Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Marcin Przybyłek
Autor Wiadomość
Toudisław 
Ropuszek


Posty: 6063
Skąd: Z chińskiej bajki
Wysłany: 2009-03-28, 15:50   

http://toudi.bloog.pl/


Gamedec. Zabaweczki. Błyski


Nie lubię tak robić ale czasem nie mam wyjścia. Zmusił mnie do tego wydawca (Super Nowa). Mówię mianowicie o recenzowaniu połowy książki. Bo tym właśnie są „Zabaweczki. Błyski". Połową całości. Spójnej całości, której kompozycja została brutalnie rozerwana. I to w kluczowym momencie. Miało to zapewne nakłonić czytelnika do zakupu drugiego tomu. Mnie tylko zirytowało. Do nabycia następnego tomu nakłaniać mnie nie trzeba. Spowodowała to już sama powieść.

„Zabaweczki. Błyski" to trzeci tom cyklu o Torkilu Aymore i jednocześnie druga powieść. Taka konstrukcja cyklu powoduje, że powoli, ale systematycznie odkrywamy świat Gamedeca.

Gamedec wyrusza na Gaję, czyli nowo zasiedloną planetę, gdzie planuje rozpocząć nowe i spokojnie życie. Jednak szybko okazuje się że nie jest możliwe - Toriemu przeznaczone jest co innego.

Marcin Przybyłek serwuje nam ciekawą przygodę pełną niespodzianek i nietypowych rozwiązań fabularnych, co znakomicie wzbogaca powieść nie pozwalając czytelnikowi na nudę. Wizja gajańskiego świata jest bardzo realna i oryginalna. To nowa, inna planeta, więc wiele kwestii może się Ziemianinowi wydawać dziwne lub obce. Na Gai upływ czasu mierzy się w innych jednostkach, ciążenie też jest inne - to wyraźnie oddziela obie planety, dzięki czemu nie mamy do czynienia po prostu z Ziemią II, jak w wielu książkach SF.

„Gamedec. Zabaweczki. Błyski" to powieść pełna odniesień do naszej rzeczywistości. Porusza problem wielkich korporacji i ich wpływ na politykę, opisuje tworzenie nastrojów społecznych i potrzeb konsumentów, stawia pytanie, czy korporacje mają szansę przejąć nad społeczeństwem pełną kontrolę. Autor ukazuje nam tez ciekawą wizję kosmosu, a właściwe jego podboju i kolonizacji. Jak wpłynie to na społeczeństwo i czy koloniści nie staną się dla Ziemi Obcymi. Mnie bardzo zaintrygował inny problem poruszony przez Marcina. Mianowicie postęp, technicznie umożliwiający albo blokowanie genów starości oraz technika klonowania, umożliwiająca wymianę ciał i transfer umysłu do nowego młodego ciała. Czyli mówiąc najprościej - problem realnej nieśmiertelności. Oraz to, co się stanie, gdy do tych osiągnięć techniki będą mieli dostęp tylko nieliczni.

Kolejny tom przygód gamedeca to nie tylko książka akcji i kryminał, ale też ciekawa i logiczna wizja przyszłości. Więc dla każdego coś miłego. Nawet jeśli ktoś nie przepada za SF z powodu technicznego języka czy niechęci do nauk ścisłych, może śmiało czytać Gamedeca. Nauka jest tutaj mało nachalna - autor nie używa ani pseudo naukowego bełkotu, ani nadmiernie nie upraszcza by ułatwić lekturę. Naukowość jest utrzymana w stanie pewnej równowagi między dobrym odbiorem, a logiką i wiedzą techniczną.

Cieszy mnie, że autor rozwija się z tomu na tom i coraz lepiej prowadzi fabułę. Dlatego też mam coraz mniej zastrzeżeń, takich jak te dotyczące wcześniejszych tomów: o niewykorzystywanie pomysłów i zbyt wczesne ich porzucanie. Teraz wątki podobne świetnie się uzupełniają i nie są pozostawiane w najlepszym momencie . Ogólnie oceniam trzeci tom „Gamedeca" jako wartą uwagi pozycję, bardzo sprawnie napisaną rozrywkę, ale rozrywkę nie pozbawioną drugiego dna. Szkoda że w polskiej fantastyce nie ma więcej podobnych pozycji.
_________________
 
 
M. Przybyłek 


Posty: 47
Skąd: z Chotomowa
Wysłany: 2009-04-19, 14:04   

No i pięknie. Toudi przeczytał Błyski i bardzo mu się podobały. Swoją drogą, o czym już Toudisławowi wspomniałem, nielicha to księga, której połowa z powodzeniem konkuruje z innymi. Ktoś jeszcze zerknął w to dziełko? Oprócz Beaty? Ciekawy jestem...

