Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Marcin Mortka
Autor Wiadomość
MadMill 
Bucek


Posty: 5381
Skąd: hcubyw ikleiw
Wysłany: 2008-05-04, 23:58   Marcin Mortka

Marcin Mortka - rocznik '76, pisarz fantasy, pilot wycieczek, nauczyciel z zawodu, lektor języka angielskiego, tłumacz powieści O'Briana, propagator RPG, miłośnik Skandynawii - absolwent Skandynawistyki, autor wielu artykułów do "Magii i Miecza"... sporo tego się zebrało.

Bibliografia

Trylogia nordycka (Runa)
Ostatnia saga - 2003
Wojna runów - 2004
Świt po bitwie - 2007

Karaibska krucjata (Runa)
Karaibska krucjata. Płonący Union Jack - 2005
Karaibska krucjata. La Tumba de las Piratas - 2006

Ragnarok 1940 (Fabryka Słów)
Ragnarok 1940. Tom I - 2007
Ragnarok 1940. Tom II - 2008

Wiem, że na forum jest co najmniej parę osób zaznajomionych z twórczością tego autora, wiele osób pamięta go z "MiM", a pewnie są i tacy którzy zetknęli się z jego tłumaczeniami. Co myślicie i sadzicie, czy Wam się podobało czy może wprost przeciwnie? Zapraszam do dyskusji. ;)

---
* nie wypisywałem wszystkich artykułów, opowiadań etc. trochę tego jednak było, na Wiki jest spis.
_________________

"Życie... nienawidź je lub ignoruj, polubić się go nie da."
Marvin
 
 
Toudisław 
Ropuszek


Posty: 6063
Skąd: Z chińskiej bajki
Wysłany: 2008-05-05, 00:12   

MadMill napisał/a:
Ragnarok 1940. Tom I - 2007

Jak na razie tylko ta jedna książka na moim koncie. Ale już wiem, że będą inne. To jak Autor pisze dość mi się spodobało więc na 100 % sięgnę po inne jego książki. Ostatnia Saga już czeka na swoją kolej, a wkrótce zamierzam nabyć i drugi tom Ragnaroku.


Co do tomu pierwszego to mnie się on osobiście podobał i mimo pewnych wad był dobrą rozrywką i ciekawym pomysłem. Ja chyba lubię historię alternatywną, więc takie pozycje mają u mnie plusa na wstępie. Ragnarok zaskoczył mnie dość fajnym pomysłem na to, jak teoretycznie mogła by wyglądać Europa. System społeczny i polityczny wydaje się dość spójny i nie razi jakimiś nonsensami. ;)
Wadą powieści jest pewna naiwność i nieśmiertelność głównego bohatera, który ciągle ratuje się dzięki pomocy w ostatniej chwili.
MadMill napisał/a:
nie wypisywałem wszystkich artykułów, opowiadań etc. trochę tego jednak było, na Wiki jest spis.


No bo ty Buc jesteś :P

Opowiadania

Cytat:
* Smocze Nasienie - "Science Fiction" 31 (10/2003)
* 1410 czyli cała prawda o Grunwaldzie - "Fahrenheit" XXXII 2003
* Czas bohaterów - "Science Fiction" 43 (10/2004), opowiadanie powiązane z powieścią Wojna runów
_________________
 
 
Metzli 
Diablica


Posty: 3540
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2008-05-05, 01:01   

Ostatnia saga, Wojna runów i Ragnarok 1940 I - te pozycje tego autora zaliczyłam (hyhy, jak to zabrzmiało ;P). Z tych trzech Ostatnia saga wydaje mi się najbardziej udanym pomysłem. Mortka za każdym razem przemyca nordyckie klimaty, ale wśród chodzących wikingów wyszło mu to według mnie najlepiej. Nie do końca podobają mi się pomysły mieszania naszych rzeczywistych realiów z magią runów czy tym podobnych rzeczy.

Twórczość Mortki nie powala, ale to dobra rozrywka ;)
_________________
Ale to mnie nie wzrusza
W mojej głowie wciąż susza
Bo parasol określa ich byt

Metzliszcze - 12.06
 
 
Elektra 


Posty: 3520
Skąd: z Gdyni
Wysłany: 2008-05-05, 08:02   

Czytam właśnie pierwszy tom Ragnaroku i mam mieszane uczucia. Po pierwsze, spodziewałam się czegoś innego (bardziej w stylu Wojny runów) i trochę trudno mi się przestawić. Po drugie, ta historia mnie nie wciąga. Przeczytałam już połowę (znowu rekord, przeczytać 150 stron tej książki w cztery dni) i nadal idzie mi tak średnio. No ale chyba wreszcie zaczyna się rozkręcać. Co do głównego bohatera, to autor mnie trochę zaskoczył. Na samym początku jest opis, że Jeremy jest mężczyzną w średnim wieku, a potem ktoś czyta jego dane i okazuje się, że ma 32 lata... yyy... myślałam, że średni wiek to tak 45-50. ;)


