Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Kanciapa Studencka
Autor Wiadomość
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4426
Skąd: fnord
Wysłany: 2008-10-11, 21:05   

jachu napisał/a:
Sens mojej wypowiedzi był taki - dublujesz dyplom, natomiast nie dublujesz informacji i wiadomości, bo ci przepisują oceny, więc na zajęcia nie uczęszczasz.

No i mam next dyplom i styka. Ja z tym problemu nie mam. To że ty masz problem z tym że nie chodze na zajęcia to twoja sprawa.

jachu napisał/a:
byś się tu na forum napinał, że świetny jesteś gdyż masz trzy fakultety,
Napisałem że mam dodatkowy kierunek na którym mam łatwiej a ty sugerujesz że jest to napinka? Chyba ktoś tu ma faktycznie problemy, i napewo nie mam ich ja z 2 kierunkiem...

jachu napisał/a:
Szkoda, że nie ma jeszcze jednego kierunku zbliżonego do stosunków międzynarodowych i politologii,

Są. Np. Europeistyka, polityka społeczna, dziennikarstwo w sporej częsci.

jachu napisał/a:
z których przecież niewiele wynika, bo wiedzy i jasnego formułowania argumentów niestety brak ;)

Sprawdź google co znaczy tl;nr

jachu napisał/a:
I miał rację, bo teraz wychodzi na jego. Tobie też wyjdzie, kiedy będziesz swoje dwa dyplomy składał na stanowisko kasjera w sklepie "Biedronka" - tam faktycznie będziesz dobrze wyglądał z dwoma dyplomami na tle innych kandydatów ;)

oj jak mi smutno : (

Ł napisał/a:
Jest ;) Absolwent takich kierunków, jakie obecnie studiujesz. Dlaczego? Ano dlatego, że te studia nie dają w zasadzie żadnego przygotowania zawodowego, oprócz ogólnej wiedzy, dzięki której taki absolwent może się poczuć trochę mądrzejszy w pewnych dziedzinach od innych poszukiwaczy pracy. Będzie on posiadał jedynie bardzo ogólną wiedzę humanistyczną, a żadnych wyspecjalizowanych zdolności i zawodu, a co za tym idzie nie będzie specjalnie pożądany przez pracodawców. "Człowiek ogólny" = "człowiek, który mądrzy się, a w rzeczywistości nic nie umie".

Myśle że mierzenie ludzi swoją miarką nie jest najlepszym patentem na dyskusje. : )

Ł napisał/a:
Albo chociaż udowodnij mi, że rynek jest otwarty na absolwentów politologii i stosunków międzynarodowych.

Ale ja nigdzie nie napisałem że jest. Napisałem wyraźnie (co znajdziesz na górze strony) że mając dwa dyplomy mam większe szanse niż gdybym miał albo dyplom sm albo dyplom np. Ergo zwiększam swoje szanse w porównaniau studenta np i sm. Coś niejasnego w tym jest co napisałem?
 
 
Jachu 
princeps senatus


Posty: 2591
Skąd: Dom-na-Drzewie
Wysłany: 2008-10-11, 21:22   

Ł napisał/a:
No i mam next dyplom i styka. Ja z tym problemu nie mam. To że ty masz problem z tym że nie chodze na zajęcia to twoja sprawa.
Po prostu rajcujesz się na forum, że robisz drugi kierunek i ci przepisują oceny. Próbuję ci uświadomić, że nie ma się czym chwalić i z czego być dumnym ;)

Ł napisał/a:
Myśle że mierzenie ludzi swoją miarką nie jest najlepszym patentem na dyskusje. : )
Twoja interpretacja jest mylna. Oceniam sytuację obiektywnie - absolwent kierunków o których rozmawiamy nie ma żadnych umiejętności, o czym już pisałem, ale nie raczyłeś się do moich argumentów odnieść. Rozumiem, że przez brak kontr-argumentów ;)

Ł napisał/a:
Ale ja nigdzie nie napisałem że jest. Napisałem wyraźnie (co znajdziesz na górze strony) że mając dwa dyplomy mam większe szanse niż gdybym miał albo dyplom sm albo dyplom np. Ergo zwiększam swoje szanse w porównaniau studenta np i sm. Coś niejasnego w tym jest co napisałem?
Masz łatwiej? Ale gdzie? Bo ciągle o tym piszesz, ale nie podajesz gdzie ;)

A tak ogólnie, to odnoszę wrażenie, że strasznie kiepski z ciebie rozmówca. Nie odpowiadasz na moje argumenty, tylko piszesz, że mam problem. Czyżbyś nie przykładał się do zajęć na uczelni i nie poznał tajników dyskusji? ;)
_________________
Życie to dziwka, czytasz za mało, a potem umierasz [Stary Ork]

"Finezja perfidii rozumowania ściga się w nich z cyniczną sofistyką" [prof. Waltoś o działaniach PiS dot. wymiaru sprawiedliwości]
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4426
Skąd: fnord
Wysłany: 2008-10-11, 21:41   

jachu napisał/a:
Po prostu rajcujesz się na forum, że robisz drugi kierunek i ci przepisują oceny. Próbuję ci uświadomić, że nie ma się czym chwalić i z czego być dumnym ;)

