Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
GRA O TRON
Autor Wiadomość
Trojan 


Posty: 4759
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2019-05-21, 19:15   

NCW zdaje się że mówił o cd przygód Aryi na nieznanych wodach/lądach

Ogólnie jestem kontent z całości GoT.
 
 
Sabetha 
Baba Jaga


Posty: 4345
Wysłany: 2019-05-22, 21:55   

W czeluściach internetów widziałam takiego mema, gdzie wyliczono wszystko, co bohaterowie zrobili "for fucking nothing". Nie mogę go teraz odkopać, a szkoda, bo byłby dobrą puentą do tego, co w moim (i nie tylko) mniemaniu poszło nie tak z finałowym sezonem. I wcale nie była to taktyka bitewna ani to, jak zginęli czy przeżyli ci i owi. Ani nawet dlaczego monarchia elekcyjna to zajebiście kiepski pomysł (któż, jak nie my, miałby to wiedzieć najlepiej). To właśnie te "for fucking nothing" tak rozżaliły ów milion z petycją. Pierwsze sezony zbudowały historię wokół zimy, która szła. Wszystkie legendy, aluzje i przepowiednie sugerujące, że kiedy nastanie, wywróci na nice porządek świata, wywołały ogromne oczekiwania. Gra o tron, choć sama w sobie zajmująca, stawała się w tym kontekście sprawą drugorzędną, bo widz wiedział, że idzie zima, dzięki której nie będzie w ogóle istotne, kto siedzi na niewygodnym żelaznym krześle bez poduszki. Ba, nawet jednostki stawały się jakby mniej ważne. W końcu nadchodził koniec świata, nie?
I nagle serial odarto z całej magii. Dosłownie i w przenośni. Po co Bran został Trójoką Wroną? For fucking nothing. Pochodzenie Jona? For fucking nothing. Przepowiednia Mirri Maz Duur? For fucking nothing. Wilkory? For fucking nothing. Azor Ahai i poszukiwania Melisandre? For fucking nothing. Nawet smoki są "kurwa po nic", jakby się tak dobrze zastanowić. I gdyby tego wszystkiego nie było, nie byłoby też niczego złego, po prostu powstałby serial skupiony wokół walki o władzę. I ostatni sezon byłby tej walki całkiem sympatycznym rozwiązaniem. Tymczasem pomiędzy pierwszymi i ostatnimi sezonami nastąpiła brutalna aborcja "Pieśni lodu i ognia" rozumianej jako epicka opowieść o końcu świata, co rozwścieczyło fanów skupionych na tajemnicach, apokalipsie i magii. Osobiście bym takie wyjście kupiła z całym dobrodziejstwem, gdyby ktoś tam się nieco wysilił. Gdyby między wierszami przemycił, że wizje i przepowiednie mogą się sprawdzać w sposób pokrętny, jak ta Daenerys w zrujnowanej sali tronowej (to jedna z rzeczy, która misie bardzo) albo nie sprawdzać się w ogóle, że wiedza, jaką zdobył Bran, nie polega jedynie na podglądaniu ludzi i siedzeniu z miną srającego kota, że koniec świata może oznaczać wiele różnych rzeczy. Tymczasem postawiono na kompletne olanie wszystkiego, co tworzyło magiczne podwaliny Martinowego świata. I tylko smoków żal.
BTW, niektórzy utrzymują, że najlepszym rozwiązaniem byłoby zwycięstwo Nocnego Króla, który siadając na Żelaznym Tronie przypadkiem nadziałby dupę na wtopiony weń miecz z valyriańskiej stali. Nie powiem, urzekła mnie ta wizja.
_________________
"Wewnątrz każde­go sta­rego człowieka tkwi młody człowiek i dzi­wi się, co się stało".
T. Pratchett "Ruchome obrazki"
 
 
Trojan 


Posty: 4759
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2019-05-23, 00:25   

Hę?
Na początku najlepsze w PLiO że ten cały szajs "magiczny" był tylko w opowieściach. Mięchem były te wszystkie polityczne rozgrywki międzyludzkie. Nie jakieś wydumane problemy III świata z zombie, mambo-jambo czy końcem świata.
Popacz ile w naszej historii było tego szajsu.
I co?
Nawet ta zima była zjawiskiem fizycznym, przebadanym przez maestrów, i dającym się wsadzić w jakieś ramy.

Fantasy o końcu ostatecznym, wielkim wrogu masz U Tolkiena... I całej armii naśladowców.

Nie bronię 8 serii, ale spora część zarzutów jest z d tyłka.
 
 
Sabetha 
Baba Jaga


Posty: 4345
Wysłany: 2019-05-23, 15:44   

Ok, może w takim razie wyłożę swoje odczucia na zasadzie analogii:
wiemy, że w powieściach Euron znajduje smoczy róg, który jest ewidentnie magiczny. Wyobraźmy sobie teraz, że spotyka Daenerys i każe komuś na tym rogu zagrać. Jeżeli w tym momencie smoki sfruwają z nieba i na jego rozkaz zaczynają tańczyć lambadę - w porządku, magia zadziałała, wewnętrzna logika świata została zachowana. Może być też tak, że smoki mają na róg wywalone, Euron każe grać, a one robią mu dracarys. Ok, magia jednak nie działa tak, jak się należało spodziewać, errare smokarum est, idziemy dalej. Ostatecznie Euron może róg zgubić, zepsuć, przepić, oddać dziwkom czy po prostu nie zdążyć na nim zagrać. I to też jest w porządku.
A teraz wystawmy sobie, że Euron wiesza róg na ścianie, a gdy spotyka smoki, każe rzucać w nie kamieniami, bo to onegdaj było modne. Czytelnik myśli: halo, tyle pieprzenia o rogu, a teraz nikt na nim nawet nie zagra? Graj, idioto, niech wiem, że ten opis, nad którym omal się z nudów nie zrzygałem, czemuś służył.
A Euron nic. Zachowuje się, jakby w życiu o żadnym rogu nie słyszał.
Wybacz, ale zima, Nocny Król, Trójoka Wrona i niemal cała magia są w serialu tym rogiem. Trzeba go było albo wyp...ć za burtę najdalej w drugim sezonie, albo na nim grać.
_________________
"Wewnątrz każde­go sta­rego człowieka tkwi młody człowiek i dzi­wi się, co się stało".
T. Pratchett "Ruchome obrazki"
 
 
ASX76 
twój stary


Posty: 12613
Skąd: kurna chata
Wysłany: 2019-05-23, 16:30   

Sabetha napisał/a:
W czeluściach internetów widziałam takiego mema, gdzie wyliczono wszystko, co bohaterowie zrobili "for fucking nothing". Nie mogę go teraz odkopać, a szkoda, bo byłby dobrą puentą do tego, co w moim (i nie tylko) mniemaniu poszło nie tak z finałowym sezonem.


Co poszło nie tak najlepiej odda forma obrazkowa:


Sabetha napisał/a:

Tymczasem pomiędzy pierwszymi i ostatnimi sezonami nastąpiła brutalna aborcja "Pieśni lodu i ognia" rozumianej jako epicka opowieść o końcu świata, co rozwścieczyło fanów skupionych na tajemnicach, apokalipsie i magii. Osobiście bym takie wyjście kupiła z całym dobrodziejstwem, gdyby ktoś tam się nieco wysilił.


