Na studiach miałem problemy z jedzeniem przed 10.00-11.00. Kumpel z grupy miał tak samo (że niby nie tylko ja taki dziwoląg). Dopiero od jakiegoś czasu "wróciłem do normy" czyli jadam między 8.00 a 9.00. O, tak jak teraz. Kupiłem sobie w bufecie dwie buły z kotletem mielonym, ogórasem i musztardą, zapijam to pierwszą kawą. Poezja, mówię Wam. Aż chce się pracować :badgrin:
_________________
"I've seen things you people wouldn't believe. Attack ships on fire off the shoulder of Orion. I watched C-beams glitter in the dark near the Tannhäuser Gate. All those moments will be lost in time, like tears in rain. Time to die."
 
 
martva 
grzeczna dziewczynka


Posty: 1909
Wysłany: 2010-02-25, 11:55   

Śniadanie to podstawa. Też nie wychodzę z domu bez śniadania, bo natychmiast trzęsą mi się ręce i mam mroczki przed oczami. żeby było śmieszniej, to zupełnie nie zależy od godziny - mogę sobie wstać o ósmej i siedzieć przed kompem trzy godziny i dopiero potem iść zjeść i nic się nie dzieje, ale gdybym wstała o ósmej i próbowała pół godziny później wyjść bez śniadania - objawy potwornego wygłodzenia murowane ;)

Płatki na ciepło z dodatkiem owoców to strasznie fajna rzecz, człowiek nie jest głodny aż do obiadu.
_________________
Potem poszłyśmy do robaków, które wiły się i kłębiły w suchej czerwonej glebie. Przewracały błoto i uśmiechały się w swój robaczy sposób, białe, tłuste i bezokie.
-Myślimy, ze słuszne jest i właściwe dla dziewczyny, by umarła. Dziewczyny muszą umierać, jeśli robaki mają jeść, jest w najwyższym stopniu słuszne, aby robaki jadły.
 
 
Olisiątko 


Posty: 819
Skąd: Izolatka
Wysłany: 2010-02-25, 13:39   

Nie jem śniadań, strata czasu. Rano kawa, potem dopiero obiad, albo i dopiero piwo wieczorem.
Dodatkowo rano mój żołądek lubi pospać dłużej niż ja (drań!) i cokolwiek zjem w ciągu paru godzin od wstania z wyrka, wraca tą samą droga którą weszło.
W wakacje kiedy pracowałem dorywczo to z wielkim trudem zjadałem śniadanie żeby potem nie wykorkować na tym upale. Ale tak poza tym - śniadanie to nie dla mnie.
_________________
All the ways you wish you could be, that's me.
I look like you wanna look.
I fuck like you wanna fuck.
I am smart, capable, and most importantly, I am free in all the ways that you are not.
 
 
MoniaKociara


Posty: 89
Wysłany: 2010-02-25, 16:12   

Przypomniałam sobie, ze pare razy zdarzało mi się zjeść coś ok. 5godz :D Raz odwiedzałam babcie pociagiem i zaspałam, od razu musiałam na pociąg lecieć, zadnych sniadan, herbatek, kawek... Doleciałam do przystanku to się słaniałam z nóg, a blisko mam, ok 5-10 minut spacerkiem, a przebiegłam dystans w 6 minut, ciągnąc za sobą walizke ok 15kg... Juz na stacji, po 5 minutach drogi troche mi skołotane serce sie uspokoiło, przestało mdlic. Ale od razu weszłam do sklepu i sobie banana kupiłam :)

Dla mnie kawa z rana, tak na pusty żołądek to jest morderstwo, niestety. W pracy pijałam nałogowo kawe, nawet po 5 dziennie. Czasami mój żołądek się buntował :(
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 16968
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2010-03-14, 10:37   

Dziś pośniadałem sobie, a jak. Z panią Spellową zjedliśmy pyszne, gotowane kiełbaski pieprzowe z musztardą piekielną. Do tego wielki talerz dekorowanych rzodkiewkami kanapek z serem wędzonym i pysznym pasztetem "z bacówki". Zamiast kawy (którą zaraz sobie zrobię) wypiliśmy ostatnio upolowaną przez nas herbatę Twinings of London (parzoną w dzbanku), o smaku pomarańczowo cynamonowym. Z miodem malinowym - rewelacja :)
_________________
"I've seen things you people wouldn't believe. Attack ships on fire off the shoulder of Orion. I watched C-beams glitter in the dark near the Tannhäuser Gate. All those moments will be lost in time, like tears in rain. Time to die."
 
