Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Hala sportowa
Autor Wiadomość
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-03-30, 15:55   

McCoy roześmiał się szczerze i puścił oczko do Elizabeth. No dobrze... Przekonałyście mnie. Siądźcie sobie tam i popatrzcie jak wygląda ciężka praca przed pięknymi meczami. A co do rozpraszania to inną kwestią jest mecz, kiedy w grę wchodzi rywalizacja, a inną nudny trening. powiedział i klepnął Lizy lekko w ramię. Ale trochę doznań estetycznych na pewno chłopakom się przyda.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Lothrien 
neverwhere


Posty: 328
Skąd: cz-wa/k-ce
Wysłany: 2008-03-30, 16:04   

Uśmiechnęła się uradowana. -Dziękujemy trenerze.- nieprzestając się uśmiechać popchnęła delikatnie Ricky w stronę trybuny. -Patrz i ucz się...- mruknęła do koleżanki. Kiedy już usadowiły się wygodnie powiedziała: -To co skala od 1 do 10 czy od 10 do 20?
_________________
Myślisz nie mów...
Mówisz nie pisz...
Piszesz nie podpisuj się...

http://valenth.com/feed/455146/Ambrosia+Nectar
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2008-03-30, 16:24   

- Kurde! - pisnęła cicho sadowiąc sie na trybunach tak gdzieś mniej więcej bliżej środka w miejscu idealnym na oglądanie wszelkich zalet zawodników - zapomniałam, że ty zawsze lepiej owijałaś sobie nauczycieli wokół palca. Od Big Rock nic się nie zmieniło - uśmiechnęła się do Ell bynajmniej nie zrażona mniejszą skutecznością.
- Skala? Hmm.. powiedzmy, że od 10 do 20... koszykarze to nie ta klasa gdzie ocenia się czy są ładniejsi od diabła... tu mamy poziom od półmodela w górę. - zaśmiała się sadowiąc wygodnie na krześle i czekając na pokazanie się chłopaków.. - W grę wchodzą...hmm.. - zmrużyła oczy - ramiona, plecy, nogi i tyłki? czy coś jeszcze?
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
Lothrien 
neverwhere


Posty: 328
Skąd: cz-wa/k-ce
Wysłany: 2008-03-30, 22:43   

- No i może uda się zobaczyć jakiś brzuszek, choć pewnie uporczywie będą biegać w koszulkach.- powiedziała pełnym rozczarowania tonem. Roześmiała się, jakby na wspomnienie czegoś. -Taaak panna to były czasy...- zamyśliła się. -Wiesz, z czasem ten piękny bananowy świat zaczyna mnie męczyć.- spoważniała. -Here everything is so fucking' perfect.- stwierdziła kwaśno.
_________________
Myślisz nie mów...
Mówisz nie pisz...
Piszesz nie podpisuj się...

http://valenth.com/feed/455146/Ambrosia+Nectar
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2008-03-30, 23:03   

- Perfect? - spojrzała na nią ze zdziwieniem - gdzie ty widzisz doskonałość tutaj - prychnęła. - Chociażby fakt, że nie będą grać bez koszulek. Gdyby to był świat idealny, my dear, to grali by nie tylko bez koszulek ale i bez spodenek - uśmiechnęła sie szatańsko.
Po chwili zmieniła temat.
- To co robimy wieczór? Może byśmy wpadły tak do mnie, pogadały a jest o czym bo kilka rzeczy się wydarzyło nam obu - uśmiechnęła się tajemniczo - a potem ściągnęły chłopaków? Zamówi sie chińszczyznę, może coś obejrzy... and I'm pretty sure that dad left some tequilla...
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-03-31, 22:24   

Na salę zaczęli wbiegać zawodnicy. Na razie ci, którzy nie grali w pierwszym składzie i którym najbardziej zależało. Cały czas nie było Evana, Nathana czy Maxa. McCoy patrzył z miną, która przypominała gniewną, ale do treningu brakowało jeszcze paru minut.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Lothrien 
neverwhere