Ujmę to tak: w sezonach 1 - 4 mieliśmy do czynienia z serialem wysokiej jakości jak na produkt z HBO przystało. Wszystko w nim grało i śpiewało. Decyzje i kreacje postaci
oraz rozwiązania fabularne miały logiczną podbudowę i związki przyczynowo-skutkowe. Innymi słowy, widz nie był traktowany jak idiota, któremu trzeba wszystko wykładać niczym schaboszczaka łopatą na talerz. Do tego nie brakowało zaskakujących zwrotów akcji przy zachowaniu realizmu i nikt tu z bohaterami się nie pieścił. Oglądacz szybko nabrał świadomości, że zginąć może każdy, co stanowiło dodatkową zaletę potęgującą emocje i napięcie. W którymś momencie piątego sezonu "coś" zaczęło się psuć, jednakowoż mimo to w dalszym ciągu było fajnie. Gdy zabrakło literackiego materiału i Benioff & Weiss zostali postawieni przed samodzielnym kleceniem wielowątkowej historii poziom serialu zaczął pikować w dół, do ziemi, czego jakże boleśnie doświadczyliśmy w ósmym sezonie.

Zapewne zapytacie, o co chodzi z tą fujarą, więc proszę bardzo -->

Jak widać Nieskalani mieli niezłe "giwery" w gaciach gotowe do "strzału" :-P
Krytycy krytykujących gdyby zdjęli klapki z oczu, być może by spostrzegli różnice jakościowe w poszczególnych sezonach serialu zaprezentowane w powyższej formie graficznej.
Ósmy sezon jest pełen dziur logicznych, głupot, prostactwa i naciągania. Cały world building wraz bohaterami został spuszczony w kiblu. Z serialu zrobiono wyświechtaną i schematyczną fantasy rodem z pustego hollywoodzkiego blockbustera. To jeszcze HBO? Nie sądzę.

Sabetha napisał/a:


(..) wiedza, jaką zdobył Bran, nie polega jedynie na podglądaniu ludzi i siedzeniu z miną srającego kota (..)

Ta mina chyba dobrze to oddaje -->


Sabetha napisał/a:

Tymczasem postawiono na kompletne olanie wszystkiego, co tworzyło magiczne podwaliny Martinowego świata. I tylko smoków żal.


Smoki zrobiły swoje. Np. tutaj -->


Sabetha napisał/a:

BTW, niektórzy utrzymują, że najlepszym rozwiązaniem byłoby zwycięstwo Nocnego Króla, który siadając na Żelaznym Tronie przypadkiem nadziałby dupę na wtopiony weń miecz z valyriańskiej stali. Nie powiem, urzekła mnie ta wizja.


Zaiste piękna. Niestety, już sama słodko-gorzka zapowiedź zakończenia dawała jasno do zrozumienia, że ta wizja pozostanie tylko w sferze marzeń.
Jeszcze inna wizja zakładała zwłoki Danki zwisające z murów King's Landing i obrzucane łajnem przez część ludu, która przeżyła holocaust. To też byłoby fajne zwieńczenie.
A tymczasem dostaliśmy kolorowe obrazki capiące romantycznym kiczem na wiele mil -->

Jak na koniec bezlitosnej morderczyni niewinnych, w tym kobiet i dzieci, która puściła z dymem King's Landing, nie wspominając już o wcześniejszych zbrodniach, to jest - używając terminologii "Mortal Kombat" -> babality.

Co do Jonka Śniega -->

Warto dodać, że Szary Robal i jego armia długo na Naath nie pożyją, więc tym bardziej można było tę "ofiarę" J.Ś sobie darować. Zwłaszcza że nie ma ani Muru, ani żadnego zagrożenia, a wskrzeszeniec zasłużył sobie na najwyższą nagrodę unieszkodliwiając na amen Szaloną Królową. No, ale wtedy Bran "Mam na Wszystko Wyjebane" nie mógłby zostać "erekcyjnym" królem :-P
_________________
Buk, Hodor, Dziczyzna
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18914
Wysłany: 2019-05-23, 18:58   

Miałem nie odpowiadać, ale ASX swoim trolowaniem na Największy Pierdolet jeśli chodzi o "Grę o tron" nie pozostawił mnie obojętnym. :-P

Nie będę się powtarzał, jak bardzo Z DUPY wzięty jest zarzut o "braku twórczości" Martina, jeśli chodzi o scenariusze. MONSTRUALNOŚĆ tego PIERDOLETU musi być porażająca dla każdego, kto czytał "Ucztę..." i "Taniec...". :-P

Idąc tropem twórczości Martina przed nami byłoby jeszcze z pięć lub sześć sezonów. Trudno rozważać, czy to dobrze, czy źle.

Zacznę od najpoważniejszego "zarzutu" ASX-a dotyczącego odpłynięcia Szarego Robaka i Nieskalanych i możliwości dania Jonowi tronu.

Naprawdę to miałoby ręce i nogi? Kolejny Targaryen na tronie? Kolejne niebezpieczeństwo, że mu odpali? I komu to było na rękę? Sansie? Niezależny i stawiający się niby-brat, czy prawdziwy brat, który jest łagodny jak baranek i skinieniem głowy zapewnił jej koronę?

No doprawdy, powstań Jon i rządź nami, co tam ambicje, niebezpieczeństwa i to, że jesteś Królobójcą. Przypomnę tylko, że Jaime Lannister zabił Szalonego Króla i mimo że uczynił dobry uczynek - to zasmrodzone honorem poćpiegi pokroju Neda Starka i innych honorowych misiów-patysiów, nazywali go Królobójcą. I gdyby tylko nie był Lannisterem, to pewnie marnie by skończył. Sprawiedliwość! :)

Ale spoko - Jon Snow na króla w nowym porządku. :)

Bran ma na wszystko wyjebane? Really? Widzi przeszłość i przyszłość. Nie wpływa na nie - przynajmniej nic o tym nie wiadomo, poza "Hold the door". Zresztą, Wrona pokazała mu, z czym się to wpływanie wiąże i odrobił chyba lekcję. Bran ma wyjebane zatem? A jego odpowiedź Sansie? On wiedział, że to jest scenariusz, który zapewni pokój Westerso, dlatego przyjął koronę. A potem miał ją oddać Jonowi? Łał. Naprawdę, łał. :)

Sabetha napisał/a:
W czeluściach internetów widziałam takiego mema, gdzie wyliczono wszystko, co bohaterowie zrobili "for fucking nothing". Nie mogę go teraz odkopać, a szkoda, bo byłby dobrą puentą do tego, co w moim (i nie tylko) mniemaniu poszło nie tak z finałowym sezonem. I wcale nie była to taktyka bitewna ani to, jak zginęli czy przeżyli ci i owi. Ani nawet dlaczego monarchia elekcyjna to zajebiście kiepski pomysł (któż, jak nie my, miałby to wiedzieć najlepiej). To właśnie te "for fucking nothing" tak rozżaliły ów milion z petycją. Pierwsze sezony zbudowały historię wokół zimy, która szła. Wszystkie legendy, aluzje i przepowiednie sugerujące, że kiedy nastanie, wywróci na nice porządek świata, wywołały ogromne oczekiwania. Gra o tron, choć sama w sobie zajmująca, stawała się w tym kontekście sprawą drugorzędną, bo widz wiedział, że idzie zima, dzięki której nie będzie w ogóle istotne, kto siedzi na niewygodnym żelaznym krześle bez poduszki. Ba, nawet jednostki stawały się jakby mniej ważne. W końcu nadchodził koniec świata, nie?