 
BitterSweet 
Slave Driver


Posty: 606
Skąd: Zoznowitz
Wysłany: 2010-03-14, 10:47   

Moje śniadania wyglądają różnie, w przewadze mam czas na wypasione śniadanie w piątek, sobotę i niedzielę. A tak to tylko jedna kromka czy jogurt. Aczkolwiek musi być. Rzadko niezmiernie zdarza się, żebym wyszła z domu bez śniadania, tak mam już wpojone. I ogólnie staram się jeść 5 razy dziennie, mniej więcej co 3 godziny (o ile pozwalają zajęcia itd.),ale zwykle jak nie zjem, to jestem chora i cierpięęęęęę. oo

Twiningsy to angielskie siekiery, uważajcie na kołatania... :D
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 16968
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2010-03-14, 10:53   

BitterSweet napisał/a:
Twiningsy to angielskie siekiery, uważajcie na kołatania...

Tak, tak <poszedł sobie zrobić kawę siekierę z ekspresu>

Widzę Sweet, że masz niezłą przemianę materii ;) :P
_________________
"I've seen things you people wouldn't believe. Attack ships on fire off the shoulder of Orion. I watched C-beams glitter in the dark near the Tannhäuser Gate. All those moments will be lost in time, like tears in rain. Time to die."
 
 
Zła 
Lód


Posty: 463
Skąd: Wrocław - Łódź
Wysłany: 2010-03-14, 11:12   

Hmm... Na śniadanie przeważnie piję wodę i wychodzę z domu. Po wstaniu nie jestem wstanie nic przełknąć, bo robi mi się niedobrze. Dopiero po jakiejś godzinie mogę coś zjeść, a przecież spanie ważniejsze od śniadania :))
_________________

 
 
BitterSweet 
Slave Driver


Posty: 606
Skąd: Zoznowitz
Wysłany: 2010-03-14, 11:16   

Spellsinger napisał/a:
Widzę Sweet, że masz niezłą przemianę materii ;) :P

jak się regularniej je, to się sama robi, ot co! :P

Wiesz Zła, zależy chyba o której wstajesz, bo ja np. jak wstawałam o 5 do liceum to też bardzo mi się nie chciało jeść, ale wmuszałam w siebie, żeby nie mdleć w busie. Dopiero za jakąś godzinkę, czy dłużej, przychodził porządny głodzik i ochota na jedzenie.
 
 
Zła 
Lód


Posty: 463
Skąd: Wrocław - Łódź
Wysłany: 2010-03-14, 11:22   

Nie zależnie od tego o której wstaję to jest tak samo.
Nawet gorąca herbata jest wtedy obrzydliwa.
_________________

 
 
BitterSweet 
Slave Driver


Posty: 606
Skąd: Zoznowitz
Wysłany: 2010-03-14, 11:24   

Może masz tasiemca? Podobno jak się ma tasiemca nie jest się głodnym po wstaniu. oo :P
 
 
Metzli 
Diablica


Posty: 3541
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-03-14, 15:07   

Ja w zasadzie jestem głodna zaraz po wstaniu, ale jak mam coś przełknąć to mnie odrzuca. Poza tym, żeby zdążyć zjeść porządne śniadanie musiałabym wstawać wcześniej, to już wolę sobie pospać :P
_________________
Ale to mnie nie wzrusza
W mojej głowie wciąż susza
Bo parasol określa ich byt

Metzliszcze - 12.06
 
 
Sammael 


Posty: 668
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-03-14, 18:43   

Z racji mojego trybu życia pojęcie "śniadanie" raczej samo się eliminuje, bo ciężko nazwać śniadaniem posiłek spożywany o 16 ;)

jeśli już mi się nieszczęśliwie zdarzy wstać przed południem, to nic nie jadam; tak mam nastrojony organizm że do godziny 13-14 nie jestem głodny i nic nie zjem choćby nie wiem co (nawet jak wstanę o 8 ), za to wieczorem zjadam co mi się nawinie. Na studiach najczęściej jest tak że zjadam śniadanioobiadokolację koło 18-19, potem jeszcze jakaś zakąska albo piwo przed snem i tyle.

jak tak myślę o swoim trybie żywieniowym to albo powinienem mieć już 100 kg albo paść na zawał w wieku lat 20. Bozia widać jest łaskawa na razie :mrgreen:
 
 
Jachu 
princeps senatus


Posty: 2608
Skąd: Dom-na-Drzewie
Wysłany: 2010-03-15, 18:06   

Lubię jeść śniadanie. Z reguły rano jem kromkę żytniego Schulstada cieniutko posmarowaną twarożkiem czosnkowym albo ze szczypiorkiem (coby mieć miły zapach z ust :mrgreen: ), posypaną łyżką posiekanej natki pietruszki, pomidora, jajko na twardo i kawa z mlekiem :)
Ewentualnie płatki Frutina z mlekiem.
_________________
Życie to dziwka, czytasz za mało, a potem umierasz [Stary Ork]

