Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
[UW] K. J. Bishop
Autor Wiadomość
Shadowmage 


Posty: 3154
Skąd: Wawa
Wysłany: 2009-05-17, 10:58   

Z tego co AM pisał parę miesięcy temu, to Bishop pracuje nad następną książką. Tyle, ze niefantastyczną. I Mag nie będzie zainteresowany jej wydaniem.
_________________
 
 
gelaZz 


Posty: 167
Skąd: Radom
Wysłany: 2009-10-29, 08:37   

Akwaforta - moja pierwsza książka z UW. Przyznam szczerze, że po pierwszym czytaniu jakoś mnie specjalnie nie porwała. Jednak po kilku miesiącach postanowiłem wrócić do tego magicznego świata i nie zawiodłem się. Autorka stworzyła piękny świat czytając o Ashamoil czułem się tak jak bym tam naprawdę był :P . Losy Gwyn'a i Raule świetnie się uzupełniają i pod czas czytania czuje się z nimi więź.

Uczta wyobraźni jak sama nazwa wskazuje to bardzo wymagająca literatura i czytając książki z tej serii trzeba być skoncentrowanym od pierwszej do ostatniej strony. Jeżeli się zachowa tą koncentracje to książka zapewni coś więcej niż tylko miłe spędzenie czasu podczas czytania :P
 
 
Elektra 


Posty: 3514
Skąd: z Gdyni
Wysłany: 2009-11-13, 14:21   

Przeczytałam ostatnio Akwafortę i bardzo trudno mi ją ocenić. Nie uważam, żeby była zła. Z jednej strony doceniam styl, kreację świata, bohaterów, wydarzeń. Z drugiej... dochodzę do wniosku, że nie lubię takich książek.

Beata napisał/a:
mianowicie nie mogłam przywyknąć, że Raule to imię żeńskie, a Gwynn - męskie.

Miałam podobnie, ale potem zaczęłam się zastanawiać, czy na pewno Gwynn ma żeński rdzeń? W końcu to nazwa koloru. ;)
_________________
Nie mów kobiecie, że jest piękna. Powiedz jej, że nie ma takiej drugiej jak ona, a otworzą ci się wszystkie drzwi.
Jules Renard
 
 
ASX76 
twój stary


Posty: 12121
Skąd: kurna chata
Wysłany: 2009-11-13, 14:29   

Elektra napisał/a:
Z jednej strony doceniam styl, kreację świata, bohaterów, wydarzeń. Z drugiej... dochodzę do wniosku, że nie lubię takich książek.



Nie dziwię się. Przeczytałem ileś tam stron i książka do mnie "nie przemówiła", nie czuję jej "pulsu". ;)
Może jeszcze do niej wrócę. Kiedyś. :P
 
 
Beata 
deformacja IU


Posty: 4569
Wysłany: 2009-11-13, 15:08   

Elektra napisał/a:
Miałam podobnie, ale potem zaczęłam się zastanawiać, czy na pewno Gwynn ma żeński rdzeń?

Gulp... masz rację. Nie ma to jak zasugerować się Gwyneth Paltrow... a tymczasem Walijczykom wszystko jedno - takie imię noszą i chłopcy, i dziewczynki.
_________________
Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem.
Karl Popper
 
 
Procella 


Posty: 1172
Skąd: L-space
Wysłany: 2009-12-07, 10:48   

Skończyłam książkę.

Świetny klimat, kilka niesamowitych scen i obrazów - to na pewno na plus. Wielki plus. Ale jednak jakiś niedosyt pozostał. Co go spowodowało - nie wiem dokładnie, pewnie za parę miesięcy wrócę do tej książki, żeby to sprawdzić. Może po prostu zbyt wiele oczekiwałam?

Trochę mi poza tym szkoda, że Raule nie dostało się trochę więcej miejsca.
_________________
Well I live with snakes and lizards
and other things that go bump in the night
'Cuz to me everyday is Halloween

http://kotspinaksiazce.blogspot.com/
 
 
gelaZz 


Posty: 167
Skąd: Radom
Wysłany: 2009-12-11, 10:01   

Procella napisał/a:
Świetny klimat, kilka niesamowitych scen i obrazów - to na pewno na plus. Wielki plus. Ale jednak jakiś niedosyt pozostał. Co go spowodowało - nie wiem dokładnie, pewnie za parę miesięcy wrócę do tej książki, żeby to sprawdzić. Może po prostu zbyt wiele oczekiwałam?


