Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Michael Moorcock
Autor Wiadomość
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4426
Skąd: fnord
Wysłany: 2008-09-02, 18:50   Michael Moorcock

fragment wstępu Żeglarzz Mórz Przeznaczenia napisał/a:
Michael Moorcock jest zdumiewający. Na jego olbrzymi dorobek składa się około pięćdziesięciu powieści, niezliczone krótkie opowiadania i album rockowy. To bez wątpienia najbardziej popularny i płodny na Wyspach Brytyjskich autor science-fiction. Porównuje się go z takimi twórcami, jak: Tennyson, Tolkien, Raymond Chandler, Wyndham Lewis, Ronald Firbank, Mervyn Peake, Edgar Allan Poe, Colin Wilson, Anatole France, William Burroughs, Edgar Rice Burroughs, Charles Dickens, James Joyce, Yladimir Nabokov, Jorge Luis Borges, Joyce Cary, Ray Bradbury, H. G. Wells, George Bernard Shaw i Hieronim Bosch, by wymienić tylko niektórych.


„Żaden ze współczesnych twórców angielskich nie uczynił tyle, co Michael Moorcock w kierunku zniesienia sztucznie powstałych w literaturze podziałów na powieści realistyczne, surrealistyczne, science-fiction, historyczne, poetyckie czy satyrę społeczną”. - Angus Wilson


„Jest on dowcipnym i pełnym zapału eksperymentatorem, niestrudzenie oryginalnym, wciąż prezentującym coraz to bardziej przemyślne koncepcje”. - Robert Nye, Guardian

Zanim napisze i rozwinę że się z powyższym wstepem w jakiś 99% nie zgadzam to ciekawi mnie czy ktoś z was cokolwiek tego pana czytał i jakie ma wrażenie
 
 
Mogget 


Posty: 178
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2008-09-02, 19:48   

To ten od cyklu "Corum"??Jeśli to ten i inne jego książki nie odbiegają na plus stylem to krótko mówiąc TRAGEDIA.Przemęczyłem te trzy książki należące do tego cyklu i koleś chyba nie ma pomysłu, bo ciągle pisze to samo, główny bohater ma jakąś magiczną rękę i oko dzięki której pokonuje coraz silniejszych przeciwników i złych bogów (na dodatek za każdym razem w ten sam sposób).Flaki z olejem-nie polecam.
 
 
Tigana 
Sandman


Posty: 4427
Skąd: Czerwone Zagłębie
Wysłany: 2008-09-02, 19:50   

Moorcoock napisał koło 120-30 książek. W Polsce wyszło może z 30. Ja przeczytałem z tego z12 (trylogię o księciu Corum, tetralogie zapoczątkowaną "Klejnotem w czaszce", jeszcze jakąś trylogie, jeden Eric i "Żołdak i zło tego świata" Trudno jest mi więc jednoznacznie ocenić autora po 10% jego twórczości. To co przeczytałem to w sumie opowieść o jednym bohaterze, który objawia się w wielu wcieleniach i walczy ze złem (chociaż sam też nie jest aniołkiem). Sporo batalistyki i charakterystyczny styl - bohater lubi robić sobie autoanalizę tudzież użalać się nad sobą. No i sztampa - mocno przewidywalna fabuła - przynajmniej tak było w czytanych przeze mnie książkach.
Nie wiem dokładnie na czym polegał jego wpływ na literaturę angielską. Odkrył na nowo fantasy? Być może żeby docenić Moorcocka trzeba być Anglikiem :mrgreen:
_________________
"Z gustami literackimi jest po trosze jak z miłością: zdumiewa nas, co też to inni wybierają"
Andre Maurois

 
 
Beata 
deformacja IU


Posty: 4568
Wysłany: 2008-09-02, 19:57   

Jestem posiadaczem jednej książki tego pana - Kawaler mieczy, wydanej w 1990 r. - może ktoś reflektuje? ;)
Na pewno czytałam i na pewno NIC kompletnie nie pamiętam. Nie wiem, o czym to świadczy - albo mam kompletną sklerozę, albo poziom książki był taki, że chciałam jak najszybciej o niej zapomnieć.
_________________
Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem.
Karl Popper
 
 
You Know My Name 
Vortex Surfer


Posty: 7413
Skąd: wyższe sensy lodu
Wysłany: 2008-09-04, 09:48   

Tigana napisał/a:
Być może żeby docenić Moorcocka trzeba być Anglikiem

A moze nie wiemy ponad jakie poziomy jego tworczosc wylatywala.....