Czytałam też pozostałe książki oprócz Świtu po bitwie, ale ten czeka w kolejce. I podobały mi się w takiej kolejności, jak się ukazywały. Nawet Karaibska krucjata, którą niektórzy bardzo krytykują. Ale ja do niej podeszłam tak jak do Piratów z Kraibów i była ok.
_________________
Nie mów kobiecie, że jest piękna. Powiedz jej, że nie ma takiej drugiej jak ona, a otworzą ci się wszystkie drzwi.
Jules Renard
 
 
ASX76 
twój stary


Posty: 12275
Skąd: kurna chata
Wysłany: 2008-05-05, 20:39   

Dla mnie podobała się tylko "Ostatnia saga". :-)
Co do reszty... to równie dobrze mogło by jej nie być. ;)
 
 
Elektra 


Posty: 3520
Skąd: z Gdyni
Wysłany: 2008-05-07, 09:31   

Zaczęłam wczoraj drugi tom Ragnaroku 1940 i jest lepiej. Pierwszy trochę mnie rozczarował i znudził. Żadnej konkretnej akcji, tylko zbliżająca się wojna, bohater miotający się między Afryką i Wielką Brytanią bez jakiegoś celu... Normalnie mnie to nudziło. Za to podoba mi się kreacja świata. I tutaj daję dużego plusa. Ale wynika z tego, że dobra kreacja świata to nie wszystko, jeśli nie ma jakiejś składnej akcji.
_________________
Nie mów kobiecie, że jest piękna. Powiedz jej, że nie ma takiej drugiej jak ona, a otworzą ci się wszystkie drzwi.
Jules Renard
 
 
Tigana 
Sandman


Posty: 4427
Skąd: Czerwone Zagłębie
Wysłany: 2008-05-09, 14:04   

Drugi tom jest lepszy, ale całość taka sobie. Jak dla mnie za mało magii, a główny bohater bardziej irytuje niż zaciekawia. I też wydawało mi się, ze jest koło 40-tki. Kreacja świata - duży plus. Widać, ze autor odrobił pracę domową, ana dodatek dodał sporo od siebie no nowe typy broni czy ogólną geopolitykę.
_________________
"Z gustami literackimi jest po trosze jak z miłością: zdumiewa nas, co też to inni wybierają"
Andre Maurois

 
 
Elektra 


Posty: 3520
Skąd: z Gdyni
Wysłany: 2008-05-09, 17:24   

Mogę podpisać pod Twoim postem. No oprócz tego o magii. Bo jej brak zupełnie mi nie przeszkadzał, a wręcz przeciwnie, podobało mi się, że jest jej tak mało.

Zostało mi jakieś 100 stron, ale już mnie raczej niczym nie zaskoczy. A szkoda.

___

No i nie zaskoczyło. Niestety. I za łatwo się skończyło.
Możliwy spoiler



Tak hop siup i koniec wojny. Wszyscy sobie podajemy dłonie i budujemy nową Europę...

Jedno pytanko. Gdzie leżała ta cała Vinlandia? Tak sobie typowałam na Amerykę, ale okazało się, że to Lyonesse ma być alternatywnymi Stanami Zjednoczonymi.


koniec spoilera
_________________
Nie mów kobiecie, że jest piękna. Powiedz jej, że nie ma takiej drugiej jak ona, a otworzą ci się wszystkie drzwi.
Jules Renard
 
 
Tigana 
Sandman


Posty: 4427
Skąd: Czerwone Zagłębie
Wysłany: 2008-05-09, 17:33   

Możliwy spoiler
Elektra napisał/a:
No i nie zaskoczyło. Niestety. I za łatwo się skończyło.


Tak hop siup i koniec wojny. Wszyscy sobie podajemy dłonie i budujemy nową Europę...


Faktycznie końcówka byla szybka, za szybka - kolejny minus książki :-? Niespodziajek też mało - co najwyżej zabicie (przypadkowe, ale zawsze) przez głównego bohatera jednego z "przyjaciół".

Elektra napisał/a:

Jedno pytanko. Gdzie leżała ta cała Vinlandia? Tak sobie typowałam na Amerykę, ale okazało się, że to Lyonesse ma być alternatywnymi Stanami Zjednoczonymi.


Według mnie to Ameryka - może Vinlandia to nazwa kontynentu a Lyonesse państwa (lub na odwrót?) Z tego co pamiętam to właśnie nazwę Vinlandia stosowali Wikingowie, którzy pod dowództwem Leifa Eriksona nawiedzili kontynent amerykański w średniowieczu.
Acha Mortka szykuje kontynuacje R1940", którego akcja ma się właśnie rozgrywać w Vinlandii.
koniec spoilera
_________________
"Z gustami literackimi jest po trosze jak z miłością: zdumiewa nas, co też to inni wybierają"
Andre Maurois

 
 
Elektra 


Posty: 3520
Skąd: z Gdyni
Wysłany: 2008-05-09, 17:44   

Tigana napisał/a:
Według mnie to Ameryka - może Vinlandia to nazwa kontynentu a Lyonesse państwa (lub na odwrót?)

