Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Audiobooki
Autor Wiadomość
Fidel-F2 


Posty: 9044
Wysłany: 2018-12-25, 15:57   

Ostatnie Królestwo - Bernard Cornwell

Pierwszy tom Wojen wikingów. Opowieść z czasów duńskiego podboju wysp brytyjskich. Autor stara się być w zgodzie z prawdą historyczną na tyle, na ile pozwala mu stan współczesnej wiedzy o tym okresie. Chociaż głównym bohaterem i narratorem jest postać fikcyjna, spotkamy na kartach powieści wiele postaci historycznych. Również realia ówczesnego życia oddane są bardzo wiarygodnie. Od tej strony nie można książce niczego zarzucić.

Pod względem fabularnym jest to typowa powieść przygodowa. Akcja jest wartka, niespodzianek w bród, liczne bitwy, herosi (trzeba jednak przyznać, że bardzo realistycznie wykoncypowani), przyjaźnie i antypatie. Bohater przemierza świat wszerz i wzdłuż, na lądzie i na morzu, jest jeńcem i wodzem, zwycięża i przegrywa. Raz na wozie, raz pod wozem ale zawsze spada na cztery łapy. Ponieważ narracja prowadzona jest w formie retrospektywy, jest opowieścią człowieka u kresu życia, wspominającego lata młodości, od początku do końca wiemy, że mimo najcięższych terminów, z pewnością przeżyje. Oczywiście nie dotyczy to nikogo innego. A że czasy były jakie były, wokół szalała wojna, rzeczywistość była bardzo brutalna, czterdziestolatek uważany był za człowieka w podeszłym wieku a niezamężna siedemnastolatka była starą panną, to trup ściele się tu gęsto. Pomiędzy wydarzeniami natury sensacyjnej, mamy bardzo udanie przedstawiony świat, stosunki społeczne, aspekt religii i wiary, funkcjonowanie rzemiosł, itp.

Cornwell ma lekkie pióro, opowiada zręcznie i zajmująco. I chociaż pod koniec, te ciągłe bitwy i potyczki, ucieczki i pogonie odrobinę zaczęły mnie nużyć, to nie robiłbym z tego wielkiego zarzutu. W końcu to historia wojownika w świecie twardych praw i ciągłej zawieruchy.

Ostatnie Królestwo to całkiem niegłupie, rzetelnie napisane ale jednak przygodowe czytadło. W swojej kategorii to rzecz bardzo dobra.

Odsłuchałem w interpretacji Filipa Kosiora. Bardzo dobra robota.

8/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
Fidel-F2 


Posty: 9044
Wysłany: 2018-12-31, 12:28   

Zwiastun burzy - Bernard Cornwell

Tom drugi Wojen wikingów. Tom pierwszy spodobał mi się, więc poszedłem za ciosem i po jego zakończeniu sięgnąłem od razu po kolejny. I to był chyba błąd. Zwiastun burzy już mnie tak nie wciągnął, częściej się nudziłem, miałem ochotę przeskakiwać niektóre fragmenty. Fabuła rzetelnie oparta na przekazach historycznych, z wkomponowanymi legendami i mitami, jednak często meandruje mieliznami. Niektóre koncepcje wydały mi się doszyte nazbyt grubym ściegiem, niektóre reakcje ludzi zbyt nienaturalne. Wydaje się jakby autor miał chwilami problem z logicznym poukładaniem danych historycznych i własnych pomysłów. Wyraźnie irytująca stał się maniera powtarzania przez autora wybranych informacji. Np. o tym, że w armii duńskiej każdy człowiek to wojownik, a u Anglosasów co najwyżej co czwarty, a reszta to rolnicy z sierpami, kosami, itp, słyszymy co najmniej kilkanaście razy jeśli nie więcej. Podobnie charakterystyka Alfreda Wielkiego, jako naiwnie zaślepionego, fanatycznego chrześcijanina, powtarzana jest nieustannie. Jeśli weźmiemy na warsztat, tak jak ja to zrobiłem, dwa tomy jeden po drugim, to zaczynamy zbliżać się do przekroczenia masy krytycznej w tym względzie. O ile można wybaczyć przypomnienie kilku istotnych wydarzeń z wcześniejszego tomu, mimo iż jednak trochę razi to sztucznością, to nieustanne traktowania czytelnika jakby miał pamięć rozwielitki, już nie. Pomijając te uchybienia, dalej mamy tu, podobnie jak w pierwszej części, przyzwoicie oddane realia ówczesnego świata, choć jest tego wyraźne mniej. Autor skupił się głownie na militarnej stronie - bitwy, potyczki, podchody. Finałowa bitwa, w której, jak podają źródła, Alfred pokonał znacznie silniejszą armię duńską i w zasadzie nic więcej o niej nie wiemy, odrobinę przerosła autora. Momentami, jej wymyślony przebieg jest mocno niewiarygodny. Jednakowoż, nie ma tu tragedii.