Wpadła mi do głowy interesująca, jak sądzę, myśl: czytelnicy polskiej s-f dzielą się na tych, którzy zadają niezbyt mądre pytanie: czy jest jeszcze nadzieja dla polskiej fantastyki?, oraz na tych, którzy widzą bezsens tej kwestii, bo czytali gamedeka (i wiedzą, że to bardzo dobra literatura, żeby nie było dwuznaczności ;) )

No, ale jak ktoś lubi narzekać i nie lubi czytać... droga wolna.
 
 
Toudisław 
Ropuszek


Posty: 6063
Skąd: Z chińskiej bajki
Wysłany: 2009-04-19, 14:35   

M. Przybyłek napisał/a:
czy jest jeszcze nadzieja dla polskiej fantastyki?,

Ja też je sobie zdaje :P ale jak czytam Kameleona czy Gamedecka to myślę, że źle nie jest tak źle. Ale nadal tych książek nie jest wiele. Jak na mój prostacki gust za mało

M. Przybyłek napisał/a:
Ktoś jeszcze zerknął w to dziełko? Oprócz Beaty? Ciekawy jestem...

El //buu

Książka podobał mi się na tyle że dostała mój głos w nominacjach elektorskich do Nagrody Literackiej imienia Jerzego Żuławskiego.
_________________
 
 
Tomasz 
Kain Czarny


Posty: 3645
Skąd: Skraj Nieba
Wysłany: 2009-04-19, 15:21   

Ja się ze wstydem na twarzy wypisanym przyznam, że nie czytałem powieści, bo mnie jakoś zniechęcił pierwszy Gamedec, ten zbiór opowiadań. Nie przekonały mnie wtedy ani pomysły, ani styl, język itd. Czyli nie znalazłem zbyt dużych walorów literackich ani fabularnych. Może czas dać Ci drogi autorze drugą szansę? ;)
_________________
"Różnorodność warto celebrować, z niej bowiem rodzi się mądrość." Duiker, historyk imperialny (Steven Erikson "Malazańska Księga Poległych")
 
 
Elektra 


Posty: 3514
Skąd: z Gdyni
Wysłany: 2009-04-19, 15:26   

Toudi napisał/a:
El

Słucham? //panda

Ja nie czytałam jeszcze Błysków. I nie mam pojęcia, kiedy to nastąpi. Czytałam tylko Granicę rzeczywistości. I mam mieszane uczucia. Przyjemnie spędziłam czas na lekturze, tak jak Toudiemu nasuwały mi się skojarzenia z Głębią Łukjanienki. Ale... po roku prawie nic nie pamiętam z tych opowiadań. Złe nie były, ale jakoś znakomite też nie. Takie do przeczytania i zapomnienia. Pewnie dlatego specjalnie nie ciągnie mnie do kontynuacji.
_________________
Nie mów kobiecie, że jest piękna. Powiedz jej, że nie ma takiej drugiej jak ona, a otworzą ci się wszystkie drzwi.
Jules Renard
 
 
toto 
Washington Irving


Posty: 6820
Skąd: Kirinyaga
Wysłany: 2009-04-19, 16:14   

No, u mnie podobnie jak u Tomasza. Nie czytałem, bo wcześniejsze teksty o Torkilu nie bardzo mnie porwały. Już nawet nie pamiętam gdzie to było, w SF, NF, może nawet książkę z biblioteki jedną wypożyczyłem. Ważne, że mnie nie zachęciło do dalszej znajomości z bohaterem.
M. Przybyłek napisał/a:
czytelnicy polskiej s-f dzielą się na tych, którzy zadają niezbyt mądre pytanie: czy jest jeszcze nadzieja dla polskiej fantastyki?
Nadzieja zawsze jest. ;) Tylko, że dla każdego coś innego. Jeden podnieca się Przybyłkiem, inny Dukajem, następny Grzędowiczem, a ktoś jeszcze Pilipiukiem. I każdy będzie twierdził, że nadzieja jest, ważne żeby inni zaczęli pisać jak ulubiony autor.
M. Przybyłek napisał/a:
oraz na tych, którzy widzą bezsens tej kwestii, bo czytali gamedeka (i wiedzą, że to bardzo dobra literatura, żeby nie było dwuznaczności ;) )
;)
_________________
trzy konie, a na jednym Jan Paweł II, w szatach pontyfeksa maksyma, na drugim Lech Wałęsa w todze i w sandałach, z gladiusem, a na trzecim jakaś hybryda dziwna, dwugłowy Rzymianin, potężny, gruboudy, grubołydy, o brzuchu masywnym, dwie głowy identyczne, tylko że jedna miała narośl obok nosa, a druga nie miała. Z tej narośli coś jakby drzewko, roślinka wyrastało, ku niebu się wzbijało niby nowy początek. "Siwy Dym", Ziemowit Szczerek
 
