Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Michel Houellebecq

A jak ty wymawiasz "Houellebecq"?
Wellbeck (z angielska)
12%
 12%  [ 2 ]
łelbEEEk (po Ziemkiewiczowsku, za: Zgred)
0%
 0%  [ 0 ]
łelebek
6%
 6%  [ 1 ]
ULLEBEK (za. http://www.biblionetka.pl/art.aspx?id=40255 )
25%
 25%  [ 4 ]
"ten koleś od Cząstek Elementarnych"
18%
 18%  [ 3 ]
odgłos-dławienia-się-bek
6%
 6%  [ 1 ]
Hłelbek
6%
 6%  [ 1 ]
chlebek
25%
 25%  [ 4 ]
Głosowań: 16
Wszystkich Głosów: 16

Autor Wiadomość
Fidel-F2 


Posty: 7048
Wysłany: 2016-01-05, 22:13   

a kto by się nie sprzedał?
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Adeptus Gedeon napisał/a:
integracja w duchu stworzenia katolickiego wolnorynkowego imperium.
 
 
Beata 
deformacja IU


Posty: 4384
Wysłany: 2016-01-05, 22:20   

Nie wierzę, że chodziłbyś ulicami w durszlaku na głowie. :>
_________________
Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem.
Karl Popper
 
 
Tixon 
Ukryty Smok


Posty: 6182
Skąd: Piła
Wysłany: 2016-01-05, 22:24   

Beata napisał/a:
Nie wierzę, że chodziłbyś ulicami w durszlaku na głowie. :>

Za kasę i panienki? Kiedy mam zacząć? 8)
_________________
Stary Ork napisał/a:
Żelki to prawda, dobro i piękno skondensowane w łatwej do przełknięcia formie żelatynowych zwierzątek. Wyobraź sobie świat bez żelków - byłbyś w stanie żyć pośród tego niegościnnego, jałowego pustkowia wiedząc, że znikąd nadzieje?

MORT napisał/a:
Romulus, Tix właśnie cię pobił w redneckowaniu.

Romulus - nie decydujemy o losach świata.
Ł - CHYBA TY
MrSpellu - Rebe, czego nie rozumiesz w zdaniu:
ŻYDOMASONERIA JEST TAJNA, psiakrew? :/
 
 
Tomasz 
Kain Czarny


Posty: 3633
Skąd: Skraj Nieba
Wysłany: 2016-01-05, 22:50   

dworkin, ale właśnie na twoją opinię ma wpływ twój system wartości. Bo ty zakładasz z góry, że to przejście bohatera na Islam, że to dojście Bractwa Muzułmańskiego do władzy, to coś złego. Tymczasem z punktu widzenia bohatera wcale nie. Tam masz dwa wyraźne tropy na końcu. Jeden przez finałową zmianą wyznania, czyli końcowe rozczarowanie klasztorem, który był miejscem nawrócenia na katolicyzm pisarza, którym żyje bohater, a drugi trop to zestawienie reszty jego życia z drugą częścią życia jego ojca - pozytywne zestawienie.
Dlatego wg mnie to nie krytyka, a analiza współczesnego laickiego intelektualisty francuskiego.
Można to też odebrać jako złagodzenie "groźnego" nadchodzącego dla Europy Islamu. Bo w powieści to taka bardzo wersja soft, inna niż ta z Paryża z ostatnich miesięcy.
_________________
"Różnorodność warto celebrować, z niej bowiem rodzi się mądrość." Duiker, historyk imperialny (Steven Erikson "Malazańska Księga Poległych")
 
 
dworkin 


Posty: 3217
Wysłany: 2016-01-06, 10:18   

Beata napisał/a:
I tu trochę mam pretensję do Houellebecqa, że w sprawę miesza religie, albowiem śmiem twierdzić, że gdyby do bohatera przyszli wyznawcy Kościoła Latającego Potwora Spaghetti (z całym szacunkiem) i zaoferowali mu kasę i panienki w zamian za zachowywanie na zewnątrz pozorów wiary, to też by się sprzedał.