Rajcuje się? Teraz rozpoczełem nauke na I roku stosunków międzynarodowych. Właściwie jest spoko, bo większośc przedmiotów mam przepisywanych i chodze na dosłównie 1 dodatkowy przedmiot w roku. Tak wygląda dla ciebie rajcowanie się - pisanie w temacie o studiach co się studiuje? Jeśli tak, to nie pytam się ciebie jaką masz definicje "ekstazy" albo "orgazmu" bo pewnie dowiem się że oba stany objawiają się gęsią skórką i śmiesznym łaskotaniem.

jachu napisał/a:
Rozumiem, że przez brak kontr-argumentów ;)

Właściwie to dlatego że rozmowa z toba nie wydaje mi się szczególnie rozwijająca i ciekawa.

jachu napisał/a:
Masz łatwiej? Ale gdzie? Bo ciągle o tym piszesz, ale nie podajesz gdzie ;)

Bo jeszcze nie szukam stałej pracy? Ale jakoś w swoim pokrętnym umyśle założyłem że absolwenci mojego wydziału niekoenicznie idą rzędem do biodronki ani wpadają do wisły, tylko jednak gdzieś znajdują zatrudnienie. Pewnie się mylę i jednak wszystko ląduje w biedrące i wiśle a nie w administracji, agencjach reklamowych i PR, dyplomacji, ale moje prawo się mylić. : )

jachu napisał/a:
A tak ogólnie, to odnoszę wrażenie, że strasznie kiepski z ciebie rozmówca. Nie odpowiadasz na moje argumenty, tylko piszesz, że mam problem. Czyżbyś nie przykładał się do zajęć na uczelni i nie poznał tajników dyskusji? ;)

Nie lubie tracić czasu i klawiatury na głąbów dlatego ucianam jak mogę tą dyskusja wywałaną jakimiś dziwnym frustracjami osobnika dla którego samo napisanie o 2 kierunku oznacza "racjowanie się" - myśle że to najprostsze wytłumaczenie, tak zwana brzytwa Ockhama.

dlatego z swojej strony kończę bo robi się żenujący OT. Jestem zadowolny z kierunku jaki podjełem a jeśli kogoś to boli... to niech go boli.
 
 
Jachu 
princeps senatus


Posty: 2591
Skąd: Dom-na-Drzewie
Wysłany: 2008-10-11, 21:49   

Jak brak argumentów, to najłatwiej napisać, że nie będę z tobą rozmawiał, bo "masz problem", "masz dziwne frustracje" itp. Nie uda ci się mnie obrazić ani wyprowadzić z równowagi, a słowa jakich używasz najlepiej świadczą o tobie i twoim poziomie.

Ł napisał/a:
dlatego z swojej strony kończę bo robi się żenujący OT.
Dokładnie, kończmy ten OT, bo inni forumowicze nie będą chcieli pisać w tym temacie ;)
_________________
Życie to dziwka, czytasz za mało, a potem umierasz [Stary Ork]

"Finezja perfidii rozumowania ściga się w nich z cyniczną sofistyką" [prof. Waltoś o działaniach PiS dot. wymiaru sprawiedliwości]
 
 
Tanit 
Czarnoskrzydła


Posty: 1459
Wysłany: 2008-10-13, 21:33   

jachu napisał/a:
Po prostu rajcujesz się na forum, że robisz drugi kierunek i ci przepisują oceny. Próbuję ci uświadomić, że nie ma się czym chwalić i z czego być dumnym ;)

rajcuje czy nie - to jest NORMALNE że tak się dzieje o.o Bo co tracić czas by 'uczyć się' dwa razy tego samego? Każdy tak robi, na wielu kierunkach jest np filozofia i każdy przepisuje sobie ocenę - chyba, że psor jest wredny ale to inna sprawa. Uczyłeś się już angielskiego? To przyjdź tylko na egzamin końcowy... i styka...
Po co robić aferę.
Takie życie studenta :mrgreen:
_________________
***Nic nie jest prawdą, wszystko jest dozwolone***
Kiedy człowiek umiera, dusza jego przez trzy dni siedzi u wezgłowia śmiertelnego łoża i stara się zwracać plecami do ognia.
Po trzech dniach pojawiają się aniołowie i prowadzą duszę nad most Czinwat...

TanBlog
 
 
Jachu 
princeps senatus


Posty: 2591
Skąd: Dom-na-Drzewie
Wysłany: 2008-10-13, 21:47   

Tanit napisał/a:
Bo co tracić czas by 'uczyć się' dwa razy tego samego?
Zgoda, ale wychodząc z takiego założenia nie wybiera się drugiego niemal takiego samego kierunku, aby właśnie nie powielać przedmiotów, bo to nie ma głębszego sensu.