Czytałem Akwafortę dwa razy i muszę szczerze przyznać, że za pierwszym razem miałem pewien niedosyt. Podczas kolejnego czytania nie mogłem się od niej oderwać, można powiedzieć, że w jakiś sposób mnie oczarowała.
Życzę Ci, żebyś podczas kolejnego spotkania z Akwafortą znalazła to "coś'' czego być może nie dostrzegłaś za pierwszym razem ;)
_________________
Rządzić znaczy służyć. Ci, którzy sprawują władzę, są jej niewolnikami. Tylko wygnaniec jest wolny. (…) Jesteśmy silni, chociaż rządzimy bez użycia siły.

Brian W. Aldis
 
 
mrtobi 

Posty: 181
Skąd: Snukraina
Wysłany: 2010-01-28, 13:17   

Zachęcony opowiadaniem K. J. Bishop "Sztuka umierania" nabyłem wreszcie Akwafortę i zabrałem się za nią wczoraj. Muszę napisać że książka kapitalna. Jestem gdzieś przy połowie i z jednej strony trudno mi się powstrzymywać przed dalszym czytaniem a z drugiej nie chcę jej za szybko kończyć i rozstawać się z tym światem. Niesamowity klimat wciągnął mnie ogromnie. Zachwyciłem się tym magicznym, tajemniczy, przepełnionym barwami i niezwykłością światem (może bardziej by pasowało tym miastem). Akcja faktycznie ciągnie się leniwie ale absolutnie w niczym to nie przeszkadza. Wszystko wydaje się doskonale do siebie pasować. Do tej pory niewiele książek było w stanie mnie tak oczarować swoim klimatem i tak celnie trafić w mój gust. Akwaforcie się to udało i trafi na szczyt mojego prywatnego rankingu. To z pewnością najprawdziwsza uczta wyobraźni. Mniam mniam... :mrgreen:
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 16831
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2010-04-19, 12:02   

Akwafortę przeczytałem już jakiś czas temu i chyba największym plusem tej powieści jest konstrukcja świata i sposób jej prezentacji. Opisy bardzo działały na moją wyobraźnię, czytało się bardzo przyjemnie. Ponadto mam też mały problem z klasyfikacją, ale to raczej też jest zaleta. Szerzej rozpiszę się w recenzji, jeżeli w końcu się za nią zabiorę :/
_________________
"I've seen things you people wouldn't believe. Attack ships on fire off the shoulder of Orion. I watched C-beams glitter in the dark near the Tannhäuser Gate. All those moments will be lost in time, like tears in rain. Time to die."
 
 
Tixon 
Ukryty Smok


Posty: 6265
Skąd: Piła
Wysłany: 2012-04-08, 00:37   

Nie wniosę nic nowego. Akfadorta to książka niezwykła. Przedstawia losy rewolwerowca Gwyn'a i lekarki Raule, uciekających przed przeszłością i poszukujących przyszłości. Gdybym chciał zaszufladkować powieść, nazwałbym ją western fantasy - taki dziki zachód z nienachalną (no może do końcówki) magią, gdzieś na pograniczu oniryzmu.
Bishop trafnie dopasowała styl do tematu, stworzyła również ciekawych bohaterów - chociaż zdecydowanie bardziej do gustu przypadł mi wielobarwny Gwyn (szczególnie podczas romansu z artystką) niż Raule.
Podobało mi się również nieśpieszne tempo utworu.
_________________
Stary Ork napisał/a:
Żelki to prawda, dobro i piękno skondensowane w łatwej do przełknięcia formie żelatynowych zwierzątek. Wyobraź sobie świat bez żelków - byłbyś w stanie żyć pośród tego niegościnnego, jałowego pustkowia wiedząc, że znikąd nadzieje?