Czytalem cykl zapoczatkowany "Klejnotem w Czaszce", nabylem go w jakiejs taniej ksiazce, zdzierzylem (w sumie byl krotki, 4x200 stron). Cieniutkie...

Inna sprawa, to fakt, ze nigdyn nie czytalem wstepu (tekstu z tylu okladki, obwoluty) mowiacego, ze ksiazki tej nie ma po co brac do reki i samo wydanie bylo bledem, i ze osoba, ktora o tym zdecydowala nie jest juz szefem wydawnictwa. Ile razy za to czytalem o powiesciach rownych rozmachem i innowacyjnoscia Tolkienowi. Ale potem jakos nowych wydawnictw do owych Johnson'ow i Smith'ow nie porownywal a masy ich nanologii (lubo i dluzszych cykli) mozna bylo za psi pieniadz kupic na bazarach.
Idac natomiast tropem rzeczonego przez Łaka wstepu, to porownalbym jego autora do Oscara Wilde'a.
_________________
Ziuta na Polconie napisał/a:
Pałac Kultury i Nauki...
Mały, ale gustowny
 
 
Elektra 


Posty: 3514
Skąd: z Gdyni
Wysłany: 2008-09-04, 09:59   

Mag_Droon napisał/a:
Czytalem cykl zapoczatkowany "Klejnotem w Czaszce"

Ja też. Pamiętam, że było w pierwszej klasie liceum i jechałam na obóz narciarski. Dwa ostatnie tomy wzięłam ze sobą i stanowczo za szybko się je czytało. Nie starczyły na całą podróż. Wtedy mi się podobały, choć większego zachwytu nie wzbudziły, ani nie zachęciły do czytania innych książek tego pana.

Beata napisał/a:
Jestem posiadaczem jednej książki tego pana - Kawaler mieczy, wydanej w 1990 r. - może ktoś reflektuje?

To też próbowałam czytać i nie dałam rady. Oddałam do biblioteki. ;)
_________________
Nie mów kobiecie, że jest piękna. Powiedz jej, że nie ma takiej drugiej jak ona, a otworzą ci się wszystkie drzwi.
Jules Renard
 
 
Tigana 
Sandman


Posty: 4427
Skąd: Czerwone Zagłębie
Wysłany: 2008-09-04, 17:42   

Beata napisał/a:
Jestem posiadaczem jednej książki tego pana - Kawaler mieczy, wydanej w 1990 r. - może ktoś reflektuje? ;)

Też to mam :mrgreen: Później Amber wznowił te książkę i dołożył dwa tomy. Inna sprawa, ze wszystkie są do siebie podobne.
_________________
"Z gustami literackimi jest po trosze jak z miłością: zdumiewa nas, co też to inni wybierają"
Andre Maurois

 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4426
Skąd: fnord
Wysłany: 2008-09-05, 12:02   

No właśnie mnie też zastanawia czemu Moorcock jest tak popularny. Przecież cykl Corum i cykl o Elryku to czysta fantasy-popelina bita na jeden schemat. Nie wiem gdzie jest ta innowacyjność Moorcocka - chyba że to on pierwszy wprowadził fantasy właśnie na takie tory "pojedyńczy (anty)bohater klepie wszystko co spotka na swej drodze" .

Swoją drogą to jeśli chcecie zobaczyć gdzie Moorcock przeszedł sam siebie to polecam właśnie "Żeglarza Mórz PRzeznaczenia". Po tym jakże kwiecistym wstępie następuje poprostu maskara. [spoiler]Elryk jak zawsze pałęta się gdzies po krainach i akcja zaczyna się gdy akurat ucieka prawie konając po jakimś wybrzezu (zresztą tak się zaczyna większośc opowiadan o Elryku, że albo zdycha na pustyni, albo jest w wrogim mieście ranny itp). Nagle przypływa statek, na który Elryk wchodzi i dowiaduje się od kapitana że został wybrany by zniszczyć dwóch magów z innego wszechświata którzy chca zniszczyć ich wszechświat. Na statku jest cała radosna ferajna w tym książe Corum. Dopływają oni do wyspy magów, idą do ich wiezy i zabijają tam wszystko co się rusza - po czym wpadają do głównej komnaty i łączą się siła tajemnej mocy w stwora o wielu nogach i rekach i zabijają magów. Później wracają na statek i dowiadują się że tak kak kazała przepowiednia (i nic więcej nie jest wyjaśnione). No i statek rozwozi ich po domach... Daaa [/spoiler] I żeby nie było - naprawdę na siłę nic nie uproszczałem. Tak wyglądają fabuły o Moorcocka.

