Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Molo
Autor Wiadomość
Derriuz 

Posty: 620
Wysłany: 2008-08-11, 17:38   

- Sounds great to me - uśmiechnął się lekko, ręce pakując do kieszeni - It's time to chill, man! - rzucił.
- And, come on, Max. Nie gaś naszego przyjaciela z powodu mniej, lub bardziej wyrafinowanych żartów, w końcu chyba za to go lubimy, eh? - uniósł lekko prawą brew, zerkając to na Maxa, to na Marca.
- Tak więc proponuję kupić nieco alkoholu a potem skoczyć z powrotem na molo, by pogadać o tym, co było i co się zmieniło.
 
 
Nevi 
Enigmajczyk


Posty: 383
Skąd: Ascendentowo
Wysłany: 2008-08-11, 18:05   

Yeah, that's really hot fun. Three guys, plenty of alcohol and really lovely night on the molo. - Marc uśmiechnął się od ucha do ucha, mrużąc oczy. That so romantic and reaally, really sweet.
Jeanx westchnął, wyrzucił niedopałek do morza czy na plaże(who cares? greenpeace cares!), a potem wyjął kolejnego papierosa. Spojrzał na Dave.
Rozumiem, że twoje nazwisko jest fajne, ale przestań używać "chill", man. Aha, nie jestem kobietą, Dave. Naprawdę. Wiem, że długie włosy mogą mylić, ale uwierz mi na słowo. No chyba, że chcesz zobaczyć sprzęt. - Marc zamrugał kilka razy, a potem kontynuował. Nie spotkałem się z wami, żeby poplotkować. Jeden twój sms, Dave, wyjaśnił mi wiele, potem jak zwykle niezapowiedziany Parker wyjaśnił jeszcze więcej. Hey, don't stare at me like that, it's truth. - Marc znowu spojrzał w stronę oceanu albo na plaże, obserwując dupeczki.
To kilka miesięcy. To długo. We aren't at the same team anymore. There're you and there's I. Simple. - powiedział chyba do dupeczek. Może w Anglii stał się homoseksualistą?, w końcu śluby gejów są tam możliwe.
I jeszcze jedna rzecz - Marc odwrócił się do Parkera. Your smartness really sucks. - wypuścił dym z ust, uśmiechnął się do nich promiennie i powędrował w kierunku Astona.
_________________
"O cieniach minionych enigmajskiej kultury łkają miliony tych śmiałków, którzy zasmakowali jej w pierwotnej rozkoszy. By wkrótce zwymiotować. Bo czyż można wyobrazić sobie syntezę większych przeciwieństw niż eklektyczny Wieloświat Filarów, gdzie sprzeczność stanowi fundament bytu? To tutaj, w różnorodności Enigmaium odnajdziesz to czego nie chcesz rozumieć: radość pośród cierpiącego świata."
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-08-11, 18:23   

Spojrzał na Dave'a, tak jakby Marc nie lada go zaskoczył Coś gadasz od rzeczy. Poczekam na was na molo. Jadę na painkillerach, więc nie będę nic pił. Z resztą i tak muszę zadzwonić. powiedział, a chwilę potem siedział już na ławce i wybierał numer Erici.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Derriuz 

Posty: 620
Wysłany: 2008-08-11, 18:38   

- He changed, or we did... - mruknął. Podrapał się po brodzie w zamyśleniu by po chwili dodać:
- We did... - wypluł peta na molo, po czym przydepnął go, wyciągając już rekami paczuszkę Chesterfieldów. Wyciągnął papierosa, wsadził paczuszkę z powrotem do kieszeni, wsadził szluga do gęby i odpalił. Zaciągnął się porządnie. Wyciągnął komórkę z kieszeni i wszedł do kontaktów, rozglądając się wśród nich za kimś, kto mógłby za pewną opłatą skopać komuś dupę. Najlepiej kogoś z Chino. Ci goście zawsze skorzystają z dodatkowej kasiory i będą potrafili skopać tyłek. O ile go nie wystawią. Ciekawe na ile godny zaufania może być koles z Chino?
 