 
M. Przybyłek 


Posty: 47
Skąd: z Chotomowa
Wysłany: 2009-04-20, 09:30   

Ano właśnie. Opowiadania czytali. Albo "Granicę rzeczywistości". 2004 rok. Rany boskie. Zabaweczki mają blisko 1 000 stron (w dwóch księgach). Objętościowo więc gamedec to Zabaweczki z przyległościami, bo ostatnia powieść jest trzykrotnie większa od "Sprzedawców lokomotyw", tomu drugiego, i więcej niż trzykrotnie od tomu pierwszego...

"Zabaweczki" dzieli od "Granicy..." przepaść. To powieść na zupełnie innym poziomie. Tak, są tacy, którzy twierdzą, że "Granica rzeczywistości" była najlepsza, ale są i inni, do których sam się zaliczam, którzy stoją na stanowisku, że każdy następny tom gamedeka podnosi poprzeczkę.

Drodzy Czytelnicy / Drogie Czytelniczki, nie mam agenta, który zrobiłby to za mnie, ale że krew się we mnie gotuje i, bo to też ważne, nie wstydzę się promować własnej prozy, zdając sobie sprawę, że jest po prostu dobra, pozwólcie, że wystosuję niniejszy, krótki apel:

Gamedec (czytaj ga-me-dec) jest mała ptaszyna
Gamedec (czyt. tak samo) istotka niewielka,
on brzydką bestyję pochłania
lecz nikt nie popiera wróbelka...
Przepraszam, gamedeca (czyt. gejmdeka)

Więc wołam: Czyż nikt nie pamięta,
że Gamedec (czyt. gejmdek) jest druh nasz szczery?!

...............................................

Kochajcie gamedeka (czyt. gejmdeka), dziewczęta,
kochajcie, do jasnej cholery!

//pisowcy
 
 
toto 
Washington Irving


Posty: 6820
Skąd: Kirinyaga
Wysłany: 2009-04-20, 14:01   

Ano właśnie. Tylko jest jeden drobny problem. W Polsce w zeszłym roku wydano chyba (dobra, intuicja) powyżej dwustu książek które zahaczają o fantastykę. Dodatkowo wydano tysiące innych książek. A ja biedny z tego wszystkiego muszę wybrać około siedemdziesiąt, które kupię i przeczytam. I jeśli autora już znam, to przy decyzji o zakupie książki, często decyduje mój subiektywny odbiór jego wcześniejszych tekstów. Podobało mi się, to i następne książki raczej kupię. Nie podobało się, raczej nie kupię. Owszem, recenzje i inne opinie mogą zmienić decyzję, ale to muszą być już bardzo jednoznaczne recenzje. Może coś tracę w ten sposób dokonując selekcji, ale trudno. Już to zaakceptowałem.
_________________
trzy konie, a na jednym Jan Paweł II, w szatach pontyfeksa maksyma, na drugim Lech Wałęsa w todze i w sandałach, z gladiusem, a na trzecim jakaś hybryda dziwna, dwugłowy Rzymianin, potężny, gruboudy, grubołydy, o brzuchu masywnym, dwie głowy identyczne, tylko że jedna miała narośl obok nosa, a druga nie miała. Z tej narośli coś jakby drzewko, roślinka wyrastało, ku niebu się wzbijało niby nowy początek. "Siwy Dym", Ziemowit Szczerek
 
 
M. Przybyłek 


Posty: 47
Skąd: z Chotomowa
Wysłany: 2009-04-20, 15:53   

O, o, o. Seria gamedec otrzymała w samej sieci ponad 40 bardzo dobrych recenzji. I koniec nagabywania, bo za chwilę to się niesmaczne zrobi :) .
 
 
Tomasz 
Kain Czarny


Posty: 3645
Skąd: Skraj Nieba
Wysłany: 2009-04-21, 08:22   

Zrobi się zaraz oj zrobi :)
Lepiej mi powiedz czy da się czytać drugą i trzecią książkę bez znajomości tej pierwszej, bo ja już z niej nic nie pamiętam.
_________________
"Różnorodność warto celebrować, z niej bowiem rodzi się mądrość." Duiker, historyk imperialny (Steven Erikson "Malazańska Księga Poległych")
 
 
M. Przybyłek 


Posty: 47
Skąd: z Chotomowa
Wysłany: 2009-04-22, 14:32   

Ha, to może być nieco trudne, ale nie awykonalne. Dużo trudniej byłoby czytać III bez pamiętania, co się działo w II...
 