Jest też taki twit jakiegoś krytyka, który cztery, czy pięć lat temu zaczął oglądać "Grę..." i napisał, że robi to po to, aby przekonać się, jak bardzo znienawidzi jej finał. :)

Kwestia oczekiwań fanów to dziś sprawa niebagatelna. Soszal mendy pokroju Tłitera i Fejsbuka dały narzędzie do ręki wszelkiej maści freakom i histerycznym poćpiegom, które sieją panikę, lub wzmożenia moralne czy oburzenia zwykłe, bo jakiś ich ulubiony bohater został potraktowany nie tak, jak powinien.

Na przykład oburzenie na to, że w jakimś materiale Thanos z "Avengersów" został okreslony jako socjopatyczny morderca, czy coś takiego. Łoburzenie było takie, że pod wpływem tych poćpiegów Marvel czy inny serwis wycofał taką charakterystykę postaci.

"Grze o tron" towarzyszyła od początku tego typu histeria no-lajfów, którzy przypisywali serialowi znaczenia i wagę, której on nigdy nie miał. Nawet dziennikarz, którego lubię i szanuję, Bartosz Węglarczyk, napisał po finale, że "Gra o tron" była odbiciem naszych lęków, czy rzeczywistości, czy coś podobnie idiotycznego. Skrzywiłem się w uśmiechu z odrobiną pogardy czytając te wynurzenia. Aczkolwiek, sam nie jestem wolny od tego typu histerycznym i przesadzonych oczekiwań. Zdarza się, jeśli coś dobrze rozbudza i gra na emocjach. I oby tak było. Ale, do jasnej ciasnej, trzeba zachować też zdrowy dystans i odrobinę zdrowego rozsądku.

Bo potem sadzi się monstrualne pierdolety o braku Martina przy serialu. :)

Sabetha napisał/a:
I nagle serial odarto z całej magii. Dosłownie i w przenośni. Po co Bran został Trójoką Wroną? For fucking nothing. Pochodzenie Jona? For fucking nothing. Przepowiednia Mirri Maz Duur? For fucking nothing. Wilkory? For fucking nothing. Azor Ahai i poszukiwania Melisandre? For fucking nothing. Nawet smoki są "kurwa po nic", jakby się tak dobrze zastanowić. I gdyby tego wszystkiego nie było, nie byłoby też niczego złego, po prostu powstałby serial skupiony wokół walki o władzę. I ostatni sezon byłby tej walki całkiem sympatycznym rozwiązaniem. Tymczasem pomiędzy pierwszymi i ostatnimi sezonami nastąpiła brutalna aborcja "Pieśni lodu i ognia" rozumianej jako epicka opowieść o końcu świata, co rozwścieczyło fanów skupionych na tajemnicach, apokalipsie i magii. Osobiście bym takie wyjście kupiła z całym dobrodziejstwem, gdyby ktoś tam się nieco wysilił. Gdyby między wierszami przemycił, że wizje i przepowiednie mogą się sprawdzać w sposób pokrętny, jak ta Daenerys w zrujnowanej sali tronowej (to jedna z rzeczy, która misie bardzo) albo nie sprawdzać się w ogóle, że wiedza, jaką zdobył Bran, nie polega jedynie na podglądaniu ludzi i siedzeniu z miną srającego kota, że koniec świata może oznaczać wiele różnych rzeczy. Tymczasem postawiono na kompletne olanie wszystkiego, co tworzyło magiczne podwaliny Martinowego świata. I tylko smoków żal.
BTW, niektórzy utrzymują, że najlepszym rozwiązaniem byłoby zwycięstwo Nocnego Króla, który siadając na Żelaznym Tronie przypadkiem nadziałby dupę na wtopiony weń miecz z valyriańskiej stali. Nie powiem, urzekła mnie ta wizja.

Trochę będę nawiązywał do książek, ale postaram się to robić tylko dla porównania, które jest niezbędne i również - po raz kolejny - obnaża monstrualność pierdoletu o udziale Martina.

Bran został Trójoką Wroną z konkretnego powodu - jego poprzednik widział przeszłość i przyszłość. I w tej przyszłości to Bran miał go zastąpić. Jako przenośna pamięć ludzkości. :) I postać kluczowa w wojnie z Nocnym Królem. I tak się stało. Bran był kluczową postacią. To jego chciał dopaść Nocny Król, aby wyeliminować szansę ludzkości, kiedy będzie zwyciężał. Fakt, jak wszystko w tym serialu - i książkach, jak na razie! - co wiąże się z Nocnym Królem, było to opowiadane skrótowo i umownie.

Bo w książkach też, jak na razie, Bran nie miał szans stać się kimś innym, niż "nawiedzonym" kaleką na wózku. Żadnym wojownikiem, nekromantą, sramantą, czy niewiadomo jeszcze kim. Miał być kimś w rodzaju proroka. Co najwyżej. Poprawcie mnie, jeśli w ksiązkach jest inaczej.

Pochodzenie Jona - kolejny Targaryen na tronie. W książkach też nic nie ma o jego przeznaczeniu. Co więcej, w zasadzie nie żyje już nikt, kto mógłby prawdę o nim odkryć. Poza Howlandem Reedem. Ale ten w ogóle się nie pojawiał w serialu, ani w ksiązkach. Chyba że w opowieściach o przeszłości, które snuł Jojen Reed lub przypominał sobie o nim Ned Stark. Może później się pojawi i coś potwierdzi, bo jego słowo będzie miało olbrzymią wartość. Aczkolwiek, nie wiadomo. Może Sam to rzeczywiście odkryje w jakimś rękopisie. Ale tak naprawdę, po czterech powieściach jest to nadal jedna z wielu tajemnic, które wcale ale to wcale nie muszą znaleźć wyjaśnienia. Martin wiele razy udowadniał, że oczekiwania w tym zakresie go nie interesują. Gmatwając tą przeszłość.

Zatem tak, wątek pochodzenia Jona może być po prostu po nic. Dodaje mu kolorytu, ale wcale Martin nie musi go objawiać światu i pozostawić go jako tajemnicę, która jest chwytem, aby podnosić napięcie i oczekiwania czytelników.

To samo dotyczy przepowiedni Miri Maz Duur. W zasadzie zwróćcie uwagę, jeśli czytaliście książki, jak ta przeowiednie o zdradach, które czekają Daenerys okazały się błahe i trywialne w rzeczywistości. Chyba że Martin też tu czytelników oszukał i dopiero te zdrady nadejdą.

Wilkory. Zarówno w serialu i powieściach dwa wilkory zostają wyeliminowane już na starcie. W trzecim odcinku pierwszego sezonu, jeśli pamiętam. I jeszcze przed połową "Gry o tron". I tyle o ich magiczności. I tyle o ich znaczeniu dla fabuły. Chyba że symbolicznym. Zostały zatem wilkory chłopaków już w pierwszej części. Jest jeszcze wilkor Aryi, ale też nic nie zapowiada, aby w kolejnych powieściach Nymeria miała stać się czymś więcej niż dzikim potworem grasującym po lasach.