Posty: 328
Skąd: cz-wa/k-ce
Wysłany: 2008-03-31, 22:27   

Roześmiała się słysząc koleżankę. W końcu wzruszyła ramionami, widocznie Ricky nie do końca łapała o co jej chodzi.
-Brzmi obiecująco. Mój obiecany wieczór we trójkę- ja, ty, i kumpela tequila.- zaczęła się wiercić niespokojnie na krześle. Kiedy zawodnicy wbiegli na salę uważnie taksowała ich spojrzeniem. -A'propos chłopaków. Co się dzieje z Davem?
_________________
Myślisz nie mów...
Mówisz nie pisz...
Piszesz nie podpisuj się...

http://valenth.com/feed/455146/Ambrosia+Nectar
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2008-03-31, 22:34   

- Dave? Dave ma jakieś problemy - powiedziała cicho - ale ponieważ nie jest to moja sprawa i nie uznał za stosowne podzielić sie tym ze mną oraz poprosił Maxa o dyskrecje - więc nie wnikam. Może sie dowiemy czegoś od niego jak zechce przyjść.
Wzruszyła ramionami.
- Powinnaś usłyszeć jakie ploty o nim latają w HH, babe... - wyciągnęła szyje patrząc na biegającą część drużyny. Po chwili wyciągnęła koma.
- Więc ustalone... napisze eska Maxowi żeby sobie odebrał potem i dam znać Dave'owi. Zanim zdążą się zleźć obaj do mnie my sobie porajdamy - uśmiechnęła się i zaczęła stukać.
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-04-01, 11:57   

Wreszcie wszyscy chłopcy wybiegli na boisko do koszykówki i rozpoczął się trening. Najpierw wyczerpująca rozgrzewka, potem rzuty do kosza. Potem dwutakt i dopiero po kilkudziesięciu minutach rozegrano coś w rodzaju meczu sparingowego pierwszy, na drugi skład.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2008-04-01, 12:24   

Jak przystalo na dobrą dziewczynę, chwile pogapiła sie na swojego faceta z szerokim uśmiechem i podziwem w ślepkach, po czym na serio zabrała się za ocenianie reszty.
- Oooo... ty patrz tam, ten z 8 na plecach... mocna 12 za nogi... ale bary... zdecydowanie 15-16... tylko twarz nieco końska... 11. Ogólnie - skwitowała - 13 nic więcej.
Chwile siedziała cicho patrząc na podania po czym nie wytrzymała bo musiała to komuś powiedzieć.
- Elly.. he said he loves me... - nie przeniosła spojrzenia na Ell nadal wodząc wzrokiem po boisku i graczach - powinnam wierzyć słowom wymruczanym niemal przez sen? W sumie to wtedy podświadomość wychodzi... should I trust him? - tym razem spojrzała już na Ell z pytaniem w oczach.
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
Noise 
Furiat...


Posty: 652
Skąd: Behind you
Wysłany: 2008-04-02, 17:27   

Na salę wbiegł Evan, o dziwo dla członków drużyny, w stroju drużyny. Stał bez słowa czekając na polecenia trenera. Stanął obok Parkera i po chwili odezwał się lekko przyciszonym głosem - Po raz kolejny mam u Ciebie dług wdzięczności. - po tych słowach wyciągnął w jego stronę dłoń.
 
 
Lothrien 
neverwhere


Posty: 328
Skąd: cz-wa/k-ce
Wysłany: 2008-04-02, 19:38   

-W ciemnościach dałabym mu 15 za całokształt.- roześmiała się. - Widzisz tamtego?- skinęła głową ledwo powstrzymując się od pokazania palcem. -Z 6. Jak dla mnie łydki na 15 plus jeden za tatuaż, jest sexy. Barki też niczego sobie i spójrz na ten tyłeczek. W sumie ciacho... Ja bym dała 16 za całokształt. Myślisz, że ma dziewczynę?- mrugnęła wesoło do Ricky. Kiedy ta zmieniła temat Ell zamilkła patrząc gdzieś w dal. Wiedziała, że Ricky poważnie popłynęła, ale nie sądziła, że aż tak. -Nie wiem panna. Zmienił się przy Tobie, to widać.- nie odrywała wzroku od boiska, chociaż gra mało ją obchodziła w tym czasie. -Wyglądasz na zadowoloną, to dla mnie najważniejsze. Chociaż to Parker- z nimi nigdy nic nie wiadomo.- spojrzała na koleżankę z dziwnym błyskiem w oczach. -Tylko pytanie czy nie będziesz tęsknić za tym nieposkromionym, wyuzdanym podrywaczem, kiedy już tak zupełnie wsadzisz go pod pantofel...
_________________
Myślisz nie mów...
Mówisz nie pisz...
Piszesz nie podpisuj się...