 
Nevi 
Enigmajczyk


Posty: 383
Skąd: Ascendentowo
Wysłany: 2008-08-11, 18:41   

Pisk opon powiedział im, że Marc sobie ostatecznie darował ich towarzystwo na ten wieczór.
Newport Highschool.
_________________
"O cieniach minionych enigmajskiej kultury łkają miliony tych śmiałków, którzy zasmakowali jej w pierwotnej rozkoszy. By wkrótce zwymiotować. Bo czyż można wyobrazić sobie syntezę większych przeciwieństw niż eklektyczny Wieloświat Filarów, gdzie sprzeczność stanowi fundament bytu? To tutaj, w różnorodności Enigmaium odnajdziesz to czego nie chcesz rozumieć: radość pośród cierpiącego świata."
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-08-12, 09:43   

Chyba sobie nas darował... Yeah... We did. puścił oko do Dave'a, a potem odebrała Erica. Cześć skarbie. Dzwonię, żeby Ci powiedzieć, że wszystko w porządku, będę zdrów, ale do następnego sezonu mam zakaz grania w kosza. roześmiał się Jakby to cokolwiek zmieniało... Jestem na molo z Davem, mamy spotkanie z O'Neilem, który wrócił z Anglii, więc pewnie widzimy sie jutro w szkole?
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-08-12, 10:48   

No dobrze, skoro prowadzisz nie będę Ci dalej zawracał głowy. Z resztą i tak mam drugi telefon. Trzymaj się... powiedział i rozłączył się, a potem spojrzał na wyświetlacz i odebrał kolejny telefon. No, no? Co? w razie jak słuchał tego co do niego mówiono poważniał, a wręcz smutniał yhmmm... Zaraz tam będę. powiedział i rozłączył się. Ahmmm... Dave... Niestety nie dotrzymam wam towarzystwa. Znajdź O'Neila i bawcie się dobrze. Do jutra. powiedział i pobiegł w kierunku Range Rovera, do którego wsiadł i po chwili odjechał.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Derriuz 

Posty: 620
Wysłany: 2008-08-12, 14:29   

- Jaasne... - przymrużył oczy, kręcąc głową. Akurat znajdzie O'Neila, który właśnie pokazał im jak głęboko w swych odbytniczych czeluściach ma ich towarzystwo. Chociaż... Skierował swe kroki w kierunku samochodu. Zaciągnął się porządnie papierosem i wsiadł do środka. W jego głowie kiełkowała szalona myśl, który, choć z początku wydawała się głupia, absurdalna i bezpodstawna, z czasem powolutku zaczynała dojrzewać. Wycofał powoli, by wkrótce nieco nazbyt pędząc ruszyć w dół ulicy. W kierunku Chino.
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-08-12, 17:12   

Przeniesienie akcji.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2008-08-23, 11:08   

Na molo nie było aż tak dużo ludzi jak się Ell wcześniej obawiała. Erice zresztą było wszystko jedno. BMKa zdążyła już zacząć stygnąć na parkingu a Ricky była w połowie mola drepcząc krok za krokiem, wpatrując sie w deski i spirale dymu z kolejnego papierosa, które krążyły to w okolicy bioder to wyżej - w zależności kiedy podnosiła rękę by się zaciągnąć. To był chyba 3 papieros od momentu jak zostawiła Ell u Evana i już zaczynała czuć tzw. "trampka" w ustach. Ale nie miało to znaczenia - to było jej potrzebne równie mocno jak chwila samotności i jeśli ponownie zacznie palić - trudno. Cokolwiek by Elly nie mówiła.
Dodreptała do ławki na końcu molo i zatrzymała się na moment... parę miesięcy temu siedziała tu z kimś kogo uważała za kompletnie nieodpowiedni materiał na faceta dla siebie i uczyła się mu ufać. Nauczyła się i tego i paru innych rzeczy od Parkera i była absolutnie szczęśliwa. I wtedy...
- Down came the rain, and washed the spider out. - zamruczała pod nosem kawałek dziecinnej piosenki o pajączku. Odpaliła kolejną fajkę w tempie jakiego by się Chillman nie powstydził i siadła na ławce. Dokładnie w tym samym miejscu co wtedy. Tylko męskiego ramienia brakowało. I kurtki. I tego ciepła jakie w niej wywoływał.
Papieros dymił a Ricky siedziała patrząc w mrok z tęsknotą na twarzy i nie zwracając na otoczenie żadnej uwagi. Była myślami gdzie indziej. 7 miesięcy wcześniej.
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-09-22, 09:40   

Max i Anna stanęli na końcu mola z lodami w rękach. Max oparł się o drewnianą balustradę i spojrzał w czarne teraz morze. Anna oparła się koło niego i tak milczeli razem. Bo właściwie nie było o czym mówić, po prostu przelewały się wspomnienia na ich twarzach.