Trzeci sezon - pada kolejny wilkor. No jaka magiczność niesamowita! Też tylko w warstwie symbolicznej, bo śmierć dosyć błaha, typowa. Zostają trzy wilkory - Rickona, Brana i Jona. Ich los jest nieznany. Ale sądząc po losie tych trzech już wyeliminowanych (poza Nymerią, która też została wyeliminowana, ale nie fizycznie), nie można się spodziewać, że los wilkora Rickona i Brana będzie inny niż w serialu. Może Brana nie, gdybym miał się zakładać. Tak samo, jak może nie Jona. Zatem, jeśli tylko Martin skończy PLiO, to obstawiam, że zostaną tylko dwa wilkory.

I zwróćcie uwagę - ani w serialu, ani w powieściach nie pełnią one roli innej niż większych psów/wilków, które są maskotkami Starków. Żadnej innej. Nawet wilkor Brana nie przejawia żadnej magiczności ani nic nie znamionuje jego większej roli w fabule poza tym, że Bran staje się wargiem i widzi i biega w jego ciele. Ale to nie zasługa wilkora. Wśród Dzikich też są wargi.

Azor Ahai i poszukiwania Melisandre - łatwizna. W serialu jest jak w książkach. To Stannisa Melisandre uważa za namaszczonego przez jej boga. A jej bóg jej z błędu nie wyprowadza do końca. W serialu inaczej niż w powieściach, ale pewnie z tym samym skutkiem, los Stannisa jest przesądzony. I tyle, jeśli chodzi o siłę tych przepowiedni. Kolejna igraszka Martina. Bardzo zręczna i bardzo mu się to chwali. Ale nic więcej. Element nieprzewidywalności w fabule, gra lub zabawa z konwencją fantasy - gdzie jakiś pastuch zostaje Wybrany i oczywiście nikt się nie myli, wszyscy wiedzą, że on to On i żadnej dyskusji. Martin tym Azorem Ahai właśnie podjął dyskusję z tym zapleśniałym i ogranym motywem. Czy okaże się nim Jon, czy Daenerys - to nie ma żadnego znaczenia. Ponieważ Pan Światła nie zjedzie na chmurze i nie pobłogosławi go wprowadzając God Level do powieści. Martin rozegrać może ten wątek, tak jak twórcy serialu. Czyli nonszalancko, pogrywając do końca z konwencją fantasy. I oby tak było, bo to jeden z atutów PLiO.

Nocny Król. Oczywiście, podtrzymuję że ten wątek został potraktowany najsłabiej. Ale nie zmienia to pewnych faktów zarówno w serialu, jak i powieściach.
Otóż w książkach Nocny Król w ogóle się nie pojawia. Co najwyżej w opowieściach. Ale mają one status bajek, w które nikt nie wierzy. Nie jest jasne, czy w ogóle istnieje. Zapewne tak. Ale po czterech powieściach wiadomo o tym niewiele. Tak samo, jak o armii umarłych. Wiadomo że istnieje. Tylko to.

Zwracam uwagę, że Martin planuje tylko dwie powieści jeszcze. W powieściach jego wprowadzenie jest łatwiejsze niż w serialu. Też wymaga sporej ilości stron, ale mimo wszystko łatwiej jego historię opowiedzieć.

W serialu jest więcej Nocnego Króla niż we wszystkich dotychczasowych powieściach Martina. I cóż on takiego robi? Nic. Prowadzi swoją armię. Łypie tymi swoimi oczętami niebieskimi. Przez chwilę pojawia się scena, która pokazuje jak doszło do jego "narodzin". Kim był ten nieszczęśnik? Nie wyjaśniono. Za to "fanbaza" - ło, ci to poszli po całości, zarówno jeśli chodzi o książki i o serial. Czego, a raczej kogo tam nie ma? Wobec braku wiarygodnych tropów - wszystkie te teorie są z dupy. Ale tak wszystkich podnieciły ich własne wyobrażenia, że oderwali się od realiów. Bo w serialu nikt historii NK w ogóle nie opowiada, ani nie snuje teorii. Nic. Niente. Skąd w ogóle pomysł, że musi się to wyjaśnić? Z oczekiwań. Z naczytania się powieści fantasy, w których wszystko zawsze się wyjaśnia. Zbrodnią scenarzystów było to, że - jak u Martina - wcale nie planowali tego wyjaśniać. Ale fanbaza już wiedziała, że MUSI to zostać wyjaśnione. I się obraziła, kiedy tego nie zrobili.

Zatem, po czterech powieściach Martina wcale się nie zgadzam, że w serialu rozmyto czy zniszczono elementy magiczne. Martin dawkował je oszczędnie, przez to tak bardzo pobudzały wyobraźnię. Ale wcale nie oznacza to, że ma zamiar nimi uderzyć mocniej. Zresztą, to będzie koniec PLiO, upadek tej serii, kiedy magia wyrwie się autorowi spod kontroli.

Zatrzymajmy się przy rogu. W powieściach Euron dał go swojemu bratu Victarionowi. Aby przywiózł mu smoki. Hmm... Czy jak na przechuja, którym wydaje się być Euron, nie wydaje się wam to mocno naciągnięte? Wręcz naiwne? Victarion, który rywalizuje z bratem, chciał być królem, jest głodny chwały i sławy, spełni jego życzenie? Tak potulnie przywiezie mu żonę i smoki? To ten Euron jest większym idiotą, niż był w serialu, jeśli tak uważa. :)

Zajmijmy się na koniec wątkami "z dupy" w powieściach. Plan Eurona/Victariona. Byłoby zabawnie, gdyby poszło wszystko zgodnie z nim. I bez szans na spodziewany przez wszystkich finał. Zatem coś pójdzie nie tak. A Daenerys zdobędzie flotę. Prawdopodobnie w ostatnim tomie, bo jakoś w kolejny jeszcze tego nie widzę. Wszak dopiero trafiła na khalasar. Fchuj daleko do wszystkiego co ma znaczenie dla jej fabularnej roli. Ale spoko, na pewno Martin zmieści się ze wszystkim w dwóch częściach i nie będzie "fanfika", jak w serialu.

Plan księcia Dorne. Spektakularny w swoim zarysie, wymagający lat prowadzenia zręcznej polityki i knucia. Ależ mi poprawił humor po słabiźnie, jaką była reszta "Uczty...". A potem jest "Taniec..." i plan ten został - dosłownie - zdmuchnięty jednym powiewem ze smoczej paszczy.

Aha, nie zapominajmy o kolejnym pretendencie do tronu. Który ma szansę przeżyć spotkanie ze smokiem z wiadomych powodów. I co najwyżej ma szansę na miejsce na jednym z nich. Na trzecim będzie siedział Jon.