MORT napisał/a:
Romulus, Tix właśnie cię pobił w redneckowaniu.

Romulus - nie decydujemy o losach świata.
Ł - CHYBA TY
MrSpellu - Rebe, czego nie rozumiesz w zdaniu:
ŻYDOMASONERIA JEST TAJNA, psiakrew? :/
 
 
Jachu 
princeps senatus


Posty: 2571
Skąd: Dom-na-Drzewie
Wysłany: 2012-08-27, 08:44   

Akwaforta to moja pierwsza pozycja z serii Uczta Wyobraźni. Szczerze mówiąc, odniosłem wrażenie, iż ta mocno niedoceniana książka była dla mnie wymarzonym wręcz początkiem przygody z UW. K.J. Bishop napisała bardzo dobrą powieść o ciekawym świecie z intrygującymi rozwiązaniami, pełną na każdym kroku fascynujących elementów, nad którymi można się zatrzymać i obracać minutami w głowie, zachwycając ich kreacją. Warto nadmienić, że twór to niesamowity, fascynujący i można go interpretować na wiele sposobów. Cudownie plastyczny styl Bishop sprawia, że każdy centymetr kwadratowy świata jawi się tak realnym, jakby miał zaraz się zmaterializować. Książkę uważam za jak najbardziej wartą przeczytania. Osobiście jestem zadowolony i liczę na to, że kolejne pozycje z Uczty Wyobraźni, uważane za jeszcze lepsze, również dadzą mi ostro po głowie ;) Akwaforta zdała więc swoisty test i chyba przygotowała mnie na pozostałe książki :mrgreen:
_________________
Życie to dziwka, czytasz za mało, a potem umierasz [Stary Ork]

"Finezja perfidii rozumowania ściga się w nich z cyniczną sofistyką" [prof. Waltoś o działaniach PiS dot. wymiaru sprawiedliwości]
 
 
Sabetha 
Baba Jaga


Posty: 4276
Wysłany: 2012-09-09, 20:52   

Akwaforta, czyli opowieść o...?

Świetny styl, niezwykłe pomysły, w dodatku wykonane tak, że nie dziwi nawet połączenie
Dzikiego Zachodu, Bliskiego Wschodu, Indii i fabryk z okresu rewolucji przemysłowej, że nie wspomnę o medycznej działalności Raule. Z drugiej strony, po przeczytaniu ostatniego zdania nie mogłam się powstrzymać przed myślą: dobra, a teraz niech mi ktoś powie, jaki z tego morał? XD
_________________
"Wewnątrz każde­go sta­rego człowieka tkwi młody człowiek i dzi­wi się, co się stało".
T. Pratchett "Ruchome obrazki"
 
 
ASX76 
twój stary


Posty: 12121
Skąd: kurna chata
Wysłany: 2012-09-09, 21:35   

Sabetha napisał/a:
Z drugiej strony, po przeczytaniu ostatniego zdania nie mogłam się powstrzymać przed myślą: dobra, a teraz niech mi ktoś powie, jaki z tego morał? XD


Azaliż każda historia musi zawierać morał? :-P Lepiej jeśli go nie ma, niż miałby być wciskany na siłę tylko po to, żeby zadośćuczynić odchodzącej do lamusa tradycji. ;)
Morały może i są dobre dla dzieci, dorosłemu raczej nie w smak takie coś, tym bardziej, jeżeli jest najzupełniej zbędne, tudzież nie przystaje do książki, albo pasuje jak opancerzona pięść do nosa. //pacnij
 
 
utrivv 
Roztargniony mag


Posty: 5490
Skąd: Z kapusty
Wysłany: 2012-09-10, 08:17   

Waligórski napisał/a:
Nie puenty nie będzie i żądać jej na próżno bo w morderczym zapędzie kneź puentę też urżnął.


Grupa Rafała Kmity napisał/a:
Śpiew rozwija się, wzbiera,
brzmi wciąż mocniej, wciąż piękniej!
Pędzi Kozak bez celu,
śpiewak pędzi bez... puenty!