Przeniesienie akcji na Newport Beach
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Eithel 


Posty: 631
Skąd: Częstochowa/Kraków
Wysłany: 2008-12-19, 22:14   

Lindsay stała na molo, nonszalancko oparta o barierkę. Wiatr targał kosmyki jej włosów, a łzy jakoś mimowolnie spływały po jej twarzy. Zabawne. To zawsze tutaj doznawała jakiś dziwnych rozterek. Pociągnęła łyka z piersiówki, po czym szybko poprawiła makijaż. Niedługo pewnie pojawi się Ricky - a ona nie mogła wyglądać źle, zwłaszcza przy kimś, kto chętnie by ją później skompromitował.
_________________
"This town is big enough for only one manipulative bitch"
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2008-12-20, 12:32   

BMW zajechało na parking z warkotem takim jak zwykle, a jego właścicielka wyłączywszy silnik, jak zwykle jednym susem przesadziła drzwiczki nie zawracając sobie głowy otwieraniem ich. Auto pisnęło zabezpieczane przed kradzieżą i już po chwili sprężyste kroki Erici zadudniły na molo. Z daleka dojrzała już Lindsay w odmianie "jak spod igły" - nawet na wakacjach w czasie kiedy niewiele osób ze szkoły ją widuje, zawracała sobie głowę strojeniem się!? - ale Ricki musiała przyznać, że generalnie inny wygląd nie pasuje do blondynki. Ona, w swojej koszulce Motley Crue, niskich biodrówkach i markowych trampkach czuła się zupełnie na miejscu i zadowolona ze swego wyglądu. Chociaż pewnie zaraz zobaczy w oczach dziewczyny co ona myśli o jej ubiorze.. i to nie będzie za przyjemne spojrzenie. Erica odrzuciła grzywkę nieco na bok czupurnym i olewającym wszelkie opinie gestem i podeszła do Linds.
- So here I am - powiedziała opierając się o barierkę obok i rzucając uważne spojrzenie na Linds. - Happy? - dodała z nieco kpiącą miną.
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
Eithel 


Posty: 631
Skąd: Częstochowa/Kraków
Wysłany: 2008-12-20, 21:30   

Linds absolutnie nigdy nie ubrałaby się tak, jak Ricky. Jej świat nie zawężał się jednak HHS, podczas gdy niektórych widocznie tak.. No cóż, ale ona miała przed sobą międzynarodową karierę, a nie trzepanie włosami w rytm przeraźliwego miauczenia rozdzieranych kotów. Oczywiście nie omieszkała obrzucić stroju dziewczyny oburzonym wzrokiem - paskudztwo.
- I am soooooooooo so so so happy to see you! - rzuciła ironicznie. Czas przejść do konkretów - nie miała zamiaru tracić tu całego dnia. - Gdzie się wyprowadziła?
_________________
"This town is big enough for only one manipulative bitch"
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2008-12-20, 21:59   

- How the hell should I know! - odparowała równie przyjemnie, po czym westchnęła. - Wiem, że wyjechała z domu od nas i gdzieś w Newport jest, ale nie widziałam na własne oczy dlatego, że jak wróciłam od matki to jej szafy były puste a stary chodził jak burza gradowa. Ale przynajmniej mi podziękował za wtrącenie się. - mruknęła cicho nawiązując do ich wspólnej akcji śledczej, która wyjawiła oszukiwanym matkom i ojcom o sprawkach drugich połówek. - Ale myślę, że wykombinowanie gdzie się ukrywa nie jest niemożliwe... po co ci to?
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
Eithel 


Posty: 631
Skąd: Częstochowa/Kraków
Wysłany: 2008-12-21, 23:26   

- Tak po prostu. Chciałam wpaść do niej, wypić herbatkę i poplotkować o kobiecych sprawach. - rzuciła beztroskim tonem, tylko jej oczy błyszczały jakimś dziwnym, zimnym blaskiem. - I want to know where my father is. I want to know if he is living with her. - wycedziła przez zaciśnięte zęby, a w oczach pojawiła się chęć zemsty.
_________________
"This town is big enough for only one manipulative bitch"
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2008-12-23, 11:29   

- I co z tym zrobisz? - spojrzała na nią z zaskoczeniem a potem pokręciła głową jak na nierozumne dziecko - Wpadniesz do niej i zażądasz, że stary ma wrócić do matki? Przecież nic nie wskórasz w ten sposób, poza tym, że ojciec się wścieknie na ciebie.
Oparła się swobodnie o barierkę.
- Chyba, że masz jakiś plan... to zamieniam się w słuch. Cokolwiek, co sprowadzi ją na dno będzie mile widziane i poparte przeze mnie w całej rozciągłości... - bardzo nieprzyjemny błysk i bardzo lindsowaty pojawił się w oczach Erici.
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-12-27, 21:37   