I tyle na razie. Cholera, może jakiś artykuł napiszę w wolnej chwili, w którym rozprawię się z krytyką serialu. :)
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Beata 
deformacja IU


Posty: 4958
Wysłany: 2019-05-23, 19:30   

Romulus napisał/a:
Cholera, może jakiś artykuł napiszę w wolnej chwili, w którym rozprawię się z krytyką serialu. :)

Nawet nie wiesz, jak lubię, gdy ludzie sami dochodzą do właściwych wniosków. //evil

Pisz. :)
_________________
Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem.
Karl Popper
 
 
Tomasz 
Kain Czarny


Posty: 3712
Skąd: Skraj Nieba
Wysłany: 2019-05-23, 19:33   

Romulus twoje wywody z jakością serialu nie mają nic wspólnego. Wg mnie serial jet słaby w ostatnim sezonie nie dlatego jakie rozwiązania podaje tylko jak je podaje. Jeśli w jednej scenie z Tyrionem pada, że Bran robi go namiestnikiem, bo to będzie kara dla niego i będzie musiał naprawić to co zepsuł, to jak w następnej scenie Tyrion z resztą wesołej bandy na małej radzie dyskutuje z wesołością i żartami o odbudowywaniu burdeli to się to po prostu gryzie i jest głupie.
Jeśli Jon ma dwie sceny i pół rozmowy na podjęcie teoretycznie kulminacyjnej i najbardziej w założeniu dramatycznej sceny zabicia Dany, to jest to nieudolne i tyle. Bo ani to nie jest zaskoczenie, jak przy Krwawych Godach, ani nie jest to smutne, ani dramatyczne. Wychodzi śmiesznie. Jon zarzuca jej zabicie masy ludzi, a ona mu odpowiada coś na uzasadnienie, on płacze o dzieciach, ona odpowiada i wtedy pada decydujące: "ocalisz Tyriona?" "Nie". Ciach nożem. Czyli jakby powiedziała: "Dla ciebie ocalę" to luzik i by nie zabił?
Dlaczego Jon z dzikimi odchodzi za mur? Pewnie mają powód. Nawet go jestem w stanie wyłożyć, podoba mi się wybór Jona, ma uzasadnienie, ale w serialu nie podają pół zdania na ten temat, po tym jak przez cały czas dzicy chcą na południe, a Jon ich przeprowadza nawet żeby tam ziemię uprawiali. Halo! Jakieś motywacje?
Ten serial grał motywacjami postaci i budował je świetnymi dialogami, a w finale walnęli po pół zdania na odpieprz.
I Tyrion przekonujący wszystkich do kandydatury Brana tym, że ma najlepszą historię to już ubaw. Bo jego historia w porównaniu z historią Jona jest malutka. Tamten był wśród dzikich, obronił mur, pokonał Króla za Murem, przeciągnął dzikich na swoją stronę, zginął, zmartwychwstał, odbił północ, zjednoczył ją, został Królem Północy, przekonał Matkę Smoków do pomocy do walki z Innymi, poprowadził północ do zwycięstwa w wojnie z Nocnym Królem, latał na smoku, bzykał ciotkę, jest prawowitym następcą tronu, zabił oszalałą ukochaną która chciała rządzić westeros, a oni na tej radzie nic o nim się nawet nie zająknęli. Taki jego najlepszy przyjaciel Sam w finałowym odcinku nie poświęcił mu pół myśli i jednego słowa.
Niech się to wszystko tak kończy. Po prostu myślę, że gdyby dobrze ten sezon zrobili to byśmy piali z zachwytu po takich samych rozwiązaniach fabularnych.
Po dwóch latach kręcenia i montowania tego sezonu to te kubki z kawą i butelki plastikowe z wodą po prostu podkreślają kiepskie wykonanie a nie pomysły na rozwiązania fabularne.
_________________
"Różnorodność warto celebrować, z niej bowiem rodzi się mądrość." Duiker, historyk imperialny (Steven Erikson "Malazańska Księga Poległych")
 
 
Sabetha 
Baba Jaga


Posty: 4345
Wysłany: 2019-05-23, 20:30   

Romulusie, zawsze podziwiałam Twoją cierpliwość, teraz podziwiam ją jeszcze bardziej :mrgreen:

Romulus napisał/a:
Naprawdę to miałoby ręce i nogi? Kolejny Targaryen na tronie? Kolejne niebezpieczeństwo, że mu odpali? I komu to było na rękę? Sansie? Niezależny i stawiający się niby-brat, czy prawdziwy brat, który jest łagodny jak baranek i skinieniem głowy zapewnił jej koronę?


W dodatku Bran straciłby twarz, gdyby uprawiał tak jawny nepotyzm, a Jon tak naprawdę chciał pójść za Mur. Jednakowoż.

W serialu Jon nie chce tronu, nie interesuje go korona, najchętniej służyłby Daenerys. Okazuje to, pędząc do rodzeństwa i mówiąc: "Ho ho, jestem Targaryenem, patrzcie, mam prawo do tronu, helloou!", gdy wystarczyłoby, gdyby po ludzku oznajmił Samowi: "Słuchaj, chłopie, mam w dupie cały ten tron, weź nikomu nie mów, bo tylko mi kłopotów narobisz, ok? Piwo ci postawię, jakąś fajną maesterską fuchę załatwię, tylko siedź cicho". Bran i tak ma na to wywalone, skoro przewiduje, że to on zasiądzie na tronie. Nie pisnąłby więc słówka.

Romulus napisał/a:
Zdarza się, jeśli coś dobrze rozbudza i gra na emocjach. I oby tak było. Ale, do jasnej ciasnej, trzeba zachować też zdrowy dystans i odrobinę zdrowego rozsądku.


Romulusie, ja czwarty odcinek oglądałam przez trzy tygodnie i finalnie kompletnie mnie nie obeszło, kto wsadził dupę na ten tron. Wzruszyłam się odrobinę przy scenach Drogona i Ducha. I nadal mi się to, co zobaczyłam, nie bardzo podoba.

Romulus napisał/a:
Bran był kluczową postacią. To jego chciał dopaść Nocny Król, aby wyeliminować szansę ludzkości, kiedy będzie zwyciężał. Fakt, jak wszystko w tym serialu - i książkach, jak na razie! - co wiąże się z Nocnym Królem, było to opowiadane skrótowo i umownie.


Trójoka Wrona 1.0 siedział w grocie za Murem jakiś wpizdylion lat i Nocny Król o tym świetnie wiedział. Będąc nim, obstawiłabym tylko teren i czekała, aż wszyscy w środku zdechną z głodu. Albo ze starości. Albo z innego powodu. Nieumarli raczej się nigdzie nie śpieszyli, mogli czekać w nieskończoność. A jakby się dobrze rozglądali, to Bran nie miałby szansy w ogóle zbliżyć się do tej jaskini. A gdyby nawet zombie przysnęły, to podczas wychodzenia żaden Hodor by nie pomógł.

Romulus napisał/a:
Może Sam to rzeczywiście odkryje w jakimś rękopisie. Ale tak naprawdę, po czterech powieściach jest to nadal jedna z wielu tajemnic, które wcale ale to wcale nie muszą znaleźć wyjaśnienia. Martin wiele razy udowadniał, że oczekiwania w tym zakresie go nie interesują. Gmatwając tą przeszłość.


Mnie by się najbardziej podobało, gdyby nie odkrył tego nikt poza czytelnikiem. Byłoby to szalenie irytujące, ale lepsze od: ok, odkryliśmy, to nic z tym nie zróbmy.

Romulus napisał/a:
To samo dotyczy przepowiedni Miri Maz Duur. W zasadzie zwróćcie uwagę, jeśli czytaliście książki, jak ta przeowiednie o zdradach, które czekają Daenerys okazały się błahe i trywialne w rzeczywistości. Chyba że Martin też tu czytelników oszukał i dopiero te zdrady nadejdą.


Gdyby maegi rzekła Daenerys: słuchaj, młoda, nie urodzisz już więcej, bo ten poród martwego dziecka zniszczył ci macicę, sorry. A tak w ogóle zapowiada się, że będziesz miała ciekawe życie, ale nie jestem pewna, bo magia to bull shit - byłoby absolutnie ok. Gdyby przepowiedni nie było - byłoby absolutnie ok. Gdyby na nich polegała, a okazałoby się, że przez to narobiła głupot - byłoby ok. Udawanie, że w ogóle ich nie było - absolutnie nie ok.