 
Maeg 
Trójkoświr


Posty: 2425
Skąd: 127.0.0.1
Wysłany: 2009-04-22, 14:36   

Tak zachwalasz, Beata też zachwala, że się skuszę. Jakiś już czas temu chciałem nabyć w wiadomym celu ale brak pierwszego tomu (i drugiego też) skorygował moje plany zakupowe. Później będzie na kogo winę zwalić (tak Beato o tobie mówię ;) ).

Za to cenie sobie Marcinie twoje teksty publicystyczne z NF, choć czasem się z nimi nie zgadzam to zawsze z chęcią po nie sięgam. :)
_________________
"Czytam, bo inaczej kurczy mi się dusza"
— Wit Szostak

Bistro Californium
 
 
Beata 
deformacja IU


Posty: 4588
Wysłany: 2009-04-22, 15:24   

Maeg napisał/a:
Później będzie na kogo winę zwalić (tak Beato o tobie mówię ;) ).

Jak to było...? Aaa... "wezmę na klatę ten ciężar"... ;)
_________________
Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem.
Karl Popper
 
 
M. Przybyłek 


Posty: 47
Skąd: z Chotomowa
Wysłany: 2009-04-23, 11:55   

Generalnie, Maeg i Tomaszu, lepiej jest czytać wszystko od początku. Mimo, że tom I to swego rodzaju "rozbiegówka" i dla bardzo wyrobionego czytelnika być może niezbyt odkrywcze treści zawiera, to jest powiązany z całością cyklu dosyć ściśle i są do niego odwołania w następnych częściach.
 
 
Toudisław 
Ropuszek


Posty: 6063
Skąd: Z chińskiej bajki
Wysłany: 2009-07-07, 10:23   

Obejrzałem niedawno film mający promować Serię. Przyznaję, że troszkę inaczej wyobrażałem sobie głównego bohatera, ale to szczegół. Ogólnie filmik ciekawy. To chyba będzie dobra metoda promocji.

Tom 4 już za 2-3 miesiące, jeżeli mnie pamięć nie myli. Czekam Marcin! Czekam!
_________________
 
 
M. Przybyłek 


Posty: 47
Skąd: z Chotomowa
Wysłany: 2009-07-07, 14:56   

Hm, bo główny bohater miał trochę inaczej wyglądać. Batalie z twórcami były długie i nie do końca owocne. Każda uwaga kończyła się "prawie obrażeniem się" artystów. Ciężka sprawa. Gdyby był to projekt "oficjalny" i oficjalnie płatny, poszłoby na noże i piłka byłaby krótka. Tutaj poprawek były dziesiątki, a efekt i tak do końca mnie nie satysfakcjonujący... Inna sprawa, że przy pierwszym kontakcie z wizualizacją głównego bohatera dość często odczuwamy zdziwienie. Pamiętsz, Toudi, swoje uczucia, gdy po raz pierwszy zobaczyłeś Russela Crowe'a jako generała Maximusa?
 
 
Toudisław 
Ropuszek


Posty: 6063
Skąd: Z chińskiej bajki
Wysłany: 2009-07-07, 15:32   

M. Przybyłek napisał/a:
Hm, bo główny bohater miał trochę inaczej wyglądać. Batalie z twórcami były długie i nie do końca owocne. Każda uwaga kończyła się "prawie obrażeniem się" artystów

Gównie wyobrażałem go sobie szczuplejszego bardziej wyrazistymi rysami. I to chyba największa rozbieżność
M. Przybyłek napisał/a:
Pamiętsz, Toudi, swoje uczucia, gdy po raz pierwszy zobaczyłeś Russela Crowe'a jako generała Maximusa?

Nie. Jakoś mnie nie ruszyło O_o

Marcin a co po tej serio ? bo jak na razie nie wiele się dało z ciebie wycisnąć.
_________________
 
 
M. Przybyłek 


Posty: 47
Skąd: z Chotomowa
Wysłany: 2009-07-07, 20:20   

Piszę w tej chwili "drugą opowieść o gamedeku", też rozbitą na kilka tomów, 100 cykli po części IV. A potem będzie "trzecia opowieść o gamedeku", także kilkutomowa i to być może będzie koniec o Torkilu :) .