Katastrofą natomiast, jest tłumaczenie tytułu - The Pale Horseman na Zwiastun burzy. Raz, że postać jasnego/białego jeźdźca/konia jest istotna w powieści, a dwa, że polski tytuł nie jest w żaden specjalny sposób uzasadniony rozwiązaniami fabularnymi czy koncepcyjnymi.

Odrobinę zaskakującym jest lekki zwrot w stronę fantasy. Mamy tu delikatną, ale jednak wyraźnie działającą magię.

Wraz z upływającym czasem wydaje mi się, że ocena 8/10 dla pierwszego tomu jest odrobinę za wysoka, ale niech będzie. Niestety tom drugi zasługuje w mojej opinii najwyżej na 6/10. Ale mimo wszystko, jest to ciągle zupełnie przyzwoite, historyczne czytadło.

Odsłuchałem w interpretacji Filipa Kosiora. Bardzo dobra robota.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
Fidel-F2 


Posty: 9044
Wysłany: 2019-01-02, 16:29   

Dziewięciu książąt Amberu - Roger Zelazny

Dawno nie obcowałem z czymś stworzonym tak nieudolnie. W tej książce można wskazać tylko jeden pozytywny element. Pomysł na rzeczywistość cieni - wieloświatowość równoległa, która nawet w latach siedemdziesiątych nie była już niczym oryginalny - wydaje się tu nieźle wykombinowany. Ale to wszystko. Cała reszta, realizacja tego pomysłu, to dramat.

Całość, z grubsza, odpowiada wizji świata dziesięciolatka. Ćwierćmilionową armię, tudzież setki (a może tysiące? już nie pamiętam) okrętów gromadzi się kiwnąwszy palcem. Oczywiście jakieś zaopatrzenie, logistyka, itp nie istnieją. Te kilkusettysięczne armie po prostu się ścierają na jakimś polu, pewnie za szkołą na boisku, i w ciągu jednego dnia sprawa się wyjaśnia. Żeby żołnierze nie marzli w mroźnych warunkach, dowództwo każe im po prostu szybciej maszerować. Tego typu pomysłów jest na pęczki. Fabuła jest prymitywna a właściwie krańcowo prostacka, na dodatek nie istnieje w niej jakikolwiek logiczny flow, zdarzenia zdarzają się bo się zdarzają.

Bohaterowie tego badziewia to osobny temat. To jakieś koszmarne ćwierćmózgie retardy myślące z wyprzedzeniem góra sześciosekundowym. Ich przemyślenia, reakcje, działania, są bez wyjątku absurdalnie durne albo pozbawione sensu albo nadęte jak samoocena polityków albo wszystko razem i jeszcze więcej. Postacie z Chłopców z placu broni biją ich dojrzałością, roztropnością, zdroworozsądkowością o dwadzieścia siedem leveli. Chyba nigdy nie spotkałem w literaturze tak skrajnie zidiociałych postaci. W realnym życiu może raptem kilka razy.