Rozumiem że chodzi jednak o coś innego?
_________________
Sens nie jest aprioryczną strukturą obecności, lecz ruchem rozplenienia, efektem gry różnicy i powtórzenia //utrivv

Ł napisał/a:

wydrukowałem sobie ten wpis, złożyłem kartkę 8 razy i włożyłem do kieszeni mokrej koszuli. Wyschła od razu. I kota który leżał obok niej też zmumifikowało.


Próbuj. Przegrywaj. Nieważne. Próbuj po raz kolejny. Przegrywaj po raz kolejny. Przegrywaj lepiej
 
 
Jachu 
princeps senatus


Posty: 2571
Skąd: Dom-na-Drzewie
Wysłany: 2012-09-10, 12:22   

Sabetha napisał/a:
a teraz niech mi ktoś powie, jaki z tego morał? XD
Jesteś kolejną osobą (ewentualnie sprawiasz takie wrażenie) z którą gdzieś miałem do czynienia, która oczekuje myśli, swoistego zakończenia historii, którą się w sposób pisemny przekazuje. Takiego jasnego "podania na dłoni" myśli autora, jego intencji, morału opowieści. Czy naprawdę owy morał jest dla ciebie tak ważny?

Osobiście jakoś tak średnio mi po drodze z morałami... Choć chyba w człowieku siadającym to lektury jest jakiś atawizm, że oto wchodzi w świat wyobraźni i oczekuje, że będzie inaczej niż w świecie prawdziwym, w którym morały i zamknięte historie raczej trudno znaleźć, więc jak trafia na opowieść równie niekonkretną, nieostrą jak życie, to czuje się zawiedziony. Jednak z tego wynikałby wniosek, że chcielibyśmy czytać tylko bajki z jakimś happy-endem i mądrościami ludowymi ;)
_________________
Życie to dziwka, czytasz za mało, a potem umierasz [Stary Ork]

"Finezja perfidii rozumowania ściga się w nich z cyniczną sofistyką" [prof. Waltoś o działaniach PiS dot. wymiaru sprawiedliwości]
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 16831
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2012-09-10, 13:50   

Ja tam rozumiem Sab. Lubię wyraźne historie.
Niemniej treść książki zaskakująco dobrze współegzystuje z jej tytułem.
Moim zdaniem jest to literatura do oglądania :)
_________________
"I've seen things you people wouldn't believe. Attack ships on fire off the shoulder of Orion. I watched C-beams glitter in the dark near the Tannhäuser Gate. All those moments will be lost in time, like tears in rain. Time to die."
 
 
Sabetha 
Baba Jaga


Posty: 4276
Wysłany: 2012-09-10, 15:09   

Jachu napisał/a:
Jesteś kolejną osobą (ewentualnie sprawiasz takie wrażenie) z którą gdzieś miałem do czynienia, która oczekuje myśli, swoistego zakończenia historii, którą się w sposób pisemny przekazuje. Takiego jasnego "podania na dłoni" myśli autora, jego intencji, morału opowieści. Czy naprawdę owy morał jest dla ciebie tak ważny?


Nie :mrgreen:
Jednakowoż:
nic na to nie poradzę, że hasło "sztuka dla sztuki" mnie jakoś nigdy nie podniecało, ni w odniesieniu do literatury, ni zresztą do niczego (oprócz jednej rzeczy, ale o tym pisać na publicznym forum nie wypada). A "Akwaforta" jest przykładem takiego "parnasizmu". Idąc tropem myśli Spella - widząc w muzeum obrazek, myślisz "ale ładny!", a po półgodzinie nie potrafisz sobie przypomnieć, co było na płótnie :P

Cytat:
Ja tam rozumiem Sab. Lubię wyraźne historie.


Ja lubię historie, które poruszają co najmniej jeden problem, który w takim kształcie nigdy nie przyszedłby mi do głowy. Dzięki temu mam o czym myśleć, nawet kiedy skończę czytać. W "Akwaforcie" owego problemu nie znalazłam. Stąd zresztą pytanie o morał :-)
_________________
"Wewnątrz każde­go sta­rego człowieka tkwi młody człowiek i dzi­wi się, co się stało".
T. Pratchett "Ruchome obrazki"
 
 
Plejbek 


Posty: 778
Skąd: Black Lodge
Wysłany: 2012-09-10, 15:25   

MrSpellu napisał/a:
Moim zdaniem jest to literatura do oglądania :)

Najbardziej trafne podsumowanie tej książki jakie czytałem. Też mam dokładnie takie odczucia.
 