Romulus napisał/a:
Wilkory. Zarówno w serialu i powieściach dwa wilkory zostają wyeliminowane już na starcie. W trzecim odcinku pierwszego sezonu, jeśli pamiętam. I jeszcze przed połową "Gry o tron". I tyle o ich magiczności. I tyle o ich znaczeniu dla fabuły.


Nie chodzi o to, że nie pełnią żadnej roli. Zwiastują zimę, która nadchodzi. W powieściach, bo ta w serialu wygląda cieniej, niż średnio zaawansowana u nas na wschodzie. A skoro już przy tym jestem, to w powieściach Inni przychodzili z zimą. Nie na odwrót. Niby kosmetyczna różnica, ale jednak istotna, jeśli Martin będzie konsekwentny.

Romulus napisał/a:
To Stannisa Melisandre uważa za namaszczonego przez jej boga. A jej bóg jej z błędu nie wyprowadza do końca. W serialu inaczej niż w powieściach, ale pewnie z tym samym skutkiem, los Stannisa jest przesądzony. I tyle, jeśli chodzi o siłę tych przepowiedni.


Wcale nie łatwizna. W powieściach Pan Światłości nie jest tylko figurą do modlenia, bo Melisandre ma całkiem spore możliwości, jeśli chodzi o magię. Może źle interpretować jego wskazówki albo być robiona w bambuko dla frajdy (nie sądzę, jest postawiony niejako w opozycji do mocy Innych, więc pewnie się biedak stara, jak może) albo improwizować po tym, jak utraciła z nim łączność, ale wypadałoby jakoś ten problem rozwiązać. Choćby przez stwierdzenie: ups, pomyliłam się, Arya, ty mi wyglądasz na taką, co sobie poradzi, w końcu inne bóstwo cię wspiera, a jeśli nawet nie, to jesteś sprytna, idź, a ja poświęcę życie, żeby się zombiaki nie zorientowały.
Jeden mały detal uwiarygodniłby ten Aryowy skok z dupy, nie sądzisz? Ale nie, Melisandre wie, że umrze przed świtem, cytuje kwestie, których nie mogła słyszeć, a wpada na pomysł ze Starkówną jakby znienacka.

Romulus napisał/a:
Nocny Król. Oczywiście, podtrzymuję że ten wątek został potraktowany najsłabiej. Ale nie zmienia to pewnych faktów zarówno w serialu, jak i powieściach.
Otóż w książkach Nocny Król w ogóle się nie pojawia. Co najwyżej w opowieściach. Ale mają one status bajek, w które nikt nie wierzy. Nie jest jasne, czy w ogóle istnieje. Zapewne tak. Ale po czterech powieściach wiadomo o tym niewiele. Tak samo, jak o armii umarłych. Wiadomo że istnieje. Tylko to.


W powieściach w ogóle Inni są inni niż w serialu. Nocny Król romansuje z lodową pięknością, Craster się z nimi porozumiewa, wydają się w sumie odrębną rasą o nieustalonych motywacjach. Wiem, że nie sposób tego tajemniczego statusu utrzymać, jeżeli Martin chce coś wyjaśnić. Ale przerobienie wątku z takim potencjałem w zwykłe zombie walk do Winterfell - no żal. I smutek.

Romulus napisał/a:
W serialu jest więcej Nocnego Króla niż we wszystkich dotychczasowych powieściach Martina. I cóż on takiego robi? Nic. Prowadzi swoją armię. Łypie tymi swoimi oczętami niebieskimi.



No właśnie :P

Romulus napisał/a:

Zatem, po czterech powieściach Martina wcale się nie zgadzam, że w serialu rozmyto czy zniszczono elementy magiczne. Martin dawkował je oszczędnie, przez to tak bardzo pobudzały wyobraźnię. Ale wcale nie oznacza to, że ma zamiar nimi uderzyć mocniej. Zresztą, to będzie koniec PLiO, upadek tej serii, kiedy magia wyrwie się autorowi spod kontroli.


Wcale nie. Może nimi zagrać jak Abercrombie Bayazem w Pierwszym Prawie. I wtedy będę pierwszą, która wyprawi mu owacje na stojąco.

Romulus napisał/a:
Zajmijmy się na koniec wątkami "z dupy" w powieściach. Plan Eurona/Victariona. Byłoby zabawnie, gdyby poszło wszystko zgodnie z nim.


Byłoby chujowo, gdyby Martin kompletnie zapomniał o tym wątku, a także o innych, z którymi nie wie, co począć, i poszedł robić ze swoimi bohaterami co innego. Jak twórcy serialu.
_________________
"Wewnątrz każde­go sta­rego człowieka tkwi młody człowiek i dzi­wi się, co się stało".
T. Pratchett "Ruchome obrazki"
 
 
Fidel-F2 


Posty: 8568
Wysłany: 2019-05-23, 21:18   

Macie nasrane we łbie. A Romulus, najbardziej.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
Sabetha 
Baba Jaga


Posty: 4345
Wysłany: 2019-05-23, 21:22   

Też Cię, Fidelu, bardzo lubimy :mrgreen:
_________________
"Wewnątrz każde­go sta­rego człowieka tkwi młody człowiek i dzi­wi się, co się stało".
T. Pratchett "Ruchome obrazki"
 
 
ASX76 
twój stary


Posty: 12613
Skąd: kurna chata
Wysłany: 2019-05-24, 02:14   

Romulus napisał/a:


A ta petycja idiotów z internetu śmieszy mnie niepomiernie. HBO również rozśmieszyła, choć ujęli to dosadniej twierdzeniem, że nie zajmują się czytaniem takich rzeczy. :)

W ogóle hejt na ten serial jest w połowie wzięty z niczego. I chyba był nie do uniknięcia, bo nie dałoby rady zaspokoić wszystkich.

Scena zabicia Daenerys - miodzio. I co z tego, że zapowiedziana w pewien sposób? A jak miałoby to wyglądać? Bo według mnie wyglądało tak jak powinno.

Rozmowa Jona z Tyrionem a potem Jona i Daenerys to były naturalne, logiczne konsekwencje. Zresztą, Tyrion pięknie podsumował Daenerys wyliczając jej wszystkie istotne czyny i stojące za tym motywacje, które ją tylko umacniały w dalszych "dokonaniach". Ale, oczywiście, nie wszystkich to przekona, bo za mało było odcinków, w których bohaterowie znosiliby cierpienia egzystencjalne. :-P

Plusy dodatnie za to, że scenarzyści nie wymyślali wszystkim dobrych zakończeń. Choć, czy dla Jona wymyślili jednak złe? Najlepsze z możliwych. I dla niego. I dla wszystkich innych - żadnego więcej Targaryenowania do tronu.

Z drugiej strony, po tym jak Szary Robak i jego ekipa opuścili Westeros, to czy był sens dotrzymywania tej umowy? Oczywiście, że tak. Vide: Sansa. :) Dla nikogo Jon nie byłby dobrym wyborem.

Wątki Brana, Tyriona i reszty pomniejszych bohaterów zostały zakończone tak, jak powinny. I chciałbym dodać jeszcze, żeby znowu "odkopać" Martina - że serial skończył się tak, jak z grubsza Martin planował zakończyć swoje książki. (..)