Szczytem szczytów są dialogi. Wszystkie, bez żadnego wyjątku, wyjęte z walk o władzę w przedszkolu. Myślę, że z grupy pięciolatków. Sześciolatki wyrażają się chyba odrobinę zgrabniej. Przykładowym i bardzo reprezentatywnym dialogiem jest poniższy cytat:

"- Drżyj Eryku, bo wkrótce przybędę i cię zabiję.
- Ha, ha, ha, ale ja zabiję ciebie wcześniej, będziesz błagał o litość.
- O nie, to ty będziesz błagał o litość wcześniej, bo ja cię zabiję jeszcze wcześniej.
- Ha, ha, ha, ale ja cię zabiję jeszcze wcześniej głupku
- Pszepani, a Eryk się przezywa."

Serio mówiąc, dialogi w tej książce, to najsłabsze dialogi z jakimi się spotkałem w całym moim życiu czytelniczym.

Kiepskie jest tłumaczenie. Powszechne są cudeńka w rodzaju "wypatroszył psa na śmierć", "jeźdźcy jechali na koniach", itp. Czasem trafiają się kalki językowe, grudą przechodzące przez nasze uszy. Nie jest to może przekład najgorszy na świecie ale po prostu słaby.

Przy takich książkach, żałuję, że te wszystkie liczniki internetowych ocen nie pozwalają na przyznawanie zera bo ocena 1/10, najniższa możliwa, jest horrendalnie zawyżona.

Jedna z najgłupszych i najgorzej napisanych książek, z jakimi kiedykolwiek miałem przyjemność, w tym wypadku wątpliwą, się zapoznać.

Odsłuchałem w interpretacji Rocha Siemianowskiego. Jego styl, jak dla mnie, odrobinę zbyt teatralny, zbyt emocjonalny, często nietrafnie.

0/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 19349
Wysłany: 2019-01-02, 18:53   

Ja przebrnąłem jeszcze przez pierwsze kroniki. Potem już szło mi gorzej i zwiększyłem tempo odtwarzania, a od siódmego tomu po prostu przesuwałem co jakiś czas do przodu. Ale nie z sympatii dla cyklu, tylko ze zwykłego "natręctwa" - jak coś zacznę, to muszę skończyć, nie mogę odpuścić. Ale zacząłem się "uczyć" na audiobukach, że można przesunąć do przodu. Niedługo zacznę tak książki czytać zamiast odkładać. :(
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Fidel-F2 


Posty: 9044
Wysłany: 2019-01-10, 13:25   

Polska Piastów - Paweł Jasienica

Wrzuciłem na storytelu trochę z braku laku. Dotarłem do połowy i dałem spokój. Nie żeby było jakoś bardzo złe ale złożyło się kilka elementów a głównie fakt, że się znudziłem. Bo tak naprawdę ja to wszystko wiem, zabrałem się za lekturę 25 lat za późno. Druga rzecz to wiek dzieła. Jednak odrobinę się pozmieniało. A trzeci powód to zbytna nonszalancja Jasienicy przy interpretowaniu faktów. Nie zawsze zgadzam się z przedstawionymi koncepcjami. Ot i tyle.

Potem zacząłem słuchać najnowszego Wegnera - Każde martwe marzenie. Porzuciłem po niecałej godzinie. Nie byłem w stanie skupić uwagi, kompletnie mnie ta opowieść nie interesowała. Może za mało cierpliwy jestem, może stary.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 19349
Wysłany: 2019-01-16, 18:22   

W przerwie między kolejnymi częściami Koła Czasu "wciągnąłem" sobie "Gorączkę Ciboli". Zaskakująco szybko mi poszło, ale trochę też dosłuchiwałem w domu, bo nie chciałem czekać następnej podróży autem. :) Świetna część, aczkolwiek czuję trochę przesyt schematem fabularnym powielanym w każdym tomie. Nadal jest to atrakcyjne, ciekawe. Ale mimo wszystko, przydałby się jakiś kop w ten schemat.

Maciej Kowalik, który w dalszym ciągu czyta, nie obniża poprzeczki. Wciąga w fabułę, delikatnie ją interpretując. Nieźle.