 
Tixon 
Ukryty Smok


Posty: 6265
Skąd: Piła
Wysłany: 2012-09-10, 16:09   

No ja was proszę. Gdzie sztuka dla sztuki? Historia w Akwafort jest wyrazista, są pełnokrwiści bohaterowie, stojący przed dylematami, jest w końcu mocny akcent na zakończenie.
Jak dla mnie to książka, którą nie tylko się ogląda, ale również przeżywa.
_________________
Stary Ork napisał/a:
Żelki to prawda, dobro i piękno skondensowane w łatwej do przełknięcia formie żelatynowych zwierzątek. Wyobraź sobie świat bez żelków - byłbyś w stanie żyć pośród tego niegościnnego, jałowego pustkowia wiedząc, że znikąd nadzieje?

MORT napisał/a:
Romulus, Tix właśnie cię pobił w redneckowaniu.

Romulus - nie decydujemy o losach świata.
Ł - CHYBA TY
MrSpellu - Rebe, czego nie rozumiesz w zdaniu:
ŻYDOMASONERIA JEST TAJNA, psiakrew? :/
 
 
Młodzik 


Posty: 1210
Skąd: Warszawa/Radom
Wysłany: 2012-09-10, 16:30   

A to jest jakis pisarz współczesny, który zrobił karierę na sztuce dla sztuki? Nie sądzę. Brak przesłania to jeszcze nie sztuka dla sztuki.
 
 
Sabetha 
Baba Jaga


Posty: 4276
Wysłany: 2012-09-10, 17:22   

Na początek proponuję dogłębniejszą analizę hasła "sztuka dla sztuki" :-)

EDYTA:

Nie wiem, jak w one "zaszedłam" dzierżawy, ale ktoś może teraz odnieść mylne wrażenie, że "Akwaforta" kompletnie mi się nie podobała - otóż podobała się, czytało się lekko i przyjemnie, ale na pewno nie jest to powieść, do której miałabym ochotę wrócić.
_________________
"Wewnątrz każde­go sta­rego człowieka tkwi młody człowiek i dzi­wi się, co się stało".
T. Pratchett "Ruchome obrazki"
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 17993
Wysłany: 2012-09-10, 17:31   

Tixon napisał/a:
No ja was proszę. Gdzie sztuka dla sztuki? Historia w Akwafort jest wyrazista, są pełnokrwiści bohaterowie, stojący przed dylematami, jest w końcu mocny akcent na zakończenie.
Jak dla mnie to książka, którą nie tylko się ogląda, ale również przeżywa.

Czytam powyższe i wcześniejsze zachwyty. Przyznam szczerze, że po pierwszym przeczytaniu oceniałem lepiej niż teraz. A kiedy próbowałem czytać po raz drugi, nie dałem rady i zastanawiałem się, czy za pierwszym razem byłem pijany lub nieprzytomny zachwycając się tymże dziełem.

Duncan był lepszym artystą, wieloznacznym i poszukującym. A "Akwaforta" z perspektywy czasu wydaje mi się strasznym bełkotem.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 16831
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2012-09-10, 21:56   

Romulus napisał/a:
A "Akwaforta" z perspektywy czasu wydaje mi się strasznym bełkotem.

Nie, nie bełkot. Zwróć uwagę, że chyba każdą scenę w trakcie lektury jesteś w stanie bez problemu sobie wizualizować.

Tixon napisał/a:
Historia w Akwafort jest wyrazista, są pełnokrwiści bohaterowie, stojący przed dylematami, jest w końcu mocny akcent na zakończenie.
Jak dla mnie to książka, którą nie tylko się ogląda, ale również przeżywa.