Dlatego tym bardziej ciekawi mnie że do pisarza tego znajduje się całkiem sporo odwołań w całej popkulturze i jest on dość rozpoznawalny i popularny. Zagadka.
 
 
You Know My Name 
Vortex Surfer


Posty: 7413
Skąd: wyższe sensy lodu
Wysłany: 2008-09-05, 12:25   

To wyglada jak marna "kontynuacja" Conana w stylu: 15 sierpnia po poludniu Conan ocalil swiat po 15-stogodzinnym rozwiazywaniu intrygi za pomoca: miecza, topora, sztyletu, piesci, RG P-Panc-a i lyzki do butow.
Moze autor jest traktowany jako dobry przyklad zlego przykladu: nie wiesz jak zawiazac akcje to przzeczytaj Moorcocka i zrob inaczej.
_________________
Ziuta na Polconie napisał/a:
Pałac Kultury i Nauki...
Mały, ale gustowny
 
 
Beata 
deformacja IU


Posty: 4568
Wysłany: 2008-09-05, 13:28   

Ł napisał/a:
...łączą się siła tajemnej mocy...

Ooo...! I pomyśleć, że ja tak beztrosko pozwoliłam sobie zapomnieć tego Kawalera... chyba jednak powinnam sobie odświeżyć... skoro tajemna moc łączenia wchodzi w grę... ;)
_________________
Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem.
Karl Popper
 
 
Dhuaine 
Catty


Posty: 662
Skąd: Łódź
Wysłany: 2008-09-06, 01:24   

Czepiacie się Moorcocka. >.> Te wszystkie tomiszcza o Wiecznym Wojowniku powstały tak dawno temu, że może wtedy było w nich coś porywającego :P
Czytałam tylko Elryka i muszę przyznać, że mi się podobało ^^ Najbardziej "odświeżającą" rzeczą w tym cyklu był Stormbringer i jego relacja z Elrykiem :) Nie przypominam sobie niczego podobnego w innych książkach prócz kiepskich po-rpgowych FR, ale wiadomo, jak to tam wygląda: kolejna ciekawostka ze świata.
Moorcock jest znacznie lepszy w oryginale. Polski tłumacz zabił 80% klimatu cyklu o Elryku >.>

Beata napisał/a:
skoro tajemna moc łączenia wchodzi w grę...

Ugh, lepiej o tym nie pamiętać... W Wiecznych Wojownikach ta moc występuje w dosłownym sensie. :P
_________________
goodreads .
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4426
Skąd: fnord
Wysłany: 2008-09-06, 21:30   

Dhu, ale raczej tłumacz nie skepiścił tego że np. bohaterzy drugoplanowi pojawiają się dosłownie "od czapy". Miejscami Moorcock zrywa ich z choinki, co ułatwia mu konstrukcja a raczej brak konstrukcji jego świata (o którym wiadomo tyle że ma wiele wymiarów i światów a jeszcze więcej przejśc między nimi). Swoją drogą bardzo przypomina to multiuniwersum D&D - wydaje mnie się że pod tym względem proza Moorcocka była prekursorska najbardziej.

A co do relacji bohatera z mrocznym artefaktem to myśle że chociażby Tolkien nakreślił to dużo lepiej w władzy pierścieni - tam kwestia świadomości i woli Pierścienia jest dużo bardziej subtelna, tymczasem Moorcock czasami wali prosto z mostu z Zwiestum Burzy buczy złem i domaga się dusz do pożarcia. ; P Noe ale widać do niektórych bardziej to przemawia przykładowo do panów z Blue Oyster Cult albo panów z Hawkwinda (notabene obum zespołom Moorcock pisał teksty, a w Hawkwindzie nawet śpiewał ; ))
 
 
Tixon 
Ukryty Smok


Posty: 6265
Skąd: Piła
Wysłany: 2008-10-29, 12:32   

Jak na razie 2/3 cyklu Erekose. A to z powodu, jakie podano powyżej -
Tigana napisał/a:
No i sztampa - mocno przewidywalna fabuła
Ł napisał/a:
bohaterzy drugoplanowi pojawiają się dosłownie "od czapy".
Dhuaine napisał/a:
Polski tłumacz zabił 80% klimatu

Tom trzeci siedzi i czeka na lepsze czasy. Coś sądzę, że długo poczeka ^^
_________________
Stary Ork napisał/a:
Żelki to prawda, dobro i piękno skondensowane w łatwej do przełknięcia formie żelatynowych zwierzątek. Wyobraź sobie świat bez żelków - byłbyś w stanie żyć pośród tego niegościnnego, jałowego pustkowia wiedząc, że znikąd nadzieje?