Powieściowa "Ekspansja" już tak odjechała od serialu, że nie warto w ogóle porównywać. Z perspektywy polskiego czytelnika. W USA na rynku jest już przecież siedem części, u nas zaledwie cztery. W 2019 część ósma, a pewnie w 2020-21 dziewiąta, finałowa.

Teraz znowu Jordan.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Fidel-F2 


Posty: 9044
Wysłany: 2019-01-24, 06:09   

Samotność Anioła Zagłady. Adam - Robert J. Szmidt

Zagłada ludzkości w wojnie atomowej. Noo, takiej trochę fikuśnej, bo zasadniczo zniszczone są tylko organizmy żywe. Ludzi nie ma, jest tylko przyroda nieożywiona i pozostałości po cywilizacji, bo rodzaj broni, której użyto podczas wojny, prawie wcale nie spowodował zniszczenia materialnego dorobku ludzkości. Wybrańcy, w ramach programu Arka, mają komory kriogeniczne pomagające przetrwać najgorsze. Jeden kolo zalicza jednak awarię owej komory i żeby przeżyć, musi dostać się do centrum programu, jakiś zyliard mil stąd. Siada więc na motocykl i jedzie przez Amerykę. Jako, że ludzi nie ma, a w powieści musi się coś dziać, to dzieje się wszystko co się da, lawiny, ulewy, powodzie, trzęsienia ziemi, tornada, pożary, itp. Jak się łatwo domyślić, wszystkie próby bohater przechodzi zwycięsko, a pomiędzy tymi przygodami chla whiski, pali krzesła i stoły i bierze kąpiele transportując ręcznie tony wody na któreś tam piętra, bo tam są przecież największe wanny i najlepsze apartamenty w luksusowych hotelach. A do nieluksusowych lokum kolo ma mocną awersję. Summa summarum to taka kopia Alei Potępienia Zelaznego w wersji bravo-girl-light. Fascynujące jak kolejny odcinek Klanu, klasa powieści jest gdzieś z tych poziomów. Tak naprawdę to jest quasi-powieść, opowiadanie rozdmuchane do gargantuicznych rozmiarów. Sama intryga zajmuje kilka procent całości i jest tania jak wszystko w tym dziełku. Nie pomijając zakończenia, które ostatnią sceną wzbudza w czytelniku uczucie politowania krańcową tandetą. Poza tym, mamy w tym cieście sporo rodzynków nawiązujących do popkultury, tak samo disco-polowych jak cała reszta. Najzabawniejszy był, dostępny w każdym kiosku od San Francisco do Filadelfii, zestaw dzieł bardzo poczytnego pisarza Ziemiańskiego, podbijający jakąś tam trylogią, listy przebojów. Oczywiście bzdur logicznych mamy stosowną dawkę. Byłbym rozczarowany gdyby było inaczej.
Gdyby nie to, że Szmidt ma pióro gładkie i naoliwione, nie szło by przez tę papkę przebrnąć. Być może fakt, że zapoznałem się z tytułem w wersji audio, ułatwił odrobinę sprawę. Sam chyba bym nie dał rady.
Odradzam jeśli skończyłeś czternaście lat, w przeciwnym przypadku może ci się spodobać.
3/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
Fidel-F2 


Posty: 9044
Wysłany: 2019-02-01, 16:49   

Zacząłem słuchać Ziarna ziemi Cobleya. Na początku jest scena militarno-bitewna, potyczka niewielkich oddziałów. Zirytowałem się. Sierżant kreowany na starego, łebskiego wirusa, prowadzi starcie jak kompletny debil. Przełamałem w się ale byłem blisko rezygnacji. Może będzie lepiej.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 19349
Wysłany: 2019-02-01, 19:33   

Nie chcę cię zachęcać, naprawdę. Nie będzie. Stężenie idiotycznych pomysłów narasta, nie pamiętam czy w tym tomie, ale kolejne są głupsze.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Fidel-F2 


Posty: 9044
Wysłany: 2019-02-01, 19:56   

To rzucam w diabły. Szkoda czasu. Patrole Łukjanienki będą lepsze?
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 19349
Wysłany: 2019-02-13, 18:07   

ASX76 czytał, ja nie. I nie słuchałem.