Podobał mi się ten odcinek finałowy i z fanfikiem nie miał nic wspólnego. Aczkolwiek wprowadzenie monarchii elekcyjnej to niezbyt szczęśliwe rozwiązanie. Dla Westeros. :)

Ale to już temat na ciąg dalszy, który nigdy nie powstanie. :)



1. Tyle że w tej petycji wbrew tytułowi wcale nie chodziło o remake ósmego sezonu (bo przecież byłby to absurdalny ewenement, zwłaszcza zważywszy na stosunek szefa HBO do dzieła Benioffa & Weissa, które przyniosło stacji gigantyczne zyski), lecz o pokazanie jak wielu widzom nie podoba się ich "tfu-r". Idiotyczne to jest nazywanie osób które podpisały petycję idiotami, psze Szanownego Uzurpatora.

2. Serio nie widzisz Pan różnicy jakościowej między wcześniejszymi sezonami, a ostatnim, będącym obrazem intelektualnej nędzy i rozpaczy? //pacnij

3. Po raz kolejny powtarzam: problem nie w rozwiązaniu fabularnym, tylko w tym jak to pokazano/przedstawiono, czyli nijako, byle jak, bez emocji. Czaisz Pan tę różnicę? Proszę zwrócić uwagę o czym gadają Jon i Danka. To się w ogóle trzyma kupy, czy nią jest? Skoro Danka ma świadomość, że "z tej mąki chleba nie będzie" i wszyscy ją zdradzają, to aż by się prosiło wystawić straż, co nie? We wcześniejszych sezonach zawsze miała obstawę. Teraz musiała zginąć, więc po cóż komplikować zadanie Jonkowi? ;)

4. Wyliczenie czynów Danki trąciło subtelnością mamuta w składzie porcelany. Tak jakby Jon urodził się dzisiaj i dopiero Tyrion uświadomił go z kim ma do czynienia. Wciąż "nic nie wiesz Jonie Snow"? ;) Poza tym zdrajcy Danki byli karani od razu: ogniem. Dla karła uczyniono wyjątek, żeby mógł odbyć jednostronną rozmowę z Jonem, tzn. wygłosić swój monolog o zbrodniach Danki, bo przecież gdyby Śnieg poszedł do niej bez tej "dysputy" i wraził jej sztylet w serce, to niekumaty widz mógłby mieć problem ze zrozumieniem :-P Szary Robal powinien go za to ukatrupić na miejscu, zamiast "bawić się" w jakieś wspólne sądy, obsadzone przez "samych swoich" ;) Tak wiele jej zawdzięczał, a jednak dał się zrobić w ciula.

5. Choćby w połowie nie było godniejszego kandydata do tronu od Jona. Poza tym był dobry i szlachetny. Idealny władca dla Westeros! Jako członek społeczeństwa/ludu wolałbyś Pan Brana? No bez jaj :-P
Toż pójście tej klasy człeka na Mur (którego już nie ma) to jedna wielka marnacja. Ale przynajmniej porzucony Duch się ucieszył. No i Tormund. Jak nic będzie trójkącik.

6. Północ nie będzie przed nikim klękać, huh? Prośba Sansy była bezczelna i aż dziw bierze, że pozostali przedstawiciele najważniejszych rodów (co tam robiła Brienne, czy Cebulowy Rycerz?) nie zaprotestowali przeciwko nepotyzmowi, albo chociaż podjęli próbę secesji :-P
A już Sam zaliczył ostry przypał proponując demokratyczne wybory :lol:

7. Nawet nie z grubsza, bo Martin udzielił tylko ogólnych wskazówek, a i to nie ma pewności, czy Benioff & Weiss je w całości wykorzystali. Wypada tu również powtórzyć: najbardziej istotny jest nie tyle sam koncept finalny, ile jak to zostało przeprowadzone/pokazane, fabularne "mięcho"! "Tfu-rcy" serialu uraczyli nas sucharami. Sansa królową Północy także u Martina? Nie wierzę! :-P

8. Trzy dobre, ale bardzo krótkie sceny na długi odcinek w którym działo się niewiele. A ta mała rada przy namiestniku to czysta kpina. Bronek jako Starszy nad Minetą - kwalifikacje? znajomość z Tyrionem :-P
Pojmany za zdradę królowej i nie osądzony Tyrion radzi rządzącym kogo wybrać na króla i oczywiście wszyscy go słuchają, choć przecież stał po stronie Szalonej Królowej. Uniewinnienie karła jest tym większą oczywistą oczywistością.
Kiedy Tyrion wędruje podziemiami Czerwonej Twierdzy wyraźnie widać, że "sufit" zawalił się tylko w tym miejscu (nie licząc wyjścia), gdzie stali: Jaime i Cersei. Poza tym wygląda to całkiem OK. Natomiast gdy Cersei uciekała, to wtedy waliło się wszystko. Zadziwiający samo regeneracyjny "cud" budowlany :lol:
A co z Dothrakami o losie których nikt się nawet nie zająknął? Jak podeszli do morderstwa ukochanej królowej za którą daliby się pokroić? :-P Przestali być potrzebni i zawadzali, więc B&W ich całkiem pominęli. No i problem z głowy.

9. Nigdy nie pisz Pan nigdy. Za kilkanaście lat powstanie remake, więc może pociągną dalej :-P
_________________
Buk, Hodor, Dziczyzna
 
 
Asuryan 
Król Bogów


Posty: 3315
Skąd: Łódź
Wysłany: 2019-05-24, 12:40   

Sabetha napisał/a:
W serialu Jon nie chce tronu, nie interesuje go korona, najchętniej służyłby Daenerys. Okazuje to, pędząc do rodzeństwa i mówiąc: "Ho ho, jestem Targaryenem, patrzcie, mam prawo do tronu, helloou!", gdy wystarczyłoby, gdyby po ludzku oznajmił Samowi: "Słuchaj, chłopie, mam w dupie cały ten tron, weź nikomu nie mów, bo tylko mi kłopotów narobisz, ok? Piwo ci postawię, jakąś fajną maesterską fuchę załatwię, tylko siedź cicho". Bran i tak ma na to wywalone, skoro przewiduje, że to on zasiądzie na tronie. Nie pisnąłby więc słówka.

No tak nie do końca. Bran wie że zasiądzie na tronie dopiero wtedy jak Jon zabije Dankę.
_________________
"Sometimes known as the Phoenix King, Asuryan was the king and the most powerful deity of the pantheon of Eldar gods. He was believed to be the psychic might of the whole universe."
 
 
Trojan 


Posty: 4759
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2019-05-24, 12:57   

pokój nastąpi wtedy kiedy trójka się zjednoczy
 
 
Trojan 


Posty: 4759
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2019-05-28, 10:43   

wczoraj miast serialu był dwugodzinny mejkingOF, choć bardziej w klimacie - jak wygląda życie ekipy.
nie widziałem całego - w sumie raczej tylko większą część drugiej połowy
było kilka fajnych scenek - np. jak grupowo czytają/poznają scenariusz ostatniej serii siedząc całą ekipą w cywilu (z 5 osób - akurat wpadł znajomy "odrobić" dwa ostatnie odcinki których jeszcze niewidział/niesłyszał + jeszcze znajomi dla towarzycha, nikt poza mną nie rozpoznał Cersei - ale wychudła od odcinka kiedy paradowała nago po mieście). Całkiem fajny Ending z tego wyszedł.
10 lat - tyle czasu upłynęło od momentu gdy KitH pojawił się w produkcji (12yo) do ostatniej sceny z jego udziałem - a dla samego zespołu producenckiego jeszcze wincej...


obejrzałem jeszcze raz odc.5-6 .... i gdyby nie bagaż... to byłoby całkiem nieźle.
 