Tanit napisał/a:
Każdy tak robi, na wielu kierunkach jest np filozofia i każdy przepisuje sobie ocenę
I ja w życiu chodziłem za wykładowcą w celu przepisania oceny ze studiów licencjackich na studia uzupełniające magisterskie. Trzy oceny tak mi przepisano. Ale trzy przedmioty przez dwa lata, to nie po sześć przedmiotów na każdy semestr ;)
_________________
Życie to dziwka, czytasz za mało, a potem umierasz [Stary Ork]

"Finezja perfidii rozumowania ściga się w nich z cyniczną sofistyką" [prof. Waltoś o działaniach PiS dot. wymiaru sprawiedliwości]
 
 
Jaskier 


Posty: 651
Wysłany: 2008-10-15, 18:16   

Zaczałem w tym roku o zgrozo studiowac ochrone środowiska na Akademii techniczno humanistycznej w Bielsku-Białej, był to alternatywny kierunek , tak naprawde chciałem się dostać na geografie lub na turystyke, co niestety sie nie udalo :/ .

Ochrona środowiska to zdecydowanie kierunek nie dla mnie, jest na nim bardzo dużo chemii, matematyki i fizyki. Matme i fizyke jeszcze dałoby sie jakos przebrnąć jednak ta chemia to już za wiele jak dla mnie, nie znosze jej!

Poprawiam mature z nadzieją że dostane sie tam gdzie chce w przyszłym roku, a póki co to chodze sobie tylko na wykłady które mnie w jakiś sposob interesują... po 1 seestrze i tak wylatuje bo mi po prostu nie zależy.

Z całym szacunkiem dla wszystkich studentów ochrony środowiska, ale jak dla mnie to nieciekawe i nudne studia przesiąknięte chemią w 3 wymiarach.
_________________
''Imagination will often carry us to worlds that never were. But without it we go nowhere''
  
 
 
Olisiątko 


Posty: 819
Skąd: Izolatka
Wysłany: 2008-10-15, 19:26   

Jaskier napisał/a:
Akademii techniczno humanistycznej w Bielsku-Białej


Akademia Tańca i Humoru :D Wiesz, możesz mieć ciężko nie zdać semestru bo tam wpisują czasem zaliczenia za nic i ciężko żeby wykopali na dziennych :D Swoją droga, czy 6 wydział Seksuologi istnieje nadal xD? Kiedyś Achrazjel zakładał tam :P
_________________
All the ways you wish you could be, that's me.
I look like you wanna look.
I fuck like you wanna fuck.
I am smart, capable, and most importantly, I am free in all the ways that you are not.
 
 
Jaskier 


Posty: 651
Wysłany: 2008-10-15, 21:14   

Oli napisał/a:
Akademia Tańca i Humoru :D


Dokladnie między innymi dlatego chce sie uwolnic od tej uczelni, ze względu na renome jaka ma a raczej jej nie ma.

Oli napisał/a:
Wiesz, możesz mieć ciężko nie zdać semestru bo tam wpisują czasem zaliczenia za nic i ciężko żeby wykopali na dziennych :D


W tym problem ze ja nie chce tam studiować, kierunek jest nie trafiony.

Oli napisał/a:
Swoją droga, czy 6 wydział Seksuologi istnieje nadal xD?


Nie wiem pewnie jest :P
_________________
''Imagination will often carry us to worlds that never were. But without it we go nowhere''
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4426
Skąd: fnord
Wysłany: 2008-10-20, 00:19   

jachu napisał/a:
Tanit napisał/a:
Bo co tracić czas by 'uczyć się' dwa razy tego samego?
Zgoda, ale wychodząc z takiego założenia nie wybiera się drugiego niemal takiego samego kierunku, aby właśnie nie powielać przedmiotów, bo to nie ma głębszego sensu.

Nie próbując podejmowac z tobą polemiki o sensie itp przytoczę tylko fakty - większość studentów 2kierunkowych jakich znam oba kierunki ma na wydziale dziennikarstwa i nauk politycznych* gdzie prawdę mówiac wszystkie kierunki są bardzo podobne (ostatnio zresztą stworzono całkiem nowy - Bezpieczeństwo Wewnętrzne, które wcześniej było specjalizacją chyba nauk politycznych - kwestia dotacji). Widac nie wszystkim dane było zrozumieć SENS.

* - co zresztą łatwo zweryfikowac - wystarczy wyszpiegować liste studentów na Usosie gdzie wszystko ładnie stoi.
 
 
Werdandi 


Posty: 26
Skąd: Łódź
Wysłany: 2009-02-14, 00:20   

Aexalven napisał/a:
Nie bardzo lubię wkuwanie, egzaminy jeszcze jako tako, natomiast nie wydaje mi się, bym polski napisał na 80-90 % o.O

Jako studentka II roku prawa dziennego WPiA UŁ uważam się za osobę wystarczająco kompetentną, by napisać: wyluzuj, chłopcze. I z gorszymi wynikami na prawo przyjmowali.