"Różaniec" Rafała Kosika. Przesłuchałem na razie trochę ponad godzinkę. I nie wyłączyłem, ale chyba nie spodziewałem się, że wyłączę, ponieważ ksiązki (dla dorosłych) tego autora akurat lubię. Do tego Andrzej Ferenc świetnie czyta i jest na razie ta powieść miłą odmianą i przerywnikiem między kolejnymi "Jordanami". Z którymi chyba sobie zrobię przerwę do lata.

W międzyczasie przesłuchałem też dwie książki Blanki Lipińskiej. "365 dni" i "Ten dzień".

To przeokrutna grafomania. Ta pani od "Greya" pisała lepiej! Ale z pewnością bije "Greya" jeśli chodzi o sceny seksu. Te "powieści" ociekają wręcz pornografią. Fabuła jest głupia i nie robi się nawet na chwilę mądrzejsza. Główna bohaterka to zidiociała pinda, którą autorka kreuje na nie wiadomo jakąś mundralińską i niezależną panią. Moje koleżanki, które to coś czytały określiły ją mianem "kurwiszona". I zgadzam się z nimi. Sam ją tak nazwałem po cichu.

Fabuła przedstawia się tak. Mamy przystojnego i buchającego testosteronem, dobrym smakiem, przemocą i kurtuazją mafioza z Sycylii. W miarę młodego. Pewnego dnia na lotnisku dostrzega kobietę i postanawia ją porwać. Nie dla kaprysu. Otóż kiedyś umierał i miał wizję, w której ją zobaczył. I się zakochał, dom poobwieszał jej portretami i miał bzika. A kiedy okazała się być realnie istniejącą osobą - od razu ją porwał.

Bohaterka jest Polką, znudzoną swoim zaniedbującym ją partnerem, który nie ma takich dużych potrzeb seksualnych jak ona. Ale przecież nie jest pierwszą lepszą! Mafiozo, Massimo porywa ją i daje ultimatum. Może przez rok żyć jak królowa i mieć świat u swoich stóp. Po to, aby go pokochać. A jeśli się nie zgodzi - zabije jej rodzinę.

Nie miną nawet trzy miesiące a ta będzie z nim robić takie akrobacje, że Rocco Sifredi wymięka. :mrgreen: Oczywiście, wszystko potoczy się dobrze. Trochę zamieszania będzie w drugiej części. Z winy bohaterki, gdyż - jak wspomniałem - jej iloraz inteligencji jest odwrotnie proporcjonalny do prób autorki zrobienia z niej mundralińskiej.

Wspominam o tych powieściach (niedługo trzecia część!), ponieważ to niesamowite (podobno) bestsellery. A kobiety niemal nałogowo czytają te wypociny. Moja koleżanka przeczytała, poleciła kolejnej i tak to doszło do mnie. Czytać nie zamierzałem, ale znalazłem w Storytel to zapuściłem w samochodzie.

No jakbym poronosa oglądał momentami i to częstymi. Fabuła kretyńska, bohaterka jest patentowaną idiotką, która śmieszy. Mafiozo też jest śmieszny - że go do tej pory nie zabili to dziwne.

Można posłuchać dla beki. Nie są to długie seanse. :)
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Rashmika 


Posty: 552
Wysłany: 2019-02-13, 18:18   

Romulus, ale ty masz tolerancję na debilizmy... Blankę L. sobie ściągnęłam jako demo na czytnik i po dosłownie po 5 zdaniach wyleciało jako kompletnie meganieczytliwe gówno, a tyś przesłuchał 2 części????
_________________
Odblurbiacz
 
 
Trojan 


Posty: 5382
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2019-02-13, 18:32   

Ja nie ściągnąłem, nie czytałem a widziałem ową Blankę w TV. I mnie starczyło, i dlatego m.in. uważam że nasza cywilizacja musi upaść.
 