 
ASX76 
twój stary


Posty: 12613
Skąd: kurna chata
Wysłany: 2019-05-28, 12:05   

Toż przecie Cersei miała dublerkę podczas nagiej "parady" pod przymusem :-P

A wracając do krytyki ostatniego sezonu:
_________________
Buk, Hodor, Dziczyzna
 
 
Trojan 


Posty: 4759
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2019-05-28, 16:35   

Serio? Lena Headey taka wstydliwa? Czy tatuaże przeszkadzają?
Zresztą nvm.
  
 
 
Fidel-F2 


Posty: 8568
Wysłany: 2019-05-28, 17:00   

Stara jest, głąbie.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
Trojan 


Posty: 4759
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2019-05-28, 17:12   

Temat mię n8e zainteresował na tyle żeby robić referat z tego czy to ona się rozebrała czy też nie, ani w sumie w jakim wieku jest obecnie/wówczas LH.
 
 
Fidel-F2 


Posty: 8568
Wysłany: 2019-05-28, 17:18   

Kurwa, nie mów. Jako jedyny obejrzałeś jakiś pierdołowaty film o robieniu pierdołowatego serialu.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
Elektra 


Posty: 3546
Skąd: z Gdyni
Wysłany: 2019-05-28, 18:41   

Trojan napisał/a:
Serio? Lena Headey taka wstydliwa? Czy tatuaże przeszkadzają?

Podobno była w ciąży wtedy.
_________________
Nie mów kobiecie, że jest piękna. Powiedz jej, że nie ma takiej drugiej jak ona, a otworzą ci się wszystkie drzwi.
Jules Renard
 
 
ASX76 
twój stary


Posty: 12613
Skąd: kurna chata
Wysłany: 2019-05-28, 23:39   

W serialu też niby była, lecz także ten wątek został przez "tfu-rców" zlany z góry --_-
Gdyby Danka zabiła ciężarną (czy którykolwiek z bohaterów "jaśniejszej strony"), wówczas bez względu na poprzednie wydarzenia stałaby się jeszcze większym potworem i utraciła jakąkolwiek sympatię widzów, a i naciągana niczym gumka od majtów melodrama na linii Smocza Królowa - J. Śnieg straciłaby na doniosłości. Wydumali więc sobie, że najlepiej będzie pogrzebać Cersei (wraz z J.) pod stertą gruzu i problem z głowy. Szkoda tym bardziej, że patrząc na przechadzającego się po podziemiach Tyriona "sufit" zawalił się tylko w dwóch miejscach: jednym: uniemożliwiającym wyjście, i drugim: akurat tam gdzie C. i J. stali, oczywiście nawet nie próbując się uratować. Zważywszy na "fakt", że C. była w (serialowej) ciąży, to powinni ratować nienarodzone dziecię za wszelką cenę, a nie stanąć jak słupy soli, objąć i "romantycznie" zginąć bez sensu.
Podmiana lokalizacji King's Landing też kiepsko wygląda(ła).
_________________
Buk, Hodor, Dziczyzna
 
 
Trojan 


Posty: 4759
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2019-05-29, 10:32   

bogowie - teraz będzie bul dópy przez następne 10 lat.
 
 
Elektra 


Posty: 3546
Skąd: z Gdyni
Wysłany: 2019-05-29, 14:06   

ASX76 napisał/a:
W serialu też niby była, lecz także ten wątek został przez "tfu-rców" zlany z góry

Taa.. tyle że nie w tym czasie.

Swoją drogą, ta ciąża serialowa trochę urojona była, tyle czasu i ani śladu brzucha...
_________________
Nie mów kobiecie, że jest piękna. Powiedz jej, że nie ma takiej drugiej jak ona, a otworzą ci się wszystkie drzwi.
Jules Renard
 
 
ASX76 
twój stary


Posty: 12613
Skąd: kurna chata
Wysłany: 2019-05-30, 10:24   

Elektra napisał/a:


Swoją drogą, ta ciąża serialowa trochę urojona była, tyle czasu i ani śladu brzucha...


To niedopatrzenie scenokletów, a właściwie porzucenie wątku "na odczepnego".
Zważywszy na "fuckt", że podróż z Winterfell do King's Landing zajmowała około 2 miesiące, to ciąża powinna być aż nadto widoczna, tym bardziej, że była o niej mowa stosunkowo dawno ;) A tymczasem jak zwykle w ósmym sezonie wszystko "jedzie" na mega skrótach, niedopowiedzeniach, urwaniach, naciąganiu, chaosie, bylejakości i bezsensie.
O ile można mieć różny stosunek do ostatniego, to nader wyraźnie widać, że pierwsze 4, czy nawet 5 sezonów, było jakościowo o niebo lepszych od tego szmirowatego dziadostwa.
_________________
Buk, Hodor, Dziczyzna
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18914
Wysłany: 2019-05-30, 11:49   

O, kolejny kamyk w miłośników bzdetu, że "zabrakło Martina" w serialu https://naekranie.pl/aktualnosci/gra-o-tron-decyzja-z-finalu-8-sezon-nalezala-do-autora-ksiazki-1559200215 :badgrin:
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Trojan 


Posty: 4759
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2019-05-30, 11:57   

logicznie biorąc - Bran po prostu był najlepszym możliwym kandydem na króla
 
 
ASX76 
twój stary


Posty: 12613
Skąd: kurna chata
Wysłany: 2019-05-30, 12:06   

Do Uzurpatora Augustusa --> Ależ oczywiście, że zabrakło. Wykorzystanie kilku rozwiązań finalnych żadną miarą się temu nie równa. Podkreślam po raz kolejny: problem nie tyle w wyborze Brana na króla, ile w ch.jowym sposobie/przedstawieniu tegoż, bez składu i ładu, naciągane jak gumka od stringów. Dalej nie czaisz Pan tak oczywistych oczywistości? Benioff & Weiss wyłożyli się na rażącej nieudolności w wymyślaniu scen i dialogów prowadzących do celu, który Martin wykoncypował //pacnij

Do Trojana --> siedział, pierdział w siedzisko i oglądał (już) wszystko - no faktycznie, król jak malowanie! :lol:
Toż on zamiast rządzić, będzie się dalej grzebał w tym co było i co będzie, mając wyjebane na wszystko. Takiemu rola doradcy, a nie monarchy. Jon był idealnym kandydatem na tron.
Co do Brana - widzieliśta u niego jakiekolwiek ludzie odruchy gdy już nabył mega skilla? Ano właśnie... :-P
_________________
Buk, Hodor, Dziczyzna
  
 
 
Trojan 


Posty: 4759
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2019-05-30, 12:09   

a mi na Gazecie mignął tytuł że Snow ma problemy z alkoholem
 
 
ASX76 
twój stary


Posty: 12613
Skąd: kurna chata
Wysłany: 2019-05-30, 12:27   

Przeczytał co "tfu-rcy" dla niego zgotowali i się rozpił, bo utrata tronu i w.jebka na/za Mur to jednak zbyt wiele :-P

A już na poważnie, to problemy alkoholowe ma od dawna.
_________________
Buk, Hodor, Dziczyzna
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

OGIEN I LÓD - Przystan mil/osników prozy George'a R. R. Martin'a


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,52 sekundy. Zapytań do SQL: 13