A studia same w sobie?
Cóż, ja tam za nimi nie przepadam. Choć i tak jest to postęp w stosunku do I roku, kiedy to szczerze ich nienawidziłam i jedyne co powstrzymywało mnie przed rezygnacją, to - poza, oczywiście, wrodzonym pragmatyzmem :roll: - nadzieja na to, że później prawo stanie się prawem, a nie zbiorem przedmiotów typu socjologia, logika, filozofia, historia prawa. I faktycznie, od tego roku mam już prawo cywilne, karne etc., choć historia doktryn polityczno-prawnych też się trafiła ;)

Tak naprawdę to chciałam studiować skandynawistykę, nie wyszło.
Ale prawo nie jest kierunkiem, który tak łatwo rzucić, nie mając sensownych alternatyw :roll: Zwłaszcza że wciąż mam szansę to swoje prawo polubić :P
_________________
 
 
Jander 
Nonholik


Posty: 6189
Skąd: Kolabo. miasto Tichy
Wysłany: 2009-02-14, 00:59   

Oł, nie pisałem tu jeszcze.
Po rekordowym rzucie filozofią na 200 km, który jednak pobił znajomy, rzucając ją na jakieś 400-500 km (po czym skoczył z balkonu i zdobył nagrodę telewidzów; żyje i ma się dobrze), zemście na Śląską politologię (która przed poprawą matury wrzuciła mnie na bodajże 380 miejsce, a po niej na 8) przeniosłem się na Etnologię i Antropologię Kulturową na Uniw. Wrocławskim. Nie wyobrażam sobie studiować czegoś, za czym nie przepadam, bo potem znalazłbym pracę w miejscu, za którym bym pewnie nie przepadał. Poza tym 5 lat z życia przy moim planowanym lifespanie to stanowczo za dużo. W każdym razie etnologia pasuje mi jak najbardziej, choć pasji do tego przedmiotu we mnie trudno znaleźć. Jednakże trudno znaleźć etnologa/antropologa w pełni przekonanego do przedmiotu swoich badań i każda konferencja jest debatą o tym "czy to w ogóle ma jakiś sens?".
I poza wysokim sfeminizowaniem roku - na nic nie narzekam. Ciężko wyciągnąć średnią poniżej 4. Poza tym wszyscy wiedzą, że każde kulturalne zachowanie jest tylko uwarunkowaniem kulturowym, więc póki nie przekracza się uniwersalnych granic zdarza się wiele niepojętych na innych kierunkach rzeczy.
Werdandi napisał/a:
później prawo stanie się prawem, a nie zbiorem przedmiotów typu socjologia, logika, filozofia, historia prawa

Chyba lepiej wymęczyć te przedmioty na początku (pierwsze trzy znajdziesz na każdym kierunku), niż bawić się z nimi gdy przychodzi na zdawanie prawnych monstrów. Poza tym nie wyobrażam sobie prawnika, który by nie miał porządnego rocznego studium logiki. Aczkolwiek to już takie moje zboczenie po roku filozofii.
pozdrawiam
_________________
www.lovage.soup.io
 
 
Werdandi 


Posty: 26
Skąd: Łódź
Wysłany: 2009-02-14, 01:11   

Moje studium logiki trwało pół roku, i jeśli mam być szczera, to w żaden sposób nauka owego przedmiotu nie wpłynęła na moje pojmowanie. Powiem więcej - pomijając poznanie słowa desygnat, które czasem mi się przydaje, jak na razie uważam logikę za zupełnie niepotrzebną. Nie korzystam z wiedzy dotyczącej funktorów, supozycji czy sylogizmu, i całą swoją naukę jak dotąd mogę traktować wyłącznie w kategoriach rekreacji. Co prawda, starsze roczniki twierdzą, że treść wykładów może nam się przydać na czwartym roku, a propos przedmiotu Teoria i filozofia prawa, ale z perspektywy studenta drugiego roku stwierdzam, że był to przedmiot zbędny - zwłaszcza że znam kilku prawników-praktyków, którzy podzielają mój pogląd.


Etnologia? Cóż, z tego co wiem - ciekawe studia :)
Nawet składałam na nie papiery, nawet się dostałam, ale w końcu poszłam na prawo :]
_________________
 
 
Jander 
Nonholik


Posty: 6189
Skąd: Kolabo. miasto Tichy
Wysłany: 2009-02-14, 01:26   

Werdandi napisał/a:
Nie korzystam z wiedzy dotyczącej funktorów, supozycji czy sylogizmu, i całą swoją naukę jak dotąd mogę traktować wyłącznie w kategoriach rekreacji.

Pod tym względem ja również nie wykorzystuję logiki, ale poznanie (albo może raczej pojęcie) logiki daje mi jakieś bonusy do lepszego analizowania poznawanych spraw, zaryzykuję tezę, że wykłady z logiki dają ukryte memy, które działają jak system odpornościowy w ludzkim umyśle i pozbywają się bzdurnych teorii. ;)
Chociaż może po prostu została u mnie zaszczepiona sympatia do przedmiotu przez doktora z byłych studiów i bawimy się ze znajomymi z filozofii KRZ po barach, bo miło wspominamy zajęcia.
_________________
www.lovage.soup.io
 
 
Tanit 
Czarnoskrzydła


Posty: 1459
Wysłany: 2009-02-14, 09:22   

Werda? Prawo na UŁ? Jaki ten świat mały. Szkoda, że nie etnologia bo okazałby się jeszcze mniejszy ;)
Co mogę powiedzieć o pierwszym roku prawa? Pszczółkowski i Domagała :mrgreen:
(i się zrymowało ^^)
Ja miałam nieco inny przedmiot. Filozofia z elementami logiki. Patrząc z perspektywy czasu... fajny, ciekawy przedmiot, bez przesytu, podstawy a jak się zainteresujesz poszukaj popracuj. Jednak dla kierunku jakim jest Historia, kompletnie zbędny.