Poza tym mam przygotowany materiał Grao Story (do Wydawnictwa Literackiego, oni o tym jeszcze nie wiedzą), oraz książkę o roboczym tytule "Do góry nogami", niejako drugą część Antyporadnika, także do WL.
 
 
Sharin 
Pigeon Slayer


Posty: 1190
Wysłany: 2009-07-07, 20:26   

Toudisław napisał/a:
Obejrzałem niedawno film mający promować Serię. Przyznaję, że troszkę inaczej wyobrażałem sobie głównego bohatera, ale to szczegół. Ogólnie filmik ciekawy. To chyba będzie dobra metoda promocji.


Rzeczywiście filmik robi dobre wrażenie. Zwłaszcza muzyka :mrgreen:
Ciekawi mnie: kto czytał pojawiające się napisy? Jakbym miał przed oczyma Terminatora i słynne There's a storm coming in, Sary Connor ;) Miało w sobie to "coś". Może miał w sobie także coś z przemówienia Galadrieli z początków Drużyny Pierścienia ;)
Co do bohatera to jestem na "tak". Pasuje.
_________________
próżnia doskonała

Próżnia Doskonała na Facebooku
 
 
Tixon 
Ukryty Smok


Posty: 6269
Skąd: Piła
Wysłany: 2009-09-13, 17:20   

Gamedeck Marcin Przybyłek
O Gamedecku, detektywie od spraw okołogrowych w przyszłości (słowo klucz budzące skojarzenia z Marlovem), słyszałem od dawna. Kilka razy byłe też na prelekcjach Przybyłka, które wielce sobie chwale. Kiedy więc uzyskałem możliwość nabycia przygód Torqila, zrobiłem to bez wahań i to od razu trzy na raz. Jak na razie przeczytałem pierwszą, zbiór opowiadań, dwie pozostałe pozostawiając na gorsze czasy, kiedy będę wymagał lektury książek na których mogę polegać. Chyba wyraźnie widać moje pozytywne nastawienie w stosunku do tego konkretnego dzieła; ale trudno się temu dziwić, skoro jestem zapalonym graczem i przygody bohatera są mi niejako bliższe. W dodatku czuję nieodparty pociąg w stronę cyberpunku, nie bez znaczenia jest też nie tylko moja fascynacja Matrixem. Podlanie całości sosem psychologicznym, opierając się na działaniu ludzkiej świadomości i pracy mózgu, było kolejnym elementem in plus. Całościowo wyszło wielce zjadliwe danie, smaczne i pożywne, lecz nie byłbym sobą gdybym nie zwrócił uwagi szefowi kuchni na kilka elementów, które mógłby bardziej dopracować.
Od pierwszego opowiadania – gdzie widać, jak autor stara się wytłumaczyć założenia świata i podstawy zawodu Gamedecka. Samo sobie nie jest złe, ale zbyt intensywne – a mam odczucie, że tak właśnie jest (chociaż może to wina mojej znajomości realiów) – tłumaczenie zamienia pierwsze opowiadanie w samouczek, zamiast zgrabnie wpleść to w fabułę.
W przypadku kilku dalszych – są za proste. I mógłbym przymknąć oko kiedy od początku wiadomo kim będzie chroniona przez bohatera postać i jak mniej więcej przebiegała fabuła (a to jeno po kilku stronach – ‘wieszanie strzelby’ jest zbyt oczywiste), ale sytuacja gdy doświadczony w branży Gamedeck, posiadający odpowiednią wiedzę, staje przed problemem i rozwiązuje go szmat czasu (konkretnie ponad dzień) gdy czytelnik w mojej osobie – a na psychologii znam się tyle o ile – z miejsca wie, co się stało bazując chociażby na literaturze SF i przedstawionych przez nich typowych problemów przyszłości. Gamedeck może pochwalić się znajomością zarówno gier jak i filmów z naszych czasów (do tego jeszcze wrócę), ale nie ma świadomości literatury, która przedstawiała przyszłość w której obecnie żyje i jej problemy.