http://valenth.com/feed/455146/Ambrosia+Nectar
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2008-04-02, 19:48   

Wyciągnęła szyje gapiąc sie na 6kę.
- Nice one... nic tylko sie wgryźć - pisnęła radośnie.Po czym zgrabnie przeskoczyła na inny temat.
- Eeeee... nie zamierzam wsadzać nikogo pod pantofel, babe - uśmiechnęła sie szeroko - pantoflarz to już nie facet dla mnie, więc myślę, że pozwolę zostać mu tym nieposkromionym wyuzdanym podrywaczem - przewróciła oczami - Gdyby nie był taki to raczej byśmy sie nie spiknęli na początku. I pewnie wtedy skończyłabym z Evanem - mruknęła ciszej.
Popatrzyła znowu na boisko.
- Oooo... ładny kosz.. ładne nogi i łapy. 18... - po czym zaśmiała się poznając właściciela nóg i rąk - no tak... jak 18 to Parker szczególnie, że ma to swoje 3 na plecach. A z tym uwierzeniem... myślę, że jeszcze poczekam. W sumie nigdzie mi się nie spieszy... lepiej być pewną tego co się mówi i do kogo... i jak to zostanie przyjęte - na usta przybłąkał sie ciepły uśmiech idealnie mówiący o co jej chodzi.
Rzuciła okiem na zegarek.
- So how do you think... może zmyjemy sie już, co? Bardzo mnie ciekawi ten tajemniczy koleś, który sie kręci na twojej orbicie... kiedy go poznam?
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
  
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-04-02, 19:50   

Parker uśmiechnął się pod nosem. Nie masz żadnego długu... powiedział i klepnął go w dłoń swoją, po czym przyjął piłkę i z miejsca wpakował ją czysto w obręcz.
Max! Miałeś ćwiczyć dwutakt, a nie popisywać się celnością!
- Sorry couch...

powiedział po czym chwycił kolejną piłkę i wykonał umiejętny dwutakt, bez żadnych popisówek...
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Lothrien 
neverwhere


Posty: 328
Skąd: cz-wa/k-ce
Wysłany: 2008-04-02, 20:54   

-Możemy się zwijać. Trener będzie ucieszony, ze nie rozpraszamy mu więcej zawodników. O patrz! 6-ka się tu patrzy!- Ell pomachała chłopakowi śmiejąc się pod nosem. Zaczęły wychodzić spomiędzy krzeseł. -Właśnie, wytłumacz mi co jest z Evanem. Z tego co widzę nie ma żalu do Maxa, albo dobrze się maskuje...- doszły do wyjścia. Ell grzecznie skłoniła głową trenerowi. -Żaden tajemniczy, żaden ktoś.- stwierdziła udając oburzenie.
_________________
Myślisz nie mów...
Mówisz nie pisz...
Piszesz nie podpisuj się...

http://valenth.com/feed/455146/Ambrosia+Nectar
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2008-04-02, 21:05   

Zarzuciła torbę na ramie i podążyła za Ell między rzędami a potem w dół do wyjścia. Po drodze jak jej sie udało przywabić wzrokiem Maxa uśmiechnęła się lekko i machnęła mu na pożegnanie. I dodatkowo łypnęła ciekawie okiem na tą 6kę, którym się Ell zainteresowała.
- Faktycznie patrzył... może się z nim umówisz? - zaśmiała się już przy wyjściu - choćby żeby zobaczyć jak się ten smakowity tatuaż kończy - dodała kuszącym tonem grzebiąc po torbie za kluczykiem.