Jand, u mnie kilka dziewczyn przepisało się na Etnologię... zastanawiałam się czy też czegoś takiego nie zrobić, ale byłabym kolejne lata w plecy. Najlepsze jest to, że studiuję coś, z czym nie wiążę przyszłości o.o
_________________
***Nic nie jest prawdą, wszystko jest dozwolone***
Kiedy człowiek umiera, dusza jego przez trzy dni siedzi u wezgłowia śmiertelnego łoża i stara się zwracać plecami do ognia.
Po trzech dniach pojawiają się aniołowie i prowadzą duszę nad most Czinwat...

TanBlog
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 16936
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2009-02-14, 10:17   

Jaskier napisał/a:
Dokladnie między innymi dlatego chce sie uwolnic od tej uczelni, ze względu na renome jaka ma a raczej jej nie ma.

A kiedyś to była zajebiście dobra filia polibudy łódzkiej :/ A teraz śmiech na sali...

Jaskier napisał/a:
Ochrona środowiska to zdecydowanie kierunek nie dla mnie, jest na nim bardzo dużo chemii, matematyki i fizyki. Matme i fizyke jeszcze dałoby sie jakos przebrnąć jednak ta chemia to już za wiele jak dla mnie, nie znosze jej!

Kumpel to kończył, właśnie na tej uczelni. I w sumie teraz nie ma problemów z pracą. Tylko fakt, trzeba lubić przedmioty ścisłe :/ Drugi kumpel skończył geografię. On ma problemy ze znalezieniem pracy :DD
_________________
"I've seen things you people wouldn't believe. Attack ships on fire off the shoulder of Orion. I watched C-beams glitter in the dark near the Tannhäuser Gate. All those moments will be lost in time, like tears in rain. Time to die."
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18166
Wysłany: 2009-02-14, 10:22   

Werdandi napisał/a:
Cóż, ja tam za nimi nie przepadam. Choć i tak jest to postęp w stosunku do I roku, kiedy to szczerze ich nienawidziłam i jedyne co powstrzymywało mnie przed rezygnacją, to - poza, oczywiście, wrodzonym pragmatyzmem :roll: - nadzieja na to, że później prawo stanie się prawem, a nie zbiorem przedmiotów typu socjologia, logika, filozofia, historia prawa. I faktycznie, od tego roku mam już prawo cywilne, karne etc., choć historia doktryn polityczno-prawnych też się trafiła ;)

Tak naprawdę to chciałam studiować skandynawistykę, nie wyszło.
Ale prawo nie jest kierunkiem, który tak łatwo rzucić, nie mając sensownych alternatyw :roll: Zwłaszcza że wciąż mam szansę to swoje prawo polubić :P

Polubisz polubisz :) Bylebyś nie skrzywiła się za bardzo - ale to płonne nadzieje, wszyscy się "krzywią". Mnie wypadło być ostatecznie karnistą - choć całe studia byłem cywilistą. Ale to z zemsty za to, że profesor Filar oblał mnie z karnego :oops: Do dziś mu nie mogę wybaczyć. Olałem wówczas prawo karne i rzuciłem się w wir cywilistyki. Prawo rzymskie kocham do dziś :) choć brzmi to jak zboczenie :) Ale to esencja prawa cywilnego. Pojmiesz prawo rzymskie - to prawo cywilne (w ścisłym rozumieniu: kodeks cywilny a przede wszystkim prawo rzeczowe i zobowiązania) przyjdzie ci z łatwością.

Logika przyda ci się w sposób bezwiedny - przyjdzie ci analizować czasami zeznania świadków, wyjaśnienia oskarżonych, albo dokonywać wykładni przepisu - nawet sobie nie uświadomisz, kiedy będą ci z głowy wypadać zdania stanowiące efekt logicznych równań :)

Ech, postudiowałbym prawo znowu... Czasami było stresująco (podatki), ale na ogół przyjemnie, jeśli przebrnąć przez przedmioty historyczno - prawne. Ale i tu dopiero za jakiś czas docenisz historyczną podbudowę i kontekst. Fakt jednak pozostaje faktem, w moim przypadku: jeśli chodzi o przedmiot Filozofia Prawa - Wittgensteina nienawidzę do dziś. Ale Habermas za to bywał uwodzący...

Post scriptum dopisało za mnie życie: wróciłem na "działkę" karną i tym się zawodowo zajmuję :) Jednak to pułapka. Esensją bycia prawnikiem jest znajomość prawa cywilnego. Stosowanie prawa karnego z wiekiem przychodzi tak łatwo jak oddychanie. Ciekawie robi się wówczas, kiedy przepis jest źle sformułowany albo wyniknie jakiś proceduralny problem. A w prawie cywilnym - sama znajomość przepisów nie wystarczy, bo prawo cywilne - wiadomo - to przede wszystkim swoboda zawierania i kształtowania stosunku prawnego. To i od praktyka wymaga znacznie większej inteligencji, wyczucia, dobrej intelektualnej podbudowy...