Po co się ograniczać? Okrójmy oś fabularną też z Francji i jej politycznego sporu, nie mniej ważnych dla intrygi i wydźwięku powieści. Skoro w książce tak istotne miejsce ma religia, autor w jakimś celu ją tam umieścił. Zresztą nie jest to nawet religia w sensie relacji z Bogiem, dla bohatera to szukanie uniesienia, kontaktu z absolutem, w warstwie ogólnej to spójny i konsekwentny system wartości. A o wartościach pisze Houllebecq. Jeżeli zrezygnować z religii, trzeba zrezygnować z Huysmansa, jego rozwoju, a zatem całej relacji na linii bohater-idol, dalej zrezygnować trzeba by też z islamu, więc ogólnej sytuacji, w jakiej wszystkie postaci się znajdują.

Zaś zrównanie hipotezy, w której do Francoisa przychodzą kapłani kościoła spaghetti, zdaje mi się absurdalna. Jedynie spłycająca wydźwięk całej historii. Bo na cóż takiego bohater miałby się zgodzić? Noszenie durszlaka? Mielibyśmy satyrę, nie realny dramat o strachu i kryzysie wartości.

Tomasz napisał/a:
dworkin, ale właśnie na twoją opinię ma wpływ twój system wartości. Bo ty zakładasz z góry, że to przejście bohatera na Islam, że to dojście Bractwa Muzułmańskiego do władzy, to coś złego. Tymczasem z punktu widzenia bohatera wcale nie. Tam masz dwa wyraźne tropy na końcu. Jeden przez finałową zmianą wyznania, czyli końcowe rozczarowanie klasztorem, który był miejscem nawrócenia na katolicyzm pisarza, którym żyje bohater, a drugi trop to zestawienie reszty jego życia z drugą częścią życia jego ojca - pozytywne zestawienie.
Dlatego wg mnie to nie krytyka, a analiza współczesnego laickiego intelektualisty francuskiego.

To prawda. I dalej twierdzę, że powieść umieszczona jest właśnie w tym europocentrycznym systemie wartości. Nie dowolnym, tak dla hindusa czy aborygena. I zgadza się, że bohaterowie to praktycznie sami intelektualiści (ich kondycja jest więc też na pewno poziomem dla interpretacji książki), czyli przedstawiciele elit, którzy nadają ton ogółowi. Jednak dość jednoznacznie potępiają "uległość", sprzedaż podstawowych europejskich wartości. Niestety nie mają siły (chęci) do walki. Tak samo Francois, niemal do końca. To jego szukanie uniesienia w seksie, a potem w klasztorze świadczy jednak o szukaniu czegoś większego, czyli chęci wypełnienia wewnętrznej pustki. Oba jednak okazują się rozczarowujące i być może tak samo będzie z islamem. A może nie? Może siła tej religii pozwoli bohaterowi poczuć się pewniej?

Dlatego moim zdaniem nie chodzi o inwazję, a kryzys europejskich wartości.
  
 
 
Fidel-F2 


Posty: 7048
Wysłany: 2016-01-06, 10:48   

dworkin napisał/a:
Zresztą nie jest to nawet religia w sensie relacji z Bogiem
religia nigdy nie jest relacją z bogiem, to system organizacji społecznej

dworkin napisał/a:
Bo na cóż takiego bohater miałby się zgodzić? Noszenie durszlaka? Mielibyśmy satyrę, nie realny dramat o strachu i kryzysie wartości.
jakim cudem dostrzegasz różnicę pomiędzy noszeniem durszlaka a tymi wszystkimi szopkami z chrześcijaństwa czy islamu?
dworkin napisał/a:
To jego szukanie uniesienia w seksie, a potem w klasztorze świadczy jednak o szukaniu czegoś większego, czyli chęci wypełnienia wewnętrznej pustki. Oba jednak okazują się rozczarowujące i być może tak samo będzie z islamem. A może nie? Może siła tej religii pozwoli bohaterowi poczuć się pewniej?
hmmm, to wygląda na sedno, bo skąd w ogóle pomysł, że cokolwiek musi mieć jakiś wyższy, bardziej uniwersalny sens?

Uległość jest na liście ale chyba za daleko, muszę przesunąć w kolejce.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Adeptus Gedeon napisał/a:
integracja w duchu stworzenia katolickiego wolnorynkowego imperium.
 
 
Trojan 


Posty: 2715
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2016-01-06, 10:54   

Fidel-F2 napisał/a:

Uległość jest na liście ale chyba za daleko, muszę przesunąć w kolejce.


Na serio masz jakąś listwę? I wedle kolejności na niej czytasz?
 