 
Fidel-F2 


Posty: 9044
Wysłany: 2019-02-13, 18:38   

Rashmika, nie ma co się dziwić. Im większy szmelc, Romulus wraca częściej, czasem ze cztery razy.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 19349
Wysłany: 2019-02-13, 18:51   

Fidel-F2 napisał/a:
Rashmika, nie ma co się dziwić. Im większy szmelc, Romulus wraca częściej, czasem ze cztery razy.

Hehe, lepsze to niż jakieś przeintelektualizowane pierdziochy dla inteligencików. :mrgreen:

A co do Blanki i jej "powieści" to chciałem się przekonać, czym się tak podnieca żeńska część populacji w Polsce.

I polubiłem autorkę po tym wywiadzie: https://www.newsweek.pl/k...wniczym/29xpjk9 Ale to było już po słuchaniu.
Nie ubrała się w szatki literackie, nie ma złudzeń odnośnie tego, co pisze i jak pisze. Też bym tak chciał. Przemóc się, tworzyć grafomanię dla mas, zarabiać na niej kupę piniendzy i pluć na szyderców szampanem pokazując im faka. :badgrin:
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
toto 
Washington Irving


Posty: 7228
Skąd: Kirinyaga
Wysłany: 2019-02-13, 19:03   

Wydaje mi się, że Romek musi odreagować pracę. Inaczej nie potrafię zrozumieć jego zamiłowania do szmiry.

U mnie teraz "Wywiad z historią" Fallaci. Właściwie to chętnie posłuchałbym Szczerka czy Springera, ale ich wszystkie audiobooki już za mną (no dobra, "Siwy dym" podobno się produkuje, więc pewnie będzie powtórka przez uszy). Wywiady są dobre, ale mają o tyle wadę, że są z przeszłości. Z drugiej strony, niektórzy wywiadowani potrafili dość dobrze przewidzieć tendencje następnych lat. I jak porównamy to do "rozmów" z polskęzbawem to się po prostu płakać chce.
_________________
Naprawdę, nie należy ufać apostołom prawdy. Naprawdę kłamcę zdradza podkreślanie prawdy, jak tchórza zdradza podkreślanie waleczności. Naprawdę wszelkie podkreślanie jest formą skrywania albo oszustwa. Formą narcyzmu. Formą kiczu.
"Oszust", Javier Cercas
 
 
Rashmika 


Posty: 552
Wysłany: 2019-02-13, 20:34   

Romulus napisał/a:
co do Blanki i jej "powieści" to chciałem się przekonać, czym się tak podnieca żeńska część populacji w Polsce.



Sądząc po ilości płodzonego przez baby i dla bab łajna, będziesz miał szpasu na całe dekady...


Romulus napisał/a:
Też bym tak chciał. Przemóc się, tworzyć grafomanię dla mas, zarabiać na niej kupę piniendzy i pluć na szyderców szampanem pokazując im faka. :badgrin:


Remigiusz Mróz był pierwszy.
_________________
Odblurbiacz
 
 
Trojan 


Posty: 5382
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2019-02-13, 21:40   

Nieprawda.
Pierwsza była Katarzyna Michalak.
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 17328
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2019-02-13, 21:42   

Jest takie określenie specyficznego odbiorcy tekstów kultury - "koneser chujni".
Myślę, że Romulus ma niezłe zadatki :-P
_________________
Siamo con clavi, siamo con dio
Siamo con il nostro dio scuro
 
 
Trojan 


Posty: 5382
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2019-02-13, 21:52   

Kiedyś... za koneserów uważało się czytelników Guya N. Smitha, Harrego Adama Knighta czy Grahama Mastertona. Dzisiaj ich twórczość, sprawność pióra bije na glowe takie wynzazki jak Prosta Bianka, Mróz czy Michalak

Osobną kategorią są książki spod znaku rpg
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 19349
Wysłany: 2019-02-14, 07:20   

MrSpellu napisał/a:
Jest takie określenie specyficznego odbiorcy tekstów kultury - "koneser chujni".
Myślę, że Romulus ma niezłe zadatki :-P