"Finezja perfidii rozumowania ściga się w nich z cyniczną sofistyką" [prof. Waltoś o działaniach PiS dot. wymiaru sprawiedliwości]
 
 
Zireael 


Posty: 516
Skąd: Maribor
Wysłany: 2010-03-15, 18:37   

Mnie nie indoktrynowali ani rodzice, ani nawet babcia, tylko pani od przyrody w podstawówce. :P Nie powiem, że nie wyjdę z domu bez śniadania, bo zdarzało się, kiedy zaspałam, niemniej stoi ono na mojej liście porannych priorytetów bardzo wysoko (wyżej niż np. czesanie i układanie włosów). Ale nawet w sytuacji ekstremalnej, kiedy mam czas tylko, żeby ubrać się i wyjść, staram się złapać w biegu jakiś wygodny do jedzenia owoc albo kromkę pieczywa ryżowego i skonsumować toto w autobusie/samochodzie.
Byłam niezmiernie nieszczęśliwa, kiedy musiałam wstawać o piątej na zerową lekcję w szkole. O takich barbarzyńskich porach mój organizm odmawia funkcjonowania z całą mocą (nie jestem w stanie na przykład założyć soczewek kontaktowych)i jestem w stanie przełknąć naprawdę niewiele, co też czyniłam, żeby nie masakrować sobie żołądka kawą pitą na czczo. Potem, około 8-9 robiłam się głodna jak wilk, więc na dobrą sprawę śniadanie jadłam wtedy dopiero w szkole.
W wolne dni lubię śniadać z czymś bardziej finezyjnym niż micha płatków z mlekiem i owoc (staram się pilnować tego, aby w skład każdego posiłku wchodziły warzywa i/lub owoce, niestety z różnym skutkiem). W ramach okazywania lubemu miłości, smażę mu jajecznicę lub sadzone. : P Latem, kiedy mieszkaliśmy razem przez kilkanaście dni, prawie codziennie robiliśmy sobie na śniadania warzywne albo owocowe sałatki. I raczyliśmy się własnoręcznie skomponowanym musli - w wielkim słoju zmieszaliśmy płatki z kilku gatunków zbóż, lekko sprażone na patelni, i najróżniejsze suszone owoce. Świetne było kandyzowane kiwi, chociaż strasznie słodkie. To były czasy...
 
 
Tixon 
Ukryty Smok


Posty: 6270
Skąd: Piła
Wysłany: 2010-05-24, 22:54   

W kwestii śniadania bywa różnie. Czasami po prostu brak na nie czasu czy apetytu, wtedy szybko wrzucą na ruszt kanapkę albo dwie i jakoś staram się przetrwać do obiadu, ale jak mam okazję, to nie pogardzę dobrym i bogatym śniadankiem. Ostatnio przekonałem się do białych parówek, najlepiej z chlebem i pomidorem, ale jak jest czas to dochodzą do tego jajka, ser, ketchup i majonez oraz cała reszta dodatków.
A co do pytania, to ja lubię każdy posiłek ;)
_________________
Stary Ork napisał/a:
Żelki to prawda, dobro i piękno skondensowane w łatwej do przełknięcia formie żelatynowych zwierzątek. Wyobraź sobie świat bez żelków - byłbyś w stanie żyć pośród tego niegościnnego, jałowego pustkowia wiedząc, że znikąd nadzieje?

MORT napisał/a:
Romulus, Tix właśnie cię pobił w redneckowaniu.

Romulus - nie decydujemy o losach świata.
Ł - CHYBA TY
MrSpellu - Rebe, czego nie rozumiesz w zdaniu:
ŻYDOMASONERIA JEST TAJNA, psiakrew? :/
 
 
Tomasz 
Kain Czarny


Posty: 3653
Skąd: Skraj Nieba
Wysłany: 2010-05-25, 08:09   

Należę do tych którzy rano śniadania nie trawią. Dlatego jeśli przed 9 wychodzę z domu to za śniadanie się nie zabiorę. Natomiast jeśli około 10 jestem jeszcze w domu to śniadanie to jest to. Kiełbaski z musztardą albo keczupem albo chrzanem to jest podstawa. Jajecznica z cebulką, albo na boczku, albo moje ulubione jajka na miękko, jedzone tak, że obiera się całe i kroi nożem wzdłuż na połowę, do tego musowo chleb albo buła z szynką. Do kiełbasy czy frankfurterek to jeszcze pomidor się załapie.
Takie śniadanie, koniecznie z rodzinką, to wspaniałe rozpoczęcie dnia.
_________________
"Różnorodność warto celebrować, z niej bowiem rodzi się mądrość." Duiker, historyk imperialny (Steven Erikson "Malazańska Księga Poległych")
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Wydawnictwo Solaris | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,19 sekundy. Zapytań do SQL: 14