 
Beata 
deformacja IU


Posty: 4384
Wysłany: 2016-01-06, 11:09   

dworkin napisał/a:
Zaś zrównanie hipotezy, w której do Francoisa przychodzą kapłani kościoła spaghetti, zdaje mi się absurdalna. Jedynie spłycająca wydźwięk całej historii. Bo na cóż takiego bohater miałby się zgodzić? Noszenie durszlaka? Mielibyśmy satyrę, nie realny dramat o strachu i wartościach.

A na co Francois tak naprawdę się zgodził? Na zachowanie pozorów przecież. Nikt od niego nie wymaga, aby uwierzył i z pełnym zaangażowaniem/przekonaniem przestrzegał nakazów nowej wiary, nawet wtedy, gdy nikt go nie widzi. Został hipokrytą, i tyle. Wszystko jedno, czy w galabii, czy durszlaku, byle tylko ktoś płacił.
_________________
Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem.
Karl Popper
 
 
Fidel-F2 


Posty: 7048
Wysłany: 2016-01-06, 11:10   

to długa historia
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Adeptus Gedeon napisał/a:
integracja w duchu stworzenia katolickiego wolnorynkowego imperium.
 
 
dworkin 


Posty: 3217
Wysłany: 2016-01-06, 11:33   

Beata napisał/a:
dworkin napisał/a:
Zaś zrównanie hipotezy, w której do Francoisa przychodzą kapłani kościoła spaghetti, zdaje mi się absurdalna. Jedynie spłycająca wydźwięk całej historii. Bo na cóż takiego bohater miałby się zgodzić? Noszenie durszlaka? Mielibyśmy satyrę, nie realny dramat o strachu i wartościach.

A na co Francois tak naprawdę się zgodził? Na zachowanie pozorów przecież. Nikt od niego nie wymaga, aby uwierzył i z pełnym zaangażowaniem/przekonaniem przestrzegał nakazów nowej wiary, nawet wtedy, gdy nikt go nie widzi. Został hipokrytą, i tyle. Wszystko jedno, czy w galabii, czy durszlaku, byle tylko ktoś płacił.

Przed nazwaniem go sprzedajnym chujkiem powstrzymuje tylko fakt, że on chyba naprawdę szukał czegoś więcej. Nie jest do końca powiedziane, w jakim stopniu - duchowo, nie technicznie - był oddany początkowej pracy naukowej. Być może było w tym coś więcej, ale dawno i nieprawda. Potem zagłuszał te potrzeby dobrym seksem, który przez jakiś czas dawał mu wystarczające uniesienie. I dalej przez klasztor aż do islamu. Jeśli jest więc w tym hipokryzja, to nie w pełni świadoma. Raczej oszukiwanie samego siebie (choć w sumie czy nie tym wszystkim zawsze jest hipokryzja).
 
 
Tomasz 
Kain Czarny


Posty: 3633
Skąd: Skraj Nieba
Wysłany: 2016-01-06, 11:58   

Przecież wyraźnie wskazane jest na końcu, że szukał tego co odnalazł jego ojciec. A nie wartości, wypełniania pustki itd. Ty z góry zakładasz wg swojego systemu wartości, że człowiek musi szukać idei itd. A zachodnia Europa właśnie to odrzuciła, po analizie tego co na przełomie XIX i XX wieku oraz później przyniosły idee, wartości, narody itd. Nawet jest w książce o tym mowa, z odwołaniem do Wielkiej Wojny i do wojny 1870 roku.
Więcej, on właśnie jest w swoich poszukiwaniach prawdziwy. Ci z którymi rozmawia wymyślają różne wartości, zamiast wprost przyznać czego chcą.
Inna sprawa, że "Uległość" stawia też tezę, że ten świat samozadowolenia, apatyczny z natury, może się rozszerzyć tylko po tym jak Islam weźmie stery w swoje ręce. Ta wizja odbudowy Cesarstwa Rzymskiego jest rewelacyjna, świetny pomysł autora.
Dlatego "Uległość" to analiza, ale już wg mnie nie krytyka, bo krytyka to założenie, że jakieś wartości, zdradzane przez bohatera, bądź w ogóle odrzucane, są lepsze, a tego w książce nie ma. Nawet śmiem twierdzić, że zestawienie z historią dziewiętnastowiecznego pisarza i jego nawrócenia na katolicyzm, zrównuje ten dziewiętnastowieczny katolicyzm ze współczesnym Islamem.
_________________
"Różnorodność warto celebrować, z niej bowiem rodzi się mądrość." Duiker, historyk imperialny (Steven Erikson "Malazańska Księga Poległych")
 
 
Jachu 
princeps senatus


Posty: 2498
Skąd: Dom-na-Drzewie
Wysłany: 2016-01-06, 12:04   

Ciekawa dyskusja, aż nabieram ochoty na lekturę przedmiotowej książki.