Są też problemy z czasem akcji. Który rok właściwie mamy? 2200? 2100? A czemu nie 3521, jeśli bawić się datami? Ja bym to określił na 2050, bo chociaż mamy nowoczesność pełną gębą, zarówno prawdziwą (rzeczy i idee zupełnie nowe), jak i fałszywą (czyli stare w nowej szacie graficznej – że powiem terminologia z gier), bohater bez trudu kojarzy starocie w osobie System Shocka – ja rozumiem, że jest to gra znakomita i kanonowa, sam w nią zagrywałem, ale raz - niezwykle już stara; dwa – w większości nieznana nawet wśród graczy; trzy – obecnie nowa wersja zwała się Bio Shockiem, a ile lat upłynęło od numeru 2? A tu mamy datę wielce nam odległą, a bohater rzuca skojarzenia z kolejną wersje SS opatrzoną jakimś tam numerkiem, co daje trzy możliwości – (1) albo przyszłość okazała się niezwykle pusta i przez te wszystkie lata oraz dziesięciolecia(!) nie podejmowali prób stworzenia czegokolwiek nowego, tylko odświeżała przeszłe dokonania; (2) albo Torqil jest pasjonatem i w wolnych chwilach dokształcał się w spuściźnie kulturalnej przodków (z pominięciem literatury SF); (3) albo data wcale nie odpowiada czasowi jaki upłynął. Jest też jeszcze jedno rozwiązanie – autor po prostu umieścił nawiązanie do kultowej gry i w sposób typowy dla światka gierczanego humorystycznie dodał numerek, a biedny smok to analizuje :) .
Ostatnią rzeczą, która mnie irytowała, była szybkość i płytkość przenikania się realium ze światem wirtualnym. Wchodzimy już na świat, w którym druga rzeczywistość jest czymś normalnym, ale w kategoriach rozrywki czy hobby – brak tutaj głębi przekazu jaką można spotkać np. u Dukuja, ale w końcu to inny ciężar. Lecz w trakcie książki nadchodzą do tego świata zmiany jak przeniesienie się na stałe do świata wirtualnego, zcyborgizowanie (z przeniesieniem osobowości) i postrzeganie realium przez nakładkę wirtualną czy też sprowadzenie npców do realium i poszerzenie ich o osobowość. Owszem, mają pewien wydźwięk w społeczeństwie, lecz jest to medialny szum bądź chwilowa histeria. W moim mniemaniu zmiany te nawet pojedynczo są na tyle istotne, by zmienić postrzeganie świata i zmusić do nowego spojrzenia, tutaj wszystkie po kolei są jedynie tłem fabularnym. Jedyny poruszający motyw pojawił się w przypadku osoby która zdecydowała na stałe przenieść swoją egzystencję do świata wirtualnego, ale kończyły jej się środki na opłacenie tego i żebrała. Ciarki aż przeszły.
Aby nie było, że tylko marudzę, dobrze wypadło oddanie klimatu gier w których uczestniczy Torqil. Osobiście miałem skojarzenia z : System Shock (a obecnie Dead Space, chociaż jeszcze nie istniała w chwili wydania książki), Freespace (i innymi kosmicznymi lataczami), Alone in The Dark czy też Zest Ridle. Bawiło mnie też zadanie w którym za śledztwo Gamedeck miał dostać wirtualną nagrodę, a mimo to szczerzyła mu się gęba w uśmiechu – widać, że też ma pasje. Chociaż smutno się robi na myśl, że programiści za tyle lat nadal będą tworzyć tak prymitywną SI jak w tym opowiadaniu.
Pierwszą część Gamedecka oceniam dosyć wysoko, bo 8/10 i mam nadzieję, że pozostałe – już powieści – mnie nie zawiodą.
M. Przybyłek napisał/a:
Poza tym mam przygotowany materiał Grao Story