Ale gdybym wrócił na studia, to dalej chciałbym zostać karnistą :)
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Werdandi 


Posty: 26
Skąd: Łódź
Wysłany: 2009-02-14, 10:53   

Tanit napisał/a:
Co mogę powiedzieć o pierwszym roku prawa? Pszczółkowski i Domagała

Hrhrhrhr :mrgreen:
Obu zaliczyłam w pierwszym terminie 8)
Ale faktem jest, że kto nie przeszedł przez dr Pszczółkowskiego, nie wie czym jest prawo na UŁ - a obecny rocznik niestety nie wie, bo dr już na prawie nie wykłada. Prof. Domagała zaś zajmuje się administracją :)


Romulus napisał/a:
Pojmiesz prawo rzymskie - to prawo cywilne (w ścisłym rozumieniu: kodeks cywilny a przede wszystkim prawo rzeczowe i zobowiązania) przyjdzie ci z łatwością.

Prawo cywilne część ogólna (bo wciąż jesteśmy na tym etapie) nie sprawia mi większych problemów, podczas gdy nie mogę tego powiedzieć o prawie rzymskim, blah.


Romulus napisał/a:
Ale gdybym wrócił na studia, to dalej chciałbym zostać karnistą

Ja chcę :D
_________________
 
 
Tigana 
Sandman


Posty: 4427
Skąd: Czerwone Zagłębie
Wysłany: 2009-02-14, 10:54   

Jander napisał/a:
I poza wysokim sfeminizowaniem roku - na nic nie narzekam.

I to ma być minus :shock: :P XD
Tanit napisał/a:
Najlepsze jest to, że studiuję coś, z czym nie wiążę przyszłości o.o

Żebyś się nie zdziwiła - znam dziesiątki osób, które mówiły to samo, a później lądowały w szkole.
_________________
"Z gustami literackimi jest po trosze jak z miłością: zdumiewa nas, co też to inni wybierają"
Andre Maurois

 
 
Jander 
Nonholik


Posty: 6189
Skąd: Kolabo. miasto Tichy
Wysłany: 2009-02-14, 11:22   

Tanit napisał/a:
Jand, u mnie kilka dziewczyn przepisało się na Etnologię... zastanawiałam się czy też czegoś takiego nie zrobić, ale byłabym kolejne lata w plecy. Najlepsze jest to, że studiuję coś, z czym nie wiążę przyszłości o.o

Dlatego ja popełniłem tą zmianę jak najwcześniej, nawet w pewnym momencie olałem drugi semestr filozofi. Nie rzuciłbym tylko gdybym był na ostatnim roku licencjatu/magisterki. U mnie jest trochę dwukierunkowców i sobie dobrze radzą, więc może w taki sposób spróbuj. Można też jako magister z historii pójść na polibudę, jak się lubi status studenta. ;) (kumpel już jest na drugim roku Śląskiej po historii i nie narzeka)
A jeszcze odnośnie prawa to gdybym na nie poszedł miałbym pewną pracę już na studiach, bez aplikacji. A po aplikacji pewnie byłbym ustawiony do końca życia, ale cóż, nie mam ochoty iść w ślady rodziców.
pozdrawiam
_________________
www.lovage.soup.io
 
 
Werdandi 


Posty: 26
Skąd: Łódź
Wysłany: 2009-02-14, 11:26   

Jander napisał/a:
ale cóż, nie mam ochoty iść w ślady rodziców.

Ochoty to i ja nie miałam, ale nie uczyłam się należycie do matury i teraz mam za swoje! :/

Teraz tylko kombinuję, jaki by tu kierunek zacząć, żeby się za bardzo nie nudzić i robić dwa jednocześnie. Myślę właśnie nad etnologią albo kulturoznawstwem :)
_________________
 
 
Tanit 
Czarnoskrzydła


Posty: 1459
Wysłany: 2009-02-14, 12:16   

Tigana napisał/a:
Żebyś się nie zdziwiła - znam dziesiątki osób, które mówiły to samo, a później lądowały w szkole.
wiem że mi dobrze życzysz, ale ja do końca tego tygodnia, względnie do końca lutego, składam podanie o wypisanie mnie z bloku dydaktyki :mrgreen: Mam dość, zamęczam się jakbym studiowała dwa kierunki. A od września drugi, ale dotyczący projektowania, jeszcze nie wiem gdzie.
Tak tak, o polibudzie tez myślałam xD
Werdandi napisał/a:
Obu zaliczyłam w pierwszym terminie 8)

Podziwiam o.o
_________________
***Nic nie jest prawdą, wszystko jest dozwolone***
Kiedy człowiek umiera, dusza jego przez trzy dni siedzi u wezgłowia śmiertelnego łoża i stara się zwracać plecami do ognia.
Po trzech dniach pojawiają się aniołowie i prowadzą duszę nad most Czinwat...