Niech ktoś przeniesie te ostatnie posty do tematu Houellebecqa.
_________________
Jestem ginekologiem tapicerem, obijam tapczany i zakładam spirale z materiału powierzonego: paski, blaszki, stara szpulka, wentyl, karton po obuwiu... wejście od podwórza //mysli

Życie to dziwka, czytasz za mało, a potem umierasz [Stary Ork]
 
 
dworkin 


Posty: 3217
Wysłany: 2016-01-06, 12:13   

Tomasz napisał/a:
Przecież wyraźnie wskazane jest na końcu, że szukał tego co odnalazł jego ojciec. A nie wartości, wypełniania pustki itd. Ty z góry zakładasz wg swojego systemu wartości, że człowiek musi szukać idei itd.

Wg mojej interpretacji to sprowadza się do jednego, bo towarzyszącą człowiekowi pustkę można wypełnić na wiele sposobów, tak sacrum, jak i profanum. W końcu Francois próbował i wyuzdanego seksu i kontemplacji w klasztorze. Nie wiem, czy zakładam, że człowiek musi szukać idei. Raczej, że brak idei zawsze zostaje wypełniony jakąś ideą. Niekoniecznie na mocy poszukiwań, może po prostu na mocy prawa natury, które nie znosi próżni. Obojętne, czy to będzie katolicyzm, czy islam. Choć w książce islam jest tym konkretem, a katolicyzm w swej obecnej formie już raczej słabością.
  
 
 
Fidel-F2 


Posty: 7048
Wysłany: 2016-01-06, 12:16   

dworkin napisał/a:
Raczej, że brak idei zawsze zostaje wypełniony jakąś ideą. Nie wiem, czy mocą poszukiwań, może po prostu mocą prawa natury, które nie znosi próżni.
raczej mocą braku myślenia czy może myślenia stereotypowego, podążającego ścieżkami przyjętymi, bez refleksji nad tym czy te ścieżki dziś jeszcze prowadzą dokądkolwiek
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Adeptus Gedeon napisał/a:
integracja w duchu stworzenia katolickiego wolnorynkowego imperium.
 
 
Tomasz 
Kain Czarny


Posty: 3633
Skąd: Skraj Nieba
Wysłany: 2016-01-06, 12:21   

dworkin napisał/a:
Raczej, że brak idei zawsze zostaje wypełniony jakąś ideą. Niekoniecznie na mocy poszukiwań, może po prostu na mocy prawa natury, które nie znosi próżni. Obojętne, czy to będzie katolicyzm, czy islam. Choć w książce islam jest tym konkretem, a katolicyzm w swej obecnej formie już raczej słabością.

Nie, nie. Tam w książce te religie nie wypełniają żadnej pustki i braku idei, to tylko przykrywka, narzędzie, do znalezienia kogoś na resztę życia, przy kim będzie się można starzeć i kto będzie kochał i widział coś w tobie, starzejącym się. Przecież to bardzo wyraźnie kreśli wątek ojca, zdziwienie faktem, że na starość zbudował nowe życie, oparte na jakiejś miłości i sam finał, w którym wybór jest podparty właśnie wspomnieniem ojca.

Jachu napisał/a:
Ciekawa dyskusja, aż nabieram ochoty na lekturę przedmiotowej książki.

Czytaj, bo to świetna rzecz. Nakupiłem już książek Houellebeqa korzystają z empikowych wyprzedaży poświątecznych i zamierzam wszystko przeczytać.
_________________
"Różnorodność warto celebrować, z niej bowiem rodzi się mądrość." Duiker, historyk imperialny (Steven Erikson "Malazańska Księga Poległych")
 
 
dworkin 


Posty: 3217
Wysłany: 2016-01-06, 12:24   

Fidel-F2 napisał/a:
dworkin napisał/a:
Raczej, że brak idei zawsze zostaje wypełniony jakąś ideą. Nie wiem, czy mocą poszukiwań, może po prostu mocą prawa natury, które nie znosi próżni.
raczej mocą braku myślenia czy może myślenia stereotypowego, podążającego ścieżkami przyjętymi, bez refleksji nad tym czy te ścieżki dziś jeszcze prowadzą dokądkolwiek

Bycie wiernym jakiemuś systemowi wartości to najogólniej bycie konsekwentnie wiernym jakimś spójnym zasadom, bez względu na okoliczności. To poza braniem też wyrzeczenia własnych instynktów i pragnień. I zdaje się, że wszystko to najlepiej realizują religie właśnie. Europa przecież próbuje odwoływać się tylko do filozofów oraz czystego humanizmu, i co jej z tego przyszło?