Czy to nie aby nie to, co ukazywało się w ŚGK? :)
_________________
Stary Ork napisał/a:
Żelki to prawda, dobro i piękno skondensowane w łatwej do przełknięcia formie żelatynowych zwierzątek. Wyobraź sobie świat bez żelków - byłbyś w stanie żyć pośród tego niegościnnego, jałowego pustkowia wiedząc, że znikąd nadzieje?

MORT napisał/a:
Romulus, Tix właśnie cię pobił w redneckowaniu.

Romulus - nie decydujemy o losach świata.
Ł - CHYBA TY
MrSpellu - Rebe, czego nie rozumiesz w zdaniu:
ŻYDOMASONERIA JEST TAJNA, psiakrew? :/
 
 
M. Przybyłek 


Posty: 47
Skąd: z Chotomowa
Wysłany: 2010-02-20, 16:48   

Sharin, narracją zajęli się dwaj aktorzy: Robert Łuchniak (pracuje w Radiu dla Ciebie) i John Edmondson (gra głównie w reklamówkach).

Tixon, dziękuję za recenzję, też mam nadzieję, że powieści Ci się spodobają.

Pozdrawiam.
 
 
Beata 
deformacja IU


Posty: 4588
Wysłany: 2010-03-10, 21:09   

Przeczytałam Sprzedaż albo śmierć. Oj, oberwało się korporacjom - ich obraz zdecydowanie niekorzystny. Głównie dzięki opisowi zachowań ludzkich - postać Madame Apaszki jak żywa (zresztą na pewno żywa i na dodatek ma liczną rodzinę ;) - mam wrażenie, że znam jej brata - Monsieur Krawat swoim zachowaniem regularnie mnie szokuje). Ale przypuszczam, że w każdej firmie, gdzie jest odpowiednio duża grupa ludzi, podobne lub bliźniacze do opisanych w książce typy ludzkie można spotkać i nawet nie trzeba się wysilać "w temacie" obserwacji.

Znacznie bardziej niepokojące są inne sygnały - że sami się wpakowaliśmy w błędne koło. Bo wszystko się na sprzedaży opiera - nie ma popytu, nie ma kasy. Zatem trzeba zrobić tak, aby był popyt, nie? No i dlatego produkuje się obuwie, które po jednym sezonie użytkowania rozpada się, dlatego sprzętu AGD nie opłaca się naprawiać po okresie gwarancji, dlatego drobna awaria nie może zostać naprawiona od ręki i za małe pieniądze, bo jakieś tam tanie części nie dają się wymienić, gdyż są na mur połączone z całym dużym i drogim podzespołem i trzeba ten podzespół... no to wymieniamy, kupujemy nowe urządzenia. Niby fajnie, ale... trzeba forsy na nowe, trzeba forsy na utylizację starych, trzeba forsy na surowce... jakoś chyba jesteśmy zaplątani, nie? Ja wiem, że cała światowa gospodarka działa na takich zasadach, że dzięki temu są tworzone nowe miejsca pracy, ale ciągle po lekturze zastanawiam się, czy to naprawdę są dobre zasady? Bo czasem tak sobie z tęsknotą wspominam różne stare, dziś powiedzielibyśmy, graty, które wprawdzie niemodne są, nieefektywne, może nie najpiękniejsze, ale wciąż sprawne (albo łatwo naprawialne). Jak starą, jeszcze przedwojenną maszynę do szycia mojej babci, z napędem nożnym, która nadal działa mimo, że przeszła w moje ręce. Ech, jakoś tak rustykalnie się zrobiło... ;)
_________________
Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem.
Karl Popper
 
 
M. Przybyłek 


Posty: 47
Skąd: z Chotomowa
Wysłany: 2010-03-12, 11:23   

O! Witaj Beato! Jakim cudem zdobyłaś Antyporadnik? No, tak czy owak, dziękuję za przeczytanie, bo największym prezentem dla piszącego jest to, gdy ktoś przeczyta :) .

Tak, ja też, gdy się przyglądam "temu wszystkiemu" coraz częściej się zastanawiam nad górą norm społecznych i tak zwanych "normalnych" uwarunkowań, w których siedzimy. Zaczynam robić symulacje świata bez pieniędzy itd. Coś jest poważnie nie tak. Żyjemy w a) totalitaryźmie finansowym, b) barbarzyństwie biznesowym. Kiedyś wszyscy będą to trąbili i pluli na dzisiejsze czasy. My - urodzeni w nich, albo już przez nie mocno przekształceni - słabo to dostrzegamy...

Ciekawe, czy Wydawnictwo Literackie zdecyduje się na druk drugiej części Antyporadnika. Nie jest tak antykorporacyjna, ale także ostrawa...
 
 
Beata 
deformacja IU


Posty: 4588
Wysłany: 2010-03-12, 19:36   

M. Przybyłek napisał/a:
Jakim cudem zdobyłaś Antyporadnik?

Podziękowania za pożyczkę należą się Forumowemu Ogrowi Opatrznościowemu. //przytul

M. Przybyłek napisał/a:
Tak, ja też, gdy się przyglądam "temu wszystkiemu" coraz częściej się zastanawiam nad górą norm społecznych i tak zwanych "normalnych" uwarunkowań, w których siedzimy. Zaczynam robić symulacje świata bez pieniędzy itd.

"Najazd z przeszłości" Hogana zaczyna mi się kojarzyć. :) Wizja piękna i fajnie byłoby w takim świecie żyć, ale jak zmianę przeprowadzić? Toż to utopia czysta, zakrzyknęliby prawie wszyscy, a w pierwszej kolejności politycy. Albo zaczęliby od wynajdywania skojarzeń z komunizmem, przylepiania łatki lewaków i innych oszołomów...