Vinlandia to na pewno państwo było. W końcu miało swojego prezydenta i takie tam. A o Lyonesse w posłowiu jest napisane: "twór, który wyrósł w miejscu dzisiejszych Stanów Zjednoczonych". No chyba że to były takie państwa jak dzisiejsze USA i Kanada...


Tigana napisał/a:
Acha Mortka szykuje kontynuacje R1940", którego akcja ma się właśnie rozgrywać w Vinlandii.

Czemu mnie to nie dziwi... ?

I znowu trochę spoilerów


Jeszcze co do minusów: wkurzało mnie zachowanie głównego bohatera. W końcu przebywał w warunkach wojennych nie raz, a teraz zachowywał się jak nowicjusz, ktoś do niego wrzeszczy 'padnij', a on się zrywa i gdzieś pędzi, itp. Więcej szczęścia niż rozumu miał. I druga sprawa. Ci niesamowicie wyszkoleni komandosi Nordveghru trochę za łatwo dali sobie spuścić lanie w tajnej bazie. I jakoś mi się wydawało, że zbyt wielki chaos tam panował. Czyżby pycha sprawiła, że nie dopuszczali do siebie myśli, że ich też może ktoś zaatakować i zupełnie sie nie przygotowali?
_________________
Nie mów kobiecie, że jest piękna. Powiedz jej, że nie ma takiej drugiej jak ona, a otworzą ci się wszystkie drzwi.
Jules Renard
 
 
Tigana 
Sandman


Posty: 4427
Skąd: Czerwone Zagłębie
Wysłany: 2008-05-09, 17:59   

SPOILERY
Elektra napisał/a:
Czyżby pycha sprawiła, że nie dopuszczali do siebie myśli, że ich też może ktoś zaatakować i zupełnie sie nie przygotowali?

Raczej totalne zaskoczenie - chociaż po chłodnych Skandynawach oczekiwałbym więcej zimnej krwi.
A Baldwin to jedna wielka pomyłka. Raz załatwia zawodowca, by chwile później dać sie podejść jak dziecko. Fuksiarz swoją drogą - chyba faktycznie Loki nad nim czuwał, bo normalny facet zginałby z 10 razy. No i taki szczegół - jeśli jego szef z gazety był agentem to po jakie licho wyciągnął Baldwina z arabskiej niewoli/ Liczył, że gazeta będzie się lepiej sprzedawać?
_________________
"Z gustami literackimi jest po trosze jak z miłością: zdumiewa nas, co też to inni wybierają"
Andre Maurois

 
 
Dabliu 


Posty: 834
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2008-05-09, 19:24   

Nie czytałem tej książki, ale w sagach skandynawskich Winlandią nazywano dzisiejszą Nową Funlandię, czyli może chodzi o Kanadę?
 
 
Marcin 

Posty: 8
Skąd: Poznań
Wysłany: 2008-05-09, 23:30   

Witam Was serdecznie,

Na forum wciągnął mnie Toudi (Toudisław), z którym miałem przyjemność rozmawiać na Pyrkonie i cieszę się z tego ogromnie, bo - wierzcie mi - miło jest zobaczyć wymianę zdań na temat własnych książek. Nawet jeśli są to uwagi bardzo krytyczne.

Pozwolicie więc, że może kilka kwestii przybliżę bądź wyjaśnię. Z góry zaznaczam też, że z wielką ochotą odpowiem na wszelkie Wasze pytania lub pochyle głowę przed wytkniętymi przez Was niedociągnięciami.

Otóż Jeremy Baldwin jest w istocie postacią ciut chaotyczną, lecz był to zabieg zamierzony. Chodziło mi o wykreowanie mężczyzny zdecydowanego i nieprzejednanego, który jednakże działa pod wpływem impulsów, podejmuje nieprzemyślane decyzje, popełnia błędy i ciągle, bez przerwy zaskakuje sam siebie, bądź własną odwagą, bądź kretynizmem, bądź wręcz szczęściem. To dlatego zrywa się do biegu, gdy słyszy "Padnij!". Nie jest żołnierzem, a więc nie słucha rozkazów. Jest szaleńcem, a więc nie myśli o śmierci. Jest artystą, a więc robi to, co podpowiada mu serce.

O, pora na mały sekret. Inspiracją do stworzenia tego człowieka był utwór Pearl Jeam "Jeremy".

Vinlandia to w moim zamyśle pogańskie państwo normańskie rozciągające się na terenie dzisiejszej Kanady. Lyonesse zaś to państwo romańskie na terenie USA, którego założycielem był Ryszard Lwie Serce :-P Nie wiem, czy kiedykolwiek będę Ragnarok kontynuował, ale jeśli tak, to głównie po to, by tą historię opowiedzieć.

Co do Stocktona i motywów jego działania, chętnie odpowiem na privie, nie chcę tu spojlerować. Podobnie rzecz się ma z normańską bazą.

W każdym razie, dziękuję za zainteresowanie moją tfurczością, dziękuję za rzeczowe uwagi no i... Hmmm, skoro Todui mnie tu wkręcił, to zapraszam do dyskusji!