TanBlog
 
 
Werdandi 


Posty: 26
Skąd: Łódź
Wysłany: 2009-02-14, 22:33   

Tanit napisał/a:
Tak tak, o polibudzie tez myślałam xD

Ja się bardzo poważnie zastanawiałam nad płatną grafiką komputerową, więc wiesz, czemu nie 8)

Tanit napisał/a:
Podziwiam o.o

Och, dzięki, ale ostudzę nieco Twój podziw - u Pikulskiej mam warunek :lol:
_________________
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4426
Skąd: fnord
Wysłany: 2009-02-15, 01:12   

Jander napisał/a:
Tanit napisał/a:
Jand, u mnie kilka dziewczyn przepisało się na Etnologię... zastanawiałam się czy też czegoś takiego nie zrobić, ale byłabym kolejne lata w plecy. Najlepsze jest to, że studiuję coś, z czym nie wiążę przyszłości o.o

Dlatego ja popełniłem tą zmianę jak najwcześniej, nawet w pewnym momencie olałem drugi semestr filozofi. Nie rzuciłbym tylko gdybym był na ostatnim roku licencjatu/magisterki. U mnie jest trochę dwukierunkowców i sobie dobrze radzą, więc może w taki sposób spróbuj.

Zwłaszcza że taki motyw to może być niedługo okazja last minute: http://www.polskatimes.pl...latny,id,t.html Sam zastanawiam się czy nie wziąśc sobie trzeciego kierunku (oczywiście kolejnego klona politologii na wydziale), za friko. Jak dają trzeba brać. :P

Romulus napisał/a:
A w prawie cywilnym - sama znajomość przepisów nie wystarczy, bo prawo cywilne - wiadomo - to przede wszystkim swoboda zawierania i kształtowania stosunku prawnego. To i od praktyka wymaga znacznie większej inteligencji, wyczucia, dobrej intelektualnej podbudowy...

Ale gdybym wrócił na studia, to dalej chciałbym zostać karnistą :)

Jakbym słyszał dr Gardockiego - toćka w toćke powiadał nam to samo, rozpływając się na kodeksem cywilnym jak nad księgą zaklęć która daje nieskończone możliwości. Po czym zaczoł jechac karnikom. ; )
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18166
Wysłany: 2009-02-15, 09:55   

Ł napisał/a:
Romulus napisał/a:
A w prawie cywilnym - sama znajomość przepisów nie wystarczy, bo prawo cywilne - wiadomo - to przede wszystkim swoboda zawierania i kształtowania stosunku prawnego. To i od praktyka wymaga znacznie większej inteligencji, wyczucia, dobrej intelektualnej podbudowy...

Ale gdybym wrócił na studia, to dalej chciałbym zostać karnistą :)

Jakbym słyszał dr Gardockiego - toćka w toćke powiadał nam to samo, rozpływając się na kodeksem cywilnym jak nad księgą zaklęć która daje nieskończone możliwości. Po czym zaczoł jechac karnikom. ; )

Taaa...., przykro mówić, miał rację :) Cały program studiów to (u mnie) od połowy drugiego roku 3/4 było cywilistycznych przedmiotów. A kodeks cywilny naprawdę podniecał co niektórych (profesorów i studentów). Prawo karne to sztywna, skodyfikowana treść opatrzona formalistyczną procedurą. Prawo cywilne to freestyle. To, że jakiejś umowy nie ma w kodeksie, albo strony zawierają jakąś umowę, która jest mieszanką ze 6 innych kodeksowych umów... Jednym słowem, aby jakaś umowa trafiła do kodeksu, musi najpierw być wykształcona w obrocie gospodarczym. Kodeks cywilny ją "formalizuje", kiedy się upowszechni i nabierze "rozmachu" i istotności (tak było jakiś czas temu z leasingiem, umową agencyjną, factoringiem, franchisingiem). Dlatego dla ważności umowy nie jest konieczne jej skodyfikowanie. To tak podnieca - a faszystów rajcuje najbardziej spór z takiej umowy. Bo nie ma żadnego przepisu w kodeksie, do którego można się odnieść przy jego rozstrzyganiu. Dlatego wymaga cywilistyka dobrej podbudowy intelektualnej.

A prawo karne... Mimo całej sympatii - to czego nie ma w kodeksie, nie istnieje i nie ma znaczenia, dopóki się w nim nie znajdzie.

U mnie też na studiach pomniejsze bóstwa twierdziły, że karnikiem zostaje ten, kto się nie nadaje na cywilistę. Taki odrzut...