MORT napisał/a:
Romulus, Tix właśnie cię pobił w redneckowaniu.

Romulus - nie decydujemy o losach świata.
Ł - CHYBA TY
MrSpellu - Rebe, czego nie rozumiesz w zdaniu:
ŻYDOMASONERIA JEST TAJNA, psiakrew? :/
 
 
bio 

Posty: 950
Wysłany: 2008-10-30, 22:24   

Fajnie jest oceniać bez bagażu tysięcy lektur. Ciekawym co niezadowoleni z powieści Moorcocka uważają za godne uwagi ? Dopiero po znalezieniu takiej płaszczyzny porównawczej można zacząć dyskusję.
 
 
Shadowmage 


Posty: 3154
Skąd: Wawa
Wysłany: 2008-10-31, 08:04   

Masz rację, w czasach powstawania wielu jego książek, pisał rzeczy nowe. Teraz jednak, z perspektywy tysięcy podobnych, wydaje się wtórny. Owszem, można docenić wkład etc, ale czytanie obecnie nie daje dużej przyjemności. Zresztą tak samo, jak jego naśladowców obecnie.
_________________
 
 
Sabetha 
Baba Jaga


Posty: 4276
Wysłany: 2008-11-13, 21:08   

Michael Moorcock... Normalnie łza się w oku kręci... "Wieczny wojownik" był jedną z pierwszych książek fantasy, które sobie kupiłam. A jakże byłam zachwycona! Dzielny Erekose, który podróżuje między światami, walcząc ze złem itd. Zanim ktoś mnie za te zachwyty objedzie, śpieszę dodać, że miałam wtedy coś ze dwanaście lat :mrgreen: Nigdy potem do książeczki nie wracałam, chociaż zapewne do tej pory spoczywa gdzieś na półce w domu rodzinnym, przywalona tonami innych dzieł. Ciekawe, jakie byłoby wrażenie...
Ale ja nie o tym. Przypominam sobie, iż czytałam jeszcze "Glorianę". I przyznaję się bez bicia, że w tej chwili jestem w stanie przypomnieć sobie tylko dwie rzeczy: łóżkowe ekscesy głównej bohaterki oraz fakt, że fabuła była miejscami tak zagmatwana, iż gubiłam wątek i momentami nie miałam pojęcia, o czym w ogóle czytam. Moorcock namnażał bohaterów w takim tempie, że nawet Dickens ze swoim "Klubem Pickwicka" się chowa.
_________________
"Wewnątrz każde­go sta­rego człowieka tkwi młody człowiek i dzi­wi się, co się stało".
T. Pratchett "Ruchome obrazki"
 
 
Feline 


Posty: 37
Skąd: Poznań
Wysłany: 2008-11-25, 12:44   

Sabetha napisał/a:
Michael Moorcock... Normalnie łza się w oku kręci...

Właśnie ;) Tyle, że rzeczywiście zjawił się u nas za późno. W latach sześćdziesiątych był na Zachodzie nowatorem i kojarzy się go ze wzbogaceniem fantasy, podniesieniem jej popularniejszej wersji na zdecydowanie wyższy poziom. U nas zaś - miał dodatkowo pecha, że jego książki pojawiły się już po pisaniu Sapkowskiego, który odegrał w Polsce podobną rolę - tyle że w późniejszej o dwadzieścia lat wersji.

A swoją drogą, można się zastanowić, jaki byłby Wiedźmin, gdyby wcześniej nie było Elryka - też przecież Białego Wilka, żyjącego w świecie, w którym zdarzają się Koniunkcje Miliona Sfer...
_________________
Prawda to kwestia wyobraźni - Le Guin
 
 
beldin 

Posty: 97
Wysłany: 2009-02-05, 19:07   

Kolejny autor którego darzę dużym sentymentem. Moje początki spotkań z fantasy :-)
Teraz oczywiście widzę niedostatki tych książek. Bohater wszędzie właściwie taki sam (ten sam?) podróżujący po różnych światach i czasach za pomocą reinkarnacji. Warsztat pisarski też charakterystyczny dla dawnych lat, fabuła prosta i nieskomplikowana.
Jednak książki Moorcocka dalej zajmują poczesne miejsce w mojej biblioteczce i pewnie kiedyś po nie sięgnę.
 