Przeniesienie akcji
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-04-30, 11:05   

Max wraz z kilkoma innymi zawodnikami wszedł na parkiet, w zasadzie przed meczem nie powinno być zbyt mocnego treningu, ale trener stwierdził, że przyda im się trochę gry na rozluźnienie, no i trzeba było nieco pogadać. McCoy zmierzył zbierającą się drużynę.
Max. Nie wiesz gdzie jest Evan Ballmer? zapytał przechodzącego obok chłopaka.
Max odpowiedział wzruszeniem ramion, a potem zatrzymał się Trenerze, to nie jest mój kolega i nie mam pojęcia czym się teraz zajmuje.
McCoy kiwnął głową Ciekawe, czy pofatyguje się dzisiaj na mecz... No dobra dziewczęta! Siądźcie na trybunach, coś wam powiem...

Przeniesienie akcji.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-04-30, 23:34   

Hala sportowa w porze lunchu była pusta. Od czasu do czasu zabłąkała się tutaj jakaś para, która nie mogła od siebie oderwać rąk, ale zazwyczaj było tutaj cicho i spokojnie. Podobnie było teraz. Cisza jaka panowała tutaj była wręcz uspokajająca. Dlatego pojawił się tutaj Max. Wszedł z torbą na ramieniu i spojrzał po trybunach, na których już niedługo będą wiwatować ludzie. Spojrzał na kosze, do których już niedługo będzie celował rzucając za trzy, i z daleka od kosza. W końcu był czołowym Shooterem. Do spółki z gwiazdorskimi umiejętnościami Nathana, fantastycznym wystawianiem się Skillsa i talentem Ballmera mogli sięgnąć po mistrzostwo stanowe...
Max włożył ręce w kieszenie i schował szyję w ramionach zupełnie tak jakby coś go przerastało.
Z korytarza prowadzącego do przebieralni wyszedł McCoy i podszedł do niego. Max? Denerwujesz się? zapytał stając koło niego.
Nah... odpowiedział przybierając najbardziej wyluzowaną pozę jaką mógłby przyjąć Przecież już grałem... zawahał się Jak diabli... Ale nie wiem czy meczem. Mam jakieś... Nieważne.
McCoy klepnął go w plecy wielką łapą. Nie martw się... Nie ma sensu, tym bardziej jeśli okaże się, że nie było powodu. Wtedy ten czas będzie zmarnowany. A jeśli był powód, to wtedy będziesz miał wystarczająco dużo czasu by się martwić, bo zamierzam wycisnąć z was ostatnie poty... roześmiał się i poklepał go jeszcze raz po ramieniu, po czym ruszył w kierunku korytarza i swojego biura. Max wziął ze stojaka jedną z piłek i obrócił ją kilka razy w dłoniach. Spojrzał na kosz i posłał ją, zgranym lobem w kierunku obręczy. Piłka odbiła się od niej i spadła na parkiet. Chybił...
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2008-04-30, 23:44   

W drzwiach prowadzących na trybuny pojawiła sie najpierw czarna głowa. Erica rozejrzała się czujnie czy potwornego McCoya nie ma w okolicy. Zawsze przepłaszał stąd dziewczyny o ile nie były pomponiarami. Ricky nie widząc go odetchnęła z ulgą po czym skupiła spojrzenie na samotnej figurze stojącej na boisku w której poznała Maxa. Coś było nie tak sądząc po postawie. Cicho by nie stukać obcasami weszła (ciągle spodziewała się, że trener tu wparuje) i zaczęła schodzić po schodkach po trybunach. Nagle mimo wysiłków jeden z obcasów stuknął głośniej. Zagryzła usta ale się nie cofnęła i zlazła na sam dół. Dopiero przed samym parkietem się zatrzymała.
- Tough day, hotshot? - padło ciche pytanie.
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-04-30, 23:50   

Max uśmiechnął się pod nosem i spojrzał na Ericę lekko odwracając głowę. Wyciągnął do niej lewą rękę i chwycił jej dłoń. Nah... Nie wiem. Tak po prostu... powiedział odpowiadając na następne pytania, których jeszcze nie zdążyła zadać. Lubię od czasu do czasu tutaj przychodzić przed meczem. Ta cisza mnie uspokaja. rzucił spojrzeniem na piłkę i już otworzył usta by coś powiedzieć, ale wreszcie zrezygnował. A Ty co tutaj robisz? Chyba nie zaglądasz tutaj, kiedy mnie nie ma? Szukasz innego koszykarza? zapytał żartobliwie.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2008-05-01, 00:00   