Tomasz napisał/a:
dworkin napisał/a:
Raczej, że brak idei zawsze zostaje wypełniony jakąś ideą. Niekoniecznie na mocy poszukiwań, może po prostu na mocy prawa natury, które nie znosi próżni. Obojętne, czy to będzie katolicyzm, czy islam. Choć w książce islam jest tym konkretem, a katolicyzm w swej obecnej formie już raczej słabością.

Nie, nie. Tam w książce te religie nie wypełniają żadnej pustki i braku idei, to tylko przykrywka, narzędzie, do znalezienia kogoś na resztę życia, przy kim będzie się można starzeć i kto będzie kochał i widział coś w tobie, starzejącym się.

Mogę się z tym zgodzić, ale tylko w tym sensie, że chodzi o podobny rodzaj oparcia i pewności, jakie dają idee właśnie. Religia, rodzina (właściwie też idea, która w obecnej Europie przeżywa kryzys) czy cokolwiek innego. To na bardzo ogólnym poziomie jedno. Chodzi po prostu o posiadanie w życiu treści, czyli jakichś większych wartości. Nie można przy tym jednak pominąc znaczenia wydarzeń na scenie polityczno-społecznej powieści. Jak i samego jej tytułu, który sumuje historię jako uległość, nie poszukiwanie sensu dnia powszedniego.
  
 
 
Fidel-F2 


Posty: 7048
Wysłany: 2016-01-06, 12:28   

żartujesz, prawda?
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Adeptus Gedeon napisał/a:
integracja w duchu stworzenia katolickiego wolnorynkowego imperium.
 
 
Tomasz 
Kain Czarny


Posty: 3633
Skąd: Skraj Nieba
Wysłany: 2016-01-06, 13:17   

dworkin napisał/a:
Europa przecież próbuje odwoływać się tylko do filozofów oraz czystego humanizmu, i co jej z tego przyszło?

W części Europy to wyznającej pokój od 1945 roku. Co się wcześniej pod rządami różnych ideologii, religii i różnych fascynujących pomysłów nigdy nie udawało. Jak tego nie widzisz to nic cię nie przekona boś zaślepiony po prostu. Europa zachodnia wybrała humanizm, przyjemność, brak cierpienia i biurokratyzm. I wygrała chyba najdłuższy pokój w tej części świata jaki miał miejsce w historii. Wzięła to z doświadczenia niezliczonych wojen wywołanych stawianiem religii, narodu, ludu itd na pierwszym miejscu.
_________________
"Różnorodność warto celebrować, z niej bowiem rodzi się mądrość." Duiker, historyk imperialny (Steven Erikson "Malazańska Księga Poległych")
 
 
dworkin 


Posty: 3217
Wysłany: 2016-01-06, 13:37   

Poruszajmy się w kontekście problematyki postawionej przez Houellebecqa, czyli kryzysu powyższych wartości. Jakby nie były w stanie się same obronić. Ich stanowcza obrona byłaby w jakimś sensie ich negacją, co prowadzi do błędnego koła. Stąd Europa wybierając podobną drogę, być może już na starcie przypieczętowała swe zatracenie.
 
 
utrivv 
Roztargniony mag


Posty: 5229
Skąd: Z kapusty
Wysłany: 2016-01-09, 12:03   

Niesamowite że są jeszcze książki ktróe poruszają i skłaniają do dyskusji :shock: 18 postów do prezeczytania
_________________
Sens nie jest aprioryczną strukturą obecności, lecz ruchem rozplenienia, efektem gry różnicy i powtórzenia //utrivv

Ł napisał/a:

wydrukowałem sobie ten wpis, złożyłem kartkę 8 razy i włożyłem do kieszeni mokrej koszuli. Wyschła od razu. I kota który leżał obok niej też zmumifikowało.