 
Tixon 
Ukryty Smok


Posty: 6265
Skąd: Piła
Wysłany: 2011-02-11, 17:32   

Skończyłem Smoka w mieczu i nadal nie rozumiem fenomenu Moorcocka. Być może ma to coś wspólnego z wymyśleniem i wdrożeniem rozmaitych pomysłów (chociaż nie chce mi się bawić w szukanie kto pierwszy na to wpadł). Bo jak czytam jego książkę, to czuję swojskość - ten motyw znam, z tamtym też się spotkałem (i to lepiej rozwinięty). Nie ma niczego, w czym by autor zaskoczył.
_________________
Stary Ork napisał/a:
Żelki to prawda, dobro i piękno skondensowane w łatwej do przełknięcia formie żelatynowych zwierzątek. Wyobraź sobie świat bez żelków - byłbyś w stanie żyć pośród tego niegościnnego, jałowego pustkowia wiedząc, że znikąd nadzieje?

MORT napisał/a:
Romulus, Tix właśnie cię pobił w redneckowaniu.

Romulus - nie decydujemy o losach świata.
Ł - CHYBA TY
MrSpellu - Rebe, czego nie rozumiesz w zdaniu:
ŻYDOMASONERIA JEST TAJNA, psiakrew? :/
 
 
Tixon 
Ukryty Smok


Posty: 6265
Skąd: Piła
Wysłany: 2011-08-14, 13:28   

Katowania się Moorcockiem ciąg dalszy, tym razem Klejnot w Czaszce.
Czytanie Moorcocka nie jest takie złe. Myśli wędrują do czasów, gdy fantasy to była prosta historia o gostku z mieczem w jakimś magicznym świecie. Świat do którego relatywizm się dopiero dostaje, gdzie jeszcze większość person jest zła i podła, albo dobra i szlachetna. Świat, gdzie z zewsząd czuć tajemne moce, proroctwa i przepowiedni, magiczne przedmioty o trudnych do wymówienia nazwach. Świata, gdzie autor mógł wymyślać głupoty (jak latanie na flamingach), nawalanie się magiczno mechaniczne, a i tak było to czymś, co czytało się z otwartymi ustami.
Sądzę, że gdyby polscy autorzy pisali bez skrępowania taką pulpę, pewnie by coś na niej wyrosło. Anglojęzyczni pisarze mieli swojego Moorcocka i wychodząc od jego schematów tworzą porządne czytadła. Widać jego wpływ u Martina, Zelaznego (ach, co on z tym robi, cudo panowie i panie, normalnie cudo).

Jak będę miał odpowiedni nastrój, to pewnie po coś jeszcze sięgnę. Ciągle poluję na Elryka.
_________________
Stary Ork napisał/a:
Żelki to prawda, dobro i piękno skondensowane w łatwej do przełknięcia formie żelatynowych zwierzątek. Wyobraź sobie świat bez żelków - byłbyś w stanie żyć pośród tego niegościnnego, jałowego pustkowia wiedząc, że znikąd nadzieje?

MORT napisał/a:
Romulus, Tix właśnie cię pobił w redneckowaniu.

Romulus - nie decydujemy o losach świata.
Ł - CHYBA TY
MrSpellu - Rebe, czego nie rozumiesz w zdaniu:
ŻYDOMASONERIA JEST TAJNA, psiakrew? :/
 
 
Fidel-F2 


Posty: 7675
Wysłany: 2011-08-14, 15:25   

W młodości przeczytałem ze trzy książki Moorcocka i wystarczy. Szkoda czasu.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Adeptus Gedeon napisał/a:
integracja w duchu stworzenia katolickiego wolnorynkowego imperium.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 17980
Wysłany: 2011-08-14, 21:37   

Fidel-F2 napisał/a:
W młodości przeczytałem ze trzy książki Moorcocka i wystarczy. Szkoda czasu.