Przechyliła głowę lekko w bok patrząc na niego przenikliwym spojrzeniem, które mówiło, że nie łyka tego hasła, ale nie będzie naciskać. Zbytnio.
- Skoro cisza cię uspokaja to mnie przegoń stąd. McCoyowi to świetnie wychodzi. Mógłbyś zacząć brać z niego przykład, tylko błagam nie zapatrz się na jego wagę. Zniosę przeganianie ale nie 20 kilo nadwagi - zaśmiała się cicho. - Innego koszykarza? - zapytała z udawanym zdumieniem - to są jacyś poza tobą w drużynie? Jakoś nie zauważyłam - uśmiechnęła sie dla odmiany psotnie.- A jestem tu, my love, dlatego, że nie było cię nigdzie indziej a pomysł spędzenia przerwy samej jakoś mnie średnio podnieca. Besides... lubię patrzeć jak rzucasz do kosza. Tak fajnie ci to wychodzi.
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-05-01, 00:12   

McCoy nie ma nadwagi. Znaczy nie w sensie tłuszczowej, te jego dwa metry to same mięśnie. I mówię tutaj o mięśniach, a nie... uśmiechnął się dając się wciągnąć w pułapkę głupiego temat. Ścisnął lekko jej rękę So... You will get it a lot, tego wieczora. powiedział, przyciągnął ją do siebie i pocałował. Więc co chcesz robić w czasie lunchu?
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2008-05-01, 00:19   

- I know I never doubt it. You're the best - uśmiechnęła się szeroko z niesamowitą pewnością w głosie, której było tyle że mogłoby starczyć i na niego gdyby jakimś trafem jej nie miał. Otoczyła go ramionami w pasie.
- Właśnie się zastanawiam... Może by wyrwać się na pizze? Albo... hmmm... na lody do knajpki na molo lub na homara ale nie wiem czy starczy nam czasu. Or you pick your favourite. Next time I'll pick mine.
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-05-01, 10:44   

Max się uśmiechnął Najchętniej... Najchętniej to zabrałbym Cię do szatni, albo do jakiejś pustej sali i tam wierutnie wykorzystał, ale podobno sportowcy nie powinni uprawiać seksu przed meczami, bo to ich rozprasza, czy zabiera siły. spoważniał i przytulił ją mocno do siebie. Zawsze przy Tobie będę, okej?
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2008-05-01, 10:54   

Uśmiechnęła się szeroko.
- Nie wątpię, że to byś zrobił gdybyś tylko miał okazję, ale przy naszym pechu do znajdowania "dobrych miejsc" pewnie w trakcie pojawiłby się trener. And we are sreeewed... - zaciągnęła ostatnie słowa lekkim zaśpiewem i stuknęła go palcem w nos żartobliwie. Spojrzenie jednak nieco straciło na rozbawieniu gdy usłyszała ostatnie słowa.
Przytuliła się do niego czując z jakiegoś nieznanego powodu narastającą nerwowość.
- Wiem, skarbie. Is everything allright? - zapytała patrząc na niego uważnie i nie wypuszczając z ramion - Te słowa brzmią tak jakbyś się... żegnał. Wybierasz sie gdzieś albo planujesz coś niebezpiecznego? Bo jeśli tak to ja planuję strzec twego tyłka tak jak ostatnio. Może nie w prześcieradle i z tomiszczem w ręce ale...
Ericę przeszedł lekki dreszcz gdy niepokój Maxa w jakiś sposób zaczął się jej udzielać ale próbą obrócenia wszystkiego w żart starała się jakoś to przemóc.
- Max... tell me...?
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-05-01, 11:43   

Przytulił ją mocno do siebie i wyszeptał prosto do ucha Wszystko jest w porządku... powiedział tak spokojnie, że cała nerwowość momentalnie zeszła z Erici, a potem pocałował ją w płatek ucha, co sprawiło, że niemal się rozpłynęła. I love you, girl... Alweys will. a potem wypuścił ją z objęć uśmiechając się ciepło So? Wanna sex?
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2008-05-01, 11:54   