Dr. Gardocki..., hmmm... Ciekawe, czy zbieżność nazwisk z profesorem Lechem Gardockim (karnikiem :) )?
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
salat 


Posty: 29
Skąd: z ogródka
Wysłany: 2009-08-26, 11:00   

Ja to już jestem (prawie :P ) na trzecim roku informatyki na Politechnice Śląskiej na wydziale AEiI (celowo podaje wydział, żebyście nie myśleli, że ja na jakimś elektrycznym studiuje, czy Bóg wie gdzie jeszcze ten kierunek na mojej uczelni utworzyli :P Namnożyło się tego jak królików tutaj... ) Jest całkiem fajnie :) Jak na pierwszym roku z informatyką bezpośrednio to niewiele przedmiotów było związanych (dwa: programowanie i podstawy informatyki), tak teraz jest tego cała masa. Na początku wiadomo: matematyka, fizyka, elektrotechnika... mrrr :P Jak ja tą fizykę zdałem po dziś dzień nie wiem :P W sumie to ja od gimnazjum miałem zaplanowaną ścieżkę kariery i jestem tu gdzie chciałem być. Z początku strasznie mnie to studiowanie męczyło, bo masa głupot niby była, zero informatyki jako takiej. Ale teraz to się jednak inaczej patrzy, wszystko to co wtedy denerwowało teraz się przydaje/przydało/bądź przyda. A piąty semestr zapowiada się bosko... dwa trudne projekty do zrobienia, masa zajęć laboratoryjnych... żyć nie umierać. Ale studia tu polecam, bo jest fajnie i z robotą nie będzie ciężko potem :) Przeraża tylko mała ilość kobiet :( Dziewczyny na politechniki! :P
 
 
Jezebel 
Emerald


Posty: 862
Skąd: Kraków
Wysłany: 2013-03-23, 19:57   

Skoro w innym temacie wywiązała się dysputa krążąca wokół zawodowego zmęczenia materiału, a ja mam dziś dzień zrzędzenia, pozrzędzę i tu ;)
Obecnie jestem na pierwszym roku studiów magisterskich, choć teoretycznie powinnam mieć już ten etap za sobą. Jednak porzucona biologia i 3,5-letni licencjat sprawiły, że nic mi z terminowego ukończenia studiów nie wyszło. I niestety z przykrością stwierdzam właśnie, że za drugim razem też źle wybrałam kierunek. Dociągnę go jednak do końca, bo choć w zawodzie pracować nie zamierzam, papier z dużym prawdopodobieństwem się przyda, jeśli moje obecne plany dojdą do skutku.
Dobrze przynajmniej, że po licencjacie zmieniłam uczelnię, bo dalsze tkwienie na Śląskim Uniwersytecie że-niby Medycznym (wydział w przepięknym Bytomiu --_- ) niechybnie wpędziłoby mnie w załamanie nerwowe.
_________________
life. is a state. of mind.

 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 16936
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2013-03-23, 20:03   

Ja miałem jednolite magisterskie i po trzecim roku miałem ochotę spierdalać. Wtedy też zadziałał mechanizm - zacząłeś? Skończ. Skończyłem w terminie. I powiedziałem sobie, że za Chiny Ludowe nie będę robił doktoratu. Pół roku bezrobocia zweryfikowały mój pogląd //spell

Teraz, gdy mocno wzbogaciłem CV... mam ochotę wykonać woltę i iść w innym kierunku.
_________________
"I've seen things you people wouldn't believe. Attack ships on fire off the shoulder of Orion. I watched C-beams glitter in the dark near the Tannhäuser Gate. All those moments will be lost in time, like tears in rain. Time to die."
 
 
Młodzik 


Posty: 1210
Skąd: Warszawa/Radom
Wysłany: 2013-03-23, 20:17   

Cóż, najtrudniejsze są pierwsze trzy lata na pierwszym roku... Idealnie wpasowuję się w to powiedzenie. Z jednej strony gryzie sumienie, że z własnej nieprzymuszonej woli dwa lata życia poszły się kochać w krzaki, z drugiej ten nowy start okazał się istnym dopustem bożym - mój kierunek w międzyczasie uzyskał status zamawianego, dzięki czemu mam tyle różnych możliwości i udogodnień, z których zamierzam wyciągnąć ile się da. No i jakby nie patrzeć, studiuję dokładnie to, co chciałem, czyli sama przyjemność.
 
 
Oceansoul 


Posty: 79
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-03-23, 22:31   

To też sobie trochę pozrzędzę. Licencjat i magisterkę (i jeszcze w między czasie podyplomowe) skończyłam w sumie bez większego bólu, tracenia lat czy chęci porzucenia ich w trakcie. A potem dałam się namówić na doktorat (trochę z ciekawości, trochę z połechtanej próżności "no skoro to oni mnie namawiają", trochę z niewiedzy, jak to będzie z pracą) - i po niecałym roku mam tak dość, że doczekam do końca semestru letniego i uciekam, gdzie pieprz rośnie. Kompletnie nie tak to sobie wyobrażałam, począwszy od tego, co się na takich studiach robi, po funkcjonowanie bądź co bądź dość prestiżowej uczelni wyższej. Tak więc straszna pomyłka z mojej strony (a na dodatek przez pierwsze dwa miesiące myślałam, że będzie mi się podobać i jednak tym doktorem zostanę), sporo straconego czasu, trochę więcej straconych nerwów, a pożytek tylko jeden - wiem, czego nie chcę w życiu robić.
_________________
http://oceansoul.waw.pl
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

OGIEN I LÓD - Przystan mil/osników prozy George'a R. R. Martin'a


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Wydawnictwo Solaris | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,29 sekundy. Zapytań do SQL: 12