Fajnie, że tak ktoś o nim myśli :) Bo z ostrożności myślałem, że ja go za późno przeczytałem :) A po prostu zrobiłem to niepotrzebnie :)
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4426
Skąd: fnord
Wysłany: 2011-08-14, 23:58   

Nie bądźcie tacy surowi, Moorcock miał szereg dość fajnych i innowacyjnych pomysłów (zaczątki steampunka czy podwaliny pod takie "dedekowe" światy w jakich teraz operuje Feist na przykład). Tyle że faktycznie wykonanie wielu jego ksiązek, chyba w dłuższej perspektywie sprowadzi go do roli przypisu w encyklopediach fantastyki.
 
 
Fidel-F2 


Posty: 7675
Wysłany: 2011-08-15, 00:09   

Ł, mam w doopie jego innowacyjne pomysły, książki były drętwe
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Adeptus Gedeon napisał/a:
integracja w duchu stworzenia katolickiego wolnorynkowego imperium.
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4426
Skąd: fnord
Wysłany: 2011-08-15, 00:46   

To jego książki miej w dupie, o pomysłach i o tym co zainicjował warto wiedzieć.
 
 
ASX76 
twój stary


Posty: 12110
Skąd: białostocki gród
Wysłany: 2011-08-15, 00:52   

Ł napisał/a:
To jego książki miej w dupie, o pomysłach i o tym co zainicjował warto wiedzieć.


Tu się z Panem zgadzam. :-)
 
 
Cain 


Posty: 71
Skąd: Zły Cień Złocienia
Wysłany: 2011-08-15, 16:14   

Pierwszy raz z twórczością Moorcocka spotkałem sie ok 2000 roku. Udało mi sie wtedy wypożyczyć Klejnot w czaszce, pierwszy tom Kronki Runenstaffa. Po lekturze owej ksiązki byłem zachwycony i chiałem więcej. Swego czasu zakupiłem cały komplet (4 tomy) i tak sobie stoi na półce juz kilka lat. W ubieglym roku postanowiłem przeczytać sobie cały cykl. Niestety książka po tych kilku latach i masie przeczytanych innych lektur, książka juz nie zachwyca, jest pełan utartych schematów, jasnego podziału na tych dobrych i na tych złych. Ponownie zatrzymalem się na pierwszym tomie i nie wiem czy rusze z nim dalej.
 
 
ASX76 
twój stary


Posty: 12110
Skąd: białostocki gród
Wysłany: 2011-08-15, 17:02   

Bo bodaj największym dokonaniem Moorcocka, jest seria o Elryku.
 
 
Tixon 
Ukryty Smok


Posty: 6265
Skąd: Piła
Wysłany: 2013-03-12, 12:56   

Upolowałem Elryka. W stosunku do jego poprzednich dokonań, to jak niebo a ziemia. Elryk w końcu się czymś wyróżnia(ł, jak na tamte czasy musiał być czymś nowym), jest na pozycji outsidera, zmuszony podtrzymywać życie eliksirami, a potem tkwiący w toksycznym związku ze swoim mieczem. Natomiast pomysły i prowadzenie fabuły - jak w pozostałych książkach :mrgreen:
_________________
Stary Ork napisał/a:
Żelki to prawda, dobro i piękno skondensowane w łatwej do przełknięcia formie żelatynowych zwierzątek. Wyobraź sobie świat bez żelków - byłbyś w stanie żyć pośród tego niegościnnego, jałowego pustkowia wiedząc, że znikąd nadzieje?

MORT napisał/a:
Romulus, Tix właśnie cię pobił w redneckowaniu.

Romulus - nie decydujemy o losach świata.
Ł - CHYBA TY
MrSpellu - Rebe, czego nie rozumiesz w zdaniu:
ŻYDOMASONERIA JEST TAJNA, psiakrew? :/
 
 
Sędzia

Posty: 109
Wysłany: 2013-03-12, 14:38   

Z Moorcocka niezła jest jedynie Gloriana, która w odróżnieniu od Runestaffa, Coruma i Elryka miała całkiem ciekawą fabułę.

Co było dla mnie zaskoczeniem, bo kiedy czytałem Moorcocka, to czytałem właśnie Runestaffa, Coruma, Elryka (wszystko w całości) i Glorianę, i akurat po tej ostatniej nie spodziewałem się niczego specjalnego, bardziej z przypadku miałem ją na półce, a okazała się zdecydowanie lepsza niż pozostały dorobek Moorcocka.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

OGIEN I LÓD - Przystan mil/osników prozy George'a R. R. Martin'a


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Wydawnictwo Solaris | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,21 sekundy. Zapytań do SQL: 12