Pozdrowieństwa,
M.
_________________
http://pl.wikipedia.org/wiki/Marcin_Mortka
 
 
Tanit 
Czarnoskrzydła


Posty: 1459
Wysłany: 2008-05-10, 08:15   

Z miejsca powiem, że nie czytałam choć się zamierzam na 'Ragnarok' i zapewne przymierzę się do niego po sesji.
Ale ja do wątku historycznego :mrgreen:

Winlandia to nie jest konkretne państwo. Tak przez wikingów nazywany był odkryty przez nich - przypadkiem - teren, nie będący Grenlandią, gdzie zamieszkiwały już obce im ludy. W Islandzkiej Sadze o Eryku Rudym wspomniany jest Kraj Lasów i Kamieni. Prawdopodobnie Nowa Funlandia, Lablador lub ziemia Baffina na północy. Nie osiedlili się tam, gdyż miejscowi, nazywani przez nich chudzielcami, byli nastawieni zdecydowanie wrogo. jedynie na Nowej Funlandii znaleziono osadę skandynawską z okresu wikingów.
(źródło: Else Roesdhal - Historia Wikingów - oczywiście jest tu o wiele więcej niż napisałam ;) )

Au revoir!
_________________
***Nic nie jest prawdą, wszystko jest dozwolone***
Kiedy człowiek umiera, dusza jego przez trzy dni siedzi u wezgłowia śmiertelnego łoża i stara się zwracać plecami do ognia.
Po trzech dniach pojawiają się aniołowie i prowadzą duszę nad most Czinwat...

TanBlog
 
 
Toudisław 
Ropuszek


Posty: 6063
Skąd: Z chińskiej bajki
Wysłany: 2008-05-10, 14:12   

Tigana napisał/a:
Acha Mortka szykuje kontynuacje R1940", którego akcja ma się właśnie rozgrywać w Vinlandii.

No To jak Marcin, będzie ta kontynuacja ? Czy nie :>
Co do tomu 1 to nie był zły. Może faktycznie nieco naiwny ale kojarzył mi się z Filmami gdzie Angielskiego dżentelmena ktoś ciągle ratuje w ostatnim momencie. I to nie było negatywne skojarzenie. Książka była dla mnie ciekawą rozrywką tylko może ciut szkoda, że Polski to nie było i tak naprawdę nie wiemy co z nią i jak potoczyła się ta historia ;)
Marcin napisał/a:
Otóż Jeremy Baldwin jest w istocie postacią ciut chaotyczną, lecz był to zabieg zamierzony. Chodziło mi o wykreowanie mężczyzny zdecydowanego i nieprzejednanego, który jednakże działa pod wpływem impulsów, podejmuje nieprzemyślane decyzje, popełnia błędy i ciągle, bez przerwy zaskakuje sam siebie, bądź własną odwagą, bądź kretynizmem,

No i wyszło. Dla mnie on był trochę jak Kluzo z różowej pantery jakimś cudem ciągle mu się udaje XD
_________________
 
 
Marcin 

Posty: 8
Skąd: Poznań
Wysłany: 2008-05-10, 14:55   

Najpierw dwa słowa odnośnie wpisu Tanit. Otóż nic odjąć nic dodać. Vinlandia to skrawek ziemi - najprawdopodobniej Nowej Funlandii - gdzie osiedlił się Leif Erikson i gdzie później przyszli na świat pierwsi Europejczycy na kontynencie amerykańskim. To w ogóle niezwykle dramatyczna historia, wielki wysiłek kolonizacyjny Grenlandczyków i Islandczyków. Tworząc normańską rzeczywistość alternatywną po prostu nie mogłem nie wykorzystać tego motywu, podobnie motywu owych "chudzielców" - Skraelingów - najprawdopodobniej Eskimosów kultury Dorset, o ile dobrze pamiętam.

Co do opracowań na ten temat, prym wiedzie Farley Mowat, który zgłębił temat solidnie i nawet przedstawił wiarygodne wytłumaczenie przyczyn, dla których kolonia przestała istnieć. Polecam gorąco!

Toudi, nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek zarzekał się, że będę kontynuował Ragnarok :)) ) Ugrzązłem ostatnio w krucjatach i to na dobre. Ooo, na bardzo dobre.

Pozdrawiam,
M.
_________________
http://pl.wikipedia.org/wiki/Marcin_Mortka
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18172
Wysłany: 2008-05-10, 15:10   

Ja poczekam ile będzie trzeba, bo Marcin Mortka to jeden z najciekawszych polskich pisarzy ;) Wielki szacunek za solidny background dla fabuł. Dzięki temu wiem, że zamiast hurtowych historyjek płodzonych taśmowo, otrzymam przemyślaną i dopracowaną fabułę, w której mozna ponurkować z przyjemnością i nie odbijać się od kartonowych scenografii. Powodzenia!
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Tigana 
Sandman


Posty: 4427
Skąd: Czerwone Zagłębie
Wysłany: 2008-05-10, 15:21   

Marcin napisał/a:
Otóż Jeremy Baldwin jest w istocie postacią ciut chaotyczną, lecz był to zabieg zamierzony.