Ooooo, coś w ten deseń.
Ile można Pynchona czytać? :mrgreen: Albo Virginię Woolf?
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Fidel-F2 


Posty: 9044
Wysłany: 2019-02-14, 07:31   

Pynchon to chujnia.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
fdv 


Posty: 203
Skąd: Neverland
Wysłany: 2019-02-14, 09:25   

Trojan napisał/a:

Osobną kategorią są książki spod znaku rpg


Ale to nie są książki tylko merchandise w obrębie konkretnego IP.
_________________
W życiu - oczekujemy co najwyżej sporej porcji bezrefleksyjnej zabawy i przyczynku do dalszej zabawy.
 
 
Trojan 


Posty: 5382
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2019-02-14, 09:51   

fdv napisał/a:
Trojan napisał/a:

Osobną kategorią są książki spod znaku rpg


Ale to nie są książki tylko merchandise w obrębie konkretnego IP.


w sumie racja, aczkolwiek są pozycje które mogą jak najbardziej aspirować do miana książki.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 19349
Wysłany: 2019-02-14, 15:22   

Czy ktoś czytał "Różaniec" Kosika? Ponieważ słuchanie go zaczęło mnie nieco denerwować. Czy to błąd w redkacji, czy zamiar autora, że o tej sztucznej inteligencji mówią Gaj, Gaja, czy też Guy? Bo co druga wzmianka z tą nazwą, to inna odmiana. Gaj, Gaja, męczy mnie to. Chyba że to zamierzone.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Fidel-F2 


Posty: 9044
Wysłany: 2019-02-14, 15:34   

g. A. I. a - skąd dokładnie taki skrót, nie wie, jeszcze nie czytałem, wszędzie występuje w takiej formie, chyba, po przekartkowaniu kilkudziesięciu stron nie zauważyłem żadnej innej
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
  
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 19349
Wysłany: 2019-02-14, 15:36   

Takie buty, dzięki. Ale nadal ta odmiana mnie denerwuje.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Trojan 


Posty: 5382
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2019-02-14, 15:42   

Dobrze że nie zaciagaja z e
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 19349
Wysłany: 2019-02-21, 18:37   

Przesłuchałem "Różaniec" Rafała Kosika. Nawet mi się podobało. Choć nie bez zastrzeżeń. Na Goodreads oceniłem 3/5, ale trzecia gwiazdka za zakończenie. Powieść podzielona jest zasadniczo na dwie części. W trakcie czytania pierwszej miałem różne skojarzenia, w którą stronę fabuła się rozwinie. Związane głównie z "zarządzającą" światem sztuczną inteligencją. Autor mnie pozytywnie zaskoczył nie dając żadnej oczywistej odpowiedzi. W drugiej części obawiałem się, że skończyć się może jak w "Seksmisji" :) ale tu również autor trochę pozwodził. Czekałem zatem na odpowiedzi. Okazały się proste i eleganckie. A zakończenie przyniosło satysfakcjonującą konkluzję. W gruncie rzeczy jest to niezła powieść. Do tego dobry lektor, ale słuchałem też lepszych.

Teraz "The Lost Girl" Gillian Flynn. Znam fabułę z filmu, ale postanowiłem dać autorce szansę, ponieważ podobały mi się ogromnie "Ostre przedmioty". Gęsty, duszny, niepojący nastrój tamtej powieści wyróżniał je na tle innych. W "Zaginionej dziewczynie" autorka również stara się wyjść poza banał i sieczkę dorzucając bystrą obserwację dotyczącą małżeństwa, związków, budując postacie, aby nie były tylko papierowymi "zjawami". Zatem nie przeszkadza mi znajomość filmu. Lubię (filmową) Amy, wręcz uwielbiam. Ciekawe, czy ta książkowa też mi przypadnie do gustu.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Trojan 


Posty: 5382
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2019-02-21, 23:33   

Książkowa jest o 300% lepsza ;)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,24 sekundy. Zapytań do SQL: 12