Przeniesienie akcji.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Derriuz 

Posty: 620
Wysłany: 2009-01-21, 01:01   

Przy barierce na samym końcu mola stał Dave, paląc fajkę za fajką.
- Lucky Strikes are my holy smokes - zanucił po cichu pod nosem. Wywalił peta do wody, patrząc chwilę jak unosi się na jej falującym lustrze i w końcu chowa pod molo. Wyciągnął paczkę, wyjął kolejną fajkę i odpalił. Wspominał dawne czasy. Czasy sprzed jego wyjazdu, sprzed głupiej afery. Czasy jego i Anny, które zdawały się teraz przeszłością tak odległą, że aż nieosiągalną i niemożliwą do przywrócenia. Czekał na coś, sam nie wiedział na co. Garbił się niemiłosiernie.
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2009-01-21, 10:55   

Molo o tej porze dnia było jeszcze puste. Nawet lodziarnia na szczycie mola była jeszcze zamknięta, więc Chillman miał tyle swobody ile mu się żywnie podobało. Co prawda na plaży pojawili się już pierwsi hardcore'owcy no i oczywiście kilka serfujących sylwetek widać było wzdłuż fal.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Eithel 


Posty: 631
Skąd: Częstochowa/Kraków
Wysłany: 2009-01-21, 12:19   

Lindsay z opuszczoną głową szła w kierunku końca mola. Pierwszy dzień szkoły. Szkoły, z której pewnie niedługo przeniesie się do Paryża. Szkoły, w której nie ma już Nathana. Szkoły, w której obecną "pierwszą parą" jest psychopata i czarna wdowa. Bosko. Nie miała ochoty tam jechać.
Odkręciła piersiówkę i pociągnęła zeń solidnego łyka. Po alkoholu nie wolno prowadzić, więc nie powinna już tam jechać. I bardzo dobrze.
Dopiero po chwili zauważyła, że nie jest sama.
- Chcesz trochę? - zapytała wyciągając rękę z piersiówką w kierunku Chillmana.
_________________
"This town is big enough for only one manipulative bitch"
 
 
Derriuz 

Posty: 620
Wysłany: 2009-01-21, 18:27   

Odwrócił się w kierunku, z którego doszedł go głos i uniósł lekko brwi. Zdziwił go widok znajomej twarzy.
- Lindsay, right? - zapytał, po czym ściągnął brwi, spoglądając na piersiówkę - Hell, why not, I'll take a cab or something - skomentował i ochoczo przyjął propozycję, pociągnął łyczka z piersiówki i oddał ją Linds.
- Skoro tu jesteś i w dodatku pijesz, to pewnie jesteś w równie beznadziejnym nastroju, co ja, prawda? - zapytał kwaśno - Wygląda na to, że coś nas łączy... - dodał po chwili i spojrzał na horyzont, gdzie fale zlewały się z niebem. Odruchowo ciągnął kolejne buchy z fajki.
 
 
Eithel 


Posty: 631
Skąd: Częstochowa/Kraków
Wysłany: 2009-01-21, 18:58   

Rzadko miewała jakiekolwiek towarzystwo do picia. Była zupełnie osamotniona. Nigdy nad tym nie myślała, ale rzeczywiście - nie miała przyjaciół. Nie przeszkadzało jej to specjalnie - ważne, że ciągle byli osobnicy, którzy podziwiali jej styl i w których wzbudzała zazdrość.
- Tak.. I feel like shit, to be honest. - mruknęła, po czym pociągnęła łyka z piersiówki. To wyznanie jakoś nie pasowało do dziewczyny, która jak zwykle wygląda jak wycięta z żurnala. Perfekcyjny makijaż, ani śladu zmęczenia. - Nawet nie próbowałam pójść dziś do Harbor. Nie mam ochoty tam przebywać.
_________________
"This town is big enough for only one manipulative bitch"
 
 
Derriuz 

Posty: 620
Wysłany: 2009-01-21, 19:30   

- Hey, cheer up, każdy czasem ma taki dzień... - rzucił, nie patrząc na nią, tylko wciąż gapiąc się w wodę. Dopalił fajkę i wziął do ust kolejną, przy okazji proponując papierosa swojej towarzyszce niedoli, o ile to dobre stwierdzenie. Wystawił otwartą paczkę Lucky Strike'ów w jej kierunku.
- It's toasted... - mruknął ni z tego ni z owego hasło reklamowe 'farciarzy' - Jeśli mamy wypić, to będziemy potrzebować wiele więcej, niż może pomieścić piersiówka... - skomentował, drapiąc się po brodzie.
 