Próbuj. Przegrywaj. Nieważne. Próbuj po raz kolejny. Przegrywaj po raz kolejny. Przegrywaj lepiej
 
 
Plejbek 


Posty: 718
Skąd: Black Lodge
Wysłany: 2016-01-09, 21:49   

A ja w święta przeczytałem Poszerzenie Pola Walki i już zaplanowałem czytanie reszty jego książek. Napisane w ciężki, odrzucający, nienawistny i bardzo prowokujący sposób. Bohater to bardzo antypatyczne bydlę, zmęczone światem, otoczeniem, zblazowany typ walczący głównie sam ze sobą. Houellebecq od samego początku pokazuje czytelnikowi wyraźnego fucka, co powoduje, że spora część widowni odchodzi. Ale warto zostać do końca, nawet jeśli diagnoza, którą stawia autor jest nieco przerysowana. Podobało się,
bez czołobitności co prawda ale zainteresowało na tyle, żeby jechać dalej.

Za chwilę biorę się za Cząstki Elementarne. Uległość kusi po powyższej dyskusji ale poczekam.
 
 
Plejbek 


Posty: 718
Skąd: Black Lodge
Wysłany: 2016-01-23, 13:43   

Przeczytałem Cząstki Elementarne
 
 
Plejbek 


Posty: 718
Skąd: Black Lodge
Wysłany: 2016-02-16, 13:02   

Ponudzę Wam jeszcze trochę o Houellebecqu:
Platforma

Facet może i lekko przesadza ale literatura jest naprawdę mocna.
Zrobię małą przerwę, żeby się nie przejeść (lub żeby nie mieć kaca) i wezmę się za Możliwości Wyspy - to wg różnych głosów w sieci jego najlepsza książka.
 
 
Plejbek 


Posty: 718
Skąd: Black Lodge
Wysłany: 2016-03-27, 22:15   

Nadszedł czas na
Możliwość Wyspy

Rzeczywiście najlepsza książka Houellebecqua. Polecam bardzo mocno..
 
 
bio 

Posty: 874
Wysłany: 2016-03-28, 22:24   

To znaczy, że mam zmieść ten subtelny osad kurzu, który osadził się na jej grzbiecie, od kiedy została przeze mnie postawiona na zapomnianej półce zaraz po wydaniu ? Jakby co, to sam będziesz musiał go odtworzyć. A jeszcze takiego magika nie poznałem.
_________________
Nie było Nieba ani Ziemi, ino jeden dumb stojał.
 
 
Plejbek 


Posty: 718
Skąd: Black Lodge
Wysłany: 2016-03-29, 18:38   

Zmiataj ten kurz, nie zwlekaj. Ciekaw jestem opinii.
A cokolwiek innego Houellebecqa czytałeś, czy Możliwość Wyspy byłaby pierwsza?
 
 
bio 

Posty: 874
Wysłany: 2016-03-29, 23:11   

No nie. Cząstki i Platformy miałem w małym palcu. Ale już zapominam. To może też tą najnowszą? Olbek, mając dystans oczywista, jak Fiodor, albo Ellroy. Czasem tylko, by nie zejść czytelniczo.
_________________
Nie było Nieba ani Ziemi, ino jeden dumb stojał.
 
 
Plejbek 


Posty: 718
Skąd: Black Lodge
Wysłany: 2016-04-17, 22:04   

Raz w miesiącu jeden Houellebecq:
Mapa i Terytorium

Dawno nie miałem takiej frajdy z czytania w dość krótkim czasie jednego autora.
 
 
bio 

Posty: 874
Wysłany: 2016-04-17, 23:15   

To teraz odpocznij. Poczytaj i poopowiadaj na przykład o powieściach Sharpe'a i Townsend i ich bohaterach. Bo poczucie humoru Olbeka omija. Acz też mnie ciekawił. Trza odmiany.
_________________
Nie było Nieba ani Ziemi, ino jeden dumb stojał.
 
 
Plejbek 


Posty: 718
Skąd: Black Lodge
Wysłany: 2016-04-18, 07:06   

Tak za miesiąc odpocznę. Uległość tylko została, to przecie teraz nie wyhamuję.
A poczucie humoru, fakt, zerowe. W Mapie... prawie zerowe ale chyba się starał.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Wydawnictwo Solaris | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant | Craiis ]

Strona wygenerowana w 0,19 sekundy. Zapytań do SQL: 16