Jeżeli faktycznie taki był twój zamiar to udało Ci sie uzyskać efekt w 100%. Niemniej Jeremy i tak mnie wkurza. Szerzej w recenzji II tomu R 1940 jaką mam w najbliższych planach.
Marcin napisał/a:
Nie wiem, czy kiedykolwiek będę Ragnarok kontynuował, ale jeśli tak, to głównie po to, by tą historię opowiedzieć.

Chyba na stronie FS była o tym wzmianka - wraz z zapowiedzią powieści o krucjatach.
Marcin napisał/a:
W każdym razie, dziękuję za zainteresowanie moją tfurczością, dziękuję za rzeczowe uwagi no i... Hmmm, skoro Todui mnie tu wkręcił, to zapraszam do dyskusji!

Póci co przeczytałem wszystkie twoje książki i najwyżej cenie sobie "Wojnę runów" - idealne połączenie powieści wojennej i fantasy. Na dalszym miejscu postawiłbym kolejne książki "normańskie", a na samym końcu "Karaibską krucjatę", które nie za bardzo przypadła mi do gustu - zdecydowanie wolę piratów na poważnie.
R1940 - podoba mi się sama wizja światów, a szczególnie dbałość o pokazanie różnic pomiędzy naszą rzeczywistością a tą alternatywną - począwszy od architektury, historii, a skończywszy na uzbrojeniu. Mam tylko niedosyt, że magii było tak niewiele. Nielicząc początkowej i końcowej sekwencji, a także kilku wzmianek (obraz, siła spojrzenia) magii nie ma. Dlaczego?
_________________
"Z gustami literackimi jest po trosze jak z miłością: zdumiewa nas, co też to inni wybierają"
Andre Maurois

 
 
Toudisław 
Ropuszek


Posty: 6063
Skąd: Z chińskiej bajki
Wysłany: 2008-05-10, 15:55   

Marcin napisał/a:
Toudi, nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek zarzekał się, że będę kontynuował Ragnarok :)) )

Czyli jak na razie raczej nie? A jak plany wydawnicze? Co możemy dostać w najbliższym czasie?
Marcin napisał/a:
Ugrzązłem ostatnio w krucjatach i to na dobre

Tzn? Kontynuacja "Karaibskiej Krucjaty" czy chodzi o krucjaty krzyżowe?
Tigana napisał/a:
a na samym końcu "Karaibską krucjatę", które nie za bardzo przypadła mi do gustu - zdecydowanie wolę piratów na poważnie.

Zastanawiam się czy kupić? //mysli
Tigana napisał/a:
magii nie ma. Dlaczego?

A nie za dużo jej? :> A mnie to pasowało, że nie ma kul ognia XD i hokus pokus.
_________________
 
 
Tigana 
Sandman


Posty: 4427
Skąd: Czerwone Zagłębie
Wysłany: 2008-05-10, 17:12   

Toudisław napisał/a:
Tzn? kontynuacje "Karaibskiej Krucjaty" czy Chodzi o krucjaty krzyżowe ?

Raczej te rycerskie z okresu średniowiecza.
Toudisław napisał/a:
Zastanawiam się czy kupić? //mysli

kupić zawsze można ;)
Toudisław napisał/a:
A nie za dużo jej? :> A mnie to pasowało, że nie ma kul ognia XD i hokus pokus.

Za dużo? Za mało. A fireballów u Marcina w żadnej powieści nie uświadczysz- to już raczej "boskiej interwencji".
_________________
"Z gustami literackimi jest po trosze jak z miłością: zdumiewa nas, co też to inni wybierają"
Andre Maurois

 
 
ASX76 
twój stary


Posty: 12275
Skąd: kurna chata
Wysłany: 2008-05-10, 21:26   

Skoro pan Marcin we własnej osobie zawitał w progi ZB (dzięki staraniom najlepszego agenta werbunkowego o kryptonimie "ZBoczony śFiRek" ;) ), nie pozostaje mi nic innego, jak tylko serdecznie powitać naszego dobrodzieja, który umila nam czas swoją twórczością. :-)
I po tym miłym wstępie przechodzę od razu do... szarży z zaskoczenia. ;)
"Ostatnia saga" jest, moim zdaniem, jedną z najciekawszych polskich powieści fantasy. Po tak udanym debiucie, spodziewałem się, że Twoje kolejne utwory będą co najmniej równie dobre i niestety się zawiodłem. O ile "Wojnę runów" czytało się nawet nieźle, to już "Świt po bitwie" okazał się, jak dla mnie, książką trudną do "strawienia", głównie za sprawą naiwnych rozwiązań fabularnych, nieprawdopodobnych zwrotów akcji i kompletnie nieprzekonujących bohaterów.
Mam nadzieję, że Twoje nowe powieści będą bardziej przypominać "Ostatnią sagę", choćby pod względem dramatyzmu, kreacji postaci i suspensu. Byłoby znacznie ciekawiej, gdybyś (na przyszłość) uczynił swoich bohaterów bardziej niejednoznacznymi moralnie i w miarę możliwości unikał stosowania schematycznych rozwiązań. Piszę to z punktu widzenia czytelnika, któremu podoba się Twój warsztat pisarski, jednak do życzenia pozostawiają inne kwestie (te, o których wcześniej wspomniałem).