 
Eithel 


Posty: 631
Skąd: Częstochowa/Kraków
Wysłany: 2009-01-22, 18:40   

Z uśmiechem Miss Ameryki wzięła papierosa - mimo tego, że normalnie nie paliła. Nie dlatego, że bała się raka, o nie! Po prostu papierosy niszczyły cerę i nieprzyjemnie pachniały. Nie przystawało to do jej wizerunku. Dzisiaj jednak miała w nosie wszelkie pozory.
- Thanks. So what do you suggest...? - zapytała mając na myśli większą liczbę alkoholu.
_________________
"This town is big enough for only one manipulative bitch"
 
 
Derriuz 

Posty: 620
Wysłany: 2009-01-22, 20:58   

Wyciągnął benzynową zapalniczkę i odpalił jej papierosa. Sam też podpalił końcówkę swojego i zaciągnął się porządnie, by zaraz wypuścić dym z płuc z głośnym westchnieniem.
- I suggest to get more booze - odparł tak prosto, jak tylko potrafił - Póki jestem jeszcze w stanie prowadzić, to mogę zawieść nas do sklepu a potem w odpowiednio spokojne miejsce, żeby później łyknąć co będziemy mieli. Whad'dya think? - zapytał, unosząc brwi.
Zaraz jednak przeniósł wzrok na komórkę, którą wyciągnął z kieszeni i zaczął wstukiwać w nią tekst. Po chwili wybrał "Send" i schował ją z powrotem.
 
 
Eithel 


Posty: 631
Skąd: Częstochowa/Kraków
Wysłany: 2009-01-23, 23:43   

Zaciągnęła się i momentalnie zaczęła się krztusić dymem. Zupełnie nie potrafiła palić. Rany, jak ten dym cuchnął! Zaraz pewnie jej włosy przesiąkną tym okropnym zapachem tytoniu i szlag trafi cudowną woń Chanel N'5. Wysłuchała propozycji z beznamiętnym wyrazem na twarzy - w zasadzie czemu nie. Chociaż raz można opić się z kimś, a nie wznosić toasty wraz ze swoim odbiciem w lustrze.
- Ok, why not. - uśmiechnęła się lekko na myśl o alkoholu. Widząc, że Chillman zajął się pisaniem smsów, zapytała lekko zniecierpliwiona - So... shell we go?
_________________
"This town is big enough for only one manipulative bitch"
 
 
Derriuz 

Posty: 620
Wysłany: 2009-01-24, 01:31   

- So... Let's do it - skomentował prosto i dopalając papierosa wyrzucił go do wody. Odwrócił się plecami do barierki i wystawił rękę w dżentelmeńskim geście, po czym począł prowadzić w kierunku parkingu, gdzie zostawił swojego ukochanego choppera.
- Actually... Trochę to dziwne, że nigdy wcześniej nie zamieniliśmy wspólnie ani słowa, choć oboje jesteśmy przyjaciółmi Maxa - rzucił, nie kierując na nią swego spojrzenia.
 
 
Eithel 


Posty: 631
Skąd: Częstochowa/Kraków
Wysłany: 2009-01-24, 11:54   

W końcu pozbyła się tego obrzydliwego papierosa i z wrodzoną gracją przydepnęła go sandałem od Celine. Z wdziękiem podała Chillmanowi dłoń i podążyła za nim, zwyczajowo kołysząc biodrami niczym na wybiegu dla modelek.
- "Cause we don't have any mutual friends... - stwierdziła, mając na myśli te dwa "mroczne" dziwadła, z którymi zadawał się Chillman - ... pomijając Maxa oczywiście. Jakoś nie było ku temu sprzyjającej okazji. - uśmiechnęła się niczym gwiazda filmowa.
_________________
"This town is big enough for only one manipulative bitch"
 
 
Derriuz 

Posty: 620
Wysłany: 2009-01-24, 12:17   

Podrapał się po policzku, jakby się zastanawiając. Jego tempo było bardzo... Chillmanowskie. Spokojne, połączone z luźną posturą, rękami w kieszeniach i olewczym wyrazem twarzy, nawet jeśli nie mógł olać w tej chwili paru rzeczy, bo wciąż o nich myślał.
- No cóż... Teraz jest - przyznał mało błyskotliwie - Actually I don't really understand why you and Ricky hate each other like that... Ale to może dlatego, że ja z każdym potrafiłbym się zbratać, niezależnie od wyznania, rasy, pochodzenia.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Fahrenheit 451


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,21 sekundy. Zapytań do SQL: 13