Oczy błysnęły jej takim ciepłem, które wystarczało za wszystkie "kocham cię" jakie mogłaby teraz powiedzieć. I nawet chciała ale nie zdążyła bo powalił ją ostatnim hasłem. Wybuchnęła szczerym, głębokim, ładnie brzmiącym śmiechem, który rzadko słyszało się w jej wykonaniu, pozwalając napięciu zejść całkowicie. Skoro takie hasła się go czepiały nie było tak źle.
- NO! - pisnęła - At least... not now... - zmrużyła przebiegle oczy - 15 czy 20 minut to nieco za mało, nie uważasz? No i jeszcze cerber McCoy w okolicy... A poza tym jestem głodna, Parker - dodała z oczami błyszczącymi wesołością. Głośny pomruk z żołądka podkreślił ostatnie słowa. - i pewnie ty też chociaż może nie zdajesz sobie z tego sprawy. C'mon, wrzucimy coś na ruszt. No, nawet ci postawię...
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-05-01, 12:42   

Uśmiechnął się na dwuznaczność ostatniej odpowiedzi. W sam raz na szybki numerek... powiedział i ponownie wziął ją za rękę Ale skoro nie chcesz... W końcu to nie pierwszy raz, kiedy sobie ze mną w ten sposób pogrywasz. Zdążyłem się przyzwyczaić. powiedział ciepło i ruszył w kierunku wyjścia z sali.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2008-05-01, 14:11   

- Ej, fakt, że mnie zdobyłeś wcale nie oznacza, że teraz wszystko ci będzie łatwo przychodzić - uśmiechnęła się - Dziewczyna nawet własna musi być chociaż trochę niezdobyta i nieokiełznana. Or else, where is the sense in the sweetest game of hunting and being hunted, honey - pozwoliła się pociągnąć do wyjścia z nadzieją, że jednak zgłodniał tak jak ona. I że cokolwiek go dręczyło ostatecznie przeszło.

Przeniesienie akcji.
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-05-04, 15:33   

McCoy zatrzasnął drzwi, razem z Maxem wyglądali jak Goliat i Dawid, z tą małą różnicą, że tę walkę Max miał przegrać. Postawny, trzydziestoparoletni trener, któremu nie można było odmówić przystojności i uroku przeczesał czarne włosy i poprawił okulary, znad których patrzyły jasno niebieskie oczy. Siadaj Parker... powiedział i obszedł biurko. Siadł ciężko w fotelu, który zatrzeszczał w próbie protestu przed takim ciężarem, nie mniej Hank McCoy nie miał na sobie ani grama zbędnego tłuszczu. Chciałem z Tobą porozmawiać bo... Takie zachowanie jest niedopuszczalne.
Parker przygryzł dolną wargę siadając na krześle Nie mam nic do waszego związku, ale w szkole musicie się zachowywać przyzwoicie.
- Tak jest trenerze.

McCoy kiwnął głową Druga sprawa to taka, że powinieneś teraz koncentrować się na meczu, a nie tracić siły na... Skądinąd przyjemniejsze rzeczy.
Parker uśmiechnął się pod nosem.
- Zabezpieczacie się?
- Trenerze, ja bym wolał... Tak, ale to...
- Okej chłopcze... Chcę się Ciebie zapytać o coś ważnego.
zapadła chwila milczenia Chciałbym mianować Nathana kapitanem, co o tym myślisz?
- Co myślę? To fantastyczny pomysł, chłopak na pewno sobie poradzi, a ja go wesprę.
- Dobrze... Na to właśnie liczyłem.
powiedział wstając. Znów obszedł biurko i klepnął w ramię Maxa, który już stał Idź na lekcje, bo się spóźnisz. powiedział spokojnie, a kiedy Parker wyszedł sięgnął do szuflady i wyjął z niej butelkę Whisky, nalał do kubka na kawę i upił łyk.

Przeniesienie akcji.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

OGIEN I LÓD - Przystan mil/osników prozy George'a R. R. Martin'a


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,24 sekundy. Zapytań do SQL: 13