To wyjaśnij mi dlaczego nie pamiętam nawet imion bohaterów?
_________________
"I've seen things you people wouldn't believe. Attack ships on fire off the shoulder of Orion. I watched C-beams glitter in the dark near the Tannhäuser Gate. All those moments will be lost in time, like tears in rain. Time to die."
 
 
Fidel-F2 


Posty: 7679
Wysłany: 2012-09-10, 22:18   

ja w ogóle nigdy nie pamiętam imion bohaterów, no może czasem jakiś wyjątek się zdarzy typu Geralt
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Adeptus Gedeon napisał/a:
integracja w duchu stworzenia katolickiego wolnorynkowego imperium.
 
 
Tixon 
Ukryty Smok


Posty: 6265
Skąd: Piła
Wysłany: 2012-09-10, 23:09   

MrSpellu napisał/a:
To wyjaśnij mi dlaczego nie pamiętam nawet imion bohaterów?

Raz, że przeżywasz w trakcie czytania. Dwa, musisz zapamiętać kilkadziesiąt zasad dotyczących figurek, ich ruchu, obrażeń, zdolności specjalnych i się dziwisz, że imion nie pamiętasz?
_________________
Stary Ork napisał/a:
Żelki to prawda, dobro i piękno skondensowane w łatwej do przełknięcia formie żelatynowych zwierzątek. Wyobraź sobie świat bez żelków - byłbyś w stanie żyć pośród tego niegościnnego, jałowego pustkowia wiedząc, że znikąd nadzieje?

MORT napisał/a:
Romulus, Tix właśnie cię pobił w redneckowaniu.

Romulus - nie decydujemy o losach świata.
Ł - CHYBA TY
MrSpellu - Rebe, czego nie rozumiesz w zdaniu:
ŻYDOMASONERIA JEST TAJNA, psiakrew? :/
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 16831
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2012-09-10, 23:53   

Tixon napisał/a:
Dwa, musisz zapamiętać kilkadziesiąt zasad dotyczących figurek, ich ruchu, obrażeń, zdolności specjalnych i się dziwisz, że imion nie pamiętasz?

Dziwię się, bo pamiętam nazwy wszystkich bohaterów mojej armii. Ba, nawet pamiętam imiona kapitanów poszczególnych kompanii. A jakbym się zastanowił, to wymieniłbym większość nazwisk ważnych dla fluffu mojego zakonu.
_________________
"I've seen things you people wouldn't believe. Attack ships on fire off the shoulder of Orion. I watched C-beams glitter in the dark near the Tannhäuser Gate. All those moments will be lost in time, like tears in rain. Time to die."
 
 
Misiel


Posty: 412
Wysłany: 2012-12-16, 17:02   

Fajna ksiazka, przede wszystkim za ta plastycznosc opisow, o ktorej byla juz mowa powyzej oraz klimat nakrecany m. in. przez ciekawe, ale nienachalne dziwactwa w postaci potworkow itp. Pod koniec zaczelo sie robic troche belkotliwie za sprawa pani sfinks...
 
 
Fidel-F2 


Posty: 7679
Wysłany: 2018-04-29, 17:33   

Akwaforta - Kirsten Jane Bishop

Manifest tolerancji, niezależności i szacunku.