Pozdrawiam
 
 
Elektra 


Posty: 3520
Skąd: z Gdyni
Wysłany: 2008-05-10, 21:29   

Toudi napisał/a:
Zastanawiam się czy kupić?

Zawsze można pożyczyć. ;)

Tigana napisał/a:
Mam tylko niedosyt, że magii było tak niewiele. Nielicząc początkowej i końcowej sekwencji, a także kilku wzmianek (obraz, siła spojrzenia) magii nie ma. Dlaczego?

A po co? Moim zdaniem bez magii było znacznie ciekawiej.
_________________
Nie mów kobiecie, że jest piękna. Powiedz jej, że nie ma takiej drugiej jak ona, a otworzą ci się wszystkie drzwi.
Jules Renard
 
 
Tigana 
Sandman


Posty: 4427
Skąd: Czerwone Zagłębie
Wysłany: 2008-05-10, 22:51   

Elektra napisał/a:
A po co? Moim zdaniem bez magii było znacznie ciekawiej.


SPOILERY
No ale jeśli powieść zaczyna się i kończy od spotkania bogów to ciut magii by nie zaszkodziło. Na przykład jakiś bonus za bóstwo opiekuńcze - jeśli nawet nie dla wszystkich to chociaż dla królów. Mnie by to rajcowało. No bo tak to wstęp i epilog wyglądają na ciut z innej bajki.
_________________
"Z gustami literackimi jest po trosze jak z miłością: zdumiewa nas, co też to inni wybierają"
Andre Maurois

 
 
Marcin 

Posty: 8
Skąd: Poznań
Wysłany: 2008-05-10, 23:23   

Uff, ale się posypało komentarzy, nie nadążam czytać, o odpowiadaniu nie mówiąc. Piszecie o różnych moich książkach, to może spróbuję w ten sposób. Opiszę w kilku zdaniach co sam sądzę na temat każdej z nich i spróbuję przy tym odnieść się do Waszych uwag.

"Ostatnia Saga". Debiut. Książka, nad którą pracowałem przez trzy lata, w której postawiłem na klimat i postacie. Tak, to klasyczna historia o walce nie tyle Dobra ze Złem, co Starego z Nowym, a przy tym książka, z której przebija tęsknota za Północą, inspiracja Gołubiewem i fascynacja Warhammerem. Jedyna powieść, w której jest aż trzech głównych bohaterów, a każdy z nich przechodzi ewolucję. Tak, lubię ją. To moja pierwsza i najmroczniejsza powieść.

"Wojna Runów". Ogromnie się cieszę, że dla kilku z Was to powieść przynajmniej niezła, bo bardzo, bardzo się starałem przy jej tworzeniu. Połączenie powieści szpiegowskiej, wojennej i fantastycznej to bowiem karkołomne zadanie. Włożyłem w nią jednak sporo serca, bo pokazać chciałem wiele rzeczy dla mnie ważnych. Kilka pikantnych bitew morskich. Angielski cynizm. Polskich twardzieli. Żal, że "Grom" nie spotkał nigdy równego sobie. Lęk człowieka, który nie wie, co ze sobą począć. Tak, to chyba moja najbardziej osobista książka.

Dzięki, Tigana :mrgreen:

"Karaibska Krucjata". Cóż, ta książka napisała się sama, ja jej tylko użyczyłem paluchów. Nie niesie za sobą żadnego przesłania, jest tylko zawadiacką opowieścią o stukniętym kapitanie i barwnej menażerii, która składa się na jego załogę. Dużo humoru, skakanie po żyrandolach, bójki w karczmach, salwy burtowe i abordaże, a do tego Port Royal, hiszpańskie dziewczęta i mnóstwo piratów. I duchy na dokładkę. To jedyna z moich książek, którą przeczytałem kilka razy.

"Świt po bitwie". Planowana od dawna kontynuacja, a przy tym zamknięcie "Ostatniej Sagi". Książka chyba najbardziej zbliżona do klasycznego fantasy ze wszystkich, które do tej pory stworzyłem. Jedyna, której zakończenie pisałem ze smutkiem. Nie wiem dlaczego. Być może dlatego, że było to moje pożegnanie z klasycznym wikińskim fantasy?

Czyta się na jej temat różne komentarze, od hurraoptymistycznych po cierpkie. Osobiście twierdzę, że udało mi się stworzyć spójną, mroczną historię, niemniej rozumiem tych, którym się ta książka nie spodobała. Rozumiem, bo "Ostatnią Sagę" i "Świt po bitwie" dzieli pięć lat, a to w fantastyce niezły szmat czasu. Być może wielu czytelników podświadomie oczekiwało magicznej opowieści, w którą się wciągnęli jakiś czas temu, ale dostali coś innego. Nie ma już Haralda, nie ma Białego Jastrzębia, nie ma walki Starego z Nowym. Nordveghr okrzepł, pojawia się polityka, a w niej nie ma miejsca dla bohaterów. Ci, co są, mają zaś trudności z określeniem swych wrogów.