M. Przybyłek napisał/a:
Żyjemy w a) totalitaryźmie finansowym, b) barbarzyństwie biznesowym.

Wstęp do korpokracji? Takie społeczeństwo pięknie sportretował Mitchell w jednym z opowiadań składających się na "Atlas chmur" - za nic nie chciałabym żyć w takiej rzeczywistości.
_________________
Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem.
Karl Popper
 
 
Tanit 
Czarnoskrzydła


Posty: 1459
Wysłany: 2010-04-02, 17:19   

Tak wpadłam przypadkiem na niedoczytany temat i widzę, że Beatka czytnęła Antyporadnik. Zaciekawiona wpadłam na stronkę ukochanej (;*) BUŁy i widzę, że owy stoi na półeczce ^^ A jako, że chętnie czytam obsmarowywanie smalcem ( :mrgreen: ) nie mogłam sobie odpuścić. No i wyszło na to, że nieźle bawiłam się czytając owy (dlaczego w mpk ludzie dziwnie się patrzą na chichrających czytelników o.O?). Lubię takie interaktywne książeczki i gdyby nie to, że to egzemplarz biblioteczny byłby ładnie pomazany :)) Nie bardzo tu przytoczyć wszystkiego, lepszym wyjściem było by podyskutowanie przy kawie/piwku/herbatce/ciachu (niepotrzebne skreślić). 2 cześć Antyporadnika? No to się przymierzam :perv:

Tak więc w skrócie, nie raz uśmiałam się nieźle, moja matula (co to obecnie czyta) nieco mniej, ale tylko dlatego, że jako pracowniczka znanego banku z madame Apaszką ma styczność na co dzień ^^'


P.S. Oczywiście zabawa zabawą, żeby nie było, że nie dostrzegam powagi sytuacji ;)
_________________
***Nic nie jest prawdą, wszystko jest dozwolone***
Kiedy człowiek umiera, dusza jego przez trzy dni siedzi u wezgłowia śmiertelnego łoża i stara się zwracać plecami do ognia.
Po trzech dniach pojawiają się aniołowie i prowadzą duszę nad most Czinwat...

TanBlog
 
 
Metzli 
Diablica


Posty: 3539
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-05-21, 14:19   

SuperNowa napisał/a:
Gamedec. Zabaweczki. Sztorm Marcina Przybyłka ukaże się 7 czerwca.

Pod koniec XXII wieku zmieniło się praktycznie wszystko.

Wiele ciał, wiele dusz... teraz każdego człowieka można powielić, skopiować. Gamedec walczy o utrzymanie własnej tożsamości, szuka prawdy o rzeczywistości i odkrywa nieznane możliwości własnego umysłu. Czy droga, która podąża, stanie się drogą ocalenia dla całej ludzkości?

Jeśli wszedłeś w sieć, nie ma dla ciebie ratunku!
_________________
Ale to mnie nie wzrusza
W mojej głowie wciąż susza
Bo parasol określa ich byt

Metzliszcze - 12.06
 
 
M. Przybyłek 


Posty: 47
Skąd: z Chotomowa
Wysłany: 2010-05-28, 09:35   

Słuchajcie, już wszystko wiem, nic nie będzie takie samo ;) .

Po piersze - premiera IV tomu to już nieodwołalnie 7 czerwca. Można próbować 4-go dorwać gdzieś książkę, ale bezpieczniej poczekać do 7-go.

Po drugie - ruszyła nowa strona www.GamedecZone.com z silnikiem bloga "wszytym" w siebie. Przenoszę się z blogowaniem do siebie i gorąco Was zapraszam.

Po trzecie - uruchomiona została strona promocyjna www.GamedecVerse.com , gdzie można obejrzeć i ściągnąć spot promujący gamedeka.

ZACZĘŁO SIĘ :mrgreen: .

PS. Po czwarte spot można obejrzeć też na you tubie, po polsku i po angielsku :) . Wystarczy wstukać hasło "gamedec" :) .
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 16857
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2010-06-14, 09:46   

Dyskusja została przeniesiona do księgi zażaleń.
_________________
"I've seen things you people wouldn't believe. Attack ships on fire off the shoulder of Orion. I watched C-beams glitter in the dark near the Tannhäuser Gate. All those moments will be lost in time, like tears in rain. Time to die."
 
 
M. Przybyłek 


Posty: 47
Skąd: z Chotomowa
Wysłany: 2010-06-14, 21:04   

Ale... O co chodzi?
 
 
M. Przybyłek 


Posty: 47
Skąd: z Chotomowa
Wysłany: 2010-08-23, 11:21   

Czy jest tu gdzieś Beata? Beato, ja wciąż czekam na Twoją recenzję... :-)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Wydawnictwo Solaris | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,24 sekundy. Zapytań do SQL: 13