Powieść ma kilka niezaprzeczalnych atutów.
Pierwsza rzecz, która się rzuca w oczy to plastyczność, malarskość tworzonych obrazów; dopracowana, wysmakowana estetyka. Biorąc pod uwagę, że mamy tu w zasadzie klasyczną narrację (poza jednym drobiazgiem) opowiadająca jakąś historię (choć bez konkretnego zakończenia), rzecz czyta się bardzo przyjemnie.
Druga sprawa to postacie. Bardzo rzadko zdarzają się w literaturze, zwłaszcza współczesnej, postacie tak doskonale przedstawione, z całym skomplikowaniem właściwym realnym ludziom. Gwynn, będący postacią, którą w skrócie można by nazwać złą, wszak jest żołnierzem mafiosa, wykonuje najokrutniejsze rozkazy bez zmrużenia oka, trudno policzyć ilość trupów na jego koncie, nie wierzy w żadnych bogów, itp., otóż, ów Gwynn, rozważa jednak swe czyny w aspekcie etyki, nieobca jest mu bezinteresowność, wielkoduszność, szacunek dla innych czy emocje związane z przyjaźnią i miłością. Z drugiej strony Raule, osoba którą ogólnikowo można sklasyfikować jako postać dobrą, jako że jej niepodważalnym priorytetem jest pomoc innym, ratowanie życia i zdrowia, niepokojąco łatwo przechodzi do porządku dziennego nad faktem, że jej sumienie to tak naprawdę cień sumienia, że wystarczająco duże pieniądze (które oczywiście przeznaczy na słuszny cel) wystarczą by zawiesiła swe zasady moralne na kołku. "Zły" Gwynn miewa słabsze momenty ale jest zdolny do poświęcenia w najbardziej ryzykownych sytuacjach, "dobra" Raule poświęca się pomocy innym ale w ryzykownej sytuacji bywa mordercza. Jeszcze inną sytuację mamy w przypadku Beth Constanzin, która nie jest ani dobra ani zła, lecz jest postacią o trudnej do uchwycenia deformacji, jednocześnie jest zmysłowo pociągająca i groteskowo szpetna i w zasadzie to nie wiadomo kim lub czym tak naprawdę jest. Albo kapłan, będący osobą słabą, która w zasadzie straciła wiarę i się stacza, próbuje z uporem godnym lepszej sprawy nawrócić zadeklarowanego ateistę, dopatrując się w tym aktu prywatnego odkupienia.

Akwaforta to kolejna pozycja UW. Tym razem ładna i przy pierwszym spojrzeniu bez głębszej myśli do przekazania. Jednak po zastanowieniu, wydaje się, że jest to pochwała tolerancji i różnorodności, szacunku poprzez przyznawanie prawa do bycia innym, do popełniania własnych błędów. Wszyscy ci bohaterowie, tak różnorodni, pozostają jednak ze sobą w rozmaitych relacjach. Przyjaźń, miłość, partnerstwo (choć żadna z tych relacji niej jest prosta i jednoznaczna). Jak inaczej to nazwać jak nie szacunek poprzez tolerancję?

Powieść nie ma większych wad. Co prawda nie grzeszy oryginalnością w kwestii scenerii, autorka pozbierała dekoracje stąd i stamtąd, po czym tu i tam powywracała na nice i umieściła w quasi XIX wiecznej scenerii. Jednak, stworzony w ten sposób collage, jest nad wyraz zgrabny i przyjemny estetycznie, a bądź co bądź, nie o światotwórstwo w tej powieści chodzi.
Na początku lektury zirytował mnie mały drobiazg, dowodzący, że autorka ma marne pojęcie o użytkowaniu zwierząt pod wierzch. A bohaterowie, którzy kilka lat niebezpiecznego życia spędzili w siodle, powinni jednak coś wiedzieć i ogarniać. Powinni ogarniać, że galop służy do ucieczki wyłącznie spoza zasięgu kul i raczej nie da się go utrzymać przez cały dzień, a w przypadku gdy wróg porusza się na takich samych wierzchowcach i jest za nimi dziesięć mil, to najlepszą metodą ucieczki jest mieszanka stępa i szybkiego kłusa, czy co tam wielbłądy mają w tym miejscu. I jeśli mamy luzaki, to w przypadku przeciągającej się ucieczki, od czasu do czasu warto się przesiąść. Drobiazg, ale to mój, nomen omen, konik.

Tłumaczenie w ogólnym zarysie jest dość przyzwoite, niemniej tu i tam są niezgrabności a nawet błędy w tłumaczeniu idiomów.

Tu zakończę, bo się rozpisałem i tyle powinno wystarczyć, bo jeszcze trochę i nikomu nie będzie się chciało tego czytać. Niemniej jest jeszcze sporo punktów którym warto by poświęcić kilka zdań, być może czasem nawet sprzecznych.

8/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Adeptus Gedeon napisał/a:
integracja w duchu stworzenia katolickiego wolnorynkowego imperium.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Wydawnictwo Solaris | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,2 sekundy. Zapytań do SQL: 13