Tak, to trochę jakby poszło się do kina na kolejną część "Jamesa Bonda", a tu się okazuje, że Bond nazywa się Jakub Kajdan i jest oficerem ABW.

Co sądzisz o tym, ASX76?

Chętnie o tym porozmawiam. Widzisz, przeczuwałem, że fani "Ostatniej Sagi" mogą źle odebrać "Świt". Dlatego bardzo się starałem. Szkoda, że nie wyszło.
_________________
http://pl.wikipedia.org/wiki/Marcin_Mortka
 
 
Metzli 
Diablica


Posty: 3540
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2008-05-11, 02:01   

Hmmm... będę musiała się niedługo zaopatrzyć w "Świt po bitwie" i sama ocenić :) A jeszcze co do "Ostatniej sagi" to wielki plus za stronę językową. O ile na samym początku trzeba było się przyzwyczaić i mogło to sprawiać pewne trudności, to później nie pozostawało nic innego jak się w tym rozsmakować :D

Marcin napisał/a:
Być może dlatego, że było to moje pożegnanie z klasycznym wikińskim fantasy?


Trochę szkoda, a chęcią poczytałabym kolejne pozycje utrzymane w takim duchu.

A teraz z perspektywy czasu, dochodzę do wniosku, że zbyt ostro oceniałam "Wojnę runów" ;) Możliwe, że po tym debiucie oczekiwałam czegoś innego.
_________________
Ale to mnie nie wzrusza
W mojej głowie wciąż susza
Bo parasol określa ich byt

Metzliszcze - 12.06
 
 
ajsber

Posty: 57
Wysłany: 2008-05-11, 10:25   

Marcinie, powiem tak - jeśli uda Ci się lub po prostu będzie chciało stworzyć coś na poziomie "Ostatniej Sagi", znów będziesz miał we mnie czytelnika.
 
 
ASX76 
twój stary


Posty: 12275
Skąd: kurna chata
Wysłany: 2008-05-11, 12:13   

Marcin napisał/a:
(...)

Co sądzisz o tym, ASX76?

Chętnie o tym porozmawiam. Widzisz, przeczuwałem, że fani "Ostatniej Sagi" mogą źle odebrać "Świt". Dlatego bardzo się starałem. Szkoda, że nie wyszło.


Pod względem czysto warsztatowym piszesz coraz lepiej, więc tu żadnych zastrzeżeń nie mam (światowej sławy krytyk ASX się odezwał ;) ).
"Świt po bitwie" niewątpliwie ma ciekawy początek.
O ile w "Ostatniej sadze" nie oszczędzałeś zarówno pogan jak i chrześcijan (obrywało się i jednym i drugim), o tyle w zwieńczeniu (pseudo)trylogii wszystko jest już całkowicie jednostronne tzn. chrześcijanie zostali przedstawieni wyłącznie jako niewinne ofiary niecnych knowań i intryg pogan, którzy pod wodzą tajemniczego i złego do szpiku kości Thorkila, "ogniem i mieczem" robią ze świątkami należyty porządek. Po stronie pogan nie ma nie ani jednego choć odrobinkę białego czy nawet szarego bohatera - wszyscy są "brudni, brzydcy i źli". W "Ostatnie sadze" było inaczej... Pewne nadzieje wiązałem z osobą Viglunda, który jednak... zupełnie się "zbiesił" i pod koniec walczył po tzw. "jedynie słusznej stronie". Liczyłem na rozwinięcie konfliktu Vidar (ojciec) - Viglund (syn), no i znowu się przeliczyłem. To ma być przemiana (ewolucja) bohatera?
Niestety, poszedłeś (i to nie tylko tutaj) po najmniejszej linii oporu. Walka ze smokiem to też śmiech na sali. Niby taki mocny i groźny a... No właśnie...
Kompletnie brakuje tu postaci, którą możnaby, choć trochę polubić, bo adwersarzy chrześcijan potraktowałeś, delikatnie mówiąc, niezbyt przychylnie.
I pomyśleć, że w pierwszej części nie było z tym problemu.
Najsłabszą stroną powieści jest naciągane, schematyczne i zbyt cukierkowe zakończenie.
Czy mógłbyś napisać coś zbliżonego klimatem i dramatyzmem do "Ostatniej sagi"?

Skreślę jeszcze słów kilka o "Wojnie runów".
Teoretycznie, połączenie wątków magicznych z wojenno-szpiegowskimi było dość karkołomnym przedsięwzięciem. Nie przepadam za takimi kombinacjami, choć muszę przyznać, że udało Ci się stworzyć fajną powieść. Właściwie zawiodła mnie jedna, czysto preferencyjna kwestia - za mało Skandynawii, za dużo II wojny światowej... ;)
 
 
Tigana 
Sandman


Posty: 4427
Skąd: Czerwone Zagłębie
Wysłany: 2008-05-11, 12:39   

ASX76 napisał/a:
. Właściwie zawiodła mnie jedna, czysto preferencyjna kwestia - za mało Skandynawii, za dużo II wojny światowej... ;)

To chyba czytaliśmy dwie rożne książki - może wikingów za dużo nie było, ale sam "skandynawski klimat" przedniej marki.
SPOILERY "WOJNA RUNÓW"
Marcin napisał/a:
"Wojna Runów". Ogromnie się cieszę, że dla kilku z Was to powieść przynajmniej niezła, bo bardzo, bardzo się starałem przy jej tworzeniu.

Być może na odbiór tej książki wpłynęła moja fascynacja dziełami Jerzego Pertka i innych autorów marynistycznych książek, które rozpalały mi wyobraźnie w dzieciństwie. Losy "Garlanda", "Pioruna", Błyskawicy" czy "Gromu" były mi bardzo bliskie, a wraz z nimi dzieje ich załóg. A dzięki twojej książce miałem szansę znów, po wielu latach, wrócić do tamtych wydarzeń. Do tego kilka świetnych scen - walka w ambasadzie czy przemarsz oddziału wojsk norweskich, idealne połączenie magii i rzeczywistości. No i Puchacz.
Marcin napisał/a:
Dzięki, Tigana :mrgreen:

Cała przyjemność (z czytania) po mojej stronie.
_________________
"Z gustami literackimi jest po trosze jak z miłością: zdumiewa nas, co też to inni wybierają"
Andre Maurois

 
 
ASX76 
twój stary


Posty: 12275
Skąd: kurna chata
Wysłany: 2008-05-11, 13:15   

Tigana napisał/a:
ASX76 napisał/a:
. Właściwie zawiodła mnie jedna, czysto preferencyjna kwestia - za mało Skandynawii, za dużo II wojny światowej... ;)

To chyba czytaliśmy dwie rożne książki - może wikingów za dużo nie było, ale sam "skandynawski klimat" przedniej marki.


Na pewno czytaliśmy tę samą książkę, Tigana-san. :-P
Kiedy piszę: "za mało Skandynawii", nie chodzi mi to, że jest coś nie tak z "klimatem" (który, całkowicie się z Tobą zgadzam, jest przedniej marki), lecz o to, iż pozostawia pewne uczucie niedosytu, bo jest go w sumie niewiele. Nie jakościowo, lecz ilościowo, w sensie liczby stron poświęconych "starym, dobrym czasom". ;)
 
 
Marcin 

Posty: 8
Skąd: Poznań
Wysłany: 2008-05-14, 00:10   

To ja jeszcze parę słów o "Świcie po bitwie".

Nie sądzę, by chrześcijanie zostali przeze mnie potraktowani jako niewinne ofiary pogańskich intryg. Kto z głównych bohaterów obnosi się ze swoją wiarą? Jarl Trygve nie robi tajemnicy z tego, że wiara jest mu potrzebna jako instrument władzy, a ci, co stoją przy nim, czynią to tylko i wyłącznie z powodów politycznych.

Konflikt w "Świcie" nie jest konfliktem religijnym. Chciałem tego uniknąć, bo o tym czytaliście już w "Sadze". W "Świcie" toczy się wojna między Porządkiem (kruchym bo kruchym), a Chaosem.

Ciemna strona z jarlem Thorkilem na czele również nie toczy krucjaty, a wykrawa dla siebie terytorium. Szuka okazji, by gdzieś się zagnieździć. W Chaosie zaś trudniej o szarych boahterów - nie twierdzę, że to niemożliwe, ale nie pasowało mi to jakoś.

Nie pasowało, bo chciałem w "Świcie" zbliżyć się do klasycznego "dark fantasy", gdzie nieco mniej jest dylematów, a więcej akcji. Zdaję sobie sprawę, że nie przekonam Cię do tej powieści snując na jej temat peany - gustów się nie oszuka - natomiast wydaje mi się, że historia Viglunda nie jest banalna. Zagubiony, rozdarty młody człowiek, który w zawierusze wojennej odnajduje coś dla siebie cennego... Rozmawiałem z kilkoma czytelnikami, którzy to akurat uznali za atut.

Przypomina mi się od razu pewna recenzja "Karaibskiej Krucjaty", w której zostałem zmieszany z błotem za przegięty rzekomo dowcip z Brudnym Harrym. Tego samego dnia rozmawiałem z Grzegorzem Szulcem, który mi powiedział - sam z siebie - że pękł ze śmiechu, czytając rzekomo przegięty dowcip z Brudnym Harrym. :shock:

Natomiast jeśli chodzi o konstrukcję fabuły i bohaterów, pracuję właśnie nad drugim tomem "Miecza i Kwiatów", powieści osadzonej w realiach trzeciej krucjaty. Cóż, coś mi się wydaje, że zaspokoję Twoje gusta, mój ty mroczny krytyku ASX76... :evil:
_________________
http://pl.wikipedia.org/wiki/Marcin_Mortka
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Qfant


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Wydawnictwo Solaris | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,26 sekundy. Zapytań do SQL: 12